a product message image
{' '} {' '}
Limited time offer
SAVE % on your upgrade

Page 1

NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS

ER KURI P L U S

P O L I S H NUMER 1329 (1629)

W E E K L Y

ROK ZA£O¯ENIA 1987

M A G A Z I N E

TYGODNIK

Epidemia grozi USA

29 LUTEGO 2020

PE£NE WYDANIE KURIERA W INTERNECIE: WWW.KURIERPLUS.COM

í Malarstwo Anny Biliñskiej-Bohdanowicz – str. 2 í Prawo chroni¹ce malarzy mieszkañ – str. 5 í PrzyjaŸñ Chopina z Norwidem – str. 6 í Serial o Agnieszcze Osieckiej – str. 10 í „Trawiata“ w Metropolitan Opera – str. 12 í Co robiæ po zwolnieniu z pracy? – str. 13

Tomasz Bagnowski

Wszyscy powinniœmy byæ gotowi na atak koronawirusa w Stanach Zjednoczonych - ostrzegaj¹ amerykañskie w³adze medyczne. Wed³ug Dr. Nancy Messonnier z krajowego Centrum Kontroli i Prewencji Chorób jest oczywiste, ¿e prêdzej czy póŸniej epidemia koronawirusa, która w grudniu zesz³ego roku zaczê³a rozprzestrzeniaæ siê z Chin, dojdzie do USA. „Nie pytamy obecnie czy, ale kiedy” – powiedzia³a Meissonnier. Jej zdaniem na razie nie da siê oszacowaæ jak groŸny mo¿e okazaæ siê wirus, który do tej pory zaatakowa³ ponad 80 tys. ludzi na ca³ym œwiecie i spowodowa³ œmieræ blisko 3 tys. „Ostrzegamy wszystkich Amerykanów, by byli gotowi na to, ¿e epidemia mo¿e mieæ powa¿ne skutki i doprowadziæ do znacz¹cych perturbacji w ¿yciu codziennym” – doda³a Messonnier. Sekretarz Zdrowia Alex Aznar, który zeznawa³ w tej sprawie w Senacie, oœwiadczy³, ¿e epidemia jest bezprecedensowa i stanowi zagro¿enie globalne. „Nie jesteœmy w stanie hermetycznie zabezpieczyæ Stanów Zjednoczonych przed przeniesieniem siê wirusa na nasze terytorium. Takie s¹ realia i musimy zdawaæ sobie z tego sprawê” – powiedzia³ Aznar. Federalne w³adze medyczne zwróci³y siê ju¿ do Kongresu o dodatkowe 2,5 mld dolarów na walkê z koronawirusem. Wed³ug wstêpnych szacunków potrzeba bêdzie co najmniej 300 milionów masek ochronnych i skafandrów dla personelu medycznego. Szpitale musz¹ te¿ zaopatrzyæ siê w dodatkowe respiratory i inny sprzêt.

Technicznie rzecz bior¹c koronawirus ju¿ w USA jest. Zaka¿onych jest blisko 60 osób. Wszyscy pacjenci s¹ jednak odizolowani, przechodz¹ kwarantannê lub poddawani s¹ leczeniu. Ostrze¿enia w³adz medycznych odnosz¹ siê do spontanicznego wybuchu epidemii, kiedy wirus zostanie wykryty u kogoœ, kto wczeœniej nie by³ monitorowany. Taki scenariusz uprawdopodabnia fakt, ¿e choroba szybko przenosi siê poza Chiny i obecnie w powa¿nym stopniu zagra¿a Europie i Bliskiemu Wschodowi. Przypadki zachorowañ zanotowa³y ju¿ m. in.: Austria, Chorwacja, Rosja, Francja, Niemcy, Grecja, Hiszpania i Szwajcaria. Szczególnie ciê¿ka sytuacja panuje we W³oszech, gdzie chorych jest co najmniej kilkaset osób. G³ówne ognisko wirusa znajduje siê na po³udnie od Mediolanu. Kilka miejscowoœci w tym regionie zosta³o ju¿ objêtych blokad¹ uniemo¿liwiaj¹c¹ mieszkañcom wyjazd do innych regionów. Zamkniêto równie¿ szko³y i odwo³ano wiele imprez masowych. Wirus przenosi siê jednak na pó³noc, zagra¿aj¹c pozosta³ym krajom europejskim, których w³adze próbuj¹ naprêdce uszczelniaæ granice i kontrolowaæ podró¿nych. Nie jest do koñca jasne, w jaki sposób wirus przedosta³ siê do W³och. Tamtejsze w³adze medyczne nie ustali³y tzw. „pacjenta zero”, czyli osoby, od której zaczê³a siê epidemia. í6

u

W 210. rocznicê urodzin Fryderyka Chopina prezentujemy Jego ma³o znany portret pêdzla Jana Ci¹gliñskiego, znajduj¹cy siê w Muzeum Narodowym w Warszawie.

Ja siê jeszcze nie zacz¹³em... Z Januszem Kapust¹, artyst¹ o zainteresowaniach matematycznych i filozoficznych, ilustratorem, scenografem i projektantem rozmawia Piotr Wyszomirski. „Doktor Kapusta pisze równania. Rysuje twierdzenia. Wiele tam m¹droœci jak gdyby ze Wschodu. Jedno ze spostrze¿eñ przypomina Kalidasê, indyjskiego Szekspira: mi³oœæ jest ogniem, który gasi pragnienie”. Krzysztof Mroziewicz Czy wernisa¿ pana prac w Fundacji Koœciuszkowskiej w Nowym Jorku, zatytu³owany „¯ycie w obrazach”, mo¿na nazwaæ retrospektyw¹? To jest próba podsumowania siebie. Podj¹³em decyzjê, ¿e po 38 latach wracam do Polski, st¹d te spotkania, aby opowiedzieæ, co siê uda³o, co by³o mo¿liwe, co przed nami.

u

Janusz Kapusta opuszcza Nowy Jork i wraca na sta³e do Warszawy.

Dlaczego podj¹³ Pan decyzjê o powrocie? Wiele rzeczy siê na to z³o¿y³o. Na pewno wiek i odpowiedzialnoœæ. Chcê siê wycofaæ trochê z ¿ycia. Nowy Jork to miasto bardzo temperamentne, dla mnie dzisiaj nawet za bardzo. Wydaje mi siê, ¿e w Polsce znajdê nowe sensy, chcê siê tam trochê podsumowaæ. Poodkrywa³em trochê rzeczy i zamierzam siê na nich skupiæ. Moim marzeniem obecnie jest nie zadawaæ siê z nikim, a co dopiero z tak du¿ym miastem jak New York City. To jedno. Powa¿niejszy powód to ten, ¿e moja ¿ona chce wróciæ do Polski, co powa¿ny mê¿czyzna szanuje. Poza tym wydaje mi siê, ¿e w Polsce moje akcje s¹ ostatnio bardziej „namiêtne”. W zesz³ym roku chocia¿by by³em zaproszony

przez dyrektora Muzeum Narodowego w Warszawie, ¿eby w ho³dzie Leonardowi da Vinci, który zmar³ 500 lat temu, zbudowaæ instalacjê ku pamiêci mistrza. On zawsze by³ dla mnie najwa¿niejszym artyst¹ skali i klasy. Naukowcy, na przyk³ad matematycy, jak odkrywaj¹ jakieœ równanie, mówi¹ – to musi byæ prawdziwe, bo jest piêkne. Przywo³uj¹ piêkno jako swoisty rodzaj wartoœci, która nadaje rangê temu odkryciu. Zastanowi³em siê jako cz³owiek, który od 13. roku ¿ycia jest w sztukach, bo wtedy zacz¹³em liceum plastyczne w Poznaniu, czy je¿eli cz³owiek poœwiêci ¿ycie piêknu, czyli sztuce, to czy mo¿e sformu³owaæ równanie? Odwrotnie – czy je¿eli œwiat jest piêkny i na koñcu jest piêkno, to czy od piêkna zaczynaj¹c, mo¿na sformu³owaæ zdanie? Matematycy chyba to gdzieœ przegapili. Oni patrz¹ z innej strony – mo¿e dlatego czegoœ nie dostrzegaj¹? Pamiêtam pewne zdarzenie, kiedy odkry³em nowe zasady z³otego podzia³u – najstarszej i najwa¿niejszej proporcji na œwiecie. Euklides opisa³ to jako pierwszy w swoich „Elementach”, potem Fibonacci, a ja jestem w³aœciwie trzeci, który ma coœ nowego do powiedzenia. Profesor Jay Kappraff, z którym opracowywa³em ten materia³ i któremu pokaza³em swoje odkrycia, zdêbia³ jako matematyk, profesor, autor wielu ksi¹¿ek, m¹dry cz³owiek. Zaprosi³ swojego znajomego, tak¿e matematyka, który jak zobaczy³ te odkrycia, powiedzia³: „Jay, a mo¿e my, matematycy, idziemy nie w tê stronê?”. í 15


KURIER PLUS 29 LUTEGO 2020

2

Sztuka zapomniana

www.kurierplus.com

Czes³aw Karkowski

Polka w Pary¿u „Fast forward…” jak mówi¹ Amerykanie. Przenosimy siê w XIX wiek, czasy rozkwitu akademizmu i zarazem jego zgonu jako obowi¹zuj¹cej metody twórczej. Jeszcze raz przypominam czytelnikom: malarstwo przedstawiaj¹ce, tzw. realistyczne, niekoniecznie nale¿y do sztuki akademickiej. Nawet dziœ wielu malarzy tworzy w tym stylu, ale nie s¹ oni artystami akademickimi. Najwybitniejsz¹ polsk¹ artystk¹ tego nurtu by³a bezsprzecznie Anna Biliñska Bohdanowicz. Jak wiêkszoœæ malarzy – raczej zapomniana, choæ jej obrazy znajduj¹ siê w polskich muzeach, w tym najbardziej znany, naj³atwiej rozpoznawalny autoportret, przedstawiaj¹cy artystkê w czarnej sukni w fartuchu w przerwie od pracy. Obraz ten, którym przebi³a siê do czo³ówki artystycznej Pary¿a, Biliñska podarowa³a Muzeum Miasta Krakowa. Wœród obrazów w tym¿e Muzeum nie sposób tego nie zauwa¿yæ. Co by³o w mim takiego, ¿e poœród mrowia malarzy w stolicy Francji walcz¹cych o odnotowanie obecnoœci, o odrobinê rozg³osu, w³aœnie dzie³o Polki zwróci³o uwagê sêdziów Akademii i krytyków. Popatrzmy: przedstawia m³od¹ kobietê z wydatnym nosem, z pêkiem pêdzli w jednej rêce i palet¹ – w drugiej. W³osy w nie³adzie byle jak spiête; bez makija¿u, bez bi¿uterii, ¿adnych ozdób upiêkszaj¹cych niewiasty tamtego czasu. W roboczym stroju nieco umazanym farb¹, siedzi na krzeœle, za t³o ma jak¹œ szmatê-kurtynê. Tak siê kobiet nie przedstawia³o. Czytelnicy „Kuriera” ju¿ zd¹¿yli siê przyzwyczaiæ (mam nadziejê) do owych nagich piêknoœci, strojnych dam z towarzystwa, luksusowych ozdób; zajmuj¹cych poczesne miejsca w salonach europejskich. Dzie³o Polki przedstawia nowy, jak na tamte czasy, typ kobiety – nie piêkne nagie cia³o, nie wytwornie ubrana dama.

Anna Biliñska-Bohdanowicz – Portret M-lle R.

Jej, czyli Biliñskiej zalet¹ jest jej wewnêtrzne piêkno. Jest kobiet¹ pracy twórczej, nie ma czasu ustroiæ siê, ubraæ w kosztowne szaty, na³o¿yæ bi¿uteriê, ufryzowaæ. Zreszt¹ to j¹ nie interesuje. To s¹ zbêdne dodatki, najwa¿niejsze: kim jestem jako cz³owiek? Jakie zajmujê miejsce w spo³eczeñstwie? Czym siê trudniê? Tak¹ znamy te¿, na przyk³ad, z nielicznych starych fotografii Mariê Sk³odowsk¹ -Curie: w jakimœ roboczym fartuchu, który kryje ca³kowicie kszta³ty jej cia³a. Bez fryzury, bez makija¿u, bez ozdób. Nie dba o zewnêtrzn¹ urodê, na pokaz. Podobieñstw jest wiêcej, choæ nie s¹dzê, aby obie panie zna³y siê osobiœcie. Przynajmniej nic mi na ten temat nie wiadomo. Sk³odowska przyby³a do Pary¿a pod koniec ¿ycia i kariery polskiej malarki. Anna Biliñska tak¿e wyjecha³a za granicê, ostatecznie do Pary¿a, gdy¿ tylko tam kobiety mog³y studiowaæ malarstwo. By³a typem kresowego Polaka – urodzi³a siê na dalekich Kresach: stanowcza, uparta, niez³omnego ducha, wytrwale d¹¿y³a do celu. ¯y³a bardzo skromnie, pracowa³a ciê¿ko. Jej opis mieszkanka, jakie zajmowa³a w stolicy Francji, do z³udzenia przypomina zabawn¹ scenê z filmu „Amerykanin w Pary¿u”, kiedy na pocz¹tku bohater, aspiruj¹cy malarz, wstaje z ³ó¿ka i przekszta³ca swoj¹ izbê z sypialni w pokoik do ¿ycia. W prowadzonym dzienniku Biliñska zapisa³a, m.in: „Maleñki mam pokoik – zaledwo dwa i pó³ metra d³ugoœci, a dwa szerokoœci. To¿ aby malowaæ moj¹ martw¹ naturê muszê siê braæ na sposoby. Najpierw musia³am z³o¿yæ ³ó¿ko (…). Pod œcian¹ na przewróconym ma³ym t³omoczku usiad³am sama, maj¹c na piecyku ¿elaznym po lewej rêce, na kartonie roz³o¿one farby i pêdzle; (…) niedalej zaœ nad jeden metr przede mn¹, na worku z koksem panoszy³a siê „martwa natura”„. Przez Monachium, Wiedeñ dotar³a do Pary¿a i tam ju¿ siê osiedli³a. Walczy³a

Anna Biliñska-Bohdanowicz – Autoportret.

zaciekle o byt i miejsce wœród licznego gremium malarzy. Studiowa³a, malowa³a. W 1884 r. wystawi³a pierwszy obraz na dorocznym Salonie. Powoli usamodzielnia³a siê, stawa³a siê coraz bardziej znana, uczy³a w szkole adeptów malarstwa, dostawa³a wiêcej zamówieñ na obrazy – g³ównie portrety, oczywiœcie. Po-

Anna Biliñska-Bohdanowicz – Aleja Unter den Linden w Berlinie.

wodzi³o siê jej coraz lepiej. Wysz³a za m¹¿ (mo¿na powiedzieæ, trochê z rozs¹dku) za lekarza Antoniego Bohdanowicza. Niestety wkrótce zmar³a (w 1983 r.) na wrodzon¹ wadê serca, dolegliwoœæ, która rozwinê³a siê w ciê¿kie schorzenie na skutek stresów zwi¹zanych z parysk¹ emigracj¹ i wytê¿ona prac¹. Nie ¿y³a nawet 40 lat. Biliñska, wszechstronnie utalentowana artystka – pocz¹tkowo w ogóle chcia³a poœwiêciæ siê karierze muzycznej – nie czu³a siê swobodnie w ciasnym gorsecie regu³ i zasad narzuconych przez Akademiê. Wiele jej póŸniejszych przedstawieñ zdradza wyraŸne pokrewieñstwo z impresjonizmem. Wychodzi³a w teren, malowa³a wprost z natury, co by³o powa¿nym wykroczeniem przeciwko dyrektywom akademizmu wymagaj¹cym malowania w pracowni – pod³ug regu³, jak rzeczywistoœæ ma (powinna) wygl¹daæ, a nie – jak faktycznie wygl¹da. Po drugie, co j¹ wyró¿nia³o – trywialna, ma³o znacz¹ca tematyka jej obrazów (jak na akademickie standardy), naturalnie wyj¹wszy portrety, bo te nale¿a³y do ¿elaznego repertuaru artystów tej kategorii. W koñcu tego rodzaju twórczoœæ stanowi³a niema³¹ czêœæ dochodu artystów. Biliñska lubi³a krajobrazy, plenerowe codzienne sytuacje, scenki rodzajowe. Nie mia³a pompatycznego zaciêcia wspó³czesnych sobie akademików. Jej obrazy by³y bardzo popularne, wyraŸnie gust odbiorców dzie³ sztuki zmienia³ siê. Kupowano jej prace. Dziœ rozproszone po œwiecie, nawet nie wiadomo, gdzie s¹. Znamy je z tytu³ów, recenzji i opisów, ale klientela paryskich galerii by³a miêdzynarodowa. Kupowano, zabierano ze sob¹ – nie wiadomo dok¹d. m


KURIER PLUS 29 LUTEGO 2020

www.kurierplus.com

3

Janusz Kapusta, tegoroczny zdobywca Dorocznej Nagrody Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, odkrywca K-dronu, ilustrator, scenograf, autor, po 39 latach pobytu w Nowym Jorku wraca na sta³e do Polski.

20 marca 2020 roku o godz. 19:00

w Centrum Polsko-S³owiañskim przy 177 Kent Street na Greenpoincie, obêdzie siê uroczyste otwarcie wystawy i po¿egnanie artysty, którego prace bêdzie mo¿na kupiæ na miejcu. Zapraszamy przyjació³, znajomych, kolegów i wszystkich chêtnych.

St. Mark’s Institute for Mental Health - UNITAS Tel: 212-982-3470 Adres: 57 Saint Mark’s Place (8 Ulica) Manhattan pomiêdzy 1 a 2 Avenue

W zdrowym ciele zdrowy duch Klinika Unitas jest jedyn¹ placówk¹ w Nowym Jorku, otwart¹ 37 lat temu dla Polonii, specializuj¹c¹ siê w leczniu chorób psychicznych, uzale¿nienia od alkoholu i narkotyków, jak równie¿ ogólnej opiece medycznej. Posiadamy specjalne uprawnienia przyznane przez New York State Office of Mental Health, Office of Substance Abuse oraz Department of Health. Nasz zespó³ kliniczny liczy ponad 40 uprawnionych terapeutów i 6 dyplomowanych lekarzy. Godziny otwarcia: Od poniedzia³ku do pi¹tku od 8:30 rano do 9:00 wieczorem Sobota od 9:00 rano do 7:00 wieczorem Jeœli masz problemy emocjonalne, umys³owe, jesteœ uzale¿niony od narkotyków czy alkoholu, nie wahaj siê. Skontaktuj siê z nami. Udzielamy informacji w jêzyku polskim i angielskim.

NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS

KURIER P L U S

P O L I S H

W E E K L Y

M A G A Z I N E

redaktor naczelny

Zofia Doktorowicz-K³opotowska

dyrektor artystyczny Marek Rygielski

sta³a wspó³praca

Maria Bielski, Andrzej Józef D¹browski, Agata Galanis, Ma³gorzata Ka³u¿a, Czes³aw Karkowski, Krzysztof K³opotowski, Bo¿ena Konkiel, Weronika Kwiatkowska, Katarzyna Zió³kowska

korespondenci z Polski Jan Ró¿y³³o

fotografia

Zosia ¯eleska-Bobrowski

wydawcy

John Tapper Zofia Doktorowicz-K³opotowska Adam Mattauszek

Kurier Plus, Inc. Adres: 145 Java Street Brooklyn, NY 11222

Tel: (718) 389-3018 (718) 389-0134 E-mail: kurier@kurierplus.com Internet: www.kurierplus.com Redakcja nie odpowiada za treœæ og³oszeñ.


KURIER PLUS 29 LUTEGO 2020

4

www.kurierplus.com

Na drogach Prawdy Bo¿ej

Ks. Ryszard Koper

Aby nie ulec pokusie Duch wyprowadzi³ Jezusa na pustyniê, aby by³ kuszony przez diab³a. A gdy poœci³ ju¿ czterdzieœci dni i czterdzieœci nocy, poczu³ w koñcu g³ód. Wtedy przyst¹pi³ kusiciel i rzek³ do Niego: „Jeœli jesteœ Synem Bo¿ym, powiedz, ¿eby te kamienie sta³y siê chlebem”. Lecz On mu odpar³: „Napisane jest: „Nie samym chlebem ¿yje cz³owiek, ale ka¿dym s³owem, które pochodzi z ust Bo¿ych”. Wtedy wzi¹³ Go diabe³ do Miasta Œwiêtego, postawi³ na szczycie naro¿nika œwi¹tyni i rzek³ Mu: „Jeœli jesteœ Synem Bo¿ym, rzuæ siê w dó³, napisane jest bowiem: ‘Anio³om swoim da rozkaz co do ciebie, a na rêkach nosiæ ciê bêd¹, byœ przypadkiem nie urazi³ swej nogi o kamieñ”„. Odrzek³ mu Jezus: „Ale napisane jest tak¿e: ‘Nie bêdziesz wystawia³ na próbê Pana, Boga swego’” (Mt 4, 1-7)

Z

a kilka dni wraz z pielgrzymami stanê u podnó¿a Góry Kuszenia w pobli¿u Jerycha. Kolejk¹ linow¹ wjedziemy na szczyt, gdzie bêdzie czeka³ na nas obiad. Ci, którzy szybciej uporaj¹ siê z posi³kiem i nie bêd¹ zbyt zmêczeni mog¹ spacerkiem wybraæ siê do prawos³awnego klasztoru pod wezwaniem Œwiêtego Krzy¿a. Warto tam zajrzeæ. Najwa¿niejszym miejscem jest kaplica ze ska³¹, na której wed³ug tradycji sta³ Jezus w czasie kuszenia. Czy jest to ta, czy inna ska³a nie ma wiêkszego znaczenia, bo najwa¿niejszy dramat kuszenia rozgrywa³ siê w sferze duchowej. Tak jak to jest w przypadku ka¿dego z nas. Pokusa wdziera siê podstêpnie do naszej duszy, naszego serca i umys³u, gdzie rozpoczyna siê wewnêtrzna walka, tam odnosimy zwyciêstwo albo ponosimy klêskê. Zapewne wachlarz pokus, na które by³ wystawiony Jezus jest o wiele szerszy. Mateusz wymienia w Ewangelii kilka z nich. Kuszenie Chrystusa jest wpisane w historiê zbawienia cz³owieka, poczynaj¹c od Adama i Ewy, którzy ulegli pokusie szatana w raju, o czym s³yszymy w pierwszym czytaniu na 1 niedzielê Wielkiego Postu. Jezus, nowy Adam nie ulega pokusie szatana, ale pozostaje ca³kowicie pos³uszny Ojcu. Szatan ukaza³ Jezusowi ³atwy sposób wype³nienia misji mesjañskiej, który jednak nie by³ zgodny z zamys³em Boga Ojca. Pierwsza pokusa dotyczy chleba: „Jeœli jesteœ Synem Bo¿ym, rozka¿ temu kamieniowi, aby sta³ siê chlebem”. Jezus móg³by z kamienia uczyniæ chleb, ale wówczas swoj¹ wolê postawi³by ponad wolê Ojca, s³u¿y³by sobie, zaspokajaj¹c w³asny g³ód.

Pokusa druga. Szatan usi³uje sprowadziæ misjê Jezusa do ziemskiego wymiaru – w³adzy politycznej. Trzecia pokusa wystawia na próbê wiarygodnoœæ obietnic Boga. Chrystus zwyciê¿a pokusy i pe³ni misjê mesjañsk¹ wed³ug zamys³u Ojca.

N

a takie i inne pokusy wystawiany jest ka¿dy uczeñ Chrystusa. W dzisiejszych czasach najbardziej niebezpieczn¹ jest pokusa chleba, konsumpcjonizmu i na ni¹ chcê zwróciæ uwagê w tych rozwa¿aniach. Staro¿ytny filozof Arystoteles zauwa¿a: „Rodzaj ludzki jest nienasycony w swej chciwoœci”. Zaœ francuski socjolog i filozof Jean Baudrillard pisze: „Znajdujemy siê w punkcie, w którym konsumpcja opanowuje i poch³ania ca³e ¿ycie, wszelkie dzia³ania ³¹cz¹ siê ze sob¹ w trybie kombinatorycznym, kolejnoœæ satysfakcji ustalona jest ju¿ z góry, godzina po godzinie, œrodowisko i atmosfera maj¹ charakter totalny, s¹ ca³kowicie klimatyzowane, w pe³ni zorganizowane i skulturalizowane.” Dalej czytamy: „Typowy konsument ¿yje pod presj¹ ci¹g³ego pragnienia zdobywanie coraz to nowych przedmiotów, wy¿szych form technologii i to stawia go w doœæ k³opotliwej sytuacji. Przede wszystkim, pomijaj¹c kwestiê duchowej pustki, która jest nieod³¹czn¹ czêœci¹ stylu ¿ycia naszych nieœwiadomych przyjació³, musz¹ oni pracowaæ przez wiêkszoœæ czasu, aby sprostaæ temu, czemu tak naprawdê sprostaæ nie mo¿na”. George Ritzer, profesor socjologii na Uniwersytecie w Maryland pisze, ¿e konsumpcjonizm staje siê pewnego rodzaju religi¹, której œwi¹tyniami s¹ sklepy dyskontowe, bary szybkiej obs³ugi, sklepy nale¿¹ce do sieci, restauracje tematyczne, centra handlowe, statki wycieczkowe, obiekty sportowe itd. Zasada rynkowa sprowadza siê do sposobu wybrania marki, prezentuj¹c wci¹¿ nowe, ró¿norodne towary do naby-

cia. Wci¹gniêty w wir zachêt i pokus podsycanych przez reklamê, konsument nie tylko spêdza czas na kupowaniu, konsumowaniu i wymyœlaniu nowych potrzeb, ale odczuwa coraz wiêksz¹ samotnoœæ w t³umie, pomimo otaczaj¹cych go ludzi. Pracuje wiêcej, bo wci¹¿ rosn¹ jego potrzeby. Socjolog Ewa Albiñska pisze, ¿e konsumpcjonizm wyrz¹dza ogromne szkody w spo³eczeñstwie. Oto niektóre z nich: „Zachwianie i os³abienie hierarchii wartoœci, co skutkuje wysuniêciem siê na pierwsze miejsce zjawiska kultu posiadania. Pogoñ za zbytni¹ konsumpcj¹, któr¹ zapocz¹tkowa³ nadmiar dóbr materialnych, przez co szerzy siê moralny i psychologiczny upadek cz³owieka, tendencje egocentryczne i depersonalizacja – cz³owiek, który posiada ogromny dostêp do dóbr materialnych, stawia siebie w centrum zainteresowania, nabywa mylnego poczucia samowystarczalnoœci, ograniczenie zdolnoœci spo³eczeñstwa do celowego i planowanego wysi³ku, oraz ograniczenie jego moralnej prê¿noœci, szerzenia siê poparcia dla eutanazji osób cierpi¹cych i aborcji nienarodzonych dzieci, deprywacja gro¿¹ca rodzinie i spo³eczeñstwu”.

N

egatywne skutki ulegania pokusie chleba maj¹ przede wszystkim wymiar wieczny, na co zwracaj¹ uwagê dzisiejsze czytania mszalne. Cz³owiek ogarniêty ¿¹dz¹ posiadania staje siê niewolnikiem dóbr materialnych. Pieni¹dz staje siê dla niego bogiem, któremu s³u¿y kosztem w³asnego du-

chowego rozwoju, kosztem rodziny, przyjació³. Cz³owiek zniewolony konsumpcjonizmem s¹dzi, ¿e jakoœæ i d³ugoœæ jego ¿ycia zale¿y od wielkoœci posiadanych dóbr. Nie chodzi w niej tylko o posiadanie materialne. S¹ tak¿e inne rodzaje posiadania, od których cz³owiek uzale¿nia swoje ¿ycie, np. dobra opinia, wiedza, w³adza, sukces, przyjemnoœci zmys³owe, samouwielbienie, zdrowie, drugi cz³owiek. Nie zaniedbuj¹c sfery materialnej cz³owiek powinien pamiêtaæ, ¿e jego ¿ycie to dar Boga, w którego rêkach s¹ jego losy. To ¿ycie, które na chwilê zakwita na ziemi piêknym kwiatem swoj¹ pe³niê odnajduje w wiecznoœci. Na pokusê chleba Jezus odpowiedzia³: „Nie samym chlebem ¿yje cz³owiek, ale ka¿dym s³owem, które pochodzi z ust Bo¿ych”. S³owo Bo¿e jest wa¿ne, bo z niego rodzi siê wiara, jak pisze œw. Pawe³ w Liœcie do Rzymian: „Przeto wiara rodzi siê z tego, co siê s³yszy, tym zaœ, co siê s³yszy, jest s³owo Chrystusa”. A œw. Hieronim powie: „Nieznajomoœæ Pisma Œwiêtego jest nieznajomoœci¹ Chrystusa”. S³owo Bo¿e dociera do nas na ró¿ne sposoby. S³yszymy je w czasie Eucharystii, odnajdujemy na kartach Pisma Œwiêtego, dociera do nas przez naszego bliŸniego. Odnajdujemy je w ksi¹¿kach religijnych, filmach, prasie i to nie tylko katolickiej itd.

P

rawie od 30 lat korzystam ze swoistej ambony na ³amach „Kuriera Plus“, z której pada s³owo Bo¿e w cotygodniowych refleksjach. W ostatnich latach na tej¿e ambonie staje tak¿e, cz³owiek renesansu, ojciec kapucyn Pawe³ Bielecki, lekarz chirurg, prowadz¹cy szpital dla ubogich chrzeœcijan mieszkaj¹cyh w Libanie. Obroni³ dwa doktoraty na Uniwersytecie Nowojorskim, a jego obrazy mo¿na ogl¹daæ w galerii „Kuriera Plus“. Krótkie refleksje ojca Paw³a s¹ pe³ne m¹droœci Bo¿ej mocno zakotwiczonej w naszym codziennym ¿yciu. Jest to tym bardziej cenna ambona, poniewa¿ nie ma ¿adnej polskiej gazety wydawanej w Nowym Jorku, gdzie by³oby systematycznie zamieszczane s³owo Bo¿e. Jest ono dostêpne dla ka¿dego, poniewa¿ gazeta jest bezp³atna. Prasa katolicka z Polski sprzedawana jest tutaj w niewielikich iloœciach, a ponadto nie ka¿dy siêga po katolick¹ gazetê. Dlatego warto chocia¿ raz na trzydzieœci lat podziêkowaæ Redakcji „Kuriera Plus“ za ambonê s³owa Bo¿ego, s³owa, które rodzi wiarê, daj¹c¹ moc zwyciêstwa nad pokusami. Warto tak¿e do³o¿yæ starañ, aby ta ambona jak najd³u¿ej nam s³u¿y³a i by³a ³atwo dostêpna dla jak najwiêkszej liczby ludzi. m

Zapraszamy na stronê Autora: www.ryszardkoper.com.pl

Katolicki Klub Dyskusyjny œw. Jana Paw³a II otwiera czas Wielkiego Postu przypomnieniem Mêki Pañskiej przedstawionej w niezwyk³y sposób w filmie „Pasja” Mela Gibsona. Zapraszamy Cz³onków i Sympatyków Klubu na projekcjê filmu, która odbêdzie siê w niedzielê 8 marca po Ofierze Mszy Œw. O godzinie 12.00. Koœció³ Œw. Stanis³awa B. i M. 101 E 7 Str., Manhattan miêdzy 1 Av i Av A. Info: facebook.com/KKDSJP2 kkdsjp2@gmail.com tel. 718 820 6290


KURIER PLUS 29 LUTEGO 2020

www.kurierplus.com

5

Jak prawo chroni malarzy przed wypadkami? Miejscem akcji naszego kolejnego artyku³u jest plac budowy na dolnym Manhattanie. W³aœciciel budynku zatrudni³ generalnego wykonawcê, który z kolei zatrudni³ firmê malarsk¹ do wykonania prac na œcianach i suficie wokó³ schodów ruchomych, ³¹cz¹cych drugie i trzecie piêtro budynku. Jeden z malarzy pracuj¹cych w tym projekcie poœlizgn¹³ siê na roz³o¿onym kawa³ku plastiku, a upadek ten spowodowa³ powa¿ne obra¿enia. Wokó³ ruchomych schodów roz³o¿one by³y grube kawa³ki folii plastikowej, aby w ten sposób chroniæ je podczas malowania. Malarz od samego pocz¹tku narzeka³ na obecnoœæ grubej i œliskiej folii, ale jego brygadzista powiedzia³ mu prosto z mostu, ¿eby przesta³ narzekaæ i kontynuowa³ pracê. Nale¿y podkreœliæ, ¿e malarz oœwiadczy³ brygadziœcie jasno i stanowczo, ¿e nie da siê dobrze wykonywaæ prac malarskich na opisanym wy¿ej plastikowym pod³o¿u. Brygadzista odpowiedzia³, jednak¿e malarzowi, ¿e mimo wszystko musi on wykonaæ swoj¹ pracê tak jak jest ona przygotowana. Malarz ust¹pi³ i gdy zacz¹³ przygotowywaæ siê do wykonania pracy nieszczêœliwie poœlizgn¹³ siê na folii roz³o¿onej na œrodku ruchomych schodów i spad³ ty³em w dó³ na trzygalonowe wia-

dro z farb¹, które znajdowa³o siê za nim, doznaj¹c przy tym powa¿nych obra¿eñ. Malarz stwierdzi³, ¿e to nie jego pracodawca roz³o¿y³ grub¹ foliê i ¿e on sam mia³ przygotowany odpowiedni materia³ ochronny z tkaniny, którego u¿y³by podczas malowania. Uwa¿a³, ¿e gruba folia plastikowa zosta³a umieszczona tam przez generalnego wykonawcê. Jednak raport wypadku przygotowany przez generalnego wykonawcê wskaza³, ¿e to w³aœnie firma malarska roz³o¿y³a foliê i ¿e to ona by³a odpowiedzialna za wszystkie zabezpieczenia i ich odpowiedni¹ instalacjê na pod³odze. Malarz, zgodnie z prawem, pozwa³ w³aœciciela budynku i generalnego wykonawcê. Po pocz¹tkowym etapie sprawy poszkodowany pracownik zwróci³ siê do s¹du z wnioskiem o wydanie wyroku w kwestii odpowiedzialnoœci cywilnej w trybie doraŸnym, bez udzia³u ³awników. Prawo, na podstawie którego ten wniosek by³ z³o¿ony, wymaga od w³aœciciela budynku i wykonawców placu budowy, zapewnienia pracownikom bezpieczeñstwa w miejscu pracy. Aby udowodniæ swoje roszczenie, poszkodowany pracownik musi wykazaæ, ¿e zosta³a naruszona konkretna regu³a lub przepis kodeksu przemys³owego. W tej sprawie malarz twierdzi³, ¿e zosta³ naruszony § 23-1.7 (d) kodeksu pracy. Ta sekcja stanowi, ¿e place budowy, w tym przejœcia i powierzchnie robocze,

Chcê ci powiedzieæ...

Ojciec Pawe³ Bielecki

Witajcie popio³y! Tak, Œroda Popielcowa w³aœnie minê³a. Ju¿ wiemy, ¿e Wielki Post to dla nas wspólny czas szukania œwiat³a w ciemnoœci. Nie szukamy œwiat³a u innych, szukamy go zawsze w sobie. Nie pytamy innych, co z tym œwiat³em, raczej pytamy siebie samych, gdzie ono jest we mnie ukryte i dlaczego? Œroda Popielcowa uprzytomni³a nam, ¿e znowu w tym roku dobry Bóg da³ nam chwilê na chwilê. Nie planuj zatem byt wiele, tylko zaplanuj, ¿e dziœ bêdziesz lepszym cz³owiekiem. Ja te¿ mam taki plan. Kiedy dopada Ciê szatan i przypomina Ci znowu o Twojej grzesznej przesz³oœci powiedz mu, ¿e Ty za to znasz jego przysz³oœæ i niech da Ci œwiêty spokój! Niech to bêdzie dla Ciebie, dla nas dobry czas Wielkiego Postu, by nie baæ siê popio³u. On uczy pokory, przypomina, ¿e

ma³o mamy czasu i ¿e szkoda go marnowaæ. Popió³ ma w sobie wartoœæ, gdy¿ budzi nas z uœpienia i pokazuje, jakie wartoœci Ewangelia nam podpowiada. Popió³ przypomina, ¿e ju¿ nie trzeba udawaæ, tylko walczyæ o nasze duchowe sprawy z odwag¹ Weroniki ocieraj¹cej twarz Chrystusowi. Takiej odwagi w³aœnie Ci ¿yczê kiedy bêdziesz ociera³/ociera³a twarz tym, którym siê ¿ycie nie uda³o, albo s¹ zmêczeni. Niech popió³ ze Œrody Popielcowej nie budzi w Tobie lêku, ale raczej zmusza do zmian, bo czasu mamy ma³o… I jeszcze raz powtarzam, nie daj siê z³u…raczej daj siê ponieœæ dobru w sobie… Popió³ niech Ci o tym dobru w Tobie przypomina, albowiem nasta³ czas by je wydobyæ z popio³u! Trzymaj siê dzielnie kimkolwiek jesteœ Drogi Czytelniku! m

Nowa wystawa malarstwa Artura Skowrona w „Whit’s End”, 97-02 Rockaway Beach Blvd, Far Rockaway, NY 11693, Tel. 718-945-4100

Wystawa czynna jest do koñca marca 2020, codziennie od godz. 1 po po³udniu do 10 wieczorem Artur Skowron ukoñczy³ High School of Art & Design na Manhattanie. Dyplom Master Degree ze sztuk piêknych zdoby³ na Queens College. Uprawia malarstwo, grafikê i fotografiê czarno-bia³¹. Cz³onek

grupy Emocjonalistów i Rockaway Artists Allience. Bra³ udzia³ w kilkudziesiêciu wystawach m.in. w Polsce, Niemczech, Francji, Danii, Chinach, Korei P³d. i w USA. Pedagog, muzyk, poeta i wêdkarz.

musz¹ byæ wolne od ryzyka poœlizgniêcia siê. Jest ona wystarczaj¹co dok³adna i by³a ju¿ wczeœniej uznana przez orzecznictwo s¹dowe za wystarczaj¹c¹ podstawê do uzasadnienia roszczenia dotycz¹cego prawa pracy. Malarz argumentowa³, ¿e w³aœciciel i g³ówny wykonawca nie dopilnowali, aby jego miejsce pracy by³o wolne od ryzyka poœlizgniêcia siê. Oskar¿eni twierdzili jednak, ¿e prawo to nie ma zastosowania, poniewa¿ malarz poœlizgn¹³ siê na celowo roz³o¿onej plastikowej folii ochronnej, a zatem owa folia by³a konieczna do wykonania pracy. Argument oskar¿onych nie przekona³ jednak sêdziego, który zauwa¿y³, ¿e malarz musia³ przejœæ po ruchomych schodach, aby dotrzeæ do miejsca, w którym mia³ wykonywaæ swoj¹ pracê. W zwi¹zku z tym schody ruchome kwalifikuj¹ siê zarówno jako przejœcie, jak i powierzchnia robocza. S¹d orzek³ równie¿, ¿e sam fakt, ¿e plastik zosta³ celowo zainstalowany, nie zwalnia pozwanych z ich odpowiedzialnoœci. Zamiast grubego œliskiego plastiku mo¿na by³o zastosowaæ tkaniny, które by³y na miejscu (i które s¹ mniej œliskie, za to bardziej bezpieczne ni¿ folie plastikowe). Dodatkowo inspektor generalnego wykonawcy zezna³, ¿e jego zdaniem gruby plastik pokrywaj¹cy schody by³ niew³aœciwym rodzajem ochrony. W zwi¹zku z powy¿szym s¹d uwzglêdni³ wniosek malarza o wydanie wyroku w trybie doraŸnym i przekaza³ sprawê do procesu przed ³awnikami jedynie w celu orzeczenia wysokoœci odszkodowania. m

Jeœli Pañstwo sami stali siê ofiar¹ wypadku, lub znaj¹ kogoœ kto potrzebuje pomocy prawnej po wypadku, to zapraszamy do bezp³atnej konsultacji pod numerem telefonu 212-514-5100, emaliowo pod adresem swp@plattalaw.com, lub w czasie osobistego spotkania w naszej kancelarii na dolnym Manhattanie. Mo¿ecie Pañstwo równie¿ zadaæ nam pytania bezpoœrednio na stronie internetowej (www. plattalaw. com) u¿ywaj¹c emaila lub czatu, który jest dostêpny dla Pañstwa 24 godziny na dobê. Zawsze udzielimy Pañstwu bezp³atnej porady w ka¿dej sprawie, w której bêdziemy mogli Pañstwa reprezentowaæ. W lewej czêœci naszej strony internetowej mog¹ Pañstwo równie¿ sami sprawdziæ status swojej sprawy s¹dowej (prowadzonej nawet przez inn¹ kancelariê), po wpisaniu numeru akt s¹dowych (index number) w istniej¹ce tam pole. Ta czêœæ strony jest skonfigurowana bezpoœrednio z oficjalnym systemem s¹dowym stanu Nowy Jork, dziêki czemu wiadomoœci jakie uzyskaj¹ tam Pañstwo na temat swoich spraw s¹ oficjalnymi danymi s¹dowymi. Gdyby z jakiegokolwiek technicznego powodu nie uda³o siê Pañstwu odnaleŸæ swojej sprawy w tym systemie, to z przyjemnoœci¹ pomo¿emy j¹ odnaleŸæ telefonicznie.

The Platta Law Firm, PLLC 42 Broadway, Suite 1927, NY, NY 10004 www.plattalaw.com tel. 212 – 514 – 5100

UWAGA! Pani mecenas przyjmuje pod adresem:

122 Nassau Avenue, Brooklyn, New York 11222 tel. (718) 349-2300, fax: (718) 349-2332 e-mail: joannagwozdzlaw@gmail.com

NIE POZWÓL, aby Twój maj¹tek przej¹³ dom starców, by Twoi najbli¿si byli pozbawieni spadku. NIE DOPUŒÆ, aby Twoje niepe³nosprawne dziecko straci³o œwiadczenia socjalne. PORADY W ZAKRESIE: TESTAMENTY TRUSTS HOME CARE MEDICAID NURSING HOME MEDICAID v POWER OF ATTORNEY v v v v

v HEALTH CARE PROXY v PRAWO SPADKOWE v NIERUCHOMOŒCI


KURIER PLUS 29 LUTEGO 2020

6

Widziane z Providence...

www.kurierplus.com

Kazimierz Wierzbicki

¯o³nierze Wyklêci-Niez³omni Niech œwiêtowanie uroczystoœci ku czci bohaterów powstania antykomunistycznego przyczynia siê do budowania ducha i si³y Polski wolnej, niepodleg³ej i wiernej swemu dziedzictwu. Czeœæ i chwa³a bohaterom! Wieczna pamiêæ poleg³ym za Niepodleg³¹. Prezydent Andrzej Duda, Przes³anie na Dzieñ „¯o³nierzy Wyklêtych” 1 marca obchodzony bêdzie w Polsce Narodowy Dzieñ Pamiêci ¯o³nierzy Wyklêtych. Inicjatorem tego œwiêta by³ œp. prezydent RP Lech Kaczyñski. Marcow¹ datê wybrano dla uczczenia straconych przez w³adze komunistyczne cz³onków IV Komendy Zrzeszenia „Wolnoœæ i Niezawis³oœæ” (WiN). Ich egzekucja odby³a siê 1. III. 1951 r. Po raz pierwszy oddano ho³d pamiêci ¿o³nierzom podziemia antykomunistycznego w roku 2011. W tym roku wypada 10-lecie tych obchodów. * Latem i jesieni¹ 1944 r., po zajêciu polskich Kresów Wschodnich przez Armiê Czerwon¹, dosz³o do brutalnych represji przeciwko ¿o³nierzom polskiego podziemia, g³ównie bojownikom Armii Krajowej. Najwiêksze przeœladowania

mia³y miejsce w województwach wileñskim i nowogrodzkim. W ci¹gu 3 miesiêcy wymordowano w okolicach Lidy prawie 10 tysiêcy ludnoœci cywilnej i polskich partyzantów. Do koñca 1944 r. wywieziono z tych terenów w g³¹b Rosji ok. 80 tysiêcy osób. Jeden z polskich oficerów tak opisywa³ terror na kresach: „Krwawa okupacja sowiecka bestialstwem przewy¿szy³a niemieck¹. Aresztowania w ka¿dej wsi, mordy, gwa³cenie dziewcz¹t, grabie¿. Aresztowanych dziesi¹tki tysiêcy; wywo¿¹ w nieznanym kierunku na amerykañskich samochodach lub torturuj¹ nagich w lochach z wod¹”. Czêœæ partyzantów kontynuowa³a walkê przeciw sowieckim okupantom w lasach Litwy i Bia³orusi. Nieliczne jednostki przetrwa³y do roku 1953. Szerokie represje wobec podziemia niepodleg³oœciowego mia³y miejsce na ziemiach rdzennie polskich. Do po³owy 1945 r. wywieziono z tych terenów ponad 50 tysiêcy osób. W styczniu 1945 r. rozkazem komendanta g³ównego gen. Leopolda Okulickiego rozwi¹zana zosta³a Armia Krajowa. Czêœæ ¿o³nierzy podziemia nie z³ozy³a broni maj¹c œwiadomoœæ, ¿e jedna okupacja zosta³a zast¹piona przez drug¹. Na bazie ocala³ych struktur konspiracyjnych AK powsta³a organizacja „Nie” oraz „Wolnoœæ i Niezawis³oœæ” (WiN). Walkê kontynuowa³a równieŸ wiêkszoœæ jednostek Narodowych Si³ Zbrojnych (NSZ). Oddzia³y podziemia niepodleg³oœciowego dzia³a³y

Epidemia grozi USA í1 Pojawi³y siê te¿ informacje, ¿e wirus zosta³ wykryty u pacjentów po okresie kwarantanny, co mo¿e oznaczaæ, ¿e jego inkubacja trwa d³u¿ej ni¿ 14 dni – standardowy okres monitorowania zagro¿onych. Innym ogniskiem epidemii jest Iran, gdzie zmar³o ju¿ kilkanaœcie osób. W³adze szacuj¹ liczbê chorych w tym kraju na oko³o 100, ale ma³o kto daje wiarê tym szacunkom. Wed³ug wielu specjalistów sytuacja w republice islamskiej jest du¿o powa¿niejsza. Wskazywaæ mo¿e na to m.in. fakt, ¿e wirus zaatakowa³ nawet irañskiego wiceministra zdrowia. Wybuch epidemii w Iranie stwarza zagro¿enie dla ca³ego regionu ze wzglêdu na s³abo uszczelnione granice, chaos i wojnê w niektórych krajach s¹siednich. Koronawirus przeniós³ siê ju¿ do Afganistanu, Kuwejtu, Libanu, Bahrajnu i do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Walkê z nim utrudniaæ bêd¹ liczne pielgrzymki muzu³manów do miejsc œwiêtych. Do gwa³townego wybuchu epidemii dosz³o równie¿ w Korei Po³udniowej, gdzie chorych jest ju¿ ponad 1200 osób. Wirus zaatakowa³ m.in. amerykañskiego ¿o³nierza stacjonuj¹cego w Korei. Wszystkie amerykañskie oddzia³y w tym kraju postawiono w stan alarmowy. Wyjazdy poza miejsca zakwaterowañ ograniczono do absolutnie niezbêdnych. Przy bramach wjazdowych do amerykañskich baz wszyscy poddawani s¹ badaniom temperatury, musz¹ równie¿ wype³niaæ kwestionariusze medyczne. W³adze amerykañskie i koreañskie rozwa¿aj¹ obecnie zawieszenie wspólnych æwiczeñ wojskowych. Po wprowadzeniu drakoñskich obostrzeñ i blokad ca³ych miast Chinom uda³o siê niedawno doprowadziæ do spadku nowych

najaktywniej na Podlasiu i Mazowszu oraz na lubelszczyŸnie i Podhalu. Ruch oporu by³ szczególnie aktywny na Podlasiu. Tutejsza ludnoœæ prze¿y³a pierwsz¹ okupacjê sowieck¹ w latach 1939-1941. Nikt nie mia³ w¹tpliwoœci co do zbrodniczego charakteru nowej w³adzy. Na Podlasiu dzia³a³ s³ynny major Zygmunt Szyndzielarz („£upaszka”), który po aresztowaniu zosta³ stracony w 1951 r. Jego ³¹czniczk¹ by³a Danuta Siedzikówna, bohaterska „Inka” równie¿ zamordowana przez komunistów. Mia³a zaledwie 17 lat. Podczas œledztwa, mimo tortur, nikogo nie wyda³a. W liœcie przemyconym z wiêzienia przed egzekucj¹ napisa³a: „Powiedzcie mojej babci, ¿e zachowa³am siê, jak trzeba”. W ci¹gu 2-3 lat od zakoñczenia wojny przez formacje partyzantki antykomunistycznej przesz³y dziesi¹tki tysiêcy Ÿo³nierzy. Niektórzy historycy uwa¿aj¹, ¿e dzia³ania te moŸna nazwaæ insurekcj¹ porównywaln¹ z powstaniem styczniowym 1863 r. W³adze komunistyczne skierowa³y do walki z oddzia³ami leœnymi specjalnie do tego celu zorganizowane formacje: Korpus Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego (KBW) oraz Urz¹d Bezpieczeñstwa (UB). Ocenia siê równie¿, ¿e na ziemiach polskich opanowanych przez Rosjan dzia³a³o oko³o 30 tys. funkcjonariuszy sowieckiego NKWD. W sumie, ³¹cznie z jednostkami pomocniczymi, w walkach z oddzia³ami leœnymi uczestniczy³o ponad 250 tysiêcy ¿o³nierzy i funkcjonariuszy komunistycznego aparatu przemocy.

Dla tysiêcy ¿o³nierzy podziemia niepodleg³oœciowego utworzono obozy koncentracyjne. Warunki higieniczne by³y w tych miejscach czêsto gorsze ni¿ w obozach niemieckich. Setki internowanych zmar³o z powodu chorób, niedo¿ywienia i ciê¿kiej pracy. Wiosn¹ 1947 r. partyzantka antykomunistyczna os³ab³a. Przyczyni³a siê do tego obojêtnoœæ mocarstw zachodnich wobec sfa³szowania przez komunistów wyborów do Sejmu, które odby³y siê w styczniu tego roku. W³adze og³osi³y te¿ „amnestiê” dla cz³onków podziemia. Wielu partyzantów po ujawnieniu siê trafi³o do wiêzieñ i obozów. Pod koniec lat 40. terror UB przybra³ niesamowite rozmiary. Nieliczne jednostki partyzanckie przetrwa³y do po³owy lat 50. Ostatni ¿o³nierz niez³omny, Józef Franczak pseudonim „Laluœ”, zgin¹³ w walce z si³ami bezpieczeñstwa w paŸdzierniku 1963 r. * Wol¹ komunistycznego re¿ymu by³o aby ¿o³nierze podziemia niepodleg³oœciowego byli zapomniani na zawsze. Dlatego ofiary terroru i egzekucji chowano w bezimiennych grobach. Od wielu lat Instytut Pamiêci Narodowej prowadzi poszukiwania miejsc wiecznego spoczynku ¿o³nierzy „wyklêtych”. Kilka lat temu uda³o siê odnaleŸæ szcz¹tki majora Zygmunta Szyndzielarza. Uroczysty pogrzeb legendarnego „£upaszki” odby³ siê na Cmentarzu Wojskowym w Warszawie, w kwietniu 2016 r. m

PrzyjaŸñ Chopina z Norwidem „Rodem Warszawianin, sercem Polak, a talentem œwiata obywatel (…)” – jedna z najs³ynniejszych sentencji dotycz¹cych Fryderyka Chopina wyp³ynê³a spod pióra Cypriana Kamila Norwida w 1849 roku, dzieñ po œmierci kompozytora.

Obecnie jest wiêcej nowych przypadków koronawirusa na œwiecie, ni¿ w samych Chinach.

przypadków zachorowañ. Zanim jednak do tego dosz³o epidemia przenios³a siê za granicê. Obecnie Œwiatowa Organizacja Zdrowia notuje wiêcej nowych przypadków zachorowañ poza Chinami ni¿ w Chinach. Wirus mo¿e mieæ powa¿ne skutki dla œwiatowej gospodarki. Poza spadkiem wartoœci akcji prawdopodobne jest globalne spowolnienie gospodarcze, a nawet recesja. Chiny ju¿ teraz ograniczy³y zamówienia na dostawy ropy naftowej, co wywo³a³o spadek cen tego surowca. Ogromna iloœæ firm na ca³ym œwiecie musi liczyæ siê z perturbacjami w dostawach wyrobów produkowanych w Chinach. Spadku dochodów spodziewaj¹ siê m.in. du¿e korporacje amerykañskie jak na przyk³ad Apple, które w du¿ym stopniu zale¿¹ sytuacji w Chinach.

Tomasz Bagnowski

Choæ obaj artyœci znali siê zaledwie kilka miesiêcy, to jednak darzyli siê sympati¹ i wzajemnym zrozumieniem. Z jednej strony wynika³o to z tak zwanego pokrewieñstwa dusz, z drugiej zaœ z podobnych doœwiadczeñ ¿yciowych. Obaj jako m³odzieñcy triumfowali w warszawskich salonach i obaj te¿ opuœcili Polskê bez œwiadomoœci, ¿e ju¿ nigdy do niej nie powróc¹. Norwid wielokrotnie odwiedza³ Chopina w jego paryskim mieszkaniu. Kompozytor zaprasza³ poetê na œniadania i obiady, ten zaœ towarzyszy³ mu w czêstych przechadzkach po ulicach stolicy Francji. Choæ poeta uwa¿any by³ za dziwaka i samotnika, którego kontakty z otoczeniem dodatkowo utrudnia³a postêpuj¹ca g³uchota, to jednak Chopin potrafi³ dostrzec w nim intelektualn¹ i artystyczn¹ oryginalnoœæ. Z kolei Norwid widzia³ w kompozytorze muzyczn¹ realizacjê g³oszonych przez siebie idei, w myœl których sztuka mia³aby staæ siê noœnikiem pierwiastków narodowych. Obaj artyœci doskonale porozumiewali siê na p³aszczyŸnie artystycznej. Sam Chopin pisa³: „Norwid miê lepiej od Mickiewicza rozumie, bo kiedy Mickiewicz mnie do napisania

opery narodowej popycha³ – Norwid, znaj¹c granice moje, nigdy siê z czymœ takim do mnie nie odezwa³”. Krytycy i muzykolodzy s¹ zgodni, i¿ istotê fenomenu muzycznego Chopina najpe³niej oddaje poezja Norwida. „Nekrolog“, „Promethidion“, „Fortepian Szopena“, czy „Czarne kwiaty“ napisane zosta³y pod wp³ywem silnej inspiracji osobowoœci¹ polskiego kompozytora. 1 marca przypada 210 rocznica urodzin Fryderyka Chopina. Niektórzy biografowie twierdz¹, ¿e urodzi³ siê on 22 lutego.

#POLONIJNAAGENCJAINFORMACYJNA #WSPÓLNOTAPOLSKA


KURIER PLUS 29 LUTEGO 2020

www.kurierplus.com

7

Kartki z przemijania Dwieœcie dziesiêæ lat temu urodzi³ siê Fryderyk Chopin – kompozytor, którego kocham najbardziej ze wszystkich wielkich twórców muzyki powa¿nej. Porywa i zagarnia mnie bez reszty. Jest doskona³oœci¹. By³ nie tylko genialnym artyst¹, ale równie¿ fascynuj¹c¹ osobowoœci¹. Wci¹¿ mnie zdumiewa, choæ ju¿ tyle dzie³ o nim czyta³em. Wci¹¿ jest tajemnic¹. Wedle jednych dokumentów przyszed³ na œwiat 22 lutego, wedle innych 1 marca. On sam podawa³ tê drug¹ datê. Zakocha³em siê w jego muzyce podczas Miêdzynarodowego Konkursu Chopinowskiego w Warszawie w roku 1965. By³em wówczas uczniem IX klasy liceum. S³ucha³em radiowych transmisji z przes³uchañ a póŸniej koncertu fina³owego emitowanego przez telewizjê. Triumfatork¹ tego¿ konkursu by³a Martha Argerich, której gra po prostu mnie urzek³a. Do dziœ jest ona jedn¹ z najwybitniejszych wykonawczyñ utworów mistrza Fryderyka. Ilekroæ przyje¿d¿a do Nowego Jorku, tylekroæ chodzê na jej koncerty. Opisa³em jej grê, recenzuj¹c ów fina³owy koncert, czym zyska³em uznanie w oczach nie tylko polonistów, ale tak¿e innych licealnych nauczycieli, którzy stwierdzili, ¿e w przysz³oœci powinienem poœwiêciæ siê pisaniu, m.in. o Chopinie. Zbiera³em zatem p³yty z jego utworami w wykonaniach m.in. Adama Harasiewicza, Artura Rubinsteina, Vladimira Ashkenazego i Ivo Pogorelicha. Mia³em równie¿ pomnikowe nagrania wszystkich utworów w najlepszych interpretacjach. Rzecz jasna zdoby³em te¿ wszystkie wykonania wspomnianego Rubinsteina i mam je tu w Nowym Jorku. PóŸniej bliskie mi sta³y interpretacje Jewgienija Kissina i Janusza Olejniczaka. Zanurza³em siê wielokrotnie we wspania³¹ muzykê Mozarta, Beethovena, Liszta, Francka, Rachmaninowa i kompozytorów póŸniejszych, ale nikt z nich nie sta³ mi siê bardziej bliski ni¿ Chopin. W moim rodzinnym domu wisia³ na poczesnym miejscu jego portret autorstwa Andrzeja So³tana. Potem patronowa³ on kolejnym moim warszawskim mieszkaniom. W obecnym te¿ wita mnie, ilekroæ doñ przylatujê. Sam równie¿ naszkicowa³em Fryderyka piórkiem. O dziwo udatnie. SnadŸ uczucie prowadzi³o moj¹ rêkê. Od lat zbieram chopiniana – monografie naukowe, biografie, artyku³y, listy, zdjêcia, grafiki, litografie i kopie konterfektów. Uda³o mi siê tak¿e ju¿ zabraæ ca³¹ korespondencjê tego kompozytora w najró¿niejszych wydaniach i opracowaniach. Jest w nich wiele

Andrzej Józef D¹browski

listów o ewidentnej wartoœci literackiej. Wy³ania siê z nich Fryderyk, jakiego nie znamy. Tyle¿ niezwykle subtelny liryk, co przeœmiewczy ironista i satyryk. Czu³y i dobry cz³owiek, umiej¹cy œmiaæ siê sam z siebie. I nade wszystko œwietny obserwator oraz parodysta o zdolnoœciach aktorskich. Na kanwie tych listów uk³adam sobie w wyobraŸni scenariusz pokazuj¹cy fenomen zjawiska, jakim by³. Kiedy s³ucham wieczorami jego muzyki, przychodz¹ mi do g³owy najró¿niejsze wizje. Nie powiem, tak¿e frywolne i ¿artobliwe. Przewa¿aj¹ jednak wra¿enia nie daj¹ce siê uchwyciæ s³owami. Muzyka ta jest tak ponadziemska, ¿e nie dziwiê siê, ¿e jeden z kraterów na Merkurym zosta³ nazwany jego imieniem.

$

Ubolewam, ¿e dzisiaj tak niewielu m³odych Polaków zna twórczoœæ Chopina. I co znamienne – nikt z nich siê tego nie wstydzi. Tak, jak nie wstydzi siê nieznajomoœci historii malarstwa, rzeŸby, tañca, teatru, filmu i innych dyscyplin sztuki. Liczy siê dla nich g³ównie to, co tu i teraz oraz to, co modne. Ba, spotykam nierzadko ludzi, którzy gardz¹ tym, co by³o, tkwi¹c w przekonaniu, ¿e najwartoœciowsze jest to, co im siê podoba dzisiaj.

$

Fryderyk Chopin – „Najdziwniejszym z ludzi jest geniusz: ten tak daleko w przysz³oœæ wybiega, ¿e ginie z oczu ludzi z nim ¿yj¹cych, a nie wiadomo, które pokolenie poj¹æ go zdo³a.”

$

Podczas uroczystoœci stulecia urodzin Chopina Ignacy Jan Paderewski -wielki pianista i równie wielki orêdownik polskiej sprawy – powiedzia³: „Zabraniano nam S³owackiego, Krasiñskiego, Mickiewicza. Nie zabroniono nam Chopina. A jednak w Chopinie tkwi wszystko, czego nam wzbraniano: barwne kontusze, pasy z³otem lite, posêpne czamarki, krakowskie rogatywki, szlacheckich brzêk szabel, naszych kos ch³opskich po³yski, jêk piersi zranionej, bunt spêtanego ducha, krzy¿e cmentarne, przydro¿ne wiejskie koœció³ki, modlitwy serc stroskanych, niewoli ból, wolnoœci ¿al, tyranów przekleñstwo i zwyciêstwa radosna pieœñ.” Paderewski nie przewidzia³ jednak, ¿e granie Chopina bêdzie zabronione w latach okupacji hitlerowskiej i bolszewickiej. Okupant dobrze wiedzia³, co robi.

$ $

Najsilniej przemawia do mnie sztuka tworzona sercem. Nie wiem, czy ktoœ bada, dlaczego muzyka Chopina tak silnie oddzia³ywuje na bardzo wielu Azjatów. To

Tydzieñ na kolanie Sobota Aleksandryjczyk Kawafis potrafi³ w³adaæ s³owem. Fragment jego „Duszy starych ludzi” w t³umaczeniu Zygmunta Kubiaka: Jak im ci¹¿y nieszczêsne ¿ycie, które wlok¹. Jak dr¿¹, by go nie straciæ, jak¿e je kochaj¹, oszo³omione, rozdwojone w sobie dusze, które siedz¹ – komiczne i tragiczne – w swoich skórach, ³achmanach. Niedziela Pod p³aszczykiem nowoczesnego glamour i sukcesu, kryje siê wiele nieszczêœæ. Z regu³y, gdy siê wydarz¹, opisywane s¹ w sensacyjnym tonie, jakby wszystko spad³o z nieba razem ze statkiem z Marsjanami. „Nikt siê nie spodziewa³”…, „tragedia zaskoczy³a wszystkich…”, „piêkna kariera zakoñczy³a siê za szybko”. Nikt zdaje siê nie zwracaæ uwagi na ruchome piaski „sukcesu” we wspó³czesnym, hiperaktywnym, nasta-

wionym na Sukces.Sukces-Sukcesem Pogania Œwiecie. Czasami tylko zza medialnej zas³onki przeniknie co, nieco… Po dziesiêciu latach od samobójstwa artyku³ o znanym projektancie mody, Alexandrze McQuinnie. Ubiera³ s³awnych i znanych (Lady Gaga, Sarah Jessica Parker, czyli „Sex in the City”), gdy nagle powiesi³ siê w wieku ledwie lat czterdziestu. Zupe³nie jak 55-letnia Kate Spade, pope³niaj¹ca samobója na „górce sukcesu” w czerwcu 2018 r. Generalnie obowi¹zuje t³umaczenie „kozetkowe”. Zawód podwy¿szonego ryzyka: wszyscy na Ciebie patrz¹, jest wielka presja, ¿eby byæ „naj, naj...”, ¿eby Twoje szmatki nosi³y celebryci na czerwonych dywanach czy podczas medialnych ustawek. Zarobek wiêc niestabilny, wysi³ek artystyczny spory, prowadz¹cy do wyczerpania, wypalenia co z kolei powoduje ataki niepokoju i depresjê. Ale czy¿ tak nie jest w wiêkszoœci zawodów (minus kamery i piêkne dziewczyny na podorêdziu, albo piêkni ch³opaczkowie), pocz¹wszy od gliniarzy, stra¿aków czy pilotów? Myœlê, ¿e tu chodzi o Mia³koœæ Wspó³czesnoœci. Stra¿ak

w³aœnie oni najliczniej zg³aszaj¹ siê na chopinowskie konkursy. Nie wiem te¿, czy ktoœ bada, dlaczego polskie zespo³y pieœni i tañca „Mazowsze” i „Œl¹sk” odnosz¹ wielkie sukcesy m.in. w Chinach i Japonii. Piszê o nich dlatego, ¿e twórczoœæ Chopina wyrasta z tej samej gleby muzycznej. Szczególnie inspirowa³y go polskie tañce ludowe, zw³aszcza mazurki, oberki, polonezy i kujawiaki.

$

Chopin o sobie – „Czujê siê sam, sam, sam, chocia¿ otoczony… „. A przecie¿ tyle osób go uwielbia³o, a przecie¿ tyle pañ chcia³o go schrupaæ… Mia³ tyle wdziêku.

$

Ilekroæ jestem w Pary¿u, tylekroæ zachodzê z kwiatami na grób Chopina na zabytkowym cmentarzu Pere Lachaise. Nigdy nie jestem przy nim sam. Nigdy! Przychodz¹ tu ludzie z ca³ego œwiata. Solo i w grupach. Polacy z bia³o-czerwonymi wi¹zankami. Czasem dziwi¹ siê na grobowcu nie ma krzy¿a. Ma³o kto bowiem wie, ¿e Chopin by³ wolnomyœlicielem, czyli indywidualist¹, którego umys³ by³ niezale¿ny od jakiejkolwiek idei i religii. Dopiero na ³o¿u œmierci uleg³ w gor¹czce usilnym namowom ksiêdza Aleksandra Je³owickiego i przyj¹³ ostatni sakrament. Na wszelki wypadek przypomnê w tym miejscu, ¿e nie nale¿y myliæ wolnomyœlicielstwa z wolnomularstwem.

$

Pisz¹c i mówi¹c o Chopinie zapominamy najczêœciej o jego francuskim rodowodzie ze strony ojca. Twórczoœæ Fryderyka jest jednak w przewa¿aj¹cej czêœci tak bardzo polska, ¿e ju¿ niemal nikt nie bada, co w niej jest ponadnarodowe, czy jak kto woli – uniwersalne. A jest tych elementów niema³o. I to je w³aœnie widz¹ m.in. wspomniani Azjaci i sporo wykonawców zagranicznych. Polskoœæ w utworach Chopina jest dla nich wartoœci¹ dodatkow¹. Tak¿e bardzo ujmuj¹c¹.

$

Chopin w „Kurierze Szafarskim” redagowanym w czasie m³odzieñczych wakacji – „Proszê cenzora, by nie krêpowa³ mi ozora”.

$

Chopin o swoich szkockich uczennicach i wielbicielkach – „One mnie przez dobroæ zadusz¹ i ja im tego przez grzecznoœæ nie odmówiê”.

$

Chopin. Jak¿e cudownie jest doñ wracaæ i jak¿e cudownie jest z nim obcowaæ.

czy gliniarz, mo¿e liczyæ na konkret: ratuje realnych ludzi, pomaga prawdziwym ¿yciom. W zawodach kreatywnych, to bardziej umowne, mia³kie. W artykule z Yahoo. com o tym problemie pojawia siê mimochodem odpowiedŸ. Pani psycholog dobrze to t³umaczy: „Jesteœ tak dobry, jak twój ostatni show, twój ostatni obraz, ostatnia ksi¹¿ka, ostatni zaprojektowany strój. Jesteœ tak dobry, jak twój ostatni sukces. Tak wiêc rodzi siê presja, ¿eby dalej otrzymywaæ dobre oceny, a to wyczerpuj¹ce. I szarga nerwy”. Wspó³czesna Mia³koœæ. Nasza wartoœæ to odbicie u innych. Jak ostatni film, ksi¹¿ka, sukces w pracy, ostatni kochanek. Cz³owieka jako takiego, ze swoimi plusami i minusami, jako tako nie ma. Jest odbiciem w lustrze, bo przecie¿ jego dzie³o, te¿ nie jest nim samym, ale kreacj¹. Nic dziwnego, ¿e na tych ruchomych piaskach Wspó³czesnoœci, niektórzy wybieraj¹ Nicoœæ realn¹. Niedziela noc Koronowirus powoli rozprzestrzenia siê po ca³ym œwiecie. Tylko w Polsce zdaje siê nikt nie zauwa¿aæ problemu, gdy kwarantanny dosz³y ju¿ do W³och. Jakby z Herbertowskiego wiersza „a widzia³ Ty, Wania, mikroba?” Nikt nie widzia³, wiêc o czym tu gadaæ. Za to rozprawiaj¹ o wydarzeniach sprzed paru lat sze-

m fowej kampanii, która mia³a kierowaæ sztabem wyborczym pewnego kandydata na prezydenta, ale g³ównie kieruje bronieniem siebie, zabieraj¹c swojemu pryncypa³owi polityczny tlen. Ale z tlenem jak z mikrobami, nikt nie widzi go³ym okiem, wiêc o co chodzi? Poniedzia³ek z rana Akt seksualny czy nawet tylko (niez³e to s³owo „tylko”) molestowanie, nêkanie seksualne w dzieciñstwie zostawia niezatarty œlad na ca³e ¿ycia. To bana³, jest gorzej. To nie œlad, to wyrwanie kawa³ka cz³owieka, którego póŸniej brakuje przez ca³e ¿ycie. To jakby zgubiæ kilka kawa³ków puzzla: bez nich nic nie jest takie samo i byæ nie mo¿e, nic nie sk³ada siê w ca³oœæ, brak spontanicznej radoœci z bycia tu i teraz. Jedni przez to przechodz¹, wiêkszoœæ musi nieœæ brzemiê do koñca. Wiêkszoœæ z tej wiêkszoœci sobie nie radzi, koñcz¹c w uzale¿nieniach, z³ych zwi¹zkach, z³ych wyborach. Jakby centralny uk³ad sterowania satelity uleg³ uszkodzeniu i choæ on kr¹¿y wokó³ Ziemi przez d³ugi czas, nieuchronna si³a ziemskiej grawitacji œci¹ga go ku katastrofie. Wiêkszoœæ z tej wiêkszoœci koñczy marnie. Nie pomog¹ tu ¿adne zaklêcia, jedynym skutecznym lekarstwem jest Wiara, Nadzieja, Mi³oœæ, za którymi idzie przebaczenie...

Jeremi Zaborowski


Nr 159

Nowy Jork

29 lutego 2020

Kap³ani w powstaniu styczniowym Niewiele mówi siê o religijnym wymiarze powstania styczniowego z 1863 roku, a by³ to prawdopodobnie najbardziej katolicki zryw niepodleg³oœciowy w historii Polski. Koœció³ by³ jedyn¹ niezawis³¹ instytucj¹, której rz¹d rosyjski nie potrafi³ sobie podporz¹dkowaæ chocia¿ bardzo siê stara³. Pozyskanie dla sprawy polskiej Koœcio³a nie by³o trudne, poniewa¿ duchowni jako synowie ciemiê¿onego narodu zawsze byli patriotami. ¯yli jeszcze nieliczni kap³ani, uczestnicy powstania listopadowego oraz duchowni bior¹cy udzia³ w ruchu ksiêdza Piotra Œciegiennego. Liczni duchowni za swoj¹ dzia³alnoœæ patriotyczn¹ odsiadywali jeszcze wyroki w carskich aresztach i wiêzieniach lub po odbyciu kary powróci³o z wygnania z Rosji, aby przy³¹czyæ siê do nowych struktur narodowych. Przed wybuchem powstania styczniowego koœcio³y warszawskie sta³y siê miejscem manifestacji patriotycznych. Wykorzystywano wszelkie mo¿liwoœci, aby przez obchody rocznic narodowych, nabo¿eñstwa, procesje, œpiewy patriotyczne, pogrzeby przejmowaæ ludnoœæ ¿arem mi³oœci ojczyzny i protestowaæ przed œwiatem przeciw obcemu panowaniu, doprowadzaj¹c rz¹d rosyjski do ostatecznoœci. Masowe demonstracje mia³y w wiêkszoœci charakter uroczystoœci religijnych. Rozpoczê³y siê w czerwcu 1860 r. od pogrzebu genera³owej Katarzyny Sowiñskiej, wdowy po generale Józefie Sowiñskim, bohaterskim obroñcy Woli z roku 1831. Pogrzeb zgromadzi³ kilkanaœcie tysiêcy osób, g³ównie uczniów i m³odzie¿y rzemieœlniczej. Kolejne wyst¹pienia równie¿ nawi¹zywa³y do tradycji walk powstañczych. 25 lutego 1861 r. œwiêtowano rocznicê zwyciêstwa pod Olszynk¹ Grochowsk¹. Powiewa³y chor¹gwie z Or³em i Pogoni¹, p³onê³y pochodnie. Na Starym Mieœcie dosz³o do starcia z wojskiem. Na szczêœcie oby³o siê bez ofiar. 27 lutego 1861 r. podczas manifestacji w Warszawie wojsko odda³o do t³umu salwê. Œmieræ ponios³o piêæ osób: robotnik, czeladnik, uczeñ i dwóch ziemian. Ich cia³a wystawiono na widok publiczny w Hotelu Europejskim. Ca³y naród zjednoczy³a krew przelana na ulicach Warszawy. 2 marca odby³ siê pogrzeb piêciu poleg³ych. By³a to ogromna manifestacja. W kondukcie pogrzebowym, obok biskupów oraz duchowieñstwa katolickiego, szli pastorzy protestanccy i ¿ydowscy rabini. Ówczesny arcybiskup Antoni Fija³kowski zarz¹dzi³ na czas nieograniczony ¿a³obê, wzywa³ duchownych, by byli razem z narodem. Na ³amach prasy podziemnej duchowni nastawieni patriotycznie wprost szerzyli ideê powstania. Jednym z takich tytu³ów by³ „G³os Kap³ana Polskiego”. Jego redaktor, ³ ksi¹dz Karol Mikoszewski, wikariusz parafii œw. Aleksandra w Warszawie, cz³onek Komitetu Centralnego Narodowego i Tymczasowego Rz¹du Narodowego, w drugim numerze z 1862 r. uzasadnia³ bunt Polaków wobec w³adz zaborczych, powo³uj¹c siê na naukê spo³eczn¹ Koœcio³a: „Spo³ecznoœæ mo¿e powstaæ przeciwko

Msza polowa w obozie powstañczym. Archiwum A. Szypowskiego.

panuj¹cemu gdy w³adza jego zamienia siê w tyrani¹. (...) Tu ka¿dy z Polaków czuje, ¿e panuj¹cy nad nami s¹ tyranami. Tak moskal, jak austryjak i prusak przyw³aszczyli sobie w sposób najzdradliwszy równaj¹cy siê rozbojowi na publicznej drodze, w³adzê nad nami. Nie zapraszaliœmy ich wcale – nie wybieraliœmy do rz¹dzenia nami. Obj¹wszy w³adzê nad nami, u¿ywaj¹ jej po tyrañsku morduj¹c nas jako niestworzenia boskie, pastwi¹c siê nad nami jako nad niewolnikami. Ka¿dy wiêc z nas powstaj¹c przeciwko takim tyranom, idzie za g³osem Boga, broni praw cz³owieka, udzielonych nam przez Stwórcê”. (Zachowano pisowniê oryginaln¹). By st³umiæ polski ruch religijno-narodowy w³adze wprowadzi³y stan wojenny, zakazuj¹c Polakom organizowania i uczestnictwa we wszelkich manifestacjach patriotycznych, ¿¹da³y usuniêcia ze œwi¹tyñ patriotyczno-religijnych obchodów. Gdy 15 paŸdziernika 1861 r. ludnoœæ Warszawy zlekcewa¿y³a zakaz i uda³a siê do koœcio³ów, aby uczciæ pamiêæ Koœciuszki, wojsko rozbi³o tê manifestacjê i w katedrze aresztowano 1878 wiernych. Na znak protestu w Warszawie decyzj¹ kapitu³y wszystkie koœcio³y katolickie zosta³y zamkniête. Na znak solidarnoœci protestanci zamknêli swoje zbory, a ¯ydzi synagogi. ¯ycie religijne zamar³o. Duchowni zap³acili za to wysok¹ cenê, zanim na dobre wybuch³o powstanie. Byli zsy³ani w g³¹b Rosji, p³acili wysokie grzywny, dostawali siê pod sta³y dozór policji, zostali karnie przeniesieni do innej parafii lub zbiegli za granicê. Nastêpne miesi¹ce przynios³y kolejne manifestacje, rozwój podziemnych struktur,

a w koñcu – wybuch powstania styczniowego. W tym akcie niezwyk³ego heroizmu udzia³ mieli ksiê¿a i zakonnicy i to nie tylko moralny, ale tak¿e czynny, bezpoœredni. Mimo aresztowañ i surowych kar, wbrew zakazowi przynale¿noœci do tajnych stowarzyszeñ, na wezwanie Komitetu Centralnego Narodowego do walki o niepodleg³oœæ w styczniu 1863 r. odpowiedzia³o duchowieñstwo parafialne i zakonne. Zasadnicz¹ rol¹ ksiê¿y by³o niesienie pos³ugi powstañcom. Do³¹czali do tworz¹cych siê oddzia³ów powstañczych jako kapelani lub pracowali w administracji powstañczej. Przyjmowali przysiêgi od nowo przyjêtych ¿o³nierzy do oddzia³ów partyzanckich i œwiêcili sztandary. Odprawiali msze œwiête, spowiadali i b³ogos³awili przed bitw¹. Podtrzymywali ducha patriotycznego i religijnego wœród ¿o³nierzy.

wybuchu powstania, ale nie potêpi³ go, nakaza³ otoczyæ powstañców trosk¹ duszpastersk¹. Uwa¿a³, ¿e najlepszy po¿ytek ojczyŸnie przynios¹ praca organiczna, edukacja, podtrzymywanie ducha, jêzyka i kultury narodowej, a nie kolejny przelew krwi. Nara¿aj¹c siê na zniewagi, otwarcie potêpia³ skrytobójcze zamachy organizowane przez stronnictwo czerwonych. W swoich wielkopostnych kazaniach w 1862 r. t³umaczy³ naturê mi³oœci chrzeœcijañskiej; „Potêpi³em stanowczo wszelk¹ nienawiœæ, a mi³oœæ nieprzyjació³ za œcis³y postawi³em obowi¹zek”. Po wybuchu powstania natychmiast jednak stan¹³ po stronie jego uczestników, a w swoim liœcie protestacyjnym do cara skrytykowa³ barbarzyñskie represje wobec powstañców, co przyp³aci³ dwudziestoletni¹ zsy³k¹.

Agrypin Konarski

Zygmunt Szczêsny Feliñski

Zacz¹æ nale¿y od metropolity warszawskiego, przyjaciela Juliusza S³owackiego, dzisiaj ju¿ kanonizowanego, œw. Zygmunta Szczêsnego Feliñskiego (1822-1895), który wprawdzie nie by³ zwolennikiem

Znakomitym Ÿród³em na temat funkcjonowania kapelanów w powstaniu styczniowym jest „Pamiêtnik kapelana ksiêdza Serafina Szulca”, który by³ bernardynem i pe³ni³ obowi¹zki kapelana drugiego pu³ku piechoty dowodzonego przez Teodora Cieszkowskiego. Opisuje


wielu kapelanów powstañczych. Jednym z nich by³ kapucyn ks. Agrypin Konarski (1820-1863). Œwiêcenia kap³añskie przyj¹³ w 1847 r. W powstaniu s³u¿y³ jako kapelan kolejno w oddzia³ach Teodora Cieszkowskiego, Dionizego Czachowskiego i W³adys³awa Kononowicza. S³yn¹³ z dzia³alnoœci kaznodziejskiej i agitacyjnej. W gor¹cych s³owach przekonywa³ ch³opów do w³¹czania siê w powstanie, które przynieœæ im mia³o zniesienie pañszczyzny. Niektóre zachowania Konarskiego mog¹ budziæ uœmiech. Nierzadko przechadza³ siê po obozie wojskowym i chc¹c zapewne wzmóc morale ¿o³nierzy, co jakiœ czas wykrzykiwa³: „Niech ¿yje genera³ Langiewicz!”. Ksi¹dz Konarski by³ nie tylko zaanga¿owanym kaznodziej¹, ale prawdziwym ¿o³nierzem. Podczas jednej z potyczek pod Grzybow¹ Gór¹ 19 kwietnia 1863 r., widz¹c, ¿e dowódca kosynierów na widok Moskali schowa³ siê w krzakach, sam stan¹³ na czele ¿o³nierzy i mimo postrza³u w palec poprowadzi³ powstañców do zwyciêstwa. Po rozwi¹zaniu oddzia³u Konarski zosta³ aresztowany 3 czerwca 1863 r., zmuszony do zdjêcia krzy¿a i pobity. Oskar¿ono go o to, ¿e „spe³nia³ obowi¹zki ksiêdza, odbiera³ przysiêgê rewolucyjn¹, a po skoñczonym nabo¿eñstwie miewa³ przed o³tarzem rewolucyjne mowy i nauki”. Zosta³ skazany na œmieræ i powieszony na stoku Cytadeli w Warszawie. Jego œmieræ wywo³a³a ogromne poruszenie w spo³eczeñstwie polskim. Innym przyk³adem prawdziwego mêstwa i oddania sprawie powstania jest ksi¹dz Antoni Majewski. Zosta³ zamordowany przez Rosjan podczas bitwy pod Grochowiskami 18 marca 1863 r., kiedy spowiada³ umieraj¹cych na polu walki.

Antoni Mackiewicz

Niektórzy kapelani stali siê symbolami tamtego czasu. Najbardziej znanym dowódc¹ powstañczym by³ wtedy 35-letni wybitny kaznodzieja i patriota ksi¹dz Antoni Mackiewicz (1826-1863), rodem ze ¯mudzi. 8 marca w swoim koœciele odczyta³ Manifest Rz¹du Narodowego, wzywaj¹cy narody Polski, Litwy i Rusi do walki o „wspólne wyzwolenie” pod sztandarem Or³a, Pogoni i Archanio³a, proklamuj¹cy powrót polskiego rz¹du i nawo³uj¹cy do chwycenia za broñ, a póŸniej zebra³ ochotników i rozpocz¹³ walkê. 20 marca 1863 r. poprowadzi³ do boju swój 250-osobowy oddzia³. Kilka miesiêcy póŸniej, w maju, zebrany przez niego Pu³k Podbrzeski mia³ ju¿ za sob¹ wiele potyczek i bêd¹c jedn¹ z najwa¿niejszych jednostek operuj¹cych pod dowództwem genera³a Zygmunta Sierakowskiego, dozna³ pierwszej bolesnej klêski pod Bir¿ami. Ks. Mackiewicz nie podda³ siê jednak, tworzy³ kolejne oddzia³y, poœwiêci³ siê pracy organizacyjnej, ale te¿ sam prowadzi³ litewskich ch³opów do walki. Ranny, dosta³ siê ostatecznie do niewoli moskiewskiej w nocy 17 grudnia. Aby pokazaæ ludowi, ¿e dalsze jego wysi³ki by³yby daremne, Moskale obwozili ksiêdza Mackiewicza po okolicznych wsiach, nastêpnie powiesili go w Kownie 28 grudnia 1863 r. Przed wykonaniem wyroku obiecywano mu z³agodzenie kary, jeœli wyda naczelników rz¹du powstañczego. Na to nieustraszony ¿mudzki dowódca odrzek³: „Skoñczy³em moje, wy czyñcie teraz swoje”.

Rafa³ Kalinowski

Przyczyni³ siê do za³o¿enia klasztoru karmelitów bosych w Przemyœlu, we Lwowie i w Wadowicach, gdzie zas³yn¹³ jako „wiêzieñ konfesjona³u”. Z daleka przybywali do niego ludzie, by siê wyspowiadaæ. Zmar³ w Wadowicach 15 listopada 1907 roku. W roku 1983 papie¿ Jan Pawe³ II zaliczy³ go w poczet b³ogos³awionych, a w 1991 roku og³osi³ go œwiêtym.

Stanis³aw Brzóska

Adam Chmielowski Powstanie styczniowe zrodzi³o równie¿ wielu œwiêtych. Jednym z nich jest œw. Rafa³ (w zakonie ojciec Józef) Kalinowski, karmelita Bosy (1835-1907), wieloletni przeor klasztorów karmelitañskich w Czernej i Wadowicach. Po ukoñczeniu Instytutu Szlacheckiego studiowa³ agronomiê, a nastêpnie uzyska³ dyplom in¿yniera w Szkole In¿ynierii Wojskowej w Petersburgu. Tam doœwiadczy³ m³odzieñczego kryzysu wiary, prze¿ywa³ wewnêtrzne rozterki, jednoczeœnie poszukuj¹c sensu ¿ycia, wytrwale studiowa³ dzie³a filozoficzne i teologiczne. Po ukoñczeniu szko³y in¿ynierskiej by³ wyk³adowc¹ matematyki, uzyska³ te¿ stopieñ porucznika. Wybuch powstania styczniowego w roku 1863 przyspieszy³ jego starania o zwolnienie z wojska rosyjskiego. Przystêpuj¹c do powstania Kalinowski uwa¿a³, ¿e nie ma ono szans powodzenia, poniewa¿ zna³ dobrze sytuacjê militarn¹ wojsk rosyjskich, stacjonuj¹cych na owych terenach. Jednak uzna³, ¿e nie wolno mu staæ na uboczu „sprawy uwa¿anej wówczas „za istotnie narodow¹”. Skupi³ siê przede wszystkim na wprowadzeniu wiêkszej dyscypliny w oddzia³ach ju¿ istniej¹cych. Aresztowany w nocy z 24 na 25 marca 1864 r. w Wilnie w domu rodzinnym, za udzia³ w powstaniu zosta³ skazany na œmieræ. O jego postawie patriotycznej œwiadczy proces s¹dowy. Pomimo wyraŸnej przychylnoœci sêdziego, Józef Kalinowski nie tylko nie odwo³ywa³ siê do podsuwanych mu okolicznoœci ³agodz¹cych, które mog³yby wp³yn¹æ na zmniejszenie wymiaru kary, ale wrêcz przyznawa³ siê do zarzucanego mu udzia³u w powstaniu, co wywo³a³o zdziwienie sêdziego. Na szczêœcie zabiegi rodziny i wykorzystanie wp³ywowych znajomoœci sprawi³y zamianê kary na 10 lat syberyjskiej katorgi. Wielu uczestników wygnañczej doli doœwiadcza³o promieniowania jego œwiêtoœci. Wszêdzie, gdzie by³, podtrzymywa³ ludzi na duchu, modli³ siê z nimi, ujmowa³ cierpliwoœci¹ i delikatnoœci¹. Po zakoñczeniu zes³ania w 1874 r. powróci³ do kraju, wst¹pi³ do karmelitów bosych i po studiach filozoficznych i teologicznych otrzyma³ 15 stycznia 1882 r. œwiêcenia kap³añskie w Czernej ko³o Krakowa. Wkrótce zosta³ tam przeorem. By³ zawsze skupiony, gotowy do wyrzeczeñ i umartwieñ.

Gdy 22 stycznia 1863 roku wybuch³o Powstanie Styczniowe, osiemnastoletni Adam Chmielowski (1845-1916), przysz³y œw. Brat Albert, by³ uczniem Instytutu Rolniczo-Leœnego w Pu³awach. Od razu razem z kolegami stworzyli oddzia³ Pu³awiaków i poszli walczyæ. Po wygranej bitwie pod Grochowiskami przeszed³ z oddzia³em Langiewicza do Galicji. Mimo wygranych kilku bitew, wobec du¿ych strat w ludziach i niemo¿noœci utrzymania siê w nasyconym wojskami rosyjskimi terenie, powstañców aresztowano. Austriacy przewieŸli Chmielowskiego do O³omuñca. Wykorzystuj¹c sprzyjaj¹c¹ okazjê zbieg³ w maju 1863 r. i przedosta³ siê do kraju, w³¹czaj¹c siê ponownie do walk powstañczych, do oddzia³u pu³kownika Zygmunta Chmieleñskiego. Bra³ udzia³ w walkach pod Ciernem, Warzynem i Czarnc¹. 30 wrzeœnia 1863 r., w ciê¿kiej, ca³odniowej bitwie pod Me³chowem, zosta³ ciê¿ko ranny w nogê od ostrza³u artylerii rosyjskiej. Rannego powstañca wziêto do niewoli a lekarz polowy, w prymitywnych warunkach, bez znieczulenia, dokona³ amputacji lewej nogi. Staraniem rodziny, Adam wydosta³ siê z niewoli i w maju 1864 r. Aby unikn¹æ represji w³adz carskich, wyjecha³ do Pary¿a, gdzie podj¹³ studia malarskie. Tu dziêki pomocy finansowej od Komitetu Polsko-Francuskiego móg³ poddaæ siê dalszemu leczeniu i otrzyma³ protezê. Wszêdzie, gdzie przebywa³, wyró¿nia³ siê postaw¹ chrzeœcijañsk¹, a jego silna osobowoœæ wywiera³a du¿y wp³yw na otoczenie. Po og³oszeniu amnestii w 1874 r. powróci³ do kraju. Pieniêdzmi ze sprzeda¿y swoich obrazów zacz¹³ wspomagaæ najbiedniejszych, a jego pracownia malarska sta³a siê przytu³kiem dla ubogich. Z mi³oœci do Boga i ludzi Adam Chmielowski zrezygnowa³ z kariery i obj¹³ zarz¹d ogrzewalni dla bezdomnych. Przeniós³ siê tam na sta³e, aby mieszkaj¹c wœród najubo¿szych, pomagaæ im w dŸwiganiu siê z nêdzy nie tylko materialnej, ale i moralnej. 25 sierpnia 1887 r. Adam Chmielowski przywdzia³ szary habit tercjarski i przyj¹³ imiê brat Albert. Dok³adnie rok póŸniej z³o¿y³ œluby tercjarza. Pomimo swego kalectwa wiele podró¿owa³, zak³ada³ nowe przytu³ki, sierociñce dla dzieci i m³odzie¿y, domy dla starców i nieuleczalnie chorych. Zmar³ w opinii œwiêtoœci, wyniszczony ciê¿k¹ chorob¹ i trudami ¿ycia w przytu³ku. Pogrzeb na Cmentarzu Rakowickim 28 grudnia 1916 r. sta³ siê pierwszym wyrazem czci powszechnie mu oddawanej. Jan Pawe³ II beatyfikowa³ go 22 czerwca 1983 r., a kanonizowa³ 12 listopada 1989 r. w Watykanie. Jest patronem zakonów albertynek i albertynów, a w Polsce tak¿e artystów plastyków.

Postaci¹ chyba najbardziej niezwyk³¹ spoœród wszystkich kapelanów powstañczych by³ Stanis³aw Brzóska (1832-1865), ksi¹dz-genera³, naczelny kapelan powstania styczniowego. W chwili wybuchu walk mia³ zaledwie 20 lat. W m³odoœci uczêszcza³ do szko³y w Bia³ej Podlaskiej i przez trzy lata studiowa³ w Kijowie. Przerwa³ kszta³cenie wybieraj¹c pos³ugê kap³añsk¹. Poszed³ do seminarium duchownego, a nastêpnie zosta³ wikarym parafii w Soko³owie Podlaskim. Wierni cenili go nie tylko za ca³kowite oddanie sprawom religii, ale tak¿e za charyzmê. Tê sam¹, dziêki której póŸniej przyci¹gn¹³ do siebie ch³opów, a nawet mieszczan. Jeszcze przed wybuchem powstania za g³oszenie patriotycznych kazañ zosta³ skazany na dwuletni pobyt w twierdzy, ostatecznie zmniejszony do roku. Zg³osi³ siê jako kapelan do oddzia³u powstañczego Walentego Lewandowskiego, gdzie nie tylko pe³ni³ pos³ugê kap³ana, ale walczy³ jako ¿o³nierz. Decyzj¹ Rz¹du Narodowego zosta³ wybrany naczelnym kapelanem wojsk powstañczych i otrzyma³ stopieñ generalski. Od 1864 r. Brzóska stan¹³ na czele w³asnego oddzia³u dzia³aj¹cego na Podlasiu. Kilkakrotnie rozbijany oddzia³ zmniejsza³ siê, tak i¿ w koñcu zosta³o ich ledwie czterech. Sukcesem ksiêdza Brzóski i jego towarzyszy by³o to, ¿e pozostawali nieuchwytni dla rozwœcieczonych tym Moskali. Wszystko to dziêki pomocy okolicznej ludnoœci, która dokarmia³a powstañców i chroni³a przed wydaniem. Kiedy jednak w rêce Rosjan dosta³a siê kurierka Rz¹du Narodowego, która zna³a miejsce pobytu ksiêdza, 29 kwietnia 1865 r. zastawiono na niego zasadzkê i ujêto wraz z adiutantem Franciszkiem Wilczyñskim. Obydwaj zostali powieszeni „ku przestrodze” w obecnoœci kilku tysiêcy ludzi, na rynku w Soko³owie, 23 maja 1865 r. Ksi¹dz Brzóska by³ ostatnim walcz¹cym powstañcem styczniowym. Przez 27 miesiêcy od wybuchu powstania, nigdy dobrowolnie nie z³o¿y³ broni. Ukrywa³ siê w lasach, korzysta³ z ludzkiej dobrej woli, wiód³ wilczy ¿ywot. W 2008 r. zosta³ poœmiertnie uhonorowany przez prezydenta Lecha Kaczyñskiego najwy¿szym polskim odznaczeniem – Orderem Or³a Bia³ego. Ogó³em w powstaniu wziê³o czynny udzia³ oko³o 200 ksiê¿y katolickich, zarówno diecezjalnych, jak i zakonnych. Swoje zaanga¿owanie w zryw niepodleg³oœciowy wiêkszoœæ z nich okupi³a wielk¹ ofiar¹ mêczeñsk¹. Trzydziestu z nich zosta³o rozstrzelanych b¹dŸ powieszonych, oko³o setki zes³anych na ciê¿k¹ katorgê syberyjsk¹. Po st³umieniu powstania na ca³e duchowieñstwo zosta³a na³o¿ona kontrybucja, dokonano „reformy klasztorów”, ob³o¿ono je limitami. Przez wiêzienia przesz³o 739 kap³anów z ca³ej Polski. Zlikwidowano prawie wszystkie zakony, rabowano mienie koœcielne. Opr. Jolanta Szczepkowska

ZDJ. WIKIPEDIA

Adres redakcji: P.A.V.A. of America, District 2 , 17 Irving Place, New York, NY 10003 e-mail: pava-swap@kurierplus.com, tel. (212) 358-0306, www.pava-swap.org Artur Grottger - Zamkniêcie koœcio³ów.

Redakcja: Jolanta Szczepkowska


KURIER PLUS 29 LUTEGO 2020

10

GRUBE RYBY I PLOTKI Choæ zosta³ uhonorowany Z³otym Globem za kreacjê w filmie „Chicago”, wiêkszoœæ kojarzy go z rol¹, o którejjak twierdzi- niewiele ma do powiedzenia. Richard Gere, przystojniak partneruj¹cy Julii Roberts w „Pretty Woman”, jest dziœ siwym panem w œrednim wieku, który ponad wszystko ceni wartoœci rodzinne. I spokój. „Buddyzm nada³ równowagê mojemu ¿yciu. Sprawi³, ¿e ma ono odpowiednie proporcje. Nie marnotrawiê energii na sprawy ma³o istotne. Nie zajmuje mnie to, co wypisuj¹ gazety. Nie pêdzê za rozg³osem czy jeszcze wiêkszymi pieniêdzmi. Nie zabiegam o role”- przekonuje. Aktor spe³nia siê w roli ojca i mê¿a: „Najwa¿niejsze co mo¿emy daæ dzieciom, to umi³owanie niezale¿noœci. Nie wolno myliæ opieki z w³adz¹ rodzicielsk¹, czyli zakamuflowan¹ form¹ kontroli. Trzeba zrozumieæ, ¿e niczego nie mo¿emy narzuciæ naszym dzieciom. Mo¿emy je ukierunkowaæ na pocz¹tku drogi, ale potem ich los bêdzie le¿a³ jedynie w ich rêkach”- t³umaczy. „Mam poczucie, ¿e dajê dzieciom mapê. Przygotowujê j¹ w czasie dzieciñstwa. Mapa jest ogromna. Wed³ug niej bêd¹ siê poruszaæ w doros³oœci. Ale to, którêdy pójd¹, w jakie ciemne lub jasne strony œwiata mapa ich zaprowadzi, czy zechc¹ w ogóle kierowaæ siê tym, co w niej dla nich zapisa³em, kto to mo¿e wiedzieæ?- podsumowuje filozoficznie Gere. Wygl¹da na to, ¿e „Amerykañski ¿igolak” wyzwoli³ siê z gêby jak¹ przyprawi³ mu Hollywood. „Umiejêtnoœci bycia sam na sam ze sob¹ nabywa siê z wiekiem. Ju¿ mnie to nie przera¿a. Nie bojê siê w³asnych myœli, nie obawiam siê szczerej rozmowy z samym sob¹. To wa¿ne, gdy mijaj¹ lata, gdy przekraczasz próg doros³oœci- ju¿ nie mo¿esz udawaæ Piotrusia Pana”. Czy¿by w przypadku „boskiego Richarda” powiedzenie „siwe w³osy mêdrca nie czyni¹” jednak siê nie sprawdzi³o?

www.kurierplus.com

Weronika Kwiatkowska

tetami”- twierdzi artystka. I trudno siê z ni¹ nie zgodziæ.

Richard Gere ponad wszystko ceni wartoœci rodzinne. I spokój.

* Anna Maria Jopek wokalistka, kompozytorka, autorka tekstów, producentka muzyczna. Po znakomitej p³ycie „Ulotne” nagranej z legendarnym amerykañskim muzykiem Branfordem Marsalisem, koncertowa³a w Japonii i Chinach. Ostatnio zaœpiewa³a w serialu „Wikingowie” i w³aœnie wyrusza w now¹ trasê. Mówi, ¿e ma w sobie gen nomady. „Mia³am siedem lat, kiedy rodzice wys³ali mnie do mojej ciotki do Nowego Jorku, z przesiadk¹. Mia³am kartkê na szyi. Nie mówi³am s³owa po angielsku. Ani ja siê nie ba- Anna Maria Jopek - W dzisiejszych czasach bra³am, ani oni siê nie bali. Podró¿ jest dla kuje autorytetów. mnie naturalna. Przemieszczamy siê, bo takie jest ¿ycie. Tylko krajobraz siê zmie- co niezbêdne, i rusza³y. Dziêki temu nia”- mówi artystka. „Moje babki opano- przetrwa³y”- wspomina wokalistka. wa³y do perfekcji pakowanie siê w piêæ I przyznaje, ¿e nie têskni za przesz³oœci¹, minut, ¿y³y pod okupacj¹, w epokach za- ale brakuje jej… autorytetów. „Kiedy zawieruchy. Zabiera³y dzieci, zawija³y to, czyna³am, ¿yli prawdziwi mistrzowie.

Zd¹¿y³am ich spotkaæ. Zaœpiewa³am z panem Jeremim Przybor¹ „Na ca³ej po³aci œnieg” i z panem Markiem Grechut¹ w filharmonii w Krakowie. Przez ma³¹ chwilê mia³am zaszczyt œpiewaæ w kameralnym projekcie mistrza Wojtka M³ynarskiego. Ale¿ to by³y postaci.”- ekscytuje siê Anna Maria Jopek. „Czasy mojego dzieciñstwa by³y siermiê¿ne, dla wszystkich tak samo. Na mojej ulicy mieszka³ pan Tadeusz £omnicki, a za skrzy¿owaniem pan Andrzej Wajda. Sz³am rano z tornistrem do szko³y i k³ania³am siê moim s¹siadom odœnie¿aj¹cym samochody, nios¹cym chleb na œniadanie, stoj¹cym w kolejce w spo¿ywczym. By³am malutka, kiedy ksi¹dz Jerzy Popie³uszko przynosi³ nam mas³o z zagranicznych paczek. A pani Agnieszka Osiecka siadywa³a czêsto w jadalni. Nie wiedzia³am, ¿e pisze tak nieprawdopodobne teksty. By³a nasz¹ s¹siadk¹. Uwielbia³am jej s³uchaæ. Po prostu. Nie zdawa³am sobie sprawy, ¿e obcujê z osobami, które ca³kowicie zmieniaj¹ œwiadomoœæ tysiêcy ludzi. Jeœli wiêc jest we mnie jakaœ têsknota, to w³aœnie za autory-

* Jeœli o Agnieszce Osieckiej mowa, to dla fanów jej twórczoœci mamy dwie wiadomoœci: dobr¹ i z³¹. Powsta³ 13odcinkowy serial o ¿yciu legendarnej poetki i autorce tekstów piosenek, jednak emisja planowana na 6 marca nie dojdzie do skutku z uwagi na przed³u¿aj¹c¹ siê postprodukcjê. Termin przesuniêto na jesieñ. Serial zosta³ podzielony na dwie czêœci. W pierwszych piêciu epizodach Agnieszkê Osieck¹ gra Eliza Rycembel i s¹ to czasy od studiów do pierwszej dzia³alnoœci w STS-ie. Nastêpnie pa³eczkê przejmuje Magdalena Pop³awska. „To jest du¿e wyzwanie, du¿e obci¹¿enie, kiedy gra siê tak¹ postaæ, któr¹ wszyscy znaj¹ i pamiêtaj¹. Teraz co chwilê spotykam kogoœ, kto mówi mi: Ach, ja zna³em Agnieszkê, ona by³a taka i taka. Ka¿dy opowiada mi o niej zupe³nie inne historie”- œmieje siê aktorka. „Przygotowuj¹c siê do roli czyta³am jej pamiêtniki, ksi¹¿ki biograficzne, których jest sporo, wspomnienia i muszê przyznaæ, ¿e jeszcze bardziej pokocha³am Osieck¹. To niesamowicie fascynuj¹ca postaæ”- powiedzia³a aktorka. I zdradzi³a, ¿e córka pisarki zaakceptowa³a j¹ w roli swojej matki, a nawet udzieli³a kilku potrzebnych wskazówek. „Agata Passent nie mia³a do mnie ¿adnych uwag i zostawi³a mi pe³n¹ wolnoœæ, to raczej ja mia³am do niej proœby, chcia³am siê spotkaæ i zainspirowaæ jeszcze bardziej”- powiedzia³a Pop³awska. Serial przedstawia panoramê ¿ycia kulturalnego w Polsce z czasów PRL-u, co oznacza, ¿e w produkcji zostanie pokazanych wielu znanych artystów tego okresu, którzy nale¿eli do otoczenia Osieckiej (m. in. Marek H³asko, Wojciech Frykowski, Jeremi Przybora, Olga Lipiñska i Maryla Rodowicz). Oprócz Elizy Rycembel i Magdaleny Pop³awskiej wyst¹pi¹ m.in. Miko³aj Roznerski, Marcin Hycnar, Jan Frycz, Maria Pakulnis i Piotr ¯urawski. Autorami scenariusza s¹ Maciej Wojtyszko i Maciej Karpiñski, przy wspó³pracy z Henryk¹ Królikowsk¹. Re¿yseruje Robert Gliñski. Wiêkszoœæ zdjêæ powsta³a w £odzi i w Warszawie, ale w scenariuszu nie zabrak³o równie¿ sopockiego epizodu Osieckiej. „Z tym serialem wi¹¿ê ogromne nadzieje, w pewnym sensie jest to porównywalna produkcja do hitowej „Anny German” sprzed paru lat, któr¹ ogl¹da³o ponad 6 mln widzów” – mówi prezes TVP Jacek Kurski. Miejmy nadziejê, ¿e „Osiecka” oka¿e siê dzie³em na miarê bohaterki, o której ¿yciu i twórczoœci opowiada. Szkoda by³oby zmarnowaæ tak¹ szansê. m

Serial o Agnieszce Osieckiej zosta³ podzielony na dwie czêœci. W pierwszych piêciu epizodach zagra j¹ Eliza Rycembel (z prawej). Nastêpnie pa³eczkê przejmuje Magdalena Pop³awska (z lewej).


KURIER PLUS 29 LUTEGO 2020

www.kurierplus.com

Stany wewnêtrzne

Weronika Kwiatkowska

De luxe Pielêgniarka pyta czy pijê na umór. W³aœnie tak postanawia przet³umaczyæ zdanie, które pojawia siê w formularzu. Na umór. Czyli piêæ do siedmiu jednostek alkoholu dziennie – precyzuje. – Nie. Odpowiadam. Ale lubiê czerwone wino. Ostatnio hiszpañskie. Z regionu La Rioja. Pijê przynajmniej dwie butelki w tygodniu. Bo bywam smutna. Ale nie ma pani depresji? Myœli samobójczych? – upewnia siê. Ani HIV-a? – dodaje. WyraŸnie rozbawiona. Bo pytania wydaj¹ siê trochê zbyt krêpuj¹ce. Jak na kilkuminutow¹ znajomoœæ. Otwarte drzwi, za którymi toczy siê ¿ycie. Ktoœ musi odebraæ dziecko ze szko³y. Przestawiæ samochód na parkingu. Wyjœæ na lunch. A tu taki mrok. Uzale¿nienia. Wirusy. Œmieræ. Wiêc trzeba je rozbroiæ. Obœmiaæ. – Nie, chyba nie. Mówiê cicho. I myœlê o pacjentach postawionych wobec bezmyœlnej weso³oœci pielêgniarki. Czy zdobyliby siê na odwagê powiedzenia: tak. Przyznania, ¿e nad-

u¿ywaj¹. I ¿e codziennie myœl¹ o sposobach na zakoñczenie ja³owego trwania w cichej rozpaczy? Przypomina mi siê scena z „Jokera”, kiedy znêkany Arthur rozmawia z pracownikiem socjalnym. You don't listen, do you? You just ask the same questions every week. „How is your job?” „Do you have any negative thoughts?” All I have are negative thoughts. Tylko kogo to obchodzi. Na pewno nie osobê po drugiej stronie biurka, która te¿ jest ofiar¹ chorego systemu. Z syndromem wypalenia zawodowego. Chronicznym zmêczeniem. W³asnym gównianym ¿yciem. Chce tylko odhaczyæ punkt w tabelce. I iœæ do domu. Nie p³ac¹ jej nadgodzin za empatiê. Mo¿e dlatego tak bardzo wzrusza „A Beautiful Day in the Neighborhood”. Opowieœæ o cz³owieku, który s³ucha³. Z wielk¹ atencj¹. Nie daj¹c¹ siê zmyœliæ, udaæ. Szczodrze obdarowywa³ uwag¹ napotkanych ludzi. Mówi³ im, ¿e s¹ wyj¹tkowi. Niepowtarzalni. ¯e lubi ich w³aœnie takimi, jakimi s¹. Tylko za to, ¿e s¹. Brzmi naiwnie? Zbyt cukierkowo? Wewnêtrzny cynik puka siê w czo³o i wystawia jêzyk? Tylko do pierwszej sceny, gdy Fred Rogers (w tej roli wybitny Tom Hanks) zadaje pytanie zblazowanemu

dziennikarzowi i naprawdê jest zainteresowany odpowiedzi¹. Pod czu³ym spojrzeniem starszego pana w blezerku Lloyd Vogel, reporter magazynu „Esquire“, czuje siê cokolwiek niezrêcznie. Myœli, ¿e to poza. Szuka rysy. Szczeliny, przez któr¹ móg³by zajrzeæ do œrodka. Bo to przecie¿ niemo¿liwe. Taka bezinteresowna uprzejmoœæ. Uwa¿noœæ. Skromnoœæ. To podejrzane. Wchodzê w opowieœæ Marielle Heller bez przygotowania. Od wielu lat, celowo, unikam recenzji. Nie czytam opisów fabu³y. Dziêki czemu wyzbywam siê oczekiwañ. I dajê ponieœæ historii. Tak by³o i tym razem. Nie wiedzia³am kim by³ gospodarz kultowego programu dla dzieci „Mister Rogers' Neighborhood”. W tych czasach (1968-2001) ogl¹da³am „Teleranek” i „Pana Pankracego”. A potem by³am ju¿ za doros³a. Na pacynki. I staruszka pod krawatem objaœniaj¹cego œwiat. Dlatego jestem ca³kowicie rozbrojona. Czu³¹ narracj¹ tej prostej historii. Od po³owy filmu ryczê jak bóbr. Powtarzaj¹c za Natali¹ Przybysz: jesteœmy dzieæmi, dzieæmi, co chc¹ na rêce. Pozwalam siê obj¹æ i uko³ysaæ do snu. Pora¿ona pociskiem mi³oœci. P³aczê te¿ – najpierw ze œmiechu, potem z rozpaczy – ogl¹daj¹c „Jojo Rabbit”. Historia dziesiêciolatka, który wierzy w Adolfa Hitlera i chce byæ przyk³adnym cz³onkiem Hitlerjugend, ale nie umie zabiæ bezbronnego króliczka, jest

– Nie przeszkadza ci w Azji, ¿e nie mo¿esz pójœæ do teatru albo na koncert muzyki powa¿nej? A mo¿e, jak mówili komuniœci, jest to tylko nadbudowa, gdy baz¹ s¹ podstawowe problemy bytowe klasy pracuj¹cej? Po dwóch miesi¹cach na Filipinach, spêdzam kolejne dwa w Tajlandii. S¹ to du¿e kraje, wiêksze obszarowo od Polski i du¿o ludniejsze (odpowiednio: 108 i 79 mln mieszkañców). Filipiny s¹ sporo od Polski biedniejsze, Tajlandia skraca dystans. Stolice, Manila i Bangkok, to licz¹ce kilkanaœcie milionów mieszkañców œwiatowe metropolie, z lasem wie¿owców, sieci¹ autostrad, tysi¹cami barów i restauracji, tak¿e z kuchni¹ miêdzynarodow¹. W obu stolicach mieszkaj¹ te¿, dla przyjemnoœci czy z powodu pracy, tysi¹ce profesjonalistów z zagranicy. Do swojej dyspozycji maj¹ jedzenie importowane z ich krajów, samochody, elektronikê i odzie¿ œwiatowych marek, luksusowe apartamenty i domy, egzotyczne kuchnie œwiata, wykwintne bary na dachach wie¿owców, dyskoteki goszcz¹ce znanych DJ-ów, gogo kluby z piêknymi dziewczynami do wynajêcia. Jest tu wiêc i seks i hedonizm; s¹ wnêtrza, meble i akcesoria zaspokajaj¹ce potrzeby estetów. Mo¿na tu biegaæ, jeŸdziæ na rowerze (choæ to wyzwanie w najwiêksze upa³y), graæ w hali w tenisa i ko-

szykówkê. Fachowcy pracuj¹ w nowoczesnych, klimatyzowanych biurach, ich znudzone ¿ony spotykaj¹ siê z innymi ¿onami w jakichœ klubach zainteresowañ; ich dzieci chodz¹ do miêdzynarodowych szkó³ i przedszkoli. S³owem – osoba o wysokiej pozycji zawodowej i dobrze zarabiaj¹ca mo¿e tu mieæ wiele z udogodnieñ i przyjemnoœci œwiata zachodniego. Wiele jest ju¿ takich miejsc na œwiecie, gdzie mo¿na ¿yæ luksusowo i sobie we wszystkim dogadzaæ. W odleg³ych zak¹tkach globu rosn¹, czasem dos³ownie na piasku, jak Dubaj, metropolie ze szk³a i stali. Gdzie mo¿na ¿yæ w klimatyzowanym œwiecie galerii handlowych i wnêtrz mercedesów, ogl¹daæ z balkonu widok rozœwietlonych wie¿owców, k¹paæ siê w basenie, jadaæ na zmianê kuchniê miejscow¹, sushi i lasagnê. Tak mo¿na ¿yæ w Kuala Lumpur, Seulu, Singapurze, Hongkongu. Czegoœ jednak tu brakuje. Kultury, tej wysokiej. Opisane powy¿ej ¿ycie jest spe³nieniem marzeñ cz³owieka prostego, który dorobi³ siê pieniêdzy: ¿ycie rodzinne na wysokim poziomie, konsumpcja, hedonizm, rozpusta. ¯ycie oœwietlone s³oñcem i neonami. Pachn¹ce ulicznymi potrawami i perfumami pracownic nocnych klubów. Byæ mo¿e takie ¿ycie wystarcza ogromnej wiêkszoœci ludzi. Zaspokaja potrzeby bytowe i rozrywki. Nie zaspokaja potrzeb wy¿szych. Chwileczkê, a religia? Czy ona czasem nie jest tak¹ wy¿sz¹ potrzeb¹? Istotnie, w wielu tych rajach konsumpcji (wyj¹tkiem mo¿e byæ Seul czy Hongkong), religia jest obecna. Muzu³mañska wciera siê bardziej lub mniej z butami w ¿ycie

pe³na absurdalnego humoru i grozy jednoczeœnie. Taika Waititi œmiechem rozbraja bombê antysemityzmu i nazizmu. Dekonstruuje i obna¿a g³upotê i okrucieñstwo ideologii, które doprowadzi³y ludzkoœæ do upadku, a których nieœwie¿y oddech znowu czuæ w powietrzu. M¹dry. Wa¿ny. I niezwykle piêkny film. * Noc¹ s³ucham „Osieckiej De Luxe” w interpretacji Mai Kleszcz. Piasek i blacha w g³osie. DŸwiêki jak z zadymionej tancbudy. Jazzowo, bluesowo, korzennie. Piosenki-pomniki schodz¹ z coko³ów i o¿ywaj¹. Nawet ramota „Niech ¿yje bal” w aran¿acji akustycznego kwintetu (fortepian, kontrabas, perkusja, gitara, tr¹bka) brzmi jak zupe³nie inny utwór. Zawsze wydawa³o mi siê, ¿e koturnowa muzyka tego „hymnu” nie konweniuje z dowcipnym i lekkim tekstem Osieckiej (ch³oporobotnik jak boa grzechotnik z niebytu wynurza siê fal) i w koñcu znalaz³am na to potwierdzenie. „Nim wstanie dzieñ”, „Uciekaj moje serce” przejmuj¹ce, mroczne, gêste. I na koniec „Wielka woda” w gitarowej, bezpretensjonalnej wersji. Od której gêsia skórka i ³ami¹cy siê g³os, gdy próbujê zaœpiewaæ w refrenie: i tylko tak¹ mnie œcie¿k¹ poprowadŸ, gdzie œmiej¹ siê œmiechy w ciemnoœci i gdzie muzyka gra, muzyka gra… m

Zapraszamy na stronê Autorki: www.stanywewnetrzne.com

Kultura wysoka Jan Latus

11

codzienne i obyczajowoœæ mieszkañców, niemniej zaspokaja potrzebê uduchowienia. Katolicyzm, dominuj¹cy na Filipinach, tak¿e daje ludziom coœ wiêcej, g³êbsze spojrzenia na ¿ycie. Nie ma tu jednak miejsca na kulturê w formie znanej nam z Europy czy Nowego Jorku. Poprawni politycznie libera³owie zapewne tu by siê zastrzegli, ¿e nie mo¿na wartoœciowaæ kultur i tradycji, ¿e walenie w bêbny przez pigmejów tyle¿ jest warte co Symfonia „Z uderzeniem w kot³y” Haydna, a pomalowany na wiele kolorów trójko³owy motocykl-taksówka w Azji to sztuka u¿ytkowa, tak jak krzes³a zaprojektowane przez Eero Saarinena. Wœród setek sklepów i restauracji w centrach handlowych znajdzie siê zwykle jedn¹ tylko ksiêgarniê, zwykle z popularnymi ksi¹¿kami anglojêzycznymi. Muzyka powa¿na, europejska, w zasadzie nie jest tu nikomu znana, podobnie europejska sztuka. Ale te¿: klasyka filmowa, jazz, historia, antropologia, geografia, œwiatowi pisarze, dramaturdzy i poeci. T³umaczy siê to, inn¹ ni¿ nasza, tajsk¹ czy filipiñsk¹ wra¿liwoœci¹. Problem w tym, ¿e ta nasza europocentryczna spuœcizna kulturalna nie jest zastêpowana niczym o podobnym ciê¿arze gatunkowym. Obok amerykañskiej pop music gra siê lokaln¹ muzykê popularn¹, bêd¹c¹ gorsz¹ kopi¹ amerykañskiej. Pisma ilustrowane s¹ bladymi odbiciami „Vogue” czy „GQ”; koncept czasopisma o poziomie i powadze „Tygodnika Powszechnego” i „New Yorkera” jest tu nieznany. Nie jest to tylko problem wspó³czesnej Azji, lecz w ogóle zmieniaj¹cego siê, g³ównie pod wp³ywem technologii, œwiata. Bez wzglêdu na to, czy stare pokole-

nie Filipiñczyków czy Tajów czyta³o ksi¹¿ki (raczej nie czyta³o), m³ode ju¿ nigdy nie siêgnie po papierowy tom czy gazetê. Skoro nie przeszczepiono zachodniego obyczaju wys³uchiwania w ciszy i skupieniu g³êbokiej muzyki, stawiane tu budynki filharmonii (w Singapurze i Sajgonie) czy opery (powstaje w Manili) bêd¹ sztucznym przeszczepem, niczym filia Luwru w Abu Zabi. Znajdzie siê tu jeszcze co prawda starych ludzi, którzy tworzyli kiedyœ elitê spo³eczn¹. W krajach postkolonialnych s¹ to ci, którzy studiowali za granic¹ i potem wspó³pracowali np. z Anglikami w Indiach lub Francuzami w Wietnamie. To by³y miejscowe elity intelektualne, przetrzebione przez ró¿nych Pol Potów i Mao-Tse Tungów, niemniej ¿yj¹ce godnie, w posiadaj¹cych klimat domach wype³nionych ksi¹¿kami i dzie³ami sztuki. Dzisiejsza Azja jest powierzchowna i nowobogacka. Szczytem powagi w sztuce jest tu ³zawy serial produkcji koreañskiej, najwy¿szym stopniem wyrafinowania muzycznego – amerykañskie i brytyjskie covery grane w klubach przez sprawnych muzyków filipiñskich. Owszem, niektóre dzieci s¹ tu uczone rysunku i sztuki, lecz skoñcz¹ bynajmniej nie wystawiaj¹c swoich obrazów w galeriach, lecz projektuj¹c wnêtrza kawiarñ i grafikê komputerow¹. Wiêc znowu – kultura u¿ytkowa, popularna, hedonistyczna. W Polsce rola kultury wysokiej zmala³a, niemniej nawet w najtêpszych g³owach, tak¿e tych rz¹dz¹cych, jest w potylicy jakaœ œwiadomoœæ i poczucie winy, ¿e siê kultury nie szanuje i nie zna. Byæ mo¿e i w Ameryce wyrafinowanej kultury na ogó³ nie szanowano. Tylko Nowy Jork by³ i pozosta³ pod tym wzglêdem wyj¹tkowy. I do tego aspektu nowojorskoœci têskniê wœród neonów azjatyckich metropolii. m


KURIER PLUS 29 LUTEGO 2020

12

www.kurierplus.com

Rytmy nowojorskie

Gra¿yna Drabik

* Wieczór 3 lutego odznaczy³ siê podwójnym tryumfem piêknego œpiewu. Aleksandra Kurzak otrzyma³a entuzjastyczn¹ owacjê po piekielnie trudnej a œwietnie wykonanej arii Sempre libera, która zamyka pierwszy akt Trawiaty Verdiego. Czu³am satysfakcjê, ¿e oto przyœwiadczam czemuœ dobremu i sprawiedliwemu, bowiem te szczodre oklaski by³y w pe³ni zas³u¿one. Potwierdza³y talent Kurzak, lecz tak¿e jej ciê¿k¹, wieloletni¹ pracê i wytrwa³oœæ. W pewnym sensie by³y tak¿e jakby przed³u¿onym echem uznania dla pierwszej polskiej solistki w Met Opera. W pierwszej dekadzie 20-tego wieku wystêpowa³a tu, miêdzy innymi w³aœnie w roli Violetty, Marcelina Sembrich-Kochañska. Pamiêtam Aleksandrê Kurzak z wczesnych wystêpów jako jakaœ subretka i w innych drugorzêdnych rolach, wa¿nych jak ka¿dy element zespo³owej pracy, lecz

„Potêpienie Fausta“ w Metropolitan Opera.

kamelii z r¹k Violetty przy akompaniamencie lekko rzuconej uwagi, ¿e mo¿e powróciæ do jej domu, gdy kwiat zwiêdnie. Alfredo interpretuje te s³owa jako obietnicê spotkania i odchodzi wdziêczny za ten sygna³ jej zainteresowania. Odchodzi, lecz pozostaje nieopodal. S³yszy jak Violetta rozpoczyna dumnie i buñczucznie wyœpiewywaæ, ¿e chce pozostaæ „na zawsze wolna”. Wolna, by byæ beztrosk¹, by oddaæ siê tylko chwilom przyjemnoœci. „Sempre libera” jednak przekszta³ca siê w wyznanie, ¿e nigdy nie dozna³a mi³oœci. Nie wierzy w mi³oœæ. A jednak, mo¿e… Alfredo zza kulis powtarza swe wczeœniejsze s³owa: „Mi³oœæ, ta wielka tajemnicza si³a… Bicie serca ca³ego wszechœwiata…” G³os Won Whi Choi brzmi teraz potê¿niej ni¿ gdy sta³ przed nami, na samym skraju sceny. Jakby œpiewak nabra³ nowego oddechu. Jakby ju¿ wiedzia³, ¿e potrafi, ¿e g³os go nie zawiedzie, ¿e to bêdzie jego prze³omowy wystêp. I kiedy tenor powraca na scenê na pocz¹tku drugiego aktu, Alfredo jest ju¿

FOT. MARTY SOHL

I rzeczywiœcie, przygody operowe w tym zimowym sezonie Metropolitan Opera obfituj¹ w niespodzianki i przeciwnoœci, które lubi¹ podwa¿aæ starannie przygotowywane plany. Wydarzeniem o potencjalnie szczególnie ciekawych konsekwencjach by³a koniecznoœæ zrezygnowania z pe³nej scenicznej prezentacji opery La damnation de Faust. (Potêpienie Fausta). Wielki utwór Berlioza, prezentuj¹cy w kadencjach muzycznych poetycki dramat Goethego o ludzkiej fascynacji i u³udzie jakichkolwiek „porozumieñ” z diab³em, jest rzadko wystawiany, bowiem wartka p³ynnoœæ akcji i ci¹gle zmieniaj¹ca siê sceneria stawiaj¹ nadzwyczajne wymagania przed re¿yserem i scenografem. Inscenizacja, któr¹ w 2008 roku przygotowa³ dla Metropolitan Opera Robert Lepage, kanadyjski artysta znany z rozmachu proponowanych rozwi¹zañ wizualnych, wymaga³a potê¿nego zaplecza technicznego. Na zdjêciach i filmach video, wyœwietlanych na konstelacji ekranów rozwieszonych na ogromnych metalowych rusztowaniach, galopowa³y tabuny koni, p³onê³y lasy, tañczy³y czorty… Ten Faust Lepage’a mia³ powróciæ na scenê w styczniu. Okaza³o siê jednak, ¿e materia³y video powinny byæ odtworzone na nowo, a skomplikowana konstrukcja dostosowana do zaostrzonych przepisów bezpieczeñstwa pracy. Koszty niezbêdnych przeróbek i rekonstrukcji by³yby niebotyczne. Czyli jedna z najm³odszych scenografii zestarza³a siê w b³yskawicznym tempie. (Dla porównania, dekoracje przygotowane przez „klasyka” Franca Zeffirellego nadal dzielnie s³u¿¹ Cyganerii Pucciniego – przez prawie 40 lat.) Zdecydowano przedstawiæ Potêpienie Fausta w wersji koncertowej, i by³o to w sumie bardzo dobre rozwi¹zanie. Orkiestra pod batut¹ Edwarda Gardnera zabrzmia³a wspaniale. Imponuj¹co liczny a precyzyjny chór, pod kierunkiem Donalda Palumbo, z autorytetem zaj¹³ miejsce na scenie w œwietle reflektorów. Soliœci – mezzo-sopran Elína Garança (Marguerite), tenor Bryan Hymel (Faust) i bas Ildar Abdrazakov (Méphistopheles) – jaœnieli w glorii pe³nej uwagi s³uchaczy. Mo¿e ten sukces pomo¿e zaistnieæ innym operom w Met, godnym uwagi, lecz za ma³o znanym a zbyt drogim w teatralnej inscenizacji.

ukrytych w pó³cieniu. Jej g³os siê wzmocni³, nabra³ autorytetu i g³êbi. Ekspresjê g³osu Kurzak potrafi podkreœliæ ekspresj¹ gestu. Jej obecnoœæ na scenie wyró¿nia siê darem wdziêcznego ruchu i dobrym aktorstwem. Mo¿e szczególnie atrakcyjny jest tu fakt, ¿e jej kunsztownie modulowany œpiew wcale nie brzmi jak popisy. Przeciwnie tak w subtelnoœciach pianissima jak i we wznios³oœciach sopranowych koloratur wydaje siê naturalny jak trele ptaka. A to naprawdê jest wielkim osi¹gniêciem. Owacja siê powtórzy³a, jeszcze bardziej entuzjastyczna, po zakoñczeniu ca³ej opowieœci, czyli po scenie tragicznego po¿egnania Violetty z ukochanym Alfredem i z ¿yciem. Podziêkowania publicznoœci objê³y wtedy tak¿e wystêp Won Whi Choi. W tym wypadku przyœwiadczyliœmy jednej z tych dramatycznych niespodzianek charakterystycznych dla „œwiata opery”. Koreañski tenor przej¹³ rolê Alfreda Germonta w dniu przedstawienia, kiedy doœwiadczony solista, Dmytro Popov, siê nagle rozchorowa³. Pocz¹tkowo s³ucha³am Choi nieco nieufnie, z niepokojem o Aleksandrê Kurzak, bowiem nieudany Alfredo móg³by mocno utrudniæ jej wystêp i zmniejszyæ efekt arii Violetty. Choæ nieŸle sobie radzi³ g³osowo, wydawa³ siê mocno onieœmielony i nieporadny. Sta³ nieruchomo, gdy jego bardziej obyty przyjaciel przedstawia³ go Violetcie. O¿y³ w czasie s³ynnej arii „Napijmy siê”, gdy wyœpiewywa³ pochwa³y mi³oœci: „bicia serca ca³ego wszechœwiata”, „wielkiego bólu i wielkiej radoœci”… Kluczowy moment radykalnej przemiany nast¹pi³ jednak za kulisami. Pod koniec pierwszego aktu Alfredo otrzymuje kwiat

Aleksandra Kurzak jako Violetta w „Trawiacie“ w Metropolitan Opera.

FOT. MARTY SOHL

Mówi siê, ¿e w œwiecie opery to, co siê dzieje za kulisami czêsto jest równie dramatyczne jak to, co rozgrywa siê w œwietle reflektorów na scenie.

FOT. KEN HOWARD

Ta tajemnicza si³a

„Trawiata“ - Sara Mearns - Akt II, sc. 2 . Metropolitan Opera.

w pe³ni godnym partnerem Violetty, a Won Whi Choi ma udany debiut w Met. Ta przemiana zreszt¹ pasuje do treœci opery. Dramatyczny ³uk w Trawiacie wyznacza opowieœæ o zakazanej mi³oœci m³odego arystokraty do kurtyzany, czyli kobiety „lekkich obyczajów”, która ma swoje miejsce na skraju spo³eczeñstwa. Zamo¿ni panowie z „dobrego towarzystwa” mog¹ u niej bywaæ i dobrze siê bawiæ, lecz nie mog¹ wprowadziæ jej do swojego „dobrego domu”. G³ównym tematem i ogólnym przekazem ca³ej opery jest transformacja poszczególnych bohaterów. Violetta odkrywa s³odycz obietnicy prawdziwego uczucia. Doœwiadcza radoœci i spe³nienia w poddaniu siê ufnoœci serca. Odnajduje w sobie tak¿e si³ê poœwiêcenia. Alfredo z nieœmia³ego m³odzieñca przemienia siê w czu³ego opiekuna. Musi sprostaæ konfrontacji z ojcem. Musi dojœæ do ³adu z gniewem, gorycz¹, zazdroœci¹ i znaleŸæ zrozumienie – dla Violetty, dla ojca, dla samego siebie. Mo¿e najtrudniejsz¹ przemianê doœwiadcza ojciec Alfredo, który przychodzi do domu Violetty pewny swych racji i pe³en uprzedzeñ, a zaczyna rozumieæ, ¿e to co uwa¿a³ za s³uszne jest okrutne i niesprawiedliwe. Wszystkie te konflikty, momenty radoœci i rozpaczy, Verdi potrafi przedstawiæ z g³êbokim zrozumieniem i w pe³nej glorii muzycznej. * Wystêpy Aleksandry Kurzak i Won Whi Choi ju¿ siê skoñczy³y w tym sezonie. Lecz mo¿na jeszcze pos³uchaæ wspania³ych arii Verdiego w wykonaniu innych solistów. W przysz³ym tygodniu zaczn¹ tak¿e rozbrzmiewaæ têskne rozwa¿ania wêdruj¹cego marynarza, Holendra Tu³acza Wagnera. Zbli¿a siê premiera Werthera Julesa Massenetta, gdzie Piotr Becza³a bêdzie mia³ szansê przekazaæ ogrom uczuæ m³odzieñca, najpierw bezgranicznie szczêœliwego, a póŸniej poddaj¹cego siê tragedii z³amanego serca (16 marca). Kusi obietnicami mocnych wra¿eñ wydarzenie wiosennego sezonu: nowa inscenizacja Toski Pucciniego z Ann¹ Netrebko w tytu³owej roli (26 marca). m Giuseppe Verdi, Trawiata, z librettem Francesco Maria Piave, na podstawie sztuki Aleksandra Dumasa-syna Dama kameliowa. Dyrygent: Karel Mark Chichon. Re¿yseria: Michael Mayer, scenografia: Christine Jones, kostiumy: Susan Hilferty, in¿ynieria œwiat³a: Kevin Adams, choreografia: Lorin Latarro. Soliœci: Won Whi Choi (Alfredo Germont), Quinn Kelsey (Giorgio Germont), Aleksandra Kurzak (Violetta), Megan Marino (Flora), Trevor Scheunemann (Baron Douphol), Maria Zifchak (Annina). Pozosta³e przedstawienia w bie¿¹cym sezonie, z Lisette Oropesa, Piuero Pretti i Luca Salsi: 29 lutego, 5, 9, 13 i 19 marzec, Metropolitan Opera, Lincoln Center. Wiêcej informacji: www.metopera.org/season/2019-20-season/la-traviata


KURIER PLUS 29 LUTEGO 2020

www.kurierplus.com

El¿bieta Baumgartner radzi

Gdy ciê zwolni¹ z pracy

Niespodzianie mo¿esz straciæ pracê czy to z powodu trudnoœci finansowych firmy, czy jej reorganizacji. Nie panikuj, to siê zdarza w ¿yciu nawet najlepszym pracownikom. Dopilnuj, by odejœæ na jak najlepszych dla siebie warunkach i szybko znaleŸæ drugie zatrudnienie. Oto kilka wskazówek. WeŸ odprawê pieniê¿n¹ Pracodawca nie ma obowi¹zku wyp³aciæ zwalnianym pracownikom odprawy pieniê¿nej (severance pay), ale du¿e zak³ady robi¹ to na mocy swoich polis lub umów zbiorowych. Odprawa mo¿e równaæ siê np. jednej tygodniówce za ka¿dy przepracowany rok. Profesjonaliœci i menad¿erowie otrzymuj¹ równowartoœæ 3miesiêcznych czy pó³rocznych poborów. Odprawa mo¿e wydawaæ siê mann¹ z nieba, ale rzadko stanowi rekompensatê za stracon¹ lub pomniejszon¹ emeryturê pracownicz¹. W nowym zak³adzie pracy wys³ugê lat nale¿y zaczynaæ od pocz¹tku. Twoja sytuacja jest lepsza, je¿eli mia³eœ w pracy oszczêdnoœciowy program emerytalny 401 (k), bo usk³adane pieni¹dze mo¿esz wzi¹æ ze sob¹. Odprawa mo¿e byæ wyp³acona jednorazowo (lump sum) lub w kilku ratach. Warto wzi¹æ sp³atê rataln¹ ze wzglêdów podatkowych. Odprawa podlega opodatkowaniu w roku, kiedy zosta³a otrzymana.

rance agreement. Ale umowa ta nie jest tylko pokwitowaniem odbioru odprawy – ma ona na celu uniemo¿liwienie ci pozwania pracodawcy do s¹du za nies³uszne zwolnienie (wrongful termination). W Umowie mo¿e siê znaleŸæ klauzula zakazu konkurowania (non-compete clause), która zabrania ci pracy w twoim zawodzie przez jakiœ czas na jakimœ terytorium. W przesz³oœci klauzule o niekonkurowaniu by³y zarezerwowane dla wysokiej rangi menagerów. W miarê, jak bezrobocie maleje i coraz trudniej jest o si³ê robocz¹, pracodawcy staraj¹ siê utrudniaæ odejœcie przez stawianie warunków o niekonkurowaniu nawet stra¿nikom czy nauczycielom muzyki! WeŸ proponowan¹ umowê do domu, poka¿ j¹ swemu prawnikowi. Nie spiesz siê, bo pracodawca nic nie mo¿e ci zrobiæ – przecie¿ nie zwolni cie po raz drugi. Nie sk³adaj listu rezygnacyjnego Je¿eli zosta³eœ zwolniony, nie daj namówiæ siê na podpisanie listu rezygnacyjnego. W kadrach mog¹ ci go podsun¹æ razem z innymi papierami. Je¿eli zrezygnujesz sam z pracy, to nie dostaniesz zasi³ku dla bezrobotnych. List ten mo¿e byæ u¿yty przeciwko tobie, gdybyœ zechcia³ pó¿niej z³o¿yæ pozew o nies³uszne zwolnienie z powodu o dyskryminacji, naruszenia kontraktu czy whistle-blowing. Gdyby nalegano, u¿yj to jako kartê przetargow¹ i wynegocjuj hojniejsz¹ odprawê. Nie myœl, ¿e dla nastêpnego pracodawcy samodzielne odejœcie wygl¹daæ bêdzie lepiej na twoim resume od zwolnienia. Zak³ady czêsto robi¹ restrukturyzacjê i nie ma hañby w zostaniu zwolnionym.

Jak odprawa wp³ywa na zasi³ek dla bezrobotnych Uwaga: Pamiêtaj, ¿e w odprawa (severance pay) dyskwalifikuje ciê do pobierania zasi³ku dla bezrobotnych. Je¿eli wysokoœæ ratalnej odprawy jest równa lub wy¿sza od dotychczasowych poborów, to odprawa jest uwa¿ana za kontynuacjê wynagrodzenia i zasi³ku dla bezrobotnych nie dostaniesz. Je¿eli odprawa jest w jednej kwocie, to urz¹d do spraw bezrobocia przeliczy, ilu miesi¹com wyp³aty siê równa i zdyskwalifikuje ciê na ten okres. Zasady s¹ ró¿ne w poszczególnych stanach.

Zabierz ze sob¹ emerytalne pieni¹dze Wiele osób ma zak³adowy emerytalny plan oszczêdnoœciowy (employee savings plan), zwany 401 (k). Niektóre firmy pozwalaj¹ na pozostawienie pieniêdzy na koncie, niektóre domagaj¹ siê ich zabrania. W takim przypadku powinieneœ przelaæ pieni¹dze na swoje konto IRA lub na konto 401 (k) u nowego pracodawcy. Po wycofaniu pieniêdzy masz na to 60 dni. Przestroga: Najgorsz¹ ewentualnoœci¹ jest wyp³ata pieniêdzy z konta 401 (k) gotówk¹ lub wp³ata ich na normalne konto (nie-emerytalne), bo przyjdzie ci wtedy od nich zap³aciæ podatek dochodowy. Ponadto za wyp³atê z funduszu emerytalnego przed ukoñczeniem 59 i pó³ roku nale¿y zap³aciæ dodatkowo 10% kary. W sumie, zap³acisz ok. 40% podatków, a pozosta³e 60% nie bêdzie ju¿ ros³o z od³o¿eniem podatków na przysz³oœæ. Nie zrób tego b³êdu.

Nie podpisuj niczego pochopnie A¿eby dostaæ pieniê¿n¹ odprawê, musisz podpisaæ odpowiedni¹ umowê – seve-

Wniosek o zasi³ek dla bezrobotnych Gdy straci³eœ pracê bez w³asnej winy, nale¿y ci siê zasi³ek dla bezrobotnych.

13

Emilia’s Agency 576 Manhattan Avenue, Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-609-1675, 718-609-0222, Fax: 718-609-0555

3 ROZLICZENIA PODATKOWE 3 NUMER PODATNIKA - ITIN - z potwierdzeniem

Polska z wynikiem ni¿szym ni¿ 9 lat wypada na tle europejskim przyzwoicie. Œrednia jest o ponad 5 miesiêcy d³u¿sza – wynika z szacunków firmy doradczej HRE Investments opartych o dane portalu numbeo.

8 lat 10 miesiêcy i 6 dni – a¿ tak d³ugo nale¿a³oby w Warszawie odk³adaæ ka¿d¹ zarobion¹ z³otówkê, aby kupiæ na w³asnoœæ 50-metrowe mieszkanie poza centrum stolicy. Pod uwagê wziêto przy tym przeciêtne wynagrodzenia netto i œrednie ceny p³acone za metr kwadratowy mieszkania poza centrum miasta. Z wyliczeñ portalu numbeo wynika, ¿e w Polsce za metr poza centrum stolicy trzeba ju¿ p³aciæ prawie 9 tys. z³, a przeciêtna pensja

3 WYSY£KA PIENIÊDZY I PACZEK

3 PE£NOMOCNICTWA - APOSTILLE

3 EMERYTURY AMERYKAÑSKIE 3 MIÊDZYNARODOWE PRAWO JAZDY

3 SPONSOROWANIE RODZINNE

3 NOTARY PUBLIC (zawsze w agencji)

autentycznoœci kopii paszportu

3 OBYWATELSTWO i inne formy

Agencja otwarta siedem dni w tygodniu.

Wniosek mo¿na z³o¿yæ na sieci. W Google wpisz „unemployment” i nazwê swego stanu. Bêd¹c na bezrobociu masz obowi¹zek szukaæ pracy i zg³aszaæ wyniki, nie wybieraj siê wiêc na wakacje czy do Polski, chyba ¿e poinformujesz Unemployment Office o wyjeŸdzie. SprawdŸ swoj¹ historiê kredytow¹ Nowy pracodawca zechce sprawdziæ twoj¹ historiê kredytow¹, a nawet kryminaln¹. Uczyñ to pierwszy. W ka¿dym z najwiêkszych biur kredytowych: Experian (www.Experian.com), Trans Union (www.TransUnion.com) i Equifax (www. equifax.com) mo¿esz dostaæ raz w roku bezp³atny wyci¹g z twojej historii kredytowej, czyli w sumie trzy wyci¹gi rocznie. Mo¿na tego dokonaæ w dogodny sposób za poœrednictwem witryny www.annualcreditreport.com. Równie¿ kopia historii kredytowej nale¿y ci siê bezp³atnie za ka¿dym razem, gdy odmówiono ci kredytu. Jak uporz¹dkowaæ b³êdy w kartotece kredytowej, kryminalnej, drogowej itp. przeczytasz w ksi¹¿ce pt. „¯ycie od nowa, jak uporz¹dkowaæ zaleg³e sprawy w urzêdach”. Szukaj nowej pracy Odœwie¿ swoje resume i korzystaj ze wszystkich sposobów poszukiwania pracy. Na sieci istnieje wiele popularnych portali

z ofertami pracy: Monster, Zip Recruiter, SimplyHired, CareerBuilder, Snag, LinkUp, Craigslist Jobs, US. jobs i wiele innych. Sprawdzaj og³oszenia prasowe, skorzystaj z us³ug agencji poœrednictwa pracy, otwórz konto na LinkedIn. com, poœlij listy do najbardziej obiecuj¹cych firm. Nie krêpuj siê przed znajomymi tego, ¿e zosta³eœ zwolniony. Now¹ pracê znajduje siê czêsto przez osobiste kontakty. Amerykanie wiedz¹ o tym bardzo dobrze. Istniej¹ nawet kluby, które maj¹ swoim cz³onkom pomóc w networking, czyli pozyskiwaniu nowych kontaktów i w znalezieniu pracy. Powodzenia na nowej drodze ¿ycia. m El¿bieta Baumgartner nie jest prawnikiem, a artyku³ ten nie powinien byæ uwa¿any za poradê prawn¹. Jest autork¹ wielu ksi¹¿ek-poradników, m. in. „Otwieram biznes”, „Praca w Ameryce”, „Jak oszczêdzaæ na podatkach”, „Jak chowaæ pieni¹dze przed fiskusem” i wiele innych. S¹ one dostêpne w ksiêgarni Polonia, 882 Manhattan Ave., Greenpoint, albo bezpoœrednio od wydawcy Poradnik Sukces, 255 Park Lane, Douglaston, NY 11363, tel. 1-718-224-3492, www.PoradnikSukces.com

Czy masz pieni¹dze w Polsce? Polskie banki pytaj¹ o twój numer Social Security FATCA, Euro-FATCA, CRS. Jak polskie banki donosz¹ na ciebie. Jak nie naraziæ siê IRS. Wyjaœnienia w ksi¹¿ce: „Jak chowaæ pieni¹dze przed fiskusem. Podrêcznik agresywnej gry podatkowej”. $50 + $5 na przesy³kê. „Podrêcznik ochrony maj¹tkowej. Jak zabezpieczyæ maj¹tek przez urzêdami, Medicaid, wierzycielami, ex-ma³¿onkiem, fiskusem i innymi wœcibskimi”. $50 + $5. Równie¿: „Powrót do Polski – finansowe i prawne dylematy amerykañskich reemigrantów”. $30 + $5. Ksi¹¿ki s¹ uaktualnione na rok 2020 i dostêpne w ksiêgarni Polonia, 882 Manhattan Ave., Greenpoint, albo od wydawcy: Poradnik Sukces, 255 Park Lane, Douglaston, NY 11363, tel. 718-224-3492 www.PoradnikSukces.com

Ile trzeba pracowaæ na w³asne „M.“ ? Prawie 5 lat w Brukseli i bez ma³a 44 lata w Monako – œrednio tyle trzeba pracowaæ i przy tym odk³adaæ wszystkie zarobione pieni¹dze, aby zarobiæ tam na w³asne 50-metrowe „M”.

3 T£UMACZENIA DOKUMENTÓW

netto wynosi w Warszawie ponad 4,2 tys. z³ miesiêcznie. Wynik nie jest imponuj¹cy, choæ porównuj¹c siê do europejskiej œredniej, Polacy mog¹ mieæ powody do zadowolenia. Statystycznie na starym kontynencie wartoœæ 50-metrowego „M” poza centrum stolicy odpowiada bowiem równowartoœci ponad 9-letniej œredniej pensji. Wynik ten jest o 5 miesiêcy wy¿szy ni¿ nadwiœlañski.

(PAP)


KURIER PLUS 29 LUTEGO 2020

14

Anna-Pol Travel WYCIECZKI AUTOBUSOWE: Niagara, Waszyngton, Boston

Œrodki transportu posiadaj¹ zezwolenia i licencje federalne (US Department of Transportation) oraz wymagane ubezpieczenia.

821 A Manhattan Ave. Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-349-2423 E-mail:annapoltravel@msn.com WWW.ANNAPOLTRAVEL.COM

Promocyjne ceny przy zakupie biletu przez internet

ATRAKCYJNE CENY NA: Bilety lotnicze do Polski i na ca³y œwiat

u

Pakiety wakacyjne: Karaiby, Hawaje, Floryda All-inclusive: Punta Cana, Meksyk od $699

v Rezerwacja hoteli v Wynajem samochodów v Notariusz v T³umaczenia v Klauzula “Apostille” v Zaproszenia v Wysy³ka pieniêdzy Vigo

www.kurierplus.com

Og³oszenia drobne Cena $10 za maksimum 30 s³ów

Nauka gry na fortepianie, gitarze i skrzypcach oraz lekcje œpiewu

Kobo Music Studio Szko³a z tradycjami Rejestracja Bo¿ena Konkiel

tel. 718-609-0088 Kurier Plus w internecie: www.kurierplus.com

PRACA ZA $18.50 Mo¿esz pomóc ludziom, których kochasz i otrzymywaæ za to dobre wynagrodzenie. Jeœli Twoi rodzice, krewni, przyjaciele, s¹siedzi otrzymuj¹ Medicaid lub Medicare, mo¿na zacz¹æ pracowaæ dla nich jako asystent lub pomoc domowa. Nie wymagane certyfikaty. Nasza agencja pomo¿e Ci w tym. Wynagrodzenie $18.50 za godzinê.

Zadzwoñ: tel. 347-462-2610 HYDRAULICY POSZUKIWANI Zatrudnimy fachowców z doœwiadczeniem i pozwoleniem na pracê. AMN Corporation Plumbing & Heating Contractor 53-28 61st Str., Maspeth, NY 11378

Tel. 718-326-9090/2795

896 Manhattan Avenue Suite 27 (na piêtrze) - Brooklyn, NY 11222 Tel: (718) 609-1560, (718) 383-6824, Fax: (718) 383-2412

MICHA£ PANKOWSKI TAX & CONSULTING EXPERT Us³ugi w zakresie:

Acupuncture and Chinese Herbal Center Dr Shungui Cui, L.Ac, OMD, Ph.D – jeden z najbardziej znanych specjalistów w dziedzinie tradycyjnych chiñskich metod leczenia. Autor 6 ksi¹¿ek. Praktykuje od 47 lat. Pracowa³ we W³oszech, Kuwejcie, w Chinach. Pomaga nawet wtedy, gdy zawodz¹ inni. LECZY: l katar sienny l bóle pleców l rwê kulszow¹ l nerwobóle l impotencjê zapalenie cewki moczowej l bezp³odnoœæ l parali¿ l artretyzm l depresjê l nerwice l zespó³ przewlek³ego zmêczenia l na³ogi l objawy menopauzy l wylewy krwi do mózgu l alergie l zapalenie prostaty l rekonwalescencja po chorobach nowotworowych z zastosowaniem chiñskiego zio³olecznictwa itp. l

Do akupunktury u¿ywane s¹ wy³¹cznie ig³y jednorazowego u¿ytku 144-48 Roosevelt Ave. #MD-A, Flushing NY 11354 Poniedzia³ek, œroda i pi¹tek: 12:00 - 7:00 pm; tel. (718) 359-0956 1839 Stillwell Ave. (off 24th. Ave.), Brooklyn, NY 11223 Od wtorku do soboty: 12:00-7:00 pm, w niedziele 12:00 - 3:00 pm (718) 266-1018 www.drshuiguicui.com Akcetujemy ubezpieczenia: 1199, Aetna, BCBS, Cigna, Elder Plan, Liberty, Magnacare, Multiplan, Triad Health (VHS), UHC Empire Plan

Business Consulting Corp.

Ewa Duduœ - Accountant Firma z wieloletnim doœwiadczeniem prowadzi:

3 Rozliczenia podatków indywidualnych i biznesowych (jeden w³aœciciel, partnerstwo, korporacja), 3 Pe³n¹ ksiêgowoœæ 3 Rejestracjê i rozwi¹zywanie biznesów

11 0 N o r m a n Av e , B r o o k l y n , N Y 11 2 2 2 ( 718-383-0043 lub 917-833-6508

ANIA TRAVEL AGENCY 57-53 61st Street, Maspeth, N.Y. 11378 Tel. 718-416-0645, Fax 718-416-0653 3 Bilety Lotnicze 3 Wysy³ka pieniêdzy i paczek 3 T³umaczenia 3 Sprawy imigracyjne 3 Notariusz

3 Ksiêgowoœæ 3 Rozliczenia podatkowe indywidualne i biznesowe, w tym samochodów ciê¿arowych

3 Rejestracja biznesu i licencje 3 Konsultacje 3 Bezpodatkowa zamiana domów 3 #SS - korekty danych

Email: Info@mpankowski.com

Fortunato Brothers 289 MANHATTAN AVE. (blisko Metropolitan Ave.) BROOKLYN, N.Y. 11211; Tel. 718-387-2281 Fax: 718-387-7042 CAFFE - PASTICCERIA ESPRESSO - SPUMONI GELATI - CAKES

W³oska ciastkarnia czynna codziennie do 11:00 wieczorem, a w weekendy do 12:00 w nocy. Zapraszamy.


www.kurierplus.com

KURIER PLUS 29 LUTEGO 2020

Ja siê jeszcze nie zacz¹³em... í 1 To tak, jak na œwiecie, obojêtnie, w któr¹ stronê cz³owiek pójdzie, i tak dojdzie do celu, obojêtnie, ile lat bêdzie chodzi³. Tak samo w matematyce. Logika sprawia, ¿e je¿eli cz³owiek idzie logicznie, jest ci¹gle na tej samej ziemi i mo¿e kr¹¿yæ. Wydaje mi siê, ¿e œwiat jest m¹drzejszy ni¿ myœmy go dociekli, pomimo ¿e jesteœmy bardzo m¹drzy. Tu trochê powo³ujê siê na Arystotelesa, który mówi³, ¿e ma³y b³¹d na pocz¹tku urasta do du¿ego na koñcu. Nie trzeba byæ zbyt inteligentnym, ¿eby zobaczyæ, ¿e nasz œwiat zdurnia³ i tak siê spolaryzowa³, ¿e na ka¿d¹ postawê znajd¹ siê ksi¹¿ki i autorytety, które potwierdz¹, ¿e zg³upieliœmy. Nie wiem, co kto mówi. A œwiat nie jest polemiczny. Interesuje mnie, jak rozpoznaæ œwiat, który mi siê kiedyœ rozsup³a³. Postanowi³em nie przyjmowaæ ¿adnych za³o¿eñ, tylko na pocz¹tku æwiczyæ wyobraŸniê, która jest odpowiedzialna za przysz³oœæ. Pamiêæ jest odpowiedzialna za przesz³oœæ, zmys³y za teraŸniejszoœæ, a jak sformu³owaæ coœ, czego nie by³o? Uœwiadomi³em sobie, ¿e przez ca³e ¿ycie æwiczy³em wyobraŸniê. Zrobi³o siê z tego tyle materia³u, ¿e chcê przyjechaæ do Polski, usi¹œæ gdzieœ i zobaczyæ, co z tego wyniknie. Intryguje mnie i cieszy, ¿e bêdê móg³ zaj¹æ siê sob¹. Patrz¹c na Pana rozleg³¹ twórczoœæ, mo¿na siê zastanawiaæ nad tym, czy zaniedba³ Pan któr¹œ dziedzinê? Nie uwa¿am, bym coœ zaniedba³. Za ka¿dym razem, jako uwa¿ny cz³owiek, przygl¹dam siê, jakie mam mo¿liwoœci i wybieram tê, która ma sens. Nie ma sensu gdybaæ, co by by³o, gdyby… Za ka¿dym razem wiedzia³em, dlaczego podejmowa³em te lub inne decyzje, w zwi¹zku z tym niczego nie zaniedba³em. Niektórzy ubolewaj¹ nad tym,

¿e najwiêcej rysunków zrobi³em w „New York Timesie”, najbardziej wp³ywowej gazecie œwiata. Jestem jedynym w historii wspó³pracownikiem tej gazety, który ma wydan¹ autorsk¹ ksi¹¿kê swoich rysunków. Mówiê to tylko dlatego, ¿e niektórzy tak siê zakochali w moich rysunkach, czy sposobie kombinowania, budowania i poszukiwania metafory, ¿e mówi¹: „Ale go dotknê³o, ¿e odkry³ nowy kszta³t i œwiat poœwiêci³ mu czas”. To, ¿e odkry³em, jest wyj¹tkowe. Mówiê o sobie, ¿e s¹ we mnie dwie osoby – artysta i odkrywca. Artysta powinien byæ skromny, pracowity, wytrwa³y, jak ju¿ musi – mo¿e byæ zdolny, a jak jest jeszcze bardziej rozgarniêty, to rozmawia z kosmosem. I jak poka¿e œwiatu, co zrobi³, nie powinien nic mówiæ. Natomiast w przypadku odkrywcy to kosmos rozmawia z kimœ. To jest przypadkowy podarunek, nie wiemy, co jest zakryte. Kiedy cz³owiek dokona odkrycia, jest œwiadom innej klasy zdarzeñ i odpowiedzialnoœci za nie. Tak, jak artysta powinien byæ skromny i nic nie mówiæ, tak jako odkrywca mówiê, bo gdybym nie powiedzia³, nikt by nie wiedzia³, co ja odkry³em. Nie ma wyjœcia – cz³owiek realizuje siebie. Ja jestem w pogoni za nie wiadomo czym, a jak cz³owiek ucieka, to ucieka najdalej od czegoœ, co nie wiemy, gdzie to jest. Nie ma wiêc pytania, czy coœ zaniedba³em. W ucieczce siê niczego nie zaniedbuje, knoci siê. Ale ja nie wiem, czego ja siê bojê, co mnie tak ci¹gnie do przodu. Zawsze mi pan przypomina³ innego mistrza lakonicznej metafory, S³awomira Mro¿ka. W pewnym cyklu pana rysunków… Ksi¹¿ka „Plus minus. Podrêcznik do myœlenia” to zbiór rysunków, które powsta³y

od czasu, kiedy zast¹pi³em Mro¿ka w „Rzeczpospolitej”. Robiê to ju¿ ponad 15 lat. St¹d ta pierwsza ksi¹¿ka, jest ju¿ prawie zebrana druga. To jest zaduma nad œwiatem, czy jakby nad postrzeganiem œwiata. To nie jest m¹drowanie, ale jakby haiku, wypowiedŸ, która w kimœ innym ma zadzia³aæ. Ca³e ¿ycie robi³em rysunki bez tekstu i mówi³em, ¿e moje rysunki s¹ tak m¹dre, jak m¹drzy s¹ ogl¹daj¹cy je ludzie. Z czego chcia³by Pan byæ najbardziej zapamiêtany? Czy z tego, ¿e jest Pan jednym z niewielu polskich twórców, którego prace znajduj¹ siê w Museum of Modern Art, czy z wynalezienia K-drona? A mo¿e jako autor scenografii teatralnych? Nie zastanawia³em siê nad tym. Moment, w którym odkrywa siê nowe kszta³ty, jest jak podarunek kosmosu – jak mo¿na tego nie szanowaæ? Jesteœmy tylko ludŸmi, mo¿emy tylko to, co mo¿emy. Natomiast taka przygoda jest wyj¹tkowa i uszlachetnia mnie w rozmowie z kosmosem. W zwi¹zku z tym, ¿e ileœ rzeczy toczy siê we mnie, to na którymœ spotkaniu powiedzia³em, ¿e w³aœciwie ja siê jeszcze nie zacz¹³em. Zatem zobaczmy, do czego to doprowadzi.

15 Nie widaæ nastêpnych pokoleñ, które znaczy³yby tyle w Nowym Jorku, co pierwsza i druga fala emigracji artystycznej, po 81” i 89” roku. Coœ siê koñczy… Stan wojenny zatrzyma³ du¿o osób, np. mnie. Przyjecha³em do Ameryki na trzy miesi¹ce. Podobnie by³o w przypadku Janusza G³owackiego czy Lecha Majewskiego. Inni doje¿d¿ali potem, np. Andrzej Czeczot przyjecha³ w zwi¹zku z internowaniem. Niespodziewanie powsta³y warunki sprzyjaj¹ce dla polskiej kultury. Mówi³em, ¿e prawdopodobnie poza Warszaw¹ by³o to wtedy najbardziej energiczne kulturalnie miasto Polaków: El¿bieta Czy¿ewska, G³owacki, Urszula Dudziak, Micha³ Urbaniak, Adam Makowicz, Rafa³ Olbiñski, Jan Sawka, Czeczot, Andrzej Dudziñski – ca³y zestaw powa¿nych ludzi. W 1986 roku zrobiliœmy New York Polish Extravaganza, pierwsze po stanie wojennym spotkanie polskich artystów tutaj. Robiliœmy koncert w Studiu 54. Przyjechali: Czes³aw Niemen, Maryla Rodowicz, Ma³gorzata Ostrowska, Andrzej Rosiewicz, z tej strony Urbaniak, Dudziak. Jako odpowiedzialny za koncept, wpad³em na pomys³, który okaza³ siê sensacyjny. Policzy³em, ¿e wtedy, w tamtym czasie, w „New York Timesie” 27 artystów z Polski mia³o przynajmniej jeden rysunek. Nie ma takiego przypadku w historii œwiata, aby z jednego kraju do innego przyjecha³o tylu artystów, którzy pracuj¹ w jednej gazecie. Guinness Records by³ zainteresowany, aby nawet tak¹ konkurencjê spo³eczn¹ stworzyæ. Nastêpna nacja po naszej, w tej konkurencji, to Rumuni, reprezentowani przez 6 artystów. Ech, te czasy pewnie ju¿ nie wróc¹… Tego nie wiem, za przysz³oœæ odpowiedzialna jest wyobraŸnia.

Rozmawia³ Piotr Wyszomirski


16

KURIER PLUS 29 LUTEGO 2020

www.kurierplus.com

Profile for Kurier Plus

Kurier Plus - e-wydanie 29 lutego 2020  

Kurier Plus - e-wydanie 29 lutego 2020  

Advertisement