Page 17

WSPOMNIENIA WARTOŚĆ SENTYMENTALNA Czesław Mirosław Szczepaniak

Miejsca, w których przebywaliśmy w młodości nabierają po latach wartości i mocy. Mówi się wartość sentymentalna, czyli zabarwiona uczuciem, sympatią i przywiązaniem. §Mogą to być rzeczy albo miejsca, których już najczęściej, poza nasza pamięcią, nie ma, niestety. Im więcej człowiek w dzieciństwie peregrynuje po świecie, tym na starość cięższy dźwiga tłumoczek wspomnień. W moim przypadku było tak, że od I do VIII klasy wyjeżdżałem do szpitali, sanatoriów, żeby leczyć się i uczyć w szkole. Musiałem pogodzić rehabilitację z nauką. Oczywiście że pomagali mi starsi . W czasie szkolnym uczeń nie zajmuje się takimi sprawami, jak wikt, opierunek, nauka, dach nad głową. Daje nura w dzieciństwo i nie myśli, że to się wszystko kiedyś skończy. Że tak szybko się dorasta. We Wleniu byłem trzy razy. Od jesieni do wiosny. Przebywałem w sanatorium dziecięcym PKP Leśny Dwór. Uczyłem się i sprawiałem kłopoty. To jest wpisane w dzieciństwo. Na krótką metę łatwo być grzecznym, ale dłużej się nie da. Trzeba troszeczkę poszaleć, by potem ciut zbastować. Miejsca, gdzie bywałem, odwiedzam przez internet. Rekompensuję sobie to, że od lat nie ruszam z domu. Takie czasami bywają przypadki, że już się nie da. Że kule i nogi, i ręce nie niosą, choć głowa całkiem sprawna i nie najgorsza pamięć. Tak więc, jestem na bieżąco z miejscami sentymentalnymi. Przepraszam, jeżeli kogoś to bulwersuje. I wolą szkiełko i oko. Nie mieszam tu serca, które jest ważnym

mięśniem. Uczucia rodzą się w głowie. Zakwitają, dojrzewają, owocują i … gasną. Jak wszystko, co się zaczyna, kończy się, niestety. Przed świętami pan Witold Płoński, piekarz z Wlenia, z ulicy Kościelnej 5, podesłał mi publikacje dotyczące ziemi lwóweckiej i książkę Henryka Ogonowskiego, MIASTO I GMINA WLEŃ, Ośrodek Kultury, Sportu i Turystki we Wleniu, Wleń 2012, ss. 99. Na 1. stronie niebieskim długopisem był wpis: Mirkowi! Miłemu i sympatycznemu byłemu wychowankowi Leśnego Dworu Henryk Ogonowski, Wleń – Grudzień 2014 rok. Da mnie ten wpis ma wartość sentymentalną. Przecież pan Henryk Ogonowski był moim kierownikiem szkoły. O jego dowcipie wspominałem w felietonie pt. Listy z „Leśnego Dworu” Garść słów, Tygodnik Kulturalny 1984, nr 7. A kiedy znalazłem się w Kurierze Wleńskim i ujrzałem jego nazwisko, to pomyślałem, w życiu bym nie pomyślał, że się spotkamy na łamach nieregularnika lokalnego. Nauczyciel i uczeń. Dla mnie to ostrzeżenie, żebym się starał, bo mnie czyta mój kierownik szkoły pan Henryk Ogonowski i ci, co mnie z Leśnego Dworu pamiętają. I sprawa robi się poważna. Tu, co tu dużo pisać, chodzi o kondycję wspomnień. Czyli o wartość sentymentalną, która jest podstawą wzruszeń. Trzeba bardzo uważać, bo od łez nieszczęść do łez szczęścia jest niedaleko.

Kącik poezji Stefania Krawiec

WIEM

BICIE SERCA

Wiem, nadejdzie taki dzień, W którym mnie nie będzie. I szafirowa noc, której nie zobaczę. Więc trzeba mądrzej żyć, Szczerzej i inaczej. Oddychać wonią lata, Rozumieć innych ludzi, Zanim nadejdzie dzień, W którym nikt mnie nie obudzi.

Jeszcze bije moje serce, Wyrzeźbione bólem I wciąż traconą nadzieją. Bije uparcie. Jak kobieta prosząca O wsparcie Dla chorego dziecka. Jeszcze płonie Między przeszłością I przyszłością. Nie zamieniło się w popiół Widzę, słyszę, czuję... Żyjemy: moje serce i ja.

Kurier Wleński — Numer 14. — Wydanie Kinowe

17

Kurier Wleński nr 14  
Kurier Wleński nr 14  
Advertisement