Page 107

RECENZJE

ukę. Ruszają w świat (a konkretnie do Bydgoszczy), by rozpocząć życie na własną rękę. Jedno ze swoich pragnień dziewczyny spełniły na pewno – wkroczyły w prawdziwą dorosłość. Choć chyba nie tak ją sobie wyobrażały. Szybko przekonały się, że życie nie polega na robieniu tego, co się chce, ale – niezwykle często – tego, co trzeba. A trzeba znaleźć dach nad głową, trzeba coś zjeść i  trzeba znaleźć pracę, by za to wszystko zapłacić. Tylko jak znaleźć pracę, jeśli nie ma się wykształcenia? Pozostaje akwizycja, roznoszenie ulotek, ewentualnie posada kasjerki w supermarkecie. A przecież Jagoda marzyła o  założeniu własnego zespołu, Dorota chciała robić coś ważnego, pożytecznego. Okazało się jednak, że w  dorosłym świecie wcale nie jest tak „super”, jak głosi tytuł książki. Dziewczyny mają więcej szczęścia niż rozumu. Z każdej sytuacji wychodzą, jeśli nie zwycięsko, to przynajmniej bez większych szkód. Jednak największym szczęściem, jakie mogło się im przytrafić, jest spotykanie na swojej drodze odpowiednich ludzi, chociażby chłopców, którzy pokazali im, że można łączyć studia z  pasją, uczyć się i grać, a przy tym całkiem nieźle zarabiać na życie. Ukrytych „morałów” jest w  powieści tak wiele, że nie sposób ich wszystkich wypunktować. Jagoda i  Dorota zyskują siebie nawzajem – prawdziwą przyjaźń, o  którą niełatwo w  dzisiejszych czasach. Uczą się szacunku dla pracy innych, nawet tej – wydawałoby się – najbardziej prozaicznej. Ktoś, kto choć raz próbował rozdawać ulotki na ulicy, nigdy nie przejdzie obojętnie obok człowieka pracującego w ten właśnie sposób. Kto przetrwał dzień

na kasie w markecie, nie będzie irytował się z  byle powodu na ekspedientkę, która siedzi tam już może którąś godzinę z  kolei. Dowiedziały się też, czym jest miłość, którą początkowo Jagoda myli z poczuciem obowiązku i  przywiązaniem. Szczęśliwie (znów!) w odpowiedniej chwili przejrzy na oczy. Można by tak wymieniać w nieskończoność same tylko lekcje, jakie odebrały dwie przyjaciółki. A  czego dowiaduje się młody czytelnik? Tego mianowicie, że nie można ufać pozorom. Dorota wychowywała się w  „dobrym domu”, który okazał się piekłem na ziemi. Nie była bita, nikt na nią nie krzyczał, miała wszystkiego pod dostatkiem, a  jednak była tam bardzo samotna. I  kto wie, czy większe szczęście nie panowało w  domu Jagody, w  którym nie było rodziców, a jedynie babcia, ale za to kochająca, ufająca i zawsze gotowa przyjąć swoją wnuczkę z otwartymi ramionami. I choć ciężko uwierzyć, że współczesne nastolatki słuchają Elektrycznych Gitar, poezji śpiewanej i  oglądają czechosłowacką kreskówkę Sąsiedzi, emitowaną w  Polsce pod koniec lat 80. ubiegłego wieku, to mimo wszystko bije z kart powieści prawda, której nie da się zaprzeczyć.

107 | nr 15 styczeń 2012 r.

Literadar nr 16  

Elektroniczny magazyn o książkach. Artykuły, wywiady, recenzje, wczesne polecanie nowości wydawniczych. Literadar jest wydawany przez portal...