__MAIN_TEXT__
feature-image

Page 1

NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS

ER KURI P L U S

P O L I S H NUMER 1351 (1651)

W E E K L Y

ROK ZA£O¯ENIA 1987

M A G A Z I N E

TYGODNIK

Zimna wojna

1 SIERPNIA 2020

PE£NE WYDANIE KURIERA W INTERNECIE: WWW.KURIERPLUS.COM

í Zanim znikn¹ – str. 2 í Przes³uchanie Wielkiej Czwórki – str. 3 í Dlaczego prawo dotycz¹ce rusztowañ... – str. 5 í Pomoc od Unii. Sprawa Nowaka – str. 6 í Soros marzyciel – str. 6-7 í Ró¿owa zalotnoœæ barwinków – str. 15

Tomasz Bagnowski

Ustami sekretarza stanu Mike’a Pompeo USA wypowiedzia³y zimn¹ wojnê Chinom. Niedawne wyst¹pienie sekretarza stanu by³o niejako zwieñczeniem wczeœniejszych przemówieñ amerykañskich oficjeli (doradcy ds. bezpieczeñstwa narodowego, szefa FBI i sekretarza sprawiedliwoœci), którzy nakreœlili czarn¹ wizjê Chin, wed³ug nich podstêpnych, szpieguj¹cych, niedemokratycznych i niebezpiecznych. Mike Pompeo przemawiaj¹c w bibliotece Richarda Nixona w Yorba Linda w Kalifornii, niejako podsumowuj¹c te wyst¹pienia oœwiadczy³, ¿e zapocz¹tkowana przez Nixona polityka otwarcia na Chiny ponios³a klêskê. Mimo nadziei, ¿e Chiny zmieni¹ siê, ¿e zmieni siê postawa Komunistycznej Partii Chin, kraj ten nadal prowadzi tê sam¹ politykê co przed laty, a dziœ wzmocniony przez wspó³pracê gospodarcz¹ z zachodem, stanowi coraz wiêksze zagro¿enie, w szczególnoœci dla swoich najbli¿szych s¹siadów. Pompeo zapowiedzia³, ¿e USA bêd¹ w zwi¹zku z tym próbowaæ zorganizowaæ kraje „wolnego œwiata” dla poskromienia Chin i bêd¹ wobec tego pañstwa postêpowaæ wed³ug zasady „nie ufaæ i weryfikowaæ.” Zanim jeszcze Pompeo nakreœli³ tê zimnowojenn¹ strategiê w³adze USA nakaza³y Chinom zamkniêcie konsulatu w Houston w Teksasie, który okreœlono jako misjê szpiegowsk¹. Chiñczycy w odpowiedzi wyrzucili amerykañskich dyplomatów z miasta

Guangzhou, zapowiadaj¹c dalsze kroki odwetowe, jeœli polityka USA nadal bêdzie siê zaostrzaæ. Komentuj¹c wyst¹pienie Mike’a Pompeo warto cofn¹æ siê do czasów prezydentury Richarda Nixona i zastanowiæ siê co tak naprawdê by³o wówczas powodem otwarcia USA na Chiny? Otó¿, wbrew temu co mówi obecny sekretarz stanu, Nixon nie zamierza³ bynajmniej nawracaæ Chin na demokracjê i nie liczy³, ¿e zmieni postawê Komunistycznej Partii Chin. Cele otwarcia by³y zupe³nie inne. Na d³ugo przed wizyt¹ Nixona w Chinach, która mia³a miejsce w lutym 1972 roku, Stany Zjednoczone zda³y sobie sprawê z tego, ¿e prowadzona od zakoñczenia II wojny œwiatowej polityka izolacji wobec tak ogromnego pañstwa jak Chiny jest nie do utrzymania. Izolacjê chcieli przerwaæ ju¿ poprzednicy Nixona np. Lyndon Johnson, ale nie zdecydowali siê na to obawiaj¹c siê k³opotów wewnêtrznych. Senatora Joe McCarthy” ego ju¿ nie by³o, ale Ameryka wci¹¿ jeszcze tkwi³a w resztkach naznaczonej jego nazwiskiem epoki i „kumanie siê z czerwonymi” mog³o zakoñczyæ lub powa¿nie utrudniæ karierê ka¿dego polityka. Ka¿dego z wyj¹tkiem Nixona, który móg³ sobie na to pozwoliæ, bo zrobi³ karierê w³aœnie dziêki „œciganiu czerwonych.” í5

Powstanie musia³o wybuchn¹æ Rozmowa z kapitanem Mieczys³awem Madejskim ps. Marek, powstañcem warszawskim, dowódc¹ plutonu „Topolnicki” nale¿¹cego do zgrupowania „Rados³awa” i w³¹czonego do Batalionu „Zoœka”. Panie Mieczys³awie w chwili wybuchu drugiej wojny œwiatowej mia³ pan 16 lat, a wiêc dorasta³ pan w wolnej Polsce. Jak wygl¹da³o wówczas pañskie ¿ycie? M³odoœæ mia³em przepiêkn¹ i wspania³¹. Od siódmego roku ¿ycia by³em harcerzem w 21. Warszawskiej Dru¿ynie Harcerskiej i do 1 wrzeœnia 1939 r. mia³em cudowne ¿ycie. Wtedy ukoñczy³em czwart¹ klasê gimnazjum im. Miko³aja Reja. Chodzi³em do niego poniewa¿ mój ojciec przypuszcza³, ¿e bêdzie wojna i uwa¿a³, ¿e muszê dobrze opanowaæ przynajmniej jeden jêzyk obcy. Gimnazjum Miko³aja Reja nale¿a³o do zboru ewangelicko-augsburskiego i dlatego by³o w nim du¿o dzieci pochodzenia niemieckiego, m.in dziêki nim doskonale pozna³em ten jêzyk. W 1939 r. zda³em tzw. ma³¹ maturê, a tak¿e egzamin na prawo jazdy motocyklowe i samochodowe, co w tym czasie by³o wielkim osi¹gniêciem. Jednak najwa¿niejsze dla mnie by³o to, ¿e wystrzela³em Z³ot¹ Odznakê Strzeleck¹.

u

Mieczys³aw „Marek“ Madejski.

Jak pan zapamiêta³ pocz¹tek wojny? Co pan robi³ w chwili jej wybuchu oraz w trakcie kampanii wrzeœniowej? Pierwszego wrzeœnia wybiera³em siê do gimnazjum, mia³em przygotowany nowy mundurek z czer-

won¹ tarcz¹, na której by³y cyfry 93 – to by³ numer mojej szko³y. Kiedy siê ubiera³em us³ysza³em: „nadchodzi, nadchodzi...”. Okaza³o siê, ¿e by³y to sygna³y nadawane przez radio dla mieszkañców i artylerii przeciwlotniczej oznaczaj¹ce, ¿e nad Warszawê nadlatuj¹ bombowce. Zaczê³a siê wojna. Pierwszego wrzeœnia zosta³em tak¿e powiadomiony, ¿e tacy ludzie jak ja, tzn. harcerze, którzy ukoñczyli cztery klasy gimnazjum (w czwartej klasie by³o przysposobienie wojskowe), maj¹ siê zg³osiæ do najbli¿szego punktu obrony przeciwlotniczej (OPL). By³a to tzw. bierna obrona lotnicza; gasiliœmy po¿ary i przynosiliœmy wodê. Warszawa by³a oblê¿ona przez prawie dwa miesi¹ce. Co siê dzia³o podczas okupacji? Jak tylko skoñczy³o siê oblê¿enie Warszawy, zaczê³am spotykaæ siê z kolegami z harcerstwa. W grudniu 1939 r. pojawili siê ci, którzy byli po³¹czeni ze Zwi¹zkiem Walki Zbrojnej (ZWZ). W styczniu spotka³em starszego od siebie kolegê, który nale¿a³ do ZWZ i by³ ju¿ dowódc¹ ma³ego oddzia³u. W³aœnie przez niego zosta³em zaprzysiê¿ony i obra³em psudonim Marek. U¿ywa³em go do koñca wojny. í 12


KURIER PLUS 1 SIERPNIA 2020

2

Malarstwo amerykañskie

www.kurierplus.com

Czes³aw Karkowski

Edwin H. Blashfield – „Westward”.

Zanim znikn¹

uwa¿aj¹ oni, ¿e w rzeczywistoœci wszyscy pracowali na polach tytoniowych bez szans na choæby nierówny udzia³ w ¿yciu lokalnej spo³ecznoœci. Od lat mural dra¿ni³ wielu bojowników o prawa czarnych, tote¿ zakryto go p³ótnem, aby nie rani³ co wra¿liwszych oczu. W stanie Iowa z kolei grupa aktywistów Niekiedy s¹ to dzie³a zamawiane u arty- domaga siê usuniêcia wielkiego fresku (i postów na okreœlon¹ okolicznoœæ, czêœciej mnika jednoczeœnie) ze stanowego Kapitolu chyba – ofiar¹ ikonoklazmu padaj¹ prace w Des Moines. Jest to namalowany w 1905 wykonane w ramach federalnego programu r. przez nowojorskiego artystê, Edwina H. pomocy artystom dotkniêtym skutkami Blashfielda (1848 –1936) mural pt. „Wekryzysu ekonomicznego zapocz¹tkowane- stward”. Wykonany w akademickim stylu go krachem na gie³dzie w 1929 roku. (Blashfield by³ doskonale wykszta³conym Public Works of Art Project (stanowe artyst¹, w Ameryce i w Europie) i w duchu programy mog³y nosiæ inn¹ nazwê) polega³ ideologii „Manifest destiny” (o niej szczegóna zatrudnianiu twórców na pañstwowe, ³owiej innym razem) racjonalizuj¹cej parcie stanowe, miejskie i inne zlecenia. Najczêst- na zachód kontynentu. Malowid³o przedstaszym zamówieniem by³y dekoracje fasad wia grupê bia³ych osadników wêdruj¹cych albo wnêtrz szkó³, bibliotek i urzêdów na zachód, zachêcanych do tej drogi i os³apocztowych i innych. A zatem w grê wcho- nianych przez bóstwa patronuj¹ce „manifest dzi³ zazwyczaj nie obraz na p³ótnie, ale ma- destiny”, czyli objawionemu przeznaczeniu. lowid³o œcienne (mural). Program ten zaWstrz¹œniêta nagle widokiem dzie³a rzucono po przyst¹pieniu USA do wojny. jedna z dzia³aczek uwa¿a, i¿ obraz repreWiêkszoœæ z murali dawno uleg³a znisz- zentuje ponad stuletni¹ amerykañsk¹ traczeniu w wyniku zaniedbania, wiele ocala- dycjê wymazywania z kart historii obec³ych nagle zaczyna ludziom przeszkadzaæ. noœci Indian na tej ziemi. Dzie³o BlashUniwersytet Kentucky postanowi³ usu- fielda to po prostu ukrywanie ludobójn¹æ wielki mural (12 metrów d³ugoœci) stwa, podsumowa³a ¿arliwa recenzentka. wykonany w 1934 r. przez Ann Louise Blashfield nale¿a³ do bardzo cenionych Rice O'Hanlon (1908 – 1998), rodowit¹ w swoim czasie artystów. Szczególnie artystkê tego stanu. Przedstawia on dzieje specjalizowa³ siê w wielkich kompozyKentucky od pocz¹tku osiedlenia po wiek cjach na œcianach, mia³ mnóstwo zamóXIX. Przeciwnicy dzie³a uwa¿aj¹, i¿ ma wieñ na sw¹ sztukê i do dziœ zdobi¹ one ono wymowê rasistowsk¹, pokazuje bo- wnêtrza Biblioteki Kongresu oraz innych wiem ciê¿k¹ dolê i wyzysk czarnych nie- pomieszczeñ federalnych i stanowych. wolników, podczas gdy bia³a ludnoœæ Równie oburzeni s¹ zeloci z regionalneprzygl¹da siê i korzysta z przyjemnoœci go zarz¹du oœwiaty w Chicago. Wnêtrza cywilizacji. Segregacja rasowa zaœ tylko budynku w latach trzydziestych udekoromarginalizowa³a czarn¹ ludnoœæ. wano muralami zamawianymi w ramach Dla innych mural na uniwersytecie fa³- programu pomocy artystom. Jeden z nich szuje obraz rzeczywistoœci, artystka bo- przedstawia bia³ego misjonarza przeprawiem zbytnio ucukrowa³a sytuacjê czar- wiaj¹cego siê przez rzekê – w wiadomym nych mieszkañców Kentucky, tymczasem dla aktywistów celu: jeœli zarz¹d szkó³ „nie zamierza pokazaæ mordowania Indian oraz bia³ych najeŸdŸców rozdaj¹cych koce zara¿one osp¹, afrykañskich niewolników w ³añcuchach, ch³ostanych, gwa³conych i sprzedawanych, to trzeba je wszystkie usun¹æ”. Wygl¹da na to, ¿e dla bojowników przejêtych „prawd¹ historyczn¹” sugerowane sceny by³yby bardziej odpowiednie dla dzieci i m³odzie¿y. Grupa lokalnych dzia³aczy w stanie Luizjana domaga siê usuChicago Board of Education’s Garfield Park: murale wykonane niêcia fresku „The Struggle of w ramach program pomocy artystom czêsto nie mia³y tytu³u, Man” wykonanego przez Conraa nazwisko twórcy ginê³o w biurokratycznej niepamiêci. da Albrizio w 1940 r. Ofiar¹ ikonoklastów amerykañskich padaj¹ nie tylko pomniki. Str¹canie ich przy entuzjazmie nierozumnej gawiedzi jest widokiem spektakularnym. Mniej zauwa¿alne jest niszczenie murali/fresków zdobi¹cych przez dziesiêciolecia wnêtrza pomieszczeñ publicznych.

Ann Louise Rice O'Hanlon – The Mural, Memorial Hall, University of Kentucky (fragment).

Mural faktycznie nie jest artystycznie pracowników oœwiatowych nale¿a³oby jedwielki (nawet trochê bez sensu), ozdabia nak wymagaæ czegoœ wiêcej. Artysta by³ jedn¹ z sal s¹dowych i przedstawia podobno bowiem emigrantem z Rosji, g³êboko koludzi walcz¹cych o uwolniebue siê od krê- munizuj¹cym, wykona³ to dzie³o w³aœnie japuj¹cych ich si³ (hazard, narkotyki, alkohol). ko zawziêt¹ krytykê rasizmu i kolonializmu. Namalowany niezbyt udolnie, ale nale- Poza tym, widok mordowanych Indian jest ¿y pamiêtaæ, i¿ z programu pomocy bie- obrazem po¿¹danym w wydziale oœwiaty duj¹cych artystom zwykle korzystali w Chicago. Miast wiêc niszczyæ ów mural, twórcy œredniego i niskiego lotu; najlepsi lepiej go podes³aæ tam, gdzie chc¹. radzili sobie jakoœ nawet w czasach kryW latach trzydziestych San Francisco zysu. Mural Conrada Albrizio, dla wielu by³o jedn¹ z twierdz ruchu komunistyczmaj¹cy wymowê rasistowsk¹, jest jednym nego w Stanach Zjednoczonych, a Arnauz wielu, który przetrwa³ do naszych cza- toff, zaanga¿owany w walkê z wyzyskiem sów; wiêkszoœæ zniszczono – po prostu klasy robotniczej, wspiera³ wszelkie rebezmyœlnie, bez ¿adnej ideologii. Jest wolucyjne i antyimperialistyczne ruchy. wa¿ny jako znak minionego czasu. No có¿, dziœ jego dzie³o dzieli los inNale¿ê do ikonoduli (przeciwników bi- nych, skazanych na nieistnienie przez jeszzantyjskiego sza³u ikonoklastów), jestem cze radykalniejszych ni¿ dawni komuniœci. tedy za zachowaniem obrazu, choæ mo¿e Zagro¿onych obrazów jest dziœ wiêcej, niekoniecznie w sali s¹dowej. Nawet nie prawdopodobnie setki; wybra³em tylko z powodu jego wymowy (nie widzê w nim kilka przyk³adów z kilkunastu, jakie odrasistowskiego przes³ania), ale z uwagi na notowa³em. wykroczenia wobec estetyki. Nie bêdê ju¿ wraca³ do tego tematu. Zarz¹d oœwiaty w San Francisco przeg³o- Wszystkich dzie³ do likwidacji i tak nie sowa³ decyzjê o zamalowania (czyli prak- opiszê. Od nastêpnego wydania „Kuriera tycznie – zniszczeniu) muralu „The Life of Plus” wracam do swojej tematyki. George Washington” w budynku jednej ze m szkó³ œrednich miasta. Jest to sporych rozmiarów fresk – na jednej czêœci widnieje Waszyngton rozkazuj¹cy wymarsz traperom i osadnikom po trupie Indianina. Druga czêœæ przedstawia pracuj¹cych bia³ych i czarnych na rzecz wyzyskiwacza zobrazowanego jako bia³ego arystokratê pieniêdzy. Napaœæ na ów mural z 1936r. dzie³a Victora Arnautoffa jest o tyle absurdalny, ¿e wynika z ca³kowitego braku znajomoœci historii, a wiêc i b³êdnej interpretacji malowid³a. Ale to jest typowe dla wspó³czesnych ikonoklastów, ¿yj¹cych w wiecznym „teraz”. Od Victor Arnautoff – The Life of George Washington (fragment).


KURIER PLUS 1 SIERPNIA 2020

www.kurierplus.com

3

Przes³uchanie Wielkiej Czwórki Szefowie gigantów technologicznych przeszli w œrodê piêciogodzinne przes³uchania w Kongresie. Amazon, Apple, Facebook, Google to potê¿ne kompanie internetowe, bez których trudno sobie dzisiaj wyobraziæ dzia³anie gospodarki amerykañskiej i ¿ycie spo³eczne. Nieufni i wrodzy kongresmeni grillowali czterech prezesów w sprawie nadu¿yæ w³adzy, jak¹ im daje na rynku pozycja niemal monopoli. Potêga tych korporacji wywo³uje zrozumia³y niepokój. Demokraci uwa¿aj¹, ¿e s¹ za wielkie i stanowi¹ groŸny przyk³ad sukcesu kapitalizmu bez hamulców nak³adanych przez zwi¹zki zawodowe. Republikanie uwa¿aj¹, ¿e korporacje i ich pracownicy maj¹ odchylenie lewicowe i ograniczaj¹ szerzenie konserwatywnych opinii. „Nasi ojcowie za³o¿yciele nie k³aniali siê królowi” – powiedzia³ na wstêpie pose³ David Cicilline – „i my nie bêdziemy siê k³aniaæ cesarzom gospodarki internetowej”. Zarzuci³, ¿e ich dominacja „zabija ma³e biznesy, wytwórstwo i ogóln¹ dynamikê, które s¹ motorem ekonomii USA. Jednak pamiêtajmy o drugiej stronie medalu. Z us³ug tych korporacji korzystaj¹ setki milionów raczej zadowolonych u¿ytkowników. Dziennik The Wall Street Journal zwraca uwagê, ¿e te cztery gigantyczne firmy zawziêcie konkuruj¹ ze sob¹ ci¹gle doskonal¹c swe us³ugi. Taki Amazon nie jest bynajmniej monopolist¹, ma tylko 1 procent udzia³u w sprzeda¿y detalicznej ca³ego globu i 4 procent w Stanach Zjednoczonych. Korporacja Walmart jest wiêksza i szybko siê rozwija. Korporacja Apple ma rywali w postaci Spotify i Amazon Prime. Biznesy mog¹ unikaæ og³aszania siê na Facebooku, bo docieraj¹ do konsumentów przez Amazon i Google. Amazon uzyska³ mocn¹ pozycjê po czêœci dlatego, ¿e udostêpnia rynek ma³ym biznesom.

Jeff Bezos (Amazon), Tim Cook (Apple), Mark Zuckerberg (Facebook), Sundar Pichai (Google).

Korzysta z tego 1,7 miliona ma³ych i œrednich przedsiêbiorstw a ponad 200 tysiêcy z nich osi¹gnê³o w uieg³ym roku sprzeda¿ powy¿ej 100 tysiêcy dolarów. Jest to wa¿ne zw³aszcza teraz, kiedy pandemia zmusi³a wiele z nich do zamkniêcia ulicznych sklepów. Amerykañskie giganty technologiczne konkuruj¹ tak¿e na rynkach œwiatowych, g³ównie z Chinami. Nawet jeœli wydaj¹ zbyt potê¿ne i niemal monopolistyczne, to rozbicie ich na mniejsze jednostki wzmocni³oby ich chiñskich rywali. Dziennik WSJ ostrzega polityków, których niepokoj¹ Chiny, ¿eby nie demontowali firm USA, które wiele zainwestowa³y w sztuczn¹ inteligencjê i dziêki temu mog¹ byæ konkurencyjne na globalnym rynku. Najwiêkszy niepokój kongresmanów wywo³uje u¿ytek, jaki giganci technologiczni robi¹ z ogromnej iloœci informacji uzyskanych o miliardach swych klientów. W jakiej mierze to im pomaga, a w jakiej szkodzi? I czy mo¿na tolerowaæ nadzór gigantów nad dzia³aniami innych korporacji w celu wykrywania mo¿liwych konkurentów? Przyk³adem jest Instagram, który zosta³ wykupiony w 2012 roku przez Facebook zanim zdo³a³ rzuciæ wyzwanie korporacji Marka Zuckerberga. Kolosalne rozmiary tych czterech korporacji daj¹ korzyœci ich u¿ytkownikom. Dopiero kiedy staj¹ siê Wielkim Bratem, który ci¹gle œledzi, pojawia siê zagro¿enie dla wolnoœci i demokracji.

Obserwator

Tradycyjnie, w pierwsz¹ niedzielê sierpnia, w koœciele œw. Stanis³awa Biskupa i Mêczennika na Manhattanie

zostanie odprawiona msza œwiêta za zmar³ych ¿o³nierzy Armii Krajowej. Organizatorzy uroczystoœci zapraszaj¹ 2 sierpnia o godz. 12:00. 101 East 7th Street, Manhattan Msza bêdzie transmitowana na youtube: Stanislaus BM Church Manhattan

List do redakcji Szanowni Pañstwo, Zwracamy siê do Pañstwa z proœb¹ o rozpowszechnienie informacji i pomoc dla naszej czteromiesiêcznej córki Mai Kwiatkowskiej, mieszkanki £odzi. Dwa miesi¹ce temu stwierdzono u niej ciê¿k¹ i postêpuj¹c¹ chorobê – rdzeniowy zanik miêœni typu pierwszego (SMA). Z powodu wady genetycznej jej neurony ruchowe sukcesywnie umieraj¹. Maja utraci³a wiêkszoœæ zdolnoœci ruchowych. Obecnie potrafi obracaæ tylko g³ówk¹ i nieznacznie ruszaæ r¹czkami. Choroba nie oszczêdza tak¿e miêœni oddechowych, czy tych odpowiedzialnych za prze³ykanie. Obecnie leczona jest jedynym refundowanym w Polsce lekiem, który ma na celu zatrzymaæ postêpy choroby. Lek ten niestety dzia³a bardzo wolno i po konsultacjach ze specjalistami wiemy, ¿e nie bêdzie móg³ naszej córce szybko pomóc w zachowaniu umiejêtnoœci po³ykania i nie wzmocni jej oddechu. Nie wiemy ja-

NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS

KURIER P L U S

P O L I S H

W E E K L Y

M A G A Z I N E

redaktor naczelny

Zofia Doktorowicz-K³opotowska

dyrektor artystyczny Marek Rygielski

kie Maja ma szanse na zachowanie tych kluczowych dla ¿ycia umiejêtnoœci. Ze wzglêdu na szybki postêp choroby zdecydowaliœmy siê rozpocz¹æ zbiórkê poprzez Fundacjê Siepomaga (www.siepomaga.pl/maja), na inny, znacznie doskonalszy lek Zolgensma, który obecnie zosta³ zatwierdzony w USA i dopuszczony jest do podawania w pañstwach Unii Europejskiej, mo¿liwe jest równie¿ jego podanie w Polsce. Bezdyskusyjnie, lek ten podany odpowiednio wczeœnie jest w stanie nasz¹ Majê ocaliæ. Nie jest on na razie refundowany w ¿adnym kraju Unii Europejskiej, a nasze chore niemowlê nie mo¿e czekaæ na to a¿ to siê stanie. Koszt tego leku jest ogromny, wynosi obecnie ponad 2 mln USD czyli ponad 9 mln z³otych - nazywa siê go potoczne najdro¿szym lekiem œwiata. Zdajemy sobie sprawê, ¿e zbiórka pieniêdzy mo¿e d³ugo potrwaæ, ale nie mamy innego wyjœcia.

Up³ywaj¹cy czas to umieraj¹ce neurony ruchowe. W ratowanie naszej zdrowia córki w³¹czy³a siê ca³a rzesza znajomych i nieznajomych. Na dzieñ dzisiejszy uzbieraliœmy ok. 17% wartoœci leku, czyli nieco ponad 1,5 mln. z³. Zwracamy siê zatem do Pañstwa z proœb¹ o nag³oœnienie sprawy, jesteœmy przekonani, ¿e wielu ludzi poruszy los Mai. Dziêki Pañstwa wsparciu mamy szansê do nich dotrzeæ i zebraæ tê astronomiczn¹ kwotê du¿o szybciej. Liczy siê ka¿da z³otówka i ka¿de udostêpnienie informacji o chorobie naszego dziecka. Lekarze s¹ jednomyœlni – czas podania leku ma kluczowe znaczenie dla dalszego przebiegu choroby. Jednoczeœnie informujemy, ¿e zbiórka prowadzona przez Fundacjê Siepomaga jest darowizn¹ na cele po¿ytku publicznego. Dziêki temu przy rozliczeniu podatku mo¿na skorzystaæ z ulgi podatkowej, po-

sta³a wspó³praca

korespondenci z Polski

Maria Bielski, Andrzej Józef D¹browski, Agata Galanis, Ma³gorzata Ka³u¿a, Czes³aw Karkowski, Krzysztof K³opotowski, Bo¿ena Konkiel, Weronika Kwiatkowska, Katarzyna Zió³kowska

Jan Ró¿y³³o

fotografia

Zosia ¯eleska-Bobrowski

wydawcy

John Tapper Zofia Doktorowicz-K³opotowska Adam Mattauszek

mniejszaj¹c kwotê dochodu do 6% (osoby fizyczne) lub 10% (firmy). Prosimy aby nie pozostawali Pañstwo obojêtni i rozpatrzyli nasz apel pozytywnie. W przypadku chêci uzyskania dodatkowych informacji na temat stanu zdrowia Mai, jesteœmy do dyspozycji. Z wyrazami szacunku, Anna i Kamil Kwiatkowscy e-mail: majacontrasma@gmail.com Kontakt telefoniczny: 691 794 784 Historia Mai: https://drive.google.com/file/d/1zCeYx1fzoDIi-L5IDsg7fpRrTyUYWEzz/view? ts=5f1ac02d Zbiórka dla Mai Fundacja Siepomaga: www.siepomaga.pl/maja Licytacje dla Mai na Facebooku: www.facebook.com/groups/14651064 43692199/ Profil Mai na Facebooku: www.facebook.com/walczymaja/

Kurier Plus, Inc. Adres: 145 Java Street Brooklyn, NY 11222

Tel: (718) 389-3018 (718) 389-0134 E-mail: kurier@kurierplus.com Internet: www.kurierplus.com Redakcja nie odpowiada za treœæ og³oszeñ.


KURIER PLUS 1 SIERPNIA 2020

4

Na drogach Prawdy Bo¿ej

www.kurierplus.com

Ks. Ryszard Koper

Cud chleba A gdy nasta³ wieczór, przyst¹pili do Niego uczniowie i rzekli: „Miejsce to jest pustkowiem i pora ju¿ póŸna. Ka¿ wiêc rozejœæ siê t³umom: niech id¹ do wsi i zakupi¹ sobie ¿ywnoœci”. Lecz Jezus im odpowiedzia³: „Nie potrzebuj¹ odchodziæ; wy dajcie im jeœæ!” Odpowiedzieli Mu: „Nie mamy tu nic prócz piêciu chlebów i dwóch ryb”. On rzek³: „Przynieœcie Mi je tutaj”. Kaza³ t³umom usi¹œæ na trawie, nastêpnie wzi¹wszy piêæ chlebów i dwie ryby, spojrza³ w niebo, odmówi³ b³ogos³awieñstwo i po³amawszy chleby, da³ je uczniom, uczniowie zaœ t³umom. Jedli wszyscy do syta, a z tego, co pozosta³o, zebrano dwanaœcie pe³nych koszy u³omków. Tych zaœ, którzy jedli, by³o oko³o piêciu tysiêcy mê¿czyzn, nie licz¹c kobiet i dzieci. (Mt 14, 15-21)

S³owa, przypowieœci zawarte w Ewan-

gelii zawieraj¹ ró¿noraki przekaz. To tak jakby stan¹æ pod Giewontem w ró¿nych miejscach. Z ka¿dego miejsca widzimy krzy¿ na szczycie. Ale wszystko to co jest poni¿ej krzy¿a wygl¹da inaczej w zale¿noœci od miejsca zatrzymania siê. Na szczycie ewangelicznej góry jest zawsze Chrystus, który na nas czeka, aby nas zbawiæ. Wa¿ne, aby w naszej ziemskiej wêdrówce mieæ zawsze przed oczyma ten szczyt i pod¹¿aæ w jego kierunku. W naszej wspinaczce towarzyszyæ nam bêd¹ ró¿ne krajobrazy i ró¿ne trudnoœci naszych œcie¿ek. Ale pozostaje jeden cel. Wydarzenie ewangeliczne zacytowane na wstêpie ma nas przybli¿yæ do tajemnicy Chrystusa. W tej perspektywie mo¿emy interpretowaæ cud rozmno¿enia chleba nad Jeziorem Galilejskim z trzech punktów widzenia. Pierwsza interpretacja jest dos³owna. Mo¿emy na to patrzeæ jako zwyk³e rozmno¿enie chleba i ryb. Chrystus u¿y³ swojej nadzwyczajnej mocy, coœ w rodzaju magicznej si³y, aby nakarmiæ swoich s³uchaczy. Druga to interpretacja przenoœna. Chrystus w swojej boskiej mocy rozmna¿a chleb i ryby, aby nakarmiæ zg³odnia³ych ludzi. Czyni to z mi³oœci do nich. W cz³owieku o wiele wa¿niejsze s¹ g³ody duchowe, jak wiecznoœæ, bezgraniczna mi³oœæ, pragnienie pokoju, akceptacji. Cud rozmno¿enia chleba ukazuje Chrystusa jako Boga, który mo¿e zaspokoiæ wszelkie nasze pragnienia. A ten rozmno¿ony chleb staje siê symbolem Eucharystii, w której w tajemniczy sposób

obecny jest Chrystus, który staje siê pokarmem duchowym na drodze ku wiecznoœci. Zgromadzeni nie tylko zaspokoili g³ód fizyczny, ale dojrzeli w Chrystusie kogoœ, kto mo¿e zaspokoiæ ich inne g³ody. Chcieli Go obwo³aæ królem. Trzecia interpretacja zwraca nasz¹ uwagê na istotny aspekt tego wydarzenia. Jeden z egzegetów Pisma œw. tak to wyjaœnia. WyobraŸmy sobie tak¹ scenê. Wokó³ Jezusa jest ogromny t³um ludzi. Jest póŸne popo³udnie a oni s¹ g³odni. Czy uwierzy³byœ, ¿e wybrali siê na ca³y dzieñ nad jezioro bez prowiantu? Nie s¹dzê. Ludzie tamtych czasów, gdy udawali siê w drogê zawsze coœ brali do zjedzenia i do picia. Przychodzi wieczór, g³ód siê wzmaga. Nikt jednak nie wyci¹ga swego jedzenia, bo nie chce siê nim dzieliæ z innymi. S¹ samolubni. W tej sytuacji Jezus przejmuje inicjatywê. Zaczyna b³ogos³awiæ, dzieliæ siê ¿yczliwoœci¹ i niewielk¹ iloœci¹ chleba, któr¹ posiadali aposto³owie. Pod Jego wp³ywem wszyscy zaczêli siêgaæ do swoich zapasów i dzieliæ je z innymi. Wkrótce zorientowali siê, ¿e jest doœæ jedzenia - wiêcej ni¿ potrzebowali.

C

zytaj¹c tê interpretacjê przypomnia³em sobie wydarzenie z Seminarium Duchownego w Lublinie. Na pi¹tym roku studiów zosta³em tak zwanym instruktorem, który mieszka³ razem z alumnami pierwszego roku studiów i mia³ nad nim pieczê. By³o to po po¿arze Seminarium i sale wyk³adowe zamieniono na mieszkania. Mia³em pod opiek¹ 18 nowicjuszy. Zaintrygowa³o mnie nocne szeleszczenie papierów. Co siê dzieje? Okaza³o siê, ¿e jeden z nowicjuszy po otrzymaniu z domu paczki ¿ywnoœciowej chowa³ j¹ pod ³ó¿ko i noc¹, gdy wszyscy spali, podjada³, bez obawy, ¿e trzeba siê podzieliæ. Po roku usuniêto go z Seminarium, nie tylko za samolubstwo. Mam nadziejê, ¿e ¿ona postawi³a go do pionu i potrafi siê teraz dzieliæ swoimi dobrami.

D

oszukuj¹c siê najg³êbszych treœci w ewangelicznym rozmno¿eniu chleba warto zastanowiæ siê nad procesem pieczenia chleba zauwa¿aj¹c coœ wiêcej ni¿ tylko fizyczny proces jego powstawania. Pieczenia chleba mo¿e byæ g³êboko duchowym doœwiadczeniem, jak to zauwa¿y³a pisarka i redaktorka, Meghan Murphy-Gill. Pisze ona: „Zadaniem piekarza jest wypieczenie pysznego chleba poprzez wydobycie jak najwiêkszej iloœci smaków z jego sk³adników. Odbywa siê to w prostym procesie fermentacji, która prawdopodobnie jest odpowiedzialny za pochodzenie ¿ycia na Ziemi. Aktywne dro¿d¿e w tym procesie ¿ywi¹ siê cukrami uwolnionymi z m¹ki po jej zmieszaniu z wod¹. Fermentacja dos³ownie przekszta³ca

sk³adniki z jednej substancji w drug¹. Zadaniem piekarza jest utrzymywanie dro¿d¿y przy ¿yciu, aby ciasto ros³o, do momentu pieczenia, kiedy oddaj¹ one „ostatni oddech”, umieraj¹c w gor¹cym piecu. Dro¿d¿e umieraj¹, aby daæ ¿ycie chlebowi, który spo¿ywany daje nam ¿ycie... W mojej osobistej praktyce odkry³em, ¿e podczas pieczenia i ³amania chleba w sposób taki zwyczajny, ale g³êboki, mamy okazjê doœwiadczenia tajemniczego zwi¹zku miêdzy ¿yciem a œmierci¹. Pszenica ¿yje, dopóki nie zostanie zebrana i zmielona. Dro¿d¿e gin¹ pod wp³ywem wysokiej temperatury i powstaje nowy produkt. Chleb wyci¹gniêty z pieca jest czymœ innym ni¿ sk³adniki, z których powsta³. Staje siê pokarmem bogatym i po¿ywnym. £ami¹c go i jedz¹c, otrzymujemy ¿ycie. Chleb podtrzymuje nie tylko ¿ycie fizyczne, ale jest potrzebny do podtrzymania ¿ycia duchowego.”

P

roces pieczenia chleba odzwierciedla tajemnicê Chrystusa. Bóg posy³a swojego Syna, w którym boskoœæ miesza siê z tym co ludzkie. Gdy Chrystus umiera na krzy¿u, wtedy rodzi siê w procesie zbawienia nowy cz³owiek, przed którym otwiera siê pe³nia ¿ycia. Chrystus staje siê dla nas chlebem. Spo¿ywaj¹c ten chleb stajemy siê koœcio³em. Przychodzimy z naszymi talentami i darami i dziêki „dro¿d¿om”, którym jest Duch Bo¿y, stajemy siê jednym chlebem, Koœcio³em, cia³em Chrystusa.

P

rorok Izajasz w pierwszym czytaniu wzywa nas do zdobywania takiego chleba: „Wszyscy spragnieni, przyjdŸcie do wody, przyjdŸcie, choæ nie macie pieniêdzy! Kupujcie i spo¿ywajcie, dalej¿e, ku-

pujcie bez pieniêdzy i bez p³acenia za wino i mleko! Czemu wydajecie pieni¹dze na to, co nie jest chlebem? I wasz¹ pracê – na to, co nie nasyci?”. Markowe ubrania, luksusowe samochody, wystawne ¿ycie, szaleñcza pogoñ za w³adz¹ i s³aw¹… jest wydawaniem pieniêdzy „na to, co nie nasyci” odwiecznych g³odów cz³owieka. Nie nasyci, nawet gdy rozpêdzimy do szaleñstwa nasze chomicze ko³o. Wrêcz przeciwnie, szaleñcza pogoñ za coraz to nowymi rzeczami, wra¿eniami, nie pozwala cieszyæ siê tym co posiadamy, cieszyæ siê po prostu ¿yciem. Mo¿na powiedzieæ, ¿e chwytamy ¿ycie „po ³ebkach”. Aby wyrwaæ siê z tego ko³a konieczne jest zatrzymanie i refleksja nad swoim ¿yciem. Z tego dystansu dostrzegamy, ¿e statusu spo³ecznego, zadowolenia z ¿ycia, pokoju wewnêtrznego, koniecznego w osi¹gniêciu szczêœcia nie musimy budowaæ na prymitywnej potrzebie posiadania i w³adzy. Jest inna opcja. Punktem odniesienia zamiast np. posiadania czegoœ mo¿e byæ wewnêtrzny rozwój. Dziêki temu szybko mo¿emy dostrzec, ¿e nasze relacje z innymi s¹ inne, pe³ne szacunku i mi³oœci. Jesteœmy spokojniejsi, szczêœliwsi. Odkrywamy swoj¹ autentycznoœæ, dobr¹ energiê. Chrystus w cudzie rozmno¿enia chleba zacz¹³ od zaspokojenia g³odu fizycznego, aby nas doprowadziæ do przyjêcia z wiar¹ Jego s³ów: „Ja jestem chlebem ¿ycia. Kto do Mnie przychodzi, nie bêdzie ³akn¹³; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragn¹æ nie bêdzie”. m

Zapraszamy na stronê Autora: www.ryszardkoper.com.pl


KURIER PLUS 1 SIERPNIA 2020

www.kurierplus.com

5

Dlaczego prawo dotycz¹ce rusztowañ w Nowym Jorku jest najostrzejsze? Kodeks pracy § 240 uchwalony zosta³ przez legislaturê stanu Nowy Jork w 1885 roku, i od tamtego czasu okreœlany jest on potocznie jako „prawo rusztowañ”. To prawo, charakterystyczne dla Nowego Jorku, zapewnia pracownikom budowlanym znacznie lepsz¹ ochronê zgodnie w powy¿sz¹ ustaw¹, ni¿ gdziekolwiek indziej w Stanach Zjednoczonych. Powy¿ej wspomniane prawo stanowi, ¿e w³aœciciele placów budowy oraz ich agenci – w zasadzie generalni wykonawcy oraz inni wykonawcy, maj¹ obowi¹zek chroniæ pracowników przed obra¿eniami powsta³ymi w wyniku przebywania na wysokoœci, poprzez zapewnienie w³aœciwego sprzêtu bezpieczeñstwa. Owe prawo dotyczy wypadków przy pracy na wysokoœciach, upadków z drabin, rusztowañ, zadaszeñ nad chodnikiem, czy innych wzniesionych platform oraz obra¿eñ powsta³ych w wyniku spadaj¹cych na pracowników obiektów. Prawo stanowi, ¿e w³aœciciele placów budowy oraz ich agenci – w zasadzie generalni wykonawcy oraz inni wykonawcy, maj¹ obowi¹zek chroniæ pracowników przed obra¿eniami powsta³ymi w wyniku przebywania na wysokoœci, poprzez zapewnienie w³aœciwego sprzêtu bezpieczeñstwa. Wspomniani w³aœciciele oraz wykonawcy powinni zapewniæ odpowiednie œrodki bezpieczeñstwa oraz os³ony dla wszystkich pracowników, takie jak: uprzê¿e bezpieczeñstwa,

sznury, barykady, ogrodzenia, siatki oraz barierki bezpieczeñstwa. Niestety zwa¿aj¹c na fakt, ¿e rzeczywistoœæ bywa okrutna, nawet z powy¿ej zapewnionymi przez prawo zabezpieczeniami, bardzo czêsto zdarza siê, ¿e w³aœciciele, generalni wykonawcy oraz podwykonawcy nie zapewniaj¹ pracownikom budowlanym odpowiednich œrodków bezpieczeñstwa, które uchroni³yby ich przed wy¿ej wspomnianymi obra¿eniami zwi¹zanymi z przebywaniem na wysokoœciach. S¹dy w Nowym Jorku stwierdzi³y, ¿e zobowi¹zanie z tytu³u kodeksu pracy § 240 jest „absolutne” w takim znaczeniu, ¿e w³aœciciele lub wykonawcy niekoniecznie zaanga¿owani w budowê mog¹ ponosiæ odpowiedzialnoœæ niezale¿enie od tego, czy sprawuj¹ oni nadzór lub kontrolê nad przebiegiem pracy. ¯aden inny stan nie zapewnia pracownikom takiej ochrony. We wszystkich innych stanach, poszkodowani pracownicy musz¹ udowodniæ w³aœcicielom oraz generalnym wykonawcom, ¿e byli nieustannie zaniedbywani pod wzglêdem œrodków bezpieczeñstwa, zatem powinni wyznaæ, ¿e niedbalstwo ze strony w³aœcicieli oraz wykonawców by³o g³ówn¹ przyczyn¹ wypadku pracownika. Krótko mówi¹c, w³aœciciel lub generalny wykonawca powinien byæ aktywnie zaanga¿owany w pracê budowlan¹ oraz sprawowaæ kontrolê nad prac¹ wykonywan¹ przez dan¹ osobê w momencie jej wypadku. Nie oznacza to jednak, ¿e pracownicy budowlani maj¹ prawo do odszkodowania

Chcê ci powiedzieæ...

Ojciec Pawe³ Bielecki

Ulice libañskie Ulice libañskie szukaj¹ nadziei jak chleba. Ulice libañskie szukaj¹ zrozumienia jak powietrza. Ulice libañskie szukaj¹ pomocy bo wierz¹ jeszcze w dobro Ulice libañskie szukaj¹ odpowiedzi co z wiar¹ w taki czas Ulice libañskie szukaj¹ pociechy w rozpaczy Ulice libañskie pytaj¹ co dalej? Ulice libañskie maj¹ jeszcze skrawek nieba nad nimi i trochê nadziei Ulice libañskie szukaj¹ œwiat³a w ciemnoœciach rozpaczy Ulice libañskie przypominaj¹ nam, ¿e nas potrzebuj¹ Ulice libañskie czekaj¹ na nas by zanieœæ im trochê ulgi Ulice libañskie dziêkuj¹, ¿e o nich nie zapominamy Ulice libañskie prosz¹ o jeszcze trochê wiary w nie Ulice libañskie prosz¹ byœmy wrócili z mi³oœci¹ do dzielenia siê Ulice libañskie chc¹ ¿yæ dziêki nam Ulice libañskie chc¹ Ciebie i mnie przekonaæ, ¿e bêdzie lepiej pewnego dnia Ulice libañskie chc¹ byæ zapamiêtane uœmiechem ich mieszkañców licz¹cych na Twoja pomoc… Trzymaj siê dzielnie kimkolwiek jesteœ Drogi Czytelniku!

Grupa Pro-Life zaprasza Grupa Pro-Life œw. Maksymiliana Kolbe, zaprasza do udzia³u w Nabo¿eñstwie Pierwszej Soboty miesi¹ca, 1 sierpnia o 7 rano w koœciele Œw. Stanis³awa Kostki, Greenpoint. Msza w intencji wynagrodzenia Niepokalanemu Sercu Marii, za zniewagi przeciw Jej Dziewiczemu Macierzyñstwu. Ró¿aniec, dolny koœció³. Info: brat Jan 347 938 8362

m

tylko dlatego, ¿e uczestniczyli oni w wypadku na budowie. Odpowiedzialnoœæ ze strony w³aœcicieli oraz ich agentów jest uzale¿niona od udowodnienia naruszenia kodeksu pracy §240 oraz, ¿e wspomniane naruszenie by³o bezpoœredni¹ przyczyn¹ wypadku pracownika. ¯aden inny stan nie zapewnia pracownikom takiej ochrony. We wszystkich innych stanach, poszkodowani pracownicy musz¹ udowodniæ w³aœcicielom oraz generalnym wykonawcom, ¿e byli nieustannie zaniedbywani pod wzglêdem œrodków bezpieczeñstwa, zatem powinni wyznaæ, ¿e niedbalstwo ze strony w³aœcicieli oraz wykonawców by³o g³ówn¹ przyczyn¹ wypadku pracownika. Krótko mówi¹c, w³aœciciel lub generalny wykonawca powinien byæ aktywnie zaanga¿owany w pracê budowlan¹ oraz sprawowaæ kontrolê nad prac¹ wykonywan¹ przez dan¹ osobê w momencie jej wypadku. Pomimo niezwykle silnej ochrony, zapewnionej w kodeksie pracy §240, trudno poruszaæ siê po samym kodeksie oraz systemie prawnym. Z tych powodów, dla pracowników uczestnicz¹cych w wypadkach na budowie niezwykle istotne jest jest jak najszybsze skontaktowanie siê z doœwiadczonymi prawnikami zajmuj¹cymi siê wypadkami na budowie. Prawnicy The Platta

Law Firm, PLLC maj¹ wieloletnie doœwiadczenie zwi¹zane z postêpowaniami dotycz¹cymi kodeksu pracy § 240 w ca³ym stanie Nowy Jork. Je¿eli zatem uleg³eœ obra¿eniom w wyniku wypadku na budowie, skontaktuj siê ju¿ dziœ z The Platta Law Firm, PLLC. m Jeœli Pañstwo sami stali siê ofiar¹ wypadku, lub znaj¹ kogoœ kto potrzebuje pomocy prawnej po wypadku, to zapraszamy do bezp³atnej konsultacji pod numerem telefonu 212-514-5100, emaliowo pod adresem swp@plattalaw.com, lub w czasie osobistego spotkania w naszej kancelarii na dolnym Manhattanie. Mo¿ecie Pañstwo równie¿ zadaæ nam pytania bezpoœrednio na stronie internetowej (www.plattalaw.com) u¿ywaj¹c emaila lub czatu, który jest dostêpny dla Pañstwa 24 godziny na dobê. Zawsze udzielimy Pañstwu bezp³atnej porady w ka¿dej sprawie, w której bêdziemy mogli Pañstwa reprezentowaæ.

The Platta Law Firm, PLLC 42 Broadway, Suite 1927, NY, NY 10004 www.plattalaw.com tel. 212 – 514 – 5100

Zimna wojna í1 Spraw¹ podstawow¹ by³ jednak wówczas g³ówny wróg Ameryki, czyli Zwi¹zek Radziecki. Nixon, który w przeciwieñstwie do Donalda Trumpa doskonale orientowa³ siê w polityce zagranicznej, postanowi³ wykorzystaæ antagonizm pomiêdzy Chinami i ZSRR, licz¹c na to, ¿e zbli¿enie z pañstwem Mao sk³oni Rosjan do odprê¿enia i szukania jakiejœ formy porozumienia z USA. Kalkulacja ta okaza³a siê w 100 proc. s³uszna. Nied³ugo po wizycie Nixona w Chinach, dosz³o do pierwszego odprê¿eniowego porozumienia USA z Sowietami. W maju 1972 roku Nixon podpisa³ z Leonidem Bre¿niewem Uk³ad o Ograniczeniu Zbrojeñ Strategicznych, znany jako SALT I. To prze³omowe porozumienie da³o pocz¹tek kolejnym podobnym uk³adom i bez ¿adnej przesady mo¿na powiedzieæ, ¿e by³o jednym z najwiêkszych sukcesów amerykañskiej dyplomacji. Stanowi³o bowiem pocz¹tek odprê¿enia i znacznie os³abia³o groŸbê wybuchu wojny atomowej miêdzy dwoma supermocarstwami. Kolejnym ogromnym sukcesem polityki Richarda Nixona by³o odprê¿enie w Azji. Chiny zamiast groziæ militarnie s¹siadom zajê³y siê odbudow¹ gospodarki i w³¹czaniem swojego kraju w struktury miêdzynarodowe. Umo¿liwi³o to swobodny rozwój pañstwom takim jak Singapur czy Malezja, a nawet Tajwanowi, którego USA pomimo uk³adu z Chinami ca³kiem jednak nie opuœci³y. Nixon zyska³ te¿ na czasie w kwestii zakoñczenia wojny w Wietnamie, co by³o jego drugim strategicznym celem otwarcia na Chiny. Pompeo og³aszaj¹c dziœ klêskê ca³kowicie pomija te fakty lub mówi¹c inaczej dla uzasadnienia zmiany postawy USA wobec Chin próbuje naginaæ historiê. Nixon zda-

Sekretarza stanu Mike Pompeo.

wa³ sobie sprawê z tego, ¿e w przysz³oœci œwiatowy ³ad bêdzie opiera³ siê nie na równowadze pomiêdzy dwoma supermocarstwami, ale na wspó³pracy kilku podmiotów: Ameryki, ZSRR, Europy Zachodniej, Japonii i Chin. Podobnie jak nikt inny nie przewidzia³ upadku komunizmu, ale jeœli na miejsce ZSRR wstawimy Rosjê, by³ bardzo bliski prawdy. Dzisiejszy k³opot Ameryki z Chinami nie bierze siê z tego, ¿e dzia³a tam partia komunistyczna, ani z tego, ¿e Chiny nie s¹ demokratyczne. Gdyby tak by³o Stany Zjednoczone nie wspó³pracowa³yby z dyktatorem w Egipcie, czy z Arabi¹ Saudyjsk¹, która demokratycznie nigdy nie by³a i zapewne nie bêdzie. USA uzna³y po prostu, ¿e Chiny sta³y siê zbyt potê¿ne. Pytanie tylko czy odpowiedzi¹ na to powinien byæ powrót do zimnej wojny, czy przeciwnie, szukanie porozumienia.

Tomasz Bagnowski


KURIER PLUS 1 SIERPNIA 2020

6

Widziane z Providence...

www.kurierplus.com

Kazimierz Wierzbicki

Pomoc od Unii. Sprawa Nowaka. eurocenta ze œrodków uzyskanych na dalszy rozwój kraju.

Po d³ugich i skomplikowanych negocjacjach Rada Europejska UE przyzna³a Polsce znacz¹c¹ pomoc na odbudowê gospodarki w zwi¹zku ze stratami spowodowanymi epidemi¹ koronawirusa. Pod wzglêdem wielkoœci tej pomocy jesteœmy na trzecim miejscu – po Hiszpanii oraz W³oszech. Polska bêdzie mog³a skorzystaæ z ok. 139 mld euro w formie dotacji oraz ok. 34 mld euro w po¿yczkach. W ostatniej rundzie negocjacyjnej Polska uzyska³a dodatkowe œrodki w wysokoœci 600 mln euro na s³abo rozwiniête regiony Polski wschodniej. Chodzi o województwa: lubelskie, podkarpackie, warmiñsko-mazurskie, podlaskie i œwiêtokrzyskie. Przyznanie du¿ej pomocy finansowej Polsce uwa¿ane jest za olbrzymi sukces premiera Morawieckiego, który uczestniczy³ w brukselskich negocjacjach. Premier oœwiadczy³, ¿e nie ma uzale¿nienia œrodków europejskich od kwestii praworz¹dnoœci. Wszystkie procedury wymagaj¹ jednomyœlnoœci w Radzie Europejskiej – powiedzia³ szef rz¹du. Dziêki negocjacjom, Polska nie straci ani jednego

* S³awomir Nowak, by³y minister w rz¹dzie Donalda Tuska zosta³ zatrzymany 20go lipca przez Centralne Biuro Antykorupcyjne wraz z by³ym szefem GROM Dariuszem Z. oraz gdañskim przedsiêbiorc¹ Jackiem P. Nowak us³ysza³ zarzuty kierowania grup¹ przestêpcz¹, korupcji i prania brudnych pieniêdzy. S¹d przychyli³ siê do wniosku prokuratury i zdecydowa³ o aresztowaniu oskar¿onego na trzy miesi¹ce. S³awomir Nowak by³ przez szereg lat jednym z najbardziej wp³ywowych polityków Platformy Obywatelskiej. W okresie rz¹dów PO/PSL pe³ni³ m.in. funkcjê sekretarza stanu w Kancelarii Premiera oraz sprawowa³ urz¹d ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej. By³ czêsto okreœlany mianem prawej rêki Donalda Tuska. Nowak zrezygnowa³ z funkcji ministra i zrzek³ siê mandatu poselskiego kiedy w 2013 r. przedstawiono mu zarzuty nieprawid³owoœci w sk³adaniu oœwiadczeñ maj¹tkowych. Dwa lata póŸniej S¹d Okrêgowy w Warszawie warunkowo umorzy³ postêpowanie karne przeciwko niemu. W paŸdzierniku 2016 r. S³awomir Nowak obj¹³ posadê prezesa ukraiñskiej pañstwowej agencji drogowej Ukrawtodor. Przyj¹³ równie¿ obywatelstwo Ukrainy. Aresztowanie Nowaka nast¹pi³o w rezultacie wspólnego œledztwa s³u¿b ukraiñskich i polskich. Narodowe Antykorupcyjne Biuro Ukrainy poinformowa³o, ¿e

Soros marzyciel Jedni mówi¹ o nim geniusz z now¹ wizj¹ œwiata, który rozdaje swój maj¹tek, drudzy genialny psychopata, który chce zniszczyæ œwiat. Kim jest naprawdê George Soros, jeden z najbogatszych ludzi œwiata, który dorobi³ siê majatku na inwestycjach gie³dowych, tego dok³adnie nikt nie wie. Wiadomo natomiast ¿e Soros jest groŸny, ¿e u¿ywa swoich wielkich, miêdzynarodowych wp³ywów aby osi¹g¹æ cel. Gra kursami walutowymi na ca³ym œwiecie, potrafi doprowadzaæ do bankructwa i wykorzystywaæ polityczne koneksje do obalania rz¹dów. Znany jest z popierania lewicowych idei i sponsorowania najró¿niejszych organizacji pozarz¹dowych. Jest jednym z najwiêkszych wrogów premiera Wêgier Wiktora Orbana, który na Wêgrzech zamkn¹³ wszystkie fundacje Sorosa i nie pozwala mu ingerowaæ w funkcjonowanie kraju. To on m.in. finansowa³ dzia³alnoœæ organizacji pozarz¹dowych, które odpo-

wiedzialne by³y za antyrz¹dowe demonstracje na Wegrzech. Soros naciska³ aby Wêgry otworzy³y granice i przyjê³y tysi¹ce emigrantów z muzu³mañskich krajów zalewaj¹cych Europê. Ale Orban jest twardy, powiedzia³ nie i zarzuci³ Komisji Europejskiej, ¿e siedzi w kieszeni Sorosa. Republikañscy zwolennicy Donalda Trumpa twierdz¹, ¿e to Soros stoi za wymierzonymi w amerykañskiego prezydenta manifestacjami i protestami, ¿e popiera ogarniaj¹cy amerykañskie miasta chaos i anarchiê. Jak poda³ w wydaniu z 13 lipca tego roku New York Times, Soros przeznaczy³ na Black Lives i inne lewicowe organizacje 220 milionów dolarów. Soros wspiera³ zawsze w USA lewicowe skrzyd³o Partii Demokratycznej. Przeznaczy³ ponad 50 milionów na kampaniê wyborcz¹ Baracka Obamy a póŸniej Hillary Clinton. Z Obam¹ uda³o siê, a z Hillary nie wysz³o. Mimo, i¿ Soros jest ¯ydem, wystêpuje otwarcie przeciwko Izraelowi i finansuje

zarzuty postawione podejrzanemu obejmuj¹ m.in. przyjmowanie korzyœci maj¹tkowych za zlecenie budowy dróg. W okresie niedawnej kampanii przedwyborczej Nowak by³ aktywny w sztabie Rafa³a Trzaskowskiego. Kierownictwo PO utrzymuje, ¿e jego zatrzymanie ma charakter polityczny. * Zagraniczne media ukazuj¹ przegran¹ Rafa³a Trzaskowskiego jako wygran¹, przytaczaj¹c trzy powody: zdoby³ prawie po³owê g³osów zdecydowanie wygrywaj¹c wœród Polonii zagranicznej (np. w Niemczech i w Wielkiej Brytanii g³osowa³o na niego ponad 77 proc. wyborców), zmobilizowa³ ogromny elektorat postêpowych, m³odych ludzi oraz prowadzi³ kampaniê na wysokim poziomie, u¿ywaj¹c przyjaznego jêzyka. W³oska lewicowa La Repubblica podaje, ¿e na Trzaskowskiego g³osowa³a proeuropejska m³odzie¿, klasa œrednia i wykszta³ceni mieszkañcy miast, a na Dudê tradycyjni katolicy i reakcyjni nacjonaliœci. Argument o 77 proc. wygranej w Anglii i w Niemczech nie ma znaczenia bior¹c pod uwagê, ¿e w niektórych powiatach Polski wschodniej Andrzej Duda zdoby³ ponad 80 proc. g³osów. Tak samo przyjazny jêzyk Trzaskowskiego budzi pewne w¹tpliwoœci kiedy przywo³a siê jego wypowiedŸ o „wypalaniu ¿elazem tego, co zrobi³ PiS”. Warto równie¿ zauwa¿yæ, ¿e przewaga Andrzeja Dudy nad jego oponentem (428 tys. g³osów) by³a tylko nieznacznie mniejsza w porównaniu z wyborami 2015 roku

(520 tys. g³osów). Urzêduj¹cy prezydent uzyska³ równie¿ drugie co do wielkoœci zdobytych g³osów poparcie (ok. 10,4 mln) w historii wyborów prezydenckich w III RP. G³osowa³o na niego prawie 2 mln osób wiêcej ni¿ w 2015 r. Wiêksz¹ iloœci¹ g³osów móg³ siê pochwaliæ tylko Lech Wa³êsa w 1990 r. (ok. 10,6 mln). Wybory prezydenckie w drodze g³osowania powszechnego maj¹ to do siebie, ¿e zwyciêzca „bierze wszystko”. Nawet wygrana ró¿nic¹ kilkuset g³osów jest wygran¹. Przypomnijmy, ¿e George W. Bush zwyciê¿y³ w 2000 r. dziêki sukcesowi na Florydzie, gdzie jego przewaga nad Alem Gorem wynios³a zaledwie 500 g³osów. Analizuj¹c wyniki niedawnych wyborów prezydenckich w ró¿nych krajach mo¿na zauwa¿yæ, ¿e zwyciêstwo niewielk¹ ró¿nic¹ g³osów nie jest rzadkoœci¹. Dwa lata temu czeski prezydent Milos Zeman zosta³ wybrany na drug¹ kadencjê zdobywaj¹c 51,4 proc. g³osów. Jeszcze mniejsz¹ przewagê uzyska³a Kolinda Grabar w Chorwacji. W roku 2015 zwyciê¿y³a ró¿nic¹ 1,4 procentu otrzymuj¹c poparcie 50,7 proc. wyborców. Wszystko wskazuje na to, ¿e twarda opozycja, podobnie jak piêæ lat temu, nie ma zamiaru pogodziæ siê z wynikiem wyborów. Mówi siê, ¿e wybory by³y nieuczciwe lub nierówne. Je¿eli nawet uznaje siê rezultat g³osowania to szermuje siê sloganem „zwyciêstwa moralnego”. Jeden z konserwatywnych publicystów zaznaczy³, ¿e Platforma powinna zmieniæ nazwê partii na PAW – Przegraliœmy Ale Wygraliœmy. m

dzia³alnoœæ antyizraelskich, paletyñskich organizacji. W³adze Izraela nie akceptuj¹ jego dzia³alnoœci a „New York Times” w ubieg³ym roku, opisa³ konflikt sorosowsko-izraelski w artykule zatytu³owanym.”Izraelska wojna z George'm Sorosem ¯ydem” W œrodowiskach ¿ydowskich, w Europie, du¿y niepokój wywo³uje z kolei stanowisko miliardera wobec masowej imigracji muzu³mañskiej do Europy. Islamscy przybysze czêsto bowiem przynosz¹ ze sob¹ postawy antysemickie. O Georgu Sorosie œwiat naprawdê us³ysza³ 22 wrzeœnia 1992 r. Dzieñ ten przeszed³ do historii jako “Black Wednesday”, a sam Soros zyska³ przydomek „cz³owieka, który z³ama³ Bank Anglii”. W tym jednym dniu Georg Soros zarobi³ oko³o miliarda dolarów! Black Wednesday wprowadzi³ Wielk¹ Brytaniê w recesjê, dosz³o do za³amania bran¿y mieszkaniowej, upadeku wielu przedsiêbiorstw i bezrobocia setek tysiêcy ludzi. I wtedy George Soros okaza³ siê osob¹ budz¹c¹ wiele kontrowersji. Po z³amaniu funta brytyjskiego podobny chwyt zastosowa³ w Malezji doprowadzaj¹c do kryzysu. Podobnie by³o w wielu innych krajach. Soros chce zamieniæ œwiat w globaln¹ wioskê, w której nie bêdzie granic,

ró¿nic kulturowych, i religii. A „nowym œwiatem” zarz¹dzaæ bêdzie, bli¿ej nieokreœlona grupa najbogatszych ludzi. 12 sierpnia Soros skoñczy 90 lat i nie zamierza przejœæ na emeryturê. Urodzi³ siê na Wêgrzech w ¿ydowskiej, lewicowej, laickiej rodzinie. Wszyscy prze¿yli wojnê na fa³szywych dokumentach. Jego ojciec jeszcze przed wojn¹ uwa¿a³, ¿e warunkiem pokojowego wspó³¿ycia miêdzy krajami jest wyrzeczenie siê swoich to¿samoœci narodowych w imiê wy¿szych wartoœci humanistycznych. W domu Sorosa nie mówi³o siê o ¿ydowskich tradycjach czy religii. To z rodzinnego domu wyniós³ Soros swoje póŸniejsze pogl¹dy, takie jak zdeklarowany ateizm, niechêæ do mocnych to¿samoœci narodowych, w tym do w³asnej, ¿ydowskiej. Œwiat wolny od narodowoœci, ró¿nych jêzyków i kultur mia³ byæ, jego zdaniem, œwiatem wolnym od nienawiœci. Dlatego te¿, pasj¹ jego ¿ycia sta³o siê rozpowszechnianie na Wêgrzech esperanto – sztucznego jêzyka, który mia³ prze³amywaæ bariery miêdzy narodami. Soros marzyl, ¿e bêdzie to jêzyk obowi¹zujacy na ca³ym œwiecie. Pod koniec lat 40-tych m³ody Soros wyjecha³ do Anglii na kongres m³odych espe-


KURIER PLUS 1 SIERPNIA 2020

www.kurierplus.com

7

Kartki z przemijania ¯adna asceza siê mnie nie ima. Wci¹¿ lubiê têgo popiæ, dobrze pojeœæ i niefrasobliwie poswawoliæ w mi³ym towarzystwie. Mój œwiat przemija, ale nie rozpaczam z tego powodu. Zdumiewa mnie jednak, ¿e mimo wielu dzisiejszych u³atwieñ w dostêpie do wiedzy, nie stajemy siê m¹drzejsi. Modne subkultury tworzone przez niziny spo³eczne dla nizin spo³ecznych wydaj¹ mi przera¿aj¹ce, tyle¿ w formie, co w treœci. Bojê siê, ¿e kultura prawdziwa, zwana kultur¹ wysok¹, skazana jest na zag³adê a w najlepszym razie na marginalizacjê.

$

Pewien m³ody cz³owiek na pytanie, co jest dlañ najwa¿niejsze w ¿yciu – „przede wszystkim szukam przyjemnoœci. Liczy siê seks, internet i u¿ywki”. Zmilcza³em, bo i ja chêtnie sprawiam sobie przyjemnoœci, pocz¹wszy od tych ma³ych i codziennych. U¿ywek nie u¿ywam. Tych narkotykowych ma siê rozumieæ. Na³ogów nie mam.

$

Na nowojorskich ulicach jest coraz wiêcej ¿ebraków i bezdomnych. Na East Village widzi siê ich niemal wszêdzie. Czy¿by byli oni ofiarami pandemii? Czêœæ ¿ebrz¹cych od razu wyrzuca otrzymane jedzenie i przepija datki. Kolejki po codzienn¹ darmow¹ strawê s¹ coraz wiêksze. Na tych¿e ulicach jest coraz wiêcej œmieci. Wszêdzie walaj¹ siê antywirusowe maski i rêkawiczki.

$

Nie warto wdawaæ siê w dyskusje polityczne. Trumpiœci nie przyjmuj¹ ¿adnej krytyki, antyTrumpiœci tak¿e. Jedni nie s³ysz¹ drugich i tak naprawdê s³yszeæ nie chc¹. Pierwsi wielbi¹ Trumpa bezwarunkowo i bezkrytycznie, drudzy go nienawidz¹ i nie pozwol¹ powiedzieæ o nim niczego pozytywnego. Nie inaczej dzieje siê w relacjach miêdzy republikanami a demokratami. W Polsce jest podobnie. PiSowcy s¹ bezkrytyczni wobec kaczyzmu d¹¿¹cego do w³adzy absolutnej, zaœ antyPiSowcy s¹ œlepi na afery, przekrêty i kompromitacje m.in. w PO. Jedni i drudzy nie widz¹ ob³udy i g³upoty we w³asnych szeregach. Opozycja skupiaj¹ca siê teraz czêœciowo wokó³ Rafa³a Trzaskowskiego nie ma ¿adnego programu, poza odsuniêciem PiSu od w³adzy, PiS natomiast uwa¿a siê za partiê bêd¹c¹ sol¹ polskoœci i zamierza uczyniæ z Polski kraj konserwatywno-narodowy. Obecny polski rz¹d

rantystów i ju¿ nigdy nie wróci³ do komunistycznych Wêgier. Studiowa³ w presti¿owej London School of Economics. Uczelnia znajdowa³a siê wtedy pod wp³ywem zwolenników ³agodnego przechodzenia od kapitalizmu od socjalizmu, bez rewolucji i gwa³townych wstrz¹sów spo³ecznych. Tam dowiedzia³ siê o teorii otwartego spo³eczeñstwa. Emigrant z Wêgier odkry³ w niej wizjê, o której marzy³ jego ojciec – szczêœliwej przysz³oœci bez konfliktów, wojen, granic i ró¿nic kulturowych. Ale ju¿ w Anglii zrozumia³, ¿e bez wielkich pieniêdzy nie da siê zrealizowaæ marzeñ i zmieniæ œwiata. W 1956 roku Soros przeniós³ siê wiêc do USA z zamiarem zrobienia wielkiej fortuny. Zaczyna³ inwestuj¹c na gie³dzie w „œmieciowe” akcje firm znajduj¹cych siê w finansowych tarapatach. Gdy kryzys mija³, odsprzedawa³ je z zyskiem. W ten sposób zgromadzi³ pierwszy du¿y kapita³, który pomna¿a³ dziêki kolejnym transakcjom, a¿ zosta³ multimiliarderem. Zas³yn¹³ jako twardy i bezwzglêdny spekulant finansowy. Dorobiwszy siê niebywa³ego maj¹tku, rozpocz¹³ dzia³alnoœæ filantropijn¹ maj¹c¹ zmieniæ œwiat i stworzyæ globalne, otwarte spo³eczeñstwo. Ale ¿eby to zrobiæ trzeba najpierw zniszczyæ, zmieniæ istniej¹cy œwiat i myœlenie ludzi. Najwiêkszym wrogiem sorosowskiej teorii s¹ przywi¹zania poszczególnych naro-

Andrzej Józef D¹browski

na wszystko ma pieni¹dze, co rzecz jasna cieszy, ale nie jest do koñca jasne, sk¹d siê one bior¹. Owszem, wyniki gospodarcze s¹ zadowalaj¹ce, ale czy przynosz¹ a¿ tak kolosalne wp³ywy do bud¿etu pañstwa? Po piêciu latach rz¹dów Zjednoczonej Prawicy trzeba te¿ zapytaæ, w jakim rzeczywiœcie stopniu uda³o siê pobudziæ rodzim¹ wytwórczoœæ i zrepolonizowaæ kluczowe przedsiêbiorstwa. Cicho siê zrobi³o ostatnio wokó³ programu budowania tanich mieszkañ, s³usznie nag³aœnianego z wielkim szumem dwa lata temu. Czy¿by zosta³ zarzucony? Czas te¿ postawiæ pytanie o dzia³alnoœæ tzw. podkomisji Macierewicza badaj¹cej przyczyny katastrofy smoleñskiej. Mijaj¹ kolejne lata a niejasnoœci w tej materii nadal s¹ nierozwik³ane. Przy czym s³owo „zamach” zniknê³o z kolejnych komunikatów, które notabene nie wnosz¹ niczego nowego do wczeœniejszych ustaleñ.

$ $

„Za³atwiactwo” – jedno ze s³ów kluczy charakteryzuj¹cych rz¹dy i obyczaje PO. Lubiê weekendowe wypady w Amerykê, lubiê te¿ weekendowe wypady w Polskê. Zawsze cieszy mnie mo¿liwoœæ zanurzenia siê w zieleñ, wskoczenia do rzeki lub jeziora, pomykania wœród pól i ³¹k, przechadzek po lesie. W Ameryce podziwiam piêkne rezydencje w olbrzymich ogrodach, w Polsce zapuszczam ¿urawia na wiejskie podwórka. W Ameryce podziwiam umiejêtnoœæ planowego kszta³towania przestrzeni, w Polsce cierpiê, patrz¹c na dookolny chaos i budowlan¹ brzydotê. A wciska siê ona w nawet najbardziej chronione prawem krajobrazy. Chcia³bym mieæ drugi dom nad morzem. W ciszy i w oddali od innych siedzib. Urz¹dzi³bym sobie w nim zastanawialniê a w niej czytelniê i pisalniê. A na weekendy zaprasza³bym na wspólnie p³ywanie i popijanie tych, których kocham i lubiê.

$

W „Listach” Jula S³owackiego do matki bior¹ mnie m.in. opisy przyrody i krajobrazów. Tak, tak, wiem, ¿e jestem staroœwiecki, ale naprawdê tym¿e opisom ulegam. I uczê siê, uczê, ¿eby samemu te¿ umieæ tak opisywaæ, bo przecie¿ jestem wra¿liwy na piêkno pejza¿u i przyrody. W „Liœcie do Matki” z 6 lipca 1831 roku Jul pisa³ o miejscowoœci Briessnitz w Saksonii. „Nie widzia³em jeszcze w ¿yciu piêkniejszego miejsca. Siedzieliœmy z pó³ godziny na p³askim szczycie œwi¹tyni, podobnej do Ch³odnika Tetydy w Zofiówce; byliœmy jak zawieszeni nad Elb¹. Z drugiej strony rzeki œliczne równiny, z prawej strony w odleg³oœci ³adne Drezno, a okna domów przy zachodz¹cym s³oñcu pali³y siê jak tysi¹czne lampy.

Kilka statków z rozpiêtymi ¿aglami p³ynê³o po wodzie – i kilka czó³en rybackich. Oto jest obraz, który tak wprawia w smutne zamyœlenie, ¿e przez ca³y czas, pomimo etykiety, s³owa do [towarzysz¹cych mi -ajd] dam nie przemówi³em”.

$

Ma³o kto pamiêta, ¿e Julowi S³owackiemu udawa³y siê nie tylko opisy przyrody i pejza¿y, ale tak¿e rysunki z podró¿y. Przy pomocy wielce subtelnej kreski wychwytywa³ w nich ró¿ne osobliwoœci. Onegdaj chcia³em przygotowaæ wyk³ad o rysuj¹cych poetach polskich, m.in. S³owackim, Norwidzie, Baczyñskim i Herbercie, ale gotowoœæ moja nie wzbudzi³a zainteresowania, co – nie powiem – niemile mnie dziwi. Nie chodzi rzecz jasna o mnie, tylko o te niezwyk³e rysunki.

$

W wieku 104 lat zmar³a w Pary¿u Olivia de Havilland, niezapomniana Melania z „Przeminê³o z wiatrem” i „Dziedziczka” z filmu pod tym samym tytu³em. Wybitna aktorka i jedna z najpiêkniejszych kobiet w historii filmu. Wnikliwa interpretatorka psychiki bohaterek, które tworzy³a na ekranie. Przydawa³a im szlachetnoœci i klasy, które to cechy mia³a sama jako cz³owiek. Znakomite kreacje stworzy³a m.in. w „Z³otych wrotach”, „Mrocznym zwierciadle”, „Najtrwalszej mi³oœci”, „K³êbowisku ¿mij” i w „Mojej kuzynce Racheli”. Wœród hollywoodzkich aktorek by³a, obok Ingrid Bergman i Debory Kerr, typem kobiety, który mnie ujmowa³ delikatnoœci¹ i wdziêkiem, i którego poszukiwa³em w ¿yciu. By³a dam¹ w najbardziej krystalicznym znaczeniu tego okreœlenia.

$

Zmar³ Bernard £adysz nasz wspania³y bas-baryton. Oklaskiwa³em Go w Operze Warszawskiej m.in. w „Strasznym dworze”, „Halce”, „Kniaziu Igorze”, „Eugeniuszu Onieginie”, „Borysie Godunowie”, „Don Carlosie”, „Nieszporach sycylijskich” i „Diab³ach z Loudun”. W œrodowisku teatralno-operowym cieszy³ siê opini¹ niezwykle przyjaznego i serdecznego cz³owieka. By³ uosobieniem s³ynnej wileñskiej otwartoœci na ludzi i œwiat. Nie wiedzia³em, ¿e w czasie okupacji by³ ¿o³nierzem AK i bra³ udzia³ w Wilnie w Operacji „Burza”, za co zosta³ zes³any do Ka³ugi. Mam w Warszawie Jego najs³ynniejsze nagrania, nie wy³¹czaj¹c znakomitego „Il maestro di cappella” Domenico Cimarosy.

George Soros. Jedni mówi¹ o nim geniusz z now¹ wizj¹ œwiata, który rozdaje swój maj¹tek, drudzy genialny psychopata, który chce zniszczyæ œwiat.

dów do kraju, narodowej to¿samoœci, tradycji, w³asnej kultury i religii. Zacz¹³ wiêc zak³adaæ fundacje wspieraj¹ce ró¿ne antyrz¹dowe ruchy w poszczególnych krajach, finansowaæ organizacje pozarz¹dowe szczególnie w krajach, w których dochodzi³o do rozruchów, finansowaæ szko³y i uniwersytety, które propaguj¹ jego wizjê œwiata. Soros wie, ¿e kluczem do przemiany mentalnoœci zbiorowej s¹ oœrodki opiniotwórcze, czyli uczelnie i œrodki przekazu.

$

Ksi¹dz Jan Twardowski – „Nie b¹dŸ pewny, ¿e masz czas, bo pewnoœæ niepewna”. m

O swojej wizji otwartego œwiata bez granic napisa³ w ponad 15 ksi¹¿kach. W jednej z nich „Alchemii finansów” zdradza³, ¿e od dziecka nosi³ w sobie silne fantazje mesjañskie. Swemu biografowi Michaelowi Kaufmannowi powiedzia³, i¿ chcia³by zostaæ „sumieniem œwiata”. W 1993 roku w wywiadzie dla „The Independent” stwierdzi³ wrêcz, ¿e postrzega siebie jako „kogoœ w rodzaju boga, stwórcy wszystkiego. Swoje zamiary miliarder po-

stanowi³ realizowaæ za pomoc¹ sieci kontrolowanych przez siebie fundacji charytatywnych. Tak dzia³a Soros – filantrop. Maria Schmidt, dyrektor Muzeum Terroru w Budapeszcie, napis³a o Sorosie, i¿ jest najbardziej niebezpiecznym cz³owiekiem œwiata, dzia³aj¹cym z niebywa³¹ premedytacj¹. Uaktywnia siê w krajach, w których dochodzi do przesileñ, kryzysów czy zmian systemowych. Najpierw dzia³alnoœæ jego organizacji sprzyja chaosowi i destabilizacji. Gdy pojawia siê pró¿nia w³adzy, wtedy wkracza jako mediator. Oferuje sw¹ pomoc, by ratowaæ sytuacjê. Ju¿ wczeœniej zdobywa poparcie dziêki akcjom filantropijnym oraz g³oszeniu szlachetnych celów, takich jak obrona praw cz³owieka, walka z dyskryminacj¹ czy stwarzanie równych szans dla wszystkich. Snuje wizjê „spo³eczeñstwa otwartego”. Ma fundusze, ekspertów, stypendia, wp³ywy w mediach. I tak tworzy zrêby swojego nowego, wymarzonego, œwiata. Mimo, i¿ Soros uwa¿a, ¿e Ameryka jest najwiêkszym zagro¿eniem dla wolnoœci œwiata, mieszka w wielkiej posiad³oœci w Connecticut, otoczonej murem i strze¿onej przez uzbrojonych ochroniarzy. W USA mieszka te¿ piêcioro jego dzieci i trzy kolejne ¿ony. Mimo, i¿ ma 90 lat ci¹gle jest aktywny i próbuje realizowaæ swoje marzenia o œwiecie bez granic. Sam jednak otoczy³ swoj¹ posiad³oœæ szczeln¹ granic¹. Ma³gorzata Ka³u¿a


Nr 181

Nowy Jork

1 sierpnia 2020

Danuta Szlajmer:

Chcia³am bohatersko zgin¹æ za ojczyznê 1 Sierpnia o godzinie W (17:00 w Polsce, 11:00 w Nowym Jorku) przed siedzib¹ Polsko – S³owiañskiej Federalnej Unii Kredytowej przy 100 McGuinness Blvd. rozpoczn¹ siê uroczystoœci upamiêtniaj¹ce 76. rocznicê wybuchu Powstania Warszawskiego. Na maszt przed budynkiem Unii zostanie wci¹gniêta flaga Polski z symbolem Polski Walcz¹cej, która bêdzie powiewaæ nad dzielnic¹ Greenpoint przez 63 dni – tyle, ile trwa³ powstañczy zryw w Warszawie. Tradycj¹ sta³o siê podczas tej uroczystoœci oddanie ho³du Powstañcom Warszawskim, którzy ¿yj¹ wœród polonij-

nej spo³ecznoœci. Podobizna osoby uhonorowanej znajdzie siê na plakacie powstañczym specjalnie drukowanym na tê okazjê przez firmê Gram-X Promotions. W tym roku ho³d oddany zostanie pani Danucie Szlajmer – sanitariuszce i ³¹czniczce batalionu „Kiliñski”, która mieszka na Brooklynie i zaszczyci uroczystoœæ swoj¹ obecnoœci¹. Pani Danuta, z domu Krempa, mia³a 17 lat, gdy jako ³¹czniczka i sanitariuszka ps.”Siódemka”, „Leszek” bra³a udzia³ w walkach 9 kompanii batalionu „Kiliñski”. Szliœmy walczyæ za nasz¹ ojczyznê z radoœci¹, chocia¿ wiedzieliœmy, ¿e mo¿emy nie wróciæ. Cztery lata wojny, upokorzeñ

Danuta Szlajmer jako goœæ honorowy podczas uroczystego wci¹gniêcia polskiej flagi z symbolem Polski Walcz¹cej przed siedzib¹ PSFCU na Greenpoincie, 1 sierpnia 1916 r.

Po upadku powstania Danuta trafi³a z oddzia³em do O¿arowa, stamt¹d w wagonach przetransportowano ich do obozu Lamsdorf w Eisenwerke, (dzisiaj £ambinowice). Wspomina ciê¿kie warunki i upokorzenie. Po miesi¹cu wywiezieni zostali do obozu w Muhlbergu, nastepnie do Piesteritz, gdzie pracowala w fabryce gumy. Z obozu wysz³a z gruŸlic¹. Po powrocie do Warszawy, po œmierci rodziców, przez blisko dziesiêæ lat prowadzi³a fotoplastikon, który ojciec kupi³ tu¿ po wojnie. W latach siedemdziesi¹tych wyemigrowa³a. Obecnie mieszka w Nowym Jorku na Greenpoincie, ale do Polski przyje¿d¿a systematycznie. Podczas wizyty w 2009 r. przekaza³a Muzeum Powstania Warszawskiego cenn¹ kolekcjê ponad 100 stereoskopowych zdjêæ Warszawy z prze³omu XIX i XX wieku.

i rabowania, niszczenia naszego narodu da³y nam siê we znaki, ¿e chêæ walki by³a tak potê¿na, ¿e ros³y nam skrzyd³a, aby przyspieszyæ wolnoœæ, wspomina. Urodzi³a siê 19 sierpnia 1927 r. w Che³mcach, w ma³ej miejscowoœci na Kujawach. By³a jedynaczk¹. Gdy ojciec dosta³ pracê w warszawskiej firmie „Tudor” Fryderyka Millera, w 1937 r. rodzina przenios³a siê do stolicy i zamieszka³a przy Alejach Jerozolimskich 45. Tam mama Danuty zaczê³a prowadziæ pracowniê krawieck¹, która dzia³a³a a¿ do wybuchu powstania. W pierwszych dniach wrzeœnia na naszej klatce schodowej schronili siê ludzie z bombardowanego Dworca G³ównego, który sta³ naprzeciwko. Nosi³am im wówczas suchary i herbatê. Rodzice pomagali ukrywaæ siê rodzinie zaprzyjaŸnionej Estery Freidenberg. Dla piêciu osób za³atwiali fa³szywe dokumenty, znajdowali domy i pracê. Wpisani s¹ na Listê Sprawiedliwych wœród Narodów Œwiata. Ja w czterdziestym pierwszym roku wst¹pi³am do „Szarych Szeregów”. To nie by³a s³odka wojna. Prze¿ywaliœmy to ogromnie. Za³o¿y³am (nie powinnam tego mówiæ) biustonosz mamy, wypcha³am wat¹, z warkoczy zrobi³am kok. Chcia³am kopaæ rowy, ale nie przyjêli mnie, mówili „IdŸ dziecinko do domu”. Uczy³a siê na tajnych kompletach. Oficjalnie by³a to szko³a hotelarska, gdzie,

zachowuj¹c pozory, potajemnie organizowane by³y kursy dla sanitariuszek, ³¹czniczek, nauczano umiejêtnoœci przydatnych w konspiracji. By³y miêdzy innymi szkolenia z broni¹, sanitariat. Uczyliœmy siê nawet rozpoznawaæ, kto ma jakie odznaki niemieckie. Myœmy by³y zapalone, podrêczników nie by³o, trzeba siê by³o skoncentrowaæ, s³uchaæ, bo potem by³y egzaminy. To nie by³o tak, ¿eby tylko wys³uchaæ i potem arrivederci. Potem by³y przepytanki. Praca harcerska za ka¿dym razem by³a inna. Organizowaliœmy pomoc dla ludzi biednych. Dostawaliœmy listê ludzi poszukiwanych, uprzedza³o siê tych ludzi. JeŸdzi³am tak¿e do Wyszkowa. Czêsto wozi³am tam pieni¹dze, jakieœ meldunki. Poci¹g mia³am o godzinie szóstej dwie. Dojazd do Wyszkowa trwa³ cztery godziny. Czasami wysiada³am w Rybienku, czasami w Wyszkowie, bo przeje¿d¿a³o siê przez most. Trochê siê ba³am przez most przeje¿d¿aæ, nie ze wzglêdu na sam most, ale tam zatrzymywali poci¹g. Niemcy wchodzili do poci¹gu i rabowali szmuglerkom wszystko to, co mia³y. Zabierali wszystko, potem wysy³ali dla swoich mamuœ czy ¿on, kochankom. Tatuœ siê dziwi³ i pyta³: „Co ty tak przed szóst¹ wstajesz?”. – „Idê do koœcio³a”. K³ama³am, bo musia³am k³amaæ. Rodzice coœ czuli, tylko nie chcieli siê do te-


go przyznaæ i potwierdziæ, ¿e coœ im wiadomo. Wraca³o siê. Innym zadaniem by³o zdzieraæ plakaty – obwieszczenia o rozstrzelanych ludziach. Danusia wykazywa³a siê niezwyk³¹ odwag¹ i opanowaniem. Prze¿y³a wiele sytuacji, w których ociera³a siê o œmieræ lub grozi³a jej wywózka do obozu. Pamiêtam tak¹ sytuacjê: sz³am na Grottgera, w ubezpieczeniu mia³am kole¿ankê. Nios³am ogromn¹ torbê z du¿¹ iloœci¹ fa³szywych dowodów – kenkarty, inne jakieœ dokumenty. Idê Dworkow¹ do góry, kole¿anka mia³a daæ mi znak. Nie daje mi znaków, nic. Sz³a ileœ metrów ode mnie. A tam stoj¹ Niemcy z pepeszami, w he³mach. Ogarn¹³ mnie strach, uciekaæ za póŸno. Zrobi³am g³upi uœmiech i przesz³am z t¹ torb¹. Ju¿ nie chodzi³o o to, ¿e zginê, ale o to, ilu ludzi by siê wpakowa³o. Raz mnie z³apali. Z czymœ sz³am na obecny plac Powstañców, który by³ obstawiony. Jakiœ Niemiec ludzko mnie odepchn¹³ od wozu do wywózki i mówi: „WyjdŸ st¹d”. Czyli byli te¿ przyzwoici Niemcy. Pierwszego dnia powstania, wczesnym popo³udniem otrzyma³a telefon, aby stawiæ siê o 16:00 z ca³ym ekwipunkiem na ul. Œwiêtokrzyskiej 28. W tajemnicy przed mam¹ i gosposi¹ spakowa³a plecak i wybieg³a z domu. Dotar³a do ulicy Z³otej, róg Zielnej, gdzie mieszka³a kole¿anka z Szarych Szeregów. Nie zasta³a jej w domu, a z budynku ju¿ wyjœæ nie mog³a, bo „warcza³o od kul”. Pojawili siê pierwsi zabici i ranni powstañcy. Otrzyma³a rozkaz zaopiekowania siê rannym, którego wniesiono do jednego z mieszkañ. Czuwa³a przy nim, opanowuj¹c strach, przez ca³¹ noc. Rankiem rannego kolegê, którego przywi¹za³a do noszy w³asnymi wst¹¿kami zdjêtymi z warkoczy, przetransportowano do szpitala. Wracaj¹c ze szpitala mia³am zamiar przyk³adnie iœæ do miejsca przeznaczenia do kwater Szarych Szeregów. Przy ulicy Wielkiej budowano barykadê, wyrywano p³yty chodnikowe, a z s¹siaduj¹cych budynków wyrzucano meble. Pomaga³am w tej pracy, nie wiem jak d³ugo to trwa³o. Ktoœ mi w³o¿y³ na rêkê bia³o-czerwon¹ opaskê. Potem przez ca³¹ noc przy ulicy Zielnej 31 na pierwszym piêtrze czekaliœmy na niemieckie czo³gi. Nasz¹ broni¹ by³y butelki z benzyn¹. W ka¿dej by³ lont, który zapala³o siê przed wykonaniem rzutu. Jednak czo³gi siê nie zjawi³y. Ktoœ przyniós³ coœ do jedzenia, ale wcale nie czu³am g³odu, chocia¿ by³ to ju¿ drugi dzieñ bez ¿adnego posi³ku i druga noc bez snu. Radoœæ, ¿e wreszcie mo¿emy walczyæ z wrogiem uskrzydla³a nas i dawa³a niespo¿yte si³y. Byliœmy m³odzi i wiedzieliœmy, ¿e walka jest s³uszna, ¿e wreszcie sta³o siê to, na co czekaliœmy tak d³ugo. Marzy³am, ¿eby bohatersko zgin¹æ. Wieczorem apel jakiejœ grupy powstañców, idziemy zdobywaæ PAST-ê (nazwa budynku Pañstwowej Akcyjnej Spó³ki Telefonicznej). Dzieciaki, wszystko m³ode, ja by³am najm³odsza. ¯akiet przewi¹za³am sznurkiem i umieœci³am pod nim cztery butelki z benzyn¹ i lontami. Zapa³ki mia³am w kieszeni.

Gdy stanêliœmy pod ma³¹ PAST-¹, domem, który przylega³ do wielkiego gmachu w³aœciwej PAST-y, przeraziliœmy siê. Jak z dwoma rewolwerami i z kilkoma butelkami benzyny te œciany rozwaliæ? Ogarnê³a nas bezsilnoœæ. Dowódca zmieni³ zdanie i poszliœmy do MZK (dzisiaj PKO) na Œwiêtokrzyskiej. Tam by³ piêkny

Minister Jan Ciechanowski dekoruje Danutê Szlajmer medalem „Pro Patria” podczas XXXII Walnego Zjazdu SWAP w Rutherford, NJ, 2015 r.

Zdjêcie z lat m³odoœci, jako Danuta Krempa, na pami¹tkowym plakacie. Jedenasty rok z rzêdu kontynuowana jest tradycja drukowania plakatów powstañczych zapocz¹tkowana w 2009 r., na 65. rocznicê Powstania Warszawskiego przez firmê Gram-X Promotions, której w³aœcicielem jest Grzegorz Fryc. Celem plakatów jest budowanie œwiadomoœci na temat powstania i przypominanie o nadchodz¹cej rocznicy. W kolejnych latach projekt ewoluowa³ i na drugiej stronie plakatu zamieszczony zosta³ ho³d dla jednego z Powstañców Warszawskich, który ¿yje i mieszka wœród nas i jest (lub by³) cz³onkiem polonijnej spo³ecznoœci. W tym roku ho³d oddany zostanie Danucie Szlajmer – sanitariuszce oraz ³¹czniczce batalionu „Kiliñski”.

du¿y gmach, w którym w podziemiach urz¹dzono szpital. I znów trzecia noc czekania na czo³gi. Usnê³am na pod³odze. Ktoœ mnie obudzi³, woko³o po¿ary i coraz wiêcej rannych. Dosta³am kawê i kawa³ek chleba. Smakowa³o wyœmienicie. Do kwatery Szarych Szeregów nie dotar³am, zosta³am w 9 Kompanii Baonu Kiliñski. By³am ³¹czniczk¹, roznosi³am meldunki, jedzenie, broñ. Ratowa³o i nosi³o siê chorych, robi³o siê wszystko. Myœmy by³y zapalone, myœmy kocha³y ojczyznê. Walczyæ o wolnoœæ to po prostu by³a normalnoœæ. Danuta Szlajmer zosta³a odznaczona Krzy¿em Walecznych, Krzy¿em Armii Krajowej, Warszawskim Krzy¿em Powstañczym, Medalem „Pro Patria”. Sto-

pieñ wojskowy: porucznik. Rodzice pani Danuty zostali wyró¿nieni tytu³em „Sprawiedliwy Wœród Narodów Œwiata”. Matka za jej ¿ycia, ojciec poœmiertnie.

Opr.: Redakcja MMP na podstawie Archiwum historii mówionej ZDJ. SWAP

Adres redakcji: P.A.V.A. of America, District 2 , 17 Irving Place, New York, NY 10003 e-mail: pava.swap@gmail.com tel. (212) 358-0306, www.pava-swap.org Redakcja: Jolanta Szczepkowska Teofil Lachowicz


KURIER PLUS 1 SIERPNIA 2020

www.kurierplus.com

GRUBE RYBY I PLOTKI

FOT. ZUZANNA KRAJEWSKA £ukasz Orbitowski.

to z lêku przed byciem sam na sam ze sob¹. Robiê rzeczy wy³¹cznie po¿yteczne. Wymyœli³em, ¿e dla higieny psychicznej muszê mieæ wolne weekendy. Odkry³em, ¿e jak mam wolny weekend, pracujê wydajniej w tygodniu. Ale to jest piek³o! Ja siê wtedy okrutnie mêczê! Nie mogê doczekaæ siê poniedzia³ku, gdy na powrót zacznie siê orka” – zwierza siê autor. Z kolei Mariusz Szczygie³, kolega po piórze, chodzi spaæ po pó³nocy, wstaje w po³udnie i nie do koñca wierzy w dyscyplinê. „Mi³osz mówi, ¿eby obudziæ siê o pi¹tej i pisaæ do dziewi¹tej, potem iœæ na poziomki. A ja muszê mieæ podniecenie pisarskie, takie, ¿e czujê: „O Jezu, Jezu, ju¿ muszê to napisaæ”. To jakieœ uzale¿nienie. I kiedy to przychodzi, a jestem np. umówiony do kina, to albo siê wkurzam (i idê) albo odwo³ujê spotkanie. Za du¿o mam znajomych, zbyt ³atwo siê spoufalam, a oni potem chc¹ siê spotykaæ”- œmieje siê autor bestsellera „Gottland”. „Mnie podczas pisania wydziela siê to, co innym, jak wygrywaj¹ w totka albo bior¹ narkotyki, albo uprawiaj¹ seks. Jedzenie, pisanie i seks - te rzeczy s¹ do siebie bardzo podobne”- twierdzi Mariusz Szczygie³. I dodaje: „Pisanie daje mi du¿o szczêœcia. Nie stresujê siê tym nigdy. Bo i czym? Od czasu, kiedy skoñczy³em swój talk-show w telewizji, nie ma miesi¹ca, by mi nie proponowano prowadzenia jakiegoœ programu. Z tego, ¿e mnie potrafi¹ dobrze oœwietliæ na planie, wynika po³owa moich sukcesów: blondyn, ubrany na niebiesko, przyjemnie siê wyra¿a… Bo normalnie wygl¹dam jak ziemniak wydobyty z piwnicy. Telewizja mnie lubi i daje mi propozycje.

FOT. ALBERT ZAWADA

W czasie pandemii wiele osób zamieni³o biuro na salon albo sypialniê. Jednak pracowanie z domu wcale nie jest takie proste. Œwietnie wiedz¹ o tym pisarze i wszelkiej maœci wolni strzelcy, którzy musz¹ walczyæ ze zjawiskiem zwanym prokrastynacj¹ oraz innymi niedogodnoœciami. „Organizacjê czasu u³atwia mi fakt, ¿e czujê niechêæ do wiêkszoœci czynnoœci uznawanych przez innych za przyjemne: nie lubiê spaæ i nie lubiê jeœæ. Najchêtniej bym nie jad³ i nie spa³ w ogóle. Nigdy nie wylegujê siê w ³ó¿ku. Nie lubiê siedzieæ w internecie. Robiê to, gdy muszê coœ sprawdziæ. Nie znoszê czczej gadaniny, nie s³ucham muzyki dla relaksu”- mówi £ukasz Orbitowski – pisarz, laureat „Paszportu Polityki” za powieœæ Inna dusza; felietonista, dziennikarz. „Ca³y czas muszê coœ robiæ” – kontynuuje. „Pewnie wynika

Weronika Kwiatkowska

Mariusz Szczygie³.

Ale odmawiam, nie potrzebujê regularnych wystêpów”- zarzeka siê autor, który przed laty prowadzi³ w Polsacie popularny program pt. „Na ka¿dy temat”. Dzisiaj jest uznanym reporta¿yst¹, laureatem wielu nagród literackich, równie¿ europejskich, a jego ksi¹¿ki zosta³y przet³umaczone na kilkanaœcie jêzyków. Pozby³ siê – jak twierdzi – lêku przed tym, ¿e coœ mu nie wyjdzie, nauczy³ odrzucaæ propozycje i ceniæ wolny czas. „Zawsze ba³em siê niepotrzebnie, mia³em lêk zestresowanego ch³opca z ma³ego miasteczka – czy ja doskoczê, czy oni nie bêd¹ myœleæ, ¿e jestem g³upi. Znam te¿ takie osoby, które odnosz¹ sukcesy i pomimo tego s¹ niezadowolone. To wynika z ma³ej pewnoœci siebie i z tego, ¿e dostaj¹ za ma³o wzmocnieñ pozytywnych. Dlatego ja ludziom te wzmocnienia czêsto zapewniam. […] Je-

stem mi³y, bo bycie mi³ym jest pragmatyczne. Gdy jesteœmy mili, to inni zazwyczaj s¹ dla nas mili” – podsumowuje. Agata „Endo” Nowicka jedna z najlepszych polskich ilustratorek, która od wielu lat mieszka i pracuje w Nowym Jorku, czêsto rysuje jednoczeœnie rozmawiaj¹c przez telefon i za³atwiaj¹c inne sprawy. „Telefonowanie musi siê dla mnie wi¹zaæ z jak¹œ inn¹ czynnoœci¹, wiêc zdarza mi siê jednoczeœnie zmywaæ naczynia albo segregowaæ pranie. Zauwa¿y³am, ¿e nie lubiê pustych przebiegów – kiedy wychodzê z domu staram siê za³atwiaæ jednoczeœnie jak najwiêcej spraw” – mówi artystka. „Teraz mój telefon jest zawsze wyciszony. Mêczy mnie nasze uzale¿nienie od smartfonów, uwa¿am, ¿e fajnie jest nie byæ na tej smyczy. […] Moja córka zawsze siê oburza, kiedy widzi mnie z nosem w ekranie. Mam satysfakcjê, kiedy udaje mi siê od niego uwolniæ. Gdy wyje¿d¿am na d³u¿sze wakacje kasujê Facebooka, a Mila (córka) potrafi ca³e tygodnie obyæ siê bez komputera czy tabletu” – mówi Nowicka. í 14

FOT. GRZEΠCZAPLICKI

10

Agata „Endo” Nowicka.


KURIER PLUS 1 SIERPNIA 2020

www.kurierplus.com

Stany wewnêtrzne

Weronika Kwiatkowska

Skrytka Œni³o mi siê, ¿e p³ywa³am w oceanie z Adrianem Zandbergiem. A potem ca³owaliœmy siê na pla¿y. Mia³ rybie usta. Miêkkie i s³one. A w rudej brodzie mieszka³y morskie stworzenia i pl¹ta³y ukwia³y. Trochê przypomina³ Posejdona, ale bardziej wikinga. Szepta³ do ucha o podatku progresywnym, podniesieniu p³acy minimalnej i darmowych ¿³obkach. Zwalisty, niezgrabny w ruchach. Zapamiêta³am jego ciê¿ar. I szerokie, piegowate plecy. Obudzi³am siê zmêczona. Poczu³am kryszta³ki soli na jêzyku. I szmer w lewym uchu. DŸwiêk przypomina³ ten, który wydaje muszla, gdy mocno do niej przywrzeæ. W prawym Kora œpiewa³a piosenkê. Lucciola, Lucciola, Lucciola, ktoœ wo³a, wo³a mnie poprzez wiatr. Pomyœla³am o portowych dzielnicach, gdzie trudno z gor¹ca oddychaæ. I pierwszych wakacjach nad morzem bez rodziców. Pojecha³yœmy we dwie. Z plecakami. I ma³ym namiotem, który rozbi³yœmy na samym œrodku wy¿artego przez s³oñce pola, bo wszystkie ocienione miejsca by³y ju¿ dawno zajête. PóŸn¹ noc¹ zasypia³yœmy okutane w bluzy, w kokonach œpiworów. Budzi³yœmy siê w po³udnie, w saunie. Niewiele pamiêtam z tego wyjazdu. Twarde, niewygodne pos³anie. Smak pszennej bu³ki i zimnej

maœlanki. Powroty nad ranem z rave parties w Unieœciu. I dzikie pl¹sy przy Faith No More w ulubionym klubie. A nade wszystko ch³opców z Dzier¿oniowa, którzy zmaterializowali siê po pierwszej nocy. Mieszkali w s¹siednich namiotach. By³o ich – zdaje siê – jedenastu. Wszyscy kochali siê w Ani. Jej blond w³osach, br¹zowych oczach z wachlarzem ciemnych rzês, wydatnych ustach, zgrabnych nogach. Ja te¿ kocha³am siê w Ani. Chcia³am byæ jak ona. Lubiæ swoje cia³o. A nie chowaæ pod zbyt obszernymi koszulkami, garbiæ siê i wstydziæ. Za¿enowana faktem, ¿e stajê siê – mimowolnie – obiektem po¿¹dania, d³ugo nie umia³am siê oswoiæ ze zmian¹. Przepoczwarzaj¹ca siê pow³oka wydawa³a siê obca, nie moja. Jak kostium, gumowy kombinezon na zamek, w który ktoœ ka¿e siê codziennie przebieraæ. W œrodku by³am krucha, filigranowa. Nie chcia³am tej rozbuchanej kobiecoœci, tak zwanych pe³nych kszta³tów. Na dŸwiêk tych s³ów wstrz¹sa³y mn¹ dreszcze obrzydzenia. Mia³am ochotê zwymiotowaæ, gdy kolejny wuja z w¹sem komentowa³ „bujny biuœcik”, a podrostki sprzed bloku wo³a³y za mn¹ Sabrina. Ci¹gle pamiêta³am swoj¹ ch³opiêc¹ wersjê. Granie w dwa ognie do upad³ego. £a¿enie po p³otach. Zdarte kolana. Z now¹, krêpuj¹c¹ cielesnoœci¹, nie wiedzia³am, co robiæ. Jeszcze wtedy nie rozumia³am, ¿e mo¿e byæ broni¹. Atutem. Ta wiedza przysz³a du¿o póŸniej. Wiêc zas³ania³am. Maskowa³am swetrami, w których mo¿na by³o uton¹æ. Koszulami po ojcu. Za du¿ymi o trzy rozmiary t-shirtami. Zreszt¹ taka wte-

Na dystans Jan Latus Bêdziemy ¿yli bardziej na dystans. Ca³y œwiat, wszyscy ludzie, ju¿ zawsze. Brzmi to nazbyt kategorycznie? Nie twierdzê wcale, ¿e przeniesiemy siê do jakiejœ strasznej, wirtualnej rzeczywistoœci, pokazywanej na przyk³ad w brytyjskim serialu „Black Mirrors”. Przynajmniej nie tak prêdko siê przeniesiemy. Mam na myœli to, ¿e pandemia zwiêkszy³a dystans miêdzy ludŸmi w tak wielu aspektach ¿ycia, ¿e nie bêdzie powrotu do przesz³oœci w nietkniêtym stanie. Pewne trwa³e zmiany nast¹pi¹, a bêd¹ to zmiany w kierunku zwiêkszenia siê dystansu miêdzy ludŸmi. Pandemia wymusi³a ten sztuczny dystans, obowi¹zkowe odosobnienie. Na pocz¹tku by³ to stan dokuczliwy, nienaturalny ponoæ dla cz³owieka. Ka¿dy z nas pisa³, pytany czy nie, jak mu ciê¿ko samemu w domu, jak wariuje z bezczynnoœci i nudów. Czêœæ pracy przeniesiono wtedy do zdalnych operacji. Ale niektórzy przecie¿ ju¿ tak pracowali wczeœniej. Choæ mam za sob¹ wiele lat prawdziwej reporterki: ³a¿enia po ludziach z magnetofonem i aparatem fotograficznym, gros mojej póŸniejszej pracy redaktora – awansu wynikaj¹cego z doœwiadczenia i wieku – wykonywa³em z pokoju redakcyjnego, zza biurka. Na odleg³oœæ ocenia³em i reda-

gowa³em cudze teksty, przebiera³em i poprawia³em zdjêcia, tworzy³em plan numeru pisma, wysy³a³em elektronicznie do drukarni. Oczywiœcie, spotka³em siê czasem z wspó³pracownikami, i by³o te¿ wiele okazji towarzyskich: odczytów, wernisa¿y, bankietów. Niemniej, sama praca by³a ju¿ zdalna. Co prawda wykonywa³em j¹ przez wiele lat w biurze-siedzibie redakcji, ale w ostatnich latach ju¿ z domu. Podobnie zdalna jest moja wspó³praca z „Kurierem”. Piszê do niego z domu (kawiarni) i mog³a to byæ Warszawa, Nowy Jork, a ostatnio to jest nawet Kuala Lumpur. Wystarczy, ¿e maj¹ tu szybki internet. Praca wspó³czesnych blogerów, vlogerów i innych im podobnych blagierów te¿ odbywa siê na odleg³oœæ – koleœ idzie przez wioskê w Kolumbii trzymaj¹c przed sob¹ na kiju kamerê wideo. Potem jego wybitny reporta¿ ogl¹daj¹ ludzie na, teoretycznie, ca³ym œwiecie (jeœli jest on nie po polsku, lecz angielsku). I te¿ z ca³ego œwiata, teoretycznie, mog¹ siê pojawiæ utrzymuj¹ce naszego artystê reklamy. Nadal nieodzowny jest fizyczny dziennikarz, ¿eby zadaæ w studiu telewizyjnym lub sejmie pytanie politykowi (na które on nie odpowie) lub ¿eby wys³aæ oficjalne pismo do urzêdu z zapytaniem, dlaczego kupiono miliard maseczek w cenie apaszek Gucci. Ministerstwo te¿ nie odpowie, ale przynajmniej jest podk³adka, dowód dla przysz³ych pokoleñ, ¿e z³amano prawo. Wiele w¹tpliwoœci budzi nauka na odleg³oœæ. Na razie jest to rozwi¹zanie tymczasowe, ale nie wiadomo, czy wrócimy do ta-

dy by³a moda. Na obszarpane spodnie, buty z blach¹ i giez³a do kolan. Chodzi³yœmy wiêc w œrodku lata w skórzanych, ciê¿kich szteklach i bluzach z kapturami. A za plecami mia³yœmy jedenastu przystojnych maturzystów i studentów pierwszego roku, których imion ju¿ dzisiaj nie pamiêtam. Zosta³o tylko parê fotografii. Wpis do pamiêtnika. Bilet. Zasuszony liœæ. Dlaczego o tym myœlê? Parz¹c zbo¿ow¹ kawê. Gapi¹c siê przez okno, za którym kipi nowojorskie lato. O czasie, którego nigdy nie mia³o zabrakn¹æ… Bo przecie¿ nie od razu jesteœmy œmiertelni. Wtedy nie byliœmy. I jeszcze przez wiele lat. Teraz wracam do nich. A mo¿e to one przychodz¹ do mnie? W œrodku dnia. W pó³ czynnoœci. Tamte dni. Gdy nic nam nie grozi³o.* * Czytam „Objects of Affection” Ewy Hryniewicz-Yarbrough. Zbiór esejów, w których manifestuje siê wszystko to, o czym przez piêtnaœcie lat emigracji myœla³am. I o czym równie¿ – tyle ¿e mniej sprawnie – próbowa³am pisaæ. Dwa kraje. Dwa jêzyki. Dwie to¿samoœci. ¯ycie w mentalnym rozkroku, które mo¿e byæ Ÿród³em si³y, a jednoczeœnie powodem frustracji. B³ogos³awieñstwem, przekleñstwem i wszystkim, co pomiêdzy. „Nie nurzam siê w nostalgii wyp³akuj¹c oczy w bo¿onarodzeniowy barszcz, jestem œwietnie zasymilowana” – pisze autorka, która w Ameryce odnios³a niezaprzeczalny sukces, jednak uczucie obcoœci, a mo¿e bardziej odrêbnoœci, ci¹gle jej towarzyszy. „Jestem postrzegana jako goœæ. Goœcie z definicji nie s¹ u siebie”pisze Hryniewicz-Yarbrough. I zastrzega, ¿e doœwiadczenie homelessness od dawna nie jest ju¿ zarezerwowane dla imigrantów czy uchodŸców. To znak czasów, rezultat globalizacji, uniformizacji œwiata.

11 Zapadam w lekturê na wiele godzin. Przenosz¹c siê do powojennej Polski, na Ziemie Odzyskane, gdzie towarzyszê autorce w pierwszych fascynacjach literackich, obserwujê ma³¹ Ewê, która pod nieobecnoœæ rodziców namiêtnie czyta „doros³e” ksi¹¿ki, a wiele lat póŸniej – gdy jest ju¿ studentk¹ – szmugluje z Zachodu tytu³y objête cenzur¹. Pijemy wspólnie herbatê Ulung, której smaku nie mogê pamiêtaæ, ale opowieœci rodziców o jej doœæ osobliwym aromacie – ju¿ tak. Odwiedzam babciê Antoninê, prze¿ywam nag³¹ œmieræ ukochanego ojca, dotykam przedmiotów, które zape³niaj¹ pamiêæ narratorki, zapadam w spokojn¹ toñ mazurskiego jeziora. Jest w tych wspomnieniach echo moich w³asnych. Choæ urodzi³am siê w innym pokoleniu, ³atwo odnajdujê wspólne tropy. Nie bez znaczenia jest jêzyk prozy Hryniewicz-Yarbrough. Zdyscyplinowany, elegancki, chcia³oby siê powiedzieæ – szlachetny. Erudycyjny, ale bez ostentacji. Nasycony przychylnoœci¹ do œwiata, lecz nie sentymentalny. Jeden z esejów poœwiêca sztuce przek³adu. Autorka zajmuje siê równie¿ t³umaczeniem, st¹d pewnie wyj¹tkowa wra¿liwoœæ na s³owo, rytm i melodiê zdania. Ta proza niczego nie udaje, na nic siê nie sili. Jeœli mia³abym u¿yæ tylko jednego przymiotnika, powiedzia³abym, ¿e jest – jak u Tokarczuk – czu³a. * Lektura „Objects of Affection” prowokuje do zagl¹dania w studniê przesz³oœci. Odkopywania skrytek zakopanych w ogrodzie, pod szkie³kiem; kapsu³ czasu, o których pisze Georgi Gospodinow w „Fizyce smutku”. Wszyscy jesteœmy imigrantami, nawet jeœli jedynym krajem, który opuœciliœmy, jest nasze dzieciñstwo. Amen. * Andrzej Stasiuk, Grochów.

m

Zapraszamy na stronê Autorki: www.stanywewnetrzne.com kich samych klas i auli jak kiedyœ. W koñcu by³y ju¿ wczeœniej dostêpne kursy online, niejednokrotnie darmowe, firmowane nazwami s³awnych uniwersytetów. W tej chwili studenci Columbia University lub Harvardu wszystkie zajêcia maj¹ na odleg³oœæ. Czy chiñscy rodzice po to wydaj¹ 50 tysiêcy dolarów rocznie na czesne, by ich latoroœl rozmawia³a z niewyraŸnym wizerunkiem profesora na ekranie laptopa? To ju¿ nie lepiej braæ darmowe kursy? A co z charyzm¹ ekscentrycznego profesora, jego interakcj¹ z grup¹ studentów, jego z³oœliwoœci¹ i poczuciem humoru? Co z mieszkaniem na kampusie, niezwyk³ym prze¿yciem dla kogoœ kto dosta³ siê do Princeton lub Yale. Za te ogromne czesne mia³ te¿ poczucie, ¿e nale¿y do elity, przebywa w szacownym, s³awnym miejscu, ociera siê o noblistów i poznaje profesorów i studentów, z którymi stworzy sieæ powi¹zañ towarzyskich i zawodowych. Ludzie potrzebuj¹ takiego snobistycznego dowartoœciowania. ¯e uda³o im siê dostaæ rezerwacjê do najmodniejszej restauracji i teraz patrz¹, kto siedzi wokó³ nich. Potrzebuj¹ te¿ wspólnych prze¿yæ: tañca na parkiecie dyskoteki wœród setek innych, m³odych i piêknych ludzi. Wspólnej owacji widowni po wzruszaj¹cym koncercie. Nabitego t³umem wiernych koœcio³a na pasterce. Wype³nionego kibicami stadionu lub trybun kortu. Jak powiedzia³em, te rzeczy siê cofn¹, ale nie do punktu pocz¹tkowego. Wiele osób nauczy³o siê pracowaæ z domu. Niektórzy nie bêd¹ chcieli i mogli wróciæ do biura. Z kolei firmy policz¹, ¿e mog³y siê obyæ bez tylu ludzi siedz¹cych za biurkami, ¿e mog¹ zlecaæ zadania ludziom w pi¿amach siedz¹cych na swoich domowych kanapach (i w dodatku, jako pracownicy na zlecenie, nie pobieraj¹cych ubezpieczenia).

Cz³owiek potrzebuje towarzystwa, bez niego dziczeje i popada w depresjê. Ale te¿ do odosobnienia, czy ono zdrowe dla psychiki czy nie, mo¿na siê przyzwyczaiæ. Zapytajcie wiêŸniów po d³ugoletnim wyroku albo mnichów. Ludzie ¿yj¹cy d³ugo samotnie mog¹ mieæ problem z zamieszkaniem na sta³e z partnerem. Mieszkañcy przyzwyczaiwszy siê z trudem do pustych ulic i lokali mog¹ potem Ÿle znosiæ powrót tysiêcy samochodów i pieszych, g³oœnych turystów i dzieciarni. Miliardy ludzi ju¿ siê przyzwyczai³y do codziennego obcowania z Internetem, telewizj¹, smartfonami, pornografi¹, zakupami na odleg³oœæ, wysy³aniem tekstów i memów zamiast rozmów telefonicznych. Spokojnie, nadal bêdziemy mieæ sklepy, ale wiele zakupów bêdziemy ju¿ robiæ online. Tak, ci¹gle bêd¹ restauracje i bary, lecz nikogo nie bêdzie ju¿ dziwiæ ch³opak zasuwaj¹cy w deszczu przez miasto na motorze, by nam przywieŸæ do domu w³oskie danie. Czasem pójdziemy na mecz, ale czêœciej bêdziemy ogl¹daæ najlepszych sportowców œwiata na ma³ym ekraniku. Od œwiêta pójdziemy na koncert, ale muzykê bêdziemy mieæ ca³y czas w s³uchawkach. Czasem nawet spotkamy siê z przyjacielem i wypijemy z nim piwo, ale z wiêkszoœci¹ osób kontakt bêdziemy mieæ przez fejsbuka czy coœ, co przyjdzie po nim. Nawet wyjœæ na ulicê by zaprotestowaæ przeciwko rz¹dowi nie bêdzie nam siê chcia³o – poprzestaniemy na gównoburzy, jak to siê piêknie mówi, w mediach spo³ecznoœciowych. Czeka nas wiêc makabryczna przysz³oœæ. A mo¿e odwrotnie – ¿ycie wirtualne, na dystans, oka¿e siê ciekawsze, bezpieczniejsze i tañsze, ni¿ to prawdziwe? m


12

KURIER PLUS 1 SIERPNIA 2020

www.kurierplus.com

Powstanie musia³o wybuchn¹æ í 1 Równie¿ w styczniu zaczêliœmy naukê na tajnych kompletach poniewa¿ szko³y by³y zamienione na koszary dla niemieckiego wojska. Pierwsz¹ placówk¹ jak¹ otwarto by³o gimnazjum im. Górskiego, gdzie prowadzono tzw. kursy prof. Siemiradzkiego. Czego innego tam uczono, a co innego podawano oficjalnie. W tym samym czasie zosta³em równie¿ skierowany do nauki do tzw. Podchor¹¿ówki. Jako specjalizacjê wybra³em minerstwo. Uczono nas jak wysadzaæ poci¹gi, jak robiæ granaty i jak pos³ugiwaæ siê materia³ami wybuchoweymi z trotylem. Jednoczeœnie ca³y czas siê uczy³em, a w grudniu 1942 r. zda³em maturê. Wtedy te¿ otworzyli politechnikê – Hohere Technische Fachschule (Wy¿sza Szko³a Techniczna), gdzie w czasie okupacji zaliczy³em pó³ dyplomu na wydziale mechanicznym. Czym pan siê zajmowa³ w Zwi¹zku Walki Zbrojnej? W organizacji tej trafi³em do oddzia³ów dywersyjnych.Tam nas szkolono w sztuce wojskowej, a tak¿e uczono jak zabijaæ ludzi. Jedn¹ z pierwszych akcji, w jak¹ by³em w³¹czony by³o wysadzenie poci¹gu pod Siedlcami. Przygotowanie do tego trwa³o bardzo d³ugo - trzeba by³o wybraæ miejsce, ustaliæ w jaki sposób wysadziæ, gdzie odskoczyæ, a potem siê ukryæ. Takie akcje trwa³y parê minut, a ich przygotowanie kilka miesiêcy. Musieliœmy te¿ zdobywaæ pieni¹dze. Wykwalifikowany z³odziej nauczy³ mnie otwierania zamków, dosta³em te¿ od niego specjalne narzêdzia, ale musia³em z³o¿yæ przysiêgê, ¿e bêdê ich u¿ywa³ tylko do naszych akcji, a nie do okradania ludzi. Jedn¹ z pierwszych skrytek otwiera³em na ulicy Nieca³ej. Nasza ³¹czniczka – Stenia, na miejscu przekaza³a mi broñ, a kilka osób os³ania³o dom. Po sprawdzeniu, ¿e jest on pusty otworzy³em drzwi, a póŸniej, gdy stwierdzono, ¿e nie ma w nim zasadzki wszed³em do œrodka i otworzy³em skrytkê, wyj¹³em jej zawartoœæ, a potem musia³em j¹ zamkn¹æ tak, ¿eby nie by³o widaæ, ¿e ktoœ j¹ rusza³. Po wszystkim w bramie spotka³em siê ze Steni¹ i odda³em jej pistolet. Kiedy wraca³em do domu w pewnym momencie do tramwaju wesz³o dwóch niemieckich ¿andarmów, którzy rewidowali ludzi. Jeden z nich mnie wylegitymowa³ i zajrza³ do mojej torby z narzêdziami. Powiedzia³em mu, ¿e pracujê jako œlusarz w niemieckim zak³adzie i zostawi³ mnie w spokoju. Gdy przyjecha³em do domu i wysypa³em narzêdzia okaza³o siê, ¿e s¹ wœród nich cztery zapasowe magazynki do pistoletu typu ViS. Do dzisiaj nie wiem jak to siê sta³o, ¿e Niemiec ich nie zauwa¿y³; byæ mo¿e nie chcia³ ich widzieæ, obawiaj¹c siê, ¿e mam przy sobie broñ. A jak pan zapamiêta³ 1 sierpnia 1944 r., czyli wybuch powstania warszawskiego? By³ pan dowódcz¹ jednego z plutonów... Mój pluton nazywa³ siê „Topolnicki” i nale¿eliœmy do zgrupowania „Rados³awa”, a w czasie powstania byliœmy w³¹czeni do batalionu „Zoœka”. Powstanie zaczêliœmy na Woli. Nasz pluton by³ zmobilizowany i dobrze przygotowany do walki ju¿ trzy dni przed rozpoczêciem powstania. W Zielonce pod Warszaw¹ mieliœmy olbrzymi magazyn z broni¹ i amunicj¹. Po otrzymaniu zarz¹dzenia o mobilizacji moi koledzy przewieŸli ca³y ten sk³ad na platformie konnej zakrytej starymi i po³amanymi meblami. Broñ ukryliœmy na tzw. melinie ko³o Ogrodu Saskiego. Jako jeden z niewielu plutonów, byliœmy wyj¹tkowo œwietnie uzbrojeni, mieliœmy m.in.: steny, karabiny, dwa erkaemy, broñ krótk¹, granaty i gammony. W tej melinie czekaliœmy na wybuch powstania. £¹cznoœæ mieliœmy przez nasz¹ ³¹czniczkê, która przynosi³a nam jedzenie i mówi³a co siê dzieje. 1 sierpnia rano powiedzia³a nam, ¿e o godz. 4 po po³udniu mamy siê stawiæ z ca³ym uzbrojeniem w zak³adach

Telefunkena na ulicy Mireckiego. ¯eby to wszystko zabraæ musieliœmy zdobyæ samochód. A „kupowa³o” siê go bardzo ³atwo. Poczekaliœmy jak pewien Niemiec wsiad³ do swojego auta, kolega podszed³ do niego, pokaza³ mu „preskie oko” czyli ViSa i powiedzia³, ¿eby wysiad³, zostawi³ kluczyki w stacyjce i poszed³ chodnikiem w drug¹ stronê. Pokaza³ mu tak¿e innego kolegê, który pod p³aszczem mia³ Stena, czyli pistolet maszynowy i powiedzia³, ¿e je¿eli nie pos³ucha to zostanie z niego „sito”. Nasz majdan czêœciowo za³adowaliœmy na samochód, a reszta zosta³a zabrana do tramwaju. Niektórzy koledzy z plutonu poszli pieszo. Gdy przyszliœmy do Telefunkena zobaczyliœmy tam ca³¹ ferajnê, a ka¿dy uzbrojony by³ „po zêby” w pistolety maszynowe. Zaczê³o siê powstanie. Uczestniczy³ pan w wielu akcjach. Proszê przybli¿yæ te najwa¿niejsze. Pierwsze zadanie jakie dosta³em od pu³kownika „Rados³awa” zwi¹zane by³o z uwolnieniem ludzi z budynku znajduj¹cego siê na ulicy Dzielnej, tu¿ przy murze getta. By³ on strze¿ony przez Niemców znajduj¹cych siê w bunkrze i wyposa¿onych w karabin maszynowy maj¹cy w swoim zasiêgu ca³¹ ulicê. Na szczêœcie okaza³o siê, ¿e w piwnicach zrobiono przejœcia, którymi z getta wyprowadzano ¯ydów. Dziêki temu od ulicy Okopowej dostaliœmy siê w pobli¿e naszego celu, jednak budynek, który mieliœmy zdobyæ nie by³ po³¹czony z tymi piwnicami. Gdy usta³ ostrza³ z niemieckiego karabinu przeskoczy³em do bramy ostatniego budynku i dosta³em siê do œrodka. Tam zobaczy³em mê¿czyznê, który siedzia³ na rowerze i napêdza³ dynamo. W ten sposób wytwarza³ pr¹d do radiostacji. Stamt¹d z okna rzuci³em kilka granatów na bunkier i w ten sposób wyeliminowa³em Niemców. PóŸniej okaza³o siê, ¿e w tym budynku by³a siedziba dowództwa AK i powstania warszawskiego. I tak siê zacz¹³ nasz udzia³ w powstaniu. Kolejn¹ bardzo wa¿n¹ akcj¹ przeprowadzon¹ 3 lub 4 sierpnia, by³o zdobycie Gêsiówki. By³ to obóz koncentracyjny na ulicy Gêsiej, gdzie przetrzymywano oko³o 350 ¯ydów. Byli to g³ównie ludzie wykszta³ceni pochodz¹cy z ró¿nych pañstw Europy. ¯ydzi polscy, z Niemiec i z Wêgier. Wykorzystaliœmy wówczas zdobyty niemiecki czo³g, który zestrzeli³ wie¿ê wartownicz¹ i wjecha³ w bramê. Mia³ on z boku lilijkê namalowan¹ przez harcerzy, która zmyli³a Niemców. Myœleli, ¿e to jedzie pomoc dla nich, a to by³ pluton pancerny Batalionu „Zoœka”. To by³a szybka i bardzo sprawna akcja. Nikt z naszych nie zgin¹³. Niemcy, gdy siê zorientowali, ¿e s¹ zaatakowani zaczêli uciekaæ. Byli tak zaskoczeni, ¿e w sto³ówce pozostawili na sto³ach gor¹c¹ zupê. Po zakoñczeniu akcji grupa kilkunastu uratowanych ¯ydów do³¹czy³a do naszego plutonu, a pozosta³ym daliœmy ubrania by mogli do³¹czyæ do cywili. By³ pan kilka razy ranny podczas powstania. Jak do tego dosz³o? Pewnego dnia dosta³em od „Rados³awa” rozkaz by sprawdziæ co siê dzieje wokó³ „Naftusi” czyli magazynów benzynowych, znajduj¹cych siê za Cmentarzem Pow¹zkowskim. Gdy nasz pluton pojawi³ siê tam, zosta³ zauwa¿ony przez Niemców, którzy otworzyli do nas silny ogieñ z karabinów maszynowych. Zosta³em dwukrotnie ranny w nogê i nie mog³em chodziæ. Wówczas tak¿e zgin¹³ strzelec obs³uguj¹cy rkm. Zaczêliœmy siê wycofywaæ, a ja nawet chcia³em tam zostaæ z granatami by nie utrudniaæ ucieczki. Jednak koledzy nie pozwolili mi na to i zawieŸli mnie do szpitala œw. Jana Bo¿ego na Stare Miasto. Zostawili mnie tam na noc i obiecali odebraæ rano. W nocy szpital zosta³ zbombardowany. PóŸniej koledzy wyci¹gnêli mnie z tego zniszczonego budynku i wraz z materacem zawieŸli na ulicê D³ug¹, gdzie w restauracji

Mieczys³aw Madejski w Instytucie Pi³sudskiego w Nowym Jorku.

by³ polowy szpital. Tam równie¿ by³o bombardowanie i zosta³em zasypany gruzami. Nie wiem jak d³ugo le¿a³em nieprzytomny - jak zacz¹³em odzyskiwaæ œwiadomoœæ to siê dusi³em. Te odg³osy us³ysza³a przechodz¹ca obok dziewczynka i wezwa³a pomoc. Przyszli koledzy, odkopali mnie i zabrali do Archiwum Akt Nowych na Stare Miasto. W nocy przenieœli mnie do naszej meliny. A co sie z panem dzia³o po zakoñczeniu powstania? Trafi³em do obozu w Pruszkowie, a stamt¹d do szpitala, z którego wyjecha³em do Podkowy Leœnej pod Warszaw¹, gdzie mieszka³ mój kolega Stefan. Tam trochê wydobrza³em. PóŸniej uda³o mi siê odnaleŸæ w Grójcu matkê oraz ojca, który trafi³ do Piotrkowa Trybunalskiego. Po wojnie musia³em siedzieæ cicho, a gêbê trzymaæ zamkniêt¹ na k³ódkê. Na jakiœ czas zabrali mnie do Ludowego Wojska Polskiego, z którego uda³o mi siê wyjœæ na mocy rozkazu zwi¹zanego z tym, ¿e osoby, które mia³y zaliczone tzw. pó³ dyplomu mog³y dokoñczyæ studia. Niestety mia³em z tym wiele trudnoœci. Po roku studiów wyrzucili mnie z uczelni i wsadzili do wiêzienia. Krzyczeli, ¿e jestem akowcem, bandyt¹ i andersowcem. Mówili, ¿e wszystko o mnie wiedz¹, ale je¿eli zgodzê siê na wspó³pracê to ¿ycie siê dla mnie ca³kowicie odmieni. Chcieli ze mnie zrobiæ kapusia, ale siê nie podda³em i powiedzia³em im, ¿e siê do tego nie nadajê, ¿e nie potrafiê siê tego nauczyæ. Stwierdzi³em, ¿e mogê opanowaæ ca³ki i ró¿ne kalkulacje matematyczne, ale donoszenie jest dla mnie za trudne. Mimo ró¿nych metod nie uda³o im siê mnie z³amaæ i przekonaæ do wspó³pracy. W koñcu moja ¿ona stwierdzi³a, ¿e dla dobra naszej rodziny musimy wyjechaæ z Polski. Do tego czasu próbowa³em kilka razy dokoñczyæ studia i ostatecznie mi siê to uda³o. Po przyje¿dzie do Nowego Jorku zamieszka³em w Sea Cliff na Long Island. Mia³em trochê szczêœcia i szybko otrzyma³em dobr¹ pracê, dokszta³ci³em siê tak¿e jako in¿ynier specjalizuj¹cy siê w aparaturze medycznej. Po wyjeŸdzie do Ameryki, zabrali mi obywatelstwo polskie. Zosta³o mi ono ponownie nadane dopiero 27 czerwca 2008 roku przez prezydenta Lecha Kaczyñskiego. Jak pan patrzy na powstanie warszawskie z perspektywy 76 lat od chwili jego wybuchu? Co by³o jego g³ówn¹ przyczyn¹? Jest wiele ró¿nych opinii na ten temat. Uwa¿am, ¿e powstanie musia³o wybuchn¹æ. Po piêciu latach zniewolenia przez Niemców chcieliœmy spokoju i wolnoœci, byliœmy m³odymi ludŸmi chc¹cymi normalnoœci. W tym czasie w Warszawie pozosta³a g³ównie m³odzie¿ oraz dzieci, poniewa¿ po 1939 roku oficerowie oraz ¿o³nierze zostali uwiêzieni w obozach jenieckich w Niemczech oraz w Rosji, m.in. w Katyniu. Z kolei starsi mê¿czyŸni byli wy³apywani przez Niemców, którzy potrzebowali si³y roboczej w fabrykach i w gospodarstwach rolnych. Na pozosta³ych by³y robione ³apanki i wykonywane egzekucje na ulicach. By³em œwiadkiem jednej

z nich. Jecha³em wówczas tramwajem, który zosta³ zatrzymany na rogu Alei Jerozolimskiej oraz Placu Zawiszy. Wyprowadzono nas i postawiono pod parkanem na ulicy Towarowej. Podjecha³ samochód ciê¿arowy i przywióz³ oko³o 60-osobow¹ grupê ludzi ze skrêpowanymi rêkami, których postawili po drugiej stronie ulicy. PóŸniej podjecha³ kolejny samochód, z którego na naszych oczach wszyscy zostali rozstrzelali z karabinów maszynowych. Nastêpnie gestapowiec sprawdza³ czy ktoœ z nich jeszcze ¿yje, je¿eli tak do go dobija³. To by³ czas, kiedy cz³owiek wychodzi³ z domu i nie wiedzia³ czy wróci. Te egzekucje dodatkowo mia³y na celu wywo³anie strachu u ludzi. Dla mnie i wielu innych osób skutek by³ odwrotny, widok taki nie powodowa³ strachu tylko wzbudza³ ogromn¹ nienawiœæ do Niemców. Poza tym okupanci rabowali nasze domy i zabierali wszystko co siê tylko da³o. Przyszed³ w koñcu moment, kiedy powiedzieliœmy sobie dosyæ, nie mo¿emy pozwoliæ by tak by³o dalej - nic nie mamy, ani spokojnego ¿ycia, ani szko³y, ani ¿adnych perspektyw na zmianê, tylko codziennie widzimy ³apanki i egzekucje. W zwi¹zku z tym m³odzi ludzie w moim wieku nale¿¹cy do harcerstwa zaczêli siê organizowaæ i szkoliæ. Wœród m³odych panowa³a wówczas jednoœæ, wszyscy byli dla siebie braæmi i siostrami, i chcieli walczyæ o wolnoœæ. Po wybuchu powstania nawet starcy, ludzie w takim wieku jak ja obecnie, nosili p³yty, ¿eby robiæ barykady. Wszyscy czuli wielk¹ nienawiœæ do niemieckiego wroga wywo³an¹ piêcioletnim zniewoleniem i okupacj¹. Panie Mieczys³awie, czêsto spotyka siê pan z m³odzie¿¹. Co poza œwiadectwem historycznych stara siê pan im przekazaæ? Wskazujê jedno has³o, które powinno przyœwiecaæ ich ¿yciu: „Bóg, honor, ojczyzna”, a tak¿e zachêcam do nauki. To s¹ najwa¿niejsze wartoœci. Ja by³em im wierny, i tak wychowa³em swojego syna, a on teraz przekazuje to wnuczkom. Przyjecha³em do Stanów Zjednoczonych z piêcioma dolarami jako in¿ynier z Polski. Dosta³em œwietn¹ pracê. Mój syn Grzegorz ukoñczy³ Massachusetts Institute of Technology gdzie dosta³ pe³ne stypendium, potem zrobi³ doktorat na Harvardzie, a teraz jest profesorem w Stanford University. Jestem równie¿ dumny z tego, ¿e mój syn nawi¹za³ kontakt z Polsk¹ Akademi¹ Nauk i jeŸdzi do Polski z wyk³adami, a tak¿e zaprasza do Stanów Zjednoczonych polskich naukowców.

WM

* W powy¿szym wywiadzie wykorzystano m.in. fragmenty materia³u przygotowanego w ramach polonijnego projektu „Œwiadkowie historii” realizowanego przy wsparciu Konsulatu Generalnego RP w Nowym Jorku, Pulaski Association of Business and Professional Men oraz Dariusza Knapika i firmy Victoria Consulting & Development. Wiêcej mo¿na znaleŸæ na YouTube na kanale „Œwiadkowie historii”.


KURIER PLUS 1 SIERPNIA 2020

www.kurierplus.com

El¿bieta Baumgartner radzi

Koronakryzys: Kupony ¿ywnoœciowe SNAP z pomoc¹

Je¿eli zosta³eœ bezrobotny i nagle spad³ twój przychód, byæ mo¿e sta³eœ siê uprawniony do programu pomocy ¿ywnoœciowej SNAP. Przed pandemi¹ program ten wymaga³ od wnioskodawców w wieku poni¿ej 50 lat podejmowania pracy, ale ustawa stymulacyjna Families First CoronaVirus Response Act czasowo ten wymóg³ znios³a. Co to jest SNAP Supplemental Nutrition Assistance Program (SNAP, znany wczeœniej jako Food Stamps) to program pomocy dla niewiele zarabiaj¹cych, który umo¿liwia im zakup ¿ywnoœci. Œrodki pochodz¹ od rz¹du federalnego, a rozporz¹dzaj¹ nimi Biura Pomocy Spo³ecznej poszczególnych stanów. Do programu kwalifikuj¹ siê osoby, które spe³niaj¹ okreœlone stanowe wymagania. Do uwzglêdnianych czynników nale¿y legalny status imigracyjny, miesiêczny przychód, wartoœæ maj¹tku (w niektórych stanach), wydatki oraz liczba osób w domowym gospodarstwie (które razem przygotowuj¹ i spo¿ywaj¹ posi³ki). Wa¿ne jest te¿, czy w sk³ad gospodarstwa domowego wchodz¹ seniorzy lub osoby niepe³nosprawne. Maksymalna kwota zasi³ku wynosi 194 dol. miesiêcznie na osobê samotn¹, 355 dol. na dwuosobowe gospodarstwo domowe, oraz odpowiednio 509 dol., 646 dol., 768 dol. i 921 dol. na gospodarstwo trzy-, cztero-, piêcio- i szeœcioosobowe. Œwiadczenia przelewane s¹ elektronicznie na kartê p³atnicz¹ zwan¹ LINK, któr¹ mo¿na siê pos³u¿yæ do zakupu ¿ywnoœci w okreœlonych miejscach. Limit przychodów Aby zakwalifikowaæ siê do programu SNAP wiêkszoœæ gospodarstw domowych musi spe³niæ kryteria dotycz¹ce miesiêcznego dochodu brutto oraz dochodu netto. Dochód brutto to suma przychodów wszystkich cz³onków gospodarstwa domowego (wynagrodzenie z pracy, odsetki, dywidendy, emerytury itp.). Zgodnie z federalnymi wytycznymi limit przychodów brutto wynosi przewa¿nie 130 proc. federalnej granicy ubóstwa, czyli 1,354 dol., 1,832 i 2,311 dol. miesiêcznie odpowiednio dla gospodarstwa jedno-, dwu- i trzyosobowego w roku finansowym 2020 (od 1 paŸdziernika 2019 do 30 wrzeœnia 2020 roku). Patrz: www.dhs.state.il.us/page.aspx?item=30357

Poszczególne stany mog¹ byæ hojniejsze. Na przyk³ad, w Illinois limit dochodu brutto to 165 proc. granicy ubóstwa, czyli 1,718, 2,326, 2,933 oraz 3,541 dol. dla jednej do czterech osób. W Pensylwanii stanowy pu³ap wynosi 160 proc., w New Jersey 185 proc., a w Kalifornii i Florydzie 200 proc. granicy ubóstwa. Federalny limit jest wy¿szy dla gospodarstw domowych z osobami starszymi (po szeœædziesi¹tce) albo niepe³nosprawnymi, bo stanowi 200 proc. granicy ubóstwa: 2,082 dol., 2,818, 3,555 i 4,292 dol. odpowiednio dla rodzin jedno-, dwu-, trzy- i cztero-osobowych. Dochód netto to dochód brutto pomniejszony o pewne rodzaje odpisów i wydatków. S¹ to miêdzy innymi: odpis w wysokoœci 20 proc. zarobionego przychodu; standardowy odpis – 167 dol. dla gospodarstw od jednej do trzech osób oraz 178 dol. dla wiêkszych; wydatki na opiekê nad dzieæmi w czasie pracy czy nauki; wydatki medyczne poniesione na osoby starsze lub niepe³nosprawne, nie zwrócone przez ubezpieczenie; w niektórych stanach alimenty na dzieci. Limit dochodu netto wynosi 100 proc. granicy ubóstwa (odpowiednio 1,041 dol., 1,410, 1,779, 2,146 dol. miesiêcznie dla rodzin od jednej do czterech osób). Granica ubóstwa (poverty guidelines) publikowana jest tu: https://aspe.hhs.gov/poverty-guidelines Limit maj¹tku uprawniaj¹cego do SNAP Federalny limit wartoœci maj¹tku odbiorców SNAP wynosi 2,250 dol., a dla rodzin z seniorami lub osobami niepe³nosprawnymi – 3,500 dol. Maj¹tek to oszczêdnoœci, konta emerytalne, inwestycje itp. Stanom wolno ustalaæ swoje w³asne limity. Uwaga: Wiêkszoœæ stanów znios³a limit maj¹tku, miêdzy innymi Nowy Jork, Illinois, California, Florida, Colorado, Maryland, Minnesota, New Jersey, Pennsylvania, Wisconsin. Innymi s³owy, w tych stanach mo¿esz przewa¿nie mieæ dowolne oszczêdnoœci i dostaæ SNAP. Przepisy siê zmieniaj¹, wiêc sprawdŸ je w swoim stanie. Nawet w stanach bez limitów maj¹tku, restrykcje te zaczynaj¹ obowi¹zywaæ, je¿eli ktoœ w gospodarstwie domowym celowo naruszy³ zasady programu (Intentional Program Violation) lub podlega sankcjom na podstawie przepisów pracy. Aby zakwalifikowaæ siê do programu SNAP w tej sytuacji, limit maj¹tku dla reszty gospodarstwa domowego spada do 2250 dol. albo 3,500 dol. Obowi¹zek pracy Doros³e osoby poni¿ej 50. roku ¿ycia bez nieletnich dzieci mog¹ pobieraæ SNAP tylko przez trzy miesi¹ce, je¿eli nie pracuj¹. Maj¹ one obowi¹zek zarejestrowaæ siê do pracy i j¹ podj¹æ, je¿eli jest im oferowana. Ustawa Families First Coronavirus Response Act z marca tego roku zezwoli³a stanom na zawieszenie wymogu

13

Emilia’s Agency 576 Manhattan Avenue, Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-609-1675, 718-609-0222, Fax: 718-609-0555

3 ROZLICZENIA PODATKOWE 3 NUMER PODATNIKA - ITIN - z potwierdzeniem

3 T£UMACZENIA DOKUMENTÓW 3 WYSY£KA PIENIÊDZY I PACZEK

3 PE£NOMOCNICTWA - APOSTILLE

3 EMERYTURY AMERYKAÑSKIE 3 MIÊDZYNARODOWE PRAWO JAZDY

3 SPONSOROWANIE RODZINNE

3 NOTARY PUBLIC (zawsze w agencji)

autentycznoœci kopii paszportu

3 OBYWATELSTWO i inne formy

Agencja otwarta siedem dni w tygodniu.

pracy z powodu koronawirusa. Seniorzy i osoby niepe³nosprawne nie musz¹ pracowaæ, aby dostaæ zasi³ek. Wiêcej: www.fns.usda.gov/snap/recipient/eligibility Do czego mo¿na u¿yæ zasi³ek SNAP Œwiadczenia SNAP pozwalaj¹ na zakup okreœlonych rodzajów ¿ywnoœci dla gospodarstwa domowego. Przyk³ady obejmuj¹: chleb i p³atki zbo¿owe, owoce i warzywa, miêso, ryb i drób, produkty mleczne, nasiona i roœliny do wyhodowania owoców i warzyw dla gospodarstwa domowego. Œwiadczenia SNAP mog¹ byæ równie¿ wykorzystane do zap³aty za posi³ki w okreœlonych przytu³kach, restauracjach, placówkach leczniczych i domach opieki grupowej, oraz ¿ywnoœæ z certyfikowanych rynków i stoisk z produktami rolnymi. Niektóre rynki i stoiska z ¿ywnoœci¹ uczestnicz¹ w programie „Double Value Coupon”, dziêki któremu za okazaniem karty Link mo¿na otrzymaæ podwójn¹ iloœæ okreœlonych produktów za dan¹ kwotê. Listê rynków i stoisk z produktami rolnymi, które przyjmuj¹ kartê Link, mo¿na znaleŸæ tutaj: www.ams.usda.gov/local-food-directories/ farmersmarkets Czego za SNAP nie kupisz Do rzeczy, których nie mo¿na kupiæ za bony SNAP, zalicza siê gor¹ca ¿ywnoœæ gotowa do spo¿ycia, witaminy lub leki oraz wszelkie produkty nie¿ywnoœciowe, takie jak karmy dla zwierz¹t domowych, artyku³y higieny osobistej, artyku³y gospodarstwa domowego, napoje alkoholowe i papierosy. Uwaga: Sprzeda¿ karty LINK lub pozwolenie innym osobom na korzystanie z niej w zamian za gotówkê s¹ nielegalne. Naruszenie tego przepisu grozi utrat¹ zasi³ku i ewentualnym postêpowaniem karnym. Wniosek Je¿eli spad³ ci przychód, to sprawdŸ, czy kwalifikujesz siê do programu SNAP. Mieszkañcy Illinois mog¹ skorzystaæ z kal-

kulatora SNAP Biura Pomocy Spo³ecznej, który okreœli te¿ przybli¿on¹ kwotê zasi³ku: http://fscalc.dhs.illinois.gov/FSCalc/ Nowojorczanom pomo¿e witryna: https://bplc.cssny.org/benefit_tools/ snap_calculator W razie w¹tpliwoœci z³ó¿ wniosek w sieci. Nie masz nic do stracenia. Administracje poszczególnych stanów zamieszczaj¹ pe³ne informacje o programie SNAP i innych w Internecie: Nowy Jork http://otda.ny.gov/programs/snap New Jersey www.state.nj.us/humanservices/clients/ welfare Illinois www.dhs.state.il.us/page.aspx?item=30357 W innych stanach w Google wpisz „SNAP” i nazwê stanu. m

El¿bieta Baumgartner nie jest prawnikiem, a artyku³ ten nie powinien byæ uwa¿any za poradê prawn¹. Jest autork¹ wielu ksi¹¿ek-poradników, m.in. „Otwieram biznes” i „Praca w Ameryce”, „Jak kupiæ dom m¹drze i nie przep³aciæ”, „Jak dzia³a gie³da”, „Jak inwestowaæ w fundusze powiernicze” i wiele innych. S¹ one dostêpne w ksiêgarni Polonia, 882 Manhattan Ave., Greenpoint, albo bezpoœrednio od wydawcy Poradnik Sukces, 255 Park Lane, Douglaston, NY 11363, tel. 1-718-224-3492, www.PoradnikSukces.com

Czy pracowa³eœ w Polsce? Mo¿e nale¿eæ ci siê emerytura albo renta od ZUS albo KRUS. Pomog¹ ci ksi¹¿ki El¿biety Baumgartner: „Emerytura polska i amerykañska, ich ³¹czenie i skutki Umowy o zabezpieczeniu spo³ecznym”. Cena $35. Informacje, adresy, formularze, porady. „WEP: Jak walczyæ z redukcj¹ Social Security dla Polaków”. Pobierasz ZUS czy KRUS? Przeczytaj przed z³o¿eniem wniosku o Social Security! $30. Równie¿: „Emerytura reemigranta w Polsce” – porady dla seniorów powracaj¹cych do kraju. $35. Nale¿y do³¹czyæ po $5 od ksi¹¿ki na przesy³kê. Ksi¹¿ki s¹ uaktualnione na rok 2020 i dostêpne w ksiêgarni Polonia, 882 Manhattan Ave., Greenpoint, albo od wydawcy: Poradnik Sukces, 255 Park Lane, Douglaston, NY 11363, tel. 718-224-3492 www.PoradnikSukces.com


KURIER PLUS 1 SIERPNIA 2020

14

Og³oszenia drobne Cena $10 za maksimum 30 s³ów

PRACA ZA $18.50 Mo¿esz pomóc ludziom, których kochasz i otrzymywaæ za to dobre wynagrodzenie. Jeœli Twoi rodzice, krewni, przyjaciele, s¹siedzi otrzymuj¹ Medicaid lub Medicare, mo¿na zacz¹æ pracowaæ dla nich jako asystent lub pomoc domowa. Nie wymagane certyfikaty. Nasza agencja pomo¿e Ci w tym. Wynagrodzenie $18.50 za godzinê.

Zadzwoñ: tel. 347-462-2610

Nauka gry na fortepianie, gitarze i skrzypcach oraz lekcje œpiewu

Kobo Music Studio Szko³a z tradycjami Rejestracja Bo¿ena Konkiel

tel. 718-609-0088

ANIA TRAVEL AGENCY 57-53 61st Street, Maspeth, N.Y. 11378 Tel. 718-416-0645, Fax 718-416-0653 3 Bilety Lotnicze 3 Wysy³ka pieniêdzy i paczek 3 T³umaczenia 3 Sprawy imigracyjne 3 Notariusz

www.kurierplus.com

GRUBE RYBY I PLOTKI í 10 Z kolei Micha³ Rusinek przyznaje, ¿e w pracy pomagaj¹ mu… u¿ywki. „Pijê cztery-piêæ kaw dziennie. Mocnych espresso. Tylko rano do kawy dolewam odrobinê mleka. Mój mózg potrzebuje cukru, jem bardzo du¿o s³odyczy. Ostatnio œliwki w czekoladzie. S³odycze jem codziennie, chyba ¿e jestem na wakacjach i nie pracujê” – mówi d³ugoletni sekretarz Wis³awy Szymborskiej; literaturoznawca, t³umacz, pisarz. „Kiedy uda mi siê skoñczyæ lub wymyœliæ coœ trudnego, domkn¹æ jakiœ skomplikowany rozdzia³, pozwalam sobie na szklaneczkê whisky przed snem. Czasem te¿ palê fajkê. Trochê w nagrodê, trochê dla rozluŸnienia. Po alkoholu pracowaæ nie jestem w stanie w ogóle, wiêc gdy pijê, wiadomo, ¿e to ju¿ relaks. Anegdota: Mia³em w domu kosteczkê haszyszu, któr¹ dosta³em kiedyœ w prezencie. O drugiej w nocy skoñczy³em szalenie wyczerpuj¹cy rozdzia³ doktoratu. Nala³em sobie whisky. Umieœci³em haszysz w takim specjalnym sitku, które dosta³em w pakiecie. I w tej samej chwili s³yszê dzwonek do drzwi. Podchodzê, patrzê przez wizjer – policja. Myœlê sobie: ho, ho, szybcy s¹. Otwieram drzwi, a policjant mówi: „Przepraszam, ¿e przeszkadzam, ale czy móg³by pan zidentyfikowaæ zw³oki?”. Pomyœla³em, strong stuff, dzia³a, choæ nie zd¹¿y³em go jeszcze zapaliæ. Okaza³o siê jednak, ¿e zw³oki rzeczywiœcie musia³em identyfikowaæ – s¹siadka pope³ni³a samobójstwo, rzuci³a siê z okna, a u mnie policjanci zauwa¿yli zapalone œwiat³o. Odrzuci³o mnie to na dobre od pomys³ów palenia haszyszu” – ¿artuje Rusinek.

Micha³ Rusinek.

Godziny spêdzane przy biurku i jedzenie s³odyczy, niespecjalnie wp³ywaj¹ na zdrowie. Jednak autor radiowej audycji „Pypcie na jêzyku” wzbrania siê na sam¹ myœl o podjêciu wysi³ku fizycznego. „Sport? Broñ Bo¿e! Sport jest niezdrowy i nieestetyczny. Cz³owiek siê poci, mêczy. P³ywanie? Jestem hydrofobem. Nie umiem p³ywaæ, idê na dno, jakich ruchów bym nie wykonywa³. Jedyny sport, który jeszcze jakoœ akceptujê, to narty raz do roku. JeŸdzimy ca³¹ rodzin¹. Poza tym uwa¿am, ¿e nie wypada nie tylko biegaæ, ale nawet podbiegaæ na przyk³ad do tramwaju. Cz³owiek traci godnoœæ. Zadyszka, œciganie siê z czasem… Nale¿y poruszaæ siê po œwiecie statecznym krokiem.” Amen. Fragmenty rozmów z artystami pochodz¹ z ksi¹¿ki Agaty Napiórskiej „Jak oni pracuj¹”.

Weronika Kwiatkowska

Acupuncture and Chinese Herbal Center Dr Shungui Cui, L.Ac, OMD, Ph.D – jeden z najbardziej znanych specjalistów w dziedzinie tradycyjnych chiñskich metod leczenia. Autor 6 ksi¹¿ek. Praktykuje od 47 lat. Pracowa³ we W³oszech, Kuwejcie, w Chinach. Pomaga nawet wtedy, gdy zawodz¹ inni.

896 Manhattan Avenue Suite 27 (na piêtrze) - Brooklyn, NY 11222 Tel: (718) 609-1560, (718) 383-6824, Fax: (718) 383-2412

MICHA£ PANKOWSKI TAX & CONSULTING EXPERT Us³ugi w zakresie: 3 Ksiêgowoœæ 3 Rozliczenia podatkowe indywidualne i biznesowe, w tym samochodów ciê¿arowych

3 Rejestracja biznesu i licencje 3 Konsultacje 3 Bezpodatkowa zamiana domów 3 #SS - korekty danych

LECZY: l katar sienny l bóle pleców l rwê kulszow¹ l nerwobóle l impotencjê zapalenie cewki moczowej l bezp³odnoœæ l parali¿ l artretyzm l depresjê l nerwice l zespó³ przewlek³ego zmêczenia l na³ogi l objawy menopauzy l wylewy krwi do mózgu l alergie l zapalenie prostaty l rekonwalescencja po chorobach nowotworowych z zastosowaniem chiñskiego zio³olecznictwa itp. l

Do akupunktury u¿ywane s¹ wy³¹cznie ig³y jednorazowego u¿ytku 144-48 Roosevelt Ave. #MD-A, Flushing NY 11354 Poniedzia³ek, œroda i pi¹tek: 12:00 - 7:00 pm; tel. (718) 359-0956 1839 Stillwell Ave. (off 24th. Ave.), Brooklyn, NY 11223 Od wtorku do soboty: 12:00-7:00 pm, w niedziele 12:00 - 3:00 pm (718) 266-1018 www.drshuiguicui.com Akcetujemy ubezpieczenia: 1199, Aetna, BCBS, Cigna, Elder Plan, Liberty, Magnacare, Multiplan, Triad Health (VHS), UHC Empire Plan

Email: Info@mpankowski.com

Anna-Pol Travel

Fortunato Brothers 289 MANHATTAN AVE. (blisko Metropolitan Ave.) BROOKLYN, N.Y. 11211; Tel. 718-387-2281 Fax: 718-387-7042 CAFFE - PASTICCERIA ESPRESSO - SPUMONI GELATI - CAKES

W³oska ciastkarnia czynna codziennie do 11:00 wieczorem, a w weekendy do 12:00 w nocy. Zapraszamy.

WYCIECZKI AUTOBUSOWE: Niagara, Waszyngton, Boston

821 A Manhattan Ave. Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-349-2423 E-mail:annapoltravel@msn.com WWW.ANNAPOLTRAVEL.COM

Promocyjne ceny przy zakupie biletu przez internet

Œrodki transportu posiadaj¹ zezwolenia i licencje federalne (US Department of Transportation) oraz wymagane ubezpieczenia.

ATRAKCYJNE CENY NA: Bilety lotnicze do Polski i na ca³y œwiat

u

Pakiety wakacyjne: Karaiby, Hawaje, Floryda All-inclusive: Punta Cana, Meksyk od $699

v Rezerwacja hoteli v Wynajem samochodów v Notariusz v T³umaczenia v Klauzula “Apostille” v Zaproszenia v Wysy³ka pieniêdzy Vigo


KURIER PLUS 1 SIERPNIA 2020

www.kurierplus.com

15

Opowiadanie dla odœwirusowania

Anna K³osowska

Ró¿owa zalotnoœæ barwinków „When God does His work, you sit!” Alice z Home Depot Ma³a, ¿ó³ta karteczka krzycza³a du¿ymi czerwonymi literami: KWIATY. Nawet nie doda³am:!!!, to nie by³o potrzebne. Za ka¿dym razem, kiedy otwiera³am kompa, te dwa kolory rzuca³y siê nie tyle „w” oczy, co „do” oczu, bo przylepi³am j¹ do wieka. Zawsze tak robiê z przypomnieniami, tylko nie zawsze na nie reagujê! Ta karteczka by³a ju¿ trochê pomiêta… Mia³am te¿ drugie przypomnienie: w kalendarzu Google. W³aœnie siê odezwa³o. Po raz któryœ. Puste donice w maleñkim patio przed domem wo³a³y smutn¹ pustk¹ wnêtrza, ¿eby je nakarmiæ kolorem. Wyrzuci³am jakiœ czas temu po¿ó³kle, zmêczone ca³orocznym kwitnieniem niecierpki. Konieczne by³y zamienniki! Pojadê po nowe niecierpki, pomyœla³am! W baœniowych barwach. Bugenwilla niezmordowanie produkowa³a fioletowo-niebieskie kwiaty i potrzebowa³a towarzystwa pasuj¹cego bujnoœci¹ koloru. Lipcowy wieczór na po³udniowej Florydzie to czêsto chmury, deszcze i burze na horyzoncie. I upa³, ale to chyba jasne! Moje wychodz¹ce na zachód okno przestrzega³o przed mo¿liwoœci¹ z³ego humoru Pani Natury: szaroœci w najró¿niejszych odcieniach k³êbi³y siê i groŸnie przemieszcza³y coraz bli¿ej, pomrukuj¹c, jakby sobie nie mog³y znaleŸæ spokojnego k¹ta do snu… Wiêc najbli¿sze Home Depot! Tam powinnam znaleŸæ co potrzebujê, a to tylko dziesiêæ minut od domu. I tam, w czêœci „wszystko dla ogrodu”, wielka plandeka chroni przed s³oñcem i deszczem: nawet jeœli lunie tropikalna ulewa, zd¹¿ê siê schowaæ do œrodka. Pojecha³am. Nikogo! Ani klientów, ani obs³ugi. Po co mi maseczka, przemknê³o mi przekornie przez g³owê? Wózek chrobota³ ma³o sprawnym, albo przepracowanym kó³kiem, ale nie przeszkadza³o mi to, bo

przecie¿ wiedzia³am, gdzie iœæ i za³atwiæ wszystko w parê minut. Szeœæ donic, z czego dwie wielkie, wiêc osiem sadzonek wystarczy. Moj¹ uwagê przyku³y drobne kwiatki. P³askie, o piêciu p³atkach, w zalotnych kolorach ró¿u. Bardzo popularne, to wiedzia³am…Wzrokowo je zna³am. Pochyli³am siê nad doniczkami, ¿eby zobaczyæ nazwê. – Periwinkles, us³ysza³am g³êboki g³os. O kilka kroków ode mnie sta³a du¿a kobieta o wybuja³ych, pe³nych kszta³tach, w wielkim czerwonym fartuchu z napisem „Home Depot”. A u góry w lewym rogu: „Hi, I’m Alice!”. Zsunê³a maseczkê, trzyma³a rêce na biodrach. Jej lœni¹c¹, ciemn¹, napiêt¹, g³adk¹ skórê piêædziesiêcioparolatki pokrywa³y kropelki potu. Wilgotnoœæ, wilgotnoœæ przed burz¹. Te¿ j¹ odczuwa³am. A swoj¹ drog¹ zawsze podziwiam tê cerê u czarnych kobiet. Du¿o naturalnego kolagenu numer jeden! Tylko pozazdroœciæ! Robi³o siê coraz bardziej parno, jeœli to w ogóle by³o mo¿liwe! Wiatr za³omota³ plandek¹. – Œwietne, ³atwe w obs³udze, urocze, potrzebujesz na rabatki? Rozmawia³a ze mn¹, ale rozgl¹da³a siê dooko³a, a raczej patrzy³a co chwilê w górê,

sk¹d, gdzieœ, z daleka na razie, zaczyna³y dochodziæ coraz g³oœniej pomruki grzmotu. – Nie, do donic. Gestem rêki pokaza³am kszta³t i wymiar. – Nadaj¹ siê doskonale, ale wbrew pozorom, delikatne. Trochê jak meksykañski wrzos. Wygl¹da solidnie, ale jest wra¿liwy. Wysunê³a podbródek w kierunku nastêpnego rzêdu sadzonek. Spojrza³am. Liliowe ob³oczki drobniusieñkich kwiatów roz³o¿one na równie drobnych listkach soczystej zieleni. – Wygl¹daj¹ na silne, wrêcz krzepkie, nie wydaj¹ siê delikatne! – S¹ wytrzyma³e, ale wra¿liwe, chocia¿ nie kruche, nie. Mmm, pokrêci³a przecz¹co g³ow¹ i zako³ysa³a biodrami. Mmm, no Ma’am, kruche nie! Niejedno przetrwaj¹, sezon deszczowy im nie straszny, ale s¹ wra¿liwe. Jak wszystko, jak my. Trochê jak my wobec Niego. On jest teraz czymœ zajêty. Spójrz w górê, jest z³y! Nie powinnyœmy staæ na drodze, przeszkadzaæ… nasz czas przyjdzie, kiedy On zrobi swoje! Grzmot siê przybli¿y³. Wcisnê³a g³owê w ramiona. – Nie lubiê burzy. Nie lubiê. Mogê powiedzieæ spokojnie: bojê siê burzy! Tam na górze, wskaza³a pulchnym palcem w kierunku plandeki, tam na górze, On pracuje. When God does His work, you sit! Tego uczono mnie w domu. Mmm! Przeczekaj, kiedy nie mo¿na inaczej! Rozeœmia³a siê ukazuj¹c rz¹d z³otych zêbów. – U mnie, na Jamajce tak siê mówi. Kiedy Bóg robi swoje, ty cz³owieku siedŸ cicho! Czekaj w pokorze, boœ malutki, jak te roœlinki. Przyjdzie i twój czas. Wygl¹dam solidnie. Prawda? Nie czeka³a na odpowiedŸ. – A jednak bojê siê burzy. WeŸmiesz je? Wskaza³a na kwiatki. – Wezmê jedne i drugie. Poryw wiatru si³owa³ siê z plandek¹. A w³aœciwie raczej bawi³ siê ni¹, œwiadomy swojej przewagi. Jak kot z myszk¹. Grzmot przybli¿a³ siê szybko. Nie zd¹¿y³am zap³aciæ, kiedy Alice ju¿ zamyka³a jedn¹ stronê wielkiej, ciê¿kiej bramy. Chcia³a wejœæ do œrodka. W bezpieczeñstwo. Umieœci³am periwinkles i dwie doniczki meksykañskiego wrzosu w plastikowym koszu w baga¿niku i ledwo to zrobi³am, chlusn¹³ deszcz. Œciana deszczu.

Wodospad. W sekundê by³am kompletnie mokra. Wzruszy³am ramionami. Przejdzie. A po burzy bêdê mog³a zasadziæ moje kwiatki i w donicach na ma³ym patio zagoszcz¹ barwy zalotnego ró¿u i liliowe delikatnoœci…Coœ innego ni¿ w poprzednich latach…Mmm! Yes ma’m. Burza szala³a, kiedy podjecha³am pod dom. Wiedzia³am, ¿e nikt nie przywita mnie radoœnie na progu. Wiedzia³am, dlaczego. Ocieka³am wod¹, wiêc szybko zdjê³am z siebie wszystko, zarzuci³am rêcznik i wesz³am do sypialni. Siedzia³a pod narzut¹. Jak zwykle, kiedy jest sama w czasie burzy, chcia³a czuæ siê bezpiecznie, byæ niewidoczna… Pasowa³abyœ do Alice z Home Depot, pomyœla³am! Mmm! Siedzisz tu cichutko, bo „On pracuje”. Pog³aska³am wybrzuszenie pod tkanin¹, które odpowiedzia³o intensywnym merdaniem ogona z najpewniejszego w tym momencie miejsca psiego œwiata! Zrobi³am sobie mocn¹ herbatê i zasiad³am do Google: „barwinki”, tak nazywa³y siê po polsku kwiatki, które przywioz³am do domu zamiast niecierpków. Barwinki w zalotnych kolorach ró¿u. Bêd¹ œwietnie pasowaæ do fioletowych niebieskoœci bugenwilli. Nauczy³am siê dziœ dwóch rzeczy, pomyœla³am: odesz³am od rutyny i to nie na si³ê, z przymusu, bo normalnoœæ przyjê³a inne oblicze, ale spokojnie, z wyboru. A odchodzê od utartego rzadko i z pewnym bólem, bo nie umiem pokonaæ w sobie bariery wygody sprawdzonego, zaakceptowanego przez siebie postêpowania. A warto by³o. Po prostu po to, ¿eby spróbowaæ czegoœ innego. Na przyk³ad zalotnej ró¿owoœci barwinków i delikatnoœci meksykañskiego wrzosu. A poza tym? A poza tym mo¿e powinnam czasem „usi¹œæ”, kiedy dziej¹ siê rzeczy, które przekraczaj¹ mo¿liwoœci mojego dzia³ania, mojej ingerencji! Na które nie mam wp³ywu. Jak teraz, w „pandemonicznych” czasach. Pogodziæ siê z w³asn¹ s³aboœci¹ wobec potê¿niejszych ode mnie si³. Nie na zawsze, bo nie jestem krucha, nie, jestem jak meksykañski wrzos, dam sobie radê! Mmm, tak! Dziêki, Alice z Home Depot! Od jutra bêdê mia³a widok na zalotn¹ ró¿owoœæ barwinków… m

Zapraszamy na stronê Autorki: www.anna4book.com


16

KURIER PLUS 1 SIERPNIA 2020

www.kurierplus.com

Profile for Kurier Plus

Kurier Plus - e-wydanie 1 sierpnia 2020  

Kurier Plus - e-wydanie 1 sierpnia 2020  

Advertisement