__MAIN_TEXT__
feature-image

Page 1

ER KURI P L U S

P O L I S H NUMER 1350 (1650)

W E E K L Y

ROK ZA£O¯ENIA 1987

M A G A Z I N E

TYGODNIK

25 LIPCA 2020

Tomasz Bagnowski

W metrze bêdzie gorzej Bezrobocie Nowym Jorku wzros³o w czerwcu do ponad 20 procent. Czêœæ miejsc pracy mo¿e nie wróciæ ju¿ nigdy. Na skutek epidemii koronawirusa bezrobocie w ca³ych Stanach Zjednoczonych jest obecnie bardzo wysokie. Oficjalne dane za czerwiec by³y jednak lepsze ni¿ za maj. W czerwcu bez pracy w USA by³o 11,1 proc. osób, a w maju nieco ponad 13 proc. Mniej optymistycznie wygl¹da sytuacja w mieœcie Nowy Jork, wyj¹tkowo mocno dotkniêtym epidemi¹. W czerwcu bezrobocie w NYC wzros³o. Wed³ug Departamentu Pracy wynosi obecnie 20,4 procent. Jest wy¿sze ni¿ w maju o ponad 2 proc. i a¿ o 16,4 proc. ni¿ w czerwcu zesz³ego roku. Utrata pracy dotknê³a przede wszystkim osoby zatrudnione w bran¿y restauracyjnej i turystyce. Generalnie jednak ma³o które zajêcie mo¿na uznaæ dziœ za wzglêdnie bezpieczne. Miasto, szykuje siê do nowych zwolnieñ, które bêd¹ nieuniknione w zwi¹zku z ogromnym deficytem bud¿etowym. W szczególnie trudnej sytuacji oprócz wymienionych ju¿ bran¿ znalaz³ siê sektor transportu publicznego. Wed³ug prognoz, Metropolitan Transportation Authority, która zawiaduje metrem, autobusami i dwoma liniami kolejowymi, do 2024 roku bêdzie zmagaæ siê z gigantycznym deficytem, przekraczaj¹cym 16 mld dolarów.

„W przesz³oœci mieliœmy do czynienia z kryzysami bud¿etowymi, nigdy jednak deficyt nie by³ tak ogromny” – mówi cytowany w „New York Timesie” szef MTA Patrick Foye i dodaje:”bêdziemy musieli podejmowaæ bardzo trudne decyzje.”. Co w praktyce oznaczaj¹ te trudne decyzje ³atwo siê domyœliæ. Zwolnienia pracowników MTA, redukcjê liczby poci¹gów metra i autobusów, wstrzymanie zaplanowanych wczeœniej prac remontowych i podwy¿ki op³at za przejazdy, ponad te, które wprowadzane s¹ w Nowym Jorku rutynowo. Transport publiczny w ca³ych Stanach Zjednoczonych ucierpia³ w wyniku pandemii bardzo mocno. Ocenia siê, ¿e liczba osób z niego korzystaj¹cych spad³a o ponad 90 procent. Nie spad³y jednak koszty, a przynajmniej nie tak bardzo. Przeciwnie w niektórych wypadkach nawet wzros³y, zwa¿ywszy na koniecznoœci przeprowadzania sta³ych dezynfekcji, jak w³aœnie w Nowym Jorku. Transport publiczny jest w NYC spraw¹ kluczow¹. Dlatego kryzys, któremu bêdzie musia³ stawiæ czo³a, bêdzie te¿ wp³ywa³ na os³abienie szybkoœci powrotu do normalnoœci ca³ej metropolii z przyleg³oœciami. í6

PE£NE WYDANIE KURIERA W INTERNECIE: WWW.KURIERPLUS.COM

í Rocznica Powstania Warszawskiego – str. 2-3 í Motocykle mog¹ byæ niebezpieczne... – str. 5 í Wybory i perspektywy – str. 6 í Stulecie Bitwy Warszawskiej – str. 12 í Z ¿yciem pod falê – str. 13 í Rodzina we wnêtrzu – str. 16 FOT. WERONIKA KWIATKOWSKA

NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS

Zwyciêstwo premiera Morawieckiego? Spotkanie na szczycie szefów rz¹dów pañstw Unii Europejskiej ustali³o bud¿et Unii na najbli¿sze siedem lat oraz wielk¹ pomoc finansow¹ dla odbudowania gospodarki po pandemii koronowirusa. Polska dostanie ³¹cznie 700 miliardów z³otych.

u

Premier Mateusz Morawiecki po negocjacjach w Brukseli.

Z korzystnego rezultatu jest niezadowolona opozycyjna Platforma Obywatelska. Domaga³a siê od w³adz Unii powi¹zania wyp³at pieniê¿nych z przestrzeganiem rz¹dów prawa w Polsce. Natomiast dziennik The New York Times, nieprzychylny rz¹dowi PiS, uzna³ zwyciêstwo premiera Mateusza Morawieckiego a tak¿e wêgierskiego premiera Wiktora Orbana, w twardych negocjacjach z reszt¹ przywódców pañstw Unii. Amerykañski dziennik stwierdza, ¿e „nie tylko wzros³a iloœæ przyznanych Morawieckiemu i Orbanowi pieniêdzy z Brukseli - mimo ci¹g³ego stawiania pytañ o nadu¿ycia funduszy europejskich i próby powi¹zania pomocy finansowej z przestrzeganiem rz¹dów prawa. Na dodatek kanclerz Merkel obieca³a im pomóc w rozwi¹zaniu problemu œrodków dyscyplinarnych przeciwko Polsce i Wêgrom za niedemokratyczne postêpowanie. Krytycy ustaleñ do których dosz³o w Brukseli uwa¿aj¹, ¿e jest to niebezpieczna kapitulacja, która zapowiada naruszanie zasad Unii Europejskiej. í6


KURIER PLUS 25 LIPCA 2020

2

List otwarty

Apel do Prezydenta RP o Order Or³a Bia³ego dla gen. Kukliñskiego Jego Ekscelencja Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Pan doktor Andrzej Duda

Wielce Szanowny Panie Prezydencie! Serdecznie gratuluj¹c ponownego wyboru na urz¹d Prezydenta RP zwracam siê do Pana w imieniu Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodleg³oœciowych w Krakowie z proœb¹ o uhonorowanie œp. genera³a brygady Ryszarda Kukliñskiego Orderem Or³a Bia³ego 15 sierpnia br., czyli w stulecie wiekopomnego zwyciêstwa Wojska Polskiego nad armi¹ bolszewick¹. Jego podjêta z nara¿eniem ¿ycia w³asnego i rodziny samotna misja patriotyczna, dziêki której œwiat unikn¹³ nuklearnej zag³ady, a Polska odzyska³a niepodleg³oœæ, pozwala nazwaæ go jednym z najwiêkszych bohaterów w najnowszej historii œwiata. Gdyby nie dostarczone przezeñ Amerykanom kluczowe informacje o sowieckim planie wywo³ania III wojny œwiatowej, mog³aby ona wybuchn¹æ nios¹c globaln¹ zag³adê. Najlepiej i najkrócej uj¹³ to jeden z szefów CIA William Casey jednoznacznie stwierdzaj¹c: „nikt na œwiecie w ci¹gu ostatnich czterdziestu lat nie zaszkodzi³ komunizmowi tak, jak ten Polak”.

Ryszard Kukliñski wiernie s³u¿y³ narodowym imponderabiliom nie ogl¹daj¹c siê na konsekwencje, jakie mog¹ go za to spotkaæ i których doœwiadczy³ ju¿ po ewakuacji do USA w listopadzie 1981 roku. Walczy³ z tym samym œmiertelnym wrogiem Polski, z jakim zmagaliœmy siê sto lat temu i w³aœnie dlatego okr¹g³a rocznica Bitwy Warszawskiej jest znakomit¹ okazj¹ do godnego uhonorowania jego nie daj¹cych siê przeceniæ zas³ug w dziele ratowania œwiata i ponownego powrotu naszego kraju do grona suwerennych pañstw najwy¿szym odznaczeniem, jakie przyznaje Rzeczpospolita – w osobie jej prezydenta – swoim najznamienitszym obywatelom. Z wyrazami szacunku dr Jerzy Bukowski rzecznik Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodleg³oœciowych w Krakowie, by³y reprezentant prasowy gen. Ryszarda Kukliñskiego w Kraju

www.kurierplus.com


KURIER PLUS 25 LIPCA 2020

www.kurierplus.com

3

76. Rocznica Wybuchu Powstania Warszawskiego Szanowni Panstwo, pragnê siê z Pañstwem podzieliæ kilkoma informacjami dotycz¹cymi tegorocznych obchodów 76. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego w Nowym Jorku. Otó¿ oficjalne uroczystoœci odbêd¹ siê tradycyjnie 1 Sierpnia o godzinie W (11 rano) przed budynkiem Polsko S³owiañskiej Federalnej Unii Kredytowej przy 100 McGuinness Blvd na Greenpoincie. Podczas uroczystoœci na maszt przed budynkiem Unii wci¹gniêta zostanie flaga Polski z „kotwic¹” – symbolem Polski Walcz¹cej. Towarzyszyæ temu bêd¹ przemówienia, odœpiewanie hymnu oraz pieœni powstañczych. Po uroczystoœci sprzed budynku Unii Kredytowej uczestnicy przenios¹ siê pod Polski Dom Narodowy gdzie zapalone zostan¹ œwiece pod Muralem Powstañczym, który zosta³ stworzony w 2014 roku i ponownie ods³oniêty po zniszczeniu w 2015 – dla przypomnienia relacja z tego wydarzenia: æ youtube.com/watch?v=FY9CcN17D10 Dodatkowo pragnê poinformowaæ ¿e kontynuowana jest tradycja drukowania plakatów powstañczych zapocz¹tkowana przez moj¹ firmê Gram-X Promotions ju¿ 11 lat temu na 65. rocznicê wybuchu powstania. Celem plakatów jest upamiêtnienie powstania i przypominanie o nadchodz¹cej rocznicy. W kolejnych latach projekt ewoluowa³ i na drugiej stronie plakatu zamieszczony zosta³ ho³d dla jednego z Powstañców Warszawskich, który ¿yje i mieszka wœród nas i jest (lub by³) cz³onkiem polonijnej spo³ecznoœci. Do tej pory uda³o nam siê uhonorowaæ: Juliana „Goliata” Kulskiego, Ryszarda „Rysia” Kossobudzkiego, Mieczys³awa „Marka” Madejskiego, Wandê „Julitê” Lorenc oraz W³adys³awa „Bystrzyckiego” Mazura. Rok 2020 nie jest wyj¹tkiem i ju¿ w pi¹tek dostêpne bêd¹ plakaty upamiêtniaj¹ce 76. rocznicê Powstania. W tym roku ho³d oddany zostanie Pani Danucie Szlajmer – sanitariuszce oraz ³¹czniczce batalionu „Kiliñski” bior¹cej udzia³ w bitwach m.in. o budynek Pasty i Prudentialu.

Pani Danuta mieszka na Greenpoincie i zaszczyci nas swoj¹ obecnoœci¹ podczas uroczystoœci w przysz³ym tygodniu. Wiêcej informacji na temat pani Danuty mo¿na znaleœæ tutaj: æ 1944.pl/archiwum-historii-mowionej/ danuta-szlajmer,1654.html Plakaty zosta³y objête patronatem Konsula Generalnego w Nowym Jorku i bêd¹ dostêpne w oddzia³ach Polsko S³owiañskiej Unii Kredytowej, która jest partnerem i g³ównym sponsorem uroczystoœci. Je¿eli ktoœ z Pañstwa chcia³by otrzymaæ plakaty dla swoich organizacji proszê siê ze mn¹ skontaktowaæ. M³odzie¿ lubi plakaty, a te mog¹ wyzwoliæ chêæ dowiedzenia siê czegoœ wiêcej na temat historii Polski a w tym wypadku do pog³êbiania wiedzy na temat Powstania Warszawskiego. Plakaty maj¹ te¿ wartoœæ kolekcjonersk¹ gdy¿ s¹ jedynymi pami¹tkami z rocznic odbywaj¹cych siê w Nowym Jorku. Grzegorz Fryc Teraz Polska Foundation - Chairman of the "Outstanding Pole Abroad" Award Committee in New York 60 Million Congress - Co-Founder

email: g.fryc@60mln.pl

Tradycyjnie, w pierwsz¹ niedzielê sierpnia, w koœciele œw. Stanis³awa Biskupa i Mêczennika na Manhattanie

zostanie odprawiona msza œwiêta za zmar³ych ¿o³nierzy Armii Krajowej. Organizatorzy uroczystoœci zapraszaj¹ 2 sierpnia o godz. 12:00. 101 East 7th Street, Manhattan Msza bêdzie transmitowana na youtube: Stanislaus BM Church Manhattan NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS

KURIER P L U S

P O L I S H

W E E K L Y

M A G A Z I N E

redaktor naczelny

Zofia Doktorowicz-K³opotowska

dyrektor artystyczny Marek Rygielski

sta³a wspó³praca

Maria Bielski, Andrzej Józef D¹browski, Agata Galanis, Ma³gorzata Ka³u¿a, Czes³aw Karkowski, Krzysztof K³opotowski, Bo¿ena Konkiel, Weronika Kwiatkowska, Katarzyna Zió³kowska

Liban: ludzie wymieniaj¹ ubrania i buty na jedzenie

Trwa najwiêkszy kryzys humanitarny w historii Libanu. Kraj stoi na skraju upadku. Tysi¹ce ludzi cierpi g³ód. A¿ 75 proc. Libañczyków skazanych jest na pomoc charytatywn¹, a wartoœæ lokalnej waluty spad³a o 80 proc. Caritas Internationalis zwróci³a siê do ministrów finansów grupy G20 z proœb¹ o anulowanie lub przynajmniej zmniejszenie d³ugów krajów ubogich, aby mog³y one przeznaczyæ te pieni¹dze na programy rozwojowe. „Bez tego czeka nas œmieræ. Kryzys bêdzie mia³ te¿ tragiczne konsekwencje dla milionów syryjskich uchodŸców i imigrantów zarobkowych” – zaznacza Rita Rhayem, dyrektor Caritas Liban. „Liban nigdy nie by³ w gorszej sytuacji ekonomicznej. Imigranci cierpi¹. Wiêkszoœæ z nich to kobiety pochodz¹ce z krajów afrykañskich i azjatyckich, które pracuj¹ jako pomoc w gospodarstwach domowych. Teraz w obliczu kryzysu wiele z nich trafi³o na ulicê. Caritas przygarnia

korespondenci z Polski Jan Ró¿y³³o

fotografia

Zosia ¯eleska-Bobrowski

wydawcy

John Tapper Zofia Doktorowicz-K³opotowska Adam Mattauszek

je do swoich schronisk, podobnie jak wielu syryjskich uchodŸców. Jest coraz wiêcej bezrobotnych i zepchniêtych na margines ubóstwa – powiedzia³a Rita Rhayem. – Ten kryzys bêdzie mia³ wp³yw nie tylko na Liban, ale i na kraje s¹siaduj¹ce, zw³aszcza w obliczu ci¹gle obowi¹zuj¹cych sankcji gospodarczych ze strony USA i ogromnego zad³u¿enia. St¹d ostatnie miesi¹ce by³y prawdziwym wyzwaniem dla Caritas. Liczba osób, którym pomagamy potroi³a siê, a ludzi, którzy wczeœniej nas wspierali, teraz na to nie staæ. Szpitale borykaj¹ siê z niedoborem sprzêtu medycznego. Wielu biednych ludzi zaczê³o wymieniaæ swoje ubrania i buty za jedzenie. Œwiat walczy z pandemi¹, ale my walczymy z dwiema pandemiami: jedn¹ jest koronawirus, a drug¹ g³ód. I to nie koronawirus jest naszym priorytetem numer jeden”.

£ukasz Soœniak SJ/Bejrut (KAI) niedziela. pl Kurier Plus, Inc. Adres: 145 Java Street Brooklyn, NY 11222

Tel: (718) 389-3018 (718) 389-0134 E-mail: kurier@kurierplus.com Internet: www.kurierplus.com Redakcja nie odpowiada za treœæ og³oszeñ.


KURIER PLUS 25 LIPCA 2020

4

www.kurierplus.com

Na drogach Prawdy Bo¿ej

Ks. Ryszard Koper

Wszyscy znajdziemy siê w sieci mnie. Ukaza³ mi wtedy wiele wspania³ych rzeczy, które stworzy³ dla mnie”. Aby odnaleŸæ wspania³oœæ Królestwa Bo¿ego trzeba siê wyciszyæ, zwolniæ codzienny bieg. Jezus opowiedzia³ t³umom tak¹ przypowieœæ: „Królestwo niebieskie podobne jest do skarbu ukrytego w roli. Znalaz³ go pewien cz³owiek i ukry³ ponownie. Uradowany poszed³, sprzeda³ wszystko, co mia³ i kupi³ tê rolê. Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do kupca poszukuj¹cego piêknych pere³. Gdy znalaz³ jedn¹ drogocenn¹ per³ê, poszed³, sprzeda³ wszystko, co mia³ i kupi³ j¹. Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do sieci, zarzuconej w morze i zagarniaj¹cej ryby wszelkiego rodzaju. Gdy siê nape³ni³a, wyci¹gnêli j¹ na brzeg i usiad³szy, dobre zebrali w naczynia, a z³e odrzucili. Tak bêdzie przy koñcu œwiata: wyjd¹ anio³owie, wy³¹cz¹ z³ych spoœród sprawiedliwych i wrzuc¹ ich w piec rozpalony; tam bêdzie p³acz i zgrzytanie zêbów. (Mt 13, 44-48)

W

trakcie przygotowania poni¿szych rozwa¿añ wybra³em siê do Markowej Apteki na Greenpoincie. W pobli¿u wejœcia siedzia³ pan Józef, który ju¿ dawno wpisa³ siê w pejza¿ greenpoinckiej ulicy. Kiedyœ by³ znanym artyst¹, ale po tamtych czasach zosta³o tylko blade wspomnienie. Dzisiaj zosta³ mu chodnik, przyjaciel bezdomnych. Na chodniku rozk³ada swoj¹ galeriê obrazów ró¿nej wartoœci artystycznej. Mo¿e ktoœ kupi, ale jemu wystarczy, ¿e ktoœ siê zatrzyma, porozmawia. Zagadn¹³ i mnie. Uœmiechn¹³em siê do niego i pozdrowi³em. A wtedy jeden z jego znajomych, a mo¿e tylko przypadkowy pijacki przyb³êda, który zatrzyma³ siê na chwilê pogawêdki rzuci³ siê na mnie i zacz¹³ mnie popychaæ. By³ pod wp³ywem alkoholu, a mo¿e narkotyków, ale to nie jest usprawiedliwienie. Schroni³em siê w aptece. Kiedy z niej wyszed³em, zapijaczony rodak z przekleñstwami na ustach zacz¹³ za mn¹ biec. Wsiad³em do samochodu i szybko odjecha³em. Zatrzyma³em siê jednak, bo chcia³em zadzwoniæ na policjê. Znajomi, którzy jechali zemn¹ odradzali mi mówi¹c, ¿e jest to strata czasu. I odwo³ali siê do chrzeœcijañskich wartoœci o wybaczeniu. Radzili mi, abym to zostawi³ w rêku Boga, niech on go os¹dzi. A ¿e wczeœniej rozmawia³em z nimi o moich rozwa¿aniach, które pisa³em dla Kuriera Plus przypomnieli mi fragment Ewangelii o sieci zarzuconej w morze, który zacytowa³em na wstêpie tych rozwa¿añ, a który mówi, ¿e Bóg os¹dzi wszystkich: „Tak bêdzie przy koñcu

D

œwiata: wyjd¹ anio³owie, wy³¹cz¹ z³ych spoœród sprawiedliwych i wrzuc¹ ich w piec rozpalony; tam bêdzie p³acz i zgrzytanie zêbów”. Ale ponad tym brzmi¹ s³owa, ¿e Bóg nie chce œmierci grzesznika. Dlatego te¿ daje cz³owiekowi wiele szans nawrócenia. I tego oczekuje od nas. Nie mo¿emy przekreœliæ cz³owieka, ale mamy mu pomóc w nawróceniu. Ta pomoc mo¿e przybieraæ ró¿ne formy. Na pewno ¿yczliwe s³owo, uœmiech nie wystarcz¹, gdy atakuje ciê nietrzeŸwy cz³owiek. Zapewne szans¹ nawrócenia tego cz³owieka by³oby wezwanie policji, oddanie sprawy do s¹du i osadzenie przestêpcy w wiêzieniu. Mo¿e tam przysz³oby opamiêtanie i nawrócenie. Odpuszczenie tej sprawy jest dla mnie wygodniejsze, ale dla ulicznego chuligana jest to zmarnowana szansa nawrócenia.

P

rzypowieœæ o sieci jest jednym z wielu obrazów, których u¿ywa Jezus dla ilustracji Królestwa niebieskiego. Królestwo Bo¿e jest obecne w Koœciele, ale nie jest to¿same z Koœcio³em, bo siêga poza jego granice, poniewa¿ jest przeznaczone dla ca³ego stworzenia. Koœció³ nie jest celem sam w sobie, ale jest wprzêgniêty w s³u¿bê Królestwa, którego celem jest przekszta³cenie stworzenia. Dlatego Koœció³ musi byæ postrzegany w tej szerokiej perspektywie Bo¿ego planu zbawienia, który obejmuje wszystkich ludzi. W tym Królestwie, które realizuje siê na ziemi jest dobro i z³o. Nieraz to z³o jest tak mocne, ¿e jesteœmy wobec niego bezradni i czêsto pytamy Boga, dlaczego On to toleruje, dlaczego nie zeœle ognia i siarki, jak to uczyni³ w Sodomie i Gomorze, dlaczego nie zeœle wód potopu na to wyuzdane z³o jak to by³o za czasów Noego. Gdy ws³uchamy siê g³êboko w nauczanie Chrystusa, to mo¿emy us³yszeæ s³owa:

zacznij budowanie Królestwa niebieskiego w swoim sercu, które stanie siê niezdobyt¹ twierdz¹ wobec zalewu z³a. Przeciwstawiaj siê z³u w miarê swoich mo¿liwoœci, a resztê zostaw Bogu, bo zanim Królestwo Bo¿e zjaœniej pe³ni¹ Bóg zagarnie nas wszystkich i wtedy notoryczne, niezmieniane, diabelskie z³o bêdzie „wrzucone w piec rozpalony; tam bêdzie p³acz i zgrzytanie zêbów”.

N

a ziemi zajmijmy siê przede wszystkim pozytywnym budowaniem Królestwa Bo¿ego. Mówi¹ o tym dwa inne obrazy Królestwa Bo¿ego. „Królestwo niebieskie podobne jest do skarbu ukrytego w roli”. „Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do kupca poszukuj¹cego piêknych pere³”. Ró¿nica miêdzy dwiema przypowieœciami jest taka, ¿e cz³owiek, który odkry³ skarb w polu, dokona³ tego mimochodem, przypadkiem, wcale go nie szuka³. Zaœ kupiec poszukiwa³ pere³, byæ mo¿e wiele lat, a¿ w koñcu znalaz³ tê najcenniejsz¹. Ka¿de nawrócenie, odkrycie Boga i Jego Królestwa jest ostatecznie ³ask¹. Bóg sam wybiera czas, miejsce, sposób... Jedni szukaj¹ wiele lat, a¿ w koñcu odkrywaj¹ per³ê. Inni nie szukaj¹ wcale, a nagle odnajduj¹ skarb w sytuacji najmniej oczekiwanej. Nie ma tu schematów. ¯ycie dostarcza nam wiele takich przyk³adów.

W

wierszu „Odnalezienie Boga” odnajdujemy takie refleksje: „Wiele razy próbowa³em znaleŸæ Boga poœród zapêdzonego œwiata, ale On milcza³. Wiele razy próbowa³em znaleŸæ odpowiedzi na moje problemy ¿yciowe, ale On ukry³ siê przede mn¹. Wiele razy prosi³em Go, by spe³ni³ moje ¿yczenie, ale On mnie nie wys³ucha³. Kiedy przesta³em Go szukaæ i zamilk³em, wtedy odnalaz³em Go siedz¹cego obok

o Gabrieli Bossis francuskiej aktorki i mistyczki Chrystus powiedzia³: „Ci, którzy Mnie odnajduj¹, posiadaj¹ najwiêksze szczêœcie, jakie mo¿na mieæ na ziemi, moja córeczko trzeba Mnie jednak szukaæ, nie raz czy dwa, ale nieustannie, bo wasza s³aboœæ nieustannie traci Mnie wskutek roztargnieñ”. Odnalezienie Chrystusa to odnalezienie Królestwa Bo¿ego. A gdy ju¿ to odkryjemy to winniœmy, jak mówi Chrystus, nabyæ za wszelk¹ cenê. „Królestwo niebieskie podobne jest do skarbu ukrytego w roli. Znalaz³ go pewien cz³owiek i ukry³ ponownie. Uradowany poszed³, sprzeda³ wszystko, co mia³ i kupi³ tê rolê. Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do kupca poszukuj¹cego piêknych pere³. Gdy znalaz³ jedn¹ drogocenn¹ per³ê, poszed³, sprzeda³ wszystko, co mia³ i kupi³ j¹”.

W

pierwszym czytaniu znajdziemy wa¿n¹ wskazówkê o co prosiæ w pierwszym rzêdzie w naszym budowaniu Królestwa Bo¿ego. Salomon w rozmowie z Bogiem nie prosi o dobra dla siebie „Poniewa¿ poprosi³eœ o to, a nie poprosi³eœ dla siebie o d³ugie ¿ycie ani te¿ o bogactwa, i nie poprosi³eœ o zgubê twoich nieprzyjació³, ale poprosi³eœ dla siebie o umiejêtnoœæ rozstrzygania spraw s¹dowych, wiêc spe³niam twoje pragnienie i dajê ci serce m¹dre i rozs¹dne, takie, ¿e podobnego tobie przed tob¹ nie by³o i nie bêdzie.” W tej proœbie na pierwsze miejsce wysuwa siê mi³oœæ bliŸniego, prosi³ o m¹droœæ serca, aby móg³ jak najlepiej s³u¿yæ swojemu narodowi. Wraz ze spe³nieniem tej proœby Salomon otrzyma³ inne wspania³e dary. W naszej wierze wszystko opiera siê na mi³oœci, mi³oœci do Boga i bliŸnich, jak pisze œwiêty Pawe³: „Wiemy te¿, ¿e Bóg z tymi, którzy Go mi³uj¹, wspó³dzia³a we wszystkim dla ich dobra, z tymi, którzy s¹ powo³ani wed³ug [Jego] zamiaru”. Dlatego przyk³ad z dzisiejszej Ewangelii powinien wyostrzaæ nasze widzenie przysz³oœci, abyœmy nie przeoczyli tego, co w ¿yciu istotne, abyœmy odnaleŸli skarb prawdziwy. Wielu ma go blisko, lecz nie odkrywa, a odkrywszy, nie ceni tak, jak na to zas³uguje i zaniedbuje go, przedk³adaj¹c nadeñ przyjemnoœci doczesne. Prawdziwy skarb to Królestwo Niebieskie, które ju¿ zaistnia³o poœród nas. m

Zapraszamy na stronê Autora: www.ryszardkoper.com.pl


KURIER PLUS 25 LIPCA 2020

www.kurierplus.com

5

Tak, motocykle mog¹ byæ niebezpieczne. Oto w jaki sposób wady produkcyjne mog¹ wp³ywaæ na ich bezpieczeñstwo M³ody kierowca potrzebowa³ prawnika po tym, jak mia³ wypadek motocyklowy na Bronxie. Jego motocykl zosta³ odholowany do warsztatu. Mechanicy powiedzieli mu, ¿e jedna z czêœci zosta³a wycofana ze sprzeda¿y ze wzglêdu na swoj¹ wadliwoœæ. Wydaje siê, ¿e przez lata liczba takich wycofañ z rynku w przypadku motocykli by³a znacznie wy¿sza ni¿ w przypadku samochodów. Przy udowadnianiu, ¿e to wada by³a przyczyn¹ wypadku, musimy skupiæ siê na rodzaju wady, jak¹ posiada³ motocykl i tym, czy defekt ten mia³ zasadnicze znaczenie dla spowodowania wypadku i wynikaj¹cych z niego obra¿eñ. Motocyklista zatrudni³ prawnika z kancelarii Platta Law Firm, który z powodzeniem doprowadzi³ sprawê wypadku motocyklowego do koñca. Wadliwa czêœæ motocykla podpada pod przypadek odpowiedzialnoœci za produkt. Sprawy dotycz¹ce odpowiedzialnoœci za produkt opieraj¹ siê na ró¿nych teoriach prawa. Ta, na której skupia siê w takich przypadkach, zak³ada, ¿e wyst¹pi³o zaniedbanie po stronie producenta – albo w trakcie procesu produkcyjnego, podczas projektowania czêœci, albo poprzez nieostrze¿enie w³aœciciela o wadzie (np. przez zawiadomienie o wycofaniu czêœci ze sprzeda¿y).

Jak wady motocykla wp³ywaj¹ na proces s¹dowy Wada powsta³a w procesie produkcyjnym oznacza, ¿e czêœæ, o której mówimy, jest odpowiednia do zastosowania zgodnie z przeznaczeniem, ale na etapie produkcji lub monta¿u wyst¹pi³ jakiœ b³¹d. Drugi rodzaj wady oznacza, ¿e czêœæ by³a wadliwa i niebezpieczna w u¿yciu, przyczyniaj¹c siê do powstania problemów z bezpieczeñstwem. To brzmi jak podstawa dla roszczenia z tytu³u braku w³aœciwego ostrze¿enia: producent wiedzia³ wiêcej ni¿ poda³ do wiadomoœci publicznej lub nie poda³ wystarczaj¹cych informacji albo instrukcji niezbêdnych do u¿ytkowania produktu. Czy kiedykolwiek widzia³eœ ma³e ostrze¿enia na wszelkich rodzajach produktów? Zw³aszcza na zabawkach zawieraj¹cych ma³e czêœci, które oznacza siê jako ''nieodpowiednie dla dzieci poni¿ej trzeciego roku ¿ycia''? Ostrze¿enia te niew¹tpliwie zrodzi³y siê w wyniku procesu s¹dowego takiego rodzaju. Motocykle nie zapewniaj¹ kierowcy lub pasa¿erowi takiej samej ochrony jak samochód czy ciê¿arówka. Jest to oczywiste dla wszystkich. Oczywistym jest równie¿ to, ¿e w trakcie wypadku motocyklista mo¿e doznaæ wiêkszych obra¿eñ ni¿

Chcê ci powiedzieæ...

prawników, którzy z powodzeniem prowadzili sprawy z zakresu wypadków motocyklowych. m Jeœli Pañstwo sami stali siê ofiar¹ wypadku, lub znaj¹ kogoœ kto potrzebuje pomocy prawnej po wypadku, to zapraszamy do bezp³atnej konsultacji pod numerem telefonu 212-514-5100, emaliowo pod adresem swp@plattalaw.com, lub w czasie osobistego spotkania w naszej kancelarii na dolnym Manhattanie. Mo¿ecie Pañstwo równie¿ zadaæ nam pytania bezpoœrednio na stronie internetowej (www.plattalaw.com) u¿ywaj¹c emaila lub czatu, który jest dostêpny dla Pañstwa 24 godziny na dobê. Zawsze udzielimy Pañstwu bezp³atnej porady w ka¿dej sprawie, w której bêdziemy mogli Pañstwa reprezentowaæ.

The Platta Law Firm, PLLC 42 Broadway, Suite 1927, NY, NY 10004 www.plattalaw.com tel. 212 – 514 – 5100

Ojciec Pawe³ Bielecki

122 Nassau Avenue, Brooklyn, New York 11222

STRACH

tel. (718) 349-2300, fax: (718) 349-2332 e-mail: joannagwozdzlaw@gmail.com

W gazetach ZNOWU wiele artyku³ów o ciê¿kiej sytuacji w Libanie. Covid okazuje siê byæ najmniejszym problemem Libañczyków. Ludzie wyprzedaj¹ tam ubrania by kupiæ jedzenie! Pañstwo libañskie zupe³nie opuœci³o obywateli. Ulica libañska znowu wype³ni³a siê g³odnymi w XXI wieku ludŸmi. Tak, to prawda, ¿e Liban jest krajem, gdzie ¿yje siê jak na beczce prochu. Wojna w Syrii obok, na po³udniu Libanu Izrael rusza z planami powiêkszania swego terytorium. Prawd¹ jest, ¿e Liban jest poœrodku bez pomocy chrzeœcijan z Zachodu, bo chrzeœcijanie z Zachodu s¹ zajêci w³asnymi sprawami. Nasi libañscy chrzeœcijañscy wspó³bracia pozbywaj¹ siê i tak ju¿ skromnych ubrañ, by je zamieniæ na chleb. Jakich czasów do¿yliœmy?

Z powodu epidemii Covid-19, kancelaria jest chwilowo zamkniêta. Nasze biuro dzia³a teraz wirtualnie. Bardzo proszê o kontakt pod numer (718) 349-2300 aby umówiæ siê na bezp³atn¹ konsultacjê w celu omówienia Pañstwa sprawy. NIE POZWÓL, aby Twój maj¹tek przej¹³ dom starców, by Twoi najbli¿si byli pozbawieni spadku. NIE DOPUŒÆ, aby Twoje niepe³nosprawne dziecko straci³o œwiadczenia socjalne.

Œwiat nie zatrzymuje siê ju¿ nad biednymi, ale Ty i ja mo¿emy siê zatrzymaæ i pomóc. Œwiat nie zatrzymuje siê nad cisz¹ przemocy, ale Ty i ja mo¿emy z³u powiedzieæ doœæ.

PORADY W ZAKRESIE:

Œwiat nie zatrzymuje siê ju¿ nad p³acz¹cymi, ale Ty i ja mo¿emy zostaæ a¿ do wyschniêcia ³ez. Œwiat nie ma czasu na refleksje, ale Ty i ja wci¹¿ mamy jeszcze kilka godzin zanim uœniemy. Œwiat siê œpieszy w pogoni za „wiêcej”, ale TY i ja, mo¿emy siê cieszyæ tym co mamy. Pomódl siê proszê dziœ za Libañczyków, ¿eby strach nie stal siê ich domownikiem. A jeœli chcesz pomoc chrzeœcijanom w Libanie by ten strach im zabraæ, wiesz jak mnie znaleŸæ. Redakcja Kuriera ma do mnie emaila. Trzymaj siê dzielnie kimkolwiek jesteœ Drogi Czytelniku!

osoby chronione w samochodzie. Bêdziesz potrzebowaæ zaanga¿owanego prawnika zajmuj¹cego siê wypadkami motocyklowymi. Ludzie doœæ czêsto zak³adaj¹, ¿e jeœli w³aœciciel motocykla bierze udzia³ w wypadku, to przyczyn¹ jest jego nierozwa¿na jazda. Dlatego te¿ przy wypadku z udzia³em motocykla bardzo wa¿ne jest zabezpieczenie pojazdu – co mo¿e oznaczaæ nienaprawianie go od razu – aby nasi eksperci, którzy mog¹ ustaliæ czy przyczyn¹ wypadku by³a wadliwa czêœæ, mogli go dok³adnie sprawdziæ. Pozwany w sprawie postara siê wykazaæ, ¿e to nieostro¿noœæ prowadz¹cego motocykl spowodowa³a lub przynajmniej przyczyni³a siê do spowodowania wypadku i wynikaj¹cych z niego obra¿eñ. Ponownie, wszyscy myœl¹, ¿e to kierowca motocykla jeŸdzi bardziej ryzykownie ni¿ prowadz¹cy samochód czy ciê¿arówkê. Prawnicy z kancelarii Platta Law Firm nigdy nie przyjmuj¹ z góry takiego za³o¿enia. W toku prowadzenia twojej sprawy badamy ka¿dy aspekt wypadku i nie pozostawiamy ¿adnej kwestii niewyjaœnionej. Posiadamy doœwiadczony zespó³

m

v v v v v v v v

TESTAMENTY TRUSTS HOME CARE MEDICAID NURSING HOME MEDICAID POWER OF ATTORNEY HEALTH CARE PROXY PRAWO SPADKOWE NIERUCHOMOŒCI


KURIER PLUS 25 LIPCA 2020

6

Widziane z Providence...

Kazimierz Wierzbicki

Wybory i perspektywy cze opozycji nie chc¹ pogodziæ siê z przegran¹ i twierdz¹, ¿e wybory powinny byæ uniewa¿nione, poniewa¿ nie odby³y siê w terminie konstytucyjnym w maju. Jak wiadomo by³o to spowodowane panuj¹c¹ pandemi¹ a opozycja sama domaga³a siê przesuniêcia terminu g³osowania. W dalszym ci¹gu trwaj¹ dyskusje i spory po wygranej Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich. Do S¹du Najwy¿szego wp³yne³o ponad tysi¹c skarg od osób indywidualnych i ugrupowañ politycznych dotycz¹cych kampanii wyborczej i samego procesu g³osowania. Opozycja narzeka, ¿e wybory nie by³y „równe”. Chodzi tu o aktywne poparcie udzielone urzêduj¹cemu prezydentowi przez telewizjê publiczn¹ (TVP) oraz ataki na jego kontrkandydata Rafa³a Trzaskowskiego. Nie bierze siê jednak pod uwagê, ¿e sieæ telewizyjna TVN, nale¿¹ca do jednej z trzech najwiêkszych w Polsce, popiera³a w stu procentach prezydenta Warszawy. Warto równie¿ zauwa¿yæ, ¿e zdecydowana wiêkszoœæ dzienników i tygodników krajowych identyfikuje siê z opozycj¹. Indywidualne skargi zwi¹zane s¹ z niedostarczeniem pakietu wyborczego przez pocztê, g³ównie w Wielkiej Brytanii. Resort spraw zagranicznych wyjaœnia w tej sprawie, ¿e w³adze RP nie mog¹ byæ odpowiedzialne za dzia³anie urzêdów pocztowych zagranic¹. Rafa³ Trzaskowski powiedzia³, ¿e trzeba uznaæ rezultat g³osowania. Inni dzia³a-

* Przywódcy ugrupowañ opozycyjnych wspominaj¹ o koniecznoœci zmian organizacyjnych i opracowaniu nowej taktyki. W Platformie mówi siê nawet o zmianie nazwy partii. Nowoœci¹ bêdzie pojawienie siê zapowiedzianego ju¿ ruchu spo³ecznego Polska 2050 Szymona Ho³owni. Najnowsze sonda¿e daj¹ œrodowisku Ho³owni poparcie ponad 12 proc. potencjalnych wyborców. Rzecz jednak w tym, ¿e do wyborów sejmowych pozosta³o ponad trzy lata. Zdaniem wielu komentatorów taki okres w polityce to ca³a epoka. Ho³owni bêdzie trudno tak d³ugo utrzymaæ zaanga¿owanie swoich zwolenników. Podkreœla siê, ¿e nowe ugrupowania odnosz¹ sukces kiedy pojawiaj¹ siê tu¿ przed wyborami. Tak by³o z Ruchem Palikota w 2011 r. oraz z formacj¹ Paw³a Kukiza w 2015 r. * Jaros³aw Kaczyñski udzieli³ pierwszego po wyborach wywiadu na antenie I programu Polskiego Radia. Prezes PiS podkreœli³, ¿e wygrana w wyborach prezydenckich to wielki sukces Andrzeja Dudy i Zjednoczonej Prawicy. Wybory by³y we-

W metrze bêdzie gorzej í1 W okresie kryzysu finansowego w 2008 roku, który okreœla siê dziœ czasem Wielk¹ Recesj¹, MTA zlikwidowa³a dwie linie metra i ponad dziesiêæ linii autobusowych. Jeszcze gorzej by³o w latach 70-tych kiedy miasto zagro¿one by³o bankructwem. Wówczas nowojorskie metro, zaniedbane, brudne, niebezpieczne i upstrzone graffiti, sta³o siê symbolem upadku metropolii. Teraz na skutek epidemii koronawirusa MTA pozbawiona zosta³a dochodów. W kwietniu i maju niemal wszystkich. Nawet dziœ, kiedy miasto powoli otwiera biznesy liczba przejazdów metrem wynosi zaledwie 20 proc. tego co zwykle. Tylko w tym roku MTA musi siê liczyæ ze spadkiem wp³ywów z op³at za przejazdy w wysokoœci ponad 5 mld dolarów. Dodatkowe ponad 2 mld strat to brak wp³ywu ze zwi¹zanych z tym podatków. W przysz³ym roku wed³ug prognoz ma byæ nieco lepiej, ale te¿ kiepsko. Spadek dochodów z tytu³u op³at za przejazdy wyniesie 3,9 mld, a z podatków 1,9 mld. Kondycja transportu publicznego w NYC w du¿ym stopniu bêdzie w tej sytuacji zale¿a³a od wysokoœci federalnej pomocy. Przedstawiciele MTA lobbuj¹ za przyznaniem agencji blisko 4 mld dolarów w ramach pakietu stymulacyjnego, nad którym pracuje w tej chwili Kongres. Jego skala trudna jest jednak do przewidzenia, z uwagi na sta³e waœnie pomiêdzy demokratami i republikanami. Nie pomaga równie¿ ci¹g³y spór i wzajemna niechêæ jak¹ ¿ywi¹ do siebie prezydent Donald Trump, burmistrz Bill de Blasio i gubernator stanu Andrew Cuomo. Ostatnio zarzewiem kon-

www.kurierplus.com

fliktu jest ogromny napis Black Lives Matter decyzj¹ w³adz miasta wymalowany na ulicy naprzeciwko Trump Tower, na Manhattanie. Napis, który Donald Trump okreœli³ niedawno „symbolem nienawiœci” zosta³ ju¿ zreszt¹ czêœciowo zdewastowany. Ochlapano go niebiesk¹ farb¹. Deficyt MTA nie zniknie nawet po przyznaniu miastu pomocy federalnej. Bêdzie co najwy¿ej nieco mniejszy. Ciêcia, o których mowa wy¿ej bêd¹ wiêc nieuniknione, co z kolei bêdzie siê odbija³o na sytuacji ca³ego miasta i utrudnia³o funkcjonowanie szczególnie ma³ym firmom, maj¹cym mniejsze rezerwy finansowe i s³abszy dostêp do kredytów. Niektóre bary czy restauracje, zamkniête w okresie pandemii, mog¹ nie otworzyæ siê ju¿ nigdy. Te, które przetrwaj¹ musz¹ siê liczyæ ze znacznie ni¿szymi dochodami. Frekwencja z okresu przed wirusem nie wróci przecie¿ od razu. Trudn¹ sytuacjê finansow¹ miasta pogarszaæ bêdzie te¿ spadek dochodów z turystyki, który z ca³¹ pewnoœci¹ bêdzie ogromny.

Tomasz Bagnowski

d³ug niego starciem dwóch cywilizacji – neomarksistowskiego ruchu polityki relatywizmu i filozofii gender popularnej na Zachodzie oraz si³ patriotycznych promuj¹cych tradycyjne wartoœci. Oceniaj¹c wygran¹ kandydata prawicy Kaczyñski zaznaczy³: „Wygraliœmy mimo walki na zasadzie jeden przeciwko wszystkim, przy niezwykle ostrej kampanii, czêsto ³ami¹cej wszelkie zasady. Dlatego to zwyciêstwo bardzo mnie cieszy. Dzia³a³ potê¿ny, wydaje nam siê, ¿e tak¿e inspirowany z zewn¹trz front medialny, a tak¿e front ró¿nego rodzaju nadu¿yæ, ³amania prawa. (...) Odnieœliœmy zwyciêstwo, które mo¿na okreœliæ jako zwyciêstwo programowe. Prezydent Duda reprezentowa³ bowiem pewien program – i ten ju¿ zrealizowany, ale tak¿e ten zapowiadany. Druga strona – co sta³o siê ju¿ pewn¹ tradycj¹ – mia³a w gruncie rzeczy do zaproponowania tylko to, ¿e zniszczy Prawo i Sprawiedliwoœæ”. By³y premier zgodzi³ siê, ¿e prawica musi pracowaæ nad odzyskaniem poparcia m³odych wyborców. Piêæ lat temu Andrzeja Dudê popar³o 60 proc. osób grupy wiekowej od 18 do 29 lat. Obecnie ponad 70 proc. wyborców tej grupy odda³o g³osy na Rafa³a Trzaskowskiego. Kaczyñski zapowiedzia³ zmiany osobowe w rz¹dzie po wakacjach letnich. Premier Mateusz Morawiecki ma pozostaæ na swym stanowisku. * W ubieg³¹ niedzielê odby³y siê w miejscowoœci Giby na Podlasiu uroczysto-

œci 75-ej rocznicy Ob³awy Augustowskiej – najwiêkszej, jednorazowej zbrodni komunistycznej w powojennej Polsce. 12 lipca 1945 r., sowieckie oddzia³y NKWD i Smiersz rozpoczê³y na SuwalszczyŸnie operacjê, w której zginê³o co najmniej 592 dzia³aczy podziemia niepodleg³oœciowego. Bia³ostocki oddzia³ Instytutu Pamiêci Narodowej od lat prowadzi œledztwo w sprawie Ob³awy Augustowskiej. Dotyczy ono zbrodni komunistycznej przeciwko ludzkoœci. Uznaje siê, ¿e w lipcu 1945 r., w nieustalonym dotychczas miejscu, zginê³o oko³o 600 osób, zatrzymanych w powiatach augustowskim, suwalskim i sokólskim. Od kilkudziesiêciu lat o wyjaœnienie zbrodni zabiegaj¹ równie¿ Obywatelski Komitet Poszukiwañ Ofiar Mieszkañców Suwalszczyzny Zaginionych w lipcu 1945 r. oraz Zwi¹zek Pamiêci Ofiar Ob³awy Augustowskiej, a tak¿e wielu historyków. Miejsce spoczynku ofiar tej zag³ady jest do tej pory nieznane. Obchody rocznicy tragicznego wydarzenia rozpoczê³y siê msz¹ œwiêt¹ w koœciele pw. Œw. Anny w Gibach, której przewodniczy³ Jego Ekscelencja ks. bp. pomocniczy Adrian Galbas, ordynariusz diecezji e³ckiej. Nastêpnie zgromadzeni przemaszerowali pod Krzy¿ – pomnik Ofiar Ob³awy Augustowskiej w Gibach, gdzie oddali ho³d pomordowanym. Patronat honorowy nad uroczystoœci¹ obj¹³ Prezydent Rzeczypospolitej Andrzej Duda, który w liœcie skierowanym do jej uczestników zaznaczy³: „Pochylam g³owê sk³adaj¹c ho³d ofiarom ob³awy augustowskiej, prawdziwym patriotom, do koñca wiernym idei polskiej niepodleg³oœci. Gibiañska Golgota to symbol ich mêczeñstwa i naszej wiecznej pamiêci”. m

Zwyciêstwo premiera Morawieckiego? í1 Ustêpstwa wobec Wêgier i Polski mog¹ w przysz³oœci zostaæ podwa¿one, poniewa¿ projekt pakietu pomocy musi byæ zatwierdzony przez Parlament Europejski” – stwierdza dziennik w korespondencji z Brukseli. Przedstawiaj¹c w Sejmie wyniki szczytu Unii Europejskiej premier Morawiecki zarzuci³ opozycji przesadne obawy, ¿e jego asertywna polityka doprowadzi do klêski negocjacyjnej. Tymczasem okaza³o siê, ¿e polityka twardych negocjacji, a nie poklepywania po ramieniu, jest polityk¹ najbardziej skuteczn¹ - przekonywa³ premier. Dowodzi³, ¿e Polska jest najwiêkszym beneficjentem tzw. polityki spójnoœci, czyli wyrównywania ró¿nic cywilizacyjnych przy pomocy hojnych dotacji na rozbudowê infrastruktury w pañstwach o ni¿szym poziomie rozwoju. Morawiecki zapowiedzia³, ¿e Polska dostanie finansowanie z funduszu przejœcia od energetyki wêglowej na opart¹ na Ÿród³ach odnawialnych, jak np. energia promieni s³onecznych i wiatru – chocia¿ nasz kraj nie zobowi¹za³ sie do rezygnacji z wêgla. Warto dodaæ, ¿e na pocz¹tku negocjacji Polska nie mia³a dostaæ ¿adnych pieniêdzy z tego funduszu. Popieraj¹ca opozycjê Gazeta Wyborcza wytyka premierowi przemilczenia w sejmowym przemówieniu. Morawiecki nie powiedzia³, ¿e z powodu upierania siê rz¹du polskiego przy wêglu kraj dostanie po³owê œrodków, a wyp³ata przyznanych nie do koñca jest pewna. Œl¹sk nie dostanie te¿ pieniêdzy na odbudowê obszarów zniszczonych wydobyciem wêgla. Wed³ug Gazety Wyborczej Unia powi¹za³a wyp³aty z praworz¹dnoœci¹. Sankcje

The New York Times uzna³ zwyciêstwo premiera Mateusza Morawieckiego i wêgierskiego premiera Wiktora Orbana, w twardych negocjacjach z reszt¹ przywódców pañstw Unii.

wobec cz³onków Unii, którzy ³ami¹ prawo zaproponuje Komisja Europejska, a zatwierdzi Rada Unii Europejskiej, czyli ministrowie spraw europejskich. Rada wydaje decyzjê wiêkszoœci¹ kwalifikowan¹. Natomiast premier Morawiecki mówi, ¿e spraw¹ zajmie siê Rada Europejska, czyli przywódcy pañstw cz³onkowskich. A oni musz¹ wydaæ decyzjê jednomyœlnie, co jest prawie niemo¿liwe. Innego zdania ni¿ Morawiecki jest Vera Jourova, zastêpczyni przewodnicz¹cej Komisji Europejskiej do spraw przestrzegania unijnych wartoœci. Napisa³a ona, ¿e „mechanizm warunkowoœci bêdzie zale¿ny od wiêkszoœci w Radzie UE, a nie od jednomyœlnej zgody Rady Europejskiej. Zwyciêstwo polskiego premiera mo¿e wiêc okazaæ siê po³owiczne, i zale¿ne od pomocy obiecanej przez kanclerz Merkel.

KK


KURIER PLUS 25 LIPCA 2020

www.kurierplus.com

Kartki z przemijania Lubiê lato. Podczas tej pory roku mam w sobie najwiêcej optymizmu i spokoju. D³ugie dni staj¹ siê tak¿e moimi d³ugimi dniami. Latem jestem cieplejszy, bardziej rozmarzony i chêtny do ró¿nych szaleñstw. Nie lubiê ubrañ, zatem latem ograniczam siê do sportowych koszulek, krótkich spodni i sanda³ów. Gdybym móg³, chodzi³bym ca³y czas boso.

$

Okazuje siê, ¿e w Polsce mo¿na uniewa¿niæ koœcielne ma³¿eñstwo nawet wówczas, kiedy trwa³o ono dwadzieœcia lat i zrodzi³o siê z niego troje dzieci. Okazuje siê tak¿e, ¿e mo¿na takie ma³¿eñstwo zawrzeæ powtórnie z osob¹ rozwiedzion¹. Przyk³adu dostarczy³ ostatnio Jacek Kurski, formalny i nieformalny szef TVPiS i z woli Jaros³awa Kaczyñskiego, prezesa Polski, zarz¹dca mediów publicznych, powo³uj¹cy siê chêtnie na wiernoœæ Koœcio³owi i wartoœciom chrzeœcijañskim. Stra¿niczk¹ tych¿e wartoœci i œwiêtoœci instytucji ma³¿eñstwa jest równie¿ w swych felietonach Marta Kaczyñska, córka œp. Marii i Lecha Kaczyñskich i bratanica Jaros³awa. Ale i ona uniewa¿ni³a swoje czteroletnie ma³¿eñstwo koœcielne z pierwszym mê¿em i po rozwodzie z mê¿em drugim, stanê³a trzeci raz na œlubnym kobiercu, poœlubiaj¹c rozwodnika. Spoko, nie broniê nikomu prawa do szczêœcia ma³¿eñskiego, zastanawiaj¹ mnie jednak te uniewa¿nienia po latach sakramentalnych zwi¹zków, których wedle nauk Koœcio³a cz³owiek nie powinien roz³¹czaæ. Zw³aszcza wtedy, kiedy s¹ w nich dzieci. Ciekawe, czy takie uniewa¿nienia po latach s¹ mo¿liwe w odniesieniu do osób nie bêd¹cych na œwieczniku partyjnym lub pañstwowym?

$

Odejœcie Jacka Kurskiego z TVPiS by³o tylko odejœciem pozornym. Pod wzglêdem politycznym nic siê w niej nie zmieni³o. Pracuj¹cy w niej dziennikarze i wspó³pracuj¹cy z ni¹ komentatorzy s¹ zaprzeczeniem obiektywizmu i zawodowej uczciwoœci. Do niedawna razi³o to prezydenta Dudê. Natomiast ten stan rzeczy nie przeszkadza prezesowi Kaczyñskiemu. Chodz¹ s³uchy, ¿e z jego woli Kurski znów bêdzie samodzielnie rz¹dzi³ mediami publicznymi.

$

Radyka³om nie wierzê, fanatyków siê bojê.

$

Miko³aj Gogol -„Ludzie ograniczeni, a przy tym fanatycy, stanowi¹ plagê ludzkoœci. Biada pañstwu, w którym tacy ludzie maj¹ w³adzê. S¹ nietolerancyjni i pozbawieni wszelkich skrupu³ów. Uwa¿aj¹, ¿e ca³y œwiat k³amie, a tylko oni mówi¹ prawdê”.

$

ZaprzyjaŸniony prozaik znów siê zakocha³ bez wzajemnoœci. Który to ju¿ raz? ¯al mi go, bo ze wszech miar jest cz³owiekiem zas³uguj¹cym na mi³oœæ, ale jakoœ nie ma szczêœcia w tym wzglêdzie. Dziwi mnie to, bo atrakcyjny zeñ goœæ. Cierpi bardzo. Kiedy pisze kolejne strony swej najnowszej powieœci, ca³y czas myœli o swej ukochanej, idealizuj¹c j¹ bez miary. Straci³ apetyt i chêæ na cokolwiek, bo nie mo¿e tej¿e ukochanej zdobyæ. Zasypia z myœl¹ o niej, œni mu siê ona, budzi siê têskni¹c za ni¹, a w ci¹gu dnia wszystko mu siê z ni¹ kojarzy. Ukochana, owszem, obdarza go sympati¹ i przyjaŸni¹, ale nie mi³osnym uczuciem. Co robiæ – pyta mnie podczas rozmów internetowo-telefonicznych. Radzê mu, ¿eby tê swoj¹ mi³oœæ przela³ na papier, opublikowa³ i pierwszy egzemplarz wys³a³ wybrance swego serca. A nu¿ j¹ to wzruszy. A nu¿ doceni skalê i temperaturê jego namiêtnoœci. W koñcu wszyscy lubi¹, a niektórzy nawet chc¹, byæ czyimiœ wybrañcami. A kiedy nie wzruszy, to trzeba obiekt uczuæ oddaliæ od swych oczu i zdaæ siê na czas. Ludowe porzekad³o – „co z oczu, to i z serca” na ogó³ siê sprawdza.

Andrzej Józef D¹browski wyj¹tki. Ostatnio wy³apujê rodzynki z mowy Igora W. – zaprzyjaŸnionego m³odego gniewnego znad rzeki Œwider. Sw¹ ³adn¹ polszczyznê inkrustuje on powiedzonkami takimi jak: „wylogowaæ siê do ¿ycia” (wy³¹czyæ internet), „korpoludzie” (pracownicy korporacji goni¹cy za sukcesem) „olewka” lub „olewka totalna” (zlekcewa¿enie kogoœ lub rezygnacja z czegoœ), „obczajka” (zaznajomienie siê z czymœ), „przyczajka” (tymczasowe przyczajenie siê), „spoks” (spokój), „odpi¹æ wrotki” (straciæ kontrolê nad sob¹), „przytuliæ pieni¹dze” (otrzymaæ lub zdobyæ je), „pójœæ w balet” (nie ¿a³owaæ sobie alkoholu, nie bacz¹c na skutki).

$

Zmar³ Andrzej Strzelecki, aktor, wybitny re¿yser musicalowy, wyk³adowca i dawny rektor warszawskiej Akademii Teatralnej. Studiowaliœmy razem w tej¿e szkole na Wydziale Re¿yserii. Ju¿ wówczas by³o wiadomo, ¿e ma on talent do tworzenia przedstawieñ satyryczno-muzycznych, co œwietnie siê potwierdzi³o, kiedy wspó³tworzy³ kabaret „Kur” i prowadzi³ sto³eczny Teatr Rampa. Niedawno widzia³em jego przedstawienie „Krakowiaków i górali” zrealizowane z zespo³em „Mazowsze” wedle œpiewogry Wojciecha Bogus³awskiego. Przes³anie nawo³uj¹ce do zgody narodowej chwyta³o za serce.

$

$ $ $

Najd³u¿ej trwa mi³oœæ niespe³niona. Kochaj¹c kogoœ nie staraj siê siê robiæ z niego siebie. Pleni¹ siê jêzykowe idiotyzmy. S³ychaæ je tak¿e w mowie osób na najwy¿szych szczeblach. Sam siebie te¿ na nich przy³apujê, pocz¹wszy od „dnia dzisiejszego” i „faktów autentycznych”. I niestety nie ma na nie sposobu. Oto niektóre z nich: „tylko i wy³¹cznie”, „cofaæ do ty³u”, „niemniej jednak”, „prezent za darmo”, „pe³ny komplet”, „trwaæ nadal”, „efekt koñcowy”, „sam jeden”, „lub ewentualnie”, „geneza powstania”, „zobaczyæ naocznie”, „realna rzeczywistoœæ”, „godzina czasu”, „pó³tora godziny”, „oboma nogami”, „oboma rêkami”, „pierwszy prototyp”. Uff, a przecie¿ jest ich o wiele wiêcej.

$

Nie jestem puryst¹ jêzykowym. Lubiê neologizmy i urozmaicenia. Jêzyk nowych pokoleñ jest na ogó³ bardzo prymitywny i pe³en wulgaryzmów, ale zdarzaj¹ siê

Tydzieñ na kolanie Poniedzia³ek Lewicowe uniewa¿nianie. W Ameryce z now¹ si³¹ wybuch³a wojna kulturowa. Ton nadaj¹ m³odzi wychowankowie lewicuj¹cych uniwersytetów, którzy weszli do instytucji amerykañskiego ¿ycia spo³ecznego i zmieniaj¹ je od œrodka. Ka¿dy, kto ma odmienne pogl¹dy, mo¿e mieæ z tego powodu k³opoty, ³¹cznie ze strat¹ pracy, stanowiska czy presti¿u. Mo¿e zostaæ – jak to siê modnie mówi – uniewa¿niony. I nie ma ¿artów, bo tzw. „kultura uniewa¿niania” (cancel culture) zaczyna rozci¹gaæ swe w³adztwo na coraz wiêksze sfery ¿ycia – media, instytucje kultury czy uniwersytety. Tli³a siê wojna kulturowa – g³ównie w mediach klasycznych, forach mediów spo³ecznoœciowych oraz na uniwersytetach – gdzie lewacka ideologia, okreœlana jest jako Woke Revolution, co w wolnym t³umaczeniu oznacza „rewolucjê przebudzenia”, czyli otwarcie siê na

7

modne zw³aszcza wœród ludzi m³odych, skrajnie lewicowe ideologie to¿samoœciowe, socjalistyczne czy ekologiê w najbardziej radyklanym wydaniu. Wi¹¿e siê z ni¹ nierozerwalnie „kultura uniewa¿nienia” lub „anulowania. Oznaczaj¹ca nie mniej, ni wiêcej, ale ¿¹danie rugowania z przestrzeni publicznej pogl¹dów, które nie s¹ zgodne z lewack¹ ortodoksj¹, co przejawia siê g³ównie nawo³ywaniem do bojkotu za obecne i przesz³e (nawet sprzed dwudziestu, trzydziestu lat) wypowiedzi. Co ciekawe, nie chodzi nawet o czyny: podstaw¹ potêpienia mo¿e byæ wypowiedziane lub napisane s³owo, albo aprobata takich nieprawomyœlnych s³ów wypowiedzianych przez innych. W Ameryce AD 2020 zdaje siê panowaæ Wielkie Oburzenie. Co i rusz kogoœ oburzaj¹ czyjeœ s³owa, opinie lub pogl¹dy, które nie pasuj¹ do obowi¹zuj¹cej lewicowej ortodoksji. Zwykle takie kampania oburzenia zaczynaj¹ siê w mediach spo³ecznoœciowych – najbardziej popularny jest Twitter – sk¹d szybko przenika do mediów g³ównego nurtu, powoduj¹c z regu³y ¿¹dania zwolnienia z pracy,

Uwielbiam sztukê Albrechta Dürera. Mam j¹ skompletowan¹ w piêknych albumach. Bior¹ mnie jego portrety. Zawsze siê zastanawiam, czy na trzecim jego autoportrecie, zwanym „Autoportretem w futrze”, patrzy on na mnie, czy przeze mnie? Niekiedy wydaje mi siê, ¿e jednoczeœnie robi to i to. Za³¹czam tedy reprodukcjê, ¿eby czytelnicy sami mogli zobaczyæ, jak to jest z tym spojrzeniem. m

wykluczenia i potêpienia. Internet, a zw³aszcza ogromne zasiêgi mediów spo³ecznoœciowych powoduj¹, ¿e czêsto wyroki s¹ szybkie i nie podlegaj¹ ¿adnym t³umaczeniom czy apelacji. Co gorsza, niemal nieograniczony, powszechny dostêp do internetowych danych powoduje, ¿e „uniewa¿niony” nie mo¿e tak ³atwo jak kiedyœ wyjechaæ i rozpocz¹æ ¿ycie na nowo gdzieœ indziej. Czy w Ameryce mo¿liwa jest wiêc dalsza, prawdziwa rewolucja kulturowa, która przeorze kraj i zmieni nie do poznania? Z jednej strony „kultura uniewa¿niania” pokazuje, ¿e nastêpuje radykalna zmiana: w redakcjach g³ównych mediów czy korporacji dochodz¹ do g³osu ludzie ukszta³towani przez lewack¹ ideologiê, którzy s³abo toleruj¹ odmienne pogl¹dy, za to œmiertelnie powa¿nie traktuj¹ swoj¹ misjê zbawiania œwiata. Wszystko to jest wa¿ne, kiedy nastêpnym razem pójdziesz do wyborczej urny, Czytelniku, Czytelniczko. Wtorek noc Milczenie jest z³otem. Moc milczenia. We wspó³czesnym wrzasku, warto o tym pomyœleæ. Kolejna ksi¹¿ka kardyna³a Roberta Saraha (mo¿liwe, ¿e jak Bóg da, przysz³ego papie¿a), któr¹ czytam ma tytu³ „Moc milczenia. Przeciw dyktaturze ha³asu”. To rozmowa z dziennikarzem

oraz w ostatniej czêœci z przeorem klasztoru kartuzów, chyba najbardziej restrykcyjnym zakonem katolickim. Kilka zdañ, które oddaj¹ wszystko, co wa¿ne. Kluczowe s³owa œwiêtego Ignacego Antiocheñskiego: „Lepiej jest milczeæ i byæ, ni¿ mówiæ i nie byæ”. Krótko, zwiêŸle i na temat. Dalej jeszcze lepiej, za spraw¹ Dom Dysmasa De Lassusa, przeora klasztoru Wielka Kartuzja we Francji, którego zreszt¹ z racji pe³nionej funkcji, ten 64-latek nie opuszcza wcale. Jego poprzednik, pierwszy kartuz, ju¿ w XI wieku wzywa³ do „porzucenia fa³szywych przyjemnoœci tego œwiata, owej wrzawy, która sia³a zamêt w umys³ach i sercach ludzi XI wieku”. Piêknie pisze o uzyskiwaniu spokoju przez mnichów, gdy zewnêtrzna cisza i samotnoœæ, „najpierw ujawniaj¹ mieszkaj¹cy w nas ha³as”, „wycisza³by gwar naszej wyobraŸni”. Kardyna³ Sarah: „Narcyzm nadmiernego s³owa jest pokus¹ szatana. Powoduje pewnego rodzaju paskudne uzewnêtrznienie, gdy cz³owiek nurza siê na powierzchni siebie, ha³asuj¹c, ¿eby nie s³uchaæ Boga (…)”. Dobrze to wszystko oddaj¹ s³owa „Dezyderaty”: Krocz spokojnie wœród zgie³ku i poœpiechu – pamiêtaj jaki pokój mo¿e byæ w ciszy.

Jeremi Zaborowski


Nr 180

Nowy Jork

„Strasznie bili. Jak s³yszeliœmy te krzyki, jêki maltretowanych osób, nie mogliœmy ¿yæ, spaæ. Sami byliœmy w ci¹g³ym strachu, ¿e i nas zamorduj¹. Kiedy sowieci wywieŸli AK-owców na zag³adê i sami odeszli, weszliœmy do pomieszczeñ, gdzie mêczono ludzi. Œciany tam by³y ca³e czerwone od krwi”– wspomina Józef Szarejko, jeden z ostatnich ¿yj¹cych œwiadków ob³awy augustowskiej, najwiêkszej zbrodni dokonanej na mocy dyrektyw w³adz sowieckich na obywatelach Polski po zakoñczeniu II wojny œwiatowej.

25 lipca 2020

Ob³awa Augustowska. Mówi¹ œwiadkowie.

Zasadniczym celem ob³awy przeprowadzonej przez Armiê Czerwon¹ od 12 do 25 lipca 1945 roku, by³a likwidacja polskich organizacji niepodleg³oœciowych, przede wszystkim oddzia³ów Armii Krajowej Obywatelskiej, operuj¹cych na ziemi suwalskiej, augustowskiej, sejneñskiej i sokólskiej. Nie jest znana dok³adna liczba ofiar tej ludobójczej akcji. Historycy mówi¹ o przedziale od 592 do nawet oko³o 2 tys. ofiar. Do dziœ nie jest znane równie¿ miejsce do³ów œmierci, w których od 75 lat spoczywaj¹ szcz¹tki pomordowanych. W roku 2015 Sejmu RP ustanowi³ 12 lipca Dniem Pamiêci Ofiar Ob³awy Augustowskiej. „Ruskie jad¹!” – Tamten dzieñ to by³a nasza rodzinna apokalipsa – mówi 81-letni ks. Stanis³aw Wysocki, stoj¹c nad g³azem z ¿elazn¹ tablic¹, na której streszczona zosta³a tragedia jego rodziny: „W PAMIÊTNYM DNIU 27 LIPCA 1945 R. OPRAWCY Z NKWD I UB UPROWADZILI Z NASZEJ OJCOWIZNY I ZAMÊCZYLI OJCA LUDWIKA I DWIE SIOSTRY: KAZIMIERÊ I ANIELÊ, ¯O£NIERZY AK. PAMIÊÆ O NICH JEST DLA NAS NAJŒWIÊTSZA. RODZINA”. Starannie wykonany monument, wraz z wysokim krzy¿em i powiewaj¹c¹ nad nim flag¹ Polski, stoi przed domem rodzinnym pañstwa Wysockich we wsi Bia³a Woda pod Suwa³kami. Rodzeñstwo pañstwa Wysockich znicze za swoich bliskich stawia w³aœnie w tym symbolicznym miejscu, poniewa¿ do dziœ nie wiadomo, gdzie le¿¹ ich szcz¹tki. 50letni Ludwik, 22-letnia Kazimiera, 17-letnia Aniela przepadli jak kamieñ w wodê wraz z ok. 2 tys. innych osób uprowadzonych przez Sowietów w czasie ob³awy augustowskiej. By³a to najwiêksza zbrodnia przeciwko Polakom dokonana po II wojnie œwiatowej. Prawda o ich losach i lokalizacji ich masowych grobów le¿y w zamkniêtych dla Polaków archiwach rosyjskiej Federalnej S³u¿by Bezpieczeñstwa. Gospodarstwo pañstwa Wysockich po³o¿one jest na samym koñcu Bia³ej Wody, gruntowa droga urywa siê na ich podwórku. Wzd³u¿ drogi ci¹gn¹ siê malownicze zielone pagórki, za domem, na niewielkim wzniesieniu, zaczyna siê lasek. Nic dziwnego, ¿e polscy partyzanci wybrali to miejsce. – To by³o najwiêksze gospodarstwo we wsi. Niczego nam nie brakowa³o, 30 ha w tamtych czasach to by³o naprawdê du¿o – mówi Teresa Anuszkiewicz, o piêæ lat starsza siostra ksiêdza. W lipcu 1945 r. mieœci³a siê tu tymczasowo kancelaria Obwodu AKO (Ar-

Ks. Stanis³aw Wysocki wraz z siostr¹ Teres¹ Anuszkiewicz (zm. w 2020 r.) przy tablicy ku pamiêci swoich bliskich.

mii Krajowej Obywatelskiej) Suwa³ki. Jego komendantem by³ kpt. Mieczys³aw Ostrowski ps. Kropid³o. – AK-owcy byli u nas od jakichœ dwóch tygodni. PóŸnym popo³udniem 27 lipca mój 15-letni brat Romek zobaczy³ ruski samochód jad¹cy w nasz¹ stronê. W tym czasie AK-owcy mieli u nas w domu odprawê – opowiada ks. Wysocki. – By³o ich kilkunastu. Brat wpad³ do pokoju i krzykn¹³: „Ruskie jad¹!”. ¯o³nierze wyskoczyli z domu i pognali przez stodo³ê do lasu. Ja akurat wraca³em z krowami z pastwiska.

NKWD-ziœci widzieli, ¿e AK-owcy uciekli przez stodo³ê, a brat akurat zamyka³ jej frontowe wrota. Jeden z nich podbieg³ do brata i zacz¹³ go kopaæ, drugi zacz¹³ strzelaæ w powietrze, ¿eby – tak to rozumiem – narobiæ chaosu, wystraszyæ ludzi. Rodzeñstwo pañstwa Wysockich podejrzewa, ¿e zdrajc¹, który wyda³ rodzinê Sowietom, by³ kolega ze szkolnej ³awy m³odszej z uprowadzonych córek. – U nas ca³a rodzina by³a w AK. Jeszcze w czasie wojny jako kilkuletni ch³opiec za zadanie mia³em siadaæ o tu, na

Rodzeñstwo Wysockich w rodzinnym domu przy zdjêciach swoich zamordowanych bliskich.

wzgórku przy domu, i wypatrywaæ, czy Niemcy nie jad¹. Ca³ymi godzinami wpatrywa³em siê w horyzont. Partyzanci w tym czasie spali u nas w domu – mówi ks. Wysocki. – Mama b³ogos³awi³a AK-owców przed akcjami. Ja spêdza³em z nimi sporo czasu, bardzo mnie interesowa³y ich mundury i uzbrojenie. Oni myœleli, ¿e ja nic nie rozumiem z tych spraw, ale ja przecie¿ swoje wiedzia³em – ks. Wysocki uœmiecha siê porozumiewawczo. – Lejtnant naskoczy³ na ojca: „Ty jesteœ bandyta i bandytów ukrywasz!” – opowiada Teresa Anuszkiewicz. – Ruscy nas ustawili w kuchni pod œcian¹: mamê, tatê, szeœcioro dzieci i narzeczonego starszej siostry, który – tak to siê dla niego nieszczêœliwie z³o¿y³o – akurat przyjecha³ w odwiedziny. Najm³odszy, dwuletni brat le¿a³ przy piecyku w ³ó¿eczku. Naprzeciwko nas sta³ NKWD-zista z pepesz¹. „Pojad¹ i wróc¹” Ksi¹dz Wysocki: – W jednym momencie zaczêliœmy wszyscy p³akaæ. Tata zawsze by³ autorytetem, dba³ o dobr¹ dyscyplinê w domu. Rozkaza³ nam krótko: „Nie p³akaæ!”, i wszyscy momentalnie uspokoiliœmy siê. Takim autorytetem by³ dla nas tata... W koñcu do kuchni wszed³ m³ody cz³owiek, bardzo elegancko ubrany. Przekraczaj¹c próg, powiedzia³: „Dobry wieczór pañstwu”. Wie pan, dlaczego tak zapamiêta³em te s³owa? Poniewa¿ u nas na wsi zawsze mówi³o siê na powitanie „Niech bêdzie pochwalony Jezus Chrystus”.


Agnieszka Lipiñska ze zdjêciem swojej zamordowanej siostry.

wiêcej nie przyje¿d¿a i zajmie siê dzieæmi. Ich ju¿ pani nie znajdzie”. Ksi¹dz Wysocki: – Mama by³a te¿ w tej sprawie w sowieckiej ambasadzie w Warszawie. Od jednego z pracowników us³ysza³a tam nieoficjalnie, jakby ze wspó³czuciem: „Zamordowali ich w Puszczy Augustowskiej”. Mama pisa³a w sprawie ojca i sióstr wszêdzie, gdzie to by³o mo¿liwe. Pewien polski wojskowy poradzi³ mamie, ¿eby napisaæ list do... Stalina. Ten cz³owiek by³ na tyle dobry, ¿e nawet pomóg³ go napisaæ. Nied³ugo potem przysz³a odpowiedŸ z kancelarii Stalina: „Po zbadaniu sprawy informujemy, ¿e na terenie ZSRR nie ma takich osób”. Komuni-

œci przez d³ugie lata nie dawali nam spokoju – przyje¿d¿ali i wypytywali mamê i brata, czy AK-owcy do nas przychodzili. Byliœmy traktowani jak bandycka rodzina. Kilka lat temu rodzeñstwo pañstwa Wysockich wys³a³o – ka¿de osobno – listy do dyrektora archiwum na £ubiance. Co ciekawe, ka¿dy list spotka³ siê z odpowiedzi¹: 27.07.1945 r. Ludwik, Kazimiera i Aniela zostali „zatrzymani”, ale nie ma po nich dalszych œladów w archiwum. – Mama d³ugie lata czeka³a na powrót mê¿a i córek. Myœla³a, ¿e byæ mo¿e wywieŸli ich na Syberiê. Wszyscy tak myœleliœmy – opowiada ks. Wysocki. – Gdy jednak mama umiera³a w 1985 r., by³a ju¿ pogodzona z tym, ¿e zostali oni zamordowani. Naszym zadaniem jest dotrzeæ do archiwów, dostaæ pe³n¹ listê zamordowanych oraz informacjê, gdzie znajduj¹ siê te do³y œmierci. Rodziny ofiar ob³awy augustowskiej maj¹ ¿al, ¿e na pocz¹tku lat 90. nikt na powa¿nie nie naciska³ Rosjan, by odtajnili dokumenty dotycz¹ce tej operacji, tak jak to zrobili w sprawie Katynia. Dziœ klimat polityczny jest zupe³nie inny i trudno siê spodziewaæ, ¿e putinowska Rosja pójdzie Polakom na rêkê w tej sprawie. Ksi¹dz Wysocki jest przekonany, ¿e w sprawie lokalizacji do³ów œmierci, do których Sowieci wrzucili cia³a ofiar ob³awy augustowskiej, racjê ma dr Nikita Pietrow. Wed³ug rosyjskiego historyka Polaków zamordowano w lesie w strefie Kalety na Bia³orusi i tam te¿ zakopano ich cia³a. Zosta³ tylko medalik – Nie wiem, jaki to by³ konkretnie dzieñ, ale by³o wtedy bardzo ciep³o, jak to w lipcu. Jak po ni¹ przyszli, to siostra by³a akurat sama w domu. Gdy wróci-

FOT. SWAP

Teresa Anuszkiewicz: – Ten cz³owiek podszed³ do naszej 17-letniej siostry Anieli, która by³a ³¹czniczk¹ pomiêdzy komendantami poszczególnych oddzia³ów a komendantem obwodu kpt. Ostrowskim, i zapyta³: „A co ty robi³aœ na Ga³aja?”. Chodzi³o mu o ulicê w Suwa³kach. Mieœci³ siê tam punkt kontaktowy AK. Siostra, s³ysz¹c te s³owa, zemdla³a, bo wiedzia³a, ¿e to koniec. Podejrzewamy, ¿e by³ to kolega z jej szko³y. Mama zaczê³a cuciæ j¹ wod¹. Gdy wyprowadzali naszych bliskich, ubek powiedzia³ nam: „Pojad¹ na przes³uchanie i wróc¹”. Poza trzema cz³onkami rodziny Wysockich Sowieci aresztowali tego dnia równie¿ narzeczonego Kazimiery, 33-letniego Aleksandra Glinieckiego, który tak¿e s³u¿y³ w AK. Ksi¹dz: – Uderzy³o mnie wtedy, ¿e tata, który by³ dla nas wielkim autorytetem, silnym mê¿czyzn¹, nagle musi byæ pos³uszny innym ludziom. Pomyœla³em sobie: ja muszê tatê broniæ i powiedzia³em mu, ¿e pojadê z nim. Odpowiedzia³ mi krótko: „Ty zostañ i pilnuj”. To by³y jego ostatnie s³owa. Teraz rozumie pan, dlaczego to wszystko robiê? Ksi¹dz Wysocki jest prezesem za³o¿onego w 2009 r. Zwi¹zku Pamiêci Ofiar Ob³awy Augustowskiej 1945 r., który prowadzi dzia³ania zmierzaj¹ce do ujawnienia miejsca zakopania zw³ok pomordowanych i kultywuje pamiêæ o nich. Ju¿ na pocz¹tku naszej rozmowy ksi¹dz podkreœla, ¿e najczêœciej pojawiaj¹ca siê liczba ofiar (ok. 600) jest w œwietle dzisiejszej wiedzy b³êdna. Z dwóch szyfrogramów odkrytych przez rosyjskiego historyka dr. Nikitê Pietrowa ze stowarzyszenia Memoria³ wynika bowiem, ¿e Sowieci zamordowali w czasie ob³awy augustowskiej ok. 2 tys. Polaków. Z histori¹ uprowadzenia bliskich pañstwa Wysockich nierozerwalnie z³¹czona jest historia 18-letniego AK-owca Mariana Piekarskiego ps. Ryœ, który by³ tego dnia w ich domu na odprawie. Kilka miesiêcy wczeœniej „Ryœ” zas³yn¹³ brawurowym odbiciem szeœciu kolegów z AK, którzy przetrzymywani byli w wiêzieniu w Suwa³kach. Okolicznoœci tej akcji s¹ iœcie filmowe. „Ryœ” zatrudni³ siê w zak³adzie karnym jako fryzjer. Gdy zyska³ ju¿ zaufanie obs³ugi, urz¹dzi³ w wiêzieniu popijawê, w której czasie rozbroi³ personel i uwolni³ kolegów. 27 lipca 1945 r. uda³o mu siê ujœæ z ¿yciem z akcji NKWD w Bia³ej Wodzie, ale ju¿ rok póŸniej zosta³ aresztowany, a nastêpnie rozstrzelany. Ksi¹dz Wysocki zaanga¿owa³ siê w upamiêtnienie bohaterstwa „Rysia”. W ten sposób na jednym z domów w centrum Suwa³k harcerze namalowali wielki mural z wizerunkiem Mariana Piekarskiego i ze s³owami, które wyry³ on w wiêzieniu na mena¿ce: „Nic nie ma dla cz³owieka straconego, gdy mu pozostaje ¿ywa i czynna wiara w Boga”. Rodzina pañstwa Wysockich – podobnie jak inne rodziny ofiar ob³awy augustowskiej – d³ugie lata spêdzi³a na kompletnie bezowocnych poszukiwaniach zaginionych bliskich. Teresa Anuszkiewicz: – Mama jeŸdzi³a do Wojewódzkiego Urzêdu Bezpieczeñstwa w Bia³ymstoku. Chcieli j¹ tam naci¹gn¹æ, wiêc przyje¿d¿a³a do nich z „prezentami”: z miodem, mas³em, wêdlinami. W koñcu jednak ubecy postanowili to przerwaæ. Powiedzieli jej: „Ma pani jeszcze dzieci? To niech pani tu ju¿

³am z zabawy na ulicy i wesz³am do domu, to oni wszyscy ju¿ byli w œrodku – mówi Agnieszka Lipiñska, z domu Gumieniak, od urodzenia mieszkaj¹ca w Suwa³kach. Pani Agnieszka mia³a wówczas 11 lat. Jej 22-letnia siostra Stanis³awa nosi³a pseudonim Atma. – Siostra by³a w czasie wojny w konspiracji, dzia³a³a w AK. By³a ³adna, by³a dusz¹ towarzystwa. Wiem, ¿e w czasie wojny musia³a uciekaæ do lasu do partyzantów. Za ma³a by³am, ¿eby wiedzieæ wtedy dok³adnie, co robi³a. Stasia by³a w lesie do koñca wojny – opowiada Agnieszka Lipiñska. Gdy jedna siostra pani Agnieszki dzia³a³a w czasie wojny w AK, druga, urodzona w 1927 r. Wac³awa, by³a w tym czasie wiêŸniark¹ obozu koncentracyjnego Ravensbrück. Wac³awa prze¿y³a wojnê, ale w obozie straci³a zdrowie – zmar³a na wylew w wieku 42 lat. – Stasia wróci³a do nas z lasu, jak siê tu wojna skoñczy³a, zim¹ 1944/1945. Przywioz³a ze sob¹ pistolet, schowa³a go na strychu, ale ja go widzia³am – mówi Agnieszka Lipiñska. – Po powrocie pracowa³a jako krawcowa, próbowa³a jakoœ sobie ¿ycie u³o¿yæ, nawet w teatrze wystêpowa³a. By³am raz na jej przedstawieniu. Tak wygl¹da³o ostatnie pó³ roku jej ¿ycia. Pani Agnieszka niewiele mo¿e powiedzieæ o ludziach, którzy tamtego lipcowego dnia 1945 r. przyszli aresztowaæ jej siostrê, poza jednym szczegó³em: mieli na g³owach wielkie okr¹g³e czapy. – Siostra krêci³a siê nerwowo przy stole, obok niej sta³o dwóch m³odych sowieckich ¿o³daków. Nie zwracali na mnie uwagi, jakby mnie tam w ogóle nie by³o. Stanê³am miêdzy nimi oboma, a siostra chodzi³a nerwowo po pokoju – opowiada pani Agnieszka. – Stasia mia³a na szyi medalik na ³añcuszku. To by³ mój medalik, dosta³am go od chrzestnego na komuniê, ale to ona go nosi³a. Ja nie mia³am nic przeciwko temu. Jak ju¿ mieli j¹ wyprowadziæ, to zdjê³a ten medalik z szyi, powiedzia³a: „Lepiej, ¿eby ten Polak siê na œwiat nie rodzi³” i po³o¿y³a go na stole. Tak zapamiêta³am jej ostatnie s³owa. NajwyraŸniej „Atma” rozumia³a, co siê z ni¹ stanie. W przeciwieñstwie choæby do zbrodni katyñskiej podczas ob³awy augustowskiej Sowieci mordowali bez skrupu³ów tak¿e kobiety, i to bez wzglêdu na wiek. – Wyprowadzili siostrê z domu, a ja – jak to dziecko, które niewiele rozumia³o – posz³am za nimi. Przesz³am z nimi dró¿k¹ kilka kroków, ale siostra siê nie obejrza³a za siebie. Wsiedli we trójkê do auta terenowego pokrytego brezentem i odjechali. Od tego momentu Stasia przepad³a jak kamieñ w wodê – mówi pani Agnieszka. – Niczego siê nie mogliœmy dowiedzieæ na jej temat. Tu¿ po wojnie rodzice nie mogli szukaæ jej na wiêksz¹ skalê, poniewa¿ by³a to niebezpieczna sprawa. Dopiero po œmierci Stalina ojciec zacz¹³ szukaæ Stasi przez Polski Czerwony Krzy¿ oraz Szwedzki Czerwony Krzy¿. Tak jak inne rodziny ofiar ob³awy augustowskiej równie¿ rodzina pani Agnieszki spêdzi³a d³ugie lata w niepewnoœci, w oczekiwaniu na jak¹kolwiek informacjê o losach „Atmy”. Bez rezultatów. – Ja ju¿ nie mam nadziei, teraz tylko zale¿y mi na tym, ¿eby Polacy pamiêtali o ofiarach ob³awy augustowskiej i ¿eby w koñcu kiedyœ uda³o siê odnaleŸæ szcz¹tki mojej siostry – mówi pani Agnieszka. Tekst i zdjêcia: Piotr W³oczyk

SUPERHISTORIA.PL Adres redakcji: P.A.V.A. of America, District 2 , 17 Irving Place, New York, NY 10003 e-mail: pava.swap@gmail.com tel. (212) 358-0306, www.pava-swap.org Pomnik Ob³awy Augustowskiej, ods³oniêty 23 wrzeœnia 2019 r. na rondzie Solidarnoœci w Augustowie. Monument sfinansowa³ nowojorski Okrêg 2. SWAP.

Redakcja: Jolanta Szczepkowska Teofil Lachowicz


KURIER PLUS 25 LIPCA 2020

10

GRUBE RYBY I PLOTKI

www.kurierplus.com

Weronika Kwiatkowska

Sukces Toma Moore’a nie uszed³ uwagi Królowej, El¿bieta II przyzna³a emerytowi tytu³ szlachecki. Ceremonia odby³a siê przed zamkiem w Windsorze. W wydarzeniu udzia³ wziê³a rodzina stuletniego weterana.

Nigdy nie jest za póŸno na to, by zachwyciæ œwiat! 99-letni Brytyjczyk Tom Moore w ramach akcji charytatywnej postanowi³ zebraæ pieni¹dze dla publicznej s³u¿by zdrowia, by pomóc w walce z koronawirusem. „Emerytowany kapitan brytyjskiej armii, który obecnie porusza siê przy pomocy chodzika na kó³kach, niespe³na dwa tygodnie temu og³osi³ w internecie, ¿e przed przypadaj¹cymi 30 kwietnia setnymi urodzinami zamierza sto razy pokonaæ 25-metrow¹ trasê wokó³ swojego ogrodu, chc¹c w ten sposób przekonaæ ludzi do wp³acenia datków na brytyjsk¹ s³u¿bê zdrowia” – czytamy. „Brytyjski bohater, który dwa lata temu w wyniku upadku z³ama³ staw biodrowy, podj¹³ wyzwanie, by przejœæ sto okr¹¿eñ dooko³a swojego domu. Sto okr¹¿eñ na setne urodziny!”. Starszy pan mia³ nadziejê, ¿e uda mu siê zebraæ tysi¹c funtów, ale szybko okaza³o siê, ¿e akcja przybra³a niesamowite rozmiary. Internet oszala³ i na koncie fundacji znalaz³o siê ju¿ ponad 30 milionów funtów! Sukces Toma Moore’a nie uszed³ uwagi Królowej, która postanowi³a przyznaæ emerytowi tytu³ szlachecki. Mimo, ¿e z powodu pandemii wszystkie pañstwowe uroczystoœci w Wielkiej Brytanii zosta³y prze³o¿one, rodzina królewska postanowi³a zrobiæ wyj¹tek. Ceremonia przyznania Tomowi Moore'owi tytu³u odby³a siê przed zamkiem w Windsorze. Królowa El¿bieta II tradycyjnie u¿y³a szabli swego ojca Jerzego VI i dotykaj¹c ni¹ obu ramion sir Toma dokona³a mianowania. W wydarzeniu udzia³ wziê³a najbli¿sza rodzina stuletniego weterana, a zdjêcia z uroczystoœci obieg³y ca³y œwiat. „W trakcie ceremonii obowi¹zywa³y protoko³y bezpieczeñstwa, w tym zachowanie dystansu spo³ecznego. By³o to szczególnie wa¿ne, poniewa¿ zarówno El¿bieta II, jak i Moore z uwagi na swój wiek znajduj¹ siê w grupie wysokiego ryzyka zachorowania na COVID-19” – poda³a prasa. „Tom Moore jest œwiat³em, które rozproszy³o mg³ê koronawirusa” – powiedzia³ premier Wielkiej Brytanii, Boris Johnson. „W imieniu wszystkich, których poruszy³a jego niesamowita historia, chcê

wyraziæ ogromn¹ wdziêcznoœæ. To prawdziwy narodowy skarb” – oœwiadczy³ szef brytyjskiego rz¹du. Sukces zbiórki Toma Moore’a zainspirowa³ kolejne osoby. Farmer z wioski Silian w zachodniej Walii, og³osi³, ¿e w dniu 91. urodzin 91 razy obejdzie swój dom. Pocz¹tkowym celem równie¿ by³o tysi¹c funtów, ale ju¿ uda³o siê zebraæ ponad 35 tysi¹ce. 90-letnia Margaret Payne z Ardvar w pó³nocnej Szkocji zapowiedzia³a, ¿e 282 razy wejdzie po schodach w swoim domu, czyli ³¹cznie pokona 731 metrów – tyle, ile liczy znajduj¹cy siê w pobli¿u szczyt Suilven, na który po raz pierwszy wesz³a w 1944 roku, gdy mia³a 15 lat. Jako cel wyznaczy³a sobie 10 tysiêcy funtów, zebra³a ju¿ prawie trzy razy tyle. W akcji bior¹ udzia³ nie tylko seniorzy, ale równie¿ dzieci. Piêcioletnia Willow Putter z hrabstwa Derbyshire uprawia, razem ze swoj¹ mam¹, jogging. Do tej pory przebieg³a 80 kilometrów i zebra³a dla charytatywnej organizacji Aid UK 900 funtów. Szeœcioletni Frank Mills z Bristolu, który urodzi³ siê z rozszczepem krêgos³upa i dopiero pó³tora roku temu zacz¹³ w ogóle siê poruszaæ przy pomocy chodzika, gdy zobaczy³ Toma Moore'a przekona³ rodziców do tego, by pomogli mu w zrealizowaniu podobnego wyzwania. W jego przypadku jest to przejœcie dziesiêciu me-

trów dziennie. Zebra³ ju¿ dla brytyjskiej s³u¿by zdrowia ponad 37 tysiêcy funtów. Warto dbaæ o zdrowie, przekraczaæ w³asne ograniczenia, a przy okazji pomagaæ innym. * „Dopóki nasza córeczka nie chodzi do szko³y, mamy wolnoœæ bycia tam, gdzie akurat nam siê zamarzy, i korzystamy z tego. Unikamy spêdzania lata w Hiszpanii – za gor¹co. Zimy tu nie ma, w grudniu ponad 20 stopni, wiêc nad morzem je siê rybê z bia³ym winem. Najbardziej lubiê wiosnê, chocia¿ migda³y zaczynaj¹ kwitn¹æ ju¿ na prze³omie stycznia i lutego, s³odko pachn¹ bia³e, ró¿owe kwiaty. Mamy migda³y, granaty, figi, ale ich nie zjemy, bo bêdziemy w Polsce. Mamy drzewka pomarañczowe, mandarynki i cytryny, które rosn¹ non stop. Uwielbiam tê roœlinnoœæ. Jest wyczulona na brak wody. Gdy któreœ drzewko siê podleje, to natychmiast siê budzi, z dnia na dzieñ wypuszcza kwiat. Albo jak spadnie deszcz, co jest rzadkie. Tutaj wodê siê szanuje. My w Polsce mamy mniej wody ni¿ Hiszpanie, ale jeszcze nie umiemy jej szanowaæ”- mówi Marek Kondrat. Urodzony w 1950 r. aktor zagra³ w ponad stu filmach, m.in. u Andrzeja Wajdy, Kazimierza Kutza, W³adys³awa Pasikowskiego

Dwa lata temu Marek Kondrat zosta³ ojcem po raz trzeci. Teraz wiele czasu spêdza z córeczk¹.

czy Marka Koterskiego. Karierê aktorsk¹ zakoñczy³ w 2007 r. i zacz¹³ siê zajmowaæ… winami. Otworzy³ sieæ sklepów i napisa³ ksi¹¿kê „Winne strony. Opowieœæ o pasji, która zmienia ¿ycie”. „¯adnej winnicy nie mam – to wolna twórczoœæ kolorowych pism. Nie znam siê na tym, tylko importujê wina i uwielbiam o nich opowiadaæ, jak ka¿dy neofita. Przyroda to mój konik, w Polsce te¿ jej szukam. Moja zmiana zawodowa mia³a gdzieœ w pod³o¿u potrzebê rytmu, powtarzalnoœci – rzeczy wczeœniej dla mnie nieosi¹galnych, bo bycie aktorem to nieustanny niepokój, oczekiwanie, amplituda nastrojów, czasem krañcowych. A tutaj dogl¹dam drzew i krzewów, przycinam […] W przyrodzie widzê porz¹dek nadrzêdny” – kontynuuje. Dwa lata temu Kondrat zosta³ ojcem po raz trzeci. M³odsza o 38 lat ¿ona, Antonina Turnau (córka s³ynnego muzyka) urodzi³a córeczkê. „Ma³a dziewczynka jest zjawiskiem bardzo dziwnym w moim ¿yciu. Mam dla niej czas, wiêc to wzajemna uczuciowoœæ. Ona korzysta ze mnie, a ja obserwujê, jak roœnie, czego nie mog³em doceniæ, kiedy by³em m³ody i mia³em dwóch synów, ale pracowa³em, a dzisiaj oni s¹ ju¿ bardzo doroœli”- mówi aktor. „Prze¿ywam to, co jest mi dane z racji w³asnej otwartoœci na ¿ycie. Bo i poj¹³em m³od¹ kobietê za ¿onê z czystej mi³oœci i „urodziliœmy” Helenkê. Mia³em ju¿ ponad 50 lat, kiedy zmieni³em swoje ¿ycie zawodowe. To nie by³o ciêcie siekier¹, raczej proces, ale mo¿na to zrobiæ. Zmiana jest mo¿liwa, jeœli jest siê na ni¹ otwartym. A zwi¹zek ma³¿eñski taki jak mój wnosi inny wymiar prze¿ycia. To nie jest oparte wy³¹cznie na biologii, na tym trochê dziecinnym odruchu, ¿e tak powiem, który dyktuj¹ zmys³y. W tym jest tak¿e coœ lepszego. Ró¿nica lat daje pewien rodzaj spokoju. ¯adne mentorstwo. Jestem otwarty na wiek mojej ¿ony, jej talenty, indywidualnoœæ – nies³ychanie z tego korzystam. To wzajemne w jakimœ sensie”- opowiada artysta. I – jak zapewnia – wiedzie szczêœliwe, spokojne ¿ycie. Chcia³oby siê zacytowaæ klasyka: wino, kobiety i œpiew! m


KURIER PLUS 25 LIPCA 2020

www.kurierplus.com

Stany wewnêtrzne

Weronika Kwiatkowska

Spokój z widokiem Najpierw oliwa. Gêsta. Pachn¹ca. Œwie¿e ga³¹zki rozmarynu. Odrobina startej skórki z cytryny. Szczypta p³atków suszonej papryki. Roztarte dwa z¹bki czosnku. Podsma¿amy. Uwalniaj¹c aromat. Nie za d³ugo, by nie przypaliæ czosnku. Kiedy zrobi siê gorzki, wszystko trzeba bêdzie zaczynaæ od nowa. Wrzucamy ciecierzycê. Ugotowan¹ wczeœniej lub – wersja dla leniwych – z puszki. Sól. Pieprz. Obtaczamy blade ziarenka w pachn¹cym sosie. Na ma³ym ogniu. Niespiesznie. Teraz czas na szpinak. W oryginalnym przepisie wystêpuj¹ œwie¿e liœcie, ale sprawdzi³am – du¿o lepiej nadaje siê gotowy, drobno pokrojony (chopped). Trzeba tylko pamiêtaæ, by wyj¹æ torebkê odpowiednio wczeœniej z zamra¿arki. Wsypujemy zawartoœæ du¿ej paczki na patelniê i dusimy przez kilka minut. Nastêpnie odcedzamy makaron, który ugotowaliœmy al dente (najlepiej spaghetti lub linguine) i gor¹cy wrzucamy do szpinakowo-cieciorkowego sosu. £¹czymy sk³adniki, a ca³oœæ posypujemy œwie¿o startym parmezanem. Prawdziwym. W³oskim. A nie wersj¹ amerykañsk¹, która wygl¹dem i smakiem przypomina szare

myd³o. Efekt finalny, jak w przypadku ka¿dego prostego dania, zale¿y od jakoœci sk³adników. Wysokogatunkowa oliwa, kawa³ek Parmigiano-Reggiano, nierozgotowana pasta. Wystarczy kwadrans, by cieszyæ zmys³y jedzeniem, które pachnie jak wakacje nad Adriatykiem. Opalon¹, wysmarowan¹ olejkiem skór¹, woni¹ zió³ i cytrusów, s³onym wiatrem. * Lato roku pandemicznego. Dwa tysi¹ce dwudziestego. Spokój z widokiem. Po który trzeba staæ w korkach. Co sobotê. Bo wszyscy uciekaj¹ z miasta. I ju¿ nie ma dzikich pla¿. Oraz ³atwo przejezdnych autostrad, które zdarza³y siê jeszcze kilka miesiêcy temu. Kiedy widmo koronawirusa kr¹¿y³o nad œwiatem bia³ych p³otów i równo przyciêtych trawników. Dzisiaj wszyscy korzystaj¹ z lokalnych atrakcji. Wydeptuj¹ szlaki. T³ocz¹ siê na brzegach akwenów. Rozbijaj¹ namioty. Kupuj¹ rowery i kajaki, by odkrywaæ uroki najbli¿szej okolicy. Wielu dotkliwie odczuwa brak samochodu, bez którego radzi³o sobie œwietnie przez lata i pêdzi do salonu po kluczyki. Do wolnoœci. Przestrzeni. Po któr¹ wczeœniej mo¿na by³o polecieæ na drugi koniec œwiata, a której dzisiaj musz¹ szukaæ za rogiem. Na szczêœcie stan Nowy Jork oferuje ca³y wachlarz wspania³oœci: góry, jeziora, rzeki i niezliczone pla¿e nad oceanem. Dla wszystkich starczy miejsca, pod wielkim dachem nie-

ba. Czy na pewno? Co, jeœli ca³y Manhattan wyprowadzi siê za miasto? A potem do³¹czy Brooklyn, Queens i reszta? W mediach spo³ecznoœciowych pojawiaj¹ siê dramatyczne apele mieszkañców ma³ych miasteczek i wsi: nowojorczycy, zostañcie w domach! Nie naje¿d¿ajcie nas! New York Times donosi, ¿e Gotham City opuszczaj¹ m³odzi. Ulice dolnego Manhattanu blokuj¹ ciê¿arówki firm zajmuj¹cych siê przeprowadzkami. Trzydziestolatkowie wracaj¹ do rodzinnych domów w Teksasie, Nowej Anglii, Arizonie. W³aœciciele posiad³oœci za miastem ju¿ dawno opuœcili ton¹cy okrêt. Kolejne firmy og³aszaj¹ pracê zdaln¹ od wrzeœnia. Kto nie musi, nie korzysta z komunikacji publicznej. Manhattan: miasto-widmo. Fatamorgana. Porzucone dekoracje do filmu. * Co zapamiêtam z tego lata? W¹sk¹, zielon¹ œcie¿kê w stronê oceanu. Wysokie trawy. Dziury w piasku i setki ma³ych krabów uciekaj¹cych spod stóp. Spokojne, s³one wody zatoki. Majestatyczny lot bia³ej czapli. Zielone tunele wiejskich dró¿ek. Krowy na pastwisku. I swoj¹ radoœæ na ich widok. Zamszow¹ skórkê pachn¹cych s³oñcem brzoskwiñ. Spiekotê. Ale te¿ d³ugie godziny w pustym mieszkaniu. Szum klimatyzacji. Nagrzane futro kota wracaj¹cego z popo³udniowej drzemki w ogro-

Czy naprawdê ¿egnam siê z Nowym Jorkiem? Oczywiœcie, ¿e nie. Tylko kokietujê. Mój zbiór felietonów wydany w Polsce mia³ tytu³ „Po¿egnanie z Ameryk¹” i równie¿ by³a to myœl przewrotna. Niby siê ze Stanami ¿egna³em, ale wcale nie mia³em zamiaru z nich wyje¿d¿aæ – i nie wyjecha³em przez d³ugie lata. Chodzi³o mo¿e o pewne oddalenie siê emocjonalne od tej dawnej Ameryki, skoro po tylu latach tak siê ona zmieni³a, i ja te¿. No wiêc siê ¿egna³em, ale tak naprawdê, to nie. Chcia³bym móc to samo powiedzieæ o moim po¿egnaniu z Nowym Jorkiem, w którym nie mieszkam ju¿ blisko cztery lata (krótkie wizyty siê nie licz¹). Chyba powinienem zastosowaæ chwyt stylistyczny u¿ywany ju¿ notorycznie w nag³ówkach: niepoprawne gramatycznie i niekompletne (nie zaczynaj¹ce siê od „Czy” i pozbawione orzeczenia) pytanie. „Koty Kaczyñskiego na kwarantannie?” „Bêdzie trzecia tura wyborów?”, „Gates wycofuje siê z produkcji szczepionki?” Dawno temu, gdy ta moda siê zaczê³a, chodzi³o o oszczêdnoœæ miejsca i tabloidowy, ostentacyjnie niepoprawny, styl. Pewien m¹dry i dowcipny dziennikarz skomentowa³, ¿e gdy tak jest formu³owane pytanie w nag³ówku, zwykle odpowiedŸ na nie brzmi: nie.

Wróæmy do Nowego Jorku. Bardziej ni¿ o to, ¿e nie bêdê w nim mieszka³ martwiê siê, ¿e to miasto zmieni siê nie do poznania, ¿e po pandemii bardzo wiele straci ze swojej atrakcyjnoœci i uroku. I ¿e, tak najzwyczajniej, zbiednieje. Wyczyta³em ostatnio, ¿e a¿ 300 tysiêcy nowojorczyków pracuje w miejscach dzia³aj¹cych noc¹: barach, klubach, salach koncertowych, dyskotekach, restauracjach, teatrach. W³aœciciele ratuj¹ siê jak mog¹, przeczekuj¹c, zwalniaj¹c pracowników. Wielu og³osi³o ju¿ jednak, ¿e ponowne otwarcie biznesu bêdzie trudne. Oto na przyk³ad klub „Le Poisson Rouge” przy Bleecker Street w Greenwicz Village, gdzie gra siê przeró¿ne rodzaje muzyki, og³osi³ ¿e przypuszczalnie nie otworzy siê w tym roku. Z jesiennego sezonu zrezygnowa³y najwiêksze marki nowojorskiego ¿ycia muzycznego: Carnegie Hall, Metropolitan Opera, Lincoln Center. Artyœci ratuj¹ siê nadawanymi z domu filmikami, a orkiestry transmitujê koncerty grane przy pustej widowni. Najwiêcej strac¹ po pandemii miasta, gdzie silny by³ sektor rozrywki, sztuki, ¿ycia kulturalnego. Mo¿na s¹dziæ, ¿e pe³n¹ par¹ bêd¹ pracowa³y banki, elektrownie, komunikacja. Ale bary? Sale taneczne? Miejsca, gdzie ludzie musz¹ byæ ko³o siebie, czuæ energiê t³umu? Najwiêkszy dramat w Tajlandii prze¿ywa na przyk³ad miasto rozrywek i grzechu, Pattaya. Szacuje siê tam, ¿e a¿ 30 procent barów, salonów masa¿u, kabaretów, restauracji, hoteli, upadnie. Dzia³a efekt domina. Skoro nie ma w ogóle zagranicznych turystów, którzy zostawiali 60 milionów dolarów rocznie, bary s¹ puste (a te ju¿ otwarte

dzie. Ucisk ¿o³¹dka przed sprawdzeniem stanu konta. Nieustaj¹ce poczucie zagro¿enia. I niepewnoœci. Zazdroœæ o zdaln¹ pracê, sut¹ wyp³atê, normalne ¿ycie. Innych. A zaraz potem wyrzuty sumienia. Obwinianie siê za nieumiejêtnoœæ podejmowania decyzji. Inercjê. Brak odwagi. Godziny spêdzone na rozmowach przez Ocean. Z bliskimi, z którymi nie mo¿na byæ, którym nie mo¿na pomóc, kiedy najbardziej tego potrzebuj¹. Nieuleczalny homesick. Rozdarcie. Ale nade wszystko permanentne doœwiadczanie niekompatybilnoœci tych dwóch œwiatów. Œwiat³a i splendoru rozbuchanej natury, jadowitej zieleni, ultramaryny i z³ota, i mroku poranków, kiedy trudno wydobyæ siê na powierzchniê. Nad g³ow¹ widzê motyla o barwie mosi¹dzu Œpi na czarnym pniu, Dr¿¹c jak listek w powiewie zielonego cienia. Dalej, w parowie za pustym domem, Dzwonki krów, jeden za drugim, Wstêpuj¹ w rozleg³oœæ popo³udnia. Po mojej prawej rêce, Na zalanym s³oñcem poletku miêdzy dwiema sosnami, Kulki ³ajna zesz³orocznych koni Rozp³omieniaj¹ siê w z³ote kamienie. Le¿ê coraz bezw³adniej w gêstniej¹cym zmierzchu. W górze szybuje m³ody jastrz¹b, wypatruj¹c gniazda. Zmarnowa³em ¿ycie.* * James Wright, Le¿¹c w hamaku na farmie Williama Duffy w Pine Island w stanie Minnesota. m

Zapraszamy na stronê Autorki: www.stanywewnetrzne.com

Po¿egnanie z Nowym Jorkiem Jan Latus

11

zra¿aj¹ klientów absurdalnymi obostrzeniami, jak œcianki z pleksiglasu oddzielaj¹ce scenê, maski, itd.). Skoro jest tak ma³o klientów, czasem nie op³aca siê otwieraæ. Dziewczyny nie maj¹ pracy, wiêc wróci³y do swoich wiosek. Kiedy wróc¹? Mo¿e nigdy? Kto bowiem otworzy nowe bary? Kiedy zaczn¹ masowo przyje¿d¿aæ cudzoziemcy? Oczywiœcie, to siê odbije od dna, ale bêdzie to wzrost z du¿o ni¿szego poziomu. Powrót do status quo mo¿e zaj¹æ lata, a mo¿e w ogóle do niego nie dojdzie. Podobne obawy mam wobec Nowego Jorku. Miasto nie upadnie, bo to przecie¿ czo³owe w œwiecie centrum finansów, bankowoœci, mediów, itd. Jednak¿e kultura i rozrywka by³y jego magnesem i znakiem firmowym. Miasto, które nigdy nie œpi, brzmia³ slogan. Wielu Polaków z Nowego Jorku nie za bardzo korzysta z ¿ycia nocnego. Nie maj¹ pieniêdzy, czasu, ciekawoœci, zestarzeli siê. Niemniej ka¿dy, patrz¹c choæby przez rzekê na nocny Manhattan, czuje, ¿e to miasto ¿yje, ¿e gra tam muzyka, ludzie siedz¹ przy stolikach i kontuarach barowych. To nocne ¿ycie przyci¹ga³o Amerykanów z prowincji i turystów z Helsinek, Warszawy i Pekinu. Du¿ych miast z wie¿owcami widzieli ju¿ sporo, a mieszkañcy Pekinu i Kuala Lumpur mieli je u siebie. Przyje¿d¿ali do Nowego Jorku, aby zanurzyæ siê w nim noc¹. Atrakcyjnoœæ Nowego Jorku jako miejsca rozrywki jest kolejnym powodem, ¿e jest on tak drogi. M³odzi Amerykanie z Midwest czy francuscy posiadacze wizy H-1B chcieli zamieszkaæ w³aœnie tu, w miejscu znanym im z filmu „Taksówkarz”, Studia 54, tanich barów gdzie gra folk

rock, alternatywnych klubów nocnych, New York Philharmonic i Blue Note. Bez tego, Nowy Jork by³by po prostu jeszcze jednym du¿ym miastem, gdzie mo¿na dostaæ pracê. I wtedy równie dobrze mo¿na by mieszkaæ w Jacksonville, Minneapolis czy Houston. Trudno to policzyæ, ale gdyby Nowy Jork nie by³ taki seksowny, ludzie nie chcieliby tu mieszkaæ za wszelk¹ cenê, czynsze by³yby trochê ni¿sze. Zdrowotna, wiêc tak¿e spo³eczna i ekonomiczna zapaœæ miasta mo¿e potrwaæ miesi¹ce. A gdy siê skoñczy, ze strasznym niepokojem do niego przyjadê. Niczym po wojnie, gdy dawni mieszkañcy wracali i z dusz¹ na ramieniu sprawdzali, czy ich kamienica jeszcze stoi, czy sklepik na dole znowu siê otworzy³ i czy ci¹gle jest ten sam dozorca (pokazywa³ to na przyk³ad, w realiach warszawskich, polski serial „Dom”). Wojny w Nowym Jorku nie ma, ale i tak – jeœli jakaœ silna d³oñ nie poratuje przedsiêbiorców, artystów, restauratorów i sklepikarzy, nie da moratorium na czynsze, nie udzieli pomocy finansowej – mo¿e siê skoñczyæ jak w kurorcie Pattaya. Wie¿owce banków nadal bêd¹ sta³y i nawet bêdzie siê w nich œwieci³o wiele okien. Ale mo¿e ciemne pozostan¹ niektóre kultowe bary na East Village i w Williamsburgu, polskie restauracje na Greenpoincie, butiki i galerie w SoHo, s³awne w³oskie cukiernie i stuletnie francuskie restauracje. Martwiê siê, ¿e bêd¹c znowu w Nowym Jorku zobaczê, ¿e wielu miejsc z moich wspomnieñ ju¿ nie ma, a miasto straci³o wiele swojej legendarnej dynamiki i zmys³owoœci, ¿e opustoszeje i posmutnieje na dobre. Bêdê rozumia³, ¿e to skutek wielkiego nieszczêœcia, które spad³o poza tym na ca³y œwiat, ale ma³a to bêdzie pociecha. m


12

KURIER PLUS 25 LIPCA 2020

www.kurierplus.com

Stulecie Bitwy Warszawskiej 1920 r.

Europa wobec wojny polsko-bolszewickiej Po odzyskaniu niepodleg³oœci w listopadzie 1918 r., pañstwo polskie zmuszone by³o walczyæ o wytyczenie granic odrodzonej Rzeczpospolitej. Sytuacja na wschodnich rubie¿ach Polski by³a szczególnie skomplikowana. Jeszcze w lutym 1918 r. og³oszono niepodleg³oœæ Litwy. Próby utworzenia niezale¿nej Bia³orusi i Ukrainy nie powiod³y siê ze wzglêdu na agresjê Rosji bolszewickiej, która d¹¿y³a do utworzenia w tych krajach republik typu sowieckiego. Naczelnik Pañstwa Józef Pi³sudski, który traktowa³ Rosjê (carsk¹ lub sowieck¹) jako wroga numer jeden, uwa¿a³, ¿e Polska powninna byæ oddzielona od niej niepodleg³¹ Ukrain¹ i Bia³orusi¹, które to kraje powi¹zane by³yby z Polsk¹ wêz³ami federacji. W tym celu, ju¿ w kwietniu 1919 r., przysz³y marsza³ek rozpocz¹³ ofensywê przeciw bolszewikom na wileñszczyŸnie i Bia³orusi. W kwietniu wyzwolone zosta³o Wilno a w sierpniu Miñsk bia³oruski. Politykê Pi³sudskiego wobec ziem wschodnich najlepiej oddaj¹ s³owa wyg³oszone przez niego po zajêciu Miñska: „Na tej ziemi, jakby przez Boga zapomnianej, musi zapanowaæ swoboda (…) Chcê daæ wam mo¿noœæ rozwi¹zania spraw wewnêtrznych, narodowoœciowych i wyznaniowych tak, jak sami sobie tego ¿yczyæ bêdziecie”. Rozkaz zajêcia Wilna by³ osobist¹ decyzj¹ Pi³sudskiego. Przysz³y marsza³ek pochodzi³ z wileñszczyzny i uwa¿a³, ¿e jest to polskie miasto. Innego zdania by³y mocarstwa zachodnie. Zgodnie z popularn¹ wtedy koncepcj¹ samostanowienia narodów, Anglicy i Francuzi g³osili, ¿e Wilno nale¿y siê Litwie. Kwestia ta wywo³a³a równie¿ powa¿ny konflikt z rz¹dem niepodleg³ej Litwy, który nigdy nie uzna³ przy³¹czenia miasta do Rzeczpospolitej. Skomplikowana sytuacja istnia³a równie¿ na po³udniu. Po wielomiesiêcznych walkach z ukraiñskimi nacjonalistami wyzwolona zosta³a Galicja Wschodnia ze Lwowem. Stanowisko mocarstw zachodnich wobec dzia³añ Polaków na Wschodzie nie by³o jednoznaczne. Z jednej strony nie sprzeciwiano siê akcji armii polskiej przeciw bolszewikom. Z drugiej strony kwestionowano d¹¿enia do zajêcia przez Rzeczpospolit¹ obszarów z wiêkszoœci¹ ludnoœci etnicznie niepolskiej. Zachód liczy³ równie¿ na odrodzenie bia³ej Rosji, która by³a sojuszniczk¹ aliantów w I wojnie œwiatowej. W czerwcu 1919 r. Rada Najwy¿sza pañstw alianckich zgodzi³a siê na tymczasowe ustanowienie polskiej administracji w Galicji Wschodniej. Jednoczeœnie trwa³y walki z bolszewikami na Ukrainie. W walkach tych uczestniczy³y oddzia³y Ukraiñskiej Republiki Ludowej pod dowództwem atamana Semena Petlury. Ukraiñcy d¹¿yli do wyzwolenia zajêtego przez Armiê Czerwon¹ Kijowa. W kwietniu 1920 r. dosz³o w Warszawie do podpisania umowy polsko-ukraiñskiej, w której polska uzna³a niepodleg³oœæ Ukrainy na wschód od dawnej granicy rosyjsko-austriackiej na rzece Zbrucz. Umowa ustanawia³a równie¿ sojusz wojskowy miêdzy si³ami zbrojnymi obu narodów maj¹cy na celu wspólne dzia³ania przeciw bolszewikom. Po wykonaniu zadañ operacyjnych wojska polskie mia³y byæ wycofane z Ukrainy. Pod koniec kwietnia, uprzedzaj¹c spodziewan¹ ofensywê sowieck¹, wojska polsko-ukraiñskie przyst¹pi³y do ofensywy na Kijów. 7 maja czo³owe oddzia³y armii polskiej wkroczy³y do miasta.

Bitwa Warszawska na obrazie Jerzego Kossaka z 1930 r.

Reakcje Zachodu na ofensywê ukraiñsk¹ by³y mieszane. Pe³nego poparcia udzieli³a jej Francja. Natomiast brytyjski premier Lloyd George okreœli³ Polskê jako kraj sk³ócony z s¹siadami i zagra¿aj¹cy pokojowi. * Po kilku tygodniach za³amania wojska bolszewickie przechodz¹ do kontrofensywy. 10 czerwca 1920 r. Polacy s¹ zmuszeni do wycofania siê z Kijowa. Powa¿nym zagro¿eniem dla Polaków jest Pierwsza Armia Konna Siemiona Budionnego. Komisarzem wojennym na froncie po³udniowym jest Józef Stalin. 4 lipca rusza wielka ofensywa sowiecka na pó³nocnym odcinku frontu. Bolszewicy maj¹ do dyspozycji si³y licz¹ce ponad 800 tys. ¿o³nierzy (150 tys. w pierwszej linii). Dowodz¹cy frontem pó³nocnym marsza³ek Michai³ Tuchaczewski wydaje rozkaz: „Na zachodzie rozstrzygaj¹ siê losy powszechnej rewolucji, po trupie Polski wiedzie droga do œwiatowego po¿aru. Na Wilno, Miñsk, Warszawê marsz!” Wkrótce bolszewicy zajmuj¹ wileñszczyznê i wkraczaj¹ na ziemie etnicznie polskie. Pod koniec lipca powstaje w Bia³ymstoku tzw. Tymczasowy Komitet Rewolucyjny pod kierownictwem polskich komunistów Feliksa Dzier¿yñskiego i Juliana Marchlewskiego. Ma on pe³niæ funkcjê rz¹du przysz³ej polskiej republiki sowieckiej. * W sytuacji zagro¿enia niepodleg³oœci rz¹d polski próbuje szukaæ pomocy mocarstw zachodnich. Premier W³adys³aw Grabski udaje siê na konferencjê alianck¹ w Spa, w Belgii. Niestety, delegacja polska spotyka siê z obojêtnoœci¹ a nawet wrogoœci¹ przedstawicieli krajów Europy zachodniej. Najbardziej nieprzyjazny Polsce jest brytyjski premier Lloyd George, który ju¿ od d³u¿szego czasu próbuje porozumieæ siê z Rosj¹ Sowieck¹ w sprawie wspó³pracy polityczno-gospodarczej. Ofensywa kijowska i intensyfikacja dzia³añ wojennych przeszkodzi³y polityce rz¹du brytyjskiego. Grabski jest traktowany z niechêci¹ a nawet pogard¹ przez Anglików.

Wydaje siê, ¿e przywódcy zachodni ignorowali fakt, i¿ bolszewicy mog¹ zaj¹æ Europê centraln¹ ³¹cznie z Berlinem. 10 lipca Lloyd George narzuci³ Polsce upokarzaj¹ce warunki zawieszenia broni. Polacy mieli wycofaæ siê za rzekê Bug i zrezygnowaæ z ziem spornych (np. wileñszczyzny i Œl¹ska Cieszyñskiego). W³aœnie wtedy pojawi³o siê nies³awne okreœlenie „linia Curzona” (w przybli¿eniu linia Bugu) pochodz¹ce od nazwiska brytyjskiego sekretarza spraw zagranicznych George’a Curzona. Tak okrojona Polska by³aby czymœ w rodzaju Ksiêstwa Warszawskiego utworzonego przez Napoleona na pocz¹tku XIX wieku. By³by to kraj z ograniczon¹ suwerennoœci¹, zale¿ny od mocarstw europejskich. Rz¹d brytyjski gotowy by³ ofiarowaæ bolszewikom Galicjê Wschodni¹ ze Lwowem. Warto zauwa¿yæ, ¿e ziemie te nigdy nie nale¿a³y do imperium rosyjskiego. Do XIII wieku w³adali tam ksi¹¿êta Rusi Halickiej a ju¿ na pocz¹tku XIV stulecia przesz³y pod kontrolê Wêgier i Polski. By³by to wiêc prezent dla Moskwy. Lenin upojony sukcesami Armii Czerwonej odrzuci³ tê propozycjê maj¹c prawie pewnoœæ, ¿e jego wojska zajm¹ wkrótce ca³¹ Polskê. O zdradzieckim postêpowaniu Londynu œwiadczy fakt, ¿e rz¹d polski nigdy nie zosta³ poinformowany o ofiarowaniu Galicji Wschodniej Sowietom. 25 lipca przybywa do Polski misja aliancka na czele z brytyjskim politykiem lordem D’Abernonem. W sk³ad misji wchodzi kilkuset oficerów francuskich pod komend¹ genera³a Maxime Weyganda. Zadaniem Francuzów jest doradzanie wojsku polskiemu. W tej grupie jest m³ody kapitan, póŸniejszy prezydent Francji Charles de Gaulle. W drodze do Warszawy D’Abernon zatrzymuje siê w Pradze, gdzie odbywa spotkanie z prezydentem Czechos³owacji Masarykiem. Postawa przywódcy czeskiego wobec Polski jest perfidna. Argumentuje, ¿e Polska ju¿ przepad³a i nie warto jej ratowaæ. Ponadto Czesi blokuj¹ transporty broni i amunicji przeznaczone dla Polaków. Dostawy s¹ równie¿ blokowane przez robotników w Anglii i w Niem-

czech, którzy uwa¿aj¹, ¿e Polska zagra¿a m³odej republice radzieckiej. Jednym z niewielu krajów, które ofiaruj¹ pomoc Polsce s¹ Wêgry, które wysy³aj¹ du¿y transport amunicji. Rz¹d w Budapeszcie zamierza³ równie¿ wys³aæ do Polski jednostki kawalerii, lecz w³adze Czechos³owacji nie zgodzi³y siê na przemarsz wojsk wêgierskich. 10 sierpnia, kiedy bolszewicy dochodzili do przedmieœæ Warszawy, Lloyd George wyg³asza przemówienie w Izbie Gmin, w którym zaznacza, ¿e Polska powinna przyj¹æ warunki sowieckie, tzn. wycofanie siê na liniê Bugu i rozwi¹zanie armii. Polakom wolno by by³o utrzymywaæ jedynie 50 tys. tzw. milicji ludowej. Oznacza³oby to ca³kowit¹ sowietyzacjê Rzeczpospolitej. Wydaje siê, ¿e na pocz¹tku sierpnia 1920 r. Zachód pogodzi³ siê z upadkiem Polski. Kiedy Armia Czerwona podchodzi³a do przedmieœæ stolicy, niektóre dzienniki zachodnie przygotowywa³y nag³ówki w rodzaju – „Po piêciu latach nieobecnoœci ¿o³nierz rosyjski wkroczy³ do Warszawy”. W po³owie sierpnia ewakuowano niemal ca³y korpus dyplomatyczny z miasta. Jednym z niewielu dyplomatów, którzy pozostali na miejscu by³ nuncjusz papieski abp Achilles Ratti, póŸniejszy papie¿ Pius XI. * Niemcy nie wtr¹cali siê do konfliktu polsko-sowieckiego, ale nieoficjalnie „kibicowali” bolszewikom. Po klêsce Armii Czerwonej pod Warszaw¹ tysi¹ce ¿o³nierzy sowieckich zosta³o internowanych w Prusach Wschodnich. Wbrew przepisom miêdzynarodowym w³adze niemieckie pozwoli³y im wróciæ do swego kraju. * Mimo nieprzyjaznej postawy wielu krajów europejskich Polacy zdo³ali obroniæ œwie¿o odzyskan¹ niepodleg³oœæ w³asnymi si³ami. Œwietne zwyciêstwo armii polskiej w Bitwie Warszawskiej w po³owie sierpnia 1920 r. zapewni³o Rzeczpospolitej niezale¿noœæ na prawie 20 lat.

Kazimierz Wierzbicki


KURIER PLUS 25 LIPCA 2020

www.kurierplus.com

13

Opowiadanie dla odœwirusowania

Anna K³osowska

Z ¿yciem pod falê... Dopiero kiedy postawi³am bos¹ stopê, zda³am sobie sprawê, jak bardzo brakowa³o mi pieszczoty ziarnistego, cha³wowego piasku. Ponad dwa miesi¹ce nie by³am na pla¿y! Co prawda, to nie by³a „moja” pla¿a, na jej otwarcie musia³am jeszcze kilka dni poczekaæ. Ale s¹siednie county, Palm Beach, ju¿ rozwar³o szeroko ramiona dla spacerowiczów, tych co biegaj¹ i p³ywaj¹. Tylko te trzy czynnoœci. Bo wszystko by³o wyspecyfikowane na solidnej tabliczce przy wejœciu. A¿ mnie przeszed³ taki dreszcz nieprzewidywalnoœci! ¯e ta tabliczka wygl¹da jakby tam mia³a zagoœciæ na d³ugo. Po lewej stronie, na zielono, co wolno, po prawej, na czerwono, czego nie. Przez praw¹ stronê tablicy mój wzrok siê przeœlizgn¹³. Lew¹ chêtnie przyjê³am do wiadomoœci. I wesz³am. Boso. Ciep³y piasek. Delray ma d³ug¹, nêc¹c¹, lekko wij¹c¹ siê lini¹ brzegow¹ pla¿ê. Czêœciowo obsadzon¹ ratownikami czuwaj¹cymi w pastelowych, ale nie rozkosznie ró¿owych, bo to nie South Beach, mini domkach. Flagi ¿ó³te. Przybojowa fala, delikatna, figlarna, obmy³a kusz¹co moje stopy. Nie by³am ubrana na pla¿ê, bo ocean zwabi³ mnie, kiedy jecha³am wzd³u¿ wybrze¿a, ze spotkania, z którego mog³am wróciæ do domu w piêtnaœcie minut highwayem. Ale skierowa³am samochód nad wodê…Albo mo¿e sam siê skierowa³? Zatrzyma³am siê dalej od szalonej, turystycznej, Atlantic Avenue, wzd³u¿ której restauracje, bary, kawiarnie by³y co prawda ju¿ otwarte, ale niezbyt oblegane. W miasteczku odnotowa³am od razu praktycznie ca³kowity brak maseczek na twarzach. Ludzie siedzieli w ogródkach, grupkami, trochê oszo³omieni szczêœciem wychodzenia i przebywania razem, jakby têsknota bliskoœci pokona³a obawê. Zreszt¹, b¹dŸmy rozs¹dni: zamierzali jeœæ, wiêc pantomimê zak³adania i zdejmowania maseczek sobie tak czy inaczej musieli darowaæ! Na pla¿y prawie pusto. Dawno takiej pla¿y nie widzia³am. Ludzie starsi, dojrzali, utrzymywali, usi³owali utrzymaæ odleg³oœæ, ale m³odsi stali i chodzili w zwartych grupkach. No i rêczniki! A na nich stêsknieni s³oñca gwa³ciciele zasad wypisanych po prawej stronie tabliczki przy wejœciu. Nie wolno siê opalaæ! Pozwoli³am oceanowi oblizaæ stopy tym ostatnim tchnieniem przyp³ywowej fali, która traci rozpêd i ca³¹ energiê wcze-

œniej, zanim przybije do brzegu, jak m³ody pies, co wybiega siê, wyszaleje, a potem legnie zmêczony przy nodze. Przesz³am strefê ratowniczych mini chatek i teraz wêdrowa³am przez czêœæ wydm, na które powci¹gane zosta³y nudz¹ce siê brakiem u¿ytecznoœci w¹skie oceaniczne kajaki i katamarany. Masztowe liny wystukiwa³y w powiewie silnego, po³udniowego wiatru, synkopowan¹ melodiê nostalgii… To tutaj zwykle zanurzam siê w s³on¹, pachn¹c¹ algami i rybami toñ… O kilka metrów od brzegu zobaczy³am m³od¹ kobietê. Wchodzi³a powoli, z namaszczeniem, ostro¿nie. I dopiero za moment zauwa¿y³am, dlaczego. Maleñkie r¹czki trzepota³y na wysokoœci maminej piersi. Nios³a przed sob¹ kilkumiesiêcznego malutkusia w b³êkitnej czapeczce. Odwraca³a siê w kierunku brzegu, kiedy fala trochê za wysoko podchodzi³a i wtedy widzia³am rozradowany buziak ubranego w ciemno niebieski kombinezonik malucha. Coœ pokrzykiwa³. Pewno pierwsza taka k¹piel. Urodzony tu¿ przed zaraz¹. Przechodzi³am powoli, zafascynowana tym widokiem: mama pokazywa³a ma³emu œwiat. Nowy, radosny œwiat! Tyle ¿e ja nie wesz³abym tak do oceanu. Fala jest, a raczej wygl¹da ³agodnie, ale dno kilka metrów od brzegu zdradliwe! Uskoki sprawiaj¹, ¿e, mo¿na siê nagle, niechc¹cy, znaleŸæ pod wod¹. I nic w tym groŸnego, jak siê jest samemu lub w towarzystwie doros³ych. Ale z takim maleñstwem? Rozejrza³am siê. Na brzegu, dwa granatowe rêczniki, b³êkitna torba z rzeczami dziecka. Zabawki rozrzucone na piasku tu¿ obok. Posz³am dalej maj¹c wci¹¿ w oczach ten obraz mamy i b³êkitnej czapeczki. No i tych trzepocz¹cych siê na przywitanie z oceanem r¹czek!

– Niezbyt bezpiecznie, prawda? Us³ysza³am za sob¹. W przepisowej odleg³oœci za sob¹. Sz³am na pó³noc, wiatr nie zag³usza³ s³ów. Odwróci³am siê. Mê¿czyzna w œrednim wieku uœmiechn¹³ siê i wskaza³ rêk¹ za siebie. Stan¹³ i po wahaniu powoli zawróci³. Ja chwilê siê waha³am, ale zrobi³am to samo. Kobieta wesz³a jeszcze trochê dalej i odwróci³a siê, bo nadchodzi³a trochê wy¿sza fala. By³o jasne, ¿e ta fala bêdzie silniejsza, nie silna, ale silniejsza. Zrozumia³a, chcia³a wracaæ. W czasie spokojnego przyp³ywu lekka fala przechodzi ko³ysz¹c, zawracaj¹c ciê do brzegu, ale potem, odchodz¹c, ci¹gnie w g³¹b. Zas³oni³a dziecko, fala przesz³a. Spojrza³a na nas. – Potrzebujesz pomocy, krzykn¹³ mê¿czyzna przys³aniaj¹c usta d³oñmi. Przecz¹cy ruch g³owy. WyraŸny. Stara³a siê iœæ do przodu. Musia³a bardzo zrêcznie os³onic dziecko, bo dalej radoœnie piszcza³o, widaæ s³ona woda nie dosta³a siê do oczu ani buzi. – Nie, zawo³a³a g³oœno w nasz¹ stronê. – Dam radê! W³aœciwie chcia³am w tym momencie odejœæ. Ale mê¿czyzna, w s³omkowym kapeluszu z czerwon¹ taœm¹ wokó³ ronda, szczup³y, atletycznie zbudowany, ogorza³y, tak jak wygl¹daj¹ ludzie stale przebywaj¹cy wœród natury, zrobi³ jednak kilka kroków w stronê kobiety. Woda siêga³a jej po uda, kiedy zawo³a³a: – Nie podchodŸ, proszê! Powiedzia³a to spokojnie, ale stanowczo. – Dam radê! Cofn¹³ siê. Ona siê lekko potknê³a, ale nic, da³a radê, brnê³a z widocznym wysi³kiem w kierunku brzegu. Mo¿e zbyt nerwowo.

Odesz³am, z pewnym oci¹ganiem, kiedy mia³a wodê na wysokoœci ³ydek, a pieszczotliwa fala wspomaga³a teraz jej wysi³ek. Dziwna sytuacja, pomyœla³am, tak zwyk³a, tak banalna, a tak uwik³ana w pandemiczn¹ rzeczywistoœæ. Czy tylko pandemiczn¹? Czy umia³abym podj¹æ decyzjê, gdyby tej m³odej kobiecie potrzebna by³a pomoc? Czy umia³abym racjonalnie, w sposób przemyœlany. Zrobi³abym pewnie to, co wiêkszoœæ z nas zrobi³aby odruchowo, instynktownie: wesz³abym do wody, ¿eby pomóc. Ale kobieta mog³a sobie tego nie ¿yczyæ z powodu obawy zara¿enia koronawirusem: bezpoœredni dotyk, bliskoœæ, to, co wesz³o nam ju¿ praktycznie w mózg (bo nie w krew) jako „nie wolno!”. A co, jeœli pomoc by³aby konieczna? Gdyby siê potknê³a, z tym dzieckiem w ramionach, przecie¿ ono nie by³o nawet w szelkach, nie mog³a go wypuœciæ ze swoich objêæ? Co wtedy? Odwróci³am siê z odleg³oœci dobrych dwustu metrów. Kobieta siedzia³a na piasku, tuz przy brzegu, z pochylona g³ow¹, z dzieckiem bezpiecznie usadowionym miêdzy udami. Pewno zda³a sobie teraz dopiero sprawê, co zrobi³a. Co grozi³o jej i ma³ej b³êkitnej czapeczce… Poszuka³am wzrokiem mê¿czyzny, który sta³ ze mn¹ na brzegu. Szed³ w sporej odleg³oœci za mn¹, rozmawia³ teraz przez telefon. Opowiada³? Zauwa¿y³ mnie, dotkn¹³ rêk¹ ronda s³omkowego kapelusza takim nieprecyzyjnym gestem pozdrowienia. W drodze powrotnej s³ucha³am kolejnej czêœci audiobooka, którego fragmenty towarzyszy³y mi od kilku dni. Michel Houellebecq, najbardziej uznany francuski pisarz wspó³czesny. „Serotonina”. Mog³am znieœæ tê powieœæ tylko w niewielkich dawkach, tak bardzo przepojona by³a pesymistycznym, dystopijnym patrzeniem na nasz œwiat. Takie studium samotnoœci, pasywnej destrukcyjnej degrengolady, wpisanej w t³o degrengolady spo³ecznej, politycznej. Wiwisekcja spo³eczeñstwa obros³ego w humanizm, wychowanego na humanizmie obróconym teraz na nice. Spo³eczeñstwa bez solidarnoœci, wiêzi…Trafna wiwisekcja, ale… Ale, pomyœla³am, ja wesz³abym do tej wody, tak jak pan w kanotierku przewi¹zanym czerwon¹ wst¹¿k¹, tak jak kilkoro m³odych ch³opców, którzy stali w grupce trochê dalej od nas i patrzyli w nasz¹ stronê. Weszlibyœmy, ¿eby pomóc m³odej kobiecie, która trochê przeliczy³a siê z sytuacj¹ i ma³emu cz³owieczkowi w b³êkitnej czapeczce, który pierwszy raz zetkn¹³ siê z oceanem. Z ¿yciem pod falê… m

Zapraszamy na stronê Autorki: www.anna4book.com


KURIER PLUS 25 LIPCA 2020

14

Og³oszenia drobne Cena $10 za maksimum 30 s³ów

PRACA ZA $18.50 Mo¿esz pomóc ludziom, których kochasz i otrzymywaæ za to dobre wynagrodzenie. Jeœli Twoi rodzice, krewni, przyjaciele, s¹siedzi otrzymuj¹ Medicaid lub Medicare, mo¿na zacz¹æ pracowaæ dla nich jako asystent lub pomoc domowa. Nie wymagane certyfikaty. Nasza agencja pomo¿e Ci w tym. Wynagrodzenie $18.50 za godzinê.

Zadzwoñ: tel. 347-462-2610

www.kurierplus.com

Nauka gry

Emilia’s Agency

na fortepianie, gitarze i skrzypcach oraz lekcje œpiewu

576 Manhattan Avenue, Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-609-1675, 718-609-0222, Fax: 718-609-0555

Kobo Music Studio Szko³a z tradycjami Rejestracja Bo¿ena Konkiel

3 ROZLICZENIA PODATKOWE 3 NUMER PODATNIKA - ITIN - z potwierdzeniem

3 WYSY£KA PIENIÊDZY I PACZEK

3 PE£NOMOCNICTWA - APOSTILLE

3 EMERYTURY AMERYKAÑSKIE 3 MIÊDZYNARODOWE PRAWO JAZDY

3 SPONSOROWANIE RODZINNE

3 NOTARY PUBLIC (zawsze w agencji)

autentycznoœci kopii paszportu

3 OBYWATELSTWO i inne formy

Agencja otwarta siedem dni w tygodniu.

tel. 718-609-0088

Czytaj nas w internecie:

ANIA TRAVEL AGENCY 57-53 61st Street, Maspeth, N.Y. 11378 Tel. 718-416-0645, Fax 718-416-0653 3 Bilety Lotnicze 3 Wysy³ka pieniêdzy i paczek 3 T³umaczenia 3 Sprawy imigracyjne 3 Notariusz

3 T£UMACZENIA DOKUMENTÓW

www.kurierplus.com

Radio RAMPA na fali 620 AM Zapraszamy do s³uchania Radio RAMPA na czêstotliwoœci WSNR 620 AM w NY, NJ, CT w ka¿d¹ sobotê od godz. 15:00 do 21:00. Zasiêg Radio RAMPA 620 AM to piêæ dzielnic Nowego Jorku, a tak¿e Long Island, stany New Jersey i Connecticut, czyli

najwiêksze skupiska Polonii na Pó³nocno-Wschodnim Wybrze¿u USA. Ponadto, sobotni¹ audycjê, bez zmian, s³uchaæ bêdzie mo¿na za poœrednictwem naszej strony internetowej www.RadioRAMPA.com oraz aplikacji RAMPA na telefony komórkowe. Wszystko bezp³atnie.

Acupuncture and Chinese Herbal Center Dr Shungui Cui, L.Ac, OMD, Ph.D – jeden z najbardziej znanych specjalistów w dziedzinie tradycyjnych chiñskich metod leczenia. Autor 6 ksi¹¿ek. Praktykuje od 47 lat. Pracowa³ we W³oszech, Kuwejcie, w Chinach. Pomaga nawet wtedy, gdy zawodz¹ inni.

896 Manhattan Avenue Suite 27 (na piêtrze) - Brooklyn, NY 11222 Tel: (718) 609-1560, (718) 383-6824, Fax: (718) 383-2412

MICHA£ PANKOWSKI TAX & CONSULTING EXPERT Us³ugi w zakresie: 3 Ksiêgowoœæ 3 Rozliczenia podatkowe indywidualne i biznesowe, w tym samochodów ciê¿arowych

3 Rejestracja biznesu i licencje 3 Konsultacje 3 Bezpodatkowa zamiana domów 3 #SS - korekty danych

LECZY: l katar sienny l bóle pleców l rwê kulszow¹ l nerwobóle l impotencjê zapalenie cewki moczowej l bezp³odnoœæ l parali¿ l artretyzm l depresjê l nerwice l zespó³ przewlek³ego zmêczenia l na³ogi l objawy menopauzy l wylewy krwi do mózgu l alergie l zapalenie prostaty l rekonwalescencja po chorobach nowotworowych z zastosowaniem chiñskiego zio³olecznictwa itp. l

Do akupunktury u¿ywane s¹ wy³¹cznie ig³y jednorazowego u¿ytku 144-48 Roosevelt Ave. #MD-A, Flushing NY 11354 Poniedzia³ek, œroda i pi¹tek: 12:00 - 7:00 pm; tel. (718) 359-0956 1839 Stillwell Ave. (off 24th. Ave.), Brooklyn, NY 11223 Od wtorku do soboty: 12:00-7:00 pm, w niedziele 12:00 - 3:00 pm (718) 266-1018 www.drshuiguicui.com Akcetujemy ubezpieczenia: 1199, Aetna, BCBS, Cigna, Elder Plan, Liberty, Magnacare, Multiplan, Triad Health (VHS), UHC Empire Plan

Email: Info@mpankowski.com

Anna-Pol Travel

Fortunato Brothers 289 MANHATTAN AVE. (blisko Metropolitan Ave.) BROOKLYN, N.Y. 11211; Tel. 718-387-2281 Fax: 718-387-7042 CAFFE - PASTICCERIA ESPRESSO - SPUMONI GELATI - CAKES

W³oska ciastkarnia czynna codziennie do 11:00 wieczorem, a w weekendy do 12:00 w nocy. Zapraszamy.

WYCIECZKI AUTOBUSOWE: Niagara, Waszyngton, Boston

821 A Manhattan Ave. Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-349-2423 E-mail:annapoltravel@msn.com WWW.ANNAPOLTRAVEL.COM

Promocyjne ceny przy zakupie biletu przez internet

Œrodki transportu posiadaj¹ zezwolenia i licencje federalne (US Department of Transportation) oraz wymagane ubezpieczenia.

ATRAKCYJNE CENY NA: Bilety lotnicze do Polski i na ca³y œwiat u

Pakiety wakacyjne: Karaiby, Hawaje, Floryda All-inclusive: Punta Cana, Meksyk od $699

v Rezerwacja hoteli v Wynajem samochodów v Notariusz v T³umaczenia v Klauzula “Apostille” v Zaproszenia v Wysy³ka pieniêdzy Vigo


KURIER PLUS 25 LIPCA 2020

www.kurierplus.com

15

Rytmy nowojorskie

Gra¿yna Drabik

Imienny grób i bezimienny pies

Ku pamiêci przemi³ego dziecka...

cji, a droga ¿yciowa pani Elizy to ca³a swoista operetka!) Tu, m. w. na wysokoœci dzisiejszych 140 – 145 ulic, w dwu-piêtrowym domku zaprojektowanym w patriotycznie „federalnym” stylu, zamieszka³ w 1802 r. Aleksander Hamilton, niestety krótko siê ciesz¹c domowym spokojem. A na wzgórzu o ³adnej nazwie Truskawkowe mia³ dom z rozleg³ym ogrodem pewien kupiec dobrami bawe³nianymi. Niewiele o nim wiadomo prócz tego, ¿e by³ prawdopodobnie szkocko-irlandzkiego pochodzenia (lub angielskiego) i ¿e by³ ojcem (lub wujem) ma³ego Clair. Piêcioletni ch³opczyk bawi³ siê w ogrodzie. Mo¿e by³ niepos³uszny i oddali³ siê dalej ni¿ mia³ przyzwolone. Mo¿e skorzysta³ z chwili, gdy wszyscy byli przez moment czymœ innym zajêci i odwa¿nie chcia³ zobaczyæ, co siê kryje za nastêpnym krzakiem. Obsun¹³ mu siê kamieñ pod stop¹. Przestraszy³ siê, i bieg³ z powrotem do domu, zbyt szybko. Nie wiadomo. Wiadomo, ¿e spad³ z urwiska. Gdy go znaleziono, ju¿ by³ poza ratunkiem. George Pollock pochowa³ go nieopodal domu i zadba³ o tablicê: „Ku pamiêci przemi³ego dziecka, St. Clair Pollock, który zgin¹³ 15 lipca 1797 r. w pi¹tym roku swego ¿ycia”. Wyku³ tak¿e cytat z ksiêgi Hioba na marmurowej tablicy: „Cz³owiek zrodzony z niewiasty ma krótkie i bolesne ¿ycie, wyrasta i wiêdnie jak kwiat, przemija jak cieñ chwilowy.” (XIV, 1-2) Pan Jerzy musia³ byæ bardzo uwa¿nym cz³owiekiem. Pewnie nie by³o mu ³atwo.

Mo¿e drêczy³o go sumienie, za prawdziwe czy wyimaginowane zaniedbanie. Mo¿e po prostu ¿al mu by³o tego zbyt wczeœnie straconego ¿ycia. W ka¿dym razie, kiedy sprzedawa³ dom parê lat póŸniej, zadba³, by dodaæ to specjalnie wydzielone miejsce do transakcji z przykazaniem, by je zachowaæ i utrwaliæ pamiêæ o mieszkaj¹cym tu kiedyœ ch³opczyku. Oryginalny napis zniszcza³. Marmurowe tablice zosta³y uszkodzone. Wykuto wiêc s³owa raz jeszcze. Zbudowano nowy postument. Urna odtworzona w granicie stoi nadal, nieco z boku, w cieniu drzew. Je¿eli idziesz poœpiesznie, nie zauwa¿ysz. Ale jest. Znak, ¿e przed nami, ktoœ tu by³. Kocha³. Cieszy³ siê i smuci³ ca³kiem podobnie do nas. Zadba³, by o tym pamiêtaæ. Tak sobie myœlê, ¿e zbyt siê œpieszymy dzisiaj, ¿eby nad¹¿yæ z przerabianiem wszystkiego i naraz. Przepisaæ historiê. Zapomnieæ doszczêtnie o tym, co siê nam nie podoba. Dostosowaæ nasz¹ wersjê o wczoraj do dzisiejszych wymogów. W³aœnie czytam wiadomoœæ, ¿e zmieniono pewn¹ tablicê w mieœcie Scampton, w hrabstwie Lincoln. Przedstawiciel Królewskich Si³ Lotniczych (tak, to samo RAF s³ynne z wyczynów wojennych, tak¿e polskich lotników) sucho informuje: Jako czêœæ procesu sprawdzania historycznych dokumentów, RAF wymieni³ kamieñ nagrobny psa Guya Gibsona w bazie RAF-u w Scampton. Nowa tablica informuje o historii psa; jego imiê usuniêto.

Oddzia³y, którymi dowodzi³ przystojny Guy Gibson wyró¿ni³y siê ryzykownymi nocnymi wypadami na drug¹ stronê Kana³u LaManche. Szczególnie zapisa³ siê w wojennej historii tryumfalny lot w maju 1943 r., gdy uda³o siê naruszyæ przemys³ow¹ moc Niemiec, bombarduj¹c tamy w Dolinie Ruhr. Oddzia³ 617, pod dowództwem Gibsona, zas³u¿y³ sobie na przydomek „Dam Busters”, wys³awiany w kilku ksi¹¿kach i filmowych opowieœciach. Czarny labrador, niewielkiej postury, lecz wielkiego ducha, by³ maskotk¹ szwadronu. Wiernie towarzysz¹c lotnikom, tak¿e w wielu lotach, przys³u¿y³ siê dobrej sprawie na tyle, by zas³u¿yæ na w³asne miejsce pochówku, z oficjaln¹ tablic¹, starannie dogl¹danymi kwiatkami, solidnym ogrodzeniem. Jego imiê Nigger pos³u¿y³o tak¿e jako kryptonim, wystukiwany w kodzie Morse’a, którym Gibson, informowa³ o œwicie 17 maja 1943 r., ¿e uda³o siê przerwaæ Tamê Möhne. S³owo dziœ zakazane jako rasistowskie przezwisko wykreœlone zosta³o z dokumentów, wyeliminowane z filmowej wersji. Wreszcie i z nagrobnej tablicy. A problem i tak pozostaje: przecie¿ pies niczemu nie winny. To jego pan tak go brzydko przezwa³. A wiêc, czy nie nale¿a³oby i nazwiska Gibsona wymazaæ z rejestrów? Odebraæ mu medal? Co zrobiæ z zapisem has³a?... Jeœli chodzi o bie¿¹ce k³ótnie, warto mniej energii i czasu poœwiêcaæ na wyznaczanie granic, które jednym wolno, a innym nie wolno przekraczaæ. Definiowaæ zakazane s³owa i czujnie staraæ siê, by zosta³y zapomniane. Pora, by mniej ha³asowaæ. Trochê ciszej mówiæ. Zamiast tyle krzyczeæ o nies³usznych bohaterach z wczorajszego dnia, zauwa¿yæ cz³owieka – tego obok ciebie. Dzisiaj. Jeœli chodzi o historiê, rzecz w sumie doœæ prosta. Urna-grób przy 122 Ulicy, na Truskawkowym kiedyœ wzgórzu, to czêœæ zapisu czasu. Imiê ukochanego psa, to te¿ Historia. Jeœli nie zadbamy o pamiêæ o tych, co byli przed nami, wszystko jedno, czy ich lubimy, czy te¿ bardzo nie lubimy, czy nam siê podoba, czy bardzo nie podoba jak wo³ali na swego domowego ulubieñca, bêdziemy wszyscy jak bezimienne psy. * A ponadto, có¿, Nowy Jork popisuje siê jak mo¿e: upa³y. Duszno i parno. Gdy spada deszcz, to od razu przesadna ulewa. Gdy zawieje wiatr, to chcia³by byæ jak huragan. Lato. Prawie normalnie. Przejdzie lipiec. W sierpniu powinno byæ ³agodniej. Przetrwamy. m https://www.nycgovparks.org/parks

FOT. RAF SCAMPTON INFO/ARG

Nie wiem jak wygl¹da³ ten dzieñ 223 lat temu. Wiem, ¿e ludzka obecnoœæ by³a zaznaczona du¿o mniej wyraŸnie. Miastowoœæ nowojorska koñczy³a siê gdzieœ na wysokoœci ulicy Chambers: brukowane ulice, sklepy, hotele, imponuj¹cy budynek Nowego Teatru przy Park Row... Nie by³o jeszcze nowego ratusza. Nie by³o gêstej geometrycznej sieci wyznaczonej przez osie pó³nocno-po³udniowych alei i wschodnio-zachodnich ulic. Nie by³o statków parowych. Ani Kana³u Erie, który æwieræ wieku póŸniej po³¹czy Wielkie Jeziora z Atlantykiem. A wiêc nie by³o jeszcze bardzo intensywnie zagospodarowanych doków dolnego Manhattanu, poœrednicz¹cych w dostarczaniu dóbr z rozleg³ych pól œrodkowej Ameryki i fabryk kie³kuj¹cego przemys³u w Cleveland, Detroit i Chicago, do miast i miasteczek gêœciej zaludnionego amerykañskiego wybrze¿a oraz Europy. W 1797 r. najwy¿szym budynkiem w Nowym Jorku by³ koœció³ Trójcy Œwiêtej, a œciœlej mówi¹c jego smuk³a wie¿yczka wystrzelaj¹ca ponad dach na wysokoœæ 61 metrów. Pozosta³a najwy¿sz¹ struktur¹ w krajobrazie miasta a¿ do ukoñczenia Mostu Brookliñskiego, który przej¹³ to wyró¿nienie, gdy zosta³ otwarty 24 maja w 1883 r. Pomost dla pieszych i ruchu konnego rozci¹ga³ siê ponad kilometr w pustce przestrzennej, 40 metrów nad tafl¹ Wschodniej Rzeki. Wie¿e podtrzymuj¹ce stalowe przês³a wznosi³y na wysokoœæ 84 metrów. To krajobraz kszta³towany rêk¹ cz³owieka. I miasto szumia³o coraz intensywniej tam, na po³udniowym krañcu wyspy Manhattan. Jak s³upek rtêci w tradycyjnym termometrze ros³o ku pó³nocy, coraz bardziej gor¹czkowo i coraz wy¿ej. Ale na granitowych wzgórzach pó³nocnej czêœci wyspy cz³owiek musia³ siê dopasowywaæ do geologicznych formacji. Natura nadal wyznacza³a podstawowe parametry: wysoki p³askowy¿ okreœla³ zachodni kraniec wyspy. Ziemia nie do uprawy, w³aœciwie ¿adna, czysta ska³a tu¿ pod cienk¹ warstewk¹ gleby. Urwisko spadaj¹ce ostro ku rzece Hudson. G³êboka i podmok³a dolina poni¿ej Wzgórz Harlemu. Ani plantacje tu nie by³y mo¿liwe, ani pola uprawne czy sady, ani przemys³. Ot, teren dobry na letnie siedliska dla zamo¿niejszych mieszkañców miasta, ewentualnie na posiad³oœci dla bardziej indywidualistycznych obywateli, którzy lubili ¿ycie rodzinne trzymaæ z daleka od polityki czy businessu. Tu wybudowa³ sobie okazale klasycystyczny dworek pu³kownik armii brytyjskiej Roger Morris, jeszcze w czasach kolonii angielskiej, w 1765 r., by zamieszkaæ na Wzgórzu Morrisa (dzisiejsze 155 – 165 Ulice) razem z ¿on¹ Mary Philipse. Jego posiad³oœæ, ³¹cznie z tym dworkiem, póŸniej zosta³a skonfiskowana przez nowoniepodleg³e pañstwo. W 1810 r. zakupi³ je od stanu Nowy Jork obrotny Stephen Jumel, w³aœciciel sklepu kolonialnego na dole miasta, dla nowo poœlubionej ¿ony, Elizy Bowen. (Pan Jumel by³ emigrantem o niejasnych korzeniach gdzieœ z po³udnia Fran-

FOT. G. DRABIK

Pogoda w œrodê, 15 lipca by³a niez³a. Temperatura utrzyma³a siê poni¿ej 30 o C w cieniu. W dzieñ by³o pochmurnie, mia³o padaæ, ale deszcz siê oci¹ga³ i nawet duchota nie dokucza³a nadmiernie. Pod wieczór niebo siê rozpogodzi³o, nawet wyjrza³ zza chmur sierp ksiê¿yca.

RAF Eskadra 106 pod dowództwem komandora Guy Gibsona z psem-maskotk¹. Obok stara i nowa tablica na nagrobku.


KURIER PLUS 25 LIPCA 2020

16

www.kurierplus.com

Malarstwo amerykañskie Amerykañska rodzina uwieczniana na wczesnych obrazach. Dystyngowana, wielodzietna i wielopokoleniowa, mieszczañska. ¯adnej pretensji do arystokratyzmu, wy¿szoœci klasowej. Zwykli ludzie dumni ze swych osi¹gniêæ, wzór cnót obywatelskich, co w tamtych czasach oznacza³o równie¿ – przyk³adne ¿ycie zgodne z nakazami religii i zasadami wspó³¿ycia spo³ecznego. Przyjrzyjmy siê obrazowi Henry F. Darby’ego przedstawiaj¹cemu rodzinê pastora Johna Atwooda. Na pierwszy rzut oka widaæ, i¿ dzie³a tego nie namalowa³ „profesjonalny” artysta, ale sprawny amator. Nie ma na nim popisu kunsztu malarskiego, efektownych chwytów artystycznych, maestrii wykonania, wyszukanej kompozycji grupy, dopracowania szczegó³ów potwierdzaj¹cych skutecznoœæ lat kszta³cenia siê w sztuce. Ale przecie¿ nie chodzi o dzie³o, ale o wizerunek; nie o artystê, który popisuje siê swym kunsztem, ale o przedstawienie. Malarstwo amerykañskie silnie zakorzenione jest w rzemioœle. Odbiorcy nie oczekiwali piêknego obrazu; czêsto nawet zgo³a nie ¿yczyli sobie upiêkszeñ. Strojnych ozdobnoœci. Chcieli wizerunku utrwalaj¹cego ich podobizny, obrazuj¹cego ich ¿ycie. Surowe, proste, zwyczajne. Tak te¿ wygl¹daj¹ postaci na tym zbiorowym portrecie Darby’ego: nie s¹ to ludzie weseli. Powa¿ni, surowi, zgo³a ascetyczni. Nie biedni, ale te¿ nie manifestuj¹cy swego dostatku. Skromne, proste ¿ycie jest ich idea³em. Szóstka dzieci, tak¿e powa¿nych, wrêcz pryncypialnie statecznych. To nie rozkoszne dzieci¹tka, urocze i rozpieszczone pociechy. Nie zabawa im w g³owie, ale nauka. Siedz¹ z ksi¹¿kami na kolanach. Mo¿emy siê domyœlaæ, i¿ s¹ to egzemplarze Biblii. Na studiowaniu Ksiêgi up³ywa im czas. Podobnie jak rodzice, ubrani s¹ schludnie, ale prosto, bez ¿adnej modnej elegancji, bez ozdób, bez kolorów. Senior rodu, pastor, siedzi przy niewielkim okr¹g³ym stoliku nad otwart¹ Bibli¹. trzyma na niej rêkê w geœcie niemal przysiêgi na zasady Pisma Œwiêtego. Jego ¿ona obok, tak¿e nad Bibli¹, ubrana od stop do g³ów, ¿adnego filuternego ods³aniania cia³a. Z ciemn¹ sukni¹ kontrastuje bia³y czepek. Wnêtrze salonu proste, z niezbêdnymi sprzêtami, jedyn¹ ekstrawagancj¹ wydaje siê byæ klawesyn z ty³u. Na œcianie dwa obrazki, jeden przedstawia nagrobek dwójki niemowl¹t, zmar³ych dzieci Atwoodów. Dziœ ten portret mo¿e nas przera¿aæ zgo³a. Ci ludzie nieub³agani wobec siebie, wiêc i bezwzglêdni wobec innych, bez wyrozumienia, pob³a¿ania dla w³asnych i cudzych s³aboœci, nie znaj¹ wspó³czucia, tolerancji dla odmiennoœci. Z podobnie literackim przedstawieniem mamy do czynienia w popularnej powieœci Nathaniela Hawthorne’a „Szkar³atna litera”. Purytañskie spo³eczeñstwo zbudowane na zasadach przywiezionych przez pierwszych pielgrzymów. Ale tak¿e ci ludzie budowali potêgê Ameryki. Oszczêdnoœci¹, si³¹ charakterów, bezbrze¿n¹ wiar¹, dog³êbnym poczuciem obowi¹zku. O prawach cz³owieka nikt wtedy nawet nie chcia³ s³yszeæ. ¯adnych przesadnych (przynajmniej nie uzewnêtrznianych) s³aboœci charakteru, poczucia nieszczêœcia, krzywdy, rozpaczy, hiobowych pretensji do Boga, do œwiata, do losu. Co siê przytrafia, jest s³uszne, zgodne z wol¹ wy¿sz¹, której ani kwestionowaæ nie wolno, ani buntowaæ siê przeciw niej nie nale¿y. Trzeba pracowaæ, zaskarbiæ sobie przychylnoœæ Opatrznoœci, potwierdziæ, ¿e jest siê w krêgu ³aski bo¿ej. Pastor Atwood, prowadzi³ koœció³ baptystów w Bostonie, nastêpnie przeniós³ siê do

Czes³aw Karkowski

Rodzina we wnêtrzu (1)

Henry F. Darby – The Reverend John Atwood and His Family.

Erastus Salisbury Field – Joseph Moore and His Family.

Concord, NH, gdzie m. in. piastowa³ urz¹d skarbnika stanowego. Z ramienia Partii Demokratycznej zosta³ nominowany w 1850 r. na kandydata na gubernatora New Hampshire. Ale partia ta popiera³a niewolnictwo i zasadê segregacji rasowej, wiêc w republikañskim, pó³nocnym stanie taki program nie mia³ szans. John Atwood zmar³ w 1873r. A sam artysta, które to miano dumnie sobie przyzna³ w podpisie na tym obrazie? By³ oczywiœcie ca³kowitym amatorem. W wieku piêciu lat dosta³ farbki akwarelowe i tak zacz¹³ malowaæ. Wcale udatnie, skoro gdy mia³ 14 lat otrzyma³ pierwsze zamówienie na obraz, a podobiznê Atwoodów namalowa³ podobno w wieku 16 lat. Naucza³ póŸniej sztuki w ¿eñskim college’u w Po³udniowej Karolinie, nastêpnie osiad³ w miejscowoœci Troy, NY, gdzie prosperowa³ jako wziêty portrecista. W stylu zbli¿onym do sztuki Edwarda Hicksa, a wiêc naiwnym, ludowym, prymitywnym, etc. namalowa³ Erastus Salisbury Field (1805-1900) rodzinê Moorów, s¹siadów z naprzeciwka w Ware, MA.

Frederick R. Spencer – Family Group.

Joseph Moore, ojciec, by³ wêdrownym dentyst¹, ale w zimie, gdy drogi by³y nieprzejezdne, utrzymywa³ siê z wyrobu kapeluszy. By³ to na pewno zacny cz³owiek, ale nie powierzy³bym mu swoich zêbów, ani te¿ chyba nie zechcia³bym nakrycia g³owy w jego wykonaniu. Cz³owiek, który siê trudni dwiema tak odmiennymi specjalnoœciami, prawdopodobnie ¿adnej nie wykonuje dobrze. Ale w tamtych czasach, gdy brakowa³o fachowców, móg³ prosperowaæ chirurg/ko³odziej/szewc, albo krawiec i kowal, jednoczeœnie dorabiaj¹cy na boku fryzjerstwem. Liczy³a siê praktyka, a nie szko³a i dyplomy, konkretna umiejêtnoœæ, a nie ksi¹¿kowa wiedza na wyrost. Podobnie jak w dziele Darby’ego, równie¿ i na portrecie Fielda cz³onkowie rodziny ustawieni s¹ frontalnie, zastygli w sztywnych pozach manekinów bardziej ni¿ ludzi. P³askie marionetki. Ca³kowite lekcewa¿enie zasad kompozycji grupy, ale zapewne po prostu brak wiedzy i umiejêtnoœci po temu. Perspektywa nieudolnie zaznaczona, bez znajomoœci tego, jak malowaæ odleg³y plan: dywan na pod³odze

wznosi siê do góry, miast zanikaæ w dali zgodnie ze z³udzeniem wzrokowym. Ale nie o pozór rzeczywistoœci sz³o; ca³y wysi³ek malarza skoncentrowany jest na oddaniu detali portretowanych postaci. Frederick Randolph Spencer (1806-1875) by³ wêdrownym portrecist¹ w Nowym Jorku i okolicach. Powodzenie w sztuce sk³oni³o go do wziêcia siê za systematyczn¹ naukê malarstwa. W 1831 r. osiad³ w nowym Jorku, gdzie nie tylko otworzy³ dobrze prosperuj¹ce studio artystyczne, ale zyska³ s³awê wœród klientów oraz powa¿anie w krêgach fachowców. Przyjêto go w 1832 r. w poczet cz³onków Amerykañskiej Akademii Sztuk Piêknych. Jego portret rodziny (nie mog³em siê doszukaæ, kogo konkretnie przedstawia obraz zatytu³owany „Family Group”) zdradza wszystkie mankamenty zasadniczo samouka w sztuce. Krytyczne uwagi powy¿ej stosuj¹ siê równie¿ do tego dzie³a. Ale co je wyró¿nia jak i sztukê Spencera: umiejêtnoœæ niemal fotograficznego oddania podobieñstwa postaci. A tego klienci oczekiwali. m

Profile for Kurier Plus

Kurier Plus - e-wydanie 25 lipca 2020  

Kurier Plus - e-wydanie 25 lipca 2020  

Advertisement