Page 1

NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS

ER KURI P L U S

P O L I S H NUMER 1304 (1604)

W E E K L Y ROK ZA£O¯ENIA 1987

M A G A Z I N E TYGODNIK

PE£NE E-WYDANIE KURIERA W INTERNECIE: WWW.KURIERPLUS.COM

í Wojna niemiecko-polska 1939 – str. 2 í $2 miliony za prawdê – str. 5 í Koronacja w Amerykañskiej Czêstochowie – str. 12 í Zmiany w opodatkowaniu sprzeda¿y... – str. 13 í Rytmy podró¿ne – str. 15

31 SIERPNIA 2019

Tomasz Bagnowski

600 mln odszkodowania Koncern farmaceutyczny Johnson & Johnson ma zap³aciæ blisko 600 mln dolarów odszkodowania za udzia³ w wywo³aniu kryzysu nadu¿ywania leków przeciwbólowych opartych na opiatach. Wyrok, który zapad³ w stanie Oklahoma by³ pilnie œledzony w ca³ym kraju bowiem w wielu innych stanach szykuj¹ siê podobne rozprawy. Szacuje siê, ¿e w ca³ych Stanach Zjednoczonych procesów, w których na ³awie oskar¿onych zasiadaæ bêd¹ firm farmaceutyczne mo¿e byæ nawet ponad dwa tysi¹ce. Sêdzia w Oklahomie uzna³, ¿e firma Johnson & Johnson narazi³a na szwank dobro publiczne bagatelizuj¹c niebezpieczeñstwa zwi¹zane ze stosowaniem leków przeciwbólowych opartych na opiatach, by zwiêkszyæ ich sprzeda¿ i tym samym swoje zyski. Wed³ug danych prokuratury w Oklahomie od 2000 roku oko³o szeœæ tysiêcy osób zmar³o z powodu nadu¿ywania tego rodzaju leków, a kolejne tysi¹ce popad³o w uzale¿nienie. Zas¹dzone odszkodowanie w wysokoœci 572 mln dolarów jest daleko ni¿sze od sumy zawartej w pozwie. W³adze stanowe bêd¹ce stron¹ w tej sprawie domaga³y siê by koncern Johnson & Johnson zap³aci³ 17 mld dolarów. Na tyle oszacowano koszty leczenia pacjentów, którzy uzale¿nili siê od przepisywanych im leków oraz inne wydatki zwi¹zane z kryzysem zdrowotnym wywo³anym przez lawinowy wzrost sprzeda¿y opiatów. Stan Oklahoma przewiduje, ¿e walka z tym kryzysem

potrwa przez nastêpne 20 lat. Sêdzia og³aszaj¹c swoj¹ decyzjê nie szczêdzi³ krytyki firmie Johnson & Johnson, która przez lata zbudowa³a sobie wizerunek prorodzinnej i odpowiedzialnej kompanii, sprzedaj¹cej produkty medyczne bezpieczne nawet dla niemowlaków. „J&J swoim celowo wprowadzaj¹cym w b³¹d marketingiem leków opartych na opiatach doprowadzi³ do znacz¹cego wzrostu uzale¿nieñ, przedawkowañ i œmierci. W jego wyniku na œwiat przysz³y dzieci, które ju¿ od urodzenia s¹ uzale¿nione. Leki szybko uzale¿niaj¹ce reklamowane by³y jako skuteczne i bezpieczne, pomimo ¿e firma doskonale zdawa³a sobie sprawê z negatywnych skutków jakie mog¹ wywo³aæ” - mówi sêdzia Thad Balkman. Na ³awie oskar¿onych zasiad³a firma Johnson & Johnson bo to w³aœnie ona sprzedawa³a w Oklahomie (i w innych stanach) zdecydowan¹ wiêkszoœæ leków opioidowych, jak na przyk³ad oxycodone, czy fentanyl - œrodek oko³o sto razy silniejszy ni¿ heroina. Koncern by nad¹¿yæ z produkcj¹ a¿ na Tasmanii szuka³ producentów wykorzystywanej do otrzymywania opiatów s³omy makowej. í7

Ambasadorzy dwujêzycznoœci Akcja skierowana do polonijnej m³odzie¿y i dzieci

W ubieg³ym roku w ramach przygotowañ do Polonijnego Dnia Dwujêzycznoœci rozpoczêliœmy akcjê nag³aœniaj¹c¹ dzia³ania polonijnych dzieci i m³odzie¿y, którzy promuj¹ polski jêzyk w swoim lokalnym œrodowisku,

czy to w polskiej szkole, czy wœród swoich zagraniczych przyjació³, czy w lokalnych polskich organizacjach. Otrzymaliœmy wiele zg³oszeñ i wspania³ych opisów dzia³añ m³odych ludzi z ca³ego œwiata. Mo¿na o nich po-

czytaæ na platformie Polonijnego Dnia Dwujêzycznoœci. W tym roku kontynuujemy tê akcjê, poniewa¿ takich wyj¹tkowych m³odych ludzi jest bardzo wielu i bêdzie ich wci¹¿ wiêcej ka¿dego roku. Poprzez dostrzeganie, docenianie i wspieranie ich dzia³añ, nie tylko w naszej akcji, ale tak¿e przez rodziców, nauczycieli, lokalnych dzia³aczy, umacniamy w nich przekonanie, ¿e wybrali s³uszn¹ drogê i inspirujemy do dalszych dzia³añ. Tegoroczna akcja bêdzie nieco ró¿niæ siê swoj¹ form¹ od poprzedniej. W tym roku zapraszamy do przes³ania kilkuminutowego nagrania filmowego – wypowiedzi, mo¿e byæ aparatem telefonicznym (ujêcie w poziomie) lub kamer¹ wideo, na przynajmniej jeden z wybranych poni¿ej tematów: 1. Co daje mi znajomoœæ polskiego jêzyka w œrodowisku w którym ¿yjê? Jakie mam korzyœci z tej znajomoœci? Dlaczego warto znaæ ten jêzyk (na podstawie moich w³asnych doœwiadczeñ)? 2. Co robiê w swoim œrodowisku by promowaæ polski jêzyk i polsk¹ kulturê? Czy udzielam siê w szkole, czy innych polskich organizacjach? Opowiedz o szczegó³ach swoich dzia³añ. 3. Jakie ciekawe/zabawne historie, sytuacje, zwi¹zane ze znajomoœci¹ polskiego

jêzyka, zdarzy³y mi siê w przesz³oœci? Czego mnie nauczy³y? 4. Czy widzê swoj¹ przysz³oœæ zwi¹zan¹ z polskim jêzykiem, z Polsk¹? Powiedz coœ wiêcej na ten temat. 5. Dlaczego warto braæ udzia³ w obchodach Polonijnego Dnia Dwujêzycznoœci? Jakie korzyœci dla polonijnych dzieci i m³odzie¿y p³yn¹ z uczestnictwa w tego typu wydarzeniach? 6. Mo¿esz równie¿ nagraæ swoj¹ wypowiedŸ na zupe³nie inny ni¿ w podanych pytaniach temat, powinna jednak nawi¹zywaæ ona do kwestii jêzyka polskiego, swojego polskiego pochodzenia, Polski itp. Do pomocy w nagraniu krótkiego filmiku ( 2 – 5 min.) mo¿emy poprosiæ rodzica, kolegê/kole¿ankê czy te¿ mo¿na siê nagraæ samemu. Wa¿ne, by nagraæ wypowiedŸ wyraŸnie, przy dobrym oœwietleniu, warto te¿ wybraæ atrakcyjne t³o do filmowania. Zachêcamy równie¿, by nagranie by³o w miarê mo¿liwoœci swoimi s³owami, nie czytane lub wyuczone na pamiêæ, za wzór mo¿e pos³u¿yæ wypowiedŸ Adama Bierdziewskiego, którego prezentowaliœmy w ubieg³ym roku na obchodach Polonijnego Dnia Dwujêzycznoœci https://www.youtube.com/watch?v=Y6VGli7pRNg&t=2s m


2

KURIER PLUS 31 SIERPNIA 2019

www.kurierplus.com

80. rocznica wybuchu II wojny œwiatowej

Wojna niemiecko – polska 1939 r. Weszliœmy do wojny z Niemcami w 1939 r. na podstawie konwencji wojskowej z Francj¹ i uk³adu politycznego z Angli¹. Francja z miejsca nie dotrzyma³a nam konwencji. Anglia w 1945 r. w czasie konferencji w Ja³cie dopuœci³a siê z³amania uk³adu politycznego. Stanis³aw Cat-Mackiewicz, Historia Polski 1939 – 1945 W okresie rz¹dów komunistycznych w Polsce, przez wiele lat okreœlano kampaniê 1939 r. jako „klêskê wrzeœniow¹”. PóŸniej zaczêto u¿ywaæ terminu „wojna obronna”. W³adze PRL ustanowi³y nawet medal „Za wojnê obronn¹ 1939”. Znany pisarz i felietonista Stefan Kisielewski odmówi³ przyjêcia tego odznaczenia t³umacz¹c, ¿e w takiej wojnie nie uczestniczy³. „Bra³em natomiast udzia³ – pisa³ z dum¹ – w wojnie niemiecko-polskiej”. * O œwicie 1 wrzeœnia 1939 r. wojska niemieckie – bez wypowiedzenia wojny – przekroczy³y granice Rzeczpospolitej od zachodu, pó³nocy i po³udnia. Jednoczeœnie nast¹pi³y ataki powietrzne na Warszawê, £ódŸ, Czêstochowê, Kraków i Poznañ. Przewaga Niemców by³a mia¿d¿¹ca. Hitler rzuci³ na Polskê 60 dywizji, 2600 pojazdów pancernych i 2000 nowoczesnych samolotów. Polacy podjêli walkê maj¹c 40 dywizji (niektóre nie w pe³ni zmobilizowane), 150 czo³gów oraz 400 samolotów, z których wiêkszoœæ zosta³a zniszczona na lotniskach pierwszego dnia wojny. Wojsko polskie stawi³o najeŸdŸcom zaciêty opór w wielu rejonach kraju. Szczególnym bohaterstwem ws³awi³ siê garnizon na Westerplatte. Przez siedem dni 180 ¿o³nierzy pod dowódctwem majora Henryka Sucharskiego odpiera³o ataki kilku tysiêcy Niemców wyposa¿onych w ciê¿k¹ artyleriê i lotnictwo. Korzystny uk³ad granic oraz du¿a iloœæ zmotoryzowanych jednostek piechoty pozwoli³a wojskom niemieckim na dotarcie do przedmieœæ Warszawy ju¿ w siódmym dniu wojny. W dniach od 9 do 18 wrzeœnia mia³a miejsce bitwa nad Bzur¹. Pocz¹tek tej batalii by³ pomyœlny dla Polaków. Armia „Poznañ” wspierana przez armiê „Pomorze” przesz³a do kontruderzenia wyzwalaj¹c m.in. £owicz i Sochaczew. Przeciwnik nie spodziewa³ siê ataku i przez pierwsze dni walk poniós³ spore straty. Do niewoli dosta³o siê ok. 4000 ¿o³nierzy niemieckich. Niemcy zdo³ali jednak œci¹gn¹æ rezerwy a ponadto mieli zdecydowan¹ przewagê w lotnictwie i jednostkach pancernych. Polskie oddzia³y musia³y ulec i zosta³y rozbite. Ocala³e resztki zdo³a³y siê przebiæ do oblê¿onej Warszawy. Wkrótce po ataku Hitlera na Polskê, Anglia i Francja, wype³niaj¹c swoje zobowi¹zania sojusznicze, wypowiedzia³y Niemcom wojnê. 70 dywizji francuskich gotowych by³o przejœæ do ofensywy na froncie zachodnim w piêtnastym dniu od rozpoczêcia agresji. Tak siê jednak nie sta³o. Lotnictwo brytyjskie, które mia³o bombardowaæ niemieckie miasta, ograniczy³o siê do zrzucania ulotek na terytorium wroga. Premier Chamberlain zapyta³ jednego z brytyjskich genera³ów: „Proszê

mi powiedzieæ, panie generale, jaki skutek wywar³y rozrzucane przez nas ulotki?” We wrzeœniu 1939 r. Anglia i Francja mia³y trzykrotn¹ przewagê nad Niemcami pod wzglêdem liczebnoœci wojska. W lotnictwie alianci posiadali prawie czterokrotn¹ przewagê nad hitlerowsk¹ Luftwaffe. 2,5 tys. czo³gów francuskich nie mia³o naprzeciw siebie ¿adnych niemieckich jednostek pancernych, poniewa¿ wszystkie zosta³y skierowane do ataku na Polskê. * Stolica broni³a siê do 27 wrzeœnia. Rz¹d i Wódz Naczelny opuœcili Warszawê 6 wrzeœnia. Faktycznym dowódc¹ obrony by³ bohaterski prezydent miasta Stefan Starzyñski. Hitlerowcy prowadzili intensywne naloty niszcz¹c szpitale oraz budynki publiczne i rz¹dowe. Zrujnowany zosta³ w du¿ym stopniu Zamek Królewski. 17 wrzeœnia rozpocz¹³ siê nowy dramat Polaków. Zgodnie z tajn¹ umow¹ zawart¹ w pakcie Ribbentrop-Mo³otow, armie sowieckie przekroczy³y wschodni¹ granicê Rzeczpospolitej. Moskwa oœwiadczy³a, ¿e pañstwo polskie przesta³o istnieæ, a Armia Czerwona wkracza aby „chroniæ ludnoœæ ukraiñsk¹ i bia³orusk¹” mieszkaj¹c¹ na wschodnich terenach Polski. Agresja sowiecka by³a ciosem w plecy dla walcz¹cej Polski i tak w³aœnie zosta³a oceniona w wiêkszoœci krajów europejskich. Pomimo druzgoc¹cej przewagi si³ sowieckich, jednostki polskie podjê³y walkê obronn¹ w wielu miejscach. Opór stawili przede wszystkim ¿o³nierze Korpusu Ochrony Pogranicza. Przez kilka dni trwa³y zaciête walki o Grodno, gdzie sowieci stracili kilkadziesi¹t czo³gów. W sumie straty czerwonoarmistów wynios³y kilka tysiêcy zabitych (czêœæ historyków twierdzi, ¿e by³o to 8 – 10 tysiêcy). Tysi¹ce ¿o³nierzy i oficerów wojska polskiego dosta³o siê do rosyjskiej niewoli. Wielu z nich zosta³o póŸniej straconych w Katyniu i innych miejscach zag³ady.

Istnieje pogl¹d, ¿e rz¹d RP powinien odpowiedzieæ na agresjê z 17 wrzeœnia formalnym wypowiedzeniem wojny Moskwie. Wziêci do niewoli ¿o³nierze polscy mogliby uzyskaæ wtedy status jeñców wojennych. Prawdopodobnie nie uchroni³oby ich to jednak przed straszliw¹ zemst¹ Stalina. 28 wrzeœnia dosz³o do podpisania umowy sowiecko-niemieckiej w sprawie podzia³u terytorium Rzeczpospolitej. Ostatecznie linia demarkacyjna mia³a przebiegaæ na Narwii, Bugu i Sanie. Sowieci zagarnêli ca³¹ zachodni¹ Bia³oruœ i Ukrainê oraz czêœæ Podlasia z Bia³ymstokiem i £om¿¹. Wileñszczyzna zosta³a przekazana Litwie. NajeŸdŸcy odbyli wspóln¹ defiladê wojskow¹ w Brzeœciu nad Bugiem. * W dniu inwazji sowieckiej prezydent RP, rz¹d oraz Wódz Naczelny przekroczyli granicê z Rumuni¹ gdzie zostali internowani. Do Rumunii i na Wêgry przedosta³o siê równie¿ kilkadziesi¹t tysiêcy wojskowych i cywili. Walki z Niemcami toczy³y siê do pocz¹tku paŸdziernika. 2. X skapitulowa³ garnizon polski na Helu a 5. X podda³y siê resztki armii Polesie, która pocz¹tkowo walczy³a z Sowietami a póŸniej stoczy³a bitwê pod Kockiem z si³ami niemieckimi. Hitler, dziêki pomocy Stalina, odniós³

sukces ale zap³aci³ wysok¹ cenê. W ci¹gu piêciu tygodni walk poleg³o ponad 60 tysiêcy ¿o³nierzy Wermachtu. Niektóre Ÿród³a oceniaj¹ straty niemieckie nawet na 90 tysiêcy. Niemcy ponieœli wiêksze ofiary ni¿ podczas ca³ej kampanii w Europie Zachodniej i Pó³nocnej oraz bitwie o Angliê w roku 1940. £¹czne straty polskie w walkach z Niemcami i Armi¹ Czerwon¹ wynios³y oko³o 70 tysiêcy poleg³ych ¿o³nierzy i oficerów. * Samotna walka we wrzeœniu 1939 r. nie musia³a byæ jedynym wyjœciem dla Polski. Obrona honoru mia³a straszliw¹ cenê. Polacy zap³acili morzem krwi a kraj utrat¹ niepodleg³oœci na pó³ wieku. Zostaliœmy oszukani i porzuceni przez naszych sojuszników. Jednak nawet w 1945 r., kiedy nad Polsk¹ zapanowa³a noc drugiej okupacji, nie wszyscy utracili nadziejê. Cytowany na pocz¹tku Stanis³aw Mackiewicz pisa³ bezpoœrednio po zakoñczeniu wojny: „Musimy walczyæ. Musimy nadal szukaæ sojuszu z Angli¹ i Ameryk¹, bo to wynika z koniunktury stworzonej przez wojnê, lecz sojusz ten musimy oprzeæ na bli¿szym, samodzielnym porozumieniu z innymi pañstwami europejskimi, musimy wejœæ do porozumienia pañstw europejskich...”.

Kazimierz Wierzbicki

Msza œwiêta w rocznicê wybuchu II wojny œwiatowej Andrzej Kamiñski Prezes oraz Frank Milewski Honorowy Prezes Kongresu Polonii Amerykañskiej Oddzia³ Nowy Jork, zapraszaj¹ cal¹ Poloniê oraz organizacje polonijne 1-go wrzeœnia, 2019 o godz. 11-tej na Mszê œwiet¹, która zostanie odprawiona w dniu 80. rocznicy II wojny œwiatowej. Msza bêdzie celebrowana przez Jego Ekscelencjê Ksiêdza Biskupa Witolda Mroziewskiego. Holy Cross R.C. 61-21 56th Road Maspeth, N.Y. 11378


KURIER PLUS 31 SIERPNIA 2019

www.kurierplus.com

3

PSFUK zaprasza na wystawê Serdecznie zapraszamy na uroczyste otwarcie anglojêzycznej wystawy „FIGHTING AND SUFFERING Polish Citizens during World War II”. (Plakat na 1 stronie Kuriera, które odbêdzie siê w sobotê, 31 sierpnia o godz. 12:00 w gmachu oddzia³u PSFCU na Greenpoincie (100 McGuinness Blvd, Brooklyn, NY 11222). Wœród zaproszonych goœci bêd¹: Rodney E. Hood, przewodnicz¹cy zarz¹du Krajowej Administracji Unii Kredytowych (NCUA) oraz konsul generalny RP w Nowym Jorku, Maciej Golubiewski. Wystawa zatytu³owana jest “FIGHTING AND SUFFERING. Polish Citizens during World War II.” Zosta³a zorganizowana przez Muzeum II Wojny Œwiatowej w Gdañsku, a jej autorami s¹ dr K. Nawrocki oraz dr hab. G. Berendt. Sk³ada siê ona z 20 roll-upów (wymiary: 33’’x70’’). Poszczególne panele nosz¹ nazwy: „Genesis – Ideologists,” „Hitler-Stalin Pact,” „First Clash – Invasions in September 1939,” „Polish Armed Forces – Important Battles” etc.

Bestiarium and Arboretum Bardzo ciekaw¹ wystaw¹ swoich prac zatytu³owan¹ „Bestiarium and Arboretum”, Janusz Skowron zamyka szeœæ lat dzia³alnoœci A.R Gallery. We wrzeœniu 2013 r artysta stworzy³ kameralne, niekomercyjne miejsce znakomicie nadaj¹ce siê na pokazy profesjonalnej sztuki. „Bestiarium and Arboretum” jest 55 ekspozycj¹ plastyczn¹ w tym miejscu. I z przykroœci¹ dodaj- Od prawej: Janusz Skowron z ¿on¹ Ani¹, konsul Ewa Jerzykowska, Krzysztof my – ostatni¹. Zarêbski i Amadeusz Popek. Fot. Zosia Zeleska Bobrowski. Rysunki Skowrona s¹ niezwyk³e: subtelne w formie i dra- Ró¿ewicza, w re¿yserii Krzysztofa Korpie¿ne w treœci. S¹ na nich nieistniej¹ce w wina Piotrowskiego. Do pokazu filmu doprzyrodzie potwory i roœliny o przedziw- sz³o dziêki ¿yczliwoœci Krzysztofa Zarêbnych kszta³tach – wszystkie zrodzone w skiego, znanego artysty - zaprzyjaŸnionego z re¿yserem. By³a to amerykañska preniestrudzonej wyobraŸni artysty. Kto tej wystawy nie widzia³, (otwarta miera tego dokumentu. Janusz Skowron. Artysta, promotor jest do 6 wrzeœnia) niech j¹ obejrzy koniecznie. Zw³aszcza, ¿e okazja nie szybko kultury i sztuki. Uprawia malarstwo, grafikê, ilustracjê, rysunek i fotografiê. Bra³ siê powtórzy. W A.R Gallery przez okres jej dzia³al- udzia³ w ponad trzystu wystawach indynoœci wystawiane by³y g³ównie prace na widualnych i zborowych. Wspó³za³o¿ypapierze: malarstwo, grafika, rysunek, fo- ciel lubelskiej "Galerii KONT" (1978) i tografia i ilustracja. Publicznoœæ obejrza³a za³o¿yciel A.R Gallery, od 1999 artysta tu prace ponad 250 artystów na wysta- Emotionalist Artists Group. wach indywidualnych i zbiorowych. A.R Gallery, 71 India Street, Otwarcie wystawy uatrakcyjni³ pokaz Brooklyn, New York 11222 filmu dokumentalnego poœwiêconego Tel. 347.971.1938 twórczoœci znakomitego poety Tadeusza

Tydzieñ z Plusem

Powrót do koloru Z przyjemnoœci¹ zapraszamy naszych Czytelników i sympatyków, na kolejn¹ wystawê Edmunda Korzeniewskiego zatytu³owan¹ „Powrót do koloru“. Bêdzie to otwarcie kolejnego sezonu wystawienniczego w Galerii Kuriera Plus. Wernisa¿ odbêdzie siê 6 wrzeœnia 2019, od godz. 19:00 do 21:00. Wystawê bêdzie mo¿na ogl¹daæ do 20 wrzeœnia. Jej kuratorem jest Janusz Skowron. Edmund Korzeniewski po wieloletnim pobycie w Nowym Jorku wróci³ do rodzinnego E³ku, gdzie zorganizowa³ w³asn¹ profesjonaln¹ pracowniê i ca³kowicie poœwiêci³ siê pracy artystycznej. „Powrót do koloru“ to druga nowojorska wystawa Edmunda, po powrocie do kraju, a 143 z kolei. Artysta poka¿e na niej oko³o 30 serigrafii 145 Java Street Greenpoint (718) 389.3018

NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS

KURIER P L U S

P O L I S H

W E E K L Y

M A G A Z I N E

redaktor naczelny

Zofia Doktorowicz-K³opotowska

dyrektor artystyczny Marek Rygielski

sta³a wspó³praca

Andrzej Józef D¹browski, Agata Galanis, Ma³gorzata Ka³u¿a, Czes³aw Karkowski, Krzysztof K³opotowski, Bo¿ena Konkiel, Weronika Kwiatkowska, Katarzyna Zió³kowska

Edmund Korzeniewski „The destroyed Sunflowers”.

korespondenci z Polski Jan Ró¿y³³o

fotografia

Zosia ¯eleska-Bobrowski

wydawcy

John Tapper Zofia Doktorowicz-K³opotowska Adam Mattauszek

Kurier Plus, Inc. Adres: 145 Java Street Brooklyn, NY 11222

Tel: (718) 389-3018 (718) 389-0134 Fax: (718) 389-3140 E-mail: kurier@kurierplus.com Internet: www.kurierplus.com Redakcja nie odpowiada za treœæ og³oszeñ.


KURIER PLUS 31 SIERPNIA 2019

4

www.kurierplus.com

Na drogach Prawdy Bo¿ej

Lekarstwo na chorobê pysza³ka KS. RYSZARD KOPER WWW.RYSZARDKOPER.COM.PL Ka¿dy bowiem, kto siê wywy¿sza, bêdzie poni¿ony, a kto siê uni¿a, bêdzie wywy¿szony. Do tego zaœ, który Go zaprosi³ mówi³ tak¿e: „Gdy wydajesz obiad albo wieczerzê, nie zapraszaj swoich przyjació³ ani braci, ani krewnych, ani zamo¿nych s¹siadów, aby ciê i oni nawzajem zaprosili, i mia³byœ odp³atê. Lecz kiedy urz¹dzasz przyjêcie, zaproœ ubogich, u³omnych, chromych i niewidomych. A bêdziesz szczêœliwy, poniewa¿ nie maj¹ czym tobie siê odwdziêczyæ; odp³atê bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych. £k 14, 7-11- 14

W

pierwszym czytaniu z Ksiêgi M¹droœci s³yszymy s³owa: „Na chorobê pysza³ka nie ma lekarstwa, albowiem nasienie z³a zapuœci³o w nim korzenie”. Jest to stwierdzenie wypowiedziane w pewnym kontekœcie biblijnym, bo w innym miejscu Biblia mówi o lekarstwie na pychê, jednej z najgorszych przywar cz³owieka. Ale o tym lekarstwie na koñcu tych rozwa¿añ, teraz zajmijmy siê pych¹. Katechizm Koœcio³a Katolickiego mówi o dwóch grzechach, które wprost wi¹¿¹ siê z pych¹: „Nienawiœæ do Boga rodzi siê z pychy” oraz „Zazdroœæ czêsto pochodzi z pychy”. Autor Ksiêgi M¹droœci w innym miejscu mówi: „Pocz¹tkiem pychy cz³owieka jest odstêpstwo od Pana, gdy odst¹pi³ sercem od swego Stworzyciela, albowiem pocz¹tkiem pychy grzech”. Œwiêty Grzegorz Wielki klasyfikuj¹c wady, umieœcili pychê na samym szczycie i nazwa³ j¹ „królow¹ i matk¹ wszystkich wad”. W podobnym duchu brzmi¹ aforyzmy, które wyra¿aj¹ wa¿n¹ prawdê filozoficzn¹ lub moraln¹, w sposób zaskakuj¹cy i b³yskotliwy. Oto kilka aforyzmów o pysze: „Jeden z ostatnich piekielnych krêgów jest krêgiem pychy nie do zniesienia (Jerzy Pilch). „Poznanie Boga bez poznania naszego ubóstwa budzi pychê. Poznanie naszego ubóstwa bez poznania ubóstwa Jezusa Chrystusa budzi rozpacz. Ale poznanie Jezusa Chrystusa uwalnia nas od pychy i rozpaczy, poniewa¿ w Nim znajdujemy Boga, nasze ubóstwo i jedyn¹ drogê, aby mu zaradziæ” (Pascal). „Pycha je œniadanie obfite, obiad ubogi i nêdzn¹ kolacjê” (B. Franklin).

P

ycha niszczy duszê cz³owieka i wydaje krwawe owoce w ¿yciu spo³ecznym. W sposób szczególny uœwiadamiamy sobie to dzisiaj, w rocznicê wybuchu II Wojny Œwiatowej. Jednym z g³ównych powodów tej wojny by³a pycha, która przybiera³a ró¿ne kszta³ty szatañskiego z³a w wymiarze osobistym i spo³ecznym. Cz³owiek pyszny uwa¿a, ¿e jest wartoœciowszy, lepszy, inteligentniejszy od innych. Jemu przys³uguje najwy¿szy szczebel na drabinie spo³ecznej, z wysokoœci, której pogardliwie spogl¹da na

drugiego cz³owieka, na ca³e narody. Niemieccy naziœci zarazili „chorob¹ pysza³ka” prawie ca³y naród niemiecki, przekonuj¹c go, ¿e naukowo da³o siê udowodniæ hierarchiê ras ludzkich. Za „rasê panów” uwa¿ali najczystsz¹ genetycznie czêœæ Aryjczyków, która by³a definiowana przez nazistów jako to¿sama z ras¹ nordyck¹. Kolejno w nazistowskiej hierarchii znajdowa³y siê pozosta³e podrasy. Na samym dole znajdowa³y siê rasy paso¿ytnicze i podludzie, którzy byli traktowani jako zagro¿enie dla spo³eczeñstwa. Naziœci zaliczali do podludzi S³owian. Jeszcze ni¿ej byli Cyganie i ¯ydzi. Panowaæ ma rasa „nadludzi”, a pozosta³ych trzeba zlikwidowaæ lub zamieniæ w niewolników. W Poznaniu Himmler mówi³ do niemieckich genera³ów SS: „My, Niemcy, jesteœmy jedynym narodem na œwiecie, który przyzwoicie traktuje zwierzêta i tak równie¿ bêdziemy odnosiæ siê do tych zwierz¹t ludzkich”. Tej zbrodniczej machinie pychy jako pierwsza przeciwstawi³a siê Polska. 1 wrzeœnia o godz. 4:45 niemiecki pancernik „Schleswig-Holstein” rozpocz¹³ ostrzeliwanie Westerplatte, symbolicznie daj¹c pocz¹tek II wojnie œwiatowej. Przeciw zbrodniczej niemieckiej machinie wojennej stanê³a odwaga i bohaterstwo polskiego ¿o³nierza. Mieli siê broniæ na Westerplatte 12 godzin, a bronili siê siedem dni. Kapral Edward £uczyñski wspomina: „Siedem dni bez zmiany na posterunkach, bez œwiat³a, bez wody i bez spania”. Poddali siê, gdy zabrak³o amunicji.

W

ubieg³ym roku wraz z Nowojorskim Klubem Podró¿nika odwiedzi³em Westerplatte, miejsce, które jest upamiêtnione pomnikiem. Boleliœmy jednak, patrz¹c na niszczej¹ce obiekty z czasów II Wojny œwiatowej. Jeszcze bardziej serce pêka³o z bólu, gdy zagl¹daliœmy do tych obiektów i widzieliœmy w œrodku œmiecie oraz czuliœmy zapach

uryny i ka³u. Pytaliœmy, dlaczego tak siê dzieje? Przecie¿ w tych obiektach polscy ¿o³nierze bronili Ojczyzny do ostatniej kropli krwi. Te miejsca naznaczone by³y ich krwi¹, heroizmem. Rodzi³y siê pytania, dlaczego Polacy nie potrafi¹ uczciæ, jak nale¿y pamiêci tych, którzy oddali ¿ycie za Ojczyznê. W tym roku ponownie wybieram siê z Nowojorskim Klubem Podró¿nika na Westerplatte. Jedzie z nami kilku Amerykanów, w tym mój proboszcz. Obawiam siê, ¿e znowu zastanê tam œmiecie i zapach fekaliów. Jak wyt³umaczyæ Amerykanom zniewa¿anie pamiêci naszych bohaterów? Dzisiaj, gdy tocz¹ siê dyskusje na temat przywrócenia godnoœci temu miejscu, wiem, ¿e to nie jest wina wszystkich Polaków, ale pycha niektórych gdañskich kacyków, którzy w swej zarozumia³oœci wy¿ej postawili w³asne widzimisiê nad pamiêæ bohaterów Westerplatte i wolê narodu. Ta pycha po czêœci dyktowana jest g³upot¹, na to wskazuje wypowiedŸ wiceprezydenta Gdañska o pocz¹tkach II wojny œwiatowej. Powiedzia³ on: „Co by³o na pocz¹tku? Na pocz¹tku by³o s³owo, z³e s³owo. S³owo jednego przeciwko drugiemu. I to z³e s³owo by³o Polaka przeciwko innemu narodowi, Niemca przeciwko innemu narodowi. Europa zosta³a tym z³ym s³owem podzielona”. Dziêki Bogu, ta g³upota i pycha przegra³y z pamiêci¹ bohaterów Westerplatte. Wybudowany zostanie wspania³y pomnik-muzeum poœwiêcony bohaterom, którzy w s³u¿bie ojczyŸny oddali swoje ¿ycie.

W

szelka pycha niszcz¹ca ¿ycie spo³ecznie bierze swój pocz¹tek w sercu konkretnego cz³owieka. Cz³owiek pyszny w pierwszym rzêdzie naœladuje szatana, który w swej pysze zbuntowa³ siê przeciw Bogu, swemu Stwórcy. Lekarstwem na chorobê pysza³ka jest pokora. Chrystus mówi: „Kto siê wiêc uni¿y jak to dzieciê, ten jest najwiêkszy w Króle-

stwie Niebios.” Zaœ œw. Augustyna na pytanie „Co jest najwa¿niejsze w naszej religii?” mia³ odpowiedzieæ: „Pierwsza jest pokora, druga jest pokora i trzecia jest pokora”. Jeœli pokora jest tak bardzo wa¿na jako przeciwieñstwo pychy i lekarstwo na ni¹, to czym zatem ona jest? W odpowiedzi pos³u¿ê siê s³owami œw. Josemaríi Escrivy, za³o¿yciela Opus Dei. Mówi on w czym praktycznie przejawia siê brak pokory w naszym ¿yciu, a my dedukuj¹c mo¿emy sobie odpowiedzieæ na pytanie czym jest pokora. Pisze on: „Pozwól, ¿e przypomnê ci miêdzy innymi niektóre oczywiste oznaki braku pokory: myœleæ, ¿e to, co czynisz lub mówisz, jest lepiej zrobione lub powiedziane, ani¿eli mogliby to uczyniæ inni; pragn¹æ, aby zawsze wysz³o na twoje; dyskutowaæ bez racji lub – kiedy j¹ posiadasz – nalegaæ z uporem lub w sposób niewychowany; wyg³aszaæ swój pogl¹d, kiedy o to nie prosz¹ ani nie wymaga tego mi³oœæ; pogardzaæ punktem widzenia innych; zapominaæ, ¿e wszystkie twoje talenty i zdolnoœci s¹ wypo¿yczone; nie przyznawaæ, ¿e nie jesteœ godzien wszelkiego szacunku i godnoœci, nawet ziemi, po której st¹pasz, i rzeczy, które posiadasz; w rozmowach stawiaæ siebie za przyk³ad, mówiæ o sobie Ÿle, po to, aby dobrze o tobie s¹dzono lub ci zaprzeczano; t³umaczyæ siê, kiedy siê ciebie karci; ukrywaæ przed kierownikiem niektóre swoje wady, ¿eby nie straci³ dobrego o tobie mniemania; s³uchaæ z upodobaniem, kiedy ciê chwal¹ lub cieszyæ siê z tego, ¿e dobrze o tobie mówiono; ubolewaæ, ¿e inni s¹ bardziej szanowani ni¿ ty; odmawiaæ przyjêcia ni¿szych zajêæ; szukaæ lub pragn¹æ wyró¿nienia; wtr¹caæ do rozmowy s³owa ku w³asnej pochwale lub daj¹ce do zrozumienia twoj¹ uczciwoœæ, twój geniusz lub zrêcznoœæ, twój presti¿ zawodowy; wstydziæ siê z powodu braku pewnych dóbr”. m


www.kurierplus.com

5

KURIER PLUS 31 SIERPNIA 2019

$2 miliony za prawdê 10 wrzeœnia 2015 r., polski pracownik budowlany pracowa³ przy budowie szko³y publicznej, kiedy dozna³ powa¿nego wypadku. Drabina, z której schodzi³ w trakcie pracy zachwia³a siê, a on straci³ balans i wraz z ni¹ upad³ na cementow¹ pod³ogê. W wyniku tego wypadku dozna³ z³amania piêty oraz obra¿eñ krêgos³upa. Pomimo d³ugotrwa³ej fizykoterapii oraz innych konserwatywnych metod leczenia, jego stan zdrowia wymaga³ w koñcu operacji artroskopowej na œciêgna uszkodzonej piêty. W dniu wypadku pracownik mia³ 55 lat. Kiedy doznaje siê tego typu obra¿eñ cia³a w wieku 55 lat, nasze opcje s¹ ograniczone. Po wypadku, pracownik ten nie wiedzia³, jak prze¿yæ i utrzymaæ rodzinê bez pracy. A to wszystko na skutek zdarzenia, któremu nie by³ winny. W Nowym Jorku drabiny musz¹ byæ zabezpieczone w trakcie wykonywania prac budowlanych, w³aœnie po to, aby taki wypadek nigdy nie nast¹pi³. Niestety w tym przypadku, pozwani nigdy nie zabezpieczyli drabiny, na której pracowa³ nasz poszkodowany klient. Pomimo tego, i¿ mieli wiele opcji, aby zapobiec temu wypadkowi. Mogli np.przywi¹zaæ drabinê, mogli wydaæ instrukcje, aby inni pracownicy trzymali drabinê, lub te¿ mogli j¹ zamocowaæ na wiele innych sposobów. Jednak tego nie zrobili. W rezultacie ich niedbalstwa, drabina razem z pracownikiem roztrzaska³a siê o pod³ogê. To z kolei stanowi³o pogwa³cenie prawa budowlanego. Pozwani wiedzieli, ¿e zrobili coœ z³ego. Ich rol¹ by³o bowiem zabezpieczenie budowy. Zamiast jednak przyznaæ siê do winy, znaleŸli „œwiadków” którzy powiedzieli, ¿e drabina by³a przymocowana w trakcie wypadku - tylko po to, aby zaprzeczyæ wczeœniejszym zeznaniom naszego

klienta. Ich „œwiadkowie” posunêli siê nawet do stwierdzenia, i¿ drabina „w ogóle siê nie przewróci³a”. To by³o kompletnie sprzeczne z tym co zeznali pierwsi dwaj œwiadkowie, którzy znaleŸli siê na scenie wypadku, jak równie¿ œledczy, którzy zajmowali siê wyt³umaczeniem tego wypadku. „Œwiadkowie” dodatkowo stwierdzili, ¿e poszkodowany pracownik sam im powiedzia³, ¿e siê poœlizgn¹³ i dlatego upad³. To oczywiœcie mia³o siê nijak do faktu, ¿e poszkodowany robotnik prawie nie mówi³ po angielsku, a „œwiadkowie” nie mówili po polsku. By³a to jednak typowa obrona pozwanych w tego typu wypadkach. Wtedy pozostaje poszkodowanemu tylko jedno - wybór kancelarii prawnej której mo¿e zaufaæ i… procesu. Ten poszkodowany mia³ bowiem inn¹ kancelariê prawn¹ reprezentuj¹c¹ go na pocz¹tku jego batalii s¹dowej. Bardzo szybko jednak zrozumia³, ¿e aby wygraæ, musi znaleŸæ innego prawnika, du¿o bardziej doœwiadczonego w wypadkach budowlanych. Wtedy w³aœnie zwróci³ siê o pomoc do The Platta Law Firm, gdzie jego postêpowanie s¹dowe o odszkodowanie oraz skarga pracownicza o stracone zarobki i leczenie zosta³y natychmiast objête opiek¹ prawn¹ przez jedn¹ kancelariê, a nie jak to mia³o miejsce wczeœniej, przez dwie ró¿ne nie wspó³pracuj¹ce ze sob¹ grupy prawników. Celem ka¿dego procesu jest odszukanie prawdy. Przed koñcowym procesem pozwani w tej sprawie otrzymali wszystkie materia³y, które zamierzaliœmy u¿yæ w trakcie procesu, wliczaj¹c w to nawet zilustrowane obra¿enia cia³a. Wszystko po to, aby móc pokazaæ ³awnikom jak dewastuj¹cy wp³yw na ¿ycie tego cz³owieka mia³ jego wypadek. W odpowiedzi ubezpieczalnia pozwanych zaproponowa³a nam milion dolarów jako odszkodowanie. Pomimo tego, i¿ nie s¹ to ma³e pieni¹dze, to jednak nie by³y one wystarczaj¹ce, aby

Chcê ci powiedzieæ...

Jeœli kochasz siebie wystarczaj¹co, przebaczaj... Przebaczanie innym pokazuje jak bardzo kochasz siebie. Kiedy nie chcesz przebaczyæ to ranisz przede wszystkim siebie. Ale jeœli kochasz siebie i nie chcesz siê raniæ wiecej to... przebaczaj... przebaczaj... przebaczaj... Przebaczenie jest jak lustro, w którym widzisz siebie wyraŸniej. To przebaczenie wraca do Ciebie. Daje nowe si³y do rozwi¹zywania starych spraw. Potrzebujesz tych si³. Potrzebujesz tych si³ bardziej ni¿ Ci siê wydaje. Dobry Bóg przy porannej kawie mowi nam, ¿e jest gotów razem z nami zmagaæ siê z dniem i tym, co ten dzieñ przynosi. Bêdzie dobrze, bo ju¿ wiesz, ¿e gniew trzyma³ Ciê na uwiêzi. Bo ju¿ wiesz, ¿e szkoda czasu na ludzi, którzy i tak Ciê nie widz¹. Dzisiaj pamiêtam o Tobie szczególnie w modlitwie. B¹dŸ dobrej myœli.

Ojciec PAWE£ BIELECKI Nie daj siê z³ym myœlom. Nie daj siê Twoim z³ym myœlom. One chc¹ Ciê jak b³oto jedynie wybrudziæ „z³udzeniami”, przekonaæ, ¿e gniew to najlepsze rozwi¹zanie. Przebaczenie przypomina nam, ¿e ju¿ nie musimy siê martwiæ czy analizowaæ przesz³oœæ, przekonywaæ samych siebie, ¿e powinna byæ inna. Sta³o siê. By³o... minê³o... Nie wracaj do tego. Przebaczenie usuwa z Ciebie gniew, który jak trucizna dobija Ciê ka¿dego dnia. Mo¿na z tym skoñczyæ. Wiesz mi, ¿e mo¿na... ¯ycze Ci dzisiaj tylko dobrych myœli. ¯yczê Ci dzisiaj tylko dobrych natchnieñ. Nie daj siê zwariowac malym sprawom, które w efekcie koñcowym jeœli nie daj¹ Ci nadziei niech stan¹ siê przesz³oœcia, do której nie musisz ju¿ wracaæ. Trzymaj siê dzielnie komkolwiek jestes Drogi Czytelniku!

zapewniæ temu pracownikowi godziwe ¿ycie i zadoœæuczynienie za jego obra¿enia. Warto zaznaczyæ, ¿e przed wypadkiem by³ on pracownikiem unijnym i ca³kiem nieŸle zarabia³. To wszystko jednak straci³ i dlatego za¿¹da³ procesu, a nie ugody. Pierwsz¹ czêœæ procesu stanowi wybór ³awników. To w³aœnie w tym momencie prawnik wybiera kto bêdzie decydowaæ o jego sprawie i w efekcie o wyroku. Wybór dobrych ³awników jest kluczowym elementem ka¿dego procesu. To jest umiejêtnoœæ rozwijana przez lata praktyki procesowej. W naszej kancelarii procesy prowadzi zazwyczaj a¿ dwóch prawników. Ta taktyka pomaga w odkrywaniu ukrytych motywacji ludzi w trakcie wyboru ³awników, motywacji, które mog³yby inaczej zniszczyæ sprawê naszego klienta. My traktujemy sprawy oraz procesy klientów bardzo powa¿nie i nigdy nie pozwalamy na to aby przypadek zadecydowa³ o jego rezultacie. Jak to mówi¹ – co dwóch to nie jeden! W tej sprawie wybór ³awników zacz¹³ siê kszta³towaæ po naszej myœli. Po tym jak pozwani to zauwa¿yli, zaoferowali od razu wiêcej pieniêdzy. Najpierw $1,100, 000.00, ale to zosta³o odrzucone. Potem $1,250,000.00, póŸniej $1,650,000.00. Jednak te wszystkie oferty by³y wed³ug nas niewystarczaj¹ce. W pewnym momencie negocjacji, w których uczestniczy³ ju¿ sam sêdzia, daliœmy ubezpieczalni pozwanych znaæ, i¿ ta sprawa nie skoñczy siê nigdy poni¿ej $2,000,000.00. Nie tylko nie zgodziliœmy siê wzi¹æ ani centa mniej, ale równie¿ za¿¹daliœmy zlikwidowania zad³u¿enia klienta w funduszu œwiadczeñ pracowniczych. W tym w³aœnie miejscu znajomoœæ prawa odszkodowañ oraz œwiadczeñ pracowniczych (workers’ compensation), idzie rêka w rêkê. W naszej kancelarii nie tylko prowadzimy procesy, ale równie¿ zajmujemy siê wszelkimi aspektami skargi o œwiadczenia pracownicze jaka zazwyczaj towarzyszy procesom o wypadki budowlane. Nasi Jeœli Pañstwo sami stali siê ofiar¹ wypadku, lub znaj¹ kogoœ kto ma problem ze swoim wypadkiem, to zapraszamy do bezp³atnej konsultacji prawnej pod numerem telefonu 212-514-5100, emailowo pod adresem swp@plattalaw.com, lub w czasie osobistego spotkania w naszej kancelarii na dolnym Manhattanie. Mo¿ecie Pañstwo równie¿ zadaæ nam pytania bezpoœrednio na stronie internetowej (www. plattalaw. com) u¿ywaj¹c emaila lub czatu który jest dostêpny dla Pañstwa 24 godziny na dobê. Zawsze udzielimy Pañstwu bezp³atnej porady w ka¿dej sprawie w której bêdziemy mogli Pañstwa reprezentowaæ. Na naszej stronie internetowej mog¹ Pañstwo (po lewej jej stronie) sami

klienci nie musz¹ dzwoniæ do innej kancelarii, aby rozmawiaæ z sekretark¹ na temat leczenia, którego nie otrzymuj¹, lub zaleg³ych wyp³at ich œwiadczeñ, którymi nie ma czasu zaj¹c siê kancelaria prowadz¹ca tysi¹ce spraw wy³¹cznie z zakresu œwiadczeñ pracowniczych. U nas klienci otrzymuj¹ bezpoœredni dostêp do prawników zajmuj¹cych siê obiema sprawami – zarówno w ich procesie cywilnym, jak i tym o œwiadczenia pracownicze. Zazwyczaj, kiedy pracownik ma wypadek budowlany, to fundusz œwiadczeñ pracowniczych pokrywa koszty jego leczenia oraz 2/3 kwoty jego straconych zarobków do maksymalnej kwoty ustanowionej prawem. Czego jednak poszkodowani zazwyczaj nie wiedz¹, to to, i¿ póŸniej musz¹ oddaæ 2/3 ca³kowitej kwoty wyp³aconej na oba cele przez fundusz pracowniczy, ze swojego odszkodowania ze sprawy cywilnej. To mo¿e zaowocowaæ setkami tysiêcy dolarów, które póŸniej trzeba oddaæ z w³asnej kieszeni. W tej sprawie zad³u¿enie siêga³o prawie $240,000.00 - na to równie¿ nie mogliœmy siê zgodziæ. W koñcowym rozstrzygniêciu sprawy zmusiliœmy pozwanych do zap³acenia $2 milionów odszkodowania i pokrycia prawie ca³ego zad³u¿enia klienta w funduszu œwiadczeñ pracowniczych. Nie jest to oczywiœcie mo¿liwe do osi¹gniêcia w ka¿dej sprawie, ale dziêki groŸbie kontynuacji procesu oraz doskona³ej znajomoœci prawa obu dziedzin, byliœmy w stanie to osi¹gn¹æ. Pomimo tego, i¿ wiele spraw koñczy siê zazwyczaj przed procesem, to czasami, tak jak to mia³o miejsce w tym przypadku, musieliœmy przycisn¹æ przeciwników do muru. Koñcowy efekt tego procesu zapewni³ bezpieczeñstwo finansowe dla poszkodowanego pracownika oraz jego rodziny. Dlatego tak istotne jest byæ u boku doœwiadczonego prawnika, który zna nasz¹ sprawê i jej prawdziw¹ wartoœæ i wie co zrobiæ, aby uzyskaæ w³aœciwy wynik. m sprawdziæ status swojej sprawy s¹dowej (prowadzonej nawet przez inn¹ kancelariê), po wpisaniu numeru akt s¹dowych (index number) swojej sprawy w istniej¹ce tam pole. Ta czêœæ strony jest skonfigurowana bezpoœrednio z oficjalnym systemem s¹dowym stanu Nowy Jork, dziêki czemu wiadomoœci jakie uzyskaj¹ tam Pañstwo na temat swoich spraw s¹ oficjalnymi danymi s¹dowymi. Gdyby z jakiegokolwiek technicznego powodu nie uda³o siê Pañstwu odnaleŸæ swojej sprawy w tym systemie, to z przyjemnoœci¹ pomo¿emy j¹ odnaleŸæ telefonicznie.

The Platta Law Firm, PLLC 42 Broadway, Suite 1927, NY, NY 10004 www.plattalaw.com tel. 212 – 514 – 5100

ANIA TRAVEL AGENCY 57-53 61st Street, Maspeth, N.Y. 11378 Tel. 718-416-0645, Fax 718-416-0653 3 Bilety Lotnicze 3 Wysy³ka pieniêdzy i paczek 3 T³umaczenia 3 Sprawy imigracyjne 3 Notariusz


6

KURIER PLUS 31 SIERPNIA 2019

www.kurierplus.com

Widziane z Providence...

Polski Sierpieñ Ten grzmot p³yn¹cy nad Warszaw¹ Granatów plusk i kaszel salw To niebo, które ogniem krwawi Ró¿owi¹c œwitem broni stal, Wichur¹ rozwiej doKAZIMIERZ WIERZBICKI okoln¹, Nike! I szumem skrzyde³ graj! Z tej burzy niby piorun – wolnoœæ Rozœwietli innym SIERPNIEM kraj! Wiersz opublikowany w powstañczym dzienniku „Demokrata” 23 sierpnia, 1944 r. Autor podpisany inicja³ami A. P.

W najnowszych dziejach Polski sierpieñ zajmuje wyj¹tkowe miejsce. Jest on okazj¹ do uczczenia trzech wielkich, historycznych wydarzeñ – zwyciêstwa nad bolszewikami w bitwie warszawskiej 1920 r., powstania warszawskiego 1944 r. oraz fali strajków zakoñczonej podpisaniem porozumieñ gdañskich w 1980 r. Wydarzenia te by³y œciœle zwi¹zane z walk¹ narodu polskiego o niepodleg³oœæ i suwerennoœæ. Dwa pierwsze odnosz¹ siê do walki zbrojnej, której rezultatem by³a ofiara dziesi¹tków tysiêcy Polaków poleg³ych w zmaganiach o wolnoœæ. Sukces ¿o³nierza polskiego w 1920 r. uratowa³ niezale¿noœæ Rzeczpospolitej na prawie 20 lat i zatrzyma³ pochód totalitarnego komunizmu na zachód Europy. Powstanie 1944 r. by³o tragicznym wydarzeniem zakoñczonym klêsk¹. Jednak jego duchowe

znaczenie mia³o i ma nieocenion¹ wartoœæ. Sierpieñ 1980 to pokojowa rewolucja przeciwko komunistycznemu zniewoleniu. By³ to równie¿ pierwszy przypadek w historii systemu sowieckiego, kiedy w³adze zdecydowa³y siê negocjowaæ z protestuj¹cymi zamiast do nich strzelaæ. * Pierwsza fala strajków latem 1980 r. mia³a miejsce na pocz¹tku lipca. Robotnicy protestowali przeciwko wprowadzeniu podwy¿ki na ceny niektórych artyku³ów ¿ywnoœciowych. W po³owie lipca dosz³o do strajku powszechnego w Lublinie. Pracê przerwali nie tylko robotnicy miejscowych zak³adów, ale równie¿ komunikacja miejska oraz kolej. Przyby³a do Lublina komisja rz¹dowa porozumia³a siê ze strajkuj¹cymi w sprawie ustêpstw p³acowych. 19.VII strajk zakoñczono. Trwa³y jednak strajki w ró¿nych czêœciach kraju. W pierwszej po³owie sierpnia odby³ siê w Warszawie kilkudniowy strajk pracowników komunikacji miejskiej oraz taksówkarzy. Wœród mieszkañców stolicy przewa¿a³a jednak opinia, ¿e protesty strajkowe „rozejd¹ siê po koœciach”. 15 sierpnia warszawiacy oddawali ho³d ¿o³nierzom poleg³ym w bitwie nad Wis³¹ w zwi¹zku z 60. rocznic¹ tego historycznego wydarzenia. W wielu koœcio³ach odbywa³y siê okolicznoœciowe nabo¿eñstwa. Wieczorem Radio Wolna Europa poda³o wiadomoœæ, ¿e poprzedniego dnia rozpocz¹³ siê strajk w Stoczni Gdañskiej. G³ów-

Wojna handlowa Nie ulega w¹tpliwoœci, ¿e handlowy konflikt z Chinami mo¿e mieæ bardzo negatywne skutki dla amerykañskiego spo³eczeñstwa, w ogóle dla sytuacji ekonomicznej œwiata. A przecie¿ gospodarka to tylko druga strona polityki. Ale w³aœciwie USA nie maj¹ innego wyjœcia, jak tylko kontynuowaæ to starcie, bez pewnoœci o korzystny dla siebie wynik. Chiny dysponuj¹ potê¿n¹ broni¹ w wojnie handlowej. Najmocniejszym orê¿em w arsenale Pekinu jest czas. Maj¹ czas, mog¹ przeci¹gaæ na dziesiêciolecia taki spór z wzajemnym ok³adaniem siê coraz wy¿szymi c³ami. Spowolniony wzrost gospodarczy i zwi¹zane z tym zubo¿enie ludnoœci, nie s¹ dla autorytarnego pañstwa problemem. Ju¿ obecnie w stanie przedrecesyjnym gospodarka chiñska zwolni³a; tempo wzrostu wynosi „zaledwie” oko³o 6 procent. Szeœæ procent! Dla ka¿dego zachodniego pañstwa by³oby to wprost wymarzona, fantastyczna dynamika wzrostu; w przypadku wiêkszoœci pañstw europejskich waha siê ona wokó³ dwóch procent i wszyscy s¹ zadowoleni. Szeœæ procent stanowi³oby niewyobra¿alne osi¹gniêcie, powód do dumy polityków i prosperity dla ludzi. Dla Chin oznacza to natomiast, ¿e przemys³ nie bêdzie produkowa³ pe³n¹ par¹, tysi¹ce bêd¹ musia³y szukaæ innej, gorzej p³atnej pracy, wiele zacofanych regionów nie bêdzie mog³o liczyæ na awans. Poczekaj¹ jeszcze pokolenie, b¹dŸ dwa. Bêd¹ egzystowaæ, jak przez wieki. Przywódcy Chin nie s¹ przed spo³eczeñstwem odpowiedzialni, nie ma w tym kraju czegoœ takiego, jak wyborcy, którzy rozlicza-

j¹ polityków z dzia³ania na rzecz dobra narodu. Przywódca Stanów Zjednoczonych ma zaledwie dwa lata aby dowieœæ ludziom przed wyborami w przysz³ym roku, i¿ jego polityka przynosi realne, wymierne korzyœci: miejsca pracy, wzrost zarobków, œwiadczenia spo³eczne na przynajmniej dotychczasowym poziomie, poczucie bezpieczeñstwa finansowego. Recesja to pora¿ka polityka. Zostanie wyg³osowany w najbli¿szych wyborach - jeœli nawet nie sam Trump, to wielu republikañskich przedstawicieli w Kongresie. Ale Ameryka nie jest bez szans w tym konflikcie. Mo¿e on nawet staæ siê okazj¹ do korzystnego zwrotu i spodziewanej przez prezydenta USA przebudowy stosunków miêdzynarodowych. USA to potê¿ny rynek wewnêtrzny. To, co produkowano w Chinach, mo¿na teraz bêdzie wytwarzaæ w domu. Pieni¹dze, które zamierzano zainwestowaæ w Chinach, mo¿na bêdzie ulokowaæ gdzieœ w Ameryce. Prawda, nie s¹ to równe wielkoœci, ale wraz z ewentualnymi ulgami dla inwestorów, by nie szukali w innych pañstwach Azji okazji do zak³adania tañszych biznesów, ale zainteresowali siê wytwarzaniem dóbr w kraju, bêdzie mo¿na stworzyæ bufory, zabezpieczenia przed recesj¹. Bêdzie mo¿na zaj¹æ siê emancypacj¹ zacofanych regionów, odbudow¹ i modernizacj¹ zrujnowanych miast, unowoczeœnieniem infrastruktury, a przede wszystkim napraw¹ spo³eczeñstwa w g³êbokim kryzysie oraz szukaæ intensywniej innych rynków zbytu za granic¹. Wi¹zaæ siê z

nym powodem strajku by³o usuniêcie z pracy w stoczni Anny Walentynowicz, która dzia³a³a w niezale¿nych zwi¹zkach zawodowych. 17. sierpnia powsta³ w Gdañsku Miêdzyzak³adowy Komitet Strajkowy (MKS) z elektrykiem Lechem Wa³ês¹ jako przewodnicz¹cym. MKS sformuowa³ 21 postulatów, z których pierwszy i najwa¿niejszy dotyczy³ zgody w³adz na utworzenie niezale¿nych zwi¹zków zawodowych z prawem do strajku. Domagano siê równie¿ przestrzegania gwarantowanej przez konstytucjê wolnoœci s³owa i publikacji oraz uwolnienia wiêŸniów politycznych. Inne ¿¹dania dotyczy³y spraw socjalno-bytowych, np. poprawy s³u¿by zdrowia. lepszego zaopatrzenia w artyku³y ¿ywnoœciowe. Wobec tego rodzaju postulatów strajk nabra³ znaczenia politycznego. Wys³ana do Gdañska komisja rz¹dowa z wicepremierem Tadeuszem Pyk¹ próbowa³a bez rezultatu nak³oniæ robotników do powrotu do pracy. Jednoczeœnie og³oszony zosta³ apel 64 intelektualistów o negocjacje i pokojowe zakoñczenie konfliktu. Podpisy pod nim z³o¿yli m.in. Marian Brandys, W³adys³aw Bartoszewski, Aleksander Gieysztor i Stefan Kieniewicz. Rozmowy ze strajkuj¹cymi wznowi³a 21 sierpnia komisja rz¹dowa z wicepremierem Mieczys³awem Jagielskim, który mia³ opiniê bardziej inteligentnego i umiarkowanego polityka. W rokowaniach z rz¹dem MKS uzyska³ wsparcie komisji ekspertów z udzia³em m.in. Tadeusza Mazowieckiego i Bronis³awa Geremka.

* W niedzielê, 31. sierpnia telewizja polska przerwa³a nadawany program a na ekranach odbiorników ukaza³a siê sala BHP Stoczni Gdañskiej. Wkrótce dosz³o do podpisania porozumienia miêdzy MKS a komisj¹ rz¹dow¹. W³adze przyjê³y wiêkszoœæ postulatów strajkuj¹cych z najwa¿niejszym, dotycz¹cym zgody na utworzenie wolnych zwi¹zków zawodowych. Podpisanie porozumienia gdañskiego przyjêto z wielkim entuzjazmem w ca³ym kraju. Spo³eczeñstwo odebra³o to jako olbrzymi, prze³omowy sukces – byæ mo¿e najwiêkszy od zakoñczenia wojny i ustanowienia rz¹dów komunistycznych w Polsce. By³o to w istocie historyczne wydarzenie. Po raz pierwszy w³adza komunistyczna zrezygnowa³a z u¿ycia si³y wobec spontanicznych ¿¹dañ spo³ecznych. Powstanie wolnych zwi¹zków oznacza³o pojawienie siê silnego, niezale¿nego od w³adzy ruchu obywatelskiego. Wiadomoœæ o zwyciêstwie polskich robotników poda³y agencje prasowe ca³ego œwiata. * Sierpieñ’80 by³ zwyciêsk¹ rewolucj¹ pokojow¹. Podobnie jak w paŸdzierniku 1956 r., Polacy dowiedli, ¿e nie zawsze trzeba iœæ œlepo w ogieñ walki. Spo³eczeñstwo pokaza³o, ¿e mo¿na uzyskaæ wiele kieruj¹c siê rozwag¹ i wol¹ negocjacji. Mit o polskim „s³omianym ogniu” zosta³ obalony.

tym bêdzie koniecznoœæ dalszego unowoczeœnienia produkcji, aby towar amerykañski by³ dobrej jakoœci, ale tañszy, odpowiedni dla kieszeni konsumenta pañstw przede wszystkim Ameryki £aciñskiej i Azji. Najwiêksz¹ s³aboœci¹ Pekinu w ewentualnie pe³nej wojnie handlowej jest to, ¿e Chiny nie s¹ innowacyjne. Autorytarna i skorumpowana biurokracja nie stwarza wiêkszego pola manewru dla wolnej konkurencji, rozwoju, postêpu. Chiny potrzebuj¹ technologii z zewn¹trz – zaimportowanej b¹dŸ ukradzionej, co jest tego pañstwa nagminn¹ praktyk¹ w stosunkach ze USA. W tak wyobra¿onym, utrzymuj¹cym siê konflikcie handlowym prêdko chiñski towar bez stale unowoczeœnianych technologii amerykañskich/zachodnich, bez urozmaicenia, nowoœci, dyktowanej zmieniaj¹cym siê popytem, przestanie byæ konkurencyjny. A przy tym tempie rozwoju technologicznego nawet kilka lat mo¿e oznaczaæ pozostanie daleko z ty³u. Nie chcê tu nawet projektowaæ mo¿liwych scenariuszy rozwoju, choæ najprawdopodobniejszy bêdzie taki, ¿e obie strony jakoœ ust¹pi¹. „Jakoœ”, to znaczy, ¿e Chiny bêd¹ musia³y zaakceptowaæ zasadê dwustronnoœci umów handlowych, ale zapewne prezydent Trump tak¿e ust¹pi w mniej istotnych sprawach, aby nie nara¿aæ niepotrzebnie amerykañskiej gospodarki na wstrz¹sy. Nast¹pi jednak, jestem przekonany, istotna zmiana w strukturze stosunków miêdzynarodowych. Amerykañskie kompanie, przynajmniej czêœciowo, wycofaj¹ produkcjê z Chin, albo j¹ ogranicz¹. Zgodnie z zapowiedzi¹ prezydenta bêd¹ przy tym musia³y szukaæ innych rynków zbytu, poza Chinami, skoro ten biznes przestanie byæ tak lukratywny.

Polityczna zasada Donalda Trumpa: „Ameryka przede wszystkim” (America first) ograniczy skalê globalizacji, albo zgo³a – wed³ug jego zamys³u – odwróci tê tendencjê i skieruje w stronê narodowego egoizmu. Pocz¹tkowo spo³eczeñstwo nie musi widzieæ tego zwrotu jako korzystny dla siebie. Nie ulega w¹tpliwoœci, ¿e wojna handlowa z Chinami, której poprzednicy w Bia³ym Domu starannie unikali, zmieni ca³y uk³ad si³, ukszta³tuje XXI wiek na nowo. Nacisk gospodarczy USA na inne pañstwa, dla których globalizacyjne porozumienia stanowi³y wygodn¹ przykrywkê do realizacji w³asnych planów – nie tylko œciœle ekonomicznych, ale i politycznych / militarnych wprowadzi now¹ jakoœæ w stosunkach œwiatowych. Sankcje USA wiele pañstw ju¿ dotkliwie odczuwa i po rozpaczliwych próbach wyszarpania siê z uœcisku, sprawia wra¿enie sk³onnych do negocjacji W g¹szczu miêdzynarodowych traktatów ³atwiej by³o manewrowaæ. W ramach dwustronnych umów, ku którym d¹¿y Donald Trump burz¹c, likwiduj¹c, globalizacyjne powi¹zania, nadu¿ycia s¹ praktycznie niemo¿liwe. Czy to oznacza kres krótkiego okresu globalizacji? W bli¿szej perspektywie – na pewno. Ale s¹dzê, i¿ tego ruchu ku jednoczeniu siê œwiata, reorganizacji na miêdzynarodowych zasadach wspó³pracy, nie da siê ca³kowicie odwróciæ. Rewolucja Trumpa to tylko jeden z ruchów wielkiego falowania stosunków globalnych: po przyp³ywie nastêpuje odp³yw, po rozwoju – ograniczenie, po otwarciu – zamkniêcie siê w sobie. Wszelki rozwój nie ma charakteru linearnego, ale wyobraziæ go sobie mo¿na jako sinusoidê: raz w górê, raz w dó³.

Kazimierz Wierzbicki

Miros³aw Solecki


KURIER PLUS 31 SIERPNIA 2019

www.kurierplus.com

7

Znajome dŸwiêki JAN LATUS Cz³owiek najwiêcej bodŸców – mówi¹ psychologowie i neurologowie – odbiera oczami. Przede wszystkim wzrokowcami s¹ mê¿czyŸni, co frustruje i oburza kobiety piêkne jedynie wewnêtrznie. Ale przecie¿ mamy te¿ inne bodŸce: s³uchowe, wêchowe, dotykowe. Zwykle trudno nam je wyodrêbniæ – chyba, ¿e jesteœmy niewidomi i z koniecznoœci wyczulamy siê na pozosta³e zmys³y. Te dodatkowe dla nas, oprócz wzrokowych, doznania dope³niaj¹ jednak obrazu. Czasem uœwiadomimy to sobie, gdy jakiegoœ bodŸca zabraknie, na przyk³ad gdy z powodu awarii zasilania nagle nad miastem zalegnie cisza. Albo odwrotnie, gdy bodziec gwa³townie przybie¿e na sile, na przyk³ad gdy miasto spowije œmierdz¹cy smog lub powieje wiatr od strony wysypiska œmieci. To ostatnie czasem mi siê przydarza. Dziœ jednak o dŸwiêkach. Ju¿ w poprzednich latach, sk³adaj¹c krótkie wizyty w Polsce, zauwa¿a³em, ¿e dŸwiêki s¹ tu inne. Zw³aszcza s³ychaæ to by³o w domach, pomieszczeniach. W Ameryce wiele domów mieszkalnych ma lekk¹ konstrukcjê. Przez gipsowe œciany i pojedyncze okna ³atwiej przenikaj¹ odg³osy ruchu na drodze czy aktywnoœci s¹siadów. W Polsce, przynajmniej w starych kamienicach i blokach zbudowanych jeszcze

z ceg³y, ha³asy od s¹siadów s¹ przyt³umione. Jeœli jednak pieszczona – lub bita – ¿ona wyj¹tkowo g³oœno krzyczy, przez murowane œciany dociera dŸwiêk st³umiony i rozmyty, jakby ze studni czy ³azienki. Inne s¹ odg³osy kroków na klatce schodowej. W starych kamienicach buty stukaj¹ po betonie lub p³ytkach ceramicznych. Wmurowane w ceglan¹ œcianê ciê¿kie drzwi zatrzaskuj¹ siê z metalicznym szczêkiem. Przyt³umione przez grube framugi s¹ odg³osy z podwórka czy ulicy. Wystarczy jednak otworzyæ okno, ¿eby dobieg³ nas – wiêkszy ni¿ kiedykolwiek w przesz³oœci – ha³as ulicy. Kiedyœ ubolewano nad mieszkañcami ulicy Marsza³kowskiej, którzy musieli zamykaæ w upa³y okna by nie s³yszeæ piszcz¹cych tramwajów. Dziœ po ulicach przesuwa siê bez koñca strumieñ u¿ywanych samochodów i ciê¿arówek napêdzanych charcz¹cymi silnikami diesla. Autobusy brzmi¹ inaczej – czêsto maj¹ napêd hybrydowy lub elektryczny, w œrodku bardziej wiêc wyje ni¿ dudni. Nadal piszcz¹ na zakrêtach tramwaje, choæ maj¹ ju¿ nowoczesne, ob³e kszta³ty. No i ci¹gle polskie poci¹gi – z wyj¹tkiem nowomodnych, szybkich pendolino, ci¹gle rytmicznie stukocz¹ na spojeniach szyn. W polskich miastach i miasteczkach jest teraz ciszej. W barach i restauracjach muzyka jest przyciszona, ma byæ tylko t³em dla – potencjalnie – interesuj¹cych lub zmys³owych dialogów. W salonach kosmetycznych czy sklepach zwykle nie gra ju¿ Radio Zet – podobno chodzi o op³aty za prawa autorskie. Zw³aszcza w porównaniu z Nowym Jorkiem, Warszawa i inne du¿e polskie miasta wydaj¹ siê martwe. Jak¿e jednak mog³oby byæ inaczej. Jeœli w niedzielê ma³o co jeŸdzi ulicami, podwórka s¹

opustosza³e a sklepy wyrokiem prawa zamkniête, co i kto mog³oby ha³asowaæ? Panuje wiêc cisza, przerywana co pó³ godziny odg³osem parkuj¹cego samochodu lub przez s¹siada Nowaka id¹cego wyrzuciæ œmieci. Mniej s³yszy siê na polskich ulicach rozmów, przygodnych dialogów, tym bardziej – œmiechu. Ludzie wsiadaj¹ do autobusów, mijaj¹ siê w galeriach nie wytwarzaj¹c ¿adnych interakcji: uœmiechu, zagadania. Wygl¹da to jak na filmie z wy³¹czon¹ foni¹. Gdy pomyœlê: Ameryka, jak¹ s³yszê œcie¿kê dŸwiêkow¹? Zdziwicie siê, ale najpierw jest to terkot klimatyzatorów. Tylko nieliczne polskie sklepy i pawilony maj¹ takie, ustawione na zewn¹trz agregaty. Do niedawna lata nie by³y w Polsce a¿ tak upalne. Ja zaœ pamiêtam te stare, ha³asuj¹ce, pluj¹ce skroplon¹ par¹ agregaty na zewn¹trz domków letnich i pizzerii w New Jersey, przed domkami na Greenpoincie, na parapetach przedwojennych biurowców na Manhattanie. Pamiêtam te¿ je ustawione we wnêtrzach, w oknach mieszkañ: ohydne szafy powleczone plastikowym fornirem, blokuj¹ce œwiat³o i wywo³uj¹ce zapalenie ucha, gdy siê za blisko nich usiad³o. Wspominam ca³y Manhattan hucz¹cy w nocy agregatami ch³odniczymi, umieszczonymi w oknach i na dachach. Miasto w nocy wydawa³o jednostajny szum, niczym ogromny statek pasa¿erski. Gdy spacerowa³em ko³o mojego domu wzd³u¿ East River, s³ysza³em nie tylko szumi¹ce klimatyzatory w oknach wie¿owców mieszkalnych (nikt nie wpada³ na pomys³, ¿eby otworzyæ okno i wpuœciæ rzeczn¹ bryzê). S³ysza³em tak¿e nieustanny, nios¹cy siê przez rzekê szum samochodów pêdz¹cych F. D. Roosevelt

Drive, wzmacniany przez betonow¹ œcianê nabrze¿a. Z Manhattanu pamiêtam syreny wozów stra¿ackich i radiowozów, nieustaj¹cy szum opon samochodów, klaksony, bucz¹cy niski dŸwiêk silników diesla autobusów, zmieszany z gwizdem rozpêdzaj¹cego siê ko³a zamachowego. S³ysza³em te¿ ludzi rozmawiaj¹cych ze sob¹ lub mówi¹cych do komórki, muzykê salsa lub rap dobiegaj¹c¹ z otwartych okien samochodów, muzykê orientaln¹ umilaj¹c¹ spo¿ycie falafela. Z otwartych drzwi barów dobiega³a zaœ radosna energia classic rocka, g³oœnych rozmów i tubalnych rechotów sta³ych klientów, których próbowa³a przekrzyczeæ rozbawiona barmanka. Pamiêtam muzykê pop (Basia, George Michael) lub soft jazz (George Benson, Kenny G) do której w supermarketach kupowa³o siê pastê do zêbów i parówki. Kto inny oczywiœcie wymieni inne odg³osy i ha³asy, które pamiêta najlepiej. Wszystko jest kwesti¹ niuansów i naszej na nie wra¿liwoœci. Dobra kucharka i smakoszka wyczuje, jak jakoœæ m¹ki wp³ywa na smak ciasta w Polsce i Ameryce. Ja zaœ porównujê dŸwiêk silników samochodowych i brzmienie g³oœników w barach. Na szczêœcie mamy jeszcze dŸwiêki natury. Ga³êzie drzew podobnie szumi¹ na wietrze ale ju¿ palmy – inaczej, nie mówi¹c o polskim morzu które w porównaniu z hukiem fal Atlantyku brzmi jak plusk wody w wannie. Kwestia klimatu oraz skali, potêgi natury. Zdarzaj¹ siê wreszcie – i tu i tam – momenty ciszy absolutnej. Gdzie ¿adne ludzkie s³owo nie pozwala rozpoznaæ charakterystycznego dla danego kraju kabotyñstwa i agresji. Gdzie ¿aden dŸwiêk nie zdradza miejsca, w którym jesteœmy. m

Oklahomie poszed³ za daleko obci¹¿aj¹c za kryzys opioidowy jedynie producenta leków. Poza tym klauzula o naruszeniu na szwank dobra publicznego zosta³a wed³ug nich nieco naci¹gniêta na potrzeby tej sprawy. Tylko w 2016 roku na skutek przedawkowania opiatów zmar³o w USA oko³o 42 tys.

ludzi. Mniej wiêcej 40 proc. z nich to osoby u¿ywaj¹ce leków na receptê. Oprócz tych, którzy uzale¿nili siê za¿ywaj¹c leki przeciwbólowe, ofiarami opiatowej epidemii padli te¿ narkomani bior¹cy wczeœniej heroinê. Niska cena i stosunkowo ³atwa dostêpnoœæ spowodowa³y, ¿e zaczêli oni przerzucaæ siê

na znacznie silniejszy w dzia³aniu fentanyl czy oxycodone, co wywo³a³o falê przedawkowañ. W ten sposób zmar³ m.in. s³ynny muzyk Prince, który za¿ywa³ fentanyl by poradziæ sobie z bolesn¹ kontuzj¹, której nabawi³ siê podczas jednego koncertów.

600 mln odszkodowania 1í „W trakcie procesu wykazaliœmy, ¿e firma J&J by³a g³ównym sprawc¹ epidemii opiatowej w Oklahomie. Koncern na sprzeda¿y swoich leków zarobi³ miliardy dolarów, uchylaj¹c siê jednoczeœnie od wszelkiej odpowiedzialnoœci” - powiedzia³ po og³oszeniu wyroku Brad Beckworth, g³ówny prawnik oskar¿ycieli. Obroñcy koncernu Johnson & Johnson zapowiedzieli apelacjê. Wed³ug nich marketing i reklamy to jedna sprawa, nie mo¿na jednak pomijaæ faktu, ¿e sprzedawane przez J&J lekarstwa by³y w pe³ni legalne i dopuszczone na rynek po spe³nieniu wszelkich przewidywanych prawem procedur. Wed³ug nich stan Oklahoma nie wskaza³ te¿ ¿adnych lekarzy wypisuj¹cych recepty na oxycodone czy fentanyl, którzy rzekomo zostali wprowadzeni w b³¹d. Oprócz Johnson & Johnson k³opoty w szykuj¹cych siê podobnych sprawach mog¹ mieæ równie¿ inni producenci leków opioidowych m. in. Teva Pharmaceuticals i firma Purdue Pharma, a nawet ich dystrybutorzy. Na razie, poza skaz¹ na wizerunku, firma Johnson & Johnson specjalnie nie ucierpia³a. Jej akcje na nowojorskiej gie³dzie nie spad³y, a wrêcz przeciwnie, bezpoœrednio po og³oszeniu wyroku, posz³y nawet nieco w górê. Byæ mo¿e dlatego, ¿e 600 mln dolarów to dla jednego z najpotê¿niejszych koncernów farmaceutyczny na œwiecie suma stosunkowo niewielka. Nie jest zreszt¹ pewne, ¿e firma faktycznie zap³aci odszkodowanie. S¹ prawnicy, którzy uwa¿aj¹, ¿e wyrok w

Tomasz Bagnowski


Nowy Jork

Nr 134

31 sierpnia 2019

Pamiêtnik Powstañca (1) Stefan Koper, PSW Nienaski Stefan Koper, PSW Nienaski. Zdj. Archiwum IJP w Ameryce.

Antoni Stefan Koper, urodzi³ siê w 1906 r. Studiowa³ na Uniwersytecie Warszawskim. Karierê dziennikarza rozpocz¹³ na wiele lat przed II wojn¹ œwiatow¹. Podczas hitlerowskiej okupacji by³ oficerem Armii Krajowej, zajmowa³ siê, miêdzy innymi, podrabianiem dokumentów dla celów konspiracyjnych, a podczas Powstania Warszawskiego by³ reporterem i fotografem polowym. Po upadku powstania trafi³ do niemieckiej niewoli, sk¹d zbieg³ i trafi³ do Meppen, do Pierwszej Dywizji Pancernej gen. Maczka, gdzie by³ jednym z redaktorów “Dziennika ¯o³nierza”. W 1951 r. Wyjecha³ do Stanów Zjednoczonych i osiedli³ siê w Monterey w Kaliforni. Tam wyk³ada³ jezyk polski w Defense Language Institute, a od 1958 roku pracowa³ w Agencji Informacyjnej Stanów Zjednoczonych (USIA) w Waszyngtonie jako redaktor wydawanego w j. polskim miesiêcznika “Ameryka”. Wspó³pracowa³ z redakcj¹ “G³osu Ameryki”, bra³ ¿ywy udzia³ w ¿yciu organizacji polsko-amerykañskich, a tak¿e pe³ni³ funkcjê przewodnicz¹cego Stowarzyszenia Polskich Kombatantów. W 1990 r. uhonorowany zosta³ nagrod¹ “Sprawiedliwy wœród Narodów Œwiata za ukrywanie ¯ydów podczas okupacji. Zmar³ 13 czerwca 1990 r.

Wkrótce po rozpoczêciu akcji konspiracyjnej Komenda G³ówna Armii Krajowej powo³a³a do ¿ycia Biuro Informacji i Propagandy, bardziej znane ze skrótu BIP. Zadanie BIPu polega³o na informowaniu spo³eczeñstwa o dzia³alnoœci Armii Krajowej drog¹ reporta¿y, artyku³ów, itp. w prasie podziemnej. W szeregach tej formacji znaleŸli siê siê dziennikarze i fotografowie prasy przedwojennej oraz specjalnie wyszkoleni ochotnicy. Ka¿demu cz³onkowi tej grupy przys³ugiwa³ tytu³ Polowy Sprawozdawca Wojenny, a przed pseudonimem prawo do trzyliterowego skrótu "PSW". Jednym z zespo³u tych Polowych Sprawozdawców Wojennych by³ redaktor Stefan Koper, podpisuj¹cy swoje sprawozdania i reporta¿e "PSW Nienaski". Z GODZINY NA GODZINÊ 1. sierpnia 1944. Godzina 8 rano Na s³upach og³oszeniowych, na murach jeszcze wisz¹ wielkie czerwone plakaty, zapowiadaj¹ce brankê 100.000 mê¿czyzn

i kobiet do "prac przy kopaniu okopów". Wisz¹ tak ju¿ cztery dni. A chocia¿ trochê wyp³owia³e, stale jednak gromadz¹ ludzi. Wiêcej jeszcze dziœ, ni¿ w dniu ich opublikowania. Jutro przecie¿ up³ywa termin zg³aszania siê na miejscach wyznaczonych przez Niemców zbiórek "wszystkich mieszkañców miasta Warschau w wieku od 17 do 55 lat, mê¿czyzn i kobiet". Ludzie ponownie odczytuj¹ s³owa, które znaj¹ ju¿ na pamiêæ. Czytaj¹ - i spogl¹daj¹ na siebie. Ka¿demu i ka¿dej przebiega przez myœl: czy damy siê wzi¹æ jak barany? Czy naprawdê musimy porzuciæ mieszkania, rodziny, wszystko? Opuœciæ Warszawê? Czy nikt nie ujmie siê za nami? Podniecenie na mieœcie wzrasta. Tempo ucieczki Niemców os³ab³o znacznie. Do niektórych urzêdów powrócili ich niemieccy kierownicy i wzywaj¹ pracowników do podjêcia zajêæ. A przecie¿ przed paru zaledwie dniami wyp³acili im trzymiesiêczne odprawy. Ciekawe zreszt¹, jak mogliby wznowiæ pracê robotnicy fabryk. Nie ma w ¿adnej z nich... ani jednej ca³ej maszyny, gdy¿ leg³y rozbite przez speców Vernichtungs

Ochotnicy do walki w Powstaniu Warszawskim sk³adaj¹ przysiêgê wojskow¹.

truppen. Wnêtrze fabryki telefonów (PZT), Zak³adów Optycznych (PZO), PZIn¿, co tu wyliczaæ, nawet prywatnych warsztatów przedstawiaj¹ jedno wielkie rumowisko. Czego nie da³o siê w poœpiechu zdemontowaæ i wywieŸæ do Rzeszy, Niemcy rozbijali specjalnymi m³otami lub niszczyli ³adunkami wybuchowymi. To samo w biurach i urzêdach. Przed grabie¿¹ nie osta³a siê ani jedna maszyna do pisania lub liczenia. W wielu biurach jaœniejsze plamy na œcianach i prostok¹ty na pod³ogach s¹ jedynym wspomnieniem o szafach i biurkach. Nawet koœlawe sto³y czy rachityczne krzes³a nie uniknê³y "ewakuacji". Wy³adowane pod niebo ciê¿arówki, wozy meblowe, a nawet zwyk³e platformy konne (rzecz jasna, równie¿ zagrabione w³aœcicielom) wioz³y wszelaki dobytek polski na zachód. Owych niemieckich wezwañ do pracy nikt nie traktuje serio. Znamy siê na tym. Chodzi o zebranie ludzi w grupy, które ³atwiej bêdzie zapakowaæ do bud i wywieŸæ licho wie dok¹d. Zreszt¹ dzia³a rosyjskie s³ychaæ zupe³nie wyraŸnie. Alarmy, które trzyma³y ludzi w schronach ostatnie noce, œwiadcz¹ równie¿ o tym, ¿e ofensywa za Wis³¹ rozwija siê. Dziœ rano myœliwce sowieckie ostrzeliwa³y saperów niemieckich, którzy zak³adali miny pod most Kierbedzia. Byli zabici i ranni. Godzina 10 rano Na mieœcie ruch niecodzienny. Ulice zat³oczone m³odymi przewa¿nie ludŸmi. Ka¿dy niesie paczki, paczuszki, paczuszki. Ten i ów ugina siê pod d³ugimi, opakowanymi w papier lub worki przedmiotami. Masa dziewcz¹t zgor¹czkowanych, zapêdzonych. B³yszcz¹ce oczy. O dostaniu siê do tramwaju nie ma mowy. Znacznie w nich t³oczniej ni¿ codziennie o tej porze. Wolnej doro¿ki lub rikszy nie mo¿na dostaæ za ¿adne pieni¹dze. Wszystkie zajête, co do jednej. Po mieœcie wa³êsaj¹ siê patrole ¿andarmerii i lotników. Chodz¹ po szeœciu. Uzbrojeni jak zwykle po zêby. Ale miny

Oddzia³y powstañców w drodze na pozycje. Patrol porucznika Stanis³awa Jankowskiego ps. Agaton (idzie pierwszy) z batalionu Piêœæ na pl. Kazimierza Wielkiego w drodze do Œródmieœcia.

niewyraŸne. Po g³ównych ulicach patroluj¹ równie¿ samochody policyjne, spod brezentów wystaj¹ czarne rury "rozpylaczy". Czasami Nowym Œwiatem lub Marsza³kowsk¹ przemyka czarny, otwarty Mercedes. To gestapo. Pasa¿erowie, chocia¿ maj¹ równie¿ "rozpylacze", s¹ bladzi. Patrole jednak nie zatrzymuj¹ nikogo, chocia¿ zapewne domyœlaj¹ siê zawartoœci tylu naraz paczek. Ale wol¹ nie ryzykowaæ. Plac Napoleona. Niezbyt zazwyczaj ruchliwy o tej porze dnia, dziœ wygl¹da jakby tutaj w³aœnie da³a sobie randkê m³odzie¿ co najmniej z po³owy Warszawy. M³odzi ludzie spaceruj¹ wokó³ skwerku. Niby to oczekuj¹ na komunikat ze "szczekaczki". Niektóre pary niby to flirtuj¹. Od niechcenia ogl¹daj¹ ksi¹¿ki w kiosku. Kieszenie marynarek i p³aszczy dziwnie napêcznia³e.

Harcerska Poczta Polowa. W czasie 63 dni powstania harcerze przenieœli blisko 200 tysiêcy przesy³ek.


Pierwszy dzieñ Powstania Warszawskiego. Budowa barykady w Œródmieœciu.

Ulica Marsza³kowska. Pomiêdzy przechodniami snuj¹ siê m³ode dziewczêta. Niby to do siebie - s³ysz¹ je jednak wszyscy przechodnie - mówi¹: "Godzina policyjna o czwartej! Wracaæ do domów! Godzina policyjna o czwartej! Wracaæ do domów!" Tamka. Grupki m³odzie¿y spaceruj¹ w dó³ i w górê doœæ stromej ulicy. Chodz¹ po dwoje, trójkami i pi¹tkami, trzymaj¹ siê pod rêce. Skrêcaj¹ na Bulwar Bulwar Koœciuszkowski albo na Kopernika. U wielu pod marynarkami wyraŸnie widaæ broñ. Nikt na to nie zwraca uwagi. Nieliczni Niemcy, czasami umundurowani, mijaj¹c te grupki udaj¹, ¿e te¿ niczego nie widz¹. Godzina 12 w po³udnie Nagle ryk syreny wstrz¹sn¹³ powietrzem. Czy¿by alarm lotniczy? Mo¿e nowy nalot sowiecki? Syrena jednak nie przerywa, jak na alarm lotniczy. Po minucie dŸwiêk siê nie urywa - a zatem to nie odwo³anie alarmu. Ryk syreny rozlega siê nadal, trwa nieprzerwanie. Mijaj¹ trzy minuty, piêæ. Po szeœciu dopiero zaczyna z wolna zamieraæ. Wszyscy zachodz¹ w g³owê, co to mo¿e oznaczaæ. W wielu sklepach ¿aluzje opadaj¹ z trzaskiem. Inni przezorni kupcy zastawiaj¹ wystawy deskami. M³odzie¿ wype³niaj¹ca ulice nic sobie nie robi z tego przyd³ugiego alarmu. Wszyscy tylko zaczynaj¹ jakoœ jeszcze szybciej chodziæ. Ceny za kurs riksz¹ lub doro¿k¹ osi¹gnê³y niespotykany dotychczas poziom. Wszystkim gdzieœ pilno. Ka¿dy i ka¿da œpieszy siê coraz bardziej. Pogoda, s³oneczna dotychczas, zaczyna siê psuæ. Robi siê pochmurno. Godzina 2 po po³udniu Ruch jakby siê nieco zmniejszy³. Coraz gêœciej natomiast kr¹¿¹ patrole ¿andarmerii. Widaæ te¿ liczniejsze ni¿ przed po³udniem patrole lotników. I jedni, i drudzy s¹ "nowi" w Warszawie: ³atwo to rozpoznaæ po dystynkcjach na ko³nierzach i rêkawach mundurów. Policja granatowa ma zdezorientowane miny. Równie¿ czêœciej widaæ Mercedesy gestapo. Pêdz¹ o wiele szybciej ni¿ rano. Pasa¿erowie tych "karawanów" maj¹ blade, ziemiste twarze, têpo patrz¹ wokó³. Ka¿dy dzier¿y w rêkach Bergmana lub Szmajsera. Godzina 4 po po³udniu Gdzieœ z dali rozlegaj¹ siê strza³y. Nie nowina to. Pewnie oddzia³ Polski Podziemnej, z wyroku s¹dów, likwiduje jakiegoœ szpicla. Ale strzelanina trwa wyj¹tkowo d³ugo. Mo¿e patrol usi³owa³ zatrzymaæ kogoœ, kto mia³ broñ? Wymiana strza³ów nie cichnie. Z innej strony miasta echo przynosi równie¿ odg³osy palby. Serie z "rozpylaczy" przeplata od czêsto g³oœna detonacja granatów. Pod œcianami kamienic przemykaj¹ niedu¿e grupki ch³opców i mê¿czyzn. Ka¿dy dzier¿y w rêku granaty w³asnej ro-

boty. Niektóry ma pistolet. Oddzia³ków tych widaæ wiêcej i wiêcej. Wype³zaj¹ z najrozmaitszych bram, ³¹cz¹ siê, powiêkszaj¹. Dru¿yny te zd¹¿aj¹ w ró¿nych kierunkach. To nasi! To powstañcy! Liczne ramiona zdobi bia³o-czerwona opaska. A wiêc to Powstanie! Powstanie, które od paru dni przek³adano na coraz inny termin, sta³o siê wreszcie upragnionym faktem. Ju¿ nikt nie bêdzie wywieziony z Warszawy ani do kopania okopów, ani na roboty do Rzeszy, ani do obozu koncentracyjnego! Oddzia³y, skoncentrowane na miejscach zbiórek, teraz ju¿ pêdz¹ na wyznaczone w rozkazach stanowiska. Dru¿yny, które nie mog¹ dotrzeæ do przeznaczonych im miejsc, melduj¹ siê u najbli¿szych dowódców. Strzelanina gêstnieje z ka¿d¹ chwil¹. W rejonie Placu Napoleona szaleje huragan ognia. S³ychaæ broñ rêczn¹ i maszynow¹. Wiele wybuchów granatów. Niemcy, ukryci w bunkrach, zbudowanych wokó³ poczty, nie ¿a³uj¹ amunicji. Nasi rewan¿uj¹ im siê oszczêdnie, ale skutecznie. Atak na gmach Poczty G³ównej i atak na gmach drapacza chmur jest bardzo gwa³towny. S³ychaæ zaciêt¹ walkê na Placu D¹browskiego, na Królewskiej, przy gmachu PASTy. Przyt³umione odg³osy strza³ów i detonacji dobiegaj¹ z Woli, z Mokotowa. Ca³e miasto, wszystkie dzielnice chwyci³y za broñ. Warszawa poderwa³a siê do walki ze znienawidzonym wrogiem. Nareszcie wybi³a godzina porachunku. O, bêdzie on straszny! Godzina 6 po po³udniu Walki trwaj¹. Prawie wszystkie wa¿ne obiekty opanowane. W naszych rêkach ca³a Wola, Œródmieœcie, Mokotów. Walki tocz¹ siê na Ochocie, sytuacja niewyjaœniona. Kolonia Staszica, mimo ¿e s¹siaduje z Kraftfahrparkiem w gmachach wojskowych przy Alei Niepodleg³oœci - te¿ nasza. Niemcy, zaskoczeni, broni¹ siê bez³adnie. Gmachy, które uda³o im jeszcze utrzymaæ, s¹ wyspami pozbawionymi ³¹cznoœci i wsparcia. Wielu Niemców, w chwili wybuchu powszechnej walki, chy³kiem zd¹¿a³o do gmachu PASTy na Zielnej. Nie wszystkim uda³o siê dotrzeæ do potê¿nej granitowej budowli. Sta³a siê niemieck¹ twierdz¹, poniewa¿ nie uda³o siê opanowaæ jej z miejsca. Telefony nadal funkcjonuj¹. Ani jeden z niemieckich patroli ulicznych nie uszed³ z ¿yciem. Bez³adnie rozrzucone zw³oki zas³a³y jezdnie i chodniki wokó³ gmachu PKO na Œwiêtokrzyskiej. Na Nowym Œwiecie, w Alei Sikorskiego (Jerozolimska), na Marsza³kowskiej w rejonie dworca g³ównego, na Placu Zbawiciela, wszêdzie zreszt¹ ten sam obraz. Zw³oki w zielonych mundurach, zw³oki w szarych mundurach. Przed paru godzinami postrach bezbronnej ulicy. Teraz ich szmajsery i bergmany powiêkszy³y arsena³ powstañców.

Prowadzenie pierwszych jeñców niemieckich z Poczty G³ównej na dziedziniec gmachu PKO na ulicy Œwiêtokrzyskiej.

Nadchodz¹ pierwsi jeñcy. Wystraszeni, przera¿enie w oczach. Spodziewali siê, ¿e coœ bêdzie, ale nie przypuszczali, ¿e to w³aœnie ju¿ wybuch³o Powstanie. Szeœciu jeñców przyprowadza jedna z ³¹czniczek. Wrzasnê³a na nich gromko - wszyscy jak jeden unieœli natychmiast rêce do góry i pomaszerowali we wskazanym kierunku. Dziewczyna nie mia³a nawet pistoletu. Inn¹ grupê przyprowadza pewien profesor. Jako specjalista od akcji "N" - audycji radiowych i wydawnictw dla oddzia³ów niemieckich w Polsce i na wschodnim froncie, doskona³¹ niemczyzn¹ przekona³ jakichœ SS-manów w bramie swej kamienicy, ¿e lepiej iœæ do niewoli ni¿ gryŸæ ziemiê. Niemcom trafi³y do przekonania argumenty profesora. Ich uzbrojenie (sporo tego by³o!) przyda³o siê stacjonuj¹cemu w s¹siedztwie oddzia³owi. Marsza³kowska 127. Mieœci³a siê tu jakaœ instytucja niemiecka. Broni¹ siê tu Niemcy i Ukraiñcy. Wystrzelano ich prawie wszystkich; paru Ukraiñców pozosta³ych przy ¿yciu usi³uje siê przebiæ do gmachu PASTy na Zielnej. Jeden z nich pada ranny. Sanitariuszka z gmachu PKO przeczo³ga³a siê do rannego. Wyci¹ga z torby banda¿e, watê. Wtem - chwyta siê za bok, skrêca i pada na swego pacjenta. Ukrainiec, zaczajony w bramie s¹siedniej kamienicy, strzeli³ do niej. Strza³ by³ celny. Godzina 8 wieczorem Walki trwaj¹. Ogieñ nieco s³abnie. Ale w niektórych punktach miasta trwa o¿ywiona wymiana strza³ów. Na pochmurnym niebie widaæ ³uny kilku po¿arów. Zaczyna m¿yæ drobny, przenikliwy kapuœniaczek. Robi siê ch³odno. Godzina 10 wieczorem Deszcz rozpada³ siê na dobre. Do bram domów stukaj¹ m³odzi ludzie z opaskami na rêkach. - Wszyscy mê¿czyŸni proszeni s¹ o pomoc. Musimy wznieœæ barykady. Teraz nie ma ognia, niech siê nikt nie lêka. Zapewnienia te s¹ zupe³nie zbêdne. Ka¿dy chêtnie bierze ³opatê, kilof, siekierê, co ma pod rêk¹, i zd¹¿a na najbli¿szy punkt, gdzie ma powstaæ barykada. Id¹ nie tylko mê¿czyŸni. Kobiety, dziewczêta, oœmio- i dziesiêcioletnie dzieci pod¹¿aj¹ wespó³ z ojcami i braæmi. Ka¿dy chce przyczyniæ siê do wspólnego dzie³a. Nikt nie szczêdzi si³, by niemieckim czo³gom przygotowaæ na jutro niemi³¹ niespodziankê. Nie wszyscy maj¹ szczêœcie walczyæ w szeregach, ka¿dy jednak z ochot¹ chce spe³niæ swój obowi¹zek. Fruwaj¹ wyrywane z pasj¹ p³yty chodnikowe i kamienie. K³ody drzewa, platformy, rozbite niemieckie samochody - wszystko to stanowi wyborny materia³ do budowy barykad. Poczciwe stare tramwaje, które Niemcy oszpecili przemalowuj¹c od góry na ¿ó³to, wal¹ siê w poprzek ulic. Swymi

Pierwszy powstañczy numer pisma AK „Biuletyn Informacyjny” z 2 sierpnia 1944 r.

stalowymi szkieletami zagrodz¹ drogê niemieckim Panterom i Tygrysom. Przeci¹gn¹ siê jutro Niemcom miny, gdy przez peryskopy swych czo³gów zobacz¹ zapory nie do przebycia. Bo ¿e jutro bêd¹ usi³owali czo³gami odrobiæ dzisiejsze straty - to pewna. Wszyscy siê z tym licz¹. Od dowódcy Powstania - do ka¿dego cywila. Przezorniejsi niepokoj¹ siê nawet t¹ perspektyw¹. - Czy aby dacie radê?... - pytaj¹ m³odych zuchów, z których wielu zd¹¿y³o zdobyæ nie tylko broñ, ale bardzo cenne trofeum - he³m. - Niech spróbuj¹ dranie! - pada pewna siebie odpowiedŸ. Pó³noc Pierwszy dzieñ Powstania za nami. Strza³ów prawie nie s³ychaæ. Od czasu do czasu wyb³yskuj¹ w górê rakiety, przewa¿nie bia³e, czasami kolorowe. To Niemcy tym sposobem usi³uj¹ nawi¹zaæ z sob¹ ³¹cznoœæ. Tu i tam p³on¹ jakieœ domy. £uny dalekich po¿arów rzucaj¹ na niebo krwawe refleksy. Deszcz leje na dobre. Mimo to w ca³ym mieœcie nie ustaje ani na chwilê gor¹czkowa praca przy wznoszeniu barykad, zapór przeciwczo³gowych, umacnianiu stanowisk. To Warszawa porwa³a za broñ. A gdy rêce raz ujê³y karabin lub pistolet – nie wypuszcz¹ go prêdko. Broñ od³o¿¹ dopiero wówczas, gdy wywalcz¹ wolnoœæ nie tylko Stolicy, ale ca³ej Polsce! Ci¹g dalszy nast¹pi... Materia³ pochodzi z archiwum Instytutu Józefa Pi³sudskiego w Ameryce. Przyg. J.Sz. Zdj. Wikipedia

Adres redakcji: P.A.V.A. of America, District 2 , 17 Irving Place, New York, NY 10003 e-mail: pava-swap@kurierplus.com, tel. (212) 358-0306, www.pava-swap.org Redakcja: Jolanta Szczepkowska


KURIER PLUS 31 SIERPNIA 2019

10

GRUBE

RYBY

„By³ synonimem tego, co w polskiej kinematografii stanowi³o podstawy dla nowego polskiego kina. W swojej twórczoœci ³¹czy³ sukces komercyjny z wag¹ tematu oraz walorami artystycznymi. Jego œmieræ to ogromna strata dla polskiej przedsiêbiorczoœci i kinematografii.”- napisa³ Rados³aw Œmigulski dyrektor Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. W nocy z soboty na niedzielê 18 sierpnia media poda³y, ¿e Piotr WoŸniak-Starak, producent filmowy, który sta³ za takimi produkcjami jak „Bogowie” i „Sztuka kochania: historia Michaliny Wis³ockiej” zagin¹³ na jeziorze Kisajno, na Mazurach. Piotr WoŸniak-Starak by³ pasierbem przedsiêbiorcy, w³aœciciela zak³adów farmaceutycznych Polpharma i jednego z najbogatszych Polaków Jerzego Staraka. Ukoñczy³ bostoñski Emerson College, a tak¿e grafikê w Parsons School of Design w Nowym Jorku. Pracowa³ w Akson Studio Micha³a Kwieciñskiego. Pierwsze kroki w przemyœle filmowym zacz¹³ stawiaæ u boku Andrzeja Wajdy, z którym wspó³pracowa³ podczas produkcji filmu "Katyñ". Najnowszy film zrealizowany przez Watchout Production, „Ukryta gra” w re¿yserii £ukasza Koœmickiego, zakwalifikowa³ siê do Konkursu G³ównego 44. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych. Premiera zaplanowana jest na listopad. „W rodzinie ¿artobliwie mówiono, ¿e Piotruœ by³ ¿ywym dzieckiem. Nie by³o dla niego przeszkód, ani ograniczeñ. Jak szalony jeŸdzi³ na nartach, uwielbia³ ³ódki, kuligi, prêdkoœæ, ryzyko. Kocha³ siê bawiæ. Mia³ energiê i ciep³o, którymi zjednywa³ ludzi. Zgromadzi³ wokó³ siebie fantastycznych wspó³pracowników. Ale ci¹gle by³ sob¹. W barku w Gdyni przesiadywa³ w bluzie dresowej, opadaj¹cych jeansach i opasce zawi¹zanej po indiañsku na d³ugich w³osach. Brat ³ata”pisano po œmierci 39-latka. W ¿yciu prywatnym zwi¹za³ siê z Agnieszk¹ Szulim, znan¹ prezenterk¹ telewizyjn¹. „Œlubowali sobie mi³oœæ i — co szczególnie pamiêtam — ¿e nie bêd¹ siê nigdy razem nudziæ. Byli piêkni, m³odzi, zakochani. Wokó³ nich gromadzili siê znajomi i przyjaciele. Z du¿¹ grup¹ przyjació³ spêdzali co roku Sylwestra w Zakopanem, czy wakacje na Mazurach lub na Sardynii. Piotrek organizowa³ imprezy z tak¹ sam¹ pasj¹, jak plan filmowy”- wspominali przyjaciele. "Piotrek by³ wizjonerem! Mia³ fantastyczne pomys³y filmowe i niespotykany w Polsce rozmach. Zawsze myœla³ szeroko równie¿ w sensie artystycznym... Bardzo wiele mu zawdziêczam. To On przekona³ inwestorów, ¿e kobieta taka jak ja bêdzie dobrym re¿yserem wysokobud¿etowego filmu jak "Sztuka Kochania. Hi-

u

i

PLOTKI

storia Michaliny Wis³ockiej", co wcale nie by³o oczywiste. Dba³ o ka¿dy najmniejszy szczegó³ i drobiazgowo przygotowywa³ ka¿dy detal swoich filmowych projektów. Nigdy nie odpuszcza³ na ¿adnym polu, co przynosi³o œwietne artystyczne efekty"- napisa³a Maria Sadowska. "By³ te¿ dobrym przyjacielem. Mo¿na by³o na niego liczyæ. Czêsto wystarczy³ jeden telefon... Piotr mia³ energiê i nowoczesny sposób myœlenia. To wielka strata dla polskiego kina. Pozostanie po nim dziura zarówno w sercach wielu osób, jak i na rynku filmowym" – doda³a re¿yserka i piosenkarka. Piotr WoŸniak-Starak zagin¹³ na jeziorze Kisajno niedaleko Gi¿ycka. Razem z ¿on¹ Agnieszk¹ wyjechali na d³ugi weekend do rodzinnej posiad³oœci w miejscowoœci Fuleda. Luksusowa, stylizowana na osadê kozack¹ rezydencja nale¿y do ojczyma Piotra, Jerzego Staraka, jednego z najbogatszych Polaków. Jego maj¹tek szacowany jest na szeœæ miliardów z³otych. Jerzy Starak posiada udzia³y w koncernach farmaceutycznych: Polpharmie i Polfie. Wraz z ¿on¹ jest wspó³w³aœcicielem Belvedere — £azienki Królewskie, a tak¿e w³aœcicielem Spectra Holding. W niedzielê nad ranem rybacy natknêli siê na pust¹ ³ódŸ motorow¹, która dryfowa³a w okolicach miejscowoœci Fuleda. Zaniepokoi³ ich fakt, ¿e na pok³adzie nie by³o nikogo. Chwilê póŸniej okaza³o siê, ¿e do brzegu uda³o siê dop³yn¹æ 27-letniej mieszkance £odzi, która znajdowa³a siê na pok³adzie. Wstêpne oglêdziny wykaza³y, ¿e do wypadku dosz³o prawdopodob-

nie przy wykonywaniu manewru skrêtu, podczas którego Piotr WoŸniak-Starak i towarzysz¹ca mu dziewczyna wypadli z ³ódki. „Osoba, która dosta³a siê na brzeg, mia³a znikome œlady alkoholu we krwi. Nie kwalifikowa³a siê nawet na bycie pod wp³ywem” – stwierdzi³a policjantka bêd¹ca na miejscu zdarzenia. Sobotni wieczór Piotr WoŸniak-Starak spêdzi³ w Rydzewie nad jeziorem Niegocin, a konkretnie w gospodzie pod Czarnym £abêdziem. Dop³yn¹³ tam motorówk¹, a w œlad za nim ruszyli jego ochroniarze. Na kolacji byli równie¿ Agnieszka WoŸniak-Starak z rodzicami oraz psem. Wszyscy mieli wróciæ do domu oko³o godziny 23.00. Nastêpnie dziennikarka podjê³a decyzjê o powrocie do Warszawy. Œwiadkowie, do których dotarli dziennikarze twierdz¹, ¿e WoŸniak- Starak wróci³ do gospody, gdzie rozmowy przeci¹ga³y siê do zamkniêcia lokalu. Kiedy kelnerka chcia³a zamówiæ taksówkê do domu, milioner zaproponowa³, ¿e odwiezie j¹ motorówk¹. Na pok³ad zabra³ te¿ swojego przyjaciela. Chwilê póŸniej wysadzi³ go jako pierwszego. Za motorówk¹ p³ynê³a ochrona, jednak w pewnym momencie 39-latek kaza³ jej wracaæ do swojej posiad³oœci. Co dok³adnie sta³o siê póŸniej, wyjaœni œledztwo. Jedno jest pewne, nad ranem kobieta zosta³a znaleziona na brzegu. Twierdzi³a, ¿e podczas gwa³townego manewru ³ódk¹ wpad³a do wody i przep³ynê³a prawie sto metrów do brzegu. Niestety, WoŸniak-Starak nie zdo³a³ siê uratowaæ”- czytamy.

WYCIECZKI AUTOBUSOWE: Niagara, Waszyngton, Boston

E-mail:annapoltravel@msn.com

Œrodki transportu posiadaj¹ zezwolenia i licencje federalne (US Department of Transportation) oraz wymagane ubezpieczenia.

ATRAKCYJNE CENY NA: Bilety lotnicze do Polski i na ca³y œwiat u

WWW.ANNAPOLTRAVEL.COM

Promocyjne ceny przy zakupie biletu przez internet

Weronika Kwiatkowska

Piotr WoŸniak-Starak z ¿on¹ Agnieszk¹.

Anna-Pol Travel

821 A Manhattan Ave. Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-349-2423

www.kurierplus.com

Pakiety wakacyjne: Karaiby, Hawaje, Floryda All-inclusive: Punta Cana, Meksyk od $699

v Rezerwacja hoteli v Wynajem samochodów v Notariusz v T³umaczenia v Klauzula “Apostille” v Zaproszenia v Wysy³ka pieniêdzy Vigo

u

Lilly i Lana Wachowski.

Spraw¹ wypadku producenta filmowego ¿yje ca³a Polska. W poszukiwania mia³ w³¹czyæ siê nawet Krzysztof Jackowski, znany jasnowidz. W jego wizji jak twierdzi - zmar³y zanim wpad³ do wody zosta³ czymœ uderzony w g³owê i dlatego nie dop³yn¹³ do brzegu. Czy tak w³aœnie by³o? Dowiemy siê po zakoñczonym œledztwie. * Zakulisowe plotki o pracach nad czwart¹ czêœci¹ kultowego filmu „Matrix” zosta³y oficjalnie potwierdzone. Fabu³a pozostaje na razie tajemnic¹, wiemy tylko ¿e w filmie pojawi¹ siê aktorzy z pierwszej czêœci: Keanu Reeves w roli Neo oraz Carrie-Anne Moss, która ponownie wcieli siê w postaæ Trinity. Zabraknie filmowego Morfeusza, którego gra³ Laurence Fishburne. Wed³ug magazynu Variety scenariusz odwo³uje siê do jego m³odszej postaci, dlatego w obsadzie pojawi siê nowe nazwisko. „Wiele z pomys³ów dotycz¹cych naszej rzeczywistoœci, nad którymi rozmyœla³yœmy z Lilly 20 lat temu, sta³o siê dziœ jeszcze bardziej aktualne i istotniejsze”- mówi jedna z sióstr Wachowskich, re¿yserek kultowej serii. „Jestem naprawdê zadowolona, ¿e te postacie wracaj¹ do mojego ¿ycia i jestem wdziêczna za kolejn¹ szansê wspó³pracy z moimi genialnymi przyjació³mi”- dodaje. „Matrix” obchodzi³ w tym roku 20-lecie premiery. Data pojawienia siê nowej czêœci nie jest jeszcze znana. m


KURIER PLUS 31 SIERPNIA 2019

www.kurierplus.com

11

Kartki z przemijania W Lublinie wchodzê w t³um ludzi przyby³ych na coroczny Jarmark Jagielloñski. Wœród nich nie brakuje cudzoziemców. Jêzyk ukraiñski s³yszy siê wszêdzie, s³ychaæ tak¿e mowê rosyjsk¹, bia³orusk¹, s³owack¹, wêgiersk¹, angielsk¹ i w³osk¹. Kramy s¹ oblê¿one przez ogl¹daj¹cych, ale kupuj¹cych niewielu. Najmniejszym zainteresowaANDRZEJ JÓZEF D¥BROWSKI niem ciesz¹ siê obrazy i rzeŸby, natomiast k³êbi siê ko³o kramów z ceramik¹ u¿ytkow¹ i dekoracyjn¹ oraz wokó³ kramów z ¿ywnoœci¹. Powodzeniem ciesz¹ siê odpustowe zabawki dla dzieci i takie¿ ozdoby. Najwiêcej jest kramów i wyrobów ukraiñskich, ale widzê te¿ litewskie, wêgierskie i s³owackie. Sprzedawcy zachêcaj¹ do kupna i reklamuj¹ swoje towary w œpiewnej i jakby nieco pieszczotliwej polszczyŸnie z prawid³ow¹ wymow¹ “³” i samego “h”. Niekiedy mam wra¿enie, ¿e mówi¹ po polsku bardziej elegancko ni¿ rodacy. Nie s³ychaæ te¿ w ich mowie wulgaryzmów, które w ustach Polaków sta³y siê jêzykow¹ norm¹. U stóp ratusza i na placach graj¹ zespo³y muzyczne polskie i zagraniczne. Z przyjemnoœci¹ patrzê na kapele z Beskidu Œl¹skiego i Beskidu ¯ywieckiego w strojach regionalnych. Piêkne góralskie dziewczêta i równie piêkni góralscy m³odzieñcy graj¹ melodie ze swoich stron. Nie brakuje skrzypcowych popisów. Tu i ówdzie s³ychaæ równie¿ piosenki hip-hopowe, pe³ne wœciek³oœci na wszystko. Na linie nad ulic¹ Grodzk¹ zastyg³ w wymyœlnej pozie linoskoczek. Sprawia wra¿enie rzeŸby zawieszonej wysoko na tle nieba. Trzeba odczekaæ d³u¿sz¹ chwilê, ¿eby zauwa¿yæ drgniêcie jego powiek lub ko³ysanie d³ugiej pa³eczki, która pomaga mu utrzymaæ równowagê. Dobre piwo leje siê dooko³a strumieniami, w restauracjach, pubach i kawiarniach brakuje wolnych miejsc. Mimo, ¿e kelnerzy uwijaj¹ siê jak w ukropie, bywa, ¿e na obiad trzeba czekaæ ponad godzinê, bo kucharze nie nad¹¿aj¹ z przygotowaniem zamawianych potraw. W tym czasie mo¿na przy piwie obserwowaæ przechodniów, którzy kr¹¿¹ miêdzy Wzgórzem Zamkowym a Rynkiem G³ównym, schodz¹ do Lubelskiej Trasy Podziemnej lub wêdruj¹ dalej do Bramy Grodzkiej i na Krakowskie Przedmieœcie, które na odcinku do placu Litewskiego jest letnim salonem tego miasta. Tam wystêpuj¹ ju¿ ca³e orkiestry. Mo¿na potañczyæ. Sierpniowe s³oñce dodatkowo

podgrzewa radosn¹ atmosferê. Na dzieci czeka na Podzamczu wiele atrakcji. Na kocach i le¿akach odpoczywaj¹ ca³e rodziny. Pachnie ³¹ka i skrzy siê odblaskami skarpa uwieñczona koœcio³em i klasztorem dominikanów. Kiedy szwenda³em siê tu poprzedniej nocy przypomnia³ mi siê wiersz Józefa Czechowicza, wspania³ego poety urodzonego w Lublinie i przez wiele lat zwi¹zanego z tym miastem. “Noc letnia czeka cierpliwie, czy ksiê¿yc sp³ynie, zabrzêknie, czy zejdzie ulic¹ Grodzk¹ w dó³, On siê srebliwie rozp³ywa w rosie porannej, w zapachu zió³. Jest piêknie!”.

conej mu tablicy, oraz “Znawca mg³y i wina”. Nieopodal jest kamieniczka, w której urodzi³ siê i wychowa³ Leon Zdzis³aw Stroiñski, wielce uzdolniony poeta, który wraz ze swym najbli¿szym przyjacielem Tadeuszem Gajcym, równie wybitnym poet¹, zgin¹³ w Powstaniu Warszawskim. Nie natrafiliœmy natomiast na œlady Marka Grechuty, tak¿e zamoœcianina. W przepiêknie odnowionej bo¿niczce s¹ informacje o historii ¯ydów zamojskich oraz przypomnienie s³awnej i zarazem kontrowersyjnej zamoœcianki jak¹ by³a… Ró¿a Luksemburg. Na jednym z mostków wisz¹ k³ódki z imionami zakochanych par i z wyznaniami mi³osnymi. Wœród nich dostrzeg³em k³ódkê z powiadomieniem, ¿e “Paulina kocha Kingê ju¿ od piêciu lat”.

U wschodniego podnó¿a Lubelskiego Zamku, na brzegu rzeczki Czechówki, rozci¹ga siê panoramiczna wystawa wielkich fotografii przedstawiaj¹cych ¯ydów przez wieki mieszkaj¹cych w tym mieœcie. Poprzedza j¹ inwokacja Jakuba Glatsztejna “Lublinie, moje œwiête miasto”. W rzeczce odbijaj¹ siê i jakby z ni¹ odp³ywaj¹ w dal nieistniej¹cy ju¿ ludzie, nieistniej¹ce ju¿ sytuacje i nieistniej¹ce ju¿ miejsca. Widok ten œciska gard³o. Nie do zapomnienia!

Za spraw¹ Hani i Janka pojechaliœmy z Zamoœcia na miejsce Bitwy pod Komarowem. Niedawno zajmowa³em siê ni¹ w nowojorskim Instytucie Józefa Pi³sudskiego podczas opisywania dokumentów dotycz¹cych wojny polsko-bolszewickiej w 1920 roku. Zwyciêstwo Polski jest odpowiednio upamiêtnione pomnikiem, krzy¿em na ma³ym kopczyku i tablicami informacyjnymi z mapami pokazuj¹cymi po³o¿enie wojsk polskich licz¹cych 3 tysi¹ce ¿o³nierzy i oddzia³ów Konnej Armii Budionnego w sile 6000 ¿o³nierzy. Budionny chcia³ zdobyæ Zamoœæ i iœæ dalej na pomoc cofaj¹cej siê spod Warszawy Armii Tuchaczewskiego, ale zosta³ wziêty w kleszcze przez oddzia³y polskie. Ich zwyciêstwo 30 sierpnia 1920 ostatecznie zahamowa³o posuwanie siê bolszewików na zachód i zmusi³o ich do odwrotu. Bitwa pod Komarowem s³usznie porównywana jest jest z Bitw¹ Warszawsk¹ 15 sierpnia tego¿ roku. W moim odczuciu zwyciêstwo polskiej kawalerii jest wci¹¿ zbyt ma³o znane, zarówno w Polsce, jak i za granic¹. Ma³o kto te¿ wie, ¿e wielu ¿o³nierzy Budionnego przechodzi³o na stronê polsk¹ i podejmowa³o walkê z bolszewikami.

$

$

Do Lublina przywióz³ mnie Marek Latoszek kolega z ³awy licealnej, z którym po latach po³¹czy³a mnie przyjaŸñ tak serdeczna, ¿e niemal rodzinna. Ilekroæ przylatujê do Polski, tylekroæ Marek urz¹dza spotkania z czêœci¹ naszej klasy i organizuje samochodowe wycieczki do miejsc, które nas wspólnie interesuj¹. Tak jest i tym razem. Przed Lublinem pomknêliœmy wœród pól do Zamoœcia, gdzie czeka³a na nas lubiana i podziwiana przez wszystkich kole¿anka-prymuska Hanna Szymañska-Petryk wraz z mê¿em Janem Petrykiem, doktorem chemii z Politechniki Warszawskiej. Oboje oprowadzili nas po mieœcie trasami nie tylko turystycznymi, ale i wspomnieniowymi, jako ¿e Janek ukoñczy³ w Zamoœciu s³ynne Liceum im. Jana Zamoyskiego. Z kilku punktów widokowych patrzymy na Starówkê nazywan¹ niegdyœ Padw¹ Pó³nocy. I dalibóg jest coœ na rzeczy w tym okreœleniu, co zaœwiadczam znaj¹c Padwê. W Zamoœciu wszystko mnie ciekawi, nawet niewyremontowane jeszcze podwórka i podwóreczka. Rzecz jasna na trasie naszych wêdrówek znalaz³ siê dom, w którym w latach 1922 1935 mieszka³ notariusz Boles³aw Leœmian - “Niepoprawny istnieniowiec! Poeta!” - jak czytamy na poœwiê-

Stany wewnêtrzne szliœmy przez ³¹kê dzieñ mia³ siê ku koñcowi i ziemia dr¿a³a pod ciê¿arem lata byliœmy na zmianê bliscy i nieznani WERONIKA KWIATKOWSKA jak nigdy dot¹d przez chwilê patrzy³ na nas szary zaj¹c a kiedy znikn¹³ w poruszonym zbo¿u zabra³ ze sob¹ co widzia³ cokolwiek to by³o suchy dym ognisk grz¹sk¹ zieleñ stawu i nas jeœli wa¿ni byliœmy choæ tyle co mg³y na polu mo¿e ju¿ w jego oczach zatar³ siê ten obraz letnie popo³udnie dwoje ludzi zbo¿e a mo¿e bêdziemy przez wiecznoœæ przecinaæ tê ³¹kê i nic siê na podwójnym portrecie nie zmieni […]*

Dzieñ mia³ siê ku koñcowi. Szliœmy w stronê oceanu. Na horyzoncie majaczy³y latarnie morskie. Jak bia³e fragmenty wytrawionego przez s³oñce szkieletu wieloryba. Wyrasta³y z rudych traw. Znaczy³y drogê. S³ychaæ by³o nawo³ywanie dzikiego ptactwa. Gadanie wody. Kipi¹c¹ ¿yciem ³¹kê. Mijaliœmy domy, w których nikt nie mieszka³. Majestatyczne rezydencje. Wygolone do skóry trawniki. Bujane

fotele przykryte bia³ym p³ótnem. Byliœmy intruzami. Uzbrojonymi w lufê aparatu. Œwiadomie wtargnêliœmy na teren prywatny. Bo - jak powiedzia³a zapytana o drogê kobieta z psem - Fenwick jest dobrem wspólnym. Nikt nas nie zatrzyma³. Nikt nas nie pozdrowi³. Nieliczni mijani ludzie wydawali siê nas nie zauwa¿aæ. Skupieni na tym, by celnie uderzyæ i trafiæ do wybranego do³ka. Poza graj¹cymi w golfa nie by³o prawie nikogo. Tylko monumentalne drzewa. I architektura powœci¹gniêtego przepychu. Przez dziurê w p³ocie weszliœmy na posesjê Lynde Point House. Domek latarnika zamkniêty na cztery spusty. Wie¿a z ³uszcz¹c¹ siê farb¹. Opuszczony gara¿. Za ogrodzeniem prywatne pla¿e. I druga latarenka: Saybrook Breakwater Light. Na falochronie mê¿czyzna z ma³ym ch³opcem ³owi¹ ryby. Pora wracaæ. * Nazajutrz odwiedzamy okoliczne farmy. Zrywamy ciê¿kie od s³oñca brzoskwinie. Brodzimy w polach s³oneczników. Wy¿eramy miód z pasieki. Z niezmienn¹ fascynacj¹ przygl¹dam siê œwiatu za miedz¹. Wystarcz¹ dwie godziny, by wywietrzyæ fetor, zostawiæ za sob¹ rozk³adaj¹ce siê zw³oki miasta poupychane w czarne worki i wystawione na ulicê. W sobotê wybieramy siê w podró¿ kolej¹ parow¹. The Essex Steam Train ma w ofercie godzinn¹ przeja¿d¿kê. Mo¿na wy-

$

$

W drodze powrotnej spod Komarowa zatrzymaliœmy siê we wsi £abuñki Pierwsze, w rodzinnym domu Janka. Tam te¿ poznaliœmy jego siostrê Jadwigê i dzieje jego rodziny oraz wojenne dzieje tej czêœci ziemi zamojskiej. Jestem pe³en podziwu dla wiedzy Janka i jego umiejêtnoœci obiektywnego spojrzenia na fakty. Wielu z nich nie zna³em, choæ interesowa³em siê histori¹ Zamojszczyzny. Mkn¹c z Markiem samochodem przez tutejsze wsie, widzê jak wiele siê na nich zmieni³o. Na korzyœæ, ma siê rozumieæ. m

Zapraszamy na stronê Autorki: www.stanywewnetrzne.com kupiæ kolacjê w wagonie restauracyjnym, a w sezonie skorzystaæ z oferty specjalnej (North Pole Express, Santa Special, Pumpkin Patch i wiele innych). Dla chêtnych w pakiecie rejs statkiem. Drewniane ³awy. Na œcianie ostrze¿enie o sadzy, która mo¿e zniszczyæ ubranie. I ¿eby siê nie wychylaæ. Konduktor w stroju z epoki proponuje zimne napoje. W g³oœnikach jazz. Starszy pan z siw¹ brod¹ œci¹ga czapkê i daje znak do odjazdu. Para buch! Ko³a w ruch! Podziwiam widoki. Czaple na drzewach. ¯aglówki w porcie. Przycupniête na skraju lasu domki. Malownicze rozlewiska Connecticut River. Próbujê nie myœleæ o œladzie wêglowym, który po sobie zostawiamy. Raczej o pasa¿erach, którzy przed stu laty podró¿owali w kotlinie Nowej Anglii. Koronkowych rêkawiczkach, parasolkach, dwuczêœciowych garniturach i ca³ej reszcie. Byæ mo¿e to ich spadkobiercy dzisiaj kupuj¹ na w³asnoœæ pla¿e, latarnie morskie, pola, ³¹ki i lasy. Stawiaj¹c coraz wy¿sze mury. Zamiast - jak mawia buddyjska m¹droœæ - budowaæ d³u¿sze sto³y. Nierównoœci spo³eczne nieodmiennie napawaj¹ mnie dojmuj¹cym smutkiem. * Do portu w Mystic w³amujemy siê przez przypadek. Zostawiamy auto na bocznym parkingu i wchodzimy w sam œrodek wystawy sprzêtu marynistycznego. Buchaj¹ silniki parowe. Po³yskuj¹ w kro-

plach deszczu u¿ywane silniki do motorówek. Chowamy siê w domku ostrygowym. Zagl¹damy do drukarni, sklepiku kolonialnego i browaru. W odrestaurowanych budynkach niewielkiego miasteczka mo¿na ogl¹daæ artefakty przesz³oœci i porozmawiaæ z kustoszami. Dzieci ucz¹ siê jak wytapiaæ œwiece, wi¹zaæ liny, doroœli przygl¹daj¹ siê konstruowaniu drewnianych kad³ubów. Lawirujemy miêdzy ka³u¿ami. Œwieci s³oñce i jednoczeœnie pada deszcz. Wypatrujemy têczy na niebie, ale pojawia siê tylko nad g³ow¹ starego bosmana. Siwobrody mê¿czyzna siedzi na ³awce z ogromnym parasolem w kolorach, o które w innym kraju ludzie walcz¹ na ulicy. Kiedy przestaje padaæ jedziemy na Rhode Island sprawdziæ, czy wody Atlantyku maj¹ tu inny odcieñ ni¿ u nas. Rzeczywiœcie, toñ wydaje siê bardziej turkusowa. A piasek ma grubsze ziarna i ciemniejszy kolor. Dzieñ ma siê ku koñcowi. Nad spokojn¹ toni¹ unosi siê mg³a. Idziemy po œladach pary m³odych ludzi. Dziewczyna w bikini ma d³ugie, zgrabne nogi i ani œladu fizycznej erozji. Ch³opiec g³oœno opowiada, gestykuluje, wymachuje d¿insow¹ kurtk¹. Wypadaj¹ klucze. Które zabieram po drodze. Nieœwiadomy straty, speszony - podziêkuje. A potem z³apie dziewczynê za rêkê. I znikn¹ za lini¹ drzew. A mo¿e przez wiecznoœæ bêd¹ przecinaæ tê drogê. I nic siê na podwójnym portrecie nie zmieni. *Joanna Wajs, Dzieñ mia³ siê ku koñcowi.


12

KURIER PLUS 31 SIERPNIA 2019

www.kurierplus.com

Koronacja w Amerykañskiej Czêstochowie

Prawie szeœæ tysiêcy pielgrzymów zgromadzi³o siê na uroczystoœci Koronacji Ikony Matki Bo¿ej Jasnogórskiej w Amerykañskiej Czêstochowie, w Doylestown. Wydarzenie to sta³o siê okazj¹ do manifestacji wiary i mi³oœci do Matki Bo¿ej amerykañskiej Polonii i pielgrzymów wielu innych narodowoœci, którzy nawiedzili to œwiête wzgórze. Immaculate Mary your praises we sing. You reign now in heaven with Jesus our King. S³owa tej maryjnej pieœni rozbrzmiewaj¹ w Amerykañskiej Czêstochowie prawie ka¿dego dnia, stanowi¹c ho³d wdziêcznoœci dla Maryi, naszej Matki i Królowej. Jej Cudowny Obraz, który od dziesiêcioleci gromadzi rzesze pielgrzymów amerykañskiej Polonii jak równie¿ innych narodowoœci zosta³ ukoronowany 25 sierpnia br., koronami pob³ogos³awionymi przez Ojca Œwiêtego Franciszka. Wydarzenie Koronacji, jedyne i bezprecedensowe w historii Amerykañskiej Czêstochowy jest podkreœleniem znaczenia i roli jak¹ spe³nia to œwiête miejsce w ¿yciu i pobo¿noœci pielgrzymów, którzy przybywaj¹c do Domu Matki szukaj¹ Jej Matczynej opieki i wstawiennictwa. Za ich ofiarnoœæ i gor¹c¹ mi³oœæ do Matki Bo¿ej podziêkowa³ na pocz¹tku Mszy œwiêtej o. Tadeusz Liziñczyk, prze³o¿ony Amerykañskiej Prowincji Zakonu Paulinów. Odwo³uj¹c siê do historii Ikony Jasnogórskiej podkreœli³ miêdzy innymi osobisty zwi¹zek Matki Bo¿ej z ¿yciem ka¿dego cz³owieka, bez wzglêdu na miejsce, w którym ¿yje, pracuje czy modli siê. Jako nasza Królowa (Maryja) jest obecna tam, gdzie my, Jej dzieci. Dlatego pojawi³a siê równie¿ kilkadziesi¹t lat temu na tym wzgórzu, w tym kraju, gdzie tak wielu naszych rodaków przybywa³o, uciekaj¹c przed

przeœladowaniami komunizmu i szukaj¹c lepszego ¿ycia. Przyby³a tu Ona, by przemówiæ za nami, by wstawiaæ siê za nami u swego Syna, tak jak to uczyni³a w Kanie Galilejskiej - powiedzia³ ojciec Tadeusz. Podziêkowa³ za obecnoœæ ksiê¿om biskupom: Charlesowi Chaput, Arcybiskupowi Filadelfii, Tomaszowi Wenskiemu, Arcybiskupowi Miami i Michaelowi Fitzgeraldowi, Biskupowi pomocniczemu z Filadelfii. Liczn¹ reprezentacjê stanowili Ojcowie Paulini, na czele z o. Ryszardem Bortkiewiczem, delegatem Ojca Genera³a Zakonu Paulinów, o. Paw³em Binkowskim z Prowincji Niemieckiej, o. Martinem Lehoncakiem z Quasi - Prowincji S³owackiej a tak¿e ojcowie przedstawiciele parafii prowincji amerykañskiej. Mszê œwiêt¹ koncelebrowa³o kilkudziesiêciu ksiê¿y, którzy przybyli do Matki Bo¿ej z reprezentacjami swoich parafii. Poloniê amerykañsk¹ reprezentowa³ Konsul Generalny z Nowego Jorku, Maciej Go³ubiewski. Mszy œwiêtej przewodniczy³ abp. Charles Chaput, który odmówi³ modlitwê koronacyjn¹, na koniec zaœ podziêkowa³ w imieniu swojej diecezji Ojcom Paulinom za zorganizowanie Koronacji oraz za trud i poœwiecenie w pracy duszpasterskiej. Podkreœli³ tak¿e rolê polskiego Koœcio³a, który jest szczególnym znakiem Bo¿ej wiernoœci w sekularyzowanej Europie, nie poddaj¹c siê przeciwnoœciom, tak jak kiedyœ nie podda³ siê w niewolê komunizmu. Homiliê wyg³oszon¹ w trzech jêzykach (polskim, angielskim i kreolskim), przygotowa³ abp. Tomasz Wenski. Zwróci³ w niej uwagê na fakt, ¿e Koronacja Maryi przypomina nam, Jej dzieciom, o nieustannym d¹¿eniu do zdobycia korony ¿ycia wiecznego, poprzez wiernoœæ s³owom, które wypowiedzia³a do s³ug w Kanie Galilejskiej: uczyñcie wszystko, cokolwiek (Jezus) wam po-

wie. Przypomnia³ wiernym, ¿e œwiat bez Boga to œwiat bez nadziei, bez przysz³oœci. Do Polaków arsybiskup skierowa³ nastêpuj¹ce s³owa: Jako Polonia stawajmy siê w tym kraju œwiadkami Chrystusa. Formujmy duchowe oblicze Ameryki, przybli¿aj¹c Chrystusa i Jego Ewangeliê tam, gdzie jesteœmy. Nowa Ewangelizacja to codzienne œwiadectwo o naszej wierze z Jezusem, poprzez Jego Matkê. I to jest nasza misja. Niech Polonia wnosi zawsze Ewangeliê w piêkno Ameryki, niech kszta³tuje siê tu wspania³y cz³owiek, wspania³y Amerykanin polskiego pochodzenia, niech kszta³tuje siê na Chrystusie przez Maryjê, któr¹ On da³ nam za Matkê. Po skoñczonej homilii ksi¹dz Abp. Tomasz na³o¿y³ na skronie Matki Bo¿ej i Jej Syna korony. Korony te s¹ symbolem naszej wdziêcznoœci dla Maryi, podobnie jak ca³a oprawa liturgiczna i muzyczna. W sposób szczególny nale¿y podkreœliæ udzia³ chóru polifonicznego pod wezwaniem œw. Jana Paw³a II z parafii Lombard

w Chicago, który przed Msz¹ œwiêt¹ wykona³ oratorium o Mi³osierdziu Bo¿ym. Podziêkowania nale¿¹ siê tak¿e naszemu chórowi sanktuaryjnemu i orkiestrze dêtej pod przewodnictwem Paw³a Raczkowskiego. S³owa wdziêcznoœci kierujemy pod adresem tych, którzy przygotowali i czuwali nad przebiegiem procesji z ikon¹ Jasnogórskiej Matki, wszystkim delegacjom w niej uczestnicz¹cym, Ojcom Paulinom za przygotowanie i prowadzenie nabo¿eñstwa maryjnego przed Eucharysti¹. Dziêkujemy wszystkim, którzy czuwali nad przebiegiem liturgii Mszy œwiêtej, ceremoniarzom, klerykom, lektorom, ministrantom, bez których nasza modlitwa nie brzmia³aby tak piêknie. Niech korony ofiarowane Maryi stan¹ siê znakiem naszej mi³oœci do Matki Bo¿ej, która nigdy nas nie opuœci³a i która wstawia siê za nami nieustannie tu, w Amerykañskiej Kanie, w Doylestown.

o. Marcin Æwierz OSPPE Fot. Agnieszka Korbica


El¿bieta Baumgartner radzi

Zmiany w opodatkowaniu sprzeda¿y nieruchomoœci i w drugiej kwestii w opodatkowaniu nieruchomoœci sprzedanych po 1 stycznia 2019 roku nast¹pi³y zmiany.

W roku 2019 nast¹pi³a nowelizacja przepisów podatkowych w Polsce, dotycz¹ca rozliczenia dochodu ze sprzeda¿y nieruchomoœci. Skoro wielu z nas ma w Polsce domy czy mieszkania, albo je dziedziczy, to warto dowiedzieæ siê, na czym zmiany polegaj¹. Kiedy podatek od sprzeda¿y nieruchomoœci Zaznaczam, ¿e informacje zawarte w tym artykule dotycz¹ wy³¹cznie podatków polskich. Podatek dochodowy od osób fizycznych (zwany PIT – skrót od Personal Income Tax) p³aci siê od przychodu z odp³atnego zbycia nieruchomoœci, je¿eli to zbycie zosta³o dokonane przed up³ywem piêciu lat, licz¹c od koñca roku kalendarzowego, w którym nast¹pi³o nabycie lub wybudowanie nieruchomoœci. Za nieruchomoœæ uznaje siê dom, mieszkanie lub ich czêœci, spó³dzielcze w³asnoœciowe prawo do lokalu w spó³dzielni mieszkaniowej oraz prawa wieczystego u¿ytkowania gruntów. Piszê w tym artykule o mieszkaniu, ale pamiêtajmy, ¿e przepisy dotycz¹ równie¿ innych rodzajów nieruchomoœci. PIT obliczany jest od dochodu (zysku), a dochód to cena sprzeda¿y mieszkania (przychód) pomniejszona o koszt uzyskania przychodu oraz o koszty transakcji kupna/sprzeda¿y (op³aty, honoraria i podatki). Podatek wynosi 19% od zysku; jest liniowy i nie zale¿y od wysokoœci innych przychodów podatnika. Koszt uzyskania przychodu to koszt nabycia czy wybudowania mieszkania (podobny do amerykañskiej podstawy podatkowej – cost basis). Mo¿na do niego równie¿ zaliczyæ udokumentowane nak³ady, które zwiêkszy³y wartoœæ nieruchomoœci poniesione w czasie jej posiadania. Wysokoœæ poniesionych nak³adów ustala siê na podstawie faktur VAT oraz dokumentów stwierdzaj¹cych poniesienie op³at administracyjnych. Krótko mówi¹c – sprzedasz w Polsce nieruchomoœæ z zyskiem, to trzeba zap³aciæ od tego zysku 19-procentowy podatek liniowy. Istniej¹ dwie metody unikniêcia podatku PIT. Pierwsza, to posiadaæ mieszkanie d³u¿ej ni¿ piêæ lat, a druga – skorzystaæ z ulgi mieszkaniowej. W jednej

13

KURIER PLUS 31 SIERPNIA 2019

www.kurierplus.com

£atwiej z nieruchomoœci¹ nabyt¹ w spadku Je¿eli dostaniesz mieszkanie w spadku czy drog¹ darowizny od najbli¿szych krewnych (w ramach I grupy podatkowej), to bêdzie ono ca³kowicie zwolnione z podatku od spadków i darowizn bez wzglêdu na jego wartoœæ, pod warunkiem, ¿e ten spadek (darowiznê) zg³osisz do urzêdu podatkowego w przepisowym terminie. Sytuacja zmienia siê natomiast, je¿eli chcesz to mieszkanie sprzedaæ. æ Przyk³ad: Powiedzmy, ¿e odziedziczy³eœ mieszkanie po matce warte 100,000 z³ i postanowi³eœ je zaraz sprzedaæ. Chocia¿ unikasz podatku od spadku, po sprzeda¿y grozi ci podatek dochodowy od twego zysku. Ile masz zysku? Koszt uzyskania przychodów z odziedziczonego mieszkania wynosi ZERO, a koszt transakcji to zap³acony podatek od spadków i darowizn (te¿ ZERO w twoim przypadku). Z tego powodu twój zysk (dochód) jest równy cenie sprzeda¿y – 100,000 z³, a podatek PIT – 19,000 z³. Jak go unikn¹æ? æ Jak by³o: Przed 1 stycznia 2019 obowi¹zywa³a ogólna zasada piêciu lat: tyle trzeba by³o poczekaæ ze zbyciem naszej nieruchomoœci, ¿eby nie p³aciæ od sprzeda¿y 19-procentowego podatku. Okres piêciu lat zaczyna³ siê liczyæ od koñca roku, w którym nabyliœmy nieruchomoœæ. Zasada piêciu lat pozostaje, ale jest inaczej liczona. æ Jak jest: W przypadku nieruchomoœci nabytych w spadku (lub drog¹ darowizny) pocz¹wszy od 1 stycznia 2019 roku, okres piêcioletni liczy siê od momentu, w którym spadkodawca naby³ nieruchomoœæ, a nie – jak by³o do tej pory – od chwili odziedziczenia jej przez kolejn¹ osobê. Zatem jeœli dosta³eœ mieszkanie w spadku po mamie, która by³a jego w³aœcicielk¹ od wielu lat, to lokal mo¿esz od razu sprzedaæ bez podatku. Warto jeszcze dodaæ, ¿e gdy podatki obowi¹zuj¹, to przy ich rozliczeniu mo¿na uwzglêdniæ wydatki na nabycie lub wytworzenie nieruchomoœci przez spadkodawcê. Kosztem spadkobiercy bêd¹ te¿ d³ugi i ciê¿ary spadkowe, w tym roszczenia o zachowek. Fiskus ³agodniejszy dla ma³¿onków Od lat problemy przysparza³a interpretacja przepisów dotycz¹cych podatków po sprzeda¿y nieruchomoœci objêtych wspólnoœci¹ maj¹tkow¹ ma³¿eñsk¹. Jest ona bowiem szczególnym rodzajem

Emilia’s Agency nowy adres 576 Manhattan Avenue, Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-609-1675; 718-609-0222; Fax: 718-609-0555

3 ROZLICZENIA PODATKOWE 3 NUMER PODATNIKA - ITIN - z potwierdzeniem

autentycznoœci kopii paszportu 3 PE£NOMOCNICTWA - APOSTILLE 3 SPONSOROWANIE RODZINNE 3 OBYWATELSTWO i inne formy

3 T£UMACZENIA DOKUMENTÓW 3 ZASI£KI DLA BEZROBOTNYCH 3 WYSY£KA PIENIÊDZY I PACZEK 3 EMERYTURY AMERYKAÑSKIE 3 MIÊDZYNARODOWE PRAWO JAZDY 3 NOTARY PUBLIC (zawsze w agencji)

Agencja otwarta od poniedzia³ku do soboty. wspó³w³asnoœci ³¹cznej, bezudzia³owej, w której uprawnienia ma³¿onków do poszczególnych sk³adników maj¹tku przys³uguj¹ niepodzielnie obojgu ma³¿onkom. æ Jak by³o: W rezultacie Urz¹d Skarbowy domaga³ siê podatków, je¿eli wdowa czy wdowiec nie odczekali piêciu lat po œmierci ma³¿onka, a rozwiedzieni ma³¿onkowie – piêciu lat po rozwodzie. S¹dy administracyjne wielokrotnie stawa³y po stronie podatników. æ Jak jest: Uwzglêdniaj¹c liczne orzeczenia s¹dów administracyjnych, przepisy teraz precyzuj¹, ¿e w przypadku sprzeda¿y nieruchomoœci po ustaniu wspólnoœci maj¹tkowej ma³¿eñskiej, nabytej do maj¹tku wspólnego ma³¿onków, piêcioletni okres jest liczony od koñca roku kalendarzowego, w którym nast¹pi³o ich nabycie do maj¹tku wspólnego ma³¿onków lub ich wybudowanie w trakcie trwania wspólnoœci maj¹tkowej ma³¿eñskiej. Zmiana przepisu w tym zakresie legalizuje interpretacjê wywalczon¹ przez podatników w s¹dach. Zmiany w uldze mieszkaniowej Wolne od podatku PIT s¹ dochody ze sprzeda¿y nieruchomoœci, je¿eli uzyskane przychody z tego tytu³u przeznaczone zostan¹ w przeci¹gu okreœlonego czasu wydane na w³asne cele mieszkaniowe, do których zalicza siê m.in. nabycie budynku mieszkalnego, spó³dzielczego w³asnoœciowego prawa do lokalu mieszkalnego, gruntu pod budowê budynku mieszkalnego, a tak¿e na budowê, adaptacjê czy te¿ remont w³asnego budynku lub lokalu mieszkalnego (art. 21 ust. 1 pkt 131 ustawy o PIT). Za wydatki na w³asne cele mieszkaniowe uznaje siê te¿ sp³atê kredytu wraz z odsetkami, w tym tak¿e zaci¹gniêtego na sfinansowanie w³asnych potrzeb mieszkaniowych, ale wy³¹cznie wtedy, gdy kredyt zosta³ zaci¹gniêty przez dniem sprzeda¿y mieszkania. æ Jak by³o: Wielu podatników przeznacza³o przychód na nabycie nieruchomoœci od dewelopera. W ci¹gu dwóch lat pieni¹dze wp³acali, deweloper dom budowa³, ale odpisanie aktu notarial-

nego nastêpowa³o po przekroczeniu terminu dwóch lat i ulga przepada³a. æ Jak jest: Od 1 stycznia 2019 roku okres wydania œrodków na w³asne cele mieszkaniowe zosta³ wyd³u¿ony do trzech lat. Pamiêtaj jednak, ¿e w ci¹gu tych trzech lat musisz staæ siê ju¿ pe³noprawnym w³aœcicielem nowej nieruchomoœci, któr¹ sfinansujesz pieniêdzmi ze sprzeda¿y poprzedniej. Czy mo¿na kupiæ nieruchomoœæ poza Polsk¹? Ulga mieszkaniowa przys³uguje równie¿, je¿eli wydatki na w³asne cele mieszkaniowe zostan¹ poniesione poza granicami Polski, ale tylko w pañstwie cz³onkowskim Unii Europejskiej lub w innym pañstwie nale¿¹cym do Europejskiego Obszaru Gospodarczego albo w Konfederacji Szwajcarskiej. Stany Zjednoczone nie nale¿¹ do ¿adnej z tych struktur, a to oznacza, ¿e zakup domu czy mieszkania na terenie USA nie uprawnia nas do zwolnienia z podatku od zysku ze sprzeda¿y polskiego lokum. Podatki amerykañskie W Stanach odbiorca nie p³aci federalnych podatków od darowizny albo spadków. A po sprzeda¿y nieruchomoœci za granic¹ podatki s¹ takie same, jakby by³a ona umiejscowiona w Stanach. Spytaj swego ksiêgowego, albo siêgnij po któr¹œ z ksi¹¿ek wymienionych poni¿ej, bo jest temat na inny artyku³. m

El¿bieta Baumgartner jest autork¹ wielu ksi¹¿ek-poradników, m.in. „Jak chowaæ pieni¹dze przed fiskusem”, „Jak kupiæ dom m¹drze i nie przep³aciæ”, „Podrêcznik w³aœciciela domu”. S¹ one dostêpne w ksiêgarni Polonia, 882 Manhattan Ave., Greenpoint, albo bezpoœrednio u wydawcy: Poradnik Sukces, 255 Park Lane, Douglaston, NY 11363, tel. 718-224-3492, www.PoradnikSukces.com


14

KURIER PLUS 31 SIERPNIA 2019

96 Manhattan Avenue Suite 27 (na piêtrze) - Brooklyn, NY 11222

8

Tel: (718) 609-1560, (718) 383-6824, Fax: (718) 383-2412

MICHA£ PANKOWSKI TAX & CONSULTING EXPERT

www.kurierplus.com

Og³oszenia drobne Cena $10 za maksimum 30 s³ów

24-GODZINNY SERVICE, RYSZARD LIMO: us³ugi transportowe, wyjazdy, odbiór osób z lotniska, œluby, komunie, szpitale, pomoc jêzykowa w urzêdach, szpitalach oraz drobne przeprowadzki. Tel. 646-247-3498

Us³ugi w zakresie: 3 Ksiêgowoœæ 3 Rozliczenia podatkowe indywidualne i biznesowe, w tym samochodów ciê¿arowych

3 Rejestracja biznesu i licencje 3 Konsultacje 3 Bezpodatkowa zamiana domów 3 #SS - korekty danych

Email: Info@mpankowski.com

PRACA ZA $18.50 Mo¿esz pomóc ludziom, których kochasz i otrzymywaæ za to dobre wynagrodzenie. Jeœli Twoi rodzice, krewni, przyjaciele, s¹siedzi otrzymuj¹ Medicaid lub Medicare, mo¿na zacz¹æ pracowaæ dla nich jako asystent lub pomoc domowa. Nie wymagane certyfikaty. Nasza agencja pomo¿e Ci w tym. Wynagrodzenie $18.50 za godzinê.

Zadzwoñ: tel. 347-462-2610 POTRZEBNA KELNERKA do pracy w polskiej restauracji

POLONEZ 159 Nassau Ave Brooklyn NY 11222 Tel. 718 - 389 - 6001 polonez159@gmail.com www.polonez shipping.com

Plan wycieczek 2019: m

Dooko³a USA w 16 dni

25 maja,16 lipca, 27 lipca, 7 wrzeœnia, 28 wrzeœnia

Dooko³a USA w 19 dni Podró¿ Marzeñ 13 sierpnia do 31 sierpnia m Niagara – od maja do paŸdziernika m Waszyngton, Filadelfia, Floryda, inne atrakcje m

Paczki lotnicze do Polski i Europy Przesy³ki pieniê¿ne USME, Apostille

Zapraszamy

na Greenpoicie tel. 646-785-6954

Acupuncture and Chinese Herbal Center Dr Shungui Cui, L.Ac, OMD, Ph.D – jeden z najbardziej znanych specjalistów w dziedzinie tradycyjnych chiñskich metod leczenia. Autor 6 ksi¹¿ek. Praktykuje od 47 lat. Pracowa³ we W³oszech, Kuwejcie, w Chinach. Pomaga nawet wtedy, gdy zawodz¹ inni. LECZY: katar sienny bóle pleców rwê kulszow¹ nerwobóle impotencjê zapalenie cewki moczowej l bezp³odnoœæ l parali¿ l artretyzm l depresjê l nerwice l zespó³ przewlek³ego zmêczenia l na³ogi l objawy menopauzy l wylewy krwi do mózgu l alergie l zapalenie prostaty l rekonwalescencja po chorobach nowotworowych z zastosowaniem chiñskiego zio³olecznictwa itp. l

l

l

l

l

l

Do akupunktury u¿ywane s¹ wy³¹cznie ig³y jednorazowego u¿ytku 144-48 Roosevelt Ave. #MD-A, Flushing NY 11354 Poniedzia³ek, œroda i pi¹tek: 12:00 - 7:00 pm; tel. (718) 359-0956 1839 Stillwell Ave. (off 24th. Ave.), Brooklyn, NY 11223 Od wtorku do soboty: 12:00-7:00 pm, w niedziele 12:00 - 3:00 pm (718) 266-1018 www.drshuiguicui.com Akcetujemy ubezpieczenia: 1199, Aetna, BCBS, Cigna, Elder Plan, Liberty, Magnacare, Multiplan, Triad Health (VHS), UHC Empire Plan

Radio RAMPA na fali 620 AM

HYDRAULICY POSZUKIWANI Zatrudnimy fachowców z doœwiadczeniem i pozwoleniem na pracê. AMN Corporation Plumbing & Heating Contractor 53-28 61st Street, Maspeth, NY 11378

Tel. 718-326-9090/2795

Kurier Plus w internecie: www.kurierplus.com

NAUKA GRY na fortepianie, gitarze i skrzypcach oraz lekcje œpiewu

Kobo Music Studio Szko³a z tradycjami Rejestracja Bo¿ena Konkiel tel. 718-609-0088

Business Consulting Corp.

Ewa Duduœ - Accountant Firma z wieloletnim doœwiadczeniem prowadzi:

3 Rozliczenia podatków indywidualnych i biznesowych (jeden w³aœciciel, partnerstwo, korporacja), 3 Pe³n¹ ksiêgowoœæ 3 Rejestracjê i rozwi¹zywanie biznesów

110 Norman Ave, Brooklyn, NY 11222 ( 718-383-0043 lub 917-833-6508

Fortunato Brothers Zapraszamy do s³uchania Radio RAMPA na czêstotliwoœci WSNR 620 AM w NY, NJ, CT w ka¿d¹ sobotê od godz.15:00 do 21:00. Zasiêg Radio RAMPA 620 AM to piêæ dzielnic Nowego Jorku, a tak¿e Long Island, stany New Jersey i Connecticut, czyli najwiêksze skupiska Polonii

na Pó³nocno-Wschodnim Wybrze¿u USA. Ponadto, sobotni¹ audycjê, bez zmian, s³uchaæ bêdzie mo¿na za poœrednictwem naszej strony internetowej www. RadioRAMPA.com oraz aplikacji RAMPA na telefony komórkowe. Wszystko bezp³atnie. m

Czytaj nas w internecie: www.kurierplus.com

289 MANHATTAN AVE. (blisko Metropolitan Ave.) BROOKLYN, N.Y. 11211; Tel. 718-387-2281 Fax: 718-387-7042 CAFFE - PASTICCERIA ESPRESSO - SPUMONI GELATI - CAKES

W³oska ciastkarnia czynna codziennie do 11:00 wieczorem, a w weekendy do 12:00 w nocy. Zapraszamy.


KURIER PLUS 31 SIERPNIA 2019

www.kurierplus.com

15

Rytmy podró¿ne

Kopenhaga 2 – oddech wœród sprzecznoœci Wchodzi siê jak do w³asnego domu: spokojnie i bez kontroli. Wprawdzie przy wrotach stoi jakiœ oficja³ w bia³ej koszuli i epoletach, ale gada sobie z innym podobnie ubranym osobnikiem i obaj jakby w ogóle nie zwracali uwagi na wchodz¹cych. Ci¹gnie siê nieustanny sznurek zwiedzaj¹cych i interesantów, bo za³atwia siê wiele spraw w mieszcz¹cych siê w Ratuszu urzêdach i archiwach. Kiedy nikt mnie o nic nie pyta, kiedy nie muszê wyjmowaæ wszystkiego z kieszeni i przechodziæ przez ¿adne przeœwietlacze, zdajê sobie sprawê jak jesteœmy ju¿ wyszkoleni, jak sromotnie przyzwyczajeni do obszukiwañ przy wejœciu do publicznych budynków. Akceptujemy jako normalne tê stosunkowo œwie¿¹ nienormalnoœæ ci¹g³ych kontroli. G³ówny hall kopenhañskiego Radhusa, wybudowany w 1905 r., jest otoczony pseudo-renesansow¹ galeri¹ punktowan¹ kolumnami i rzêdami duñskich flag: czerwone pole przeciête bia³ym krzy¿em. Przeszklony dach nadaje lekkoœci sali, która wygl¹da trochê jak atrium czy sala balowa, a trochê jak elegancka hala targowa. Witaj¹ nas popiersia naukowca Nielsa Bohra i pisarza Hansa Christiana Andersena, w pochwale osi¹gniêæ - z jednej strony, z dziedziny fizyki kwantowej, a z drugiej, bajkowych opowieœci. Wita nas tak¿e równie marmurowo bia³y Jazon, ze Z³otym Runem przewieszonym przez ramiê, wyrzeŸbiony przez Bertela Thorvaldsena, duñskiego mistrza, który Warszawê obdarzy³ konnym pomnikiem ksiêcia Józefa Poniatowskiego stoj¹cym teraz na Krakowskim Przedmieœciu. Serduszka na kamiennej posadzce wyznaczaj¹ œcie¿kê do Sali Œlubów. Tu stropy opuszczaj¹ siê nisko, stwarzaj¹c przytuln¹ przestrzeñ. £agodne ³uki otaczaj¹ oczekuj¹cych opiekuñczo. Przydaje siê ta pociecha, bo malowid³a na œcianach przywo³uj¹ niebywale dwuznaczne opowieœci: wilk tuli siê do piêknej panny z wielkim kluczem w rêku. M³odzian pochyla nad grzbietem pêdz¹cego rumaka, a siedz¹ca za jego plecami kobieta, naga i z rozwianym w³osem, jeszcze pogania konia. Inny m³odzian przyk³ada nó¿ do szyi zwierzaka – w obronie dziewczyny stoj¹cej nieopodal? Sk³adaj¹c ofiarê nieznanym bogom? Pary cierpliwie czekaj¹ w kolejce, a kolejka mieni siê od ró¿noœci: jedni w glorii formalnej elegancji, w d³ugich sukniach i garniturach. Inni pusz¹cy siê kolorowo w

asyœcie jeszcze bardziej kolorowych goœci. Przed nami para z obu stron stuprocentowo duñska, wielopokoleniowo powielaj¹ca ten sam fizyczny typ, w wydaniu mêskim i ¿eñskim: chudy, wysoki, lekko przygarbiony, z wyrazistym nosem, jasno blond w³osem. Za nami w kolejce, szeroko uœmiechniêty ciemnoskóry d¿entelman, od stóp do g³owy w niebieskoœciach, prowadzi³ za rêkê m³odziana, który mniej pewny siê wydawa³ w minie i w ponuro szarym stroju. Moja zaprzyjaŸniona para by³a malowniczo jasna. Tomo po donkiszotowsku szczup³y i w ob³okach, b³yskaj¹cy wygolon¹ czaszk¹. Malwa z przekorn¹ grzywk¹ i przekornym uœmiechem, w kr¹g³oœciach mocno zaawansowanej ci¹¿y. A miêdzy nimi rozgadana Mi, córeczka, beztrosko kr¹¿¹ca wœród gromadki rodziny i przyjació³, którzy zjechali z ró¿nych stron œwiata: z beskidzkich gór, Krakowa, Kampinosu, Kolonii, Kalifornii… Dostojnie wygl¹daj¹cy urzêdnik nadaje uroczysty ton krótkiej ceremonii. Wymiana obr¹czek, podpis w ksiêdze, kilka serdecznych s³ów, i ju¿ - przez wrota na Plac Ratuszowy, i w dalsz¹ drogê. Budynek Ratusza wygl¹da jak œwi¹tynia Mieszczañstwa. Ma³o ostentacji. Wiele z praktycznoœci. Lecz oto ten bastion z surowej ceg³y otaczaj¹ zjadliwie zielone potwory. I to nie jeden, jedyny jak nasz Smok Wawelski, lecz ca³y szereg skrzydlatych monstrów - przeroœniêtych iguan, z groŸnie wyd³u¿onym pyskiem. Do tego jeszcze fontanna z nurkuj¹cym smokiem powiewaj¹cym wysoko nad nami potê¿nym ogonem… Tak sobie myœlê, ¿e kultura – w ka¿dym wydaniu – jest pe³na sprzecznoœci. Mo¿e nawet jednym z najwa¿niejszych zadañ kultury jest pomieœciæ w sobie ró¿ne przeciwieñstwa i utrzymywaæ wzglêdn¹ równowagê – przestrzeñ ¿ycia – wœród napiêæ dramatycznych odmiennoœci, wydaj¹cych siê na zdrowy rozs¹dek nie-do-pogodzenia. Kultur¹ nie rz¹dzi li tylko rozs¹dek, kalkulacja i logika. Fragmenty mitów; echa prastarych legend; kanon literacki; litanie bohaterów i anty-bohaterów; niby proste ludowe piosenki; skomplikowane i wznios³e poematy - ka¿de z tych kolorowych szkie³ek, sk³adaj¹cych siê na mozaikê "narodowej kultury" czy spo³ecznej to¿samoœci, jest wypalane w ogniu pasji i uczuæ, zachowywane w spichlerzu zmiennej pamiêci o bezliku faktów. Nasze wspólne bogactwo i szansa na oddech.

Johan Thomas Lundbye, Droga do dworu Vognserup (1846).

Brumleby – plac zabaw.

Kultura w tym sensie, dziêki swej elastycznej przestronnoœci, pozwala ka¿demu pokoleniu i ka¿demu z nas indywidualnie wybraæ sobie z akumulacji zasobów ten czy tamten element jako szczególnie cenny w danym momencie. Przeciwstawiæ bohaterowi stoj¹cemu w³aœnie na jasno oœwietlonym postumencie innego, wyci¹gniêtego z pó³mroku nie-pamiêci, by dodaæ mu blasku nowego znaczenia. Je¿d¿ê wiêc sobie po mieœcie wyj¹tkowo przyjaznym rowerzystom (gdzie ka¿da wiêksza arteria ma pas specjalnie wyznaczony dla dwuko³owców, oddzielony od tras samochodowych i chodników dla pieszych) i wypunktowujê duñskie sprzecznoœci, wiêkszej i mniejszej miary: Opisana wczeœniej bogini Gefjon, spogl¹daj¹ca ze skalnych wysokoœci, przywo³uje pamiêæ o mocy kobiety, która pomyœlunkiem i harówk¹ zdoby³a kawa³ ziemi. Patrzcie na jej twarz – piêkn¹ i nieporuszon¹. Ani œladu wysi³ku, ani cienia w¹tpliwoœci. Nie odgad³byœ, ¿e lew¹ rêk¹ prowadzi zaprzêg wo³ów, najsilniejszych spoœród ujarzmionych zwierz¹t. W prawej trzyma bicz. Nie zawaha siê go u¿yæ, jeœli tego trzeba, by wykonaæ przyjête dla siebie zadanie. Zdeterminowana jak te dzielne Walkirie gotowe do boju. Duñskie Muzeum Narodowe w³aœciwie ca³e jest poœwiêcone kultowi pamiêci Wikingów… Cudna geometria statków i ³odzi oraz tajemnice zachowane w znakach runicznych przywo³uj¹ wydarzenia wyobra¿ane raczej ni¿ odczytane. Eksponaty podkreœlaj¹ kunszt nawigacji morskiej, ci¹goty ku dalekim wyprawom, tryumfy wspania³ych podbojów, gorycz wielkich klêsk, gotowoœæ konfrontacji z nieznanym. Kult wojowniczej przesz³oœci, a jednoczeœnie wszechobecna wygoda. Dobre jad³o. Dobre piwo. Dobra czekolada. Wygoda œwietnie zorganizowanej codziennoœci. Zapomogi dla m³odych rodzin. ¯³obki i przedszkola dla ka¿dego dzieciaka. Stypendia dla studiuj¹cych. Pomoc dla ucz¹cych siê jêzyka duñskiego i zawodu. B³ogostan dostatku. Mo¿na uwierzyæ w azyl przytulnoœci. Os³awiony ju¿ duñski kult "coziness" – Hygge. Komfort d³ugich letnich dni. Ogrody i parki pe³ne kwiatów i spacerowiczów. Parê przystanków wygodnym metrem, i jesteœ na publicznej pla¿y, zadbanej i bezpiecznej. Pod wieczór bulwary wzd³u¿ kana³ów pozwalaj¹ podziwiaæ

pogodny zachód s³oñca. A kiedy przyjd¹ jesienne ch³ody – có¿, mi³o schroniæ siê w przytulnym pokoju. Opatuliæ w we³niany sweter, w³o¿yæ ciep³e skarpety i popijaæ grzane wino lub wonne cynamonem piwo. Nawet królestwo zmar³ych staje siê przestrzeni¹ bezpiecznie oswojon¹, przyjazn¹ ¿ywym. To w³aœnie na cmentarzu mamy nasze powitalne spotkanie. Moja pierwsza przeja¿d¿ka, prosto z lotniska i zaraz po wypo¿yczeniu roweru, odbywa siê po alejkach cmentarza w dzielnicy Norrebro. Poletka trawy miêdzy grobami s³u¿¹ do rozk³adania kocyków na rodzinny piknik, bezpieczne miejsce do zabaw dla dzieci czy do skupienia nad ksi¹¿k¹. No i mo¿na sobie przystan¹æ przy kamiennym grobie Andersena czy Kirkegarda, filozofa zadumanego nad dylematami ludzkich wyborów, oznaczonego równie skromn¹ kolumn¹ szarego kamienia. Przy okazji tej przeja¿d¿ki Tomo i Malwa wspominaj¹, jak wa¿ne by³o to miejsce dla nich na pocz¹tku pobytu w Kopenhadze, kiedy prawie dziesiêæ lat temu zjechali tu bez grosza, bez ¿adnego materialnego czy rodzinnego zabezpieczenia. Wspierali siê samozaparciem i dzikim postanowieniem, ¿e przemieni¹ swoje ¿ycie, zdobywaj¹c szlify jako muzyk i filmowiec. Alejki ocienione œwierkiem i cedrem oferowa³y im bezcenne – bo nieopodal centrum miasta, za darmo i w piêknie – momenty wytchnienia. W Muzeum Narodowym rz¹dz¹ Wikingowie. Lecz w Narodowej Galerii Sztuki (SMK) Dania chlubi siê przede wszystkim królewsk¹ i mieszczañsk¹ œwietnoœci¹. Swojskie w swym rodzaju s¹ portery królów i królowych, œlicznych jak porcelanowe laleczki, przebrane w stroje zdobne w koronki i wst¹¿ki. Przewidywalne s¹ liczne obrazy przedstawiaj¹ce ambitnych kupców, szczyc¹cych siê swymi posiad³oœciami. A tu nagle podwójny portret jakiego nigdy jeszcze nie widzia³am. T³o mieni siê delikatnymi tonami ró¿owoœci. Droga rozwija ³agodn¹ wstêg¹. Nie wiadomo czy bardziej wyrazisty jest zad podkreœlony eleganck¹ lini¹ ogona, czy bia³y pysk zwrócony ku nam. Jest w obrazie Johana Lundbye'a spokój prawie mistycznej miary. Czu³oœæ dla szczegó³u zwykle zachowana tylko dla ludzkich i boskich wizerunków. Jeszcze chwila, a ta stoj¹ca odbije siê od ziemi i poszybuje ku niebu… Tekst i zdjêcia Gra¿yna Drabik


16

KURIER PLUS 31 SIERPNIA 2019

www.kurierplus.com

Profile for Kurier Plus

Kurier Plus - e-wydanie 31 sierpnia 2019  

Kurier Plus - e-wydanie 31 sierpnia 2019  

Advertisement