Page 18

O wędrującym garncarzu-zdunie, co był w XVI wieku Przemysław Nocuń

O architekturze zamku we Wleniu pisano i pisze się bardzo dużo. Ja w tym krótkim tekście chciałbym skupić się na czymś o zdecydowanie mniejszej skali i porozprawiać o zabytku pochodzącym z wleńskiego zamku, a eksponowanym obecnie na wystawie w Ośrodku Kultury, Sportu i Turystyki we Wleniu. Na pierwszym piętrze budynku prezentowana jest bowiem skromna, ale jakże ciekawa wystawa wybranych zabytków z badań archeologicznych zamku. Mieszkańcy Wlenia i turyści odwiedzający przez ostatnich 20 lat górujące nad miastem ruiny, niejednokrotnie mogli przyjrzeć się pracy archeologów, którzy odsłaniali fundamenty kolejnych budynków na zamku, a przy okazji odnajdowali liczne zabytki metalowe, fragmenty ceramiki, szkła. Oczywiście należy traktować je jako bardzo ważne znaleziska, niosące informacje o codziennym życiu na zamku w minionych stuleciach. Z jednej strony więc archeolodzy i architekci zdobywali nowe informacje na temat kształtu i przemian murowanej twierdzy, której architektura musiała być odpowiedzią na panujące trendy, nowości w taktyce oblężniczej, ale i mieścić się w zakresie możliwości finansowych właściciela. Z drugiej strony- fragmenty naczyń, narzędzi i urządzeń przynosiły informacje między innymi na temat jakości życia na zamku. Jednym ze zjawisk, które rozumiemy dziś pod pojęciem komfortowego życia jest ogrzewanie. Na zamku we Wleniu archeolodzy w toku swoich prac odsłonili między innymi pozostałości pieca hypokaustycznego (jednego z najstarszych na Śląsku), czyli systemu ogrzewania na gorące powietrze – jednak to nie o nim chciałbym dziś napisać. Od XIV wieku na śląskich zamkach, dworach oraz w bogatych miejskich domach stawiano już nowe urządzenia grzewcze (znane do dziś) – piece kaflowe. Były one budowane z kafli – początkowo naczyniowych (przypominały bowiem swoim kształtem naczynia – garnki lub miski), ale już od XV wieku licznie pojawiały się kafle płytowe, na których można było umieścić rozmaite przedstawienia. Dzięki pracy archeologów znamy ze Śląska średniowieczne kafle

18

z wizerunkami świętych—najczęściej ze św. Jerzym walczącym ze smokiem, spotykamy kafle heraldyczne, z przedstawieniami rycerzy itp. Sto lat później, czyli w XVI wieku, kiedy to w architekturze i sztuce pojawił się styl renesansowy, także dekoracja na kaflach stawała się coraz bogatsza. Znamy nawet z imienia niektórych mistrzów, którzy je wykonywali – były to niekiedy prawdziwe dzieła sztuki. W Krakowie działał Bartosz z Kazimierza, który wykonał kafle pokryte wielobarwną glazurą, z których zbudowano między innymi wspaniałe piece na przebudowywanym w stylu renesansowym zamku na Wawelu. Na wielu stanowiskach w Małopolsce – zamkach, dworach i w miejskich kamienicach odnajdowano skromniejsze już kafle wzorowane na tych wawelskich, a może nawet wyciskane z tych samych matryc, ale nie zdobione już tyloma kolorami glazury. I tu pojawia się pojęcie matrycy, czyli drewnianej tabliczki, w której, jak w przypadku form do pierników, ryto obraz, który następnie wyciskano w glinie tworząc płytę licową kafla. Do niej doklejano komorę i w ten sposób uzyskano element budujący piec—kafel. Badacze zakładają, że matrycami handlowano, ale także wędrowano z nimi z miejsca na miejsce i przy ich użyciu produkowano identyczne kafle, z których następnie stawiano piece. I tu historia przenosi nas z powrotem do Wlenia. Na wspomnianej wystawie archeologicznej w ośrodku kultury, wśród zabytków z zamku znajduje się piękny XVI-wieczny kafel pokryty zieloną glazurą, a przedstawiający scenę polowania. Widzimy na nim w centralnej części dzika, do którego z prawej dobiega pies myśliwski, natomiast po jego lewej stronie dostrzegamy uciekającego jelenia. Polowanie było typową rozrywką szlachty, która zamieszkiwała wtedy wleński zamek. Dlatego jako element kultury dworskiej i szlacheckiego życia, zostało ono przedstawione także na zamkowym piecu. Niestety nie można na razie jednoznacznie stwierdzić, kto zadecydował o postawieniu pieca ze sceną polowania na zamku we Wleniu, choć prawdopodobne jest, że dokonali tego von Zedlitzowie, którzy w drugiej połowie szesnastego stulecia dokonali znaczącej przebudowy zamku.

Kurier Wleński nr 14  
Kurier Wleński nr 14  
Advertisement