__MAIN_TEXT__
feature-image

Page 1

ER KURI

NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS

P L U S

P O L I S H NUMER 1345 (1645)

W E E K L Y

ROK ZA£O¯ENIA 1987

M A G A Z I N E

TYGODNIK

20 CZERWCA 2020

PE£NE WYDANIE KURIERA W INTERNECIE: WWW.KURIERPLUS.COM

í Frustracja i si³a – str. 3 í Czy warto zatrudniæ prawnika od wypadków... – str. 5 í Karta Rodziny Andrzeja Dudy – str. 6 í Rêce – str. 8-9 í Graffiti mo¿na zmyæ – str. 12 í Czy pora refinansowaæ po¿yczkê... – str. 13

Tomasz Bagnowski

Amerykanin skazany w Rosji Oskar¿ony o szpiegostwo Amerykanin, Paul Whelan, zosta³ skazany w Moskwie na 16 lat wiêzienia. 50-letni Whelan formalnie zatrudniony w firmie BorgWarner w stanie Michigan, zajmuj¹cej siê produkcj¹ czêœci samochodowych, bardzo czêsto odwiedza³ Rosjê. Sam okreœla³ siê nawet rusofilem. Jego ostatnia podró¿ mia³a miejsce w 2018 roku. Whelan mia³ podczas niej byæ goœciem na weselu. Zosta³ jednak zatrzymany przez FSB (Federalna S³u¿ba Bezpieczeñstwa Federacji Rosyjskiej) w ekskluzywnym hotelu, niedaleko Kremla, zaraz po tym jak jeden z jego rosyjskich przyjació³ przekaza³ mu pendrive. Wed³ug w³adz Rosji znajdowa³y siê na nim informacje szpiegowskie. Whelan twierdzi z kolei, ¿e na dysku mia³y byæ zdjêcia ze wspólnej wizyty z przyjacielem w jednym z rosyjskich monasterów. Od tego czasu Amerykanin, który utrzymuje, ¿e jest niewinnym i zosta³ „wrobiony” przez rosyjskie s³u¿by specjalne, przebywa³ w areszcie. Dochodzenie i proces, zakoñczy³y siê w miniony poniedzia³ek wyrokiem skazuj¹cym. Whelan ma trafiæ do wiêzienia na 16 lat. Œwiatowe agencje pokaza³y jego zdjêcie w moskiewskim s¹dzie. Amerykanin trzyma na nim kartkê z odrêcznie napisanymi has³ami: „sfingowany proces”, „zero praw cz³owieka”, „potrzebna interwencja prezydenta i premiera”.

John Sullivan, amerykañski ambasador w Rosji, tak¿e utrzymuje, ¿e oskar¿enia wobec Whelana zosta³y sfabrykowane. „To parodia systemu sprawiedliwoœci” – powiedzia³ Sullivan, który obserwowa³ proces i od momentu aresztowania by³ w kontakcie z Amerykaninem. Wed³ug ambasadora Whelan by³ bardzo Ÿle traktowany, przebywa³ w zak³adzie karnym Lefortowo, pamiêtaj¹cym jeszcze carsk¹ Rosjê. Przez d³ugi czas odmawiano mu pomocy medycznej w zwi¹zku z przepuklin¹. Dopiero ostatnio, kiedy jego stan zdrowia wyraŸnie siê pogorszy³, rosyjskie w³adze zezwoli³y na przeprowadzenie operacji. Obroñca Paula Whelana, Vladimir Zerebenkow równie¿ twierdzi, ¿e jego klient jest niewinny i nie mia³ pojêcia co znajdowa³o siê na pendrivie. Nieliczne znane fakty z ¿yciorysu Amerykanina, mog¹ jednak œwiadczyæ o tym, ¿e nie by³ on jedynie naiwnym rusofilem. Do 2008 roku Whelan s³u¿y³ w Korpusie Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych, z którego – wed³ug oficjalnych papierów – zosta³ wydalony po oskar¿eniu o kradzie¿. W firmie BorgWarner zajmowa³ siê sprawami bezpieczeñstwa, a jego rosyjscy znajomi, z którymi spotyka³ siê podczas swoich podró¿y, byli pracownikami rosyjskiej armii. í6

u

23 czerwca – Noc Œwiêtojañska.

Bo¿e Cia³o na Greenpoincie Procesja Bo¿ego Cia³a, która odby³a siê 14 czerwca w parafii Œw. Stanis³awa Kostki na d³ugo zapadnie w pamiêæ mieszkañców Greenpointu. Ze wzglêdu na pandemiê, po raz pierwszy w historii byla to procesja samochodowa. Trwa³a trzy i pó³ godziny. Najpierw prowadzi³ j¹ ksi¹dz proboszcz Marek Sobczak jad¹c na specjalnie przygotowanym samochodzie, w po³owie drogi zast¹pi³ go ksi¹dz £ukasz Sztorc. Religijne pieœni œpiewa³ organista Zbigniew Szczypior. Przypadkowi przechodnie spotykani na ulicach klêkali i modlili siê. Wielu ze wzruszeniem reagowa³o na tê wymuszon¹ niezwyk³ymi okolicznoœciami formê procesji. Wiele okien w polskiej dzielnicy udekorowanych by³o religijnymi obrazami i emblematami zwi¹zanymi z obchodzonym w tak niecodzienny sposób œwiêtem. Tekst i zdjêcia: Zosia Zeleska-Bobrowski


2

KURIER PLUS 20 CZERWCA 2020

www.kurierplus.com


KURIER PLUS 20 CZERWCA 2020

www.kurierplus.com

3

Frustracja i si³a 15 dzieñ protestów. Czwartek. Pada deszcz. Ale adrenalina roœnie. Deszcz nie przeszkadza. Zbuntowana, sfrustrowana wirusem i rzeczywistoœci¹ kolorowa i bia³a m³odzie¿ ci¹gle protestuje. S¹ wœród nich amerykañscy obywatele, t³umy nielegalnych. Ci ostatni chocia¿ bez prawa g³osu te¿ chc¹ rewolucji. Œmieræ czarnoskórego George'a Floyda nada³a sens ich ¿yciu. Tragedia sta³a siê dla nich szans¹ na zaistnienie. Teraz maj¹ wroga, powód do wyjœcia na ulicê. Tym wrogiem jest policja. Wmówiono im, ¿e to bardziej niebezpieczny wróg ni¿ wirus. Wszêdzie widz¹ rasistów. Ka¿dy, kto tego nie widzi popiera rasizm. Zachodnia cywilizacja jest dla nich kompromituj¹c¹ kart¹ w dziejach ludzkoœci. Zachodni œwiat, bia³a cywilizacja, odpowiedzialna jest, ich zdaniem, za ca³e z³o na œwiecie. Nie rozumiej¹, ¿e ich naiwnoœæ jest wykorzystywana, ¿e ktoœ silniejszy poci¹ga za sznurki. ¯e ca³e zamieszanie skierowane jest przeciwko tym, którzy broni¹ zachodniej cywilizacji. Nie wiedz¹, ¿e ka¿da rewolucja po¿era w³asne dzieci. Ale teraz s¹ si³¹. GroŸn¹ si³¹. Chc¹ zmieniæ historiê, chocia¿ jej nie znaj¹. Niszcz¹ pomniki. Nie ma znaczenia czyje. Mieli niszczyæ tylko konfederatów. Ale okazuje siê, ¿e ka¿dy pominik jest wrogiem. Kolumb to morderca. Ghandi te¿. Ciekawe ilu z tych protestuj¹cych wie kim by³ Ghandi? W Kolorado, rozbili tablicê upamietniaj¹ca rzeŸ Ormian i kilka pomników bohaterów I wojny œwiatowej. Niszcz¹ równie¿ pomniki tych, którzy w czasach niewolnictwa stawali w ich obronie. Od niszczenia pomników zaczyna siê rewolucja. Tak zaczyna³a siê PaŸdziernikowa w Rosji. Tak zaczynali Talibowie, którzy rozwalali pos¹gi Buddy. Oni te¿ budowali, nowy, lepszy œwiat. Z wiadomym skutkiem. „Policjanci to mordercy”, „¯ycie czarnych ma znaczenie”. „Rozwi¹zaæ policjê”, Trump morderca”. To has³a na koszulkach i transparentach. Demonstracje potê¿niej¹. Nienawiœæ roœnie. Protestuj¹cy chc¹ rewolucji i w³adzy. No i rozwi¹zania policji. A ¿e policjanci gin¹, zarówno biali jak i czarni to siê nie liczy. Nie ma znaczenia, ¿e w Chicago, w ostatni weekend czarne gangi zastrzeli³y 19 czarnych wspó³braci. ¯e Afroamerykanie najbardziej zagra¿aj¹ swoim. Ale ka¿dy, kto o tym mówi jest rasist¹. W deszczowy czwartek sz³am z protestuj¹cyni obserwuj¹c, rozmawiaj¹c, pods³uchuj¹c... Szli Pi¹t¹ Alej¹, przez Washington Square, West Side Highway i Wall Street. Na kilka minut zablokowali wjazd do Holland Tunnel. – Nie przestaniemy, dopóki nie zwyciê¿ymy. Jesteœmy si³¹, nasi ludzie protestuj¹ na ca³ym œwiecie – mówi czarnoskóry ch³opak. – Co chcecie osi¹gn¹æ? – pytam. – Nasz œwiat bêdzie bez policji, bez dominacji bia³ych. Bêdzie kolorowy – mówi zaczepnie i krzyczy podnosz¹c do góry rêkê z zaciœniêt¹ piêœci¹:

NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS

KURIER P L U S

P O L I S H

W E E K L Y

M A G A Z I N E

redaktor naczelny

Zofia Doktorowicz-K³opotowska

dyrektor artystyczny Marek Rygielski

Protestuj¹cy rozlewali czerwon¹ farbê, która mia³a symbolizowaæ krew na ulicach.

– Martwy policjant, to dobry policjant. ChodŸcie z nami. Do³¹czy³y do niego dwie bia³e dziewczyny, dalej szli razem krzycz¹c i zaciskaj¹c piêœci. A póŸniej grupa w koszulkach z napisem „¯ycie czarnych ma znaczenie” rozla³a czerwon¹ farbê na ulicy. Robi³o siê ciemno i niebezpiecznie. Oni w dzieñ protestuj¹ pokojowo o wieczorem pokazuj¹ inn¹ twarz. Wsiad³am do metra, pustego i ma³o przyjaznego. Przed nami gor¹ce lato. Gor¹ce od wirusa, protestów, agresji, strachu, gróŸb, niepewnoœci, depresji. Nienawiœæ roœnie. Puchnie od niej internet. Polem walki jest nie tylko ulica ale i Facebook. Ludzie nie akceptuj¹cy tego, co siê dzieje s¹ atakowani. Pod ich adresem padaj¹ groŸby i oskar¿enia oczywiœcie o rasizm. Wiem coœ na ten temat, mnie te¿ o to oska¿ono. Tylko dlatego, ¿e pozwoli³am sobie na niepochlebn¹ opiniê o by³ym prezydencie Baracku Obamie. Okaza³o sie, ¿e Obama jest nietykalny ale na prezydenta Trumpa mo¿na rzucaæ najgorsze kalumnie i groŸby. Wiele osób, niezale¿nie od wykszta³cenia i stanowiska straci³o zdrowy rozs¹dek, poczucie rzeczywistoœci. Nienawiœæ i strach s¹ silniejsze od rozs¹dku. Kiedyœ, w czasach komunizmu, myœl¹cych inaczej nazywano „wrogami ludu”. Jak komuœ przyklejono tak¹ etykietkê to oznacza³o pobyt w ³ag¿e i stalinowskiej katowni. Dziœ z Uniwersytetu w Chicago i Los Angeles wyrzucono trzech profesorów oskar¿aj¹c ich o rasizm. A w Nowym Jorku na ostro przeprowadzana jest reforma policji. Rozwi¹zano tajn¹, anty-kryminaln¹ jednostkê œcigaj¹c¹ zorganizowan¹ przestêpczoœæ, handlarzy narkotyków i broni. Powodem by³y zarzuty o zbyt czêste u¿ywanie broni i agresywne akcje. 600 œwietnie wyszkolonych, policjantów-tajniaków zostanie przeniesionych na inne, mundorowe stanowiska. Czêœæ z nich zdecydowa³a siê przejœæ do prywatnych biur dedektywistychnych i agencji ochrony. Zlikwidowanie jednostki, jak poinformowa³ komisarz policji, Dermot Shea, jest to pierwszy krok do „budowania zaufania miêdzy policj¹ a spo³ecznoœci¹”. Myœlê, ¿e to ryzykowne posuniêcie, bo przestepstwa i zabójstwa w Nowym Jorku rosn¹ gwa³townie. Gangi nielegalnych z Ameryki Po³udniowej, w tym s³ynny z brutalnoœci MS13, z którymi walczy³a do niedawna ta antykryminalna jednostka policji, mog¹ szykowaæ siê do akcji.

399 stypendystów Naszej Unii Pomimo panuj¹cej pandemii COVID-19, Polsko-S³owiañska Federalna Unia Kredytowa przyzna³a stypendia 399 m³odym Cz³onkom Naszej Unii o ³¹cznej wartoœci 480 tys. dolarów. W dwudziestej ju¿ edycji Programu Stypendialnego PSFCU, nagrodzono 283 absolwentów szkó³ œrednich oraz 116 studentów wy¿szych uczelni. £¹cznie od 2001 r. Nasza Unia przyzna³a stypendia ponad 4 700 osobom na ³¹czn¹ kwotê 5,5 miliona dolarów. Wœród 399 m³odych Cz³onków Naszej Unii, którym Komisja Stypendialna wyró¿ni³a 283 absolwentów szkó³ œrednich oraz 116 studentów szkó³ wy¿szych. 144 tegorocznych stypendystów PSFCU pochodzi z Chicago i okolic (stan Illinois), 129 z New Jersey, 110 ze stanu Nowy Jork. Wœród nagrodzonych s¹ równie¿ stypendyœci zamieszkali w Pensylwanii (11 osób), Connecticut (3) oraz po jednym mieszkañcu Indiany oraz Kalifornii. Piêcioro Cz³onków PSFCU otrzyma³o najwy¿sze stypendia, w wysokoœci 5 tysiêcy dolarów. W tegorocznej edycji Programu Stypendialnego pad³ rekord: a¿ 13 absolwentów szkó³ œrednich nagrodzonych przez PSFCU, otrzyma³o tak¿e dodatkowe wyró¿enienia od New York Credit Union Association (NYCUA). W tym roku z powodu pandemii COVID-19, Komisja Stypendialna PSFCU pracowa³a wirtualnie. Nie odby³y siê te¿ tradycyjne uroczystoœci wrêczenia styendiów w Nowym Jorku, Chicago i New Jersey, a laureaci – zamiast specjlanych

dyplomów i czeków – otrzymali nagrody bezpoœrednim przelewem na konto w Naszej Unii. „Chcia³abym szczególnie podziêkowaæ wszystkim zaanga¿owanym w Program Stypendialny za pe³en profesjonlizm w trudnym czasie epidemii COVID-19. Gratuluj¹c nagrodzonym, mam nadziejê ¿e bêd¹ oni nowymi liderami spo³ecznoœci polonijnej, których – jak pokazuj¹ nam dzisiejsze, ciê¿kie czasy – tak bardzo nam potrzeba teraz, jak i w przysz³oœci – powiedzia³a Przewodnicz¹ca Komisji Stypendialnej Rady Dyrektorów PSFCU, dr Iwona Korga. „Fakt, ¿e Program Stypendialny PSFCU 2020 przeprowadzono sprawnie, bez jakichkolwiek opóŸnieñ w czasach niemal ca³kowitego zamro¿enia gospodarki oraz ¿ycia spo³ecznego w Stanach Zjednoczonych œwiadczy o tym, ¿e Nasza Unia jest sprawn¹ i nowoczesn¹ instytucj¹ finansow¹, zdoln¹ efektywnie funkcjonowaæ w ka¿dych warunkach – powiedzia³ dyrektor wykonawczy PSFCU, Bogdan Chmielewski. Z powodu pandemii przeniesiono na przysz³y rok czêœæ trzeci¹ Programu Stypendialnego PSFCU 2020: 10-dniow¹ wizytê studyjn¹ dla dziesiêciorga Cz³onków PSFCU w ramach tzw. Programu Prezydenckiego pod patronatem Prezydenta RP Andrzeja Dudy. Program Stypendialny PSFCU powsta³ w 2001 r. i od tamtej pory, wliczaj¹c w to tegoroczn¹, ju¿ dwudziest¹ edycjê, nagrodzono ponad 4 700 osób a ³¹czna kwota œrodków przeznaczonych na stypendia wynios³a 5,5 milionów dolarów.

PR

Ma³gorzta Ka³u¿a sta³a wspó³praca

Maria Bielski, Andrzej Józef D¹browski, Agata Galanis, Ma³gorzata Ka³u¿a, Czes³aw Karkowski, Krzysztof K³opotowski, Bo¿ena Konkiel, Weronika Kwiatkowska, Katarzyna Zió³kowska

korespondenci z Polski Jan Ró¿y³³o

fotografia

Zosia ¯eleska-Bobrowski

wydawcy

John Tapper Zofia Doktorowicz-K³opotowska Adam Mattauszek

Kurier Plus, Inc. Adres: 145 Java Street Brooklyn, NY 11222

Tel: (718) 389-3018 (718) 389-0134 E-mail: kurier@kurierplus.com Internet: www.kurierplus.com Redakcja nie odpowiada za treœæ og³oszeñ.


KURIER PLUS 20 CZERWCA 2020

4

www.kurierplus.com

Na drogach Prawdy Bo¿ej

Ks. Ryszard Koper

Miska œwiat³a Jezus powiedzia³ do swoich aposto³ów: „Nie bójcie siê ludzi! Nie ma bowiem nic skrytego, co by nie mia³o byæ wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by siê nie miano dowiedzieæ. Co mówiê wam w ciemnoœci, powtarzajcie w œwietle, a co s³yszycie na ucho, rozg³aszajcie na dachach. Nie bójcie siê tych, którzy zabijaj¹ cia³o, lecz duszy zabiæ nie mog¹. Bójcie siê raczej Tego, który duszê i cia³o mo¿e zatraciæ w piekle. Czy¿ nie sprzedaj¹ dwóch wróbli za asa? A przecie¿ bez woli Ojca waszego ¿aden z nich nie spadnie na ziemiê. U was zaœ policzone s¹ nawet wszystkie w³osy na g³owie. Dlatego nie bójcie siê: jesteœcie wa¿niejsi ni¿ wiele wróbli. (Mt 10, 26-31)

R

ajskie wyspy, jak czêsto nazywane s¹ Hawaje od lat przyci¹gaj¹ rzesze turystów. Tutaj znajdziemy jedne z najbardziej spektakularnych i egzotycznych widoków, które znamy z hollywoodzkich filmów, ok³adek magazynów turystycznych i folderów reklamowych biur podró¿y. Archipelag oœmiu najwa¿niejszych wysp znajduje siê na Oceanie Spokojnym. Powsta³ on w wyniku trwaj¹cej do dzisiaj aktywnoœci wulkanicznej, która ukszta³towa³a niezwyk³y krajobraz tych wysp. Zobaczymy tu strome grzbiety gór wulkanicznych, lawê sp³ywaj¹c¹ do morza, g³êbokie doliny pokryte tropikalnym lasem, wodospady i strome klify. Najbardziej jednak w pamiêci utrwalaj¹ siê pe³ne s³oñca pla¿e obmywane przez turkusowe wody oceanu. Do dziœ pamiêtam niezwyk³¹ atmosferê s³onecznej pla¿y Waikiki w Honolulu. Zapewne w tej s³onecznej atmosferze rodzi³a siê poni¿sza hawajska opowieœæ.

H

awajczycy uwa¿aj¹, ¿e ka¿dy cz³owiek rodzi siê z pe³n¹ misk¹ idealnego œwiat³a. Jeœli bêdzie pod¹¿a³ za tym œwiat³em bêdzie mu przybywaæ mocy i m¹droœci. Bêdzie móg³ p³ywaæ z rekinami i lataæ z ptakami oraz bêdzie mia³ wiedzê i zrozumienie wszystkiego. Ale jeœli cz³owiek na œcie¿ce swojego ¿ycia zostanie opanowany przez negatywne emocje jak: zazdroœæ, lêk, nienawiœæ, z³oœæ, wtedy ka¿da z tych emocji staje siê kamieniem i zajmie w misce miejsce œwiat³a. W rezultacie czêœæ œwiat³a gaœnie, poniewa¿ kamieñ ciê¿szy ni¿ œwiat³o wypycha je z miski. Jeœli cz³owiek bêdzie pod¹¿a³ t¹ œcie¿k¹ to

stanie siê ciê¿ki jak kamieñ, który nie mo¿e siê poruszaæ i rozwijaæ. Zacznie ton¹æ. Wystarczy jednak, aby cz³owiek uœwiadomi³ sobie swoj¹ sytuacjê, a wtedy pojawia siê szansa uratowania. Wystarczy odwróciæ miskê do góry nogami, a wtedy kamienie z niej wypadn¹ i powraca do cz³owieka pierwotne œwiat³o, które niesie wewnêtrzn¹ radoœæ i pokój i staje siê œwiat³em dla innych.

G

dy patrzymy w oczy dziecka widzimy œwiat³o radoœci i pokoju, niewinnoœci i bezpieczeñstwa. To siê rodzi ze œwiadomoœci, ¿e s¹ przy nas „wszechpotê¿ni” rodzice, którzy obdarzaj¹ nas bezgraniczn¹ mi³oœci¹. Gdy pojawia siê lêk wystarczy wtuliæ siê w ramiona rodziców i wszystko jest ju¿ dobrze. Mi³oœæ rodziców sprawia, ¿e powierzaj¹ oni swoje dziecko komuœ, kto jest w stanie uwolniæ nas od wszelkiego lêku, nawet lêku przed œmierci¹. Przynosz¹ swoje dziecko do koœcio³a, staj¹ przy chrzcielnicy i na pytanie celebransa: „O co prosicie Koœció³ Bo¿y dla swego dziecka?”, odpowiadaj¹: „O chrzest”. Niektórzy jeszcze dopowiadaj¹: „O wiarê”. Wtedy to nasza „miska œwiat³a” wype³nia siê pe³ni¹ œwiat³a - tego ziemskiego i tego nadprzyrodzonego. Tê prawdê rodzice bardzo czêsto wyra¿aj¹ w s³owach „nasz kochany anio³ek”. Rzeczywiœcie dziecko jest czyste i niewinne jak anio³ek, a w jego oczach mo¿na dostrzec odbicie nieba.

Ka¿dy z nas rozpoczyna³ swoj¹ drogê

¿yciow¹ z misk¹ pe³n¹ œwiat³a. W czasie naszej drogi bywa ró¿nie. Do naszej „miski œwiat³a” wrzucamy „kamienie” z³a, nienawiœci, zazdroœci, ¿alu, rozczarowania, rozpaczy, beznadziejnoœci, lêku. Czujemy, ¿e zaczynamy ton¹æ, nasz œwiat zaczyna siê waliæ. Ale i wtedy nasza sytuacja nie jest beznadziejna. Chrystus w dzisiejszej Ewangelii przypomina nam, ¿e w naszej „misce” jest zawsze œwiat³o Bo¿e. Jeœli bêdziemy prosiæ, to otrzymamy m¹droœæ i pokorê, które dadz¹ nam si³ê i odwagê odwrócenia miski do góry nogami i wtedy wypadn¹ z niej kamienie i powróci do nas œwiat³o. Odwrócenie ¿ycia pe³nego kamieni nie jest ³atwe i czêsto wymaga pomocy innych. Tak jak my potrzebujemy pomocy, tak samo winniœmy okazaæ tê pomoc przez zrozumienie, cierpliwoœæ, mi³oœæ, hojnoœæ, wybaczenie. Jezus wzywa nas do przyjêcia wizji nadziei, która jest przeciwieñstwem strachu; nadziei, która ³¹czy nasz¹ niepewnoœæ nieznanego z pewnoœci¹ mi³oœci Boga; nadziei, któr¹ mo¿na znaleŸæ i przyj¹æ tylko wtedy, gdy przekroczymy w³asne ograniczenia, aby stawiæ czo³a lêkom i uleczyæ zranienia innych.

P

rzewracanie „miski œwiat³a” z kamieniami przybiera w naszym ¿yciu ró¿ne formy. Mo¿e byæ i tak jak w œwiadectwie na portalu youtube.com/gosc.pl/jb. „Grzegorz Czerwicki wychowywa³ siê w Nowej Hucie. Swoj¹ rodzinê nazywa trudn¹, mówi:

„by³o du¿o alkoholu, przemocy, agresji, nienawiœci. Nie by³o dobrego wzorca, ojca. Matka próbowa³a wszystko ogarniaæ, ale nie dawa³a rady. ¯yli z tat¹ w separacji”. Potem koledzy zaczêli popychaæ go w stronê ró¿nego rodzaju przestêpstw. Napady na ulicach, wyrywanie torebek kobietom, w³amywanie siê do sklepów. PóŸniej doszed³ do tego alkohol, narkotyki. W wieku 14 lat zacz¹³ braæ amfetaminê, która totalnie go zrujnowa³a. Szybko trafi³ do Zak³adu Karnego, w którym spotka³ siê z wielk¹ przemoc¹. Dwa razy próbowa³ sobie odebraæ ¿ycie. Wyszed³ na wolnoœæ, potem ponownie trafi³ do wiêzienia. Wszystko siê zmieni³o, kiedy jeden z kolegów, ateista, poleci³ mu do przeczytania Pismo œwiête. Tam znajdziesz mi³oœæ, przyjaŸñ i nadziejê. Mnie nie pomog³o, ale mo¿e tobie pomo¿e”. Kupi³ je za dwa papierosy. Kiedy zacz¹³ czytaæ Pismo Œwiête, dowiedzia³ siê, ¿e Jezus przychodzi³ do takich ludzi jak on. Poprosi³ Go o uwolnienie od papierosów, narkotyków, przeklinania. Gdy wyszed³ z wiêzienia, pojecha³ na rekolekcje ignacjañskie. Tam pozna³ swoj¹ przysz³¹ ¿onê, Renatê. Na pierwsz¹ randkê zabra³ j¹ na adoracjê Najœwiêtszego Sakramentu. Zapyta³ Jezusa, czy ta kobieta jest dla niego i us³ysza³ odpowiedŸ twierdz¹c¹. To ona pomog³a mu zacz¹æ nowe ¿ycie. Dzisiaj maj¹ syna Kubusia. Wyznaje: „Mam tak szczêœliwe ¿ycie, ¿e ciê¿ko jest to opisaæ. Wiem, ¿e dziêki Bogu mam mi³oœæ, któr¹ dostajê od Reni ka¿dego dnia. Jeœli nie wierzysz w Boga. Proszê przeczytaæ do koñca”.

W

Bogu wszystko jest mo¿liwe. O takiej mo¿liwoœci mówi poni¿sza historia. M³ody ¿o³nierz by³ ci¹gle upokarzany z powodu swojej wiary w Boga. Pewnego dnia kapitan chcia³ go upokorzyæ przed ca³ym odzia³em. Zawo³a³ ¿o³nierza i powiedzia³: „M³ody cz³owieku, weŸ kluczyki i zaparkuj jeepa”. ¯o³nierz odpowiedzia³: „Nie umiem prowadziæ!” Na co kapitan z kpin¹ odpowiedzia³: „No to poproœ swojego Boga o pomoc! Poka¿ nam, ¿e On istnieje!” M³ody cz³owiek wzi¹³ kluczyk, podszed³ do pojazdu i zacz¹³ siê modliæ. Potem idealnie, zgodnie z poleceniem kapitana zaparkowa³ jeepa we wskazanym miejscu. Kiedy wysiad³ z samochodu zobaczy³, ¿e jego koledzy p³acz¹. Zaskoczony zapyta³ co siê dzieje? Wzruszony kapitan otworzy³ pokrywê jeepa i powiedzia³: „Popatrz, samochód nie ma silnika!” Zdumiony ¿o³nierz powiedzia³ do wszystkich: „Taka jest moc Boga, w którego wierzê i któremu s³u¿ê”. Mo¿e to wygl¹daæ na naiwn¹ historiê, ale czy¿ Chrystus nie powiedzia³: „Miejcie wiarê w Boga. Zaprawdê powiadam wam: Kto powie tej górze: ‘Podnieœ siê i rzuæ w morze’, a nie w¹tpi w duszy, lecz wierzy, ¿e spe³ni siê to, co mówi, tak mu siê stanie”. W Bogu wszystko jest mo¿liwe, szczególnie odwrócenie „miski œwiat³a” pe³nej ¿yciowych kamieni. m

Zapraszamy na stronê Autora: www.ryszardkoper.com.pl


KURIER PLUS 20 CZERWCA 2020

www.kurierplus.com

5

Czy warto zatrudniæ prawnika od wypadków samochodowych? Nawet gdy wydaje Ci siê ¿e mia³eœ stosunkowo niegroŸny wypadek samochodowy, wa¿ne jest, aby zatrudniæ doœwiadczonego prawnika. Niezale¿nie od tego, jak groŸny mo¿e okazaæ siê Twój wypadek samochodowy, mo¿e skoñczyæ siê na tym, ¿e doznasz powa¿nych obra¿eñ. Te najczêœciej daj¹ siê we znaki dopiero po tym jak zu¿yje siê adrenalina a Ty próbujesz powróciæ do ¿ycia codziennego. Czêsto, to co mo¿e wydawaæ siê tylko ma³ym nabitym guzem, siniakiem lub naci¹gniêtym miêœniem mo¿e przekszta³ciæ siê w coœ znacznie bardziej powa¿nego. W takich sytuacjach wa¿ne jest, aby twoje prawa by³y chronione. Wa¿ne jest, aby zwróciæ uwagê, i¿ jako klient i ofiara wypadku samochodowego, masz kontrolê nad sytuacj¹, zw³aszcza jeœli chodzi o wybór prawnika. W kancelarii The Platta Law Firm nie pobieramy op³aty a¿ do momentu otrzymania ugody lub werdyktu w Twojej sprawie. Co to oznacza? Oznacza to, ¿e zawsze siê op³aca wynaj¹æ adwokata. Niezale¿nie od tego, jak powa¿ny jest wypadek, rozmawiaj¹c z adwokatem, bêdziesz mia³ eksperta po swojej stronie. Sposób, w jaki strukturyzujemy nasze op³aty oznacza, ¿e jeœli znajdziesz siê w drobnym wypadku i oka¿e siê, ¿e Twoje obra¿enia nie s¹ mo¿liwe do odzyskania, nie bêdziesz nam nic winien za nasz¹ pracê w Twojej sprawie. Nigdy nie pozostaniesz z du¿ym rachunkiem od adwokata. W przypadku, gdy urazy s¹ mo¿liwe do odzyskania, wa¿ne jest, aby wiedzieæ, ¿e rzeczoznawca od spraw ubezpieczeniowych bêdzie konsekwentnie wydzwaniaæ do Ciebie, zadawaæ wa¿ne pytania i pró-

bowaæ przekonywaæ Ciê do rozliczenia Twojego roszczenia za grosze. Pamiêtaj, ¿e rzeczoznawcy ubezpieczeniowi nie s¹ zwi¹zani ¿adnym kodem lub prawem, tak aby rzetelnie oszacowaæ twoje roszczenie o odszkodowanie. Ich jedynym celem jest uregulowanie roszczenia za jak najmniejsz¹ mo¿liw¹ kwotê pieniêdzy. Rzeczoznawcy ubezpieczeniowi potrafi¹ byæ bardzo przekonywuj¹cy i przechwalaj¹ siê o swoich „latach doœwiadczenia” w próbie rozstrzygniêcia Twojej sprawy. Wa¿ne jest, aby mieæ prawnika, który jest dobrze zorientowany w nowojorskim prawie ubezpieczeniowym – New York Insurance Law 5102, jest to g³ówne prawo, które dotyczy ofiar wypadków. https://www. nysenate. gov/legislation/laws/ISC/5102 Dobry prawnik pomo¿e Ci rozpocz¹æ Twoje roszczenie we w³aœciwy sposób. W wypadku samochodowym oznacza to powiadomienie licznych agencji ubezpieczeniowych i stanowych w celu upewnienia siê, ¿e Twoje prawa s¹ chronione.

Chcê ci powiedzieæ...

Ojciec Pawe³ Bielecki

Zmieniamy siê i dziêki Bogu! Dzisiaj jesteœmy inni ni¿ wczoraj. I Bogu dziêki. Ju¿ nie musimy patrzeæ na siebie z „wczorajszym” ¿alem, ale raczej z „dzisiejszym” postanowieniem, ¿e damy jednak radê, bo Ewangelia nie opowiada nam tylko historii ludzkich dramatów, ale raczej historie ludzi, których dramaty siê w koñcu skoñczy³y. Dzisiaj popatrz na to ile osi¹gn¹³eœ/osi¹gnê³aœ. Popatrz jak Ewangelia zmieni³a Ciê po wielu latach stawiania oporu TEMU, KTÓRY NAZYWA SIÊ MI£OŒÆ. Zobacz, ¿e kiedyœ na wszystko chcia³eœ/chcia³aœ mieæ szybk¹ odpowiedŸ i szybkie rozwi¹zania. Dziœ cierpliwoœæ w sprawach duchowych jest b³ogos³awieñstwem. Zmieniamy siê bo rozwój to zmiany, a nie stanie w miejscu. Rozwój to nowe pytania do nowej rzeczywistoœci gdzie czekamy cierpliwie na œwiat³o z góry…Rozwój to potwierdzenie, ¿e zmieniamy siê na lepsze nie ze strachu, ale ze zmêczenia nasz¹ krótkowzrocznoœci¹ i egoizmem. Rozwój to pobudka dziœ, ¿eby wczoraj ju¿ nie wróci³o. B¹dŸ proszê dobrej myœli! Zmieniasz siê i to jest najwa¿niejsze, a ¿e powoli, to nie ma znaczenia. Jeden jedzie do miasta autobusem expresem a inny zwyk³ym. Dojad¹? Tak, ka¿dy w tempie jaki Mu/Jej odpowiada. Nie analizuj prêdkoœci ludzi obok, myœl o sobie, ¿eby dotrzeæ. Bo to jest najwa¿niejsze. Zmieniasz siê! Cudownie, tak trzymaæ! Pozwól Niebu zmieniaæ Ciebie ka¿dego dnia…Rozwój to Ty cierpliwszy nadziej¹ zmiany na lepsze… Trzymaj siê dzielnie kimkolwiek jesteœ Drogi Czytelniku!

m

Wa¿ne jest równie¿, aby twoje roszczenie „bez winy”, które jest czêœci¹ ubezpieczenia, i które bêdzie op³acaæ rachunki, jest w³aœciwie ustawione. Niepowodzenie w otwarciu tego roszczenia w ci¹gu 30 dni mo¿e spowodowaæ odmowê przyznania korzyœci przez ubezpieczyciela No-Fault co w efekcie mo¿e przyczyniæ siê do wysokich rachunków medycznych po wypadku. Twój No-Fault pozwoli Ci równie¿ od razu leczyæ Twoje obra¿enia. Jest to wa¿ne na dwóch ró¿nych poziomach. Przede wszystkim wa¿ne jest, by lekarz oceni³ stan, tak aby upewniæ siê, ¿e nie potrzebujesz dalszej opieki w nag³ych wypadkach. W przypadku, gdy opieka w nag³ych wypadkach nie jest potrzebna, lekarz ten wystawi odpowiednie skierowanie, aby pomóc w dalszym leczeniu Twoich obra¿eñ. Po drugie, firmy ubezpieczeniowe prawie zawsze staraj¹ siê utrzymywaæ, ¿e pocz¹tkowa „luka w leczeniu”, tzn. okres miêdzy wypadkiem a dodatkow¹ opiek¹ medyczn¹, musi oznaczaæ, ¿e ofiara nie dozna³a powa¿nych obra¿eñ. Firma ubezpieczeniowa bêdzie próbowaæ wykorzystaæ tê „lukê”, aby obni¿yæ wartoœæ roszczenia. Konsultuj¹c siê z doœwiadczonym prawnikiem

zajmuj¹cym siê wypadkami samochodowymi, mo¿esz upewniæ siê, ¿e ubezpieczenie pokryje koszty tych wczesnych wizyt, ¿e Twoje prawa s¹ chronione i ¿e nie zostaniesz wykorzystany przez bran¿ê ubezpieczeniow¹. m Jeœli Pañstwo sami stali siê ofiar¹ wypadku, lub znaj¹ kogoœ kto potrzebuje pomocy prawnej po wypadku, to zapraszamy do bezp³atnej konsultacji pod numerem telefonu 212-514-5100, emaliowo pod adresem swp@plattalaw.com, lub w czasie osobistego spotkania w naszej kancelarii na dolnym Manhattanie. Mo¿ecie Pañstwo równie¿ zadaæ nam pytania bezpoœrednio na stronie internetowej (www.plattalaw.com) u¿ywaj¹c emaila lub czatu, który jest dostêpny dla Pañstwa 24 godziny na dobê. Zawsze udzielimy Pañstwu bezp³atnej porady w ka¿dej sprawie, w której bêdziemy mogli Pañstwa reprezentowaæ.

The Platta Law Firm, PLLC 42 Broadway, Suite 1927, NY, NY 10004 www.plattalaw.com tel. 212 – 514 – 5100

122 Nassau Avenue, Brooklyn, New York 11222 tel. (718) 349-2300, fax: (718) 349-2332 e-mail: joannagwozdzlaw@gmail.com

Z powodu epidemii Covid-19, kancelaria jest chwilowo zamkniêta. Nasze biuro dzia³a teraz wirtualnie. Bardzo proszê o kontakt pod numer (718) 349-2300 aby umówiæ siê na bezp³atn¹ konsultacjê w celu omówienia Pañstwa sprawy. NIE POZWÓL, aby Twój maj¹tek przej¹³ dom starców, by Twoi najbli¿si byli pozbawieni spadku. NIE DOPUŒÆ, aby Twoje niepe³nosprawne dziecko straci³o œwiadczenia socjalne. PORADY W ZAKRESIE: v v v v v v v v

TESTAMENTY TRUSTS HOME CARE MEDICAID NURSING HOME MEDICAID POWER OF ATTORNEY HEALTH CARE PROXY PRAWO SPADKOWE NIERUCHOMOŒCI


KURIER PLUS 20 CZERWCA 2020

6

www.kurierplus.com

Widziane z Providence...

Kazimierz Wierzbicki

Karta Rodziny Andrzeja Dudy Stojê pod bia³o-czerwon¹ flag¹, oni pod têczow¹. Ale musimy siê szanowaæ. Andrzej Duda, Prezydent RP 10 czerwca prezydent Andrzej Duda podpisa³ Kartê Rodziny. Karta zobowi¹zuje prezydenta do utrzymania wszystkich prorodzinnych programów, które zosta³y wprowadzone w ci¹gu ostatnich piêciu lat, i dbanie o ich rozwój. W zapisach znalaz³a siê deklaracja o wsparciu finansowym dla rodzin, która gwarantuje kontynuacjê œwiadczeñ „Rodzina 500 Plus”, „Dobry start” i „Mama Plus”. Deklaruje równie¿ wprowadzenie nowych programów wsparcia, w tym m.in. bonu wakacyjnego na ka¿de dziecko w wysokoœci 500 z³ i objêcie szczególn¹ opiek¹ rodzin wychowuj¹cych dzieci z niepe³nosprawnoœciami. Podpisuj¹c dokument, prezydent zobowi¹za³ siê do obrony instytucji ma³¿eñstwa i tworzenia dobrych warunków do wychowywania dzieci, tym samym deklaruj¹c brak zgody na adopcjê dzieci przez pary homoseksualne. W karcie zaznaczono równie¿, ¿e zgodnie z zapisami konstytucji ma³¿eñstwo to zwi¹zek kobiety i mê¿czyzny. * Kandydat Koalicji Obywatelskiej na prezydenta Rafa³ Trzaskowski jest od

dawna zwolennikiem legalizacji zwi¹zków homoseksualnych w Polsce a swojego czasu oznajmi³, ¿e jako prezydent Warszawy by³by dumny udzielaj¹c ma³¿eñstwa jednop³ciowej parze. Obecny w³odarz stolicy nie tylko ca³kowicie popiera ruch LGBT (uczestnicz¹c np. w marszach równoœci) ale traktuje ten ruch jako wehiku³ swej kariery politycznej. Nic wiêc dziwnego, ¿e Trzaskowski oceni³, i¿ dzia³ania prezydenta i PiS, to „straszenie, j¹trzenie i dzielenie Polaków”. * Aktywiœci LGBT zorganizowali w œwiêto Bo¿ego Cia³a wydarzenie pod nazw¹ „Têczowe Disco”. Niektórzy dzia³acze PO i Lewicy stwierdzili, ¿e jest to prowokacja zorganizowana przez ugrupowania prawicowe. Okaza³o siê jednak, ¿e by³a to rzeczywiœcie impreza œrodowisk gejowskich, któr¹ popar³ m.in. lider partii Razem Adrian Zandberg. Aby zamkn¹æ ten temat mo¿na wspomnieæ o incydencie, który wydarzy³ siê na antenie TVN24. W programie publicystycznym pose³ Porozumienia Jacek ¯alek zosta³ zapytany, czy podpisa³by siê pod s³owami europos³a PiS Joachima Brudziñskiego, który na Twitterze umieœci³ wpis ze zdaniem „Polska bez LGBT jest najpiêkniejsza”. Odpowiadaj¹c ¯alek zaznaczy³, ¿e LGBT „to nie s¹ ludzie, to jest ideologia”. Po tych s³owach zosta³ wyproszony z dalszego udzia³u w programie. * Sonda¿ IBRiS przeprowadzony 12 i 13 czerwca daje pierwszeñstwo Andrzejowi Dudzie z wynikiem 40,7 proc. Poparcie dla Rafa³a Trzaskowskiego wyrazi³o 28

proc. respondentów. Pozostali kandydaci uzyskali wynik poni¿ej 10 proc. Tymczasem kandydat PSL W³adys³aw Kosiniak-Kamysz oœwiadczy³: „Myœlê, ¿e ktoœ manipuluje sonda¿ami”. Przywódca ludowców zaznaczy³, ¿e to w³aœnie on zmierzy siê w drugiej turze z prezydentem RP. Respondenci jednego z sonda¿y odpowiadali, z którym kandydatem najchêtniej zjedliby obiad. Najwiêcej osób wskaza³o ponownie na Andrzeja Dudê (34 proc.). Na drugim miejscu uplasowa³ siê Szymon Ho³ownia (23 proc.) a tu¿ za nim Rafa³ Trzaskowski (19 proc.). Inni kandydaci nie mog¹ za bardzo liczyæ na skorzystanie z takiej atrakcji kulinarnej ze swoimi wyborcami – wszyscy uzyskali rezultat poni¿ej 9 procent. * Du¿¹ popularnoœci¹ cieszy siê ma³¿onka prezydenta, Pierwsza Dama Agata Kornhauser-Duda. Pozytywnie ocenia j¹ 48,7 proc. respondentów. Nie ona jednak jest uwa¿ana za najlepsz¹ pierwsz¹ damê ostatniego 30-lecia. Najwy¿ej pod tym wzglêdem jest oceniana Jolanta Kwaœniewska. * Ministerstwo Spraw Zagranicznych poda³o, ¿e do udzia³u w wyborach prezydenckich zarejestrowa³o siê 330 tys. Polaków mieszkaj¹cych zagranic¹. Wynika z tego, ¿e zamiar g³osowania wyrazi³o du¿o wiêcej osób ni¿ w wyborach 2015 r. Wówczas rejestracja objê³a 250 tys. obywateli RP przebywaj¹cych w innych krajach. Najwiêcej, bo ponad 130 tys. osób dokona³o obecnie rejestracji w Wielkiej Brytanii. MSZ utworzy³o 169 obwodów wyborczych w ró¿nych rejonach œwiata. Ze

wzglêdu na panuj¹c¹ pandemiê g³osowanie w wielu krajach odbywaæ siê bêdzie korespondencyjnie. Tak bêdzie m.in. w Kanadzie, USA, Wielkiej Brytanii, w Niemczech lub we W³oszech. Mo¿liwoœæ zorganizowania wyborów zagranic¹ i ich forma nie jest w kompetencji polskiego rz¹du lecz zale¿y od stanowiska w³adz danego kraju. Na przeprowadzenie wyborów nie wyra¿ono zgody w Peru, Chile, Kuwejcie, Wenezueli i w Korei Pó³nocnej. * Wielu komentatorów sugeruje, ¿e w wyborach 28 czerwca du¿o zale¿eæ bêdzie od frekwencji. Wygl¹da na to, ¿e w zwi¹zku z epidemi¹, w niektórych obwodach w kraju g³osowanie odbêdzie siê korespodencyjnie. Tak bêdzie np. w czêœci rejonów Œl¹ska, gdzie wystêpuj¹ ogniska COVID-19. Wiadomo, ¿e przy g³osowaniu korespondencyjnym frekwencja jest du¿o mniejsza. Taka sytuacja mo¿e mieæ pewien wp³yw na koñcowy wynik wyborów. * G³ówni kandydaci do najwy¿szego urzêdu w pañstwie ró¿ni¹ siê od siebie w sposób zasadniczy. Urzêduj¹cy prezydent RP opowiada siê za ustalonymi od dawna wartoœciami jak: patriotyzm, religia oraz tradycyjny model rodziny. Obecny prezydent stolicy ma opiniê radykalnego postêpowca. Koñcowy rezultat zale¿eæ bêdzie w du¿ej mierze od „neutralnego” centrum. Niektóre opinie wskazuj¹, ¿e dla tej grupy Andrzej Duda jest „strawniejszy” od Rafa³a Trzaskowskiego. Wiêcej dowiemy siê ju¿ za dziesiêæ dni. m

Amerykanin skazany w Rosji Jesteœmy í1 Strona rosyjska nie ma ¿adnych w¹tpliwoœci, ¿e Whelan, który oprócz amerykañskiego ma równie¿ obywatelstwo brytyjskie, kanadyjskie i Irlandzkie, prowadzi³ dzia³alnoœæ szpiegowsk¹. Wed³ug aktu oskar¿enia by³ on tajnym pracownikiem amerykañskiego wywiadu wojskowego. Niezale¿nie od tego kim naprawdê jest Paul Whelan jest raczej ma³o prawdopodobne by spêdzi³ on w rosyjskim wiêzieniu 16 lat. Wszystko wskazuje na to, ¿e zostanie wymieniony na któregoœ z Rosjan skazanych w USA. Dmitrij Pieskow, rzecznik prezydenta Rosji W³adimira Putina, formalnie temu zaprzecza, ale rozmowy na ten temat s¹ ju¿ ponoæ prowadzone. Ujawni³ to obroñca Whelana, który twierdzi, ¿e otrzyma³ od strony rosyjskiej tak¹ propozycjê. Pocz¹tkowo spekulowano, ¿e wymian¹ objêta zostanie zatrzymana w USA Rosjanka, Maria Butina, która podczas kampanii prezydenckiej w 2016 roku zawar³a wiele przyjaŸni z politykami Partii Republikañskiej i któr¹ skazano na 15 miesiêcy wiêzienia za ukrywanie faktu, ¿e by³a rosyjsk¹ agentk¹ wp³ywu. Butina opuœci³a ju¿ jednak wiêzienie i zosta³a deportowana do Rosji. Teraz przypuszcza siê, ¿e Rosjanie chcieliby wymieniæ Whelana na handlarza broni¹, Wiktora Buta, który po procesie w Nowym Jorku odbywa karê 25 lat wiêzienia. But to wiêzieñ du¿ego formatu, oskar¿any o nielegalny handel broni¹ na ca³ym œwiecie, na bazie jego ¿yciorysu powsta³ nawet film pt. „Lord of War” z Nicholasem Cage’em w roli g³ównej. W³adimir Putin wielokrotnie

"Jesteœmy" - tak zatytu³owali swoj¹ pierwsz¹, wirtualn¹ wystawê, artyœci zaprzyjaŸnieni z Kurierem Plus. Wczeœniej wielokrotnie wystawiali swoje prace w naszej galerii. Teraz musz¹ siê stosowaæ do zasad, które narzuci³ œwiatu koronawirus, ale ci¹gle maluj¹, rysuj¹, fotografuj¹. Uchylamy drzwi ich wirtualnych pracowni. Zapraszamy: ogl¹dajcie, prze¿ywajcie, komentujcie: https://youtu.be/g2JmG5cIfUU Pomys³odawc¹ i kuratorem a tak¿e na kurierplus.com wystawy jest Janusz Skowron. Paul Whelan.

wyra¿a³ niezadowolenie z faktu, ¿e But, bêd¹cy obywatelem Rosji, odbywa karê w USA i domaga³ siê jego zwolnienia. Ambasador John Sullivan powiedzia³, ¿e skazanie Paula Whelana to przyk³ad tego, i¿ rosyjsko-amerykañskie stosunki nie s¹ w najlepszym stanie. Sullivan stwierdzi³ nawet, ¿e „osi¹gnê³y one dno.” Formalnie rzeczywiœcie tak to wygl¹da. Rosja i USA spieraj¹ siê o ró¿nego rodzaju porozumienia zbrojeniowe, z których czêœæ ju¿ wygas³a, albo wkrótce wygaœnie. Amerykañski wywiad oskar¿a te¿ Rosjê o próby wp³ywania na wyniki wyborów w Stanach Zjednoczonych. Oba kraje zredukowa³y personel dyplomatyczny, Rosja objêta jest te¿ sankcjami w zwi¹zku z aneksj¹ Krymu. Nadziej¹ dla Whelana mog¹ byæ jednak bliskie personalne relacje prezydenta Donalda Trumpa z W³adimirem Putinem, które utrzymuj¹ siê na dobrym poziomie niezale¿nie od wszystkich tych przeciwnoœci.

Tomasz Bagnowski

Koncert on-line pamiêci Jana Paw³a II W tym roku obchodzimy setn¹ rocznicê urodzin Jana Paw³a II, który zajmuje szczególne miejsce w sercach ludzi na ca³ym œwiecie. Aby oddaæ ho³d Wielkiemu Polakowi organizujemy nieodp³atny Nadzwyczajny Koncert Pamiêci Jana Paw³a II on-line. W setn¹ rocznicê urodzin Karola Wojty³y ponad 30-tu znakomitych artystów z Polski, USA, Anglii, Niemiec, Korei, Japonii, Tajwanu, Turcji i Szwajcarii odda ho³d Wielkiemu Polakowi. W programie koncertu miêdzy innymi: prawykonanie arii z Opery HIOB do tekstów Jana Paw³a II i muzyki Krzesimira Dêbskiego, Legenda i Caprise, H. Wieniawskiego, Ave Maria F. Schuberta Mów do mnie jeszcze do s³ów K. Tetmajera

i Przed noc¹ wieczn¹ do s³ów Z. Krasiñskiego, utwory F. Chopina, Emisja koncertu on-line odbêdzie siê 21 czerwca 2020 o godz. 2pm EST na stronie wydarzenia www.jp2concert.com Koncert dostêpny bêdzie on-line do wtorku wieczór. Dodatkowo koncert bêdzie mo¿na us³yszeæ na antenie Polskiego Radia Chopin i obejrzeæ w Telewizji EWTN Polska i TV Polonia.

PR


KURIER PLUS 20 CZERWCA 2020

www.kurierplus.com

7

Kartki z przemijania Pierwszym zawodem, o jakim marzy³em dla siebie, by³a praca motorniczego warszawskich tramwajów kierowanych korb¹. W t³oku przepycha³em siê jak najbli¿ej pana prowadz¹cego tramwaj i patrzy³em, jak krêci on ow¹ korb¹ w lewo i w prawo. Najwiêksze obroty pan motorniczy wykonywa³ na placach, które obje¿d¿a³o siê dooko³a jak ronda. A rondami by³y wówczas nie tylko Rondo Waszyngtona, czy Rondo Wiatraczna, ale tak¿e Plac Zbawiciela, Plac Unii Lubelskiej, Plac Narutowicza i pêtle tramwajowe. Podczas odpoczynków na tych¿e pêtlach, motorniczy trzyma³ korbê w specjalnej skórzanej torbie. Nie rozstawa³ siê ni¹ nawet wtedy, kiedy na zakrêtach trzeba by³o wajch¹ przestawiæ szyny. Bardzo podoba³a mi siê ta praca z korb¹, bardzo. Bywa³o, ¿e jeŸdzi³em przy panu motorniczym od pêtli do pêtli, bywa³o, ¿e przed owymi placami zrywa³em siê z drewnianego siedzenia i patrzy³em jak on t¹ korb¹ zatacza ko³a a tramwaj wraz z nim. W domu mia³em kilka tramwajowych zabawek i te¿ zatacza³em nimi ko³a po ca³ym mieszkaniu. PóŸniej chcia³em byæ maszynist¹ kolejowym prowadz¹cym lokomotywy parowe. Zdarza³o siê, ¿e na dworcach zakrada³em siê do kabiny maszynisty i krêci³em pod jego nieobecnoœæ najró¿niejszymi pokrêt³ami. Uruchamia³em tak¿e syrenê, poci¹gaj¹c za odpowiedni uchwyt. Chcia³em oczywiœcie poprowadziæ lokomotywê, ale maszyniœci czuwali jednak nad sytuacj¹. Jeden z nich, po proœbach gor¹cych jak palenisko, zgodzi³ siê, ¿ebym w lokomotywie przejecha³ obok niego od Dworca Wschodniego do Œwidra. Pamiêtam niema³e zdumienie pasa¿erów czekaj¹cych na peronie, albowiem na tej¿e podmiejskiej stacji poci¹gi dalekobie¿ne siê nie zatrzymywa³y. A tu nagle ze œwistem i gwizdem stan¹³ poci¹g jad¹cy do Lublina. Nikt zeñ nie wysiad³, nikt te¿ doñ nie wsiad³, tylko ja wyskoczy³em raŸnie z owej lokomotywy, ¿egnany trzema przeci¹g³ymi syrenami. Duma mnie rozpiera³a! ¯eby tak¹ przygodê powtórzyæ, gotów by³em pomagaæ parowozowemu palaczowi. Niestety nie by³o mi to dane, albowiem w sionce wisia³ pas oficerski mojego ojca…

Andrzej Józef D¹browski

Trzeci¹ z kolei moj¹ fascynacj¹ by³o kap³añstwo. Chcia³em byæ tak podziwiany i adorowany jak ksi¹dz Hieronim, kieruj¹cy kaplic¹ Matki Boskiej Czêstochowskiej we wspomnianym Œwidrze. Magnetyzowa³ uduchowieniem, piêkn¹ polszczyzn¹ i piêknym œpiewem tak wielu wiernych, ¿e sta³ siê zjawiskiem samym w sobie. By³em przekonany, i¿ przezeñ przemawia sam Bóg. Chyba nie ja jeden, bo na jego nabo¿eñstwach by³o coraz bardziej t³oczno. Panie i dziewczêta patrzy³y na ksiêdza Hieronima jak na obrazek, albowiem by³ bardzo urodziwy i mia³ d³onie piêkne jak œwiêci na obrazach el Greca. Ch³opcom natomiast siê podoba³, bo gra³ z nimi w pi³kê i mia³, jako jedyny w Œwidrze, magnetofon szpulowy marki Grundig, na którym nagrywa³ najnowsze piosenkarskie przeboje. Tak¿e te, o które prosiliœmy. Mnie traktowa³ prawie jak doros³ego i rozmawialiœmy na powa¿ne tematy. By³em jego ministrantem, zatem okazji do rozmów by³o sporo. Odbyliœmy tak¿e kilka wspólnych wêdrówek po œwiderskich lasach i po brzegach Œwidra. Wydawa³ mi siê nie tylko idealnym ksiêdzem, ale tak¿e idealnym cz³owiekiem. M¹drym, delikatnym i misyjnym we wszystkim. Dlatego chcia³em byæ taki jak on. I jako ewentualny ksi¹dz, i jako cz³owiek w³aœnie. Chcia³em iœæ w jego œlady, zatem pilnie zanurza³em siê w Stary i Nowy Testament, tako¿ i ¿ywoty œwiêtych a póŸniej równie¿ apokryfy. Los jednak nie uczyni³ mnie ksiêdzem, tylko we wczesnej m³odoœci licealnym wychowawc¹ i polonist¹. Lubi³em tê pracê. Relacje z uczniami mia³em œwietne. By³em wobec nich tak misyjny jak ksi¹dz Hieronim wobec wiernych i stara³em siê zasiaæ w nich jak najwiêcej wartoœci, które uwa¿a³em za elementarne. Nierzadko z dobrym skutkiem, jak siê okazywa³o po pewnym czasie. W latach nastêpnych poczucie misyjnoœci nie opuszcza³o mnie, kiedy by³em recenzentem teatralnym, redaktorem, sekretarzem literackim, publicyst¹ podziemnych wydawnictw solidarnoœciowych oraz re¿yserem teatralnym i re¿yserem II Podziemnego Programu Radia Solidarnoœæ. Bardzo siê przejmowa³em ka¿d¹ robot¹ i ka¿d¹ swoj¹ funkcj¹. Niemal we wszystkim, co robi³em, szuka³em tego, co ponadczasowe i uniwersalne lub choæby tylko jakiejœ wartoœci nadrzêdnej. Nie interesowa³o mnie robienie byle czego i spêdzanie czasu byle jak. Lgn¹³em do ludzi z wiedz¹ i pasj¹. Pod¹¿a³em za osobami m¹drzejszymi od siebie. Chêtnie te¿ dzieli³em siê tym, co mnie fascynowa³o i wzrusza³o. Równie chêtnie dawa³em z siebie to, co mog³em daæ. Od siebie tak¿e. I to siê nie zmieni³o do dziœ.

Po przyjeŸdzie do Nowego Jorku, zanim ponownie zosta³em redaktorem, ima³em siê ró¿nych prac. By³em m.in. deliwerzyst¹, pomocnikiem barmana, barmanem, recepcjonist¹ oraz ponownie licealnym wychowawc¹ i polonist¹. Po tej stronie oceanu tak¿e lubi³em swoj¹ belferkê i radoœæ sprawia³o mi zasiewanie w m³odych g³owach tego, co póŸniej kie³kowa³o. Moja robota redaktorska w „Nowym Dzienniku”, „G³osie” i „Naszym Radiu” te¿ by³a w niema³ym stopniu misyjna. Z ró¿nym skutkiem, acz – nie powiem – przynios³a mi uznanie i szacunek wielu czytelników, co usensowni³o i nadal usensownia moje trwanie w Nowym Jorku. Rozchwali³em siê tymi wyliczankami, ale mam wyj¹tkow¹ sposobnoœæ do podsumowañ, albowiem mija w³aœnie 25 lat mojej wspó³pracy z „Kurierem Plus”. Po odjêciu okresów przerw, tyle w³aœnie lat wychodzi. Zaczê³o siê od wywiadów z aktorem Janem Englertem i poet¹ Stanis³awem Barañczakiem oraz artyku³ów promuj¹cych fundacjê prowadzon¹ przez dr Mariê Niemirsk¹, przyznaj¹c¹ stypendia dla polskich lekarzy doszkalaj¹cych siê w Ameryce. Potem pisa³em o ró¿nych sprawach i przeprowadza³em wywiady z wybitnymi naukowcami i artystami. PóŸniej opublikowa³em dwa cykle wspomnieniowe – „Mieszkañcy mojej pamiêci” i „Okna pe³ne nadziei”, które na tyle zainteresowa³y czytelników, ¿e pojawi³ siê cykl bie¿¹cy, jakim s¹ „Kartki z przemijania” ukazuj¹ce siê od ponad 15 lat. Jest ju¿ ich 800! Zatem sposobnoœæ do wyliczanek jest podwójna. W sumie trzy cykle razem wziête licz¹ niemal 1000 odcinków. Do tego doliczyæ trzeba pojedyncze artyku³y i cotygodniowe komentarze pisane przed laty pod pseudonimem. Jest ich ponad 400. S³owem napisa³em dla „Kuriera” ponad 1400 tekstów. Sam sobie nie wierzê, zatem sprawdzam i sprawdzam, i tyle mi w³aœnie wychodzi. Muszê kiedyœ policzyæ, o ilu osobach i sprawach w tych¿e tekstach pisa³em. Jedno jest pewne w dziejach mojej publicystyki „Kurier Plus” zajmuje pierwsze miejsce. O tekstach dla „Teatru”, „Scen Polskich”, „Przekroju”, „Kroniki Warszawy”, „Rzeczpospolitej”, „Nowego Dziennika”, „G³osu” i wydawnictw podziemnych œwiadomie nie wspominam, bo to wyliczanka z innych parafii i innych rzeczywistoœci. Przyda siê mo¿e kiedyœ, kiedy trzeba bêdzie dokonaæ podsumowania ostatecznego i zamilkn¹æ. Dzisiaj jest na to za wczeœnie. Jubileusz 25 lecia wspó³pracy z „Kurierem” i opublikowanie 800 odcinka „Kartek” s¹ wydarzeniami, które w moim ¿yciu niczego nie zamykaj¹. m

Tydzieñ na kolanie Poniedzia³ek W Polsce kampania. Tradycyjna, naparzanka. Ju¿ wiadomo, ¿e jeœli w pierwszej turze 28 czerwca prezydent Andrzej Duda nie wygra, w drugiej spotka siê z kandydatem PO, Rafa³em Trzaskowskim. I tu bêdzie ciekawie, a wynik wcale nie taki pewny. Pisze analityk od sonda¿y, który wie co pisze, czyli Marcin Palade: „Po analizie badañ mogê powiedzieæ, ¿e ten z kandydatów, który zagospodaruje aspiracyjny, promodernizacyjny, umiarkowanie suwerennistyczny a do tego co najwy¿ej neutralny wobec obyczajowej progresji elektorat ma³ych i œrednich miast, zostanie w lipcu prezydentem Rzeczypospolitej. W obecnym przekazie mediów publicznych nie widzê ³owienia w tym elektoracie. Czy na Woronicza i Malczewskiego wiedz¹, ¿e w wyborach prezydenckich wzorowanie siê na polaryzacyjnej kampanii do Parlamentu Europejskiego 2019 nie ma sensu z podstawowej przyczyny? Nie obowi¹zuje ordynacja proporcjonalna.” To wyraŸny przytyk do TVP i Polskiego Radia, które prowadz¹ strasznie prymi-

tywn¹ propagandówkê. Nie wiedz¹, ¿e raczej szkodz¹ prezydentowi Dudzie? A mo¿e w³aœnie wiedz¹, ¿e szkodz¹ i robi¹ to z rozmys³em. Niby dlaczego? A dlaczego nie? Nie od dzisiaj wiadomo, ¿e obóz Dobrej Zmiany dziel¹ walki frakcyjne i kto tam wie, co i jak, kto obstawia. Smutne, ale prawdziwe. Wtorek ¯yjemy w czasach, w których rz¹dzi t³um. Mot³och. Nawet nie na ulicy, ale wirtualnie. Media spo³ecznoœciowe dokonuj¹ zupe³nej przemiany spo³ecznej. Medialne nagonki w internecie to dzisiaj normalka. Wystarczy jedno s³owo, nie przemyœlana opinia, a t³um chce Ciê zwolniæ z pracy, zabraæ œrodki do ¿ycia, upokorzyæ. Nie, nie potrzebne s¹ nawet czyny, jak by³o kiedyœ. Wystarcz¹ s³owa, g³upie deklaracje, nieprzemyœlane opinie… Tak, g³upota – kiedyœ tolerowana – dzisiaj mo¿e byæ profesjonaln¹ kar¹ œmierci. Tabuny wykrywaczy poprawnoœci kr¹¿¹ po sieci i szukaj¹. Aby, pod swoim patronem – Œwiêtym Oburzem i jego Aposto³em Gugielem, oburzaæ siê, karaæ, ¿¹daæ, domagaæ siê kar… Wszystko w imiê wolnoœci oczywiœcie. Sporo w tym typowego anglosaskiego purytanizmu, gdzie nawet jeden czyn mo¿e na ca³e ¿ycie skazaæ czy zni-

weczyæ. Jednak my, katolicy, pochodzimy z innej szko³y, gdzie drugie i siódme szanse istniej¹, bo realistycznie wierzymy, ¿e „ka¿dy grzesznik mo¿e zostaæ œwiêtym, a ka¿dy œwiêty ma swoj¹ historiê”. Ale mesjasze politycznej poprawnoœci w sieci, nie przejmuj¹ siê takimi drobnostkami. Tropi¹ i potêpiaj¹, ¿¹daj¹c niemal znikniêcia. Kiedyœ, mo¿na by³o wyjechaæ do innego miasta, innego stanu, na drugi koniec Ameryki i zacz¹æ na nowo. W czasach Google’a i innych wyszukiwarek, nie uciekniesz nigdzie. A bêdzie jeszcze gorzej. Bo na te zabawy indywidualne, nak³ada siê zamordyzm wielkich korporacji. Zw³aszcza tych Big Tech. Tam obowi¹zuje monetyzacja a wiêc wyci¹ganie ze wszystkiego jak najwiêkszej kasy. A w tym procesie najlepsze s¹ karne, ujednolicone szeregi konsumentów, którzy maj¹ tak samo pouk³adane w g³owie. Po prostu liczy siê koszt dotarcia, a ten siê zwiêksza, gdy ludziom zachciewa siê myœleæ inaczej ni¿ chce tego algorytm i stoj¹ce za nim cwaniaki. Œroda rano Zapowiada siê, ¿e prezydent Andrzej Duda wpadnie do Waszyngtonu nawet w przysz³ym tygodniu. Mia³by siê spotkaæ z prezydentem Donaldem Trum-

pem, aby podpisaæ umowê o zwiêkszeniu obecnoœci wojsk amerykañskich. Czêœæ jednostek mia³aby pochodziæ z tych wycofywanych z Niemiec, które – choæ bogate – wci¹¿ nie mog¹ jakoœ zacz¹æ p³aciæ obowi¹zkowe w NATO dwa procenty Produktu Krajowego Brutto na obronnoœæ. O wszystkim pisze na stronie internetowej magazyn „Politico”. Powo³uje siê na dwa Ÿród³a w amerykañskiej administracji. Jedno z nich poinformowa³o, ¿e prezydent Polski przybêdzie do USA „wkrótce”, drugie zdradzi³o, ¿e wizyta Andrzeja Dudy w Waszyngtonie mo¿e nast¹piæ w przysz³ym tygodniu. Wed³ug magazynu urzêdnicy gabinetów prezydenckich obu krajów prowadz¹ rozmowy w tej sprawie. „Politico” podkreœla, ¿e Duda by³by pierwsz¹ g³ow¹ pañstwa, która odwiedzi³aby Waszyngton od pocz¹tku wybuch pandemii koronawirusa. Polskie wypowiedzi œwiadcz¹, ¿e jest coœ na rzeczy. Zobaczymy. Jeden z urzêdników pañstwowych w Polsce, wed³ug którego w porz¹dku spotkania maj¹ znaleŸæ siê rozmowy na temat powstania „Fort Trump”, czyli sta³ej bazy amerykañskich ¿o³nierzy w Polsce. Oby. Ale dopóki nie zobaczê podpisów obydwu prezydentów na dokumencie, nie uwierzê.

Jeremi Zaborowski


Nr 175

Nowy Jork

20 czerwca 2020

Rêce Micha³ Anio³ Buonarroti: Rêce Boga i Adama. Detal z fresku „Stworzenie Adama” w Kaplicy Sykstyñskiej w Watykanie.

Nie wystarcza zobaczenie twarzy nowego cz³owieka. Patrzê tak samo uwa¿nie na rêce. Bywaj¹ wymowniejsze nieraz, ni¿ wyraz oczu, ni¿ linia profilu, ni¿ usta. Có¿ nam po ludziach maj¹cych twarze anio³ów, a rêce p³aza, miêkkie rozlaz³e? Albo uœmiech dobrotliwy i ³agodny, a w rêkach wyraz drapie¿ny, z³y, nieprzyjacielski? Inni pospolici na oko i nieciekawi, je¿eli s¹dziæ z samej tylko twarzy, zdradzaj¹ szlachetnoœæ serca i delikatnoœæ uczuæ rysunkiem i form¹ r¹k. Do nich nale¿a³ porucznik Marcin Wolski, którego pozna³em w obozie bretoñskim, krótko po Wrzeœniu. Zje¿d¿ali siê ju¿ we Francji pierwsi ¿o³nierze Polski walcz¹cej, przybywali po cywilnemu, po przekroczeniu wielu granic, ka¿dy jeszcze trawi¹cy we wnêtrzu nieznoœne prze¿ycia klêski, nieszczêœcia i lêku o los najbli¿szych. W kasynie Coetquidan rojno by³o jak w ulu. Co dzieñ po s³u¿bie tu siê zbierali nowi ludzie. W zadymionym wnêtrzu siedzieli przy kawie, przy winie i omawiali pilnie tê najwa¿niejsz¹ sprawê: utraconej dopiero ojczyzny. Tego wieczora przy stoliku, przy którym zwykle siada³em, nie by³o ju¿ miejsca. Przyjaciele grali w brid¿a, przy ka¿dym partnerze siedzia³ w dodatku kibic, kilku sta³o za nimi, przygl¹daj¹c siê z zajêciem rozgrywce. Rozejrza³em siê po Sali; jedno jest miejsce wolne przy ma³ym stoliku w k¹cie. Stolik zajêty by³ przez któregoœ z nowo przyby³ych oficerów, jeszcze po cywilnemu. Przysiad³em siê, zamówiwszy cinzano a l`eau. Tyle, ¿eby posiedzieæ chwilê w kasynie, dowiedzieæ siê co nowego, pos³uchaæ ostatnich wiadomoœci przez chrypi¹ce radio. „Pan pozwoli?”, zapyta³em grzecznie. Kiwn¹³ g³ow¹. Ale kiedy poda³em mu rêkê, mówi¹c swoje nazwisko, przedstawi³ mi siê sztywno i bardzo formalnie: „porucznik Marcin Wolski”. A teraz siedzi naprzeciwko, nic nie mówi¹c i d³ugo miesza ³y¿eczk¹ w kawie. Patrzy przed siebie w pró¿niê. Pogr¹¿ony w jakichœ wspomnieniach, w przesz³oœci. Nie znalaz³ w nowym otoczeniu nic jeszcze, co by j¹ mog³o rozwiaæ, czy choæby odsun¹æ. Zagada³em go jakimœ b³ahym pytaniem, odburkn¹³ krótko „nie wiem”, rozmowa nie zd¹¿y³a siê nawi¹zaæ, a ju¿ j¹ uci¹³. Twarz mia³ nieciekaw¹, banaln¹, o drobnych ale têpo znaczonych rysach, z do³kami w policzkach. Nie wygl¹da³ przystojnie, ani mi³o. Przebija³a z jego twarzy nie-

Wit Stwosz: Rêce (detal z O³tarza Mariackiego w Krakowie).

ufna trochê obojêtnoœæ, ale tak¿e przygaszenie, chowaj¹cy siê za powiekami wzrok, bardzo blade, zaciœniête usta. I w³aœnie mia³em pomyœleæ, czy nie nieœmia³oœæ przypadkiem jest przyczyn¹ zaciêcia i nawet osch³oœci, jak¹ od razu wyczu³em w jego stosunku do mnie, kiedy nagle ca³a uwaga skupi³a siê na jego rêkach. Rzadko kiedy widzia³em tak piêkne rêce. Jedn¹ po³o¿y³ w³aœnie na stó³, drug¹, skoñczywszy mieszaæ kawê, chwyci³ fili¿ankê i podniós³ do ust. Œledzi³em poruszenia tych r¹k. By³y nie tylko piêkne w rysunku paznokci, w kszta³cie palców i proporcjach d³oni, w cienkoœci przegubu i ciep³ym tonie skóry, ale z nich w³aœnie zdawa³ siê promieniowaæ ten styl cz³owieczeñstwa, ten charakter, którego na pró¿no

szuka³em w wyrazie jego banalnych i pospolitych rysów. By³y to rêce intelektualisty, cz³owieka subtelnego, istoty czu³ej i myœl¹cej. Te rêce mog³yby rzeŸbiæ lub graæ na harfie. Czy jest artyst¹? Chirurg i skrzypek znaj¹ nieraz podobne, o nerwowej chwytnoœci, o precyzyjnym rozcz³onkowaniu ka¿dego stawu, rêce doskonale odprê¿one. To odprê¿enie r¹k by³o w sprzecznoœci z napiêciem, z grymasem nieledwie w jaki uk³ada siê jego twarz. Stanowi³o sygna³ problemu, jaki w nim istnia³. Ale jak siê do niego dobraæ? Natarczywe moje patrzenie musia³o zwróciæ jego uwagê. Nieznacznie cofn¹³ rêce, schowa³ je, zwin¹wszy d³onie, za fili¿ank¹, potem opuœci³ za sto³em. NajwyraŸniej ucieka³y przed moim wzrokiem.

Aleksander Stanis³aw Janta-Po³czyñski

(ur. 11 grudnia 1908 w Poznaniu, zm. 19 sierpnia 1974 na Long Island, USA) – polski prozaik, poeta, dziennikarz, publicysta, t³umacz, rotmistrz rezerwy kawalerii Wojska Polskiego, kolekcjoner, bibliofil, antykwariusz. W czasie wojny korespondent wojenny. W latach 1940-1942 w niewoli niemieckiej, z której uciek³. W 1944 r. s³u¿y³ w 1 Polskiej Dywizji Pancernej, z któr¹ uczestniczy³ w walkach na terenie Belgii i Holandii. W tym samym roku wys³any do USA, gdzie z ramienia Polish Information Center w Nowym Jorku wyg³osi³ w wielu amerykañskich miastach szereg odczytów o polskim wysi³ku zbrojnym. Po wojnie pozosta³ na emigracji, wpierw w Anglii a nastêpnie w Stanach Zjednoczonych. W latach 60. ub. wieku zaanga¿owany w akcjê powrotu z Kanady do Polski skarbów wawelskich. Publikowa³ w prasie emigracyjnej, m.in. w „Dzienniku Polskim i Dzienniku ¯o³nierza”, „Wiadomoœciach”, „Kulturze”, „Zwi¹zkowcu”, „Weteranie”.

*** Minê³o kilka tygodni. Porucznik Marcin Wolski ju¿ teraz w mundurze i razem ze mn¹ na kursie dla oficerów, potwierdzi³ pierwsze wra¿enie ma³omównego mruka, istoty nietowarzyskiej i mo¿e dlatego nielubianej w³aœciwie miêdzy kolegami. Ale nadal intrygowa³ mnie i pobudza³ nierozwi¹zan¹ dot¹d zagadk¹ tych jego wyj¹tkowych r¹k cz³owieka wysokiej rasy. Spotka³em go przypadkiem w Pary¿u, w ci¹gu paru dni urlopu po kursie. W moim studio urz¹dzonym jeszcze przed wojn¹, by³ radio-gramofon z automatem na dwadzieœcia p³yt. By³ poza tym du¿y koncertowy fortepian. Nie wiem co mnie tknê³o, aby porucznika Wolskiego, który Pary¿a nie zna³, zaprosiæ. Mo¿e to, ¿e nie mówi³ po francusku? Mo¿e œwiadomoœæ, ¿e siê czuæ musia³ bardzo zgubiony w nowym dla niego mieœcie? Mo¿e fakt, ¿e chcia³em przenikn¹æ jego tajemnicz¹ ma³omównoœæ i odgadn¹æ kim jest i co prze¿y³? Przyszed³. Nastawi³em szereg p³yt na gramofonie. By³ trochê nieswój, zak³opotany, chowaj¹cy wzrok i rêce. Dopiero muzyka wyzwoli³a w nim pewne odprê¿enie. Reagowa³ na ni¹, jak cz³owiek g³êboko muzykalny, nie tylko skupieniem samym, ale nieledwie wra¿liwoœci¹ skóry, zmys³em dotyku i smaku w tym samym stopniu, co s³uchem. Tak jak niejednym ludziom alkohol rozwi¹zuje jêzyk, jak wyzwala z nich prawdê, na porucznika Wolskiego tak samo zda³a siê dzia³aæ muzyka. Ale kiedy zapyta³em go, ju¿ oswojonego ze mn¹ i rozmownego na pozór, czy gra na fortepianie, spojrza³ na mnie dziwnymi oczami. By³o w nich zaskoczenie cz³owieka przy³apanego na gor¹cym uczynku pope³nienia rzeczy wstydliwej, nieprzyznawanej. – Nie, nie gram – powiedzia³ szybko i cofn¹³ siê tymi s³owy w dawn¹ nieœmia³oœæ i w zak³opotanie. Nie mia³em pewnoœci, czy mówi prawdê. Zw³aszcza, ¿em go przy³apa³ na przygl¹daniu siê fortepianowi, jak gdyby go korci³a ta obecnoœæ instrumentu u mnie. Ale nie bêdê go przecie¿ namawia³ do przyznania siê, je¿eli nie chce. Rozmawialiœmy ju¿ znowu o Wrzeœniu, o kursie, o ludziach wspólnie spotkanych, zawsze na tle muzyki nie doœæ wa¿nej w tej chwili, aby s³uchaniu jej wy³¹cznie siê poœwiêciæ. To co opowiada³ zdradza³o bystre spojrzenie, zdolnoœæ obserwacji i pamiêci, ale tyczy³o wszystkiego razem spostrze¿eñ w³aœciwie b³ahych.


Radio-gramofon znowu zmieni³ p³ytê. Rozleg³y siê dŸwiêki fortepianu – nagranie Ravelowskiej suity „Gaspard de la Nuit”, muzycznego poematu o modernistycznej ekspresji. Wolski przesta³ mówiæ, zacz¹³ uwa¿nie s³uchaæ. Zna³em dobrze przenikliwy smutek tego bemolu, ko³o którego, jak ko³o spadaj¹cej kropli Ravel snuje tê niesamowitoœæ, jakiej da³ tytu³ „Le Gibet” – Szubienica. Zaœwiatowa melancholia brzmi z fortepianu tonem ¿ycia, które ucieka. Beznadziejnoœæ szerzy siê i obezw³adnia. To jest nastrój gin¹cego œwiata, wyroku, który siê spe³nia i rozpaczy, kapi¹cej powtarzaniem siê w tym samym spaŸmie rytmicznym nuty nieszczêœcia i lêku. Pod jej wp³ywem rozmowa zamar³a. Spojrza³em nieznacznie na Wolskiego. Twarz mia³ znowu napiêt¹, przejmuj¹co nie swoj¹ i dziwn¹. Schowa³ za siebie rêce. – Co panu jest? – spyta³em odruchowo, ¿a³uj¹c zaraz tego pytania, bo mi siê zda³o szczytem niedyskrecji. Poderwa³o Wolskiego. Czu³ dobrze, do czego zmierzam, tak jak ja czu³em, ¿e dziêki jego reakcji nag³ej a nieprzyjaznej, dotkn¹³em niechc¹cy sedna. – Zauwa¿y³ je pan zaraz tego pierwszego dnia w obozie. Patrzy³ pan na nie. Nie mog³em tego znieœæ. Czego pan chce ode mnie? Brzmia³o to równie odpychaj¹co, jak gdyby wyzna³ po prostu – Znienawidzi³em pana. – Nie, nie! – zawo³a³ Wolski. – Niech pan tego mówi. To brzmi bez sensu. Pan nie wie … Doprawdy nie bardzo wiedzia³em, o co mu idzie. Zmieni³ ton. Walczy³ ze sob¹, próbowa³ siê opanowaæ. Istnia³y w tym cz³owieku jakieœ niewy¿yte wra¿liwoœci, wytwarza³y to wra¿enie niejasnoœci, tê aurê zagadki, jak¹ siê otoczy³ i zamkn¹³ w sobie. P³yta dobieg³a koñca. Powiedzia³ wtedy miêkko, przepraszaj¹co: niech pan to, proszê powtórzy. To bardzo przejmuj¹ca muzyka. Tak¿e to gra³em kiedyœ, nie rozumiej¹c zupe³nie co gram i co to znaczy. To siê nazywa „Szubienica”, prawda? Dopiero teraz siê zdradzi³, ¿e jest artyst¹. – Ale co z tymi pañskimi rêkami? – powiedzia³em szybko i nieostro¿nie, nastawiaj¹c automat na powtarzanie p³yty. Zanim przebrzmia³y te s³owa, zrodzi³a siê nowa w¹tpliwoœæ. Czy aby we wrzeœniu w Polsce nie uszkodzi³ sobie której z tych r¹k? Jakieœ nieznaczne kalectwo, œciêgno, nerw, miêsieñ, bezw³ad niedostrzegalny, który sprawi¹, ¿e ju¿ graæ nie mo¿e? A w takim razie ca³a moja rozmowa i to zwracanie uwagi na jego rêce jest wielkim nietaktem. Kto wie, ile mu to dokucza? Zrobi³o mi siê Wolskiego ¿al. Po co by³o nalegaæ na tê bolesn¹ sprawê urody r¹k, które go mo¿e zdradzi³y. „Szubienica” Ravela znowu zabrzmia³a z g³oœnika g³êbok¹, monotonn¹ nut¹ ostatecznoœci. Wolski by³ coraz bardziej poruszony. Prze³amywa³ w sobie z wysi³kiem jakieœ krañcowe opory. Wyci¹gn¹³ przed siebie rêce i patrza³ na nie, jak na obcy, nienawistny przedmiot. Wydawa³o siê, ¿e trudno mu znieœæ ten widok. Powiedzia³, spojrzawszy na mnie i wysuwaj¹c je naprzód: to te rêce! Jeszcze nie sposób by³o zorientowaæ siê, do czego zmierza. Ale ju¿ nie w¹tpi³em, ¿e stojê u progu jego wyznania. – To te rêce – powtórzy³em wolno, naœladuj¹c jego brzmienie g³osu, ¿eby nie zerwaæ nastroju. Cofn¹³ je. P³yta dobieg³a koñca, automat po³o¿y³ ig³ê na tê sam¹ znowu, od pocz¹tku. – Wierzy³em w nie – powiedzia³. – Fortepian, pan siê domyœla. Skoñczy³em konserwatorium. Niby wielka przysz³oœæ. Wielkie nadzieje … Mówi³ skrótami ci¹gle, ale ³atwo ju¿ by³o rozumieæ, co opowiada³. – Potem wojna. Oficer rezerwy. W³aœciwie straszny wstrz¹s. Nie by³o wyboru.

Leonardo da Vinci: Studium r¹k.

Mus. Nie nasza wina. O wszystkim trzeba by³o zapomnieæ. Wszystkiego siê wyrzec. Kompania piechoty. Marsze. Bitwa. Za dnia bitwa, noc¹ marsze. Lêk. Brud. Zmêczenie. Bomby. Tyle œmierci woko³o. Tyle zniszczenia. Tyle krwi. I tak od Œl¹ska po £ódŸ. I ju¿ wiadomo, ¿e klêska. ¯e koniec. Odetchn¹³ g³êboko. – ¯e koniec – powtórzy³, jakby to by³o wszystko, co chcia³ powiedzieæ. Czeka³em, a¿ znowu zacznie. – Potem ucieczka. Z³apali nas. Mia³em jeszcze mundur, ju¿ bez odznak. Zamknêli w koœciele. T³um jeñców … Zawaha³ siê. Poprawi³ siê: – T³um skazañców.

Albrecht Durer: Rêce (rysunek)

I dorzuci³ uzupe³niaj¹co: – Bo s³ysza³ jeden z naszych, co mówi¹ Niemcy. ¯e wszyscy na rozstrzelanie o œwicie. Jak uciec? Drzwi koœcio³a by³y wyrwane od wybuchu. Ale wyjœcia pilnowa³ ¿o³nierz. Zmieniano stra¿ co godzinê. Noc ciemna. Z karabinem zagradza³ drogê w tê noc. W koœciele wszyscy pokotem. Pierwszy nocny sen po tylu tygodniach. Wiedzia³em tylko ja i dwóch innych, ¿e trzeba uciec. Reszta spa³a. Nie mo¿na by³o siê ich dobudziæ. Znowu nabra³ oddechu. Pochyli³ g³owê. Po raz czwarty ta sama ta sama p³yta na gramofonie. – ¯adnej broni. Tylko te rêce. Podpe³za³em d³ugo, ostro¿nie. Potem skok. Prze¿ywa³ opowiadanie, jak powtórzenie owego wysi³ku. Na czo³o wyst¹pi³y mu drobne kropelki potu. Wzrok uciek³ w tamt¹ noc. – Walka by³a d³uga. Ach, czuæ pod naciskiem r¹k w³asnych jak pulsuje to cudze ¿ycie. Jak siê broni. I zaciskaæ rêce. I zaciskaæ … Spojrza³ na mnie. – Czy pan to rozumie? Tchawica, krtañ, ¿y³y, têtnice, miêœnie, I te rêce. I tymi rêkami dusiæ to, mia¿d¿yæ, przyciskaæ do krêgos³upa, do karku. I te dwa kciuki wciœniête pod szczêkê g³êboko. I krótkie dmuchniêcie oddechu przez nos. I bulgotanie œliny. I chrapanie dzikiego zwierza. I charkot w gardle. To trwa sekundy tylko to idzie wszystko prêdko, nagle, w straszliwym sk³êbieniu si³, lêku, walki. Walka ¿ycia ze œmierci¹. Moje rêce to by³a œmieræ. Jego szyja to by³o ¿ycie. I ta œmieræ zdusi³a tamto ¿ycie. Wyci¹gn¹³ przed siebie rêce, jakby chc¹c je pokazaæ na dowód. – Gdyby¿ to mo¿na zapomnieæ. Niestety. Wraca wszystko wspomnieniem nie

myœli, nie rozumu, ale r¹k. Czuciem tej szyi i zaciœniêtych na niej palców i ich wysi³ku, najwiêkszego w ¿yciu. Takiego wysi³ku, ¿e ju¿ nic wiêcej tymi rêkami nie mo¿na zrobiæ. I ju¿ nic innego. Przemkn¹³ mi teraz przez g³owê podziw dla tego wyczynu. Jak to, wiêc tymi rêkami potrafi³ naprawdê udusiæ? Có¿ za sportowe osi¹gniêcie! I jaka musi byæ si³a ich uchwytu, jaki upór w tych sprê¿ystych palcach aby tego dokazaæ i dopi¹æ. St³umi³em w sobie tê myœl, mia³a posmak bluŸnierstwa. Bo Wolski trzyma³ jeszcze przed sob¹ te swoje rêce rozczapierzone a odsuniête, jakby w obawie powtórzenia zacisku, który by³ gestem œmierci. Na gramofonie koñca dobieg³a p³yta z „Szubienic¹”. I znowu j¹ powtarza od pocz¹tku. Nabiera teraz przeraŸliwej g³êbi. Ca³e jej znaczenie przepojone siê sta³o treœci¹ opowiadania Wolskiego. Pulsowa³a nie tylko w muzyce, ale wszerz, przez wnêtrze mego studia. Promieniowa³a z czubków jego palcy. – By³oby to niewa¿ne – zacz¹³ znów Wolski, oddychaj¹c jak po wielkim zmêczeniu – wojna jest wojn¹, gdyby nie pamiêæ r¹k. Wszystko w nich jeszcze ¿yje, ca³a okropnoœæ œmierci. Drganie miêœni puls, oddech i ten ostatni spazm – ka¿da sekunda trwania. I có¿ ja z tym teraz zrobiê? Przecie¿ nie mogê siê pozbyæ r¹k, ani nie mogê ich zmieniæ. ¯a³osna bezradnoœæ przebija³a z tych s³ów, budzi³a litoœæ. Nie mówi³ do mnie, nie opowiada³, wyrzuca³ tylko ze siebie jakieœ d³awi¹ce refleksje. – Umieranie musi byæ rzecz¹ straszn¹. Nie by³o ciszy miêdzy rwanymi s³owami, wi¹za³o je brzmienie muzyki z mahoniowej skrzyni gramofonu, ci¹gle tej samej. – Przymuszanie cz³owieka do œmierci jest okropniejsze, ni¿ œmieræ. I to go³ymi rêkami. Go³ymi rêkami. Pomyœl pan: w dwudziestym wieku. I nagle znowu do mnie: – Nie chcia³em tego. Czy mi pan uwierzy, nie chcia³em. – Rozumiem. – Ale teraz ju¿ nie ma odwrotu. Po tym co siê tam sta³o, nie móg³bym graæ. Pulsuje w nich cudze ¿ycie, zduszone takim chwytem. – Pokaza³ ten chwyt. Potem odprê¿enie i d³uga chwila muzyki. Bemol, oktawami bij¹cy g³ucho w bêbenki ucha. ¯ycie które ucieka. – Wojna nie jest skoñczona – powiedzia³ bardzo spokojnie. – Zaprzêgli do niej te rêce. Teraz te rêce s³u¿¹ ju¿ tylko wojnie … Podszed³ do gramofonu i sam zatrzyma³ p³ytê w po³owie. – Muszê ju¿ iœæ – powiedzia³. *** W kilka miesiêcy potem by³em z dywizj¹ na froncie. Powiedziano mi, ¿e w drugim pu³ku piechoty s³u¿y porucznik Wolski, ten z kursu w Coetquidan. Nie spotkaliœmy siê od czasu jego wizyty u mnie. By³em przy tym, po jednym z gorszych dni bitwy, kiedy dowódca pu³ku mówi³ o nim genera³owi: to doskona³y oficer. Brawurowo prowadzi³ przeciwnatarcie. Niestety, zdaje siê, ranny. Przedstawiam do odznaczenia. Tego wieczora przegl¹da³em listê rannych. Przy nazwisku Wolskiego ktoœ dopisa³ o³ówkiem na formularzu: „Obie rêce urwane granatem.”

Aleksander Janta „Weteran”, marzec 1950 Opracowa³: Teofil Lachowicz Adres redakcji: P.A.V.A. of America, District 2 , 17 Irving Place, New York, NY 10003 e-mail: pava.swap@gmail.com tel. (212) 358-0306, www.pava-swap.org Redakcja: Jolanta Szczepkowska Teofil Lachowicz


KURIER PLUS 20 CZERWCA 2020

10

GRUBE RYBY I PLOTKI Z inicjatywy Siostry Ma³gorzaty Chmielewskiej powo³ana zosta³a Fundacja „Domy Wspólnoty Chleb ¯ycia”. Od ponad 30 lat pomaga bezdomnym, biednym, potrzebuj¹cym. „Oczywiœcie s¹ w moim ¿yciu sytuacje alarmowe, kiedy trzeba pracowaæ non stop, bez wytchnienia, ale generalnie, na co dzieñ, staram siê zachowaæ harmoniê” – mówi Siostra Ma³gorzata. „Przekazujê to równie¿ moim wspó³pracownikom – b¹dŸ gotowy zrezygnowaæ z wolnego czasu, z odpoczynku i wszystkiego, co lubisz, ale tylko czasem, tylko wtedy, kiedy sytuacja jest podbramkowa” – dodaje. „My ¿yjemy w getcie cudzego nieszczêœcia. Spotykamy siê z prawdziwymi dramatami. Ale czy p³acê za to wiêcej, ni¿ na przyk³ad kobieta, która ma chorego mê¿a?” – pyta retorycznie. „Nie ma prawdziwego ¿ycia bez kosztów. Jeœli tych kosztów ustawicznie unikamy, p³acimy za to podwójnie. ¯ycie, które nie boli, które nie wymaga walki, cierpienia, to u³uda, któr¹ wdrukowuje nam œwiat konsumpcji” – przekonuje zakonnica. I zwraca uwagê na to, ¿e cen¹ unikania bólu jest… samotnoœæ. „Mi³oœæ do drugiego cz³owieka, poza chwilami szczêœcia, zawsze niesie ze sob¹ jakiœ trud, wysi³ek. Jeœli tego unikamy, na koniec zostajemy z pustymi rêkoma, sfrustrowani, rozgoryczeni. Dostrzegamy w koñcu, ¿e te bariery, zasieki, które mia³y nas chroniæ przed cierpieniem, s¹ do niczego” – mówi Chmielewska. „Cierpienie i tak nas dopad³o, bo zawsze dopada, a dodatkowo mierzymy siê z nim w pojedynkê. Widaæ to na przyk³adzie ludzi, którzy ca³e swe doros³e ¿ycie poœwiêcili na u³udê szczêœcia w postaci niepohamowanego zdobywania bogactw, wygód, luk-

Weronika Kwiatkowska

susu. Na mecie uœmiechu, spokoju w ich oczach raczej nie dostrze¿emy” – stwierdza Siostra Ma³gorzata. Radzi równie¿, by zawsze staraæ siê ¿yæ dobrem, prawd¹, uczciwoœci¹. „Trzeba szukaæ tego, co ³¹czy nas z drugim cz³owiekiem, nawet tym z zupe³nie innej bajki. To jest æwiczenie. Nazywa siê: „Widzê dobro”.” Praktykujmy. * Zastanawialiœcie siê kiedyœ dlaczego Sharon Stone robi tak piorunuj¹ce wra¿enie? Aktorka, któr¹ bez w¹tpienia mo¿na zaliczyæ do najbardziej seksownych gwiazd Hollywood, mimo 60-tki na karku nadal zachwyca nienagann¹ figur¹ i magnetycznym spojrzeniem. Jak to robi? Oprócz odpowiedniej diety, æwiczeñ, medytacji i zabiegów medycyny estetycznej, gwiazda jest przekonana, ¿e wp³yw na jej samopoczucie ma historia sprzed lat. Otó¿ bohaterka „Kasyna” doœwiadczy³a… pora¿enia piorunem. „Do zdarzenia dosz³o podczas prasowania, a dok³adnie, gdy wlewa³am wodê z kranu do ¿elazka. Choæ piorun nie uderzy³ we mnie bezpoœrednio, a w studniê, wygenerowany w ten sposób ³adunek elektryczny poprzez wodê dotar³ do kranu w kuchni. Napiêcie by³o bardzo mocne. Odrzuci³o mnie tak, ¿e przelecia³am przez kuchniê, uderzy³am o lodówkê i straci³am przytomnoœæ” – wspomina aktorka. „Na szczêœcie by³a ze mn¹ mama. Ocuci³a mnie, od razu wsadzi³a do samochodu i zawioz³a do szpitala. EKG pokaza³o, ¿e mam w sobie bardzo du¿y ³adunek elektryczny” – opisuje zdarzenie sprzed lat. Nie dziwi zatem, ¿e s³ynna scena z „Nagiego instynktu” do dzisiaj wzbudza napiêcie wœród widzów. A¿ iskry lec¹!

www.kurierplus.com

Sharon Stone ma w sobie du¿y ³adunek elektryczny...

* Dorota Sumiñska to lekarka weterynarii, znana pisarka, psycholo¿ka zwierzêca. Od 20 lat prowadzi program radiowy „Wierzê w zwierzê”. Niedawno przeprowadzi³a siê na wieœ, gdzie zajmuje siê starymi i schorowanymi czworonogami. „Jest szeœæ psów. Poza jednym m³odym, który przyszed³ do nas sam, wszystkie s¹ staruszkami i postanowi³am, ¿e ze wzglêdu na moje s³abn¹ce si³y, kiedy odejd¹ i pojawi siê wakat, nie bêdê ju¿ bra³a kolejnych. Mam z tym problem, du¿o wyrzutów sumienia, ale nie mogê inaczej, jest mi coraz ciê¿ej to wszystko ogarniaæ. Koty s¹ mniej absorbuj¹ce. Bywa ich 15” – mówi Sumiñska. „Jako dziecko by³am dumna z tego, ¿e mój dziadek jest myœli-

wym i ma broñ. Uwielbia³am patrzeæ na zwierzêta i jednoczeœnie nie mog³am patrzeæ na ich œmieræ. Dlatego nie klei³o mi siê to w ca³oœæ. Myœlê, ¿e ten rodzaj wra¿liwoœci jest rodzajem zachwytu. Nad piêknem zwierz¹t. Wra¿liwoœæ mo¿na obudziæ w ka¿dym. Choæ ³atwo byæ obojêtnym, nie zwracaæ uwagê na ich krzywdê” – przekonuje. Dlatego napisa³a ksi¹¿kê: „Doœæ. O zwierzêtach i ludziach, bólu, nadziei i œmierci”. „Nasz gatunek wpad³ w czarn¹ dziurê udomowiaj¹c drapie¿niki. Przy tej okazji sami te¿ zaczêliœmy uznawaæ siê za miêso¿erców i z lenistwa (bo zbieranie owoców i zbó¿ jest trudniejsze ni¿ zar¿niêcie zwierzêcia) staliœmy siê mordercami. Gdyby naprawdê zaczêto przyk³adaæ siê do tworzenia zamienników miêsa, do produkowania bia³ka z probówki, albo gdyby zaczêto na serio traktowaæ bia³ko z owadów, mielibyœmy szansê za parê lat byæ zupe³nie gdzie indziej. Mo¿na by „wygaszaæ” populacjê zwierz¹t hodowlanych. Bo – jak mówi¹ aktywiœci dzia³aj¹cy na rzecz zwierz¹t– gdyby rzeŸnie mia³y szklane œciany, nikt przy zdrowych zmys³ach nie jad³by miêsa” – podkreœla lekarka. „Tyle lat ju¿ mówiê i piszê o niedoli zwierz¹t, pewnie ze 30 lat gadam o tym potwornym, straszliwym cierpieniu i tak niewiele siê zmienia” – mówi Dorota Sumiñska. I podsumowuje: „Zosta³a we mnie tylko kropla nadziei. Dlatego nadal wierzê równie¿ w cz³owieka” – dodaje. I nawo³uje do – jeœli nie ca³kowitego zaprzestania jedzenia miêsa, to przynajmniej znacznego ograniczenia. Dla zdrowia. Naszego i… naszej planety. m


KURIER PLUS 20 CZERWCA 2020

www.kurierplus.com

Stany wewnêtrzne

Weronika Kwiatkowska

£oskot Coœ spada z ³oskotem. S³yszê jêk. I przeci¹g³e wycie. Zrywam siê z ³ó¿ka. W przedpokoju kot siedzi nad zw³okami ogromnego szczura. A mo¿e to go³¹b. Albo inne zwierzê. W ciemnoœci s³abo widaæ. Upolowane na ogródku. Przytargane do domu. Rozw³óczone po mieszkaniu. W ka³u¿y krwi. Cofam siê do sypialni. I z krzykiem budzê K. Trup pod szafk¹ z butami! – wo³am. RzeŸ niewini¹tek! Ratuj! - b³agam. Przed oczami mam pó³-¿ywego gryzonia, który próbuje dowlec siê w bezpieczne miejsce. Widzê, jak chowa siê pod ³ó¿ko, zostawiaj¹c na pod³odze brunatn¹ plamê. Albo ptaka z przetr¹conym skrzyd³em, w przedœmiertnych drgawkach, który ostatkiem si³ walczy, by wyrwaæ siê ze szponów kostuchy. A mo¿e to coœ wiêkszego od kota? Mo¿e przez otwarte okno wpad³ do mieszkania opos albo szop pracz? Mijaj¹ sekundy. Wszystkie mo¿liwe scenariusze wyœwietlaj¹ siê na w³¹czonym przewijaniu. Jestem dygotem. Panik¹. I wstrêtem. Obserwujê jak K. dŸwiga siê z poœcieli. Jeszcze nie ca³kiem przytomny idzie do przedpokoju. Zapala œwiat³o. I mówi sennym, prawie romantycznym g³osem: to parasol.

Wychylam siê zza pleców i widzê Cecyla szturchaj¹cego ³apk¹ kawa³ek materia³u wykoñczony rzepem. Wszystkie klocki wskakuj¹ na swoje miejsce. Parasol sta³ oparty o œcianê w szczelinie miêdzy szafkami. Kot zapolowa³ na tasiemkê. Parasol run¹³ na pod³ogê. I w s³abym œwietle mrugaj¹cej leniwym okiem lampki, przeobrazi³ siê w konaj¹ce zwierzê. A mo¿e to by³ tylko z³y sen? Wstajê niewyspana. Niedosz³y zabójca œpi zwiniêty w kulkê w miejscu wyobra¿onej zbrodni. Za oknem ptasi rwetes. Z ulg¹ myœlê, ¿e minionej nocy nie straci³ ¿ycia ¿aden lataj¹cy. Ch³odne powietrze wype³nia pokój. Na parapecie kwitnie lawenda. Lobelia. I bazylia. Po kilku miesi¹cach izolacji, 75-letnia Mara - w³aœcicielka budynku, wróci³a na swoje w³oœci. Odk¹d m¹¿ zachorowa³ na Alzheimera, w pracach ogrodniczych pomaga jej doros³y wnuk. Podgl¹da³am wczoraj jak energicznie wbija metalowe tyczki w ziemiê. Przyjmuj¹c w milczeniu niekoñcz¹ce siê uwagi zrzêdliwej staruszki. Pomidory. Ogórki. Papryka. Sa³ata - mówi Mara, z dum¹. ¯e uda³o siê wype³niæ coroczny obowi¹zek. I mimo szalej¹cej pandemii, bêd¹ zbiory. Po po³udniu idê na spacer z Andrzejem Bobkowskim. To mój codzienny rytua³. S³ucham „Szkiców piórkiem” (audiobook dostêpny za darmo na stronie www.ninateka.pl). Siedemnaœcie odcinków. Ka¿dy

trwa godzinê. Akurat tyle, by wyrobiæ dzienn¹ normê kroków. Zak³adam s³uchawki i dokonuje siê cudowne przemienienie. Zamiast koœlawych chodników Ridgewood - szosy i dró¿ki po³udniowej Francji, które autor przemierza na rowerze. „S³oñce, oœlepiaj¹ce s³oñce. W dole wije siê Garonna. Wdycham zapach rozgrzanych ³¹k i przymykam oczy, bo wypolerowany asfalt lœni jak lustro. Denerwuj¹ mnie miasta. Mijam je szybko i z ulg¹ oddycham przy wyjeŸdzie. Wspania³e, zwierzêce uczucie rozkoszy […]”. „Wracam o zmroku, jad¹c wœród winnic. Winogrona ju¿ dojrzewaj¹. Zsiad³em z roweru i zerwa³em ciê¿k¹ kiœæ czarnych owoców. […] Niebo ju¿ pociemnia³o i tylko nad górami, w stronie s³oñca, by³o jeszcze popielato-b³êkitne. Wia³ wiatr. Siedzia³em na rozgrzanym kamieniu, patrzy³em w niebo g³askany gor¹cym wiatrem, a po brodzie ciek³ mi purpurowy sok zerwanych z krzaka winogron. Znowu nic nie myœla³em – jad³em winogrona. Czu³em tylko, jak intensywnoœæ ¿ycia wzmog³a siê we mnie do ostatecznoœci. Czu³em swoj¹ m³odoœæ, prze¿y³em j¹ w tych kilku chwilach tak, ¿e krew powinna by³a mi trysn¹æ ze wszystkich por i pomieszaæ siê z sokiem winogron. Z³apa³em ¿ycie, na moment, ale wyraŸnie. To by³o wspania³e.”- czyta aksamitnym g³osem Adam Ferency. I nagle wszystko nabiera wyraŸniejszych kszta³tów. I zapachów. Ale „arcydzie³o polskiej diarystyki” to nie tylko porywaj¹cy dziennik podró¿y z po³udnia Francji do Pary¿a, pod okupa-

Pisz¹c z Azji nie jestem w stanie komentowaæ wydarzeñ w Stanach Zjednoczonych i w Polsce. Na pewno inni kompetentnie analizuj¹ ostatnie zamieszki uliczne w Ameryce. Jak widzê, tak¿e w tym temacie Polacy podzieleni s¹ na dwa obozy, a prawdê oraz wy¿szoœæ moraln¹ widz¹ jedynie wœród ludzi swojej opcji. Zostawiam wiêc innym p³omienne manifesty na rzecz zniwelowania rasizmu w USA, jako te¿ skwapliwe zamieszczanie filmików dokumentuj¹cych rabunki i zniszczenia. Zgodzimy siê co do jednego: napiêcia rasowe w Ameryce istniej¹. Mo¿emy siê tylko ró¿niæ w ocenie ich wielkoœci, powodów istnienia oraz sposobów poprawienia sytuacji. Przenieœmy siê do Polski, w której spêdzi³em ostatnie, najcudowniejsze trzy lata mojego ¿ycia. Polski rasizm jest o tyle trudny do opisania, ¿e ludzi innych ras jest w Polsce, w porównaniu do Europy Zachodniej czy USA bardzo ma³o (podobny problem mamy opisuj¹c polski antysemityzm). Odczuwana jest pewna niechêæ, czy rezerwa, wobec milionów Ukraiñców mieszkaj¹cych ju¿ w Polsce, ale jednak s¹ to ludzie biali, chrzeœcijanie, S³owianie, wiêc nie o rasizm tu raczej chodzi. Wietnamczycy s¹ doœæ dobrze odbierani, jako naród pracowity, nieagresywny i dobrze siê asymiluj¹cy z Polakami. Coraz licz-

niejszych przybyszy z Pakistanu i Bangladeszu (pracuj¹cych czêsto jako dowo¿¹cy ¿ywnoœæ) zaczyna siê zauwa¿aæ, ale na razie nikt nie uzna³, ¿e s¹ kulturowym zagro¿eniem dla narodu polskiego. Warszawscy libera³owie skwapliwie wyliczaj¹ przypadki zaczepienia czy pobicia jakiegoœ cudzoziemca. Zwolennicy obecnych w³adz (które sprzeciwi³y siê wpuszczeniu do Polski du¿ej liczby uchodŸców, g³ównie z Syrii) s¹ zadowoleni z obrotu sprawy: nie ma w Polsce innych ras, no i dobrze. Polska dla Polaków! Interesuj¹c siê napiêciami spo³ecznymi w krajach, w których mieszkamy mamy tendecjê nie zauwa¿aæ, ¿e s¹ one nieobce innym pañstwom. Byæ mo¿e nie ma narodu, który nie czu³by wy¿szoœci lub niechêci do przedstawicieli innych krajów, nacji, miast, prowincji. W Azji jak najbardziej istniej¹ napiêcia rasowe, hierarchie narodowoœci, kolorów skóry, jêzyków. Azjaci jak najbardziej widz¹ innych jako gorszych od siebie. Japoñczycy uwa¿aj¹ siê za rasê wyj¹tkow¹. Szczególnie pogardzaj¹ Chiñczykami i Koreañczykami. W zasadzie nie wpuszczaj¹, mimo braku r¹k do pracy, imigrantów – rocznie wydaj¹ tylko 50 tysiêcy wiz pracowniczych. Jest trochê Koreañczyków wykonuj¹cych podrzêdne prace i trochê bia³ych pracuj¹cych na kontraktach dla miêdzynarodowych korporacji. Biali ludzie nie imponuj¹ Japoñczykom. Uwa¿aj¹ nas za brudasów i leni, a przy tym arogantów (choæ wprost tego nie powiedz¹, bo s¹ grzeczni). Córki za bia³ego nie wydadz¹ tak ³atwo. O swojej wy¿szoœci nad reszt¹ œwiata przekonani s¹ tak¿e Chiñczycy. Z dum¹

cj¹ niemieck¹. O jego wybitnoœci œwiadcz¹ komentarze do sytuacji politycznej, przenikliwe refleksje dotycz¹ce kultury europejskiej, rozwa¿ania filozoficzne, ujmuj¹cy dowcip i erudycja. Zaskakuje – a mo¿e nawet trochê zawstydza - dojrza³oœæ i rozleg³a wiedza Bobkowskiego. Trudno uwierzyæ, ¿e pisa³ to 26-latek. „[…] nie widzê powodu, dlaczego Polska i dlaczego wszystko „dla Polski”. To, ¿e siê urodzi³em Polakiem, jest takim samym przypadkiem, jak to, ¿e nale¿ê do pewnej warstwy spo³ecznej, a nie do innej, ¿e jestem bia³y, a nie czarny. Warstwa spo³eczna, kolor skóry – to s¹ przes¹dy i mo¿na na nie gwizdaæ, a ojczyzna, to koniecznie coœ œwiêtego. Dlaczego? Nacjonalizm sta³ siê te¿ religi¹, i czym bardziej têpy, czym bardziej œlepy, tym bardziej godny poszanowania”- notowa³. Fragmenty, w których opisuje popo³udniowe herbatki u francuskich matron, zadêcie tzw. wy¿szych sfer, nabzdyczenie polonijnych elit - genialne. TrzeŸwoœæ spojrzenia, dystans, humor… to wszystko sprawia, ¿e proza Bobkowskiego zupe³nie pozbawiona jest patyny. A gwa³towna radoœæ ¿ycia – pomimo wojny, g³odu, braku pieniêdzy- staje siê zaraŸliwa. I œwietnie konweniuje z atmosfer¹ post-pandemicznej rzeczywistoœci zanurzonej w majestacie czerwcowych popo³udni. „A s³oñce to pies? A zielone drzewo to takie nic? A mrucz¹cy kot na kolanach to nie warte ¿ycia?” m

Zapraszamy na stronê Autorki: www.stanywewnetrzne.com

Rasizm po azjatycku Jan Latus

11

twierdz¹, ¿e reprezentuj¹ najstarsz¹ cywilizacjê na œwiecie. A teraz s¹ jeszcze dodatkowo dumni, ¿e z roku na rok maj¹ coraz silniejsz¹ pozycjê gospodarcz¹ i polityczn¹ na œwiecie. Koreañczycy z niechêci¹ myœl¹ o Japoñczykach i Chiñczykach. Bia³ych mieszkañców Korei praktycznie nie ma. Ale te¿ wœród samych rdzennych Koreañczyków istnieje dyskryminacja wobec osób spoza stolicy Seulu, z ma³ych miasteczek i wiosek rybackich. Poznaje siê ich po dialekcie, którym mówi¹, po akcencie. Tajowie nigdy nie byli koloni¹ i dlatego s¹ narodem dumnym, bo niepodbitym. Choæ czerpi¹ ogromne dochody z turystyki i poza tym maj¹ nieciekaw¹ reputacjê œwiatowego centrum sex turystyki, tak naprawdê farangami (cudzoziemcami) skrycie gardz¹. Fajnie wyci¹gn¹æ od nich pieni¹dze za spêdzon¹ noc, za drinka, przejazd taksówk¹, ale prawie ¿e uniemo¿liwia siê im ostatnio zamieszkanie na sta³e. Tak¿e w Tajlandii istniej¹ hierarchie spo³eczne. Jako prostytutki nie pracuj¹ dziewczyny z dobrych rodzin, o bielszym odcieniu skóry, lecz œniade wieœniaczki z najbiedniejszej prowincji, Samar. Podobnie jest na Filipinach. Im ktoœ bielszy (dlatego popularne s¹ kremy wybielaj¹ce), tym wy¿ej jest w hierarchii spo³ecznej. Kilkanaœcie rodzin tak naprawdê trzyma w garœci ca³¹ gospodarkê kraju. Cudzoziemcy ciesz¹ siê tu mirem (ale tylko biali), bo dla tutejszych dziewczyn s¹ chodz¹c¹ skarbonk¹: utrzymaj¹, pomog¹ rodzinie, mo¿e zbuduj¹ dom – a mo¿e nawet zabior¹ do siebie, do Ameryki lub Australii? Najbardziej zainteresowane cudzoziemcami (im starszy,

tym lepszy) s¹ œniade panny z najbiedniejszej prowincji Issan. Najbielsze Filipinki, te z dobrych rodów, szukaj¹ partnerów wœród m³odych, przystojnych Filipiñczyków z ich klasy spo³ecznej. Indonezja to kraj wielu jêzyków, dialektów, narodowoœci. Spaja ich wspólny jêzyk bahasa (choæ nie wszyscy nim siê pos³uguj¹), i tu s¹ jednak subtelne hierarchie: które plemiona rz¹dz¹, a które s¹ od pos³ugiwania. Stolica i prowincja. Na Filipinach widzia³em, jak biedni ludzi z prowincji Issan (i moi przyjaciele) byli podejrzliwie traktowani, gdy odwiedzali mnie w strze¿onym osiedlu w Manili lub gdy próbowali wejœæ ze mn¹ do metra. Jednego, z którym wczeœniej pi³em whisky, stra¿nik nie wpuœci³, gdy¿ poczu³ jego alkoholowy chuch! Ja oczywiœcie wszed³em do poci¹gu jakby nigdy nic. W Malezji, gdzie teraz mieszkam, s¹ trzy du¿e grupy narodowoœciowe: Malajowie, Chiñczycy i Hindusi. Teoretycznie jest to pañstwo harmonii miêdzy rasami. W praktyce rz¹d daje silne preferencje Malajom, gdy idzie o otrzymanie pracy; niektóre stanowiska s¹ tylko dla nich. Hindusi w szko³ach ucz¹ siê malajskiego i angielskiego. Swojego jêzyka musz¹ siê uczyæ od rodziców. W stolicy Kuala Lumpur muzu³manie maj¹ formalny zakaz wchodzenia do restauracji posiadanych przez Chiñczyków, gdy¿ podaje siê tam alkohol a jedzenie nie jest hallal. Mój znajomy, malezyjski Chiñczyk, 40-letni in¿ynier, zosta³ w nocy zatrzymany, bo prowadzi³ BMW. Musia³ d³ugo t³umaczyæ policjantowi, ¿e to u¿ywane auto i naprawdê go nie ukrad³. Ja tu sobie tylko czasowo mieszkam. Zostaæ nie zamierzam, o pracê nie bêdê siê stara³, o rêkê dziewczyny w chuœcie na g³owie nie bêdê prosi³. Wolê wiêc udawaæ, ¿e tu rasizmu nie ma i ¿e mi siê tu wszystko bardzo podoba. m


KURIER PLUS 20 CZERWCA 2020

12

Rytmy nowojorskie

W³aœciwie to nie by³ protest, a trafna nauczka. Zabrzmia³o mi tu echo s³ów innej godnej uwagi postaci, Marka Aureliusza, który m¹drze przypomina³, ¿e ma³o wskóramy krzykiem, a nic pogard¹ dla innych: „Ludzie istniej¹ dla siebie wzajemnie. Albo ich wiêc pouczaj, albo znoœ.” Autorzy apelu FK, Alex Storo¿yñski i Marek Skulimowski, starali siê w tym wypadku dobraæ s³owa, by skutecznie „pouczyæ”: wywa¿one, buduj¹ce pomosty raczej ni¿ podbijaj¹ce bêbenek oburzenia i bicia na alarm. Wykorzystali okazjê, by przekazaæ informacjê w sposób rzeczowy i z rezonansem symbolicznym. Zwrócili siê do m³odych i gniewnych, którzy noc¹ z 31 maja pomazali postument pomnika nieopodal Bia³ego Domu has³ami protestu, lecz jednoczeœnie starali siê trafiæ do du¿o szerszego grona, które nadal ma³o rozpoznaje szczególn¹ wartoœæ tej nietypowej postaci: „Przyœwiadczyliœmy z wielkim smutkiem profanacji pomnika Koœciuszki w Waszyngtonie. Rozumiemy ból spo³ecznoœci afro-amerykañskiej wywo³any zabójstwem nieuzbrojonych ludzi przez policjê. Graffiti mo¿na zmyæ. Œmieræ bliskiej osoby jest strat¹ nie do odrobienia. Lecz Koœciuszko sta³ siê niew³aœciwym obiektem.” WstrzemiêŸliwoœæ tej wypowiedzi i umiejêtnoœæ spojrzenia z pewnym dystansem, pozwoli³y FK wysun¹æ teraz nowy postulat, adresowany do Prezydenta, który ma szansê zaowocowaæ szersz¹ popularyzacj¹ polskiego wojaka: „Armia Stanów Zjednoczonych ma dziesiêæ baz nosz¹cych nazwiska oficerów konfederackich, jak np. Braxton Bragg, którzy byli zdrajcami i wypowiedzieli wojnê Stanom Zjednoczonym. Oddzia³ Bragga jest odpowiedzialny za œmieræ ¿o³nierzy amerykañskiej armii. Dlaczego amerykañscy ¿o³nierze musz¹ s³u¿yæ w bazie, której nazwa upamiêtnia ich wroga? Dlatego apelujemy, by Fort Bragg zosta³ przemianowany na Fort Koœciuszko.” Koœciuszko stoi pewnie na granitowym postumencie, w parê dni porz¹dnie oczyszczonym i wypucowanym. Gorzej w ostatnich dniach powiod³o siê innym pomnikom. W Richmond, w Wirginii, zwalono z coko³u Jeffersona Davisa, prezydenta Skonfederowanych Stanów Ameryki (po secesji w 1760 r.). Narastaj¹ ¿¹dania likwidacji z placów i instytucji takich nadal honorowanych a kontrowersyjnych osobistoœci jak genera³ Robert F. Lee. Spad³o niestety parê g³ów Krzysztofa Kolumba, zdeklasowanego z pozycji odkrywcy i wepchniêtego w wyklêty poczet ludobójców. Trudno nawigowaæ po burzliwych wodach dzisiejszej codziennoœci. Mo¿e wiêc przyda siê przypomnienie, ¿e burzenie pomników nie po raz pierwszy siê zdarza i nam samym nie jest obce. W Polsce zmietliœmy przecie¿ kilkaset figur z coko³ów po 1989 r. Na Ukrainie, jako znak wy³amania z rygorów podporz¹dkowania Zwi¹zkowi Radzieckiemu, b³yskawicznie zniknê³o z publicznej przestrzeni ponad 1000 „leninów” rozmaitego wymiaru. Damnatio memoirae siêga korzeniami do tradycji staro¿ytnego Rzymu, gdy mo¿na by³o nakazem senatu wyeliminowaæ wszelkie widoczne znaki kogoœ skazanego za zdradê stanu.

Gra¿yna Drabik

Graffiti mo¿na zmyæ

J.A.S. Oertel, Pulling Down the Statue of King George III (obraz olejny, 1852-53). New-York Historical Society.

Historia pierwszego nowojorskiego pomnika te¿ jest pouczaj¹ca. Pod koniec lat 1760-tych miasto chcia³o jakoœ zaznaczyæ swe p¹czkuj¹ce ambicje. Nie mia³o jeszcze ¿adnego pomnika w nowo-miejskim krajobrazie. Zgromadzenie Stanu Nowy Jork zamówi³o potê¿ny portret konny Jerzego III, króla Wielkiej Brytanii, a wiêc i kolonii amerykañskiej, by upamiêtniæ, jak to dokument z 23 czerwca 1766 r. okreœli³, „wszelkie dobrodziejstwa otrzymane od naszego ³askawego w³adcy”. Z jednej strony, by³o to zwyk³e lizusostwo gorliwych poddanych. Z drugiej, strategiczny wybieg, bo przy okazji zamówiono tak¿e pomnik Williama Pitta, wiod¹cej figury tzw. Kongresu Stamp Act, który wys³a³ ostrzegawczy sygna³ buntu przeciw królewskim ustawom. W kwietniu 1770 r. pomnik Jerzego III – ponad naturalnych rozmiarów, wed³ug projektu cenionego angielskiego rzeŸbiarza Josepha Wiltona, odlany z br¹zu i poz³acany – stan¹³ dumnie na marmurowym postumencie w pierwszym parku publicznym, Bowling Green, na po³udniowym skraju Manhattanu. Nieopodal, na rogu ulic William i Wall, wystawiono w tym samym czasie, choæ trochê mniej szumnie, pomnik Pitta, autorstwa tego samego artysty i te¿ odlany z br¹zu. Pitt stan¹³ na w³asnych, nie koñskich nogach (jak i Tadeusz Koœciuszko w Waszyngtonie, z szabl¹ w jednej rêce i planem fortyfikacji Saratogi w drugiej). Szeœæ lat póŸniej, kiedy w Nowym Jorku, na rozkaz gen. Washingtona, odczytano ¿o³nierzom 9 lipca Deklaracjê Niepodleg³oœci, litania skarg i pretensji przemieni³a siê w akt oskar¿enia. T³umek ruszy³

Franz X. Habermann, La Destruction de la Statue royale a Nouvelle Yorck (akwaforta, ok.1776). Library of Congress.

na Bowling Green. „£askawy w³adca” og³oszony zosta³ „brutalnym tyranem” i str¹cony na zielon¹ murawê. G³owê królowi odciêto, z zamiarem, by nabit¹ na pal wystawiæ na pokaz w Forcie Waszyngtona. Konia i tu³w króla rozwalono na kawa³ki. Za³adowano na szkuner przycumowany przy Wschodniej Rzece i przewieziono do Norwalk w Connecticut. Wozy zaprzê¿one w wo³y dowioz³y cenny materia³ do odlewni w Litchfield. Wystarczy³ na 42,088 kule do muszkietów m³odej amerykañskiej armii. W pewnym sensie król jednak powróci³ do domu. Uda³o siê brytyjskim Loyalistom wykraœæ królewsk¹ g³owê, mocno pokiereszowan¹ i o niebagatelnej wadze 50 funtów. Nie wiadomo, czy z ober¿y na dole miasta, gdzie bawili siê rozochoceni ¿o³nierze, czy ju¿ z Fortu na pó³nocnym wzgórzu wyspy. John Montressor przes³a³ j¹ po kryjomu statkiem do Anglii, gdzie widziano j¹ w 1777 r. w domu Lorda Townsenda. Po raz ostatni. Niefortunny Jerzy III straci³ g³owê póŸniej raz jeszcze, bardziej tragicznie. Zmar³ ob³¹kany, nêkany przez lata brutaln¹ mani¹ przeœladowcz¹. A Historia, lubi¹ca symetriê i ironiê, znowu mia³a okazjê, by siê poœmiaæ: kiedy parê miesiêcy póŸniej brytyjskie wojska zajê³y Nowy Jork, William Pitt, ten z rogu William i Wall St., te¿ zosta³ o g³owê skrócony. I choæ resztê pomnika uda³o siê ocaliæ od zniszczenia (zachowana w archiwum New-York Historical Society), g³owy nigdy nie znaleziono. Z tamtych wydarzeñ pozosta³a tylko fragmentaryczna dokumentacja. Nie wiadomo dok³adnie jak obalanie dwutonowego pomnika wygl¹da³o. Nie mog³o byæ ³atwe. Niemiecki rytownik i rzeŸbiarz Franz X. Habermann twierdzi³, ¿e wzorowa³ siê na relacjach œwiadków, ale nawet sam pomnik nie wygl¹da u niego jak ten zamówiony. Nie przeszkodzi³o to wydawnictwom w Pary¿u i Niemczech robiæ dobre interesy produkuj¹c liczne odbitki wed³ug jego rysunku. Z kolei Johannes Adam Simon Oertel, z pochodzenia Bawarczyk, z przekonañ entuzjasta amerykañskiego przewrotu, odtwarza³ wydarzenia ponad pó³ wieku póŸniej. Przybra³ je w alegoryczne detale, gloryfikuj¹c idea³ narodowej jednoœci: m³odzi i starzy, zamo¿ni i prosty lud, wszyscy ra-

zem i zgodnie, ³¹cznie z murzyñskim ch³opcem u stóp pomnika i figur¹ Indianina z pióropuszem na g³owie, z aprobat¹ asystuj¹ obalaniu pomnika. W œwietle pochodni rozœwietlaj¹cych noc i zorzy wschodz¹cego s³oñca. Ach! I ju¿, nie ma konia, nie ma jeŸdŸcy. Z obecnoœci „dobroczyñcy” i „tyrana” w Nowym Jorku pozosta³ koñski ogon: w³os sp³ywaj¹cy w bujnych fa³dach, odlany w br¹zie, ze œladem poz³oceñ. Fragment rzeŸby wy³oni³ siê z bagiennych terenów w okolicach Lichfield. Mo¿na go sobie obejrzeæ, œlad materialnego œwiadectwa, w New-York Historical Society. A wracaj¹c na moment do Marka Aureliusza. To jego elegancki pomnik, na wzgórzu Capitoline w Rzymie, pos³u¿y³ za wzór dla nowojorskiej figury Jerzego III. Sta³ siê tak¿e punktem odniesienia dla nastêpnego wa¿nego pomnika: konnego portretu genera³a i prezydenta Waszyngtona, który spogl¹da na nas z wysokoœci coko³u na Union Square. Oby cesarz-filozof by³ wzorem nie tylko dla pomników. Uwa¿ny obserwator, doskonale œwiadom s³aboœci i wad ludzkich, Marek Aureliusz kierowa³ s³owa krytyki, w imiê aktywnego dzia³ania i d¹¿enia ku samowiedzy, przede wszystkim do siebie. (Zreszt¹ taki w³aœnie tytu³ nada³ swoim notatkom: „Do samego siebie.” Dopiero póŸniejsze wydania przemieni³y prywatne rozrachunki w „Rozmyœlania”.) Pisa³ po grecku, w czasie pokoju i w czasie kampanii wojennej, napominaj¹c siebie, by przede wszystkim spe³niaæ obowi¹zki. Kierowaæ siê dobrem spo³ecznym. Staraæ siê, by jutro byæ lepszym ni¿ dzisiaj. Oto kilka sentencji, cennych w swym myœlowym skrócie i w kierunku napomnieñ: „Zamierzam spotkaæ siê dzisiaj z ludŸmi, którzy zbyt wiele mówi¹, z ludŸmi samolubnymi, egoistami i niewdziêcznikami. To mnie jednak nie zaskoczy i nie zdziwi, poniewa¿ nie umiem wyobraziæ sobie œwiata bez ludzi tego rodzaju.” „Kiedy wady innych sprawiaj¹ ci przykroœæ, spójrz na siebie i zastanów siê nad twoimi w³asnymi. Zajmuj¹c siê nimi, zapomnisz o z³oœci i nauczysz siê ¿yæ m¹drze.” „Nie ¿yj tak, jakbyœ mia³ przed sob¹ lat dziesiêæ tysiêcy. Los wisi nad tob¹. Dopóki ¿yjesz, dopóki mo¿esz – b¹dŸ dobry.” „Budz¹c siê rano, pomyœl jaki to wspania³y skarb ¿yæ, oddychaæ i móc siê radowaæ.” m

grazynafdrabik@gmail.com FOT. MANDEL NGAN/AFP

Protest rozes³any 1 czerwca przez Fundacjê Koœciuszkowsk¹ by³ elegancki i dobrze przemyœlany: „Koœciuszko by³ cz³owiekiem, który wyprzedzi³ swe czasy. Pomo¿emy w oczyszczaniu pomnika w Parku Lafayette’a, ale jednoczeœnie apelujemy do wszystkich obywateli amerykañskich, by uczyli siê tolerancji, któr¹ praktykowa³ Koœciuszko. Przewodzi³ daj¹c przyk³ad swoim zachowaniem, godnym naœladownictwa.”

www.kurierplus.com

Czyszczenie postumentu T. Koœciuszki, Park Lafayette, Waszyngton, czerwiec 2020.


www.kurierplus.com

KURIER PLUS 20 CZERWCA 2020

El¿bieta Baumgartner radzi

Koronakryzys: Czy pora refinansowaæ po¿yczkê hipoteczn¹? w sumie oszczêdzisz prawie szeœædziesi¹t tysiêcy dolarów. To jest jednak uproszczone obliczenie, bo nie zak³ada, ¿e stara po¿yczka mo¿e ju¿ byæ trochê przedp³acona, a now¹ zaczniesz sp³acaæ od pocz¹tku.

Stopy procentowe spad³y do najni¿szych w historii, gdy w marcu Rada Rezerw Federalnych obni¿y³a federal rate o 150 punktów bazowych (1.5 proc.), próbuj¹c pomóc gospodarce zamro¿onej przez pandemiê koronawirusa. Korzystaj¹c z okazji, wielu w³aœcicieli domów rozwa¿a refinansowanie po¿yczki hipotecznej. Transakcja mo¿e oszczêdziæ fortunkê, albo kosztowaæ pieni¹dze, zale¿nie od okolicznoœci. Warto siê zastanowiæ i dobrze przeliczyæ. Co to jest refinansowanie po¿yczki hipotecznej Refinansowanie po¿yczki polega na przedp³acie istniej¹cej i zaci¹gniêciu drugiej na korzystniejszych warunkach. Mo¿na kredyt przenieœæ do innego banku, albo pozostaæ w dotychczasowej instytucji, zale¿nie od tego, kto da ci lepsze warunki. Eksperci mówi¹, ¿e warto refinansowaæ, gdy koszt transakcji zwróci siê w ci¹gu trzech lat. Przy okazji uwaga. W polskich mediach czytamy o kredytach hipotecznych, a w amerykañskich – o po¿yczkach (loans). Polska terminologia ró¿ni siê od amerykañskiej. W USA po¿yczka jest wyp³acona po¿yczkobiorcy w jednej kwocie (lump sum), po czym sp³acana w uzgodnionym terminie, natomiast kredyt (linia kredytowa) jest rachunkiem odnawialnym, który umo¿liwia po¿yczkobiorcom czerpanie z niego œrodków i sp³atê stosownie do bilansu zad³u¿enia. Po¿yczkê hipoteczn¹ mo¿na refinansowaæ z kilku powodów: by obni¿yæ miesiêczne raty i ³¹czny koszt po¿yczki, by zamieniæ jej stopê ruchom¹ na sta³¹, by skróciæ okres sp³at, albo wyci¹gn¹æ gotówkê z kapita³u w³asnego (equity) swego domu. Omówmy te okolicznoœci po kolei. Aby uzyskaæ ni¿sze oprocentowanie Podstawowym powodem refinansowania po¿yczki hipotecznej jest obni¿enie jej oprocentowania, a przez to miesiêcznych rat. Panuje opinia, ¿e op³aca siê to zrobiæ, gdy nowa po¿yczka bêdzie ni¿sza o dwa procent, ale nawet mniejsza ró¿nica mo¿e siê op³aciæ. Przyk³ad: Po¿yczy³eœ 200,000 dol. na 5 proc. i na 30 lat. P³acisz miesiêcznie 1,073 dol. co w ci¹gu trzech dekad daje 386,280 dolarów. Je¿eli obni¿ysz oprocentowanie do 3.5, to raty spadn¹ ci do 898 dol., a koszt do 323,280 dolarów. Co miesi¹c bêdziesz p³aci³ o 175 dol. mniej, wiêc

Czy siê op³aca? Pomys³ wygl¹da dobrze, ale mo¿e nie byæ korzystny, je¿eli uwzglêdnimy koszt transakcji. Refinansowanie kosztuje od 2 do 5 proc. po¿yczanej kwoty, bo, tak jak w przypadku closingu, bank chce sprawdziæ, ¿e dom jest twój i bez obci¹¿eñ, a tak¿e zarobiæ na op³atach (patrz poni¿ej). Powiedzmy, ¿e w naszym banku refinansowanie 200,000 dol. kosztuje 3 proc., czyli 6,000 dol. Kiedy nam siê zwróci? Dzielimy koszt przez miesiêczn¹ oszczêdnoœæ (6,000 / 175) i okazuje siê, ¿e transakcja z poprzedniego przyk³adu zamortyzuje siê nam w ci¹gu 34 miesiêcy, czyli nieca³ych trzech lat. Je¿eli planujesz mieszkaæ w domu d³u¿ej, refinansowanie po¿yczki siê op³aca. ¯eby skróciæ termin po¿yczki Skoro spad³y stopy procentowe, masz szansê zamieniæ dotychczasow¹ po¿yczkê na drug¹, o podobnych ratach, ale na znacznie krótszy termin. Powiedzmy, ¿e po¿yczy³eœ 200,000 na 30 lat i 9 proc. Gdybyœ refinansowa³ to na 5.5 proc. i 15 lat, to p³aci³byœ prawie tak¹ sam¹ ratê, nieco ponad osiemset dolarów miesiêcznie. Natomiast je¿eli ju¿ masz 5.5 proc. na 30 lat (568 dol. miesiêcznie), to zmiana na 3.5 proc. i 15 lat wi¹¿e siê z podwy¿k¹ rat (715 dol.). Je¿eli staæ ciê na wiêksze miesiêczne raty, nie powinieneœ siê wahaæ, bo krótszy kredyt jest zawsze korzystniejszy od d³ugiego. W przeliczeniu twojej konkretnej sytuacji pomo¿e „mortgage refinance calculator”, który znajdziesz w sieci. ¯eby zmieniæ po¿yczkê ruchom¹ na sta³¹ Po¿yczki oprocentowane wed³ug zmiennej stopy (Adjusted Rate Mortgages, w skrócie ARM) s¹ tañsze, bo dla banku mniej ryzykowne. Bierze je wiele osób, bo tylko na nie mog¹ sobie pozwoliæ. Wybór ARM jest zak³adem, ¿e stopy procentowe spadn¹, albo przynajmniej utrzymaj¹ siê na podobnym poziomie. Niestety, je¿eli siê omylisz, twoje miesiêczne raty poszybuj¹ w górê. ¯eby tego unikn¹æ, warto teraz refinansowaæ po¿yczkê na sta³¹, szczególnie je¿eli planujesz pozostaæ w domu wiele lat. Mo¿liwa jest te¿ odwrotna strategia: zamiana po¿yczki o sta³ym oprocentowaniu na tak¹ o zmiennym. Ma to sens, gdy ktoœ zaci¹gn¹³ kosztown¹ sta³¹ po¿yczkê, spad³y stopy procentowe, a on nie zamierza zostaæ w tym domu d³ugo. Na przyk³ad bierzesz 5/1 ARM – stopa procentowa bêdzie sta³a przez piêæ lat, po czym zmieniana co rok zgodnie z koniunktur¹. Planujesz, ¿e gdy za piêæ lat wyfrunie z gniazda ostatnie dziecko, ty dom sprzedasz, by przenieœæ siê na Florydê, wiêc perspektywa wzrostu stop procentowych ciê nie martwi.

13

Emilia’s Agency 576 Manhattan Avenue, Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-609-1675, 718-609-0222, Fax: 718-609-0555

3 ROZLICZENIA PODATKOWE 3 NUMER PODATNIKA - ITIN - z potwierdzeniem

3 T£UMACZENIA DOKUMENTÓW 3 WYSY£KA PIENIÊDZY I PACZEK

3 PE£NOMOCNICTWA - APOSTILLE

3 EMERYTURY AMERYKAÑSKIE 3 MIÊDZYNARODOWE PRAWO JAZDY

3 SPONSOROWANIE RODZINNE

3 NOTARY PUBLIC (zawsze w agencji)

autentycznoœci kopii paszportu

3 OBYWATELSTWO i inne formy

Agencja otwarta siedem dni w tygodniu.

¯eby wyci¹gn¹æ gotówkê czy posp³acaæ d³ugi Czasami refinansowanie po¿yczki hipotecznej mo¿e wci¹gn¹æ nas w spiralê d³ugów. W miarê jak roœnie wartoœæ domu, w³aœciciele refinansuj¹ po¿yczki albo zaci¹gaj¹ kredyt pod zastaw domu (Home Equity Line of Credit – HELOC), by uzyskaæ dostêp do zakumulowanego udzia³u w³asnego (equity), z którego sp³acaj¹ d³ugi, finansuj¹ remont domu, studia dzieci, czy styl ¿ycia. Mo¿esz uzasadniaæ, ¿e rozbudowa domu przyda mu wartoœci, a HELOC jest tañszy od innych Ÿróde³ finansowania. Kolejnym uzasadnieniem bywa fakt, ¿e koszt po¿yczki hipotecznej jest odpisem podatkowym. Pamiêtaj, ¿e od pocz¹tku 2018 roku zmieni³y siê przepisy. Dla w³aœcicieli, którzy nabyli dom po 31 grudnia 2017 roku, górna granica sumy po¿yczki hipotecznej i kredytu HELOC, od których wolno odpisywaæ odsetki, spad³a do $750,000, a odsetki od HELOC mog¹ byæ odpisane tylko wtedy, gdy œrodki wydasz na naprawê albo ulepszenie domu. W³aœciciele domów kupionych wczeœniej, przed rokiem 2018, zachowuj¹ prawo do poprzedniego hojniejszego odpisu. Zapoznaj siê z IRS Publication 936, Home Mortgage Interest Deduction. Jak pomniejszyæ koszt refinansowania Pamiêtaj, ¿e refinansowanie po¿yczki kosztuje i to sporo, œrednio 4,345 dol. w roku 2020. Koszty zale¿¹ od wartoœci po¿yczki, lokalizacji, rodzaju nieruchomoœci, a sk³adaj¹ siê na nie, oprócz bankowych op³at, równie¿ nowa wycena domu, sprawdzenie tytu³u w³asnoœci, ubezpieczenie tytu³u w³asnoœci, sprawdzenie twojej historii kredytowej, honorarium prawnika, lokalne podatki, inspekcja domu itp. By ograniczyæ koszty refinansowania do minimum, warto zacz¹æ od macierzystego banku, bo on nie zechce straciæ dobrego klienta i mo¿e zaoferowaæ dogodne warunki. Je¿eli pierwotn¹ po¿yczkê zaci¹gn¹³eœ niedawno, mo¿esz negocjowaæ re-

dukcjê kosztów. National Association of Realtors podaje, ¿e upusty z powodu ponownego sprawdzenia tytu³u w³asnoœci i jego ubezpieczenia (reissue rate) mog¹ daæ ci do 60 proc. oszczêdnoœci, tym wiêcej im krócej posiadasz dom. „Quick title search” jest te¿ tañszy od normalnego – polega to na sprawdzeniu tylko obci¹¿eñ na hipotece zarejestrowanych od ostatniego pe³nego sprawdzianu, czyli od twego closingu. Przepisy zale¿¹ od stanu. Wniosek: Szukaj nie tylko dobrych warunków po¿yczki, lecz zawczasu przyjrzyj siê pe³nym kosztom transakcji. Bank ma obowi¹zek daæ ci je na piœmie. Zadbaj o swoj¹ historiê kredytow¹ Obecnie mo¿na otrzymaæ 30-letni¹ po¿yczkê na mniej ni¿ 3 proc., 15-letni¹ na 2.5 proc, a piêcioletni ARM na 3.1 proc. Pamiêtaj jednak, ¿e reklamowane stawki s¹ zarezerwowane dla klientów o najlepszej historii kredytowej, czyli maj¹cych punktacjê kredytow¹ FICO od 800 do 850 punktów. Je¿eli masz 740 do 799 punktów, bank chêtnie zgodzi siê na refinansowanie, ale na nieco wy¿szy procent, co mo¿e zaprzeczyæ op³acalnoœci transakcji. Osoby z gorsz¹ punktacj¹ powinny najpierw popracowaæ nad jej popraw¹. m El¿bieta Baumgartner nie jest prawnikiem, a artyku³ ten nie powinien byæ uwa¿any za poradê prawn¹. Jest autork¹ wielu ksi¹¿ek-poradników, m.in. „Otwieram biznes” i „Praca w Ameryce”, „Jak kupiæ dom m¹drze i nie przep³aciæ”, „Jak dzia³a gie³da”, „Jak inwestowaæ w fundusze powiernicze” i wiele innych. S¹ one dostêpne w ksiêgarni Polonia, 882 Manhattan Ave., Greenpoint, albo bezpoœrednio od wydawcy Poradnik Sukces, 255 Park Lane, Douglaston, NY 11363, tel. 1-718-224-3492, www.PoradnikSukces.com

Czy masz pieni¹dze w Polsce? Polskie banki pytaj¹ o twój numer Social Security FATCA, Euro-FATCA, CRS. Jak polskie banki donosz¹ na ciebie. Jak nie naraziæ siê IRS. Wyjaœnienia w ksi¹¿ce: „Jak chowaæ pieni¹dze przed fiskusem. Podrêcznik agresywnej gry podatkowej”. $50 + $5 na przesy³kê. „Podrêcznik ochrony maj¹tkowej. Jak zabezpieczyæ maj¹tek przez urzêdami, Medicaid, wierzycielami, ex-ma³¿onkiem, fiskusem i innymi wœcibskimi”. $50 + $5. Równie¿: „Powrót do Polski – finansowe i prawne dylematy amerykañskich reemigrantów”. $30 + $5. Ksi¹¿ki s¹ uaktualnione na rok 2020 i dostêpne w ksiêgarni Polonia, 882 Manhattan Ave., Greenpoint, albo od wydawcy: Poradnik Sukces, 255 Park Lane, Douglaston, NY 11363, tel. 718-224-3492 www.PoradnikSukces.com


KURIER PLUS 20 CZERWCA 2020

14

Og³oszenia drobne Cena $10 za maksimum 30 s³ów

Nauka gry na fortepianie, gitarze i skrzypcach oraz lekcje œpiewu

Kobo Music Studio Szko³a z tradycjami Rejestracja Bo¿ena Konkiel

tel. 718-609-0088 Kurier Plus w internecie: www.kurierplus.com

www.kurierplus.com

Anna-Pol Travel

PRACA ZA $18.50 Mo¿esz pomóc ludziom, których kochasz i otrzymywaæ za to dobre wynagrodzenie. Jeœli Twoi rodzice, krewni, przyjaciele, s¹siedzi otrzymuj¹ Medicaid lub Medicare, mo¿na zacz¹æ pracowaæ dla nich jako asystent lub pomoc domowa. Nie wymagane certyfikaty. Nasza agencja pomo¿e Ci w tym. Wynagrodzenie $18.50 za godzinê.

WYCIECZKI AUTOBUSOWE: Niagara, Waszyngton, Boston

821 A Manhattan Ave. Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-349-2423 E-mail:annapoltravel@msn.com WWW.ANNAPOLTRAVEL.COM

Promocyjne ceny przy zakupie biletu przez internet

Zadzwoñ: tel. 347-462-2610 HYDRAULICY POSZUKIWANI Zatrudnimy fachowców z doœwiadczeniem i pozwoleniem na pracê. AMN Corporation Plumbing & Heating Contractor 53-28 61st Str., Maspeth, NY 11378

Œrodki transportu posiadaj¹ zezwolenia i licencje federalne (US Department of Transportation) oraz wymagane ubezpieczenia.

ATRAKCYJNE CENY NA: Bilety lotnicze do Polski i na ca³y œwiat

u

Pakiety wakacyjne: Karaiby, Hawaje, Floryda All-inclusive: Punta Cana, Meksyk od $699

v Rezerwacja hoteli v Wynajem samochodów v Notariusz v T³umaczenia v Klauzula “Apostille” v Zaproszenia v Wysy³ka pieniêdzy Vigo

Tel. 718-326-9090/2795

896 Manhattan Avenue Suite 27 (na piêtrze) - Brooklyn, NY 11222 Tel: (718) 609-1560, (718) 383-6824, Fax: (718) 383-2412

MICHA£ PANKOWSKI TAX & CONSULTING EXPERT Us³ugi w zakresie: 3 Ksiêgowoœæ 3 Rozliczenia podatkowe indywidualne i biznesowe, w tym samochodów ciê¿arowych

3 Rejestracja biznesu i licencje 3 Konsultacje 3 Bezpodatkowa zamiana domów 3 #SS - korekty danych

Acupuncture and Chinese Herbal Center Dr Shungui Cui, L.Ac, OMD, Ph.D – jeden z najbardziej znanych specjalistów w dziedzinie tradycyjnych chiñskich metod leczenia. Autor 6 ksi¹¿ek. Praktykuje od 47 lat. Pracowa³ we W³oszech, Kuwejcie, w Chinach. Pomaga nawet wtedy, gdy zawodz¹ inni.

Email: Info@mpankowski.com

Fortunato Brothers 289 MANHATTAN AVE. (blisko Metropolitan Ave.) BROOKLYN, N.Y. 11211; Tel. 718-387-2281 Fax: 718-387-7042 CAFFE - PASTICCERIA ESPRESSO - SPUMONI GELATI - CAKES

LECZY: l katar sienny l bóle pleców l rwê kulszow¹ l nerwobóle l impotencjê zapalenie cewki moczowej l bezp³odnoœæ l parali¿ l artretyzm l depresjê l nerwice l zespó³ przewlek³ego zmêczenia l na³ogi l objawy menopauzy l wylewy krwi do mózgu l alergie l zapalenie prostaty l rekonwalescencja po chorobach nowotworowych z zastosowaniem chiñskiego zio³olecznictwa itp. l

Do akupunktury u¿ywane s¹ wy³¹cznie ig³y jednorazowego u¿ytku 144-48 Roosevelt Ave. #MD-A, Flushing NY 11354 Poniedzia³ek, œroda i pi¹tek: 12:00 - 7:00 pm; tel. (718) 359-0956 1839 Stillwell Ave. (off 24th. Ave.), Brooklyn, NY 11223 Od wtorku do soboty: 12:00-7:00 pm, w niedziele 12:00 - 3:00 pm (718) 266-1018 www.drshuiguicui.com Akcetujemy ubezpieczenia: 1199, Aetna, BCBS, Cigna, Elder Plan, Liberty, Magnacare, Multiplan, Triad Health (VHS), UHC Empire Plan

W³oska ciastkarnia czynna codziennie do 11:00 wieczorem, a w weekendy do 12:00 w nocy. Zapraszamy.

Business Consulting Corp.

Ewa Duduœ - Accountant Firma z wieloletnim doœwiadczeniem prowadzi:

3 Rozliczenia podatków indywidualnych i biznesowych (jeden w³aœciciel, partnerstwo, korporacja), 3 Pe³n¹ ksiêgowoœæ 3 Rejestracjê i rozwi¹zywanie biznesów

11 0 N o r m a n Av e , B r o o k l y n , N Y 11 2 2 2 ( 718-383-0043 lub 917-833-6508

ANIA TRAVEL AGENCY 57-53 61st Street, Maspeth, N.Y. 11378 Tel. 718-416-0645, Fax 718-416-0653 3 Bilety Lotnicze 3 Wysy³ka pieniêdzy i paczek 3 T³umaczenia 3 Sprawy imigracyjne 3 Notariusz


www.kurierplus.com

KURIER PLUS 20 CZERWCA 2020

15

Mistrz Pityñski Komendant Placówki 123 SWAP na Manhattanie w Nowym Jorku, g³osuje na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, którym jest i powinien nadal byæ ANDRZEJ

Andrzej Pityñski – rzeŸbiarz, kawaler Orderu Or³a Bia³ego

DUDA


16

KURIER PLUS 20 CZERWCA 2020

www.kurierplus.com

Profile for Kurier Plus

Kurier Plus - e-wydanie 20 czerwca 2020  

Kurier Plus - e-wydanie 20 czerwca 2020  

Advertisement

Recommendations could not be loaded

Recommendations could not be loaded

Recommendations could not be loaded

Recommendations could not be loaded