Page 1


foto: Dominik Bodammer

LUDZIE SĄ BARDZO MILI I MOŻE PRZYJDĄ NA FESTIWAL SZTUKI WIDEO tekst: Marta Rosół

2 Międzynarodowy Festiwal Sztuki Wideo OZON rozpoczyna się 25. października, prace nadesłane z całego świata będzie można zobaczyć w przestrzeni Galerii Rondo Sztuki w Katowicach. OZON to także grupa artystów, a wśród nich wspaniała trójka z Katowic: Agnieszka Piotrowska – doktorantka ASP w Katowicach, artystyka; Mateusz Ząbek – prawie magister sztuk pięknych; Filip Rutkowski – prawie licencjat (jakkolwiek to brzmi) historii sztuki. Mimo, że się kłócą, postanowiłam zespolić ich w jedno ciało i nazwać OZONem, który odpowiadał na moje pytania.


Poprzednia edycja była bardzo kameralna, a my zajmowaliśmy każde stanowisko, od sprzątaczki, poprzez pracowników technicznych, aż do kuratorów, czy dyrektorów.

Marta Rosół: Kim są organizatorzy OZONu? OZON: Jesteśmy tylko trzonem, współpracujemy z wieloma instytucjami i gdyby nie ich pomoc, nie udałoby się stworzyć tego Festiwalu. Są to: artyści z grupy OZON, graficy, instytucje z Katowic, na przykład Michał Bernad, katóry zorganizował wystawę we współpracy z Galerią Nie Zastawiać będącą otwarciem naszego Festialu. Ola Ignasiak, Zuza Pogorzelska odpowiedzialne są za tłumaczenia. Szymon Szewczyk, Kasia Piotrowicz, Gosia Kulig, Kasia Wolny to osoby, które bardzo pomagają w zakresie tworzenia plakatów, składów tekstów, ulotek. Współpracujemy z prawnikami, którzy sprawują pieczę nad regulaminami, żeby wszystko było powiedziane jasno i klarownie. Karol Piekarski z ramienia instytucji Katowice – Miasto Ogrodów (partner i sponsor), koordynuje nasz Festiwal. Inni partnerzy to: ASP w Katowicach, Galeria Rondo Sztuki, Galeria Dwie Lewe Ręce, Galeria Nie Zastawiać, Dom Oświaty Biblioteki Śląskiej, Muzeum Historii Katowic oddział w Nikiszowcu...

Krótko rzecz ujmując jest to wydarzenie, które angażuje na prawdę bardzo wiele instytucji... O to nam chodziło, o integrację różnych instytucji i środowisk. Powszechna edukacja artystyczna w Katowicach, w Polsce jest słaba. Co nas zaskoczyło w Paryżu? Czekaliśmy godzinę, aby dostać się na płatną wystawę. U nas tego nie znajdziesz, na wernisażach pojawiają się zazwyczaj znajomi, rodzina... Mamy, po prostu, kółko wzajemnej adoracji. Tak! Każdy każdego zna. Wszyscy chodzą na wydarzenia kolegów, żeby było miło. Skąd się wziął ten festiwal? Jest to druga edycja, czy za pierwszą staliście również wy? Poprzednia edycja była bardzo kameralna, a my zajmowaliśmy każde stanowisko, od sprzątaczki, poprzez pracowników technicznych, aż do kuratorów, czy dyrektorów. Zrobiliśmy ją w miesiąc (śmiech). Był to przegląd. Bodźcem do jego stworzenia był fakt niewy-


Kai Miedendorp „PFAD/VORGARTEN/KOLLAPS/STILLE”

korzystanych, ciekawych wideo artów, które powstają w Akademii Sztuk Pięknych. Mało jest wideo-artu na mieście, bo kino jest czymś osobnym. Czy wideo art nie pokrywa się z filmem animowanym? Granice są płynne, nie chcemy tworzyć jakichś sztywnych definicji. W regulaminie nie narzucamy tematu, techniki, formy. Zależy nam, żeby pokazać prace, które ciekawie dotykają medium wideo. Jedynym ograniczeniem jest czas – 20 minut. Propozycje, które otrzymujemy są tak rożne, że trudno byłoby zbudować definicje wideo artu, czy shortu. Ważna jest również kwestia perspektywy kulturowej. Prace nadsyłane są z różnych stron świata. Pytanie, na ile możemy patrzeć na nie okiem europejskim i oceniać w tych kategoriach, a na ile musimy wyjść poza ramy naszego spojrzenia. Chcemy odbierać, a nie nazywać. Kto będzie odbierał zasiadając w jury? Jiry Suruvka z Ostravy, Grzegorz Hańderek

(prorektor ASP w Katowicach), Marcel Sławiński (scenograf, wykłada w Katowicach i w Warszawie, współpracował z Holland i Majewskim), jest jeszcze nasza dwójka [czyli Agnieszka Piotrowska i Filip Rutkowski – przyp. autorki]. Oceniane będą prace z Katowic i z całego świata? W  tamtym roku było dużo prac z  Katowic, inne z Poznania, Krakowa, Wrocławia i jeden z  Hiszpanii. To nam dało do myślenia. Wideo art jest o tyle wdzięczny, że nie ma problemu z transportem, jak w przypadku malarstwa, rzeźby, czy instalacji artystycznych. Kiedy dostaliśmy ten film z Hiszpanii, doszliśmy do wniosku, że powinniśmy się otworzyć, nie tylko na całą Polskę, Europę, ale na cały świat, mieć szerszy kontekst. Sytuacja w tym roku jest zgoła inna, mało zgłoszeń z Katowic, więcej z Francji, Włoch, Niemiec, Nowej Zelandii, USA. Czy ktoś z twórców przyjeżdża? Na razie jesteśmy na to za małym festiwalem. Musimy skupić się na atrakcyjności konkur-


Zrobilibyśmy to dla zdobycia doświadczenia i rozszerzenia grona odbiorców. Musimy działać lokalnie, a myśleć i planować globalnie.

su, nagród, choć osoby, które wsyłały do nas zgłoszenia, nie kierowały się tym kryterium. Nie mamy oficjalnej informacji na ten temat. Czytałam... Gwarantujecie radość i słowa otuchy. (śmiech) Nie chcemy publikować niesprawdzonych informacji. Uczymy się wszystkiego, krok po kroku, bazujemy na swoim doświadczeniu i z każdym rokiem mamy zamiar robić to lepiej. Planujecie kolejne edycje? Tak. Chcemy iść najpierw w jakość, później w ilość. Nie możemy udawać kogoś, kim nie jesteśmy, nie możemy kreować się na wielką instytucję. Wszystko robimy w ramach wolontariatu, w wolnym czasie. Praca z instytucjami wzbogaca obie strony. W Polsce mało rozwinięte jest działanie z nieformalnymi grupami, oddolnymi inicjatywami. Problem stanowi wymóg dziesięciu, czy nawet piętnastu osób do założenia stowarzyszenia, a to bardzo dużo. Chcemy się rozbudowywać, mieliśmy osoby, które miały ochotę z nami współpracować, ale

ogrom czasu, który trzeba w to włożyć wymaga poświęcenia. Chcecie na stałe wpisać się w kalendarz wydarzeń kulturalnych w Katowicach? Zobaczymy, jak odbiorą to Katowice. Nie wykluczamy edycji w innym miejscu, niekoniecznie w Polsce. Zrobilibyśmy to dla zdobycia doświadczenia i rozszerzenia grona odbiorców. Musimy działać lokalnie, a myśleć i planować globalnie. Ilu odbiorców spodziewacie się podczas tegorocznej edycji. Trudno jest zapalić ludzi do kultury, tym bardziej nowej, nieznanej. Nie będzie to zawrotna ilość. Ze swojej strony, staraliśmy się maksymalnie poszerzyć grupę docelową. Do każdej instytucji teksty informujące napisane są innym językiem, ujęte w inną formę. Nie chcemy kolejnego eventu, na który przyjdą nasi rodzice, znajomi i będziemy się wzajemnie klepać po ramieniu. Nie zależy nam na tym. Wolimy, by przyszedł ktoś i powiedział: „to jest źle”. Cierpliwość i systematyczność, musimy je wypracować.


Nicholas Riis „You can tell a leopard by its spots”

Celine Trouillet „SONG N°15”


Wojciech Gilewicz „In Practice”

Chcemy, żeby uczestnicy byli świadomi tego, co robią. Nie muszą to być studenci ASP, ale muszą wiedzieć, po co nagrywają.


Chrischa Venus Oswald „Mother Tongue”

Bo to jest chyba „ciężki kawałek chleba”, ten wideo art. Tak, dlatego nim się zajęliśmy. Nie wiadomo, co to jest, czy sztuka, czy nie sztuka, może banał. Chcemy edukować odbiorców. Trochę nas dziwi, że wideo art ma tak trudny odbiór. Wydawałoby się, że najbliżej mu do filmu, który jest przecież tak popularny, ale macie sporo like’ów na Facebooku, ponad 3600. To dużo, jak na Festiwal Sztuki Wideo z Katowic! Na Facebooku nie ma granic, może o to chodzi. W regulaminie jest wyszczególnione, że uczestnikiem MOŻE być student lub absolwent ASP lub kierunków pokrewnych, czy to oznacza, że inni nie są brani pod uwagę? Punkt ten był problematyczny. Chcemy, żeby uczestnicy byli świadomi tego, co robią. Nie muszą to być studenci ASP, ale muszą wiedzieć, po co nagrywają. Wideo art ma być sztuką, a nie filmikiem na Youtube, czy gifem, a w Internecie pojawiają się takie interpretacje. Czy OZON to tylko festiwal? Jesteśmy przede wszystkim grupą artystyczną,

która organizuje raz w roku festiwal, prezentujący jej możliwości organizacyjno-artystyczne. Właśnie wróciliśmy z Paryża [dosłownie, przyjechali do mnie prosto z lotniska – przyp. autorki] gdzie prezentowaliśmy nasz projekt artystyczny. Chcemy dać się poznać, mieć swoją tożsamość jako organizatorzy. Idziesz na wystawę i wiesz, na jakim poziomie artystycznym jest dany uczestnik, na tej podstawie możesz stwierdzić, czy warto przyjść na OZON. W regulaminie zawarty jest punkt, w którym prosicie artystów o opisanie tego, jak ma być przedstawiony ich wideo art. To rzadko zdarza się w Polsce. A jest to istotne dla artysty. Potrafimy spojrzeć z tej perspektywy. Do tego jeszcze dochodzi opis autorski. Widzimy już nasz błąd, który w następnej edycji będzie skorygowany. Pomiędzy ostatecznym terminem nadsyłania prac, a rozpoczęciem Festiwalu zostawiliśmy miesiąc. Dobre przygotowanie do „wymogów” artystów dyktuje nam czas trzech miesięcy. Do twórców wideo artu podchodzimy z pełnym szacunkiem. Widać, że oni również nas szanują, prace wysyłają w starannie i estetycznie zapakowanych kartonach, kopertach, z opisami.


Korzystając z własnego doświadczenia, wiedząc jak bardzo denerwujący jest brak odpowiedzi, wysyłaliśmy potwierdzenie otrzymania pracy. Wiemy co nas „wkurza” i nie chcemy zachowywać się w ten sam sposób! W Polsce często dzieje się tak, że teoretycy odsuwani są od praktyków, mają osobne uczelnie, nie współpracują ze sobą, spotykają się jedynie w momencie, kiedy artysta pokazuje swoje dzieło, a historyk sztuki, czy krytyk ma je ocenić. U Was jest inaczej, w zespole macie dwóch praktyków i jednego teoretyka. Co może dobrego z tego wyniknąć? Różnice są ogromne, często się kłócimy, ale uważamy, że to bardzo wartościowe. Podejście teoretyczne jest bardzo ważne oraz w jakiś sposób inspirujące i na odwrót. Dopóki się nie poznaliśmy i nie rozumieliśmy, wyglądało to tak: „Filip: Aga, na jutro uloteczka! (myśl: co to za problem, włączyć komputer, poklikać i gotowe), Aga: Filip, na jutro tekścik! (myśl: co to za problem, wyciągnąć kartkę, pogryzmolić i gotowe). W rozmowie, chodzi o interakcję, o podzielenie się własnymi poglądami, doświadczeniami, z których może wytworzyć się nowa jakość.

W opisie festiwalu jest słowo przyjemność, która kojarzy mi się z czymś powierzchownym... Przyjemne jest być człowiekiem, który ogląda sztukę. Bardzo często bywa ona niedostępna, stresująca, tworzy dystans. Ludzie boją się pytać, a o to przecież chodzi w sztuce, ona ma prowokować do rozmowy. Artysta nie ma prawa osądzać i oceniać odbiorców, bo tworzy dla nich. Szczególnie, że sztuka, typu malarstwo, rzeźba, czy nawet teatr, prowokuje dziwne zachowania i sprawia, że ludzie połykają kij, są „ą, ę” i nie chcą wyrażać swoich prawdziwych emocji. Tak, galerie, muzea są uświęcane, a nasze hasło brzmi: „Galerie sztuki to nie kościół!”. Nawet, jeśli sztuka jest trudna w odbiorze ze względu na formę, czy tematykę, to chcielibyśmy, żeby dawała przyjemność w kontekście samego spędzania czasu, w którym człowiek może się rozwijać.


WIĘCEJ WKRÓTCE…

Larmo > 2 Ozon  
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you