Page 1

1


O magii teatru, sile wolontariatu i aktywności młodzieży

– rozmawiamy z Patrykiem Śródą (28 l.) – sekretarzem Regionu Opolskiego Stronnictwa Demokratycznego, animatorem kultury, miłośnikiem muzyki i teatru, uczestnikiem i organizatorem wielu akcji charytatywnych, proekologicznych i prozdrowotnych. Co zajmuje dzisiejszą młodzież? Mimo, że sam znajduję się już na końcu etapu młodzieńczego, mam ciągle kontakt ze studentami i posiłkując się właśnie tym przykładem zauważam podział na tych, którzy traktują studia jako obowiązek narzucony przez rodziców i nie angażują się w żadną działalność, oraz tych, którzy już od pierwszego roku związują się z instytucjami studenckimi i kulturalnymi, czy też z różnego typu organizacjami pozarządowymi. Poprzez uczestnictwo w nich, młodzi ludzie zdobywają doświadczenie, którego nie dadzą im ani najlepsze podręczniki, ani najwybitniejsi wykładowcy. Osobiście zafascynowany jestem ludźmi, którzy wolontaryjnie poświęcają swój wolny czas i zaangażowanie dla projektów społecznych, których efekty zauważalne są na co dzień i których jestem świadkiem, czy też uczestnikiem. W moim przekonaniu, wolontariat daje mnóstwo satysfakcji z dzielenia się sobą z drugim człowiekiem, a jednocześnie, poprzez swoją specyfikę, każe zapomnieć o ślepej pogoni za pieniądzem i zbędnym luksusem. Dodatkowo działalność ta zapobiega powstawaniu zjawisk patologicznych, ponieważ kieruje życie człowieka na inne tory i przez to powoduje, że uwaga skupiona jest na pomocy, sumienności i pracowitości na rzecz ogółu, a nie na szukaniu szczęścia na przykład w nałogach. Niestety, w porównaniu do demokracji krajów zachodnich, zaangażowanie polskiej młodzieży w działalność społeczną jest zatrważająco niskie, co przekłada się na wciąż utrzymujące bezrobocie w grupie do 35 roku życia.

czerwca 2013 roku zostałem poproszony przez moją serdeczną przyjaciółkę, a zarazem regionalną liderkę Fundacji Dr Clown, o włączenie się w pomoc przy organizacji Dnia Dziecka na oddziale pediatrycznym Wojewódzkiego Centrum Medycznego w Opolu. Zgodziłem się bez wahania, chociaż towarzyszyło temu również uczucie niepokoju, czy sprostam wymaganiom chorych dzieci. Wszak nigdy nie wiadomo do końca, co kryje się za sterylnymi drzwiami szpitalnych oddziałów. Jak się miało później okazać, ten dzień był jednym z najważniejszych w moim życiu. Odkryłem, ile radości może sprawić uśmiech na twarzy chorego dziecka, który widząc kolorowych i wesołych clownów, na moment może zapomnieć o cierpieniu i bólu. Od nikogo nie nauczyłem się takiej odwagi w stawianiu czoła przeciwnościom, dlatego od tamtej pory, staram się odwiedzać młodych pacjentów i pensjonariuszy hospicjum, kiedy tylko mam na to czas.

Jaką ofertę działań społecznych młodzi ludzie otrzymują od regionu? Według mnie ofert jest bardzo dużo, wystarczy tylko chęć ich odnalezienia i skorzystania. Najprostszym porównaniem jest analogia do mnogości wydarzeń kulturalnych odbywających się na Opolszczyźnie, gdy w tym samym momencie słychać utyskiwania malkontentów, że w regionie nie dzieje się nic wartego zainteresowania. Nie mogę sobie wytłumaczyć, skąd bierze się ten niesprawiedliwy i nonsensowny zarzut, skoro sam niejednokrotnie mam problem z wyborem wydarzenia, w którym będę uczestniczył, ponieważ często odbywają się one symultanicznie. Podobnie rzecz się ma w kwestii oferty działań społecznych dla młodzieży. Jest ich pełno, ale mało komu chce się szukać.

Oczywiście w niezawodnym stroju clowna. Terapia śmiechem jest skuteczniejsza od każdego lekarstwa. Dzięki temu doświadczeniu spotkałem wielu młodych, wspaniałych ludzi, którzy znacznie wcześniej niż ja, odkryli piękno wolontariatu na rzecz chorych. A przecież to tylko jedna z możliwości. Wszak sztandarowym przykładem działalności wolontaryjnej jest niezwykła inicjatywa Jurka Owsiaka i całego sztabu Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Ludzie mówią o nich tylko raz w roku, ale przecież ta praca i wysiłek to efekt całorocznych starań i konkretnych działań na rzecz chorych i potrzebujących, właśnie w duchu wolontariatu.

A konkrety? Najłatwiej jest mówić o własnym podwórku. Pierwszego

Ale działania społeczne nie muszą się zawsze zamykać 2


w pomocy potrzebującym, prawda? W odpowiedzi na to pytanie również posłużę się swoimi obserwacjami uczestnika wydarzeń kulturalnych, które odbywają się cyklicznie w naszym regionie. Niezmiennie zachwyca mnie idea młodzieżowych spotkań, podczas których udają się oni w muzyczną podróż przez bezkresy piosenki turystycznej, żeglarskiej i poezji śpiewanej. A to wszystko przy akompaniamencie instrumentów przyniesionych wraz z sobą na tę okazję. Opolskie Śpiewanki, bo taki tytuł nosi owe wydarzenie, są pokłosiem wspólnego śpiewania piosenek podczas górskich wędrówek, żegludze po Mazurach, czy też kameralnych spotkań przy ognisku. Zawiązały się nowe przyjaźnie, a także odkryto wiele talentów muzycznych, które poza sceną śpiewankową z powodzeniem funkcjonują na festiwalach i przeglądach artystycznych na terenie całej Polski. Cieszy mnie fakt, że z każdą kolejną edycją, Opol-

wersytetem Opolskim. Na mocy tego porozumienia każdy student może korzystać z promocyjnej puli biletów, a także możliwości uczestnictwa w projektach i warsztatach organizowanych przez teatr. Stało się też możliwe odbycie praktyk studenckich w naszym teatrze dramatycznym, co szczególnie powinno spotkać się z zainteresowaniem ze strony studentów kulturoznawstwa i edukacji kreatywno – medialnej. Jesteśmy na początku tej drogi, ale z coraz lepszymi efektami, dzięki dobrej woli i zaangażowaniu zarówno władz uczelni, jak i dyrekcji teatru. A warto nadmienić, że opolski teatr jest jednym z najbardziej znaczących i nagradzanych na mapie Polski. Nie zmienia to faktu, że Opolszczyzna słynie jednak przede wszystkim z corocznego Krajowego Festiwalu Polskiej Piosenki... I tym sposobem przechodzimy do tego, co nasz region sam w sobie oferuje młodzieży. Funkcjonowanie Narodowego Centrum Polskiej Piosenki wraz z Amfiteatrem Tysiąclecia polega nie tylko na organizacji dwudniowej imprezy muzycznej. Jest to również bogata gatunkowo oferta kulturalna na cały rok, w której każdy powinien odnaleźć coś dla siebie. Opole dba o zaspokajanie nawet najbardziej wybrednych gustów muzycznych i z zadowoleniem mogę stwierdzić, że opolska młodzież korzysta z tego wyboru, co po raz kolejny dowodzi, że kultura w naszym regionie nie stoi na tak niskim poziomie, jak to wynika z ocen ludzi, którzy mają w sobie jakąś niewytłumaczalną niechęć do wyjścia z domu i otwarcia się na możliwości.

skie Śpiewanki zyskują coraz większą rzeszę rozśpiewanych i radosnych ludzi. Skoro zaś jesteśmy przy propozycjach kulturalnych, grzechem byłoby nie wspomnieć o Teatrownii funkcjonującej przy Teatrze im. J. Kochanowskiego w Opolu dzięki Stowarzyszeniu „Kochanowski”, prowadzonemu przez zespół artystyczny tego teatru. Zgodnie z zamysłem projektu, każdy może odkrywać i szlifować talent aktorski, poczynając od grupy uczniów podstawówek, a kończąc na opolskich seniorach, których spektakl przygotowany pod okiem profesjonalistów zdobył uznanie wśród mieszkańców regionu tłumnie przybyłych na premierę i gromko oklaskujących adeptów tej niełatwej sztuki. Sam będąc pierwszym abiturientem owych warsztatów, poczułem magię teatru, który od tamtej pory jest nieodłącznym i niezastępowalnym sposobem spędzania wieczoru.

Skoro jest tak dobrze, dlaczego z obiegowych opinii wynika, że jest źle? Opinie te pochodzą w większości przypadków od osób, które notorycznie odmawiają sobie uczestnictwa w ofercie kulturalnej Opolszczyzny. Cała reszta możliwych beneficjentów kultury nie ma czasu na narzekanie. Są wtedy w teatrze, filharmonii, czy też innych miejscach wartych odwiedzenia. Myślę, iż kultura nie może obyć się bez odpowiedniej promocji i pieniędzy. Zacząć jednak należy od rodziców i nauczycieli, którzy powinni zaszczepiać w młodym człowieku już od najmłodszych lat, chęć poznania tego, co odpowiada na pytanie o istotę naszego bytu – to nic nie kosztuje, a przynieść może bezcenne efekty. Kończąc chciałbym wspomnieć o nowej możliwość zaangażowania w działalność społeczną, jaką jest właśnie inaugurująca działalność młodzieżówka Stronnictwa Demokratycznego, nosząca nazwę „Młodzi Liberałowie”. Jest to organizacja pozwalająca młodym ludziom na terenie całego kraju współpracować z partią polityczną bez konieczności posiadania statusu jej członka. Myślę, że będzie to doskonała możliwość samorealizacji, poznania nowych ludzi i zdobycia doświadczenia, do czego serdecznie zapraszam wszystkich młodych czytelników tygodnika „Liberałowie i Demokraci”.

Mówi się o kryzysie kultury, zwłaszcza wśród młodzieży. Twoje słowa temu zaprzeczają. Niekoniecznie. W Opolu na sześciu uczelniach wyższych kształci się ponad 30 000 studentów, co w studwudziestotysięcznym mieście powinno być dużo bardziej zauważalne w instytucjach kultury. Widząc spadek frekwencji na spektaklach, który to problem szumnie nazywają „kryzysem kultury”, postanowiłem zostać inicjatorem podpisania umowy współpracy pomiędzy Teatrem im. J. Kochanowskiego a Uni3


Monteskiuszowskie standardy

Donalda Tuska

Wywodząca się z czasów Oświecenia Monteskiuszowska koncepcja trójpodziału władzy na ustawodawczą, sądowniczą i wykonawczą wciąż ukazuje swoja przydatność. Choć z uwagi na coraz bardziej skomplikowaną materię współczesnych relacji społecznych pierwotna Monteskiuszowska koncepcja nieco nam się komplikuje.

cji i Konsumentów – mimo, iż formalnie szefa tego urzędu mianuje (i – niestety – odwołuje) szef władzy wykonawczej czyli premier. Oto – niestety – premier odwołał z funkcji prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Małgorzatę Kranodębską-Tomkiel. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, iż odwołał ją za to, że właściwie podchodząc do swoich obowiązków nie zgodziła się ona (w ramach swych kompetencji) na fuzję PGE i Energi – dwóch zależnych od państwa gigantów na rynku energetycznym. Zrobiła to w interesie milionów obywateli – konsumentów energii.

Dzisiaj standardem demokracji jest nie tylko niezależność wspomnianych przez Moteskiusza władz, która jakże często jest wprost przywoływana w postaci przepisu konstytucyjnego wielu państw. Ważne jest na przykład także i to, by od władzy publicznej szczebla centralnego niezależne były władze szczebla lokalnego – i tak na przykład budowany jest ustrój państw należących do Unii Europejskiej.

Tusk odwołując panią prezes nie złamał litery prawa. Ale złamał jego ducha. Bo UOKiK ma wkraczać także tam (a może – przede wszystkim tam), gdzie konkurencji i konsumentom zagraża zależny od rządu monopol. Dobry rząd powinien wzmacniać a nie osłabiać niezależność UOKKiK. Tusk swoją decyzją pokazał, że bliżej mu do putinowskiej filozofii rządzenia niż do monteskiuszowskich standardów.

Standardy demokratyczne wymagają też, by względna niezależnością – zwłaszcza od władzy wykonawczej – cieszyły się wszelkie organy i urzędy kontrolne. Tu – patrząc na polskie podwórko – nie mam na myśli tylko prokuratury czy Najwyższej Izby Kontroli. To także powinno dotyczyć takich urzędów jak na przykład Urząd Ochrony Konkuren-

Paweł Piskorski

okropność

Mam trudność z pisaniem o tym co za chwilę. Bo pierwsze wrażenie z obserwacji mediów, że to hieny, szakale, padlinożercy, gównozjady, szambonurki, i wszystko, co tym wszystkim nieprzyjaznym normalnemu człowiekowi określeniom jest bliskie. Żerują na Trynkiewiczu. Żerują na sprawie Trynkiewicza. Heteronienormatywny pedofil i zabójca dzieci, człowiek dla każdego innego przeciętnego myślącego człowieka chory. Tak bardzo chory, ze państwo jest obowiązane chronić ludzi przed tym człowiekiem. Izolować go. Oczywiście też i leczyć, choć eksperci mówią, że to raczej bez szans. Ale kiedy w sprawach chorób fizycznych ktoś tak mówi, to opinia publiczna protestuje. Jak to? Jak można tak powiedzieć? Można tak powiedzieć. Ze szczątkowym prawdopodobieństwem błędu. Mamy do czynienia z zabójcą. Chorym psychicznie człowiekiem. Groźnym dla otoczenia. Zwłaszcza w warunkach państwa prawnego, kiedy tak sobie nikomu nie można ograniczać wolność. Trynkiewicz skazany został na śmierć. Jestem „od zawsze” przeciwnikiem tej kary. Jeśli jednak jakiekolwiek czyny w ramach uwzględniającego tę karę systemu prawa zasługiwałby na nią to z pewnością są to te czyny, których dopuścił się Trynkiewicz. Oczywiste było, kiedy był sadzony, że jest chory. Ówczesny sąd uznał, ze ten morderca 4


nie powinien być objęty ochroną życia przysługującą niepoczytalnym, więc uznał go za zdrowego. I wymierzył mu śmierć. Już było wtedy moratorium na wykonywanie kary śmierci. Za chwilę ustawodawca uznał, że w systemie prawa nie może być kary śmierci. Ale nie przywrócił alternatywnej dla śmierci kary dożywocia. Pozostało 25 lat. Trynkieiwcz je odsiedział.

RADA NACZELNA SD

Rada Naczelna SD zaakceptowała ustalenia dotyczące udziału Stronnictwa w koalicji „Europa Plus – Twój Ruch”. Obradująca 9 lutego Rada Naczelna SD jednogłośnie zaakceptowała przedstawioną przez Przewodniczącego SD Pawła Piskorskiego informację na temat wynegocjowanych warunków udziału Stronnictwa Demokratycznego w koalicji wyborczej „Europa Plus – Twój Ruch” oraz informację na temat rozmów dotyczących wyborów samorządowych. W wyborach europejskich w ramach koalicji „Europa Plus – Twój Ruch” z grona kandydatów SD między innymi kandydować będą Paweł Piskorski – z pierwszego miejsca w okręgu obejmującym woj. zachodniopomorskie i lubuskie oraz Andrzej Potocki – z trzeciego miejsca w okręgu obejmującym woj. śląskie.

Prasa, konkretnie redaktor Pytlakowski (chwała mu za to!) wyśledził ten casus. Pisał wcześniej, napisał i teraz. Przypominając p a ń s t w u, jego organom, jego urzędnikom, że za chwilę Trynkiewicz wyjdzie na wolność. Państwo (czyli tak naprawdę kolejni ministrowie sprawiedliwości, specjalnie paru ostatnich) jest winne zaniechania. Choć pierwotna wina obciąża nas, parlamentarzystów lat 1989/1991. Niewiedza, brak rozsądku, doświadczenia, głupota? Dzisiaj nie rozbierzesz. Nie były zresztą rejestrowane głosowania. Jarosław Mądry jak zawsze wie. Nawet Geremek jego zdaniem nie sprostał. Nie pyta czy on, Jarosław Kaczyński sprostał. Był wówczas i do grudnia 1990 i po grudniu 1990 najbliższym doradcą Lecha Wałęsy. Nie słyszałem tego głosu inaczej niż w senackich stenogramach. I, jeśli pamiętam, chodziło o bardziej ogólna ocenę liberalizacji prawa karnego. Kaczyńscy zawsze byli przeciw. Mleko rozlane. I cuda. Najpierw rozpaczliwe próby ominięcia rzymskich zasad prawa. Specustawa. Nie każe się za ten sam czyn podwakroć. Prawo nie działa wstecz. Jak w PRL i to tym bardziej przedpaździernikowym (1956) niż późniejszym. Inne prawne wygibasy. Dzisiaj Wipler i inni z marginesu chcą zaistnieć. Prześcigają się w pomysłach przypodobania się publiczności. Wipler akurat nie chce zamykać Trynkiewicza. On chce dymisji wszystkich od ministra sprawiedliwości, poprzez wiceministra, dyrektora departamentu więziennictwa, dyrektora więzienia, po byle kogo. Kurcze! Taka okazja! Państwo prawa jest o tyle i na tyle państwem prawa, o ile, i na tyle jak radzi sobie z rzeczywiście trudnymi problemami. W sprawie Trynkiewicza nasze państwo dało ciała. Ale prawo jest prawem. A bezprawie bezprawiem. Nie akceptujcie więc małych ludzi, którzy chcą być większymi łamiąc prawo, pucując się do żądnej krwi publiczności. Nie akceptujcie ministra sprawiedliwości, i wszystkich pomiędzy, i naczelnika więzienia. Ten cały łańcuch tchórzy. Oni jak z PRL. Trynkiewicza trzeba było wypuścić. I wziąć na siebie odpowiedzialność za wszystkie jego ewentualne ofiary. Za niego. Trudno. Tu akurat nie przesadzajcie z demokracją. Chrońcie policjantów śledzących tego człowieka. Mają niezwykle ciężkie zadanie. Z nie swojej winy. A przede wszystkim nie zakładajcie z całą swą pewnością, że on, przez te ćwierć wieku się nie zmienił. Może jednak dobry Bóg go odmienił. W tej sprawie jednak ekspertem jest ekspert, a nie dziennikarz czy polityk. Andrzej Celiński źródło: tokfm.pl 5


grozić nam powrót do stanu peerelowskiego podręcznikowego monopolu państwa. Innymi słowy rząd zapewni obywatelom nieodpłatny dostęp do podręczników dla ich dzieci, ale równocześnie „zadba” o ich treść, a takie rozwiązanie winno zaniepokoić każdego ceniącego sobie możliwość wyboru. Dobrze byłoby, aby wszyscy dzisiaj zadowoleni z rządowych propozycji uświadomili sobie to zagrożenie.

PUŁAPKI BEZPŁATNEGO PODRĘCZNIKA Na początku lutego dowiedzieliśmy się trochę więcej o rządowych planach zapewnienia uczniom bezpłatnych podręczników. Przy czym, co trzeba wyraźnie zaznaczyć, nie oznacza to, iż zostały wyjaśnione najbardziej istotne kwestie ani rozwiane związane z tym wątpliwości.

Warto jeszcze zatrzymać się na wskazanej przez rząd jednostce, która ma przygotować podręcznik. Otóż ORE to placówka służąca do realizacji przez MEN rozmaitych, często wątpliwych merytorycznie projektów, wśród których znajduje się chociażby kosztujący 80 mln zł projekt tzw. nowego nadzoru pedagogicznego, czyli pseudooceny jakości pracy szkół /poddany miażdżącej krytyce przez NIK/. Generalnie jest to placówka specjalizująca się w przerabianiu przeznaczonych na oświatę unijnych pieniędzy, będąca również przysłowiową kuźnią kadr dla MEN-u. Z niej właśnie trafiła do ministerstwa wiceminister J. Berdzik a ostatnio nowa wiceminister E. Dudek. Nie można nie zauważyć, iż obydwie panie nadzorowały wcześniej ów osławiony projekt pseudooceny jakości pracy szkół. Pani Ewa Dudek ma nadzorować prace nad rządowym podręcznikiem, chociaż w jej biografii trudno doszukać się jakiegokolwiek doświadczenia związanego z pracą nad tworzeniem podręczników. Poza tym analiza dotychczasowych działań ORE też nie może nastrajać optymistycznie w kontekście powierzenia właśnie tej placówce odpowiedzialności za powstanie rządowego podręcznika.

Wprawdzie 1 lutego na konferencji prasowej premiera Donalda Tuska minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska poinformowała, iż podręcznik zostanie przygotowany przez Ośrodek Rozwoju Edukacji /ORE/, czyli placówkę bezpośrednio podległą MEN, ale nie ujawniła osób, które go napiszą. Dodatkowo usłyszeliśmy, iż podręcznik ten nie będzie wymagał zrecenzowania i w czerwcu zostanie upubliczniony w wersji elektronicznej, a przed końcem wakacji trafi do szkół. Innymi słowy rząd zapewnia zainteresowanych obywateli, iż w trosce o stan ich portfeli pragnie zapewnić najmłodszym uczniom bezpłatne podręczniki. Jest to zamierzenie, którego trudno nie pochwalić, znając sytuację na rynku podręczników oraz nadmierne dla wielu rodziców obciążenia finansowe związane z ich zakupem. Stąd też nie może dziwić, iż w okresie przedwyborczym rządzący dostrzegli ten problem i postanowili go rozwiązać, niestety w typowy dla siebie sposób, czyli bez zwracania szczególnej uwagi na kwestie merytoryczne, za to z ogromnym naciskiem na medialne zaprezentowanie tego pomysłu. Tymczasem, jak to zwykle bywa, poważne problemy i konsekwencje kryją się w szczegółach. Wszystko bowiem wskazuje na to, iż postanowiono za wszelką cenę wyprodukować rządowy, bezpłatny podręcznik dla uczniów klas pierwszych szkół podstawowych, nie zważając na jego jakość. W efekcie może się okazać, iż dzieci otrzymają książkę o znikomej wartości, a dodatkowo nauczyciele nie zdążą się z nią wcześniej zapoznać, czyli rodzice nie poniosą bezpośrednich kosztów finansowych, ale ich dzieci otrzymają marną ofertę edukacyjną. Nie chcę być złym prorokiem, ale mam przykre wrażenie, iż akcja „Bezpłatny podręcznik” będzie miała podobne skutki dla jakości kształcenia w szkołach publicznych, jak akcja „Przedszkola za złotówkę” dla przedszkolaków z placówek publicznych. Skądinąd warto zauważyć, iż „uszczęśliwione” akcją przedszkolną dzieci otrzymają teraz rządowy prezent podręcznikowy.(…)

1 lutego dowiedzieliśmy się, że ORE przygotuje podręcznik, ale nie poznaliśmy jego autorów i innych ważnych szczegółów związanych z tym pomysłem, a przecież od 10 stycznia, gdy premier ogłaszał swój pomysł minęły już wówczas trzy tygodnie. (…) Nie można również nie skomentować kwestii zaniechania zrecenzowania przygotowanego przez rząd podręcznika. To również świadczy o braku troski o jego jakość, gdyż nawet abstrahując od innych spraw zewnętrzne w stosunku do podmiotu tworzącego podręcznik recenzje pozwoliłyby usunąć z jego treści ewentualne błędy i wskazać słabości. Widocznie minister Kluzik-Rostkowska jest przekonana, iż jeszcze nieznani autorzy podręcznika z kręgu ORE przygotują produkt idealny. Naturalnie jest to niemożliwe, czyli jest to kolejny dowód, iż nie chodzi o dobry podręcznik, tylko o jakikolwiek, byle szybko i niedrogo.

(…) Ich swobodny stosunek do prawa widać bardzo wyraźnie w akcji podręcznikowej. Oto rząd zachowuje się tak, jakby już została znowelizowana ustawa o systemie oświaty i minister edukacji został wyposażony w uprawnienia do zamawiania, a właściwie produkowania podręcznika. Tymczasem przedstawiona przez rząd propozycja nowelizacji ustawy w tej materii została zakwestionowana przez Biuro Analiz Sejmowych. Oprócz tego nie zawiera ona propozycji wykreślenia terminu 15 czerwca jako daty podania przez dyrektora szkoły listy, obowiązujących w kierowanej przez niego szkole w nowym roku szkolnym podręczników. Jest to o tyle istotne, iż MEN informując o terminarzu prac nad swoim podręcznikiem zdaje się o tej dacie zapominać, a minister Kluzik-Rostkowska zapowiada kolejną nowelizację obowiązujących w sprawie podręczników przepisów. Zresztą analiza całości dotychczasowych działań ministerstwa w kwestii podręczników oraz przedstawianych zamierzeń wyraźnie wskazuje, iż rząd będzie dążył do zdecydowanego zwiększenia swojego wpływu na rynek podręczników, a nawet można mieć obawy o podjęcie prób jego zmonopolizowania. W efekcie może

Skądinąd wszelkie akcje oświatowe tego rządu mają głównie wydźwięk propagandowy, natomiast w swej warstwie merytorycznej przyczyniają się do obniżania jakości oferty edukacyjnej w oświacie publicznej. Są to działania, które już powodują wzrost nierówności edukacyjnych o społecznym charakterze, skazując większość polskich dzieci na coraz gorszej jakości edukację. Pragnę jednak podkreślić, iż dobrze przemyślana i przeprowadzona akcja „Bezpłatne podręczniki” jest w Polsce potrzebna, ale winna wyglądać zupełnie inaczej niż obecnie zapowiadana. Jerzy Lackowski, doktor nauk humanistycznych, absolwent fizyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Nauczyciel akademicki na Uniwersytecie Jagiellońskim, dyrektor Studium Pedagogicznego UJ. W latach 1990-2002 wojewódzki kurator oświaty w Krakowie http://www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/jerzy-lackowski/blogi/news-pulapki-bezplatnego-podrecznika,nId,1103409

6


konwencja koalicji „europa plus - twój ruch”

W Warszawie 8 lutego odbyła się konwencja przedwyborcza koalicji „Europa Plus – Twój Ruch”. Koalicja, w skład której wchodzą m. in Twój Ruch, Stronnictwo Demokratyczne, Partia Demokratyczna i Stowarzyszenie Dom Wszystkich Polska, przedstawiła swoich kandydatów z pierwszych miejsc we wszystkich 13 okręgach w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Przewodniczący SD Paweł Piskorski będzie otwierał listę koalicji w okręgu obejmującym województwo zachodniopomorskie i lubuskie, a Andrzej Celiński w okręgu mazowieckim.

W pozostałych okręgach na pierwszych miejscach kandydują: Ryszard Kalisz (Warszawa), Dorota Gardias (woj. pomorskie), Kazimiera Szczuka (woj. kujawsko-pomorskie), Małgorzata Kowalska (woj. podlaskie i warmińsko-mazurskie), Marek Siwiec (woj. wielkopolskie), Ewa Wójciak (woj. łódzkie), Robert Kwiatkowski (woj. dolnośląskie i polskie), Barbara Nowacka (woj. lubelskie), Marta Niewczs (woj. podkarpackie), Jan Hartman (woj. małopolskie i świętokrzyskie), Kazimierz Kutz (woj. śląskie). W krótkich wystąpieniach kandydaci przedstawili program koalicji „Europa Plus – Twój Tuch”. Konwencję zakończyło przemówienie patrona koalicji prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Dzisiaj państwo polskie dla przedsiębiorców nie jest przyjazne. W bardzo wielu dziedzinach państwo kojarzy się z opresją, z karami, z kontrolami, z inspekcjami, z urzędami skarbowymi, z masą różnych rzeczy, które polskim przedsiębiorcom utrudniają życie. Z tym również należy skończyć, bo standard europejski jest taki, że państwo pomaga ludziom, aby rozwinęli swoje możliwości. Drobni przedsiębiorcy zatrudniają ponad połowę Polaków. Jeśli damy im możliwość rozwinięcia skrzydeł, jeśli my im pomożemy, to naprawdę Polska może być bezpieczna. Po to żeby realizować takie właśnie marzenia i zadania europejskie, warto wygrywać wybory, a my zaczniemy od wygrania wyborów europejskich. Fragment wystąpienia Pawła Piskorskiego podczas Konwencji

7


Weronika Pawlicka-Jaworska została wybrana Człowiekiem Roku 2013 w Żorach w plebiscycie organizowanym przez „Dziennik Zachodni” i portal zory.naszemiasto.pl. Laureatka jest jednym z liderów śląskiego Stronnictwa Demokratycznego, członkiem Rady Naczelnej SD. Pracuje na rzecz Fundacji Walki z Chorobami Nowotworowymi, której jest założycielką oraz szefuje spółce Euromot. Serdecznie gratulujemy!!!

8

Liberałowi i Demokarci nr 45  

LiD nr 45

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you