Œwiêcenie pokarmów w Wielk¹ Sobotê: 9:00 – 16:30 co pó³ godziny w dolnym koœciele.
Staten Island - Wielkanoc 2026
W dniu Zmartwychwstania Pan Jezus powiedzia³ do swoich uczniów „Pokój wam! Jak Ojciec Mnie pos³a³, tak i Ja was posy³am” (J 20,21).
Z ca³ego serca ¿yczê Wam, aby pokój, który przynosi Zmartwychwsta³y Pan, sta³ siê naszym pokojem, a przez nas tak¿e pokojem tych, którzy s¹ blisko i daleko.
Pragnê ¿yczyæ równie¿, abyœmy z pomoc¹ naszego Zbawiciela, który do koñca nas umi³owa³, z mi³oœci¹ patrzyli na œwiat, na siebie i na drugiego cz³owieka, a przede wszystkim na wielkie dzie³a Bo¿e, które dokonuj¹ siê dla nas, aby nikt nie zgin¹³, lecz aby ka¿dy mia³ ¿ycie wieczne.
Weso³ego Alleluja!
Z okazji Œwi¹t Wielkanocnych ¿yczê zdrowia, spokoju oraz radoœci p³yn¹cej z budz¹cej siê do ¿ycia wiosny. Niech ten wyj¹tkowy czas nape³ni serca nadziej¹ i przyniesie wiele pomyœlnoœci w Pañstwa ¿yciu osobistym i zawodowym.
Z najlepszymi ¿yczeniami i podziêkowaniami za Pañstwa zaanga¿owanie w budowanie dobrego imienia Polski na œwiecie.
Mateusz Sakowicz
Konsul Generalny RP w Nowym Jorku z zespo³em Konsulatu
KRZY¯
“
„
- wystawa w koœciele Œw. Stanis³awa Kostki na Greenpoincie
2 i 3 kwietnia 2026 r. o godz. 20:00 w dolnym koœciele Œw. Stanis³awa Kostki, 607 Humboldt Str na Greenpoincie bêdzie mo¿na obejrzeæ tegoroczn¹ - trzeci¹ z kolei wystawê pt."Krucyfiks - Crucifix". Temat Krzy¿a w artystycznej interpretacji zaprezentuj¹ artyœci: Zosia ¯eleska-Bobrowski, Leszek Kuchniak, Henryk Lasko, Artur Skowron, Jacek WoŸny, Dariusz Kanarek, Wojciech Trzyna i Janusz Skowron - kurator wystawy
Drodzy Czytelnicy, Szanowni Pañstwo,
Wielki Tydzieñ zachêca nas do refleksji: nad spolaryzowanym, pe³nym chorych podzia³ów œwiatem, nad sk³óconymi wspólnotami, organizacjami, rodzinami. Gubi nas i os³abia ¿ycie w bañkach w³asnych przekonañ i racji. Przytakujemy ludziom, którzy podzielaj¹ nasze przekonania, azamykamy siê na argumenty oponentów, lub z góry traktujemy je wrogo. Zapomnieliœmy o szacunku dla adwersarza i elementarnej ¿yczliwoœci; tak w sprawach politycznych, spo³ecznych jak rodzinnych. W³aœnie Wielkanoc niesie nadziejê na zmianê, odrodzenie. Nadziejê, która wymaga jednak wysi³ku, dobrej woli, dystansu. Mo¿e w³aœnie teraz warto ten trud podj¹æ? Œwi¹teczny Kurier otwiera kolorowa, wiosenna, ok³adka autorstwa Beaty Szpury. A w œrodku, jak co roku, ¿yczenia instytucji, organizacji i biznesów adresowane do klientów, pracowników, ca³ej Polonii. Stary, dobry zwyczaj wyra¿ania wdziêcznoœci za ca³oroczne poparcie, ¿yczliwoœæ i wspó³pracê. W wielkanocnym wydaniu znajdziecie Pañstwo artyku³y wprost odnosz¹ce siê do Zmartwychwstania Pañskiego. Jest ciekawa analiza trochê zagadkowego obrazu Rafaela, zatytu³owanego Zmartwychwstanie. Odnotowujemy te¿ zmiany jakie z czasem zachodz¹ w naszych tradycyjnych zwyczajach œwi¹tecznych. Oczywiœcie s¹ sta³e rubryki, a w nich ca³kiem wspó³czesne teksty natematy nurtuj¹ce naszych autorów. Na koniec z wielk¹ serdecznoœci¹ sk³adamy najlepsze ¿yczenia Czytelnikom, Og³oszeniodawcom, Wspó³pracownikom i naszym niestrudzonym, niezawodnyym Autorom. Piêknej Wielkanocy!
Zofia K³opotowska
redaktor naczelna
Zofia Doktorowicz-K³opotowska
sta³a wspó³praca
Maria Bielski, Andrzej Józef D¹browski, Ma³gorzata Ka³u¿a, Czes³aw Karkowski, Krzysztof K³opotowski, Bo¿ena Konkiel, Weronika Kwiatkowska, Chris Miekina, Jolanta Szczepkowska, Katarzyna Zió³kowska
List do redakcji
Gratulacje dla Pani Joli Szczepkowskiej za znakomity artyku³: „Ossolineum – stra¿nik polskiej pamiêci” (Kurier Plus, 21 marca '26).
Szczegó³owo i ze znawstwem opracowany, oddaje doskona³y obraz prawdziwego skarbu polskiego dziedzictwa narodowego, który przetrwa³ najczarniejsze okresy w polskiej historii, nawet te kiedy kraj przesta³ istnieæ na mapie Europy, i który dalej utrzymuje siê obecnie, jako niezwykle ¿ywotny, nowoczesny i postêpowy stra¿nik polskiej kultury.
Stosuj¹c najnowsze technologie z dziedziny bibliotekarstwa, archiwistyki i rekonstrukcji zniszczonych czasem i wojnami bezcennych dokumentów, daj¹c do-
fotografia Zosia ¯eleska-Bobrowski wydawcy
John Tapper
Zofia Doktorowicz-K³opotowska
Adam Mattauszek
stêp do swoich zbiorów miêdzynarodowym naukowcom i badaczom, Ossolineum rozpowszechnia wiedzê nie tylko o polskiej historii która jest czêœci¹ ³aciñskiej Europy, a której rozbiory i wrogie okupacje nie zdo³a³y wyniszczyæ i odstawiæ do lamusa, ale te¿ i o ludziach którzy wtedy mieli i teraz maj¹ wizjê jak tê kulturê polsk¹ chroniæ i œwietnie prezentowaæ na forum œwiatowym. Ossolineum zas³uguje na jak najszersze uznanie, zarówno przez Polskê jak i przez Poloniê za granic¹, a Pani Joli Szczepkowskiej serdeczne dziêki za artyku³.
Z powa¿aniem, Ewa Krystyna Hoffman Jêdruch
Kurier Plus, Inc. Adres: 176 Java Street Brooklyn, NY 11222 Pokój numer 6
Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze by³o ciemno, Maria Magdalena uda³a siê do grobu i zobaczy³a kamieñ odsuniêty od grobu. Pobieg³a wiêc i przyby³a do Szymona Piotra oraz do drugiego ucznia, którego Jezus kocha³, i rzek³a do nich: „Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go po³o¿ono”. Wyszed³ wiêc Piotr i ów drugi uczeñ iszli do grobu. Biegli obydwaj razem, lecz ów drugi uczeñ wyprzedzi³ Piotra i przyby³ pierwszy do grobu. A kiedy siê nachyli³, zobaczy³ le¿¹ce p³ótna, jednak¿e nie wszed³ do œrodka. Nadszed³ potem tak¿e Szymon Piotr, id¹cy za nim. Wszed³ on do wnêtrza grobu i ujrza³ le¿¹ce p³ótna oraz chustê, która by³a na Jego g³owie, le¿¹c¹ nie razem z p³ótnami, ale oddzielnie zwiniêt¹ w jednym miejscu. Wtedy wszed³ do wnêtrza tak¿e i ów drugi uczeñ, który przyby³ pierwszy do grobu. Ujrza³ i uwierzy³. (J 20, 1-8)
Ilekroæ przygotowujê siê do dnia Zmartwychwstania przywo³ujê wspomnienia, które s¹ czymœ wiêcej ni¿ tylko wspomnieniami. Szczytem prze¿yæ wielkanocnych jest Rezurekcja, do której przygotowywaliœmy siê ju¿ w Wielk¹ Sobotê. W domu pachnia³o œwiêconk¹ i odœwiêtn¹ czystoœci¹. Po powrocie z wieczornej Liturgii Wielkiej Soboty mogliœmy spo¿yæ nieco wielkanocnych przysmaków, do których nale¿a³a kaszanka. Nie do koñca mo¿na by³o j¹ zaliczyæ do zakazanych pokarmów miêsnych. Czeka³a na nas w piecu chlebowym, zniewalaj¹c swoim zapachem. Co za uczta. Zapach, smak, chrupi¹ca skórka. Tego siê nie zapomina. A potem przygotowania do Rezurekcji. K¹piel w balii, wyci¹ganie z szafy nowych ubrañ i butów, które mia³y swoj¹ inauguracjê na Rezurekcji. Czêsto b¹ble iotarcia towarzyszy³y tej nowoœci. Syci i radoœni k³adliœmy siê spaæ, prosz¹c rodziców, aby rano obudzili nas na Rezurekcjê.
A gdy rankiem przysz³o dobudzenia, to nie by³o tak ³atwo wygrzebaæ siê z ciep³ego ³ó¿ka. Mama lekko potrz¹sa³a nami mówi¹c, ¿e czas ju¿ wstawaæ. A gdy to nie skutkowa³o to œci¹ga³a z nas pierzynê lub polewa³a wod¹. Po porannym obmyciu twarzy i ubraniu siê ruszaliœmy do koœcio³a. Droga liczy³a oko³o czterech kilometrów. Wêdrowaliœmy polami, lasami i ³¹kami. Z ca³ej okolicy wszyscy zd¹¿ali w jednym kierunku. Poranne zorze malowa³y niebo na wschodzie, budz¹c ze snu skowronka, wiosennego œpiewaka. Unosi³ siê wysoko nad zieleniej¹cymi polami i dŸwiêcznym g³osem towarzyszy³ nam w radosnej drodze. Wkoœciele œpiew kap³ana: „Chrystus zmartwychwsta³!” otwiera³ bramy innego œwiata. Dope³nieniem by³a procesja, a póŸniej œniadanie wielkanocne.
Inne wielkanocne wspomnienia powracaj¹ do mnie od kilku lat. S¹ zwi¹zane z wielkanocn¹ pielgrzymk¹ do Ziemi Œwiêtej. Nie da siê ich zapomnieæ. Jedyna i niepowtarzalna procesja Niedzieli Palmowej z Betfage do Jerozolimy. Msza Wieczerzy Pañskiej przy pustym Grobie Jezusa. W Wielki Pi¹tek uliczki Jerozolimy prowadz¹ce na Golgotê i Droga Krzy¿owa œladami Chrystusa. A na koniec Niedziela Wielkanocna. Stoimy przy pustym Grobie Jezusa i œpiewamy weso³e Alleluja, które w ró¿nych jêzykach brzmi tak samo. Potê¿ny œpiew odbija siê o sklepienie kopu³y Bazylki Zmartwychwstania Pañskiego i miesza ze œwiat³em wdzieraj¹cym siê oknem w szczycie kopu³y. Ogarnia nas œwiat³o zmartwychwstania, które z pustego grobu dotyka nieba i wraca, ogromn¹ radoœci¹ do naszych
serc, które œpiewaj¹ Alleluja, Chrystus zmartwychwsta³. To coœ wiêcej ni¿ wspomnienie. To uobecnienie tego co dzia³o siê tu prawie dwa tysi¹ce lat temu.
Mo¿emy sobie wyobraziæ piêkny œwit w ogrodzie jerozolimskim. Na wschodzie pojawiaj¹ siê pierwsze zorze poranne. Pachnie zieleni¹ i kwiatami. Poranne ptaki zachwycaj¹ œpiewem. Jest piêknie i radoœnie. Radoœæ poranka m¹ci nieco grób Józefa z Arymatei, który jest dzisiaj dziwnie otwarty, odsuniêty kamieñ rzuca siê w oczy. Zauwa¿y³a to Maria Magdalena, która rankiem przyby³a do grobu. Ewangelista uj¹³ to w s³owach: „Maria Magdalena uda³a siê do grobu i zobaczy³a kamieñ odsuniêty od grobu”. Zapewne, zd¹¿aj¹c dogrobu nie zauwa¿y³a piêkna poranka. W sercu dŸwiga³a ogromny ból i smutek po stracie swego Mistrza. By³a œwiadkiem jak Chrystus dŸwiga³ krzy¿ na Golgotê, umiera³ na nim i jak Go z³o¿ono do grobu Józefa z Arymatei. Z powodu nagl¹cego czasu nie dope³niono pewnych czynnoœci pogrzebowych. Sz³a do grobu, aby namaœciæ cia³o Jezusa. Ku swemu przera¿eniu i zdziwieniu zauwa¿y³a, ¿e grób jest pusty. Przybieg³a do aposto³ów Szymona Piotra i Jana, mówi¹c: „Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go po³o¿ono”. Aposto³owie biegn¹ do grobu. Wchodz¹ do niego i widz¹, ¿e grób jest pusty. Pozosta³y tylko szaty, w które by³o owiniête cia³o Jezusa. Nie wiemy co wtedy dzia³o
siê w ich sercach. Zapewne wspomnieli s³owa Jezusa, ¿e po trzech dniach zmartwychwstanie. Brzmia³o to dla nich dziwnie inierealnie, ale w œwietle pustego grobu nabiera³o innego, rzeczywistego znaczenia.
To wystarczy³o Janowi, aby uwierzy³. Ewangelista zanotowa³: „Wtedy wszed³ do wnêtrza tak¿e i ów drugi uczeñ, który przyby³ pierwszy do grobu. Ujrza³ i uwierzy³”. Wtedy dla nich ca³e piêkno i radoœæ poranka sprz¹g³y siê znadprzyrodzon¹ radoœci¹ siêgaj¹ca nieba. Wybrzmia³o wtedy bez s³ów pierwsze radosne Alleluja. Chrystus zmartwychwsta³.
Jego zmartwychwstanie jest tak¿e naszym zmartwychwstaniem. I to jest trzecie najwa¿niejsze wspomnienie poranka wielkanocnego. To wspomnienie jest tak¿e czymœ wiêcej ni¿ tylko wspomnieniem. Jest w pewnym sensie uobecnieniem.
Aby pe³niej zrozumieæ wspó³granie wspomnienia z uobecnieniem siêgnijmy do opisu ustanowienia Eucharystii, która mia³a miejsce przed mêk¹ Chrystusa. W Wielki Czwartek podczas Ostatniej Wieczerzy, w kontekœcie ¿ydowskiej Paschy Jezus wzi¹³ chleb, ³ama³ go i rozdawa³ uczniom mówi¹c: „Bierzcie i jedzcie, to jest Cia³o moje”. Po wieczerzy poda³ Aposto³om kielich wype³niony winem ze s³owami „Pijcie z niego wszyscy, bo to jest moja Krew Przymierza, która za wielu bêdzie wylana na odpuszczenie grzechów”. Nastêpnie nakaza³ uczniom: „To czyñcie na moj¹ pami¹tkê”. Wydarzenie to jest fundamentem Mszy œwiêtej.
Katechizm Koœcio³a Katolickiego przypomina, ¿e „Zbawiciel nasz podczas Ostatniej Wieczerzy, tej nocy, której zosta³ wydany, ustanowi³ eucharystyczn¹ Ofiarê Cia³a i Krwi swojej, aby w niej na ca³e wieki, a¿ do swego przyjœcia, utrwaliæ ofiarê krzy¿a i tak umi³owanej Oblubienicy – Koœcio³owi powierzyæ pami¹tkê swej mêki i zmartwychwstania”.
Stosuj¹c daleko posuniêta analogiê mo¿emy powiedzieæ, ¿e nasze potrójne wspomnienie wydarzeñ paschalnych uobecnia Chrystusa w naszym ¿yciu. Jest On w szczególny sposób obecny wœród nas ze swoim orêdziem zbawienia. To orêdzie realizuje w naszm ¿yciu tu i teraz. A zatem œpiewajmy radosne Alleluja. Chrystus zmartwychwsta³. ❍
Zapraszamy na strony Autora: ryszardkoper. pl i nytravelclub.pl
Radoœæ Zmartwychwstania i chusta œw. Weroniki
W dniu Zmartwychwstania Pana Jezusa, które dokona³o siê ponad dwa tysi¹ce lat temu, moje myœli biegn¹ do Weroniki – tej z szóstej stacji Drogi Krzy¿owej. To ona odwa¿nie otar³a twarz Zbawicielowi, a w darze za ten gest otrzyma³a odbicie Jego oblicza na chuœcie. Dziœ relikwia ta jest jedn¹ z najcenniejszych pami¹tek ziemskiego ¿ycia Jezusa.
W pi¹t¹ niedzielê Wielkiego Postu chusta œw. Weroniki zosta³a wystawiona w Bazylice œw. Piotra. Uroczystoœæ odby³a siê watmosferze modlitwy – bi³y dzwony, a wierni mogli zobaczyæ relikwiê w loggii nad pos¹giem œwiêtej.
Wyobra¿am sobie, co musia³a poczuæ ta dzielna kobieta, gdy dotar³a do niej wiado-
moœæ, ¿e grób Jezusa jest pusty. Widzê j¹, jak bierze chustê w rêce, przytula j¹ do serca i zaczyna tañczyæ, œpiewaæ, radowaæ siê. Ten obraz pomaga mi zrozumieæ, jak i ja mogê prze¿ywaæ radoœæ Zmartwychwstania – przyobleczony duchowo w szatê otrzyman¹ podczas sakramentu chrztu œwiêtego, naznaczon¹ mi³oœci¹ Boga. ¯yczê sobie iCzytelnikom „Kuriera Plus”, aby ka¿dy krok naszego ¿ycia stawa³ siê tañcem zaufania, a œpiew – wyznaniem wiary, ¿e Jezus naprawdê ¿yje.
Parafia œw. Stanis³awa Biskupa i Mêczennika zaprasza na tradycyjne poœwiêcenie pokarmów na stó³ wielkanocny.
Strach jeŸdziæ do Stanów
W ubieg³ym roku, mimo ¿e turystyka na œwiecie wyraŸnie przyspieszy³a, Stany Zjednoczone by³y jedynym du¿ym krajem, który odnotowa³ spadek liczby zagranicznych goœci. Jak wynika z danych World Travel and Tourism Council, liczba przyjazdów zmniejszy³a siê o 6 proc. Tendencja ta utrzymywa³a siê tak¿e w styczniu tego roku. Liczba odwiedzaj¹cych by³a o 5 proc. ni¿sza ni¿ w styczniu 2025 roku.
Szczególnie widoczny by³ spadek przyjazdów z Kanady, tradycyjnie drugiego po Meksyku najwa¿niejszego rynku dla amerykañskiej turystyki. W styczniu liczba kanadyjskich turystów zmniejszy³a siê a¿ o 28 proc., w porównaniu z analogicznym okresem 2024 roku. WyraŸne spadki odnotowano równie¿ jeœli chodzi o turystów z Niemiec i Francji. Wyj¹tkiem pozostaje Wielka Brytania sk¹d przyjecha³o o oko³o 0,5 proc wiêcej osób.
„Kiedy 11 milionów zagranicznych turystów nagle nie przyje¿d¿a, bran¿a traci miliardy dolarów” – podkreœla Erik Hansen z U.S. Travel Association, organizacji promuj¹cej podró¿e do iw obrêbie Stanów Zjednoczonych.
Spadek przyjazdów wi¹¿e siê bezpoœrednio z pogorszeniem stosunków z Kanad¹ i wprowadzeniem przez administracjê Donalda Trumpa zaostrzonych zasad
Uroczystoœæ odbêdzie siê w sobotê, 4 kwietnia 2026 roku o godz. 9:00 rano. Spotkanie rozpocznie siê wspóln¹ modlitw¹, po której nast¹pi b³ogos³awieñstwo pokarmów.
Obrzêdowi przewodniczyæ bêdzie arcybiskup Nowego Jorku Ronald Hicks. Serdecznie zapraszamy wszystkich parafian i goœci do wspólnego prze¿ycia tej piêknej, wielkanocnej tradycji.
Niech ³aski p³yn¹ce z chwalebnego Zmartwychwstania Pañskiego – mi³oœæ, przebaczenie i pokój –obficie nape³niaj¹ serca nas wszystkich.
B³ogos³awionych Œwi¹t Wielkanocnych
ca³ej Polonii ¿yczy
Katolicki Klub Dyskusyjny
œw. Jana Paw³a II
wjazdu do kraju. Obywatelom kilkudziesiêciu pañstw, g³ównie afrykañskich, zakazano wjazdu ca³kowicie. Wprowadzono nowe op³aty zawizy turystyczne i biznesowe, tzw. visa integrity fee, która ma zniechêcaæ do przekraczania dozwolonego czasu pobytu.
Na granicach nasili³y siê równie¿ kontrole, w tym przeszukiwanie urz¹dzeñ elektronicznych, na przyk³ad telefonów, których treœæ (zgodnie z amerykañskim prawem) mo¿e byæ nawet skopiowana przez s³u¿by imigracyjne. Czêœæ podró¿nych by³a zatrzymywana lub otrzymywa³a odmowê wjazdu. To nie koniec obostrzeñ. Wkrótce osoby z krajów objêtych uproszczon¹ procedur¹ elektronicznej autoryzacji mog¹ zostaæ zobowi¹zane do przedstawienia nawet piêciu lat historii aktywnoœci w mediach spo³ecznoœciowych. Wed³ug World Travel and Tourism Council mo¿e siê to prze³o¿yæ na utratê nawet 15,7 mld dolarów w bran¿y turystycznej.
Felicity Morgan, brytyjska audytorka handlowa mieszkaj¹ca miêdzy Amsterdamem i Londynem, przyzna³a w rozmowie z New York Timesem, ¿e zrezygnowa³a z planowanego wyjazdu do Miami na 50 urodziny przyjació³ki wobawie przed ewentualn¹ odmow¹ wjazdu. „To œrodki, których spodziewalibyœmy siê raczej po Chinach czy pañstwach Bliskiego Wschodu, a nie po Ameryce” – mówi, odnosz¹c siê do przy-
padków zatrzymañ na lotniskach w zwi¹zku z treœciami publikowanymi w sieci. Bran¿a turystyczna liczy jednak, ¿e rok 2026 przyniesie odwrócenie negatywnego trendu. Latem Stany Zjednoczone bêd¹ wspó³gospodarzem pi³karskich mistrzostw œwiata FIFA World Cup, a w kalendarzu znajduj¹ siê równie¿ liczne wydarzenia zwi¹zane z 250 rocznic¹ powstania pañstwa amerykañskiego oraz stuleciem legendarnej autostrady Route 66. Wstêpne prognozy firmy doradczej Oxford Economics mówi¹ o wzroœcie przyjazdów miêdzynarodowych do Stanów Zjednoczonych o 3,9 proc. I tak by³by to jednak wynik niewystarczaj¹cy, by odrobiæ straty z pocz¹tku drugiej kadencji Trumpa. Analitycy ostrzegaj¹, ¿e niepewnoœæ regulacyjna i dzia³ania egzekucyjne administracji mog¹ ponownie sprawiæ, ¿e USA wypadn¹ s³abiej ni¿ konkurencyjne kierunki turystyczne.
Teoretycznie mundial ma przyci¹gn¹æ miliony kibiców pi³karskich, przede wszystkim do 11 amerykañskich miast, gdzie bêd¹ odbywaæ siê mecze. Czêœæ œrodowiska pi³karskiego, w tym by³y prezydent FIFA, Sepp Blatter, wzywa jednak do bojkotu turnieju w zwi¹zku zdzia³aniami amerykañskich s³u¿b imigracyjnych. Wezwanie to, choæ na razie mocno symboliczne, pokazuje jak bardzo niedobr¹ opiniê maj¹ obecnie w Europe Stany Zjednoczone.
Floryda, jeden z najchêtniej odwiedzanych stanów przez turystów zagranicznych, najlepiej odzwierciedla ogólnokrajowe spadkowe tendencje. Wed³ug szacunków
w³adz stanowych liczba goœci z Kanady, którzy zwykle zim¹ masowo przyje¿d¿aj¹ do tego stanu, spad³a o 14,7 proc. Linie lotnicze WestJet ograniczy³y nawet letnie po³¹czenia do USA, w tym do Orlando, a Air Transat zapowiedzia³y ca³kowite zawieszenie lotów na Florydê w sezonie letnim. Równie¿ koncern The Walt Disney Company ostrzeg³ inwestorów przed „niekorzystnymi trendami”. Chodzi tu szczególnie o spodziewan¹ liczbê goœci zagranicznych w amerykañskich parkach rozrywki. Czêœæ klientów, coraz czêœciej wybiera inne miejsca gdzie mo¿na zobaczyæ mniej wiêcej to samo, m.in park pod Pary¿em czy w Tokio, zamiast Walt Disney World na Florydzie.
Analiza rezerwacji biletów lotniczych wskazuje na ponad 14-procentowy spadek zainteresowania w Europie na lipiec w porównaniu z rokiem ubieg³ym. W Niemczech zaktualizowano ostrze¿enia dla podró¿nych, zwracaj¹c uwagê na „ryzyko przemocy politycznej i dzia³añ s³u¿b imigracyjnych w niektórych miastach USA.” We Francji sprzeda¿ wycieczek do Stanów Zjednoczonych w styczniu by³a o blisko 40 proc. ni¿sza ni¿ rok wczeœniej. Brytyjskie biura podró¿y obserwuj¹ stagnacjê popytu i dywersyfikuj¹ ofertê, kieruj¹c j¹ w stronê Azji, Ameryki Po³udniowej i Bliskiego Wschodu. Czêœæ przedstawicieli bran¿y wskazuje na rosn¹ce ceny, oraz niepewnoœæ polityczn¹ jako czynniki os³abiaj¹ce atrakcyjnoœæ Stanów Zjednoczonych.
W pi¹t¹ niedzielê Wielkiego Postu chusta œw. Weroniki zosta³a wystawiona w Bazylice œw. Piotra
W niedzielê wielkanocn¹
Rafael, którego wielk¹ wystawê malarstwa w³aœnie otwarto w Metropolitan Museum, namalowa³ jeden z pierwszych w karierze obrazów. Przedstawia Zmartwychwstanie. Podziwiamy mistrza Renesansu w³oskiego, ale od razu widaæ, ¿e coœ siê na tym wizerunku nie zgadza. Nie jest to obraz (dziœ w Sao Paulo, Brazylia) odzwierciedlaj¹cy literê Pisma Œwiêtego. W Ewangeliach œw. Matusza, Marka i £ukasza, tak¿e œw. Jana, kolejnoœæ opisanych wydarzeñ jest inna, równie¿ sceneria grobu nie przypomina okolicznoœci znanych nam z biblijnej relacji. Nie ulega w¹tpliwoœci, ¿e Rafael zmieœci³ na niewielkiej desce skrót wydarzeñ i zawar³ w tym malowidle ca³¹ symbolikê Zmartwychwstania. Dlaczego tak? Mimo, ¿e nowe pr¹dy intelektualne znajdowa³y siê ju¿ we W³oszech w pe³nym rozkwicie, jednak si³a tradycyjnych pogl¹dów by³a potê¿na. Zapewne artysta kierowa³ siê star¹ zasad¹ papie¿a Grzegorza Wielkiego, który w œredniowiecznej walce z przeciwnikami obrazów, przekonywa³, ¿e wiêkszoœæ wiernych nie umie pisaæ ani czytaæ, tote¿ aby powiedzieæ im o naukach Pisma Œwiêtego, obrazy s¹ u¿ytecznym narzêdziem, takim jak wspó³czeœnie ksi¹¿ki z obrazkami dla dzieci: „obrazy s¹ tym dla nie potrafi¹cych czytaæ, czym pismo dla tych, co umiej¹” – powiada³.
Na wizerunku ogl¹damy trzy Marie id¹ce do grobu, podczas gdy Chrystus triumfuj¹cy ju¿ zmartwychwsta³ i stoi na p³askiej jak talerz chmurce, ku przera¿eniu i podziwieniu stra¿ników rzymskich.
Tymczasem ewangeliœci pisz¹, i¿ dzia³o siê tak: weŸmy jako przyk³ad stosowny fragment ze œw. £ukasza:
„…bardzo rano przysz³y [trzy Marie] do grobu, nios¹ wonne rzeczy, które nagotowa³y.
I nalaz³y kamieñ odwalony odgrobu.
I wszed³szy, nie nalaz³y cia³a Pana Jezusowego. […]
Oto dwaj mê¿owie stanêli przy nich w szatach œwietnych. […]
Niemasz go tu, ale wsta³” (£ 24: 1-6]
Marie zasta³y ju¿ pusty grób, nie by³y œwiadkami cudu (choæ u œw. Mateusza mo¿na na si³ê doszukaæ siê takiej sugestii), na pewno jednak grób by³ wydr¹¿ony w skale i wejœcie przywalone kamieniem, a nie w formie ozdobnego sarkofagu. Dodatkowe elementy obrazu potwierdzaj¹ sugestiê: oto istota Zmartwychwstania, zapowiedŸ zbli¿enia „nieba” i „ziemi” i nastania królestwa bo¿ego – nie kiedyœ i gdzieœ tam, ale tu i teraz.
Rafael doskonale uchwyci³ iodda³ w wizualnej formie istotê Zmartwychwstania – chrzeœcijañsk¹ koncepcjê dziœ przez nas zapomnian¹ i a jego skutki – od³o¿one na „kiedyœ”, po koñcu œwiata. * * *
Narracjê biblijn¹ mamy w górnej czêœci obrazu – oto trzy Marie id¹ krêt¹ drog¹ – pierwsza z pucharkiem na „drogie maœci”, druga z ga³¹zk¹ oliwn¹, trzecia ze z³o¿onymi rêkami. Przybywaj¹ z góry – w tle jakiœ górzysty krajobraz z rzek¹ w dolinie (aluzja do chrztu?), wschód s³oñca komunikuje nastanie trzeciego dnia od Ukrzy¿owania. Przed nimi ozdobny, marmurowy sarkofag z odsuniêtym wiekiem i czterej stra¿nicy (ka¿dy w jednym rogu grobowca) przestraszeni, zas³aniaj¹ oczy na widok blasku bij¹cego od zmartwychwsta³ego Jezusa. Tak siê dzia³o w planie relacji ewangelistów, choæ chronologia wydarzeñ by³a inna: zmartwychwstanie nast¹pi³o „wczeœniej” (cudzys³ów konieczny!) iMarie spotka³y tylko anio³ów – tu na obrazie ulatuj¹cych w powietrzu obok Chrystusa i zaœwiadczaj¹cych palcami skierowanymi ku niebu o cudzie, którego Ÿród³em jest boska potêga.
* * *
Dwudzielnoœæ dzie³a Rafaela jest wyraŸna: komunikowane znaczenie wymaga dodatkowych symboli – elementów nieobecnych w Biblii.
Jezus dominuj¹cy nad ca³oœci¹ przedstawienia trzyma w rêku tzw. sztandar triumfu – czerwony poziomy krzy¿ na bia³ym polu. Standardowy symbol zmartwychwstania, zwyciêstwa nadœmierci¹, oznaka nadziei – to stary atrybut, wywodz¹cy siê z IV wieku. Dziœ, gdy go widzimy z ka¿dym barankiem wielkanocnym; pamiêtajmy, to nie zwyk³a ozdoba, ale dawny, znacz¹cy wiele symbol.
Jezus ubrany jest w czerwon¹ togê, kolor tradycyjnie przeznaczony dla potê¿nych panów, wielkich w³adców, królów. Dwoma palcami w znaku pokoju, wskazuje na niebo ruchem, który naœladuj¹ towarzsz¹cy mu anio³owie. Na trawie (pod tarcz¹ ¿o³nierza w czerwonych pantalonach) stoi ¿uraw, ptak, który zabija wê¿e, a po przeciwnej stronie jeden z nich wije siê pod nog¹ ¿o³nierza w bia³ych poñczochach. A w¹¿ – wiadomo – zawsze symbolizowa³ grzech, szatana, tote¿ podobn¹ rolê, czyli symboliczn¹ – pogromcy wê¿a, spe³nia ów niepozorny ptak.
Obraz jest p³aski, tak jakby Rafael, ów przysz³y wielki mistrz, który obok Leonarda da Vinci i Micha³a Anio³a mia³ stan¹æ w rzêdzie gigantów Renesansu, nie zna³ zasad perspektywy, ju¿ dawno opanowanych i stosowanych w malarstwie. Artysta wczeœnie zmar³, wiêc zosta³o po nim wiele wspania³ych obrazów (najpiêkniejsze w Muzeum Watykañskim) i legenda geniusza.
* * *
Czytelnik mo¿e s³usznie zapytaæ: po co te detale, po co symbole, których nikt nie rozumie? Obraz jest jakimœ rebusem niemo¿liwym do odczytania.
Przypominam wy¿ej przytoczone s³owa papie¿a Grzegorza wypowiedziane w VI w.: obraz jest dla tych, którzy nie potrafi¹ czytaæ. Z czasem wykszta³ci³a siê bogata wizualna symbolika religijna, która zawiera³a w sobie g³êbokie treœci. Do ich „odczytania”, tj. zrozumienia, wiernym doœæ by³o zobaczyæ uk³ad znaków na p³askiej powierzchni obrazu: jeden wizerunek wystarcza³ za ca³¹ opowieœæ – podawa³ jednoczeœnie i narracjê biblijn¹, i wy¿szy, metaforyczny sens dzie³a. Ów jêzyk malarski zosta³ praktycznie pod koniec XVII w. zapomniany. My dzisiaj, niewolnicy epoki Gutenberga, potrzebujemy specjalistycznych studiów dla tego, co dawny widz ogarnia³ jednym spojrzeniem i pojmowa³ natychmiast. Widzia³, rozumia³ i przypomina³ sobie oistocie Zmartwychwstania: oto œwit ludzkoœci, nastêpuje pojednanie ziemi i nieba, Chrystus po³¹czy oba œwiaty i nastanie królestwo Bo¿e na ziemi. Takie jest oryginalne znaczenie Wielkanocy: przyjdzie nie kiedyœ, po koñcu œwiata i jakiej totalnej zag³adzie, ale teraz w ów dzieñ niebywa³y dzieje siê wielki cud.
Rafael – Zmartwychwstanie
Zdrowych i pogodnych
Zdrowych i pogodnych
Œwi¹t Wielkanocnych,
Zdrowych i pogodnych Œwi¹t Wielkanocnych,
Zdrowych i pogodnych Œwi¹t Wielkanocnych,
Zdrowych i pogodnych Œwi¹t Wielkanocnych,
Zdrowych i pogodnych Œwi¹t Wielkanocnych,
pe³nych wiary, nadziei i radosnego nastroju,
pe³nych wiary, nadziei i radosnego nastroju,
Œwi¹t Wielkanocnych, wiary, nadziei i mi³oœci, radosnego
wiary, nadziei i radosnego
pe³nych wiary, nadziei i mi³oœci, radosnego nastroju,
pe³nych wiary, nadziei i mi³oœci, radosnego nastroju,
wiary, nadziei i mi³oœci, radosnego
pe³nych wiary, nadziei i mi³oœci, radosnego nastroju,
serdecznych spotkañ z najbli¿szymi oraz
pe³nych wiary, nadziei i mi³oœci, radosnego nastroju, serdecznych spotkañ z najbli¿szymi oraz Weso³ego Alleluja
serdecznych spotkañ z najbli¿szymi oraz Weso³ego Alleluja
serdecznych spotkañ z najbli¿szymi oraz Weso³ego Alleluja
serdecznych spotkañ z najbli¿szymi oraz Weso³ego Alleluja
serdecznych spotkañ z najbli¿szymi oraz Weso³ego Alleluja
serdecznych spotkañ z najbli¿szymi oraz
serdecznych spotkañ z najbli¿szymi oraz Weso³ego Alleluja
serdecznych spotkañ z najbli¿szymi oraz
¿ycz¹
¿ycz¹
¿ycz¹
¿ycz¹
¿ycz¹
¿ycz¹
Pawe³ Pachacz – Prezes, Rada Dyrektorów, Komisja Rewizyjna, Agnieszka Granatowska – Dyrektor Wykonawczy oraz Pracownicy
Pawe³ – Prezes, Rada Dyrektorów, Komisja Rewizyjna, Agnieszka Granatowska – Dyrektor Wykonawczy Pracownicy oraz Pracownicy
Rada Dyrektorów, – Dyrektor Wykonawczy oraz
Centrum Polsko-S³owiañskiego
Centrum Polsko-S³owiañskiego Pracownicy
Polsko-S³owiañskiego
Centrum Polsko-S³owiañskiego Polsko-S³owiañskiego Polsko-S³owiañskiego
PULASKI ASSOCIATION of BUSINESS and PROFESSIONAL MEN, Inc. www.pulaskiassociation.com
Polskie wczoraj i dziœ
Insurekcja wielkanocna 1794
Po drugim rozbiorze Polski i objêciu w³adzy przez Targowicê, du¿a czêœæ spo³eczeñstwa sprzeciwia³a siê nowej sytuacji i gotowa by³a walczyæ o odzyskanie suwerennoœci.
Pozosta³e po rozbiorach terytorium Rzeczpospolitej kontrolowane by³o przez carat. W wiêkszych miastach stacjonowa³y garnizony rosyjskie. W Warszawie garnizon okupantów liczy³ ponad osiem tysiêcy ¿o³nierzy. Ju¿ pod koniec 1793 r. zacze³y siê tworzyæ podziemne organizacje niepodleg³oœcowe. G³ównym oœrodkiem tej dzia³alnoœci by³a Warszawa.
Nastroje wolnoœciowe wzmog³y siê kiedy do stolicy dotar³a wiadomoœæ o wybuchu insurekcji pod wodz¹ Tadeusza Koœciuszki oraz o zwyciêstwie jego wojsk nad Rosjanami wbitwie pod Rac³awicami 4-go kwietnia 1794 r.
Wiêkszoœæ polskich oficerów d¹¿y³a do przyspieszenia rewolty w Warszawie ze wzglêdu na pog³oski o zredukowaniu liczby wojsk koronnych przez w³adze carskie. Obawiano siê równie¿, ¿e Rosjanie mog¹ otoczyæ koœcio³y, w których mia³y odbywaæ siê nabo¿eñstwa wielkanocne i aresztowaæ znajduj¹cych siê tam mê¿czyzn
Powstanie w stolicy rozpoczê³o siê 17go kwietnia, w Wielki Czwartek. Si³y polskie by³y liczebnie mniejsze od wojsk carskich i wynosi³y nieco ponad trzy tysi¹ce ¿o³nierzy oraz oko³o 2,500 milicji. Powstañcy mogli jednak liczyæ na pomoc ludnoœci Warszawy, która przyczyni³a siê do opanowania miejskiego Arsena³u i zdobycia du¿ej iloœci broni. Zaciête walki trwa³y dwa dni. Pomimo przewagi liczebnej si³y rosyjskie zosta³y rozbite. Du¿e znaczenie mia³ czynnik zaskocznia. Czêœæ oddzia³ów wroga wyco-
Weso³ego
fa³a siê z miasta. Wiêkszoœc zosta³a otoczona i zmuszona do kapitulacji. Straty Polaków wynios³y prawie tysi¹c poleg³ych i rannych ¿o³nierzy oraz siedemset cywili i cz³onków milicji. Straty rosyjskie s¹ trudne do oszacowania. Historycy oceniaj¹ je na 2000 – 4000 ¿o³nierzy i oficerów. Insurekcja warszawska uwa¿ana jest za najwiêkszy sukces militarny powstania koœciuszkowskiego. Zdarza³y siê niestety przypadki mordowania jeñców przez stronê polsk¹. Wed³ug niektórych relacji powstañcy wrzucali do Wis³y poleg³ych i ciê¿ko rannych Rosjan, co mia³o byæ przestrog¹ dla stacjonuj¹cych pod Warszaw¹ wojsk pru-
skich. Kilka miesiêcy póŸniej oddzia³y carskie dokona³y w odwecie krwawej rzezi Pragi.
Na czele ludnoœci miejskiej walcz¹cej w insurekcji stan¹³ mistrz szewski Jan Kiliñski mianowany pu³kownikiem. Wszed³ równie¿ do Rady Najwy¿szej Narodowej, która objê³a w³adzê w stolicy. Rada uzna³a Tadeusza Koœciuszkê za wodza naczelnego. W czerwcu Kiliñski wys³a³ na pomoc Koœciuszce uzbrojone oddzia³y z Warszawy. Pod koniec powstania zosta³ oddelegowany do Wielkopolski, gdzie aresztowa³y go w³adze pruskie i przekaza³y Rosjanom. Do grudnia 1796 roku przebywa³ w twierdzy Pietropaw³owskiej w Petersburgu. Zwolniony wraz z Koœciuszk¹ po œmierci carycy Katarzyny uda³ siê do Wilna gdzie wst¹pi³ do konspiracji niepodleg³oœciowej. Ponownie aresztowany zosta³ zes³any w g³¹b Rosji. Powróci³ z zes³ania po dwóch latach. Resztê ¿ycia spêdzi³ w Warszawie nie anga¿uj¹c siê w sprawy publiczne. Pozostawi³ po sobie dwa tomy pamiêtników. Jan Kiliñski zmar³ w Warszawie w styczniu 1819 r. ❍
Z okazji Œwi¹t Wielkanocnych ¿yczymy wszystkim ciep³a domowego, mi³oœci bliŸniego i wzajemnej ¿yczliwoœci.
Aby Zmartwychwsta³y Chrystus nape³ni³ nasze serca nadziej¹ i obfitoœci¹ ³ask.
Bankiet Parady Pu³askiego w Venetian, Garfield, NJ – 18 wrzeœnia
Msza Œw., Œniadanie i Parada Pu³askiego – 4 paŸdziernika
Komitet Parady Kazimierza Pu³askiego wraz z dr Iwon¹ Korg¹ - Wielkim Marsza³kiem Parady Pu³askiego 2026 www.pulaskiparade.org
Kazimierz Wierzbicki
Powstañcy prowadz¹ jeñców rosyjskich
Kartki z przemijania
Trochê oklasków zebra³em podczas wielkiej manifestacji przeciw Trumpowi pod has³em „No Kings”, która odby³a siê w minion¹ sobotê na Manhattanie. Nie dlatego, ¿em rozpoznawalny, tylko dlatego, ¿e wszed³em w niezwykle gêsty t³um manifestantów przy pomocy chodzika na czterech kó³kach. Zró¿nymi chodzikami widzia³em tak¿e innych maszeruj¹cych, równie bia³ow³osych i chwiejnych jak ja. Wykrzykiwali antypomarañczowe has³a, dopóki im starczy³o si³ w p³ucach. Antypomarañczowe, bo przeciwnicy Trumpa nazywaj¹ go Pomarañczowym Dyktatorem. I ja do nich nale¿ê. Wiem, ¿e pisz¹c to nara¿am siê wielu czytelnikom „Kuriera Plus”, ale mam g³êbok¹ potrzebê protestowania przeciwko temu, co siê dzieje z winy tego¿ dyktatora. Nie ja jeden, jak mog³em siê przekonaæ patrz¹c na dziesi¹tki tysiêcy maszeruj¹cych ludzi. W ró¿nym wieku i o ró¿nych kolorach skóry. Nie s³ysza³em wœród nich mowy polskiej. Czy¿by dlatego, ¿e wiêkszoœæ naszych nowojorskich rodaków nadal wielbi idola, na którego g³osowa³a? Ja bojê siê kolejnych jego decyzji, które mog¹ doprowadziæ do wielu tragedii. Iw Ameryce, i w œwiecie.
Polski Sejm staje siê aren¹ coraz wielkiej nienawiœci. Zamiast sporów siê o najlepszy model rozwoju kraju, toczy siê w nim bezpardonowa walka o w³adzê. Prymitywna, infantylna i chamska. Ostatnio prym wiedzie w niej Przemys³aw Czarnek, by³y minister szkolnictwa
Œroda
powo³any teraz przez Jaros³awa Kaczyñskiego na stanowisko przysz³ego premiera. On to w³aœnie ma prowadziæ PiS do zwyciêstwa, odzyskuj¹c dlañ prawicowy elektorat, popieraj¹cy obecnie S³awomira Mentzena i Grzegorza Brauna. Sposób, w jaki Czarnek rozpocz¹³ bataliê budzi moje najwy¿sze obrzydzenie.
Czy pañstwa z Unii Europejskiej, które zosta³y zakwalifikowane do programu SAFE nie boj¹ siê w nim dominacji Niemców? Jakoœ nie s³ychaæ ich alarmów w tej sprawie. PiS natomiast, pod wodz¹ prezesa ipod patronatem prezydenta Nawrockiego nieustaj¹co straszy zagro¿eniem niemieckim, wco wierzy du¿a czêœæ jego zwolenników. Czy¿by zatem te pañstwa tego¿ zagro¿enia nie widzia³y? Czy¿by siê go nie ba³y? A mo¿e go nie ma?
Zawsze by³em dziwny. Ostatnio zaœ sta³em siê jeszcze dziwniejszy. Coraz czêœciej bowiem jestem jedyn¹ osob¹ w wagonach metra, która nie jest pogr¹¿ona w smartfonie, jedyn¹ osob¹, któr¹ publicznie irytuj¹ graficiarskie bazgro³y na murach i jedynym osobnikiem, który nie mo¿e siê pogodziæ ze zwulgaryzowaniem, sprymityzowaniem i schamieniem mowy ojczystej. W tej mierze nie mam znik¹d wsparcia, pocz¹wszy od kole¿anek i kolegów po piórze. Czujê siê zatem jak Ostatni Mohikanin. Dba³oœæ o mowê polsk¹ jest zadaniem nas wszystkich, pocz¹wszy od tych, którzy s³owa: Polska i patriotyzm odmieniaj¹ przez wszystkie przypadki. Có¿ to bowiem za patriota, w mowie którego zamiast przecinków s¹ k... y, a okrzyk „ja p... ê” jest wyrazem zarówno podziwu, jak i oburzenia?
27 marca by³ Miêdzynarodowy Dzieñ Teatru. Media go niemal niezauwa¿y³y. Nigdy zreszt¹ nie odnotowuj¹ go nale¿ycie. Czy¿by zatem prawd¹ by³o twierdzenie, ¿e teatr jest sztuk¹ elit dla elit? Na wszelki wypadek przypomnê, ¿e jest ona o wiele starsza ni¿ np. chrzeœcijañstwo. Pokocha³em j¹ jako jedenastolatek podczas przedstawieñ w warszawskich teatrach, a póŸniej poprzez znakomite przedstawienia poniedzia³kowego Teatru Te-
Tydzieñ na kolanie
z dróg ca³¹ masê samochodów i ciê¿arówek, statków z mórz, samolotów z przestrzeni powietrznej itd.”, pisze dziennikarz ekonomiczny Peter Coy, cytowany przez portal Axios.
Wojna z Iranem trwa ju¿ miesi¹c i koñca nie widaæ. Wiêcej, rozlewa siê ogniem po ca³ym regionie, agospodarcze konsekwencje rozchodz¹ siê po ca³ym œwiecie, powoli niczym fala. Zupe³nie jak to mia³o miejsce w czasie pandemii COVID, fala majestycznie rozlewa siê z okolicy zamkniêtej przez Irañczyków Cieœniny Ormuz dalej i dalej.
Natasha Kaneva, szefowa dzia³u badañ nad globalnymi surowcami w JPMorgan, napisa³a, ¿e jest to kryzys w zwolnionym tempie: „Podobnie jak podczas pandemii COVID-19, szok rozwija siê sekwencyjnie, a nie jednoczeœnie – ci¹g³e zak³ócenia w dostawach przesuwaj¹ siê na zachód, dyktowane czasem transportu i nierównomiernie ³agodzone przez regionalne zapasy”. Ceny mog¹ wzrosn¹æ na tyle, ¿e zmusz¹ ludzi i firmy do zaprzestania korzystania z ropy naftowej – „aby usun¹æ
Œrednia cena benzyny w USA wynosi dziœ ju¿ 4,02 dolara – najwy¿ej od 2022 r., a cena bary³ki ropy Brent wzros³a w marcu o 60 procent. A to przecie¿ pocz¹tek k³opotów, bo Irañczycy odciêli dostêp do 20 proc. rynku ropy, nie licz¹c gazu ziemnego i innych pochodnych rafinacji, tak potrzebnych choæby w produkcji nawozów sztucznych (zabraknie ich w sezonie siewczym), produkcji mikroprocesorów i wielu, wielu maszyn i komponentów. Ostatnie tankowce z rop¹ z Zatoki dop³ynê³y do portów docelowych i stop, wiêcej nie bêdzie przez najbli¿sze tygodnie. I ¿yj œwiatowa gospodarko i globalne ³añcuchy dostaw z nag³ym brakiem jednej pi¹tej dostaw energii… Dobrze, ¿e nadchodzi wiosna i lato i nie trzeba bêdzie dogrzewaæ.
A Iran jakoœ nie pada. Pomimo hurraoptymistycznych statystyk („zbombardowaliœmy 11 tysiêcy celów”), re¿ym w Teheranie trzyma siê dobrze, a wystrzeliwane przez niego rakiety (któryœ ju¿ raz „ca³-
Andrzej Józef D¹browski lewizji Polskiej, a jeszcze póŸniej poprzez wielkie spektakle wielkich mistrzów widziane w Krakowie, Londynie, Pary¿u, Berlinie, Rzymie, Mediolanie i Wenecji. Sam tak¿e siê z ni¹ zbrata³em przygotowuj¹c 18 premier. Jestem tej¿e sztuce wierny do dziœ m.in. na ³amach pisma „Sceny Polskie”.
Zmar³ Wies³aw Myœliwski najwybitniejszy pisarz polski ostatnich trzech dekad. A mo¿e nawet najwiêkszy. Aw ka¿dym radzie najm¹drzejszy. I mi najbli¿szy.
Mam wra¿enie, ¿e wszystko powiedzia³ za mnie. Tylko o wiele g³êbiej a zarazem proœciej. Na œwiat i ludzi patrzy³em podobnie jak On a czêsto poprzez to, co w³aœnie On zanotowa³. Jego proza i dramaty s¹ zapisem zachowañ, myœli i mowy zwyk³ego cz³owieka. Tak piêknym, ¿e a¿ wzruszaj¹cym. I jak¿e¿ tego¿ cz³owieka uszlachetniaj¹cym! Kiedy zabieram siê w sobie do pisania kolejnego wspomnienia lub odcinka mych „Kartek z przemijania” przypominam sobie Jego s³owa – „Bo najciê¿ej jest ruszyæ. Nie dojœæ, ale ruszyæ. Daæ ten pierwszy krok. Bo ten pierwszy krok nie jest krokiem nóg, lecz serca. To serce najpierw rusza, a dopiero nogi za nim zaczynaj¹ iœæ. A na to nie tylko trzeba si³y, ale i przeznaczenia, ¿eby przemóc serce i powiedzieæ, to ruszam”. Tak jest w³aœnie i w moim przypadku.
kowicie zniszczone” podobnie jak marynarka wojenna i lotnictwo) coraz celniej uderzaj¹ w Izrael i pañstwa Zatoki Perskiej sprzymierzone z USA. Pomimo zapowiedzi dalej nie ma dowodów na zniszczenie programu nuklearnego Iranu i generalnie odebranie mu chêci do oporu. A na pewno, mimo opowieœci dziwnych treœci o rzekomych negocjacjach, chêci do otwarcia Cieœniny Ormuz dla wszystkich i zaprzestania ostrzeliwania tankowców i transportowców. Publiczne komentarze prezydenta Donalda Trumpa na temat wojny w Iranie odzwierciedlaj¹ narastaj¹c¹ frustracjê, któr¹ prywatnie wyra¿a³ w swoim otoczeniu, poniewa¿ konflikt, który wszed³ ju¿ w drugi miesi¹c, nie ma jasnej strategii wyjœcia. Nie ma, bo nigdy nie mia³: prezydent Trump wraz z premierem Izraela Benjaminem Netnajahu ruszyli na Iran nie specjalnie przemyœlawszy co tak naprawdê chc¹ i co bêdzie mo¿na osi¹gn¹æ. A teraz obaj zdziwieni, ¿e pomimo mia¿d¿¹cej przewagi w powietrzu, koñca wojny nie widaæ… Trump powiedzia³ swoim wspó³pracownikom, ¿e jest z³y na cz³onków Organizacji Traktatu Pó³nocnoatlantyckiego i innych sojuszników, twierdz¹ osoby znaj¹ce jego pogl¹dy. W obliczu przed³u¿aj¹cej siê wojny Trump uwa¿a, ¿e niektórzy partnerzy nie s¹ sk³onni zrobiæ wystarczaj¹co du¿o, aby przyczyniæ siê do ostatecz-
nego zakoñczenia konfliktu. Ale czy tak naprawdê kogoœ to dziwi? Przecie¿ do tej pory, przez miesi¹ce, Trump lekcewa¿¹co wypowiada³ siê o sojusznikach takich jak Niemcy, Francja czy Wielka Brytania, nie poinformowa³ ich nawet o ataku na Iran, którego najwiêksze konsekwencje najprawdopodobniej poniesie w³aœnie Europa, wiêc nikt rozs¹dny nie oczekuje, ¿eby Europejczycy ryzykowali zaanga¿owanie w konflikt, którego koñca ani skutków nie znamy…
Niestety, wojna mo¿e jeszcze potrwaæ a nam wypada tylko mieæ nadziejê, ¿e nie dojdzie do ataku l¹dowego si³ amerykañskich. Oby nie, ale pewnoœci, z prezydentem Donaldem Trumpem, nie ma.
* * *
Jakby tego by³o ma³o… dzisiaj w bara¿ach przegraliœmy ze Szwecj¹ i reprezentacja Polski w pi³ce no¿nej nie zagra na mistrzostwach œwiata po raz pierwszy od dwunastu lat, a my nie bêdziemy mogli ogl¹daæ bia³o-czerwonych tu, unas. Smuteczek.
* * *
Ale nie zapominajmy, jako ludzie wierz¹cy, ¿e przed nami najwa¿niejsze œwiêta. Pan Zmartwychwsta³, najwa¿niejsza bitwa zosta³a ju¿ wygrana, ¿eby nie wiem co, tak wiêc Weso³ego Alleluja wszystkim!
Jeremi Zaborowski
Wielkanoc - ewolucja tradycji
Œwiêta Wielkiej Nocy s¹ tak stare jak chrzeœcijañstwo, a swoimi korzeniami g³êboko wroœniête s¹ w Stary Testament. Tradycja obchodzenia tego Œwiêta trwa wiêc ju¿ od ponad dwóch tysiêcy lat i wraz z up³ywem czasu zmienia swoj¹ formê, nieustannie ewoluuj¹c wraz ze zmianami jakie kszta³tuj¹ nasz¹ cywilizacjê.
Polska tradycja wielkanocna nie jest tu wyj¹tkiem i wraz z up³ywem czasu zmieni³a siê w sposób wrêcz dramatyczny. Dzisiejsza Wielkanoc to dla nas przede wszystkim festiwal pasteli, artystycznie wykonanych pisanek i radosnego biesiadowania w rodzinnych klimatach.
Tradycyjne potrawy polskiej kuchni ustêpuj¹ miejsca kosmopolitycznym strudlom, tartom, a nawet jajkom po lyoñsku. Jednak jeszcze sto lat temu Wielkanoc mia³a swoj¹ znacznie mocniejsz¹ dramaturgiê i afirmuj¹c Zmartwychwstanie Chrystusa podkreœla³a si³ê przetrwania ludzi, którzy celebrowali to Œwiêto. Byæ mo¿e dlatego ta tradycja najmocniej przechowa³a siê wœród mieszkañców polskiej wsi. Œwiêta wielkanocne by³y gwa³townym, niemal brutalnym przeskokiem miêdzy surow¹, granicz¹c¹ z fizycznym wycieñczeniem rzeczywistoœci¹ przednówka, a magicznym czasem obfitoœci.
Dawne zwyczaje wielkanocne, zawieszone miêdzy chrzeœcijañskim sacrum, a pogañsk¹ magi¹, by³y tyle¿ fascynuj¹ce, co ekstremalnie praktyczne – stanowi³y jedyny sposób na oswojenie œwiata, w którym sytoœæ by³a luksusem, a zdrowie kapita³em.
Eleganckie, filigranowe, wiklinowe koszyczki, które dziœ z gracj¹ niesiemy do koœcio³a, w niczym nie przypominaj¹ tych noszonych jeszcze sto lat temu. W tamtych czasach rozmiar œwiêconki by³ bezpoœrednim komunikatem o statusie materialnym gospodarza – przekazywa³ reszcie wiejskiej spo³ecznoœci informacjê ojego dobrobycie i zamo¿noœci. Najbogatsi gospodarze w dawnej wsi, pakowali prowiant do balii, wiader, a nawet ogromnych opa³ek – owalnych, wyplatanych koszy, które potrafi³y mierzyæ ponad metr d³ugoœci. W œrodku nie by³o, tak jak dziœ, symbolicznych porcji: l¹dowa³y tam ca³e po³cie szynki, zwoje kie³bas i kaszanek, a nawet ogromne, bia³e sery. Kie³basa i szynka przez setki lat by³y traktowane jako jedzenie luksusowe i w koszyku wielkanocnym by³y symbolem koñca postu i wejœcia w czasy obfitoœci. Do wielkanocnego koszyka wk³adano tak¿e ca³e korzenie chrzanu, które symbolizowa³y Mêkê Pañsk¹ i cierpienie. Jedzenie chrzanu mia³o uczyniæ cz³owieka zdrowym przez ca³y rok. By³ tam tak¿e bochen chleba, symbolizuj¹cy Eucharystiê czyli Cia³o Chrystusa. Po jakoœci i wielkoœci takiego chleba mo¿na by³o poznaæ dobrego gospodarza, bo przyk³adano wielk¹ wagê do jego pieczenia.
Nawet same jajka by³y polem do popisu. Nie u¿ywano sztucznych barwników, a kolory uzyskiwano z natury: ³upin cebuli, kory dêbu czy wywaru z listków m³odego ¿yta. Popularny by³ intensywny, zielony barwnik zwany „mane¿em”, który chrzeœcijanom na Wielkanoc sprzedawali ¯ydzi. Bardziej ambitne gospodynie wyskrobywa³y na skorupkach misterne wzory przy pomocy kozika, kawa³ka szk³a lub szpilki.
By³y jednak regiony wPolsce, gdzie ugotowane na twardo jajka obierano ze skorupek i uk³adano je nie w koszykach, a w ozdobnych misach i talerzach, poprzetykane borówkami zkonfitury, otaczaj¹c je pêtami kie³basy. Podczas gdy bogacze dumnie prezentowali swoje zapasy, ich ubo¿si s¹siedzi musieli prze³kn¹æ gorzk¹ pigu³kê wstydu, przynosz¹c do œwiêcenia jedynie jajko i szczyptê soli zawiniête w skromn¹ serwetkê po to, by podzieliæ siê nim z bliskimi tak jak Chrystus dzieli³ siê ze swoimi uczniami. Sól w œwiêconce by³a niezwykle wa¿na, bo mia³a chroniæ przed z³em. Do koszyka wk³adano tak¿e baranka, ale nie jak dzisiaj z cukru a z masy chlebowej. Najbogatsi formowali baranka z mas³a, robi¹c mu oczy z ziarenek pieprzu, co równie¿ mia³o swoj¹ religijn¹ symbolikê nawi¹zuj¹c do „niewoli egipskiej” ze Starego Testamentu.
Wa¿ne w wielkanocnym koszyku by³y tak¿e baby, najbardziej po¿¹dane, wielkanocne ciasto. Dziœ do upieczenia takiej baby, wystarczy kilka jajek, gdy jeszcze sto lat temu dodawano ich do ciasta kilkadziesi¹t, a nawet sto! W swojej najbogatszej formie baba doprawiana by³a szafranem i cynamonem, a nastêpnie pokrywana cukrowym lukrem, bo w tamtych czasach cukier tak¿e by³ towarem luksusowym. Baba wielkanocna by³ zwieñczeniem œwi¹tecznego sto³u.
Na wielkanocnych sto³ach Podlasia jako deser, pojawia³ siê kisiel z rokitnicy.
Dla XIX-wiecznego, polskiego ch³opa trwaj¹cy czterdzieœci dni Wielki Post nie by³ wyborem dietetycznym, lecz walk¹ o przetrwanie. Na przednówku, gdy spi¿arnie œwieci³y pustkami, jadano jeden lub dwa, niemal bezkaloryczne posi³ki dziennie. Dieta oparta na kiszonej kapuœcie, suszonych grzybach, ziemniakach i ¿urze okraszonym olejem lnianym doprowadza³a ludzi do pasji. Nic dziwnego, ¿e koniec postu œwiêtowano aktem rytualnej wrêcz nienawiœci. Zakopywanie w ziemi œledzia oraz garnka z ¿urem nie by³o tylko zabaw¹ – to by³a symboliczna, emocjonalna zemsta na symbolach niedostatku. Garniec takiego ¿uru czêsto t³uczono i rozsypywano jego skorupy po okolicy symbolicznie ¿egnaj¹c siê z wyrzeczeniami jakie trzeba by³o znosiæ podczas postu. W polskich dworach szlacheckich w Wielki Pi¹tek wi¹zano œledzia na grubym powrozie i zawieszano nad drog¹, na suchej wierzbie za to, ¿e przez szeœæ niedziel panowa³ nad miêsem, morz¹c ludzkie ¿o³¹dki. Pogrzebanie tych potraw by³o ostatecznym zerwaniem z okresem, w którym jedzenie by³o jedynie smutn¹ koniecznoœci¹. Post by³ przestrzegany z wielk¹ surowoœci¹. Starsze osoby nierzadko prze¿ywa³y dni postne tylko o chlebie i wodzie. Ten postny chleb wypiekany by³ z m¹ki razowej i wspó³czeœnie uwa¿any jest za niesmaczny.
W niedzielê poprzedzaj¹c¹ Wielkanoc panny na dawnej wsi (szczególnie na Mazowszu Wschodnim, gdzie tradycja ta przetrwa³a do II wojny œwiatowej) nie mog³y liczyæ na d³u¿sz¹ drzemkê. Ch³opcy zakradali siê do izb, zrywali z dziewcz¹t pierzyny i bez litoœci smagali ich go³e nogi wierzbowymi witkami. Ten rytualny „atak”, zwany palmowaniem, mia³ jednak drugie, magiczne dno. Wierzba, jako roœlina najwczeœniej budz¹ca siê do ¿ycia, mia³a przekazywaæ dziewczêtom swoj¹ ¿ywotnoœæ, zapewniaæ im koñskie zdrowie i – co najwa¿niejsze w tamtej strukturze spo³ecznej – gwarantowaæ powodzenie u kawalerów. Palmie przypisywano moc totaln¹: jej popió³ chroni³ grz¹dki przed plagami szkodników, a spalenie wierzby w piecu by³o ludow¹ gwarancj¹, ¿e w domu nigdy nie zabraknie chleba. Rytua³owi towarzyszy³y rymowan-
ki, które dziœ brzmi¹ jak swoiste zaklêcia: „Palma bije, nie zabije. Wielki dzieñ za tydzieñ. Rano wstawaj, byd³u dawaj, pozamykaj, pozapieraj, do koœcio³a siê wybieraj”. Na Kaszubach matki smaga³y nogi dzieci ciernistymi ga³¹zkami agrestu, co mia³o je wprowadziæ wstan odpowiedniego prze¿ywania Œwi¹t Wielkiej Nocy.
Lany Poniedzia³ek by³ dla dziewcz¹t bezlitosnym barometrem spo³ecznym. Na dawnej wsi iloœæ wody wylanej na pannê by³a wprost proporcjonalna do jej atrakcyjnoœci. Ca³kowite przemoczenie ubrañ by³o powodem donajwy¿szej dumy. Prawdziwy dramat prze¿ywa³y te dziewczêta, które pozosta³y suche – oznacza³o to brak zainteresowania ze strony p³ci przeciwnej. Desperacja bywa³a tak du¿a, ¿e dochodzi³o do oszustw, które moglibyœmy nazwaæ „kupowaniem polubieñ”. Przedsiêbiorcze panny, których nikt nie chcia³ oblaæ, same ukradkiem wylewa³y na siebie wiadra wody, by udawaæ przed s¹siadami, ¿e pad³y ofiar¹ licznych adoratorów. Woda w poniedzia³ek by³a bowiem nie tylko zabaw¹, ale spo³ecznym certyfikatem jakoœci. Dziœ zwyczaj ten coraz czêœciej gubi swoje dawne znaczenie, zamieniaj¹c siê w zwyk³¹ ³obuzeriê. W œwiecie, gdzie medycyna praktycznie nie istnia³a, magiczne rytua³y by³y jedyn¹ form¹ „ubezpieczenia zdrowotnego”. Na wschodnim Mazowszu budowano w tym celu gigantyczne, siêgaj¹ce nawet piêciu metrów wysokoœci huœtawki. Bujanie siê na nich w Poniedzia³ek Wielkanocny mia³o chroniæ przed bólami g³owy przez ca³y rok. Logika by³a bezlitosna: ryzyko upadku i z³amania koœci uznawano za ni¿sz¹ cenê ni¿ chroniczny ból g³owy, który uniemo¿liwia³by ciê¿k¹ pracê w polu. Równie osobliwa by³a wielkanocna profilaktyka laryngologiczna. Dzieciom kazano po³ykaæ „kotki” (bazie) z poœwiêconej palmy. Wierzono, ¿e to „duchowe lekarstwo” zabezpieczy gard³o przed infekcjami. W spo³ecznoœci, w której zdrowie by³o jedynym kapita³em pozwalaj¹cym na fizyczne przetrwanie ka¿dy, nawet najbardziej absurdalny zabieg magiczny, wydawa³ siê warty ryzyka.
Dawne tradycje wielkanocne by³y nierozerwalnie splecione z bezwzglêdnym cyklem natury. Choæ dziœ „pogrzeb œledzia” czy po³ykanie bazi wydaj¹ siê jedynie egzotycznymi ciekawostkami z etnograficznego muzeum, dla naszych przodków by³y to narzêdzia przetrwania w œwiecie g³odu i chorób. W dobie dzisiejszego nadmiaru, gdy wszystko mamy na wyci¹gniêcie rêki, warto zadaæ sobie pytanie: czy w ogóle potrafimy jeszcze poczuæ tak¹ sam¹, niemal zwierzêc¹ radoœæ z nadejœcia wiosny, jak¹ czuli mieszkañcy dawnej wsi po rytualnym zakopaniu znienawidzonego ¿uru? Czy potrafimy jeszcz duchowo prze¿ywaæ tajemnicê Zmartwychwstania Zbawiciela? Tempo w jakim rozwija siê obecnie nasza cywilizacja, nie u³atwia odpowiedzi, ale jedno jest pewne. W tym gwa³townie zmieniaj¹cym siê œwiecie tradycja, tak¿e ta wielkanocna, przejdzie swoj¹ kolejn¹ ewolucjê. Weso³ych Œwi¹t!
Z okazji Œwi¹t Wielkanocnych w imieniu Polskiego Instytutu Naukowego w Ameryce chcielibyœmy z³o¿yæ serdeczne ¿yczenia wszystkim naszym cz³onkom, przyjacio³om i czytelnikom „Kuriera Plus”.
Zapraszamy tak¿e na nasz¹ coroczn¹ konferencjê, która odbêdzie siê w Lublinie w dniach 12-14 czerwca 2026
Wiêcej informacji na naszej stronie internetowej: www.piasa.org
Polish Institute of Arts and Sciences of America 208 East 30th Street, New York, NY 10016 (róg 3 Avenue) Tel: 212.686.4164
Alleluja! Bij¹ dzwony, g³osz¹c w œwiata wszystkie strony, ¿e zmartwychwsta³ Pan.
Alleluja, Alleluja, Alleluja!
Bij¹ d³ugo i radoœnie, ¿e a¿ w piersiach serce roœnie, triumf prawdzie dan.
W majestacie Boskiej chwa³y idzie Chrystus Zmartwychwsta³y miêdzy uczniów swych.
Dzieñ weso³y nam dziœ nasta³, Pan po mêce zmartwychpowsta³, p³ynie pieœni ton.
Radosnych i zdrowych
Œwi¹t Wielkanocnych
wszystkim Rodakom
¿ycz¹ pracownicy
North Brooklyn Development Corporation
Zdrowej Wielkanocy
prze¿ytej w gronie Najbli¿szych
naszym Klientom i ca³ej Polonii
¿ycz¹
Katarzyna i Krzysztof Matyszczyk
Weso³ego Alleluja, zdrowej i piêknej wiosny ¿ycz¹ Panie ze Stowarzyszenia Marii Sk³odowskiej Curie.
Do³¹czcie do nas w sparciu dzieci i m³odzie¿y Polonijnej. Aplikacje na stronie www.curiewomen.org
„Wiosenka, Wiosenka, Radosna Piosenka“ Zespó³ Krakowianek i Górali przy Parafii Œw. Stanis³awa Kostki
¿yczy czytelnikom piêknej, ciep³ej wiosny i Radosnych Œwi¹t Wielkanocnych.
Zapraszamy na próby we wtorki, o 17:30 w Akademii na 12 Newel Street, Greenpoint. Dzieci, Dyrekcja i Rodzice oraz Ksi¹dz Proboszcz
SKY FLOWERS
164 Driggs Ave, Brooklyn, NY 11222
Tel. 718-349-2268
¯yczymy, aby Œwiêta Wielkanocne
przynios³y radoœæ, spokój oraz wzajemn¹ ¿yczliwoœæ.
By sta³y siê Ÿród³em wzmacniania ducha.
Kwiaty na wszystkie okazje, Kwiaciarnia otwarta 7 dni w tygodniu.
Kwiaty wszystkie okazje, Kwiaciarnia otwarta 7 dni w tygodniu.
Kwiaty na wszystkie okazje, Kwiaciarnia otwarta 7 dni w tygodniu.
PLUMBING & HEATING
Z okazji Œwi¹t sk³adamy
naszym Rodakom
¿yczenia wszelkiej pomyœlnoœci,
du¿o zdrowia i œwiêtowania w gronie najbli¿szych. 53-28
Z okazji Œwi¹t Wielkanocnych,
W piêkne Œwiêta Wielkanocy, ¿yczymy samych radoœci. Niech bêdzie zdrowie, niech bêdzie szczêœcie.
Dobrobyt niech u Was goœci.
Agnieszka i Artur Dybanowscy z córkami Anabelle i Abigail
¿yczymy Polonii, naszym Klientom
i Wspó³pracownikom
du¿o zdrowia, szczêœcia
i wszelkiej pomyœlnoœci w ¿yciu osobistym i zawodowym.
Weso³ego Alleluja!
Dariusz Knapik z ¯on¹
ANIA TRAVEL AGENCY
57-53 61st Street, Maspeth, N.Y. 11378
Tel. 718-416-0645, Fax 718-416-0653
Wszystkim naszym
Klientom i ca³ej Polonii
¿yczymy zdrowych, spokojnych i radosnych
Œwi¹t Wielkiejnocy
Alleluja! Alleluja! Alleluja!
Z okazji zbli¿aj¹cych siê Œwi¹t Wielkanocnych
¿yczê ca³ej Polonii spokoju, zdrowia i wszelkiej pomyœlnoœci.
¯yczê, by wzajemne zrozumienie oraz owocna wspó³praca
budowa³a nasz¹ polonijn¹ wspólnotê, pozwalaj¹c zachowaæ na obczyŸnie polskie tradycje i staj¹c siê Ÿród³em dumy oraz godnym dziedzictwem dla przysz³ych pokoleñ.
Tadeusz Antoniak
Komitet Obchodów Rocznicy Katastrofy Smoleñskiej i Ludobójstwa Katyñskiego
Marsz, marsz Polonia
Sergiusz Piasecki – „wiêzieñ-literat”
Wileñskie historie
Mija 125. rocznica urodzin Sergiusza Piaseckiego, a rok 2026 Sejm RP ustanowi³ Rokiem Sergiusza Piaseckiego: znanego pisarza, g³ównie emigracyjnego, autora autobiograficznych powieœci sensacyjnych, „wiêŸnia-literata”, antykomunisty.
By³ to pisarz, który nauczy³ siê pos³ugiwaæ literack¹ polszczyzn¹ w wieku doros³ym, gdy odbywa³ karê wiêzienia za bandytyzm. Pierwsza wydana drukiem jego powieœæ „Kochanek Wielkiej NiedŸwiedzicy” ukaza³a siê w Polsce w 1937 r.; napisa³ j¹ w wiêzieniu naŒwiêtym Krzy¿u k. Kielc; u jednych wzbudzi³a zachwyt, u innych nie. Piaseckiego okreœlano tak¿e, jako „najbardziej niezwyk³ego pisarza znik¹d”, ci¹gnê³a siê za nim przestêpcza przesz³oœæ, uszczypliwie mu przypominana, przekazywa³ jednak po wojnie konsekwentnie ku przestrodze Polaków i œwiata swoj¹ wiedzê i doœwiadczenia z komunizmem.
W tekœcie skupiam siê na wojennych i wileñskich aspektach (z II wojny œwiatowej) jego ¿yciorysu, mniej analizowanych i badanych. Pan Piasecki nie zosta³ zaprzysiê¿ony jako ¿o³nierz Armii Krajowej – choæ dzia³a³ w jej strukturach; pisze siê powszechnie, ¿e wspó³pracowa³ z AK. Wiele tego, co wiemy o jego przesz³oœci, pochodzi³o z jego relacji.
Kilka danych biograficznych. Zdjêty z krzy¿a
Skrócone kalendarium ¿ycia Sergiusza Piaseckiego zaczynam od informacji, ¿e pomatce Klaudii Kuka³owicz by³ Bia³orusinem, nieœlubnym dzieckiem Micha³a Piaseckiego, jak pisz¹ biografowie: naczelnika poczty, zruszczonego polskiego szlachcica. Czyli Rosjanina? Syn nie otrzyma³ polskiego imienia, nosi³ pocz¹tkowo nazwisko matki i by³ prawos³awny.
Urodzi³ siê 1 kwietnia 1901 r. w Lachowiczach (ob. Bia³oruœ, podawa³ te¿ myln¹ datê ur. 1 czerwca 1889), ukoñczy³ siedem klas szko³y podstawowej, w 1917 wst¹pi³ ochotniczo do wojska rosyjskiego, w 1919 mia³ przy³¹czyæ siê do wojsk polskich operuj¹cych w Miñsku i przejœæ „na stronê polsk¹”. Jako znanego przemytnika, w 1922 r. zwerbowa³ go polski wywiad do pracy agenturalnej, zosta³ agentem na Rosjê i na kierunku litewsko-rosyjskim. W lutym 1926 r. zwolniono go ze wspó³pracy z powodu niesubordynacji, dzia³alnoœci przestêpczej, za¿ywania narkotyków, którymi mia³ szprycowaæ sowietów – a nie siebie; okreœlono go jako kokainistê. W czasie tej „s³u¿by”, 21 miesiêcy spêdzi³ w wiêzieniu za rozbój, zatem „asem wywiadu” by³ przez rok i osiem miesiêcy. W sierpniu 1926 r. zosta³ aresztowany za napad z broni¹ w rêku i skazany przez s¹d w Wilnie na karê œmierci za bandytyzm; napadli z koleg¹ na pojazd wioz¹cy ludzi, okradli ich, a gdy m³oda ¿ydówka nie chcia³a oddaæ z³otych kolczyków, Piasecki uderzy³ j¹ w g³owê kolb¹ pistoletu. W cytowanych tu biografiach nie znalaz³em sygnatury akt s¹dowych, cytatu z sentencji wyroku. Pojawiaj¹ siê ró¿ne informacje o tym napadzie: jedni pisz¹, ¿e Piasecki uderzy³ ¿ydówkê kolb¹ pistoletu w g³owê, inni, ¿e ofiarê ob³o¿yli z koleg¹ kijami i poturbowali (?); nie podaj¹, czy i jakiego uszczerbku na zdrowiu dozna³a, czy nie zmar³a? Karê œmierci zamieniono mu na karê wiêzienia, skrócon¹ do 15 lat z powodu „zas³ug” dla polskiego
wywiadu. Karê odbywa³ od 1931 r. w wiêzieniu ciê¿kim na Œwiêtym Krzy¿u – wiêzienie dla skazanych na do¿ywocie i wieloletnie „odsiadki”. W wiêzieniu zacz¹³ uczyæ siê intensywnie jêzyka polskiego, pisaæ wspomnienia, powieœci; zachorowa³ na gruŸlicê. Rêkopisy wysy³a³ do warszawskich redakcji i wydawnictw na konkursy. Zainteresowa³ siê jego proz¹ Melchior Wañkowicz, który odwiedzi³ go w wiêzieniu, sprezentowa³ pióro, atrament, papier, d³ugo rozmawiali i dostrzeg³ widaæ w nim materia³ oraz zadatki na literata, bo doœæ szybko za³atwi³ skrócenie kary i w VIII 1937 zwolniony warunkowo Piasecki by³ na wolnoœci. Pisa³, ¿e „Wañkowicz zdj¹³ go z krzy¿a”.
Jeszcze w 1937 r. ukaza³a siê w wydawnictwie „Rój” ksi¹¿ka „Kochanek Wielkiej NiedŸwiedzicy” z przedmow¹ Wañkowicza, jednego z szefów wyd. „Rój”. Bez pomocy i przedmowy Wañkowicza, reklamy, ksi¹¿ka nie zdoby³aby takiego zainteresowania – a zyska³a du¿y rozg³os i Piasecki sta³ siê popularny. Poza tym, trudno uwierzyæ, aby ktoœ niewykszta³cony i nie znaj¹cy dobrze jêzyka polskiego, móg³ tak dobrze napisaæ powieœæ. Rzesza redaktorów wydawnictwa – a mo¿e i sam Wañkowicz? – mia³a du¿o roboty z surowym tekstem, aby go opracowaæ, zredagowaæ, przygotowaæ do druku; by by³ „do czytania”. Wañkowicz, œwietny literat, redaktor, wydawca i biznesmen dostrzeg³ u Piaseckiego talent i naturalne, ¿e postanowi³ go zagospodarowaæ.
W latach 1939-1945 przebywa³ w Wilnie i na WileñszczyŸnie, podawa³, ¿e w ZWZ-AK by³ od lutego 1940 do lutego 1945, ale przecie¿ nie by³ zaprzysiê¿ony, co potwierdza jego biograf Grzegorz £ukomski w: „Sergiusz Piasecki (1901-1964)”. Nie zosta³ aresztowany i wywieziony przez sowietów w 1941 r. podczas masowych aresztowañ w Wilnie przed wejœciem Niemców w czerwcu tego roku. W 1946 uciek³ z Polski, przyby³ przez Niemcy do W³och; mo¿e celowo tu, szukaj¹c kontaktu oraz pomocy u Andersa, Wañkowicza? Tu³a³ siê, by³ sam, bez zajêcia, chory, morfinista jak mówiono, ipewnie przepad³by, gdyby nie ponowne spotkanie Wañkowicza, który „za³atwi³” mu przydzia³ do II Korpusu Polskiego. Zweryfikowany do stopnia szeregowca podj¹³ s³u¿bê w Batalionie Wartowniczym. Z korpusem gen. Andersa zosta³ przeniesiony do Anglii, w 1948 po zdemobilizowaniu osiad³ na wyspach, najpierw w Londynie, a od 1953 w Hastings. Napisa³ kilka ksi¹¿ek, publikowa³ g³ównie w londyñskich „Wiadomoœciach”. W 1951-1952 og³osi³ cykl artyku³ów atakuj¹cych Czes³awa Mi³osza; w 1962 ukaza³ siê „¯ywot cz³owieka rozbrojonego”, o przemytnikach i z³odziejach, o nêdzy i poniewierce cz³owieka, ksi¹¿ka pe³na scen brutalnych, erotycznych, orgii; w 1964 r., tu¿ przed jego œmierci¹ ukaza³a siê ksi¹¿ka „Dla honoru organizacji” o wileñskich sprawach okresu II wojny, o AK, ksi¹¿ka krytykowana nie tylko przez akowców wileñskich (czyt. dalej). Odebrano j¹, jako atak na AK. Pewnie ksi¹¿ka ucieszy³a komunistów, dla których ¿o³nierze AK (i inni np. zNSZ) byli nadal „zaplutymi kar³ami reakcji”, których wiêzili i mordowali.
Zmar³ na raka p³uc w Polskim Szpitalu Wojskowym w Penley w Walii 12 IX 1964 r. Odszed³ osamotniony, bezrobotny na zasi³ku, chory, morfinista, bez rodziny. Zosta³ pochowany w Hastings.
W 2025 r. prochy pisarza ekshumowano staraniem IPN i 29 wrzeœnia mia³ miejsce ponowny pogrzeb na Pow¹zkach wojskowych; pochowano go ko³o autentycznego i wielkiego bohatera mjra Zygmunta Szendzielarza ps. „£upaszka”, dowódcy s³ynnej 5. Wileñskiej Brygady AK.
W Egzekutywie Armii Krajowej
Moja wiedza o Sergiuszu Piaseckim zosta³a w du¿ej mierze pog³êbiona przez mojego dwa razy starszego ode mnie przyjaciela pp³k. rez. Jerzego Urbankiewicza (1915-2004): ³odzianina, Polaka i u³ana z krwi ikoœci, prymusa rocznika 1935 w Szkole Podchor¹¿ych Rezerwy Kawalerii w Grudzi¹dzu, oficera WP, rotmistrza Pu³ku 4. U³anów Zaniemeñskich, ¿o³nierza Wrzeœnia 1939 r. Po Kampanii Wrzeœniowej i po17 IX 1939 zosta³ internowany na Litwie, przebywa³ na KowieñszczyŸnie, po ucieczce z internowania zosta³ zaprzysiê¿ony w lipcu 1940 r. przez mjra Jentysa, nastêpnie przeszed³ na Wileñszczyznê, do Wilna dotar³ 22 VI 1941 r., by³ ¿o³nierzem Armii Krajowej do jesieni 1944 r., wiêŸniem sowieckim i ³agiernikiem w Workucie od 1945 do 1956 r. Zna³ Piaseckiego sprzed wojny z ksi¹¿ek, osobiœcie „z wojny” – byli w tym samym oddziale wykonawczym Egzekutywy.
Od lipca 1940 do marca 1941 Piasecki pracowa³ w BIP w „Wywiadzie dla Legalizacji”, dostarcza³ komórce Legalizacji (fa³szowanie dokumentów) oryginal-
ne wzory dokumentów – co potwierdza³ Romuald Warakomski w pamiêtniku.
Urbankiewicz wspomina³, ¿e gdy wszed³ do grupy dywersyjnej Kedywu w Wilnie, dowodzi³ ni¹ W³odzimierz Leœniewski ps. „Drobinka”, który zorganizowa³ j¹ latem 1942 r., jako grupê likwidacyjn¹. Leœniewski urodzi³ siê w Orszy w1914 r., by³ absolwentem prawa na Uniwersytecie Stefana Batorego, odznaczony orderem VM i dwukrotnie KW. Dowodzi³ Egzekutyw¹ do maja 1943 r., po nim dowództwo Egzekutywy powierzono Piaseckiemu (dowodzi³ przez ok. cztery tygodnie), a nastêpnie por. Urbankiewiczowi. Jerzy najpierw by³ podkomendnym Sergiusza Piaseckiego. Dziwne jest, ze Piasecki nie zosta³ zaprzysiê¿ony w AK, a powierzono mu dowództwo grupy dywersyjnej w Egzekutywie, podawane s¹ jego pseudonimy, jako: „Konrad”, „Kira”, „Suez”. Uznano widaæ, ¿e nadaje siê jako przedwojenny awanturnik i rozbójnik, popularny i owiany legend¹ przemytnik obeznany z broni¹ i wywiadem. Mówiono, ¿e by³ przyjacielem zastêpcy Komendanta Okrêgu AK „Wiano”, pp³k. Juliana Kulikowskiego „Micha³a”, zosta³ wiêc skierowany z BIP do Egzekutywy na miejsce aresztowanego „Drobinki”. Urbankiewicz nie móg³ wyjœæ ze zdziwienia, ¿e dowództwo Egzekutywy dano cywilowi i cz³owiekowi, którego zna³o ca³e Wilno, ludzie mówili do Piaseckiego po imieniu albo po nazwisku, pseudonimy nie trzyma³y siê go, zatem brak konspiracji. Egzekutywa, czêœæ Kedywu, komórka AK z ludŸmi od „mokrej roboty” jak to nazywali, wykonywa³a (poza sabota¿em i dywersj¹) wyroki œmierci na zdrajcach (kolaborantach, konfidentach, agentach w tym litewskiej Saugumy i in.), skazanych na kary œmierci przez trzyosobowe Wojskowe S¹dy Specjalne (WSS), dzia³aj¹ce od 26 VI 1941 r.; wczeœniej orzeka³y S¹dy Kapturowe. Prezesem WSS Okrêgu Wileñskiego w Wilnie by³ mec. Stanis³aw Ochocki ps. „Justyn”, wywiadem na Wilno z ramienia AK kierowa³ prawnik i przedwojenny sêdzia œledczy Miros³aw G³êbocki ps. „Cecylia”. Zebrane dowody i dokumentacjê spraw o zdradê bada³ najpierw prokurator, który kierowa³ pisemnie uzasadnione pozwy do WSS.
Wielu utalentowanych Wilnian (talent nie zwalnia z odpowiedzialnoœci!) zosta³o uznanych przez WSS za antypolskich kolaborantów, m. in.: Henryk Dembiñski, Józef Mackiewicz, Teodor Bujnicki, Stefan Jêdrychowski, Czes³aw Ancerewicz i inni. W Wilnie o zdradê oskar¿ono (i skazano nakary œmierci kilkadziesi¹t osób) m.in. redaktorów i wydawców niemieckiej gadzinówki „Goniec Codzienny”, ww. Czes³awa Ancerewicza i Józefa Mackiewicza, ten drugi by³ bardzo znanym ju¿ dziennikarzem i pisarzem. Wyroki na nich wydano jesieni¹ 1942 r., wczeœniej Mackiewicza (kolaborowa³ tak¿e z litewskimi szowinistami za pierwszych bolszewików w 1939 r.) ostrzegano przed dzia³aniem na szkodê Polski i nieuchronn¹ kar¹ za takie czyny; w1941 r. o antypolskiej dzia³alnoœci J. Mackiewiczu pisa³ Pawe³ Jasienica, wiêcej o J. Mackiewiczu vide art. w MMP z8 II 2025. Poniewa¿ Mackiewicz by³ znan¹ osob¹, z bratem Stanis³awem byli wydawcami prasy i publicystami, cz³onkami Syndykatu Dziennikarzy Wileñskich, zatem Komendant Okrêgu AK „Wiano” p³k Aleksander Krzy¿anowski ps. „Wilk” znaj¹c postawione mu zarzuty zadecydowa³, by sprawê wnieœæ nie od razu do WSS, ale przedstawiæ pod obrady Rady Wojewódzkiej, grupuj¹cej wszystkie wileñskie podziemne ugrupowania polityczne; zaproszono na ni¹ przedstawiciela abpa Ja³brzykowskiego. Po przedstawieniu przez Komendanta „Wilka” zarzutów i dowodów zdrady Ancerewicza i Mackiewicza, Rada przejrza³a zebran¹ dokumentacjê i – jak pisze Stefan Korboñski w „Polskim Pañstwie Podziemnym” – „uzna³a zarzut zdrady g³ównej zauzasadniony”. Uchwali³a przekazaæ sprawê Komendantowi „Wilkowi” do dalszego postêpowania. Ten przekaza³ proceduralnie sprawê (przez prokuratora) do WSS, a s¹d na rozprawie wyda³ wyroki œmierci.
Ancerewicza zlikwidowano szybko, w marcu 1943 r., ale np. wyrok na poecie Bujnickim, o wiele bardziej utalentowanym od Mi³osza, AK wykona³o w listopadzie 1944 r., czyli za trzecich bolszewików w Wilnie. Komórka wywiadowcza Egzekutywy zaczê³a tropiæ Mackiewicza, by go wystawiæ egzekutorom, ten siê ukry³, przera¿ony napisa³ list w swojej obronie do WSS i ko-
mendanta „Wilka”. Nie uczestniczy³ w rozprawie, nie móg³ siê zatem broniæ, wstawi³o siê za nim do „Wilka” kilka osób, mo¿e i Piasecki przez swojego kolegê pp³k. „Micha³a” – choæ trudno o dokumentacjê tych zdarzeñ i decyzji. Mo¿liwe, ¿e jak mówi¹ i pisz¹ obroñcy Mackiewicza, i¿ Piasecki odmówi³ wykonania wyroku, mo¿e i za to odszed³ z Egzekutywy, zosta³ odwo³any, tym bardziej, ¿e nie by³ zaprzysiê¿ony! Urbankiewicz, nastêpca Piaseckiego twierdzi³, ¿e nikt mu nie przekaza³ rozkazu, tj. pisemnego dokumentu czy ustnego polecenia, by nie likwidowaæ Mackiewicza, albo, ¿e wykonanie wyroku wstrzymano. Jednoczeœnie bezpodstawnie pisz¹ biografowie Mackiewicza i Piaseckiego, ¿e p³k „Wilk” wyrok anulowa³! Nie móg³ go anulowaæ, ponadto wczeœniej zatwierdzi³ wyrok!, nie móg³ siê zatem kompromitowaæ, by³ wysokim oficerem zawodowym WP i dowódc¹, komendantem okrêgu! W nr. 12 gazety AK „Niepodleg³oœæ” pisano: „Nie mo¿e byæ mowy o s³aboœci i chwiejnoœci polskich w³adz, milczenie w³adz i odk³adanie s¹dów mog³oby zacz¹æ wytwarzaæ specyficzn¹ atmosferê bezkarnoœci. Wyroki nie mog¹ byæ przedmiotem ¿adnej dyskusji”. I nie by³y! Zapewne wywiadowcy Egzekutywy przestali szukaæ Mackiewicza i nie wystawili go bojowcom. Mo¿liwe by³o zawieszenie wykonania kary/wyroku i ponowny proces po wojnie z udzia³em skazanego, swoista apelacja; potwierdza to Korboñski. Ale po wojnie Mackiewicz nie chcia³ wzi¹æ udzia³u w takim procesie w Londynie, który chciano przeprowadziæ. Niektórzy mieszaj¹ z tym zagadnieniem jakiœ inny dziennikarski zatarg. Zatem nie oczyœci³ siê, ¿y³ i mieszka³ w Niemczech ze skaz¹ skazanego za zdradê kolaboranta niemieckiego w czasie wojny. A Piasecki? Stan¹³ po stronie Mackiewicza, broni³ go i po wojnie, ale iich drogi na Zachodzie szybko siê rozesz³y.
Urbankiewicz skonstatowa³ po wojnie w miesiêczniku „Wiano”, ¿e: „Piasecki pisz¹c ksi¹¿ki, nie przeobrazi³ siê w cz³owieka kulturalnego. Pozosta³ kryminalist¹ i, kiedy my czekaliœmy, ¿e zahuczy na ulicach Wilna, on zaj¹³ siê Litwinem, intendentem gestapo, którego wprawdzie nie by³o na liœcie wydanych wyroków, ale jak nam t³umaczy³, by³ to cz³owiek bogaty w po¿ydowskie dobro. Sprzeciwiliœmy siê, wiêc rozpracowywa³ tego intendenta przy pomocy jakichœ swoich ludzi”. By³a to wiosna 1943 r., ju¿ po likwidacji Ancerewicza, nie wykonywa³ kolejnych wyroków wg listy, tylko rozpracowywa³ ww. Litwina.
Piasecki by³ pamiêtliwy. Zadra¿nieniem konspiracyjnym by³a sprzeczka w 1941 r. w lokalu, gdzie podrabia-
no dokumenty. Jeden z akowców znaj¹c jego przesz³oœæ nie bra³ go zbyt powa¿nie i gdy Piasecki opowiada³ im swoje z³odziejskie historie i prze¿ycia, odpali³: – Wie pan, te pana bohaterskie w ksi¹¿kach opisy to czysta blaga, prawdziwe s¹ jedynie œwiñstwa. Piasecki oburzy³ siê, sprawa zakoñczy³a siê postêpowaniem s³u¿bowym, interwencj¹ prze³o¿onych, odejœciem z komórki konspiratora, zmian¹ lokalu. Co do ataków Piaseckiego na AK, to J. Urbankiewicz uwa¿a³, ¿e by³y one tak¿e wynikiem urazu po odwo³aniu Piaseckiego z Egzekutywy AK. Jerzy napisa³ w „Wianie”:
– Po wojnie znalaz³ siê [Piasecki] w Anglii i w czasie, kiedy nam w Polsce nie wolno by³o pisn¹æ o polskiej WileñszczyŸnie, wyda³ w roku 1964 nak³adem Polskiej Fundacji Kulturalnej w Londynie, ksi¹¿kê pt. „Dla honoru organizacji”. Jest to powieœæ z kluczem, w której Ancerewicz nazywa siê Kancerewicz, „Drobinka” – Drobny i tak dalej. Cz³onkowie Egzekutywy oraz wszyscy akowcy, którzy maj¹ z ni¹ coœ wspólnego, s¹ przedstawieni jako tchórze, têpaki i biurokraci, na ich tle – lœni postaæ Sergiusza Piaseckiego. Wileñski James Bond, wykonawca lub autor wszystkiego, co zrobi³a Egzekutywa, a przy tym – kochanek, tym razem nie wielkiej niedŸwiedzicy, a ka¿dej ³adnej dziewczyny, pojawiaj¹cej siê na stronicach ksi¹¿ki. Pamiêtam go jako cz³owieka styranego prze¿yciami, o ma³ej twarzy pomarszczonej jak ziarnko pieprzu. No có¿, wzi¹³ rewan¿
na jaki go by³o staæ”.
Piasecki kontra Wañkowicz z Mi³oszem w tle W 1949 r. pisarz og³osi³, ¿e w 1946 r. zerwa³ stosunki i kontakty z M. Wañkowiczem, uzna³ go za swojego wroga. Jednak to chyba Wañkowicz nie przejawia³ po wojnie dalszego zainteresowana jego twórczoœci¹ i pomoc¹. Widzia³ pog³êbione problemy narkotykowe, z alkoholem, brak rozwoju literackiego, mo¿e „wypalenie”. Mo¿e Piasecki za du¿o powiedzia³ Wañkowiczowi? Piasecki jako przemytnik, bandyta, narkoman, póŸniej i alkoholik, chory na gruŸlicê –czyli cz³owiek uzale¿niony i obci¹¿ony mia³ dyskomfort, wraca³o pewnie to wszystko do niego w chwilach depresji. Polski Londyn nie lubi³ Wañkowicza jako emigranta w Ameryce, wspó³pracuj¹cego z parysk¹ „Kultur¹”. No i Wañkowicz pomaga³ Mi³oszowi, bliskiemu koledze jego córki jeszcze z Warszawy z czasów wojny; zapewne i to mog³o oburzaæ Piaseckiego, który nie cierpia³ Mi³osza. Pisa³ o nim: „Mi³osz jest renegatem najgorszego typu (niebezpieczniejszym od Radkiewicza), który narodowi polskiemu wyrz¹dzi³ olbrzymie krzywdy…, wcale nie jako poeta, lecz jako Polak. Pozatym jest to postaæ plugawa etycznie”. Uwa¿a³ go za pospolitego oportunistê kumaj¹cego siê z Bierutem, gani³ za przyjêcie s³u¿by dyplomatycznej od komunistów, za nazywanie sytuacji w Polsce „demokracj¹ ludow¹” i „drog¹ do socjalizmu”, postaæ Mi³osza uwa¿a³ za bardzo ohydn¹, a dzia³alnoœæ za zniewagê dla ofiar komunizmu, ofiar ³agrów. W liœcie do „Wiadomoœci” stwierdzi³ – w kwestii dania artyku³owi o Mi³oszu tytu³u „Obrona Judasza”, ¿e: „obelg¹ dla Judasza by³oby nazwaæ go Mi³oszem”. Piasecki uwa¿a³ i pisa³ w 1952 r., ¿e Mi³osz by³ szkodliwy, bo „wprowadza³ w b³¹d opiniê publiczn¹ Zachodu, publikuj¹c fa³szywe informacje o Polsce przedwojennej io stanie rzeczy w Polsce wspó³czesnej”.
Dziêkujê za rozmowy o M. Wañkowiczu i S. Piaseckim: p. Aleksandrze Zió³kowskiej-Boehm, prof. Grzegorzowi £ukomskiemu, dr. Grzegorzowi Nowakowi; korzysta³em z ksi¹¿ki Ryszarda Demela „Sergiusz Piasecki (1901-1964). ¯ycie i twórczoœæ”, z artyku³ów prof. Krzysztofa Polechoñskiego.
Redakcja: Jolanta Szczepkowska, Teofil Lachowicz Adres redakcji: P.A.V.A. of America, District 2 , 17 Irving Place, New York, NY 10003
W Pysznicy, niewielkiej gminie na Podkarpaciu, gdzie prawie wszyscy siê znaj¹, rodzi siê coœ wiêcej ni¿ tylko inicjatywa spo³eczna. To historia ludzi, którzy postanowili nie odwracaæ wzroku od cierpienia najm³odszych. Bo czasem wystarczy kilka osób, jedno spotkanie i pomys³, by realnie zmieniæ ¿ycie chorego dziecka –i przywróciæ rodzinie choæ odrobinê nadziei. Ma³gorzata Czubat, mieszkanka Pysznicy, opowiada jak i dlaczego powsta³o Stowarzyszenie „Serce dla Dziecka”. Sk¹d pomys³ za³o¿enia stowarzyszenia? Stowarzyszenie „zawi¹za³o siê” w sierpniu 2025 r. Pocz¹tkowo by³a to niewielka grupa ludzi, którym przyœwieca³a idea niesienia pomocy najbardziej bezbronnym dzieciom – chorym, ubogim lub znajduj¹cym siê w innej trudnej sytuacji ¿yciowej. Pomys³odawc¹ tego dzia³ania by³ Krzysztof Rostek, który mieszka za oceanem, ale wychowa³ siê w Pysznicy. W 1999 roku za³o¿y³ w Nowym Jorku dzia³aj¹c¹ do dzisiaj fundacjê Uœmiech Dziecka. Myœlê, ¿e gdyby nie zachêta Krzysztofa nasze stowarzyszenie na pewno nie powsta³oby – przynajmniej nie teraz.
Do kogo konkretnie siê z tym zwróci³?
Do najbli¿szych cz³onków swojej rodziny oraz znajomych, mieszkaj¹cych na terenie gminy, podczas zesz³orocznego wakacyjnego pobytu. Rozmawia³, dyskutowa³, przedstawia³ historiê i doœwiadczenia ze swojej dzia³alnoœci i proponowa³ na tej bazie plan dzia³ania naszego stowarzyszenia. Podkreœla³, aby potrzebuj¹cych nie szukaæ daleko, tylko skupiæ siê na najbli¿szym otoczeniu i daæ rodzinom prze¿ywaj¹cym trudny czas zwi¹zany z chorob¹ dziecka trochê poczucia bezpieczeñstwa. Zwróci³ siê z tym pomys³em równie¿ do wójta Gminy Pysznica, £ukasza Bajgierowicza, a tak¿e do ksiêdza proboszcza parafii w Pysznicy Andrzeja Maczugi oraz ksiêdza proboszcza parafii K³y¿ów – to ta sama gmina, tylko inna miejscowoœæ – ksiêdza Tadeusza Paska. Dziêki ich przychylnoœci zosta³o zorganizowane pierwsze spotkanie z mieszkañcami Pysznicy.
Jak znajdujecie potrzebuj¹ce dzieci? Do tej pory by³o tak, ¿e sami dowiadywaliœmy siê o tych dzieciach, rozmawialiœmy z rodzinami i ustalaliœmy, w jaki sposób mo¿emy pomóc. Zasiêgiem nasze stowarzyszenie obejmuje dzieci ze wszystkich miejscowoœci w gminie Pysznica.
5-letnia Martynka Lulek - pierwsza podopieczna stowarzyszenia. Dziewczynka cierpi na rzadk¹ mutacjê genu KCNQ2
W lipcu odbêdzie siê piknik charytatywny na rzecz chorego na autyzm Piotrusia Kuziory
pozwoli³y pokryæ koszty turnusu rehabilitacyjnego w grudniu 2025 r. i czêœciowo wydatki na leczenie logopedyczne oraz wizyty u lekarzy specjalistów. Mama Martynki jest cz³onkiem naszego stowarzyszenia.
Ilu dzieciom ju¿ pomogliœcie?
Kto by³ Waszym pierwszym podopiecznym?
Jeszcze podczas wakacyjnego pobytu Krzysztofa w Polsce, zosta³o zorganizowane pierwsze wydarzenie – zbiórka pieniê¿na na plebanii w Pysznicy. Zebra³o siê wtedy oko³o dziewiêædziesiêciu osób, które wspar³y piêcioletni¹ Martynkê Lulek z K³y¿owa. Lekarze zdiagnozowali u niej bardzo rzadk¹ mutacjê genu KCNQ2. W Polsce choruje na ni¹ oko³o stu dzieci. Nie wiadomo, jak bêd¹ siê rozwija³y takie dzieci, poniewa¿ mutacja zosta³a odkryta stosunkowo niedawno. Martynka ma napady padaczkowe i autyzm. Zebrane œrodki
Jak na razie pomogliœmy trójce dzieci, o których mówimy „nasze dzieci”. Ca³y czas interesujemy siê tym, co siê u nich dzieje. Jesteœmy w sta³ym kontakcie z ich rodzicami. Druga dziewczynka, której pomagaliœmy, jest uczennic¹ szko³y podstawowej. Ma wiele utrudniaj¹cych ¿ycie schorzeñ: dysplazjê stawów biodrowych, przesz³a operacjê neurochirurgiczn¹ krêgów szyjnych, korekcjê stóp i kolan, stwierdzono u niej mukopolisacharydozê, astygmatyzm i nadwzrocznoœæ. Choroba wyniszcza jej organizm, a objawy s¹ bardzo zró¿nicowane i maj¹ ró¿ne natê¿enie. Mog¹ wystêpowaæ problemy z oddychaniem, wady serca, dysproporcje w budowie cia³a, niski wzrost. Ma te¿ zaburzenia uk³adu kostnego, deformacjê klatki piersiowej, problemy ze s³uchem i wzrokiem, a tak¿e bóle pleców. I proszê sobie wyobraziæ, ¿e mimo tego chodzi do szko³y. Niestety nie codziennie, tylko wtedy, gdy jest w lepszym stanie zdrowia. Gdy stan zdrowia jest gorszy ma indywidualne nauczanie. Na rzecz tej dziewczynki by³ zorganizowany bal andrzejkowy, na którym odby³a siê loteria z nagrodami ufundowanymi przez pozyskanych przez nas sponsorów, g³ównie przedsiêbiorców i osoby prywatne. Nasza trzecia podopieczna Amelka Kucio mieszka w Pysznicy. Ma zaledwie dwa latka. Jeszcze w brzuchu mamy przesz³a operacjê zamkniêcia krêgos³upa. Urodzi³a siê jako
skrajny wczeœniak, w dwudziestym siódmym tygodniu ci¹¿y, wa¿¹c zaledwie 1030 gramów. Zmaga siê z rozszczepem krêgos³upa, wodog³owiem oraz pêcherzem neurogennym. Przesz³a martwicze zapalenie jelit. Ma stomiê. Niedawno zdiagnozowano u niej tak¿e hemofiliê. Ma za sob¹ ju¿ czternaœcie operacji – g³owy, jelit i krêgos³upa oraz liczne pobyty naOITN i OIOM-ie. Wymaga cewnikowania co trzy godziny, sta³ej opieki wielu specjalistów, kosztownego sprzêtu medycznego, intensywnej rehabilitacji oraz czêstych wyjazdów na leczenie do Warszawy. Aby wesprzeæ finansowo leczenie Amelki zorganizowaliœmy bal walentynkowy, podczas którego odby³a siê, tak jak podczas andrzejek, loteria z nagrodami, a tak¿e licytacja statuetki w kszta³cie serca z numerem 1 i napisem Amelka.
Czy planujecie kolejn¹ akcjê charytatywn¹?
W lipcu tego roku zorganizujemy piknik charytatywny na rzecz chorego Piotrusia, po³¹czony z licytacj¹ przedmiotów i loteri¹ z nagrodami. Piotruœ ma siedem lat i cierpi na autyzm. Ma zaburzony rozwój komunikacji oraz mowy, swoje potrzeby wyra¿a np. gestem podania rêki lub krzykiem. Potrzebuje pomocy w wiêkszoœci czynnoœci, a swoje emocje wyra¿a poprzez œmiech, krzyk, p³acz lub tupanie. Nie sygnalizuje potrzeb fizjologicznych, nie wykonuje te¿ samodzielnie czynnoœci higienicznych. Piotruœ jest synem Aleksandry Kuziory, jedynej ocala³ej z tragicznego wypadku samochodowego, który mia³ miejsce w pobli¿u Nowego Jorku 8 lipca 1996 roku. W wypadku tym zginêli jej rodzice Zofia i Piotr Kuziora oraz m³odsza siostra Monika.
Krzysztof Rostek (z ty³u) podczas pierwszego spotkania z grup¹ mieszkañców Pysznicy, którym przedstawi³ pomys³ za³o¿enia Stowarzyszenie Serce dla Dziecka
Czy cz³onkowie stowarzyszenia dzia³aj¹ ochotniczo?
Wszyscy dzia³amy jako wolontariusze –bez wynagrodzenia. Nasz¹ siedzib¹ jest pomieszczenie w budynku zabytkowej plebanii przy parafii w Pysznicy pod wezwaniem Podwy¿szenia Krzy¿a Œwiêtego i Œwiêtego Jana Chrzciciela. W ten sposób minimalizujemy koszty. Mam nadziejê, ¿e w przysz³oœci staniemy siê przyk³adem dla innych lokalnych spo³ecznoœci do tworzenia podobnych organizacji.
Dlaczego Pani siê zaanga¿owa³a w tê inicjatywê?
Chcê pomagaæ potrzebuj¹cym i spodoba³ mi siê pomys³ Krzysztofa. Mam tak¹ mo¿liwoœæ, wiêc pomyœla³am: dlaczego nie? Wychowa³am siê wPysznicy i tu mieszkam. Uwa¿am, ¿e jeœli mo¿na zrobiæ coœ dobrego, choæby dla jednego dziecka, to warto to zrobiæ. W dzia³alnoœæ wci¹gnê³am tak¿e mê¿a. Na co dzieñ pracujê w urzêdzie skarbowym.
Czy macie wsparcie finansowe samorz¹du, czy wszystko pochodzi ze œrodków prywatnych?
Nie mamy wsparcia finansowego ze strony samorz¹du, nie staraliœmy siê o nie. Mamy natomiast du¿¹ przychylnoœæ w³adz lokalnych, w tym wójta. Na przyk³ad na bal charytatywny mieliœmy nieodp³atnie u¿yczon¹ salê w Gminnym Domu Kultury. Czujemy, ¿e nam bardzo kibicuj¹. Na razie wp³at na nasz rachunek bankowy dokonuj¹ cz³onkowie stowarzyszenia oraz ich znajomi, ale dzia³amy bardzo krótko i mam nadziejê, ¿e nasze grono wkrótce siê powiêkszy. Podczas organizowanych wydarzeñ – pierwszego spotkania, balu andrzejkowego czy balu walentynkowego – widaæ by³o, ¿e mieszkañcy gminy chêtnie i hojnie siê anga¿uj¹.
Co Polonia amerykañska mo¿e coœ dla Was zrobiæ?
Chocia¿ zdajê sobie sprawê, ¿e i w Ameryce jest wiele osób w potrzebie, to myœlê, ¿e Polonia amerykañska mog³aby nas wesprzeæ finansowo, wp³acaj¹c œrodki na nasz rachunek bankowy, które my przekazalibyœmy „naszym dzieciom”. Mog³aby równie¿ przekazaæ wartoœciowe przedmioty nalicytacje, które organizujemy w trakcie akcji charytatywnych, a tak¿e promowaæ nasz¹ dzia³alnoœæ w USA. Ka¿da pomoc i wsparcie s¹ dla nas bezcenne. Z Pysznicy do Nowego Jorku i z powrotem - historia pomocy
Je¿eli mo¿esz i chcesz wspomóc Stowarzyszenie „Serce dla Dziecka”, to mo¿esz to zrobiæ wp³acaj¹c donacjê do Banku Spó³dzielczego w Tarnobrzegu na konto posiadacza rachunku Stowarzyszenie „Serce dla Dziecka”. Numer rachunku bankowego: 47 943410252006160915350001 Mo¿esz te¿ przekazaæ przedmioty na licytacjê: Stowarzyszenie „Serce dla Dziecka” Ul. Wolnoœci 297, 37-403 Pysznica Województwo podkarpackie
Zaledwie 2-letnia dziœ Amelka Kucio jeszcze w ³onie mamy przesz³a operacjê krêgos³upa
wszelkiej pomyœlnoœci
i wielu b³ogos³awieñstw
naszym Pacjentom i Polonii ¿yczy
Polski Instytut Zdrowia Psychicznego
PROGRAMY LECZENIA:
- Zdrowie psychiczne
- Uzale¿nienie od alkoholu i innych substancji odurzaj¹cych
- Stymulacja magnetyczna w leczeniu depresji
- Ketamine jako leczenie antydepresyjne
- Lekarz ogólny / rodzinny
Nie pozwól aby alkohol, narkotyki czy choroba psychiczna zniszczy³y Twoje ¿ycie i ¿ycie Twojej rodziny. Zrób pierwszy krok, zadzwoñ i pozwól nam dzia³aæ. (212) 982 3470
UNITAS/ Polski Instytut Zdrowia Psychicznego 57 Saint Marks Place, New York, NY 10003
email: st.marks@unitas-nyc.org www.unitas-nyc.org
dr. Roman Pabis
dr. Matthew Pabis
Naszym Klientom i Polonii
sk³adamy serdeczne ¿yczenia z okazji Œwi¹t Wielkanocnych
W³aœciciel i Pracownicy
304 Ditmas Ave, Brooklyn NY 11218
347.350.5563
Zdrowia, szczêœcia, humoru dobrego, a przy tym wszystkim sto³u bogatego.
Mokrego dyngusa i smacznego jajka i niech te œwiêta bêd¹ jako bajka
Najserdeczniejsze ¿yczenia z okazji Œwi¹t
Klientom
i ca³ej Polonii
sk³adaj¹ pracownicy sklepu
Krakus Deli Inc.
Godziny otwarcia: 8:00 - 19:00 od poniedzia³ku do pi¹tku
8:00 - 15:00 - sobota, niedziela zamkniête
Wszystkim Klientom oraz ca³ej Polonii sk³adamy serdeczne ¿yczenia z okazji Œwi¹t Wielkanocnych
Oferujemy
Pogody ducha, zdrowia i radoœci z okazji Wielkanocy zdrowia i radoœci oraz wszelkiego dobra z okazji Wielkanocy
Pogody ducha, zdrowia i radoœci oraz wszelkiego dobra okazji Wielkanocy
Pogody ducha, zdrowia radoœci z okazji Wielkanocy zdrowia radoœci okazji Wielkanocy
Pogody ducha, zdrowia radoœci dobra z okazji Wielkanocy
Pogody ducha, zdrowia i radoœci oraz wszelkiego dobra okazji Wielkanocy
Pogody ducha, zdrowia i radoœci oraz wszelkiego dobra z okazji Wielkanocy
¿yczy w³aœciciel z pracownikami
¿yczy w³aœciciel z pracownikami
¿yczy w³aœciciel pracownikami zdrowia i radoœci dobra z okazji Wielkanocy
¿yczy w³aœciciel z pracownikami
¿yczy w³aœciciel z pracownikami
¿yczy w³aœciciel pracownikami
Zdrowych, pe³nych radoœci Œwi¹t Wielkanocnych
naszym Klientom i ca³ej Polonii
¿yczy w³aœciciel z pracownikami
Weronika Kwiatkowska
Stó³
³am siê, os³upia³a. Nigdy wczeœniej nie czyni³ ¿adnych awansów. Odbi³o ci? – zapyta³am. No co, z diabolicznym uœmiechem, j¹³ przekonywaæ, ¿e przecie¿ nikt nie musi wiedzieæ. ¯e mia³by fajn¹ pami¹tkê. ¯e liczy³ na… czu³e po¿egnanie. Sytuacja zrobi³a siê cokolwiek niezrêczna. Ale jakoœ uda³o siê wszystko obróciæ w ¿art.
Najpierw tkanina. Len. O wysokiej gramaturze. Na be¿owym tle zamaszyste wzory w odcieniu kobaltu. Owoc granatu. Orientalne kwiaty. Ptak na ga³êzi. Wystarczy³o obszyæ z dwóch stron, by kawa³ek okazyjnie kupionego materia³u (20 dol.) zamieniæ w designerski obrus. Przykrywam poplamiony farbami i z³ot¹ mik¹ stó³. Ile ma lat? Piêtnaœcie? Wiêcej? Historia te¿ jest zabawna. Dostaliœmy go od znajomego, który po latach tu³aczki wraca³ do Polski. Do ¿ony. I dzieci. Tu¿ przed wylotem wprosi³ siê na œniadanie. Zjedliœmy we dwoje. Bo K. musia³ iœæ do pracy. Kiedy my³am naczynia, wszed³ do kuchni i próbowa³ poca³owaæ mnie w szyjê. Wywinê-
Rzadko myœlê o tamtym przedpo³udniu. Tylko czasem przychodzi konstatacja, ¿e najbardziej pospolity mebel, mo¿e mieæ swoj¹ historiê. Przypomina siê wtedy przestroga Herberta:
Przy stole nale¿y siedzieæ spokojnie i nie marzyæ. Pamiêtajmy, ile trzeba by³o wysi³ku, aby wzburzone pr¹dy morskie u³o¿y³y siê w spokojne s³oje. Chwila nieuwagi, a wszystko mo¿e sp³yn¹æ. Nie wolno tak¿e ocieraæ siê o sto³owe nogi, gdy¿ s¹ one bardzo wra¿liwe. Wszystko, co siê robi przy stole, nale¿y za³atwiaæ ch³odno i rzeczowo. Nie mo¿na zasiadaæ tu z rzeczami nie przemyœlanymi do koñca. Do marzeñ dano nam inne przedmioty z drzewa: las, ³ó¿ko.*
* Jak obrus, to kwiaty. Ciête. I doniczkowe. Trudno znaleŸæ wpodobnym odcieniu niebieskiego. Wiêc decydujê siê na bia³e. Kupujê krokusy. Po zielonych pêdach nie sposób okreœliæ koloru. Na szczêœcie na tabliczce wyraŸnie napisano: white. Zabieram trzy sztuki. Ju¿ pierwszego wieczoru okazuje siê, ¿e jedne kwitn¹ na fioletowo. Nazajutrz otwieraj¹ siê p¹czki pozosta³ych. Nie ma ani jednego bia³ego p³atka. Zatem –zmiana planów. Do du¿ego wazonu kupujê dwa pêczki ostu. Dobrze to wygl¹da. Surowo. Ale brakuje koloru. Mo¿e piwonie? –proponuje zaprzyjaŸniony sprzedawca. Dzisiaj przywieŸli – namawia. Wskazuj¹c na dorodne g³ówki w odcieniu fuksji. To dobry pomys³ – myœlê. Bêd¹ siê idealnie komponowaæ z ró¿owym sosem tatarskim, marynowan¹ rzodkiewk¹ i humusem z buraka. Szkoda tylko, ¿e s¹ takie drogie. I nietrwa³e. Szybko kapituluj¹. Zw³aszcza w ogrzewanych pomieszczeniach. No ale trudno. Czego nie robi siê dla piêkna? Teraz talerze. Mam trzy zestawy. Ale w ka¿dym przynajmniej jeden zbity. I dwa wyszczerbione. Muszê improwizowaæ. Serwetki – tym razem nie lniane. Ale papierowe. We wzór – co uwa¿am za szczêœcie niebywa³e – œwietnie koresponduj¹cy z tym, co na obrusie. Kupi³am je doœæ dawno. I ca³kiem o nich zapomnia³am. Wiêc kiedy otwieram szufladê, czujê jakbym wygra³a los na loterii. To s¹ w³aœnie te ma³e
My, Europejczycy?
inny. To ju¿ chyba Czesi maj¹ bardziej niemieck¹ mentalnoœæ.
Jan Latus
Jeszcze podr¹¿ê – mam nadziejê, ¿e po raz ostatni – temat europejskoœci.
Sprawa wydaje siê oczywista: ka¿dy napotkany, czy to na Greenponcie, w Gdyni czy w Grenadzie Polak powie, ¿e jest Europejczykiem. I to nie ¿adnym tam wschodnim, czy nawet œrodkowym.
Jest taki dowcip, chyba czeski, ¿e Polacy to tacy Rosjanie, którzy myœl¹, ¿e s¹ Francuzami.
Tak wiêc jesteœmy typem mieszanym, nie do koñca okreœlonym. Zdaniem wielu osób, jeœli chodzi o mentalnoœæ – zachodni¹ lub nie – Polska ci¹gle dzieli siê na dawne tereny zaborów rosyjskiego i niemieckiego, a granica przebiega³aby mniej wiêcej wzd³u¿ Wis³y. S¹ te¿ radyka³owie, którzy nie mieliby nic przeciwko podzia³owi Polski na takie dwie czêœci, które zreszt¹ pokrywaj¹ siê z preferencjami wyborczymi, stopniem konserwatyzmu czy stosunkiem do Koœcio³a.
Urodzi³em siê w Warszawie, moja mama te¿, ale tata by³ z Poznania i ci¹gle mam tam rodzinê. W rzeczy samej, pogl¹dy Wielkopolan s¹ w wiêkszoœci liberalne, a ich pragmatyczne nastawienie do ¿ycia, pracowitoœæ iskrzêtnoœæ sytuuj¹ ich niemal na Zachodzie. Niemal, bo jednak to jest Polska. Przekroczywszy granicê z Niemcami wkraczamy w œwiat podobny (prawie takie same jedzenie, samochody i sprzêt AGD), ale jednak mentalnoœciowo
Polacy mieni¹ siê Europejczykami, ale czy nimi s¹, a jeœli nie, czy naprawdê chcieliby nimi zostaæ?
Tu wkracza polityka: znawcy tematu przepowiadali, ¿e rosyjska ofensywa propagandowa, przede wszystkim w internecie, skupi siê na dwóch zadaniach:1 – obrzydziæ Polakom Ukraiñców, 2 – obrzydziæ Europê, a dok³adnie: Uniê Europejsk¹ i NATO. A z krajów europejskich – przede wszystkim Niemcy.
I s³owo sta³o siê cia³em. Ci sami Polacy, którzy za komuny marzyli o staniu siê czêœci¹ Europy, teraz, mo¿e ju¿ w jednej trzeciej populacji, sami umieszczaj¹ siê w geopolitycznym limbo: ani w Rosji, ani w Unii, walcz¹c samotnie (husaria!) z Niemcami, bo systematycznie przypomina siê i odgrzewa dawne krzywdy.
Czego chc¹ ci Polacy? Wiadomo, czego nie chc¹: Rosji, Ukrainy, Niemiec, Brukseli, przytwierdzonych do butelek nakrêtek i filtrów na kominach. Czego chc¹? Sojuszu z USA i broni stamt¹d. Ale co dalej? Mamy byæ neutralni jak Szwajcaria? Wokó³ nas nie ma jednak, broni¹cych dostêpu, wysokich Alp. Francj¹? Nie mamy broni atomowej. Zostawmy jednak geopolitykê. Bardziej chodzi mi dziœ o nasz¹ mentalnoœæ.
Od dwudziestu lat Polacy mog¹ swobodnie podró¿owaæ po Europie, nawet na dowód osobisty. Mog¹ bez problemu wszêdzie pracowaæ, wynajmowaæ i kupowaæ nieruchomoœci, leczyæ siê, posy³aæ dzieci do szko³y i na uniwersytet. I faktycznie, s¹ tam ich miliony: w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Irlandii, Holandii. Ba, ostatnio modne sta³o siê kupowanie apartamentów w Hiszpanii, ¿e o masowych wy-
jazdach turystycznych do Chorwacji nie wspomnê. Dla Polaków, zw³aszcza m³odych, swoboda przemieszczania jest czymœ oczywistym, jest prawem cz³owieka. Nawet radykalni zwolennicy Polexitu nie zdaj¹ sobie sprawy – albo udaj¹, ¿e nie zdaj¹ – i¿ ta „neutralna”, obra¿ona na wszystkich, odwrócona plecami do s¹siadów Polska nie bêdzie oferowa³a obywatelom mocnych, szwajcarskich paszportów, lecz te z orze³kiem, a wiêc powrócimy do starañ o wizê, pozwoleñ na pracê i wysokiego czesnego na zagraniczne studia. Czujemy siê zachodnimi Europejczykami, ale zarazem czujemy siê od nich lepsi, m¹drzejsi o doœwiadczenia historyczne, bardziej uduchowieni i doceniaj¹cy tradycyjne wartoœci rodzinne. (Nawiasem mówi¹c, to samo mówi o swoich obywatelach propaganda rosyjska.) Chcemy byæ czêœci¹ Europy – i nie chcemy. Poczucie ni¿szoœci miesza siê z poczuciem wy¿szoœci. Chcielibyœmy mieæ wszystko: niemieckie samochody i chemiê gospodarcz¹, wille jak w Hiszpanii, s³u¿bê zdrowia jak w Szwecji, a zarazem patriotyczne m³odzie¿y na Sienkiewiczu chowanie i œwiêcenie przez ksiê¿y odcinków autostrad. W wielkiej fali emigracji na Zachód, kiedy w Polsce jeszcze szala³o bezrobocie, przewa¿ali ludzie proœci i z ma³ych miasteczek. Nie l¹dowali w najlepszych dzielnicach Pary¿a, lecz naprzedmieœciach. Nie w Kensington w Londynie, lecz na pobrze¿ach Manchesteru. Tam zak³adali – polsk¹ – podstawow¹ komórkê spo³eczn¹, robili zakupy w polskim sklepie (najlepsze jedzenie –tu pe³na zgoda!), chodzili do polskiego koœcio³a i na wakacje jeŸdzili do kraju. Ich angielski nie by³ nadzwyczajny, poza tym na Zachodzie jednak trudno nawi¹zy-
zwyciêstwa dnia powszedniego. Które trzeba zauwa¿aæ. A mo¿e nawet celebrowaæ? Jeszcze tylko równo u³o¿one sztuæce. Koszyk z jajkami farbowanymi kurkum¹, modr¹ kapust¹, ³uskami cebuli, liœæmi hibiskusa. Talerz jeszcze ciep³ych p¹czków z nadzieniem ró¿anym. Które kapie po brodzie. Mro¿one czereœnie na polewê do sernika, który A. tradycyjnie przywiezie z w³oskiej cukierni na Staten Island. P³aty wêdzonego ³ososia z Brooklynu, wyeksponowane na ró¿owej pierzynce. Zielone kie³ki. Ziarenka czarnego sezamu. I ¿ó³tego propolisu. Fioletowe kwiaty b³awatka. I gotowe. Wiosna na stole. Proszê siê rozgoœciæ.
* ¯e tobie siê chce – komentuje znajoma z kraju. I brzmi to trochê jak przygana. Chocia¿ pewnie mia³o byæ komplementem. W wersji polskiej. Pasywno-agresywnej. Wyrazem podziwu. W którym jednak pobrzmiewa nutka frustracji. Bo pewnie te¿ by tak chcia³a, ale nie potrafi. Wykrzesaæ entuzjazmu. I energii. Potrzebnej, by dopieœciæ szczegó³. Wyjœæ poza sztampê. I to te¿ jest w porz¹dku. Nie ka¿dy musi czuæ potrzebê, by przy okazji Œwi¹t wyra¿aæ siê artystycznie. Jedni rzeŸbi¹ baranki z mas³a, inni k³ad¹ na stó³ kostkê w t³ustym papierku. Najwa¿niejsze, ¿eby wszystkim smakowa³o. ❍ * Ostro¿nie ze sto³em, Zbigniew Herbert.
waæ przyjaŸnie. Wiêc obserwowali: ¿e tu deszczowo, nudno, w pubie g³oœno i drogo, a na ulicach coraz wiêcej kolorowych imigrantów. To samo widzia³y polskie pielêgniarki w Szwecji i kierowcy we W³oszech. Grzeczni i samokontroluj¹cy siê w pracy, wracali wieczorami do polskich domów i polskiego internetu. I krytykowali, i powielali pogl¹d (przypadkiem lansowany tak¿e przez rosyjskie trolle), ¿e chyli siê chrzeœcijañska Europa pod muzu³mañsk¹ nawa³nic¹, upada gospodarka, bo ludzie leniwi, ¿e s¹ d³ugie kolejki do (bezp³atnego, ale co z tego) lekarza, a polskiemu ma³¿eñstwu w Norwegii s³u¿by spo³eczne zabra³y dziecko.
Pozna³em wielu takich ludzi – i wcale ich nie krytykujê. Próbujê zrozumieæ. Jeszcze mieszkaj¹c w Warszawie, rozmawia³em chêtnie z m³odymi, fajnymi Polakami, którzy mieszkali w Sztokholmie lub Lyonie – i lamentowali, jak niebezpieczne sta³y siê ulice i jak samotni siê tam czuli. Wielu wróci³o do Polski lub to planuje – tym bardziej, ¿e standard ¿ycia bardzo siê tam podniós³. Wedle statystyk, emigracja Polaków jest ju¿ chyba mniej liczebna ni¿ liczba powracaj¹cych.
Tylko ¿e to siê wszystko nie klei. Ci, którzy skoñczyli angielskie uniwersytety, bêd¹ optowali za nauk¹ religii wpañstwowych szko³ach, a ci z laickiej Francji bêd¹ s³uchali agitacji politycznej p³yn¹cej z polskich ambon? Dobry dotychczas i cywilizowany obywatel Szwecji zacznie chodziæ na mecze ligowe, a tam patriotycznie siê wydzieraæ i odpalaæ race? Ktoœ, kto przez dwadzieœcia lat w – brudnym i chaotycznym, ale jak¿e fascynuj¹cym – Neapolu jad³ domowe makarony, przejdzie na mro¿onki z ¯abki? Pewnie tak – iw sumie ci ludzie bêd¹ mo¿e szczêœliwsi.
Wedle s³awnych s³ów Stalina, komunizm tak pasuje do Polski, jak siod³o do krowy. Mo¿e europejskoœæ tak samo nam nie pasuje?
¯yczymy naszym Pacjentom i Przyjacio³om radosnych i rodzinnych Œwi¹t Wielkanocnych ¯yczymy naszym Pacjentom i Przyjacio³om radosnych i rodzinnych Œwi¹t Wielkanocnych ¯yczymy naszym Pacjentom i Przyjacio³om radosnych i rodzinnych Œwi¹t Wielkanocnych
¯yczymy naszym Pacjentom i Przyjacio³om radosnych i rodzinnych Œwi¹t Wielkanocnych
¯yczymy naszym Pacjentom i Przyjacio³om radosnych i rodzinnych Œwi¹t Wielkanocnych
¯yczymy naszym Pacjentom i Przyjacio³om radosnych i rodzinnych Œwi¹t Wielkanocnych ¯yczymy naszym Pacjentom i Przyjacio³om radosnych i rodzinnych Œwi¹t Wielkanocnych ¯yczymy naszym Pacjentom i Przyjacio³om radosnych i rodzinnych Œwi¹t Wielkanocnych
¯yczymy naszym Pacjentom i Przyjacio³om radosnych i rodzinnych Œwi¹t Wielkanocnych
Pó³metek operowego sezonu z piêkn¹ „Madama Butterfly”
Sezon 2025-2026 w Metropolitan Opera zbli¿a siê do pó³metka, a nowojorska scena po raz kolejny pokazuje, dlaczego jest jedn¹ z najwybitniejszych na œwiecie.
W Nowym Jorku tradycja spotyka siê z nowoczesnoœci¹, a repertuar, od klasyki po najnowsze produkcje, przyci¹ga zarówno wiernych od lat odbiorców, jak i m³odszych widzów ciekawych operowego œwiata. To miejsce, gdzie najwy¿szy poziom wykonawczy ³¹czy siê z niepowtarzaln¹ opraw¹ wizualn¹ i odwa¿nymi decyzjami artystycznymi.
28 marca odby³o siê ostatni spektakl znanej ju¿ produkcji Madama Butterfly w re¿yserii Anthony Minghella, cenionego re¿ysera filmowego i teatralnego, laureata Oscara, oraz Carolyn Choa, choreografki i wspó³re¿yserki spektaklu.
Dzie³o Giacomo Pucciniego, którego premiera odby³a siê w 1904 roku, nale¿y do kanonu operowego repertuaru. Produkcja Minghelli, obecna na scenie od 2006 roku, zosta³a opisana w kwietniowym wydaniu „Opera News” (2026) jako „wysoce teatralna inscenizacja i jedno z najwiêkszych osi¹gniêæ pod wzglêdem wizualnym”. Pe³na po brzegi sala, w du¿ej mierze z m³od¹ publicznoœci¹, podczas spektaklu w poniedzia³kowy wieczór 23 marca, œwiadczy³a o prawdziwym zaintereso-
waniu oper¹ oraz wysokiej jakoœci i œwietnym wyborze repertuaru.
„Madama Butterfly” to przede wszystkim piêkna, liryczna i koj¹ca muzyka, ilustruj¹ca historiê gejszy, która uwierzy³a, ¿e jej zwi¹zek z amerykañskim oficerem marynarki jest prawdziw¹, obopóln¹ mi³oœci¹. Rzeczywistoœæ okazuje siê zupe³nie inna. Bohaterka pope³nia samobójstwo, a scena fina³owa, pe³na czerwonych odblasków i tkanin, w niezwykle sugestywny sposób wype³nia przestrzeñ. Wszystko odbywa siê w obecnoœci dziecka pary, które w tej produkcji przedstawione jest jako kuk³a Bunraku inspirowana tradycj¹ japoñskiego teatru lalkowego, co stanowi
jeden z najbardziej charakterystycznych elementów inscenizacji.
Mimo wybitnej teatralnoœci spektaklu, twórcy nie postawili na rozbudowane efekty specjalne ani na wielopoziomowe, dynamicznie zmieniaj¹ce siê scenografie, obecne w wielu innych produkcjach.
Si³a tej realizacji tkwi w precyzyjnie dopracowanych detalach, kostiumach, œwietle i symbolice. Bogate, kolorowe kimona, subtelna gra œwiate³, lampiony i tkaniny buduj¹ sugestywny, niemal poetycki obraz Japonii.
W spektaklu mia³ miejsce debiut Heyon Kim w roli Suzuki, co pokazuje, ¿e Metropolitan Opera konsekwentnie poszukuje nowych, artystów pasuj¹cych do charakteru i estetyki danej inscenizacji, otwieraj¹c scenê na m³ode pokolenie wykonawców. Rolê amerykañskiego konsula Sharplessa, œwietnie zaœpiewa³ baryton Andrzej Filoñczyk, laureat konkursu Operalia, regularnie wystêpuj¹cy na czo³owych scenach operowych œwiata. Opera Pucciniego pozostaje poruszaj¹c¹ opowieœci¹ o mi³oœci i zderzeniu kultur, ukazuje ró¿nice miêdzy japoñsk¹ tradycj¹ i wartoœciami, a amerykañskim stylem ¿ycia i sposobem myœlenia. Powsta³a w oparciu o amerykañsk¹ nowelê i dramatyczn¹ adaptacjê, co dziœ budzi dyskusjê o tym, ile w³oski kompozytor faktycznie wiedzia³ o tamtejszych realiach i na ile uda³o mu siê je oddaæ. To sprawia, ¿e dzie³o nie traci aktualnoœci i wci¹¿ inspiruje do ró¿norakich interpretacji.
Wielkanoc
œwiat³a, pokoju i nowej si³y
Wielkanoc przypomina nam, ¿e cz³owiek nie ¿yje permanentnym poœpiechem, obowi¹zkiem i zmêczeniem. ¯yje tak¿e modlitw¹, cisz¹ serca i nadziej¹, która rodzi siê przy pustym grobie Chrystusa. To w³aœnie modlitwa przynosi duszy ukojenie, pomaga uporz¹dkowaæ lêki, uciszyæ wewnêtrzny niepokój i na nowo odnaleŸæ œwiat³o. Radoœæ Zmartwychwstania Pañskiego nie jest tylko religijnym wspomnieniem – jest ¿yw¹ si³¹, która podnosi cz³owieka, umacnia go i przywraca mu sens istnienia. W œwiecie pe³nym napiêcia, poœpiechu i codziennego przeci¹¿enia taka duchowa perspektywa staje siê bezcenna. Cz³owiek potrzebuje bo wiem nie tylko odpoczynku, ale tak¿e we wnêtrznej równowagi, ³agodnoœci wobec sa mego siebie i spokojniejszego rytmu ¿y cia. I w³aœnie dlatego polecamy preparat Rainbow Light Saffron + Magnesium Gly cinate with Methyl B12. To formu³a, któ rej sk³ad sprawia wra¿enie starannie przemyœlanej odpowiedzi na potrze by wspó³czesnego cz³owieka. Najbardziej wyj¹tkowym sk³ad nikiem tej kompozycji jest sza fran. Od wieków kojarzy siê z czymœ szlachetnym, bardzo cennym, poszukiwanym i subtelnym. W tym preparacie mo¿na go odczytywaæ niemal
symbolicznie – jako znak pogody ducha, œwiat³a i delikatnego rozjaœnienia codziennoœci. To w³aœnie szafran nadaje tej formule szczególn¹ elegancjê i sprawia, ¿e nie jest ona zwyk³ym zestawem sk³adników, lecz propozycj¹ bardziej wyrafinowan¹, spokojn¹ i harmonijn¹. Wnosi do niej ciep³o, subtelnoœæ i poczucie, ¿e troska o siebie mo¿e byæ czymœ piêknym.
Drugim filarem tej kompozycji jest magnez w formie glicynianu. Ten sk³adnik od razu przywo³uje skojarzenie z ukojeniem, wyciszeniem i równowag¹. W codziennoœci pe³nej napiêæ, obowi¹zków i zmêczenia w³aœnie takie wsparcie wydaje siê szczególnie cenne. Magnez glicynian brzmi nowoczeœnie, jakoœciowo ³agodnie, a w tej formule staje siê symbolem spokojniejszego funkcjonowania, wiêkszego komfortu odzyskiwania wewnêtrznej stabilnoœci.
Ca³oœæ bardzo piêknie dope³nia methyl B12, czyli metylowana witamina B12. Jeœli szafran wnosi pogodê ducha iœwiat³o, a magnez ukojenie równowagê, to methyl B12 staje siê naturalnym znakiem energii, œwie¿oœci i nowego pocz¹tku. To sk³adnik, który idealnie wspó³brzmi z wielkanocnym przes³aniem odrodzenia. Przypomina, ¿e cz³owiek potrzebuje nie tylko spokoju, ale tak¿e si³y, by z now¹ nadziej¹ wejœæ w codziennoœæ. I w³aœnie dlatego Rainbow Light Saffron + Magnesium Glycinate with Methyl
Sezon w Metropolitan Opera trwa w najlepsze, a przed widzami kolejne wa¿ne spektakle: Eugene Onegin Piotra Czajkowskiego (20 kwietnia – 16 maja 2026), La Traviata, Giuseppe Verdi (20 marca –6 czerwca 2026) oraz „Innocence”, nowa produkcja Kaija Saariaho z librettem Sofi Oksanen (6-29 kwietnia 2026). Metropolitan Opera pozostaje miejscem, które warto odwiedzaæ zarówno dla doœwiadczonych wykonawców, jak i dla tych, którzy dopiero odkrywaj¹ œwiat opery.
B12 robi tak dobre wra¿enie. Nie przekonuje ha³asem, lecz kompozycj¹.
To formu³a œwietlista, koj¹ca i pe³na harmonii. Odpowiada na bardzo wspó³czesne potrzeby: pragnienie spokoju, odzyskania balansu, wiêkszej ³agodnoœci i nowej energii do ¿ycia. Dla osób, które chc¹ zadbaæ o siebie œwiadomie, z trosk¹ i elegancj¹, jest to propozycja naprawdê wyj¹tkowa.
A na zakoñczenie, w tym œwiêtym czasie Zmartwychwstania Pañskiego, ¿yczymy wszystkim Czytelnikom, aby œwiat³o Chrystusa Zmartwychwsta³ego rozjaœnia³o ka¿dy dzieñ ¿ycia, koi³o serca, umacnia³o wiarê i odnawia³o nadziejê.
Niech modlitwa przynosi prawdziwy pokój duszy, a radoœæ pustego Grobu nape³nia domy mi³oœci¹, zdrowiem i Bo¿ym b³ogos³awieñstwem.
B³ogos³awionych, pe³nych ³aski i pokoju Œwi¹t Wielkanocnych!
Hey-on Kim w roli Suzuki
Andrzej Filoñczyk w roli Sharplessa
Jazz nie jest jednoznaczny
Z wokalistk¹ jazzow¹
Bogn¹ W. Kiciñsk¹ rozmawia Marcin ¯urawicz
Kiedy muzyka pojawi³a siê w Twoim ¿yciu?
Ju¿ w dzieciñstwie. Moja mama by³a nauczycielk¹ tañca, a tata dyrektorem domu kultury w moim rodzinnym Krasnymstawie. Od ma³ego wiêc zabierali mnie na rozmaite koncerty i muzyczne imprezy. Wiem, ¿e rodzice marzyli o grze na instrumentach, ale niestety nie mieli mo¿liwoœci nauki. Tata d³ugo zabiega³ o otwarcie szko³y muzycznej w naszym mieœcie i kiedy tak siê sta³o, pos³ali do niej mnie i siostrê. Siostra zakoñczy³a edukacjê muzyczn¹ na tym etapie, a ja po ukoñczeniu drugiego stopnia postanowi³am rozwijaæ siê dalej.
Dlaczego jazz i œpiew?
Moim pierwszym instrumentem by³y skrzypce, a drugim fortepian. Najpierw zainteresowa³am siê jazzem, gdy¿ w szkole muzycznej funkcjonowa³ big band jazzowy prowadzony przez nauczyciela tr¹bki, który sam by³ muzykiem jazzowym. Us³ysza³ mnie gdzieœ jak œpiewam i zaprosi³ do wspó³pracy. Bardzo spodoba³o mi siê œpiewanie jazzu i w wieku16 lat pojecha³am na warsztaty jazzowe do Pu³aw. By³am tam dwukrotnie. W Pu³awach by³ œwietny, muzyczny klimat i fantastyczni ludzie. Wtedy ostatecznie przekona³am siê, ¿e œpiewanie jazzu jest tym, co chcê w ¿yciu robiæ. Dalsza moja edukacja by³a ju¿ ukierunkowana œwiadomie w tê stronê. Ukoñczy³am Wydzia³ Jazzu przy Akademii Muzycznej w Katowicach, gdzie otrzyma³am tytu³ magistra oraz Studium Jazzu przyBednarskiej w Warszawie. Obie placówki mia³y wspania³ych pedagogów, ale te¿ du¿y wp³yw na mój muzyczny rozwój mia³y warszawskie koncerty i jamy, w których uczestniczy³am prawie codziennie.
Jednak pewnie nie w takim stopniu tak jak Nowy Jork. Jak to siê sta³o, ¿e znalaz³aœ siê za oceanem?
Stany nigdy mnie za bardzo nie fascynowa³y oprócz tego, ¿e w³aœnie st¹d pochodzi muzyka jazzowa. W pewnym momencie uzna³am, ¿e skoro mam rzetelnie wykonywaæ swój zawód i rozwin¹æ siê w pe³ni jako wokalistka jazzowa, przyda³oby siê zobaczyæ, jak wygl¹da to tutaj na miejscu. Chcia³am te¿ poprawiæ swój akcent. Przede wszystkim na wyjeŸdzie zawa¿y³y wiêc wzglêdy edukacyjne. Do Stanów wyjecha³am w 2010 roku z pianist¹ jazzowym Kub¹ Cichockim, który jest obecnie moim mê¿em. Uda³o nam siê ostatecznie znaleŸæ niedrogie uczelnie, które gwarantowa³y dobry poziom merytoryczny. Tak trafi³am do Queens College of Music. Wczeœniej mieliœmy ju¿ przyznane stypendia w Berklee College of Music w Bostonie, ale nawet ze stypendiami jest to doœæ droga, komercyjna uczelnia, tak wiêc ostatecznie zdecydowaliœmy siê na Nowy Jork.
Tu¿ po skoñczeniu studiów w 2014 roku nagra³aœ swój debiutancki i jak
do tej pory jedyny album pt. The Maze, na którym znalaz³y siê zarówno twoje autorskie kompozycje jak i standardy jazzowe.
Tak. To moje jedyne dotychczasowe wydawnictwo, chocia¿ muszê zdradziæ, ¿e od d³u¿szego czasu pracujê ju¿ nad kolejn¹ p³yt¹. Jest prawie skoñczona, ale powstawanie p³yty to czasoch³onny proces, tym bardziej ¿e od trzech lat jesteœmy szczêœliwymi rodzicami. Nowa p³yta bêdzie w du¿ym stopniu muzyczn¹ kontynuacj¹ tego co znalaz³o siê na p³ycie The Maze, gdy¿ nagrywamy j¹ równie¿ w kwintecie, praktycznie w tym samym sk³adzie, a jedyna ró¿nica bêdzie taka, ¿e skrzypce zostan¹ zast¹pione altówk¹.
Wierzê, ¿e p³yta uka¿e siê na rynku jeszcze w tym roku. Tym razem znajd¹ siê na niej jedynie autorskie kompozycje, w wiêkszoœci moje, ale te¿ i Kuby, a wspaniale teksty napisa³y Rose Ellis i Jeannine Dominy. Nie ukrywam, ¿e bardzo jestem podekscytowana, ¿e ju¿ wkrótce bêdê mog³a przedstawiæ je œwiatu.
Sk¹d tytu³ pierwszej p³yty? Maze w wolnym t³umaczeniu oznacza labirynt.
Myœlê, ¿e tytu³ stanowi dobre odzwierciedlenie muzycznej drogi jak¹ do tamtego momentu przesz³am w ¿yciu. Dobrze obrazuje moje poszukiwania ró¿norodnych inspiracji i eksploracjê wielu muzycznych gatunków, z których ostatecznie powsta³ mój muzyczny œwiat.
Czy wydanie p³yty oceniasz jako swój najwiêkszy do tej pory sukces w karierze? Pytam dlatego, ¿e zosta³a ona równie¿ nominowana do Fryderyków, co dla ka¿dego artysty jest du¿¹ nobilitacj¹.
To prawda. Na pewno jest to du¿a satysfakcja, kiedy pojawia siê nominacja do najwa¿niejszej nagrody przemys³u muzycznego w Polsce. Oprócz tego, ¿e moja
noznaczny, gdy¿ mo¿e kierowaæ siê w stronê muzyki klasycznej, popowej czy soulowej. I chocia¿ nie zamyka twórcy w ramach jednego gatunku muzycznego, to ci¹gle jednak przy tym pozostaje jazzem. Uwielbiam to, ¿e jazz pozostawia olbrzymie pole do w³asnej ekspresji, co nie znaczy, ¿e nie doceniam bardziej mainstreamowego jazzu – na takie koncerty równie¿ bardzo chêtnie chodzê.
Spe³niasz siê w ¿yciu równie¿ jako nauczycielka muzyki. Tak. Od lat uczê œpiewu, gry na pianinie i na skrzypcach. Nauczam w szkole na Manhattanie, ale te¿ prywatnie. Uczy³am ju¿ osoby w ka¿dym wieku – od trzech lat, do oko³o 80+. Nauczanie potrafi byæ bardzo inspiruj¹ce.
Du¿o koncertujesz?
twórczoœæ zosta³a dostrze¿ona i doceniona, jest to niew¹tpliwie równie¿ najbardziej mierzalny sukces. Wtedy wydawa³o mi siê, ¿e wszystko zmierza w dobrym kierunku, ale póŸniej wydarzy³o siê kilka innych rzeczy, miêdzy innymi pandemia, która bardzo opóŸni³a realizacjê moich muzycznych planów. Wierzê, ¿e pojawienie siê mojej nowej p³yty zostanie dobrze odebrane przez œrodowisko muzyczne. Tym bardziej, ¿e jako artystka czujê siê bardziej dojrza³a ni¿ ponad dekadê temu. Jakie wokaliœci jazzowi stanowi¹ dla Ciebie najwiêksz¹ inspiracjê? Pracê magistersk¹ napisa³am na temat twórczoœci Elli Fitzgerald i Kurta Ellinga, gdy¿ wtedy to byli moi muzyczni i wokalni herosi. Na muzyce Elli praktycznie siê wychowa³am, a Kurtem jestem zafascynowana od wielu lat. By³ okres, kiedy s³ucha³am praktycznie tylko jego. Oczywiœcie jest równie¿ wielu innych twórców, którzy mnie inspiruj¹, jak chocia¿by Bobby McFerrin, czy Dianne Reeves. Uwielbiam równie¿ s³uchaæ muzyki instrumentalnej, z czego te¿ czerpiê bardzo wiele inspiracji, zw³aszcza w ostatnich latach. Mam tutaj na myœli takich twórców jak chocia¿by Miguel Zenon czy Tigran Hamasyan. Interesujê siê równie¿ sam¹ kompozycj¹ i aran¿acj¹ utworów, a ich muzyka to majstersztyk pod tym wzglêdem. Czym dla Ciebie jest w ogóle jazz? To trudne pytanie, bo jazz jest bardzo pojemnym pojêciem. Wiele osób kojarzy jazz wy³¹cznie z dawn¹ odmian¹, czyli ze swingiem, a dla mnie jazz jest muzyk¹, która daje pole do eksperymentowania i wykorzystuje do tego specyficzny jêzyk jazzowy, czyli harmoniê i rytm. W oparciu o tradycjê staram siê tworzyæ coœ nowego z wykorzystaniem równie¿ wspó³czesnych gatunków muzycznych czy ró¿norodnych rozwi¹zañ artystycznych. W jazzie podoba mi siê to, ¿e nie jest jed-
Tych wystêpów przed pandemi¹ by³o ca³kiem sporo. Mia³am na przyk³ad swój cykl koncertów w duecie w Terraza 7 gdzie do wspó³pracy zaprasza³am wspania³ych muzyków, m.in. Louisa Perdomo czy Manuela Valere. Koncertowa³am na ró¿nych festiwalach, w klubach, z których czêœæ ju¿ nie istnieje. Podró¿owa³am te¿ z muzyk¹ do takich krajów jak Izrael czy £otwa. Teraz miêdzy innymi z uwagi na dziecko tych wystêpów jest mniej, ale moja dzia³alnoœæ sceniczna nie zanik³a. Wziê³am miêdzy innymi udzia³ w festiwalu JazzWahi gdzie zaprezentowaliœmy program inspirowany polsk¹ muzyk¹ ludow¹, graliœmy m.in. w s³ynnym Blues Alley w Waszyngtonie, a za chwilê ju¿ trzeci raz bêdê czêœci¹ kadry w jazzowych warsztatach w Chodzie¿y wPolsce. Niekiedy do³¹czam do innych zespo³ów, ale najczêœciej koncertujê w duecie z mê¿em. Mia³am równie¿ okazjê kilkakrotnie wyst¹piæ dla Polonii, miêdzy innymi wKonsulacie RP na Manhattanie podczas festiwalu Chopin i Przyjaciele. Œpiewa³am tak¿e w Centrum podczas koncertu kolêd dla seniorów z klubu Krakus, co bardzo mile wspominam. Cieszê siê, ¿e teraz bêdê mia³a okazjê zaprezentowaæ siê po raz kolejny.
Zdradzisz jakieœ szczegó³y wystêpu?
Jeszcze je dopracowujemy. Trwaj¹ rozmowy co do sk³adu i utworów jakie zagramy tego dnia. Poniewa¿ na PrzedMajówce pojawi¹ siê artyœci z ró¿nych muzycznych krêgów, to na pewno postaramy siê do tego dostosowaæ z naszym repertuarem, chocia¿ na pewno bêdzie to koncert jazzowy. Z pewnoœci¹ te¿ wyst¹piê razem z mê¿em.
Jakie masz pozamuzyczne zainteresowania?
Lubiê podró¿owaæ, czytaæ ksi¹¿ki, szczególnie krymina³y, a tak¿e piec ciasta. Kiedy by³am nastolatk¹ wiele czasu spêdza³am z moj¹ babci¹, która by³a œwietn¹ kuchark¹, robi³a wspania³e wypieki i zaszczepi³a we mnie tê pasjê. Moim popisowym ciastem jest tarta cytrynowa z bez¹. W wolnych chwilach lubiê te¿ zwiedzaæ muzea, szczególnie MoMa.
Dziêkujê za rozmowê.
Blender kulturalny
Izabela Kuna to jedna z najbardziej charakterystycznych polskich aktorek, znana m.in. z przeboju kasowego „Teœciowie” czy serialu kryminalnego „Krew z krwi”. Na ekranie jest zawsze wyrazista. Œwietnie znajduje siê w komedii i dramacie. Jest autork¹ ksi¹¿ek. I scenariuszy. Od ponad 20 lat tworzy nieformalny zwi¹zek z Markiem Modzelewskim – lekarzem i dramaturgiem. Para zdecydowa³a siê na tzw. rzymskie ma³¿eñstwo, co pozwala na zachowanie niezale¿noœci bez koniecznoœci sk³adania urzêdowych przysi¹g. Kuna, której pierwsze ma³¿eñstwo siê rozpad³o, wielokrotnie zaznacza³a, ¿e nie chce po raz kolejny wychodziæ za m¹¿ i zdecydowanie lepiej czuje siê w relacji opartej na wolnym wyborze.
Ostatnio artystka wyzna³a, ¿e ma problem z up³ywaj¹cym czasem. Parafrazuj¹c klasyka – kiedy ktoœ pyta, co s¹dzi o starzeniu siê, odpowiada: jestem przeciw. „Chcia³abym zawsze podobaæ siê mojemu partnerowi, co oczywiœcie jest niemo¿liwe, bo jestem coraz starsza inie ma szans, ¿ebym podoba³a mu siê do koñca ¿ycia. Wiêc wystarczy, ¿eby mnie lubi³ i chcia³ ze mn¹ byæ” – wyzna³a. „Widzia³am w ¿yciu ró¿ne rzeczy i wiem, ¿e nie ma sensownej rady, jak siê mi³o zestarzeæ w zwi¹zku” – odpowiedzia³a dziennikarzowi. W dalszej czêœci rozmowy aktorka podzieli³a siê rozwa¿aniami na temat zachodz¹cych zmian. „Od dawnaprzegl¹dam siê we w³asnych oczach. Przekona³am siê,
¿e nie mo¿na zatrzymaæ czasu. Jestem coraz starsza i chyba siê z tym nigdy nie uporam. Wci¹¿ mi ¿al, ¿e nie robiê ju¿ takiego wra¿enia na mê¿czyznach jak kiedyœ. Gdy by³am m³odsza, mog³am siê podobaæ rówieœnikom, mê¿czyznom trochê starszym i du¿o starszym. Teraz kr¹g siê zawêzi³ dramatycznie” – wyzna³a. „Z drugiej strony, teraz mniej marudzê. Nie zapadam siê w sobie tak czêsto. Wiele rzeczy sprawia mi radoœæ, przyjemnie mi ze sob¹. Choæ nadal bywam cyniczna i z³oœliwa” – doda³a rozbrajaj¹co szczerze. 55-latka twierdzi, ¿e czuje siê bardzo dobrze we w³asnej skórze, ale wola³aby
mieæ choæby o te dziesiêæ lat mniej. „Up³ywaj¹cy czas jest przera¿aj¹cy dla mnie, bo to s¹ te¿ ju¿ liczby. To nie jest tylko to, jak ja siê czujê, bo ja siê czujê super. Poæwiczy³am dzisiaj, potem mia³am angielski, zaraz idê namasa¿. PóŸniej mam bankiet po filmie, wiêc czujê siê super. Ale liczby s¹, jakie s¹” – powiedzia³a Kuna. „Jakby nie liczyæ, wiêkszoœæ swojego ¿ycia mam za sob¹. Nie ma opcji, tego siê nie zmieni. W zwi¹zku z tym, jak sobie pomyœlê, w kontekœcie liczb, ile czasu mi jeszcze zosta³o, ¿eby przytomnie to rozegraæ, no to jest mi strasznie przykro. Naprawdê, jest mi strasznie przykro” –zakoñczy³a. Czy rzeczywiœcie to ju¿ ten moment, ¿eby wchodziæ w smugê cienia? Nie za wczeœnie? Podobno piêædziesi¹tka to nowa czterdziestka, zatem… g³owa do góry. A jeœli zdarzy siê gorszy dzieñ, mo¿na zanuciæ z Sewerynem Krajewskim: Przemija uroda w nas. W zdumieniu i w oczach gwiazd. Przemija uroda, jak nag³a pogoda. Jak zima w La Paz!
Na pocieszenie mo¿na obejrzeæ dziewiêcioodcinkowy serial „Your Friends and Neighbours” (platforma Apple TV+) z zabójczo przystojnym Jon’em Hamm’em w roli g³ównej. Historia zaczyna siê klasycznie. Coop – wziêty mened¿er funduszy hedgingowych œwie¿o po rozwodzie (¿ona odesz³a z najlepszym przyjacielem) dostaje od ¿ycia manto: traci pracê, wiêkszoœæ klientów i mo¿liwoœæ ponownego zatrudnienia. Rachunki siê piêtrz¹. Trzeba utrzymaæ dom, p³aciæ co miesi¹c wysokie alimenty na dwoje nastoletnich dzieci i jeszcze pomagaæ pogubionej ¿yciowo siostrze-artystce. Sytuacja podbramkowa. I znik¹d pomocy. Ale – jak to w opowieœci napisanej przez utalentowanego scenarzystê (Jonathan Tropper) – szybko pojawia siê okazja, by odzyskaæ utracony maj¹tek. Potrzeba tylko trochê fantazji i brawury. Jeœli wiêc chcecie podejrzeæ, jak ¿yj¹ mieszkañcy bogatych nowojorskich przedmieœæ, z czym siê borykaj¹ i dlaczego s¹ tak bardzo nieszczêœliwi – „Znajomi i s¹siedzi” to propozycja dla Was. Jest lekko. Dowcipnie. A zwroty akcji sprawiaj¹, ¿e serial zatrzymuje przed ekranem. Polecamy!
*
Na koniec smutna wiadomoœæ. 30 marca, piêæ dni po swoich 94. urodzinach, odszed³ Wies³aw Myœliwski – gigant polskiej literatury. Prozaik, dramaturg, scenarzysta filmowy, redaktor, a tak¿e dwukrotny laureat Nagrody Literackiej Nike. Wyda³ zaledwie siedem powieœci, ale ka¿da z nich by³a arcydzie³em. „Nagi sad”, „Pa³ac”, „Kamieñ na kamieniu”, „Widnokr¹g”, „Traktat o ³uskaniu fasoli”, „Ostatnie rozdanie” i „Ucho igielne” to dzie³a filozoficzne napisane w przystêpny, wydawa³oby siê „ludzki” sposób. Dla wielu – drogowskazy, tratwy ratunkowe, fundamenty. Pisa³: „Cz³owiek wmówi³ sobie, ¿e ma za krótkie ¿ycie, w zwi¹zku z czym zwyk³ siê t³umaczyæ ustawicznym brakiem czasu. Tylko, powiedzmy, gdyby ¿y³ dwa razy d³u¿ej, mia³by go wiêcej? W¹tpiê. Jeœliby komuœ uda³o siê skonstruowaæ
zegar, który odmierza³by cz³owiekowi czas zmarnowany, pusty, i czas pe³ny, poœwiêcony jakiemuœ po¿ytkowi, choæby w³asnemu, okaza³oby siê, ¿e wiêkszoœæ ¿ycia zmarnowa³. Wiêc mo¿e i tak ¿ycie dane jest nam w nadmiarze” – zastanawia³ siê na kartach powieœci. W wywiadach mówi³, ¿e wa¿niejsza od literatury jest… mi³oœæ. „Poza mi³oœci¹ nie ma nic, tylko œmieræ. Mi³oœæ jest najwy¿szym stanem m¹droœci, na jaki staæ cz³owieka. Ona zistoty swojej jest m¹droœci¹”. W „Widnokrêgu” dodawa³: „Do mi³oœci wiedzie cierniowa droga. Mi³oœæ to nie poryw. Nie otrzymuje siê jej ot, tak w darze, i to na pierwszej lepszej zabawie, dotego szkolnej. Mi³oœæ trzeba wytêskniæ, wycierpieæ, wyp³akaæ. Ai tak nie ma pewnoœci, czy siê zjawi”. Ze swoj¹ ¿on¹ prze¿y³ 77 lat. By³a nie tylko partnerk¹, ale te¿ redaktork¹ i wsparciem w pracy literackiej pisarza. Jak mówi³ –pierwsz¹, najwa¿niejsz¹ i najbardziej surow¹ czytelniczk¹.
„Kiedy myœlê o swoim ¿yciu, dochodzê do wniosku, ¿e mia³o sens. I to nawet nie dlatego, ¿e napisa³em ksi¹¿ki, które spotka³y siê z ¿yczliwym odbiorem. Poniewa¿ ja w gruncie rzeczy uwa¿am, ¿e to nie literatura jest w ¿yciu najwa¿niejsza, a mi³oœæ. Mnie pod tym wzglêdem spotka³o wyj¹tkowe szczêœcie” – stwierdza³. „Z moj¹ ¿on¹ poznaliœmy siê, kiedy mia³a szesnaœcie lat, ja siedemnaœcie. I od tamtego czasu jest nam dobrze z sob¹. Nie k³óciliœmy siê nigdy prawie, czasami jedynie poobra¿aliœmy siê na siebie. Na pó³ dnia. I tak od 1949 roku. To jak móg³bym powiedzieæ, ¿e moje ¿ycie nie mia³o sensu? Zw³aszcza ¿e ja wyszed³em z bardzo nieszczêœliwej rodziny, ojciec mi umar³, gdy mia³em trzynaœcie lat, i natychmiast musia³em staæ siê mê¿czyzn¹. Matka nie mia³a wykszta³cenia, nie mieliœmy z pocz¹tku z czego ¿yæ. Ponuro widzia³em swoj¹ przysz³oœæ, zdawa³o mi siê, ¿e nie mam szans na cokolwiek. A¿ tu nagle mi³oœæ. I od¿y³o we mnie jakby Ÿród³o energii, wyzwalaj¹c si³ê woli, ambicjê, marzenia” – opowiada³.
Choæ mia³ piêkne, spe³nione ¿ycie, trudno pogodziæ siê z myœl¹, ¿e Wies³aw Myœliwski nie napisze ju¿ ani jednego s³owa. „Chcia³bym, ¿eby ta moja gwiazda by³a w takiej odleg³oœci od nas, ¿eby œwiat³o, kiedy zgaœnie, sz³o bardzo d³ugo. Tego bym sobie ¿yczy³” – mówi³ w jednej z ostatnich rozmów. I tak siê stanie. Jego myœli jeszcze wielu pokoleniom bêd¹ rozjaœniaæ dusze. I serca. Jeœli tylko zdecyduj¹ siê zajrzeæ do jego twórczoœci. ❍
Izabela Kuna
Wies³aw Myœliwski i jego ksi¹¿ki
El¿bieta Baumgartner radzi
Jak globalne konflikty dotykaj¹ nas wszystkich
Wojna czêsto wydaje siê czymœ odleg³ym – obrazem z telewizji, konfliktem „gdzieœ tam”, który nie dotyczy naszego codziennego ¿ycia. Jednak w XXI wieku nie istniej¹ ju¿ lokalne wojny. Ka¿dy konflikt, nawet ten oddalony o tysi¹ce kilometrów, rozchodzi siê falami po ca³ym œwiecie. Te fale docieraj¹ do naszych portfeli, naszych planów, naszych inwestycji, a nawet do naszego zdrowia psychicznego. ¯yjemy w globalnym systemie naczyñ po³¹czonych: jeœli jedno pêka, ca³a konstrukcja dr¿y.
Dzisiejszy œwiat dostarcza nam bolesnych przyk³adów. Wojna w Ukrainie, katastrofa humanitarna w Gazie, a ostatnio amerykañsko-izraelskie ataki na cele w Iranie, ka¿dy z tych konfliktów wp³ywa na bezpieczeñstwo, gospodarkê i stabilnoœæ ca³ego globu. I choæ te wydarzenia rozgrywaj¹ siê daleko od Chicago czy Warszawy, ich konsekwencje odczuwamy wszyscy.
Wojna przynosi œmieræ i cierpienie fizyczne
To oczywiste. Ka¿dy konflikt oznacza œmieræ cywilów, ¿o³nierzy, dzieci, osób starszych. Oznacza tysi¹ce rannych, ludzi z trwa³ymi kontuzjami, amputacjami, urazami, które bêd¹ im towarzyszyæ do koñca ¿ycia. Szpitale polowe, przepe³nione oddzia³y ratunkowe, brak leków i sprzêtu, to codziennoœæ w miejscach objêtych walkami. Wojna nie jest abstrakcj¹ ani geo-
polityczn¹ gr¹. To realne, fizyczne cierpienie konkretnych ludzi, które nigdy nie powinno byæ pomijane w dyskusji o jej skutkach.
Wojna podnosi ceny wszystkiego
Najbardziej odczuwalnym przez nas skutkiem konfliktów zbrojnych jest wzrost cen, wiêc inflacja. Wojna zak³óca handel, niszczy infrastrukturê, blokuje porty i powoduje niepewnoœæ na rynkach. Wystarczy, ¿e w jednym regionie przestanie dzia³aæ rafineria, a ceny paliwa rosn¹ na ca³ym œwiecie.
Widzimy to dziœ bardzo wyraŸnie. Napiêcia na Bliskim Wschodzie, od Gazy po Iran, natychmiast przek³adaj¹ siê naceny ropy naftowej. Ka¿dy atak na tankowiec, ka¿da blokada szlaku morskiego, ka¿da eskalacja powoduje skok cen paliw, a wiêc i transportu, ¿ywnoœci, energii. Wojna w Ukrainie zatrzyma³a eksport zbó¿ i nawozów, co podnios³o ceny ¿ywnoœci globalnie.
Inflacja, któr¹ widzimy w sklepach, czêsto ma swoje Ÿród³o w³aœnie w konfliktach zbrojnych i zak³óceniach rynków.
Wojna niszczy globalne ³añcuchy dostaw Wspó³czesna gospodarka dzia³a jak skomplikowany zegarek. Jeœli jeden trybik siê zatrzyma, ca³y mechanizm zaczyna siê zacinaæ. Produkty, które kupujemy, powstaj¹ z komponentów pochodz¹cych z wielu krajów. Gdy w jednym z nich wybucha konflikt, fabryki staj¹, a firmy na innych kontynentach nie mog¹ produkowaæ. Przyk³ad? Brak chipów z Azji w czasie napiêæ geopolitycznych zatrzyma³ produkcjê samochodów w Europie i USA. Konflikty w regionach bogatych w kobalt i lit spowalniaj¹ rozwój technologii. Ataki na infrastrukturê w Zatoce Perskiej wp³ywaj¹ na transport morski, a tym samym na ceny elektroniki, ¿ywnoœci i leków. To efekt domina, którego nie da siê zatrzymaæ jednym ruchem.
Jak pomniejszyæ podatki
dowiesz siê z ksi¹¿ek El¿biety Baumgartner
“Jak chowaæ pieni¹dze przed fiskusem. Podrêcznik agresywnej gry podatkowej” Spadki, darowizny, przychody, inwestycje, sprzeda¿ mieszkania, konta w USA i w Polsce, walka z IRS. Ustawa o ujawnianiu kont zagranicznych FATCA. Rozszerzona do 308 stronic.
Równie¿: „Emerytura reemigranta w Polsce”, „Powrót do Polski”, „Emerytura polska i amerykañska”, „Planowanie spadkowe” i wiele innych.
Ksi¹¿ki s¹ uaktualnione na rok 2026 i dostêpne w wersji elektronicznej w witrynie www.PoradnikSukces.com, tel. 718-224-3492, www.PoradnikSukces.com
Wojna zwiêksza wydatki pañstw, a wiêc i nasze podatki Gdy œwiat staje siê mniej stabilny, pañ stwa zwiêkszaj¹ wydatki na obronnoœæ. To naturalne, bo ka¿dy chce chroniæ swoich obywateli. Jednak te pieni¹dze nie bior¹ siê znik¹d. Pochodz¹ z bud¿etów, które mo g³yby byæ przeznaczone na edukacjê, zdro wie, infrastrukturê czy pomoc spo³eczn¹. Wojna w Ukrainie, konflikt w Gazie i eskalacja miêdzy USA, Izraelem, a Ira nem sprawiaj¹, ¿e wiele pañstw, tak¿e tych oddalonych odfrontu, zwiêksza wydatki wojskowe. To globalny efekt kuli œnie¿nej. W praktyce oznacza to, ¿e zwyk³y obywatel p³aci wiêcej podatków, a jednoczeœnie otrzymuje mniej us³ug publicznych.
Wojna wywo³uje migracje i kryzysy humanitarne Konflikty zbrojne zmuszaj¹ miliony ludzi do ucieczki. To nie jest wybór, to desperacka próba ratowania ¿ycia. Historia dostarcza wielu przyk³adów. Wojna w Syrii spowodowa³a ucieczkê ponad6.8 miliona ludzi, wojna w Ukrainie – ponad 6 milionów uchodŸców w Europie. W rezultacie konfliktu w Gazie ponad 1.9 miliona Palestyñczyków zosta³o przesiedlonych. Wojny w Sudanie, Jemenie i Mjanmie to kolejne miliony.
Migracje na du¿¹ skalê wp³ywaj¹ na kraje s¹siednie, ale tak¿e na pañstwa oddalone o tysi¹ce kilometrów. Spo³eczeñstwa musz¹ zmierzyæ siê z wyzwaniami integracji, edukacji, opieki zdrowotnej i rynku pracy. To ogromne obci¹¿enie, ale te¿ szansa, bo migranci czêsto staj¹ siê czêœci¹ lokalnych spo³ecznoœci. Jednak pocz¹tkowy koszt i napiêcia spo³eczne s¹ realne. Wojna nie koñczy siê na linii frontu –jej skutki widaæ w szko³ach, szpitalach i urzêdach.
Wojna powoduje za³amania gie³d i realne straty naszych inwestycji Rynki finansowe reaguj¹ na niepokoje natychmiast. Gie³dy nie lubi¹ niepewnoœci, a wojna jest jej najbardziej skrajn¹ form¹. Wystarczy kilka godzin od wybuchu konfliktu, by indeksy zaczê³y spadaæ, inwestorzy uciekali do „bezpiecznych przystani”, a wartoœæ naszych oszczêdnoœci zaczê³a topnieæ. To realne pieni¹dze, które znikaj¹ z naszych kont emerytalnych i inwestycyjnych. Przyk³ady historyczne s¹ jednoznaczne: po atakach 11 wrzeœnia 2001 r. Dow Jones spad³ o 14% w tydzieñ, po inwazji Rosji na Ukrainê w 2022 r. globalne rynki straci³y ponad trzy biliony dolarów, podczas wojny w Zatoce Perskiej na prze³omie lat 1990 i 1991 ceny ropy wzros³y o ponad 100 proc., co wywo³a³o recesjê.
Dziœ widzimy podobne reakcje po eskalacji na Bliskim Wschodzie. Ka¿dy atak na infrastrukturê Iranu, ka¿da groŸba blokady cieœniny Ormuz, ka¿da eskalacja w Gazie natychmiast odbija siê na rynkach. To nie s¹ abstrakcyjne wydarzenia, to realne straty dla ludzi, którzy odk³adaj¹ na emeryturê i przysz³oœæ swoich dzieci.
Wojna niszczy poczucie bezpieczeñstwa Nawet jeœli konflikt toczy siê daleko, ludzie czuj¹ niepokój. Media pokazuj¹ ob-
El¿bieta Baumgartner nie jest prawnikiem i nie udziela porad prawnych. Niniejszy artyku³ zosta³ napisany wy³¹cznie w celach informacyjnych. Jest autork¹ wielu ksi¹¿ek-poradnikówo profilu finansowym i konsumenckim, m.in. „Powrót do Polski”, „Amerykañskie emerytury”, „Otwieram biznes”, „Podrêcznik ochrony maj¹tkowej” i wielu innych. S¹ one dostêpne w wersji elektronicznej w witrynie: www.PoradnikSukces.com tel. 1-718-224-3492
razy zniszczeñ, a eksperci mówi¹ o eskalacji. Wzrasta lêk o przysz³oœæ, o stabilnoœæ gospodarki, o bezpieczeñstwo dzieci. To wp³ywa na zdrowie psychiczne, na decyzje finansowe, na relacje spo³eczne. Niepewnoœæ jest jednym z g³ównych skutków wojny. Parali¿uje inwestycje, hamuje rozwój, sprawia, ¿e ludzie odk³adaj¹ plany ¿yciowe.
Wojna niszczy œrodowisko Konflikty zbrojne powoduj¹ katastrofy ekologiczne: po¿ary, wycieki ropy, ska¿enie gleby i wody, zniszczenie lasów i infrastruktury energetycznej. Zanieczyszczenia przemieszczaj¹ siê wraz z wiatrem i wod¹, a zmiany klimatyczne nie znaj¹ granic. Odbudowa zniszczonych terenów trwa dziesiêciolecia.
Wojna odci¹ga uwagê od problemów, które naprawdê wymagaj¹ wspó³pracy Kiedy œwiat zajmuje siê konfliktami, brakuje energii i zasobów na walkê z kryzysem klimatycznym, ubóstwem, chorobami, edukacj¹ czy rozwojem technologicznym. Wojnapoch³ania uwagê polityków, mediów i spo³eczeñstw. Tymczasem najwiêksze wyzwania XXI wieku wymagaj¹ wspó³pracy, a nie rywalizacji.
Wojna odbiera nadziejê Bolesnym skutkiem konfliktów jest to, ¿e niszcz¹ one ludzk¹ nadziejê. Dzieci dorastaj¹ w strachu. Rodziny trac¹ dorobek ¿ycia. Spo³eczeñstwa trac¹ zaufanie do instytucji i do siebie nawzajem. Wojna zostawia rany, które goj¹ siê pokoleniami. A jednak to w³aœnie nadzieja jest tym, co pozwala odbudowaæ œwiat po katastrofie. Dlatego tak wa¿ne jest, byœmy rozumieli, ¿e wojnanie jest abstrakcj¹. To realna si³a, która dotyka ka¿dego znas, nawet jeœli nie s³yszymy wybuchów za oknem. ❍
Szukaj¹ pracy:
➦ Ma³¿eñstwo poszukuje pracy, mê¿czyzna lat 32 specjalista ds. logistyki, kobieta lat 34 wykszta³cona w kierunku administracja publiczna oraz projektowanie ubioru w szkole Parsons. Osoby chêtne do wspó³pracy prosimy o kontakt mailowy: md.tulej@gmail.com lub pod numerem telefonu: (347) 983-3690
➦ 63-letni mê¿czyzna szuka dorywczej pracy lub na weekendy Tel. 347.280.8434 –Tadeusz
● ZAMIANA BOILERÓW OLEJOWYCH NA GAZOWE
● USUWANIE GAS, NATIONAL GRID, DEPT OF BUILDINGS VIOLATIONS
✓ Bilety Lotnicze ✓ Wysy³ka pieniêdzy i paczek ✓ T³umaczenia ✓ Sprawy imigracyjne ✓ Notariusz
Acupuncture and Chinese Herbal Center Dr Shu-Gui Cui, L.Ac, OMD, Ph.D
– jeden z najbardziej znanych specjalistów w dziedzinie tradycyjnych chiñskich metod leczenia. Autor 6 ksi¹¿ek. Praktykuje od 47 lat. Pracowa³ we W³oszech, Kuwejcie, w Chinach. Pomaga nawet wtedy, gdy zawodz¹ inni.
● zespó³ przewlek³ego zmêczenia ● na³ogi ● objawy menopauzy ● wylewy krwi do mózgu ● alergie ● zapalenie prostaty ● rekonwalescencja po chorobach nowotworowych z zastosowaniem chiñskiego zio³olecznictwa itp.
Do akupunktury u¿ywane s¹ wy³¹cznie ig³y jednorazowego u¿ytku
144-48 Roosevelt Ave. #MD-A, Flushing NY 11354
Poniedzia³ek, œroda i pi¹tek: 12:00 - 19:00; tel. (718) 359-0956
1839 Stillwell Ave. (off 24th. Ave.), Brooklyn, NY 11223
Wtorek, czwartek i sobota: 12:00-19:00, w niedziele 12:00 - 15:00; tel. (718) 266-1018 www.drshuguicui.com
Do tañca
P
opularne w dawnych wiekach obrazy (i wiersze, pieœni, rymowanki) rozpowszechni³y siê w Europie w XIV w. na skutek licznych katastrof jakie dotknê³y kontynent. Wœród nich najstraszniejsza by³a „czarna œmieræ” –plaga d¿umy, której ofiar¹ pad³a jedna trzecia i tak nielicznej populacji europejskiej. Przera¿enie hekatomb¹ ludzk¹ zrodzi³o m.in. swoisty kult œmierci wraz z dog³êbnym przekonaniem o znikomoœci ludzkiego ¿ywota. Zaczê³y siê mno¿yæ obrazy, wiersze, które póŸniej zyska³y ³¹czn¹ nazwê „tañców œmierci”. Nazwê wziêto prawdopodobnie z jakichœ „pra-halloweenowych” zabaw ludowych, z „kostuch¹” jako popularn¹ postaci¹ takich festynów.
Memento mori
„Taniec œmierci” zawiera³ trzy wa¿ne przes³ania: nikt œmierci nie ujdzie; tytu³y, dystynkcje, ziemska w³adza, pieni¹dze, nic nie znacz¹ wobec jej bezlitosnej potêgi; nie mo¿na siê ani wykupiæ za ¿adne skarby, ani jej rozkazaæ, ani m¹droœci¹ przekonaæ; ani wyprosiæ, wyperswadowaæ, ani wyb³agaæ.
Po drugie, nikt nie wie, kiedy przyjdzie jego pora; przychodzi do m³odych i starych, trafia w dzieci, krzepkich m³odzieñców i dorodne dziewczêta. Dobre fizyczne samopoczucie jest z³udne, bo zdrowy mo¿e umrzeæ prêdzej ni¿ stary i niedo³ê¿ny. Œmieræ „naturalna”, czy np. w wypadku, jest tym samym – zgonem, zejœciem z tego œwiata. Nie ma odw³owania.
Po trzecie, nie mo¿na siê przed ni¹ schowaæ. Znajdzie sw¹ ofiarê wszêdzie i nie mo¿na byæ pewnym ¿adnych œrodków ostro¿noœci. W klasztorze, w pa³acu, na pustkowiu, itp. – nie ma znaczenia. Dziœ powiemy – „schowanie siê” za tzw. zdrowym ¿yciem stwarza tylko z³udê „bezpieczeñstwa”: komu jej wizyta pisana, tego dopadnie.
Czwarte przes³anie
Franciszek Lekszycki (1600-1668) – zakonnik i utalentowany malarz zostawi³ w koœciele bernardynów w Krakowie obraz na omawiany w³aœnie temat. Sporych rozmiarów p³ótno (2,5 m x 2,10) sk³ada siê z 14 ma³ych obrazków i centralnego wizerunku obrazuj¹cego kobiety ró¿nego wieku i statusu spo³ecznego w kole tanecznym ze œmierci¹. Do ich pl¹sów przygrywaj¹ sarmaccy z wygl¹du muzycy nadzorowani przez szkielety. Nauka moralna w formie czterowiersza powiada:
Szczêœliwy kto z tego Tañcu Odpocznie w Niebieskim Szañcu Nieszczêsny kto z tego Ko³a W piek³o wpadszy [sic!] biada wo³a.
Z lewej rajska Ewa wrêcza Adamowi jab³ko, bo z grzechu pierworodnego zrodzi³a siê œmieræ; z prawej – piekielne ognie, w których gorej¹ potêpieñcy.
Ostateczn¹ intencj¹ tego rodzaju wyobra¿eñ (plastycznych czy literackich) by³o wskazanie: nasz czas na ziemi jest krótki; ¿yjemy w istocie po to, by umrzeæ i o tej znikomej doczesnoœci nale¿y stale pamiêtaæ. Trzeba ¿yæ przyzwoicie, zgodnie zboskimi nakazami, przestrzegaæ wiary i wtedy na pewno (jak by powiedzieli katolicy), albo: byæ mo¿e (protestanci) zaskarbimy sobie zbawienie i ¿ywot wieczny.
W górnej czêœci kompozycji Lekszyckiego s³abo widoczna w reprodukcji gazetowej – czaszka z klepsydr¹ na g³owie i pouczeniem jako ogólnym przes³aniem obrazu:
Ro¿nych Stanow piêkne grono
Gêst¹ Œmierci¹ przepleciono ¯yi¹c wszystko tañcuiemy
A¿e obok Œmieræ nie wiemy…
Na obramowaniu obrazu ma³e scenki nieustannie na ten sam temat, ale tym razem z mê¿czyznami w roli partnerów do tañca. Na przyk³ad jegomoœæ w czerwonym p³aszczu obramowanym gronostajowym futrem trzyma za rêkê go³y szkielet; i przestroga:
Nieb¹dz chocias Xia¿e hardy
Ze œmierci¹ te skaczesz Galardy Bo wnet Iasnie oswiecony Tytul twoy bêdzie zaæmiony
Nieco powy¿ej obrazek dygnitarza koœcielnego, którego skinieniem œmieræ wzywa i drugim piszczelem prowadzi ze sob¹; stosowne pouczenie g³osi:
Postrada³es Pastora³a
Gdyc Smierc w Taniec isc kaza³a
Infulac nic nie pomo¿e
Musisz skoczyæ Wgrob nieboze
Zachowujê oryginaln¹ pisowniê czterowierszy poetycko na pewno nie wymyœlnych, ale nie w sile lirycznego wyrazu le¿a³a istota obrazu, ale w przestrodze, w ostrze¿eniu: nie znasz dnia ani godziny. Obraz ma raczej sk³aniaæ do zadumy, refleksji; przestraszaæ ni¿ podobaæ siê. Nie mia³ byæ piêkny, choæ z wiekami nabra³ estetycznej dystynkcji. W tego typu twórczoœci piêkno, upodobanie, uwa¿ano za b³¹d, za skazê dzie³a, które zwodzi na manowce miast przestraszaæ i onieœmielaæ.
Co po bogactwie?
I dalej na ten sam temat, tym razem w wykonaniu flamandzkiego artysty, Fransa Franckena, popularnego w XVII w. artysty z Antwerpii. Jego „Sk¹piec i œmieræ” cieszy³ siê swego czasu wielkim wziêciem. Typowy taniec œmierci z oczywistym przes³aniem: gromadzone skrzêtnie bogactwa nie maj¹ w istocie wartoœci w obliczu spraw ostatecznych. Ów tytu³owy sknera siedzi z ewidentnie chor¹ nog¹ (podagra – skutek nadmiaru t³ustego jedzenia). Przez ca³e ¿ycie dogadza³
sobie, jak móg³, ubranie na nim kosztowne, wnêtrze domu bogate, ale te wszystkie doczesne dobra, którym poœwiêci³ ¿ycie, okazuj¹ siê marnoœci¹, gdy oto przychodzi kostucha, z jedn¹ nog¹ na klepsydrze (znak, ¿e ju¿ czas jego min¹³) i graj¹c na skrzypcach zaprasza go do tañca. ¯adne skarby œwiata nie wykupi¹ go od zgonu.
Na pó³ szkielet, na pó³ jeszcze w skórê ludzk¹ odziana alegoryczna postaæ, wyobra¿ona zosta³a z czaszk¹, na której pozosta³y strzêpki w³osów. Zwraca siê z szyderczym wyrazem koœcistej szczêki do Sk¹pca zapraszaj¹c go do œmiertelnego tañca. Nie z ³adn¹ dam¹, nadobn¹ kobiet¹, ale tañczyæ przyjdzie mu z najbardziej odra¿aj¹c¹ figur¹. Nie ma jednak wyjœcia, nie ma wyboru.
Na tylnym planie tego samego obrazu, w drugim pokoju, m³ody cz³owiek wdaje siê w daremn¹ dyskusjê ze Œmierci¹, szermuj¹c zapewne typowym argumentem: to jakaœ pomy³ka, jeszcze nie pora, jestem dopiero w kwiecie wieku, dajcie mi trochê czasu na poprawê, etc.
Franciszek Lekszycki – Taniec œmierci
Frans Francken – Sk¹piec i œmieræ
Czes³aw Karkowski
Kulinarny fenomen sa³atki jarzynowej
Trudno sobie wyobraziæ Wielkanoc, imieniny czy imprezê urodzinow¹ bez sa³atki jarzynowej.
To potrawa wrêcz kultowa, królowa zak¹sek, towarzysz¹ca ka¿demu œwiêtowaniu. Sk³ad sa³atki ulega modyfikacjom mimo, ¿e wswoim podstawowym kszta³cie jest to miska pokrojonych w kostkê ziemniaków i marchewki z majonezem. Jednak dla kogoœ, kto potrafi czytaæ miêdzy kulinarnymi wierszami, taka sa³atka to nie tylko dodatek. W kulinarnym œwiecie istniej¹ tematy, które budz¹ respekt nawet u najbardziej doœwiadczonych krytyków. Wejœcie wdyskusjê o idealnej sa³atce jarzynowej jest uznawane za akt niemal¿e heroiczny, obarczony ryzykiem towarzyskim. To danie, które dla wielu jest fundamentem kulinarnej to¿samoœci, symbolem domu i rodzinnych wspomnieñ, a ich obrona bywa bezkompromisowa.
Zanim damy siê porwaæ emocjom, przyjrzyjmy siê technicznej anatomii tego dania. Co sprawia, ¿e zwyk³y zestaw sk³adników staje siê spójn¹ ca³oœci¹? Wed³ug definicji, sa³atka jarzynowa to przystawka, bazuj¹ca na ziemniakach, które przesz³y konkretn¹ drogê: zosta³y ugotowane, posiekane, a nastêpnie odpowiednio doprawione. Kluczem do sukcesu nie jest jednak sama baza, lecz to, co eksperci nazywaj¹ czynnikiem wi¹¿¹cym. Prawdziwa magia dzieje siê na poziomie tekstury: Wymagana jest odpowiednia iloœæ p³ynu, która wchodzi w interakcjê z warstw¹ skrobi na zewnêtrznej powierzchni ziemniaka. To zwi¹zek p³ynu i skrobi tworzy charakterystyczn¹, jedwabist¹ pow³okê. Rezultatem s¹ delikatne, kremowe kêsy, które idealnie balansuj¹ miêdzy sta³¹ struktur¹ warzywa, a p³ynn¹ form¹ sosu.
Wiêkszoœæ z nas, myœl¹c o sa³atce jarzynowej, widzi klasyczn¹, majonezow¹ wersjê znan¹ ze sklepowych pó³ek – bezpieczn¹, przewidywaln¹, ciê¿k¹. Jednak œwiat tego dania jest znacznie bardziej zró¿nicowany i potrafi zaskoczyæ. Sa³atka jarzynowa to kulinarny poligon, na którym ³atwo o „miny”. Dla jednych barier¹ jest niechêæ do majonezu, dla innych – obecnoœæ s³odkiej papryki, która dla osób ze specyficznym gustem czyni to danie niejadalnym. Ziemniak towarzyszy nam od pokoleñ, czêsto sprowadzony do roli skromnego, nieco nostalgicznego t³a dla niedzielnego obiadu. Jednak z perspektywy antropologii jedzenia, sa³atka jarzynowa – która w wiêkszoœci innych miejsc na œwiecie nazywanajest po prostu sa³atk¹ ziemniaczan¹ – to kulinarny fenomen, soczewka, przez któr¹ widaæ procesy kulturowej dyfuzji i budowania lokalnych to¿samoœci. To, co laik uzna zaprosty posi³ek, jest w rzeczywistoœci polem bitwy o tradycjê, teksturê i markê majonezu. Podskromn¹ powierzchownoœci¹ kryje siê jedna z najbardziej plastycznych potraw œwiata, zdolna do nieustaj¹cej gastronomicznej adaptacji.
Dla eksperta przygotowanie sa³atki to proces in¿ynieryjny, w którym kluczowy jest dobór surowca. Baz¹ dla sa³atki jarzynowej mog¹ byæ ziemniaki. Dylematy techniczne siêgaj¹ g³êbiej: obieraæ skórkê czy zostawiæ j¹ dla tekstury? Gotowaæ al dente czy do ca³kowitej miêkkoœci? Kluczowy jest jednak sposób mieszania – chirurgiczna precyzja, by zachowaæ kszta³t kawa³ków, kontra œwiadome, czêœciowe rozgniecenie bulw dla uzyskania kremowej, niemal maœlanej konsystencji. Chemicznym fundamentem jest tu zawsze balans miêdzy t³uszczem, a kwasem, który definiuje profil smakowy ca³oœci.
Sa³atka jarzynowa to dowód na to, jak lokalne spo³ecznoœci adaptuj¹ globalne koncepty do w³asnych zasobów. Amerykañska sa³atka w stylu po³udniowym to bogata, barokowa wersja majonezowo-musztardowa. Obowi¹zkowo zawiera jajka na twardo, ocet, odrobinê ostrego sosu, s³odk¹ konfiturê z ogórków oraz zielon¹ paprykê. Ca³oœæ wieñczy hojna posypka z papryki lub kawa³ki konserwowego pimento.
To co uwa¿amy za polsk¹, wrêcz narodow¹ wersjê sa³atki jarzynowej ma swoje Ÿrod³a w Rosji. Jej podstawowa wersja powsta³a w moskiewskim hotelu „Ermita¿” i œwiat nazywa j¹, od nazwiska twórcy, sa³atk¹ Oliviera. To prawdziwy festiwal sk³adników – marchewka, groszek, szynka lub kurczak, kiszone ogórki i obowi¹zkowy œwie¿y koperek. W wersji azjatyckiej tej sa³atki dominuje szko³a czêœciowego gniecenia ziemniaków, co w po³¹czeniu z chrupi¹cymi, marynowanymi warzywami daje unikalny kontrast tekstur.
Skandynawsk¹ wersjê charakteryzuje powœci¹gliwoœæ, w której ciê¿ki majonez zostaje zast¹piony l¿ejsz¹, kwaœn¹ œmietan¹. To¿samoœæ sa³atki buduj¹ detale, o które tocz¹ siê najgorêtsze spory. W Polsce wybór majonezu, pomiêdzy majonezem kieleckim, a ca³¹ reszt¹, to niemal deklaracja polityczna.
Gdy jednak porzucimy tradycjê, sa³atka staje siê czystym p³ótnem dla eksperymentów. W eleganckich restauracjach dodaje siê owoce morza od luksusowego homara i krewetek, przez wêdzone ryby, a¿ po s³one prosciutto. W sa³atce jarzynowej mo¿na tak¿e spotkaæ kapary, oliwki, sery pleœniowe czy wêdzone sery w kostkach, a tak¿e imbir, rzodkiewkê, mango, ananas, a nawet sosy takie jak chimichurri czy pesto. Ka¿dy z tych dodatków, choæ dla purystów mo¿e byæ szokuj¹cy, jest dowodem na uniwersalnoœæ sa³atki jarzynowej jako platformy dla ludzkiej kreatywnoœci. W œwiecie sa³atek jarzynowych nie istniej¹ ostateczni sêdziowie poprawnoœci, bo nie ma na ni¹ „w³aœciwego” przepisu. To pokazuje niesamowit¹ si³ê kulturow¹ tego dania. Sa³atka jarzynowa to kulinarny fenomen, który potrafi jednoczyæ tysi¹ce obcych sobie ludzi i stawaæ siê centrum globalnej uwagi. To znacznie wiêcej ni¿ tylko ziemniaki z majonezem.
Historia sa³atki jarzynowej jest znacznie g³êbsza i bardziej wyrafinowana ni¿ mog³oby siê wydawaæ. Zanim Europejczycy zaczêli dominowaæ w narracji kulinarnej, wczesne wersje takich sa³atek w obu Amerykach opiera³y siê na gotowaniu ziemniaków wwodzie lub winie, a nastêpnie doprawianiu ich octem i lokalnymi przyprawami. Kluczowym momentem dla globalnej kariery tego dania by³ XVI wiek, kiedy to Hiszpanie, powracaj¹cy z Ameryki Po³udniowej, przywieŸli ziemniaki do Europy. To w³aœnie wtedy regionalne smaki i eksperymenty doprowadzi³y do powstania znanych nam dziœ odmian. W 1597 roku John Gerard, jeden z najs³ynniejszych zielarzy tamtej epoki, sformu³owa³ fundamentaln¹ zasadê przyrz¹dzania tego dania, opisuj¹c metody, które dziœ brzmi¹ egzotycznie: gotowanie ziemniaków w winie, duszenie ze œliwkami, pieczenie w gor¹cym popiele i podawanie z oliw¹, octem i sol¹. Gerard uwieczni³ uniwersaln¹ wartoœæ sa³atki jarzynowej w s³ynnym podsumowaniu: „Ka¿dy przyrz¹dza j¹ wed³ug w³asnego smaku, jed-
nak niezale¿nie od sposobu przyrz¹dzenia, koi ona, od¿ywia i wzmacnia cia³o”. To zdanie pozostaje aktualne do dziœ.
Sa³atka jarzynowa to kulinarny palimpsest. Pod pozornie banaln¹ warstw¹ kremowej emulsji kryj¹ siê zapisy wielkich migracji, geopolitycznych wstrz¹sów i technologicznych prze³omów. Doskonale widaæ to na przyk³adzie historii USA i jest to fascynuj¹ca opowieœæ o tym, jak tradycje Starego Œwiata zderzy³y siê z obfitoœci¹ Nowego, tworz¹c danie, które sta³o siê lustrem narodowej to¿samoœci.
W Ameryce profil smakowy sa³atki jarzynowej, nazywanej tu ziemniaczan¹, zaszczepili niemieccy osadnicy. Wczesne receptury bazowa³y na wêdzonym boczku, wytopionym t³uszczu, gruboziarnistej musztardzie i occie, czasem prze³amywanym szczypt¹ cukru. Warto jednak zauwa¿yæ, ¿e termin „sa³atka w stylu niemieckim” jest w du¿ej mierze amerykañskim uproszczeniem. W samej Europie potrawa ta cechowa³a siê ogromnym regionalnym zró¿nicowaniem – od wersji serwowanych na gor¹co po te podawane nazimno, z najró¿niejszymi dodatkami.
Amerykanie przejêli te wzorce, ale zaczêli je filtrowaæ przez w³asne, regionalne gusta, wprowadzaj¹c do kanonu œwie¿y koper czy cebulkê dymkê. Jednoczeœnie na sto³ach rywalizowa³y wp³ywy francuskie, stawiaj¹ce na lekkoœæ winegretu, aromatyczny estragon i wyrazistoœæ musztardy Dijon.
Geopolityka od zawsze mia³a swój udzia³ w kszta³towaniu jad³ospisów. Przed wybuchem wojny œwiatowej, wersja sa³atki z boczkiem i octem by³a powszechnie identyfikowana jako „niemiecka sa³atka ziemniaczana”. Kiedy okaza³o siê, ¿e Niemcy s¹ wrogiem USA, wszystko, co germañskie, stawa³o siê w Ameryce politycznie podejrzane. W akcie kulinarnego patriotyzmu nazwê zmieniono na „sa³atkê ziemniaczan¹”. To fascynuj¹cy przyk³ad tego, jak nastroje spo³eczne potrafi¹ b³yskawicznie wymazaæ pochodzenie dania z jêzyka codziennego, choæ sam przepis pozostaje nienaruszony. To samo obecnie dzieje siê w Polsce z kultow¹ potraw¹, jak¹ s¹ „ruskie pierogi”.
Dzisiejsza, kremowa postaæ sa³atki jarzynowej to dziecko rewolucji technologicznej. Choæ sam majonez – aksamitna emulsja stworzona przez Francuzów lub Hiszpanów – pojawi³ siê ju¿ na pocz¹tku XIX wieku, to dopiero rozwój ch³odnictwa pozwoli³ mu na ekspansjê. Prawdziwy prze³om nast¹pi³ w latach 20. XX wieku wraz z komercjalizacj¹ majonezu. Kluczow¹ rolê odegra³a marka Hellmann’s, która w agresywnej strategii marketingowej opublikowa³a przepis na „oryginaln¹ sa³atkê ziemniaczan¹”. Dodatek posiekanego selera i suszonych zió³, w po³¹czeniu z masowo produkowanym majonezem, stworzy³ nowy amerykañski standard, który szybko ogarn¹³ resztê œwiata. To podrêcznikowy przyk³ad, jak przemys³ spo¿ywczy i dostêp do lodówek potrafi¹ przekszta³ciæ niszow¹ tradycjê w narodow¹ normê. W dzisiejszym œwiecie sa³atka jarzynowa to coœ wiêcej ni¿ posi³ek –to instrument spo³ecznej narracji. Debaty o tym, czy w sk³adzie powinno znaleŸæ siê jajko, czy musztarda jest dopuszczalna, a majonez niezbêdny, s¹ w rzeczywistoœci rozmowami o w³asnej to¿samoœci. W dobie mediów spo³ecznoœciowych spory te przybieraj¹ formê wiralowych memów, ale pod ich powierzchni¹ kryj¹ siê g³êbokie pytania o to kim jesteœmy. Ka¿da miska sa³atki na rodzinnym spotkaniu jest deklaracj¹: „Oto sk¹d pochodzimy i to s¹ nasze wartoœci”. Sa³atka jarzynowa to w istocie ¿ywa mapa drogowa. Ka¿dy wariant, ka¿dy „tajny sk³adnik” jest echem historii naszych przodków i technologicznych zmian, które ukszta³towa³y nowoczesny œwiat.
Serdeczne ¿yczenia z okazji Wielkanocy
naszym Klientom
sk³adaj¹ pracownicy Market on Kent
Ewa M. Pêkalska
Kancelaria Prawa Polskiego
Prowadzi sprawy na terenie ca³ej Polski:
– maj¹tkowe ma³¿eñskie, rozwody, alimenty – stwierdzenie nabycia, dzia³ i odrzucenie spadku – umowy kupna/ sprzeda¿y nieruchomoœci, darowizny – emerytury, potwierdzenie obywatelstwa polskiego – rejestracja amerykañskich rozwodów i aktów stanu cywilnego
Nowa lokalizacja kancelarii: 176 Java Street, Brooklyn, NY 11222 tel. 718-349 0440, 917-912 9922, e mail: pekalska.e@gmail.com
Spokojnych i radosnych Œwi¹t Wielkiej Nocy wszystkim mi³oœnikom polskiego s³owa przesy³a Przytulisko
Literacko- Artystyczne i EK Polish Bookstore
Hufiec Harcerek „Podhale“ i Hufiec Harcerzy „Warmia“ bierze czynny udzia³ w Liturgii Wielkiego Postu. M³odzie¿ Zwi¹zku Harcerstwa Polskiego ¿yczy redakcji i czytelnikom Kuriera Plus b³ogos³awionych Œwi¹t Wielkanocnych.
Czuwajcie i módlcie siê o pokój w Waszych sercach i pokój na ca³ym œwiecie.