Page 1

NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS

í í í í P L U S í M A G A Z I N E í

ER KURI NUMER 1243 (1543)

W E E K L Y ROK ZA£O¯ENIA 1987

TYGODNIK

-

WYDANIE KURIERA W INTERNECIE: WWW.KURIERPLUS.COM

Pielgrzymowanie otwartych serc – str. 2 Dalszy ci¹g batalii o Pomnik Katyñski – str. 3 Deklaracja premierów Polski i Izraela – str. 5 16-milionowy werdykt – str. 7 Kobieta w z³ocie – str.9 Martynika – str. 19

30 CZERWCA 2018

FOTO: MAREK RYGIELSKI

P O L I S H

PE£NE E

Tomasz Bagnowski

Trump wygra³ w s¹dzie S¹d Najwy¿szy uzna³, ¿e rozporz¹dzenie zakazuj¹ce wjazdu na teren Stanów Zjednoczonych przedstawicielom kilku krajów zamieszkiwanych g³ównie przez muzu³manów jest zgodne z konstytucj¹. To znacz¹ce zwyciêstwo prezydenta. Batalia o zgodnoœæ z prawem rozporz¹dzenia toczy³a siê w ró¿nych s¹dach praktycznie od pierwszych dni prezydentury Donalda Trumpa. Jeszcze jako kandydat, w pamiêtnym wyst¹pieniu, postulowa³ on zamkniêcie granic dla wszystkich muzu³manów, do momentu, a¿ rz¹d USA „zorientuje siê co siê do cholery dzieje”. Trump przekonywa³ wówczas, ¿e wprowadzenie zakazu jest konieczne ze wzglêdu na bezpieczeñstwo narodowe. Po zwyciêstwie urzêduj¹cy ju¿ prezydent zmodyfikowa³ nieco swoj¹ propozycjê. Nie mówi³ ju¿ o wszystkich muzu³manach, a jedynie o obywatelach wybranych krajów, w których nie da siê jego zdaniem przeprowadziæ wiarygodnej procedury sprawdzaj¹cej osoby zamierzaj¹ce wjechaæ do USA. Ostatecznie na liœcie znaleŸli siê obywatele: Iranu, Libii, Jemenu, Somalii, Syrii, Wenezueli i Korei Pó³nocnej. Bezpieczeñstwo narodowe pozosta³o natomiast g³ównym argumentem prezydenta. Ten w³aœnie argument podzieli³ S¹d Najwy¿szy uzasadniaj¹c w wydanym w miniony wto-

rek wyroku, ¿e prerogatywy prezydenckie s¹ w tym zakresie na tyle szerokie, i¿ mo¿e on zabroniæ wjazdu obywatelom wskazanych przez siebie pañstw, nie ³ami¹c przy tym konstytucji. Wyrok, jak zawsze w sprawach kontrowersyjnych i o du¿ym ³adunku politycznym, nie by³ jednomyœlny. Piêciu sêdziów by³o za, czwórka opowiedzia³a siê przeciw. Zwyciêstwo zapewni³ Donaldowi Trumpowi mianowany przez niego do S¹du Najwy¿szego konserwatywny sêdzia Neil Gorsuch. Nominacja tego sêdziego by³a mo¿liwa dlatego, ¿e maj¹cy wiêkszoœæ w Senacie republikanie odmówili rozpatrzenia kandydatury przedstawionej przez koñcz¹cego kadencjê Baracka Obamê. Obstrukcja jak widaæ siê op³aci³a. Politycznie wyrok jest dla Donalda Trumpa bardzo wa¿ny. Przede wszystkim daje on prezydentowi amunicjê potrzebn¹ do walki o jego agendê zak³adaj¹c¹ koniecznoœci wzmocnienia granic i ograniczenia imigracji. í8

10 czerwca otwarto Domino Park na Williamsburgu. Nowe, atrakcyjne miejsce z piêknym widokiem na Manhattan.

FOTO: LESZEK W¥TRÓBSKI

Poezja niedomkniêtych przestrzeni O wierszach i ¿yciu Miros³awy Wojszwi³³o mówi Leszek W¹tróbski Miros³awa Wojszwi³³o jest poetk¹ wileñsk¹, która kilkanaœcie lat temu wyemigrowa³a do USA i mieszka obecnie w West Bloomfield w stanie Michigan.

u

Miros³awa Worszwi³³o.

Jej poezja jest nieustannym wracaniem do czasów litewskiej szczêœliwoœci, pierwszych wzruszeñ i uniesieñ, do chwil, które w pamiêci lœni¹ niczym drogocenny klejnot... – pisa³ krytyk literacki Dariusz Tomasz Lebioda w 2002 roku oceniaj¹c twórczoœæ pani Miros³awy w ksi¹¿ce „Na Starówce Wileñskiej” wydanej po raz pierwszy w Wilnie w 1994 roku. Dziœ autorka jest laureatk¹ wielu nagród: Nagrody Pracy Organicznej im. Marii Konopnickiej za zas³ugi dla Kultury Polski i Litwy (Warszawa-Bydgoszcz 2015), nagrody literackiej „IANICIUS” im. Klemensa Janickiego za wybitn¹ poezjê reporta¿ow¹ z podró¿y (Bydgoszcz 2016) oraz tegorocznej nagrody ekspresjonistycznej im. Tadeusza Miciñskiego za niezwyk³¹ ekspresjê liryki i prozy (Warszawa 2018). Wiersze uk³ada³y mi siê spontanicznie od wczesnego dzieciñstwa w sytuacjach emocjonalnych – opowiada³a mi Mira w czasie naszego spotkania w Szczecinie w maju br.

– Moja liryka ma zawsze optymistyczne zakoñczenie. Mówiê o tym w wierszu: Poezja moja Nie jest wynikiem Wyg³odnienia, Siêgania chmur Przelotnych Lub poziomu ptaka Lec¹cego. Poezja moja Jest Protestem Serca zranionego Poszukiwanie Oczyszczenia I w s³owach Wyzwolenia. Zarówno moje wczesne wiersze jak i reporta¿e by³y stale drukowane w „Czerwonym Sztandarze” (w ZSRR, w jedynym dzienniku ukazuj¹cym siê po polsku) – kontynuowa³a Mira.- By³o tam kó³ko literackie i wielu twórców literackich debiutowa³o na ³amach tej gazety. PóŸniej w czasopiœmie „Znad Wilii” oraz nadawane w wileñskich audycjach radiowych i telewizyjnych w jêzyku polskim. í 13


2

KURIER PLUS 30 CZERWCA 2018

www.kurierplus.com

Pielgrzymowanie otwartych serc

Nowojorski Klub Podró¿nika zwi¹zany jest ze Wspólnot¹ Dobrego Samarytanina z Nowego Jorku. Ten zwi¹zek ukazuje miêdzy innym ostatnia majowa pielgrzymka Klubu do W³och. Pielgrzymi byli zauroczenie piêknem w³oskich krajobrazów oraz bogactwem duchowym i architektonicznym Wiecznego Miasta. Sprawowali Msze œw. w przepiêknych koœcio³ach, gdzie serca w hymnie dziêkczynienia wyrywa³y siê ku Bogu. Byli jednak œwiadomi, ¿e na œwiecie s¹ miejsca ogromnej biedy, gdzie trzeba walczyæ o prze¿ycie, a wierni gromadz¹ siê na modlitwê pod go³ym

niebem lub w ledwie zadaszonych szopach. Tak jest w Tanzanii, gdzie siostra Rut przy wsparciu Wspólnoty Dobrego Samarytanina i licznych hojnych ofiarodawców buduje sierociniec dla dzieci. Wybudowano tak¿e koœció³, który bêdzie s³u¿y³ dzieciom i okolicznej ludnoœci. Teraz jesteœmy na etapie wyposa¿ania koœcio³a w sprzêt i szaty liturgiczne, aby jak najszybciej na o³tarzu by³a sprawowana Najœwiêtsza Ofiara. Równoczeœnie zbieramy pieni¹dze na otynkowanie wewnêtrza koœcio³a, za³o¿enie elektrycznoœci i wykonanie ³awek. Kilka miesiêcy temu ufundowano piêkne tabernakulum w kszta³cie serca. Pielgrzymi z Nowojorskiego Klubu Po-

dró¿nika w duchu wdziêcznoœci za ³askê podró¿owania, poznawania œwiata postanowili do³o¿yæ siê do tego wspania³ego dzie³a. Ma³gorzata, koordynatorka Wspólnoty Dobrego Samarytanina zapozna³a pielgrzymowiczów z dzie³em siostry Rut w Tanzanii. W odpowiedzi na jej s³owa otwar³y siê nie tylko serca pielgrzymowiczów, ale tak¿e portfele. Pielgrzymi ofiarowali 1545 dolarów i 250 Euro.

giczny do wybudowanego koœcio³a w sierociñcu. Szukamy ofiarodawcy monstrancji. Jego nazwisko bêdzie na niej wygrawerowane. Wszystkim hojnym Ofiarodawcom serdecznie dziêkujemy. Bóg zap³aæ!! Wykaz ofiarodawców znajduje siê na stronie: nytravelclub.com.pl w sekcji Afrykañskie misje – Podziêkowanie ofiarodawcom.

Za zebrane pieni¹dze kupiono kielich mszalny z paten¹, kielich i puszkê na komunikanty, kropielnicê z kropid³em na sumê 770 Euro. Wszystko zakupiono w Watykanie i Asy¿u. Siostra Rut wzruszona ofiarnoœci¹ pop³aka³a siê z radoœci, mówi¹c, ¿e ten dar ma dla niej szczególn¹ wartoœæ, bo jest zakupiony w mieœcie jej ulubionego œwiêtego, œw. Franciszka. Zosta³o jeszcze 929 dolarów. Ta suma zostanie przeznaczona na zakup monstrancji, ornatów i innych rzeczy potrzebnych do sprawowania liturgii. Oczywiœcie jest to suma niewystarczaj¹ca, dlatego szukamy kolejnych ofiarodawców, aby skompletowaæ sprzêt litur-

Ofiary na ten cel mo¿emy sk³adaæ: NUMER KONTA #1337538 POLISH &SLAVIC FCU 140 GREENPOINT AVENUE BROOKLYN, NY 11222 ABA # 2260082022 CZEKI WYPISUJEMY NA: NATIVITY BLESSED VIRGIN MARY CHURCH. W MEMO DOPISEK: AFRICAN ORPHANAGE CHARITY. Przesy³amy je pod adres: Nativity BVM Church, Attn. African Orphanage Charity 101-41 91st Street, Ozone Park, NY 11416. Serdeczne Bóg Zap³aæ, Ks. Ryszard Koper


KURIER PLUS 30 CZERWCA 2018

www.kurierplus.com

3

Dalszy ci¹g batalii o Pomnik Katyñski Ponad 6,700 podpisów pod petycj¹ o referendum

Mówi adwokat S³awomir Platta, który stoi na czele spo³ecznego ruchu w obronie pozostawienia Pomnika Katyñskiego na dotychczasowym miejscu, przy Exchange Plaza w Jersey City. Dziœ uzyska³em potwierdzenie, ¿e ponad 6,700 mieszkañców Jersey City podpisa³o ju¿ Petycjê o Referendum na temat pozostawienia Pomnika Katyñskiego w jego dotychczasowej lokalizacji. Nie oznacza to jeszcze zakoñczenia zbierania podpisów, poniewa¿ prawnie mo¿emy je zbieraæ do 3 lipca i tak te¿ bêdziemy robiæ. Chcia³bym dojœæ do ³¹cznej liczby 10,000 – 12,000 zebranych podpisów, a nie tylko jak jest prawnie wymagane – 6,700. Da nam to przewagê jeœli chodzi o liczbê osób wspieraj¹cych ten cel i mog¹cych wzi¹æ udzia³ w Referendum w przypadku gdyby radni Jersey City zdecydowali siê na jego rozpisanie. Zanim do tego dojdzie to najpierw Clerk Jersey City otrzyma wszystkie podpisy i bêdzie mia³ 20 dni na ich weryfikacjê, czyli potwierdzenie, ¿e s¹ prawid³owe. Jeœli by uzna³ ¿e pomimo tak ogromnej liczby zebranych g³osów nie uzbieraliœmy wymaganych 6,700 „poprawnych” podpisów wtedy my mamy dodatkowe dziesiêæ dni na ich dozbieranie. Oczywiœcie nie chcia³bym do tego dopuœciæ i dlatego chcemy uzyskaæ prawie dwukrotnie wiêcej podpisów ni¿ wymagane to jest prawem. Jeœli natomiast Clerk uzna, ¿e „dobrych” podpisów mamy wystarczaj¹co du¿o, to wtedy przekazuje on tê sprawê pod obrady Rady Miasta i najprawdopodobniej ju¿ w sierpniu radni musieliby zag³osowaæ nad tym referendum. NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS

W czasie tego g³osowania radni bêd¹ mieli dwie opcje – albo zag³osowaæ za pozostawieniem Pomnika w dotychczasowej lokalizacji, albo zag³osowaæ za rozpisaniem referendum, które bêdzie kosztowaæ bud¿et miasta niebagatelne $750,000 dolarów. W po³¹czeniu z $250,000 które miasto musi wydaæ na fizyczne przesuniêcie Pomnika da nam to okr¹g³¹ kwotê 1 miliona dolarów aby przesun¹æ Pomnik Katyñski o oko³o 60 metrów. Ufam, ¿e w tym momencie zwyciê¿y zdrowy rozs¹dek. Organizacja zbierania podpisów by³a i jest wyj¹tkowo skomplikowanym i trudnym do wykonania zadaniem. Mieliœmy bowiem tylko 20 dni na to aby osi¹gn¹æ cel – 6,700 podpisów. Osi¹gnêliœmy go tydzieñ wczeœniej wysi³kiem dzisi¹tek osób, mieszkañców Jersey City, którzy codziennie wychodzili na ulicê aby zbieraæ podpisy. Poparcie mieszkañców tego miasta okaza³o siê znacznie wiêksze ni¿ przypuszcza³em – zdobywaliœmy ponad 1,000 podpisów dziennie. Ludzie wiedzieli co to za Pomnik, znali jego historiê i szanowali naszego artystê, który stworzy³ przecie¿ prawdziwe arcydzie³o w formie tego monumentu. Dlaczego burmistrz tak bardzo stara siê o usuniêcie Pomnika? Na pewno nie dlatego aby zbudowaæ tam park o którym publicznie mówi. Cel tego parku jest bowiem zupe³nie inny. Hayatt Hotel który znajduje siê na rogu placu gdzie jest Pomnik Katyñski nie ma podjazdu dla goœci hotelowych – tak zwanego turn around. W wyniku przebudowy placu, usuniêcia Pomnika i zbudowania „parku” ten obszar ziemi znajduj¹cy siê przy hotelu zosta³by przeznaczony na ten w³aœnie cel. Dodam tylko ¿e ten fragment ziemi jest wart oko³o 15 milionów dolarów. St¹d tak uparta walka burmistrza o „park” a w efekcie o usuniêcie Pomnika. Czy mo¿na zbudowaæ park, podjazd i zostawiæ Pomnik tam gdzie jest? Oczywiœcie – tylko trzeba siê sprzeciwiæ popychaniu polskich pomników nad œciek. Dlatego tak wa¿ne by³o zaanga¿owanie wielotysiêcznej spo³ecznoœci Jersey City i to wszystkich jej grup etnicznych. Pomagaj¹ nam w tym procesie Hindusi, Afroamerykanie, Hiszpanie oraz rodowici mieszkañcy Jersey City dla których ten Pomnik Katyñski jest czêœci¹ historii ich miasta. To w³aœnie ich podpisy powoduj¹, ¿e sprzeciw wobec decyzji Rady Miasta jest skuteczny. Uda³o mi siê zbudowaæ bardzo szerok¹ koalicjê mieszkañców oraz organizacji z Jersey City aby stan¹æ z sukcesem w obronie naszego Pomnika. Ta walka teraz siê nie koñczy ale jest to jej pierwszy etap, który na wiele miesiêcy oddala perspektywê przenoszenia Pomnika w inne miejsce. Ufam, ¿e nie tylko oddala ale na zawsze j¹ usuwa.

S³awomir Platta sta³a wspó³praca

Zofia Doktorowicz-K³opotowska

Andrzej Józef D¹browski, Agata Galanis, Czes³aw Karkowski, Krzysztof K³opotowski, Bo¿ena Konkiel, Weronika Kwiatkowska, Katarzyna Zió³kowska

dyrektor artystyczny

korespondenci z Polski

KURIER P L U S

P O L I S H

W E E K L Y

M A G A Z I N E

redaktor naczelny Marek Rygielski

Jan Ró¿y³³o

Czekamy na zdjêcia Waszych bliskich z Polski

Blisko i daleko Fotografia spo³eczna charakteryzuje siê tym, ¿e stara siê zwróciæ uwagê na problemy niekiedy omijane lub ignorowane ze wzglêdu na swoj¹ powszechnoœæ. Tym razem, dajemy mo¿liwoœæ pokazania problemu emigracji w trochê innym œwietle, a zdjêcia maj¹ byæ ³¹cznikiem miêdzy Polakami i ich rodzinami, których na codzieñ dzieli ocean.

Wy Choæ Wasza ¿aglówka ju¿ dawno odp³ynê³a, zgubiliœcie kotwicê na Ba³tyku. Wyjechaliœcie po lepsze jutro, niekiedy zostawiaj¹c tu wszystko, ale przede wszystkim zdecydowaliœcie siê na ¿ycie w ci¹g³ej têsknocie za rodzin¹. I w³aœnie do tej rodziny wysy³acie tysi¹ce paczek rocznie. Jesteœcie œwietnie zorientowani kto ma jaki rozmiar buta, komu potrzeba ciep³ej kurtki na zimê... Choæ dzieli nas ocean, jesteœcie blisko. Znacie nasze problemy, staracie siê nam tutaj pomagaæ, a przyje¿d¿aj¹c przywozicie ze sob¹ powiew œwie¿ego powietrza. Mimo, i¿ œwiat siê zmieni³, mamy dostêp do wszelkich informacji, to Wasze opowieœci s¹ dla nas wci¹¿ egzotyczne a wasze przyjazdy s¹ jak wielkie œwiêta, nawet w œrodku lata, cieszymy siê jakby by³o Bo¿e Narodzenie. My Podobnie jak Wy, ¿yjemy w dwóch strefach czasowych. Po tylu latach, ró¿nice czasu przeliczamy automatycznie. Kiedy coœ siê u nas dzieje, nie mo¿emy siê doczekaæ a¿ wstaniecie, ¿eby móc zadzwoniæ, a lec¹c do Was w odwiedziny, zawsze staramy siê przywieŸæ coœ charaktery-

stycznego, typowo polskiego. Nierzadko jednak koñczy siê to Waszym œmiechem, kiedy przywozimy torciki wedlowskie, które mo¿ecie kupiæ w co drugim sklepie. Jesteœmy specami w przewo¿eniuwszystkiego, od kie³basy po sadzonkê drzewka z ogródka babci. W koñcu przywo¿¹c te rzeczy przywozimy cz¹stkê naszego, niegdyœ wspólnego œwiata. Lubimy Was zaskakiwaæ. Z polityk¹ amerykañsk¹ i prognoz¹ pogody jesteœmy tak na bie¿¹co, ¿e niekiedy mamy œwie¿sze informacje od Was, co wywo³uje Wasze zdumienie. Ci¹gle odliczamy jakieœ dni, jak nie do Waszego przyjazdu to do naszego wyjazdu. I tak p³ynie nam czas...

Projekt Drodzy Czytelnicy, prosimy Was o pomoc w realizacji projektu fotograficznego „blisko/daleko”, którego celem jest pokazanie up³ywu czasu w trakcie trwania emigracji. Jeœli posiadaj¹ Pañstwo zdjêcia swoich bliskich sprzed wyjazdu do USA, które zabrali Pañstwo ze sob¹ wyje¿d¿aj¹c, to prosimy o wysy³anie ich do naszej redakcji do 15 lipca. W ramach projektu zostan¹ wykonane portrety Pañstwa bliskich w Polsce a dla Pañstwa zostanie przygotowana wystawa. Wszystkie zdjêcia zostan¹ odes³ane pod wskazany adres. Ka¿dy z Pañstwa oraz Pañstwa bliscy na pami¹tkê dostan¹ ksi¹¿kê dotycz¹c¹ tego projektu z fotografiami i Pañstwa osobistymi historiami. Zachêcamy do wziêcia udzia³u. Wiêcej informacji na stronie: www.insideoutproject.net

Alicja Zimol¹g

fotografia

Kurier Plus, Inc. Adres: 145 Java Street

wydawcy

Tel: (718) 389-3018 (718) 389-0134 Fax: (718) 389-3140 E-mail: kurier@kurierplus.com Internet: www.kurierplus.com

Zosia ¯eleska-Bobrowski John Tapper Zofia Doktorowicz-K³opotowska Adam Mattauszek

Brooklyn, NY 11222

Redakcja nie odpowiada za treœæ og³oszeñ.


KURIER PLUS 30 CZERWCA 2018

4

www.kurierplus.com

Na drogach Prawdy Bo¿ej

Poznaæ Boga

Przyszli lud z i e od prze³o¿onego synagogi KS. RYSZARD KOPER i donieœli: „Twoja WWW.RYSZARDKOPER.COM.PL c ó r k a umar³a, czemu jeszcze trudzisz Nauczyciela?” Lecz Jezus s³ysz¹c, rzek³ do prze³o¿onego synagogi: „Nie bój siê, wierz tylko”. I nie pozwoli³ nikomu iœæ za sob¹ z wyj¹tkiem Piotra, Jakuba i Jana, brata Jakubowego. Tak przyszli do domu prze³o¿onego synagogi. Widz¹c zamieszanie, p³acz¹cych i g³oœno zawodz¹cych, wszed³ i rzek³ do nich: „Czemu podnosicie wrzawê i p³aczecie? Dziecko nie umar³o, tylko œpi”. I wyœmiewali Go. Lecz On odsun¹³ wszystkich, wzi¹³ ze sob¹ tylko ojca i matkê dziecka oraz tych, którzy z Nim byli, wszed³ tam gdzie le¿a³o dziecko. Uj¹wszy dziewczynkê za rêkê, rzek³ do niej: „Talitha cum, to znaczy: Dziewczynko mówiê ci wstañ”. Dziewczynka natychmiast wsta³a i chodzi³a, mia³a bowiem dwanaœcie lat. I os³upieli wprost ze zdumienia. Mk 5, 35b-42

Trzech klasowych kolegów po wielu

latach umówi³o siê na spotkanie. Zasiedli przy obficie zastawionym stole, wspominaj¹c dawne piêkne czasy. Rozmawiali tak¿e o swojej obecnej pracy i osi¹gniêciach. W pewnym momencie rozmowa sta³a siê bardziej luŸna. Jeden z nich powiedzia³: „W moim mieœcie ludzie nazywaj¹ mnie pra³atem, poniewa¿ pe³niê w koœciele funkcjê nadzwyczajnego ministra Eucharystii”. Drugi wyzna³, ¿e ma dobrze prosperuj¹cy interes i jest g³êboko zaanga¿owany w ruch charyzmatyczny. G³osi konferencje duchowe, prowadzi spotkania modlitewne, st¹d ludzie zwracaj¹ siê do mnie „kardynale”. Trzeci powiedzia³, ¿e jest zwyk³ym przedstawicielem handlowym, ale ludzie czêsto nazywaj¹ go Bogiem. Koledzy spojrzeli na niego ze zdziwieniem, oczekuj¹c na wyjaœnienie. A on uœmiechaj¹c siê powiedzia³: „Jako przedstawiciel handlowy, wiele razy pukam do drzwi swoich klientów. Po ich otwarciu czêsto s³yszê s³owa: „O mój Bo¿e, znowu”. W tej ¿artobliwej sytuacji kryje siê tak¿e pewna prawda odnosz¹ca siê do naszego poznania Boga, czy te¿ Jego miejsca w naszym ¿yciu. Mo¿e byæ On tylko w naszym s³owie, które w zasadzie nic dla nas nie znaczy, niczego w naszym ¿yciu nie zmienia. Autentyczne poznanie Boga odgrywa w ¿yciu ka¿dego z nas bardzo istotn¹ rolê. St¹d te¿ w dziejach ludzkoœci szukanie i poznawanie Boga by³o bardzo wa¿ne, gdy¿ On by³ spe³nieniem najg³êbszy ludzkich pragnieñ. Wiele rzeczy sk³ada siê na pe³ne i szczêœliwe ¿ycie, jednak dla autentycznie wierz¹cych, poznanie Boga jest absolutnie najwspanialsze i najwa¿niejsze ze wszystkich. Bez tego, wszystko inne traci swoje znaczenie.

W

Katechizmie Koœcio³a Katolickiego czytamy: „Cz³owiek stworzony na obraz Boga, powo³any, by Go poznawaæ i mi³owaæ, szukaj¹c Boga, odkrywa pewne ‘drogi” wiod¹ce do Jego poznania. Nazywa siê je tak¿e ‘dowodami na istnienie

u Ilya Repin - „Wskrzeszenie córki Jaira“ Boga” – nie chodzi tu jednak o dowody, jakich poszukuj¹ nauki przyrodnicze, ale o ‘spójne i przekonuj¹ce argumenty”, które pozwalaj¹ osi¹gn¹æ prawdziw¹ pewnoœæ. Punktem wyjœcia tych „dróg” prowadz¹cych do Boga jest stworzenie: œwiat materialny i osoba ludzka”. Œwiêty Augustyn ujmuje tê prawdê w s³owach: „Zapytaj piêkno ziemi, morza, powietrza, które rozprzestrzenia siê i rozprasza; zapytaj piêkno nieba... zapytaj wszystko, co istnieje. Wszystko odpowie ci: Spójrz i zauwa¿, jakie to piêkne. Piêkno tego, co istnieje, jest jakby wyznaniem. Kto uczyni³ ca³e to piêkno poddane zmianom, jeœli nie Piêkny, nie podlegaj¹cy ¿adnej zmianie?” W Katechizmie czytamy dalej: „Cz³owiek: zadaje sobie pytanie o istnienie Boga swoj¹ otwartoœci¹ na prawdê i piêkno, swoim zmys³em moralnym, swoj¹ wolnoœci¹ i g³osem sumienia, swoim d¹¿eniem do nieskoñczonoœci i szczêœcia. W tej wielorakiej otwartoœci dostrzega znaki swojej duchowej duszy. ‘Zal¹¿ek wiecznoœci, który w sobie nosi, nie mo¿e byæ sprowadzany do samej tylko materii” – jego dusza mo¿e mieæ pocz¹tek tylko w Bogu”.

W

naszym poznaniu Boga rozum natrafia na trudnoœci, st¹d te¿ potrzebne jest inne Ÿród³o poznania, o którym w Katechizmie czytamy: „Z tego powodu cz³owiek potrzebuje œwiat³a Objawienia Bo¿ego nie tylko wtedy, gdy chodzi o to, co przekracza mo¿liwoœci jego zrozumienia, lecz tak¿e, ‘by nawet prawdy religijne i moralne, które same przez siê nie s¹ niedostêpne rozumowi, w obecnym stanie rodzaju ludzkiego mog³y byæ poznane przez wszystkich w sposób ³atwy, z zupe³n¹ pewnoœci¹ i bez domieszki b³êdu”. A zatem kluczem do najpe³niejszego poznania Boga jest Jezus Chrystus i Jego nauka. Jezus obieca³: „Je¿eli bêdziecie trwaæ w nauce mojej, bêdziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdê, a prawda was wyzwoli”. Prawda nie tylko wiedzie

do wolnoœci, ale równie¿ do najwy¿szej prawdy, jak¹ jest wola Bo¿a. Prawda jest bezpoœredni¹ drog¹ do samego Boga. Bez prawdy nie ma rozró¿nienia miêdzy dobrem i z³em, prawami i ich brakiem. Oœwiecony prawd¹ umys³ równoznaczny jest z dusz¹, która potrafi wybieraæ w³aœciwe ¿yciowe drogi, wiod¹ce prosto do ¿ycia w Bogu.

Z

a Jezusem ci¹gnê³y ogromne t³umy. W Ewangelii czytamy: „Gdy Jezus przeprawi³ siê z powrotem ³odzi¹ na drugi brzeg, zebra³ siê wielki t³um wokó³ Niego, a On by³ jeszcze nad jeziorem”. Szli za Nim przede wszystkim ze wzglêdu na Jego naukê. On tak piêknie mówi³ o Bogu, który jest mi³uj¹cym Ojcem. Tê mi³oœæ odczuwali przez dzie³a Jego Syna Jezusa. Czyny Jezusa mia³y tak¿e moc œwiadectwa wiary. Chrystus mówi³ do niedowiarków: „Wierzcie Mi, ¿e Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Je¿eli zaœ nie – wierzcie przynajmniej ze wzglêdu na same dzie³a!” Ewangelia na dzisiejsz¹ niedzielê ukazuje dwa takie dzie³a. Wyp³ywaj¹ one z wiary i wiary siê domagaj¹. Prze³o¿ony synagogi b³aga Jezusa, aby uzdrowi³ œmiertelnie chor¹ córeczkê. A gdy Jezus by³ w drodze do domu prze³o¿onego synagogi, doniesiono ¿e dziewczynka ju¿ zmar³a i nie ma co trudziæ Jezusa. Na co Jezus powiedzia³ do prze³o¿onego: „Nie bój siê, wierz tylko”. Prze³o¿ony wierzy³ i Jezus dokona³ cudu wskrzeszenia. Po drodze mia³ miejsce jeszcze jeden cud. Przewlekle chora kobieta wiedz¹c, ¿e Jezus tamtêdy przechodzi myœla³a: „¯ebym choæ dotknê³a Jego p³aszcza, a bêdê zdrowa”. I dotyk Jezusa uzdrowi³ j¹.

D

zisiaj, w mocy Chrystusa dziej¹ siê cuda. Chrystus dotykiem uzdrawia nasze cia³a i dusze, abyœmy przez wiarê jeszcze lepiej poznali Boga i mocniej ukochali. Doœwiadczy³ tego Zygmunt „Muniek” Staszczyk, lider zespo³u T. Love. W wy-

wiadzie dla Rzeczpospolitej powiedzia³: „Nie jestem nawiedzony, nie dosta³em nagle pigu³ek szczêœcia, ale prawda jest taka, ¿e dawniej by³em k³êbkiem strachu, a teraz nie mam w sobie ani strachu, ani agresji, tylko spokój. I to jest fajne (…). Zamêt, kariera, pozycja, pieni¹dze – to znam doskonale. I ten zamêt ma z³¹ energiê. W zamêcie nie ma spokoju. By³o mi z moim ¿yciem Ÿle, cztery lata temu myœla³em o samobójstwie (…). Na szczêœcie jestem z Czêstochowy, chodzi³em z babci¹ na Jasn¹ Górê, wiêc nigdy nie odszed³em od katolicyzmu. By³em, jak wielu ch³opców, wychowany w wierze katolickiej, choæ oczywiœcie to kompletnie olewa³em. Show-biznes przynosi wiele pokus i skorzysta³em z nich wszystkich. To w ogóle bardzo niebezpieczna praca (…). Wiara to dla mnie realne uczucie mi³oœci, troski i wsparcia. Namacalnie to poczu³em. W tym roku w Medjugorie siê coœ takiego zdarzy³o... Wydaje mi siê, ¿e to jedno z najwa¿niejszych miejsc na œwiecie, ¿e tam Matka Bo¿a robi to, co chce. Najwy¿sze autorytety badaj¹ ró¿ne zjawiska, do których nie ma postaw, ¿eby siê dzia³y i nie znajduj¹ odpowiedzi. Mnie siê te¿ coœ niewyjaœnionego przydarzy³o. Nie chcê o tym opowiadaæ w gazecie, ale zdradzê tyle, ¿e poczu³em tam mi³oœæ, ogromn¹ mi³oœæ. Porycza³em siê, chocia¿ msza by³a po w³osku, a ja po w³osku znam 15 s³ów i moja ¿ona te¿ rycza³a, a nikt siê na ¿adne ryczenie nie umawia³”. m

Katolicki Klub Dyskusyjny Klub Dyskusyjny Œw. Jana Paw³a II powiadamia wszystkich cz³onków i sympatyków, ¿e nastêpne spotkanie w Klubie odbêdzie siê, po przerwie wakacyjnej, 23 wrzeœnia 2018 roku. Info: facebook. com/KKDSJP2 oraz kkdsjp2@gmail.com


KURIER PLUS 30 CZERWCA 2018

www.kurierplus.com

5

Deklaracja premierów Polski i Izraela Polski parlament przyj¹³ w œrodê nowelizacjê ustawy o Instytucie Pamiêci Narodowej. Premier Polski Mateusz Morawiecki w KPRM i premier Izraela Benjamin Netanjahu w Tel-Awiwie wziêli udzia³ w specjalnej konferencji za poœrednictwem telemostu, w czasie której równolegle podpisali wspóln¹ deklaracjê o wspó³pracy dotycz¹cej edukacji historycznej. Ni¿ej pe³na treœæ deklaracji, któr¹ wielu komentatorów uwa¿a za historyczn¹. WSPÓLNA DEKLARACJA PREMIERÓW IZRAELA I RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ: 1. W okresie ostatnich trzydziestu lat relacje miêdzy naszymi pañstwami i spo³eczeñstwami opieraj¹ siê na g³êbokim zaufaniu i zrozumieniu. Polska i Izrael to oddani, wieloletni przyjaciele i partnerzy, którzy blisko wspó³pracuj¹ na arenie miêdzynarodowej, jak równie¿ w kwestiach zwi¹zanych z zachowaniem pamiêci i nauczaniem o Holokauœcie. Wspó³praca ta prowadzona jest w duchu wzajemnego szacunku dla to¿samoœci i historycznej wra¿liwoœci, równie¿ w odniesieniu do najbardziej tragicznych okresów naszej historii. 2. Po rozmowie Premierów Netanjahu i Morawieckiego, Izrael z zadowoleniem przyjmuje decyzjê rz¹du polskiego o powo³aniu oficjalnego polskiego zespo³u do spraw dialogu z izraelskimi partnerami na tematy historyczne zwi¹zane z Holokaustem. Oczywistym jest, ¿e Holokaust by³ bezprecedensow¹ zbrodni¹, pope³nion¹ przez nazistowskie Niemcy przeciwko narodowi ¿ydowskiemu i wszystkim Polakom ¿ydowskiego pochodzenia. Polska zawsze wykazywa³a pe³ne zrozumienie dla znaczenia Holokaustu jako najbardziej tragicznej karty w historii narodu ¿ydowskiego.

u

Premier Mateusz Morawiecki.

3. Uwa¿amy, ¿e istnieje wspólna odpowiedzialnoœæ za wolnoœæ prowadzenia badañ, krzewienie zrozumienia i zachowanie pamiêci o historii Holokaustu. Zawsze byliœmy zgodni, ¿e sformu³owania „polskie obozy koncentracyjne / polskie obozy œmierci” s¹ ra¿¹co b³êdne i pomniejszaj¹ odpowiedzialnoœæ Niemców za tworzenie tych obozów. Dzia³aj¹cy w trakcie wojny Rz¹d RP na uchodŸstwie stara³ siê powstrzymaæ te nazistowskie dzia³ania, podejmuj¹c próby upowszechnienia wœród zachodnich sojuszników wiedzy na temat systematycznego mordu dokonywanego na polskich ¯ydach. Uznajemy i potêpiamy ka¿dy indywidualny przypadek okrucieñstwa wobec ¯ydów, jakiego dopuœcili siê Polacy podczas II wojny œwiatowej. Z dum¹ wspominamy heroiczne czyny licznych Polaków, w szczególnoœci Sprawiedliwych Wœród Narodów Œwiata, którzy z nara¿eniem ¿ycia ratowali ¯ydów.

u

Premier Beniamin Natanjahu.

4. Nie zgadzamy siê na dzia³ania polegaj¹ce na przypisywaniu Polsce lub ca³emu narodowi polskiemu winy za okrucieñstwa pope³nione przez nazistów i ich kolaborantów z ró¿nych krajów. Smutna prawda jest niestety taka, ¿e w tamtym czasie niektórzy ludzie – niezale¿nie od pochodzenia, wyznania czy œwiatopogl¹du – ujawnili swe najciemniejsze oblicze. Doceniamy fakt, ¿e struktury Polskiego Pañstwa Podziemnego nadzorowane przez Rz¹d RP na uchodŸstwie stworzy³y mechanizm systemowej pomocy i wsparcia dla osób pochodzenia ¿ydowskiego, a podziemne s¹dy wydawa³y wyroki skazuj¹ce Polaków za wspó³pracê z niemieckimi w³adzami okupacyjnymi, w tym tak¿e za denuncjowanie ¯ydów. 5. Opowiadamy siê za swobod¹ wypowiedzi na temat historii oraz wolnoœci¹ badañ nad wszystkimi aspektami Holo-

kaustu, tak aby mog³y byæ one prowadzone bez ¿adnych obaw o przeszkody prawne, miêdzy innymi przez studentów, nauczycieli, badaczy, dziennikarzy, jak równie¿ z ca³¹ pewnoœci¹ przez Ocalonych i ich rodziny – nie bêd¹ oni podlegali odpowiedzialnoœci prawnej z tytu³u korzystania z prawa do wolnoœci s³owa i wolnoœci akademickiej w odniesieniu do Holokaustu. ¯adne prawo nie mo¿e tego zmieniæ i tego nie zmieni. 6. Oba rz¹dy z ca³¹ moc¹ potêpiaj¹ wszelkie formy antysemityzmu oraz daj¹ wyraz swemu zaanga¿owaniu w zwalczanie jakichkolwiek jego przejawów. Oba rz¹dy odrzucaj¹ równie¿ antypolonizm oraz inne negatywne stereotypy narodowe. Rz¹dy Polski i Izraela nawo³uj¹ do powrotu do spokojnego dialogu opartego na wzajemnym szacunku w dyskursie publicznym. m

UWAGA: artyku³ o. Paw³a Bieleckiego na s.15


KURIER PLUS 30 CZERWCA 2018

6

www.kurierplus.com

Widziane z Providence…

Futbol i polityka warzyszy³o temu wszêdzie has³o „Or³y do boju”. Stacje benzynowe Orlenu zosta³y udekorowane na bia³o-czerwono a widzowie telewizyjni byli bombardowani reklamami zabarwionymi akcentami pi³karsko-patriotycznymi. Nawet prezes PZPN Zbigniew Boniek wyst¹pi³, co wydaje siê kontrowersyjne, w reklamie piwa „Tyskie”. Niektórzy komentatorzy twierdz¹, ¿e mieliœmy do czynienia z sojuszem biznesu, mediów i hurrapatriotów. Doœwiadczenia sprzed kilkunastu lat nie nauczy³y Polaków ostro¿noœci. W roku 2002 rozbujano nastroje do maksimum. Pamiêtam, jak ktoœ z kierownictwa polskiej reprezentacji powiedzia³, ¿e ju¿ widzi kapitana naszego zespo³u wychodz¹cego z samolotu na lotnisku Okêcie z Pucharem Œwiata. Samo zakwalifikowanie siê na mistrzostwa potraktowano jako olbrzymi sukces. Polskich pi³karzy wynoszono pod niebiosa. Nic wiêc dziwnego, ¿e niektórzy z nich spoczêli na laurach. Wkrótce na g³owy kibiców wylano kube³ zimnej wody. W pierwszym meczu z Kore¹ Po³udniow¹ przegraliœmy 0: 2 a w nastêpnym, z Portugali¹, 0: 4. Zwyciêstwo nad przeciêtn¹ dru¿yn¹ USA nie mia³o ¿adnego znaczenia. Cztery lata póŸniej sytuacja z grubsza powtórzy³a siê. PóŸniej, przez 12 lat, nie uda³o siê nam zakwalifikowaæ na mistrzostwa. Pi³ka no¿na jest najbardziej popularn¹ dyscyplin¹ sportow¹. Nic wiêc dziwnego, ¿e mundialowe sukcesy danego kraju pod-

wy¿szaj¹ jego presti¿ na œwiatowej arenie a nawet maj¹ wp³yw na sytuacjê wewnêtrzn¹. Od dawna wiadomo, ¿e sportu od polityki nie da siê oddzieliæ. Widaæ to najlepiej w Ameryce £aciñskiej, gdzie futbol jest traktowany prawie jak religia. W³adze aplikuj¹ czasami meczowe zwyciêstwa jako remedium na problemy spo³eczno-gospodarcze. Jak wiadomo, w roku 1969 dosz³o do kilkudniowej „wojny futbolowej” miêdzy Hondurasem i Salwadorem, po przegranej Hondurasu w spotkaniu ze swym s¹siadem. Sukcesy polskiej reprezentacji na Mundialu 1974 (ca³kiem zas³u¿one) wykorzystywa³y ówczesne w³adze komunistyczne. Tak siê z³o¿y³o, ¿e obchodzono wówczas okrag³¹ rocznicê utworzenia PRL. Powracaj¹ca do kraju dru¿yna Kazimierza Górskiego witana by³a transparentami o treœci: „Srebro nam wieziecie na trzydziestolecie”. Równie¿ tym razem w³adze rz¹dowe w Polsce w³¹czy³y siê aktywnie w gor¹czkê przedmundialow¹. Prezydent Duda i premier Morawiecki spotkali siê z narodow¹ reprezentacj¹ i kilkakrotnie wydawali oœwiadczenia popieraj¹ce polski zespó³. Andrzej Duda ogl¹da³ mecz Polska – Kolumbia w „marynarskiej” strefie kibica na ORP Genera³ Kazimierz Pu³aski. W krêgach „twardej” opozycji mówi siê, ¿e niedzielna klêska spowoduje frustracjê wœród wielu kibiców, co bêdzie mia³o

Tydzieñ na kolanie

Œwiêty Tomasz z Akwinu, jeden z dwóch najwiêkszych teoretyków œredniowiecznej myœli chrzeœcijañskiej, który w zaledwie 16 lat spisa³ oko³o oœmiu milionów myœli w 92 rozprawach tu¿ przed œmierci¹ w wieku ledwie lat 49, prze¿y³ wizjê ekstatyczn¹ podczas mszy œwiêtej. I ten twórca Wielkiej Teorii, usadowionej na Arystotelesie, która sta³a siê jedn¹ ze ska³ koœcio³a raczy³ by³ stwierdziæ: „Wszystko, co napisa³em wydaje mi siê niczym s³oma, w porównaniu z tym, co objawi³o mi siê teraz”. Co zobaczy³, powiedzieæ ani opisaæ nie zdo³a³, bo mu siê zmar³o. Wiêc dziwiæ siê nie mo¿na nam, maluczkim, ¿e ze strzêpków próbujemy odtwarzaæ o co w tym wszystkim biega. Zw³aszcza tacy jak ja, zaczerniacze komputerowych ekranów maj¹ czêsto w¹tpliwoœci. Bo ¿eby choæ jak lekarz, naprawiæ cz³owieka w realu, pieprzymy trzy po trzy s³owami. A tu wokó³ zalew strzêpów informacji, przekazów, których nasze ptasie mó¿d¿ki ogarn¹æ nie mog¹. Bo jak œwietnie ujmuje to zespó³ Luxtorpeda:

Przestrzegam trzech zasad: 1. obieca³em Naszym, ¿e bêdê z Nimi – wiêc nie krytykujê; 2. cieszê siê z sukcesów i chwalê – ale jeœli jest za co; 3. nigdy nie za³amuKAZIMIERZ WIERZBICKI jê r¹k, wyci¹gam wnioski, bo jutro te¿ jest dzieñ i trzeba iœæ do przodu. Bia³o-Czerwoni sta³o siê. Trudno. G³owa do góry! Andrzej Duda, Prezydent RP Polska reprezentacja przegra³a dwa pierwsze mecze na Mistrzostwach Œwiata w Rosji i praktycznie zosta³a wyeliminowana z dalszych rozgrywek. Pora¿ka mog³a byæ do przewidzenia. W wiosennych spotkaniach sparingowych dru¿yna Adama Nawa³ki nie wypad³a zbyt dobrze. Polska ledwo zremisowa³a z reprezentacj¹ B Chile. Wynik 4: 0 z bardzo s³abiutk¹ Litw¹ jakby rozwia³ pewne niepokoje. Od kilku miesiêcy pompowano do granic mo¿liwoœci atmosferê przedmundialow¹. Specjalnie przygotowany na tê okazjê przebój „Polska dru¿yna siê nie zatrzyma” nadawany by³ setki razy w radio i TV. To-

Niedziela póŸno No i nasze Or³y czy raczej ¯elusie Nawa³ki ubabra³y siê po pachy. Nie minê³o nawet jedno „Kolanko” a reprezentacja Polski w pi³ce no¿nej zaliczy³a kompletny blama¿ i upadek. Dwa mecze, dwie pora¿ki w ¿a³osnym stylu: bez walki, bez pomys³u, bez umiejêtnoœci. A ile¿ by³o zadêcia, zaklinania rzeczywistoœci, propagandy sukcesu, ¿e tym razem to na pewno „nasi” coœ zdobêd¹, bo profesjonalizm, super przygotowania, Nawa³ka trenerem a Boniek prezesem… Efekt? Najgorsza dru¿yna tych mistrzostw, nie potrafi¹ca skleciæ jednej, dwóch akcji, graj¹ca archaiczny futbol (kopnij do przodu, mo¿e coœ siê zdarzy albo wymuœ sta³y fragment gry), taki od którego a¿ bol¹ oczy… Zamiast prawdziwych wojowników na boisku, takich co mieli nawi¹zywaæ do tradycji – nie, nie, sam tego nie wymyœli³em – zwyciêstw husarii, zobaczyliœmy metroseksualnych wymoczków, wyroby pi³karzopodobne, udaj¹ce graczy na najwy¿szym poziomie, ale tylko pod wzglêdem stroju i wymyœlnych fryzur… Dixit. Niech resztê dopowie Pawe³ Kukiz, który naprêdce skleci³ wierszyk (mo¿e piosenkê da siê z tego zrobiæ?), dobrze oddaj¹cy ca³¹ rzeczywistoœæ pi³karsk¹, w jakiej znalaz³a siê reprezentacja bia³o-czerwonych: By³oby dobrze Byliœmy gotowi Do walki w znoju Ch³opcy morowi Dzisiaj przeklêci Lecz jutro -nie Wygralibyœmy

Gdyby nie ¿el… Historia kiedyœ Racjê nam przyzna ¯e My to Honor Bóg i Ojczyzna Wygralibyœmy Gdyby nie ¿el Zdradziecki wymys³ Salonu sfer W szaleñczej walce Pot nas oblewa³ ¯el w oczy p³yn¹³ Widok zaæmiewa³ Trawê gryŸliœmy Na twarz padalim Rêce i nogi nadwyrê¿alim By³oby dobrze Gdyby nie ¿el Zdradziecki wymys³ Salonu sfer Gdyby nie majtki (te od sponsora) Strzelilibyœmy dla Polski gola Lecz majtki by³y od wroga Polski I nie mogliœmy daæ Wam radoœci Buty cisnê³y te¿ nas ¯e hej Ale najgorszy by³ ten ¿el ¯el z potem znoju Zalewa³ oczy I nie widzielim Jak pi³kê toczy Ten Senegalczyk Do bramki mej Byœmy wygrali Gdyby nie ¿el. Œroda do nocy W³aœciwie co ma sens? W sensie ¿ycie. Dociera do nas urywkami sensów.

Wiecznoœæ jest za nami ju¿ wiecznoœæ jest przed nami tu¿ Mamy tylko chwilê pomiêdzy wiecznoœciami tu Czas ucieka nam, przysypuj¹ nas œmieci To co wa¿ne zostaje – reszta na œmietnik. Ale co zostawiæ, a co wywaliæ? No i przede wszystkim co zrobiæ z Czasem, który jak kat, odcina nam po kawa³eczku, z ka¿d¹ minut¹ szanse i mo¿liwoœci. Jak œpiewaj¹ inne szarpidruty z zespo³u Creed: Trapped between this life/ And the light/ I just can’t figure out/ How to make it right co w wolnym t³umaczeniu brzmi mniej wiêcej tak: „uwiêziony miêdzy moim

wp³yw na notowania obecnej ekipy rz¹dowej. * Polityczne zamieszanie dotyczy równie¿ kraju-gospodarza obecnych mistrzostw. Elita rz¹dowa Rosji w³o¿y³a du¿o wysi³ku aby uzyskaæ prawo zorganizowania Mundialu 2018. Po aneksji Krymu przez Moskwê oraz rozpêtaniu wojny domowej na wschodzie Ukrainy w roku 2014, podnios³y siê liczne glosy w œwiecie zachodnim aby rozgrywki mundialowe przenieœæ do innego kraju. Tak siê jednak nie sta³o. Faktem jest jednak, ¿e przywódcy prawie wszystkich pañstw bior¹cych udzia³ w mistrzostwach zbojkotowali uroczyst¹ inauguracjê imprezy 14-go czerwca. Dobrze, ¿e wœród zakwalifikowanych do mundialu dru¿yn nie ma pi³karskiej jedenastki z Ukrainy. Kibice z Kijowa mogliby wtedy powiedzieæ: jak tu graæ, skakaæ i weseliæ siê w kraju, który najecha³ i zaj¹³ kawa³ naszej ojczyzny. Putin niew¹tpliwie wykorzystuje rolê gospodarza do podniesienia presti¿u Rosji i rozkrêcenia nastrojów patriotycznych. Ogólnie wszystko na razie mu sprzyja. Wygl¹da na to, ¿e reprezentacja Federacji Rosyjskiej zajmuj¹ca 70-te miejsce w œwiatowym rankingu FIFA (za takimi „potêgami” futbolowymi jak Albania i Jamajka) wysz³a ze swojej grupy i kwalifikuje siê do dalszych rozgrywek. m ¿yciem a œwiat³oœci¹, po prostu nie wiem, jak w³aœciwie siê zachowaæ”. Choæ podane w treœci popularno-gitarowej, dobrze oddaje sens tego naszego bezsensu codziennego… Oczywiœcie s¹ wskazówki od Pana. Dzisiejsze czytanie i fragment Psalmu 119: Nak³oñ me serce do Twoich napomnieñ/ a nie do zysku/ Odwróæ me oczy, niech na marnoœæ nie patrz¹/ udziel mi ¿ycia przez swoje s³owo. Ale jakie s ³ o w o kiedy na ulicach piêkne wdziêki siê prezentuj¹ w sk¹pym, czerwcowym odzieniu a i „bez rubelka” nie da siê przyjemnie po¿yæ, acz przecie¿ siê nale¿y? A jednak jakaœ g³êboka têsknota gdzieœ g³êboko w nas, wie ¿e to wszystko ma³o… Ale zaraz w³¹cza siê ego, sk³onnoœæ do oceniania bliŸnich, szukania drzazg w oczach innych, gdy ogromne bele tkwi¹ w nas samych. To ustawianie œwiata pod siebie, co – jak pisze inny m¹dry kaznodzieja – niepostrze¿enie jak robak niszczy wewn¹trz nasze ¿ycie i wzajemne relacje powoduj¹c „raka duszy” czyli pychê. I tak w ko³o Macieju – tu coœ smakowitego widzimy, czegoœ co nas zaspokoi po¿¹damy natychmiast, aby zaraz widzieæ u³udê i têsknotê za czymœ wiêcej… Ale po pewnym uspokojeniu emocji (pamiêtaj: to myœli wywo³uj¹ emocje, nigdy na odwrót, s³owem z³e myœli wywo³ujê z³e rozedrganie…) odpowiedŸ przychodzi sama: tu i teraz. W³¹czenie czajnika z ciep³¹ wod¹. Prze³ykanie strawy. Przytulenie dziecka, pow¹chanie jego g³ówki. Pos³yszenie œpiewu ptaków na dzieñ dobry i dobranoc, zapach œciêtej trawy. A przede wszystkim czyny wobec bliŸnich: zw³aszcza, gdy nas coœ kosztuj¹, gdy nasze ego musi poczekaæ, aby chapn¹æ kawa³ek ¿ycia, które tak szybko ucieka… Reszta? Reszta jest przecie¿ „niczym s³oma”, po której nie zostanie nawet œlad…

Jeremi Zaborowski


KURIER PLUS 30 CZERWCA 2018

www.kurierplus.com

7

16-MILIONOWY WERDYKT Trzydziestoszeœcioletni pracownik zosta³ sparali¿owany od pasa w dó³ w wyniku wypadku na budowie. Do zdarzenia dosz³o przy remoncie kilkupiêtrowego domu. Tego dnia pracownik mia³ przybiæ drewniane dykty do bocznych czêœci budynku. Jego wspó³pracownik opar³ trzydziestostopow¹ drabinê o jedn¹ ze œcian. Pracownik wspi¹³ siê po drabinie na wysokoœæ blisko dwudziestu piêciu stóp. W prawym rêku mia³ wkrêtarkê. Drugi pracownik trzyma³ drabinê. Robotnik czu³ jednak, ¿e drabina by³a niestabilna. Po wkrêceniu trzech œrub odchyli³ siê w lew¹ stronê, aby przykrêciæ ostatni¹ z nich. W momencie gdy mê¿czyzna przeniós³ ciê¿ar cia³a, drabina zaczê³a siê przesuwaæ razem z nim. Pracownik asekuruj¹cy nie utrzyma³ drabiny. Mê¿czyzna spad³ na ziemiê z wysokoœci blisko dwudziestu stóp. Poszkodowany dozna³ z³amania piêciu ¿eber oraz pêkniêcia jednego z krêgów w krêgos³upie lêdŸwiowym. Lekarze zdiagnozowali równie¿ krwiak mózgu. Konieczne by³o przeprowadzenie dwóch operacji krêgos³upa. Poszkodowany nie móg³ ju¿ wróciæ do pracy fizycznej, w zwi¹zku z czym wszczête zosta³y dwie procedury prawne. Pierwsz¹ z nich by³o postêpowanie przed Workers” Compensation, drug¹ natomiast sprawa cywilna o odszkodowanie. Podczas

gdy z Workers” Compensation poszkodowany uzyska³ czêœciowy zwrot utraconych zarobków i niezbêdn¹ opiekê medyczn¹, odszkodowania za ból i cierpienie oraz wszelkie straty ekonomiczne dochodzi³ w sprawie cywilnej wytoczonej przeciwko wykonawcy oraz w³aœcicielowi budynku. Poszkodowany twierdzi³, ¿e pozwani nie zapewnili mu bezpiecznych warunków pracy. Wskaza³, ¿e drabina, na której musia³ pracowaæ by³a wadliwa. Poszkodowany zosta³ doskonale przygotowany na przes³uchanie przed procesem. Nie w³ada³ jêzykiem angielskim na tyle by swobodnie zeznawaæ przed prawnikami drugiej strony. Niezwykle wa¿ne by³o upewnienie siê, ¿e w trakcie zeznañ, poszkodowany u¿y³ kluczowych s³ów i terminów. Warto pamiêtaæ, ¿e je¿eli poszkodowany zeznaje w jêzyku polskim, a nie angielskim, absolutnie wskazane jest, aby przekaza³ swoj¹ sprawê prawnikowi biegle mówi¹cemu po polsku. W tego typu sprawach przes³uchanie trwa osiem godzin, a czasem kilka dni. Nawet najlepsi t³umacze, w wyniku zmêczenia, pope³niaj¹ b³êdy, które mog¹ zawa¿yæ o wyniku ca³ej sprawy. W takich sytuacjach jedynie dwujêzyczny prawnik mo¿e w porê zareagowaæ i skorygowaæ t³umacza. Prawnicy pozwanych zwrócili uwagê na to, ¿e poszkodowany nigdy wczeœniej nie skar¿y³ siê nikomu na stan drabiny.

Wskazali, ¿e do wypadku dosz³o wy³¹cznie z winy poszkodowanego, poniewa¿ to on wychyli³ siê w lew¹ stronê, nie trzymaj¹c siê drabiny ¿adn¹ z r¹k. Spójne zeznania poszkodowanego i bezsprzeczny materia³y dowodowy da³y solidn¹ podstawê do szybkiego rozstrzygniêcia odpowiedzialnoœci pozwanych. S¹d przychyli³ siê bowiem do argumentacji poszkodowanego, orzekaj¹c, ¿e pozwani naruszyli przepisy bezpieczeñstwa. Pozosta³a jeszcze kwestia udowodnienia Jeœli Pañstwo sami stali siê ofiar¹ wypadku, lub znaj¹ kogoœ kto ma problem ze swoim wypadkiem, to zapraszamy do bezp³atnej konsultacji prawnej pod numerem telefonu 212 - 514 - 5100, emailowo pod adresem swp@plattalaw.com, lub w czasie osobistego spotkania w naszej kancelarii na dolnym Manhattanie. Mo¿ecie Pañstwo równie¿ zadaæ nam pytania bezpoœrednio na stronie internetowej (www.plattalaw.com) u¿ywaj¹c emaila lub czatu który jest dostêpny dla Pañstwa 24 godziny na dobê. Zawsze udzielimy Pañstwu bezp³atnej porady w ka¿dej sprawie w której bêdziemy mogli Pañstwa reprezentowaæ. Na naszej stronie internetowej mog¹ Pañstwo (po lewej jej stronie) sami sprawdziæ status swojej sprawy s¹dowej

rozmiaru obra¿eñ cielesnych i strat ekonomicznych. Strony zgodzi³y siê podj¹æ negocjacje z udzia³em mediatora, które po pierwszym spotkaniu zakoñczy³y siê fiaskiem. Sprawa trafi³a na wokandê. £awnicy przyznali poszkodowanemu odszkodowanie w wysokosci ponad szesnastu milionów dolarów, z czego pieæ milionów za ból i cierpienie oraz ponad jedenaœcie milionów za koszty leczenia. m (prowadzonej nawet przez inn¹ kancelariê), po wpisaniu numeru akt s¹dowych (index number) swojej sprawy w istniej¹ce tam pole. Ta czêœæ strony jest skonfigurowana bezpoœrednio z oficjalnym systemem s¹dowym stanu Nowy Jork, dziêki czemu wiadomoœci jakie uzyskaj¹ tam Pañstwo na temat swoich spraw s¹ oficjalnymi danymi s¹dowymi. Gdyby z jakiegokolwiek technicznego powodu nie uda³o siê Pañstwu odnaleŸæ swojej sprawy w tym systemie, to z przyjemnoœci¹ pomo¿emy j¹ odnaleŸæ telefonicznie.

The Platta Law Firm, PLLC 42 Broadway, Suite 1927, New York, NY 10004 www.plattalaw.com tel. 212 - 514 - 5100

Wieczne wakacje Mo¿na by pomyœleæ, ¿e gdy ktoœ ju¿ nie pracuje, JAN LATUS bo jest emerytem albo od³o¿y³ trochê pieniêdzy, ma wieczne wakacje. Zapewne ktoœ tak odbiera³by moje nic nierobienie w Warszawie – gdyby nie przeczyta³ jakiegokolwiek mojego tekstu i zrozumia³, ¿e mieszkanie w stolicy, zw³aszcza zim¹, to wakacje nie s¹. Za wakacje uwa¿amy pobyt w miejscu wyró¿niaj¹cym siê piêknem, zdrowym klimatem i atrakcjami turystycznymi; s³awnym i pokazywanym w filmach. Ca³y rok mieszkamy w Bytomiu i Trenton, na wakacje jedziemy do Sopotu, Zakopanego, Lake George i South Beach. Miejsca te oferuj¹ prze¿ycia intensywne wiêc intensywnie z atrakcji korzystamy, skoro to tylko kilka dni urlopu. Nie dosypiamy, skoro tyle jest do zobaczenia. Nie ¿a³ujemy ¿o³¹dków i w¹troby, skoro tyle jest do skosztowania. Ma to byæ najpiêkniejszy moment ¿ycia – przynajmniej do kolejnego urlopu. Warszawa nie jest miejscem na wakacje. Owszem, przyje¿d¿aj¹ tu szkolne wycieczki a w lecie garstka zagranicznych turystów, jednak przede wszystkim jest to miejsce do pracy, robienia kariery politycznej, finansowej, naukowej i artystycznej. Tu ludzie codziennie jad¹ do pracy przez zakorkowane i zadymione ulice. W s³oneczne weekendy ulice pustoszej¹ a ruch robi siê na œcie¿kach rowerowych, ci¹gle jednak trudno poczuæ siê tu jak na wakacjach. Z Nowym Jorkiem sprawa nie jest jednoznaczna. Miliony mieszkañców skupiaj¹ siê na pracy i za³atwianiu ¿y-

ciowych spraw. Turyœci s¹ jednak zauwa¿alni nie tylko w niedziele w wybranych punktach miasta. Przyje¿d¿a ich tu, przez ca³y rok, ponad 50 milionów, s¹ wiêc wszêdzie, œmiesznie zadzieraj¹c g³owy i pa³êtaj¹c siê pod nogami wiecznie siê spiesz¹cych nowojorczyków. Czy w Nowym Jorku mo¿na czuæ siê jak na wakacjach, równie¿ w dzieñ powszechni? Moim zdaniem tak. Jako przewodnik widzia³em przecie¿ turystów z ca³ego œwiata, których pobyt akurat wypada³ w listopadzie, a zwiedzali Manhattan od poniedzia³ku do czwartku. Nie by³o dni nieturystycznych. Nowy Jork ma zbyt wiele znanych w œwiecie atrakcji, zbyt wiele przynosi asocjacji ze scenami z filmu, telewizji i motywami muzycznymi, ¿eby przesta³ byæ magnesem. Bez wzglêdu na pogodê, mo¿na przecie¿ wejœæ do Grand Central Terminal, Metropolitan Museum of Art, jednej z tysiêcy restauracji. Czy mo¿na mieæ w Nowym Jorku wieczne wakacje? By³oby to ¿ycie co prawda pró¿niacze ale jednak intensywne, w szybkim tempie. Jeœli tylko ktoœ ma du¿o pieniêdzy. Jak ju¿ sugerowa³em, Warszawa nie jest wymarzonym miejscem wiecznych wakacji. Znalaz³em jednak ostatnio takie miejsce w Polsce. Gdy wróci³em ostatnio promem ze Szwecji do Gdyni, wyskoczy³em do Sopotu, ¿eby sobie przypomnieæ to miasto. By³o jeszcze przed sezonem i doda³o to tylko kurortowi uroku. Ludzi by³o stosunkowo ma³o wiêc mo¿na by³o przechadzaæ siê „Monciakiem”, wejœæ jako niemal jedyny turysta na molo. Koniec ulicy Monte Cassino, przy wejœciu na molo, piêknie rozbudowano.

Ruch uliczny puszczono tunelem dziêki czemu powsta³ plac zabudowany wokó³ niewysokimi, nowoczesnymi budynkami, mieszcz¹cymi hotele, butiki i restauracje. Wyremontowano Grand Hotel, obok postawiono, dorównuj¹cy mu presti¿em i cenami, Sheraton. Najpiêkniej jednak prezentuje siê park ci¹gn¹cy siê wzd³u¿ brzegu morza od Gdañska, przez Sopot, a¿ do Gdyni Or³owa. Wszystko jest tu wykoñczone na najwy¿szym poziomie: kostka bauma, œcie¿ki rowerowe, starannie przystrzy¿one krzaki, ³aweczki, oznakowane zejœcia na pla¿ê. Czêœæ parku na pó³noc od „monciaka” jest dziksza: to w³aœciwie lasek i rezerwat rzadkich ptaków. Mo¿na tym lasem dojœæ lub dojechaæ rowerem do Gdyni Or³owa i dalej do centrum miasta. Po raz pierwszy od 22 miesiêcy pobytu w Polsce odnalaz³em miejsce, gdzie mam ochotê wyjœæ z domu, pospacerowaæ. Oczywiœcie to zas³uga morza: jego uniwersalne piêkno uspokaja, oddala od spraw bie¿¹cych, w tym politycznych. Zimowe ³a¿enie pomiêdzy blokami w Warszawie to czas marnowany i spêdzany brzydko. Chodzenie wzd³u¿ morza to czynnoœæ zdrowa, szlachetna i insipiruj¹ca. Maj¹c z pokoju widok na morze da siê wreszcie pisaæ ksi¹¿ki, a nie komentowaæ jakieœ bie¿¹czki z Sejmu i telewizji. Sopot jest piêknym, poniemieckim miastem. Najdro¿szym w Polsce, gdy idzie o nieruchomoœci. Trudno siê dziwiæ fascynacji warszawiaków tym miastem. Przecie¿, zamiast jeŸdziæ w smogu do warszawskiego biura, mo¿na przechadzaæ siê zadrzewionymi ulicami Sopotu, mijaj¹c stylowe wille i nieliczne wysokie bloki, które tu

wszak¿e nie s¹ pozbawione zalet: z ich okien rozci¹gaj¹ sie piêkne widoki. Podejrzewam, ¿e nawet w zimie – dziêki widokom na wodê i piêknej zabudowie miasta – nie jest tu nadmiernie melancholijnie. Mo¿a te¿ tu spotkaæ ciekawych ludzi: minêliœmy Leszka Mo¿d¿era, pozna³em profesorów sztuki, re¿yserów teatralnych i handlarzy antykami. Ostatnio znowu by³em w Sopocie, ju¿ na kilka dni. Sezon zacz¹³ siê na dobre: „monciakiem” przewala³y siê t³umy, piêkne architektonicznie restauracje i sma¿alnie ryb umieszczone przy pla¿y pêka³y w szwach. Polscy wakacjusze-mieszczanie ¿yli wed³ug trybu dnia: œniadanie – spacer – lody – rybka – gofry – kolacja – picie w SPATiFie, Sfinksie lub innym barze – dopicie w domu. Pary i rodziny mia³y spokojne wakacje ale byly te¿ liczne pary i grupy piêknie ju¿ opalonych dziewczyn, które przyjecha³y tu na wakacyjn¹ przygodê ¿ycia. Bo Sopot jest tak¹ najwiêksz¹ atrakcj¹ w Polsce, najdro¿szymi i najbardziej „zachodnimi” wakacjami na terenie kraju. Mimo niedogodnoœci takiego t³oku, myœlê ¿e przyjemnie by tu siê mieszka³o, szwendaj¹c siê od koœcio³a do ksiêgarni, od restauracji do sma¿alni. Wkrótce zna³o by siê te¿ du¿o ludzi, którzy wydaj¹ siê na poziomie i bardziej serdeczni, ni¿ ci w Warszawie. Sopot to – w sezonie – najwiêksze w Polsce zagêszczenie rozrywki, turystyki i seksu, ale te¿ ¿ycia intelektualnego i artystycznego na kilometr kwadratowy. Mo¿e tu siê przeniosê na wieczne wakacje? m


KURIER PLUS 30 CZERWCA 2018

8

Kartki z przemijania Mam dwie dusze – warszawsk¹ i nowojorsk¹. W Nowym Jorku czujê siê jak w Warszawie, w Warszawie jak w Nowym Jorku. Tu i tam jestem u siebie. W Nowym Jorku œni mi siê Warszawa, zaœ w Warszawie Nowy Jork. Nowy Jork ci¹gle rozpoznajê, choæ mieszkam w nim ju¿ 29 lat, natomiast Warszawê wci¹¿ odszukujê. Tê Warszawê, ANDRZEJ JÓZEF D¥BROWSKI w której siê urodzi³em i któr¹ opuœci³em tylko „na chwilê”. W obu miastach odkrywam miejsca i detale nieznane. Nie znam wci¹¿ wielu dawnych czêœci Nowego Jorku i nie znam jeszcze wielu nowych czêœci Warszawy. Tu i tam zdarza siê, ¿e nie wiem, gdzie jestem. W Nowym Jorku przewa¿a potrzeba zobaczenia nieznanego, w Warszawie potrzeba powrotu do znanego. Przewa¿aj¹ wspomnienia zwi¹zane z ludŸmi, sytuacjami i miejscami. W Nowym Jorku ciekawi mnie, kto mieszka za oknami przyci¹gaj¹cymi moj¹ uwagê, w Warszawie przewa¿a smutek, ¿e za znanymi oknami nie ma ju¿ bliskich mi ludzi. A tych okien jest coraz wiêcej. W obu miastach s¹ one moj¹ obsesj¹. Myœla³em, ¿e siê z ni¹ uporam pisz¹c przed laty „Okna pe³ne nadziei”, ale gdzie tam – nie opuszcza mnie ona nigdy. I nigdzie. Nie tylko w Nowym Jorku i Warszawie, nie tylko w Polsce, nie tylko w Ameryce. Chodzê zatem z zadart¹ g³ow¹ i zagl¹dam, gdzie tylko siê da. W Warszawie tak¿e do moich dawnych okien na Tamce i Wiejskiej oraz do okien powojennego mieszkania moich rodziców na rogu Narbutta i Wiœniowej. Przystajê, kiedy widzê piêkne wnêtrza. Wch³aniam je w siebie. Zw³aszcza te, które s¹ nie tylko piêkne, ale i ciep³e. Mam wielk¹ potrzebê przebywania w wizualnie ciep³ych wnêtrzach. Czy¿by dlatego, ¿e wewn¹trz siebie stajê siê coraz ch³odny?

$

Dzisiejszy ja, to ju¿ coraz rzadziej dawniejszy ja. Widaæ to w artyku³ach i rzecz jasna w albumach ze zdjêciami oraz w filmowych migawkach z moim udzia³em. Jestem ju¿ tak inny, ¿e nie wszyscy mnie poznaj¹. Ba, bywa, ¿e i ja sam siebie nie poznajê na dawnych fotografiach i w dawnych publikacjach. Ze mnie dawnego zosta³a do dziœ ciekawoœæ rzeczy i ludzi. Nie wszystkich, rzecz jasna. Teraz uczê siê doceniaæ ma³e przyjemnoœci. Dotychczas bezskutecznie wspina³em siê na przys³owiowe Himalaje, dzisiaj raduj¹ mnie Pieniny.

$

Zaproszenia, zaproszenia, zaproszenia. I to nie tylko w Warszawie. Czasu nie staje, by je wszystkie przyj¹æ. Wizyty, wizyty, wizyty – nigdy nie udaje mi siê zobaczyæ ze wszystkimi, z którymi chcia³bym i powinienem. Zawsze odlatujê z poczuciem winy wobec osób, z którymi siê nie spotka³em. Zawsze.

$

Premiery, wystawy, koncerty, imprezy na wolnym powietrzu – kiedy zobaczê choæby tylko te, które mnie z ró¿nych powodów interesuj¹? W Warszawie Mundial nie wp³ywa na frekwencjê. Bilety do teatrów i na koncerty wyprzedane, wejœciówek nie starcza, kina zape³nione w 80 procentach, na wystawach k³êbi¹ siê znawcy i chêtni, by nimi zostaæ. Stolica oferuje bardzo wiele atrakcji ró¿nego typu. W teatrach i filharmonii widzê najpiêkniejsz¹ polsk¹ m³odzie¿ licealn¹ i studenck¹. Wiele subtelnych twarzy, niebanalne ubiory, ciekawe spostrze¿enia. Œwie¿oœæ, naiwnoœæ i wdziêk m³odoœci.

$

Film „Zimna wojna” rozczarowa³ mnie. Owszem, historia zwi¹zku opartego na sile poci¹gu seksualnego jest sprawnie opowiedziana na tle realiów z kolejnych powojennych lat. Nie sposób jednak oprzeæ siê wra¿eniu, ¿e poza po¿¹daniem nic wiêcej kochanków nie ³¹czy. Byæ mo¿e dlatego, ¿e niczego wiêcej w nich nie ma, jeœli nie liczyæ zauroczenia piosenk¹ ludow¹ „Dwa serduszka cztery oczy”, spopularyzowan¹ przez zespó³ „Mazowsze”. Melancholia Wiktora i buntownicze nieokrzesanie Zuli to trochê za ma³o, ¿eby zbudowaæ pe³niejsze postacie. Nie podzielam zachwytów nad re¿yseri¹ Paw³a Pawlikowskiego i nad gr¹ Joanny Kulig i Tomasza Kota. Wiem, ¿e jestem w swej opinii odosobniony, ale dalibóg nie widzê w „Zimnej wojnie” niczego wiêcej ponad przeciêtnoœæ. Pawlikowskiemu przyznajê umiejêtnoœæ tworzenia nastroju i pokazywanie akcji poprzez szczegó³y, ale podziwiam przede wszystkim zdjêcia £ukasza ¯alka.

$

Niezale¿nie od krytycznych uwag, bardzo siê cieszê, ¿e œwiat docenia Pawlikowskiego raz po raz go nagradzaj¹c, mimo ¿e jego filmy nie epatuj¹ efektami specjalnymi i nie s¹ nastawione na komercjê. Na Polskê patrzy on oczami cz³owieka z zewn¹trz, wychowanego i wykszta³conego w Anglii. I nie zawsze j¹ widzi tak, jakbyœmy chcieli. Ostatnio powiedzia³ – „W naszym kraju wszystko jest okreœlone etnicznie. W g³owach narodowców i prawicowców to, ¿e odnios³em sukces ³¹czy siê w jed-

n¹ spiskow¹ ca³oœæ. W ogóle w Polsce panuje przekonanie, ¿e w ¿yciu wychodzi tylko cwaniakom. (...) W przestrzeni publicznej jest du¿o ha³asu – z jednej strony konsumpcyjnego z drugiej nacjonalistycznego. Czasami mam poczucie, ¿e konsumpcjonizm i nacjonalizm s¹ czêœci¹ tego samego zjawiska”. Jako przyk³ad Pawlikowski poda³ u¿ywanie symboli narodowych i znaku Polski Walcz¹cej na koszulkach. W jego przekonaniu jest to przejawem mody a nie pog³êbionego patriotyzmu. I w rzeczy samej, nierzadko bywa, ¿e ci, którzy zak³adaja koszulki z tym¿e znakiem, nie wiedz¹, kiedy on powsta³ i co dok³adnie oznacza. Liczy siê pseudopatriotyczny szpan.

$

Przedstawienie „Garderobianego” w Teatrze Narodowym w Warszawie jest opowieœci¹ o wspó³zale¿noœci psychicznej s³awnego aktora i jego zakulisowego asystenta do wszystkich zadañ. Dla obu teatr jest œwi¹tyni¹ a aktorstwo misj¹. Trzeba graæ nawet wtedy, kiedy lec¹ wojenne bomby i kiedy nie ma ju¿ si³ fizycznych i psychicznych. Trzeba mówiæ o rzeczach najwa¿niejszych tekstem Szekspira i wielkich klasyków. Zgodnie z intencjami autora sztuki – Ronalda Harwooda, jest to równie¿ opowieœæ o specyfice kulis i swoistym œwiecie tworzonym w teatrze przez ludzi sceny. Nie tylko aktorów, ale tak¿e inspicjentów, pracowników technicznych i rekwizytorów. Najbardziej fascynuj¹ce jest przedzierzganie siê prywatnej osobowoœci aktora w gran¹ postaæ i jego powrót do siebie samego po zakoñczeniu spektaklu. „Garderobiany” jest tak¿e istotn¹ przypowieœci¹ o pos³annictwie artysty, scenicznej wspólnocie, zawodowej niesprawiedliwoœci i ludzkiej niewdziêcznoœci. W tym¿e przedstawieniu wszystkie role s¹ bardzo dobrze zagrane, natomiast dwaj protagoniœci – Jan Englert jako Stary Aktor i Janusz Gajos w roli tytu³owej stworzyli przejmuj¹ce kreacje.

$

Minione dni w Warszawie by³y tak ciep³e, ¿e nawet starsze panie chodzi³y w spódniczkach typu mini mini lub szortach tak krótkich i obcis³ych, ¿e wrzynaly siê w pupê i pachwiny. Taka teraz moda. Na Uniwersytecie Warszawskim widzia³em studentki i studentów ubranych jak na pla¿ê. Ponoæ ju¿ wszystko wypada i wszystko wolno. Coraz wiêcej te¿ widzê osób dumnie eksponuj¹cych swoje tatua¿e. Ohyda! Nawet wtedy, kiedy wytatuowany jest wspomniany wy¿ej znak Polski Walcz¹czej. m

Trump wygra³ w s¹dzie 1í Teraz oprócz w³asnej si³y perswazji prezydent mo¿e siê powo³ywaæ na autorytet S¹du Najwy¿szego. Przegrani wychodz¹ z tego starcia demokraci oraz liberalne media, próbuj¹ce uzasadniaæ, ¿e rozporz¹dzenie podszyte by³o rasizmem i nienawiœci¹ do muzu³manów. Niezale¿nie jednak od politycznych wygranych i przegranych pytanie o to czy zakaz faktycznie jest potrzebny i czy ma on sens pozostaje aktualne. Jeœli prezydent chce ochroniæ nim USA przed zamachami muzu³mañskich radyka³ów, powinien obj¹æ zakazem znacznie wiêksz¹ liczbê krajów. Jak wiadomo sprawcy zamachu na World Trade Center pochodzili z Arabii Saudyjskiej. Saudyjczykiem by³ te¿ Osama Bin Laden. Sayfullo Saipov, który zabi³ dziewiêæ osób wje¿d¿aj¹c w zesz³ym roku vanem na œcie¿kê rowerow¹ na Manhattanie pochodzi z Uzbekistanu, zamachowcy, którzy pod³o¿yli domowej roboty bomby podczas maratonu w Bostonie byli z Kirgistanu. ¯aden Somalijczyk, Syryjczyk, Libijczyk, Irañczyk, czy te¿ Jemeñczyk zamachu w USA jak dot¹d nie przeprowadzi³. W¹tpliwe by planowali to obywatele Wenezueli, czy tym bardziej Korei Pó³nocnej, którzy prawdopodobnie maj¹ blade pojêcie o tym jak wy-

Kraje objête zakazem wjazdu na teren Stanów Zjednoczonych. u

gl¹da paszport. Trudno wiêc oprzeæ siê wra¿eniu, ¿e lista Trumpa jest cokolwiek dziurawa. Druga sprawa to uzasadnienie zakazu, czyli bezpieczeñstwo narodowe. Sformu³owanie to sta³o siê dziœ w Ameryce niezwykle pojemne. Powo³uj¹c siê na nie mo¿na pods³uchiwaæ rozmowy telefoniczne, kontrolowaæ emaile, monitorowaæ media

spo³ecznoœciowe, a tak¿e zabijaæ przy pomocy dronów ró¿nych groŸnych ponoæ osobników za granic¹. To, ¿e przy okazji gin¹ czêsto ludzie Bogu ducha winni to szczegó³. Wymogami bezpieczeñstwa narodowego Donald Trump uzasadni³ nawet wprowadzenie ce³ zaporowych na stal i aluminium. Wychodzi wiêc na to, ¿e naszemu bezpie-

czeñstwu zagra¿a m.in. Kanada i kraje Unii Europejskiej. Regularne masakry cywilów z u¿yciem broni palnej, w tym te do których nagminnie dochodzi w amerykañskich szko³ach, zagro¿eniem dla bezpieczeñstwa narodowego nie s¹. Szkoda. Gdyby by³y wielu rodziców czu³oby siê pewnie du¿o bezpieczniej.

Tomasz Bagnowski


KURIER PLUS 30 CZERWCA 2018

www.kurierplus.com

Prywatne ¿ycie arcydzie³a

9

Czes³aw Karkowski

Kobieta w z³ocie Portret Adeli Bloch-Bauer namalowany przez austriackiego malarza, Gustava Klimta, s³ynie z trzech rzeczy i nie wiadomo która z nich czyni ten obraz modernistycznego artysty jednym z najs³ynniejszych obecnie dzie³ sztuki. Pierwsza i zapewne g³ówna, to cena, jak¹ magnat firmy kosmetycznej, Este Lauder, zap³aci³ za ów obraz. W 2006 roku naby³ go za 135 milionów dolarów i przekaza³ dzie³o do Neue Gallery, nowojorskiego muzeum poœwiêconego wspó³czesnej sztuce austriackiej (i niemieckiej). By³a to najwy¿sza suma, jak¹ zap³acono za obraz wspó³czesnego malarza – oczywiœcie nie licz¹c zdecydowanie przereklamowanych impresjonistów i post-impresjonistów. Wielkie pieni¹dze zawsze ekscytuj¹ media. Mniejsza o wartoœæ dzie³a, dolary siê licz¹. Dziennikarze mrowi¹ siê, pisz¹ i mówi¹, ale nie na temat, tylko o milionach. By³em na specjalnym pokazie w Neue Gallery, kiedy prezentowano nowy nabytek. Rzêdy kamer, wokó³ krz¹taj¹ siê fotografowie z aparatami jak broñ strzelca wyborowego: szybkie, niezawodne, zawsze w cel. Nastêpnie kamery telewizyjne, a w trzecim szeregu pisz¹cy, najmniej wa¿ni. Wczeœniej, na prezentacji obrazu Duccia w Metropolitan Museum telewizja i reporterzy st³oczyli siê przed Madonn¹ w jakimœ os³upieniu, jak mo¿na zap³aciæ 40 mln dolarów (a podobno nawet wiêcej) za wizerunek Matki Boskiej na drewnie nie wiêkszym od rozmiarów kartki papieru. Nie wiem, czy do chwili obecnej dzie³o Klimta dzier¿y ów rekord, ale pytanie, jakie nurtowa³o prasê w dniach transakcji: czy Este Lauder nie przep³aci³? – jest pozbawione sensu. Po pierwsze ów milioner, czy nawet miliarder, móg³ sobie pozwoliæ na taki nabytek. Po drugie, by³ to piêkny gest wobec spadkobierców i faktycznych w³aœcicieli obrazu. Nawet jeœli da³ za du¿o, w cenie kupna jakby zawar³ rekompensatê za krzywdy wyrz¹dzone rodzinie austriackich ¯ydów, którym ten obraz zrabowano w czasie wojny, a nastêpnie w³adze w Wiedniu przez dziesi¹tki lat nie chcia³y go zwróciæ spadkobierczyni sportretowanej Adeli. Perypetie zwi¹zane ze staraniami o odzyskanie dzie³a œwietnie prezentuje amerykañski film „Woman in Gold”. Polecam. Losy portretu Klimta jakby streszczaj¹ trudnoœci zwi¹zane z odzyskiwaniem zrabowanych albo zaginionych dzie³ sztuki. Nawet jeœli – jak w tym przypadku – wiadomo, gdzie dzie³o siê znajduje, i kto jest jego obecnym posiadaczem. Filmowa „kobieta w z³ocie” to modelowa opowieœæ o powik³aniach dotycz¹cych powojennych starañ o restytucjê dzie³ sztuki. Po trzecie, rynek przedmiotów artystycznych od dziesi¹tków lat jest „przegrzany”, tzn. ceny dzie³ sztuki rosn¹ w niebywa³ym tempie. Szalony popyt na nie powoduje, ¿e chêtni p³ac¹ bajoñskie sumy za dzie³a drugorzêdne (akurat nie dotyczy to obrazu Klimta), albo podejrzanej proweniencji. St¹d tyle fa³szywek na rynku. A gdzie w tym ca³ym zgie³ku medialnym samo dzie³o sztuki? Czy ma jak¹œ samoistn¹ wartoœæ? Portret Adeli Bloch

Bauer jest malowid³em pierwszej wielkoœci, jednym z najznakomitszych przyk³adów secesyjnej sztuki europejskiej. Mamy go w Nowym Jorku, mo¿emy ogl¹daæ do woli, wraz z drugim portretem tej samej kobiety. Tak¿e namalowa³ go Klimt w parê lat po pierwszym. Jak¿e odmienny w stylu, choæ równie¿ w duchu secesji – ozdobny, dekoracyjny, nadmiernie wzorzysty. Takie by³o podstawowe wyznanie wiary artystów tego nurtu: dzie³o sztuki, prócz tego, ¿e komunikuje jakieœ treœci, ma byæ przede wszystkim piêknym przedmiotem, cieszyæ oko, przyczyniaæ siê do zwiêkszenia urody otoczenia, w którym ¿yjemy. A drugie z podstawowych za³o¿eñ: poniewa¿ istniejemy, obracamy siê w jakimœ okreœlonym kontekœcie, œrodowisku, tedy nale¿y znieœæ podzia³ na dzie³a sztuki i przedmioty u¿ytkowe; ¿e niby tych drugich kryteria estetyczne nie obowi¹zuj¹, a tylko praktyczne. No¿yczki, ksi¹¿ka, stolik, lampa – cokolwiek z rze-

czy, wœród których funkcjonujemy i którymi siê pos³ugujemy, ma w równym stopniu byæ przedmiotem praktycznym i jednoczeœnie upiêkszaj¹cym wnêtrze. Zwykle, choæ nie zawsze, te dwie funkcje traktowano oddzielnie. Secesja postawi³a na ich jednoœæ: ¿yjemy w otoczeniu rzeczy, musimy tedy nasze œrodowisko upiêkszyæ, bo to dodatnio wp³ywa na nasze samopoczucie, na jakoœæ naszej egzystencji. Dziœ secesja nas mêczy (mnie bardzo) prze³adowaniem ozdób, nadmiarem niepotrzebnych dekoracji dla nich samych, zbytkiem ornamentu, wskutek tego nieco z³ym smakiem. PóŸniejsi dyktatorzy nowoczesnego gustu spod znaku Bauhausu (jednym z dalekich krewnych zrodzonych z tego ruchu mo¿e byæ Ikea, powiedzmy) zaczêli k³aœæ nacisk na estetykê funkcjonalnoœci, czyli ca³kowit¹ prostotê i zarazem elegancjê umiaru: ozdob¹ jest maksymalny pragmatyzm. Gustav Klimt namalowa³ dzie³o po-

mny na te w³aœnie zasady. Nie jest to zwyczajny obraz, typowy portret, ale bizantyjska ikona. Postaæ modelki ca³a w z³ocie, w ozdobach, jej suknia niemal zlewa siê z t³em; bladoœæ cia³a, czerñ w³osów i czerwieñ ust. Kontrasty kolorystyczne, intensywne barwy. Z³ota Madonna z kosztownych bizantyjskich wizerunków, a jednoczeœnie wspó³czesna m³oda kobieta z wiedeñskich salonów. Portret damy z wy¿szych sfer i zarazem metafora nieziemskiej urody kobiety. Eterycznej, zwiewnej. Adela Bloch Bauer by³a w¹t³ego zdrowia, zmar³a w m³odym wieku w 1925 r. Czy z³oto, w którym sk¹pana jest modelka, by³o zarazem aluzj¹ Klimta do wielkiego bogactwa rodziny Blochów i fortuny mê¿a Adeli, Ferdynanda Bauera? W¹tpiê. Artysta wysoko ceni³ urodê kobiec¹, mo¿e nawet przesadza³ w ¿yciu z tym poci¹giem do kobiet. Chcia³ namalowaæ piêkny obraz. I to zrobi³. m


NOWY JORK

NR 74

30 czerwca 2018

ZGINÊLI BO BYLI POLAKAMI 12 LIPCA – DZIEÑ PAMIÊCI OFIAR OB£AWY AUGUSTOWSKIEJ Augustów – uzdrowiskowe królewskie miasto w po³udniowo-wschodniej Polsce dzisiaj kojarzy siê nam g³ównie z jeziorami i wypoczynkiem, a pobliskie Suwa³ki, po³o¿one nad Czarn¹ Hañcz¹, z „polskim biegunem zimna”. Jednak musimy pamiêtaæ, ¿e na obszarze tych dwóch powiatów oraz w pó³nocnej czêœci sokólskiego, sejneñskiego oraz ziem obecnej Litwy i Bia³orusi, w lipcu 1945 r., przeprowadzono operacjê wojskow¹, która przynios³a œmieræ kilkuset tamtejszym mieszkañcom, zyskuj¹c miano najwiêkszej zbrodni pope³nionej na ziemiach polskich po zakoñczeniu II wojny œwiatowej, dziœ nazywanej ob³aw¹ augustowsk¹, ob³aw¹ lipcow¹ lub ma³ym Katyniem. W pierwszym okresie II wojny œwiatowej, po agresji na Polskê dwóch okupantów, powiat suwalski oraz czêœæ augustowskiego zajêli Niemcy, natomiast wiêksz¹ czêœæ powiatu augustowskiego zagarnêli Sowieci. Polska ludnoœæ zamieszkuj¹ca te ziemie, odznaczaj¹ca siê g³êbokim patriotyzmem, od pocz¹tku okupacji tworzy³a szereg organizacji konspiracyjnych, m.in. Tymczasow¹ Radê Ziemi Suwalskiej, Legion Pi³sudskiego, Legion Nadniemeñski czy Odrodzenie Narodowe. Wszystkie te organizacje zosta³y póŸniej w³¹czone do Zwi¹zku Walki Zbrojnej. Po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej struktury organizacji niepodleg³oœciowych ujednolici³y siê i na obszarze ziemi augustowskiej, suwalskiej i sejneñskiej ¿o³nierze zbrojnego podziemia walczyli pod jednym sztandarem Armii Krajowej, zwanej na tych terenach Polskim Zwi¹zkiem Powstañczym. Na pocz¹tku czerwca 1944 roku zaprzysiê¿onych w nim by³o oko³o 5 tysiêcy cz³onków AK. Podczas akcji „Burza” na wiosnê 1944 r. AK musia³a siê w du¿ym stopniu zdekonspirowaæ, co mia³o tragiczne konsekwencje. ¯o³nierze AK byli aresztowani, wywo¿eni na Wschód lub si³¹ wcielani do Ludowego Wojska Polskiego. Te przeœladowania mocno nadw¹tli³y struktury podziemnego wojska. Dopiero wiosn¹ 1945 r. ¿o³nierze, którzy ukrywali siê w lasach, zaczêli na nowo organizowaæ oddzia³y i uderzaæ w komunistyczne w³adze. W efekcie ich dzia³añ do koñca maja w powiecie suwalskim rozbito siedemnaœcie z osiemnastu posterunków MO, z czternastu gmin funkcjonowa³y zaledwie dwie. Na donosicielach i pomocnikach w³adzy ludowej wykonano dwadzieœcia trzy wyroki œmierci. Równie aktywne by³y oddzia³y prowadz¹ce walkê na terenie powiatu augustowskiego. Sukcesy AK mocno dra¿ni³y w³adze komunistyczne oraz ich sowieckich mocodawców, poniewa¿ celem ataków coraz czêœciej stawali siê ¿o³nierze Armii Czerwonej oraz NKWD, którzy brali udzia³ w akcjach skierowanych przeciwko leœnym i przeœladowali ludnoœæ cywiln¹.

Dla uczczenia ofiar Ob³awy w 1987 roku w Gibach powsta³ pomnik projektu profesora Andrzeja Strumi³³y – 10-metrowy krzy¿, otoczony niewielkimi g³azami, symbolizuj¹cy pochówek zaginionych, z napisem: "Zginêli, bo byli Polakami".

Na rozkaz Stalina Sztab Generalny Armii Czerwonej opracowa³ plan potê¿nej operacji wojskowej, która objê³a „lasy augustowskie” i przylegaj¹ce do nich tereny dzisiejszych powiatów: sejneñskiego, suwalskiego, augustowskiego, czêœci sokólskiego oraz ziem obecnej Litwy i Bia³orusi. Akcja pacyfikacyjna rozpoczê³a siê 12 lipca 1945 r., kiedy to nast¹pi³y pierwsze aresztowania podczas których zatrzymywano zarówno ludzi podejrzanych o kontakty z partyzantk¹ niepodleg³oœciow¹, jak równie¿ osoby zupe³nie przypadkowe. Aresztowañ dokonywano w ró¿nych, odleg³ych od siebie miejscach: we wsi Kopiec, w Serwach i w szeregu wsi le¿¹cych jeszcze bardziej na pó³noc – w okolicach Gib, a wiêc w miejscowoœciach oddalonych od siebie o kilkadziesi¹t kilometrów i le¿¹cych po ró¿nych stronach puszczy. W miastach przeprowadzano akcjê sprawdzania dokumentów na placach targowych. Na wsiach zwo³ywano zebrania i nastêpnie zatrzymywano wszystkich przyby³ych. Niewielkie miejscowoœci by³y otaczane przez wojsko, które nastêpnie sprawdza³o dom po domu i zamyka³o podejrzanych w stodo³ach. Czêœæ aresztowañ odbywa³a siê w nocy. W wielu miejscach dochodzi³o do potyczek z ¿o³nierzami AK. Podczas ob³awy mia³y miejsce liczne kradzie¿e i brutalne napady. £upem czerwonoarmistów i ubeków pada³o wszystko, co mo¿na by³o ukraœæ. ¯o³nierze radzieccy dopuszczali siê morderstw i gwa³tów. Operacja by³a tym bardziej dramatyczna, bo mia³a miejsce w kilka tygodni po zakoñczeniu wojny w Europie i przeprowadzona w zasadzie w stosunku do ludnoœci cywilnej.

Tablica na wzgórzu w Gibach.


Historycy z IPN znaleŸli w internecie na rosyjskiej stronie dokumenty dotycz¹ce ob³awy augustowskiej. S¹ nazwy jednostek i nazwiska dowódców.

Bardzo istotn¹ rolê w ca³ej akcji odegrali funkcjonariusze z lokalnych struktur urzêdów bezpieczeñstwa publicznego i Milicji Obywatelskiej oraz ich tajni wspó³pracownicy, którzy dostarczali informacji i pe³nili rolê przewodników. Schwytane osoby Armia Czerwona dostarcza³a do rozsianych w terenie punktów zbornych, w których aresztowanych przejmowa³y sowieckie jednostki kontrwywiadu wojskowego – tzw. Smiersz. Tam zaczyna³a siê gehenna zatrzymanych, poniewa¿ poddawano ich brutalnym przes³uchaniom. Pojmanych Polaków i Litwinów przetrzymywano w prowizorycznych miejscach, nie zapewniaj¹c im ani odpowiedniego wy¿ywienia, ani warunków sanitarnych. Spoœród kilku tysiêcy aresztowanych oko³o 600 osób wybrano z listy wczeœniej sporz¹dzonej przy pomocy konfidentów, na której by³o tak¿e osoby m³odociane i kobiety. Niektóre z kobiet by³y ciê¿arne, inne pozostawi³y kilkumiesiêczne dzieci. Osoby te, wed³ug informacji œwiadków, zosta³y umieszczone w samochodach ciê¿arowych i wywiezione w stronê wschodniej granicy. Od tego momentu wszelki s³uch o nich zagin¹³. Dziœ jedno jest ju¿ pewne – zostali zamordowani na mocy dyrektyw w³adz sowieckich i ich szcz¹tki znajduj¹ siê prawdopodobnie gdzieœ na terenie by³ego ZSRS. Rodziny zaczê³y poszukiwaæ swoich bliskich. Wkrótce intensywne starania podjê³y w³adze samorz¹dowe najni¿szego szczebla. Szczególnie aktywna by³a Rada Gminy i wójt w Gibach, sk¹d pisano listy do starostwa i województwa, póŸniej do premiera, wys³ano te¿ specjaln¹ delegacjê do Boles³awa Bieruta. Do Bieruta, a nawet do Stalina i ONZ, pisa³y równie¿ pojedyncze osoby, sporadycznie zawiadamiano o zaginiêciu prokuraturê, ale najczêœciej usi³owano szukaæ bliskich przez Polski Czerwony Krzy¿. Jednak w³adze PRL nigdy oficjalnie nie potwierdzi³y faktu ob³awy. Rzecznik rz¹du Jerzy Urban negowa³ nawet sam fakt zaginiêcia obywateli polskich. Szczegó³y operacji, zdaniem eksper-

tów, do dzisiaj skrywaj¹ dokumenty znajduj¹ce siê w rosyjskich archiwach, które zamkniête s¹ dla polskich badaczy. Od kilkudziesiêciu lat o wyjaœnienie zbrodni zabiegaj¹ Obywatelski Komitet Poszukiwañ Ofiar Mieszkañców Suwalszczyzny Zaginionych w lipcu 1945 r. oraz Zwi¹zek Pamiêci Ofiar Ob³awy Augustowskiej i wielu historyków. W 1992 roku œledztwo w tej sprawie wszczê³a prokuratura w Suwa³kach, potem zosta³o ono zawieszone, a w 2000 podj¹³ je Instytut Pamiêci Narodowej w Bia³ymstoku. Pocz¹tkowo œledztwo by³o kwalifikowane przez prokuratorów IPN jako zbrodnia komunistyczna, a od lipca 2009 roku równie¿ jako zbrodnia przeciwko ludzkoœci. Na wniosek rosyjskiego Stowarzyszenia Memoria³ i jego wiceprezesa Nikity Pietrowa, w roku 2012 w³adze Rosji odtajni³y dwa szyfrogramy szefa Smiersz gen. Wiktora Abakumowa – jedyne dokumenty dotycz¹ce ob³awy, które do tej pory ujawni³a Rosja. Przynios³o to pewien prze³om w sprawie wyjaœniania zbrodni ob³awy augustowskiej, poniewa¿ te szyfrogramy, z dat¹ 21 i 24 lipca 1945 roku, skierowane do £awrientija Berii, szefa NKWD, potwierdzaj¹, i¿ tê ludobójcz¹ akcjê przeprowadzono na rozkaz najwy¿szych w³adz Zwi¹zku Radzieckiego, a najpewniej samego Stalina. Podczas wizyty w Moskwie w kwietniu 2012 r. prezes IPN £ukasz Kamiñski uzyska³ od Stowarzyszenia Memoria³ te rozszyfrowane raporty, w którym jest mowa o planie zamordowania 592 osób zatrzymanych w ob³awie. Abakumow pisze do Berii, ¿e 20 lipca 1945. r. wys³a³, na polecenie Berii, do Olecka zastêpcê naczelnika „Smiersza” Iwana Gorgonowa z grup¹ doœwiadczonych oficerów kontrwywiadu w celu „przeprowadzenia likwidacji bandytów aresztowanych w lasach augustowskich”, m.in. z genera³em Paw³em Zieleninem – naczelnikiem zarz¹du „Smiersz” III Frontu Bia³oruskiego. Jest tam wprost mowa o tym, ¿e augustowskie lasy przeczesywa³y i zatrzymywa³y ludzi wojska III Frontu Bia³oru-

skiego wype³niaj¹c polecenie sztabu generalnego Armii Czerwonej. Dzia³o siê to w dniach 12-19 lipca. Zatrzymano ³¹cznie 7049 osób. Wypuszczono 5115 osób, 1934 zatrzymano. „Ujawniono i aresztowano jako bandytów 844 ludzi, w tym 262 to Litwini i z tej przyczyny zostali przekazani organom NKWD-NKGB Litwy. Zatem liczba aresztowanych na 21 lipca wynosi tylko 592 ludzi, a zatrzymanych, którzy s¹ sprawdzani 828 ludzi” – czytamy w szyfrogramie. W lutym 2016 r. IPN odnalaz³ na rosyjskich serwerach z materia³ami z archiwów ministerstwa obrony Rosji kilka tysiêcy stron sowieckich dokumentów na temat przebiegu ob³awy, która jest w nich nazywana „operacj¹ przeczesywania lasów”, skierowan¹ przeciwko Armii Krajowej, a tak¿e podziemiu litewskiemu. To najnowszy materia³, który mo¿e pos³u¿yæ do wyjaœnienia zbrodni. W poprzednich latach, strona rosyjska konsekwentnie odmawia³a pomocy prawnej w œledztwie dotycz¹cym ob³awy. G³ównym celem trwaj¹cego od kilku lat œledztwa IPN jest ustalenie liczby ofiar i miejsca lub miejsc ich pochówku. Obecnie jest mowa o 592 ofiarach, ale pozyskane dokumenty wskazuj¹, ¿e zamordowanych mo¿e byæ wiêcej. Historyk IPN w Bia³ymstoku dr Jan Jerzy Milewski twierdzi, ¿e odkryte dokumenty ilustruj¹ przebieg operacji wojskowej. Potwierdzaj¹ one m.in. pojawiaj¹ce siê ju¿ wczeœniej informacje, ¿e w dzia³aniach sowieckich wobec niepodleg³oœciowego podziemia wziê³o udzia³ ok. 40 tys. ¿o³nierzy, co œwiadczy o tym, jak powa¿nie ta operacja by³a traktowana przez stronê sowieck¹. Dokumenty pozwalaj¹ poznaæ obszar ob³awy, zw³aszcza gdzie zaczyna³y siê dzia³ania od strony bia³oruskiej i litewskiej. S¹ te¿ szczegó³y operacji, w tym kluczowej potyczki zbrojnej, która mia³a miejsce nad jeziorem Bro¿ane, w³aœciwa data i miejsce tej bitwy: 15 lipca 1945 roku (wczeœniej przyjmowano datê 12 lipca) i trwa³a kilka godzin. Analizowane dokumenty stanowi¹ ko-

lejny dowód na to, ¿e istniej¹ w archiwach rosyjskich Ÿród³a pozwalaj¹ce wyjaœniæ ob³awê augustowsk¹. Skoro zachowa³y siê te dotycz¹ce operacji wojskowej nie ma powodu, by w¹tpiæ w istnienie, zapewne starannie chronionych materia³ów, które pozwoli³yby wskazaæ miejsce zbrodni i do³ów œmierci. Od kilku lat prokurator bia³ostockiego oddzia³u IPN Zbigniew Kulikowski poszukuje miejsc lub miejsca, gdzie potajemnie mog³y byæ pochowane ofiary tej zbrodni. Od niedawna podejrzewa, ¿e masowe groby ofiar mog¹ siê znajdowaæ m.in. w pasie granicznym na Bia³orusi. Biegli geolodzy i kartografowie, którzy analizowali zdjêcia lotnicze znalezione w Centralnym Archiwum Wojskowym w Rembertowie, oznaczyli na mapie ok. 20 takich miejsc po polskiej stronie granicy i kolejnych 60 po stronie bia³oruskiej. Tymczasem w Gibach i w wielu miejscowoœciach, które w lipcu 1945 roku ogarnê³a sieæ zbrodniczej ob³awy, rodziny ofiar wci¹¿ czekaj¹ na wieœci o losach swoich bliskich.... Mieszkañcy Suwalszczyzny od wielu lat oddaj¹ ho³d pomordowanym. W Gibach stoi 10-metrowy krzy¿ na wzgórzu, w miejscu symbolizuj¹cym pochówek zamordowanych. Widnieje tam napis: „Zginêli, bo byli Polakami”. Na kamiennych tablicach wyryto 592 nazwiska. 17 czerwca 2018 r., w Suwa³kach, w ho³dzie ofiarom zamordowanym w lipcu 1945 r., ods³oniêto pomnik, który powsta³ z inicjatywy Zwi¹zku Pamiêci Ofiar Ob³awy Augustowskiej 1945 r. O tym wydarzeniu napiszemy w kolejnym numerze „Marsz marsz Polonia”. Opr. J. Szczepkowska Zdj. IPN Bialystok

Adres redakcji: P.A.V.A. of America, District 2 17 Irving Place, New York, NY 10003 e-mail: pava-swap@kurierplus.com tel. (212) 358-0306 www.pava-swap.org Redakcja: Jolanta Szczepkowska


KURIER PLUS 30 CZERWCA 2018

12

GRUBE

u

RYBY

i

PLOTKI

www.kurierplus.com

Weronika Kwiatkowska

Polskie Or³y 2018.

Koniec marzeñ, koniec snów. Or³om Nawa³ki przetrzepano piórka, w które reprezentacja tak piêknie stroi³a siê przed mundialem. „Wstyd! ¯enada! Kompromitacja! Cieniasy!”- posypa³y siê inwektywy, a pierwsze strony polskich gazet zaroi³y od dramatycznych tytu³ów: „Zawód i upokorzenie. Wszystko Ÿle!”, „Spadaj Polsko!”, „Polska wykopana na aut” itp. „Bardzo nie chcieliœmy zrobiæ takiej ok³adki. Ale nasze wróble Nawa³ki nie da³y nam wyboru” – skomentowa³ Robert Feluœ, redaktor naczelny „Faktu”. „Oszukaliœcie nas, królowie reklamy. Wstyd na ca³y œwiat! Butiki wam otwieraæ, a nie koszulki z or³em zak³adaæ” – podsumowa³ grê pi³karzy zaraz po zakoñczeniu meczu. Z kolei „Przegl¹d Sportowy” na pierwszej stronie stwierdzi³, ¿e gra naszych pi³karzy to „Dziady. Futbolowy dramat w 2 aktach” oraz przypomnia³, ¿e w podobny sposób – po dwóch pierwszych przegranych meczach – reprezentacja Polski odpad³a z mundiali w 2002 i 2006 roku. Sukces, jak wiemy, ma wielu ojców, a pora¿ka… do niej przyznaæ siê najtrudniej. Nazajutrz po „masakrze w Kazaniu” podczas konferencji prasowej, kapitan reprezentacji t³umaczy³: „Ja nigdy nie mówi³em, ¿e jesteœmy faworytem. Moim zdaniem trafiliœmy do najtrudniejszej grupy. Ka¿dy wierzy³ w reprezentacjê, chcia³, by odnios³a sukces, by by³o pozytywnie. My te¿ wierzyliœmy, ¿e trafimy z form¹. Próbowaliœmy, ale nie byliœmy w stanie przeskoczyæ pewnego poziomu. Stojê murem za trenerem, sztabem i pi³karzami”. „Towarzysz¹ nam negatywne emocje. Jeœli porównamy sobie to, jaki ka¿dy z nas mia³ sezon poprzedzaj¹cy Euro i mundial, to widaæ ró¿nicê. Ciê¿ko przygotowaæ zespó³ w 2-3 tygodnie. Wyciskaliœmy 110 procent” – t³umaczy³ Lewandowski. „W niedzielê by³o widaæ ró¿nicê klas. Eliminacje i awans by³y sukcesem. Na wiêcej nie by³o nas staæ. Ciê¿ko jest zdobyæ punkty tylko walk¹ – na mundialu samo zaanga¿owanie to za ma³o”- przekonywa³. I szczerze przyznawa³: „Jestem rozczarowany tym, jak zagraliœmy. Nigdy nie mówi³em, ¿e to mo¿e byæ mój turniej ¿ycia. Nie wiem, jakie

argumenty za tym przemawia³y. Okazji do strzelenia gola mia³em niewiele. Czujê siê odpowiedzialny za pora¿ki, ale nie pod wzglêdem osobistym. Pi³ka no¿na to sport zespo³owy. Nic wiêcej nie mog³em zrobiæ” – rozk³ada³a rêce nasza najwiêksza gwiazda. Komentatorzy przypominaj¹, ¿e Polacy pojechali na mistrzostwa jako ósma dru¿yna œwiata – tak¹ pozycjê zajmowaliœmy w rankingu FIFA. Jednak na boisku pokazaliœmy, ¿e nie potrafimy graæ w pi³kê. „Pora¿kê z Senegalem próbowano jeszcze jakoœ t³umaczyæ, ale baty, które dostaliœmy od Kolumbii nie s¹ do usprawiedliwienia” – napisa³ rozczarowany kibic. „Nasi ch³opcy umiej¹ graæ. Ale w reklamach” – wtórowa³ mu inny. „Nigdy w historii nie przestawa³em kibicowaæ w trakcie gry. Ale to jest przesada. Zachodzê w g³owê, jak ¿eœmy siê tu dostali i uwa¿am, ¿e to pomy³ka. To nie jest w ogóle turniej dla nas” – grzmia³ zagorza³y fan pi³ki no¿nej. „Nie sprostaliœmy zadaniu”stwierdzi³ szczerze Lewy i przekonywa³, ¿e nie mo¿na stawiaæ krzy¿yka na reprezentacji – „Patrz¹c w przysz³oœæ, nie mo¿emy siê poddaæ, trzeba wci¹¿ wierzyæ w tê kadrê. Naj³atwiej wszystko zburzyæ, ale po co to robiæ? W ostatnim meczu z Japoni¹ zagramy o honor, a potem dalej bêdziemy t¹ kadr¹, która zaprowadzi³a nas tam, gdzie jesteœmy”- przekonywa³ Lewandowski. „Czyli w ciemnej d….”- podsumowa³ komentator sportowy, któremu puœci³y nerwy. Szkoda, ¿e zabawny wierszyk, który kr¹¿y³ w sieci przed rozpoczêciem mundialu, okaza³ siê… profetyczny: Pi³ka jest okr¹g³a, a bramki s¹ dwie/ ch³opców jedenastu, wszyscy graj¹ Ÿle Dwie mamy brameczki i okr¹g³¹ pi³kê Nikomu siê nie chce wykazaæ wysi³kiem Bramki maj¹ s³upki, chyba tak ze cztery Lubi¹ se w nie trafiaæ nasze kanoniery Okr¹g³y jest stadion, murawa zielona Znów nie wyszli z grupy, zabawa skoñczona.

u

Johnny Depp.

* Marcin Dorociñski u¿yczy³ g³osu postaci Ryszarda Kapuœciñskiego w pe³nometra¿owej animacji „Jeszcze dzieñ ¿ycia” (Another Day of Life) w re¿yserii Damiana Nenowa i Raúla de la Fuente. W pozosta³ych rolach wyst¹pili m.in. Olga Bo³¹dŸ, Arkadiusz Jakubik, Tomasz Ziêtek. „Film opowiada historiê dziennikarza pisz¹cego reporta¿ o wojnie domowej w Angoli w przededniu odzyskania niepodleg³oœci w 1975 roku. Podczas wyprawy reporter zdaje sobie sprawê, ¿e jest œwiadkiem wydarzeñ, których znaczenie bêdzie wymagaæ wyjœcia poza rolê obserwatora. By opowiedzieæ historiê Angoli sam bêdzie musia³ staæ siê jej czêœci¹”- czytamy. Film na podstawie ksi¹¿ki najs³ynniejszego polskiego reportera wejdzie do polskich kin 2 listopada, jednak ju¿ teraz œwiêci triumfy za granic¹. W³aœnie zosta³ nagrodzony Specjalnym Wyró¿nieniem Jury na festiwalu Biografilm w Bolonii. * „To uw³aczaj¹ce twierdziæ, ¿e wydawa³em 30 tysiêcy dolarów na wino”stwierdzi³ Johnny Depp. „Wydawa³em du¿o wiêcej” – przyzna³ z dum¹. „A co z pog³osk¹, ¿e wyda³eœ trzy miliony dolarów na wystrzelenie prochów Thompso-

na ze specjalnie zbudowanej armaty?” „To nie by³y trzy miliony. To by³o piêæ milionów” – odpowiedzia³ aktor. O jego szczerym wywiadzie, którego udzieli³ magazynowi „Rolling Stone” rozpisuj¹ siê magazyny plotkarskie na ca³ym œwiecie. Gwiazdor opowiedzia³ o braniu narkotyków, wydawaniu niebotycznych kwot na alkohol, a tak¿e o walce z depresj¹ po rozstaniu z Amber Heard. „By³em w tak kiepskim stanie, w jakim tylko mo¿na byæ. Nastêpnym krokiem by³oby pojechanie gdzieœ z otwartymi oczami, a wrócenie z zamkniêtymi. Nie mog³em tak cierpieæ ka¿dego dnia” – stwierdzi³. Wybra³ siê wiêc w trasê ze swoim zespo³em The Hollywood Vampires i zacz¹³ pisaæ pamiêtnik. „Ka¿dego ranka nalewa³em sobie wódki i pisa³em, a¿ ³zy nap³ynê³y mi do oczu i nie widzia³em ju¿ kartek” – wspomina. „Zastanawia³em siê, co zrobi³em, ¿e na to zas³u¿y³em. Stara³em siê byæ dla wszystkich dobry, pomocny i szczery. Prawda jest dla mnie najwa¿niejsza. A mimo to to wszystko mi siê przydarzy³o” – narzeka³. Czy „pirat z Karaibów” podniesie siê z upadku i wróci do formy? Jak mawia³ Ksi¹dz Koperna razie mamy przyznanie siê do winy, ale gdzie ¿al za grzechy i pokuta? No w³aœnie. m


KURIER PLUS 30 CZERWCA 2018

www.kurierplus.com

13

1 í W owych mediach równie¿ zamieszcza³am reporta¿e o charakterze edukacyjnym, jako pedagog oraz turystycznym, jako przewodnik „Intouristu”, a póŸniej jako w³aœcicielka biura turystyczno-przewozowego „Turistine Firma „Erelis”. W 1985 roku zosta³ wydany zbiór wierszy poetów wileñskich pod redakcj¹ Jadwigi Kudirko, gdzie zamieszczono kilka moich utworów. S³ynny litewski poeta Justinas Marcinkevicius w recenzji napisa³, ¿e moje wiersze s¹ melodyjne i mo¿na pod nie komponowaæ muzykê. Ja i moi bliscy odebraliœmy to jako wyró¿nienie i wyraz uznania. Pierwszy zbiorek poetycki „Na Starówce Wileñskiej”, zosta³ przet³umaczony przez znakomit¹ poetkê, pisarkê, wiceprezydent Zwi¹zku Pisarzy Litewskich Birutê Jonuszkaite i wydany jako dwujêzyczny tomik w 2008 roku przez wydawnictwo „Nacionaline knyga” w Wilnie. W 2002 roku na „Maj nad Wili¹” – zlot poetycki do Wilna przyby³ znakomity krytyk literacki, poeta, fotografik, pisarz, ornitolog, dzisiaj profesor, prezes Kapitu³y Literackiej Dariusz Tomasz Lebioda i poprosi³ mnie o zbiorek tych wierszy, by póŸniej napisaæ recenzjê. Pisz¹c j¹ u¿y³ tak piêknego jêzyka, ¿e dzisiaj podczas spotkañ autorskich proszê prowadz¹cych by odczytali tê piêkn¹, wnikliw¹ i niezmiernie ¿yczliw¹ mi krytykê, która brzmi jak najœwietniejsza poezja. Nota bene, gdy Dariusz Lebioda analizuje twórczoœæ Adama Mickiewicza czy Czes³awa Mi³osza doprawdy nie wiem, który z nich ma wiêkszy talent... To siê tak wspaniale czyta... Od tego czasu ów znakomity, wszechstronnie utalentowany krytyk patronuje mojej twórczoœci i bacznie œledzi audytorium, które j¹ piêknie zreszt¹ odbiera. Pan Lebioda jest redaktorem pisma literacko-filozoficznego „Temat” i równie¿ na pocz¹tku zamieszcza³ moje wspomnienia z lat dzieciêcych i póŸniejszych. W roku 009 zosta³a wydana ksi¹¿ka mojego autorstwa w Bydgoszczy pod redakcja i z materia³em krytycznym Dariusza Lebiody: „Po Œladach Historii” i w³¹czona do „Z³otej serii historycznej” w zbiorach redakcji „Temat”. W 2011 roku w Wilnie ukaza³a siê nastêpna ksi¹¿ka „Miêdzy Litw¹ a Ameryk¹”, któr¹ zredagowa³ i oceni³ ten sam redaktor i krytyk literacki. Zasiêga³am równie¿ konsultacji w Saint Petersburgu od niepodwa¿alnego znawcy swojego miasta – Anatolija Maczereta, by³ego przewodnika „Intouristu”, dziœ wspó³redaktora znakomitego pisma turystyczno-historycznego „Konsul”. Zapyta³em Miros³awê Wojszwi³³o o jej nastêpne, liczne publikacje w czasie pobytu na emigracji... Po wyjeŸdzie do USA – opowiada³a – w miejscowych mediach: by³ym tygodniku „Czas Polski” pod redakcj¹ Sebastiana Szczepañskiego ukazywa³y siê kolejne moje wiersze i reporta¿e z podro¿y oraz z ¿ycia polonijnego, a niezawodny redaktor „Telewizji Detroit” Rafa³ Nowakowski skrupulatnie i systematycznie swoim widzom je przybli¿a³. Dzisiaj mo¿na te materai³y odnaleŸæ na stronie internetowej: www.mvoisvilo.wordpress.com oraz liczne reporta¿e, a do mnie kontakt emailowy: mvoisvilo@gmail.com. Smuci mnie, ¿e dzisiaj ksi¹¿ka jak walc w swoim czasie, staje siê niemodna, za to kosztowna, a zwolennicy nie zawsze mog¹ sobie na luksus jej kupna pozwoliæ. Zapraszam zatem na mój portal internetowy. – A jak dosz³o do Pani wyjazdu do Stanów Zjednoczonych? W roku 1997, kiedy mój syn Wies³aw Stecewicz ukoñczy³ rezydenturê jako lekarz w USA po raz pierwszy przyby³am do kraju, w którym dziœ mieszkam na stale. PóŸ-

FOTO: LESZEK W¹TRÓBSKI

Poezja niedomkniêtych przestrzeni

u

Miros³awa Wojszwi³³o w Policach.

niej przyje¿d¿a³am na zaproszenia, a szeœæ lat temu otrzyma³am obywatelstwo USA. W nowej OjczyŸnie, która Polacy i Litwini kochaj¹, zawsze czu³am siê znakomicie. Pobyt „na sta³e” zaczê³am od kursu jêzyka angielskiego. – Czy bierze Pani udzia³ w ¿yciu polonijnym? Polonia Amerykañska w stanie Michigan jest bardzo liczna – gdzieœ oko³o 800 tysiêcy mieszkañców. Miejscowe media: „Tygodnik Polski”, „Polskie rozmaitoœci” – radio, internetowa „Telewizja Detroit” – informuj¹ o wydarzeniach kulturalnych, których jest mnóstwo. Liczne polskie koœcio³y i unikalne, jedyne poza granicami kraju polskie wy¿sze seminarium duchowne im. Œw. Cyryla i Metodego w Orchard Lake, które opisa³am w formie wycieczki w ostatniej ksi¹¿ce i nagrane na DVD mieœci siê siedem minut jazdy od naszego domu. Podczas mojej „wycieczki” zwiedzamy jak¿e interesuj¹c¹ okolic: sklepy, restauracje polskie, odwiedzamy Amerykañsko Polskie Centrum Kulturalne, spotykamy siê z Zarz¹dem Kongresu Polonii Amerykañskiej, Oddzia³ Michigan; harcerze prosz¹, by im opowiedzieæ o œw. Kazimierzu i o Kaplicy œw. Kazimierza w Wilnie na „Kaziukach wileñskich”, a pan Rafa³ przekazuje to swoim telewidzom, itd. Mamy tu te¿ mnóstwo zespo³ów tanecznych, chóry polskie... Organizowane s¹ spotkania, zabawy. Kwitnie ¿ycie towarzyskie Polonii Amerykañskiej... S¹ te¿ wa¿ne dla dzieci i rodziców polskie szko³y. – A Pani ¿ycie rodzinne? Prócz syna lekarza mam troje wnuków: Jonathona Stacewicza - studenta uniwersytetu na kierunku muzyka operowa i dramat, Emily jest absolwentkê szko³y œredniej, któr¹ skoñczy³a z wyró¿nieniem. Przyjêta zosta³a na wydzia³ medycyny na uniwersytecie w Michigan, wczeœniej wyró¿niona tytu³em Miss szko³y za œwietne wyniki w nauce i gimnastyce. Jane jest wyró¿niaj¹c¹ siê uczennic¹ szko³y œredniej. Jej pasj¹ jest siatkówka. Obie moje wnuczki z zapa³em graj¹ w pi³kê no¿n¹. – A jakieœ dodatkowe, ulubione zajêcia? Moje hobby to hodowla kwiatów, co prawda w donicach, bo nie mam innych

mo¿liwoœci, a tak¿e niektórych warzyw. Je¿d¿ê na rowerze, lubiê æwiczenia yogi i trochê innych æwiczeñ, przy których korzystam z kaset. Wykonujê je w dobrze wyposa¿onej sali gimnastycznej któr¹ mamy w piwnicy. Nie lubiê chodziæ do publicznych sal sportowych, bo przez 21 lat pracy z turystami, tak ju¿ mnie wymêczy³ skontakt z ludŸmi, powtarzaj¹ce siê pytania i narzekania, ¿e chêtnie uciekam w twórcz¹ „samotnoœæ” o której pisa³am w m³odoœci. – Têskni Pani za Wilnem? Telefonujê do Wilna ka¿dego dnia. Tam nadal mieszkaj¹ moje trzy siostry: Wala, Fredzia i Jadzia. Wiadomoœci medialnych z Wilna dostarcza mi niezast¹piona kole¿anka z dawnych lat, konferansjerka z Zespo³u Pieœni i Tañca „Wilii” – s³ynna Krystyna Jurewicz, dziœ Korkuæ. Na Litwê je¿d¿ê ka¿dego roku, czasami kilka razy do roku. W Wilnie urz¹dzamy spotkania literackie w Domu Polskim lub w Muzeum, dawnym mieszkaniu Adama Mickiewicza. W tym roku by³am w Solecznikach, – na ziemi solecznickiej siê urodzi³am. To by³o najbardziej wzruszaj¹ce spotkanie autorskie w moim ¿yciu. Dziêkujê moim kochanym s¹siadom z Michnokiemia, dziêkujê Beacie Pietkiewicz, wicedyrektor Samorz¹du Rejonu Solecznickiego, uroczej dziewczynie, utalentowanej, za piêkne odczytanie moich wierszy i opowiadañ. Równie¿ paniom Krystynie z rodziny Rynkiewicz i Wac³awie z rodziny Danileckich za szczere ³zy wzruszenia i z mi³oœci¹ odebrane moje wspomnienia z lat dziecinnych z Michnokiemia... Jest we mnie du¿o wspomnieñ i wdziêcznoœci, ale nie znam s³owa têsknota ani samotnoœæ. Nie mam czasu na takie rozczulanie siê. Kocham otoczenie, w którym siê znajdujê. – Wiem, ¿e jest Pani serdecznymi wiêzami po³¹czona z Polsk¹... W Polsce bywa³am na zaproszenie znajomych. JeŸdzi³am do rozmaitych miast i miasteczek poznaj¹c kraj rodzinny. PóŸniej zaœ niejednokrotnie, w delegacjach lub z turystami z Litwy, jako w³aœcicielka Firmy Turystycznej „Erelis”, lub te¿ kilkakrotnie na Jesieni Poezji Polskiej w Warszawie i innych miastach, zorganizowanej przez Zwi¹zek Pisarzy Polskich. Teraz równie¿ jestem pod niezatartym wra¿eniem ze spotkañ au-

torskich w Szczecinie i Policach na zaproszenie Starszego Kustosza Ksi¹¿nicy Pomorskiej im. Stanis³awa Staszica pani Krystyny Korkuæ. W czasie tegorocznego majowego pobytu w Polsce (15 maja) przybyli na moje spotkanie mi³oœnicy oraz czytelnicy mojej poezji i prozy. Spotkanie w szczeciñskiej Ksi¹¿nicy wzbogaci³y pieœni o tematyce kresowej w przeuroczym wykonaniu Natalii Brodziñskiej oraz mistrzowskie odczytanie wierszy „Na Starówce Wileñskiej” przez Staszka Heropolitañskiego i tych samych po litewsku – przez Krystynê Korkuæ. By³y te¿ pokazywane slajdy o naszej podró¿y na Alaskê oraz DVD. W podobnej atmosferze przebiega³o tak¿e spotkanie autorskie w Policach (16 maja) w Filii Nowej Biblioteki im. Marii Sk³odowskiej-Curie. By³o tu odczytanie wiersza na „Starówce Wileñskiej” w dwu jêzykach oraz kilku innych wierszy i opowiadania „Margo”, wywo³uj¹c strumienie ³ez u niektórych s³uchaczek, które prze¿y³y podobn¹ historiê. – Dariusz Lebioda o poezji Miros³awy Wojszwi³³o ... rzadko zdarza siê, by w poezji tak wyraziœcie odradza³a siê atmosfera miasta m³odoœci, by z tak¹ intensywnoœci¹ powraca³y kszta³ty budynków i topografia miejsc, by wreszcie, tak urodziwie malowa³y siê przestrzenie liryczne. Autorka mówi o uczuciach czystych i szuka takich samych s³ów, czasem rymuje, czasem pisze wierszem bia³ym, zawsze jednak formê dostosowuj¹c do wagi omawianych zdarzeñ. Zawsze jej s³owa zmierzaj¹ ku naj¿arliwszemu z uczuæ – ku mi³oœci. I tak jak ró¿ne skale i natê¿enia têsknoty, tak w ksi¹¿ce Wojszwi³³o ró¿ne s¹ rodzaje mi³oœci – a wiêc najpierw do syna, potem do wybranego mê¿czyzny, ta do matki i ta do miasta, w którym rodzi³a siê bolesna wra¿liwoœæ. Mi³oœæ i ciep³o, subtelna delikatnoœæ s¹ spoin¹ tych wierszy, w których jednak przejmuj¹cym tonem jest powracaj¹ca na stale nostalgia. Wspomnienia dotykaj¹ najg³êbszych zak¹tków duszy. Wtedy wiersz staje siê ukojeniem, a jego melodia oczyszcza œwiadomoœæ i zaklina œwiat, niczym modlitwa, niczym dotkniecie czarodziejskiej ró¿czki.

rozmawia³ Leszek W¹tróbski


KURIER PLUS 30 CZERWCA 2018

14

www.kurierplus.com

Nowa powieϾ w odcinkach

Tadeusz Do³êga Mostowicz

Pamiêtnik pani Hanki

odc. 43

Powieœæ pod powy¿szym tytu³em, to ostatnia i jak wielu krytyków uwa¿a, najlepsza ksi¹¿ka niezwykle popularnego w okresie miêdzywojennym pisarza Tadeusza Do³êgi Mostowicza. Napisana jest w formie dziennika. Autor œwietnie oddaje w niej klimat przedwojennej Warszawy i ¿ycie ówczesnych elit. G³ówna bohaterka – ¿ona polskiego dyplomaty wpl¹tuje siê w aferê... Zaraz po œniadaniu zabra³am Tota i uda³am siê na poszukiwanie fotografii. Po pierwsze dlatego, ¿e lepsze towarzystwo Tota ni¿ ¿adne, a po drugie z tej przyczyny, ¿e musia³am siê z nim pokazaæ, by zatkn¹æ buziê plotkarzom. Wczoraj wszyscy wiedzieli, ¿e Toto wyje¿d¿a, wiedzieli równie¿, ¿e wyje¿d¿a ta baba. Nie ulega w¹tpliwoœci, ¿e ³¹czyli te dwa wyjazdy. Niech¿e siê przekonaj¹, ¿e zosta³ i ¿e zosta³ dla mnie. Pomimo najusilniejszych poszukiwañ i przejrzenia paru tysiêcy odbitek nie znalaz³am ani jednej fotografii miss Normann. Okaza³o siê, ¿e przed swym wyjazdom wykupi³a wszystkie w³asne zdjêcia. Zdziwi³o mnie to bardzo, gdy¿ ilekroæ by³yœmy razem na ulicy, widzia³am, ¿e zawsze usi³owa³a unikn¹æ fotografów. Twierdzi³a, ¿e ma taki przes¹d. W jej apartamencie równie¿ nie znalaz³am ani jednej fotografii. Dlaczego tedy tak skrupulatnie wykupi³a wszystkie?... Toto nasz¹ wêdrówkê przechodzi³ jak torturê, powiedzia³am mu bowiem (musia³am to jakoœ wyt³umaczyæ), ¿e szukam fotografii dla niego. Przy obiedzie trochê siê rozrusza³. Ustaliliœmy wyjazd na szóst¹. Zatrzymamy siê w Krakowie na dzieñ lub dwa. Namówi³am Mirskiego, by jecha³ z nami. W jego obecnoœci Toto nie bêdzie móg³ pozwoliæ sobie na ¿adne próby poufalszego zbli¿enia. Zostawiê mu te¿ mo¿noœæ z³o¿enia mojej rezerwy na karb dyskrecji wobec Mirskiego. Koñczê w poœpiechu. Moje rzeczy ju¿ zabrano do samochodu. Oba kufry ma wieczorem portier wys³aæ poci¹giem. Wyje¿d¿am z Krynicy nie osi¹gn¹wszy wprawdzie tego, po co tu przyjecha³am, ale z du¿ym zapasem nowych wiadomoœci. Czwartek Jestem bardzo z siebie niezadowolona. Za du¿o pi³am u Guciów na obiedzie. Jeszcze dotychczas szumi mi w g³owie. Gdyby nie ten wstrêtny szampan, nie zrobi³abym na pewno tego g³upstwa. Szampan i te nudy w Krakowie. Tu naprawdê nie ma co robiæ. Wszystko sobie popsu³am. Ca³¹ moj¹ strategiê. Toto znów gotów sobie Bóg wie co wyobra¿aæ. Trzeba bêdzie jutro zastanowiæ siê nad now¹ taktyk¹. Dziœ nie mam do tego zdrowia. Taka cisza dooko³a. Godzina pierwsza. Kraków ju¿ od dawna œpi. Zesz³ej nocy drzema³am wprawdzie w samochodzie, ale jestem ogromnie zmêczona i oczy mi siê klej¹. Mia³am jeszcze coœ wa¿nego do zanotowania. Nie mogê sobie przypomnieæ. Aha, ju¿ wiem: Toto dawa³ mi do zrozumienia, ¿e mo¿e liczyæ na du¿e awanse ze strony tej rudej. Czy to jego zarozumia³oœæ, czy prawda?... Pi¹tek Dziœ bêdzie wielki bal u Potockich. Ca³y high life ma³opolski, a oprócz tego m³ody Esterhazy, który, zdaje siê, zabiega o rêkê Lusi. Jestem bardzo ciekawa, jak on wygl¹da. Na amatorskich fotografiach robi bardzo dobre wra¿enie. Szalenie mnie proszono, bym zosta³a. I Toto namawia³ mnie usilnie. Liczy³, ¿e Esterhazy, który przed dwoma laty by³ u niego

na wilkach, zrewan¿uje siê i zaprosi go do siebie na muflony. W³aœnie dlatego ¿e Toto tak nalega³, nie zgodzi³am siê. Wyjedziemy dziœ wieczorem przed balem. Jeszcze mam tu parê wizyt. Rozmawia³am przez telefon z Jackiem. Ucieszy³ siê szczerze, ¿e przyje¿d¿am. Coraz bardziej przekonujê siê, ¿e jego tylko kocham. Niedziela Doktor powiedzia³, ¿e szrama na czole zagoi siê bez œladu. Dr¿ê na myœl, ¿e mo¿e siê na tym nie znaæ, chocia¿ podobno jest jednym z najlepszych specjalistów w Europie od kosmetycznych operacji. W dodatku prawy bok tak mnie boli, ¿e mogê le¿eæ tylko na lewym. Mirski ma rozkwaszony nos. Wyobra¿am sobie, jak bêdzie wygl¹da³, gdy wyzdrowieje. Najgorzej jest z Totem. Przed chwil¹ mia³am telefon, ¿e stwierdzono skomplikowane z³amanie lewej rêki. Zas³u¿y³ na to w zupe³noœci. Szosa by³a œliska. Dwa razy go prosi³am, by jecha³ wolniej. A on ze z³oœci wci¹¿ dodawa³ gazu. To musia³o siê skoñczyæ katastrof¹. Ca³e szczêœcie, ¿e drzewo padaj¹c nie przygniot³o auta. Bylibyœmy wszyscy trupami. Naturalnie z mercedesa zosta³a kupa ¿elastwa. Ci ludzie z ni¿szych sfer zazdroszcz¹ nam, ¿e jeŸdzimy samochodami. Gdyby wiedzieli, na jakie niebezpieczeñstwo nara¿amy siê, dziêkowaliby Bogu, ¿e los kaza³ im korzystaæ z tramwajów, poci¹gów i innych furmanek. Jacek daje mi tyle dowodów swoich uczuæ, jest tak uwa¿ny, tak we mnie wpatrzony. Powiedzia³ mi dziœ rano, gdy martwi³am siê, czy nie bêdê mia³a szpetnej blizny: – Wstydzê siê swego egoizmu, ale wyznam ci, ¿e mo¿e bym nawet tego pragn¹³, byœ zbrzyd³a, byœ bardzo zbrzyd³a, byœ nie podoba³a siê nikomu, tylko mnie. – Obawiam siê, ¿e i tobie przesta³abym siê podobaæ. Zaœmia³ siê tak szczerze, ¿e nie mog³am mieæ w¹tpliwoœci. – O, nie – zawo³a³. – Czyta³em niedawno wcale nie g³upi¹ ksi¹¿kê jakiejœ angielskiej autorki. Zdaje siê, ¿e nosi tytu³ „Technika ma³¿eñstwa”. Znalaz³em w niej nie pozbawion¹ s³usznoœci obserwacjê, ¿e po kilkuletnim po¿yciu m¹¿ i ¿ona ju¿ nie widz¹ swojej powierzchownoœci. Tak siê do niej przyzwyczajaj¹, jak dziecko do najpiêkniejszych zabawek. Wtedy zaczyna odgrywaæ rolê treœæ i tylko treœæ. – Je¿eli ta treœæ istnieje – zauwa¿y³am. Spojrza³ na mnie z najwiêksz¹ czu³oœci¹. – A czy¿ w samym ma³¿eñstwie jej nie ma? Mia³am wielk¹ ochotê przyznaæ mu s³usznoœæ, lecz przez pamiêæ na jego nie zmazan¹ dot¹d winê wobec mnie powiedzia³am: – ¯e treœæ taka by³a – to wiem... Czy wróci – nie wiem... By³ szczêœliwy z przerwania rozmowy, gdy¿ w³aœnie przysz³a mama. By³a strasznie zaaferowana i ledwie zd¹¿y³a mnie uca³owaæ, gdy zaraz zawo³a³a: – S³yszeliœcie ju¿? – O czym? – spokojnie zapyta³ Jacek.

– No, ¿e ju¿ zosta³a postanowiona wojna europejska. Niemcy s¹ wœciekli na Czechów, ¿e podobno Rotszyld, wiecie, ten, u którego bawi³ ksi¹¿ê Windsoru, uciek³ do Pragi, powiedzieli, ¿e albo im wydadz¹ Rotszylda, albo zabior¹ im Karlsbad. No i w Pary¿u ju¿ postanowili zrobiæ wojnê. Jacek zaœmia³ siê. – Co te¿ mama opowiada! To s¹ jakieœ nieprawdopodobne plotki zmyœlone przez kogoœ, kto absolutnie nie orientuje siê w polityce miêdzynarodowej. Po pierwsze, Rotszyld nie uciek³, a po drugie, gdyby nawet stu Rotszyldów uciek³o do Pragi i Czechos³owacja udzieli³a im azylu, nie by³oby o to wojny. Mama ucieszy³a siê. – To ca³e szczêœcie! Czy tylko jesteœ tego pewien? – Najzupe³niej pewien. – Bo pani Sarnicka twierdzi³a, ¿e wie z najbli¿szego Ÿród³a, jakoby Hitler chcia³ zaj¹æ Czechos³owacjê. Podobno ma czêœæ oddaæ W³ochom, czêœæ nam, ale najwiêksz¹ czêœæ, razem z Karlsbadem, zabraæ sobie. £adnie bym wygl¹da³a! Oni tam nie maj¹ mas³a w Niemczech. A ja sobie wprost nie wyobra¿am ¿ycia bez œwie¿ego mas³a. Jak myœlisz, czy pozwoliliby mi sprowadzaæ mas³o z Polski? – A dlaczegó¿ mieliby zabroniæ? – powiedzia³am. Jacek trochê siê zniecierpliwi³. – Moja mamo, wszystko, co mama mówi, nie ma najmniejszych podstaw. Po pierwsze, Niemcy nie odwa¿yliby siê siêgn¹æ po Czechos³owacjê. Zreszt¹ nie chcieliby. Hitler d¹¿y do zjednoczenia Niemców i w³aœnie za ¿adne skarby nie chcia³by mieæ w granicach Rzeszy Niemieckiej jakichkolwiek obcych narodowoœci. Gdyby jednak mia³ nawet apetyt na Czechos³owacjê, nigdy by jej nie dosta³. – Dlaczego? – zaoponowa³a mama. – Pani Sarnicka twierdzi, ¿e móg³by j¹ zawojowaæ w przeci¹gu kilku tygodni. – Móg³by, gdyby inne pañstwa na to pozwoli³y. Ale Czechos³owacja zwi¹zana jest sojuszami wojskowymi z Rosj¹ i z Francj¹. Za Francj¹ zaœ stoi Anglia i Ameryka. I to jeszcze nie wszystko. Czechos³owacja, jako cz³onek Ma³ej Ententy, mo¿e zawsze liczyæ na poparcie Rumunii i Jugos³awii. Absurdy opowiadane przez pani¹ Sarnicka zas³uguj¹ tylko na œmiech. – Czy aby tylko jesteœ tego pewien? – Mamusiu – powiedzia³am z oburzeniem. – A któ¿ mo¿e byæ bardziej poinformowany ni¿ Jacek?... Przecie¿ oni w dyplomacji wszystko z góry wiedz¹. – Mo¿e mama spaæ spokojnie – doda³ Jacek. – Karlsbad ani mas³o mamie nie uciekn¹. Najlepszy mama ma dowód, jak niem¹dra jest mamy informatorka, je¿eli twierdzi³a, ¿e W³ochy te¿ maj¹ zagarn¹æ czêœæ Czechos³owacji. W³ochy przecie¿ nie maj¹ wspólnej granicy z tym pañstwem. A poza tym W³ochy nigdy nie zgodzi³yby siê na to, by Niemcy zaw³adnêli Czechami. – Dlaczego nie zgodzi³yby siê? Przecie¿ Hitler i Mussolini s¹ przyjació³mi?... – Widzi mama, w polityce miêdzynarodowej jest tak, ¿e ¿aden przyjaciel nie pragnie, by drugi zanadto wzrós³ w potêgê.

Nadmierna potêga Niemiec by³aby wysoce niebezpieczna dla W³och. Zawsze podziwiam Jacka, jak on logicznie i rzeczowo wszystko umie uzasadniæ. Jak spokojnie potrafi rozwa¿yæ najzawilsze zagadnienie polityki miêdzynarodowej. – Widzi mama – mówi³ dalej – Niemcy, zw³aszcza teraz, po zajêciu Austrii, musz¹ z koniecznoœci gospodarczych d¹¿yæ ku basenowi Morza Œródziemnego. Ju¿ obecnie wp³ywy niemieckie w Jugos³awii s¹ doœæ silne i W³ochy po cichu przeciwstawiaj¹ siê tym wp³ywom. Obecnoœæ Niemiec nad Adriatykiem by³aby dla W³och klêsk¹. Istniej¹ wprawdzie mo¿liwoœci, o których nie mogê teraz szczegó³owiej mówiæ, a które przewiduj¹ pewne zmiany w ustroju Czechos³owacji, te jednak za³atwione zostan¹ bez wojny, drog¹ rokowañ. Chodzi o pewne ulgi dla ludnoœci niemieckiej na terenie Sudetów. A wojna? Wojna w ci¹gu najbli¿szych paru lat jest nie do pomyœlenia z tej prostej przyczyny, ¿e ani Niemcy, ani mocarstwa zachodnie nie s¹ do niej dostatecznie przygotowane. Zreszt¹ wszystkimi pañstwami rz¹dzi obecnie pokolenie, które ju¿ prze¿y³o Wielk¹ Wojnê. Pokolenie to do wojny nowej wcale nie têskni. Mama da³a siê przekonaæ i orzek³a, ¿e Jacek zdj¹³ jej kamieñ z serca. Zaraz po obiedzie zaczêli siê schodziæ znajomi i krewni. Widocznie Ÿród³em plotki nie by³a pani Sarnicka, gdy¿ wszyscy ju¿ o tym mówili. By³am bardzo zadowolona, ¿e mog³am autorytatywnie zaprzeczyæ tym bzdurom. Z tego powodu zas³u¿y³am nawet w oczach Stanis³awa (bo i on przyszed³ wraz z Dank¹) na pochwa³ê. Stanis³aw powiedzia³: – Jesteœ bardzo rozs¹dna i widzê, ¿e te sprawy nie s¹ ci obce. Niepotrzebnie u nas wyolbrzymia siê si³ê Niemiec i pomniejsza siê znaczenie Francji. Wprawdzie obecnie w tym pañstwie panuj¹ stosunki godne po¿a³owania, ale to d³ugo nie potrwa. Naród ten ju¿ nieraz w ci¹gu historii da³ dowód, ¿e potrafi otrz¹sn¹æ siê z przejœciowej s³aboœci. I teraz w razie niebezpieczeñstwa wydobêdzie siê ³atwiej, ni¿ myœlimy, spod jarzma ¯ydów, socjalistów i masonów. Stanis³aw jest specjalist¹ od masonerii. Z ojcem umie godzinami o tym rozmawiaæ. Przys³uchiwa³am siê nieraz ich rozmowom. By³oby straszne, gdyby rzeczywiœcie nad œwiatem panowali masoni. Wed³ug Stanis³awa niemal wszystkie wybitne osobistoœci w Polsce i za granic¹ nale¿¹ do masonerii. Nie rozumiem tylko dlaczego, je¿eli s¹ tak potê¿ni i pos³uguj¹ siê œrodkami takimi, jak skrytobójstwo, nie zdo³ali dotychczas pozbyæ siê wszystkich swoich wrogów, ju¿ nie tylko pomniejszych, jak na przyk³ad Stanis³aw, ale takich jak Hitler i Mussolini. Swoj¹ drog¹ Polska jest naprawdê w nieszczególnym po³o¿eniu, maj¹c do wyboru albo bolszewików, albo hitlerowców, albo masonów. Z kim siê tu przyjaŸniæ? Odetchnê³abym z ulg¹, gdyby Jacek zosta³ ministrem spraw zagranicznych. Z jego g³ow¹ na pewno da³by sobie radê. Chocia¿ z drugiej strony ca³a jego sprawa z miss Norman da³aby siê na pewno lepiej za³atwiæ, ni¿ on to robi.


KURIER PLUS 30 CZERWCA 2018

www.kurierplus.com

15

Chcê ci powiedzieæ...

Pobudka Kiedy dobry Bóg Ciê stworzy³ to wiedzia³, ¿e bêdzie mia³ pe³ne rêce roboty by Ci udowodniæ, ¿e jesteœ wyj¹tkowy gdy¿ inni wokó³ Ciebie zadbali ju¿ o to, ¿ebyœ siê czu³ „ma³y”. Twoje pojawieOjciec PAWE£ BIELECKI nie siê na œwiecie to nie teoria spiskowa Boga przeciwko Tobie – to Bo¿a strategia mi³oœci przeciwko z³ym ludziom do których Ciê posy³a. Tak, jesteœ czêœci¹ misternego planu Boga by budowaæ a nie niszczyæ. Tak, jesteœ czêœci¹ tego planu Bo¿ego by w innych budziæ nadziejê. Tak, jesteœ czêœci¹ tego planu, by innym mówiæ, ¿e dadz¹ radê bo maj¹ Ciebie obok. Czy nie jest wspania³e byæ czêœci¹ szczêœcia innych? Kiedy dobry Bóg Ciê w koñcu odnalaz³ w k¹cie Twoich czarnych myœli powiedzia³ Ci – zapal œwiat³o! Otwórz drzwi twoich ch³odnych kalkulacji i zaproœ Niebo do nich, by zacz¹æ myœleæ innymi kategoriami. Tak, na pocz¹tku bêdzie trudno, ale jak pierwszy raz poszed³eœ do szko³y to te¿ by³o trudno, jak pierwszy raz uczy³eœ siê co to jest mi³oœæ to te¿ nie by³o ³atwo…

Dziœ ju¿ wiesz, ¿e mo¿esz zapalaæ œwiat³o innym. Ma³a kawa w gronie tych co siê zmagaj¹ z ¿yciem to Twoje zapalanie œwiat³a w nich. Tak, twoje sprawy s¹ wa¿ne, ale byæ mo¿e czêœci¹ Twoich spraw s¹ te¿ inni ludzie i ¿eby te Twoje sprawy mia³y sens mo¿e trzeba zadbaæ o to, ¿eby Twoje relacje z ludŸmi mia³y te¿ w koñcu sens…, ten g³êbszy sens. Lato ma to do siebie, ¿e myœlisz jak wypocz¹æ. Odpocznij zatem od toksycznych ludzi, od plotek, odpocznij od nawracania bliskich za wszelk¹ cenê, odpocznij od obwiniania siebie, ¿e masz takie a nie inne ¿ycie. Odpocznij od szukania odpowiedzi tam gdzie ich nie ma. Otwórz Ewangeliê, znajdŸ swojego bohatera i zastanów siê jak sobie Twój ewangeliczny bohater poradzi³ z ¿yciem, kogo szuka³, kogo pyta³, jak radzi³ sobie z tak zwanymi „¿yczliwymi”. Proszê Ciê Przyjacielu b¹dŸ dobrej myœli tego lata. Bóg i Twoi bliscy, Twoi przyjaciele… Spotkania z nimi maj¹ sens. Odpoczywaj od wiecznego planowania spraw na które i tak nie masz wp³ywu. Nie zgub po drodze tych, którym na Tobie zale¿y. Jesteœ wyj¹tkowy bo Bóg tak chcia³. Bóg nie marnuje czasu na stwarzanie pó³produktów. Masz kiepskie ¿ycie, bo nie na wszystko mia³eœ wp³yw. A na co masz wp³yw te-

u

O. Pawe³ Bielecki – „Chrystus zamyœlony“.

raz? Masz ogromny wp³yw na to z jak¹ g³ow¹ siê budzisz a z jak¹ zasypiasz. ¯yczê Ci byœ zasypia³ z nadziej¹ a budzi³ siê z dobrymi natchnieniami. Nie martw siê, Bóg ju¿ wie czego Ci potrzeba wiêc siê nie baw w Niego, nie

myœl, ¿e wiesz lepiej… S³uchaj Go gdy mówi do Ciebie w ciszy. Trzymaj siê dzielnie kimkolwiek jesteœ Drogi Czytelniku! m

El¿bieta Baumgartner radzi

Sp³aæ d³ugi przed emerytur¹ Coraz wiêcej osób z pokolenia wy¿u demograficznego (baby boomers) przechodzi na emeryturê z d³ugami. Podczas gdy w roku 1998 ok. 30 proc. seniorów, maj¹cych 65 lat lub wiêcej, by³o zad³u¿onych, to w roku 2012 – ok. 44 proc., a obecnie nawet wiêcej, co wyliczy³ Institute for Social Research. Oko³o 20 proc. osób w wieku ponad 75 lat ma ci¹gle do sp³acenia po¿yczkê hipoteczn¹ (tylko 6 proc. w roku 1989). Dlaczego coraz wiêcej d³ugów? Wyd³u¿enie sp³aty po¿yczek hipotecznych zosta³o spowodowane fal¹ przefinansowañ po¿yczek wywo³an¹ spadkiem stóp procentowych. Faktem jest, ¿e wielu w³aœcicieli domów obni¿y³o miesiêczne raty, ale równie¿ zaczê³o sp³acaæ d³ugoterminowe (najczêœciej 30-letnie) po¿yczki od pocz¹tku. Wielu cieszy³o siê, ¿e odpisuj¹ wiêksze ni¿ poprzednio odsetki od podatków. Dla ludzi dojrza³ych satysfakcja ta bywa krótkoterminowa. Je¿eli 50latek przefinansowa³ swoj¹ w po³owie sp³acon¹ po¿yczkê i zaci¹gn¹³ 30-letni kredyt, to bêdzie go sp³aca³ a¿... do osiemdziesi¹tki. Pozb¹dŸ siê d³ugów! Niezale¿nie od wieku, postaw sobie za cel posp³acaæ d³ugi. Powód jest oczywisty: Po przejœciu na spoczynek bêdziesz mia³ ni¿szy przychód i po¿yczkowym ratom trudno ci bêdzie podo³aæ.

Myœlisz, ¿e mo¿esz zawsze dorabiaæ na czêœæ etatu? Mo¿e tak, ale wtedy stracisz czêœæ emerytury Social Security (je¿eli nie osi¹gn¹³eœ pe³nego wieku emerytalnego). Ponadto mo¿esz wpaœæ w szpony Urzêdu Podatkowego, gdy po³owa twoich zarobków plus emerytura SS przekroczy 32,000 dol. (dla ma³¿eñstwa), bo wtedy emerytura Social Security zacznie byæ opodatkowana. Nie chcesz klepaæ biedy na emeryturze – pozb¹dŸ siê zad³u¿enia! Nie wierz w odpisy podatkowe Niektórym seniorom wydaje siê, ¿e wszystkie odsetki od po¿yczek s¹ odpisem podatkowym. Nie s¹, bo przepisy zmieni³y siê trzydzieœci lat temu. Tylko koszt po¿yczki hipotecznej mo¿e byæ odpisem. Ale czêsto nie bywa, bo wiêkszoœæ emerytów nie p³aci podatków, albo p³aci tak niewielkie, ¿e odpisy podatkowe znikaj¹. Tym bardziej, ¿e od 2018 r. mamy wy¿sz¹ kwotê woln¹ od podatków. Porozmawiaj ze swoim podatkowym doradc¹. Nadp³acaj d³ugi D¹¿enie do likwidacji d³ugów zainspiruje ciê do oszczêdzania. Nadgodziny czy prezenty w gotówce przeznaczaj na dodatkowe sp³aty najdro¿szych kart kredytowych. Zaplanowa³eœ jakiœ zakup, uwzglêdni³eœ w bud¿ecie, ale rozmyœli³eœ siê? LuŸn¹ gotówkê przelej na konto karty kredytowej zanim j¹ rozpuœcisz. Mo¿esz to uczyniæ w ka¿dej chwili, nie czekaj na koniec okresu rozliczeniowego karty. Ka¿da nadp³ata, to zwyciêska bitwa z d³ugami! Tak trzymaj, a wygrasz ca³¹ wojnê.

Przedp³acaj te¿ po¿yczkê hipoteczn¹, o ile pozwala na to twój bud¿et i przepisy banku. Nie zaci¹gaj kolejnych kredytów. Od³ó¿ karty kredytowe, pos³uguj siê tylko gotówk¹, a wydawaæ bêdziesz tylko tyle, ile masz.

Wybierz krótsze po¿yczki

Dom czy mieszkanie mog¹ byæ znakomit¹ inwestycj¹. Ale przelicz sobie, uwzglêdnij koszty jego utrzymania. Ponadto wybierz krótszy okres sp³aty kredytu, np. 15, a nie 30 lat. Przyk³ad: Po¿yczasz 200,000 dol. na 4 proc. i 30 lat. Twoja rata wynosi 954 dol. miesiêcznie, a po¿yczka kosztowaæ ciê bêdzie w sumie 343,740 dol. Je¿eli wybierzesz 15-letni kredyt, to raty wynios¹ co prawda 1,480 dol. miesiêcznie, ale sp³acisz go dwa razy szybciej i zap³acisz bankowi o 77 tysiêcy dolarów mniej. W sumie dom bêdzie mniej kosztowny. Kup skromniejszy dom czy mieszkanie A je¿eli nie mo¿esz podo³aæ wy¿szej racie, to zmieñ dom na mniejszy. Zap³acisz za niego mniej, mieæ bêdziesz ni¿sze podatki gruntowe i koszty utrzymania. Popularnym b³êdem dojrza³ych osób jest kupowanie zbyt du¿ych posiad³oœci. Staæ ich, bo zarabiaj¹ dobrze. Ale wkrótce dzieci wyfruwaj¹ z gniazda, rodzice zostaj¹ sami w olbrzymiej rezydencji, której sp³ata ci¹gnie siê do póŸnej staroœci, a wysokie podatki od nieruchomoœci s¹ na emeryturze nie do podŸwigniêcia.

Ostro¿nie z po¿yczkami studenckimi dla dzieci Rodzice uwa¿aj¹, ¿e jest ich obowi¹zkiem sfinansowanie studiów dzieci. Nie maj¹c oszczêdnoœci, rodzice zaci¹gaj¹ Parent PLUS Loans, prywatne po¿yczki, do tego kredyt pod zastaw domu. M³odzie¿ studiuje sobie przyjemnie i nawet nie poczuwa siê do wdziêcznoœci. Idzie potem w œwiat (o ile znajdzie pracê), a rodzice pozostaj¹ z brzemieniem studenckiego d³ugu. Stop. M³odzie¿ powinna sama zatroszczyæ siê o finansowanie swojej edukacji. Dla dobrych uczniów istnieje na to wiele sposobów. Oszczêdzaj Po sp³acie d³ugów nie spoczywaj na laurach. Oszczêdzaj dalej, by od³o¿yæ pewn¹ kwotê, która bêdzie twoj¹ poduszk¹ finansow¹, a nastêpnie podstaw¹ intratnych inwestycji. Wed³ug Global Finance, przeciêtny Amerykanin oszczêdzi³ w 2017 roku 3 proc. swoich zarobków, Niemiec 9 proc., a Szwed 16 proc. Polak nad Wis³¹, niestety, tylko 3.2 proc. Inni mog¹ oszczêdzaæ na przysz³oœæ, to powinniœmy i my. Rada: Ustaw sobie w banku program automatycznego oszczêdzania – przelewaj ustalon¹ kwotê, co najmniej 10 proc. zarobków, z konta czekowego na oddzielne konto oszczêdnoœciowe albo inwestycyjne. Innymi s³owy – p³aæ sobie najpierw. W ten sposób, wolny od d³ugów i z pokaŸnymi oszczêdnoœciami, bêdziesz ¿yæ spokojnie, a potem – cieszyæ siê spokojn¹, zasobn¹ emerytur¹. m


KURIER PLUS 30 CZERWCA 2018

16

www.kurierplus.com

„Polonia Technica” w Amerykañskiej Czêstochowie Historyczna granitowa tablica wystawiona na wie¿y koœcielnej. u

W niedzielê, 3 czerwca 2018 do narodowego Sanktuarium w amerykañskiej Czêstochowie przyby³a delegacja Stowarzyszenia Polskich In¿ynierów i Techników „Polonia Technica”, aby wzi¹æ udzia³ we Mszy Œwiêtej w intencji cz³onków, sympatyków i rodzin organizacji. Uroczysta Msza Œwiêta zosta³a odprawiona w g³ównym koœciele przez przeora ojca Tadeusza Lizyñczyka. W kazanu Ojciec Tadeusz podkreœli³ udzia³ polonijnych in¿ynierów w tradycyjnej pielgrzymce, której celem jest modlitwa i proœba o b³ogos³awieñstwo Bo¿e dla cz³onków stowarzyszenia „Polonia Technica”. Modlitwa jest wa¿n¹ inspiracj¹ naszego ¿ycia i daje wiele wsparcia moralnego, tak potrzebnego w dzisiejszej bardzo trudnej i nieustabilizowanej sytuacji na œwiecie. ¯yjemy w czasach ci¹g³ej pogoni za sukcesem, nie mamy czasu na spokojne za³atwianie spraw dnia codziennego, nara¿eni jesteœmy na wiele niebezpieczeñstw jakie przynosi nam postêp cywilizacyjny. Pojawiaj¹ce siê akty spo³ecznej agresji nie buduj¹ w nas spokoju. Przyt³aczaj¹cy ogrom dzia³añ medialnych i Internetu ma bardzo du¿y wp³yw na kszta³towanie naszych postaw i decyzji. Modlitwa daje nam tak potrzebn¹ do ¿ycia rownowagê duchow¹ stwierdzi³ w zakoñczeniu Ojciec Przeor. Nastêpnie, z ambony w sanktuarium do licznie zebranych wiernych wyg³osi³ swoje przes³anie dr Janusz Romañski Prezes Polonia Technica. Jego wyst¹pienie spotka³o siê z du¿ym aplauzem wiernych. W swojej wypowiedzi dr Janusz Romañski przedstawi³ wybitnych polsko-amekrykañskich in¿ynierów i przypomnia³ ich epokowe techniczne osi¹gniêcia m.in. Tadeusza Sendzimira, biznesmana i metalurga, Franka Piaseckiego, konstruktora helikopterow, Erazma Jerzmanowskiego twórcy oœwietlenia gazowego, Stephanie Kwolek wynalazcy w³ókna Kevlar, Wojciecha Rostafiñskiego, naukowca NASA, genera³a Zdzislawa Starosteckiego, twórcy rakiety Patriot oraz generala Tadeusza Koœciuszko, stratega, in¿yniera militarnych fortyfikacji. Dr Romañski podkreœli³ wybitny udzia³ wymienionych osób w dzie³o budowy Ameryki na przestrzeni wielu lat. Podziêkowa³ tak¿e Ojcu Tadeuszowi za modlitwê i wsparcie duchowe okazywane przez Ojców Paulinów przez wiele lat cz³onkom Stowarzyszenia „Polonia Technica”. Na koniec poprosi³ Ojca Tadeusza o b³ogos³awieñstwo i nieustaj¹c¹ modlitwê za polsko-amerykañskich in¿ynierów i techników „Polonia Technica”, co jest im bardzo potrzebne w ¿yciu codziennym. Po mszy dr Romañski przekaza³ Ojcu Tadeuszowi Lizyñczykowi medal Kazimierza Pu³askiego przyznanego Sanktu-

Cz³onkowie Polonia Technica po zakoñczeniu Mszy Œwiêtej. Od lewej: Janusz Romañski, Maria Gryszko, Waldemar Lipiñski, Tadeusz Gryszko i Ma³gorzata Romañski. u

arium w uznaniu ofiarnej i oddanej pracy duszpasterskiej niesionej przez Ojców Paulinów dla Polonii i Polski. Polsko-amerykañscy in¿ynierowie i technicy bardzo wysoko ceni¹ sobie duchow¹ i religijn¹ wspó³pracê z Ojcami Paulinami w Narodowym Sanktuarium w Amerykañskiej Czêstochowie i w Nowym Jorku w koœciele Œw. Stanis³awa Biskupa i Mêczennika, w którym odbywa³y siê kolejne Msze Œwiête organizowanie z okazji kolejnych Jubileuszy powstania Stowarzyszenia „Polonia Technica”. Ostatnia uroczysta Msza Œwiêta odby³a siê tam w maju 2016 z okazji Jubileuszu 75-lecia Stowarzyszenia „Polonia Technica”. Po zakoñczeniu Mszy Œwiêtej odby³o siê zebranie zarz¹du PT na którym omawiano mo¿liwoœæ zakupu gabloty do muzeum w sanktuarium Matki Bo¿ej Czêstochowskiej w której mo¿na by³oby wyeksponowaæ materia³y historyczne obrazuj¹ce dorobek Stowarzyszenia „Polonia Technica”. Historyczna tablica Polonii Technica wystawiona na wie¿y koœcielnej spe³nia swoje historyczne zadanie oddaj¹c ho³d pokoleniom cz³onków in¿ynierów „Polonia Technica”, którzy swoj¹ ofiarn¹ prac¹ budowali Amerykê. Historyczny dorobek Stowarzyszenia Polonia Technica nale¿y ocaliæ od zapomnienia. Granitowa historyczna tablica informuje Poloniê o Stowarzyszeniu. Nale¿y podkreœliæ, ¿e na przestrzeni lat Stowarzyszenie Polonia Technica ofiarowa³o Ojcom Paulinom liczne honorowe medale, które obecnie s¹ wyeksponowne

Ojciec Przeor Tadeusz Lizyñczyk otrzymuje medal Kazimierza Pu³askiego od Janusza Romañskiego Prezesa PT. u

w specjalnej muzealnej gablocie. Dodajmy, ¿e ekspozycja ofiarowanych medali cieszy siê du¿ym zainteresowaniem zwiedzaj¹cych. Na zebraniu dyskutowano tak¿e dopracowanie programu polityki stypendialnej oraz potrzebê uaktualnienia strony Internetowej stowarzyszenia „Polonia Technica”. Prezes dr Janusz Romañski serdecznie dziêkowa³ kolegom i kole¿ankom z Polo-

nia Technica m.in. Koledze Waldemarowi Lipiñskiemu, pañstwu Marii i Tadeuszowi Gryszko, swojej ma³¿once dr Ma³gorzacie Romañskiej, Leszkowi Kuciebie i jego ojcu, którzy przybli do Amerykañskiej Czêstochowy na pielgrzymkê i wsparli program Stowarzyszenia „Polonia Technica”. Historia Stowarzyszenia siê spe³ni³a.

Janusz Romañski


17

KURIER PLUS 30 CZERWCA 2018

www.kurierplus.com

Radio RAMPA na fali 620 AM

Emilia’s Agency 574 Manhattan Avenue, Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-609-1675; 718-609-0222; Fax: 718-609-0555

3 ROZLICZENIA PODATKOWE 3 NUMER PODATNIKA - ITIN - posiadamy Zapraszamy do s³uchania Radio RAMPA na czêstotliwoœci WSNR 620 AM w NY, NJ, CT w ka¿d¹ sobotê od godz.15:00 do 21:00. Zasiêg Radio RAMPA 620 AM to piêæ dzielnic Nowego Jorku, a tak¿e Long Island, stany New Jersey i Connecticut, czyli najwiêksze skupiska Polonii

na Pó³nocno-Wschodnim Wybrze¿u USA. Ponadto, sobotni¹ audycjê, bez zmian, s³uchaæ bêdzie mo¿na za poœrednictwem naszej strony internetowej www. RadioRAMPA.com oraz aplikacji RAMPA na telefony komórkowe. Wszystko bezp³atnie. m

Chcemy reklamowaæ Twoj¹ firmê!

uprawnienia IRS do potwierdzania paszportów bez wizyty w konsulacie.

3 KOREKTA DANYCH W SSA 3 PE£NOMOCNICTWA - APOSTILLE 3 SPONSOROWANIE RODZINNE 3 OBYWATELSTWO i inne formy

3 T£UMACZENIA DOKUMENTÓW 3 ZASI£KI DLA BEZROBOTNYCH 3 BILETY LOTNICZE 3 WYSY£KA PIENIÊDZY I PACZEK 3 EMERYTURY AMERYKAÑSKIE 3 MIÊDZYNARODOWE PRAWO JAZDY 3 NOTARY PUBLIC (zawsze w agencji)

Zapraszamy od poniedzia³ku do soboty

ANIA TRAVEL AGENCY 57-53 61st Street, Maspeth, N.Y. 11378 Tel. 718-416-0645, Fax 718-416-0653

Kurier Plus, tel. (718) 389-3018

3 Bilety Lotnicze 3 Wysy³ka pieniêdzy i paczek 3 T³umaczenia 3 Sprawy imigracyjne 3 Notariusz

Business Consulting Corp.

Ewa Duduœ - Accountant

STOMATOLOGIA LASEROWA I ESTETYCZNA

DR WANDA ARDEN

Firma z wieloletnim doœwiadczeniem prowadzi:

tel. (718) 894 - 1516

3 Rozliczenia podatków indywidualnych i biznesowych (jeden w³aœciciel, partnerstwo, korporacja), 3 Pe³n¹ ksiêgowoœæ 3 Rejestracjê i rozwi¹zywanie biznesów

NOWOROCZNE POSTANOWIENIE

110 Norman Ave, Brooklyn, NY 11222 ( 718-383-0043 lub 917-833-6508

BOTOX I JUVADERM 15% zni¿ki DOKTOR MÓWI PO POLSKU – AKCEPTUJEMY WIÊKSZOŒÆ UBEZPIECZEÑ

59-77 58TH AVENUE, MASPETH NY 11378 www.queenslaserdentist.com

Czytaj nas w internecie: www.kurierplus.com

Fortunato Brothers

Kurier Plus w internecie: www.kurierplus.com

Anna-Pol Travel ATRAKCYJNE CENY NA: Bilety lotnicze do Polski i na ca³y œwiat

289 MANHATTAN AVE. (blisko Metropolitan Ave.) BROOKLYN, N.Y. 11211; Tel. 718-387-2281 Fax: 718-387-7042 CAFFE - PASTICCERIA ESPRESSO - SPUMONI GELATI - CAKES

W³oska ciastkarnia czynna codziennie do 11:00 wieczorem, a w weekendy do 12:00 w nocy. Zapraszamy.

u

Pakiety wakacyjne: Karaiby, Hawaje, Floryda u

821 A Manhattan Ave. Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-349-2423 E-mail:annapoltravel@msn.com

All-inclusive: Punta Cana, Meksyk od $699 WWW.ANNAPOLTRAVEL.COM

promocyjne ceny przy zakupie biletu przez internet

v Rezerwacja hoteli v Wynajem samochodów v Notariusz v T³umaczenia v Klauzula “Apostille” v Zaproszenia v Wysy³ka pieniêdzy Vigo


18

KURIER PLUS 30 CZERWCA 2018

Og³oszenia drobne

896 Manhattan Avenue Suite 27 (na piêtrze) - Brooklyn, NY 11222

Cena $10 za maksimum 30 s³ów

Tel: (718) 609-1560, (718) 383-6824, Fax: (718) 383-2412

MICHA£ PANKOWSKI TAX & CONSULTING EXPERT Us³ugi w zakresie: 3 Ksiêgowoœæ 3 Rozliczenia podatkowe indywidualne i biznesowe, w tym samochodów ciê¿arowych

www.kurierplus.com

Nauka gry na fortepianie, gitarze i skrzypcach oraz lekcje œpiewu Kobo Sudio Bo¿ena Konkiel,

3 Rejestracja biznesu i licencje 3 Konsultacje 3 Bezpodatkowa zamiana domów 3 #SS - korekty danych

Email: Info@mpankowski.com

tel. 718-609-0088

PRACA ZA $13.20 Mo¿esz pomóc ludziom, których kochasz i otrzymywaæ za to dobre wynagrodzenie. Jeœli Twoi rodzice, krewni, przyjaciele, s¹siedzi otrzymuj¹ Medicaid lub Medicare, mo¿na zacz¹æ pracowaæ dla nich jako asystent lub pomoc domowa. Nie wymagane certyfikaty. Nasza agencja pomo¿e Ci w tym. Wynagrodzenie $13.20 za godzinê.

ALARMY – KAMERY – INTERKOMY

Zadzwoñ: tel. 347-462-2610

20 LAT DOŒWIADCZENIA CZYSTO – SZYBKO – TANIO 347-235-2842 aa2ap@yahoo.com •Zdalna Kontrola Ogrzewania •Termostaty •Kamery – Nagrywanie •Podgl¹d na telefon •Polska TV Satelitarna •Instalacje – Naprawy

SPRZEDAM

24-GODZINNY SERVICE, RYSZARD LIMO: us³ugi transportowe, wyjazdy, odbiór osób z lotniska, œluby, komunie, szpitale, pomoc jêzykowa w urzêdach, szpitalach oraz bardzo drobne przeprowadzki. Tel. 646-247-3498

E³k Mazury – dzia³ka budowlana pod inwestycjê o powierzchni 9425 m2 z domem i budynkami gospodarczymi. Media dostêpne. Ulica B. Komorowskiego. E³k Mazury, ul. 11 Listopada, dom (1/2 bliŸniaka), pow. 120 m2 (5 pokoi) i budynek gospodarczy. Dzia³ka wspólna 710 m2 (1/2 w³asnoœci) i druga dzia³ka odrêbna o pow. 353 m2 Tel. (718) 478-3501

Kurier Plus w internecie: www.kurierplus.com Letnia Promocja Boilerów 4-8 family houses

Acupuncture and Chinese Herbal Center Dr Shungui Cui, L.Ac, OMD, Ph.D

Pijawki Pijawki medyczne stawiane na wszelkie schorzenia Oczyœæ swoje cia³o, pozbêdziesz siê chorób. Pijawki z hodowli, stawiane tylko jeden raz.

(646) 460 4212

Gabinety znajduj¹ siê w Greenpoint, NY, Garfield, NJ

POLONEZ Z GREENPOINTU BIURO PONOWNIE OTWARTE ZAPRASZAMY WSZYSTKICH BY£YCH I NOWYCH KLIENTÓW

WYCIECZKI * paczki do Polski i Europy * transfer pieniêdzy USME * bilety 159 Nassau Avenue Brooklyn, NY 11222 Tel. 718 - 389 - 6001 polonez159@gmail.com

– jeden z najbardziej znanych specjalistów w dziedzinie tradycyjnych chiñskich metod leczenia. Autor 6 ksi¹¿ek. Praktykuje od 47 lat. Pracowa³ we W³oszech, Kuwejcie, w Chinach. Pomaga nawet wtedy, gdy zawodz¹ inni. LECZY: l katar sienny l bóle pleców l rwê kulszow¹ l nerwobóle l impotencjê zapalenie cewki moczowej l bezp³odnoœæ l parali¿ l artretyzm l depresjê l nerwice l zespó³ przewlek³ego zmêczenia l na³ogi l objawy menopauzy l wylewy krwi do mózgu l alergie l zapalenie prostaty l rekonwalescencja po chorobach nowotworowych z zastosowaniem chiñskiego zio³olecznictwa itp. l

Do akupunktury u¿ywane s¹ wy³¹cznie ig³y jednorazowego u¿ytku 144-48 Roosevelt Ave. #MD-A, Flushing NY 11354 Poniedzia³ek, œroda i pi¹tek: 12:00 - 7:00 pm; tel. (718) 359-0956 1839 Stillwell Ave. (off 24th. Ave.), Brooklyn, NY 11223 Od wtorku do soboty: 12:00-7:00 pm, w niedziele 12:00 - 3:00 pm (718) 266-1018 www.drshuiguicui.com Akcetujemy ubezpieczenia: 1199, Aetna, BCBS, Cigna, Elder Plan, Liberty, Magnacare, Multiplan, Triad Health (VHS), UHC Empire Plan

Fachowoœæ Tradycja, Doœwiadczenie

PACZKI LOTNICZE I MORSKIE DO 42 KRAJÓW Ponad 250 autoryzowanych punktów wysy³kowych. Mo¿liwoœæ wysy³ki z dowolnego punktu w USA po bardzo atrakcyjnych cenach! Szczegó³owe informacji znajdziesz na www.polonezparcelservice.com

pojazdy ca³e kontenery mienia przesiedleñcze przesy³ki handlowe paczki ¿ywnoœciowe wysy³ka kwiatów

Tel. 1-413-732-3899 polonez@polonezparcelservice.com


KURIER PLUS 30 CZERWCA 2018

www.kurierplus.com

19

Martynika Martynika w styczniu to oaza wytchnienia po ucieczce z trzeszcz¹cego od mrozu Wschodniego Wybrze¿a. Samolot wyl¹dowa³ tu¿ po zmroku. Krótkie i gwa³towne deszcze znad Wysp Dziewiczych pozwala³y sp³ukaæ podró¿ny kurz i trud. Nasz kapitan Sierant zamaszyœcie zarzuci³ ¿eglarski worek na plecy i pewnym wzrokiem œwiatowca potoczy³ po niezbyt du¿ej hali przylotów. Przeliczy³ nas szybko i ju¿ po chwili ³apczywie wdychaliœmy ciep³e powietrze Karaibów oczyszczaj¹c p³uca z samolotowego zaduchu. Karaiby nie by³y nam obce, bo od lat rejs w tropikach jest najwiêksz¹ i najbardziej wyczekiwan¹ atrakcj¹ zimy. Dlatego niecierpliwie przebieraliœmy nogami czekaj¹c na sygna³ kiedy pojedziemy do mariny Sygna³ jednak nie nast¹pi³. Kapitan Sierant wolno chowa³ telefon, którego zawartoœæ studiowal przez krótk¹ chwilê. Jego nieprzenikniona twarz nie wró¿y³a nic dobrego i te z³e przeczucia szybko siê potwierdzi³y. Okaza³o siê, ¿e „Shanties” nie by³a jeszcze gotowa na spotkanie z now¹ za³og¹ i pierwsza randka mia³a nast¹piæ dopiero nastêpnego dnia po po³udniu. Taka wersja wydarzeñ nie by³a zaskoczeniem, bo za³oga zaprawiona w licznych karaibskich czarterach niejedno ju¿ widzia³a. W koñcu na tak¹ okolicznoœæ mieliœmy plan B, który uruchamia³ jakiœ bli¿ej nieznany nikomu hotel – podobno – z widokiem na morze. Mieliœmy tam rezerwacjê a wiêc dach nad g³ow¹ i to w tej sytuacji by³o najwa¿niejsze. Wkrótce, jak spod ziemi pojawi³ siê odpowiednich rozmiarów Peugeot. Podczas ³adowania baga¿y nasz kapitan w krótkich ¿o³nierskich s³owach po¿egna³ siê rzeczowym „Do jutra!” i znikn¹³ w ciemnoœciach. Zrazu na nikim to nie zrobi³o wra¿enia, ale kiedy wpatrywaliœmy siê w tropikaln¹ noc przez okna taksówki okaza³o siê, ¿e nikt tak naprawdê nie wie gdzie stoi Shanties i gdzie mamy spotkaæ dziarskiego Sieranta. Co gorsza utraciliœmy z nim kontakt. Jego telefon na Martynice przesta³ dzia³aæ!

N

ajwiêkszym portem jachtowym na Martynice jest Le Marin, le¿¹ce na po³udniowym cyplu wyspy i nie ulega³o w¹tpliwoœci, ¿e tam w³aœnie czeka³a na nas „Shanties”, ale Le Marin to imponuj¹ce miasto na wodzie i o tej porze roku bez problemu mo¿na siê tam doliczyæ dobrych kilku tysiêcy masztów. Szukanie „Shanties” stawa³o siê klasycznym poszukiwaniem ig³y w stogu siana. Telefony – nastêpna oczywista rzecz dzia³aj¹ca idealnie w nowym Jorku, na Martynice straci³y swój animusz i z nikim nie by³y siê w stanie po³¹czyæ. Na dodatek pr¹d w bateriach zacz¹³ spadaæ niebezpiecznie szybko a nasze amerykañskie wtyczki nie pasuj¹ przecie¿ do europejskich. Usiedliœmy w milczeniu patrz¹c na postawion¹ na stole przez Emira butelkê „Absolutu”, któr¹ nie wiadomo czemu kupi³ w sklepie bezc³owym na lotnisku Kennedy'ego. „Emir – odezwa³a siê Ma³gosia – po coœ kupi³ t¹ wódkê?” „Bo lubiê – odpar³ Emir lakonicznie. Ma³gosia nic wiêcej nie powiedzia³a i rozmowa rozp³ynê³a siê w pozbawionych konkretów mg³awicach. W zamglonym telewizorze – s¹dz¹c po gêsto œciel¹cym siê trupie – dogasa³ francuski krymina³. Pierwsza noc na Martynice w hotelu, którego nazwy nikt nie pamiêta, powoli zmierza³a w stronê œwitu.

O¿ywczy sen szybko przywraca³ si³y a poranek od razu ustawi³ œwiat we w³aœciwych proporcjach. Z hotelowego okna rozci¹ga³ siê wspania³y, aczkolwiek nieco jednostajny widok. Kipi¹ca zieleñ i rozche³stane wiatrem pióropusze palm szybko ust¹pi³y bezkresnemu b³êkitowi wody, idealnie stopionej horyzontem z bezchmurnym niebem. Sp³oszony i nieprzyzwyczajony do takiego widoku wzrok, myszkowa³ przez chwilê, bezradnie szukaj¹c jakiegoœ punktu odniesienia. Nawet jeœli pocztówkowo trywialny – by³ to ca³kiem niez³y widok jak na pocz¹tek zimowych wakacji.

M

artynika mimo, ¿e od Francji dzieli j¹ tysi¹ce mil jest jej integraln¹ czêœci¹ a zatem tak¿e czêœci¹ Unii Europejskiej. Bez problemu mo¿na kupiæ tu perfumy Chanel i k¹pielówki od St Laurenta pod warunkiem, ¿e dysponuje siê euro. O ile na niemal¿e ca³ych Karaibach amerykañski dolar traktowany jest niezwykle przyjaŸnie i nie ma najmniejszych problemów w p³aceniu t¹ walut¹, to francuska Martynika jest na ni¹ niezwykle odporna. Nawet z natury chciwi kierowcy taksówek nie chcieli s³yszeæ o dolarach a jeœli ju¿ siê na nie zgadzali, to po pirackim przeliczniku. Sytuacja, mimo ¿e daleko jej by³o do powagi, stawa³a siê coraz bardziej niewygodna. Z przetrz¹sanych z determinacj¹ portfeli wy³uskiwaliœmy egzotyczne euro. Ka¿dy z nas mia³ jakiœ zapas kolorowych papierków wygl¹daj¹cych trochê -przez swoje pastelowe kolory – jak etykietki ciasteczek albo nalepki na p³ynie do mycia szyb. Potrzebn¹ kwotê uda³o siê bez wiêkszego trudu zebraæ a krótka licytacja z taksówkarzem ustali³a ca³¹ podró¿ na sto euro. Podró¿ z przedmieœæ Fort de France – stolicy Martyniki – do Le Marin minê³a szybko i zabra³a nieco ponad godzinê. Kierowca Vincent po angielsku zna³ zaledwie parê s³ówek i preferowa³ oczywiœcie francuski i lokaln¹ odmianê kreolskiego – si³¹ wiêc rzeczy rozmowa niezbyt siê klei³a. Wygl¹da³ jak brat Bruce Willisa – ten z resztkami w³osów.

Za oknami przesuwa³y siê sielskie obrazki pól uprawnych ozdobionych czasem samotn¹ palm¹. Co jakiœ czas niewielki stragan z warzywami kusi³ ¿eby siê zatrzymaæ i kupiæ lokalne pomidory, banany, mango i maracujê. Nic z tego. Vincent zatrzyma³ siê dopiero przed bud¹, która okaza³a siê byæ lokaln¹ gorzelni¹ produkuj¹c¹ rum Trois Riviere. Rum to chyba najs³ynniejszy i najbardziej znany produkt z Karaibów. Powstaje po fermentacji wys³odków z trzciny cukrowej po wydobyciu z niej wiêkszoœci cukru, ale coraz bardziej na popularnoœci zyskuje rum bia³y zwany wiejskim, robiony wprost ze œwie¿o œciêtej trzciny cukrowej. Ma on zaskakuj¹cy smak w niczym nie przypominaj¹cy poczciwego Kpt Morgana. Tylko na Martynice koneserzy naliczyli 217 gatunków rumu! NieŸle jak na wyspê zamieszkan¹ przez nieco ponad 300 tys osób... Tymczasem ruch na dobrze utrzymanej szosie zacz¹³ gêstnieæ a za oknem ukaza³a siê zatoka i gêstwina masztów. Poniewa¿ planu na znalezienie zagubionego kapitana Sieranta nadal nie by³o, szybko ustaliliœmy, ¿e wysi¹dziemy przy wejœciu do mariny i tam rozpoczniemy poszukiwania. Nawet jeœli w tym prostym planie nie by³o konkretów, to przynajmniej zaczê³a siê rodziæ determinacja. Krzysia Sieranta znamy od wieków i z kapitanem tym ¿eglowaliœmy ju¿ nie pierwszy raz, nie tylko dooko³a Long Island ale tak¿e po Wyspach Dziewiczych podczas II zlotu im. W³adys³awa Wagnera. Jego doœwiadczenie, solidnoœæ i pogodny charakter zapowiada³y piêkny rejs, po warunkiem, ¿e uda siê nam go odnaleŸæ!

T

aksówka odjecha³a w ob³oczku kurzu a nasza zostawiona na pastwê losu grupka w milczeniu rozgl¹da³a siê za miejscem na za³o¿enie tymczasowego obozu. Pobliski bar „Mango”, nadawa³ siê do tego celu wyœmienicie. Zaledwie uszliœmy kilka kroków otucha zamieni³a siê w entuzjazm bo ju¿ przy pierwszym stoliku z doskona³ym widokiem na wchodz¹cych do mariny siedzia³ uœmiechniêty Sie-

rant, ch³odz¹c siê lokalnym piwem. Po prostu biblijny cud!

M

artynika jest ulubionym miejscem uciekaj¹cych przed zim¹ ¿eglarzy, którzy zazwyczaj tu zaczynaj¹ swoje rejsy po Wyspach Zawietrznych jak czasem siê je nazywa. Na Martynice odpoczywa³ sam Kolumb, który spêdzi³ tu tydzieñ uzupe³niaj¹c wodê i robi¹c generalnie pranie po transatlantyckim pasa¿u. Martynikê zamieszkiwali Tainos – lud dumny i niezwykle wojowniczy, który kilkaset lat wczeœniej wydar³ wyspê z r¹k spokojnych Arawaków. Kto mieczem wojuje od miecza ginie i tym razem Tainowie nie zdo³ali oprzeæ siê Francuzom, którzy zaczêli zak³adaæ tu plantacje doceniaj¹c rolniczy potencja³ wyspy. Podczas walk francuskich Katolików z Hugenotami, ci drudzy ponieœli sromotn¹ klêskê i zsy³ani byli w³aœnie na Martynikê, gdzie pe³nili rolê s³u¿by u bogac¹cych siê plantatorów. Ich los by³ jednak lepszy od sprowadzanych z Wybrze¿a Koœci S³oniowej czarnych niewolników. Po utracie Haiti to w³aœnie Martynika sta³a siê najwa¿niejszym miejscem jakie posiada³a Francja na Karaibach. Cukier wyciskany z trzciny cukrowej przynosi³ bajoñskie zyski a cukrowi baronowe coraz wiêcej znaczyli w europejskiej polityce Francji. Urodzona w Trois Ilet na Martynice Józefina de Beauharnais mia³a staæ siê w przysz³oœci ¿on¹ Napoleona Bonaparte i cesarzow¹ Francuzów.

S

muk³y katamaran „Shanties” jak rasowy rumak sta³ cierpliwie przy pomoœcie w gêstym szpalerze tysiêcy innych jachtów. Na nastêpne dwa tygodnie mia³ to byæ nasz dom. Wiatr ucich³ zupe³nie a s³oñce karaibskim zwyczajem gwa³townie zanurkowa³o w turkusowe morskie wody. Gdzieœ w oddali da³o siê s³yszeæ delikatny, ale wyraŸny dŸwiêk dzwonu. To w koœció³ku pod wezwaniem Notre Dame de La Salette w pobliskim Sainte Anne wybijano kolejn¹ godzinê. Tym samym nasz rejs zacz¹³ siê ucieleœniaæ. Krzysztof Miekina


20

KURIER PLUS 30 CZERWCA 2018

www.kurierplus.com

Kurier Plus - 30 czerwca 2018  
Kurier Plus - 30 czerwca 2018  
Advertisement