Page 1

light magazine 04

#4

1


Redakcja Nr 01/2017 (4) 2 styczeń 2017

WYDAWCA Szymon Piotrowski ul. Czajki 6 05–126 Nieporęt kontakt@lightmagazine.pl http://lightmagazine.pl

REDAKTOR NACZELNY Szymon Piotrowski sz.piotrowski@lightmagazine.pl

REDAKTOR PROWADZĄCY Adam Lach a.lach@lightmagazine.pl

REDAKTORZY Daniel Marcinkowski, Julia Przejczowska, Alicja Koczaska, Hubert Wyrzykowski, Radosław Madajczak, Adam Lach

PROJEKT GRAFICZNY i SKŁAD Julia Oziemczuk facebook.com/oeame behance.com/oziemczuk

light magazine 04 04

22


Słowem wstępu

Cześć! Na samym wstępie chciałbym życzyć Wam wszystkim jak najlepszego nowego roku. Oby 2017 był dla nas wszystkich rokiem lepszym od poprzedniego, obyśmy wszyscy zbliżyli się do realizacji swoich marzeń, a część z nich nawet spełnili w całości. Oby wszystko, co nam się przydarza niosło ze sobą życiową naukę, a Wam oby czytało się nas jak najlepiej. Wbrew zapowiedziom, niestety nie mamy w tym numerze tekstu gościnnego, ale powinien dotrzeć do Was za kwartał. Co jednak mamy? Aż trzy seriale – hit HBO, „Westworld”, również od HBO „Młody papież” oraz… „Simpsonowie”. Pierwsza i ostatnia pozycja opisane zostały przez Julię, środkową zająłem się ja. Co dalej? Ala przemianowała swój cykl na „BESTUNES” i opisuje tam dwie płyty, a także zostawia pewien bonus. Daniel prosi o docenienie technologii, z kolei Radek opowiada, jak to było na dwa tygodnie wyrwać się z ekosystemu Apple i zamiast iPhone’a używać Samsunga Galaxy S7. Ja zaś wracam jeszcze w dziale „Społeczeństwo”, gdzie to wylewam swe żale związane z moją edukacją i systemem, który nią steruje. Nie najwięcej nas w tym kwartale, ale każdy z nas miał niełatwy okres w życiu i naszą uwagę zaprzątało sporo innych spraw poza pisaniem – a jeśli mielibyśmy robić coś na siłę, lepiej nie robić tego wcale. Poza tym, od poprzedniego wydania pojawiły się też dwie recenzje na naszej stronie – nie jest więc tak, że przez trzy miesiące nie działo się nic. Tak czy siak uważam, że jest co czytać, zapraszam więc do lektury i dziękuję Wam, że jesteście!

Szymon Piotrowski

light magazine 04 04

3 3


Mo

KULTURA

Spis treści Młody Papież .......................................................................... 5 Szymon Piotrowski”

Czy da się oglądać „,Simpsonów”? ............................... 9 Julia Przejczowska

Westworld - Przełom czy próba przełomu? .............. 13 Julia Przejczowska

BESTUNES .................................................................................... 17

TECHNOLOGIA

Samsung Galaxy S7 - wrażenia z użytkowania ...... 22

SPOŁECZEŃSTWO

Alicja Koczaska

Nauczeni nic nie wiedzieć ......................................... 37

Radosław Madajczak

Doceńmy technologię ......................................................... 33 Daniel Marcinkowski

light magazine 04 04

4 4


kultura

Szymon Piotrowski

MŁODY PAPIEŻ light magazine 04

5


kultura

Sprzeczność. Narzędzie tyleż potrzebne, co trudne, rzadko więc twórcy używają go przy tworzeniu bohaterów. Niełatwo rozpisać taką rolę, niełatwo znaleźć też aktora, który byłby gotów podjąć się jej zagrania. Nie każdy twórca jednak nazywa się Paolo Sorrentino, nie każdy aktor nazywa się Jude Law, nie każdy film/serial to Młody papież.

Reżyser Wielkiego piękna tym razem postanowił stwo-

ła mu za to. Fakt, część

rzyć serial – dziesięcioodcinkową (choć zapowiedziano

gierek Lenny’ego przy-

już kontynuację), magnetyczną podróż przez zacisza Wa-

wodzi na myśl zagrywki

tykanu. Młody papież opowiada o początkach pontyfi-

Franka, ale zupełnie nie

katu fikcyjnego papieża Piusa XIII, który zostaje wybra-

o polityczne przepychan-

ny na to stanowisko jako pierwszy w historii Amerykanin

ki chodzi w serialu Sorren-

(prawdziwe imię i nazwisko nowego Ojca Świętego to

tino. Miałem nadzieję, że

Lenny Belardo), przy okazji jako człowiek też bardzo młody

serial, którego akcja nie-

(w chwili wyboru ma 47 lat – jak na papieża, jest to nie-

mal w całości ma miej-

wiele). Już wybór Lenny’ego jest kontrowersyjny, bowiem

sce w Watykanie, omi-

papieżem miał zostać jego mentor, kardynał Spencer,

nie w jakiś sposób temat

znacznie starszy i bardziej szanowany człowiek. Belardo

Boga. Tymczasem temat

został wybrany z nadzieją na to, że będzie spokojnym,

ten był Młodego papie-

nieprzeszkadzającym papieżem, ciepło przyjmowanym

ża sednem, a ja sam się

ze względu na swój wiek, et cetera. Tymczasem od pierw-

zachwyciłem tym, jak zo-

szych dni młody papież pokazuje, że nie zamierza iść na

stał przedstawiony. Po-

żadne ustępstwa. Odmawia pokazywania się publicznie,

stać Lenny’ego, jak wspo-

tęskni do dawnych tradycji i potęgi Kościoła, którą chce

mniałem,

mu przywrócić. Jest nałogowym palaczem – co wyraźnie

jest na sprzecznościach

zaakcentowały nam już zwiastuny – a przede wszystkim

i to czyni go jednym z naj-

niebywale upartym i nieustępliwym człowiekiem. Krok

bardziej ludzkich boha-

po kroku realizuje swój plan, nie pozwalając przy tym, by

terów, jakich na ekranie

ktoś mu przeszkodził.

dane nam jest oglądać.

zbudowana

Jego przeciwieństwa nie Wielokrotnie słyszałem, jak ludzie opisują ten serial sło-

są jednak jego słabością,

wami: takie House of Cards w Watykanie. Nie zgadzam

papież nie staje się przez

się z tym stwierdzeniem i choć przyznaję, po zwiastunach

nie pijanym dzieckiem

miałem nadzieję na to, że ten serial będzie czymś ta-

we mgle, wręcz przeciw-

kim, zdecydowanie okazał się być czymś innym i chwa-

nie – jego przeciwieństwa

light magazine 04

6


kultura

to jego dojrzałość i jego siła i w tym właśnie objawia się geniusz Sorrentino i Lawa, bo stworzenie i odegranie takiej postaci wymagało umiejętności wręcz ponadnaturalnych. Papież-palacz?

Papież-

-grzesznik? Papież–zwątpienie? Papież–mściciel? A jednocześnie papież– święty, papież–cudotwórca, papież–Bóg. Dla Jude’a Lawa to rola życia, to nie ulega wątpliwości. Najbardziej niesamowite jest jednak to, że jej podołał. Wraz z Sorrentino stworzyli dzieło, które potrafi wpędzić ateistę w głębokie rozterki dotyczące istnienia Boga i jego ewentualnej natury oraz miejsca człowieka w świecie i miejsca tegoż Boga w świecie. Ten serial nie daje odpowiedzi (czego się bardzo obawiałem, że mógłby robić – dlatego nie chciałem tu mieć poruszanego wątku Boga).

Ten serial stawia pytania, bardzo ważne i bardzo poruszające. Operując sprzecznością na ekranie, wstrzykuje sprzeczność też widzowi, budzi w nim zwątpienie i każe zastanowić się nad swoimi przekonaniami, jakiekolwiek one by nie były. Bo to właśnie Sorrentino tu robi – on nie mówi, czym jest Bóg i jaka jest jedyna możliwa interpretacja jego bytu lub niebytu, on po prostu podaje w wątpliwość wszelkie solidne przeświadczenia o Bogu, czy z jednej strony barykady, czy z drugiej, punktując ich niewłaściwość i dając do zrozumienia o wiele bardziej subtelną, tajemniczą i nieprzeniknioną naturę tego, co ponad nami (i tego, czy coś tam w ogóle jest). Rozpisuję się tu nad rolą tytułową, bowiem to Belardo jest w serialu postacią najważniejszą i przyćmiewającą inne. Nie należy jednak o nich zapominać, bo i one tak rozpisane, jak i zagrane są doskonale. Mamy tu więc Diane Keaton w roli siostry Mary, która wychowywała Lenny’ego w sierocińcu, a teraz jest dla niego wsparciem w trudnych chwilach – bardzo dobrze oddana została postać przybranej matki, jaką starała się dla głównego bohatera być. Dalej dostajemy doskonałego Silvio Orlando w roli kardynała Voiello, głównego „oponenta” Piusa XIII, który go krytykuje, ale też i stara się zrozumieć, co skutkuje wytworzeniem się między nimi bardzo specyficznej, niesamowicie oddanej na ekranie relacji. Dobrze sprawdza się też w swojej roli Scott Shepherd, który gra kardynała Dussoliera, przyjaciela Lenny’ego jeszcze z czasów siero-

light magazine 04

7


kultura

cińca. Bardzo ciekawymi rolami są też dwie kolejne kobiety. Pierwsza z nich to Esther, która odnajduje w papieżu ogromne oparcie i odzyskuje wiarę tam, gdzie wielu ją traci, a także pomaga samemu Lenny’emu przejść przez część jego wątpliwości (w tej roli Ludivine Sagnier; zagrała, co miała zagrać, zrobiła to dobrze, miejsc na popisy tu nie było, ale nie mam jej nic do zarzucenia). Druga to Sofia – osoba odpowiedzialna za „marketing” w Watykanie. Niesamowicie rozpisana, doskonale zagrana (tu brawa dla Cécile De France) postać,

wydaje się jedyna osoba, która potrafi dostosować się do „tempa” Lenny’ego i nie ma problemu z toczeniem z nim bardzo swobodnego dialogu. Pozostałe role – watykański, nowy przyjaciel papieża, kardynał Gutierrez, oraz jego przemiana (grany przez Javiera Cámarę) czy kardynał Spencer, dawny mentor Lenny’ego, obecnie na niego wściekły (tu James Cromwell) oraz cała reszta – są zagrane dobrze, rozpisane również, aczkolwiek nie robią już wrażenia takiego, jak te powyżej. Wspomnieć warto jeszcze o muzyce – soundtrack do tego serialu to coś niesamowitego, a intro jest jednym z najlepszych w historii telewizji i nawet remixowanie Hendrixa przeboleję, bo efekt jest przecudny. Oczekiwania miałem względem Młodego papie-

ża zupełnie inne, jednakże taki był chyba zamysł Sorrentino – zaintrygować świat swoim pomysłem, zbudować oczekiwania, a gdy wszyscy przyjdą już obejrzeć jego dzieło, obrócić stół o sto osiemdziesiąt stopni i tak zmienić zasady gry, by szczęki widzów spadając przebiły się do Australii (serdeczne pozdrowienia dla Tomka Szykulskiego!) Druga w przeciągu kilku dni, ale nie może być inaczej – dla Młodego papieża, ode mnie:

OCENA: 10/10 Idźcie go obejrzeć. Naprawdę warto.

light magazine 04

8


kultura

Julia Przejczowska

Czy da się oglądać SIMPSONÓW? light magazine 04

9


kultura

Na wstępie przyznam się do czegoś. Gdybym miała oglądać jeden serial do końca swoich dni, byliby to właśnie Simpsonowie. Z moich obserwacji na przestrzeni wielu lat jestem w stanie wysnuć wniosek, że większość ludzi, z którymi kiedykolwiek rozmawiałam o produkcjach telewizyjnych kojarzy ten tytuł, głównych bohaterów itd., ale praktycznie nikt nie ogląda tego na bieżąco.

Coś

co

zdecydowanie

pozwoliło mi się polubić z

Simpsonami,

jest

poczucie humoru twórców. Ta satyra amerykańskiego społeczeństwa działa od 1989 na tych samych zasadach i bawi się tymi samymi żartami. Wyśmiewa się z klaSzczerze mówiąc, kompletnie mnie to nie dziwi. Na obecną chwilę wyszło aż 28 sezonów i większość osób chyba trochę przeraża ta liczba. Nawet biorąc pod uwagę, że są to 20-minutowe odcinki, to jednak kogoś, kto tylko słyszał o tym serialu i chciałby zacząć go oglądać, może to szybko zniechęcić do rozpoczęcia przygody z tą produkcją. Na szczęście w tym wszystkim ratuje nas konwencja tego serialu, bowiem, jak to często przy podobnych produkcjach bywa, kolejne odcinki pod względem fabuły nie łączy praktycznie nic prócz bohaterów. Owszem w star-

sy średniej, drwi z biznesmenów, pokazuje absurd zachowań sławnych ludzi. Te żarty nigdy nie tracą na aktualności, a pojawiające się od czasu do czasu komentarze dotyczące aktualnych wydarzeń i przytyki twórców do owych wieści, są świetnym dopełnieniem tego konceptu.

szych sezonach można doszukać się ważnych epizodów, które wprowadzają jakieś nowe postacie, ale nawet bez znajomości np. konfliktu pomiędzy Bartem a Pomocnikiem Bobem, można się zorientować, że ta dwójka raczej za sobą nie przepada. No dobra, ale przejdźmy do konkretów. Dlaczego tak bardzo uwielbiam ten serial?

light magazine 04

10


kultura Muszę też oczywiście wspomnieć o tym, co mnie kupiło Ten serial pod wieloma

w tym serialu, a są to smaczki, które zostają wrzucane

względami

dostosowu-

przez twórców do kolejnych odcinków całkowicie świa-

je się do obecnych tren-

domie. Moim ulubionym zajęciem podczas oglądania

dów i poglądów. Dzięki

Simpsonów jest ich wyłapywanie. I tym sposobem znala-

temu w nowszych odcin-

złam maszynę do niszczenia książek nazwaną Anti-Gut-

kach mamy np. poruszane

tenberg, która jest ustawiona na 451 stopni Fahrenheita,

problemy społeczeństwa,

albo ciekawe komentarze od Matta Groeninga (głów-

które próbuje przenieść

nego twórcy) po skończonym odcinku. I odkrywanie ta-

wszystkie

informacje

kich easter eggów sprawia, że z chęcią odpalam kolej-

w stan cyfrowy albo oglą-

ne odcinki, bo cały czas liczę na to, że jeszcze czymś ta

damy epizod, w którym

produkcja da mnie radę zaskoczyć. I ciągle utwierdzam

Homer staje się gwiazdo-

się w tym przekonaniu na nowo.

rem i traci zdrowy rozsądek (zakładając, że kiedykolwiek go posiadał). W

starszych

odcinkach

raczej nie spotkamy podobnych pomysłów, ponieważ dość długo większość odcinków polegała na wymyślaniu kolejnych głupot,

które

któryś

z bohaterów może zrobić.

Niestety z biegiem lat (a oglądam ten serial chyba od 2011 roku) serial zaczyna być dość wtórny. Najnowsze sezony, prócz bardzo estetycznej oprawy graficznej, w porównaniu ze starszymi odcinkami wypadają słabo i nijako. O ile pierwszy sezon Simpsonów obejrzałam w całości parokrotnie, bo jest po prostu tak ciekawy i śmieszny, to np. epizody wychodzące w tym roku oglądam raz i niekiedy ten raz to już za dużo.

light magazine 04

11


kultura

Ale to wszystko nie zmienia faktu, że rodzina Simpsonów dalej potrafi mnie zaskoczyć. Chyba najlepszą cechą tej produkcji jest to, że nigdy nie można się spodziewać, jak dany odcinek się rozwinie. Dzieje się tak przede wszystkim przez mnogość postaci. Przez wiele lat ich szeregi znacznie się rozrosły, więc twórcy mogą tak naprawdę w każdym epizodzie zestawić nam głównych bohaterów z innymi przeciwnikami. To wszystko składa się na serial, który naprawdę mogę oglądać w nieskończoność. Co prawda, dalej mam do nadrobienia wiele starszych sezonów, Wiadome, że po tylu latach twórcy musieli się wypalić, ale jednak to boli, kiedy serial zaczyna być parodią samego siebie. Mimo to dalej pojawiają się wśród morza przeciętniaków odcinki warte uwagi, ale ich natężenie z każdym kolejnym sezonem maleje.

bo na razie staram się być na bieżąco z tymi najnowszymi, ale jestem przekonana, że kiedyś obejrzę całą tę produkcję. Dlatego, jeśli ktoś z was chciałby zacząć przygodę z Simpsonami, to polecam obejrzeć na start 21 lub 22 sezon, ponieważ wtedy oprawa wizualna stała się o wiele bardziej estetyczna i znośna dla początkujących widzów. I jeśli tak jak ja połkniecie bakcyla i zakochacie się w tym koncepcie, to spróbujcie obejrzeć jakieś starsze sezony, choć ostrzegam, że mogą was odrzucić swoją kreską. Co nie zmienia faktu, że naprawdę warto przywyknąć do niej, bo to właśnie te odcinki sprzed 10/15 lat najlepiej zapadają w pamięć. Mam nadzieję, że udało mi się wam pokrótce przedstawić, co jest tak niezwykłego w tej produkcji i za co ja ją pokochałam. Nie ukrywam, że jest to dość skomplikowana relacja, ale uwierzcie mi - nie ma dla mnie lepszego sposobu na relaks niż odpalenie sobie paru odcinków Simpsonów pod wieczór. A to, że niekiedy przeciągnie się to do parunastu epizodów w jedną noc, to już historia na inny tekst.

light magazine 04

12


kultura

Julia Przejczowska

Westworld przełom czy próba przełomu?

light magazine 04

13


kultura nie

Promocję serialu można uznać za udaną, bo

to

pierwszy odcinek obejrzało podobno aż 3,3 miliona

prawdopodobnie od września

widzów. Nic dziwnego. Kto nie chciałby zobaczyć,

nie używaliście internetu. Kolejny

o co tyle szumu. Dodatkowo w obsadzie pojawiają

megahit

przeogromny

się naprawdę znane nazwiska i Ben Barnes - jego

budżet, przełomowa formuła,

muszę zaznaczyć osobno, bo pewnie jestem jedną

niesamowite pomysły - tymi

z tych 10 osób, które obejrzą wszystko, tylko dlatego,

wszystkimi hasłami ów serial

że ten pan tam gra, więc wiele ludzi chciało po prostu

był reklamowany od naprawdę

zobaczyć, jak wspaniale tym razem zagra Anthony

dawna. Nawet ludzie, którzy do

Hopkins (SPOILER - najwspanialej).

Ustalmy

jedno

słyszeliście

o

HBO,

-

jeśli

Westworld,

tej pory słyszeli jedynie o Modzie na sukces i Klanie zaczęli już

Ale odbiegłam trochę od tematu, więc może

kojarzyć ten tytuł. Okay, może

podsumujmy co na razie ustaliliśmy. Świetna obsada,

przesadzam, ale wiecie o co mi

znakomite nazwiska za kamerą (chociażby Nolan),

chodzi. Stacja znana szerszej

ogromna akcja reklamująca premierę. Co mogło

publiczności przede wszystkim

pójść tu nie tak? Teoretycznie nic, praktycznie - no

z Gry o Tron naprawdę postarała

parę rzeczy.

się,

by

nikt

nie

przegapił To

Warto chyba zacząć od przybliżenia fabuły tego

właśnie Westworld docelowo ma

serialu. Otóż koncepcja jest dość prosta. Mamy

zastąpić kończącą się powoli

wesołe miasteczko, tylko w wersji dla dorosłych,

adaptację powieści George'a

stworzone na wzór starych westernów. Pracują

R.R. Martina w ramówce HBO.

tam roboty do złudzenia przypominających nasz

premiery

tej

produkcji.

gatunek, ale odgrywające jedynie swoje role z zaprogramowanych im scenariuszy. Przyjeżdża tam masa ludzi szukających wrażeń, bo w Westworld mogą zrobić wszystko i być kimkolwiek tylko chcą. Tak naprawdę w tym miejscu nic ich nie ogranicza. Raj na ziemi? No nie do końca. Dość szybko bowiem okazuje się, że nie wszystko idzie po myśli twórców owego parku i że ich plac zabawy skrywa przed nimi samymi tajemnice, o których wcześniej nawet by nie pomyśleli. Nie chcę się wdawać w szczegóły fabuły, bo jestem osobą,

która

naprawdę

nienawidzi

spoilerów,

więc takie zwięzłe przedstawienie pomysłu musi wystarczyć. Już na pierwszy rzut oka widać, że historia nie jest jakoś bardzo nowatorska. Przecież

light magazine 04

14


kultura Niestety już po trzech pierwszych odcinkach kompletnie zapomniałam o tym, bo zostałam wrzucona w wir kolejnych wątków.

niczego innego nie można się spodziewać po takim koncepcie. Tak naprawdę

I to prawda, że w Westworld jest całkiem sporo

to

wyświechtany

bohaterów i faktycznie każdy z nich ma swoją historię

pomysł,tylko przedstawiony

do opowiedzenia. Jednak ma ją do opowiedzenia tylko

w taki sposób, by niedzielny

przez ten krótki moment, gdy w scenariuszu znajdzie się

widz się nie zorientował.

te 3 minuty wolnego czasu. Potem usta danej postaci

Ktoś, kto obejrzał trochę

zostają zamknięte, i znów czas skupić się na ogarnianiu,

dość

więcej

filmów

i

seriali

zauważy, że to po prostu

gdzie znów wywiało innego robota lub człowieka. Jest to

stały motyw zachwiania się

o tyle denerwujące, że twórcy skaczą po kolejnych

statusu quo w bezpiecznym

wątkach, tak żeby co odcinek zaktualizować nam

i przepięknym miejscu. Nic

informacje o nich, co uważam za niepotrzebne.

ponad to. Bowiem, przez to ciągłe ucinanie kolejnych historii Tu się zaczyna właśnie

w połowie powinniśmy być bardziej zainteresowani

problem.

od

ich zakończeniem, ale efekt u mnie był kompletnie

samego początku próbują

odwrotny, ponieważ niektóre wydarzenia próbowano tak

przekonać widzów, że ten

zagmatwać, że koniec końców już po paru odcinkach dało

serial to coś więcej. Że

się domyślić, o co chodzi w danym wątku. Nie mówię od

powinniśmy

razu, że Westworld jest przewidywalne, ale na pewno nie

każdy

Twórcy

analizować

odcinek

pod

tak zaskakujące, jak wszyscy próbują nam wmówić.

względem psychologicznym, patrzeć uważnie na każdy

Ale to tak naprawdę tyle, jeśli chodzi o minusy. Możemy

kadr i zwracać uwagę na

teraz spokojnie przejść do plusów, które może nie są

najmniejszy ruch bohatera.

liczniejsze, ale na pewno wymazują wiele niedoskonałości.

Przynajmniej to próbowali

Zacznę na pewno od oprawy audio-wizualnej. Ten serial

nam zasugerować w paru

wygląda i brzmi po prostu przepięknie. Pokochałam

pierwszych

odcinkach,

muzykę, która doskonale komponuje się z fabułą. Nie

które faktycznie bardziej

ona wymusza pewien klimat w kolejnych scenach,

skupiały się na moralności

tylko podkreśla go. Zawsze doceniam to w podobnych

pewnych

zachowań

produkcjach, bo często zdarza się tak, że czujemy coś

i potrafiły skłonić mnie

oglądając odcinek tylko dlatego, że to nam podpowiada

do pewnych przemyśleń.

podkład muzyczny. Tutaj przeżywamy kolejne wydarzenia, bo to co widzimy na ekranie, zarówno gra aktorska i kadry, idealnie zgrywa się z tym, co słyszymy w tle. W Westworld zostało to doprowadzone praktycznie do perfekcji, przez co każdy kolejny odcinek ogląda się znakomicie.

light magazine 04

15


kultura

Dzięki temu wczucie się w klimat tej produkcji okazało

się

banalnie

proste. Choć pod koniec tylko to trzymało mnie przy tym serialu, bowiem fabuła przestała być dla mnie intrygująca gdzieś w połowie. Jasne, cały czas

zastanawiałam

się,

jak

kolejne wcale

rozwiążą

się

sprawy,

ale

Jednak

dopiero

nie

tydzień

po

mnie

to

zachęcało do oglądania

Westworld

nowych

te

jakiś

Bo jest to tak naprawdę

obejrzeniu

standardowy przepis HBO

zauważyłam

na popularny serial. Dużo

błędy

przemocy, seksu i bohaterów

w pewnym momencie

i niedoróbki, bo wcześniej

w ciekawych sceneriach

każda

po prostu zachwycałam

i

do

się tym, w jaki sposób

sposobami

tego, jakim torem twórcy

zostaje nam to wszystko

poprowadzenie

chcą poprowadzić daną

przedstawione

Dlatego

postać.

znakomicie dograna jest

powiedzieć, że Westworld to

każda kolejna scena. Yo

serial przeciętny, ale nigdy

jeden

serialów,

nie nazwę go najlepszym,

zaskoczona parę razy,

które warto obejrzeć po

co mnie spotkało w 2016

ale to bardziej dlatego,

to, by go widzieć. Nie

roku. Mimo to uważam, że

że

żeby zastanawiać się nad

z tą produkcją naprawdę

okazały się dla mnie tak

rozwiązaniami

warto

banalne, że odrzuciłam

wątków, bo te naprawdę

bo

je na samym początku.

nie są tak przełomowe

jedynie

A w finałowym odcinku

i

i nakreśleniem nam tego,

okazały

twórcy próbują nas do

na

tego przekonać cały czas.

Więc

Jasne,

jestem

nam

to pod

odcinków, scena

dawała

podpowiedź

Nie

jednak

zmienia faktu,

koniec

bo

że

zostałam

pewne

wyjścia

się

poprawnymi.

light magazine 04

tymi

wszystkie

z

i

tych

kolejnych

zaskakujące,

nie

jak

ma

choć

tu

z

niebanalnymi na fabuły.

nie

się

mogę

zapoznać,

pierwszy

sezon

był

zapowiedzią

co

stać

chociaż

twórców. teraz

nie

zachwycona,

to

momentów, kiedy wieje

naprawdę czekam na nowe

nudą, ale chyba ani razu nie

odcinki, ponieważ wierzę

złapałam się na wgapianiu

w

się w ekran z wypiekami na

jeszcze

twarzy.

nie rozkręciła.

to,

że

ta

produkcja

porządnie

się

16


kultura

Alicja Koczaska

BESTUNES

light magazine 04

17


kultura

Phantogram Three Nigdy nie byłam fanką tego zespołu, chociaż do piosenek „When I’m Small” i „Fall In Love” powracałam dość często. Gdy wypłynął pierwszy kawałek z nowego albumu na serwisy streamingowe, czyli „You Don’t Get Me High Anymore”, stwierdziłam:

Kolejne podejście do albumu – na spo-

„Jakiś taki dziwny, płytki ten nowy

kojnie, w samotności. Zaczęłam „to” czuć.

Phantogram”. Ukazał się album,

Przesłuchałam jeszcze raz i jeszcze... I po-

przesłuchałam, ale... no, nie grało. Ta

mimo zgrzytów i kaleczącego czasem uszy

agresywna mieszanka elektroniki,

wokalu Josha, coś mnie do niej przycią-

popu i momentami wręcz za dużej

gało, coś mnie w niej intrygowało. Ta in-

ilości hip-hopu, wytworzyła w mo-

ność. Ta sprzeczność.

jej głowie jeszcze większy chaos. Po paru dniach jednak nieprzekonu-

Za samą nazwą albumu stoi wielka tra-

jące wcześniej „YDGMHA” zachęci-

gedia. W trakcie jego tworzenia samobój-

ło mnie do ponownego zagłębienia

stwo popełniła siostra Sarah, Becky (dzięki

się we „Three”. Zakochałam się w tej

niej w ogóle duet się poznał). W 2016 roku

piosence. Do dziś po pierwszych jej

odeszli również wspaniali artyści: Prince

sekundach moja głowa zaczyna się

i David Bowie, którzy są dla zespołu inspi-

bujać, noga tupać, a ja przygotowu-

racją. „Three” więc to nie tylko zwykła liczba

ję swoją paszczę do nadążania za

informująca, że to 3. album Phantogramu,

rapującą w zwrotkach Sarah. Phan-

czy też „free” – uwolnienie się, oczyszcze-

togram grał koncert jednej piosenki

nie, ale także nawiązanie do trzech śmier-

24 godziny na dobę w mojej głowie

ci wspomnianych wcześniej osób. „Three”

przez dobrych kilkanaście dni.

to album o złamanym sercu, podnoszeniu się po tragedii, pójściu naprzód. Te agresywne dźwięki w większości utworów są tego idealnym potwierdzeniem. Słuchając najnowszego dzieła amerykańskiego duetu nie czuję się tak emocjonalnie

light magazine 04

18


kultura rozdarta, jak to bywało

ficzną relację mam z „Bar-

cić. To utwór-niespodzian-

przy poprzednich albu-

king Dog”. Tutaj wokal Jos-

ka. Nie wiadomo, co może

mach. Tutaj odkryłam

ha o dziwo uwielbiam. Jest

wydarzyć się za sekundę.

nowy rodzaj melancho-

w nim taka nieporadność,

Nie ma zwrotek, nie ma re-

lii. To smutek wymiesza-

autentyczność. Wraz z de-

frenu. To piosenka o samo-

ny ze złością, gniewem

likatnym pianinem i bom-

bójstwie. Po śmierci Becky

i siłą. Nie mam ochoty

bardującymi od początku

(siostry Sarah) stała się

płakać i drążyć sobie

skrzypcami tworzy piosen-

wręcz pozycją obowiązko-

dziury w głowie, chociaż

kę, przy której naprawdę

wą na albumie. „Czymś, co

to uwielbiam, bo to właś-

mocno można się zasmu-

musiało wyjść na światło

nie JA, ale taka muzyka też mi jest potrzebna. Potrzebuję od czasu do czasu tej „smutnej” równowagi. Zespołowi chyba udało się osiągnąć to, co chciał – niejednostronność. To nie miał być album tylko o nadziei lub tylko o tragedii. Te dwa światy miały się przenikać, uzupełniać. To tłumaczy chaos, który czułam na początku i który czuję za każdym razem powracając do „Three”. Uwielbiam na

starych

bazowanie samplach

w „You Don’t Get Me High Anymore” (pozycja obowiązkowa – posłuchajcie podcastu Song Exploder, gdzie zespół opowiada, jak po kolei powstawała ta piosenka) i „Same Old Blues”. Wbrew pozorom, wnoszą świeżość i są genialną bazą dla reszty dźwięków. Specy-

light magazine 04

dzienne” – powiedział Josh w jednym z wywiadów. Płakać za to chce mi się w drugiej połowie „Answear”. Ten moment, kiedy wokale się wyciszają i następuje eksplozja dźwięków jest tak piękny! Potem wchodzi mocny synth niczym bzyczenie pszczół i delikatny wokal Sarah. Ubolewam, że to tylko kilkadziesiąt sekund. Taka ta piosenka powinna być od początku do końca. „Run Run Blood” jest zdecydowanie najagresywniejszą pozycją na płycie, najbardziej „ryjącą psychikę”. Zespół wizualizuje ten utwór jako ucieczkę w mroku przed czymś nieznanym. Bieg, coraz szybszy i szybszy. W pewnym momencie piosenka zwalnia – to moment, gdy dobiegasz do przepaści, klifu, musisz skoczyć, bo nie masz już ucieczki. Skaczesz w nieznane, boisz się. Po chwili jednak okazuje się, że na dole jest światło, jest nadzieja. Rozpoczynające album „Funeral Pyre” z dramatyczną warstwą instrumentalną i niepokojącym a zarazem kojącym głosem Sarah... Ach, to zdecydowanie utwór, który moje uszy i głowa pokochały.

19


kultura

Jeśli obserwujecie mnie na Spotify, to mogliście zobaczyć, że na przełomie listopada i grudnia wręcz non stop słuchałam właśnie tego zespołu. Nie, to nie jest błąd w systemie, ja naprawdę złapałam na Phantogram „fazę”. I to solidną. Po dokładnym zaznajomieniu się z poprzednimi albumami i epką muszę stwierdzić, że jednak wolę te dawne twarze Josha i Sarah. Doceniam „Three” za inność i cieszę się, że ta płyta powstała – stąd ten tekst, jednak to właśnie ten typowo melancholijny, poddający pod wątpliwość wszystko Phantogram zapuścił najmocniejsze korzenie w moim sercu. Niektóre piosenki tj. „You’re Mine” po prostu są za bardzo „upopowione” (czy to słowo ma sens?). Mają niskie stężenie magii. Nie jestem w stanie przy nich odpłynąć jak np. przy „Mouthful Of Diamonds” czy „Nothing but Trouble”, ani nie sprawiają, że jestem energetyczną kulą jak wtedy, gdy słucham „YDGMHA”. „Three” jest jednak miłą odmianą i modlę się do słuchawek, żeby ten amerykański duet przyleciał do Polski na Open’era (a jeśli wiecie, że tego nie zrobi, to mi nie mówcie. Nie odbierajcie mi nadziei).

Flume Companion EP I A teraz o Panu, do którego po cichu wzdycham. Znaczy się do jego muzyki. Czy jest tutaj ktoś, kogo Flume wkurzył? Wyczekiwałam „Skin” jak dzieciaki św. Mikołaja. I co? Dostałam w prezencie przejrzałego banana – da się po części zjeść, ale chce się płakać. W lato prawdopodobnie częściej wypowiadałam zdanie „Gdzie są te brakujące utwory z zajawki Skin?!” niż „Ale mi gorąco”. Na muzyczną ucztę musiałam czekać aż do 25 listopada, kiedy to ukazała się tak wyczekiwana przeze mnie EP-ka Australijczyka. „Heater” – utwór, dla którego wielokrotnie zapętlałam zajawkę „Skin”, w końcu mogłam posłuchać w całości. Nie pamiętam, kiedy miałam takie wielkie muzyczne motyle w brzuchu. Uwielbiam kawałki, w których Flume w 100% skupia się na warstwie instrumentalnej, na tym słynnym elektronicznym „pierdzielnięciu” (to łagodna wersja tego słowa).

light magazine 04

20


kultura

Po co pakować tam rap? Po co pakować tam gwiazdkę popu, która zagłusza piękną elektronikę? Wokale są ok, pod warunkiem, że są dobrze dobrane. Tak jak to było z Chetem Fakerem a teraz z Isabellą Manfredi. „TRUST” pokochałam chyba tak samo jak „Heater”. Przepiękne budowanie napięcia i głos, który faktycznie ma wartość. Sprawia, że utwór nabiera delikatności i chil-

Bonus na święta

lującego wymiaru. „V” i „Qui-

To była moja najlepsza dwójka na czwarty kwartał,

rk” to już słabsze uderzenia,

jednak muszę wspomnieć również o zespole Otzeki –

jednak wciąż słucha się ich

dwójce kuzynów, którzy robią niesamowicie wysma-

z przyjemnością. Nie moż-

kowaną muzykę. Coś jakby James Blake skrzyżowany

na było tak od razu, Panie

z MISSIO i The xx – jest elektronika, są gdzieniegdzie gi-

Flume? I czy Pan szykuje

tary, ale przede wszystkim jest minimalizm. Jeśli szu-

coś jeszcze, skoro to „EP I”?

kacie zmysłowych, relaksujących, tajemniczych, nie-

Czekam, bo Pana nigdy nie

przytłaczających brzmień, to nie mogliście lepiej trafić.

mam dość.

Mike i Joel zabiorą w Was w inny wymiar.

light magazine 04

21


technologia

Radosław Madajczak

Samsung Galaxy

S7

WRAŻENIA Z UŻYTKOWANIA

light magazine 04

22


technologia

Po premierze iOS 10 miałem mieszane uczucia. O ile nowe funkcje podobały mi się, to wygląd systemu już nie do końca do mnie przemawiał. Kierowany ciekawością zdecydowałem się zainstalować jedną z pierwszych publicznie dostępnych wersji beta tego systemu na iPadzie. Dni mijały, ja coraz bardziej przyzwyczajałem się do nowego wyglądu, a nadzieją napawała mnie sprawność z jaką działało

Może spróbować czegoś innego?

urządzenie pod kontrolą nowego oprogramowania. Przyszedł wrzesień, a wraz z nim finalna wersja najnowszego systemu od Apple, dostępna

Może sprawdzę jak działa Samsung Galaxy S7?

to, jak telefon będzie się sprawował na co dzień i czy komfort jego użytkowania dorówna temu znanego ze smartfonów Apple.

dla wszystkich. Nie czekając ani chwili zainstalowałem go na moim iPhonie 6s i... bardzo się rozczarowałem. Było fatalnie. Nie chodziło o wygląd, bo do niego zdążyłem się już przyzwyczaić, a o to, że iPhone po prostu działał koszmarnie. Często zawieszał się i przycinał, do tego stopnia, że zaczęło być to irytujące. Taki stan rzeczy obudził w mojej głowie myśli:

light magazine 04

Jak pomyślałem, tak zrobiłem , a po kilku dniach do moich drzwi zapukał zapukał kurier, który przekazał mi do testów flagowy model tego koreańskiego producenta. Na dwa następne tygodnie przeszedłem na drugą stronę smartfonowej barykady. Nie miałem zamiaru sprawdzać specyfikacji, czy wydajności w benchamarkach. Najważniejsze było dla mnie

23


technologia

Niestety wygląd akceso-

wygląd Samsung Galaxy S7 ma

Testowany

przeze

mnie

ośmiordzeniowy procesor

egzemplarz był w kolorze

Exynos 8890... ble, ble, ble.

Onyx Black, który, moim zdaniem, jest prawie naj-

z

flagowym

lepszym wyborem dla Ga-

smartfonem

Samsunga

laxy S7 (prawie, ponieważ

zacząłem , a jakżeby ina-

w niedawno zaprezento-

czej, od pudełka. Czar-

wanym wariancie kolory-

ny kartonik z pokrywką

stycznym Pearl Black te-

zamykaną

magnes

lefon ten wygląda jeszcze

wywarł na mnie dobre

lepiej). Smartfon zdecy-

pierwsze wrażenie, takie,

dowanie może się podo-

jakiego można by ocze-

bać. Szklany tył, metalowa

kiwać po urządzeniu naj-

ramka; elegancko i kla-

wyższej klasy. Jednak to

sycznie – po prostu ładnie.

nie opakowanie, a to, co

Podczas

się w nim znajduje, jest

z niego kładłem go ekra-

najważniejsze. W środ-

nem do dołu, czemu? Po-

ku znalazłem, jak mo-

wód jest prozaiczny. Z tej

głoby być inaczej, in-

perspektywy

strukcję obsługi, telefon,

się on zdecydowanie naj-

ładowarkę,

słuchawki

lepiej. Szkło zaokrąglone

przeznaczonym

po bokach, co prawda do-

plastikowym

syć duży, lecz niepsujący

Przygodę

wraz

z

na

nie

na

oraz

prezentuje

podróż-

wyglądu całości obiektyw

przejściówkę

aparatu ze świetnie wyglą-

pudełeczkiem nym

niekorzystania

USB OTG. Dlaczego znaj-

dającą czarną

duje się ona w zesta-

obwódką. O ile

wie

później,

przednia część

ale powiem tylko, że nie

iPhone’a 6 wy-

po

to,

aby

podłączać

gląda lepiej niż

do

telefonu

pendrive’y,

ta z Galaxy S7,

pomimo że to też jest

to tylna tego

możliwe.

drugiego

wyjaśnię

riów dołączonych do zestawu

(czyli

ładowarki

oraz słuchawek) nie trzyma poziomu samego telefonu. Słuchawki z wyglądu przypominają produkt z marketu za co najwyżej 10 zł, a ładowarka jest po prostu brzydka. Zarówno słuchawki EarPods, jak i

zasilacz

dostarczony

w zestawie z iPhonem są ładniejsze, a w ich wyglądzie widać dbałość o detale, której chyba trochę zabrakło przy projektowaniu akcesoriów Samsunga. To, jak wyglądają słuchawki od koreańskiego flagowca, niestety idzie w parze z tym, jak grają; w porównaniu do produktu Apple ich dźwięk jest płaski i nieciekawy. Całe szczęście w przypadku ładowarki, jest ciut lepiej, ponieważ bije ona na głowę tą dostarczoną z iPhonem możliwością szybkiego ładowania, jaką zapewnia.

bije

rywala na głowę pod względem designu.

light magazine 04

24


technologia

bateria Przy normalnym użytkowaniu sprawowała się gorzej niż mój iPhone i wytrzymywała niecały dzień. Wynik ten jednak może być niemiarodajny z uwagi na to, że użytkowany przeze mnie egzemplarz miał za sobą pół roku intensywnych, dziennikarskich testów. Producent

technologię szybkiego ładowania, która działa tak, jak obiecuje to producent i umożliwia naładowanie smartfona od 0 do 100% w 90 minut. Jest jedno ale – wymaga ona zasilacza dołączonego do zestawu, co i tak nie jest tragedią, ponieważ aby móc korzystać z tej technologii w przypadku smartfona Apple trzeba się zaopatrzyć w mocniejszy zasilacz dedykowany dla iPada. W tej dziedzinie Amerykanie mogliby zaczerpnąć inspiracji z działań konkurenta i zacząć dołączać takowy do zestawu. Samsung Galaxy S7 wspiera również szybkie ładowanie bezprzewodowe, jednak nie miałem okazji go przetestować, więc wstrzymam się od wygłaszania opinii na jego temat.

zawarł w systemie dodatkowe tryby zasilania, które pozwolą na dłuższą pracę urządzenia. Szkoda tylko, że zastosowanie nawet najmniej agresywnego z nich wiąże się z zauważalnym spadkiem płynności działania urządzenia. Jak wspomniałem wcześniej, Samsung Galaxy S7 obsługuje

light magazine 04

25


technologia

wyświetlacz

Ekrany obu smartfonów

jakość dzwięku Muzyki słucham na tyle często, że można powiedzieć, że robię to intensywnie. Mogę śmiało po-

pod każdym względem, począwszy od rozmiaru, poprzez rodzielczość, na technologii ich wykonania kończąc. Wyświetlacz zastosowany w Samsungu o rozmiarze 5,1” i rozdzielczości aż 1440p wykonany jest w technologii Super AMOLED. Jest on niewiele większy od tego z iPhone’a,

wiedzieć, że pod względem

jednak z powodu zastoso-

jakości dźwięku Samsung pozytywnie mnie zaskoczył.

przy użyciu streamingu,

Dlatego jeszcze bardziej

a konkretniej Apple Music.

dziwi mnie fakt, że Sam-

Po ściągnięciu tej aplikacji

sung dołączył do zesta-

z

wu tak beznadziejne słu-

czekało mnie niemiłe roz-

chawki, zwłaszcza że firma

czarowanie.

ta potrafi zrobić je dobrze

ła ona zaktualizowana do

(a przykładem na to jest

wersji znanej użytkowni-

dobrze znana seria Level).

kom iOS 10, która jest zde-

Przy użyciu dodatkowych

cydowanie lepsza od po-

ustawień dźwięku, takich

przedniej, którą możemy

jak chociażby dostosowa-

spotkać właśnie w aplika-

nie balansu dźwięku do

cji na Androida. To świetnie

naszych uszu po odbyciu

pokazuje jaki jest stosunek

specjalnego testu, może-

Apple do oprogramowa-

my dodatkowo spotęgo-

nia dla tego systemu. Al-

wać pozytywne odczucia

ternatyw dla usługi stre-

podczas słuchania muzyki.

amingowej z Cupertino jest

Jedynym problemem Ga-

co najmniej kilka, chociaż-

laxy S7 są aplikacje, dzię-

by Tidal, Spotify czy Go-

ki którym można słuchać

ogle Play Music więc każ-

muzyki.

jest

dy znajdzie coś dla siebie.

przeciętna, ale to nie z niej

Co by nie mówić, Galaxy S7

najwięcej korzystałem. Tak

pozwala na większe roz-

jak wiele osób obecnie na

koszowanie się dźwiękiem

co dzień muzyki słucham

niż iPhone 6s czy 7.

Systemowa

różnią się od siebie niemal

Google

Play Nie

Store zosta-

wania niewielkich ramek wokół wyświetlacza w codziennym użytkowaniu ani trochę tego nie odczułem. Przeciwnie jest w przypadku rozdzielczości, ta w Galaxy S7 jest niemalże dwa razy większa niż w iPhonie (zarówno 6s, jak i 7). Różnica ta jest odczuwalna w codziennym użytkowaniu, zwłaszcza przy oglądaniu

filmów,

a

potę-

gowana jest ze względu na sposób w jaki każdy ze smartfonów wyświetla barwy. Na ekranie galaktycznego telefonu są one intensywniejsze, na tyle, że potrzebowałem kilku dni aby się do nich przyzwyczaić. Jedna rzecz pozostaje taka sama – wyświetlacze obu flagowców sprawdzą się przy codziennym konsumowaniu treści, również przy oglądaniu filmów.

light magazine 04

26


technologia

aparat Treść tego akapitu będzie brzmiała niemalże jak reklama Samsunga Galaxy S7.

Galaxy S7

iPhone 6S

Dlaczego? Aparat w nim zastosowany jest po prostu genialny i bije ten z iPhone’a na głowę. Nie jest to tylko moje zdanie, ale również wielu innych

szanowanych

osób,

między innymi naszego redaktora naczelnego. W skrócie: nie ma nad czym dyskutować. Zdjęcia nim wykonane są niezwykle jasne. W celu przygotowania

materia-

łu na poparcie mojego stanowiska zabrałem Galaxy S7 i iPhone’a 6s na krótki, wieczorny spacer na parking wielopoziomowy.

Przyjrzy-

cie się zdjęciom poniżej dokładnie, ponieważ taka ilość śniegu to nieczęsty widok. Jedyny problem, jaki mam z aparatem w Samsungu, to aplikacja, przy pomocy której wykonujemy fotografie. Oczywiście jest ona lepsza od tej znanej z produktu konkurencji, ponieważ posiada nie tylko tryb automatyczny, ale także manualny i wiele innych, jednak niestety niektóre z nich są zbędne, jak chociażby (absurdalny dla mnie) tryb służący do fotografowania jedzenia.

light magazine 04

27


Galaxy S7

light magazine 04

iPhone 6S

28


Galaxy S7

light magazine 04

iPhone 6S

29


technologia można skopiować dane

system

ze starego telefonu. Tu do akcji wkracza wspomniana wcześniej przejściówka USB OTG. Za jej pomocą

Korzystając z S7ki miałem

możemy podłączyć na-

zainstalowane na niej naj-

szego starego smartfo-

nowsze dostępne oprogra-

na wprost pod Samsunga

mowanie, czyli Androida

Galaxy S7, który samo-

6.0.1, na którym znajdo-

czynnie

wała się autorska nakład-

szość danych, takich jak

ka Samsunga, tj. niesławny

kontakty czy nawet zdję-

TouchWiz. System z robo-

cia. Niestety mój iPhone

cikiem wraz z koreańskim

nie chciał współpracować

dodatkiem

mnie

z tą wygodną opcją. Całe

rozczarował, ale ma on też

szczęście w Korei wymy-

parę jasnych punktów i to

ślono coś na okoliczność

od nich zacznę. Na samym

buntu telefonów z iOS na

dźwięku, o których wspo-

początku pozytywnie za-

pokładzie. Producent daje

mniałem wcześniej oraz

skoczyło mnie to, jak łatwo

nam możliwość zalogo-

tryb gry, który bardzo przy-

wania się na nasze konto

padł mi do gustu. Jak on

iCloud z poziomu telefo-

działa? Uruchamia się on

nu i samoczynne skopio-

automatycznie i dezakty-

wanie kontaktów. Jeśli już

wuje wszystkie powiado-

o

mienia aby przypadkiem

trochę

light magazine 04

skopiuje

chmurach

więk-

mowa

to Samsung postanowił

nie

stworzyć

własną

w zdobywaniu cennych

usługę tego typu o nazwie...

punktów. Za jego pomo-

Samsung Cloud. Wspo-

cą możemy również usta-

minam o niej, ponieważ

wić wydajność telefonu

przy jej pomocy możemy

oraz rodzielczość ekra-

odtworzyć zawartość te-

nu. Od razu powiem, że

lefonu z kopii zapasowej

z działaniem gier nie ma

znajdującej się na dysku

najmniejszego problemu,

internetowym tak, jak ma

ale telefon dosyć moc-

to miejsce na iOS, czyli

no się nagrzewa. Jeśli lu-

łącznie z aplikacjami, ja-

bisz dbać o zdrowie, ale

kie mieliśmy zainstalowa-

nie po drodze Ci z wsze-

ne na telefonie. Kolejny-

lakiego

mi jasnymi punktami są

do mierzenia aktywności,

rozbudowane ustawienia

to Samsung przygotował

swoją

przeszkodziły

typu

nam

opaskami

30


technologia coś dla Ciebie – aplikację SHealth. Muszę przyznać, że przypadła mi ona do gustu i dosyć często do niej zaglądałem. Automatycznie liczy ona liczbę pokonanych kroków i przelicza je na dystans, a co najważniejsze, i wcale nie takie oczywiste, robi to poprawnie. Po każdym dłuższym spacerze aplikacja przygotowuje raport, w którym zawiera najważniejsze dane, takie

tyle osób z niego korzysta,

aplikacje do przegląda-

jak średnie tempo czy po-

żeby trzeba było go seryj-

nia zdjęć, czyli aplikacje od

konany dystans. Przy po-

nie umieszczać na telefo-

Google’a i tą przygotowa-

mocy SHealth i wbudowa-

nie? Możliwe, że nie jest to

ną przez Samsunga i moje

nego pulsometru możemy

przypadek, a mała suge-

ulubione, czyli dwa sklepy z

zmierzyć nasze aktualne

stia od producenta, ponie-

aplikacjami – Galaxy Apps

tętno. Wszystko, co trzeba

waż systemowa aplikacja

i Google Play Store. W tym

zrobić, to położyć palec na

Wiadomości jest słaba. Na

pierwszym nie znajdziemy

specjalnym czujniku znaj-

pierwszy rzut oka niczego

prawie nic, czego nie zna-

dującym się obok tylnego

jej nie brakuje, ale.. dlacze-

leźlibyśmy w tym drugim.

aparatu.

go Samsung nie zdecy-

Przysłowie mówi, że wię-

duje się na połączenie jej

cej znaczy lepiej ale nie

Teraz pora, abym napi-

z Google Hangouts czy

w tym wypadku. Najgorsze

sał trochę o wadach. To co

Allo? W tej materii Kore-

jest to, że zbędnych apli-

najbardziej

denerwowało

ańczycy mogliby wziąć

kacji nie da się po prostu

mnie w Galaxy S7 to masa

z przykład z Apple, ponie-

odinstalować, co najwyżej

bezużytecznych, preinsta-

waż SMS są już przestarza-

możemy je wyłączyć, dzię-

lowanych aplikacji. O ile

łe. Nie podoba mi się rów-

ki czemu nie będziemy ich

pełen pakiet Office mogę

nież to, jak wiele aplikacji

widzieć, ani nie będą one

zrozumieć, bo jest on fak-

służących do tego samego

w

tycznie użyteczny, to na

jest zainstalowanych do-

działać, ale wciąż będą zaj-

przykład nie mogę zrozu-

myślnie. Wraz z telefonem

mować one cenne miej-

mieć, dlaczego Samsung

otrzymujemy

chociaż-

sce na dysku naszego te-

zdecydował się na umiesz-

by dwie aplikacje chmur

lefonu. Nie usprawiedliwia

czenie na swoim flagowcu

z danymi, czyli Google Dri-

tego nawet fakt, że smart-

chociażby WhatsAppa. Aż

ve oraz OneDrive, dwie

fon posiada slot na kartę

light magazine 04

jakikolwiek

sposób

31


technologia na fakt, że ten telefon i jego wygląd nikt specjalnie się Micro SD o pojemności do 200 GB. W czasie testowania Galaxy S7 dosyć często zdarzały mu

nie troszczył. Kolejna wada

inne wady

również dotyczy przedniej części urządzenia, a mianowicie czytnika linii papilarnych. Co prawda działa

się przycięcia, a dwa razy zawiesił się tak, że niezbędny był restart. Jak na dwa tygodnie użytkowania i fakt, że telefon jest na rynku od roku i producent miał czas na dopracowanie znajdującego się na nim systemu, to nie jest dobry

on sprawnie, ale ze względu Z innych wad Galaxy S7

na jego nietypowy kształt

mógłbym wymienić do-

trzeba zwracać uwagę pod

syć mocno porysowany

jakim kątem przykładamy

w

egzemplarzu

palec, ponieważ gdy poło-

przód, ale tutaj sytua-

żymy palec od boku to nie

cja wygląda trochę jak

zostanie

w

W iPhonie ten problem nie

moim

przypadku

baterii

– trzeba wziąć poprawkę

on

rozpoznany.

występuje.

rezultat. W przypadku iPhone’a takie sytuacje są o wiele rzadsze. Pod tym względem stereo-

podsumowanie

typy na temat TouchWiz zdają się być prawdzi-

Samsung Galaxy S7 nie jest pozbawiony wad, jednak nie

we, a potoczne nazywa-

są one ogromne i niemal wcale nie przeszkadzają one na

nie go LagWizem nie do

co dzień. Po dwóch tygodniach użytkowania tego telefonu

końca bezpodstawne..

przyzwyczaiłem się do niego i zaakceptowałem jego niewielkie niedociągnięcia, a moje serce zdobył fenomenalny aparat. Pomimo tego nie zamieniłbym mojego iPhone’a na flagowca od Samsunga. Nie dlatego, że jest on gorszy, ale dlatego, że za iPhonem przemawia świetny ekosystem oraz synchronizacja z MacBookami, która zdecydowanie ułatwia pracę. Niestety tych funkcji Koreańczycy nie będą mi w stanie zaoferować jeszcze przez długi czas. Pod tym względem szansą dla nich mogłoby być przejście na ich autorski system Tizen, o którym ploktuje się już od jakiegoś czasu. Jeśli jednak nie jesteś zagłębiony w ekosystem Apple to ewentualny wybór pomiędzy iPhonem (czy to 6s, czy 7) a Galaxy S7 będzie dla Ciebie ciężki, ponieważ ten drugi przemawia na swoją korzyść lepszym wyglądem, aparatem oraz wyświetlaczem, jednak znajdujący się na nim Android nadal pozostawia trochę do życzenia.

light magazine 04

32


technologia

Daniel Marcinkowski

Doceńmy technologię

light magazine 04

33


technologia

Ostatnie dekady bez wątpie-

Mam wrażenie, że przestaliśmy doceniać to

nia można określić jednymi

w ilu rzeczach technologia nas dziś wyręcza.

z najbardziej płodnych w kwe-

Do wielu rzeczy momentalnie przywykliśmy

stii rozwoju technologiczne-

i nie myślimy już o nich jak o czymś, co dia-

go ludzkości. Jeszcze 10 lat

metralnie wpłynęło na nasze życia. Warto za-

temu nie byliśmy w stanie so-

trzymać się na chwilę i uświadomić sobie ile

bie wyobrazić, że praktycznie

rzeczy jesteśmy w stanie zrobić dziś w biegu

każdy będzie chodził po uli-

za pośrednictwem smartfona, a które jesz-

cy z obsługiwanym dotykiem

cze kilkanaście lat temu były nie do wyko-

komputerem w kieszeni.

nania nawet na ówczesnych komputerach stacjonarnych.

pogoda Tak, serio, pogoda. Jak 10 lat temu dowiadywaliście się o pogodzie na kolejne dni? Najprawdopodobniej z telewizji, a co poniektórzy pewnie ze stron pokroju Onet. Teraz nawet nie musimy odblokowywać telefonu, żeby dowiedzieć się, czy musimy wziąć jutro parasolkę - wystarczy spytać Siri czy Asystenta od Google. Sam najczęściej pogodę sprawdzam na Apple Watchu, bo tam mam do niej najszybszy dostęp.

light magazine 04

34


technologia

mapy i nawigacja Pamiętam jeszcze samochodowe wycieczki, na które braliśmy papierowe mapy, a w nawigacji pomagały nam drogowskazy.W miastach natomiast użyteczne były słupy informacyjne, na których można było znaleźć mapę najbliższej okolicy. Teraz chyba nikt nie jest w stanie wyobrazić sobie podróżowania samochodem bez Map Google, które na żywo informują o stanie zakorkowania dróg i wypadkach.

transport W czasach, gdy nie było jeszcze JakDojade, czy innych aplikacji tego typu, nie miałem pojęcia jak poruszać się komunikacją miejską po Warszawie. Dodatkowo zawsze trzeba było się upewnić, czy ma się w portfelu co najmniej kilka biletów, w innym wypadku trzeba było udać się do kiosku. Na szczęście wtedy byłem na tyle mały, że wszędzie jeździłem z rodzicami i nie musiałem się martwić o te rzeczy. Taksówką w tamtych czasach jechałem chyba

tylko

sposobem

na

raz, jej

a

jedynym

zamówienie

było zadzwonienie do korporacji.

light magazine 04

Obecnie niemalże jednym tapnięciem na ekranie smartfona jestem w stanie wytyczyć trasę na drugi koniec miasta, a chwilę później kupić bilet przez SkyCash. Mogę nawet śledzić na bieżąco położenie tramwaju czy autobusu przez aplikację TramBus. A gdy nie mam ochoty na podróż komunikacją? "Hey Siri, call me an Uber to home", oczywiście przez zegarek.

35


technologia

muzyka Słuchanie muzyki zawsze było dla mnie nierozłączne z technologią. Mieliśmy w domu wieżę, na której słuchałem muzyki z płyt CD z muzyką zgraną z torrentów. Potem dostałem MP3'kę, źródło muzyki pozostało niezmienne. Następnie coraz częściej słuchałem muzyki przez komputer, głównie za pomocą Winampa i odtwarzacza multimediów Windowsa, muzyka dalej z torrentów. W pewnym momencie odkryłem Grooveshark, który dawał mi darmowy i nieograniczony dostęp do praktycznie wszystkich utworów. Potem pojawiło się Spotify, które na zawsze odmieniło sposób, w jaki słucham i odkrywam muzykę.

To jedynie garstka przykładów codziennych czynności, które zostały odmienione przez technologię. Stańcie czasem na chwilę, rozejrzyjcie się dookoła i zobaczcie jak wiele zmieniło się w naszych życiach dzięki smartfonom w ciągu ostatnich kilku lat.

light magazine 04

36


społeczeństwo

Szymon Piotrowski

Nauczeni nic nie wiedzieć

light magazine 04

37


społeczeństwo

Trochę to będzie pretensjonalne. Mocno krytyczne. I, choć spuentowane, niewiele z tego wyniknie. Jednak uznałem, że warto się o tym wypowiedzieć, zwłaszcza biorąc pod uwagę to, od jak dawna układam to sobie w głowie.

Młodzi.Gniewni. Chwytający życie. Zdobywający świat. Nie, to nie o nas, chociaż bym chciał, żeby tak było. Do nas, pogranicza pokoleń Y i Z, bardziej pasuje słowo: „zagubieni”. Dwanaście lat spędzone w polskich szkołach. Czterech, jeśli mam być dokładny; jednej tragicznej, jednej średniej, jednej dobrej, jednej bardzo dobrej. Pierwsza i ostatnia z wymienionych to szkoły publiczne, reguły tu brak – każdą szkołę należy traktować indywidualnie, niezależnie od tego, czy jest placówką prywatną, czy publiczną. Dwanaście lat. Szmat czasu, co by nie mówić (zwłaszcza w skali osiemnastoletniego życia). Dużą jego część, niestety, spędziłem z rosnącym poczuciem wszechogarniającego bezsensu. Gdy się nad tym zastanawiam, nie jestem w stanie jasno określić, gdzie wzięło ono początek; zapewne jednak jeszcze przed liceum. W liceum chaos jedynie przybierał na sile, by teraz, na kilka miesięcy przed maturą, ogarniać rozkosznie każdy zakątek umysłu. I nie tylko ja mam mętlik w głowie – rozmowy z rówieśnikami uświadamiają mi, jak bardzo

light magazine 04

globalne jest to zjawisko. Szkoła jednak przecież miała nam układać w głowach i pozwolić się odnaleźć. Wbrew zamysłowi, niestety, nie pomogła mi się znaleźć. Przeciwnie, szkoła pomogła mi się całkiem skutecznie zgubić. Ba, nie tylko zgubić, a i wyłączyć oświetlenie korytarzy wyjściowych. Skutek? Trzeba się naprawdę starać, żeby się teraz choćby częściowo odnaleźć. A nawet gdy się starać, ma to formę błądzenia po omacku. Czasem się jednak udaje, nie przeczę. Mój kumpel Kuba nudził się na lekcjach polskiego, wziął więc ołówek, kartkę, zaczął rysować. Minął nieco ponad rok, a Kuba praktycznie zrezygnował z niepotrzebnej już mu fizyki (którą idąc do liceum rozszerzył, przekonany, że będzie inżynierem z dziedziny elektroniki), poświęcił się niemal całkowicie dążeniu do tworzenia sztuki, nie wie nawet, czy chce iść na architekturę (która w teorii łączy matematykę – profil główny naszej klasy – z pasją Kuby do rysunku, byłaby więc „naturalnym” wyborem przy odkryciu takich predyspozycji, mając w liceum ta-

38


społeczeństwo

kie przedmioty rozsze-

Dochodzi tu też jeszcze jed-

żynierem-elektrykiem i po

rzone), czy w ogóle wy-

na kwestia – żeby znaleźć

szkole tym się właśnie zaj-

bierze ASP. Między ASP

coś dla siebie, choćby kie-

mować. Super, naprawdę

a Politechniką Warszaw-

runek, w którym warto iść,

fajna sprawa! To dlaczego

ską rozstrzał jest spo-

wypada znać opcje wybo-

w zasadzie wybieram jako

ry, co pokazuje jedynie,

ru. Posiadać wiedzę ogólną

szkołę średnią, zamiast

jak bardzo łatwo pomy-

z wielu dziedzin, by zgłę-

technikum elektrycznego,

lić

preferencje

bić dokładniej jedną (nie

liceum

z właściwymi. Kuba jed-

rezygnując też z reszty).

CĄCE?

nak pokazuje, że można

Od nas jednak wymaga-

znaleźć siebie i ścieżkę,

ło się znajomości siebie

Ano właśnie. Bo technikum

którą chce się podążać,

i

wąskiego

budzi negatywne kono-

jak

Tego

kierunku, w którym chce-

tacje, ma złe opinie, niski

wszystkim życzę. Prob-

my podążać, od bardzo

poziom i nie gwarantuje

lem w tym, że zdaje się

wczesnych lat. W wie-

dostania się na Politech-

to być kwestią przypad-

ku piętnastu lat kazano

nikę. A liceum? Liceum jest

ku w dużej części. Kartka,

nam zdecydować. Pięt-

ogólnokształcące

ołówek, lekcja polskie-

nastu lat! W ciągu po-

z nazwy. Wybieram lice-

go. Co by było, gdyby nie

przednich ośmiu ledwie

um bo wiem, że od same-

miał ołówka? Ile jeszcze

musnęliśmy

najbardziej

go początku nie będzie się

czasu by zajęło, zanim

ogólne dziedziny wiedzy

ode mnie wymagać – po-

by odkrył w sobie talent

i nie było szans ich poznać,

wiedzmy to sobie wprost

i zamiłowanie do rysun-

tymczasem już musieli-

– żadnej znajomości dzie-

ku, malarstwa, sztuki?

śmy wybrać dość wąską tę,

dzin innych poza tymi,

Może straciłby te kilka

w której kierunku chcemy

których uczyć się będę

kolejnych lat, męczył się

pójść (ze społecznym na-

w zakresie rozszerzonym.

na nieszczęsnej elektro-

ciskiem na to, żeby był to

Po roku nie będę już nawet

nice?

kierunek techniczny, jesz-

miał innych lekcji. „No, pol-

cze bardziej wyspecjalizo-

ski podstawowy, ale to na

wany). Prawda, są ludzie,

spokojnie zdam, korki we-

którzy już mają w tym wieku

zmę, jakoś to będzie”. Tak

jasną wizję tego, co chcą

naprawdę nawet te moje

w życiu robić, posiadają

przedmioty

jeden, konkretny pomysł

ne nie będą mi sprawiały

na siebie. Jeśli od dziecka

przyjemności, ale dobra,

kręci mnie bawienie się

muszę się nauczyć sche-

w domorosłego elektryka,

matów zadań, to zdam

wiem, że chcę zostać in-

maturę dobrze i się dosta-

złudne

najbardziej.

light magazine 04

bardzo

OGÓLNOKSZTAŁ-

tylko

rozszerzo-

39


społeczeństwo

nę na studia. Całe szczęście poza tymi schematami nie muszę umieć już nic więcej. W końcu to liceum ogólnokształcące, mamy się tu nauczyć, jak zdać maturę z dwóch przedmiotów tak, żeby się dostać na konkretny kierunek na konkretnym wydziale. Jeśli nie widzicie w takim rozumowaniu błędów, polecam w tym momencie zostawić ten tekst. W całym magazynie jest ich jeszcze trochę, zajmijcie się nimi. Tutaj tylko zaczniecie mnie wyklinać pod nosem za uderzanie w Wasze przekonania.

Utarło się zatem, że z liceów zrobiliśmy porządne technika (przygotowujące nie tyle do zawodu, co do studiów dot. tego zawodu), stawiając klasy matematyczno-fizyczne na piedestale i wychwalając jako kuźnię najwyższej inteligencji. (Wyłączmy z rozważań biol-chem – profil o tyle specyficzny, że faktycznie nie ma dla niego alternatyw dla przyszłych kandydatów

na

medycynę.

Może dałoby się go wydzielić jako licea medyczne lub coś w tym stylu, ale jako-takie instytucje w tym rodzaju nie istnieją, w każdym układzie nie tak, jak istnieją już technika dla inżynierów.) Jednocześnie, wykładając je powyżej innych, w dół w powszechnej opinii poszły klasy humanistyczne. Na ten moment są to klasy najbardziej otwarte i najbliższe nazwie „ogólnokształcące”, przyjęło się więc, że składają się z samych idiotów. „Nie wiesz co robić ze swoim życiem? Idziesz na humana” – wyrażenie, które samo z siebie ma pejoratywny wydźwięk, stało się równe wyrażeniu „nie umiesz matmy, jesteś debilem? Idziesz na humana”. Wykształcił się przeciekawy podział na ludzi lubujących się w kuciu maturalnych

light magazine 04

40


społeczeństwo

schematów z matema-

Pomyśleć by można, że chcę tu zdetronizo-

tyki i kretynów, którzy

wać matematykę jako królową nauk, zastą-

tego nie lubią. Czy za-

pić ją językiem polskim. To też tak nie dzia-

przeczam, że do „huma-

ła. Wróćmy na moment do wspomnianego

nów” trafiają idioci? By-

Kuby. Nie mam wątpliwości, że nawet je-

najmniej. Tak się dzieje

śli jeszcze nie można go tak nazwać, Kuba

właśnie przez przyjęcie

będzie artystą. Z mojej perspektywy pa-

tego modelu, w którym

trząc, spokojnie można by go określić „hu-

to, że nie umiem matmy,

manistą” wg obecnie powszechnych kryte-

w cudowny sposób czy-

riów. Minął się z powołaniem, bo, jak sam mi

ni mnie humanistą. Mam

powiedział, szedł do klasy matematycznej

smutną wiadomość: to

z przekonaniem „hehe, humany, lol. Polibu-

tak nie działa. Zgadzam

da król!!!1!1!!”. W tym momencie, na kilka

się, że łatwiej zdać klasę

miesięcy przed ukończeniem liceum w tej

humanistyczną nie na-

klasie, fizykę sobie jak wspomniałem od-

dając się na jej ucznia

puścił, bo „podstawy zna, ale dalej to się

niż klasę matematyczną

tylko męczy”. I to nie jest tak, że taki Kuba,

w sytuacji analogicznej,

humanista, aspirujący artysta, „nie chce się

ale nie to definiuje huma-

uczyć matmy, bo jest artystą”. Bynajmniej.

nistę czy matematyka.

Chodzi o to, żeby nie uczyć się tylko mat-

W ten sposób z „huma-

my. Ba, żeby to chociaż matma była. To są

nów” uczyniony został

schematy maturalne zadań z matematy-

śmietnik, a ludzie z praw-

ki, a nie żadna matma. Mało w tym realnej

dziwie humanistycznym

wiedzy z potencjałem na korzyść w później-

zacięciem się tam za-

szym życiu (nie, dwadzieścia punktów pro-

płakują, bo muszą trwać

centowych wte czy wewte na maturze to

w klasie z idiotami.

nie jest dla mnie taka korzyść). Tu chodzi o to, żeby liceum ogólnokształcące było liceum ogólnokształcącym, żebyśmy uczyli się wszystkiego po trochu, jak na początku powiedziałem, poznawali różne dziedziny wiedzy, co by nam pomogło odkryć ewentualne predyspozycje w którejś z nich. Czołowym argumentem przeciwko nauce wszystkie-

light magazine 04

41


społeczeństwo

go zawsze jest „mi się to nie przyda”. Tak jak Kubie miała się nie przydać biologia, a teraz płacze z powodu jej braku, bo do rysunku potrzebuje znajomości anatomii. Naprawdę można myśleć, że w wieku lat piętnastu wie się doskonale, co się w życiu przyda a co nie? Preferencje bywają bardzo różne i bardzo zwodnicze, ponadto oczekiwania nie-

miast pomóc się znaleźć,

nej dziedziny, skupionych

mal nigdy nie pokrywają

szkoła pomaga się zgubić.

na tym, co wymyślone

się z rzeczywistością, bar-

Zmuszając do tak wczes-

i znających tylko to. Efekty

dzo ciężko jest więc wyczuć,

nego określenia się, zamy-

tego powoli już obserwu-

co i kiedy się przyda. Mnie,

ka drogi do poznania in-

jemy – w technologii (tak,

również

identyfikujące-

nych dziedzin i odkrycia się

wiem, to szerokie pojęcie –

mu siebie jako humanistę,

tam. W praktyce ograni-

mam tu na myśli techno-

brakuje lekcji historii rów-

cza się to do wyboru: masz

logię w rozumieniu takim,

nie mocno co lekcji fizyki.

wyjątkowy dryg do matmy

jak jeden z działów Light

Brakuje mi wiedzy, przede

i nie przeszkadza ci wku-

Magazine, głównie mobi-

wszystkim. Czuję się głupi,

wanie schematów? Super,

le i komputerów), często

mam wrażenie, że szkoła

jesteś w niebie. Masz talent

nazywanej

wcale mnie nie uczy (OK,

do zupełnie czegoś innego?

przyszłościową

to nie do końca prawda

To masz przekichane, bo

ną, widzimy zastój. Bra-

– gdyby nie jednak indy-

dzięki fatalnie zorganizo-

kuje rewolucji. Firmy nie-

widualne lekcje polskiego

wanej szkole być może zaj-

gdyś ustalające trendy,

i bardzo nietypowo prowa-

mie ci kilka ładnych, dodat-

teraz skupiają się jedynie

dzony angielski, gdybym

kowych lat znalezienie tego.

na zarabianiu pieniędzy.

z tych przedmiotów szedł

Zamiast wypuszczać ar-

Po śmierci wielkiego in-

suchym programem na-

tystów, kreatywnych ludzi,

nowatora, człowieka z po-

uczania, jak z matematyką

innowatorów, intelektuali-

ciągiem twórczym i krea-

czy chemią, których również

stów, zdolnych do zgłębia-

tywną myślą stanowisko

się uczę, nie wynosiłbym

nia wiedzy z każdej dziedziny,

prezesa firmy Apple za-

z tych lekcji nic. Przerabia-

szkoła skupia się na wypusz-

jął biznesmen bez wyra-

łem to, wiem co mówię).

czaniu rzemieślników, ogra-

zu, pozbawiony charyzmy

Również, jak mówiłem, za-

niczonych specjalistów da-

i twórczego indywiduali-

light magazine 04

najbardziej dziedzi-

42


społeczeństwo zmu, skupiony na tym, co już jest (i jak to sprzedać), a nie na tym, co być może.

Dewaluujemy kulturę, uznając ją za nie-

Dobrze obrazuje to, jak właśnie tłamsimy

potrzebną. Dziedzictwo kulturowe po-

ludzi takich jak Jobs, zastępując ich ludź-

strzegamy coraz częściej jako bezuży-

mi takimi jak Cook. Sami sobie buduje-

teczne. „Dlaczego mam czytać jakieś

my stagnację, w której potem trwamy

durne książki sprzed kilkuset lat i za-

z narastającą irytacją. Cóż, wrzucając do

stanawiać się, co ten głupi autor sobie

jednego worka twórców, innowatorów,

myślał pisząc je? W tym czasie mogę

intelektualistów z jednej strony i idiotów

przecież zrobić piętnaście kolejnych za-

z drugiej, nie możemy oczekiwać nicze-

dań i znać schemat lepiej, a na studia

go innego.

w końcu ważne będzie, ile procent miałem z matury, a nie czy odróżnię Ho-

„Jak będziesz chciał, to możesz przyswa-

mera od Horacego!” Tak widzę dzisiej-

jać więcej wiedzy po szkole!” Okej. To po

szą edukację. Ona nie kształci ludzi, ona

co szkoła? Żeby stracić ten okres w ży-

ich produkuje. Setki, tysiące, miliony,

ciu, w którym wiedzę przyswaja się naj-

a wszyscy są tacy sami. Człowiek to nie

łatwiej? Żeby być te kilka lat w plecy?

komoda z Ikei, jakkolwiek byśmy nie

Jaki w tym sens?

usiłowali tego zmienić. Miast dostrzegać jednostki czy choćby dać im narzę-

Potrzeba zmiany jest więc silna. Tu spo-

dzia do odnalezienia swojej wybitności

dziewam się głosów w stylu: „zaraz zaraz,

(w świecie idealnym – pomóc ją od-

zmiana przecież już przyszła! Powinieneś

naleźć i nad nią pracować), wrzuca

być zadowolony, edukacja będzie refor-

się je do worka z napisem „bezużytecz-

mowana!”. No tak, racja, głupi ja, mamy

ne”. Wiadomo, że przyjdzie moment,

świetną reformę. Tyle że nie. Obecnie

w którym to się odbije, w którym prze-

wprowadzana reforma, wciąż niepopar-

syt beznamiętnej masy rzemieślników,

ta żadnym konkretnym pomysłem pro-

kształtowanych teraz na elitę i najwyż-

gramu, jest tak samo bezsensowna jak

szą warstwę społeczeństwa, zdominuje

dotychczasowy system, jeśli nie bardziej.

świat na tyle, że skala się odwróci. Rzecz

Nie chcę się wypowiadać o czymś, cze-

w tym, że marna to dla nas pociecha,

go jeszcze nie ma, ale z tych informa-

bo naszych lat straconych już nikt nam

cji, które mamy na ten moment wynika,

nie zwróci. Sam siebie uważam za sto-

że – choć mogło się to wydawać poten-

jącego w i tak niezłej sytuacji, ponieważ

cjalnie niemożliwe – będzie jeszcze go-

powoli zdaję sobie sprawę, na których

rzej. Oba systemy, obecny i nadchodzą-

polach naprawdę mogę rozkwitać. Fakt,

cy, na ten moment uważam za tak samo

że nie są to schematy zadań matural-

udane i widzę oba w tym samym miej-

nych z matematyki czy chemii martwi

scu. Dla zainteresowanych – tak, jest to

w

perspektywie

zarobkowej,

cie-

dno śmietnika.

light magazine 04

43


społeczeństwo

szy

jednak

przynaj-

wet „liceum”, chciałbym

ponadczasowego i nieko-

mniej w sferze poczucia

zaznaczyć, że stosuję te

niecznie mającego mnie

własnej wartości i uczciwo-

pojęcia jako pojęcia ogól-

przygotować do matury,

ści z samym sobą. Praw-

ne i w żadnym wypadku

a raczej do życia poza nią.

da jest jednak też taka, że

nie należy wiązać tego, co

Słowem – robią to, czego

i u mnie zadziałał przypa-

tu piszę z liceum, do któ-

szkoła nie robi, czyli uczą,

dek, a część moich wybo-

rego uczęszczam. Idąc

dają wiedzę, która służy

rów pozwoliła na trafienie

podziałem z końca po-

czemuś więcej niż matu-

na na tyle cudownych lu-

przedniego akapitu, wy-

rze.

dzi, że byłem w stanie przy-

branie tej szkoły było jed-

najmniej częściowo odkryć

nym z wyborów czyniących

Druga z tych spraw to

siebie i pod ich skrzydłami

mnie względnie szczęśli-

prośba – gdy za kilka lat

rozwijać się jak nigdy do-

wym i pomagających mi

będziecie się zachwycać

tąd – tego w dużej mierze

odnaleźć siebie. Gdybym

absolutnie

jednak nie byłem w sta-

miał wybrać szkołę śred-

sztuką niebywale zdolne-

nie przewidzieć podejmu-

nią jeszcze raz, wciąż zde-

go artysty Jakuba Hlebo-

jąc te decyzje. Żeby też nie

cydowałbym się na moją

wicza, to pamiętajcie, że

było zbyt różowo, powiem,

obecną. Gdybym miał wy-

po raz pierwszy coś o nim

że pozostała część moich

brać szkołę średnią jeszcze

przeczytaliście na łamach

wyborów

poskutkowała

dziesięć razy, również nie

Light Magazine.

wprowadzeniem do mo-

wybrałbym innej. Owszem,

jego życia i światopoglą-

artykuł powstał na fali mo-

Ostatecznie chciałbym też

du goryczy na skalę dotąd

ich doświadczeń i odczuć,

zaznaczyć, że choć słowa

mi nieznaną.

ale na cztery szkoły, do

są moje, to przemyślenia

których chodziłem, ta jest

za nimi stojące niejedno-

powoli,

zdecydowanie najlepszą

krotnie wynikały z rozmów,

chciałbym wyjaśnić jesz-

i to, co opisuję, nie jest

tak zatem dziękuję każde-

cze kilka spraw. Żyjemy

winą nauczycieli z mojego

mu, kto się przyczynił roz-

w czasach powszechne-

liceum, a funkcjonujące-

mowami do powstania

go dostępu do informacji,

go systemu. Ba, niektórzy

tego tekstu, w szczególno-

mniej niż minutę zajmie

nauczyciele mnie uczą-

ści zaś Kubie, który oprócz

zatem komukolwiek, kto

cy się z rzeczonego syste-

toczenia ciekawych dys-

tylko zechce, sprawdzenie,

mu wyłamują i ich lekcje

put zgodził się być tego ar-

w jakiej szkole obecnie się

są akurat dokładnie tymi,

tykułu niejako bohaterem.

uczę. W związku z tym, że w

które jako jedyne dają mi

artykule pada sporo razy

poczucie czerpania z tego

określenie „szkoła” czy na-

czegoś

Kończąc

już

light magazine 04

nietuzinkową

wartościowego,

44


To już koniec...

Zakończenie Dziękujemy bardzo za to, że przeczytaliście czwarte już wydanie naszego magazynu. Jak już mówiłem, ten kwartał był dla nas bardzo trudny, z tego też powodu było nas mniej niż zwykle. Również aspekty prawne prowadzenia magazynu okazały się być sporą zmorą. Cieszymy się jednak, że możemy przynajmniej w takim wymiarze dostarczyć Wam kilku rzeczy do czytania, a sami już mocno czekamy na numer 02/2017, który będzie naszą rocznicą. Trudno uwierzyć, że to już tyle czasu, ale jednak! Wracamy więc zatem do pracy i postaramy się przygotować wystrzałowe urodzinki – nie uda się jednak bez Was! Będzie nam miło, jeśli podzielicie się Light Magazine ze znajomymi. Zachęcamy też do obserwowania naszego Instagrama (instagram. com/lightmagazinepl), który w każdym tygodniu jest prowadzony przez innego członka redakcji. Jeśli idzie natomiast o pozostałe sprawy tyczące się magazynu, zapraszamy do śledzenia naszego Facebooka (@LightMagazinePL) i Twittera (również @LightMagazinePL) – to tam najszybciej dotrą do Was informacje o kolejnych wydaniach czy nowe teksty ukazujące się na naszej stronie. Dzięki wielkie za bycie z nami, trzymajcie się i dobrego roku, widzimy/ słyszymy/czytamy się już za trzy miesiące! :)

Pa! Szymon Piotrowski

light magazine 04 04

45

Light Magazine PL #4  
Light Magazine PL #4  
Advertisement