__MAIN_TEXT__
feature-image

Page 1

NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS

ER KURI P L U S

P O L I S H NUMER 1355 (1655)

W E E K L Y

ROK ZA£O¯ENIA 1987

M A G A Z I N E

TYGODNIK

29 SIERPNIA 2020

PE£NE WYDANIE KURIERA W INTERNECIE: WWW.KURIERPLUS.COM

í Najwa¿niejszy kodeks pracy budowlanej – str. 5 í Nowi ministrowie... – str. 6 í 40. rocznica Porozumieñ Sierpniowych – str. 8-9 í Z dystansem, lecz razem – str. 12 í Czy warto zamieniæ IRA na Roth IRA? – str. 13 í Na Dzikim Zachodzie – str. 15

Tomasz Bagnowski

Jeszcze cztery lata? Republikanie na konwencji swojej partii przekonywali, ¿e Donald Trump zas³uguje na drug¹ kadencjê. ¿egna³ siê ju¿ z prac¹ w Bia³ym Domu, Trump nie zaanga¿owa³ siê w ¿adn¹ now¹ wojnê. Co najwy¿ej mo¿na mu zarzucaæ, ¿e nie dotrzyma³ s³owa obiecuj¹c wycofanie ¿o³nierzy z Afganistanu. Trump, podobnie jak kiedyœ Carter, ma natomiast problem z ogromnym bezrobociem i recesj¹, która w tej chwili wydaje siê nieunikniona. Na konwencji Partii Republikañskiej, która podobnie jak niedawna konwencja demokratyczna, by³a znacznie ograniczona w swojej skali, zwolennicy prezydenta przekonywali, ¿e wymienione wy¿ej problemy to nie wina Trumpa tylko wirusa, który niespodziewanie zaatakowa³ Amerykê z Chin. Zanim wybuch³a epidemia sytuacja gospodarcza by³a znakomita, bezrobocie najni¿sze w historii, a Ameryka mia³a przed sob¹ wspania³e perspektywy. Przypomina³ o tym miêdzy innymi Donald Trump Jr., syn prezydenta, ostatnio bardzo politycznie aktywny. S³uchaj¹c go mo¿na by³o odnieœæ wra¿enie, ¿e chce on ca³kowitego rozgrzeszenia ojca z walki z wirusem, bo jego pojawienie siê nie by³o przecie¿ wynikiem polityki Trumpa. Sprawiedliwie czy nie, prezydenta ocenia siê jednak za ca³oœæ. í6

FOT. PIOTR JANUSZEWSKI

Jednym z najlepszych i zarazem najprostszych testów na to czy sprawuj¹cy w³adzê prezydent sprawdzi³ siê na stanowisku jest zadanie sobie pytania czy po czterech latach ¿yje nam siê lepiej? Test ten z sukcesem zaproponowa³ 40 lat temu Ronald Reagan, który wyraŸnie pokona³ walcz¹cego o drug¹ kadencjê Jimmy’ego Cartera. Carterowi zaszkodzi³a kiepska sytuacja w kraju, problemy gospodarcze, s³ynne kolejki po benzynê, a tak¿e zajêcie amerykañskiej ambasady w Teheranie przez rewolucjonistów irañskich. GwoŸdziem do trumny by³a zaœ przeforsowana przez Zbigniewa Brzeziñskiego, ówczesnego doradcê prezydenta ds. bezpieczeñstwa narodowego, próba odbicia zak³adników, która zakoñczy³a siê spektakularn¹ klêsk¹. Zginê³o oœmiu amerykañskich ¿o³nierzy, USA straci³y te¿ kilka œmig³owców i samolot transportowy, który zosta³ zniszczony. Amerykanie szykuj¹cy siê do wyboru prezydenta uznali to zdarzenie za poni¿aj¹ce i gremialnie zwrócili siê w kierunku Reagana. Donald Trump, znany z niechêci do interwencji zbrojnych za granic¹, nie ma takiego problemu. Mimo wysi³ków niektórych doradców, jak na przyk³ad Johna Boltona, który po-

l Anna Klejzerowicz - Moje historie s¹ fikcj¹ literack¹ opart¹ na rzeczywistoœci.

31 sierpnia Dzieñ Solidarnoœci i Wolnoœci

Moje ¿ycie to krymina³y Z Ann¹ Klejzerowicz, autork¹ powieœci kryminalnych i obyczajowych oraz opowiadañ grozy, rozmawia Katarzyna Nowak. Napisa³aœ kilkanaœcie ksi¹¿ek, powieœci i opowiadañ kryminalnych. Z czego czerpiesz pomys³y? Anna Klejzerowicz: Powieœci kryminalnych napisa³am ze dwanaœcie. Ale równie¿ kilka niekryminalnych lub czêœciowo kryminalnych, na przyk³ad trylogiê „Czarownic”, która ³¹czy w¹tki kryminalne oraz grozy z obyczajowymi. Opowiadañ kryminalnych w sumie niewiele, zaledwie kilka, dla gazet i do antologii kryminalnych, z czego najwa¿niejsza jest dla mnie „Zatruta krew” (ze zbiorku „Zatrute pióra”), poniewa¿ to opowiadanie sta³o siê w pewnym sensie inspiracj¹ do powstania dwóch powieœci: „Listu z powstania” i „Medalionu z bursztynem”. W pewnym sensie, bo nie wprost, raczej w tym znaczeniu, ¿e posz³am w nich o krok dalej w „rozpracowaniu” pewnych zagadnieñ z historii najnowszej, które mnie od lat nurtowa³y, mo¿e dlatego, ¿e wci¹¿ maj¹ wp³yw na nasze dziœ. Takich jak powstanie warszawskie czy wojenne losy Pomorza. Wracaj¹c do pytania, zdecydowanie wiêcej napisa³am jednak opowiadañ grozy – zebranych g³ównie w ró¿nych antologiach grozy oraz w moim autorskim zbiorku „Z³odziej dusz. Opowieœci niesamowite”.

Czy choæ trochê czerpiesz z ¿ycia? Oczywiœcie, nie da siê inaczej. Nie piszê fantasy, opieram siê na realiach i na faktach historycznych, na obserwacji ¿ycia i ludzi. Czasem jakieœ zdarzenie staje siê bezpoœrednim zal¹¿kiem ksi¹¿ki, choæ przybiera w niej nieco inne kszta³ty. Tak by³o na przyk³ad w „Ogrodzie œwiate³” albo w „Królowej œniegu”. W tej ostatniej by³a to seria licznych zamarzniêæ ludzi w okresie zimowym, wiêksza od statystycznej. W „Ogrodzie” pewne wydarzenia z lat dziewiêædziesi¹tych, zwi¹zane z „trójmiejsk¹ oœmiornic¹”. Z tym, ¿e ja te zdarzenia sprowadzam do poziomu bardziej kameralnego, personalnego, z punktu widzenia jednostek uwik³anych w zawirowania dziejowe, lecz prze¿ywaj¹cych na ich tle osobiste dramaty. To w koñcu powieœci kryminalne, nie sensacyjne. Nigdy jednak nie piszê o konkretnych ¿yj¹cych osobach i wydarzeniach, tak¹ mam zasadê. Poza tym lubiê wymyœlaæ fabu³y i bohaterów. Moje historie zawsze s¹ fikcj¹ literack¹ opart¹ na rzeczywistoœci. Mog³yby siê zdarzyæ… W twoich ksi¹¿kach sztuka przeplata siê ze œmierci¹… Tak siê dzieje przede wszystkim w serii z dziennikarzem œledczym Emilem ¯¹d³o. í 10


2

KURIER PLUS 29 SIERPNIA 2020

www.kurierplus.com


KURIER PLUS 29 SIERPNIA 2020

www.kurierplus.com

3

Mój Sierpieñ W roku 1980 by³em nauczycielem historii w jednej z warszawskich szkó³ œrednich. Sytuacja gospodarcza kraju w tym czasie stopniowo siê pogarsza³a. Szczególnie dotkliwy by³ brak wielu artyku³ów ¿ywnoœciowych. Jeszcze w 1976 r. wprowadzono kartki na cukier. Od kilku lat dzia³a³a opozycja demokratyczna, której najbardziej znan¹ organizacj¹ by³ Komitet Samoobrony Spo³ecznej KOR. Kwit³y równie¿ niezale¿ne wydawnictwa podziemne. *** Na pocz¹tku lipca og³oszono podwy¿kê cen niektórych artyku³ów ¿ywnoœciowych. Zaraz te¿ zaczê³y nap³ywaæ wiadomoœci o strajkach w ró¿nych rejonach kraju. W drugiej po³owie miesi¹ca dosz³o do strajku generalnego w Lublinie. W³adze zaakceptowa³y wiêkszoœæ ¿¹dañ ekonomicznych robotników i w ten sposób zdo³ano unikn¹æ rozszerzania protestu. Na pocz¹tku sierpnia mia³ miejsce kilkudniowy strajk komunikacji miejskiej w Warszawie. Równie¿ tym razem osi¹gniêto porozumienie. W stolicy przewa¿a³a opinia, ¿e protesty strajkowe „rozejd¹ siê po koœciach”. Ma³o kto spodziewa³ siê eskalacji ¿¹dañ, szczególnie w sprawach spo³eczno-politycznych. 15 sierpnia, w Œwiêto Wniebowziêcia, przypad³a 60-ta rocznica zwyciêstwa nad bolszewikami w Bitwie Warszawskiej. W sto³ecznych koœcio³ach odbywa³y nabo¿eñstwa za poleg³ych w wojnie 1920 roku ¿o³nierzy polskich. Wieczorem G³os Ameryki poinformowa³, ¿e w gdañskiej Stoczni im. Lenina wybuch³ strajk. Po kilku dniach dowiedzieliœmy siê, ¿e rozszerzy³ siê na ca³e Trójmiasto i inne oœrodki Wybrze¿a. Wkrótce otrzymaliœmy wiadomoœæ o utworzeniu Miêdzyzak³adowego Komitetu Strajkowego w Gdañsku, który wysun¹³ 21 postulatów. Najwa¿niejszym z nich by³o ¿¹danie zgody w³adz na utworzenie niezale¿nych zwi¹zków zawodowych. Wielu intelektualistów i ludzi opozycji uwa¿a³o, ze jest to postulat nierealny. Ja równie¿ s¹dzi³em, ¿e re¿im nigdy nie zaakceptuje takich ¿¹dañ. Tymczasem napiêcie ros³o. Szef PZPR Edward Gierek powróci³ z urlopu na Krymie i wyg³osi³ przemówienie telewizyjne. Obiecywa³ mo¿liwoœæ rozpatrzenia postulatów p³acowo-ekonomicznych, lecz z drugiej strony podkreœli³, ¿e ¿¹dania polityczne nie bêd¹ tolerowane. Ojciec mojego kolegi, starszy pan po siedemdziesi¹tce, powiedzia³ po przemówieniu, ¿e Gierek jest skoñczony. Nieco póŸniej dowiedzieliœmy siê, ¿e wys³ano jednak delegacjê rz¹dow¹ do Gdañska na rozmowy z przywódcami strajku. Chc¹c siê dowiedzieæ czegoœ wiêcej o sytuacji na Wybrze¿u wpad³em któregoœ dnia do Klubu Ksi¹¿ki i Prasy na Nowym Œwiecie. Okaza³o siê, ¿e w zasadzie wszystkie zachodnie gazety i czasopisma zosta³y usuniête. Wyj¹tkiem by³y jedynie organa partii komunistycznych. Znalaz³em jakiœ dziennik wydawany przez komunistów fiñskich i na pierwszej stronie zauwa¿y³em zdjêcie Lecha Wa³êsy przemawiaj¹cego w Stoczni.

NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS

KURIER P L U S

P O L I S H

W E E K L Y

M A G A Z I N E

redaktor naczelny

Zofia Doktorowicz-K³opotowska

dyrektor artystyczny Marek Rygielski

31 sierpnia, w niedzielne popo³udnie, przerwano nagle program telewizyjny a na ekranie ukaza³a siê wype³niona robotnikami sala Stoczni Gdañskiej. Wkrótce zobaczyliœmy Wa³êsê i wicepremiera Jagielskiego podpisuj¹cych porozumienie. W³adza przyjê³a wiêkszoœæ postulatów, w tym najwa¿niejszy o niezale¿nych, samorz¹dnych zwi¹zkach zawodowych. Wielu ludzi odczu³o to jako zwyciêstwo pokojowej rewolucji. *** Nastêpnego dnia rozpocz¹³ siê rok szkolny. Wszystko wygl¹da³o tak jakby siê nic nie zmieni³o. Dopiero po kilku dniach dowiedzia³em siê, ¿e w pewnym prywatnym mieszkaniu ma odbyæ siê zebranie nauczycieli w sprawie powo³ania niezale¿nych zwi¹zków zawodowych w szko³ach. Poszed³em pod wskazany adres. W trzypokojowym mieszkaniu zebra³o siê oko³o stu osób. Oczywiœcie wiêkszoœæ siedzia³a na pod³odze. Poinformowano nas, ¿e tworzy siê Niezale¿ny Zwi¹zek Zawodowy Pracowników Nauki, Oœwiaty i Techniki. Dostaliœmy tekst deklaracji nowego zwi¹zku i instrukcjê jak zak³adaæ komórki zwi¹zkowe w szko³ach. Tego samego dnia odby³o siê walne zebranie zwi¹zku w siedzibie Naczelnej Organizacji Technicznej. Uczestniczy³o w nim kilkaset osób. Pojawi³a siê równie¿ owacyjnie witana delegacja z Huty Warszawa. Zebranie zakoñczy³o siê odœpiewaniem hymnu narodowego. Nazajutrz zamierza³em rozpocz¹æ organizowanie placówki zwi¹zkowej w naszej szkole. Mia³em trochê tremy znaj¹c naszego dyrektora, który by³ mocno partyjny. PóŸniej mówiono, ¿e tak jak robotnicy stoczni w Gdañsku przekraczali bramê swego zak³adu aby przy³¹czyæ siê do strajku, tak samo wiele osób we wrzeœniu tego pamiêtnego roku przekracza³o swoje „bramy”. Dla mnie, odczytanie deklaracji nowego zwi¹zku w pokoju nauczycielskim by³o w³aœnie przekroczeniem takiej „bramy”. Wiêkszoœæ nauczycieli z³o¿y³a podpisy pod deklaracj¹ o przyst¹pieniu do nowego zwi¹zku. Nieco póŸniej kilka osób wycofalo siê, prawdopodobnie pod presj¹ dyrektora. Nie mia³em jednak czasu ani chêci ¿eby dochodziæ jak by³o naprawdê. *** W po³owie wrzeœnia delegaci niezale¿nych zwi¹zków z ró¿nych rejonów kraju podjêli decyzjê o utworzeniu ogólnokrajowego zwi¹zku, któremu nadano miano „Solidarnoœæ”. Kilka dni póŸniej odby³o siê w Teatrze Narodowym zebranie naszego Zwi¹zku Pracowników Nauki i Oœwiaty. Uczestnicy podjêli prawie jednomyœln¹ decyzjê o przyst¹pieniu do „Solidarnoœci”. Nastêpnego dnia zacz¹³em dzia³aæ w sto³ecznym komitecie organizacyjnym nauczycielskiej „Solidarnoœci”. Moim g³ównym zadaniem by³y wizyty w szko³ach i przekazywanie informacji o trybie zak³adania zwi¹zkowych komórek. Uczestniczy³em równie¿ w wielu zebraniach. Wraz z powiewem wolnoœci i zel¿eniem cenzury odbywa³y siê tak¿e inne im-

sta³a wspó³praca

Maria Bielski, Andrzej Józef D¹browski, Agata Galanis, Ma³gorzata Ka³u¿a, Czes³aw Karkowski, Krzysztof K³opotowski, Bo¿ena Konkiel, Weronika Kwiatkowska, Katarzyna Zió³kowska

prezy, niezwi¹zane z dzia³alnoœci¹ zwi¹zkow¹. W pewn¹ niedzielê zorganizowano spotkanie poœwiêcone poezji nagrodzonego w³aœnie Noblem Czes³awa Mi³osza. Wiersze poety recytowa³a znana aktorka i dzia³aczka opozycji Halina Miko³ajska. Innym razem uczestniczy³em w spotkaniu z profesorem Edwardem Lipiñskim, s³awnym ekonomist¹ i cz³onkiem KOR-u. Spotkanie odbywa³o siê w nabitej po brzegi auli Uniwersytetu Warszawskiego. Owacyjnie witany profesor zacz¹³ swoje wyst¹pienie od s³ów: „Proszê Pañstwa, ostatnim razem przemawia³em wobec takiego t³umu w czasie rewolucji 1905 roku”. W Warszawie panowa³a w pewnym sensie atmosfera euforii po zdobyciu spo-

rej porcji wolnoœci. Osobiœcie podchodzi³em do tej sytuacji nieco sceptycznie. Wiedzia³em, ¿e komuniœci poszli na ustêpstwa bo musieli, lecz gdy poczuj¹ siê silniejsi zaprowadz¹ stary porz¹dek. Nasuwa³o mi siê porównanie z Polskim Stronnictwem Ludowym Miko³ajczyka, które po wojnie by³o legaln¹ parti¹ opozycyjn¹ i zosta³o w ci¹gu dwóch lat zniszczone przez re¿im. Mo¿e dlatego nie chcia³em zmieniaæ mojej decyzji o wyjeŸdzie do USA. Nie myli³em siê – rok póŸniej genera³ Jaruzelski og³osi³ wprowadzenie stanu wojennego. 16 miesiêcy karnawa³u „Solidarnoœci” dobieg³o koñca.

Kazimierz Wierzbicki

Zadbaj o dzieciêcy mózg Wychowujemy pokolenie dzieci urodzonych w epoce urz¹dzeñ ekranowych i nowych technologii. Ponad 40 proc. rocznych i dwuletnich dzieci korzysta z tabletów lub smartfonów, a niemal co trzecie dziecko w tym wieku korzysta z tych urz¹dzeñ codziennie lub prawie codziennie. Ekrany daj¹ wiele mo¿liwoœci i mog¹ pozytywnie stymulowaæ mózg, ale u¿ywane nadmiarowo mog¹ negatywnie wp³ywaæ na rozwój i zdrowie dziecka oraz relacje rodzinne. Fundacja Dajemy Dzieciom Si³ê startuje z kampani¹ „Zadbaj o dzieciêcy mózg” i promuje domowe zasady ekranowe. Mózg dziecka to niezwykle plastyczny organ, wysoce podatny i wra¿liwy na wa-

korespondenci z Polski Jan Ró¿y³³o

fotografia

Zosia ¯eleska-Bobrowski

wydawcy

John Tapper Zofia Doktorowicz-K³opotowska Adam Mattauszek

runki zewnêtrzne. Do prawid³owego i harmonijnego rozwoju potrzebuje doœwiadczeñ bogatych w ró¿ne bodŸce, bliskoœci i uwagi doros³ych oraz mo¿liwoœci poznawania œwiata wszystkimi zmys³ami. Dlatego niezwykle wa¿ne jest, aby dziecko mia³o szansê swobodnej eksploracji otoczenia. Ograniczanie pola dzia³ania dziecka, rekompensowanie dziecku braku rodzicielskiej uwagi przez udostêpnianie ekranów i brak uwa¿noœci na jego potrzeby mo¿e mieæ negatywny wp³yw na rozwój struktur neuronowych jego mózgu. Po wiêcej informacji zapraszam na nasz¹ stronê internetow¹: fdds.pl oraz do obejrzenia wideo, które towarzyszy kampani: æ https://youtu.be/reBzTX6UO5E

Monika Kamiñska Kurier Plus, Inc. Adres: 145 Java Street Brooklyn, NY 11222

Tel: (718) 389-3018 (718) 389-0134 E-mail: kurier@kurierplus.com Internet: www.kurierplus.com Redakcja nie odpowiada za treœæ og³oszeñ.


KURIER PLUS 29 SIERPNIA 2020

4

www.kurierplus.com

Na drogach Prawdy Bo¿ej

Ks. Ryszard Koper

Pod znakiem krzy¿a Wtedy Jezus rzek³ do swoich uczniów: „Jeœli ktoœ chce pójœæ za Mn¹, niech siê zaprze samego siebie, niech weŸmie krzy¿ swój i niech Mnie naœladuje. Bo kto chce zachowaæ swoje ¿ycie, straci je; a kto straci swe ¿ycie z mego powodu, znajdzie je. Có¿ bowiem za korzyœæ odniesie cz³owiek, choæby ca³y œwiat zyska³, a na swej duszy szkodê poniós³? Albo co da cz³owiek w zamian za swoj¹ duszê? Albowiem Syn Cz³owieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z anio³ami swoimi i wtedy odda ka¿demu wed³ug jego postêpowania”. (Mt 16, 24-27)

F

igura Chrystusa dŸwigaj¹cego krzy¿ przed koœcio³em œw. Krzy¿a przy Krakowskim Przedmieœciu to jeden z wa¿niejszych symboli Warszawy. Sama œwi¹tynia ma ogromne znaczenie nie tylko religijne w historii naszego narodu. Mo¿na powiedzieæ, ¿e jest to œwiête miejsce w naszej ojczyŸnie. Tu w 1792 roku odby³o siê uroczyste posiedzenie Sejmu w pierwsz¹ rocznicê Konstytucji 3 Maja. Tu spoczê³y serca Fryderyka Chopina i W³adys³awa Reymonta oraz prochy Adama Kazimierza Czartoryskiego i Stanis³awa Ma³achowskiego. St¹d bra³y swój pocz¹tek liczne demonstracje patriotyczne w czasach rozbiorów Polski. W tym koœciele Prymas Tysi¹clecia kardyna³ Stefan Wyszyñski wyg³asza³ swoje s³ynne œwiêtokrzyskie kazania. W roku 1525 sta³ w tym miejscu drewniany koœció³, który zniszczyli Szwedzi. W roku 1696 rozpoczêto w tym miejscu budowê nowej œwi¹tyni wed³ug projektu architekta Józefa Szymona Bellottiego. Rozpoczête przez Bellottiego dzie³o kontynuowa³ w nastêpnym stuleciu Józef Fontana, a póŸniej jego syn Jakub. W roku 1898 przed œwi¹tyni¹ postawiono odlan¹ z br¹zu figurê Chrystusa dŸwigaj¹cego krzy¿. Na cokole figury umieszczono napis „Sursum Corda” – „W górê serca”. W 1944 roku figura zosta³a zniszczona przez Niemców. Runê³a na bruk i le¿a³a z rêk¹ Chrystusa uniesion¹ w górê. Niemcy wywieŸli j¹ z Warszawy, ale potem porzucili w przydro¿nym rowie w Hajdukach Nyskich. Tam rozpoznali j¹ polscy ¿o³nierze. Pomnik przewieziono do Warszawy, poddano renowacji i ustawiono na dawnym miejscu.

W nocy z 28 na 29 lipca 2020 dzia³a-

cze LGBT zbezczeœcili tê figurê. Przymo-

cowali do niej têczow¹ flagê i na³o¿yli chustkê z symbolik¹ anarchistyczn¹. Têczowa flaga, czy sama têcza jest piêknym symbolem biblijnym. W Ksiêdze Rodzaju czytamy: „Kiedy zaœ Pan widzia³, ¿e wielka jest niegodziwoœæ ludzi na ziemi i ¿e usposobienie ich jest wci¹¿ z³e, ¿a³owa³, ¿e stworzy³ ludzi na ziemi, i zasmuci³ siê. Wreszcie Pan rzek³: Zg³adzê ludzi, których stworzy³em, z powierzchni ziemi: ludzi, byd³o, zwierzêta pe³zaj¹ce i ptaki powietrzne, bo ¿al mi, ¿e ich stworzy³em. Tylko Noego Pan darzy³ ¿yczliwoœci¹”. To z³o, o którym mówi Biblia jest jednym z elementów ideologii LGBT. Jak mówi Biblia wody potopu oczyœci³y ziemiê ze z³a. Ocala³ Noe z rodzin¹ i na znak przyjaŸni i przymierza Noego z Bogiem pojawi³a siê na niebie têcza. Jest to piêkny symbol kary za z³o i nagrody za wiernoœæ bo¿ym przykazaniom. Ideolodzy LGBT prawdopodobnie z powodu nieznajomoœci Biblii przekrêcili znaczenie tego symbolu, mieszaj¹c przekleñstwo z b³ogos³awieñstwem. Prawdy Biblii s¹ wieczne, a ideologia LGBT jest chwilowym kaprysem zdeprawowanego umys³u i serca. Ostatecznie jednak staniemy przy koñcu naszego ¿ycia przed symbolem têczy w znaczeni biblijnym - kary i nagrody.

D

zieje krzy¿a na Krakowskim Przedmieœciu s¹ wspania³¹ ilustracj¹ s³ów dzisiejszej Ewangelii: „Jeœli ktoœ chce pójœæ za Mn¹, niech siê zaprze samego siebie, niech weŸmie krzy¿ swój i niech Mnie naœladuje. Bo kto chce zachowaæ swoje ¿ycie, straci je; a kto straci swe ¿ycie z mego powodu, znajdzie je”. Te s³owa zosta³y wypowiedziane w szczególnych okolicz-

noœciach. Chrystus z uczniami zd¹¿a³ do Jerozolimy. Wiedzia³, ¿e czeka Go tam mêka i œmieræ. Podzieli³ siê tym z swoimi uczniami. Aposto³owie byli zaskoczeni. A Piotr powiedzia³: „Panie, niech Ciê Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie”. OdpowiedŸ Jezusa by³a zapewne wielkim zaskoczeniem dla Piotra i myœlê, ¿e dla nas tak¿e: „ZejdŸ Mi z oczu, szatanie! Jesteœ Mi zawad¹, bo nie myœlisz po Bo¿emu, lecz po ludzku”. Piotr w tym momencie myœla³ po ziemsku, po ludzku, zapominaj¹c, ¿e Chrystus przyszed³ nas zbawiæ i to przez krzy¿. Jego ostateczne zwyciêstwo nad grzechem i œmierci¹ dokona siê przez krzy¿ i zmartwychwstanie. Jego krzy¿ na naszej drodze zbawienia bêdzie siê wpisywa³ w nasz¹ codziennoœæ na ró¿ne sposoby. Bêdzie nieraz trudno. Ale mamy siê podnosiæ i iœæ, o czym przypomina napis na cokole krzy¿a na Krakowskim Przedmieœciu: „Sursum Corda” – „W górê serca”. W naszym ¿yciu mo¿e siê odbijaæ historia tego krzy¿a. By³ on fizycznie niszczony, porzucony w przydro¿nym rowie, zniewa¿any flagami bluŸnierczej ideologii. Odnawiany jednak ludzk¹ szlachetnoœci¹ i mi³oœci¹ nadal stoi na swoim miejscu. Chrystus na jednym ramieniu dŸwiga krzy¿, a drug¹ rêk¹ wskazuje niebo. Piêkny symbol. DŸwigaj¹c nasz codzienny krzy¿ mamy spogl¹daæ w niebo sk¹d sp³ywa moc do jego dŸwigania oraz radoœæ naszej codziennoœci, gdzie wykuwamy swoj¹ wiecznoœæ.

N

a zakoñczenie tych rozwa¿añ przytoczê przypowieœæ pisarki Megan McKenna z ksi¹¿ki „Parables: The Arrows of God”. Wprowadza ona w trochê odmien-

ne klimaty realizowania chrystusowego wezwania do podejmowania swojego krzy¿a na naszej drodze do Królestwa niebieskiego. Jest to historia kowala, który ciê¿k¹ prac¹, fachowoœci¹, ¿yczliwoœci¹ i hojnym sercem zdoby³ ogromny szacunek w swojej wiosce. Nadszed³ jednak czas jego odejœcia z tej ziemi. Pos³a³ Bóg anio³a, aby zabra³ go ze sob¹ i towarzyszy³ mu w drodze do nieba. Mê¿czyzna nie by³ zdziwiony tymi odwiedzinami i s³owami anio³a, ¿e czeka na niego Bóg w niebie, ale powiedzia³: „Proszê, pozwól mi zostaæ jeszcze trochê na ziemi. Nadszed³ czas sadzenia i siania i moi s¹siedzi bardzo mnie potrzebuj¹”. Anio³ siê zgodzi³. Kilka miesiêcy póŸniej powróci³, aby zabraæ bogobojnego kowala do mieszkania, które przygotowa³ mu Bóg. Kowal powiedzia³: „Nie chcê byæ niewdziêczny, ale czy móg³bym zostaæ trochê d³u¿ej? Mój s¹siad jest ciê¿ko chory, a jest to czas ¿niw. Chcia³bym mu pomóc w zbiorze plonów ziemi, aby jego rodzina mia³a œrodki do ¿ycia”. Anio³ w imieniu Boga zgodzi³ siê. Wys³aniec Boga przychodzi³ do kowala jeszcze kilka razy. Jednak za ka¿dym razem kowal prosi³ o przed³u¿enie pobytu na ziemi, bo nadal jest potrzebny w swojej wiosce. Anio³ godzi³ siê, bo widzia³, ¿e nie prosi on dla siebie, ale dla bliŸnich. Po wielu latach kowal zestarza³ siê i poczu³ siê bardzo zmêczony. Uœwiadomi³ sobie, ¿e nadszed³ czas odejœcia i prosi³ Boga: „Bo¿e, przyœlij ponownie swojego anio³a, aby mnie zabra³ do Twojego domu, do Twojego Królestwa”. Modlitwa zosta³a wys³uchana. Kowal ujrza³ anio³a, któremu powiedzia³: „Jeœli nadal chcesz zabraæ mnie do królestwa Bo¿ego, to jestem gotowy”. Anio³ uœmiechn¹³ siê do niego ¿yczliwie powiedzia³: „Jak myœlisz, gdzie by³eœ przez te wszystkie lata?” Kowal wytworzy³ wokó³ siebie atmosferê ¿yczliwoœci, wspólnotê mi³oœci. Budowa³ przez to królestwo Bo¿e. DŸwiga³ w³asny krzy¿ ¿ycia i pomaga³ go nieœæ drugiemu cz³owiekowi. Jego relacje z Bogiem, bliŸnimi nie by³y zdominowane przez iluzoryczne wartoœci takie jak pieni¹dz, ¿ywnoœæ, technologia, moda. Kowal odkry³ prawdziwe b³ogos³awieñstwo ¿ycia, które pozwala odnaleŸæ „dom Boga” w swojej ziemskiej codziennoœci. Jezus wzywa swoich uczniów, aby oderwali siê od tego, co ulotne i p³ytkie i przylgnêli do wartoœci nieprzemijaj¹cych, które przekszta³caj¹ nasz czas i miejsce w czas i miejsce Boga. Dokonuje siê to tak¿e przez dŸwiganie krzy¿a, o czym mówi dzisiejsza Ewangelia. m

Zapraszamy na stronê Autora: www.ryszardkoper.com.pl


KURIER PLUS 29 SIERPNIA 2020

www.kurierplus.com

5

Najwa¿niejszy kodeks pracy budowlanej Artyku³ „Prawnik Budowlany NYC” odnosi siê do kodeksu pracy §240, który uchwalony zosta³ przez legislaturê stanu Nowy Jork w 1885 roku, i od tamtego czasu okreœlany jest potocznie jako „prawo rusztowañ”. To prawo, charakterystyczne dla Nowego Jorku, zapewnia pracownikom budowlanym znacznie lepsz¹ ochronê zgodnie w powy¿sz¹ ustaw¹, ni¿ gdziekolwiek indziej w Stanach Zjednoczonych. Jak móg³by wyjaœniæ nam ka¿dy doœwiadczony Prawnik Budowlany w NYC, powy¿ej wspomniane prawo stanowi, ¿e w³aœciciele placów budowy oraz ich agenci – w zasadzie generalni wykonawcy oraz inni wykonawcy, maj¹ obowi¹zek chroniæ pracowników przed obra¿eniami powsta³ymi w wyniku przebywania na wysokoœci, poprzez zapewnienie w³aœciwego sprzêtu bezpieczeñstwa. Owe prawo dotyczy wypadków przy pracy na wysokoœciach, upadków z drabin, rusztowañ, zadaszeñ nad chodnikiem, czy innych wzniesionych platform oraz obra¿eñ powsta³ych w wyniku spadaj¹cych na pracowników obiektów. Prawo stanowi, ¿e w³aœciciele placów budowy oraz ich agenci – w zasadzie generalni wykonawcy oraz inni wykonawcy, maj¹ obowi¹zek chroniæ pracowników przed obra¿eniami powsta³ymi w wyniku przebywania na wysokoœci, poprzez zapewnienie w³aœciwego sprzêtu bezpieczeñstwa. Wspomniani w³aœciciele oraz wykonawcy powinni zapewniæ odpowiednie œrodki bezpieczeñstwa oraz os³ony dla wszystkich pracowników, takie jak: uprzê¿e bezpieczeñstwa, sznury, barykady, ogrodzenia, siatki oraz barierki bezpieczeñstwa. Niestety zwa¿aj¹c na fakt, ¿e rzeczywistoœæ bywa okrutna, nawet z powy¿ej zapewnionymi przez prawo zabezpieczeniami, bardzo czêsto zdarza siê, ¿e w³aœciciele, generalni wykonawcy oraz podwykonawcy nie zapewniaj¹ pracownikom budowlanym odpowiednich œrodków bezpieczeñstwa, które uchroni³yby ich przed wy¿ej wspomnianymi obra¿eniami zwi¹zanymi z przebywaniem na wysokoœciach. S¹dy w Nowym Jorku stwierdzi³y, ¿e zobowi¹zanie z tytu³u kodeksu pracy

§240 jest „absolutne” w takim znaczeniu, ¿e w³aœciciele lub wykonawcy niekoniecznie zaanga¿owani w budowê mog¹ ponosiæ odpowiedzialnoœæ niezale¿enie od tego, czy sprawuj¹ oni nadzór lub kontrolê nad przebiegiem pracy. ¯aden inny stan nie zapewnia pracownikom takiej ochrony. We wszystkich innych stanach, poszkodowani pracownicy musz¹ udowodniæ w³aœcicielom oraz generalnym wykonawcom, ¿e byli nieustannie zaniedbywani pod wzglêdem œrodków bezpieczeñstwa, zatem powinni wyznaæ, ¿e niedbalstwo ze strony w³aœcicieli oraz wykonawców by³o g³ówn¹ przyczyn¹ wypadku pracownika. Krótko mówi¹c, w³aœciciel lub generalny wykonawca powinien byæ aktywnie zaanga¿owany w pracê budowlan¹ oraz sprawowaæ kontrolê nad prac¹ wykonywan¹ przez dan¹ osobê w momencie jej wypadku. Nie oznacza to jednak, ¿e pracownicy budowlani maj¹ prawo do odszkodowania tylko dlatego, ¿e uczestniczyli oni w wypadku na budowie. Odpowiedzialnoœæ ze strony w³aœcicieli oraz ich agentów jest uzale¿niona od udowodnienia naruszenia kodeksu pracy §240 oraz, ¿e wspomniane naruszenie by³o bezpoœredni¹ przyczyn¹ wypadku pracownika. ¯aden inny stan nie zapewnia pracownikom takiej ochrony. We wszystkich innych stanach, poszkodowani pracownicy musz¹ udowodniæ w³aœcicielom oraz generalnym wykonawcom, ¿e byli nieustannie zaniedbywani pod wzglêdem œrodków bezpieczeñstwa, zatem powinni wyznaæ, ¿e niedbalstwo ze strony w³aœcicieli oraz wykonawców by³o g³ówn¹ przyczyn¹ wypadku pracownika. Krótko mówi¹c, w³aœciciel lub generalny wykonawca powinien byæ aktywnie zaanga¿owany w pracê

Chcê ci powiedzieæ...

Ojciec Pawe³ Bielecki

B¹dŸ B¹dŸ jutrem dla tych co nie maj¹ si³y na dziœ B¹dŸ przebaczeniem dla tych co ¿ywi¹ Ciê gniewem B¹dŸ wyrozumia³oœci¹ dla tych co ¿yj¹ przeciêtnoœci¹ B¹dŸ wytchnieniem dla tych co nie mog¹ ju¿ wytrzymaæ ciê¿aru cierpienia B¹dŸ wyczekuj¹cy na tych co wci¹¿ przychodz¹ odziani w nadziejê B¹dŸ odpowiedzi¹ dla tych co zmagaj¹ siê z pytaniem czy dobro ma sens B¹dŸ znakiem sprzeciwu dla tych co szukaj¹ Ciê jedynie dla w³asnych interesów B¹dŸ wybawieniem dla tych co k³opotów maj¹ za du¿o B¹dŸ pomoc¹ dla tych co ju¿ s³ów nie maj¹ by opisaæ pustkê w jakiej ¿yj¹ B¹dŸ chwil¹ dla tych co chocia¿ przez chwilê chc¹ byæ cz³owiekiem B¹dŸ ¿yczliwy tym, co wracaj¹ do Ciebie z proœb¹ o mi³oœæ jak o chleb B¹dŸ natchnieniem dla tych co chodz¹ w strugach iluzji by nie znaleŸæ prawdy B¹dŸ lepsz¹ nadziej¹, b¹dŸ g³êbsz¹ wiar¹, b¹dŸ bardziej codzienn¹ mi³oœci¹… bo wtedy œwiat w koñcu zobaczy, ¿e JESTEŒ i zostanie ju¿ z Tob¹ zdejmuj¹c z szacunku buty niedowierzania bo ziemia któr¹ naprawiasz w³aœnie staje siê œwiêta… Trzymaj siê dzielnie kimkolwiek jesteœ Drogi Czytelniku! m

budowlan¹ oraz sprawowaæ kontrolê nad prac¹ wykonywan¹ przez dan¹ osobê w momencie jej wypadku. I tak te¿ ka¿dy profesjonalny Prawnik Budowlany NYC z pewnoœci¹ doradzi³by, ¿e pomimo niezwykle silnej ochrony, zapewnionej w kodeksie pracy §240, trudno poruszaæ siê po samym kodeksie oraz systemie prawnym. Z tych powodów, dla pracowników uczestnicz¹cych w wypadkach na budowie niezwykle istotne jest jak najszybsze skontaktowanie siê z doœwiadczonymi prawnikami zajmuj¹cymi siê wypadkami na budowie. Prawnicy The Platta Law Firm, PLLC maj¹ wieloletnie doœwiadczenie zwi¹zane z postêpowaniami dotycz¹cymi kodeksu pracy §240 w ca³ym stanie Nowy Jork. Je¿eli zatem uleg³eœ obra¿eniom w wyniku wypadku na budowie, skontaktuj siê ju¿ dziœ z The Platta Law Firm, PLLC. m

Jeœli Pañstwo sami stali siê ofiar¹ wypadku, lub znaj¹ kogoœ kto potrzebuje pomocy prawnej po wypadku, to zapraszamy do bezp³atnej konsultacji pod numerem telefonu 212-514-5100, emaliowo pod adresem swp@plattalaw.com, lub w czasie osobistego spotkania w naszej kancelarii na dolnym Manhattanie. Mo¿ecie Pañstwo równie¿ zadaæ nam pytania bezpoœrednio na stronie internetowej (www.plattalaw.com) u¿ywaj¹c emaila lub czatu, który jest dostêpny dla Pañstwa 24 godziny na dobê. Zawsze udzielimy Pañstwu bezp³atnej porady w ka¿dej sprawie, w której bêdziemy mogli Pañstwa reprezentowaæ.

The Platta Law Firm, PLLC 42 Broadway, Suite 1927, NY, NY 10004 www.plattalaw.com tel. 212 – 514 – 5100

Dajmy siê policzyæ P.O.M.O.C to organizacja, która od 40 lat pomaga polskim imigrantom. A wszystko zaczê³o siê na prze³omie lat 70 i 80-tych w Sunset Park na Brooklynie. Przyje¿d¿a³o wtedy coraz wiêcej ludzi z Polski, nie bardzo wiedzieli jak poruszaæ siê w nowym kraju. Przychodzili wiêc do koœcio³a prosiæ o pomoc. I wtedy grupa parafian z koœcio³a Matki Boskiej Czêstochowskiej i ówczesny proboszcz za³o¿yli organizacjê, która dzia³a do dziœ. – I ci¹gle jesteœmy potrzebni – mówi Ewa Kornacka, zwi¹zana z organizacj¹ od ponad 26 lat. Ci¹gle pomagamy w sprawach imigracyjnych, zajmujemy siê, ubezpieczeniami medycznymi, pomagamy za³atwiaæ sprawy w urzêdzie pracy, bezrobocie, emerytury, s³u¿ymy jako t³umacze - lista naszych us³ug jest d³uga. Nie interesuje nas status imigracyjny, pomagamy wszystkim. Nasze us³ugi s¹ bezp³atne, a klienci wspomagaj¹ nas donacjami. Jesteœmy organizacj¹ charytatywn¹. Wa¿na czêœæ waszej pracy to edukacja i informacja. W USA trwa teraz spis ludnoœci Census 2020. Czy pomagacie waszym klientom w wype³nianiu ankiet? Pomagamy i informujemy, ale muszê przyznaæ, ¿e jestem przera¿ona, i¿ ludzie ci¹gle tak ma³o o Censusie wiedz¹! Nie ma dnia, ¿ebym nie s³ysza³a pytania – a komu to potrzebne? Ludzie nie rozumiej¹, ¿e nie ma przecie¿ osoby mieszkajacej w tym kraju, której spis by nie dotyczy³. Przecie¿ od spisu zale¿y nasze ¿ycie socjalne, stan dróg, iloœæ miejsc w szko³ach w danej dzielnicy, stan szpitali, dostêp do opieki medycznej, do aptek, liczba placów zabaw dla dzieci, oœrodków dla seniorów czy wywózka œmieci. Wszystko, co dotyczny naszego codziennego funkcjonowania. W³adze musz¹ przecie¿ wiedzieæ, jakie jest zaludnienie i zapotrzebowanie w poszczególnych dzielnicach i jakie fundusze na to przeznaczyæ. Równie¿ fundusze na dzia³alnoœæ P.O.M.O.C-y zale¿¹ poœrednio od spisu. Jeœli ze spisu wyniknie, ¿e na Queensie nie ma Polaków, to nasze fundusze na dalsz¹ dzia³alnoœæ mog¹ byæ mocno organiczone. Jesteœmy przecie¿ organizacj¹

Ewa Kornacka.

charytatywn¹, za nasze us³ugi klienci nie p³ac¹ a my utrzymujemy siê z grantów rz¹dowych. Wa¿nym elementem Censusu 2020 jest to, ¿e po raz pierwszy wpisujemy tam kraj pochodzenia. Bêdzie w koñcu wiadomo ilu jest nas, Polaków i osób polskiego pochodzenia w Nowym Jorku i ca³ych Stanach. Ci¹gle narzekamy, ¿e inne grupy etniczne s¹ silne, ¿e w³adze siê z nimi licz¹. Ale to przecie¿ nie jest tak, ¿e nas Polaków lekcewa¿¹! Dzieje siê tak dlatego, ¿e nie bierzemy udzia³u w lokalnych wyborach, ¿e nie mamy swoich przedstawicieli i nie uczestniczymy w ¿yciu spo³ecznym. Jesteœmy zbyt czêsto niewidzialni. Ci¹gle s³yszê takie zarzuty pod naszym adresem podczas spotkañ z w³adzami miasta i dzielnicy. Dajmy siê wiêc policzyæ! Czy nasze aspo³eczne zachowanie jest wynikiem nieufnoœci generalnie do ka¿dej w³adzy czy tumiwisizmu, nieœwiadomoœci? Pewnie wszystkiego po trochu. Generalnie jesteœmy podejrzliwi i czêsto we wszystkim wietrzymy podstêp. Ale spis powszechny nie ma nic wspólnego z polityk¹, nie ma znaczenia czy jesteœmy obywatelami, czy mamy zielon¹ kartê czy nie. Nasz status imigracyjny nie odgrywa tu ¿adnej roli, o to nie pytaj¹ nas przecie¿ w ankiecie. Spis powszechny ma wy³¹cznie wymiar spo³eczny. Powtórzê jeszcze raz: Dajmy siê policzyæ.

Ma³gorzata Ka³u¿a P.O.M.O.C tel: 718-366-5365 66-58 Fresh Pond Road, Ridgewood, NY 11385


KURIER PLUS 29 SIERPNIA 2020

6

W 2019 roku nasza kancelaria uzyska³a najwy¿sze odszkodowanie w historii Nowego Jorku

– rekordowe 110 MILIONÓW DOLARÓW

WYPADKI 4 W PRACY 4 NA BUDOWIE

Ponad MILIARD DOLARÓW uzyskanych dla naszych klientów POROZMAWIAJ BEZPOSREDNIO Z POLSKIM ADWOKATEM ZA DARMO

4 SAMOCHODOWE

646-863-5538

4 NA POSESJI 4 WORKERS’ COMPENSATION

www.blockotoole.com

Jeszcze cztery lata? í1 Donald Trump wirusa nie wywo³a³, ale faktem jest, ¿e zlekcewa¿y³ zagro¿enia jakie ze sob¹ niesie, jego administracja nie by³a w stanie przygotowaæ spójnej strategii walki z epidemi¹ i w wiêkszym ni¿ inne kraje rozwiniête stopniu boryka siê dziœ z katastrofalnymi tego skutkami. Na COVID -19 zmar³o ju¿ blisko 180 tys. Amerykanów. Uwzglêdniaj¹c liczbê mieszkañców to proporcje osiem razy wy¿sze ni¿ w s¹siedniej Kanadzie i dziesiêæ razy wy¿sze ni¿ w Europie. USA maj¹ te¿ znacznie wiêksze ni¿ inne kraje zachodnie bezrobocie wywo³ane epidemi¹. To oczywiœcie musi obci¹¿aæ konto ka¿dego prezydenta, niezale¿nie od partii, która go popiera. Inny charakterystyczny element prezydentury Donalda Trumpa to ogromny wzrost politycznych podzia³ów w kraju. Stany Zjednoczone dawno ju¿ nie by³y aren¹ tak gwa³townych zamieszek na tle rasowym, tak licznych protestów i ogólnie rzecz bior¹c takiego nieporz¹dku jaki widzimy w ró¿nych regionach kraju. Na ulicach wielu amerykañskich miast ludzie dos³ownie skacz¹ sobie do oczu. Pod³o¿e tych protestów czêsto jest ró¿ne, ³¹czy je jednak sprawa podstawowa – stosunek do prezydentury Donalda Trumpa. Bez wzglêdu na to jakie by³y jego intencje, nie ma ¿adnych w¹tpliwoœci, ¿e Trump jest dziœ elementem dziel¹cym, a nie ³¹cz¹cym Amerykanów. Konwencja Partii Republikañskiej by³a szans¹ na to by podj¹æ próbê zasypania tych podzia³ów, by wyci¹gn¹æ rêkê do drugiej strony. To w³aœnie zadanie prezydenta i partii rz¹dz¹cej. Donald Trump jest

Donald Trump podczas konwencji Partii Republikañskiej przedstawia³ czarn¹ wizjê Ameryki, jeœli do w³adzy dojdzie Joe Biden.

przywódc¹ ca³ego kraju, a nie tylko swoich zwolenników. To na nim ci¹¿y wiêc obowi¹zek szukania kompromisu, znajdowania rozwi¹zañ, które bêd¹ wspierane przez jak najwiêksz¹ liczbê obywateli. Taka jest droga do skutecznego rz¹dzenia w demokracji, w której zawsze przecie¿ istnieje opozycja. Tego rodzaju wysi³ków na konwencji republikanów nie by³o. Przeciwnie, wiêkszoœæ mówców przedstawia³a czarn¹ wizjê Ameryki, jeœli do w³adzy dojdzie Joe Biden. Mogliœmy us³yszeæ, ¿e wszêdzie zapanuje wówczas chaos i „socjalizm.” Amerykañskie przedmieœcia zostan¹ zrównane z ziemi¹ przez hordy bandytów, nast¹pi gwa³towne za³amanie na gie³dzie papierów wartoœciowych i ogólna katastrofa. Konwencja rozczarowa³a brakiem wizji pozytywnych. Brakiem inspiracji i choæby próby wyjœcia poza dychotomiê: pro Trump – anty Trump.

Tomasz Bagnowski

www.kurierplus.com

Widziane z Providence...

Kazimierz Wierzbicki

Nowi ministrowie. Sierpniowa rocznica

W czwartek, 20 sierpnia Jacek Czaputowicz poinformowa³ o swojej rezygnacji z kierowania resortem spraw zagranicznych. Jeszcze tego samego dnia Mateusz Morawiecki przedstawi³ nazwisko jego nastêpcy. Nowym szefem polskiej dyplomacji zosta³ profesor Zbigniew Rau. Nowy minister ukoñczy³ studia na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu £ódzkiego. Pocz¹tkowo pracowa³ w bibliotece uniwersyteckiej. W roku 1980 wst¹pi³ do NSZZ „Solidarnoœæ”. W 1982 r. uzyska³ stopieñ doktora nauk prawnych na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu £ódzkiego. Nastêpnie przez wiele lat przebywa³ na stypendium i prowadzi³ wyk³ady w Niemczech, Holandii, Wielkiej Brytanii, USA i Australii. Pracowa³ m.in. w Max-Planck-Institut fuer Geschichte w Getyndze, Trinity College w Cambridge oraz na Uniwersytecie Teksañskim w Austin. W 2005 r. by³ cz³onkiem Honorowego Komitetu Poparcia Lecha Kaczyñskiego w wyborach prezydenckich. W tym samym roku w wyborach parlamentarnych uzyska³ mandat senatora VI kadencji z ramienia Prawa i Sprawiedliwoœci. 8 grudnia 2015 zosta³ powo³any na stanowisko wojewody ³ódzkiego. W ubieg³orocznych wyborach uzyska³ mandat pos³a IX kadencji z ramienia PiS z okrêgu ³ódzkiego. W Sejmie obj¹³ funkcjê przewodnicz¹cego Komisji Spraw Zagranicznych. Z wypowiedzi nowego ministra mo¿emy wnioskowaæ, ¿e nie zamierza on przeprowadzaæ rewolucyjnych zmian w resorcie. Przed oficjalnym og³oszeniem jego nominacji mówi³, ¿e polska polityka zagraniczna jest dobrze prowadzona i kierunek ten nale¿y kontynuowaæ. Podkreœli³ te¿, ¿e politykê zagraniczn¹ wyznacza premier w porozumieniu z prezydentem. Rezygnacjê ze stanowiska z³o¿y³ równie¿ dotychczasowy minister zdrowia £ukasz Szumowski, który kierowa³ resortem w trudnym okresie wybuchu i rozwoju pandemii koronawirusa. Premier Mateusz Morawiecki poinformowa³, ¿e kierownictwo resortu zdrowia obejmie doktor nauk ekonomicznych Adam Niedzielski. Pierwszy raz od 16 lat na czele ministerstwa stanie osoba, która nie jest lekarzem. Adam Niedzielski pe³ni³ obowi¹zki prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia od lipca 2019 r. a w paŸdzierniku zosta³ powo³any na to stanowisko. Niedzielski jest absolwentem Szko³y G³ównej Handlowej na dwóch kierunkach: ekonomia oraz metody iloœciowe i systemy informacyjne. W 2003 r. uzyska³ stopieñ doktora nauk ekonomicznych nadany przez Instytut Nauk Ekonomicznych PAN.

Karierê zawodow¹ zaczyna³ w Ministerstwie Finansów. Pracowa³ tak¿e w Najwy¿szej Izbie Kontroli, Ministerstwie Sprawiedliwoœci i Zak³adzie Ubezpieczeñ Spo³ecznych. Od 23 listopada 2016 r. pe³ni³ funkcjê dyrektora generalnego w Ministerstwie Finansów. Równolegle z prac¹ w administracji pracowa³ naukowo w Instytucie Badañ nad Gospodark¹ Rynkow¹ oraz w Wy¿szej Szkole Handlu i Finansów Miêdzynarodowych. Wybór Niedzielskiego na ministra zdrowia skomentowa³ na Twitterze immunolog i ekspert do spraw zaka¿eñ doktor Pawe³ Grzesiowski. Oceni³, ¿e nowy minister zdrowia „jest osob¹ bardzo zaanga¿owan¹ w walkê z pandemi¹. Nie potrzebuje czasu na zapoznanie siê z aktualn¹ sytuacj¹, zna s³abe i mocne strony systemu, mo¿e zacz¹æ dzia³aæ”. Komentarze dotycz¹ce zmian w rz¹dzie sugeruj¹, ¿e rezygnacja ministrów nast¹pi³a w niezbyt dobrym czasie. Je¿eli chodzi o sprawy zagraniczne to zmiana kierownictwa resortu wypad³a w okresie powa¿nego kryzysu na Bia³orusi. Taka sytuacja wymaga stabilnej i zdecydowanej polityki rz¹du polskiego. Podkreœla siê równie¿, ze jest to ju¿ druga dymisja szefa resortu spraw zagranicznych w ci¹gu ostatnich dwóch lat. W roku 2018 z urzêdu tego zrezygnowa³ Witold Waszczykowski. Podobne reakcje wywo³a³a dokonana w czasie walki z epidemi¹ koronawirusa zmiana na stanowisku ministra zdrowia. Wprawdzie ogólna sytuacja z pandemi¹ poprawi³a siê w ci¹gu ostatnich kilku miesiêcy, ale w niektórych rejonach kraju nast¹pi³ ponowny wzrost zachorowañ. Rekonstrukcja rz¹du zapowiadana by³a przez premiera Morawieckiego jeszcze w lipcu i ma nast¹piæ na jesieni. Równie¿ minister Czaputowicz zapowiedzia³ wczeœniej odejœcie z rz¹du. Pomimo to nag³a rezygnacja szefów dwóch wa¿nych resortów nie mo¿e nie budziæ pewnego zaniepokojenia. *** 31 sierpnia mija czterdziesta rocznica podpisania porozumienia miêdzy strajkuj¹cymi robotnikami Wybrze¿a i ówczesnymi w³adzami PRL. Ta historyczna umowa otworzy³a drogê do powstania pierwszych, niezale¿nych zwi¹zków zawodowych w bloku sowieckim. Nieca³e trzy tygodnie póŸniej rozpocze³o siê tworzenie „Solidarnoœci” – olbrzymiego ruchu spo³ecznego do którego przed koñcem 1980 r. przyst¹pi³o prawie dziesiêæ milionów Polaków. W pamiêtnych dniach sierpniowych robotnicy Wybrze¿a wykazali wiele rozwagi i umiarkowania. Zamiast wychodziæ na ulice, co mog³o zakoñczyæ siê rozlewem krwi jak w grudniu 1970 r., ograniczyli swój protest do strajku okupacyjnego, który zakoñczy³ siê sukcesem. Pewien stopieñ wstrzemiêŸliwoœci wykaza³y równie¿ w³adze rz¹dowe rezygnuj¹c, przynajmniej na kilkanaœcie miesiêcy, z u¿ycia si³y. Wydarzenia lata 1980 r. by³y w istocie pokojow¹ rewolucj¹ porównywaln¹ do przewrotu paŸdziernikowego w 1956 r. W obu przypadkach spo³eczeñstwo wywalczy³o sobie znaczn¹ porcjê wolnoœci metodami pokojowymi. Zarówno PaŸdziernik’56 jak i Sierpieñ’80 dowiod³y, ¿e Polacy potrafi¹ kierowaæ siê zdrowym rozs¹dkiem. m


KURIER PLUS 29 SIERPNIA 2020

www.kurierplus.com

7

Kartki z przemijania Warszawa w ubieg³ym tygodniu. Upa³ dochodzi do 33 stopni w skali Celsjusza. Chodzê tylko zacienionymi stronami ulic. Oczywiœcie nie zawsze jest to mo¿liwe, zw³aszcza w godzinach po³udniowych, podczas których ¿ar siê leje prosto z góry. Pandemia trwa i ten ¿ar nie pomaga w walce z koronawirusem. Codziennie coraz wiêcej zachorowañ. Maski nie obowi¹zuj¹ na ulicach i w parkach, tylko w pomieszczeniach zamkniêtych i w pojazdach komunikacji miejskiej. Przyciski do otwierania drzwi do tramwaju, autobusu i metra s¹ zaklejone taœmami. Pó³torametrowego odstêpu od osoby do osoby nikt nie przestrzega, w rêkawiczkach nikt nie chodzi. Œrodki do dezynfekcji r¹k s¹ niemal wszêdzie. Kawiarnie i restauracje rozlokowa³y siê na ulicach, tak jak w Nowym Jorku i owszem, konsumentów w nich nie brakuje ju¿ od godzin po³udniowych. Wieczorami pe³ne bywaj¹ tak¿e ich wnêtrza, acz nie do wszystkich mo¿na wejœæ. Pierwsze dni po przylocie spêdzi³em wraz z najbli¿szymi przyjació³mi, nie stroni¹c od œwietnych trunków powitalnych. Wspominaliœmy m.in. tych, którzy niedawno od nas odeszli na zawsze od czasu mojego ostatniego pobytu w Polsce. PóŸniej rytualnie ruszy³em na cmentarze i do ksiêgarñ.

$

Kawiarnio-restauracja „Czytelnika” ma nowych w³aœcicieli. Zmienili oni wnêtrze, na bardziej wytworne. I owszem, jest tu teraz ju¿ nie klub i sto³ówka dla redaktorów, publicystów, artystów i pisarzy zwi¹zanych z tym wydawnictwem, tylko elegancki lokal dostêpny dla wszystkich. Stolików mistrzów ju¿ nie ma. Pozosta³y po nich jedynie fotografie Czes³awa Czapliñskiego umieszczone na œcianie w pami¹tkowym k¹ciku. Z przyjemnoœci¹ patrzê na podobizny m.in. Gustawa Holoubka, Tadeusza Konwickiego, Andrzeja £apickiego, Janusza Morgensterna, Leopolda Tyrmanda, czy Marii Iwaszkiewiczówny. Na przeciwleg³ych œcianach przymocowane s¹ zaprojektowane z fantazj¹ pó³eczki z ksi¹¿kami wydanymi przez tego¿ „Czytelnika”. Nie ma natomiast ju¿ kiosku z wydawniczymi nowoœciami. Nie ma te¿ lubianych pañ w bufecie, które przepracowa³y tu wiele lat. Stosunki z nimi mia³em niemal familiarne, jako ¿e mieszkaj¹c naprzeciwko, sto³owa³em siê u nich

Andrzej Józef D¹browski

niemal codziennie. Po prostu przychodzi³em na obiady w kapciach. Bywa³o, ¿e do drugiego dania dostawa³em gratis coœ mocniejszego. Po latach, kiedy nie by³em ju¿ codziennym goœciem, bo zamieszka³em w Nowym Jorku, panie te jednak mnie pamiêta³y i po dawnemu czêstowa³y truneczkami, jakie lubi³em. W menu jest teraz wiêcej potraw ni¿ kiedyœ i s¹ ich ró¿ne zestawy. Ceny wy¿sze. Kieliszek „Pio³unówki” kosztuje 12 z³otych. Pan Dawid – m³odziutki i przemi³y barman, kiedy podczas rozmowy zorientowa³ siê, ¿e by³em w dawnym „Czytelniku” sta³ym bywalcem, puœci³ dla mnie p³ytê z nagraniami dopiero co zmar³ego Piotra Szczepanika. Obaj s³uchaliœmy ich w skupieniu. On rozmarza³ siê i wspomina³ swego dziadka, który by³ wielbicielem tego¿ piosenkarza. Sam te¿ nuci³ co bardziej znane utwory, bo jak stwierdzi³ – „maj¹ niepowtarzalny, romantyczny klimat”. Mnie zaœ przypomnia³y siê ró¿ne sytuacje zwi¹zane z panem Piotrem. Bywa³o bowiem, ¿e Norbert Pietrzak i Grzegorz Eberhardt – podziemni drukarze z naszej grupy solidarnoœciowej, przenosili siê dla bezpieczeñstwa z mojego mieszkania i drukowali przez jakiœ czas u pana Piotra, korzystaj¹c z Jego wszechstronnej opieki. A trzeba wiedzieæ, ¿e w razie wpadki, pan Piotr ryzykowa³ paroletnie wiêzienie. Zapamiêtaliœmy Go jako ciep³ego, dobrego i przyjaznego cz³owieka. W tym¿e „Czytelniku” przypomnia³o mi siê ostatnie spotkanie z pisarzem Januszem G³owackim. Przysiad³ siê do mnie, ale nie by³em skory do rozmowy, albowiem odebra³ on ¿onê synowi moich bliskich przyjació³, cenionemu re¿yserowi teatralnemu z pokolenia m³odszych zdolniejszych. Janusz wiedzia³, ¿e jestem z nim w bliskich relacjach i przeprasza³ za zaistnia³¹ sytuacjê. Prosi³ te¿, by stosunki miêdzy nami by³y takie, jak dawniej. Nic na to nie odpowiedzia³em, ograniczaj¹c siê tylko do s³ów uznania za jego wzruszaj¹ce opowiadania o matce pomieszczone w tomie „Z g³owy”. Przed laty w³aœnie w „Czytelniku” przekazywa³em Gustawowi Holoubkowi – mojemu by³emu dyrektorowi – wspomnienia, które o nim napisa³em i moje recenzje jego publikacji. „Czytelnik” – ile¿ innych wspomnieñ! I tych zwi¹zanych z t¹ klubo-kawiarni¹ i tych z zwi¹zanych z ksiêgarni¹ znajduj¹c¹ siê obok. Po niej tak¿e buszowa³em w kapciach. I tak te¿ zosta³em zapamiêtany.

$

Jestem ju¿ œwiadomie anachroniczny i dlatego z luboœci¹ przekazujê spostrze¿enia rzeczonego Gustawa Holoubka, z którymi siê w pe³ni zgadzam jako publicysta „Scen polskich” – „Kiedyœ nie mog³o byæ w teatrze nawet krztyny okrucieñstwa. Wszelkie obcinania g³ów,

wy³upywanie oczu i tym podobne straszliwe rzeczy dzia³y siê poza ni¹. Publicznoœæ dowiadywa³a siê o tym z wypowiedzianych kwestii. A dziœ m³odzi twórcy nie tylko w okrucieñstwie, chamstwie i patologiach spo³ecznych znajduj¹ twórcze natchnienia, ale decyduj¹ siê nawet na pokazywanie kopulacji i masturbacji. Przedmiotem dociekañ twórców staj¹ siê procesy fizjologiczne. (...) Awangarda zamienia duchowoœæ w szok. Lecz widz bardziej potrzebuje ³adu i piêkna ni¿ okrucieñstwa”. Myœlê dok³adnie tak samo.

$

Zmar³ Wojciech Karpiñski, œwietny pisarz, historyk sztuki i krytyk literacki zwi¹zany z parysk¹ „Kultur¹”. Publikowa³ w „Zeszytach Literackich”. Pisa³ m.in. o Czes³awie Mi³oszu, Witoldzie Gombrowiczu, Kocie Jeleñskim, Herlingu-Grudziñskim i Jerzym Stempowskim. PrzyjaŸni³ siê blisko z Józefem Czapskim i jest autorem ksi¹¿ki o nim. W samolocie do Warszawy przeczyta³em Jego ksi¹¿kê „Twarze”. Przedtem zna³em ju¿ „Pamiêæ W³och”, „Amerykañskie cienie”, „Ksi¹¿ki zbójeckie”, „Fajkê van Gogha”, „Herb Wygnania” oraz ró¿ne eseje. Tu¿ przed odlotem zanurza³em siê na Fejsbuku w Jego antologiê „129 dni Kultury” (paryskiej, ma siê rozumieæ). Niebywale imponowa³ mi olbrzymi¹ wiedz¹ i umiejêtnoœci¹ portretowania s³owem. Pisa³ o ludziach wnikliwie i szacunkiem dla nich, a bywa³o, ¿e i z czu³oœci¹. Jego s¹dy by³y dla mnie bardzo wa¿ne. Chcia³bym pisaæ tak jak On. Wspania³y Pan. Intelektualista najwy¿szej klasy.

$

Zmar³ równie¿ Andrzej Walicki, wielki filozof i historyk idei. On tak¿e by³ postaci¹ dla mnie istotn¹. Œledzi³em Jego myœl od czasu studiów uniwersyteckich, zw³aszcza to, co pisa³ o totalitaryzmie, komunizmie, liberalizmie, patriotyzmie, mesjanizmie i nacjonalizmie. Jego wiedza o ideach humanistycznych m.in. w Rosji by³a nie do przecenienia. Szczególnie wa¿ne by³y dla mnie Jego ksi¹¿ki „Naród, nacjonalizm, patriotyzm”, „Filozofia polskiego romantyzmu”, „Idea narodu w polskiej myœli oœwieceniowej”. Ka¿demu te¿ polecam rozprawê „Od projektu komunistycznego do neoliberalnej utopii”. To œwietna diagnoza nihilizmu ideowego, jaki mamy dzisiaj i zarazem przestroga.

$

Przys³uchujê siê temu, co mówi¹ rodacy w miejscach publicznych i w duszy wo³am – „o oœwiecenie powszechne prosimy Ciê Panie”. m

Tydzieñ na kolanie Poniedzia³ek „Sowiecka Arkadia, smutek ma³ego miasta, kilkanaœcie ¿yciorysów splecionych jak wyszywanka i zapis transformacji, o której okrucieñstwie nie mamy pojêcia. Razem wzi¹wszy – œwietna ukraiñska proza” tak siê zaczyna siê recenzja pewnej ksi¹¿ki, napisana przez cz³owieka, którego bardzo ceniê. Mniejsza o nazwiska i tytu³y. Tyle rzeczy do czytania, a czasu tak ma³o. Czas po ludzku zasuwa ju¿ tygodniami: „o rany, min¹³ tydzieñ, przecie¿ siedem dni temu robi³em to i to”. Czasu coraz mniej, nie wolno go marnowaæ nawet na chwilê. Dobrze wykorzustujmy dni, tak szybko umykaj¹. Wybór coraz czêœciej polega na pomijaniu rzeczy dobrych albo bardzo dobrych, bo s¹ jeszcze lepsze albo tylko – a¿ – konieczne do zrobienia. Wtorek O rozrywce. Jacek Dukaj z ksi¹¿ki „Po piœmie”: „Czym jest rozrywka? To ta-

kie sposoby zajêcia samego siebie jakich nie da siê usprawiedliwiæ po¿ytkiem ani zyskiem (…) Rozrywamy siê. Odwracamy siê od ja: ju¿ nie jesteœmy sam na sam ze sob¹, ju¿ wyrwano nas z czystego doœwiadczenia bycia (…) Tyle p³acimy za rozrywkê, bo tyle mamy na ni¹ czasu, bo tak bardzo jest nam potrzebna, tak sobie wysoko cenimy wyzwolenie z grozy przebywania sam na sam z ja. Rozrywka jest artyku³em pierwszej potrzeby, gwarantem zdrowia psychicznego miliardów prawie-bezrobotnych”. Ostatnie zdanie kluczowe. Postêpy automatyzacji oraz sztucznej inteligencji w dalszym ci¹gu bêd¹ masakrowaæ rynek miejsc pracy, eliminuj¹c je tysi¹cami. Proletom bez pracy wciœnie siê jeszcze wiêcej zabawy i rozrywki, ¿eby nie spalili œwiata tych, którzy zarabiaj¹ na globalnej wiosce. Œroda Drugi dzieñ konwencji Partii Republikañskiej – a w³aœciwie Donald Trump Show – za nami. Sprawnie przeprowadzana akcja nak³aniania do reelekcji. „Ca³a konwencja to sta³y i inteligentnie przeprowadzony wysi³ek aby wszyscy ci,

którzy opuœcili Partiê Republikañsk¹ w wyborach dwa lata temu, dali sobie pozwolenie na powrót: ociosanie najostrzejszych kantów Trumpa, z³agodzenie tego co najostrzejsze tak, aby pozwoliæ im powróciæ. Czy to zadzia³a? Kto wie?” – komentarz znanego publicysty Johna Podhoretza. Osobiœcie myœlê, ¿e siê uda i Trump pozostanie nam prezydentem. *** Zmêczenie. Zmêczenie ci¹g³ym stanem wrzenia potêgowanym przez media g³ównego nurtu (MSM) oraz ich m³odszych braci (i siostry, oczywiœcie oraz niebinarne siostrobracia) z mediów spo³ecznoœciowych. Straszenie Trumpem, straszenie pandemi¹ koronawirusa, codzienne gównoburze czyli oburzanki o byle co. Nawet jak jakaœ wiêksza burza idzie, zaraz „huragan”, „bez precedensu” a potem okazuje siê, ¿e nic z tych rzeczy, ¿e to tylko wydmuszka. MSM ju¿ dawno nie spe³nia funkcji informacyjnej. To raczej zaspokojanie to¿samoœciowych potrzeb. ¯ród³o rozrywki oraz tresury obywateli pod batem politycznej poprawnoœci. 24-godzinna telewizja informacyjna psuje ca³e dziennikar-

stwo. Wiadomo to od dawna. Nie doœæ, ¿e nacisk ¿eby „siê dzia³o” dwadzieœcia cztery godziny na dobê, to jeszcze eksport narcystycznego zajmowania siê dziennikarzy samymi sob¹, zamiast opisywaniem rzeczywistoœci. Panowie i Panie z nabrzmia³ym ego pouczaj¹ z ekranów maluczkich, wœród swoich botoksów, przeszczepionych w³osów, czy co tam jeszcze wymyœlono w medycynie kosmetycznej. A od telewizyjnej g³owy, psuje siê reszta dziennikarskiego korpusu („te¿ chcemy byæ wa¿ni, te¿”). Powstaje papka, kisiel, który zalepia nam g³owy i oczy. Jak dobrze napisa³ profesor Andrzej Zybertowicz: „Obywatele nie wiedz¹ w co wierzyæ, co jest rzeczywiste, co nie; co jest wa¿ne, a co jest nieistotne. Sta³e przeci¹¿enie informacyjne w po³¹czeniu z teatralizacj¹ rz¹dzenia (Ivan Krastev) powoduj¹, ¿e transparentnoœæ przekszta³ca siê w swoj¹ karykaturê, a rozliczalnoœæ traci resztki racjonalnoœci i przekszta³ca siê w rytua³y potêpienia”. Ale nie miejmy z³udzeñ: w tym morzu kisielu s¹ cwaniaki, które nie tylko wiedz¹ jak p³ywaæ, ale i jak kreowaæ jeszcze wiêcej zamieszania, aby ci¹gn¹æ z niego w³asne korzyœci.

Jeremi Zaborowski


Nr 185

Nowy Jork

29 sierpnia 2020

40. rocznica Porozumieñ Sierpniowych 31 sierpnia 1980 roku, po dwóch tygodniach strajku w Stoczni im. Lenina w Gdañsku podpisano porozumienie miêdzy przedstawicielami Miêdzyzak³adowego Komitetu Strajkowego i komisj¹ rz¹dow¹. Te dwa letnie tygodnie zmieni³y historiê Polski i ca³ej Europy. Sta³y siê pocz¹tkiem przemian, powstania „Solidarnoœci” i obalenia komunizmu. W poniedzia³ek mija 40 lat od tych wydarzeñ.

W Stoczni im. Lenina w Gdañsku podpisano porozumienie miêdzy przedstawicielami miêdzyzak³adowego komitetu strajkowego pod przewodnictwem Lecha Wa³êsy i komisj¹ rz¹dow¹. Porozumienie podpisuj¹ cz³onek Biura Politycznego KC PZPR Mieczys³aw Jagielski (3 z lewej) i Lech Wa³êsa. 31 sierpnia 1980.

Borowczak, Bogdan Felski i Ludwik Pr¹dzyñski. Oko³o godz. 10.00 do stoczni przedosta³ siê Lech Wa³êsa i obj¹³ przywództwo. Protesty przeistoczy³y siê w bunt o pod³o¿u ekonomicznym i politycznym. ¯¹dano przywrócenia do pracy Walentynowicz, upamiêtnienia ofiar krwawego Grudnia 70 oraz podwy¿ek p³ac. Robotnicy walczyli nie tylko o polepszenie swoich warunków pracy. Ich postulaty wystêpowa³y w obronie: prawa do wolnoœci, sprawiedliwoœci oraz równoœci wszystkich obywateli. Strajkuj¹cy walczyli o wolnoœæ s³owa, druku i publikacji, ¿¹dali uwolnienia wiêŸniów politycznych, prawa do strajków oraz udostêpnienia œrodków masowego przekazu dla przedstawicieli wszystkich wyznañ. Dzieñ po dniu do strajkuj¹cych przy³¹cza³y siê kolejne zak³ady. 15 sierpnia strajk podjê³a Stocznia im. Komuny Paryskiej w Gdyni. Strajk rozpoczê³y tak¿e inne zak³ady Trójmiasta miêdzy innymi porty i komunikacja miejska. Bogdan Borusewicz wspomina, ¿e atmosfera pierwszych dni strajku by³a wyj¹tkowo napiêta i trudno by³o przewidzieæ co mo¿e siê wydarzyæ. Z g³oœników s³ychaæ by³o wezwania do pracy i groŸby, ¿e je¿eli ktoœ siê nie podporz¹dkuje, zostanie zwolniony z pracy. Wzywano tak¿e do opuszczenia terenu zak³adu przez osoby spoza stoczni. 16 sierpnia strajk omal siê nie zakoñczy³, poniewa¿ dyrektor stoczni Klemens Gniech,

wieloletni pracownik, który w grudniu 1970 roku by³ w komitecie strajkowym, zgodzi³ siê na spe³nienie pocz¹tkowych postulatów. Ze strajkuj¹cymi z innych zak³adów nikt nie podj¹³ rozmów. Wa³êsa by³ gotów rozwi¹zaæ strajk, ale kilku cz³onków komitetu strajkowego sprzeciwi³o siê, wzywaj¹c do strajku solidarnoœciowego z zak³adami, które w tym czasie podjê³y strajki. 17 sierpnia powo³ano Miêdzyzak³adowy Komitet Strajkowy (MKS), w którego sk³ad weszli: Lech Wa³êsa, Andrzej Ko³odziej, Bogdan Lis, Lech B¹dkowski, Wojciech Gruszecki, Joanna Duda-Gwiazda, Andrzej Gwiazda, Stefan Izdebski, Jerzy Kmiecik, Zdzis³aw Kobyliñski, Henryka Krzywonos, Stefan Lewandowski, Alina Pieñkowska, Józef Przybylski, Jerzy Sikorski, Lech Sobieszek, Tadeusz Stanny, Anna Walentynowicz i Florian Wiœniewski. Tego dnia ks. Henryk Jankowski z gdañskiej parafii œw. Brygidy odprawi³ w stoczni pierwsz¹ mszê œw. Zbiorowe modlitwy sta³y siê zwyczajem w protestuj¹cej stoczni. Jej bramy tonê³y w kwiatach, wywieszono narodowe flagi i portrety papie¿a Jana Paw³a II. Dla strajkuj¹cych grali artyœci. Po mszy, w miejscu, gdzie w 1970 r. przed stoczni¹ zginêli pierwsi robotnicy, wkopano wysoki drewniany krzy¿. W stoczni wydawano niezale¿ny biuletyn, drukowano ulotki. Na ¿¹danie MKS w Trójmieœcie wprowadzono prohibicjê.

18 sierpnia do MKS przy³¹czy³o siê ju¿ ponad 150 zak³adów Wybrze¿a. Od 20 sierpnia strajkowa³y tak¿e uczelnie i instytucje kulturalne – Politechnika Gdañska, Uniwersytet Gdañski, Opera i Filharmonia. W województwach gdañskim, elbl¹skim i w Starogardzie Gdañskim 26 sierpnia zarejestrowane by³y 542 komitety strajkowe. Dzieñ póŸniej strajkowa³o ponad piêæset zak³adów pracy, a 28 sierpnia – ponad szeœæset. Fala protestów rozla³a siê na kraj. Strajkuj¹cy w sierpniu ‘80 roku rozumieli, ¿e nie ¿yj¹ w „normalnych warunkach”. W PRL-u suwerenem by³a bowiem Polska Zjednoczona Partia Robotnicza. Za jej poœrednictwem klasa robotnicza mia³a spe³niaæ przoduj¹c¹ rolê i w socjalistycznej rewolucji, i w dziele budowy nowego, bezklasowego spo³eczeñstwa. W preambule do Konstytucji PRL z 1952 r. czytamy: „Podstawê obecnej w³adzy ludowej w Polsce stanowi sojusz klasy robotniczej z ch³opstwem pracuj¹cym. W sojuszu tym rola kierownicza nale¿y do klasy robotniczej jako przoduj¹cej klasy spo³eczeñstwa”. Na mocy nowelizacji konstytucyjnej z 1976 r. do³¹czono tak¿e zapis, i¿ „przewodni¹ si³¹ polityczn¹ spo³eczeñstwa w budowie socjalizmu jest Polska Zjednoczona Partia Robotnicza”. Przewodnia si³a Partii w budowie socjalizmu oznacza³a niczym nieograniczon¹ w³adzê w obszarze ¿ycia politycznego, ekonomicznego i spo-

FOT. MA³GORZATA LEWANDOWSKA

Prze³om lat 70. i 80. to czas wzmacniania siê opozycji demokratycznej w PRL. Od 1978 r. funkcjonowa³y w Gdañsku Wolne Zwi¹zki Zawodowe powsta³e z inicjatywy Andrzeja Gwiazdy, Antoniego Soko³owskiego i Krzysztofa Wyszkowskiego. Dzia³aczami Zwi¹zków byli miêdzy innymi Bogdan Borusewicz, Lech Kaczyñski, Bogdan Lis, Anna Walentynowicz i Lech Wa³êsa. Niezadowolenie spo³eczne, spowodowane systemem represyjnym i kryzysem gospodarczym, osi¹gnê³o swój punkt kulminacyjny latem 1980 r. Pierwsze strajki nast¹pi³y po wprowadzonych 1 lipca przez rz¹d Edwarda Gierka podwy¿kach s³oniny oraz kilku gatunków miêsa i wêdlin. Ten kamyk uruchomi³ lawinê. Protesty zaczê³y siê miêdzy innymi w Mielcu, Poznaniu i Tarnobrzegu. W po³owie miesi¹ca strajki wszczêli tak¿e robotnicy w Lublinie. Poza ¿¹daniami socjalnymi i ekonomicznymi pojawi³y siê te¿ postulaty polityczne, w tym organizacji nowych wyborów do oficjalnych zwi¹zków zawodowych. W lipcowych strajkach uczestniczy³o oko³o 80 tys. osób ze 177 zak³adów pracy. W po³owie sierpnia zaczê³y siê strajki na Wybrze¿u, gdzie wci¹¿ ¿ywa by³a pamiêæ st³umionych krwawo przez w³adze protestów w grudniu 1970 r. Najwiêkszy – zorganizowany przez Wolne Zwi¹zki Zawodowe Wybrze¿a – rozpocz¹³ siê 14 sierpnia w Stoczni Gdañskiej. Jego organizacj¹ zaj¹³ siê Bogdan Borusewicz. O wybuchu strajku przes¹dzi³ fakt, ¿e na piêæ miesiêcy przed przejœciem na emeryturê, 7 sierpnia 1980 r., za dzia³alnoœæ opozycyjn¹ zwolniono z pracy w Stoczni Gdañskiej suwnicow¹ Annê Walentynowicz, zas³u¿on¹ i uczciw¹ pracownicê, odznaczon¹ wczeœniej Br¹zowym, Srebrnym, a w 1979 r. Z³otym Krzy¿em Zas³ugi. Koledzy Anny zorganizowali akcjê protestacyjn¹ drukuj¹c 8 tysiêcy ulotek w jej obronie podpisanych przez cz³onków Komitetu Za³o¿ycielskiego WZZ Wybrze¿a i redakcji „Robotnika Wybrze¿a”. Strajk rozpocz¹³ siê o 6 rano, gdy w stoczni znaleŸli siê Bogdan Borusewicz, Jerzy

Na budynku przy Bramie nr 2 zawieszono tablicê zawieraj¹c¹ 21 postulatów Miêdzyzak³adowego Komitetu Strajkowego.

W niedzielê, 17 sierpnia 1980 r., na placu przed bram¹ stoczni stan¹³ drewniany krzy¿.

Druga brama Stoczni Gdañskiej im. Lenina w czasie strajku w sierpniu 1980 r. Zdjêcie ze zbiorów K. Maciejewskiego.


Strajk okupacyjny za³ogi Stoczni im. Lenina. Gdañsk 08.1980.

³ecznego. To Partia mia³a rozstrzygaæ zarówno o tym, kto ma zasiadaæ w Sejmie, co i kiedy nale¿y produkowaæ, jak i jakie organizacje spo³eczne mog¹ legalnie dzia³aæ. Wed³ug raportów MSW, strajk obj¹³ oko³o 700 zak³adów w ca³ym kraju. W 13 miastach stanê³a komunikacja miejska. W strajk zaanga¿owanych by³o 750 tys. pracowników. W dzia³ania przeciwko strajkuj¹cym, bardzo szybko zaanga¿owa³a siê S³u¿ba Bezpieczeñstwa. Odciêto po³¹czenia telefoniczne, przeprowadzono te¿ akcjê aresztowania g³ównych opozycjonistów. Zabiegi SB okaza³y siê bezowocne, nie uda³o siê rozbiæ jednoœci strajkuj¹cych. Pod bram¹ Stoczni Gdañskiej gromadzi³ siê coraz wiêkszy t³um mieszkañców, którzy starali siê okazaæ poparcie. Strajkuj¹cy byli g³odni, apelowali o przynoszenie jedzenia – wiêc ludzie przynosili produkty ze sklepów, ziemniaki z warzywniaka, ugotowan¹ w domu zupê, upieczone ciasto, domowej roboty d¿emy i kompoty. Z ka¿dym dniem ta pomoc ros³a. Poruszaj¹ce by³y sytuacje, gdy rolnicy z w³asnej inicjatywy przywozili robotnikom ¿ywnoœæ na zaprzê¿onych w konie furmankach. Od pocz¹tku strajku wydarzenia w Stoczni Gdañskiej relacjonowali tak¿e polscy i zagraniczni dziennikarze, dziêki którym ca³y œwiat dowiedzia³ siê o walce polskich robotników. Wœród nich by³ miêdzy innymi Ryszard Kapuœciñski, który póŸniej powiedzia³: „Nie wiem, czy wszyscy mamy tego œwiadomoœæ, ¿e cokolwiek jeszcze siê stanie, od lata 1980 ¿yjemy w innej Polsce”. 23 sierpnia rozpoczê³y siê trudne negocjacje gdañskiego MKS z delegacj¹ rz¹dow¹ kierowan¹ przez wicepremiera Mieczys³awa Jagielskiego. W prowadzeniu negocjacji przedstawicielom MKS pomaga³a powo³ana 24 sierpnia Komisja Ekspertów, której przewodniczy³ Tadeusz Mazowiecki. MKS-y w ca³ym kraju, oprócz szczeciñskiego kierowanego przez Mariana Jurczyka, podporz¹dkowa³y siê komitetowi gdañskiemu, który mia³ reprezentowaæ je w rozmowach z rz¹dem. Spisano 21 postulatów MKS. Pierwszym i najwa¿niejszym by³o utworzenie niezale¿nych od w³adzy i pracodawców zwi¹zków zawodowych. Protestuj¹cy powo³ywali siê na ratyfikowan¹ przez PRL konwencjê nr 87 Miêdzynarodowej Organizacji Pracy, która gwarantowa³a wolnoœæ zwi¹zkow¹. MKS domaga³ siê te¿: prawa do strajku; wolnoœci s³owa, druku i publikacji; transmisji niedzielnych mszy œw. w Polskim Ra-

Msza œw. w Stoczni Gdañskiej.

diu; przywrócenia do pracy zwolnionych z powodów politycznych (miêdzy innymi Anny Walentynowicz i Lecha Wa³êsy, zwolnionego w 1976 roku); wzniesienia pomnika ofiar Grudnia 70 roku, zapewnienia gwarancji bezpieczeñstwa dla strajkuj¹cych; podania w œrodkach masowego przekazu informacji o utworzeniu MKS i opublikowania listy postulatów; podjêcia dzia³añ na rzecz wyprowadzenia kraju z kryzysu; wyp³acenia strajkuj¹cym wynagrodzenia za okres strajku; wzrostu p³ac o 2 tys. z³; gwarancji waloryzacji p³ac w stosunku do wzrostu cen i inflacji; pe³nego zaopatrzenia rynku w artyku³y ¿ywnoœciowe; zniesienia cen komercyjnych i sprzeda¿y za dewizy w tzw. eksporcie wewnêtrznym; doboru kadry kierowniczej wed³ug kompetencji, a nie przynale¿noœci partyjnej, w tym zniesienia przywilejów dla MO i SB; wprowadzenia kartek na miêso i przetwory do czasu opanowania sytuacji na rynku; obni¿enia wieku emerytalnego; zrównania rent i emerytur „starego portfela” do aktualnie wyp³acanych; poprawy warunków pracy s³u¿by zdrowia; zwiêkszenia liczby miejsc w ¿³obkach i przedszkolach; wprowadzenia p³atnego, trzyletniego urlopu macierzyñskiego; skrócenia czasu oczekiwania na mieszkanie; podwy¿ki diet; wprowadzenia wszystkich sobót jako dni wolnych od pracy. 26 sierpnia prymas Polski kard. Stefan Wyszyñski, który obawia³ siê interwencji sowieckiej, wezwa³ na Jasnej Górze, by zaprzestaæ strajków. Ocenzurowane fragmenty jego homilii pokaza³a telewizja. „Im sumienniej bêdziemy pracowali, tym mniej bêdziemy po¿yczali” – ten fragment homilii telewizja powtarza³a wielokrotnie. Pominê³a jednak takie stwierdzenia: „Abyœmy jednak mogli wype³niaæ swoje zadania, niezbêdna jest suwerennoœæ narodowa, moralna, spo³eczna, kulturalna i ekonomiczna. (...). Choæ dzisiaj tak jest, ¿e pe³nej suwerennoœci miêdzy narodami powi¹zanymi ró¿nymi uk³adami i blokami nie ma, to jednak s¹ granice dla tych uk³adów, granice odpowiedzialnoœci za w³asny naród, za jego prawa, a wiêc i prawo do suwerennoœci”. 30 sierpnia podpisano porozumienia szczeciñskie, koñcz¹ce strajki 1980 roku na Pomorzu Zachodnim. By³o to pierwsze z porozumieñ zawartych pomiêdzy strajkuj¹cymi robotnikami a rz¹dem.

31 sierpnia w sali BHP Stoczni Gdañskiej przewodnicz¹cy Miêdzyzak³adowego Komitetu Strajkowego Lech Wa³êsa i wicepremier Mieczys³aw Jagielski podpisali porozumienie gdañskie, w którym ówczesny rz¹d PRL zgadza³ siê na spe³nienie 21 postulatów strony zwi¹zkowej, w tym pierwszego – powo³anie nowych, samorz¹dnych zwi¹zków zawodowych – co doprowadzi³o do zarejestrowania „Solidarnoœci”, pierwszej w krajach komunistycznych, niezale¿nej od w³adz, legalnej organizacji zwi¹zkowej. Przyjêto te¿ zapis, ¿e nowe zwi¹zki zawodowe uznaj¹ kierownicz¹ rolê PZPR w pañstwie. Uroczystoœæ podpisania porozumienia transmitowa³a TVP. Najwy¿sz¹ w³adz¹ polityczn¹ mia³a pozostaæ Partia, jednak spo³eczeñstwo posiada³o odt¹d prawo do kontrolowania i inspirowania jej najwa¿niejszych decyzji. Tak podzia³ kompetencji widzia³ sam Wa³êsa: „Nie pchamy siê do rz¹dzenia. W tym kierunku najmniej mamy do powiedzenia. Od tego s¹ fachowcy, prawnicy, a my nawet robimy b³êdy ortograficzne, jesteœmy przecie¿ robotnikami. Nie chcemy byæ urzêdasami, tylko dzia³aczami – kontrolerami”. Jeszcze kilka godzin wczeœniej mo¿liwoœæ podpisania porozumienia sta³a pod znakiem zapytania. Strajkuj¹cy ¿¹dali natychmiastowego zwolnienia wczeœniej aresztowanych dzia³aczy opozycyjnych, na co Jagielski nie chcia³ siê zgodziæ. Postawienie przez MKS ultimatum i uzale¿nienie od tego podpisania porozumienia spowodowa³o, ¿e wicepremier publicznie zagwarantowa³ zwolnienie aresztowanych nastêpnego dnia. Porozumienia sierpniowe podpisane przez komisjê rz¹dow¹ i Miêdzyzak³adowy Komitet Strajkowy sta³y siê pierwszym krokiem do upadku znienawidzonej w³adzy, przygotowa³y podwaliny upadku komunizmu w Europie.

Delegacja rz¹dowa pod przewodnictwem wicepremiera Mieczys³awa Jagielskiego przybywa na rozmowy do sali BHP.

Strajkuj¹ce w Gdañsku, Szczecinie i Elbl¹gu zak³ady podjê³y 1 wrzeœnia pracê. Nadal strajkowa³y kopalnie na Górnym Œl¹sku. Rozmowy z MKS w kopalni Manifest Lipcowy rozpoczê³a rz¹dowa komisja, której przewodniczy³ Aleksander Kopeæ. Prasa opublikowa³a protoko³y porozumieñ szczeciñskich i gdañskich. 3 wrzeœnia 1980 r. podpisano trzecie porozumienie – w Jastrzêbiu na Górnym Œl¹sku, gdzie strajk rozpocz¹³ siê pod koniec sierpnia. Kopalnie wznowi³y pracê. 11 wrzeœnia, sygnowane przez Zbigniewa Kupisiewicza a z ramienia rz¹du przez Franciszka Kaima podpisano w Hucie Katowice (D¹browa Górnicza) czwarte porozumienie. 17 wrzeœnia przedstawiciele Miêdzyzak³adowych Komitetów Za³o¿ycielskich (przekszta³conych z MKS) przyjêli statut, który rozstrzyga³ powstanie Niezale¿nego Samorz¹dnego Zwi¹zku Zawodowego „Solidarnoœæ” – jednego ogólnokrajowego zwi¹zku o strukturze regionalnej. Na czele Krajowej Komisji Porozumiewawczej stanêli: Lech Wa³êsa jako przewodnicz¹cy oraz Andrzej Gwiazda. 10 listopada 1980 r. S¹d Najwy¿szy zarejestrowa³ NSZZ „Solidarnoœæ”, który szybko przekszta³ci³ siê w masowy ruch spo³eczno-polityczny. Wkrótce zwi¹zek liczy³ niemal 10 mln cz³onków czyli 80 proc. pracowników pañstwowych. Organizacje zwi¹zkowe powsta³y we wszystkich przedsiêbiorstwach i instytucjach – w³adze nie dopuœci³y tylko do powo³ania ogniw zwi¹zku w Wojsku Polskim i Milicji Obywatelskiej. Gdy gen. Wojciech Jaruzelski zdecydowa³ o wprowadzeniu stanu wojennego 13 grudnia 1981 r., „Solidarnoœæ” zosta³a zawieszona, a w paŸdzierniku 1982 roku – zdelegalizowana. By³ to okres przeœladowañ opozycji i dzia³alnoœci podziemnej. Zwi¹zek zosta³ ponownie zarejestrowany w wyniku ustaleñ Okr¹g³ego Sto³u w kwietniu 1989 r. Opr. J. Szczepkowska

ZDJ. WIKIMEDIA / PAP

Adres redakcji: P.A.V.A. of America, District 2 , 17 Irving Place, New York, NY 10003 e-mail: pava.swap@gmail.com tel. (212) 358-0306, www.pava-swap.org Redakcja: Jolanta Szczepkowska Teofil Lachowicz

Znak „Solidarnoœæ” namalowany przez Jerzego Janiszewskiego – studenta gdañskiej Wy¿szej Szko³y Sztuk Plastycznych – od pierwszych chwil w stoczni zacz¹³ robiæ zawrotn¹ karierê. W nastêpnych miesi¹cach i latach sta³ siê znany na ca³ym œwiecie.


KURIER PLUS 29 SIERPNIA 2020

10

www.kurierplus.com

GRUBE RYBY I PLOTKI „Kochaæ – jak to ³atwo powiedzieæ, kochaæ – tylko to, wiêcej nic. W tym s³owie jest kolor nieba, ale tak¿e rdzawy py³ gorzkich dni. Nagle œwiat siê mieœci w twoich oczach. Ju¿ nie wiem, czy ciebie znam. Chwile, kolorowe przeŸrocza. Biegn¹, szybko zmienia je czas”… œpiewa³ w latach 60. Piotr Szczepanik, a ca³a Polska razem z nim. „¯ó³te kalendarze”, „Goni¹c kormorany”, „Puste koperty to piosenki, przy których przytulano siê na dansingach i proszono o rêkê. Choæ by³ to czas, w którym na polskiej scenie muzycznej szala³ bigbit, d³ugie w³osy i „szarpidruty”, elegancki, subtelny m³ody mê¿czyzna œpiewaj¹cy o mi³oœci by³… ewenementem. „Nigdy nie by³em swoim fanem” – mówi³, „Robi³em swoje. I powiem rzecz tak¹, ¿e bardzo rzadko s³ucha³em <m³odego Szczepanika>. Mia³em wtedy inne, lepsze zajêcia” – wyzna³ w jednym z wywiadów. Urodzi³ siê w Lublinie, 14 lutego 1942 roku. „To dobry dzieñ na urodziny, to Dzieñ Zakochanych. To nie ja wybiera³em, tylko, myœlê, los” – ¿artowa³. Dzieciñstwo opisywa³ jako „beztroskie i radosne”. Uprawia³ lekkoatletykê, w tym skok

wzwy¿, ale wiêkszoœæ czasu poœwiêca³ ksi¹¿kom i poezji. Szczególnie wa¿nym miejscem sta³ siê dla niego Dom Kultury, znajduj¹cy siê w Zamku Lubelskim. Po maturze Piotr Szczepanik zdawa³ do szko³y teatralnej, ale bez powodzenia, wobec czego zasili³ szeregi studentów Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, na kierunku historia sztuki. Pocz¹tki dzia³alnoœci artystycznej piosenkarza mia³y miejsce w kabarecie „Czart”, który okreœla³ jako „wielk¹, piêkn¹ przygodê”, i w teatrze Akademii Medycznej „Dren 59”. W³aœciwy debiut mia³ miejsce w 1963 roku w Krakowie, na festiwalu piosenki studenckiej. ZaprzyjaŸni³ siê tam z jazzowym pianist¹ Andrzejem Nowakiem. „Andrzej skomponowa³ muzykê do piosenki „Chcia³bym kiedyœ…”, któr¹ bardzo lubiê. W Krakowie œpiewa³em te¿ piosenki Wies³awa Dymnego, a Piwnica Pod Baranami by³a moj¹ goœcinn¹ przystani¹” – wspomina³. „W³aœciwie to o moim dalszym ¿yciu, œpiewaniu i o tym, ¿e piosenki przeze mnie wykonywane sta³y siê szlagierami, zadecydowali radios³uchacze. Nie czyni³em ¿adnych zabiegów ani specjalnie siê

Moje ¿ycie to krymina³y í 1 To „gdañski” cykl kryminalny ze sztuk¹ i histori¹ w tle. Czêsto bardzo odleg³¹ histori¹ i sztuk¹ powszechnie doœæ ma³o znan¹ – mo¿e z wyj¹tkiem tryptyku „S¹d Ostateczny” Memlinga, od którego siê wszystko zaczê³o. W mojej serii oczywiœcie. Kiedyœ na pewnym spotkaniu autorskim, odbywaj¹cym siê w ramach festiwalu kryminalnego Gdañska Afera Kryminalna, prowadz¹cy zauwa¿y³, ¿e w swoich ksi¹¿kach opisujê nie tê najbardziej znan¹, podrêcznikow¹ historiê, ale wyszukujê ró¿ne ma³o spopularyzowane epizody i na ich kanwie budujê w³asn¹, wi¹¿¹c j¹ z dziejami Gdañska. I coœ w tym jest. Ta moja historia sk³ada siê z faktów, domys³ów, hipotez i wyobra¿eñ. Zwykle ³¹czê prawdê historyczn¹ ze wspó³czesnym zmyœleniem, a obie te p³aszczyzny wi¹¿e w¹tek œledczy, czêsto wykraczaj¹cy poza lokalne, a nawet polskie realia. Mam u³atwione zadanie z racji tego, ¿e nasze miasto od wieków by³o wielkim portem, otwartym na œwiat. Z tej morskiej „bramy” korzystam. Takie ciekawostki s¹ zreszt¹ moj¹ osobist¹ pasj¹, chcia³abym pokazaæ czytelnikom, ¿e historia sama w sobie mo¿e byæ krymina³em. I ¿e bywa nie tylko wznios³a i heroiczna, ale zawsze jest pasjonuj¹ca. Twoim ulubionym malarzem jest Beksiñski. Lubisz mroczne klimaty? O tak. Beksiñski to fascynacja jeszcze z czasów podstawówki. Pod choinkê dosta³am od rodziców album ze wspó³czesnym malarstwem polskim, mam go do dziœ. Cenna pami¹tka. Ksi¹¿ka by³a wydana doœæ skromnie, nawet jak na tamte czasy, ale zawiera³a ca³kiem niez³e kolorowe reprodukcje. I tam znalaz³am pierwszy w swoim ¿yciu obraz Beksiñskiego. Oczarowa³ mnie do tego stopnia, ¿e latami usi³owa³am zg³êbiæ jego znaczenie, a¿ w koñcu zrozumia³am, ¿e sztuki nie da siê „przet³umaczyæ”, trzeba j¹ po prostu czuæ. Teraz mogê ogl¹daæ jego dzie³a w nieskoñczonoœæ, by je ch³on¹æ. Tak, lubiê mroczne klimaty. Nie pytaj, dlaczego, bo nie umiem tego wyjaœniæ. Zacytujê Williama Blake`a: Jedni siê rodz¹ dla radoœci, Inni dla nocy i ciemnoœci. Pewnie dlatego piszê krymina³y i opowieœci grozy, a nie romanse czy komedie. I to wcale nie jest ¿art! Emil ¯¹d³o to detektyw, którego stworzy³aœ. Jaki on jest? Czy przypo-

mina kogoœ kogo znasz? Na kim siê wzorowa³aœ? W ilu ksi¹¿kach siê pojawia i od którego roku? Jest… skomplikowany, a jednoczeœnie nieskomplikowany. Jak prawdziwy facet. Myœli prosto, choæ jest inteligentny, dlatego zosta³ detektywem, a dok³adniej dziennikarzem œledczym. Odk¹d zwi¹za³ siê z muzealniczk¹, wyspecjalizowa³ siê w rozwi¹zywaniu zagadek kryminalnych i historycznych. Zbuntowany, niezdyscyplinowany indywidualista, nonkonformista, outsider, dlatego uciek³ z policji. Trochê romantyk i trochê cynik. Za to z sercem dla ludzi i zwierz¹t. Pasjonat. Wariat. Czy przypomina kogoœ, kogo znam…? Nie wiem. Pewnie tak, bo te cechy sk¹dœ siê wziê³y, ale nikogo konkretnego. To kompilacja wielu osobowoœci, charakterów, twarzy. Pojawi³ siê w moim œwiecie prawie jak ¿ywy, plastyczny, ukszta³towany, razem z imieniem i nazwiskiem. Pewnej burzowej nocy, kiedy rodzi³a siê fabu³a pierwszej mojej powieœci kryminalnej. Nie, nie ma swojego pierwowzoru w realnym ¿yciu. Jednak w swoim czasie przebywa³am trochê zawodowo zarówno w œrodowisku dziennikarskim, jak i policyjnym, byæ mo¿e z tych wzorców go ulepi³am. Jest obecny w szeœciu ksi¹¿kach od roku… zaraz… od 2010, kiedy pojawi³ siê po raz pierwszy w serii z odciskiem palca wydawnictwa Dolnoœl¹skiego. Choæ ksi¹¿kê ukoñczy³am chyba w 2008 roku. Podobno marzysz o napisaniu powieœci grozy. Chcia³abym kiedyœ, bo te klimaty mnie kusz¹, s¹ mi bliskie, kocham dobr¹ grozê, jestem wielbicielk¹ Stefana Grabiñskiego. Jednak starcza mi czasu jedynie na krótk¹ formê, i to te¿ tylko od czasu do czasu. Póki co wkomponowujê elementy grozy do powieœci kryminalnych, zreszt¹ same mi siê narzucaj¹. Oczywiœcie tylko umownie, polega to raczej na grze klimatem, niedopowiedzeniem, tajemnic¹, nie robiê tego w sposób dos³owny. Ale mo¿e na emeryturze… œmiejê siê, bo ta emerytura to czysta mrzonka, a moi czytelnicy przywykli do tego, ¿e piszê

Weronika Kwiatkowska

Piotr Szczepanik zmar³ w wieku 78 lat.

nie stara³em, aby staæ siê popularnym” – podsumowywa³. P³yta „Ricercar 64, œpiewa Piotr Szczepanik” rozesz³a siê w nak³adzie szeœciuset tysiêcy egzemplarzy. Jednak, jak przez lata przekonywa³ artysta, taki sukces nie by³ jego celem. Sta³ siê idolem trochê mimo woli. Prze³om lat 60. i 70. to dla piosenkarza niezliczone festiwale studenckie, równie¿ za granic¹, a tak¿e popularny program telewizyjny „Poznajmy siê”, w którym dzieli³ scenê z Jackiem Fedorowiczem i Bohdanem £azuk¹. Szczepanik próbowa³ swoich

si³ równie¿ w aktorstwie: w 1979 roku zagra³ tytu³ow¹ rolê w telewizyjnej adaptacji „Chama” Elizy Orzeszkowej w re¿yserii Laco Adamika, pojawi³ siê w „Kto nigdy nie ¿y³…” Andrzeja Seweryna i w „Moim rowerze” Piotra Trzaskalskiego. Po 1990 roku artysta pe³ni³ funkcjê szefa Zespo³u Wspó³pracy ze Œrodowiskami Twórczymi w Kancelarii Prezydenta Lecha Wa³êsy. W ostatnich latach by³ zwi¹zany z Prawem i Sprawiedliwoœci¹, któr¹ to partiê popar³ w wyborach w 2007 roku. Zasiada³ te¿ w komitetach poparcia w wyborach prezydenckich Lecha (2005) i Jaros³awa Kaczyñskiego (2010). „Niestety, trzeba sobie zdaæ sprawê, ¿e ka¿dy, kto podejmuje siê wykonywania zawodu piosenkarza czy te¿ aktora lub uprawia sztuki plastyczne, musi wiedzieæ, i¿ robi to na w³asn¹ odpowiedzialnoœæ” – mówi³. „Nikt nie daje gwarancji, ¿e cz³owiek stanie siê jednoczeœnie s³awnym i bogatym. Zdecydowanie ³atwiej jest zostaæ s³awnym ni¿ bogatym” – ¿artowa³. Piosenkarz nigdy nie przepada³ za zgie³kiem i splendorem, który wi¹¿e siê z popularnoœci¹. í 14

dla nich okreœlone gatunki. Nawet nie wiem, czy sprawdzi³abym siê w grozie na d³ugim dystansie. Mo¿e to jak z obrazami – pewne odczucia, przeczucia, tajemnice trudno z³apaæ i ubraæ w s³owa. Dlatego chyba nawet czytaæ wolê opowiadania grozy ni¿ powieœci, bo w nich czêsto magia znika, trywializuje siê, staje siê banalna, œmieszna… By pisaæ krymina³y potrzeba logiki. W ¿yciu kierujesz siê logik¹ czy emocjami? Zdecydowanie logik¹, chocia¿ z natury jestem emocjonalna, ³atwo siê zapalam, wybucham. Jestem choleryczk¹. Ale kiedy muszê rozwi¹zaæ jakiœ problem, podchodzê do niego mentalnie. Emocje przeszkadzaj¹, skrzywiaj¹ obraz rzeczywistoœci. W literaturze przeszkadzaj¹ mi jeszcze bardziej. Czytelnik ma prawo je odczuwaæ, bohater ma prawo, nigdy autor. Autor musi mieæ dystans do siebie i swojego pisania. Nie lubiê ksi¹¿ek pisanych emocjami, przesadna egzaltacja razi mnie zarówno w ¿yciu, jak w literaturze. Chyba nie da siê tych dwóch sfer od siebie oddzieliæ w tym przypadku… Kochasz zwierzêta. Ile ich masz? Du¿o! Liczba czworonogów jest co prawda w naszym domu zmienna, ale zawsze jest ich du¿o. W tej chwili mieszkam z trzema kotami, ale w ogrodzie mam te¿ coœ w rodzaju przytuliska dla bezdomniaków. Odk¹d przeprowadzi³am siê za miasto, towarzysz¹ mi stale. Przychodz¹ same, niektóre na jakiœ czas, inne siê zadomawiaj¹ i zostaj¹ na sta³e. Zbudowaliœmy dla nich koci¹ wioskê – domki, wybiegi, p³otki i schodki, a tak¿e przybytek zwany „barem mlecznym”. Gadamy z nimi, karmimy, leczymy w razie potrzeby, czasem szukamy nowych opiekunów. S¹ te¿ je¿e – maj¹ osobny domek je¿owy. One równie¿ same do nas przysz³y. Od czasu do czasu zjawiaj¹ siê te¿ inne zwierzaki: psiaki, wiewiórki, kiedyœ odpoczywa³a u nas przez tydzieñ zmêczona d³ug¹ podró¿¹ dzika gêœ, przychodzi³ nawet m³ody lisek. O dziwo, wszystkie zawsze ¿y³y ze sob¹ w zgodzie, nikt na nikogo nie polowa³, a nasze je¿e potrafi³y jeœæ z kotami ze wspólnej miski. Tak jakby wiedzia³y, ¿e takie tu panuj¹ zasady. W najbli¿szej rodzinie mamy jeszcze cztery inne koty i suniê Zoœkê. A raczej one maj¹ nas.

Anna Klejzerowicz.

Kto – jeœli jest – jest dla ciebie królem, królow¹ krymina³u? Agatha Christie? Czy wolisz bardziej mrocznych pisarzy? Agatha zawsze i po wsze czasy. Jest jak ska³a. Ona te¿ potrafi³a byæ mroczna! Na przyk³ad w powieœci „Noc i ciemnoœæ”. Ale lubiê te¿ inne mroczne krymina³y – zarówno klasykê, jak i wspó³czesne. Poczynaj¹c od „Psa Baskervillów”. Bardzo ceniê krymina³ skandynawski, choæ nie ten typowy. Theorina, Yrsê Sigurdardottir, Karin Wahlberg. Uwielbiam krymina³ niemiecki, angielski, w³oski, hiszpañski, rosyjski. Czasem równie¿ polski. Ogromne wra¿enie zrobi³a na mnie ostatnio „Równonoc” Ani Fryczkowskiej, o ile mo¿na j¹ nazwaæ krymina³em. To raczej paradokument. Lecz ja literaturê faktu zawsze poch³aniam, wszelkie reporta¿e, z tych kryminalnych najbardziej zapamiêta³am rewelacyjn¹ „Koronkow¹ robotê” £azarewicza - o sprawie Gorgonowej. Jak on potrafi budowaæ nastrój i napiêcie… jak rasowy pisarz, nie tylko dziennikarz. A dla mnie najwa¿niejszy jest w³aœnie nastrój, potem temat. Akcji mo¿e nie byæ. Wiem, ¿e to brzmi dziwnie, ale taka jest prawda. Jednak czytam nie tylko literaturê kryminaln¹. Moimi ulubionymi autorami pozostaj¹ nie do koñca „kryminaliœci”, choæ twórczoœæ ka¿dego z nich skrywa sekret: Pawe³ Huelle, Umberto Eco, Cortazar, Perez Reverte, Murakami, Micha³ Choromañski, Alice Munro. No tak… oni te¿ bywaj¹ mroczni, wiem, wiem…

Rozmawia³a Katarzyna Nowak


KURIER PLUS 29 SIERPNIA 2020

www.kurierplus.com

Stany wewnêtrzne

Weronika Kwiatkowska

Stupor Gdy czasem przy³apie siê nagle ¿ycie na têpej martwocie, gdy wydaje siê, ¿e utknê³o poœród nonsensu i bez³adu, dobrze jest wywo³aæ w sobie choæby sztucznie jak¹œ chêtkê, powzi¹æ jakiœ zamiar. Nie musi to byæ nic nadzwyczajnego, ot, lada g³upstwo: wypalenie papierosa, zjedzenie cukierka, wykonanie rysunku pana z brod¹ i w¹sami, zejœcie na dó³, by zobaczyæ, czy nie ma listu w skrzynce, umówienie siê z kimœ przez telefon na przysz³y tydzieñ, pójœcie na kawê, kupienie gazety. Niewa¿ne co. Wa¿ne, ¿e zyskuje siê pewien czas, czas oczekiwania. A oczekiwanie wprowadza ³ad, usypia niepokoje, zag³usza g³os wewnêtrznych protestów.* * Coraz trudniej wstaæ z ³ó¿ka. Wejœæ w dzieñ. Pogodnie. Z energi¹. ¯le sypiam. Przyklejona do telefonu. Na koñcu którego jest ca³e morze smutku. Œmieræ na raty. Cierpienie. Osuwanie siê w niebyt. Czekam na nieuchronne. Ze œciœniêtym ¿o³¹dkiem. Wyrzucona poza nawias. Z daleka

od ludzi, z którymi mog³abym dzieliæ przedwczesn¹ ¿a³obê. Nie uczestniczê fizycznie. Mogê tylko, ze zdañ i fragmentarycznych relacji, wyobraziæ sobie niewyobra¿alne. Czasem ulegam z³udzeniu, ¿e jeœli wyci¹gnê wtyczkê z gniazdka, tamto zniknie. Jadê wtedy na rozpalon¹ s³oñcem pla¿ê. Patrzê w niebieskie p³achty nieba. Wchodzê do oceanicznej wanny. I czujê, jak bardzo jestem ¿ywa. Œmiejê siê za g³oœno. Mru¿ê oczy. Uspokojona obecnoœci¹ ¿yczliwych ludzi. Absorbujê ciep³o. Odk³adam. Na poniedzia³kowe puste przedpo³udnia. G³uche noce. Pobudki o czwartej nad ranem. Te wszystkie godziny têpej martwoty. Gapienia siê w œcianê. W nic. Co wieczór przygotowujê detaliczny plan na dzieñ nastêpny. Chcê – jak radzi Dygat – powzi¹æ jakiœ zamiar. Prze³amaæ impas. Ale wystarczy poranna rozmowa z Polsk¹. I wszystko w gruzach. Najprostsze czynnoœci wydaj¹ siê niemo¿liwe do wykonania. Przyt³aczaj¹ce. Siedzê bez ruchu. W jakimœ dziwnym stuporze. Jak nakrêcana lalka, z której ktoœ wyj¹³ kluczyk. I jeszcze to lato za oknem. Okrutna aberracja. Ponury ¿art. * Nocami ogl¹dam I Know This Much Is True (pol. To wiem na pewno) szeœcioczêœciow¹ ekranizacjê prozy Wally'ego

Lamba. Historia braci bliŸniaków, z któ- ka. DŸwiêki i s³owa, które dodaj¹ sensów. rych jeden choruje na schizofreniê, to Znaczeñ. mroczna, gêsta i hipnotyzuj¹ca podró¿ „w górê rzeki”. Dzieciñstwo spêdzone * w ma³ym miasteczku na pó³noc od NoweSceny w szpitalach. Przy ³ó¿ku chorego. go Jorku, z przemocowym ojczymem, ko- Drobne gesty. Ostatnie proœby. Po¿egnachaj¹c¹ – choæ nieco pogubion¹ – matk¹, nia. Myœlê o tym, jak bardzo s¹ nieprawjest naznaczone traum¹ choroby, œmierci, dziwe. I ¿e w rzeczywistoœci umieraj¹cy rozpadu. ¯ycie g³ównego bohatera o imie- nie prosz¹ o wybaczenie. Ale o szklankê niu Dominick, to korowód katastrof. wody. Albo kawa³ek ciasta z galaretk¹. Nie Trudno uwierzyæ, ¿e tyle nieszczêœæ mo¿e mówi¹ o œmierci. Nie wyg³aszaj¹ sentencji, spaœæ na jednego cz³owieka. A jednak które mo¿na by umieœciæ w epitafium. wierzymy. I zahipnotyzowani obserwuje- ¯adnego rachunku sumienia. Szczerych my walkê, któr¹ toczy najpierw o bliskich, wyznañ. Wznios³ych s³ów. Jest tylko zwiea potem o siebie. Mark Ruffalo, wystêpu- rzêce cierpienie. Op³atek oddechu. Oczy, j¹cy w podwójnej roli braci bliŸktóre widz¹ na wskroœ. niaków, osi¹ga wy¿yny sztuki ak* torskiej. Porusza siê w niskich, subtelnych rejestrach. Nie szar¿u- Kosiarka siê zaciê³a, dwukrotnie; ukl¹k³em je. Nie epatuje. Jest zdyscyplino- I znalaz³em pomiêdzy jej ostrzami je¿a. wany i oszczêdny. A przede Zabitego. Ukrywa³ siê w wysokiej trawie. wszystkim boleœnie wiarygodny. W rolach drugoplanowych genial- Widywa³em go wczeœniej, raz nawet karmi³em. ne aktorki: Kathryn Hahn, Rosie A teraz rozdusi³em jego ma³y œwiatek. O’Donnell, Juliette Lewis. Re¿y- Bezpowrotnie. I pogrzeb w niczym tu nie pomóg³. seruje Derek Cianfrance, którego „Blue Valentine”, anty-romans Nastêpnego dnia rano wsta³em, a je¿ nie wsta³. z m³odym Goslingiem zdoby³ ety- Ten pierwszy dzieñ po œmierci, nowa nieobecnoœæ. kietkê: kultowy. Po kilku nieuda- Jest zawsze taka sama; winniœmy uwa¿aæ nych projektach artysta wraca w akompaniamencie oklasków Na siebie nawzajem, byæ sobie ¿yczliwi, i fanfar. Krytycy chwal¹ re¿ysera Póki czas pozosta³. ** za dojrza³oœæ i powœci¹gliwoœæ. I doceniaj¹ efekt wspó³pracy * Stanis³aw Dygat „Podró¿”. z operatorem (Jody Lee Lipes). ** Philip Larkin, Kosiarka, t³um. Jacek Dehnel. m Ca³oœci dope³nia wybitna muzy-

Zapraszamy na stronê Autorki: www.stanywewnetrzne.com

Miasto grzechu Jan Latus Tylko niektóre metropolie zas³u¿y³y sobie na miano miejsca rozrywki i rozpusty. Tak¹ reputacjê ma niew¹tpliwie Bangkok i inne stolice azjatyckie. Nie ukrywajmy, wielu starszych panów udaje siê do Azji Po³udniowo-Wschodniej, ¿eby skorzystaæ z owoców powszechnie dostêpnego i niedrogiego seksu. Albo przynajmniej, zadowalaj¹c siê rol¹ podekscytowanego obserwatora, patrzeæ sobie na atrakcyjne m³ode kobiety otwarte na nawi¹zanie znajomoœci a mo¿e nawet d³u¿szy – op³acalny finansowo dla dziewczyny – zwi¹zek. W tych pañstwach wielu mê¿czyzn szuka nie tylko p³atnej za godzinê zabawy, ale i szansy na znalezienie wielkiej, p³atnej w ratach miesiêcznych, mi³oœci. Tak¹ reputacjê ma Tajlandia, Filipiny, w mniejszym stopniu Kambod¿a i Wietnam. Indonezja i Malezja to jednak kraje muzu³mañskie i dlatego nie czuje siê, nie widzi i nie s³yszy erotyzmu w powietrzu, nawet w piêciomilionowym Kuala Lumpur. Dobite dodatkowo przez pandemiê bary albo pozostaj¹ zamkniête albo œwiec¹ pustkami. W najs³awniejszym – a w zasadzie jedynym – miejscu, gdzie mo¿na poznaæ dziewczynê i j¹ sobie zabraæ, czyi Beach Club, w sobotni wieczór nie by³o nikogo, oprócz trzech pracuj¹cych dziewczyn, machaj¹cych do mnie rozpaczliwie.

11

Alkohol, jak ju¿ pisa³em, jest drogi i doœæ trudno dostêpny a dziewczyny, przynajmniej muzu³manki (bo pochodzenia chiñskiego i indyjskiego ju¿ niekoniecznie) s¹ z natury nieœmia³e, konserwatywne i ma³o kontaktowe. Czy oznacza to, ¿e bêdê teraz ¿y³ w cnocie i nudzie, oddaj¹c siê pracy twórczej, jodze i refleksji? Tak mi siê mog³o wydawaæ. A¿ zacz¹³em siê uwa¿niej przygl¹daæ towarzystwu zamieszkuj¹cemu mój hotel. Najpierw zobaczy³em dwie m³ode dziewczyny ubrane w kuse mini i w ogóle zrobione, jak do wyjœcia na miasto, mimo ¿e by³o to popo³udnie w œrodku tygodnia. Potem widzia³em je znowu, jak wsiada³y do windy na moim piêtrze. Nigdy nie zareagowa³y na powitanie s¹siada. Dostrzeg³em wiêcej takich m³odych panien. Wszystkie zachowywa³y siê podobnie. Mimo ¿e zna³y mnie z widzenia – w koñcu mieszkam w tym hotelu ju¿ piêæ miesiêcy – nigdy nie odpowiedzia³y na powitanie. I zero uœmiechu, nie mówi¹c ju¿ o kokieteryjnej zaczepce „Hello, handsome!”, s³u¿¹cej za przynêtê na starych, bia³ych dziadów w Tajlandii i Filipinach. Ma³o tego: odwraca³y twarz w stronê œciany windy albo wlepia³y ga³y w telefon. Czasem jecha³y do lobby, ale czêœciej na pierwszy poziom parkingu. Albo wchodzi³y z parkingu do windy z siat¹ jedzenia, najwyraŸniej zamówionego przez internet. Dla kogo tyle jedzenia? Na koñcu korytarzy s¹ drzwi z napisem „Pomieszczenia s³u¿bowe”. Za nimi jest, okazuje siê, jeszcze jedna winda a za ni¹, dwa pokoje. Mieszkaj¹ w nich dziewczyny do wynajêcia, chyba po dwie w pokoju.

Mój przyjaciel Jason, tak samo jak ja nudz¹cy siê w tym hotelu, przyjrza³ siê bli¿ej sprawie. Wed³ug niego, dla dziewczyn wynajête s¹ pokoje na szeœciu w sumie piêtrach, w tym moim. Byæ mo¿e jest ich wiêc tutaj 24. Czasem zjad¹ pospiesznie do holu, aby przed hotelem odebraæ jedzenie albo wsi¹œæ do zamówionej taksówki. Zwykle jednak ich punktem spotkañ jest parking, poziom pierwszy. Zdaniem Jasona, dziewczyny mog¹ byæ z Chin, Tajlandii, Wietnamu i Indonezji. Oczywiœcie, o miejscowych, malezyjskich muzu³mankach, mowy w tym biznesie nie ma. A mo¿e s¹ specjaln¹, drog¹ atrakcj¹? Dziewczyny zapewne nie znaj¹ malajskiego, mo¿e te¿ s³abo albo wcale nie mówi¹ po angielsku. Kto wie, mo¿e s¹ tu nielegalnie, mo¿e zabrano im paszporty i polecono, ¿eby jak najmniej wychodzi³y z pokoju i schodzi³y z oczu mieszkañcom hotelu. A kto im zabrania, nakazuje, straszy? Ano, kilku groŸnie wygl¹daj¹cych panów. Na pewno mnie kojarz¹ – wszak mój pokój jest pierwszy obok windy. Ale widz¹, ¿e dziewczyn nie zaczepiam, nie wygl¹dam na konfidenta ani awanturnika. Jeden jest w okularach, drugi ma miêœnie, trzeci tatua¿e i z³oty ³añcuch na szyi, czwarty ma wielki brzuch. Nigdy siê nie uœmiechaj¹, maj¹ spojrzenie jak ochroniarze przed nocnym klubem. Jason zaprzyjaŸni³ siê z mened¿erem ca³ego hotelu, Tanem, te¿ chiñskiego pochodzenia. Jason powiedzia³ mu, ¿e móg³bym byæ zainteresowany dziewczynami i ¿e jestem spoko. Przyprowadzi³ Tana do mojego apartamentu. Ten otworzy³

tableta i zacz¹³ mi pokazywaæ zdjêcia profilowe azjatyckich krasawic. Raczej unikaj¹ sytuacji, z powodów bezpieczeñstwa, gdy klient zaprasza dziewczynê do pokoju. Tan chêtnie zawiezie mnie jednak swoim samochodem do odleg³ego o 20 minut miejsca. Pokazuje nastrojowe pokoje i eleganckie ³azienki. Podaje te¿ cennik: za bardzo szybki numer, szybki numer i ca³¹ noc. Oczywiœcie, dro¿ej ni¿ w Tajlandii czy na Filipinach. Za ryzyko p³aci siê wiêcej, podobnie zreszt¹ jest w Nowym Jorku. Tan mówi, ¿e wœród chiñskich klientów najpopularniejsze s¹ krajanki, bo mog¹ sobie z nimi trochê pogadaæ. Z innymi – ani be ani me. Grzecznie dziêkujê, biorê jego numer komórki i mówiê, ¿e siê zastanowiê. Czy to handel ¿ywym towarem? Czy one s¹ nieletnie? Czy s¹ Ÿle traktowane? Pewnie a¿ tak Ÿle nie jest, ale lepiej siê nie dopytywaæ. Ze œledztwa Jasona wynika, ¿e dziewczyny zje¿d¿aj¹ na poziom 1, aby szybko pobraæ jedzenie dla wspó³lokatorek albo wsi¹œæ do taksówki, z oficjalnej korporacji, pewnie maj¹ swoich, wynajêtych kierowców. Zawsze s¹ odprowadzane przez opiekunów. Recepcjoniœci oczywiœcie doskonale wiedz¹, co siê dzieje a ochroniarze czêsto wpadaj¹ sprawdziæ co siê dzieje na piêtrach, gdzie na ca³y rok wynajêto pokoje dla dziewczyn. Ostatnio Jason widzia³ zaœ policjantów, którzy dyskretnie brali pieni¹dze od naszych mi³ych alfonsów. Oczywiœcie rzecz siê dzia³a na parkingu, poziom pierwszy. Tak wygl¹daj¹ sprawy w pañstwach, gdzie nie ma seks-turystyki i gdzie, co wiêcej, religia uznawana za oficjaln¹ t³amsi swobodê obyczajow¹ i spycha prostytucjê do g³êbokiego podziemia. Co powoduje, ¿e jest ona dro¿sza i trudniej dostêpna. Jak alkohol. Ale jednak dostêpna jest, bo natury cz³owieka siê nie zmieni. m


KURIER PLUS 29 SIERPNIA 2020

12

www.kurierplus.com

Rytmy nowojorskie

FOT. G. DRABIK

A ca³a ta droga ³amanym dyszlem, by dotrzeæ na pierwsze przedstawienie teatralne na ¿ywo. Nie jeszcze jedno p³yn¹ce strumieniem na ekranie, przekazywane z jakigoœ oddzielnego pomieszczenia, lecz prawdziwy wystêp aktorów doœwiadczany razem z innymi, we wspólnej przestrzeni. Na ka¿dym etapie tej mini-przygody by³o co œwiêtowaæ: poci¹g Metro North b³yszcz¹cy od czystoœci. M³oda pani konduktor super-uprzejma, w uœmiechach. ZaprzyjaŸniony dom pe³en serdecznego oczekiwania, a wiêc dobre gadanie i radoœæ z wyprawy do teatru. Droga do zachodniego krañca Massachusetts g³adka, w sierpniu nadal jeszcze pustaw¹ szos¹. Miasteczko Ashfield ³adnie po³o¿one wœród wzgórz i lasów i samo w sobie malownicze, w jankesowskiej krasie. Domy z drewnianymi okiennicami jaœniej¹ na tle ciemnej zieleni. Bia³e sztachety niskich ogrodzeñ wyznaczaj¹ równy rytm. Piêtrowy budynek historycznej biblioteki dumnie spogl¹da ku centrum miasteczka. Poletko cmentarza, po s¹siedzku tu¿ przy zamieszka³ych domach, jest zadbane, z szeregami szarych, kamiennych nagrobków – milcz¹cych, lecz zaznaczaj¹cych obecnoœæ tych, co odeszli. Double Edge Theatre wpisa³ siê ju¿ mocno w ten pejza¿ niby sielski, lecz nie³atwy. Ziemia tu trudna, skalista. Pole wydzierane spod kamieni. Indywidualne gospodarstwa, choæ nigdy nie okaza³e, kiedyœ nieŸle prosperowa³y, lecz od lat borykaj¹ siê z ekonomicznym rozrachunkiem. Zachodnia, rolnicza czêœæ stanu Massachusetts jest uderzaj¹co skromniejsza ni¿ wybrze¿e Nowej Anglii, bardziej tradycyjna, mo¿e i nieco klaustrofobiczna. Zespó³, za³o¿ony w Bostonie przez Stacy Klein w 1982 r. jako eksperymentalnie awangardowy i buntowniczo feministyczny, przeniós³ siê w 1994 r. do dawnej farmy rodziny Fitzgeraldów ko³o Ashfield, powoli wyrabiaj¹c sobie miejsce w tym bardzo odmiennym od wielkomiejskiego œrodowisku. Teatr sta³ siê czêœci¹ lokalnej spo³ecznoœci. Mo¿e teraz liczyæ na wsparcie i s¹siedzk¹ pomoc w potrzebie. Oferuje w zamian coœ ze swych bogactw odmiennoœci. Za harmonijnym wspó³¿yciem jest ponad æwieræ wieku wytrwa³ej i ciê¿kiej pracy. Oficjalna kronika Double Edge wspomina jak to na pierwsze przedstawienia publiczne w 2001 r., w dumnie odnowionej stodole, przyby³o w sumie 45 osób na trzy wystêpy, a wiêc po 15 na wieczór, mniej wiêcej tyle samo widzów, co aktorów na scenie. Parê lat póŸniej mogli ju¿ liczyæ na tysi¹c widzów rocznie. W 2019 szacuj¹, ¿e – miêdzy wystêpami „na Farmie” i we wszystkich miejscach rozsianych po œwiecie – mieli kontakt z oko³o dziesiêcioma tysi¹cami widzów. Aktorzy, muzycy, artyœci wizualni zwi¹zani z grup¹ mieszkaj¹ razem, gospodarz¹ razem, d¹¿¹ do samowystarczalnoœci w potrzebach ¿yciowych i niezale¿noœci jako artyœci. S¹ twórcami, wykonawcami i producentami swoich przedstawieñ. Zakorzenieni w tym konkretnym zak¹tku s¹ jednoczeœnie otwarci na œwiat, witaj¹c „u siebie” artystów z ró¿nych stron – na warsztatach roboczych i do wspó³pracy w zespole. Je¿d¿¹ tak¿e regularnie „w œwiat” – na coroczne tournée po

Z dystansem, lecz razem

6 Feet Apart, All Together.

FOT. BEN TOBIN

By³o odœwiêtnie. Pierwszy raz jazda poci¹giem (z Nowego Jorku do New Haven). Pierwszy raz nocleg w nie-w³asnym domu (wizyta u przyjació³). Pierwszy raz jazda nie-swoim samochodem (z New Haven do Ashfield). To znaczy pierwszy raz od marca, z celow¹ celebracj¹ tej przerwy w kwarantannie.

Gra¿yna Drabik

Milena Dabova i Michael Valladares, 6 Feet Apart, All Together.

wiêkszych i mniejszych miastach w Stanach i w Europie. Double Edge jest wiêc tworem wyj¹tkowym, gdzie krzy¿uj¹ siê odmienne inspiracje i gdzie aktywnie buduje siê nowe „Miêdzynarodowe Centrum ¯ywotnej Kultury”. Jednym z najwa¿niejszych Ÿróde³ artystycznego samookreœlenia by³a dla Stacy Klein dzia³alnoœæ Jerzego Grotowskiego, twórcy Teatru 13 Rzêdów w Opolu i Teatru Laboratorium we Wroc³awiu. Szczególnie znacz¹cy by³ kontakt z Ren¹ Mireck¹, czo³ow¹ aktork¹ u Grotowskiego, odtwórczyni¹ takich ról jak Zosia w Dziadach Mickiewicza, Rebeka i Kasandra w Acropolis Wyspiañskiego, ¿eñski Mefisto w Tragicznych dziejach doktora Fausta Marlowe’a, Ofelia w Studium o Hamlecie na tekstach Szekspira i Wyspiañskiego, Maria Magdalena w Apocalypsis cum figuris Grotowskiego. Double Edge nadal okreœla siê jako „laboratorium”: tygiel, gdzie nowy spektakl rodzi siê powoli, w procesie codziennego, intensywnego treningu i zespo³owych improwizacji. I nawet gdy ju¿ nabierze wyrazistej formy, mo¿e byæ dalej twórczo przerabiany i przekszta³cany. Klein k³adzie wielki nacisk, jak Grotowski i Mirecka,

na pracê zespo³ow¹; na obecnoœæ cielesn¹ i plastykê ruchu; na wa¿noœæ g³osu nie tylko jako noœnik s³ów, ale tak¿e instrument muzyczny. Œpiew jak modlitwa czy rytua³ magicznego przywo³ywania, czêsto w nieznanym jêzyku, oraz muzyka s¹ integraln¹ czêœci¹ ka¿dego przedstawienia. Marzec zasta³ zespó³ w Albuquerque, w Nowym Meksyku, z planami do dalszej drogi – do Kalifornii, Michigan, Norwegii i Anglii. Artyœci musieli wróciæ do domu, do Ashfield, zawiesiæ pracê nad nowym spektaklem, dopatrzeæ rygoru „odosobnienia”. Kiedy tylko stan Massachusetts zacz¹³ siê otwieraæ, w Double Edge rozpoczêto przygotowania, by choæ zaznaczyæ letni sezon wystêpów na Farmie, tak wa¿ny w rocznym cyklu. Za³o¿ono, ¿e nie mo¿na bêdzie wykorzystaæ ¿adnej sceny w pomieszczeniu zamkniêtym. Wybrano kilka ulubionych scen z wczeœniejszych spektakli: z Don Quixota (2008); Odysei (2011); Shahrazady, Opowieœci o Mi³oœci i Czarach (2013); Gdy Zaœwieci Niebieski Ksiê¿yc (2015)… Przeniesiono ca³oœæ w odrêbne, precyzyjnie wytyczone punkty w przestrzeni rozleg³ego gospodarstwa. Szliœmy oddzielnie, w maskach, w trzech grupkach po 15 osób, prowadzeni przez

milcz¹cego przewodnika. Specjalnie przygotowane miejsca pe³ne by³y zaskakuj¹cych wizualnych detali. W ka¿dym czekali na nas aktorzy, ju¿ w akcji, z cudownie wyrazistymi twarzami, bo bez masek. (A wiêc i z obowi¹zkiem zachowania dystansu co najmniej czterech metrów od nas. Sama choreografia tych wspó³zale¿noœci i koordynacja przesuwania nas na mapie scen jest ju¿ godna podziwu, i wszyscy dostaliœmy wczeœniej dok³adne wskazówki co i jak nale¿y oraz jak i czego nie wolno.) Wstêpowaliœmy w ich rzeczywistoœæ, przez kilkanaœcie minut towarzysz¹c igraszkom d¿inna wyzwolonego z zamkniêcia w butelce, ws³uchuj¹c siê w nalegania Odyseusza dopinguj¹cego za³ogê do wytrwa³oœci, poddaj¹c fantazyjnym dywagacjom Don Kichota… Id¹c z miejsce na miejsce – z zak¹tka zaroœli przy strumieniu; przez wonny labirynt w zielnym ogrodzie; przez podwóreczko obok starej stodo³y; na ³¹kê otwieraj¹c¹ siê przed nami szeroko na zboczu wzgórza; na brzeg jeziorka pob³yskuj¹cego tajemniczo w zapadaj¹cej ciemnoœci – byliœmy wspó³twórcami tych samoistnych scen, zmieniaj¹cych siê jak w magicznym kalejdoskopie. Mimo dystansu miêdzy nami, byliœmy razem, zas³uchani w poetyckie rytmy s³ów. Podziwiaj¹c moc chóralnego œpiewu. Ciesz¹c siê radoœci¹ aktorów i echem wspólnego œmiechu. Poddaj¹c magii piêkna. *** Dwie sceny zazgrzyta³y dysonansem. Obie chyba pochodz¹ ze spektaklu nieukoñczonego, dopiero przygotowywanego na podstawie tekstu Eurypidesa Bachantki. Mo¿e s¹ to wiêc zrozumia³e niedoci¹gniêcia, lecz powtórzenie tego samego fa³szywego tonu nie pozwala na niezauwa¿enie rozdŸwiêku. W czasie wizyty w labiryncie i w scenie na ³¹ce, bogactwo kompozycji przestrzennej i doznañ sensualnych (woñ zió³, rozleg³oœæ przestrzeni wokó³ nas i nad nami, gra zmieniaj¹cych siê œwiate³…) domaga siê s³ów o wyj¹tkowym poetyckim natê¿eniu lub ciszy, by móc kontemplowaæ to ujawnione piêkno i sugerowan¹ tajemnicê. Zamiast poezji (ciszy czy s³ów), wali w nas obuch dos³ownoœci i monotonia powtórzeñ. W labiryncie, bogini „Œwiêta Krowa” (tak, z rogami na g³owie) nalega potê¿nym g³osem, raz jeszcze i jeszcze: „Ka¿dy chce byæ kochany! Ka¿dy chce …” Na ³¹ce z kolei kobiety, z ramionami wzniesionymi do góry, wykrzykuj¹ ku niebu ufnie i g³oœno: „Elementy Natury uka¿cie siê! Elementy Natury sp³yñcie do nas! Elementy Natury….” Kusi, by ostrzec przed zbytni¹ poufa³oœci¹ z Natur¹. Zamiast oczekiwanego pocieszenia czy iluminacji, jest bardziej prawdopodobne, ¿e w odpowiedzi mo¿e „sp³yn¹æ z nieba” groŸny piorun lub ulewny deszcz. I by³aby to szkoda, bo chcia³oby siê jeszcze trochê nacieszyæ wspania³¹ pieœni¹ kompanów Odyseusza, która w³aœnie zmienia rytm, przeobra¿a siê w argentyñskie tango… m Widowisko 6 Feet Apart, All Together, sierpniowe weekendy, Double Edge Theatre, Ashfield, Massachusetts. Working in the Theatre: Double Edge on American Theater Wing: https://vimeo.com/159814798


KURIER PLUS 29 SIERPNIA 2020

www.kurierplus.com

El¿bieta Baumgartner radzi

Koronakryzys: Czy warto zamieniæ IRA na Roth IRA sjê, je¿eli twój dochód nie przekracza 139,000 dol. (dla osób samotnych) albo 206,000 dol. (dla ma³¿eñstw) rocznie. Wa¿ne: Na Roth IRA mo¿na przelaæ œrodki usk³adane równie¿ na innych planach emerytalnych. A¿eby to uczyniæ, najpierw przenosisz œrodki z programu emerytalnego (Keogh, SEP, 401 (k) czy inny) na tradycyjne IRA, a potem z IRA na Roth.

Powszechne bezrobocie i gwa³towne wahania gie³dy spowodowane przez pandemiê koronawirusa, boleœnie odbi³y siê na finansach milionów Amerykanów. Ale przezorne osoby mog¹ wykorzystaæ te okolicznoœci ku w³asnej korzyœci. Przyk³adem mo¿e byæ konwersja konta emerytalnego IRA na Roth IRA, co ma wiele zalet. Warto o niej pomówiæ. Zalety konta Roth IRA Konto emerytalne Roth jest podobne do tradycyjnego IRA: wolno na nie wp³acaæ do 6,000 dolarów rocznie, plus tysi¹c dla osób po piêædziesi¹tce, a od kwot wyp³aconych przed ukoñczeniem 59 i pó³ roku grozi 10-procentowa kara. Roth ró¿ni siê od IRA kilkoma cechami. Wp³aty na Roth IRA nie s¹ odpisem podatkowym, ale za to podatki od wyp³at s¹ zniesione. Ponadto, po ukoñczeniu 72 lat nie ma przymusu rozpoczêcia likwidacji tego konta, co czyni je cennym narzêdziem do planowania maj¹tkowego i spadkowego. Kwalifikuj¹ca siê wyp³ata (qualified withdrawal) ma miejsce wtedy, gdy przynajmniej jedno twoje konto Roth posiadasz ponad piêæ lat, oraz kiedy przekroczy³eœ wiek 59 i pó³ roku, sta³eœ siê niepe³nosprawny albo zmar³eœ. Przyk³ad Wp³acasz po 6,000 dol. na konto IRA ulokowane w akcyjnym funduszu powierniczym, przynosz¹cym œrednio 6 proc. rocznie. Po dziesiêciu latach masz na koncie 94,700 dol., z czego 28,700 dol. stanowi¹ zyski, a po 20 latach – 240,000 dol. (w tym 114,000 dol. zysków). Gdy zechcesz œrodki wycofaæ, przyjdzie ci zap³aciæ podatki dochodowe od ca³ej kwoty. Gdybyœ natomiast mia³ Roth IRA, to ca³a kwota jest dostêpna bez podatków, a do tego nie musisz w starszym wieku konta likwidowaæ, je¿eli nie chcesz. Co to jest konwersja z IRA na Roth Na konta IRA i Roth IRA mo¿na wp³acaæ tylko do 6,000 dol. rocznie (7,000 dol. dla osób po piêædziesi¹te), trzeba wiêc wielu lat, by usk³adaæ na Roth znacz¹c¹ kwotê. Ale mo¿na skorzystaæ z furtki: zamieniæ posiadane konto IRA na Roth, co nazywa siê konwersj¹. Polega ona na tym, ¿e zamykasz konto IRA, p³acisz nale¿ny podatek dochodowy, oraz przelewasz œrodki na konto Roth IRA. Podatek wynik³y z konwersji warto zap³aciæ nie z puli emerytalnej, lecz z innych funduszy, wtedy konto Roth IRA dalej w ca³oœci bêdzie ros³o tax free. W roku 2020 mo¿esz otworzyæ Roth IRA, dok³adaæ, albo zrobiæ na nie konwer-

Ile kosztuje konwersja Je¿eli przeniesiemy ulgowe IRA (deductible IRA, tzn. œrodki, od których nie zap³aciliœmy podatków) na Roth, to bêdziemy d³u¿ni podatek dochodowy (income tax) od tej kwoty. Wartoœæ zlikwidowanego konta IRA nale¿y dopisaæ do dochodu w danym roku i uiœciæ podatki dochodowe (income tax) wed³ug skali. Co do nieulgowego IRA (non-deductible IRA, czyli kwot, od których zap³aciliœmy podatki), to podatek dochodowy nale¿ny bêdzie tylko od naros³ych zysków. Przeczytaj: https://www.irs.gov/pub/irs-pdf/p590b.pdf Kiedy konwersja siê op³aca Zamiana IRA na Roth IRA mo¿e byæ dla ciebie bardzo korzystna, je¿eli spe³nisz nastêpuj¹ce warunki: æ Przewidujesz, ¿e w przysz³oœci twój przedzia³ podatkowy na emeryturze bêdzie podobny, albo wy¿szy ni¿ teraz (np. masz w pracy hojny pension plan). æ Chcesz unikn¹æ obowi¹zkowych dystrybucji po ukoñczeniu 72 lat, bo na przyk³ad wola³byœ aktywa zostawiæ w spadku rodzinie. æ W tym roku masz ni¿szy przychód (straci³eœ pracê z powodu COVID-19), czyli ni¿szy przedzia³ podatkowy, wiêc od kwot wycofanych z tradycyjnego IRA zap³acisz mniej podatków. A mo¿e jesteœ na emeryturze i podatków ¿adnych nie p³acisz. æ Z powodu kryzysu rynek zni¿kowa³, wartoœæ inwestycji na IRA zmala³a, a po przeniesieniu do Roth z biegiem czasu pewnie odzyska dawn¹ wartoœæ i bêdzie dalej zwy¿kowaæ. æ Masz nieulgowe (nondeductible) konto IRA, a likwiduj¹c je zap³acisz podatek tylko od naros³ych zysków. Kiedy konwersja nie jest dla ciebie W nastêpuj¹cych okolicznoœciach konwersja mo¿e stanowiæ wiêcej k³opotu ni¿ po¿ytku. æ Nie masz doœæ oszczêdnoœci, ¿eby zap³aciæ podatki dochodowe plus ewentualnie karê od zlikwidowanego tradycyjnego konta IRA. æ Konwersja spowodowa³aby, ¿e znajdziesz siê w wy¿szym marginesowym przedziale podatkowym. W takiej sytuacji warto robiæ konwersjê ratalnie na przestrzeni kilku lat. æ Bêdziesz potrzebowa³ œrodków z Roth IRA w ci¹gu piêciu lat. Wtedy zarobki na koncie zosta³yby ci opodatkowane i na³o¿ona 10-procentowa kara za wyp³atê przed ukoñczeniem 59 i pó³ roku. Tajemna furtka do Roth dla bogatych Jak widaæ, warto zatroszczyæ siê, by na starsze lata wiêkszoœæ twoich aktywów spoczywa³a na koncie Roth. Ale je¿eli zarabiasz ponad pu³ap 139,000 dol. (dla

13

Emilia’s Agency 576 Manhattan Avenue, Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-609-1675, 718-609-0222, Fax: 718-609-0555

3 ROZLICZENIA PODATKOWE 3 NUMER PODATNIKA - ITIN - z potwierdzeniem

3 T£UMACZENIA DOKUMENTÓW 3 WYSY£KA PIENIÊDZY I PACZEK

3 PE£NOMOCNICTWA - APOSTILLE

3 EMERYTURY AMERYKAÑSKIE 3 MIÊDZYNARODOWE PRAWO JAZDY

3 SPONSOROWANIE RODZINNE

3 NOTARY PUBLIC (zawsze w agencji)

autentycznoœci kopii paszportu

3 OBYWATELSTWO i inne formy

Agencja otwarta siedem dni w tygodniu.

osób samotnych) albo 206,000 dol. (dla ma³¿eñstw) rocznie w roku 2020, to wp³acaæ na konto Roth ci nie wolno. Warto wiedzieæ, ¿e od roku 2013 pojawi³a siê luka w przepisach. Osoby du¿o zarabiaj¹ce mog¹ wp³aciæ na nieulgowe konto IRA (non-deductible IRA), po czym natychmiast zamieniæ IRA na Roth IRA. Kapita³ przeniesiony na Roth IRA bêdzie rós³ ca³kowicie zwolniony od podatku. Furtka dla seniorów musz¹cych likwidowaæ IRA Przy okazji warto wyjaœniæ kruczek w przepisach, u¿yteczny dla starszych osób. Po ukoñczeniu 72. roku ¿ycia (70 i pó³ roku przed 1 stycznia 2020), senior ma obowi¹zek opró¿niaæ konto IRA w tempie dyktowanym statystycznie okreœlon¹ d³ugoœci¹ jego ¿ycia, co nazywa siê Required Minimum Distribution (RMD). Od wyp³aconej kwoty trzeba zap³aciæ nale¿ny podatek dochodowy. Wiele osób pieniêdzy tych nie potrzebuje i wola³oby, ¿eby œrodki nadal spoczywa³y na koncie uprzywilejowanym podatkowo. Jest na to rada, choæ nie dla wszystkich. Konto Roth IRA nadaje siê idealnie dla seniorów, bo nie ma przymusu jego likwidacji (czyli RMD go nie dotyczy). Konwersja z IRA na Roth IRA nie jest jednak dozwolona dla osób objêtych obowi¹zkiem RMD, ale œrodki wyjête z tradycyjnego IRA mo¿na wp³aciæ na Roth w którejœ z dwóch okolicznoœci: æ Masz przychód wypracowany, ze swojej pracy najemnej albo pracy na w³asny rachunek, w wysokoœci co najmniej kontrybucji na Roth. Wielu emerytów dorabia do emerytury, a od pocz¹tku 2020 roku mog¹ nadal wp³acaæ na emerytalne konta nawet po 72-gich urodzinach, pod warunkiem, ¿e maj¹ wypracowany (a nie otrzymany) przychód. Przed rokiem 2020 mogli dok³adaæ do IRA tylko do 70 i pó³ roku. æ Wypracowany przychód ma twój ma³¿onek, rozliczacie siê z podatków razem, wiêc ty mo¿esz zdeponowaæ do

7,000 dol. na konto Roth, albo do wysokoœci zarobków ma³¿onka, zale¿nie od tego, która kwota jest ni¿sza. Wnioski Konwersja konta IRA na Roth najbardziej op³aca siê ludziom m³odym lub w œrednim wieku, którzy maj¹ du¿o czasu do emerytury i inwestuj¹ w akcyjne fundusze powiernicze (stock mutual funds). Przez lata ich inwestycje powiêksz¹ siê wielokrotnie, nadrabiaj¹c wady podatkowe. Równie¿ konwersja mo¿e byæ w interesie ludzi bêd¹cych na emeryturze i w niskim przedziale podatkowym, którzy niebawem bêd¹ musieli zacz¹æ obowi¹zkowe wyp³aty z IRA, a woleliby tego nie robiæ. Na koniec, Roth IRA jest cennym narzêdziem w planowaniu spadkowym, bo pozwala na przekazanie œrodków spadkobiercom z pominiêciem probate (procedury zatwierdzenia testamentu) i bez podatków. Wyjaœniam to obszernie w ksi¹¿ce pt. Planowanie spadkowe. Uwaga: Konwersja bywa nieop³acalna dla osób, które bêd¹ potrzebowaæ pieniêdzy na emeryturze, maj¹ do niej mniej ni¿ piêæ lat, bowiem to za ma³o czasu, by nadrobiæ wydatek poniesiony na podatki. m El¿bieta Baumgartner nie jest prawnikiem, a artyku³ ten nie powinien byæ uwa¿any za poradê prawn¹. Jest autork¹ wielu ksi¹¿ek-poradników, m.in. „Ubezpieczenie spo³eczne Social Security”, „Amerykañskie emerytury”, „Emerytura reemigranta w Polsce” i wiele innych. S¹ one dostêpne w ksiêgarni Polonia, 882 Manhattan Ave., Greenpoint, albo bezpoœrednio od wydawcy Poradnik Sukces, 255 Park Lane, Douglaston, NY 11363, tel. 718-224-3492 www.PoradnikSukces.com

Czy pracowa³eœ w Polsce? Mo¿e nale¿eæ ci siê emerytura albo renta od ZUS albo KRUS. Pomog¹ ci ksi¹¿ki El¿biety Baumgartner: „Emerytura polska i amerykañska, ich ³¹czenie i skutki Umowy o zabezpieczeniu spo³ecznym”. Cena $35. Informacje, adresy, formularze, porady. „WEP: Jak walczyæ z redukcj¹ Social Security dla Polaków”. Pobierasz ZUS czy KRUS? Przeczytaj przed z³o¿eniem wniosku o Social Security! $30. Równie¿: „Emerytura reemigranta w Polsce” – porady dla seniorów powracaj¹cych do kraju. $35. Nale¿y do³¹czyæ po $5 od ksi¹¿ki na przesy³kê. Ksi¹¿ki s¹ uaktualnione na rok 2020 i dostêpne w ksiêgarni Polonia, 882 Manhattan Ave., Greenpoint, albo od wydawcy: Poradnik Sukces, 255 Park Lane, Douglaston, NY 11363, tel. 718-224-3492 www.PoradnikSukces.com


KURIER PLUS 29 SIERPNIA 2020

14

Zamów og³oszenie drobne Cena $10 za maksimum 30 s³ów

ANIA TRAVEL AGENCY 57-53 61st Street, Maspeth, N.Y. 11378 Tel. 718-416-0645, Fax 718-416-0653 3 Bilety Lotnicze 3 Wysy³ka pieniêdzy i paczek 3 T³umaczenia 3 Sprawy imigracyjne 3 Notariusz

896 Manhattan Avenue Suite 27 (na piêtrze) - Brooklyn, NY 11222 Tel: (718) 609-1560, (718) 383-6824, Fax: (718) 383-2412

MICHA£ PANKOWSKI TAX & CONSULTING EXPERT Us³ugi w zakresie: 3 Ksiêgowoœæ 3 Rozliczenia podatkowe indywidualne i biznesowe, w tym samochodów ciê¿arowych

3 Rejestracja biznesu i licencje 3 Konsultacje 3 Bezpodatkowa zamiana domów 3 #SS - korekty danych

Email: Info@mpankowski.com

GRUBE RYBY I PLOTKI í 10 „Nie lubiê tej ca³ej otoczki, fleszy, fotoreporterów, gwiazd i ca³ego tego szumu. Jest to dla mnie bardzo nu¿¹ce” – zarzeka³ siê. Przeprowadzi³ siê na podwarszawsk¹ wieœ, nad rzekê Œwider. By uciec od miejsca, w którym zrobi³o siê „ciasno i bogato”. „Pa³ace, betonowe mury, ró¿ne takie. Masakra. Wiêc przenios³em siê (…) Do cha³upy w krzakach, w lesie. Mam stajniê – hotel dla koni. Trzymam w nim klacz, Nainê. Jeszcze je¿d¿ê konno. W³aœciwie nie ma o czym opowiadaæ” – mówi³. „¯yjê w lesie. Kocham zwierzêta. Je¿d¿ê konno. Takie dolce vita w powiatowym wymiarze” – dodawa³. W póŸniejszych latach Piotr Szczepanik chcia³ „odpocz¹æ od piosenek o mi³oœci”. Mówi³: „Siêgam po wiersze Grochowiaka, Gajcego, Herberta. To ciekawe i piêkne utwory, które nijak siê maj¹ do moich starych szlagierów” – przekonywa³. I przyznawa³, ¿e jest osobowoœci¹ raczej melancholijn¹. „Ale kto powiedzia³, ¿e wszyscy maj¹ byæ weseli i maj¹ siê œmiaæ nawet wtedy, kiedy nie ma z czego?” – zastanawia³ siê. Do swojej kariery mia³ du¿y dystans. Kiedy pytano o to, dlaczego w ogóle zacz¹³ œpiewaæ, mówi³ o potrzebie „wydmuchiwania pewnych emocji”. I ¿artowa³: „Jak ten pies, który

CAFFE - PASTICCERIA ESPRESSO - SPUMONI GELATI - CAKES

W³oska ciastkarnia czynna codziennie do 11:00 wieczorem, a w weekendy do 12:00 w nocy. Zapraszamy.

wyje do ksiê¿yca, a Szczepanik do mikrofonu. Dok³adnie na tej samej zasadzie”. Unika³ rozg³osu. Nie szuka³ poklasku. By³ typem samotnika, któremu do szczêœcia ludzie nie s¹ konieczni. „Zawsze by³em outsiderem, sta³em obok” – przypomina³. „Do tego z du¿¹ doz¹ nieœmia³oœci. Ale nie by³em œlamazar¹, bo jeœli ktoœ mi nadepn¹³ na odcisk, to potrafi³em oddaæ. Nigdy jednak nie mia³em w sobie cech przywódczych” – zarzeka³ siê. Na przesz³o pó³ wieku swojej drogi artystycznej patrzy³ z du¿ym dystansem. „Oczywiœcie nie s¹ to wspomnienia, które s¹ gorzkie, bo te piosenki lubiê. Wiem, ¿e by³y popularne, zajmowa³y pierwsze miejsca na listach przebojów, wygrywa³y konkursy, ale ja nigdy nie by³em swoim fanem” – przyznawa³ skromnie. Za czasem m³odoœci i popularnoœci nie têskni³. „Gdybym ¿y³ przesz³oœci¹, to by³bym w jakimœ sensie kalek¹. M³odoœæ by³a, minê³a, trzeba iœæ do przodu. Ka¿dy wiek ma swoje prawa, trzeba umieæ siê godnie zestarzeæ, choæ czasami jest to trudne” – naucza³. „Staram siê zachowaæ wewnêtrzn¹ m³odoœæ. Do szczêœcia nie potrzebujê byæ obsypywany cukierkami”. Piotr Szczepanik zmar³ 20 sierpnia po wieloletniej walce z chorob¹.

Weronika Kwiatkowska

Acupuncture and Chinese Herbal Center Dr Shungui Cui, L.Ac, OMD, Ph.D – jeden z najbardziej znanych specjalistów w dziedzinie tradycyjnych chiñskich metod leczenia. Autor 6 ksi¹¿ek. Praktykuje od 47 lat. Pracowa³ we W³oszech, Kuwejcie, w Chinach. Pomaga nawet wtedy, gdy zawodz¹ inni. L E C Z Y : l katar sienny l bóle pleców l rwê kulszow¹ l nerwobóle l impotencjê l zapalenie cewki moczowej l bezp³odnoœæ l parali¿ l artretyzm l depresjê l nerwice l zespó³ przewlek³ego zmêczenia l na³ogi l objawy menopauzy l wylewy krwi do mózgu l alergie l zapalenie prostaty l rekonwalescencja po chorobach nowotworowych z zastosowaniem chiñskiego zio³olecznictwa itp.

Do akupunktury u¿ywane s¹ wy³¹cznie ig³y jednorazowego u¿ytku 144-48 Roosevelt Ave. #MD-A, Flushing NY 11354 Poniedzia³ek, œroda i pi¹tek: 12:00 - 7:00 pm; tel. (718) 359-0956 1839 Stillwell Ave. (off 24th. Ave.), Brooklyn, NY 11223 Od wtorku do soboty: 12:00-7:00 pm, w niedziele 12:00 - 3:00 pm (718) 266-1018 www.drshuiguicui.com Akcetujemy ubezpieczenia: 1199, Aetna, BCBS, Cigna, Elder Plan, Liberty, Magnacare, Multiplan, Triad Health (VHS), UHC Empire Plan

Anna-Pol Travel

Fortunato Brothers 289 MANHATTAN AVE. (blisko Metropolitan Ave.) BROOKLYN, N.Y. 11211; Tel. 718-387-2281 Fax: 718-387-7042

www.kurierplus.com

WYCIECZKI AUTOBUSOWE: Niagara, Waszyngton, Boston

821 A Manhattan Ave. Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-349-2423 E-mail:annapoltravel@msn.com WWW.ANNAPOLTRAVEL.COM

Promocyjne ceny przy zakupie biletu przez internet

Œrodki transportu posiadaj¹ zezwolenia i licencje federalne (US Department of Transportation) oraz wymagane ubezpieczenia.

ATRAKCYJNE CENY NA: Bilety lotnicze do Polski i na ca³y œwiat

u

Pakiety wakacyjne: Karaiby, Hawaje, Floryda All-inclusive: Punta Cana, Meksyk od $699

v Rezerwacja hoteli v Wynajem samochodów v Notariusz v T³umaczenia v Klauzula “Apostille” v Zaproszenia v Wysy³ka pieniêdzy Vigo


KURIER PLUS 29 SIERPNIA 2020

www.kurierplus.com

Malarstwo amerykañskie Tematyka poszczególnych czêœci tego cyklu naturaln¹ kolej¹ rzeczy pokrywa siê. Dziki Zachód to przecie¿ te¿ amerykañskie pogranicze, obszar dziewiczej przyrody, wspania³ych, rozleg³ych terenów. Ale i bardzo niebezpiecznych. Przybyszom zagra¿a³o wszystko wokó³ – nieokie³znana natura, dzikie zwierzêta, lokalni mieszkañcy, Indianie, którzy toczyli nieustann¹, choæ beznadziejn¹ walkê z osadnikami – nieustêpliwymi, lepiej wyposa¿onymi, technologicznie znacznie przewy¿szaj¹cymi tubylcze mo¿liwoœci walki i przetrwania. Znany ju¿ czytelnikom tego cyklu Charles Deas namalowa³ znamienny obraz „The Death Struggle”. Przedstawia bia³ego osadnika w œmiertelnym zwarciu z Indianinem. Obaj na koniach z no¿ami w rêkach spadaj¹ w przepaœæ na pewn¹ œmieræ. ¯aden nie chce ust¹piæ, daæ pola przeciwnikowi. Deas, który otworzy³ studio malarskie w St. Louis w 1840 r., prosperowa³ ca³kiem dobrze ze swej sztuki. W mieœcie i okolicach panowa³o spore zapotrzebowanie na mro¿¹ce krew w ¿y³ach opowieœci i sceny przedstawiaj¹ce niebezpieczeñstwa tej ziemi ledwie ucywilizowanej. Przecie¿ zaledwie nieco ponad 30 lat minê³o od s³ynnej wyprawy Lewisa i Clarka celem zbadania terenu na zachód od rzeki Missouri. By³ to wci¹¿ dos³ownie dziki zachód – groŸny i straszny. Tylko ryzykanci albo desperaci (jak osadnicy) odwa¿ali siê zapuœciæ dalej. Ludzie lubili ogl¹daæ okropne przygody innych, czytaæ o nich, dowiadywaæ siê o przera¿aj¹cych, czêsto autentycznych, wypadkach, uwielbiali wzajemnie siê straszyæ – jak zawsze… Deas by³ zapewne utalentowanym twórc¹. Niestety, choroba umys³owa zniweczy³a dobrze zapowiadaj¹c¹ siê karierê. Artysta w domu dla umys³owo chorych nie przesta³ malowaæ, ale ca³kowicie zmieni³ tematykê. W³asne ponure wizje przelewa³ na p³ótno. Czy na tym obrazie dopatrzymy siê dozy szaleñstwa? O co tak walcz¹ na œmieræ i ¿ycie? O tego bobra, którego bia³y osadnik schwyta³ i trzyma na kolanach? Zapewne, ale dzie³o Deasa ma wymowê symboliczn¹ i stanowi metaforê konfrontacji bia³ych osadników na dzikim zachodzie z rdzennymi mieszkañcami. Miejsca jest dla wszystkich dosyæ, tymczasem bêd¹ walczyæ do wzajemnego zatracenia, byle nie ust¹piæ, nie daæ za wygran¹; dla drobnostki gotowi s¹ poœwiêciæ ¿ycie; ¿adna ze stron nie wygra, obie przegraj¹. Ale dziki zachód stanowi³ tak¿e po¿ywkê dla nostalgicznych zachwytów nad przyrod¹ kresów. Celowa³ w tych przedstawieniach wspomniany poprzednio Albert Bierstadt, Niemiec z urodzenia i artystycznego wykszta³cenia, dzia³a³ jednak

Albert Bierstadt – Buffalo trail.

15

Czes³aw Karkowski

Na dzikim zachodzie w Ameryce. Dwukrotnie wyprawia³ siê z Nowego Jorku na tereny dzikiego zachodu – raz w 1859 r. z rz¹dow¹ delegacj¹ geodetów, drugim razem w 1863 r. Zauroczenie krajobrazami pogranicza by³o ca³kowite, tote¿ w pe³ni poœwiêci³ siê malowaniu romantycznych scen dotycz¹cych tamtych terenów. W historii sztuki Bierstadt zaliczany jest do drugiego pokolenia artystów tzw. Hudson River School (o niej osobno, tak¿e o amerykañskim pejza¿u bêdzie mowa w tym cyklu); inni historycy k³ad¹ nacisk na specyficzn¹ œwietlist¹ tonacjê jego obrazów, tote¿ uwa¿aj¹ go za przedstawiciela „luminizmu” w amerykañskiej sztuce. Niew¹tpliwie nale¿a³ do czo³owych malarzy tamtego okresu, z bardzo szczególn¹ specjalizacj¹ artystyczn¹. Zapotrzebowanie na obrazy prezentuj¹ce piêkno i majestat przyrody pogranicza by³o spore, zw³aszcza na Wschodnim Wybrze¿u, na przyk³ad w Nowym Jorku, gdzie Bierstadt mia³ swoje studio. Publicznoœæ, klienci chêtnie ogl¹dali i kupowali pejza¿e (ewidentnie estetycznie podrasowane) odleg³ego œwiata, którego nie mogli obejrzeæ w rzeczywistoœci. Bierstadt by³ nie tylko dobrym malarzem, ale i znakomitym propagatorem, sprzedawc¹ swej sztuki. Jego wystawy poprzedza³a zawsze szumna autoreklama, ha³aœliwe, natrêtne nag³oœnienie kolejnej wystawy jako wiekopomnego wydarzenia i nies³ychanej okazji do kupna. Mo¿e faktycznie malowa³ nieco „pod publiczkê”: jego dzie³a podoba³y siê, chêtnie wiêc je kupowano. W oczach dzisiejszych krytyków sprzyjanie gustom powszechnym jest najciê¿szym zarzutem pod adresem artysty, a dzie³a, które siê podobaj¹ stanowi¹ synonim kiczu, komercji, braku artystycznej wyobraŸni. St¹d te¿ i Bierstadt znika z podrêczników amerykañskiego malarstwa. „Bufflo Trail” (Trop bizonów) wygl¹da trochê jak niemiecki landszaft. Od pe³nego kiczu ratuje go i egzotyczna tematyka pogranicza (bizony to nie swojski jeleñ), i nostalgiczna aura, i wspomniana œwietlistoœæ wizerunku wykonanego jednak rêk¹ dobrego artysty. Potrafi³ przedstawiæ majestat przyrody, gatunkow¹ m¹droœæ, spokój i harmoniê natury w tym niespokojnym œwiecie. „Miners in the Sierras” amerykañsko-niemieckiego artysty Charlesa Christiana Nahla powsta³ w 1851 r, w szczycie kalifornijskiej gor¹czki z³ota. Jak wielu innych, równie¿ Nahl uleg³ tej pokusie – jak wiêkszoœæ bez specjalnego powodzenia. Utrzymywa³ siê

Charles Deas – The Death Struggle.

wiêc ze swej sztuki. Za³o¿y³ studio w Sacramento, póŸniej – w San Francisco. Kalifornia – najodleglejsze kresy, dalej ju¿ tylko ocean. Nahl namalowa³ scenê, jak¹ zna³ z w³asnego doœwiadczenia. Tak zapewne rzeczywistoœæ poszukiwaczy wygl¹da³a: mira¿ ³atwego zysku i codziennoœæ ciê¿kiej, ¿mudnej pracy, zwykle bezowocnej. Górski krajobraz, pustkowie, rzekomo z³otonoœny potok sp³ywa w dó³ i czterech fantastów marz¹cych o nag³ym bogactwie przy pracy, bezustannego, uci¹¿liwego p³u-

Charles Christian Nahl – Miners in the Sierras.

kania ¿wiru. W górze w oddali chata i dym z komina – znak, ¿e ktoœ jeszcze jest z poszukiwaczami skarbu – kobiety? Jak na poprzednio publikowanym obrazie Albertusa Del Orient Browere, na którym artysta przedstawi³ ca³e rodziny, wielkie grupy ludzi wêdruj¹cych razem w drodze do wymarzonego, a jak¿e z³udnego celu. One, kobiety dzikiego zachodu, te¿ by³y wielkimi bohaterkami tej szaleñczej przygody setek tysiêcy Amerykanów. m


16

KURIER PLUS 29 SIERPNIA 2020

www.kurierplus.com

Profile for Kurier Plus

Kurier Plus - e-wydanie 29 sierpnia 2020  

Kurier Plus - e-wydanie 29 sierpnia 2020  

Advertisement

Recommendations could not be loaded

Recommendations could not be loaded

Recommendations could not be loaded

Recommendations could not be loaded