NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS
ER KURI P L U S
P O L I S H NUMER 1667 (1967)
í US Open - uwagi wstêpne – str. 3 í W Blenderze: Warnke, Madonna, Smith – str. 7 í 40-lecie ojców paulinów na Manhattanie – str. 8-9 í Kukurydza cukrowa: ziarno, czy warzywo? – str. 10
M A G A Z I N E í HELOC kiedy ma sens, a kiedy... – str. 13
W E E K L Y
ROK ZA£O¯ENIA 1987
PE£NE WYDANIE KURIERA W INTERNECIE: WWW.KURIERPLUS.COM
TYGODNIK
B¹dŸcie zdrowi
29 SIERPNIA 2026
í Niszczycielska wojna – str. 15
Tomasz Bagnowski
Amerykañskie szpitale odnotowuj¹ wyraŸny wzrost liczby pacjentów bez ubezpieczenia zdrowotnego. Kierownictwo placówek ostrzega, ¿e zjawisko to szybko przek³ada siê na setki milionów dolarów strat oraz rosn¹c¹ liczbê niezap³aconych rachunków za leczenie. Wed³ug ostatnich danych liczba nieubezpieczonych pacjentów wzros³a w niektórych placówkach nawet o 20 procent. Jednoczeœnie roœnie wartoœæ tzw. z³ych d³ugów, czyli nale¿noœci, których szpitale nie s¹ w stanie odzyskaæ, a tak¿e wydatki na bezp³atn¹ opiekê dla osób niemaj¹cych œrodków na leczenie. Placówki medyczne zauwa¿aj¹ równie¿, ¿e coraz wiêcej pacjentów odk³ada planowe zabiegi, w tym operacje, obawiaj¹c siê kosztów leczenia. G³ówn¹ przyczyn¹ problemu jest wygaœniêcie dop³at do polis w ramach Afordabre Care Act (ACA). Subwencje te pozwala³y milionom Amerykanów op³acaæ miesiêczne sk³adki. Choæ wiêkszoœæ osób korzystaj¹cych z Obamacare nadal otrzymuje federalne wsparcie, to jest ono obecnie znacznie ni¿sze. Od pocz¹tku roku liczba objêtych ubezpieczeniem w ramach ACA spad³a o oko³o 3 miliony, czyli 13 procent. Firmy ubezpieczeniowe spodziewaj¹ siê dalszego odp³ywu klientów. Administracja Donalda Trumpa t³umaczy spadek liczby ubezpieczonych przede
wszystkim skuteczniejsz¹ walk¹ z nadu¿yciami. Jednak niezale¿ne badania pokazuj¹, ¿e wielu dotychczasowych uczestników programu po prostu nie jest w stanie op³acaæ wy¿szych sk³adek. Laura Kaiser, dyrektor generalna katolickiego systemu szpitali non profit SSM Health, ocenia, ¿e coraz wiêcej pacjentów nie unika p³atnoœci z w³asnej woli, lecz zwyczajnie nie ma na nie pieniêdzy. „To oznacza, ¿e s¹ pacjenci ca³kowicie niezdolni do p³acenia za leczenie. Mia¿d¿ymy ludzi, którzy rozpaczliwie próbuj¹ regulowaæ swoje rachunki” – powiedzia³a cytowana w New York Timesie Laura Kaiser dodaj¹c, ¿e szpitale nie s¹ w stanie w nieskoñczonoœæ przejmowaæ na siebie tych kosztów. W roku wyborów do kongresu wysokie koszty opieki zdrowotnej nale¿¹ do najwa¿niejszych problemów wskazywanych przez Amerykanów w sonda¿ach opinii publicznej. Jednak eksperci nie przewiduj¹ szybkiej poprawy sytuacji, a wiêkszoœæ polityków ma inne priorytety. í6
l Jeszcze cieszymy siê latem...
Dwie twarze i sto masek Jerzego Putramenta Chris Miekina Jerzy Putrament to postaæ, która w galerii polskich intelektualistów XX wieku zajmuje miejsce szczególne – nie ze wzglêdu na wielkoœæ dzie³a, lecz na zdumiewaj¹c¹ plastycznoœæ moraln¹.
J
ego biografia to gotowy scenariusz na thriller polityczny, w którym g³ówny bohater, gnany nienasycon¹ ambicj¹, przechodzi drogê od prawicowego radyka³a do jednego z najwierniejszych namiestników stalinowskiego porz¹dku. Jak to mo¿liwe, ¿e cz³owiek, który w m³odoœci budowa³ swoj¹ to¿samoœæ na agresywnym szowinizmie, sta³ siê symbolem uleg³oœci wobec Moskwy? OdpowiedŸ kryje siê w mrokach wileñskich kawiarni, w cieniu pora¿ek literackich i w cynicznej grze wywiadów.
P
l Jerzy Putrament, lata 50-te.
ocz¹tki Putramenta na wileñskiej polonistyce nie zwiastowa³y kariery komunistycznego dygnitarza. Jako student zwi¹za³ siê z endeck¹ M³odzie¿¹ Wszechpolsk¹, gdzie piastowa³ funkcjê wiceprezesa ko³a. Za fasad¹ skrajnego nacjonalizmu kry³ siê g³êboki egzystencjalny niepokój. Putrament by³ synem Rosjanki i wyznawc¹ prawos³awia, co w ówczesnym Wilnie stawia³o go w k³opotliwej sytuacji. Jego antysemityzm i polski szowinizm by³y najprawdopodobniej form¹ nadgorliwej autokreacji – desperack¹ prób¹ udowodnienia „polskoœci” i ucieczk¹ przed piêtnem „obcego”. Ten mechanizm udowadniania lojalnoœci za wszelk¹ cenê stanie siê najwa¿niejsz¹ cech¹ ca³ego jego ¿ycia. Prawdziwym dramatem
Putramenta nie by³a jednak polityka, lecz „niedow³ad talentu”. Pragn¹³ rz¹dziæ duszami, ale los rzuci³ go w kr¹g gigantów z grupy ¯agary. Byli tam Czes³aw Mi³osz, Jerzy Zagórski, Teodor Bujnicki czy Stefan Jêdrychowski – poeci obdarzeni iskr¹, której jemu dramatycznie brakowa³o. Jego pierwszy tomik wierszy kupi³o piêæ osób, drugi – dwie.
W
ybuch II wojny œwiatowej i okupacja sowiecka we Lwowie sprawi³y, ¿e Putrament staj¹c siê wyznawc¹ stalinizmu dostrzeg³ szansê na w³asny awans. Prawdziw¹ twarz pokaza³ jednak w czerwcu 1941 roku, po ataku Niemiec na ZSRR. Ogarniêty panik¹ uciek³ z miasta, uczepiony drzwi kabiny ciê¿arówki, pozostawiaj¹c na pastwê losu ¿onê Irenê i ma³¹ córeczkê Ewê. Irena nigdy mu tego nie wybaczy³a. Dla ratowania w³asnej skóry porzuci³ najbli¿szych, co po latach t³umaczy³ „nienawiœci¹ do hitlerowców”, choæ w rzeczywistoœci by³ to po prostu ¿a³osny akt tchórzostwa. Lojalnoœæ Putramenta wobec systemu stalinowskiego mia³a charakter niemal nieludzki. Gdy jego rodzice i rodzeñstwo zostali wywiezieni do obwodu nowosybirskiego, on sam stoí 12 sowa³ brutalny mechanizm wyparcia.