Issuu on Google+

nauczyciela informatyki, i poprosił go o możliwość wejścia do klasy przed lekcją, bo chyba zapomniał zabrać ostatnio notatek… Pan Mitchell zgodził się bez problemu, więc chłopak szybko przemierzył korytarz i wszedł do pracowni komputerowej. Było to nie tylko miejsce, gdzie uczyli się informatyki, ale także studio szkolnej telewizji. Evan wiedział, co robić. Podpiął szybko dysk z plikiem do szkolnej sieci i ustawił dokładny czas nadawania audycji na pierwszą godzinę lekcyjną. Ukrył dysk i opuścił pracownię. Dzwonek na lekcje zagonił wszystkich do klas, gdzie o godzinie 8.10 uruchomiły się szkolne telewizory… - Witajcie drogie koleżanki i koledzy. – Usłyszeli nieznany, trochę metalicznie brzmiący głos. – Mamy dla Was specjalne wydanie szkolnych wieści, które nie mogły czekać! – Wszyscy uczniowie bez słowa wpatrywali się w ekrany. „Popularnym” nawet przez myśl nie przeszło, że właśnie zaczyna się nowy etap w ich życiu. – Z pewnością znacie naszych szkolnych sportowców: Bruce’a, Keith’a, Stan’a i Marka. Pozdrawiamy chłopcy!... Otóż, nie wiem czy wiecie już, że nasi koledzy wciąż z mozołem uczą się czytać i pisać! – Po tych słowach na wszystkich ekranach pojawiły się zdjęcia czterech sportowców sugerujące, że z mozołem zgłębiają dziecięce elementarze. Cała szkoła wybuchnęła śmiechem, a bohaterowie wiadomości palili się ze wstydu, siedząc w swoich ławkach. – Prawda, że są wytrwali? Nagrodźmy ich wysiłki brawami! – We wszystkich salach rozległy się oklaski i głośne śmiechy. – Jeśli znajdzie się ktoś, kto chciałby pomóc naszym kolegom w dochodzeniu do wiedzy, prosimy o kontakt z samymi zainteresowanymi. Na dzisiaj to tyle, dziękujemy za uwagę i zapraszamy na kolejne

wiadomości w niedalekiej przyszłości. Kto wie, może opowiemy, jak radzą sobie nasi analfabeci? – Program się skończył, telewizory zgasły, a czterej dowcipnisie na długo zapamiętali, że nie żartuje się z drugiego człowieka tylko dlatego, że czymś się wyróżnia. ~m

HECE W BIBLIOTECE Numer 9, czerwiec 2013

OGŁOSZENIA DROBNE Zapraszamy osoby lubiące poezję na

W numerze:

jubileuszową Kawiarenkę Literacką.

- Ulubione wydarzenia z tego roku szkolnego

Dokładny termin zostanie podany na blogu bibliotecznym oraz na fanpagu biblioteki na FB, więc zaglądajcie!

- Powieść w odcinkach – część IV (ostatnia).

Osoby zainteresowane uczestnictwem w kawiarence zapraszamy do wpisania się na listę w bibliotece

Kolejny numer we wrześniu

BIBLIOTEKA GIM1 ul. 11 Listopada 22 42 - 400 Zawiercie library1gim@gmail.com

- Ogłoszenia drobne.

Ulubione wydarzenia Jakie wydarzenie najlepiej zapamiętaliście z mijającego roku szkolnego? – takie pytanie zadaliśmy kilku uczniom w minionym tygodniu. Część osób najlepiej zapamiętała naszych gości z programu Comenius oraz młodzież z Sewastopola, z wymiany ukraińskiej. Jedna z uczennic przypomniała kurs samoobrony, w którym uczestniczyła podczas ferii zimowych. Pojawiły się również peany na temat ostatniego pikniku dla szóstoklasistów, w którym i nasi uczniowie brali udział, a także Inwazji Mikołajów. Myślę, że gdyby zapytać wszystkich, brakłoby nam miejsca w informatorze, by wymienić te działania, które najbardziej Wam się podobały. Dziękujemy za mijający wspólny rok i czekamy na kolejny 


POWIEŚĆ W ODCINKACH Zapraszamy do lektury czwartej części przygód Evana… *** Odc. IV - Nie idę dzisiaj do szkoły! – wrzasnął Evan zza zamkniętych na klucz drzwi pokoju. – Jak to nie idziesz? Zbliża się koniec roku szkolnego i musisz poprawić oceny synku. – matka Evana chwytała się wszystkich sposobów, by wywabić chłopaka z pokoju. Od kiedy wrócił ze szkoły poprzedniego dnia, nie wyszedł nawet na chwilę. Coś musiało się wydarzyć, ale Evan z nikim nie chciał na ten temat rozmawiać. Matka westchnęła czując, że to walka z wiatrakami. – No dobrze, dzisiaj możesz zostać w domu, ale jutro idziesz na lekcje. Chyba nie zamierzasz zostać na drugi rok w tej samej klasie? – powiedziała i poszła do kuchni posprzątać po śniadaniu. Kiedy zamykała drzwiczki zmywarki, rozległ się dzwonek do drzwi. Otworzyła myśląc, że to listonosz, ale w progu stała Melinda. – Dzień dobry – powiedziała niepewnie dziewczyna. – Jestem koleżanką Evana ze szkoły. Czy on jest w domu? – Matka Evana zdziwiła się, bo nie miała dotąd pojęcia, że jej syn ma tak piękną koleżankę. – Jest, jest, ale nie czuje się najlepiej i dziś nie pójdzie do szkoły. – Rozumiem…, ale czy mimo to mogłabym się z nim zobaczyć? Nie zajmę mu dużo czasu. Mam mu coś ważnego do powiedzenia. – na policzkach Melindy pojawiły się delikatne rumieńce. – Dobrze, zaraz go poproszę, żeby do Ciebie wyszedł. Poczekaj chwilę – powiedziała matka Evana i szybko poszła do pokoju syna. – Evan, przyszła do Ciebie koleżanka. Ja muszę już iść, bo spóźnię się do pracy. Wyjdź do niej, proszę, bo siedzi sama w salonie. – Kobieta nie czekając na reakcję

chłopaka pożegnała się z Melindą i wybiegła na przystanek autobusowy. Dziewczyna została sama i czuła się wyjątkowo niezręcznie. – Cześć… Melinda odwróciła się i zobaczyła w drzwiach salonu Evana. – Cześć… Słuchaj Evan… - zaczęła niepewnie. – Nie mam ochoty wysłuchiwać tego, co masz mi do powiedzenia! – przerwał jej gniewnie chłopak. – W ogóle nie rozumiem, po co tu przyszłaś i skąd w ogóle wiesz, gdzie mieszkam?! – Wyciągnęłam Twój adres od pani Davies w sekretariacie. Powiedziałam, że chcę Ci zanieść lekcje, bo nie było Cię w szkole… tłumaczyła się Melinda. – Przepraszam, musiałam do Ciebie przyjść… Ja… ja nie wiedziałam, co oni chcą zrobić. Nikt mi nie powiedział, że planują Ci zrobić taki dowcip… - Dowcip?! – Krzyknął Evan. – Chyba nie wiesz, co mówisz! Jak ja się mam teraz pokazać w szkole? Wszyscy się ze mnie śmieją! Widziałaś te zdjęcia, które zrobili?!! – Evan cały trząsł się z bezsilnej złości i żalu. – Widziałam… Wyobrażam sobie, jak musisz się teraz czuć. – zaczęła, ale Evan znów jej przerwał. – Nie masz pojęcia, jak się czuję! Nigdy czegoś takiego nie przeżyłaś i nie przeżyjesz! Jesteś piękna, atrakcyjna i wszyscy chcą się z Tobą przyjaźnić. A kim ja jestem? Jestem zerem! Zadawanie się ze mną to obciach! Zastanów się, czy przypadkiem ktoś nie widział, jak tu wchodzisz, bo ucierpi na tym Twoja reputacja! – wyrzucał z siebie jednym tchem. – Evan… Wiem, że masz dość tej szkoły i chłopaków. Nie tylko Tobie dokuczają, uwierz mi. Widzę przecież, jak niszczą innych uczniów, którzy czymś się od nich różnią. Wszyscy z nimi przegrywają, wycofują się, przenoszą do innych szkół… Może czas to zmienić? – Melinda uśmiechnęła się niepewnie zerkając na chłopaka. – Co przez to rozumiesz? – zapytał uspokajając się powoli. – No wiesz… jest takie powiedzenie, jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Może warto pobić ich ich własną bronią? –

zapadła cisza. Evan gestem zaprosił Melindę, by usiadła na kanapie, po czym sam również przysiadł w fotelu obok. – Czyli jaką? I skąd mam mieć pewność, że to nie jest Wasz kolejny idiotyczny żart? – Zapytał już spokojniej. – To nie jest „nasz” idiotyczny żart, bo nie ma żadnych „nas”. Nie zadaję się z głąbami. – Zaśmiała się dziewczyna. – Oczywiście im się tak właśnie wydaje, ale trzymam ich na dystans. Nie bawią mnie ich głupie teksty i żarty niskich lotów. Możemy ich jednak nauczyć rozumu… jeśli chcesz, oczywiście. – Patrzyła na niego wyczekująco. – Rozumiem, że masz jakiś pomysł? – odpowiedział Evan. – No mam… po to właśnie przyszłam, bo w szkole mógłby ktoś usłyszeć. – powiedziała tajemniczo. Po tych słowach zdradziła Evanowi szczegóły swojego planu. – To jak, wchodzisz w to? – zapytała na zakończenie. – No, nie wiem… Fajny pomysł, ale myślisz, że warto zniżać się do ich poziomu? – Evan nie był do końca przekonany. – Uważam, że ten jeden raz nie zaszkodzi, a może nauczy ich to, żeby nie żartować w ten sposób z innych, bo może się do obrócić przeciwko nim. To jak? Szybka decyzja. – Melinda czekała na odpowiedź. – No dobrze… - z ociąganiem odparł chłopak. – To kiedy zaczynamy? – Chciał wiedzieć. – Choćby zaraz. – rzuciła lekko dziewczyna. – Jak widzisz ja też dzisiaj źle się czuję. – Powiedziała ze śmiechem. Evan wciąż nie był pewien, czy to prawda. Melinda w jego domu, w jego pokoju, przy jego biurku, z dłońmi na klawiaturze jego komputera. To nie zdarza się codziennie. Ale skoro ma już pewność, że to nie sen, to może ten pomysł wypali i wreszcie się te głupki od niego odczepią. Chyba warto spróbować… (…) Następnego dnia Evan wszedł do szkoły wcześniej niż zwykle. Odnalazł pana Mitchella,


Informator biblioteczny