a product message image
{' '} {' '}
Limited time offer
SAVE % on your upgrade

Page 1

NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS

ER KURI P L U S

NUMER 1333 (1633)

W E E K L Y

ROK ZA£O¯ENIA 1987

M A G A Z I N E

TYGODNIK

W centrum

28 MARCA 2020

í Mona Liza Wschodniej Pó³kuli – str. 2 í Kto jest odpowiedzialny za uszkodzon¹ jezdniê... – str. 5 í Koronawirus i polityka – str. 6 í Opowiadanie dla odœwirusowania – str. 12 í Kto pomo¿e gdy stracisz pracê...? – str. 13 í Tañczymy, bo mo¿emy – str. 15

Tomasz Bagnowski

ZA THE GUARDIAN

P O L I S H

PE£NE WYDANIE KURIERA W INTERNECIE: WWW.KURIERPLUS.COM

Nowy Jork z szybko rosn¹c¹ liczb¹ chorych sta³ siê œwiatowym centrum epidemii koronawirusa.

Wielu turystów, a tak¿e niektórych mieszkañców, przyci¹ga do Nowego Jorku w³aœnie to, ¿e jest on œwiatow¹ metropoli¹ i centrum wszystkiego. Dziêki wysi³kom w³adz federalnych i do pewnego stopnia równie¿ stanowych, w krótkim czasie staliœmy siê te¿ centrum Covid-19, czyli choroby, któr¹ wywo³uje nieznany jeszcze do niedawna koronawirus. Robak tocz¹cy Wielkie Jab³ko przekroczy³ ju¿ swoimi rozmiarami w³oskiego robaka, czyli centrum europejskie, co mo¿e byæ jeszcze jednym potwierdzeniem s³usznoœci pogl¹du wielu Amerykanów, ¿e Europa jest daleko za Ameryk¹. Bior¹c pod uwagê liczbê przypadków na 100 mieszkañców W³ochów bijemy obecnie swobodnie. Aktualnie mniej wiêcej 7 procent wszystkich œwiatowych zachorowañ ma miejsce w Nowy Jorku, a przecie¿ nie jest to jeszcze nasze ostatnie s³owo. Stany Zjednoczone wkrótce zapewne odbior¹ te¿ Chinom œwiatow¹ palmê pierwszeñstwa. Pañstwo œrodka zahamowa³o epidemiê na poziomie ok. 83 tys. zachorowañ. Wuhan, miasto, w którym wszystko siê zaczê³o, powoli wraca do normy. Niedawno poluzowano tam restrykcje w poruszaniu siê mieszkañców i uruchomiono komunikacjê miejsk¹. USA id¹ w górê ostro, co trzy dni potrajaj¹c liczbê chorych, ale nowojorska komunikacja dzia³a. W tej dziedzi-

nie jesteœmy wiêc na d³ugo przed Chiñczykami, bo nie bêdziemy musieli jej otwieraæ. Restrykcje w poruszaniu siê mieszkañców nigdy nie by³y zbyt œcis³e. W ka¿dy s³oneczny dzieñ miejskie parki pe³ne s¹ ludzi, a bazarek z ekologiczn¹ ¿ywnoœci¹ na Union Square cieszy siê nies³abn¹cym powodzeniem. W³adze miejskie i stanowe na przyjêcie nowych pacjentów przygotowuj¹ Jacobs Javits Center, które zamienione zostanie na szpital polowy. Takich szpitali powstaæ ma jeszcze klika. Nie wiadomo do koñca w jaki sposób bêd¹ one leczy³y chorych, bo brakuje kluczowego sprzêtu. Gubernator Andrew Cuomo ocenia, ¿e miastu brakuje oko³o 30 tys. respiratorów. Nie ma te¿ maseczek ochronnych. Lekarze musz¹ u¿ywaæ tych samych wielokrotnie. Sposobem na to by nie zaraziæ siê wirusem jest maczanie ich w p³ynie do dezynfekcji r¹k. Ameryka nie ma wystarczaj¹cej iloœci maseczek z dwóch powodów. Po pierwsze wykupili je celebryci, ale to jest ca³kowicie w zgodzie ze sposobem organizacji naszego spo³eczeñstwa. Najpierw najbogatsi i s³awni. Dlatego testy na obecnoœæ koronawirusa (równie¿ towar deficytowy) najpierw wykonuje siê w tej grupie. Koszykarze NBA nie musz¹ czekaæ w wielogodzinnych í6 kolejkach jak zwykli Amerykanie.

u

Rysunek Andrzej Krauze.

Z kazania rekolekcyjnego biskupa Galbasa Adrian Galbas biskupem zosta³ w styczniu, nieca³e trzy miesi¹ce temu, papie¿ Franciszek mianowa³ go biskupem pomocniczym w E³ku. Wywodzi siê z zakonu pallotynów. W kazaniu rekolekcyjnym odniós³ siê do obecnej sytuacji:

u

Biskup Adrian Galbas.

– Jestem trochê wystraszony, jak mocno powierzchowna jest nasza wiara. Te dni nam to pokazuj¹. Czy nie jesteœcie ju¿ zmêczeni tym „³añcuszkami”, które dostajemy w ogromnej liczbie, ¿e „trzeba o jakiejœ godzinie odmówiæ coœ tam”, ¿e „trzeba posmarowaæ swoje drzwi albo buty” i ¿e „Pan Bóg w³aœnie nas wtedy ochroni”? W³aœnie wtedy, gdy dokonamy w³aœnie takiej czy innej magicznej czynnoœci – to jest magia, w tym nie ma ¿adnej wiary! W ostatnim czasie jestem œwiadkiem postawy nieposzanowania tego, do czego nas wzywa Koœció³ w tych dniach. Czy wy myœlicie, ¿e mi jest ³atwo powiedzieæ: „Ludzie, zostañcie w domu, tak¿e w niedzielê”?! Te niedziele ostatnie to najstraszniejsze niedziele w moim ¿yciu. Jak s³yszy siê komentarze wobec takich decyzji, inwektywy pod adresem ksiê¿y, biskupów to cz³owiek myœli: „O czym to œwiadczy…”. Innych przyk³adów nie bêdê wymieniaæ, bo o nich te¿ pewnie s³yszycie. Ta sytuacja

obna¿a mia³koœæ naszej wiary, ¿e ona czêsto jest s³abiuteñka intelektualnie. (...) – To te¿ pytanie o jakoœæ naszej wiary. Wa¿ne, ¿eby uchwyciæ ten moment i go nie przegapiæ. „Musicie wiedzieæ, w co wierzycie” – (s³owa Benedykta XVI). Bo jak nie, to gdy przyjd¹ takie momenty, to oka¿ê siê, ¿e miedzy wiar¹ a zabobonem nie ma ¿adnej ró¿nicy. (...) – Widzimy, ¿e nam siê wszystko posypa³o, ten spokojny, przewidywalny œwiat. Nie wystarczy tej chwili przeczekaæ. Nie. Od tego jacy my teraz jesteœmy, bêdzie zale¿a³o, jacy bêdziemy potem. Koronawirus dotkn¹³ nas wszystkich. To dodatkowy element tego cierpienia, które prze¿ywamy. To wspólne doœwiadczenie, powa¿ne rekolekcje. S³owo „rekolekcje” (³ac. „recolligere”) oznacza „zbieraæ na nowo”, „powtórnie”. To s¹ rekolekcje, to czas zbierania siê na nowo, jakiejœ prawdy o swoim ¿yciu, w tym ¿yciu, które tak nam siê teraz posypa³o. (...) í6


KURIER PLUS 28 MARCA 2020

2

Sztuka zapomniana

www.kurierplus.com

Czes³aw Karkowski

Mona Liza Wschodniej Pó³kuli legend, mitologiczna boginka wy³oni³a siê z morza (w tle) i odpoczywa. Dos³ownym motywem tego rodzaju – morskiej nimfy – artysta pos³u¿y³ siê wczeœniej na obrazie „Rybak i syrena”, stanowi¹cym ilustracjê, powiedzmy, do wiersza J. W. Goethego „Rybak”. Poni¿szy fragment w fatalnym, m³odopolskim t³umaczeniu nie oddaje z³owieszczego dramatyzmu treœci orygina³u: Woda siê burzy, woda siê wzdyma, A nad ni¹ rybak schylony Spokojnie wêdkê œledzi oczyma, W które j¹ niesie pêd strony. I gdy tak wzrokiem po fali wodzi, na dwoje woda siê dzieli; Jak zorza piêkna, z mokrej topieli Piêknoœæ dziewicza wychodzi. Pojawia siê syrena. Uwodzi m³odzieñca i wci¹ga go w g³êbinê, aby zemœciæ siê za traktowanie jej morskiej braci – zabijanie i zjadanie ryb. Woda siê burzy, wzdymaj¹ tonie, £echce go fala, co pryska; A serce taka luboœæ owionie, Jak gdy kochanka uœciska. A ona œpiewa – œpiewy czu³emi Tak go poci¹ga, zniewala, ¯e na wpó³ pada... chwyta go fala – I ju¿ nie posta³ na ziemi.

Gdyby sir Frederic Leighton namalowa³ tylko jeden obraz „Flaming June” (Upalny czerwiec) i tak przeszed³by do historii brytyjskiego malarstwa jako najs³awniejszy artysta swoich czasów. A obraz ten, skomponowany na rok przed œmierci¹, stanowi³ swoiste ukoronowanie jego efektownej kariery. By³ tak schorowany, i¿ nie móg³ wzi¹æ osobiœcie udzia³u w uroczystym bankiecie na jego czeœæ, podczas którego og³oszono przyznanie mu dziedzicznego szlachectwa. Pierwszy tego typu zaszczyt, jaki spotka³ angielskiego artystê. Wczeœnie wielu twórców uszlachcono, ale tytu³ nie przechodzi³ na potomków. Mowê dziêkczynna na wspomnianym obiedzie wyg³osi³ zañ przyjaciel artysty, jeden z niegdyœ czo³owych prerafaelitów, Everett Millais. Jak przysta³o na akademickiego malarza Leighton demonstruje nienagann¹ technikê przedstawienia – zgodnie z akademick¹ zasad¹ koniecznoœci „poprawienia” niekiedy niedoskona³oœci natury oraz korzysta z wzorów dawnych mistrzów; w tym wypadku naœladuje kompozycjê rzeŸby Micha³a Anio³a, pt. Noc”. Pierwszym nabywc¹ obrazu by³ angielski magazyn „The Graphic”. Kupi³ go nie tyle z mi³oœci do sztuki, co dla zysku. Wizerunkiem tym ozdabiano ok³adki pism, kalendarze, sprzedawano pocztówki, plakaty z „Upalnym czerwcem”. By³a to zreszt¹ normalna praktyka w tamtych czasach. Drogie obrazy akademików (przypominam jako przyk³ad: Siemiradzki chcia³ sprzedaæ swe „Pochodnie Nerona” za 50 tys. rubli) kupowali przedstawiciele arystokracji albo zamo¿nego mieszczañstwa. Ale nie znaczy to, ¿e ubo¿si, czy zgo³a biedota, nie mog³a siê tymi dzie³ami cieszyæ. Publikowano ich wizerunki w prasie, sprzedawano reprodukcje w rozmaitych wersjach na papierze. By³a to popularna forma propagowania osi¹gniêæ najnowszej sztuki. Tanie, a technicznie coraz lepsze reprodukcje znajdowa³y siê w niemal ka¿dym domu. W rok póŸniej, czyli w 1896 roku, „Flaming June” wystawiono na widok publiczny i kondukt pogrzebowy z trumn¹ malarza przeszed³ obok jego najpopular-

Frederic Leighton – Rybak i syrena.

Frederic Leighton – Upalny czerwiec.

niejszego obrazu. W cztery lata póŸniej wypo¿yczono go do lokalnego muzeum na wystawê i dzie³o stracono z oczu. Dopiero w latach szeœædziesi¹tych natrafiono nañ w jednej z wiejskich posiad³oœci. Le¿a³ wciœniêty nad kominkiem. Dalsze losy dzie³a s¹ jeszcze dziwniejsze. Kupi³ je w 1963 r. za niewielkie pieni¹dze in¿ynier i przemys³owiec, póŸniejszy gubernator Portoryko, Luis Ferre dla nowo powstaj¹cego muzeum w Ponce, drugim pod wzglêdem wielkoœci mieœcie tej karaibskiej wyspy. Znajduje siê tam do dziœ znane pod potoczn¹ nazw¹ Mony Lizy Wschodniej Pó³kuli. Mia³em sposobnoœæ zobaczyæ orygina³ wypo¿yczony z tej placówki przez Frick Collection w ramach organizowanych wystaw jednego obrazu. Znany szkic – portret modelki do tego dzie³a – tak¿e przepad³ bez wieœci, a¿ nañ natrafiono w wysoce arystokratycznym domu. Wisia³ sobie nieco schowany za drzwiami wejœciowymi do jednego z pokoi. By³ w³asnoœci¹ Mary Evelyn Hungerford Crewe-Milnes, która w 1935 r. poœlubi³a ksiêcia Roxburghe. Arystokrata zmêczy³ siê z czasem sw¹ sztywn¹ i zimn¹ ma³¿onk¹. Podczas wspólnego œniadania kamerdyner wrêczy³ jej pozew rozwodowy na srebrnej tacy. Brzmi jak anegdota z serialu „Westminster Abbey”. Mary wielu nazwisk zabarykadowa³a siê w domu i do¿y³a swych lat w pe³nej samotnoœci, a¿ jej spadkobiercy zrobili inwentarz maj¹tku i w ten sposób odkryli zaginione dzie³o. „Flaming June” naturalnie nie spodoba³ siê krytykom, którzy wyœmiali nienaturalnie wielkie udo (na pierwszym planie) drzemi¹cej dziewczyny. Podobnego typu zniekszta³cenia cia³a dla uzyskania okreœlonego efektu widzieliœmy w sztuce akademickiej ju¿ poprzednio: u Ingresa w „Wielkiej odalisce”, u Chasseriau – mu-

Frederic Leighton РSamotnoϾ.

skularne rêce Estery, u Jean-Luisa Davida – monstrualnie d³ugie rêce Hersilii. Bezsprzecznie sz³o artyœcie o stworzenie atmosfery erotycznej. Postaæ na obrazie, zwiniêta jak kwiat pomarañczowej ró¿y, jak nimfa w muszli, drzemie, marzy, odpoczywa. Jest ubrana, a jednoczeœnie go³a: przezroczysta tkanina, któr¹ siê owinê³a pozwala dojrzeæ jej nagie cia³o; m³oda piêkna kobieta z krwi i koœci, a zarazem nieziemskie zjawisko, jak z fantazji,

Oczywiœcie dzie³o Leightona nie jest zwyczajn¹ „ilustracj¹”. Na p³ótnie zademonstrowa³ idea³ malarstwa klasycznego – naoczne przedstawienie tego, co w innej formie wyra¿ono s³owami. Przekonanie o istnieniu jednego, „g³êbokiego” jêzyka sztuki, choæ komunikowanego w odmiennych postaciach – w muzyce, literaturze, malarstwie i rzeŸbie. By³a to jedna z podstawowych zasad klasycyzmu, otwarcie wyra¿ana w drugiej po³owie XIX wieku w ideale syntezy sztuk – opery ³¹cz¹cej w sobie muzykê, s³owo, ruch/taniec i widowisko (obraz). Leighton doskonale wywi¹za³ siê z zadania: syrena o ciele œmiertelnie bia³ym przylega œciœle do rybaka, kompletnie zauroczonego jej powabem, ¿e nie zauwa¿a gro¿¹cego niebezpieczeñstwa. Nimfa wisi mu na szyi, ci¹gnie go i kusi, a nogi ju¿ mu oplot³a wê¿owym, rybim uchwytem. Wiemy: m³ody rybak ju¿ siê nie wywinie z uœcisku, zaraz syrena wci¹gnie go pod wodê i zemsta zostanie dokonana. Jak w antycznej tragedii, widz ogl¹daj¹cy obraz zna tê historiê i wie, jak siê skoñczy. Istotny dlañ jest sposób, w jaki ów dramat erotyki i odwetu na nieœwiadomej ofierze zosta³ pokazany. Zauwa¿my delikatny albo wrêcz natrêtny (zale¿y, jak kto widzi) mizoginizm przedstawienia. To bardzo charakterystyczne zjawisko, zw³aszcza drugiej po³owy XIX wieku, kiedy anty-kobiece nastawienie na Zachodzie przybra³o wrêcz chorobliwe formy. Bêdê mia³ jeszcze okazjê o tym pisaæ przy omawianiu sztuki symbolicznej (zreszt¹ symbolizm „Rybaka i syreny” wydaje siê oczywisty). A przy tym ca³kiem zastanawiaj¹cy fenomen wraz z rosn¹cym zapotrzebowaniem na goliznê m³odych kobiet na p³ótnie i jednoczeœnie narastaj¹c¹ wrêcz nienawiœc wobec kobiecego rodzaju a¿ siê prosi o parê s³ów wyjaœnienia. Ta mieszanka fascynacji i odrazy, po¿¹dania i wrogoœci, produkt mieszczañskiej surowej moralnoœci, stanowi interesuj¹cy przypadek, który zreszt¹ zrodzi³ psychoanalizê Zygmunta Freuda jako swoiste remedium na owo schorzenie spo³eczne. m


KURIER PLUS 28 MARCA 2020

3

FOT. VICTOR J. BLUE

www.kurierplus.com

Drodzy Czytelnicy Tego nikt sie nie spodziewa³. W ciagu kilku tygodni COVID-19 zaw³adn¹³ œwiatem. Na poczatku traktowaliœmy go z przymru¿eniem oka, jak ka¿dego wirusa, ale szybko doprowadzi³ do pandemii, parali¿uj¹c wszystkie sfery ¿ycia spo³ecznego. O z³owieszczym wirusie ci¹gle wiemy ma³o. W gruncie rzeczy ma³o te¿ wiedz¹ specjaliœci. Nie ma odpowiedzi na to, czy opuœci nas jak siê ociepli, czy bez wzglêdu na warunki atmosferyczne zostanie z nami przez miesi¹ce? Jakkolwiek siê nie stanie, musimy przystosowaæ siê do ¿ycia w czasie zarazy. Przede wszystkim przestrzegaj¹c lekarskich zaleceñ. Nie wychodziæ z domu bez superwa¿nych powodów, starannie myæ rêce, kontakty towarzyskie ograniczyæ do telefonu i internetu. Trudno. Teraz bêdziemy mieæ wiêcej czasu na odbudowanie ¿ycia rodzinnego, na rozmowy z samym/¹ sob¹. A co z naszym tygodnikiem? Rozwa¿aliœmy okresowe przejœcie wy³¹cznie na wersjê elektroniczn¹, ale dostawaliœmy sygna³y od Czytelników, ¿e papierowy Kurier to dla nich znak normalnoœci. Jedna Pani napisa³a nawet, ¿e jesteœmy dla niej antydepresantem. Wobec takich argumentów drukujemy! W mniejszym nak³adzie, bo zamknê³y siê niektóre biznesy i zmniejszy³a iloœæ miejsc kolporta¿u, ale jednak! Przepraszamy naszych prenumeratorów – przez kilka najbli¿szych tygodni nie bêdziemy w stanie wysy³aæ im Kuriera. Jak sytuacja sie unormuje dostan¹ zalegle numery. Przygotowujemy te¿ numer wielkanocny, nie taki obszerny jak zwykle, ale ze œwiateczn¹ ok³adk¹ i œwi¹tecznymi tekstami. Do³o¿ymy starañ ¿eby tradycji sta³o siê zadoœæ. W nowej sytuacji nie zwracamy siê do sta³ych og³oszeniodawców, liczymy, ¿e kto mo¿e sam siê zg³osi ¿eby z³o¿yæ ¿yczenia œwi¹teczne na naszych ³amach, pokazaæ swoj¹ obecnoœæ w œrodowisku, doceniæ otrzymywan¹ bezp³atnie gazetê i tym samym zasiliæ bud¿et Kuriera. Wystarczy do nas napisaæ kurier@kurierplus.com To bêdzie ca³kiem inna Wielkanoc, jak wszystko teraz, ale na ile to mo¿liwe, szukajmy choæby elementów normalnoœci. Zofia K³opotowska

NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS

KURIER P L U S

P O L I S H

W E E K L Y

M A G A Z I N E

redaktor naczelny

Zofia Doktorowicz-K³opotowska

dyrektor artystyczny Marek Rygielski

sta³a wspó³praca

Maria Bielski, Andrzej Józef D¹browski, Agata Galanis, Ma³gorzata Ka³u¿a, Czes³aw Karkowski, Krzysztof K³opotowski, Bo¿ena Konkiel, Weronika Kwiatkowska, Katarzyna Zió³kowska

St. Mark’s Institute for Mental Health - UNITAS Tel: 212-982-3470 Adres: 57 Saint Mark’s Place (8 Ulica) Manhattan pomiêdzy 1 a 2 Avenue

W zdrowym ciele zdrowy duch Klinika Unitas jest jedyn¹ placówk¹ w Nowym Jorku, otwart¹ 37 lat temu dla Polonii, specializuj¹c¹ siê w leczniu chorób psychicznych, uzale¿nienia od alkoholu i narkotyków, jak równie¿ ogólnej opiece medycznej. Posiadamy specjalne uprawnienia przyznane przez New York State Office of Mental Health, Office of Substance Abuse oraz Department of Health. Nasz zespó³ kliniczny liczy ponad 40 uprawnionych terapeutów i 6 dyplomowanych lekarzy. Godziny otwarcia: Od poniedzia³ku do pi¹tku od 8:30 rano do 9:00 wieczorem Sobota od 9:00 rano do 7:00 wieczorem Jeœli masz problemy emocjonalne, umys³owe, jesteœ uzale¿niony od narkotyków czy alkoholu, nie wahaj siê. Skontaktuj siê z nami. Udzielamy informacji w jêzyku polskim i angielskim. korespondenci z Polski Jan Ró¿y³³o

fotografia

Zosia ¯eleska-Bobrowski

wydawcy

John Tapper Zofia Doktorowicz-K³opotowska Adam Mattauszek

Kurier Plus, Inc. Adres: 145 Java Street Brooklyn, NY 11222

Tel: (718) 389-3018 (718) 389-0134 E-mail: kurier@kurierplus.com Internet: www.kurierplus.com Redakcja nie odpowiada za treœæ og³oszeñ.


KURIER PLUS 28 MARCA 2020

4

www.kurierplus.com

Na drogach Prawdy Bo¿ej

Ks. Ryszard Koper

¯ycie jest piêkne Kiedy wiêc Marta dowiedzia³a siê, ¿e Jezus nadchodzi, wysz³a Mu na spotkanie. Maria zaœ siedzia³a w domu. Marta wiêc rzek³a do Jezusa: „Panie, gdybyœ tu by³, mój brat by nie umar³. Lecz i teraz wiem, ¿e Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byœ prosi³ Boga”. Rzek³ do niej Jezus: „Brat twój zmartwychwstanie”. Marta Mu odrzek³a: „Wiem, ¿e powstanie z martwych w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym”. Powiedzia³ do niej Jezus: „Ja jestem zmartwychwstaniem i ¿yciem. Kto we Mnie wierzy, to choæby umar³, ¿yæ bêdzie. Ka¿dy, kto ¿yje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?” Odpowiedzia³a Mu: „Tak, Panie! Ja mocno wierzê, ¿e Ty jesteœ Mesjasz, Syn Bo¿y, który mia³ przyjœæ na œwiat” (J 11, 20- 27)

J

Z

nany w³oski raper Paolo Palumbo urodzi³ siê na Sardynii. Pragn¹³ zostaæ szefem kuchni. W czasie przygotowania siê do tej roli zauwa¿y³, ¿e patelnie i chochle coraz czêœciej wypadaj¹ mu z r¹k. Pocz¹tkowo myœla³, ¿e to brak wprawy, okaza³o siê jednak, ¿e za niezrêcznoœci¹ kryje siê powa¿na choroba. Diagnoza brzmia³a jak wyrok. Stwardnienie zanikowe boczne to postêpuj¹ca choroba neurodegeneracyjna. Dziœ Paolo jest ca³kowicie sparali¿owany. Oddycha przy pomocy respiratora pod³¹czonego dziêki tracheotomii, karmiony jest bezpoœrednio do ¿o³¹dka. Od ponad roku nie mo¿e mówiæ, komunikuje siê ze œwiatem dziêki specjalnemu komputerowi, którym kieruje oczami, a maszyna mówi za niego metalicznym g³osem. Choroba sparali¿owa³a nawet miêœnie twarzy, st¹d uœmiech czy radoœæ mo¿e wyraziæ jedynie oczami. Paolo powiedzia³: „Moja historia nie jest histori¹ nieszczêœliwego ch³opaka, ale ch³opaka, który nie podda³ siê trudnoœciom i nauczy³ siê na nich budowaæ coœ nowego. Kiedy mówi¹, ¿e waszych marzeñ nie da siê zrealizowaæ, idŸcie wytrwale wasz¹ drog¹, poniewa¿ ograniczenia s¹ jedynie w nas samych. Dok³adnie miesi¹c temu stawi³em czo³o trudnym chwilom. Mia³em kryzys oddechowy i gdyby nie natychmiastowa reakcja lekarzy i wsparcie tych, którzy s¹ przy mnie, dzisiaj ju¿ by mnie nie by³o. Kiedy wybudzi³em siê po reanimacji, pomyœla³em, jakim szczêœciem jest ¿ycie. Chcia³bym was zapytaæ: wykorzystaliœcie wasz czas w najlepszy mo¿liwy sposób; powiedzieli-

T

ylko w tej perspektywie, perspektywie wiecznoœci, mo¿emy zrozumiec pe³niê piêkna naszego ¿ycia. W dzisiejszej Ewangelii Chrystus przypomina nam o takim spojrzeniu na ¿ycie. Niedaleko Jerozolimy, w piêknie po³o¿onej, niewielkiej miejscowoœci Betania ¿y³o rodzeñstwo: Marta, Maria i £azarz. Zapewne na swój sposób byli szczêœliwi, cieszyli siê tak¿e przyjaŸni¹ Jezusa, który zatrzymywa³ siê u nich w drodze do Jerozolimy. Po œmierci £azarza smutek ogarn¹³ dom w Betanii. Marta mówi z ¿alem do Jezusa: „Panie, gdybyœ tu by³, mój brat by nie umar³”. Jezus na ten ból wypowiada s³owa wa¿ne dla ka¿dego z nas: „Ja jestem zmartwychwstaniem i ¿yciem. Kto we Mnie wierzy, to choæby umar³, ¿yæ bêdzie. Ka¿dy, kto ¿yje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki”. Jezus stawia Marcie jeszcze pytanie: „Wierzysz w to?” Na co Marta odpowiada: „Tak, Panie! Ja mocno wierzê, ¿e Ty jesteœ Mesjasz, Syn Bo¿y, który mia³ przyjœæ na œwiat”.

œcie wszystkim, którym chcieliœcie: kocham…?” Jego brat, Rosario, wyznaje: „Choroba Paola bardzo mocno zjednoczy³a nasz¹ rodzinê i umocni³a nasz¹ wiarê. Wiara w by³a dla nas zawsze wa¿na. Od kiedy Paolo choruje myœlê, ¿e jeszcze mocniej zbli¿y³ siê do Boga. Przed diagnoz¹ ka¿dy z nas mia³ swoje plany na ¿ycie, które musieliœmy zmodyfikowaæ. Zmiana nie by³a na gorsze, doœwiadczyliœmy czegoœ znacznie lepszego, poniewa¿ mi³oœæ zjednoczy³a nasz¹ rodzinê. Doœwiadczyliœmy, jak wiara Paola staje siê jego twierdz¹. On pokazuje nam wszystkim, ¿e choroba nie zatrzymuje ¿ycia, ¿ycie jest najwspanialszym darem i musimy je jak najlepiej prze¿yæ”. Paulo mówi jak wielk¹ rolê w jego ¿yciu, jego chorobie odgrywa rodzina: „W tych ostatnich latach nauczy³em siê, ¿e czas jaki mamy do dyspozycji jest bardzo cenny i powinniœmy prze¿yæ go intensywnie, wype³niaj¹c mi³oœci¹ i altruizmem. Dajcie œwiatu z siebie to co najlepsze, a zobaczycie, ¿e wszystko pójdzie lepiej. Choroby, takie jak moja, czyni¹ nas równymi, uderzaj¹, nie oceniaj¹c naszych historii, dobroci, pochodzenia spo³ecznego i projektów. Dlatego te¿ w waszej ma³oœci róbcie, ile tylko mo¿ecie, by pomagaæ bliŸnim, nie marnujcie waszego ¿ycia”. „Jak mówi zakoñczenie mojej piosenki: wierzê i odmawiam ró¿aniec i w³aœnie on trzyma z dala ode mnie mego zabójcê. Chcia³bym powiedzieæ wszystkim s³uchaczom, ¿e ¿ycie jest naprawdê piêkne

i cenne. Ka¿dego dnia powinniœmy wykorzystywaæ dany nam czas do siania mi³oœci i nadziei”. Pe³niê piêkna ¿ycia doczesnego odnajdujemy w perspektywie wiecznoœci, która stanie naszym udzia³em, oczywiœcie pod warunkiem „usiania” mi³oœci¹ i nadziej¹. Chrystus powiedzia³: „Cokolwiek uczyniliœcie jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieœcie uczynili”.

I

tu nie mogê siê oprzeæ wspomnieniu bo¿ego kap³ana, mojego poprzedniego proboszcza, ksiêdza Paulo w parafii, w której obecnie pracujê. Ks. Paul jesieni¹ ubieg³ego roku, z racji tej samej choroby co Paolo, musia³ zrezygnowaæ z probostwa. Wielu z nas pamiêta go jako wspania³ego cz³owieka, stawia³ nakaz mi³oœci Chrystusa ponad urzêdnicze ograniczenia i afiliowa³ przy parafii Wspólnotê Dobrego Samarytanina. Dziêki temu w ci¹gu trzech lat wybudowano w Afryce sierociñce, koœció³, szko³ê, szpital itd., dziêki tej pomocy wiele sierot uniknê³o g³odowej œmierci. Ks. Paul nie mo¿e mówiæ, ale przesy³a SMS-y i zapewnia o modlitwie w intencji Wspólnoty i zachêca do wytrwa³oœci w kontynuowaniu tego dzie³a. Nie wiemy kto pierwszy stanie przed Bogiem, wierzê jednak, ¿e te dobre dzie³a bêd¹ przy nas, gdy staniemy przed Chrystusem, który powie: „PójdŸcie, b³ogos³awieni Ojca mojego, weŸcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od za³o¿enia œwiata!”

aka jest nasza odpowiedŸ? I wcale tu nie chodzi o s³owa, ale mi³osierny czyn. Gdy w tej perspektywie uk³adamy ¿ycie, wtedy mo¿emy je piêknie prze¿yæ niezale¿nie od przemijaj¹cych zewnêtrznych okolicznoœciach. Radoœci¹ piêknego ¿ycia mamy siê dzieliæ z innymi. Oto jeden z takich przyk³adów. Pewnego dnia ksi¹dz zosta³ wezwany bezposrednio z imprezy dla dzieci w szkole niedzielnej do m³odej kobiety, która pogr¹¿a³a siê w depresji po œmierci mê¿a. Odseparowa³a siê od rodziny, znajomych i zamknê³a w sypialni z zasuniêtymi roletami. Nie komunikowa³a siê z nikim, w tym ze swoimi dzieæmi, poniewa¿ uwa¿a³a, ¿e przypominaj¹ jej zmar³ego. Ksi¹dz wyszed³ z imprezy dzieciêcej obsypany konfetti. Odgarn¹³ nieco w³osy, otrzepal p³aszcz z kolorowych drobinek i poszedl do kobiety pogr¹¿onej w depresji. Wszed³ do jej zaciemnionej sypialni, powiedzia³ kim jest, ale kobieta nie zareagowa³a. Próbowa³ z ni¹ rozmawiaæ, ale ona nie reagowa³a. Wyci¹gn¹³ rêkê, by dotkn¹æ jej d³oni, ale ona nie zareagowa³a. Przez jakiœ czas siedzia³ z ni¹ w ciemnym pokoju. Potem postanowi³ dzia³aæ. W³¹czy³ lampkê nocn¹. Kobieta zamruga³a i patrzy³a na niego têpo. Gdy wyj¹³ i otworzy³ Bibliê wtedy konfetti spad³y z niego na ³ó¿ko. Kap³an zacz¹³ siê œmiaæ. Na twarzy kobiety pojawi³ siê najpierw uœmiech, a potem wybuchnê³a cichym œmiechem. Wyci¹gnê³a rêce do ksiêdza w radoœci jakby z zmartwychwstania. Modlili siê razem i rozmawiali. Od tego momentu rozpocz¹³ siê powrót z ciemnoœci do œwiat³a, ze œmierci ku zmartwychwstaniu. m

Zapraszamy na stronê Autora: www.ryszardkoper.com.pl


KURIER PLUS 28 MARCA 2020

www.kurierplus.com

5

Kto jest odpowiedzialny za uszkodzon¹ jezdniê, chodnik i krawê¿nik? Nowy Jork jest miastem, którego ulice i chodniki s¹ pe³ne dziur, nierównoœci, garbów, pêkniêæ i wybojów. Do tego dochodz¹ niedbale rozstawione plastikowe zapory, wadliwie u³o¿one pokrywy w³azów i kratek wentylacyjnych metra oraz dziesi¹tki innych detali, które nie powinny siê znaleŸæ na drodze. W stanie bezustannego zagro¿enia znajduj¹ siê zarówno kierowcy jak i piesi. Niezwykle wa¿ne jest, by w wypadku odniesionych obra¿eñ z powodu zaniedbañ ulicznych lub drogowych natychmiast skontaktowaæ siê z adwokatem. Prawnik mo¿e pomóc w ustaleniu, kto jest odpowiedzialny za odniesione zranienia. Jeœli pokrzywdzony (powód) nie spe³ni okreœlonych, konkretnych wymagañ dotycz¹cych zg³oszenia pozwu przeciwko Miastu Nowy Jork lub New York City Transit Authority (nowojorski urz¹d ds. transportu), mo¿e to skutkowaæ zablokowaniem mo¿liwoœci wniesienia pozwu. Wymagania te przewiduj¹ m.in., okreœlony termin, w którym zawiadomienie o wypadku musi zostaæ przekazane na piœmie stronie odpowiedzialnej. W Nowym Jorku obowi¹zek utrzymania chodników spoczywa na w³aœcicielu nieruchomoœci. Aby ustaliæ kto odpowiada za wypadek, pokrzywdzony (powód) musi udowodniæ, ¿e w³aœciciel wiedzia³ lub powinien by³ wiedzieæ o

usterkach czy uszkodzeniach, które ten wypadek spowodowa³y. Prawo stanowi, ¿e powód musi udowodniæ, i¿ w³aœciciel lub podmiot gospodarczy by³ „realnie” lub „konstruktywnie” powiadomiony o niebezpiecznym stanie ulicy lub chodnika przed wypadkiem. W³aœciciel lub podmiot mo¿e byæ obci¹¿ony odpowiedzialnoœci¹, jeœli to on lub inny podmiot spowodowa³ zagro¿enie, które narazi³o na obra¿enia pokrzywdzonego (powoda). Na przyk³ad, odpowiedzialnoœæ prawna mo¿e powstaæ, jeœli w³aœciciel dokona³ naprawy chodnika w sposób nieodpowiedni i przez tak zaistnia³y wadliwy stan chodnika powsta³o zagro¿enie dla przechodz¹cych. Miasto Nowy Jork jest odpowiedzialne za konserwacjê krawê¿ników oddzielaj¹cych chodnik od jezdni, a tak¿e bezpoœredni¹ przestrzeñ wokó³ drzew rosn¹cych na chodnikach. Miasto zachowuje ten sam obowi¹zek równie¿ wtedy, kiedy chodnik ³¹czy siê z krawê¿nikiem lub przylega do obiektu komercyjnego. To samo dotyczy sytuacji, gdy drzewo stoi na chodniku w pobli¿u nieruchomoœci o charakterze komercyjnym. Aby ustaliæ odpowiedzialnoœæ Miasta za uszkodzone krawê¿niki lub przestrzeñ wokó³ drzew, powód musi udowodniæ, ¿e Miasto otrzyma³o pisemne zawiadomienie o ich wadliwym stanie wystarczaj¹co wczeœnie, aby mieæ czas na dokonanie naprawy.

Chcê ci powiedzieæ...

Podobnie jest, jeœli bêd¹cy przyczyn¹ wypadku defekt znajdowa³ siê na jezdni lub chodniku, które przylegaj¹ do budynku lub parku, które stanowi¹ w³asnoœæ Miasta. Tak¿e w tym przypadku powód musi udowodniæ, ¿e Miasto otrzyma³o uprzednie pisemne powiadomienie o defekcie. Jeœli prace wykonywane przez Miasto sta³y siê przyczyn¹ powstania niebezpiecznych warunków na jezdni lub chodniku i jeœli dosz³o z tego powodu do wypadku, odpowiedzialnoœæ Miasta nie wymaga udowodnienia poprzez wczeœniejsze zawiadomienie o nieprawid³owoœciach. W przypadkach, gdy Miasto Nowy Jork lub Zarz¹d Komunikacji Miejskiej mo¿e byæ stron¹ odpowiedzialn¹ za wypadek, poszkodowany musi w odpowiednim czasie przed wniesieniem pozwu przeciwko tym podmiotom, z³o¿yæ dokument zwany zawiadomieniem o roszczeniu. Takie zawiadomienie musi zawieraæ miêdzy innymi datê i godzinê wypadku, miejsce wypadku oraz listê obra¿eñ odniesionych przez poszkodowanego. Zg³oszenie roszczenia nale¿y z³o¿yæ w ci¹gu dziewiêædziesiêciu dni od wypadku. Zgoda na z³o¿enie zawiadomienia w póŸniejszym terminie mo¿e byæ udzielona wy³¹cznie przez s¹d, a niez³o¿enie go w odpowiednim czasie do w³aœciwego podmiotu lub nieza³¹czenie wszystkich

wymaganych informacji mo¿e spowodowaæ przedawnienie pozwu. W Kancelarii Platta PLLC, zajmujemy siê wszystkimi aspektami spraw w tym zakresie i dobrze znamy wszystkie niuanse prawne niezbêdne do walki s¹dowej z Miastem Nowy Jork, a tak¿e innymi podmiotami miejskimi. m Jeœli Pañstwo sami stali siê ofiar¹ wypadku, lub znaj¹ kogoœ kto potrzebuje pomocy prawnej po wypadku, to zapraszamy do bezp³atnej konsultacji pod numerem telefonu 212-514-5100, emaliowo pod adresem swp@plattalaw.com, lub w czasie osobistego spotkania w naszej kancelarii na dolnym Manhattanie. Mo¿ecie Pañstwo równie¿ zadaæ nam pytania bezpoœrednio na stronie internetowej (www.plattalaw.com) u¿ywaj¹c emaila lub czatu, który jest dostêpny dla Pañstwa 24 godziny na dobê. Zawsze udzielimy Pañstwu bezp³atnej porady w ka¿dej sprawie, w której bêdziemy mogli Pañstwa reprezentowaæ.

The Platta Law Firm, PLLC 42 Broadway, Suite 1927, NY, NY 10004 www.plattalaw.com tel. 212 – 514 – 5100

Ojciec Pawe³ Bielecki

Uczymy siê na nowo

122 Nassau Avenue, Brooklyn, New York 11222

¯e obecnie w naszych domach w koñcu staliœmy siê domownikami a nie tylko u¿ytkownikami domowej przestrzeni. ¯e w naszych domowych rozmowach jest teraz wiêcej prawdy o nas samych, bo szkoda czasu na udawanie. ¯e w koñcu mamy czas na cich¹ rozmowê z Bogiem. ¯e obecnie to nie jest najlepszy czas na wypominanie bliskim spraw sprzed 20 lat. Wypomnij tylko wczorajsze zaniedbania. ¯e JUTRO mo¿e nie byæ naszym, ale zrobimy wszystko, ¿eby DZISIAJ mia³o g³êbszy sens. ¯e Ewangelia podpowiada rozwi¹zania a nie podaje ich na z³otej tacy. ¯e w zmaganiach o nas teraz jest dobry czas na szukanie duchowych si³ bo nigdzie nie musisz siê ju¿ œpieszyæ. ¯e telefon do przyjació³ bêdzie rozmow¹ o sprawach pierwszorzêdnych a nie trzeciorzêdnych. ¯e tak jak wszyscy szukaj¹ antidotum na wirusa Ty mo¿esz znaleŸæ antidotum na gniew, PRZEBACZENIE. ¯e ¿al prowadzi do ³ez a ³zy oczyszczaj¹ rogówki. ¯e za chwilê przeczytasz piêkny tekst Anny Kamieñskiej, który niech stanie siê Twoj¹ medytacj¹ na dziœ:

NIE POZWÓL, aby Twój maj¹tek przej¹³ dom starców, by Twoi najbli¿si byli pozbawieni spadku. NIE DOPUŒÆ, aby Twoje niepe³nosprawne dziecko straci³o œwiadczenia socjalne. PORADY W ZAKRESIE: v TESTAMENTY v TRUSTS v HOME CARE MEDICAID v NURSING HOME MEDICAID v POWER OF ATTORNEY v HEALTH CARE PROXY v PRAWO SPADKOWE

Tak nawet kiedy nie wierzê jest we mnie miejsce dla niewiary niedostêpne rezerwat uparty nieprzetrzebiony skrawek dzikiej ³aski nietkniêty œpi¹cy w ciele ból muzyka która w ciszy gniazdo wije Trzymaj siê dzielnie kimkolwiek jesteœ Drogi Czytelniku!

tel. (718) 349-2300, fax: (718) 349-2332 e-mail: joannagwozdzlaw@gmail.com

v NIERUCHOMOŒCI

m


KURIER PLUS 28 MARCA 2020

6

Widziane z Providence...

www.kurierplus.com

Kazimierz Wierzbicki

Koronawirus i polityka W œrodê, 25 marca, liczba zachorowañ na COVID-19 w Polsce osi¹gne³a 957. Trzynaœcie osób zmar³o w rezultacie zaka¿enia wirusem. Dla porównania liczba zachorowañ w Hiszpanii przekroczy³a 47 tys. a liczba zgonów do po³owy obecnego tygodnia wynosi 3,434. W poniedzia³ek obradowa³a Rada Bezpieczeñstwa Narodowego. Rada zbiera siê pod przewodnictwem prezydenta a w jej sk³ad wchodzi premier, cz³onkowie rz¹du, przedstawiciele opozycji i szefowie klubów parlamentarnych. Dyskutowano kwestiê wypracowania „tarczy kryzysowej”, która ma ograniczyæ negatywne skutki epidemii dla gospodarki krajowej. Andrzej Duda zaznaczy³ m. in.: „Kryzys spowodowany koronawirusem bêdzie g³êboki na ca³ym œwiecie, wiêc i w Polsce ucierpimy z powodu epidemii. – Ale musimy zrobiæ wszystko, by polskie rodziny ucierpia³y jak najmniej”. Sejm ma rozpatrzyæ sprawê „tarczy” pod koniec tygodnia.

* W dalszym ci¹gu pojawiaj¹ siê nieprawdziwe informacje i komentarze na temat epidemii i dzia³alnoœci rz¹du w obecnej sytuacji. By³a minister w rz¹dzie Donalda Tuska, Joanna Mucha oœwiadczy³a niedawno: „Niedobrze mi siê robi, jak widzê, jak ta w³adza robi swoj¹ politykê na koronawirusie. Wczoraj dowiedzieliœmy siê, ¿e winna jest zagranica: UE i obcokrajowcy, którzy do nas przyjad¹ i nas zara¿¹”. Do wpisu Muchy odniós³ siê prof. Andrzej Zybertowicz. Mówi³ o „schemacie myœlenia opozycji” oraz o jej „uwiêzieniu w mentalnoœci anty-PiSu i niezdolnoœci realistycznej oceny nowej sytuacji”. Natomiast „Gazeta Wyborcza” obwieœci³a kilkanaœcie dni temu w jednym z nag³ówków: „Epidemia minie, pañstwo policyjne pozostanie”. * Wœród przywódców opozycji pojawiaj¹ sie g³osy sugeruj¹ce koniecznoœæ przesuniêcia terminu wyborów prezydenckich ze wzglêdu na panuj¹c¹ epidemiê. Zgodnie z przepisami zmiana terminu wyborów mog³aby nast¹piæ w rezultacie wprowadzenia stanu wyj¹tkowego, stanu klêski ¿ywio³owej oraz stanu wojennego. Zdaniem przywódców rz¹dz¹cej koalicji

W centrum

í1 Ale koszykarz to jak wiadomo zawód o wiele wa¿niejszy ni¿ na przyk³ad pielêgniarka. Dlatego koszykarzom p³acimy miliony dolarów (tym najlepszym setki milionów), a pielêgniarkom kilkadziesi¹t tysiêcy. Drugi powód, dla którego w Ameryce nie ma wystarczaj¹cej iloœci maseczek jest taki, ¿e podobnie jak prawie wszystko inne produkujemy jej w... Chinach. Z Chin zaœ sprowadzaæ maseczek nie wypada. Nie wiadomo zreszt¹ czy nie trzeba by³oby wczeœniej zwolniæ ich z ce³, którymi Donald Trump od pewnego czasu wspomaga gospodarkê Stanów Zjednoczonych.

O tym, ¿e Ameryka wkrótce wyprzedzi Chiny, jeœli chodzi o liczbê zachorowañ przekonuje nas zreszt¹ w³aœnie prezydent. Trump jeszcze na pocz¹tku marca twierdzi³, ¿e wirus to nic powa¿nego, a poza tym jesteœmy œwietnie zabezpieczeni i przygotowani. PóŸniej zmieni³ zdanie, charakteryzuj¹c walkê z epidemi¹ w kategoriach wojennych i nazwa³ siê „prezydentem okresu wojny.” Ale ju¿ mniej wiêcej po tygodniu wojowania oœwiadczy³, ¿e Ameryka musi wróciæ do pracy. „Chcia³bym ¿eby to siê sta³o na Wielkanoc” – powiedzia³ Trump. Lekarze i epidemiolodzy przewiduj¹, ¿e jeœli rzeczywiœcie tak siê stanie, czyli innymi s³owy jeœli USA skapi-

obecnie nie ma przes³anek do wprowadzenia ¿adnego z tych „stanów”. Niektórzy komentatorzy zwracaj¹ uwagê na ryzyko przesuniêcia terminu wyborów. Wspomniane nadzwyczajne kroki podejmuje siê na okres 30–90 dni. Zgodnie z ustaw¹ wybory nie mog¹ siê odbyæ przed up³ywem 90 dni od zakoñczenia stanu wyj¹tkowego. W tej sytuacji g³osowanie musia³oby byæ prze³o¿one do jesieni. Jednak¿e nawet gdyby epidemia opad³a na pocz¹tku okresu letniego (wirus COVID-19 nie lubi ciep³ej pogody) to nie ma gwarancji, ¿e na jesieni nie nast¹pi jej powrót. Z drugiej strony nie wiadomo jakie bêd¹ skutki epidemii i zwi¹zanych z ni¹ restrykcji. Ograniczenie dzia³alnoœci wielu przedsiêbiorstw i mniejszych biznesów musi siê odbiæ na sytuacji gospodarczej. Chodzi tu przede wszystkim o gastronomiê, turystykê, przemys³ rozrywkowy, imprezy sportowe, hotelarstwo i transport pasa¿erski. Pozostaje pytanie, czy bêdzie to tylko recesja ekonomiczna, czy te¿ powa¿ny kryzys. Tak czy inaczej najbli¿sza przysz³oœæ jest wielk¹ niewiadom¹, natomiast pañstwo z ca³ym aparatem administracyjnym musi funkcjonowaæ. Niew¹tpliwie obecna sytuacja jest korzystna dla prezydenta Dudy. Kampania przedwyborcza zosta³a w zasadzie wstrzymana, natomiast prezydent jako g³owa pañstwa jest ci¹gle widoczny. Nic dziwnego,

¿e jego szanse na zwyciêstwo w pierwszej turze wzrastaj¹. Sonda¿ przeprowadzony przez IBSP w po³owie marca daje Andrzejowi Dudzie 51,36 proc. poparcia potencjalnych wyborców. Ma³gorzata Kidawa-B³oñska uzyska³a 19,79 proc. a przywódca PSL Kosiniak-Kamysz 8,98 proc.

tuluj¹ wobec wirusa, zara¿aj¹ siê nim dziesi¹tki milionów Amerykanów. Doktor Neil Ferguson, brytyjski epidemiolog, uwa¿any za najlepszego na œwiecie specjalistê w dziedzinie prognozowania pandemii, wykorzystuj¹c dostêpne dane i rozwój choroby z jakim mamy do czynienia w USA, opracowa³ model pokazuj¹cy jak epidemia bêdzie u nas wygl¹daæ w niedalekiej przysz³oœci. Najkrótsze jego streszczenie brzmi tak: umrze 2,2 mln Amerykanów. Donald Trump twierdzi jednak, ¿e lekarzom nie mo¿na ufaæ i gdyby tylko od nich to zale¿a³o „zamknêliby chêtnie ca³y œwiat.” Ameryka powinna wiêc wed³ug prezydenta szybko wróciæ do „normalnoœci.”

Znany portal politico.com zg³osi³ w tej sprawie ciekawy pomys³. Skoro Trump tak bardzo pali siê do roboty powinien daæ przyk³ad Amerykanom, na jakiœ czas przenieœæ siê do centrum epidemii i ustanowiæ swoj¹ kwaterê g³ówn¹ w Trump Tower, w Nowym Jorku. Cz³onkowie jego rodziny te¿ mogliby daæ przyk³ad, opuœciæ swoje kokony bezpieczeñstwa i popracowaæ trochê w charakterze kasjerek w supermarketach lub taksówkarzy. Wielu Amerykanom doda³oby to otuchy i przekona³o, ¿e wirus to rzeczywiœcie nic strasznego. Niektórzy ludzie umieraj¹, ale ¿ycie powinno toczyæ siê dalej, bo Wall Street Ÿle znosi zastój.

* Spoœród wielu komentarzy o epidemii i jej skutkach zwróci³em uwagê na tekst ks. Henryka Zieliñskiego, redaktora tygodnika „Idziemy”, w którym autor pisze miêdzy innymi: „Œwiat budowany na wzór wie¿y Babel rozsypa³ siê jak domek z kart. Trzeba nauczyæ siê ¿yæ w nowym œwiecie, w którym realnie istnieje Chrystus, œmieræ, s¹d ostateczny oraz wiecznoœæ dla zbawionych i dla potêpionych. (...) za du¿o by³o w nas egoizmu, bezmyœlnoœci, pogoni za mod¹ i chêci ¿ycia na koszt przysz³ych pokoleñ. Spójrzmy na nasze szafy, przeliczmy oszczêdnoœci: czy zd¹¿ymy je sensownie spo¿ytkowaæ? Pomyœlmy o potrzebuj¹cych. Uporz¹dkujmy relacje z ludŸmi. Zadbajmy o rodzinê. Odnówmy praktykê rodzinnej modlitwy. Niech w nas odrodzi siê zasiana przez œw. Jana Paw³a II solidarnoœæ. Zamiast wie¿y Babel zacznijmy w tym Wielkim Poœcie budowaæ wspólnotê mi³oœci z Bogiem i z ludŸmi”. m

Tomasz Bagnowski

Z kazania rekolekcyjnego biskupa Galbasa í1 – Nie uciekaj od pytañ. (...) tych pytañ jest bardzo du¿o a podstawowe z nich brzmi: „Co jest w moim ¿yciu najwa¿niejsze?”. Czy pamiêtamy, o czym dyskutowaliœmy albo o co siê k³óciliœmy jeszcze dziesiêæ dni temu? Zobaczcie, jak to wszystko siê pozmienia³o, jak siê zmienia³y nasze priorytety. Czy wierzysz w ¿ycie wieczne?. Odwa¿my siê skonfrontowaæ z takimi pytaniami, wejœæ w te rzeczywistoœci, byæ mo¿e w takie, w które do tej pory nie zagl¹daliœmy. Teraz jest na to czas. – S¹ osoby, które s¹ przekonane, ¿e ta sytuacja bêdzie Ÿród³em nawrócenia. S³ysza³em kilka takich opinii, bardzo bym chcia³. Chcia³bym, by po refleksji o tym rozsypanym œwiecie, o bo¿kach, które straci³y swoj¹ pseudo si³ê, by pod wp³ywem tych wszystkich pytañ, które jeszcze

mog¹ siê pojawiæ, ¿eby rzeczywiœcie doprowadzi³o nas to do ³aski g³êbokiej wiary. By³oby to cudownie. „Ale mo¿e byæ te¿ w drug¹ stronê. S¹ sytuacje kryzysowe, konfrontacji bezpoœredniej z cierpieniem i ze œmierci¹, s¹ one prób¹ wiary i ta droga mo¿e siê skoñczyæ przeciwnie. Mo¿e byæ jak u Dostojewskiego: ktoœ zwróci Panu Bogu bilet i powie: „Nie”„. Doœwiadczenie cierpienia, lêku, niepewnoœci mo¿e siê pog³êbiaæ i doprowadzaæ tak¿e do takich decyzji. Wiara niekoniecznie musi ewoluowaæ w stronê bardziej dojrza³ej, ale w stronê takiej, która prze¿ywa kryzys. I to jest nasza wspólna wiara – potrzebujemy swojej silnej wiary nawzajem, by przejœæ przez te turbulencje. Musimy siê czuæ za ten wymiar bardzo odpowiedzialni.

– Dawanie sobie nadziei. Pan Bóg przyszed³ do aposto³ów do wieczernika, do aposto³ów trzês¹cych siê jak galareta. I co powiedzia³? „Pokój wam”. Dzisiaj œwiat jest jak ten wieczernik. Chodzi o to, ¿eby umieæ to ludziom przekazaæ, tê nadziejê, która p³ynie od Jezusa. Skoro Jezus powiedzia³: „Jestem z tob¹ przez wszystkie dni a¿ do skoñczenia œwiata” – to znaczy, ¿e jest te¿ w tym momencie – (Papie¿ Franciszek) wspomina³ niedawno, ¿e warto, by w tych dniach ludzie byli czuli. – Chcê przypomnieæ, co parê miesiêcy temu o czu³oœci napisa³a nasza noblistka [Olga Tokarczuk] – To s¹ piêkne s³owa, które teraz mi bardzo od¿y³y. Z jedn¹ rzecz¹ siê tylko nie zgadzam z pani¹ Olg¹. Ona mówi, ¿e o czu³oœci nie ma w Ewan-

gelii ani w Pismach – a ca³a Ewangelia, i nie tylko ona, jest jedn¹ wielk¹ czu³oœci¹ Pana Boga, jest wype³niona. W tym siê ró¿nimy, ale poza tym bardzo siê podpisujê pod jej s³owami. „Czu³oœæ jest t¹ najskromniejsz¹ odmian¹ mi³oœci. To ten jej rodzaj, który nie pojawia siê w pismach ani w ewangeliach, nikt na ni¹ nie przysiêga, nikt siê nie powo³uje. Nie ma swoich emblematów ani symboli, nie prowadzi do zbrodni ani zazdroœci. Pojawia siê tam, gdzie z uwag¹ i skupieniem zagl¹damy w drugi byt, w to, co nie jest „ja”“. (Olga Tokarczuk w wyk³adzie noblowskim). – Uwaga i skupienie, z jak¹ spogl¹damy w drugiego cz³owieka, w rzeczywistoœæ, która jest obok nas. (...)

(za portalem Misyjne.pl)


KURIER PLUS 28 MARCA 2020

www.kurierplus.com

7

Kartki z przemijania Tegoroczna wiosna niestety nie jest radosna. Nawet ptaki coœ z³ego w powietrzu wyczuwaj¹ i jakoœ inaczej ni¿ co roku æwierkaj¹.

$

Najbardziej chce mi siê wychodziæ z domu, kiedy nie powinienem z niego wychodziæ. Zawsze tak mam – jak to siê teraz modnie mówi. Zewnêtrzny œwiat najsilniej mnie ci¹gnie w³aœnie wtedy, kiedy muszê w domu coœ wa¿nego zrobiæ lub napisaæ. Kiedy przed laty przygotowywa³em siê do egzaminów, ten¿e zewnêtrzny œwiat kusi³ mnie najatrakcyjniejszymi propozycjami i musia³em siê dobrze trzymaæ w karbach, by im nie ulec. I ró¿nie z tym bywa³o, oj ró¿nie… W koñcu jednak wszystko pozdawa³em w dogodnych dla siebie terminach, staj¹c siê prekursorem indywidualnego toku studiów. W czasie sesji letniej najwiêcej s³oñca by³o zawsze w przeddzieñ tych¿e egzaminów. I wówczas powietrze pachnia³o jakoœ tak nadzwyczajnie. Skoro o egzaminach mowa, bywa³o, ¿e w nocy je poprzedzaj¹cej œni³y mi siê pytania, które wylosujê, lub które zada mi profesor. I w rzeczywistoœci, takie w³aœnie by³y! To zdarzy³o siê m.in. podczas egzaminu z literatury staropolskiej, z francuskiego Oœwiecenia i z Romantyzmu w Europie. Wyœni³y mi siê równie¿ pytania z filozofii wspó³czesnej.

Andrzej Józef D¹browski

Gwoli prawdy, nieprzyjemnoœci te¿ lubiê sprawiaæ, zw³aszcza osobniczkom i osobnikom pozbawionym w¹tpliwoœci ideologicznych, politycznych i religijnych. Uwielbiam wytr¹caæ je/ich z panta³yku i pokazywaæ, i¿ wcale nie jest tak, jak one/oni myœl¹. One/oni tego nie lubi¹. Ale im bardziej nie lubi¹, tym ja bardziej potrzebujê tê nieprzyjemnoœæ im robiæ. Taki wredny ju¿ jestem. A co, nie wolno? Bywa, ¿e po jakimœ czasie one/oni przyznaj¹ mi racjê. Z niechêci¹, ale przyznaj¹.

$

Chcia³bym jeszcze trochê po¿yæ, bo tylu ciekawych rzeczy nie widzia³em, tylu ciekawych ksi¹¿ek nie przeczyta³em, w tylu ciekawych miejscach nie by³em i tylu zamierzonych rzeczy nie napisa³em. A i nicnierobienie te¿ mnie korci. Do tej pory nigdy mi siê nie przytrafi³o. Odk¹d poszed³em do szko³y, w szóstym roku ¿ycia, odt¹d tkwiê w koniecznoœciach. Czy kiedyœ siê od nich uwolniê?

$

„Œwiat umiera, a my nawet tego nie zauwa¿amy” – powiedzia³a Olga Tokarczuk odbieraj¹c Nagrodê Nobla. Zlekcewa¿yliœmy wówczas to stwierdzenie, a dziœ daje ono do myœlenia, prawda?

$

W³adys³aw Stanis³aw Reymont w „Ziemi obiecanej” – „Praca nie gêœ, ona siê nie wytopi”. To mówi stary Moryc. Od Starszych Braci w Wierze nauczy³em siê równie¿ pamiêtania, ¿e „jutro jest te¿ dzieñ”.

Kiedy s³yszê bicie dzwonów odrywam siê od codziennoœci, od tego tu i teraz, i myœlami szybujê gdzieœ w przestworza. DŸwiêk dzwonów przenosi mnie w jakiœ inny wymiar i jednoczeœnie otwiera we mnie samym jak¹œ inn¹ przestrzeñ. Lubi³em biæ w dzwony, kiedy by³em ministrantem; czu³em siê wyró¿niony, kiedy ksi¹dz wyznacza³ do tego bicia w³aœnie mnie. By³em wówczas lekki i dzwonnicza lina porywa³a mnie w górê. Fantastyczne uczucie! Niekiedy jednak nie mia³em doœæ si³y by wraz z lin¹ opaœæ w³asnym ciê¿arem w dó³ i trzeba by³o œci¹gaæ mnie za nogi. Bywa³o, ¿e lina wysuwa³a mi siê z r¹k i musia³em j¹ ³apaæ, by ponownie siê na niej uwiesiæ. Podczas zwiedzania Wawelu z ciekawoœci rozko³ysa³em wraz z kolegami serce Dzwonu Zygmunta. Zabi³o kilka razy. By³a chryja, bo ktoœ zapomnia³ to serce unieruchomiæ przy pomocy specjalnego stabilizatora a ten¿e Zygmunt bije tylko z nadzwyczajnych powodów. Na szczêœcie jakoœ mi siê upiek³o, jeno wychowawca prosi³, ¿ebym w przysz³oœci mia³ mniej szalone pomys³y. To siê jednak po mnie nie pokaza³o.

Sensem naszego ¿ycia jest poszukiwanie, lub jak kto woli – d¹¿enie do szczêœcia, a w skali dnia jest nim czynienie sobie i innym przyjemnoœci. Pisz¹c to, widzê w tle wspomnianego profesora Tatarkiewicza, który podarowa³ mi z dedykacj¹ swój „Traktat o szczêœciu”. Mam go do dziœ. I do dziœ tak obmyœlam sobie dzieñ, ¿eby sprawiæ sobie i komuœ bliskiemu choæby jedn¹ przyjemnoœæ.

Kiedy dzisiaj ogl¹dam siê za siebie, próbuj¹c w przesz³oœci znaleŸæ dawnego siebie samego, widzê w niej niez³ego chuligana i przewrotnika, jakim wówczas by³em. Wygl¹da³em niewinnie i anio³kowato, w rzeczywistoœci jednak… ach lepiej zmilczê. Bywa³o, ¿e to chuliganienie i ta przewrotnoœæ zjednywa³a mi zwolenników i przysparza³a wielbicieli, ale te¿ i wrogów. Po stokroæ racjê mia³a

$

Profesor W³adys³aw Tatarkiewicz, s³awny historyk filozofii, etyki i estetyki, uczy³ mnie – „jeœli masz do wyboru pracê i przyjemnoœæ, to wybierz przyjemnoœæ, bo ona uciec mo¿e a praca nie”. Powtarzam to sobie do dzisiaj w chwilach wyboru miêdzy przyjemnoœci¹ a koniecznoœci¹. A tych¿e koniecznoœci jest zazwyczaj wiêcej ni¿ przyjemnoœci.

$ $

$

Tydzieñ na kolanie Wtorek Czas w domu z powodu koronawirusa to szansa na czytanie. Biografia Zbigniewa Herberta - frazy, fragmenty, które warto zachowaæ w pamiêci… obserwuj liœæ, obserwuj drzewo, ale w sposób bardzo intensywny, tak jakbyœ chcia³ odczytaæ kszta³t œwiata, tajemnicê istnienia (Herbert nieznany). Nie straci³em nigdy natury wêdrownika, a wêdruje siê do Ÿróde³. P³ynie siê zawsze do Ÿróde³, pod pr¹d, z pr¹dem p³yn¹ œmiecie. I czy siê dop³ynie, czy nie dop³ynie, kszta³ci to, wyrabia miêœnie (Herbert nieznany). Poezja jest prób¹ narzucenia odrobiny ³adu i stwarza mo¿liwoœæ komunikowania siê z ludŸmi za pomoc¹ zapisanego wzruszenia (Herbert nieznany)

– widzisz Baruch mówimy o Rzeczach Wielkich – chcê byæ kochany przez nieuczonych i gwa³townych s¹ to jedyni którzy naprawdê mnie ³akn¹ (Pan Cogito opowiada o kuszeniu Spinozy) Czasem ogarnia mnie wielkie zmêczenie. Ale wtedy przypominam sobie i dedykujê Tobie – s³owa mego Mistrza Elzenberga: W skali kosmicznej wszelka walka jest z góry przegrana, mimo to nale¿y walczyæ, zw³aszcza o wielkie sprawy ludzkie (list do Adama Michnika, 1976). miêdzy odchodz¹cym Erosem/ a Thanatosem który nie wsta³ jeszcze z kamienia – niez³y opis przemijania tak witalnego cz³owieka, jakim niew¹tpliwie by³ Zbigniew Herbert. (…) jeœli sztuka nie bêdzie kontemplacj¹, pokornym zagapieniem siê w przedmioty i dalej – zginie jak pies (a raczej jak suka). Amen (…) bowiem istot¹ ¿ycia

œp. Zofia G³odowska, dawna etatowa konserwatystka „Kuriera Plus”, która widz¹c tylko z prawa, nazywa³a mnie publicystycznym chuliganem. Nie znosi³a mojego wolnomyœlicielstwa i grozi³a nawet s¹dem za podwa¿anie jej œwiêtego przekonania, i¿ konserwatyœci s¹ jak kryszta³ czyœci. Ano nie s¹! Ob³uda wœród rzeczonych konserwatystów – i szerzej – prawicowców jest dok³adnie taka sama, jak wœród lewaków i libera³ów. I jasno trzeba w koñcu powiedzieæ, ¿e prawica, to nie jest ¿adna dziewica! Kipi nienawiœci¹ nie mniejsz¹ od g³upoty lewicy.

$ $ $

Nie jestem ani prawicowy, ani lewicowy. Jestem normalny a¿ do wyrzygania. Kto nas zjednoczy³, a kto podzieli³? Czy spo³eczeñstwa w wiêkszoœci niereligijne, takie np, jak czeskie, norweskie, czy fiñskie, s¹ mniej moralne od spo³eczeñstw ultrareligijnych, takich np. jak polskie?

$

Mieszkañcy Norwegii od lat mog¹ pochwaliæ siê najwy¿sz¹ jakoœci¹ ¿ycia. Po raz kolejny znaleŸli siê na pierwszym miejscu w rankingu Programu Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju (UNDP), który publikowany jest ka¿dego roku. Na drugim miejscu jest Szwajcaria, a na trzecim Irlandia. Niemcy zajmuj¹ czwarte miejsce. W œcis³ej czo³ówce znajduje siê tak¿e Australia, Islandia, Szwecja i Singapur. Eksperci przypominaj¹, ¿e od niemal 10 lat w rankingu praktycznie nic siê nie zmieni³o. Istotny jest jednak fakt, ¿e poprawi³a siê ogólna jakoœæ ¿ycia. Polska gospodarka znalaz³a siê na 34 miejscu.

$

Podczas obowi¹zkowej kwarantanny podgl¹dam w telewizji polskie seriale o tematyce historycznej, takie np. jak. „Korona królów”, „M³ody Pi³sudski”, „Stulecie Winnych”, czy „Wojenne dziewczyny”. I za ka¿dym razem irytuje mnie infantylna naiwnoœæ scenariusza, powierzchnoœæ ujêcia tematu i jednowymiarowoœæ postaci. Niestety filmy odgórnie zadane w ramach polityki historycznej nie przynosz¹ spodziewanych rezultatów. Wystarczy sobie przypomnieæ choæby ¿a³osn¹ „Historiê Roja”, równie ¿a³osny „Smoleñsk”, czy pe³n¹ efektów masakrycznych „1920 Bitwê Warszawsk¹”. Wspomniana „Korona królów” to pod ka¿dym wzglêdem czysta amatorszczyzna. PaŸdzierzowa, jak pisz¹ niektórzy recenzenci i maj¹ racjê.

$

Nie wystarczy mieæ skrzyd³a, trzeba jeszcze powietrza. m

jest zgroza jak mówi mój umieraj¹cy Mistrz Elzenberg (z listu do J. Zawieyskiego, 1966). Naj³adniejsze bajki s¹ o tym, ¿e byliœmy mali (Guzik). Poeta to jest sam rdzeñ rzeczywistoœci, serce bólu, zmaganie siê ze z³em w ka¿dej postaci, niezgoda na jakoœ takoœ, byle do wiosny, grunt, ¿ebyœmy zdrowi byli (rozmowa z A. Gelbertem). postanowi³ wróciæ/ na kamienne ³ono/ ojczyzny (Pan Cogito – powrót). czy warto zatem zni¿aæ œwiêt¹ mowê do be³kotu z trybuny do czarnej piany gazet (Do Ryszarda Krynickiego – list) Œroda Zdaje siê, ¿e politycy w Waszyngtonie w koñcu siê dogadali. W efekcie, wielki pakiet pomocy z bud¿etu za dwa biliony (dwa tysi¹ce miliardów) dolarów zacznie ratowaæ amerykañsk¹ gospodarkê, przywalon¹ niespotykanymi œrodkami przedsiêwziêtymi, aby pokonaæ pandemiê koronowirusa. A wiêc jest nadzieja, po kilkudniowej beznadziei politycznych rozgrywek ze strony Demokratów, którzy piln¹ pomoc

wykorzystali do próby wrzucenia do ustawy swoich ulubionych projektów dotycz¹cych czy to lewackiego, ekologicznego Green Dealu czy obsesji na punkcie ochrony nielegalnych imigrantów. Na szczêœcie – jak s³ychaæ – porozumienie tu¿, tu¿ i pieni¹dze zaczn¹ p³yn¹æ do gospodarki. Dlaczego to tak wa¿ne? Zaczê³y siê zwolnienia z pracy id¹ce w setki tysiêcy, a przecie¿ w pierwszym tygodniu kwietnia terminy op³aty za wynajem mieszkañ czy sp³aty raty za dom. Bia³y Dom dobrze wymyœli³, ¿e w tej sytuacji ka¿dy doros³y Amerykanin powinien dostaæ jednorazow¹ zapomogê, ostatecznie w wysokoœci 1 200 dolarów plus 500 dolarów za dziecko. Dziêki zastrzykowi gotówki Ameryka przetrwa kolejne tygodnie, a potem… A potem siê zobaczy, ale przetrwamy. Jak wielokrotnie, gdy Ameryka znajdowa³a siê w kryzysie, Amerykanie stawali na wysokoœci zadania. Spokój, opanowanie a przede wszystkim niewzruszona wola, ¿eby siê nie daæ i razem – RAZEM – przejœæ przez to morze nieszczêœcia. I tak bêdzie tym razem. Jak œwiat bêdzie wygl¹da³ po koronawirusie, nie wiadomo. Ale jestem pewien, ¿e przetrwamy i na tych ³amach nie raz, nie dwa, bêdziemy o tym dyskutowaæ.

Jeremi Zaborowski


Nr 163

Nowy Jork

28 marca 2020

Weterani SWAP na pogrzebie o. Lucjusza Tyrasiñskiego w Amerykañskiej Czêstochowie 14 marca 2020 r. 9 marca 2020 r., w 64. r. kap³añstwa, zmar³ o. Lucjusz Tyrasiñski, wieloletni prowincja³ paulinów w Stanach Zjednoczonych, przeor i kustosz Narodowego Sanktuarium Matki Bo¿ej Czêstochowskiej w Doylestown. Mia³ 89 lat. Uroczystoœci pogrzebowe odby³y siê w sobotê 14 marca 2020 r. o godzinie 11:30 w Amerykañskiej Czêstochowie w kaplicy Matki Bo¿ej. Ho³d Zmar³emu odda³a miêdzy innymi delegacja Zarz¹du G³ównego SWAP w sk³adzie: Tadeusz Antoniak – 1wicekomendant naczelny, Zygmunt Bielski – adiutant finansowy, Zbigniew Wrzos – przewodnicz¹cy Komisji Rewizyjnej. Mowa po¿egnalna mistrza Andrzeja Pityñskiego, komendanta Placówki 123 SWAP w Nowym Jorku, podczas pogrzebu o. Lucjusza Tyrasiñskiego Nazywam siê Andrzej Pityñski, jestem rzeŸbiarzem, zna³em o. Lucjusza Tyrasiñskiego przez d³ugi, d³ugi czas i chcia³bym podziêkowaæ mu za wspó³pracê. „Po owocach go poznacie”. Œwiêtej pamiêci Ojciec Lucjusz Tyrasiñski za ¿ycia by³ legend¹ Amerykañskiej Czêstochowy i koœcio³a œw. Stanis³awa Biskupa i Mêczennika na Manhattanie, najstarszej tamtejszej polskiej parafii. Ka¿dy kto spotka³ w swoim ¿yciu Ojca Lucjusza mia³ szczêœcie obcowaæ ze œwiêt¹ osob¹. Promieniowa³o z niego szczêœcie, mia³ w sobie jakiœ magnes, bi³a z niego nies³ychana energia uczucia wiary. Bêd¹c z nim czu³o siê bliskoœæ Boga. Zawsze dostojny, opanowany, spokojny ma³o mówi¹cy, wa¿¹cy ka¿de s³owo. Dlatego jego wypowiedzi by³y celne a s³owa œwiête. Jego m¹droœæ, rozs¹dek by³y znane wszystkim. Podejmowa³ trudne decyzje i zawsze swoje idee doprowadza³ do koñca. Dziêki niemu Amerykañska Czêstochowa istnieje. Ojcu Lucjuszu oddaj¹c Ci czeœæ, chcia³em podziêkowaæ za przyjaŸñ jak¹ mnie darzy³eœ. Tylko Ty, twardy antykomunista,

Delegacja ZG SWAP przed trumn¹ o. Lucjusza Tyrasiñskiego. Od lewej: Zbigniew Wrzos, Tadeusz Antoniak, Zygmunt Bielski.

Mistrz Andrzej Pityñski (z kartk¹ w d³oniach) ¿egna swojego przyjaciela o. Lucjusza Tyrasiñskiego.

rozumia³eœ mnie i polsk¹ racjê stanu. Gdy inni w Polonii rzucali mi k³ody pod nogi, Ty zawsze sta³eœ po mojej stronie. Dziêki Ci za umieszczenie urny z sercem Ignacego Jana Paderewskiego w Amerykañskiej

Czêstochowie w 1986 r.. Nigdy nie zapomnê jak odprawia³eœ Mszê Œwiêt¹ w œrodku odlewni br¹zu w Hamilton, NJ. Gdy twoje modlitwy rozleg³y siê wszyscy klêkali, nawet ci, którzy nie byli chrzeœcijanami.

Dziêki Ci Ojcze za pomnik Husarza-Mœciciela. Twoja decyzja pogodzi³a dwie sk³ócone organizacje SWAP (Stowarzyszenie Weteranów Armii Polskiej w Ameryce) i SPK (Stowarzyszenie Polskich Kombatantów w Stanach Zjednoczonych). Ty pozwoli³eœ postawiæ (w Amerykañskiej Czêstochowie) pomnik genera³a Andersa. Dziêki Tobie znajduj¹ siê w tutejszym sanktuarium epitafia Matki Boskiej AK-owskiej, Maksymiliana Kolbe, p³askorzeŸba katyñska, któr¹ osobiœcie ofiarowa³ ojciec Lorenc, prowincja³ Zakonu Paulinów w Ameryce. Do historii przeszed³ „cud” jaki sta³ siê gdy poœwiêca³eœ dwa or³y w koronie i Konsulat Rzeczypospolitej Polskiej w Nowym Jorku. W piêkny, s³oneczny dzieñ podczas Twojej modlitwy, gdy kropi³eœ œwiêconA wod¹, na odcinku pó³ bloku lun¹³ deszcz z piorunami i trwa³ on do momentu zakoñczenia modlitwy. Wszyscy krzyczeli – „To cud! To cud!” Nawet konsul generalny Lipka-Chudzik pad³ na kolana blady i siê nawróci³, choæ uchodzi³ za twardego komunistê. To dziêki Tobie stoi monumentalne popiersie w br¹zie papie¿a Œwiêtego Jana Paw³a II przed koœcio³em Œwiêtego Stanis³awa Biskupa i Mêczennika na Manhattanie a obok pomnika umieœci³eœ p³askorzeŸbê z br¹zu Matki Boskiej New York City z nazwiskami Polaków, którzy zginêli w ataku terrorystycznym 11 wrzeœnia 2001 r.. Dziêki Ci za to, ¿e pozwoli³eœ mi wykonaæ medal dla ks. kardyna³a Króla z Filadelfii; za podarowanie piêciu medali dla prezydenta USA Ronalda Reagana, który odwiedzi³ Amerykañsk¹ Czêstochowê. Dziêki Ci za wszystko w imieniu w³asnym, mojej rodziny i w imieniu Narodu Polskiego, który moje rzeŸby reprezentuj¹. Czeœæ i chwa³a! S³awa Bohaterom! Wieczny odpoczynek racz Mu daæ Panie a œwiat³o wiekuista niechaj Mu œwieci na wieki wieków. Niech odpoczywa w pokoju wiecznym. Amen. Opracowa³: TL

FOT. CZESTOCHOWA. US

Ojciec Lucjusz Tyrasiñski W blasku Jasnej Góry O. Lucjusz Tyrasiñski urodzi³ siê 24 kwietnia 1931 r. w Czêstochowie. Na chrzcie otrzyma³ imiê £adys³aw. Atmosfera rodzinnego domu, pobo¿noœæ rodziców, kap³añska charyzma brata mamy – wuja Stanis³awa, czyli ks. Stanis³awa Ga³¹zki, ministrantura na Jasnej Górze, mia³y fundamentalny wp³yw na kszta³towanie siê kap³añskiego powo³ania £adys³awa. Ojciec chcia³, aby jego najm³odszy syn zosta³ jubilerskim grawerem. Zaprowadzi³ go do jubilera, ale pech chcia³, ¿e zak³ad by³ zamkniêty. Matka £adys³awa, która marzy³a o dalszej edukacji syna, skorzysta³a z okazji i zapisa³a go do prywatnego mêskiego gimnazjum Braci Szkolnych w Czêstochowie, gdzie przyjêty zosta³ do drugiej klasy. Ukoñczy³ je w 1948 r., po czym wyjecha³ na przymusowy letni obóz S³u¿by Polsce do Jêzora ko³o Zabrza.

Tam nast¹pi³a du¿a duchowa przemiana. Zrodzi³o siê powo³anie kap³añskie. £adyslaw wst¹pi³ do seminarium duchownego w Krakowie, têskni³ jednak za Jasn¹ Gór¹. Zdecydowa³ o wst¹pieniu do zakonu paulinów. Na pocz¹tku lipca 1949 r. zosta³ przyjêty do nowicjatu pauliñskiego w Leœniowie. Otrzyma³ imiê zakonne – Lucjusz. Nastêpnie rozpocz¹³ studia w Krakowie w Instytucie Teologiczno-Filozoficznym Ksiê¿y Misjonarzy. „Wymogi by³y du¿e. Czas szybko mija³. To by³a szko³a ¿ycia” – mówi³ o. Lucjusz. Œwiêceñ kap³añskich Lucjuszowi Tyrasiñskiemu udzieli³ biskup krakowski Stanis³aw Rospond. By³a niedziela 17 czerwca 1956 r.. Samodzieln¹ drogê kap³añsk¹ otwiera³a msza œw. prymicyjna, któr¹ o. Lucjusz odprawi³ 24 czerwca 1956 r. w koœciele œw. Krzy¿a, nieopodal Jasnej Góry w Czêstochowie.

Ameryka wzywa Sobota, 9 listopada 1963 r. oznacza³a w ¿yciu o. Lucjusza Tyrasiñskiego pocz¹tek jego amerykañskiej drogi zakonnej i duszpasterskiej. Zakonnik mia³ wówczas trzydzieœci dwa lata i przywióz³ ze sob¹ do Ameryki m³odzieñczy zapa³, energiê oraz doœwiadczenie po siedmiu latach doskonalenia warsztatu kaznodziejskiego w ró¿nych miejscach Polski. Teraz z nominacj¹ genera³a zakonu na przeora klasztoru paulinów w Doylestown, w Pensylwanii stawia³ czo³a nowym zadaniom. W tym wspiera³ go inny baga¿, który przywióz³, a póŸniej wielokrotnie radzi³ zabieraæ go innym zakonnikom wyje¿d¿aj¹cym do Doylestown, mianowicie: „brewiarz, ró¿aniec, rozum w g³owie i w sercu mi³oœæ Bo¿¹”. Widok sanktuarium maryjnego i klasztoru w Doylestown, PA by³ rozczarowaniem dla o. Lucjusza zwi¹zanego z Jasn¹

Gór¹, z jej blaskiem i wspania³oœci¹. Teraz skonfrontowa³ siê z inn¹ rzeczywistoœci¹. Ówczesne, za³o¿one w 1955 r. przez o. Micha³a Zembrzuskiego sanktuarium Matki Bo¿ej Czêstochowskiej w Doylestown, PA to kilku zakonników, piêæ ma³ych domów farmerskich, w których mieszkali, i skromna kaplica z przerobionej stodo³y, a wokó³ niej stacje drogi krzy¿owej. O. Lucjusz Tyrasiñski sprawowa³ urz¹d przeora pauliñskiego klasztoru dwie kadencje (1963-1969). To w tym czasie zdecydowano o przeniesieniu sanktuarium na wzgórze Beacon Hill. O. Lucjusz partycypowa³ w rozmowach z architektem Jerzym Szeptyckim w Los Angeles, CA, gdy zapada³y historyczne decyzje budowy sanktuarium tysi¹clecia w Amerykañskiej Czêstochowie, która to nazwa przyjê³a siê od samego pocz¹tku i wesz³a do powszechnego obiegu.


Prace nad budow¹ œwi¹tyni ruszy³y 23 sierpnia 1965 r., a ju¿ 16 paŸdziernika 1966 r. sanktuarium przyjê³o swojego pierwszego goœcia z listy znacz¹cych ludzi, którzy przyje¿d¿ali tutaj przez lata. By³ nim prezydent Stanów Zjednoczonych, demokrata Lyndon B. Johnson. Przyby³ na zaproszenie Amerykañskiej Czêstochowy na spotkanie z Poloni¹, z okazji poœwiêcenia sanktuarium Matki Bo¿ej Czêstochowskiej, jako pomnika Milenium Chrzeœcijañstwa w Polsce. Uroczystoœciom przewodniczy³ abp Jan Król. O latach swych dwóch kadencji jako przeora w Amerykañskiej Czêstochowie o. Lucjusz powiedzia³, ¿e „nie by³y one ³atwymi, ale wierni coraz liczniej przybywali do œwi¹tyni na Beacon Hill”. Cadogan i Kittanning 17 lipca 1969 r. o. Lucjusz Tyrasiñski obj¹³ probostwo w parafii œw. Wawrzyñca w Cadogan, PA. Pozosta³ tam szeœæ lat (1969- 1975). Remontowa³, przebudowywa³, ulepsza³, odnawia³. Wszystko piêknia³o, a efekt cieszy³ ludzi i promieniowa³ na bli¿sze i dalsze okolice. Wprowadzi³ te¿ niedzieln¹ mszê wieczorn¹, na któr¹ ludzie zewsz¹d zje¿d¿ali, nie by³o bowiem takiej w innych koœcio³ach. Przez d³ugie lata zachowa³a siê w Cadogan, PA wdziêczna pamiêæ o o. Tyrasiñskim. Równolegle do pe³nionej funkcji proboszcza w parafii œw. Wawrzyñca w Cadogan o. Lucjusz sprawowa³, przez jedn¹ kadencjê (1969-1972), urz¹d przeora w klasztorze œw. Paw³a Pierwszego Pustelnika w Kittanning, PA. Aurora w stanie Missouri i jej wzwanie Od 1 sierpnia do 4 listopada 1975 r. – o. Lucjusz wraz z o. Stefanem WoŸniczk¹ wyjecha³ do Aurory. Przyjechali na trzy lata (1976-1979). O. Lucjusz 10 lipca 1976 r. obj¹³ probostwo parafii œw. Trójcy, a drugi paulin zosta³ proboszczem parafii Najœwiêtszego Serca w niedalekiej Veronie. W tym czasie, 21 kwietnia 1979 r., o. Lucjusz otrzyma³ czwarty, czyli najwy¿szy, zwany patriotycznym, stopieñ wtajemniczenia Rycerzy Kolumba. Aurora stanowi³a nowe wyzwanie. Gdy o. Lucjusz przyst¹pi³ do budowy nowego koœcio³a i dokonano ju¿ ceremonii ³amania gruntów 17 czerwca 1979 r.... przysz³o odwo³anie do Amerykañskiej Czêstochowy. „Nie chcia³em wyje¿d¿aæ, przeczyta³em bowiem gdzieœ, ¿e jeœli ktoœ zbuduje koœció³, to bêdzie zbawiony. To by³a dla mnie okazja”. Jednak w sanktuarium maryjnym w Doylestown by³ bardziej potrzebny. Dla Matki Bo¿ej Czêstochowskiej w Jej sanktuarium na Deacon Hill W Amerykañskiej Czêstochowie o. Lucjusz Tyrasiñski pozosta³ do 1986 r.; jako przeor, a nastêpnie jako dyrektor i kustosz sanktuarium. To wówczas rozstrzyga³o siê byæ albo nie byæ tej œwi¹tyni. Sytuacja ca³ego kompleksu maryjnego na Beacon Hill by³a niezwykle trudna. Otacza³a j¹ atmosfera nieufnoœci, ze strony Polonii, jak równie¿ spoza jej krêgów. Dzia³o siê tak g³ównie ze wzglêdu na agresywne artyku³y publikowane w amerykañskiej prasie przez dziennikarzy Gannet News Service, które bulwersowa³y opiniê publiczn¹ szczegó³ami z ¿ycia zakonników, prawdziwymi b¹dŸ nie, niszczy³y dobre imiê paulinów. Najwiêkszym zagro¿eniem dla sanktuarium by³o jego ogromne zad³u¿enie siêgaj¹ce ponad 7 mln. dolarów. Dodaæ do tego nale¿y mizerny stan budynków, przeciekaj¹cy dach œwi¹tyni, cementowe klepisko w jej wnêtrzu, nawet brak ³awek. W pierwszych miesi¹cach sprawowania urzêdu dla o. Lucjusza najwa¿niejsze sta³o siê osi¹gniêcie trzech celów: przywrócenie miejscu nale¿nego mu szacunku, kontynuacja i pog³êbienie pos³ugi duszpasterskiej œwiadczonej Polonii, jak równie¿ innym grupom etnicznym. Najwa¿niejsz¹ spraw¹ by³o jednak sp³acenie zad³u¿enia Amery-

Ojciec Lucjusz Tyrasiñski.

kañskiej Czêstochowy. To by³ wielki sprawdzian umiejêtnoœci organizacyjnych o. Lucjusza. Do zbiórki pieniêdzy mobilizowa³ szerokie œrodowiska Polonii, ale zabrak³o ich na sp³acenie d³ugu w banku. Wtedy to Rycerze Kolumba udzielili pó³tora miliona po¿yczki na dogodnych warunkach. Amerykañska Czêstochowa po raz pierwszy w swojej historii by³a wolna od d³ugów. Symboliczne spalenie hipoteki nast¹pi³o 30 sierpnia 1981 r. Sanktuarium ocala³o dziêki o. Lucjuszowi, a Amerykañska Czêstochowa pod jego czujnym okiem dosta³a „wiatr w ¿agle”. Piêknia³a. Jej renesans wzbudza³ podziw i zjednywa³ przeorowi ludzi. Wizyta prezydenta Ronalda Reagana w Amerykañskiej Czêstochowie Zaproszenie Ronalda Reagana na Polski Festiwal do Amerykañskiej Czêstochowy przez o. Lucjusza Tyrasiñskiego mia³o szerokie reperkusje religijne, spo³eczne i polityczne w krêgach polskiej grupy etnicznej, amerykañskich i œwiatowych. W niedzielê 9 wrzeœnia 1984 r. o godz. 15.05 po po³udniu prezydencki helikopter „Marinê One” wyl¹dowa³ na Jasnym Wzgórzu w Amerykañskiej Czêstochowie. Goœæ odwiedzi³ skromn¹ kapliczkê, od której zaczê³y siê dzieje sanktuarium Matki Bo¿ej Czêstochowskiej, z³o¿y³ kwiaty pod popiersiem Ignacego Jana Paderewskiego, po czym zatrzyma³ siê pod roz³o¿ystym drzewem, nazwanym póŸniej przez o. Lucjusza „drzewem Reagana”, gdzie by³a przygotowana dla prezydenta degustacja placków ziemniaczanych przy piknikowym stole. Nastêpnie prezydent przeszed³ na podium, z którego wyg³osi³ krótkie, ale wymowne przemówienie. Pad³y w nim s³owa uznania dla narodu polskiego, jego wielkich przedstawicieli, dla papie¿a Jana Paw³a II. Prasa amerykañska i polonijna szeroko komentowa³y s³owa Reagana, szczególnie te dziêkuj¹ce Bogu za papie¿a Jana Paw³a II, którego „przy ró¿nych okazjach prosiliœmy o radê i przewodnictwo”. Epokowa wizyta na Beacon Hill by³a równie¿ sukcesem paulinów. Amerykañska Czêstochowa w tak krótkim czasie od tragicznego i obfituj¹cego w k³opoty 1979 r. sta³a siê najwiêkszym centrum Polonii amerykañskiej. 29 czerwca 1986 r. o. Lucjusz opuœci³ Amerykañsk¹ Czêstochowê. Zdecydowa³y o tym w³adze zakonne. Dziesiêæ lat na Manhattanie 30 czerwca 1986 r. o. Lucjusz Tyrasiñski przyjecha³ do Nowego Jorku, do koœcio³a przy 7 Ulicy. Dzieñ póŸniej parafiê œw. Stanis³awa Biskupa i Mêczennika formalnie przejêli paulini, co oznacza³o, ¿e od tej pory by³a ona dla nich domem zakonnym. Parafia by³a zaniedbana, zarówno wizualnie, jak i pod wzglêdem duchowym. Przywrócenie

jej dawnego znaczenia stanowi³o kolejne wyzwanie dla zakonnika. Planowo, systematycznie, ekonomicznie i z du¿ym wyczuciem artystycznym odrestaurowano koœció³, plebaniê, szko³ê i konwent. Równolegle z tymi pracami o. Lucjusz dba³ o odrodzenie siê ¿ycia religijnego w parafii. „Wielu nabo¿eñstw wczeœniej nie by³o bo rzekomo nie by³o dla kogo. Ale jak siê nic nie robi, to nikt nie przyjdzie”. O¿ywi³a siê dzia³alnoœæ towarzystw parafialnych. Proboszcz i parafianie pamiêtali o historycznych rocznicach uroczyœcie celebrowanych w koœciele, wizytowanym przez dostojników Koœcio³a i dygnitarzy œwieckich. Prezydent Rzeczypospolitej na obczyŸnie dekretem z 11 listopada 1989 r. zaliczy³ o. Lucjusza Tyrasiñskiego w poczet Kawalerów Orderu Odrodzenia Polski, nadaj¹c mu Krzy¿ Kawalerski Polonia Restituta. Rok póŸniej Liga Morska im. Stefana Starzyñskiego w Nowym Jorku wyró¿ni³a o. Lucjusza Z³otym Krzy¿em, a w maju 1993 r. polsko-amerykañski tygodnik „Polish American World” wybra³ kap³ana obywatelem r. (Citizen of the Year). W 1995 r. o. Szczepan Koœnik, przeor jasnogórskiego klasztoru wrêczy³ o. Lucjuszowi Tyrasiñskiemu dyplom Dobrodzieja Jasnej Góry. Prowincja³ prze³omu wieków O. Lucjusz Tyrasiñski zabra³ siê do pracy w Amerykañskiej Czêstochowie ponownie po 10 latach w Nowym Jorku, teraz jako prowincja³ paulinów w Ameryce, 8 wrzeœnia 1996 r. Funkcjê tê pe³ni³ szeœæ lat. W tym czasie w Amerykañskiej Czêstochowie nast¹pi³y ogromne zmiany. Aby obs³u¿yæ rosn¹c¹ liczbê pielgrzymów wybudowany zosta³ osobny budynek – Centrum Pielgrzyma. Na ni¿szej kondygnacji budynku znajduj¹ siê: du¿a ksiêgarnia, muzeum, sala konferencyjna, biura, wygodne pasa¿e, szatnie. Opodal Centrum Pielgrzyma wzniesiono Dom Rekolekcyjny „Ave Maryja” z pokojami dla pielgrzymów przyje¿d¿aj¹cych z odleg³ych stanów, z Kanady, z Europy. Stawiane by³o ogrodzenie cmentarza, zainstalowano okaza³¹ i solidn¹ bramê wiod¹c¹ do nekropolii, a po jej obu stronach, na wysokich coko³ach ustawiono marmurowe anio³y. Na czarnych granitowych tablicach, zawieszonych od strony cmentarza, wyryto nazwiska fundatorów. O. Lucjusz nigdy nie zapomina³ o darczyñcach. Dziêkowa³ im zawsze, a swoj¹ skromnoœci¹ zjednywa³ coraz wiêksze ich grono. 13 sierpnia 2000 r. na Œwiêto ¯o³nierza, poœwiêcono pomnik wzniesiony ku czci Matki Bo¿ej Hetmañskiej. wg projektu Murilla. U podstawy kolumny znajduje siê p³askorzeŸba odlana w br¹zie, dzie³o Andrzeja Pityñskiego, upamiêtniaj¹ca historyczne sceny z historii Polski. Wiosn¹ 2001 r.

przed frontem sanktuarium ustawiono stacje Drogi krzy¿owej. P³askorzeŸby z br¹zu wykona³ Andrzej Pityñski. Ka¿da z nich ustawiona jest na granitowym cokole. 16 wrzeœnia 2001 r. poœwiêcono Krzy¿ Pamiêci bêd¹cy milcz¹cym przypomnieniem tysiêcy ofiar wrzeœniowych zamachów terrorystycznych w 2001 r.. 28 paŸdziernika 2001 r. przy aplauzie zgromadzonych pielgrzymów dokonano ods³oniêcia pomnika Jana Paw³a II. WyrzeŸbiona w granicie przez Stanis³awa Lutostañskiego postaæ papie¿a wznosi siê na wysokoœæ 7 m. i w geœcie rozpostartych ramion wita przybyszów. Jest to najwiêkszy – jak do tej pory – pomnik Jana Paw³a II w Stanach Zjednoczonych. Wœród wielu osi¹gniêæ, a przywo³ujemy tutaj zaledwie czêœæ z nich, zapytany, które cieszy go najbardziej, na pierwszym miejscu stawia kaplicê czêstochowskiej Madonny. Zbudowana pod g³ównym koœcio³em naœladuje wystrojem wiele elementów kaplicy jasnogórskiej, a o³tarz jest kopi¹ czêstochowskiego. Zanim o. Lucjusz znów opuœci³ Amerykañsk¹ Czêstochowê, w okresie zaledwie pó³tora r. doprowadzi³ do zbudowania i dedykacji jeszcze czterech kaplic. Pod opiek¹ œw. Stanis³awa B. i M. 13 stycznia 2003 r. o. Lucjusz Tyrasiñski przej¹³ urz¹d prze³o¿onego domu zakonnego i proboszcza parafii œw. Stanis³awa B. i M. na Manhattanie przy 7 Ulicy. Pozosta³ w Nowym Jorku do 21 paŸdziernika 2006 r., kiedy to po wielu badaniach okaza³o siê, ¿e rak zaatakowa³ w¹trobê zakonnika. Oprócz leków i zabiegów wspó³czesnej medycyny, pomocy parafian, którzy modlili siê w intencji jego zdrowia, poleca³ siê opiece Matki Bo¿ej Czêstochowskiej i Jej Syna. D³u¿ej nie móg³ ju¿ wype³niaæ swoich obowi¹zków w koœciele na 7 Ulicy. Poprosi³ o przeniesienie do klasztoru paulinów w Amerykañskiej Czêstochowie. Powoli odzyskiwa³ si³y. Choroba wycofywa³a siê i ostatecznie ust¹pi³a. o. Lucjusz pe³ni³ duszpasterskie obowi¹zki i by³ zajêty ró¿nymi sprawami codziennego zakonnego ¿ycia. Co rok jeŸdzi³ do Polski. Tam spotyka³ siê z rodzin¹, odwiedza³ „swoj¹” Jasn¹ Górê, Zakopane, gdzie paulini maj¹ dom zakonny na Guba³ówce, nabiera³ si³ na dalsz¹ drogê ¿ycia. I wraca³ do Ameryki, która by³a jego przeznaczeniem.

(Fragmenty tekstu „Diamentowy Jubileusz o. Tyrasiñskiego” dr hab Danuty Pi¹tkowskiej) Adres redakcji: P.A.V.A. of America, District 2 , 17 Irving Place, New York, NY 10003 e-mail: pava-swap@kurierplus.com, tel. (212) 358-0306, www.pava-swap.org Redakcja: Jolanta Szczepkowska


KURIER PLUS 28 MARCA 2020

10

www.kurierplus.com

GRUBE RYBY I PLOTKI

Weronika Kwiatkowska

Anna Jantar z mê¿em Jaros³awem Kukulskim i córk¹ Natali¹.

„Wyró¿nia³a siê g³osem, urod¹ i wdziêkiem. Wszyscy j¹ kochali. Kiedy milicjant zatrzymywa³ samochód, w którym jecha³a, na jej widok k³ania³ siê i puszcza³ dalej”- wspomina Zbigniew Ho³dys. 14 marca minê³o czterdzieœci lat od wiadomoœci, która sparali¿owa³a Polskê: Anna Jantar zginê³a w katastrofie lotniczej. Samolot z Nowego Jorku rozbi³ siê nieca³y kilometr od lotniska. Awarii uleg³o podwozie i silnik maszyny. Na piosenkarkê czeka³a mama Halina Szmeterling i 4-letnia córka Natalia, z bukiecikiem fio³ków. Na pok³adzie by³o 87 osób. Nikt nie prze¿y³. „To by³a szokuj¹ca wiadomoœæ, która poruszy³a nie tylko Polskê. By³am wtedy we Francji, siedzia³am z kole¿ank¹ w knajpce, kiedy radio poda³o, ¿e w Warszawie by³a katastrofa samolotowa i ¿e zginê³a w niej bardzo znana polska piosenkarka. To by³o nie do pojêcia.”- wspomina Maria Szab³owska. „Skomponowa³em dla niej utwór, do którego s³owa napisa³ Bogdan Olewicz: „A mo¿e by tak spocz¹æ, odejœæ w cieñ”. To by³a ostatnia piosenka, jak¹ Ania w ¿yciu nagra³a. Znamienne, bo naprawdê chcia³a zmieniæ swoje ¿ycie i swoj¹ karierê. I naprawdê odesz³a, tylko w sposób, którego nikt siê nie spodziewa³”- opowiada Ho³dys. „Lekarz medycyny s¹dowej, obecny przy badaniu skutków katastrofy lotniczej, przekaza³ póŸniej mamie Ani ma³y ró¿aniec, który trzyma³a w zaciœniêtej d³oni. W ci¹gu tych ostatnich sekund z pewnoœci¹ mia³a œwiadomoœæ, co j¹ czeka, i musia³a wierzyæ, ¿e wkracza w nowy obszar ¿ycia”- mówi ksi¹dz profesor Andrzej Witko, przyjaciel rodziny. „Pamiêtam to jak przez mg³ê, mia³am wtedy cztery lata. Widzia³am, ¿e jest jakieœ zamieszanie, panika, ¿e coœ z³ego siê dzieje. Nie rozumia³am jednak, co siê sta³o”- wspomina po latach Natalia Kukulska. Og³oszono ¿a³obê narodow¹. Na pogrzebie, który odby³ siê 11 dni póŸniej zebra³ siê 50 tysiêczny t³um. Podobno, ¿eby lepiej widzieæ uroczystoœæ, oraz Daniela Olbrychskiego, który przemawia³ nad grobem, fani wchodzili na drzewa i s³upy. Kilka osób zemdla³o. Ludzie nie mieœcili siê w murach cmentarza, wiêc trzeba by³o zablokowaæ s¹siednie ulice. Ca³a Polska ¿egna³a swoj¹ ukochan¹ Aniê. Piosenkarka mia³a zaledwie 29 lat. Minê³y cztery dekady i piosenki Anny Jantar nuc¹ kolejne pokolenia Polaków. Ale równie¿ artyœci chêtnie siêgaj¹ po jej dorobek. Choæ wydawa³oby siê, najlepsz¹ osob¹ do zmierzenia siê z repertuarem tra-

gicznie zmar³ej gwiazdy bêdzie jej córka Natalia, to w³aœnie ona, przez wiele lat, odmawia³a wykonywania utworów swojej mamy. „Chcia³am zapracowaæ na w³asny sukces i rozpoznawalnoœæ, a wci¹¿ dostawa³am propozycje nagrania albumu z piosenkami mamy albo mnie do niej porównywano. Choæ odmawia³am konsekwentnie, d³ugo musia³am broniæ siê przed tymi propozycjami”- wspomina Natalia. „Dopiero kiedy mia³am ju¿ w³asny dorobek i by³am z nim kojarzona, poczu³am gotowoœæ na spotkanie z jej piosenkami. Na mój trzeci solowy album nagra³am w³asn¹ wersjê „Tyle s³oñca w ca³ym mieœcie” z jej g³osem. Piosenka odnios³a sukces, choæ nie ka¿demu siê podoba³a, bo ró¿ni³a siê od pierwowzoru. W 2000 roku odby³ siê koncert „Tyle s³oñca” poœwiêcony mamie, do którego zaprosi³am œwietnych polskich wykonawców. I sama zaœpiewa³am kilka piosenek. Bardzo siê wtedy wzruszy³am, ale cieszy³am siê, ¿e staæ mnie by³o na to emocjonalnie”- wspomina Kukulska. Artystka napisa³a tak¿e tekst pt. „Po tamtej stronie”, w którym dotknê³a tematu œmierci matki. „Po swojemu Ciebie znam /Myœlê, ¿e w³aœnie taka mog³abyœ byæ/Jak¹ stworzy³am gdy/ Gdy brakowa³o mi Ciebie”. Natalia pielêgnuje pamiêæ o Annie Jantar. Opiekuje siê stron¹ internetow¹ na jej temat. Patronuje koncertom poœwiêconym jej twórczoœci. Ale, bardzo czêsto podkreœla w wywiadach, ¿e chce iœæ swoj¹ w³asn¹, artystyczn¹ drog¹. Wielu krytyków muzycznych zastanawia siê, co sprawia, ¿e legenda Anny Jantar ci¹gle jest tak ¿ywa. „Ona by³a megagwiazd¹, trudno by³oby dziœ wskazaæ porównywalnie popularne nazwiska”- twierdzi Zbigniew Ho³dys. „Wtedy na tym samym poziomie co ona by³a Rodowicz czy Dwa Plus Jeden. A ona by³a na fali wznosz¹cej. Artysta by³ mitem. Nie istnia³y Internet, tabloidy, paparazzi. Gwiazdy by³y nieosi¹galne, mo¿na by³o najwy¿ej poczytaæ wywiady, w których dziennikarze nie pytali o sprawy prywatne. Ludzie ¿yli tym, jak¹ ona piosenkê zaœpiewa i w jakiej sukni wyst¹pi. To ma wp³yw na legendê”- zaznacza. Z kolei Maria Szab³owska uwa¿a, ¿e przedwczesna œmieræ z pewnoœci¹ mia³a wp³yw na budowanie legendy. „Jeœli artysta ginie w m³odym wieku, ma to znaczenie dla powstawania jego mitu”- mówi dziennikarka. „Widzia³am, jak na jej grobie przy okazji rocznic zbieraj¹ siê fani, wœród nich m³odzie¿. Na ile to zas³uga

Anna Jantar by³a jedn¹ z najpopularniejszych polskich piosenkarek lat 70. XX wieku.

talentu, osobowoœci, repertuaru, a na ile to efekt œmierci w g³oœnej katastrofie, trudno powiedzieæ”- podsumowuje. Jedno jest pewne: od 40 lat nic siê nie zmieni³o. Wszyscy kochaj¹ Annê Jantar. * W k¹ciku kulturalnym na czas pandemii, polecamy film „K³amstewko” („The Farewell”). Alter ego re¿yserki filmu Lulu Wang jest 30-letnia Billi, Chinka, która od dzieciñstwa mieszka w Stanach Zjednoczonych. Dziewczyna jest w trudnym momencie swojego ¿ycia: otrzymuje decyzjê o odmowie stypendium, w³aœcicielka mieszkania sugeruje jej wyprowadzkê, a zza oceanu dociera wiadomoœæ o chorobie ukochanej babci. Zaawansowany nowotwór p³uc to wyrok. Babci zostaje, przy odrobinie szczêœcia, kilka mie-

siêcy ¿ycia. Jednak ku rozpaczy dziewczyny ani jej rodzice, ani dalsi krewni nie zamierzaj¹ poinformowaæ seniorki rodu o dramatycznych prognozach. ¯eby siê po¿egnaæ, aran¿uj¹ szybki œlub kuzyna, na który ma siê zjechaæ ca³a rodzina. A chor¹ i niczego nieœwiadom¹ babciê anga¿uj¹ w przygotowanie radosnej ceremonii. Nominowany do Z³otego Globu film „K³amstewko” to ciep³a i wzruszaj¹ca, a przy tym s³odko-gorzka opowieœæ o zderzeniu kultur, ale te¿ miêdzypokoleniowej relacji, która potrafi byæ niezwykle silna i buduj¹ca. Film zosta³ bardzo wysoko oceniony przez krytyków i publicznoœæ. A graj¹ca g³ówn¹ rolê Akwafina, jako pierwsza azjatycka aktorka w historii, za swoj¹ kreacjê zosta³a uhonorowana Oscarem. Obejrzyjcie koniecznie! m

Gor¹co polecamy film „K³amstewko” („The Farewell”).


KURIER PLUS 28 MARCA 2020

www.kurierplus.com

Stany wewnêtrzne

Weronika Kwiatkowska

Kwaranta A co, jeœli wszyscy zrezygnuj¹ z pracy i pêta miast nie dojad¹ do marketów, kurczêta do¿yj¹ sêdziwego wieku i nie bêdzie komu wydaæ reszty, ucichn¹ historie o zbiorach szparagów, przerdzewiej¹ do cna platformy wiertnicze? Powiem ci tylko, ¿e bêdziemy sadziæ kwiaty, bujne ogrody wytrysn¹ spod betonu, nasze dni wype³ni sekretne ¿ycie kalafiorów, œwiat, który znacie, skoñczy siê dok³adnie tak, jak siê zacz¹³ – wybuchem okrytonasiennych, trzask!, pstryk!, bêc! * Œwiat, który znacie, skoñczy siê dok³adnie tak, jak siê zacz¹³. Pustk¹. Ogo³ocone pó³ki w sklepach. Wyludnione ulice. Opuszczone budynki. Przepalone neony. Zaci¹gniête metalowe rolety. Zaryglowane drzwi. Tam, gdzie têtni³o - przygaœnie. Przestrzenie roj¹ce siê od ludzi opustoszej¹. Ktoœ napisze kartkê: nieczynne do odwo³ania. I przyklei na trzeciej planecie od s³oñca. Ale zanim to siê stanie, uciekamy przed apokalips¹. W wielki b³êkit. Z³oto. Jest

œroda, 18 marca. Sprawdzam, czy pla¿e s¹ jeszcze otwarte. Chcemy na Jones Beach. Bo blisko. I mo¿na uprawiaæ slow jogging na promenadzie. Odk¹d okaza³o siê, ¿e leniwy trucht jest zdrowszy od szybkiego marszu, nie zwa¿aj¹c na szydercze spojrzenia maratoñczyków i innych wyczynowców, drepczê zapamiêtale. Wed³ug japoñskich mistrzów tempo powinno byæ na tyle wolne, by nie ³apaæ zadyszki i móc swobodnie rozmawiaæ. W efekcie ruszam siê doœæ ospale. Ale. Ruszam siê. Zamiast zalegaæ na kanapie. I jest to triumf silnej woli. Która u mnie, jak u Broniewskiego, z natury s³aba. Okazuje siê jednak, ¿e nasze ustronie, miejsce letnich harców, wiosennych eskapad i jesiennych wêdrówek œladami rzadkich ptaków, zamieniono na punkt kontroli koronawirusa, tzw: drive-through. Mo¿na wykonaæ test nie wysiadaj¹c z auta. Na zdjêciach rzêdy bia³ych namiotów i neon: COVID-19. SAMPLE AREA. Po raz kolejny osacza myœl, ¿e znaleŸliœmy siê na planie filmowym. Tylko czy ktoœ móg³by wreszcie uprz¹tn¹æ scenografiê i zwolniæ statystów? Sunken Meadow tonie. W s³oñcu. I rzece aut. Z ka¿dej strony nadchodz¹. M³odzi. Starzy. Pojedynczo. I w grupach. Z dzieæmi, psami. Uœmiechniêci. Niezainfekowani strachem. Jeszcze. Szczêœliwie znamy szlaki prowadz¹ce do miejsc odosobnienia. Brodzimy w ru-

dych trawach. Nurzamy w piasku wydm. Nagle przypomina mi siê, jak zesz³ej zimy znaleŸliœmy nieopodal zamarzniêtego szopa. Le¿a³ na plecach, z ³apkami uniesionymi do góry. Jakby smacznie spa³. Albo siê poddawa³. * Kolejny dzieñ kwarantanny. Pi¹tek? Poniedzia³ek? Nie pamiêtam. Wszystkie s¹ jak niedziela. Wielkanocna. Tylko koszyki wiêksze. I na kó³kach. Do kasy d³ugie kolejki. Klienci sklepu stoj¹ ciasno. G³owa przy g³owie. Odmawiaj¹ koronkê. Przekazuj¹ sobie znak. (Nie)pokoju. Przeciskam siê do wyjœcia. Wybiegam na œwie¿e powietrze. Postanawiam pójœæ do domu na piechotê. Po drodze mijam dwa sklepy monopolowe. Otwarte. S¹ na liœcie obiektów strategicznych. Kluczowych. Jak apteki. Stacje benzynowe. Supermarkety. Kupujê butelkê wina. Sprzedawca ma gumowe rêkawiczki. I maseczkê. W domu kotomstwo przeci¹ga siê i mruczy z zadowoleniem. Obecnoœæ ludzi gwarantuje czêstsze posi³ki i d³ugie godziny zabawy. Fistaszek na nitce przytwierdzonej do witki z lasu bije na g³owê (i ogon) wszystkie dotychczasowe wêdki, mechaniczne myszy i wypchane kocimiêtk¹ zabawki. Ju¿ po œniadaniu zaczynaj¹ siê lamenty i nawo³ywania. Cecyl prowadzi losowo wybranego cz³owieka w miejsce, gdzie poprzedniego wieczoru od³o¿ono kij ze sznurkiem i g³oœnym, bulgocz¹cym miaukniêciem ordynuje pocz¹tek dzikich harców. Nawet Pani Matka, znerwicowa-

Za dwie godziny muszê opuœciæ sympatyczny Hotel Kimberley w Georgetown w Malezji. Zwykle to by³a rutyna – ile ju¿ razy sprawnie siê pakowa³em i przenosi³em w inne miejsce, do innego miasta, innego kraju. Tym razem jest jednak inaczej. W recepcji powiedzieli mi stanowczo, ¿e pobytu przed³u¿aæ nie wolno. Kto na jak d³ugo op³aci³ pokój, tak d³ugo mo¿e zostaæ, potem wynocha. Przykro im, ale takie s¹ dyrektywy rz¹du malezyjskiego walcz¹cego z wirusem. Skoro hotele to „non essential business”, to maj¹ byæ zamkniête. Rozmawia ze mn¹ kilku spanikowanych goœci z zagranicy. We wszystkich schroniskach w mieœcie tak¿e powiedziano im, ¿e nowych goœci nie przyjmuj¹, choæ wedle prawa akurat schroniska by mog³y. Ale strach ma wielkie oczy – nowych nosicieli zarazy nie chcemy. Mia³em w pi¹tek wróciæ autobusem do stolicy, Kuala Lumpur. Tam mia³em zarezerwowany hotel a w sobotê mia³em lecieæ do Phnom Penh w Kambod¿y, gdzie tak¿e mia³em ju¿ wykupiony hotel. Teraz ta uk³adanka siê zawali³a, jak to podczas kataklizmów czy wojen. Hotel w Kuala Lumpur poinformowa³ mnie, ¿e anulowa³ moj¹ rejestracjê. W George-

town nie mam gdzie spaæ, w Kuala Lumpur te¿ nie. Co robiæ? Uda³o mi siê kupiæ na dzieñ wczeœniej bilet lotniczy z Georgetown/Penang przez Kuala Lumpur do Phnom Penh. Odlatujê dziœ wieczorem. W hotelu pozwol¹ zostawiæ mi rzeczy, wiêc przez kilka godzin bêdê snu³ siê po opustosza³ym, upalnym mieœcie, gdzie wszystko jest pozamykane i nawet nie ma gdzie przysi¹œæ by zjeœæ lunch. Ciekawe jak ten maraton, zw³aszcza siedzenie ca³¹ noc na lotnisku, zniesie moje, 60-letnie ju¿, cia³o. No có¿, zachcia³o siê podró¿owaæ na stare lata… Przepadnie mój oryginalny bilet z Kuala Lumpur do Phnom Penh. Czy linie zwróc¹ pieni¹dze albo dadz¹ kredyt, to siê oka¿e. Jeœli zbankrutuj¹ to nie zwróc¹. Musia³em odwo³aæ rezerwacjê poprzedniego hotelu w Phnom Penh – policzyli mi za to karê – i zarezerwowaæ inny. Tani, ale jednak jest to podwójny, niekonieczny wydatek. Teraz pozostaje do rozwi¹zania kilka niewiadomych. Czy wpuszcz¹ mnie na pok³ad samolotu? Czy pozwol¹ wylecieæ z kraju? Wygl¹da na to, ¿e tak. A czy Kambod¿a mnie wpuœci? Jeszcze wczoraj wpuszcza³a ale sytuacja zmienia siê z dnia na dzieñ. Przecie¿ w Malezji te¿ nie czu³o siê histerii i zagro¿enia. Raptem liczba zachorowaæ skoczy³a i rz¹d podj¹³ radykalne kroki. Restrykcje na podró¿ wprowadzi³a te¿ Indonezja, gdzie by³em dopiero co, a tak¿e Wietnam i Tajlandia. Wygl¹da na to, ¿e przycupnê w Kambod¿y, do której przecie¿ i tak siê wybiera³em. Przepadnie jednak mój lot do Ma-

na dzika kotka, która na zimê wprowadza siê do mieszkania, zaczê³a braæ udzia³ w zabawach. Nie biega za orzeszkiem. Nie wykonuje œmia³ych salt i opêtañczych pogoni. Siedzi niczym pos¹¿ek Buddy. I tyko znienacka wystawia ³apkê zgiêt¹ w ³ódkê by pochwyciæ przynêtê w locie. Nigdy nie pud³uje. Wieczorami w ogródku pojawia siê Greta. Ma ró¿owy pyszczek i piêkne szare futro. Lubi banany. Ale i parówk¹ nie wzgardzi. Mieszka w budynku naprzeciwko. Znika w pêkniêciu œciany. Jest niegroŸn¹ oposiczk¹. Ssakiem z rodziny dydelfowatych. O ma³ym mózgu i du¿ych w³aœciwoœciach adaptacyjnych. Nie przenosi chorób. Jest odporna na wœciekliznê. A w chwili œmiertelnego zagro¿enia przewraca siê na grzbiet, wysuwa jêzyk i zaczyna wydzielaæ nieprzyjemny zapach padliny. Poza tym wydaje odg³osy przypominaj¹ce klekotanie, powarkiwanie i syczenie. A jedz¹c uroczo mlaska. Koty nie boj¹ siê oposów. Ani szopów praczy. Obchodz¹ je z daleka. Trzymaj¹c odpowiedni dystans. Powinniœmy siê od nich uczyæ - myœlê na g³os. S¹ mistrzami kwarantanny. I znaj¹ siê najlepiej na sztuce odpoczynku. A poza tym maj¹ dziewiêæ ¿yæ. B¹dŸmy jak koty. * Tomasz B¹k, Z samego koñca œwiata macham do was warzywem, z tomu: „Utylizacja. Pêta miast”, 2018. m

Zapraszamy na stronê Autorki: www.stanywewnetrzne.com

Wracaj do domu! Jan Latus

11

nili i nici z kolejnego miesi¹ca w – hermetycznie teraz zamkniêtych – Filipinach. A potem mia³ byæ lot do Bangkoku… wszystko trzeba organizowaæ na nowo. Nale¿a³oby zachowaæ powagê wobec tak wielu osób choruj¹cych i umieraj¹cych na ca³ym œwiecie. Faktycznie, ludzie s¹ przestraszeni i coraz lepiej zdaj¹ sobie sprawê z zagro¿enia. Zarazem jednak œwiat sta³ siê inny, ciekawszy. Ludzie widz¹, ¿e ponad nimi pojawi³a siê jakaœ pierwotna si³a sprawcza, kara Boska? Kara dla ludzkoœci za rozhulane, beztroskie ¿ycie? A mo¿e nie odbieraj¹ tego jako kary tylko jako zrz¹dzenie losu, na które nie ma rady? Tak czy inaczej, drobne ¿yciowe problemy zaczyna siê postrzegaæ jako drobne w³aœnie. Przyszed³ czas na refleksjê. Gdy przyjecha³em do Georgetown dwa dni temu, ruszy³em od razu, choæ póŸna ju¿ by³a pora, poznawaæ nocne ¿ycie historycznego centrum miasta, uznawanego przez UNESCO za zabytek wyj¹tkowej wagi. W ma³ych kamieniczkach przypominaj¹cych obecnoœæ portugalskich kolonistów, mieszkaj¹ Malajowe chiñskiego, hinduskiego lub malajskiego pochodzenia. W setkach barów i restauracji jeszcze w ostatni¹ sobotê panowa³ ponoæ niezwyk³y t³ok. We wtorek przed pó³noc¹ gruchnê³a po barach wieœæ: od jutra wszystko ma byæ zamkniête. Niemcy, Australijczycy, Rosjanin, Holender, pijemy sobie chyba do drugiej w nocy i zastanawiamy siê co bêdzie dalej. Ka¿dy ma przecie¿ jakieœ plany: zarezerwowane hotele i bilety, czekaj¹c¹ w kraju pracê i rodzinê.

Wszyscy mówi¹: zg³oœ siê do swojego konsulatu. Czy oznacza to, ¿e ta ca³a globalizacja to by³ pic na wodê? ¯e tak naprawdê przynale¿ymy do kraju, w którym siê urodziliœmy i którego mamy paszport? Wszyscy mi t³umacz¹, ¿e to najlepsze wyjœcie a ja nawet nie próbujê wyprowadziæ ich z b³êdu. Bo co ich zdaniem powinienem zrobiæ? Zadzwoniæ do ambasady w Kuala Lumpur, a ta za³atwi czarterowy samolot? Pewnie taki w koñcu zabierze Polaków, którzy byli tu na wakacjach. Ale ja tu mieszkam, wiêc do jakiego domu mam wróciæ? Warszawskie mieszkanie wynaj¹³em, rodziny tam ju¿ nie mam. A mo¿e wróciæ na amerykañski paszport do Nowego Jorku? Ale tam mieszkanie sprzeda³em. Mam zwaliæ siê na kark przyjacio³om? Na jak d³ugo? Poddaæ siê kwarantannie? A potem co? Polecieæ znowu do Azji? Kosztowny pomys³. Zreszt¹ okazuje siê, ¿e nie ma bezpiecznych miejsc. Jak czytam, Polska jest sparali¿owana epidemi¹ bardziej ni¿ Malezja. W Azji mam podró¿ne ubezpieczenie medyczne, w Polsce – ¿adnego, w Ameryce te¿ ju¿ ¿adnego. Ale ludzie mówi¹: wracaj do domu! Jeœli ktoœ ma dom, rodzinê, taki powrót jest zrozumia³y z powodów sentymentalnych – chce siê byæ ze swoimi bliskimi. Próbujê zachowywaæ dobre samopoczucie i dostrzegaæ piêkno w tej nienormalnej sytuacji. Kiedy znowu bêdê mia³ okazjê chodziæ po miastach wymar³ych, niczym miasteczko w samo po³udnie w westernie? Gdy prawie nie ma ruchu na ulicach, nie trzeba walczyæ o ¿ycie przeciskaj¹c siê miêdzy motocyklami i rikszami. Gdy mo¿na kontemplowaæ urodê miasta bez jednego elementu – ludzi. I gdy mo¿na dojœæ do raczej k³opotliwego wniosku, ¿e mo¿e bez tylu ludzi œwiat by³by fajniejszy. m


KURIER PLUS 28 MARCA 2020

12

www.kurierplus.com

Opowiadanie dla odœwirusowania

Anna K³osowska

Trzy kapusty Wziê³am wszystkie trzy. Nie wiem, dlaczego. Instynkt przetrwania? By³y tylko trzy. Ostatnie. Le¿a³y pe³ne smutku, zaniedbane, niechciane. Ludzie uwijali siê wokó³ cebuli i czosnku. Patrzyli na miejsce po marchwi. Rozgl¹dali siê co by tu jeszcze. To ja hyc i wrzuci³am te trzy do swojego wózka. Poczu³am siê jakoœ tak jak zdobywca. Zrobi³o mi siê dobrze. Upolowa³am, zdoby³am, zadba³am! Moje prymitywne ja radoœnie pompowa³o! Co ja z tym zrobiê, myœla³am potem w samochodzie, ju¿ logicznie i po opadniêciu myœliwskiej adrenalinki. Co ja pocznê z trzema g³ówkami nieekologicznie zasnutej w plastik kapusty. Do tego, aby rzecz by³a jasna i wiadoma dla wszystkich, ma³o designerska nalepka oznajmia³a: „Zielona kapusta”. No przynajmniej wiem, co naby³am! Dziœ dzieñ Œwiêtego Patryka. W zasadzie kapusta, kartofle i wo³owe albo inne miêso, powinno byæ na przecenie! Ale ten rok jest bez zielonych koniczynek, bez chodz¹cych po ulicach ubranych na zielono ludzi z butelkami piwa w rêkach. Przynajmniej tu u nas. Bez zielonych w³osów, kapelutków. Bez dŸwiêków kobzy. No i bez parady! Choæby parady wokó³ osiedlowego basenu, jak u mnie rok temu. Co prawda okaza³o siê potem, ¿e nasz kobziarz by³ Szkotem, a nie Irlandczykiem, bo irlandzkich kobziarzy zabrak³o, ale wiêkszoœæ nie mia³a o tym pojêcia, tylko Bridget siê na tym pozna³a. – Nie ten akcent, nie ta spódniczka, i w ogóle. Machnê³a lekcewa¿¹co rêk¹. Ale jest 17 marca 2020, mam siedzieæ w domu, nie wystawiaæ siê i nie rozprzestrzeniaæ i nie nara¿aæ siebie i spo³eczeñstwa. I mam trzy g³ówki kapusty! Zdobycz w wojnie z pewnym wirusem! – Nie by³o tak Ÿle, powiedzia³am do s¹siadki, która w³aœnie startowa³a po zakupy. – Bêdziesz mia³a goœci? Wielkie oczy spojrza³y na moje trzy zieloniutkie g³ówki. – No sk¹d! Wzruszy³am ramionami. – No to trochê du¿o tego masz. Ale to siê da przechowaæ. Albo mo¿e ktoœ bêdzie potrzebowa³? Wypakowa³am grzybki, imbir, stosy orzechów, zieleninê, ale wci¹¿ w oczy mi wchodzi³y te kapusty. Zerknê³am na news w telefonie. Szaleñstwa na pla¿y w South Beach. Wiadomo, przerwa wiosenna. M³odzie¿. Wirus nie straszny!

„Czy któraœ z Was nie potrzebuje kapusty? Mam trzy g³ówki” pos³a³am SMS do mojej miejscowej grupy. Piêæ z nas jest w tej chwili tu na po³udniu Florydy. – Zrobi³aœ na Patryka? Po co ci tyle? Pomyli³aœ pandemiê z huraganem? To Maryanne. – Zrobi³aœ? Sama? Coœ ci jest? To Crissy. – Wow, dzielna gospodyni! Czy to ty, Anno? To Barbara. – Zjad³abym kiszon¹, tak¹, jak¹ robi³a moja mama w Quebec! To Mireille. ¯adnej inicjatywy i ¿adnej pomocy. Postawa roszczeniowo konsumpcyjna. No i jak z nimi ¿yæ po obywatelsku? „Kiszona”, utkwi³o mi w mózgu. Google. Przepis. Jest! A czemu nie, pomyœla³am! Jestem kobiet¹ niezale¿n¹, samodzieln¹ finansowo, lubiê przygodê… – Robiê kiszon¹, puœci³am grupie. Kroi³am na pocz¹tku z pewnym wysi³kiem. Zmieni³am no¿e. Gdyby nie moja ambicja, podda³abym siê. Ale nie, ukiszê, ¿ebym mia³a sobie naci¹gn¹æ miêœnie nadgarstków! – Masz kminek? Moja ciocia robi³a z kminkiem i marchewk¹! – Przesy³am ci link po angielsku, ale i po polsku.

– Dasz spróbowaæ? – Pomóc ci. Bêdê sta³a o szeœæ stóp! Aaaa. Dziewczyny siê o¿ywi³y! A jednak! Nie mog³am odpowiadaæ, tylko zerka³am, w³adaj¹c coraz sprawniej moim japoñskim no¿em. Jakaœ pozosta³oœæ albo prezent. Nie pamiêtam. – Kminek… Czy to to samo co cumin? – Nie, nie, caraway, to nie cumin. Cumin masz w humusie! Teraz ju¿ by³y wszystkie cztery na g³oœnomówi¹cym. Zrobi³o siê mi³o! W desperacji spojrza³am na moj¹ bardzo przerzedzon¹ pó³kê z przyprawami. NiedŸwiedzi czosnek? Sk¹d to? Jakaœ pozosta³oœæ albo prezent. I nagle g³os Barbary: – Jak nie masz to podejdê za chwilê, idê z psem. Marchewka… no nie by³o w sklepie. Wy¿arta, wykupiona. Wiadomo, ludzie kupuj¹ na zapas co siê nie psuje, powiedzia³ mi³y sprzedawca. – Nie wiadomo po co, bo to nie huragan. Woda i pr¹d bêd¹! – Mam marchewkê, na surówkê. Dam Barbarze, przyniesie ci! To Crissy. No proszê! Mobilizacja. Trzeba tylko zainicjowaæ. I mieæ kole¿anki, które siê piekielnie nudz¹…To z³oœliwoœæ, wiem.

Poszatkowa³am. Dobrze, ¿e mia³am wielk¹ salaterkê. W³aœciwie miskê. Przypomnia³am sobie o niej i wyjê³am z gara¿u. – Dobrze umyj! – Zdezynfekuj! – Wyparz! – Powstrzymaj swoje konie, Crissy. Nie przeskakuj etapów! Co ja bym bez was zrobi³a, dziewczyny, mruknê³am pod nosem. Posoli³am. Sól himalajska. Niewiele. Sk¹d? Jakaœ pozosta³oœæ albo prezent I teraz mia³am czekaæ „a¿ puœci sok”, wiêc mog³am w³¹czyæ siê aktywnie do rozmowy. – Czy w ogóle wiecie dziewczyny, jakie to bêdzie potwornie, zastraszaj¹co, piekielnie i nies³ychanie zdrowe? – Tak – Barbara ugryz³a jab³ko i gapi³a siê w ekran obok telefonu. W Ÿród³o wiedzy: Google. – Pe³no probiotyków. Wiêcej ni¿ w jogurcie. Ale oczywiœcie, jeœli siê uda… – Co straszysz! Jasne, ¿e siê uda. – No ja tam nie wiem, dla mnie to trochê obrzydliwe, sama myœl grzebania rêkami w surowej kapuœcie…jak ja mam to potem jeœæ! Beeeee!. Okrzyk oburzenia z trzech garde³. Same soprany. Maryanne zosta³a przeg³osowana wysokim C! – No widaæ, ¿e jesteœ Amerykank¹! – A wy to nie? – Ale tylko ty i Barbara z dziada pradziada. Reszta nas to œwie¿sze nabytki. Zapomnia³aœ, ¿e kilka pokoleñ temu jedliœcie tu wszystko. I podroby i flaki i golonkê. I kiszon¹ kapustê! W koñcu nie nazywa siê to po angielsku, bo „sour KRAUT” to tylko po³owicznie po angielsku. PrzywieŸli to wyg³odniali emigranci z Niemiec. W moim jêzyku to „kiszona kapusta”. Maryanne siê wykrzywi³a. – No mo¿e i zdrowe. No na pewno, ale to dla mnie obrzydliwe! – Make kapusta great again, zawo³a³a Crissy. W koñcu wszystkie razem, choæ wirtualnie, skoñczy³yœmy to wspólne kiszenie. I umówi³yœmy siê na ogl¹danie filmu. Ka¿da u siebie, ale razem. Nie wiem, jaka bêdzie ta moja kapusta, czy siê uda. Ale czy o to chodzi? Uda³a siê Crissy, Barbara, Maryanne i Mireille. Uda³yœmy siê sobie nawzajem. PóŸnym wieczorem zadzwoni³a Mireille. – Fajnie, ¿e nas w to wkrêci³aœ, bo wkrêci³aœ nas, prawda? – Nie Mimi, po prostu zachcia³o mi siê dobrego, taniego, naturalnego probiotyku!

Zapraszamy na stronê Autorki: www.anna4book.com

m


KURIER PLUS 28 MARCA 2020

www.kurierplus.com

El¿bieta Baumgartner radzi

Kto pomo¿e, gdy stracisz pracê z powodu koronawirusa Wiele stanów nie wyp³aca zasi³ku natychmiast, lecz ma tzw. „okres oczekiwania”, przewa¿nie jeden tydzieñ. To siê zmienia. Kentucky, New York, Pennsylvania, Virginia, Wisconsin, a mo¿e ju¿ wiêcej stanów, znios³y ten okres oczekiwania. Dlatego warto z³o¿yæ wniosek o zasi³ek natychmiast po utracie pracy. Ustawa Families First przeznacza dodatkowy miliard dolarów dla stanów na zasi³ki dla pracowników, którzy stracili pracê z powodu pandemii. Moody's Analytics przewiduje, ¿e 80 milionów miejsc pracy jest zagro¿onych z powodu pandemii koronawirusa. Jest to tym bardziej niepokoj¹ce, ¿e dwie trzecie Amerykanów ¿yje od wyp³aty do wyp³aty, bez ¿adnego finansowego zabezpieczenia. Nigdy nie wiadomo, kiedy i ty stracisz pracê. Jak dasz sobie radê, gdy przestanie przychodziæ wyp³ata, gdzie szukaæ pomocy? 18 marca Prezydent Trump podpisa³ Families First CoronaVirus Response Act – ustawê, która przeznacza oko³o osiem miliardów dolarów na walkê z wirusem i pomoc mieszkañcom i biznesom przez niego dotkniêtym. Treœæ ustawy mo¿na znale¿æ w sieci: https://appropriations.house.gov/sites/ democrats.appropriations.house.gov/files /Families%20First%20summary.pdf Kongres w³aœnie pracuje nad pakietem daj¹cym bodŸce gospodarcze (stimulus package) o wartoœci ponad tryliona dolarów. Kiedy zasi³ek dla bezrobotnych? Aby byæ uprawnionym do zasi³ku dla bezrobotnych (unemployment benefits), pracownik musi straciæ pracê bez swojej winy (lay-off), byæ zdolny i chêtny do pracy oraz jej szukaæ. Oczywiœcie, musi mieæ prawo do pracy w USA i pracowaæ w przesz³oœci odpowiednio d³ugo, by byæ ubezpieczonym od bezrobocia, zgodnie ze stanowymi przepisami. Co nowego: 12 marca federalny Departament Pracy opublikowa³ nowe wytyczne, daj¹c stanom elastycznoœæ w przyznawaniu zasi³ku dla bezrobotnych osobom dotkniêtym chorob¹ COVID-19. Federalne prawo zezwala wyp³acanie zasi³ków w nastêpuj¹cych okolicznoœciach: æ Pracodawca czasowo wstrzymuje dzia³alnoœæ gospodarcz¹, co uniemo¿liwia za³odze chodzenie do pracy (furlough). æ Pracownik podlega kwarantannie, po czym planuje wróciæ do pracy. æ Pracownik odchodzi z pracy w obawie przed infekcj¹ lub ¿eby opiekowaæ siê cz³onkiem swojej rodziny. Jak widaæ, z powodu epidemiologicznego zagro¿enia, w dwóch powy¿szych sytuacjach pracownik nie musi odejœæ z pracy, by byæ uprawnionym do zasi³ku dla bezrobotnych. Z powodu recesji zasi³ki zosta³y przes³u¿one o dodatkowe 13 tygodni – do 26 tygodni, czyli do pó³ roku. Co nowego w ustawie stymulacyjnej: Ka¿dy bezrobotny ma dostaæ dodatkowo 600 dolarów Przede wszystkim, zak³ady pracy maj¹ dostaæ subsydia maj¹ce pomóc im wyp³acaæ pracownikom wynagrodzenie przez trudne czasy.

Dni chorobowe Jakie masz uprawnienia w razie choroby? Bureau of Labor Statistics podaje, ¿e zaledwie po³owa zak³adów pracy w Stanach daje pracownikom od 5 do 9 p³atnych dni chorobowych w roku. Inne nie daj¹ nic. Tylko jedenaœcie stanów (Arizona, California, Connecticut, Massachusetts, Maryland, Michigan, New Jersey, Oregon, Rhode Island, Vermont i Washington) oraz Dystrykt Kolumbii maj¹ przepisy reguluj¹ce dni wolne. Regu³y zale¿¹ od stanu, ale przewa¿nie pracownik akumuluje po godzinie zwolnienia za ka¿de 30 godzin pracy, co najmniej jeden dzieñ chorobowy za ka¿de przepracowane szeœæ tygodni. Je¿eli pracujesz w innym stanie, szczególnie w ma³ej firmie, p³atnych urlopu zdrowotnego mo¿esz nie mieæ wcale. To siê zmieni³o. Co nowego: Ustawa Families First nakazuje przedsiêbiorstwom zatrudniaj¹cym mniej ni¿ 500 personelu dawaæ do dwóch tygodni p³atnego zwolnienia chorobowego (sick leave) pracownikom, którzy zachorowali na koronawirusa, podlegaj¹ kwarantannie, opiekuj¹ siê kimœ kto zachorowa³ albo jest izolowany, albo dzieæmi, których szko³y zosta³y zamkniête z powodu pandemii. Ustawa przewiduje równie¿ pomoc dla firm i osób samozatrudnionych w postaci podatkowego kredytu, który ma zrekompensowaæ ten urlop zdrowotny. Bezp³atny urlop FMLA Bezp³atny urlop FMLA (29 U. S. C. § 2601) wywodzi swoj¹ nazwê od Family & Medical Leave Act. FMLA chroni pracowników, którzy bior¹ wolne dni z powodu stanu w³asnego zdrowia lub z powodu koniecznoœci opieki nad chorym cz³onkiem rodziny. Najczêœciej z tego bezp³atnego urlopu korzystaj¹ kobiety po urodzeniu dziecka, a obecnie – osoby dotkniête przez koronawirusa albo te opiekuj¹ce siê chorym na koronowirusa cz³onkiem rodziny. Maksymalne zwolnienie wynosi 12 tygodni. FMLA obowi¹zuje zak³ady, które maj¹ 50 lub wiêcej pracowników w jednym rejonie geograficznym i obejmuje osoby, które przepracowa³y co najmniej 1,250 godzin w ostatnich 12 miesi¹cach i nie s¹ „kluczowymi” pracownikami. Zalet¹ FMLA jest fakt, ¿e gwarantuje ci zatrzymanie œwiadczeñ pracowniczych, w³¹cznie z ubezpieczeniem zdrowotnym, oraz przyjêcie do pracy na to samo lub podobne stanowisko i z takimi samymi œwiadczeniami. Bezp³atny urlop „emergency FMLA” Emergency Family and Medical Leave Expansion Act (czêœæ ustawy Families First) z powodu pandemii rozszerza FMLA.

13

Emilia’s Agency 576 Manhattan Avenue, Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-609-1675, 718-609-0222, Fax: 718-609-0555

3 ROZLICZENIA PODATKOWE 3 NUMER PODATNIKA - ITIN - z potwierdzeniem

3 T£UMACZENIA DOKUMENTÓW 3 WYSY£KA PIENIÊDZY I PACZEK

3 PE£NOMOCNICTWA - APOSTILLE

3 EMERYTURY AMERYKAÑSKIE 3 MIÊDZYNARODOWE PRAWO JAZDY

3 SPONSOROWANIE RODZINNE

3 NOTARY PUBLIC (zawsze w agencji)

autentycznoœci kopii paszportu

3 OBYWATELSTWO i inne formy

Agencja otwarta siedem dni w tygodniu.

Ustawa zobowi¹za³a zak³ady pracy maj¹ce poni¿ej 500 pracowników, by dawa³y pracownikom do 12 tygodni urlopu, p³ac¹c im co najmniej dwie trzecie regularnego wynagrodzenia. Ten przywilej jest na rok, dla pracowników dotkniêtych zagro¿eniem zdrowia publicznego. Niektóre zak³ady pracy mog¹ ubiegaæ siê o zwolnienie z tego obowi¹zku powo³uj¹c siê na ciê¿kie warunki (hardship). O Family and Medical Leave Act przeczytaj wiêcej w witrynie U. S. Department of Labor: www.dol.gov/general/topic/benefits-leave/fmla oraz https://www.dol.gov/agencies/whd/fmla/ pandemic Ubezpieczenie zdrowotne Osoba zwolniona mo¿e zatrzymaæ na pó³tora roku dotychczasowe ubezpieczenie zdrowotne na mocy ustawy zwanej COBRA, ale p³aciæ bêdzie za nie 102 proc. ca³kowitego kosztu. Wiêcej: https://www.dol.gov/general/topic/health-plans/cobra Senior, który ukoñczy³ 65 lat, mo¿e zapisaæ siê do Medicare w terminie do 60 dni od straty pracy. Ubezpieczenie to kosztuje oko³o 140 dol. na miesi¹c. Bezrobotni, którzy wraz z prac¹ stracili ubezpieczenie zdrowotne, mog¹ zapisaæ siê do Obamacare na ubezpieczeniowym wolnym rynku Healthcare Marketplace. Maj¹ na to 60 dni od daty utraty ubezpieczenia w pracy, tzw. Special Enrollment Period. Rodziny z ma³ym albo ¿adnym przychodem mog¹ mieæ ubezpieczenie ca³kowicie subsydiowane. Trzeba tylko pamiêtaæ, ¿e gdy znajdziesz pracê, nale¿y zg³osiæ swoje przychody i p³aciæ wy¿sze sk³adki ubezpieczeniowe. Najlepiej, oczywiœcie, podj¹æ pracê oferuj¹c¹ ubezpieczenie zdrowotne. Wiêcej: www.healthcare.gov/get-coverage/ W razie potrzeby mo¿esz skorzystaæ z którejœ z klinik, które s¹ bezp³atne albo niedrogie dla osób o niskim przychodzie.

Najbli¿sz¹ placówkê znajdziesz tu: www.freeclinics.com. P³aci siê tam wed³ug ruchomej skali (sliding scale) w zale¿noœci od przychodów rodziny. Rodziny z dzieæmi, które zarabiaj¹ za du¿o, by byæ uprawnione do Medicaid, mog¹ otrzymaæ CHIP – Children’s Health Insurance Program. Szczegó³y wyjaœnia witryna HealthCare.gov: www.healthcare.gov/medicaid-chip Zakoñczenie Wiele przepisów ustalanych jest na poziomie stanowym, nale¿y wiêc porozmawiaæ ze swoim dzia³em kadr (HR Department). Warto te¿ odwiedziæ internetowe witryny swojego stanowego departamentu pracy, departamentu pomocy spo³ecznej czy zdrowia, by dowiedzieæ siê szczegó³ów. Ponadto nowe formy pomocy dla biznesów ma³ych i du¿ych oraz pracowników pojawi¹ siê w ustawie stymulacyjnej, co wyjaœniê w przysz³ych numerach. m

El¿bieta Baumgartner nie jest prawnikiem, a artyku³ ten nie powinien byæ uwa¿any za poradê prawn¹. El¿bieta Baumgartner jest autork¹ wielu ksi¹¿ek-poradników, m.in. „Otwieram biznes”, „Praca w Ameryce”, „Ochrona zdrowia w USA”, „Obywatelstwo z przeszkodami” i wiele innych. S¹ one dostêpne w ksiêgarni Polonia, 882 Manhattan Ave., Greenpoint, albo bezpoœrednio od wydawcy Poradnik Sukces, 255 Park Lane, Douglaston, NY 11363,

tel. 1-718-224-3492, www.PoradnikSukces.com.

Czy masz pieni¹dze w Polsce? Polskie banki pytaj¹ o twój numer Social Security FATCA, Euro-FATCA, CRS. Jak polskie banki donosz¹ na ciebie. Jak nie naraziæ siê IRS. Wyjaœnienia w ksi¹¿ce: „Jak chowaæ pieni¹dze przed fiskusem. Podrêcznik agresywnej gry podatkowej”. $50 + $5 na przesy³kê. „Podrêcznik ochrony maj¹tkowej. Jak zabezpieczyæ maj¹tek przez urzêdami, Medicaid, wierzycielami, ex-ma³¿onkiem, fiskusem i innymi wœcibskimi”. $50 + $5. Równie¿: „Powrót do Polski – finansowe i prawne dylematy amerykañskich reemigrantów”. $30 + $5. Ksi¹¿ki s¹ uaktualnione na rok 2020 i dostêpne w ksiêgarni Polonia, 882 Manhattan Ave., Greenpoint, albo od wydawcy: Poradnik Sukces, 255 Park Lane, Douglaston, NY 11363, tel. 718-224-3492 www.PoradnikSukces.com


KURIER PLUS 28 MARCA 2020

14

ANIA TRAVEL AGENCY 57-53 61st Street, Maspeth, N.Y. 11378 Tel. 718-416-0645, Fax 718-416-0653 3 Bilety Lotnicze 3 Wysy³ka pieniêdzy i paczek 3 T³umaczenia 3 Sprawy imigracyjne 3 Notariusz

www.kurierplus.com

Og³oszenia drobne Cena $10 za maksimum 30 s³ów

Nauka gry na fortepianie, gitarze i skrzypcach oraz lekcje œpiewu

Kobo Music Studio Szko³a z tradycjami Rejestracja Bo¿ena Konkiel

tel. 718-609-0088 Kurier Plus w internecie: www.kurierplus.com

PRACA ZA $18.50 Mo¿esz pomóc ludziom, których kochasz i otrzymywaæ za to dobre wynagrodzenie. Jeœli Twoi rodzice, krewni, przyjaciele, s¹siedzi otrzymuj¹ Medicaid lub Medicare, mo¿na zacz¹æ pracowaæ dla nich jako asystent lub pomoc domowa. Nie wymagane certyfikaty. Nasza agencja pomo¿e Ci w tym. Wynagrodzenie $18.50 za godzinê.

Zadzwoñ: tel. 347-462-2610 HYDRAULICY POSZUKIWANI Zatrudnimy fachowców z doœwiadczeniem i pozwoleniem na pracê. AMN Corporation Plumbing & Heating Contractor 53-28 61st Str., Maspeth, NY 11378

Tel. 718-326-9090/2795

896 Manhattan Avenue Suite 27 (na piêtrze) - Brooklyn, NY 11222 Tel: (718) 609-1560, (718) 383-6824, Fax: (718) 383-2412

Acupuncture and Chinese Herbal Center Dr Shungui Cui, L.Ac, OMD, Ph.D – jeden z najbardziej znanych specjalistów w dziedzinie tradycyjnych chiñskich metod leczenia. Autor 6 ksi¹¿ek. Praktykuje od 47 lat. Pracowa³ we W³oszech, Kuwejcie, w Chinach. Pomaga nawet wtedy, gdy zawodz¹ inni. LECZY: l katar sienny l bóle pleców l rwê kulszow¹ l nerwobóle l impotencjê zapalenie cewki moczowej l bezp³odnoœæ l parali¿ l artretyzm l depresjê l nerwice l zespó³ przewlek³ego zmêczenia l na³ogi l objawy menopauzy l wylewy krwi do mózgu l alergie l zapalenie prostaty l rekonwalescencja po chorobach nowotworowych z zastosowaniem chiñskiego zio³olecznictwa itp. l

Do akupunktury u¿ywane s¹ wy³¹cznie ig³y jednorazowego u¿ytku 144-48 Roosevelt Ave. #MD-A, Flushing NY 11354 Poniedzia³ek, œroda i pi¹tek: 12:00 - 7:00 pm; tel. (718) 359-0956 1839 Stillwell Ave. (off 24th. Ave.), Brooklyn, NY 11223 Od wtorku do soboty: 12:00-7:00 pm, w niedziele 12:00 - 3:00 pm (718) 266-1018 www.drshuiguicui.com Akcetujemy ubezpieczenia: 1199, Aetna, BCBS, Cigna, Elder Plan, Liberty, Magnacare, Multiplan, Triad Health (VHS), UHC Empire Plan

Business Consulting Corp.

Ewa Duduœ - Accountant Firma z wieloletnim doœwiadczeniem prowadzi:

3 Rozliczenia podatków indywidualnych i biznesowych (jeden w³aœciciel, partnerstwo, korporacja), 3 Pe³n¹ ksiêgowoœæ 3 Rejestracjê i rozwi¹zywanie biznesów

11 0 N o r m a n Av e , B r o o k l y n , N Y 11 2 2 2 ( 718-383-0043 lub 917-833-6508

Anna-Pol Travel WYCIECZKI AUTOBUSOWE: Niagara, Waszyngton, Boston

821 A Manhattan Ave. Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-349-2423 E-mail:annapoltravel@msn.com WWW.ANNAPOLTRAVEL.COM

Promocyjne ceny przy zakupie biletu przez internet

Œrodki transportu posiadaj¹ zezwolenia i licencje federalne (US Department of Transportation) oraz wymagane ubezpieczenia.

ATRAKCYJNE CENY NA: Bilety lotnicze do Polski i na ca³y œwiat

u

Pakiety wakacyjne: Karaiby, Hawaje, Floryda All-inclusive: Punta Cana, Meksyk od $699

v Rezerwacja hoteli v Wynajem samochodów v Notariusz v T³umaczenia v Klauzula “Apostille” v Zaproszenia v Wysy³ka pieniêdzy Vigo

MICHA£ PANKOWSKI TAX & CONSULTING EXPERT Us³ugi w zakresie: 3 Ksiêgowoœæ 3 Rozliczenia podatkowe indywidualne i biznesowe, w tym samochodów ciê¿arowych

3 Rejestracja biznesu i licencje 3 Konsultacje 3 Bezpodatkowa zamiana domów 3 #SS - korekty danych

Email: Info@mpankowski.com

Fortunato Brothers 289 MANHATTAN AVE. (blisko Metropolitan Ave.) BROOKLYN, N.Y. 11211; Tel. 718-387-2281 Fax: 718-387-7042 CAFFE - PASTICCERIA ESPRESSO - SPUMONI GELATI - CAKES

W³oska ciastkarnia czynna codziennie do 11:00 wieczorem, a w weekendy do 12:00 w nocy. Zapraszamy.


KURIER PLUS 28 MARCA 2020

www.kurierplus.com

15

Rytmy nowojorskie

FOT. JAN VERSWEYVELD Amar Ramasar (Bernardo) i Yesenia Ayala (Anita).

FOT. JAN VERSWEYVELD

Przyt³umiony, bo dochodzi³ zza zamkniêtego okna. Dokuczliwy, bo stanowczo budzi³, mimo wczesnej pory. Nie ca³kiem zrozumia³y, bo jak zwykle fragmenty s³ów miesza³y siê z poszczêkiwaniem ¿ar³ocznej paszczy, motor warcza³ i posapywa³, metal postukiwa³ o metal. Ach, jaki to ma³y cud w tych s³owach „jak zwykle”. Dobrze by³o rozpoznaæ sygna³y sobotniego obchodu. Rytua³ gromadzenia na chodniku z pi¹tku na sobotê wiêkszych przedmiotów do wyrzucenia i gór worków œmieci. Co tygodniowy jazgot œmieciarki zak³ócaj¹cy weekend. Jak¿esz tym razem ta prozaiczna zwyk³oœæ mnie pocieszy³a! Tak jak i widok starego bukinisty na rogu Broadwayu. Chorowa³ ostatnio, przez jakiœ czas nie by³o go na sta³ym miejscu, w newralgicznym punkcie nieopodal sklepu przemys³owego, miêdzy monopolowym a piekarni¹. W t¹ sobotê jakby nigdy nic, zwyczajnie, rozk³ada³ ksi¹¿ki na stoliku. Rozdziela³ w powinowactwa. Dobiera³ kontrastowe ok³adki, jakby zachêcaj¹c do niespodziewanych dialogów. Trochê malarskich albumów. Biografia Marty Graham. Biografia Mohammada Ali. K¹cik poœwiêcony nowojorskim sprawom. Coœ z klasyki detektywistycznej. Coœ z dalekich krain. Przy albumie ze zdjêciem roztañczonej Marty Graham postawi³ sobie butelkê do dezynfekcji r¹k. Doda³ ga³¹zkê kwitn¹cej forsycji. Kupi³am parê ksi¹¿ek, z wdziêcznoœci, ¿e siê pojawi³ i ¿e przypomnia³ o wioœnie. Bo jakby nie mo¿na by³o sobie nawet pozwoliæ zauwa¿yæ, ¿e wiosna przyby³a. Wszystko od dwóch tygodni toczy siê ponad nami, wokó³ nas, wszêdzie, w dziko przyœpieszonym tempie. Wszystko jest wyj¹tkowe i wyj¹tkowo groŸne. I to wielkie „wszystko” grzmoci nas obuchem: nat³okiem wiadomoœci. Kaskad¹ og³oszeñ i ostrze¿eñ. Wypowiedziami polityków, czêsto ¿enuj¹cych, bo we wzajemnym przepychaniu, bez rozpoznania powagi odpowiedzialnoœci. Wzmaga siê poczucie zagro¿enia – teraz i natychmiast, i na d³ugo jeszcze, w nierozpoznawalnym na razie wymiarze. Naprzeciw temu „wszystko” – proza bukinisty i œmieciarki. Dodam wiêc i mój „cotygodniowy obchód”. Tym razem bêdzie o przedstawieniu tak nieudanym, ¿e mniejszy ¿al, ¿e ju¿ nie mo¿na go ogl¹daæ. Musical West Side Story, nowatorski i odmienny od poprzednio popularnych, pocz¹tkowo nie wywo³a³ wielkiego echa. Muzyka Leonarda Bernsteina grzmia³a zbyt jazzowo, zbyt latynosko, zbyt operowo. S³owa piosenek Stephena Sondheima dziwi³y raczej ni¿ kusi³y ucho. Akcja rozgrywa³a siê wspó³czeœnie, w realiach nowojorskich ulic. Mo¿e za bardzo zbli¿a³a siê do codziennoœci rasowych napiêæ i konfliktów. Dwa m³odzie¿owe gangi, Jets i Sharks, zœcieraj¹ siê w terytorialnych zderzeniach w robotniczej dzielnicy na Zachodniej stronie Manhattanu. Rakiety, pod przywództwem Riffa, to ci bardziej „miejscowi”: biali, etnicznie pomieszani polsko-w³osko-irlandzcy. Rekiny, którymi dowodzi Bernardo, to ci nastêpni „nowi”: portorykañscy przybysze, z ciemniejsz¹ skór¹, z innym jêzykiem. Gdy Tony, przyjaciel Riffa, spojrzy na Mariê, siostrê Bernarda, a Maria dojrzy Toniego, ¿aden rodzinno-plemienny podzia³ nie bêdzie siê dla nich liczy³. Lecz wiadomo, ¿e jak u Szekspira, nowojorska wersja musi siê skoñczyæ tragicznie.

Tañczymy, bo mo¿emy

Shereen Pimentel (Maria), Isaac Powell (Tony) i zespó³.

Po premierze 26 wrzeœnia 1957 r. pochwa³y krytyków by³y wstrzemiêŸliwe. Musical nie zdoby³ ¿adnej z g³ównych nagród Tony. Wyró¿niona zosta³a tylko choreografia Jerome Robbinsa, genialnie ³¹cz¹ca jêzyk baletowy z tañcem wspó³czesnym i realistyczn¹ ekspresj¹, oraz scenografia Olivera Smitha. (Robbins zachowa³ duch realizmu tak¿e w kostiumach, przebieraj¹c wszystkich na scenie w tenisówki i d¿insy, rzecz wizualnie wtedy szokuj¹ca.) Lecz musical podbija³ coraz szersze krêgi publicznoœci. Trwa³ na Broadway przez prawie dwa lata. Po 732 przedstawieniach, wyruszy³ na objazd: Los Angeles, San Francisco, Chicago, Detroit, Cincinnati… Potem Londyn, tournée po Wielkiej Brytanii, i dalej w œwiat… Sensacj¹ sta³a siê wersja filmowa, zrealizowana w 1961 r., z Natalii Wood w roli Marii, Richardem Beymerem jako

FOT. G. DRABIK

Naj³adniejszy dŸwiêk jaki rozbrzmia³ w ubieg³ym tygodniu w moim ma³ym lokalnym œwiecie by³ ha³aœliwy mimo ¿e przyt³umiony, nie w pe³ni do odczytania, choæ natychmiastowo rozpoznawalny.

Gra¿yna Drabik

We dance...

Tony i Rit¹ Moreno jako Anita, rebeliancka dziewczyna Bernarda. Film zdoby³ rekordow¹ liczbê Oscarów (dziesiêæ, w tym za najlepszy film), i pozostaje na liœcie najszerzej znanych i lubianych amerykañskich „klasyków”. Choreografia Robbinsa zaœ zaznaczy³a prze³om w historii amerykañskiego musicalu i sta³a siê wyznacznikiem ducha historii Marii i Tony’ego. Kto wiêc podejmuje siê inscenizacji West Side Story ma przed sob¹ nie³atwe wyzwanie i powinien mieæ coœ naprawdê nowego do powiedzenia. Niestety belgijska dru¿yna artystów nie sprosta³a zadaniu. Wprawdzie wszystko jest tu „nowe”, z zapleczem zasobów technologicznych i finansowych, ale nie sk³ada siê na ciekaw¹ propozycjê interpretacji ani na przynajmniej estetycznie zadowalaj¹ce widowisko. Trzej g³ówni twórcy nale¿¹ do miêdzynarodowej czo³ówki, ka¿dy z solidnym dorobkiem w swej dziedzinie. Tutaj jednak splot³y siê ich s³aboœci raczej ni¿ indywidualne si³y, i wzajemnie negatywnie spotêgowa³y. Ogólnie bior¹c, re¿yser Ivo van Howe postawi³ na dos³ownoœæ i przesadê. Przy akompaniamencie 25-osobowej orkiestry zach³ystuj¹cej siê symfonicznymi frazami Bernsteina i wznosz¹cej w uniesieniach smyczków (!). Oprawa wizualna Jana Versweyvelda, jego wieloletniego wspó³pracownika, jest rozrzutnie przepyszna: wielka przestrzeñ zdominowana przez neonowo jaskrawe œwiat³o: jak fioletowe, to super-fioletowe. Jak czerwone, to niech bije po oczach. Abstrakcja pustej przestrzeni, lecz i drobiazgowo, do najmniejszych szczegó³ów,

odtworzony sklepik Doc’a. Stempelek tatua¿ów rytmicznie znacz¹cy szyje, ramiona, uda tancerzy. Skomplikowana choreografia Anne Teresa De Keersmaeker imponuje zawrotnoœci¹ tempa. Precyzj¹ geometrycznych kombinacji. Sprawnoœci¹ cia³ poddanych tym kombinacjom: skocznie przelatuj¹cych, skocznie tu¿-tu¿ w zderzeniu, skocznie w uniku… Z ci¹gle powtarzan¹ fraz¹ spirali i wiru, ku pod³odze, ku ziemi. Oto mamy fascynuj¹c¹ analizê dynamiki ruchu. Lecz zaskakuje rozdŸwiêk miêdzy precyzj¹ i szybkoœci¹, a tragiczn¹ histori¹ wyœpiewywan¹ przez solistów. Dystans. Tak jakbyœmy obserwowali z daleka, zza szyby. Mo¿e i warte podziwu, lecz ani grzeje ani boli. No i chyba najwiêkszy problem inscenizacji van Howe’a: projekcje video. Wstawki filmowe przygotowane wczeœniej oraz d³ugie sekwencje filmowane na naszych oczach, przez kamerzystê na scenie. Wyœwietlane na tylnej œcianie zamienionej w ogromny ekran. Na tym ekranie, gigantyczne sylwetki tancerzy. Zbli¿enia twarzy. Mrugniêcie oka. Go³a pierœ w przyœpieszonym oddechu. I jeszcze film jako przerywnik akcji. I jako powiêkszenie jednego epizodu, jednego szczegó³u. I jako wstawki, które maj¹ „dope³niæ” sceniczn¹ akcjê realistycznym obrazem ulicy w mieœcie. „T³o” wydobywa siê na plan pierwszy. Dominuje nad ca³oœci¹. Zamienia artystów na scenie w niepozorne, prawie kar³owate figurki. Szkoda gadaæ. Po prostu, jeœli Ivo van Howe chce robiæ filmy, œwietnie, niechaj wreszcie zrobi film. I niech zostawi w spokoju teatr, ostatni bastion „sztuki na ¿ywo”. Z ogólnej klêski uchronili siê dwaj soliœci: Isaac Powell jako Tony, wychylaj¹cy z tego nat³oku jak gwiazdka zza chmur. Oraz Yesenia Ayala tañcz¹ca rolê Anity z tak¹ pasj¹ jakby chcia³a uratowaæ jej duszê. * Có¿, trzeba zejœæ z tej broadwayowskiej na prawdziw¹, nowojorsk¹ scenê, dzisiaj i tutaj: oto wszyscy jesteœmy amatorami w tym momencie. I mimo tego, ¿e amatorzy, musimy graæ jak zawodowcy w tym tragi-komicznym spektaklu, którego skryptu nikt w pe³ni nie zna. I nikt nam z muszli suflera nic m¹drego nie podpowie. Musimy sami sobie pisaæ dalszy ci¹g. Moja nadzieja jest prosta. ¯e i w t¹ sobotê zajedzie na moj¹ ulicê swojsko ha³aœliwa œmieciarka. Ktoœ pracuje. Ktoœ siê krz¹ta. Mimo wszystko ktoœ dba o prozê ¿ycia. ¯e za jakiœ czas bukinista znowu roz³o¿y swój kramik na chodniku. Starannie pouk³ada ksi¹¿ki. Znów znajd¹ siê ko³o siebie, nieprawdopodobnie i zgodnie: Marta Graham, Degas, historie o czarownicach, traktaty o architekturze, tancerze „powwow” w magicznych pióropuszach… Bêd¹ zszywaæ rozdarty œwiat. m

West Side Story, Arthur Laurents (scenariusz), Leonard Bernstein (muzyka) i Stephen Sondheim (teksty piosenek), wed³ug koncepcji Jerome Robbinsa. Re¿yseria: Ivo Van Hove, choreografia: Anne Teresa de Keersmaeker, film video: Luke Halls, scenografia i oœwietlenie: Jan Versweyveld, kostiumy: An D’Huys, in¿ynieria dŸwiêku: Tom Gibbons. Z udzia³em: Yesenia Ayala (Anita), Dharon E. Jones (Riff), Shereen Pimental (Maria), Isaac Powell (Tony), Amar Ramasar (Bernardo) et al. Premiera 20 lutego, w Broadway Theatre, 1681 Broadway. Przedstawienia przerwane 12 marca.


16

KURIER PLUS 28 MARCA 2020

www.kurierplus.com

Profile for Kurier Plus

Kurier Plus - e-wydanie 28 marca 2020  

Kurier Plus - e-wydanie 28 marca 2020  

Advertisement