__MAIN_TEXT__
feature-image

Page 1

NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS

PE£NE WYDANIE KURIERA W INTERNECIE: WWW.KURIERPLUS.COM

Czy wiek mo¿e byæ czynnikiem w Twojej sprawie... – str. 5 í Paszport dla szczepionych – str. 6 í Hieronim Dekutowski - niez³omny cichociemny – str. 8-9 í Jak uczyniæ dziecko milionerem przed jego emerytur¹ – str. 13 P L U S í ¯o³nierze Wyklêci powracaj¹ jak ¿ywi – str. 15 P O L I S H W E E K L Y M A G A Z I N E í Cyfrowy detoks – str. 16 NUMER 1382 (1682) ROK ZA£O¯ENIA 1987 TYGODNIK 6 MARCA 2021

ER KURI

Tomasz Bagnowski

FOT. Danuta Œwi¹tek

Na wodzie pisane

í

W cieniu epidemii koronawirusa i innych problemów administracji Bidena, roœnie k³opot na granicy z Meksykiem. Po objêciu prezydentury Joe Biden szybko zmieni³ czêœæ rozporz¹dzeñ Donalda Trumpa wywo³uj¹cych najwiêksze kontrowersje. Wœród zmian znalaz³o siê m.in. zniesienie obostrzeñ w podró¿owaniu do USA przez osoby z krajów muzu³mañskich. Nowy prezydent przywróci³ te¿ ochronê przed deportacjami dla dzieci wywiezionych do Stanów Zjednoczonych nielegalnie. (Czêœæ z tych dzieci to dziœ ju¿ osoby doros³e). Wstrzymana zosta³a równie¿ budowa muru na granicy z Meksykiem, jednego z filarów imigracyjnej polityki Donalda Trumpa. Pojednawczy ton Bidena i powy¿sze zmiany zaowocowa³y wzrostem nadziei wœród osób szukaj¹cych mo¿liwoœci imigracji do USA. W Hondurasie, jednym z krajów „produkuj¹cych” najwiêksz¹ liczbê nielegalnych imigrantów, zaczê³a formowaæ siê nawet karawana uciekinierów maj¹cych zamiar przedostaæ siê przez amerykañsk¹ granicê i wyst¹piæ o azyl.

Wed³ug opinii policji ze stanów przygranicznych i cz³onków s³u¿b chroni¹cych granicy wzros³a te¿ liczba nielegalnych przekroczeñ. Krytyka skierowana pod adresem Joe Bidena okreœlaj¹ca go mianem prezydenta otwartych granic jest jednak mocno przesadzona. Nowy prezydent nie wycofa³ siê z wielu innych posuniêæ swojego poprzednika, jak na przyk³ad z natychmiastowych deportacji osób zatrzymanych po nielegalnym przekroczeniu granicy, zamiast – jak to mia³o miejsce wczeœniej – zezwalania im na rozpoczêcie procedury azylowej. Nowy szef Departamentu Bezpieczeñstwa Krajowego (DHS) Alejandro Mayorkas, sam zreszt¹ imigrant urodzony na Kubie, wyraŸnie zapowiedzia³, ¿e ten element polityki Trumpa zostanie na razie utrzymany. „Azylanci bêd¹ musieli poczekaæ” – oœwiadczy³ Mayorkas, nied³ugo po objêciu urzêdu. í6

Z przyjemnoœci¹ informujemy, ¿e roœnie nam grono czytelników. W szkole im. Kazimierza Pu³askiego w South Hackensack NJ, uczniowie ósmej klasy czytaj¹ nasz tygodnik na lekcji j. polskiego.

Doba na Atlantyku Krzysztof Miekina

Ostatni raz spotka³em siê z Aleksandrem Dob¹ 29 maja 2016 r. By³ ju¿ wtedy najs³awniejszym kajakarzem na œwiecie i by³ hucznie ¿egnany przez rozentuzjazmowan¹ Poloniê w Liberty State Park, pomiêdzy Nowym Jorkiem a New Jersey. W³aœnie wyrusza³ na swoj¹ trzeci¹, samotn¹ wyprawê przez Atlantyk.

l Aleksander Doba

Ju¿ na wodzie towarzyszy³o mu kilku kajakarzy i jachtów pod polsk¹ bander¹. By³o uroczyœcie, radoœnie i ha³aœliwie. Olo dostojnie wios³owa³ u stóp Statui Wolnoœci rozpoczynaj¹c swój samotny rejs kajakiem przez Atlantyk. Nie dane mu jednak by³o tego dokonaæ. Po serii awarii i kilku wywrotkach Olo da³ za wygran¹. Powróci³ jednak do USA w nastêpnym roku i tym razem bez zbêdnych fanfar wyruszy³ raz jeszcze, startuj¹c z Barnegat w New Jersey. Kiedy 3 wrzeœnia 2017 r., po 110 dniach ¿eglugi dop³ywa³ swoim kajakiem do francuskiego portu Le Conquet, dokona³ czegoœ, czego nie zrobi³ nikt przed nim. Niewielkim kajakiem pokona³ ocean po raz trzeci, na dodatek w wieku ju¿ zaawansowanym, bo kilka dni póŸniej obchodzi³ swoje 71 urodziny. Móg³ zakoñczyæ swój rejs kilka dni wczeœniej, gdy mija³ w odleg³oœci kilkuset metrów wyspy brytyjskie, ale obieca³, ¿e dop³ynie do kontynentalnej Europy i s³owa dotrzyma³. Obieca³ to sam sobie i opar³ siê pokusie skrócenia podró¿y w szerokim na metr, niewielkim kajaku. Spêdzi³ w nim prawie cztery miesi¹ce w nieustannej walce z ¿ywio³em. W walce, w której stawk¹ czêsto by³o jego ¿ycie w zamian za s³awê najwiêkszego kajakarza w historii. Kajak z pewnoœci¹ nie jest najlepszym œrodkiem lokomocji w morskich podró¿ach na d³ugie dystanse. Jeœli ktoœ chcia³by przep³yn¹æ kajakiem ca³y ocean, jest to pomys³ – oglêdnie mówi¹c – szalony. Ale nie dla naszego rodaka Ola. Jesteœmy przewrotnym narodem, który kocha beznadziejne zadania, gdzie ból

i cierpienie, daje radoœæ i poczucie najwy¿szej ekscytacji. Dla Ola monotonne wios³owanie by³o katorg¹, ale sprawia³o, ¿e czu³ siê szczêœliwy. Olo Doba kajakowa³ ca³e swoje ¿ycie. W 2003 r. zbli¿a³ siê ju¿ do szeœædziesi¹tki i by³ jednym z najbardziej doœwiadczonych polskich kajakarzy, ale nigdy nie przysz³a mu do g³owy szalona myœl, aby odwa¿yæ siê kajakiem przep³yn¹æ Atlantyk! Kajakowa³ po Ba³tyku, dop³yn¹³ kajakiem nawet do Narviku, ale ca³y ocean wydawa³ siê zbyt wielki, aby porwaæ siê na niego z wios³em. W 2003 r. Pawe³ Napiera³a, kajakarz, który odby³ kilka kajakowych rejsów po Ba³tyku, nieoczekiwanie z³o¿y³ Dobie propozycjê wyprawy. Wyprawy szalonej, ale daj¹cej gwarancjê prawdziwej przygody, byæ mo¿e ostatniej, mêskiej przygody w kurcz¹cym siê globalnym œwiecie. Mia³ to byæ rejs kajakiem przez Atlantyk, najkrótsz¹ z mo¿liwych dróg: z afrykañskiej Ghany do Brazylii. Mieli p³yn¹æ w tandemie, ka¿dy na osobnym kajaku, które na noc planowali wi¹zaæ ze sob¹, aby móc bezpiecznie spaæ. Obaj œmia³kowie wyruszyli w swoj¹ podró¿ w 2004 r. Kajakami jakimi chcieli pokonaæ Atlantyk by³y turystyczne kajaki morskie i ju¿ po czterech dniach walki z du¿¹ fal¹, zmêczeniem i ci¹gle wywracaj¹cymi siê ³odziami dali za wygran¹. Olo wróci³ do rodzinnych Polic, gdzie przyrzek³ sobie, ¿e nigdy nie pop³ynie w kajakowy rejs w towarzystwie i ¿e sam pokona Atlantyk i to nie jeden raz – a trzy razy. Raz jego po³udniow¹ czêœæ, raz œrodkow¹ i raz drog¹ pó³nocn¹. í 10


2

KURIER PLUS 6 MARCA 2021

www.kurierplus.com


KURIER PLUS 6 MARCA 2021

www.kurierplus.com

3

Instytut Józefa Pi³sudskiego w Ameryce

Dzieñ Myœli Braterskiej Co roku, 22 lutego, w Hufcu Podhale, Chor¹giew USA, obchodzimy Dzieñ Myœli Braterskiej. Jest to data urodzin Lorda Baden Powella, za³o¿yciela skautingu. Zje¿d¿aj¹ siê jednostki harcerskie z 6 stanów wschodniego wybrze¿a – Massachusetts, Connecticut, New York, New Jersey, Pennsylvania i Maryland. Zawsze zapraszamy te¿ do udzia³u bratni Hufiec Harcerzy „Warmia.” W tym roku 21 lutego, kolej wypad³a na stan New York, Szczep Pieniny. Z okazji tego wielkiego œwiêta, hm. Jola Nowacka, hufcowa Podhala zamówi³a uroczyst¹ mszê œw. w Sanktuarium Matki Boskiej Czêstochowskiej w Doylestown, PA. Mszê odprawi³ ojciec Paulin Marcin Æwierz i ogl¹daæ j¹ mog³y wszystkie jednostki w „necie”. Hufiec Podhale reprezentowa³a hm. Ania Radko Van Ouwerkerk, która przeczyta³a Modlitwê Wiernych w imieniu ca³ego Hufca. Szczepowa szczepu Pieniny, hm. Natalia Popko, powo³a³a swoje instruktorki do komitetu opracowania wirtualnego kominka. By³ on ciekawy, informacyjny i urozmaicony. Zawiera³ piêkny obrzêd Betlejemskiego Œwiat³a Pokoju, fakty na temat Dnia Myœli, nagrania poszczególnych jednostek, winietki osób pracuj¹cych w s³u¿bie zdrowia i innych niezbêdnych zawodach w okresie pandemii, piosenki, wiersze i urywki prozy, wiele zdjêæ z akcji ostatniego roku i z poprzednich 10. Dni Myœli Braterskiej oraz niespodzianki. Tematem kominka by³a „s³u¿ba”. Na ten temat, zamiast gawêdy pojedynczego

NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS

KURIER P L U S

P O L I S H

W E E K L Y

M A G A Z I N E

redaktor naczelny

Zofia Doktorowicz-K³opotowska

dyrektor artystyczny Marek Rygielski

goœcia, do wyg³oszenia buduj¹cych myœli zaproszone zosta³y nastêpuj¹ce osoby: hm. Danusia Figiel – naczelniczka harcerek, hm. Adam Janczuk – przewodnicz¹cy Okrêgu U.S.A, hm. Beata Pawlikowska – komendantka Chor¹gwi, hm. Marcin Czabañski – komendant Chor¹gwi, by³e komendantki hm. Gabriela Backiel, hm. Lusia Bucka, hm. Krysia Kajkowska-Merrick, oraz druhny hm. Danuta Koz³owska i hm. Ania Horelik. Nagrane pozdrowienia nades³a³a hm. Jadwiga Chruœciel, Sylwia i Wojciech „Kafi” Szymczak z Warszawy, jak i Konsul Generalny z Londynu, hm. Mateusz St¹siek z rodzin¹ i druhna Joanna Sysio, dru¿ynowa 63. Kampinowskiej Dru¿yny Harcerek „Droga” ZHR im. b³. Stefana W. Frelichowskiego z Zaborowa/Leszno. Biskup Wies³aw Lechowicz, przewodnicz¹cy Komisji KEP ds. Polonii i Polaków z Torunia, przemówi³ na temat naszego patrona druha „Wicka”. Harcerski zespó³ muzyczny z Argentyny „Zawsze na topie” przys³a³ piosenki na weso³e przerywki. Na naszych spotkaniach z okazji Dnia Myœli zbieramy datki na dobry cel, np. harcerstwo na Wschodzie, misje w Afryce, domy matek, sierociñce itp. W tym roku w ramach akcji charytatywnej zbieraliœmy fundusze, aby pomóc harcerskiej rodzinie w Hartford, CT, której sp³on¹³ dom. Z powodu pandemi bardzo têsknimy za sob¹ i za brakiem zbiórek „na ¿ywo”. Msza i Kominek by³y okazj¹ do wspólnego spotkania w gronie braci harcerskiej. Mamy nadziejê, ¿e doda nam si³ do dzia³ania.

Czuwaj! Maria Bielska, hm. sta³a wspó³praca

Maria Bielski, Andrzej Józef D¹browski, Agata Galanis, Ma³gorzata Ka³u¿a, Czes³aw Karkowski, Krzysztof K³opotowski, Bo¿ena Konkiel, Weronika Kwiatkowska, Katarzyna Zió³kowska

138 Greenpoint Ave., Brooklyn NY 11222

Zapraszamy w dniu 13 marca (sobota) o godzinie 14:00 na wyk³ad z cyklu „Spotkania z histori¹”.

prof. Marcin Kruszyñski „O ojcach niepodleg³oœci z cienia wielkiej polityki. ¯ycie i dzia³alnoœæ gen. Gustawa Orlicz-Dreszera” Wyk³ad via Zoom, konieczna rejestracja: https://zoom.us/webinar/register/WN_LzKUfLvhQ667pfHNAy7jTQ Spotkanie bêdzie prób¹ przybli¿enia postaci gen. Gustawa Orlicz-Dreszera (18891936), jednej z najwa¿niejszych w gronie wspó³pracowników Marsza³ka Józefa Pi³sudskiego. Przez pryzmat genera³a, prof. Marcin Kruszyñski (IPN/LAW w Dêblinie) postara siê opowiedzieæ o ca³ym obozie sanacyjnym. Naczelnik Pañstwa, jego zwolennicy i nastêpcy, zaproponowali spo³eczeñstwu w³asny pogl¹d oraz stosunek do historii, tradycji, przywództwa czy wreszcie samego pañstwa. Ponadto stworzyli ca³e spektrum mitów/symboli jako „figur pamiêci”, zarz¹dzaj¹c uczuciami zbiorowymi. W opinii tej formacji, ochrona niepodleg³oœci II Rzeczypospolitej wymaga³a œwiadomego budowania to¿samoœci politycznej skontrastowanej w odniesieniu do dwóch alternatywnych przestrzeni kulturowych: rosyjskiej i niemieckiej. Oprócz wielkich idei i wielkiej polityki, bêdzie tak¿e o codziennoœci zarówno Orlicz-Dreszera jak te¿ jego sanacyjnych przyjació³. Pretekstem do wyk³adu jest wydany pod koniec 2018 r. album: P. Kardela, M. Kruszyñski, „Genera³ Gustaw Orlicz-Dreszer 1889 – 1936”.

Prof. Marcin Kruszyñski, profesor Lotniczej Akademii Wojskowej w Dêblinie, pracownik Biura Badañ Historycznych IPN. Zajmuje siê dziejami dyplomacji II RP, bada losy szkolnictwa wy¿szego i inteligencji w PRL, ¿ycie codzienne w XX w., historiê lotnictwa. Opublikowa³ kilka ksi¹¿ek, m.in. „Ambasada RP w Moskwie 1921–1939”, Warszawa 2010; „Uniwersytet Marii Curie-Sk³odowskiej w latach 1944–1989. Zarys dziejów uczelni w warunkach PRL”, Lublin 2015; „Szczepan Œcibior”, Warszawa 2019. tel.: 212-505-9077

e-mail: office@pilsudski.org

fotografia

Kurier Plus, Inc. Adres: 145 Java Street

wydawcy

Tel: (718) 389-3018 (718) 389-0134 E-mail: kurier@kurierplus.com Internet: www.kurierplus.com

Zosia ¯eleska-Bobrowski John Tapper Zofia Doktorowicz-K³opotowska Adam Mattauszek

Brooklyn, NY 11222

Redakcja nie odpowiada za treœæ og³oszeñ.


KURIER PLUS 6 MARCA 2021

4

www.kurierplus.com

Na drogach Prawdy Bo¿ej

Ks. Ryszard Koper

„Kamienie wo³aæ bêd¹” i ekonomicznego. Mo¿e jest to œwi¹tynia, w której utrzymujemy dystans do tych, z którymi nie chcemy mieæ nic wspólnego? Jeœli jest tak, to gdzieœ tam blisko nas stoi Chrystus z powrozem, aby oczyœciæ tak¹ œwi¹tyniê. Koœció³ ustanowiony przez Chrystusa, to œwi¹tynia, w której s¹ szeroko otwarte dla ka¿dego drzwi wspó³czucia, mi³oœci, sprawiedliwoœci, uzdrowienia, pokoju, pokory…

Zbli¿a³a siê pora Paschy ¿ydowskiej i Jezus przyby³ do Jerozolimy. W œwi¹tyni zasta³ siedz¹cych za sto³ami bankierów oraz tych, którzy sprzedawali wo³y, baranki i g³êbie. Wówczas sporz¹dziwszy sobie bicz ze sznurów, powypêdza³ wszystkich ze œwi¹tyni, tak¿e baranki i wo³y, porozrzuca³ monety bankierów, a sto³y powywraca³. Do tych zaœ, którzy sprzedawali go³êbie, rzek³: „Zabierzcie to st¹d i z domu mego Ojca nie róbcie targowiska!” Uczniowie Jego przypomnieli sobie, ¿e napisano: „Gorliwoœæ o dom Twój poch³onie Mnie”. (J 2, 13-17)

O

P

rzed laty wybra³em siê Polonezem, hitem ówczesnej polskiej motoryzacji na zwiedzanie Europy. Bardzo szybko przekona³em siê, ¿e zainteresowanie ludzi Zachodu Polonezem nie wynika³o z jego „futurystycznej” konstrukcji. Jednak jeŸdziæ nim siê da³o i to dosyæ wygodnie jak na siermiê¿ne czasy Polski Ludowej. W podró¿y po Europie dotar³em z koleg¹ œp. ksiêdzem Marianem Wysockim do Chartres, niewielkiego miasteczka we Francji, którego pocz¹tki siêgaj¹ zamierzch³ych czasów. Kiedyœ znajdowa³a siê tu niewielka celtycka osada zwana Autricum lub Carnutum (Chartres), która w swoim czasie by³a centrum religii Celtów zwanej druidyzmem. Wed³ug jednej z miejscowych legend w III wieku przybyli tu pierwsi chrzeœcijañscy misjonarze. Po naszym wjeŸdzie do miasta kaza³o siê, ¿e jest ono za „ma³e” dla naszego Poloneza. Mieliœmy problemy ze skrêtem na skrzy¿owaniach bardzo w¹skich uliczek. Jednak z polsk¹ zaradnoœci¹ i wyrozumia³oœci¹ francuskiej policji pokonaliœmy te niedogodnoœci i zatrzymaliœmy siê przed najwiêksz¹ atrakcj¹ tego miasta – zapieraj¹c¹ dech gotyck¹ katedr¹, o której wybitny amerykañski twórca filmowy, teatralny oraz radiowy Orson Welles powiedzia³, ¿e jest ona „Najwa¿niejszym dzie³em cz³owieka byæ mo¿e w ca³ym œwiecie zachodnim”. A jeden z jego bohaterów filmowych mówi o piêknie katedry: „Do Boga mo¿na siê zbli¿yæ poprzez piêkno”. Wed³ug legendy, druidzi postawili w jednej z grot statuê przedstawiaj¹c¹ brzemienn¹ kobietê. Misjonarze chrzeœcijañscy odnaleŸli j¹ i uznali za wyobra¿enie najœwiêtszej Marii Panny. Po uznaniu tego faktu za cud podjêto decyzjê o budowie w s¹siedztwie groty niewielkiej kaplicy. Na tym

miejscu stoi obecna katedra znana jako Katedra Matki Bo¿ej z Chartres. Zosta³a zbudowana miêdzy 1194 a 1220 na miejscu co najmniej piêciu poprzednich, zniszczonych katedr. Jako jedna z najwiêkszych i najpiêkniejszych gotyckich katedr w Europie zosta³a wpisana na Listê Œwiatowego Dziedzictwa UNESCO. W katedrze znajduje siê cenna relikwia, Szata Matki Bo¿ej podarowana katedrze przez cesarza Karola £ysego, a wczeœniej Karolowi Wielkiemu przez cesarza bizantyjskiego. Istnieje dokument z XII w., który zawiera bardzo wymowny opis budowy katedry w Chartres. W budowê w³¹czyli siê ludzie z ró¿nych œrodowisk i warstw spo³ecznych – szlachta, damy, ¿o³nierze, mieszczanie, ch³opi i zwykli robotnicy. Z wielkim poœwiêceniem dostarczali na plac budowy kamienie, zbo¿e, oliwê, wino i wszystko co by³o potrzebne do budowy katedry i zaspokojenia g³odu robotników. Nikt nie oczekiwa³ zap³aty. Pracowali ramiê w ramiê w pe³nym szacunku dla siebie, wszyscy wybaczali swoim wrogom, modlitewne myœli kierowali ku Bogu. Katedra wyrasta³a z przekonania, i¿ nauka i sztuka powinny tworzyæ pomost miêdzy ludŸmi a Bogiem. Architektura, geometria i matematyka stawa³y siê praktycznym urzeczywistnieniem teologii, czyli nauki o Bogu.

W

raz z budow¹ katedry w wymiarze materialnym ros³a œwi¹tynia duchowa. Œwi¹tynia, w której œwiadomoœæ obecnoœci Boga przemienia³a ludzi na godnych mieszkañców œwi¹tyni nieba. Tu warto przytoczyæ sparafrazowane s³owa z ksi¹¿ki „Twierdza” Antoine de Saint-Exupere-

go: „Ka¿ ludziom budowaæ katedrê, a stan¹ siê braæmi”. Patrz¹c na wspania³¹ katedrê w Chartres i na Francjê, która poganieje przychodz¹ mi na myœl s³owa Jezusa wypowiedziane w trochê innym kontekœcie: „Powiadam wam: Jeœli ci umilkn¹, kamienie wo³aæ bêd¹”. Dzisiaj kamienie katedr pe³nych niegdyœ blasku œwietnoœci, zaniedbanych, sprofanowanych urz¹dzonymi w nich knajpami, sprzedanych ze wzglêdów ekonomicznych, ulegaj¹cych buldo¿erom wo³aj¹: Chrystus jest Bogiem, jest naszym Panem i Zbawc¹.

C

hrystus walczy o czystoœæ materialnej œwi¹tyni, w której wzrasta i umacnia siê œwi¹tynia duchowa. W Ewangelii na dzisiejsz¹ niedzielê czytamy: „Powypêdza³ wszystkich ze œwi¹tyni, tak¿e baranki i wo³y, porozrzuca³ monety bankierów, a sto³y powywraca³. Do tych zaœ, którzy sprzedawali go³êbie, rzek³: Zabierzcie to st¹d i z domu mego Ojca nie róbcie targowiska!” Dzisiejsza Ewangelia stawia przed nami pytanie: Czy moja œwi¹tynia jest domem Ojca? Czy ubodzy znajduj¹ w niej wspó³czucie i wsparcie, za³amani pociechê i uzdrowienie, czy pogr¹¿eni w smutku i ¿a³obie mog¹ liczyæ na moj¹ pomoc…? Czy nasza œwi¹tynia nie jest podobna do tej, w której Jezus stan¹³ z powrozem? Mo¿e w naszej œwi¹tyni zbyt wiele jest troski o w³asn¹ wygodê i bezpieczeñstwo. Mo¿e umieœciliœmy w niej Boga na obraz naszych zachcianek i wygody. Mo¿e jest to œwi¹tynia, któr¹ chcemy wykorzystaæ do zachowania swojego uprzywilejowanego statusu spo³ecznego

kres Wielkiego Postu to czas zastanowienia siê nad naszymi œwi¹tyniami. Mo¿e trzeba tak jak Chrystus wzi¹æ powróz do rêki, powiedzieæ dosyæ tego i zacz¹æ coœ zmieniaæ. Tak jak to mia³o miejsce w poni¿szej rodzinie, kiedy to wszyscy powiedzieli dosyæ tego i zaczêli zmieniaæ swój dom, a przede wszystkim samych siebie. Rok pandemii by³ bardzo trudny dla tej rodziny. Ojciec i matka pracowali przez Internet, ich dzieci tak¿e uczy³y siê internetowo. W niewielkim mieszkaniu przebywali razem 24 godziny na dobê, siedem dni w tygodniu. W domu atmosfera zgêszcza³a siê coraz bardziej. Poczucie nudy, zniecierpliwienie, k³ótnie i poczucie samotnoœci destrukcyjnie wp³ywa³y na relacje rodzinne. Pewnego dnia rodzice powiedzieli: Dosyæ tego i zarz¹dzili wspólne sprz¹tanie domu. Ka¿dego dnia wspólnie sprz¹tano jedno z pomieszczeñ mieszkania. Na koniec dnia by³a wspólnie przygotowywana kolacja, a po niej wspólne ogl¹danie ciekawego programu telewizyjnego. Kolacja, któr¹ wspólnie przygotowywali, sta³a siê dla nich „œwiêtym czasem”. Wspólne prace, piêknie wysprz¹tany dom, odœwiêtny posi³ek zaczê³y pozytywnie wp³ywaæ na cz³onków rodziny. Znowu poczuli siê szczêœliwi.

Z

apewne wszyscy dochodzimy do takiego momentu, kiedy mówimy tak jak Chrystus w œwi¹tyni „dosyæ” handlu i zysków, które zniszcz¹ œwi¹tyniê, nadszed³ czas, aby odnowiæ j¹ jako miejsce modlitwy, pokoju, mi³oœci i dobroci. To, co Jezus robi, oczyszczaj¹c œwi¹tyniê, musimy zrobiæ w naszym ¿yciu. „Doœæ” kupców, którzy kieruj¹ siê w³asnym interesem i chciwoœci¹ chc¹ nam wcisn¹æ swój oszukañczy towar. „Doœæ” „straganów”, które nachalnie proponuj¹ towary, które mo¿emy nabyæ kosztem czasu jaki powinniœmy poœwiêciæ Bogu, rodzinie, przyjacio³om. „Doœæ” bezu¿ytecznych, bezsensownych i destrukcyjnych dzia³añ, które czyni¹ nas mniejszymi ni¿ to, do czego stworzy³ nas Bóg. m

Zapraszamy na stronê Autora: www.ryszardkoper.com.pl


KURIER PLUS 6 MARCA 2021

www.kurierplus.com

5

Czy wiek mo¿e byæ czynnikiem w Twojej sprawie wypadkowej? W sprawach wypadkowych jednym z g³ównych czynników wp³ywaj¹cych na wysokoœæ odszkodowania jest wiek osoby poszkodowanej. Nie oznacza to, ¿e starsze osoby nie zas³uguj¹ na nale¿yte odszkodowanie. Jednak prawo Nowego Jorku pozwala ³awie przysiêg³ych na ograniczenie odszkodowania za ból i cierpienie osoby poszkodowanej, do statystycznej daty œmierci rocznika takiej osoby. W Nowym Jorku ka¿dy rocznik ma przyznan¹ statystycznie datê swojej „œmierci”. Jurorzy mog¹ jednak przyznaæ odszkodowanie wykraczaj¹ce poza statystyczn¹ datê œmierci, jeœli taka jest w³aœnie ich decyzja. W dzisiejszym artykule przedstawiê historiê pewnej starszej pani, która do ostatniego dnia musia³a walczyæ w s¹dzie o godziwe odszkodowanie. Do zdarzenia dosz³o na górnym Manhattanie. 89-letnia kobieta przewróci³a siê podczas remontu prowadzonego w jej mieszkaniu, po tym jak potknê³a siê o foliê malarsk¹. Kobieta z³ama³a biodro i musia³a zostaæ natychmiast przewieziona do szpitala. Jeœli Pañstwo sami stali siê ofiar¹ wypadku, lub znaj¹ kogoœ kto potrzebuje pomocy prawnej po wypadku, to zapraszamy do bezp³atnej konsultacji pod numerem telefonu 212-514-5100, emaliowo pod adresem swp@plattalaw.com, lub w czasie osobistego spotkania w naszej kancelarii na dolnym Manhattanie. Mo¿ecie Pañstwo równie¿ zadaæ nam pytania bezpoœrednio na stronie internetowej (www.plattalaw.com) u¿ywaj¹c emaila lub czatu, który jest dostêpny dla Pañstwa 24 godziny na dobê. Zawsze udzielimy Pañstwu bezp³atnej porady w ka¿dej sprawie, w której bêdziemy mogli Pañstwa reprezentowaæ.

The Platta Law Firm, PLLC 42 Broadway, Suite 1927, NY, NY 10004 www.plattalaw.com tel. 212 – 514 – 5100

Lekarze zrobili przeœwietlenia, na podstawie których stwierdzili potrzebê wykonania operacji. Konieczna by³a wymiana ca³ego stawu biodrowego. Poszkodowana musia³a spêdziæ tydzieñ w szpitalu pod opiek¹ specjalistów. Po powrocie do domu przez d³ugi czas chodzi³a na fizykoterapiê, gdzie wykonywa³a æwiczenia oddechowe i gimnastykê, polegaj¹c¹ na napinaniu miêœni ³ydek. Pomimo tych leczniczych wysi³ków, po wypadku nie mog³a siê ju¿ samodzielnie poruszaæ i prawie nie wychodzi³a z domu. Poszkodowana pozwa³a w³aœciciela i zarz¹dcê budynku oraz firmê remontow¹ o odszkodowania za doznane obra¿enia oraz ból i cierpienie. W³aœciciel i zarz¹dca byli potencjalnie odpowiedzialni za wypadek, poniewa¿ to w³aœciciel zleci³ wykonanie pewnych prac remontowych, a pracownicy zarz¹dcy wczeœniej przygotowywali mieszkanie pod remont. W znacznym stopniu do wypadku przyczynili siê równie¿ pracownicy firmy remontowej. To oni bowiem rozwiesili i przymocowali foliê do sufitu, tak ¿e ich koñcówki nawarstwia³y siê i niedbale le¿a³y na pod³odze. W³aœnie o tak¹ czêœæ pogniecionej folii potknê³a siê poszkodowana. Z kolei pozwani zgodnie twierdzili, ¿e poszkodowana potknê³a siê o dywan, a nie o foliê. Obydwie strony przedstawia³y dwie odrêbne wersje zdarzenia, w zwi¹zku z czym sprawa trafi³a do procesu. Poszkodowana zaprzeczy³a, aby potknê³a siê o dywan. Na œwiadków wezwa³a tak¿e swoj¹ córkê i ziêcia, którzy równie¿ byli w mieszkaniu podczas wypadku. Obydwoje potwierdzili wersjê poszkodowanej. Poszkodowana usi³owa³a tak¿e udowodniæ, ¿e pozwani nie dochowali nienale¿ytej starannoœci i stworzyli niebezpieczne warunki, co w efekcie by³o bezpoœredni¹ przyczyn¹ jej wypadku. Pozwani w dalszym ci¹gu utrzymywali, ¿e poszkodowana potknê³a siê o zawiniêty dywan. Notatki medyczne ze szpitala potwierdza³y jednak wersjê poszkodowanej. Mo¿na by³o z nich wyczytaæ, ¿e poszkodowana od razu mówi³a lekarzom, ¿e potknê³a siê o foliê malarsk¹.

Chcê ci powiedzieæ...

Ojciec Pawe³ Bielecki

B¹dŸ

B¹dŸ dostêpny/a, cierpliwy/a. Nie udawaj, ¿e masz wiele spraw na g³owie tylko po prostu – b¹dŸ. Usi¹dŸ, zostañ na chwilê, na d³u¿ej. W szpitalach czy w domach chorzy chc¹ porozmawiaæ o zwyczajnych, prostych, by nie powiedzieæ banalnych sprawach. ¯adnej wielkiej teologii czy wydumanych myœli. Zwyczajne bycie razem wysusza ³zy. Ewangelia mówi nam, ¿e w byciu razem uczymy siê siebie na nowo. Uczymy siê siebie na nowo z naszymi s³aboœciami, tendencj¹ do os¹dzania, do szukania dziury w ca³ym. Nasi bliscy zawsze czuj¹, gdy robi siê wokó³ nich szybko pusto, mo¿e za szybko. TY te¿ kiedyœ bêdziesz potrzebowa³ kogoœ by usiad³ blisko Ciebie… i zwyczajnie by³ z Tob¹, by mi³oœæ bliŸniego sta³a siê faktem. Wielki Post to czas czynów, a nie czas robienia wiecznie niezrealizowanych planów. Trzymaj siê dzielnie, kimkolwiek jesteœ Drogi Czytelniku!

m

Pozwana firma remontowa wezwa³a na œwiadka swego kierownika. Mê¿czyzna zezna³, ¿e widzia³ jak poszkodowana potknê³a siê o dywan, który zosta³ wczeœniej zwiniêty przez pracowników budynku. Tym sposobem, pozwany wykonawca próbowa³ wykazaæ, ¿e wy³¹cznie w³aœciciel i zarz¹dca budynku powinni ponieœæ odpowiedzialnoœæ za wypadek poszkodowanej. Po szeœciodniowym procesie ³awa przysiêg³ych wyda³a werdykt, orzekaj¹c,

¿e wszyscy pozwani byli winni. £awnicy przys¹dzili firmie remontowej 40% odpowiedzialnoœci, przydzielaj¹c pozosta³e 60% w³aœcicielowi i zarz¹dcy budynku. Poszkodowana ¿¹da³a $900,000 odszkodowania, ale otrzyma³a jeszcze wiêksz¹ kwotê. £awa przysiêg³ych przyzna³a starszej pani odszkodowanie w wysokoœci 1,050,000, w tym $450,000 za doznane oraz $600,000 za przysz³y ból i cierpienie. m

tel. (718) 349-2300, fax: (718) 349-2332 e-mail: joannagwozdzlaw@gmail.com

122 Nassau Avenue, Brooklyn, New York 11222

Nie sporz¹dzaj testamentu online! W dzisiejszych czasach gdzie wszystko dostêpne jest „online”, wiele osób probuje sporz¹dziæ dokumenty prawne takie jak testament przez internet lub korzystaj¹c z serwisu „Zrób to Sam” (Do It Yourself). Na pierwszy rzut oka wydaje siê to bardzo proste, bo wystarczy przecie¿ wype³niæ brakuj¹ce miejsca wpisuj¹c odpowiednie dane. Niestety, testament sporz¹dzony w taki sposób zazwyczaj nie jest prawid³owy, oraz nie jest najlepszym sposobem rozporz¹dzenia maj¹tkiem oraz zabezpieczenia najbli¿szych. Czy twój testament zosta³ sporz¹dzony nieprawid³owo, najprawdopodobniej nigdy siê nie dowiesz, ale twoi bliscy bêd¹ musieli zap³aciæ tego cenê. Po twojej œmierci twoi bliscy bêd¹ obci¹¿eni dodatkowymi kosztami w postaci kosztów s¹dowych, zwiêkszonych kosztów prawnych, co równie¿ wi¹¿e siê z d³u¿szym czasem trwania s¹dowego postêpowania spadkowego. Pomimo, ¿e niektóre serwisy internetowe oferuj¹ konsultacje, to ¿aden serwis internetowy nie zast¹pi porady prawnej zasi¹gniêtej u doœwiadczonego prawnika do spraw estate planning, (rozporz¹dzenia swoim maj¹tkiem na wypadek œmierci), który dok³adnie zna twoj¹ sytuacjê osobist¹ i finansowo-rodzinn¹, i zarazem lokalne statuty spadkowe i orzecznictwo, które równie¿ mog¹ wp³yn¹æ na sposób w jaki zapiszesz swoj¹ ostatni¹ wolê. W naszym biurze oferujemy pierwsz¹ bezp³atn¹ konsultacjê, aby zapoznaæ siê z osobist¹ sytuacj¹ rodzinno finansow¹ klienta w celu opracowania spersonalizowanego planu sporz¹dzenia prawnych dokumentów. Czêsto taka konsultacja sk³ania nas do przemyœleñ nad innymi problemami wynikaj¹cymi z naszej sytuacji. W wielu przypadkach po konsultacji ludzie dowiaduj¹ siê, ¿e ich ostatni¹ wol¹-testament wcale nie jest tak naprawdê „prosta”. Na przyk³ad poprzez wype³nienie pustych pól w internecie nie bêdzie mo¿liwe doradziæ osobie, czy i kiedy powinna zawrzeæ w dokumencie prowizjê, dziêki której mo¿na ochroniæ dzieci przed tym, by w wyniku na przyk³ad niespodziewanej œmierci rodzica lub

rodziców, nie trafi³y do domu dziecka czy do rodziny zastêpczej. Posiadaj¹c wczeœniej poprawnie sporz¹dzony testament, zabezpieczymy los ma³oletnich dzieci, niepe³nosprawnych, starszych osób, osób z na³ogami, problemami finansowymi czy te¿ osób korzystaj¹cych ze œwiadczeñ Medicaid. Od tego jak sporz¹dzony jest ten document bêdzie zale¿a³ ich los. Poprzez nieumyœlne i b³êdne sporz¹dzenie testamentu mo¿na wyrz¹dziæ wielk¹ krzywdê bliskim oraz nawet straciæ maj¹tek na rzecz wierzycieli. Us³uga online nie jest wiêc adekwatn¹ do us³ugi œwiadczonej podczas prywatnej konsultacji z prawnikiem. Ponadto, jeœli wartoœæ twojego maj¹tku przekracza stanowe lub federalne limity podatku od spadku, obowi¹zuje odpowiednie planowanie, które mo¿na osi¹gn¹æ dziêki odpowiedniemu sporz¹dzeniu ostatniej woli, co równie¿ znacznie wykracza poza zakres kompetencji serwisów internetowych. Jeœli masz jakieœ specjalne ¿yczenia dotycz¹ce pochówku, przekazania swojego maj¹tku w postaci nieruchomoœci, akcji lub innych inwestycji, czy kolecji obrazów, ksi¹¿ek, zegarków itp, wype³nienie pustego formularza na pewno nie bêdzie wystarczaj¹ce. Ponadto w Nowym Jorku domniemywa siê, ¿e testament sporz¹dzony pod nadzorem adwokata jest prawomocny, gdzie testament internetowy nie ma takiego domniemania wa¿noœci, co mo¿e wp³yn¹æ na proces spadkowy po œmierci. Podobnie, jeœli mamy do czynienia z nieœlubnymi dzieæmi, dzieæmi z poprzednich ma³¿eñstw b¹dŸ kolejnymi zwi¹zkami, sporz¹dzenie testamentu powinno byæ bardzo dok³adnie przemyœlane, przeanalizowane pod okiem doœwiadczonego prawnika, aby unikn¹æ jakichkolwiek niemi³ych konsekwencji dla rodziny oraz najbli¿szych. Wreszcie, dobry prawnik ds. planowania mo¿e udzieliæ porady, jak unikn¹æ procesu spadkowego ca³kowicie eliminuj¹c w ten sposób potrzebê wniesienia sprawy do s¹du o przeprowadzenie spadku. m


KURIER PLUS 6 MARCA 2021

6

Na wodzie pisane í1 Z rozmowy Bidena z prezydentem Meksyku Andreasem Lopezem Onradorem wynika, ¿e bêdzie on chcia³ od niego mniej wiêcej tego samego czego oczekiwa³ Donald Trump, czyli zatrzymywania uciekinierów zanim jeszcze przekrocz¹ granicê. Wspó³praca z Meksykiem w tej dziedzinie mo¿e nie byæ ³atwa, zw³aszcza, ¿e Obradora mo¿na uznaæ za sojusznika Trumpa. W pierwszej rozmowie z Bidenem prezydent Meksyku chwali³ ponoæ jego poprzednika. Obrador jako jeden z ostatnich zagranicznych przywódców z³o¿y³ gratulacje Bidenowi, a niedawno ograniczy³ kooperacjê z amerykañskimi s³u¿bami antynarkotykowym, po tym jak USA aresztowa³y meksykañskiego oficjela pod zarzutem handlu narkotykami. W otoczeniu Obradora panuje przekonanie, ¿e nowy amerykañski przywódca, inaczej ni¿ Trump, bêdzie czêœciej wtr¹ca³ siê w wewnêtrzne sprawy Meksyku, co ze zrozumia³ych wzglêdów napotyka tam na opór. Biden ze swej strony, tak samo jak w rozmowie z prezydentem Chin i przywódcami europejskimi, oferuje kooperacjê. Problemów na granicy z Meksykiem nie da siê oczywiœcie rozwi¹zaæ tylko przy pomocy zaklêæ, uœmiechów i obietnic wspó³pracy. Biden to wie i ma nawet opracowany ju¿ projekt szerokiej reformy imigracyjnej. Jego centralnym punktem jest legalizacja ok. 11 milionów osób ¿yj¹cych w Stanach Zjednoczonych bez papierów. Œcie¿ka do tej legalizacji ma trwaæ co najmniej osiem lat. Nielegalni imigranci przebywaj¹cy ju¿ w Stanach, po przejœciu procedury sprawdzaj¹cej pod k¹tem kryminalnej przesz³oœci i zap³aceniu podatków, otrzymaæ maj¹ pra-

Widziane z Providence...

wo do pracy. Po piêciu latach bêd¹ mogli wystêpowaæ o zielone karty, a po kolejnych trzech o amerykañskie obywatelstwo. Inaczej ni¿ inne projekty propozycja Bidena nie k³adzie nacisku na wzmacnianie granicy, tylko na usprawnienie procedur imigracyjnych. Biden chcia³by te¿ wesprzeæ najbiedniejsze kraje Ameryki Œrodkowej pomoc¹ finansow¹. Przeznaczonych na to ma byæ ok. 4 mld dolarów, w ci¹gu czterech lat. Projekt nie stawia równie¿ ograniczeñ w ³¹czeniu rodzin, co oznacza, ¿e osoby, które otrzymaj¹ zielone karty bêd¹ mog³y sprowadziæ do Stanów Zjednoczonych swoich najbli¿szych. Upraszczaj¹c, Biden mówi wiêc Meksykowi tak: na razie zatrzymujecie nielegalnych i wspó³pracujecie przy deportacjach. Jak sytuacja siê unormuje zrobimy reformê i pomo¿emy wam finansowo. Brzmi to niew¹tpliwie atrakcyjnie, ale jednoczeœnie ma³o prawdopodobnie. St¹d byæ mo¿e rezerwa prezydenta Meksyku. Jak bowiem Biden zamierza przekonaæ do reformy imigracyjnej republikanów? Jej przejœcie przez Senat, gdzie GOP ma 50 proc. g³osów jest w obecnej sytuacji politycznej praktycznie niemo¿liwe. Dziêki filibasterowi, który wymaga wiêkszoœci 2/3 g³osów do zakoñczenia debaty nad kluczowymi projektami ustaw, republikanie mog¹ blokowaæ reformê Bidena w nieskoñczonoœæ. Reasumuj¹c, nowy prezydent ma ambitne plany w ró¿nych dziedzinach i sk³ada œmia³e propozycje. Ich realizacja jest jednak na wodzie pisana. Zw³aszcza, ¿e Biden nie ma zbyt wiele czasu. Po wyborach w po³owie kadencji jego sytuacja mo¿e byæ znacznie trudniejsza.

Tomasz Bagnowski

Obserwator

Paszport dla szczepionych Po Ameryce i œwiecie kr¹¿y pomys³ wprowadzenia rz¹dowych œwiadectw dla osób szczepionych na Covid-19. Posiadacze paszportów mieliby swobodê poruszania siê w kraju i za granic¹. Wielu ludziom u³atwi³oby to normalne korzystanie z ¿ycia, a tak¿e odmro¿enie gospodarki przy zmniejszeniu ryzyka zara¿eñ. Izrael jako pierwszy wprowadzi³ paszporty antywirusowe dziêki temu, ¿e zaszczepi³ ju¿ 60 procent mieszkañców kraju. Kilka pañstw europejskich rozwa¿a wprowadzenie tych paszportów u siebie. Prezydent Joe Biden zleci³ agencjom federalnym zbadanie sprawy. Stawk¹ w grze jest szybsze otwarcie gospodarki i korzystania z restauracji, koncertów i si³owni. Jednak pomys³ paszportów antywirusowych jest kontrowersyjny dziel¹c spo³eczeñstwa i narody na szczepione i niezaszczepione. Bogatsi maj¹ du¿o szerszy dostêp do szczepieñ ni¿ ubogie kraje i warstwy spo³eczne. Przyznanie wolnoœci jednym przy ograniczeniach dla drugich powiêksza ju¿ niebezpieczne podzia³y klasowe, rasowe i narodowe. Rz¹dy bêd¹ dba³y o interes swoich obywateli wzmacniaj¹c nacjonalizmy a nie o dobro wspólne rodzaju ludzkiego. Dobrowolne obecnie szczepienia stan¹ siê praktycznie obowi¹zkowe dla pragn¹cych powrotu do normalnego ¿ycia. Wzmocni to oskar¿enia rz¹dów o tyraniê i dyskryminacjê. Biali, zamo¿ni profesjonaliœci bêd¹ mogli swobodnie chodziæ na zakupy, do restauracji i na imprezy, a kolorowi biedacy bêd¹ mogli tylko na to popatrzeæ z daleka. Jeœli równie¿ w miejscach pracy bêd¹ wymagane zaœwiadcze-

www.kurierplus.com

nia, to dyskryminacja klasowa i rasowa obejmie tak¿e sferê zatrudnienia. Szczepionki na Covid-19 s¹ na ogó³ rozprowadzane w krajach dosyæ bogatych, ¿eby je zakupiæ lub wyprodukowaæ. Kraje biedne bêd¹ musia³y poczekaæ dwa lub trzy lata na podobn¹ skalê uodpornienia. Ich mieszkañcy mniej podró¿uj¹ za granicê, ale i chodzi o miliardy ludzi, którzy maj¹ pieni¹dze na podró¿e, lecz nie maj¹ dostêpu do szczepieñ. Niektóre biedne kraje ¿yj¹ce z turystyki zagranicznej bior¹ pod uwagê sprawdzanie paszportów. Tajlandia zapowiedzia³a, ¿e ma nadziejê wprowadziæ kontrole latem tego roku. Ale eksperci nalegaj¹, by rz¹dy poczeka³y na ustalenie miêdzynarodowych regu³ wobec paszportów dla unikniêcia chaosu w ruchu turystycznym. W Ameryce w mediach spo³ecznoœciowych organizuje siê ruch antyszczepionkowy wykorzystuj¹c fa³szywe informacje. S¹ to jednak marginalne grupy. Znacznie wiêksza czêœæ Amerykanów, oko³o jednej trzeciej, g³ównie wyborców partii republikañskiej, jest tylko powœci¹gliwa. Od ich postawy zale¿y, czy Stany Zjednoczone uzyskaj¹ tak zwan¹ „odpornoœæ stadn¹”. Przed wprowadzeniem paszportów trzeba zdecydowaæ, czy dla ich uzyskania wystarczy jedna doza szczepionki czy dwie? Czy uznaje siê tak¿e szczepionki produkcji chiñskiej i rosyjskiej? Czy dopuœciæ zwolnienia ze szczepionki z racji religijnych lub medycznych i mimo zwolnienia wystawiæ paszport? Czy pewne aktywnoœci bêd¹ zastrze¿one tylko dla posiadaczy paszportów do czasu odpornoœci stadnej w kraju, czy raczej na zawsze? – pyta „The New York Times”. m

Kazimierz Wierzbicki

Przyspieszone wybory ?

W dalszym ci¹gu trwaj¹ konflikty wewn¹trz rz¹dowego obozu Zjednoczonej Prawicy. Sporo komentarzy wywo³a³a niedawna dymisja wiceministra aktywów pañstwowych Janusza Kowalskiego reprezentuj¹cego Solidarn¹ Polskê, który ostatnio krytycznie odnosi³ siê do kierownictwa PiS i sugerowa³ mo¿liwoœæ koalicji swego ugrupowania z Konfederacj¹. Kowalski skomentowa³ opublikowany przez PAP wywiad z Jaros³awem Kaczyñskim, w którym prezes PiS stwierdzi³, ¿e Polska stoi przed ogromn¹ szans¹, ale ¿eby j¹ wykorzystaæ potrzebna jest jednoœæ Zjednoczonej Prawicy a kto rozbija t¹ jednoœæ, ten dzia³a przeciwko Polsce. Stwierdzi³ te¿: „Kiedy Zjednoczona Prawica mówi jednym g³osem, kiedy wybiera najlepszych kandydatów, (...) to wygrywamy”. Jednoczeœnie ostro skrytykowa³ akceptacjê rz¹du Mateusza Morawieckiego dla polityki klimatycznej Unii Europejskiej. Wed³ug Kowalskiego jest to niezgodne z programem wyborczym Zjednoczonej Prawicy z 2019 r. i spowoduje wysok¹ podwy¿kê cen energii elektrycznej i ogrzewania. By³y wiceminister odniós³ siê tak¿e do ewentualnej koalicji z Konfederacj¹ mówi¹c: „W œwiecie wartoœci, który jest nam bliski, w œwiecie dotycz¹cym zalewu lewactwa ze strony UE mamy wiele wspólnych wartoœci. Pamiêtajmy, ¿e dzisiaj musimy wszêdzie szukaæ sojuszników”. * Przy utracie chocia¿by kilku pos³ów z ugrupowañ koalicyjnych, gabinet Morawieckiego stanie siê rz¹dem mniejszoœciowym i straci zdolnoœæ efektywnego sprawowania w³adzy. W tej sytuacji przedterminowe wybory parlamentarne stan¹ siê ca³kiem realne. Jednak ich wynik nie musi byæ korzystny dla Zjednoczonej Prawicy. PiS mo¿e liczyæ na swój ¿elazny elektorat, który reprezentuje nie wiêcej ni¿ 35 proc. potencjalnych wyborców. Jest to za ma³o do samodzielnego rz¹dzenia. Przypomnijmy, ¿e w roku 2019 koalicja rz¹dowa uzyska³a ponad 43 proc. g³osów. Obecnie czêœæ osób, które g³osowa³y wtedy na partiê Kaczyñskiego mo¿e udzieliæ poparcia Koalicji Polskiej (PSL + Kukiz) lub Polsce 2050 Szymona Ho³owni. Te dwa ugrupowania mog¹ przyci¹gn¹æ wyborców o pogl¹dach centrowo-prawicowych i zaj¹æ miejsce pomiêdzy PiS-em i PO. Nawet je¿eli rz¹d Morawieckiego przetrwa do wyborów w 2023 r. to jego szanse na ponowne objêcie w³adzy bêd¹ niewielkie. Wszystko wskazuje na to, ¿e panuj¹ca epidemia poci¹gnie za sob¹ recesjê gospodarcz¹. Mniej wiêcej za rok lub wczeœniej mo¿na siê spodziewaæ powa¿nego wzrostu bezrobocia i inflacji. Mówienie wtedy, ¿e w innych krajach Europy jest gorzej ni¿ w Polsce nie wystarczy. * Rz¹dowi zarzuca siê równie¿ niezbyt efektywne dzia³anie w walce z epidemi¹ ko-

ronawirusa. Premier Morawiecki popiera ogólnie politykê lockdownu i wydaje siê podzielaæ opiniê g³ównego doradcy do spraw COVID-19 prof. Andrzeja Horbana. Czêœæ mediów twierdzi, ¿e dewiz¹ Horbana jest: „Zdemolowaæ kraj, ale zwalczyæ epidemiê”. W ubieg³ym tygodniu zanotowano wzrost zachorowañ na koronawirusa. Najwiêkszy wskaŸnik zaka¿eñ wyst¹pi³ w województwie warmiñsko-mazurskim. Rz¹d zamyka tam hotele, kina, teatry, centra handlowe i obiekty sportowe. Uczniowie pierwszych trzech klas wróc¹ do nauki zdalnej. Decyzja o powrocie do restrykcji zaskoczy³a lokalnych samorz¹dowców. Burmistrz Miko³ajek, znanej miejscowoœci wypoczynkowej, oœwiadczy³, ¿e nie podporz¹dkuje siê nakazom lockdownu i zaznaczy³: „Rz¹d nie patrzy racjonalnie. Otwiera i zamyka. Jedyne co mogê teraz zrobiæ, to stan¹æ przeciwko sanepidowi. Nikomu nie zaka¿ê dalszej dzia³alnoœci”. Samorz¹dowiec doda³, ¿e jedynym lokalnym przemys³em jest turystyka. * Mija kolejna rocznica studenckiej rewolty w roku 1968. 8-go marca 1968 r. by³ pi¹tek. Tego dnia by³em razem ze studentami Warszawy na dziedziñcu Uniwersytetu. Protestowaliœmy przeciwko zdjêciu „Dziadów” Mickiewicza ze sceny Teatru Narodowego oraz przeciwko aresztowaniu studentów i ich relegowaniu z uczelni. Wkrótce po rozpoczêciu zgromadzenia na teren uniwersytetu wjecha³y autokary z tak zwanym aktywem robotniczym stolicy. Byli to w wiêkszoœci têdzy panowie w skórzanych kurtkach i kapeluszach. Nie wiedzieliœmy, ¿e pod tymi kurtkami maj¹ ukryte gumowe pa³ki. Aktyw zacz¹³ rozpychaæ m³odzie¿ krzycz¹c jednoczeœnie: „Uczcie siê a nie rozrabiajcie!”. T³um studentów uda³ siê pod siedzibê rektora skanduj¹c: „Konstytucja!” oraz „Demokracja!”. Wkrótce na tarasie budynku ukaza³ siê prorektor uczelni Zygmunt Rybicki i oznajmi³, ¿e bêdzie rozmawiaæ tylko z aktywem. Odpowiedzia³y mu okrzyki: „Aktyw w wiêzieniu!”. Jednak po chwili kilku studentów uda³o siê na rozmowy. Po kilkunastu minutach oznajmiono, ¿e w poniedzia³ek odbêdzie siê spotkanie studentów z w³adzami uczelni. Wiec w³aœciwie siê koñczy³. Aktyw wsiada³ do autokarów, a studenci zaczêli siê rozchodziæ. Wtedy w g³ównej bramie ukaza³ siê oddzia³ ZOMO-wców w he³mach i z pistoletami typu ka³asznikow na plecach. Widocznie komuœ zale¿a³o aby wiec nie zakoñczy³ siê spokojnie. Dla osobników w kapeluszach by³ to jakby sygna³ do akcji. Szybko wyci¹gnêli pa³ki i zaczêli ok³adaæ nimi m³odzie¿. Wraz z du¿¹ grup¹ studentów znalaz³em siê w budynku Wydzia³u Biologii. Aktywiœci wdarli siê jednak do œrodka. Broniliœmy siê, czym siê da³o, najczêœciej krzes³ami. To zmusi³o pa³karzy do ust¹pienia. Nazajutrz ruszy³a siê Politechnika. Zamieszki i starcia z milicj¹ w okolicach uczelni trwa³y kilka godzin. W ci¹gu nastêpnych dni manifestacje studenckie objê³y prawie wszystkie oœrodki akademickie w kraju. Po dwóch czy trzech tygodniach w³adza zdo³a³a st³umiæ protest. Setki studentów znalaz³o siê w wiêzieniach. Wielu pozbawiono mo¿liwoœci kontynuowania nauki. Niektórych wcielono do wojska. Studencki Marzec’68 by³ swojego rodzaju chrztem bojowym dla tysiêcy m³odych ludzi. Pod koniec lat 70. niektórzy z nich w³¹czyli siê w dzia³alnoœæ opozycji demokratycznej, a w roku 1980 tworzyli ruch „Solidarnoœci”. m


KURIER PLUS 6 MARCA 2021

www.kurierplus.com

7

Kartki z przemijania Moja kurkumówka na lawendowym miodzie jest doprawdy pyszna. Ju¿ sam jej widok polepsza mi humor a po ka¿dym kieliszku jest mi lepiej. Po siódmym wszystkich lubiê a po dziesi¹tym niektórych nawet kocham. Po nastêpnych niczego nie mam nikomu za z³e i chcia³bym wszystkie relacje i sytuacje miêdzyludzkie zamieniæ w sielankê. Nie zawsze mi siê to udaje, bo z niektórymi osobnikami nawet po kilku g³êbszych nie jest mi po drodze, tyle¿ politycznie, co ideologicznie. Odsuwam siê równie¿ od radyka³ów, fanatyków i nienawistników wszelkiej maœci. Im bli¿ej dna, tym silniej wyje we mnie ¿al za utracon¹ m³odoœci¹ i czasem bezpowrotnie minionym, acz nie straconym. Czujê wówczas, ¿e mam duszê. Podobnych wra¿eñ doznajê popijaj¹c œliwowicê paschaln¹, czyli cudown¹ pesachówkê, zwan¹ potocznie pejsachówk¹. Niestety z racji 70. procentowej mocy nie mo¿na jej sprowadzaæ do USA. Tak mi jej brak t³umacz¹ pracownicy sklepów monopolowych. Ku mojemu zasmuceniu nie ma w Stanach tak¿e orzechówki, pieprzówki i pio³unówki. Muszê tedy robiæ je sam ze spirytusu, o czym niedawno pisa³em. Nalew pieprzowy mam od zakolegowanego naukowca z Politechniki Warszawskiej. Spoks – jestem koneserem wódek, ale nie oznacza to, ¿e jestem alkoholikiem. Pijê je okazjonalnie, próbuj¹c i porównuj¹c ze sob¹ najró¿niejsze smaki ze œwiata, nie wy³¹czaj¹c chiñskich wódek ze ¿mij¹ w butelce. Ciekawoœæ w tej mierze a¿ mnie rozpiera. W moich indywidualnych degustacjach domowych najczêœciej wygrywaj¹ wódki polskie. Tak¿e te pêdzone cichaczem m.in. przez zakonników, z którymi jestem w niez³ych kontaktach i konszachtach. Ale miewaj¹ one niez³e konkurencje, równie¿ w Ameryce, m.in. w postaci wódek z serii „Three Bitches”, produkowanych z pszenicy przez firmê Manatawny Still Works. Liczba moich kompanów do degustacji wódecznoœci ostatnio siê zmniejszy³a, bo wiêkszoœæ rodaków pije teraz g³ównie piwa i wina. I o dziwo wcale nie bije w tym europejskich rekordów! Nie bije ich równie¿ w piciu trunków wysokoprocentowych, co mnie niezmiernie cieszy.

Tydzieñ na kolanie Poniedzia³ek. 1 marca. „Dziœ 10-ta rocznica œmierci Joli Brzeskiej. Zostawi³a na stole kurczaka na rosó³ i niewypakowan¹ z siatki w³oszczyznê. Wywieziono j¹ do Lasu Kabackiego, oblano benzyn¹, spalono ¿ywcem w³aœnie tego dnia, który po raz pierwszy obchodzono jako Narodowe Œwiêto ¯o³nierzy Wyklêtych. By³a bowiem Jola Brzeska ostatni¹ Wyklêt¹ – ostatni¹ broni¹c¹ mówienia prawdy. Mia³a siê spaliæ doszczêtnie, mia³o po niej nic nie zostaæ, mia³a byæ bez grobu – tak jak Wyklêci. Jej œmieræ – i ich œmierci – powoli przedziera³y siê do spo³ecznej œwiadomoœci” pisze Andrzej Kozicki o Joli Brzeskiej. Walczy³a z bezwglêdnymi deweloperami w Warszawie, którzy bezwglêdnie usuwali lokatorów, aby wyburzaæ domy i budowaæ na ich miejscu apartamentowce. Zamordowana. Przez nieznanych do tej pory sprawców. Oczywista oczywistoœæ pomimo tylu lat Dobrej Zmiany... Wtorek Kiedy upada³a komuna, wkraczaliœmy w nowe czasy – w tym 1989 r. – z ¿yw¹ wiar¹ w wolne media. Z wiar¹, ¿e dziennikarstwo s³u¿y dobru wspólnemu, tropieniu i wyjaœnianiu rzeczy „z³ych”, jest upomi-

Andrzej Józef D¹browski

Po tej stronie Wielkiej Sadzawki wysokie procenty dobrze mi siê spo¿ywa³o m.in. ze œp. Zofi¹ G³odowsk¹, autork¹ Kuriera, która widzia³a jeno z prawa. Lewe oko mia³a stale zamkniête i nie udawa³o mi siê go otworzyæ. Ani trochê. K³óciliœmy siê zatem nieustannie i trzeba by³o od czasu do czasu wypijaæ fajkê pokoju, by jakoœ koegzystowaæ dalej. Nie by³o to ³atwe, bo pomagaj¹c mi w adiustowaniu artyku³ów, czy zastêpuj¹c mnie na stanowisku redaktora naczelnego „G³osu”, Zosia tak poprawia³a teksty, ¿eby przerobiæ je na jeszcze bardziej prawicowe. Zaczyna³a od swoich, ma siê rozumieæ, które wyd³u¿a³a w nieskoñczonoœæ. Mimo, ¿e nie zgadzaliœmy siê niemal w niczym, przyjaŸñ kwit³a w najlepsze przez kilka ³adnych lat. Mo¿na chyba powiedzieæ, ¿e nieustanny spór by³ jej istot¹. Czasem przychodzi³ mi w sukurs by³y ma³¿onek Zosi i do³¹cza³ siê do tych wysokoprocentowych fajek pokoju, trzymaj¹c moj¹ stronê. Nigdy nie wiedzia³em, czy rzeczywiœcie trzyma ze mn¹ sztamê, czy tylko chce rozjuszyæ by³¹ ma³¿onkê, u boku której przeszed³ piek³o, jak niezmiennie zapewnia³ po którymœ kieliszku. Zosia nie uznawa³a innych alkoholi, krom polskiej wódki narodowej, czym wprowadza³a w konfuzjê redakcjê owego „Kuriera Plus”, dbaj¹c¹ g³ównie o whisky dla redaktora Czes³awa Karkowskiego i wina dla wysoko postawionych goœci. Gwoli prawdy, trzeba powiedzieæ, ¿e Zosia tê polsk¹ wódkê narodow¹ pi³a z umiarem, metod¹: trzy szybkie, dwa wolne, reszta co pó³ godziny, albo i rzadziej. Nigdy nie by³a wstawiona. W tym wzglêdzie mog³em liczyæ na owego by³ego mê¿a. Owszem, inteligentny by³ z niego ch³op, acz spiskowe teorie trzyma³y siê go nadzwyczaj mocno. Dobre podniebienie dla polskich wódecznoœci ma równie¿ Jagoda Przybylak, nestorka polskiej fotografii artystycznej i arystokratka z Wo³ynia. Wprawdzie pije je tylko w naparstkach i w iloœciach œladowych, ale zna siê na rzeczy, jak ma³o kto. Przy ognistych ³ykach ojczyzny przegadaliœmy sporo istotnych tematów m.in. o sztuce najnowszej, któr¹ Jagoda rozumie o wiele lepiej ni¿ ja. Urz¹dza³em w jej kuchni zaduszki, jako ¿e po wódce przychodz¹ do mnie czasem duchy i wychodz¹ ze mnie dybuki. Wspomnieniom nie by³o koñca, ale i teraŸniejszoœæ nie le¿a³a od³ogiem, bowiem nestorka lubi byæ dobrze poinformowana i trzyma rêkê na pulsie. W tej¿e kuchni cudownie degustowa³o siê polskie procenty narodowe w towarzystwie profesor Beaty Szpury, znanej malarki i ilustratorki oraz profesor Gra¿yny Niezgody wyk³adaj¹cej matematy-

naniem siê za s³abszymi i tymi, którzy mniej mog¹, zw³aszcza wobec skorumpowanej w³adzy. Po ponad trzydziestu latach, Anno Domini 2021 ju¿ pora chyba uznaæ, ¿e to by³y naiwne mrzonki. Dziennikarstwo i media sta³y siê (zawsze by³y, tylko myœmy w tej komunie s³abo o tym wiedzieli, ¿e „na Zachodzie” jest podobnie?) narzêdziami w promowaniu i wype³nianiu interesów w³aœcicieli, którymi dzisiaj s¹ z regu³y wielkie, miêdzynarodowe korporacje. I nie chodzi o ¿adne etyki, s³u¿enie spo³eczeñstwu, „pisanie prawdy”, ale rzeczy najbardziej prozaicznie: o robienie kasy i wp³yw na tych, od których jeszcze wiêksza kasa do zarobienia jest zale¿na. Oczywiœcie s¹ tam ró¿ne uniwersytety, gdzie ucz¹c etyki dziennikarskiej, warsztatu, s¹ Pulitzery i inne nagrody, „Dziennikarze bez granic” czy jak tam, ale generalnie to margines, który ginie w starciu z W³aœcielami, medialnymi korpami, zarz¹dzaj¹cymi robieniem kasy mened¿erami i bêd¹cych u nich na ³asce („Nie podoba siê? Pakuj siê, mam piêciu na twoje miejsce” to s³ychaæ czêsto, szczególnie w Polsce) redaktorami i reporterami. Pandemia i wywo³ana ni¹ wszechœwiatowa panika tylko powoduje domkniêcie procesu. Od kilku lat giganty Big Tech, zabieraj¹c reklamy w internecie, pogorszy³y sytuacjê finansow¹. W mediach coraz mniej pieniêdzy i coraz trudniej je zarobiæ. A aby je zarobiæ, trzeba zwiêkszaæ „klikalnoœæ” w necie albo „ogl¹dalnoœæ” w telewizji. A tutaj – obok tradycyjnej pupy („sex always sells”), krwi i strachu – ostatnio (wielki wp³yw mediów spo³ecznoœciowych), op³aca siê wsuwaæ treœci „to¿samoœciowe”,

kê w New York City College of Technology. Obie panie maj¹ cudowne poczucie humoru i dystans pomagaj¹cy widzieæ w³aœciw¹ miarê rzeczy. Obie te¿ czuwaj¹ nad nasz¹ nestork¹, dbaj¹c by nie brakowa³o jej ptasiego mleka. A miêdzy jednym ptasim mleczkiem a drugim próbujemy monopolkê Baczewskiego i inne spirytualia, porównuj¹c wra¿enia i wznosz¹c toast za zdrowie pani domu. Czasem pomaga nam w próbowaniu córeczka chrzestna Jagódki – Urszula A. – ceniona prawniczka i wielce inteligentna osobniczka. W próbowaniu – podkreœlam dla jasnoœci obrazu, bo wszystkie trzy ladies znaj¹ umiar, w przeciwieñstwie do mnie. Ale luzik – upijam siê sporadycznie. Dwa, trzy razy w roku. Ostatnio zwali³y mnie z nóg sylwestrowe szampany, którymi poprawia³em wra¿enia po wypiciu sporej iloœci rodzimej wódki „1405”. Dobrymi procentami nie gardzi równie¿ Malena Zawadzka, nasza nie ca³kiem naiwna malarka naiwna. By³a ziemianka. Pije malutko, na tzw. rozruch, ale ze znawstwem. Byle czym jej nie zaimponujesz. Z ni¹ zawsze mam ciep³e tematy, jak nie wspomnieniowo-rodzinne, to towarzysko-œwiatopogl¹dowe. Po kilku kieliszkach dusza Maleny wydaje mi siê jeszcze bardziej przejrzysta ni¿ na sucho. A po kilkunastu widzê w niej Hanê z „Nocy iguany” – dramatu Tennessee Williamsa. Z mêskich kompanów do kieliszka dobrze mi siê degustuje z Heniem Talibem, udomowionym s¹siadem z East Village. Wprawdzie zna siê on g³ównie na winach, ale czasem z ciekawoœci próbuje moje wysokoprocentowe spirytualia. Nie lubi kminkówki i imbirówki, chwali natomiast pieprzówkê. I w rzeczy samej, zazwyczaj nieŸle mi ona wychodzi. Wszelkie dolegliwoœci ¿o³¹dkowe ustêpuj¹ po niej na ten tychmiast. Ostatnio jednak nie degustujemy, bo Henio przeszed³ na PiSlam i sta³ siê bezkrytycznym zwolennikiem kaczyzmu. Marzy mu siê wprowadzenie stanu koœcielnego na obszarze ca³ej Polski. O wszystko, co z³e oskar¿a lewaków, widzi ich wszêdzie i niemal w ka¿dym. Henio jest tak¿e zapiek³ym Trumpist¹ i uwa¿a, ¿e ostatnie wybory prezydenckie zosta³y sfa³szowane przez tych¿e lewaków. Spiskuj¹cych ma siê rozumieæ. Masoni te¿ s¹ podejrzani. I to nie tylko w tej mierze. Trudno mi w tej sytuacji stukaæ siê z nim kieliszkiem. Nawet tym z pieprzówk¹.

$

Jan Himilsbach – „Picie wódki jest wprowadzaniem elementu baœniowego do rzeczywistoœci”. m

które najlepiej pasuj¹ dwóm naparzaj¹cym siê w ka¿dym kraju politycznym plemionom prawaków i lewaków. Trwa wiêc nawalanka, kto komu dogodzi³, kto w kogo czym „uderzy³” a kto u¿y³ „celnej riposty”. W ostatnich czasach prawactwo w mediach amerykañskich w odwrocie, bo media – tak jak wczeœniej uniwersytety i coraz czêœciej Big Biznes – s¹ zainfekowane lewack¹ ideologi¹ Woke (Przebudzenie), która polega na wyznawaniu jedynie s³usznej wiary w Postêp i... skutecznym uciszaniu tych, którzy siê z tym nie zgadzaj¹ (tzw. cancel culture). O wielkim Ludowym Froncie Narodowym Zjednoczonych Mediów przeciw „z³emu” prezydentowi Donaldowi Trumpowi, a potem wykluczeniu go z wszelkich platform mediów spo³ecznoœciowych, wszyscy wiemy. A skoro zrobili to jemu, to co dopiero mog¹ zrobiæ nam, ma³ym ¿uczkom, którzy nie wierzymy we wszystko to, co mówili w CNN albo „New York Timesie”? Zreszt¹ cancel culture – jak ka¿de fa³szywe bóstwo – wci¹¿ potrzebuje ofiar ca³opalnych. Trump out, inni prawacy te¿ zneutralizowani, czas na ofiary wœród tych, którzy nie przebudzili siê dostatecznie szybko i na czas. Nie wierzycie? Oto „New York Times”, gazeta szczycz¹ca siê byciem tzw. paper of record, wywali³a w³aœnie na zbity pysk reportera z... 45-letnim sta¿em, g³ównego specjalistê od pandemii, który za pisanie o COVID-19 w ostatnim roku, by³ pewniakiem niemal do Pulitzera. Za co – zapytacie Pañstwo? No nie za prawicowe pogl¹dy, bo takich nie mia³ i tacy ju¿ dawno w „Timesie” nie pracuj¹. Posz³o o wypowiedŸ, a w³aœciwie u¿ycie jednego s³owa,

obraŸliwego i rasistowskiego s³owa, zreszt¹ nie jako obelgi ale poprzez zacytowanie go. Dosz³o do tego dwa lata temu, w czasie wycieczki z uczniami szko³y œredniej w Peru, w okolicznoœciach w ogóle nie zwi¹zanych z prac¹ reportera. Ot, nastoletnie zlewicowane „œnie¿ynki” (z ekskluzywnego ogólniaka za który rodzice p³ac¹ 60 tysiêcy dolców za rok szkolny), po dwóch latach przypomnia³y sobie tê „traumê” i donios³y do „Timesa”. A tam... Armageddon, korporacyjne dochodzenie i wywalenie. Nie pomog³o 46 lat pisania, g³ównie specjalistycznego o epidemiach – dziennikarz musia³ odejœæ, bo „obrazi³” i „straumatyzowa³” parê ma³olat. O czasy, o media... Œroda Gubernator Teksasu zdecydowa³: od œrody, 10 marca, ca³y stan „w stu procentach otwarty”. Koniec z lockdownem, wszystkie biznesy mog¹ dzia³aæ swobodnie, nie bêdzie nawet obowi¹zku noszenia masek. Podobnie w stanie Mississippi. Do³¹czy³y one do Florydy, gdzie równie¿ ¿ycie toczy siê z bardzo nik³ymi pandemicznymi restrykcjami. Wszystko dlatego, ¿e spada iloœæ zara¿eñ a i proces szczepienia przebiega sprawnie. I oto mamy now¹ liniê podzia³u: dwa wielkie stany rz¹dzone przez Republikanów (Teksas i Floryda), kontra media i Demokraci. Przekonanie, ¿e nie mo¿na wszystkiego trzymaæ „zamkniêtym” w nieskoñczonoœæ kontra zwolennicy czekania i dalszego przestraszania. Kto ma racjê? Szybko siê oka¿e. Od wyniku zale¿y, nie bojê siê tego napisaæ, kto bêdzie rz¹dzi³ w ca³ej Ameryce...

Jeremi Zaborowski


Nr 212

Nowy Jork

6 marca 2021

Hieronim Dekutowski "Zapora" – niez³omny cichociemny „Odra”, „Re¿u”, „Stary”, „Henryk Zagon”, „Mieczys³aw Pi¹tek”, „Zapora” Hieronim Dekutowski. Najbardziej znany i poszukiwany przez szwadrony NKWD i UB legendarny dowódca oddzia³ów partyzanckich Armii Krajowej i zrzeszenia „Wolnoœæ i Niezawis³oœæ” na LubelszczyŸnie. ¯o³nierz niez³omny, przyk³ad wiernoœci i oddania OjczyŸnie. Kawaler Orderu Odrodzenia Polski, Krzy¿a Virtuti Militari, Krzy¿a Walecznych. Hieronim Dekutowski, rocznik 1918 r., by³ w Tarnobrzegu harcerzem dru¿yny im. Jana Henryka D¹browskiego i cz³onkiem Sodalicji Mariañskiej. Podczas wojny obronnej 1939 r. jako ochotnik, 17 wrzeœnia po przekroczeniu granicy z Wêgrami, zosta³ internowany. Po ucieczce z obozu przedosta³ siê do Francji. W Camp de Coetquidan wst¹pi³ do Polskich Si³ Zbrojnych na Zachodzie pod dowództwem francuskim, przydzielony do 7 kompanii 4 Pu³ku Piechoty 2 Dywizji Strzelców Pieszych. Od 15 grudnia kszta³ci³ siê w szkole podoficerskiej i Szkole Podchor¹¿ych Piechoty w Camp de Coëtquidan i 15 marca 1940 r. zosta³ awansowany na stopieñ starszego strzelca podchor¹¿ego. Po upadku Francji wraz z grup¹ ¿o³nierzy w czerwcu 1940 r. zosta³ ewakuowany drog¹ morsk¹ do Wielkiej Brytanii. Otrzyma³ przydzia³ do I Brygady Strzelców. Na pocz¹tku 1941 r. ukoñczy³ z wyró¿nieniem Szko³ê Podchor¹¿ych Piechoty w Dundee w Szkocji. Tam te¿ 24 kwietnia 1942 r. zg³osi³ siê ochotniczo do s³u¿by w kraju. Po ukoñczeniu specjalistycznych kursów: dywersyjno-minerskiego, strzeleckiego, fi-

Hieronim Dekutowski w polskich si³ach zbrojnych na zachodzie, 1946 r.

Hieronim Dekutowski, lata szkolne.

zycznego, taktyki dzia³alnoœci dywersyjnej i spadochronowego, 4 marca 1943 r. zosta³ zaprzysiê¿ony jako „cichociemny” i mianowany kapralem podchor¹¿ym. Otrzyma³ wówczas fa³szywe dokumenty na nazwisko Henryk Zagon i przyj¹³ pseudonim „Zapora”. Dwa dni póŸniej zosta³ przeniesiony do Sekcji Szkolnej Oœrodka Radiowego Sztabu Naczelnego Wodza. Po zakoñczeniu szkoleñ pp³k dypl. Micha³ Protasiewicz wystawi³ mu nastêpuj¹c¹ ocenê: „Bardzo energiczny i pojêtny. Bardzo ambitny. Dobry wp³yw na otoczenie. Zdolnoœci organizacyjne i dowódcze du¿e. ¯yciowo ma³o wyrobiony, raczej m³odzieñczy. Spokojny, ma³omówny. Dyscyplina i lojalnoœæ s³u¿bowa – du¿a. Patriotyzm bardzo du¿y. Ogólnie dobry. Nadaje siê na stanowisko oficerskie”. W nocy z 16 na 17 wrzeœnia 1943 r., w ramach operacji o kryptonimie „Neon 1”, zosta³ zrzucony do Polski na placówkê „Garnek” w okolice Wyszkowa. Lot z Anglii Halifaxem BB-378 „D”, nale¿¹cym do Dywizjonu RAF trwa³ 12 godzin i 30 minut. Po wyl¹dowaniu zosta³ awansowany na podporucznika. Jeszcze tego samego dnia przedosta³ siê do Warszawy, sk¹d po niezbêdnej aklimatyzacji w pierwszej po³owie paŸdziernika 1943 r., zosta³ przydzielony do Kedywu Okrêgu AK Lublin. Pocz¹tkowo s³u¿y³ w dzia³aj¹cym w lasach zwierzynieckich oddziale ppor. Tadeusza Kuncewicza „Podkowy” ale na ju¿ pocz¹tku stycznia 1944 r. obj¹³ dowództwo Oddzia³u Dyspozycyjnego Kedywu i Komendy Kedywu Inspektoratu Rejonowego AK Lublin-Pu³awy. W³adys³aw Si³a-Nowicki, powojenny prze³o¿ony Dekutowskiego, w swoich wspomnieniach zapisa³: „Wkrótce zyska³ opiniê wybitnego dowódcy. Cechowa³a go odwaga, szybkoœæ decyzji a jednoczeœnie ostro¿noœæ i ogromne poczucie odpowiedzialnoœci za ludzi. Znakomicie wyszkolony w pos³ugiwaniu siê broni¹ rêczn¹ i maszynow¹, niepozorny, ale obdarzony wielkim czarem osobistym umia³ byæ wymagaj¹cy i utrzymywa³ ¿elazn¹ dyscyplinê w podleg³ych mu oddzia³ach, co w po³¹czeniu z umiarem i trosk¹ o ka¿dego ¿o³nierza zapewnia³o mu u podkomendnych

ogromny mir. Nazywali go „Starym”, choæ nie mia³ jeszcze trzydziestu lat”. ¯o³nierze ubóstwiali komendanta. U³o¿yli piosenkê o swoim dowódcy: W forcie „Zapora” na szczycie góry, Komendant dzielny huf trzyma. Choæ stary diabe³ rozsadza³ mury, Na partyzantów siê z¿yma³. Lecz, ¿e tam same zuchy wartuj¹, Wiêc nawet czart im pomaga. A wrogi wokó³ wiedz¹ i czuj¹, Co partyzancka odwaga. Pierwsza dru¿yna w s³u¿bie i boju, Ca³¹ za³og¹ fortu „Zapora”. Gdy tr¹bki polskie rozbrzmia³y, Do akcji stale wodzi z wieczora, Dzielny porucznik nasz ma³y. My za nim pójdziem w najkrwawsze boje, Na ustach z imieniem Boga. ProwadŸ „Zaporo” oddzia³y swoje, Bo my nie wiemy – co trwoga. W terenie, dla ludnoœci Lubelszczyzny, reprezentowa³ w³adzê s¹downicz¹ i wykonawcz¹. Mieszkañcy wsi wiêksz¹ wagê przywi¹zywali do jego poleceñ, ni¿ do poleceñ ludowej w³adzy. Ulegali jego autorytetowi. Ludzie szukali go i prosili o ferowanie wyroków, godzenie zwaœnionych. „Zapora” broni³ mieszkañców przed bandytami. Po prostu panowa³ w terenie. Charyzma, któr¹ w sobie nosi³, czyni³a cuda. Mia³ wielki dar kontaktów miêdzyludzkich, u³atwiaj¹cy mu wspó³¿ycie z otoczeniem wiejskim. W okresie od stycznia do lipca 1944 r. na terenie powiatów lubelskiego i pu³awskiego 200-osobowe oddzia³y podleg³e „Zaporze” przeprowadzi³y 83 akcje bojowe i dywersyjne wymierzone w niemieckiego okupanta. „Zapora” bra³ udzia³ w akcji „Burza” na LubelszczyŸnie, po czym bezskutecznie próbowa³ iœæ na pomoc walcz¹cej Warszawie. Rozkazem Naczelnego Wodza z 30 paŸdziernika tego roku, awansowano go do stopnia podporucznika rezerwy. Otrzyma³ przydzia³ do Kedywu Okrêgu AK „Lublin”. Kwaterowa³ w rejonie Hoszni Ordynackiej, sk¹d przeprowadzi³ kilka udanych akcji, nie tylko os³aniaj¹cych lud-

Hieronim Dekutowski, 1940 r.

noœæ Zamojszczyzny, ale nawet – noc¹ z 4 na 5 grudnia – spacyfikowa³ wieœ Ìrebce pod Szczebrzeszynem, zabijaj¹c kilku niemieckich kolonistów. W partyzanckich kryjówkach przechowywa³ i uratowa³ wielu ¯ydów, œciganych przez Niemców, przeprowadzi³ te¿ wiele akcji likwidowania konfidentów. Nastêpnie obj¹³ dowództwo skadrowanej 4. kompanii w 9. Pu³ku Piechoty Legionów AK w Inspektoracie Rejonowym AK „Zamoœæ”. Atakowa³ uzbrojone wsie niemieckich osadników, walczy³ z wojskiem, likwidowa³ niemieckich konfidentów, pomaga³ ukrywaj¹cym siê ¯ydom, zwalcza³ bandytyzm. „Zapora” by³ bardzo powa¿any przez podkomendnych. Starannie planowa³ wszystkie swoje dzia³ania i przeprowadza³ akcje przy minimalnych stratach w³asnych, co ¿o³nierze potrafili doceniæ. „Przede wszystkim by³ bardzo stanowczy i konsekwentny, potrafi³ wiele rzeczy przewidzieæ. Pamiêtam go jako dobrego gospodarza tej grupy” – wspomina³ ¿o³nierz „Zapory”, Wac³aw Szacoñ ps. Czarny. Wiosn¹ 1945 dowodzi³ licznymi akcjami rozbijania posterunków MO i likwidacji funkcjonariuszy aparatu w³adzy. Rozkazem Dowództwa DSZ, z 1 czerwca 1945, Hieronim Dekutowski otrzyma³ awans na stopieñ majora i obj¹³ dowództwo nad wszystkimi oddzia³ami partyzanckimi w Inspektoracie „Lublin” DSZ.


Po wkroczeniu Armii Czerwonej na tereny Lubelszczyzny, „Zapora” 28 lipca na rozkaz dowództwa rozwi¹za³ swój oddzia³, sam, poszukiwany przez NKWD i UB, ukrywa³ siê wraz z kilkoma podkomendnym na dawnych AK-owskich kwaterach. Dlaczego nie z³o¿y³ broni? Wkroczenie Sowietów oznacza³o masowe represje i mordy na Polakach, szczególnie ¿o³nierzach AK. Jeœli uniknêli wywózki na Sybir, trafiali do katowni UB na Zamku Lubelskim, gdzie, prócz innych morderców, dzia³a³ œcigany dziœ przez Instytut Pamiêci Narodowej Salomon Morel. „Zapora” nie móg³ staæ z boku. Walce o woln¹ Ojczyznê poœwiêci³ nawet prywatne ¿ycie. Zarêczony ze studentk¹ medycyny Teres¹ Partyk¹-Gaj, sanitariuszk¹ AK i ³¹czniczk¹ oddzia³ów WiN, zerwa³ zarêczyny po podjêciu decyzji o powrocie do konspiracji. Ukochanej narzeczonej powiedzia³: „Idê do lasu, nie wiem, czy prze¿yjê, nie mo¿emy byæ razem”. W odpowiedzi na komunistyczny terror stworzy³ poakowski oddzia³ samoobrony licz¹cy, podobnie jak w czasie niemieckiej okupacji, oko³o 200 osób, który dokona³ szeregu brawurowych akcji odwetowych przeciwko NKWD, UB, KBW i MO. Bohdan Urbankowski w ksi¹¿ce „Czerwona msza” napisa³: „Zaczê³o siê od tego, ¿e czterej ¿o³nierze „Zapory”, mieszkaj¹cy w okolicach Chodla, zostali zaproszeni na tamtejszy posterunek. Dowódca posterunku MO/UB, Abram Tauber, by³ uratowanym przez jednego z nich ¯ydem, kilkakrotnie znajdowa³ przytulisko w melinach „Zaporczyków”, po wejœciu Rosjan zosta³ szefem UB w Chodlu. AK-owcy mogli spodziewaæ siê jakiejœ wdziêcznoœci, tymczasem Tauber kaza³ ich wszystkich powi¹zaæ i w³asnorêcznie, jednego po drugim, zastrzeli³. W odwecie Dekutowski rozbi³ posterunek w Chodlu. Data tego ataku – noc 5/6 lutego 1945 – oznacza pocz¹tek Powstania Antysowieckiego na tych terenach”. Jesieni¹ 1945 r. po powstaniu antykomunistycznego Zrzeszenia Wolnoœæ i Niezawis³oœæ, które by³o naturalnym spadkobierc¹ Delegatury Si³ Zbrojnych, major Dekutowski jako komendant oddzia³ów leœnych by³ odpowiedzialny za dywersjê i akcje skierowane przeciwko organom komunistycznego aparatu represji w województwie lubelskim. Z czasem obszar jego dzia³ania rozszerzy³ siê na tereny Rzeszowszczyzny i œwiêtokrzyskiego. Jako najwybitniejszemu dowódcy, podporz¹dkowano mu wszystkie oddzia³y leœne w okrêgu lubelskim. Znów prowadzi³ akcje obronne i zaczepne przeciw komunistom, zadaj¹c im znaczne straty. Oko³o dwustu piêædziesiêciu ludzi o wysokim poziomie ideowym, dobrze uzbrojonych i wyszkolonych, utrzymywanych w dyscyplinie „trzês³o” po³ow¹ województwa. Oddzia³y Dekutowskiego rozbudowa³y swoj¹ siatkê od Lubartowskiego na pó³nocy do Tarnobrzeskiego na po³udniu i od Zamojszczyzny po wschodni¹ Kielecczyznê. Pomoc „Zaporczykom” niós³ klasztor w podlubelskiej Radecznicy, gdzie odbywa³y siê równie¿ narady dowódców. „Zapora” rozbi³ wiele placówek MO i UB. Schwytanym komunistom na ogó³ wymierza³ kary ch³osty, a nastêpnie puszcza³ ich wolno. Jeœli zabija³, to nie za sam¹ przynale¿noœæ do PPR, czy bezpieki, ale za wyj¹tkowo szkodliw¹ dzia³alnoœæ, choæ wielu UB-eków te¿ oszczêdzi³. Odbija³ te¿ wiêzienia, wypuszczaj¹c aresztowanych. Jego oddzia³ by³ przygotowany do akcji na Zamek Lubelski, a nawet na areszt na Rakowieckiej w Warszawie, ale w obu przypadkach jakiœ kapuœ doniós³ o tych planach UB. Dziêki posiadaniu zdobycznych samochodów ciê¿arowych „Zaporczycy” potrafili dokonaæ w ci¹gu doby kilku akcji na terenie dwóch, a nawet trzech powiatów i b³yskawicznie „odskoczyæ”. Ci¹gle zmieniali kwatery, nigdy nie stacjonowali

¯o³nierze ze zgrupowania mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zapory”; stoj¹ od lewej: NN, Stanis³aw £ukasik „Ryœ”; Aleksander Sochalski „Duch”; mjr Hieronim Dekutowski „Zapora”; Zbigniew Sochacki „Zbyszek”, por. Jerzy Karcz „Bohun”.

dwa razy z rzêdu w tej samej wiosce. Partyzanci byli wzorowo umundurowani, zdyscyplinowani oraz dobrze uzbrojeni. Prezentowali ca³kowicie inny obraz podziemia ni¿ ten przedstawiany przez komunistyczn¹ propagandê, która okreœla³a ich „leœnymi bandami”. £¹czniczka „Zapory”, Izabella Kochanowska „B³yskawica” wspomina³a: „Zbli¿a³a siê amnestia w 1947 roku i wielkimi krokami zima. Nadesz³a dla mnie chwila decyzji opuszczenia oddzia³u partyzanckiego. (...) Na po¿egnanie,, Zapora” zwróci³ siê do mnie z proœb¹, ¿eby w przysz³oœci uwieczniæ, udokumentowaæ nasz¹ wspólna walkê. Zdj¹æ to straszne odium bandytyzmu,, zaplutych kar³ów reakcji”, daæ œwiadectwo prawdzie. Wielkim jego zmartwieniem by³a myœl o tym, jaka bêdzie ocena ich walki w przysz³oœci. Mówi³,, …a mo¿e ju¿ nikt o nas nie wspomni i nawet nie bêdzie pamiêtaæ, ¿e walczyliœmy o wolnoœæ Ojczyzny, mo¿e okreœlenie nas bandytami, wpajane spo³eczeñstwu, pozostanie ju¿ na zawsze…”. To go przera¿a³o i bola³o, nie dawa³o spokoju. Przeczuwa³ tragiczny koniec swego ¿ycia”. Po amnestii z lutego 1947 r., razem z W³adys³awem Si³a-Nowickim „Stefanem”, inspektorem WiN na LubelszczyŸnie, Dekutowski podj¹³ rozmowy z przedstawicielami Ministerstwa Bezpieczeñstwa Publicznego (m. in. z p³k Józefem Czaplickim, dyr. Departamentu III MBP – ds. walki z bandytyzmem, czyli niepodleg³oœciowym podziemiem; ze wzglêdu na swoj¹ nienawiœæ do AK-owców nazywanym „Akowerem” i p³k. Janem Tatajem, szefem WUBP w Lublinie) o warunkach ujawnienia siê lubelskiej partyzantki niepodleg³oœciowej. W rezultacie w lasach na LubelszczyŸnie odby³a siê konferencja, na któr¹ przylecieli helikopterem z Warszawy wiceminister bezpieki Roman Romkowski oraz dyrektor Departamentu Politycznego MBP, Luna Bristigerowa. Porozumienia nie zawarto, gdy¿ bezpieka nie zgodzi³a siê, aby aresztowani wczeœniej WiN-owcy odzyskali wolnoœæ. W wyniku nieudanych rozmów „Zapora”, razem z dowódcami pododdzia³ów swojego zgrupowania, podj¹³ kolejn¹ próbê przedostania siê na Zachód. 12 wrzeœnia 1947 r. wyda³ swój ostatni rozkaz, przekazuj¹c dowództwo kpt. Zdzis³awowi Broñskiemu „Uskokowi”. W prywatnym liœcie do „Uskoka” napisa³: „Ja dziœ wyje¿d¿am na angielsk¹ stronê – jestem umówiony z ch³opakami co do kontaktów, jak bêdê po tamtej stronie. Stary – najwa¿niejsze nie daj siê nikomu wykiwaæ i bujaæ, jak tam wyjadê, za³atwiê nasze sprawy pierwszorzêdnie – kontakt bêdziemy mieæ i tak. Czo³em – Hieronim”. (W 1949 r. „Uskok” zdetonowa³ pod sob¹ granat, nie chc¹c wpaœæ w rêce UB podczas ob³awy.) Ludzie „Zapory”, docieraj¹c kolejno, w po³owie wrzeœnia 1947 r., na punkt przerzutowy w Nysie na OpolszczyŸnie trafiali bezpoœrednio w rêce katowickiego UB. Dekutowski wpad³ 16 wrzeœnia. Dziœ

ju¿ wiadomo, ¿e jednym z agentów, który doprowadzi³ do aresztowania „Zapory” i jego ludzi by³ jego zastêpca Stanis³aw Wnuk „Opal”. Podstêpnie schwytanych przewieziono na Rakowieck¹ i poddano brutalnemu œledztwu. Przes³uchiwali ich: Jerzy Kêdziora i znany sadysta Eugeniusz Chimczak. Tak by³o przez ponad rok. 3 listopada 1948 r. w Wojskowym S¹dzie Rejonowym w Warszawie, oprócz Dekutowskiego, na ³awie oskar¿onych zasiedli jego podkomendni: kpt. Stanis³aw £ukasik, ps. Ryœ, por. Jerzy Miatkowski, ps. Zawada – adiutant, por. Roman Groñski, ps. ¯bik, por. Edmund Tudruj, ps. Mundek, por. Tadeusz Pelak, ps. Junak, por. Arkadiusz Wasilewski, ps. Bia³y i ich polityczny prze³o¿ony W³adys³aw Si³a-Nowicki. Oskar¿a³: Tadeusz Malik. Rozprawie przewodniczy³ Józef Badecki, który wyda³ co najmniej 29 wyroków œmierci na polskich patriotów. Si³a-Nowicki wspomina³, ¿e na rozprawê ubrano ich w mundury Wehrmachtu: „Ten mundur hañbi³ katów, nie ofiary. I nieskoñczenie wa¿niejszym od naszego ubrania by³o to, co przed s¹dem krzywoprzysiê¿nym mówiliœmy podczas procesu”. ¯aden z oskar¿onych nie przyzna³ siê do absurdalnych zarzutów, nie pokaja³ siê. „Zapora” wzi¹³ na siebie ca³¹ odpowiedzialnoœæ. Pytany, dlaczego zamiast siê ujawniæ, pozosta³ ze swoimi ¿o³nierzami, odpowiedzia³: „By³em zwi¹zany ze swoimi ludŸmi trudem i walk¹, by³em ich dowódc¹. Nie mog³em umyæ r¹k i zostawiæ ich jak grupy bandyckiej w terenie, bez dowództwa”. W s¹dzie wszyscy zachowali siê godnie, nie kajali siê, nie przyznawali siê do absurdalnych zarzutów. „Zapora”, wyrokiem Wojskowego S¹du Rejonowego w Warszawie z 15 wrzeœnia 1948 r. zosta³ skazany na siedmiokrotn¹ karê œmierci. Pozostali otrzymali podobne wyroki. Boles³aw Bierut nie skorzysta³ z prawa ³aski. Po rozprawie Dekutowskiego i „Zaporczyków” przewieziono ponownie na Rakowieck¹, równie¿ w niemieckich mundurach i pod silnym konwojem. Dekutowski znów zosta³ poddany brutalnemu œledztwu, ale podobnie jak wczeœniej, nikogo nie wyda³. „Zapora”, razem z podw³adnymi trafi³ do celi dla „kaesowców” (KS – kara œmierci), gdzie siedzia³o wówczas ponad sto osób. Podjêli próbê ucieczki, postanowili wywierciæ dziurê w suficie i przez strych dostaæ siê na dach jednopiêtrowych zabudowañ gospodarczych, a stamt¹d zjechaæ na powi¹zanych przeœcierad³ach i zeskoczyæ na chodnik ulicy Rakowieckiej. „Na noc rozk³ada³o siê na betonowej pod³odze sienniki i ustawia³o siê wszystkie ³awki pod œcian¹, a ze sto³ków robiono w klozecie piramidê, siêgaj¹c¹ a¿ do sufitu. Po tej piramidzie Józio Górski (wiêzieñ kryminalny) wchodzi³ co noc z wyostrzon¹ o beton ³y¿k¹ i mozolnie wierci³ ni¹ dziurê w suficie, starannie zbieraj¹c gruz do typowego wiêziennego worka, zwanego u nas „samar¹”. Potem ten gruz wrzuca³ do klozetu i spuszcza³ wodê, ¿eby nie pozostawiaæ ¿adnych œladów. (…) Po

kilku tygodniach dziura by³a na tyle szeroka, ¿e Górski wszed³ przez ni¹ na strych i odby³ trasê a¿ do okienka nad niskimi budynkami gospodarczymi. W zasadzie mo¿na ju¿ by³o podj¹æ próbê ucieczki, postanowiono jednak zaczekaæ na czas, kiedy nadejd¹ noce bezksiê¿ycowe, co dawa³oby wiêksz¹ gwarancjê unikniêcia poœcigu przez czêsto kr¹¿¹ce po Rakowieckiej patrole KBW”, wspomina³ jeden z osadzonych. Kiedy do zrealizowania planu zosta³o ledwie kilkanaœcie dni, jeden z wiêŸniów kryminalnych uzna³, ¿e akcja jest zbyt ryzykowna i wsypa³ uciekinierów, licz¹c na z³agodzenie wyroku. Wszyscy trafili do karceru, tam siedzieli nago, skuci w kajdany. „Zapora” jako inicjator ucieczki zosta³ skatowany i ju¿ do wykonania wyroku nie opuœci³ karceru, gdzie przebywa³ w strasznych warunkach. Stamt¹d 7 marca 1949 r. mjr. Hieronima Dekutowskiego przebranego w niemiecki mundur wraz z szeœcioma podkomendnym wyprowadzono na œmieræ. Egzekucjê zarz¹dzi³ prezes Najwy¿szego S¹du Wojskowego W³adys³aw Garnowski. „Pluton egzekucyjny” stanowi³ st. sier¿. Piotr Œmietañski – to on uœmierca³ skazañców strza³em w potylicê. Ewa Kurek w ksi¹¿ce „Zaporczycy” pisze o ostatnich chwilach Dekutowskiego: „Mia³ trzydzieœci lat, piêæ miesiêcy i 11 dni. Wygl¹da³ jak starzec. Siwe w³osy, wybite zêby, po³amane rêce, nos i ¿ebra. Zerwane paznokcie. – My nigdy nie poddamy siê! – krzykn¹³, przekazuj¹c przez wspó³wiêŸniów swe ostatnie pos³anie. Wed³ug dokumentów, wyrok wykonano przez rozstrzelanie o godz. 19.00. Mokotowska legenda g³osi jednak, ¿e ubowscy kaci zapakowali majora „Zaporê” do worka, worek powiesili pod sufitem i strzelali, syc¹c sw¹ nienawiœæ widokiem p³yn¹cej spod sufitu niepokornej krwi. Potem, w piêciominutowych odstêpach, mordowali jego ¿o³nierzy: „Rysia”, „¯bika”, „Mundka”, „Bia³ego”, „Junaka” i „Zawadꔄ. Wyrzuceni na œmietnik obok Cmentarza Wojskowego na Pow¹zkach, w bezimiennym dole œmierci mieli pozostaæ na zawsze. Dopiero 23 maja 1994 r. S¹d Wojewódzki w Warszawie, na wniosek Œwiatowego Zwi¹zku ¯o³nierzy Armii Krajowej, uniewa¿ni³ wyrok wydany na Hieronima Dekutowskiego i jego ¿o³nierzy. W uzasadnieniu napisano: „¯o³nierze Armii Krajowej, dzia³aj¹cy póŸniej w organizacji Wolnoœæ i Niezawis³oœæ, byli zmuszani do przeciwstawienia siê zbrojnej masowej eksterminacji, poprzez walkê zarówno z oddzia³ami NKWD, jak i wspieraj¹cymi je formacjami polskimi, tj. milicj¹, Urzêdem Bezpieczeñstwa i tak zwanymi Wojskami Wewnêtrznymi. By³a to walka potrzebna i celowa, polegaj¹ca na odbijaniu jeñców lub zapobieganiu morderstwom i aresztowaniom”. Szcz¹tki zamordowanych Hieronima Dekutowskiego i jego ¿o³nierzy odnaleziono w lecie 2012 r. w kwaterze „£” Cmentarza Wojskowego na Pow¹zkach w Warszawie podczas ekshumacji prowadzonych przez Instytut Pamiêci Narodowej. Identyfikacja zw³ok mjr. Hieronima Dekutowskiego dokonana przez naukowców z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego zosta³a og³oszona na konferencji prasowej 22 sierpnia 2013 r. w Warszawie. 27 wrzeœnia 2015 r. Hieronim Dekutowski wraz ze swoimi ¿o³nierzami zosta³ pochowany w Panteonie – Mauzoleum Wyklêtych-Niez³omnych na cmentarzu Wojskowym na Pow¹zkach w Warszawie. Przyg. J. Szczepkowska

Adres redakcji: P.A.V.A. of America, District 2 , 17 Irving Place, New York, NY 10003 e-mail: pava.swap@gmail.com tel. (212) 358-0306, www.pava-swap.org Redakcja: Jolanta Szczepkowska Teofil Lachowicz


KURIER PLUS 6 MARCA 2021

Doba na Atlantyku í1 Zadowolony z siebie wyjawi³ swój pomys³ ¿onie Gabrieli, która natychmiast zagrozi³a mu rozwodem. To jednak nie wp³ynê³o na jego plany. Po pierwszym, nieudanym doœwiadczeniu wiedzia³, ¿e musi zdobyæ specjalnie do takiego celu stworzony kajak. Kajak, który przede wszystkim by³by niezatapialny i po wywrotce wraca³by do pionu. Kajak musia³ mieæ te¿ such¹, niewielk¹ kabinkê, gdzie ¿eglarz móg³by spaæ i przechowywaæ ¿ywnoœæ i ubrania. Ze szkicami takiego kajaka uda³ siê Olo Doba do Andrzeja Armiñskiego, w³aœciciela stoczni jachtowej i doœwiadczonego budowniczego okrêtów. Armiñski uwa¿nie przejrza³ projekt i obieca³ zbudowaæ morski kajak specjalnego przeznaczenia w 2010 r. Dla Ola transatlantycka wyprawa sta³a siê jedynym sensem ¿ycia. Atlantyk na kajaku pokonywano ju¿ przed nim, ale robiono to ostro¿nie, przep³ywaj¹c z wyspy na wyspê. Doba chcia³ wzi¹æ Atlantyk na swoj¹ w¹t³¹ klatê i przewios³owaæ go za jednym zamachem. Gdy oceaniczny kajak o dumnej nazwie „Olo” by³ gotów, Doba raz jeszcze wybra³ najkrótsz¹ drogê przez ocean. Tym razem z Senegalu do Brazylii. Ocean by³ dla niego nad wyraz ³askawy, ale prawdziwym problemem sta³o siê równikowe s³oñce i tropikalna wilgotnoœæ powietrza. By³o tak gor¹co, ¿e móg³ wios³owaæ tylko noc¹, ale noc¹ wola³ spaæ. Wios³owanie w s³oñcu skoñczy³o siê pora¿eniem s³onecznym. Olo by³ jednak uparty. Opowiada³ póŸniej, ¿e nie jest w stanie wios³owaæ w wyznaczonym czasie. W koñcu nie jest zdyscyplinowanym Niemcem. Jest Polakiem i wios³uje, kiedy chce. Ten upór móg³ przyp³aciæ nawet ¿yciem. Jego skóra zaczê³a pêkaæ od soli. Potê¿ne b¹ble pojawi³y siê pod pacha-

mi i w kroczu. Dosta³ zapalenia spojówek, a paznokcie ledwie trzyma³y siê na palcach. Do tego, jego ubrania by³y nieustannie mokre i zaczê³y gniæ. Œmierdz¹ca tkanina dodatkowo podra¿nia³a skórê i Olo postanowi³ pozbyæ siê swojej garderoby. W tym czasie mia³ ju¿ problemy ze s³uchem. Nie zabra³ ze sob¹ swojego aparatu s³uchowego, bo by³ zbyt drogi i nie by³ wodoodporny. Jak sam mówi³, i tak nie mia³ kogo s³uchaæ, wiêc nie by³ mu on potrzebny. Aby utrzymywaæ siê w dobrej kondycji fizycznej zamierza³ p³ywaæ w oceanie, ale byæ mo¿e zapach jego bêd¹cego w coraz gorszym stanie cia³a, sta³ siê magnesem dla rekinów, które towarzyszy³y mu, czekaj¹c na swoj¹ szansê. Kiedy doszed³ do wniosku, ¿e ju¿ nic gorszego nie mo¿e mu siê przytrafiæ, nieoczekiwanie na g³owê spad³a mu ³awica lataj¹cych ryb. Co jakiœ czas na jego kajaku l¹dowa³y ptaki. Widz¹c coraz bardziej s³abn¹cego cz³owieka instynktownie czu³y, ¿e nic im nie grozi z jego strony. Bezczelnie wchodzi³y do kabiny i nie chcia³y z niej wyjœæ nawet wtedy, gdy Olo chcia³ z³apaæ choæby godzinê snu. Mia³ ze sob¹ telefon satelitarny, przez który Armiñski regularnie wysy³a³ mu prognozy pogody. Z têsknoty do rodziny zadzwoni³ z niego do ¿ony, ale tylko dwa razy. Straci³ ochotê na te rozmowy, gdy okaza³o siê, ¿e przyszed³ do zap³acenia rachunek na piêæset dolarów. Powoli traci³ wagê i apetyt. ¯ywi³ siê suszonymi owocami i d¿emem œliwkowym, jaki na drogê zrobi³a mu ¿ona. Kiedy zasypia³, œni³ mu siê zawsze ten sam sen, ¿e ¿egluje kajakiem po Wiœle w œrodku srogiej zimy. Po 99 dniach samotnego kajakowania w piekle tropików, nagi i chudszy o 20 kg Aleksander Doba zosta³ powitany na brazylijskim brzegu przez polskiego ambasadora.

www.kurierplus.com

FOT. KRZYSZTOF RZAMEK

10

* W 2013 r. Olo wyruszy³ w swój drugi transatlantycki rejs. Tym razem wyp³yn¹³ z portugalskiego Vigo a celem by³a Floryda. By³ ju¿ wówczas emerytem i by³ s³awny. Dziêki zbiórce pieniêdzy uda³o mu siê profesjonalnie wyposa¿yæ kajak, na który zabra³ a¿ 400 kg zaopatrzenia i sprzêtu. Wyruszy³ z animuszem, i pamiêtaj¹c poprzednie przygody na Atlantyku, szybko przesta³ u¿ywaæ ubrañ i wios³owa³ nago. Pi³ piêæ kubków kawy neski dziennie, zak¹szaj¹c czasami surow¹, lataj¹c¹ ryb¹, która spad³a na niewielki pok³ad. ¯ycie wydawa³o siê byæ piêkne. By³ ju¿ na œrodku Atlantyku, gdy okaza³o siê, ¿e jego telefon satelitarny przesta³ dzia³aæ. Telefon by³ wa¿ny, bo nawigacjê i prognozy pogody nadal wysy³a³ mu budowniczy jego kajaka – Armiñski. Olo zdecydowa³ siê na desperacki krok. Przycisn¹³ guzik SOS na swoim GPS-ie i krótko potem obok niego pojawi³ siê grecki frachtowiec szukaj¹c rozbitka, któremu chcia³ udzieliæ pomocy. Ale Olo nie chcia³ aby mu udzielono pomocy. Pokazywa³ na telefon, krzycz¹c: Me good! – Phone bad!. Grecy uznali ¿e oszala³ i postanowili uratowaæ go mimo wszystko. Za trzecim podejœciem umykaj¹cy greckim ratownikom Olo, zacz¹³ wrzeszczeæ w ich kierunku najbardziej kunsztowne, polskie przekleñstwa jakie zna³. Grecy wreszcie pojêli o co chodzi, przestali ratowaæ Ola i odp³ynêli.

Telefon satelitarny nie pracowa³ przez 45 dni. Okaza³o siê, ¿e ktoœ nie dopilnowa³ zap³acenia za niego comiesiêcznego rachunku. Bezradny Olo krêci³ siê w swoim kajaku w kó³ko, w samym centrum trójk¹ta bermudzkiego. Kiedy telefon wreszcie „o¿y³”, Olo wpad³ w kolejne k³opoty. Podczas sztormu uszkodzi³ ster i musia³ zawin¹æ na Bermudy. By³ na oceanie ju¿ od 143 dni i z trudem stawia³ kroki na sta³ym l¹dzie. Powróci³ na morze dopiero pod koniec marca 2014 r. i trzy tygodnie póŸniej by³ ju¿ na Florydzie. Za ten wyczyn otrzyma³ w 2015 r. nagrodê „Podró¿nika Roku” od „National Geographic” w Waszyngtonie. * By³ ju¿ wówczas s³awnym cz³owiekiem, celebryt¹ a mimo to, uparty Olo chcia³ dotrzymaæ danego samemu sobie przyrzeczenia i zaledwie rok póŸniej wyruszy³ solo przez Atlantyk po raz trzeci. Mia³ wówczas 70 lat! Ukoñczy³ rejs w swoje 71 urodziny. Osi¹gn¹³ ju¿ wszystko, ale ci¹gle mu by³o ma³o. Wci¹¿ powtarza³, ¿e czuje siê m³odo. W Polsce by³ uwielbiany i opowiada³ o swoich wyczynach w setkach polskich szkó³, zara¿aj¹c dzieci bakcylem przygody. Ale ¿ycie celebryty emeryta nudzi³o go. Ci¹gle czu³, ¿e chce od ¿ycia czegoœ jeszcze. Zdecydowa³ siê na wyjazd do Afryki, aby zdobyæ najwy¿szy szczyt tego kontynentu – Kilimand¿aro. Znów czu³ siê szczêœliwy! W drodze na szczyt radoœnie pokrzykiwa³: „Afryka dzika!” Po jego zdobyciu, ekipa z któr¹ podró¿owa³ robi³a sobie zdjêcia. Olo usiad³ na kamieniu mówi¹c, ¿e do zdjêcia musi troszkê odpocz¹æ. Chwilê póŸniej ju¿ nie ¿y³. Zmar³ œmierci¹ podró¿nika w wieku 75 lat. Jest to œmieræ wstrz¹saj¹ca i szokuj¹ca, mimo ¿e Olo odszed³ w ciszy i spokoju. Odp³yn¹³ w swój ostatni, najd³u¿szy rejs wprost do nieba a wiadomo przecie¿, ¿e z dachu Afryki, z majestatycznej góry Kilimand¿aro jest tam najbli¿ej. Krzysztof Miekina


KURIER PLUS 6 MARCA 2021

www.kurierplus.com

Stany wewnêtrzne

Weronika Kwiatkowska

Rwetes obym mia³ serce zawsze otwarte dla ma³ych ptaków bo ka¿dy z nich jest tajemnic¹ ¿ycia cokolwiek zaœpiewaj¹ jest lepsze ni¿ wiedzieæ gdy ktoœ ju¿ ich nie s³ucha znaczy ¿e siwieje* I znowu jest marzec. Znowu sp³ywaj¹ œniegi, wieje mokry wiatr, duszê wype³nia poczucie daremnoœci. Spod bia³ego wy³azi bure i zgni³e, a wokó³ tylko monotonny horror przyrody, z którego nie p³ynie ¿adna nauka prócz tej, ¿e ze swoj¹ linearn¹ i progresywn¹ wizj¹ egzystencji nie jesteœmy ¿adn¹ koron¹ stworzenia, tylko smutn¹ aberracj¹. […] Bia³y pejza¿ zsuwa siê z powierzchni ziemi jak rêkawiczka. I nigdy nie ma pewnoœci, czy tego roku bêdzie jeszcze coœ pod spodem.** Jeszcze niedawno w parku le¿a³ œnieg. Czysty. Niewydeptany. S³oñce rozgania³o chmury. Zza czubków drzew wyziera³o niebieskie. Szliœmy gêsiego. Nas³uchuj¹c odg³osów lasu. Zauwa¿yliœmy go niedaleko œcie¿ki. Wygl¹da³ jak pluszowa zabawka. Du¿a g³owa. £apki z³o¿one w geœcie, który niepokoj¹co przypomina³ ludzki. Jak do modlitwy – powiedzia³am. Albo snu. Nie by³o œladów krwi. Tylko to nieruchome cia³o. Zamarzniêty szop le¿a³ otulony œniegiem. S¹dz¹c po niewielkim rozmiarze, by³ bardzo m³ody. W³aœciwie

dziecko – powiedzia³am. Mia³am ochotê go pog³askaæ. Przytuliæ. Albo przynajmniej czymœ okryæ. ¯eby w¹t³e truche³ko nie zosta³o rozszarpane, zbezczeszczone. Wykopaæ dó³ i z³o¿yæ do ziemi. Usypaæ mogi³kê. Zagrzebaæ pod warstw¹ mchu i ga³¹zek. Ale wokó³ by³y tylko bia³e zamarzniête p³achty. I trochê suchych liœci. Staliœmy przez chwilê pochyleni nad zastyg³ym ¿yciem, a potem poszliœmy dalej. Du¿o rozmawialiœmy o œmierci. Przyjaciel, z którym spotkaliœmy siê tego popo³udnia, straci³ niedawno osobê, z któr¹ spêdzi³ ca³e ¿ycie. Mówi³ o snach, w których zmar³y siê pojawia. O wieczorach w pustym mieszkaniu, kiedy nieobecnoœæ d³awi, zatyka. I ¿e ci¹gle czeka na znaki. Ale te nie nadchodz¹. A potem ogl¹daliœmy ptaki. Jest takie miejsce, w którym maj¹ zimow¹ sto³ówkê. Wystarczy postaæ chwilê bez ruchu. I przylatuj¹. Czerwone jak berberys kardyna³y. Niebieskie kowaliki. Sikorki czarnog³owe. Modrosójki. Za tob¹, po lewej – wyszepta³ K. Odwróci³am siê, z wycelowanym obiektywem. Dziêcio³ by³ na wy-

ci¹gniêcie d³oni. Zajêty stukaniem w korê drzewa wydawa³ siê nie dostrzegaæ naszej obecnoœci. W koñcu przeskoczy³ na wy¿sz¹ ga³¹Ÿ, ale zd¹¿y³am zrobiæ zdjêcie. Rozsypaliœmy ziarna s³onecznika we wg³êbieniu spróchnia³ego drzewa i po kilku minutach w lokalu pod chmurk¹ zjawili siê pierwsi goœcie. Sikorki, synogarlice, gajówki. Zimowe, monochromatyczne t³o, idealnie wydobywa³o kolory upierzenia. Ukrywaj¹cy siê w g¹szczu ga³êzi dziêcio³ b³ysn¹³ pomarañczow¹ plam¹, gdzieœ daleko mignê³o niebieskie skrzyd³o sójki. By³o coœ uspokajaj¹cego w tej ptasiej krz¹taninie. Jakby ta ich odwieczna ruchliwoœæ, ¿ywotnoœæ œwiadczy³a na nasz¹ korzyœæ. ¯e jeszcze nie wszystko stracone. ¯e œwiat podŸwignie siê z mroków pandemii. ¯e przetrwamy. * Nazajutrz wczesnym rankiem pojawi³a siê na p³ocie. Od rana pada³ deszcz. Mia³a przemokniête futro. Nigdy wczeœniej nie widzia³am jej z bliska. D³ugie ró¿owe palce zakoñczone zgrabnymi pazurkami wbi³a w przegnite drewno p³otu. I tak siedzia³a. Bez ruchu. Otworzy³am okno. I wycelowa³am lufê aparatu. Nie sp³oszy³a siê. Spojrza³a prosto w obiektyw. W koñcu podjê³a decyzjê o przejœciu na drug¹ stronê. Przez chwilê mocowa³a siê z drutem kolczastym, który musia³ za³o¿yæ jakiœ nadgorliwy w³aœciciel posesji dawno temu. Zabezpieczenie by³o w wielu miejscach wygiête i przerdzewia³e. Schodzi³a pyszczkiem w dó³, rozpinaj¹c cia³o na deskach, jak wytrawna alpinistka. W koñcu wyl¹dowa³a na ziemi. Za-

Tydzieñ temu doszed³em do – niechcianej podœwiadomie – konkluzji, ¿e tak naprawdê zapuœci³em w ¿yciu korzenie tylko w Polsce i Ameryce. Inne kraje, w tym azjatyckie, mog¹ zaoferowaæ mi na staroœæ przyjemn¹ goœcinê i niedrogie zmys³owe czy kulinarne przyjemnoœci, ale ju¿ do siebie raczej mnie nie przywi¹¿¹. Nie zostanê tajskim dzia³aczem, kambod¿añskim patriot¹ ani filipiñskim dziennikarzem. Tak wiêc decyduje miejsce urodzenia. Niekoniecznie mam na myœli Polskê – to pojêcie zbyt szerokie, a przywi¹zanie do niej bywa ostatnio przedstawiane w nieznoœnym, nacjonalistycznym tonie. Raczej chodzi o konkretne miejsce urodzenia – i dok³adny czas. Chodzi wiêc o konkretne wspomnienia z dzieciñstwa. W moim przypadku – od czasu urodzin w 1960 roku w warszawskiej dzielnicy Mokotów. W ciekawym dokumentalnym serialu Martina Scorsese „Pretend It’s a City”, przedstawiaj¹cym znan¹ z inteligencji i sardonicznego poczucia humoru nowojorczankê Fran Lebowitz, stwierdza ona, ¿e zupe³nie nie rozumie i nie jest w stanie dogadaæ siê z ludŸmi m³odymi. Porozumienie znaleŸæ mo¿na bowiem tylko wœród swojego pokolenia, plus minus dziesiêæ lat. Oznacza to te¿, ¿e emocjonalnie najsilniej jesteœmy zwi¹zani z rówieœnikami: kolegami z podwórka, szko³y, studiów, wojska.

Wspólne mamy nie tylko konkretne wspomnienia szkolnych wyg³upów i nieudanych romansów, ale w ogóle wspólna jest pamiêæ pokoleniowa. W przypadku mojego rocznika odnalaz³em nastêpuj¹ce cechy charakterystyczne: urodziliœmy siê jeszcze w komunie, ale takiej ³agodnej – o Stalinie i Bierucie tylko czytaliœmy. Nasi rodzice albo dziadkowie pamiêtali wojnê i okupacjê, a czasem uczestniczyli w walkach i ruchu oporu. W wiêkszoœci nasi rodzice i dziadkowie nie akceptowali nowego ustroju, ale musieli siê z nim pogodziæ. Walki z komun¹ nie toczyli, bo siê nie da³o. Moje pokolenie by³o doœwiadczone, a nawet rozbawione, przez przaœny socjalizm gomu³kowski i gierkowski. Rozbudzi³ w nas nadzieje Sierpieñ, a nastêpnie zabi³ je stan wojenny. Poniewa¿ w owych latach nikt nie mia³ nadziei na demokratyzacjê Polski, ka¿dy te¿ rozumia³ emigracjê: wewnêtrzn¹ i zewnêtrzn¹. St¹d w naszym pokoleniu tylu uchodŸców. Zarazem jednak du¿o wœród nas sentymentalnych patriotów, gdy¿ ¿ycie w PRL-u nak³ada³o siê w naszych wspomnieniach na – czêsto mi³e i wzruszaj¹ce – wspomnienia z dzieciñstwa i m³odoœci. Zmiany po 1989 roku by³y dla wielu wymówk¹, ¿eby przeprosiæ siê z Polsk¹ i do niej – wiêc i wspomnieñ – powróciæ. Moje pokolenie podziela te same wspomnienia trudno dostêpnych w kinach filmów zagranicznych i pocz¹tki mody na domowe wideo. Wspominamy tego samego Grechutê, Niemena, Skaldów, Lady Pank, Czterech Pancernych, £omnickiego, Zapasiewicza, z³ot¹ jedenastkê Górskiego i Irenê Szewiñsk¹. Oran¿adê za 1,80 z³ i p¹czki za dwa z³ote.

macha³a d³ugim ogonem, nieco przypominaj¹cym szczurzy, i zaczê³a wêszyæ za jedzeniem. Greta wróci³a! – krzyknê³am, gdy tylko K. otworzy³ drzwi do mieszkania. Oposiczka spojrza³a w okno, z wyrzutem. Ju¿ ci otwieram puszkê – powiedzia³ K. i pobieg³ do kuchni. Karmienie dzikich zwierz¹t to nie jest najlepszy pomys³, pomyœla³am. Ale zwierzê wygl¹da³o na bardzo g³odne. I rzeczywiœcie, po kilku sekundach tuñczyk znikn¹³. Potem jeszcze kawa³ek jab³ka i garœæ suchej karmy dla kotów. Dlaczego chodzi po ogródku w dzieñ? Przecie¿ oposy to nocne zwierzêta – zastanawialiœmy siê na g³os. I próbowaliœmy przypomnieæ sobie, kiedy ostatni raz widzieliœmy Gretê – bo takie imiê wymyœli jej moi znajomi. Sprawdzi³am. By³o to w marcu zesz³ego roku. Na zdjêciach oposy wygl¹daj¹ identycznie: bia³e pyszczki zakoñczone ró¿owym noskiem, podobne umaszczenie, wielkoœæ. Mo¿e to ten sam osobnik, a mo¿e rodzeñstwo? Trudno rozs¹dziæ. Przed³u¿aj¹ca siê debata przy otwartym oknie zaciekawi³a kotkê. Wyskoczy³a do ogródka i przegoni³a intruza. Gretka zniknê³a tam gdzie zawsze, czyli w pêkniêciu œciany budynku naprzeciwko. Zauwa¿y³am, ¿e œnieg w ogródku prawie stopnia³. Spod bia³ych banda¿y wyziera³a œwie¿a rana ziemi. m * E. E. Cummings, t³um. Stanis³aw Barañczak. ** Andrzej Stasiuk, Kucaj¹c.

Zapraszamy na stronê Autorki: www.stanywewnetrzne.com

Jestem z Mokotowa Jan Latus

11

Jak powiedzia³a w filmie Lebowitz, mo¿na od biedy dodaæ lub odj¹æ dziesiêæ lat. Gdy znalaz³em siê w Nowym Jorku, czêœæ znanych mi Polaków by³a starsza w³aœnie o tyle lat. To o czym czyta³em, znali z autopsji. Lepiej ni¿ ja znali Niemena a gorzej – Lady Pank. Z kolei ludzie o kilka lat m³odsi mieli nowszych muzycznych idoli a komunê znali raczej z mglistych wspomnieñ z dzieciñstwa. Niemniej i ci starsi i m³odsi mieli wspólne cechy z moim pokoleniem: ¿yliœmy w okresie wielkich przekszta³ceñ politycznych, które wywróci³y do góry nogami nasze ¿ycia. ¯yliœmy te¿ w okresie technicznego prze³omu, gdy nowe technologie zaczê³y zmieniaæ ¿ycie codzienne w niespotykanym dot¹d tempie. Jeszcze zd¹¿yliœmy siê nauczyæ pisaæ odrêcznie i na maszynie, ale byliœmy ci¹gle doœæ m³odzi, by zaprz¹c do codziennego ¿ycia komputer i telefon komórkowy. Kupowaliœmy papierowe gazety i ksi¹¿ki, p³yty d³ugograj¹ce i kompakty. Niektórzy z nas zmieniali rêcznie biegi w samochodzie, wywo³ywali filmy i ustawiali rêcznie czas migawki w aparacie, nagrywali muzykê z radia na magnetofon szpulowy i cerowali skarpetki. Ale nie jesteœmy dziadkami – daliœmy jeszcze radê nauczyæ siê robiæ zakupy i obs³ugiwaæ konto bankowe w internecie, a nawet ochoczo w³¹czyæ siê w ¿ycie towarzyskie na Facebooku. Powiedzia³bym, ¿e moje pokolenie (+/– 10 lat) nieco romantyzuje swoje ¿yciowe prze¿ycia. Nie zd¹¿yliœmy doœwiadczyæ wojny, g³odu, prawdziwych przeœladowañ. Nawet jeœli najbli¿sze czasy przynios¹ ekonomiczn¹ i polityczn¹ niepewnoœæ, mieliœmy ca³e ¿ycie, ¿eby siê jakoœ ustawiæ,

okrzepn¹æ. Na ogó³ mamy jakieœ skoñczone studia, mieszkania w Polsce albo domy w Ameryce, szafy pe³ne ubrañ, samochód w gara¿u, zdjêcia z wakacji na Karaibach, oszczêdnoœci na czarn¹ godzinê. Czy obecnym m³odym bêdzie ³atwiej ni¿ nam? Podobno mieli wszystko podane na tacy: jêzyk angielski w szkole, paszport w szufladzie. Poniewa¿ jednak wszyscy oni mówi¹ jakoœ po angielsku i obs³uguj¹ smartfona, trudno uznaæ to za jak¹œ przewagê na rynku pracy. Kto wie, mo¿e bêd¹ wszyscy borykaæ siê ze znalezieniem pracy, a w³asne domy i samochody oraz zagraniczne podró¿e zupe³nie sobie odpuszcz¹. Z polskiej perspektywy moje pokolenie, a jeszcze bardziej – ludzie starsi ode mnie o dekadê, byli g³ównymi aktorami, si³¹ sprawcz¹, politycznego prze³omu. Tak¿e dziœ wœród rz¹dz¹cych Polsk¹ wielu z mojego i nieco starszego pokolenia trzyma siê mocno sto³ków: w sejmie, ministerstwach, redakcjach. Choæ wœród moich rówieœników nie by³o ju¿ sadystycznych oficerów œledczych czy dogmatycznych cenzorów, przedstawiciele mojego pokolenia (znowu: plus minus 10 lat) obrzucaj¹ siê dziœ wszelkimi mo¿liwymi obelgami. To z pokolenia moich kole¿anek i kolegów ze szko³y podstawowej wywodz¹ siê dzisiejsi zdrajcy, agenci obcych wp³ywów, sprzedawczycy, lewacy i prawacy. Takich bowiem u¿ywamy nawzajem wobec siebie okreœleñ. Takie wiêc s¹ moje korzenie: Polska, Warszawa, Górny Mokotów, szko³a podstawowa nr 202 i LO 49. Wydawa³oby siê wiêc, ¿e powinienem z najwiêksz¹ ³atwoœci¹ i przyjemnoœci¹ znajdowaæ wspólny jêzyk z dawnymi kolegami ze szkolnej ³awy. Spotkania klasowe po latach tego nie potwierdzi³y. Owszem, mamy wspólne wspomnienia, ale na œwiat patrzymy inaczej, a czêsto stoimy po obu stronach barykady, któr¹ sami sobie postawiliœmy. m


KURIER PLUS 6 MARCA 2021

12

Rozmowy pods³uchane

www.kurierplus.com

Pods³ucha³ Czes³aw Karkowski

Zawistne jêzyki, czyli niedole poety Rozmówcy: æ £azarz (£azik) z Tormesu – bohater anonimowej powieœci hiszpañskiej z 1554 r. æ Luis de Camoes (1524 – 1580) – narodowy poeta portugalski £azarz z Tormesu: Rozmawia³em z wieloma poetami, którym nieszczêsny los nie posk¹pi³ trudów ¿ycia, ale pañskie przejœcia s¹ chyba najbardziej burzliwe i tragiczne. Luis de Camoes: No widzi pan – tak nisko na koniec upad³em. Ja niegdyœ s³awny ¿o³nierz, dworzanin, wa¿ny urzêdnik, poeta chwalony przez królów, na staroœæ mieszkam w przytu³ku pod opiek¹ wiernego s³u¿¹cego z Jawy. Uratowa³ mi kiedyœ ¿ycie a teraz ¿ebrze dla mnie na ulicach miasta, abym nie zdech³ tu z g³odu. £zT: Mój ostatni rozmówca, Anglik, pan Wilde, te¿ bardzo nisko wyl¹dowa³. On, niegdyœ ulubieniec towarzystwa Wielkiej Brytanii, bogaty, przed którym mo¿ni chylili g³owy, dziœ w nies³awie siê chowa w Pary¿u, chory, s³aby i w nêdzy. LdeC: Tak jak ja. Ukoñczy³em doskona³y uniwersytet, by³em wykszta³cony, m³ody, diablo przystojny. Znalaz³em siê na dworze królewskim. Podziwiano mnie, wychwalano, zazdroszczono wygl¹du, b³yskotliwego umys³u, polotu. To i mnie ponios³o. Nie wymieniê imienia damy mego serca, ale powiem, ¿e by³a bardzo wysoko urodzona. Siêga³em gwiazd, znalaz³em siê o krok od wyniesienia ponad wszystkich. Ale zawistne jêzyki nigdy nie spoczn¹. Przepêdzono mnie z dworu, karnie wys³ano do Ceuty w Maroku, bym walczy³ tam z Maurami. Ostatecznie co tam... By³em m³odym, nierozwa¿nym, jak i œmia³ym, bitnym ¿o³nierzem. Ws³awi³em siê wielu bohaterskimi wyczynami, ale ponios³o mnie. Wyda³o mi siê, ¿e jestem niezwyciê¿ony. W potyczce w cieœninie gibraltarskiej ruszy³em pierwszy w aborda¿u i straci³em oko. Ból ogromny w³aœciwie na ca³e ¿ycie pozosta³. Dla mnie jako poety to wielka strata. £zT: Pana kolega, te¿ poeta, Cendrars, straci³ praw¹ rêkê w czasie wojny. Dla twórcy brak rêki chyba dotkliwszy ni¿

brak oka? Jak pisaæ w takich kondycji? Inny, Rimbaud, tako¿ poeta, straci³ nogê w Abisynii. Po amputacji ¿y³ tylko szeœæ miesiêcy w wielkiej mêczarni. LdeC: Podczas rekonwalescencji mog³em du¿o pisaæ. W Afryce powsta³o wiele moich najpiêkniejszych utworów. „W jednej rêce, piórem, w drugiej mieczem robiê” – pisa³em. Doceniono moje mêstwo i poœwiêcenie. Wezwano mnie na dwór do Lizbony. Przywrócony do ³ask. Elegancki i dworny, sta³em siê panem najlepszego towarzystwa. Niestety, ponios³o mnie. Wda³em siê w uliczn¹ bijatykê w czasie hucznych i silnie winem zakrapianych obchodów Bo¿ego Cia³a. Zahaczy³em lekko szpad¹ pewnego butnego dworzanina. Nic wielkiego mu siê nie sta³o, ale zawistne jêzyki nie pró¿nuj¹. Uwiêziono mnie, a gdy zap³aci³em ju¿ stosown¹ karê, zes³ano jako zwyk³ego ¿o³nierza do Goa w Indiach. Mnie, pierwszego w walce, w amorach, w wierszu! Postanowi³em, ¿e ju¿ nigdy nie wrócê do z³owrogiej Portugalii. Napisa³em nawet: „niewdziêczny kraju, nie z³o¿ê w tobie mych koœci”. £zT: Niejednemu dokuczy³y pomówienie, obmowa, plotka. Francuz Villon, któremu te¿ siê nie wiod³o, urwa³ siê nawet spod szubienicy, napisa³: W czerwonej siarce, arszeniku ¿r¹cym W orypimencie, w saletry rozczynie, To¿ w wapnie ¿ywem y w o³owiu ¿r¹cem W smole y ³oiu, rozrobionych w szczynie (…) W gnoiu co moœci zdeptane trzewiki Niechay siê sma¿¹ zawistne jêzyki”. Pana przynajmniej skazano na ciep³o, gor¹co. A co mieli powiedzieæ ci, których zes³ano w lody Syberii? LdeC: Pos³uchaj pan co dalej. Znowu w potyczkach od Morza Czerwonego po Indie. Po kilku latach osiad³em w Goa. Ustatkowa³em siê wróci³em do swej twórczoœci. Ale spokój i beztroska nie by³y mi pisane.

Ponios³o mnie. U³o¿y³em satyryczn¹ komediê, która oburzy³a wicekróla tego Babilonu wschodu, królestwa ³otrów i obwiesiów. Skaza³ mnie na wygnanie do Chin. Doceniono tu moje zas³ugi, podziwiano maniery, ceniono wykszta³cenie. Zosta³em komisarzem do spraw maj¹tków osób zmar³ych w Makao. Trzeba by³o nimi zarz¹dzaæ, likwidowaæ, spieniê¿aæ, znajdowaæ spadkobierców. Œwietne zajêcie. Po jakichœ piêciu latach dorobi³em siê fortunki, dobrze mi siê wiod³o, du¿o pisa³em. £zT: Domyœlam siê, ¿e zawistne jêzyki nie spoczê³y, ale chyba te¿ coœ uszczkn¹³ pan z tego czy innego maj¹tku? LdeC: Nie mówmy o tym. Zarzucono mi nadu¿ycia, zwolniono natychmiast z pracy i odwo³ano do Goa. Statek, którym p³yn¹³em, dos³ownie rozsypa³ siê u ujœcia Mekongu. Wszystko straci³em w topieli. Sam z rulonem mych wierszy w jednym rêku wysoko nad wod¹, drug¹ walczy³em przez wzburzon¹ wodê. Ratowa³em moj¹ twórczoœæ – w jednym rêku wiersze, drug¹ p³yn¹³em do brzegu po ¿ycie. W Chinach zabawi³em trochê, bo biedak, musia³em czekaæ, a¿ ktoœ weŸmie mnie z powrotem do Goa. Tu wtr¹cono mnie do wiêzienia dla zwyk³ych rzezimieszków. Choæ s¹d mnie uwolni³ od rzekomej winy, znalaz³em siê ponownie za kratami. Tym razem za d³ugi, sk¹d po czasie wykupi³ mnie pewien d¿entelmen. £zT: To faktycznie niesamowite przejœcia. Szukam i rozmawiam z ludŸmi, których niedole mog¹ siê równaæ z moimi, ale nie spodziewa³em siê, ¿e spotkam kogoœ, którego nieszczêœcia ¿yciowe przewy¿sz¹ moje, spisane wiernie w ksi¹¿eczce. LdeC: To jeszcze nic. S³uchaj dalej, drogi £azarzu, a przekonasz siê, ¿e by³eœ ulubieñcem Fortuny w porównaniu z moimi przejœciami. Otó¿ ów d¿entelmen by³ gubernatorem fortu Sofala. Na pewno nie wiesz, to jest

GRUBE RYBY I PLOTKI Z³ote Globy 2021 rozdane! W niedzielê, 28 lutego zakoñczy³a siê 78. Gala wrêczenia nagród przyznawanych przez Hollywoodzkie Stowarzyszenie Prasy Zagranicznej. Ze wzglêdu na obostrzenia pandemiczna ceremonia odbywa³a siê nowej formule. Po pierwsze – zmieniono datê: z pocz¹tku stycznia na ostatni dzieñ lutego. Decyzja o zmianie terminu by³a podyktowana faktem, ¿e wiele produkcji na ca³ym œwiecie zosta³o wstrzymanych w po³owie marca zesz³ego roku z obawy przed koronawirusem i filmowcy po prostu nie zd¹¿yliby ukoñczyæ filmów i seriali nagradzanych przez Hollywood Foreign Press Association. Galê, o której amerykañskie media pisa³y, ¿e by³a… nudna i dziwna, prowadzi³y Tina Fey i Amy Poehler. „Trudno odró¿niæ filmy kinowe od seriali i produkcji telewizyjnych, bo wszystkie ogl¹daliœmy na ekranach telefonów” – podsumowa³a rok pandemii jedna z prowadz¹cych. Wirtualn¹ ceremoniê transmitowano z dwóch miejsc: hotelu The Beverly Hilton w Los Angeles i Rainbow Room na nowojorskim Manhattanie. Wœród prezen-

terów osobiœcie pojawili siê m. in.: Awkwafina, Cynthia Erivo, Joaquin Phoenix, Renee Zellweger, Kristen Wiig i Annie Mumolo. Nominowani do nagród po³¹czyli siê za poœrednictwem po³¹czenia video. Nagrodê dla najlepszego filmu w kategorii dramat zdoby³ „Nomadland”, a jego twórczyni Chloé Zhao wygra³a te¿ w kategorii re¿yserskiej. Scenariusz zosta³ oparty na reporta¿u Jessiki Bruder i opowiada historiê kobiety po szeœædziesi¹tce, która wybiera ¿ycie wspó³czesnej nomadki, po tym jak w wyniku recesji straci³a dorobek ca³ego ¿ycia. W roli g³ównej genialna Frances McDormand. Statuetkê dla najlepszego musicalu lub komedii zdoby³ „Kolejny film o Boracie”. Za g³ówn¹ rolê doceniony nagrod¹ zosta³ Sacha Baron Cohen. „Ten film nie móg³by powstaæ bez towarzysz¹cej mi gwiazdy. To œwie¿y talent, który pojawi³ siê znik¹d i okaza³ siê geniuszem komedii: Rudy Giuliani” – ¿artowa³ w swoim wyst¹pieniu Cohen. By³y burmistrz Nowego Jorku rzeczywiœcie pojawi³ siê w filmie w doœæ kompromituj¹cym epizodzie, a obraz Ameryki, który wyziera z obrazu jest raczej… odra¿aj¹cy.

w Mozambiku. Mia³y w tej krainie byæ bajeczne skarby, kopalnie pe³ne z³ota i drogich kamieni. On nadzorowa³ poszukiwaniami i potwornie siê nudzi³, wiêc ja mu w istocie s³u¿y³em za kompana do wina, do rozmów, do towarzystwa. By³em praktycznie wiêŸniem tego gbura, coraz bardziej agresywnego, im silniej blad³ mira¿ bogactw. Uprosi³em go w koñcu, by pozwoli³ mi wróciæ do Lizbony. Okrêt up³yn¹³ zaledwie kilkaset mil, kiedy wysadzono mnie na brzeg, bo podró¿y mojej ten ³ajdak nie op³aci³. WyobraŸ sobie: sam poœród mozambijskiego l¹du, s³oñce pali, wysusza, zabija. Krwio¿erczy zwierz wokó³ i jadowite owady. Barbarzyñcy, ludo¿ercy zagra¿aj¹. Przera¿enie i samotnoœæ, rozpacz i desperacja, ¿e przyjdzie mi zgin¹æ w tych warunkach. Dwa lata tak egzystowa³em, a¿ odnalaz³ mnie prawie go³ego, g³odnego, wynêdznia³ego, spalonego ¿arem s³onecznym, portugalski ¿eglarz. By³em w tragicznym stanie, bliski œmierci z rozpaczy i chorób. Odpocz¹³em na statku poœród przyjaznych rodaków, szczêœliwy, ¿e wracam do ojczyzny po 17 latach nieobecnoœci. Wprawdzie zrujnowany na ciele i duchu, w ca³kowitej nêdzy, ale pe³en otuchy. Nawet teraz u kresu mej wêdrówki po dalekich ziemiach nie przesta³ przeœladowaæ mnie z³y los. W Lizbonie szala³a zaraza, chorzy marli na ulicach. Zamykano domy, ludzie uciekali od ludzi, strach i nieufnoœæ w sercach. Przez trzy lata tak siê tu³a³em po mieœcie, staraj¹c siê prze¿yæ ze skromnych funduszy, jakie przezornie wys³a³em z Makao do domu. Resztê poœwiêci³em na wydanie mego poematu. Dalej nie mia³em si³y ¿yæ. I sczez³bym, gdyby nie mi³osierni ludzie, którzy wziêli mnie do przytu³ku, w którym tu oto dobiegam swych dni. m

Weronika Kwiatkowska

Jeœli chodzi o produkcje platform streamingowych, to faworytem w wyœcigu po nagrody by³ obraz „Mank” w re¿yserii Davida Finchera. Dramat, inspirowany biografi¹ scenarzysty Hermana J. Mankiewicza, mia³ szanse na szeœæ statuetek, ale nie zdoby³ ¿adnej. Natomiast serial „The Crown” o ¿yciu brytyjskiej monarchii, na szeœæ nominacji wygra³ a¿ cztery. Zosta³ uznany za najlepszy serial dramatyczny, a aktorzy graj¹cy g³ówne role w czwartej ods³onie królewskiej sagi: Emma Corrin (jako ksiê¿na Diana), Josh O’Connor (w roli ksiêcia Karola) i Gillian Anderson (Margaret Thatcher) zgarnêli z³ote statuetki. Odtwórca znienawidzonego by³ego mê¿a Lady Di– Josh O’Connor, wykorzysta³ swój czas na antenie, aby zwróciæ uwagê na narastaj¹cy w czasie pandemii problem depresji i zaapelowa³ o wsparcie dla tych, którzy w ostatnim roku czuli siê bardziej samotni ni¿ zwykle. Doda³ te¿, ¿e on sam „ma szczêœcie, ¿e mo¿e pracowaæ”. Uroczy Brytyjczyk ma na koncie szereg œwietnych ról. Zapowiada siê wielki talent! W kategorii „najlepszy serial limitowany” triumfowa³ g³oœny „Gambit królo-

wej”, w której wystêpuje nasz rodak – Marcin Dorociñski. Statuetkê w kategorii aktorskiej otrzyma³a równie¿ odtwórczyni roli genialnej szachistki – Anya Taylor-Joy. Za najlepszego aktora w tej samej kategorii uznano Marka Ruffalo za rolê w genialnym „To wiem na pewno”. Nagroda im. Cecila B. de Mille'a za wybitny wk³ad w rozwój kultury i rozrywki odebra³a Jane Fonda. Aktorka ma na swoim koncie cztery Z³ote Globy („Duby smalone”, „Klute”, „Juliê” i „Powrót do domu”). W trakcie podziêkowañ Fonda zwróci³a uwagê na problemy rasowe, wzywaj¹c przedstawicieli bran¿y do skupienia siê na ró¿norodnoœci g³osów w dzisiejszym œwiecie – tak, by „historia ka¿dego mia³a szansê zostaæ zobaczona i us³yszana” – mówi³a. Specyficzna formu³a ceremonii spowodowa³a, ¿e widowisko by³o odarte z klimatu podnios³oœci. Nominowani oczekiwali na werdykt siedz¹c w domowych pieleszach, a przyd³ugich przemówieñ nie by³o jak przerwaæ. Miejmy nadziejê, ¿e to ostatnie Z³ote Globy na kanapie. I w kapciach. m


KURIER PLUS 6 MARCA 2021

www.kurierplus.com

13

El¿bieta Baumgartner radzi

Jak uczyniæ dziecko milionerem przed jego emerytur¹ Roth IRA jest o wiele korzystniejsze od tradycyjnego IRA. Jedn¹ z zalet Roth IRA jest fakt, ¿e podatki od zysków s¹ zupe³nie zniesione, a nie tylko odroczone, jak w przypadku innych programów emerytalnych. A¿eby mieæ zyski ca³kowicie wolne od podatku, nale¿y trzymaæ pieni¹dze na Roth IRA co najmniej przez piêæ lat. Swoje wp³aty natomiast mo¿na wybieraæ w ka¿dej chwili bez kary. Naros³e na koncie zyski, wyp³acone przed ukoñczeniem 59.5 roku, s¹ ob³o¿one 10-procentow¹ kar¹. Je¿eli chcesz uczyniæ swoje dziecko milionerem, to najlepszym rozwi¹zaniem jest otwarcie dla niego konta emerytalnego Roth IRA, regularne oszczêdzanie i lokowanie œrodków w akcje przedsiêbiorstw. Zanim to zrobisz, upewnij siê, czy dziecko siê kwalifikuje oraz poznaj wady i zalety tego posuniêcia. Oto, co nale¿y wiedzieæ. Co to jest Roth IRA Roth IRA to wersja indywidualnego programu emerytalnego IRA (Individual Retirement Account), nazwana od nazwiska pomys³odawcy, senatora Williama Rotha. W odró¿nieniu od tradycyjnego konta IRA, wp³aty na Roth IRA nie s¹ odpisami podatkowymi, ale dziecko odpisów nie potrzebuje, bo miewa przewa¿nie tak ma³y przychód, ¿e podatków nie p³aci wcale. Dlatego dla m³odych ludzi konto

Ile mo¿na wp³aciæ? W programie IRA jak równie¿ Roth IRA mog¹ uczestniczyæ nie tylko osoby doros³e, ale równie¿ nieletnie, pod warunkiem ¿e w danym roku pracowa³y i mia³y zarobki. Je¿eli junior sprzedawa³ w lecie lemoniadê, kosi³ s¹siadom trawê, czy pomaga³ rodzicom w ich biznesie, to rodzice mog¹ zdeponowaæ jego zarobki na koncie emerytalnym, a dawaæ dziecku do rêki ich ekwiwalent. Na konto Roth IRA mo¿na obecnie wp³aciæ do $5,500 rocznie ($6,500 dla osób po piêædziesi¹tce), ale nie wiêcej ni¿ wynios³y zarobki (earned income) danej osoby. Przyk³ad: Twój syn wyprowadza³ psa s¹siadów, za co zarobi³ $500 w ci¹gu roku. Mo¿esz otworzyæ synowi konto Roth IRA, wp³aciæ tam tê kwotê, a w to miejsce daæ dziecku $500 z twojej kieszeni. Tak niewielkiej kwoty nie musi siê nawet deklarowaæ na podatkowym rozliczeniu.

Gdzie otworzyæ konto Du¿e instytucje finansowe pozwalaj¹ na otwarcie konta emerytalnego dla dzieci (minor Roth IRA account). Przyk³adem mo¿e byæ Roth IRA for Kids firmy Fidelity: æ fidelity.com/retirement-ira/roth-ira-kids Upewnij siê, ¿e bank czy fundusz powierniczy nie wymaga minimalnej wp³aty i nie bêdzie pobiera³ rocznych op³at. Konto zostanie zarejestrowane na nazwisko nieletniej osoby, ale doros³a osoba (custodian) musi podpisaæ wniosek o jego otwarcie. Po osi¹gniêciu 18 lat m³ody cz³owiek staje siê w³aœcicielem swego konta emerytalnego i mo¿e dowolnie nim dysponowaæ. W co inwestowaæ Inwestycja dziecka jest bardzo d³ugoterminowa, wiêc mo¿na ulokowaæ œrodki na gie³dzie, np. w jakimœ Electronic Traded Funds (ETF) pod¹¿aj¹cym za którymœ ze wskaŸników gie³dy, np. S&P 500 (SPDR, VOO) albo NASDAQ (QQQ). W ostatnich trzydziestu latach, czyli od 1 stycznia 1990 roku do koñca roku 2020, akcje w koszyku Standard & Poor’s 500 przynios³y wraz z dywidendami œrednio 10 proc. rocznie, mimo kilku dotkliwych za³amañ. W ostatniej dekadzie wskaŸnik S&P rós³ 11.3 proc. rocznie, a z reinwestowanymi dywidendami – 13.5 proc. rocznie. W ca³ym ostatnim stuleciu gie³da œrednio przynios³a 6.5 proc. zwrotu, a reinwestuj¹c dywidendy – 10.7 proc., co dokumentuje d³ugoterminowy trend. Nic dziwnego, ¿e bogaci (trzymaj¹cy œrodki w akcjach przedsiêbiorstw) bogac¹ siê coraz bardziej. Dane historyczne znajdziesz tu: æ dqydj.com/dow-jones-industrial-average -historical-return-calculator/ Kiedy maluch zostanie milionerem? To zale¿y od tego, kiedy zaczniesz wp³acaæ (im wczeœniej tym lepiej), po ile, i w co bêdziesz inwestowaæ. Je¿eli za³o¿ymy, ¿e do 10-go roku ¿ycia dziecko stopniowo zarobi³o w sumie 6,000 dol., a ty zainwestowa³eœ te œrodki na Roth IRA w instrument pod¹¿aj¹cy za S&P 500 (œrednio 10 proc. zwrotu rocznie z reinwestycj¹ dywidend), to wtedy do emerytury dziecka portfel inwestycyjny uroœnie do ponad 1.7 mln dol., nawet je¿eli nic dok³adaæ ju¿ nie bêdziesz. Gdybyœ najpierw ty, a potem sam m³ody cz³owiek, dok³ada³ do konta zaledwie 50 dol. miesiêcznie, to w ci¹gu 57 lat uroœnie ono do 3.5 mln

dol.. Oczywiœcie, za pó³ wieku dolary te bêd¹ warte mniej ni¿ dziœ z powodu inflacji, ale ci¹gle bêdzie to niez³a fortunka. Rezultalty mog¹ byæ znacznie wiêksze, je¿eli syn czy córka pomaga ci w twoim biznesie, za co im regularnie p³acisz. Oni maj¹ pieni¹dze na w³asne potrzeby, ty odk³adasz im na przysz³oœæ, a oprócz tego masz biznesowe odpisy. Porozmawiaj ze swoim ksiêgowym. Pomocny kalkulator znajdziesz w sieci: æ daveramsey.com/smartvestor/investment -calculator Wady oszczêdzania na nazwisko dziecka Jakkolwiek sk³adanie przez dziecko pieniêdzy na jego indywidualnym koncie uczy je oszczêdnoœci i samodzielnoœci, to pomniejsza szanse na otrzymanie pomocy studenckiej. Konto dla dziecka ma sens wtedy, gdy rodzice s¹ na tyle zamo¿ni, ¿e pociecha nie bêdzie siê kwalifikowaæ do otrzymania pomocy studenckiej, albo wtedy, gdy dziecko na studia iœæ nie zamierza. m

El¿bieta Baumgartner nie jest prawnikiem, a artyku³ ten nie powinien byæ uwa¿any za poradê prawn¹. Jest autork¹ wielu ksi¹¿ek-poradników, m.in. „Planowanie spadkowe, czyli jak uporz¹dkowaæ swoje sprawy w Stanach i w Polsce“, „Podrêcznik ochrony maj¹tkowej” i wiele innych.. S¹ one dostêpne w ksiêgarni Polonia, 882 Manhattan Ave., Greenpoint, albo bezpoœrednio od wydawcy Poradnik Sukces, 255 Park Lane, Douglaston, NY 11363, tel. 1-718-224-3492, www.PoradnikSukces.com poczta@poradniksukces.com

Jak pomniejszyæ podatki i odzyskaæ nale¿ne zasi³ki stymulacyjne dowiesz siê z ksi¹¿ek El¿biety Baumgartner „Jak oszczêdzaæ na podatkach”. Przepisy podatkowe, zasi³ki stymulacyjne (Economic Impact Payments). $30 plus $5 na przesy³kê. „Jak chowaæ pieni¹dze przed fiskusem. Podrêcznik agresywnej gry podatkowej”. Spadki, darowizny, przychody, inwestycje, sprzeda¿ domu, konta w USA i w Polsce, walka z IRS. Euro-FATCA. Cena $50 plus $5. Ksi¹¿ki s¹ uaktualnione na rok 2021 i dostêpne od wydawcy: Poradnik Sukces, 255 Park Lane, Douglaston, NY 11363, tel. 1-718-224-3492 30+ poradników dostêpnych jest w wersji papierowej albo elektronicznej w:

www.PoradnikSukces.com


KURIER PLUS 6 MARCA 2021

14

Zamów og³oszenie drobne Cena $10 za maksimum 30 s³ów

PRACA ZA $18.50 (NYC), $16 (L.I.), $13.50 (Upstate NY)

Sprzedam domy

Jeœli wymagasz opieki i posiadasz ubezpieczenie Medicaid, Twoi krewni, przyjaciele lub s¹siedzi, mog¹ kwalifikowaæ siê do opieki nad Tob¹ jako osobisty asystent, w ramach stanowego programu NYS Consumer Directed Personal Assistance (CDPA). Nie s¹ potrzebne ¿adne certyfikaty.

W uzdrowisku Ciechocinek sprzedam dwa domy jednorodzinne przy g³ównej ulicy. Jeden z nich jest zabytkowy. Drugi to solidny dom letni stoj¹cy na du¿ej dzia³ce. Proszê dzwoniæ

Informacje: 929-295-6822

646.260.8718

www.kurierplus.com

HYDRAULICY POSZUKIWANI Zatrudnimy pracowników z doœwiadczeniem, pozwoleniem na pracê, prawem jazdy i OSHA30.

AMN Corporation Plumbing & Heating Contractor 53-28 61st Str., Maspeth, NY 11378

Tel. 718-326-9090/2795

Zapraszamy do s³uchania Radio RAMPA na czêstotliwoœci WSNR 620 AM w NY, NJ, CT w soboty od 15:00 do 21:00. Zasiêg Radio RAMPA 620 AM to piêæ dzielnic Nowego Jorku, a tak¿e Long Island, stany New Jersey i Connecticut, czyli najwiêksze skupiska Polonii na Pó³nocno-Wschodnim Wybrze¿u USA. Ponadto, sobotni¹ audycjê, bez zmian, s³uchaæ bêdzie mo¿na za poœrednictwem naszej strony internetowej www.RadioRAMPA.com oraz aplikacji RAMPA na telefony komórkowe. Wszystko bezp³atnie.

Anna-Pol Travel INSTALACJA NOWYCH BOILERÓW ZAMIANA BOILERÓW OLEJOWYCH NA GAZOWE l USUWANIE GAS, NATIONAL GRID, DEPT OF BUILDINGS VIOLATIONS l RPZ/BACKFLOW PREVENTER INSTALACJA & COROCZNE SERWISY l CON ED/ NATIONAL GRID GAS SERVICE RESOTRATION l INSPEKCJE SYSTEMÓW LINII GAZOWYCH ZGODNIE Z LOCAL LAW 152

WYCIECZKI AUTOBUSOWE: Niagara, Waszyngton, Boston

l l

Œrodki transportu posiadaj¹ zezwolenia i licencje federalne (US Department of Transportation) oraz wymagane ubezpieczenia.

821 A Manhattan Ave. Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-349-2423 E-mail:annapoltravel@msn.com WWW.ANNAPOLTRAVEL.COM

Promocyjne ceny przy zakupie biletu przez internet

896 Manhattan Avenue Suite 27 (na piêtrze) - Brooklyn, NY 11222

ATRAKCYJNE CENY NA: Bilety lotnicze do Polski i na ca³y œwiat

u

Pakiety wakacyjne: Karaiby, Hawaje, Floryda All-inclusive: Punta Cana, Meksyk od $699

v Rezerwacja hoteli v Wynajem samochodów v Notariusz v T³umaczenia v Klauzula “Apostille” v Zaproszenia v Wysy³ka pieniêdzy Vigo

Tel: (718) 609-1560, (718) 383-6824, Fax: (718) 383-2412

Acupuncture and Chinese Herbal Center Dr Shungui Cui, L.Ac, OMD, Ph.D

MICHA£ PANKOWSKI

– jeden z najbardziej znanych specjalistów w dziedzinie tradycyjnych chiñskich metod leczenia. Autor 6 ksi¹¿ek. Praktykuje od 47 lat. Pracowa³ we W³oszech, Kuwejcie, w Chinach. Pomaga nawet wtedy, gdy zawodz¹ inni.

TAX & CONSULTING EXPERT Us³ugi w zakresie: 3 Ksiêgowoœæ 3 Rozliczenia podatkowe indywidualne i biznesowe, w tym samochodów ciê¿arowych

3 Rejestracja biznesu i licencje 3 Konsultacje 3 Bezpodatkowa zamiana domów 3 #SS - korekty danych

Email: Info@mpankowski.com

Fortunato Brothers 289 MANHATTAN AVE. (blisko Metropolitan Ave.) BROOKLYN, N.Y. 11211; Tel. 718-387-2281 Fax: 718-387-7042 CAFFE - PASTICCERIA ESPRESSO - SPUMONI GELATI - CAKES

W³oska ciastkarnia czynna codziennie do 11:00 wieczorem, a w weekendy do 12:00 w nocy. Zapraszamy.

LECZY: l katar sienny l bóle pleców l rwê kulszow¹ l nerwobóle l impotencjê zapalenie cewki moczowej l bezp³odnoœæ l parali¿ l artretyzm l depresjê l nerwice l zespó³ przewlek³ego zmêczenia l na³ogi l objawy menopauzy l wylewy krwi do mózgu l alergie l zapalenie prostaty l rekonwalescencja po chorobach nowotworowych z zastosowaniem chiñskiego zio³olecznictwa itp. l

Do akupunktury u¿ywane s¹ wy³¹cznie ig³y jednorazowego u¿ytku 144-48 Roosevelt Ave. #MD-A, Flushing NY 11354 Poniedzia³ek, œroda i pi¹tek: 12:00 - 7:00 pm; tel. (718) 359-0956 1839 Stillwell Ave. (off 24th. Ave.), Brooklyn, NY 11223 Od wtorku do soboty: 12:00-7:00 pm, w niedziele 12:00 - 3:00 pm (718) 266-1018 www.drshuiguicui.com Akcetujemy ubezpieczenia: 1199, Aetna, BCBS, Cigna, Elder Plan, Liberty, Magnacare, Multiplan, Triad Health (VHS), UHC Empire Plan

ANIA TRAVEL AGENCY 57-53 61st Street, Maspeth, N.Y. 11378 Tel. 718-416-0645, Fax 718-416-0653 3 Bilety Lotnicze 3 Wysy³ka pieniêdzy i paczek 3 T³umaczenia 3 Sprawy imigracyjne 3 Notariusz


www.kurierplus.com

£ukasz Ciepliñski „P³ug“

KURIER PLUS 6 MARCA 2021

Marysia Bartnik „Diana“, 13-letnia ³¹czniczka zabita w Powstaniu

Zosia Riedel „Ster“, 15-letnia sanitariuszka rozstrzelana w Powstaniu

15

Gen. Stanis³aw Sojczyñski „Warszyc“, zamordowany w 1947 r.

¯o³nierze Wyklêci powracaj¹ jak ¿ywi Po 1945 roku walkê z komunistami w Polsce podjê³o ponad 200.000 konspiratorów, w tym ok. 20.000 z broni¹ w rêce. By³ to zryw porównywalny z Powstaniem Styczniowym i coraz czêœciej jest nazywany Powstaniem Antykomunistycznym. Wojskowe struktury regionalne dzia³a³y do koñca lat 40-tych. 1 marca 1951 r. w Areszcie Œledczym Warszawa-Mokotów zamordowano ostatni IV Zarz¹d G³ówny Zrzeszenia Wolnoœæ i Niezawis³oœæ, w tym jego szefa pu³kownika £ukasza Ciepliñskiego „P³uga”. Pod koniec lat 50-tych rozbito ostatnie oddzia³y polowe. Ostatni ¿o³nierz sier¿.ant Józef Franczak „Lalek” zgin¹³ w walce w 1963 r. Bilans Powstania to oko³o 10.000 poleg³ych, 25.000 zamordowanych, 50.000 wywiezionych na wschód, 250.000 osadzonych w wiêzieniach, obozach i kopalniach, milion represjonowanych. Przez obóz w Jaworznie przesz³o ponad 10.000 ch³opców w wieku 16-21 lat. Niektórzy dostali wyroki d³u¿sze od w³asnego wieku. Najd³u¿ej wiêziony Franciszek Cieœlak „Szatan” odzyska³ wolnoœæ po ponad 21 latach, w 1972 roku. Ostatni skazañcy

5 Wileñska Brygada AK

opuœcili wiêzienia w po³owie lat 70-tych. Po wyjœciu „na wolnoœæ” wielu utrudniano zdobycie wykszta³cenia i pracy, niektórych szykanowano do koñca PRL. Przez lata zohydzano pamiêæ o ¯o³nierzach Wyklêtych, nazywano ich bandytami i oskar¿ano o fikcyjne zbrodnie. Wsadzano do cel z Niemcami albo przebierano w niemieckie mundury, jak np. harcerzy Szarych Szeregów wywiezionych na Sybir. Ocala³ych pozbawiano praw obywatelskich i maj¹tków. Do dziœ dewastowane s¹ ich pomniki. Dopiero w 2010 r. prezydent Lech Kaczyñski ustanowi³ 1 marca Narodowym Dniem Pamiêci ¯o³nierzy Wyklêtych, a Instytut Pamiêci Narodowej poszukuje miejsc pochówku pomordowanych. W Kwaterze £ na Cmentarzu Wojskowym na Pow¹zkach w Warszawie odnaleziono szcz¹tki oko³o 300 osób. Pierwsze ekshumacje mia³y miejsce w 2012 roku. Do dziœ ustalono to¿samoœæ kilkudziesiêciu osób, w tym legendarnych dowódców Zygmunta Szendzielarza „£upaszkê”, Hieronima Dekutowskiego „Zaporê” i pp³k Stanis³awa Kasznicê, ostatniego dowódcê Narodowych Si³ Zbrojnych. Prawdopodobnie spoczywaj¹ tu pu³kownik Witold Pilecki i genera³ August Fieldorf „Nil”.

W 2013 roku powsta³ film o ekshumacjach w re¿yserii Arkadiusza Go³êbiewskiego oraz Fundacja „£¹czka” sprawuj¹ca opiekê nad Kwater¹ £. Jej prezesem zosta³ Tadeusz M. P³u¿añski, syn wiêŸnia stalinowskiego i autor ksi¹¿ek, m.in. „Bestie”, „Lista oprawców”. Na terenie Kwatery wzniesiono te¿ Mauzoleum Wyklêtych-Niez³omnych, w którym w dniu ods³oniêcia pochowano szcz¹tki pierwszych 35 zidentyfikowanych ofiar. W 2014 roku na Cmentarzu Garnizonowym w Gdañsku odnaleziono Danutê Siedzikównê „Inkê”, sanitariuszkê 5 Brygady Wileñskiej AK zamordowan¹ metod¹ katyñsk¹ w przeddzieñ jej 18 urodzin. Straci³a oboje rodziców, nie prosi³a o u³askawienie, w grypsie do sióstr napisa³a „Powiedzcie babci, ¿e zachowa³am siê jak trzeba”. Jej szcz¹tki znajdowa³y siê w skrzyni bez wieka zakopanej przy cmentarnym chodniku. W 2015 roku zidentyfikowano czaszkê sier¿anta Józefa Franczaka „Lalka”. Kilkadziesi¹t lat by³a eksponatem dydaktycznym w Akademii Medycznej w Lublinie. Instytut Pamiêci Narodowej prowadzi³ i nadal prowadzi prace ekshumacyjne w wielu miejscach, np. na terenie wiêzienia mokotowskiego w Warszawie, Cmen-

tarza Rakowickiego w Krakowie, aresztu œledczego UB w Bia³ymstoku czy wiêzienia œledczo-karnego w Pomiechówku. W lutym 2020 roku w Warszawie otwarto placówkê muzealn¹ IPN w budynku by³ej kwatery g³ównej NKWD przy ul. Strzeleckiej 8, w której w latach 40-tych wiêziono tysi¹ce dzia³aczy polskiego podziemia. Wielu torturowano, wielu nie prze¿y³o. Od niedawna technika komputerowa umo¿liwia cyfrowe udoskonalanie i kolorowanie starych fotografii, a nawet animowanie twarzy, które po latach zaczynaj¹ siê poruszaæ, rozgl¹daæ, uœmiechaæ… Artysta informatyk Miko³aj Kaczmarek uruchomi³ na Facebooku stronê „Kolor historii”, na której prezentuje odnowione i „uruchomione” przez siebie podobizny m.in. ¯o³nierzy Wyklêtych. Tutaj zamieszczamy tylko kilka. Strona bije rekordy popularnoœci, ma 90 tys. obserwatorów, nowe zdjêcia s¹ natychmiast powielane, czasem setki razy. Polacy chc¹ siê spotykaæ ze swoimi bohaterami „twarz¹ w twarz”. Na jednej z animacji p³k £ukasz Ciepliñski przez blisko minutê z ciekawoœci¹ „rozgl¹da siê” dooko³a, jakby chcia³ zrozumieæ dzisiejszy œwiat, a gdy jego wzrok spocznie na tobie… Nie zapomnisz nigdy.

Marek Gizmajer


KURIER PLUS 6 MARCA 2021

16

www.kurierplus.com

Do czytania bez zerkania na telefon…

Anna K³osowska

Cyfrowy detoks Spojrza³am na pusty koszyk. W czasach przedpandemicznych mia³ swoje przeznaczenie. Mia³ swoj¹ misjê do spe³nienia. Mia³ oduczyæ, odzwyczaiæ, pomóc pozbyæ siê natrêctwa, na³ogu. Ten koszyczek narobi³ najpierw wiele zamieszania wœród moich kole¿anek i wywo³ywa³ niejednokrotnie ostre reakcje. Wpad³am na ten koszyczkowy pomys³, poniewa¿ w czasie naszych spotkañ u mnie, w moim domu, nie mia³am ochoty patrzeæ, jak w trakcie najzagorzalszej dyskusji, œwietnie i lekko tocz¹cej siê rozmowy, wymiany zdañ na tematy kulinarne, a zw³aszcza ró¿norakich gustów i guœcików dotycz¹cych win i innych wzmagaj¹cych dobry humor napitków, któraœ z moich zaproszonych nagle pochyla siê z najwiêksz¹ trosk¹ i zaanga¿owaniem nad rozœwietlonym ekranem telefonu czy tabletu! Nie, nie chcia³am tego u siebie widzieæ. To przypomina³o mi sceny z restauracji, z wyjœæ rodzinnych, kiedy tata i mama i dzieci siedz¹ razem przy stole, rodzinnie, zgodnie, ale niemo. Uœmiechaj¹ siê nie do siebie, ale do ekranów telefonów i w jakimœ roztargnieniu, z wyrazem nieobec-

noœci na twarzy odpowiadaj¹ na rzucane dla zachowania pozoru rodzinnej konwersacji, pytania, Chcia³am, ¿eby na spotkaniach w moim domu wszystkie moje przyjació³ki, znajome, kole¿anki by³y obecne. Nie tylko fizycznie. Dlatego zarz¹dzi³am „prawo koszyczka”. Sta³am z moim koszykiem w rêkach przy wejœciu i zbiera³am do niego telefony. Po raz pierwszy napotka³am na niezwyk³y opór – „co ty?”, „no wiesz!” „¿artujesz chyba!” Nie, nie ¿artowa³am. By³am bardzo powa¿na: telefon do koszyczka. Wy³¹czony! „Dziewczyny, powiedzia³am wtedy ten pierwszy koszyczkowy raz, co tak naprawdê nie mo¿e poczekaæ tej godziny czy dwóch? Co dzieje siê takiego w naszym œwiecie i w waszym, czego nie mo¿ecie na ten czas, nasz wspólny czas, od³o¿yæ? Jeœli wymienicie mi coœ tak istotnego jak zbawienie œwiata przed tym, co mu i tak grozi, nawet jeœli bêdziecie siedzia³y z nosami w telefonach non stop, dwadzieœcia cztery godziny na dobê, to proszê bardzo! Jeœli zaprowadzicie w ten sposób pokój na ziemi i powszechn¹ szczêœliwoœæ wœród wielkich i maluczkich, zgadzam siê, ale w ka¿dym innym przypadku…”

Przyznajê, ¿e to mo¿e nie by³o zbyt demokratyczne z mojej strony i Marianne zarzuci³a mi wprowadzenie domowego autorytaryzmu, wrêcz dyktatury, na co odpowiedzia³am, ¿eby siê cieszy³a, ¿e to nie dyktatura proletariatu, a tylko moja, bo coœ na temat tamtej wiem. Osobiœcie i to trochê inaczej wygl¹da! „Co ogl¹dacie w tych swoich telefonach, kiedy siedzimy razem, jest nam mi³o, uroczo i nawet jeœli trochê zbyt ostro nam siê dyskutuje, to wprowadzamy siê w ten sposób w stan intelektualnego podniecenia. Nie podskakujemy na widok posta, który ktoœ przes³a³ setkom osób i to ju¿ kilka miesiêcy temu. Kr¹¿¹ potem takie posty, przybijaj¹ do naszych ekranów jak martwa fala… Albo migaj¹ wam reklamy, kusz¹c, ¿ebyœcie kliknê³y! A to pieni¹dze dla wielkich Internetu, nie dla was. Wy jesteœcie narzêdziem!”. To prawda, ¿e jakiejœ epidemii, przepraszam, plagi, przepraszam, wielkiego problemu z u¿ywaniem komórek w czasie naszych spotkañ nie by³o, niemniej takie natrêctwo sprawdzania co tam telefon przes³a³, zdarza³o siê wiêkszoœci z nas. Mnie te¿. Ta niemo¿noœæ rozstania siê z p³askim prostopad³oœcianem przyci¹gaj¹cym nasze zmys³y, ma swoj¹ nazwê: NoMoPhobia. No Mobile Phone Phobia! MUSIMY mieæ telefon pod rêk¹. W ka¿dej sytuacji. Tak nas wytresowa³, tak nas nauczy³ i tak nas uzale¿ni³, ¿ebyœmy siê bez niego nie chcieli obejœæ. Pamiêtam taki lunch, kiedy wszystkie rzuci³yœmy siê szukaæ telefonu Carole, bo stwierdzi³a, ¿e gdzieœ tu, a to by³ dom Cristiny, go zostawi³a, a czeka na wa¿n¹ wiadomoœæ. „Mo¿e twój pies go gdzieœ wyniós³?”, spyta³a. Crissy tylko zmru¿y³a oczy. „Chyba ¿artujesz, on ma ca³y koszyk zabawek, nie potrzebuje twojego telefonu”, powiedzia³a oburzona. Nie by³o sensu dzwoniæ na telefon Carole, bo by³a na tyle mi³a, ¿e wy³¹czy³a dŸwiêk, ale nie spuszcza³a ze swojego iPhona oka! „Czy nie posz³aœ z nim do ³azienki, Carole, wszêdzie go ze sob¹ nosi³aœ, nawet kiedy pomaga³aœ w kuchni!”. Marianne jad³a krewetkê za krewetk¹, bo to jej ulubiona potrawa i nie zdawa³a sobie sprawy

z konsekwencji swojej pozornie nic nie znacz¹cej uwagi. „Dziewczyny, ja go albo upiek³am, bo podgrzewa³am swoje danie, mo¿e niechc¹cy…” i Carole ju¿ by³a w kuchni. „Utopi³aœ w klozecie, to siê zdarza nawet inteligentnym ludziom!”. To Pat, która jest doœæ dos³owna. „Ale, dorzuci³a, chyba nie. Masz! Jest”. Wyci¹gnê³a rêkê, a w d³oni trzyma³a przyczynê potarganych nerwów Carole – jej iPhone. Najnowszej generacji. Prezent od Scotta, jej partnera. „Nie ma za co”, ci¹gnê³a Pat, bo Carole rzuci³a siê na swój telefon, jakby odnalaz³a po d³ugich poszukiwaniach zaginione dziecko w supermarkecie! „Zapomnia³aœ mi podziêkowaæ. Drobiazg. Chcesz wiedzieæ, gdzie by³?”. „Jasne”, powiedzia³a Carole w roztargnieniu, bo sprawdza³a wiadomoœci. „W szparze miêdzy poduszkami kanapy, Carole. Siedzia³yœmy tu obie. Na tej kanapie. Po prostu siê zeœlizgn¹³, kiedy przez u³amek sekundy na niego nie patrzy³aœ! I gdyby nie zacz¹³ wibrowaæ, bo jednak spróbowa³am zadzwoniæ, choæ mówi³aœ, ¿e go wy³¹czy³aœ…” Carole nie s³ucha³a, nie patrzy³a, nie widzia³a. By³a poch³oniêta swoim telefonem, a raczej tym, czym j¹ w tej chwili karmi³… Po chwili odetchnê³a. „Jest. Wszystko w porz¹dku!”. Ten okrzyk i westchnienie ulgi nie tyczy³o iPhone’a, prezentu, wyrazu mi³oœci i przywi¹zania Scotta, ale oczekiwanej wiadomoœci, która szczêœliwie nadesz³a… To wtedy postanowi³am, ¿e u mnie tego nie bêdzie! To wtedy zdjê³am z pó³ki ma³y wiklinowy koszyk, który mia³ temu zapobiec. Czy drogi iPhone czy mniej drogi android, czy staroæ z klapk¹, wszystkie na znak równoœci i braterstwa le¿a³y teraz w czasie spotkañ u mnie, cierpliwie wyczekuj¹c na swoje panie, w koszyku. Taki swoisty cyfrowy detoks. Chwilowy. Prawo koszyczka siê przyjê³o. Mo¿e moje kole¿anki nie tyle siê ze mn¹ zgodzi³y, ¿e nie ma co siê uzale¿niaæ od dŸwiêków wydawanych przez kawa³ek bezprzewodowej techniki, który stale œciskamy w rêku, ale przyjê³y ten mój pomys³ jako pretekst, ¿eby siê od natrêctwa choæ trochê uwolniæ. A ta wa¿na wiadomoœæ, która sprawi³a, ¿e wszystkie zaczê³yœmy szukaæ iPhone’a Carole? „Your package has arrived.” Co oznacza³o dwie rzeczy. Po pierwsze œwiat w wyniku tej wiadomoœci siê nie zmieni³, pozosta³ tak samo nieprzewidywalny jak przedtem. A po drugie, ¿e kolekcja butów Carole powiêkszy³a siê o parê kupionych za niezwykle nisk¹ cenê, wspania³ych, czerwonych, lakierowanych szpilek Bardzo Modnej Firmy. Potrzebnych natychmiast, tego wieczoru, na wielkie rocznicowe wyjœcie ze Scottem! Mój koszyczek do cyfrowego detoksu jest teraz pusty. Czeka na czas naszych weso³ych, gwarnych spotkañ, kiedy nie by³o, gdzie usi¹œæ, tak nas by³o gêsto! A ja ograniczam dostêp mojego Samsunga do mnie. O, w³aœnie zamigota³ i odezwa³ siê dŸwiêkiem oznaczaj¹cym nadejœcie wiadomoœci w Messengerze. Ale ja chcê skoñczyæ to opowiadanie, wiêc nawet nie patrzê w jego stronê! Z drugiej strony, jeœli to jest…, jeœli to nie mo¿e poczekaæ, jeœli jest pilne? Tylko zerknê… m

Zapraszamy na stronê Autorki: www.anna4book.com

Profile for Kurier Plus

Kurier Plus - e-wydanie 6 marca 2021  

Kurier Plus - e-wydanie 6 marca 2021  

Advertisement