Page 1

NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS

í í í í P L U S í M A G A Z I N E í

ER KURI NUMER 1245 (1545)

W E E K L Y ROK ZA£O¯ENIA 1987

TYGODNIK

-

WYDANIE KURIERA W INTERNECIE: WWW.KURIERPLUS.COM

Wakacje z Panem Bogiem – str. 2 Potr¹cony na budowie – str. 7 Zachêcamy do obejrzenia filmu „Wo³yñ“ – str. 9 Weterani – str. 10-11 Duo Trouvaille – recenzja – str. 13 Festiwalowe Maspeth – str. 19

14 LIPCA 2018

FOTO: MAREK RYGIELSKI

P O L I S H

PE£NE E

Tomasz Bagnowski

S¹d jak parlament Nominuj¹c do S¹du Najwy¿szego drugiego ju¿ sêdziego Donald Trump przypieczêtowa³ niejako przechy³ w prawo tego najwa¿niejszego w USA grona prawniczego. Wybrañcem prezydenta jest 53-letni sêdzia Brett Kavanaugh, dobrze zakorzeniony w prawniczej i politycznej elicie Waszyngtonu. Kavanaugh to by³y doradca George’a W. Busha, ciesz¹cy siê uznaniem republikanów m.in. w zwi¹zku z jego przychylnymi pogl¹dami wobec nieskrêpowanego prawa do posiadania broni. Œrodowiska antyaborcyjne marz¹ce o zmianie s³ynnego wyroku S¹du Najwy¿szego w sprawie Roe v. Wade z 1973 roku, który wprowadzi³ w USA liberalne przepisy dotycz¹ce przerywania ci¹¿y, tak¿e s¹ zadowolone. Rok temu Brett Kavanaugh sprzeciwia³ siê wydaniu zezwolenia na przeprowadzenie aborcji przez 17-letni¹ imigrantkê, gdy¿ przebywa³a ona w USA nielegalnie. Sêdzia uwa¿a równie¿, ¿e obowi¹zkowe dofinansowywanie œrodków antykoncepcyjnych w ramach ubezpieczenia zdrowotnego, które wprowadzi³a reforma zdrowia Baracka Obamy, ³amie konstytucyjne prawa organizacji religijnych sprzeciwiaj¹cych siê aborcji.

Brett Kavanaugh po ukoñczeniu prawa na Yale szybko zrobi³ karierê, pierwsze kroki stawiaj¹c u boku prokuratora Kennetha Starra, prowadz¹cego g³oœne dochodzenie przeciwko Billowi Clintonowi. To w³aœnie Kavanaugh opracowa³ prawnicze uzasadnienie wniosku o usuniêcie Clintona z urzêdu prezydenta. Donald Trump rozpatruj¹c nazwiska kandydatów do S¹du Najwy¿szego z listy przygotowanej dla niego przez Federalist Society, konserwatywne stowarzyszenie, które mówi¹c kolokwialnie „trzêsie S¹dem Najwy¿szym”, waha³ siê w sprawie Kavanaugha, bo nie bardzo pasowa³y mu œcis³e zwi¹zki tego sêdziego i jego rodziny z nielubianym George’em W. Bushem (¿ona sêdziego by³a w przesz³oœci osobist¹ sekretark¹ Busha). Ostatecznie jednak Trump przymkn¹³ na to oko po spotkaniu z sêdzi¹, który zrobi³ ponoæ na nim wielkie wra¿enie. í8

Central Park West.

Czy Œl¹sk mo¿e staæ siê polsk¹ Kataloni¹? Z profesorem Franciszkiem Antonim Markiem, pierwszym rektorem Uniwersytetu Œl¹skiego, wybitnym znawc¹ Œl¹ska, o ró¿nicach miêdzy separatyzmem kataloñskim, a autonomi¹ Œl¹ska, rozmawia Ma³gorzata Soja.

Prof. Franciszek Antoni Marek – Œl¹zacy nie maj¹ swej polskoœci na pokaz.

u

Separatyzmy i autonomia W Europie od lat rozwijaj¹ siê i zdobywaj¹ coraz wiêksze poparcie ró¿ne formy separatyzmu. Twórcy Zjednoczonej Europy, ¿yczyli sobie jej integracji, niestety, nastêpuje tak¿e coraz bardziej widoczna fragmentaryzacja. Im bardziej œwiat siê globalizuje, im bardziej wielokulturowa staje siê Europa, tym bardziej ludzie ulegaj¹ has³om g³oszonym przez nacjonalistów. Umacniaj¹ siê has³a dotycz¹ce to¿samoœci regionalnej, a te staj¹ siê coraz bardziej agresywne, czy nawet faszyzuj¹ce. Obecnie w Europie istniej¹ liczne wspólnoty, które podkreœlaj¹ sw¹ odrêbnoœæ od innych. Niektórym wystarczy autonomia, inni, jak Kataloñczycy, d¹¿¹ do niepodleg³oœci. Kataloñczycy nigdy nie czuli siê Hiszpanami. Choæ maj¹ szerok¹ autonomiê, w³asny rz¹d i parlament, a jêzyk kataloñski jest jêzykiem urzêdowym, chc¹ oderwania siê od pañstwa. Do zwi¹zku z Madrytem zmusi³ ich œlub Ferdynanda Aragoñskiego z Izabel¹ Kastylijsk¹ pod koniec XV wieku. Od 300 lat mieszkañcy Barcelony i okolic próbuj¹ przerwaæ ten

mezalians. Poziom ¿ycia w Katalonii czy w kraju Basków jest wy¿szy ni¿ w ca³ej Hiszpanii. I to jest w³aœnie jeden z g³ównych powodów separatyzmu, tj. wystêpuj¹cych miêdzy regionami dysproporcji gospodarczych. W procesie jednoczenia Europy, wydawa³o siê, ¿e Europa Regionów jest najpewniejsz¹ drog¹ do rozwoju Starego Kontynentu. W 1994 roku, powo³any zosta³ na mocy Traktatu o Unii Europejskiej z Maastricht, Komitet Regionów. Ale dzisiaj, w Europie Regionów, które chc¹ siê usamodzielniæ, s¹ te¿ m.in. Szkoci, Baskowie, Flamandowie, Bretoñczycy, Saubaudczycy. Oprócz kwestii gospodarczych, antagonizuj¹ tak¿e sprawy kulturowe. W Polsce, przed kilkoma tygodniami, odby³y siê wybory do Œl¹skiej Partii Regionalnej, która jest kontynuatork¹ Ruchu Autonomii Œl¹ska /RAŒ/. Jednym z g³ównych postulatów RAŒ by³o przez prawie trzydzieœci lat przeprowadzenie tak szerokiej reformy pañstwa, aby przekszta³ci³o siê w pañstwo regionalne. í 16


2

KURIER PLUS 14 LIPCA 2018

www.kurierplus.com

Wakacje z Panem Bogiem 7 lipca zakoñczyliœmy szesnaste Wakacje z Panem Bogiem organizowane przez ojców Redemptorystów z parafii œw. Jana Paw³a II w Perth Amboy, NJ. Zawdziêczamy je ojcu proboszczowi Waldemarowi £¹tkowskiemu i nieocenionemu wsparciu i zaanga¿owaniu pani Kasi Pawki, dyrektorki Polskiej Szko³y Dokszta³caj¹cej im. Aleksandra Janta-Po³czyñskiego w Lakewood. To pani Kasia kilkanaœcie lat temu pomyœla³a o kontynuacji wspania³ych wakacyjnych oazowych rekolekcji, jakie prze¿ywa³a jako nastolatka z Ruchem Œwiat³o-¯ycie w Polsce. Jako pedagog i mama trójki dzieci pragnê³a, aby polonijne dzieciaki i m³odzie¿ z katolickich domów mog³y w ciekawy i wartoœciowy sposób spêdziæ kilka dni letnich wakacji. Marzenia pani Kasi uda³o siê zrealizowaæ dziêki zaanga¿owaniu i odwadze ojca Waldemara £¹tkowskiego. I tak od kilkunastu ju¿ lat wyje¿d¿aj¹ z polonijn¹ m³odzie¿¹ i dzieæmi na tygodniowe Wakacje z Panem Bogiem. Od kilku lat spotykamy siê nad malowniczym Lake George w górach Adirondack. Oœrodek YMCA w Silver Bay zapewnia nam wszystko co potrzebne, aby wakacyjny turnus up³yn¹³ jak najlepiej. Mamy do dyspozycji dwuosobowe pokoje (wprawdzie bez klimatyzacji, ale do wszystkiego mo¿na siê przyzwyczaiæ), wspaniale zaopatrzon¹ sto³ówkê (nikt nie chodzi g³odny), sale konferencyjne, salê gimnastyczn¹ ze œciank¹ wspinaczkow¹, boiska, miejsce specjalnie przygotowane na ognisko, strze¿on¹ pla¿ê i oczywiœcie piêkne widoki: góry i jezioro, od którego ciê¿ko oderwaæ wzrok. Tegoroczny camp up³yn¹³ nam pod has³em „Pismo Œwiête”. Rozwa¿aliœmy powo³anie aposto³ów oraz ewangeliczne przypowieœci: O dobrym pasterzu i zagubionej owcy, O siewcy, O mi³osiernym Samarytaninie. Ka¿dy dzieñ, w tym roku wyj¹tkowo upalny, rozpoczynaliœmy porann¹ gimnastyk¹ i krótk¹ modlitw¹. Po œniadaniu odbywa³y siê spotkania tematyczne w grupach wiekowych. Tegoroczni uczestnicy Wakacji z Panem Bogiem to dzieci od lat dwóch do szesnastu. Ka¿da z grup, pod opiek¹ opiekunów oraz ojca Waldemara i ojca £ukasza, ka¿dego dnia oprócz spotkañ w grupie uczestniczy³a w Eucharystii, w wyprawie na pla¿ê, b¹dŸ w góry, rozgrywaliœmy mecze pi³ki no¿nej i siatkówki, wziêliœmy udzia³ w paradzie zorganizowanej przez pracowników YMCA z okazji œwiêta 4 lipca, by³y ogniska i dyskoteki. Tradycyjnie przeprowadziliœmy konkurs czystoœci pokoi,

który tak naprawdê ma na celu zachêcenie bardzo m³odych ludzi do dbania o porz¹dek w swoim otoczeniu. Liczymy, ¿e po powrocie do domu u niektórych zostanie nawyk œcielenia ³ó¿ka i pilnowania domowego porz¹dku. Podczas Wakacji z Panem Bogiem chcemy te¿ uwra¿liwiaæ uczestników na drugiego cz³owieka, na jego potrzebê bycia zauwa¿onym. St¹d tradycyjne losowanie „cichego przyjaciela”, o którego dbamy przez ca³y tydzieñ, pamiêtaj¹c o nim w modlitwie czy robi¹c mu ma³e, przyjemne niespodzianki ka¿dego dnia obozu. Ka¿dy poprzedni camp pozostawi³ na pewno w sercach i pamiêci uczestników coœ wyj¹tkowego. Liczymy, ¿e tak bêdzie i tym razem. Tegoroczne Wakacje z Panem Bogiem by³y wyj¹tkowe chocia¿by ze wzglêdu na wizytê niecodziennego goœcia. We wtorkowy wieczór pojawi³ siê na modlitwie koñcz¹cej dzieñ arcybiskup Wac³aw Depo, metropolita czêstochowski. Arcybiskup celebrowa³ œrodow¹ Mszê Œwiêt¹ w plenerze, wyg³osi³ kazanie, a po Mszy odpowiada³ na pytania dzieci i wspomina³ swoj¹ m³odoœæ. By³o to bardzo sympatyczne spotkanie i jednoczeœnie niezwyk³e prze¿ycie. Tydzieñ szybko min¹³. Oddajmy g³os uczestnikom: Jakub, który skoñczy³ czwart¹ klasê zapyta³, dlaczego camp trwa tylko tydzieñ?! Dziewiêcioletni Maciek zapytany, czy podobj¹ mu siê Wakacje z Panem Bogiem odpowiedzia³ z nieco smutn¹ min¹, ¿e tak, ale przykro mu, poniewa¿ musi czekaæ ca³y rok, ¿eby przyjechaæ na kolejny camp. Czternastoletni Adam, który na Wakacje z Panem Bogiem przyjecha³ pierwszy raz, za namow¹ swoich przyjació³ z Nowego Jorku, wyrazi³ ¿al, ¿e tak póŸno zdecydowa³ siê do³¹czyæ do uczestników i stwierdzi³, ¿e zawsze bêdzie przyje¿d¿a³ na campy. Moja prawie szesnastoletnia córka w drodze powrotnej do domu mia³a ³zy w oczach mówi¹c, ¿e ju¿ têskni za swoimi polskimi przyjació³mi. Stwierdzi³a, ¿e polska m³odzie¿ jest inna ni¿ ta, z któr¹ spotyka siê na co dzieñ w szkole. Ci m³odzi ludzie stworzyli naprawdê zgran¹ grupê, która czeka ca³y rok, ¿eby w tym gronie spê-

dziæ wspólnie lipcowy tydzieñ. Umiej¹ piêknie razem spêdzaæ czas, dziel¹ siê swoimi talentami muzycznymi, pomagaj¹ w opiece nad maluchami… Wielu z nich przyje¿d¿a na camp od lat, a nam opiekunom i organizatorom raduje siê serce widz¹c m³odzie¿, która roœnie razem z naszymi dorocznymi spotkaniami. Wakacje z Panem Bogiem sta³y siê tradycj¹ - dla wielu z nas to nieodzowny punkt ka¿dych wakacji. Dziêkujemy organizatorom, którzy prak-

tycznie ca³y rok planuj¹ i pracuj¹ nad tym, aby ten jeden tydzieñ móg³ odbyæ siê bez zak³óceñ i przykrych niespodzianek. Dziêkujemy te¿ siostrom zakonnym ze zgromadzenia Sióstr S³u¿ebniczek Starowiejskich, które do³¹czy³y do nas i wnosz¹ bardzo du¿o dobrego do naszej wspólnoty wakacyjnej. Zachêcamy rodziców, aby do³¹czyli do nas. Razem mo¿emy jeszcze wiêcej!

Ma³gorzata Skrodzki www.johnpaulsecond.com


KURIER PLUS 14 LIPCA 2018

www.kurierplus.com

3

Gratka dla mi³oœników fletu i nie tylko

Pamiêtamy o Naszych Zamordowanych Rodakach, Czcimy Ich, Mamy Ich w naszych modlitwach. Grzegorz Worwa

Œwiatowy Zwi¹zek ¯o³nierzy AK Oddzia³ w Nowym Jorku z okazji 74. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego zaprasza na uroczyst¹ Mszê Œwiêt¹, która odbêdzie siê 29 lipca o godzinie 12:00 w Koœciele Œw. Stanis³awa Biskupa i Mêczennika 101 7 ulica – Manhatan NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS

sta³a wspó³praca

Zofia Doktorowicz-K³opotowska

Andrzej Józef D¹browski, Agata Galanis, Czes³aw Karkowski, Krzysztof K³opotowski, Bo¿ena Konkiel, Weronika Kwiatkowska, Katarzyna Zió³kowska

dyrektor artystyczny

korespondenci z Polski

KURIER P L U S

P O L I S H

W E E K L Y

M A G A Z I N E

redaktor naczelny Marek Rygielski

Jan Ró¿y³³o

6 Sierpnia w Nowym Jorku wyst¹pi zespó³ czo³owego polskiego flecisty jazzowego Leszka Hefi Wiœniowskiego z goœcinnym udzia³em renomowanej flecistki amerykañskiej Jamie Baum. Estetyka zespo³u to melan¿ jazzu i muzyki wspó³czesnej z zawartymi elementami polskimi. Artyœci wykonaj¹ utwory pochodz¹ce z p³yt Wiœniowskiego „Kinetyka”, „Lechoechoplexita” i „Parallax Error” Koncerty lidera zespo³u w USA zwi¹zane s¹ z jego zaproszeniem na najwa¿niejsze œwiatowe, coroczne spotkanie œrodowiska flecistów – Annual National Flute Association Convention w Orlando.

Z Jamie Baum zespó³ pracowa³ w Polsce w 2016 r.. W sk³adzie formacji us³yszymy te¿ drugiego Polaka, I – go pianistê jazzowego wed³ug ankiety Jazz Forum – Jazz Top 2017 – Dominika Waniê. Leszek Hefi Wiœniowski – fl, sax Dominik Wania – piano Jeff Hirshfield – drums Gary Wang – bass goœæ specjalny Jamie Baum – flutes Miejsce i data koncertu 6.08.2018 7pm ShapeShifter Lab, 18 Whitwell Place, Brooklyn, NY 11215.

fotografia

Kurier Plus, Inc. Adres: 145 Java Street

wydawcy

Tel: (718) 389-3018 (718) 389-0134 Fax: (718) 389-3140 E-mail: kurier@kurierplus.com Internet: www.kurierplus.com

Zosia ¯eleska-Bobrowski John Tapper Zofia Doktorowicz-K³opotowska Adam Mattauszek

Brooklyn, NY 11222

Redakcja nie odpowiada za treœæ og³oszeñ.


KURIER PLUS 14 LIPCA 2018

4

www.kurierplus.com

Na drogach Prawdy Bo¿ej

Aby nasze domy nie sta³y siê grobami Nastêpnie przywo³a³ do siebie Dwunastu i zacz¹³ ich rozsy³aæ po dwóch. Da³ im te¿ KS. RYSZARD KOPER w³adzê nad duchaWWW.RYSZARDKOPER.COM.PL mi nieczys t y m i i przykaza³ im, ¿eby nic nie brali ze sob¹ na drogê prócz laski: ani chleba, ani torby, ani pieniêdzy w trzosie. „Ale idŸcie obuci w sanda³y i nie wdziewajcie dwóch sukien!” I mówi³ do nich: „Gdy do jakiegoœ domu wejdziecie, zostañcie tam, a¿ stamt¹d wyjdziecie. Jeœli w jakimœ miejscu was nie przyjm¹ i nie bêd¹ was s³uchaæ, wychodz¹c stamt¹d strz¹œnijcie proch z nóg waszych na œwiadectwo dla nich!” Mk 6, 7-11

W

iele razy opuszczamy miejsca, które nazywamy domem i wyruszamy w mniej lub bardziej egzotyczne podró¿e. Ju¿ za kilka tygodni z grup¹ cz³onków Nowojorskiego Klubu Podró¿nika bêdê przemierza³ niesamowite szlaki Peru, Chile i Boliwii. A potem odwiedzimy bajecznie piêkn¹ Skandynawiê. Do tego drugiego wyjazdu mo¿na jeszcze do³¹czyæ. Niektóre miejsca s¹ tak piêkne, ¿e s³yszy siê g³osy: „Tu jest raj na ziemi”. I gdy ju¿ mamy wiele dni podró¿owania za sob¹, obejrzeliœmy rajskie zak¹tki i wyjazd dobiega koñca, niektórzy mówi¹: „Wszêdzie dobrze, ale w domu najlepiej”. Jak¿e swojsko brzmi wtedy refren piosenki œpiewanej przez Andrzeja Cierniewskiego: „Tu jest Twoje miejsce / Tu masz swój ciasny, ale w³asny k¹t / Tu jest Twoje miejsce / Tu jest Twój dom”. Miejsce zwane domem dla wielu z nas jawi siê jak zaczarowana kraina Arkadii. Tam chce siê wracaæ, tam chce siê ¿yæ. Jednak to miejsce mo¿e staæ domem tylko z nazwy. Nie chce siê tam ¿yæ i nie chce siê wracaæ. Khalil Gibran, libañski pisarz, poeta, filozof, malarz, jeden z najwa¿niejszych twórców wspó³czesnej prozy poetyckiej w literaturze arabskiej powiedzia³: „Wszystkie domy sta³yby siê grobami, gdyby nie by³y otwarte dla goœci”. Khalil urodzi³ siê w Libanie a zmar³ w Nowym Jorku 11 kwietnia 1931 r. Jego prochy zosta³y przeniesione w rodzinne strony, do Biszarri i z³o¿one w klasztorze Mar Sarkis, gdzie obecnie znajduje siê muzeum pisarza. Mo¿emy powiedzieæ, ¿e symbolicznie wróci³ do miejsca sk¹d wyszed³. W tym geœcie powrotu spe³nia³y siê s³owa innego pisarza, Antoine de Saint-Exupéry: „Najwa¿niejsze jest, by gdzieœ istnia³o to, czym siê ¿y³o: i zwyczaje, i œwiêta rodzinne. I dom pe³en wspomnieñ. Najwa¿niejsze jest, by ¿yæ dla powrotu”. Wracaj¹c do pierwszej myœli libañskiego pisarza mo¿emy dodaæ, ¿e mi³oœæ najbardziej otwiera nasze domy dla drugiego cz³owieka i chroni go przed ch³odem grobu. Mo¿e doœwiadczyliœmy tego ch³odu, gdy w naszym domu zabrak³o mi³oœci. PrzeraŸliwy jest to ch³ód.

Dom, o którym pisze Khalil Gebran to

coœ wiêcej, ni¿ zamkniête drzwi mieszkania, do których klucz jest w naszej kieszeni. W swojej ksi¹¿ce „Prorok”, dzie³a przet³umaczonego na 50 jêzyków œwiata pisze: „A zza krat i najpiêkniejsza pieœñ zabrzmi fa³szywie. / Tak i ten, dla którego

dziêkczynienie i modlitwa s¹ jako zamykane i otwierane okno, zaprawdê / nie odwiedzi³ jeszcze mieszkania duszy swojej. / W jej domu okna otwarte s¹ na oœcie¿, od œwitu do œwitu. / ¯ywot codzienny jest œwi¹tyni¹ i religi¹ wasz¹. / Wstêpuj¹c do takiej œwi¹tyni, ca³ymi sob¹ wstêpujecie. / Przynieœcie tam i p³ug, i kowad³o, i m³ot, i lutniê. / Wszystko, co stworzyliœcie dla potrzeby ¿ycia, / a te¿ dla jego radoœci. / Albowiem i w snach nie siêgniecie wy¿ej ponad to, coœcie dokonali, ani nie upadniecie ni¿ej ni¿ pora¿ki wasze. / WeŸcie i ze sob¹ ludzi wszystkich. / Albowiem w modlitwie dziêkczynienia nie siêgniecie wy¿ej ni¿ wszystkie nadzieje ani nie upadniecie g³êbiej niŸli ich rozpacz. / Jeœli pragniecie poznaæ Boga, to nie bawcie siê w rozwi¹zywanie zagadek. / Popatrzcie lepiej wokó³, a zobaczycie Go, jak bawi siê z waszymi dzieæmi. Spójrzcie te¿ w przestworza, a ujrzycie Go, jak st¹pa po chmurach. / Jako b³yskawice rozpoœciera ramiona swoje i razem z deszczem na ziemiê opada. / Jego uœmiech spotkacie w kwiatach, / a pozdrowienie r¹k Jego poœród drzew”.

A

by nasze domy nie sta³y siê grobami musz¹ byæ otwarte mi³oœci¹ w geœcie wyci¹gniêtych r¹k. Paulo Coelho ujmuje to w s³owach: „Jakim sposobem œwiat³o dociera do wnêtrza domu? Poprzez okna otwarte na oœcie¿. A jak dociera do ludzkiej duszy? Przez wrota mi³oœci, o ile s¹ otwarte”. Okna naszych domów, okna naszych dusz maj¹ byæ otwarte dla goœci, bo w nich odwiedza nas Ktoœ najwa¿niejszy. Chrystus powiedzia³ do swoich uczniów: „Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje”. A w dzisiejszej Ewangelii s³yszymy Jego s³owa: „Gdy do jakiegoœ domu wejdziecie, zostañcie tam, a¿ stamt¹d wyjdziecie”. Jeœli przyjmiemy wys³anników Chrystusa i Jego dobr¹ Nowinê, wtedy pokój zagoœci w naszym domu: „Wchodz¹c do domu, przywitajcie go pozdrowieniem. Jeœli dom na to zas³uguje, niech zst¹pi na niego pokój wasz; jeœli zaœ nie zas³uguje, niech pokój wasz powróci do was!”. Wys³annicy Chrystusa poszerzaj¹ nasz ziemski dom o wiecznoœæ. Œwiêty Pawe³ w Liœcie do Koryntian pisze: „Wiemy bowiem, ¿e jeœli nawet zniszczeje przybytek doczesnego zamieszkania, bêdziemy mieli mieszkanie

od Boga, dom nie rêk¹ uczyniony, lecz wiecznie trwa³y w niebie”. Aby siê to jednak sta³o musimy szeroko otworzyæ drzwi naszych domów, naszych serc. Olga Tokarczuk, polska pisarka, eseistka, autorka scenariuszy, poetka, psycholog napisa³a: „Ka¿dy z nas ma dwa domy – jeden konkretny, umiejscowiony w czasie i w przestrzeni: drugi – nieskoñczony, bez adresu, bez szans na uwiecznienie w architektonicznych planach”. Pukaj¹cy do naszych drzwi wys³annicy Chrystusa przychodz¹ do nas z Dobr¹ Nowin¹, ¿e maj¹ adres niedokoñczonego domu oraz jego „projekt” uwiecznienia. Mo¿emy wys³anników bo¿ych przyj¹æ lub zatrzasn¹æ przed nimi drzwi naszych domów i serce. Tak jak to uczynili mieszkañcy Betel wraz ze swoim kap³anem z Amosem, wys³annikiem Boga: „Amazjasz, kap³an w Betel, rzek³ do Amosa: „Widz¹cy”, idŸ sobie, uciekaj do ziemi Judy! I tam jedz chleb, i tam prorokuj! A w Betel wiêcej nie prorokuj, bo jest ono królewsk¹ œwi¹tyni¹ i królewsk¹ budowl¹”. Jak¿e czêsto i dzisiaj podobne sytuacje maj¹ miejsce: „Nie zawracaj nam g³owy sprawami Bo¿ymi, my mamy swoje wa¿niejsze sprawy”. I przez tak zatrzaœniête drzwi i okna nie dostanie siê œwiat³o najpiêkniejszej Mi³oœci, nie mówi¹c ju¿ o wiecznej œwiat³oœci. I tak nasze domy staj¹ siê grobami, których przeraŸliwa pustka wo³a szczególn¹ moc¹, gdy trzeba siê zmierzyæ z wiecznoœci¹. Otwarcie drzwi swoich domów i serc na œwiat³o Chrystusa, to po³owa naszej ¿yciowej misji. Nape³nieni tym œwiat³em mamy go nieœæ innym. Chrystus wzywa nas, tak jak pierwszych uczniów: „Nastêpnie przywo³a³ do siebie Dwunastu i zacz¹³ ich rozsy³aæ po dwóch”. Uczeñ Chrystusa powinien wpisywaæ swoje ¿ycie miêdzy biegun przybywania do Chrystusa a biegun pos³ania przez Chrystusa. Chrystus zaprasza i rozsy³a.

K

o³o Starego Krzewa na drodze S8 Bia³ystok – Warszawa w lutym 2018 mia³ miejsce wypadek samochodowy. Na odcinku tzw. dwupasmówki zatrzyma³y siê jeden za drugim dwa samochody, z których na jezdniê wyskoczyli zdenerwowani kierowcy. Ubli¿aj¹c sobie kontynuowali k³ótniê, która rozpoczê³a siê w cza-

sie jazdy. Mieli pretensje do siebie, o niew³aœciwe poruszanie siê na drodze. Wymyœlanie przez okna samochodu, to by³o za ma³o dla nich. Spór chcieli dokoñczyæ na jezdni. Nie dosz³o do rêkoczynów, bo ktoœ wczeœniej zakoñczy³ spór. Otó¿ w k³óc¹cych siê kierowców i ich samochody uderzy³a ciê¿arówka prowadzona obywatela Bia³orusi. Obydwaj kierowcy zginêli na miejscu. Bia³orusin t³umaczy³ siê, ¿e w ¿aden sposób nie przewidywa³, i¿ na pasie ruchu, bez ¿adnych oznaczeñ i ostrze¿eñ mog³y siê zatrzymaæ jakieœ pojazdy, a ich kierowcy wyjd¹ na jezdniê. Podobne sytuacje mog¹ siê zdarzyæ w naszym ¿yciu. Nasze domy s¹ zamkniête na œwiat³o Mi³oœci, a otwarte na ciemnoœæ z³a. I przychodzi moment uderzenia „ciê¿arówki wiecznoœci” i zostaje tylko ciemnoœæ. m

Budujemy sierociniec w Tanzanii Ofiary pieniê¿ne docieraj¹ do Siostry Rut w Tanzanii w stu procentach. Ani jeden ofiarowany cent nie jest wykorzystany na cel inny ni¿ misja ratowania g³oduj¹cych dzieci. Ofiary mo¿emy przekazywaæ na: KONTO # 1337538 POLISH & SLAVIC FCU 140 GREENPOINT AVE BROOKLYN, NY 11222 ABA # 2260082022 CZEKI WYPISUJEMY NA: NATIVITY BLESSED VIRGIN MARY CHURCH W MEMO DOPISEK: AFRICAN ORPHANAGE CHARITY i przesy³amy na adres: Nativity BVM Church, African Orphanage Charity, 101-41 91st Street, Ozone Park, NY 11416 Z³o¿one ofiary mo¿na odliczyæ od podatków. Bóg zap³aæ.

Katolicki Klub Dyskusyjny Klub Dyskusyjny Œw. Jana Paw³a II powiadamia cz³onków i sympatyków, ¿e nastêpne spotkanie w Klubie odbêdzie siê, po przerwie wakacyjnej, 23 wrzeœnia 2018 roku. Info: facebook. com/KKDSJP2 oraz kkdsjp2@gmail.com


KURIER PLUS 14 LIPCA 2018

Chcê ci powiedzieæ...

Roztargnienie i przemijanie Kiedy dopada nas ból zaczynamy s³uchaæ. Niewa¿ne jaki ból, wa¿ne, ¿e ból. Kiedy ¿ycie boli w koñcu dociera do nas, ¿e mo¿e warto pos³uchaæ dlaczego moje cia³o siê buntuje, dlaczeOjciec PAWE£ BIELECKI go nagle s¹ jakieœ limity zdrowia, dlaczego moje koœci nie chc¹ mnie ju¿ nosiæ. A mo¿e w³aœnie o to chodzi w przemijaniu… ? Mo¿e trzeba siê zgodziæ na to przemijanie i w koñcu przestaæ byæ roztargnionym. Mo¿e w³aœnie tu jest problem. Przemijamy, ale czy to czujemy? Czy nasze roztargnienie nie zabiera nam i tak ju¿ ma³o posiadanego czasu? Rozgl¹damy siê co mamy wokó³. Patrzymy co stoi na pó³ce a co jest oparte o œcianê. Rzeczy jakie mamy w domu, œwiadkowie naszego ¿ycia - to wszystkie jest wa¿ne. Nawet pogardzane przedmioty w czu³ych rêkach ucz¹ siê mi³oœci. Tak, przemijamy. Przemija lato, przemija zima, przemijasz Ty i ja. A jak poradziæ sobie z roztargnieniem?

Otó¿ kiedyœ, gdy zm¹drzejemy, usi¹dziemy w czyimœ ogrodzie by rozmawiaæ o tym co nas dobrego spotka³o, porozmawiamy z innymi kto lub co jest moim ¿yciem, a co zapocz¹tkowa³o jego koniec. Kiedyœ, gdy w koñcu przestaniemy siê szarpaæ z innymi o to kto mia³ wiêksz¹ racjê, zaczniemy s³uchaæ innych. Nie tylko ich s³yszeæ ale ich s³uchaæ. Ju¿ nie bêdziemy musieli nikomu nic udowadniaæ. Zaczniemy w koñcu przemijaæ z godnoœci¹. Mo¿e w³aœnie lato jest ku temu dobr¹ okazj¹. Jakie bêdzie nastêpne lato dziœ nie ma znaczenia, bo mo¿e go wcale nie byæ. Gdziekolwiek jesteœ Przyjacielu otwórz proszê oczy na Boga ale te¿ otwórz œwietny tekst poety Rainera M. Rilke, który uczy nas widzieæ to co iluzorycznie niewidzialne: zgaœ moje oczy: ja ciê widzieæ mogê, zamknij mi uszy, a ja ciê us³yszê, nawet bez nóg znajdê do ciebie drogê, i bez ust nawet zaklnê ciê najciszej... To dzisiaj moja rozmowa z Bogiem. A jaka bêdzie Twoja? Co Mu powiesz ju¿ bez roztargnienia i ze zgod¹ na przemijanie? Trzymaj siê dzielnie kimkolwiek jesteœ Drogi Czytelniku! m

Czytaj nas w internecie: www.kurierplus.com

5

Wakacyjna Akcja Caritas dla dzieci polskich i polonijnych FOTO: PIXABAY

www.kurierplus.com

Ruszy³a „Wakacyjna Akcja Caritas”. Dziêki niej, tysi¹ce polskich dzieci mo¿e spêdziæ wakacje poza domem. W tym roku z akcji Caritas Polska skorzysta ponad 15 tys. dzieci polskich i 3 tys. dzieci polonijnych – z Ukrainy, Litwy, Bia³orusi i Mo³dawii. Akcja potrwa do 31 sierpnia. Blisko po³owa dzieci w Polsce spêdza wakacje w domu, poniewa¿ ich rodziców nie staæ na ¿aden wyjazd. Od ponad 20 lat Caritas Polska organizuje „Wakacyjn¹ Akcjê Caritas”, umo¿liwiaj¹c¹ tysi¹com dzieci spêdzenie letnich miesiêcy poza domem – w górach, na Mazurach lub nad morzem. W tym roku skorzysta z niej ponad 15 tys. dzieci polskich i trzy tysi¹ce dzieci polonijnych pochodz¹cych z terenów Ukrainy, Litwy, Bia³orusi i Mo³dawii. Wakacyjna akcja Caritas jest jedn¹ z najwiêkszych inicjatyw prowadzonych w okresie letnim i jedn¹ z najstarszych prowadzonych przez Caritas w Polsce. Jest przeznaczona dla dzieci z ubogich polskich rodzin oraz dla dzieci polonijnych. Na kolonie, pó³kolonie i wycieczki wyje¿d¿aj¹ dzieci, podopieczni œwietlic parafialnych i socjoterapeutycznych oraz m³odzie¿ objêta programem „Skrzyd³a”.

Dzieci i m³odzie¿ szkolna korzystaj¹ z wyjazdów nad morze, na Mazury i w góry. – Dzieci ze Wschodu spêdzaj¹ wakacje wspólnie z dzieæmi polskimi w oœrodkach Caritas w ca³ej Polsce – mówi Renata Pruszkowska, koordynator projektów edukacyjny Caritas Polska. – Za³o¿eniem kolonii jest, by dzieci polonijne obcowa³y z nasz¹ kultur¹, przypominaj¹c sobie historiê Polski, zwiedzaj¹c nasze miasta i zabytki. W roku 100-lecia odzyskania niepodleg³oœci chcemy szczególnie postawiæ na akcenty patriotyczne – dodaje. Program kolonijny jest bardzo urozmaicony. Podczas pobytu realizowane s¹ wycieczki integracyjno-edukacyjne, warsztaty historyczne, artystyczne, taneczne a tak¿e zawody sportowe. Dzieci ucz¹ siê wspó³dzia³ania w grupie, a m³odzie¿ polonijna poszerza swoj¹ wiedzê o polskiej tradycji, jêzyku, kulturze i gospodarce. W Wakacyjn¹ Akcjê Caritas w³¹czaj¹ siê wszystkie diecezjalne Zespo³y Caritas. Zg³oszenia dzieci odbywaj¹ siê przez parafie lub diecezje. Projekt w czêœci wspó³finansuje Senat RP. Wypoczynek umo¿liwiaj¹ tak¿e darowizny indywidualnych ofiarodawców.

eKAI. pl


KURIER PLUS 7 LIPCA 2018

6

Widziane z Providence…

„Marsz Równoœci” w Czêstochowie Reduta Niepokalanej, to inicjatywa m o d l i t e w na w obronie Jasnej Góry, która odby³a siê w niedzielê, 8 lipca, w Czêstochowie. Jej celem by³ sprzeciw wobec tzw. KAZIMIERZ WIERZBICKI „Marszu Równoœci”, który przeszed³ w centrum Czêstochowy. W modlitwie wziêli udzia³ m.in. dzia³acze ruchów pro-life z Czêstochowy, Warszawy i Krakowa oraz dzia³acze Fundacji Pro – Prawo do ¯ycia. „Zbieramy siê tu w celu obrony wartoœci chrzeœcijañskich, czyli rodziny rozumianej jako wspólnota z³o¿ona z kobiety, mê¿czyzny i dzieci, o których moralnoœæ i czystoœæ dba rodzina” – powiedzia³a Monika Deska, wolontariuszka Pro Prawo do ¯ycia – ZatrzymajAborcjê. Dzia³aczka pro-life zaznaczy³a, ¿e Marsz Równoœci chce obaliæ wartoœci moralne, etyczne, religijne i doda³a: „Dlatego Reduta Niepokalanej ma miejsce w Czêstochowie, w duchowym centrum naszego kraju, blisko Jasnej Góry, u tronu Niepokalanej.” Organizatorzy Reduty Niepokalanej w zaproszeniu na to wydarzenie podkreœlili, ¿e „istniej¹ œrodowiska, które domagaj¹c siê dla siebie nieograniczonej tolerancji, nie maj¹ tej tolerancji dla nikogo innego. Bez zahamowañ depcz¹ tradycyjne wartoœci i obra¿aj¹ uczucia religijne. Tym razem pokusili siê o zadeptanie

jednego z naszych najœwiêtszych miejsc, dlatego odpowiedŸ musi byæ stanowcza”. Redaktor naczelny „Do Rzeczy” Pawe³ Lisicki stwierdzi³, ¿e pierwszy Marsz Równoœci w Czêstochowie to „forma gwa³tu na wa¿nym dla Polski symbolu” oraz „niebywa³a forma bluŸnierczego barbarzyñstwa”. Pomys³ nie spodoba³ siê nie tylko prawicowcom, ale te¿ znanemu z sympatii do twardej opozycji Romanowi Giertychowi, który napisa³ na Twitterze: „Parada Równoœci pod Jasn¹ Gór¹ wygl¹da jak durna prowokacja. I oczywiœcie w Polsce bêdzie ona bardzo negatywnie odebrana, nawet wœród ludzi dalekich od Koœcio³a”. Uczestnicy „Marszu Równoœci” w Czêstochowie dopuœcili siê profanacji polskich symboli narodowych. Policja otrzyma³a zawiadomienie w tej sprawie. Z³o¿y³ je œwiadek marszu. Wczeœniej szef MSWiA Joachim Brudziñski zapowiedzia³ z³o¿enie zawiadomienia do prokuratury. „Marsz Równoœci” mia³ w za³o¿eniu dotrzeæ pod Jasn¹ Górê, po drodze napotka³ jednak na blokadê zorganizowan¹ przez œrodowiska narodowe. Policja rozdzieli³a protestuj¹cych od uczestników marszu. * Organizatorzy imprezy prawdopodobnie nie zdaj¹ sobie sprawy z tego, czym dla Polski jest Czêstochowa i klasztor jasnogórski. Od stuleci miejsce to jest uznawane za duchow¹ stolicê kraju. Docenione to zosta³o nawet przez œmiertelnych wrogów narodu polskiego. Generalny Gubernator okupowanej Polski, Hans Frank

Tydzieñ na kolanie Poniedzia³ek Zerkn¹³em znowu do TVN 24 i innych polskich mediów masowego ra¿enia i znów mnie zemdli³o. Oprócz wakacyjnych micha³ków i spraw wartych uwagi (tego jak na lekarstwo), typowe medialne „gównoburze”. Tym razem rozpaczliwcy z totalniackiej opozycji ciesz¹ siê jak dzieci, ¿e na koncercie Mick Jagger powiedzia³ po polsku „jestem za stary, aby byæ sêdzi¹” a zespó³ Guns n” Roses napisa³ w spo³ecznoœciowym medium „co do k… nêdzy dzieje z Polsk¹”? Opozycja dosta³a orgazmu, ¿e oto gwiazdy – no przeca sam Mick Jagger i Axel Rose, podstarza³e ale jednak gwiazdy rocka – wziê³y siê krytykê Naczelnika z ¯oliborza i jego Republikê Dobrej Zmiany. Duma rozpiera³a pos³ów i os³ów z opozycji, ¿e ktoœ w koñcu wzi¹³ siê na powa¿nie za Strasznego Kaczora i zaraz, ju¿ zaraz, mo¿e jakaœ rezolucja ONZ, g³osowanie w Unii Europejskiej albo jakaœ ekspedycja karna sponsorowana przez George’a Sorosa przyniesie straszliw¹ karê na kaczystowski re¿ym… Ale jak to z medialnymi gównoburzami bywa, rozp³ynê³y siê tak szybko, jak zawartoœæ treœci w medialnej otoczce. Po pierwsze – Guns n’Roses „k… nêdz¹” pozdrawia ka¿d¹ krainê napotkan¹ na trasie koncertowej. Po drugie – naprawdê trudno podejrzewaæ cwanego biznesmena Jaggera o polityczne plany, nawet jeœli o interwencjê prosi³ go sam Lech Wa³êsa. By³o pewnie tak: ktoœ z mened¿erów trasy podszed³ do Mike’a i rzek³: „S³uchaj, masz tu po polsku tekst, naucz siê i powiedz to na koncercie. Bêdziemy

po tym mieli darmow¹ reklamê w mediach”. All right odpowiedzia³ lider Rolling Stones a reszta jest… zwiêkszaj¹c¹ siê kwot¹ pieniêdzy na jego koncie. Ale my Polacy, lubimy siê pocieszyæ, ¿e ktoœ, coœ, pomasowa³ nasze zbola³e ego, ¿e doceni³, ¿e podszed³ do owego legendarnego bohatera Mro¿ka i poklepa³ po pleckach za deklaracjê O tu, wybili, panie, za wolnoœæ wybili! Przez lata nauczyli siê cwaniacy „z Zachodu”, ¿e pochlebstwem, poklepk¹ w plerki du¿o u Polaków mo¿na zarobiæ. Coœ siê rzeknie o bohaterskich pilotach z Dywizjonu 303 albo o Wa³ku-Wa³êsie a i spory och³ap jakiegoœ sprywatyzowanego przedsiêbiorstwa mo¿na zdobyæ czy VAT-owsk¹ karuzelkê rozkrêciæ. Byleby ów mityczny „Zachód” nie powiedzia³ z³ego s³owa, Broñ Bo¿e skrytykowa³ na jakimœ formu, aby pod Bram¹ Brandenbursk¹ i w Pa³acu Elizejskim chwali ¿eœmy dobrymi Europejczykami itp. Itd. Dobrze uj¹³ to ju¿ Mickiewicz: Nasz naród siê prostot¹, goœcinnoœci¹ chlubi, Nasz naród scen okropnych, gwa³townych nie lubi; Œpiewaæ, na przyk³ad, wiejskich ch³opców zalecanki, Trzody, cienie – S³awianie, my lubim sielanki.

mia³ powiedzieæ, ¿e kiedy wszystkie œwiat³a zgas³y dla Polaków, istnia³a jeszcze Czêstochowa. * Œrodowiska gejowskie w Polsce od dawna organizuj¹ marsze i ró¿nego rodzaju protesty. Kilka miesiêcy temu cz³onkowie tego ruchu wtargnêli na dziedziniec Pa³acu Arcybiskupów Warszawy. Wznosili okrzyki: „WychodŸ klecho!” oraz „Biskup wrogiem kobiet!”. Ten ostatni slogan jest prawdopodobnie zwi¹zany z modnym w Ameryce powiedzeniem: „Gej najlepszym przyjacielem kobiety”. W tym wypadku chodzi jednak o sprzeciw Koœcio³a Katolickiego wobec praktyk przerywania ci¹¿y i ochronê ¿ycia poczêtego. Homoseksualiœci maj¹ takie same prawa i swobody jak inni obywatele i mog¹ z nich korzystaæ. W krajach demokratycznych wszelkie przejawy dyskryminacji lub przemocy wobec mniejszoœci seksualnych s¹ karane, co jest ca³kowicie s³uszne. K³opot z tym, ¿e owe œrodowiska domagaj¹ siê specjalnych praw i przywilejów. Nie wystarcza im zwyk³a tolerancja – uwa¿aj¹ siê za ludzi „specjalnego sortu”. Ta niewielka mniejszoœæ (ok. 5 procent spo³eczeñstwa) domaga siê powszechnego uznania oraz poklasku. St¹d bior¹ siê ich ha³aœliwe marsze, na których prezentowane s¹ wyuzdane stroje i prowokacyjne has³a. W Ameryce ruch LGBT ma pe³ne poparcie œwiata artystycznego i wiêkszoœci mediów. Ostatnio mówi siê, ¿e równie¿ polskie teatry opanowane zosta³y przez lobby gejowskie. Z oficja³ek w rocznicê 11 VII 1943 r. – apogeum mordów UPA i OUN – tak naprawdê zostanie jedno: piêkne ujêcia prezydenta Andrzeja Dudy, gdy z³o¿y³ wieniec bia³o-czerwony z szarf¹ w polu pszenicy, które kiedyœ by³o polsk¹ wiosk¹, wyciêt¹ w pieñ i wypalon¹ przez ukraiñskich nienawistników. Wieniec. Klêcz¹cy prezydent. I Cisza, tylko szum zbo¿a. Piêkny obraz… To te¿ kolejna rocznica œmierci Zygmunta Jan Rumela, zwanego „Baczyñskim Kresów”, komendanta VIII Okrêgu Wo³yñ BCh oraz oficera Armii Krajowej. Rumel mia³ przeprowadziæ rozmowy z dowództwem UPA a w geœcie dobrej woli zrezygnowa³ z obstawy. Ukraiñscy nacjonaliœci rozerwali go koñmi… Jak to zwykle z tamtego pokolenia, niewiele po Nim zosta³o. Jest piêkny wiersz „Dwie matki”, napisany w lipcu 1941 roku, w którym wyra¿a swoj¹ mi³oœæ, ale tak¿e wewnêtrzne rozdarcie, miêdzy dwoma „matkami-ojczyznami” – Polsk¹ i Ukrain¹: Dwie mi Matki-Ojczyzny ho³ubi³y g³owê – Jedna grzebieñ bursztynu czesa³a we w³os Druga rafy porohów pior¹c koralowe Zawodzi³a na lirach dolê œlep¹ – los... Jedna oczom tañczy³a pasem z³otolitym, Czerep drug¹ obija³ – pijany jak trzos – Jedna boso garnê³a smutek za b³êkitem – Druga kurem jej pia³a buntowniczych kos

A swoj¹ drog¹ jak to jest, ¿e jakieœ lekturowe nudziarstwa, po latach odkrywamy jako wartoœciowe? Znaczy, ¿e Adam Mickiewicz wielkim poet¹ by³. A jednak!

Dwie mnie Matki-Ojczyzny wyuczy³y mowy – W warkocz krwisty plecionej jagodami ros – Bym siê sercem prze³ama³ bólem w dwie po³owy – By serce rozdwojone p³aka³o jak g³os...

Œroda rano Z rzeczy naprawdê wa¿nych. Piêkne wspominanie tragedii Wo³ynia z 1943 r.

Ledwie dwa lata póŸniej rozegra³ siê najbardziej dramatyczny epizod w historii polsko-ukraiñskiego Wo³ynia. Sp³onê³o,

www.kurierplus.com

Wielu polityków w ró¿nych krajach wykorzystuje owe œrodowiska dla swej kariery. Przyk³adem tego mo¿e byæ Hillary Clinton, której kampania prezydencka opiera³a siê w du¿ej mierze na aktywistach ruchu LGBT. W Polsce kandydat PO na prezydenta Warszawy, Rafa³ Trzaskalski obiecuje, ¿e jeœli wygra wybory przywróci na sto³ecznym Placu Zbawiciela os³awion¹, wielokolorow¹ têczê – symbol spo³ecznoœci gejowskiej. Pan Trzaskalski g³osi równie¿, ¿e by³by dumny gdyby jako burmistrz Warszawy móg³ udzieliæ œlubu jednop³ciowej parze. W wiêkszoœci krajów Zachodu œrodowiska LGTB s¹ pod specjaln¹ ochron¹ instytucji pañstwowych. Sama krytyka zachowañ homoseksualnych mo¿e poci¹gn¹æ za sob¹ odpowiedzialnoœæ karn¹. Kilka lat temu s¹d szwedzki skaza³ pastora luterañskiego na karê wiêzienia za g³oszenie kazañ, w których okreœla³ praktyki homoseksualne jako niemoralne. Na szczêœcie s¹d apelacyjny zawiesi³ wykonanie wyroku. Niedawno sêdziowie w Polsce stwierdzili, ¿e pewien drukarz z³ama³ prawo odmawiaj¹c przygotowania do druku materia³u o treœci gejowskiej. Innego zdania by³ S¹d Najwy¿szy USA, który kilka tygodni temu przyzna³ racjê cukiernikowi, który odmówi³ wykonania tortu na uroczystoœæ œlubu homoseksualistów motywuj¹c to swymi zasadami religijnymi. Mo¿na siê zastanowiæ czy inne mniejszoœci spo³eczne mog¹ domagaæ siê specjalnych praw i przywilejów. Mogliby tego typu ¿¹dania wysuwaæ przyk³adowo alkoholicy, którzy dla jednych s¹ ludŸmi chorymi a dla innych osobami o okreœlonym stylu ¿ycia. Mo¿e i oni zas³uguj¹ na miano œrodowiska „specjalnego sortu”. Pytanie to pozostawiam specjalistom od socjologii. m zla³o siê krwi¹, logiczne dokoñczenie szaleñstwa rozpêtanego przez Hitlera i Stalina na „skrwawionych ziemiach” … Œroda po³udnie Amerykañscy koledzy polskich dziennikarzy równie¿ produkuj¹ swoje gównoburze. Tym razem, ¿e niedobry Trump retorycznie zaatakowa³ Niemcy, ¿e bior¹ jednoczeœnie od Rusków gaz (Nord Stream 2 przez nich na chama lansowany), gdy jednoczeœnie nie chc¹ wydawaæ obowi¹zkowych w NATO 2 procent na obronnoœæ, bo wiedz¹ ¿e i tak USA ich obroni. Zaraz w NBC czy innym CNN jeremiady: ¿e jak to, ¿e nie mo¿na, ¿e przeca to sojusznik, ¿e Merkel dobra, a Trump prostak i prymityw… Ale, ale, w tym szaleñstwie jest metoda. Trump siê nie patyczkuje: wywraca stoliki dyplomatyczne, m¹ci, prowokuje. Ale wszystko ma cel, który chce osi¹gn¹æ. Poczekajmy na wyniki. Ju¿ teraz œwiat dowiedzia³ siê wiêcej o rosyjsko-niemieckich dealach gazowych (jak mówi¹ to Polacy czy Ba³towie, to siê macha rêk¹), a i Niemcy bêd¹ musieli pewnie do³o¿yæ siê wiêcej do obrony. Jestem sk³onny przyj¹æ zak³ad, ¿e tak spreparowani przez Trumpa bêd¹ bardziej sk³onni do ustêpstw… Œroda wieczór Z rzeczy naprawdê wa¿nych: Chorwacja awansowa³a do fina³u mistrzostw œwiata w pi³ce no¿nej. Kibicujê im ca³ym sercem, odk¹d ¯elusie Nawa³ki po raz kolejny zawiod³y nadzieje polskich kibiców. Bo graj¹ z sercem, jak jeden kolektyw, jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Naprzód, „czarni S³owianie”, spuœæcie bêcki Francuzom w niedzielê i zostañcie pierwszym mistrzem œwiata ca³ej S³owiañszczyzny!

Jeremi Zaborowski


KURIER PLUS 14 LIPCA 2018

www.kurierplus.com

POTR¥CONY NA BUDOWIE Jako prawnik procesowy od wielu lat reprezentujê pracowników budowlanych w walce o nale¿yte odszkodowania, skutecznie przeciwstawiaj¹c siê bezwzglêdnym korporacjom ubezpieczeniowym. Z danych statystycznych wynika, ¿e do czterech g³ównych kategorii wypadków budowlanych nale¿¹ upadki z wysokoœci, uderzenia przez spadaj¹cy obiekt, potkniêcia oraz pora¿enia pr¹dem. W dzisiejszym artykule przedstawiê jednak niecodzienn¹ historiê robotnika, który zosta³ potr¹cony przez ciê¿arówkê. Do zdarzenia dosz³o na terenie budowy na Manhattanie, gdzie prowadzone by³y prace odkrywkowe pod naprawê rury gazowej. W pobli¿u jednego z wykopów, pracownik zamiata³ resztki gruzu nie zwracaj¹c uwagi na przeje¿d¿aj¹ce pojazdy. W pewnym momencie rozpêdzona ciê¿arówka nadjecha³a szerokim ³ukiem i uderzy³a robotnika, który wpad³ do rowu. Kierowca ciê¿arówki zbieg³ z miejsca zdarzenia i niestety nie zosta³ ujêty przez policjê. Poszkodowany zosta³ przewieziony do pobliskiego szpitala z obra¿eniami pleców, kolana i stopy. Workers” Compensation pracodawcy poszkodowanego pokry³o koszty leczenia oraz czêœciowy zwrot utraconych zarobków. Poszkodowany chcia³ jednak ubiegaæ siê o odszkodowanie za ból i cierpienie. Niestety, w zwi¹zku z tym, ¿e nie zidentyfikowano kierowcy ciê¿arówki, poszkodowany nie móg³ uzyskaæ odszkodowania od ubezpieczalni drugiego pojazdu. Na szczêœcie, jako posiadacz

pojazdu, poszkodowany mia³ wykupione tzw. ubezpieczenie SUM, które pozwala na uzyskanie od w³asnej ubezpieczalni odszkodowania za ból i cierpienie w sytuacji kiedy drugi kierowca nie mia³ ubezpieczenia lub jego ubezpieczenie by³o niskie. Taka polisa ma równie¿ zastosowanie w przypadku kiedy poszkodowany w danym momencie nie prowadzi³ pojazdu, tj. by³ przechodnim, rowerzyst¹ lub nawet pasa¿erem. Co wiêcej, polisa SUM mo¿e obj¹æ tak¿e cz³onków najbli¿szej rodziny. Jest to korzystna forma ubezpieczenia, szczególnie ze wzglêdu na bardzo niewielki koszt sk³adki. Ta sprawa by³a bardziej z³o¿ona, poniewa¿ poszkodowany wpad³ do niezabezpieczonego wykopu, co potencjalnie w³¹cza³o odpowiedzialnoœæ podmiotów trzecich. Zgodnie z przewidywaniami, wniosek poszkodowanego o wyp³atê odszkodowania zosta³ odrzucony przez ubezpieczalniê. Dlatego te¿ poszkodowany pozwa³ tak¿e wykonawcê, który nadzorowa³ roboty odkrywkowe, twierdz¹c, ¿e ten nie dochowa³ nale¿ytej starannoœci stwarzaj¹c niebezpieczne warunki pracy. Poszkodowany przyzna³, ¿e jedno z bocznych lusterek pojazdu uderzy³o go zaledwie w twarz. Zauwa¿y³ jednak, ¿e wystarczy³o to, aby straci³ równowagê i wpad³ do wykopu i dozna³ ciê¿kich obra¿eñ. Poszkodowany twierdzi³, ¿e wykop powinien by³ zostaæ zabezpieczony solidnymi p³ytami, a nie przejœciow¹ barierk¹. Prawnicy wykonawcy twierdzili, ¿e zarówno poszkodowany jak i kierowca ciê¿arówki przyczynili siê do wypadku. Podkreœlili, ¿e w momencie wypadku poszkodowany zamiata³ jezdniê

w niebezpiecznej odleg³oœci do ruchu. Ponadto, zauwa¿yli, ¿e ich klient nie móg³ przewidzieæ ca³ej sytuacji i zastosowaæ odpowiednich œrodków bezpieczeñstwa. Z kolei prawnicy ubezpieczalni twierdzili, ¿e do wypadku dosz³o wy³¹cznie z winy poszkodowanego, który dobrowolnie podj¹³ siê pracy w niebezpiecznych warunkach. Poszkodowany ubiega³ siê o odszkodowanie za ból i cierpienie doznane w wyniku obra¿eñ pleców, lewej stopy oraz lewego kolana. Wskaza³, ¿e dozna³ zerwania ³êkotki w kolanie, która wymaga³a artroskopii. Twierdzi³, ¿e doœwiadczy³ rozleg³ych problemów neurologicznych w stopie objawiaj¹cych siê pieczeniem. Ponadto, utrzymywa³, ¿e dozna³ patoloJeœli Pañstwo sami stali siê ofiar¹ wypadku, lub znaj¹ kogoœ kto ma problem ze swoim wypadkiem, to zapraszamy do bezp³atnej konsultacji prawnej pod numerem telefonu 212 - 514 - 5100, emailowo pod adresem swp@plattalaw.com, lub w czasie osobistego spotkania w naszej kancelarii na dolnym Manhattanie. Mo¿ecie Pañstwo równie¿ zadaæ nam pytania bezpoœrednio na stronie internetowej (www.plattalaw.com) u¿ywaj¹c emaila lub czatu który jest dostêpny dla Pañstwa 24 godziny na dobê. Zawsze udzielimy Pañstwu bezp³atnej porady w ka¿dej sprawie w której bêdziemy mogli Pañstwa reprezentowaæ. Na naszej stronie internetowej mog¹ Pañstwo (po lewej jej stronie) sami sprawdziæ status swojej sprawy s¹dowej

Bez akcentu Where are you from – brzmia³ tytu³ felietonu, któJAN LATUS ry opublikowa³em wiele lat temu w pewnej gazecie polonijnej. Tekst chyba siê spodoba³ – dosta³em wiele listów i komentarzy od Polaków wykonuj¹cych zwyk³e prace, jak i tych œmigaj¹cych przy komputerach w eleganckich biurowcach. Okazuje siê bowiem, ¿e bez wzglêdu na to, czy chodzimy w kombinezonie czy garniturze, Amerykanie rozpoznaj¹ nas, gdy tylko otworzymy usta. Ten moment us³yszenia obcego akcentu mo¿e nast¹piæ ju¿ po pierwszym naszym zdaniu; wtedy nas to upokarza. Jak to, tak okropnie mówiê? Tak zupe³nie inaczej, ni¿ oni? Ale co mianowicie tak Ÿle wymawiam? Przecie¿ nie zaci¹gam jak ruscy, nie wymawiam, jak czêsto oni, angielskiego „w” jak „v”. Pewnie jednak mój akcent jest very thick, skoro tak siê rzuca w uszy. Gdy ktoœ jest bardziej wyedukowany, d³ugo siê uczy³ angielskiego, pracowa³ nad wymow¹ i ma dobry s³uch do jêzyków, niemal idealnie udaje jêzyk mówiony Amerykanina. Niemal, czyli nie idealnie. Nasz s³uchacz zorientuje siê, ¿e coœ jest nie tak, choæby nawet mia³oby to siê staæ po d³ugim czasie. Wtedy zdziwi siê w duchu, pomyœli sobie „Czy to czasem nie jest cudzoziemiec?” I spyta nas, czasem po dziesiêciu sekundach, czasem po dziesiêciu minutach – ale natychmiast po tym momencie, gdy us³yszy akcent.

Nie zwleka a¿ zakoñczymy w¹tek rozmowy. Tak jakby ba³ siê, ¿e zapomni potem o to zapytaæ, zwraca siê do nas w te s³owa: Where are you from? Dotychczasowy temat rozmowy zostaje porzucony i zapomniany. Czy mówiliœmy o modzie czy pogodzie – nie ma to teraz znaczenia. Od tej pory Amarykanin zadaje pytania dotycz¹ce naszego pochodzenia. Ach, z Polski? Gdzie z Polski? A tam zimno bardzo, prawda? Wyt³umacz mi ostatnie poczynania polskich w³adz! Skoro jesteœ Polakiem, to mieszkasz na Greenpoincie? Pracujesz na budowie? Jesz pierogi na œniadanie, prawda? Od jak dawna mieszkasz w Ameryce? Tak d³ugo i ci¹gle masz akcent? – czasem siê wyrwie rozmówcy, co nas zdo³uje ju¿ kompletnie. Nasza osobowoœci, inteligencja, wiedza, to o czym mówimy, usuwa siê na dalszy plan. Na pierwszym jest teraz nasza obcoœæ, cudoziemskoœæ. S¹ ludzie którzy bardzo nad akcentem pracuj¹, nawet wynajmuj¹ wyspecjalizowanych w temacie trenerów mowy/aktorstwa. Czasem jednak ktoœ nie ma dobrego s³uchu muzycznego albo najzwyczajniej mu na tym nie zale¿y. Bywali wybitni Polacy mówi¹cy bogatym, idiomatycznym angielskim ale jednak z pewnym akcentem: Zbigniew Brzeziñski, Czes³aw Mi³osz, Roman Polañski, Jan Pawe³ II. Chyba tylko zdeterminowanym anglistom udaje siê zbli¿yæ do fonetycznego idea³u. Kiedyœ z¿yma³em siê na to. Czu³em bowiem w takich momentach, ¿e nie jestem Amerykaninem i nigdy nim nie zostanê. Choæbym nie wiem jak siê ubiera³,

zachowywa³, mowa moja zdradzi, ¿e tu siê nie urodzi³em. Amerykanie zwykle s¹ zdziwieni, gdy siê dowiedz¹, ¿e sprawili nam przykroœæ albo ¿e byli niegrzeczni. Oni po prostu s¹ ciekawi, sk¹d ktoœ jest, bez oceniania i wartoœciowania. Przecie¿ ich przodkowie te¿ s¹ sk¹dœ tam. Tak przynajmniej mówi¹. Niemniej, nawet jak maj¹ nas za równych sobie, maj¹ te¿ za innych. Bo skoro przyjechaliœmy tu maj¹c np. naœcie lat, nie ogl¹daliœmy tych samych bajek w dzieciñstwie, nie œpiewaliœmy tych samych piosenek, nie graliœmy w te same gry planszowe. Nie wiemy, jak wygl¹da od œrodka amerykañskie przedszkole, gra w baseball i football – nasz akcent to udowadnia. Zdaniem ekspertów szeœæ lat to wiek, kiedy kszta³tuje siê sklepienie podniebienia, jêzyk i w ogóle organy mowy przystosowuj¹ siê idealnie do pos³ugiwania siê danym jêzykiem. Przed 14 rokiem ¿ycia mo¿na jeszcze sporo skorygowaæ. Potem dokonuj¹ tego tylko wyj¹tkowo utalentowane jednostki. Ale przecie¿ rozró¿nianie na podstawie akcentu ma miejsce nie tylko w odniesieniu do Polaków w Ameryce. W Nowym Jorku jest np. tak, ¿e na podstawie wygl¹du (bia³ej skóry, ubrania) bior¹ nas pocz¹tkowo za Amerykanów; dopiero potem zdradza nas akcent. Odwrotnie mo¿e byæ w Kalifornii czy Newadzie. Tam gdy widzimy na ulicy Azjatê lub Latynosa i spytamy siê go, jakiej jest narodowoœci, ten oburzy siê. Jest przecie¿ Amerykaninem; urodzi³ siê tu, ma wszystkie cechy behawioralne i mentalne Amerykanów,

7 gicznych zmian koœci i skóry, spuchniêtej tkanki oraz kompleksowego zespo³u bólu regionalnego, czyli RSD. Poszkodowany nie chcia³ poddaæ siê operacji krêgos³upa. Przyjmowa³ serie zastrzyków przeciwbólowych. Wszczepiono mu tak¿e specjalny stymulator w krêgos³up. Poszkodowany twierdzi³, ¿e ból nie pozwala³ mu wróciæ do pracy fizycznej. Zaraz po wyborze ³awników, ale jeszcze przed rozpoczêciem procesu, strony wynegocjowa³y ugodê. Ubezpieczalnia ciê¿arówki zaoferowa³a ca³¹ polisê ubezpieczeniow¹, tj. 250 tysiêcy dolarów. Ubezpieczalnia i prawnicy wykonawcy liczyli, ¿e poszkodowany przestraszy siê i przyjmie nisk¹ ofertê sp³aty ich zobowi¹zania. Poszkodowany cierpliwie czeka³. Op³aci³o siê. Po szóstym dniu procesu to ubezpieczalnia zmiêk³a i zgodzi³a siê wyp³aciæ poszkodowanemu dwa miliony dolarów odszkodowania. m (prowadzonej nawet przez inn¹ kancelariê), po wpisaniu numeru akt s¹dowych (index number) swojej sprawy w istniej¹ce tam pole. Ta czêœæ strony jest skonfigurowana bezpoœrednio z oficjalnym systemem s¹dowym stanu Nowy Jork, dziêki czemu wiadomoœci jakie uzyskaj¹ tam Pañstwo na temat swoich spraw s¹ oficjalnymi danymi s¹dowymi. Gdyby z jakiegokolwiek technicznego powodu nie uda³o siê Pañstwu odnaleŸæ swojej sprawy w tym systemie, to z przyjemnoœci¹ pomo¿emy j¹ odnaleŸæ telefonicznie.

The Platta Law Firm, PLLC 42 Broadway, Suite 1927, New York, NY 10004 www.plattalaw.com tel. 212 - 514 - 5100 mówi bez akcentu, zna idiomy i slangi. Co z tego, ¿e jego rodzice byli z Wietnamu, Filipin, Meksyku. On odziedziczy³ po nich tylko egzotyczny wygl¹d. Teraz ten problem dostrzegam w Polsce. Z cudzoziemców najwiêcej jest tu Ukraiñców. Wygl¹daj¹ jak Polacy gdy jednak siê odezw¹ po rosyjsku, ukraiñsku lub po polsku ze œpiewnym akcentem, wiemy ¿e to nie nasi. ¯e przyjechali z innego kraju jako ludzie doroœli, znaj¹ inne ni¿ my piosenki, pi³karzy, polityków. Zdradzi³ ich akcent. Bywaj¹ jednak i sytuacje odwrotne, niczym te z Los Angeles i Las Vegas. Czasem widzi siê na ulicach Warszawy ludzi o innym kolorze skóry. Du¿o jest tych z Indii, Bangladeszu i Pakistanu (prowadz¹ knajpy, rozwo¿¹ obiady rowerem); jest trochê Murzynów i Mulatów oraz Azjatów. Moim pierwszym odruchem jest odezwanie siê do nich po angielsku, a potem zapytanie, sk¹d przyjechali. Pewnie czuj¹ siê tak ura¿eni, jak asertywna Amerykanka azjatyckiej rasy w San Diego. Niestety gdy rozmawiam w Polsce z cudzoziemcem i s³yszê, ¿e ma akcent albo robi okazjonalne b³êdy w naszym, niemo¿liwie trudnym jêzyku, myœlê w duchu: Aha, on nie nasz, on jest cudzoziemcem. I pytam, bez z³oœliwoœci, z ciekawoœci raczej: Where are you from? S¹ te¿ jednak w Polsce cudzoziemcy mówi¹cy po polsku jak my. Wygl¹daj¹ super egzotycznie ale w Polsce siê urodzili, albo przyjechali jako dzieci. Mówi¹c bez akcentu, pos³uguj¹ siê m³odzie¿ow¹ gwar¹ lepiej ni¿ ja. Znaj¹ wszystkie polskie zabawy, piosenki i sportowców. Nie trzeba im niczego t³umaczyæ, objaœniaæ, nie trzeba byæ ich przewodnikiem, translatorem, poœrednikiem miêdzy kulturami. Oni s¹ po prostu Polakami. Bo myœl¹ i mówi¹ jak my – bez akcentu. m


KURIER PLUS 14 LIPCA 2018

8

Kartki z przemijania Lubiê przygl¹daæ siê rodakom na ulicach i w ró¿nych pomieszczeniach. Lubiê s³uchaæ o czym mówi¹, lubiê te¿ rozmawiaæ z przypadkowymi osobami, w sklepie, parku, teatrze. S³ucham równie¿ tego, co mówi¹ moi znajomi i przyjaciele. I nie mogê oprzeæ siê wra¿eniu, ¿e Polacy s¹ teraz, jeœli nie szczêœliwsi, to przynajniej zadoANDRZEJ JÓZEF D¥BROWSKI woleni. Oczywiœcie moje obserwacje dotycz¹ g³ównie stolicy i du¿ych miast, ale i z tzw. prowincji te¿ dochodz¹ do mnie pozytywne sygna³y. Nie chcê uogólniaæ, ani podsumowywaæ, piszê jedynie o wra¿eniach i zas³yszanych opiniach. Mniej agresji jest w relacjach miêdzy ludŸmi, milsza jest obs³uga w sklepach i urzêdach. Widzê to podczas ka¿dego pobytu w Polsce. Niekiedy myœlê, ¿e zapanowa³ najlepszy czas w jej najnowszych dziejach.

$

Nie rozumiem osób, które narzekaja, ¿e siê w Polsce œmiertelnie nudz¹ i ¿e wci¹¿ nie dorasta ona do Zachodu. Otó¿ ja nie nudzê siê w niej nawet przez moment i podziwiam jak wiele ju¿ zrobiono, by siê do tego Zachodu cywilizacyjnie zbli¿yæ. A zrobiono naprawdê bardzo wiele. Tak¿e przy istotnej pomocy unijnych pieniêdzy, co obecnie skwapliwie siê teraz przemilcza. O Unii Europejskiej nale¿y mówiæ i pisaæ w mediach wy³¹cznie Ÿle.

$

Nie wierzê wiêkszoœci komentatorów politycznych. Tak niewielu jest obiektywnych. Niemal wszyscy na froncie lub w s³u¿bie okreœlonej partii. Poziom obecnego rodzimego dziennikarstwa oceniam nisko. Swoje opinie konfrontujê zazwyczaj z Piotrem Zaremb¹ i £ukaszem Warzech¹. Czasem tak¿e z Rafa³em A. Ziemkiewiczem. Nie widzê równie¿ w ojczyŸnie mediów nastawionych na prawdê i tylko prawdê. Po prostu takich nie ma! A tzw. polityka redakcji, to nic innego jak manipulowanie prawd¹ lub jej przemilczanie.

$

Opowiadam siê za systemem prezydenckim w Polsce, takim, jaki mamy w Ameryce. Obecna trójw³adza, czyli naczelnik pañstwa, prezydent i premier jest kosztowna, i rodzi napiêcia ró¿norakiej natury, pocz¹wszy od ambicyjnych. Opowiadam siê tak¿e za zmniejszeniem Sejmu o po³owê, co obni¿y³oby koszty zwi¹zane z jego utrzymywaniem i usprawni³o funkcjonowanie. Widzê jak czêsto sala sejmowa œwieci pustkami podczas nawet najistot-

niejszych obrad. Wiêkszoœæ obecnych pos³ów nie grzeszy ani wiedz¹, ani intelektem. ani umiejêtnoœci¹ prawid³owego wys³awiania siê w ojczystym jêzyku. Wszyscy pos³owie opozycji s¹ po¿a³owana godni. I nie tylko pos³owie, albowiem ca³a polska opozycja jest beznadziejna, ¿eby nie powiedzieæ – rozpaczliwie g³upia. Nie tylko nie ma ¿adnych programów mog¹cych konkurowaæ z programem partii rz¹dz¹cej, ale nie ma te¿ merytorycznych argumentów w doraŸnych dyskusjach politycznych.

$

Jednym z najlepszych posuniêæ obecnej w³adzy by³o zmniejszenie do niezbêdnego minimum emerytur dawnych funkcjonariuszy S³u¿by Bezpieczeñstwa i zwiêkszenie z tak pozyskanych œrodków emerytur dawnych dzia³aczy antykomunistycznych i solidarnoœciowych. Sprawiedliwoœci sta³o siê zadoœæ, zw³aszcza w odniesieniu do tych, którzy nie z w³asnej winy znaleŸli siê w emerytalnej biedzie.

$

W polskich sklepach jest wszystko. Naprawdê. Do wyboru, do koloru. Nie mogê siê przyzwyczaiæ, ¿e kasjerzy nie pakuj¹ zakupów do plastikowych toreb i ¿e torby nale¿y przynosiæ ze sob¹. Nie tylko w Polsce tak jest, równie¿ w Niemczech i we Francji. Czekam na zapakowanie a kasjerzy dziwi¹ siê, ¿e nie odchodzê od kasy. Na szczêœcie torby mo¿na u nich kupiæ, acz zdarzy³o mi siê, ¿e pod ciê¿arem zakupionych rzeczy, pêk³y one ju¿ w sklepie.

$

Gdyby poziom narodu mierzyæ mow¹ s³yszan¹ na ulicach, w miejscach publicznych i mieszkaniach, to mo¿na by powiedzieæ, ¿e w olbrzymiej czêœci jesteœmy narodem chamów. To samo mo¿na stwierdziæ czytaj¹c komentarze i wpisy w Internecie. To siê nasila.

$

Prawdziw¹ wad¹ Internetu jest fakt, ¿e ludzie uwierzyli, ¿e maj¹ coœ ciekawego do powiedzenia.

$

Julian Tuwim – „W mowie niektórych ludzi s³ychaæ b³êdy ortograficzne”.

$

Has³a na muralach przy stacji metra Centrum i przy skrzy¿owaniu Marsza³kowskiej z Alejami Jerozolimskimi – „Bêdzie w Polsce Œredniowiecze, gdy powiesz >tak< cz³owiecze”, „Jeœli ci powiedz¹ >g³ow¹ muru nie przebijesz< nie wierz im”, „Wiêcej na zdrowie, mniej na czo³gi”, „Myœl¹ nie zatrzymasz pa³y, pa³¹ nie zatrzy-

masz myœli”, „Dziennik Telewizyjny ³¿e jak ³ga³”. I tak jest w rzeczy samej. Przekonujê siê o tym codziennie. TVPiS nie ma ju¿ ¿adnego umiaru w propagandzie sukcesu i chwaleniu przywódczej partii oraz jej liderów.

$

W warszawskim Nowym Teatrze obejrza³em przedstawienie „Wyje¿d¿amy” oparte g³ównie na utworach izraelskiego pisarza Hanocha Levina. Rzecz wyre¿yserowa³ Krzysztof Warlikowski. Nie ukrywam, ¿e nie starcza mi ju¿ cierpliwoœci do jego formu³y teatralnej prezentowanej na warszawskiej scenie. Nie ma w niej miejsca dla ludzi choæby wzglêdnie normalnych, dla literatury innej ni¿ o tematach ¿ydowskich i homoseksualnych oraz dla scenografii innej ni¿ wci¹¿ te same szklane p³aszczyzny Ma³gorzaty Szczêœniak. Kiedy ogl¹da³em jego „Anio³y w Ameryce” i „Kruma”, mia³em wra¿enie, ¿e jestem œwiadkiem ewidentnego triumfu teatru nad literatur¹. Be³kotliwe teksty wypowiadane przez nijakie postacie, w ustach aktorów stawa³y siê g³êbsze i nabiera³y nowych znaczeñ. W tym przedstawieniu o pog³êbianiu nie mo¿e byæ mowy, bo nie ma czego pog³êbiaæ. Rozumiem, ¿e Warlikowski, id¹c za Levinem, chcia³ w najnowszym spektaklu pokazaæ po raz kolejny brzydkie ¿ycie nieciekawych ludzi, chc¹cych jakoœ uciec od siebie i od swego przeznaczenia, ale materia³ literacki, jaki wybra³ w tym celu jest równie brzydki i nieciekawy. Jego re¿yseria go nie ratuje. I gdyby nie aktorzy, spektakl by³by trudny do zniesienia. W pamiêci zostan¹ role Jadwigi Jankowskiej-Cieœ³ak, Ma³gorzaty Hajewskiej-Krzysztofik, Ewy Da³kowskiej, Magdaleny Cieleckiej, Mai Ostaszewskiej i Agaty Buzek. Z obsady mêskiej w pamiêæ wbijaj¹ siê szczególnie Zygmunt Malanowicz, Andrzej Chyra i Bartosz Gelner. Wszystkie pozosta³e role s¹ te¿ œwietnie zagrane. Publicznoœæ na premierze i nastêpnych przedstawieniach wprost wy³a z zachwytu. Tak jest – wy³a! A wœród niej i cudzoziemcy. Zatem mimo bardzo kiepskiej, ¿eby nie powiedzieæ – prymitywnej dramaturgii i re¿ysera powtarzajacego wci¹¿ samego siebie, mo¿na mówiæ o zwyciêstwie sztuki aktorskiej.

$

Nie wiedzia³em, ¿e bardzo przeze mnie lubiana profesor Zofia Sikorska-Piwowska z Centrum Biostruktury Uniwersytetu Medycznego w Warszawie jest nie tylko wybitnym naukowcem, ale i utalentowan¹ poetk¹. Tak wziê³y mnie jej wiersze i poetyckie t³umaczenia, ¿e zamierzam zorganizowaæ jej wieczór poetycki. Inna moja przyjació³ka – Bo¿ena Krzy¿ewska okaza³a siê utalentowan¹ artystk¹ ceramiki. Jej misy, wazy i talerze s¹ cenion¹ ozdob¹ wielu domów. Tak¿e mojego. Nigdy nie wiadomo, co w nas jeszcze drzemie. m

S¹d jak parlament 1í To ju¿ druga nominacja jakiej od pocz¹tku sprawowania w³adzy dokona³ Trump. Poprzednio, po zaaprobowaniu przez Senat, w S¹dzie Najwy¿szym znalaz³ siê dziêki niemu inny konserwatysta Neil Gorsuch, który zaj¹³ miejsce zmar³ego sêdziego Antonina Scalili. Tym razem do nominacji dosz³o na skutek wakatu powsta³ego po przejœciu na emeryturê Anthony’ego Kennedy’ego. Demokraci zapowiadaj¹ ostry sprzeciw wobec kandydatury Bretta Kavanaugha. Niektórzy politycy tej partii mówi¹, ¿e jej zatwierdzenie powinno odbyæ siê po listopadowych wyborach, przypominaj¹c decyzjê republikanów, którzy powo³uj¹c siê w³aœnie na wybory odmówili rozpatrzenia nominowanego przez Baracka Obamê sêdziego Merricka Garlanda. Bior¹c jednak pod uwagê arytmetykê g³osów w Senacie, gdzie GOP ma wiêkszoœæ, sprzeciw ten bêdzie mia³ przede wszystkim znaczenie polityczne, nie praktyczne. Tym razem bowiem bliskoœæ wyborów republikanom nie przeszkadza. Wrêcz przeciwnie chcieliby oni by do zatwierdzenia Kavanaugha dosz³o jak naj-

szybciej, najlepiej jeszcze przed wyborami. Polityczne manewry wokó³ S¹du Najwy¿szego i sam proces nominacji k³ad¹ siê cieniem na wiarygodnoœci tego cia³a, które powinno przecie¿ staæ na stra¿y konstytucji i praworz¹dnoœci w Stanach Zjednoczonych, a nie stanowiæ odzwierciedlenie aktualnych podzia³ów politycznych. Dziœ jednak sêdziowie dobierani s¹ przede wszystkim z klucza partyjnego. W zwi¹zku z tym wiemy z góry, ¿e ci o pogl¹dach liberalnych bêd¹ g³osowaæ za wyrokami zgodnymi z oczekiwaniami demokratów, a ci konserwatywni za wyrokami zgodnymi z oczekiwaniami republikanów. Warto przypomnieæ, ¿e nie zawsze tak by³o. Nominowany przez demokratycznego prezydenta Johna F. Kennedy’ego sêdzia Byron White, g³osowa³ czêsto w zgodzie z konserwatystami: Antoninem Scali¹ i Williamem Rehnquistem, bo tak nakazywa³o mu jego rozumienie konstytucji. Z tych samych powodów sêdziowie William Brennan i Earl Warren, nominowani przez Dwighta Eisenhowera, który by³ republikaninem, nierzadko g³osowali liberal-

u

Brett Kavanaugh i Donald Trump.

nie, szczególnie w sprawach dotycz¹cych praw obywatelskich, wolnoœci seksualnej i praw oskar¿onych. Teraz S¹d Najwy¿szy funkcjonuje bardziej jak cia³o polityczne,

którego wyroki równie dobrze mog³yby zapadaæ w Kongresie.

Tomasz Bagnowski


www.kurierplus.com

KURIER PLUS 14 LIPCA 2018

9


NOWY JORK

NR 76

14 lipca 2018

ARTYSTYCZNA WIZJA ZBRODNI LUDOBÓJSTWA UKRAIÑSKICH NACJONALISTÓW Z OUN-UPA NA NARODZIE POLSKIM „Monumentalny pomnik „Rzezi Wo³yñskiej”, pomimo ¿e od szeœciu miesiêcy jest gotowy do ustawienia na cokole, nie zostanie poœwiêcony pod „polskim niebem” w dniu 11 lipca 2018 roku w 75 rocznicê „Krwawej Niedzieli”, gdy w ponad stu koœcio³ach dokona³o siê zaplanowane ludobójstwo ukraiñskiego UPA na bezbronnych dzieciach, kobietach i starcach, Narodu Polskiego. Ta straszna zbrodnia do dzisiaj nie zosta³a ukarana, jest nadal przemilczana i zak³amana przez tchórzliwych polityków PiS i biskupa z Torunia, który kupczy krwi¹ pomordowanych polskich dzieci. Kto ukrywa zbrodnie jest tak¿e zbrodniarzem. Tej zbrodni nawet Bóg im nie wybaczy.” „RzeŸ Wo³yñska” – monumentalny pomnik Andrzeja Pityñskiego o wymiarach: 14 m wysokoœæ, 7,5 m szerokoœæ, 2.5 m g³êbokoœæ i wadze 7,5 ton, odlany zosta³ w br¹zie w Gliwickich Zak³adach Urz¹dzeñ Technicznych. Jest darem dla narodu polskiego od Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce, Okrêg 2 w Nowym Jorku, które w ca³oœci sfinansowa³o jego powstanie. Kompozycja pomnika to orze³ polski w koronie, który powstaje z p³omieni pal¹cej siê polskiej rodziny. Orze³ z rozpostartymi skrzyd³ami, z krzy¿em wyciêtym na piersi, w którego okolicach serca jest polskie dziecko, nabite na ukraiñskie ch³opskie wid³y. U jego podstawy artysta umieœci³ naturalnej wielkoœci (1.8 m) postacie rodziny: ojca, matki z niemowlêciem, ch³opca i dziewczynki, a za nimi fragment p³on¹cego ogrodzenia ze sztachetami, na które wbite s¹ g³ówki dzieciêce. Postaci otoczone s¹ abstrakcyjnymi p³omieniami stanowi¹cymi jednoczeœnie podstawê kompozycji rzeŸbiarskiej pomnika. Na skrzyd³ach or³a artysta umieœci³ nazwy miejscowoœci, gdzie UPA dokona³a najwiêkszych mordów na Polakach, w ten symboliczny sposób przywracaj¹c pamiêæ o nich i ich mieszkañcach. S¹ to: BARYCZ, BRYÑCE ZAGÓRNE, BRZEZINA, CHODACZKÓW WIELKI, CHRYNÓW, DOMINOPOL, GUCIN, GURÓW, HUCISKO, HURBY, HUTA STEPAÑSKA, JANOWA DOLINA, JANÓWKA, K¥TY, KISIELIN, KOBAKI, KOROŒCIATYÑ, KRECHOWCE, KRYMNO, KUNDZIWOLA, LACHÓW, LEONÓWKA, LIPNIKI, LUDWIKÓWKA, £ANOWCE, LOZOWA, MAJDAN, MIEDZIAK, NAROL, NIEMILIA, NIEMODLIN, OBÓRKI, ORZESZYN, OSTRÓWKI, PAROSLE, PODKAMIEN, PORYCK, PU NIKI, RUDNIA, SADOW, SADOWA, STARYKI, TERESIN, TRÓJCA, UHRYNKOWCE, WASYLÓW, WIŒNIOWIEC, WOLA OSTROWIECKA, WYGRANKA, WYRKA, ZAB£OÆCE, ZAGAJE, ZIEMLICA, ZLOCZÓWKA. Czêœci z nich nie ma ju¿ na mapach. Wiêkszoœæ naszych rodaków, którzy zginêli na Kresach nie ma krzy¿y na swoich grobach. Nikt nie zapali³ na nich znicza, nie odmówi³ modlitwy, bo ich cia³a

mordercy z UPA wrzucali do studzeñ, przydro¿nych rowów, palili albo grzebali w zbiorowych mogi³ach. Mordowali mê¿czyzn, kobiety starców i dzieci, stosuj¹c najwymyœlniejsze tortury, zagrabiaj¹c maj¹tki i równaj¹c ca³e wsie z ziemi¹, niszcz¹c wszystkie œlady kultury polskiej na tych ziemiach. Nie mo¿na zrozumieæ tego ogromu cierpieñ, jakiego doœwiadczyli Polacy w tamtych czasach jak tylko i wy³¹cznie przez porównanie jej do mêczeñskiej œmierci Chrystusa. Jezus umieraj¹c na krzy¿u wypowiedzia³ s³owa pe³ne bólu i osamotnienia „Bo¿e mój, Bo¿e mój czemuœ mnie opuœci³?” Zada³ to pytanie swojemu Ojcu w momencie œmierci, kiedy by³ ju¿ ca³kowicie bezradny, czu³, ¿e zosta³ opuszczony i pozostawiony sam ze swoim cierpieniem. Tak samo czu³y siê polskie rodziny, które musia³y doœwiadczaæ niewyobra¿alnego cierpienia w bestialski sposób mordowane przez swoich oprawców z UPA. Pityñski umieszcza na skrzyd³ach or³a s³owa „BO¯E NASZ BO¯E CZEMUŒ NAS OPUŒCI£”, a po drugiej stronie napis „CZEŒÆ ICH PAMIÊCI”. Oni wtedy te¿ pytali, dlaczego Bóg ich opuœci³, by³ milcz¹cy, odwróci³ siê od nich w chwilach, kiedy doœwiadczali ludzkiej pod³oœci, umierali l¿eni, upodleni, doœwiadczaj¹c pastwienia siê nad nimi, udrêczeni, pe³ni bólu i cierpienia, do koñca wierz¹c jak Jezus, w mi³oœæ Boga, który ich przyjmie do siebie. Nikt nie by³by w stanie przetrwaæ tych cierpieñ, jakie ich wtedy spotyka³y, bez wiary w Boga. Pamiêtajmy te¿ o tym, ¿e to, co spotka³o naszych rodaków na Wo³yniu i Ma³opolsce Wschodniej w latach 1942-1947 mia³o miejsce na Kresach Rzeczypospolitej ponad sto lat wczeœniej w 1768 roku podczas buntu hajdamaków i Kozaków, którzy w taki sam okrutny sposób, stosuj¹c te same metody wymordowali, nie oszczêdzaj¹c kobiet i dzieci, prawie 200 tys. Polaków. Symbolem tych zbrodni pozostaje rzeŸ w Humaniu, gdzie hajdamacy 21 czerwca 1768 roku wymordowali ca³¹ ludnoœæ miasta, Polaków i ¯ydów, blisko 20 tysiêcy ludzi. O wydarzeniach w 1768 roku w sposób niemal proroczy przestrzegaj¹c nas pisa³ w swoim poemacie „Beniowski” Juliusz S³owacki: „Czy nie wiesz o tym, ¿e na Ukrainie zaczê³a siê rzeŸ i szlachty wyr¿niêcie? Pod œwiêconymi no¿ami krew p³ynie; Pop otwiera pierœ, a ch³op daje ciêcie w bij¹ce serce. Ca³y naród ginie jak w zapalonym przez Boga okrêcie; A ty, ¿e by³eœ jak miecz obosieczny, Ale bezczynny, s¹dzisz, ¿eœ bezpieczny!” Ile¿ to jeszcze Polskiej krwi przeleje siê na tej ziemi. Polski naród musi wiedzieæ o tym, co siê wydarzy³o na Kresach, o mordach OUN-UPA. Nie mo¿emy czekaæ, by znowu w przysz³oœci taka tragedia siê powtórzy³a. Ten pomnik jest dla nas przestrog¹. W sposób realistyczny pokazuje dramat, jaki siê tam rozegra³. W dolnej czêœci pomnika dostrzegamy rodzinê symbol wielowiekowej obecnoœci Polaków na tych ziemiach, ojciec z wysoko uniesionym krzy¿em (w geœcie jaki

znamy w przedstawieniach w sztuce ojca przeora Augustyna Kordeckiego broni¹cego klasztoru w Czêstochowie podczas potopu szwedzkiego i ks. Ignacego Skorupki w bitwie pod Ossowem z bolszewikami), matkê w ramionach trzymaj¹c¹ niemowlê, do której nóg tuli siê córeczka i ich syn, który w swoim m³odzieñczym zapale rozk³ada szeroko ramiona, próbuj¹c podj¹æ walkê z oprawcami. Stoj¹cy obok siebie stuleni jak pisklêta w gnieŸdzie, otoczeni przez p³omienie, które zniszczy³y ich domostwo, z godnoœci¹ przyjmuj¹ mêczeñsk¹ œmieræ, jaka ich czeka. Wysoko wznosz¹ce siê p³omienie maj¹ g³êbokie symboliczne znaczenie, bo przecie¿ s¹ zarówno prób¹ realistycznego opisu wydarzeñ z tamtych dni, poniewa¿ wielu naszych rodaków zginê³o w podpalanych koœcio³ach i domach, ale tak¿e mog¹ byæ postrzegane, jako p³on¹cy znicz naszej pamiêci o ich mêczeñskiej œmierci. Z ich ofiary, z tego p³omienia umêczo-

nych Kresowian gin¹cych w p³omieniach, wyrasta orze³, symbol istnienia naszej ojczyzny, której duch jest niezniszczalny. Umêczony naród polski wielokrotnie skazany na unicestwienie zawsze odradza³ siê i stawa³ siê silniejszy. O sile artystycznego przekazu i wyj¹tkowoœci tego pomnika œwiadczy fakt, ¿e Pityñski w swojej kompozycji rzeŸbiarskiej, w sposób niezwyk³y i odwa¿ny potrafi³ zjednoczyæ sacrum i profanum. Trzy elementy zdawa³oby siê niezale¿ne od siebie: orze³, rodzina i otaczaj¹ce je p³omienie z³¹czone razem stanowi¹ kompozycjê tworz¹c¹ w sposób symboliczny wielk¹ monstrancjê. Jej stop¹ jest cokó³ pomnika, trzon z nodusem stanowi¹ p³omienie otaczaj¹ce rodzinê a gloriê rozpostarte skrzyd³a or³a z koron¹, w œrodku którego jest krzy¿, bêd¹cy reservaculum. Melchizedekiem podtrzymuj¹cym hostiê staj¹ siê trójzêbne wid³y, a sam¹ hosti¹ bêd¹c¹ uosobieniem Jezusa Chrystusa cia³o umie-


raj¹cego niewinnego ch³opca przebite wid³ami. Dlatego w³aœnie Stowarzyszenie Weteranów Armii Polskiej w Ameryce postanowi³o ufundowaæ i postawiæ monumentalny pomnik Andrzeja Pityñskiego „RzeŸ Wo³yñska” w Polsce. Tego wymaga godnoœæ i honor naszego narodu. Jest on potrzebny Polsce, bêdzie utrwala³ w œwiadomoœci narodowej fakt zbrodni ludobójstwa na polskiej ludnoœci Wo³ynia i Ma³opolski Wschodniej. Pomnik Pityñskiego bêd¹cy monumentaln¹ monstrancj¹ (z ³ac. monstrare &#8722; pokazywaæ) nie pozwoli zapomnieæ Polakom o pomordowanych na Kresach rodakach. Wizja „Rzezi Wo³yñskiej” Pityñskiego przesi¹kniêta realistyczn¹ prawd¹ pokazuje okrucieñstwo tamtych wydarzeñ, jest niezwykle oryginalnym poruszaj¹cym dzie³em sztuki pe³nym polskiej symboliki, które jest w stanie poruszyæ ka¿de polskie serce. Niezwyk³oœæ tego pomnika polega tak¿e na tym, ¿e Pityñski, który jest jednym z najwybitniejszych monumentalistów na œwiecie, chyba jako pierwszy w tak wielkiej, bo 14-metrowej kompozycji rzeŸbiarskiej, odwa¿y³ siê pokazaæ w realistyczny sposób okrucieñstwo wojny. Ten pomnik w wielu aspektach ma wymiar uniwersalny i jest wybitnym dzie³em sztuki. Tak jak i inni artyœci Pityñski ma tak¿e prawo w swojej sztuce, jak¹ uprawia, a jest to rzeŸba monumentalna, przekazaæ to, co ma do powiedzenia, czyli wyra¿enia swoich uczuæ i prze¿yæ. W pomniku „RzeŸ Wo³yñska”, dziecko wbite na wid³y to fakt historyczny, odr¹bane g³ówki dzieci wbite na sztachety p³otu, to fakt historyczny, palenie ¿ywcem ca³ych polskich bezbronnych rodzin, to fakt historyczny, nazwy wymordowanych miejscowoœci wyrytych na skrzyd³ach or³a, to tak¿e fakt historyczny. Pomnik „RzeŸ Wo³yñska” jest wymownym symbolem pamiêci narodu polskiego o zbrodni ludobójstwa dokonanej przez Organizacjê Nacjonalistów Ukraiñskich i jej zbrojne ramiê – Ukraiñsk¹ Armiê Powstañcz¹ na polskiej ludnoœci wschodnich terytoriów II Rzeczypospolitej. Monumentalne dzie³a mistrza Pityñskiego, pomniki rozsiane po miastach w Ameryce, Polsce, W³oszech czy Afryce Po³udniowej, s¹ fenomenem œwiatowym w historii sztuki. Wstrz¹saj¹, szokuj¹, przekazuj¹ zawart¹ w nich historyczn¹ prawdê i duchowe ponadczasowe wartoœci. Pomniki milcz¹, ale krzycz¹ w rozpaczy i trwodze: Nigdy wiêcej!!! Kto je raz zobaczy, nigdy ich nie zapomni. Tylko rzeŸbiarz Polak, o silnym charakterze, odporny na agresywny otaczaj¹cy go œwiat, mo¿e wytrzymaæ emocjonaln¹ presjê, psychiczne ciœnienie rozpaczy, bólu i dramatu zawartych w jego pracach, za które bierze osobiœcie pe³n¹ odpowiedzialnoœæ przed ludŸmi, œwiatem i histori¹. Czêsto rzeŸbiarz nie wytrzymuje psychicznej presji i ucieka w swoich realizacjach w nic nieznacz¹c¹ symbolikê lub w abstrakcjê, które tak naprawdê s¹ pó³prawd¹, czyli k³amstwem. Pomniki Pityñskiego s¹ kamertonami uczuæ, s¹ rozumiane i odczuwane bez wzglêdu na czas, przestrzeñ, rasy i kultury narodów, w jakich siê znajduj¹. To stanowi o ich sile, przetrwaniu prawdy i myœli twórcy dla przysz³ych pokoleñ. Andrzej Pityñski osi¹gn¹³ wszystko, co mo¿na w rzeŸbie, liczne nagrody, wyró¿nienia, najwy¿sze zaszczyty artystyczne i cz³onkostwo w presti¿owych organizacjach. Jego monumentalne dzie³a znajduj¹ siê, nie tylko w Ameryce Pó³nocnej, ale tak¿e w Polsce, we W³oszech i Afryce Po³udniowej. Mimo, ¿e tworzy w Ameryce, jest przedstawicielem nurtu patriotycznego w sztuce polskiej. Z ca³¹ pewnoœci¹ mo¿emy zaliczyæ go do grona tak wybitnych artystów tego kierunku jak Henryk Rodakowski, Juliusz Kossak, Artur Grott-

ger, Jacek Malczewski, Stanis³aw Wyspiañski i najwa¿niejszy z nich, Jan Matejko. Pityñski, jako jedyny polski rzeŸbiarz XX wieku, poœwiêci³ ca³¹ swoj¹ twórczoœæ tematowi narodowemu. W pe³ni œwiadomie nawi¹za³ do wielkiego XIX-wiecznego dziedzictwa sztuki narodowej. Jego sztuka wyros³a z g³êbokiego patriotyzmu i szacunku dla ludzi, którzy swoim ¿yciem pokazali, co znaczy umi³owanie Polski, sta³a siê zarówno form¹ s³u¿enia ojczyŸnie, jak i orê¿em w walce o jej niepodleg³oœæ. Pityñskiego nale¿y uznaæ za twórcê narodowej szko³y rzeŸby historycznej. Nie by³o w dziejach sztuki polskiej rzeŸbiarza, który zrealizowa³ tak du¿o monumentalnych pomników, p³askorzeŸb, kompozycji rzeŸbiarskich i medali, które w ca³oœci zosta³y poœwiêcone tematowi narodowemu. W dniu 11 listopada 2017 roku pod adresem Andrzeja Pityñskiego, podczas uroczystoœci wrêczenia mu Orderu Or³a Bia³ego z ust Prezydenta RP Andrzeja Dudy, pad³y wa¿ne s³owa: „Jest Pan, Panie Profesorze, w tym sensie symbolem polskiej emigracji, która przechowywa³a dla nas ten skarb polskiej kultury. Ten obowi¹zek, który wyniós³ Pan z domu wychowany przez rodziców – uczestników antykomunistycznego powstania ¯o³nierzy Niez³omnych, którzy wpoili Panu nieustanne d¹¿enie do wolnej, suwerennej, niepodleg³ej Polski za ka¿d¹ cenê. I tak Pan dzia³a³ i dzia³a, choæ nie karabinem, nie szabl¹ – d³utem, obrazem, lecz niezwykle wymownym. Buduj¹cym serca, nasz¹ to¿samoœæ, nasz¹ tradycjê, – ale równie¿ i buduj¹cym nas, jako naród dumny, który jest tak postrzegany przez inne narody poprzez Pañsk¹ twórczoœæ. W imieniu Rzeczypospolitej, w imieniu Polaków &#8210; jako prezydent &#8210; z ca³ego serca Panu Profesorowi za to dziêkujê”. Pomnik „RzeŸ Wo³yñska” zosta³ ukoñczony 15 III 2018 roku i jest gotowy do postawienia zgodnie z pragnieniem i wol¹ artysty oraz Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce pod „polskim niebem”. Niestety kolejne miasta w Polsce (Rzeszów, Stalowa Wola, Toruñ, Jelenia Góra) odmówi³y przyjêcia daru polskich weteranów. Czy pomnik Pityñskiego przegra z bie¿¹c¹ polityk¹ i bêdziemy musieli czekaæ latami na jego postawienie w Polsce? Andrzej Pityñski nie ukrywa faktu swojego rozgoryczenia i bezkompromisowo ocenia tych od decyzji, od których zale¿y zgoda na postawienie „Rzezi Wo³yñskiej” w naszej OjczyŸnie. „O rzezi wo³yñskiej wiedzia³em od najm³odszych lat. Bêd¹c dzieckiem s³ysza³em z ust moich rodziców o tym strasznym ludobójstwie polskich dzieci i bezbronnych kobiet, na wielk¹ skalê, dokonan¹ przez Bulbowców na Polakach. Moi rodzice walczyli w partyzantce w oddziale „Wo³yniaka”, NZW, na Zasaniu, to oni byli naocznymi œwiadkami tych mordów. To oni szli z odsiecz¹ wraz z oddzia³em „Radwana” dla wioski Wi¹zownica, na któr¹ napad³y sotnie UPA. Kury³ówka, w której mieszka³a moja mama, tak¿e zosta³a napadniêta przez Ukraiñców, dom zosta³ spalony a babcia z ma³ymi dzieæmi uciek³a przez San do Starego Miasta, 3 kilometry od Le¿ajska. Du¿o siê nas³ucha³em o tych strasznych czasach, o tragicznej historii Zasania. Studiuj¹c rzeŸbê na ASP w Krakowie w latach 1968-1974, o rzezi wo³yñskiej, czy Katyniu, nie wolno by³o mówiæ, to by³ temat tabu. Po przyjeŸdzie do Ameryki, czu³em siê jak komandos – ¿o³nierzy wyklêtych, rzucony poza granice Polski, ¿eby móc tworzyæ prawdê, pokazaæ j¹ œwiatu, to czego w Polsce nie mog³em tworzyæ. Dlatego w Ameryce powsta³y pomniki bliskie mojemu sercu, pomniki

takie jak „Katyñ”, „Mœciciel”, „Patriota”, „Sarmata”, „Armia B³êkitna” i teraz „RzeŸ Wo³yñska”. Prawda o rzezi wo³yñskiej, tak samo jak prawda o Katyniu, przez 75 lat by³a ukrywana, przemilczana, zak³amana, by³a tematem niewygodnym, niechcianym, najpierw dla w³adz komunistycznych PRL -u, potem dla polityków Platformy, a obecnie dla polityków z PiS-u – tchórzy, którzy jak mog¹ tak blokuj¹ postawienie pomnika „Rzezi Wo³yñskiej” pod polskim niebem. Gardzê politykami, biskupami, pseudo intelektualistami, po¿ytecznymi idiotami, renegatami, którzy kupcz¹ krwi¹ niewinnych Polskich dzieci umieraj¹cych w nieludzkich torturach zadawanych im przez psychopatycznych ukraiñskich zbrodniarzy. Tego im nawet Bóg nie wybaczy! A wszystkim tym, któ-

rzy chc¹ ukryæ ukraiñskie zbrodnie na Narodzie Polskim, przypominam, ¿e kto ukrywa zbrodnie jest tak¿e zbrodniarzem.” Nale¿y wyraŸnie i g³oœno powiedzieæ, ¿e pomnik „RzeŸ Wo³yñska” jest wybitnym dzie³em sztuki. Wizja „Rzezi Wo³yñskiej” mistrza Pityñskiego, nasycona prawd¹ historyczn¹, jest oryginalnym, wstrz¹saj¹cym dzie³em sztuki, w pe³ni polskim, chrzeœcijañskim symbolem, który w swoim przekazie ma wymiar uniwersalny i ponadczasowy. Jest wybitnym dzie³em sztuki monumentalnej w historii rzeŸby œwiatowej. Z ca³¹ pewnoœci¹ postawienie tego pomnika w Polsce jest naszym obowi¹zkiem. Tego wymaga godnoœæ i honor naszego Narodu. Tekst i zdjêcie: dr Witold Zych

LIST OTWARTY DO WOJEWODÓW, PREZYDENTÓW MIAST ORAZ SAMORZ¹DÓW TERYTORIALNYCH W POLSCE Szanowni Pañstwo, Na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej 75 lat temu ukraiñscy nacjonaliœci spod znaku OUN-UPA dokonali zbrodni ludobójstwa na bezbronnej polskiej ludnoœci cywilnej. Apogeum tych krwawych wydarzeñ mia³o miejsce w lipcu 1943 roku, g³ównie na terenie Wo³ynia, st¹d okreœlane s¹ one mianem Rzezi Wo³yñskiej. Barbarzyñstwo jakiego dopuœcili siê ukraiñscy nacjonaliœci wobec swoich s¹siadów, g³ównie Polaków, przekroczy³o wszelkie mo¿liwe granice zdziczenia. Bezbronnych ludzi mordowano nie tylko aby ich zabiæ, lecz by przed œmierci¹ konali w najbardziej wymyœlnych mêczarniach, nieznanych cywilizowanemu œwiatu. Polaków mordowano dlatego, ¿e byli Polakami, bez wzglêdu na wiek, p³eæ czy stan spo³eczny. Mordowano wszystkich. Te straszliwe wydarzenia nigdy nie zosta³y dog³êbnie zbadane, ani os¹dzone. Ponad 100 tysiêcy ofiar ukraiñskiego ludobójstwa wci¹¿ czeka na godne upamiêtnienie w wolnej Polsce. Maj¹c to na myœli, byli polscy ¿o³nierze mieszkaj¹cy w Stanach Zjednoczonych, skupieni w nowojorskim Okrêgu 2. Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce, postanowili postawiæ w Polsce pomnik dedykowany ofiarom ukraiñskiego nacjonalizmu. Na zlecenie Okrêgu 2. SWAP projekt pomnika wykona³ w 2014 roku najbardziej znany w Stanach Zjednoczonych polski artysta-rzeŸbiarz Andrzej Pityñski, profesor The Seward Johnson Atelier, najlepszej amerykañskiej uczelni artystycznej kszta³c¹cej rzeŸbiarzy z ca³ego œwiata. Projekt mistrza Pityñskiego zosta³ przez weteranów przyjêty i skierowany do realizacji w Gliwickich Zak³adach Urz¹dzeñ Technicznych (GZUT) w Gliwicach. To wielkie zamierzenie finansowa³ g³ównie Okrêg 2. SWAP w Nowym Jorku, wspierany przez dobrowolne donacje weteranów i ludzi dobrej woli z kilku krajów œwiata, nawet z odleg³ej Australii. Najwa¿niejsze prace nad odlaniem monumentalnej rzeŸby w br¹zie starano siê wykonaæ przed lipcem 2018 roku, tak aby pomnik zosta³ ods³oniêty 11 lipca 2018 roku w 75. rocznicê Rzezi Wo³yñskiej. Gliwickie Zak³ady Urz¹dzeñ Technicznych (GZUT) zlecony czasoch³onny projekt wykona³y przed terminem (zdjêcie w za³¹czeniu). Niestety, przez kilka lat polskim weteranom z Ameryki, pomimo usilnych starañ, nie uda³o siê znaleŸæ w Polsce miejsca na postawienie pomnika. Wszêdzie przeszkod¹ okaza³ siê sprzeciw lokalnych w³adz samorz¹dowych. Tak by³o w Stalowej Woli, Rzeszowie, Jeleniej Górze i Toruniu. Koronnym argumentem by³o zawsze twierdzenie, ¿e pomnik jest „kontrowersyjny” i „zbyt dos³owny”, bo jego najistotniejszym motywem jest ma³e dziecko nadziane na wid³y. Przeciwnicy pomnika milcz¹ wobec wyjaœnienia, ¿e podczas Rzezi Wo³yñskiej od ch³opskich ukraiñskich wide³ zginê³o kilka tysiêcy ma³ych polskich dzieci, a tak¹ œmieræ w tamtych potwornych czasach uwa¿ano za jedn¹ z bardziej „humanitarnych”. Milcz¹ te¿, gdy podnoszony jest argument, ¿e obecnie na Ukrainie stawia siê pomniki „bohaterom” spod znaku OUN-UPA odpowiedzialnym za ludobójstwo dokonane na Polakach, a miejscowi duchowni greckokatoliccy œwiêc¹ te monumenty i odprawiaj¹ przy nich mod³y! Przeciwnicy pomnika „RzeŸ Wo³yñska” argumentuj¹ te¿, ¿e jego drastyczna wymowa narusza wra¿liwoœæ Ukraiñców i godzi w dobre stosunki polsko-ukraiñskie. Dziwnie jakoœ zapomina siê o wra¿liwoœci Polaków, zw³aszcza tych, którzy w Rzezi Wo³yñskiej stracili swoich bliskich. Jest to bardzo rozczarowuj¹ce dla polskich weteranów w Ameryce, którzy nie mog¹ w Polsce godnie upamiêtniæ OFIAR ukraiñskiego ludobójstwa. W tej sytuacji Okrêg 2. Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce zwraca siê niniejszym LISTEM OTWARTYM do wszystkich w³adz samorz¹dowych w Polsce z prostym zasadniczym pytaniem, czy na ich terenie i za ich zgod¹ znajdzie siê godne miejsce na postawienie pomnika dedykowanego OFIAROM Rzezi Wo³yñskiej. Nowy Jork, 5 lipca 2018 r. Kontakt: info@pava-swap.org, tel. 212-473-0580 Adres pocztowy: Polish Army Veterans Association of America, District 2. 17 Irving Place, New York, NY 10003, U. S.A.


KURIER PLUS 14 LIPCA 2018

12

GRUBE

RYBY

29 czerwca zmar³a Irena Szewiñska. Najwybitniejsza lekkoatletka w dziejach polskiego sportu, uznana najlepsz¹ sportsmenk¹ globu w 1974 r. Rekordzistka Polski, Europy i œwiata w biegach na 100, 200, 400 metrów, w skoku w dal i sztafetach. „Odesz³a Pani Irena Szewiñska – Pierwsza Dama polskiego sportu i Dama Orderu Or³a Bia³ego. Zdobywczyni siedmiu medali olimpijskich, wielokrotna rekordzistka œwiata. Wielka strata i wielki ¿al. Szanowna Pani Ireno, dziêkujemy! Na zawsze pozostanie Pani w naszej wdziêcznej pamiêci!” – napisa³ prezydent Andrzej Duda. W 2014 r. u gwiazdy polskiego sportu wykryto raka. Krótko po tym przesz³a chemioterapiê. Wszystko wskazywa³o na to, ¿e wygra³a walkê z chorob¹, ale nowotwór powróci³. Sportsmenka do koñca zachowa³a jednak sportowego ducha walki – pomimo powa¿nych problemów ze zdrowiem w lutym zesz³ego roku polecia³a do Soczi na zimowe igrzyska olimpijskie, aby na miejscu wspieraæ polskich sportowców. Irena Szewiñska zaczê³a uprawiaæ lekkoatletykê w wieku 14 lat. Siedem razy stawa³a na podium podczas igrzysk olimpijskich, co czyni j¹ najbardziej utytu³owan¹ lekkoatletk¹ w dziejach polskiego sportu. Swój pierwszy medal olimpijski zdoby³a w 1964 roku w Tokio w sztafecie 4 x100 metrów. Swoj¹ karierê zakoñczy³a w 1980 roku, ale nie rozstawa³a siê ze sportem. W latach 1980-2009 by³a cz³onkini¹ zarz¹du Polskiego Zwi¹zku Lekkiej Atletyki. Od 1997 do 2009 roku pe³ni³a funkcjê prezesa. Za wybitne osi¹gniêcia w 2016 r.zosta³a odznaczona Orderem Or³a Bia³ego. * Katarzyna Bonda to piêkna blondynka, która lubi wysokie obcasy i czerwone sukienki. A przy okazji jest autork¹ bestsellerowych powieœci kryminalnych i scenarzystk¹. W³aœnie ukaza³a siê jej najnowsza ksi¹¿ka „Czerwony paj¹k”. „Mieszkaliœmy w trzypiêtrowym bloku przy g³ównej ulicy Hajnówki. Wokó³ inne takie same bloki, skwerki z ³awkami i huœtawkami. A wiêc miasto, ale takie, gdzie wszêdzie mo¿na dojœæ pieszo. Mia³am mo¿e ze cztery minuty spaceru do Puszczy Bia³owieskiej. Tam na skraju lasu jest stadion, gdzie siê odbywa³y zawody sportowe i mecze pi³karskie, a dalej „harcerska górka”, gdzie robiliœmy ogniska. Niesamowite wra¿enie – pieczesz kie³baski, a tu podchodzi stado ¿ubrów. Ju¿ w liceum latem organizowaliœmy sobie nocowania w puszczy. Braliœmy na noc karimaty i œpiwory. Spanie w lesie ma moc. Widzisz gwiazdy, jest dojmuj¹ca cisza, oswajasz strach, nas³uchujesz” – wspomina. „Czy piliœmy w czasie takich wypadów alkohol? Ja nie. By³am grzeczna i nudna. Prowadzi³am samorz¹d szkolny, redagowa³am szkoln¹ gazetkê, gra³am w siatkówkê, no i gra³am na pianinie. A¿ na biwaku, chyba pod koniec podstawówki, któraœ z kole¿anek namówi³a mnie, ¿ebym posz³a do sklepu i kupi³a tanie wino. Mnie, takiej wzorowej i grzecznej, na pewno sprzedadz¹. Nie wiem, pewnie by³am tak beznadziejnie naiwna, ze nios³am to wino na widoku – w ogóle nie mia³am poczucia, ¿e robiê coœ z³ego, bo i tak nie zamierza³am tego piæ; w ka¿dym razie któryœ z nauczycieli mnie przy³apa³. Zrobi³a siê afera, zawo³ali moj¹ mamê. Obieca³am po prostu, ¿e ju¿ nigdy siê w nic takiego nie wpakujê i by³o po sprawie. Pierwsze piwo wypi³am jakoœ przed matur¹. Papierosów nie pali³am do 25. roku ¿ycia. Zaczê³am z policjantami jako dziennikarka „Super Expressu”. Wódki odmawia³am, ale bez papierosów siê nie da³o. ¯eby siê czegokolwiek dowiedzieæ trzeba by³o zapaliæ fajkê pokoju. A poniewa¿ z natury jestem obsesyjna, jak ju¿ za-

i

PLOTKI

czê³am, to na ostro” – opowiada autorka. I wspomina wakacje na wsi. „To by³ okres, kiedy ju¿ czyta³am ksi¹¿ki. Dzieciaki uwa¿a³y, ¿e to g³upota, przecie¿ szko³a siê skoñczy³a, ju¿ nie trzeba nic czytaæ. Poza tym takie le¿enie na ³aweczce z lektur¹ to by³o lenistwo. Wakacje, nie wakacje, trzeba by³o pracowaæ w polu. Jak kazali mi zbieraæ truskawki, to inni zbierali po 20 koszyczków dziennie, a ja dawa³am radê jedynie dwa i strasznie siê mêczy³am. By³am miastowa, miêkka. Straszliwie ciê³y mnie komary, na dodatek mia³am alergiê i wielkie odczyny na ca³ym ciele. Ale najgorsze by³o to, jak zabili kurê i w ramach zabawy rodzina siê zebra³a po ca³ym dniu pracy patrzeæ, jak kura biega po podwórku bez g³owy. Z nerwów zwymiotowa³am” – opowiada autorka bestsellerowych krymina³ów. A Wy jak wspominacie PRL-owskie wakacje u „dziadków na wsi”? *

Czy polska aktorka ma szansê na przysz³orocznego Oscara? Joanna Kulig z rol¹ w „Zimnej wojnie” to zdaniem amerykañskiego portalu filmowego The Playlist obok Nicole Kidman, Violi Davis czy Amy Adams jedna z g³ównych kandydatek do najwa¿niejszej nagrody filmowej na œwiecie. Natomiast „Zimna wojna” – wed³ug krytyków – to nie tylko pewniak jeœli chodzi o kategoriê „najlepszy film anglojêzyczny”, ale równie¿ ma du¿¹ szansê w g³ównej kategorii na najlepszy film. Z kolei nazwisko Paw³a Pawlikowskiego pojawia siê w kategorii „najlepszy re¿yser” obok Spike'a Lee czy Damienne'a Chazelle'a. Do og³oszenia oscarowych nominacji zosta³o piêæ miesiêcy, ale amerykañscy krytycy ju¿ w po³owie sezonu filmowego rozpoczynaj¹ pierwsze oscarowe przymiarki. Podobno typy krytyków zwykle siê sprawdzaj¹. Trzymamy kciuki.

www.kurierplus.com

Weronika Kwiatkowska

* A na koniec dobra wiadomoœæ dla fanów krymina³u i PRL-u. W wakacyjne czwartki o godz. 20:00 TVP Kultura zaprasza na spotkania z legendarnym Teatrem Sensacji „Kobra”, który przez dziesiêciolecia gromadzi³ przed ekranami telewizorów widzów spragnionych dobrej rozrywki z w¹tkiem sensacyjnym. Tak jak przed laty, mi³oœnicy krymina³ów pamiêtaj¹cy czwartkowe przedstawienia bêd¹ mieli okazjê poczuæ dreszczyk emocji ogl¹daj¹c na antenie TVP Kultura kultowe spektakle z lat 60. i 70. Dla wielu widzów, zw³aszcza m³odszych, bêdzie to okazja do obejrzenia na ekranie legendarnych, nie¿yj¹cych ju¿ aktorów, takich jak Edmund Fetting, Jerzy Kamas, Ignacy Machowski, Bogusz Bilewski, Roman Wilhelmi czy W³adys³aw Kowalski. Dla ca³ej reszty - powrót do przesz³oœci zaklêtej na ma³ym ekranie. m


KURIER PLUS 14 LIPCA 2018

www.kurierplus.com

13

Duo Trouvaille

Nowy duet na nowojorskiej scenie ny do rubaszno-rustykalnego, koñcz¹c fina³owy taniec z ¿ywio³owym temperamentem.

D

Yulia Dusman i Krzysztof Ku¿nik – muzyczne indywidualnoœci. u

Nowojorscy mi³oœnicy muzyki klasycznej nale¿¹ do uprzywilejowanej grupy melomanów. W mieœcie okreœlanym mianem kulturalnej stolicy œwiata, zamieszkanym i odwiedzanym rocznie przez tysi¹ce artystów, nietrudno o uczestnictwo w fantastycznym koncercie i o kontakt z wybitnymi indywidualnoœciami sceny muzycznej.

W sezonie koncertowym niemal ka¿-

dego dnia mo¿na wys³uchaæ kilku znakomitych wykonawców i niejednokrotnie, amatorzy muzyki staj¹ przed trudnym wyborem – na który koncert siê zdecydowaæ, który dostarczy najwiêkszych wzruszeñ i wra¿eñ estetycznych wysokich lotów. Wszechobecnoœæ mediów spo³ecznoœciowych tego zadania nie u³atwia, zasypuj¹c nas lawin¹ zawiadomieñ o koncertach, których ¿adn¹ miar¹ nie powinniœmy przeoczyæ. Ka¿dy, kto choæ raz pod wp³ywem impulsu zakupi³ bilet na koncert lub spektakl, które pozostawi³y go obojêtnym, zgodzi siê, ¿e rozczarowanie jest wtedy spore. Wspaniale jest natomiast, gdy ulegaj¹c sugestiom bierzemy udzia³ w wydarzeniu niezapomnianym – takim, które poruszy nas estetycznie, zainspiruje artystycznie, lub te¿ po prostu pozwoli nam cieszyæ siê piêknym muzyki i talentu wykonawców. Takiego w³aœnie koncertu mia³am okazjê wys³uchaæ kilka tygodni temu w Merkin Concert Hall. Znajduj¹cy siê nieopodal Lincoln Center zespó³ sal koncertowych goœci w sezonie artystycznym muzyków lokalnych i wizytuj¹cych, oferuj¹c nadzwyczaj bogat¹ ofertê wystêpów solowych, kameralnych i orkiestrowych. W ostatni¹ niedzielê czerwca jedna z kameralnych sal sta³a siê miejscem interesuj¹cego wydarzenia muzycznego – koncertu duetu skrzypcowo – fortepianowego. Duo Trouvaille powsta³ stosunkowo niedawno, jednak oboje tworz¹cy go muzycy to dojrzali artyœci, dzia³aj¹cy na nowojorskiej scenie muzycznej od lat. Urodzona w Rosji pianistka Yulia Dusman i skrzypek z Warszawy Krzysztof KuŸnik edukacjê muzyczn¹ rozpoczêli w swoich rodzinnych stronach, lecz studia zdecydowali siê kontynuowaæ w³aœnie w Nowym Jorku. Po ukoñczeniu uczelni muzycznych oboje rozpoczêli o¿ywion¹ dzia³alnoœæ koncertow¹ i pedagogiczn¹ – do szczegó³owych biografii artystów odsy³am na adres strony internetowej zespo³u (duotrouvaille. net). Ich spotkanie przed niespe³na rokiem

by³o dzie³em przypadku i zaowocowa³o wspólnymi koncertami. Program dwugodzinnego wystêpu wype³ni³a w ca³oœci muzyka kompozytorów dwudziestego wieku – s³uchacze mieli okazjê us³yszeæ dzie³a klasyczne i kompozycje mniej znane, wszystkie jednak spojone wspólnymi motywami przewodnimi: eklektyzmem, pastiszem i humorem.

W

ieczór otworzy³a „Suita w starym stylu” Alfreda Sznitke – jedyny z utworów koncertu w oryginale napisany na skrzypce, a pochodz¹cy z dojrza³ego okresu ¿ycia kompozytora i nawi¹zuj¹cy tak w formie jak pod wzglêdem œrodków kompozytorskich do muzyki baroku. Prosta, lecz niepozbawiona finezji tkanka muzyczna „Suity” nie znosi gry zmanierowanej, tote¿ eleganckie i pozbawione patosu wykonanie duetu pos³u¿y³o za pe³en humoru i wdziêku wstêp do koncertu. Kolejny punkt programu wprowadzi³ diametralnie ró¿ny nastrój – Trzy Preludia George'a Gershwina, oryginalnie skomponowane na fortepian solo, tu zaœ zaprezentowane w aran¿acji Jaschy Heifetza, to kompozycje w swoim czasie uchodz¹ce za nadzwyczaj nowatorskie. Pe³nymi garœciami czerpi¹c z muzyki nowojorskich klubów jazzowych czasów prohibicji, szokowa³y wspó³czesnych sobie œmia³ymi figurami rytmicznymi, pochodami akordów i oktaw oraz melodyk¹ bezpoœrednio przejêt¹ ze skal jazzowej i bluesowej. Tak¿e i dziœ muzyka preludiów zachowuje polor œwie¿oœci i nowoœci, zw³aszcza, gdy wykonana jest ze swad¹ i zadziornoœci¹ muzyków z Duo Trouvaille. Skomplikowane rytmy i kaskady oktaw sta³y siê w ich interpretacji kanw¹ dla pe³nych humoru obrazków muzycznych, które porównaæ mo¿na do fajerwerków. Ostatnim punktem pierwszej czêœci wieczoru by³y „Tañce Rumuñskie” Beli Bartoka – cykl szeœciu miniaturowych utworów bazuj¹cych na ludowych melodiach z Transylwanii. Orginalnie napisane na fortepian solo, póŸniej zorkiestrowane przez samego kompozytora, „Tañce...” na skrzypce i fortepian to utwór nadzwyczaj czêsto wykonywany na koncertach. Niema³y wp³yw na tê popularnoœæ ma niezwykle udana aran¿acja Zoltana Szekely, eksploruj¹ca mo¿liwoœci techniczne skrzypiec przez zastosowanie efektownych pochodów dwudŸwiekowych, sztucznych fla¿oletów i wirtuozowskiej techniki smyczka. Duo Trouvaille efektownie odmalowa³o ludowy koloryt, prezentuj¹c gamê nastrojów – przez skupiony i lirycz-

rug¹ czêœæ koncertu wype³ni³o w ca³oœci jedno, lecz za to monumentalne dzie³o – sonata na skrzypce i fortepian op. 94 Bis Sergiusza Prokofiewa. W oryginalnej wersji na flet z fortepianem, Sonata zosta³a zaaran¿owana na skrzypce przez samego Prokofiewa na proœbê jego przyjaciela, wybitnego wirtuoza Davida Ojstracha. Samo dzie³o nawi¹zuje czteroczêœciow¹ budow¹ do formy klasycznej sonaty, w której to ró¿ni¹ce siê nastrojem i tempami ogniwa œrodkowe okolone s¹ szybkimi czêœciami bazuj¹cymi na technice kompozytorskiej przetworzenia kontrastuj¹cych tematów muzycznych. W warstwie dŸwiêkowej wszechobecne s¹ popisowoœæ i ornamentyka, elementy uto¿samiane zwykle z utworami skomponowanymi na instrumenty wysoce wirtuozowskie – jak flet lub skrzypce w³aœnie. Perfekcyjna równowaga pomiêdzy liryzmem a brawur¹ oraz elegancj¹ a humorem przyczyniaj¹ siê do niezwyk³ej popularnoœci sonaty. Trudno o lepsze zwieñczenie koncertu pomyœlanego jako ho³d humoru muzycznego, ani¿eli w³aœnie b³yskotliwa sonata, która znalaz³a w muzykach Dua Trouvaille godnych wykonawców. Ju¿ od pierwszych taktów Allegro Moderato jasnym by³o, ¿e jesteœmy œwiadkami znakomitej wspó³pracy dwojga silnych osobowoœci muzycznych. Finezyjna i pogodna czêœæ pierwsza ust¹pi³a pola ¿ywio³owemu scherzo, w którym artyœci zaanga¿owali siê w przekorn¹ wymianê motywów muzycznych, ani na chwilê nie trac¹c kontroli nad karko³omnym tempem. Chwilowe wytchnienie przynios³a czêœæ trzecia – nastrojowe i pastelowe w kolorycie Andante, w którym muzycy mieli okazjê pokazaæ bardziej subtelne emocje, na-

u

wi¹zuj¹c wyrafinowany dialog w dynamice piano. Fina³, pe³ne werwy Allegro con Brio, to prawdziwa apoteoza ¿ywotnoœci i muzycznego humoru. Spiêtrzenie trudnoœci technicznych i specyficzny, ocieraj¹cy siê o manieryzm jêzyk muzyczny stawiaj¹ tu przed wykonawcami spore wyzwania, którym mniej dojrzali muzycy czêstokroæ nie potrafi¹ sprostaæ. Duo Trouvaille postawi³o na witalnoœæ i potêgê brzmienia, nie zaniedbuj¹c jednak ¿artobliwego tonu i nie popadaj¹c w nadmierny patos. Fina³owa koda, pe³na perlistej ornamentyki i fanfarowo brzmi¹cych akordów znów przywiod³a na myœl pokaz ogni sztucznych, staj¹c siê jak¿e stosownym zwieñczeniem koncertu celebruj¹cego humor i radoœæ muzyczn¹. Imponuj¹ca wspó³praca dwóch silnych indywidualnoœci zaowocowa³a w przypadku Dua Trouvaille prawdziw¹ rasowoœci¹ brzmienia. Bezkompromisowej wirtuozerii i dyscyplinie dialogu muzycznego towarzyszy³o wyczucie stylu i spójnoœæ jêzyka wypowiedzi artystycznej, zaœ magnetyzm osobowoœci artystów trzyma³ publicznoœæ w napiêciu od pocz¹tku do koñca wystêpu.

T

o zaledwie drugi z koncertów zespo³u, lecz inteligentny, przemyœlany i konsekwentnie realizuj¹cy wizjê, której brakuje wielu wspó³czesnym wykonawcom. Dwie godziny spêdzone w Merkin Concert Hall dostarczy³y zgromadzonym nie tylko wzruszeñ estetycznych, ale te¿ jak¿e potrzebnej inspiracji intelektualnej. Jest pewnym, ¿e na nowojorskiej scenie kameralnej pojawi³ siê nowy fascynuj¹cy zespó³, rozwojowi którego nale¿y siê przygl¹daæ z du¿¹ uwag¹. Czekaj¹c na kolejne koncerty Dua Trouvaille pragnê ¿yczyæ muzykom wielu równie udanych wystêpów.

Wykonawcy zachwycili dyscyplin¹ dialogu muzycznego.

Sabina Nemtusiak


KURIER PLUS 14 LIPCA 2018

14

www.kurierplus.com

Nowa powieϾ w odcinkach

Tadeusz Do³êga Mostowicz

Pamiêtnik pani Hanki

odc. 45

Powieœæ pod powy¿szym tytu³em, to ostatnia i jak wielu krytyków uwa¿a, najlepsza ksi¹¿ka niezwykle popularnego w okresie miêdzywojennym pisarza Tadeusza Do³êgi Mostowicza. Napisana jest w formie dziennika. Autor œwietnie oddaje w niej klimat przedwojennej Warszawy i ¿ycie ówczesnych elit. G³ówna bohaterka – ¿ona polskiego dyplomaty wpl¹tuje siê w aferê... Muszê tu skorygowaæ s³owa pani Renowickiej. Nie chcê bynajmniej twierdziæ, by nie ¿ywi³a dla mnie przyjaŸni, o której mówi, a za któr¹ jestem jej niezmiernie wdziêczny. Chodzi o to, ¿e w ogóle i w zasadzie uwa¿am za niepodobieñstwo istnienie takiej przyjaŸni, w której obie strony wyp³acaj¹ siê sobie równ¹ i ca³kowit¹ otwartoœci¹. Zawsze pozostaj¹ pewne niedopowiedzenia, zawsze najbli¿szy przyjaciel ukrywa przed drugim pewne swoje tajemnice. Tote¿ i pani Hanka nie powiedzia³a mi wszystkiego. Wydaje mi siê, ¿e w przeciwnym wypadku umia³bym jej ju¿ tego dnia daæ radê, zarówno trafn¹ jak skuteczn¹. Mo¿e mi zreszt¹ wydaje siê tak obecnie, gdy ju¿ do koñca przeczyta³em jej pamiêtnik i gdy znam dalszy bieg zdarzeñ. (Przypisek T. D. M.) Pi¹tek Dziœ po raz pierwszy mog³am wyjœæ z domu. Opatrunek zdjêto mi ju¿ wczoraj. Na czole pozosta³a doœæ wyraŸna, mocno zaró¿owiona blizna. Teraz jednak i ja wierzê, ¿e zniknie, jak zapewniaj¹ lekarze. Musia³am ojcu daæ s³owo, ¿e ju¿ nigdy „z tym niepoczytalnym m³odzieñcem w œrednim wieku” nie si¹dê do samochodu. Toto œmia³ siê jak bawó³, gdy mu to powtórzy³am. Jest na pewno najbardziej z siebie zadowolonym cz³owiekiem na œwiecie, a przynajmniej w klinice. Gdy doñ przyjecha³am, nie mog³am siê zbli¿yæ do ³ó¿ka. Ze wszystkich stron by³ obstawiony tacami z niezliczon¹ iloœci¹ przek¹sek. Jad³ w³aœnie obiad. Jego Antoni od czasu do czasu wyci¹ga³ z kieszeni butelkê koniaku i nape³nia³ szklaneczkê. – Jak widzisz – œmia³ siê Toto – wszystkie ostro¿noœci s¹ zachowane. Wczoraj doktor Hurbowicz wyrzuci³ mi prawie pe³n¹ butelkê starego „Boulestin” przez okno do ogrodu szpitalnego. – Jesteœ g³uptasem – powiedzia³am wstrzemiêŸliwie. – Miesi¹cami ci siê to nie wygoi. Alkohol ogromnie przy tym szkodzi. – Jeszcze bardziej szkodzi brak apetytu – oœwiadczy³ Toto. – A bez czegoœ mocniejszego zupe³nie jeœæ mi siê nie chce. By³a to zreszt¹ nieprawda. Toto ob¿era siê nieludzko. Nawet na œniadanie potrafi zjeœæ tyle, ile wystarczy³oby trzem Anglikom naturalnej wielkoœci. Chodzi mu po prostu o sp³atanie psikusa lekarzowi. On jest jeszcze bardziej dziecinny ni¿ inni mê¿czyŸni. Mo¿e na tym w³aœnie polega jego wdziêk. Oczywiœcie przeprasza³ mnie bardzo za katastrofê, gêsto sypi¹c wykrêtami. Gdy wreszcie Antoni znik³ wraz z tacami, powiedzia³: – To wszystko twoja wina. By³em wœciek³y na ciebie. Jeszcze nikt nigdy tak mi nie dokuczy³. Upatrzy³aœ sobie coœ do tej miss Normann, która mnie ani ziêbi, ani grzeje. Uœmiechnê³am siê ironicznie. – A od kogo masz te kwiaty? – zapyta³am, wskazuj¹c pêk ró¿ w zupe³nie ³adnym wazonie Gallet. – Od Muszki Zdrojewskiej – odpowiedzia³ bez zaj¹knienia. – Ooo – zauwa¿y³am. – To bardzo ³adnie z jej strony. Nie pos¹dza³am jej o tak¹ largesse.

– A widzisz – wyd¹³ wargi. – Widocznie nie dla wszystkich jestem czymœ bezwartoœciowym. Mia³ to byæ przytyk do tego, ¿e nie pos³a³am mu kwiatów. Nie pos³a³am mu rozmyœlnie, chocia¿ przys³a³ mi dwa du¿e kosze. Nie mia³am najmniejszego powodu do wyra¿ania wspó³czucia. Jednak wyda³o mi siê niezbyt prawdopodobne, by w³aœnie Muszka zdoby³a siê na tak kosztowny dowód pamiêci. – Chyba oœwiadczy³a ci siê przy tej sposobnoœci? Wybuchn¹³ œmiechem. – Przy oœwiadczynach przys³a³aby mi ca³y ogród botaniczny. – No, wiêc przynajmniej musia³a napisaæ bardzo czu³y list. Musia³ byæ przygotowany na tê moj¹ uwagê, gdy¿ siêgn¹³ i spod papieroœnicy wyj¹³ kartkê wizytow¹, corpus delicti. By³a to istotnie kartka Muszki, a na odwrocie kilka zdawkowych s³ów z ¿yczeniami zdrowia. Jednak ja naprawdê stworzona jestem na detektywa. Inna na moim miejscu na pewno nie zwróci³aby na to uwagi: spojrza³am na datê i ju¿ wiedzia³am wszystko. Data by³a sprzed czterech dni! Rzuci³am okiem na ró¿e. Wygl¹da³y zupe³nie œwie¿o. By³o niepodobieñstwem, by zosta³y œciête wczeœniej ni¿ dziœ rano. Moja myœl pracowa³a zupe³nie logicznie. Muszka przys³a³a kwiaty swoj¹ drog¹, lecz ju¿ zwiêd³y i zosta³y wyrzucone, a te wraz z wazonem pochodz¹ oczywiœcie od miss Normann. Mam tak zdyscyplinowane nerwy, ¿e nie da³am po sobie poznaæ irytacji, która mnie ogarnê³a. Bez s³owa zwróci³am mu kartkê, a on zapyta³: – No, teraz nareszcie mi wierzysz? W jego g³osie zabrzmia³a nutka triumfu. Zmierzy³am go pogardliwym spojrzeniem i odpowiedzia³am: – O, tak. Wierzê ci bezgranicznie. Ogarnê³y go widocznie jakieœ w¹tpliwoœci. – Przecie¿ znasz jej charakter pisma? – Ale¿ naturalnie. – No, wiêc widzisz – odetchn¹³ z ulg¹. Wewnêtrznie trzês³am siê z wœciek³oœci. Agresywnoœæ tej kobiety wyprowadzi³aby z równowagi ka¿dego. A có¿ dopiero mnie! Jakaœ dziwna predylekcja do moich mê¿czyzn. Poluje na ka¿dego, z którym w³aœnie mnie coœ ³¹czy. Usi³ujê odebraæ mi Jacka, kokietowa³a Romka, a teraz zawziê³a siê na Tota. Obrzydliwa baba. Zabi³abym j¹ z przyjemnoœci¹. Nie wiem, co bym da³a za to, bym mog³a wygarn¹æ mu tu zaraz, co s¹dzê o nim i co wiem o niej. Niestety, nale¿a³o byæ cierpliw¹ i m¹drze politykowaæ. I sk¹d ta wydra dowiedzia³a siê, ¿e Toto mia³ wypadek i ¿e le¿y w klinice? Przecie¿ w gazetach na moj¹ proœbê nie by³o o katastrofie ani s³owa. Jacek przez swoje stosunki o to siê postara³. Twierdzi³, ¿e by³oby mu przykro, gdyby ogólnie wiedziano, ¿e jecha³am noc¹ sama z dwoma obcymi panami. Jacek ma jeszcze przestarza³e pogl¹dy na te sprawy i nie mo¿e oduczyæ siê hipokryzji. Skoro zgadza siê na to, bym bywa³a w podobnych sytuacjach, niech¿e siê tego nie wstydzi przed ludŸmi. Oczywiœcie Toto kaza³ Antoniemu za-

telefonowaæ do niej do „Bristolu”. Albo jeszcze prawdopodobniej zrobi³ to na jego proœbê Mirski. To ju¿ by³by skandal! Wtajemniczanie Dominika w to, ¿e mnie zdradza, by³oby ze strony Tota takim brakiem delikatnoœci, jakiego mog³abym siê spodziewaæ po cz³owieku pozbawionym wszelkich zalet taktu i subtelnoœci. Mo¿e i ma racjê Jacek, ¿e uwa¿a go za gruboskórnego. Tym niemniej nie by³abym sob¹, gdybym przez moment pomyœla³a o rezygnacji. To siê po mnie nie poka¿e. Powiedzia³am: – WyobraŸ sobie, ¿e nic dziœ nie mam do roboty i nie bardzo chcê siê pokazywaæ ludziom z t¹ szram¹ na czole. Mo¿e po po³udniu odwiedzê ciê znowu. Gdybym nawet dotychczas o nic go nie podejrzewa³a, teraz nie mia³abym ju¿ ¿adnych w¹tpliwoœci. Speszy³ siê, zrobi³ kilka g³upich min i b¹kn¹³: – O, by³oby mi bardzo przyjemnie... Ale nie chcê ciê trudziæ. – To ¿aden trud. Nawet podobno gdzieœ w niebieskich ksiêgach wpisuje siê nawiedzanie chorych jako zas³ugê. – Jesteœ dla mnie szalenie dobra – skrzywi³ siê. – Ale widzisz... Przez ca³¹ noc mia³em silne bóle w rêku i prawie nie spa³em. Pewno bêdê bardzo œpi¹cy... – O, to nic nie szkodzi. Posiedzê i poczytam ksi¹¿kê. Chrz¹kn¹³ rozpaczliwie i zdawa³o mu siê, ¿e trafi³ na œwietny pomys³. – Bo wiesz, mo¿liwe te¿ jest, ¿e wpadnie tu do mnie ca³a ha³astra moich przyjació³ klubowych, którzy zechc¹ opowiedzieæ mi jakieœ nowe kawa³y. Nawet dzwoni³ Zulek Tyszkiewicz... – Tak? Bardzo chêtnie go zobaczê. Dobrze wymierzy³am i nieomylnie trafi³am. Je¿eli z rana przys³a³a mu kwiaty, na pewno zapowiedzia³a swoje przyjœcie na popo³udnie. Zachowywa³am siê w ten sposób, ¿e Toto w ¿adnym razie nie móg³ mnie podejrzewaæ o nic. – Jesteœ wyj¹tkowo dobra dla mnie – sapn¹³. – To naprawdê czaruj¹ce z twojej strony... Sama wiesz najlepiej, ¿e z nikim siê tak cudownie nie czujê, jak z tob¹... Szuka³ gor¹czkowo jakiejœ nowej przeszkody, tym samym utwierdzaj¹c mnie w przekonaniu, ¿e umówi³ siê z miss Normann, jak dwa a dwa cztery. Nie pozostawa³o mi teraz nic innego, jak upewniæ go, ¿e nie przyjdê. – Ach, prawda – zawo³a³am. – Na œmieræ zapomnia³am, ¿e muszê dziœ byæ u rodziców. Obieca³am solennie. Ojciec w jakichœ sprawach wyje¿d¿a za granicê i muszê siê z nim po¿egnaæ. Chyba nie bêdziesz o to siê gniewa³ na mnie? Toto zrobi³ przesadnie smutn¹ minê. – Serio? Musisz koniecznie byæ u rodziców? – Koniecznie. – Zmartwi³aœ mnie tym okropnie. To pech, ¿e nie mam tu w pokoju telefonu. Moglibyœmy chocia¿ telefonicznie pomówiæ. Ale mo¿e byœ wieczorkiem, tak po ósmej, znalaz³a czas? Zaprzeczy³am stanowczo: – Nie, nie. O tej porze to ju¿ nie bêdzie wypada³o. – Bardzo ¿a³ujê.

– Zobaczymy siê jutro. Zrobi³ do mnie s³odkie oczy. – Ale jutro za to wczeœniej przyjdziesz? – Tak, kochanie. Postaram siê jak najwczeœniej. Gdy wysz³am, odetchn¹³ z ulg¹. „Poka¿ê ja mu to wczeœniejsze przyjœcie” – pomyœla³am sobie. Plan uk³ada³ siê sam przez siê. Jedyn¹ przeszkod¹ by³o to, ¿e w pobli¿u kliniki znajdowa³y siê wy³¹cznie domy mieszkalne. Ani jednej cukierni czy kawiarni, w której mo¿na by³oby zaczekaæ. Jednego by³am pewna: ta kobieta przed pi¹t¹ do niego nie przyjedzie. Najwczeœniej o wpó³ do szóstej. Podczas obiadu Jacek zauwa¿y³, ¿e jestem podniecona. Zapyta³ mnie nawet, czy nie spotka³o mnie nic przykrego. Powiedzia³am mu: – Ach, przeciwnie. Spotka mnie dzisiaj raczej coœ przyjemnego. Spojrza³ na mnie z tym wyrazem obawy w oczach, który obserwujê u niego od czasu, gdy zdoby³ siê na wyznanie. Nic jednak nie powiedzia³. Piêtnaœcie po pi¹tej wziê³am taksówkê na placu Napoleona. W kilka minut póŸniej by³am ju¿ na miejscu. Kaza³am szoferowi stan¹æ o dwa domy za klinik¹. Mia³am st¹d dok³adny widok nie tylko na ca³¹ ulicê, lecz i na wejœcie do kliniki. Moje przewidywania mnie nie zawiod³y. Up³ynê³o zaledwie dwadzieœcia, mo¿e dwadzieœcia piêæ minut, gdy przyjecha³a. Ile ta kobieta ma p³aszczów! By³a teraz w granatowym, przybranym bardzo efektownie niebieskim lisem. Swoj¹ drog¹ ma œwietn¹ sylwetkê i du¿o harmonii w ruchach. To prawdziwe szczêœcie, ¿e przynajmniej Jackowi siê nie podoba. Pozostawa³ do rozstrzygniêcia problem: jak d³ugo pozostawiæ ich sam na sam?... Czy pozwoliæ im na dojœcie do jakiejœ rozmowy bardziej intime, czy raczej przeszkodziæ w tym natychmiast?... Pierwsza ewentualnoœæ da³aby mi niew¹tpliwie wiêksz¹ satysfakcjê. By³oby to coœ w rodzaju przy³apania in flagranti. Mog³abym siê nacieszyæ jej min¹ i speszeniem Tota. Z drugiej jednak strony nie mog³am dla drobnej satysfakcji poœwiêcaæ spraw wa¿niejszych. Chodzi³o mi przecie¿ o to, by nie dopuœciæ do zatriumfowania tej miêdzynarodowej awanturnicy nade mn¹. Tak. Dla przyzwoitoœci odczeka³am piêæ minut z zegarkiem w rêku i wesz³am do kliniki. Nie uk³ada³am sobie wcale tego, co im powiem i jak siê zachowam. Dziêki Bogu, mam doœæ przytomnoœci umys³u, by umieæ zachowaæ siê w ka¿dej sytuacji. Nie cierpiê na esprit de l’escalier, tak jak na przyk³ad Toto, który w wypadku zaskoczenia nie umie znaleŸæ odpowiednich s³ów. Dopiero nazajutrz po d³ugim i ciê¿kim myœleniu wynajduje dowcipn¹ i ciêt¹ odpowiedŸ. (Dowcipn¹ i ciêt¹ oczywiœcie w jego mniemaniu). Stanê³am przy drzwiach. Drzwi by³y cienkie. WyraŸnie s³ysza³am ich œmiech. „Ja wam siê tu poœmiejê!” – zacisnê³am zêby. Musia³am jeszcze wstrzymaæ siê przez chwilê, gdy¿ ogarnê³a mnie nagle taka z³oœæ, ¿e gdybym wesz³a w tym nastroju, nagada³abym im nieludzkich impertynencyj i tylko bym siê skompromitowa³a. Mogliby wtedy podejrzewaæ mnie o to, ¿e czatowa³am na miss Normann i ¿e jestem zazdrosna.


KURIER PLUS 14 LIPCA 2018

www.kurierplus.com

15

Podwójne ¿ycie Weroniki K.

Ob³¹karium Cz³owiek nie spêW ERONIKA K WIATKOWSKA powinien dzaæ ¿ycia w pracy. Bo to grzech. Bóg da³ nam pla¿e wschodniego wybrze¿a Ameryki, ptasie sanktuaria, niskie ³¹ki, da³ nam owoce mango, lody o smaku zielonej herbaty, s³oneczne œwity za oknem, ogródek Jerrego, po którym biegaj¹ wiewiórki i oposy. Da³ nam Patricka Melrose’a w wersji ksi¹¿kowej i Patricka Melrose’a w wersji serialowej, a tak¿e Gombrowicza, Márai i Ciorana oraz wszystkie nieprzeczytane ksi¹¿ki, które nawo³uj¹ z pó³ek. W ksiêgarniach, cudzych domach i w³asnych. A przede wszystkim da³ nam koty, na które trzeba patrzeæ, które trzeba g³askaæ, podnosiæ, choæ tego nie lubi¹, i ca³owaæ, nawet jeœli grozi to alergicznym katarem lub utrat¹ czêœci twarzy. Wymyœli³ portale spo³ecznoœciowe, dyskusje na Fejsie oraz tysi¹ce innych rzeczy, jak spotkania z przyjació³mi, fotografowanie ŸdŸb³a trawy, ch³odne wnêtrza muzeów, ulice wysadzane platanami, czerwone wino, Prosecco i herbatê miêtow¹ z lukrecj¹ oraz w³osk¹ kuchniê, architekturê i sztukê, zapach ziemi po deszczu i podró¿e klimatyzowanym wagonem metra w czasie nowojorskich upa³ów. Stworzy³ bary karaoke, Marcina Œwietlickiego, trawê, po której mo¿na chodziæ boso, rzekê z widokiem na Manhattan, formacje chmur nad East River i wszystkie knajpy Bedford, na pewno nie w tym celu, ¿ebym siedzia³a przez dziesiêæ godzin dziennie w pracy. Jak jakaœ menda. *

Ale siedzê. Trzy dni w tygodniu oddajê Babilonowi. Wychodzê z domu o dziesi¹tej rano, wracam o dziesi¹tej wieczorem. Jakby ktoœ przekrêca³ kluczyk w œrodku. (Niewidzialna rêka rynku?) Wstajê. I bez szemrania. Wykonujê obowi¹zki. Wynajmujê siê do pracy. Wydzieram ¿yciu godziny, które mog³abym spêdziæ sensowniej, bardziej produktywnie, ciekawiej. Zamiast tego zarabiam na podstawowe potrzeby. Na iluzoryczne poczucie finansowego bezpieczeñstwa. Kupujê sobie czas na realizowanie pasji, które nie przynosz¹ pieniêdzy. W zêbach. Tylko merdaj¹ ogonem. £asz¹ siê. Obiecuj¹c krótkotrwa³e poczucie spe³nienia. Ale jednoczeœnie usprawiedliwiaj¹ moje bycie tutaj. Bez nich stoczy³abym siê niechybnie w odmêty imigranckiej degrengolady, „sczez³a jak zaskroñczyk” w nowojorskim ob³¹karium. * „¯ycie ci¹gle odwraca nasz¹ uwagê: nawet nie mamy czasu zorientowaæ siê, od czego”. Franz Kafka. * Jest gor¹co. Kot rozci¹ga siê na pod³odze. Z tym bia³ym, nakrapianym brzuchem przypomina w³ochatego szczupaka. Ogl¹dam wystawê œwinek morskich d³ugow³osych. Z góry wygl¹daj¹ jak ekstrawaganckie mopy. Myœlê o ludziach, którzy czesz¹

swoje œwinki. Zaplataj¹ warkocze. Podwijaj¹ na lokówce grzywki. Wpinaj¹ kokardy. Kim s¹? I czy tak bardzo ró¿ni¹ siê ode mnie, która karmiê krewetkami z³achanego ca³onocnym szlajaniem siê po mieœcie kota. A potem gapiê siê na spowitego snem niewini¹tek. Zamiast na przyk³ad zarabiaæ pieni¹dze albo sod¹ i octem, przy u¿yciu szczoteczki do zêbów, czyœciæ wewnêtrzne czêœci okien, w których gnie¿d¿¹ siê jeszcze zesz³ojesienne liœcie. Naprawdê, s¹ osoby, które korzystaj¹c z internetowych porad „sprawiaj¹ ¿e ich okna s¹ nieskazitelnie czyste”. Wszyscy jesteœmy dziwni. Myœlê, natrafiaj¹c na kolejne durne filmiki w internecie. Nag³ówki w tabloidach. I reklamach. „Stawiam na brwi”- deklaruje „s³ynna blogerka”. „Makija¿owy tutorial” obejrza³o 800 tysiêcy osób. „Co ³¹czy³o Reymonta i Szymborsk¹?”- pytaj¹ tegorocznego maturzystê podczas ulicznej sondy. „Zwi¹zek ma³¿eñski”- odpowiada z niezachwian¹ pewnoœci¹. „Amerykañscy studenci próbowali ugotowaæ makaron. Bez wody.” Œwiat zmierza w przepaœæ. A w³aœciwie ju¿ od jakiegoœ czasu nad ni¹ dynda. „Wszyscy jesteœmy dziwni” to tytu³ reporterskiej opowieœci o Coney Island. Karolina Sulej opowiada o nowojorskim centrum rozrywki od pocz¹tku XX wieku, kiedy powsta³y pierwsze lunaparki, przez upadek w latach 60., gdy dzielnica opustosza³a, a¿

po ponowne odrodzenie pod koniec lat 2000. Jej bohaterami s¹ dziwol¹gi, freaki, performerzy, artyœci, aktywiœci i lokalne legendy. „Wiele zjawisk i osób istnieje poza kategoriami, do których siê przywi¹zaliœmy”- mówi Patchworkowa Dziewczyna. I wymienia: cuda bez r¹k, bez nóg, Kobietê o Twarzy Mu³a, ¿yj¹ce szkielety (francuski performer Seurat podobno by³ tak w¹t³y, ¿e ludzie mogli zobaczyæ, jak w piersi bije mu serce), kobiety z brod¹, ludzkie aligatory (genetyczna choroba skóry zwana rybi¹ ³usk¹), kar³y czyli osoby niskoros³e, wilko³aki (osoby z nadmiernym ow³osieniem) i inni odmieñcy, na których gapi¹ siê ludzie. Za pieni¹dze. Jednak to jej historia jest najciekawsza. Nati Amos urodzi³a siê z nie do koñca wykszta³conymi d³oñmi. I w³aœciwie bez twarzy. „W miejscu nosa i ust - ziej¹ca dziura. Oczy wyskoczy³y z orbit […] ubytki w sklepieniu czaszki”. Mia³a nie ¿yæ. Ale by³a uparta. Przesz³a niezliczon¹ iloœæ operacji. Skoñczy³a studia. Na Coney Island ¿ongluje ogniem przy piosenkach PJ Harvey. Na co dzieñ jest biochemiczk¹ i pracuje w laboratorium. Mówi o sobie: „Jestem kobiet¹. Jestem feministk¹. Jestem Meksykank¹. Jestem lesbijk¹. Jestem niepe³nosprawna”. Uwa¿a, ¿e w Ameryce, o której marzy Donald Trump, nie ma dla niej miejsca. Mo¿e w³aœnie dlatego tak bardzo, i tak piêknie, jest. B¹dŸcie. * parafraza tekstu Andrzeja Kotañskiego „Canto”. Napisz do autorki: podwojnezycieweronikik@gmail.com

El¿bieta Baumgartner radzi

Kiedy myœleæ o emeryturze M³odym ludziom trudno wyobraziæ sobie, jak ich ¿ycie bêdzie wygl¹daæ na staroœæ. Ale w œrednim wieku mamy obowi¹zek wzglêdem siebie i swojej rodziny odpowiednio planowaæ, by zabezpieczyæ sobie z³ot¹ jesieñ. Warto znaæ przepisy, by nasze ¿yciowe decyzje nie pozbawi³y nas wa¿nych uprawnieñ. Z emerytur¹ jest tak, jak w znanym przys³owiu: Jak sobie poœcielisz, tak siê wyœpisz. „Mam jeszcze czas” Ostatnio us³ysza³am te s³owa od pewnej pani, która dziarsko pracuje mimo ukoñczenia siedemdziesi¹tki. O emeryturze mówiæ nie chcia³a, bo „ma jeszcze na to czas”. Musia³am wyjaœniæ, ¿e przez odwlekanie wziêcia œwiadczeñ po 70-tce pani ta traci pieni¹dze. Skoro jej emerytura wynosi 1,900 dol., to tyle w³aœnie traci ona na miesi¹c, czyli 22,800 dol. na rok. S¹ to pieni¹dze, które jej bezpowrotnie uciekaj¹. Pani myœla³a, ¿e z³o¿ywszy wniosek w SSA musi zrezygnowaæ z pracy (nie musi) oraz ¿e przez wysokie zarobki emerytura bêdzie jej obcinana (nie bêdzie, bo ukoñczy³a pe³ny wiek emerytalny). Pani wysz³a z mego biura ca³a w skowronkach, bo zyska 68,400 dol. w ci¹gu nastêpnych trzech lat. O tyle mieæ bêdzie wiêcej w porównaniu ze swoimi pierwotnymi planami. Zaraz z³o¿y³a wniosek o emeryturê w SSA, prosz¹c o wyrównanie do szeœciu miesiêcy wstecz. Po kilku tygodniach wp³ynê³a na jej konto kwota oko³o 11,400 dol. Wniosek: Warto znaæ przepisy. OpóŸ-

nianie emerytury Social Security ma sens, bo powoduje powiêkszanie œwiadczeñ. Po naszych 66-tych urodzinach emerytura powiêkszana jest o 8 proc. rocznie, ale tylko do siedemdziesi¹tki. Kombinowanie na podatkach Wiele osób pracuj¹cych na w³asny rachunek próbuje „oszczêdzaæ” na podatkach przez zatajanie czêœci przychodu. Niestety, jest to dzia³anie krótkowzroczne. Nie doœæ, ¿e osoba taka narusza prawo, to jeszcze pozbawia siê emerytury. Ktoœ, kto przez dziesiêæ lat deklarowa³ po oko³o piêæ tysiêcy dolarów (niewiele ponad wymagane minimum), dostanie trochê ponad sto dolarów miesiêcznie. Rz¹d dorzuci mu jak¹œ g³odow¹ zapomogê (SSI), której jednak do Polski wzi¹æ ze sob¹ nie mo¿na. Nawet osoby pracuj¹ce najemnie znajduj¹ metody, by zani¿aæ dochody, czasem z inicjatywy samych pracodawców, którzy wol¹ zatrudniaæ personel „na lewo”. Uwaga: Nie zani¿aj dochodów, lecz minimalizuj podatki, a to coœ zupe³nie innego. ¯ycie bez ma³¿eñstwa M³odym ludziom mo¿e siê wydawaæ – co ma poryw serca do spraw emerytalnych. Ma, bo status ma³¿eñski wp³ywa na uprawnienia emerytalno-rentowe. Przyk³ad z ¿ycia: Zadzwoni³a do mnie zrozpaczona pani Natalia. Jej ¿yciowy partner niespodzianie zmar³ na atak serca. Co ona zrobi teraz sama? Partner zarabia³ bardzo dobrze, ona pracowaæ nie musia³a. Maj¹ oszczêdnoœci, ale nie wystarczaj¹ce na resztê ¿ycia. Pani Natalia pyta, czy nale¿eæ siê jej bêdzie renta Social Security,

bo ona ma 60 lat i emerytury wypracowaæ ju¿ nie zd¹¿y. OdpowiedŸ niestety jest przecz¹ca. Pani Natalii nie nale¿y siê nic, bo nie by³a ¿on¹ zmar³ego pracownika. Gdyby by³a, dosta³aby wdowi¹ rentê. Najwa¿niejsz¹ konsekwencj¹ zawarcia zwi¹zku ma³¿eñskiego jest fakt, ¿e ¿ona w pe³ni ubezpieczonego pracownika staje siê uprawniona do renty ma³¿eñskiej Social Security (spousal benefits), nawet je¿eli sama nigdy nie pracowa³a. (W pe³ni ubezpieczony pracownik, to ktoœ, kto przepracowa³ i p³aci³ sk³adki przez odpowiedni¹ liczbê lat wymagan¹ do emerytury czy renty inwalidzkiej). Po œmierci pracownika, dostaje rentê wdowi¹ w wysokoœci jego emerytury. Przedwczesny rozwód Zwi¹zek ma³¿eñski zapewnia rentê ma³¿eñsk¹ nie tylko w czasie jego trwania, ale i po rozwodzie. Rozwiedziony ma³¿onek pracownika mo¿e otrzymaæ rentê tytu³em ma³¿eñstwa (spousal benefits), je¿eli spe³nione s¹ wszystkie poni¿sze warunki: osi¹gn¹³ 62 lata; ma³¿eñstwo trwa³o co najmniej 10 lat; nie zawar³ drugiego zwi¹zku; pracownik ma co najmniej 62 lata lub pobiera rentê inwalidzk¹. Je¿eli pracownik ukoñczy³ 62 lata, ale dalej pracuje, to osoba rozwiedziona nabywa prawa do renty ma³¿eñskiej dopiero po dwóch latach po rozwodzie. Jak widaæ – cierpliwoœæ pop³aca. Je¿eli twoje ma³¿eñstwo rozpada siê po dziewiêciu latach, warto z rozwodem poczekaæ do dziesi¹tej rocznicy. To wa¿ne. Wiêcej informacji podaje Social Security Administration w swojej witrynie:

www.ssa.gov/retire2/yourspouse.htm. Nieprzemyœlany drugi zwi¹zek Ponowny œlub mo¿e pozbawiæ ciê œwiadczeñ rentowych, albo nie. Je¿eli bierzesz (albo liczysz na) rentê ma³¿eñsk¹ po rozwodzie (a ex-m¹¿ ¿yje), to nie wychodŸ za m¹¿ po raz drugi, bo stracisz prawo do renty ma³¿eñskiej. Oczywiœcie, gdy twój drugi m¹¿ zarabia lepiej od pierwszego, to dostaniesz wy¿sz¹ rentê tytu³em drugiego ma³¿eñstwa. Uwaga: Dla wdów (wdowców) przepisy s¹ inne. Wdowy mog¹ zawrzeæ ponowny zwi¹zek po ukoñczeniu 60 lat, a wdowich œwiadczeñ po pierwszym mê¿u nie strac¹. Wniosek: Nieformalny zwi¹zek jest korzystny dla osób starszych, które pobieraj¹ renty ma³¿eñskie z tytu³u pierwszego ma³¿eñstwa, gdy¿ ponowne zawarcie zwi¹zku ma³¿eñskiego spowodowa³oby utratê tych œwiadczeñ. Powrót do Polski bez przygotowania Sporo spraw warto przemyœleæ przed pójœciem na spoczynek, a szczególnie przed powrotem do Polski na emeryturê. Miêdzy innymi, warto postaraæ siê o amerykañskie obywatelstwo, gdy¿ jego brak bêdzie ciê drogo kosztowaæ. Gdy wrócisz na sta³e do Polski bez obywatelstwa SSA potr¹caæ ci bêdzie 25.5 proc. sta³ego podatku (non-resident tax). Warto starannie zaplanowaæ wybieranie pieniêdzy z kont emerytalnych, kwestie ubezpieczenia medycznego, transfery pieniêdzy i wiele innych spraw. Nigdy nie za wczeœnie na planowanie reszty naszego ¿ycia. m


KURIER PLUS 14 LIPCA 2018

16

www.kurierplus.com

Czy Œl¹sk mo¿e staæ siê polsk¹ Kataloni¹? 1í Wówczas autonomia by³aby tworzona w oparciu o Sejm œl¹ski, regionalny rz¹d i Skarb Œl¹ski, który zast¹pi³by urzêdy skarbowe, a wiêkszoœæ zgromadzonych œrodków pozosta³aby w regionie. Celem organizacji jest utworzenie autonomicznego regionu w granicach Górnego Œl¹ska. Od dwóch kadencji w woj. œl¹skim wspó³rz¹dzi RAŒ, a radni klubu wystêpuj¹ obecnie pod szyldem Œl¹skiej Partii Regionów. Przeciwnicy uwa¿aj¹, ¿e Œl¹ska Partia Regionalna i inna organizacja – Œl¹zaki Razem – skupia osoby, które uwa¿aj¹ siê za grupê odrêbn¹ od polskiego etosu. Z kolei partia Polski ŒL¥SK chce po³¹czyæ œl¹sk¹ to¿samoœæ regionaln¹ z przynale¿noœci¹ do Polski. * Ma³gorzata Soja – W ekspertyzie na temat mo¿liwoœci przyznania œl¹szczyŸnie statusu jêzyka regionalnego, napisa³ Pan Profesor, i¿ zwolenników tej inicjatywy nazywa warcho³ami, którzy chc¹ rozbiæ jednoœæ jêzyka polskiego. Profesor Marek – Œl¹sk to najbardziej fenomenalna kraina Polski. W zachowanych w domach i archiwach listach Œl¹zaków z pierwszej wojny œwiatowej, odnajdziemy tylko jêzyk polski. Jêzyka tego Œl¹zacy uczyli siê z modlitewników... Mow¹ domu by³a gwara, tak¿e pracy, najbli¿szego otoczenia, rozmów z rodzin¹ i s¹siadami. Natomiast do rozmowy z Bogiem s³u¿y Œl¹zakom wy³¹cznie jêzyk literacki. Koœció³ by³ zawsze stró¿em, powiernikiem, nauczycielem i obroñc¹ jêzyka polskiego na Œl¹sku. Jêzyk œl¹skich pieœni ludowych, z których wiele ma rodowód przedchrzeœcijañski, jest niemal wy³¹cznie literacki. – Najbardziej znane, tak¿e poza Œl¹skiem, s¹ zapewne dwie pieœni: „Sz³a dzieweczka do laseczka”, oraz gogoliñska „Karolinka”. Czy poza zaœpiewaniem tych dwu pieœni, przeciêtny Polak wie coœ jeszcze o Œl¹sku? – Polscy Œl¹zacy s¹ dzisiaj tak samo znani w Polsce, jak byli znani ich przodkowie w Polsce przedrozbiorowej, czyli zupe³nie nieznani. – W polskich mediach zaczê³a pojawiaæ siê kwestia: Czy Œl¹sk to polska Katalonia? – Dzia³aj¹cy na Œl¹sku Ruch Autonomii nie kryje swych sympatii wobec nastrojów niepodleg³oœciowych Kataloñczyków. Znawcy Œl¹ska twierdz¹, ¿e choæ temat wydaje siê brzmieæ atrakcyjnie, to nie ma w nim nic z prawdy. Po pierwsze Ruch Autonomii Œl¹ska nie cieszy siê w spo³eczeñstwie œl¹skim za wielkim poparciem, poza tym miêdzy Œl¹skiem a Kataloni¹ trudno szukaæ analogii, zupe³nie inne s¹ bowiem uwarunkowania historyczne, kulturowe i spo³eczne. Katalonia nie od dziœ walczy o wyzwolenie i zwiêkszenie autonomii, ma bowiem w³asny jêzyk, w³asn¹ kulturê. Œl¹zacy pos³uguj¹ siê gwarami, które pochodz¹ od dialektu wielkopolskiego i ma³opolskiego, a jedynie sytuacja polityczna, czyli rz¹dy niemieckie w XIX i XX wieku, wprowadzi³y wyra¿enia z dziedziny techniki i administracji niemieckiej, które zreszt¹ Polacy szybko spolonizowali. I tak na przyk³ad nie mówi siê, ¿e idê „na Banhof”, tylko na „banê”. Takie przyk³ady mo¿na mno¿yæ. Œl¹zacy poœwiêcili nie jedno ¿ycie za Polskê i mo¿liwoœæ bycia jednym narodem. Do historii powstañ œl¹skich dodajmy jeszcze komunizm, strajki, pacyfikacjê kopalni Wujek, czy Manifest Lipcowy. Nawet w³adze Trzeciej Rzeszy wiedzia³y to, czego œl¹scy separatyœci nie wiedz¹, i¿ lud górnoœl¹ski nie rozumia³ urzêdowego jêzyka

niemieckiego, natomiast rozumia³ literacki jêzyk polski. A by³ to lud, który nie pobra³ w swym ¿yciu ani jednej lekcji jêzyka polskiego i kszta³cony by³ w przymusowych, oœmioklasowych szko³ach niemieckich. Spuœcizna œl¹ska to nie tylko folklor i mowa, to tak¿e sposób zachowania, wartoœci moralne. Poczucie bohaterstwa, etos pracy, s¹ nieco inne na Œl¹sku ni¿ jest to w polskiej mentalnoœci, ukszta³towanej w du¿ej mierze przez tradycjê romantyczn¹. Na przyk³ad oddaæ ¿ycie na wojnie, to nie jest chwa³¹, natomiast nie daæ siê, prze¿yæ, przechytrzyæ wroga to zas³uga. Praca jest powinnoœci¹, nie ma wiêc co zach³ystywaæ siê piêknymi poematami na jej czeœæ. Ten, kto uratuje zasypanego pod ziemi¹ kolegê, nie jest ¿adnym bohaterem, zachowa³ siê normalnie. – A jednak ruch autonomiczny próbuje wprowadziæ gwarê do szkó³, jako jêzyk wyk³adowy, do literatury, a nawet do koœcio³a. – Jest to oczywiœcie nadu¿ycie, a gdy chodzi o sprawy koœcielne, to próby t³umaczenia na „jêzyk œl¹ski” Pisma Œwiêtego, wywo³uj¹ albo œmiesznoœæ, albo zgorszenie. – Od XIV wieku Œl¹sk nale¿a³ do w³adców niemieckich, jednak nie ca³y, bo do XVII wieku byli na Œl¹sku Piastowie. Jak w skomplikowanej historii tej ziemi rozwija³a siê polskoœæ? – W ksi¹¿ce „Przygody z Opatrznoœci¹”, opublikowanej w 2004 roku przez bp. Ignacego Je¿a, zas³u¿ony kap³an pisze: „Postawa Œl¹zaków w czasie powstañ i plebiscytów, by³aby niezrozumia³a, gdyby nie przyj¹æ za³o¿enia, ¿e to po prostu czêœæ Polski. Dlaczego chcieli do niej nale¿eæ? A¿ dziw, ¿e mimo od³¹czenia przez tyle wieków od reszty kraju, od czasów Kazimierza Wielkiego, który sprzeda³ Œl¹sk Czechom, Œl¹zacy zachowali polskoœæ, mimo ¿e byli otoczeni niemieckim ¿ywio³em. Jak to mo¿liwe, ¿eby przez tyle wieków, gdy nie by³o ³¹cznoœci z jêzykiem ogólnopolskim, zachowaæ takie umi³owanie jêzyka macierzystego? W ponad tysi¹cletnich dziejach Sl¹ska, œciœlej a¿ do koñca pierwszej wojny œwiatowej, nie kwestionowano polskoœci ludu górnoœl¹skiego, Niemcy zawsze uwa¿ali Górnoœl¹zaków za Polaków. Dopiero w okresie powstañ œl¹skich, gdy widzieli, ¿e trac¹ czêœæ Górnego Sl¹ska na rzecz Polski, zaczêli im nachalnie wmawiaæ, ¿e s¹ Œl¹zakami, a nie Polakami. Na skutek pierwszej wojny dosz³o do podzia³u Górnego Œl¹ska pomiêdzy odradzaj¹ce siê pañstwo polskie, a Republikê Weimarsk¹, podzia³ ten poprzedzony by³ trzecim Powstaniem Œl¹skim i plebiscytem. – Kult Piastów utrzymywa³ siê na Œl¹sku d³ugo po ich œmierci. Polacy na Œl¹sku na imieniu Piastów budowali sw¹ to¿samoœæ narodow¹ i dumê z bycia Polakami.. – Zauwa¿my przy okazji, ¿e w ¿adnej krainie polskiej, nie ma tylu nagrobków Piastów, co na Górnym i Dolnym Œl¹sku. S¹ nawet w wiejskich koœcio³ach, nie mówi¹c o tak wspania³ych nekropoliach, jak w Opolu, Brzegu, czy Legnicy. Id¹c przez ca³y Œl¹sk, musimy przyznaæ: to naprawdê jest ziemia Piastów, a Piastowie to nasza polska, od czasów przedhistorycznych, dynastia. Po 1989 roku uwolni³ siê dyskurs o to¿samoœci narodowej Œl¹zaków. Powo³ane zosta³o Towarzystwo Spo³eczno – Kulturalne Niemców na Œl¹sku Opolskim, które sta³o siê reprezentantem politycznym osób proweniencji niemieckiej. Tezy zawarte w raporcie „O stanie Pañstwa”, wydane przez PiS, g³osz¹, ¿e „œl¹skoœæ” jest po prostu pewnym sposobem odciêcia siê od polskoœci i przyjêciem zakamuflowanej opcji niemieckiej.

– Panuje ogólna zgoda, ¿e œl¹skoœæ opiera siê na trzech filarach: rodzinie, religii, pracy. – Œl¹ska religijnoœæ cechuje siê bogactwem odrêbnoœci. Sk³adaj¹ siê na to w³asne miejsca pielgrzymkowe, jak Góra Œwiêtej Anny, czy Piekary Œl¹skie. Cech¹ charakterystyczn¹ jest tak¿e otaczanie czci¹ œwiêtych, takich jak Roch, Urban, Barbara, czy Jadwiga Œl¹ska. Przyjê³o siê teraz mówiæ o ukszta³towaniu nowo¿ytnego narodu po rozpadzie struktur feudalnych. Ale czy taka cezura nie jest jednostronna? Czyta³a pani listy Jana Sobieskiego do ¿ony Marysieñki. Pisze on w nich, z jak¹ radoœci¹ i serdecznoœci¹ wita³a go ludnoœæ Górnego Œl¹ska, kiedy id¹c na odsiecz Wiednia nawiedza Sanktuarium Maryjne w Piekarach. Pisze, ¿e witaj¹ go w naszej, czyli polskiej mowie i on tak¿e widzi w nich lud polski. Zwróæmy zreszt¹ uwagê, i¿ sam król, id¹c pod Wiedeñ, postanawia nawiedziæ polskie oœrodki kultu maryjnego i po Czêstochowie jedzie do Piekar Œl¹skich, które ju¿ wówczas nie le¿a³y w granicach Rzeczypospolitej. – Niezmiennie fascynuje mnie, ¿e polski jêzyk literacki u¿ywany by³ w pieœniach, s³ynnych godzinkach do Najœwiêtszej Maryi Panny, gorzkich ¿alach, nieszporach.. – A wie Pani, sk¹d siê wziêly na Œl¹sku, w powszechnym u¿ywaniu, te pieœni? To przede wszystkim zas³uga ksiêdza, Bogdana Bogedaina, pochodz¹cego z Wróblina, pod Wroc³awiem, który jako „farorz”, czyli proboszcz, pilnowa³ trwa³oœci jêzyka polskiego. Ksi¹dz Bogedain zak³ada³ szko³y polskojêzyczne, seminarium nauczycielskie dla polskojêzycznych nauczycieli, wydawa³ gazety polskie, a przede wszystkim wyda³ „Chora³” czyli „doœwiadczony zbiór do przesz³o 500 pieœni w jêzyku polskim u³o¿onych”. Ks Bogedain, który z czasem zosta³ biskupem sufraganem wroc³awskim, korzystaj¹c ze swej funkcji, uczyni³ œpiewnik obowi¹zkowym. – Literatura powsta³a na Œl¹sku i tworzona przez Œl¹zaków w XIX i XX wieku, pos³uguje siê literack¹ polszczyzn¹. Wybitni poeci œl¹scy, tacy jak ks Norbert Boñczyk, czy Konstanty Damrot, t¹ piêkn¹ polszczyzn¹ wyra¿aj¹ mi³oœæ do Ojczyzny, któr¹ jest dla nich Polska. – W latach stalinowskich, po 1949 roku, usuniêto ze szkó³ i bibliotek, dzie³a pisarzy œl¹skich: Boñczyka, Damrota, Ligonia, Jaronia i innych; prawda o tradycjach œl¹skich by³a zamazywana.. – To Pan Profesor napisa³ pierwsz¹ ksi¹¿kê po paŸdzierniku 1956 roku: „Ksi¹dz Norbert Boñczyk, poeta i patriota”. Przedstawi³ Pan Profesor ca³¹

galeriê zas³u¿onych ksiê¿y œl¹skich, których nazywa Pan „filarami Ojczyzny”. – Chcia³em oddaæ prawdê o spo³ecznoœci œl¹skiej, szczególnie duchowieñstwie, dziêki któremu lud œl¹ski utrzymywa³ nie tylko wiarê, ale i mowê ojczyst¹. – W ksi¹¿ce równie¿ wybitnego znawcy Œl¹ska, prof. Zbigniewa Zielonki, wydanej w 2006 roku, a poœwiêconej poezji ks Norberta Boñczyka, czytam, i¿ w ca³ej literaturze patriotycznej tworzonej pod zaborami, nie ma tak odwa¿nej wizji zjednoczenia Polski, jak u ks. Boñczyka. – A¿ dziw bierze, ¿e poemat „Góra Che³mska” uda³o siê opublikowaæ w czasie rz¹dów Bismarcka. Raczej nale¿y to t³umaczyæ brakiem wyobraŸni... nie wyobra¿ali sobie bismarccy urzêdnicy, ¿e na Œl¹sku ktoœ tak znaæ mo¿e problematykê ogólnopolsk¹. W „Górze Che³mskiej” ks. Boñczyk widzi ojczyznê od Ba³tyku po Tatry i od Ostrej Bramy po Jasn¹ Górê i Górê Œwiêtej Anny. – Mitem replikowanym z pokolenia na pokolenie jest mit œl¹skiej krzywdy... – Zanim powsta³ ruch autonomii, mówiono w Polsce o krzywdach Œl¹zaków. Ogromna czêœæ tych krzywd, to zbrodnie Armii Czerwonej w czasie wkraczania na Œl¹sk w 1945 roku. Potem za czerwonoarmistami przyszli administratorzy, którzy nie znaj¹c historii Œl¹ska, rozprawiali siê ze Œl¹zakami. Œl¹sk zosta³ ogo³ocony ze swych zasobów materialnych przez w³adze radzieckie, które wywozi³y nie tylko maszyny i urz¹dzenia, ale i dziesi¹tki tysiêcy mê¿czyzn. – Podczas koncertu patriotycznego z okazji Œwiêta Niepodleg³oœci 11 Listopada 2017 roku, Prezydent Rzeczypospolitej Andrzej Duda powiedzia³ w Katowicach: Kultura polska, to tak¿e kultura Œl¹ska. Motywy kultury œl¹skiej pobrzmiewaj¹ w polskiej muzyce, literaturze, w ca³ej kulturze. Œl¹sk jest czêœci¹ polskoœci, a polskoœæ czêœci¹ Œl¹ska. Pradziadkowie i dziadkowie nie wyobra¿ali sobie, by Polska mog³a istnieæ bez Œl¹ska i dlatego szli do pierwszego, drugiego i trzeciego Powstania Œl¹skiego. – Œl¹zacy nie maj¹ swej polskoœci na pokaz. Wielokulturowoœæ Œl¹ska by³a norm¹ a¿ do 1945 roku, potem komuniœci uznali to za akt zdrady. Polacy w reszcie kraju byli przekonani, ¿e komuniœci ho³ubili Œl¹zaków, a tymczasem prawda jest taka, ¿e ta œl¹skoœæ wyj¹tkowo im przeszkadza³a. Wówczas Œl¹zacy czuli, ¿e podobnie jak w czasach panowania niemieckiego, ich to¿samoœæ jest zagro¿ona.

Rozmawia³a Ma³gorzata Soja


www.kurierplus.com

17

KURIER PLUS 14 LIPCA 2018

Emilia’s Agency 574 Manhattan Avenue, Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-609-1675; 718-609-0222; Fax: 718-609-0555

663 Grandview Ave., Ridgewood, NY 11385, (718) 366-3200 www.mortonridgewood.com Pe³ne us³ugi pogrzebowe ju¿ od $3,350, w tym wizytacje, trumna i wszystkie niezbêdne profesjonalne us³ugi. Przewóz zw³ok do Polski w konkurencyjnej cenie.

Chcemy reklamowaæ Twoj¹ firmê! Kurier Plus, tel. (718) 389-3018

3 ROZLICZENIA PODATKOWE 3 NUMER PODATNIKA - ITIN - posiadamy uprawnienia IRS do potwierdzania paszportów bez wizyty w konsulacie.

3 KOREKTA DANYCH W SSA 3 PE£NOMOCNICTWA - APOSTILLE 3 SPONSOROWANIE RODZINNE 3 OBYWATELSTWO i inne formy

3 T£UMACZENIA DOKUMENTÓW 3 ZASI£KI DLA BEZROBOTNYCH 3 BILETY LOTNICZE 3 WYSY£KA PIENIÊDZY I PACZEK 3 EMERYTURY AMERYKAÑSKIE 3 MIÊDZYNARODOWE PRAWO JAZDY 3 NOTARY PUBLIC (zawsze w agencji)

Zapraszamy od poniedzia³ku do soboty

ANIA TRAVEL AGENCY 57-53 61st Street, Maspeth, N.Y. 11378 Tel. 718-416-0645, Fax 718-416-0653 3 Bilety Lotnicze 3 Wysy³ka pieniêdzy i paczek 3 T³umaczenia 3 Sprawy imigracyjne 3 Notariusz STOMATOLOGIA LASEROWA I ESTETYCZNA

DR WANDA ARDEN

tel. (718) 894 - 1516

NOWOROCZNE POSTANOWIENIE BOTOX I JUVADERM 15% zni¿ki DOKTOR MÓWI PO POLSKU – AKCEPTUJEMY WIÊKSZOŒÆ UBEZPIECZEÑ

59-77 58TH AVENUE, MASPETH NY 11378 www.queenslaserdentist.com

Czytaj nas w internecie: www.kurierplus.com

Kurier Plus w internecie: www.kurierplus.com

Fortunato Brothers

Anna-Pol Travel ATRAKCYJNE CENY NA: Bilety lotnicze do Polski i na ca³y œwiat

289 MANHATTAN AVE. (blisko Metropolitan Ave.) BROOKLYN, N.Y. 11211; Tel. 718-387-2281 Fax: 718-387-7042 CAFFE - PASTICCERIA ESPRESSO - SPUMONI GELATI - CAKES

W³oska ciastkarnia czynna codziennie do 11:00 wieczorem, a w weekendy do 12:00 w nocy. Zapraszamy.

u

Pakiety wakacyjne: Karaiby, Hawaje, Floryda u

821 A Manhattan Ave. Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-349-2423 E-mail:annapoltravel@msn.com

All-inclusive: Punta Cana, Meksyk od $699 WWW.ANNAPOLTRAVEL.COM

promocyjne ceny przy zakupie biletu przez internet

v Rezerwacja hoteli v Wynajem samochodów v Notariusz v T³umaczenia v Klauzula “Apostille” v Zaproszenia v Wysy³ka pieniêdzy Vigo


18

KURIER PLUS 14 LIPCA 2018

Og³oszenia drobne

896 Manhattan Avenue Suite 27 (na piêtrze) - Brooklyn, NY 11222

Cena $10 za maksimum 30 s³ów

Tel: (718) 609-1560, (718) 383-6824, Fax: (718) 383-2412

MICHA£ PANKOWSKI TAX & CONSULTING EXPERT Us³ugi w zakresie: 3 Ksiêgowoœæ 3 Rozliczenia podatkowe indywidualne i biznesowe, w tym samochodów ciê¿arowych

www.kurierplus.com

Nauka gry na fortepianie, gitarze i skrzypcach oraz lekcje œpiewu Kobo Sudio Bo¿ena Konkiel,

3 Rejestracja biznesu i licencje 3 Konsultacje 3 Bezpodatkowa zamiana domów 3 #SS - korekty danych

Email: Info@mpankowski.com

tel. 718-609-0088 ALARMY – KAMERY – INTERKOMY 20 LAT DOŒWIADCZENIA CZYSTO – SZYBKO – TANIO 347-235-2842 aa2ap@yahoo.com •Zdalna Kontrola Ogrzewania •Termostaty •Kamery – Nagrywanie •Podgl¹d na telefon •Polska TV Satelitarna •Instalacje – Naprawy 24-GODZINNY SERVICE, RYSZARD LIMO: us³ugi transportowe, wyjazdy, odbiór osób z lotniska, œluby, komunie, szpitale, pomoc jêzykowa w urzêdach, szpitalach oraz bardzo drobne przeprowadzki. Tel. 646-247-3498

PRACA ZA $13.20 Mo¿esz pomóc ludziom, których kochasz i otrzymywaæ za to dobre wynagrodzenie. Jeœli Twoi rodzice, krewni, przyjaciele, s¹siedzi otrzymuj¹ Medicaid lub Medicare, mo¿na zacz¹æ pracowaæ dla nich jako asystent lub pomoc domowa. Nie wymagane certyfikaty. Nasza agencja pomo¿e Ci w tym. Wynagrodzenie $13.20 za godzinê.

Zadzwoñ: tel. 347-462-2610

SPRZEDAM E³k Mazury – dzia³ka budowlana pod inwestycjê o powierzchni 9425 m2 z domem i budynkami gospodarczymi. Media dostêpne. Ulica B. Komorowskiego. E³k Mazury, ul. 11 Listopada, dom (1/2 bliŸniaka), pow. 120 m2 (5 pokoi) i budynek gospodarczy. Dzia³ka wspólna 710 m2 (1/2 w³asnoœci) i druga dzia³ka odrêbna o pow. 353 m2 Tel. (718) 478-3501

Kurier Plus w internecie: www.kurierplus.com Letnia Promocja Boilerów 4-8 family houses

Acupuncture and Chinese Herbal Center Dr Shungui Cui, L.Ac, OMD, Ph.D

Pijawki Pijawki medyczne stawiane na wszelkie schorzenia Oczyœæ swoje cia³o, pozbêdziesz siê chorób. Pijawki z hodowli, stawiane tylko jeden raz.

(646) 460 4212

Gabinety znajduj¹ siê w Greenpoint, NY, Garfield, NJ

POLONEZ Z GREENPOINTU BIURO PONOWNIE OTWARTE ZAPRASZAMY WSZYSTKICH BY£YCH I NOWYCH KLIENTÓW

WYCIECZKI * paczki do Polski i Europy * transfer pieniêdzy USME * bilety 159 Nassau Avenue Brooklyn, NY 11222 Tel. 718 - 389 - 6001 polonez159@gmail.com

– jeden z najbardziej znanych specjalistów w dziedzinie tradycyjnych chiñskich metod leczenia. Autor 6 ksi¹¿ek. Praktykuje od 47 lat. Pracowa³ we W³oszech, Kuwejcie, w Chinach. Pomaga nawet wtedy, gdy zawodz¹ inni. LECZY: l katar sienny l bóle pleców l rwê kulszow¹ l nerwobóle l impotencjê zapalenie cewki moczowej l bezp³odnoœæ l parali¿ l artretyzm l depresjê l nerwice l zespó³ przewlek³ego zmêczenia l na³ogi l objawy menopauzy l wylewy krwi do mózgu l alergie l zapalenie prostaty l rekonwalescencja po chorobach nowotworowych z zastosowaniem chiñskiego zio³olecznictwa itp. l

Do akupunktury u¿ywane s¹ wy³¹cznie ig³y jednorazowego u¿ytku 144-48 Roosevelt Ave. #MD-A, Flushing NY 11354 Poniedzia³ek, œroda i pi¹tek: 12:00 - 7:00 pm; tel. (718) 359-0956 1839 Stillwell Ave. (off 24th. Ave.), Brooklyn, NY 11223 Od wtorku do soboty: 12:00-7:00 pm, w niedziele 12:00 - 3:00 pm (718) 266-1018 www.drshuiguicui.com Akcetujemy ubezpieczenia: 1199, Aetna, BCBS, Cigna, Elder Plan, Liberty, Magnacare, Multiplan, Triad Health (VHS), UHC Empire Plan

Fachowoœæ Tradycja, Doœwiadczenie

PACZKI LOTNICZE I MORSKIE DO 42 KRAJÓW Ponad 250 autoryzowanych punktów wysy³kowych. Mo¿liwoœæ wysy³ki z dowolnego punktu w USA po bardzo atrakcyjnych cenach! Szczegó³owe informacji znajdziesz na www.polonezparcelservice.com

pojazdy ca³e kontenery mienia przesiedleñcze przesy³ki handlowe paczki ¿ywnoœciowe wysy³ka kwiatów

Tel. 1-413-732-3899 polonez@polonezparcelservice.com


KURIER PLUS 14 LIPCA 2018

www.kurierplus.com

19

Festiwalowe Maspeth Od lewej: Natalia Bar, Benjamin Œwierzawski, Laura Such, Filip Pluskarczyk, Patryk Such i Izabella Œwierzawska. u

u

Od lewej: Dorota Ciszewska,ks. Pawe³ Lis i Wanda Potacza³a.

W dniach 30 czerwca – 1 lipca Maspeth zamieni³o siê w centrum kultury polskiej, gdy¿ odby³ siê tutaj trwaj¹cy dwa dni Festiwal Kultury Polskiej. Organizowany dorocznie przez parafiê œw. Krzy¿a na Maspeth, a zapocz¹tkowany 24 lata temu przez ksiêdza Ryszarda Kopera, od pocz¹tków jego istnienia cieszy siê popularnoœci¹ i przyci¹ga ca³e rodziny.

W

tym roku, zgodnie z tradycj¹, festiwal rozpocz¹³ siê w sobotê, wernisa¿em wystawy malarskiej i ilustracji Agnieszki Zabawy oraz fotografii artystycznej Gra¿yny i Tadeusza Bieñkowskich. Wœród prezentowanych przez pañstwa Bieñkowskich zdjêæ znajdowa³y siê fotosy z ró¿nych zak¹tków Stanów Zjednoczonych, a tak¿e ze œwiata m.in. z Indii, Chin oraz Kostaryki. Wystawie towarzyszy³ recital pochodz¹cej z New Jersey œpiewaczki Patrycji Jarosz, która zaprezentowa³a kilka utworów operowych oraz „Pie Jesu”, „Czarn¹ Madonnê” i „Polskie kwiaty”. Kuratorem artystycznym pierwszego dnia festiwalu by³a zwi¹zana z nim od lat malarka Teresa Rysztof. Do tañca gra³ zespó³ The Masters w sk³adzie: Ewa Gindorowicz, Dariusz Gradzki i Krzysztof Magda. Goœcinnie wyst¹pi³ Robert Stopa.

D

rugiego dnia festiwalu, 1 lipca, pomimo rozgrywek mistrzostw œwiata w pi³ce no¿nej oraz ogromnego skwaru stali bywalcy, a tak¿e nowi goœcie, nie zawiedli. Od lat bowiem festiwal staje siê miejscem spotkañ wielu pokoleñ Polaków. Zebranych przywita³ Waldemar Rakowicz, dyrektor Polskiej Szko³y Jêzyka i Kultury Polskiej im. œw. Jana Paw³a II na Maspeth. Wraz z nim na scenie pojawili siê konsul Mateusz Gmura, ks. bp Witold Mroziewski, proboszcz parafii œw. Krzy¿a na Maspeth, jej administrator ks. Andrzej Salwowski i wikariusz ks. Pawe³ Lis. Po uroczystym odœpiewaniu hymnów oraz krótkiej modlitwie, ks. biskup Witold Mroziewski zwróci³ siê do zebranych mówi¹c: „Festiwal Kultury Polskiej ³¹czy w sobie elementy narodowe, ludowe, religijne i katolickie. Wszyscy jesteœmy czê-

Od lewej: dyrektor polskiej szko³y Waldemar Rakowicz, konsul Mateusz Gmura, ks. bp. Witold Mroziewski i ks. Pawe³ Lis. u

œci¹ tej samej ojczyzny – polskiej ziemi, która nas wyda³a, i na której wyroœliœmy w duchu polskoœci. W tym¿e duchu kszta³tujemy nastêpne pokolenia na ziemi amerykañskiej, aby budowaæ ten piêkny most kulturowo-obyczajowy, który jest miêdzy Nowym Jorkiem i Warszaw¹, miêdzy Stanami Zjednoczonymi i Polsk¹. Dlatego te¿ pokolenia polskie, które wyrasta³y i wyrastaj¹ na Maspeth, w naszej czêœci Nowego Jorku, staraj¹ siê byæ zjednoczone w duchu mi³oœci i ¿yczliwoœci, w zgodzie i radoœci, a przede wszystkim w poszanowaniu polskiej kultury i tradycji”. Nuty patriotyzmu nie zabrak³o równie¿ w wypowiedzi przedstawiciela polskiego rz¹du – konsula Mateusza Gmury, który przypominaj¹c maksymê nie¿yj¹cego prezydenta Lecha Kaczyñskiego „Warto byæ Polakiem” zaapelowa³ do zebranych, by byli dumni ze swojego dziedzictwa. Po oficjalnych przemówieniach rozpocz¹³ siê program artystyczno-patriotyczny. Jak co roku nie zawiod³a dzia³aj¹ca przy parafii œw. Krzy¿a Polska Szko³a Jêzyka i Kultury Polskiej im. œw. Jana Paw³a II na Maspeth. Inscenizacjê „Witaj, Polsko” zaprezentowali uczniowie kl. 1, 5, 7, 8 i 9: Laura Such, Benjamin Œwierzawski, Antoni Poœlednik, Filip Puskarczyk, Natalia Bar, Patryk Such oraz Izabella Œwierzawska. Muzyka Chopina przepiêknie zagrana przez Patryka przenios³a wszystkich do kraju ojczystego. Piosenki „Rozkwita³y p¹ki bia³ych ró¿”, „Bia³y krzy¿” oraz „Kocham ciê ¿ycie” zaœpiewane przez Izabelê Œwierzawsk¹ roztopi³y niejedno serce. Swoj¹ muzykalnoœci¹ zachwyci³ydzieci z grupy wokalnej Gaudette prowadzonej przez Ewê Gindorowicz. Przygotowany przez nie, jak zwykle bardzo ¿ywio³owy program, obejmowa³ piosenki zarówno o tematyce patriotycznej jak i wakacyjnej. Naturalnoœæ charakterystyczna dla dzieci w tym wieku sprawi³a, ¿e niemal¿e natychmiast znane szlagiery „Lato, lato, lato czeka”, „Jak dobrze nam zdobywaæ góry”, „Rozkwita³y p¹ki bia³ych ró¿”, „Przybyli u³ani pod okienko”, „My, Pierwsza Brygada” czy „Hej, soko³y” œpiewali z nimi wszyscy zebrani. Klamr¹ zamykaj¹c¹ czeœæ wokaln¹ festi-

Od lewej: Maria Paluch, ks. Andrzej Salwowski, Anna Bar, Justyna Œwierzawski i ks. bp. Witold Mroziewski

walu byl recital trzech m³odych, utalentowanych dziewcz¹t: Izabelli Œwierzawskiej, Julii Bielskiej i Aleksandry Ambroziak. Ka¿da zaprezentowa³a indywidualny styl. Jako pierwsza zaœpiewa³a Izabela Œwierzawska, która wykona³a dwie piosenki: „Ma³e têsknoty” z repertuaru Krystyny Proñko oraz „Ave Maria Jasnogórska” z oratorium Piotra Rubika. Po niej wyst¹pi³a m³oda wokalistka Julia Bielski ze znan¹ z repertuaru Leonarda Cohena „Hallelujah” i piosenk¹ Ireny Santor „Powrócisz tu”. Warto podkreœliæ, ¿e aby wyst¹piæ w festiwalu Julia przyjecha³a a¿ z Connecticut. Jako trzecia zaprezentowa³a swój talent wokalny mezzosopranistka Aleksandra Ambroziak, studentka Carnegie Mellon University w Pittsburghu, PA. Zaœpiewa³a „Prz¹œniczkê”, skomponowan¹ przez Stanis³awa Moniuszkê do s³ów Jana Czeczota, utwór z „Wesela Figara”, opery Mozarta, ariê „Habanera” z opery „Carmen” Bizeta oraz piosenkê „Polskie kwiaty”. Ka¿da z trzech wykonawczyñ poprzez niezwyk³e umiejêtnoœci wokalne pokaza³a obiecuj¹cy talent i du¿¹ wra¿liwoœæ. Wa¿na czêœci¹ festiwalu by³ konkurs plastyczny „Polska ³¹ka”, który odby³ siê pod fachowym okiem pani Krystyny Pitu³y za³o¿yciela oraz dyrektora artystycznego programu „Art-onia” – programu maj¹cego na celu promowanie sztuki oraz rozwijanie artystycznych umiejêtnoœci wœród najm³odszych. W konkursie wziê³y udzia³ dwie grupy wiekowe. W grupie dzieci od piêciu do siedmiu lat zwyciê¿yli: Kaya Lupinski (1 miejsce), Emilia Jamrozik (2 miejsce), Rose Regula (3 miejsce). Nagroda pocieszenia trafi³a do Sandry Lupiñski. Zwyciêzcy w grupie wiekowej powy¿ej oœmiu lat to Julia Ciszewski (1 miejsce), Natalia Sitarz i Julia Milewski (ex aequo 2 miejsce), Daniel Banas (3 miejsce). Nagrody pocieszenia otrzymali: Amelia Bujak, Gabriela Polak, Albert Bujak i Mateusz Gindorowicz.

wane do przyby³ych na festiwal goœci. Znaczenie i g³êbiê tych slow podkreœla³a równie¿ dekoracja sceny wœród której dumnie prezentowa³y siê portrety marsza³ka Józefa Pi³sudskiego, Ignacego Paderewskiego i Fryderyka Chopina. Bior¹c pod uwagê wiek uczestników festiwalu oraz wystêpuj¹cych na scenie utalentowanych, pos³uguj¹cych siê piêkna polszczyzna m³odych artystów organizatorzy festiwalu nie musz¹ obawiaæ siê o jego przysz³oœæ. Warto tu zwróciæ uwagê na ogromn¹ rolê jak¹ w wychowaniu nowych pokoleñ Polaków odgrywaj¹ ich rodzice. To w³aœnie jej znaczenie podkreœli³y nauczycielki: Krystyna Pitu³a i Maria Paluch wyra¿aj¹c wdziêcznoœæ za pomoc rodziców w przygotowaniu dzieci oraz wystawy programu „Art-onia”. Podczas dwu festiwalowych dni nie zabrak³o innych polskich akcentów, w tym pysznego polskiego jedzenia. By³o te¿ stoisko z upominkami w bia³o-czerwonych kolorach: kapelusze, wianki, bluzki, fartuszki, torby oraz sportowe bluzy. Jak co roku obecni byli na festiwalu przedstawiciele Polsko-S³owiañskiej Unii Kredytowej, bez których pomocy i wsparcia przedsiêwziêcia takie jak to mia³yby du¿o skromniejszy wymiar. Do zobaczenia za rok na jubileuszowym 25–tym Festiwalu Kultury Polskiej na Maspeth. Tekst i zdjêcia: Katarzyna Zió³kowska

W

tym roku festiwal mia³ charakter szczególny, gdy¿ nawi¹zywa³ do rocznicy 100-lecia odzyskania przez Polskê niepodleg³oœci. Plac i teren przy koœciele wype³ni³y siê bia³o-czerwonymi kolorami. Ze sceny, nad któr¹ królowa³ polski orze³, pop³ynê³y melodie znanych pieœni patriotycznych oraz s³owa przemawiaj¹cych skiero-

u

u

Od lewej: Benjamin Œwierzawski i Sebastian Kolano. u

u

Izabella Œwierzawska i Natalia Bar.

Laura Such.


20

KURIER PLUS 14 LIPCA 2018

www.kurierplus.com

Kurier Plus - 14 lipca 2018  
Kurier Plus - 14 lipca 2018  
Advertisement