__MAIN_TEXT__

Page 1

NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS

ER KURI P L U S

P O L I S H NUMER 1253 (1553)

W E E K L Y

ROK ZA£O¯ENIA 1987

M A G A Z I N E

TYGODNIK

8 WRZEŒNIA 2018

PE£NE E

-

WYDANIE KURIERA W INTERNECIE: WWW.KURIERPLUS.COM

í Koœció³ „otwarty“ – str. 6 í 2,400,000 za 10 stóp – str. 7

í Bary, czyli magia Nwego Jorku – str. 9 í Weterani – str. 10 -11

í Pó³ ¿ycia w PRL, odcinek ostatni – str. 16 í Program wyborczy S. Platty – str. 20

Tomasz Bagnowski

Stop Bezos Senator Bernie Sanders przedstawi³ propozycjê ustawy, która ma finansowo obci¹¿yæ pracodawców kosztami rz¹dowych programów pomocowych, z których korzystaj¹ ich pracownicy. Nazwa projektu opracowanego przez Sandersa „Stop Bad Employers by Zeroing Out Subsidies Act” (w skrócie stop BEZOS Act) jest nawi¹zaniem do nazwiska Jeffa Bezosa, w³aœciciela sklepu internetowego Amazon, który z maj¹tkiem oko³o 168 mld dolarów jest obecnie najbogatszym cz³owiekiem na œwiecie. Ustawa mia³aby wprowadziæ obowi¹zek refinansowania przez wielkich amerykañskich pracodawców, takich w³aœnie jak Amazon, McDonald’s czy Walmart œrodków, które w formie zapomóg pobieraj¹ od rz¹du osoby zatrudnione w tych firmach. Chodzi na przyk³ad o bony ¿ywnoœciowe (food stamps), dop³aty do kosztów zamieszkania, ubezpieczenie medyczne Medicaid itd. Bernie Sanders proponuje by obowi¹zek zwracania tych dop³at mieli pracodawcy zatrudniaj¹cy wiêcej ni¿ 500 osób. Wed³ug senatora, który zdoby³ du¿¹ popularnoœæ ubiegaj¹c siê o nominacjê Partii Demokratycznej w ostatnich wyborach pre-

zydenckich, ustawa ma na celu wymuszenie na pracodawcach p³acenia pracownikom pensji, daj¹cych mo¿liwoœæ utrzymania siê bez potrzeby korzystania z zapomóg, które finansowane s¹ z podatków wszystkich Amerykanów. Mechanizm ustawy jest bardzo prosty. Przyk³adowo, jeœli pracownik Amazon pobiera 300 dolarów miesiêcznie w formie zapomóg, firma ta zobowi¹zana by³aby do zap³acenia podatku od takiego pracownika w wysokoœci 300 dolarów miesiêcznie. Bernie Sanders powo³uj¹c siê na dane nowojorskiej organizacji New Food Economy podaje, ¿e tysi¹ce pracowników Amazon korzystaj¹ z zapomóg. W Arizonie bony ¿ywnoœciowe otrzymuje jeden na trzech pracowników firmy Jeffa Bezosa, w Pensylwanii i Ohio co dziesi¹ty. Amazon zatrudnia w ca³ych Stanach Zjednoczonych oko³o 575 tys. ludzi. Przeciêtna p³aca w tej firmie, przed odtr¹ceniem podatków, wynosi nieco ponad 28 tys. dolarów rocznie. í8

Polsko S³owiañska Federalna Unia Kredytowa zafundowa³a Cz³onkom-Seniorom wyjazd do Amerykañskiej Czêstochowy. Skorzysta³o z niego ponad 1.100 osób.

Duet Makowicz & Medyna podbi³ widowniê w Gdañsku i Szczecinie O koncertach znakomitych muzyków mieszkaj¹cych w USA pisze Bogdan Ratajczak.

u

Duet Makowicz & Medyna – Nasza muzyka jest form¹ dawania.

W ka¿dym zak¹tku globu s¹ takie miejsca, gdzie wir codziennych spraw traci znaczenie. S¹ enklawami i spokojn¹ przystani¹, niczym bezpieczny port dla zagubionego w sztormowych falach statku, pozwalaj¹cy na coœ, zdawaæ by siê mog³o niemo¿liwego: zatrzymanie czasu, kontemplacjê i zastanowienie siê nad tym, co tak naprawdê jest wa¿ne. Dla nas – ka¿dego z osobna i dla ogó³u. O ile trudno znaleŸæ odpowiedŸ dla innych (lub za innych), tê dla siebie potrafimy, ka¿dy na swój sposób, odnaleŸæ i w danym miejscu, i... co wa¿niejsze – w sobie. Takimi magicznymi miejscami dla polskich odbiorców jazzu okaza³y siê dwa koncerty znakomitego i uznanego ju¿ w USA duetu (w Polsce, niestety, poza gronem najbardziej zainteresowanych ci¹gle ma³o znanego) pianisty Adama Makowicza i saksofonisty Krzysztofa Medyny z programem „Jazz Standards”. Pierwszy, inauguruj¹cy koncert, prezentuj¹cy wszystko, co najlepszego ci dwaj wyœmienici muzycy maj¹ wspólnie do powiedzenia, odby³ siê w Filharmonii Szczeciñskiej 11 sierpnia br. w ramach presti¿owego XIV Miêdzynarodowego Festiwalu „Sacrum Non Profanum”. í 13


KURIER PLUS 8 WRZEŒNIA 2018

2

Tydzieñ z Plusem

www.kurierplus.com

Drodzy Czytelnicy Koñcz¹ siê wakacje, dzieci wracaj¹ do szko³y, doroœli do pracy. Przed polonijn¹ spo³ecznoœci¹ gêsty w wydarzenia sezon. Warto w nich uczestniczyæ. Warto wspieraæ ich bohaterów i organizatorów. Dla u³atwienia kalendarz.

9 wrzeœnia o godz. 15:00 – W ho³dzie ¿o³nierzom II Wojny Œwiatowej

Z³o¿enie wieñców i kwiatów przy Pomniku Katyñskim w Jersey City (Exchange Pl). Przy okazji organizatorzy prosz¹ o zbiórkê funduszy na odnowienie Pomnika.

12 wrzeœnia godz. 19:00 w Cracovia Manor

Nowa inicjatywa Polonusów z New Jersey pod nazw¹ „Przytulisko Literackie”. Goœæmi pierwszego spotkania bêd¹ Ania i Janusz Skowronowie autorzy ksi¹¿ki „Z trzynastego piêtra. Szkice nowojorskie”. Cracovia Manor – Wallington New Jersey. Wiêcej na str. 19.

12 wrzeœnia o 19:00 w Fundacji Koœciuszkowskiej

Spektakl poetycko – muzyczny zatytu³owany „Aria Po¿egnalna”. Wiersze Zbigniewa Herberta bêdzie czyta³ Jerzy Zelnik. Przy fortepianie Micha³ Maksymilian Dudziñski.

13 wrzeœnia prawybory Partii Republikañskiej do Senatu Stanowego

Polski adwokat S³awomir Platta zmierzy siê w nich z Tomem Sullivanem. Jeœli wygra, to w listopadzie bêdzie rywalizowa³ z demokrat¹ Josephem Addabo Jr. Dobrze by³oby mieæ swego przedstawiciela w amerykañskim Senacie. Wiele zale¿y od mobilizacji polonijnych mieszkañców dystryktu 15. z którego kandyduje Platta. Wiêcej str.20

14 wrzeœnia o 19:00 otwarcie sezonu w Galerii Kuriera

Sezon inauguruje wystawa grafik Edmunda Korzeniewskiego. Edmund przez wiele lat mieszka³ w Nowym Jorku. Du¿o wystawia³, m.in. w Galerii Kuriera. Stosunkowo niedawno przeniós³ siê do rodzinnego E³ku, gdzie ma w³asne, profesjonalne studio graficzne. Tam te¿ mia³ niedawno bardzo dobrze przyjêt¹ przez krytyków i publicznoœæ wystawê retrospektywn¹. Ale jak mówi artysta powroty s¹ nie³atwe, a on swoje serce zostawi³ w Nowym Jorku. Jego „Back and Forth” zrodzi³o siê z têsknoty.

14 wrzeœnia o 19:00 bankiet w Princess Manor

Bêdzie to impreza honoruj¹ca Bo¿enê Konkiel, która w tym roku poprowadzi Greenpoint w Paradzie Pu³askiego. Bo¿ena mieszka i pracuje na Greenpoincie. Uczy matematyki w szkole przy parafii œw. Stanis³awa Kostki i prowadzi znane Kobo Music Studio. Pisuje równie¿ na tematy edukacyjne do naszego tygodnika. Uroczystoœæ ju¿ za tydzieñ, ale jeœli ktoœ jeszcze chcia³by wzi¹æ w niej udzia³ prosimy o telefon z redakcj¹.

17 wrzeœnia o 18:00 na Ridgewood

Po wakacjach wznawia dzia³alnoœæ Polonijny Klub Ksi¹¿ki Ridgewoodteka. Klub od kilku lat prowadzi nasza redakcyjna kole¿anka Weronika Kwiatkowska. Szczegó³y w anonsie na stronie 19.

21 wrzeœnia o 19:00 kolejna wystawa w Kurierze

Bêdzie to artystyczny debiut wroc³awskiej studentki grafiki - Alicji Zimol¹g. Wystawa zatytu³owana jest Podmuch/Blown Away.

7 paŸdziernika wielka, doroczna, bia³o-czerwona Parada Pu³askiego Pozostaje nam zachêciæ Pañstwa do aktywnego i jak najliczniejszego udzia³u w polonijnych wydarzeniach. Tych wielkich i tych mniejszych.

FOTO: ZOSIA ¯ELESKA-BOBROWSKI

Redakcja

Zapraszamy Pañstwa na wernisa¿ wystawy grafik Alicji Zimol¹g pt. „Podmuch | Blown Away”, która odbêdzie siê 21 wrzeœnia o godzinie 19:00 w Galerii Kuriera Plus. Wystawa ta jest debiutem m³odej artystki. Technik¹, któr¹ uprawia jest linoryt. Fascynuj¹ce jest dla niej to, ¿e ka¿da grafika jest inna, unikatowa. Nawet te odbitki, które s¹ wykonane z jednej matrycy, prawie zawsze ró¿ni¹ siê od siebie, choæby jednym ma³ym szczegó³em. „Pomyœl o œwiecie, który nosisz w sobie”, ten cytat z Rainera Maria Rilke by³ jej mottem przygotowuj¹c grafiki. Wszystkie prace skupiaj¹ siê wokó³ tematyki roœlinnej, a bezpoœredni¹ inspiracj¹ do powstania tych prac by³y roœliny, które sama hoduje i wnikliwie obserwuje ich ¿ycie. Alicja Zimol¹g jest studentk¹ II roku grafiki na Uniwersytecie SWPS i absolwentk¹ Parsons The New School for Design w Nowym Jorku (Web Design Course, Interior Design Course). Technikê linorytu pozna³a na studiach i zafascynowa³a siê ni¹. Stara siê ³¹czyæ swoje pasje, m.in. jest to projektowanie ubioru i malowanie na tkaninach i eksperymentuje przenosz¹c linoryty na tkaniny. Poza tym, du¿o czyta, fotografuje i ch³onie œwiat.


KURIER PLUS 8 WRZEŒNIA 2018

www.kurierplus.com

3

Odznaczeni Krzy¿em Wolnoœci i Solidarnoœci 31 sierpnia br. w siedzibie Konsulatu Generalnego RP w Nowym Jorku odby³o siê uroczyste wrêczenie odznaczenia pañstwowego Krzy¿a Wolnoœci i Solidarnoœci czterem zas³u¿onym. Uroczystego odznaczenia w imieniu Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Andrzeja Dudy dokona³ Konsul Generalny RP w Nowym Jorku Maciej Golubiewski. Krzy¿ Wolnoœci i Solidarnoœci jest nagrod¹ ustanowion¹ w 2010 r. dla dzia³aczy opozycji wobec dyktatury komunistycznej. Podczas ceremonii za wybitne zas³ugi w dzia³alnoœci na rzecz przemian demokratycznych w Polsce odznaczeni zostali: Andrzej Józef D¹browski Marian Wroñski Arkadiusz Gaczewski Jerzy Czelny Pan Jerzy Czelny otrzyma³ tak¿e Medal „Pro Patria” wraz z legitymacj¹ potwierdzaj¹c¹ nadanie tego odznaczenia. Z przyjemnoœci¹ podkreœlamy, ¿e wœród odznaczonych znalaz³ siê nasz redakcyny kolega Andrzej Józef D¹browski, autor cenionych przez Czytelników Kartek z przemijania. Andrzeju, serdecznie gratulujemy.

Odznaczeni z Konsulem Generalnym Maciejem Golubiewskim (w œrodku). u

u

Zelnik czyta Herberta 12 wrzeœnia o 19:00 w Fundacji Koœciuszkowskiej

Spektakl poetycko – muzyczny zatytu³owany „Aria Po¿egnalna”. Wiersze Zbigniewa Herberta bêdzie czyta³ Jerzy Zelnik. Przy fortepianie Micha³ Maksymilian Dudziñski.

Redakcja

Odznaczeni z Konsulem Generalnym i rodzinami.

The Kosciuszko Foundation, Inc. 15 East 65th Street New York, NY 10065

3 wrzeœnia 2018 roku zasnê³a w Panu

Maria Teresa Rasiej z domu Pawulska, urodzona 8 grudnia 1926 roku Jej ojciec Stanis³aw Pawulski zosta³ rozstrzelany w Katyniu w 1941 roku. Wdowa po Kazimierzu Rasieju, prezydencie Polskiego Stowarzyszenia Lotników Polskich w Ameryce oraz dyrektorze Fundacji Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce. Matka pi¹tki dzieci: Mietka, Janka, Andrzeja, Hani i Krysi Pogrzeb odbêdzie siê w poniedzia³ek, 10 wrzeœnia 2018 roku o godzinie 11 w koœciele Œw. Józefa w Bogocie, NJ Adres parafii: St. Joseph's Church, 115 East Fort Lee Rd., Bogota, NJ 07603 Maria Rasiej zostanie pochowana w Amerykañskiej Czêstochowie, gdzie le¿y jej m¹¿ Kazimierz Rasiej Zamiast kwiatów prosimy o przekazanie datków na Polish Assistance: polishassistance.org

NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS

sta³a wspó³praca

Zofia Doktorowicz-K³opotowska

Andrzej Józef D¹browski, Agata Galanis, Czes³aw Karkowski, Krzysztof K³opotowski, Bo¿ena Konkiel, Weronika Kwiatkowska, Katarzyna Zió³kowska

dyrektor artystyczny

korespondenci z Polski

KURIER P L U S

P O L I S H

W E E K L Y

M A G A Z I N E

redaktor naczelny Marek Rygielski

Jan Ró¿y³³o

Pamiêci Krystyny Olszer 15 wrzeœnia o godzinie 3:30 odbêdzie siê spotkanie poœwiêcone pamiêci niedawno zmar³ej Krystyny Olszer, wyk³adowczyni Hunter College i wieloletniej wspó³pracownicy Nowego Dziennika. Miejsce spotkania - St. Columba’s Chapel w Cathedral of St. John the Divine, 1047 Amsterdam Avenue przy 112 Street. fotografia

Kurier Plus, Inc. Adres: 145 Java Street

wydawcy

Tel: (718) 389-3018 (718) 389-0134 Fax: (718) 389-3140 E-mail: kurier@kurierplus.com Internet: www.kurierplus.com

Zosia ¯eleska-Bobrowski John Tapper Zofia Doktorowicz-K³opotowska Adam Mattauszek

Brooklyn, NY 11222

Redakcja nie odpowiada za treœæ og³oszeñ.


KURIER PLUS 8 WRZEŒNIA 2018

4

www.kurierplus.com

Na drogach Prawdy Bo¿ej

Otwórz siê na Boga Jezus opuœci³ okolice Tyru i przez S y d o n KS. RYSZARD KOPER przyszed³ WWW.RYSZARDKOPER.COM.PL nad Jezioro Galilejskie, przemierzaj¹c posiad³oœci Dekapolu. Przyprowadzili Mu g³uchoniemego i prosili Go, ¿eby po³o¿y³ na niego rêkê. On wzi¹³ go na bok, osobno od t³umu, w³o¿y³ palce w jego uszy i œlin¹ dotkn¹³ mu jêzyka; a spojrzawszy w niebo, westchn¹³ i rzek³ do niego: Effatha, to znaczy: Otwórz siê! Zaraz otworzy³y siê jego uszy, wiêzy jêzyka siê rozwi¹za³y i móg³ prawid³owo mówiæ. /Jezus/ przykaza³ im, ¿eby nikomu nie mówili. Lecz im bardziej przykazywa³, tym gorliwiej to rozg³aszali. I pe³ni zdumienia mówili: Dobrze uczyni³ wszystko. Nawet g³uchym s³uch przywraca i niemym mowê. (Mk 7,31-37)

K

si¹dz prof. Marian Nowak opowiada³ ciekaw¹ historiê z wakacyjnej pracy duszpasterskiej w jednej z niemieckich parafii. Po Mszy œw. wierni spotkali siê, aby porozmawiaæ przy kawie. W pewnym momencie starszy mê¿czyzna zacz¹³ opowiadaæ, jak to w czasie II wojny œwiatowej ciê¿ko ranny le¿a³ przy bramie szpitalnej w Lublinie, a Polacy przechodzili obok niego obojêtnie. Ksi¹dz Marian wyczuwaj¹c w jego g³osie pretensjê zapyta³ go: A co pan tam robi³ w czasie wojny, czy mo¿e by³ w odwiedzinach u rodziny, a mo¿e jako turysta zwiedza³ piêkne zak¹tki Polski? Niemiec nie zd¹¿y³ odpowiedzieæ, bo wszyscy wybuchnêli gromkim œmiechem. I to by³ ostatni akord niedzielnego spotkania. Kilka dni póŸniej wspomniany mê¿czyzna przyszed³ do ks. Mariana, aby go przeprosiæ i opowiedzieæ historiê swojego ¿ycia. Nale¿a³ do SS. Jak sam powiedzia³, ca³kowicie podda³ siê propagandzie nazistowskiej, która gardzi³a Bogiem, stawiaj¹c na Jego miejsce „nadcz³owieka”. Ksi¹dz Marian powiedzia³ wtedy: „Przecie¿ na pasach wojskowych mieliœcie napis: „Bóg z nami”. „To prawda – odpowiedzia³ by³y esesman – ale nam wmówiono, ¿e to my jesteœmy tymi bogami, jesteœmy najdoskonalsz¹ ras¹ ludzk¹. My wprowadzimy nowy porz¹dek œwiata, oparty o nasze w³asne prawa. Jako bogowie mamy prawo decydowaæ o wszystkim”. Na potwierdzenie, ¿e naprawdê tak myœla³ przytoczy³ wydarzenie wojenne z Lwowa. Gdy wchodzi³ wraz z innymi do miasta spotka³ gromadê kilkudziesiêciu dzieci. By³y wychudzone, zg³odnia³e, obdarte. B³agalnym wzrokiem patrzy³y na esesmana. A ten zamiast daæ jakiœ cukierek albo kawa³ek chleba wyci¹gn¹³ automat i zacz¹³ do nich strzelaæ. Zabi³ wszystkie. Nawet nie przysz³o mu do g³owy, ¿e móg³by wspó³czuæ tym dzieciom. On by³ z innego œwiata. Uwa¿a³, ¿e to wielka ³aska dla tych dzieci zakoñczyæ to marne ¿ycie z r¹k, i niejako w obliczu samego boga. Jak widzimy, w tym wypadku, stawianie cz³owieka w miejscu Boga czyni go okrutn¹ besti¹. Nazizm kreowa³ te bestie od najm³odszych lat. W pierwszym rzêdzie czyni³ ich g³uchymi na g³os bo¿y, ludzk¹ krzywdê, cierpienie i ból… Po takim „og³uszeniu”, ofiara s³y-

sza³a tylko g³os zbrodniczej propagandy nowych bogów. Wspomniany esesman po przegranej wojnie wróci³ do domu. Nie móg³ od¿a³owaæ poniesionej klêski. Zauroczony Hitlerem, nadal by³ gotowy oddaæ za niego ¿ycie. W domu opowiada³ o swoich „bohaterskich” czynach. ¯ona mówi³a, ¿e to nie bohaterstwo, ale zbrodnia. Nie chcia³ tego s³uchaæ. Nie chcia³ ogl¹daæ filmów o zbrodniach hitlerowskich, nie móg³ zrozumieæ, za co s¹dz¹ hitlerowców w Norymberdze. Pewnego dnia ¿ona spakowa³a swoje rzeczy i odesz³a od niego. Zosta³ sam. Miota³ siê wewnêtrznie, szukaj¹c swego miejsca na ziemi. A¿ w koñcu poprosi³ o zamieszkanie w klasztorze trapistów. Nie bêd¹c zakonnikiem, w³¹czy³ siê w rytm ¿ycia zakonnego. D³ugi czas by³ g³uchy na bo¿¹ prawdê. Dopiero po kilkunastu latach przyszed³ do prze³o¿onego i powiedzia³, ¿e ju¿ mo¿e opuœciæ klasztor, bo zrozumia³ ogrom swoich zbrodni, ¿a³uje za nie i chcia³by je odpokutowaæ. Po wielu latach Bóg uzdrowi³ go i przywróci³ mu s³uch. Odzyskanie s³uchu na g³os bo¿y sta³o siê pocz¹tkiem przemiany bestii w cz³owieka i pocz¹tkiem zbawienia.

P

oszukajmy zwi¹zku powy¿szej historii z ewangeliczn¹ scen¹ uzdrowienia g³uchoniemego. S³uch jest jednym z najwa¿niejszych zmys³ów cz³owieka, który umo¿liwia kontakt z otaczaj¹cym œwiatem i orientacjê w nim. Ewangeliczny cud uzdrowienia g³uchoniemego ma wielorak¹ wymowê. Najmierniej wa¿ny jest fizyczny wymiar tego zdarzenia. Pos³u¿y³ on jednak jako obrazowa lekcja poznania prawdy w innym, bardzo wa¿nym wymiarze. Chrystus nie by³ g³uchy na ludzk¹ nêdzê, nawet tê ziemsk¹. Dostrzeg³ cierpienie g³uchoniemego. Ulitowa³ siê nad nim. Jest to pierwsza lekcja, wzywaj¹ca uczniów Chrystusa, aby nie byli g³usi na nêdzê ludzk¹, na ludzkie wo³anie o pomoc, nawet tê materialn¹. Zachowuj¹c wra¿liwoœæ na powy¿sze wo³anie trzeba pamiêtaæ, ¿e za nim kryje

siê wo³anie najwa¿niejsze, najwa¿niejsze bo siêgaj¹ce wiecznoœci. Chrystus powiedzia³: „Có¿ pomo¿e cz³owiekowi, choæby ca³y œwiat pozyska³, a na duszy swojej szkodê poniós³?”. A zatem trzeba dostrzec, mo¿e nieraz niewyartyku³owane wo³anie o pomoc nieœmiertelnej duszy cz³owieka. I o tym najwa¿niejszym wo³aniu jest dzisiejsza Ewangelia. Œwiadkowie tego cudu „pe³ni zdumienia mówili: Dobrze uczyni³ wszystko. Nawet g³uchym s³uch przywraca i niemym mowê”. Zapewne sam uzdrowiony by³ nie mniej zdumiony. To zdumienie rodzi³o pytanie: „Kim On jest?” OdpowiedŸ mog³a byæ tylko jedna. Jest kimœ wiêcej ni¿ cz³owiekiem, bo cz³owiek nie mo¿e czyniæ takich rzeczy. Ten cud kierowa³ uwagê cz³owieka na zbawiaj¹cego Boga.

Z

apewne niektórzy œwiadkowie tego cudu kojarzyli go ze s³owami proroka Izajasza z pierwszego czytania, gdy mówi o znakach zbli¿aj¹cego siê Mesjasza: „Wtedy przejrz¹ oczy niewidomych i uszy g³uchych siê otworz¹. Wtedy chromy wyskoczy jak jeleñ i jêzyk niemych weso³o krzyknie”. A zatem, z chwil¹ pojawienia siê Chrystusa zacz¹³ siê czas zbawienia. Otwórzcie swe uszy na Dobr¹ Nowinê o zbawieniu. Nie b¹dŸcie g³usi jak esesman wspomniany na wstêpie. Nawet, gdy wydaje siê nam, ¿e s³yszymy glos Boga, trzeba nam prosiæ o wiêksz¹ wra¿liwoœæ naszego s³uchu jak to czyni³ b³ogos³awiony Bronis³aw Markiewicz: „Jam g³uchy na natchnienia Bo¿e; jam niemy, bo nie chwalê Boga czêsto, id¹c za marnoœciami i nowinkami karmi¹c mój umys³. Jezu, lecz mnie... W³ó¿ palce Ducha œw. w uszy moje, rozwi¹¿ koniec mego jêzyka: niech Ciê chwalê!”.

G

³os bo¿y dociera do nas na ró¿ne sposoby. Nie us³yszy go ten, kto z góry zak³ada, ¿e s¹ to jakieœ halucynacje nawiedzonego umys³u. Zamiast takiego skostnia³ego dogmatyzmu, lepiej by³oby pomyœleæ, czy aby ja nie jestem g³uchy na to, co inni naprawdê s³ysz¹.

Wspó³czesny œwiat robi wiele abyœmy og³uchli na g³os bo¿y. Propaganda Goebbelsa skutecznie og³uszy³a esesmanów na g³os bo¿y. Potrzebowali nieraz kilkunastu lat, aby odzyskaæ ten s³uch. Ilu¿ to dzisiaj jest ludzi og³uszonych propagand¹ wizji szczêœliwego ¿ycia przekreœlaj¹cego Boga i Jego przykazania. Do takiej otumanionej przez barbarzyñsk¹ rewolucjê francusk¹ spo³ecznoœci w Ars zosta³ pos³any œw. Jan Vianney. O wiernych z Ars mówiono, ¿e tylko chrztem ró¿ni¹ siê od bydl¹t. Œwiêty Jan potrafi³ w ci¹gu kilku lat wyleczyæ ich z g³uchoty. Us³yszeli g³os bo¿y i nawrócili siê. Œw. Jan nie przebiera³ w s³owach. Mówi³ do nich w kazaniu: „Dzieci moje, jakie¿ to smutne. Trzy czwarte chrzeœcijan zabiega jedynie o zaspokojenie potrzeb cia³a, które i tak wkrótce zgnije w ziemi, a wcale nie myœl¹ o potrzebach duszy, która bêdzie szczêœliwa lub nieszczêœliwa przez ca³¹ wiecznoœæ. Brak im rozumu i zdrowego rozs¹dku, a¿ ciarki przechodz¹. Oto cz³owiek, który zabiega o sprawy doczesne, ugania siê za nimi, robi¹c przy tym wiele ha³asu, który nad wszystkim chce panowaæ i uwa¿a, ¿e jest kimœ. Gdyby móg³, rzek³by s³oñcu: ‘Usuñ siê i pozwól mi oœwiecaæ œwiat zamiast ciebie”. Przyjdzie czas, ¿e z tego pysza³kowatego cz³owieka zostanie niewiele wiêcej ni¿ szczypta prochu, który sp³ynie rzekami do morza”. m

Krucjata Ró¿añcowa Grupa Pro – life Œw. M. Kolbe zaprasza do udzia³u w Krucjacie Ró¿añcowej

Matki Bozej z Fatimy w Obronie ¯ycia Poczêtego, 13 wrzeœnia, czwartek, 12:00 po³udnie, przed koœcio³em Œw.Antoniego i Alfonsa, Greenpoint. Bêdziemy siê modliæ z transparentami o Zaniechanie aborcji, eutanazji, ma³¿eñstw tej samej p³ci i Powrót Ameryki do Boga.

Info: Brat Jan (347) 938 – 8362


KURIER PLUS 8 WRZEŒNIA 2018

www.kurierplus.com

Chcê ci powiedzieæ...

UWAGA!

Mi³oœæ Wierzê, ¿e ¿ycie sk³ada siê ze spotkañ z ludŸmi tak samo jak wierzê, ¿e wiara sk³ada siê ze spotkañ z Bogiem.

Ka¿de spotkanie to jakieœ emocje. Dobre czy z³e, ale zawsze emocje. Ka¿de spotkanie to okazja do weryfikacji jacy ludzie nas otaczaj¹, do jakiego Boga siê modlê, co przyniesie nam nowy dzieñ. Niedawno spotka³em dwoje zakochanych. By³o wspaniale zobaczyæ ludzi,

Ojciec PAWE£ BIELECKI

5

Pni mecenas przyjmuje pod nowym adresem: którzy wci¹¿ wierz¹ w mi³oœæ. Zakochani mówi¹ nam jasno, ¿e nie facebook czy Instagram ale MI£OŒÆ jest najlepszym wynalazkiem. Mi³oœæ nie musi mieæ jednego imienia, wa¿ne, ¿eby uczy³a nas pokory i kompromisu. Patrz¹c na tych zakochanych zada³em sobie pytanie czy tak samo prze¿ywaliby spotkanie z mi³oœci¹ gdyby mieli 40-5060-70-80-90-100 lat…? Mi³oœæ musi nas uczyæ pokory bo wtedy wiemy, ¿e nasze zmagania dzielimy na pó³ i wtedy jest nam l¿ej. Bóg próbuje nas przyzwyczaiæ do myœli, ¿e z mi³oœci chce nam pomóc, ¿eby nam by³o l¿ej. Twoja druga po³ówka chce Ci pomóc, próbuje Ci coœ powiedzieæ, ale nie, TY jesteœ zajêty/zajêta innymi sprawami. Mi³oœæ odejdzie gdy jest zaniedbana. Znajdzie innych, którzy j¹ przygarn¹. m

122 Nassau Avenue, Brooklyn, New York 11222 tel. (718) 349-2300, fax: (718) 349-2332 e-mail: joannagwozdzlaw@gmail.com

NIE POZWÓL, aby Twój maj¹tek przej¹³ dom starców, by Twoi najbli¿si byli pozbawieni spadku. NIE DOPUŒÆ, aby Twoje niepe³nosprawne dziecko straci³o œwiadczenia socjalne. PORADY W ZAKRESIE TESTAMENTY TRUSTS HOME CARE MEDICAID NURSING HOME MEDICAID v POWER OF ATTORNEY v v v v

v HEALTH CARE PROXY v PRAWO SPADKOWE v NIERUCHOMOŒCI

Radio RAMPA na fali 620 AM

Zapraszamy do s³uchania Radio RAMPA na czêstotliwoœci WSNR 620 AM w NY, NJ, CT w ka¿d¹ sobotê od godz.15:00 do 21:00. Zasiêg Radio RAMPA 620 AM to piêæ dzielnic Nowego Jorku, a tak¿e Long Island, stany New Jersey i Connecticut, czyli najwiêksze skupiska Polonii

na Pó³nocno-Wschodnim Wybrze¿u USA. Ponadto, sobotni¹ audycjê, bez zmian, s³uchaæ bêdzie mo¿na za poœrednictwem naszej strony internetowej www. RadioRAMPA.com oraz aplikacji RAMPA na telefony komórkowe. Wszystko bezp³atnie. m

MASZ PYTANIA? W¥TPLIWOŒCI? ZADZWOÑ. CHÊTNIE UDZIELÊ PORADY: tel. (718) 349-2300


KURIER PLUS 8 WRZEŒNIA 2018

6

www.kurierplus.com

Widziane z Providence…

Koœció³ „otwarty”

KAZIMIERZ WIERZBICKI

Arcybiskup ³ódzki Grzegorz Ryœ wywo³a³ spore zamieszanie swym wyst¹pieniem podczas ubieg³otygodniowej uroczystoœci upamiêtniaj¹cej 74. rocznicê likwidacji getta ³ódzkiego.

Hierarcha, nawi¹zuj¹c do zag³ady ludnoœci ¿ydowskiej, zaznaczy³ miêdzy innymi: „To siê sta³o w œrodku Europy, w œrodku cywilizacji, któr¹ dumnie nazywamy chrzeœcijañsk¹, i to, o czym trzeba pamiêtaæ w tych dniach, to to, ¿e to jest powtarzalne. Jeœli siê ju¿ to wydarzy³o, to mo¿e siê wydarzyæ powtórnie. Zag³adê w du¿ej mierze stworzyli ludzie, trzeba to powiedzieæ, niestety, z bólem serca, ludzie, których wychowywa³y Koœcio³y chrzeœcijañskie na swoich nabo¿eñstwach”. Nie ulega w¹tpliwoœci, ¿e du¿a czêœæ zbrodniarzy hitlerowskich wychowa³a siê w rodzinach protestanckich lub katolickich, pobiera³a naukê chrzeœcijañsk¹ i uczestniczy³a w praktykach religijnych. Tak by³o do czasu kiedy zaczêli s³u¿yæ nazistowskiej machinie przemocy i represji, która z wiar¹ w Boga nie mia³a nic wspólnego. Co prawda Hitler i jego wspólnicy powo³ywali siê czasami na bli¿ej nieokreœlon¹ „opatrznoœæ”. Nie odnosi³o siê to jednak do wiary religijnej. Arcybiskup Ryœ próbuje prawdopodobnie reprezentowaæ tak zwany Koœció³ „otwarty” – popieraj¹cy feminizm, tolerancyjny wobec homoseksualizmu,

otwarty na nowe ideologie. Taki Koœció³ jest gor¹co popierany przez œrodowiska liberalno-lewicowe, spo³ecznoœæ LGBT oraz „postêpowych” intelektualistów i artystów. Sugeruje siê czêsto, ¿e tak¹ otwartoœæ reprezentuje papie¿ Franciszek, który niekiedy krytykuje Koœció³ „zamkniêty”. Tub¹ Koœcio³a otwartego w Polsce jest krakowski „Tygodnik Powszechny”, swojego czasu zas³u¿one czasopismo katolickie o piêknej historii, które w czasach PRL-u by³o jedynym, niezale¿nym od w³adz komunistycznych periodykiem. Po roku 1989 Tygodnik zacz¹³ jednak powoli schodziæ na pozycje lewicowe a dzisiaj jest wyrazicielem skrajnie liberalnej ideologii spo³eczno-religijnej. Doszukiwanie siê powi¹zañ miêdzy czynami najwiêkszych zbrodniarzy XX wieku a ich wychowaniem religijnym nie ma wiêkszego sensu. Józef Stalin spêdzi³ w m³odoœci ponad dwa lata w seminarium prawos³awnym. Nie powstrzyma³o go to od eksterminacji kilkudziesiêciu milionów ludzi. Je¿eli przyjmiemy sposób rozumowania hierarchy ³ódzkiego to za masowe zbrodnie systemu sowieckiego nale¿a³oby winiæ synagogi i szko³y ¿ydowskie. Wiadomo przecie¿, ¿e czêœæ przywódców bolszewickich mia³a pochodzenie ¿ydowskie. Liberalna lewica stara siê obci¹¿yæ wspó³czesny Koœció³ odpowiedzialnoœci¹ za zbrodnie pope³nione przez chrzeœcijan w okresie krucjat w wieku XI i XII oraz represje inkwizycji. Na tej zasadzie mo¿na by zarzucaæ dzisiejszym Amerykanom odpowiedzialnoœæ za niewolnictwo ludnoœci murzyñskiej 200 – 300 lat temu ignoruj¹c fakt, ¿e zdecydowana wiêkszoœæ mieszkañców Stanów Zjednoczo-

nych to potomkowie imigrantów, którzy przybyli do Ameryki pod koniec XIX i w XX wieku. * Od kilku tygodni media w ró¿nych krajach nag³aœniaj¹ sprawê pedofilii ksiê¿y katolickich w Pensylwanii i w Irlandii. Du¿o mówi siê równie¿ o amerykañskim kardynale Teodorze McCarricku, któremu zarzucono molestowanie seminarzystów i m³odych ksiê¿y. Papie¿ Franciszek zawiesi³ McCarricka w wykonywaniu funkcji koœcielnych do czasu zakoñczenia procesu kanonicznego. On sam zrzek³ siê udzia³u w Kolegium Kardyna³ów. Nale¿y zwróciæ uwagê na fakt, ¿e liberalne media ca³kowicie pomijaj¹ sprawê powi¹zania przypadków molestowania seksualnego wœród kleru z homoseksualizmem. W olbrzymiej wiêkszoœci tych przypadków ofiarami nie s¹ ma³e dzieci, lecz m³odzi ch³opcy, seminarzyœci i klerycy. Sam kardyna³ McCarrick zosta³ uznany za aktywnego homoseksualistê. Jednak dla prasy i stacji telewizyjnych ca³a afera ma wy³¹cznie pod³o¿e pedofilskie. Prawdopodobnie chodzi tu o poprawnoœæ polityczn¹ i unikanie krytyki œrodowisk gejowskich. W tym kontekœcie warto zacytowaæ s³owa z niedawnego artyku³u ksiêdza Henryka Zieliñskiego, redaktora naczelnego wydawanego przez Diecezjê Warszawsko-Prask¹ tygodnika „Idziemy”: „Jeszcze wiosn¹ tego roku, za wskazanie powi¹zañ pedofilii z homoseksualizmem wœród duchownych, na pewnym oficjalnym, choæ zamkniêtym, spotkaniu zosta-

Tydzieñ na kolanie Wtorek Takich wezwañ codziennie sp³ywa wiele. W mejlu, w sieci, w listach. Œmiertelny wróg powróci³, ¿eby zabiæ ma³¹ Amelkê. Uratujmy j¹! Neuroblastoma – nowotwór z³oœliwy, znowu chce zabiæ moje dziecko! To podstêpna choroba, atakuj¹ca najs³abszych, najmniejszych, najbardziej bezbronnych... Amelka po wyczerpuj¹cej walce wygra³a pierwsze starcie, ale ten bezwzglêdny dzieciobójca w³aœnie powróci³. Rak – znamy go zbyt dobrze i wiemy, ¿e nie ma litoœci. Chce skrzywdziæ Amelkê na naszych oczach, a my, póki nie zbierzemy potrzebnej kwoty, mamy zwi¹zane rêce... Jesteœmy bezradni, a nasze dziecko tak bardzo siê boi... Niemym wzrokiem prosi, ¿eby je obroniæ. I dalej, ¿e ¿ycie dziecka kosztuje milion z³otych, bo na tyle wyceniono operacjê, zdjêcie ma³ej, numer konta… Jesteœmy bezradni czêsto na te wezwania. Ktoœ wrzuci, co mo¿e, ale przecie¿ nie ³udzimy siê, ¿e damy radê pomóc wszystkim. Ale… ale próbowaæ trzeba za ka¿dym razem. Nie zniechêcaæ siê przemyœleniami dlaczego tak jest, dlaczego Bóg na to pozwala i tym podobne, bo to doskona³a wymówka, aby nic nie robiæ.

Cierpienie na tym œwiecie jest czymœ jak najbardziej naturalnym i powszechnym. Niewielka szansa, ¿e to zmienimy. Dlatego tak wa¿ne, aby ka¿dego dnia postêpowaæ tak, aby nie przyczyniaæ siê do jego zwiêkszania. No i pomagaæ, gdzie tylko mo¿emy. A na nasze niepokoje, niezawodna „Dezyderata” te¿ daje ka¿dego dnia odpowiedŸ: Wykonuj z sercem sw¹ pracê, jakakolwiek by by³a skromna. Jest ona trwa³¹ wartoœci¹ w zmiennych kolejach losu. Zachowaj ostro¿noœæ w swych przedsiêwziêciach – œwiat bowiem pe³en jest oszustwa. Lecz niech ci to nie przes³ania prawdziwej cnoty, wielu ludzi d¹¿y do wznios³ych idea³ów i wszêdzie ¿ycie pe³ne jest heroizmu. B¹dŸ sob¹, a zw³aszcza nie zwalczaj uczuæ: nie b¹dŸ cyniczny wobec mi³oœci, albowiem w obliczu wszelkiej osch³oœci i rozczarowañ jest ona wieczna jak trawa. Przyjmuj pogodnie to co lata nios¹, bez goryczy wyrzekaj¹c siê przymiotów m³odoœci. Rozwijaj si³ê ducha by w nag³ym nieszczêœciu mog³a byæ tarcz¹ dla ciebie. Lecz nie drêcz siê tworami wyobraŸni. Wiele obaw rodzi siê ze znu¿enia i samotnoœci. Jesteœ dzieckiem wszechœwiata, nie mniej ni¿ gwiazdy i drzewa, masz prawo

byæ tutaj i czy jest to dla ciebie jasne czy nie, nie w¹tp, ¿e wszechœwiat jest taki jaki byæ powinien. Tak wiêc b¹dŸ w pokoju z Bogiem, cokolwiek myœlisz i czymkolwiek siê zajmujesz i jakiekolwiek s¹ twe pragnienia: w zgie³ku ulicznym, zamêcie ¿ycia, zachowaj pokój ze sw¹ dusz¹. Z ca³ym swym zak³amaniem, znojem i rozwianymi marzeniami ci¹gle jeszcze ten œwiat jest piêkny. B¹dŸ uwa¿ny, staraj siê byæ szczêœliwy. Œroda Jeden rok to dwanaœcie miesiêcy. A to z kolei 52 tygodnie. One utkane s¹ z dni: 365, a raz na cztery lata 366. To z kolei 8 766 godzin. Dalej ju¿ coraz wiêksze cyfry: 525 949 minut, na które sk³ada siê 31 milionów 536 tysiêcy sekund ka¿dego roku. A cykl siê powtarza. Ile z tych sekund zmarnowaliœmy? Ja wiem o swoich, wiem a¿ za dobrze. A Ty siê zastanawia³eœ kiedyœ ile nam dano, a ile z tego przepultaliœmy bez sensu? Czwartek rano I znów do biura. Wszystkie moje dzia³ania tak ja³owe, nie zostawiaj¹ œladu trwalszego na ziemi. Mo¿e poza wyj¹tkiem – wychowaniem dzieci, reszta jest jak py³, który zwieje wiatr. Albo

³em zakrakany przez opcjê tzw. „Koœcio³a otwartego”. Pad³y zarzuty o szukanie koz³a ofiarnego i podejœcie nacechowane „homofobi¹”, a nawet „rasizmem”, analogicznie jak w hitlerowskich Niemczech. Za co? Bo zwróci³em uwagê, ¿e Koœció³ nie poradzi sobie z aferami seksualnymi, jeœli wbrew instrukcji Stolicy Apostolskiej z 2006 r., nadal przyjmowani do seminariów i dopuszczani do œwiêceñ bêd¹ ludzie o „utrwalonych sk³onnoœciach homoseksualnych lub zwi¹zani z tzw. kultur¹ gejowsk¹”. A tak dzieje siê do dzisiaj w wielu diecezjach – tak¿e w Polsce. W ten sposób buduje siê lobby gejowskie w Koœciele.” * Zgodnie z danymi statystycznymi wiêkszoœæ (60%) przypadków molestowania seksualnego nieletnich ma miejsce w rodzinach. Sprawcami s¹ ojcowie, bracia, wujowie, kuzyni, etc. Ze zrozumia³ych wzglêdów czyny te nie s¹ na ogó³ zg³aszane. Mamy tu do czynienia z kwesti¹ wstydu i niechêci¹ oskar¿ania krewnych. 30 procent sprawców molestowania to „przyjaciele” rodziny (np. s¹siedzi lub opiekunowie dzieci). Ksiê¿a i biskupi katoliccy reprezentuj¹ znikomy procent wszystkich przestêpców. Oczywiœcie nie oznacza to, ¿e ca³a sprawa mo¿e byæ ignorowana przez Koœció³. Kap³ani powinni byæ przyk³adem i wzorem przestrzegania wartoœci moralnych. Jednak sprawcami aktów pedofilii s¹ równie¿ duchowni protestantcy i rabini. O tym jednak mówi siê bardzo ma³o. £atwiej jest zrzucaæ ca³¹ winê na Koœció³ katolicki. m

wielka woda, powódŸ, spokojnie sp³ywaj¹ca ale stale rosn¹ca woda, która mi siê – nota bene przyœni³a… Im cz³owiek starszy, tym œwiadomoœæ wiêksza, ¿e wiêkszoœæ poci¹gów odjecha³a ju¿ ze Stacji ¯ycie. ¯e wybór coraz mniejszy, ¿e byæ mo¿e trzeba ³apaæ to, co jeszcze zosta³o i wykonywaæ solidnie. Mo¿e zreszt¹ o to w tym wszystkim chodzi: poprzestawanie na ma³ym, acz wykonywanym solidnie. I te wszystkie opowieœci o „siêganiu gwiazd” s¹ dobre, ale… Ju¿ mia³em coœ m¹drego napisaæ, ale wpad³o mi w oko dzisiejsze Czytanie. Paw³owy list do Koryntian (1 Kor 3, 1823): „Bracia: Niechaj siê nikt nie ³udzi. Jeœli ktoœ spoœród was mniema, ¿e jest m¹dry na tym œwiecie, niech siê stanie g³upim, by posiad³ m¹droœæ. M¹droœæ bowiem tego œwiata jest g³upstwem u Boga. Zreszt¹ jest napisane: „On udaremnia zamys³y przebieg³ych> lub tak¿e: „Wie Pan, ¿e pró¿ne s¹ zamys³y mêdrców”. Niech siê przeto nie che³pi nikt z powodu ludzi! Wszystko bowiem jest wasze: czy to Pawe³, czy Apollos, czy Kefas; czy to œwiat, czy ¿ycie, czy œmieræ, czy to rzeczy teraŸniejsze, czy przysz³e, wszystko jest wasze, wy zaœ Chrystusa, a Chrystus – Boga.” Kto wierzy, s³owa jasne jak S³oñce… Ale dla tych co nie wierz¹ w Boga, te¿ powinno byæ oczywiste: nic w nas specjalnego, co mo¿e nas uratowaæ. Wszystko, co wa¿ne, od Si³y Wiêkszej od nas, indywidualnych. Czy to bêdzie s³u¿ba innym czy braterstwo, poœwiêcenie dla innych, coœ, co przekracza nasze ego.

Jeremi Zaborowski


7

KURIER PLUS 8 WRZEŒNIA 2018

www.kurierplus.com

$2,400.000.00 ZA 10 STÓP Piêædziesiêcioletni hydraulik dozna³ wypadku podczas instalacji rynien na dachu rezydencyjnego budynku. Pracownik rozstawi³ drabinê i wszed³ na trzeci szczebel, aby móc siêgn¹æ wy¿ej i przymocowaæ rurê. Pod³o¿e by³o jednak nierówne. W momencie gdy pracownik podniós³ prawe ramiê do góry, drabina zachwia³a siê i przechyli³a na praw¹ stronê. Pracownik straci³ równowagê i run¹³ na ziemiê z wysokoœci dziesiêciu stóp. Poszkodowany zosta³ przewieziony do szpitala. Testy diagnostyczne wykaza³y pêkniêcie koœci piêtowej oraz naderwanie wiêzad³a w kostce. Poszkodowany musia³ przejœæ operacjê, która wymaga³a stabilizacji przy u¿yciu œrub i metalowej p³ytki oraz artroskopijnego usuniêcia niesprawnych œciêgien. Poszkodowany wszcz¹³ dwie procedury prawne. Pierwsz¹ z nich by³o postêpowanie przed Workers” Compensation, drug¹ natomiast sprawa cywilna o odszkodowanie. Z Workers” Compensation poszkodowany uzyska³ czêœciowy zwrot utraconych zarobków i niezbêdn¹ opiekê medyczn¹, odszkodowania za ból i cierpienie oraz wszelkie straty ekonomiczne dochodzi³ w sprawie cywilnej wytoczonej przeciwko generalnemu wykonawcy oraz w³aœcicielowi budynku. Poszkodowany twierdzi³, ¿e pozwani nie zapewnili mu odpowiednich œrodków bezpieczeñstwa, takich jak rusztowanie, podnoœnik no¿ycowy czy te¿ uprz¹¿. Wskaza³ tak¿e, ¿e drabina by³a niestabilna i wys³u¿ona.

Kluczow¹ kwesti¹ w tej sprawie by³a w³aœciwa kwalifikacja odpowiedzialnoœci za naruszenie przepisów Prawa Pracy. Mianowicie, ustalenie, ¿e zastosowanie znajdowa³ artyku³ 240 (1) Prawa Pracy, z pewnoœci¹ najkorzystniejszy przepis Prawa Pracy dla poszkodowanego. Przewiduje on bowiem mo¿liwie najszersz¹ formê odpowiedzialnoœci pozwanych, tzw. odpowiedzialnoœæ absolutn¹. W przypadku udowodnienia, ¿e dany wypadek jest chroniony w³aœnie przez ten przepis, wspó³wina poszkodowanego nie ma znaczenia, w zwi¹zku z czym generalny wykonawca i w³aœciciel nieruchomoœci nie mog¹ broniæ siê, ¿e poszkodowany przyczyni³ siê do wypadku. W tej sprawie poszkodowany zdo³a³ wykazaæ, ¿e praca, któr¹ wykonywa³ by³a chroniona przez artyku³ 240 (1) oraz, ¿e brak w³aœciwych œrodków bezpieczeñstwa by³ bezpoœredni¹ przyczyn¹ jego wypadku. Sam fakt, ¿e pracownik postawi³ drabinê na nierównym pod³o¿u nie wystarczy³, aby uznaæ dzia³anie pracownika za wy³¹czn¹ przyczynê wypadku. Jeszcze przed procesem poszkodowany z³o¿y³ wniosek o orzeczenie odpowiedzialnoœci pozwanych. Sêdzia wniosek przyzna³. Nie ulega w¹tpliwoœci, ¿e by³ to czynnik, który u³atwi³ dalsze dochodzenie odszkodowania, poniewa¿ kwestia odpowiedzialnoœci zosta³a rozstrzygniêta jeszcze w fazie rozpoznawczej postêpowania i nie by³o potrzeby udowadniania jej w ewentualnym procesie z udzia³em ³awników. Prawnicy ubezpieczalni zaproponowali mediacjê w kwestii ustalenia wysokoœci

Na swoim Pisa³em ju¿ o nieprzebranej – i niekoniecznie raJAN LATUS cjonalnej – potrzebie Polaków posiadania w³asnego mieszkania. Czy wynajem jest lepsz¹ opcj¹, czy zakup na kredyt? Nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Powszechnie s³yszymy ludow¹ m¹droœæ, ¿e zamiast wyrzucaæ pieni¹dze na czynsz, lepiej sp³acaæ swój w³asny dom. Mit ten jest szeroko rozpowszechniany w Ameryce, gdzie jest fundamentem ca³ego, wielkiego mitu American Dream. Ka¿dy zobaczy, co chce: dostêpne s¹ w Internecie wyliczenia, ¿e p³acenie rent niekoniecznie wychodzi dro¿ej ni¿ zakup, gdy wzi¹æ pod uwagê odsetki kredytu, koszty closing-u, podatki, op³aty dla poœredników, naprawy i konserwacjê domu itd. A sam fakt, ¿e nieruchomoœci zawsze id¹ w górê, te¿ mo¿na zakwestionowaæ, choæby przypominaj¹c finansowy krach z 2008 roku. Co ciekawe, w zamo¿nych krajach zachodnioeuropejskich, jak Niemcy czy Szwajcaria, wcale nie ma parcia na kupno mieszkañ. Wiêkszoœæ wynajmuje i widzi w takim rozwi¹zaniu zalety. Jest siê bardziej mobilnym a nie przywi¹zuj¹c tak wielkiej wagi do domu i jego kosztownego urz¹dzania, zyskuje siê pieni¹dze na podró¿e czy wyjœcia na miasto. Polacy jednak kupuj¹ domy. Rz¹dowy, obliczony na propagandowy efekt plan budowy mieszkañ dla niezamo¿nych

m³odych ludzi, nie wyszed³ poza stadium wbicia ³opaty. Na razie wiêc Polacy zad³u¿aj¹ siê, zwykle na 30 lat, w bankach, i kupuj¹. Od kilku lat ceny utrzymuj¹ siê na wysokim pozomie. Najdro¿szy jest Sopot, potem Warszawa, Kraków, Gdañsk i Gdynia, Wroc³aw i Poznañ. Wiele osób, w tym poœredników, twierdzi, ¿e jest to ju¿ bañka, ¿e te ceny mog¹ spaœæ, gdy¿ za du¿o siê ju¿ buduje. Jak to w przypadku gdybañ co do rynku mieszkaniowego (czy akcji na gie³dzie lub spekulacji walutowych) – nie wiadomo jaki moment jest dobry by kupiæ, sprzedaæ czy przeczekiwaæ. Przewa¿a opinia, ¿e przynajmniej w Warszawie ceny bêd¹ zawsze wysokie, gdy¿ tu z ca³ej Polski przyje¿d¿aæ bêd¹ ludzie na studia, do pracy, by robiæ karierê. Zmienia siê mapa najlepszych dzielnic. Kiedyœ najdro¿szy by³ Stary Mokotów. Dziœ ceni siê dogodne po³o¿enie mieszkañ w Œródmieœciu. W cenie jest ¯oliborz i Saska Kêpa, skoro ju¿ ³atwiej do niej dojechaæ z centrum. Za nimi drepcze Wilanów, bliska Ochota i Wola. Ci¹gle tañsza jest Praga. Buduje siê coraz dalej: w Bia³o³êce, na Targówku, w Ursusie w Pruszkowie. Najbardziej na cenê wp³ywa w³aœnie oddalenie od centrum i po³¹czenia komunikacyjne, zw³aszcza metro. Ró¿nice cen potrafi¹ byæ szokuj¹ce. Mieszkania w najlepszych punktach Œródmieœcia, blisko Nowego Œwiatu, potrafi¹ kosztowaæ 20 tysiêcy za metr. Te w Bia³o³êce – 5 tysiêcy. S¹ dwa rodzaje mieszkañ na sprzeda¿: rynek pierwotny i wtórny. Pierwotny to

odszkodowania. Poszkodowany wskaza³, ¿e oprócz urazu nogi, dozna³ tak¿e przepukliny w krêgos³upie dolnym i szyjnym. Musia³ przejœæ dysektomiê krêgos³upa dolnego i d³ugotrwa³¹ rehabilitacjê szyi. Wskaza³, ¿e mia³ trudnoœci w wykonywaniu codziennych obowi¹zków domowych i nigdy nie bêdzie ju¿ w pe³ni samodzielny. Podczas przes³uchania zezna³, ¿e nie by³ w stanie nosiæ ciê¿szych zakupów, wykonywaæ drobnych napraw, czy nawet odkurzaæ lub wyrzucaæ œmieci. Oœwiadczy³, ¿e codziennie musia³ przyjmowaæ leki przeciwbólowe i pomimo chêci nie jest w stanie powróciæ do pracy. Pozwani wskazali, ¿e poszkodowany móg³ prze-

kwalifikowaæ siê i kontynuowaæ pracê w zawodzie siedz¹cym. Ponadto, zauwa¿yli, ¿e poszkodowany ukoñczy³ wiêkszoœæ kursów wymaganych do uzyskania tytu³u in¿yniera. Poszkodowany zarzeka³ siê jednak, ¿e odczuwa³ ogromny ból podczas d³u¿szego siedzenia. Twierdzi³, ¿e stan zdrowia nie pozwala³ mu kontynuowaæ edukacji potrzebnej do przekwalifikowania. Strony dosyæ szybko rozpoczê³y negocjacje. Jednak¿e dopiero trzecia mediacja przynios³a odpowiednie rezultaty. Poszkodowany zgodzi³ siê przyj¹æ odszkodowanie w wysokoœci $2,400.000.00. m

Jeœli Pañstwo sami stali siê ofiar¹ wypadku, lub znaj¹ kogoœ kto ma problem ze swoim wypadkiem, to zapraszamy do bezp³atnej konsultacji prawnej pod numerem telefonu 212 - 514 - 5100, emailowo pod adresem swp@plattalaw.com, lub w czasie osobistego spotkania w naszej kancelarii na dolnym Manhattanie. Mo¿ecie Pañstwo równie¿ zadaæ nam pytania bezpoœrednio na stronie internetowej (www.plattalaw.com) u¿ywaj¹c emaila lub czatu który jest dostêpny dla Pañstwa 24 godziny na dobê. Zawsze udzielimy Pañstwu bezp³atnej porady w ka¿dej sprawie w której bêdziemy mogli Pañstwa reprezentowaæ. Na naszej stronie internetowej mog¹ Pañstwo (po lewej jej stronie) sami sprawdziæ status swojej sprawy s¹dowej

(prowadzonej nawet przez inn¹ kancelariê), po wpisaniu numeru akt s¹dowych (index number) swojej sprawy w istniej¹ce tam pole. Ta czêœæ strony jest skonfigurowana bezpoœrednio z oficjalnym systemem s¹dowym stanu Nowy Jork, dziêki czemu wiadomoœci jakie uzyskaj¹ tam Pañstwo na temat swoich spraw s¹ oficjalnymi danymi s¹dowymi. Gdyby z jakiegokolwiek technicznego powodu nie uda³o siê Pañstwu odnaleŸæ swojej sprawy w tym systemie, to z przyjemnoœci¹ pomo¿emy j¹ odnaleŸæ telefonicznie.

nowo budowane osiedla. Niejednokrotnie wp³aca siê kolejne transze ceny mieszkania, które bêdzie oddane np. za rok. W zasadzie wszystkie nowe mieszkania oddawane s¹ w „standardzie deweloperskim”, czyli s¹ to tylko pomalowane œciany ale go³y beton na pod³ogach oraz dziury i gniazdka do zainstalowania urz¹dzeñ w kuchni, czy sedesu i prysznica w ³azience. Za urz¹dzenie mieszkania od takiego stanu surowego trzeba liczyæ od 50 do kilkuset z³otych za metr. Czasem deweloper oferuje tak¹ us³ugê lub sugeruje firmê. Wykoñczenie takiego mieszkania zajmuje miesi¹ce. Trzeba przecie¿ znaleŸæ dobrych i niedrogich fachowców (dziœ – czêsto Ukraiñców), starannie dobieraæ meble, robiæ wycieczki z miark¹ do IKEI, czasem wynaj¹æ projektanta wnêtrz (który te¿ mo¿e zorganizowaæ fachowców i dogl¹daæ ich pracy). Projektanci bior¹ od 100 do 600 z³ za metr kwadratowy. Rynek wtórny to mieszkania w ju¿ istniej¹cych budynkach. Czêsto s¹ to wymagaj¹ce remontu kawalereczki w gomu³kowskich blokach z wielkiej p³yty. Ale s¹ nie w jakimœ Rembertowie lecz w œrodku akcji, blisko przystanku tramwajowego, szkó³ i knajp. Niektóre takie mieszkania s¹ wychuchane i urz¹dzone wedle obecnie panuj¹cej mody (biele i szaroœci œcian i mebli, drewniane panele na pod³odze). Co ciekawe, takie meiszkanko w niepozornym bloku potrafi kosztowaæ 10-13 tysiêcy za metr tylko dlatego, ¿e jest to bliski Mokotów, albo ¯oliborz ko³o stacji metra Marymont. Szczególnym zainteresowaniem ciesz¹ siê mieszkania ma³e, do 30-35 metrów. Ich cena za metr jest du¿o wy¿sza ni¿ w apartamentach wiêkszych. Uwa¿a siê, ¿e takie kawalerki ³atwiej wynaj¹æ z zyskiem. Czêsto s¹ te¿ kupowane przez zamo¿nych rodziców dzieciom, dla u³atwienia im startu w stolicy.

Zaskakuj¹co du¿o mieszkañ kupowanych jest za gotówkê. Po czêœci dlatego, ¿e kapita³ pochodzi ze sprzeda¿y innej nieruchomoœci (mieszkania po babci w Warszawie, gospodarstwa rolnego pod Grójcem). Kolejnym wielkim klientem, tak¿e p³ac¹cym gotówk¹, s¹ zagraniczne fundusze powiernicze, traktuj¹ce mieszkania w stolicy, szczególnie te mniejsze, za dobr¹ lokatê kapita³u i Ÿród³o dochodu (z wynajmu). Wspomnieæ te¿ trzeba o sporej puli mieszkañ po³o¿onych w bliskoœci Starego Miasta i w ogóle w Œródmieœciu, elegancko umeblowanych i wynajmowanych na krótkie terminy turystom, np. przez serwis Airbnb. Na politycznym niebie nadal wisz¹ o³owiane chmury i wal¹ pioruny, a emocje Polaków pozostaj¹ niebezpiecznie rozhuœtane. Krytycy rz¹du sugeruj¹, ¿e obecna polityka zjednywania sobie wyborców mo¿e zaowocowaæ deficytem, niewyp³acalnoœci¹, ekonomicznym krachem. Narzekaj¹ te¿ na pêtaj¹ce ich przepisy drobni przedsiêbiorcy. Czy oznacza to, ¿e wraz z – nieuchronnym przecie¿ – koñcem koniunktury pêknie mieszkaniowa bañka? Nawet najwiêksi pesymiœcie nie przewiduj¹ totalnego za³amania, co najwy¿ej pewien spadek cen. Piszê o tym bo my, powracaj¹cy do Polski, musimy interesowaæ siê rynkiem mieszkaniowym. Jako niezamo¿ni emeryci kredytu nie dostaniemy. Bêdziemy wiêc klientami gotówkowymi, wydaj¹cymi zaoszczêdzony w USA kapita³ (jeœli go posiadamy) lub ciesz¹cymi siê, ¿e nie sprzedaliœmy swojego mieszkania w bloku. Jak znalaz³ bêdzie teraz na remont, wynajem, zamianê, np. na mniejsze w stolicy. Dziêki temu mieszkaniu otrzymanemu jeszcze za komuny, po powrocie z USA do Polski nie bêdziemy siê czuæ jak biedacy. m

The Platta Law Firm, PLLC 42 Broadway, Suite 1927, New York, NY 10004 www.plattalaw.com tel. 212 - 514 - 5100


KURIER PLUS 8 WRZEŒNIA 2018

8

Kartki z przemijania Mój tegoroczny pobyt w Krakowie up³yn¹³ w strugach deszczu. Burza sz³a za burz¹, ulewa za ulew¹. By³o jak w „Wieczorze Trzech Króli” Szekspira, gdzie ca³ymi dniami „deszcz deszczem deszczy³ i deszczem deszczy³ deszcz”. Ka³u¿e w Alejach Trzech Wieszczów wlewa³y mi siê do butów. Bywa³o, ¿e przystawa³em w bramach, by ANDRZEJ JÓZEF D¥BROWSKI je wylaæ. W tej sytuacji moje ulubione i zarazem rytualne szwendanie siê po mieœcie nie mia³o sensu. Chodzi³em zatem od muzeum do muzeum, by poprzypominaæ sobie dzie³a, widziane przez laty i odwiedziæ te najbardziej lubiane. I okaza³o siê, ¿e nadal dzia³a na mnie wiêkszoœæ obrazów i rzeŸb polubionych w m³odoœci. Niektóre wry³y mi siê w pamiêæ na dobre, pocz¹wszy od obrazów Matejki, Grottgera, Wyspiañskiego, Wyczó³kowskiego, Pankiewicza czy Che³moñskiego oraz rzeŸb Zamoyskiego, Laszczki i Dunikowskiego. I to niekoniecznie tylko te znane z podrêczników. Chodzi tak¿e o detale zapamiêtane z dzie³ mniej znanych, takich choæby jak tañcz¹ce dzieci na obrazie Micha³a Stachowicza – „Wjazd ksiêcia Józefa Poniatowskiego do Krakowa 15 lipca 1809 roku”, szczegó³y z „Wnêtrza Katedry na Wawelu” Saturnina Œwierzyñskiego, czy z „Dniestru w nocy” Józefa Che³moñskiego”. Chodzi równie¿ o zapomniane rzeŸby takie jak „Wajdelota” Antoniny Ro¿niatowskiej, „D³ugosz” Franciszka Micha³a Wyspiañskiego (ojca Stanis³awa), czy „Natalka” Leona Wyczó³kowskiego. Oczywiœcie wymieniam tylko kilka przyk³adów. Chodz¹c po Muzeum w Sukiennicach, Muzeum Narodowym, Muzeum Józefa Mehoffera, Muzeach im. Emeryka Hutten – Czapskiego i Józefa Czapskiego po raz kolejny zda³em sobie sprawê jak bardzo jestem przywi¹zany do sztuki polskiej. Nie oznacza to, ¿e tylko do niej, ale nasilniejsze poruszenia w sercu odczuwam podchodz¹c do dzie³ naszych twórców, które – mam wra¿enie – istniej¹ we mnie od zawsze i zawsze. Doznawa³em tego raz po raz w rzeczonych Sukiennicach, dozna³em tak¿e ogl¹daj¹c wspaniale przygotowan¹ retrospektywê Stanis³awa Wyspiañskiego w Muzeum Narodowym w tym¿e Krakowie. We w³adanie bra³y mnie z miejsca ju¿ najwczesniejsze jego rysunki, nie wy³¹czaj¹c m³odzieñczych autoportretów. A póŸniej poch³ania³ mnie obraz po obrazie – czy to portrety, czy to pej¿a¿e, czy kompozycje. Mimo, ¿e w szko³ach ucz¹ o wszechstronnoœci Wyspiañskiego, w naszej œwiadomoœci istnieje on przede wszystkim jako malarz

i dramatopisarz, autor „Wesela”, „Nocy listopadowej” i „Wyzwolenia”. Wystawa ta przypomina, ¿e by³ tak¿e wybitnym rysownikiem, ilustratorem, witra¿yst¹, dekoratorem, projektantem architektonicznym, projektantem mebli, tkanin oraz najró¿niejszych ozdób. By³ równie¿ totalnym artyst¹ sceny – pisa³ sztuki nie tylko o tematyce rodzimej, ale równie¿ antycznej i wystawia³ je we w³asnej scenografii. Ma³o kto pamiêta, ¿e to w³aœnie Wyspiañski po raz pierwszy zaprezentowa³ w teatrze w Polsce „Dziady” Adama Mickiewicza. Premiera spektaklu wed³ug jego inscenizacji odby³a siê w Krakowie 31 paŸdziernika 1901 roku. Jestem szczêœliwym posiadaczem pami¹tkowych pocztówek ze zdjêciami z tego pamiêtnego wydarzenia. Wyspiañski uwa¿any jest za pierwszego nowoczesnego inscenizatora w dziejach polskiego teatru Jest autorem ponadczasowego „Studium o >Hamlecie<”. To on projektowa³ kostiumy dla Heleny Modrzejewskiej w roli Antygony i Laodamii. On tak¿e opisa³ tê aktorkê przygotowuj¹c¹ siê w garderobie do wystêpu w roli Lady Makbet. Ma³o kto o tym wie. Na wystawie s¹ tak¿e rekwizyty zaprojektowane przez Wyspiañskiego, m.in. s³ynna korona do „Boles³awa Œmia³ego”. Fotogramy z najs³ynniejszych wystawieñ jego sztuk daj¹ pojêcie, z jednej strony o ich bogactwie tematycznym z drugiej zaœ o wyobraŸni ludzi sceny, którzy kolejne premiery przygotowali – re¿yserów, scenografów i aktorów. Zaiste wspania³a wystawa! Nabywam katalog j¹ rejestruj¹cy i kolejn¹ monografiê o Wyspiañskim. Obie ksiêgi s¹ piêknie wydane.

$

W tym¿e Muzeum Narodowym zwiedzam tak¿e pozosta³e ekspozycje. Sta³e i czasowe. Nie mam niestety w „Kurierze” miejsca, by wymieniæ wszystkie dzie³a, które zrobi³y na mnie wra¿enie. S¹ wyeksponowane wedle dobrze przemyœlanych scenariuszy, u³o¿onych wedle zasad chronologicznych, tematycznych i problemowych. Autorom uda³o siê dobraæ i ustawiæ obrazy i rzeŸby tak, by dialogowa³y ze sob¹. Widaæ to zw³aszcza w czêœci prezentuj¹cej sztukê XX wieku, zatytu³owanej „Sytuacja siê zmieni³a”. Tu eksponaty zosta³y zgrupowane w sposób u³atwiaj¹cy odpowiedzi na pytania postawione w kolejnych salach. Oto one: „Czy mamy obowi¹zek rozumieæ sztukê? Czy dzie³o mo¿e nic nie przedstawiaæ? Czy s³owa maj¹ kolor? Czy mo¿na wyjrzeæ przez obraz? Czy ja przegl¹dam siê w obrazie, czy obraz przegl¹da siê we mnie?”. W tej czêœci mo¿na zobaczyæ prace m.in. Jacka Malczewskiego, Witkacego, Andrzeja Pronaszki, Kantora, Hasiora, Nowosielskiego, Leszka Sobockiego, Barbary Zbro¿yny, Magdaleny Abakanowicz, Zofii Kulik. Nie

Stop Bezos 1í Senator Sanders przedstawi³ swoj¹ propozycje w momencie, kiedy rynkowa wartoœæ Amazon przekroczy³a bilion dolarów. „Firma warta jest bilion, a tysi¹ce jej pracowników by prze¿yæ musz¹ korzystaæ z bonów ¿ywnoœciowych. Tak w³aœnie wygl¹da oszukañcza gospodarka” – mówi³ Sanders, t³umacz¹c koniecznoœæ wprowadzenia ustawy. Propozycja Sandersa nie jest do koñca nowa. Podobny projekt zg³osi³ w zesz³ym roku w Kongresie kongresman Ro Khanna z Kalifornii. „Amerykañscy podatnicy nie powinni byæ odpowiedzialni za dofinansowywanie pracowników korporacji wartych miliardy. Musimy skoñczyæ z absurdem, w którym najbardziej wartoœciowe na œwiecie firmy p³ac¹ tak niskie pensje, ¿e nie mo¿na za nie prze¿yæ” – mówi Ro Khanna. Ustawie Bernie Sandersa towarzyszy internetowa petycja skierowana do Jeffa Bezosa wzywaj¹ca go p³acenia godziwych pensji. „Panie Bezos najwy¿szy czas by zacz¹³ pan p³aciæ swoim pracownikom pensje pozwalaj¹ce na prze¿ycie, jak równie¿ poprawi³ warunki pracy w magazynach Amazon w ca³ej Ameryce. Fakt, ¿e zarabia pan wiêcej w sekundê ni¿ pañscy pracownicy przez ca³y rok, przekracza granice absurdu. Ame-

rykanie nie powinni subsydiowaæ najbogatszego cz³owieka na œwiecie dlatego, ¿e p³aci on swoim pracownikom tak ma³o” – czytamy m.in. w petycji, która zgromadzi³a ju¿ setki tysiêcy podpisów. Amazon w wydanym w tej sprawie oœwiadczeniu twierdzi, ¿e wyliczenia przedstawione przez Sandersa s¹ niedok³adne i myl¹ce, wziêto w nich bowiem pod uwagê wszystkich pracowników firmy w tym równie¿ sezonowych i zatrudnionych w niepe³nym wymiarze godzin. Pog³êbiaj¹ca siê przepaœæ pomiêdzy bogatymi i biednymi w Ameryce by³a jednym z ulubionych motywów kampanii wyborczej Bernie Sandersa i jednoczeœnie tym, co przysporzy³o mu popularnoœci. Na pog³êbiaj¹c¹ siê przepaœæ pomiêdzy bogatymi i biednymi w Ameryce wskazuje jednak nie tylko senator z Vermont, ale tak¿e wielu ekonomistów. Wed³ug wyliczeñ Federal Reserve Bank of St. Louis œrednia p³aca w USA po odliczeniu kosztów inflacji jest obecnie ni¿sza ni¿ w 1979 roku. W tym samym czasie zarobki najbogatszych Amerykanów wzros³y gigantycznie. Szef du¿ej amerykañskiej firmy zarabia dziœ 270 razy powy¿ej przeciêtnej p³acy. Jest to 27 razy wiêcej ni¿ w 1980 roku.

Tomasz Bagnowski

u

Jeff Bezos.

ma wœród nich ani jednego nieciekawego dzie³a. Na pytanie o kolor s³ów odpowiadam twierdz¹co, uwa¿am te¿, ¿e mo¿na wyjrzeæ przez obraz i przejrzeæ siê w nim, a jednoczeœnie obraz przegl¹da siê w nas.

$

Wœród ekspozycji czasowych du¿e poruszenie wywo³a³a wystawa poœwiêcona wspó³czesnym komiksom polskim i œwiatowym. Ilustracje do ksi¹¿ek Kornela Makuszyñskiego o Kozio³ku Mato³ku i Ma³pce Fiki Miki podobaj¹ siê wszystkim, nie mówi¹c ju¿ o filmach-kreskówkach na czele z Bolkiem i Lolkiem. Zak³opotanie i niepewne uœmiechy wywo³uj¹ satyryczne rysunki pokazuj¹ce zbiorowiska i sytuacje narodowo-dewocyjne oraz œrodowiska tzw. moherowych beretów. Podziwiam odwagê kreatorów tej czêœci wystawy, wszak ugrupowania te s¹ dzisiaj pod specjaln¹ ochron¹.

$

Najwiêcej zwiedzaj¹cych udaje siê do przyciemnionej sali, w której prezentowana jest „Dama z ³asiczk¹” Leonarda da Vinci, wykupiona niedawno z Muzeum Czartoryskich. Pilnuj¹ jej uzbrojeni stra¿nicy. Wszyscy ogl¹daj¹ j¹ w nabo¿nej ciszy. Niektórzy bardzo d³ugo. Bywa, ¿e wracaj¹ do niej po obejrzeniu innych wystaw. Nie dziwiê siê, wszak to arcydzie³o. Ja te¿ stojê d³ugo. Który to ju¿ raz? I przy którym to ju¿ obrazie Leonarda? Zdjêæ nie mo¿na robiæ. W tym celu w s¹siedniej sali wystawiona jest znakomita kopia, ale kolejka do niej d³uga. W paryskim Luwrze mo¿na cykaæ zdjêcia. Oryginaln¹ „Monê Lisê” obfotografowa³em na wiele sposobów. Inne arcydzie³a tak¿e.

$

W Muzeum Józefa Czapskiego obejrza³em nie tylko now¹ wystawê jego obrazów, ale naby³em te¿ kopie jego ilustrowanych dzienników. Drogie jak cholera, bo wydanie bibliofilskie. Ale musia³em je nabyæ, po prostu musia³em! Bo jak ktoœ mnie fascynuje, jak za kimœ pod¹¿am myœlowo i etycznie, jak kogoœ kocham, to zbieram wszystko, co jego dotyczy i co napisa³. Stety lub niestety. Podczas minionego pobytu w ojczyŸnie wyda³em na ksi¹¿ki prawie 4 600 z³otych. Z tego powodu jestem przera¿ony sam sob¹. Widz¹c to moi warszawscy przyjaciele powiadomili renomowanego i ponoæ wiele rozumiej¹cego psychiatrê. Ma siê mi przygl¹daæ wtedy, kiedy ja tego nie widzê. Ciekawe, jak¹ diagnozê postawi... m


KURIER PLUS 8 WRZEŒNIA 2018

www.kurierplus.com

9

Podgl¹danie Ameryki

Bary, czyli magia Nowego Jorku W Nowym Jorku zakocha³am siê od pierwszego wejrzenia. Przed przyjazdem zna³am to miasto z filmów, z literatury, marzy³am, ¿eby przejœæ Brooklyñski Most i zobaczyæ jak zapalaj¹ siê œwiat³a Manhattanu. No i ¿ó³te taksówki! Przejechaæ siê po Broadway ¿ó³t¹ taksówk¹! Pójœæ do Metropolitan Museum ¿eby zobaczyæ Autoportret van Gogha, Damê z wachlarzem Maneta czy dzie³a mojego ukochanego Vermeera, Goyi czy Chagalla. Lista marzeñ by³a d³uga. Spe³ni³y siê w ci¹gu kilku pierwszych miesiêcy pobytu! Ale mój apetyt na Nowy Jork rós³. Odkrywa³am to miasta ka¿dego dna. Kusi³o mnie i nêci³o. I tak jest do dziœ. Kiedyœ przeczyta³am w jakimœ tygodniku, i¿ rodowici nowojorczycy mawiaj¹: Chcesz poznaæ Nowy Jork – zacznij od barów. I tak zaczê³a sie moja barowa przygoda z Nowym Jorkiem. To nie znaczy, ¿e wypija³am tam morze alkoholu. Ale zaczê³am czytaæ i zbieraæ materia³y na temat starych, nowojorskich barów, które s¹ nie tylko historycznym elementem tego miasta ale i ca³ej amerykañskiej literatury, sztuki i polityki. W Pary¿u ¿ycie toczy³o siê w kawiarniach a w Nowym Jorku w barach. Ernest Hemingway twierdzi³ na przyk³ad, i¿ nie da siê zrozumieæ amerykañskiej literatury, bez wypicia kilku g³êbszych w nowojorskich barach. Przy kuflu piwa spotykali siê i spotykaj¹ politycy, prezydenci, artyœci, gangsterzy i zwykli œmiertelnicy. Bywanie w barze to styl ¿ycia nowojorczyka. Zdarza siê, ¿e stali bywalcy, spisuj¹c ostatni¹ wolê, prosz¹, aby urnê z ich prochami umieœciæ w ich ukochanym barze. I tak np. w najstarszym, licz¹cym ponad 150 lat barze, McSorley`s stoi urna z prochami wielotetniego bywalca Bobby Bowlsa. Urna jest w kszta³cie metalowej piesiówki z napisem Rusty Iron. Bar otworzy³ w 1854 roku Irlanczyk, John McSorley a jego portret ci¹gle wisi w barze. Ca³a kamienica przy E 7 Street nale¿³a do niego. To by³ facet z zasadami. Kobietom nie wolno by³u tu bywaæ. Bar zamyka³ zawsze o pó³nocy. Bo o tej porze k³ad³ sie spaæ. Uwa¿a³, ¿e w mêskim gronie, owszech, pogadaæ i wypiæ trzeba, ale balowaæ do rana to grzech. I tak jest do dziœ. Wpada³ tutaj na piwo nowojorski milioner i filantrop, za³o¿yciel s³ynnej szko³y The Cooper Union. Bywa³ Lincoln, Scott Fitzgerald, Hemingway, Andy Warhol, prezydentci Kennedy, Clinton i wszyscy nowojorscy burmistrzowie. Bywali tu wielcy i zwyczajni nowojorczycy. Z ¿yrandola nad barem, zwisaj¹ obros³e kurzem koœci obojczykowe kurczaków. Nie wolno ich dotykaæ. Zawiesili je ch³opcy jad¹cy na front do Europy podczas I wojny œwiatowej. McSorley wyda³

u

White Horse Tavern.

wtedy dla nich po¿egnaln¹ kolacje. Mieli je odebraæ po powrocie. Po te, które wisz¹ do dziœ, nikt siê nie zg³osi³. Przez te lata w barze niewiele siê zmieni³o. Ta sama mroczna atmosfera i trociny na pod³odze. Ale mog¹ ju¿ tu wchodziæ kobiety, którym przez ponad 130 lat, nie wolno by³o przekraczaæ progu tego baru. Dzieje nowojorskich barów s¹ tak burzliwe jak historia tego fascynuj¹cego miasta, które tworzyli g³ównie emigranci z Europy. Przyje¿d¿ali tutaj uciekaj¹c przed bied¹, przeœladowaniami, czêsto œcigani przez prawo. Gangsterzy, mafiozi, prostytutki, ciê¿ko haruj¹cy robotnicy, buntownicy i poszukiwacze przygód. Bo takie by³y pocz¹tki tego miasta, które znakomicie przedstawi³ Scorsese w Gangach Nowego Jorku czy Coppola w Ojcu Chrzestnym. Brytyjski pisarz, Cherles Dickens w ksi¹¿ce z 1842 roku, Notatki z podró¿y po Ameryce napisa³ – „Nowy Jork to bieda, nêdza i wystêpek”. Bary, mia³y w tym mieœcie szczególne znaczenie. Nigdy nie by³y miejscem, do którego ludzi przychodzili tylko na piwo. Imigranci przychodzili po informacje, jak przetrwaæ w nowym œwiecie i pogadaæ w rodzimym jêzyku. No i zabawiæ siê z panienkami lekkich obyczajów. By³y wiêc bary irlandzie, w³oskie, niemieckie, wêgierskie. Jedynie Polacy i Chiñczycy nie mieli barów. Polacy gromadzili sie wokó³ koœcio³ów a Chiñczycy w palarniach opium. W³oska mafia np. rodzi³a siê w dwóch barach, które istniej¹ do dziœ. Jeden to Mulbery Street Bar a drugi Onieal`s Grand Street Bar we w³oskiej dzielnicy Little Itali. Prze³omowe znaczenie dla atmosfery Nowego Jorku i barów mia³o wprowadzenie prohibicji. Od 1 stycznia 1920, przez 13 lat obowi¹zywa³ zakaz sprzeda¿y alkoholu. Prohibicja by³a pomys³em amerykañskich protestantów. Twierdzili oni, i¿ katolicy, W³osi i Irlandcztcy, którzy byli g³ównie w³aœciciekami barów, rozpijaj¹ i demoralizuj¹ spo³eczeñstwo i s¹ zagro¿eniem dla protestanckiej moralnoœci. Powsta³a wtedy Narodowa Partia Prohibicji, ruchy sufra¿ystek i organizacje kobiece i wszyscy oni naiwnie s¹dzili, ze prohibicja uzdrowi Amerykê.

u

Onieal’s Grand Street Bar.

u

Mulberry Street Bar.

u

McSorley’s – najstarszy bar w Nowym Jorku.

I kiedy to 1 stycznia 1920 roku protestanci œwiêtowali zwyciêstwo prohibicji, wlasciciele barów, gangsterzy, policjanci zacierali radoœnie rêce, wietrz¹c w znakomity interes. Ówczesny burmistrz Nowego Jorku, Jimmy Walker, oœwiadczy³ natychmiast, ¿e prohibicja jest wymys³em szatana i zapewni³, i¿ nie zamierza jej przestrzegaæ. No i rozpocz¹³ siê prohibicyjny karnawa³ w³adz miasta, polityków, policji i gangsterów. A burmistrz Jimmy Walker nazwany zosta³ gwiazd¹ korupcji. White Horse Tavern, by³ pierwszym barem, który trafi³ pod opiekuñcze skrzyd³a burmistrza. Whisky la³a siê tam wielk¹ rzek¹, a pito j¹ w kubkach od kawy. Agenci prohibicyjni dostali rozkaz omijania tego baru wielkim lukiem. A White Horse kwit³. Z ponurego, robotniczego, baru sta³ siê jednym z atrakcyjniejszych w miescie! PóŸniej w latach 40. bar by³ mekk¹ burzycieli porzadku publicznego. Tutaj narodzil sie ruch bitnikow, tutaj zapi³ siê na œmieræ znakomity brytyjski poeta Dylan Thoma, tutaj debutowal Bob Dylan. Onieal`s Grand street bar – ³¹czy w sobie w¹tki fabularne z trzech filmów: z Ojca chrzestnego, Gangów Nowego Jorku i Seksu w wielkim mieœcie. Re¿yser, Francis Coppola, przygotowywa³ siê tutaj

u

Onieal’s Grand Street Bar.

do pracy nad Ojcem chrzesnyn, sta³ym bywalcem by³ pisarz Arthur Miller. Bar zyska³ s³awê w 1909 roku, kiedy wybudowano obok G³ówn¹ Kwaterê Policji. Gromadzili siê dziennikarze, obserwuj¹c co siê dziejê w policji. Relacjonowali z tego baru aresztowanie s³ynnego gangstera Al Capone. Kilkanaœcie lat temu odkryto, ¿e bar i kwaterê policji ³¹czy³ podziemny tunel aby stró¿e porz¹dku mogli potajemnie wpadaæ na piwo. Dzieje nowojorskich barów s¹ tak burzliwe jak historia tego fascynuj¹cego miasta, które tworzyli g³ównie, emigranci z Europy. Do najciekawszych barów nale¿¹ oczywiœcie te najstarsze, w których pija³ Scott Fitzgerald, Hemingway, w których dorabia³a siê majatku rodzina Kennedych, w których zaczyna³ karierê Sinatra, w których podczas prohibicji la³ siê strumieniami alkohol i balowali gangsterzy. Dzisiaj s¹ one jedn¹ z ekscytuj¹cych nowojorskich atrakcji. Biura turystyczne organizuj¹ wycieczki po barach, bowiem turyœci z ca³ego œwiata marz¹ o wypiciu piwa w miejscach, w których rodzi³a siê historia Nowego Jorku. Nowojorczycy nie s¹ tym zachwyceni, bowiem, jak mawiaj¹, bar jest dla nich drugim domem a turyœci zak³ócaj¹ porz¹dek. Ma³gorzata Ka³u¿a


NOWY JORK

NR 84

8 wrzeœnia 2018

ADAM WOLANIN - PAMIÊTNIK KAPRALA (8)

Autor pamiêtnika, kapral Adam Wolanin.

Do Polski jedziemy. Ju¿, ju¿ coraz to bli¿ej jesteœmy. Wychylamy g³owy z „bydlêcych” wozów kolejowych i widzimy Leszno. Polskie Leszno. Nasi Polacy z daleka witaj¹ nas, machaj¹c rêkami, wymachuj¹c chusteczkami. Szwabiêta nie pozwolili im zbli¿yæ siê do naszego poci¹gu i powitaæ siê z nami, jak z braæmi. Co któryœ z gromady siê oderwie i do poci¹gu chce zbli¿yæ, to zaraz szwaby do takiego z piêœciami id¹. Ranek! Poniedzia³ek Wielkiej Nocy! Z brzaskiem dnia poci¹g wje¿d¿a na leœn¹ polankê, z której widaæ powiewaj¹cy w dali... Sztandar Polski. Obok pe³ni¹ stra¿ poznaniacy, bracia nasi kochani, w mundurach niemieckich jeszcze, ale na czapkach z dum¹ nosz¹ orze³ka polskiego. – Czeœæ! – wo³aj¹. – Czeœæ! – odpowie nasza wiara ze ³zami w oczach. Szwabisko stary, maszynista poci¹gu, nie mo¿e znieœæ tego widoku, bo puœci³ pary i pomkn¹³ dalej jak strza³a. Poci¹g zatrzyma³ siê a¿ na stacji w K¹kolewie. Pierwszy przystanek na ziemi polskiej.

Maluchna stacja na wsi polskiej, ustrojona w zieleñ i barwy polskie, oraz francuskie. Ludu na stacji, na dworcu, jak mrowia. A¿ dziw bierze, sk¹d w tak maluchnej wiosce tyle narodu siê zebra³o. Zesz³o siê to bractwo kochane z dalekich wsi, z dalekich powiatów, bo przed chwil¹ przeje¿d¿a³ têdy polski genera³, Józef Haller. Jego to poznaniacy witali. Wita³ go przez nich naród polski. Dziewoje tamtejsze, rzeœkie, rozeœmiane, przybrane odœwiêtnie w swe malownicze stroje, piêkne jak malowanki wielkanocne, roznosz¹ i czêstuj¹ nas tradycyjnem œwiêconem jajkiem, malowanki rozdaj¹. A my? A my, ¿o³nierze-tu³acze, przyjmowaliœmy te malowanki, spo¿ywaliœmy to œwiêcone, zakrapiaj¹c obficie, bardzo obficie ³zami radoœci. Ot, niby ¿o³nierska, niby mêska, niby harda ta dusza u ka¿dego, a jednak na poczekaniu ³za, jedna, druga, dziesi¹ta... Niech tam! Je¿eli dla Polski krwi siê nie ¿a³uje, dlaczegó¿ sobie ¿a³owaæ ³ez radoœci, ¿e oto ju¿ Wolna, Niepodleg³a, ¿e oto wracamy nie jak tu³acze, nie jak nêdzarze, nie jak wygnañcy, którymiœmy z Kraju ojczystego wyjechali, ale wracamy z broni¹ u nogi, jak ¿o³nierze. Polscy ¿o³nierze, psiakrew, je¿eli kto chce wiedzieæ!... Dziœ jeszcze, gdy to piszê, ³zy radoœci p³yn¹. I widzê teraz wszystkich tych „przyjació³” serdecznych ¿o³nierza, widzê wszystkich slakierów dzisiaj, którzy naprawdê zazdroszcz¹ nam tej jednej, jedynej, najpiêkniejszej chwili w naszem ¿yciu, która dla nas ¿o³nierzy by³a najwy¿szem uznaniem i odznaczeniem, jakiego nie daje ¿aden rz¹d, ¿adne ministerstwo, za ¿adn¹ chocia¿by najwiêksz¹ wyprawê i wygran¹ bitwê. Dziœ, gdy o tej chwili myœlê, i gdy patrzê na te rzesze ¿o³nierzy zorganizowanych w Stowarzyszenie Weteranów Armji Polskiej, podkreœlaj¹cych na ka¿dym kroku sw¹ polskoœæ, pracuj¹cych ile mo¿noœci i si³ dla Polski i WychodŸstwa, od razu wiem dlaczego dziœ dla Polski, dla polskoœci pracuj¹, mimo póŸniejszych w Polsce zaprzeczeñ, wypierañ siê Polski i polskoœci i uniesienia patrjotycznego, które ich jako ochotników z Ameryki zaprowadzi³o na pola walk we Francji i w Polsce,

Oddzia³ wojsk wielkopolskich na stacji w K¹kolewie wita transport ¿o³nierzy z B³êkitnej Armii, kwiecieñ 1919 r.

a które im da³o zaznaæ wiele, bardzo wiele przykroœci od w³asnych braci, od w³asnych kolegów w Polsce. S¹ oni dziœ Polakami i gor¹cymi patrjotami i w dalszym ci¹gu ¿o³nierzami Najjaœniejszej Rzeczypospolitej Polskiej, bo w³aœnie wtedy prze¿yli tam, w K¹kolewie, na ma³ej stacyjce granicznej polskiej, t¹ wielk¹ chwilê, która wbi³a im siê w pamiêæ i w duszê, która na wieki mi³em, b³ogiem wspomnieniem zostanie, chwilê, która zap³aci³a za wszystkie trudy i poœwiêcenia. Pragnieniem mojem i ¿yczeniem skromnem, mojem, kaprala Wojska Polskiego jest, by wszyscy Koledzy-ochotnicy z Ameryki, Hallerczycy, wspominali jak najczêœciej tê wielk¹, piêkn¹, niezapomnian¹ chwilê w K¹kolewie. Wspomnijcie j¹, ile razy przyjdzie wam spotkaæ siê z renegatem-Polakiem, których wielu obecnie w tym kraju grasuje. PowiedŸcie mu, by nie z worem pieniêdzy szed³ do Polski, a przez trud i mêkê, przez pracê wielk¹ i ofiarn¹, a wtedy na pewno inaczej j¹ s¹dziæ bêdzie, i inaczej o niej mówiæ pocznie. Wspominajcie tê chwilê wtedy, gdy w piêknie wyœcielonym dywanami pokoju zejd¹ siê rodacy i rodaczki i prawiæ poczn¹, ¿e w Ameryce lepiej, ni¿ w Polsce, bo tu ustêpy w domu, woda w domu, teatr dziesiêciocentowy pod bokiem. Powiedzcie im wtedy, ¿e nigdy i nigdzie wam tak dobrze nie by³o jak tam, wtedy, gdy w tym K¹kolewie, zabrudzon¹, niemyt¹ przez dni cztery, zgrubia³¹ na kwietniowym polskim wietrze rêk¹, ucieraliœcie z oka serdeczn¹ ³zê radoœci… A wtedy na ziemi polskiej z ka¿dego k¹ta, z ka¿dej strony, wyziera³o straszne zniszczenie wojenne i przyjació³ka nêdza... Tote¿ zanim przez £ódŸ, Warszawê, po trzydniowej podró¿y, stanêliœmy na rubie¿ach Rzeczypospolitej Polskiej, w Che³mie, torby i plecaki nasze by³y puste. Suchary i ³akocie, które ka¿dy wióz³ dla najbli¿szych, zosta³y oddane po drodze bli¿szym jeszcze sercu ¿o³nierskiemu, biednym dzieciom polskim. Po up³ywie piêciu dni, od czasu wyjazdu z Francji, stanêliœmy w Che³mie. Podczas przemarszu naszego przez miasto wyszli na ulice obywatele tego¿, by nas

Braterskie, ¿o³nierskie spotkanie na stacji w K¹kolewie.

przywitaæ, czy te¿ tylko zobaczyæ wojsko. Wzd³u¿, po obu bokach ulicy, pe³no tych obywateli w czarnych d³ugich cha³atach, z brodami do pasa i pejsami, wij¹cemi siê od uszu jak postronki. Zrobi³o to dziwne wra¿enie nawet na tych, którzy urodzeni i wychowani w Polsce, mieli sposobnoœæ te rzeczy zaobserwowaæ. A có¿ dopiero mówiæ o wra¿eniu na Francuzów czy nawet naszych ochotników rodzonych w Ameryce! Francuzi ciekawie dopytywali, co to za „naród polski” brudny, osmarkany, wszawy, stoj¹cy na ulicy?... Francuzi, ¿e to niby zaliczaj¹ siê do ludzi wiêcej sanitarnoœæ mi³uj¹cych, podmówili kilku naszych ch³opaków, a i sami te¿ przyk³ad dali, i wnet znalaz³y siê w robocie... no¿yczki, pod których ciêciem pad³o na bruk kilkanaœcie bród ¿ydowskich, tych osiedlisk tyfusu i innej zarazy. Na drugi dzieñ nie widzieliœmy ju¿ na ulicy tych „goœcinnie” siê nam przygl¹daj¹cych, obywateli z brodami. Je¿eli zaœ który przechodzi³, to brodê mia³ podwi¹zan¹. Na zapytanie, dlaczego chodzi z podwi¹zan¹ brod¹, odpowiada³: – Nu, zêby mnie bol¹! – I uchodzi³o im to czas jakiœ. Gdy jednak coraz wiêcej ludzi chodzi³o po ulicach z podwi¹zanemi brodami, przysz³o podejrzenie, i wnet znaleŸli siê cyrulicy, równie¿ bezp³atni, bo zdarza³o siê nieraz, ¿e ten i ów chcia³ bogaty daæ okup za swoj¹ brodê, ale gdy siê okupi³ u jednego „cyrulika”, napotyka³ drugiego lub trzeciego, i tak koniecznie swej nieraz 30-to lub 40-letniej „latoroœli” siê pozbywa³. Nawet tamtejszego rabina to nie minê³o. A, ¿e dzia³o siê to wszêdzie, gdzie tylko stali Hallerczycy, wiêc ¿ydowiny podnios³y okrutny gwa³t na ca³y œwiat, wo³aj¹c, ¿e ich mordowano, ¿e im siê krzywda dzieje, ¿e „pogromy” Polacy urz¹dzaj¹. Dosz³o to do Sejmu w Warszawie, przyby³a specjalna komisja, potem druga i dziesi¹ta, które ostatecznie nie stwierdzi³y ani jednego wypadku zabójstwa. Lecz gwa³t ¿ydowinów zrobi³ swoje. Wyszed³ rozkaz, ¿e za obciêcie brody ¿ydowi idzie siê na 15 dni do „paki”. Powsta³ znów pomruk u nas, ¿e to niby rz¹d z ¿ydowinami trzyma, no, ale kilkunastu gorêtszych, którzy po 15 dni siedzieli, powiedzieli, ¿e nie ¿a³uj¹ tego, bo


bez poœwiêceñ nic na œwiecie nie ma. Oni siedzieli, ale za to by³o mniej chorób w Polsce. Che³m zalicza siê do wiêkszych miast w Polsce. Posiada kilka wiêkszych gmachów, na wzgórzu piêkn¹ cerkiew prawos³awn¹ – dawny klasztor polski i seminarjum. Znany jest z historji, jak i ca³a ziemia Che³mska, gdzie to lud polski i unicki cierpia³ za wiarê i ojczyznê. W niedzielê udaliœmy siê do wiosek okolicznych na „pogwarkê”. Wchodz¹c do wioski widzieliœmy z dala pe³no mê¿czyzn, kobiet i dzieci. Lecz gdyœmy przyszli do wsi, wszystko gdzieœ znik³o, jak kamfora. Idziemy do drugiej i do trzeciej wioski – to samo. Klêliœmy na czem œwiat stoi ludzi, boj¹cych siê nas jak jakiegoœ morowego powietrza. Drugi raz udaliœmy siê na „kolonje”, gdzie ju¿ drugie i trzecie pokolenie siedzi na pañskiej dzier¿awie. Zaprosi³ nas do chaty gospodarz Micha³ Kusy. Gosposia siê zakrz¹tnê³a i wnet na stole znalaz³o siê mleko, mas³o i chleb, a nawet i szperka. Obydwoje gospodarstwo byli nie tylko goœcinni, ale i rozmowni, to te¿ z przyjemnoœci¹ spêdziliœmy na mi³ej pogawêdce kilka godzin. Powiedzieli nam, ¿e pierwszy raz od czterech lat po³o¿yli chleb na stole. Pokazywali nam ró¿ne kryjówki pod ziemi¹, gdzie przez cztery lata ukrywali przed wrogami jad³o, gdzie nawet wieprze tuczyli. – Nieraz, – powiada Kusy – w takiej ziemiance zgni³y mi kartofle, albo i pszenica. Pan Bóg mnie mo¿e skara³. Ale, psiakrew, nie da³em ani Niemcom ani bolszewikom. Od Kusego te¿ dowiedzieliœmy siê, dlaczego tak siê przed nami ludziska kraj¹. Oto za czasów bolszewickich, które wszystkim jeszcze œwie¿o w pamiêci sta³y, ¿o³nierze nigdy nie zjawiali siê do wsi w innej sprawie, jak tylko po rekwizycje. Tak samo ¿alili siê na Niemców jak i na Legjony, Pi³sudczykami ich nazywaj¹c. Nas zaœ dla odró¿nienia od wojsk miejscowych – Hallerczykami. Protestowaliœmy, bo byliœmy w Armji Polskiej, a nie w Armji gen. Hallera, nic to jednak nie pomaga³o. Nazwa ta zdaje siê na zawsze do nas przyros³a. Na Legjonistów ¿alili siê ch³opi nie mniej ni¿ na obcych ¿o³nierzy. Powiadali, ¿e wszystko im zabieraj¹, rabuj¹, za nic nie p³ac¹. My s³ysz¹c takie opowiadania, zaczêliœmy krzywem okiem na Legjonistów patrzeæ, lecz gdyœmy sprawê potem „spenetrowali”, zmieniliœmy zapatrywanie i nies³uszne uprzedzenie. Boæ po zorganizowaniu siê w Polsce pierwszych oddzia³ów wojskowych, nie by³o w Polsce sta³ego rz¹du. ¯o³nierze tych oddzia³ów po kilka miesiêcy nie dostawali ¿ywnoœci ani ¿o³du. Musia³a tego dostarczyæ ludnoœæ miejscowoœci, w których ¿o³nierze stali. Korzystaj¹c z tego, pewne jednostki dopuszcza³y siê ró¿nych

¯ydzi na Starym Rynku w Che³mie, 1918 r.

nadu¿yæ, a komenda, choæ i wiedzia³a o tem, nie maj¹c funduszy na ¿o³d i ¿ywnoœæ, musia³a patrzeæ przez palce. Przypomina³ siê tu Kmicic, który bij¹c wroga, swoich równie¿ niszczy³. PóŸniej, z przybyciem naszem, gdy rz¹d obj¹³ nad wszystkiem kontrolê, gdy siê wzmocni³, gdy poczu³ grunt pod nogami, to wszystko usta³o. Poszkodowany, który mia³ jakiekolwiek dowody, ¿e to i owo odda³ wojsku, zawsze odszkodowanie otrzymywa³. Frontem w tych okolicach dowodzi³ œp. genera³ Iwaszkiewicz, ze sw¹ kawalerj¹, której czêœæ by³a i do naszej dywizji przydzielon¹. Byli to Polacy z by³ej armji carskiej, ubrani w rosyjskie mundury, w du¿ych papachach na g³owie. Z daleka trudno ich by³o odró¿niæ od bolszewików, i dopiero z bliska poznawa³o siê, po orze³ku na czapce, ¿e to Polacy. Byli to zuchy do wszystkiego. Do bitki i do wypitki. Na nich to g³ównie narzekali ch³opi. Po kilkudniowym postoju, udaliœmy siê, przez W³odzimierz Wo³yñski na front, w stronê £ucka. W³odzimierz nie ró¿ni siê od wiosek tamtejszych chyba tem, ¿e ma koszary wielkie, za miastem zbudowane przez Rosjan. Od stacji droga piaszczysta, tak ¿e ciê¿kie wozy francuskie ledwieœmy ci¹gnêli. Pierwszy opór natrafiliœmy ko³o Rogó¿na, sk¹d Ukraiñcy zaczêli coœ tam „klekotaæ”, lecz gdy nasi artylerzyœci puœcili kilka „marmitów”, wnet wszystko ucich³o. Ukraiñcy nie stawiali nam wielkiego oporu, gdy¿, jak nas ludnoœæ informowa³a, obawiali siê spotkaæ z tymi „francuskimi rogatymi djab³ami”. A ¿e to by³o ubrane lekko i prawie bose, to te¿ my, objuczeni ró¿nemi nowoczesnemi przyrz¹dami wojennemi, nie mogliœmy ich dopêdziæ. Nieraz w jakiej wiosce stawiali opór, wiêc komenda, by nie nara¿aæ niepotrzebnie ¿ycia ¿o³nierzy, chcia³a ich otoczyæ. Gdyœmy jednak wioskê obeszli, ju¿ ich tam nie by³o. PóŸniej dopiero dowiedzieliœmy siê, ¿e to miejscowi ch³opi ukraiñscy do nas strzelali. Gdyœmy podeszli, karabiny pochowali za strzechê i robili sw¹ robotê gospodarsk¹. Wiêkszy opór napotkaliœmy dopiero w £ucku. Zacz¹³ siê „bal okrêgowy”. Tu pu³k 2-gi z Francji (44 p. p. s. k.) postawi³ kilkanaœcie krzy¿y swym kolegom, którzy zdobycie £ucka ¿yciem przypieczêtowali. Lecz gdzie drzewo r¹bi¹, tam drzazgi lec¹. Co to znaczy³ taki bój pod £uckiem dla tych, którzy widzieli piek³o w Szampanji i w Wogezach... Mo¿na go by³o porównaæ do Zlotu Sokolego w Buffalo w roku 1914, na którym to ZjeŸdzie, w ustêpie za przeproszeniem, konsul austrjacki Ludwik, rozdziela³ pomiêdzy braæ lewicowo-koniow¹ z³ote korony austrjackie, przet³umaczone na dolarki... Tak, tak, ten cztery, tamten trzy, tamten mizerota ledwie tysi¹c dosta³. Ale dosta³. Co to

szkodzi³o braæ, kiedy dawali, nie ¿¹daj¹c w zamian nic wiêcej, jak tylko plucia na w³asnych braci, a potem na ¿o³nierzy z Armji polskiej we Francji... Tak, tak! A dziœ s¹ Hallerczycy, ochotnicy z Ameryki, którzy na ich partyjne obchody chodz¹, czo³em im bij¹. Ano, widocznie nie wiedz¹ o tej wielkiej „pejdzie” jak¹ mieli w Buffalo, w ustêpie za przeproszeniem... I widocznie zapomnieli o tych kub³ach b³ota wylanych na ich g³owê... Niech tam. Austrja w zwi¹zku z Niemcami, czy z innem pañstwem, a chocia¿by i z Lig¹ Narodów od¿yje jeszcze, przyjdzie do siebie, i wtedy, kiedyœ, og³osi listê „polskich patrjotów”, którym siê dziœ zdaje, ¿e za ich koronobranie ju¿ nie ordery Polski Odrodzonej, ale... pomniki siê nale¿¹. Prawdopodobnie por. Rowiñski pamiêta t¹ „tajn¹ sesjê” braci lewicowej w... ustêpie za przeproszeniem, bo inaczej nie by³oby mu siê krwawi³o serce wtedy, gdy jednego z tych, który przez czas wojny z koronobiorcami trzyma³, dekorowano... Niech tam... Po trzech miesi¹cach pobytu w Polsce, przysz³a kolej mojego 6-ciodniowego urlopu. Mia³em odwiedziæ rodzinê. Maj¹c urlop w kieszeni, pêdzê na stacjê, bo poci¹g mo¿e odejœæ. Rozk³adów jazdy wtedy jeszcze nie by³o, poci¹gi chodzi³y „okazyjnie” tylko, przewa¿nie wojskowe. Akuratnie odchodzi³ w stronê Lwowa „pullman”. Korzystam z okazji i pakujê siê na jakiœ gnój. ¯o³nierz prowadz¹cy poci¹g powiada, ¿e to dla byd³a, ¿e w tych poci¹gach nie wolno ¿o³nierzom jeŸdziæ. Poczêstowa³em go jednak „Fatim¹”, co mia³o ten skutek, ¿e zosta³ moim dobrym koleg¹ na czas podró¿y. Wypaliwszy po kilka „Fatimek” i przespaniu siê, przyby³em do Lwowa. Pech jakiœ jednak, bo dowiedzia³em siê na stacji, ¿e poci¹g dopiero co odszed³, a drugi odejdzie za 23 godziny dopiero. Dowiadujê siê jednak¿e, ¿e za kilka chwil odejdzie w kierunku Krakowa poci¹g poœpieszny. Uradowa³em siê na krótko tylko, bo przypominam sobie, ¿e szeregowcom i kapralom nie wolno poœpiesznymi jeŸdziæ, chyba za specjalnem pozwoleniem. Zaczynam jednak kombinowaæ. Z frontu pilnuje wejœcia stra¿ i „podejrzanych”, to jest kaprali i szeregowców do poci¹gu nie wpuszcza. Obchodzê jednak dworzec, znajdujê wejœcie na peron i z ty³u zamierzam wejœæ na poci¹g, przed samem odejœciem, gdy tymczasem s³yszê: – Stój! Masz pan pozwolenie na poœpieszny? Patrzê i oczom nie wierzê. Twarz niby marsowa, ale ¿o³nierz... w spódnicy. Zaczynam nadrabiaæ min¹, narzekaæ na poci¹g, który nie czeka³ na mnie, a odszed³ ca³¹ godzinê za wczeœnie, uœmiecham siê, t³umaczê, mrugam, ba, z torby czekoladkê wyj¹³em i po kole¿eñsku chcê czêstowaæ, a ta nic, jeno karabin z ramienia i:

Ochotnicza Legia Kobiet we Lwowie, 1919 r.

– Wracaj pan, bo aresztujê pana! Rób cz³eku co chcesz. Biæ siê z ni¹? Toæ baba! Gdyby to by³ mê¿czyzna, wiem, ¿e „Fatim¹” by³bym wszystko zrobi³. Kl¹³em na czem œwiat stoi i wróci³em. W duchu jednak przyzna³em s³usznoœæ dziewczynie, bo ju¿ s³ysza³em, a póŸniej przekona³em siê, ¿e dzia³y siê nadu¿ycia ró¿ne w takich wypadkach. A te w³aœnie ¿o³nierze w spódnicy twarde by³y jak mur. Przekupiæ siê ¿adna nie da³a. A na pierwszy odruch si³y, pakowa³a kulê w ³eb. Z³y jeszcze i kln¹c zacz¹³em siê wa³êsaæ po Lwowie i ogl¹daæ miasto Orl¹t, które tak wiele ucierpia³o, ale Lwowa nikomu nie da³o. Za kilkanaœcie godzin w³óczenia siê po Lwowie, poza uczuciem patrjotycznem i podziwem dla Lwowian i Orl¹t, co zapisa³em w sercu, w notesie zanotowa³em: „Lwów jest bardzo piêknem i mi³em miastem. A lwowianki o wiele lepiej siê prezentuj¹, ani¿eli Amerykanki”. – Tym samem przekreœli³em sw¹ nienawiœæ do... ¿o³nierza w spódnicy. Do rodziców nie pisa³em o przybyciu z Armj¹ Polsk¹ do Francji i do Polski. Chcia³em zrobiæ niespodziankê. Lecz nie uda³o mi siê to, bo dom ich stoi za miasteczkiem. Zobaczywszy wiêc z daleka id¹cego Hallerczyka, wybiegli na spotkanie. Po powitaniach i mi³ych uœciskach, zapyta³em sk¹d wiedzieli o mojem przybyciu. Sprawê wyjaœnili. Przedstawia³a siê tak: Jak ju¿ pisa³em, po zawieszeniu broni w Polsce oczekiwaliœmy wszyscy wyjazdu do Polski. Na dobitek otrzyma³em list od siostry z Ameryki, w którym zarzuca mi i ca³ej Armji, ¿e tam w Polsce kobiety i dzieci siê bij¹, a my we Francji czas drogi tracimy. Ten list od siostry i swe uwagi pos³a³em do „Polaka” do Pary¿a, który list wydrukowa³. Uwagi moje by³y ni mniej ni wiêcej, tylko ¿¹daniem od redakcji, by ta wp³ynê³a na kogo nale¿y, by nas ju¿ raz, „wod¹ lub l¹dem” do Polski wys³ano. „Polak” przez jakiegoœ kurjera dyplomatycznego dosta³ siê do Polski i by³ przedrukowany przez „Czas” krakowski. St¹d wiêc rodzice moi wiedzieli o mojej bytnoœci w Armji i ka¿dej chwili mego przybycia oczekiwali. Na urlopie w domu zesz³o mi z dawnymi znajomymi i rodzicami ca³e osiem dni. Papierosy „Fatima” skoñczy³y siê prawie, bo na urlopie trzeba by³o wszystkich czêstowaæ – w owych czasach by³ bowiem okrutny „g³ód” tytoniowy – wiêc te¿ ubawiwszy siê mile i po¿egnawszy czule ze wszystkimi, nie zapomniawszy postaraæ siê u wójta i w posterunku ¿andarmerji o wpisanie „choroby” na przepustce, wróci³em dnia dwunastego do pu³ku. Ci¹g dalszy nast¹pi. Zachowano pisowniê oryginaln¹.

Oprac. Teofil Lachowicz, Jolanta Szczepkowska Zdjêcia: SWAP


KURIER PLUS 8 WRZEŒNIA 2018

12

GRUBE

RYBY

Sprzeda³a prawie piêæ mln ksi¹¿ek. W raporcie czytelnictwa za ostatnie 18 lat dzieli podium z takimi tuzami jak Mickiewicz i Sienkiewicz. Choæ krytycy jej powieœci wrzucaj¹ do przepastnego worka pt. „literatura kobieca” i nie szczêdz¹ gorzkich s³ów, fani nadal czekaj¹ na jej kolejn¹ ksi¹¿kê. Katarzyna Grochola pisze ku pokrzepieniu serc. W³aœnie wyda³a zbiór 52 mikro-opowieœci o ¿yciu zatytu³owany „Pocieszki”. Autorka przyznaje, ¿e s¹ trochê powrotem do Judyty z „Nigdy w ¿yciu!”, najbardziej znanej bohaterki Grocholi. Pisze o przeszkodach i sposobach ich pokonywanie, przejœciowych problemach, ale tak¿e o pesymizmie, lêku i niepewnoœci. I – jak to u Kasi Grocholi jest du¿o o mi³oœci, afirmacji œwiata i zgody na to, co przynosi ¿ycie. „Ze zgod¹ u mnie jest gorzej. Ale myœlê, ¿e nie mamy nic prócz dzisiaj. I nale¿y to przyj¹æ do wiadomoœci – im wczeœniej, tym lepiej” – deklaruje pisarka. Zapytana o to, co robi, gdy jest jej smutno, odpowiada: „P³aczê. Czasami, ale rzadko pijê wódkê z przyjació³mi. Dobr¹ i umiarkowanie, bo ju¿ jestem starsz¹ pani¹. A kiedy jest mi bardzo, bardzo smutno, to siê chowam. Jak zranione zwierzê, muszê swoje odcierpieæ, bez ³¹cznoœci ze œwiatem. W ogóle mam j¹ bardzo ograniczon¹, nawet nie mam Facebooka. Nie umiem do niego wejœæ. Poza tym jestem dosyæ emocjonaln¹ osob¹, mimo 35 lat terapii. Narzêdzie, dziêki któremu coœ natychmiast idzie w œwiat, mog³oby byæ w moich rêkach niebezpieczne”- ¿artuje. Wielu zarzuca Grocholi, ¿e rzeczywistoœæ w jej ksi¹¿kach jest cukierkowa, ka¿da fabu³a koñczy siê happy endem. „Kiedyœ myœla³am, ¿e ironia i sarkazm to dowód inteligencji. Dzisiaj uwa¿am, ¿e to raczej dowód psychopatii, choæ inteligencji równie¿”- mówi autorka. „Mam wra¿enie, ¿e zapomnieliœmy, co to znaczy prawdziwy humor, ¿e tak nas podnieca to, ¿e komuœ majtki spadn¹ na scenie. Gdyby to, co dobre i piêkne sta³o siê passé, musia³abym siê chyba odstrzeliæ”- stwierdza kategorycznie. Wierzy w mi³oœæ i nie boi siê o tym mówiæ. „Myœlê, ¿e mi³oœæ nam siê przydarza, czasem kwitnie po latach i bywa, ¿e po prostu to jest ra¿enie piorunem”opowiada. „Nie czêsto mi siê to zdarza, ale… ostatnio na pewno. Choæ mia³am ju¿ 60 lat”- wspomina. Choæ coraz czêœciej mówi siê o tym, ¿e znalezienie partnera w póŸniejszym wieku jest niemo¿liwe, Katarzyna Grochola ma inne zdanie na ten temat: „Kiedy s³yszê „bo ja mam wysoko postawion¹ poprzeczkê”, to myœlê: kopnij sobie tê poprzeczkê, kobieto czy mê¿czyzno. Bo co to w ogóle jest? Zawody? A mo¿e ja wolê takiego, co siê przeczo³ga, bo sobie pomyœli: mam chore kolana, na cholerê bêdê skaka³?”- przekonuje. „Poza tym po co facet ma siê znaæ na literaturze, skoro zna siê na silnikach i ma w dupie literaturê? Albo dlaczego mamy ¿¹daæ od dekarza, ¿eby ³azi³ z nami do teatru, skoro on mo¿e tego nie lubiæ? Mo¿e trzeba z nim iœæ na fajny film? Na przyk³ad na „Mission Impossible” z Tomem Cruisem, szósta czêœæ w³aœnie wchodzi do kin, bardzo lubiê”- œmieje siê. „Mamy tendencjê, ¿eby mê¿czyzna zaspokaja³ wszystkie nasze potrzeby. ¯eby mia³ wy¿sze wykszta³cenie, zna³ jêzyki, by³ wra¿liwym, romantycznym, cudownym kochankiem, ¿eby siê rozp³aka³ nad przejechanym na ulicy pieskiem i równoczeœnie by³ staj¹cym w naszej obronie macho. Myœlê, ¿e faceci jednak nie traktuj¹ nas a¿ tak instrumentalnie”- t³umaczy Grochola. „Na mi³oœæ Bosk¹, przyjació³ki s¹ od tego, ¿eby pogadaæ z nimi o filo-

u

i

PLOTKI

Weronika Kwiatkowska

Katarzyna Grochola – od lat pokrzepia swoje i cudze serca.

zofii albo o strasznych bólach miesi¹czkowych. Nie obci¹¿ajmy tym facetów, naprawdê. Zwi¹zek nie jest symbiotyczny, te dwa kó³ka maj¹ siê tylko gdzieœ zahaczaæ. Oczywiœcie nie mówiê, ¿e ja to wszystko w ¿yciu stosujê. Ciê¿ko jest nie móc robiæ u¿ytku z tego, o czym siê wie. Jestem tego najlepszym przyk³adem”dodaje. I musimy jej uwierzyæ. Na s³owo. * „The Hollywood Reporter” og³osi³, ¿e polski aktor zagra w najnowszym filmie Quentina Tarantino. Rafa³ Zawierucha wcieli siê w postaæ m³odego Romana Polañskiego, a obraz zatytu³owany „Once Upon a Time in Hollywood” bêdzie opowiadaæ o brutalnym morderstwie dokonanym przez Charlesa Mansona, który z grup¹ fanatyków 9 sierpnia 1969 roku w³ama³ siê do rezydencji Romana Polañskiego i w brutalny sposób zamordowa³ piêæ osób, w tym jego ¿onê, aktorkê Sharon Tate. Kobieta by³a wtedy w ósmym miesi¹cu ci¹¿y. Historia grupy, która pod koniec lat 60-tych dopuœci³a siê kilkunastu morderstw w okolicach Los Angeles, bêdzie pierwszym filmem Tarantino opartym na prawdziwych wydarzeniach. Film do kin ma wejœæ 9 sierp-

u

www.kurierplus.com

nia 2019 r., czyli w 50. rocznicê œmierci Sharon Tate, ¿ony Romana Polañskiego. „To by³o marzenie, aby tu byæ! Wielkie marzenie w³aœnie siê spe³ni³o! Praca z tym re¿yserem to naprawdê zaszczyt. Jestem dumny z bycia czêœci¹ rodziny Quentina Tarantino” – napisa³ Zawierucha po angielsku na Instagramie i pokaza³ zdjêcie z planu. „Jestem tu od 2 sierpnia. Nie mogê mówiæ o szczegó³ach, prawdopodobnie o tym bêd¹ mówili ju¿ producenci i osoby odpowiedzialne za PR, mogê natomiast mówiæ o moich odczuciach i powiedzieæ, ¿e jestem w „rodzinie Quentina Tarantino” i to mi siê bardzo podoba. To niezwyk³e, gdy czuje siê, ¿e wszyscy, od cz³owieka, który podaje napoje i latarki noc¹, przez wszystkie osoby pracuj¹ce na planie, a¿ po re¿ysera, graj¹ do jednej bramki” – powiedzia³ aktor w wywiadzie. „Jestem tu krótko, ale mogê powiedzieæ, ¿e Tarantino jest niezwyk³¹ postaci¹. Kocha robiæ filmy i jest wielkim fanem kina. Dlatego to robi”– opowiada przejêty Zawierucha. Dla polskiego aktora to wielka szansa na miêdzynarodow¹ karierê. Do tej pory znany by³ z takich produkcji jak: „Obywatel” Jerzego Stuhra, „Bogowie” £uka-

Rafa³ Zawierucha przed wielk¹ szans¹. Trzymamy kciuki.

sza Palkowskiego, „Powidoki” Andrzeja Wajdy, czy seriali „Przepis na ¿ycie”, „Przyjació³ki” i „Szpiedzy w Warszawie”. W filmie amerykañskiego re¿ysera wyst¹pi obok takich gwiazd jak Brad Pitt, Leonardo DiCaprio czy Margot Robbie, która zagra jego filmow¹ ¿onê. O rozmowie z Zawieruch¹ napisa³ na Instagramie Borys Szyc: „Jest chyba najszczêœliwszym cz³owiekiem na ziemi i trudno mu w to szczêœcie uwierzyæ. Gratulujê Ci brachu, zazdroszczê nieludzko, ale jestem z Ciebie dumny! Rafa³ kaza³ Was pozdrowiæ. Musi siê wyspaæ bo jutro grill u Pitta, potem lunch z Leo, a wieczorem z Margot ogl¹daj¹ film. A przede wszystkim razem graj¹ i s¹ filmow¹ rodzin¹ Tarantino”- donosi³ wyraŸnie podekscytowany Szyc. „To najwy¿sza pó³ka kochani i cieszmy siê wszyscy, bo to oznacza, ¿e nasz polski œwiatek siê jednak zmieni³ na œwiat. Trzeba marzyæ i myœleæ dalej ni¿ siêga wyobraŸnia, a wszystko jest mo¿liwe. Z Kielc do Hollywood. To jest dopiero American Dream! Trzymajcie za ch³opaka kciuki i mierzcie wysoko! – doda³ Borys. Zanosi siê na prawdziw¹, filmow¹ zawieruchê. m


KURIER PLUS 8 WRZEŒNIA 2018

www.kurierplus.com

13

Duet Makowicz & Medyna podbi³ widowniê w Gdañsku i Szczecinie 1í Wype³niona po brzegi sala FS z entuzjazmem przyjmowa³a, to co z minuty na minutê, z coraz wiêksz¹ swobod¹, prezentowa³ duet Makowicz & Medyna. Adam Makowicz, to wszak kawa³ historii jazzu tak polskiego jak i œwiatowego, a Krzysztof Medyna – jedna z legend muzycznych Szczecina). Muzycy przedstawili kilkanaœcie znanych powszechnie, amerykañskich standardów poczynaj¹c od kompozycji D. Ellingtona i H. Carmichaela poprzez H. Arlena, C. Portera i G. Gershwina, koñcz¹c na tematach: T. Monka, V. Younga, J. V. Heusena czy R. Nobla. Ka¿dy utwór odegrany by³ z nale¿nym kunsztem, o którym nie ma co dywagowaæ i d³u¿ej siê rozwodziæ, znaj¹c dokonania ka¿dego z wymienionych instrumentalistów. To by³o mistrzostwo w ka¿dym calu. Podkreœli³ to organizator i dyrektor festiwalu profesor Bohdan Boguszewski, kieruj¹c do Krzysztofa Medyny nastêpuj¹ce s³owa: Dziêkujê bardzo za przyjêcie zaproszenia na nasz festiwal i za wspania³y koncert jaki daliœcie wspólnie z Adamem. Wasz wystêp by³ absolutnie wyj¹tkowy, znakomicie inspirowaliœcie siê swoj¹ nieograniczon¹ wyobraŸni¹ muzyczn¹. Tworzycie œwietnie rozumiej¹cy siê duet, Wasza kultura muzyczna, szlachetne brzmienie niczym nie ograniczone improwizacje sprawi³y, ¿e wszyscy uczestniczyliœmy w wyj¹tkowym wydarzeniu muzycznym. Krzysztof Medyna stwierdzi³ krótko: Przepiêkna Filharmonia Szczeciñska, niesamowita akustyka, wspania³a publicznoœæ, grono znajomych i przyjació³ „z tamtych lat” i perfekcyjni organizatorzy. ¯eby tak zawsze. Zawsze mo¿e nie bêdzie, by³oby zbyt piêknie, ale zadzia³o siê na fina³ polskiego mini-tournée duetu. W niedzielny wieczór 19 sierpnia w Gdañsku, w koœciele pod wezwaniem Bo¿ego Cia³a odby³ siê charytatywny koncert w ramach wakacyjnego (lipiec-wrzesieñ) cyklu „Fortepian w koœciele” z udzia³em kilku czo³owych pianistów polskich (przed duetem Makowicz & Medyna koncertowa³ ju¿ W³odzimierz Nahorny i Piotr Wyle¿o³, a zagraj¹ jeszcze m.in. Andrzej Jagodziñski i Leszek Ku³akowski) maj¹cy na celu zebranie œrodków na odbudowê XVIII-wiecznych organów Fryderyka Rudolfa Dalitza. Organów bêd¹cych per³¹ na skalê europejsk¹ poœród tego typu instrumentów. Pamiêtamy, ¿e wczeœniej podobny, darmowy koncert na rzecz potrzebuj¹cych duet M&M zagra³ w czerwcu 2017 r. w Sank-

u

Organizatorzy gdañskiej inicjatywy – obok Krzysztofa Medyny nestor gdañskiego jazzu Przemek Dyakowski.

tuarium œw. Ojca Pio na Manhattanie. Wówczas zbo¿nym celem by³o czynne wsparcie zbiórki pieniêdzy na zakup œrodków medycznych dla syryjskich chrzeœcijan, przebywaj¹cych w obozach w Libanie. Krzysztof Medyna zapytany, co stoi za tak¹ aktywn¹ form¹ uczestniczenia w tego typu koncertach powiedzia³: Nasza muzyka jest form¹ dawania. Dostarczamy s³uchaczom pozytywnych, muzycznych prze¿yæ, czego dowodem s¹ opinie takich ludzi jak Bohdan Boguszewski [po koncercie w Szczecinie – przyp. B. R.]. Chcemy przenieœæ s³uchaczy do œwiata piêkna i wyrwaæ z chaosu wspó³czesnych ha³asów i dŸwiêkowego be³kotu, zwanych muzyk¹. Z tej potrzeby dzielenia siê nie unikamy dawania potrzebuj¹cym wartoœci materialnych, rezygnuj¹c z honorariów na rzecz cz³owieka. Nie ma potrzeby rozwijania tej myœli. Jest prosta i czytelna. Celnie oddaje ca³y humanizm jaki tkwi w duszach i sercach obu artystów. Wracaj¹c do samego koncertu w gdañskim koœciele, nale¿y odnotowaæ i uwypukliæ fakt, ¿e ju¿ na pó³ godziny przed pierwszymi dŸwiêkami, wszystkie miejsca siedz¹ce i… stoj¹ce by³y zajête. To kolejny dowód na zainteresowanie wydarzeniem du¿ej rangi artystycznej. I tym oczekiwaniom obaj jazzmani stawili czo³a, daj¹c fascynuj¹cy

koncert nagradzany wielkimi brawami po ka¿dym kolejno prezentowanym utworze. Koncert rozpocz¹³ krótkim s³ownym wstêpem Adam Makowicz, przypominaj¹c (innych informuj¹c) jak dosz³o do wspó³pracy z Krzysztofem Medyn¹. PóŸniej by³a ju¿ czysta muzyka, podana w wysublimowanej formie, czyli gama wiecznie zielonych utworów: poczynaj¹c od D. Ellington i „In A Mellow Tone”, „East Of The Sun (West Of The Moon)”, „Autumn Leaves” J. Kosmy, „Blue Monk”, „Get Happy” H. Arlena, „Small Fry” H. Carmichaela, „Lullaby Of Birdland” G. Shearinga i zakoñczyli „Cherokee” R. Noble’a. £¹cznie duet wykona³ 14 standardów – po dwukrotnym standing ovations – dwa bisy (m. in. „When I Fall In Love” Younga i Heymana). To by³ tak¿e rodzaj potwierdzenia klasy, rekomendacji, szacunku dla nich jako muzyków. By³y te¿ pokoncertowe pogaduszki, wspólne fotografie, autografy. Wieczór nale¿a³ do tych najbardziej udanych i na d³ugo pozostanie w pamiêci przyby³ych jazzfanów i muzyków. Spe³ni³ te¿ swój cel ideowy – puszka zosta³a wype³niona banknotami, które przyczyni¹ siê do op³acenia (w pierwszej kolejnoœci) wykonania kosztorysu remontu organów. A kwota to ca³kiem pokaŸna – 15 tys. z³.

Na Jeziorze P³askim w Jerzwa³dzie - pierwszy z lewej organizator koncertu w Jerzwa³dzie, Mirek Mastalerz. u

u

Ma³tydy – Adam Makowicz z sobowtórem Leszka Mo¿d¿era, Darkiem O.

A ocena muzyczna? M & M maj¹ œwietn¹ renomê. Napisano ju¿ tak wiele na ten temat, ¿e trudno cokolwiek dodawaæ. Pod wzglêdem lirycznym i harmonicznym Makowicz i Medyna graj¹ fenomenalnie i to nie podlega dyskusji. I to bez wzglêdu na to gdzie koncert ma miejsce. Czy w wytwornych salach Filharmonii czy w ma³ym, kameralnym koœciele. To jest kolejna prawda o tym duecie ludzi i instrumentalistów – szacunek dla s³uchaczy i siebie nawzajem. Na koniec relacji, krótki cytat z wypowiedzi Krzysztofa Medyny dla TVP3 Gdañsk tu¿ przed koncertem: To co gra Adam jest najbli¿sze memu sercu, to co gram poza tym, poza wspó³prac¹ z Adamem, to sprawa trendów. Szybka próba podsumowania jak¹ wyrazi³ Krzysztof: Nasze koncerty w Polsce by³y prób¹ zapoznania polskich s³uchaczy z faktem istnienia „firmy” Makowicz-Medyna, Jazz Standards. To jest ju¿ w USA firma. Czêœciowo uda³o nam siê w skromnym zakresie i w Polsce. Zatem liczymy na kolejn¹ wizytê obu panów i wiêksz¹ dawkê koncertów. Do zobaczenia i us³yszenia! Mo¿e ju¿ w przysz³ym roku? Oby! Bogdan Ratajczak


KURIER PLUS 8 WRZEŒNIA 2018

14

www.kurierplus.com

Nowa powieϾ w odcinkach

Tadeusz Do³êga Mostowicz

Pamiêtnik pani Hanki

odc. 53

Powieœæ pod powy¿szym tytu³em, to ostatnia i jak wielu krytyków uwa¿a, najlepsza ksi¹¿ka niezwykle popularnego w okresie miêdzywojennym pisarza Tadeusza Do³êgi Mostowicza. Napisana jest w formie dziennika. Autor œwietnie oddaje w niej klimat przedwojennej Warszawy i ¿ycie ówczesnych elit. G³ówna bohaterka – ¿ona polskiego dyplomaty wpl¹tuje siê w aferê... – Proszê, niech pan siada. Tu s¹ papierosy. Blado pan wygl¹da. Doskonale zrobi³aby panu teraz Sycylia. W nadziei, ¿e razem tam ju¿ pojedziemy, telefonowa³am nawet do biura podró¿y z zapytaniem o po³¹czenie. Mo¿e kieliszek koniaku?... Fred œcisn¹³ mnie za rêkê. – Ona k³amie. Wcale nie telefonowa³a do biura podró¿y. Jacek zaœmia³ siê nienaturalnie. – Chyba pani ¿artuje?... Przecie¿ decyzjê swoj¹ zakomunikowa³em pani ju¿ od dawna. Kocham swoj¹ ¿onê i nie mam najmniejszego zamiaru rozstawaæ siê z ni¹ nie tylko na zawsze, ale i na krótki bodaj okres. Czy pani rozumie, ¿e j¹ kocham?! – Owszem. Dla mnie to jednak nie zmienia sytuacji. – Nie zmienia? Traktowaæ to mogê jedynie jako dowcip. Có¿ przysz³oby pani z tego, gdybym nawet wróci³ do pani, skoro nie móg³bym w sobie wzbudziæ ¿adnych innych uczuæ, oprócz... Urwa³, a ona podpowiedzia³a: – Oprócz nienawiœci?... Widzi pan, jak pan to s³usznie kiedyœ zauwa¿y³, nie nale¿ê do kobiet banalnych, szablonowych. W³aœciwie mówi¹c, by³oby to dla mnie zupe³nie obojêtne, jakie uczucia pan dla mnie ¿ywi. Przecie¿ ja równie¿ nie twierdzê, ¿e pana kocham. A mo¿e pan s¹dzi inaczej? – Nie zastanawia³em siê nad tym – mrukn¹³ Jacek. – Jako nad rzecz¹, która pana nie obchodzi?... Otó¿ nie kocham pana. Po prostu chcê mieæ pana przy sobie i dla siebie. Nazwa³ pan to kaprysem. Mniejsza o to. W ka¿dym razie rozporz¹dzam œrodkami, które umo¿liwiaj¹ mi realizacjê tego kaprysu. – Myli siê pani – zaprzeczy³ twardo. – Mo¿e pani mnie zmusiæ jedynie do... usuniêcia siê z areny. – Ach, jakie¿ to nierozs¹dne – zaœmia³a siê. – Zale¿y panu na unikniêciu skandalu, na os³oniêciu opinii swojej obecnej ¿ony, nieprawda¿? I có¿ pan zyska przez samobójstwo? Nie, mój drogi. Niech pan nie bêdzie dzieckiem. Zna mnie pan przecie¿ o tyle, ¿e nie zawaha³abym siê do skandalu wywo³anego przez pañskie samobójstwo, dorzuciæ paru informacji, wyjaœniaj¹cych pod³o¿e tego kroku. Nie, przyjacielu. To nie jest ¿adne wyjœcie. Na dole zapanowa³a cisza. Po chwili zaœ odezwa³ siê Jacek g³osem jakby z lekka ochryp³ym: – Proszê siê nie obawiaæ. Potrafi³bym pani w tym przeszkodziæ. W jego tonie zabrzmia³a groŸba, miss Normann jednak zawo³a³a z zupe³n¹ swobod¹: – O, chce pan i mnie zabiæ? Có¿ za romantyczne zdarzenie! Dwa trupy w pokoju hotelowym. Wschodz¹ca gwiazda polskiej dyplomacji, jeden z najbardziej czo³owych reprezentantów warszawskiego beau monde’u zabija piêkn¹ cudzoziemkê!... Có¿ za ¿er dla sensacji! – Gdyby mnie nawet z twej strony mia³ spotkaæ napad – ci¹gnê³a miss Normann – gdybym nawet straci³a ¿ycie, wierz mi, nazajutrz wszystkie dzienniki wiedzia³yby, co ciê popchnê³o do morderstwa. Tak, mój czcigodny mê¿u. Myœlê, ¿e zdo³a³ mnie pan poznaæ o tyle, by wiedzieæ, ¿e umiem myœleæ o swoich sprawach.

Jacek powiedzia³: – I chce pani, bym do niej wróci³? Chce pani, by wróci³ do niej cz³owiek, który gotów jest j¹ zabiæ?! – W³aœnie – potwierdzi³a. – To dodaje sytuacji tej pikanterii, której zawsze szuka³am. Zreszt¹ mogê przecie¿ mieæ nadziejê, mieæ wiarê we w³asne si³y, mieæ po prostu przeœwiadczenie, ¿e z czasem zdo³am odzyskaæ pañsk¹ mi³oœæ. – To jest absolutnie wykluczone – wybuchn¹³ Jacek. – Ju¿ teraz nienawidzê pani!... Pogardzam pani¹!... Czy pani to rozumie?! – Rozumiem – odpowiedzia³a ch³odno. – Ale w niczym to nie zmienia mego postanowienia. Powtarzam swoje ultimatum: albo do jutra pan zdecyduje siê natychmiast ze mn¹ wyjechaæ i wszcz¹æ kroki rozwodowe przeciwko obecnej pañskiej ¿onie, albo zmuszona bêdê oskar¿yæ pana o bigamiê i nadaæ tej sprawie jak najwiêkszy rozg³os. Znowu zapanowa³o milczenie. PóŸniej nag³y ha³as odsuwanego czy przewracanego krzes³a. Serce zamar³o mi w piersi. W mojej wyobraŸni rysowa³ siê ju¿ obraz tego, co siê tam dzieje: oto rzuci³ siê na ni¹ i... Jednak zamiast krzyku przera¿enia us³ysza³am przyt³umione przez dywan kroki. Po d³u¿szej pauzie zatrzyma³y siê i odezwa³ siê cichy, opanowany g³os Jacka: – Poniewa¿ nie mogê uwierzyæ, by a¿ do tego stopnia zale¿a³o pani na mnie, proponuje pani okup. – Okup?... Mam wra¿enie, ¿e jest pan nie doœæ bogaty, by zap³aciæ mi równowartoœæ tej ceny, jak¹ przywi¹zujê do pana. – Wszystko, co posiadam, po spieniê¿eniu równa³oby siê kwocie mniej wiêcej pó³tora miliona z³otych. – To bardzo niewiele jak na moje wymagania – zaœmia³a siê. – Przypuszczam, ¿e ponadto zdo³a³bym zmobilizowaæ jeszcze kilkaset tysiêcy. Gotów jestem zostaæ do koñca ¿ycia nêdzarzem. – Nic by mi z tego nie przysz³o. Gdybym nawet nie posiada³a osobistego maj¹tku, mo¿e mi pan wierzyæ, ¿e w ka¿dej chwili mog³abym staæ siê bogata. Nie wszyscy mê¿czyŸni tak boj¹ siê po¿ycia ze mn¹, jak pan. Dajmy jednak temu spokój. Skoro pan wszak¿e wspomnia³ o okupie, przysz³a mi do g³owy zupe³nie inna myœl... Przepraszam pana na sekundê. Us³ysza³am jej kroki i dŸwiêk drzwi otwieranych, a nastêpnie zamykanych. – Widzi pan – powiedzia³a – ostro¿noœæ nigdy nie zawadzi. A to, o czym zamierzam mówiæ, nie mo¿e byæ przez nikogo s³yszane. No, ale teraz pozwoli pan kieliszek koniaku? Œwietna marka. W jej tonie by³o jakby odprê¿enie. Us³ysza³am brzêk kieliszków. W pierwszej chwili opanowa³a mnie obawa, ¿e ta zbrodniarka chce Jacka odurzyæ jak¹œ trucizn¹, tote¿ uspokoi³am siê, gdy w s³uchawce zabrzmia³ jego g³os: – Bardzo dziêkujê pani. Nie bêdê pi³. – Jak pan chce – zgodzi³a siê prawie weso³o. – S¹dzi³am, ¿e lepiej nam pójdzie rozmowa. Otó¿ widzi pan, s¹... istniej¹ pewne warunki... pod którymi zgodzi³abym siê uwolniæ pana od mojej osoby. Niech pan mnie tylko wys³ucha spokojnie. – Z góry mówiê pani, ¿e zgodzê siê

na wszystkie warunki, które nie bêd¹ dotyczy³y czci mojej ¿ony ani mego honoru. – Tak?... Tym lepiej. No widzi pan. Mam nadziejê, ¿e dojdziemy do porozumienia. – Niczego bardziej nie pragnê. Zaleg³a cisza. Widocznie miss Normann zastanawia³a siê nad form¹ sprecyzowania swoich warunków. Odezwa³a siê po d³u¿szej dopiero chwili: – Pewnym moim znajomym zale¿y bardzo na zapoznaniu siê z treœci¹ niektórych dokumentów i pan móg³by mi to u³atwiæ. – O jakich dokumentach pani mówi? – Pan z racji swego stanowiska ma dostêp do tych w³aœnie papierów. Zni¿y³a g³os: – S¹ bardzo dobrze strze¿one, a pan ma szczêœcie, ¿e przy ich pomocy zupe³nie niedu¿ym wysi³kiem zdo³a siê pan uwolniæ od mojej osoby i od wszystkich konsekwencji pañskiej bigamii. Ma pan szczêœcie, ¿e w³aœnie na tych dokumentach tak bardzo komuœ zale¿y. Za tê cenê odzyska pan spokój i rodzinne szczêœcie, przy czym nikt nie dowie siê nigdy, ¿e to pan u³atwi³ mi zapoznanie siê z treœci¹ owych umów. – O jakich umowach pani mówi? – zapyta³ Jacek przestraszonym g³osem. – Niech pan mnie wys³ucha do koñca. W ci¹gu ostatnich kilku miesiêcy miêdzy Polsk¹ a innymi pañstwami prowadzone by³y pertraktacje, w których wyniku zawarte zosta³y pewne porozumienia. Tu autorka pamiêtnika wyszczególnia dokumenty, o które chodzi³o miss Normann. Poniewa¿ jednak dokumenty te, jako te¿ ich treœæ, moim zdaniem, nie tylko wówczas, lecz i teraz stanowi¹ tajemnicê pañstwow¹, uwa¿a³em za rzecz niemo¿liw¹ podawanie ich w druku. Skreœlenie tego ustêpu przeze mnie w niczym nie zmienia istoty faktu, ¿e miss Normann ¿¹da³a w zamian za swoje milczenie przedstawienia jej tajnych papierów dyplomatycznych, mniejsza o to, jakich. (Przypisek T. D. M.) – Teraz nareszcie zrozumia³em pani¹ – rozleg³ siê na dole ch³odny g³os Jacka. – Ca³a ta inscenizacja nawrotu uczuæ by³a tylko prób¹ wyszanta¿owania ode mnie tajemnic pañstwowych. Pani jest szpiegiem. – Podziwiam bystroœæ pañskiego umys³u – zauwa¿y³a z ironi¹. – Nie wiem tylko, dlaczego u¿ywa pan a¿ tak dobitnych okreœleñ. Nie myli siê pan. Pracujê w wywiadzie. I w³aœnie jest moim zadaniem dotarcie do dokumentów, o których panu mówi³am. Nie zabiorê ich panu. Potrzebne mi bêd¹ na jakieœ pó³ godziny. Jak pan widzi i tak wiemy o ich istnieniu. I tak z doœæ du¿¹ œcis³oœci¹ orientujemy siê w ich treœci. Zale¿y nam jednak na œcis³oœci. O ile zd¹¿y³am rozpatrzyæ siê w sytuacji podczas mego pobytu w Polsce, zdo³a pan bez trudnoœci zabraæ, wypo¿yczyæ te papiery na pó³ godziny, w którym to czasie zostan¹ one sfotografowane bez najmniejszych uszkodzeñ. Zwróci je pan nastêpnie w stanie nienaruszonym i nikt nawet nie domyœli siê, ¿e dosta³y siê w nasze rêce dziêki panu. Jacek milcza³, a ona mówi³a dalej: – Zreszt¹ oprócz pana do dokumentów tych ma dostêp jeszcze kilka osób. Gdyby nawet wysz³o coœ na jaw, nikt nie zdo³a panu udowodniæ, ¿e to pan jest winowaj-

c¹. Odrobina sprytu wystarczy, by ca³¹ operacjê przeprowadziæ bezboleœnie i bez obawy nastêpstw. Ze swej strony obiecujê panu zupe³n¹ dyskrecjê. Natychmiast po dokonaniu zdjêæ otrzyma pan moj¹ pisemn¹ zgodê na rozwód i oœwiadczenie, i¿ wzi¹³ pan œlub ze mn¹ nie zdaj¹c sobie z tego sprawy, gdy¿ by³ pan odurzony pewnymi narkotykami. S³owem bêdzie pan zupe³nie wolny. Jacek milcza³ w dalszym ci¹gu. – Ach, wiem doskonale, o czym pan teraz myœli. Zastanawia siê pan nad tym, w jaki sposób oddaæ mnie w rêce waszego Drugiego Oddzia³u. Nie bojê siê tego. Poniewa¿ jednak w chwili zamroczenia umys³u, pod wp³ywem wzburzenia, mo¿e siê pan zdobyæ na tak nierozwa¿ny krok, chcê pana przed nim ustrzec. Nic by pan w ten sposób nie wskóra³. Tak samo nie da³oby to rezultatów, jak wysy³anie uroczej ma³¿onki do Krynicy w celu œledzenia mnie. Biedactwo, napracowa³a siê wiele, by przeszukaæ moje rzeczy, i nic nie znalaz³a. Nie uda³o siê jej nawet zdobycie mojej fotografii. Niepotrzebnie nara¿a³ j¹ pan na tê ryzykown¹ ekspedycjê. – Pani mówi nieprawdê – odezwa³ siê Jacek. – Nigdy w ¿yciu nie poni¿a³bym godnoœci mojej ¿ony do takich funkcji. – Chêtnie panu wierzê. Zrobi³a to w takim razie z w³asnej inicjatywy. Zreszt¹ jest to niewa¿ne. Chcia³am daæ tylko panu dowód, ¿e jestem doœæ ostro¿na na to i doœæ doœwiadczona, by nie zostawiaæ jakichkolwiek kompromituj¹cych œladów. Zapewne swoim oskar¿eniem mo¿e pan spowodowaæ to, ¿e mnie aresztuj¹ i przez kilka dni, a nawet tygodni zatrzymaj¹ w wiêzieniu. A niczego mi udowodniæ nie potrafi¹. I bêd¹ musieli mnie zwolniæ na skutek interwencji mego poselstwa, które równie¿ nie jest poinformowane o roli, w jakiej tu przyjecha³am. Proszê zastanowiæ siê przy tym, ¿e z wielk¹ ³atwoœci¹ uwierz¹ mi wszyscy, gdy wyjawiê motywy pañskiej denuncjacji. Rezultat bêdzie ten, ¿e ja wyjadê wprawdzie bez dokumentów, o które mi chodzi³o, ale pan powêdruje do wiêzienia nie tylko pod zarzutem bigamii, lecz i z piêtnem pod³ego oszczercy, który dla uwolnienia siê od swojej prawowitej ma³¿onki oskar¿y³ j¹ o szpiegostwo. Pañska obecna ¿ona, a w³aœciwie pañska kochanka, o której honor tak panu chodzi, te¿ nie wyjdzie z tego zbyt czysto, zwa¿ywszy to, ¿e bynajmniej nie bêdê robi³a tajemnicy z jej myszkowañ w moich rzeczach. Oboje bêdziecie wygl¹dali niezbyt piêknie. Para kochanków, udaj¹cych ma³¿eñstwo, knuje przy pomocy nêdznych œrodków spisek przeciw porzuconej prawowitej ¿onie. – Ach, jak¿e bardzo pani jest pod³a – ledwie dos³yszalnie wyszepta³ Jacek. – Mniejsza o to. Nie mamy czasu na zabawê w definicje. Chcia³am panu tylko unaoczniæ pañskie po³o¿enie. Zostawmy przy sobie to, co pan s¹dzi o mnie i co ja o panu. Dla naszych spraw nie jest to wa¿ne. Zreszt¹, by pana pocieszyæ, dodam, ¿e kiedyœ naprawdê by³am z panem szczêœliwa i ¿e tej misji obecnie podjê³am siê z najwiêksz¹ przykroœci¹. Podjê³am siê zaœ jej dlatego, ¿e ma to byæ ostatnie moje zadanie w s³u¿bie wywiadowczej. Po uzyskaniu tych dokumentów zostanê zwolniona i bêdê mog³a zacz¹æ nareszcie prywatne, spokojne ¿ycie.


KURIER PLUS 8 WRZEŒNIA 2018

www.kurierplus.com

15

Ponad tysi¹c seniorów PSFCU w Amerykañskiej Czêstochowie Ju¿ po raz szósty Polsko-S³owiañska Federalna Unia Kredytowa zorganizowa³a dla seniorów Naszej Unii z Nowego Jorku i New Jersey bezp³atny wyjazd do sanktuarium Matki Bo¿ej Czêstochowskiej, popularnej Amerykañskiej Czêstochowy. W pierwsz¹ niedzielê wrzeœnia do Doylestown w Pensylwanii przyjecha³o ³¹cznie 21 autobusów, przywo¿¹c ponad 1 100 zadowolonych pielgrzymów. Aby pojechaæ do Amerykañskiej Czêstochowy nale¿a³o byæ cz³onkiem Naszej Unii i mieæ skoñczone 60 lat. Dodatkowo mo¿na by³o zabraæ ze sob¹ jedn¹ osobê towarzysz¹c¹. Seniorzy wyruszyli na ca³odzienn¹ wycieczkê spod oddzia³ów PSFCU w Nowym Jorku (McGuinness, Boro Park, Copiague, Maspeth, Ridgewood) oraz New Jersey (Wallington, Clifton, Linden i Union).

Doroczna, bezp³atna wycieczka seniorów do Amerykañskiej Czêstochowy to wyraz uznania dla starszych Cz³onków Naszej Unii. Dla wielu z nich, to czêsto – ze wzglêdu na odleg³oœæ, k³opoty transportowe i zdrowotne – to jedyny sposób na odbycie pielgrzymki do miejsca maryjnego kultu. I czêsto jedyna mo¿liwoœæ odwiedzenia grobów bliskich na polonijnym cmentarzu w Amerykañskiej Czêstochowie. W czasie ca³odniowej wycieczki by³a mo¿liwoœæ uczestnictwa we mszy œwiêtej a tak¿e spêdzenia czasu z dawno nie widzianymi znajomymi i zakupy na stoiskach dorocznego Festiwalu Polonijnego, na który do Doylestown zje¿d¿aj¹ dziesi¹tki tysiêcy ludzi z ca³ego Wschodniego Wybrze¿a. Oprócz transportu PSFCU, zapewni³a tak¿e tak¿e darmow¹ wejœciówkê na Festiwal oraz darmowe jedzenie.

PR

El¿bieta Baumgartner radzi

Po¿yczka FHA dla kupuj¹cych dom po raz pierwszy Coraz trudniej jest kupiæ dom w USA, bo ceny nieruchomoœci zwy¿kuj¹, a zarobki pozostaj¹ prawie na tym samym poziomie. Z pomoc¹ osobom kupuj¹cym dom po raz pierwszy przychodzi Federalna Agencja Mieszkaniowa (Federal Housing Administration, FHA), stanowi¹ca czêœæ Departamentu Gospodarki Mieszkaniowej i Rozwoju Miejskiego (HUD). FHA ubezpiecza po¿yczki hipoteczne udzielane przez amerykañskie banki i inne instytucje finansowe zaaprobowane przez FHA. W ten sposób banki staj¹ siê zabezpieczone przed ewentualnymi stratami wynik³ymi z niewyp³acalnoœci po¿yczkobiorców, wiêc udzielaj¹ po¿yczek chêtniej. Atrakcyjnoœæ po¿yczek FHA polega na tym, ¿e dom mog¹ kupiæ osoby z umiarkowanym przychodem i œredni¹ histori¹ kredytow¹, wp³aciwszy co najmniej 3,5 proc. ceny domu. Jednak klient jak i kupowany dom musz¹ spe³niæ szereg wymogów, które uleg³y pewnym zmianom od pocz¹tku 2017 roku. Jakie warunki musisz spe³niæ? ¯eby otrzymaæ po¿yczkê ubezpieczon¹ przez FHA, musisz mieæ legalny status imigracyjny oraz udokumentowan¹ sta³¹ pracê w ostatnich dwóch latach. Do tego odpowiednio dobr¹ wierzytelnoœæ kredytow¹. Przy 580 punktach FICO wymagane jest co najmniej 3.5 proc. wk³adu w³a-

snego (downpayment), a przy 500 do 579 punktach – co najmniej 10 proc. wk³adu. Punktacja gorsza ni¿ 500 dyskwalifikuje ciê do uzyskania po¿yczki FHA i jakiejkolwiek innej. Musisz mieæ przychód na tyle du¿y, by nastêpuj¹ce wskaŸniki by³y na dozwolonym poziomie: WskaŸnik „pe³ny koszt po¿yczki do przychodu brutto” (front end ratio) nie mo¿e przekraczaæ 31 procent. Do pe³nego kosztu po¿yczki wliczane s¹ miesiêczne raty po¿yczki hipotecznej, koszt ubezpieczenia po¿yczki (mortgage insurance), ubezpieczenie domu, ewentualne op³aty na spó³dzielniê mieszkaniow¹ (homeowners association fees). Bank mo¿e udzieliæ po¿yczki nawet przy wskaŸniku do 40 proc., ale wtedy, aby dostaæ ubezpieczenie FHA, bank musi uzasadniæ, dlaczego uwa¿a, ¿e po¿yczka nie jest ryzykowna. WskaŸnik „wszystkie d³ugi do przychodu brutto” (debt to income, DTI, zwany back-end ratio) powinien wynosiæ mniej ni¿ 43 proc. Do d³ugów wliczaj¹ siê miesiêczne sp³aty hipoteki oraz wszystkich innych zobowi¹zañ: kart kredytowych, po¿yczek studenckich, samochodowych. Tylko w wyj¹tkowych uzasadnionych przypadkach bank mo¿e pozwoliæ na wskaŸnik 50 procent. Uwaga: Od 2017 roku d³ugi na kartach, gdzie jesteœ autoryzowanym u¿ytkownikiem, uwzglêdniane s¹ do obliczenia wskaŸnika DTI. Równie¿ inaczej s¹ postrzegane d³ugi studenckie. Przed rokiem 2017 po¿yczki studenckie odroczone d³u¿ej ni¿ rok nie by³y liczone do DTI. Obecnie bank zak³ada, ¿e sp³ata po¿yczki studenckiej, nawet odroczonej, wynosi 2 proc. kwoty pozosta³ej do sp³aty. Je¿eli

na przyk³ad zosta³o ci 20,000 po¿yczki studenckiej, to bank za³o¿y, ¿e jej sp³ata wynosi 400 dolarów miesiêcznie. Jakie warunki musi spe³niæ dom? Dom musi stanowiæ podstawowe miejsce zamieszkania oraz od razu nadawaæ siê do wprowadzenia. To przewa¿nie wyklucza budynki nadaj¹ce siê do generalnego remontu. Je¿eli chcesz nabyæ budynek wymagaj¹cy remontu, to musisz wp³aciæ na konto escrow œrodki wystarczaj¹ce na przywrócenie domu do u¿ytku. Co roku FHA wyznacza limity po¿yczek, które zale¿¹ od stanu, powiatu i liczby mieszkañ w budynku, maksymalnie do 636,150 dolarów na dom jednorodzinny, wiêcej na Alasce i Hawajach. W najtañszych rejonach kraju górna granica to 275,665 dolarów. Limity po¿yczek ubezpieczonych przez Freddie Mac czy Fannie Mae s¹ ni¿sze. Ile kosztuje po¿yczka FHA Tylko bank zatwierdzony przez FHA mo¿e udzieliæ po¿yczki gwarantowanej przez FHA. Jej oprocentowanie bêdzie takie, jak typowej po¿yczki hipotecznej – zale¿ne od stóp procentowych na rynku i od twojej wierzytelnoœci. Do raty po¿yczkowej dodane bêdzie roczne ubezpieczenie (Annual MIP), którego wysokoœæ zale¿y od wysokoœci po¿yczki, jej terminu i twego wskaŸnika LTV (loan to value), przeciêtnie od 0.7 do 1.05 proc. Gdy na przyk³ad po¿yczasz do 625,000 dol. na d³u¿ej ni¿ 15 lat, roczna stawka ubezpieczenia stanowi obecnie 0.8 proc. w skali roku. Przy kredycie na 4.5 proc. ubezpieczenie podniesie tê stawkê do 5.3 proc. Op³aty za ubezpiecze-

nie s¹ zniesione, kiedy pozosta³a do sp³aty kwota po¿yczki stanowi 78 lub mniej procent wartoœci domu. Zap³acisz te¿ za closing oraz ubezpieczenia zwane Up-Front Mortgage Insurance (UFMI), które kosztuje 1.75 proc. wartoœci po¿yczki niezale¿nie od twojej kredytowej wierzytelnoœci. Wp³aciæ te¿ musisz swój udzia³ w³asny, co najmniej 3.5 proc. Je¿eli rodzina chce ci pomóc finansowo, to od tego roku FHA domaga siê dok³adnego udokumentowania darowizny, by uniemo¿liwiæ pranie brudnych pieniêdzy. Nie uwierzy te¿ na s³owo w twoje nadgodziny ani pracê na w³asny rachunek. Gdzie dowiedzieæ siê wiêcej Po¿yczki ubezpieczone przez FHA bywaj¹ jedynym rozwi¹zaniem dla rodzin, których wskaŸnik zad³u¿enia w stosunku do przychodu jest zbyt du¿y, by otrzymaæ konwencjonaln¹ po¿yczkê na dom. Wyczerpuj¹ce informacje znajdziesz w witrynie www.hud.gov i w wielu innych. Na sieci szukaj „FHA loans”. Porozmawiaj z pracownikiem w dziale po¿yczek w swoim banku oraz z poœrednikiem w obrocie nieruchomoœciami.

El¿bieta Baumgartner

jest autork¹ wielu ksi¹¿ek-poradników, m.in. „Emerytura reemigranta w Polsce”, „Podrêcznik ochrony maj¹tkowej”. S¹ one dostêpne w ksiêgarni Polonia, 882 Manhattan Ave., Greenpoint, albo bezpoœrednio od wydawcy: Poradnik Sukces, 255 Park Lane, Douglaston, NY 11363, tel. 1-718-2243492, www.PoradnikSukces.com, poczta@poradniksukces.com.


KURIER PLUS 8 WRZEŒNIA 2018

16

www.kurierplus.com

PÓ£ ¯YCIA W PRL Kilka lat temu postanowi³em spisaæ moje wspomnienia z okresu dzieciñstwa i m³odoœci, który spêdzi³em w Polsce. Kiedy koñczy³em swój projekt mija³o akurat 30 lat od mojego przyjazdu do Stanów. Mniej wiêcej tyle samo czasu spêdzi³em mieszkaj¹c nad Wis³¹ (dos³ownie nad Wis³¹ – 25 lat w Warszawie i piêæ w Krakowie). Dlatego zatytu³owa³em moje memuary „Pó³ ¿ycia w PRL”. Mam nadziejê, ¿e pozwol¹ one wielu czytelnikom odœwie¿yæ ich w³asne wspomnienia o latach ¿ycia w kraju. Dla m³odego pokolenia niech bêdzie to lekcja najnowszej historii Polski. Autor KAZIMIERZ WIERZBICKI

Mia³em wiêc okazjê wys³uchaæ na ¿ywo historycznych s³ów: „Niech zst¹pi Duch Twój i odmieni oblicze ziemi. Tej ziemi.” W zwi¹zku z przyjazdem papie¿a w³adze zorganizowa³y dy¿ury we wszystkich instytucjach pañstwowych. Widocznie obawiano siê jakichœ niepokojów. Ja równie¿ musia³em spêdziæ noc w pokoju nauczycielskim mojej szko³y. Rano, niewyspany, uda³em siê na spotkanie Jana Paw³a II z m³odzie¿¹ przed Koœcio³em Œw. Anny. Parê godzin póŸniej papie¿, ¿egnany przez tysi¹ce Warszawiaków, odlatywa³ helikopterem z Placu Zwyciêstwa.

T

rudno siê nie zgodziæ, ¿e wizyta Jana Paw³a II mia³a prze³omowe znacznie dla œwiadomoœci Polaków. By³a to kilkudniowa, olbrzymia manifestacja patriotyczno-religijna. Tak by³o wszêdzie – w Warszawie, GnieŸnie, Czêstochowie, Nowym Targu oraz w Krakowie. Efekty tego narodowego przebudzenia da³y znaæ o sobie rok póŸniej. Papie¿ jednak odjecha³ i wróci³a szara rzeczywistoœæ. Sytuacja w kraju pogarsza³a siê z miesi¹ca na miesi¹c. Opozycja by³a coraz aktywniejsza. W listopadzie, w rocznicê odzyskania niepodleg³oœci odby³a siê w Warszawie manifestacja przed grobem nieznanego ¿o³nierza. Równie¿ w Gdañsku, w dziewi¹t¹ rocznicê masakry grudniowej, kilka tysiêcy osób zgromadzi³o siê przed stoczni¹. Mno¿y³y siê te¿ gazetki i wydawnictwa podziemne.

P

rzyszed³ Nowy Rok i wkrótce odby³ sie kolejny zjazd Partii na którym podjêto decyzjê o zmianie szefa rzadu. Odszed³ Jaroszewicz a nowym premierem zosta³ nijaki Babiuch, aparatczyk niskiego wzrostu, o którym natychmiast zaczê³o kr¹¿yæ sporo dowcipów. W czerwcu otrzyma³em oficjalne zaproszenie do USA od Basi i rozpocz¹³em starania o paszport. Na pocz¹tku lipca og³oszono podwy¿kê cen niektórych artyku³ów ¿ywnosciowych. Zaraz te¿ zaczê³y nap³ywaæ wiadomoœci o strajkach w ró¿nych czêœciach kraju. Kilka tygodni póŸniej mia³ miejsce kilkudnio-

wy strajk komunikacji miejskiej w Warszawie. 15 sierpnia, w Œwiêto Wniebowziêcia, przypad³a 60-ta rocznica zwyciêstwa nad bolszewikami w bitwie warszawskiej. W sto³ecznych koœcio³ach odbywa³y siê nabo¿eñstwa za poleg³ych w wojnie 1920 roku ¿o³nierzy polskich. Wieczorem, G³os Ameryki poinformowa³, ¿e w gdañskiej Stoczni im. Lenina wybuch³ strajk. Po kilku dniach dowiedzieliœmy siê, ¿e rozszerzy³ siê on na ca³e Trójmiasto i inne oœrodki Wybrze¿a. Wkrótce otrzymaliœmy wiadomoœæ o utworzeniu Miêdzyzak³adowego Komitetu Strajkowego w Gdañsku, który wysun¹³ 21 postulatów. Najwa¿niejszym z nich by³o ¿¹danie zgody w³adz na utworzenie niezale¿nych zwi¹zków zawodowych. Wielu intelektualistów i ludzi opozycji uwa¿a³o, ze jest to postulat nierealny. Ja sam s¹dzi³em, ¿e re¿im nigdy na to siê nie zgodzi.

T

ymczasem napiêcie ros³o. Gierek powróci³ z urlopu na Krymie i wyg³osi³ przemówienie telewizyjne. Obiecywa³ mo¿liwoœæ rozpatrzenia postulatów p³acowo-ekonomicznych lecz z drugiej strony podkreœli³, ¿e ¿¹dania polityczne nie bêd¹ tolerowane. Ojciec mojego kolegi, starszy pan po siedemdziesi¹tce, powiedzia³ po przemówieniu, ¿e Gierek jest skoñczony. Nieco póŸniej dowiedzieliœmy siê, ¿e wys³ano jednak delegacjê rz¹dow¹ do Gdañska na rozmowy z przywódcami strajku. Chc¹c siê dowiedzieæ czegoœ wiêcej o sytuacji na Wybrze¿u wpad³em któregoœ dnia do Klubu Ksi¹¿ki i Prasy na Nowym Œwiecie. Okaza³o siê, ¿e w zasadzie wszystkie zachodnie gazety i czasopisma zosta³y usuniête. Wyj¹tkiem by³y jedynie organa partii komunistycznych. Znalaz³em jakiœ dziennik wydawany przez komunistów fiñskich i na pierwszej stronie zauwa¿y³em zdjêcie Lecha Wa³êsy przemawiaj¹cego w Stoczni. 31 sierpnia, w niedzielne popo³udnie, przerwano nagle program telewizyjny a na ekranie ukaza³a siê wype³niona robotnikami sala Stoczni Gdañskiej. Wkrótce zobaczyliœmy Wa³êsê i wicepremiera Jagielskiego podpisuj¹cych porozumienie. W³adza przyjê³a wiêkszoœæ postulatów, w tym najwa¿niejszy o niezale¿nych, samorz¹dnych zwi¹zkach zawodowych. Wie-

lu ludzi odczu³o to jako zwyciêstwo pokojowej rewolucji. Nastêpnego dnia rozpocz¹³ siê rok szkolny. Wszystko wygl¹da³o tak, jakby siê nic nie zmieni³o. Dopiero po kilku dniach dowiedzia³em siê, ¿e w pewnym prywatnym mieszkaniu ma siê odbyæ zebranie nauczycieli w sprawie powo³ania niezale¿nych zwi¹zków zawodowych w szko³ach. Poszed³em pod wskazany adres. W trzypokojowym mieszkaniu zebra³o siê oko³o sto osób. Olbrzymia wiêkszoœæ siedzia³a na pod³odze. Poinformowano nas, ¿e tworzy siê Niezale¿ny Zwi¹zek Zawodowy Pracowników Nauki, Oœwiaty i Techniki. Dostaliœmy tekst deklaracji nowego zwi¹zku i instrukcjê jak zak³adaæ komórki zwi¹zkowe w szko³ach. Tego samego dnia odby³o siê walne zebranie zwi¹zku w siedzibie Naczelnej Organizacji Technicznej. Uczestniczy³o w nim kilkaset osób. Pojawi³a siê równie¿ owacyjnie witana delegacja z Huty Warszawa. Zebranie zakoñczy³o siê odœpiewaniem hymnu narodowego. Nazajutrz zamierza³em rozpocz¹æ organizowanie placówki zwi¹zkowej w naszej szkole. Mia³em trochê tremy znaj¹c powi¹zania naszego dyrektora, lecz wiedzia³em ¿e muszê to zrobiæ. PóŸniej mówiono, ¿e tak jak robotnicy stoczni w Gdañsku przekraczali bramê swego zak³adu aby przy³¹czyæ siê do strajku, tak samo wiele osób we wrzeœniu tego pamiêtnego roku przekracza³o swoje „bramy”. Dla mnie, odczytanie deklaracji nowego zwi¹zku w pokoju nauczycielskim by³o przekroczeniem takiej „bramy”. Wiêkszoœæ nauczycieli z³o¿y³a podpisy pod deklaracj¹ o przyst¹pieniu do nowego zwi¹zku. Nieco póŸniej kilka osób wycofalo siê, prawdopodobnie pod presj¹ dyrektora szko³y. Nie mia³em jednak czasu ani chêci ¿eby dochodziæ jak by³o naprawdê. W po³owie wrzeœnia delegaci niezale¿nych zwi¹zków z ró¿nych rejonów kraju podjêli decyzjê o utworzeniu ogólnokrajowego zwi¹zku, któremu dano miano „Solidarnoœæ”. Kilka dni póŸniej odby³o siê w Teatrze Narodowym zebranie naszego Zwi¹zku Pracowników Nauki i Oœwiaty. Uczestnicy podjêli prawie jednomyœln¹ decyzjê o przystapieniu do „Solidarnoœci”. Zacz¹³em równie¿ dzia³aæ w w sto³ecznym komitecie organizacyjnym nauczycielskiej „Solidarnoœci”. Moim g³ównym zadaniem by³y wizyty w szko³ach i przekazywanie informacji o trybie zak³adania zwi¹zkowych komórek w szko³ach. Naturalnie uczestniczy³em w wielu zebraniach.

W

raz z powiewem wolnoœci i zel¿eniem cenzury odbywa³y siê równie¿ inne imprezy, niezwi¹zane z dzia³alnoœci¹ zwi¹zkow¹. W pewn¹ niedzielê zorganizowano spotkanie poœwiêcone poezji nagro-

dzonego w³aœnie Noblem Czes³awa Mi³osza. Wiersze poety recytowa³a znana aktorka i dzia³aczka opozycji Halina Miko³ajska. Innym razem uczestniczy³em w spotkaniu z profesorem Edwardem Lipiñskim, s³awnym ekonomist¹ i cz³onkiem KOR-u. Spotkanie odbywa³o siê w nabitej po brzegi auli Uniwersytetu Warszawskiego. Owacyjnie witany profesor zacz¹³ swoje wyst¹pienie od s³ów: „Proszê Pañstwa, ostatnim razem przemawia³em wobec takiego t³umu w czasie rewolucji 1905 roku”. W Warszawie panowa³a w pewnym sensie atmosfera euforii po zdobyciu sporej porcji wolnoœci. Osobiœcie podchodzi³em do tej sytuacji nieco sceptycznie. Wiedzia³em, ¿e komuniœci poszli na ustêpstwa bo musieli, lecz gdy poczuj¹ siê silniejsi zaprowadz¹ stary porz¹dek. Nasuwa³o mi siê porównanie z Polskim Stronnictwem Ludowym Miko³ajczyka, które po wojnie by³o legaln¹ parti¹ opozycyjn¹ i zosta³o w ci¹gu dwóch lat zniszczone przez re¿im. Mo¿e dlatego nie chcia³em zmieniaæ mojej decyzji o wyjeŸdzie do USA. Nie myli³em siê – rok póŸniej genera³ Jaruzelski og³osi³ wprowadzenie stanu wojennego. 16 miesiêcy karnawa³u „Solidarnoœci” dobieg³o koñca.

O

d tamtych wydarzeñ minê³o ponad 30 lat. Przez ca³y ten okres obserwowa³em i obserwujê wydarzenia w Polsce z du¿¹ uwag¹. Mia³em okazjê odwiedziæ kraj kilkanaœcie razy. Po raz pierwszy by³o to w roku 1987. Poprzednio nie by³o to mo¿liwe. Nawet kiedy otrzyma³em obywatelstwo amerykañskie, odmówiono mi wizy wjazdowej. Przed 35 laty nikomu siê nie œni³o, ¿e w roku 1989 Polska odzyska niepodlegloœæ. Nikt te¿ nie marzy³ o tym, ¿e przed up³ywem pierwszej dekady XXI wieku bêdziemy czêœci¹ Unii Europejskiej a do Rzymu, Pary¿a i Londynu mo¿na bêdzie jeŸdziæ bez paszportu i wizy. Kiedy koñczê pisanie tych wspomnieñ, zbli¿a siê moment, kiedy bêdê móg³ powiedzieæ, ¿e wiêkszoœæ ¿ycia spêdzi³em na emigracji. Okres egzystencji w PRL-u wspominam z pewn¹ nostalgi¹ – mo¿e dlatego, ¿e przypad³a nañ moja m³odoœæ. Rzeczywiœcie, ¿y³o siê siermiê¿nie a czasami wrêcz ubogo. Lecz byæ mo¿e tamto ¿ycie, bez komputerów i telefonów komórkowych, by³o spokojniesze i ciekawsze. Cz³owiek cieszy³ siê zwyk³ymi, drobnymi rzeczami. Mog³o to byæ wieczorne spotkanie w gronie znajomych, obejrzenie dobrej sztuki w teatrze lub samotny spacer Nowym Œwiatem i Krakowskim Przedmieœciem kiedy nie by³o lepszego zajêcia. Czasy te odesz³y na zawsze i nie wróc¹. m


17

KURIER PLUS 8 WRZEŒNIA 2018

www.kurierplus.com

Emilia’s Agency

Kino Polska: New Polish Cinema 20-23 wrzeœnia, 2018 BAMcinématek, oraz Instytut Kultury Polskiej w Nowym Jorku zapraszaj¹ na Kino Polska: New Polish Cinema, które odbêdzie siê w dniach 20-23 wrzeœnia, 2018. Podczas tegorocznej edycji, tej cyklicznej serii pokazów najnowszych produkcji polskich filmów organizowanej co dwa lata przez IKP we wspó³pracy z BAMcinématek, skupiono siê na dzie³ach najciekawszych polskich re¿yserek filmowych. Seriê otworzy w czwartek, 20 wrzeœnia, film Agnieszki Holland „Pokot”, zwyciêzca Srebrnego NiedŸwiedzia na Berlinale 2017, oraz polski kandydat do Oscara. Obraz ten to po³¹czenie ekologicznego thrillera, krymina³u, dramatu obyczajowego i komedii. Jest to adaptacja powieœci „ProwadŸ swój p³ug przez koœci umar³ych” Olgi Tokarczuk. W nastêpny dzieñ, 21 wrzeœnia pokazany bêdzie film Joanny Kos-Krauze oraz Krzysztofa Krauzego „Ptaki Œpiewaj¹ w Kigali”, wstrz¹saj¹ca opowieœæ o przyjaŸni i przebaczeniu, której t³em jest zbrodnia ludobójstwa w Rwandzie. Tego samego dnia bêdziemy mogli zobaczyæ nowojorsk¹ premierê opowiadaj¹cego o ¿yciu mongolskich nomadów filmu „Zud” w re¿yserii Marty Minorowicz gdzie sama historia jest przypowieœci¹ o zmaganiach cz³owieka z natur¹ i prób¹ odpowiedzenia na pytanie, czym mog¹ skoñczyæ siê starania, aby j¹ ujarzmiæ.

Przyroda jest tu jednym z g³ównych bohaterów filmu – podziwiamy jej potêgê, nieprzewidywalnoœæ i metafizyczn¹ si³ê. Kolejn¹ pozycj¹ przegl¹du bêdzie nowojorska premiera jednego z najwiêkszych tegorocznych sukcesów polskiego kina, filmu „Twarz” Ma³gorzaty Szumowskiej, nagrodzonej za ten obraz Srebrnym NiedŸwiedziem na Berlinale 2018, a opowiadaj¹cej historiê mê¿czyzny, który po tragicznym wypadku jako pierwszy Polak przeszed³ operacjê przeszczepu twarzy. Tego samego dnia odbêdzie siê pokaz „Córek Dancingu” w re¿yserii Agnieszki Smoczyñskiej, niezwykle oryginalnego filmu, docenionego przez widzów i miêdzynarodowych krytyków, a opowiadaj¹cego historiê dwóch syrenek w mieni¹cym siê œwiat³ami neonów œwiecie warszawskich dancingów lat 80. Film zdoby³ na Sundance Film Festival nagrodê specjaln¹ za „unikaln¹ wizjê artystyczn¹ i design”. W niedzielê 23 wrzeœnia, seria Kino Polska zakoñczy siê pokazami dwóch filmów: jednego z najwiêkszych kasowych sukcesów w Polsce w 2017 roku „Sztuki Kochania” w re¿yserii Marii Sadowskiej, filmowej opowieœci o uznanej lekarce oraz autorce najpopularniejszego w Polsce poradnika o mi³oœci, Michalinie Wis³ockiej, oraz nowojorskiej premiery filmu „Dzikie Ró¿e”, gdzie re¿yserka Anna Jadowska stworzy³a jeden z najciekawszych kobiecych portretów we wspó³czesnym polskim kinie. Brooklyn Academy of Music, BAM Rose Cinemas, Brooklyn, NY

576 Manhattan Avenue, Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-609-1675; 718-609-0222; Fax: 718-609-0555 3 3

ROZLICZENIA PODATKOWE NUMER PODATNIKA - ITIN - posiadamy uprawnienia IRS do potwierdzania paszportów bez wizyty w konsulacie.

3 KOREKTA DANYCH W SSA 3 PE£NOMOCNICTWA - APOSTILLE 3 SPONSOROWANIE RODZINNE 3 OBYWATELSTWO i inne formy

3 T£UMACZENIA DOKUMENTÓW 3 ZASI£KI DLA BEZROBOTNYCH 3 BILETY LOTNICZE 3 WYSY£KA PIENIÊDZY I PACZEK 3 EMERYTURY AMERYKAÑSKIE 3 MIÊDZYNARODOWE PRAWO JAZDY 3 NOTARY PUBLIC (zawsze w agencji)

Zapraszamy od poniedzia³ku do soboty

ANIA TRAVEL AGENCY 57-53 61st Street, Maspeth, N.Y. 11378 Tel. 718-416-0645, Fax 718-416-0653 3 Bilety Lotnicze 3 Wysy³ka pieniêdzy i paczek 3 T³umaczenia 3 Sprawy imigracyjne 3 Notariusz STOMATOLOGIA LASEROWA I ESTETYCZNA

DR WANDA ARDEN

tel. (718) 894 - 1516

NOWOROCZNE POSTANOWIENIE BOTOX I JUVADERM 15% zni¿ki DOKTOR MÓWI PO POLSKU – AKCEPTUJEMY WIÊKSZOŒÆ UBEZPIECZEÑ

59-77 58TH AVENUE, MASPETH NY 11378 www.queenslaserdentist.com

Anna-Pol Travel u

ATRAKCYJNE CENY NA: Bilety lotnicze do Polski i na ca³y œwiat

Córki Dancingu.

u

Pakiety wakacyjne: Karaiby, Hawaje, Floryda u

821 A Manhattan Ave. Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-349-2423 E-mail:annapoltravel@msn.com

All-inclusive: Punta Cana, Meksyk od $699 WWW.ANNAPOLTRAVEL.COM

promocyjne ceny przy zakupie biletu przez internet

v Rezerwacja hoteli v Wynajem samochodów v Notariusz v T³umaczenia v Klauzula “Apostille” v Zaproszenia v Wysy³ka pieniêdzy Vigo u

Dzikie ró¿e.

u

Twarz.

Fortunato Brothers 289 MANHATTAN AVE. (blisko Metropolitan Ave.) BROOKLYN, N.Y. 11211; Tel. 718-387-2281 Fax: 718-387-7042 CAFFE - PASTICCERIA ESPRESSO - SPUMONI GELATI - CAKES

u

Sztuka kochania.

W³oska ciastkarnia czynna codziennie do 11:00 wieczorem, a w weekendy do 12:00 w nocy. Zapraszamy.


18

KURIER PLUS 8 WRZEŒNIA 2018

Og³oszenia drobne

896 Manhattan Avenue Suite 27 (na piêtrze) - Brooklyn, NY 11222

Cena $10 za maksimum 30 s³ów

Tel: (718) 609-1560, (718) 383-6824, Fax: (718) 383-2412

MICHA£ PANKOWSKI TAX & CONSULTING EXPERT Us³ugi w zakresie: 3 Ksiêgowoœæ 3 Rozliczenia podatkowe indywidualne i biznesowe, w tym samochodów ciê¿arowych

Nauka gry na fortepianie, gitarze i skrzypcach oraz lekcje œpiewu Kobo Sudio Bo¿ena Konkiel,

3 Rejestracja biznesu i licencje 3 Konsultacje 3 Bezpodatkowa zamiana domów 3 #SS - korekty danych

Email: Info@mpankowski.com

tel. 718-609-0088

PRACA ZA $13.20 Mo¿esz pomóc ludziom, których kochasz i otrzymywaæ za to dobre wynagrodzenie. Jeœli Twoi rodzice, krewni, przyjaciele, s¹siedzi otrzymuj¹ Medicaid lub Medicare, mo¿na zacz¹æ pracowaæ dla nich jako asystent lub pomoc domowa. Nie wymagane certyfikaty. Nasza agencja pomo¿e Ci w tym. Wynagrodzenie $13.20 za godzinê.

ALARMY – KAMERY – INTERKOMY

Zadzwoñ: tel. 347-462-2610

20 LAT DOŒWIADCZENIA CZYSTO – SZYBKO – TANIO 347-235-2842 aa2ap@yahoo.com •Zdalna Kontrola Ogrzewania •Termostaty •Kamery – Nagrywanie •Podgl¹d na telefon •Polska TV Satelitarna •Instalacje – Naprawy

Potrzebna pracownica/pracownik do gabinetu fizykoterapii.

24-GODZINNY SERVICE, RYSZARD LIMO: us³ugi transportowe, wyjazdy, odbiór osób z lotniska, œluby, komunie, szpitale, pomoc jêzykowa w urzêdach, szpitalach oraz bardzo drobne przeprowadzki. Tel. 646-247-3498

Letnia Promocja Boilerów 4-8 family houses

www.kurierplus.com

www.kurierplus.com

PRACA

Przygotowanie medyczne mile widziane. Znajomoœæ jêzyka polskiego i angielskiego, oraz podstawowa znajomoœæ komputera. Ca³y etat lub pó³ etatu.

(718) 472-7306 lub (917) 239-6366 proszê zostawiæ wiadomoœæ na taœmie

Acupuncture and Chinese Herbal Center Dr Shungui Cui, L.Ac, OMD, Ph.D

Pijawki Pijawki medyczne stawiane na wszelkie schorzenia Oczyœæ swoje cia³o, pozbêdziesz siê chorób. Pijawki z hodowli, stawiane tylko jeden raz.

(646) 460 4212

Gabinety znajduj¹ siê w Greenpoint, NY, Garfield, NJ

– jeden z najbardziej znanych specjalistów w dziedzinie tradycyjnych chiñskich metod leczenia. Autor 6 ksi¹¿ek. Praktykuje od 47 lat. Pracowa³ we W³oszech, Kuwejcie, w Chinach. Pomaga nawet wtedy, gdy zawodz¹ inni. LECZY: l katar sienny l bóle pleców l rwê kulszow¹ l nerwobóle l impotencjê zapalenie cewki moczowej l bezp³odnoœæ l parali¿ l artretyzm l depresjê l nerwice l zespó³ przewlek³ego zmêczenia l na³ogi l objawy menopauzy l wylewy krwi do mózgu l alergie l zapalenie prostaty l rekonwalescencja po chorobach nowotworowych z zastosowaniem chiñskiego zio³olecznictwa itp. l

Do akupunktury u¿ywane s¹ wy³¹cznie ig³y jednorazowego u¿ytku 144-48 Roosevelt Ave. #MD-A, Flushing NY 11354 Poniedzia³ek, œroda i pi¹tek: 12:00 - 7:00 pm; tel. (718) 359-0956 1839 Stillwell Ave. (off 24th. Ave.), Brooklyn, NY 11223 Od wtorku do soboty: 12:00-7:00 pm, w niedziele 12:00 - 3:00 pm (718) 266-1018 www.drshuiguicui.com Akcetujemy ubezpieczenia: 1199, Aetna, BCBS, Cigna, Elder Plan, Liberty, Magnacare, Multiplan, Triad Health (VHS), UHC Empire Plan

POLONEZ Z GREENPOINTU BIURO PONOWNIE OTWARTE ZAPRASZAMY WSZYSTKICH BY£YCH I NOWYCH KLIENTÓW

WYCIECZKI * paczki do Polski i Europy * transfer pieniêdzy USME * bilety 159 Nassau Avenue Brooklyn, NY 11222 Tel. 718 - 389 - 6001 polonez159@gmail.com

PACZKI LOTNICZE I MORSKIE DO 43 KRAJÓW

!

Transport pojazdów – niskie koszty transportu Przesiedlenia: du¿y kontener – Gdynia od $1,800 czêœæ kontenera – $110/m3 (cena powy¿ej 10 m ) Serwis od drzwi do drzwi Paczki okazjonalne, kwiaty 3

Ponad 250 autoryzowanych punktów wysy³kowych. Mo¿liwoœæ wysy³ki z dowolnego punktu w USA. Szczegó³owe informacji na www.polonezparcelservice.com

Tel. 1-413-732-3899

!


KURIER PLUS 8 WRZEŒNIA 2018

www.kurierplus.com

Nowa inicjatywa dla Polaków w USA rusza we wrzeœniu 2018 r. Przytulisko Literackie – bo o tym mowa – zaprasza na inauguracyjne spotkanie, którego goœæmi bêd¹ Anna i Janusz Skowronowie – autorzy ksi¹¿ki „Z trzynastego piêtra. Szkice nowojorskie”. Wzbogaceniem autorskiego spotkania bêdzie prezentacja najnowszych rysunków Janusza. Przytulisko Literackie zosta³o za³o¿one przez El¿bietê Kieszczyñsk¹ (EK Polish Bookstore) i Janusza Szlechtê. Spotkanie odbêdzie siê w œrodê, 12 wrzeœnia, o godzinie 7 wieczorem w Cracovia Manor (New Jersey). Adres: 196 Main Avenue, Wallington, NJ 07057 Telefony kontaktowe: Cracovia Manor (973) 473- 8527 El¿bieta Kieszczyñska (201) 355- 7496 Serdecznie zapraszamy!

Ridgewoodteka zaprasza

Lubisz ksi¹¿ki, dobr¹ kawê i mi³e towarzystwo? Polonijny Klub Ksi¹¿ki Ridgewoodteka zaprasza na pierwsze spotkanie w nowym sezonie, które odbêdzie siê w poniedzia³ek, 17 wrzeœnia o godz. 18.00 w Topos Bookstore Cafe na Ridgewood (718 Woodward Ave., stacja metra: M- Forest Ave). Temat otwieraj¹cego wieczoru to,, Ksi¹¿ka e lata”. Bêdzie mo¿na pos³uchaæ fragmentów omawianych lektur, wymieniæ uwagi nt. czytanych ostatnio ksi¹¿ek, dowiedzieæ siê jakie nowoœci pojawi¹ siê wkrótce na polskim rynku wydawniczym oraz poznaæ listê autorów, którzy odwiedz¹ Ridgewoodtekê w nowym sezonie. Wstêp wolny. Zapraszamy serdecznie. Wiêcej szczegó³ów na stronie: www.facebook.com/ridgewoodteka

Business Consulting Corp.

Ewa Duduœ - Accountant Firma z wieloletnim doœwiadczeniem prowadzi:

3 Rozliczenia podatków indywidualnych i biznesowych (jeden w³aœciciel, partnerstwo, korporacja), 3 Pe³n¹ ksiêgowoœæ 3 Rejestracjê i rozwi¹zywanie biznesów

110 Norman Ave, Brooklyn, NY 11222 ( 718-383-0043 lub 917-833-6508

19


20

KURIER PLUS 8 WRZEÅ&#x2019;NIA 2018

www.kurierplus.com

Profile for Kurier Plus

Kurier Plus - e-wydanie 8 września 2018  

Kurier Plus - e-wydanie 8 września 2018  

Advertisement