Page 1

P L U S

P O L I S H NUMER 1413 (1713)

W E E K L Y

ROK ZA£O¯ENIA 1987

M A G A Z I N E

TYGODNIK

9 PAÌDZIERNIKA 2021

PE£NE WYDANIE KURIERA W INTERNECIE: WWW.KURIERPLUS.COM

í Czy mg³a mo¿e byæ przyczyn¹... – str. 5 í Kryzys na granicy trwa – str. 6 í Ludzie Krety – str. 8 í Tadeusz Katelbach - ¿o³nierz, polityk, pisarz – str. 12 í Tilapia - ryba dla mas – str. 13 í Fuga – str. 19 FOT. KATARZYNA ZIÓ£KOWSKA

ER KURI

NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS

Tomasz Bagnowski

K³opot z Afgañczykami Dziesi¹tki tysiêcy ludzi ewakuowanych z Afganistanu czekaj¹ w amerykañskich bazach wojskowych na integracjê w USA. Chaotyczna ewakuacja, by nie powiedzieæ ucieczka z Afganistanu, która dla niektórych mieszkañców tego kraju i amerykañskich ¿o³nierzy zakoñczy³a siê tragicznie, zniknê³a z pierwszych stron gazet, tak samo szybko jak siê na nich pojawi³a. W Kongresie odby³y siê wprawdzie przes³uchania odpowiedzialnych za ni¹ wojskowych i kilku przedstawicieli gabinetu Joe Bidena, ale szersza publicznoœæ ma³o siê tym interesowa³a. Amerykanie przeszli do porz¹dku dziennego nad ca³ym tragizmem tej sytuacji. Nawet omy³kowe zabicie afgañskich cywilów, w tym co najmniej siedmiorga dzieci, które zginê³y w ataku drona w ostatnich dniach ewakuacji, nie wywo³a³o wiêkszego poruszenia. Sk¹din¹d trudno siê dziwiæ, bior¹c pod uwagê ogrom cywilnych ofiar wojny trwaj¹cej 20 lat. Sprawa nie zakoñczy³a siê jednak wraz z klêsk¹ tej interwencji, która mia³a uwolniæ Afganistan od rz¹dów Talibów i uczyniæ ten kraj wolnym od terroryzmu. Dziesi¹tki tysiêcy poœpiesznie ewakuowanych Afgañczyków trafi³o do baz wojskowych na terenie USA i innych krajów, którzy czasem w bardzo ciê¿kich warunkach, czekaj¹ teraz na integracjê w amerykañskim spo³eczeñstwie. W samych Stanach

Zjednoczonych w bazach wojskowych przebywa aktualnie oko³o 53 tys. afgañskich cywilów, rodzin z ma³ymi dzieæmi, wyrwanych ze swoich œrodowisk, nie znaj¹cych jêzyka i obyczajów kapitalistycznego œwiata. Na Bliskim Wschodzie, w Niemczech i Hiszpanii, na wyjazd do USA oczekuje kolejnych 14 tysiêcy. Bazy, w których zakwaterowano Afgañczyków rozlokowane s¹ w ró¿nych stanach, miêdzy innymi w New Jersey, Teksasie i Wisconsin. W tym ostatnim stanie jedna z takich baz, Fort McCoy, „goœci” prawie 13 tys. Afgañczyków i niespodziewanie sta³a siê najwiêkszym miastem w okolicy. Nikt z „goœci” nie mo¿e na razie opuœciæ swojego nowego miejsca zamieszkania. Ewakuowani, czyli osoby wspó³pracuj¹ce z amerykañsk¹ armi¹ podczas wojny i ich rodziny, musz¹ najpierw przejœæ procedurê imigracyjn¹, wymagaj¹c¹ dok³adnego sprawdzenia ich przesz³oœci, odebrania odcisków palców itd. Ka¿dy kto osiedla³ siê w Ameryce na sta³e doskonale wie jak d³ugotrwa³a jest to procedura. Na razie armia musi radziæ sobie ze sprawami tak podstawowymi jak leczenie ewakuowanych, którzy przewa¿nie nie przechodzili nigdy ¿adnych szczepieñ i czêsto choruj¹. í6

l 84. Parada Pu³askiego za nami. Przed nami Bankiet Parady 12 listopada (str. 20)

Mamy bardzo oddanych wspó³pracowników Z Marianem ¯akiem, nowym prezesem Centrum Polsko-S³owiañskiego, o przysz³oœci organizacji rozmawia Agnieszka Granatowska.

l Marian ¯ak i prezydent Polski Andrzej Duda

Gratulujemy wyboru na stanowisko Prezesa Centrum Polsko-S³owiañskiego, które obj¹³ Pan w grudniu ubieg³ego roku. Z organizacj¹ zwi¹zany jest Pan od 2010 roku, wczeœniej by³ Pan w Centrum wiceprezesem. Jak Pan siê czuje w nowej roli? Centrum Polsko-S³owiañskie to jedna z najwiêkszych organizacji, skupiaj¹ca ponad 33 tys. Cz³onków. W roku kiedy zosta³em wybrany prezesem, praca Centrum by³a utrudniona przez COVID-19. Prezes jest szefem organizacji i odpowiada za wiele rzeczy, a przecie¿ jest wolontariuszem i nie pobiera za to pieniêdzy. Przepisy mówi¹, ¿e nale¿y przynajmniej szeœæ godzin na miesi¹c poœwieciæ pracy, ale jest to niemo¿liwe, aby w tym wymiarze godzin zd¹¿yæ wszystko za³atwiæ. Po pierwsze nale¿y przygotowaæ Agendê czyli plan dzia³ania na comiesiêczne zebranie Zarz¹du CP-S. Nale¿y przestrzegaæ By-Law CP-S, stosowaæ siê do Robert’s Rules, a tak¿e do przepisów organizacji non-for-profit. Odczuwam tê odpowiedzialnoœæ jako Prezes CP-S i poœwiêcam du¿o czasu, aby zd¹¿yæ z wykonaniem zadañ. Przede wszystkim dziêkujê pracownikom CP-S za ich oddanie podczas trudnego czasu jaki prze¿ywamy wszyscy, ze wzglêdu na panuj¹c¹ pandemiê. Dziêkujê cz³onkom Zarz¹du za wk³ad pracy i dyskusje, które mam nadziejê doprowadz¹ do rozwoju dzia³alnoœci

CP-S. Jak Pañstwo wiecie, COVID-19 zatrzyma³ dzia³alnoœæ wielu organizacji non-for-profit, ale dziêki finansowej pomocy rz¹du federalnego USA, organizacje przetrwa³y. Teraz trzeba zacz¹æ wszystko od pocz¹tku. Ka¿da decyzja w takich momentach jest bardzo wa¿na. Poszukujemy Dyrektora Rozwoju (Development Director), osoby odpowiedzialnej za rozwijanie nowych programów i zdobywania na te programy grantów od sponsorów czy te¿ od fundacji. Bardzo dziêkujê Zarz¹dowi za przeg³osowanie tej trudnej, ale bardzo wa¿nej decyzji, aby Centrum mog³o siê rozwijaæ i proponowaæ cz³onkom nowe programy i spotkania. W przysz³ym roku kalendarzowym Centrum bêdzie obchodziæ 50-lecie za³o¿enia. Pragniemy jako Zarz¹d, aby Centrum by³o otwarte dla cz³onków. I aby cz³onkowie znaleŸli u nas ciekawy program w zale¿noœci od zainteresowañ. „50 imprez na 50-cio lecie” to bardzo odwa¿ne has³o, I myœlê, ¿e we wspó³pracy ca³ego Zarz¹du, pracowników i cz³onków Centrum, jest mo¿liwe do zrealizowania. Mamy w Polonii wielu artystów, pisarzy, dziennikarzy, dzia³aczy, których mo¿emy zaprosiæ na spotkania czy te¿ prezentacje np. ksi¹¿ek. Mo¿emy równie¿ zaprezentowaæ koncerty i na pewno cz³onkowie Centrum znajd¹ coœ interesuj¹cego dla siebie. Pragnê, aby Centrum podczas 50-lecia by³o zauwa¿one i przyci¹gnê³o do nas nowych cz³onków. í 17


KURIER PLUS 9 PAÌDZIERNIKA 2021

2

www.kurierplus.com

Nasza Unia na Manhattanie

Anita W³odarczyk na czele kontyngentu PSFCU

Pracownicy i wolonatriusze Naszej Unii przed Parad¹

Anita W³odarczyk na Paradzie Pu³askiego i w PSFCU

Dyr. wykonawczy PSFCU Bogdan Chmielewski, Anita W³odarczyk, Przewodnicz¹cy Rady Dyrektorów, Krzysztof Matyszczyk

Podpisywanie autografów dla fanów

Anita W³odarczyk w oddziale w Fairfield, NJ

W niedzielê, 3 paŸdziernika br. po rocznej przerwie spowodowanej pandemi¹, reprezentacyjn¹, Pi¹t¹ Alej¹ nowojorskiego Manhattanu przemaszerowa³a Parada Genera³a Kazimierza Pu³askiego.

Œwie¿o upieczona Cz³onkini PSFCU z najm³odszym Cz³onkiem PSFCU, dwumiesiêcznym Leonem i trzema olimpijskimi z³otami

Polsko-S³owiañska Federalna Unia Kredytowa by³a tradycyjnie g³ównym sponsorem parady. Wraz ze stuosobow¹ reprezentacj¹ Naszej Unii, maszerowa³a trzykrotna mistrzyni olimpijska w rzucie m³otem, Anita W³odarczyk – od niedawna Cz³onkini PSFCU. W nowojroskiej Paradzie wziê³a udzia³ polonijna spo³ecznoœæ z Nowego Jorku oraz stanów New Jersey, Connecticut i Pensylwanii. Uczestniczyli w niej m.in. weterani, duchowieñstwo, m³odzie¿, harcerze i uczniowie polskich szkó³ dokszta³caj¹cych a tematem przewodnim – pozosta³oœci¹ z zesz³orocznej, odwo³anej Parady – by³a setna rocznica urodzin œw. Jana Paw³a.

Anita W³odarczyk – nowa Cz³onkini Naszej Unii z kart¹ p³atnicz¹ PSFCU

Wielkim Marsza³kiem parady by³a Heidi Jadwiga Kopala z New Jersey a tytu³ marsza³ków honorowych przypad³ Helenie Knapczyk z Connectitut – sybiraczce, prezesce Korpusu Pomocniczego Pañ, legendzie wœród weteranów II wojny œwiatowej oraz Anicie W³odarczyk, trzykrotnej z³otej medalistce igrzysk olimpijskich. Anita W³odarczyk przemaszerowa³a nowojorsk¹ Pi¹t¹ Alejê wraz z kontyngentem

Polsko-S³owiañskiej Federalnej Unii Kredytowej. Mo¿na powiedzieæ, ¿e czu³a siê jak wœród swoich – kilka dni wczeœniej przyst¹pi³a do Naszej Unii, zostaj¹c pe³noprawn¹ Cz³onkini¹ PSFCU, o czym poinformowa³a w czasie spotkania z Cz³onkami PSFCU w oddziale w Fairfield, New Jersey. „Moje czêste pobyty w Stanach Zjednoczonych bêd¹ od dzisiaj o wiele ³atwiejsze i przyjemniejsze za spraw¹ karty kredytowej, jak¹ otrzyma³am od Polsko-S³owiañskiej Federalnej Unii Kredytowej. Czujê siê zaszczycona zostaj¹c cz³onkiem tak zacnej instytucji” – powiedzia³a Anita W³odarczyk podczas spotkania w Fairfield, NJ. Na spotkanie z trzykrotn¹ mistrzyni¹ olimpijsk¹ przysz³o kilakdziesi¹t osób, które mia³y okazjê podziwiaæ trzy z³ote medale olimpijskie, zrobiæ zdjêcia z mistrzyni¹ czy wzi¹æ autograf.

PR

ZDJÊCIA PSFCU/DARIUSZ JE¿EWSKI


KURIER PLUS 9 PAÌDZIERNIKA 2021

www.kurierplus.com

3

Ignacy Paderewski Tribute Gala IGNACY PADEREWSKI Tribute Gala 21 PAÌDZIERNIKA 2021 GODZ. 19:30 TOWN HALL 123 W 43RD STREET, MANHATTAN, NYC Skorzystaj z niepowtarzalnej okazji wys³uchania s³ynnych utworów polskich kompozytorów. Odkryj urok walców, preludiów, polonezów i nokturnów F. Chopina, wys³uchaj Poloneza Koncertowego H. Wieniawskiego, Legendê, Menueta i Krakowiaka Fantastycznego I. Paderewskiego. Gala koncertowa, poœwiêcona Ignacemu Paderewskiemu odbêdzie siê 21 paŸdziernika 2021 o godz. 19:30 w piêknym teatrze Town Hall (123 West 43rd Street, pomiêdzy 6 Avenue i Broadway), w piêknym historycznym budynku na œrodkowym Manhattanie. Gala upamiêtni 80 rocznicê œmierci Wielkiego Polaka, Ignacego Jana Paderewskiego, który poœwiêci³ ¿ycie i wiêkszoœæ swojej fortuny dla dobra Polski. Ignacy Paderewski zmar³ 80 lat temu w nowojorskim hotelu Buckingham na Manhattanie, dzisiejszy The Quin Central Park by Hilton Club. Wydarzenie odbêdzie siê pod patronatem Kongresu Polonii Amerykañskiej, Konsulatu Generalnego RP w NY i Instytutu Kultury Polskiej w NY. Goœciem specjalnym wieczoru bêdzie solistka Metropolitan Opera MaryAnn

McCormick, która wystêpowa³a w wiêkszoœci renomowanych teatrów operowych na œwiecie. Na scenie Metropolitan Opera ma na swoim koncie ponad 140 spektakli. W sezonie 2015 wyst¹pi³a w Metropolitan Opera w roli Giovanny w Ernani Verdiego z Placido Domingo w roli Carlo. W koncercie udzia³ wezm¹ znakomici artyœci, laureaci wielu presti¿owych konkursów muzycznych. Laureat Miêdzynarodowego Konkursu Pianistycznego im F. Chopina w Warszawie Aleksander Kobrin, laureat Miêdzynarodowego Konkursu im. H. Wieniawskiego w Poznaniu Richard Lin oraz Magdalena Stern – Baczewska, Kenneth Merrill, Takeshi Nagayasu, Kyoung Im Kim. Goœciem honorowym bêdzie Coleen Jan Paderewski, za³o¿ycielka Festiwalu Muzyki Paderewskiego oraz autorka ksi¹¿ki „Paderewski His Journey. Organizator Fundacja Kultury i Sztuki www.fkis.org Bilety w cenie od 40 do 75 dolarów do nabycia na www.TicketMaster.com i www.thetownhall.org w Town Hall Box Office na Manhattanie i Polonia BookStore 882 Manhattan Ave. Greenpoint tel. (718) 389 1684.

Drodzy Czytelnicy, po raz kolejny informujemy, ¿e w wyniku pandemii Kurier Plus w du¿ej mierze redagujemy zdalnie. St¹d nasza nieobecnoœæ w redakcji. Mo¿na siê z nami kontaktowaæ telefonicznie (718) 389.3018, od wtorku do czwartku, od 12:00 do 18:00. Najlepszy jest jednak kontakt internetowy: kurier@kurierplus.com Na ka¿dy mail odpowiemy. Redakcja

NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS

KURIER P L U S

P O L I S H

W E E K L Y

M A G A Z I N E

redaktor naczelny

Zofia Doktorowicz-K³opotowska ki

sta³a wspó³praca

Maria Bielski, Andrzej Józef D¹browski, Ma³gorzata Ka³u¿a, Czes³aw Karkowski, Krzysztof K³opotowski, Bo¿ena Konkiel, Weronika Kwiatkowska, Jolanta Szczepkowska, Katarzyna Zió³kowska

Z g³êbokim bólem i ¿alem zawiadamiamy, ¿e 3 paŸdziernika 2021 r. odszed³ salwatorianin,

ks. W³odzimierz £aœ patriota, wieloletni proboszcz m.in. parafii Matki Bo¿ej Pocieszenia na Brooklynie, ostatnio œw. Józefa w Hackensack w NJ nasz wspania³y duszpasterz, doskona³y gospodarz, przyjaciel wielu œrodowisk, a tak¿e kolega w nauczaniu w Polskiej Szkole przy Konsulacie RP w Nowym Jorku Grono ówczesnych nauczycieli, rodziców i uczniów Pogrzeb odbêdzie siê 8 paŸdziernika 2021 r. o godz. 11 rano w Koœciele œw. Józefa w Hackensack

fotografia

Kurier Plus, Inc. Adres: 145 Java Street

wydawcy

Tel: (718) 389-3018 (718) 389-0134 E-mail: kurier@kurierplus.com Internet: www.kurierplus.com

Zosia ¯eleska-Bobrowski John Tapper Zofia Doktorowicz-K³opotowska Adam Mattauszek

Brooklyn, NY 11222

Redakcja nie odpowiada za treœæ og³oszeñ.


KURIER PLUS 9 PAÌDZIERNIKA 2021

4

Na drogach Prawdy Bo¿ej

www.kurierplus.com

Ks. Ryszard Koper

M¹droœæ serca

Gdy wybiera³ siê w drogê, przybieg³ pewien cz³owiek i upad³szy przed Nim na kolana, pyta³ Go: „Nauczycielu dobry, co mam czyniæ, aby osi¹gn¹æ ¿ycie wieczne?” Jezus mu rzek³: „Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg. Znasz przykazania: Nie zabijaj, nie cudzo³ó¿, nie kradnij, nie zeznawaj fa³szywie, nie oszukuj, czcij swego ojca i matkê”. On Mu rzek³: „Nauczycielu, wszystkiego tego przestrzega³em od mojej m³odoœci”. Wtedy Jezus spojrza³ z mi³oœci¹ na niego i rzek³ mu: „Jednego ci brakuje. IdŸ, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a bêdziesz mia³ skarb w niebie. Potem przyjdŸ i chodŸ za Mn¹”. Lecz on spochmurnia³ na te s³owa i odszed³ zasmucony, mia³ bowiem wiele posiad³oœci. Wówczas Jezus spojrza³ woko³o i rzek³ do swoich uczniów: „Jak trudno jest bogatym wejœæ do królestwa Bo¿ego”. (Mk 10, 17-22)

W

pierwszym czytaniu z Ksiêgi M¹droœci na dzisiejsz¹ niedzielê s³yszymy s³owa: „Modli³em siê i dano mi zrozumienie, przyzywa³em, i przyszed³ mi z pomoc¹ duch M¹droœci. Oceni³em j¹ wy¿ej nad ber³a i trony i w zestawieniu z ni¹ za nic uzna³em bogactwa. Nie zrówna³em z ni¹ drogich kamieni, bo wszystko z³oto wobec niej jest garœci¹ piasku, a srebro przy niej bêdzie poczytane za b³oto”. Autor biblijny pisze o odnalezieniu M¹droœci, która sta³a siê dla niego najcenniejsz¹ rzecz¹ na œwiecie, wa¿niejsz¹ ni¿ diamenty i z³oto, trony i panowania. W tej m¹droœci bogactwo jest na s³u¿bie cz³owieka, otwieraj¹c go na Boga i wiecznoœæ. Ten, któremu zabraknie tej m¹droœci staje siê zwyk³ym g³upcem, u którego pieni¹dze s¹ przy w³adzy. Pieni¹dze nim rz¹dz¹ i pomiataj¹ jak œmieciem. Cz³owiek zniewolony bogactwem opuœci przyjaciela w potrzebie, wykorzysta biedniejszego, posunie siê do zbrodni, zaprze siê Boga, gotowy jest do pope³nienia wszelkiej nikczemnoœci, aby zdobyæ marnego dolara. A¿ przyjdzie moment, kiedy uœwiadomi sobie, ¿e g³upio prze¿y³ swoje ¿ycie stawiaj¹c na pierwszym miejscu „drogie kamienie i z³oto”. Albo odejdzie nieœwiadomie i bêdzie bardzo zaskoczony, gdy us³yszy ewangeliczne s³owa: „G³upcze, jeszcze tej nocy za¿¹daj¹ twojej duszy od ciebie; komu wiêc przypadnie to, coœ przygotowa³?”

M

¹droœæ ¿ycia zdobywamy w domu, szkole, na uczelni, s³uchaniu m¹drych ludzi, podró¿ach, doœwiadczeniach ¿yciowych itd. S¹ to wa¿ne Ÿród³a m¹droœci, ale najwa¿niejsze wskazuje zacytowany fragment z Ksiêgi M¹droœci. Jest nim modlitwa, która prowadzi do odkrycia prawdziwej M¹droœci. M¹droœæ pisana jest przez du¿e „M” co wskazuje, ¿e jest ona jednym z atrybutów samego Boga. Œw. Jan Damasceñski tak okreœla modlitwê: „Modlitwa jest wzniesieniem duszy do Boga lub proœb¹ skierowan¹ do Niego o stosowne dobra”. Modlitwa to moment wzniesienia duszy i serca do Boga. Nie musimy wypowiadaæ wiele s³ów, wa¿niejsze jest otwarcie serca na s³owa Boga, które On kieruje do nas.

Frank D. Fincham, dyrektor Instytutu

Rodziny na Stanowym Uniwersytecie

Florydy przeprowadzi³ badania naukowe, wskazuj¹c, ¿e modlitwa wp³ywa pozytywnie na psychikê osoby modl¹cej siê. Ma tak¿e wp³yw na bardziej otwarty i przyjazny stosunek do bliŸniego. Ludzie autentycznej modlitwy s¹ bardziej wyrozumiali wobec bliŸnich i g³êbiej zaanga¿owani we wspó³dzia³anie z nimi. Modlitwa ma pozytywny wp³yw na nasze zdrowie psychiczne, jak i fizyczne. Jednak najwa¿niejsze znaczenie modlitwy w zdobywaniu m¹droœci rodzi siê w œwietle pytania jakie ewangeliczny m³odzieniec zadaje Jezusowi w dzisiejszej Ewangelii: „Nauczycielu dobry, co mam czyniæ, aby osi¹gn¹æ ¿ycie wieczne?” Jezus odpowiedzia³: „IdŸ, sprzedaj, co masz i rozdaj ubogim”. „Lecz on spochmurnia³ na te s³owa i odszed³ zasmucony, mia³ bowiem wiele posiad³oœci”. Mo¿emy sobie wyobraziæ wewnêtrzny monolog m³odzieñca. Sprzedaj to, co masz i rozdaj ubogim. £atwo to Jemu powiedzieæ, bo nic nie ma. £atwo te¿ zasugerowaæ rozdawanie nie swoich pieniêdzy. A nawet gdybym to zrobi³ – czy to naprawdê coœ zmieni? Jeœli sprzedam wszystko i rozdam, mo¿e na chwilê sprawiê, ¿e kilka osób bêdzie bardziej szczêœliwych, ale czy naprawdê to coœ zmieni? Na pewno nie. Obietnica skarbu w niebie, a co z ¿yciem, teraz? Jezu, nie masz do sp³acenia kredytu hipotecznego ani kredytów studenckich. Nie mogê tego zostawiæ tak sobie. Jezu, mówisz zaufaj mi, ubóstwo jest lepsze ni¿ bogactwo. To tak nie dzia³a. Kto p³aci podatki wspieraj¹ce programy dla ubogich? Kto p³aci pracownikom, aby mogli wy¿ywiæ rodziny? Kto wspiera œwi¹tyniê oraz szko³y i akademie? Sprzedaæ wszystko i rozdaæ ubogim? Piêknie to brzmi, ale ¿ycie wygl¹da inaczej. Jezu, Ty po prostu tego nie rozumiesz. W rzeczywistoœci m³ody cz³owiek nie jest w stanie przyj¹æ m¹droœci, która drog¹ doczesnoœci prowadzi nas do wiecznoœci. Jezus nie potêpia bogactwa i posiad³oœci jako z³ych samych w sobie. Bogactwo staje siê z³em, gdy wypiera Boga z centrum naszego ¿ycia i zajmuje Jego miejsce. Staje siê centrum naszego zabiegania, naszego ¿ycia, kiedy to, co posiadamy bierze nas w swoje posiadanie i stajemy siê zniewolonymi s³ugami bogactwa. Maj¹c wybór miêdzy ¿yciem Bo¿ym a ¿yciem mate-

Heinrich Hofmann – Chrystus i bogaty m³odzieniec

rialistycznym, m³ody cz³owiek wybiera³ to drugie. Obyœmy posiadali m¹droœæ, która uœwiadomi nam, ¿e to, co mamy, nie jest celem samym w sobie, ale œrodkiem do przemiany œwiata ma miarê sprawiedliwoœci i pokoju Bo¿ego. A to jest odpowiedzi¹ na pytanie m³odzieñca: „Co mam czyniæ, aby osi¹gn¹æ ¿ycie wieczne?”

W

naszym ¿yciu codziennym wskazanie Jezusa mo¿emy realizowaæ na ró¿ne sposoby. Przyk³adem mo¿e byæ historia z Afganistanu. Zak zg³osi³ siê na ochotnika jako t³umacz do jednostki piechoty morskiej pod dowództwem majora Toma Schuemana. Okaza³ siê kimœ wiêcej ni¿ t³umaczem. Kilkakrotnie ryzykowa³ ¿ycie dla oddzia³u. Pewnego razu Zak pods³ucha³ w swoim radiu bojownika talibów organizuj¹cego atak na marines. Nie tylko zapobieg³ atakowi, ale wytyczy³ tak¿e œcie¿kê na polu minowym, aby marines mogli bezpiecznie posuwaæ siê naprzód. Zak spêdzi³ trzy lata pracuj¹c dla wojska. Zapewniono go, ¿e za swoj¹ s³u¿bê otrzyma wizê USA. Ale tak siê nie sta³o. Rozpocz¹³ proces sk³adania wniosków szeœæ lat temu o specjaln¹ wizê przeznaczon¹ dla Afgañczyków, którzy pomagali si³om amerykañskim, ale jego podanie ugrzêz³o w biurokratycznej machinie. Kiedy Amerykanie wyjechali, Talibowie wytropili Zaka i jego rodzinê i obiecali zemstê. Po powrocie do Stanów Zjednoczonych major Schueman pozosta³ w kontakcie z Zakiem, zapewniaj¹c go: „Zrobiê wszystko, aby ciê wyrwaæ z niebezpieczeñstwa. Bracie, nigdy ciê nie zapomnê”. Gdy talibowie przejêli kontrolê nad krajem, Schu-

eman uruchomi³ wszystkie kontakty, aby wydostaæ Zaka i jego rodzinê z Afganistanu. Pomóg³ z³o¿yæ wniosek wizowy. Przekaza³ Zakowi pieni¹dze, aby przetransportowa³ ¿onê i czwórkê dzieci na lotnisko w Kabulu. Schueman pisa³ listy i dzwoni³, prosz¹c o pomoc cz³onków Kongresu. Sytuacja stawa³a siê coraz bardziej rozpaczliwa. Schueman zamieœci³ na Facebooku proœbê do armii amerykañskiej w Kabulu o pomoc. Oficer Si³ Powietrznych USA zapewni³ go, ¿e zabierze rodzinê Zaka do samolotu, jeœli dotr¹ do okreœlonej bramki. Schueman napisa³ do Zaka: „Ubierz swoje dziecko w niebiesk¹ koszulê na ramionach, ¿ebyœmy ciê zobaczyli”. Zak z rodzin¹ szczêœliwie dotar³ do USA. Tom Schueman i jego przyjaciele z marines przygotowali powitanie na lotnisku i pomagaj¹ urz¹dziæ siê Zakowi w nowym miejscu. Tom Schueman w ABC News powiedzia³: „Jestem oddany na ca³e ¿ycie ludziom, którym s³u¿ê i którymi dowodzê”. Uczeñ Chrystusa wezwany jest nieraz do zmiany priorytetów, zmiany stylu ¿ycia, aby zrealizowaæ powo³anie Chrystusa, które w ostatecznym wymiarze jest powo³aniem do wiecznoœci. m

Zapraszamy na stronê Autora: www.ryszardkoper.com.pl

Grupa Pro-Life zaprasza Grupa Pro-Life œw. Maksymiliana Kolbe, zaprasza do udzia³u w Krucjacie Ró¿añcowej Matki Bo¿ej z Fatimy w Obronie ¯ycia Poczêtego, 13 paŸdziernika o 12:00 w po³udnie przed koœcio³em Œw. Antoniego i Alfonsa, 862 Manhattan Ave., Greenpoint. Bêdziemy siê modliæ z transparentami o Zaniechanie aborcji, eutanazji, ma³¿eñstw tej samej p³ci; o powrót Ameryki do Boga. Info: brat Jan 347 938 8362


KURIER PLUS 9 PAÌDZIERNIKA 2021

www.kurierplus.com

5

Czy mg³a mo¿e byæ przyczyn¹ wypadku na budowie? B

rooklyn jest najbardziej zaludnion¹ dzielnic¹ w mieœcie Nowy Jork. Je¿eli ka¿da z dzielnic traktowana by³aby jako osobne miasto, to Brooklyn by³by trzecim pod wzglêdem zaludnienia miastem w ca³ych Stanach Zjednoczonych. Nie trzeba dodawaæ, ¿e Brooklyn jest równie¿ domem dla ogromnej iloœci inwestycji budowlanych. W konkretnym przypadku pracownik dozna³ powa¿nych obra¿eñ podczas pracy na brookliñskim moœcie, wykonuj¹c wówczas zlecenie dla firmy malarskiej. Firma zosta³a zatrudniona w celu naprawy oraz renowacji mostu. W dniu wspomnianego wypadku budowlanego, szef pracownika zleci³ mu pracê nad czêœci¹ mostu, a praca ta odbywa³a siê na podwy¿szonym poziomie. Pracownik rozpocz¹³ zlecenie o mglistym poranku oraz u¿y³ drabiny w celu przedostania siê na stanowisko pracy. Przed rozpoczêciem pracy pada³o, zatem drabina mia³a œlisk¹ powierzchniê. Mia³ ze sob¹ wiadro z farb¹, w którym znajdowa³ siê równie¿ pêdzel i zacz¹³ wspinaæ siê po drabinie. W momencie kiedy by³ na wysokoœci oko³o 1,5-1,8 metra, jego stopa poœlizgnê³a siê co spowodowa³o upadek. Twierdzi³, ¿e poœlizgn¹³ siê w wyniku œliskiej powierzchni drabiny. Upad³ do ty³u i uderzy³ siê plecami o porêcz. Prawnik budowlany poszkodowanego pracownika pozwa³ generalnego wykonawcê. Podczas sk³adania zeznañ, pracownik poœwiadczy³, ¿e drabina by³a œli-

ska równie¿ przy wczeœniejszych okazjach, jednak¿e nigdy podczas ostatnich dwóch lat swojej pracy nie mia³ on problemu z utrzymaniem równowagi na œliskiej powierzchni drabiny. Specjalista od spraw bezpieczeñstwa firmy poœwiadczy³, ¿e pracownik móg³ mieæ przekazane wiadro z farb¹, które alternatywnie mog³o zostaæ dostarczone do niego poprzez linê. Kierownik ds. bezpieczeñstwa pozwanego poœwiadczy³, ¿e pracownicy powinni byli byæ ochraniani przez porêcz lub uprz¹¿ bezpieczeñstwa podczas pracy na wysokoœci powy¿ej 1,8 metra nad ziemi¹. Uprz¹¿ wymaga³a punktu kotwiczenia aby zostaæ przymocowan¹. Punkt kotwiczenia powinien by³ w stanie utrzymaæ oko³o 2300 kilogramów. Kierownik ds. bezpieczeñstwa poœwiadczy³, ¿e na stanowisku pracy poszkodowanego znajdowa³o siê kilka punktów kotwiczenia, ale nie zna³ ich dok³adnej lokalizacji. Kierownik ds. bezpieczeñstwa poszkodowanego przeprowadzi³ inspekcjê miejsca wypadku i nie znalaz³ ¿adnych punktów kotwiczenia. Jednak¿e poœwiadczy³, ¿e pracownicy musieli zachowaæ trzy punkty oparcia podczas wspinania siê na drabinê. Wyzna³ równie¿, ¿e je¿eli zauwa¿y³by pracownika wspinaj¹cego siê na drabinê, trzymaj¹cego koszyk z farb¹, to powstrzyma³by go od wykonywanego zadania. Strony poœwiadczy³y, aby poszkodowany poprosi³ sêdziego o opowiedzenie siê za nim. Sêdzia uzna³, ¿e pozwani nie za-

Chcê ci powiedzieæ...

pewnili odpowiedniej ochrony pracownikowi w celu zabezpieczenia go przed zagro¿eniami zwi¹zanymi z prac¹ na wysokoœci. Odpowiednio, pozwani naruszyli nowojorskie prawo dotycz¹ce rusztowañ. Prawo to stanowi, ¿e w³aœciciele oraz wykonawcy maj¹ obowi¹zek ochrony pracowników budowlanych podczas ich pracy na wysokoœci. Prawo to stosuje siê równie¿ wtedy, kiedy w³aœciciel lub generalny wykonawca bezpoœrednio nie nadzorowali przebiegu prac budowlanych. W odpowiedzi, pozwany generalny wykonawca poprosi³ sêdziego o opowiedzenie siê po jego stronie. Twierdzi³ bowiem, ¿e to pracownik by³ jedyn¹, bezpoœredni¹ przyczyn¹ wypadku. Uzna³ on, ¿e pracownik naruszy³ zasadê trzech punktów oparcia podczas wspinania siê po drabinie. Uzna³ tak¿e, ¿e pracownik nadu¿y³ urz¹dzeñ bezpieczeñstwa, które zosta³y do niego dostarczone. Sêdzia nie opowiedzia³ siê po stronie argumentów pozwanego, bowiem pracownik dowiód³, ¿e odpowiednie urz¹dzenia bezpieczeñstwa nie zosta³y mu dostarczone. Sêdzia równie¿ znalaz³ dowód na to, ¿e pozwany naruszy³ prawo dotycz¹ce rusztowañ, a zatem uzna³ winnego za odpowiedzialnego wypadkowi budowlanego pracownika. Je¿eli uleg³eœ wypadkowi budowlanemu na Brooklynie, prawnik budowlany na Brooklynie jest priorytetem, abyœ móg³

Jeœli Pañstwo sami stali siê ofiar¹ wypadku, lub znaj¹ kogoœ kto potrzebuje pomocy prawnej po wypadku, to zapraszamy do bezp³atnej konsultacji pod numerem telefonu 212-514-5100, emaliowo pod adresem swp@plattalaw.com, lub w czasie osobistego spotkania w naszej kancelarii na dolnym Manhattanie. Mo¿ecie Pañstwo równie¿ zadaæ nam pytania bezpoœrednio na stronie internetowej (www.plattalaw.com) u¿ywaj¹c emaila lub czatu, który jest dostêpny dla Pañstwa 24 godziny na dobê. Zawsze udzielimy Pañstwu bezp³atnej porady w ka¿dej sprawie, w której bêdziemy mogli Pañstwa reprezentowaæ.

The Platta Law Firm, PLLC 42 Broadway, Suite 1927, NY, NY 10004

www.plattalaw.com tel. 212 – 514 – 5100

wygraæ sprawê i uzyskaæ nale¿ne odszkodowanie. Business budowlany jest jednym z przoduj¹cych przedsiêwziêæ na Brooklynie. Deweloperzy oraz wykonawcy wydaj¹ miliony dolarów w celu stworzenia takich projektów. Maj¹ oni kieszenie wypchane pieniêdzmi po brzegi, zatem je¿eli ma miejsce wypadek budowlany, zatrudniaj¹ oni wówczas najlepszych prawników w celu wygrania danej sprawy. m

Ojciec Pawe³ Bielecki

122 Nassau Avenue, Brooklyn, New York 11222

Nie zatrzymuj siê

tel. (718) 349-2300, fax: (718) 349-2332 e-mail: joannagwozdzlaw@gmail.com

Nie zatrzymuj siê tylko dlatego: – ¿e masz z³y dzieñ – ¿e ludzie Ciê nie widz¹ – ¿e brak czasu jest brakiem wytchnienia – ¿e Twoja modlitwa jest za szybka i nieporadna – ¿e budzi Ciê gniew a nie nadzieja Nie zatrzymuj siê tylko dlatego: – ¿e jutro jest jeszcze ma³o znane – ¿e wczoraj nic nie wysz³o – ¿e bliscy zapomnieli podziêkowaæ – ¿e wiary coraz mniej – ¿e mi³oœci jak na lekarstwo Nie zatrzymuj siê tylko dlatego: – ¿e masz k³opoty z przebaczeniem sobie samemu/samej – ¿e uwierzy³eœ z³u – ¿e dobro nie zawsze jest Twoj¹ codziennoœci¹ – ¿e wolisz narzekaæ JUTRO bêdzie lepiej bo Ewangelia to Twoja nowa historia, która wydarzy siê JUTRO… Trzymaj siê dzielnie kimkolwiek jesteœ Drogi Czytelniku!

Bardzo proszê o kontakt pod numer (718) 349-2300 aby umówiæ siê na bezp³atn¹ konsultacjê w celu omówienia Pañstwa sprawy. NIE POZWÓL, aby Twój maj¹tek przej¹³ dom starców, by Twoi najbli¿si byli pozbawieni spadku. NIE DOPUŒÆ, aby Twoje niepe³nosprawne dziecko straci³o œwiadczenia socjalne. PORADY W ZAKRESIE: m

Katolicki Klub Dyskusyjny Katolicki Klub Dyskusyjny Œw. Jana Paw³a II zaprasza w niedzielê 10 paŸdziernika po mszy œw. o godz. 12:00 na spotkanie poœwiêcone Matce Boskiej Ro¿añcowej. Temat spotkania: Orêdzia Maryjne z objawieñ uznanych przez Koœció³. Koœció³ Œw. Stanis³awa B. i M., 101 E 7 Str., Manhattan miêdzy 1 Av i Av A. Info: 718-437-6099

v v v v v v v v

TESTAMENTY TRUSTS HOME CARE MEDICAID NURSING HOME MEDICAID POWER OF ATTORNEY HEALTH CARE PROXY PRAWO SPADKOWE NIERUCHOMOŒCI


KURIER PLUS 9 PAÌDZIERNIKA 2021

6

www.kurierplus.com

Widziane z Providence...

Kazimierz Wierzbicki

Kryzys na granicy wci¹¿ trwa

W ubieg³ym tygodniu sejm przed³u¿y³, na wniosek Prezydenta RP, stan wyj¹tkowy w strefie przygranicznej z Bia³orusi¹ o 60 dni. Wniosek zosta³ poparty przez pos³ów PiS, Solidarnej Polski, Kukiz’15 oraz Konfederacji. Przeciwko g³osowali deputowani KO/PO i Lewicy. PSL wstrzyma³o siê od g³osu. Kryzys na granicy polsko-bia³oruskiej trwa od pocz¹tku sierpnia. Re¿im Aleksandra £ukaszenki œci¹ga migrantów z krajów Bliskiego Wschodu, po czym przewozi ich na granicê z Polsk¹ i Litw¹. Miñskowi zale¿y na destabilizowaniu sytuacji w s¹siaduj¹cych z Bia³orusi¹ krajach. Zgodnie z informacjami przekazanymi przez Stra¿ Graniczn¹, codziennie notuje siê kilkaset prób nielegalnego przekroczenia granicy. Funkcjonariusze SG informuj¹ o przypadkach zdejmowania dzieciom butów i skarpet przez ich rodziców-uchodŸców. Chodzi o to, aby wzbudziæ litoœæ wœród „pograniczników”. Tymczasem opozycja ostro krytykuje politykê rz¹du Mateusza Morawieckiego. Klaudia Jachira (KO-PO) oœwiadczy³a niedawno: „Zmieniacie regulamin Sejmu, bo boicie siê, ¿e inaczej nie uda wam siê przed³u¿yæ stanu wyj¹tkowego. Ale jaki jest bilans tych 30 dni zawieszenia swobód demokratycznych na granicy? Wiemy o szeœciu œmiertelnych ofiarach. A o ilu nie wiemy, skoro nie mamy ¿adnych informacji? Dziennikarzy nie wpuszczacie”.

Zapraszamy

W ocenie pos³anki w³adze „gwa³c¹ umowy miêdzynarodowe, które Polska podpisa³a”. Jak zaznaczy³a Jachira: „Polacy, którzy tyle razy w swojej historii uciekali jako uchodŸcy i korzystali z pomocy innych krajów, teraz, kiedy maj¹ szansê sp³aciæ swój d³ug, odwracaj¹ siê ty³em do cudzego cierpienia i wo³ania o pomoc”. Wydaje siê, ¿e stanowisko Jachiry znajduje poklask re¿imu £ukaszenki. Wyst¹pienie pos³anki opozycji zacytowa³ prorosyjski, bia³oruski kana³ Vitebsk PRO. Jej wypowiedŸ zosta³a spisana, a tak¿e zaprezentowana w formie nagrania wideo. Jest równie¿ rozpowszechniana na profilach sympatyzuj¹cych z Aleksandrem £ukaszenk¹ i W³adimirem Putinem. Bia³oruskie media g³osz¹: „Wygl¹da na to, ¿e Polacy zaczynaj¹ coœ dostrzegaæ. Pose³ na Sejm, polska aktorka Klaudia Jachira potêpia re¿im Andrzeja Dudy”. * Podobnie lewicowe media w Polsce chwytaj¹ siê ró¿nych metod aby zdyskredytowaæ dzia³ania rz¹du w kierunku ochrony granic. Gazeta Wyborcza pisze m.in.: „Coraz wiêcej instytucji w³¹cza siê te¿ w zbiórki na rzecz zziêbniêtych, g³odnych, przemoczonych, chorych cudzoziemców, b³¹kaj¹cych siê po przygranicznych lasach”. Dziennikarze i fotoreporterzy Gazety zjawili siê w oœrodku dla uchodŸców w Micha³owie (Podlaskie), gdzie znajduj¹ siê równie¿ afgañskie i irackie dzieci. Korespondenci rzucali przez parkan bawi¹cym siê przed budynkiem oœrodka dzieciom cukierki i czekoladki. Wykonywano przy tym sporo zdjêæ. Niektórzy komentatorzy porównali takie dzia³ania do karmienia zwierz¹t w ogrodzie zoologicznym przez zwiedzaj¹cych. Mówi siê równie¿, ¿e znajduj¹cy siê tam funkcjonariusze Stra¿y Granicznej nie powinni do tego dopuœciæ, poniewa¿ nie wiadomo jakie jest

pochodzenie tych s³odyczy i czy dzieci nie s¹ uczulone na ich sk³adniki. Wykadrowane zdjêcie dziewczynki z Micha³owa siedz¹cej z zabawk¹ na krawê¿niku, by³o rozpowszechniane w sejmie wraz z podpisem: „Ma³a dziewczynka b³aga o pozostanie w Polsce”. Wygl¹da na to, ¿e media popieraj¹ce opozycjê chwytaj¹ siê wszelkich mo¿liwych metod. * Rafa³ Ziemkiewicz, dziennikarz i publicysta, zosta³ zatrzymany w sobotê przez s³u¿by na lotnisku Heathrow w Wielkiej Brytanii. Wieczorem zosta³ zwolniony, musia³ jednak wróciæ do Polski. Jak poinformowano, powodem zatrzymania by³y pogl¹dy g³oszone przez publicystê, które s¹ „sprzeczne z brytyjskimi wartoœciami i mog¹ byæ obraŸliwe dla innych”. Do zatrzymania dziennikarza dosz³o w sobotê po po³udniu. Jak poinformowa³ portal dorzeczy.pl, „brytyjskie s³u¿by przepuœci³y ¿onê i córkê Ziemkiewicza, ale jego samego zatrzyma³y”. Publicysta towarzyszy³ córce, która ma rozpocz¹æ naukê na Uniwersytecie Oxford. ¯ona dziennikarza, Aleksandra Ziemkiewicz, w rozmowie z portalem niezale¿na.pl relacjonowa³a: „Pocz¹tkowo powiedziano, ¿e to chwilowe, ¿e trzeba wyjaœniæ pewne rzeczy. M¹¿ by³ przez trzy godziny zatrzymany na Heathrow, po czym poproszono go do pokoju przes³uchañ, pobrano od niego odciski palców, zrobiono rewizjê osobist¹ i wykonano zdjêcia, a nastêpnie po pó³ godzinie powiedziano, ¿e jest aresztowany. Zabrano mu rzeczy osobiste, dokumenty, leki i telefon. Nie podano zarzutu, pod jakim zatrzymano mê¿a”. * W 2018 r. mia³o miejsce podobne zajœcie zwi¹zane z Rafa³em Ziemkiewiczem. Publicysta przyby³ do Wielkiej Brytanii na spotkania autorskie z Polakami, które mia³y odbyæ siê w Bristolu, Cambridge

i pod Londynem, w Ealing. To ostatnie zosta³o odwo³ane po interwencji pos³anki Partii Pracy Rupy Huq. Lewicowa pos³anka zarzuci³a polskiemu dziennikarzowi szerzenie mowy nienawiœci, antysemityzm oraz chêæ podboju pañstwa islamskiego. Huq zg³osi³a sprawê do Home Office, w efekcie czego wyk³ad odwo³ano. Pos³anka za¿¹da³a te¿ od Departamentu ds. Imigrantów w Home Office, aby wyda³ zakaz wjazdu Ziemkiewicza do Wielkiej Brytanii. Jak mówi³a wówczas w wywiadzie dla dziennika Guardian: „Obecnoœæ Ziemkiewicza nie sprzyja dobrym relacjom rasowym gdziekolwiek w Wielkiej Brytanii”. Kilka lat temu Rafa³ Ziemkiewicz napisa³, ¿e je¿eli niemieckie obozy nazywa siê „polskimi” poniewa¿ znajdowa³y siê na ziemiach polskich, to równie dobrze mo¿na je nazwaæ „¿ydowskimi” gdy¿ olbrzymia wiêkszoœæ osób wiêzionych tam by³a narodowoœci ¿ydowskiej. Czêœæ mediów na Zachodzie i w Izraelu og³osi³a natychmiast, ¿e Ziemkiewicz jest antysemit¹ i zrzuca odpowiedzialnoœæ za Holokaust na ¯ydów. W sprawie Ziemkiewicza interweniowa³o Ministerstwo Spraw Zagranicznych oraz polskie s³u¿by konsularne w Wielkiej Brytanii. Brytyjska ambasador w Warszawie Ann Clunes zosta³a wezwana na rozmowê do MSZ. Zatrzymanie publicysty i potraktowanie go jako terrorystê wywo³a³o oburzenie w czêœci œrodowisk dziennikarskich w Polsce. Stanowczy protest przeciwko „bezpodstawnemu i skandalicznemu” zatrzymaniu Rafa³a Ziemkiewicza na lotnisku Heathrow wyrazi³o Centrum Monitoringu Wolnoœci Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Stowarzyszenie zaapelowa³o do w³adz pañstwowych o wyjaœnienie sprawy. Jeden z komentatorów nazwa³ ca³e zajœcie „napadem na polskiego obywatela w bia³y dzieñ”. m

K³opot z Afgañczykami í1 Wœród Afgañczyków wykryto ju¿ 24 przypadki odry, co wywo³a³o koniecznoœæ masowych szczepieñ przeciwko tej chorobie. Ewakuowanych szczepi siê równie¿ przeciwko œwince, ró¿yczce i chorobie Heinego-Medina. Do tego dochodzi tak¿e szczepienie przeciwko Covid-19. Wszyscy otrzymuj¹ jednorazow¹ dawkê szczepionki firmy Johnson&Johnson. W bazach gdzie przebywaj¹ ewakuowani dochodzi do przestêpstw. W Fort McCoy jeden z Afgañczyków zosta³ aresztowany za napaœæ na tle seksualnym wobec trzyletniej dziewczynki, drugi za pobicie swojej ¿ony. Afgañczycy pochodz¹ czêsto z ró¿nych plemion, które niekoniecznie ¿yj¹ ze sob¹ w przyjaŸni. Dochodzi wiêc do sporów i bójek. Kobiety przebywaj¹ce w bazach samotnie skar¿¹ siê na ataki ze strony mê¿czyzn. Po jednej z takich skarg czêœæ z nich trzeba by³o zakwaterowaæ osobno. Wed³ug dziennikarzy New York Timesa, których wpuszczono na œciœle kontrolowan¹ wizytê do bazy Fort McCoy, Afgañczycy mieszkaj¹ tam w dwupiêtrowych barakach po 50-60 osób w ka¿dym. By mieæ choæ minimum prywatnoœci poszczególne rodziny oddzielaj¹ zajmowane przed siebie ³ó¿ka przeœcierad³ami i innymi zaimprowizowa-

nymi barierami. Serwowane w bazach posi³ki musz¹ byæ przygotowywane zgodnie z zasadami islamu, czyli np. miêso musi pochodziæ z uboju rytualnego, nad czym czuwa imam. Udostêpnione ewakuowanym pralnie nie ciesz¹ siê z kolei wielk¹ popularnoœci¹, bo wiêkszoœæ Afgañczyków preferuje pranie rêczne i rozwieszanie mokrych ubrañ na wszechobecnych sznurkach. Jak d³ugo „goœcie” pozostan¹ w bazach wojskowych, nikt nie jest w stanie powiedzieæ. Nierozwi¹zany pozostaje równie¿ problem dalszego ich zakwaterowania i integracji w amerykañskim spo³eczeñstwie. Bêdzie to kosztowa³o grube militarny. Niedawno Kongres przeznaczy³ 6,3 mld dolarów na ten cel, co jest tylko kropl¹ w morzu potrzeb. Wielu Afgañczyków chcia³oby zamieszkaæ tam, gdzie s¹ ju¿ afgañskie spo³ecznoœci np. w Kalifornii, Nowym Jorku, czy w Waszyngtonie. W miejscach tych czêsto brakuje jednak tanich mieszkañ. Nowy Jork na przyk³ad boryka siê z ogromn¹ liczb¹ bezdomnych. Integracja nie bêdzie prosta tak¿e z innych powodów. Wed³ug ró¿nych szacunków nawet do 80 proc. Afgañczyków nie potrafi pisaæ i czytaæ.

Tomasz Bagnowski


KURIER PLUS 9 PAÌDZIERNIKA 2021

www.kurierplus.com

7

Kartki z przemijania Na Zamku Królewskim w Warszawie obejrza³em latem œwietn¹ wystawê „Œwiat Rembrandta. Artyœci. Mieszczanie. Odkrywcy”. Nie po raz pierwszy zachwyci³y mnie w kolekcji tego¿ Zamku, podarowanej przez Karolinê Lanckoroñsk¹, niderlandzkie p³ótna dawnych mistrzów. Œwiat³o prowadzone jest na nich tak, ¿eby wydobyæ pe³n¹ paletê barw i uwieczniæ realia takie jak domy, fragmenty miast i wiejskich pejza¿y. Uwieczniæ tak¿e owoce, kwiaty i detale. To malarstwo uwiecznia równie¿ pory roku, ubrania, przedmioty codziennego u¿ytku i oczywiœcie ludzi. Zwyk³ych i niezwyk³ych. W portretach zbli¿onych i oddalonych. S³owem uwiecznia ¿ycie widziane okiem. Dzisiaj uwieczniamy je g³ównie nie pêdzlem, tylko aparatem fotograficznym. W katalogu do wystawy jest znakomity esej Zbigniewa Herberta „Temat niebohaterski”, w którym zauwa¿y³, ¿e w sztuce Holendrów ¿ycie jest pokazane bez upiêkszania i idealizowania. Ot po prostu codziennoœæ. Zauwa¿y³ te¿, i¿ „w ich sztuce nie ma podzia³u na to, co wielkie i ma³e, wa¿ne i nieistotne, podnios³e i pospolite. Malowali jab³ka, portrety kupców b³awatnych, cynowe talerze, tulipany, z tak¹ cierpliw¹ mi³oœci¹, ¿e gasn¹ przy nich obrazy z zaœwiatów i ha³aœliwe opowieœci o ziemskich triumfach”. Z portretów szczególnie wziê³a mnie „Dziewczyna w z³otej ramie”. Oprócz malarstwa realistycznego s¹ na tej wystawie obrazy o tematyce refleksyjnej, takie np, jak „Alegoria etapów ¿ycia ludzkiego” nieznanego malarza z drugiej æwierci XVII wieku. Napis „Memente Morte” przypomina, ¿e wszystko przemija. Silnie to odczuwam, co widaæ w tych „Kartkach”.

$

Na dziedziñcu tego¿ Zamku jest wystawa plenerowa „Pokolenie Baczyñskiego” zorganizowana przez Instytut Pamiêci Narodowej. Przypomniane s¹ na niej wybrane postacie, które z ró¿nych powodów sta³y siê bohaterami tego pokolenia, takie jak tytu³owy Krzysztof Kamil Baczyñski oraz Helena Marusarzówna, Gustaw Herling – Grudziñski, Marek Edelman, Tadeusz Gajcy, Zdzis³aw Stroiñski, Józef Szajna, Henryk Flame, Stanis³aw Lem, Rodzeñstwo Szeblów. Przypomniane s¹ tak¿e rêkopisy i pierwsze wydania tomików Baczyñskiego wraz z jego ilustracjami. Czêœæ tych bohaterów zginê³a w Powstaniu Warszawskim. Serce siê boleœnie œciska, kiedy siê patrzy na fotografie ich twa-

Tydzieñ na kolanie Niedziela Wiem, ¿e mimo tego, ¿e teraz jesteœmy rozdzieleni, to nied³ugo znowu siê spotkamy tutaj, gdzie ja teraz jestem (...) I pamiêtajcie o tym, co wam teraz powiedzia³am. Cieszcie siê i nie p³aczcie za mn¹, tylko cieszcie siê ¿yciem tak jak ja póki macie czas. To znaczy, tu gdzie ja jestem te¿ jest fajnie, ale nie ma weso³ego miasteczka. Co to? Kto to? Przyznam, rzecz mocna, rozwali³a mnie kompletnie. Mam nadziejê, ¿e zosta³y Wam po mnie jakieœ pami¹tki (...) Uwielbiam Was, buziaki! Gosia, której ju¿ nie ma, ale dalej o Was pamiêta. To oœmioletnia Ma³gosia Kl¹ska³a i jej testament. Tak, testament, który rodzice udostêpnili niedawno, bo w³aœnie Gosia zmar³a na jakieœ nowotworowe œwiñstwo. Jak sami pisz¹: „Gosia napisa³a swój „testament” 5,5 tygodnia przed swoim odejœciem, 16. lipca 2021, gdzieœ pomiêdzy nocowaniem u dziadków, zbieraniem ma-

Andrzej Józef D¹browski

rzy – czêsto piêknych – i na ich biogramy. Chce siê wyæ, kiedy widzi siê, jak wielu wartoœciowych ludzi utraciliœmy z tego pokolenia. I nie tylko z tego.

$

Ciekawa wystawa o ¿yciu Baczyñskiego jest tak¿e na warszawskim Muranowie przy miejscu kaŸni zwanym Pawiakiem.

$

Marek Edelman – jeden z przywódców Powstania w Getcie Warszawskim – „Najwa¿niejsze jest ¿ycie, a jak jest ¿ycie, to najwa¿niejsza jest wolnoœæ. A potem oddaje siê ¿ycie za wolnoœæ i wtedy nie wiadomo, co jest najwa¿niejsze”.

$

Odbudowa Zamku Królewskiego w Warszawie, rozpoczêta 50 lat temu, jest cudem i zarazem przejawem geniuszu polskich architektów, in¿ynierów, dekoratorów, i rzemieœlników. Sta³ siê budowl¹, w której ponownie zamieszka³ polski duch w najpiêkniejszym pojêciu tego okreœlenia. Dobrze pamiêtam pusty plac po pierwotnym zamku i kawa³ek ruin z oknem Stefana ¯eromskiego wychodz¹cym na Wis³ê. Spotyka³em siê tam z kole¿ankami i kolegami z warszawskiej polonistyki i wzajemnie opowiadaliœmy sobie powieœci, których nie zdo³aliœmy przeczytaæ przed egzaminami, nie wy³¹czaj¹c „Lorda Jima”, J¹dra ciemnoœci” i „Murzyna z za³ogi Narcyza” Josepha Conrada, choæ by³ on pisarzem angielskim. Przy po³udniowym skrzydle odbudowanego Zamku mo¿na zobaczyæ pociêt¹ na kawa³ki i zwalon¹ przez Niemców oryginaln¹ Kolumnê Zygmunta. Niezwyk³y to widok.

$

W pami¹tkowym albumie wydanym z okazji stuletniej historii otwockiego Liceum im. Konstantego Ildefonsa Ga³czyñskiego zosta³em zaliczony do grona wybitnych absolwentów. Jeden z rozdzia³ów poœwiêcono mojej nieskromnej osobie. Kiedy przyjecha³em odebraæ ten¿e album, dyrektorka oprowadzi³a mnie po ca³ej szkole, przedstawiaj¹c nauczycielom i pokazuj¹c uczniom. Po dawnemu wstaj¹ oni, kiedy do klasy wchodzi nauczyciel lub goœæ i kiedy siê do nich mówi. Niektórzy uœmiechali siê do mnie, kiedy pada³y informacje m.in. o mojej pracy w Instytucie Pi³sudskiego w Nowym Jorku. Po lekcjach niektórzy uczniowie i nauczyciele zasypywali mnie szczegó³owymi pytaniami. Jedni s³uchali odpowiedzi z zainteresowaniem, dla innych by³y one czymœ egzotycznym. Liceum zosta³o piêknie od-

lin i czereœni z babcinej dzia³ki, k¹piel¹ na B³êkitnej Lagunie, zakupami, wizyt¹ w kinie, randk¹ z dziadkiem w aquaparku, a wizyt¹ rodzinki z Warszawy i wypadem do zoo i Ogrodu Japoñskiego. Wtedy jeszcze ¿y³a na pe³nej petardzie i powoli zwalnia³a, by 25 wrzeœnia 2021 r. zatrzymaæ siê na zawsze...” Spod bólu, wychodzi chêæ pamiêci o dziecku, które pomimo ciê¿kiej choroby, wznów, chemoterapii, by³o „przygotowane na wszystko, z zapasem plasterków, gdyby ktoœ siê wywróci³, chusteczek mokrych, gdyby trzeba by³o wytrzeæ rece, chusteczek do nosa w razie kataru czy potrzeby otarcia ³ez, gdyby ktoœ potrzebowa³, z podstawowymi kosmetykami, gdybym znowu chcia³a po¿yczyæ od niej pomadkê, z przygotowanym skrupulatnie i ze smakiem ubraniem na kolejny dzieñ... A¿ za bardzo dojrza³a i gotowa jak na swoje osiem lat”. Co tu du¿o pisaæ, w³aœciwie mo¿na skoñczyæ, bo wszystko jest a¿ nadto jasne. Gosia Kl¹ska³a, lat osiem. Cieszcie siê i nie p³aczcie za mn¹, tylko cieszcie siê ¿yciem tak jak ja, póki macie czas. Poniedzia³ek ¯ycie toczy siê dalej, wiêc musimy pchaæ ten wózek. Tym bardziej, ¿e to dzieñ, w którym pad³ Facebook. A z nim Instagram i WhatsApp. Sparafrazowa³ to

nowione z zewn¹trz i wewn¹trz. Œwietnie s¹ wyposa¿one pracownie: komputerowa, biologiczna, fizyczna, chemiczna i polonistyczna. W mojej dawnej klasie jest teraz pracownia matematyczna z podœwietlanymi tablicami. Czêœæ dawnej kot³owni jest przerobiona na si³owniê. Z dolnej i górnej auli po dawnemu mo¿na wyjœæ na przestronne tarasy, z których roztacza siê panoramiczny widok na atrakcyjnie zrewitalizowany park, z muszl¹ koncertow¹, fontann¹, tê¿ni¹ i pomnikiem marsza³ka Pi³sudskiego takim, jakim by³ przed wojn¹. W auli górnej zachowa³ siê balkon dla orkiestry oraz scena z zapleczem. Niestety mocno ju¿ zmniejszona i bez proscenium. W latach 1963-67 przygotowywa³em na niej akademie ku czci oraz okolicznoœciowe programy poetyckie i kabaretowe. Kiedy patronem Liceum zosta³ Ga³czyñski powierzono mi napisanie scenariusza i wyre¿yserowanie poœwiêconego mu spektaklu. Niektórzy absolwenci pamiêtaj¹ go do tej pory. Odnotowany te¿ zosta³ z uznaniem w anna³ach szko³y.

$

Po wizycie w Liceum spotka³em siê w Otwocku z M. M. – moj¹ pierwsz¹ mi³oœci¹, rozkwit³¹ ju¿ w X klasie. By³em z ni¹ bardzo szczêœliwy. Niestety z³y los nas rozdzieli³ na wiele lat. Dzisiaj M. M. jest wdow¹. Rozmawialiœmy d³ugo, wyjaœniaj¹c sobie zasz³oœci i wspominaj¹c dawnych kolegów, wspólnych znajomych oraz sytuacje sprzed lat. Patrzyliœmy na siebie jak na rodzeñstwo. Przesz³oœæ stawa³a siê niemal teraŸniejszoœci¹. Bliskoœæ by³a wyczuwalna. A¿eby dojœæ do siebie, da³em nura w otwockie i œródborowskie lasy. Tam jednak te¿ dopada³y mnie wspomnienia, bo chodziliœmy po nich razem. W samym mieœcie podziwia³em niektóre nowe osiedla mieszkaniowe i z niechêci¹ patrzy³em na architekturê najnowszych koœcio³ów. Z ¿alem patrzy³em te¿ na przedwojenne pensjonaty popadaj¹ce w ruinê i na agoniê œwidermajerów, czyli drewnianych domów w uzdrowiskowym stylu, ze snycerskimi ozdobami i z werandami, na których wdycha³o siê suche powietrze pachn¹ce sosnami. W takim w³aœnie œwidermajerze wychowa³em siê w przyotwockim Œwidrze i z takiego w³aœnie œwidermajeru wyszed³em w œwiat. Moi zaœ rodzice odeszli zeñ na zawsze, nie doczekawszy powrotu do Warszawy, z której zostali wysiedleni z powodów politycznych.

$

Zas³yszane na Górce Otwockiej – „Studnia wziê³a siê i popsu³a” oraz – „S¹siadka wziê³a i umar³a”. Ze œwiderskiego podwórka pamiêtam – „WeŸ siê odwal”. To „weŸ siê” robi teraz karierê w mowie nowego pokolenia. m

ktoœ piosnk¹ Johna Lennona: imagine there’s no Facebook/and no WhatsApp too. Dla setek milionów m³odziaków i nie tylko, rzecz nieomal nie do wyobra¿enia. Kilka godzin i nic... Nic... Zero interakcji na najpopularniejszym medium spo³ecznoœciowym œwiata... W koñcu rzecz uda³o siê naprawiæ, ponoæ nast¹pi³ „b³¹d wewnêtrzny” przy próbie uaktualnienia kodów. Jednak ktoœ znaj¹cy siê na rzeczy sugeruje, ¿e tak naprawdê nikt w samym Facebooku do koñca nie rozumie o co biega. Jak to dzia³a? Dlaczego? Otó¿ podobno nikt w samym Facebooku nie ogarnia mechanizmu serwowania streamu w ca³oœci – czyli jak ten ca³y potok informacji przedostaje siê do œwiata zewnêtrznego. Sprawa jest tak skomplikowana, ¿e czêœæ kodów pisz¹ automaty, Sztuczne Inteligencje, bo inaczej nie da³oby siê tego po ludzku z³o¿yæ do kupy. Jest to gmatwanina kodów, spuœcizna pokoleñ programistów pracuj¹cych w rozlicznych zespo³ach. Nikt ponoæ nie ma stu procent wiedzy jak to dzia³a, nawet g³ówny szef od programowania. Miejmy nadziejê, ¿e powa¿niejsze systemy – np. zarz¹dzaj¹ce elektrowniami czy sieciami przesy³owymi – s¹ jednak pod ludzk¹ kontrol¹, ¿e jest jakiœ pstryczek, dziêki któremu mo¿na przej¹æ kontrolê od maszyn, bo jak nie... to kiepski nasz los.

Wtorek Pisze Miros³aw Usidus, by³y dziennikarz „Rzeczpospolitej”, znaj¹cy siê na technologiach i internecie naprawdê, a nie tylko po dziennikarsku: „Niedoœcignionymi mistrzami najbardziej wyrafinowanej technicznie cenzury internetowej nie s¹ Chiny, ale Google, Facebook, Twitter lub Amazon. Wyszukiwarka, o czym pisa³ w serii demaskatorskich publikacji, dziennik „The Wall Street Journal” wykorzystuje najbardziej zaawansowany algorytm do ukrywania tego co chce ukryæ i eksponowania tego, co chce eksponowaæ. W efekcie widzisz w internecie nie ten œwiat, którego szukasz, lecz ten, który chce ci pokazaæ Google. Facebook i Twitter mog¹ ciê tak „shadowbanowaæ”, ¿e nawet nie wiesz, ¿e jesteœ cenzurowany i blokowany. Zaœ Amazon, mo¿e podpatrzyæ twój pomys³ na biznes, skopiowaæ go a ciebie „zdeplatformowaæ” pod byle pretekstem, g³osz¹c np., ¿e uprawiasz dezinformacjê. Re¿imy i dyktatorzy, którzy powo³uj¹ siê na dzia³ania Big Tech, musz¹ siê jeszcze d³ugo uczyæ, by dojœæ do tego kunsztu i technicznego poziomu metod cenzorskich, które zna œwiat technologicznych gigantów.” Chcieliœcie wolnoœci w internecie?/ skumbrie w tomacie/ no to j¹ macie/ skumbrie w tomacie/ klops Jeremi Zaborowski


8

KURIER PLUS 9 PAÌDZIERNIKA 2021

Ludzie Krety Pewnego zimnego wieczoru w 1992 r., dziennikarka Jennifer Toth towarzyszy³a szeœciu policjantom w ich patrolu na terenie nowojorskiego metra. By³a ju¿ w tych tunelach wczeœniej, ale teraz, po raz pierwszy, mia³a policyjn¹ eskortê. Policjanci zeskoczyli na tory, omiataj¹c ciemnoœci tunelu silnymi latarkami. Dziennikarka trzyma³a siê tu¿ za nimi, zwracaj¹c uwagê na ka¿dy stawiany krok. Jedna z linii torów by³a pod elektrycznym napiêciem, co w przypadku dotkniêcia oznacza³o œmieræ na miejscu. Kiedy wchodzili coraz g³êbiej w tunele, Toth spostrzeg³a pod stopami wiele igie³ lekarskich i pustych fiolek po kokainie. Tunel wype³nia³ obrzydliwy smród. Ca³y teren usiany by³ ludzkimi odchodami. W tunelu panowa³a cisza i s³ychaæ by³o jedynie spadaj¹ce krople wody i drapanie szczurów. Nagle w œwietle latarek mignê³a jakaœ postaæ. Rozleg³ siê odg³os ciê¿ko stawianych kroków. Policjanci znieruchomieli penetruj¹c latarkami ciemnoœci tunelu. Ka¿dy z nich trzyma³ d³oñ na swojej broni, gotów do jej natychmiastowego u¿ycia. W koñcu dostrzegli postaæ. Podnios³a ona z ziemi zardzewia³¹ drabinê i opar³a j¹ o œcianê. Na koñcu drabiny majaczy³ niewielki otwór. By³o to wejœcie do kolejnego tunelu. Nie by³o w¹tpliwoœci. Po drabinie wspina³ siê jeden z Ludzi Kretów. Policjanci zaczêli biec w kierunku drabiny, ale postaæ zniknê³a. Uznali wówczas, ¿e w tym miejscu zakoñcz¹ swój patrol. Nie chcieli iœæ dalej. Jennifer Toth zrozumia³a, ¿e aby spotkaæ Krety, musi pójœæ w tunele sama. * Jennifer Toth po raz pierwszy o Ludziach Kretach us³ysza³a w 1989 r. Koñczy³a w³aœnie studia dziennikarskie i pracowa³a jako wolontariusz z dzieæmi z biednych rodzin, uzupe³niaj¹c ich edukacjê. Jedna z jej uczennic powiedzia³a jej, ¿e ma kole¿ankê, która mieszka w podziemiach metra jak kret. Dziennikarka zda³a sobie sprawê, ¿e ta dziewczynka potrzebuje pomocy. Odnalaz³a j¹. Dziewczynka mia³a na imiê Julie i Jennifer Toth postanowi³a skontaktowaæ siê z jej ojcem. Okaza³o siê, ¿e Julie i jej ojciec s¹ czêœci¹ wiêkszej grupy ludzi, która ¿yje w podziemiach miasta. Dla Jennifer Toth by³o to wielkie i ekscytuj¹ce odkrycie. Historia o Ludziach Kretach mog³a byæ dla niej kluczem do wielkiej dziennikarskiej kariery. Zaczê³a szukaæ jakiegoœ kontaktu, który zbli¿y³by j¹ do Ludzi Kretów. Pyta³a o nich bezdomnych, mieszkaj¹cych na ulicy. Potwierdzali ich istnienie a wielu chwali³o siê, ¿e zna tajne wejœcia, którymi Ludzie Krety dostaj¹ siê do tuneli. Niektórzy obiecali j¹ tam zabraæ, ale w ostatniej sekundzie zmieniali zdanie, obawiaj¹c siê wejœæ w podziemia. W 1990 r. ten impas zosta³ prze³amany. Dyrektor lokalnej kuchni ¿ywi¹cej bezdomnych poda³ jej imiê sier¿anta Bryana Henry, weterana NYPD, który pracowa³ w programie pomocy bezdomnym. Biuro Henry’ego znajdowa³o siê pod ziemi¹, niedaleko Grand Central Station. To tam odwiedzi³a go Jennifer Toth pytaj¹c o Ludzi Krety. Sier¿ant Henry potwierdzi³, ¿e pod stopami nowojorczyków znajduje siê jeszcze jedno miasto! I mieszka w nim tysi¹ce ludzi o których nikt nic nie wie. Henry przedstawi³ Jennifer cz³owieka znanego jako JC. JC by³ kiedyœ Kretem. Pocz¹tkowo Henry by³ najgorszym wrogiem JC, ale

by³ to tylko burzliwy pocz¹tek przysz³ej przyjaŸni. Teraz przekonywa³ go, aby zabra³ Jennifer w tunele. JC zaprowadzi³ Jennifer do ukrytego szeœæ piêter pod torami metra przy Grand Central Terminal, podziemnego obozowiska. Przejœcia by³y ukryte tak, aby nie odnalaz³a go ani policja, ani inni bezdomni. Nikt nie móg³ dotrzeæ do tego obozu bez zaproszenia. Po ci¹gn¹cej siê w nieskoñczonoœæ drodze w ciemnych korytarzach, gdzie niektóre z nich trzeba by³o pokonywaæ na czworaka, dotarli do ogromnego pomieszczenia, w którym sta³y namioty. Kilkanaœcie osób siedzia³o dooko³a gazowej lampy. Ich twarze pokryte by³y sadz¹. Dziennikarka rozgl¹da³a siê nerwowo dooko³a siebie. Zobaczy³a kobiety rozwieszaj¹ce na sznurach mokre pranie i dzieci bawi¹ce siê na rurze ponad ni¹. Czarnoskóry brodacz oko³o czterdziestki wsta³, podszed³ do niej i poda³ jej rêkê. Przywitali siê. Przedstawi³ siê jako Ali, demokratycznie wybrany major podziemnego obozowiska. Jennifer Toth by³a zaskoczona. Do tej pory by³a przekonana, ¿e Ludzie Krety to alkoholicy, narkomani i sk³ócone z ¿yciem dusze. To na co patrzy³a, by³o dobrze zorganizowan¹ spo³ecznoœci¹, przestrzegaj¹c¹ swojego prawa i posiadaj¹c¹ woln¹ elekcjê. Ali pod ziemi¹ czu³ siê szczêœliwy, w przeciwieñstwie do tego, co pamiêta³ z ¿ycia na powierzchni ziemi. By³ tam przeganiany i przeœladowany. W podziemnej spo³ecznoœci wszyscy byli równi. Ali wprowadzi³ siê do podziemi w 1985 r., zostawiaj¹c za sob¹ ca³e swoje, pe³ne problemów ¿ycie. Nie widzia³ œwiat³a dziennego od piêciu lat i teraz ka¿de mocniejsze œwiat³o, by³o dla niego nie do zniesienia. Kilkakrotnie próbowa³ wyjrzeæ na zewn¹trz, ale nie by³ w stanie wytrzymaæ nawet œwiata œwietlówek, które zainstalowano w metrze. Ali pozwoli³ Jennifer rozejrzeæ siê po okolicy i rozmawiaæ z innymi Kretami. J¹ najbardziej interesowa³y dzieci. Zastanawia³a siê, jak takie ¿ycie znosz¹ dzieci, nie maj¹c dostêpu do edukacji, w³aœciwego jedzenia i œwiat³a s³onecznego. Rozumia³a jednak, ¿e czasami rodzice nie maj¹ innego wyjœcia i zdesperowani szukaj¹ schronienia nawet pod ziemi¹. O tym wszystkim rozmawia³a z Julie, której by³a nauczycielk¹. Julie by³a samotn¹ dziewczynk¹. W szkole by³a przedmiotem drwin ze wzglêdu na znoszone ubrania i kiepsk¹ higienê osobist¹. W podziemnym osiedlu us³ysza³a podobne historie od innych dzieci. Jednak dzieci w obozowisku, któremu prze-

www.kurierplus.com

Cz. 2

wodzi³ Ali uczêszcza³y do podziemnej szko³y! Uczono je matematyki, fizyki, biologii i etyki. Jedno z pomieszczeñ znajdowa³o siê bezpoœrednio pod du¿¹ kratk¹ œciekow¹ na powierzchni i dzieci spêdza³y tam kilka godzin dziennie, za¿ywaj¹c s³oñca. Zdobywaniem po¿ywienia zajmowali siê tzw. goñcy. Wygl¹da³o na to, ¿e ludzie pod ziemi¹ w ogóle nie g³oduj¹. Ludzie Krety pod³¹czyli siê do rury z gor¹c¹ par¹ i u¿ywali jej do podgrzewania jedzenia, a tak¿e do k¹pieli. W jednym z pomieszczeñ znajdowa³y siê nawet przybory gimnastyczne. Ali powiedzia³ dziennikarce, ¿e pod Nowym Jorkiem znajduje siê ca³a sieæ osiedli podobnych do tego, w którym siê znajdowali. Najwiêcej by³o ich po wschodniej stronie Manhattanu. Sier¿ant Henry potwierdzi³ te informacje. Sam tak¿e zna³ podobne miejsce, jak to które odwiedzi³a Jennifer. By³a to jaskinia z pionowym, 30 stopowym klifem, który oddziela³ tory metra od podziemnej wioski, w której mieszka³o 300 osób. Ludzie Krety nazywali to miejsce: „Condos” i mieszkanie tam by³o szczytem podziemnego luksusu. Mieszkañcy „Condos” mieli darmow¹ bie¿¹c¹ wodê z wodoci¹gów miejskich i elektrycznoœæ. Jedno i drugie dziêki nielegalnym pod³¹czeniem siê do miejskiej infrastruktury. Brzmi to imponuj¹co, ale sier¿ant Henry by³ zdania, ¿e nadal jest to niebezpieczne miejsce. Dooko³a pe³no by³o odkrytych przewodów elektrycznych, gro¿¹cych œmierci¹, a œciany mia³y w sobie ogromne iloœci truj¹cego azbestu. Mimo, ¿e Ali by³ optymist¹ i pokazywa³ dobr¹ stronê ¿ycia w tunelach, Jennifer spotka³a wielu ludzi, którzy mieli skrajnie odmienn¹ opiniê. Jeden z mieszkañców „Condos” o imieniu Seville, powiedzia³, dziennikarce, ¿e otar³ siê o œmieræ dziesi¹tki razy. Seville w wieku 35 lat mia³ za sob¹ ¿ycie pe³ne powa¿nych problemów. By³ drobnym przestêpc¹ i czêsto odsiadywa³ kolejne wyroki w wiêzieniu. By³ uzale¿niony od heroiny i kokainy. Kula³ na jedn¹ nogê po tym, jak inny bandyta przebi³ mu stopê no¿em. Jego zdanie na temat Ludzi Kretów nie by³o jednolite. Jedni traktowali go jak rodzinê inni byli dla niego niebezpieczni. Wielu z nich by³o narkomanami i ¿aden z nich nie by³ szczêœliwy. ¯ycie pod ziemi¹ wi¹za³o siê z ci¹g³ym ryzykiem i sama dziennikarka wkrótce mia³a siê przekonaæ, ¿e dotyczy to tak¿e jej samej.

Jennifer Toth (zdjêcie z m³odoœci) i jej ksi¹¿ka „Mole People”

Toth odwiedza³a nowojorskie tunele dziesi¹tki razy. Czêsto jej przewodnikami byli sami Ludzie Krety i wielu sta³o siê jej przyjació³mi. Jedynym jej zabezpieczeniem by³a malutka puszka gazu ³zawi¹cego. By³o to dobre aby odpêdziæ jakiegoœ nachalnego pijaczka, ale w podziemiach mieszkali ludzie, którzy siedzieli kiedyœ w wiêzieniach za napady i gwa³ty. Inni mieli powa¿ne problemy psychiczne i bywali bardzo agresywni. Jednym z nich by³ cz³owiek, który sam siebie nazywa³ Brzytwa. Toth uwa¿a³a Brzytwê za jedn¹ z najbardziej skomplikowanych osób, jakie spotka³a w ¿yciu. Jednego dnia widzia³a go jak ratuje ton¹cego kota, a chwilê póŸniej kopie starszego cz³owieka tylko dlatego, ¿e zastawi³ mu drogê. Brzytwa bardzo ceni³ sobie przyjaŸñ z Jennifer. Kiedy zosta³a zaatakowana w kuchni dla bezdomnych, Brzytwa bez zastanowienia ruszy³ jej z pomoc¹. Pod ziemi¹ ostrzega³ j¹, gdy wchodzili na niebezpieczny teren. Mówi³, ¿e niektórzy Ludzie Krety maj¹ mordercze instynkty – ³¹cznie z nim samym! Dziennikarka myœla³a, ¿e przesadza, ale jego s³owa utkwi³y w jej pamiêci. Pewnego dnia rozmawiaj¹c z innym Kretem dowiedzia³a siê, ¿e Brzytwa jej szuka i jest wœciek³y. Okaza³o siê, ¿e Brzytwa uwa¿a, ¿e Jennifer widzia³a go jak zabija³ w tunelach innego Kreta. Teraz chcia³ siê pozbyæ œwiadka. Od tego czasu Jennifer przesta³a chodziæ do tuneli. Nigdy nie przekaza³a nikomu ¿adnych informacji o samej sobie, ale w jakiœ sposób Brzytwa znalaz³ jej numer telefonu. Zacz¹³ zostawiaæ na automatycznej sekretarce wiadomoœci z pogró¿kami przyrzekaj¹c, ¿e j¹ dopadnie i skoñczy jej ¿ycie. Jeœli mia³ jej numer telefonu, móg³ tak¿e wiedzieæ, gdzie mieszka! W nastêpnym tygodniu Jennifer spakowa³a swoje rzeczy i uciek³a z Nowego Jorku. * Rok póŸniej Jennifer wyda³a ksi¹¿kê pt. „Ludzie Krety”. By³y to historie o podziemnym ¿yciu miasta. O ¿yciu narkomanów, alkoholików, dzieci uciekaj¹cych z domu i innych ludziach porzuconych przez spo³eczeñstwo. Ksi¹¿ka sta³a siê bestsellerem i œwiat dowiedzia³ siê o istnieniu Ludzi Kretów. Dowiedzia³ siê o ludziach jedz¹cych szczury, posiadaj¹cych nielegaln¹ broñ i rodz¹cych dzieci w tunelach Nowego Jorku. Wywo³a³o to siln¹ krytykê ze strony organizacji rz¹dowych, które nie by³y w stanie uporaæ siê z problemem. Kariera Jennifer Toth wystrzeli³a w górê jak pêdz¹ca kosmiczna rakieta. Inni dziennikarze ruszyli w tunele w nadziei powtórzenia jej sukcesu. Jeszcze inni uwa¿ali, ¿e Jennifer Toth wszystko to sobie zmyœli³a. Tymczasem w tunelach nowojorskiego metra nadal mieszka tysi¹ce Ludzi Kretów, którzy s¹ wstydliw¹ i mroczn¹ tajemnic¹ miasta. Krzysztof Miekina


www.kurierplus.com

KURIER PLUS 9 PAÌDZIERNIKA 2021

9

Parada 2021 ZDJÊCIA ZOSIA ZELESKA-BOBROWSKI, KATARZYNA ZIÓ£KOWSKA


Nr 243

Nowy Jork

9 paŸdziernika 2021

Prezydent RP Andrzej Duda w Domu Weterana Polskiego w Nowym Jorku Jubileusz 100-lecia istnienia Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce by³ chlubn¹ okazj¹ do wizyty Prezydenta RP Andrzeja Dudy w siedzibie SWAP, niezale¿nej, samopomocowej organizacji by³ych polskich ¿o³nierzy, dzia³aj¹cej nieprzerwanie od 1921 r., powsta³ej w USA na zjeŸdzie w Cleveland, OH. W pi¹tek, 24 wrzeœnia 2021 r., piêkny dzieñ wczesnej jesieni w Nowym Jorku, Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda wraz z ma³¿onk¹ Agat¹ Kornhauser–Duda z³o¿yli wizytê w Domu Weterana Polskiego na Manhattanie. Siedziba SWAP przy 119 East 15th Street znajduje siê w centrum metropolii nowojorskiej, tu¿ przy Union Square, w s¹siedztwie szko³y aktorskiej Lee Strasberg Theatre and Film Institute; legendarnej sali balowej i koncertowej Irving Plaza i teatru Off-Broadway Vineyard Theatre. Wizyta w siedzibie organizacji weteranów zamknê³a pobyt Prezydenta Dudy w USA, który wyst¹pi³ w debacie generalnej 76. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ. W progach odnowionej siedziby SWAP, Prezydenck¹ Parê przywitali gospodarze wydarzenia: p.o. komendant naczelny SWAP Tadeusz Antoniak, naczelna prezeska Zarz¹du G³ównego Korpusu Pomocniczego Pañ Helena Knapczyk i adiutant generalny SWAP Marek Chroœcielewski. Pani Helena Knapczyk wrêczy³a bukiet bia³o-czerwonych ró¿. Dostojni goœcie odwiedzili Muzeum Tradycji Orê¿a Polskiego, które wraz z ca³ym locum przesz³o kapitaln¹ renowacjê. Po muzeum oprowadza³ ich archiwista i redaktor miesiêcznika „Weteran” Teofil Lachowicz, którego Prezydent Duda, poprzedniego dnia podczas spotkania z Poloni¹ w Linden, NJ, odznaczy³ Krzy¿em Kawalerskim Orderu Zas³ugi Rzeczypospolitej Polskiej. Uroczyste spotkanie w kameralnym gronie, które prowadzi³ konsul Mateusz Gmura, rozpocz¹³ wspólny œpiew polskie-

Prezydent RP Andrzej Duda w odnowionej siedzibie SWAP w jubileusz 100-lecia istnienia organizacji

go hymnu a cappella. Granatowe marynarki, z miniaturk¹ Krzy¿a Pami¹tkowego w klapie i niebieskie krawaty wyró¿nia³y przedstawicieli Okrêgu 2. SWAP (Nowy Jork i New Jersey), Okrêgu 4. SWAP (Connecticut) i Okrêgu 10. SWAP (Pennsylvania) z nastêpuj¹cych placówek: Pl. Nr 21/201 w Nowym Jorku, NY; Pl. Nr 123 w Nowym Jorku, NY; Pl. Nr 36 w Clifton, NJ; Pl. Nr 81 w Trenton, NJ; Pl. Nr 24 w Bridgeport, CT; Pl. Nr 111 w New Britain, CT; Pl. Nr 12 w Bensalem, PA. W imieniu stowarzyszenia, p.o. komendant naczelny SWAP Tadeusz Antoniak serdecznie przywita³ Prezydenta RP An-

Naczelna prezeska Korpusu Pomocniczego Pañ Helena Knapczyk wita Prezydenck¹ Parê bukietem bia³o-czerwonych ró¿ w progach siedziby SWAP

drzeja Dudê i Pierwsz¹ Damê Polski; sekretarza stanu i szefa Biura ds. kontaktów z Polakami za granic¹ Adama Kwiatkowskiego; sekretarza stanu i szefa Biura Polityki Miêdzynarodowej Jakuba Kumocha; Ambasadora przy Sta³ej Misji RP przy ONZ Krzysztofa Szczerskiego; Ambasadora RP w Stanach Zjednoczonych Piotra Wilczka, Konsula Generalnego RP w Nowym Jorku Adriana Kubickiego, naczeln¹ prezeskê Zarz¹du G³ównego Korpusu Pomocniczego Pañ Helenê Knapczyk, kolegów weteranów i innych goœci. „W odró¿nieniu od tych weteranów, którzy rzucili na stos swój ¿ycia los, po-

cz¹wszy od B³êkitnej Armii po ¿o³nierzy 2. wojny œwiatowej, naszym obowi¹zkiem jest dbanie o pamiêæ i przekazywanie tej pamiêci nastêpnym pokoleniom” – powiedzia³ komendant Antoniak. Komendant podkreœli³, ¿e dziœ m³odzi ludzie kontynuuj¹ s³u¿bê ojczyŸnie swoich poprzedników: ¿o³nierzy B³êkitnej Armii, weteranów 2. wojny œwiatowej, Powstañców Warszawskich, ¯o³nierzy Niez³omnych. Do organizacji nale¿¹ m.in. ich synowie, jak na przyk³ad Marek Chroœcielewski, adiutant generalny SWAP. Na koniec przywitania wyrazi³ wdziêcznoœæ Prezydenckiej Parze za odwiedziny:

Podczas uroczystego przywitania dostojnych goœci, komendant Tadeusz Antoniak mówi o m³odych ludziach w szeregach SWAP, którzy kontynuuj¹ s³u¿bê swoich poprzedników–weteranów, dla ojczyzny


Prezydenck¹ Parê po Muzeum Orê¿a Polskiego oprowadza dr Teofil Lachowicz (przy Prezydencie), archiwista i redaktor miesiêcznika „Weteran”, którego dzieñ wczeœniej Prezydent Duda odznaczy³ Krzy¿em Kawalerskim Orderu Zas³ugi Rzeczypospolitej Polskiej

Pierwsza Dama Polski Agata Kornhauser-Duda otrzymuje od SWAP ksi¹¿kê o Agnieszce Wiœle, g³ównej za³o¿ycielce Korpusu Pomocniczego Pañ. Dyrektor wykonawczy Fundacji SWAP Andrzej Maciejewicz wrêcza wydania ksi¹¿ki w jêzyku polskim i angielskim

„Obecnoœæ Pañstwa w naszej siedzibie œwiadczy o tym, ¿e nasza praca jest doceniana równie¿ w Polsce”. Z okazji stulecia istnienia organizacji, Prezydent Duda dokona³ symbolicznego przekazania polskiej flagi pañstwowej na rêce p.o. komendanta naczelnego SWAP Tadeusza Antoniaka, który podziêkowa³ w imieniu ponad czterystu cz³onków SWAP rozsianych po Stanach Zjednoczonych. Prezydent RP Andrzej Duda rozpocz¹³ sw¹ mowê od s³ów: „Ogromnie siê cieszymy, z Agat¹, ¿e mo¿emy byæ ponownie u Pañstwa i podziwiaæ siedzibê stowarzyszenia, tym razem wyremontowan¹, piêkn¹, pachn¹c¹ œwie¿ym drewnem. Te prace modernizacyjne, ten obecny wygl¹d stowarzyszenia pokazuje, ¿e stowarzyszenie ¿yje, ¿e trwa, ¿e funkcjonuje”. Prezydent okaza³ zadowolenie z faktu, ¿e m³odzi ludzie wstêpuj¹ w szeregi SWAP: „Jak widaæ dzisiaj m³odzie¿ zajmuje siê sprawami stowarzyszenia, to cieszy, bo to oznacza dynamikê prowadzenia, a stowarzyszenie ma swoje lata. Proszê tym razem bezpoœrednio przyj¹æ ode mnie gratulacje i najlepsze ¿yczenia na kolejne sto lat”. Wyrazi³ tak¿e przekonanie, ¿e „Stowarzyszenie Weteranów Armii Polskiej zawsze bêdzie istnia³o, bo wierzê g³êboko, ¿e zawsze bêdzie istnia³a Armia Polska, ¿e zawsze bêdzie istnia³o Wojsko Polskie w wolnej suwerennej i niepodleg³ej Rzeczypospolitej. Ludzie bêd¹ siê przemieszczali, bêd¹ przyje¿d¿ali do Stanów Zjednoczonych i, mam nadziejê, ¿o³nierze Polskiego Wojska bêd¹ wspó³tworzyli to stowarzyszenie”. Prezydent Duda odniós³ siê do Czynu Zbrojnego WychodŸstwa Polskiego w Ameryce, fundamentu SWAP: „Stowarzyszenie ma sw¹ wielk¹ symbolikê, poczynaj¹c od B³êkitnej Armii genera³a Hallera. Mieliœmy z ¿on¹ niezwyk³¹ okazjê modliæ siê

Cz³onkowie SWAP z Prezydentem RP Andrzejem Dud¹ podczas krótkiej sesji wspólnych zdjêæ

na grobach Polaków pochowanych w Niagara-on-the-Lake w Kanadzie, tych, którzy nie dotarli do wolnej Polski. Groby te s¹ œwiadectwem tej wielkiej historii”. W kontekœcie ochotników z Ameryki, Prezydent przypomnia³, ¿e za cztery lata Korpus Pomocniczy Pañ przy SWAP bêdzie obchodziæ 100. rocznicê swego istnienia. „Niech polska flaga Wam ³opocze i bêdzie symbolem obecnoœci Rzeczypospolitej i niech przypomina Wam ojczyznê i niech Wam przynosi szczêœcie” – zakoñczy³ Prezydent i otrzyma³ g³oœne oklaski. Podczas krótkiej sesji wspólnych zdjêæ i rozmów dyrektor wykonawczy Fundacji SWAP Andrzej Maciejewicz wrêczy³ Pierwszej Damie polskie i angielskie wydanie ksi¹¿ki o Agnieszce Wiœle, wspó³za³o¿ycielce SWAP i g³ównej za³o¿ycielce Korpusu Pomocniczego Pañ: „Agnieszka Wis³a i dzia³alnoœæ Polek w Ameryce na rzecz ochotników i weteranów B³êkitnej Armii” (SWAP, 2015) autorstwa Anitty Maksymowicz oraz „Agnieszka Wis³a and the Blue Army: The Efforts of Polish Women in America on Behalf of the Polish Volunteers and Veterans of World War I” (PAVA, 2019) w przek³adzie Alberta Juszczaka. Namacalnym zabytkiem po Agnieszce Wiœle, dzia³aczce polonijnej o wielu talentach, by³ stoj¹cy obok flag, polskiej i amerykañskiej, imponuj¹cy sztandar SWAP, który Agnieszka Wis³a w³asnorêcznie wyszy³a w 1923 r. Wra¿eniami ze spotkania w „¿o³nierskim podekscytowaniu” dzielili siê koledzy Grzegorz G³owacz z Pl. Nr 36 w Clifton, NJ i Zbigniew Wrzos z Komisji Rewizyjnej Zarz¹du G³ównego SWAP, którzy z uznaniem mówili o zaanga¿owaniu Prezydenta Dudy w utrzymywaniu polskiego dziedzictwa.

Prezydent RP Andrzej Duda wrêcza polsk¹ flagê pañstwow¹ na rêce p.o. komendanta naczelnego SWAP Tadeusza Antoniaka

Konsul Mateusz Gmura, który z ramienia Konsulatu Generalnego w Nowym Jorku wspó³organizowa³ poprzedni¹ wizytê Pary Prezydenckiej w Domu Weterana w 2018 r. podsumowa³: „Jest to sygna³, ¿e Prezydent Polski szanuje polsk¹ historiê i tych, którzy j¹ przekazuj¹ nastêpnym pokoleniom, Polakom anglojêzycznym i Amerykanom. Dzisiejsze pojawienie siê potwierdza chêæ ponownego zwrócenia uwagi na tê instytucjê w Polsce”. Misja SWAP-u jako historycznego ³¹cznika wyraŸnie dominowa³a w zapatrywaniach uczestników spotkania, a zw³aszcza w opinii polskiego prezydenta. Zapytany o walory, które przemawiaj¹ najsilniej bêd¹c w siedzibie SWAP, Prezy-

dent Duda odpar³ z entuzjazmem: „Tu s¹ zabytki po naszych ¿o³nierzach, mundury, fotografie, dokumenty, relacje ¿o³nierskie. Dzia³anie stowarzyszenia s³u¿y pielêgnowaniu pamiêci, a pamiêæ jest kluczowa”. Tekst: Katarzyna Buczkowska

ZDJÊCIA: ZYGMUNT BIELSKI

Adres redakcji: P.A.V.A. of America, District 2 , 17 Irving Place, New York, NY 10003 e-mail: pava.swap@gmail.com tel. (212) 358-0306, www.pava-swap.org Redakcja: Jolanta Szczepkowska Teofil Lachowicz


KURIER PLUS 9 PAÌDZIERNIKA 2021

12

W s³u¿bie Polsce i Polonii Przez kolejne lata w okresie od 1955 do 1965 r. Katelbach mieszka³ w Monachium, gdzie na sta³e zosta³ zatrudniony w rozg³oœni Radio Wolna Europa. Jednoczeœnie podejmowa³ jednak starania o mo¿liwoœæ wyjazdu na sta³e do Stanów Zjednoczonych, gdzie od 1956 r. wystêpowa³a na deskach teatrów w Nowym Jorku, Seattle i na Florydzie jego córka Janina. Ostatecznie w grudniu 1965 r. przeszed³ na emeryturê i z ma³¿onk¹ wyjechali do córki mieszkaj¹cej w tym czasie w Seattle. Kilka miesiêcy póŸniej ca³a trójka przenios³a siê do Nowego Jorku i Katelbach przez kolejne kilka lat wspó³pracowa³ z maj¹cym swoj¹ siedzibê w tym mieœcie oddzia³em Free Europe, który by³ prowadzony przez Karola Pieñkowskiego-Wagnera. Po przyjeŸdzie zaanga¿owa³ siê tak¿e w dzia³alnoœæ w œrodowisku niepodleg³oœciowym Polonii amerykañskiej. Od kwietnia 1968 r. by³ cz³onkiem Stowarzyszenia Polskich Kombatantów w Ameryce. W tym czasie zwi¹za³ siê tak¿e z amerykañskim oddzia³em Ligi Niepodleg³oœci Polski. G³ówn¹ jednak dzia³alnoœæ skoncentrowa³ w Instytucie Józefa Pi³sudskiego, gdzie zaj¹³ siê przede wszystkim porz¹dkowaniem i opracowywaniu zbiorów archiwalnych i bibliotecznych. Ju¿ w paŸdzierniku 1966 r. dzia³acze Instytutu zorganizowali Katelbachowi pierwszy z wyk³adów na temat „Polityczne oblicze wspó³czesnych Niemiec”, w którym podzieli³ siê swoj¹ wiedz¹ z okresu dziesiêcioletniego pobytu na terenie tego pañstwa. Kolejne wyk³ady zosta³y poœwiêcone m.in. jego spotkaniom z Józefem Pi³sudskim, Janem Lechoniem i Kazimierzem Wierzyñskim.

www.kurierplus.com

Krzysztof Langowski

Tadeusz Katelbach Cz. 2 - ¿o³nierz, polityk, pisarz W 1967 r. Katelbach w³¹czy³ siê czynnie w organizowanie obchodów setnej rocznicy urodzin Józefa Pi³sudskiego. W szeregach komitetu oprócz niego znaleŸli siê tak¿e m.in. kardyna³ John Król z Filadelfii, gen. Kazimierz Sosnkowski, Karol Rozmarek, Edward Kleszczyñski, Wac³aw Jêdrzejewicz i Stanis³aw Gierat. Rok póŸniej w marcu 1968 r. Katelbach zosta³ cz³onkiem Rady Instytutu. Wkrótce na wniosek Wac³awa Jêdrzejewicza obj¹³ tak¿e stanowisko sekretarza Zarz¹du w tej placówce archiwalno-naukowej. * W pocz¹tkach lat siedemdziesi¹tych XX w. nast¹pi³o nasilenie dzia³añ rz¹dz¹cych w Polsce komunistów maj¹cych na celu rozbicie œrodowiska niepodleg³oœciowej Polonii amerykañskiej i ostateczne doprowadzenie do zaakceptowania przez ni¹ zmian politycznych, które zasz³y po zakoñczeniu II wojny œwiatowej. Komuniœci do tego celu wykorzystywali w tym okresie utworzone przez siebie Towarzystwo £¹cznoœci z Poloni¹ Zagraniczn¹ „Polonia”.

Arundel w Kanadzie, 1966 r. Z wizyt¹ u Jadwigi i Kazimierza Sosnkowskich. Stoj¹ od lewej: Tadeusz Katelbach, Juliusz Kanarek, Kazimierz Sosnkowski, Stanis³aw Korab-Janiewicz i Adam Koc.

Katelbach zdecydowanie przeciwstawi³ siê dzia³aniom, które mia³y na celu podejmowanie jakichkolwiek prób wspó³pracy miejscowych dzia³aczy polonijnych z komunistami w publikowanych przez siebie tekstach zamieszczanych na ³amach polskojêzycznej prasy w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Przypomina³ przy tym tak¿e stale obowi¹zuj¹ce od 1945 r. stanowisko przyjête przez niepodleg³oœciowe uchodŸstwo w stosunku do nowych w³adz w Warszawie, które brzmia³o „¯adne anga¿owanie siê w stosunki z re¿imem i parti¹ komunistyczn¹! ¯adne obiadki czy bankiety z re¿imowymi konsulami czy ambasadorami”. Jedn¹ z ostatnich inicjatyw politycznych, w które zaanga¿owa³ siê Katelbach by³o podjêcie dzia³alnoœci w za³o¿onym 14 czerwca 1976 r. w Calamazoo w stanie Michigan Pó³nocno-Amerykañskim Studium Spraw Polskich (PASSP). Mia³o ono za zadanie przeciwstawienie siê wp³ywom polskich komunistów na polonijne organizacje, a w szczególnoœci na Kongres Polonii Amerykañskiej. Idea ta powsta³a dwa lata wczeœniej w 1974 r. w gronie osób wywodz¹cych siê ze œrodowiska naukowego dzia³aczy polonijnych zatrudnionych na amerykañskich uczelniach i dzia³aj¹cych jednoczeœnie w œrodowisku Polonii. Na jej podstawie miano przygotowywaæ analityczne raporty w których stawiano prognozy na temat sytuacji panuj¹cej w rz¹dzonej przez komunistów Polsce. G³ównym jednak zadaniem cz³onków wywodz¹cych siê z tej grupy, mia³o byæ doradzanie kierownictwu KPA w sprawie najbardziej skutecznych form dzia³alnoœci politycznej na rzecz sprawy polskiej, a tak¿e informowanie Amerykanów na temat sytuacji Polaków ¿yj¹cych na terenie PRL. W gronie za³o¿ycieli tej organizacji byli oprócz samego Katelbacha tak¿e dzia³acze zwi¹zani z Instytutem

Józefa Pi³sudskiego, m.in. prof. Andrzej Ehrenkreutz, Stanis³aw Gierat, Tadeusz Siuta, Andrzej Beck, Janusz Krzy¿anowski i W³adys³aw Wantu³a. * Tadeusz Katelbach zmar³ 9 listopada 1977 r. w Nowym Jorku. Po¿egnanie zmar³ego, odby³o siê w dniu Œwiêta Niepodleg³oœci 11 listopada 1977 r. w Campbell Funeral Home na Manhattanie pod W imieniu Instytutu Józefa Pi³sudskiego g³os zabra³ prezes Wies³aw Domaniewski. Organizacjê SPK reprezentowa³ prezes Janusz Krzy¿anowski, który zwróci³ uwagê na fakt, ¿e zmar³y „przez ca³e ¿ycie by³ kombatantem walcz¹cym w pierwszych szeregach bojowników o sprawê niepodleg³oœci ojczyzny”. Wac³aw Jêdrzejewicz w przygotowanym przez siebie tekœcie wspomnieniowym poœwiêconym zmar³emu stwierdzi³ m.in. „Katelbach mia³ du¿y talent opisywania faktów w stylu wspomnieniowym, kronikarskim, lecz jako pisarz polityczny, mia³ silny i zadzierzysty pazur, potrafi³ wyra¿aæ swe myœli z wielk¹ odwag¹ w sposób ostry i bezkompromisowy, umia³ walczyæ o idea³y, które wyznawa³. Jakie¿ one by³y? Mo¿na to okreœliæ jednym s³owem. Katelbach by³ pi³sudczykiem. Pod gwiazd¹ Pi³sudskiego siê wychowa³, jego stara³ siê zrozumieæ i o sprawê tej Polski, jak¹ widzia³ Pi³sudski, umia³ walczyæ zajadle. W ca³ej swej d³ugiej pracy na emigracji walczy³ zapamiêtale i zdecydowanie o niepodleg³oœæ dziœ zniewolonej Polski. I tym dobrze siê dla niej zas³u¿y³”. Zgodnie z ostatni¹ wol¹ wyra¿on¹ przez zmar³ego, jego prochy zosta³y z³o¿one wspólnie z prochami ma³¿onki Zenaidy w czerwcu 1978 r. w katakumbach na cmentarzu pow¹zkowskim w Warszawie. m


KURIER PLUS 9 PAÌDZIERNIKA 2021

www.kurierplus.com

Dooko³a sto³u W wieku szeœciu lat za³o¿y³em pierwsze w ¿yciu akwarium. By³ to skromny zbiorniczek wodny z kilkoma gupikami i par¹ mieczyków, jakie dosta³em od wujka Mariana. Wujek Marian by³ moim idolem i zaszczepi³ mi pasjê do podwodnego œwiata – œwiata, na który mo¿na by³o patrzeæ przez szybê akwarium. Z up³ywem lat, pasja do akwarystyki wzrasta³a wprost proporcjonalnie do wielkoœci szklanego zbiornika. W jej szczytowym momencie, gdzieœ w po³owie lat 80tych, mój zbiornik wodny mia³ ju¿ 400 litrów pojemnoœci i wyposa¿ony by³ w napêdzaj¹c¹ filtr pompkê wodn¹, zbudowan¹ przez najlepszych in¿ynierów pod komend¹ mojego teœcia, w zak³adzie zbrojeniowym w ¯urawicy ko³o Przemyœla. In¿ynierowie i elektrycy zak³adali zazwyczaj instalacje elektryczne w szybkostrzelnych dzia³kach przeciwlotniczych, znanych jako „Szy³ki”. System filtruj¹cy jaki stworzyli, by³ jedynym takim modelem na œwiecie i dzia³a³ znakomicie. Moje akwarium by³o przepiêkne i po ustabilizowaniu równowagi biologicznej brakowa³o w nim ju¿ tylko ryb. Wiedzia³em, ¿e musi to byæ coœ specjalnego. Kolekcja wodnej fauny w sklepie przy Œwierczewskiego przyprawia³a o zawrót g³owy. By³ to inny, tropikalny œwiat i wybór stawa³ siê coraz trudniejszy. Jedno z wystawowych akwariów mocniej przyku³o moj¹ uwagê. By³o tam wiêcej rybek ni¿ gdzie indziej. Porusza³y siê ¿wawo, ale by³y wrêcz brzydkie ze swoim skromnym, jasnooliwkowym kolorem i zapewne dlatego nikt ich nie chcia³. Okaza³o siê, ¿e s¹ to afrykañskie tilapie. S³ysza³em tê nazwê pierwszy raz w ¿yciu. I mo¿e dlatego, dziesiêæ minut póŸniej wyszed³em ze sklepu ze s³oikiem z szeœcioma tilapiami. W gigantycznym akwenie jaki sta³ siê nowym domem moich tilapii, niewielkie i skromne rybki by³y wrêcz trudno zauwa¿alne, ale nie trwa³o to d³ugo. Ros³y w niezwyk³ym tempie i wkrótce nabra³y kolorów, które zmienia³y siê wraz z nastrojami tilapii. W stanie emocjonalnego podekscytowania ryby stawa³y siê niemal¿e czarne z g³êbokim zielonym po³yskiem a koñcówki ich p³etw nabiera³y jaskrawo czerwonego koloru. Do tego dochodzi³ paskudny obyczaj, jakiego nabra³y wisz¹c ca³¹ noc przy lustrze wody, gdzie z g³oœnym mlaskaniem – jak prosiaki – wci¹ga³y wszystko to, co unosi³o siê na jej powierzchni. Kiedy zaniepokojony tempem ich wzrostu rozpaczliwie szuka³em informacji na temat tilapii, okaza³o siê, ¿e niechc¹cy sta³em siê awangard¹ wœród hodowców tej ryby, bo tilapia jest ryb¹ spo¿ywcz¹, znan¹ od tysiêcy lat! * Jeden z najstarszych przepisów jaki zachowa³ siê do naszych czasów, to w³aœnie przepis na tilapiê! W Egipcie znaleziono mumiê sprzed szeœciu tysiêcy lat i z jakiegoœ dziœ nieznanego powodu mumia ta mia³a w sobie ca³y przewód pokarmowy. Dziêki temu mo¿na siê by³o dowiedzieæ, jaka by³a ostatnia wieczerza nieszczêsnego poddanego faraona. By³a to prosta zupa rybna, gdzie tilapiê podano z zielon¹ cebulk¹ i kasz¹ jêczmienn¹. Tilapia by³a popularn¹ ryb¹ w staro¿ytnym Egipcie. Po³awiano j¹ w Nilu, ale tak¿e hodowano w przydomowych stawach i oczkach wodnych. Tilapia mia³a nawet swój w³asny hieroglif i by³a symbolem regeneracji. Ludzie wierzyli, ¿e ryba ta, pokazuje p³yn¹cemu w s³onecznej ³odzi bogu Ra w³aœciwy kierunek i ostrzega go przed podstêpnym Apofisem. Tilapia zwi¹zana by³a tak¿e z bogini¹ Hathor, opiekunk¹ kobiet. Kobiety nosi³y

13

Adam Ma³osolny

Tilapia - ryba dla mas

Egipska posadzka w basenie z wizerunkami tilapii (British Museum). Obok egipska szklana butelka na perfumy w kszta³cie tilapii (British Museum)

amulety z wizerunkiem tilapii, wierz¹c ¿e poprawi to ich p³odnoœæ. Egipt do dziœ jest miejscem, gdzie ¿yje najwiêcej tilapii na œwiecie. Po³owy s¹ olbrzymie, ale 99 proc. zlowionych ryb jest zjadana w kraju. We wszystkich ewangeliach kanonicznych Nowego Testamentu opisany jest cud, jakiego dokona³ Jezus w Galilei, w okolicach Kafarnaum. Piêæ tysiêcy g³odnych mê¿czyzn i zapewne drugie tyle – jak nie wiêcej kobiet i dzieci mia³o zaledwie piêæ bochenków chleba i dwie ryby. By³o to tak niewiele, ¿e potrzebny by³ cud, aby ludzie mogli najeœæ siê do syta. Jezus rozmno¿y³ chleb i ryby i wystarczy³o dla wszystkich. Rybami by³y tilapie, które ¿y³y w jeziorze Galilejskim. Czasami na rozmno¿one cudownie przez Jezusa tilapie mówi siê karp œw. Piotra. W przeciwieñstwie do karpia, tilapia nie znios³aby europejskiej zimy i od razu zamieni³aby siê w rybê mro¿on¹. Tilapia mimo, ¿e jest najstarsz¹ hodowlan¹ ryb¹ spo¿ywcz¹, do koñca lat 90-tych XX w. by³a ryb¹ tak w Europie jak i Ameryce kompletnie nieznan¹. Dziœ jest niemal¿e w ka¿dym supermarkecie i jest czwart¹ najpopularniejsz¹ i najczêœciej jedzon¹ ryb¹ na œwiecie. ¯yje przede wszystkim w Afryce i zanim trafi³a do reszty œwiata, starano siê dziêki niej za³ataæ jakoœ kwestiê g³odu na Czarnym L¹dzie. Ryba potrafi ¿yæ w naprawdê trudnych warunkach i szybko siê rozmna¿a. Zaczêto wiêc budowaæ stawy rybne w wielu miejscach Afryki, a sukcesy hodowlane stosowaæ w innych rejonach œwiata.

Doros³a tilapia

Tilapia – a w zasadzie jej miêso – to czysta proteina z niewielk¹ iloœci¹ t³uszczu. I jest to ³atwo przyswajalna proteina, która nie sprawia wiêkszych k³opotów w ¿o³¹dku. Miêso jest delikatne i z ³atwoœci¹ przyjmuje ka¿dy smak w zale¿noœci od przypraw jakich siê u¿ywa do przygotowania ryby. Dok³adnie tak jak tofu. Czasem na tilapiê mówi siê rybie tofu, bo sama w sobie nie posiada silnego smaku jak dorsz czy ³osoœ. Mo¿na wykorzystaæ j¹ do rybnego taco, podaæ z sosem chimichurri a nawet zrobiæ z niej rybê po grecku. Tilapiê zaakceptowa³y kuchnie azjatyckie a tak¿e latynoskie. * Tilapia pojawiaj¹c siê w sklepach niemal¿e od razu, mimo braku tradycji kulinarnej zwi¹zanej z t¹ ryb¹, sta³a siê bestsellerem. Dietetyczne miêso bez rybiego smaku, które na dodatek wymaga³o zaledwie piêciu minut na patelni, szybko sta³o siê super popularne, ale w tym czasie zaczê³o nabieraæ tak¿e i z³ej opinii. W internecie pojawi³y siê artyku³y o tym, ¿e tilapia to ryba, któr¹ hoduje siê wrêcz w chemicznym œcieku, ¿e jest jak g¹bka dla toksyn i metali ciê¿kich. Nigdzie nie opublikowano konkretnych danych z laboratoriów, ale taka retoryka chwyci³a i triumfalny marsz tilapii zosta³ na jakiœ czas powstrzymany. Wkrótce okaza³o siê, ¿e za tymi pog³oskami o szkodliwoœci tilapii stali ci, którzy stracili na tym fortunê. Tilapia jest Ÿród³em doskona³ego dietetycznie bia³ka i jednoczeœnie jest bardzo tania. To stanowi konkurencjê

dla wszystkich, którzy ¿yj¹ z miêsa: od rybaków, przez hodowców innych gatunków ryb, a¿ po producentów drobiu, wieprzowiny i wo³owiny! Tilapia nieoczekiwanie staj¹c siê wschodz¹c¹ gwiazd¹ gastronomii, tworzy³a b³yskotliwy sukces finansowy tym, którzy j¹ hodowali. Nie oznacza to, ¿e wszystkie negatywne informacje na temat tilapii by³y zmyœlone. Kiedy chodzi o pieni¹dze, zawsze istnieje pokusa do nadu¿yæ i sta³o siê to równie¿ udzia³em hodowców tilapii, co sta³o siê w mediach fundamentem negatywnej kampanii przeciwko tej rybie. Harvard Medical School, analizuj¹c wartoœci od¿ywcze tilapii, zwróci³ uwagê, ¿e w przeciwieñstwie do ryb morskich, bogatych w omega-3, t³uszcz tilapii zawiera g³ównie omega-6 – ten sam jaki znajduje siê w wieprzowinie. Szko³a medyczna w nastêpnych zdaniach uznawa³a rybê jako doskona³y wybór na obiad, ale media ju¿ to pominê³y. W mediach natychmiast porównywano tilapiê do zapychaj¹cego cholesterolem ¿y³y, sma¿onego boczku! Do tego dosz³y kolejne kontrowersje, które powa¿nie zahamowa³y marketing i sprzeda¿ tilapii. Tilapia ¿ywi siê fitoplanktonem. Z kolei fitoplankton ¿ywi siê produktami organicznej przemiany materii. Nikogo nie dziwi nawo¿enie roœlin uprawnych obornikiem, ale gdy prasa opisa³a, ¿e w ma³ych rodzinnych stawach hodowlanych do dokarmiania fitoplanktonu stosuje siê wyœció³kê kurników, u potencjalnych klientów, którzy chcieliby nabyæ tilapiê, wywo³a³o to odruch obrzydzenia. Z pewnoœci¹ jest to intryguj¹cy element ludzkiej psychologii. Akceptuje siê ¿ywi¹ce siê denn¹ zgnilizn¹ karpie, akceptuje siê nafaszerowane rtêci¹ tuñczyki i sztucznie barwione ³ososie, ale w przypadku hodowli tilapii czegoœ takiego ju¿ siê nie akceptuje. Tilapia znalaz³a siê znów w nie³asce, mimo ¿e znakomita wiêkszoœæ przemys³owych ferm, gdzie hoduje siê tê rybê, do jej dokarmiania stosuje pokarm w granulkach, eliminuj¹c zupe³nie plankton. * Przez lata wszelkie owoce morza, do których zalicza siê tak¿e ryby s³odkowodne i ryby hodowlane by³y i s¹ nadal uwa¿ane za jedzenie luksusowe. Ze wzglêdu na cenê, ryby pojawiaj¹ siê na stole rzadziej ni¿ inne gatunki miêsa. Tilapia – jako ryba dla mas, ma potencja³ aby to zmieniæ. Klucz do tej zmiany tkwi w psychologii i kwesti¹ czasu jest moment, w którym tilapia stanie siê bardziej popularna ni¿ kurczak. Mimo egzotycznego pochodzenia i braku kulinarnej tradycji warto daæ jej szansê zaistnienia na naszym stole. Amerykañskie przepisy dotycz¹ce owoców morza s¹ bardzo rygorystyczne i mo¿na mieæ pewnoœæ, ¿e tilapia sprzedawana w sklepach pochodzi z w³aœciwie prowadzonej hodowli, podobnie jak inne ryby, takie jak sum czy ³osoœ. Dla mnie historia tilapii ma szczególne znaczenie, bo prawie 40 lat temu, mog³em obserwowaæ tê rybê w œrodowisku jakie dla niej stworzy³em, nie przeczuwaj¹c nawet, ¿e patrzê na fenomen, który jest z cz³owiekiem od pocz¹tku jego istnienia. m


KURIER PLUS 9 PAÌDZIERNIKA 2021

14

www.kurierplus.com

GRUBE RYBY I PLOTKI

Weronika Kwiatkowska

Film "Nie czas umieraæ" to ostatni z cyklu piêciu obrazów, w których w Jamesa Bonda wcieli³ siê Daniel Craig

* „Przez ca³e ¿ycie pi³em alkohol i przez ca³e ¿ycie on nie robi³ mi dobrze. Kiep-

sko sobie z nim radzi³em. Ale czasami cz³owiek jest ju¿ tak znêkany, ¿e to z niego eksploduje. Jest to choroba, któr¹ mo¿na by nazwaæ dipsomani¹. Zdarza siê raz na jakiœ czas. To tak jakbyœmy z³apali grypê. W Polsce strasznie ciê¿ko jest ludzi przekonaæ, ¿e alkoholizm to choroba” – wyzna³ Adam Ferency. Pod koniec wrzeœnia aktor by³ goœciem Œwidnickiego Oœrodka Kultury. Spotkanie zosta³o przerwane, poniewa¿ artysta by³ w stanie wskazuj¹cym na spo¿ycie. „Aktor niesk³adnie i momentami nielogicznie odpowiada³ na zadawane mu pytania, przekomarza³ siê z publicznoœci¹ na tematy polityczne, z trudem sk³ada³ kolejne zdania, a tak¿e powtarza³ siê w swoich wypowiedziach. Podejrzewaj¹c, ¿e jest on nietrzeŸwy, zniesmaczeni uczestnicy wydarzenia zaczêli opuszczaæ salê œwidnickiego teatru. Spotkanie zosta³o przerwane po nieca³ych 30 minutach” – czytamy na portalu miasta. Ferency przeprosi³ za swoje zachowanie, a w pierwszej rozmowie, która ukaza³a siê po feralnych wydarzeniach, przyzna³, ¿e „ca³e ¿ycie ociera³ siê o alkohol”, a wydarzenie w Œwidnicy nazwa³ „wypadkiem przy pracy”. Aktor niedawno przeszed³ powa¿ny zawa³ serca, ale – jak widaæ – nie zmieni³ trybu ¿ycia. Czy tym razem postanowi poszukaæ pomocy? Miejmy nadziejê.

FOT. DARIUSZ NOWACZYÑSKI

To z pewnoœci¹ najbardziej wyczekiwane wydarzenie filmowe tego roku. Po wielu zawirowaniach: zmiana re¿yserów, pó³toraroczne opóŸnienie, przek³adana data premiery z uwagi na pandemiê koronawirusa – nareszcie jest! 25. film o przygodach agenta Jej Królewskiej Moœci, a jednoczeœnie ostatni z cyklu piêciu obrazów, w których w Jamesa Bonda wcieli³ siê boski Daniel Craig, trafia do kin. „Wybór aktora do <Casino Royale> w 2006 roku wzbudza³ ró¿ne kontrowersje („zbyt szorstki”, „co za brutal”, „gdzie mu do elegancji i finezji Pierce'a Brosnana?”), ale powiedzmy sobie szczerze – to by³ strza³ w dziesi¹tkê. Bond przesta³ byæ archaicznym bohaterem z poprzedniej epoki, sympatycznie i z wdziêkiem puszczaj¹cym do widza oko, a sta³ siê pe³nokrwistym goœciem po przejœciach” – pisali recenzenci i trudno siê z nimi nie zgodziæ. Pierwszy film z Danielem Craigiem rozbi³ – nomen omen – kasyno i sprawi³, ¿e osoby dotychczas niespecjalnie zainteresowane przygodami 007, pokocha³y Bonda. Ostatni zaœ – który 7 paŸdziernika wchodzi do kin w USA – zosta³ okrzykniêty kultowym, zanim pad³ pierwszy klaps na planie. „Nie czas umieraæ” to nie tylko brawurowe po¿egnanie Daniela Craiga z rol¹ i tym samym koniec pewnej filmowej epoki – to tak¿e emocjonalny rollercoaster, który pêdzi od pocz¹tku do koñca, na szczêœcie nie pozwalaj¹c widzowi zapomnieæ, ¿e ci¹gle ogl¹da film o agencie Jej Królewskiej Moœci. Fina³ tej batalii jest satysfakcjonuj¹cy, jednoczeœnie bêd¹c czymœ wiêcej ni¿ tylko zwyk³ym fina³em” – pisz¹ recenzenci. I nawet Tomasz Raczek chwali film, który w jakimœ sensie domyka historie, które znamy z poprzednich ods³on z Danielem Craigiem. Jest du¿o nawi¹zañ, mrugniêæ okiem i dowcipnych dialogów, za które odpowiada m.in. fantastyczna Phoebe Waller-Bridge („Fleabag”). Ale przede wszystkim – co zauwa¿aj¹ kinomani na ca³ym œwiecie – seans „No Time to Die” to przede wszystkim œwiêto powrotu do normalnoœci i radoœci z tego, ¿e rozrywka znów dzia³a jak dawniej.

Adam Ferency

* Martyna Jakubowicz przygodê ze scen¹ rozpoczê³a w latach 70. ubieg³ego wieku i nadal jest aktywn¹ wokalistk¹. Choæ nie lubi mówiæ o „Domach z betonu” w³aœnie z tym przebojem kojarz¹ j¹ kolejne pokolenia s³uchaczy. Uwa¿ana za jedn¹ z najwa¿niejszych polskich wokalistek specjalizuj¹cych siê w muzyce folkowo-bluesowej, mówi dziœ, ¿e image zbuntowanej hipiski to poza. Zadebiutowa³a w 1977 roku w warszawskim klubie Remont, rok póŸniej wyst¹pi³a na festiwalu Jesieñ z Bluesem w Bia³ymstoku. W póŸniejszych latach œpiewa³a z takimi zespo³ami, jak Robotnik Sezonowy i Oddzia³ Zamkniêty, a tak¿e wspó³pracowa³a z innymi artystami – Zbigniewem Ho³dysem, Czes³awem Niemenem, czy Wojciechem Waglewskim. W 1983 nagra³a pierwsz¹ p³ytê, na której znalaz³ siê kultowy przebój i by³ to najlepszy moment w jej karierze. Pod koniec lat 90. za³o¿y³a we Wroc³awiu klub „Gumowa Ró¿a”. Wystêpowa³a na Przystanku Woodstock, bra³a udzia³ w nagraniu albumu Projekt Grechuta. W 2008 roku ukaza³ siê album Martyny Jakubowicz „Te 30-te urodziny”, bêd¹cy podsumowaniem jej muzycznego dorobku. W jednym z wywiadów Jakubowicz opowiedzia³a o trudnym dzieciñstwie. „By³a komuna, urodzi³am siê raptem 10 lat po skoñczeniu wojny. By³o ciê¿ko, ojciec chorowa³, równie¿ fizycznie, ba³ siê, bo by³ w AK, nie mieli w³asnego k¹ta. Zamieszka³am wiêc z dziadkami w Katowicach. [...] Wypracowa³am sobie bardzo siln¹ wiêŸ emocjonaln¹ z ludŸmi, których mia³am wokó³ siebie. I po piêciu latach wyobraŸ sobie, ¿e ktoœ decyduje, ¿e koñczymy z tym, i jest kompletnie inna rzeczywistoœæ, w zasadzie dziecko wraca do obcych sobie ludzi. Nie rozumiesz, co siê sta³o, co zrobi³aœ Ÿle” – wyzna³a w poruszaj¹cej rozmowie. Artystka przyzna³a, ¿e jej ojciec nie mia³ ³atwego charakteru. „Tata by³ strasznym terroryst¹ o wojskowym drylu i pos³uszeñstwo by³o na pierwszym miejscu. Okazywanie czu³oœci te¿ by³o problemem. [...] Ja, bêd¹c dzieckiem szeœcio- czy siedmioletnim, zrozumia³am, ¿e jestem sama”. To – jak twierdzi artystka – wp³ynê³o na stan jej zdrowia. „Najpierw choroba Hashimoto, potem depresja lub odwrotnie. Antyde-

Martyna Jakubowicz

presanty w drugiej licealnej. Przesta³am je braæ po jakimœ czasie i wyrzuci³am, bo nie chcia³am byæ uzale¿niona od takiej chemii. Silne doznania, cierpienie, samotnoœæ – to po prostu bije w cz³owieka, w jego system immunologiczny. Zaczê³am mieæ k³opoty z pamiêci¹. Nie pamiêta³am nazwisk, nazw i dat. To siê zaczê³o chyba w szóstej klasie podstawówki i trwa do dzisiaj” – przyzna³a. W wieku 21 lat urodzi³a dziecko. Wychowywa³a je sama. „To te¿ by³ ogromny wysi³ek” – wspomina. O córce Patrycji mówi: „Obie mamy trudne charaktery, jesteœmy indywidualistkami, obie jesteœmy uparte, potrafimy byæ wybuchowe”. Na pytanie, czy ¿a³uje, ¿e jej kariera nie rozwinê³a siê bardziej, równie¿ jeœli chodzi o finanse, odpowiada: „Póki co mogê siê utrzymywaæ z tego, co robiê, choæ nie jest to ogromny pieni¹dz. Póki jestem w stanie, to jest dobrze, a jak przestanê, to wtedy siê zacznê nad tym zastanawiaæ”. I dodaje: „Nie jestem gwiazd¹. Jestem artystk¹, wokalistk¹ pracuj¹c¹ w pewnej niszy. Mam swoich fanów którzy powoduj¹ to, ¿e mogê pracowaæ. Nadal graæ koncerty i wydawaæ p³yty. Nie têskniê do wielkiej popularnoœci, do wielkich scen, do wielkich imprez, ¿ycia gwiazdy czy celebryty lub kogokolwiek takiego. Wrêcz przeciwnie”. I za to j¹ kochamy. m


KURIER PLUS 9 PAÌDZIERNIKA 2021

www.kurierplus.com

Stany wewnêtrzne

Weronika Kwiatkowska

Weki Wyjechaliœmy póŸnym wieczorem. ¯eby unikn¹æ zaczopowanych arterii. Ale wtedy w³aœnie rozpêta³a siê burza. Za œcian¹ deszczu miga³y czerwone œwiat³a. I by³o trochê jak na dyskotece. Lustrzana kula. Klaksony. Muzyka z radia. Mia³am z³e przeczucia. Chcia³am wróciæ do domu. Zamiast tego otworzy³am opakowanie ¿elków Haribo. To mnie zawsze uspokaja³o. Cukier, woda, ¿elatyna. [Halucynacja. Hemoglobina. Dwutlenek wêgla. Taka sytuacja.] Po³o¿y³am misia na d³oni K., ¿eby mu dodaæ otuchy. Przed nami by³o jeszcze piêæ godzin jazdy. W prognozach grzmia³o. A na zegarze, zamiast ubywaæ, przybywa³o minut. Czas rozrasta³ siê jak grzybnia. I wygl¹da³o na to, ¿e mimo ruchu, oddalamy siê od celu. A potem zassa³a nas czarna dziura. I kr¹¿yliœmy po Ÿle oznakowanych trasach stanu New Jersey, cztery razy przekraczaj¹c te same bramki. Na stacji benzynowej nie by³o ³azienki. I facet w turbanie da³ znak, ¿eby iœæ za wêgie³. Sikaj¹c na asfalt, schowana za ko³em ciê¿arówki, myœla³am o tym, ¿e

15

nikt by nas tutaj nie znalaz³. Gdyby w³aœciciel okaza³ siê seryjnym morderc¹. I zakopywa³ zw³oki na pobliskim placu budowy. W koñcu wyjechaliœmy na autostradê. Przesta³o padaæ. Dariusz Rosiak sk³ada³ raport o stanie œwiata. Ciê¿arówki wyprzedza³y z prawej. Jedliœmy paluszki Lajkonik dla zabicia czasu. A potem graliœmy w Jaka to Melodia. Czyli ja nuci³am kawa³ki, które s³ysza³am w s³uchawkach, a K. próbowa³ zgadn¹æ po pierwszej nutce. Albo pierwszym wersie. Co nie by³o trudne, bo mamy wspólne konto na Spotify i zna moje wszystkie ulubione piosenki. Kiedy prawie straci³am g³os, zaczêliœmy zbli¿aæ siê do wybrze¿a Delaware. Mijaliœmy senne miasteczka i miejsca, w których – mimo póŸnych godzin nocnych – têtni³o ¿ycie. Budynki przypomina³y klocki u³o¿one w przypadkowej kolejnoœci. Najwiêcej by³o hoteli. Wszystkie szkaradne. Kiedy na mapie mignê³a niebieska plama oceanu, otworzy³am okna. Powietrze mia³o zapach butwiej¹cych glonów. Pomyliliœmy numery i prawie w³amalibyœmy siê do s¹siadów. Domy wygl¹da³y identycznie. Wszystkie mia³y drewniane fotele na ganku. I amerykañskie flagi ³opocz¹ce na wietrze. W koñcu znaleŸliœmy klucze i wnieœliœmy walizki do œrodka. Wnêtrze by³o przestronne i jasne. Na kremowej kanapie piêtrzy³y siê kolorowe po-

duszki. Œciany upstrzone by³y obrazkami w ramkach, które nie pozostawia³y w¹tpliwoœci: jesteœmy w domku letniskowym. Meduza na piasku. ¯aglówka o zachodzie s³oñca. Reprodukcja akwareli przedstawiaj¹cej latarniê morsk¹. I niezliczona iloœæ drewnianych tabliczek z wyznaniami typu: I love you to the beach and back. Jakby ktoœ obrabowa³ sekcjê <wystrój wnêtrz> pobliskiego HomeGoods. Dom mia³ trzy ³azienki i cztery sypialnie. Du¿¹ kuchniê i przeszklon¹ werandê. Na stoliku le¿a³a ksiêga goœci. I zestaw kluczy. Oprócz bibelotów, w których wyra¿a³ siê gust w³aœcicieli (obecnych lub poprzednich) nie by³o œladów ¿ycia. Puste szuflady i pó³ki w lodówce. Komody i szafy. Ogo³ocone ³azienki. Niezamieszkane przestrzenie. Ale tymczasowy charakter tego miejsca podkreœla³ przede wszystkim zapach. Specyficzna woñ uwiêzionego powietrza. Tak pachnia³y domki letniskowe nad polskim morzem. Wilgoci¹. Niedosuszonym praniem. Brezentem. Zasypiaj¹c myœla³am o drodze, któr¹ przebyliœmy. Z zapyzia³ych pokoików w domach wczasowych lat osiemdziesi¹tych, do wspó³czesnych luksusowych apartamentów z wygodami. I choæ dzisiaj trudno by³oby sobie wyobraziæ wakacje w tak spartañskich

warunkach jak kiedyœ, to jednak jest w tamtym wspomnieniu jakiœ czar, powab. Zardzewia³e lustra. Wykrochmalone poœciele z numerem ewidencyjnym. Aluminiowe sztuæce. Sztywne wojskowe koce. Wybrakowane le¿aki. Wspólne ³azienki. Linoleum na pod³odze salki telewizyjnej. Stó³ do ping-ponga. Pi³karzyki. Sto³ówka pachn¹ca przypalonym mlekiem. Lekko roztopione porcje mas³a na talerzykach z napisem Spo³em. Plastry salcesonu. Bia³e kitle kucharek. Zgrane talie kart. Paletki do badmintona. Intensywny zapach sosnowego lasu po deszczu. Rozgrzane s³oñcem deski pomostu, z którego ch³opcy skakali na g³ówkê do wody. Kapoki. Kajaki. Rowery wodne. Zmarszczona skóra na opuszkach palców. Pierwszy kês jagodzianki kupionej od sprzedawcy na pla¿y. S³one krople wody na rzêsach. Te wszystkie obrazy beztroskiego dzieciñstwa od³o¿one w s³ojach pamiêci; z³ote, œwietliste wspomnienia schowane g³êboko w piwniczce serca. Jak babcine weki z dojrza³ych owoców lata, które wy¿era siê prosto ze s³oika, kiedy za oknem zima i mrok. Zasypiaj¹c wyraŸnie poczu³am cierpki smak kompotu z wiœni i mi¹¿sz przejrza³ych œliwek. Obliza³am palce. Sok kapa³ po brodzie. m

Zapraszamy na stronê Autorki: www.stanywewnetrzne.com

Wszystko siê psuje Jan Latus Dwa lata… tyle czasu nie widzia³em przyjació³ z Polski i Ameryki, i tyle czasu oni nie ogl¹dali mnie. Czy cz³owiek bardzo siê zmienia przez taki okres? Zale¿y, w jakim jest wieku. Od momentu urodzenia do ukoñczenia dwóch lat, z ledwo rozumiej¹cego co siê wokó³ niego dzieje noworodka wyrasta cz³owieczek ju¿ chodz¹cy, jedz¹cy niemal jak doros³y cz³owiek, ju¿ sporo rozumiej¹cy z mowy i sam coœ gaworz¹cy. 60-letni pan za dwa lata bêdzie wygl¹da³ podobnie. 90-letni mo¿e wygl¹daæ bez zmian, ale te¿ mo¿e, jak to siê piêknie mawia, bardzo siê posun¹æ, zacz¹æ chodziæ o lasce albo jeŸdziæ na wózku, utraciæ czêœæ wzroku, s³uchu i pamiêci. Zak³adaj¹c optymistycznie, ¿e jestem w wieku póŸnym œrednim, mogê liczyæ, ¿e tak bardzo siê nie zmieni³em. Dieta azjatycka mi s³u¿y³a: schud³em, lekarze s¹ doœæ zadowoleni z nowych wyników testów; nawet mam coœ w rodzaju sta³ej opalenizny przywiezionej znad równika. Ja te¿ nie zauwa¿y³em zmian u moich przyjació³. Ktoœ zapuœci³ brodê, ktoœ zgoli³, komuœ przyby³o parê kilo. Jest jednak w ludzkiej pamiêci coœ dziwnego: przechodzi do porz¹dku dziennego nad starzeniem siê znanej osoby. Ci¹gle widzimy w niej znajomego, tego samego cz³owieka. Oczywiœcie warto czêsto siê spotykaæ. Gdy ktoœ jest z przyjació³mi i rodzin¹ w sta³ym kontakcie, w ogóle nie

zauwa¿a, ¿e siê oni starzej¹. Tak jak, codziennie ogl¹daj¹c siebie w lustrze, nie uœwiadamiamy sobie, jak siê zmieniliœmy od czasów studenckich. Najbardziej przez te lata postarza³ siê pies moich przyjació³, Kazik, który, ukoñczywszy prawdopodobnie dziesiêæ lat, ma ju¿ dostojnie siwy pysk i w ogóle trochê z³agodnia³. Bardziej uderzaj¹ce zmiany w wygl¹dzie widzê u m³odych, dwudziestoparoletnich barmanów i bywalców barów Pawilony. Niby powinni wygl¹daæ tak samo, ale nie s¹ to ludzie w stu procentach akceptuj¹cy siebie i swoje cia³a. Coœ ich pcha, ¿eby eksperymentowaæ ze swoim wygl¹dem – i tym samym, jak mo¿e myœl¹, eksperymentowaæ ze swoj¹ osobowoœci¹ – i modyfikowaæ cia³o wk³uwanymi w najbardziej wra¿liwe i naj³adniejsze czêœci metalowymi trzpieniami, bolcami, kó³eczkami. Wydr¹¿aæ ma³¿owiny uszne, przek³uwaæ nozdrza, zaplataæ w³osy w dredy, farbowaæ je na dzikie kolory lub goliæ do go³ej skóry. Pokrywaæ kolejne fragmenty piêknej jeszcze w tym wieku skóry ró¿nokolorowymi dziarami (dawne s³owo: tatua¿ami). S¹ wœród nich ludzie, który jaraj¹ siê dziarami i tylko tym, co sobie nowego wyd³ubali w skórze na wieczn¹ pami¹tkê. Ich hobby staje siê czasem prac¹, któr¹ kochaj¹: robi¹ dziary innym. Choæ tatua¿e, wed³ug mnie, raczej bezpowrotnie szpec¹ cia³o ni¿ je upiêkszaj¹, staram siê byæ tolerancyjny. Ich skóra, ich sprawa; nie robiê tego dla mnie tylko dla siebie. Nie tylko ludziom przygl¹damy siê po d³ugim niewidzeniu. Zmienia siê kraj, miasto, krzak za oknem, wszystko w mieszkaniu.

Z satysfakcj¹ ogl¹dam w Warszawie – jak w ka¿dym mieœcie œwiata – nowe obiekty, ukoñczone ju¿ budynki, dŸwigi oznaczaj¹ce rozpoczêcie konstrukcji nastêpnych. W ci¹gu 20 miesiêcy osiedla i gmachy, które by³y w trakcie budowy, zosta³y ju¿ wszystkie ukoñczone. Deweloperzy spiesz¹ siê z budow¹ i sprzeda¿¹, bo rynek jest gor¹cy. Po ca³ej Warszawie œwiec¹ biel¹ – bo tylko na bia³o siê teraz tynkuje – nowe, grodzone osiedla niewysokich bloków. Stoj¹ blisko siebie, mo¿na machaæ do s¹siadów z balkonu. Na razie wszystkie pachn¹ nowoœci¹, imponuj¹ relatywnie wysokim standardem wykoñczenia i nastrajaj¹ ogólnie optymistycznie. Mieszkania kupuj¹ przecie¿ m³ode pary, które z entuzjazmem i nadziej¹ w³aœciwym œwie¿ym zwi¹zkom, z energi¹ urz¹dzaj¹ te swoje domy na nastêpne 30 lat, kafelkuj¹ je, maluj¹, wyk³adaj¹ drewnianymi panelami, zabudowuj¹ kuchnie bia³ymi, b³yszcz¹cymi szafkami. W przedpokojach pojawiaj¹ siê rowerki, wieszaki z paltami, le¿anki dla psa. Na balkonach wstawiane s¹ tuje i nowoczesne, plecione fotele. Ciekawe, jak te bia³e tynki wygl¹daæ bêd¹ po kilku latach ekspozycji na warszawsk¹ sadzê w powietrzu i smog, jeden z najgorszych w Europie. Zmiany dostrzegam tak¿e w swoim mieszkaniu, choæ trzeba do tego dobrego oka, a mo¿e ju¿ obsesyjnego przywi¹zywania wagi do szczegó³ów. Gdy je kupowa³em by³o odnowione, przygotowane do sprzeda¿y: nowe drzwi, pachn¹ce s³odko chemi¹ wyk³adziny dywanowe, zrobiona ³azienka. Wynaj¹³em firmê stolarsk¹, która zrobi³a mi kuchniê, ró¿ne szafki i pó³ki. Wszystko kupione

do tego mieszkania by³o nowe. Kupowane tanio, czêsto w IKEI. Pomieszka³em w tak urz¹dzonym apartamencie przez rok, potem wynajmowali je lokatorzy. Grzeczni, bardzo o wszystko dbali. Niemniej, rzeczy zu¿ywaj¹ siê i psuj¹. M³odzi amatorzy wina wyt³ukli kieliszki, ale by³y tanie, nie ma sprawy. Chyba jakieœ dziecko w goœcinie wgniot³o g³oœnik w drogich, angielskich kolumnach i porwa³o niemieck¹ tapetê. Nowe, przed dwoma laty tanie garnki ze stali nierdzewnej, maj¹ teraz jakieœ rysy i odbarwienia; sczernia³y i postarza³y siê bardziej ni¿ pies Kazik. Tu i ówdzie zaczyna od³aziæ farba ze œcian, po³o¿ona przez tani¹ ekipê szykuj¹c¹ mieszkanie do sprzeda¿y. Mimo porad przyjació³, ¿ebym kupi³ drogie krany niemieckiej firmy Grohe, zainstalowa³em zwyczajne. Teraz cienko po³o¿ony chrom z³azi z plastikowej tandetnej r¹czki prysznica i klamek w ³azience. Nowa w³oska pralka ju¿ raz zd¹¿y³a siê zepsuæ (usterka poza gwarancj¹), trzeba by³o wymieniæ bojler. S³abo wygl¹daj¹ po dwóch latach poduszki, firanki, wyk³adziny. Kupiwszy tanie mieszkanie urz¹dzi³em je ³adnie, ale po tanioœci. Teraz zbieram tego owoce. A to dlatego, ¿e ju¿ nie mam polskiej mentalnoœci: obsesji pakowania fortuny w mieszkanie, rozprawiania godzinami o kupnie zmywarki. Dobrze mi te¿ zrobi³o mieszkanie w Azji gdzie, bywa³o, k¹pa³em siê, nabieraj¹c czerpakiem z beczki letni¹ deszczówkê, a moj¹ jedyn¹ szaf¹ by³a walizka. Nie by³em otoczony kupionymi przez siebie sprzêtami; nie musia³em o nie obsesyjnie dbaæ i ogl¹daæ ich zu¿ywanie siê, ich starzenie. Moje starzenie. m


KURIER PLUS 9 PAÌDZIERNIKA 2021

16

www.kurierplus.com

PowieϾ w odcinkach St. Fleszarowa

- Muskat

Lato nagich dziewcz¹t

Lato nagich dzie wcz¹t

odc. 10

L

ato nagich dziewcz¹t przenosi nas do Sopotu lat 50. Trwa gor¹ce lato, pachn¹ce rozpalon¹ s³oñcem pla¿¹ i olejkiem do opalania. Monciak têtni ¿yciem – rz¹dzi nim barwny t³um spragniony kawiarnianych romansów i klubowych przygód. Grzegorz, znany rzeŸbiarz, przyjecha³ tutaj w poszukiwaniu natchnienia i modeli do swoich prac. Otoczony kobietami, które zabiegaj¹ o jego wzglêdy i uczucia, walcz¹c o chwilê uniesienia, odnajdzie wreszcie mi³oœæ. Odbêdzie siê to jednak w doœæ zaskakuj¹cych okolicznoœciach...

Za

Stanis³awa Fleszarowa-Muskat

trzymali siê we W³adys³awowie. Wybrali najmniej zat³oczony odcinek pla¿y i b³yskawicznie zrzucili odzie¿. Teraz Be mia³a swoj¹ chwilê tryumfu. Zamiast elastycznego kostiumu, który dot¹d zwyk³a nosiæ na pla¿y, wyst¹pi³a w szcz¹tkowym modelu bikini z b³êkitnego jedwabiu. Na biodrach mia³a tylko dwie kokardki przytrzymuj¹ce dwa niewielkie trójk¹ty materia³u z przodu i z ty³u. Przywykli wprawdzie do swojej nagoœci, ale ten strój by³ jej wyrafinowaniem i Ulka musia³a mu oddaæ pe³n¹ sprawiedliwoœæ. Rozci¹gnê³a siê na brzuchu i przytuli³a policzek do gor¹cego piasku. Musia³a coœ zrobiæ. Musia³a coœ zrobiæ. Nie mia³a ju¿ przed sob¹ ani odpoczynku, ani spokoju. Unios³a nieznacznie powieki – wola³a udawaæ, ¿e œpi, aby nikt do niej nie mówi³, aby nikt niczego od niej nie chcia³ – unios³a powieki i patrzy³a spod rzês na lœni¹cy bok studebakera, który Bieñ zaparkowa³ opodal. Wyjmowa³ teraz z baga¿nika gumowy materac, pi³kê, przeœcierad³a. GwóŸdŸ poszczekuj¹c biega³ wokó³ niego. RzeŸbiarz schyli³ siê i wybrawszy odpowiedni kamieñ rzuci³ go daleko w morze. Zobaczy³a ³uk, jaki zatoczy³o jego ramiê, i grê miêœni na jego piersiach, gdy przegi¹³ siê na chwilê do ty³u. Opuœci³a powieki. To by³ piêkny samochód i piêkny mê¿czyzna – nic takiego w ¿yciu drugi raz siê jej nie zdarzy. – Jezus Maria! – pomyœla³a w pop³ochu. – Muszê coœ zrobiæ! Muszê coœ zrobiæ! Zaraz! Ju¿! Natychmiast! Tymczasem ca³y czas le¿a³a na piasku niezdolna do ¿adnego ruchu. – Dlaczego nikt nie naciera mi pleców?! – zawo³a³ Kamyk z pe³n¹ kokieterii pretensj¹. Be uda³a, ¿e nie s³yszy. Wyjê³a wprawdzie z torby now¹, jeszcze nie napoczêt¹ tubê mas³a kakaowego, ale nie myœla³a w tej chwili o plecach Kamyka. Aktor usiad³ na piasku zdumiony. Chcia³ coœ powiedzieæ, ale zamilk³, zanim przez usta przesz³o mu pierwsze s³owo. Be patrzy³a na rzeŸbiarza. W oczach jej by³o tyle natchnienia, ¿e aktor poczu³ nagle znajom¹ atmosferê kulis, gdy ustêpowa³ z drogi kolegom, którzy z takim wyrazem twarzy wychodzili na scenê. Nie ruszaj¹c siê z miejsca, wycofa³ siê z planu i patrzy³. Grzegorz nie widzia³ tego wszystkiego. Siedzia³ na piasku i trzymaj¹c miêdzy kolanami pi³kê, dope³nia³ j¹ powietrzem. Be

podesz³a cicho i wci¹¿ z tym samym natchnieniem w oczach wycisnê³a mu na obojczyk spor¹ porcjê mas³a. RzeŸbiarz podskoczy³. – Beñka! – wrzasn¹³. – Zetrzyj ze mnie w tej chwili to œwiñstwo! Nienawidzê wszelkiego packania. No, s³ysza³aœ! Nie mogê tego nawet dotkn¹æ. – Krzycza³, trzepa³ rêkami. Z pi³ki z sykiem uchodzi³o powietrze. Be zap³onê³a gwa³townym rumieñcem. Zagryz³szy doln¹ wargê wyciera³a ramiê rzeŸbiarza, a¿ poczerwienia³a na nim skóra. Zerwa³ siê i pogoni³ ku wodzie. Be, nie patrz¹c na nikogo, zakrêci³a tubê i wrzuci³a j¹ do torby. Rozleg³ siê nagle cichy, cieniutki œmieszek. To Ulka œmia³a siê uniós³szy g³owê znad piasku. Be rzuci³a jej spojrzenie, od którego mog³yby sp³on¹æ lasy. Tu krew siê poleje – pomyœla³ Kamyk. Chcia³ coœ powiedzieæ do Marka, ale ch³opiec le¿a³ z twarz¹ ukryt¹ w przeœcieradle i zdawa³ siê niczego nie s³yszeæ. W podobnie mi³y sposób spêdzili resztê dnia. Tylko Grzegorz – jak z³y dowódca twierdzy – wci¹¿ nie widzia³, ¿e jest oblegany. Nawet GwóŸdŸ orientowa³ siê ju¿ w sytuacji i od czasu do czasu wyszczerza³ zêby ku którejœ z dziewcz¹t. Wieczorem po spacerze w Lisim Jarze wœród nagrzanych s³oñcem krzewów i woni morza, które trac¹c barwê po zapadniêciu zmierzchu zaczyna³o pachnieæ jak bukiet wodorostów, znaleŸli siê niespodziewanie w sali zapchanej ludŸmi, z³¹ muzyk¹ i z³ym powietrzem. Pootwierane szeroko okna w noc i w morze nie mog³y poprawiæ sytuacji. Wielki hotel nad morzem, który w zimie s³u¿y³ za schronienie rybakom wracaj¹cym z morza, w lecie pêka³ od pomniejszych i powiêkszych dygnitarzy ministerialnych, którzy na wiele miesiêcy przed sezonem zamawiali tu pokoje. Nastrój wiêc na sali by³ warszawski i Grzegorz chêtnie by siê st¹d wycofa³, ale dziewczêta upar³y siê, ¿eby tu coœ zjeœæ. W rzeczywistoœci chodzi³o im o to, ¿eby trochê poskakaæ. Pozostawa³a jeszcze nadzieja, ¿e nie znajdzie siê wolnego stolika, ale tu nieoczekiwanie zacz¹³ dzia³aæ Kamyk. Odci¹gn¹³ kelnera na bok i wymownie œcisn¹³ go za ³okieæ. – Pilotujê goœci zagranicznych – powiedzia³ pó³g³osem – i muszê zaraz mieæ stolik. – Goœci zagranicznych! – powtórzy³ kelner zach³ysn¹wszy siê zachwytem. – Tak – Kamyk patrzy³ mu s³odko w oczy. – Przedstawicieli Polonii amerykañskiej. Widzia³ pan ten wóz przed hotelem? A te babki? – skin¹³ g³ow¹ ku Be i Ulce, które sta³y w drzwiach pod obstrza³em spojrzeñ ca³ej sali. Kelner zakrêci³ siê b³yskawicznie i ju¿ po chwili taszczy³ pod okno stó³ zabrany z hallu, nakrywa³ go obrusem, dŸwiêcza³ nakryciami. Wywalczywszy stó³, Kamyk poczu³ siê przy nim gospodarzem, przynajmniej do momentu p³acenia rachunku. Grzegorza posadzi³ na honorowym miejscu, po obydwu jego stronach dziewczêta, Marka naprzeciwko Ulki, a sam usiad³ obok niego; stolik by³ czteroosobowy. Kelner, nuc¹c, ¿eglowa³ przez salê z kart¹ i koniakiem na tacy. Kamyk wybieg³ mu naprzeciw i znowu wzi¹³ go za ³okieæ. – Co to jest? – zapyta³ groŸnie.

– Koniaczek – zaœpiewa³ kelner. – Piêæ gwiazdek, radziecki. – Niech pan to zabierze. Nasz goœæ nie pije – prowadzi samochód. – A pañstwo? – My, ¿eby mu nie by³o przykro, tak¿e nie pijemy. Ochlapus straszny, nie wytrzyma³by, gdyby tylko poczu³ zapach alkoholu. Lepiej go nie dra¿niæ. Stukn¹³by potem w drzewo, a cz³owiekowi ¿ycie jeszcze mi³e. – To co podaæ? – spyta³ kelner zgaszonym g³osem. – Niech pan da kartê, zobaczymy. Nawet piêæ sznycli cielêcych z mizeri¹, lody i kawa nie rozpogodzi³y rozczarowanego kelnera. Kr¹¿y³ wokó³ stolika, nas³uchuj¹c, czy nie padnie jakieœ angielskie s³owo. A gdy rozmowa wci¹¿ toczy³a siê po polsku z najbardziej nadwiœlañskim akcentem – chmurzy³ siê coraz bardziej, patrzy³ na Kamyka spode ³ba, a zagadniêty o cokolwiek, odpowiada³ wyraŸnym tylko w intonacji pomrukiem. – Dawno nie widzia³em tak nieuprzejmego kelnera – powiedzia³ Grzegorz. – W³aœciwie nale¿y mu siê nauczka. – Mo¿e chory? – rzek³ miêkko Kamyk. Ca³y kunszt aktorski by³ w tych dwóch s³owach. Ula i Be zaczê³y siê litowaæ nad biednym cz³owiekiem, który podczas choroby musi dŸwigaæ ciê¿kie tace i biec na ka¿de zawo³anie goœcia. – Na pewno ma ¿onê i dzieci i dla nich musi pracowaæ nie pamiêtaj¹c o sobie. – Do jutra mu przejdzie – mrukn¹³ Kamyk. Wsta³ i wyci¹gn¹³ rêkê do Be, bo w³aœnie orkiestra zaczê³a graæ. Postanowi³ pognêbiæ j¹ zupe³nie. Na pewno mia³a nadziejê, ¿e Bieñ j¹ poprosi, a on go ubieg³. Przygarn¹³ j¹ w tañcu mocno do siebie i szepn¹³ w ucho: – Zapewniam ciê, ¿e na tej sali ja jeden jestem naprawdê godny zachodu. Rozeœmia³a siê i przytuli³a czo³o do jego brody. Przez chwilê tañczyli jak zachwyceni sob¹ kochankowie, którzy wiedz¹, ¿e tej nocy bêd¹ do siebie nale¿eæ. Kamyk lubi³ najbardziej chwile przedtem, oczekiwanie i nadziejê. W samym spe³nieniu by³o jednak zawsze trochê rozczarowania. Choæby dlatego, ¿e koñczy³o tamten okres. Poczu³ nagle, ¿e dziewczyna nie myœli o tym samym, co on. Spojrza³ ukradkiem na jej twarz. Patrzy³a w napiêciu w stronê stolika, choæ nic siê tam nie dzia³o ciekawego. Grzegorz zapala³ w³aœnie papierosa, a Marek otwiera³ butelkê wody sodowej. – Nalaæ ci? – zwróci³ siê do Ulki. Potrz¹snê³a g³ow¹. – Nie, dziêkujê. Muszê coœ zrobiæ! – myœla³a. – Natychmiast muszê coœ zrobiæ! – Znów poczu³a paznokcie we wnêtrzu d³oni. Wpatrywa³a siê w Bienia z determinacj¹. – Nie ma pan ochoty ze mn¹ zatañczyæ? – spyta³a nagle. Grzegorz nie dos³ysza³. Orkiestra gra³a bardzo g³oœno, s¹siedzi przy najbli¿szych stolikach œmiali siê i rozmawiali. Przechyli³ siê przez stó³ i nadstawi³ ucha. – Nie ma pan ochoty ze mn¹ zatañczyæ? – powtórzy³a Ulka bledn¹c. RzeŸbiarz patrzy³ na ni¹ przez d³ug¹ chwilê, jakby nie rozumia³, potem – nie wiadomo dlaczego spojrza³ na Marka i powoli zdusi³ papierosa. – Uprzedzam – rzek³ wstaj¹c – ¿e tancerz ze mnie nieœwietny. – To przecie¿ tango – szepnê³a. Urwa³a natychmiast, bo przypomnia³a sobie, ¿e dyrektor jej szko³y, starszy pan ze wzru-

szaj¹cym brzuszkiem, odwa¿a³ siê tylko na tango i walczyka. Bieñ zreszt¹ przesadza³ – tañczy³ dobrze. Mo¿e powiedzia³ tak w nadziei, ¿e da mu spokój i pozwoli mu zostaæ przy stoliku? Ta myœl parali¿owa³a jej ruchy. Czu³a ciê¿ar w nogach, jak po przebyciu forsownego marszu. – Co siê dzieje? – spyta³ Grzegorz. W jego g³osie zadŸwiêcza³ ton dobrotliwej pob³a¿liwoœci. – Zdaje siê, ¿e obydwoje powinniœmy pójœæ na kurs tañca. Podnios³a ku niemu twarz, chcia³a siê uœmiechn¹æ – usta jej zadr¿a³y. – Muszê coœ zrobiæ! – pomyœla³a z rozpacz¹. – Muszê coœ zrobiæ! RzeŸbiarz przygarn¹³ j¹ mocniej do siebie i aby unikn¹æ nieporozumieñ tanecznych, prawie unosi³ nad posadzk¹. Jaki by³ silny i wysoki! Jego koszula, o któr¹ opiera³ siê jej policzek, zachowa³a zapach myd³a, wody koloñskiej i delikatny odór skórzanej walizki. Powinna by³a coœ mówiæ, zab³ysn¹æ dowcipem i inteligencj¹, a chcia³o jej siê tylko spaæ, s³odko spaæ w tym uspokajaj¹cym zapachu mê¿czyzny. Milcz¹c dotañczyli tango do koñca. Zaledwie jednak znaleŸli siê przy stoliku i Grzegorz zd¹¿y³ zapaliæ nowego papierosa, orkiestra zaczê³a znów graæ, a Be rzuci³a siê na niego. One mnie zamêcz¹ – myœla³, podryguj¹c na parkiecie tym razem w takt samby. Tyle, ¿e tañczyæ z Beñk¹ by³o prawdziw¹ przyjemnoœci¹. Trzyma³ j¹ na odleg³oœæ ramienia i patrzy³, jak ko³ysze siê smuk³a i lekka, roziskrzona uœmiechem, odpowiadaj¹ca ka¿demu ruchowi, ka¿demu drgniêciu jego cia³a. Mimo to zazdroœci³ GwoŸdziowi, który smacznie spa³ w wozie; po powrocie do stolika – w obawie, ¿eby go znowu nie zaanga¿owano do tañca – poprosi³ o rachunek i da³ sygna³ do drogi. Zawiedziony kelner walczy³ ze sob¹ przez chwilê, czy nie poszukaæ zadoœæuczynienia za niecny ¿art w najbardziej pocieszaj¹cej z zemst. Ale wzrok Kamyka, który towarzyszy³ ka¿demu ruchowi jego o³ówka, odwiód³ go od tego zamiaru. Gdy odchodzili od stolika, aktor rzuci³ niespodziewanie: – To be or not to be – i kilka dalszych zdañ ze smutnych rozwa¿añ królewicza duñskiego. Kelner zaprzesta³ strzepywania serwetk¹ œladów ich obecnoœci przy stoliku i zastyg³ bez ruchu. Kamyk odwróci³ siê ku niemu i dorzuci³ dwie kwestie z samouczka angielskiego: – The green pencil is the shortest, the yellow one is the longest of all the three. My body is covered with skin, my head is covered with hair. I am not bald yet. Gdy byli ju¿ w progu, kelner wci¹¿ patrzy³ w œlad za nimi. Dopiero teraz Kamyk opowiedzia³ Bieniowi, za kogo go poda³. Œmiej¹c siê, zeszli na dó³. Dziewczêta bieg³y przed nimi. Nie uczestniczy³y w ich weso³oœci. Nie by³y nawet ciekawe, z czego siê œmiej¹. Bieg³y obok siebie, potykaj¹c siê o kamienie, zadyszane i zaciekle. ¯adnej jednak nie uda³o siê pierwszej dobiec do auta. Razem szarpnê³y przednie drzwiczki i stanê³y wsparte o siebie dysz¹cymi piersiami. Nagle rozleg³o siê warkniêcie GwoŸdzia, a po nim przera¿ony pisk Ulki. Grzegorz rzuci³ siê na ratunek, ale by³o ju¿ za póŸno. Rozbudzony tak brutalnie GwóŸdŸ nie odpowiada³ za swoje nerwy. Doskonale wprawdzie wiedzia³, ¿e to nie z³odzieje, lecz swoi przerwali jego sen, ale nie by³ pewien, czy nie nale¿y im siê taka sama nauczka. Mia³ jednak jeszcze na tyle opanowania, ¿e uk¹szenie nie by³o zbyt groŸne. K³apn¹³ Ulkê zêbami w przedramiê i natychmiast z fa³szyw¹ skruch¹ cofn¹³ siê w g³¹b siedzenia. Cdn.


www.kurierplus.com

KURIER PLUS 9 PAÌDZIERNIKA 2021

17

Mamy bardzo oddanych wspó³pracowników í 1 Czy w zwi¹zku ze zmianami personalnymi priorytety Zarz¹du najwiêkszej spo³eczno-kulturalnej polonijnej organizacji ulegn¹ zmianie? Wa¿nym celem dla Centrum jest, aby cz³onkowie odnaleŸli tu interesuj¹ce dla siebie wydarzenia. Mamy programy spo³eczne, które z du¿ym sukcesem dzia³aj¹ od lat. Chcemy propagowaæ programy kulturalne: wystawy, koncerty, spotkania z autorami. Mam nadziejê, ¿e nowe programy zaprezentowane przez Centrum spodobaj¹ siê cz³onkom. Pragnê tak¿e, aby cz³onkowie czuli siê odpowiedzialni za Centrum i brali aktywny udzia³ w naszych propozycjach. Zarz¹d Centrum bêdzie wdziêczny za sugestie czego cz³onkowie Centrum oczekuj¹. Jeœli ktoœ z Pañstwa ma jakieœ propozycje, to proszê zg³osiæ siê do administracji i przed³o¿yæ je. Bardzo chêtnie te propozycje przedstawiê Zarz¹dowi. Centrum Polsko-S³owiañskie jest najwiêksz¹ spo³eczno-kulturaln¹ organizacj¹ skupiaj¹c¹ ponad 30 tysiêcy cz³onków na wschodnim wybrze¿u. Jak planuje Pan zaspokoiæ oczekiwania cz³onków, rozsianych niemal po ca³ych Stanach? To prawda - Centrum ma du¿o cz³onków m.in. w Chicago. Wydajemy kwartalnik „Echo Polonijne”, który w wersji elektronicznej promuje Centrum na naszej stronie internetowej. W ten sposób docieramy z wiadomoœciami do cz³onków rozsianych po ca³ych Stanach. Mamy równie¿ kana³ YouTube i mo¿emy rejestrowaæ nasze spotkania czy koncerty. Teraz bardzo wa¿ny jest kontakt medialny i w tym miejscu chcê bardzo Pani podziêkowaæ za wspania³¹ pracê, jak¹ Pani wykonuje ka¿dego dnia. Za³atwia Pani wiele spraw zwi¹zanych z Centrum, prowadzi Pani nasz¹ gazetê, ¿e nie wspomnê o iloœci telefonów odbieranych w biurze. Ca³y Zarz¹d docenia bardzo Pani pracê. Nie s³ysza³em ¿adnej krytycznej uwagi na Pani temat. Wiem, ¿e czêsto interesanci maj¹ jakiœ problem i ka¿dy pragnie natychmiastowej odpowiedzi a Pani potrafi spokojnie odpowiedzieæ na najtrudniejsze pytania. To wielka zaleta i dziêkujê, za tak œwietn¹ pracê na rzecz Centrum. Ka¿dy mi³oœnik Chopina kojarzy Pana nazwisko z New York Dance & Arts Innovations, niedochodow¹ organizacj¹, któr¹ za³o¿y³ Pan w roku 1998 pe³ni¹c funkcjê Prezesa. Czy w zwi¹zku z Pana artystyczn¹ dzia³alnoœci¹ Polonia mo¿e siê spodziewaæ, ¿e CP-S bêdzie kolebk¹ polonijnej twórczoœci artystycznej? Przypomnijmy, ¿e CP-S posiada piêkn¹ salê widowiskow¹ znajduj¹c¹ siê przy 177 Kent Street na Brooklynie. To prawda lubiê organizowaæ spotkania kulturalne: koncerty i wystawy. Zawodowo pracowa³em jako tancerz a potem jako choreograf. W USA jestem organizatorem Miêdzynarodowego Festiwalu „Chopin i Przyjaciele.” Intensywnie szukam nastêpcy, aby festiwal by³ kontynuowany. Mam nadziejê, ¿e znalaz³em bardzo interesuj¹cego artystê kompozytora Jakuba Polaczyka. Jest on teraz Dyrektorem Wykonawczym i Artystycznym organizacji New York Dance & Arts Innovations, której jestem za³o¿ycielem. W tym roku Jakub Polaczyk przygotowuje bardzo interesuj¹cy program na Festiwal, który odbêdzie siê w listopadzie. Ja sam nie wierzê, ale to ju¿ XXIII Festiwal! Bardzo ceniê Jakuba, który poœwiec¹ du¿o czasu, aby tegoroczny festiwal siê odby³. Przez wszystkie lata, Centrum goœci³o festiwal. W 2020 roku przepisy nie pozwoli³y, aby festiwal odby³ siê w lokalu Centrum. W tym roku równie¿ nie jesteœmy pewni czy bêdziemy mogli przygotowaæ program

znaj¹ inne kultury. ¯yjemy w USA, a tu przecie¿ mieszkaj¹ ludzie z ca³ego œwiata i trzeba rozumieæ ich odmienn¹ kulturê, co nie jest ³atwym zadaniem. Myœlê, ¿e gdy mamy trochê tolerancji, to nawet jak nie znamy tej innej kultury, potrafimy siê zainteresowaæ lub tylko obserwowaæ. Dla mnie USA to wzór na œwiat po³¹czony. Ludzie, którzy chc¹ przetrwaæ, wychowaæ swoje dzieci i zadbaæ o rozwój ludzkoœci na przysz³oœæ. Aby nowe pokolenia mia³y mniej problemów. Ale ¿ycie ma swoje niespodzianki, z którymi kolektywnie jest ³atwiej daæ sobie radê.

w CP-S. Ale mam nadziejê, ¿e w 2022 podczas 50-lecia Centrum, bêdzie móg³ zaprezentowaæ kolejn¹ edycjê Festiwalu. Bêdziemy planowaæ imprezy na 2022 rok i mamy nadziejê, ¿e bêdziemy siê osobiœcie spotykaæ i przebywaæ wspólnie z artystami, czego Pañstwu i cz³onkom Centrum ¿yczê. Od ponad pó³tora roku przysz³o nam funkcjonowaæ w czasach pandemii, nie ma co ukrywaæ, ¿e jest to bardzo trudny czas dla ka¿dej organizacji, tym bardziej dla niedochodowej jak¹ jest Centrum Polsko-S³owiañskie. Jak widzi Pan przysz³oœæ CP-S w nowej popandemicznej rzeczywistoœci? Decyduj¹ce jest czy COVID-19 bêdzie opanowany, czy dalej bêd¹ wprowadzane restrykcje. Ca³y czas czekamy na zarz¹dzenia i cieszymy siê, ¿e obostrzenia s¹ wycofywane. Na co dzieñ pracujê jako nauczyciel w publicznym High School i cieszê siê z faktu, ¿e mogliœmy wróciæ do klas, aby uczyæ m³odzie¿. Wracaj¹c do Centrum, przed Zarz¹dem jest du¿o pracy, aby przygotowaæ siê do 50-lecia, które powinno byæ zauwa¿one przez naszych cz³onków i Polsko-S³owiañsk¹ spo³ecznoœæ w Nowym Jorku i innych miastach USA. Centrum Polsko-S³owiañskie dzia³a na terenie USA, ale jest tak¿e widoczne w Polsce. Us³ugi, które s¹ œwiadczone seniorom s¹ finansowane przez New York City Council, Department for the Aging. Czy oprócz tego, ¿e CP-S otrzymuje dotacje z amerykañskich urzêdów otrzymuje tak¿e wsparcie finansowe np. z Ministerstwa Spraw Zagranicznych? To wspaniale wyró¿nienie dla Centrum, ¿e Ministerstwo Spraw Zagranicznych przyzna³o nam grand miêdzy innymi na kwartalnik „Echo Polonijne”. Otrzymaliœmy równie¿ dofinansowanie na prowadzenie strony internetowej i przeprowadzenie cyklicznego koncertu „Polonia Wspiera Talenty”. Centrum Polsko-S³owiañskie œcis³e wspó³pracuje ze Stowarzyszeniem „Wspólnota Polska”, z Fundacj¹ Wolnoœæ i Demokracja oraz z Bibliotek¹ Narodow¹ w Warszawie, gdzie nasz kwartalnik jest prenumerowany od pocz¹tku istnienia, czyli od 2015 roku. CP-S w g³ównej mierze uto¿samiane jest z organizacj¹, która œwiadczy na wysokim poziomie wiele us³ug socjalnych i imigracyjnych i co najwa¿niejsze za te us³ugi nie pobiera op³at. Czy w tej kwestii coœ siê, zmieni czy zakres us³ug socjalnych, imigracyjnych ulegnie zmianie? Programy, które dzia³aj¹ od lat i pomagaj¹, jak Pani powiedzia³a na wysokim poziomie polsko-s³owiañskiej spo³ecznoœci oczywiœcie, bêd¹ dalej funkcjonowaæ. Jeœli bêdziemy mogli coœ zmieniæ, to tylko rozszerzyæ te us³ugi. Wiem, ¿e Kluby Seniora pracuj¹ znakomicie, ¿e nasi seniorzy, do których ja te¿ siê zaliczam s¹ bardzo zadowoleni. Dziêkujê Dyrektorom Programów za ich wzorow¹ pracê. Wiem, ¿e pracowników mamy bardzo oddanych, a niektórzy pracuj¹ wiele lat. Znaj¹ bardzo dobrze swoje zadania, wiedz¹, jak zdobywaæ pieni¹dze, aby program kontynuowaæ, wiêc nie musimy nic zmieniaæ. Ja da³bym Dyrektorom wiêksz¹ autonomiê w gospodarowaniu funduszami. Dyrektor wystêpuje o fundusze i powinien mieæ prawo decydowaæ, jak wydaje siê pieni¹dze przyznane na jego program. Wiem, ¿e bardzo dobrze te¿ dzia³a program imigracyjny. Myœlê, ¿e te programy s¹ stale potrzebne naszym cz³onkom. Oczywiœcie mo¿e ka¿dy obywatel korzystaæ z programów, które Centrum prowadzi, mimo ¿e nie jest cz³onkiem CP-S. W przysz³ym roku CP-S bêdzie obchodzi³o 50-lecie dzia³alnoœci. To

Konsul Generalny w Nowym Jorku Adrian Kubicki i Marian ¯ak

niezwyk³a rocznica, czy mo¿e Pan powiedzieæ jakie plany ma organizacja, je¿eli chodzi o celebrowanie tak dostojnego jubileuszu? Jak ju¿ wspomina³em wczeœniej, wyst¹pi³em z has³em „50 imprez na 50-lecie”. Myœlê, ¿e to interesuj¹cy pomys³. Oczywiœcie mo¿emy te¿ zorganizowaæ Bal na 50lecie w Centrum. Mamy piêkn¹ salê na Kent Street, musimy tylko jak najszybciej sfinalizowaæ pozwolenie okreœlaj¹ce, ile osób mo¿e jednorazowo przebywaæ w tym pomieszczeniu. Powo³aliœmy Komitet Budowlany, który nad tym pracuje. Miejmy nadziejê, ¿e do koñca roku uda siê nam tê sprawê za³atwiæ. Myœlê, ¿e Centrum zas³uguje na to, aby cz³onkowie byli dumni z obchodów 50-lecia. Takie rocznice powinny byæ obchodzone hucznie. Maj¹c takie mo¿liwoœci jakie ma Centrum: pomieszczenia ze scen¹, fortepian, oœwietlenie, nag³oœnienie – pozostaj¹ tylko pomys³y i ich realizacja. Myœlê, ¿e Zarz¹d zatwierdzi taki plan i bêdziemy je mogli zrealizowaæ w 2022 roku. Chcia³em podziêkowaæ Zarz¹dowi, ¿e wybra³ mnie na to odpowiedzialne stanowisko, a zarazem czujê siê zobowi¹zany do zwiêkszenia mojego zaanga¿owania w sprawy Centrum. Chcia³bym wspomnieæ, ¿e przez siedem i pó³ roku organizowa³em w „Klubie Europa” tzw. Arts Nights – Wieczory Artystyczne. Wiêc wiem, jak przygotowaæ siê do „50 imprez na 50-lecie”, poniewa¿ przygotowywaliœmy do 70 imprez rocznie, wiêc znam mechanizm dzia³ania. Bardzo liczê na rzesze zwolenników imprez jak równie¿ artystów, którzy zechc¹ siê w nie zaanga¿owaæ. Na zakoñczenie naszej rozmowy proszê powiedzieæ o swoich osobistych pasjach i zami³owaniach. Wiemy, ¿e ma pan doros³e córki i wnuki. Czy zaszczepi³ Pan w nich spo³ecznikowskie pasje? Ja sam pasji mam wiele, nie tylko artystyczne, ale równie¿ sport: sporty wodne z p³ywaniem i ¿eglowaniem, tenis, narty. Oczywiœcie uwielbiam Broadway, koncerty muzyczne, teatr dramatyczny i balet. Staram siê byæ bardzo aktywny, ale czasem czujê zmêczenie. Bardzo jestem zadowolony z rodziny. Mam dwie córki, jedna ju¿ z doktoratem, a druga koñczy doktorat. Maj¹ wspania³e dzieci i to jest najwiêksza radoœæ babci i dziadka. Dwie wnuczki s¹ ju¿ w High School, œwietnie siê ucz¹ i graj¹ w pi³kê no¿n¹. Mam te¿ dwóch wnuczków 9 i 8 lat, wysportowani m³odzi d¿entelmeni. Wszyscy graj¹ na instrumentach muzycznych, œpiewaj¹ i tañcz¹ tak, ¿e sztuka jest im nie obca. A czy bêd¹ spo³ecznikami to siê oka¿e. Mam nadziejê, ¿e tak. Czy u wnucz¹t pielêgnuje Pan znajomoœæ jêzyka i kultury polskiej? Wszystkie wnuczki ucz¹ siê jêzyka polskiego, poznaj¹ polsk¹ kulturê. Poza tym ucz¹ siê jeszcze jêzyków obcych. Myœlê, ¿e wyrosn¹ na wartoœciowych obywateli. Po-

Czego mo¿na Panu ¿yczyæ w ramach objêtej funkcji Prezesa? Myœlê, ¿e to nie ja powinienem na to pytanie odpowiedzieæ. Ale chyba najwa¿niejsze, abym dalej mia³ determinacjê i du¿o nowych pomys³ów, by doprowadziæ do rozwoju Centrum. Oczywiœcie sam tego nie jestem wstanie dokonaæ. Liczê na wsparcie Zarz¹du, poniewa¿ ja mam tylko jeden g³os, a Zarz¹d liczy dziewiêæ osób. Jednak wiêkszoœæ decyduje w jakim kierunku bêdzie siê rozwija³o Centrum. Wiêc jeszcze raz dziêkujê za dotychczasowe wsparcie Zarz¹du i liczê na pomys³y cz³onków Zarz¹du i pomoc w ich realizacji. Najwa¿niejsze jest, aby naszym celem by³o „Dobro Centrum Polsko-S³owiañskiego”, a nie poszczególnych, indywidualnych ludzi. Jeœli taka myœl przewodnia bêdzie myœl¹ na spotkaniach Zarz¹du, to jestem pewny, ¿e Centrum poka¿e swoje mo¿liwoœci. ¯yczê pracownikom wytrwa³oœci w trudnych czasach pandemii i liczê na wsparcie w realizacji tych ambitnych celów. Cieszê siê, ¿e w sk³adzie Boardu jest ksi¹dz Joseph Szpilski, którego praca w Zarz¹dzie CP-S jest dla nas bardzo wa¿na. Powiedzia³bym, ¿e pilnuje naszej moralnej odpowiedzialnoœci za Centrum. Oczywiœcie ka¿dy cz³onek Boardu ma swoj¹ wartoœæ i zalety. Myœlê, ¿e maj¹c gazetê mo¿emy publikowaæ co o sprawach Centrum myœl¹ inni cz³onkowie Zarz¹du. Myœlê, ¿e to bêdzie dobra idea, aby ka¿dy cz³onek zarz¹du mia³ mo¿liwoœæ wypowiedzenia siê publicznie. Na zebraniach nie zawsze jest czas na takie dyskusje. Na zakoñczenie dziêkujê cz³onkom CP-S, którzy swoj¹ sk³adk¹ w wysokoœci dziesiêciu dolarów bardzo nam pomagaj¹, aby Centrum mog³o istnieæ. Sk³adka by³a zatwierdzona 44 lata temu. Wiêc wiecie Pañstwo jak¹ ma teraz wartoœæ. Jeœli mo¿ecie przeznaczyæ dodatkow¹ sumê na Centrum, mamy specjalny przycisk na naszej stronie internetowej i mo¿na wp³aciæ donacjê. Mamy te¿ osobny guzik na wp³aty i powiêkszenie Funduszu Stypendialnego, który wznowiliœmy w tym roku. Jesteœmy instytucj¹ non-for-profit i funkcjonujemy dziêki sk³adkom cz³onków, funduszów z grantów czy donacji prywatnych osób i fundacji. Dziêkujemy za ka¿d¹ pomoc jaka jest mo¿liwa z Pañstwa strony. Dziêkujê za rozmowê.

Agnieszka Granatowska RADA DYREKTORÓW: Marian ¯ak - Prezes Artur Dybanowski - Wiceprezes Izabella Kobus Salkin - II Wiceprezes Zbigniew Solarz - Skarbnik Pawe³ Pachacz - Sekretarz Bo¿ena Konkiel - Dyrektor Danuta Bronchard - Dyrektor Jadwiga Bylinka-O³dakowska - Dyrektor Father Joseph Szpilski - Dyrektor KOMISJA REWIZYJNA: Elizabeth Gosek Iwona Podolak Dariusz P Knapik


KURIER PLUS 9 PAÌDZIERNIKA 2021

18

Zamów og³oszenie drobne Cena $10 za maksimum 30 s³ów

HYDRAULICY POSZUKIWANI Zatrudnimy pracowników z doœwiadczeniem, pozwoleniem na pracê, prawem jazdy i OSHA30. AMN Corporation Plumbing & Heating Contractor 53-28 61st Str., Maspeth, NY 11378

www.kurierplus.com

Praca Greenpoint. Zatrudnimy pracownika do obs³ugi wózka wid³owego. Odpowiedni¹ osobê przeszkolimy. Praca w niepe³nym wymiarze godzin, idealna dla osoby na emeryturze. Proszê dzwoniæ: Lafayette Grinding LLC:

Tel. 718-326-9090/2795

516-314-7230

Zapraszamy do s³uchania Radio RAMPA na czêstotliwoœci WSNR 620 AM w NY, NJ, CT w soboty od 15:00 do 21:00. Zasiêg Radio RAMPA 620 AM to piêæ dzielnic Nowego Jorku, a tak¿e Long Island, stany New Jersey i Connecticut, czyli najwiêksze skupiska Polonii na Pó³nocno-Wschodnim Wybrze¿u USA. Ponadto, sobotni¹ audycjê, bez zmian, s³uchaæ bêdzie mo¿na za poœrednictwem naszej strony internetowej www.RadioRAMPA.com oraz aplikacji RAMPA na telefony komórkowe. Wszystko bezp³atnie.

Nauka gry na fortepianie, gitarze i skrzypcach oraz lekcje œpiewu

INSTALACJA NOWYCH BOILERÓW ZAMIANA BOILERÓW OLEJOWYCH NA GAZOWE l USUWANIE GAS, NATIONAL GRID, DEPT OF BUILDINGS VIOLATIONS l RPZ/BACKFLOW PREVENTER INSTALACJA & COROCZNE SERWISY l CON ED/ NATIONAL GRID GAS SERVICE RESOTRATION l INSPEKCJE SYSTEMÓW LINII GAZOWYCH ZGODNIE Z LOCAL LAW 152 l l

Kobo Music Studio - Szko³a z tradycjami Rejestracja Bo¿ena Konkiel

tel. 718-609-0088

Anna-Pol Travel WYCIECZKI AUTOBUSOWE: Niagara, Waszyngton, Boston

896 Manhattan Avenue Suite 27 (na piêtrze) - Brooklyn, NY 11222 Tel: (718) 609-1560, (718) 383-6824, Fax: (718) 383-2412

MICHA£ PANKOWSKI

821 A Manhattan Ave. Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-349-2423 E-mail:annapoltravel@msn.com WWW.ANNAPOLTRAVEL.COM

Promocyjne ceny przy zakupie biletu przez internet

TAX & CONSULTING EXPERT Us³ugi w zakresie: 3 Ksiêgowoœæ 3 Rozliczenia podatkowe indywidualne i biznesowe, w tym samochodów ciê¿arowych

ATRAKCYJNE CENY NA: Bilety lotnicze do Polski i na ca³y œwiat

u

Pakiety wakacyjne: Karaiby, Hawaje, Floryda All-inclusive: Punta Cana, Meksyk od $699

v Rezerwacja hoteli v Wynajem samochodów v Notariusz v T³umaczenia v Klauzula “Apostille” v Zaproszenia v Wysy³ka pieniêdzy Vigo

3 Rejestracja biznesu i licencje 3 Konsultacje 3 Bezpodatkowa zamiana domów 3 #SS - korekty danych

Acupuncture and Chinese Herbal Center Dr Shungui Cui, L.Ac, OMD, Ph.D – jeden z najbardziej znanych specjalistów w dziedzinie tradycyjnych chiñskich metod leczenia. Autor 6 ksi¹¿ek. Praktykuje od 47 lat. Pracowa³ we W³oszech, Kuwejcie, w Chinach. Pomaga nawet wtedy, gdy zawodz¹ inni.

Email: Info@mpankowski.com

Fortunato Brothers 289 MANHATTAN AVE. (blisko Metropolitan Ave.) BROOKLYN, N.Y. 11211; Tel. 718-387-2281 Fax: 718-387-7042

Œrodki transportu posiadaj¹ zezwolenia i licencje federalne (US Department of Transportation) oraz wymagane ubezpieczenia.

LECZY: l katar sienny l bóle pleców l rwê kulszow¹ l nerwobóle l impotencjê zapalenie cewki moczowej l bezp³odnoœæ l parali¿ l artretyzm l depresjê l nerwice l zespó³ przewlek³ego zmêczenia l na³ogi l objawy menopauzy l wylewy krwi do mózgu l

l

alergie l zapalenie prostaty l rekonwalescencja po chorobach nowotworowych z zastosowaniem chiñskiego zio³olecznictwa itp.

CAFFE - PASTICCERIA ESPRESSO - SPUMONI GELATI - CAKES

W³oska ciastkarnia czynna codziennie do 11:00 wieczorem, a w weekendy do 12:00 w nocy. Zapraszamy.

Business Consulting Corp.

Ewa Duduœ - Accountant Firma z wieloletnim doœwiadczeniem prowadzi:

3 Rozliczenia podatków indywidualnych i biznesowych (jeden w³aœciciel, partnerstwo, korporacja), 3 Pe³n¹ ksiêgowoœæ 3 Rejestracjê i rozwi¹zywanie biznesów

11 0 N o r m a n Av e , B r o o k l y n , N Y 11 2 2 2 ( 718-383-0043 lub 917-833-6508

Do akupunktury u¿ywane s¹ wy³¹cznie ig³y jednorazowego u¿ytku 144-48 Roosevelt Ave. #MD-A, Flushing NY 11354 Poniedzia³ek, œroda i pi¹tek: 12:00 - 6:00 PM; tel. (718) 359-0956 1839 Stillwell Ave. (off 24th. Ave.), Brooklyn, NY 11223 Wtorek, czwartek i sobota: 12:00-6:00 PM, w niedziele 12:00 - 3:00 pm (718) 266-1018 www.drshuiguicui.com

ANIA TRAVEL AGENCY 57-53 61st Street, Maspeth, N.Y. 11378 Tel. 718-416-0645, Fax 718-416-0653 3 Bilety Lotnicze 3 Wysy³ka pieniêdzy i paczek 3 T³umaczenia 3 Sprawy imigracyjne 3 Notariusz

Zamów og³oszenie drobne Cena $10 za maksimum 30 s³ów


KURIER PLUS 9 PAÌDZIERNIKA 2021

www.kurierplus.com

19

Notatki warszawskie

Anna K³osowska

Fuga Warto by³o czekaæ. Warto by³o staæ w kolejce. W kolejce do sztuki. W kolejce po sztukê. A w³aœciwie po muzykê klasyczn¹, bo ta rozbrzmiewa³a w czwartki wieczorem w jednej z sal Praskiego Centrum Koneser. To prawda, nie zawsze w tym samym miejscu, a miejsce nie zawsze wiadome, nawet na krótko przed wydarzeniem. Czasem trochê szukania, chodzenia, pytania. No có¿, smakosz strawy duchowej zniesie niejedno, ¿eby siê ni¹ delektowaæ! Kolejka do wejœcia odwrotnie proporcjonalna do pojemnoœci niewielkiego pomieszczenia! By³am dobrze przed czasem, a od razu us³ysza³am, ¿e marne szanse. Miejsca zajête. Pe³no. Ju¿. Przez szybê zerknê³am do œrodka. Krzese³ka, rozstawione w pandemi¹ okreœlonej odleg³oœci od siebie. Ani jednego wolnego. Ale ja nie z tych co siê poddaj¹! Chcia³am pos³uchaæ klasycznej muzyki w wykonaniu „Harmonium duo”, Herberta Giziewskiego i Iwo Jedyneckiego, wirtuozów akordeonu. Instrumentu pe³nego werwy, fantazji, namiêtnoœci. Instrumentu, do którego mam swoje w³asne odniesienie. Z dzieciñstwa. A wiêc sta³am dalej przed wejœciem, w koñcu mog³am tylko zyskaæ, a nie straciæ. Ju¿ zawi¹za³a siê grupka „miêkkich” negocjatorów z organizatorami. ¯eby chocia¿ drzwi zostawiæ otwarte, ¿ebyœmy mogli pos³uchaæ tak na obrze¿u, z boczku, a jednak uczestniczyæ w œwiecie akordeonowej muzyki. W œwiecie klasycznej harmonii. Muzycznej. Miêkkie negocjacje wesz³y w fazê decyduj¹c¹, kiedy spiritus movens czwartkowego przedsiêwziêcia, prowadz¹cy koncerty z maestri¹ wirtuoz s³owa, anegdoty, Jan Popis, ujrza³ nasze stadko. Najpierw uœmiech satysfakcji. ¯e tylu chêtnych na pos³uchanie klasyki. A potem zawód na twarzy. ¯e nas, tych wytrwa³ych i wielbi¹cych muzykê, nie mo¿e ni¹ ugoœciæ, jak nale¿y. No i w koñcu powolutku przes¹czyliœmy siê przez œluzê drzwi i bardzo poprawnie, w odpowiedniej odleg³oœci od

siebie, rozmieœciliœmy siê z dyscyplin¹ godn¹ obyczajowoœci czasów jakie mamy, wzd³u¿ œcian. Mia³am po lewej stronie m³od¹ mamê z trzylatk¹, rezolutn¹ dziewczynk¹, któr¹ mama najwyraŸniej, i chwa³a jej za to, oswaja³a z muzyk¹. A kilka krzese³ przed sob¹ m³odego tatê z dwójk¹ blondasów o krêconych, anielskich w³osach. Dziewczynka, szeœæ lat nie wiêcej, siedzia³a w przydu¿ym kapeluszu. Pewno kapelusz ojca. Taki atrybut doros³oœci na ma³ej g³ówce w loczkach. Rozla³y siê dŸwiêki walca cis-moll, a potem rzewnoœæ mazurka a-moll. Chopin. Nawet, kiedy mam oczy otwarte, rzadko patrzê na wykonawców, nie prze¿ywam muzyki rzeczywistym obrazem. Chowam siê w siebie. Dwa akordeony, melodia, któr¹ zna siê na pamiêæ, bliska duszy, interpretowana nie tylko przez mistrzów instrumentu, ale i siebie. Mój mózg podsun¹³ mi obraz ³ódki ko³ysz¹cej siê u brzegu w zapadaj¹cym zmroku nad jednym z kaszubskich jezior. Kilka dni temu stamt¹d wróci³am. Spokój i ukojenie krajobrazu, a potem szelest, kroki i narastaj¹cy gwar – przyspieszenie tempa muzycznego, skocznoœæ. To bezowy, m³ody labrador, rozbrykany, wybieg³ z krzaków… To by³ mazurek. Jasne loczki dwa rzêdy przede mn¹ poruszy³y siê gwa³townie. Dziewczynka zdjê³a kapelusz i odwróci³a siê do taty. Pewno coœ wa¿nego dla szeœciolatki, ale tata delikatnym gestem, porozumiewawczym uœmiechem sk³oni³ córeczkê do milczenia. Dzika, nieokie³znana, intensywna czêœæ „Tañców po³owieckich” Borodina. W takim kontraœcie z pierwsz¹, delikatn¹, nieco kokietuj¹c¹, zwan¹ „tañcem po³owieckich dziewcz¹t”.

Aleksander Borodin. Chemik o wielkich zas³ugach, osi¹gniêciach w dziedzinie chemii organicznej. Komponowa³ w chwilach wolnych. Jako hobby. Oderwanie siê. Hobby wielkiego romantyka o skomplikowanym rodowodzie. Syn gruziñskiego szlachcica i m³odszej o prawie dwa pokolenia Rosjanki, Jewdokii Konstantinownej Antonowej. Mê¿atki! „B³êdne dziecko”, tak to kiedyœ okreœlano. Borodin by³ nominalnie synem jednego z ch³opów pañszczyŸnianych swojego ojca. Nosi³ jego, a nie ojca nazwisko. Prawnie by³ jego poddanym. Uwolniony przez ojca w wieku lat siedmiu nigdy nie zazna³ ¿ycia niewolników, jakimi byli pañszczyŸniani ch³opi. Jednak nigdy nie mia³ statusu legalnego potomka… To Astor Piazzolla wyrwa³ mnie z rozmyœlañ. „Adiós Nonino”, ogniste tango argentyñskie z nutami refleksji. Egzystencjalnej refleksji. Muzyka napisana na po¿egnanie ojca kompozytora, którego pieszczotliwie nazywano „dziadziem”, „nonino”. Znowu wpad³am w swoje myœli. Mój stosunek do akordeonu naznaczony jest pewnym niepowodzeniem. Ucieczk¹… Mia³am szeœæ lat, tyle co dziewczynka w loczkach, która grzecznie siedzia³a przez ca³y koncert, kiedy mój ojciec podarowa³ mi na urodziny ma³y akordeon. Hohner mignon. Nie odnios³am siê do tego prezentu z entuzjazmem. Wygrywa³am na nim jakieœ melodyjki, typu „wlaz³ kotek na plotek” i bardzo szybko go porzuci³am. Ku rozczarowaniu ojca… Usi³owa³ mnie przekonaæ, gra³ na nim dla mnie. Odwraca³am g³owê. Z tego instrumentu lubi³am najbardziej jego migotliw¹ czerwieñ. I powleczone

z³ot¹, matow¹ cynfoli¹ pud³o, w którym przebywa³. W którym go wiêzi³am. Moja w³asna fuga. W pierwszym, niemuzycznym znaczeniu s³owa: ucieczka. W moim przypadku ucieczka od instrumentu, a mo¿e coœ jeszcze. Nie wiem. Hohner Mignon zamilk³ lata temu. Na zawsze. Stoi teraz za szyb¹. Patrzê na niego w moim warszawskim mieszkaniu. Jest odnoœnikiem do dzieciñstwa. Do ojcowskich r¹k, które wygrywa³y na nim paryskie walczyki. Dla mojej mamy. O tym myœla³am, kiedy wywo³ywani na bis artyœci zaserwowali publicznoœci w ma³ej salce na terenie Praskiego Centrum Koneser fragment „Kunst der Fuge” samego Jana Sebastiana. Fuga jako form¹ muzyczn¹ jest rodzajem kunsztownego wzoru. Ma œciœle okreœlone regu³y, jak w poezji sonet. Jan Sebastian Bach wprowadzi³ j¹ na wy¿yny, na sam szczyt barokowej formy polifonicznej. Stworzy³ idea³. Nie jestem muzykologiem jak Jan Popis, doskona³y popularyzator, mistrz w znajdowaniu odpowiednich anegdot, zachêcania do rozumienia muzyki klasycznej. Nie jestem mistrzem akordeonu jak Herbert Giziewski i Iwo Jedynecki. Jestem wielbicielk¹ muzyki, w tym muzyki klasycznej. Wielbiê muzykê i jej b³ogos³awiony wp³yw na cia³o i duszê. I mo¿e czasem, czasem myœlê, ¿e trzeba by³o wyjmowaæ trochê czêœciej mój ma³y akordeon Hohnera z oklejonego z³ot¹ foli¹ pude³ka. Nie uciekaæ od niego. Nie upieraæ i nie opieraæ siê. Taka moja dziecinna i beztroska fuga, nie bachowska, o nie, ¿adnej w niej nie by³o perfekcji. O ile wiêcej wiedzia³abym o ¿ywiole, jakim jest muzyka… m

Zapraszamy na stronê Autorki: www.anna4book.com

Szukamy kierowcy

Potrzebny pracownik

na pó³ etatu lub pe³ny etat

do ch³odni oraz/lub magazynu - pakowanie zamówieñ

y Praca poniedzia³ek - pi¹tek y Dostarczenie towaru (praca fizyczna) do sklepów w i poza NYC y Driver’s License wymagane, doœwiadczenie z trucks lub Sprinter vans y CDL nie wymagane Firma w Newark, New Jersey.

y Sta³a praca w Newarku, NJ y Praca od 7am poniedzia³ek - pi¹tek y Doœwiadczenie nie wymagane. Przyjmujemy tylko telefony - nie email/sms. Proszê zostawiæ wiadomoœæ jeœli nikt nie odbierze telefonu.

TEL: 718-349-1600


20

KURIER PLUS 9 PAÌDZIERNIKA 2021

www.kurierplus.com

Profile for Kurier Plus

Kurier Plus - e-wydanie 9 października 2021  

Kurier Plus - e-wydanie 9 października 2021  

Advertisement

Recommendations could not be loaded

Recommendations could not be loaded

Recommendations could not be loaded

Recommendations could not be loaded