Page 4

— felieton —

fot. Warda/AKPA

I po sezonie O

pustoszały nadmorskie i górskie kurorty, wyludniły się miejscowości wypoczynkowe. Jeszcze na jeziorach mazurskich bieli się nieco żagli, ale to już tylko wspomnienie po tym, co widywało się w lipcu czy sierpniu. Odpoczynek po gorącym, także dosłownie, sezonie. Lasy odpoczywają również. Ale nim złapią oddech po tłumach wszędobylskich wczasowiczów, zaleje je fala grzybiarzy. A należałby się ten odpoczynek. Po kim, a może wypadałoby zapytać, po czym? A po upałach i letniej suszy. Jak co roku, z ust co bardziej niefrasobliwych telewizyjnych prezenterek czy prezenterów prognozy pogody słyszeliśmy entuzjastyczne informacje, jak to cieszyć się mamy na kolejne słoneczne, gorące dni. A w tym samym czasie, kiedy plażowiczów radował żar lejący się z nieba, leśnicy i straż pożarna z przerażeniem obserwowali, jak błyskawicznie wysycha ściółka i szykowali się do walki z pożarami lasów. Na szczęście, zagrożenie minęło, choć ściółka miejscami wciąż jest niedostatecznie wilgotna – o czym teraz powinni pamiętać grzybiarze. Nie w sprawie grzybów jednak chciałbym zabrać głos. Podczas tych wakacji miałem możność odwiedzić kilka europejskich miast, które bynajmniej kurortami nie są, a jednak co roku potrafią skusić miliony turystów. Choćby taki Amsterdam – pocięty kanałami, wręcz zapchany tysiącami kolorowych, kilkusetletnich, urokliwych

domków, z mnóstwem wspaniałych muzeów – co roku przyciąga do pięciu milionów przybyszów z całego świata. Co roku Holandię, dziesięć razy mniejszą od Polski, odwiedza ponad 10 milionów turystów, zostawiających tam ponad 25 mld euro (w przeliczeniu ponad 100 mld zł) rocznie. Jeżeli nie wystarczy ten przykład, dorzucę kilka innych. Takie, wydawać by się mogło, nudne Niemcy odwiedza rocznie ponad 20 milionów turystów, tyleż samo niewielką, ale bogatą w  śnieg i  góry, Austrię, słoneczną Italię – 40 milionów, Hiszpanię z  jej złotymi plażami, Barceloną, Alhambrą i  Balearami – 60 milionów, a  Francję z  Lazurowym Wybrzeżem i  cudownym Paryżem – aż 80 milionów. A  ilu turystów przyjeżdża do Polski? Ostatnie dane mówią o  piętnastu milionach i wpływach z tego tytułu około 40 mld zł. Czy to dużo w porównaniu choćby z Austrią? Ano niedużo. Oczywiście, nie mamy przecież ani Amsterdamu z Rembrandtem i van Goghiem, ani Wiednia i Alp, więc czego oczekujemy? To ja odpowiem: mamy coś, czego tam nie mają, coś o  wiele cenniejszego – dziką przyrodę, a przede wszystkim mamy lasy, i to nie byle jakie! Uważam, że dzięki naszym lasom możemy stać się europejską potęgą turystyczną, a  przede wszystkim możemy wyleczyć naszą turystykę z dokuczliwej choroby sezonowości. Znaczna część przyjazdów do Polski, zwłaszcza z sąsiednich krajów, to

2—echa leśne jesień 2014

turystyka zakupowa. I dobrze. Do Paryża, Londynu czy Rzymu też jeździ się po zakupy. Ale już turyści „niezakupowi” odwiedzają nas falami. Są w Polsce tylko albo latem, na Mazurach czy nad Bałtykiem, albo zimą – w górach (o ile śnieg dopisze). A mogliby przyjeżdżać przez cały rok. Do lasu. Las bowiem może im zaoferować atrakcje non stop. Bo to miejsce najżywotniejsze, najbardziej kolorowe, najdynamiczniej się zmieniające i nigdy niepozwalające się nudzić. Zmienia się szata roślinna, zmienia zachowanie zwierzyny, dosłownie wszystko. Zimą podczas kuligów można podglądać zwierzęta, wiosną obserwować przyrodę budzącą się do życia, latem napawać się bogactwem natury, a jesienią feerią kolorów. Czego chcieć więcej? Turystów, którzy choć raz tego doświadczą i potem już sami będą wracać. A jak ich przyciągnąć? Tak samo, jak Austria przyciąga na narty, Paryż do muzeów, Amsterdam i Wenecja do swoich kanałów. Profesjonalnie. Trzeba udostępniać atrakcyjne tereny dla turystyki, budować infrastrukturę, zabrać się za promocję, reklamę, a potem za obsługę tych, którzy przyjadą. To ogromny przemysł, który daje gigantyczne dochody i mnóstwo stanowisk pracy. A najważniejsze jest to, że potencjalny inwestor jest na miejscu. Kto to? Nietrudno odpowiedzieć... — Jarosław Kret

Profile for Lasy Państwowe

Echa Leśne nr 3 (617) 2014  

Magazyn przyjaciół lasu

Echa Leśne nr 3 (617) 2014  

Magazyn przyjaciół lasu