Page 1

NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS

í í í í P L U S í M A G A Z I N E í

ER KURI P O L I S H NUMER 1241 (1541)

W E E K L Y ROK ZA£O¯ENIA 1987

PE£NE E - WYDANIE KURIERA W INTERNECIE: WWW.KURIERPLUS.COM

TYGODNIK

Blisko i daleko (projekt fotograficzny) – str. 3 „Nie“ dla amerykañskiej bazy – str. 6 $1.5 miliona za z³aman¹ stopê – str. 7 Polska ziemia – str.12 XV Zjazd Nauczycieli... – str. 13 Ahoj, Marynarze – str. 19

16 CZERWCA 2018

Tomasz Bagnowski

Uœciski w Singapurze Donald Trump jako pierwszy w historii prezydent USA spotka³ siê z dyktatorem Korei Pó³nocnej. Szczyt ten daje nadziejê na nuklearne rozbrojenie komunistycznej Korei i trwa³y pokój w regionie. Jeszcze klika miesiêcy temu wydawa³o siê, ¿e Korea Pó³nocna nieuchronnie zmierza do konfliktu zbrojnego z USA. Prowokacyjne próby rakiet zdolnych do przenoszenia ³adunków atomowych jak i same próby nuklearne przeprowadzane przez re¿ym Kim Dzong Una, wywo³ywa³y ostre reakcje ze strony prezydenta Trumpa, który miêdzy innymi na forum ONZ zapowiada³, ¿e jeœli Korea Pó³nocna nie zmieni swojego postêpowania zostanie zmieciona z powierzchni ziemi. Un i Trump obrzucali siê te¿ wzajemnie inwektywami. „Ma³y Rocket Man” – tak o koreañskim dyktatorze wypowiada³ siê Trump. „Sklerotyczny ramol” – tak o Trumpie mówi³ Kim. Naprawdê ma³o kto spodziewa³ siê, ¿e w takiej atmosferze mo¿e dojœæ do historycznego prze³omu i spotkania w cztery oczy obu adwersarzy.

Prze³om jednak nast¹pi³. Kim Dzong Un za poœrednictwem delegacji Korei Po³udniowej, która odwiedza³a Bia³y Dom niespodziewanie przekaza³ prezydentowi USA informacjê, ¿e gotów by³by do zaprzestania prac nad broni¹ atomow¹ i pozbycia siê zgromadzonego dot¹d arsena³u nuklearnego, w zamian za zniesienie sankcji gospodarczych i gwarancje bezpieczeñstwa ze strony USA. Kim zaproponowa³ równie¿ amerykañskiemu przywódcy osobiste spotkanie w tej sprawie. Donald Trump w charakterystyczny dla siebie sposób, bez ogl¹dania siê na opinie doradców, bez organizowania narad z udzia³em specjalistów od bezpieczeñstwa narodowego, z miejsca zaproszenie zaakceptowa³. í8

Ju¿ w najbli¿sz¹ niedzielê, 16 czerwca, s³ynna Parada Syren na Coney Island. Kto nie widzia³, powinien zobaczyæ.

Po raz 18. PSFCU rozda³a stypendia

Kolejna edycja Programu Stypendialnego Polsko-S³owiañskiej Federalnej Unii Kredytowej zakoñczona. W tym roku PSFCU nagrodzi³a 388 m³odych Cz³onków Naszej Unii przeznaczaj¹c na stypendia 450 tysiêcy dolarów. Od pocz¹tku Programu Stypendialnego w 2001 r. skorzysta³o z niego ³¹cznie prawie cztery tysi¹ce osób a suma stypendiów wynios³a prawie 4,5 mln dolarów. W tym roku Komitet Stypendialny na-

grodzi³ 256 maturzystów, którzy we wrzeœniu tego roku rozpoczn¹ naukê w szko³ach wy¿szych oraz 122 studentów, którzy studiuj¹ w szko³ach wy¿szych. Nagrodzeni otrzymali czeki i dyplomy

podczas trzech uroczystoœci, które odby³y siê oddzielnie dla nagrodzonych z Nowego Jorku, New Jersey i stanu Illinois czyli tam, gdzie PSFCU ma swoje oddzia³y. Niezale¿nie od wsparcia finansowego

PSFCU oferuje dziesiêciu m³odym i zdolnym cz³onkom dziesiêciodniowy sta¿ prezydencki w Polsce. Program pod patronatem prezydenta Andrzeja Dudy organizuje Kancelaria Prezydenta RP. í 20


KURIER PLUS 16 CZERWCA 2018

2

www.kurierplus.com

Pokoncertowe wra¿enia Po tygodniach wype³nionych prasowymi informacjami, emailowymi blastami i rozmowami na facebooku, 7 czerwca odby³a siê d³ugo oczekiwana nowojorska premiera „Mszy w skali F Minor” skomponowanej przez ksiêcia Jozefa Poniatowskiego, królewskiego siostrzeñca. Nie wszyscy, którzy zdecydowali siê na przyjœcie tego dnia do koœcio³a Œwiêtego Bartolomeusza, przy Park Avenue w samym sercu Manhattanu, wiedzieli czego mog¹ siê spodziewaæ. Forma koncertu i jego lokalizacja oraz pozycja osób, które objê³y patronat nad wydarzeniem, sugerowa³y wydarzenie niecodziennej wagi. Organizatorom: Alicji Brzyskiej (PIASA) i Robertowi Nizio³owi (Polish Knights of Malta), zale¿a³o, ¿eby by³ to koncert polsko-amerykañski, ¿eby przybli¿a³ piêkno polskiej muzyki (concerto no. 2 Wieniawskiego i Mszê w skali F, ksiêcia Poniatowskiego) szerokiej, miêdzynarodowej publicznoœci. A ta nie zawiod³a: od ambasador Joanny Wroneckiej, Nuncjusza Papieskiego, Ambasadora Watykanu przy UN Arcybiskupa Auza, ambasadora Portugalii (królowi Portugalii Msza by³a przez Poniatowskiego dedykowana), konsula Macieja Golubiewskiego z ma³¿onk¹, do biskupów: Witolda Mroziewskiego z Brooklynu i Josepha Bambery ze Scranton PA. Obecni byli przedstawiciele wszystkich polskich organizacji kulturalnych oraz miêdzy innymi kierownictwo Amerykañskiego Zwi¹zku Rycerzy Maltañskich. Widoczne by³o, ¿e organizatorzy przy-

k³adali du¿¹ wagê do szczegó³ów: od strony internetowej poœwiêconej koncertowi, do pieknie wydanych programów, od m³odzie¿y ubranej w polskie stroje szlacheckie prowadz¹cej przyby³ych goœci na miejsca, do piêknych bukietów kwiatów wrêczanych po koncercie solistom. Stronê merytoryczn¹ i muzyczne wartoœci koncertu trzeba zostawiæ krytykom muzycznym. Jedno jest pewne, Polacy którzy byli czêœci¹ 600-osobowej widowni, mogli byæ dumni i z piêknej polskiej muzyki i z profesjonalnej oprawy koncertu. Wielu goœciom wieczór z polsk¹ muzyk¹ zostanie na d³ugo w pamiêci. Warto przypomnieæ, ¿e koncert by³ wydarzeniem charytatywnym maj¹cym na celu zebranie funduszy, miêdzy innymi dla szpitala w Barczewie prowadzonego przez Polskich Rycerzy Maltañskich oraz dla wsparcia innych programów zajmuj¹cych siê niesieniem pomocy chorym.

PR

Alicja Brzyska(stoi) i Filipinki – wielbicielki muzyki klasycznej. u

Nuncjusz Papieski w towarzystwie amerykañskich Maltañczyków. u

Organizatorzy koncertu: Alicja Brzyska i Robert Nizio³. u


KURIER PLUS 16 CZERWCA 2018

www.kurierplus.com

3

FOTO: TOMASZ PUD£OCKI

Polska i Polonia na nowojorskich obradach PIASA

Prof. Robert Blobaum i prof. Bo¿ena Leven podczas bankietu w Konsulacie Generalnym RP w Nowym Jorku. u

Doroczne konferencje The Polish Institute of Arts & Sciences of America (PIASA) od lat ciesz¹ siê uznaniem i du¿ym zainteresowaniem w œrodowisku naukowym po obu stronach Atlantyku. Nie ma siê co dziwiæ. Szeroka formu³a i otwartoœæ na ró¿norodn¹ tematykê odnosz¹c¹ siê do spraw Polski i Polonii powoduj¹, ¿e co roku zbiera siê szerokie grono uczonych i mi³oœników nauki tam, gdzie akurat odbywaj¹ siê obrady. W tym roku gospodarzem 76. Dorocznego Spotkania by³a Columbia University. G³ówn¹ organizatork¹ konferencji by³a prof. dr Bo¿ena Leven z The College of New Jersey. Podczas dwudniowych obrad, w dn. 8–9 czerwca, poszczególni prelegenci poruszali m.in. kwestie historyczne, literackie, ekonomiczne, pedagogiczne, architektoniczne, kulturoznawcze i filmoznawcze. Du¿o rozmawiano o twórczoœci i ¿yciu Tadeusza Kantora, Andrzeja Bobkowskiego, Josepha Conrada, upamiêtnianiu historii, nauczaniu jêzyka polskiego, czy o problemach wspó³czesnej Polski. Jak zawsze nie zabrak³o wyst¹pieñ dotycz¹cych relacji polsko-¿ydowskich, Holocaustu, czy – z racji rocznicowej – ro-

ku 1968. Ka¿dy móg³ zatem znaleŸæ coœ dla siebie, jak s³usznie zauwa¿y³ konsul generalny Maciej Go³ubiewski podczas bankietu dla organizatorów uczestników wydarzenia w polskim konsulacie. Bankiet by³ te¿ okazj¹ do przedstawienia zebranym œwie¿o wybranego przewodniczego Rady Dyrektorów. Zosta³ nim prof. dr Robert Blobaum – historyk z West Virginia University. Jest on szeroko uznanym autorytetem w zakresie historii Polski pocz¹tków XX w. i autorem wielu publikacji, poœwiêconych zw³aszcza Królestwu Polskiemu tego okresu. Jego najnowsza ksi¹¿ka A Minor Apocalypse: Warsaw during the First World War (Ithaca, NY: Cornell University Press, 2017), spotka³a siê z bardzo pozytywnym odzewem i warta jest poleceniu nie tylko mi³oœnikom Warszawy, ale wszystkim tym, których interesuje polski kontekst globalnego konfliktu, jakim by³a I wojna œwiatowa. Przy okazji podczas bankietu og³oszono, ¿e przysz³oroczne obrady odbêd¹ siê w Gdañsku, co mo¿e zainteresowaæ nie tylko sta³ych bywalców konferencji PIASA.

Tomasz Pud³ocki

Mundial w Christina’s Restaurant

Z przyjemnoœci¹ zawiadamiamy, ¿e mundialowe mecze bêdzie mo¿na ogl¹daæ w restauracji „Christina’s“ przy 853 Manhattan Ave. na Greenpoincie. Telefon do restauracji: (718)383.4382

NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS

sta³a wspó³praca

Zofia Doktorowicz-K³opotowska

Andrzej Józef D¹browski, Agata Galanis, Czes³aw Karkowski, Krzysztof K³opotowski, Bo¿ena Konkiel, Weronika Kwiatkowska, Katarzyna Zió³kowska

dyrektor artystyczny

korespondenci z Polski

KURIER P L U S

P O L I S H

W E E K L Y

M A G A Z I N E

redaktor naczelny Marek Rygielski

Jan Ró¿y³³o

Czekamy na zdjêcia Waszych bliskich z Polski

Blisko i daleko Fotografia spo³eczna charakteryzuje siê tym, ¿e stara siê zwróciæ uwagê na problemy niekiedy omijane lub ignorowane ze wzglêdu na swoj¹ powszechnoœæ. Tym razem, dajemy mo¿liwoœæ pokazania problemu emigracji w trochê innym œwietle, a zdjêcia maj¹ byæ ³¹cznikiem miêdzy Polakami i ich rodzinami, których na codzieñ dzieli ocean. Wy Choæ Wasza ¿aglówka ju¿ dawno odp³ynê³a, zgubiliœcie kotwicê na Ba³tyku. Wyjechaliœcie po lepsze jutro, niekiedy zostawiaj¹c tu wszystko, ale przede wszystkim zdecydowaliœcie siê na ¿ycie w ci¹g³ej têsknocie za rodzin¹. I w³aœnie do tej rodziny wysy³acie tysi¹ce paczek rocznie. Jesteœcie œwietnie zorientowani kto ma jaki rozmiar buta, komu potrzeba ciep³ej kurtki na zimê... Choæ dzieli nas ocean, jesteœcie blisko. Znacie nasze problemy, staracie siê nam tutaj pomagaæ, a przyje¿d¿aj¹c przywozicie ze sob¹ powiew œwie¿ego powietrza. Mimo, i¿ œwiat siê zmieni³, mamy dostêp do wszelkich informacji, to Wasze opowieœci s¹ dla nas wci¹¿ egzotyczne a wasze przyjazdy s¹ jak wielkie œwiêta, nawet w œrodku lata, cieszymy siê jakby by³o Bo¿e Narodzenie. My Podobnie jak Wy, ¿yjemy w dwóch strefach czasowych. Po tylu latach, ró¿nice czasu przeliczamy automatycznie. Kiedy coœ siê u nas dzieje, nie mo¿emy siê doczekaæ a¿ wstaniecie, ¿eby móc zadzwoniæ, a lec¹c do Was w odwiedziny, zawsze staramy siê przywieŸæ coœ charakterystycznego, typowo

polskiego. Nierzadko jednak koñczy siê to Waszym œmiechem, kiedy przywozimy torciki wedlowskie, które mo¿ecie kupiæ w co drugim sklepie. Jesteœmy specami w przewo¿eniuwszystkiego, od kie³basy po sadzonkê drzewka z ogródka babci. W koñcu przywo¿¹c te rzeczy przywozimy cz¹stkê naszego, niegdyœ wspólnego œwiata. Lubimy Was zaskakiwaæ. Z polityk¹ amerykañsk¹ i prognoz¹ pogody jesteœmy tak na bie¿¹co, ¿e niekiedy mamy œwie¿sze informacje od Was, co wywo³uje Wasze zdumienie. Ci¹gle odliczamy jakieœ dni, jak nie do Waszego przyjazdu to do naszego wyjazdu. I tak p³ynie nam czas... Projekt Drodzy Czytelnicy, prosimy Was o pomoc w realizacji projektu fotograficznego „blisko/daleko”, którego celem jest pokazanie up³ywu czasu w trakcie trwania emigracji. Jeœli posiadaj¹ Pañstwo zdjêcia swoich bliskich sprzed wyjazdu do USA, które zabrali Pañstwo ze sob¹ wyje¿d¿aj¹c, to prosimy o wysy³anie ich do naszej redakcji do 15 lipca. W ramach projektu zostan¹ wykonane portrety Pañstwa bliskich w Polsce a dla Pañstwa zostanie przygotowana wystawa. Wszystkie zdjêcia zostan¹ odes³ane pod wskazany adres. Ka¿dy z Pañstwa oraz Pañstwa bliscy na pami¹tkê dostan¹ ksi¹¿kê dotycz¹c¹ tego projektu z fotografiami i Pañstwa osobistymi historiami. Zachêcamy do wziêcia udzia³u. Wiêcej informacji na stronie: www.insideoutproject.net

Alicja Zimol¹g

fotografia

Kurier Plus, Inc. Adres: 145 Java Street

wydawcy

Tel: (718) 389-3018 (718) 389-0134 Fax: (718) 389-3140 E-mail: kurier@kurierplus.com Internet: www.kurierplus.com

Zosia ¯eleska-Bobrowski John Tapper Zofia Doktorowicz-K³opotowska Adam Mattauszek

Brooklyn, NY 11222

Redakcja nie odpowiada za treœæ og³oszeñ.


KURIER PLUS 16 CZERWCA 2018

4

www.kurierplus.com

Na drogach Prawdy Bo¿ej

Miara naszego ¿ycia

M ó w i ³ jeszcze: Z czym porównamy Królestwo Bo¿e lub, KS. RYSZARD KOPER w jakiej przypowieWWW.RYSZARDKOPER.COM.PL œci przedstawimy? Jest ono jak ziarnko gorczycy; gdy siê je wsiewa w ziemiê, jest najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi. Lecz wsiane, wyrasta i staje siê wiêksze od innych jarzyn; wypuszcza wielkie ga³êzie, tak, ¿e ptaki powietrzne gnie¿d¿¹ siê w jego cieniu. Mk 4, 30-32Z

P

apie¿ Franciszek, pozdrawiaj¹c telefonicznie pielgrzymów zd¹¿aj¹cych do Loreto powiedzia³: „Nikt z nas nie wie, jak d³ugo bêdzie ¿y³, jednak ka¿de ¿ycie jest pielgrzymk¹. Nie mo¿na go prze¿yæ stoj¹c w miejscu”. Wiele razy wyruszam na pielgrzymki z Nowojorskim Klubem Podró¿nika. Kilka tygodni temu grupa wróci³a z W³och. Nawiedzili tak¿e Loreto. Program pielgrzymki by³ tak napiêty, tak, ¿e niektórzy pielgrzymowicze, chcieli nawet pomin¹æ niektóre miejsca i tym samym zyskaæ trochê czasu na odpoczynek. Jednak Ma³gosia, opiekunka i przewodniczka grupy by³a nieustêpliwa w tym wzglêdzie. Wszystko co zaplanowane trzeba by³o odwiedziæ, przezwyciê¿aj¹c zmêczenie. Po pielgrzymce wszyscy zapomnieli o trudach i zmêczeniu a zapamiêtali piêkno odwiedzanych miejsc i to by³o dla nich najwa¿niejsze. Podobnie jest w ¿yciu. Mo¿emy z lenistwa rozsi¹œæ siê wygodnie na kanapie i popijaæ piwo, unikaj¹c wymagaj¹cych wezwañ ¿yciowych. Albo te¿ przeciwnie, mo¿na przezwyciê¿aæ lenistwo i wygodnictwo i w utrudzeniu zdobywaæ nowe cele i wartoœci. Utrudzenie przeminie, a zostanie piêkno i satysfakcja ze zdobytych wartoœci.

A

by pielgrzymka by³a udana trzeba opracowaæ atrakcyjny program i póŸniej konsekwentnie go realizowaæ. Gdy tego zabraknie, to wtedy nasze pielgrzymowanie nie prowadzi prosto do celu, co trafnie ujmuje Paulo Coelho w ksi¹¿ce „Byæ jak p³yn¹ca rzeka”: „Co jest najœmieszniejsze w ludziach: Zawsze myœl¹ na odwrót: spieszy im siê do doros³oœci, a potem wzdychaj¹ za utraconym dzieciñstwem. Trac¹ zdrowie by zdobyæ pieni¹dze, potem trac¹ pieni¹dze by odzyskaæ zdrowie. Z trosk¹ myœl¹ o przysz³oœci, zapominaj¹c o chwili obecnej i w ten sposób nie prze¿ywaj¹ ani teraŸniejszoœci, ani przysz³oœci. ¯yj¹ jakby nigdy nie mieli umrzeæ, a umieraj¹, jakby nigdy nie ¿yli”. O program naszej pielgrzymki ¿yciowej nie musimy siê martwiæ. Jest on opracowany, co wiêcej sprawdza siê w ¿yciu. Wspomniany wy¿ej autor w ksi¹¿ce „Alchemik” pisze: „Bóg wyznaczy³ na œwiecie dla ka¿dego z nas szlak, którym musimy pod¹¿aæ. Wystarczy odczytaæ tylko co zapisa³ dla Ciebie.” Gdy odczytamy szlak naszego ¿ycia, wiemy, dok¹d zd¹¿amy i wtedy wszystko staje siê prostsze i ³atwiejsze. Pisze o tym Antoine de Saint-Exupéry: „Jesteœmy podobni do pielgrzymów, których nie mêczy wêdrówka przez pustynie, poniewa¿ ich serca zamieszka³y

ju¿ w Œwiêtym Mieœcie.” Zaœ œw. Pawe³ Aposto³ w Liœcie do Koryntian pisze co to znaczy zamieszkaæ w Œwiêtym Mieœcie: „Maj¹c ufnoœæ, wiemy, ¿e jak d³ugo pozostajemy w ciele, jesteœmy pielgrzymami, z daleka od Pana. Albowiem wed³ug wiary, a nie dziêki widzeniu postêpujemy. Mamy jednak nadziejê i chcielibyœmy raczej opuœciæ nasze cia³o i stan¹æ w obliczu Pana”. Celem naszej ziemskiej pielgrzymki jest „stan¹æ w obliczu Pana”.

W

ostatniej pielgrzymce do W³och uczestniczy³ mój przyjaciel Edzio, który ma w³asn¹ firmê,. W pracy pos³uguje siê miêdzy innymi metrówk¹. (Wyjaœnienie dla tych, którzy mentalnie przeszli ju¿ na cale. Metrówka to miara d³ugoœci jednego metra podzielona na centymetry i milimetry). W czasie odwiedzin u Edwarda, gdy rozmowa uderza w tony sentymentalne i filozoficzne przyjaciel wyci¹ga metrówkê, palcem zaznacza 80 centymetrów, bo nie bierze pod uwagê mo¿liwoœci do¿ycia setki. Potem pokazuje na miarce szeœædziesi¹t parê centymetrów – jest to nasz wiek – i mówi: „Popatrz, jak niewiele nam zosta³o”. Rzeczywiœcie nie za du¿o. A potem rozmowa schodzi na temat, jak najlepiej prze¿yæ ten czas, nie tylko myœl¹c o wiecznoœci. Ja ¿artobliwie odpowiadam, ¿e ta miarka nie przystaje do naszego ¿ycia, do którego trzeba przy³o¿yæ markê, która siêga nieskoñczonoœci, wiecznoœci a taka na pewno nie zmieœci siê nawet w jego dobrze prosperuj¹cej firmie.

¯

art o miarce nieskoñczonoœci, tak naprawdê nie jest ¿artem, ale najprawdziwsz¹ prawd¹. Upewniaj¹ nas o tym przypowieœci Jezusa o Królestwie Bo¿ym, którego jesteœmy obywatelami. To Królestwo rozpoczê³o siê w Chrystusie: „Czas siê wype³ni³ i bliskie jest królestwo Bo¿e”. Od tych s³ów rozpoczyna Jezus swoj¹ mesjañska misjê i nauczanie o Królestwie Bo¿ym, które wraz z Jezusem wkracza w nasze ¿ycie i dzieje cz³owieka, jest spe³nieniem obietnicy zbawienia, któr¹ Bóg da³ Narodowi Wybranemu. Z mi³oœci do cz³owieka Bóg otwiera dla nas bramy zbawienia Królestwa Bo¿ego. To w nim dokonuje siê zwyciêstwo nad grzechem

i szatanem, to w nim cz³owiek odnajduje m¹droœæ i moc do pe³nienia woli Bo¿ej, która prowadzi nas bezpiecznie szlakiem ziemskiego pielgrzymowania. Królestwa Bo¿ego, które rozpoczyna siê w naszym ¿yciu tu na ziemi a spe³nienie znajdzie w wiecznoœci. W tej naszej pielgrzymce jest obecny Chrystus. O Jego obecnoœci œpiewamy w jednej z piosenek: „On szed³ w spiekocie dnia i w szarym pyle dróg, a id¹c uczy³ kochaæ i przebaczaæ. / On z celnikami jad³, On nie zna³, kto to wróg, / pochyla³ siê nad tymi, którzy p³acz¹. / On przyj¹³ wdowi grosz i Magdaleny ³zy, / bo wiedzia³, co to kochaæ i przebaczaæ. / I póŸn¹ noc¹ On do Nikodema rzek³, / ¿e prawdy trzeba pragn¹æ, trzeba szukaæ. / Idziemy w skwarze dnia i w szarym pyle dróg, a On nas uczy kochaæ i przebaczaæ. / I z celnikami si¹œæ, zapomnieæ, kto to wróg, / pochylaæ siê nad tymi, którzy p³acz¹. / Mój Mistrzu, / przede mn¹ droga, któr¹ przebyæ muszê tak, jak Ty. / Mój Mistrzu, / woko³o ludzie, których kochaæ trzeba tak, jak Ty. Mój Mistrzu, / nie ³atwo cudzy ciê¿ar wzi¹æ w ramiona tak, jak Ty. / Mój Mistrzu, poniosê wszystko, jeœli bêdziesz ze mn¹ zawsze Ty”.

I

stotê Królestwa Bo¿ego Chrystus przybli¿a nam w przypowieœciach. Przypowieœæ o ziarnku gorczycy. Maleñkie ziarnko gorczycy rozrasta siê w du¿y krzew tak, ¿e ptaki buduj¹ w jego ga³êziach gniazda. Pocz¹tki Koœcio³a, który jest widzialnym znakiem Królestwa Bo¿ego by³y takie niepozorne. W nied³ugim czasie sta³ siê on schronieniem, miejscem zbawienia tysiêcy ludzi. Królestwo Bo¿e obecne poœród nas jest tajemnic¹ naszego serca, która przejawia siê na zewn¹trz. Tê tajemnicê ka¿dy musi sam odkryæ w swoim ¿yciu i odkryt¹ potwierdziæ czynami. Pocz¹tek naszej wiary, budowania Królestwa Bo¿ego by³ tak¿e niepozorny. Mia³o to miejsce w czasie naszego chrztu, kiedy to „ziarno gorczycy” pad³o na glebê naszego serca. W niektórych sercach to ziarno rozros³o siê do tak olbrzymich rozmiarów, ¿e inni odnajduj¹ w nim Królestwo Bo¿e i umocnienie na drodze pielgrzymowania. W niektórych sercach to ziarno nie rozrasta siê,

nie daje schronienia nawet temu, w którego sercu zosta³o zasiane. Bo zabrak³o otwarcia na tajemnicê Królestwa Bo¿ego. I o tym mówi kolejna ewangeliczna przypowieœæ na dzisiejsz¹ niedzielê. Królestwo Bo¿e podobne jest do zasianego ziarna, które w sposób tajemniczy, niezale¿nie od pory dnia, kie³kuje, roœnie a¿ do czasu ¿niw, czyli czasu S¹du Ostatecznego. Bóg kieruje wszystkim i wszystko ma sens. Mamy odczytywaæ wolê Bo¿¹ i za ni¹ pod¹¿aæ. Kiedyœ staniemy przed Bogiem, aby zdaæ z tego sprawê, a Bóg wyda wtedy wyrok ostateczny i sprawiedliwy. m

Budujemy sierociniec w Tanzanii Ofiary pieniê¿ne docieraj¹ do Siostry Rut w Tanzanii w stu procentach. Ani jeden ofiarowany cent nie jest wykorzystany na cel inny ni¿ misja ratowania g³oduj¹cych dzieci. Ofiary mo¿emy przekazywaæ na: KONTO # 1337538 POLISH & SLAVIC FCU 140 GREENPOINT AVE BROOKLYN, NY 11222 ABA # 2260082022 CZEKI WYPISUJEMY NA: NATIVITY BLESSED VIRGIN MARY CHURCH W MEMO DOPISEK: AFRICAN ORPHANAGE CHARITY i przesy³amy na adres: Nativity BVM Church, African Orphanage Charity, 101-41 91st Street, Ozone Park, NY 11416 Z³o¿one ofiary mo¿na odliczyæ od podatków. Bóg zap³aæ.

Katolicki Klub Dyskusyjny Katolicki Klub Dyskusyjny Œw. Jana Paw³a II ma zaszczyt zaprosiæ Pañstwa na spotkanie w niedzielê 24 czerwca 2018 3 PM – Msza Œwiêta po polsku. 4 PM – prelekcja, któr¹ wyg³osi ksi¹dz prelegent na temat: „ŒWIÊCI NASZYCH CZASÓW“ Serdecznie zapraszamy Koœció³ Œw. Stanis³awa B. i M. 101 E 7 Street. Info: facebook. com/KKDSJP2 oraz kkdsjp2@gmail.com


www.kurierplus.com

KURIER PLUS 16 CZERWCA 2018

Chcê ci powiedzieæ...

To Ty jesteœ wartoœci¹ Czy Ty jesteœ dla siebie samego dobry? Czy nie jest czasem tak, ¿e zapominasz byæ dla siebie dobry i mi³osierny, bo uwa¿asz, ¿e nie wypada? A z drugiej strony czy nie Ojciec PAWE£ BIELECKI wpadasz w kolejn¹ skrajnoœæ i nie zadrêczasz siê ju¿ pytaniem czy wypada plotkowaæ, czy nie? Po prostu plotkujesz. Nie myœlisz czy wypada zabieraæ innym radoœæ czy nie - zabierasz j¹ po prostu, nie ma w Tobie refleksji czy wypada s¹dziæ innych… bo wci¹¿ ich os¹dzasz. W Ewangelii spotykamy ludzi, którzy zapomnieli, ¿e maj¹ godnoœæ bo sami j¹ sobie odebrali grzechem, albo odebra³a im tê godnoœæ lokalna spo³ecznoœæ, która uwa¿a³a, ¿e ma prawo do nadawania stopni kto wa¿ny a kto nie, kto jest ³otrem i z³odziejem, a kto nie, kto jest ladacznic¹ a kto nie. A tymczasem Jezus zadawa³ cz³owiekowi pytanie czy chcesz byæ uzdrowiony? Czy chcesz na nowo czuæ, ¿e masz wartoœæ bo sam jesteœ wartoœci¹ bo „To, co Bóg stworzy³, by³o bardzo dobre” (Ksiêga Rodzaju 1,31) Wiêc to pytanie dzisiaj wci¹¿ ma sens. Czy chcesz byæ uzdrowiony? Jeœli dokona siê w Tobie uzdrowienie z braku godnoœci, to wtedy nawet Twoi domownicy nie bêd¹ w stanie Twojej wartoœci zabiæ

w Tobie. Uzdrowienie jakie proponuje Jezus to si³a i Ty z uœmiechem na twarzy, ¿e dasz radê, ¿e jesteœ wartoœci¹, ¿e nie wa¿ne co myœl¹ inni bo ¿ycie to TY, a nie s¹siedzi. Nie jest wa¿ne jak jesteœ analizowany przez lokaln¹ spo³ecznoœæ, ale istotne jest to jak Ty analizujesz siebie, jak siebie diagnozujesz? W Ewangelii niewidomy krzyczy Jezusie ulituj siê nade mn¹, bo wie, ¿e jest œlepy wiêc chce przejrzeæ, on chce widzieæ w³asnymi oczami œwiat i jego sprawy, ¿eby siê upewniæ, ¿e ludzie, którzy go otaczaj¹ nie ok³amuj¹ go. Zatem jaka wartoœæ w Tobie dzisiaj potrzebuje uzdrowienia? Chcesz przejrzeæ na oczy bo cierpisz na œlepotê na sprawy wa¿ne? A mo¿e jesteœ g³uchy? G³uchota na dŸwiêki rozs¹dku? A mo¿e po prostu potrzebujesz solidnej rozmowy z Bogiem, ¿eby umiejêtnie zdiagnozowaæ co Ci przeszkadza w ¿yciu? Jakich ludzi unikaæ? Jak przestaæ s¹dziæ innych a zaj¹æ siê w³asnym ¿yciem… bo TY JESTEŒ WARTOŒCI¥, bo szkoda czasu na przeciêtnoœæ, bo szkoda czasu na puste s³owa czy deklaracje, które topniej¹ jak wosk. I proszê, b¹dŸ dobry dla siebie samego. Przestañ byæ doskona³y, b¹dŸ po prostu lepszym cz³owiekiem. Nie zawsze musisz byæ THE BEST. Pamiêtaj, na s³oñcu te¿ s¹ plamy… Trzymaj siê dzielnie kimkolwiek jesteœ Drogi Czytelniku!

5

Radio RAMPA na fali 620 AM

Zapraszamy do s³uchania Radio RAMPA na czêstotliwoœci WSNR 620 AM w NY, NJ, CT w ka¿d¹ sobotê od godz.15:00 do 21:00. Zasiêg Radio RAMPA 620 AM to piêæ dzielnic Nowego Jorku, a tak¿e Long Island, stany New Jersey i Connecticut, czyli najwiêksze skupiska Polonii

na Pó³nocno-Wschodnim Wybrze¿u USA. Ponadto, sobotni¹ audycjê, bez zmian, s³uchaæ bêdzie mo¿na za poœrednictwem naszej strony internetowej www. RadioRAMPA.com oraz aplikacji RAMPA na telefony komórkowe. Wszystko bezp³atnie. m

ANIA TRAVEL AGENCY 57-53 61st Street, Maspeth, N.Y. 11378 Tel. 718-416-0645, Fax 718-416-0653 3 Bilety Lotnicze 3 Wysy³ka pieniêdzy i paczek 3 T³umaczenia 3 Sprawy imigracyjne 3 Notariusz

Fortunato Brothers 289 MANHATTAN AVE. (blisko Metropolitan Ave.) BROOKLYN, N.Y. 11211; Tel. 718-387-2281 Fax: 718-387-7042 CAFFE - PASTICCERIA ESPRESSO - SPUMONI GELATI - CAKES

m

Czytaj nas w internecie: www.kurierplus.com

W³oska ciastkarnia czynna codziennie do 11:00 wieczorem, a w weekendy do 12:00 w nocy. Zapraszamy.


KURIER PLUS 16 CZERWCA 2018

6

www.kurierplus.com

Widziane z Providence…

„Nie” dla amerykañskiej bazy Starania rz¹du polskiego o utworzenie sta³ej bazy si³ zbrojnych USA na terenie RP nie odnosz¹ pozytywnych skutków. Przyzna³a to otwarcie Kay HutchinKAZIMIERZ WIERZBICKI son, amerykañska ambasador przy NATO, nominowana ju¿ przez Donalda Trumpa, a wiêc poza podejrzeniami o chêæ politycznej manipulacji. Na pytanie jednego z polskich dziennikarzy obecnych na spotkaniu ministrów obrony Sojuszu, ambasador Kay Hutchinson odpowiedzia³a: „S¹dzê, ¿e ¿adne dzia³ania w tej sprawie ze strony USA nie zosta³y podjête. Polska jest wspania³ym sojusznikiem i silnym cz³onkiem naszego natowskiego Sojuszu, ale w tej chwili nie ma planów ¿adnej nowej bazy w Polsce. Oczywiœcie, jeœli Kongres poprosi o analizê i to zatwierdzi, taka analiza zostanie sporz¹dzona”. Z polskiej perspektywy ten Sojusz jest najwa¿niejszy i jedyny; dla Ameryki jest zapewne najwa¿niejszy, ale nie jedyny. Sytuacja w Azji Wschodniej nadal wymusza na USA obecnoœæ wojskow¹ w Korei, Japonii lub na Filipinach. W Europie mimo wszystko jest spokojniej. Ambasador Hutchinson wrêcz dementuje sugestiê jakichkolwiek negocjacji, u¿ywaj¹c sformu³owania, i¿ kwestia „nie le¿y obecnie na stole”. Polska propozycja sta³ej bazy z dofinansowaniem 2 mld dolarów jest wiêc tylko nasz¹ ofert¹, na razie niepodjêt¹. Co nie znaczy, ¿e nieistotn¹. Fiasko obecnej próby nie oznacza rzecz jasna, ¿e perspektywa sta³ego bazowania wojsk USA w regionie jest na zawsze unicestwiona. Wiele zale¿y jednak od rozwoju sytuacji bezpieczeñstwa, szczególnie od dzia³ania w³adz rosyjskich. Wielk¹ niewiadom¹ jest czy Rosja z³agodzi sw¹ agresywn¹ politykê, czy te¿ bêdzie nadal prowokowaæ.

u

Miêdzynarodowe æwiczenia wojskowe Baltops 18.

Natomiast wszystko wskazuje na to, ¿e tymczasowy, rotacyjny pobyt wojsk amerykañskich w Polsce bêdzie kontynuowany. W sprawie mo¿liwoœci utworzenia bazy wypowiedzia³ siê ostatnio na ³amach „Politico”, dobrze znaj¹cy realia Europy Wschodniej, amerykañski genera³ Frederick Hodges. Jest on zdania, ¿e wa¿niejsza od liczebnoœci wojsk i ich konkretnej lokalizacji jest polityczna i oparta na wspólnocie wartoœci jednoœæ Sojuszu. To ona mo¿e zagwarantowaæ, ¿e gdy przyjdzie do politycznej decyzji o zastosowaniu art. 5. w celu kolektywnej obrony, nikt siê nie zawaha. Dlatego jakiekolwiek pomys³y czy inicjatywy dziel¹ce sojuszników s¹ z definicji szkodliwe, nawet jeœli któremuœ z nich chwilowo wydaj¹ siê bardzo korzystne. Niew¹tpliwie pewne zaniepokojenie na Kremlu wywo³a³a opinia Hodgesa, ¿e rotacyjne jednostki NATO mog³yby byæ rozmieszczone w pañstwach Europy Wschodniej nie bêd¹cych cz³onkami Sojuszu Atlantyckiego, jak np. Ukraina lub Gruzja. Moskwa uznaje niepodleg³oœæ tych krajów, ale uwa¿a, ¿e powinny one znajdowaæ siê w strefie wp³ywów Federacji Rosyjskiej.

* Sceptycznie o amerykañskich bazach w Polsce wypowiada siê równie¿ kandydatka na stanowisko ambasadora USA w Polsce, biznesmenka i przyjació³ka prezydenta Trumpa, Georgette Mosbacher. Podczas przes³uchania w amerykañskim senacie Mosbacher przywo³a³a s³owa Donalda Trumpa o znaczeniu Polski jako silnego, demokratycznego kraju i lojalnego cz³onka NATO. Zaznaczy³a równie¿, ¿e „ma œwiadomoœæ aktualnych obaw dotycz¹cych poszanowania instytucji demokratycznych w Polsce”. Chodzi o proces reformy systemu s¹downictwa, do którego odnosz¹ siê krytycznie niektóre kraje Unii Europejskiej. Kandydatka na ambasador USA w Polsce odpowiadaj¹c na pytanie dotycz¹ce wzrostu antysemityzmu w Europie stwierdzi³a: „Niestety zosta³ on wywo³any przez prawo dotycz¹ce Holokaustu, które Polska niedawno uchwali³a”. By³a to wypowiedŸ na temat uchwalonej niedawno przez Sejm RP nowelizacji Ustawy o Instytucie Pamiêci Narodowej.

Oœwiadczenia te wywo³a³y pewn¹ konsternacjê w Warszawie. Sprawê tej wypowiedzi mia³ poruszyæ w rozmowach w Departamencie Stanu przebywaj¹cy w Waszyngtonie wiceminister spraw zagranicznych Bartosz Cichocki. WypowiedŸ Mosbacher skomentowa³a rzeczniczka Prawa i Sprawiedliwoœci Beata Mazurek. Jej zdaniem takie s³owa „w ogóle nie powinny paœæ”. Mazurek zaznaczy³a, ¿e Amerykanka nie objê³a jeszcze stanowiska ambasadora. Mosbacher w swoim wyst¹pieniu powiedzia³a, ¿e East Chicago w stanie Indiana, gdzie mieszka³a jej babcia, by³o otoczone przez polsk¹ kulturê. Przysz³a ambasador doda³a: „Gdziekolwiek spojrza³am, widzia³am tych ciê¿ko pracuj¹cych imigrantów, g³êboko oddanych, pracowitych ludzi”. Szef gabinetu Prezydenta RP Krzysztof Szczerski oœwiadczy³: „Jeœli Georgette Mosbacher zostanie wys³ana do Polski, prezydent Andrzej Duda przyjmie od niej listy uwierzytelniaj¹ce, pomimo jej niepotrzebnych i b³êdnych wypowiedzi w Senacie USA.” m

Tydzieñ na kolanie

tym g³oœniejsze, im równiejsze – a teraz nawet coraz bardziej nakierowane przeciw mê¿czyznom – szko³y wy¿sze siê sta³y. S¹ ca³e dziedziny na uniwersytetach otwarcie wymierzone w mê¿czyzn. To obszary zdominowane przez postmodernistów neo-marksistów, dla których kultura Zachodu, jest przemocow¹ struktur¹ stworzon¹ przez bia³ych mê¿czyzna, aby zdominowaæ i wykluczyæ kobiety (plus kilka innych wybranych grup)”. Niby nic nowego, ale dalej postulat, który musia³ szczególnie rozjuszyæ wspó³czesnych lewicowców: autor nie mo¿e bowiem zrozumieæ „dlaczego spo³eczeñstwo daje œrodki publiczne na instytucje i nauczycieli, którzy zadeklarowali, ¿e œwiadomym i otwartym celem jest zniszczenie kultury, która wspiera ich istnienie”. Nic dziwnego, ¿e cz³owiek z takimi pogl¹dami jest na cenzurowanym wœród dominuj¹cych mediów. Jednak najwiêkszym zagro¿eniem dla wspó³czesnych mêdrców relatywizmu i lewicy, uczniów Marksa i Derridy, jest najprostsze przes³anie doktora psychologa, dziêki któremu zdobywa tak wielk¹ popularnoœæ, zw³aszcza wœród m³odych mê¿czyzn, zagubionych we wspó³czesnym „wolnoœciowym œwiecie”. ¯e liczy siê charakter, ¿e warto siê staraæ ka¿dego dnia a nie folgowaæ si³om konsumery-

zmu, p³aczliwej koniecznoœci bycia ofiar¹ ró¿norakich opresji. Bo jak pisze Peterson „Grzech jest ³atwy. Niepowodzenie jest tak¿e ³atwe. £atwiej jest nie braæ na siebie brzemienia. £atwiej jest nie myœleæ, nie robiæ, nie dbaæ. £atwiej jest od³o¿yæ na jutro to, co trzeba zrobiæ dzisiaj i zgubiæ nadchodz¹ce miesi¹ce i lata w dzisiejsze, tanie przyjemnoœci. Jak nies³awnej pamiêci patriarcha rodu Simpsonów (ze znanej kreskówki „The Simpsons” – przyp. red.) powiedzia³ przed zjedzeniem s³oika majonezu i wypiciu wódki: To ju¿ jest problem Simpsona z Przysz³oœci. Stary, ja mu naprawdê nie zazdroszczê”. I na koniec podsumowanie samego Autora. Coda koñcz¹ca ksi¹¿kê Petersona: „Co zrobiæ aby wzmocniæ swego ducha? Nie k³am, albo bêdziesz robi³ to, czym pogardzasz/ Co mam zrobiæ aby daæ godnoœæ mojemu cia³u? U¿ywaj go tylko w s³u¿bie swojej duszy/ Co mam zrobiæ z najtrudniejszymi pytaniami? Pomyœl, ¿e s¹ one bram¹ do drogi ¿ycia/ Co mam zrobiæ z losem biednego cz³owieka? Wzrastaj, dziêki dobremu przyk³adowi, aby wznios³o siê jego z³amane serce/ Co mam zrobiæ gdy wielki t³um naciska? Stañ prosto i rzuæ im w twarz prawdy”. Nic dodaæ, nic uj¹æ.

Poniedzia³ek Dwa samobójstwa celebrytów. Znana projektantka mody Kate Spade i telewizyjny celebryta-kucharz Anthony Bourdain. Oczywiœcie nawo³ywania – i s³uszne – aby zg³aszaæ siê na bezp³atn¹ liniê telefoniczn¹ dla tych, co myœl¹ o samobójstwie. Ale przecie¿ to ludzie z elity, self-made man i self-made-woman, najbardziej powa¿ani w liberalnym œwiecie. Moda, kuchnia, te rzeczy o które dbaj¹ przecie¿ „ludzie elit”. Mieli wszystko: s³awê, pieni¹dze, samorealizacjê, swoj¹ „pasjê” i co… na koñcu oboje powiesili siê. Jakby wszystkie znamiona wspó³czesnego elitaryzmu i bogactwa, samorealizacji okaza³y siê na koniec funta k³aków warte. Nie wnikam tutaj w indywidualne losy – stan psychiczny, obecne i dawne uzale¿nienia – ale ten ton w mediach. ¯e tragedia, ¿e trzeba znaleŸæ nowe lekarstwo, najlepiej magiczn¹ tabletkê na myœli samobójcze. I jednoczeœnie zatopienie w materializmie, jakby brak wymiaru duchowego. A mo¿e to jest w³aœnie sedno… Pe³ny brzuch, nawet najbardziej wykwintnych potraw, drogie ³aszki i trzewiki oraz – portfel wypchany, bo bez tego dwa

pierwsze punkty niemo¿liwe – bez dodatku duchowego, wymiaru duchowego, szczêœcia daæ nie mog¹. ¯e ten Cieñ na duszy ka¿dego cz³owieka, bez pomocy Ducha, mo¿e przerodziæ siê w Mrok, w którym cz³owiek odbiera sobie najwiêkszy dar, jaki otrzyma³ od Boga: w³asn¹, jedyn¹ we Wszechœwiecie niepowtarzalnoœæ, zamieniaj¹c wszystko co mia³, co osi¹gn¹³ w masê spadkow¹, pamiêæ ludzk¹ i medialny zgie³k… A poza wszystkim celebryci. Znamy ich naprawdê? Czy tylko medialny pozór, wizerunek wykreowany przez speców czy œrodki wizualne celebrujemy, a prawdziwy cz³owiek tak naprawdê nam umyka? Œroda Czytania ksi¹¿ki prof. Jordana Petersona „12 Rules for Life: An Antidote to Chaos” ci¹g dalszy. Za swoje pogl¹dy jest atakowany zaciekle przez wspó³czesn¹ lewicê, choæ w³aœciwie nie g³osi nic, o czym nie uczyczyliby na obozach skautów czy harcerzy. Ale profesor, jak zawsze, elokwentnie siê broni. Jak pisze: „Mocny skrêt w kierunku politycznej poprawnoœci na uniwersytetach pog³êbi³ problem. G³osy przeciw opresji sta³y siê

Jeremi Zaborowski


KURIER PLUS 16 CZERWCA 2018

www.kurierplus.com

7

$1.5 MLN ZA Z£AMAN¥ STOPÊ Na terenie miejskiego projektu przebudowy jednej z ulic na Bronksie dosz³o do wypadku. Tego dnia trwa³y prace wykopowe. Kawa³ki granitu, z których ka¿dy wa¿y³ blisko siedemset funtów, mia³y zostaæ przeniesione do wykopu. Kierownik budowy zaleci³, aby pracownicy do ka¿dego kawa³ka granitu mocowali uprz¹¿, któr¹ nastêpnie mieli podczepiæ do pojemnika koparki. Operator koparki nastêpnie przesuwa³ pojemnik w dó³ do wykopu, gdzie granit by³ ustawiany na drewnianych wspornikach i przycinany pod rozmiar. Jeden z takich kawa³ków zosta³ po³o¿ony na krawêdzi wspornika z którego zsun¹³ siê w bok i zlecia³ na stopê jednego z pracowników. Poszkodowany poczu³ ostry i przenikliwy ból w nodze. Zosta³ przewieziony do szpitala, gdzie lekarze, po wykonaniu zdjêæ diagnostycznych, stwierdzili wielokrotne z³amanie koœci œródstopia. Poszkodowany musia³ niezw³ocznie przejœæ operacjê. Chirurg ortopeda poinformowa³ go, ¿e nawet po udanym zabiegu bêdzie do koñca ¿ycia odczuwa³ ból stopy i zwi¹zany z tym dyskomfort. Robotnik nie móg³ ju¿ wróciæ do pracy fizycznej, w zwi¹zku z czym wszczête zosta³y dwie procedury prawne. Pierwsz¹ z nich by³o postêpowanie przed Workers” Compensation, drug¹ natomiast sprawa cywilna o odszkodowanie. Podczas gdy z Workers” Compensation poszkodowany uzyska³ czêœciowy zwrot

utraconych zarobków i niezbêdn¹ opiekê medyczn¹, odszkodowania za ból i cierpienie oraz wszelkie straty ekonomiczne dochodzi³ w sprawie cywilnej wytoczonej przeciwko generalnemu wykonawcy oraz w³aœcicielowi budynku. Warto pamiêtaæ, ¿e te dwa postêpowania rz¹dz¹ siê swoimi prawami i tylko prawnik, który doskonale zna przepisy obydwu procedur, mo¿e uzyskaæ najwy¿sze odszkodowanie na rzecz poszkodowanego. Pamiêtajmy, ¿e najbardziej chronione s¹ upadki z wysokoœci i uderzenia przez obiekt, który spad³ z wysokoœci (Regulowane przez artyku³ 240 (1) Prawa Pracy). W tego typu przypadkach prawo najbardziej chroni poszkodowanego. Generalny wykonawca i w³aœciciel budynku ponosz¹ wówczas absolutn¹ odpowiedzialnoœæ. Przyczyni³a siê do tego tak¿e i nasza kancelaria, wygrywaj¹c sprawê przed S¹dem Apelacyjnym dla stanu Nowy Jork i doprowadzaj¹c do zmiany prawa na korzystniejsze. Sta³o siê tak po zaciek³ej s¹dowej batalii prawnej prowadzonej na rzecz naszego klienta (sprawa Wiliñski przeciwko 334 East 92 Housing development Fund Corp.). Poszkodowany z³o¿y³ tak¿e wniosek o wydanie bezpoœredniego wyroku w kwestii odpowiedzialnoœci pozwanych. Sêdzia przychyli³ siê do wniosku, orzekaj¹c, ¿e pozwani naruszyli przepis prawa Pracy (240 (1)) i byli odpowiedzialni za wypadek oraz obra¿enia poszkodowanego. Ubezpieczalnia pozwanych rozpo-

czê³a negocjacje dotycz¹ce wysokoœci odszkodowania. Poszkodowany utrzymywa³, ¿e w wyniku wypadku i doznanych obra¿eñ cia³a nie mo¿e wróciæ do pracy. Pomimo ¿e operacja nieco uœmierzy³a ból, nie rozwi¹za³a wszystkich problemów. Poszkodowany skar¿y³ siê przede wszystkim na problem z chodzeniem, który z czasem sta³y siê równie¿ przyczyn¹ bólu dolnego krêgos³upa. Mê¿czyzna wskaza³, ¿e odk¹d pamiêta, zawsze pracowa³ fizycznie i nie jest w stanie przekwalifikowaæ siê i podj¹æ pracy za biurkiem. Utrzymywa³, ¿e w przysz³oœci bêdzie potrzebowa³ kolejnych sesji Jeœli Pañstwo sami stali siê ofiar¹ wypadku, lub znaj¹ kogoœ kto ma problem ze swoim wypadkiem, to zapraszamy do bezp³atnej konsultacji prawnej pod numerem telefonu 212 - 514 - 5100, emailowo pod adresem swp@plattalaw.com, lub w czasie osobistego spotkania w naszej kancelarii na dolnym Manhattanie. Mo¿ecie Pañstwo równie¿ zadaæ nam pytania bezpoœrednio na stronie internetowej (www. plattalaw.com) u¿ywaj¹c emaila lub czatu który jest dostêpny dla Pañstwa 24 godziny na dobê. Zawsze udzielimy Pañstwu bezp³atnej porady w ka¿dej sprawie w której bêdziemy mogli Pañstwa reprezentowaæ. Na naszej stronie internetowej mog¹ Pañstwo (po lewej jej stronie) sami sprawdziæ status swojej sprawy s¹dowej

rehabilitacyjnych oraz operacji. Pozwani stanowczo zaprzeczyli twierdzeniom poszkodowanego. Uwa¿ali, ¿e symuluje, a jego stan zdrowia jest co najmniej dobry. Starali siê tak¿e podwa¿yæ opinie lekarzy poszkodowanego. Dosz³o do rozmów ugodowych, które zakoñczy³y siê fiaskiem. Sprawa trafi³a na wokandê. Po kilkudniowym procesie, ³awnicy przyznali poszkodowanemu odszkodowanie w wysokoœci $1,500,000.00, w tym ponad $430,000.00 za koszty medyczne, blisko $700,000.00 za utracone zarobki oraz ponad $400,000.00 za ból i cierpienie. m (prowadzonej nawet przez inn¹ kancelariê), po wpisaniu numeru akt s¹dowych (index number) swojej sprawy w istniej¹ce tam pole. Ta czêœæ strony jest skonfigurowana bezpoœrednio z oficjalnym systemem s¹dowym stanu Nowy Jork, dziêki czemu wiadomoœci jakie uzyskaj¹ tam Pañstwo na temat swoich spraw s¹ oficjalnymi danymi s¹dowymi. Gdyby z jakiegokolwiek technicznego powodu nie uda³o siê Pañstwu odnaleŸæ swojej sprawy w tym systemie, to z przyjemnoœci¹ pomo¿emy j¹ odnaleŸæ telefonicznie.

The Platta Law Firm, PLLC 42 Broadway, Suite 1927, New York, NY 10004 www.plattalaw.com tel. 212 - 514 - 5100

Jak siê przypodobaæ m³odym Czy m³odzi P o l a c y , w ogóle – m³odzi ludzie s¹ ode mnie – od nas JAN LATUS – m¹drzejsi, bardziej b³yskotliwi, pomys³owi? Czy s¹ od nas bardziej dowcipni, otwarci na œwiat i nowinki? Zawsze dawa³em na te pytania odpowiedŸ twierdz¹c¹. Zwykle jest odwrotnie: starsze pokolenie nieodmiennie uwa¿a, ¿e m³odzie¿ jest Ÿle wychowana, wulgarna, nie ma ¿adnych aspiracji i w ogóle jest wyj¹tkowo g³upia. Za naszych czasów natomiast… By³y to opinie powtarzane bezmyœlnie i na ogó³ krzywdz¹ce. Ja ich nie podziela³em, a dowodem na to by³o, ¿e zawsze poszukiwa³em do wspó³pracy – pisania artyku³ów, robienia zdjêæ i grafiki – ludzi m³odych. Zwykle dobrze siê sprawdzali. Miêdzy pokoleniami zawsze istniej¹ animozje i poczucie przewagi nad starsz¹ lub m³odsz¹ generacj¹. Tak wiêc m³odzi w Polsce, ale i w Stanach, patrz¹ na starszych z wy¿szoœci¹ na pograniczu politowania. Przede wszystkim, powodem pogardy jest ju¿ sam wiek. Mój dla nich jest ju¿ matuzalemowy, skoro np. dla dziewczyny 22-letniej 28-latek jest kimœ starym, który w seksie szybko opadnie z si³, popo³udniami zamiast iœæ na rower siedzi na kanapie oraz – co najgorsze – nie bêdzie w pe³ni akceptowany przez kole¿anki. Dla szesnastolatka ktoœ, kto jest ju¿

na studiach, to przepaœæ mentalna i obyczajowa. Z kolei student, gdy pozna dziewczynê m³odsz¹ od niego ledwie o parê lat, niebezpiecznie zbli¿a siê do oskar¿eñ o pedofiliê i zwi¹zanych z tym surowych wyroków. W Europie sposobem na podkreœlanie ró¿nic pokoleniowych jest mówienie sobie per „ty” albo per „pan/pani”. Te formy grzecznoœciowe obowi¹zuj¹ nadal w jêzyku niemieckim i francuskim, choæ ju¿ nie s¹ tak rygorystyczne, jak niegdyœ. W Szwecji natomiast zadekretowano (dos³ownie – by³ to dekret z moc¹ prawa), ¿e wszyscy s¹ z soba na „ty”, czyni¹c sympatyczny wyj¹tek gdy ktoœ zwraca siê do króla. Czy oznacza to, ¿e w Szwecji 20-latkowie rozmawiaj¹ z emerytem jakby by³ ich rówieœnikiem? Oczywiœcie nie, niemniej sam fakt „tykania” siê przez wszystkich – podobny do tego w Ameryce, choæ tam nikt nie musia³ tego dekretowaæ – czyni relacje miêdzy ludŸmi bardziej egalitarnymi i naturalnymi. Wszyscy jesteœmy istotami ludzkimi, równie dobrze mo¿emy mówiæ do siebie zastêpuj¹c nazwiska, imiona i tytu³y zawodowe np. numerem. Pisa³em ju¿ o tym, z jak¹ desperacj¹ stara³em sie przechodziæ z m³odymi bufetowymi i barmanami w Polsce na „ty”. Czasem muszê pokonywaæ opory; u innych barmanów, tych nadaj¹cych siê do tej pracy, przejœcie jest ca³kiem naturalne. Czy to coœ naprawdê zmienia? Owszem, zmienia. Sam fakt, ¿e jesteœmy ze sob¹ po imieniu, czyni rozmowy bardziej naturalnymi, a cz³owiek wydaje siê nam od razu bli¿szy. Coœ przecie¿ by³o w PRL-owskich ceremonia³ach bruder-

szaftu, certolenia siê przez spoufaleniem siê z kimœ. Potem jednak te relacje naprawdê stawa³y siê bli¿sze, bardziej bezpoœrednie. Tak wiêc za³ó¿my, ¿e m³odzie¿ mówi do nas per „ty”. Czy oznacza to, ¿e nas ceni i szanuje? Niekoniecznie. Cech¹ m³odoœci jest przecie¿ arogancja i poczucie wyj¹tkowoœci (które czasem pokrywa kompleksy ni¿szoœci, lecz to inny temat). Tak wiêc m³odzi zawsze patrzyli na starszych z politowaniem i to z b³ahych powodów. Oni na przyk³ad mówili gwar¹, u¿ywali wszystkich s³ów uwa¿anych obecnie za jedynie w³aœciwe, czyli cool. Starsi s¹ tu skazani na pora¿kê – nie uda siê mówiæ jak m³odzi choæby dlatego, ¿e jêzyk m³odzie¿owy ewoluuje, nawet wiêc jeœli nauczymy siê jêzyka 22-latków stracimy z pola widzenia 16-latków, którzy mówi¹ ju¿ inaczej. M³odzi maj¹ tatua¿e, du¿o tatua¿y, ja nie mam ¿adnego. Oni maj¹ kolczyk w nosie, ja nie widzê powodów by eksponowaæ mój nochal kawa³kiem wbitego weñ ¿elaza. Oni je¿d¿¹ codziennie na rowerze, ja nie. Oni pal¹, ja nie zamierzam. Oni pij¹ piwo, ja raczej za nim nie przepadam. Oni przeklinaj¹ jak szewcy, w³aœciwie to rozmawiaj¹ za sob¹ w formie wulgaryzmów, ja do tego siê nie zmuszê. Nie ma co udawaæ, upodobniaæ siê na si³ê do nich. Tylko siê oœmieszamy. Jest to problem szukaj¹cych szerszego oddŸwiêku pisarzy, postaci telewizyjnych, wyk³adowców akademickich. Jakim mówiæ jêzykiem, jak siê zachowywaæ, ¿eby dotrzeæ do m³odych? Wiemy ju¿, ¿e za bardzo staraæ siê nie warto – wyjdzie to ¿a³oœnie. Jak wiêc zdobyæ uznanie m³odzie¿y?

A mo¿e nie nale¿y tak przed ni¹ klêczeæ? Fantazja fantazj¹, ich poczucie humoru i sarkazm warto doceniæ, ale mo¿e za t¹ warstw¹ obowi¹zkowych tatua¿y i tych samych dosadnych s³ów, którymi opisuj¹ rzeczywistoœc, nie ma ju¿ nic? Nie ma zró¿nicowania, odwagi do bycia innym od rówieœników? Mo¿e sprowadza siê to do takich samych dla wszystkich strojów, takich samych – rzekomo okreœlaj¹cych ich indywidualnoœæ – tatua¿y i gwoŸdzi w ciele? Pokazywane s¹ na internecie filmiki w serii „Matura to bzdura”, oœmieszaj¹ce koszmarn¹ ignorancjê polskiej m³odzie¿y (istniej¹ zreszt¹ podobne programy amerykañskie). Ci ludzie nic nie wiedz¹ i nie chc¹ wiedzieæ. Nie ucz¹ siê francuskiego, nie czytaj¹ ksi¹¿ek, nigdy nie byli w teatrze i filharmonii. Mo¿e za bardzo stawia³em ich na piedestale, uwa¿aj¹c siê za gorszego od nich, cieniasa, nudziarza, zgreda, choæ tak naprawdê jestem od nich m¹drzejszy, zabawniejszy i ciekawszy w rozmowie? Ciekawe, jak dziœ czuliby siê w m³odzie¿owym barze w Warszawie Janusz G³owacki, Roman Polañski, Micha³ Urbaniak, Krystian Zimerman. Czy w ogóle ktokolwiek wiedzia³by kim s¹ i na czym polega ich wielkoœæ? Czy coœ mówi³yby im nazwy teatrów, wydawnictw, firm p³ytowych, sal koncertowych, autorów muzyki filmowej? Jak by prowadzili zajêcia na uczelni z polsk¹ m³odzie¿¹, skoro to nie mia³aby pojêcia – ani ciekawoœci i uznania – co to znaczy byæ zauwa¿onym przez Joe Pappa, zaanga¿owaæ do swojego filmu Jacka Nicholsona, zagraæ recital w Carnegie Hall i nagraæ p³ytê z Milesem Davisem? m


KURIER PLUS 16 CZERWCA 2018

8

Kartki z przemijania Piêkne dni w Warszawie i na jej przedmieœciach. S³oneczne, ciep³e i zielone. Pachn¹ce jaœminem, ró¿ami i lipami. D³ugie, bo ciemnoœæ zapada dopiero o dziesi¹tej wieczorem. Z miesiêcy zawsze najbardziej lubi³em czerwiec, w³aœnie ze wzglêdu na d³ugie dni, intensywnoœæ zieleni i wszelkich zapachów. W czerwcu mia³em ANDRZEJ JÓZEF D¥BROWSKI te¿ najwiêcej nadziei na wszystko, pocz¹wszy od promocji do nastêpnej klasy lub przejœcia na kolejny rok studiów. Dziœ, kiedy ju¿ nie muszê zdawaæ egzaminów, pisaæ artyku³ów lub wystawiaæ sztuk, uczê siê ¿yæ dla samej przyjemnoœci ¿ycia. Trudno mi to wychodzi, bo poganiany dotychczas koniecznoœciami i obowi¹zkami, tak do nich przywyk³em, ¿e ci¹gle wydaje mi siê, ¿e – zamiast odpoczywaæ – powinienem robiæ coœ po¿ytecznego w pozytywistystycznym rozumieniu tego pojêcia i coœ istotniejszego ni¿ sprawianie sobie mniejszych lub wiêkszych przyjemnoœci.

$

Moje polskie tygodnie w ka¿dym roku wype³nione s¹ w du¿ej mierze spotkaniami z przyjació³mi. Indywidualnymi i grupowymi. Mia³em w ¿yciu szczêœcie do wiernych i oddanych przyjació³ i mam je nadal, mimo ¿e oddali³em siê od nich, pozostaj¹c w Nowym Jorku. Minê³o ju¿ 29 lat, a te przyjaŸnie trwaj¹. Serdeczne, wielop³aszczyznowe i rodzinne. Ka¿de spotkanie to wzajemne opowieœci o tym, co siê wydarzy³o od czasu, kiedyœmy siê ostatni raz widzieli, wzajemne podczytywanie lub podgl¹danie, kto co z nas napisa³, dokona³ w nauce, wyre¿yserowa³, zatañczy³, wyrzeŸbi³, namalowa³ lub zwiedzi³. Bywa, ¿e nad ranem dochodzi do sporów ideowych i politycznych, wyostrzanych kolejnym kieliszkiem œwietnych zazwyczaj wódek lub samogonów. Bywa, ¿e do szewskiej pasji doprowadza bliskich moja nieprzystawalnoœæ i wolnomyœlicielstwo. Prawicowcy widz¹ we mnie lewaka, lewicowcy – prawicowca. Mimo tych sporów przyjaŸnie nasze nadal trwaj¹, co bardzo sobie ceniê. SnadŸ s¹ czymœ wa¿niejszym ni¿ obecne podzia³y. Zreszt¹ po owych kieliszkach dochodzi równie¿ do aktów strzelistych i wyznañ dozgonnej mi³oœci. Od wczesnej m³odoœci by³em œwiadom wielkiej wartoœci, jak¹ stanowi przyjaŸñ i dba³em, ¿eby wnosiæ weñ odpowied-

nie parytety. Niestety los zabra³ mi na zawsze trzech pierwszych przyjació³ a ci, którzy mi pozostali ten¿e los nêka najciê¿szymi chorobami. Przyloty do Polski to tak¿e lêki o ich zdrowie. Nigdy nie starcza mi czasu, by siê wszystkimi nasyciæ, nigdy nie starcza mi czasu, by daæ siebie w stopniu wystarczaj¹cym. Czêsto odlatujê z wyrzutami sumienia z tego¿ powodu. PóŸniej próbujê dokonaæ dope³nieñ telefonami i listami e-mailowymi, ale to ju¿ jednak nie to samo, co kontakt oczy w oczy.

$

W Œwidrze odwiedzam znajome miejsca i zapamiêtane drzewa. One przywo³uj¹ mnie w snach i na jawie. Niekiedy tak silnie, ¿e chcê do nich jechaæ prosto z samolotu. Silnie wo³aj¹ mnie drzewa sadzone przez mojego ojca przy mojej pomocy oraz nasz dawny ogród warzywny i sad wiœniowy. Potrzeba powrotu do nich okazuje siê silniejsza ni¿ siê spodziewa³em. Wszystko jest tam teraz tak inne i tak nie moje, ¿e za ka¿dym razem postanawiam ju¿ nie wracaæ. A jednak co ileœ lat muszê. I od¿ywaj¹ minione sytuacje i dialogi. Po raz kolejny budzi siê radoœæ, ¿e te sadzone razem z ojcem drzewa dalej rosn¹. Czeremchy, jab³onie, wiœnie, czereœnie, œliwy... ¯e czêœæ tych sosen i akacji, pod którymi up³ywa³o moje dzieciñstwo nadal trwa. Ale oczywiœcie wiêkszoœci ju¿ nie ma. Co ciekawe, osta³ siê malinowy chruœniak posadzony przez ojca 55 lat temu. Coraz g³êbiej rozumiem „Wiœniowy sad” Antoniego Czechowa. Wszystkie sztuki tego dramatopisarza zawsze silnie do mnie przemawia³y, ale ta najmocniej.

$

Z dawnych sosnowych zagajników w Œwidrze wyros³y gêste lasy. Niektórze drzewa siêgaj¹ dziœ 50 metrów! I pomysleæ, ¿e kiedy by³em ma³y wystawa³em ponad te zagajniki. Pierwsze papierosy trzeba by³o paliæ w kucki (kucaj¹c), ¿eby przechodnie nie widzieli i nie donieœli rodzicom lub nauczycielom. Niebieski dymek, jaki siê unosi³ nad tymi¿ zagajnikami z miejsca mi mówi³, gdzie s¹ moi koledzy z podwórka. Id¹c nadrzecznymi lasami w kierunku Ml¹dza dochodzê do polany, na której spotka³em niegdyœ Konrada Swinarskiego, wielkiego re¿ysera teatralnego. Naœmiewa³ siê ze mnie, ¿e podczas re¿yserskich prób widzê cz³owieka tylko od pasa w górê i dajê siê uwodziæ s³owom, które s¹ jedynie parawanami. Prawdy trzeba szukaæ w tym, co niewypowiedziane i podtekstach – przypomina³ mi po raz któryœ. A ja dalej swoje – idealizowa³em i wierzy³em w werbalne deklaracje. Trzeba by³o dopiero lat, ¿ebym

zobaczy³, ¿e mia³ racjê. Jednak prawdê mówi¹c, do dziœ siê nie zmieni³em. Cholera!

$

W tym¿e Œwidrze powsta³a nowa biblioteka i czytelnia dla doros³ych i m³odzie¿y. Bardzo ³adna. Z filmami na kr¹¿kach dvd. Ruchu ¿adnego nie by³o. Natomiast spory ruch zaobserwowa³em w Komorowie, w bibliotece i czytelni urz¹dzonej w dawnym domu Marii D¹browskiej, wielkiej pisarki. Tu zagl¹dali co kilka minut doroœli, nastolatki i dzieci. Czêœæ z nich przyjecha³a na rowerach. W dawnej kuchni pani Marii jest teraz wypo¿yczalnia dla dzieci, w piwnicach – czytelnia, sala komputerowa, pokój spotkañ i pracownia plastyczna. W pokoju Anny Kowalskiej, równie¿ pisarki i towarzyszki ostatnich lat ¿ycia Marii D¹browskiej, s¹ ksi¹¿ki dla doros³ych, zaœ w pokoju Tuli Kowalskiej, córki Anny, widzia³em najnowsze bestsellery. W ogrodzie urz¹dzono letnie czytelnie pod namiotami oraz ustronne miejsca na odpoczynek. Drzewa, które zapamiêta³em przed laty wyogromnia³y. Brzozy, tuje, lipy i œwierki sta³y siê wrêcz pomnikami tych drzew. W pokoju pani Maryjki, jak nazywali pisarkê najbli¿si, zosta³y jej proste meble, piêkny sekretarzyk i maszyna do pisania. Na skromnym regale radio z gramofonem i zagraniczne wydania „Nocy i dni”. Na wieszakach p³aszcze, kapelusze i kurtki, na œcianach cztery jej akwarele. W gablocie za szk³em odrêczny list pani Marii, jej okulary, laska i drobiazgi osobiste, a wœród nich kartka ze œciennego kalendarza z dat¹ 19 maja 1965 roku. Tego dnia pani Maria przep³ynê³a na drug¹ stronê Styksu, zapisuj¹c ten w³aœnie dom i ksiêgozbiór miastu Komorów. 19 maja 1912 zmar³ Boles³aw Prus, prozaik, do którego bywa³a porównywana, co czasem j¹ z³oœci³o.

$

Maria D¹browska – „Historia ma rzadko coœ wspólnego z elegancj¹”.

$

Przy wejœciu do biblioteki jest ³aweczka z realistycznym pomnikiem pani Marii, g³aszcz¹cej jej ulubionego psa Dyla. Przysiadaj¹ tu dzieci z lodami, zanim wejd¹ do œrodka, by oddaæ albo wypo¿yczyæ ksi¹¿kê lub film. W dawnej jadalni mog¹ poczytaæ bie¿¹c¹ prasê lub pouk³adaæ puzzle. Po przek¹tnej, po drugiej stronie ulicy S³owackiego, znajduje siê rodzinny dom-dworek, w którym spêdzi³ dzieciñstwo Wojciech M³ynarski. Rzecz jasna udam siê i tam... m

Uœciski w Singapurze 1í Trump postawi³ jednoczeœnie warunki. Do spotkania dojdzie, jeœli Korea Pó³nocna wyrazi gotowoœæ do ca³kowitej denuklearyzacji. Dalej wypadki potoczy³y siê ju¿ bardzo szybko. Szczyt, do którego dosz³o ostatecznie w miniony wtorek w Singapurze, przygotowywa³ m.in. sekretarz stanu Mike Pompeo, dwukrotnie spotykaj¹c siê z Kim Dzong Unem. Bior¹c pod uwagê historyczne zasz³oœci i wzajemn¹ nieufnoœæ atmosfera spotkania by³a bardzo dobra. Kim, zgodnie z koreañsk¹ tradycj¹, która nakazuje szacunek dla starszych, przyby³ na rozmowy wczeœniej ni¿ Trump. Prezydent USA zdoby³ siê zaœ na gesty sympatii, serdeczne uœciski d³oni i poklepywanie o ramieniu. „Nasze wzajemne relacje bêd¹ doskona³e” – zapowiedzia³ Trump. Choæ samo spotkanie jest ju¿ prze³omem, najwa¿niejsze bêdzie oczywiœcie to co konkretnie z niego wyniknie. Czy Korea Pó³nocna rzeczywiœcie zdecyduje siê pozbyæ broni nuklearnej i czy dojdzie do podpisania traktatu pokojowego z Kore¹ Po³udniow¹ (oba kraje formalnie pozostaj¹ w stanie wojny przerwanej na mocy rozejmu), tego na razie nie wiemy. Deklaracja podpisana po szczycie przez Una i Trumpa daje jednak spore nadzieje na sukces. Napisano w niej m.in., ¿e USA zagwarantuj¹ Korei Pó³nocnej bezpie-

czeñstwo, a kraj ten zdecyduje siê na ca³kowit¹ denuklearyzacjê. W 1994 i w 2005 roku komunistyczna Korea i Stany Zjednoczone na ni¿szym szczeblu podpisywa³y ju¿ podobne oœwiadczenia. Do ich realizacji nigdy jednak nie dosz³o na skutek ró¿nic zdañ odnoœnie tego co tak naprawdê oznacza pe³na denuklearyzacja i w jaki sposób bêdzie ona weryfikowana. Tym razem jednak mo¿e byæ inaczej, tym bardziej, ¿e Donald Trump zdoby³ siê na posuniêcie, które jak zwykle zaskoczy³o jego najbli¿szych doradców i Pentagon. Zapowiedzia³, ¿e USA na czas rozmów dotycz¹cych realizacji porozumienia, zaprzestan¹ manewrów wojskowych w pobli¿u granic Korei Pó³nocnej. To naprawdê bardzo du¿o. Manewry te by³y przecie¿ koœci¹ niezgody i uzasadnieniem (przynajmniej formalnie) zbrojenia siê przez re¿ym Kim Dzong Una. Komentuj¹c szczyt w Singapurze trudno nie wspomnieæ o raczej chodnym przyjêciu z jakim koreañskie poczynania Donalda Trumpa spotykaj¹ siê w czêœci niechêtnych mu mediów. „New York Times”, czy tocz¹ca nieustan¹ wojnê z prezydentem USA telewizja CNN, piêtrz¹ trudnoœci. Sugeruj¹, ¿e „odda³ Kimowi za du¿o” i wietrz¹ pora¿kê. Ostro¿noœci jest jak najbardziej wskazana, Donaldowi Trumpowi

u

Donald Trump wita siê z Kim Dzong Unem.

nale¿y siê jednak wielkie uznanie za doprowadzenie do rozmów, zmniejszenie napiêcia gro¿¹cego wybuchem konfliktu zbrojnego i stworzenie nadziei na pokój

w regionie. Samo to stanowi ju¿ ogromny sukces. Nie trzeba byæ mi³oœnikiem obecnego prezydenta by to zauwa¿yæ.

Tomasz Bagnowski


KURIER PLUS 16 CZERWCA 2018

www.kurierplus.com

Prywatne ¿ycie arcydzie³a

9

Czes³aw Karkowski

Artysta jako rzemieœlnik

u

George Stubbs – „Haymakers“.

George Stubbs – malarz, którego lubiê i ceniê. Jego obrazy – z gatunku rodzajowych, przez wieki pogardzanej tematyki. Podrzêdnej, nie cenionej, zgo³a lekcewa¿onej. Przez stulecie najwy¿ej szacowano tematykê religijn¹, historyczn¹, mitologiczn¹; póŸniej portrety i sceny batalistyczne; wreszcie pejza¿e i w³aœnie malarstwo rodzajowe, czyli dzie³a przedstawiaj¹ce codziennoœæ. Stubbs dzieli³ tê poœledni¹ pozycjê wœród malarzy razem z francuskim artyst¹. Jean Simeonem Chardinem. Nie znali siê osobiœcie, ale zapewne o swej sztuce myœleli podobnie. Ten drugi malowa³ rondle, patelnie, garnki, Stubbs – konie zw³aszcza, ale i krowy, psy, kury. Obaj œwietni, dziœ zaliczani do najlepszych. Do nieco innej kategorii nale¿a³ w³oski malarz kurzu (na instrumentach muzycznych), Evaristo Baschenis. Chardin przeszed³ normaln¹ w tamtych czasach edukacjê malarsk¹, ale Stubbs by³ zasadniczo samoukiem. Wywodzi³ siê z prostej rzemieœlniczej rodziny. Uczy³ siê anatomii zwierz¹t przede wszystkim, ale te¿ i ludzi, w praktyce – w szpitalach, czy w koñskich jatkach. Opanowa³ tê sztukê tak dobrze, i¿ jego „The Anatomy of the Horse” wydana w 1766 roku, spotka³a siê z wielkim uznaniem specjalistów. Ksi¹¿ka sta³a siê niezbêdnym podrêcznikiem ludzi rozmaitych zawodów. Posypa³y siê zamówienia na obrazy, artysta stawa³ siê osob¹

coraz bardziej znan¹, przede wszystkim jako „koñski malarz” (co go zreszt¹ bardzo irytowa³o) i szanowan¹. „Haymakers” – ¿eñcy, konie, wiejski krajobraz. Od razu widzimy, ¿e obraz nie przedstawia prawdziwych farmerów, ludzi ciê¿kiej pracy, rzeczywistego wysi³ku sianokosów. To ludzie arystokratycznego pochodzenia, w³aœciciele ziemscy „bawi¹ siê” w sianokosy. Ubrani zbyt elegancko próbuj¹ swych si³, ale te¿ – w przeciwieñstwie do arystokracji kontynentalnej – czasami faktycznie wychodzili do pracy, gdy brak³o najemnej si³y roboczej i trzeba by³o siê samemu wzi¹æ do pilnej roboty, by zd¹¿yæ przed za³amaniem siê pogody. Mê¿czyŸni poch³oniêci s¹ prac¹, ale kobiety bardziej zajête s¹ pozowaniem, dbaniem o dobry wygl¹d, a zw³aszcza tym, ¿eby siê zbytnio nie zmêczyæ. Konie te¿ nie wygl¹daj¹ na zwierzêta robocze, poci¹gowe. Jeden z nich, wypucowany, wyczesany, prezentuje siê w ca³ej krasie. Drugiego widaæ tylko kawa³ek, ale s¹dz¹c po eleganckiej uprzê¿y, jest równie zadbany. Obraz „Sianokosy” nale¿y do cyklu tematycznego „wsi spokojna, wsi weso³a…” W ró¿nych krajach, rozmaici malarze podejmowali ten temat, wychwalaj¹c zalety wiejskiego ¿ycia, cnót nabywanych dziêki bezpoœredniemu kontaktowi z przyrod¹, dobroczynnych skutków pracy na roli, zdrowia, urody i tê¿yzny naturalnego bytowania. Tradycyjnie, w do-

myœle, a czasami zgo³a wprost, ¿ycie na wsi przeciwstawiano miastu, siedlisku wystêpków, demoralizacji i wszelkiej etycznej oraz fizycznej degrengolady. Im szybciej i g³êbiej w ¿ycie spo³eczeñstw wdziera³ siê postêp cywilizacji przemys³owej, tym bardziej wieœ wydawa³a siê oaz¹ spokoju, tradycyjnych wartoœci, synonimem dobrego ze wszech miar ¿ycia. Pochwa³a egzystencji zgodnej z natur¹, z cyklem przyrodniczym, pracy na roli dla w³asnego utrzymania, wywodzi siê z okresu staro¿ytnego Rzymu i od tego czasu po dzieñ dzisiejszym mit wsi trwa nieustannie, jako etycznego prawodawcy („dobre jest to, co zgodne z natur¹”), zdrowego, przyzwoitego ¿ycia (poniewa¿ „miasto deprawuje”). Stary temat, znany w¹tek, w uroczy sposób przedstawiony przez Stubbsa. Ale lubiê tego artystê nie tyle mo¿e za „Sianokosy” i inne jego doskona³e obrazy, ale za jego ogóln¹ postawê wobec w³asnej sztuki: podejmowa³ siê prac „ma³ych”. Malowa³ g³ównie konie, ale te¿ gdy trzeba by³o – krowê, albo psy czy kury. Oczywiœcie konie malowano i wczeœniej, ale by³y to rumaki, ogniste, bojowe wierzchowce. Angielski artysta malowa³ konie – ozdoby maj¹tków ziemskich: do bryczki, pod zaprzêg, czasem dosiadane na polowanie na lisa; nie heroiczne, ale domowe, zadbane, spokojne, w sam raz na wiejskie drogi i pola. Nie bohaterskie, ale jako znamiona maj¹tku, dostatku, statusu spo³ecznego. W³aœciciel

ziemski, zachwycony swoj¹ krow¹, która zdoby³a medal na lokalnym konkursie trzody domowej, zamówi³ jej portret i zapewne powiesi³ dzie³o Stubbsa na œcianie. Inny by³ dumny ze swoich kur, tak¿e wyró¿nionych poœród ras drobiowych. Wzywa malarza, aby uwieczni³ ich podobiznê. Kolejny uwielbia³ psy... I tak dalej. Stubbs nie wynosi³ siê ponad innych, nie traktowa³ siebie jako natchnionego artystê, przeznaczonego do „wy¿szych” celów. Nie by³o dlañ tematów „ma³ych”. Wznios³a problematyka, w³adcy, królowie, bitwy, dworskie towarzystwo – to by³y w¹tki odpowiednie dla cenionego w tamtych czasach twórcy. Tylko mistrzowie malarstwa holenderskiego i flamandzkiego przedstawiali jak najzwyczajniejsze ¿ycie i prostackie zajêcia – mleczarkê, szewca, szynkarza. Stubbs jakby podziela³ ich stanowisko – nie temat czyni malarza, ale jego kunszt, sztuka przedstawiania. Dobry artysta potrafi wszystko i ¿adnej tematyki nie uwa¿a za niegodn¹ swego pêdzla. Jest przede wszystkim rzemieœlnikiem, cz³owiekiem sumiennie wykonuj¹cym swój zawód. W³aœnie „zawód”, bo przecie¿ nie dzia³a na zew powo³ania, misji, natchnienia. Wytwarza przedmioty po¿yteczne, potrzebne ludziom, tak jak inni robi¹ krzes³a, buty czy koszyki. Jest to duma cz³owieka pracy solidnie wykonuj¹cego to, co do niego nale¿y. m


NOWY JORK

NR 72

16 czerwca 2018

PIELGRZYMKA DO NIAGARA-ON-THE-LAKE

Maszeruje pododdzia³ Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce. Prowadzi Anthony Domino.

Tegoroczna pielgrzymka do Niagara-on-the-Lake na groby polskich ochotników z lat 1917-1919 spoczywaj¹cych na miejscowym cmentarzu, odby³a siê z tradycyjnym udzia³em cz³onków Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce i cz³onkiñ Korpusu Pomocniczego Pañ. Najliczniejsz¹ grupê weteranów zorganizowa³ kol. Anthony Domino wicekomendant nowojorskiego Okrêgu 2. SWAP. W grupie znaleŸli siê koledzy weterani z nastêpuj¹cych placówek: Pl. 21/201 w Nowym Jorku, Pl. 51 SWAP w Jersey City, Pl. 99 w Harrison i Pl. 123 w Nowym Jorku. W sobotê rano, 9 czerwca 2018 r., dwa vany wyruszy³y z New Jersey: jeden z Clifton, drugi z Wallington. Po pewnym czasie oba vany spotka³y siê na trasie i od tego momentu trzyma³y siê ju¿ razem, a¿ do celu, którym by³ motel na wyspie Grand Island na rzece Niagara. Na miejscu czeka³ na nas kol. Stanis³aw Przysta³, komendant Placówki Nr 1 SWAP w Buffalo, który odczekawszy, a¿ rozlokujemy siê w pokojach, przej¹³ rolê pilota i poprowadzi³ nasze dwa vany do nieodleg³ego Fort Niagara, po³o¿onego po stronie amerykañskiej u ujœcia rzeki Niagara do jeziora Ontario. Na miejscu zwiedziliœmy nowe muzeum, gdzie oprowadzaj¹cy nas przewodnik z radoœci¹ pokaza³ nam du¿¹ fotografiê dwóch polskich oficerów w rogatywkach z okresu Akcji Rekrutacyjnej do Armii Polskiej we Francji z lat 1917-1919. W szczytowym okresie tej akcji w grudniu 1917 roku, gdy po³o¿ony

po kanadyjskiej stronie treningowy obóz Koœciuszko w Niagara-on-the-Lake by³ nadmiernie przepe³niony, Amerykanie zgodzili siê przyj¹æ nadwy¿kê polskich ochotników, umieszczaj¹c ich w wojskowych barakach tu¿ obok XVIII-wiecznego Fort Niagara. Tutaj polscy ochotnicy spêdzili Bo¿e Narodzenie i przywitali Nowy Rok 1918. Tutaj te¿ zorganizowano polsk¹ orkiestrê wojskow¹. Od 13 grudnia 1917 r. do 18 lutego 1918 r. przez podobóz Fort Niagara przewinê³o siê 1722 polskich ¿o³nierzy. Jest to ma³o znany epizod w dziejach tej historycznej warowni. Po zwiedzeniu Fort Niagara, czêœæ naszych kolegów i kole¿anek uda³a siê do motelu na odpoczynek, a czêœæ pojecha³a jednym vanem na kanadyjsk¹ stronê, aby w pe³nej krasie podziwiaæ wodospad Niagara. W niedzielê z rana, 10 czerwca, oba nasze vany bez problemów przejecha³y granicê amerykañsko-kanadyjsk¹. W drodze do Niagara-on-the-Lake, zatrzymaliœmy siê tu¿ obok historycznego Fort George. Sto lat temu po jego zachodniej stronie na rozleg³ej, poroœniêtej traw¹ polanie znajdowa³ siê polski obóz treningowy Koœciuszko. Miejsce to czêœciowo zachowa³o siê w niezmienionym stanie, a czêœciowo zaros³o wysokimi drzewami. Mieliœmy szczêœcie, ¿e natknêliœmy siê na obozowisko historycznej grupy rekonstrukcyjnej, która na swoim wyposa¿eniu mia³a m. in. replikê typowego namiotu wojskowego z czasów I wojny œwiatowej, czyli podobnego do tych, w jakich mieszkali polscy ochotnicy w tym miejscu w latach 1917-1918. Przy namiocie zrobiliœmy sobie pami¹tkowe grupowe zdjêcie.

Na Polski Cmentarz Wojskowy w Niagara-on-the-Lake (jedyny na ca³ym kontynencie amerykañskim), gdzie trwa³y ostatnie przygotowania, dotarliœmy godzinê przed rozpoczêciem uroczystoœci. Ku naszemu mi³emu zaskoczeniu spotkaliœmy tam naczelnego komendanta SWAP kol. Wincentego Knapczyka, ubranego w b³êkitny mundur, czym wzbudza³ powszechne zainteresowanie. Spotkaliœmy te¿ kolegów i kole¿anki korpusianki z Placówki 114 SWAP w Toronto na czele z komendantem kol. Krzysztofem Tomczakiem, kol. Chestera Szczotkê z Placówki 78 SWAP w Detroit oraz sêdziwego weterana z 1 Polskiej Dywizji Pancernej gen. Stanis³awa Maczka, kol. Stanis³awa Markuta. Uroczystoœci rozpoczê³y siê w po³udnie przemarszem z centrum miasta wszystkich organizacji z pocztami sztandarowymi na wspomnian¹ polsk¹ nekropoliê.

Na czele pochodu maszerowali sokoli nios¹c sztandary: kanadyjski, polski, amerykañski i francuski.

Fotografia polskich oficerów z muzealnej ekspozycji w Fort Niagara, NY.

Zdjêcie przy replice wojskowego namiotu z czasów I wojny œwiatowej.


Na czele parady maszeruj¹ sokoli.

Uwieczniona chwila spotkania z naczelnym komendantem SWAP Wincentym Knapczykiem.

Udzia³ harcerzy i harcerek by³ bardzo liczny.

Wœród goœci honorowych by³ gen. dyw. Cezary Wiœniewski.

Czterech kadetów: Korzeniowski, Wilk, Ulatowski, Drzyzga, przy bramie wejœciowej do ogrodu Queenstan Heights podczas wymarszu. Lato 1918 r. Fot. Archiwum SWAP w Nowym Jorku.

Sto lat póŸniej, jak nasi poprzednicy, w tym samym miejscu zrobiliœmy sobie zdjêcie. 10 czerwca 2018 r.

Za soko³ami, orkiestr¹ i oficjalnymi goœæmi, maszerowa³a kolumna Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce, wyró¿niaj¹ca siê jednolitym organizacyjnym ubiorem i b³êkitnymi fura¿erkami nawi¹zuj¹cymi do tradycji polskich ochotników do B³êkitnej Armii we Francji z lat 1917-1919. Tu¿ za oddzia³em SWAP kroczyli koledzy z bratniej organizacji Stowarzyszenia Polskich Kombatantów w Kanadzie i weterani kanadyjscy, nastêpnie cz³onkowie ró¿nych organizacji polonijnych oraz liczny oddzia³ harcerzy. Po uroczystej mszy œwiêtej na polskim cmentarzu wojskowym, krótkie przemówienia wyg³osili oficjalni goœcie m.in. Ambasador RP w Ottawie dr Andrzej Kurnicki oraz przedstawiciele 12. Brygady Zmechnizowanej w Szczecinie imienia gen. Hallera: pp³k Mariusz Ostapiak, major Angelika Szymañska i sier¿ant Ryszard Szpica. Wœród goœci honorowych uwagê zwraca³ inwalida wojenny, weteran spod Monte Cassino, Kawaler Orderu Virtuti Militari Zbigniew Gondek. Obecny te¿ by³ gen. dyw. Cezary Wiœniewski, Attache Obrony, Wojskowy, Morski i Lotniczy przy ambasadzie RP w Waszyngtonie. Ostatnim punktem uroczystoœci by³a parada do centrum miasta, gdzie na Village Square przed pomnikiem poleg³ych w I wojnie œwiatowej, nast¹pi³o jej rozwi¹zanie. W drodze powrotnej do mostu granicznego na rzece Niagara, zatrzymaliœmy siê na chwilê przy bramie wejœciowej do Queenstan Heights Park, po³o¿onego na wysokim wzniesieniu oko³o 11 km od Niagara-on-the-Lake. Sto lat temu polscy kadeci ze szko³y oficerskiej w obozie Koœciuszko odbywali do tego miejsca i z powrotem, kondycyjne marsze. Obok reprodukujemy fotografiê ze zbiorów Archiwum SWAP w Nowym Jorku wraz z oryginalnym podpisem. Fotografia zosta³a wykonana latem 1918 roku. Dzisiaj to miejsce jest po gruntownej przebudowie, ale sama brama wejœciowa zachowa³a siê z niewielkimi zmianami.

Tekst: Teofil Lachowicz Zdjêcia: Zygmunt Bielski, Teofil Lachowicz

KALENDARZ WETERANA 16 czerwca 1944 – W Jew³aszach nad Niemnem w walce z Niemcami zgin¹³ Jan Piwnik „Ponury” – cichociemny, oficer „Wachlarza”, szef Kedywu Okrêgu Radomsko-Kieleckiego Armii Krajowej oraz legendarny dowódca partyzanckich zgrupowañ walcz¹cych w Górach Œwiêtokrzyskich i oddzia³u dywersyjnego na NowogródczyŸnie. 17 czerwca 1793 – W Grodnie rozpocz¹³ obrady ostatni Sejm Rzeczypospolitej Obojga Narodów. 18 czerwca 1792 – Wojna polsko-rosyjska: zwyciêstwo wojsk polskich w bitwie pod Zieleñcami, po której, 22 czerwca, król Stanis³aw August Poniatowski ustanowi³ Order Virtuti Militari, najwy¿sze polskie odznaczenie wojskowe. 19 czerwca 1943 – Polski Oddzia³ Partyzancki z Oœrodka AK Sto³pce zdoby³ miasteczko Iwieniec w powiecie wo³o¿yñskim i rozbi³ tamtejszy garnizon niemiecki. Wydarzenia te przesz³y do historii jako powstanie iwienieckie. 20 czerwca 1940 – W dniach 20/21 czerwca mia³a miejsce najwiêksza i najg³oœniejsza ze wszystkich egzekucji przeprowadzonych w Palmirach. Trzema transportami wywieziono na œmieræ 358 wiêŸniów Pawiaka, w tym wielu przedstawicieli polskiej elity politycznej, intelektualnej, sportowej i kulturalnej. 22 czerwca 1921 – Rada Ligi Narodów przyzna³a polskim okrêtom wojennym prawo pobytu w porcie gdañskim oraz zezwoli³a Polsce na za³o¿enie na Westerplatte wojskowej sk³adnicy tranzytowej. 23 czerwca 1941 – Mia³ miejsce pierwszy sowiecki nalot bombowy na Warszawê. Adres redakcji: P.A.V.A. of America, District 2 17 Irving Place, New York, NY 10003 e-mail: pava-swap@kurierplus.com tel. (212) 358-0306 www.pava-swap.org Redakcja: Jolanta Szczepkowska


12

KURIER PLUS 16 CZERWCA 2018

Polska ziemia

Zaanga¿owane w projekt ZIEMIA, od lewej: Konstancja Maleszyñska, Jennifer Lantzas, Anna Domañska, Carolyn Maloney, Martynka Wawrzyniak, Alicja Tunk, Carmen Asselta. u

W s³oneczne sobotnie popo³udnie, 9 czerwca, McGolrick Park na Greenpoincie rozbrzmiewa³ dobr¹ muzyk¹, dzieciêcym œmiechem i polsko-amerykañskim gwarem, a wszystko za spraw¹ Instytutu Kultury Polskiej, który z okazji setnej rocznicy odzyskania niepodleg³oœci, zorganizowa³ piknik towarzysz¹cy ods³oniêciu rzeŸby Ziemia. Po czêœci oficjalnej, na któr¹ sk³ada³y siê liczne i – jak komentowali zgromadzeni – ciut przyd³ugie przemówienia, Martynka Wawrzyniak zaprezentowa³a „glazurowany obiekt bêd¹cy mieszank¹ gliny wydobytej lokalnie oraz próbek dostarczonych przez uczestników projektu”. Orb – czyli ceramiczna kula ma ucieleœniaæ ideê budowania wspólnoty miêdzykulturowej w wieloetnicznej dzielnicy jak¹ jest Greenpoint oraz staæ siê symbolem odzwierciedlaj¹cym têsknotê emigrantów do ich ojczyzn – czytamy na stronach opisuj¹cych projekt 37-letniej artystki. „Ziemia” stanê³a na specjalnej ³¹ce, na której posadzono kwiaty i roœliny skrupulatnie wybrane przez Wawrzyniak, miêdzy innymi paprocie i kwitn¹cy na niebiesko len. Czy rzeŸba na sta³e wpisze siê w pejza¿ Greenpointu? Obecna na ods³oniêciu congresswoman Carolyn Maloney obieca³a, ¿e do³o¿y wszelkich starañ, by tak siê sta³o. Oprócz „Ziemi” Magdalena Mazurekkuratorka imprezy, otworzy³a wystawê zatytu³owan¹ „What Defines Greenpoint Identity”, która przybli¿a historie wybranych organizacji polonijnych oraz miejsca wa¿ne dla naszej spo³ecznoœci. Kolorowe kola¿e u³o¿one ze zdjêæ kilku autorów (m. in. Agnieszki Wilczyñskiej, Wojciecha Kubika oraz naszej redakcyjnej kole¿anki Weroniki Kwiatkowskiej) przedstawiaj¹ m.in. Dom Narodowy Warsaw, Instytut

Pi³sudskiego czy budynek Polsko-S³owiañskiej Federalnej Unii Kredytowej. Wnikliwi obserwatorzy zauwa¿¹ znany szyld Kuriera Plus! Wystawê mo¿na ogl¹daæ do 30 wrzeœnia. Nie zabrak³o dobrej muzyki. Œwietny by³ wystêp Karoliny Beimcik, która wraz z zespo³em przejmuj¹co wyœpiewa³a oryginalne kompozycje inspirowane histori¹ i kultur¹ Europy Œrodkowej i Wschodniej. Szczególne oklaski nale¿¹ siê Rafa³owi Sarneckiemu, wybitnemu gitarzyœcie, którego partie solowe porwa³y zgromadzonych. Interesuj¹co by³o przygl¹daæ siê nowemu wcieleniu Alexa Storo¿yñskiego, który wraz z Mikiem Batthany (klawisze) wykona³ premierow¹, autorsk¹ piosenkê o Greenpoincie. Czy stanie siê ona nieoficjalnym hymnem polskiej dzielnicy w Nowym Jorku? Przekonamy siê niebawem. Dla dzieci przygotowano specjalne warsztaty stanowi¹ce po³¹czenie sztuki i ekologii, oraz wiele upominków. Mo¿na by³o odpocz¹æ na wygodnych siedziskach, napiæ siê mro¿onej lemoniady i zakosztowaæ przek¹sek inspirowanych tradycyjnymi polskimi potrawami. Znane w polonijnym œrodowisku siostry Gumpert (Karolina i Kasia) przygotowa³y wykwintne kanapki, przepyszne ciasto z rabarbarem, gêsty jogurt z ró¿an¹ nut¹ i wiele innych przysmaków. Mo¿na by³o równie¿ wzi¹æ udzia³ w akcji Sto Lat Polska i za pomoc¹ specjalnej aplikacji, wys³aæ autorsk¹ pocztówkê do Ojczyzny, która niebawem bêdzie obchodziæ 100 lat odzyskania niepodleg³oœci. Namawiamy serdecznie. Do wygrania trzy bilety lotnicze do kraju! Tekst i zdjêcia: Weronika Kwiatkowska

u

Martynka Wawrzyniak i jej ZIEMIA.

www.kurierplus.com


www.kurierplus.com

KURIER PLUS 16 CZERWCA 2018

13

Portland 2018

FOTO: KATARZYNA ZIÓ£KOWSKA

XV Zjazd Nauczycieli i Komitetów Rodzicielskich

25 – 28 maja Portland w stanie Oregon wype³ni³o siê bia³o-czerwonymi barwami. To w³aœnie w tych dniach mia³ miejsce XV Zjazd Nauczycieli i Komitetów Rodzicielskich. Honorowy patronat nad Zjazdem objê³a ma³¿onka Prezydenta RP Agata Kornhauser – Duda, która w liœcie do uczestników podkreœli³a, ¿e „rol¹ pedagogów, oprócz nauczania, jest dbanie o patriotyczne wychowanie m³odego pokolenia”, a „szczególna odpowiedzialnoœæ w tym zakresie spoczywa na nauczycielach polonijnych, którzy w codziennej pracy z dzieæmi i m³odzie¿¹ wpajaj¹ im mi³oœæ do odleg³ej Ojczyzny, pomagaj¹ podtrzymywaæ z ni¹ wiêŸ i buduj¹ poczucie to¿samoœci przodków”. Temtami przewodnimi tegorocznego zjazdu by³y: „Sto lat Niepodleg³oœci Polski” oraz „Szko³a polska twórcza i z inicjatyw¹”. Zaproszenie na zjazd przyjê³a z radoœci¹ minister Edukacji Narodowej, pani Anna Zalewska. Cztery dni w Portland wype³nione by³y szkoleniami i warsztatami, zwiedzaniem miasta oraz spotkaniami z tutejsz¹ Poloni¹. O wysoki poziom warsztatów szkoleniowych i wyk³adów zadbali przybyli na Zjazd wyk³adowcy, m. in.: prof. dr hab. Jan Wiktor Sienkiewicz – historyk sztuki, Katarzyna Mickiewicz – historyk i nauczycielka, Joanna Fabisiak – pose³ na Sejm RP i pedagog, i wiele innych osób zajmuj¹cych siê zawodowo sprawami edukacji. Pierwszy dzieñ zjazdu, wype³niony od rana do wieczora szkoleniami i warsztatami, zakoñczy³a oficjalna uroczystoœæ otwarcia, a podczas niej przywitanie goœci przez organizatorów: dyrektor Komisji Kulturalno-Oœwiatowej „Szko³a Polska” w Portland – Renatê Dajnowsk¹ oraz Jadwigê Witkowsk¹ – prezes Towarzystwa Biblioteki Polskiej w Portland, odczytanie listu od ma³¿onki Prezydenta RP – Agaty

Kornhauser – Dudy, wyst¹pienie minister Edukacji Narodowej – Anny Zalewskiej, wyk³ad inauguracyjny profesora zw. dr hab. Jana Wiktora Sienkiewicza, kieruj¹cego Zak³adem Historii Sztuki i Kultury Polskiej na Emigracji w Katedrze Uniwersytetu Miko³aja Kopernika w Toruniu oraz wystêp chóru z parafii œw. Stanislawa, który zaprosi³ wszystkich do wspólnego œpiewania polskich pieœni. Po oficjalnym otwarciu mia³o miejsce spotkanie minister Edukacji Narodowej – Anny Zalewskiej z uczestnikami zjazdu, podczas którego wyjaœni³a ona zawi³oœci przewidywanej ustawy w zakresie dokszta³cania i tzw. œcie¿ki zawodowego awansu nauczyciela w Polsce i poza granicami kraju, która dawa³by nauczycielom polonijnym takie same szanse awansu jak pedagogom w Polsce. Punktem kulminacyjnym podsumowuj¹cym pierwszy dzieñ by³ Polski Maraton Artystyczny „Muzylek Moni” poprowadzony przez Monikê Kluza. Pomimo póŸnej pory wziê³a w nim udzia³ wiêkszoœæ uczestników zjazdu, którzy zaczarowani energi¹ Moniki, Mateusza, Gabi i Piotrka tañczyli i œpiewali razem do pó³nocy. Drugi dzieñ zjazdu równie¿ by³ wype³niony warsztatami i szkoleniami, a zakoñczy³ siê oficjalnym bankietem. Rozpocz¹³ siê wystêpami solistów: na pianinie zagra³ Timothy Shortell, a na skrzypcach – Sebastian Stenfert Kroese. Serca wszystkich zebranych poruszy³ kolorowy, energetyzuj¹cy wystêp dzieci z grupy tanecznej „Sobótka” prowadzonej przez Marka Stêpnia. Dzieci zaœpiewa³y te¿ piosenki z okazji odbywaj¹cego siê w tym dniu polskiego Dnia Matki, a do wystêpu przygotowa³a je Renata Wolak. Kolejn¹ atrakcj¹ by³a grupa taneczna Agnieszka Laska Dancers, która zaprezentowa³a oryginalnie opracowany taniec do piosenki Ewy Demarczyk. Podczas bankietu wrêczono nagrody zwyciêzcom konkursów, m.in. na najciekawszy konspekt lekcji historii na temat

„Stulecie Niepodleg³oœci Polski”. Do rana gra³ do tañca polsko-amerykañski zespó³ Yaazda. Trzeci dzieñ zjazdu mia³ charakter rekreacyjny; rozpocz¹³ siê Msz¹ œw. w koœciele œw. Stanis³awa w Portland koncelebrowanej przez proboszcza parafii ks. Piotra Dzikowskiego, który ze wzruszeniem i wielk¹ serdecznoœci¹ przywita³ wszystkich w swojej istniej¹cej od 111 lat parafii. Po mszy, przy kawie i cieœcie pieczonym przez rodziców polskiej szko³y i parafian, mia³o miejsce spotkanie z Poloni¹ z Portland, a po nim zwiedzanie miasta: najpierw rejs statkiem po rzece Columbia, a po nim „wspinaczka” na górê Hood. W ostatni dzieñ zjazdu, ju¿ po oficjalnym zakoñczeniu, czeœæ uczestników po¿egna³a siê z Portland; pozostali, udali siê na wycieczkê do malowniczej, po³o¿onej nad Pacyfikiem turystycznej miejscowoœci Cannon Beach, s³yn¹cej z wystaj¹cych z dna Oceanu Spokojnego ska³ zwanych „stogami siana” lub poœwiêcili go na zwiedzanie okolicznych atrakcji turystycznych: International Rose Test Garden – Ogrodu Ró¿, w którym znajduje siê ponad 7000 ró¿ z 550 ró¿nych gatunków oraz Portland Japanese Garden – uznawanego za jeden z najbardziej autentycznych japoñskich parków poza Azj¹. * Odbywaj¹ce siê, co dwa lata, od ponad 30 lat Zjazdy Nauczycieli Polonijnych i Komitetów Rodzicielskich, œwiadcz¹ o potrzebie podtrzymywania kontaktów w tym œrodowisku w USA; s¹ równie¿ odpowiedzi¹ na potrzeby poszerzania zdobytej wiedzy, wymiany doœwiadczeñ i informacji oraz nawi¹zania wspó³pracy pomiêdzy polskimi szko³ami rozsianymi po ca³ych Stanach Zjednocznych. Szczególne podziêkowania nale¿¹ siê organizatorom: Komitetowi Organizacyjnemu Zjazdu: Renacie Dajnowskiej, Jadwidze Witkowskiej, Annie Gindlesper-

ger, Gabrieli Str¹czek, Sylwii Brossard, Annie Dellitt, Markowi Stêpniowi, Jackowi Gabelowi, Angelice Kotulak, Alicji i Jaros³awowi Fiszerom. To ich ciê¿ka praca, serdecznoœæ i goœcinnoœæ sprawi³y, ¿e ka¿dy z 276 uczestników zjazdu czu³ siê wœród nich jak w rodzinie. Dziêki œwietnej atmosferze nawi¹za³o siê wiele nowych przyjaŸni. To w³aœnie organizatorzy zjazdu zadbali o to, aby jego program by³ urozmaicony i oprócz szkoleñ i warsztatów zorganizowali równie¿ ca³odniowa wycieczkê po Portland, przygotowali poczêstunek oraz kanapki na drogê. Zjazd nie móg³by siê te¿ odbyæ bez wsparcia instytucji i organizacji z Polski i Ameryki, osób prywatnych, uczniów, nauczycieli, rodziców i Polonii z Portland. Wœród sponsorów znaleŸli siê m. in: Aquila Polonica Publishing, Kongres Oœwiaty Polonijnej, Stowarzyszenie „Wspólnota Polska”, The Polish Mission Of The Orchard Lake Schools, lokalny Oœrodek Metodyczny Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”, Konsulat Generalny Rzeczypospolitej Polskiej w Los Angeles, Fundacja Dobra Polska Szko³a, Polish Library Building Association, Centrala Polskich Szkó³ Dokszta³caj¹cych w Ameryce, Zrzeszenie Nauczycieli Polskich w Ameryce, Duch – Dzieciêcy Uniwersytet Ciekawej Historii, Avant, Matt Czy¿ewski oraz Polska Szko³a w Portland. ¯al by³o wyje¿d¿aæ, ale uczestnicy zjazdu zabrali ze sob¹ baga¿ piêknych wspomnieñ, wiedzê zdobyt¹ podczas szkoleñ, nowe przyjaŸnie, piosenki i uk³ady taneczne poznane podczas „Muzylka Moni” Moniki Kluza oraz piêkne i kolorowe polskie wianki i lalki, które nauczy³a nas robiæ podczas warsztatów plastycznych Gabi Mrozicka. Do zobaczenia na kolejnym ZjeŸdzie w 2020 roku w Toronto w Kanadzie. Katarzyna Zió³kowska


KURIER PLUS 16 CZERWCA 2018

14

www.kurierplus.com

Nowa powieϾ w odcinkach

Tadeusz Do³êga Mostowicz

Pamiêtnik pani Hanki

odc. 41

Powieœæ pod powy¿szym tytu³em, to ostatnia i jak wielu krytyków uwa¿a, najlepsza ksi¹¿ka niezwykle popularnego w okresie miêdzywojennym pisarza Tadeusza Do³êgi Mostowicza. Napisana jest w formie dziennika. Autor œwietnie oddaje w niej klimat przedwojennej Warszawy i ¿ycie ówczesnych elit. G³ówna bohaterka – ¿ona polskiego dyplomaty wpl¹tuje siê w aferê... – Owszem. To Angielka. Nazywa siê miss Normann. – Znasz j¹? – Pozna³am tutaj. Czy tak ci siê podoba? Zaœmia³ siê nieszczerze. – Czy¿ przy tobie mo¿e siê podobaæ jakakolwiek inna kobieta? Zmierzy³am go zimnym spojrzeniem. – Komuœ niewybrednemu podoba siê ka¿da. – Ale mnie chyba za takiego nie uwa¿asz? – Czasami rzeczywiœcie nie. – Tylko czasami? – No, naturalnie. Przepadasz przecie¿ za t¹ g³upi¹ Muszk¹ Zdrojewsk¹. Zastanawia³am siê nieraz nad tym, o czym wy mo¿ecie ze sob¹ mówiæ. Có¿ to musi byæ za sympozjon intelektu, wiedzy i zainteresowañ. Uczu³ siê dotkniêty. Wiedzia³am, ¿e nic go tak nie boli, jak ironia na temat jego poziomu umys³owego. Zirytowa³ mnie jednak tym przygl¹daniem siê miss Normann. – Je¿eli uwa¿asz mnie za g³upca – powiedzia³ – nie wiem, dlaczego pozwalasz mi widywaæ siebie. Wzruszy³am ramionami. – Wcale nie uwa¿am ciê za g³upca. Ale przecie¿ sam wiesz, ¿e prochu nie wymyœlisz. Toto poczerwienia³. – Teraz widzê, ¿e rzeczywiœcie niepotrzebnie tu przyjecha³em. Spotykaj¹ mnie same przykroœci. – Wynagrodzê ci je z wielk¹ przyjemnoœci¹ – powiedzia³am i wsta³am, by przywitaæ siê z wychodz¹c¹ w³aœnie miss Normann. Zrobi³am to pod wp³ywem jakiegoœ niedorzecznego impulsu, ale ju¿ nie mog³am siê cofn¹æ. Miss Normann zatrzyma³a siê. Przedstawi³am jej Tota i poprosi³am, by usiad³a z nami na chwilê. Obserwowa³am jego minê. Udawa³ naraz tyle odmiennych uczuæ i robi³ to tak nieudolnie, ¿e widzia³am go na wskroœ. Udawa³ oburzenie moim postêpkiem, obojêtnoœæ na urodê miss Normann (ona jest jednak naprawdê niebrzydka), udawa³ ch³odne zainteresowanie i znudzenie. W koñcu jednak uzna³ za stosowne zademonstrowaæ to jeszcze dobitniej. Po piêciu minutach konwencjonalnej rozmowy usprawiedliwi³ siê zmêczeniem, po¿egna³ siê i poszed³ spaæ. Myœla³ pewno, ¿e zatelefonujê do jego pokoju lub ¿e przyjdê. D³ugo na to poczeka. Sama nie wiem w³aœciwie, dlaczego tak mnie zirytowa³. Ale w jego sposobie patrzenia na tê Betty by³o coœ obrzydliwego. Nie bêdê mog³a d³ugo zasn¹æ ze z³oœci. Umyœlnie wy³¹czy³am telefon i nie odpowiada³am na pukanie do drzwi. Najm¹drzej bym zrobi³a, gdybym jutro wyjecha³a wczesnym rankiem. To by³aby dobra nauczka dla Tota. W tej chwili, gdy to piszê, znowu puka do drzwi. To ju¿ trzeci raz. Nic mu to nie pomo¿e. Niech sobie idzie do tej rudej wydry. Jutro bêdzie skruszony i pokorny. Na ni¹ okiem nie rzuci. Naturalnie w mojej tylko obecnoœci. Zupe³nie niepotrzebnie ich poznajomi³am. Ju¿ dwunasta. Idê spaæ.

Wtorek Miêdzy mn¹ i Totem wszystko skoñczone. Jestem z tego powodu bardzo zadowolona. Nale¿a³o tak post¹piæ ju¿ dawno. Sta³o siê to tak. Obudzi³am siê bardzo wczeœnie i w³¹czy³am telefon. O ósmej przyszed³ fryzjer, w kwadrans potem zadŸwiêcza³ dzwonek aparatu. Wziê³am s³uchawkê, lecz okaza³o siê, ¿e to dzwoni Mirski. Nic nie wiedzia³ o tym, ¿eœmy siê wczoraj z Totem poprztykali, gdy¿ zapyta³, jakie mamy (to znaczy Toto i ja) projekty na dzisiejszy dzieñ. Odpowiedzia³am mu, ¿e jeszcze nie wiem, gdy¿ Toto œpi. – Jak to œpi? – zdziwi³ siê. – Przecie¿ by³ tu u mnie przed godzin¹. Oniemia³am. Wiêc wsta³ i nie zatelefonowa³ do mnie. „Ano, dobrze – pomyœla³am sobie. – Obrazi³eœ siê, wiêc siê sam przeprosisz”. Zaproponowa³am Mirskiemu przeja¿d¿kê sankami. Zgodzi³ siê z radoœci¹. O dziesi¹tej ju¿ byliœmy na dole. W chwili gdy przeje¿d¿aliœmy ko³o kina, minê³y nas sanki. Nie uwierzy³am w³asnym oczom. Siedzia³ w nich Toto obok miss Normann. Toto speszy³ siê trochê, ale uk³oni³ mi siê z ch³odn¹ emfaz¹. Poniewa¿ ta wydra nie patrzy³a w nasz¹ stronê, mog³am i ja sobie pozwoliæ na demonstracjê: ani drgnê³am. Mirski zauwa¿y³, ¿e nie odk³oni³am siê, lecz o nic nie zapyta³. To by³o bardzo taktowne z jego strony. Takiego zachowania siê nie mog³am ju¿ Totowi przebaczyæ. Przeholowa³. Wprost nie umiem opisaæ swojej wœciek³oœci. Nie o niego mi oczywiœcie chodzi³o, lecz o moj¹ ambicjê. Tak mnie skompromitowaæ! I jeszcze afiszowaæ siê publicznie! W pierwszej chwili powziê³am postanowienie, by natychmiast wyjechaæ, gdy siê jednak trochê uspokoi³am, dosz³am do przekonania, ¿e by³oby to niezrêczne. Da³oby do zrozumienia Totowi, ¿e mi na nim zale¿y. Muszê zostaæ tu co najmniej dwa dni. Nawet Ÿle zrobi³am, ¿e mu siê nie odk³oni³am. No, ale trudno. Sta³o siê. Po powrocie do hotelu napisa³am d³ugi i bardzo serdeczny list do Jacka. To jest najlepszy cz³owiek, jakiego znam. Gotowam mu nawet wybaczyæ tê bigamiê. Przynajmniej z jego strony nie czekaj¹ mnie takie niespodzianki, jak ze strony Tota. Jad³am obiad z Larsenem. To szczêœcie, ¿e on przyszed³. Ogromnie u³atwi³o mi to sytuacjê. Ta wydra by³a sama, a ca³e moje towarzystwo ha³aœliwie ucztowa³o w koñcu sali. Udawa³am rozbawion¹, czym zdaje siê, mój towarzysz by³ trochê przestraszony, gdy¿ opowiada³ mi nudne rzeczy o Rosji i tamtejszych stosunkach. Toto widocznie rozmyœlnie usiad³ plecami do sali. Ciekawa jestem, w jaki sposób on im t³umaczy, ¿e nie jesteœmy razem. Na pewno wymyœli³ jakieœ bardzo g³upie k³amstwo. Mniejsza zreszt¹ o to. Wróci³am do siebie. By³am bliska p³aczu. Coœ niedobrze jest z moimi nerwami. Nie mam siê czemu dziwiæ co prawda. Ka¿da inna kobieta na moim miejscu po tylu prze¿yciach dosta³aby pomieszania zmys³ów. A tu jeszcze ten Toto. Wreszcie o pi¹tej raczy³ do mnie zatelefonowaæ.

– Czym mogê s³u¿yæ? – zapyta³am zupe³nie spokojnie. – Czy mogê wst¹piæ do ciebie na chwilê? Chcia³bym z tob¹ pomówiæ. – O czym? – powiedzia³am takim tonem, ¿e musia³ przyj¹æ to jako stwierdzenie faktu, ¿e zupe³nie nie mamy o czym ze sob¹ mówiæ. Zamilk³ te¿ na chwilê, a póŸniej odezwa³ siê niepewnie: – No, przecie¿ w jakiœ sposób musimy siê porozumieæ. Ju¿ wprost dlatego, by nie wygl¹da³o to dziko. Ze wzglêdu na ludzi. – Wiêc dobrze – zgodzi³am siê. – Pod jednym wszak¿e warunkiem... – Mianowicie?... – Obiecasz mi, ¿e nie bêdziemy mówili o niczym innym, jak tylko w³aœnie o formie zakoñczenia naszej przyjaŸni. – Przyrzekam ci to. W piêæ minut póŸniej przyszed³. Po raz pierwszy przyjrza³am mu siê zupe³nie obiektywnie. Wprost poj¹æ nie umiem, jak mog³am mieæ z nim coœ wspólnego. On jest po prostu wulgarny. Oczywiœcie na pewnym poziomie. Ale wulgarny. Superkoncentrat pospolitoœci. Móg³by s³u¿yæ jako foremka do fabrykowania takich w³aœnie ludzi jak on, pozbawionych jakiejkolwiek wewnêtrznej treœci, szablonowo u³o¿onych, dobrze urodzonych i niepotrzebnie istniej¹cych. Uk³oni³ siê i nie wyci¹gn¹³ rêki, widocznie w obawie, ¿e mu swojej nie podam. Obawa by³a bardzo uzasadniona. Wskaza³am mu fotel i sama usiad³am. – W³aœciwie – zacz¹³ – po twoim nieodk³onieniu siê nie mia³em ju¿ prawa odzywaæ siê do ciebie. Przyznasz jednak... – Znajdujê – przerwa³am – ¿e nie mia³eœ prawa ju¿ wczeœniej. – Co przez to rozumiesz? – Rozumiem, ¿e mog³eœ uprzedziæ o tej manifestacji, która wobec wszystkich ludzi zrobi³eœ, afiszuj¹c siê z t¹ lafirynd¹. Narazi³eœ mnie na to, ¿e Mirski zorientowa³ siê b³êdnie w sytuacji. W jego oczach wygl¹dam na nieszczêœliw¹ i porzucon¹ przez ciebie, godn¹ po¿a³ownia istotê. Tak siê nie postêpuje. Oczywiœcie nie mam nic przeciwko temu, byœ przed ca³¹ Krynic¹ popisywa³ siê swoimi sukcesami u wszystkich miêdzynarodowych awanturnic, jakie tylko s¹ na œwiecie. To twoja sprawa. Ale mog³eœ przynajmniej mnie o tym uprzedziæ. Tak ja rozumiem przyzwoitoœæ. – Niestety, odebra³aœ mi mo¿noœæ takiego uprzedzenia – powiedzia³. – Wczoraj ma³o piêædziesi¹t razy telefonowa³em. Nie raczy³aœ nawet podnieœæ s³uchawki. Kilka razy puka³em do drzwi. Nie raczy³aœ odpowiedzieæ. Có¿ wiêc mia³em zrobiæ? – Mog³eœ zatelefonowaæ rano... – Ach, tak? Rano... I po co?... By przekonaæ siê, czy ci z³y humor nie przeszed³. Jak¹¿ mia³em gwarancjê, ¿e zdobêdziesz siê na tyle ³aski i zechcesz ze mn¹ mówiæ? Przyje¿d¿am do ciebie i tylko dla ciebie. Mêczê siê, nie œpiê, a ty mnie tak przyjmujesz. Nie, moja droga. Nic sobie nie mam do wyrzucenia. – Mniejsza o to. Ja jestem odmiennego zdania. Ale to ju¿ nie jest wa¿ne. – W³aœnie – przyzna³ bezczelnie. – A zatem?...

– Jakkolwiek czujemy do siebie ¿al... – zacz¹³. Przerwa³am mu: – Nie czujê do ciebie ¿adnego ¿alu. – Wiêc wszystko jedno, jak to nazwiemy. – Wcale nie wszystko jedno. Wychodz¹c z tego za³o¿enia, mo¿esz swoim przyjacio³om opowiedzieæ, jak rozpaczam. – Hanko – spojrza³ na mnie z wyrzutem. – Wiesz przecie¿ dobrze, ¿e nigdy bym czegoœ podobnego nie powiedzia³. ¯e nigdy i z nikim o tobie nie mówi³bym w sposób inny, jak tylko w najprzyjaŸniejszy. – Nie mam na to najmniejszej gwarancji. – Wiêc dajê ci s³owo. Nie wiem, dlaczego mnie znienawidzi³aœ tak nagle, ale ja zachowam dla ciebie te same uczucia, które ¿ywi³em zawsze. Podnios³am brwi. – Ach, co za rewelacja. ¯ywi³eœ dla mnie jakieœ uczucia? Nigdy bym tego nie przypuszcza³a. Toto poruszy³ siê nerwowo na fotelu i odezwa³ siê tonem ju¿ zupe³nie obra¿onym: – Mieliœmy nie mówiæ o przesz³oœci. – To ty zacz¹³eœ. – Niech i tak bêdzie. Ale ju¿ koñczê. Zatem chcê ci zaproponowaæ, byœmy nasze stosunki u³o¿yli w sposób nie rzucaj¹cy siê ludziom w oczy. Spotykamy siê przecie¿ tak czêsto. Nie mówiê ju¿ o Krynicy, gdzie mieszkamy w jednym hotelu. Ale i o Warszawie. Po co mamy dawaæ ¿er plotkarzom? S¹dzê, ¿e nie sprawia ci to szczególniejszej przykroœci. Przecie¿ i tak witasz siê z wieloma osobami obojêtnymi lub z takimi, których nie lubisz. Unikniemy gadania. A to najwa¿niejsze. Chodzi mi tylko o zachowanie pozorów. – To niezbyt zrêcznie do tego siê zabra³eœ. Piêknie zachowujesz pozory, gdy tak gwa³townie i publicznie atakujesz tê rud¹ Angielkê. A nie zadajesz sobie trudu podczas obiadu, by siê ze mn¹ przywitaæ. Zaprotestowa³ gwa³townie: – Byœ ponownie nie odpowiedzia³a na mój uk³on? B¹dŸ¿e sprawiedliwa. A je¿eli ci sprawia przykroœæ, ¿e spêdzam trochê czasu z tamt¹ pani¹, mogê z tego zrezygnowaæ. – Mnie?... Mnie przykroœæ!... Jesteœ paradny. A có¿ mnie to mo¿e obchodziæ? Miej z ni¹ nawet czternaœcioro dzieci. Twoja zarozumia³oœæ przechodzi wszelkie granice. Ja mia³abym martwiæ siê z tego powodu, ¿e ty asystujesz komuœ, czy zabiegasz o czyjeœ wzglêdy. By³ okropnie z³y, lecz nic nie odpowiedzia³. Wobec tego oœwiadczy³am: – Wiêc dobrze. Zgadzam siê na twoj¹ propozycjê. Przy spotkaniach bêdziemy siê zachowywali tak jak dawniej. Oczywiœcie tylko w obecnoœci ludzi. Podkreœlam tylko, ¿e nikogo tym nie wprowadzimy w b³¹d, je¿eli jednoczeœnie bêdziesz siê afiszowa³ z t¹ kobiet¹. To wyrzeczenie siê niewiele by ciê nawet kosztowa³o. Zabawiê tu najwy¿ej jeszcze dzieñ lub dwa. – Nie kosztowa³oby mnie w ¿adnym razie, chocia¿by dlatego, ¿e ja wyje¿d¿am jeszcze dzisiaj. – Wyje¿d¿asz? – zdziwi³am siê. – Dlaczego?


KURIER PLUS 16 CZERWCA 2018

www.kurierplus.com

15

Podwójne ¿ycie Weroniki K.

Zorze

Jestem w stanie wojny z hipokryzj¹, W ERONIKA K WIATKOWSKA hucp¹ i blag¹. Fa³szywe nuty wyczuwam od razu. Lubiê przebijaæ nadête balony ego. Œci¹gaæ maski. Podstawiaæ lustra. Bywam niewygodna. Uwieram. Bo za du¿o eksperymentujê z prawd¹. W bliskich relacjach oczekujê szczeroœci. Nie³atwo mnie nabraæ na autopromocjê, któr¹ uprawia coraz wiêcej ludzi. Nic nie mierzi mnie bardziej ni¿ chodz¹ce wizytówki. Foldery reklamowe. Machanie tytu³ami przed nosem. Epatowanie zawodowym sukcesem. Karier¹, która – gdy przyjrzeæ siê z bliska – czêsto jest tworem wirtualnym. Dziêki mediom spo³ecznoœciowym najwiêksz¹ pora¿kê mo¿na przekuæ w sukces. Wystarczy konsekwentnie d¹æ w facebook’ow¹ tr¹bê. Ludzie raczej s³abi s¹, ja to s³abo znoszê. Czarne dziury siê podaj¹ za polarne zorze*. Bo trzeba umieæ siê sprzedaæ. Zdobywaæ lajki. I followersów. I koniecznie mieæ jakiœ projekt. Bez projektu ¿ycie nie ma sensu.

sztuki. To smutne, ale nie ca³kiem odleg³e od tego, co z¿era wspó³czesne relacje miêdzyludzkie. Dzisiaj zamiast kole¿eñstwa czy przyjaŸni, uprawia siê networking. Spotkania przy drinku przypominaj¹ rozmowy kwalifikacyjne. Najpierw trzeba poznaæ d³ug¹ listê osi¹gniêæ interlokutora, a potem samemu przedstawiæ najatrakcyjniejsz¹ wersjê w³asnego ¿yciorysu, ze szczególnym uwzglêdnieniem sukcesów zawodowych. Warto te¿ mimochodem podkreœliæ status materialny, a gdy wspominamy o pracy, u¿yæ obcojêzycznej terminologii. Nie od dziœ wiadomo, ¿e „mened¿er biura” brzmi lepiej ni¿ „sekretarka”, a „praca z dzieæmi” stoi wy¿ej ni¿, nacechowana pejoratywnie – „niania”. Nikt nie chce przeciêtnoœci. Skromnoœæ jest passé. Dzisiaj ka¿dy jest gwiazd¹. Wymaga podziwu. Poklasku. Gromadzi wokó³ siebie wianuszek wyznawców, od których nie oczekuje wzajemnoœci, szczeroœci, pog³êbiania wiêzi, tylko aplauzu. Masz byæ kibicem. Wznosiæ okrzyki zachwytu. I trzymaæ kciuk skierowany w górê. Zawsze.

Kiedy w Nowym Jorku ktoœ wyci¹ga do mnie rêkê, zastanawiam siê czego bêdzie chcia³ w zamian – mówi znajomy. I opowiada, jakie zasady obowi¹zuj¹ w œwiecie du¿ych pieniêdzy i wielkiej

I jeszcze ten agresywny entuzjazm. To nachalne afiszowanie siê z w³asnym szczêœciem. Które – jak podaj¹ z³ote myœli na torebkach po herbacie – mo¿na i trzeba osi¹gn¹æ. Chcesz byæ szczêœliwa, to b¹dŸ!

Nic prostszego. Nie jesteœ? Widocznie nie umiesz. Albo nie chcesz siê nauczyæ. A wystarczy pójœæ na kilkugodzinne warsztaty. Zrobiæ dwudniowy kurs. Przeczytaæ poradnik. Æwiczyæ oddech. Piæ sok z jarmu¿u. Nosiæ w kieszeni energetyczny kamieñ. Powtarzaæ przed lustrem. Uwierzyæ. „Irytuje mnie przymus bycia szczêœliwym, ten nieustêpliwy pragmatyzm i optymizm. Szczêœcie sta³o siê dziœ obowi¹zkiem, ludzie smutni czy melancholijni postrzegani s¹ jak nieudacznicy. Tymczasem w ¿yciu jednostki i w ¿yciu zbiorowoœci dziej¹ siê rzeczy bolesne, przera¿aj¹ce, okropne. I mo¿e warto siê z nimi zmierzyæ inaczej ni¿ przez optymistyczne machniêcie rêk¹. [...] ta nieustanna afirmacja wyklucza coœ, co sobie ceniê i w sobie, i w innych – niezgodê na œwiat, niezgodê na niesprawiedliwoœæ. Ja nie chcê z uœmiechem na ustach wygrywaæ kolejnych etapów wyœcigu, ja siê chcê konfrontowaæ z tym, ¿e wokó³ dziej¹ siê dobre i z³e rzeczy. [...] wiêc ja chcê zareklamowaæ rozpacz, ten stan ducha, kiedy wiemy, ¿e jest beznadziejnie, a bêdzie gorzej. Mamy prawo do rozpaczy. Optymizm ma³ych kroków, przekonanie, ¿e nawet jeœli jest Ÿle, to bêdzie dobrze, a jeœli nie, to i tak lepiej o tym nie myœleæ, ma fatalny wp³yw na osoby, które naprawdê s¹ w z³ej sytuacji. Bezp³odna kobieta bezustannie s³yszy, ¿e na pewno w koñcu jej siê uda – to jest dodatkowe Ÿród³o cierpienia i alienacji. Tak¿e cz³owiek, który umiera na raka, nie chce s³yszeæ, ¿e wszystko bêdzie dobrze. Dajmy ludziom prawo do po¿egnania siê z nadziej¹. Roz-

pacz bywa sensowna. Jest przyznaniem, ¿e ¿ycie nie jest sprawiedliwe i czasem musimy przegraæ. A wtedy potrzebujemy innych ludzi, którzy z nami tê rozpacz podziel¹”. Agnieszka Graff. * Nie ufaj ludziom, którzy kosz¹ trawniki – brzmia³y s³owa jednej z piosenek punkowego zespo³u, w którym œpiewa³ mój ówczesny ch³opak. By³ piêkny i mroczny. Nocami w³óczy³ siê pustymi ulicami i opowiada³ o martwych ptakach na œniegu. Ca³y trawnik ma byæ równo! – krzycza³ w refrenie. I by³a w tym niezgoda na przyciêcie do oczekiwañ spo³eczeñstwa, dostosowanie siê do tzw. normy, pozbawienie dziko rosn¹cej duszy miejsca, by zakwit³a. Dzisiaj wszyscy musz¹ byæ „spe³nieni”. Zawodowo i prywatnie. Szczêœliwi na zawo³anie. Uœmiechniêci i zadowoleni. ¯eby nie psuæ innym dobrego samopoczucia. Nie obci¹¿aæ w³asnym frustracjami. Nie zara¿aæ melanchujni¹. A ja lubiê siê w niej czasem potaplaæ. Gardzê p³ytk¹ eufori¹. Brzydzê natrêtnym pompowaniem w³asnego sukcesu, którego poczucie znika, gdy tylko od³¹czymy siê od sieci. Z internetowych jamek wype³zaj¹c na œwiat. Patrz¹c sobie w oczy. W których niepewnoœæ. Samotnoœæ. Pustka. Strach. * Taco Hemingway, 6 zer. Napisz do autorki: podwojnezycieweronikik@gmail.com

El¿bieta Baumgartner radzi

Przez œwiat z baga¿em podrêcznym Wróci³am w³aœnie z prawie miesiêcznej wycieczki po czterech krajach, któr¹ odby³am tylko z baga¿em podrêcznym. W tym artykule chcê wyjaœniæ, ¿e przejechanie po³owy œwiata z maleñk¹ walizeczk¹ jest ca³kowicie mo¿liwe i ma wiele zalet. Dlaczego tylko baga¿ podrêczny Dlatego, ¿e tak jest bezpieczniej, taniej, szybciej i ³atwiej. Bezpieczniej – bo linie lotnicze nie zgubi¹ ci walizki, co przydarzy³o mi siê kilka razy. Taniej – bo niektórzy przewoŸnicy pobieraj¹ op³aty za ka¿d¹ zarejestrowan¹ walizkê. Szybciej – bo unikasz kolejek na lotnisku, a w miejscu docelowym nie czekasz przy karuzeli. £atwiej – bo ka¿dy lekk¹ walizkê ³atwo udŸwignie, nawet w¹t³a kobieta, taka jak ja. Oprócz walizeczki mam ze sob¹ ma³y, lekki plecak, który s³u¿y mi w czasie spacerów po miastach i pieszych wycieczek. Limit baga¿u podrêcznego Ka¿da linia lotnicza okreœla iloœæ, rozmiar oraz wagê baga¿u podrêcznego w zale¿noœci, czy lot jest krajowy, miêdzynarodowy czy miêdzykontynentalny. Nale¿y wiêc sprawdziæ. Oprócz baga¿u podrêcznego mo¿esz wzi¹æ ze sob¹ do kabiny baga¿ osobisty: ma³y plecak albo torebkê. Wiêkszoœæ linii stosuje w USA na trasach krajowych nastêpuj¹ce limity dla pasa¿erów klasy ekonomicznej: dozwolony wymiar to przewa¿nie 22 x 14 x 9 cali (56 x 35 x22 cm), a waga – do 10 kg. Podob-

ne limity s¹ na trasach miêdzynarodowych zaczynaj¹cych siê w USA. www.worldtraveler.com/international-carry-on-size. LOT podaje informacje: www.lot.com/us/pl/bagaz-podreczny. Poza Stanami Zjednoczonymi baga¿ pok³adowy ma byæ przewa¿nie mniejszy co najmniej o cali, a waga nie przekraczaæ 10 albo 8 kilogramów (LOT, Lufthansa, Turkish Airlines). Wizzair i Ryan Air nakazuj¹ rozmiary jeszcze mniejsze – 42 x 32 x 25 cm. Gdy lecê tymi liniami, walizkê nadajê na baga¿. Jaka walizka Pamiêtaj, ¿e wymiary baga¿u liczy siê ca³kowicie, z elementami wystaj¹cymi typu r¹czka i kó³ka. Podawane przez producentów wymiary s¹ myl¹ce, bo dotycz¹ gabarytów walizki bez r¹czek i kó³ek, które czyni¹ walizkê o dwa cale wiêksz¹. Skoro linie lotnicze maj¹ ró¿ne regu³y, warto mieæ jak najmniejsz¹ walizkê, która spe³nia europejskie wymogi. W Amazon. com kupi³am 20-calow¹ walizkê Travelpro Maxlite 4 International Expandable Carry-on Rollaboard Suitcase z dwoma kó³kami, bo ten sam model w wersji spinner jest o cal wy¿szy i limity przekracza. Oczywiœcie, walizka musi byæ jak najl¿ejsza. Najlepsze s¹ w wersji ultralight. Jak siê zmieœciæ? ¯eby podró¿owaæ swobodnie, wype³niona walizka nie mo¿e wa¿yæ wiêcej ni¿ 10 albo 8 kg. Jest to ca³kowicie wykonalne, z wyj¹tkiem zimy, kiedy odzie¿ musi byæ cieplejsza, a wiêc ciê¿sza. Mówiê o podró¿y, w czasie której spaæ bêdziemy w hotelach lub u rodziny. Kup sobie kilka toreb do pakowania, zwanych packing cubes. W Amazon.

com naby³am zestaw AmazonBasics 4Piece Packing Cube Set – Medium. S¹ to leciutkie torby z nylonowej siatki, zamykane na zamek b³yskawiczny. Odzie¿ zajmuje w nich mniej miejsca i jest zawsze u³o¿ona. Gdy czegoœ szukamy, zamiast rozgrzebywaæ ca³¹ walizkê, wyjmujemy tylko jedn¹ torbê, bo widzimy co w niej jest. Co z sob¹ zabraæ? Czy podró¿owaæ bêdziesz tydzieñ czy miesi¹c, potrzebujesz niewiele odzie¿y, je¿eli ubieraæ siê bêdziesz warstwami i czasem zrobisz przepierkê. Wystarcz¹ dwie pary spodni, szorty, kilka koszulek typu T-shit, dwie bluzki z d³ugimi rêkawami, sweter, kamizelka z kieszeniami, lekka wiatrówka. Tenisówki (na nogach), sanda³y, kostium k¹pielowy, coœ do spania, trochê bielizny, kapelusz od s³oñca itp. Ubieraj¹c siê w cebulkê potrzebujemy niewiele. Gdy jest zimno, nak³adamy T-shirt, koszulê, ewentualnie sweter, na to kamizelkê albo wiatrówkê. Zdejmujemy lub nak³adamy któr¹œ z tych warstw stosownie do zmiany temperatury czy pogody. Je¿eli odzie¿ bêdzie w dobrym gatunku i dobrana kolorystycznie, to zawsze bêdziemy dobrze ubrane. Kosmetyki Nie bierz ca³ego wyposa¿enia ³azienki. Pamiêtaj o wadze i o ograniczeniach dotycz¹cych przewozu p³ynów w baga¿u podrêcznym. Ogranicz siê do minimum, kup krem, pastê do zêbów czy szampon w ma³ych podró¿nych opakowaniach. Pojemniki z p³ynami i podobnymi produktami mog¹ mieæ pojemnoœæ do 100 ml ka¿dy; obowi¹zuje maksymalna pojemnoœæ podana na nadruku opakowania.

Nowoczesna technologia Zostaw laptop w domu, bo od na niektórych miêdzynarodowych trasach nie mo¿na mieæ w baga¿u podrêcznym sprzêtu elektronicznego wiêkszego od telefonu. Wystarczy ci smartfon, bo zast¹pi nie tylko laptop, ale równie¿ zegarek, budzik, radio, latarkê, a po zainstalowaniu odpowiednich aplikacji równie¿ telewizor, kompas, wysokoœciomierz, mapy i ksi¹¿ki (za³aduj sobie kilka ebooków. Po przyje¿dzie do docelowego kraju, wymieñ w telefonie kartê SIM na lokaln¹. Warto wiedzieæ, ¿e istniej¹ aplikacje nawigacyjne, które nie wymagaj¹ transmisji danych komórkowych. Gdy masz wi-fi, zainstaluj sobie MapMe i za³aduj mapê danego rejonu. W drodze nie bêdziesz potrzebowaæ sygna³u telefonicznego ani p³aciæ za roaming. Nasza odzie¿ te¿ mo¿e byæ high-tech. Przyjrzyj siê na przyk³ad ofercie japoñskiej firmy Uniqlo. Ma ona seriê œwietnych koszulek dla kobiet i mê¿czyzn zwan¹ Airism. Koszulki s¹ cieniutkie, z w³ókna sztucznego, przepuszczaj¹ce powietrze i ³atwe do prania. Równie¿ puchowe kamizelki firmy Uniqlo s¹ ultra lekkie. Jeszcze mniej miejsca zajmuje wiatrówka z kapturem – Pocketable Parka tej firmy. Jest leciutka, „oddychaj¹ca”, nie przepuszcza wody. Nie by³o mi w niej gor¹co, gdy chroni³am siê przed tropikalnym deszczem w Laosie, ani za zimo, gdy ubrana „w cebulkê” broni³am siê przed zimnym wiatrem w górach Kaukazu. Polecam. Udanych podró¿y ¿yczy

El¿bieta Baumgartner


KURIER PLUS 16 CZERWCA 2018

16

GRUBE

RYBY

i

PLOTKI

www.kurierplus.com

Weronika Kwiatkowska

ny dawa³ z siebie wszystko we wszystkim, co robi³. Jego b³yskotliwy, nieustraszony duch dotkn¹³ i zainspirowa³ tak wielu, a jego hojnoœæ nie zna³a granic. By³ mi³oœci¹ mojego ¿ycia, moj¹ ska³¹, moim obroñc¹. Jestem zdruzgotana. Moje myœli s¹ z jego rodzin¹” – napisa³a i poprosi³a o uszanowanie jej prywatnoœci. Równie¿ matka celebryty nie mo¿e uwierzyæ w samobójcz¹ œmieræ syna. „By³ absolutnie ostatni¹ osob¹ na œwiecie, któr¹ podejrzewa³am, ¿e zrobi coœ takiego” – wyzna³a Gladys Bourdain. „Mia³ wszystko – sukces i pieni¹dze wykraczaj¹ce poza jego najœmielsze marzenia” – doda³a. Przyzna³a tak¿e, ¿e Eric Ripert, francuski szef kuchni i bliski przyjaciel jej syna zdradzi³ jej, ¿e na kilka dni przed tragedi¹, „Anthony by³ w mrocznym nastroju”. Prowadzone s¹ badania toksykologiczne, które maj¹ wykazaæ czy denat przyjmowa³ leki. Œledczy chc¹ pomóc rodzinie zrozumieæ, dlaczego mê¿czyzna o tak silnej psychice jak Bourdain, odebra³ sobie ¿ycie.

u

Kate Spade.

Tydzieñ z³ych wiadomoœci. We wtorek, 5 czerwca w apartamencie na Manhattanie znaleziono cia³o amerykañskiej projektantki mody Kate Spade. Mi³oœnicy eleganckich torebek, ubrañ i akcesoriów œwietnie kojarz¹ jedn¹ z najbardziej znanych nowojorskich marek, z logo w kszta³cie karcianego pika. 55-letnia bizneswoman, której projekty cieszy³y siê niezwyk³¹ popularnoœci¹ po obydwu stronach Atlantyku – jak podano w oficjalnym oœwiadczeniu – powiesi³a siê na szaliku w swoim luksusowym mieszkaniu przy Park Avenue. Jej cia³o znalaz³a pokojówka. Spade zostawi³a list po¿egnalny, zaadresowany do 13-letniej córki. Napisa³a w nim, by nastolatka nie czu³a siê winna i o wszystko „zapyta³a tatusia”. Po doniesieniach prasowych o treœci listu na mê¿a artystki, Andy’ego Spade’a spad³a fala krytyki. Zdecydowa³ siê wydaæ oœwiadczenie, w którym poinformowa³, ¿e Kate od wielu lat zmaga³a siê z depresj¹. By³a pod sta³¹ opiek¹ lekarzy i przyjmowa³a leki. M¹¿ zmar³ej poinformowa³ tak¿e, ¿e rozmawia³ z ni¹ w noc przed œmierci¹ i sprawia³a wra¿enie szczêœliwej. Para nie mieszka³a razem od oko³o dziesiêciu miesiêcy. Andy Spade zaprzecza jednak, ¿e planowali rozwód. Projektantkê op³akuje ca³y œwiat mody. Wœród klientek designerki by³y m.in. Meghan Markle, Pippa Middleton, Demi Lovato, Anne Hathaway, Jessica Alba, Reese Whiterspoon czy Taylor Swift. * Kilka dni póŸniej œwiat obieg³a wiadomoœæ, ¿e w pokoju hotelowym w Strasbourgu we Francji, na pasku od szlafroka, powiesi³ siê Anthony Bourdain. Kucharz, celebryta, pisarz i publicysta, absolwent Culinary Institute of America. Autor powieœci, komiksów, ksi¹¿ek kucharskich. Najbardziej znany z programu „Anthony Bourdain: bez rezerwacji”, w którym na oczach widzów jad³ surow¹ fokê, j¹dra barana i odbyt kozy. Kocha³y go miliony. Nazywany „niegrzecznym dzieckiem kulinarnego œwiata” inspirowa³, wzbudza³ kontrowersje, edukowa³ i bawi³. O Anthonym Michaelu Bourdainie zrobi³o siê g³oœno w roku 2000, kiedy na rynku pojawi³a siê jego autobiograficzna ksi¹¿ka „Kitchen Confidential: Adventures in the Culinary Underbelly”. Szybko zosta³a bestsellerem i trafi³a na ekrany jako serial komediowy „Kill grill”. Czytelnikom zdra-

u

Anthony Bourdain.

dza³, ¿eby do restauracji, zw³aszcza serwuj¹cej owoce morza, chodziæ nie w niedziele, a we wtorki: „bo wtedy s¹ dobre rzeczy, dostawa œwie¿a, a szef kuchni najpewniej zrelaksowany po wolnym dniu”. Z typow¹ dla siebie rozbrajaj¹c¹ szczeroœci¹ przyznawa³, ¿e kucharze nie lubi¹ gotowaæ dla klientów odwiedzaj¹cych restauracje „od œwiêta”. „Weekendy to amatorka dla turystów, a dobra wola obs³ugi i naprawdê kreatywne dania pojawiaj¹ siê na pocz¹tku tygodnia” – mówi³. Z rozbrajaj¹c¹ szczeroœci¹ opowiada³, ¿e ludzie zamawiaj¹cy miêso dobrze wysma¿one (well done) p³ac¹ za „œmieci”, poniewa¿ zwykle najgorsze kawa³ki miêsa, które mo¿na znaleŸæ w kuchni trafiaj¹ na talerze osób, które „i tak nie poczuj¹ ró¿nicy”. Wegetariañski styl ¿ycia nazwa³ „luksusem Pierwszego Œwiata” i niegrzecznoœci¹ wobec tych, którzy ¿yj¹ w krajach rozwijaj¹cych siê i czêsto maj¹ niewielki wybór, co zjedz¹. Z kolei ludziom uznaj¹cym miêso œwiñ za nieczyste potrafi³ odpowiedzieæ: „chyba nigdy nie odwiedziliœcie farmy drobiu”. ¯artowa³ równie¿ z osób przeczulonych na punkcie czystoœci: „Im lepsza restauracja, tym bardziej ¿ywnoœæ by³a popychana, szturchana (...) i dotknê³y jej dziesi¹tki spoconych palców. Rêkawiczki? Tak, pude³ko jest gdzieœ w kuchni” – dodawa³. Uwa¿a³, ¿e „jedzenie jest równie wa¿ne jak przyjaŸñ, seks czy muzyka. I wa¿niejsze ni¿ futbol” – za co kocha³y go miliony. „Dobre jedzenie to krew i organy, okrucieñstwo i rozk³ad. Gastronomia jest nauk¹ o bólu” – to najczêœciej cytowane

zdania, które wysz³y spod pióra kulinarnego zawadiaki. W swojej karierze zdoby³ praktycznie ka¿d¹ nagrodê, jak¹ mo¿na uzyskaæ w tej bran¿y. By³ legend¹. „Bourdain by³ mistrzem w swoim fachu – najpierw w kuchni, a potem w mediach. Poprzez programy telewizyjne i ksi¹¿ki, bada³ kondycjê ludzk¹ i pomaga³ widzom inaczej myœleæ o jedzeniu, podró¿ach i o samych sobie. Opowiada³ siê za marginalizowanymi spo³ecznoœciami i prowadzi³ kampaniê na rzecz bezpieczniejszych warunków pracy dla personelu restauracji” – tak o podró¿niku napisano w oficjalnym oœwiadczeniu stacji CNN, z któr¹ przez lata by³ zwi¹zany. Dla najbli¿szych powody desperackiego czynu Bourdaina s¹ niezrozumia³e. Od dwóch lat tworzy³ szczêœliwy zwi¹zek z w³osk¹ aktork¹, Asi¹ Argento. „Antho-

u

Roman K³osowski.

* I na koniec, niestety, jeszcze jeden nekrolog. Zmar³ Roman K³osowski. O œmierci artysty poinformowa³ warszawski Teatr Syrena, a tak¿e Teatr im. Jerzego Osterwy w Gorzowie Wielkopolskim. Charakterystyczny i lubiany aktor, którego zapamiêtaliœmy przede wszystkim z brawurowej roli Maliniaka z serialu „Czterdziestolatek” od d³u¿szego czasu boryka³ siê z problemami zdrowotnymi. Dwa lata temu musia³ zakoñczyæ karierê, ze wzglêdu na powa¿ne problemy ze wzrokiem. „Mam k³opoty ze zdrowiem i podj¹³em decyzjê, ¿e ju¿ nie pojawiê siê na scenie. Zawsze twierdzi³em, ¿e aktor powinien odejœæ z godnoœci¹ i wy³¹czyæ siê z zawodu, jeœli nawet by³ jego pasj¹. I tak zrobiê. Dlatego ju¿ nie pojawiê siê w telewizji” – oœwiadczy³. Problemy nasili³y siê po œmierci ukochanej ¿ony K³osowskiego – Krystyny, która zmar³a 7 czerwca 2013 roku. Po jej odejœciu aktor mówi³ w wywiadach, ¿e „coraz czêœciej myœli o œmierci, ale dziêki przyjacio³om staroœæ nie jest dla niego traum¹”. By³ wszechstronnym, niezwykle uzdolnionym aktorem, ale przede wszystkim ciep³ym i dobrym cz³owiekiem – mówi¹ przyjaciele Romana K³osowskiego. Aktor zmar³ w domu opieki pod £odzi¹. Mia³ problemy z poruszaniem siê i s³abo widzia³. Informacjê o œmierci aktora potwierdzi³ jego syn, Tomasz K³osowski. „To prawda, tato nie ¿yje. Nie chcia³bym mówiæ o szczegó³ach. Mogê powiedzieæ, ¿e w ostatnich dniach bardzo ciê¿ko chorowa³. Odszed³ spokojnie”. Kilka dni temu w oœrodku odwiedzi³a go Teresa Lipowska. Aktorka zdradzi³a, ¿e jej przyjaciel zajmowa³ jednoosobowy pokój i potrzebowa³ opieki medycznej 24 godziny na dobê. Mia³ 89 lat. m


17

KURIER PLUS 16 CZERWCA 2018

www.kurierplus.com

Powtórka z historii

Zmarnowana dekada Jaruzelski (…) Ja myœlê, ¿e on jest cz³owiek bojowy. To znaczy boi siê (...) dlatego jest super ostro¿ny. Wiêc czasem wychodzi to na dobre, a czasem na z³e. Na dobre wysz³o po stanie wojennym, kiedy on nie dra¿ni³ nadmiernie (...) A na z³e, kiedy potem tyle czasu straci³. Stefan Kisielewski, Abecad³o Kisiela

Stan wojenny mia³ siê przyczyniæ do opanowania spadku produkcji i wzrostu gospodarczego. Tymczasem dochód narodowy wytworzony (PKB) w roku 1982 spad³ o dalsze 8 proc. a inwestycje zmala³y o 12 proc.. Starzej¹cy siê maj¹tek produkcyjny by³ coraz mniej wydajny, mimo ¿e pracowników zmuszano do wiêkszego wysi³ku. PKB wzrós³ w latach 1982-1986 o prawie 15proc., jednak by³ w dalszym ci¹gu ni¿szy ni¿ w 1978 r. W 1986 r. zad³u¿enie Polski w krajach zachodnich wzros³o do 33.5 mld dolarów. W³adze stanu wojennego opanowa³y brak równowagi rynkowej za pomoc¹ drastycznych podwy¿ek cen i obni¿ki stopy ¿yciowej. Koszt tej operacji musia³o pokryæ spo³eczeñstwo. W 1986 r. przeciêtna p³aca realna by³a o 14 proc. ni¿sza ni¿ w 1981 r. Niespodziewanie g³êbokie zmiany nast¹pi³y na Wschodzie. W marcu 1985 r. nowym przywódc¹ sowieckim zosta³ stosunkowo m³ody Michail Gorbaczow. Po kilku miesi¹cach sprawowania w³adzy Gorbaczow og³osi³ program „pierestrojki” (przebudowy) oraz „glasnosti” (otwartoœci, jawnoœci). Nowa polityka mia³a uzdrowiæ chyl¹c¹ siê ku upadkowi gospodarkê sowieck¹ i pomóc w odnowie ¿ycia spo³ecznego. Zmiany w Moskwie nie mia³y pocz¹tkowo wp³ywu na sytuacjê w Polsce. W wyniku represji stanu wojennego w³adze zdo³a³y os³abiæ opór spo³eczeñstwa, lecz go nie zlikwidowa³y. Próbowano prowadziæ politykê „kija i marchewki”. Rz¹d deklarowa³ pojednawcze gesty a jednoczeœnie stanowczo zwalcza³ dzia³alnoœæ opozycyjn¹. W maju 1985 r. s¹d w Gdañsku skaza³ dzia³aczy podziemnej „Solidarnoœci” (Frasyniuka, Lisa i Michnika) na kary od 2,5 do 3,5 lat wiêzienia za „próbê wywo³ania niepokoju spo³ecznego”. W lipcu 1986 r. og³oszono amnestiê, w wyniku której prawie wszyscy wiêŸniowie polityczni zostali zwolnieni. Wybory do sejmu w paŸdzierniku 1985 r. odby³y siê zgodnie z „ludow¹” tradycj¹ – g³osowano na jedn¹, rz¹dow¹ listê. Podziemie wezwa³o do bojkotu wyborów. W³adze og³osi³y, ¿e do urn posz³o 79 proc. uprawnionych. Eksperci „Solidarnoœci” ocenili frekwencjê na ok. 66 proc.. Stan wojenny ograniczy³ powa¿nie rozwój polskiej kultury. Odpowiedzi¹ ludzi teatru i kina na represje i terror by³ bojkot oficjalnych œrodków przekazu, a szczególnie telewizji. Obj¹³ on olbrzymi¹ wiêkszoœæ aktorów, re¿yserów i innych tworców. Nieliczni aktorzy, którzy opowiedzieli siê za w³adz¹, byli „wyklaskiwani” podczas przedstawieñ teatralnych.

Ogromn¹ popularnoœci¹ cieszy³y siê niezale¿ne od cenzury wystêpy w koœciolach i mieszkaniach prywatnych. Du¿y rozg³os uzyska³a inscenizacja dramatu Ernesta Bryla „Wieczernik” wystawiona w warszawskim koœciele Milosierdzia Bo¿ego w 1985 r. Sztukê, z udzia³em m. in. Krystyny Jandy i Daniela Olbrychskiego, wyre¿yserowa³ Andrzej Wajda. Mimo zaostrzenia cenzury i ograniczeñ politycznych, kino polskie stworzy³o w latach 80. kilka wybitnych dzie³. Nale¿a³ do nich „Dekalog” Krzysztofa Kieœlowskiego – wspó³czesna interpretacja dziesiêciu przykazañ. Du¿e uznanie zyska³ wyprodukowany we Francji „Danton” Wajdy jak równie¿ „Kronika wypadków mi³osnych” na podstawie powieœci Tadeusza Konwickiego. Tematyka stanu wojennego znalaz³a miejsce w niektórych powieœciach omawianego okresu. Wielkim powodzeniem cieszy³ siê „Raport o stanie wojennym” Marka Nowakowskiego. Ogólnie jednak lata 80. przynios³y recesjê ¿ycia kulturalnego. Du¿a czêœæ spo³eczeñstwa, znudzona szarzyzn¹ codziennoœci, zadawala³a siê tani¹, bezwartoœciow¹ rozrywk¹ prezentowan¹ czêsto przez telewizjê. Brazylijski serial „Niewolnica Isaura” osi¹gn¹³ szczyty popularnoœci a jego ogl¹dalnoœæ przekracza³a czasami 90 proc. (!). Wielu ludzi, mimo niskich zarobków, wydawa³o pieni¹dze na nowoczesny sprzêt audio-wizualny. Pod koniec dekady ok. 70 proc. gospodarstw domowych posiada³o kolorowe telewizory a ponad 35 proc. odtwarzacze wideo. * Stan wojenny, od którego minê³o przesz³o 35 lat, budzi ci¹gle namiêtne dyskusje. W wielu badaniach opinii publicznej oko³o po³owa respondentów twierdzi, ¿e jego wprowadzenie by³o koniecznoœci¹. Nale¿y jednak wzi¹æ pod uwagê, ¿e spora czêœæ osób, które prezentuj¹ takie stanowisko to m³odzi ludzie urodzeni po roku 1981. Wydaje siê, ¿e genera³ Jaruzelski nie wykorzysta³ wszystkich mo¿liwoœci porozumienia siê ze spo³eczeñstwem i podejmuj¹c akcje zbrojn¹ u³atwi³ w pewnym sensie sytuacjê Moskwie. Ogólna liczba ofiar œmiertalnych w rezultacie dzia³ania ZOMO i SB w okresie 1981-1989 wynosi oko³o 100 osób. Ocenia siê równie¿, ¿e kilkaset zmar³o w wyniku odciêcia po³¹czeñ telefonicznych, zablokowania transportu, itp. Straty moralne i spo³eczne by³y bardziej dotkliwe. W rezultacie zastosowania przemocy i terroru zniszczono olbrzymi kapita³ entuzjazmu i gotowoœci poœwiêceñ dla kraju, jakie wyzwoli³a „Solidarnoœæ”. Zapanowa³o poczucie frustracji i beznadziejnoœci. W szczególnie trudnej sytuacji znalaz³a siê pozbawiona perspektyw m³odzie¿, która czêsto popada³a w narkomaniê, alkoholizm i zachwyt ma³o wartoœciow¹ muzykê rockow¹. W latach 80. kilkaset tysiêcy Polaków, w du¿ej czêœci ludzi m³odych i wykszta³conych, wyjecha³o zagranicê.

Kazimierz Wierzbicki

Emilia’s Agency 574 Manhattan Avenue, Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-609-1675; 718-609-0222; Fax: 718-609-0555

3 ROZLICZENIA PODATKOWE 3 NUMER PODATNIKA - ITIN - posiadamy uprawnienia IRS do potwierdzania paszportów bez wizyty w konsulacie.

3 KOREKTA DANYCH W SSA 3 PE£NOMOCNICTWA - APOSTILLE 3 SPONSOROWANIE RODZINNE 3 OBYWATELSTWO i inne formy

3 T£UMACZENIA DOKUMENTÓW 3 ZASI£KI DLA BEZROBOTNYCH 3 BILETY LOTNICZE 3 WYSY£KA PIENIÊDZY I PACZEK 3 EMERYTURY AMERYKAÑSKIE 3 MIÊDZYNARODOWE PRAWO JAZDY 3 NOTARY PUBLIC (zawsze w agencji)

Zapraszamy od poniedzia³ku do soboty

Potrzebni wykwalifikowani murarze i dacharze Dobrze prosperujaca firma budawlana potrzebuje wykwalifikowanych murarzy i dacharzy. Wymagane minimum 5 lat doœwiadczenia, OSHA 10, 4H pipe scaffold certificat, numer SS oraz podstawowy angielski. Dodatkowe certyfikaty z zakresu bezpieczeñstwa mile widziane.

Proszê dzwoniæ od 12:00 pm – 4:30 pm 718-324-3700 STOMATOLOGIA LASEROWA I ESTETYCZNA

DR WANDA ARDEN

tel. (718) 894 - 1516

NOWOROCZNE POSTANOWIENIE BOTOX I JUVADERM 15% zni¿ki DOKTOR MÓWI PO POLSKU – AKCEPTUJEMY WIÊKSZOŒÆ UBEZPIECZEÑ

59-77 58TH AVENUE, MASPETH NY 11378 www.queenslaserdentist.com

Kurier Plus w internecie: www.kurierplus.com

Anna-Pol Travel ATRAKCYJNE CENY NA: Bilety lotnicze do Polski i na ca³y œwiat u

Pakiety wakacyjne: Karaiby, Hawaje, Floryda u

821 A Manhattan Ave. Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-349-2423 E-mail:annapoltravel@msn.com

All-inclusive: Punta Cana, Meksyk od $699 WWW.ANNAPOLTRAVEL.COM

promocyjne ceny przy zakupie biletu przez internet

v Rezerwacja hoteli v Wynajem samochodów v Notariusz v T³umaczenia v Klauzula “Apostille” v Zaproszenia v Wysy³ka pieniêdzy Vigo


18

KURIER PLUS 16 CZERWCA 2018

Og³oszenia drobne

896 Manhattan Avenue Suite 27 (na piêtrze) - Brooklyn, NY 11222

Cena $10 za maksimum 30 s³ów

Tel: (718) 609-1560, (718) 383-6824, Fax: (718) 383-2412

MICHA£ PANKOWSKI TAX & CONSULTING EXPERT Us³ugi w zakresie: 3 Ksiêgowoœæ 3 Rozliczenia podatkowe indywidualne i biznesowe, w tym samochodów ciê¿arowych

www.kurierplus.com

Nauka gry

na fortepianie, gitarze i skrzypcach oraz lekcje œpiewu Kobo Sudio Bo¿ena Konkiel,

3 Rejestracja biznesu i licencje 3 Konsultacje 3 Bezpodatkowa zamiana domów 3 #SS - korekty danych

Email: Info@mpankowski.com

tel. 718-609-0088 ALARMY – KAMERY – INTERKOMY 20 LAT DOŒWIADCZENIA CZYSTO – SZYBKO – TANIO 347-235-2842 aa2ap@yahoo.com •Zdalna Kontrola Ogrzewania •Termostaty •Kamery – Nagrywanie •Podgl¹d na telefon •Polska TV Satelitarna •Instalacje – Naprawy 24-GODZINNY SERVICE, RYSZARD LIMO: us³ugi transportowe, wyjazdy, odbiór osób z lotniska, œluby, komunie, szpitale, pomoc jêzykowa w urzêdach, szpitalach oraz bardzo drobne przeprowadzki. Tel. 646-247-3498

PRACA ZA $13.20 Mo¿esz pomóc ludziom, których kochasz i otrzymywaæ za to dobre wynagrodzenie. Jeœli Twoi rodzice, krewni, przyjaciele, s¹siedzi otrzymuj¹ Medicaid lub Medicare, mo¿na zacz¹æ pracowaæ dla nich jako asystent lub pomoc domowa. Nie wymagane certyfikaty. Nasza agencja pomo¿e Ci w tym. Wynagrodzenie $13.20 za godzinê.

Zadzwoñ: tel. 347-462-2610 PRACA - Potrzebna pomoc do gabinetu fizykoterapii - przygotowanie medyczne mile widziane. Znajomoœæ jêzyka polskiego i angielskiego, oraz podstawowa znajomoœæ komputera. Ca³y etat lub pó³ etatu. (718) 383-6460 Og³oszenia drobne: dla osób prywatnych, zwi¹zane z poszukiwaniem pracy, zamieszczamy przez trzy tygodnie za darmo.

Kurier Plus w internecie: www.kurierplus.com

Letnia Promocja Boilerów 4-8 family houses

Acupuncture and Chinese Herbal Center Dr Shungui Cui, L.Ac, OMD, Ph.D

Pijawki Pijawki medyczne stawiane na wszelkie schorzenia Oczyœæ swoje cia³o, pozbêdziesz siê chorób. Pijawki z hodowli, stawiane tylko jeden raz.

(646) 460 4212

Gabinety znajduj¹ siê w Greenpoint, NY, Garfield, NJ

POLONEZ Z GREENPOINTU BIURO PONOWNIE OTWARTE ZAPRASZAMY WSZYSTKICH BY£YCH I NOWYCH KLIENTÓW

WYCIECZKI * paczki do Polski i Europy * transfer pieniêdzy USME * bilety 159 Nassau Avenue Brooklyn, NY 11222 Tel. 718 - 389 - 6001 polonez159@gmail.com

– jeden z najbardziej znanych specjalistów w dziedzinie tradycyjnych chiñskich metod leczenia. Autor 6 ksi¹¿ek. Praktykuje od 47 lat. Pracowa³ we W³oszech, Kuwejcie, w Chinach. Pomaga nawet wtedy, gdy zawodz¹ inni. LECZY: l katar sienny l bóle pleców l rwê kulszow¹ l nerwobóle l impotencjê zapalenie cewki moczowej l bezp³odnoœæ l parali¿ l artretyzm l depresjê l nerwice l zespó³ przewlek³ego zmêczenia l na³ogi l objawy menopauzy l wylewy krwi do mózgu l alergie l zapalenie prostaty l rekonwalescencja po chorobach nowotworowych z zastosowaniem chiñskiego zio³olecznictwa itp. l

Do akupunktury u¿ywane s¹ wy³¹cznie ig³y jednorazowego u¿ytku 144-48 Roosevelt Ave. #MD-A, Flushing NY 11354 Poniedzia³ek, œroda i pi¹tek: 12:00 - 7:00 pm; tel. (718) 359-0956 1839 Stillwell Ave. (off 24th. Ave.), Brooklyn, NY 11223 Od wtorku do soboty: 12:00-7:00 pm, w niedziele 12:00 - 3:00 pm (718) 266-1018 www.drshuiguicui.com Akcetujemy ubezpieczenia: 1199, Aetna, BCBS, Cigna, Elder Plan, Liberty, Magnacare, Multiplan, Triad Health (VHS), UHC Empire Plan

Fachowoœæ Tradycja, Doœwiadczenie

PACZKI LOTNICZE I MORSKIE DO 42 KRAJÓW Ponad 250 autoryzowanych punktów wysy³kowych. Mo¿liwoœæ wysy³ki z dowolnego punktu w USA po bardzo atrakcyjnych cenach! Szczegó³owe informacji znajdziesz na www.polonezparcelservice.com

pojazdy ca³e kontenery mienia przesiedleñcze przesy³ki handlowe paczki ¿ywnoœciowe wysy³ka kwiatów

Tel. 1-413-732-3899 polonez@polonezparcelservice.com


KURIER PLUS 16 CZERWCA 2018

www.kurierplus.com

19

Ahoj, Marynarze 2018 u

Tañce Gorali ¯ywieckich.

W niedzielê, 10-go czerwca, Dzieciêcy Zespó³ Pieœni i Tañca przy parafii Œw. Stanis³awa Kostki. „Krakowianki i Górale” przedstawi³ swój wiosenny spektakl pt. Ahoj, Marynarze! Nasz zespó³ jest podzielony na trzy grupy: przedszkolaki, dzieci m³odsze i starsze. W pierszej czêœci programu, jak zwykle najm³odsi zachwycili widowniê swoimi pl¹sami, a szczególnie tañcem „Szewczyk”. Druga grupa zaprezentowa³a Tañce Górali ¯ywieckich z autentycznymi przyœpiewkami oraz trudn¹ lecz dobrze wykonan¹ choreografi¹. Najstarsza grupa, wspaniale odtañczy³a Suitê Tañców Lubelskich. Œliczne melodie ma³opolskie i z wigorem zaprezentowany taniec „Mach” i „Polka Lubelska” bardzo spodoba³y siê zebranym. Zawirowa³y kolorowe pasiaste spódniczki, zatupali i zaklaskali ch³opcy – roztaczaj¹c przed widowni¹ prawdziwy kalejdoskop wra¿eñ. W drugiej czêœci programu zespó³ odda³ ho³d polskiemu morzu. Maluchy-marynarze wzbudzili okrzyki zachwytu, ustawiaj¹c siê do tañca w jednakowych strojach marynarskich, i chocia¿ nie wszystko równiutko im wysz³o, œpiewali „Morze Nasze Morze” z takim zapa³em, ¿e rodzice rozp³ywali siê z dumy. Œrednia grupa przybli¿y³a zebranym historiê Kaszub, przedstawiaj¹c dwie legendy i œpiewaj¹c popularn¹ ludow¹ kaszubsk¹ piosenkê „Welewelewetka”. Piêkne Tañce Kaszubskie przerwa³ napad piratów, którzy „wp³ynêli” na „statku” z czerwonym ¿aglem, z Kapitanem Hakiem na czele, i zaatakowaliniczemu niewinnych marynarzy. Najstarsza grupa tak wiarygodnie wcieli³a siê w swoje pi-

u

Ca³oœæ w finale.

rackie role, ¿e maluchy by³y przera¿one, tym bardziej jak groŸni piraci zaœpiewali wymachuj¹c szablami: Jesteœmy piraci, w¹saci, brodaci, piraci, postrach mórz. Co dzieñ rumu flaszka, na g³owie apaszka, wzrok dziki, w zêbach nó¿. Spektakl zakoñczy³ wspólny œpiew ca³ego zespo³u - nawet rodzice, przestali na chwilê filmowaæ swoje pociechy, entuzjastycznie do³¹czaj¹c siê do ma³ych œpiewaków. Kierownictwo Zespo³u, El¿bieta Hetnar – dyrektorka, Barbara Kulpa –choreograf, Halina Kalitka – pianistka, Maria Bielska – re¿yser oraz komitet rodzicielski z Iwon¹ Czartorysk¹ i Teres¹ Komar na czele zapraszaj¹ dzieci na zajêcia co œrodê od po³owy wrzeœnia w auditorium Akademii Œw. Stanis³awa Kostki, zarazem dziêkuj¹c sponsorom, „Syrena Bakery”, „Café Riviera” i Organizacji „Home of the Alliance”. Maria Bielski, zdjêcia: Natalia Hetnar i Mariusz Bernatowicz

u

Gromadka maluchów w “Szewczyku”.

Marynarze wraz ze swoim kapitanem: Ahoj Za³oga! Ahoj, Panie Kapitanie! u

Po 120 latach nieobecnoœci obraz Brandta w Polsce 120 lat musieliœmy czekaæ na tê pracê. „Powrót z targu” Józefa Brandta, nigdy wczeœniej nie pokazywany w Polsce, mo¿na ogl¹daæ na wystawie Sztuka Dawna w DESA Unicum. 21 czerwca dzie³o trafi pod m³otek. „Powrót z targu” powsta³ w 1880 roku, w 1908 roku zosta³ kupiony i wywieziony do Stanów Zjednoczonych gdzie znalaz³ siê w prywatnej kolekcji. Praca nigdy nie by³a wystawiana w Polsce. Obraz przedstawia scenê rodzajow¹ – powozy konne prowadzone przez kupców. Znamienny jest upór koni, które nie chc¹ jechaæ dalej, mimo, ¿e za nimi widaæ ju¿ kolejne wozy. Brandt, znany z zami³owania do wierzchowców, osi¹gn¹³ w ich malowaniu prawdziw¹ wirtuozeriê. Wp³yw na twórczoœæ artysty odcisnê³a z ca³¹ pewnoœci¹ przyjaŸñ z Juliuszem Kossakiem. Malarz sta³ siê dla Brandta przewodnikiem po œwiecie sztuki i pierwszym nauczycielem – razem odwiedzali paryskie muzea by studiowaæ dzie³a dawnych mistrzów. Brandt pod koniec XIX w zrobi³ nieprawdopodobn¹ zagraniczn¹ karierê. By³ czo³ow¹ postaci¹ polskiej kolonii arty-

stycznej w Monachium. Artysta sta³ siê ulubieñcem bawarskich elit, wyró¿nia³ go nie tylko nieprawdopodobny talent, ale te¿ piêkna sylwetka, sumiasty blond w¹s i uœmiechniête b³êkitne oczy.

Polonijnych kolekcjonerów informujemy, ¿e Aukcja Sztuka Dawna odbêdzie siê 21 czerwca w Domu Aukcyjnym DESA Unicum w Warszawie. £¹cznie pod m³otek pójdzie 67 obiek-

tów. Wiêcej informacji o Aukcji „Sztuka Dawna” oraz katalog aukcyjny w wersji elektronicznej dostêpne s¹ na stronie DESA Unicum www.desa.pl. PR


20

KURIER PLUS 16 CZERWCA 2018

www.kurierplus.com

Po raz 18. PSFCU rozda³a stypendia

1í Rozpocz¹³ siê on 13 czerwca br. a w jego trakcie uczestnicy odwiedz¹ kilka polskich miast, spotkaj¹ siê z liderami polskiego ¿ycia politycznego i gospodarczego oraz z prezydentem RP. – Dziêkujê Wam za trud, za wysi³ek, za to, ¿e Wam wszystkim tak bardzo chce siê byæ czêœci¹ polonijnej spo³ecznoœci i dawaæ temu wyraz. Jednoczeœnie bardzo chcia³abym, abyœcie nie zapominali sk¹d wyszliœcie, „sk¹d Wasz ród”. ¯ebyœcie pamiêtali o tych wszystkich – Waszych rodzicach, nauczycielach, katechetach, ale tak¿e i Polsko-S³owiañskiej Federalnej Unii Kredytowej – którzy sprawili, ¿e nie tylko mówicie po polsku, czujecie siê dumni bêd¹c Amerykanami polskiego pochodzenia, ale tak¿e, ¿e jesteœcie elit¹ Polonii w Stanach Zjednoczonych. Mam nadziejê, ¿e wielu z Was, bêdzie pracowa³o w przysz³oœci w polonijnych instytucjach – powiedzia³a do nagrodzonych przewodnicz¹ca Komisji Stypendialnej Ma³gorzata Czajkowska, druga wiceprzewodnicz¹ca Rady Dyrektorów PSFCU. – Z ponad czterystu imprez i uroczystoœci, które sponsoruje lub w których uczestni-

Bogdan Chmielewski, dyrektor wykonawczy Unii, uzna³ ceremonie przyznawania stypendiów za najprzyjemniejsze ze wszystkich organizowanych przez PSFUK. u

czy PSFCU, ceremonie rozdania stypendiów s¹ dla nas najprzyjemniejszymi: nie ma bowiem programu, który bardziej wyra¿a³ nasz¹ misjê s³u¿by spo³ecznoœci polonijnej w Stanach Zjednoczonych – podkreœli³ dyrektor wykonawczy PSFCU, Bogdan Chmielewski. * Podczas uroczystoœci w Nowym Jorku i New Jersey, stypendyœci PSFCU mieli

Nowa wystawa Janusza Skowrona

Szkice z Hiszpanii

JANUSZ SKOWRON „Sketches from Spain – photographs and drawings” 13 czerwca – 25 lipca 2018 A. R Gallery 71 India St., Brooklyn, NY Tel. (347) 971-1938 Eksponowane na wystawie prace s¹ efektem obserwacji architektury, pejza¿u, ludzi utrwalanych na fotografiach i w szkicowniku podczas podró¿y artysty po Pó³wyspie Iberyjskim.

okazjê wys³uchaæ wyk³adu prof. Marka Jana Chodakiewicza, amerykañskiego historyka polskiego pochodzenia z waszyngtoñskiego The Institute of World Politics. – Poproszono mnie, abym przemówi³ tak, abyœcie poczuli co to znaczy „byæ dumnym z bycia Polakiem”. Nie mogê was do tego przekonaæ, ka¿dy z Was musi tê decyzjê podj¹æ indywidualnie. Ale „polskoœæ” to wybór pewnego rodzaju mentalnoœci, charakteru – powiedzia³ do studentów prof.

Chodakiewicz. Stypendia przeznaczone s¹ dla Cz³onków Polsko-S³owiañskiej Federalnej Unii Kredytowej (trzeba byæ cz³onkiem PSFCU co najmniej rok), którzy mog¹ siê pochwaliæ dobrymi wynikami w nauce. Komisja kwalifikacyjna bierze tak¿e pod uwagê m.in. zaanga¿owanie m³odzie¿y w dzia³alnoœæ organizacji, parafii, szkó³ dokszta³caj¹cych i klubów polonijnych.

PR

Kurier Plus - 16 czerwca 2018  
Kurier Plus - 16 czerwca 2018  
Advertisement