Page 1


Pamięci Staszka Jachyma – autor


Od Autora

6

From the Author

8

Zdzisław Beksiński

11

Stanisław Białogłowicz

17

Cyprian Biełaniec

23

Katarzyna Czuchnowska

29

Zygmunt Czyż

35

Małgorzata Dawidiuk

39

Franciszek Frączek

43

Wiesław Grzegorczyk

47

Leszek Hołdanowicz

51

Łukasz Huculak

57

Stanisław Jachym

63

Tadeusz Kantor

69

Włodzimierz Kotkowski

77

Cezariusz Kotowicz

83

Marian Kruczek

87

Ryszard Kryński

91

Krzysztofa Lachtara

95

Tadeusz Nuckowski

99

Marek Olszyński 105

Zenon Henryk Rachfalski 111

Franciszek Starowieyski 117

Marian Stroński 125

Józef Szajna 131

Janusz Szpyt 137

Tadeusz Gustaw Wiktor 143

Józef Wilkoń 149

Wiesław Wodnicki 157

Piotr Woroniec 163

Biogramy 169


ŚMIERĆ I ABSURD SZTUKI Zd z i s ł aw Beksiński

ZAI, 1962 r.

ZAJ, 1962 r. < AA83 ,1983 r.

Artysta miał cudowne poczucie humoru i mroczną wyobraźnię. Tym humorem Zdzisław Beksiński okraszał opowieść o początkach swojej kariery artystycznej. Przed wyjazdem na studia zorganizował w sanockim gimnazjum swą pierwszą wystawę. Zyskał wtedy pierwszego krytyka. Był nim ksiądz katecheta, który wskazując palcem autora, krzyczał z ambony: „Ty, synu, umrzesz, ale twoje ohydne dzieła gorszyć będą następne pokolenia!” W Krakowie Beksiński stwierdził, że „odstaje” od innych. Wychował się na reprodukcjach Artura Grottgera: na scenach powstańczych, w których „tyle się działo”. Tymczasem po kompromitacji doktryny socrealizmu torowała sobie drogę sztuka nowoczesna. Szybko się do niej rozczarował, bo galerie pokazywały „coraz bardziej galanteryjną abstrakcję”. Z przekory zainteresował się sztuką odrzuconych – chorych psychicznie. „Nowe źródło inspiracji odkryłem, przeglądając przedwojenną encyklopedię dewiacji seksualnych. Moją uwagę zwróciły rysunki maniaków, ogarniętych obsesją. To było odkrycie. Jakość była amatorska, ale urzekł mnie autentyzm i siła przeżycia. Pomyślałem, że ja też mam swoją ukrywaną ze wstydem wyobraźnię seksualną i może warto byłoby przenieść jej owoce na papier” – wspominał. Prace te to głównie rysunki. Powtarza się w nich motyw zdeformowanej ludzkiej twarzy, częściej czaszki z pustymi oczodołami, oraz ekspresyjne postacie połączone ze sobą nie tyle w akcie seksualnym, co w konwulsjach bólu. Równolegle powstają rzeźby: pełne wyrazu „Głowy” nawiązujące do prac rysunkowych, magiczna sylweta „Postaci klęczącej” i „Hamlet”. Do tych rysunków i rzeźb artysta nawiąże w latach dziewięćdziesiątych. Powstała wtedy nowa seria „Głów”. Należy ona do najlepszych prac artysty: bezkształtne, wypolerowane bryły mają tylko niewielkie otwory oczu, ust, wypukłości nosa i uszu. To syntetyczny, anonimowy

portret „człowieka bez właściwości” – bohatera naszych czasów. Wcześniej jednak, w latach siedemdziesiątych, zapanował w twórczości Zdzisława Beksińskiego „okres fantastyczny”. Fantastyka malarza jest barokowa, pełna nadmiaru i grozy. Artysta podświadomie nawiązuje do tego nurtu kultury europejskiej, który od „jesieni średniowiecza” po XVIII stulecie fascynował się śmiercią. Na przykład nagrobki królów francuskich w opactwie Saint-Denis przedstawiają majestatyczne postacie władców leżących na katafalku. Poniżej z naturalistyczną precyzją wyrzeźbiono ich ciała w stanie rozkładu. Zżerane przez robaki mięso, rozpadające się drogocenne szaty i insygnia władzy pokazują nietrwałość tego świata. Motyw śmierci stał się bardzo popularny w sztuce polskiego sarmatyzmu. Obrazy „Dzwon śmierci” oraz „Memento mori” z krośnieńskiej fary to zderzenie dwóch rzeczywistości: doczesnej i wiecznej. Tu także rozkładające się ciało zmarłego otoczone jest atrybutami władzy i ziemskiego powodzenia. Zobaczymy wśród nich papieską tiarę, koronę królewską oraz rycerskie panoplia. Bo śmierć dotyka każdego: „Świat na morzu, tyś w korabiu, / Śmierć robaczek jest w jedwabiu…” – pisał ks. Józef Baka, a w rytm jego wersów szkielety zapraszały żywych do tańca (popularne przedstawienia „tańców śmierci” – danse macabre). Ale śmierć tamtych czasów to także wyrafinowane okrucieństwo. Nawę katedry sandomierskiej zdobi cykl ogromnych płócien Karola de Prevota przedstawiający poczet świętych męczenników. Krew leje się tu strumieniami, a ciała Bożych wybrańców poddawane są najwymyślniejszym torturom. Karol de Prevot był malarzem słabym, nieprzekonującym, a rejestr kaźni prowadził jak księgę buchalteryjną. Każde płótno odpowiada jednemu miesiącowi roku; sceny śmierci

11

Znaczenie obrazu nie ma dla mnie najmniejszego znaczenia. […] Zaczynam malować arcybiskupa, a wychodzi mi lokomotywa. W trakcie pracy porzucam pierwotny zamysł. Zaczynam iść za tym, co dzieje się na obrazie. W pewnym momencie przychodzi mi do głowy: gdy kompozycję odwrócę do góry nogami, będzie lepsza. I tak postępuję. Zdzisław Beksiński


-

XXX, 1968 r.

-

-

-

ZAH

-

-

-

-

-

ZAI B9, 1995 r. >


Zdzisła w Beksi ński 13


15 < AA75, 1975 r.

Zdzi sł aw Beksińsk i

AB 80, 1980 r.


Halny, 2002 r.


UŁUDA SZTUKI I UŁUDA ŚWIATA C y p r i an Biełaniec

Sztuka zawsze karmiła się ułudą. Według legendy w antycznej Grecji dwaj artyści rywalizowali ze sobą o to, kto najwierniej przedstawi realny świat. Jeden z nich – Zeuksis z Heraklei – namalował kiść winogron tak udatnie, że zwabiła ptaki, które usiłowały ją dziobać. Jego rywal – Parrazjos z Efezu – poprosił Zeuksisa, by odsłonił kotarę zakrywającą jego obraz. Gdy ten próbował uchwycić zasłonę, okazało się że jest ona namalowana. Parrazjos jako lepiej operujący efektami iluzjonistycznymi wygrał współzawodnictwo. W antycznej Grecji obok kategorii mimesis (z greckiego: naśladowanie natury w dziele sztuki, nierównoznaczne z jej kopiowaniem) pojawiła się iluzja (illusio po łacinie oznacza drwinę, kpinę). To z tego powodu Platon potępił sztukę. Według filozofa dawała ona złudny obraz świata, a przez to deprawowała odbiorców. Takie są początki iluzjonizmu w sztuce, który rozpowszechnił się w następnych stuleciach. Uprawiali go niderlandzcy malarze późnego średniowiecza, włoscy twórcy czasów renesansu, a przede wszystkim holenderscy mistrzowie pędzla. Ci ostatni malowali kompozycje przedstawiające łudzący oko wycinek natury. Manierystyczna sztuka przełomu XVI/XVII w. stawiała sobie za cel zaskakiwać i szokować widza. Tak powstał nowy rodzaj kompozycji zwany trompe l’oeil (złudzenie oka). Jeden z obrazów tego gatunku to iluzjonistyczne malowidło Walleranta Vaillanta z poł. XVII stulecia – fragment drewnianej boazerii, na której (za pomocą przybitej do drewna taśmy) umieszczono listy, dokumenty i gęsie pióro. Kompozycja przedstawia malutki, niewiele znaczący wycinek rzeczywistości. Nic więcej. Jest ona jakby artystycznym inwentarzem spisanym z natury, przedstawionym tak wiernie, że ręka widza sama sięga po jeden z namalowanych dokumentów. Wtedy okazuje się, że nasze oko uległo złudzeniu.

Cyprian Biełaniec jako jeden z niewielu współczesnych artystów sięga po trompe l’oeil. Zdaniem artysty iluzja polegająca na popełnianiu błędu lub urojeniu w znacznym stopniu wzbogaca naturę ludzką. Motywem przewodnim wielu prac Biełańca jest „obraz w obrazie”: wycinek rzeczywistości pokazany w grubych ramach z ledwie oheblowanego drewna. Namalowana rama jest szeroka i nierówna, pełna słojów i sęków. Autor precyzyjnie rejestruje jej wgłębienia i ubytki, odłupane drzazgi i prymitywne łączenia listew. W tym obramieniu ukazuje się pejzaż rozpięty na poprutym płótnie, którego nitki wychodzą na ramę. Pejzaż jest żenująco słaby; to prawie jarmarczny landszaft, wizerunek nie tyle natury, co przypomnienie przebrzmiałej sentymentalnej konwencji. Kiedy indziej w namalowanej ramie obejrzymy skrawek pogodnego nieba. W kolejnej kompozycji przedstawiony jest romantyczny pejzaż górski, wyłaniający się zza płachty namalowanego papieru pakunkowego. Chcąc podkreślić nierealność tego pejzażu, artysta ukazuje, że został on utrwalony na brystolu rozpiętym na desce. Każdy z elementów, które składają się na kompozycję Cypriana Biełańca, pochodzi z innej rzeczywistości. Nakładają się one na siebie tak jak fragmenty przestrzennej teatralnej dekoracji. Na przykład cykl piwnicznych okien wybitych w murze, na którym artysta rejestruje każdą rysę. Widzimy warstwy spękanego tynku z wyłaniającą się spod nich zniszczoną cegłą. To okienko spełnia rolę „ramy”, przez którą oglądamy coś, czego nie spodziewamy się w tym miejscu zobaczyć. Zamiast mrocznego podziemnego wnętrza z okienka wyłania się widok prześwietlonego promieniami słonecznymi nieba. Po uważniejszym przyjrzeniu się dostrzegamy, że to niebo zostało namalowane na nierówno zbitych deskach. Niekiedy

okienko piwnicy zasłonięte jest zardzewiałymi żelaznymi drzwiczkami. Czasem zamiast okienka widzimy pracowicie odtworzony fragment żeliwnej rury i zniszczonej instalacji piorunochronu. Te przeraźliwie konkretne, banalne wycinki rzeczywistości nabierają charakteru metafory. Oto odwrocie obrazu z dokładnie pokazanym blejtramem: nigdy nie dowiemy się, co namalowano na tym płótnie. Obcujemy z tajemnicą widzialnego świata, z którą stale graniczy sztuka. Motywem przewodnim malarstwa Cypriana Biełańca jest pytanie o autentyczność naszej rzeczywistości. Obowiązujące wcześniej konwencje przedstawiania plastycznego zostały zburzone, a nie powstały jeszcze nowe. Dlatego skazani jesteśmy na iluzję – podkreśla artysta. Otacza nas świat reklam posługujący się fotografią komputerową, „udoskonalaną” przez wciąż nowe programy graficzne. W rezultacie otrzymujemy sztuczną rzeczywistość, której ulegają codziennie setki milionów osób. Odtwarza ona fragmencik świata z łudzącą dokładnością, np. powiększoną na billboardzie truskawkę, która ma zachęcić do kupna jogurtu o tym smaku. Dzięki iluzji łatwo urabiać gusty oraz – co bardziej niebezpieczne – przekonania i poglądy. Co w tej sytuacji pozostaje artyście? Przekora. Celowo odtwarza on brzydkie, banalne rury i piwniczne okienka, by zadrwić z pozornego piękna, jakie oferują nam upiększone produkty na billboardach. Ale to nie wszystko. Cyprian Biełaniec ostrzega widza, że iluzja kreowana przez reklamę i socjotechnikę stwarza świat bezpieczny i uporządkowany, lecz nieprawdziwy. Żyje w nim nieautentyczny człowiek, który kocha to, co każe mu się kochać, i nienawidzi tego, kogo każe mu się nienawidzić. Tak sztuka iluzjonistyczna może bronić ludzkiej wolności.

23

Demaskuję stare, zużyte konwencje artystyczne. Nie ma już w nich wizerunku rzeczywistego świata; pozostała sztuczność, maniera. Cyprian Biełaniec


Rura, 2007 r.

Cypr ia n BieĹ&#x201A; ani ec

24


WieĹźa Babel, 2002 r.

Alumat Or, 2002 r.


Cypr ia n Bieł ani ec

27

List, 2007 r.

Przesyłka, 2009 r.


PRACOWNIA ALCHEMIKA St a n i sław Jachym

Oglądanie obrazów w pracowni Staszka przypominało wędrówkę: przedzieranie się przez gąszcz tropikalnej puszczy, w której wprawdzie nie czyhało niebezpieczeństwo, lecz za to nadmiar niespodzianek. Obrazy leżały w stosach na podłodze. Malował je najczęściej na tym, co miał pod ręką: na płóciennych okładkach książek, stolniczce, kawałku deski ze starego ula, na papierze, na którym drukarnia dokonywała próbnych odbitek reprodukcji, a nawet na kartonowym opakowaniu po pizzy. Należało je ostrożnie przekładać, aby stos nie zawalił się na widza. Na samym spodzie można było odnaleźć wspaniałe, nigdy nieoglądane prace, które dla samego autora stawały się niespodzianką. Po prostu o nich zapomniał, a teraz przyglądał się „odkrytym” obrazom, badając, czy można uznać je za skończone. Kiedyś ktoś podsłuchał wybitnego pianistę Adama Harasiewicza, który po obejrzeniu wystawy w Domu Sztuki powiedział do żony: „A teraz chodźmy do Jachyma przewalać…”. Chodziło o przedzieranie się przez stosy obrazów w pracowni i ich niełatwy wybór przed zakupem. Nie pamiętam, kiedy po raz pierwszy wszedłem do tej pracowni. Mam wrażenie, że znałem ją od zawsze. Były tam przedmioty dziwne i banalne, tuzinkowe i bardzo rzadkie: niklowane puchary „przechodnie”, stara fotografia trzech kobiet w strojach z końca XIX stulecia z lwowskiego zakładu „Kordian”, szklane butle o niespotykanych kształtach, ślubny pantofelek matki malarza, oficerek dziadka Staszka, w którym przewędrował Amerykę, partyjna legitymacja i rzeźby ludowe. Wejście do pracowni oznaczało wejście w jego malarstwo. Niektóre z tych przedmiotów stale pojawiały się w jego kompozycjach: odrealnione, nasycone kolorem i światłem. Było gięte krzesło, którego oparcie obecne jest na dziesiątkach martwych natur, a także

ogromna szklana ryba czy staromodna kartonowa walizka – dawna własność niejakiego Roerade z Rotterdamu (o czym informował napis na wieku), wysłużona mosiężna trąba, dwa barwne ptaki i drewniany centaur. Jedna z martwych natur Staszka nosi tytuł „Pracownia alchemika”. Rozpoznajemy na niej stojące w pracowni słoje, butle, retorty, moździerze – takie, w jakich niegdyś alchemik przemieniał ołów w złoto. Podobną sztukę posiadł i Jachym, potrafiąc zbiór przypadkowych przedmiotów przekształcać w obrazy poprzez nadanie im nowego znaczenia i własnego sensu: niecodziennego, wręcz magicznego. Przedmioty te – odrealnione, nasycone mocnymi barwami, wydobyte na pierwszy plan za pomocą intensywnego światła lub pogrążone w mroku, budują kompozycje. Wypełniają przedstawione w martwych naturach wnętrza, nadając im tajemnicze, nieoczekiwane, niekiedy nadrealistyczne znaczenia. Jest to malarstwo intuicyjne; dużą rolę odgrywa w nim podświadomość artysty. Malując pejzaże, portrety i martwe natury, nie odtwarza rzeczywistości. Krajobrazy, twarze, kształty pojawiają się na jego obrazach w sposób niewytłumaczalny, nieoczekiwanie dla samego autora. Dotychczas artysta patrzył na upozowane do martwej natury przedmioty i przedstawiał je na płótnie jako grę barw, świateł i cieni lub jako układ brył geometrycznych. To, co widział, traktował jako oczywistość. Nie stawiał pytań. Staszek nadawał swoim płótnom tytuły opatrzone znakiem zapytania: „Czy to martwa natura?”, „Czy to kwiat?”. Wątpliwości wydają się uzasadnione. Zamiast przedmiotów ustawionych do malowania martwej natury – na pierwszym planie kompozycji pojawia się niespodziewanie składane, dziecinne krzesełko z wielopolskiej plebanii, zawieszone w powietrzu, zderzone z bukietem kwiatów. To szczególny hołd złożony urodzonemu na tej plebanii Tadeuszowi Kantorowi.

Pracownia Stanisława Jachyma w Domu Sztuki w Rzeszowie, 1997 r.

Inna martwa natura pokazuje lustro, a w nim odbitą twarz malarza. Powstał obraz w obrazie, tak jak istnieje teatr w teatrze. W ten sposób martwa natura przekształca się w autotematyczną opowieść o tworzeniu dzieła sztuki. Do „martwego” z pozoru obrazu wprowadzony zostaje element czasu, w którym rozgrywa się ta opowieść. Względność pojęcia piękna podkreśla kolejny tytuł: „Brzydki kwiatek”: ustawiony na ciemnej płaszczyźnie stołu, na szarym tle, kieruje ku słońcu rozbieloną tarczę, podobną do tarczy słonecznika. Ta brudna biel kontrastuje z nieokreślonym ciemnym kształtem w górnej partii kompozycji. To z niego wlewa się do centrum obrazu cudowne białe światło, sięgające nieba. Przedstawiony kwiat może nie jest piękny. Za to obraz – wspaniały, tajemniczy, metafizyczny. „Martwa natura z…” (tytuł celowo niedokończony) – w centrum kompozycji szklana kula, zaś w niej odbijające się jak w kalejdoskopie przedmioty. Gdy obraz odwrócimy, ich kształt zmieni się (Staszek lubił oglądać swoje kompozycje do góry nogami). Fizyczny obraz świata jest subiektywny i zmienny; zależy od ruchu ręką, od przypadku. W szklanej kuli oglądamy bowiem to, co chcemy zobaczyć – zdaje się mówić artysta. Prowokując, wysuwa na pierwszy plan przedmioty, które – jak utarło się – z powodów estetycznych „nie nadają się do malowania”. Na przykład czarny, niezgrabny but, a za nim lustro. Tymczasem ten, kto powiedział, że namalowany toporny but nie może być arcydziełem, nie widział płótna Vincenta van Gogha. Przedmioty z pracowni Staszka były wyposażeniem niepraktycznym, lecz użytecznym – „meblowały” świat artysty. Wśród nich pojawił się nie tylko połamany stołek i drewniany centaur bez rąk, lecz także seria kolorowych popiersi. Nie-portrety to kolejna prowokacja malarska. Owalne głowy bez włosów i twarzy

63

Z biegiem czasu malarstwo staje się dla mnie coraz większą tajemnicą. Choć dokonuje się to w moim mózgu i moimi rękami, nie potrafię wyjaśnić, w jaki sposób sprawiam, że staje się coś, czego przedtem nie było. […] W tej chwili dostrzegam, że w moich obrazach jest coraz więcej światła. Dzieje się to najczęściej podświadomie, odkrywam w swoich pracach zarysy postaci, zapamiętane sceny i krajobrazy, różne bliskie mi przedmioty, których wcale nie namalowałem… Stanisław Jachym


Martwa natura, 1994 r.

Martwa natura, 1993 r.

są pretekstem do powstawania kompozycji barwnych. Pełnych wyrazu, niezwykle ekspresyjnych – choć anonimowych i niemal odczłowieczonych. Jak np. wizerunek kobiety w kapeluszu i letniej sukience. Spod ronda widać nie twarz, lecz barwną plamę. Lub inny, gdzie zarys brwi, nosa i ust roztapia się w szarościach tła. Na widza patrzy tylko pełne złości, błyskające białkiem jedno oko modelki. Wyjątkiem w tym cyklu jest niemal realny „Portret córki”…, której artysta nigdy nie miał. Cykl „Głów”, malowany szerokimi pociągnięciami pędzla, z wyczuwalną pasją, to przedstawienie materii malarskiej graniczącej z abstrakcją. Autor likwiduje granicę między sobą a światem zewnętrznym. W „Słoneczniku dla Staszka” kwiat przenika przez człowieka, staje się częścią zarysu głowy. W „Ukrzesłowionym” oparcie mebla tworzy wokół głowy rodzaj aureoli, w „Ikonie” twarz obwiedziona ciemnym oparciem krzesła zestawiona została ze śmieszną rybką w akwarium. Zamiast fizycznego wyglądu postaci – tworzenie wyobrażenia o człowieku i świetna zabawa formą jak w „Womitowaniu kolorem”. Na wytartej tekturze starej walizki Staszek naszkicował grubymi kreskami pejzaż, gubiący się w załamaniach nierównej powierzchni i wyłaniający się na jej częściach wypukłych. Pejzaż przenika się z materiałem, na którym został wykonany. Artysta nigdy nie malował widoków z natury. Komponował krajobrazy utrwalone w podświadomości, które wyłaniały się nieoczekiwanie, w sposób zaskakujący dla ich autora. Punktem wyjścia był dla Staszka koloryzm. Odszedł od niego w kierunku malarstwa pełnego niespodzianek, tajemnic, nieoczekiwanych skojarzeń i trudnych do rozszyfrowania znaczeń. Najważniejszy w tym malarstwie pozostaje jednak kolor. Farba położona spontanicznie, lecz zdecydowanie, szybkimi pociągnięciami pędzla, pozostawia zgrubienia i chropowatości faktury zatrzymujące światło. Gdzieniegdzie pędzel delikatnie muska powierzchnię obrazu, tworząc efekt laserunkowej przejrzystości. Kompozycje z mocno podkreśloną barwą zaskakują wysmakowaną kolorystyką. Ich tonacje – nigdy jaskrawe, zawsze przyćmione – chłodne lub ciepłe, niespodziewanie przecina smuga złocistego ugru lub srebrzystoszarej bieli. Obraz lśni tym światłem w niewytłumaczalny sposób, łącząc widza z innym wymiarem rzeczywistości.


Portret, 1992 r.

Sta ni sĹ&#x201A; a w Jachy m

65


Martwa natura, 1992 r.


Sta ni sĹ&#x201A; a w Jachy m

67

Martwa natura, 1994 r.

Martwa natura, 1994 r.

Martwa natura, 1994 r.


BESTIARIUSZ JÓZEFA WILKONIA

Dziadkowie i rodzice Józefa Wilkonia pochodzili z Podzwierzyńca – wioski położonej nieopodal Łańcuta. On sam przyjeżdżał tu na każde wakacje – najpierw jako chłopiec, później student. Tutaj malował swoją pracę dyplomową, obronioną w krakowskiej ASP. Tematem obrazów dyplomowych był rozciągający się za domem ogród babki, w którym hodowała cały swój zwierzyniec. Zwierzęta z Podzwierzyńca zainspirowały jego twórczość. Tutaj po raz pierwszy artysta zadał sobie pytanie: jak je malować? Dopiero po latach znalazł odpowiedź: „Najpierw trzeba poznać zwierzęta. Zapamiętać, jak wyglądają i jak zachowują się w ruchu. A później trzeba nauczyć się pokazywać je w różnych pozach, o różnych porach dnia i nocy. Jeżeli chce się namalować zwierzęta rzetelnie, należy przekazać, jak wyrażają emocje: radość, smutek, zadumę i tęsknotę. Gdy artysta jest zdolny, potrafi oddać nawet zapach i smak owoców, które one zjadają”. Po studiach w 1955 r. Józef Wilkoń przyjechał do Rzeszowa wraz z Grupą XIV. Potem znalazł się w Warszawie. Gdy zaczął się rozglądać za jakimś zajęciem, dostał zamówienie na ilustrację bajki o kotku, który szukał czarnego mleka. Nie był zadowolony z rezultatów swojej pracy. Dostał drugie podobne zlecenie. Zaczął poprawiać, zmieniać, udoskonalać. Tak „wsiąkł” w ilustrację i uprawia ją już ponad pół wieku. Rzeźbą zajął się kilkanaście lat temu. W szkole lepił niewielkie figurki zwierząt z gliny. Kilka lat temu zaczął rzeźbić zwierzęta w drewnie. Z grubo obrobionych pni wyczarował całą menażerię. Potężnego tura, łosia, niedźwiadka – wszystkie ponadnaturalnej wielkości. W mniejszych rozmiarach stworzył: groźnego krokodyla, misia, ryby o fantastycznych kształtach, ogromne muchy oraz wzlatujące w niebo ptaki. W roku 2008 przywiózł te ostatnie na wystawę w Domu Sztuki w Rzeszowie. Ekspozycja składająca się z namalowanych i wyrzeźbionych zwierząt otrzymała tytuł „Arka Wilkonia – Podróż w strony rodzinne”.

Właściwie był to powrót po półwieczu. „Tamtego Podzwierzyńca już nie ma. Przeminął tak, jak mija młodość” – stwierdził artysta. Architektem arki był Bóg, który udzielił Noemu dokładnych wskazówek, jak ją zbudować: przypominała raczej pływający dom niż statek. Ale to człowiek – „jedyny sprawiedliwy” miał w niej ocalić przed potopem siebie, a także po parze zwierząt każdego gatunku. W ten sposób arka stała się symbolem przymierza między Stwórcą i stworzonymi przez Niego istotami ludzkimi oraz światem ożywionym. Jak napisał Juan Eduardo Cirlot w „Słowniku symboli”, arka wyraża przywrócony po kataklizmie ład. Wskazała go tęcza, oznaczająca zakończenie potopu. Arka symbolizuje zatem moc, dzięki której wszystko może się odradzać. W sensie biologicznym przyrównywana była do serca lub macicy, gdyż przechowała esencję życia – materialnego i duchowego – do czasu odrodzenia egzystencji na Ziemi. Józef Wilkoń we własnej arce ocalił przed upływającym czasem zapamiętane przed półwiekiem zwierzęta z Podzwierzyńca. Uratował przed zatarciem wspomnienia z dzieciństwa i młodości. Stworzył własny bestiariusz – malowany i rzeźbiony traktat o stworach realnych i fantastycznych. W dawnej sztuce bestiariusz był ulubionym tematem rzeźby romańskiej. Na kapitelach kolumn w świątyniach i krużgankach klasztornych artyści utrwalali całe traktaty teologiczne o zbawieniu i potępieniu, o potędze dobra i podstępnej mocy zła. Wilkoń podróżuje w przeszłość, tworząc własny cykl „W poszukiwaniu straconego czasu”. Najważniejsza dla artysty jest jego część ostatnia: „Czas odnaleziony”. Patrząc jak Marcel Proust „jasno w zachwyceniu”, zyskał wrażliwość, z jaką tylko artyści i dzieci oglądają świat. Figury zwierząt powstały ze starannie wybranych pni, konarów lub bezkształtnych – z pozoru – kawałków drewna. Józef Wilkoń dobiera sobie tworzywo w sposób tak przemyślany i celowy, iż każdy z tych elementów

< Ilustracja z Leopanther, tekst Piotr Wilkoń, wyd. „Patmos”, 1991 r.

staje się niezastąpiony. Tak jak ponacinane piłą polano zmienia się w łapę tygrysa z groźnymi pazurami, a bezkształtny kloc drewna przybiera postać poczciwego hipopotama. Rzeźbiarz wykorzystuje naturalne właściwości drewna, obciosując je z grubsza, dodając elementy metalowe (gwoździe jako zęby rekina i krokodyla), pokrywając oszczędną polichromią. Za pomocą najprostszych środków wydobywa istotę danego zwierzęcia, jego cechy charakterystyczne, rozpoznawalne na pierwszy rzut oka. Rzeźbiarz dąży do syntezy, unikając stylizacji i niepotrzebnych szczegółów. Na trawniku rozsiadło się stado gęsi. Ptaki są poruszone, jakby dostrzegły kogoś obcego. Jedna z nich podnosi skrzydła do lotu. Ten niewidoczny obserwator to widz, którego obecność została wprowadzona w ramy kompozycji. Ogromny hipopotam podnosi zdziwione oczy, inny wesoło gra na harmonii. Rekin szczerzy zęby, zaś wokół niego unoszą się w powietrzu najfantastyczniejsze gatunki ryb. Bestiariusz Wilkonia składa się ze zwierząt legendarnych – jak skrzydlaty smok, i tych spotykanych na co dzień – jak występujący w korridzie byk z charakterystycznymi białymi rogami. Nierzadko artysta wkracza w świat fantastyki – jak w kompozycji z muzykującym koziołkiem (drugi wtóruje mu na bębenku). Melodii przysłuchują się ptaki. Te ostatnie to także bohaterowie „Szafy z ptakami” zbudowanej na kształt gotyckiego tryptyku. Siedzące nieruchomo, wysuwają ku widzowi dzioby. Ten sam charakter: zarówno bajkowy, jak i realny, posiadają zwierzęta z ilustracji książkowych Wilkonia, znanych na różnych kontynentach: od krajów północnej Afryki po Japonię. Tu także pojawia się motyw arki przedstawionej dwojako. Raz jest ona zamkniętym korabiem, żeglującym po wodach wzburzonego oceanu, po raz drugi – okrętem wypełnionym wesołą, bajkową menażerią.

149

Józef Wilkoń


Ilustracja z Die Arche Noah, tekst Piotr Wilkoń, wyd. Nord-Süd Verlag, 1992 r.


151 Jó zef Wi lk oń Trąbonosy, 1993 r.


Ilustracje z Little Tom and the Big Cat, wyd Shiko Sha, 1976 r.

Ilustracja z Les quatre fils de la terre tekst Jacques Cassabois, wyd. Messidor, 1991 r.


Jó zef Wi lk oń

153


Ryby głębinowe, 1994 r.


155

Józ e f Wi l ko ń Ryby głębinowe, 1993 r.; Pantera, 2005 r.; Łoś, 2006 r.


RADOŚĆ ŻYCIA – RADOŚĆ MALOWANIA

Twórczość Wiesława Wodnickiego wywodzi się z nurtu ekspresyjnej figuratywności. Kierunek ten, ukształtowany w ubiegłym stuleciu na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, zawdzięczał rozgłos malarstwu Francisa Bacona. Polscy artyści szybko przyjęli nową sztukę, którą znamionowały ekshibicjonizm wypowiedzi i ekspresyjna deformacja. Malarze „nowej figuracji” szokowali sugestywną wymową koloru oraz pewną niedbałością kompozycyjną i warsztatową. Ich twórczość przenikał skrajny pesymizm, jako odbicie licznych rozczarowań, przewidywania nieprzydatności sztuki, a także dotkliwego poczucia przemijania czasu. Obrazy Wiesława Wodnickiego są na tym tle wyjątkowe. Płótna z lat siedemdziesiątych porażają wyrazistością. Kompozycje znacznych rozmiarów zaludniają sylwetki postaci mocno obwiedzione grubym czarnym lub bardzo ciemnym konturem. Tymi smugami czerni artysta znaczy także perspektywicznie rozbudowaną przestrzeń tła, wnętrza mieszkalne lub miejską architekturę. Linie te zmieniają kierunek, łamiąc się w ostre kąty. Równie ważny jest kolor, położony niemal płaską, czystą, jaskrawą plamą barw zasadniczych lub ich najbliższych pochodnych. Oto malarstwo oparte na emocjach, niezwykle żywiołowe, narzucające się drapieżną ekspresją. Kompozycje figuralne można byłoby uznać za sceny rodzajowe, przedstawiające wykonywanie codziennych czynności wśród domowych sprzętów, a nawet pośród ruchu ulicznego, gdyby nie uczestniczyły w nich lalki, kukiełki, manekiny – rekwizyty o dwuznacznej konotacji. Zwłaszcza manekin, obecny w twórczości artysty, tylko powierzchownie utożsamia się z człowiekiem. Faktycznie pozostaje metaforą ciemnej strony ludzkiej jaźni: może symbolizować osoby owładnięte perwersyjną namiętnością lub skrywające jakieś niebagatelne przewinienia. Artysta latami tworzy kolejne prace składające się na cykle: „Wnętrza” i „Nieskończona < Nieskończona pieśń o człowieku, cz. C., 1981 r.

pieśń o człowieku”. Figuralne kompozycje o znacznych rozmiarach tworzą barwny fresk, urzekający rozmachem, brawurą, które przywołują skojarzenia z dynamiką barokowych malowideł. Zaś tematem sztuki jest opowieść o groteskowej, otaczającej artystę codzienności – jak w prozie Brunona Schulza. Pełno w niej szpargałów z domowego świata i z zagraconej pracowni, ulubionych zwierząt i pojazdów oraz panoramicznych widoków rodzinnego miasta. Pojawiają się również wizjonerskie ujęcia z surrealistyczną nutą. Kompozycja zatytułowana „Niekończąca się opowieść III” to obraz szaleńczej eskapady niemłodego mężczyzny – być może samego artysty – na drewnianym koniku na kółkach, wiodącej przez dachy przemyskich kamienic, ponad pozostającym w dole widokiem jednej z głównych śródmiejskich ulic. Malarz wyraził pomysł oglądania z góry sennego miasta (temat znany z nostalgicznych dzieł Chagalla) w jaskrawo rozżarzonych, barwnych plamach ograniczonych czarnym konturem. Z czasem forma malarstwa Wiesława Wodnickiego ewoluuje od drapieżnych wizerunków ograniczanych kanciastym konturem ku przedstawieniom, w których linie nabierają płynnych kształtów i stopniowo roztapiają się w coraz bardziej wysmakowanych kolorystycznych tonacjach. Artysta używa nadal barw żywych, kontrastowych, ale różnicuje plamy koloru walorowo. Wprowadza efekty gry świateł i cieni, rozbudowując w ten sposób przestrzeń w głębi obrazu. Teraz kolor pozostaje głównym środkiem wyrażania emocji. Mistrz, jakby ogarnięty lękiem przed pustką (horror vacui), obsesyjnie mebluje płótna rozmaitością rekwizytów. Są nimi: instrumenty muzyczne, lustra odbijające twarze bohaterów, rzeźbione popiersia, antyczne meble i obrazy, klatki na ptaki – a w tle zawsze perspektywiczna panorama przemyska. Kompozycjom zaczyna brakować przestrzeni i spójności, każdy z ich składowych elementów rządzi się włas-

nymi prawami. Równie zagadkowa i skomplikowana pozostaje nieodgadniona warstwa znaczeniowa tych płócien. Siłę ekspresji widzimy w autoportretach artysty, modelowanych fakturowo smugami cynobrowej czerwieni, plamami rozmaitych gradacji ugrów i bieli. Poza ramy ekspresjonistycznej konwencji wykracza jeden z motywów często obecnych w pracach malarza. Są to kwiaty, a właściwie bukiety w wazonach, flakonikach – niby niepozorne uzupełnienie sceny figuralnej czy portretu. Bywają również głównym tematem martwej natury. I tu objawia się inny sposób malowania niż w scenach figuralnych. Wiesław Wodnicki stwarza „wrażenie” kwiatów, zbliżając się do maniery impresjonistów. Równocześnie, jak romantycy, zmierza do idealistycznego celu, komponując obrazy tajemnicze i niezwykle osobiste. W nich to – odmiennie niż w kompozycjach figuralnych – rytm barwnych plam i linii składa się w przekonującą spójność. W bogactwie kolorów pastelowych i tych bardziej żywych tony zachowują świeżość roztartego pigmentu, tworząc efekt subtelnych rozpyleń zaznaczonych muśnięciem pędzla lub kredki. Malarstwo Wiesława Wodnickiego kształtuje nieprzeparta wola ujawnienia życia wewnętrznego. To emocje uwalniają kolor i kontur, by powierzyć im ten najbardziej osobisty przekaz. Jego sztuka jest kroniką intymnych zdarzeń z życia artysty. Nie widzę w tym malarstwie – jak to sugerują krytycy – odbicia traumy wyalienowanego samotnika, oderwanego od otaczającego go świata. Tematem tego malarstwa jest raczej pełnia życia we wszystkich jego przejawach. Niezwykle wyraziste kompozycje kojarzą się z barwnym i dynamicznym obrazem filmowym. Odnajdujemy w nich pełnię życia wraz z całą skalą autentycznych emocji: goryczy, rozpaczy, szaleństwa, po radość istnienia, zachwyt nad pięknem świata i... ogromną radość malowania.

157

Wi e s ł aw Wodnicki


WnÄ&#x2122;trze, 1984 r.


U artysty, 1981 r.

WiesĹ&#x201A;aw Wodnick i

159


Wnętrze, cz. 1, 1979 r. Wnętrze, cz. 2, 1979 r.


Wi esĹ&#x201A;a w Wodnick i

161


BIOGRAMY Urodzony w 1929 r. w Sanoku, w latach 1947–52 studiował na Wydziale Architektury Politechniki Krakowskiej. Po studiach pracował w wyuczonym zawodzie, m.in. w Rzeszowie i Sanoku. W latach 1956–59 uprawiał fotografię (fotografowaniem zainteresował się w dzieciństwie). Od 1954 r. zajął się malarstwem, rzeźbą i grafiką (heliograwiura). Od 1958 r. wystawiał w Warszawie, Gliwicach, Poznaniu. Odkrycie Beksińskiego nastąpiło po ekspozycji w Galerii Współczesnej „Ruch” w Warszawie, zorganizowanej na przełomie 1972/73 r. z inicjatywy Janusza Boguckiego. W 1977  r. artysta przeprowadził się z Sanoka do Warszawy, gdzie pozostał do śmierci. W latach siedemdziesiątych nawiązał kontakt z paryskim marszandem Piotrem Dmochowskim. Wystawiał wtedy we Francji, Niemczech oraz w najważniejszych miastach Polski. Zmarł tragicznie w nocy 21/22 lutego 2005 r. W testamencie zapisał swoje prace oraz dokumentację twórczości Muzeum Historycznemu w Sanoku, które przez dziesięciolecia gromadziło jego twórczość. Jej pełną ekspozycję zaplanowano w specjalnie w tym celu zbudowanym nowym skrzydle sanockiego zamku.

Stanisław Białogłowicz Urodzony w 1947 r. w Dukli na Podkarpaciu, studiował na Wydziale Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie w pracowni prof. Wacława Taranczewskiego. Od 1973 r. zajmuje się samodzielną pracą twórczą i dydaktyczną w szkolnictwie artystycznym. Obecnie jest profesorem w Zakładzie Malarstwa na Wydziale Sztuki Uniwersytetu Rzeszowskiego, gdzie prowadzi pracownię malarstwa. Uprawia malarstwo sztalugowe, monumentalne i rysunek. Laureat nagród artystycznych, ministerialnych, wojewódzkich, rektorskich i zagranicznych. Autor realizacji sakralnych w kraju i za granicą (m.in.: polichromia w kaplicy seminaryjnej SVD księży werbistów w Nysie, krzyż i witraż w kaplicy Męczenników Polskich w bazylice mniejszej pw. św. Jakuba i św. Agnieszki w Nysie, „Apokalipsa” w kościele parafialnym w Loburgu – Ostbevern w Niemczech). Miał 70 wystaw indywidualnych, brał udział w ponad 200 ekspozycjach zbiorowych w kraju i za granicą. Opublikował liczne katalogi, albumy oraz teksty teoretyczne, recenzje i eseje. Jego prace znajdują się w zbiorach prywatnych oraz muzeach, m.in.: Muzeum Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, Muzeum Śląska Opolskiego w Opolu i Nysie, Muzeum Okręgowym w Sandomierzu, Muzeum Okręgowym w Nowym Sączu, Muzeum Podkarpackim w Krośnie,

Muzeum Archidiecezji Warszawskiej, Muzeum Archidiecezji w Katowicach, Muzeum Diecezjalnym w Rzeszowie, Kurii Diecezjalnej w Opolu, Kurii Diecezjalnej w Rzeszowie, Muzeum Regionalnym im. Janusza Petera w Tomaszowie Lubelskim, Muzeum Krnov w Czechach, Galerii Polskiej Misji Katolickiej w Berlinie, Galerii Franz Hitze Haus w Münster.

Cyprian Biełaniec Urodzony w 1954 r., ukończył studia plastyczne w Instytucie Wychowania Artystycznego UMCS w Lublinie. Tworzy w technice pastelowej, olejnej, uprawia rysunek. Ma w dorobku ponad 200 wystaw indywidualnych i zbiorowych. Jego prace prezentowano na wystawach w Danii, Grecji, Hiszpanii, Holandii, Niemczech, Rumunii, USA, na Słowacji, Ukrainie i Węgrzech. Ważniejsze wystawy: Międzynarodowe Triennale Rysunku (Wrocław), Międzynarodowe Biennale Pasteli (Nowy Sącz), Międzynarodowy Salon Pasteli (Oviedo, Hiszpania), Międzynarodowe Triennale Portretu Współczesnego (Radom), Międzynarodowy Konkurs na Rysunek im. Andriollego (Nałęczów), Międzynarodowe Triennale Malarstwa „Srebrny Czworokąt” (Przemyśl), Festiwal Polskiego Malarstwa Współczesnego (Szczecin), Triennale Polskiego Rysunku Współczesnego (Lubaczów), Triennale z Martwą Naturą (Sieradz), Triennale Polskiego Malarstwa Współczesnego „Jesienne Konfrontacje” (Rzeszów). Uzyskał 29 nagród, wyróżnień i nominacji do nagród w międzynarodowych i ogólnopolskich konkursach rysunkowych i malarskich. Otrzymał m.in. stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, dwukrotnie Nagrodę Zarządu Województwa Podkarpackiego za wybitne osiągnięcia twórcze, trzykrotnie Nagrodę Marszałka Województwa Podkarpackiego, dwukrotnie Nagrodę Prezydenta Rzeszowa, nagrody artystyczne prezydentów Bełchatowa, Bielska-Białej i Lublina.

Katarzyna Czuchnowska Urodzona w 1971 r. w Toruniu, ukończyła Państwowe Liceum Sztuk Plastycznych w Rzeszowie, dyplom uzyskała na Wydziale Pedagogiczno-Artystycznym Uniwersytetu Rzeszowskiego. Jest laureatką nagród i wyróżnień w międzynarodowych i ogólnopolskich konkursach malarskich. Miała 16 wystaw indywidualnych, m.in.: BWA Rzeszów, BWA Krosno, BWA Tarnów. Uczestniczyła w ponad 150 wystawach zbiorowych w Polsce, Danii, Grecji, Hiszpanii, Holandii, Niemczech, Stanach Zjednoczonych, na Słowacji

i Ukrainie. Brała udział m.in. w I, II, III i IV Międzynarodowym Biennale Pasteli (Nowy Sącz), I Salonie Malarstwa Pastelowego (Oviedo, Hiszpania), XX Festiwalu Polskiego Malarstwa Współczesnego (Szczecin), X i XI Wystawie Polskiego Malarstwa Współczesnego w Nowym Jorku, kilku edycjach wystawy „Bliźniemu Swemu” w warszawskiej Zachęcie, IV Triennale Autoportretu (Radom), Konkursie Malarskim „Autograf” (Lublin).

Zygmunt Czyż Urodzony w 1940 r., w latach 1958–64 studiował w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, dyplom Wydziału Malarstwa uzyskał w pracowni prof. Wacława Taranczewskiego. Uprawiał grafikę warsztatową oraz wydawniczą, malarstwo sztalugowe i architektoniczne, projektował witraże. Brał udział w ponad 50 wystawach ogólnopolskich, ekspozycjach sztuki polskiej za granicą oraz międzynarodowych, na których otrzymał liczne nagrody i wyróżnienia. Zorganizował wystawy indywidualne m.in. w Rzeszowie, Przemyślu, Sandomierzu, Krakowie, Warszawie, Gdańsku, Wrocławiu, Lublinie, Szczecinie, Malmö, Pradze, Bremie, Oslo, Dortmundzie, Detroit, Waszyngtonie. Filadelfii, Aleksandrii, Toronto, Newcastle. Był członkiem Międzynarodowego Stowarzyszenia Drzeworytników „Xylon” (Société Internationale des Graveurs sur Bois „Xylon”) w Zurychu oraz Ławy Doradczej Międzynarodowej Sekcji Amerykańskiego Instytutu Biograficznego (American Biographical Institute – ABI). Zmarł w 2003  r.

Małgorzata Dawidiuk Urodzona w 1967 r., studiowała w Akademii Sztuk Pięknych w Leningradzie (obecny Sankt Petersburg) na Wydziale Malarstwa i Konserwacji – specjalizacja: ikona. Obecnie prowadzi pracownię konserwatorsko-artystyczną „IKOS” w Przemyślu. Swoje „ikony-cienie” pokazywała w latach 2007–09 m.in. w Kresowym Domu Sztuki w Dubiecku, na Międzynarodowym Biennale Ikonopisania i Sztuki Sakralnej Euroregionu Karpackiego w Trebisovie na Słowacji, gdzie otrzymała Grand Prix, w Muzeum w Trebisovie, w Galerii oo. Franciszkanów i w kościele Karmelitów podczas Festiwalu Salezjańskie Lato w Przemyślu, w cerkwiach: oo. Bazylianów oraz Archikatedralnej w Przemyślu, w Nowicach k. Gorlic, Zamku Książąt Pomorskich w Szczecinie, na Międzynarodowej Sesji „Ikona dziś” w Warszawie, na Festiwalu Kolory Polski w Łodzi, w Muzeum Nikifora – Galerii Romanówka

169

Zdzisław Beksiński


w Krynicy-Zdroju. Jest twórcą wielu dzieł sakralnych: ikon, ikonostasów, polichromii, m.in. w Chołowicach k. Krasiczyna, Koszalinie, Krynicy, Niagou (Słowacja), Olsztynie, Zamienicach k. Legnicy. Autorską realizacją Małgorzaty Dawidiuk są malowidła ścienne w kaplicy Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Krakowie-Łagiewnikach. Jej ikony znajdują się w zbiorach prywatnych i muzealnych w Polsce, Niemczech, Rosji, Kanadzie, Stanach Zjednoczonych, na Ukrainie i Słowacji.

Franciszek Frączek Urodzony w 1908 r. w Żołyni k. Łańcuta, po ukończeniu szkoły ludowej i gimnazjum w Łańcucie w 1928 r. rozpoczął studia w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie w pracowniach profesorów Władysława Jarockiego i Xawerego Dunikowskiego. Pod wpływem Stanisława Szukalskiego wstąpił do grupy artystycznej „Szczep Rogate Serce”, gdzie przybrał miano Słońcesława z Żołyni. W 1929 r. został relegowany z uczelni za przynależność do Szczepu. Naukę kontynuował w „Twórcowni” Szukalskiego. Po roku studiów wrócił do rodzinnej wsi, pozostając ze szczepowcami w kontakcie listownym. Wysyłał jedynie prace na ekspozycje Szczepu. W okresie międzywojennym działał w chłopskim ruchu młodzieżowym, m.in. kierował Kołem Młodzieży Wiejskiej „Wici” oraz działalnością Domu Ludowego w Żołyni. W czasie okupacji współpracował z ruchem oporu AK i BCh. Po wyzwoleniu został działaczem kulturalnym, m.in. pełniąc funkcję prezesa Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego w Łańcucie. Oprócz rysunku uprawiał malarstwo sztalugowe i monumentalne. W latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych malował polichromie w kościołach w Laszkach, Futomie, Niebylcu i Pstrągowej. W 1962 r. został przyjęty do Związku Polskich Artystów Plastyków. Był współzałożycielem grupy artystycznej „Ziemia”. Wystawiał swe prace m.in. w Warszawie (indywidualna ekspozycja w Zachęcie, 1987), Krakowie, Gdańsku, Lublinie, Poznaniu, Lwowie, Wilnie, Chicago, Nowym Jorku. W 1982 r. otrzymał Nagrodę Ministra Kultury i Sztuki. Zmarł 4 lipca 2006 r.

Wiesław Grzegorczyk Urodzony w 1965 r. w Rzeszowie, absolwent krakowskich uczelni: Akademii Medycznej oraz Akademii Sztuk Pięknych (1990–95, dyplom z wyróżnieniem w pracowni plakatu prof. Piotra Kuncego). Po ukończeniu studiów związał się z Zakładem Wychowania Plastycznego na Wydziale Pedagogicznym Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Rzeszowie. Dziś jest

doktorem habilitowanym, wykładowcą na Wydziale Sztuki Uniwersytetu Rzeszowskiego. Autor prawie stu plakatów, projektuje znaki graficzne, herby, szatę graficzną książek i czasopism. Prace prezentował na dwudziestu wystawach indywidualnych i stukilkudziesięciu zbiorowych w 36 krajach. Otrzymał ponad dwadzieścia nagród i wyróżnień na międzynarodowych i krajowych konkursach, m.in. na: VI Europejskim Triennale Plakatu Politycznego w Mons (1995), Taiwan International Poster Design Award (2005), III Międzynarodowym Festiwalu Filmowym Etiuda ’96 w Bielsku-Białej (1997). Jest autorem m.in. plakatu XV Konkursu Chopinowskiego oraz plakatów towarzyszących trzem ostatnim pielgrzymkom papieskim do Krakowa. Jego plakaty znajdują się w zbiorach dwunastu muzeów.

Leszek Hołdanowicz Urodzony w 1937 r. w Dmytrowie na Kresach Wschodnich, ukończył Liceum nr 1 im. S. Konarskiego w Rzeszowie, studiował w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, a następnie w Warszawie, gdzie od 1965  r. zajmuje się dydaktyką projektowania graficznego. Uprawia grafikę w kategoriach figuralnych, symbolicznych i semantycznych. Jego prace znajdują się w zbiorach muzeów europejskich, amerykańskich i azjatyckich oraz w kolekcjach prywatnych w kraju i za granicą.

Łukasz Huculak Urodzony w 1977 r. w Rzeszowie, studiował na Wydziale Malarstwa i Rzeźby Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu (1997–2002), dyplom z wyróżnieniem obronił w pracowni malarstwa prof. Stanisława Kortyki oraz prof. Wojciecha Kaniowskiego (malarstwo monumentalne). Od 2002 r. jest asystentem w pracowni malarstwa i rysunku prof. Wojciecha Lupy w ASP we Wrocławiu. Po ukończeniu studiów zrealizował ponad 20 wystaw indywidualnych, m.in. we wrocławskich galeriach: Miejskiej, Opus, Na Solnym, Sztuki Współczesnej Elżbiety Kościelniak, w Galerii Art i Latającej Galerii w Warszawie, Galerie Angeln w Lund (Szwecja), Galerie Drei Eichen w Emern (Niemcy), Galerie Rudolf V w Amsterdamie (Holandia), University of Tennessee w Knoxville (USA), Galerie des Beaux-Arts w Heeze (Holandia). Uczestniczył w ponad 40 pokazach zbiorowych. Dwukrotny stypendysta Ministerstwa Kultury i Sztuki, stypendysta Kiwanis Klub Wratislavia oraz Bezirk Oberbayern. Laureat wielu nagród w ogólnopolskich konkursach malarstwa.

Stanisław Jachym Urodzony w 1948 r., absolwent Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych w Sędziszowie Małopolskim (1968). Zorganizował ok. 30 wystaw indywidualnych, m.in. w Biurze Wystaw Artystycznych w Rzeszowie (1984 – Ogólnopolska Wystawa Prac Instruktorów Plastyków, I miejsce), 1997, 1987 i 1992, w Teatrze im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie (1991, 1997, 2001), w Galerii M-Martens i S-ka w Rzeszowie (1992), w Galerii Pasaż w Jarosławiu (1993), w Salzburgu, Austria (1992 – staraniem Adama Harasiewicza), w Galerii 1 Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego (1995), w Galerii Zamku Kazimierzowskiego w Przemyślu – z Bogdanem Szczupajem (1996), w Muzeum Regionalnym w Mielcu oraz w BWA w Krośnie (obie w 1996), w Galerii Podbrzezie w Krakowie (1998), w kawiarni „Pożegnanie z Afryką” w Rzeszowie (2000), w Galerii Sceny Kameralnej Teatru Polskiego w Warszawie (2001), w Galerii Sztuki Współczesnej w Przemyślu oraz w Wyższej Szkole Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie (obie w 2002, wystawa razem z synem – Marcinem), w Muzeum Okręgowym w Rzeszowie (2003). Brał udział w aukcjach na cele charytatywne organizowanych w przez Wiesława Ochmana w Konsulacie Generalnym RP w Nowym Jorku (2002–03) oraz w wystawie „Malarstwo moich przyjaciół”, będącej prezentacją kolekcji Wiesława Ochmana (2003). Zmarł w 2004 r. Wystawy pośmiertne: Schaffhausen, Szwajcaria (2005), BWA w Rzeszowie (2006), Galeria Sztuki Współczesnej w Przemyślu (2008). Laureat nagród: Marszałka Województwa Podkarpackiego (2003) oraz Prezydenta Miasta Rzeszowa (2004, pośmiertnie). Prace Stanisława Jachyma znajdują się w kolekcjach prywatnych m.in. Marii Anto, Bogusławy i Mariana Burdów, Adama Harasiewicza i Wiesława Ochmana. Artysta wydał album „Malarz i jego pracownia” (Rzeszów 1997 oraz 2001 – wydanie poszerzone).

Tadeusz Kantor Urodzony w 1915 r. w Wielopolu Skrzyńskim k. Ropczyc, absolwent, a później profesor Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, malarz, scenograf, twórca teatralny. W latach 1942–44 prowadził podziemny Teatr Niezależny w Krakowie, w którym wystawił m.in. „Powrót Odysa” Wyspiańskiego i „Balladynę” Słowackiego. Po 1956 r. stworzył awangardowy Teatr Cricot  2, gdzie wystawiał dramaty Witkacego oraz spektakle według własnych scenariuszy. Były to: „Umarła klasa” (1975), „Wielopole, Wielopole” (1980), „Niech sczezną artyści” (1985), „Nigdy tu już nie powrócę”


Urodzony w 1942 r., studiował w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Dyplom uzyskał w 1967 r. w Pracowni Miedziorytu prof. Mieczysława Wejmana. Jest profesorem na Wydziale Grafiki ASP w Krakowie oraz na Wydziale Sztuki Uniwersytetu Rzeszowskiego. Ważniejsze wystawy indywidualne: Biuro Wystaw Artystycznych w Rzeszowie (1971, 2006), Galeria ZPAP w Katowicach (1971), Galeria BWA w Kłodzku (1981), Leoben – Austria (1984), Galeria ASKE, Oslo – Norwegia (1992), Galeria Spicchi dell’ Est, Rzym – Włochy (1993), Galeria Kunstadvies E. Vruggink, Zutphen – Holandia (1995), Mała Galeria Grafiki, Lublin (1995), Europejska Akademia Sztuki, Warszawa (1999/2000). Brał udział w kilkudziesięciu wystawach zbiorowych w kraju i za granicą, na których otrzymał szereg nagród i wyróżnień. Jego prace znajdują się w zbiorach m.in. Muzeum Narodowego w Warszawie, Muzeum Narodowego w Krakowie, muzeów w Malborku, Bydgoszczy, Brugii (Belgia), Mediolanie (Włochy), Biblioteki Narodowej w Warszawie, Biblioteki Jagiellońskiej oraz Biblioteki Kongresu w Waszyngtonie.

Cezariusz Kotowicz Urodzony w 1934 r. w Brześciu n. Bugiem, edukację plastyczną rozpoczął w latach 1947–50 w Ognisku Kultury Plastycznej w Rzeszowie pod opieką Zbigniewa Krygowskiego oraz Wojciecha Przedwojewskiego. Studia artystyczne w ASP w Krakowie w latach 1951– 58 odbył pod kierunkiem profesorów Tadeusza Łakomskiego i Zygmunta Radnickiego oraz w pracowni grafiki Andrzeja Jurkiewicza i Mieczysława Wejmana. Od 1955 r. brał udział w wystawach Związku Polskich Artystów Plastyków oraz Grupy XIV w Rzeszowie. W latach 1957–62 pracował jako nauczyciel wiedzy o sztuce w Państwowym Liceum Sztuk Plastycznych w Jarosławiu. W kolejnym sześcioleciu zorganizował Biuro Wystaw Artystycznych w Rzeszowie, którego był pierwszym dyrektorem. Artysta wiele lat życia poświęcił pracy muzealnej: w Muzeum-Zamku w Łańcucie, Muzeum w Raciborzu (jako dyrektor w latach 1968– 76), Muzeum Narodowym Ziemi Przemyskiej (jako

Marian Kruczek Urodzony w 1927 r. w Płowcach k. Sanoka, po ukończeniu Liceum Plastycznego w Krakowie studiował w tamtejszej Akademii Sztuk Pięknych. W 1954  r. obronił dyplom u prof. Tadeusza Łakomskiego na Wydziale Malarstwa tej uczelni, której wykładowcą został w późniejszych latach. Był współzałożycielem teatru lalkowego „Widzimisię”, członkiem Stowarzyszenia Twórczego „Nowa Huta”. W 1963 r. rozpoczął europejską karierę artystyczną od wystawy indywidualnej w Uppsali (Szwecja, 1963 r.). Swe prace wystawiał wielokrotnie w tym kraju, a także w Belgii, USA (Miami Museum of Modern Art, 1964), we Francji (ekspozycje w Galerie Lambert w Paryżu, 1969, 1971, 1972), Republice Federalnej Niemiec, Szwajcarii. Zrealizował duże kompozycje, m.in. „Zdobyta przestrzeń” w Nowej Hucie (1973), kratę w Domu Sztuki w Rzeszowie (1965–69) oraz kratę dla statku „Bieszczady” (Polska Żegluga Morska w Szczecinie, 1965 r. – zaginiona? zniszczona? w 1986). Zmarł w 1983 r. w Krakowie – Nowej Hucie. Kolekcje jego prac znajdują się w Muzeum Ziemi Lubuskiej w Zielonej Górze oraz w Muzeum Historycznym w Sanoku.

Ryszard Kryński Urodzony w 1950 r. w Krośnie, działalność artystyczną rozpoczął w 1977 r. W 1985 r. otrzymał od Ministerstwa Kultury i Sztuki uprawnienia artysty malarza. Uprawia malarstwo sztalugowe olejne oraz rysunek. Prace prezentował na ponad 80 wystawach indywidualnych i zbiorowych, m.in. w Zachęcie – Warszawa, w Galerii Arsenał – Poznań, BWA w Katowicach, Krośnie, Pałacu Sztuki w Krakowie, Muzeum Miejskim we Wrocławiu, Muzeum Okręgowym w Rzeszowie, Muzeum w Brzozowie, Galerii Sztuki Współczesnej oraz w Galerii Zamek w Przemyślu. Brał udział w wystawach zagranicznych oraz w międzynarodowych targach sztuki współczesnej w Niemczech (Bonn, Monachium, Frankfurt n. Menem, Stuttgart, Essen), Belgii (Gent) i Kanadzie (Montreal, Vancouver). Otrzymał m.in. I nagrodę na Biennale Plastyki w Krośnie (1985), III nagrodę w1987 r. oraz nagrodę równorzędną w 1995 r. – na

tym samym biennale, w 2005  r. Nagrodę Ministra Kultury za działalność artystyczną, zaś w 2006 r. Nagrodę Prezydenta Miasta Krosna.

Krzysztofa Lachtara Urodzona w 1937 r., studia ukończyła na Wydziale Grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie – dyplom w pracowni prof. Mieczysława Wejmana w 1964 r. Swoje prace prezentowała na kilkudziesięciu wystawach okręgowych, ogólnopolskich i międzynarodowych, m.in. Międzynarodowym Biennale Grafiki w Krakowie (1966–70), Ogólnopolskich Wystawach Grafiki w Warszawie (1969–86), Międzynarodowym Triennale Grafiki Kolorowej w Grenchen, Szwajcaria (1979), „Współczesny Exlibris Polski” w Rzeszowie (1967–2002), Międzynarodowym Triennale „Małe Formy Grafiki” w Łodzi (1981–2008), „Inter-Exlibris” w Frederikshavn, Dania (1980–88), Polska Grafika w Malmö, Szwecja (1986), Międzynarodowych Wystawach „Małe Formy Grafiki i Exlibrisu” w Ostrowie Wielkopolskim (1995–2007), Międzynarodowym Biennale Exlibrisu w Malborku (1973–2007), Międzynarodowym Biennale Grafiki w Maastricht, Belgia (1993), Exlibris par al Single XX w Barcelonie, Hiszpania (2000). Uczestniczka kongresów exlibrisu w Oksfordzie, Weimarze, Utrechcie, Frederikshavn, Bostonie, Pekinie. Brała udział w przygotowaniu teki „Exlibrisy Polskie”, wydawca Muzeum im. Przypkowskich w Jędrzejowie (1986), i publikacji książkowej „Le Signore Dell’exLibris” – Remo Palmirani (Piacenza – Włochy). Wystawy indywidualne: Rzeszów, Opole, Gorlice, Sandomierz, La Frette sur Seine – Francja, Lipsk, Bielefeld – Niemcy.

Tadeusz Nuckowski Urodzony w 1948 r. w Przemyślu, w latach 1969– 74 studiował na Wydziale Grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Dyplom, wyróżniony Medalem Rektora ASP, obronił w pracowni drzeworytu prof. Franciszka Bunscha oraz w pracowni plakatu prof. Macieja Makarewicza. Uprawia grafikę, sztukę książki, projektowanie graficzne oraz fotografię. W latach 1976–96 był dyrektorem Galerii Sztuki Współczesnej w Przemyślu. W 1995 r. rozpoczął pracę pedagogiczną. Obecnie jest profesorem nadzwyczajnym Uniwersytetu Rzeszowskiego, prowadzi pracownię projektowania graficznego na Wydziale Sztuki. Ma w dorobku ponad 40 wystaw indywidualnych w kraju (Przemyśl, Rzeszów, Kraków, Wrocław, Warszawa, Łódź, Toruń) i za granicą (Londyn, Oslo, Paderborn, Wildeshausen, Lwów, Koszyce). Brał udział w kilkudziesięciu

171

Włodzimierz Kotkowski

kierownik Działu Sztuki, wicedyrektor i dyrektor w latach 1994–2000). Jest członkiem Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych w Krakowie i w Przemyślu. Ma na koncie wiele ekspozycji indywidualnych w Krakowie, Zakopanem, Opolu, Raciborzu, Przemyślu i Rzeszowie. Brał udział w 90 wystawach zbiorowych: regionalnych, ogólnopolskich i międzynarodowych.

Bi ogra my

(1988), „Dzisiaj są moje urodziny” (1991 – premiera po śmierci artysty w 1990 r.). Pokazywał je na całym świecie: m.in. we Włoszech (we Florencji Teatr Cricot  2 miał swoją stałą siedzibę), Hiszpanii, Niemczech, USA, Meksyku. Dziś w Wielopolu Skrzyńskim w starej plebanii, gdzie urodził się i wychował, istnieje muzeum imienia artysty.


międzynarodowych i ogólnopolskich konkursach graficznych. Otrzymał nagrody i wyróżnienia m.in. na 8. Międzynarodowym Biennale Grafiki w Krakowie (1980), 2. Quadriennale Drzeworytu i Linorytu Polskiego w Olsztynie (1979), Ogólnopolskim Konkursie Graficznym im. J. Gielniaka (1979, 1981), Interdebiut ’76 (w ramach MBG w Krakowie), Doroczną Nagrodę im. Mariana Strońskiego w Przemyślu (2006). Jego prace znajdują się w zbiorach m.in. Victoria and Albert Museum w Londynie, Graphische Sammlung Albertina w Wiedniu, Centre de la Gravure et de l’Image Imprimée w La Louvière, National Gallery of Art w Waszyngtonie, Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej w Przemyślu, Kolekcji Międzynarodowego Triennale Grafiki w Krakowie, Collezione di Alina e Vanni Scheiwiller w Mediolanie, Miejskiej Galerii Sztuki w Łodzi, galerii Studio i Zachęta w Warszawie, muzeów w Bochum i Cremonie.

Marek Olszyński Urodzony w 1963 r., dyplom z wyróżnieniem uzyskał w 1989 r. w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych w pracowniach: malarstwa, rysunku i litografii. Staż studencki odbył w norymberskiej ASP w pracowni prof. Karla Pfahlera (1988–89), staż asystencki – na Wydziale Grafiki swojej macierzystej uczelni w pracowni prof. Włodzimierza Kotkowskiego (1990–91). Stypendysta Ministerstwa Kultury i Sztuki (1992). Od 1998 r. jest pracownikiem rzeszowskiej WSP w Instytucie Sztuk Pięknych – obecnie uniwersyteckiego Wydziału Sztuki, gdzie jako profesor UR prowadzi zajęcia w pracowniach: druku płaskiego i litografii, malarstwa oraz rysunku. Działalność artystyczna Olszyńskiego obejmuje prace z malarstwa, rysunku i ilustracji, grafiki artystycznej oraz technik własnych. Członek Grupy Artystycznej „Na Drabinie” w Rzeszowie oraz Stowarzyszenia Literacko-Artystycznego „Fraza”. Zorganizował 26 wystaw i pokazów indywidualnych prac, brał udział w ponad 225 wystawach zbiorowych w kraju i za granicą (m.in. w Japonii, Egipcie, Francji, USA, Belgii, Holandii, Bułgarii, Niemczech, Turcji, we Włoszech, na Litwie, Ukrainie, Słowacji i Cyprze).

Zenon Henryk Rachfalski Urodzony w 1932 r. w Chyrowie (dzisiejsza Ukraina), w 1945 r. wraz z rodziną został repatriowany do Przemyśla, gdzie ukończył szkołę średnią. Edukację plastyczną rozpoczął pod kierunkiem znakomitego artysty Mariana Strońskiego w przemyskim Ognisku Kultury Plastycznej. W latach 1951–55 studiował

w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie w pracowni prof. Wacława Taranczewskiego. Po ukończeniu studiów wrócił do Rzeszowa wraz z Grupą XIV, która stawiała sobie za cel stworzenie nowego środowiska plastycznego oraz upowszechnienie sztuki współczesnej na Rzeszowszczyźnie. W 1957 r. Rachfalski przeniósł się do Opola, gdzie rozpoczął pracę pedagogiczną i artystyczną. Brał udział w większości wystaw i konkursów; był współorganizatorem plenerów malarskich w Paczkowie, Głogówku i na Górze św. Anny. W ciągu ostatnich 20 lat życia poświęcił się wyłącznie malarstwu. Zmarł w Opolu w 1987 r.

Franciszek Andrzej Bobola Biberstein-Starowieyski (pseud. Jan Byk) Urodzony w 1930 r. w Bratkówce k. Krosna, w latach 1949–52 studiował w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie u prof. Wojciecha Weissa. Studia ukończył w 1955 r. w ASP w Warszawie u prof. Michała Byliny. W latach sześćdziesiątych zyskał popularność serią plakatów teatralnych i filmowych. Zajmował się malarstwem, plakatem, grafiką użytkową, scenografią teatralną i telewizyjną. Stworzył „Teatr Rysowania”. Wielokrotnie wystawiał w galeriach i muzeach w Polsce oraz w Austrii, Belgii, Francji, Holandii, Kanadzie, Szwajcarii, USA, we Włoszech i in. Był laureatem wielu nagród, m.in.: Grand Prix na Biennale Sztuki Współczesnej w Saô Paulo (1973), Grand Prix za plakat filmowy na festiwalu w Cannes (1974), Grand Prix na Międzynarodowym Festiwalu w Paryżu (1975), Annual Key Award gazety „Hollywood Reporter” (1975–76), nagrody na Międzynarodowym Biennale Plakatu w Warszawie i na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Chicago (1979–82). Obraz „Divina Polonia Rapta Per Europa Profana” (Boska Polska porwana przez świecką Europę), wystawiony w polskim przedstawicielstwie w Unii Europejskiej w Brukseli (1998), wywołał wiele kontrowersyjnych ocen. W 1994 r. otrzymał nagrodę „Złotej Maski” za scenografię do opery „Ubu Król” Krzysztofa Pendereckiego wystawionej w Teatrze Wielkim w Łodzi, a w 2004 – Nagrodę Ministra Kultury w dziedzinie sztuk plastycznych. Zmarł w 2009 r.

Marian Stroński Urodzony w 1892 r. w Łozowej k. Tarnopola, po ukończeniu c.k. gimnazjum w Przemyślu w 1908 r. zapisał się do Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Jego profesorami byli Teodor Axentowicz, a później

Józef Pankiewicz. Po pięcioletnim pobycie w Krakowie odbył studia w wiedeńskiej Meisterschule, gdzie przez rok poznawał tajniki technik malarskich, będąc uczniem Kazimierza Pochwalskiego. Dalszą naukę przerwał wybuch I wojny światowej. W kwietniu 1920  r. zorganizował w Przemyślu pierwszą wystawę indywidualną. Pokazał na niej ok. 170 prac: portretów, pejzaży i studiów akwarelowych. W latach dwudziestych dużo podróżował: odwiedzał ziemiańskie dwory na Kresach, przebywał nad Bałtykiem, dwukrotnie jeździł do Włoch (1924, 1927), malując pejzaże Wenecji, Florencji, Rzymu, Neapolu i Palermo. Dłuższy pobyt w Paryżu rozpoczął w 1928 r., nawiązując kontakty z pracującymi tam polskimi malarzami. Spotykał się z największymi sławami École de Paris. Studia kontynuował w pracowni malarstwa monumentalnego prof. Parraine’a. W lipcu 1928 r. zorganizował swą pierwszą paryską ekspozycję w Galerie Henri Manuel, a kolejne w latach trzydziestych po powrocie do kraju: w Warszawie, Katowicach, Łodzi i we Lwowie. W 1936 r. Stroński przeniósł się do Warszawy. Otworzył pracownię przy Nowym Świecie i szybko zdobył uznanie jako ceniony portrecista. We wrześniu 1939  r. pracownia wraz z setką obrazów została zniszczona w czasie bombardowania. Lata okupacji spędził Stroński w Przemyślu, gdzie pozostał do końca życia. W okresie 1945–47 prowadził zorganizowane przez siebie Wolne Studium Rysunku i Malarstwa (było kontynuacją prywatnej szkoły malarstwa, którą założył tu w 1926 r.), przekształcone przez władze w Ognisko Kultury Plastycznej (1947–53). Brał udział w licznych wystawach krajowych i regionalnych. W kwietniu 1968 r. zaprezentował 50 prac w rzeszowskim Domu Sztuki. W kolejnych latach pokazywał swe malarstwo w Lublinie, Krakowie i w stolicy. Ekspozycja indywidualna w siedzibie warszawskiego Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych w czerwcu 1968 r. spotkała się z dużym zainteresowaniem. Ostatnia indywidualna prezentacja jego prac odbyła się w 1972 r. (cykl monotypii w BWA w Rzeszowie). Zmarł w Przemyślu w 1977 r.

Józef Szajna Urodzony w 1922 r. w Rzeszowie, w czasie II wojny światowej był członkiem ruchu oporu i więźniem obozów koncentracyjnych w Auschwitz i Buchenwaldzie. Studiował w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie na Wydziale Grafiki (dyplom w 1952) oraz na Wydziale Scenografii (dyplom w 1953). Był pracownikiem naukowo-dydaktycznym ASP w Krakowie, zaś od 1972 r. profesorem ASP w Warszawie. W latach


Urodzony w 1960 r. w Lubaczowie, gdzie obecnie mieszka i pracuje. W latach 1979–81 studiował w Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach pod kierunkiem prof. Jerzego Dudy-Gracza, a następnie w ASP w Krakowie na Wydziale Malarstwa (1981–84). W 1983 r. wraz z Piotrem Naliwajką i Leszkiem Żegalskim utworzyli Grupę Trzech zwaną „Tercetem Nadętym”. Jego prace były prezentowane na ponad 50 wystawach indywidualnych, m.in. w Warszawie (Galeria Katarzyny Napiórkowskiej oraz Stara Kordegarda), Wrocławiu, Poznaniu, Przemyślu, Rzeszowie, Bielsku-Białej, Białymstoku, Katowicach, Chorzowie, Lubaczowie oraz za granicą: w Niemczech, Rosji, na Ukrainie, w Belgii, Holandii, na Węgrzech, w Luksemburgu, na Słowacji, we Francji. Brał udział w kilkudziesięciu ekspozycjach sztuki polskiej za granicą. Jego twórczość była tematem licznych publikacji w prasie polskiej oraz zagranicznej. Wytwórnia telewizyjna Poltel nakręciła film dokumentalny o Grupie Trzech.

Tadeusz Gustaw Wiktor Urodzony w 1946 r. w Jeleniej Górze, studiował malarstwo i grafikę w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Dyplom z wyróżnieniem otrzymał w 1974 r. na Wydziale Malarstwa w pracowni prof. Adama Marczyńskiego. W latach 1982–86 na Wydziale Malarstwa ASP prowadził pracownię rysunku w katedrze

Józef Wilkoń Urodzony w 1930 r. w Bogucicach k. Wieliczki, studiował na Wydziale Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Dyplom obronił w 1955 r. w pracowni prof. Adama Marczyńskiego. W tym samym roku przyjechał do Rzeszowa jako członek Grupy XIV. Następnie wyjechał do Warszawy, z którą związany jest twórczością. Uprawia malarstwo, ilustrację książkową, scenografię, projektuje gobeliny, rzeźbi.

Wykonał ilustracje do ponad 170 książek w kraju i za granicą, za które otrzymał liczne nagrody w wielu krajach świata. Największy zbiór prac Wilkonia (ok. 300) znajduje się w trzech muzeach w Japonii.

Wiesław Wodnicki Urodzony w 1934 r. w Przemyślu, studiował w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, dyplom uzyskał w pracowni malarstwa prof. Adama Marczyńskiego. Pracował jako nauczyciel malarstwa i rysunku w liceach plastycznych w Wiśniczu i Jarosławiu. Maluje kompozycje figuralne, portrety, krajobrazy i martwe natury. Miał 12 wystaw indywidualnych w Warszawie, Rzeszowie, Krakowie, Jarosławiu, Nowym Sączu, Sandomierzu, Przemyślu, Koszycach (Słowacja) oraz Bliesbruck-Reinheim (Niemcy). Brał udział w 70 wystawach zbiorowych ogólnopolskich i regionalnych, na których zdobył liczne nagrody i wyróżnienia. Jego prace znajdują się w zbiorach m.in. Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej, Muzeum Okręgowego w Rzeszowie, Muzeum Pomorza Zachodniego w Szczecinie, w kolekcjach instytucji kulturalnych oraz prywatnych zbiorach w kraju i za granicą.

Piotr Woroniec Urodzony w 1955 r. w Giżycku, słuchacz Uniwersytetu Ludowego we Wzdowie (1975–76) oraz student polonistyki WSP w Olsztynie i Rzeszowie (1976–82). W latach 1992–99 był asystentem scenografa w Teatrze Kreatur w Berlinie, który założył jego brat Andrzej. Ważniejsze wystawy indywidualne: Dom Kultury w Brzozowie (1986), domy kultury w Mielcu i Krośnie (1989), Galeria pod Baranami, Kraków (1990), Diplo Fair, Florencja (1992), galerie: Kanonicza 1 oraz Piano Bar – obie w Krakowie (1993), BWA w Krośnie, Galeria Labirynt w Krakowie (1995), Galerie am Weinmarkt, Norymberga – Niemcy (1996), Galeria Sztuki Współczesnej, Przemyśl, Galleri Brantebjerg, Nakke Nord (Dania), Skulski Art Gallery, Clark, NJ (USA), PII Gallery, Filadelfia (USA), Anya Tish Gallery, Houston (USA), Centre Culturel et Artistique, Moulin d’Ande – Francja (1999), BWA w Krośnie (2001), Muzeum Regionalne w Brzozowie (2002), BWA w Rzeszowie (2002), Marsha Child Contemporary, Princeton (USA), Galeria Veritas FK Cinefil, Koszyce – Słowacja (2006), Galeria Sękowa, Wola Sękowa (2006, 2007), Miejska Galeria Sztuki, Zakopane (2008). Laureat Nagrody Marszałka Województwa Podkarpackiego. Jego twórczości Zygmunt Skoneczny poświęcił film dokumentalny „Świat drewnem pisany”.

173

Janusz Szpyt

prof. Jerzego Nowosielskiego, w 1987 r. uczył podstaw rysunku na Uniwersytecie Śląskim, w latach 1990–94 pracownik naukowo-dydaktyczny Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Częstochowie, w latach 1994–96 jako profesor uczył projektowania na Politechnice Częstochowskiej, od 1996 r. profesor zwyczajny Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Rzeszowie (obecnie UR), a od 2001 r. profesor zwyczajny Uniwersytetu Rzeszowskiego, gdzie w Instytucie Sztuk Pięknych prowadzi pracownię malarstwa. Od 2008 r. prowadzi pracownię rysunku w Katedrze Intermediów ASP w Krakowie. Jest członkiem Międzynarodowego Stowarzyszenia Triennale Grafiki – Kraków. Uprawia malarstwo, rysunek i grafikę czystą (główne media), zajmuje się także grafiką projektową. Sięga po medium poezji. Działalność artystyczną łączy z aktywnością teoretyczną, której główny przedmiot stanowi „Jednolita Teoria Pola Pan-obrazu”. Ponadto zajmuje się krytyką artystyczną. Ma na koncie 50 wystaw indywidualnych i ponad 400 zbiorowych, w tym około 180 krajowych, 200 międzynarodowych i 60 wystaw polskiej sztuki za granicą. Jest laureatem wielu nagród i stypendiów krajowych i zagranicznych (m.in. VIII Festiwal Malarstwa Współczesnego, Szczecin 1976; Stypendium Ministerstwa Kultury i Sztuki, IV Ogólnopolska Wystawa Młodej Grafiki, Poznań 1978; Grand Prix, III Triennale Grafiki Polskiej ’97, Katowice 1997; Grand Prix, III Triennale Polskiego Rysunku Współczesnego, Lubaczów 1997; Special Prize, VII Międzynarodowe Biennale Grafiki, Kraków 1978; Stypendium Fundacji Kultury Polskiej, Norrköping (Szwecja) 1983; Prix Ex Aequo, X Międzynarodowe Biennale Grafiki, Kraków 1984, XI Międzynarodowe Biennale Grafiki, Nagroda Miesięcznika „Projekt”, Kraków 1986; Grand Prix, 11-eme Exposition Internationale de Dessins Originaux, Rijeka (Jugosławia) 1988; Prix Ex Aequo, Międzynarodowe Triennale Grafiki, Kraków 1997; Medal 40-lecia, Międzynarodowe Triennale Grafiki, Kraków 2006; Nagroda Regulaminowa, Międzynarodowe Triennale Grafiki, Kraków 2006; Irene und Peter Ludwig Preis 2007, Print Internationale Grafik Triennale, Wiedeń 2007).

Biogr amy

1954–66 scenograf, reżyser i dyrektor Teatru Ludowego w Nowej Hucie. W latach 1966–71 współpracował z teatrami: Starym w Krakowie, Śląskim w Katowicach, Współczesnym we Wrocławiu, Polskim w Warszawie oraz z placówkami teatralnymi za granicą. Od 1971 do 1982  r. dyrektor i kierownik artystyczny Teatru Klasycznego w Warszawie, który przekształcił w Centrum Sztuki Studio – Teatr Galeria. Uczestniczył w wielu międzynarodowych festiwalach: trzykrotnie w Festiwalu Teatru Narodów, dwukrotnie w międzynarodowych Biennale Sztuki w Wenecji i Sao Paulo. Do najważniejszych jego spektakli należą: „Akropolis” (1962, razem z Jerzym Grotowskim), „Faust” (1971), „Replika” (1971 oraz kolejne wersje w latach późniejszych), „Witkacy” (1972), „Dante” (na motywach „Boskiej Komedii”, 1974), „Cervantes” (1976), „Majakowski” (1978), „Deballage” (1997 – spektakl w Teatrze im. W. Siemaszkowej w Rzeszowie). W 1997 r. podarował Rzeszowowi część swojej kolekcji. Jest ona eksponowana w Szajna Galerii utworzonej przy tym teatrze. Zmarł w 2008 r.


Koncepcja albumu

Antoni Adamski Opracowanie graficzne

Krzysztof Motyka Redaktor prowadząca

Adriana Pyszkowska-Włoch Korekta

Bogdan Strycharz Tłumaczenie wstępu i tekstu na s. IV okładki

Piotr Cymbalista

Skład i przygotowanie do druku

Larus Studio Witold Ziaja © Fotografie i reprodukcje wykonali Cyprian Biełaniec Jan Bujnowski Błażej Burkacki Leszek Dziedzic Marek Horwat Jarosław Machała Krzysztof Motyka Grzegorz Olszewski Waldemar Sosnowski Radosław Świetlik Grzegorz Stec Dariusz Szuwalski Bogdan Szczupaj Damian Wojtowicz © Copyright by Wydawnictwo LIBRA © Copyright by Antoni Adamski – tekst Album powstał we współpracy z Firmą Prawniczą „IUS” Bogusław Kobisz w Rzeszowie, biuro@ius.com.pl Wydanie I Rzeszów 2010 Wydawca: Wydawnictwo LIBRA ul. Unii Lubelskiej 6a 35-016 Rzeszów tel./faks 017 862 13 16 e-mail:libra@libra.pl www.libra.pl ISBN 978-83-891835-6-9

Zdjęcia na s. 66 i 69–72 pochodzą ze zbiorów Archiwum Ośrodka Dokumentacji Sztuki Tadeusza Kantora „Cricoteka”. Plan scenografii na s. 68 – z publikacji: T. Kantor, [wyb. i oprac.] Denis Bablet, Les Voies de la Création Théâtrale XI, Éditions de Centre National de la Recherche Scientifique, Paris 1983; II wyd. Paris 1990, s. 218. Zdjęcia na s. 94 – z Archiwum Mariana Kruczka, przekazanego do Muzeum Historycznego w Sanoku przez Pawła Kruczka, syna artysty. ,,Krata” i ,,Szara mysz” Mariana Kruczka – ze zbiorów BWA w Rzeszowie. Pozostałe dzieła Mariana Kruczka oraz wszystkie zamieszczone w albumie prace Zdzisława Beksińskiego – ze zbiorów Muzeum Historycznego w Sanoku (fot. Dariusz Szuwalski). Eksponaty dzieł Józefa Szajny – ze zbiorów Szajna Galerii w Teatrze im. W. Siemaszkowej w Rzeszowie (fot. Krzysztof Motyka). Prace Mariana Strońskiego na s. 127–129 (fot. Marek Horwat) oraz Zygmunta Czyża na s. 34 (fot. Grzegorz Stec) – ze zbiorów Muzeum Okręgowego w Rzeszowie. Prace Mariana Strońskiego na s. 124 i 126 oraz wszystkie reprodukowane w albumie dzieła Zenona Rachfalskiego i Wiesława Wodnickiego – ze zbiorów Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej w Przemyślu (fot. Marek Horwat). Prace Franciszka Starowieyskiego – ze zbiorów Cypriana Biełańca i Andrzeja Antoniego Widelskiego oraz ze zbiorów prywatnych. Pozostałe prace pochodzą ze zbiorów prywatnych artystów.

Za szczególne zrozumienie sztuki i pomoc w powstaniu książki dziękujemy: Krystynie Lech, Grażynie Szelidze, Józefie Kostek, Jolancie Frączek-Burkackiej, Annie Halczak, Katarzynie Winnickiej, Prof. Jerzemu Kierskiemu – Dziekanowi Wydziału Sztuki Uniwersytetu Rzeszowskiego, Wiesławowi Banachowi – Dyrektorowi Muzeum Historycznego w Sanoku, Bogdanowi Kaczmarowi – Dyrektorowi Muzeum Okręgowego w Rzeszowie, Mariuszowi Olbromskiemu – Dyrektorowi Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej w Przemyślu, Przemysławowi Tejkowskiemu – Dyrektorowi Teatru im. W. Siemaszkowej w Rzeszowie, Ryszardowi Dudkowi – Dyrektorowi BWA w Rzeszowie, Tadeuszowi Pietraszowi i firmie ICN Polfa Rzeszów SA, Danucie Baczyk i firmie ,,Piotruś Pan” Sp. z o.o. Spółka Komandytowa, Marianowi Burdzie i firmie ,,Elektromontaż SA”, Edwardowi Wrześniowi i firmie ,,Instal-Rem” Sp. z o.o., Robertowi Chomie – Prezydentowi Miasta Przemyśla, Januszowi Magoniowi – Burmistrzowi Miasta Przeworska, Jerzemu Zającowi – Burmistrzowi Miasta Lubaczowa, Czesławowi Leja – Wójtowi Gminy Wielopole Skrzyńskie oraz wszystkim, którzy przyczynili się do powstania tej publikacji Prof. Stanisławowi Białogłowiczowi, Cyprianowi Biełańcowi, Prof. Tadeuszowi Nuckowskiemu dziękujemy za konsultacje projektu książki


www.libra.pl


Artyści Podkarpacia  

Książka jest najnowszą publikacją o współczesnej sztuce Podkarpacia. Zawiera szkice o 28 artystach działających w tym regionie lub z nim zw...

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you