Issuu on Google+

#103

Paź G a z e t a

I

L O

10

1 zł

i m . S t . D u b o i s


Drugi miesiąc nauki za nami, jesień trwa, wraz ze zmianą czasu przesunęło się wydanie październikowego „Tytułu”. Nie wpłynęło to jednak na jakość prezentowanych przez nas artykułów (a przynajmniej taką mamy nadzieję), w których odnajdziecie zarówno szkolne nowinki, jak i stałe elementy gazety. Wybory do samorządu i głośna sprawa dopalaczy to tylko niektóre z wartych uwagi pozycji w „Tytule”. Polecamy również kącik poezji, w sam raz na długie jesienne wieczory.

Redaktorki naczelne Agnieszka Lewucha i Magda Rudnik

103 #

Wieczna młodość za cenę swojej duszy? _____W 1890r. Oskar Wilde wydaje

swoją powieść pod tytułem „Portet Doriana Graya”. Książka ta wywołuje spore zamieszanie wśród ówczesnych czytelników. Krytycy nie zostawiali na niej suchej nitki. Autor postanowił wnieść do niej poprawki, rozbudował niektóre rodziały i pogłębił portet psychologiczny Graya. Książka została zekranizowana już w 1945r. Doriana zagrał Hurd Hatfield. Dopiero rok temu Oliver Parker nakręcił film na podstawie powieści Wilde’a. Głównego bohatera zagrał Ben Barnes, aktor znany głównie z roli Księcia Kaspiana w „Opowieściach z Narnii”.

Wotton wpaja młodemu chłopakowi swój światopogląd i nawet gdy jego narzeczona popełnia samobójstwo, Dorian rozpacza tylko chwilę, by potem uświadomić sobie, że powinien być dumny z tego, że ktoś z miłości do niego potrafił się zabić. Gray staje się coraz bardziej wyrachowany, szuka spełnienia i przyjemności bez względu na skutki. Każdy zły uczynek bohatera odbija się na jego portrecie. _____Film utrzymany jest w mrocznej, gotyckiej konwencji, jednak nie jest to horror. Ben Barnes średnio poradził sobie ze swoją rolą. Przez cały film operuje dwoma, może trzema minami. Za to oczarowała mnie gra akorska Colina Firth’a, czyli Lorda Wottona. To on przyciąga uwagę widza. On w tej opowieści jest diabłem, który wydziera duszę Dorianowi. Muzyka Charliego Mole’a wciąga nas w nastrój powieści. Jednym zdaniem - „Dorian Gray” skłania do przemyśleń.

Magdalena Kugler

_____Do

2

Londynu przybywa młody chłopak o nieziemskiej urodzie, Dorian Gray. Na jednym ze spotkań towarzyskich młodzieniec poznaje dwóch mężczyzn, którzy na zawsze zmienią jego życie. Jest to malarz Basil Hallward (Ben Chaplin), który zachwycony niewinnością i pięknem Doriana postanawia namalować jego portet, oraz Lord Henry Wotton (Colin Firth), którego głównym życiowym celem jest hedonizm. Gdy Basil pokazuje w końcu swoje dzieło, Dorian jest zachwycony sam sobą i pragnie być wiecznie młody. Lord

19

recenzje


W numerze: Ujrzeć własne życie przez ciemne zwierciadło… _____„Przez ciemne zwierciadło” jest

ekranizacją jednej z najważniejszych powieści Philipa K. Dicka. Opowiada o tym, jak postrzegamy świat. Pyta o to, co istnieje rzeczywiście, a co jest tylko wytworem wyobraźni. Opisuje świat ludzi uzależnionych od narkotyków i tych, którzy próbują z nimi walczyć. Jest historią miłości i zdrady. Mówi o spiskach i paranoi. Przedstawia społeczeństwo,

Bob Arctor (Keanu Reeves) jest narkomanem, który wraz z grupką kumpli mieszka w domku na przedmieściu i handluje śmiertelnie niebezpiecznym narkotykiem - Substancją D, która rozszczepia mózg na dwie, rywalizujące ze sobą części. W swoim drugim wcieleniu Bob jest Fredem - agentem antynarkotykowym, który cały czas ma na oku Boba i jego znajomych, nie zdając sobie sprawy, że śledzi sam siebie. Wykonując obowiązki służbowe, Fred nosi osobliwy strój maskujący, jednak nie tylko on jeden skrywa swoje prawdziwe oblicze. Pod wpływem narkotyku jego umysł wymyka się spod kontroli i od pewnego momentu bohater nie wie już, co jest

Richard Linklater. Zdecydował, że obraz będzie całkowicie przerobiony komputerowo, tak aby efekt był animowany. Naszym zdaniem był to strzał w dziesiątkę, ponieważ cała historia zawarta w filmie nie byłaby tak interesująca, gdyby została przedstawiona jako suche fakty i zdarzenia. Gdyby nie animacja, film nie byłby taki dobry. _____Bardzo ciekawym elementem jest również muzyka wykonana przez Grahama Reynoldsa. Fenomenalnie odwzorowuje ona zachowania bądź sytuacje, w jakich zostali przedstawieni bohaterowie akcji oraz klimat animacji. Jej brzmienie podpowiada, że film można zaliczyć bardziej do gatunku dramatu niż do komedii. _____„Przez ciemne zwierciadło” jest jednak bardzo trudne w odbiorze biorąc pod uwagę fakt, iż fabuła została przedstawiona za pomocą animacji. Możliwe, że niektórym nie wystarczy obejrzenie filmu jeden raz, aby wysnuć jakieś wnioski bądź zrozumieć, o co tak naprawdę chodziło. Jest to z pewnością film oryginalny, choć zapewne nie wszystkim się spodoba. Daje dużo do myślenia, jeśli chodzi o jakiekolwiek nałogi, których przykładem mogą być ostatnimi czasy popularne dopalacze. Jeżeli chcecie obejrzeć film, na którym trzeba myśleć, a do tego chcecie zobaczyć wspaniałą grę aktorów, usłyszeć nowatorską muzykę i zupełnie inny klimat, nie pozostaje wam nic innego, jak tylko sięgnąć po tę produkcję.

Aleksandra Fedorowicz Natalia Hołowata

s.4 s.5 s.6 s.7 s.8 s.9 s.10 s.11 s.12 s.13 s.14

Kotowanie Pamiętnik pierwszaka Debata Uczniowie Dubois wybrali Wywiad Najlepszy przyjaciel W poszukiwaniu demotywacji Zakazane owoc, jabłko niezgody... Czytelnictwo — hobby elitarne? Szczurołap z miasta Koszalin Opowiadanie: Dziś raczej nie wpadnę, bo umarłem s.15 M is for Music s.16 Wiersze Recenzje: s.17 s.18 s.19

Suzanne Collins - Igrzyska Śmierci Richard Linklater - Przez Ciemne Zwierciadło Oliver Parker - Dorian Gray

Tytuł redagują Naczelne: Magdalena Rudnik i Agnieszka Lewucha Opiekun: Joanna Brożyna Stępniak Redaktorzy: Jan Nalepa, Katarzyna Jóźwiak, Marta Bargieł, Paulina Pazio, Paula Kiepuszewska, Agnieszka Lewucha, Anna Wołoszyn, Katarzyna Kiełb, Magdalena Rudnik, Kamila Kozłowska, Aleksandra Fedorowicz, Natalia Hołowata, Oliwia Sentysz, Joanna Lipiecka

Nowy rok, nowa władza… _____ Jak co roku w pierwszym LO przeprowadzono

wybory do Samorządu Szkolnego. Oczywiście nie zabrakło prof. Bogdana Sipa oraz znanego już z zeszłego roku śpiewającego Błażeja Papiernika. Październik po raz kolejny okazał się miesiącem demokracji. Czytajcie dalej.

Pierwsze chwile _____Tradycji, po raz kolejny, musiało stać się zadość.

Pierwszoklasiści dobrze się bawili, mieli pewnie dobre chwile, zapewne mieli i gorsze, ale w końcu musiał nadejść moment dla nich najważniejszy – kotowanie. W tym roku, w dniach 20-21 października, pierwszaki zostali wystawieni na ta ciężka próbę charakteru i poczucia humoru. Czytajcie dalej

Oczekiwana chwila _____Po długich tygodniach oczekiwania, suspensu,

łez i zgrzytania zębów, nareszcie stało się. Coś, na co czekali z zapartym tchem wszyscy uczniowie Dubois, ci starsi i ci młodsi. Masywne drewniane drzwi sali gimnastycznej stanęły otworem przed uczniami, aby każdy mógł zachwycić się jej splendorem. Co prawda nie ma tam jeszcze siatki i dominuje zapach lakieru do podłóg, ale lepsze to niż nic.

Świat się zmienia _____Z roku na rok dyrekcja szkoły wprowadza

coraz to nowsze zmiany w starym, dobrym I LO im. Stanisława Dubois. Zmiany są subtelne, jednak bardzo ważne i potrzebne. W tym roku mogliśmy zaobserwować kilka z nich. Nowe klamki w drzwiach, odremontowana sala 32, nowe okna w sali numer 1 i jeszcze parę drobnych akcentów.

Jan Nalepa

Zdjęcia: Ola Panek, Okładka: Anna Kleniewska które szpieguje się na każdym niemal kroku. _____Akcja rozgrywa się w roku 2013. 18

recenzje

prawdą, a co częścią narkotycznych halucynacji. _____Za scenariusz i reżyserię odpowiada

Skład : Dominik Staszak Adres redakcji: 75-070 Koszalin, ul. K.E.N. 1 Kontakt: tytul@wp.pl

3

aktualnośc i


Kotowanie Szkoła to miejsce dzikie, zwłaszcza, jeśli chodzą po niej pływacy, kolarze i hokeiści, a gdzieniegdzie przemykają osobnicy w kimonach. Wszystko to podczas kotowania w środę, 20 października.

M is for Music: Aura na kwiaty z radia.

_____W tym roku każda klasa wylosowała

_____Sezon

jakąś dyscyplinę sportową. Pomysłu na stroje nie brakowało, ciekawe były nie tylko stroje, ale i atrybuty pierwszaków. Niektórzy zamiast plecaków zabrali z domu bidony (kolaże) czy rakiety (tenisiści). Nieliczni przedstawiciele „hokeistów” posunęli się jeszcze dalej, jeżdżąc po szkole na rolkach. Na twarzach pierwszaków nie zabrakło obowiązkowych, iście twarzowych wąsów kota. _____W czwartek mieliśmy za zadanie przebrać się zgodnie z profilem klasy. Na korytarzu można więc było zobaczyć szalonych naukowców z bio-chemu, matematyków o błędnym wzroku czy obywateli IH w togach. Wszyscy oni lekko podenerwowani, bo przecież czekał nas jeszcze występ. Każda klasa musiała przygotować krótki układ do wylosowanej piosenki. Pomysły były różne. IF zaprezentowała skecz, ID postawiła na taniec, a IC wydelegowała chłopaków do odtańczenia Jeziora Łabędziego. Następne konkurencje polegały na narysowaniu z pamięci wieżyczki na dachu Dubois, rozpoznaniu głosów nauczycieli i doczepieniu ogona kotu. Po wyczerpujących konkurencjach emocje sięgnęły zenitu, bo wiele klas miało szansę na zwycięstwo. Zwycięzcą okazała się klasa ID, która łącznie uzyskała największą liczbę punktów. Zbiorowy wybuch radości zwyciężczyń ogłuszył wszystkich. Na podium znalazły się również : klasa IC i IH. _____Aby ostudzić emocje rywalizujących ze sobą pierwszaków, wieczorem zorganizowano dyskotekę integracyjną. Wszyscy bawili się znakomicie. Dziękujemy klasie IIA, nauczycielom i dyrekcji za zorganizowanie tak świetnej zabawy! Miło był przenieść się do czasów dzieciństwa i przyjść w przebraniu do szkoły. Za rok my organizujemy kotowanie-drżyjcie przyszłoroczne pierwszaki! 4

k otowanie klas pierwszych

ogórkowy wakacyjnych hitów minął już dość dawno. Czasem zdarza się usłyszeć ‘Waka, waka’, ale gwiazdy już myślą o zupełnie nowym czasie – zimnym, deszczowym, depresyjnym, w którym na pewno nie znajdzie się miejsce na muzykę prosto z plaży. Tak też się dzieje. _____„Radioactive” to utwór zespołu,

który powoli staje się kultowy – formacji Kings of Leon. Piosenka zapowiada nowy album „Come Around Sundown”, ukazujący się 18 października. Nowy singiel amerykańskiej grupy wzbudził moje zaciekawienie przez pierwsze, bardzo dynamiczne wstawki, nieobecne na „Only By The Night”. Niestety, jeżeli chodzi o „Radioactive”, na tym kończy się lista godnych uwagi wyróżników. Piosenka po początkowym wzbudzeniu zaciekawienia nuży, odwrotnie do utworów z płyty poprzedniej. Głos wokalisty niknie pośród chóru śpiewającego w tle, brak wyrazistej linii melodycznej i powtarzalność całej piosenki sprawia, że „Radioactive” to tytuł, który na pewno nie przejdzie do kanonów muzyki rock. Ma szansę podgrzać jedynie na jakiś czas miejsce w rockowych listach przebojów. Na przykład w radiu. _____Choć The Killers nie nagrywają

nowej płyty, to frontmen grupy – Branodon Flowers postanowił zaistnieć w świecie muzyki pod swoim nazwiskiem. Z dużymi korzyściami dla obu stron. Utwór „Crossfire”, który ukazał się niedawno (w Polsce niestety głównie dla posiadaczy radia i telewizji MTV Rocks), pokazał, że wokalista nadal ma pazur, niekoniecznie ujawniający się podczas gry w zespole. „Debiut” Brandona Flowersa na scenie bez towarzystwa muzyków z The Killers uważam za udany. _____Brodka powraca w nowej formie!

Nie jest to już artystka, której piosenki wypełniają telewizyjne/radiowe listy

przebojów. Ta dziewczyna przestała płakać, że „miał być ślub” i przygotowała płytę „Granda”, która nie jest wypełniona hitami, lecz muzyką przez duże M. Po przesłuchaniu kilku zupełnie nowych utworów Brodki, do których podszedłem, szczerze mówiąc, sceptycznie – zauważyłem duże podobieństwo stylu do „małych” brytyjskich wokalistek jak Lilly Allen czy Marina&The Diamonds. To dobrze, bo tego brzmienia na polskim gruncie (po polsku!) jeszcze nie było. Piosenka ,,Granda” to niesamowita podróż przez ironiczne podejście do związku, a przesłanie jest proste – to kobieta w nim rządzi. Do „W 5 smakach” powstał już teledysk, w którym góralka biegnie w ciemności w sukni z kwiatów. Pozostaje obgryzać paznokcie w oczekiwaniu nie tylko na wizualną, ale przede wszystkim muzyczną ucztę w 100% nowej Brodki. _____Na koniec ciekawostki na temat brytyjskiego zespołu ostatnich lat – La Roux, a przy okazji i mojego ulubionego. Zespół znany dotąd wyłącznie w Europie, ruszył w jeszcze większy świat, czyt. Stany Zjednoczone. Po pierwsze: Elly Jackson nagrała nową wersję teledysku do piosenki „In For The Kill”, która była wcześniej znana (w uboższej wersji) widzom głównie na Wyspach Brytyjskich. Co więcej, powstała też wersja, w której do La Roux swoje 3 grosze dorzuca Kanye West. Całość tej amerykańskiej wersji „smakuje” lepiej, niż mogliśmy usłyszeć na debiutanckiej płycie. Pozostaje czekać na kolejne pomysły. Po drugie: powstaje nowy teledysk do „Tigerlily”, na który prywatnie bardzo czekam, ze względu na miłość do innowacyjności zespołu oraz siły, jaką daje piosenka.

Matthew Glow

Igrzysk i chleba! _____Kolejne odkrycie młodzieżowej lit-

eratury! Dwa lata temu wydana powieść „Igrzyska Śmierci” Suzanne Collins jest pierwszym tomem trylogii i utrzymuje się od wielu tygodni na listach światowych oraz polskich bestsellerów. Collins aktualnie pracuje nad scenariuszem do swojej powieści, a prawo do jej ekranizacji wykupiła firma Liongates. _____Szesnastoletnia Katniss Everdeen mieszka z matką (która rozpacza po śmierci swojego ojca) i siostrą w jednym z najbiedniejszych dystryktów nowego państwa zwanego Panem, powstałym na gruzach terenów zniszczonych katastrofami USA. Katniss dba, by jej rodzina nie głodowała, wyprawia się do lasu, gdzie polowanie jest zakazane pod groźbą śmierci. W Panem co roku organizowane są Głodowe Igrzyska, w którym bierze udział 24 uczestników. Każdy dystrykt musi wystawić dwie osoby: chłopca i dziewczynę w wieku od 12 do 18 lat. Reguły gry ‘’na śmierć i życie’’ są jasne, zwycięzcą zostaje ostatni żywy zawodnik. W tym roku do igrzysk zostaje wylosowana siostra szesnastolatki, jednak zdeterminowana Katniss zrobi wszystko, by ocalić swoją rodzinę. Dlatego podczas kolejnej edycji turnieju na oczach wielu milionów ludzi Katniss Everdeen będzie reprezentowała najbiedniejszy, dwunasty dystrykt. _____Szybkie tempo akcji, kunszt pisarski Collins oraz znakomite połączenie gatunku science fiction z wątkami mitycznymi i starożytnymi powoduje to, że czytelnik nie tylko się nie nudzi, ale wręcz z napięciem oczekuje każdego nowego rozdziału. Sama historia jest nieprzewidywalna, niebanalna, ale i bardzo skomplikowana. Każdy szczegół jest dobrze przemyślany. Myślę, że zdanie Stephena Kinga doskonale podsumowuje tę książkę: „Nie mogłem się oderwać... Ta książka uzależnia”.

Magdalena Kugler

17

recenzje


3

Apel Ludzie co tworzyli wolność wiekopomną Gdy przyjdzie Wasz czas o coś się upomną

Tworzycie masy niszczycie jednostki Gdy brak wam kasy zabijacie za błahostki Sprzedajecie życie na bazarach nienawiści Nim się obejrzycie smutny sen się ziści I przyjdzie kres i przyjdzie bunt Wtem pod stopami zawali się grunt Żyjecie młodo szybko odchodzicie W niepamięć o tych grzechach Żyjecie szybko odchodzicie młodo W wolności tkwi niewola w brukowanych kostkach

Nic Żyć inaczej- choćby przez chwilę! Wzlecieć do góry- jak lecą motyle! W innej skórze- lepszej- być. Poczuć muśnięcie wiatru na skórze… Nie musieć z niczym się kryć. Odrzucić troski małe i duże… Wzbić się ponad ideały! Bo przecież nikt nie jest doskonały! Na nowej fali- wysokiej-być, I z tych, co na dole, drwić, Odpadną skrzydła? Nie stanie się nic!

16

n asza twórczość

Magda Bargieł

Pamiętnik pierwszaka 1 dzień

_____Wchodzę. I aż mnie zatyka. Ile tu

miejsca! Jestem z Gimnazjum 6, więc wyrażenie ”przestronne korytarze” jest mi obce. Gdzie moje przytulna szkoła?! Na szczęście nie muszę szukać sali numer 11, bo widzę kilka znajomych twarzy zaraz przy wejściu. Cicho dzwoni dzwonek, poddając w wątpliwość mój dobry słuch. Profesorowie nie mają jednak problemu z usłyszeniem znienawidzonego dźwięku, więc wkrótce na horyzoncie pojawia się postrach wszystkich humanistów zwany powszechnie „panem od matematyki”. Prof. Kleban, oprócz zapoznania nas z arcyciekawymi kryteriami nauczania i zakresem materiału, przeprowadza miniaturową lekcję biologii, prosząc, abyśmy siedziały prosto, nie nosiły ciężkich toreb oraz dbały o zdrowe żywienie. Następnie, dzięki dedukcji, dochodzę do sali 17, gdzie rozpoczyna się religia. Siostra Ewa z takim przejęciem opowiada o

Janie Pawle II, że nie mam czasu nawet ziewnąć. Po przerwie czuję się lekko zagubiona w ogromnej hali gimnastycznej (jeżeli ktoś nie rozumie mojego zdziwienia, proszę wybrać się do Gimnazjum nr 6 i obejrzeć tamtejszą salę). W szatni uświadomiono mi, dlaczego w całej szkole na parapecie ustawione są puste doniczki, nie można za to znaleźć kosza na śmieci. Proste-doniczki to kosze! _____Trafiam na historię z naszą wychowawczynią prof. Stępniak-Gil. Wychodzę pewna, że na historii nie będzie nudno. Staję pod salą 27, która znajduje się zadziwiająco blisko pokoju nauczycielskiego. Prof. Brożyna-Stępniak pojawia się przed nami równo z dzwonkiem i sypie jak z rękawa tytułami lektur. Po godzinie wychodzimy do Radia Koszalin w ramach dziennikarstwa. Prezenterzy radiowi i montażyści wyjaśniają, czego się nauczymy. Robimy krótkie autoprezentacje, radiowcy wyławiają dobre głosy i wreszcie wybija 15.30. Wychodzę, lekko oszołomiona, z głową pełną wrażeń i natychmiast sprawdzam, w której sali mamy jutro pierwszą lekcję. Muszę pomyśleć, jak się do niej dostać… Miesiąc później…

_____Rozpanoszyłam się w szkole, wiem

już, w jakie dni najlepiej mieć grypę, a kiedy modlić się o szczęśliwy numerek. Kompletnie nieekologiczni nauczyciele ciągle każą „wyciągać karteczki”( a papieru przecież nie można marnować!). Niektórzy (typ sportowca) wolą zrobić gimnastykę poranną i skaczą palcem po numerkach w dzienniku, następnie ciągnąc za język wybranka. Wbiłam sobie więc do głowy rodzaje lipidów, definicje długości geograficznej i imiona dzieci Zeusa. Wiem również, jak korzystać z biblioteki szkolnej i gdzie są wyjścia ewakuacyjne. My, pierwszacy, czujemy się zwarci i gotowi na kotowanie….

Katarzyna Kiełb 5

nowi uczniowi e


Debata _____W auli I LO im. Stanisława Dubois

4.11 odbyła się przedwyborcza debata zorganizowana przez uczniów i kadrę pedagogiczną. Zaproszeni zostali: Krystyna Kościńska – kandydatka z ramienia SLD, która od 1994r. zasiada w radzie miasta, Piotr Jedliński - popierany przez PO, od 1 lipca 2010 wiceprezydent miasta ds. polityki przestrzennej, Jan Krawczuk – kandydat PSL, wicemarszałek województwa Zachodniopomorskiego, Paweł Michalak – przedstawiciel stronnictwa PiS, w latach 2005 – 2007 senator IV kadencji oraz Artur Wezgraj – przedstawiciel stowarzyszenia „Lepszy Koszalin”, kanclerz Politechniki Koszalińskiej. _____Nie jest to pierwsze wydarzenie tego typu w historii naszej szkoły, a pozwala ono uczniom na zainteresowanie się polityką miasta. Publiczność stanowili maturzyści, którzy w tym roku po raz pierwszy będą mogli wziąć udział w głosowaniu na prezydenta miasta Koszalina. Jeszcze zanim doszło do samej debaty można było zauważyć w szkole niezwykłe poruszenie i suspens z nią związany. W czwartek o 11.35 do auli zaczęli schodzić się pierwsi uczniowie i już po chwili sala została zapełniona. Kandydaci zostali przywitani gromkimi brawami i pozytywną atmosferą, która jest nieodzownym elementem każdej tego rodzaju imprezy. Na początku każdy z kandydatów przedstawiał krótką autoprezentację, aby przybliżyć zebranym swoją sylwetkę. Następnie odbył się quiz wiedzy o samorządności oraz Koszalinie. Pytania zostały ułożone tak, aby sprawdzić wiedzę teoretyczną kandydatów i zbadać ich przygotowanie. Wbrew pozorom nie były łatwe i co niektóre sprawiły politykom problemy. Kolejny etap debaty pozwolił uczestnikom przedstawić swoje zalety i pokrótce omówić prezentowane przez siebie programy. Następnie przyszła kolej na pytania od „ekspertów” czyli uczniów naszej szkoły, którzy przygotowali się specjalnie do tego zadania i zarzucili kandydatów specjalistycznymi pytaniami. Jak w każdej debacie i publiczność miała swoje pięć minut. Maturzyści otrzymali czas na zadawanie pytań, aby móc dowiedzieć się czegoś więcej o uczestnikach i ich programach oraz aby sprawdzić ich przygotowanie do debaty. Na zakończenie podsumow6

ano całą debatę i wyciągnięto z niej wnioski. _____Trzeba zwrócić uwagę na profesjonalną oprawę i przygotowanie do rozmowy ze znaczącymi figurami, jakimi są kandydaci na prezydenta Koszalina. Nie każda szkoła potrafi podjąć się takiego przedsięwzięcia i, co ważniejsze, doprowadzić je do szczęśliwego końca. Wszystko odbyło się płynnie i według planu, więc po raz kolejny okazało się, że I LO potrafi zorganizować dobrą imprezę na wysokim poziomie, bez obaw o kompromitację.

d ebata z kandydatami na urząd Prezydenta miasta Koszalina

Sport Adam Łączyński Jan Nalepa

Na to wydarzenie wszyscy kibice czekali od dawna. Były plany i marzenia. Spekulacje na temat tego, kto tym razem zwycięży. Aż w końcu nadeszły Mistrzostwa Świata w siatkówce. Kilkanaście meczy, a wraz z nimi rosnąca frustracja. Impreza już za nami, ale komentarze na jej temat ciągle nie cichną. I nie ma się czemu dziwić, bo organizatorzy zafundowali nam spektakl, który na długo pozostanie w pamięci. _____Podsumowanie tych Mistrzostw

to zadanie trudne. Ciężko skupić się na grze czy wynikach, mając w głowie niechlubny obraz siatkówki, jaki zaprezentowali nam Włosi. Wiele mogło się nie podobać. Poczynając od absurdalnego systemu rozgrywek, umożliwiającego kalkulacje, a na zachowaniu niektórych drużyn kończąc. Włosi zorganizowali wszystko tak, by ich reprezentacja mogła zajść w rozgrywkach jak najdalej. System jest niezwykle skomplikowany i wzbudza wiele kontrowersji. Daje on szansę na to, by doszło do sytuacji, w której niektórym ekipom lepiej będzie dane spotkanie przegrać, by w kolejnej fazie trafić na potencjalnie słabszego rywala. I niestety na obawach co do tej kwestii się nie skończyło. Zamiast piękna gry, mogliśmy podziwiać wyrafinowaną strategię i kalkulacje, na których opierały się niektóre drużyny. Wniosek jest prosty: Włochom udało się pozbawić Mistrzostwa zwykłej sportowej rywalizacji i dobrych emocji, ale za to skutecznie wzbudzili wyjątkowo wiele tych złych. _____Bo jak może czuć się kibic oglądając mecz, w którym potężna Brazylia mierzy się z Bułgarią i nagle w zaskakujący sposób przegrywa? Mimo że przecież nic na to nie wskazywało, bo do tego spotkania Canarinhos szli jak burza, wygrywając wszystkie mecze. Nagły spadek formy? Kontuzje lub choroby zawodników? Tłumaczyć to można różnie, ale ja poczułam się po prostu oszukana. Chyba po wszystkich można by się tego spodziewać, ale jeśli taką farsę, bo grą tego nazwać nie można, pokazuje zespół, który walczy o trzeci tytuł Mistrza Globu z rzędu, to chyba naprawdę coś tu jest nie tak.

Swoje zdanie na ten temat dobitnie wyrazili kibice obserwujący mecz na żywo w Ankonie - wygwizdali postawę zawodników i ostentacyjnie odwrócili się plecami do boiska. Kalkulacje jednak się opłaciły, bo ostatecznie to Brazylia zagrała w finale i wygrała cały turniej, pozostawiając w tyle Kubę, która zakończyła rywalizację ze srebrem i Serbię, która zdobyła brąz. I choć ciężko mi wierzyć, że gdyby Brazylijczycy grali fair, wszystko potoczyłoby się inaczej, to niesmak jednak pozostał. To tylko jeden przykład, który obrazuje smutną sytuację, jaka miała miejsce podczas tych Mistrzostw. Niestety, niewiele drużyn oparło się pokusie skorzystania z błędów systemu. A te, które to zrobiły, zakończyły swoją przygodę z turniejem w tempie ekspresowym.

nie zmysłem do kalkulowania. Mistrzostwa zakończyły się dla nas szybko, ale przynajmniej zachowaliśmy w głowach obraz kadry, która walczy honorowo i nie ulega ogólnemu zjawisku podchodzenia do siatkówki jak do gry strategicznej, w której bez kalkulacji niczego się nie osiągnie. _____Turniej dobiegł końca. Po raz kolejny zwyciężyła Brazylia. Szkoda tylko, że wszystko odbyło się w taki sposób. Mamy teraz idealny wzór na to, jak nie należy organizować Mistrzostw Świata w siatkówce. Chyba dla nikogo nie było przyjemne oglądanie meczy, w których główną rolę odgrywała kalkulacja i strategia, a piękno i urok gry zostały zepchnięte na daleki plan. Kolejny turniej za cztery lata. Tym razem będzie organizowany w Polsce. Miejmy nadzieję, że nasi działacze

_____Wystarczy spojrzeć na Polaków

dadzą z siebie wszystko, by tą imprezą zatrzeć niemiłe wspomnienia z Włoch. I że reprezentacje poszczególnych krajów przywrócą siatkówce jej piękno i finezję.

- choć ich gra może być materiałem na osobny artykuł, mówiący o tym, jak efektownie spaść z wysokiego konia. Bo ciężko przejść obojętnie obok tego, jak po świetnej pierwszej fazie grupowej przyszedł czas na drugą, gdzie nasi reprezentanci, delikatnie mówiąc, zawiedli na całej linii. Nie chcę tutaj jednak rozwodzić się nad formą naszej reprezentacji, czy oceniać trenera. Ja, jako kibic, cieszę się przede wszystkim z postawy BiałoCzerwonych. Grali uczciwie, chcieli wygrać swoimi umiejętnościami, a

Anna Wołoszyn

15

spor t


Dziś raczej nie wpadnę, bo umarłem Poprawiłem nerwowo krawat, zaczerpnąłem powietrza i otworzyłem drzwi. Stąpałem mocno, pewnie, chociaż wewnątrz mnie rozgrywała się właśnie walka. Moje kroki odbiły się echem od ścian audytorium. Stanąłem za mównicą, wyjąłem notatki i głośno odchrząknąłem. Na szczęście nie było mikrofonu. Poczułem, że bitwa rozegrana, skoro wciąż znajdowałem się na sali, a nie w bezpiecznym samochodzie, pędzącym niewiadomo dokąd. - Tak więc – zacząłem i od razu skarciłem się w myślach, że nie tak powinno brzmieć pierwsze zdanie – chciałbym państwu przedstawić nowy model suszarki. Suszarki… Suszarki, która… - zamrugałem kilkakrotnie wciąż wpatrując się w moje notatki. Puste strony. Szukałem jakiejś podpowiedzi, ale moje działania spełzły na niczym. – Przepraszam najmocniej. Chciałbym oczywiście opowiedzieć dziś państwu o roli jednostki w naszym społeczeństwie. – Dopiero teraz odważyłem się podnieść głowę i rozejrzeć po sali. Cisza. Nawet wiatr za oknem ucichł, chcąc wsłuchać się w słowa doktora rehabilitowanego. Moje serce również zaniemówiło i z napięciem wyczekiwało kolejnego, płynnego słowa, które niebawem miało spocząć śmiało na języku, gotowe do użycia. – Rola owa, tak istotna i pozbawiona jakiegokolwiek sensu, wiąże się oczywiście z historią starożytnego Rzymu, będącego kolebką owej suszarki, o której wspomniałem na początku wykładu, jak również z początkami istnienia Persji. Pragnę zauważyć… - po plecach przebiegł mi dreszcz. Nie wiedziałem, co powiedzieć. Zapomniałem, jak Boga kocham, zapomniałem, co właśnie miałem powiedzieć! Ponownie poprawiłem krawat nerwowym ruchem i wtedy zdałem sobie sprawę, że nie mam na sobie nic, prócz krawata właśnie. Odchrząknąłem i rozejrzałem się po pustym audytorium. – I na tym skończymy dziś nasz wykład – powiedziałem w końcu, czerwieniąc się delikatnie. – Dziękuję państwu bardzo i do zobaczenia za tydzień. – Tym razem mojej drodze nie towarzyszył dźwięk pewny, powstały przy kontakcie podłoża z obcasem pantofla, lecz klapanie. Właśnie tak, kla-

14

o powiadanie

panie. Bose stopy dotykały zimnej podłogi i wydawały nieprzyjemny, a zarazem słaby i bezbronny dźwięk. Nie wiem, kiedy dotarłem do domu. Czas nie miał dla mnie żadnego znaczenia. Nie obchodziło mnie, kiedy nastaje poranek, a kiedy niebo przybiera ten piękny, złoty kolor, aby przykryć potem świat płachtą ciemności. Ona powiedziałaby pewnie: ,,Ależ kochanie, czas ma tak istotne znaczenie! Jeśli nie będziesz tępo wpatrywał się w dwie, krzywe, acz uważane przez wszystkich za proste, strzałeczki, to nie będziesz wiedział, kiedy do mnie przyjść’’. Potem uśmiechnęłaby się figlarnie i w podskokach pobiegła na plażę. Jej żółta sukienka wykonywałaby delikatny taniec do muzyki morskiej bryzy. Złapałaby mnie za rękę i wciągnęła do wody. Zanurzeni po pas stalibyśmy naprzeciw siebie trzymając się za ręce i patrząc w oczy. Słońce wysyłałoby promienie tylko dla nas. Ale jej nie było. Odeszła. Odeszła tak, jak inne. - Cholera! – Wrzasnąłem trzymając się za głowę. Kafelki w mojej kuchni były chłodne. Zupełnie, tak jak woda, wtedy. – Podpowiedział mi głos w głowie. - Nie, wtedy było inaczej. Wtedy było wtedy. – Wstałem powoli i ruszyłem do okna. – Proszę cię, wyjdź, odejdź – mruczałem, patrząc usilnie przed siebie. Głos w mojej głowie zaśmiał się melodyjnie, zupełnie jak Ona. Ależ ty dokładnie wiesz, kiedy odejdę. – Ona kpiła. Śmiała się ze mnie. A ja ją kochałem! Ja naprawdę… Podmuch wiatru rozwiał moje myśli. Nie wiedziałem, gdzie jestem i co robię. I nagle wszystko stało się jasne. - Na śmierć zapomniałem… – pacnąłem się otwartą dłonią w czoło – że umarłem! – Pokręciłem głową z dezaprobatą i wróciłem do gabinetu. Przecież musiałem się przygotować na następny wykład.

Usagi

Uczniowie Dubois wybrali _____Nowym przewodniczącym Rady Samorządu Uczniowskiego został Błażej Papiernik. O swojej wizji samorządu i planach na przyszłość rozmawiał z redakcją ,,Tytułu”, odpowiadając na kilka pytań. Adam Łączyński: Na początku powiedz, jakie emocje towarzyszyły Ci podczas oglądania wyników wyborów? Silniejsza była radość czy poczucie obowiązku wynikające z obdarzenia Cię tak dużym zaufaniem? Błażej Papiernik: Nie ukrywam, że moment ogłoszenia wyników był bardzo ważnym wydarzeniem w moim życiu. Radości rzeczywiście było wiele (śmiech), ale doskonale zdawałem sobie sprawę z tego, iż od tej chwili spoczywa na mnie wiele obowiązków związanych z tak odpowiedzialną funkcją, jaką jest Przewodniczący RSU. A.Ł.: Jak uważasz, dlaczego to właśnie Ty zostałeś wybrany? B.P.: Po ogłoszeniu wyników również zadałem sobie to samo pytanie. Czy to zaufanie ludzi, zdobywane krok po kroku przez rok spędzony w tej szkole, czy może program wyborczy, w którym zawarłem rzeczy realne do spełnienia, a może pokładanie przez uczniów nadziei na to, iż w szkole też mogą swoim działaniem wiele zmienić? Każda z osób oddająca na mnie głos doskonale wie, czym kierowała się, zaznaczając “X” przy moim nazwisku. Chciałbym jeszcze raz podziękować za okazane wsparcie i pragnę zapewnić wszystkich, że udzielony kredyt zaufania nie będzie stracony. A.Ł.: Kim będą Twoi najbliżsi współpracownicy w samorządzie? B.P.: Do Rady Samorządu Uczniowskiego postanowiłem zaprosić wszystkich kandydatów biorących udział w wyborach. Należy wykorzystać ich potencjał i chęci. Radę Samorządu Uczniowskiego tworzą następujące osoby: Zarząd: Przewodniczący: Błażej Papiernik Wiceprzewodniczący: Wojciech Adamczyk Skarbnik: Marta Wardzińska (osoba odpowiedzialna za rozliczenia finan-

sowe z akcji prowadzonych przez RSU) Członkowie: Rzecznik Praw Ucznia - Marcin Gudajczyk (ma za zadanie wysłuchać i rozważyć sprawy uczniów, którzy przypuszczają, że łamane są ich prawa. Rozstrzyga też, czy zażalenia uczniów są uzasadnione i występuje w obronie pokrzywdzonego. Przedstawia sprawę Dyrekcji i Radzie Pedagogicznej i czuwa nad jej przebiegiem oraz zajmuje się informowaniem uczniów o ich prawach) Reprezentant klas III - Joanna Lipiecka (ma za zadanie reprezentować stanowisko najstarszych uczniów szkoły w Radzie SU) Sekcja logistyczna - Ania Buss i Ania Jaworska (pomoc techniczna przy organizacji akcji) Sekcja dziennikarska - Adam Łączyński i Jan Nalepa (kontakt z gazetą szkolną, pisanie do niej artykułów o działaniach prowadzonych przez SU) Sekcja internetowa - Norbert Korus (pomoc w prowadzeniu strony RSU) Sekcja sportowa - Krzysztof Szumilas i Grzegorz Szumilas (pomoc przy organizowaniu akcji o charakterze sportowym (np. mecze charytatywne uczniowie - nauczyciele)) Sekcja audiowizualna - fotograf: Mateusz Moroz, kamerzysta - Mikołaj Mielczarek (promocja działań RSU w sieci, prowadzenie galerii fotograficznej oraz wideofilmowanie akcji uczniowskich. Gospodarze klas I, II i III Sekcja radiofoniczna - wakat A.Ł.: Czy mógłbyś przybliżyć główne zadania Rady Samorządu Uczniowskiego? B.P.: RSU ma za zadanie inicjować działania rozwijające pasje i zainteresowania uczniów i wykorzystywać ich potencjał twórczy, umiejętności i talenty. A.Ł.: Czego oczekujesz od uczniów Dubois?

3

B.P.: Chcę tylko poprosić uczniów, aby nie bali się podejmować inicjatyw na rzecz rówieśników. Jestem otwarty na wszelkie propozycje akcji mających mieć miejsce w naszej szkole. Wspólnie możemy zdziałać naprawdę dużo! A.Ł.: Czy możesz przypomnieć główne obietnice wyborcze? B.P.: Jedną z głównych obietnic było utworzenie teledysku o szkole zwanego “LipDubois”. Nie ukrywam, że jest to duże przedsięwzięcie, które będziemy chcieli zrealizować w bieżącym roku szkolnym (przełom lutego i marca). Bardzo ważne będzie tu zaangażowanie uczniów I LO w tworzenie klipu, gdyż bez nich cała akcja zakończy się niepowodzeniem. Druga sprawa, to unowocześnienie radiowęzła. Zaczynamy od wymiany komputera - na dniach powinien pojawić się już nowy sprzęt. Będziemy starać się wystosować prośbę o zmianę głośników, choć doskonale zdaję sobie sprawę z tego, iż wymagana jest do tego ogromna ilość funduszy. W pierwszym tygodniu urzędowania spełnione zostały już punkty z programu wyborczego: do RSU powołany został Rzecznik Praw Ucznia oraz reprezentant klas III. W najbliższym czasie będziemy starać się o zainstalowanie tablicy RSU, w której na bieżąco będziemy mogli rozliczać się z zaplanowanych akcji. Odbył się już jeden maraton filmowy związany z tematyką horrorów, zorganizowany przez uczennice klasy II F, które są członkiniami RSU i odpowiedzialne są za sekcję logistyczną. Zebrania Rady SU są zawsze otwarte dla wszystkich uczniów I LO - serdecznie zapraszamy do wzięcia udziału w każdym spotkaniu. A.Ł.: Czy uważasz, że wszystkie założenia Twojego programu są możliwe do spełnienia? B.P.: Gdyby nie były możliwe do spełnienia, nie zamieszczałbym ich w swoim planie wyborczym. Bardzo poważnie podchodzę do spraw związanych z RSU i w bieżącym roku szkolnym, zgodnie z obietnicami, będę starał się spełnić wszystkie punkty programu wyborczego. A.Ł.: Dziękuję za rozmowę. B.P.: Dziękuję.

Adam Łączyński

7

rozmowa z Błażejem Papiernikiem


Pluszak albo psikus! Wywiad z Twórczyniami jednego ze szkolnych mini przedsiębiorstw, zajmujących się produkcją uroczych filcowych maskotek i ekologicznych toreb, który miałam przyjemność przeprowadzić w piątkowe południe...

Marta Bargieł: Na początku chciałabym Was zapytać, jak układa się Wam współpraca z Panią Romanowską? Młodzi przedsiębiorcy: Bardzo przyjemnie. Pani profesor udziela naprawdę cennych wskazówek. Wiele wyjaśnia, nawet po kilka razy. Jest cierpliwa… M.B.: Czy doradza Wam w sprawach finansowych? M.P.: Tak. Pilnuje na przykład, żebyśmy zaksięgowywali wydatki, zapisywali zyski… M.B.: Skąd wziął się pomysł na akurat ten rodzaj działalności, na tworzenie maskotek i toreb? M.P.: Właściwie pomysły czerpiemy od klientów… To dzięki nim się rozwijamy. Projekty, które oni tworzą, dołączamy do naszej oferty katalogowej- później mogą z nich skorzystać także inni kupujący. M.B.: Jak ma wyglądać takie zamówienie, jeśli chodzi o formę? M.P.: Posiadamy szablony, które należy wypełnić i nam dostarczyć. Proste rysunki wystarczą. Potem trzeba także pisemnie potwierdzić odbiór - to cała filozofia. M.B.: Jak wiele zamówień dostajecie? Który z Waszych produktów cieszy się największą popularnością? M.P.: Na chwilę obecną mamy ich ok. 80. W dwa pierwsze dni wyprzedaliśmy wszystko, co stworzyliśmy. Wydaje się nam, że bardziej rozchwytywane są jednak maskotki. Nawet nauczyciele je zamawiają… M.B.: Jak długo trwa praca nad takim pluszaczkiem? M.P.: Od 1,5 do 2 godzin. Chłopcy wycinają bazę z filcu, a my je szyjemy. Z torbami jest podobnie… 8

wywiad

M.B.: Zatem macie określony podział obowiązków? M.P.: Zgadza się. Każdy z nas wnosi coś od siebie do firmy. Mamy wiele pomysłów, chcemy się rozwijać jako grupa. M.B.: Jak wiele czasu poświęcacie na zrobienie torby? M.P.: W zależności od skomplikowania wzorów na niej od 0,5 godziny, nawet do… 4! M.B.: Skąd czerpiecie materiały? M.P.: Jeśli chodzi o materiał na torby, zawsze jest łatwo go zdobyć… Trudniej bywa z filcem- czasem musimy sprowadzać go z hurtowni. M.B.: Czy macie w planach rozszerzenie działalności? M.P.: Byłoby nam bardzo miło. Szykujemy niespodziankę dla naszych klientów- mamy nadzieję, że się im spodoba! M.B.: Jak prędko dowiemy się szczegółów? M.P.: Najprawdopodobniej przed Mikołajkami… M.B.: Jak wiemy, Wasz działalność związana jest z konkursem na Miniprzedsiębiorstwo. Jakie nadzieje z nim wiążecie? M.P.: Trzeba przyznać, że duże. To prawdziwe wyzwanie, ale chcemy mu sprostać! Dzięki niemu nabieramy nowych doświadczeń. M.B.: Nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć Wam powodzenia i prędko złożyć u Was zamówienie… M.P.: Dziękujemy! Krótka rozmowa z panią prof. Danutą Romanowską, koordynatorką działań młodzieżowych przedsiębiorstw w ILO w Koszalinie. M.B.: Koordynuje Pani pracę dwóch młodzieżowych firm w Dubois. Jak układa się Pani praca z uczniami?

prof.D.R.: Bardzo dobrze. To ludzie z mnóstwem pomysłów, a przede wszystkim z chęcią do działania. Podejmują samodzielne decyzje dotyczące działalności firm. M.B.: Decyzje te, jak rozumiem, są związane z konkursem Młodzieżowych Miniprzedsiębiorstw? prof.D.R.: Zgadza się, potrwa on do 1 czerwca. Nagrody są bardzo zachęcające, a finał co roku odbywa się w innym mieście Europy. M.B.: Jak ocenia Pani szanse naszych szkolnych przedsiębiorstw na dojście do tego etapu? prof.D.R.: Uważam, że są bardzo realne. Młodzież z ILO jest bardzo kreatywna, ma potencjał. M.B.: Jakie są wymierne korzyści dla biorących udział w tym przedsięwzięciu? prof.D.R.: Przede wszystkim doświadczenie. Równie ważne są z pewnością zarobki. Prowadzone przez uczniów firmy przynoszą dochody. M.B.: Czy myśli Pani, że to doświadczenie pomoże im w karierze zawodowej? prof.D.R.: Wydaje mi się, że nie tylko… Przede wszystkim nauczą się samodzielności, planowania wydatków, strategii sprzedaży, organizacji pracy w grupie. To duża odpowiedzialność. M.B.: Czy istnieje inna, równie ważna dla rozpoczęcia działalności gospodarczej cecha? prof.D.R.: Zdecydowanie, a także umiejętność podejmowania ryzyka. M.B.: Dziękuję Pani za rozmowę. prof.D.R.: Dziękuję również.

Marta Bargieł

Szczurołap z miasta Koszalin _____I LO im. Stanisława Dubois cieszy

swoich rówieśników.

DO BIEGU

GOTOWI _____Od zerówki Szczurołap zaczyna zbierać swoje żniwa. Przy rekrutacji do I LO automatycznie tworzy się podział na klasy „lepsze” oraz „gorsze”. „Lepsze” klasy to oczywiście biologiczna oraz prawna, z których mają wyjść przyszli lekarze, lekarze-stomatolodzy i adwokaci. Na pytanie dlaczego wybrała bio-chem, siedemnasto-

się w Koszalinie niewątpliwą sławą. Blisko stuletni budynek przyciąga wzrok przechodniów, stanowi punkt orientacyjny, majestatycznie góruje nad miastem. Zarówno wygląd, jak i wyniki I LO cieszą oko i ucho. Rankingi i statystyki to jednak tylko fasada. Jak wygląda wnętrze tej, można by powiedzieć, renomowanej szkoły?

choćby najmniej znaczących, takich jak przysposobienie obronne, którego przecież nikt nie zdaje na maturze. A. z klasy drugiej żali się na niesprawiedliwość i zdobywanie ocen za wszelką cenę. Jako aktywny wolontariusz ma żal do osób, które, jak mówi, „zapisują się i udają wolontariusza, żeby w efekcie mieć lepszą ocenę”. Przygnębiają ją także ustawicznie zadawane pytania brzmiące „co dostałaś?”, które zdaniem A. mają udowodnić wyższość osoby pytającej nad osobą pytaną. Sfrustrowana uczennica klasy prawnej, N., również odczuwa w Dubois rywalizację. Twierdzi, że „nie pasuje do tej szkoły, ponieważ dzisiaj dostała jedynkę, dwójkę i trójkę”. Z kolei M. z klasy ekonomicznej w rywalizacji nie bierze udziału, jednakże „widzi osoby, które w takim wyścigu uczestniczą, albo chociaż próbują”. Odmienny pogląd wyznaje D. z klasy biologicznej, która nie odczuwa rywalizacji, „nie ogląda się na innych i uczy się raczej dla siebie niż dla ocen”. Dodaje, że nie ma co się przejmować porażkami. W swym zdaniu wydaje się jednak osamotniona.

Magdalena Rudnik _____Wyścig do Dubois zaczyna się

już w podstawówce – wtedy to bowiem przez I LO organizowane są dla dzieci kółka przedmiotowe. Młodzi uczniowie mają się zapoznać ze szkołą, przyzwyczaić do myśli, że za parę lat będą do niej uczęszczać – jeżeli oczywiście wystarczająco się przyłożą, wyrobią wyśrubowaną średnią i zdobędą oczekiwaną liczbę punktów. Jeśli nie – trafią do innych, już nie „pierwszych” liceów. Ciśnienie młodzieży chcącej dołączyć do pocztu uczniów I LO znacznie podnosi się w drugiej klasie gimnazjum. W tym czasie bowiem organizowany jest nabór do tzw. „zerówki”, czyli klasy zero, trzydziestoosobowej grupy uczniów zdolniejszych, a może po prostu sprytniejszych od

letnia D. odpowiedziała: „Ponieważ tam był największy próg”. Jako klasę drugiego wyboru zaznaczyła hum-praw. Podobnie wybrała M. z klasy ekonomicznej – najpierw biologiczna, potem prawna, jednak do żadnej z nich się nie dostała. Niewiele było osób, które nie dostawszy się do wymarzonej klasy w Dubois, podążyły za swoimi zainteresowaniami do innego liceum. Rozsądniejszym dla nich wyborem okazało się podporządkowanie nieatrakcyjnemu profilowi w atrakcyjnej szkole. START _____Bieg po sukces rozpoczęty. Mimo wyprofilowania klas liczą się oceny ze wszystkich przedmiotów,

13

felieton


Czytelnictwo — hobby elitarne? Czemu właściwie właściwie mielibyśmy Czemu mielibyśmy czytać klasykę w epocewInternetu? czytać klasykę epoce Internetu? Marcin nigdy nie miał szczęścia do polonistów. Podstawówka, gimnazjum, liceum — zawsze trafiał na zrzędliwe, niedowartościowane staruszki, które, zazdroszcząc Marcinowi ścisłego umysłu, celem swojego życia uczyniły zadawanie mu kolejnych tortur: Mickiewicz, Słowacki, Norwid… - żali się na jednym z for internetowych. “Ja czytam i to dużo. Tylko czemu na lekcjach JP [ języka polskiego - przyp.] każą nam czytać jakieś stare badziewia sprzed II wojny światowej? (…) Dlatego żądam usunięcia JP z przedmiotów egzaminacyjnych!” Marcin nie został zrozumiany. W założonym przez niego temacie podniósł się krzyk o szerzący się wtórny analfabetyzm i ignorancję wobec języka ojczystego. “Ja umiem pisać” — tłumaczy — “tylko oni [poloniści] czepiają się, żeby analizować jakiś tam wiersz jakiejś Wisławy Szymborskiej, jakby to był ktoś ważny”. Gdzie się podział Mickiewicz? Inne forum, inna licealistka: “Nie ma fajnych lektur — zapamiętajcie to. To są denne książki, które często bez celu narzucane przez ministerstwo w nadmiarze”. “Zależy od długości książki” — pisze ktoś inny — “jeśli to książka składająca się z dwóch albo trzech tomów, to nawet nie zaczynam jej czytać, tylko z premedytacją czytam streszczenie w przeddzień omawiania”. Fascynaci literatury, mole książkowe oczywiście są — tak nakazuje statystyka. Kryją się więc gdzieś na krawędziach słupków czytelnictwa, lubują w dziełach zapomnianych i nieczytanych, niełatwo natrafić na nich przeglądając popularne fora — “Przecież szkoda czasu na takie plebejskie przekrzykiwani” — mówi jeden z koszalińskich maturzystów. “Czy czuję sie wyobcowany? W życiu. 12

u żywki

Czy czuję się lepszy od bandy analfabetów nie potrafiących się wysłowić? Oczywiście. Ambitne lektury zawsze trafiały tylko do wąskiego grona inteligentnych osób, czyli w jakiś sposób grona elitarnego”. Co minister miał na myśli? Interpretacja poczynań Ministerstwa Edukacji Narodowej, równie enigmatycznych, co młodopolska poezja, należy do popularnych tematów rozmów, jak pokazują statystyki zapytań wysłanych Google. “Chodzi o pielęgnowanie tradycji narodowej, ukazywanie największych dzieł literatury polskiej” — przekonuje ktoś z ‘72 w nicku. “Gdyby zostawić w programie nauczania tylko to, co uczniom się podoba, zostałaby w szkole chyba tylko przerwa. Dalej kanonu lektur ciąć się nie da, to barbarzyństwo”. “Ale kiedy dziś nie da się tego czytać” — ripostuje konrad94. — “Nazwijcie to barbarzyństwem, analfabetyzmem, cokolwiek, ale dzisiaj już się tak nie czyta, ani nie pisze”. “Ministerstwo chce odgrzać to, co już jest martwe, nieinteresujące, niedzisiejsze” — wtórują inni. “Może dwieście lat temu tak, ale dziś, w dobie demotywatorów, naszej-klasy i play station — no way”. Mickiewicz vs. Google Pokolenia przemijają, fascynacje literackie wraz z nimi. Tak jak romantycy ustąpili miejsca pozytywistom, tak i dzisiejszej literaturze dyktowane są inne trendy. Zdawałoby się, że klasyki wahania mód się nie imają, że to tragedia Konrada (tego z Litwy, nie z forum) porusza zawsze i wszędzie jednako, a poloniści tylko jej w tej ponadczasowości pomagają. Z coraz większym trudem. Może więc problem tkwi głębiej, sięga czytelnictwa w ogóle? Nicolar Carr, amerykański neurobiolog i badacz zachowań ludzkich

w sieci przekonuje w wywiadzie dla Polityki, że nowe technologie nie pozostają bez wpływu na nasze nawyki myśleniowe. Google przyzwyczaja do syntetycznych pytań i powierzchownych odpowiedzi — argumentuje w swoim bestsellerze, “Płycizny, czyli co Internet robi z naszymi mozgami”. I tak po odejściu od komputera “utrata umiejętności głębokiego namysłu nad tekstem będzie z pewnością mieć bardzo negatywny wpływ na zasobność naszej kultury”. Internet zwalnia z “myślenia z natężoną uwagą i możliwości kontemplacji oraz refleksji. Każdy, kto ceni sobie głębokość i subtelność ludzkiego umysłu, powinien być zaniepokojony tym trendem. Niewykluczone, że czeka nas społeczna dewaluacja takich umiejętności, jak czytanie ze zrozumieniem. Wciąż jednak obawiam się, że będzie to prowadzić do mniej interesującego życia intelektualnego i znacznie uboższej kultury”.

TK

Najlepszy przyjaciel 4 października wszystkie zwierzęta na świecie obchodziły swoje święto. Jest to dobry czas by przemyśleć, ile radości dają nam nasze domowe pupile. Wszyscy mówią, że to pies jest prawdziwym przyjacielem człowieka. Dlaczego tak uważamy? Czy wśród ludzi istnieje taka przyjaźń? _____Cztery łapy, ogon, długi język,

uszy i sierść. Wszystko zmieszać, nie wstrząsać i przytulić. To przepis na najwierniejszego na świecie przyjaciela. Udomowiony przez ludzi potomek wilka szarego, choć nie potrafi mówić, to doskonale słucha. Może usłyszeć dźwięki o częstotliwości lub tonacji dla człowieka niesłyszalnej. Możliwe, że to właśnie dlatego on jest najlepszym powiernikiem naszych najskrytszych sekretów.

3

pogardza, zwierzak się od niego nie odwraca. Dalej przynosi mu kapcie i liczy na odrobinę czułości. Jest przy nas również, gdy robimy coś źle. Właśnie ta niesamowita wierność odróżnia przyjaźń z psem od tej z człowiekiem. Istnieje wiele historii o zwierzęcych przyjaciołach, którzy po śmierci właściciela nie odchodzą od jego grobu lub niczego nieświadome czekają na niego w domu po kilka lat. My nie zawsze mamy czas dla siebie nawzajem. Potrzebujemy go dla

nie chce, lub akurat leci nasz ulubiony film. To włochate stworzenie nie może być traktowane jak zabawka. Jego nie da się odłożyć na półkę. Skoro trwa przy nas zawsze i bez względu na wszystko, to nie pozostawajmy mu dłużni.

rodziny, innych znajomych, na odrobienie pracy domowej lub naukę, a czasem po porostu by posiedzieć trochę w samotności i poczytać dobrą książkę. Żyjemy w biegu, a pies zawsze ma ochotę się z nami pobawić, posiedzieć i wysłuchać. Jest przy nas, gdy chorujemy i musimy leżeć w łóżku, kiedy jest nam smutno. Na świecie nie ma lepszego lekarza depresji od szczeniaka liżącego cię po twarzy. Mimo że nie rozumie dlaczego, cieszy się razem z nami z naszych sukcesów. Wiąże się to oczywiście z odpowiedzialnością. Musimy o niego dbać, karmić, wyprowadzać na spacer nawet, gdy jest zimno i pada deszcz. Nie ma wymówek. Nieważne, że nam się

samym staje się jego najwierniejszym przyjacielem. Razem tworzą coś nierozerwalnego, czego nie da się stworzyć pomiędzy ludźmi.

_____Istnieje około czterysta ras psów.

Różnią się kolorem sierści, wielkością, kształtem pyska, ale każdy z nich tak samo kocha człowieka i przywiązuje się do właściciela na całe życie. Tym

_____Psy od wieków są bohaterami.

Zajmują się niepełnosprawnymi ludźmi, którym pomagają w życiu codziennym. Dla niewidomych są skarbami-przewodnikami, bez których nie mogliby nawet wyjść z domu. Dotrzymują towarzystwa starszym, samotnym osobom. Ratują ludzi, odnajdując ich pod śniegiem w górach, wynosząc z płonących budynków, wyławiając topielców z wody. Te czworonogi potrafią zdobyć się na wszystko tylko po to, by ocalić swojego właściciela. _____Taka przyjaźń w świecie ludzi

zdarza się bardzo rzadko, jeżeli nie nigdy. Jesteśmy egoistami w mniejszym lub większym stopniu. Zawsze szukamy zysku, nawet w więzi z innym człowiekiem. Uczucia między nami są z konieczności fałszywe. Jak bez żadnych ubocznych motywacji przywiązać się do kogoś, kogo znamy aż nazbyt dobrze? Jedynym całkowicie pozbawionym egoizmu przyjacielem, na jakiego człowiek może liczyć w tym samolubnym świecie, jaki go nigdy nie opuści, nie okaże niewdzięczności bądź zdrady, jest jego pies. Kocha bezgranicznie i bezinteresownie. Nawet, jeżeli jego właściciel jest zły, bije go i nim

Julia Maciocha

9

pupil e


W poszukiwaniu demotywacji Wymowne zdjęcie połączone z komentującym je podpisem oraz obowiązkowym, czarnym tłem. Tak właśnie wygląda demotywator, czyli twór internautów zamieszczany na stronie www.demotywatory.pl . Strony z demotywatorami cieszą się niezwykłą popularnością w wielu krajach świata, również w Polsce. Odwiedzać je może każdy, kto jest przygotowany na spotkanie nie tylko z żartem, ale i z ostrą krytyką, ironią, a nierzadko również zwykłą głupotą. Polakom najwyraźniej takie przeszkody niestraszne, ponieważ według danych statystycznych ze strony Alexa.com wynika, iż tylko w ciągu miesiąca stronę odwiedziło 5.59000 internautów i zajmuje ona 12 miejsce w rankingu popularności serwisów w naszym kraju. W czym tkwi więc fenomen demotywatorów? rozpoczyna się wraz ze sposobem, który miał zwiększyć wydajność pracy w wielkich firmach. Motywacją dla pracowników miały być plakaty z hasłami o „odnoszeniu sukcesu” i „pokonywaniu barier”. Ich treści były wzniosłe i patetyczne, dlatego też dobre chęci szybko zastąpił zdrowy rozsądek. Powstał więc nowy trend. Motywatory zamieniono na demotywatory, które miały przedstawiać prawdę, w pełnym tego słowa znaczeniu. Wirus idei szybko przeniósł się do Internetu i rozprzestrzenił na cały świat. Słowo wirus użyte jest tutaj nieprzypadkowo. Osoba, która raz przeczyta kilka demotywatorów, zechce powrócić do tej strony i przejrzeć najnowsze obrazki. Jednak fenomenu strony nie należy dopatrywać się jedynie w sile, z jaką uzależnia coraz to nowych internautów. Być może przyczyna leży w mentalności Polaków, dla których narzekanie stało się już dyscypliną sportową, w której odnosimy spektakularne sukcesy. Jednak „demoty” najczęściej nie tyle rzeczywiście demotywują, co tworzone są z myślą wywołania u czytelnika uczuć radości, zadumy, nierzadko refleksji. Oczywiście napotkamy po drodze przypadki niewyobrażalnej głupoty lub treści daleko przekraczające granice dobrego smaku, jednak nie jest to przeszkoda nie do ominięcia. Tajem10

nica sukcesu serwisu znajduję się więc o krok dalej. Demotywatory.pl tworzą sami internauci. To oni realizują pomysł, poszukują odpowiedniego zdjęcia, wymyślają opis, a wreszcie dodają swój twór na serwis. Następnie walczą, aby ich projekt dostał się na stronę główną i nie zatonął w śmietniku zwanym „poczekalnią”. Użytkownicy z uporem maniaka przeglądają więc kolejne obrazki i oceniają. Tak, nareszcie mogą być bohaterem w swoim domu i bez większych konsekwencji skrytykować czyjąś pracę. Godzinami zatem mieszają z błotem lub wychwalają

tematyką demotywatorów nierzadko jest właśnie trud życia. To jednak nie odstrasza użytkowników. Strona obfituje przecież w treści humorystyczne, nawet jeśli niezwykle ironiczne, to świetnie trafiające w gusta internautów. Serwis ten jest kolejnym miejscem, w którym mogą oni wyrażać swoje opinie, dzielić się z innymi spostrzeżeniami i refleksjami, chwalić osiągnięcia lub piętnować głupotę. _____Serwis demotywatory.pl nie jest serwisem innowacyjnym. Ot, obrazek i podpis, mające na celu wywołać u odbiorcy konkretne odczucia. Mimo

_____Jeszcze rok temu media były za-

niepokojone pojawianiem się sklepów z tzw. dopalaczami (nazywanymi i reklamowanymi przez producentów jako legalna alternatywa dla narkotyków). Rósł niepokój i panika społeczeństwa wraz z każdym nowo otwartym punktem sprzedaży. Z miesiąca na miesiąc natężenie informacji na ten temat wzrastało… Po ponad dwunastu miesiącach nie dziwią społeczeństwa takie nagłówki w gazetach: „44 przypadki zatruć odnotowano w ostatnim tygodniu”, „Akcja przeciwko dopalaczom: zamknięto 900 sklepów” czy „Rodzice protestują: dopalaczom mówimy stanowczo NIE”. _____„Dopalacze”

_____Historia „demotów”

f enomen Demotywatorów

Zakazany owoc, jabłko niezgody…

kolejne projekty. Formalnie każdy „demot” musi przejść przez kontrolę administracji strony. Jednak to w rękach ludu jest prawdziwa władza, ponieważ to on decyduje o popularności danego projektu. Czyli wesołe miasteczko w wersji Web2.0. Naturalnie znajdą się i osoby zupełnie niezainteresowane swoistym wyścigiem użytkowników strony. Są ludzie chcący pokazać swoje prace, są i tacy, którzy będą je oglądać. Ich działania może motywować potrzeba chwili relaksu, zapełnienia czasu wolnego lub zwykła ciekawość. Z pewnością nie można tego nazwać oderwaniem się od rzeczywistości, bo

to odnoszący niewiarygodny wręcz sukces, codziennie odwiedzany przez tysiące internautów, codziennie „zalewany” przez falę coraz to nowych prac. Jest więc idealnym dowodem na to, że działanie wcale nie musi być niczym skomplikowanym, aby doprowadzić do spektakularnego sukcesu. Czasem prosty pomysł jest przepustką do popularności, którą to demotywatory z pewnością się cieszą.

Katarzyna Jóźwiak

nie mają swojej naukowej definicji, jednak w potocznym języku nazywa się owym terminem grupę substancji czy też ich mieszanek o działaniu psychoaktywnym, które nie znajdują się na liście substancji kontrolowanych przepisami ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Każdy potencjalny kupiec może spokojnie obłowić się przez Internet za pośrednictwem tzw. „smart shopów”. Oferują one pełną gamę kolorystyczną „wspomagaczy”. Począwszy od literatury związanej z narkotykami, przez fajki wodne, ziołowe mieszanki, kończąc wreszcie na substancjach pochodzenia syntetycznego. Jednym słowem stymulacja, relaks, psychodelia czy halucynacje tylko czekają na Ciebie, drogi kliencie! Oczywiście dla mniej ufnych i bardziej ostrożnych kupców lubiących bezpośredni kontakt ze sprzedawcą otwarto sklepy z dopalaczami w większości krajów Europy (w Polsce pierwszą działalność rozpoczęto od 2008 roku). Jeżeli zawęzić krąg sprzedaży do lokalnego rynku, można powiedzieć, że nasza średniej wielkości miejscowość poszczycić się mogła jedenastoma sklepami z dopalaczami, z czego zamknięto już dziewięć. Warto również dodać, że nabywanie i sprzedawanie to tylko niewielka część reklamy i zaznajamiania społeczeństwa z tematem substancji stymulujących. Skarbnica wiedzy i źródło informacji większości nastolatków, ale również dorosłych - Internet, nie zostaje w tyle z nowinkami. Blogi, fora czy strony in-

ternetowe – cały arsenał skutecznej reklamy. Jesteś nowy? Nie ma problemu, mądrzejsi i bardziej doświadczeni koledzy doradzą Ci, „Jak uniknąć złych stanów i jak sobie z nimi radzić” czy też podpowiedzą, jak odróżnić podróbki od oryginałów (np. na www.dopalajmy. com.pl) . Jeżeli jesteś już zaznajomiony, również Ci pomożemy! Wiadomości o wyprzedażach, informacje o nowościach to tylko jedne z wielu tematów na wielu forach internetowych. Dla spóźnialskich, którzy przespali gdzieś wielki dopalaczowi szum i chcą nadrobić zaległości dzięki wujkowi youtube.com dobra rada, czeka ponad 640 filmików (dla porównania, na hasło „Szymborska” pojawiło się mniej niż połowa, bo zaledwie 249 wyświetleń). Media serwują nam na złotej tacy dostęp do źródeł informacji na temat dopalaczy, możemy dowiedzieć się niemalże wszystkiego, od teorii, na praktyce i zakupach kończąc. Możemy wiedzieć wiele, a więc co sądzimy? A dokładniej, co sądzą uczniowie naszej szkoły? _____Większość

ankietowanych była przeciwna dopalaczom, a jeżeli ktoś tolerował zażywanie owych substancji, to z zaznaczeniem umiaru i marginesu wytrzymałości ludzkiego organizmu : „Jestem przeciwny dopalaczom, ponieważ jeżeli człowiek chce się naprawdę truć, to niech sobie wącha klej, a nie szprycuje się jakimiś pigułami. Jest to problem u dzieci w wieku 12 15 lat, bo wtedy próbują zasmakować świata, co często kończy się niejednym uzależnieniem.” Inny rozmówca zwrócił uwagę na kolejny ważny aspekt dopalaczowej afery, mówiąc: „te substancje powinny być gruntownie przebadane. Niektóre mogą być pewnie dozwolone i oznaczone odpowiednimi etykietami z opisami, co może się z Tobą stać po ich zażyciu ( jak na papierosach)”. Rzeczywiście, producenci i sprzedawcy umieszczają informacje, że jest to „bezpieczna alternatywa dla szkodliwych efektów nielegalnych i uzależniających narkotyków” jednak w rzeczywistości informacje z badań dotyczą jedynie faktu, że nie zawierają one substancji objętych prawną kontrolą, a to nie jest jednoznaczne z zapewnie-

niem bezpieczeństwa użytkującym. Społeczeństwo oczekuje badań, certyfikatów i gwarancji, aby nie stać się królikiem doświadczalnym i testerem nowych substancji. Skoro nikt nie zapewnia bezpieczeństwa, to czy nie jest tak, że jest ono sprawdzane na Tobie? _____Strona

www.dopalacze.com „umarła”, a jej stałym klientom pozostało jedynie zapalanie internetowych zniczy i rozpaczanie na forach internetowych wśród zdesperowanych kolegów. W Polsce zamknięto 900 sklepów, a w Koszalinie 9 punktów sprzedaży. Widząc skutki przedawkowania, wszyscy wołamy o karę, widząc pozamykane sklepy jako miejsca pracy osób utrzymujących rodziny, tracących z dnia na dzień źródło utrzymania, doszukujemy się zdrowego rozsądku wśród młodzieży. Moi rozmówcy proponowali takie rozwiązania: „wysadziłbym te budy wraz z pracownikami i problem bezrobocia zażegnany”, „Moim zdaniem nagłe zamknięcie sklepów z dopalaczami było zbyt drastycznym rozwiązaniem. Wprawdzie w mediach wybuchło wielkie zamieszanie w związku z dzieciakami, które przez nie trafiły do szpitala, ale tak naprawdę o młodzieży, która codziennie ląduje na izbie wytrzeźwień lub w szpitalach na płukaniu żołądka nikt nic nie mówi. Skoro z powodu kilku osób zamykamy sklepy z dopalaczami, dlaczego nie zamkniemy „monopoli”? Problemem jest egzekwowanie kar za sprzedawanie nieletnim artykułów dla nich niedozwolonych, a nie “zioła” wprowadzone na rynek. Poza tym, jeżeli młodzież będzie miała ochotę na używki, to i tak je zdobędzie. A jak wiadomo „owoc zakazany” najbardziej smakuje.

Agnieszka Lewucha

11

dopalacz e


Tytuł Nr 103