__MAIN_TEXT__
feature-image

Page 1

NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS

ER KURI P L U S

P O L I S H NUMER 1381 (1681)

W E E K L Y

ROK ZA£O¯ENIA 1987

M A G A Z I N E

TYGODNIK

27 LUTEGO 2021

PE£NE WYDANIE KURIERA W INTERNECIE: WWW.KURIERPLUS.COM

í Ból szyi po wypadku samochodowym – str. 5 í Czy to jest rasowa sprawiedliwoœæ? – str. 6 í Platforma skrêca w lewo – str. 6 í W poczekalni, czyli w³aœciciel galerii i artysta – str. 12 í Najprostszy bud¿et: regu³a 60/20/20 – str. 13 í Dymitriada - wojewodzianka caryc¹ Rosji – str. 16

Tomasz Bagnowski

USA-Chiny drugie starcie Z pierwszych posuniêæ prezydenta Joe Bidena wynika, ¿e jego polityka wobec Chin nie bêdzie ró¿ni³a siê bardzo od tego, co robi³ Donald Trump. Zmiana amerykañskiej polityki wobec Chin rozpoczê³a siê w³aœciwie nie od Trumpa, tylko od Obamy. To za jego prezydentury nast¹pi³ zwrot w stronê Azji, która w³aœnie za spraw¹ coraz silniejszych Chin sta³a siê priorytetowym regionem w amerykañskiej polityce zagranicznej. Obama tak naprawdê nie wyszed³ jednak nigdy poza utyskiwania na chiñskie praktyki biznesowe, które Ameryka uwa¿a za nieuczciwe i nie zmieni³ postawy wobec Tajwanu. Trump poszed³ znacznie dalej oficjalnie stwierdzaj¹c, ¿e Chiny w biznesie oszukuj¹ i wprowadzaj¹ c³a na chiñski eksport do USA. Zaraz po objêciu prezydentury przyj¹³ te¿ gratulacje od prezydent Tajwanu, co by³o oczywistym afrontem wobec Chin, uwa¿aj¹cych Tajwan za czêœæ w³asnego pañstwa. Trump wycofa³ te¿ Amerykê z Partnerstwa Transpacyficznego, czyli porozumienia handlowego z wieloma krajami regionu, które mia³o stanowiæ kontrê wobec Chin, obiecuj¹c now¹, lepsz¹ umowê, do zawarcia której ostatecznie jednak nie dosz³o. Biden krytykuje wszystkie te posuniêcia wskazuj¹c na to, ¿e pozycja przetargowa USA wobec Chin w ostatnich latach siê pogorszy³a i przywo³uj¹c jako przyk³ad nowy traktat handlowy (Regional Comprehensive Economic Partnership), zawarty przez Chiny i kilkanaœcie innych pañstw Azji i Pacyfiku, w którym

nie ma Stanów Zjednoczonych. Cel Bidena jest jednak podobny do celu Trumpa. Chodzi o poskromienie chiñskich ambicji i utrzymanie dominuj¹cej pozycji USA. Nowy prezydent ma jednak zamiar osi¹gn¹æ to innymi metodami. Zamiast pokrzykiwania i straszenia chce wspólnie z tradycyjnymi sojusznikami USA (Japonia, Indie, kraje Unii Europejskiej) budowaæ przeciwwagê dla Chin. Temu mia³a miêdzy innymi s³u¿yæ niedawna wideokonferencja z przywódcami czo³owych pañstw europejskich. Biden nawo³ywa³ podczas niej do jednoœci, przekonywa³, ¿e na Ameryce znów mo¿na polegaæ i ¿e: America is back. W rozmowie telefonicznej z prezydentem Chin Xi Jinpingiem Biden prezentowa³ siê z kolei jako przewidywalny, ale twardy partner. Z komunikatu Bia³ego Domu wynika, ¿e prezydent USA wypomnia³ chiñskiemu rozmówcy nieuczciwe praktyki w biznesie, coraz bardziej agresywn¹ postawê wobec Hong Kongu i ³amanie praw cz³owieka u siebie. Jednoczeœnie zaoferowa³ te¿ wspó³pracê m.in. w zwalczaniu ocieplenia klimatu, czy w walce z pandemi¹ koronawirusa. Xi Jinping ze stoicyzmem nieobcym azjatyckim przywódcom powiedzia³ podobno: „kiedy Chiny i USA wspó³pracuj¹ obie strony korzystaj¹. Kiedy ze sob¹ walcz¹, í6 obie strony trac¹.”

1 MARCA

Narodowy Dzieñ Pamiêci ¯o³nierzy Wyklêtych

Z satysfakcj¹ o muzyce Z Danielem Wyszogrodzkim, dziennikarzem muzycznym, t³umaczem, autorem ksi¹¿ki biograficznej „Satysfakcja – The Rolling Stones” oraz leksykonu „Ale musicale! 1918-2018”, autorem poetyckich przek³adów twórczoœci Leonarda Cohena, wyk³adowc¹ Akademii Teatralnej w Warszawie, przed laty mieszkaj¹cym na nowojorskim Brooklynie – rozmawia Katarzyna Nowak.

l Daniel Wyszogrodzki.

The Rolling Stones byli w Polsce piêæ razy. Pierwszy raz w 1967 roku. By³ Pan na ich koncercie? Daniel Wyszogrodzki: Wielokrotnie pytano mnie o ten koncert. Niezmiennie odpowiadam, ¿e mia³em wtedy siedem lat i nie s³ysza³em o Stonesach. Co nie przeszkadza mi wypowiadaæ siê na ten temat, ostatnio wzi¹³em udzia³ w filmie dokumentalnym Canal+ „W rytmie wolnoœci”, bo to jest wystêp legendarny, który na d³u¿sz¹ metê radykalnie zmieni³ polsk¹ muzykê – nasi bigbitowcy nabrali odwagi i zaczêli mówiæ w³asnym g³osem, przyk³adem jest ewolucja Blackoutu w Breakout. Widzia³em Stonesów w Polsce dwa razy, a nawet spotka³em siê z nimi przed koncertem w Chorzowie w 1998 roku, podpisali moj¹ „Satysfakcjê”. Basistê Billa Wymana pozna³em osobno w Hamburgu, kiedy ju¿ z nimi nie gra³, ale wczeœniej widzia³em jeszcze stary kwintet w 1989 roku na Shea Stadium. Kilka razy by³em na trasach zespo³u w USA i w Europie. Fantastycznie odebra³em ich ostatni wystêp na Stadionie Narodowym w 2018 roku, zmieni³a siê polska pu-

blicznoœæ, zna³a s³owa wszystkich refrenów, nawet „Like a Rolling Stone” Dylana. Œpiewaliœmy razem. Niektórzy twierdz¹, ¿e Mick Jagger to demon, dlatego w wieku 77 lat jest w tak œwietnej formie i skacze po scenie… Stonesów uto¿samiano z has³em sex, drugs and rock’n’roll. I s³usznie, bo to ¿e Keith Richards do¿y³ sêdziwego wieku graniczy z cudem. Mick Jagger by³ jednak ostro¿ny, szala³, ale nie przegina³, zachowywa³ kontrolê nad swoim ¿yciem, podobnie jak nad finansami zespo³u. A potem okaza³o siê, ¿e z trzech cz³onów tego has³a wystarczy wyeliminowaæ jeden i wszystko staje siê proste, nie trzeba byæ demonem. Rock’n’roll na szczêœcie pozosta³, co do seksu to wystarczy policzyæ dzieci, wnuki i prawnuki, o których wiemy, zada³em sobie ten trud przy ostatnim wydaniu „Satysfakcji” i to jest niez³y gang, w sumie kilkadziesi¹t osób (w przeliczeniu na wszystkich Stonesów), naprawdê nie³atwo siê po³apaæ. Kluczem okaza³o siê wyeliminowanie narkotyków. í2


KURIER PLUS 27 LUTEGO 2021

Z satysfakcj¹ o muzyce í1 Oczywiœcie nie mówiê tu o zio³olecznictwie, bo ono nam s³u¿y. Ostatnie wydanie „Satysfakcji” otwieram – nieco z³oœliwie, ale przede wszystkim dla ¿artu – mottem z Micka Jaggera, który mówi: Nie zamierzam œpiewaæ „Satisfaction” jak bêdê mia³ 45 lat. A tu proszê, w Warszawie œpiewa³ ten utwór maj¹c 75 lat. Ich piosenki s¹ nieœmiertelne. Czy to zespó³ wszechczasów? Zdecydowanie tak, to zreszt¹ kwestia ich nieustaj¹cej obecnoœci. Pod wzglêdem muzycznym nikt siê nigdy nie zbli¿y³ do The Beatles, niestety Wielka Czwórka dzia³a³a zaledwie przez siedem lat i nagra³a dwanaœcie p³yt. Tymczasem Rolling Stonesi bêd¹ nied³ugo obchodziæ szeœædziesiêciolecie istnienia i pracuj¹ nad dwudziestym pi¹tym albumem, nie licz¹c koncertów i sk³adanek. Niewielu wykonawców w XXI wieku wyprzedaje na swoich tournée stadiony, a Stonesi wyprzedaj¹ kilkudziesiêciotysiêczny stadion w kilka minut. Oczywiœcie kluczem sta³ siê ich repertuar, bo gdyby Mick i Keith nie napisali tych wszystkich piosenek, to dzisiaj nie by³oby „najwiêkszego zespo³u rock’n’rollowego na œwiecie”. Odpowiedzi na temat ich wielkoœci udziela publicznoœæ. Jak pan robi³ research do ksi¹¿ki? Sam ju¿ nie wiem, wydaje mi siê to niemal niewykonalne. Nad pierwszym wydaniem pracowa³em przecie¿ w 1988 roku, a wiêc w czasach przed Internetem. Pisa³em w pustym mieszkaniu w Warszawie, przemierza³em miasto, ¿eby kupiæ lub po¿yczyæ p³yty Stonesów, bo sam mia³em tylko dwie albo trzy. Czyta³em ksi¹¿ki i prasê, któr¹ udawa³o mi siê zdobyæ z zagranicy. Wielk¹ przys³ugê wyœwiadczy³ mi nowojorski przyjaciel Maras, przysy³aj¹c mnóstwo materia³ów i to niekoniecznie poczt¹. Tak „analogowo” pracowano zreszt¹ prawie do koñca XX wieku, ¿yjemy teraz w cudownych czasach dla autorów czy naukowców. Wszystko jest w sieci. Nie spodziewa³em siê, ¿e ksi¹¿ka bêdzie kiedykolwiek wznawiana, ale ukaza³o siê ju¿ w sumie szeœæ edycji i ka¿d¹ aktualizowa³em, obecnie „Satysfakcja” ma dwukrotn¹ objêtoœæ w stosunku do pierwszego wydania. Przyznam siê jednak, ¿e pierwsza czêœæ ksi¹¿ki jest najlepsza – wyczuwam w niej entuzjazm m³odoœci, który o¿ywia narracjê, daje jej pazur. Co pana zaskoczy³o w tej biografii? To, ¿e tak mnie zaciekawi³a. Bo ja nie by³em fanem Stonesów, kiedy dosta³em zlecenie na napisanie tej ksi¹¿ki. Pracuj¹c nad biografi¹ poznawa³em zespó³ i to by³ fascynuj¹cy, wci¹gaj¹cy proces. Zaanga¿owa³em siê w ni¹ emocjonalnie, myœlê ¿e to widaæ choæby we fragmentach o œmierci Briana Jonesa, oryginalnego za³o¿yciela zespo³u, czy te¿ o tragedii na koncercie w Altamont, kiedy na oczach muzyków i kamer zamordowano widza. Historia zespo³u The Rolling Stones to historia kultury popularnej i tak stara³em siê pisaæ tê ksi¹¿kê, ukazuj¹c „figurê na tle”. Zag³êbi³em siê w temat i… pokocha³em Stonesów. Na wieki wieków. Mam teraz wszystkie ich nagrania, wielokrotnie widzia³em zespó³ na ¿ywo, czytam wywiady z cz³onkami zespo³u, ostatnio obejrza³em œwietny film dokumentalny o Ronniem Woodzie, czyli najm³odszym gitarzyœcie Stonesów. To z pewnoœci¹ jeden z moich ulubionych zespo³ów, chocia¿ nie wracam czêsto do rocka. Napisa³ pan ksi¹¿kê o musicalach. Ich ojczyzn¹ jest g³ównie Ameryka? Tak, musical to stricte amerykañski gatunek teatru muzycznego, wywodzi siê z Broadwayu, chocia¿ od dawna istnieje osobny oœrodek na londyñskim West Endzie, gdzie zreszt¹ regularnie bywa³em a¿ do czasu pandemii. Poza tym musicale s¹ dziœ popularne w wielu

krajach – od Europy po Japoniê. Ja mia³em szczêœcie pracowaæ przy polskich inscenizacjach wielkich œwiatowych tytu³ów, przet³umaczy³em m.in. „Koty”, „Upiora w operze”, popularny juke-box musical „Mamma Mia!” z piosenkami Abby, które w ocenie publicznoœci bardzo naturalnie zabrzmia³y po polsku. Zwi¹za³em siê z warszawskim Teatrem Muzycznym Roma, czo³ow¹ scen¹ musicalow¹ w Polsce. Od kilku lat jestem freelancerem i wspó³pracujê teraz z wieloma teatrami. Napisa³em ksi¹¿kê o stuleciu musicalu, jest to zarazem moja praca doktorska. Wyk³adam w Akademii Teatralnej w Warszawie – historiê muzyki popularnej i historiê musicalu. Które musicale – „Deszczow¹ piosenkê”, „West Side Story”, „Kabaret”, „Chicago” czy „Hair” – uwa¿a pan za najlepsze? Historia musicalu dzieli siê na kilka okresów, a pani wymieni³a na jednym oddechu musicale z ró¿nych epok. Zreszt¹ nic w tym z³ego, najlepsze tytu³y powracaj¹ ca³y czas na miêdzynarodowe sceny. Dla mnie najlepszym musicalem klasycznym, z epoki kiedy teatr muzyczny stawa³ siê gatunkiem w pe³ni nowoczesnym, jest „West Side Story” Leonarda Bernsteina. Jest to dzie³o doskona³e, absolutnie genialne, a fakt, ¿e kompozytor zastosowa³ w nim elementy modern jazzu sprawia, ¿e zawsze brzmi wspó³czeœnie. Bardzo amerykañskie w stylu s¹ musicale z myszk¹, jak „Chicago” czy „Deszczowa piosenka”. Ten ostatni t³umaczy³em zreszt¹ na polski, a w naszej warszawskiej inscenizacji woda la³a siê na scenê strumieniami, przygotowaliœmy prawdziw¹ ulewê! Oczywiœcie „Hair” zawsze by³o mi bliskie, bo to i muzyka rockowa i hipisi, czasy Woodstock, a kto nie kocha idea³ów wolnej mi³oœci? Uwielbiam osobny teatr muzyczny Stephena Sondheima, jego „Niedziela w parku z Georgem” (te¿ mój premierowy przek³ad w Polsce) to arcydzie³o. W ostatnich latach nic jednak nie równa siê wra¿eniu, jakie wywo³uje „Hamilton” Lin-Manuela Mirandy. To jest wzór – jak dot¹d niedoœcig³y – jak opowiadaæ historiê w dynamiczny, nowoczesny sposób. Ten spektakl to tzw. game-changer, po „Hamiltonie” trudno bêdzie robiæ musicale tak jak dawniej. Mieszka³ pan w Nowym Jorku. Co pana tam urzeka³o, a co odpycha³o? Myœlê, ¿e nie powiem pani nic oryginalnego. Urzeka³o mnie poczucie wolnoœci, owa swoboda bycia sob¹, a przypomnê, ¿e przyjecha³em tu jeszcze zza ¿elaznej kurtyny. Rzuci³em siê na sklepy p³ytowe, a wtedy by³o ich wiele – jak olbrzymie Tower Records czy ma³e dziurki dla kolekcjonerów rozsiane po ca³ym Greenwich Village. Chodzi³em œladami muzyków, szuka³em kultowych miejsc, o których wczeœniej tylko czyta³em – nie wszystkie ju¿ wtedy istnia³y, na przyk³ad Folk City, w którym debiutowa³ Bob Dylan. Dochodzi³y ksiêgarnie, jak antykwariat Strand’s na Broadwayu ko³o Union Square, gdzie potrafi³em spêdziæ bez jedzenia ca³y wolny dzieñ. A to mi od razu przypomina te gorsze strony Nowego Jorku: przymus pracy na okr¹g³o, praktycznie szeœæ dni w tygodniu. Tak ma³o wolnego czasu i tak niewiele pieniêdzy, a przecie¿ Nowy Jork to miasto tylu pokus! Po pierwszym pobycie wraca³em do Polski frachtowcem, wioz³em ponad tysi¹c p³yt – wtedy oczywiœcie winylowych. I ca³e kartony ksi¹¿ek. Pamiêtam rozdarcie, poczucie niemocy. Tak ³atwo by³o wydaæ ca³e pieni¹dze na koncerty i wyjazdy, bo przecie¿ stara³em siê równie¿ zwiedzaæ Stany. JeŸdzi³em tropem parków narodowych i pielgrzymek muzycznych, jak dom Elvisa „Graceland” w Memphis. Mam honorowe obywatelstwo powiatu Moore w stanie Tennessee z nominacji gorzelni Jacka Danielsa. A z Brooklynu najbardziej lubi³em wyskakiwaæ do Greenport na Long Island.

www.kurierplus.com

FOT. PAWE³ BRODOWSKI

2

Daniel Wyszogrodzki z jedn¹ ze swoich ksi¹¿ek „Ale musicale! Z³ote stulecie: 1918-2018“.

Jakim miastem jest Nowy Jork? £atwym do mieszkania? Trudnym? Fascynuj¹cym, to na pewno. Jest miastem, w którym ka¿dy znajdzie to, czego szuka. Ja szuka³em przede wszystkim muzyki, chodzi³em na koncerty – rockowe i jazzowe. Do moich ulubionych sal nale¿a³o Madison Square Garden, ale tak¿e Carnegie Hall czy Beacon Theater. Regularnie bywa³em w klubach na Greenwich Village, do dzisiaj pamiêtam The Bottom Line i The Bitter End, jak równie¿ mekki jazzu The Blue Note i The Village Vanguard. Nowy Jork by³ moj¹ akademi¹ muzyczn¹, widzia³em na ¿ywo niemal wszystkich wielkich z wyj¹tkiem Johna Lennona, niestety nie zd¹¿y³em. Ale w pierwsz¹ rocznicê jego œmierci sta³em ju¿ pod Dakot¹. By³ grudzieñ 1981 roku i w kilka dni póŸniej wiadomy genera³ za³atwi³ mi dziekankê, tak siê to wszystko zaczê³o. Od tamtej pory bywa³em w Nowym Jorku regularnie, a¿ nagle przesta³em. Ostatni raz polecia³em na wielki koncert z okazji urodzin Pete’a Seegera, w³aœnie w Madison Square Garden, a to ju¿ by³o ponad dziesiêæ lat temu. Teraz wybiera³em siê w marcu, by³em zaproszony na benefis Carly Simon w Carnegie Hall, pracowa³em w Polsce przy musicalu jej siostry Lucy Simon, z któr¹ siê zaprzyjaŸni³em, ale wiemy, co siê zaczê³o w marcu. Koncert siê nie odby³, po chwili stan¹³ zreszt¹ ca³y Broadway, czego nadal nie potrafiê sobie wyobraziæ – moje ¿ycie zawodowe w Polsce zwi¹zane jest przede wszystkim z teatrem muzycznym, a musical to energia, to ¿ycie. Pyta pani, czy Nowy Jork jest miastem ³atwym czy trudnym? Bardzo trudnym. Jak œpiewa³ Sinatra, kiedy tu sobie poradzisz, poradzisz sobie wszêdzie. Ale kiedy obserwowa³em ciœnienie panuj¹ce choæby na Broadwayu, rywalizacjê zawodow¹, to s¹ rzeczy w Polsce niewyobra¿alne. I nie dziwiê siê wcale, ¿e nasze wielkie gwiazdy tutaj nagle stawa³y siê maleñkie. Wkrótce ma siê ukazaæ kolejna pana ksi¹¿ka. Co to bêdzie? Dla mnie to wielka sprawa, tê ksi¹¿kê nosi³em w sobie od lat. Mówi¹c najkrócej, jest to opowieœæ o moim dzieciñstwie, rodzaj fabularyzowanej autobiografii. Ale wielkie jest w niej materii pomieszanie, bo s¹ w¹tki rodzinne, historie siêgaj¹ce czasów II wojny, anegdoty o kolegach, jest sta³y element zagro¿enia, jako ¿e wychowywa³em siê na warszawskiej Pradze w latach 70. S¹ wakacje, s¹ te¿ pierwsze podró¿e zagraniczne, pierwsze p³yty i pierwsze dziewczyny. Zachowa³em bardzo szczegó³ow¹ pamiêæ tego okresu, wiêc na kartach powieœci o¿ywa warszawska Praga – ZOO, Park Praski, ale tak¿e Stare i Nowe Miasto, sto³eczne mosty, którymi przebiega³y trasy szczeniêcych wypraw pieszo czy na rowerze. Jest Bazar Ró¿yckiego, s¹ kultowe ki-

na i saturator, ale to nie jest ksi¹¿ka o PRL, tych powsta³o ju¿ wiele. To opowieœæ o dorastaniu w PRL, bo ka¿dy œwiat jest dla dziecka œwiatem zastanym, a wiêc akceptowanym. Czy to jest Bangladesz czy Polska Ludowa, która nie by³a ani ludowa ani polska. Ksi¹¿ka nosi tytu³ „Plac Leñskiego”, bo tam dorasta³em – dzisiaj jest to Plac Hallera. Jego ogromna, socrealistyczna przestrzeñ, sta³a siê dla mnie metafor¹ œwiata, map¹, któr¹ poszerza³em w przestrzeni i czasie. Ksi¹¿ka jest szczera, to jedno mogê gwarantowaæ – sporo w niej realistycznego jêzyka, nie brakuje fantazji seksualnych. Miejscami jest zabawna, chwilami smutna. Opowieœæ o odkrywaniu œwiata. Bildungsroman z PRL. Jakiej muzyki pan s³ucha? Zaskoczê pani¹. Bo w³aœciwie ¿yjê w ciszy. Od kilku lat mieszkam w lesie nad rzek¹ i s³ucham coraz mniej muzyki – w porównaniu do tego, jak wiele s³ucha³em jej wczeœniej. Czasami koledzy pytaj¹: siedzisz tu otoczony tysi¹cami p³yt i nic nie gra? A ja, kiedy otworzê latem okna i s³yszê œpiew ptaków, po prostu nie potrafiê tego „zepsuæ”. Oczywiœcie nadal s³ucham muzyki, tylko mniej ni¿ kiedyœ. Po pierwsze, s³ucham p³yt, które recenzujê, najczêœciej dla magazynu Jazz Forum. Zawsze te¿ otaczam siê muzyk¹, o której piszê. Dam przyk³ad: kiedy aktualizujê „Satysfakcjê”, s³ucham tylko Stonesów – ca³ej dyskografii, koncertów, archiwaliów. Czasami ³apiê fazê zwi¹zan¹ z jak¹œ rocznic¹, od kilku dni rozbrzmiewa u mnie muzyka Joni Mitchell, artystka obchodzi³a niedawno urodziny i to mnie natchnê³o. Pochylam siê nad reedycjami, bo to ostatnio najsmakowitsze k¹ski fonografii. Jak wydane przed rokiem Deluxe Edition „Abbey Road” Beatlesów z okazji piêædziesiêciolecia premiery, na kilku dyskach, z piêknym albumem graficznym – to zreszt¹ nadal moja p³yta wszech czasów (poœwiêci³em jej rozdzia³ w ksi¹¿ce „Plac Leñskiego”). A tak dla zupe³nej przyjemnoœci, czyli póŸn¹ noc¹, kiedy piszê w³asne rzeczy, to ju¿ tylko powaga i jazz. Najczêœciej jest to pianistyka: Glenn Gould z Bachem, Œwiatos³aw Richter ze wszystkim, bo to mój ukochany pianista i zebra³em ju¿ kilkaset p³yt z jego nagraniami. Oczywiœcie Keith Jarrett, najwiêkszy geniusz fortepianu, którego solowe recitale s¹ spontanicznym komponowaniem, zacieraj¹ podzia³y pomiêdzy gatunkami, stanowi¹ syntezê ca³ej historii muzyki. Przy okazji koniecznie muszê powiedzieæ, ¿e polski jazz ma siê ostatnio znakomicie, to temat na osobn¹ rozmowê, ale mamy taki wysyp pianistów i skrzypków, ¿e ledwo nad¹¿am za premierami. Polska formacja Atom String Quartet to fenomen w skali œwiatowej, czterech muzyków, z których ka¿dy komponuje i ka¿dy improwizuje! í 12


KURIER PLUS 27 LUTEGO 2021

www.kurierplus.com

3

FOT. ZYGMUNT MALIOWSKI

Zmar³ znany podró¿nik

Podczas wspinaczki na górê Kilimand¿aro zmar³ Aleksander Doba. Mia³ 74 lata. Jako pierwszy w historii samotnie przep³yn¹³ kajakiem Ocean Atlantycki, p³yn¹c z Afryki do Ameryki Po³udniowej. Rozmowê dla Kuriera ze znanym podró¿nikiem przeprowadzi³a przed kilku laty Katarzyna Zió³kowska. Na zdjêciu autorstwa Zygmunta Malinowskiego widzimy Aleksandra Dobê przy swoim kajaku na Greenpoincie. Fotka

zosta³a zrobiona w 2014 r. po drugim przeplyniêciu Atlantyku. Podró¿nik odpowiada na pytania zaciekawionych przechodniów. Olek Doba by³ wtedy goœciem w restauracji Karczma gdzie spotka³ siê z gronem przyjació³ i znajomych podró¿nikow, m.in: Piotrem Chmieliñskim zdobywc¹ Amazonki i odpowiedzialnym za promocjê Doby w Stanach, Luisem Muga, Mieczys³awem Kwapichem, Wies³awem Cyprisiem i Zygmuntem Malinowskim fotografem.

(red)

Tadeusz Turkowski, poeta i by³y aktor warszawskiego teatru Hybrydy zmar³ w Trenton, w wieku 83 lat. W Stanach Zjednoczonych mieszka³ od 1973 roku. By³ znanym, cenionym artyst¹, od lat wystêpujêcym na ró¿nego rodzaju „eventach” polonijnych. Nigdy nie pyta³ „za ile”, bo najczêœciej wystêpowa³ dla samej przyjemnoœci sprawianej widzom. By³ perfekcjonist¹ Do ka¿dego wystêpu przygotowywa³ siê d³ugo, starannie, i gdy uzna³, ¿e wszystko ju¿ jest tak jak powinno byæ w³¹cza³ do swojego programu. Œwietnie recytowa³ min. Mochnackiego i „Kwiaty polskie” Tuwima. To nie by³a zreszt¹ klasyczna recytacja, ale gra aktor-

FOT. DROBIAZGI NOWOJORSKIE

Tadeusz Turkowski nie ¿yje Z g³êbokim ¿alem i smutkiem przyjêliœmy wiadomoœæ o œmierci

ska siegaj¹ca najmocniejszych œrodków wyrazu.

GW

Fragment rozmowy z Tadeuszem Turkowskim przeprowadzonej w 2015 roku przez Grzegorza Worwê: æ http://Youtu.be/X62A0ARC3SQ

Pamiêci mojej kochanej Babci „z Góry” W jej wannie co roku p³ywa³y karpie, a w oszronionych oknach skrzy³y siê gwiazdy ze œniegu. Woda œwiêcona w Matce Boskiej z odkrêcan¹ g³ow¹ sta³a na pó³ce obok gipsowego koguta z odpustu. Na piecu pyrka³ aluminiowy czajniczek z kaw¹. Babcia wró¿y³a mi z kart s¹cz¹c z kryszta³owego kieliszka kilka kropel wermutu. Karafka z winem domowej roboty sta³a na specjalnie wydzierganej w tym celu bia³ej serwetce na obrusie pod szk³em… D³ugie, czarne loki Babci „z Góry” dawno ju¿ pokry³ szron. Parki, spacery, huœtawki, ca³e moje dzieciñstwo zlewa siê w jedno wspomnienie mi³oœci. Babcia „z Góry”, to tak¿e obwarzanki, pierœcionki i czerwone korale. Makowce, go³¹bki, grzybowo-serowe bu³eczki i dro¿d¿owe babeczki. I d³ugie wieczory pe³ne przecudnych, tajemniczych opowieœci. Jezioro i gwiazdy na niebie, gdzie odesz³aœ nagle, ale przedtem da³aœ mi wszystko.

Zofii Golik naszej wieloletniej Kole¿anki, d³ugoletniego prezesa Ligi Morskiej Oddzia³ Westerplatte, któr¹ wspominaæ bêdziemy jako pogodn¹ i zawsze uœmiechniêt¹, aktywn¹ dzia³aczkê Polonijn¹

Wyrazy g³êbokiego wspó³czucia

Rodzinie i Bliskim sk³adaj¹ Kole¿anki i Koledzy z Ligi Morskiej Oddzia³ Westerplatte

Paulina Deka

NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS

KURIER P L U S

P O L I S H

W E E K L Y

M A G A Z I N E

redaktor naczelny

Zofia Doktorowicz-K³opotowska

dyrektor artystyczny Marek Rygielski

sta³a wspó³praca

Maria Bielski, Andrzej Józef D¹browski, Agata Galanis, Ma³gorzata Ka³u¿a, Czes³aw Karkowski, Krzysztof K³opotowski, Bo¿ena Konkiel, Weronika Kwiatkowska, Katarzyna Zió³kowska

fotografia

Kurier Plus, Inc. Adres: 145 Java Street

wydawcy

Tel: (718) 389-3018 (718) 389-0134 E-mail: kurier@kurierplus.com Internet: www.kurierplus.com

Zosia ¯eleska-Bobrowski John Tapper Zofia Doktorowicz-K³opotowska Adam Mattauszek

Brooklyn, NY 11222

Redakcja nie odpowiada za treœæ og³oszeñ.


KURIER PLUS 27 LUTEGO 2021

4

www.kurierplus.com

Na drogach Prawdy Bo¿ej

Ks. Ryszard Koper

Przemieniaj¹ce przejrzenie Po szeœciu dniach Jezus wzi¹³ ze sob¹ Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadzi³ ich samych osobno na górê wysok¹. Tam siê przemieni³ wobec nich. Jego odzienie sta³o siê lœni¹co bia³e, tak jak ¿aden na ziemi folusznik wybieliæ nie zdo³a. I ukaza³ siê im Eliasz z Moj¿eszem, którzy rozmawiali z Jezusem. Wtedy Piotr rzek³ do Jezusa: „Rabbi, dobrze, ¿e tu jesteœmy; postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Moj¿esza i jeden dla Eliasza.” Nie wiedzia³, bowiem, co powiedzieæ, tak byli przestraszeni. I zjawi³ siê ob³ok, os³aniaj¹cy ich, a z ob³oku odezwa³ siê g³os: „To jest mój Syn umi³owany, Jego s³uchajcie”. (Mk 9, 2-7)

W

iele razy wspina³em siê albo wje¿d¿a³em taksówk¹ na Górê Tabor. Najbardziej zapada³a w pamiêæ wspinaczka piesza wyznaczonymi szlakami. Na Górê Tabor s¹ wytyczone trzy szlaki o ró¿nej skali trudnoœci. Wspinaj¹c siê jednym ze szlaków, zastanawia³em siê, który z nich wytyczy³ Jezus ze swoimi uczniami. Prawdopodobnie ten najtrudniejszy. Jezus i aposto³owie mieli lepsz¹ kondycjê fizyczn¹ ni¿ ja. Oni ca³e dnie przemierzali palestyñskie drogi, g³osz¹c Dobr¹ Nowinê o zbawieniu. W ich wspinaczce na Górê Tabor wysi³ek fizyczny by³ wpisany w wêdrówkê duchow¹ na szczyt spotkania z Bogiem. Podobnie w mojej wspinaczce prze¿ycia duchowe wysuwa³y siê na pierwsze miejsce. Próbowa³em sobie wyobraziæ drogê Jezusa z uczniami na szczyt. Mo¿e po dro-

Katolicki Klub Dyskusyjny Zarz¹d Katolickiego Klubu Dyskusyjnego Œw. Jana Paw³a II informuje, ¿e w dniach 28 lutego, 1 i 2 marca cz³onkowie klubu w³¹cz¹ siê w czas rekolekcji wielkopostnych w koœciele Œw. Stanis³awa B. i M. na Manhattanie. Jednoczeœnie prosimy cz³onków i sympatyków klubu o zg³aszaniê siê do czytania rozwa¿añ stacji Drogi Krzy¿owej w terminie, który podamy wkrótce. Koœció³ Œw. Stanis³awa B. i M. 101 E 7 Str., Manhattan miêdzy 1 Av i Av A. Info: 718-437-6099

zmartwychwsta³ i ¿yje, to i my ¿yæ bêdziemy. Ta œwiadomoœæ ustawia nasze ¿ycie w innej perspektywie i prowadzi do wiary na miarê wiary Abrahama. Tê przemianê trzeba rozpocz¹æ od samego siebie. Bóg wzywa nas, abyœmy Mu zaufali w naszej ¿yciowej wspinaczce na nasz¹ Górê Tabor. Nie powinniœmy siê poddawaæ. Jeœli Mu zaufamy, bêdziemy w stanie uwolniæ siê od trosk ¿yciowych i spokojnie, mimo ¿yciowych trudnoœci, wspinaæ siê na nasz¹ Górê Tabor, gdzie jak œw. Piotr z radoœci¹ powiemy: „Rabbi, dobrze, ¿e tu jesteœmy”.

dze zatrzymywali siê na odpoczynek. Nie wykluczone, ¿e szed³em ich œladami. Rodz¹ca siê pewnoœæ, ¿e tak by³o podsuwa³a wyobraŸni skojarzenie, ¿e On idzie teraz ze mn¹, aby mi ukazaæ coœ bardzo wa¿nego.

G

óry zawsze fascynowa³y cz³owieka. W wielu kulturach i religiach maj¹ one znaczenie symboliczne. Œwiête góry zajmuj¹ centralne miejsce w niektórych religiach. Najbardziej symbolicznym aspektem góry jest szczyt, poniewa¿ uwa¿a siê, ¿e znajduje siê on najbli¿ej nieba lub innej transcendentnej rzeczywistoœci. Wiele religii koncentrowa³o siê na górach, oddaj¹c im czeœæ bosk¹. Góry by³y czczone jako bóstwo. W Biblii góra zajmuje szczególne miejsce i pojawia siê w niej a¿ 558 razy. Nigdy jednak nie oddaje siê jej boskiej czci. Wiara biblijna podkreœla prymat Boga nad górami, które zawsze pozostaj¹ dzie³ami stworzonymi, a nie bóstwami. Góra zajmuje jednak bardzo istotne miejsce w ¿yciu religijnym cz³owieka biblijnego. Istnieje pewien zwi¹zek miêdzy Bogiem a gór¹ oraz miêdzy postaciami biblijnymi a górami. Przyk³adem jest góra Moria z pierwszego czytania na dzisiejsz¹ niedzielê. Na niej to zbudowano Œwi¹tyniê Jerozolimsk¹, a dzisiaj znajduje siê pod kopu³¹ Meczetu na Skale w Jerozolimie.

W

pierwszym czytaniu s³yszymy s³owa: „Bóg wystawi³ Abrahama na próbê i rzek³ do niego: „Abrahamie!” A gdy on odpowiedzia³: „Oto jestem” – powiedzia³: „WeŸ twego syna jedynego, którego mi³ujesz, Izaaka, idŸ do kraju Moria i tam z³ó¿ go w ofierze na jednym z pagórków, jaki ci wska¿ê”. A gdy przyszli na to miejsce, które Bóg wskaza³, Abraham zbudowa³ tam o³tarz, u³o¿y³ na nim drwa i zwi¹zawszy syna swego, Izaaka, po³o¿y³ go na tych drwach na o³tarzu. Potem Abraham siêgn¹³ rêk¹ po nó¿, aby zabiæ swego syna”. Bóg jednak w ostatniej chwili powstrzyma³ rêkê Abrahama. Mo¿emy wyobraziæ sobie, ile kosztowa³o Abrahama pos³uszeñstwo Bogu. Dlatego te¿ zosta³ nazwany ojcem wierz¹cych, zarówno ¯ydów i Chrzeœcijan jak i Mahometan. W tamtych czasach wiara w Boga czy bóstwa by³a czymœ powszechnym. Czym zatem wyró¿nia³ siê Abraham w swojej wierze? By³ bezwarunkowo pos³uszny Bogu, a pos³uszeñstwo nie by³o oparte na strachu przed Bogiem. W tamtych czasach sk³adanie okrutnych ofiar nawet z w³asnych dzieci wynika³o z lêku przed bóstwem, które mo¿na przeb³agaæ krwaw¹ ofiar¹. Abraham nie boi siê ¿adnej kary,

K

tylko wierzy swojemu Bogu nawet wtedy, gdy w swojej wierze nie rozumie wszystkiego do koñca.

E

wangelia na drug¹ niedzielê Wielkiego Postu prowadzi nas na Górê Tabor: „Jezus wzi¹³ ze sob¹ Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadzi³ ich na górê wysok¹. Tam siê przemieni³ wobec nich. Jego odzienie sta³o siê lœni¹co bia³e, tak jak ¿aden na ziemi folusznik wybieliæ nie zdo³a. I ukaza³ siê im Eliasz z Moj¿eszem, którzy rozmawiali z Jezusem”. Jezus zabiera ze sob¹ aposto³ów na Górê Tabor, aby umocniæ ich wiarê, która zostanie wystawiona na próbê, gdy bêd¹ patrzeæ na mêkê i œmieræ swojego Mistrza. Na Górze Tabor aposto³owie ujrz¹ bóstwo Chrystusa i us³ysz¹ g³os z nieba: „To jest mój Syn umi³owany, Jego s³uchajcie”. To wydarzenie bêdzie dla aposto³ów w chwilach ciemnoœci Golgoty jasnym promykiem umacniaj¹cym ich wiarê. Góra Tabor jest miejscem ukazania siê bóstwa Jezusa Chrystusa i zapowiedzi¹ Zmartwychwstania. Uczniowie odchodz¹c z góry rozmawiali o tym, „co to znaczy powstaæ z martwych”. Tylko przez œmieræ i zmartwychwstanie Jezusa mo¿na zrozumieæ Przemienienie.

P

rawda o zmartwychwstaniu Chrystusa zapowiedziana w nadzwyczajnej scenerii i mocy na Górze Tabor jest wa¿na tak¿e w naszym ¿yciu i jest jego fundamentem. Ona nadaje sens naszej codziennoœci. Jezus

si¹dz Anthony de Mello w ksi¹¿ce „Œpiew ptaka” w sposób obrazowy ukazuje prawdê o naszej wewnêtrznej przemianie. Doœwiadczony ¿yciem cz³owiek snuje takie refleksje: „Gdy by³em m³odym i czu³em ducha rewolucjonisty, prosi³em Boga: Panie, daj mi ³askê i si³ê, abym móg³ zmieniæ œwiat. Kiedy doczeka³em œredniego wieku uœwiadomi³em sobie, ¿e przez po³owê mojego ¿ycia nie zmieni³em ani jednej duszy. Zacz¹³em siê wtedy modliæ innymi s³owami: Panie, daj mi ³askê, abym zmieni³ wszystkich, z którymi mam bezpoœredni kontakt. Jeœli zmieniê moj¹ rodzinê i przyjació³ to bêdê zadowolony. Teraz, gdy jestem w podesz³ym wieku, a moje dni s¹ policzone dostrzeg³em, jak by³em naiwny i g³upi. Modlê siê teraz s³owami: Panie, daj mi ³askê, abym siê sam zmieni³. Gdybym modli³ siê o to od samego pocz¹tku, nie zmarnowa³bym ¿ycia”.

P

odsumowaniem tych rozwa¿añ niech bêdzie modlitwa do Ducha Œwiêtego o dobr¹ przemianê naszego ¿ycia: Proszê Ciê, Duchu Œwiêty, przemieñ moje wewnêtrzne napiêcie w œwiête odprê¿enie; przemieñ mój niepokój w koj¹c¹ ciszê; przemieñ moje zatroskanie w spokojn¹ ufnoœæ; przemieñ mój lêk w nieugiêt¹ wiarê; przemieñ moj¹ gorycz w s³odycz Twej ³aski; przemieñ mrok mojego serca w delikatne œwiat³o; przemieñ moj¹ obojêtnoœæ w serdeczn¹ ¿yczliwoœæ; przemieñ moj¹ noc w Twoje œwiat³o; przemieñ zimê mojej duszy w Twoj¹ wiosnê; wyprostuj moje krzywe drogi, wype³nij moj¹ pustkê; oczyœæ mnie z pychy, pog³êb moj¹ pokorê; rozpal we mnie mi³oœæ, zgaœ we mnie zmys³owoœæ. m

Zapraszamy na stronê Autora: www.ryszardkoper.com.pl


KURIER PLUS 27 LUTEGO 2021

www.kurierplus.com

5

Ból szyi po wypadku samochodowym i co z nim zrobiæ Jeœli Pañstwo sami stali siê ofiar¹ wypadku, lub znaj¹ kogoœ kto potrzebuje pomocy prawnej po wypadku, to zapraszamy do bezp³atnej konsultacji pod numerem telefonu 212-514-5100, emaliowo pod adresem swp@plattalaw.com, lub w czasie osobistego spotkania w naszej kancelarii na dolnym Manhattanie. Mo¿ecie Pañstwo równie¿ zadaæ nam pytania bezpoœrednio na stronie internetowej (www.plattalaw.com) u¿ywaj¹c emaila lub czatu, który jest dostêpny dla Pañstwa 24 godziny na dobê. Zawsze udzielimy Pañstwu bezp³atnej porady w ka¿dej sprawie, w której bêdziemy mogli Pañstwa reprezentowaæ.

Bardzo czêsto zdarza siê, ¿e po wypadku samochodowym wystêpuje ból szyi. Jednak objawy nie zawsze wygl¹daj¹ tak samo. Czasami ból pojawia siê natychmiast, a innym razem mo¿e min¹æ kilka dni lub tygodni. W obu przypadkach dynamika samego urazu jest podobna. W tym artykule opisujemy ból szyi po wypadku samochodowym i co z nim zrobiæ. Tekst ma pomóc ofiarom wypadków zrozumieæ typowy przebieg leczenia, ale tego artyku³u nie nale¿y interpretowaæ jako porady medycznej. Mia³eœ wypadek, a teraz odczuwasz ból szyi po wypadku samochodowym – i co z nim zrobiæ? W pierwszej kolejnoœci zawsze nale¿y porozmawiaæ z policj¹. Po drugie, skorzystaj z odpowiedniej pomocy medycznej. Nawet jeœli nie czujesz bólu w momencie wypadku, to i tak powinieneœ zostaæ przebadany. Nawet najmniejsze objawy mog¹ zmieniæ siê w coœ, co bêdzie mieæ wp³yw na ca³e twoje przysz³e ¿ycie. Na pogotowiu skargi na ból szyi po wypadku samochodowym czêsto traktowane s¹ w ten sam sposób. Doprowadzaj¹ one do przeprowadzenia jakiegoœ badania – czy to przeœwietlenia, czy tomografii komputerowej. Wa¿ne, aby pamiêtaæ, ¿e na pogotowiu skupiaj¹ siê przede wszystkim na nag³ych przypadkach. Oznacza to, ¿e urazy, które mog¹ byæ bardzo powa¿ne, mog¹ zostaæ przeoczone, poniewa¿ pocz¹tkowo nie s¹ to sytuacje zagra¿aj¹ce ¿yciu. Ponadto badania takie jak przeœwielenie rentgenowskie, nie s¹ skuteczne w diagnozowaniu niektórych z najczêstszych urazów szyi. Urazy takie jak wypuklina dysku i przepuklina zwykle wymagaj¹ bardziej zaawansowanych badañ. Po przyjêciu na pogotowiu prawdopodobnie otrzymasz zalecenie odpoczynku i wizyty u lekarza. To czy otrzymasz w³aœciw¹ opiekê, czy te¿ twój problem nie zostanie w³aœciwie zdiagnozowany, zale¿y od tego, do jakiego lekarza siê udasz. Wiêkszoœæ ambulatoriów zaleci wizytê u lekarza rodzinnego. O ile twój lekarz nie

The Platta Law Firm, PLLC 42 Broadway, Suite 1927, NY, NY 10004 www.plattalaw.com tel. 212 – 514 – 5100 jest specjalist¹, mo¿e to byæ b³¹d. Ogólnie rzecz bior¹c, najlepiej jest udaæ siê do ortopedy, neurologa lub neurochirurga. Specjalista mo¿e wys³aæ ciê na badanie rezonansem magnetycznym (MRI), jeœli odczuwasz ból szyi po wypadku samochodowym. Jest równie¿ prawdopodobne, ¿e wyznaczony zostanie jakiœ plan rehabilitacji. Celem rezonansu magnetycznego jest próba zrozumienia, czy dozna³eœ urazu któregoœ z dysków. Urazy dysków mog¹ z czasem ulegaæ pogorszeniu, powodowaæ ból, drêtwienie r¹k lub nóg oraz os³abienie. Rehabilitacja ma na celu pomóc przy takich objawach. Mo¿e ona obejmowaæ fizjoterapiê, chiropraktykê i akupunkturê. Mo¿esz równie¿ otrzymaæ leki przeciwbólowe w postaci tabletek, plastrów lub zastrzyków. S¹ to typowe metody leczenia w przypadku osób, które odczuwaj¹ ból szyi po wypadku samochodowym. Jeœli w dalszym ci¹gu odczuwasz bolesne objawy, najlepiej skonsultowaæ siê z chirurgiem od krêgos³upa. Decyzja o operacji krêgos³upa z powodu bólu szyi po wypadku samochodowym to bardzo powa¿na decyzja. Wiêkszoœæ chirurgów jest zdania, ¿e wszelkie operacje krêgos³upa

Chcê ci powiedzieæ...

Ojciec Pawe³ Bielecki

Zastanawiam siê Kiedy wracam do domu, zastanawiam siê, czy da³em ludziom nadziejê? Czego by³o wiêcej we mnie? Diagnozowania czy po prostu zwyczajnej rozmowy z potrzebuj¹cym? Z czym zostawi³em ludzi prosz¹cych o zwyk³¹ pomoc? A Kiedy TY przyjacielu zaczynasz dzieñ, jak¹ masz intencjê dnia? Komu ¿yczysz jak najlepiej? Komu podsy³asz modlitwê z nadziej¹ bycia wys³uchanym? Kiedy wychodzisz z domu masz wci¹¿ klucze w rêku. Zamykasz drzwi, ale nie umys³ i serce. Nie zamykasz nadziei na klucz, nie zamykasz Twoich spraw na klucz, nie zamykasz siê na innych… Zamykasz po prostu stare sprawy z dnia poprzedniego i wychodzisz na zewn¹trz, ¿eby przewietrzyæ g³owê. Zderzasz siê z powietrzem na zewn¹trz, tak jak zderzasz siê z ¿yciem. Takie zderzenia s¹ nam potrzebne. Budz¹ nas, prowokuj¹ do myœlenia, pomagaj¹ nam wyjœæ z marazmu. Trzymaj siê dzielnie kimkolwiek jesteœ Drogi Czytelniku!

m

powinny byæ ostatecznoœci¹. Chirurg krêgos³upa mo¿e poinformowaæ ciê o ryzyku i korzyœciach zwi¹zanych z operacj¹. Podczas konsultacji rozwa¿ysz wiele czynników. Najczêstsze z nich to nasilenie objawów i czas ich trwania. Pod uwagê brany bêdzie te¿ twój wiek i ogólny stan zdrowia. Na koniec musisz zastanowiæ siê nad prawdopodobieñstwem tego, czy operacja pomo¿e ci na przysz³oœæ.

Odczuwasz ból szyi po wypadku samochodowym. I co z nim zrobiæ? Upewnij siê, ¿e uzyskasz najlepsz¹ poradê i opiekê medyczn¹. W tym celu musisz mo¿liwie najbardziej szczerze opisaæ swoje objawy lekarzom i postêpowaæ zgodnie z ich zaleceniami. Od porady dzieli ciê tylko jeden telefon. Skontaktuj siê z kancelari¹ The Platta Law Firm, jeœli masz jakiekolwiek pytania. m

122 Nassau Avenue, Brooklyn, New York 11222 tel. (718) 349-2300, fax: (718) 349-2332 e-mail: joannagwozdzlaw@gmail.com

Z powodu epidemii Covid-19, kancelaria jest chwilowo zamkniêta. Nasze biuro dzia³a teraz wirtualnie. Bardzo proszê o kontakt pod numer (718) 349-2300 aby umówiæ siê na bezp³atn¹ konsultacjê w celu omówienia Pañstwa sprawy. NIE POZWÓL, aby Twój maj¹tek przej¹³ dom starców, by Twoi najbli¿si byli pozbawieni spadku. NIE DOPUŒÆ, aby Twoje niepe³nosprawne dziecko straci³o œwiadczenia socjalne. PORADY W ZAKRESIE: v v v v v v v v

TESTAMENTY TRUSTS HOME CARE MEDICAID NURSING HOME MEDICAID POWER OF ATTORNEY HEALTH CARE PROXY PRAWO SPADKOWE NIERUCHOMOŒCI


KURIER PLUS 27 LUTEGO 2021

6

USA-Chiny drugie starcie í1 Na efekty tej telefonicznej dyplomacji trzeba bêdzie pewnie doœæ d³ugo czekaæ. Na razie we wzajemnych relacjach nie zmieni³o siê nic. Biden nie cofn¹³ ce³ wprowadzonych przez Trumpa, ani nie zapowiedzia³ nawet, ¿e ma taki zamiar. To o tyle znacz¹ce, ¿e przecie¿ wtedy, kiedy zosta³y one wprowadzone, ekonomiœci bliscy Bidenowi i Obamie wskazywali, i¿ przynosz¹ one efekty odwrotne do zamierzonych i zamiast szkodziæ Chinom, szkodz¹ amerykañskim konsumentom. Podczas konferencji prasowej poprzedzaj¹cej rozmowê Bidena z Xi Jinpingiem jego doradcy mówili wprost, ¿e bêdzie on, przynajmniej czêœciowo, kontynuowa³ konfrontacyjn¹ politykê Trumpa wobec Chin, ¿e USA bêd¹ przeciwstawiaæ siê terytorialnym ambicjom tego kraju w regionie Pacyfiku i bêd¹ broniæ autonomii Hong Kongu. Ca³a ró¿nica polegaæ ma na tym, ¿e Stany Zjednoczone chc¹ do swoich celów pozyskaæ sojuszników, których Trump raczej odstrasza³. Pytanie jednak czy taka polityka bêdzie rzeczywiœcie bardziej skuteczna? Stanom Zjednoczonym, jeœli pomin¹æ dominacjê

militarn¹, trudno bêdzie przemawiaæ wobec Chin z pozycji si³y. USA s¹ wrêcz uzale¿nione od chiñskiej produkcji, wiêkszoœæ du¿ych amerykañskich korporacji ma bardzo powa¿ne inwestycje w tym kraju i ich finansowe powodzenie zale¿y nie tylko od wyrobów eksportowanych póŸniej na rynek amerykañski, ale równie¿ od ogromnego chiñskiego rynku zbytu. Chiñska gospodarka rozwija siê znacznie szybciej ni¿ amerykañska, Chiñczycy ju¿ dziœ s¹ konkurencyjni w nowych technologiach, na przyk³ad w dynamicznie rozwijaj¹cym siê rynku samochodów z napêdem elektrycznym, elektronice i networkingu. Trudno wyobraziæ sobie by Ameryce uda³o siê zmieniæ tê sytuacjê, namawiaj¹c inne kraje do sojuszu przeciwko Chinom. Tym bardziej, ¿e Europa, ale tak¿e Afryka czy Australia, g³odne s¹ wrêcz chiñskich inwestycji. Prawda jest taka, ¿e Chiny nadal bêd¹ ros³y w si³ê i ich znaczenie na arenie miêdzynarodowej bêdzie siê stale zwiêkszaæ. Jedyn¹ rozs¹dn¹ na to odpowiedzi¹ jest wspó³praca. Nie konfrontacja.

Tomasz Bagnowski

Obserwator

Czy to jest rasowa sprawiedliwoœæ? Burmistrz Nowego Jorku Bill de Blasio wpad³ na pomys³, ¿eby znieœæ testy kwalifikacyjne do programów szkolnych dla uczniów zdolnych i utalentowanych. Sprawdzian si³y woli i pracy umys³owej ma byæ zast¹piony losowaniem. Ale dlaczego? Dlatego, ¿e raport pod tytu³em „Ukryty wstyd” stwierdzi³, ¿e szko³y publiczne w ca³ej Ameryce zaniedbuj¹ od dziesiêcioleci uczniów czarnych i latynoskich. W rezultacie trudno im zdawaæ testy. W tych programach przewagê maj¹ uczniowie azjatyccy. Nu¿e wiêc znosiæ sprawdziany umys³u i charakteru! A to w imiê rasowego wyrównania szans uczniów walcem biurokracji. Z kolei grupa doradcza burmistrza NYC do spraw zró¿nicowania rasowego wykry³a, ¿e Azjaci stanowi¹ 17 procent dzieci w przedszkolach, ale a¿ 42 procent w programach dla zdolnych. To zaostrzy³o apetyt Billa de Blasio na wyrównywanie. Chcia³ znieœæ egzaminy wstêpne do kilku elitarnych publicznych szkó³ œrednich, poniewa¿ Azjaci s¹ w nich tak¿e silnie „nadreprezentowani”. Walka ze zdolnymi ale nies³usznymi uczniami nie ogranicza siê do Nowego Jorku. W San Francisco s³awna i znakomita Lowell High School tak¿e znios³a regu³ê przyjêæ opart¹ na wynikach. I znowu dlatego, ¿e Azjaci byli „nadreprezentowani”. Zaœ Afroamerykanie i Latynosi mieli uczniów poni¿ej swego udzia³u wœród mieszkañców miasta. Na bodaj najlepszy pomys³ wpad³ jednak okrêg szkolny w Lacey w stanie Washington. W dorocznym raporcie o równoœci rasowej zaliczy³ Azjoamerykanów do „bia³ych” lub „blisko-bia³ych” (white adjacent). Po prostu mieli za dobre wyniki nauczania, ¿eby ich zaliczyæ do grupy „uczniów kolorowych”. Tylko jaki st¹d p³ynie nie zamierzony przez postêpowców wniosek? Co dobre to bia³e. Po raporcie z Lacey wybuch³a burza w sieci. Okrêg szkolny by³ zmuszony przyznaæ, ¿e ich wybór kategorii mia³ „rasistowskie odniesienia” i usun¹³ raport ze

swego portalu. Trzeba jednak przyznaæ biurokratom z Lacey, ¿e wyci¹gnêli konsekwencje z tej logiki postêpu. Wspó³czesna teoria progresywna dzieli spo³eczeñstwo na uciskaj¹cych, a s¹ nimi biali, oraz na uciskanych, gdzie nale¿¹ wszyscy inni. W ten sposób sukces sprawia, ¿e jesteœ po stronie uciskaj¹cych, co robi z ciebie bia³ego lub „bia³o-bliskiego”, choæbyœ pochodzi³ z Indii albo z Chin. Azjaci w Ameryce s¹ wzorow¹ mniejszoœci¹. Pilni, inteligentni, pracowici, maj¹ silne wiêzi rodzinne. Dziêki temu odnosz¹ sukcesy w nauce i ¿yciu zawodowym. To przeszkadza postêpowcom; podwa¿a ich dogmat, jakoby systemowy rasizm utrudnia³ awans Afroamerykanów. Wzorowa mniejszoœæ ich zawstydz¹ swymi sukcesami, a to nie mo¿e siê podobaæ w obozie progresywnym. Stosowanie wobec grup rasowych ró¿nych standardów w przyjêciach do szkó³, czy do pracy wywo³uje niechêci rasowe i stawia jedne grupy przeciwko innym. Ci sami ludzie, którzy protestuj¹ przeciwko stereotypowi „wzorowej mniejszoœci” pomijaj¹ milczeniem z³¹ praktykê najlepszego uniwersytetu amerykañskiego. Oto na Harvardzie wymyœlili doœæ dowolne oceny osobowoœci przy przyjêciach na studia. Azjoamerykanie osi¹gaj¹ gorsze wyniki pod wzglêdem takich cech, jak odwaga, zdolnoœci przywódcze czy mi³y sposób bycia. To im obni¿a punktacjê i u³atwia odrzucanie kandydatów na studia. W przesz³oœci uprzedzenia wobec Azjatów mia³y formê fizycznych napaœci wskutek przekonania, ¿e s¹ zasadniczo gorsi, niezdolni do asymilacji i zabieraj¹ bia³ym miejsca pracy. Dzisiaj Azjoamerykanie padaj¹ ofiar¹ rasizmu postêpowego. Musz¹ staraæ siê i pracowaæ nad sob¹ du¿o bardziej od innych, ¿eby dostaæ siê na studia czy do wybranego zawodu. Co stanie siê z Ameryk¹, jeœli przestanie ceniæ zas³ugi i pracowitoœæ w imiê opatrznie pojêtej sprawiedliwoœci rasowej? Martwi siê The Wall Street Journal, a znim Wasz Obserwator. m

www.kurierplus.com

Widziane z Providence...

Kazimierz Wierzbicki

Platforma skrêca w lewo

Kierownictwo Platformy Obywatelskiej og³osi³o w ubieg³ym tygodniu decyzjê, która zaskoczy³a wielu. Chodzi o deklaracjê, w której partia Borysa Budki stwierdza, ¿e opowiada siê za aborcj¹, która by³aby „dostêpna do 12. tygodnia ci¹¿y w szczególnie trudnych warunkach osobistych kobiety, po konsultacjach z lekarzem i psychologiem”. W praktyce oznacza to mo¿liwoœæ usuniêcia p³odu na ¿yczenie do koñca trzeciego miesi¹ca ci¹¿y. Stoi to oczywiœcie w jawnej sprzecznoœci z deklaracj¹ za³o¿ycielsk¹ PO sprzed dwudziestu lat, w której zapisano, ¿e: „(...) Prawo winno ochraniaæ ¿ycie ludzkie, tak jak czyni to obowi¹zuj¹ce dziœ w Polsce ustawodawstwo, zakazuj¹c równie¿ eutanazji i ograniczaj¹c badania genetyczne. Zadaniem polityki jest ci¹g³e wytyczanie granic, których przekroczenie przez cz³owieka lub grupê ludzi wystawia ca³¹ wspólnotê na niebezpieczeñstwo.” Jeszcze kilkanaœcie lat temu Platforma próbowa³a budowaæ swoj¹ podwalinê jako obóz posierpniowy, umiarkowanie centrowy, oparty przede wszystkim na wartoœciach Dekalogu. W maju 2003 r. konferencja PO og³osi³a deklaracjê, w której mowa by³a o „obronie praw religii, rodziny i tradycyjnego obyczaju”. Niektórzy dzia³acze Platformy próbuj¹ obecnie usprawiedliwiaæ zmianê polityki. „To by³o 19 lat temu. Jak Pan nie rozumie, ¿e spo³eczeñstwa zmieniaj¹ siê w swoim tempie, to ju¿ nic na to nie poradzê” – oœwiadczy³ pytany przez dziennikarza na Twitterze Bart³omiej Sienkiewicz, by³y minister spraw wewnêtrznych w rz¹dzie Donalda Tuska. Jednak starsi politycy zwi¹zani z PO maj¹ nieco inne zdanie. By³y prezes partii Ryszard Schetyna zaznaczy³, ¿e zmiana stanowiska w sprawie aborcji jest dla ugrupowania samobójstwem. Komentatorzy podkreœlaj¹, ¿e przyjêcie zdecydowanie liberalnej polityki przez Platformê wskazuje na chêæ przy³¹czenia siê do Lewicy. Jest to zapewne zwi¹zane z niedawn¹ propozycj¹ Borysa Budki w sprawie utworzenia szerokiej koalicji ugrupowañ opozycyjnych przed nastêpnymi wyborami do sejmu. * Szymon Ho³ownia ma ko³o poselskie w sejmie. Sk³ada siê ono z dwóch pos³anek, które opuœci³y klub parlamentarny KO-PO oraz jednej z Lewicy. Mo¿na to uznaæ za pewien sukces przywódcy ruchu Polska 2050. Trzeba jednak wzi¹æ pod uwagê, ¿e ugrupowanie Ho³owni nie jest jeszcze zarejestrowane, jak równie¿ nie og³osi³o swego programu. Ho³ownia jest obecnie bardziej symbolem ni¿ reprezentantem znacz¹cej si³y politycznej. Dlatego nie mo¿na mieæ pewnoœci czy Polska 2050 dotrwa do wyborów parlamentarnych, je¿eli odbêd¹ siê one w terminie konstytucyjnym, czyli jesieni¹ 2023 r.

* Kryzys nie opuszcza rz¹dz¹cej Zjednoczonej Prawicy. Koalicjanci PiS-u, Jaros³aw Gowin i Zbigniew Ziobro, próbuj¹ ci¹gle prowadziæ w³asn¹ politykê w wielu kwestiach. Taka sytuacja trwa ju¿ prawie rok, kiedy to Gowin sprzeciwi³ siê wyborom prezydenckim w maju 2020 r. Ostatnio pojawi³y siê pog³oski o spotkaniach przywódcy Porozumienia z Donaldem Tuskiem. Sam Gowin stanowczo zaprzecza takim informacjom. Czêœæ publicystów sugeruje, ¿e rz¹dz¹ca koalicja jest „niesterowalna” i powinna siê „zresetowaæ”. Dodatkowym k³opotem PiS-u jest sprawa obsadzenia stanowiska Rzecznika Praw Obywatelskich, która wymaga zgody senatu, gdzie opozycja ma niewielk¹ przewagê. Kandydatura profesora Piotra Wawrzyka wysuniêta przez PiS zosta³a odrzucona. Mówi siê, ¿e rz¹dz¹cy obóz gra w tej kwestii „na zmêczenie”. Je¿eli problem nie zostanie rozwi¹zany, decyzjê w kwestii mianowania RPO mo¿e podj¹æ Trybuna³ Konstytucyjny. *

W wieku 75 lat zmar³ znany dzia³acz opozycji demokratycznej z czasów PRL, Jan Lityñski. W roku 1968 uczestniczy³ w protestach po zdjêciu „Dziadów” Adama Mickiewicza w re¿yserii Kazimierza Dejmka z repertuaru Teatru Narodowego. Za udzia³ w studenckim Marcu’68 zosta³ relegowany ze studiów, aresztowany i skazany wyrokiem s¹du na 2,5 roku wiêzienia. W 1976 r. bra³ udzia³ w akcji pomocy dla represjonowanych robotników Ursusa i Radomia. Dzia³a³ w Komitecie Obrony Robotników. By³ wspó³za³o¿ycielem, autorem i redaktorem niezale¿nych pism: „Biuletynu Informacyjnego” KOR/KSS, „Robotnika” i kwartalnika politycznego „Krytyka”. W 1980 r. obj¹³ funkcjê doradcy w³adz „Solidarnoœci”. W stanie wojennym zosta³ internowany do wrzeœnia 1982 r., nastêpnie aresztowany. Od 1984 r. dzia³a³ w podziemiu jako cz³onek Regionalnej Komisji Wykonawczej NSZZ „S” regionu Mazowsze. Uczestniczy³ w obradach Okr¹g³ego Sto³u. Odznaczony zosta³ Krzy¿em Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Po roku 1989 trzykrotnie wybrany pos³em do sejmu. W latach 2010 – 2015 by³ doradc¹ prezydenta RP. Lityñski zgin¹³ próbuj¹c ratowaæ swego psa, który znalaz³ siê na zamarzniêtej powierzchni rzeki. m


KURIER PLUS 27 LUTEGO 2021

www.kurierplus.com

7

Kartki z przemijania W¹tpi¹cych i za³amanych pocieszam przypomnieniem, ¿e najwiêksz¹ wartoœci¹ w ¿yciu jest samo ¿ycie. Truizm, ale czasem warto sobie to uœwiadomiæ. Zw³aszcza wtedy, kiedy dopada nas poczucie bezsensu wszystkiego i kiedy rozpacz wype³nia nasz¹ duszê.

$

M³odzi ludzie nierzadko wpadaj¹ w depresje. I to niekiedy ciê¿kie. Czasem mnie to dziwi, bo przecie¿ – nawet jeœli maj¹ powody do tych¿e depresji – powinni wiedzieæ, ¿e na sprawach przegranych dzisiaj ich ¿ycie siê nie koñczy i statystycznie rzecz ujmuj¹c – wiele wygranych spraw przed nimi. Dotychczas myœla³em naiwnie, ¿e depresje przychodz¹ z wiekiem i s¹ wynikiem doznanych zawodów, prze¿ytych dramatów i zmniejszaj¹cych siê si³ witalnych. Tymczasem widujê œredniaków i starszaków, ze sporymi sukcesami na ró¿nych polach, a mimo to ¿yj¹cych w depresji i poczuciu beznadziei. Nie mówiê tutaj o depresji klinicznej, wynikaj¹cej z procesów zachodz¹cych w organizmie, tylko o depresji psychicznej, powodowanej czynnikami zewnêtrznymi. Jak zwa³, tak zwa³, wœciekam siê na siebie, kiedy nie udaje mi siê ich z tej depresji wyprowadziæ. Pocieszam, jak umiem, radzê zgodnie z tym, co wiem, a jednoczeœnie s³yszê w sobie Wujka – Dobr¹ Radê, który klepie to, co osobnik nêkany depresj¹ zapewne ju¿ sam dobrze wie.

$

18 lutego zmar³ profesor Wies³aw Juszczak – wybitny historyk sztuki, t³umacz literatury i humanista wielkiej miary. By³ dla mnie autorytetem. Jego ksi¹¿ki uczy³y mnie patrzenia na sztukê i czytania w niej, zw³aszcza: „Postmoderniœci”, „Teksty o malarzach 1890-1915. Antologia”, „Malarstwo polskie; modernizm”, „Fakty i wyobraŸnia”, „Wojtkiewicz i nowa sztuka”. „Fragmenty. Szkice z teorii i filozofii sztuki”, „Poeta i mit”. Mam te¿ Jego t³umaczenia Williama Blake’a, T. S. Eliota i Virginii Woolf. Lubi³em Jego ciêty i zarazem celny dowcip.

$

W nowojorskim Instytucie Pi³sudskiego zajmujê siê teraz dokumentami Komitetu Narodowego Amerykanów Polskiego Pochodzenia. Przez moje rêce przechodz¹ m.in. wystosowane przez nich apele i odezwy do kongresmenów i senatorów USA oraz do prezydenta Franklina Delano Roosevelta i premiera Wielkiej Brytanii Winsto-

Tydzieñ na kolanie Wtorek Nigdy specjalnie nie przepada³em za Andrzejem ¯u³awskim ani jego twórczoœci¹. Wszystko to by³o jakoœ nadête, niekiedy kabotyñskie. No mo¿e z wyj¹tkiem „Trzeciej czêœci nocy”, która do dzisiaj targa emocjami. Ale jeœli wypowiedziane, to zawsze doœæ szczerze, prosto z mostu. Jednak natrafi³em niedawno na tekst zmar³ego re¿ysera, kórym chcia³em siê podzieliæ tutaj. Oto on: „Gdyby gros tych ludzi nie posz³o na pewn¹ formê wspó³pracy i kolaboracji, to ja bym na przyk³ad nie by³ filmowcem, nie skoñczy³bym ¿adnej szko³y, nie by³bym w Pary¿u itd. Nie by³oby nic z tego. I gdyby nie ci pisarze w³aœnie, którzy pisali te oficjalne ksi¹¿ki, nie by³oby polszczyzny w szerokim obiegu. W Polsce by³aby jakaœ sowiecka republika i w tym sensie mój ojciec mia³ racjê, tu by³by ³agier. [...].

na Churchilla, by po II wojnie nie wydawali Polski na pastwê Sowietom. Bezskuteczne. Odpowiedziami by³y grzeczne dyplomatyczne formu³ki, pod którymi kry³a siê obojêtnoœæ. Dobre relacje z Sowietami jako zwyciêzcami Hitlera by³y o wiele wa¿niejsze ni¿ los sprzymierzonej z aliantami Polski, któr¹ ci¿ Sowieci okupuj¹, najpierw bezpoœrednio, a potem poœrednio. Katyñ, zsy³ki Polaków, czy proces szesnastu liderów polskiego pañstwa podziemnego by³y tematami ze wszech miar niewygodnymi, zatem spychano je w niebyt. Niestety Polonia amerykañska nie by³a na tyle silna, by zmieniæ ten stan rzeczy. Pisz¹c to, niczego nie odkrywam, dzielê siê jedynie bólem, jakiego doznajê czytaj¹c i opisuj¹c te dokumenty.

$

Jak zbudowaæ silne polskie lobby w Ameryce? Odpowiedzi nie znam. Wiem jedynie, ¿e bez wielkich pieniêdzy nie da siê tego zrobiæ. Wszyscy udajemy, ¿e nie jest to najbardziej pal¹ce zagadnienie stoj¹ce przed nasz¹ zbiorowoœci¹ po tej stronie oceanu. A jest! Mo¿e powinniœmy siê w koñcu przyuczyæ od Starszych Braci w Wierze?

$

Odk¹d pracujê we wspomnianym Instytucie Pi³sudskiego sta³em siê w niema³ym stopniu historykiem. Zarzuci³em beletrystykê i czytam teraz g³ównie prace naukowe dotycz¹ce wydarzeñ, organizacji i osób, których dzieje poznajê poprzez dokumenty. Zanurzam siê w nie coraz g³êbiej i g³êbiej. Jedna lektura poci¹ga drug¹, druga trzeci¹ i nastêpne.

$

Po latach obejrza³em ponownie „Popió³ i diament”. Mimo karygodnych zafa³szowañ jest to wci¹¿ najlepszy film o ¯o³nierzach Wyklêtych, zwanych tak¿e ¯o³nierzami Niez³omnymi. Jest to tak¿e dzie³o pokazuj¹ce zró¿nicowan¹ postawê Polaków w ostatnich dniach II wojny wobec nowej rzeczywistoœci. Dla wiêkszoœci wrogiej, dla czêœci niewiadomej, dla niektórych nios¹cych nadziejê na naiwnie rozumian¹ sprawiedliwoœæ spo³eczn¹. Zbigniew Cybulski, mimo ¿e nie przypomina³ ani wygl¹dem, ani zachowaniem ch³opaków z Powstania Warszawskiego, w oczach widzów sta³ siê uosobieniem powstañców, którzy nie z³o¿yli broni i walcz¹ dalej, nie maj¹c ¿adnych perspektyw. Mo¿na wrêcz mówiæ o triumfie wizji aktora i re¿ysera, którzy sytuacjê tych¿e ¯o³nierzy Niez³omnych pokazali jako tragediê bez wyjœcia, nawi¹zuj¹c do najwiêkszych tragedii greckiego antyku. Film ten wpisa³ siê równie¿ idealnie w odwieczne pytania stawiane przez najwiêkszych filozofów. St¹d siê wziê³a œwiatowa s³awa tyle¿ Wajdy, co Cybulskiego.

To by³y, owszem, formy kolaboracji z tym pañstwem. Przecie¿ wszystko by³o pañstwowe, a nie prywatne. A mo¿e racjê mieli ci, którzy od pocz¹tku powiedzieli nie? Choæ akurat ci, którzy najbardziej mówili nie, okazuje siê, ¿e wcale tak bardzo nie mówili, bo im siê ci¹gle coœ wyci¹ga. Herbertowi siê wyci¹gnê³o, Szymborska pisa³a wiersze o Stalinie, i to jakie, kurwa, przera¿aj¹ce. O wiele bardziej przera¿aj¹ce ni¿ to, za co dosta³a Nobla, choæ do dziœ nie wiem, za co. Niewa¿ne. R¹k zupe³nie czystych trudno w kulturze szukaæ. Dlatego, ¿e kultura jest uprawiana przez ludzi, których g³ówn¹ sprê¿yn¹, g³ównym motorem, g³ównym zaciêciem na ¿ycie jest powiedzenie: „ja, ja”. I oni powiedz¹ „ja” w ka¿dej sytuacji! W jakiejœ formie, w jakiœ sposób bêd¹ pisali, bêd¹ malowali, bêd¹ t³umaczyli, jak nie mog¹ robiæ nic innego, bêd¹ myœleli. Tego siê nie da wyci¹æ. Czyli bêd¹ egoistyczni i ambicjonalni. Re¿im pozwoli im na to tylko do pewnego stopnia, ale jednak pozwoli.” Du¿o w tym racji. PRL, jaki by nie by³, zw³aszcza od rz¹dów Gomu³ki, wybra³ jednak polsk¹ drogê komunizmu, z „polszczyzn¹ w szerokim obiegu”. Ile w tym by³o kompromisów? Od groma, o czym w³aœnie dobrze œwiadczy przywo³ywany tutaj „Pan od Poezji” Zbigniew Herbert. Paradoks polega na tym, ¿e PRL o wiele lepiej przy-

$

Andrzej Józef D¹browski

W swoim teatralnym ¿yciu zajmowa³em siê parokrotnie Molierem. O dziwo nie zwróci³em uwagi, ¿e po jego œmierci w³adze koœcielne odmówi³y mu pochówku w poœwiêconej ziemi. By³a to zemsta m.in. za „Œwiêtoszka”. Dziêki osobistemu wstawiennictwu arcybiskupa Pary¿a pogrzebano go w koñcu na cmentarzu katolickim – ale poza terenem Pary¿a. Jego prochy zosta³y przeniesione na cmentarz Père Lachaise dopiero na rozkaz Napoleona Bonaparte. Ten¿e „Œwiêtoszek” to komedia wci¹¿ niebywale aktualna. Czy¿ nie? Maria D¹browska napisa³a w „Dziennikach”, ¿e Polska jest „Œwiêtoszkiem Europy”. Mia³a racjê.

$

Uczestniczê w czytaniu ksi¹¿ki Andrzeja Bobkowskiego „Szkice piórkiem” nagrywanym na taœmê. Idzie mi jak z kamienia, bo mylê siê co chwila i dykcja ju¿ nie ta, co kiedyœ. Bez æwiczeñ ani rusz. Zatem najtrudniejsze wyrazy powtarzam po kilka razy. Sama akcja nagrania tej¿e ksi¹¿ki jest godna pochwa³y, gdy¿ Bobkowski jest znakomitym pisarzem, ale niestety niemal zupe³nie nieznanym. Angielskie t³umaczenie „Szkiców piórkiem”, dokonane przez profesoressy Gra¿ynê Drabik i Laurê Engelstein, zosta³o niezauwa¿one przez Polaków mieszkaj¹cych po obu stronach oceanu. Wstyd. Rodacy nie zauwa¿yli te¿ nowego angielskiego t³umaczenia „Pana Tadeusza”, które jest dzie³em Billa Johnstona. Wielki wstyd. Doprawdy wielki.

$

21 lutego zmar³ Jan Lityñski zas³u¿ony dzia³acz opozycji antykomunistycznej i Solidarnoœci. Uton¹³ ratuj¹c psa. By³ wspó³za³o¿ycielem, autorem i redaktorem niezale¿nych pism: „Biuletynu Informacyjnego” KOR/KSS KOR, „Robotnika” i kwartalnika politycznego „Krytyka”. Od 1977 r. dzia³a³ w Komitecie Obrony Robotników, zwanym w skrócie KOR-em. Podziwia³em Jego odwagê i inteligencjê. Los z³¹czy³ mnie z Nim w podziemnej Solidarnoœci, m.in. w owym kwartalniku „Krytyka”, który by³ przegl¹dem myœli antykomunistycznej na œwiecie. Janek by³ jego redaktorem naczelnym, ja zaœ sekretarzem redakcji. Przez Niego pozna³em wielu liderów podziemia i wspieraj¹cych ich opozycyjnych intelektualistów. Mieliœmy wspólne upodobania muzyczne; podarowa³ mi nagrania „Doorsów”. Kiedy zorientowa³ siê, ¿e mogê byæ aresztowany za dzia³alnoœæ w II Programie Podziemnego Radia Solidarnoœæ, umo¿liwi³ mi wyjazd do Stanów Zjednoczonych. Wizê dosta³em natychmiast dziêki Jego rekomendacji.

$

Okazuje siê, ¿e na Marsie nie ma ¿ycia. Jestem zawiedziony. m

s³u¿y³ siê zachowaniu „polszczyzny w szerokim obiegu” w kluturze i w Narodzie w ogóle, ni¿ obecna epoka mediów spo³ecznoœciowych, po których – obawiam siê – zostanie ca³a masa memów, œmiesznych obrazków, kalek jêzykowych z angielskiego i ró¿nego rodzaju „wy... æ”... Wtorek noc Komentowaæ polityki nawet nie sposób. Jak nie „niedobry Trump” zjada dzieci na œniadanie, to rechocik w Polsce pod wielce intelektualnym has³em „***** ***”. Jak nie „Zbawiciel-Trump“, a „co nie od Niego to z³o”, to z kolei napomnienia ¿elaŸniaków Dobrej Zmiany, ¿e „ruki pa szwam, popieraæ W³adzuchnê, ani kroku wstecz”. Na szczêœcie Wielki Post to doskona³a mo¿liwoœæ zupe³nego od³¹czenia siê od politycznego jazgotu. Œroda Wspó³czesny œwiat i dominuj¹ce elity polityczno-medialne promuj¹ ró¿nych p³aczków, którzy jêcz¹, bo zostali skrzywdzeni. Rzadziej naprawdê skrzywdzeni, czêœciej w sposób urojony. No wiêc te odgrywaj¹ce ofiary czegoœ (lub kogoœ) s¹ zawsze za nieograniczon¹ wolnoœci¹, kreatywnoœci¹ i transgresj¹, ale im bardziej s¹... tym bardziej siê okazuje, ¿e ktoœ ich krzywdzi. G³ównie, w sposób urojony, bo nawet nie

czynem, ale s³owem, spojrzeniem a nawet myœl¹ (w naszym Nowym Wspania³ym Œwiecie Wolnoœci, coraz czêœciej karze siê za orwellowskie „myœlozbrodnie”). I ju¿ medialny lament albo „Litania do Œwiêtego Oburza” w mediach spo³ecznoœciowych, ¿e krzywdz¹, ¿e s³owem, ¿e myœl¹ ktoœ porani³... Tutaj ju¿ grupy ludzi – przepraszam – „dzia³aczy” czy „aktywistów” ¿yj¹ wygodnie w blasku jupiterów z „wyra¿ania s³usznego oburzenia”. Coraz czêœciej wracamy do propagowania idea³u Pawki Morozowa, który za Stalina wyda³ W³adzy swoich rodziców-ku³aków. Mo¿na by siê krzywo uœmiechn¹æ na tê galopuj¹c¹ dziecinadê, na któr¹ zapadaj¹ poprawno-polityczne elity, czêsto z dyplomami najlepszych uczelni, gdyby nie fakt, ¿e „tak skoñczy siê œwiat” krytycznej Cywilizacji Zachodu. Bo bez wolnoœci krytycznego starcia ró¿nych racji, nie tylko wyra¿ania „s³usznych pogl¹dów”, które kogoœ tam nie obra¿aj¹, nie pozostanie wiele z innych wolnoœci. Zw³aszcza, ¿e na koñcu przyjdzie chiñski komunista i wy³¹czy wtyczkê z internetem uzale¿nionym od taniej si³y roboczej (czêsto niewolniczej), ale za to doskonale politycznie poprawnym, rozleniwionym i wydelikaconym nieograniczonym konsumentom-bur¿ujom „z Zachodu”. I nie bêdzie komu uroniæ internetowej ³zy...

Jeremi Zaborowski


Nowy Jork

Nr 211

27 lutego 2021

Bój o Olszynkê Grochowsk¹ W lutym 1831 roku rosyjskie wojsko par³o w kierunku Warszawy. Car chcia³ zgnieœæ powstanie listopadowe, wysy³aj¹c pod wodz¹ Iwana Dybicza szeœædziesi¹t piêæ tysiêcy ¿o³nierzy. Olszynka Grochowska, niewielki podwarszawski lasek, sta³a siê œwiadkiem krwawego starcia, które przesz³o do historii jako polskie Termopile. Atak na Belweder, patriotyczny zryw podchor¹¿ych z warszawskiej Szko³y Podchor¹¿ych Piechoty w nocy 29 listopada 1830 r., zapocz¹tkowa³ Powstanie Listopadowe. Zrzucenie rosyjskiego nadzoru, który przybiera³ coraz bardziej drastyczne formy, sta³o siê iskr¹, wzbudzaj¹c¹ nadziejê na odzyskanie niezale¿nego bytu politycznego. Podjête z carem Miko³ajem I próby kompromisu spe³z³y na niczym. Car d¹¿y³ do si³owego rozwi¹zania powsta³ego konfliktu. W styczniu 1831 r. Sejm Królestwa Polskiego pod naciskiem opinii publicznej zdetronizowa³ Miko³aja I, ten wówczas zareagowa³ wys³aniem wojsk na Warszawê. Rozpoczê³a siê wojna polsko-rosyjska. Si³ami rosyjskimi dowodzi³ feldmarsza³ek Iwan Dybicz czyli Hans Karl von Diebitsch, urodzony na Dolnym Œl¹sku. 5 lutego 1831 r. na czele swojej armii przekroczy³ granice Królestwa Polskiego. Sytuacja armii Królestwa Polskiego w przededniu wojny z Rosj¹ przedstawia³a siê nie najgorzej. W roku 1830 wojsko polskie liczy³o oko³o 35 tys. ¿o³nierzy: 12 pu³ków pieszych, 8 pu³ków kawalerii, 3 brygady artylerii, korpus rakietników, saperów i poci¹gów, oraz korpus ¿andarmerii. Ka¿dy pu³k piechoty sk³ada³ siê z dwóch batalionów, a pu³k jazdy z 4 szwadronów. Dziêki surowej dyscyplinie, narzuconej przez bezwzglêdnego wodza

Plan bitwy pod Olszynk¹ Grochowsk¹ 25 lutego 1831 r.

Bitwa pod Grochowem. Obraz Bogdana Willewalde'a

naczelnego armii Królestwa, ksiêcia Konstantego, jednostki te przedstawia³y wysok¹ wartoœæ bojow¹. Liczebnoœæ wojska mog³a byæ ³atwo powiêkszona dziêki wydajnemu systemowi rezerwy. W obliczu nadchodz¹cego konfliktu szybko przyst¹piono do tworzenia 3 i 4 batalionów w piechocie i 5 i 6 szwadronów w pu³kach jazdy, nastêpnie powo³ano po 16 nowych pu³ków piechoty i jazdy, które mimo wysokiego morale nie mog³y dorównaæ starym wyæwiczonym jednostkom. W efekcie w styczniu 1831 r. armia liczy³a ju¿ oko³o 70 tys. ¿o³nierzy, dawa³ siê jednak odczuæ dotkliwy brak broni i mierne wyszkolenie wiêkszoœci oddzia³ów. 20 stycznia 1831 r. Sejm wybra³ ksiêcia Micha³a Gedeona Radziwi³³a na wodza naczelnego. Radziwi³³ przyj¹³ wybór tymczasowo i tylko dlatego, ¿e obieca³ mu doradzaæ gen. Józef Ch³opicki, by³y dyktator powstania. Bitwa pod Stoczkiem 14 lutego, w której kawalerzyœci korpusu gen. Józefa Dwernickiego rozgromili dwa pu³ki strzelców konnych, pokaza³y, ¿e Rosjan mo¿na biæ i zwyciê¿aæ. Ta pierwsza zwyciêska bitwa kawaleryjska, choæ bez wiêkszego znaczenia operacyjnego, pozytywnie wp³ynê³a na morale Armii Polskiej. Doskonale spisa³a siê piêæ dni póŸniej polska piechota dywizji gen. Jana Skrzyneckiego pod Dobrem, góruj¹c nad rosyjsk¹. Odpiera³a jej cztery ataki, a wspaniale spisa³ siê, walcz¹c na bagnety, 4. pu³k pod dowództwem Ludwika Bogus³awskiego. Jednak niepowodzenie powstañców 19 lutego pod Wawrem otworzy³o Rosjanom drogê na Warszawê. 22 lutego 1831 r. gen. Ch³opickiego powo³ano na dowódcê pierwszej linii z prawem rozkazywania ca³oœci. Ch³opicki pocz¹tkowo, w¹tpi¹c w mo¿liwoœæ wygranej, planowa³ waln¹ bitwê, która pod-


nios³aby ducha w polskiej armii i uratowa³a jej honor. Wkrótce jednak uzna³, ¿e istnieje szansa pobicia Rosjan i pospieszy³ na czo³o si³ polskich, zgrupowanych pod Grochowem, naprzeciw których zd¹¿a³a bliska ju¿ armia feldmarsza³ka Dybicza. Przed Prag¹, przedmieœciem Warszawy le¿¹cym na prawym brzegu Wis³y, znajdowa³ siê podmok³y, bagnisty teren. Sta³ siê on oparciem dla polskiej linii obronnej. Jej kluczowym punktem by³ las, nazwany póŸniej Olszynk¹ Grochowsk¹. Rozci¹ga³ siê z pó³nocy na po³udnie na d³ugoœci ponad 1,5 km, ze wschodu na zachód mia³ ok. 1 km. Górowa³ nad okolicznym terenem, a dostêp do niego z trzech stron utrudnia³y bagna. Las zas³ania³ polskie ugrupowanie przed wzrokiem Rosjan. Ch³opicki teren wybra³ starannie: Rosjanie zostali zmuszeni do walki w w¹skiej cieœninie ograniczonej mokrad³ami i nie mogli w pe³ni wykorzystaæ swojej przewagi liczebnej, co pozwala³o Polakom pozostawiæ znaczne si³y w rezerwie. Na korzyœæ Polaków przemawia³o równie¿ to, ¿e wróg znalaz³ siê stosunkowo blisko, a jego ruchy i manewry by³y doskonale widoczne. W tym samym czasie toczy³a siê bitwa pod Bia³o³êk¹. Ch³opicki liczy³ na to, ¿e grupa bia³o³êcka powstrzyma przeciwnika na tyle d³ugo, by grupa grochowska uderzy³a i prze³ama³a pozycje os³abionego przeciwnika. Maszeruj¹ca na stolicê Królestwa armia rosyjska nadesz³a wzd³u¿ szosy siedleckiej, z kierunku po³udniowo-wschodniego. Liczy³a 65 tys. ¿o³nierzy, w tym 48,5 tys. piechoty, 10 tys. kawalerii i 228 dzia³. Od pó³nocy mia³ zaatakowaæ z flanki korpus grenadierski gen. Szachowskiego w liczbie 15 tys. Ludzi. Si³y polskie liczy³y 50 tys. ¿o³nierzy, w tym 47 batalionów piechoty, 69 szwadronów jazdy i 136 dzia³. Pierwsze próby zdobycia Olszynki Grochowskiej przez Rosjan mia³y miejsce ju¿ 20 lutego, jednak zosta³y one z ³atwoœci¹ odparte przez polskie wojska. Rosyjskie natarcie znalaz³o siê pod ogniem artylerii i zosta³o odparte w walce na bagnety przez 4. Pu³k Piechoty. Kapitan Kajetan W³adys³aw Rzepecki wspomina³: „Bagnet mój zakrwawi³ siê tam przynajmniej trzy razy, a lufa karabinu tak by³a gor¹ca, ¿e ba³em siê go nabijaæ, aby mi nabój eksploduj¹cy r¹k nie rozszarpa³. […] Sypaliœmy tak celnie o³owiem w oczy, ¿e zawsze Moskale musieli ty³ podaæ i lasek opuœciæ”. Ugrupowanie wojsk powstañczych do bitwy stanowi³y: 2. Dywizja Piechoty gen. Franciszka ¯ymirskiego i 3. DP pod dowództwem gen. Jana Skrzyneckiego. Lewe skrzyd³o zabezpiecza³a 1. DP gen. Jana Krukowieckiego. Na prawym skrzydle zosta³a uszykowana 4. DP dowodzona przez gen. Piotra Szembeka. Artyleriê rozmieszczono na tyle w ugrupowaniach poszczególnych dywizji po obu stronach drogi. Polsk¹ ariergardê stanowi³y: Korpus Kawalerii gen. Tomasza £ubieñskiego. Podejœcia od Z¹bek strzeg³a jazda gen. Jana Umiñskiego. G³ówne walki rozpoczê³y siê w dniu 25 lutego z rana. Na Olszynkê natar³o kilka batalionów rosyjskich, których atak za³ama³ siê w ogniu polskiej obrony. Nastêpny, silniejszy szturm równie¿ nie przyniós³ rezultatu. Trzecie natarcie te¿ zosta³o powstrzymane przez pu³ki z dywizji gen. Franciszka ¯ymirskiego. Czwartego, bardzo silnego szturmu Rosjan (25 batalionów) nie uda³o siê odeprzeæ i nieprzyjaciel w³ama³ siê w pozycjê grochowsk¹. W walce zgin¹³ gen. Franciszek ¯ymirski, a wykrwawione pu³ki nie by³y w stanie podj¹æ kontrataku. 2. DP wykona³a swoje zadanie, daj¹c dywizjom skrzyd³owym mo¿liwoœæ do kontrataku. Genera³ Józef Ch³opicki, z cygarem w ustach, stan¹³ na czele jednego z trzech batalionów grenadierów z dywizji Szembeka, atakuj¹cych praw¹ stronê Olszynki, podczas gdy na lew¹ ruszy³ p³k Skrzynecki, który szed³ na

January Suchodolski, Genera³owie Ch³opicki i Skrzyniecki na czele wojsk polskich

Gen. Józef Ch³opicki

czele 8. Pu³ku Piechoty. Ruszyli przy miarowym dŸwiêku bêbnów, œpiewaj¹c „Jeszcze Polska nie zginê³a”. Gdy Ch³opicki zauwa¿y³, ¿e pierwszy szereg grenadierów siê zachwia³, zabra³ rannemu ¿o³nierzowi karabin i poprowadzi³ natarcie. Dosz³o do walki na bagnety, kolby, a nawet na piêœci. ¯o³nierze rosyjscy nie wytrzymali impetu uderzenia i zaczêli siê cofaæ, bez³adnie, niemal w panice. Pu³kownik Ignacy Pr¹dzyñski wo³a³: „Dzieci, sto kroków jeszcze, a dzia³a te wasze”, wskazuj¹c na bateriê rosyjsk¹. Pu³kownik Bogus³awski napomina³ ¿o³nierzy 4. Pu³ku Piechoty: „Do oficerów strzelaj, z wolna mierz, w sam ³eb pal, chcia³eœ rewolucji, teraz dobrze zabijaj, bo jak nie zwyciê¿ymy, bieda bêdzie”. Olszynka zosta³a odzyskana, a Rosjanie odrzuceni na pozycje wyjœciowe. Józef Ch³opicki, ubrany tamtego dnia w niebieski surdut „dawa³ rozkazy pewne, dobitne, bez wahania siê, bez radzenia kogokolwiek, by³ prawdziwie wzorem do naœladowania, wzbudza³ zaufanie i mêstwo” – wspomina³ Ignacy Kruszewski, jego adiutant. Rosjanie zaatakowali ponownie – kolejne salwy artyleryjskie przygotowywa³y grunt dla atakuj¹cej piechoty, po obu stronach ros³a liczba rannych i zabitych. Genera³ Ch³opicki podj¹³ decyzjê o wykonaniu kolejnego przeciwnatarcia – tym razem wykonane mia³o byæ si³ami kawalerii, a jego g³ówn¹ czêœci¹ mia³y byæ oddzia³y genera³a Jana Krukowieckiego

i stacjonuj¹cy na ty³ach si³ polskich korpus kawalerii genera³a Tomasza £ubieñskiego. Obaj genera³owie odmówili jednak wykonania poleceñ Ch³opickiego, powo³uj¹c siê na formaln¹ podleg³oœæ wodzowi naczelnemu, gen. Micha³owi Radziwi³³owi, postanowili czekaæ na potwierdzenie przez niego rozkazów „dowódcy pierwszej linii”. Sytuacjê skomplikowa³a ciê¿ka rana, jak¹ po wybuchu granatu odniós³ genera³ Ch³opicki. Znoszony z pola bitwy, przekaza³ dowodzenie genera³owi Janowi Skrzyneckiemu, zalecaj¹c wykonanie przeciwnatarcia na pozycje rosyjskie. Skrzynecki, zdaj¹c sobie sprawê z dysproporcji si³ oraz nie mog¹c liczyæ na lojalnoœæ genera³ów Krukowieckiego i £ubieñskiego, podj¹³ jednak decyzjê o wycofaniu siê w szyku w stronê Warszawy. Iwan Dybicz postanowi³ wykorzystaæ odwrót wojsk polskich do ich ca³kowitego rozbicia – do szar¿y ruszy³a rosyjska kawaleria, 600 u³anów rosyjskiego gen. Karla Tolla. Jej udany atak i przebicie siê przez polskie linie obrony najprawdopodobniej zakoñczy³by siê klêsk¹ Polaków i otwarciem Rosjanom drogi na Warszawê. Opar³ siê jej mê¿nie 4. pu³k piechoty liniowej „czwartaków”, dowodzonych przez pu³kownika Bogus³awskiego, który naje¿onymi bagnetami skutecznie wystraszy³ Rosjan. Kres rosyjskiemu natarciu po³o¿y³a szar¿a polskich u³anów z 8. pu³ku piechoty. Wkrótce w sukurs piechocie przysz³a polska kawaleria – szar¿a 2 pu³ku u³anów pu³kownika Ziemiêckiego, wsparta przez szwadrony 5 pu³ku u³anów, odrzuci³a Rosjan i umo¿liwi³a si³om polskim wycofanie siê w stronê Warszawy w zwartym szyku. Za³amanie siê ataku kawalerii i dotarcie na pole bitwy oddzia³ów polskich przybywaj¹cych od strony Bia³o³êki, sk³oni³y Dybicza do zarzucenia planu ataku na silnie ufortyfikowan¹ Pragê. Kanonada artyleryjska trwa³a jeszcze do godz. 21.00, po czym bitwa dobieg³a koñca. Wojska rosyjskie rozpoczê³y odwrót spod Grochowa. Ostatecznie bitwa pozosta³a nierozstrzygniêta, gdy¿ obydwie strony musia³y siê wycofaæ. Straty by³y wysokie: ponad siedem tysiêcy ¿o³nierzy po stronie polskiej i oko³o dziesiêæ tysiêcy po stronie rosyjskiej. Bitwa jednak by³a pocz¹tkiem pomyœlnego dla Polaków okresu, w którym inicjatywa znajdowa³a siê po ich stronie. Da-

³a tak potrzebny im czas, który mogli wykorzystaæ na przygotowania do dalszej walki. Nast¹pi³a przerwa w dzia³aniach wojennych, trwaj¹ca a¿ do wiosennej ofensywy wojsk polskich, która nios³a du¿e nadzieje i pomyœlnie siê rozwija³a. Klêska pod Ostro³êk¹ w maju 1831 r. pogrzeba³a jednak nadziejê na pomyœlny rozwój wypadków. Losy listopadowego zrywu by³y w³aœciwie przes¹dzone. Genera³ Ch³opicki nie wróci³ ju¿ do s³u¿by liniowej – rana odniesiona w czasie bitwy grochowskiej okaza³a siê zbyt powa¿na. Wódz naczelny ksi¹¿ê Micha³ Radziwi³³ musia³ ust¹piæ ze stanowiska – na jego miejsce Rada Narodowa mianowa³a genera³a Jana Skrzyneckiego. Genera³ Jan Krukowiecki obj¹³ w marcu funkcjê gubernatora Warszawy, a pó³ roku póŸniej stan¹³ na czele Rz¹du Narodowego. Feldmarsza³ek Iwan Dybicz zmar³ 10 czerwca 1831 roku w Kleszewie pod Pu³tuskiem. Bitwa pod Olszynk¹ Grochowsk¹ sta³a siê inspiracj¹ dla Stanis³awa Wyspiañskiego do napisania w 1898 roku dramatu „Warszawianka”. Jej akcja rozgrywa siê we wnêtrzach istniej¹cego do dziœ Dworku Grochowskiego, który wed³ug legendy podczas bitwy mia³ byæ kwater¹ gen. Józefa Ch³opickiego. W roku 1936 w toku prac melioracyjnych znaleziono resztki broni, skrawki umundurowania oraz koœci poleg³ych w walce. Szcz¹tki te z³o¿ono w krypcie przy ustawionym na polu bitwy krzy¿u. Na krypcie znajduje siê tablica ze s³owami nawi¹zuj¹cymi do pomnika bohaterów bitwy pod Termopilami: Przechodniu powiedz wspó³braciom, ¯e walczyliœmy mê¿nie i umierali bez trwogi Ale z trosk¹ w sercu o losy Polski, Losy przysz³ych pokoleñ – o Wasze losy Przyg. J. Szczepkowska

ZDJ. WIKIPEDIA

Adres redakcji: P.A.V.A. of America, District 2 , 17 Irving Place, New York, NY 10003 e-mail: pava.swap@gmail.com tel. (212) 358-0306, www.pava-swap.org Redakcja: Jolanta Szczepkowska Teofil Lachowicz


KURIER PLUS 27 LUTEGO 2021

10

GRUBE RYBY I PLOTKI

www.kurierplus.com

Weronika Kwiatkowska

Zarówno Maryli Rodowicz jak i Hannie Bakule najbardziej w serialu „Osiecka“ nie podoba siê, jak przedstawiono problem alkoholowy poetki.

Chyba ju¿ dawno nic nie podzieli³o opinii publicznej tak bardzo, jak serial „Osiecka” emitowany w TVP. Na temat scenariusza, obsady, zdjêæ, muzyki i ka¿dego najmniejszego szczegó³u, wypowiadaj¹ siê znawcy (re¿yserzy, pisarze, aktorzy), ale te¿ zwykli œmiertelnicy, który „znaj¹” Agnieszkê Osieck¹ z ksi¹¿ek biograficznych, listów, dzienników, a przede wszystkim piosenek i wierszy. Wszyscy maj¹ w³asne wyobra¿enia na temat najlepszej polskiej tekœciarki i niechêtnie przyjmuj¹ wizjê twórców serialu. Maryla Rodowicz w obszernym wywiadzie powiedzia³a: „Gdy dziœ ogl¹dam na ekranie perypetie sercowe Agnieszki, to wszystko do mnie wraca. Zapominam, ¿e to jest serial, a Agnieszkê gra jakaœ aktorka. Widzê w tym wszystkim moj¹ przyjació³kê, i sie-

dzê, i p³aczê. Bardzo brakuje mi Agnieszki. Ona jak nikt umia³a mnie pocieszyæ. Czasem, gdy mam gorszy dzieñ, myœlê sobie, ¿e ona by wszystko obróci³a w ¿art i jeszcze z tego jak¹œ dobr¹ piosenkê napisa³a. Z nikim nie prze¿y³am takich œwietnych historii jak z ni¹. Bardzo siê cieszê, ¿e mog³am byæ jej przyjació³k¹ i czêœci¹ jej ¿ycia” – wyzna³a. „Agnieszka siê nigdy na mnie nie obra¿a³a. Mog³am kaprysiæ, prosiæ o poprawki w tekœcie... Ona to wszystko robi³a bez mrugniêcia okiem. Zero pychy. To ja raczej gwiazdorzy³am, zw³aszcza kiedy zwleka³am z nagraniem nowego tekstu. Zdarza³o siê, ¿e dawa³a mi jakiœ tekst, jednoczeœnie daj¹c go innej piosenkarce. Agnieszka lubi³a jak najszybciej s³yszeæ efekt swojej pracy w eterze. Bardzo lubi³a festiwal w Opolu, bo dziêki

niemu jej utwór szybko stawa³ siê popularny. Mnie szybko mija³ foch na Agnieszkê. Zreszt¹ nie nale¿ê do k³ótliwych osób. Agnieszka te¿ by³a pogodna” – wspomina piosenkarka. „Lubi³a robiæ takie niespodziewane drobne prezenty. A to gdzieœ na bazarze kupi³a drewnianego ptaszka i mi go da³a, innym razem kupi³a mi piêknego lisa w komisie w Sopocie przy Monte Cassino. Powiedzia³a: „Ten lis na ciebie patrzy”. To by³o urocze” – podkreœla Rodowicz. „Agnieszka ubiera³a siê bardzo tradycyjnie. Raczej nie przywi¹zywa³a wagi do tego, co ma na sobie. Nie pod¹¿a³a za trendami. Pamiêtam jak kiedyœ w Nowym Jorku pojecha³yœmy do Eli Czy¿ewskiej. Sama Elka jak i jej mieszkanie zrobi³o na mnie wielkie wra¿enie. Ela mia³a niesamowity wdziêk, by³a bardzo barwna, a jej mieszkanie mia³o niesamowity klimat. Najciekawszym punktem mieszkania by³ ogromny taras, nad którym ros³o ogromne drzewo. Musia³a to byæ jesieñ, bo wtedy ca³y balkon by³ us³any liœæmi i jak tylko zawia³ wiatr, to one wpada³y do pokoju. Mieszka³o siê tam jak w parku. Liœcie szura³y, kominek siê pali³, bajka… nagle Ela patrzy na Agnieszkê i mówi: „Co ty masz na sobie, Zdejmuj te ciuchy”. Wszystkie je spali³a w kominku” – œmieje siê Z³ota Maryla. „Na ogó³ zakochiwa³a siê w trudnych facetach” – kontynuuje. „W Agnieszce kocha³o siê wielu mê¿czyzn. Lubi³a mê¿czyzn w okularach. Mówi³a, ¿e jak ma okulary, znaczy, ¿e du¿o czyta. Poza tym dobrze, ¿eby mia³ katar. Chodzi³o o to, ¿eby mog³a siê takim mê¿czyzn¹ opiekowaæ. Gdyby mê¿czyzna, który j¹ interesowa³ powiedzia³: „Skocz po papierosy na Kaukaz“, to by by³o to. Kiedy by³a w dobrym humorze, zabawia³a towarzystwo opowieœciami wyci¹ganymi garœciami z rêkawa. W czasach, kiedy by³am blisko Agnieszki, nigdy nie pi³a tak, jak pokazuje siê to w serialu „Osiecka”. Denerwuje mnie to niemi³osiernie, ¿e tam zrobiono z niej alkoholiczkê, która chleje od rana. Zna³am j¹ ponad 20 lat i nigdy nie widzia³am takiej sytuacji, ¿eby Agnieszka bra³a butelkê i pi³a z gwinta. W ¿yciu! Zrobiono krzywdê Agnieszce” – uwa¿a Rodowicz. „Nasza przyjaŸñ rozluŸni³a siê w latach 80. przez prozê ¿ycia. Zosta³am matk¹ i urodzi³am trójkê dzieci. Jak Agnieszka do mnie przychodzi³a, to j¹ ucisza³am. Prosi³am ¿eby mówi³a szeptem, bo któreœ z dzieci œpi. Irytowa³o j¹ to i stwierdzi³a, ¿e w takim razie nie bêdzie do mnie przychodziæ. Denerwowa³o j¹ te¿, ¿e nie mog³a mnie wyci¹gn¹æ na miasto. Nie by³am ju¿ dla niej kompanem do w³óczêgi. Mia³yœmy inne

priorytety, wiêc znalaz³a sobie inne przyjació³ki, które nie mia³y takich zobowi¹zañ jak ja” – dodaje Maryla. „Ona zachowywa³a siê jak istota z innej planety. Zwyk³e ¿ycie nie by³o dla niej. Nie zawraca³a sobie g³owy sprawami przyziemnymi, takimi jak zakupy, pranie, prasowanie, gotowanie. Ona by³a prawdziw¹ poetk¹ i zachowywa³a siê jak rasowa poetka, której nie dotyczy proza ¿ycia. Agnieszka mia³a wyrzuty sumienia, ¿e nie mieszka³a z córk¹, ale nudzi³o j¹ ¿ycie domowe” – podsumowuje. Z kolei Hanna Baku³a, której postaæ pojawia siê w kilku odcinkach, zdecydowanie odcina siê od serialu. „Nie mia³am z „Osieck¹” nic wspólnego. Nikt siê do mnie nie zg³asza³ po konsultacje, ani po elementy scenograficzne, obrazy, czy zdjêcia moje z Agnieszk¹, których mam mnóstwo. Wspania³¹ aktorkê, która mnie gra, Olê Konieczn¹, pozna³am na Festiwalu Filmowym w Gdyni po premierze filmu o Beksiñskim” – wyjaœnia Baku³a. „O ile wiem, nikt nie zg³osi³ siê do nikogo z rodziny i grupy przyjació³ Agnieszki, a jest nas sporo i cieszymy siê dobrym zdrowiem” – dodaje. Malarce najbardziej nie podoba siê, jak przedstawiono problem alkoholowy Osieckiej. „Jako nieodrodne córy swojego narodu pijemy w filmie od rana jak smoki”– oburza siê. I dodaje – nie bez ironii – ¿e w takim przypadku obie nie mia³yby czasu pisaæ ani malowaæ. „Nie pi³yœmy bez sensu, czyli w dzieñ, bo nam by³o szkoda czasu. Do teraz nie pijê w dzieñ” – kwituje temat wyraŸnie poirytowana. Wed³ug Baku³y serial niewiele ma wspólnego z Agnieszk¹ i jej ¿yciem, które zna³a. Bo „ka¿dy, kto dobrze zna³ Agnieszkê, ma swoj¹ w³asn¹ Agnieszkê. Ona by³a bardzo rozmaita, dla ka¿dego inna” – stwierdza. Artystka bardzo krytycznie ocenia kreacjê aktorsk¹ Magdaleny Pop³awskiej. „Agnieszka nie rzuca³a g³ow¹, nie robi³a min, nie miêtosi³a piêknych w³osów zwi¹zanych w le¿¹cy na ramieniu koñski ogon. Nigdy nie by³a rozczochrana. Kiedy by³a zamyœlona, dotyka³a d³oni¹ ust i pochyla³a g³owê. Z natury by³a wyciszona. Nigdy nie prowadzi³yœmy babskich rozmów, zawsze by³a nuta czegoœ twórczego i zawsze kilogramy ¿ywego poczucia humoru, którego œladu nie ma w serialu” – podsumowuje. A jednak produkcjê TVP ogl¹daj¹ miliony, bo – mimo up³ywu lat – gwiazda Agnieszki Osieckiej nie gaœnie. I choæ serial nie jest wolny od „b³êdów i wypaczeñ” nadal pozostaje atrakcyjn¹ propozycj¹ dla wszystkich, którzy kochaj¹ „Wielk¹ wodê”, „Okularników z ulicy Kamiennej” i wzruszaj¹ siê s³uchaj¹c tekstu „Nie ¿a³ujê”. Polecamy! m


KURIER PLUS 27 LUTEGO 2021

www.kurierplus.com

Stany wewnêtrzne

Weronika Kwiatkowska

Plankton PóŸnym wieczorem wybucha wiadomoœæ: mam zostaæ nominowana do nagrody! Eksplozja jest raczej z tych ma³o spektakularnych – zamiast fajerwerków niewielki ob³oczek dymu – bo po latach kolekcjonowania pora¿ek, coraz trudniej zapaliæ przegnity i nadw¹tlony lont. Poza tym nie bardzo kojarzê, czym jest wspomniane wyró¿nienie, ale podoba mi siê nazwa, która nawi¹zuje do twórczoœci ulubionego pisarza oraz fakt, ¿e chodzi o promowanie polskiej literatury poza granicami kraju, a tym przecie¿ zajmujê siê od lat. Upewniwszy siê, ¿e to inicjatywa oddolna i osoby nominuj¹ce zajm¹ siê uci¹¿liwymi formalnoœciami, z lekk¹ nutk¹ nieœmia³oœci, wyra¿am zgodê. I powœci¹gliw¹ radoœæ, spodziewaj¹c siê co najwy¿ej dyplomu i orderu z ziemniaka, bo – jak to w moim zawodowym ¿yciu bywa – wszystko zwykle koñczy siê na jowialnym poklepaniu po plecach i bukiecie komplementów. Efektowne gratyfikacje finansowe zdarzaj¹ siê rzadko. A nawet nigdy. Owszem, raz udzielono mi grantu z Ministerstwa na dzia³alnoœæ Klubu Ridgewoodteka, ale kwota by³a tak ¿a³oœnie niska,

a machina biurokracji wzdêta do rozmiarów wrêcz gargantuicznych, ¿e nigdy wiêcej nie próbowa³am aplikowaæ o dofinansowanie. Nie jestem w tym dobra. Nie umiem myœleæ biznesowo. Przez piêæ lat prowadzi³am spotkania w ramach wolontariatu, czêsto dop³acaj¹c do „interesu” z w³asnej kieszeni, z rzadka korzystaj¹c ze sk³adek klubowiczów i sponsorów. Dopiero pandemia wymusi³a wprowadzenie abonamentu dla sta³ych bywalców, choæ i na ten ruch zdoby³am siê z wielkim trudem. Nadal nie mogê pozbyæ siê uczucia dyskomfortu, gdy¿ g³êboko w sobie noszê przekonanie, ¿e praca dla spo³ecznoœci winna byæ rodzajem s³u¿by i mieæ charakter filantropijny. Jednoczeœnie zdajê sobie sprawê, ¿e w pewnym wieku, zdradzanie objawów idealizmu, œwiadczy jedynie o naiwnoœci granicz¹cej z g³upot¹ i nieumiejêtnoœci przystosowania siê do obowi¹zuj¹cych na rynku zasad. Jeœli bowiem istniej¹ rekiny biznesu, ja mogê byæ co najwy¿ej p³aszczk¹ biznesu, albo jakimœ bezkrêgowcem typu brzuchorzêsek, zasilaj¹cy oceaniczny plankton. Nazajutrz z samego rana, czyli przed po³udniem, wysy³am krótk¹ notkê biograficzn¹ i naprêdce sklecone CV pod wskazany adres, a nastêpnie postanawiam sprawdziæ u Ÿród³a, co to za wyró¿nienie, kto je przyznaje i czy warto w ogóle ekscytowaæ siê zaproponowan¹ nominacj¹. Kiedy docieram do zdania o wysokoœci nagrody – ob-

Korzonki Jan Latus Jeœli ¿ycie jest poszukiwaniem swojej to¿samoœci, sensu i celu, to mo¿na powiedzieæ, ¿e siê napracowa³em, szukaj¹c tych imponderabiliów nie tylko w sobie, ale tak¿e wêdruj¹c ich tropem po œwiecie. Jestem przecie¿ teraz w Malezji, na antypodach Nowego Jorku, a Warszawê zostawi³em gdzieœ w po³owie drogi. By³bym dziecinny i niem¹dry licz¹c, ¿e zmiana scenerii i przygoda podró¿nicza odmieni mój los, a tym bardziej – moj¹ naturê. Od samego siebie, swoich problemów i popl¹tanych neuronów w mózgu siê nie ucieknie, stara to prawda. Gdy og³asza³em rodzinie i przyjacio³om w Polsce w latach 80-ych, ¿e marzê by stamt¹d uciec, s³ysza³em ró¿ne komentarze. Rozumiano ekonomiczne i polityczne powody decyzji, jednak¿e czasem pow¹tpiewano, ¿e uczyni mnie ona szczêœliwszym. Pewnie ju¿ wtedy mia³em, co by³o oczywiste dla innych, popl¹tane zwoje mózgowe. Decyzja o emigracji by³a trudna do zrozumienia dla osób zasiedzia³ych, nigdzie nie je¿d¿¹cych bez koniecznej potrzeby. Osobami takimi bywali nasi rodzice i dziadkowie. Naszymi przodkami nie byli kosmopolityczni, wielojêzyczni kupcy wêdrowni czy ¿eglarze. Wywodzimy siê w wiêkszoœci z ch³opów, mieszczan,

11

ewentualnie szlachty zaœciankowej. Ci zasiedzieli Polacy byli wyrywani ze swoimi korzeniami tylko przez niepowstrzymywalne procesy historyczne: byli zsy³ani na Syberiê, przepêdzani przez okupantów. Nawet jeœli zostali zmuszeni do wyjazdu przez straszliw¹ biedê, to i tak w nowym miejscu, na przyk³ad w Ameryce, kupowali ziemiê, budowali dom i wybierali ¿ycie osiad³e. Zapuszczali nowe korzenie. Mariusz Szczygie³ w ksi¹¿ce „Projekt: Prawda” pisze, jak w poszukiwaniu innego siebie postanowi³ wybraæ siê do Laosu: „– Po co tam jechaæ? – spyta³ pe³en bezradnoœci i smutku mój tata, który uwa¿a, ¿e w ¿adnej sytuacji donik¹d nie nale¿y jechaæ.” Hugo Klimko-Dobrzaniecki w ksi¹¿ce „Zostawiæ Islandiê” opisuje swoj¹ rodzinê w Bielawie, która tak¿e nigdy nie ruszy³a siê poza op³otki i nie rozumia³a jego decyzji zamieszkania najpierw w Islandii, a potem w Austrii. M³odoœæ pisarza by³a zreszt¹ podobna do mojej. On te¿ marzy³ o wyjeŸdzie, stypendium, studiach zagranicznych. Te¿ musia³ staraæ siê o paszport, wizy, pozwolenia, zaœwiadczenia, dewizy. I te¿ te plany na pocz¹tku siê nie powiod³y. To by³o ju¿ jednak nasze pokolenie – ludzi zdeterminowanych by uciec z komuny, popróbowaæ innego, niew¹tpliwie lepszego, ¿ycia. Czy jednak wielu jest wœród nas bezpañstwowców, ludzi bez ¿adnych korzeni? Na œwiecie tacy istniej¹, ale to nie s¹ potomkowie polskich osiad³ych ch³opów, przestraszeni Polacy, którzy przycupnêli

lewam siê z wra¿enia kaw¹ ink¹ – suma jest niebagatelna: 10 000 euro, s³ownie: dziesiêæ tysiêcy euro! No i siê zaczyna. Galopada myœli. Sny o potêdze. Wizualizacje w 4K. Ju¿ widzê jak pêcznieje konto. Jak zera ustawione w szeregu weso³o podskakuj¹, wo³aj¹c: jesteœ bogata! Prze¿yjesz kolejny rok bez sta³ego zatrudnienia. Mo¿e nawet zaszalejesz i wstawisz koronkê u dentysty. Pójdziesz do fryzjera, do którego chcesz pójœæ, a nie takiego, na którego ciê staæ. Mo¿e wyjedziesz na d³u¿sze wakacje, ni¿ jedna noc w najtañszym motelu? Kupisz nowy obiektyw do aparatu i wyciskarkê do soku? A przede wszystkim pozbêdziesz siê dojmuj¹cego lêku, który odzywa siê za ka¿dym razem, gdy sprawdzasz stan konta; tego g³osu z off-u, który sugeruje, ¿e od wyl¹dowania na ulicy dzieli ciê w¹t³a niczym w³os, granica. Mijaj¹ godziny. WyobraŸnia zerwana ze smyczy produkuje kolorowe slajdy. Stoj¹c przed zlewozmywakiem, rojê o remoncie kuchni i takich ekstrawagancjach, jak zmywarka i poch³aniacz zapachu. Spogl¹daj¹c z kanapy widzê nowy, piêkny stó³ z litego drewna i wygodne biurko. W ³azience mile ³echce mira¿ bia³ych jak œnieg, równo u³o¿onych kafelków i wanny bez wyszczerbieñ. Zrywam pod³ogê. Burzê œciany. Stawiam biblioteczkê. Wynajmujê architekta zieleni i aran¿ujê wisz¹cy ogród, zamieniaj¹c kawa³ek wylanego betonem yardu w kwitn¹cy eden. A kiedy wreszcie padam ze zmêczenia, decydujê, ¿e nie wydam ani grosza. Nadal bêdê pielêgnowaæ ¿yciowy minimalizm, staj¹c siê trendsetterk¹ mimo woli, bo teraz w modzie dbanie o planetê,

niski œlad wêglowy, umiar w konsumowaniu, nie-latanie, nie-rozmna¿anie siê, nie-rozpychanie w przestrzeni, a poza tym muszê mieæ poduszkê finansow¹, nawet jeœli wielkoœci tej do szpilek, któr¹ w przedszkolu szyliœmy na Dzieñ Matki. W myœlach usuwam wszelkie przeszkody: nie bêdê mog³a odebraæ statuetki osobiœcie, ale przecie¿ w czasach pandemicznych wszystkie imprezy odbywaj¹ siê zdalnie! Helo³! Problem z przelewem na amerykañskie konto? Przecie¿ mogê za³o¿yæ rachunek w polskim banku online! ¯e nominacja nie równa siê wygrana i ¿e na pewno s¹ setki mocniejszych kandydatów? No tak, ale. Horoskop dla Wê¿a w Roku Bawo³a mówi³ o sukcesach, spe³nieniach i kanapkach z hajsem. Poza tym, czeka³am na to wiele lat. W trudzie i znoju obrabiaj¹c swoje emigracyjne poletko. I przecie¿ powinnam myœleæ pozytywnie, bo tylko dobra energia przyci¹ga powodzenie. I generalnie: hej, uwierz w siebie. Yes, you can. Oraz don’t stop me now. Cause I’m having a good time. I gdy tak nakrêcam siê niczym kolorowy b¹czek, odrzucam podszepty wewnêtrznego krytyka, malkontenta i frustrata, ¿e nie dla psa kie³basa, ¿e – jak mawia Okuniewska – po igraszkach przyjd¹ p³aczki i nie ma co rozbudzaæ nadziei nadaremno, kiedy jestem ju¿ w ogródku i witam siê z g¹sk¹, nadchodzi wiadomoœæ: Przepraszamy. Nie doczytaliœmy regulaminu. Niestety. Nie spe³nia Pani wymogów formalnych. m

Zapraszamy na stronê Autorki: www.stanywewnetrzne.com

na drug¹ po³owê ¿ycia na Greenpoincie w Nowym Jorku czy w Ealing w Londynie. To elity kosmopolityczne: dzieci dyplomatów, wêdruj¹cych biznesmenów, s³awnych artystów. Ucz¹ce siê w kilku jêzykach w prywatnej szkole w Szwajcarii, spêdzaj¹ce dzieciñstwo w Brazylii, m³odoœæ w Japonii, a nastêpnie pracuj¹ce na ró¿nych kontynentach. Faktycznie, takie osoby z niesprecyzowan¹ to¿samoœci¹ i narodowoœci¹ mog¹ siê zacukaæ, gdy spytamy je, gdzie s¹ ich korzenie. A tym bardziej siê zatkaj¹, gdy spytamy ich, czy s¹ dumni, ¿e s¹ przedstawicielami jakiegoœ narodu. Azja jest dla mnie tylko miejscem przyjemnego spêdzania póŸniejszej czêœci ¿ycia. Nie fascynujê siê tutejsz¹ kultur¹, nie studiujê jêzyka, nie emocjonujê polityk¹, nie próbujê – zreszt¹, nie pozwolono by mi na to – czegokolwiek tu zmieniaæ. Jestem cz³owiekiem z Polski, który spêdzi³ po³owê ¿ycia w Ameryce i tylko te dwa miejsca pretenduj¹ do miana moich korzeni. Miernikiem mojego sentymentu do tych miejsc jest, jak czêsto o nich myœlê, czytam, s³ucham. Na Facebooku zapisa³em siê do wielu grup zainteresowañ. By³em zaciekawiony forami Polaków w Ameryce – dopóki nie przekona³em siê, ¿e dominuje tam têpa, polityczna agitacja i to w dodatku niezgodna z moimi pogl¹dami. Ale te¿ znalaz³em grupy apolityczne: mi³oœników Nowego Jorku, dawnej architektury, mieszkañców Brooklynu, Greenpointu, Astorii. Do wszystkich tych grup zosta³em przyjêty – wszak d³ugo tam mieszka³em, mo¿na sprawdziæ. Czytam wiêc sympatyczne wpisy: ktoœ przypomina sobie najlepsz¹ pizzê na Bronksie, kto inny zamieszcza zdjêcia jakiejœ okolicy „wtedy” i „obecnie”. Tak, uto¿samiam siê z tym miastem, z Long

Island City, Greenpointem, Manhattanem. Tam s¹ moje korzenie. Ale zapisa³em siê te¿ do kilku grup warszawskich, na przyk³ad dotycz¹cych spraw dzielnic Zawady, Sadyba oraz Wilanów. Ktoœ pyta o najlepsz¹ restauracjê w³osk¹, ktoœ postuluje nowy przystanek autobusowy albo zamieszcza zdjêcie zaginionego kotka. Kupi³em tam mieszkanie, mo¿e spêdzê w nim póŸn¹ staroœæ, wiêc te fora przynosz¹ mi praktyczne wiadomoœci i zarazem pozwalaj¹ zapuœciæ, p³ytkie na razie, korzonki. Bardziej emocjonalnie podchodzê do grupy Jestem z Mokotowa. Tam siê urodzi³em i mieszka³em do 25. roku ¿ycia – i powróci³em w roku 2016. W hotelu w Kuala Lumpur ogl¹dam dziœ czarno-bia³e zdjêcia moich okolic, górki, z której zje¿d¿a³em na sankach, delikatesów przy ulicy D¹browskiego, gdzie czasem zabiera³a mnie mama. Ludzie pisz¹ z rozrzewnieniem, ¿e spêdzili tam m³odoœæ. Czasem siê odnajduj¹ dawni s¹siedzi lub koledzy ze szko³y. Ja odnalaz³em w ten sposób, przypadkiem, Krzysia z mojej klasy w podstawówce. Wiêkszoœæ cz³onków grupy ju¿ tam nie mieszka – za³o¿yli rodziny, przenieœli siê w inne czêœci miasta. Czasem pozosta³a tu stara matka lub ojciec, których odwiedzaj¹. Wielu z mokotowian mieszka obecnie za granic¹. Ale s¹ te¿ tacy, którzy informuj¹, ¿e nadal tam mieszkaj¹, ¿e nigdy siê nie wyprowadzili. Zupe³nie jak moi rodzice, którzy ca³e doros³e ¿ycie spêdzili w jednym kraju, mieœcie, dzielnicy, budynku, mieszkaniu. Zarówno moja siostra, która mieszka od 1981 roku w Kalifornii jak póŸniej ja, wyrwaliœmy z wielk¹ determinacj¹, i pewn¹ satysfakcj¹, te korzenie. Zapewne, nie tyle do miejsca mamy sentyment, lecz do wspomnieñ z m³odoœci. O ich potêdze napiszê jednak innym razem. m


KURIER PLUS 27 LUTEGO 2021

12

www.kurierplus.com

Rozmowy pods³uchane

Pods³ucha³ Czes³aw Karkowski

W poczekalni, czyli w³aœciciel galerii i artysta Rozmówcy: æ Francisco Goya (1746-1828) – wybitny malarz hiszpañski æ Kalikst Ba³andaszek – postaæ z dramatu „Oni” Stanis³awa I. Witkiewicza (1885-1939) Francisco Goya: Przychodzê osobiœcie do pana, panie Ba³andaszek. Nie odpowiada pan na moje listy, telefony ani – za przeproszeniem – twittery. Ponawiam propozycjê kupna paru moich obrazów do pañskiej galerii. Kalikst Ba³andaszek: Tak, tak, wiem… Co pan oferuje? FG: Przynios³em trzy obrazy, wiêcej mam w powozie. KB: Nie, nie trzeba, te wystarcz¹. Nie proszê dalej, bo nie by³ pan umówiony. Za³atwimy sprawê tutaj. No có¿, proszê pana, znam pañsk¹ twórczoœæ. Kto to dziœ kupi? Obecnie idzie neokulfonizm, pseudoinfantylizm, nawet pacykizm. Pana obrazy s¹ nie tylko w staromodnym stylu, ale i na dodatek – ponure, depresyjne, odstrêczaj¹ce. Chcia³by pan mieæ coœ takiego w salonie na œcianie, jak to podwórko wariatów? Niespe³na rozumu opêtañcy, starcy, dziwacy, kobiety i mê¿czyŸni nadzy, obrzydliwi, których trzeba trzymaæ w zamkniêciu, a nie wystawiaæ na widok publiczny. Nie, nie, to nie przejdzie. FG: Nie s³yszê pana dobrze, proszê mówiæ g³oœniej, ale chyba zrozumia³em, ¿e nie chce pan moich obrazów. KB: Proszê pana, dziœ w malarstwie króluje gniotyzm i post-bubelizm. Musi siê pan dostosowaæ do wymogów rynku. Siedzia³ pan lata na posadzie pañstwowej to i straci³ pan rozeznanie w rzeczywistoœci. W pa³acu to pan sobie machn¹³ parê

portretów na zamówienie, a resztê czasu poœwiêca³ na w³asne zachcianki. Móg³ pan sobie na to pozwoliæ: sta³a pensja, mieszkanie, apana¿e. Nie musia³ pan siê liczyæ z tym, co mówi¹ znawcy, eksperci, krytycy. Co oni pochwal¹, to klient kupi. Na przyk³ad takie, proszê spojrzeæ, arcydzie³ko w stylu wczesnego ramotyzmu: jeleñ jak trzeba, jest jezioro i las, dalej wzgórze i trochê niezbêdnej mg³y. Ka¿demu siê to podoba, wszyscy rozchwytuj¹. A¿ siê dziwiê, ¿e jeszcze wisi u mnie w galerii. Tak trzeba malowaæ. Pañscy poczwarni starcy, nie tylko s¹ odra¿aj¹cy na ciele, ale i wstrêtni na duchu. Rozum im pomiesza³o ze staroœci? FG: To taka metafora. Jakby pan naprawdê prze¿y³ to, co ja… KB: Proszê mi nie przerywaæ, bo widzê, ¿e siê pan na malarstwie nie zna. Ja proszê pana siedzê w tym fachu ca³e lata i wiem, co mówiê. Jeœli mnie pan wys³ucha, to mo¿e i zacznie pan pojmowaæ, czym jest sztuka, co jest dobre, a co z³e, jak trzeba malowaæ, by byæ artyst¹. Pana „Majê nag¹” nawet bym wzi¹³, bo to wiadomo, klient lubi popatrzeæ. Ale j¹ pan ju¿ sprzeda³, a co mnie oferuje? Same odpadki. To przecie¿ nie ma wartoœci, nikogo pan do swego dzie³a nie zachêca, wrêcz przeciwnie – zniechêca. I chce pan jeszcze, by za to p³acili? Jak trafnie powiedzia³ a krytycznie pewien poeta, to turpizm. A ja powiem wiêcej – trupizm. Tak,

pañska sztuka to trupizm. Nie ma takiego kierunku, krytycy nic o nim nie wspominaj¹ i takiego nie bêdzie, jakem Ba³andaszek. Kalikst. FG: D³ugo ju¿ ¿yjê, widzia³em wiele… KB: Niech pan nie bêdzie œmieszny. Wszyscy widzieliœmy to, co i pan rzekomo widzia³. Przeœladowania za pogl¹dy, publiczne poni¿anie, tortury, terror wobec nieprawomyœlnych, wojnê, morderstwa, egzekucje. Tak, wszyscy widzieliœmy krew i ³zy. Deszcz zmy³, wysch³o, chcemy jak najszybciej zapomnieæ. By³o, minê³o, ¿ycie idzie naprzód i sztuka musi iœæ razem z nim, a nawet, powiem, wyprzedzaæ ¿ycie. Nadawaæ mu kierunek. Niech pan spojrzy na to dzie³o. FG: A co to jest? Jakieœ plamki, kreski, naklejony pomarañczowy s³onik w butach? Czy to Czysta Forma, któr¹ pan lansuje w swojej galerii? Nie rozumiem. KB: Oczywiœcie, ¿e pan nie rozumie, a to przecie¿ znakomity przyk³ad bylejakizmu w œwietnej postaci. Najwy¿sze osi¹gniêcie tego wspó³czesnego nurtu. Bardzo wielu uprawia tak¹ w³aœnie, wysoce chwalebn¹ twórczoœæ. I pop³atn¹. Ma doskona³e recenzje, to i ceny id¹ w górê. Czy widzi pan tu jakiœ problem, troski, niepokoje? Aluzje polityczne, historyczne, egzystencjalne? Nic z tych rzeczy. Klient nie lubi ³amaæ sobie g³owy, mêczyæ siê w odczytywaniu sensu dzie³a. Spojrzy, a tu s³onik. Czy mo¿e byæ coœ

prostszego, sympatyczniejszego i bezproblemowego? Cz³owiek popatrzy i od razu lepiej siê czuje, pogodnieje na duszy nie obci¹¿onej ¿adn¹ pamiêci¹, ¿adn¹ myœl¹. Tymczasem w pana sztuce nie wszystkie aluzje zrozumie, ale jedn¹ klient pojmie na pewno: ¿e artysta wywy¿sza siê, pokazuje, ¿e jest m¹drzejszy, lepiej wykszta³cony. Poucza. Tego nikt nie chce. Proszê sobie to zapamiêtaæ, panie Goya. Wobec pomarañczowego s³onika w butach wszyscy jesteœmy równi, ale na swoich p³ótnach pan góruje nad odbiorc¹, jak w tym tu oto – ch³opcy na huœtawce. Co to znaczy: ich stroje, przebrani za duchownych, ¿o³nierzy, przecie¿ oni siê nie bawi¹, a bij¹. Czemu ma³pa patrzy na nich z góry? FG: Wystarczy trochê pomyœlunku: doroœli, a zachowuj¹ siê jak dzieci… KB: O tym w³aœnie mówiê. Pan ma przewagê nad odbiorc¹, niejako mówi mu, ¿e pan wie lepiej, mo¿e nawet moralizuje. Tego nikt nie lubi. Nikt nie chce. Poza tym, jakie pan ma prawo, ¿eby prawiæ mora³y? Ludzie bynajmniej nie pragn¹, aby im przypominaæ przesz³oœæ, a nie daj Bo¿e wytykaæ to, co robili kiedyœ. W ró¿nych miejscach siê znajdowaliœmy i nie wszyscy czuj¹ siê z tym dziœ komfortowo. Sztuka ma godziæ i uspokajaæ, a nie j¹trzyæ. Usypiaæ, a nie rozbudzaæ. Stanowczo nie wezmê pañskich obrazów i szczerze mówi¹c w¹tpiê, ¿eby ktoœ inny na nie reflektowa³. m

Z satysfakcj¹ o muzyce í 2 Prze³o¿y³ pan dzie³a Leonarda Cohena. Co pana w nim urzek³o? Dokona³em poetyckich przek³adów trzech ostatnich ksi¹¿ek Cohena, w tym wydanego poœmiertnie „P³omienia” (2018), gdzie znalaz³y siê miêdzy innymi piosenki z ostatnich p³yt kanadyjskiego barda. Ale moje zainteresowanie t¹ twórczoœci¹ trwa od czasów licealnych. Pasjonujê siê piosenk¹ autorsk¹ – od polskiej poezji œpiewanej, która jest bodaj jedynym oryginalnym nurtem naszej muzyki popularnej (Demarczyk, Grechuta, Turnau), poprzez europejskich bardów (Okud¿awa, Moustaki), a¿ po amerykañskich artystów z krêgu singer-songwriter (Dylan, Springsteen, Paul Simon). Cohen jest mi najbli¿szy z racji swojego zakorzenienia w antyku i cywilizacji judeochrzeœcijañskiej. To znakomity poeta, który – trochê przypadkiem – zosta³ piosenkarzem, oryginalnym wykonawc¹ swoich wierszy. Mogê powiedzieæ, ¿e to na jego piosenkach i wierszach nauczy³em siê angielskiego, podejmowa³em próby t³umaczenia ich na jêzyk polski ju¿ w szkole œredniej, t³umaczy³em do szuflady, na czym bardzo zyska³y moje przek³ady w pe³ni ju¿ zawodowe, przede wszystkim dla teatru muzycznego, gdzie polski tekst musi siê bezwarunkowo zgadzaæ z partytur¹. Po latach pozna³em Leonarda osobiœcie, widywaliœmy siê na ró¿nych kontynentach i mia³em poczucia obcowania nie tylko z jednym z najwa¿niejszych artystów naszych czasów, ale równie¿ z wyj¹tkowym cz³owiekiem: m¹drym, skupionym, wa¿¹cym s³owa, a zarazem bardzo przyjaznym, obdarzonym cudownym poczuciem humoru. Dotkliwie odczu³em odejœcie Leonarda, w pierwsz¹ roczni-

cê jego œmierci by³em zaproszony na wielki koncert jego muzyki do Montrealu, odwiedzi³em wtedy grób artysty. Jestem bardzo dumny z moich przek³adów ksi¹¿ek Cohena, które ukaza³y siê w Polsce, w³o¿y³em w nie ca³y swój kunszt literacki, ca³e serce. Szczególnie polecam „P³omieñ”, jest g³êbokim i bardzo intymnym portretem artysty i cz³owieka, przek³ad ksi¹¿ki zaj¹³ mi pó³ roku. Wspomnia³ pan o Marku Grechucie, jest pan redaktorem serii jego nagrañ… Zawsze konsekwentne rozwija³em swoje zainteresowania – zag³êbia³em siê w temat, kupowa³em p³yty i ksi¹¿ki, jeŸdzi³em na koncerty. W³aœciwie to muzyka przywiod³a mnie do Stanów, to by³ g³ówny bodziec, ca³e zarobione pieni¹dze i tak wydawa³em na rozwijanie zainteresowañ. Twórczoœæ Marka Grechuty by³a dla mnie formatywna, odegra³a niezwykle wa¿n¹ rolê w moim rozwoju. Kiedy wiêc po latach pojawi³a siê okazja zaprezentowania jej w ca³ej rozci¹g³oœci, odda³em siê pracy redakcyjnej. Wiedzia³em bowiem, jako fan, kolekcjoner i dziennikarz muzyczny z niema³ym ju¿ wtedy doœwiadczeniem, ¿e poza kanonem p³ytowym Marek Grechuta dokonywa³ licznych nagrañ rozproszonych, pozbieraliœmy je w EMI, powsta³a seria „Œwiecie nasz” (15 CD). To s¹ ponadczasowe dzie³a, jak „Droga za widnokres” czy „Pieœni”, zaœ ostateczna edycja zawiera tyle samo bonusów, co nagrañ oryginalnych. W ostatnich latach pracowa³em jeszcze przy serii koncertowych nagrañ Marka Grechuty, któr¹ wyda³o Polskie Radio – zawsze bêdê polecaæ tê niezwyk³¹, wyj¹tkow¹ twórczoœæ.

Leonard Cohen i Daniel Wyszogrodzki.

Napisa³ pan tak¿e przedmowê do ksi¹¿ki o Woodstock. Fascynowa³ mnie ten festiwal. A pana? Co w nim by³o takiego fascynuj¹cego? O napisanie przedmowy do ksi¹¿ki poprosili mnie jej autorzy, dwaj moi m³odzi koledzy, Marcin Sitko i Pawe³ Urbaniec. Przeprowadzili wywiady z kilkudziesiêcioma muzykami, którzy wyst¹pili na festiwalu w 1969 roku, tym pierwszym i najwa¿niejszym. Ja sam by³em dopiero na Woodstock „94, zorganizowanym na dwudziestopiêciolecie „Trzech dni pokoju i muzyki”. Zawsze fascynowa³o mnie „zjawisko Woodstock”. Obok Monterey Pop (1967) i angielskim Isle of Wight (1970) jest to jeden z trzech najwa¿niejszych festiwali w historii muzyki rockowej. Ale to w³aœnie Woodstock sta³o siê wydarzeniem socjologicznym, przyci¹gnê³o blisko pó³ miliona ludzi, ukaza³y siê albumy p³ytowe i film, wiêc zasiêg tego zjawiska by³ szeroki. To w³aœnie w Woodstock

objawi³ siê z dnia na dzieñ talent Carlosa Santany, Amerykanie oszaleli na punkcie grupy The Who, Joe Cocker wykona³ najlepszy po dziœ dzieñ cover Beatlesów, zaœ Jimi Hendrix zapisa³ siê w historii graj¹c hymn amerykañski, jakby to by³ soundtrack apokalipsy. Woodstock pokaza³o, ¿e to wszystko – muzyka, wolna mi³oœæ i pokojowe wspó³istnienie – jest ³adne i mo¿liwe, a jednoczeœnie nie przynios³o oczekiwanych zmian w szerszej skali. Dzisiaj patrzymy z politowaniem na Dzieci Kwiaty, ci m³odzi idealiœci nie przedstawiali sob¹ si³y politycznej, jednak kropla kontrkultury dr¹¿y ska³ê tradycji, czego efekty odczuwamy i bêdziemy je odczuwaæ. A teraz na zajêciach z historii muzyki popularnej, kiedy – po omówieniu ewolucji bluesa, R&B i jazzu – wchodzê w lata 60. zapowiadam studentom: Za tydzieñ zaczynamy te cholerne nudy: seks, narkotyki i rock’n’roll.

Rozmawia³a Katarzyna Nowak


KURIER PLUS 27 LUTEGO 2021

www.kurierplus.com

13

El¿bieta Baumgartner radzi

Najprostszy bud¿et: regu³a 60/20/20 i trzymanie siê go. Bud¿et nie musi byæ skomplikowany.

Jeszcze przed pandemi¹ Bank Rezerw Federalnych przeprowadzi³ sondê, z której wynik³o, ¿e 46 proc, Amerykanów nie mia³oby 400 dol. gotówki na pokrycie nag³ych wydatków. Z pewnoœci¹ sytuacja teraz jest jeszcze gorsza. Je¿eli jesteœ wœród tych respondentów i nie wiesz dlaczego permanentnie brakuje ci kasy, ten artyku³ jest dla ciebie. Gdy bud¿et siê nie dopina Wiele rodzin, nawet dobrze zarabiaj¹cych, ¿yje od wyp³aty do wyp³aty, wydaj¹c tyle, ile maj¹, a nawet wiêcej. Nie maj¹ oszczêdnoœci, nie odk³adaj¹ na przysz³oœæ, bo wydaje im siê, ¿e nie maj¹ z czego. Podstaw¹ dobrej kondycji finansowej jest wyrobienie w sobie dobrych finansowych nawyków. Pierwszym krokiem powinno byæ stworzenie rodzinnego bud¿etu

Jak to dzia³a Regu³a, któr¹ nazwa³am 60/20/20, sprowadza siê do stworzenia trzech g³ównych kategorii w twoich rodzinnych finansach: na niezbêdne wydatki, na oszczêdnoœci i na rozrywki. Przyjemnoœci sprawiamy sobie dopiero po uiszczeniu innych op³at, gdy zostanie nam dosyæ pieniêdzy. Zrób zestawienie wszystkich przychodów rodziny oraz listê miesiêcznych wydatków sta³ych i zmiennych. Wydatki sta³e w twoim bud¿ecie, to czynsz na mieszkanie albo po¿yczka hipoteczna, op³ata za pr¹d, wodê i gaz, abonament za telefon, telewizjê kablow¹. Wydatki zmienne ponosimy na jedzenie, odzie¿, paliwo, rozrywki itp. Odejmij wydatki od wp³ywów. Jeœli wydatki s¹ wy¿sze, musisz siê zastanowiæ, z czego to wynika i jak to zmieniæ. Zastosowanie prostej regu³y 60/20/20 pozwoli ci ujarzmiæ twój domowy bud¿et. 1. Niezbêdne wydatki, nie wiêcej ni¿ 60 proc. dochodu Niezbêdne wydatki, to te, które ponosisz regularnie, by sfinansowaæ podstawowe potrzeby rodziny. Wyliczyæ tu mo¿na piêæ kategorii: ¿ywnoœæ, dom/mieszkanie, transport, miesiêczne op³aty (na telewizjê kablow¹, internet, telefon) i edukacja albo opieka nad dzieæmi.

Na pokrycie tych sta³ych, podstawowych kosztów nie powinieneœ wydawaæ wiêcej ni¿ 60 proc. tego, co zarabiasz na rêkê, po odjêciu podatków. Jeœli wydajesz wiêcej, to ¿yjesz ponad stan i powinieneœ zmieniæ swój styl ¿ycia, bo inaczej nigdy nie wydostaniesz siê z finansowego do³ka. Mo¿e nie staæ ciê po prostu na tak drogie mieszkanie, na prywatne przedszkole dla dziecka, na trzy oddzielne abonamenty telefoniczne. 2. Sp³ata d³ugów, oszczêdnoœci – 20 proc. dochodu Co najmniej 20 proc. zarobków nale¿y przeznaczyæ na cele zwi¹zane z budowaniem stabilnych fundamentów finansowych. Do tej kategorii nale¿y oszczêdzanie w celu stworzenia poduszki finansowej na wiêksze wydatki, oszczêdzanie na studia dzieci, wp³aty na konta emerytalne. Co najmniej po³owê w tej kategorii, czyli 10 proc. zarobków, powinno byæ odk³adane na d³ugoterminowe cele, takie jak emerytura. Je¿eli masz d³ugi, to najpierw je posp³acaj. Najlepiej automatycznie przelewaj ustalon¹ kwotê na konto oszczêdnoœciowe, emerytalne czy inwestycyjne. Niektórzy mog¹ uznaæ, ¿e odk³adanie jednej pi¹tej przychodu na przysz³oœæ jest niewykonalne, skoro teraz maj¹ du¿e potrzeby: samochód, remont dachu itp. Otó¿ nie wszystko, co odk³adasz jest na emeryturê, ale równie¿ na du¿e wydatki, które ciê czekaj¹. I tak œrodki na samochód czy remonty weŸmiesz z konta oszczêdnoœciowego, co bêdzie znacznie taniej ni¿ zaci¹ganie kredytu. Najpierw oszczêdzasz, potem wydajesz, a nie odwrotnie! 3. Wydatki na przyjemnoœci do 20 proc. dochodu Dopiero po pokryciu sta³ych i niezbêdnych wydatków (kategoria 1) oraz po sp³aceniu d³ugów czy od³o¿eniu pieniêdzy na przysz³oœæ (kategoria 2) mo¿esz zacz¹æ sprawiaæ sobie przyjemnoœci. Nie wiêcej ni¿ 20 proc. przychodów mo¿esz wydaæ na te cele: kieszonkowe na piwo, datki charytatywne, kino, karnety na si³owniê, hobby, zwierzêta, jedzenie w barach i restauracjach, itp. Mimo i¿ o wyborach zwi¹zanych ze stylem ¿ycia powinieneœ myœleæ dopiero na koñcu, to nie czuj siê winny, ¿e kupi³eœ jakiœ drogi ciuch albo zamówi³eœ butelkê dobrego wina do obiadu, o ile wczeœniej zaj¹³eœ siê niezbêdnymi wydatkami i priorytetami finansowymi.

Jak wdro¿yæ bud¿et æ Tylko razem. Stworzenie bud¿etu, to dobry pocz¹tek. Trudniej mo¿e byæ do niego siê dostosowaæ. Je¿eli jesteœ w zwi¹zku ma³¿eñskim, to wyjœæ z d³ugów i budowaæ solidn¹ podstawê finansow¹ mo¿ecie tylko wspólnie. Na nic siê zdadz¹ twoje wysi³ki, je¿eli twój ma³¿onek jest rozrzutny. Skoro jesteœ w d³ugach (albo nie oszczêdzasz tyle, ile chcia³byœ), znaczy to, ¿e jest du¿o do naprawienia, a mo¿na to zrobiæ tylko razem. æ Zapisuj wydatki. Niezbêdna jest konsekwencja i œledzenie postêpów. Zapisywanie wydatków pomo¿e ci w poznaniu swego bud¿etu i utrzymaniu finansowej dyscypliny. W zeszycie przygotuj tabelê z kilkoma kolumnami, odpowiadaj¹cymi kategoriom wydatków, jak ¿ywnoœæ, odzie¿, transport, dom. A¿eby wiedzieæ, gdzie uciekaj¹ pieni¹dze, stwórz równie¿ podkategorie. Np. ¿ywnoœæ podziel na wydatki w supermarkecie, ¿ywnoœæ kupion¹ na wynos, restauracjê. æ Pos³u¿ siê bud¿etow¹ aplikacj¹. Wgl¹d do ca³ej swojej sytuacji finansowej daj¹ ci aplikacje, których przyk³adem jest Mint. Mo¿esz j¹ zainstalowaæ na swojej m¹drej komórce albo na komputerze, pod³¹czyæ swoje rachunki bankowe, inwestycyjne, karty kredytowe i stworzyæ jedno „centrum zawiadywania” swoimi finansami. Ustalasz tam swój bud¿et, widzisz wydatki w poszczególnych kategoriach i ich sumê. æ P³aæ najpierw sobie. Ustaw finanse na autopilota. Wynagrodzenie z pracy przelewane jest przez pracodawcê na twoje kont w banku, z którego automatycznie przelewasz ustalon¹ kwotê na konto oszczêdnoœciowe. W ten sposób p³acisz sobie najpierw, a reszta musi starczyæ na ¿ycie. Automatycznie p³aæ domowe rachunki, raty po¿yczek, nale¿noœci za karty kredytowe. Ustawienie finansów na autopilota oszczêdzi ci mnóstwo czasu, pozwoli unikn¹æ kar za spóŸnione p³atnoœci, a przede wszystkim – zapewni ci dyscyplinê. Wnioski Finansowy plan 60/20/20 jest w za³o¿eniu prosty, a jego implementacja jest okazj¹ do zrobienia remanentu w domowym bud¿ecie i poczynienia planów na przysz³oœæ. Powodzenia. m

Jak pomniejszyæ podatki i odzyskaæ nale¿ne zasi³ki stymulacyjne dowiesz siê z ksi¹¿ek El¿biety Baumgartner „Jak oszczêdzaæ na podatkach”. Przepisy podatkowe, zasi³ki stymulacyjne (Economic Impact Payments). $30 plus $5 na przesy³kê. „Jak chowaæ pieni¹dze przed fiskusem. Podrêcznik agresywnej gry podatkowej”. Spadki, darowizny, przychody, inwestycje, sprzeda¿ domu, konta w USA i w Polsce, walka z IRS. Euro-FATCA. Cena $50 plus $5. Ksi¹¿ki s¹ uaktualnione na rok 2021 i dostêpne od wydawcy: Poradnik Sukces, 255 Park Lane, Douglaston, NY 11363, tel. 1-718-224-3492 30+ poradników dostêpnych jest w wersji papierowej albo elektronicznej w:

www.PoradnikSukces.com


KURIER PLUS 27 LUTEGO 2021

14

Zamów og³oszenie drobne Cena $10 za maksimum 30 s³ów

PRACA ZA $18.50 (NYC), $16 (L.I.), $13.50 (Upstate NY)

Sprzedam domy

Jeœli wymagasz opieki i posiadasz ubezpieczenie Medicaid, Twoi krewni, przyjaciele lub s¹siedzi, mog¹ kwalifikowaæ siê do opieki nad Tob¹ jako osobisty asystent, w ramach stanowego programu NYS Consumer Directed Personal Assistance (CDPA). Nie s¹ potrzebne ¿adne certyfikaty.

W uzdrowisku Ciechocinek sprzedam dwa domy jednorodzinne przy g³ównej ulicy. Jeden z nich jest zabytkowy. Drugi to solidny dom letni stoj¹cy na du¿ej dzia³ce. Proszê dzwoniæ

Informacje: 929-295-6822

646.260.8718

www.kurierplus.com

HYDRAULICY POSZUKIWANI Zatrudnimy pracowników z doœwiadczeniem, pozwoleniem na pracê, prawem jazdy i OSHA30.

AMN Corporation Plumbing & Heating Contractor 53-28 61st Str., Maspeth, NY 11378

Tel. 718-326-9090/2795

Zapraszamy do s³uchania Radio RAMPA na czêstotliwoœci WSNR 620 AM w NY, NJ, CT w soboty od 15:00 do 21:00. Zasiêg Radio RAMPA 620 AM to piêæ dzielnic Nowego Jorku, a tak¿e Long Island, stany New Jersey i Connecticut, czyli najwiêksze skupiska Polonii na Pó³nocno-Wschodnim Wybrze¿u USA. Ponadto, sobotni¹ audycjê, bez zmian, s³uchaæ bêdzie mo¿na za poœrednictwem naszej strony internetowej www.RadioRAMPA.com oraz aplikacji RAMPA na telefony komórkowe. Wszystko bezp³atnie.

Anna-Pol Travel INSTALACJA NOWYCH BOILERÓW ZAMIANA BOILERÓW OLEJOWYCH NA GAZOWE l USUWANIE GAS, NATIONAL GRID, DEPT OF BUILDINGS VIOLATIONS l RPZ/BACKFLOW PREVENTER INSTALACJA & COROCZNE SERWISY l CON ED/ NATIONAL GRID GAS SERVICE RESOTRATION l INSPEKCJE SYSTEMÓW LINII GAZOWYCH ZGODNIE Z LOCAL LAW 152

WYCIECZKI AUTOBUSOWE: Niagara, Waszyngton, Boston

l l

Œrodki transportu posiadaj¹ zezwolenia i licencje federalne (US Department of Transportation) oraz wymagane ubezpieczenia.

821 A Manhattan Ave. Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-349-2423 E-mail:annapoltravel@msn.com WWW.ANNAPOLTRAVEL.COM

Promocyjne ceny przy zakupie biletu przez internet

896 Manhattan Avenue Suite 27 (na piêtrze) - Brooklyn, NY 11222

ATRAKCYJNE CENY NA: Bilety lotnicze do Polski i na ca³y œwiat

u

Pakiety wakacyjne: Karaiby, Hawaje, Floryda All-inclusive: Punta Cana, Meksyk od $699

v Rezerwacja hoteli v Wynajem samochodów v Notariusz v T³umaczenia v Klauzula “Apostille” v Zaproszenia v Wysy³ka pieniêdzy Vigo

Tel: (718) 609-1560, (718) 383-6824, Fax: (718) 383-2412

Acupuncture and Chinese Herbal Center Dr Shungui Cui, L.Ac, OMD, Ph.D

MICHA£ PANKOWSKI

– jeden z najbardziej znanych specjalistów w dziedzinie tradycyjnych chiñskich metod leczenia. Autor 6 ksi¹¿ek. Praktykuje od 47 lat. Pracowa³ we W³oszech, Kuwejcie, w Chinach. Pomaga nawet wtedy, gdy zawodz¹ inni.

TAX & CONSULTING EXPERT Us³ugi w zakresie: 3 Ksiêgowoœæ 3 Rozliczenia podatkowe indywidualne i biznesowe, w tym samochodów ciê¿arowych

3 Rejestracja biznesu i licencje 3 Konsultacje 3 Bezpodatkowa zamiana domów 3 #SS - korekty danych

Email: Info@mpankowski.com

Fortunato Brothers 289 MANHATTAN AVE. (blisko Metropolitan Ave.) BROOKLYN, N.Y. 11211; Tel. 718-387-2281 Fax: 718-387-7042 CAFFE - PASTICCERIA ESPRESSO - SPUMONI GELATI - CAKES

W³oska ciastkarnia czynna codziennie do 11:00 wieczorem, a w weekendy do 12:00 w nocy. Zapraszamy.

LECZY: l katar sienny l bóle pleców l rwê kulszow¹ l nerwobóle l impotencjê zapalenie cewki moczowej l bezp³odnoœæ l parali¿ l artretyzm l depresjê l nerwice l zespó³ przewlek³ego zmêczenia l na³ogi l objawy menopauzy l wylewy krwi do mózgu l alergie l zapalenie prostaty l rekonwalescencja po chorobach nowotworowych z zastosowaniem chiñskiego zio³olecznictwa itp. l

Do akupunktury u¿ywane s¹ wy³¹cznie ig³y jednorazowego u¿ytku 144-48 Roosevelt Ave. #MD-A, Flushing NY 11354 Poniedzia³ek, œroda i pi¹tek: 12:00 - 7:00 pm; tel. (718) 359-0956 1839 Stillwell Ave. (off 24th. Ave.), Brooklyn, NY 11223 Od wtorku do soboty: 12:00-7:00 pm, w niedziele 12:00 - 3:00 pm (718) 266-1018 www.drshuiguicui.com Akcetujemy ubezpieczenia: 1199, Aetna, BCBS, Cigna, Elder Plan, Liberty, Magnacare, Multiplan, Triad Health (VHS), UHC Empire Plan

ANIA TRAVEL AGENCY 57-53 61st Street, Maspeth, N.Y. 11378 Tel. 718-416-0645, Fax 718-416-0653 3 Bilety Lotnicze 3 Wysy³ka pieniêdzy i paczek 3 T³umaczenia 3 Sprawy imigracyjne 3 Notariusz


KURIER PLUS 27 LUTEGO 2021

www.kurierplus.com

15

Do czytania bez zobowi¹zañ…

Anna K³osowska

Kochaæ Przyzwyczai³am siê do tego widoku. Mi³ego widoku, do którego zawsze siê uœmiecham. Ale te¿ wprawia mnie on w pewien nastrój zamyœlenia, ¿yciowych dywagacji. Na pla¿y albo na drewnianym tarasie zawieszonym nad wapiennymi ska³ami zanurzaj¹cymi siê w ocean, pojawia siê dekoracja. Symboliczna, prosta, wywo³uj¹ca doœæ emocjonalne skojarzenia. £uk drapowany w fa³dy pastelowego tiulu z powpinanymi weñ ró¿ami albo dwie bia³e kolumny po³¹czone zwiewn¹ tkanin¹. To wszystko odcina siê od pogodnego nieba, powiewa w oceanicznej bryzie, co przydaje widokowi aspektu nieogarnionego romantyzmu. Kobiety, zw³aszcza kobiety, zwalniaj¹ kroku albo siê zatrzymuj¹. Czasem prawie s³ychaæ westchnienie albo rêka unosi siê ku sercu. Sama to robiê! Bo to bêdzie œlub! Œlub na pla¿y. Bajka w subtropikalnych ramkach. W³aœciwie zakoñczenie ka¿dej przyzwoitej bajki. Bo potem powinno nast¹piæ to s³ynne, enigmatyczne: „¿yli d³ugo i szczêœliwie”. Jako dziecko pyta³am co dalej „tak na prawdê”! A co jak siê pok³óc¹ albo, jak ciocia Agatka, rozejd¹ siê? A moja mama cierpliwie i niezmiennie odpowiada³a na to: „Aniu, to bajka, bajka musi mieæ dobre zakoñczenie”. Akcent by³ na „musi”. Karen, która wraz ze swoim partnerem organizuje œluby na pla¿y, twierdzi, ¿e jest ich du¿o wiêcej ni¿ przed pandemi¹. Co nie znaczy, ¿e biznes idzie œwietnie, bo sama ceremonia zawarcia ma³¿eñstwa trwa krótko, a uczestników mo¿na policzyæ na palcach jednej rêki. No i na ogó³ nie ma potem ju¿ nic. To wszystko. ¯adnego szampana na kilkadziesi¹t osób, ¿adnych tañców i szaleñstw pod go³ym niebem. ¯adnych sto³ów pe³nych jedzenia. Rankiem zatrzyma³am siê przy ³uku w ró¿owych ró¿ach. Podziwia³am zrêcznoœæ z jak¹ Karen upina³a, upiêksza³a wszystko naoko³o: krzaki, palmy, krzese³ka (trzy), i nawet mikrofon, ¿eby nadaæ temu i tak bajkowemu miejscu, charakter œwi¹teczny, niezwyk³y, unikalny. Taki klimat tylko dla nich, dla tych dwojga, na tych kilka wyj¹tkowych chwil. Podesz³a do mnie. – Wiesz, czasem mam wyrzuty sumienia. Musia³am mieæ w oczach ogromne znaki zapytania, bo rozeœmia³a siê. – No nie patrz tak! Powiesz mi, ¿e z tego ¿yjê, wiêc powinnam patrzeæ pragmatycznie. To powtarza mi ci¹gle Kevin, mój partner. Zrobi³a szybki ruch rêk¹, rêk¹, w której trzyma³a pêk ró¿owych ró¿. Papierowych. Z daleka wygl¹daj¹ du¿o lepiej, pomyœla³am. Ale przynajmniej nie plastik! Tego dnia mia³a trzy œluby. Praktycznie pracowa³a teraz sama, zatrudnia³a tylko jedn¹ osobê i to na godziny. Wiadomo pandemia, niepewne czasy. Wiêc pierwszy to mia³y byæ ró¿owe ró¿e, naj³atwiejszy i najprostszy, ale te¿ najtañszy zestaw us³ug, potem kompletna zmiana, wszystko na bia³o, p³óciennie, naturalnie, wiêc boso, bezpoœrednio na pia-

sku. Wielkie konchy, te zwiniête do œrodka muszle jako dekoracja. I mnóstwo ¿ywych kwiatów. I cekiny. Ekologiczne. Cokolwiek to znaczy. Nie chcia³am zadawaæ zbêdnych pytañ. Po co wszystkiego dociekaæ? A potem, ju¿ o szarej godzinie, mia³o byæ elegancko. Ona w bia³ej koronce a on w smokingu. Szampan i rozstawione monitory. Bo ceremonia bêdzie transmitowana na ¿ywo w Kanadzie i tu w Stanach, i to w kilku miejscach. No i ta techniczna strona na skraju pla¿y, to by³ przedmiot troski i niepokoju nie tylko Karen, ale i jej partnera, jako ¿e on by³ od techniki. Wybrano godzinê g³êbokiego odp³ywu, ma³e drewniane podium mia³o uchroniæ obuwie M³odych i udzielaj¹cej œlubu, licencjonowanej oficjantce, ale w prognozie pojawi³ siê nagle silniejszy wiatr ze wschodu, od oceanu. Mo¿e zacz¹æ bryzgaæ, chlapaæ. Piasek bêdzie siê wciskaæ wszêdzie…

Dalej nie bardzo rozumia³am jednak, dlaczego Karen ma wyrzuty sumienia! – Widzisz, ten ró¿owy œlub…. To nie jest para m³odych ludzi, wcale nie, s¹ dojrzali, ale niedojrzali, rozumiesz? Skacz¹, moim zdaniem w coœ bez ¿adnego g³êbszego przemyœlenia. Chc¹ bajki w czasach niepokoju, i to w miarê taniej, bo to s¹ tanie œluby, tu na pla¿y. To natura, ocean, powinien pobieraæ dodatkowe op³aty! No wiêc tych dwoje. Ona siê stale obra¿a, on ustêpuje. Wczoraj zatrzasnê³a siê w ³azience. Bo on siê na coœ nie zgodzi³. Rozmawialiœmy w Zoomie. Wiesz, najchêtniej powiedzia³abym im, zastanówcie siê…, ale ja z tego ¿yjê. Kevin, rozeœmia³a siê, Kevin twierdzi, ¿e powinniœmy mieæ drugi biznes. Agencjê rozwodow¹! Rozwód na florydzkiej pla¿y! No tak, pomyœla³am, mo¿e i w tej chwili œluby ciesz¹ siê du¿ym powodze-

niem, ale jest te¿ wiêcej spraw rozwodowych. A przyczyna w obu wypadkach ma wspólny mianownik: pandemiê. Trudne czasy. Chêæ bycia razem w trudnych czasach i niemo¿noœæ utrzymania zwi¹zku z powodu trudnych czasów. Kochaæ. Na ogó³ chcemy sta³ego zwi¹zku, szukamy, zw³aszcza przy pewnej dojrza³oœci emocjonalnej, relacji na d³ugo. Tego chcemy. Ale jesteœmy stworami konfliktowymi. Prawda? A kochaæ, akceptowaæ nie siebie, a tê drug¹ osobê, jest trudno. Wiêc bycie razem to z za³o¿enia potencjalny konflikt. Nawet najwiêksza najprawdziwsza mi³oœæ i nie debatujmy nad definicj¹, wiedzie przez konflikty, przez g³êbokie ¿ale, przez niezrozumienie i nieporozumienia, przez dramaty. Bo jesteœmy trudni, my ludzie. Nie ma idea³ów. Osobiœcie nie znam. W ka¿dym z nas jest coœ chropowatego, mo¿e wynikaj¹cego ze z³ych doœwiadczeñ, z przesz³oœci, z ma³ych i wielkich rozczarowañ. I z naszego w³asnego, jedynego w swoim rodzaju „ja”. A teraz spotkaliœmy tê Jedyn¹ Osobê. I chcemy j¹ ulepszyæ. Mo¿e wrêcz ulepiæ na w³asn¹ mod³ê. Dla jej dobra! To najczêstszy powód niezgody, k³ótni, eskalacji. Chcemy dopasowaæ, przysposobiæ sobie tego kogoœ. Uwa¿amy, ¿e mamy do tego prawo. Bo jest naszym partnerem i kochamy j¹ czy jego. A w ogóle nie zastanawiamy siê tak bardzo nad tym, bo jeszcze do tego wiêkszoœæ z nas uwa¿a, ¿e chce dobrze. I ¿e ma racjê! To odnosi siê i do innych rodzajów mi³oœci, do oddania siê nie tylko komuœ, ale i czemuœ. Bo jeœli przyjmiemy jakiœ punkt widzenia, wyznawaæ bêdziemy jakieœ pogl¹dy, wierzyæ w jakieœ prawdy, a potem rozczarujemy siê, to nasza reakcja bêdzie zawsze taka sama. Ucierpi nasze ego. I bêdziemy poszukiwaæ antidotum. A antidotum to czêsto obra¿enie siê na to, co do niedawna uwa¿aliœmy za œwiête. Odwrócenie siê, zanegowanie. Bo przecie¿ mieliœmy racjê wybieraj¹c tê osobê, ten pogl¹d, tê prawdê, tê ideê. To nie my siê nie sprawdziliœmy. To ta druga strona. Kochaæ to trudna sprawa. Kochaæ to akceptowaæ, nie przerabiaæ, nie narzucaæ, a przecie¿ to nie jest mo¿liwe. Ani w ¿yciu prywatnym, ani publicznym. W sensie dos³ownym i przenoœnym. Przyjmijmy siebie takimi jakimi jesteœmy. To nie twoja czy moja wina. To poniek¹d wina wynikaj¹ca z faktu, ¿e jesteœmy istotami. Ludzkimi. W naturze mamy trochê cech drapie¿cy, to nasza historia. Lubimy mieæ racjê i wybielaæ siebie, pozytywnie uzasadniaæ swoje czyny. To nasza cywilizacja. Lubimy tworzyæ bajkowe, niemo¿liwe scenariusze. To nasza wyobraŸnia, to co jest unikalne w nas, ludzkich zwierzêtach. Lubimy siê w bajce zgubiæ, czasem przyj¹æ j¹ za rzeczywistoœæ, uwierzyæ w ni¹. To przyjemne. Nie lubimy siê rozczarowaæ. To nasze wielkie ego. ¯ycie w rodzinie, w krêgu bliskich, w krêgu znajomych, w spo³eczeñstwie, wymaga mi³oœci, otwartoœci w rozumieniu innych. Tych, którzy niekoniecznie podzielaj¹ nasze pogl¹dy, nasz¹ nieomylnoœæ, nasz sposób ¿ycia, nasze racje. I nie zawsze tylko z tego powodu nie s¹ godni naszej uwagi, s¹ gorsi od nas. S¹ g³upsi! Oczywiœcie mo¿na, jak ta Panna M³oda, o której opowiada³a mi Karen, zatrzasn¹æ siê w ³azience, obraziæ siê i istnieæ w swoim ma³ym œwiatku, gdzie jesteœmy najwa¿niejsi, najbardziej kochani przez siebie, i ca³kowicie nieomylni, ale… Ale kiedyœ z ³azienki trzeba bêdzie wyjœæ! m

Zapraszamy na stronê Autorki: www.anna4book.com


16

KURIER PLUS 27 LUTEGO 2021

www.kurierplus.com

Dymitriada - czyli jak piêkna wojewodzianka sandomierska zosta³a caryc¹ Rosji Jedyn¹ Polk¹, która zosta³a caryc¹ Rosji, by³a Maryna Mniszchówna, ¿ona cara Dymitra. 10 maja 1606 r., œlubu w obrz¹dku prawos³awnym udzieli³ im w Moskwie patriarcha Hermogenes. Piêkna, czarnow³osa Maryna wyst¹pi³a w czerwonej sukni wyszywanej rubinami, co doskonale podkreœla³o kolor jej w³osów i nieskaziteln¹ cerê. By³ to najszczêœliwszy dzieñ w jej ¿yciu.

gdzie natychmiast wpad³a mu w oko najm³odsz¹ córka wojewody sandomierskiego – Maryna. Maryna by³a kobiet¹ o kruczoczarnych w³osach i olœniewaj¹cej urodzie. Dymitr zapa³a³ do niej gwa³town¹ mi³oœci¹ i powiedzia³ Jerzemu, ¿e jeœli odda mu córkê za ¿onê, to uczyni j¹ caryc¹ Rosji a jego samego obsypie bogactwami Kremla i odda mu Ziemiê Nowogrodzk¹ i Pskowsk¹. Chciwy Jerzy natychmiast zwietrzy³ swoj¹ szansê. By³ w królewskich ³askach i przedstawi³ Dymitra królowi Zygmuntowi, który uwierzy³ w jego historiê. Z kolei Dymitr opowiedzia³ królowi o swoich ambicjach i w zamian za pomoc obiecywa³ oddaæ Polsce Ziemiê Smoleñsk¹ i Siewiersk¹. Wieœæ o tym spotkaniu dotar³a do Moskwy, sk¹d w³ada³ ukoronowany na cara Borys Godunow, który wpad³ z tego powodu w pop³och. Dymitr zebra³ w Polsce ochotników, wojska polskich magnatów i ruszy³ na Rosjê. Godunow by³ ju¿ stary i schorowany. Chcia³, aby jego nastêpc¹ zosta³ syn Fiodor i gdy Godunow w koñcu zmar³, Fiodor wst¹pi³ na tron, ale rz¹dzi³ tylko kilka dni, bo razem z matk¹ zostali uduszeni przez zamachowców nas³anych przez innego ambitnego bojara – Wasyla Szujskiego. Po œmierci Fiodora droga Dymitra do Moskwy stanê³a otworem. Rosjanie jednak nie byli do koñca pewni czy to prawdziwy Dymitr i pos³ano po jego matkê – Mariê Nagoj – która…. go rozpozna³a! Dymitra niezw³ocznie koronowano na nowego cara Rosji. Dymitr natychmiast wys³a³ list z t¹ wiadomoœci¹ do króla Zygmunta, obiecuj¹c mu wspólne dzia³ania przeciwko Turcji i prosz¹c go o zezwolenie na œlub z piêkn¹, sandomiersk¹ wojewodziank¹ – Maryn¹. Œlub odby³ siê per procura w Krakowie i by³ na nim sam Zygmunt III Waza ze swoim dziesiêcioletnim wówczas synem, W³adys³awem. Po ceremonii Maryna wraz z orszakiem ruszy³a do Moskwy, do swojego mê¿a. Dymitr skraca³ sobie czas oczekiwania na ¿onê niezliczonymi romansami i do momentu pojawienia siê Maryny Mniszchówny na Kremlu, co naj-

Jej panowanie jako rosyjskiej carycy trwa³o zaledwie tydzieñ, a rz¹dy jej mê¿a zakoñczy³y siê dla niego tragicznie. Obydwoje na krótko zab³yœli na szczytach w³adzy, ale obydwoje doszli do niej dziêki oszustwom i intrygom. Ojcem Maryny by³ Jerzy Mniszech, którego brat Miko³aj by³ rajfurem starzej¹cego siê, ale wci¹¿ chutliwego króla Zygmunta Augusta. Kiedy król umiera³, Miko³aj wraz z bratem z zimn¹ krwi¹ kradli osobisty i drogocenny maj¹tek ostatniego Jagiellona. Wytoczono im za to proces o kradzie¿, ale powo³ana komisja œledcza – zapewne dziêki przekupstwu – nie doszuka³a siê przestêpstwa. Za to Jerzy Mniszech, szybko znalaz³ siê w ³askach króla Zygmunta III Wazy, który mianowa³ go starost¹ lwowskim i wojewod¹ sandomierskim. Z kolei Dymitr – znany z historii jako Samozwaniec – mia³ byæ ostatnim synem cara Iwana GroŸnego. Iwan szykowa³ na swojego nastêpcê najstarszego syna – tak¿e Iwana, jednak w gniewie uderzy³ syna okut¹ z³otem lask¹ tak nieszczêœliwie, ¿e Iwan zapad³ w komê i po kilku dniach zmar³. Jego drugi syn Fiodor by³ upoœledzony umys³owo, ale mimo to, po œmierci Iwana GroŸnego zasiad³ na rosyjskim tronie. By³ jednak jeszcze trzeci syn – Dymitr, zrodzony z ostatniego ma³¿eñstwa Iwana GroŸnego z Mari¹ Nagoj. Po wst¹pieniu na tron Fiodora, Dymitra z matk¹ umieszczono w maj¹tku Uglicz. Prawdziwym w³adc¹ Rosji by³ jednak nie Fiodor a wp³ywowy bojar Borys Godunow. M³odociany Dymitr móg³ byæ dla niego zagro¿eniem, ale zginie, znaleziony przy drodze z no¿em wbitym w piersi. Rosjanie maj¹ jednak dosyæ rz¹dów bojarów. Na Rosjê zaczynaj¹ spadaæ ró¿ne naturalne klêski i widzi siê w tym karê bosk¹ za zbrodnie Godunowa. Powstaje wówczas legenda o tym, ¿e Dymitr – ostatni syn Iwana GroŸnego ¿yje, jest w Polsce i zamierza wróciæ do Rosji aby odebraæ nale¿ny mu tron i czapkê Monomacha. I rzeczywiœcie! Na dworze ksiêcia Adama Wiœniowieckiego w Brahiniu pojawi³ siê cz³owiek podaj¹cy siê za carewicza Dymitra! Z pewnoœci¹ nie by³ to syn cara, ale jak siê póŸniej okaza³o, mia³ w sobie królewsk¹ krew. By³ nieœlubnym synem Stefana Batorego sp³odzonym z nieznan¹ z imienia córk¹ leœniczego. By³ to m³odzieniec wyj¹tkowo szpetny, ale musia³ byæ przekonywuj¹cy, bo uwierzono w jego opowieœæ. Trafi³ w koñcu do orszaku ksiêcia Konstantego Wiœniowieckiego, którego ¿on¹ by³a jedna z córek Jerzego Mniszcha – Urszula. Dziêki niej Dymitr trafi³ w koñcu na dwór Mniszchów, Hetman Stanis³aw ¯ó³kiewski, zdobywca Moskwy.

Maryna Mniszchówna w litografii Jean Francois de Maurin.

mniej 30 rosyjskich szlachcianek utrzymywa³o, ¿e jest z nim w ci¹¿y. Tydzieñ po ich œlubie, w Moskwie wybuch³o powstanie pod wodz¹ bojara Szujskiego. Dymitra zabito razem ze wszystkimi Polakami, jacy mu towarzyszyli. Polskie dwórki Maryny zgwa³cono a ona sama cudem uratowa³a siê, schowana pod obszern¹ sukni¹ swojej ochmistrzyni. Nie na d³ugo jednak. Zosta³a aresztowana przez Wasyla Szujskiego, który z³apa³ tak¿e jej ojca Jerzego. Szujski uzna³, ¿e zachowa ich ¿ycie wiedz¹c, ¿e Jerzy jest zaufanym polskiego króla. Nie chcia³ ryzykowaæ wojny z Polsk¹ w czasie, gdy Rosja by³a w chaosie. Uwiêzi³ ich w twierdzy w Jaros³awiu, gdzie spêdzili dwa lata. Wy¿y³ siê za to na ciele zabitego Dymitra, które przywi¹zane sznurem za genitalia kaza³ ci¹gaæ po Moskwie, ku uciesze t³umu. Nastêpnie jego cia³o poæwiartowano, spalono a prochami na³adowano armatê i wystrzelono je w kierunku Polski. Sam Szujski koronowa³ siê na cara Rosji. Ale nie by³ to wcale koniec historii Dymitra Samozwañca! Po Moskwie rozesz³a siê pog³oska, ¿e Dymitr uciek³ z moskiewskiego pogromu i szykuje siê do zemsty na Szujskim! Nikt dok³adnie nie wie, kim by³ kolejny oszust podaj¹cy siê za Dymitra. W obozie warownym Tuszyno uda³o mu siê zorganizowaæ pokaŸn¹ armiê z³o¿on¹ z szukaj¹cych okazji do wzbogacenia siê Polaków, Litwinów a tak¿e nienawidz¹cych Szujskiego Rusinów. Do tej kolorowej grupy przy³¹czy³ siê kozacki ataman Iwan Zarucki. Polski król tym razem wola³ siê trzymaæ z daleka od kolejnych Samozwañców i Dymitr numer dwa zacz¹³ powoli traciæ sojuszników. I zapewne rozp³yn¹³by siê w historii, gdyby do Tuszyna nie wjecha³a Maryna Mniszchówna, która natychmiast rozpozna³a w drugim Samozwañcu swojego mê¿a, co zreszt¹ nie przeszkodzi³o im we wziêciu drugiego œlubu. Zygmunt III Waza prowadzi³ w tym czasie wojnê z Rosj¹ i Ma-

ryna namówi³a swojego cudownie odzyskanego mê¿a, aby ze swoj¹ armi¹ ruszy³ na Moskwê. Nieoczekiwanie kolejny Samozwaniec zacz¹³ odnosiæ sukcesy militarne. Szujski chcia³ podpisywaæ uk³ady, ale ambitna Maryna nie pozwala³a mê¿owi zejœæ z obranej drogi. By³a ju¿ wówczas w ci¹¿y i wizja, ¿e jej dziecko bêdzie nastêpc¹ tronu Rosji wyraŸnie j¹ oœlepi³a. Tymczasem wydarzy³o siê coœ, czego nikt siê nie spodziewa³. 22 grudnia 1610 roku Dymitr wpad³ w sprzeczkê ze swoim giermkiem i ten nie zastanawiaj¹c siê d³ugo, pchn¹³ swojego pana no¿em, pozbawiaj¹c go ¿ycia. Dla Maryny powinien to byæ wyraŸny sygna³, ¿e czas porzuciæ rosyjskie fantazje i wracaæ do Polski, do Sandomierza, ale by³a zaœlepiona ¿¹dz¹ w³adzy. Jej nastêpnym mê¿czyzn¹ sta³ siê kozacki ataman Iwan Zarucki. Zarucki co prawda mia³ ju¿ ¿onê, ale aby o¿eniæ siê z Maryn¹ odes³a³ j¹ do klasztoru. Maryna wierzy³a, ¿e Zarucki otworzy jej bramy Moskwy, któr¹ w³aœnie zdobyli Polacy pod wodz¹ hetmana ¯ó³kiewskiego. Szujski zosta³ pojmany i w kajdanach rzucony w Krakowie do stóp króla Zygmunta. Kiedy Maryna urodzi³a syna – nada³a mu imiê Iwan – na czeœæ Iwana GroŸnego. Wci¹¿ wierzy³a, ¿e przynajmniej jej syn zostanie carem Rosji. Tymczasem Polacy opuœcili Moskwê, a carem zosta³ Micha³ Romanow. Nieoczekiwanie w kozackich oddzia³ach Zaruckiego wybuch³ bunt i potê¿ny niegdyœ ataman ledwie uszed³ z ¿yciem, uciekaj¹c z Astrachania z ¿on¹ i przybranym synem. Wykorzysta³ to car Micha³ Romanow i pochwyci³ uciekinierów. Bardzo mu na tym zale¿a³o, bo wiedzia³ jak potê¿n¹ si³ê mia³a legenda Samozwañca. Nie móg³ pozwoliæ, aby coœ podobnego przydarzy³o siê tak¿e jemu. Bogu ducha winnego ch³opca publicznie powieszono, a jego ojczyma nabito na pal. Maryna usz³a jeszcze raz z ¿yciem, ale straci³a wolnoœæ, któr¹ zreszt¹ nie cieszy³a siê zbyt d³ugo. Zosta³a osadzona w baszcie w Ko³omnie, gdzie zmar³a wiosn¹ 1615 r. Krzysztof Miekina

Profile for Kurier Plus

Kurier Plus - e-wydanie 27 lutego 2021  

Kurier Plus - e-wydanie 27 lutego 2021  

Advertisement