Page 57

— głośnym echem —

• Wyspa skarbów w sieci Wypełnienie formalności i ubieganie się o odpowiednie zezwolenia odstrasza poszukiwaczy. Dlatego większość woli kopać nielegalnie, a „fanty” zostawić dla siebie, sprzedać w internecie lub na giełdach staroci. Chociaż – według ustawy o ochronie zabytków oraz kodeksu cywilnego – od chwili znalezienia właścicielem znaleziska jest Skarb Państwa.

danych o rabunkach stanowisk archeologicznych i  nielegalnych znaleziskach. – Wiele form działania przestępców nie znajduje odzwierciedlenia w  oficjalnych statystykach, ginąc w ogólnej masie przestępczości – dodaje. Powód? Policyjne statystyki zawierają jedynie informacje o  stwierdzonych przestępstwach, a to jest zaledwie wierzchołek góry lodowej. Według tych danych, w  2011 r. stwierdzono tylko 92 przestępstwa ścigane z art. 108 i 109 ustawy o ochronie zabytków, czyli zarówno niszczenie, jak i próbę wywozu zabytku za granicę. Leszek Radziul, komendant Straży Leśnej w Nadleśnictwie Rzepin, przyznaje, że wśród grup poszukiwaczy chodzących po tutejszych lasach są także przybyłe z Niemiec i Holandii. ¶

takie eksploracje niszczą ściółkę.

Fot. liubomir/Shutterstock.com

• Raz, dwa, trzy… kopiemy Wraz ze wzrostem grona poszukiwaczy rósł też rynek specjalistycznego sprzętu. Najłatwiej jest kupić sprzęt przez internet, obecnie działa co najmniej kilkadziesiąt sklepów oferujących urządzenia dla eksploratorów. W ich ofercie można znaleźć sprzęt zarówno dla początkujących (cena ok. 600 zł), jak i profesjonalistów, z  sondami umożliwiającymi prowadzenie poszukiwań np. w wodzie (cena ok. 5 tys. zł). Pracownik Kolby.pl przyznaje, że najchętniej kupowane są te powyżej 1 tys. zł. – Tylko w ostatnich czterech miesiącach sprzedaliśmy ponad tysiąc takich wykrywaczy – mówi. I dodaje, że większe zainteresowanie sprzętem zaczyna się już w marcu i trwa do późnej jesieni (brak roślinności ułatwia prowadzenie tzw. wykopków). Zgodnie z prawem, posiadanie wykrywacza lub chodzenie z nim nie jest zabronione. Przestępstwem jest prowadzenie poszukiwań przy jego użyciu bez odpowiednich zezwoleń. Te wydaje wojewódzki konserwator zabytków. Osoba, która chce przeprowadzić poszukiwania, musi wypełnić wniosek, do którego należy dołączyć mapę z lokalizacją terenu działań, przedstawić pisemną zgodę właściciela gruntu, na którym chce się te prace prowadzić, napisać program badawczy, wskazać instytucję muzealną, której przekaże pozyskane zabytki i wreszcie – już po zakończeniu całego przedsięwzięcia – dostarczyć sprawozdanie końcowe. To, jak wyjaśnia dr Michał Brzostowicz, są wymogi, które obowiązują również zawodowców.

Jednak osób, które w ostatnich latach zgłosiły się do konserwatora ze znalezionymi przedmiotami, można policzyć na palcach jednej ręki. Potencjalnych ofiarodawców nie zachęca nawet wizja nagrody (20-krotność średniej płacy krajowej, a – jeśli zabytek jest znacznej wartości materialnej – nawet 30-krotność). Odzyskiwaniem znalezionych przedmiotów zajmują się policjanci ze specjalnych zespołów do zwalczania przestępczości przeciwko dziedzictwu narodowemu. Coraz częściej poszukiwaczy udaje im się namierzyć na forach i aukcjach, na których wystawiają znaleziska. Według Adama Grajewskiego, archeologa i policjanta z Komendy Wojewódzkiej Policji w  Łodzi, oficjalne statystyki nie zawierają wiarygodnych

Fot. Wojciech Stróżyk/REPORTER/East News

Część użytkowników wykrywaczy wyspecjalizowała się w wykopywaniu niewybuchów. To właśnie oni najczęściej „idą na wykopki” do lasów. Odzyskany metal trafia do skupu złomu, a materiały wybuchowe, jak wielokrotnie podkreślają policjanci, mogą być sprzedawane różnych grupom przestępczym.

coraz częstszy widok w naszych lasach.

jesień 2014 echa leśne—55

Profile for Lasy Państwowe

Echa Leśne nr 3 (617) 2014  

Magazyn przyjaciół lasu

Echa Leśne nr 3 (617) 2014  

Magazyn przyjaciół lasu