Page 1

ER KURI

NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS

P L U S

P O L I S H NUMER 1224 (1524)

W E E K L Y

ROK ZA£O¯ENIA 1987

M A G A Z I N E

TYGODNIK

PE£NE E

í í í í í

-

WYDANIE KURIERA W INTERNECIE: WWW.KURIERPLUS.COM

Polskie obozy komunistyczne – str. 6 Piêciomilionowy werdykt – str.7 Prywatne ¿ycie arcydzie³a – str. 9 Weterani – str.10 - 11 Program stypendialny, to prawdziwa misja PSFCU – str. 19

17 LUTEGO 2018

Tomasz Bagnowski

Hipokryci u w³adzy Zbalansowanie bud¿etu pañstwa i zmniejszenia albo wrêcz likwidacja d³ugu publicznego przez lata prezydentury Baracka Obamy by³y dogmatem republikanów. Teraz, gdy rz¹dz¹, sami powiêkszaj¹ deficyt przekonuj¹c w dodatku, ¿e to dla nas dobre. Hipokryzja jest sta³¹ cech¹ wielu polityków i rz¹dów na ca³ym œwiecie. Jej poziom w Partii Republikañskiej siêgn¹³ jednak granic œmiesznoœci. Co bowiem innego mo¿na powiedzieæ o polityku takim jak Paul Ryan? Kiedy dzisiejszy przewodnicz¹cy Izby Reprezentantów w parze z Mittem Romey’ em ubiega³ siê o prezydenturê, prezentowa³ siê wszystkim jako fiskalny konserwatysta, zatroskany o los pañstwa i przysz³ych pokoleñ Amerykanów, które bêd¹ mia³y do sp³acenia ogromne d³ugi, powiêkszane przez nieodpowiedzialnego prezydenta Baracka Obamê. Ryan na spotkania wyborcze wozi³ nawet ze sob¹ specjalny elektroniczny zegar, który pokazywa³ jak szybko roœnie d³ug publiczny. Dzisiaj nie ma ju¿ prezydenta Obamy, a republikanie maj¹ wiêkszoœæ w obu izbach Kongresu i Bia³y Dom. Wraz z przejêciem w³adzy przez tê partiê zniknê³a w niej równie¿ presja do ograniczania

wydatków pañstwa. Zatroskany wyraz twarzy Paula Ryana zast¹pi³ radosny uœmiech, z którym prezentuje on opinii publicznej ustawy w ogromnym stopniu zwiêkszaj¹ce deficyt bud¿etowy pañstwa, który jest najwa¿niejszym sk³adnikiem d³ugu publicznego. Pierwsza sprawa to odtr¹biona przez republikanów jako sukces reforma podatkowa. Wed³ug szacunków bezpartyjnego Congressional Budget Office w ci¹gu dekady przyczyni siê ona do wzrostu d³ugu publicznego o oko³o 1,5 biliona dolarów. Obni¿ce podatków nie towarzysz¹ bowiem wystarczaj¹ce ciêcia w wydatkach, ani propozycje uzyskania nowych dochodów. Za ni¿sze podatki dla biznesu i najzamo¿niejszych Amerykanów, którzy s¹ g³ównym beneficjentem reformy, zap³acimy zatem wszyscy. D³ug ten sp³acaæ bêd¹ tak¿e przysz³e pokolenia Amerykanów, o które tak bardzo troska³ siê kiedyœ Ryan. í8

Pi¹ta Aleja – fotografia Marka Rygielskiego. Mo¿na j¹ zobaczyæ w oryginale na wystawie w galerii Kuriera Plus (otwarcie w pi¹tek, 16 lutego o godz. 7 pm, wystawa potrwa do 2 marca 2018).

O Paderewskim w Ameryce Ameryka by³a szczególnym miejscem dla Ignacego Paderewskiego. Tutaj jego miêdzynarodowa, muzyczna s³awa siêgnê³a zenitu, tutaj rozwin¹³ skrzyd³a jako znakomty polityk i obroñca polskoœci. I tutaj dorobi³ siê fortuny. Ma³gorzata Ka³u¿a rozmawia z Markiem ¯ebrowskim – pianist¹, kompozytorem, znawc¹ twórczoœci muzycznej i dzia³alnoœci spo³ecznej Ignacego Paderewskiego. – Od pocz¹tku amerykañska droga Paderewskiego by³a us³ana ró¿ami? – Kiedy, po pierwszym tournee, w 1892 roku wraca³ do Europy, amerykañskie gazety pisa³y, ¿e jeœli „pan Paderewski zacznie wywoziæ takie sumy dolarów, to nied³ugo zabraknie z³ota w amerykañskim skarbcu, Fort Knox, ¿eby wyp³acaæ mu ga¿e za koncerty!

Marek ¯ebrowski – Recitale Paderewskiego, to by³a nie tylko jego muzyka, równie¿ osobowoœæ. u

– Ani organizatorzy tournee ani Paderewski nie spodziewali siê takiego sukcesu? – Paderewski przyjecha³ tutaj po sukcesach w Pary¿u. W Europie by³ znany ale w Ameryce musia³ zaczynaæ od pocz¹tku. No i boryka³ siê nieustaj¹co z problemami finansowymi. W Nowym Jorku zawar³ jednak korzystn¹ umowê z organizatorem tournée – s³ynnym producentem fortepianów Steinway & Sons. Sponsor pokrywa³ wszystkie koszty i zapewnia³ wysokie honorarium. I zobowi¹za³ siê dostarczaæ

swoje fortepiany na ca³¹ trasê koncertów. Na rynku by³o wtedy kilku producentów fortepianów. I nie ulega w¹tpliwosci, ¿e odnosz¹cy sukcesy Paderewski wylansowa³ Steinwaya a Steinway przyczyni³ siê do sukcesu Paderewskiego. Jednak dla organizatora, by³o to du¿e ryzyko, szczególnie ¿e recitale nie by³y wtedy bardzo popularne w Ameryce. Ale Paderewski to prze³ama³. Po pierwszych koncertach widzów i krytyków ogarn¹³ entuzjazm. Powtarza³y siê okreœlenia: „król pianistów”, „jedyny w swoim rodzaju”, „mistrz”, „fenomen”. W Carnegie Hall nie mo¿na by³o znaleŸæ wolnego miejsca. Po jednym z recitali publicznoœæ, w wiêkszoœci kobiety, wtargnê³a na scenê, nie pozwalaj¹c pianiœcie opuœciæ sali. W Chicago pad³ kolejny rekord – tym razem Paderewski zagra³ dla czterech tysiêcy widzów. Amerykañskich melomanów ogarnê³o prawdziwe szaleñstwo. í 16


2

KURIER PLUS 17 LUTEGO 2018

www.kurierplus.com


KURIER PLUS 17 LUTEGO 2018

www.kurierplus.com

3

Ma³gosi Ka³u¿y serdeczne wyrazy wspó³czucia z powodu œmierci

Mamy sk³ada zespó³ Kuriera Plus

NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS

sta³a wspó³praca

Zofia Doktorowicz-K³opotowska

Andrzej Józef D¹browski, Agata Galanis, Czes³aw Karkowski, Krzysztof K³opotowski, Bo¿ena Konkiel, Weronika Kwiatkowska, Katarzyna Zió³kowska

sk³ad komputerowy

korespondenci z Polski

KURIER P L U S

P O L I S H

W E E K L Y

M A G A Z I N E

redaktor naczelny Marek Rygielski

Jan Ró¿y³³o

fotografia

Kurier Plus, Inc. Adres: 145 Java Street

wydawcy

Tel: (718) 389-3018 (718) 389-0134 Fax: (718) 389-3140 E-mail: kurier@kurierplus.com Internet: www.kurierplus.com

Zosia ¯eleska-Bobrowski John Tapper Zofia Doktorowicz-K³opotowska Adam Mattauszek

Brooklyn, NY 11222

Redakcja nie odpowiada za treœæ og³oszeñ.


KURIER PLUS 17 LUTEGO 2018

4

www.kurierplus.com

Na drogach Prawdy Bo¿ej

Co mo¿esz mi oddaæ?

Zaraz te¿ Duch wyprowadzi³ Go na pustyniê. A przebyKS. RYSZARD KOPER wa³ na pustyni czterWWW.RYSZARDKOPER.COM.PL dzieœci dni, kuszony przez szatana i by³ ze zwierzêtami, anio³owie zaœ mu s³u¿yli. Gdy Jan zosta³ uwiêziony, Jezus przyszed³ do Galilei i g³osi³ Ewangeliê Bo¿¹. Mówi³: „Czas siê wype³ni³ i bliskie jest królestwo Bo¿e. Nawracajcie siê i wierzcie w Ewangeliê!” Mk 1, 12-15

W

czasie pielgrzymki do Ziemi Œwiêtej zawsze nawiedzamy Bazylikê Narodzenia Jezusa w Betlejem, w podziemiach której znajduje siê kilka grot, w tym najwa¿niejsza grota narodzenia Jezusa. Obok, przez œcianê znajduje siê grota œw. Hieronima. I to tutaj najczêœciej pielgrzymi sprawuj¹ Mszê œw. Wed³ug tradycji to w³aœnie w tej grocie œw. Hieronim spêdzi³ ostatnie lata swojego ¿ycia, t³umacz¹c Bibliê na powszechnie znany jêzyk ³aciñski. Przek³ad ten, zwany Wulgat¹, zosta³ przyjêty przez Sobór Trydencki jako tekst urzêdowy. Œw. Hieronim uwa¿a³, ¿e bez znajomoœci Pisma œw. nie mo¿emy dobrze poznaæ Jezusa. Znane jest jego powiedzenie: „Kto nie zna Pisma Œwiêtego, ten nie zna Chrystusa”. Œwiêty Hieronim wiele lat ¿y³ jako pustelnik, oddaj¹c siê z wielkim poœwiêceniem wszelkim formom ascezy i w gorliwej modlitwie prosi³ Boga o wskazanie jeszcze doskonalszej drogi ¿ycia. Milczenie nieba nape³nia³o jego serce zniechêceniem i wystawia³o na ró¿nego rodzaju pokusy. Pewnego dnia zauwa¿y³ na drzewie wœród wyschniêtych ga³êzi krzy¿. Upad³ na ziemiê i zacz¹³ siê gor¹co modliæ. I wtedy Chrystus z krzy¿a zapyta³ go: „Hieronimie, co mi przynosisz?” Œwiêty odpowiedzia³: „Samotnoœæ, w której siê szamocê, Panie, szukaj¹c Twojej koj¹cej obecnoœci”. „Dziêkujê, Hieronimie. Ale czy mo¿esz ofiarowaæ mi coœ wiêcej?” Na co Hieronim odpowiedzia³ z zapa³em: „Moje posty, g³ód, pragnienie; spo¿ywam tylko jeden skromny posi³ek o zachodzie s³oñca”. A Jezus dalej pyta³: „Dziêkujê ci, Hieronimie. Ale czy nie mo¿esz mi ofiarowaæ nic wiêcej?” W odpowiedzi œw. Hieronim wymienia swoje d³ugie czuwania, odmawianie psalmów, gorliwe studiowanie Biblii, czystoœæ duszy i cia³a, goœciny udzielane podró¿nym i tak dalej. A Chrystus za ka¿dym razem dziêkuje i pyta: „Hieronimie, czy mo¿esz daæ mi coœ jeszcze wiêcej?” Œw. Hieronim wymieni³ wszystko, co wed³ug niego mia³o wartoœæ dla Boga i ze smutkiem odpowiedzia³: „Panie, da³em Ci wszystko. Nie mam ju¿ nic wiêcej do ofiarowania”. Na co Jezus z mi³oœci¹ spojrza³ na niego i powiedzia³: „Hieronimie, wci¹¿ nie dajesz mi swoich grzechów. Ofiaruj mi je, abym móg³ ci je przebaczyæ i obdarzyæ ³ask¹ zbawienia”. Po tych s³owach œw. Hieronim wybuchn¹³ p³aczem i powiedzia³: „Drogi Jezu, weŸ wszystko, co moje, i daj mi wszystko, co jest Twoje”.

W

Œrodê Popielcow¹ rozpoczêliœmy Wielki Post, który trwa czterdzieœci dni

z wy³¹czeniem niedziel. W Biblii liczba „czterdzieœci” ma znaczenie symboliczne i jest liczb¹ próby, testu, wyj¹tkowego doœwiadczenia. Deszcz, rozpoczynaj¹cy biblijny potop pada³ czterdzieœci dni. Naród Wybrany wêdrowa³ przez pustyniê do Ziemi Obiecanej czterdzieœci lat. Moj¿esz w czasie 40-to dniowego pobytu na górze Synaj prze¿y³ przemianê. Eliasz 40 dni wytrwale wêdrowa³ ku Bo¿ej górze Horeb. Chrystus przebywa³ 40 dni na pustyni, gdzie by³ kuszony przez szatana. Okres 40 lat, czy dni by³ czasem próby wiary, zmagania siê z przeciwnoœciami, pokusami, ale zawsze przynosi³ owoce umocnienia wiary, spotêgowania mi³oœci Boga i bliŸniego, wewnêtrznej przemiany.

S

tajemy na progu czterdziestodniowego postu. I od nas zale¿eæ bêdzie, jaki bêdzie jego owoc. W tym okresie nie zabraknie nam ³aski Bo¿ej, abyœmy wydali wspania³y owoc umocnienia wiary i spotêgowania naszej mi³oœci. Aby to siê sta³o musimy szeroko otworzyæ nasze serca na ³askê bo¿¹, która obficie sp³ywa na ziemiê w okresie Wielkiego Postu. Trzeba nam, jak œw. Hieronim wpatrzeæ siê w krzy¿ i ofiarowaæ Bogu, to co jest w nas piêkne i szlachetne, zrodzone z mi³oœci i wiary, ale przede wszystkim trzeba Mu ofiarowaæ nasz¹ grzesznoœæ, aby da³ nam ³askê nawrócenia, przemiany ¿ycia, po prostu ³askê zbawienia. Pierwsza Niedziela Wielkiego Postu zabiera nas razem z Chrystusem na pustyniê i Górê Kuszenia. Jezus po przyjêciu chrztu w Jordanie uda³ siê na pustyniê, gdzie przez czterdzieœci dni poœci³ i by³ kuszony przez szatana. Pokusy mia³y odwieœæ Jezusa od wype³nienia misji powierzonej Mu przez Ojca, misji zbawienia cz³owieka. Po przezwyciê¿eniu pokus i szatana Jezus powiedzia³: „Nawracajcie siê i wierzcie w Ewangeliê!” To wo³anie Jezusa jest wezwaniem ka¿dego chrzeœcijanina, szczególnie w okresie Wielkiego Postu. Zawiera ono dwa zasadnicze elementy. Po pierwsze nawróciæ siê, zreformowaæ swoje ¿ycie. Po drugie to uwierzyæ ca³ym sercem w Ewangeliê. Nawrócenie polega na rozpoznaniu z³a w naszym ¿yciu, nazwanie go po imieniu, odwrócenia siê od niego i zrobienia coœ z tym. To z³o przybiera formê pokus i atakuje nas na ró¿ne sposoby. Ksi¹dz Paul Foulon wymienia niektóre z nich: - Autorytaryzm – ktokolwiek ma w³adzê, jest kuszony, aby narzuciæ swoje idee, wymuszaæ pos³uszeñstwo i apodyktycznie mówiæ co inni maj¹ robiæ. - Fa³szywi prorocy – spotykamy ich dziœ wszêdzie; w telewizyjnych programach, prasie, reklamie, polityce i religii. Wykorzystuj¹ swoj¹ popularnoœæ, urodê lub wiedzê, aby przekonaæ ludzi do g³osowania na niew³aœciwego kandydata, kupowania przereklamowanego produktu lub wiary w z³udne religijne idee. - Nieuczciwoœæ – k³amstwo stroi siê w pozory prawdy. Stosuje zasadê: najwa¿niejsze nie daj siê z³apaæ. - Strach – Jezus czêsto przypomina³ swoim uczniom, aby siê nie lêkali. Strach jest parali¿em tego, co dobre i s³uszne, blokuje nam mówienie prawdy, ogranicza wykorzystanie naszych talentów, powstrzymuje nas od wyci¹gniêcia pomocnej rêki do bliŸniego itd. Chciwoœæ – nadmierne i zach³anne pragnienie bogactwa. Wiele problemów spo³ecznych ma swoje Ÿród³o w chciwoœci: wojny, narkotyki, przemyt, przestêpczoœæ

i oszustwo w biznesie lub wyborach. Obojêtnoœæ – zniszczy³a wiele dobrych inicjatyw. Nie zauwa¿a dobra w drugim cz³owieku, tylko wytyka z³o. Nie zachêca do czynienia dobra. - Katolicyzm tradycyjny – nieraz skostnia³e zachowanie tradycji skutecznie blokuje dotarcie do nas ¿ywego S³owa Bo¿ego. - Lojalnoœæ wobec z³ych ludzi – ta lojalnoœæ prowadzi nas do destrukcji i z³a. Czêsto oznacza oddanie naszego poczucia odpowiedzialnoœci osobie, która go nie ma. - Drugi zawsze jest winny – s¹ ludzie, którzy zawsze wiedz¹, kogo winiæ, gdy coœ idzie nie tak. Nie dostrzegamy osobistej odpowiedzialnoœci za z³o, w którym mamy udzia³. Do tej listy mo¿na do³¹czyæ wiele innych form z³a, które trzeba rozpoznaæ i ofiarowaæ Chrystusowi, który mówi: „Nawracajcie siê…” i poczyniæ drugi krok i „wierzcie w Ewangeliê!”

U

wierzyæ w Ewangeliê znaczy tyle, co uwierzyæ, ¿e Jezus jest Synem Boga, który przychodzi do nas jako Cz³owiek, aby nas uwolniæ z niewoli grzechu i œmierci. On przychodzi do nas w Sakramencie Pokuty, gdzie przebacza nasze grzechy i duchowo nas uzdrawia. Przychodzi do nas w Najœwiêtszym Sakramencie Eucharystii, aby umacniaæ nas w naszym uzdrowieniu choroby z³a i grzechu oraz staæ siê pokarmem na drodze ku wiecznoœci. Przychodzi do nas w swoim s³owie, aby oœwiecaæ drogi naszego ¿ycia i prowadziæ bezb³êdn¹ drog¹ ku naszemu wiecznemu przeznaczeniu.

Klub Jana Paw³a II Katolicki Klub Dyskusyjny ma zaszczyt zaprosiæ Cz³onków i Sympatyków do obejrzenia dokumentu filmowego o dawnych i aktualnych zagadnieniach reformacji. Projekcja stwarza okazjê do poszerzenia wiedzy na temat dawnych wydarzeñ i ich wspó³czesnych konsekwencji. Katolik kszta³ci siê chêtnie. Spotkanie 25 lutego b. r. po Mszy Œw. o 12.00 Serdecznie zapraszamy! Koœció³ Œw. Stanis³awa B. i M. 101 E 7 Street. Info: facebook. com/KKDSJP2 oraz kkdsjp2@gmail.com

W realizacji nawrócenia, przemiany, umocnienia wiary pomagaj¹ nam praktyczne wskazanie czêsto powtarzane w okresie Wielkiego Postu. Oto niektóre z nich: wiêksza wstrzemiêŸliwoœæ w jedzeniu i piciu, wiêksze zas³uchanie siê w S³owie Bo¿ym, w czym s¹ pomocne rekolekcje parafialne, unikanie zbytecznego rozproszenia w formie hucznych zabaw, wiêkszym skupieniu na modlitwie, wzmocnienie wra¿liwoœci na potrzeby innych, korzystanie z sakramentu pokuty i pojednania, uczestnictwo w ró¿nych æwiczeniach wielkopostnych, jak gorzkie ¿ale, czy droga krzy¿owa itd. m

BUDUJEMY STUDNIÊ

DLA DZIECI Z SIEROCIÑCA

W TANZANII

Woda w Afryce to kwestia ¿ycia i œmierci setek tysiêcy osób. Jej zdobycie jest coraz trudniejsze i dro¿sze. Bez naszej pomocy ludzie odciêci od wody umieraj¹.

Prosimy pomó¿cie nam wybudowaæ studniê dla dzieci z sierociñca Siostry Rut oraz okolicznych mieszkañców. Ofiary mo¿emy przekazywaæ na: KONTO # 1337538 POLISH&SLAVIC FCU 140 GREENPOINT AVE BROOKLYN, NY 11222 ABA # 2260082022 CZEKI WYPISUJEMY NA: NATIVITY BLESSED VIRGIN MARY CHURCH. W MEMO DOPISEK: AFRICAN ORPHANAGE CHARITY i przesy³amy na adres: Nativity BVM Church, African Orphanage Charity, 101-41 91st Street, Ozone Park, NY 11416. Z³o¿one ofiary mo¿na odliczyæ od podatków. Bóg zap³aæ. Z³o¿one ofiary mo¿na sprawdziæ na stronie www.nytravelclub.com.pl w sekcji Afrykañskie misje > Dziêkujemy ofiarodawcom. Wgl¹d w tê listê ma Siostra Rut.


KURIER PLUS 17 LUTEGO 2018

www.kurierplus.com

5

Chcê ci powiedzieæ...

W s³owie KIEDYŒ jest tyle nadziei, ¿e wystarczy dla ka¿dego

KIEDYŒ Twoje rozterki bêd¹ przesz³oœci¹ bo Bóg zabierze je na swoje barki. KIEDYŒ zapukaj¹ do Twoich drzwi prawdziwi przyjaciele zachwyceni Tob¹. Ojciec PAWE£ BIELECKI KIEDYŒ fa³szywi przyjaciele, za którymi œlepo biegasz zostawi¹ Ciê w koñcu w spokoju. KIEDYŒ jak siebie pokochasz to pokochasz w koñcu innych. KIEDYŒ Twój ¿al bêdzie przesz³oœci¹ bo jego miejsce zajmie MI£OŒÆ, ta cierpliwa, ³askawa, nie szukaj¹ca swego… KIEDYŒ zm¹drzejesz bo ¿ycie dziêki Twoim pora¿kom poka¿e Ci co tak naprawdê jest najwa¿niejsze. KIEDYŒ bêdziesz mia³ wiêcej wyrozumia³oœci dla innych bo nauczysz siê jej od tych którzy maj¹ j¹ dla Ciebie. Wielki Post to czas by Twoje KIEDYŒ zaczê³o siê JU¯ TERAZ. Nie bój siê wierzyæ w to, ¿e mo¿esz w tym czasie odœwie¿yæ relacje z Bogiem. Tak, w³aœnie odœwie¿yæ. Zacznij z Nim rozmawiaæ o wszystkim, co Ciê boli, co

Ci przeszkadza, z czym sobie nie dajesz rady, bo najpierw trzeba uporz¹dkowaæ duchowy ba³agan, a dopiero potem na nowo meblowaæ ¿ycie wartoœciami. Taki w³aœnie ma byæ Wielki Post. Jest czasem zmian i przemeblowañ w Twojej g³owie, w Twoim sercu, w Twoim sposobie myœlenia. Nie, nie planuj spektakularnego nawrócenia. Nie, nie planuj mówienia bliskim jak maj¹ ¿yæ czy wierzyæ. Wielki Post to TWÓJ czas. To Twoja „chwila” postu od plotek, szybkiego wydawania wyroków na innych, gniewu czy zawiœci. To jest TWÓJ czas, którego masz coraz mniej bo odchodzimy bardzo szybko z tego œwiata. Twój iloraz inteligencji (IQ) powie Ci czego mo¿esz dokonaæ w ¿yciu, ale to Bóg powie Ci jak tego dokonaæ. On Ci w tym pomo¿e, podpowie, podeœle Przyjació³, by Ciê wsparli. B¹dŸ proszê, dobrej myœli w czasie Wielkiego Postu. Nie zmuszaj siê do smutku, ale do refleksji. Nie zmuszaj siê do modlitwy osobistej ale do rozmowy z Bogiem, Który jest MI£OŒCI¥. Nie zmuszaj siê do czynienia dobra tylko uœmiechaj siê czêœciej do Twoich bliskich. Nie, nie planuj co zmieniæ, tylko zmieniaj. ¯yczê Ci odwagi, nadziei oraz dobrych ludzi wokó³. Trzymaj siê dzielnie kimkolwiek jesteœ drogi czytelniku! m

188 Eckford Street, Brooklyn, NY Tel. (718) 349-2300, fax: (718) 349-2332

Wielu z nas nie myœli o dniu jutrzejszym, wydaje nam siê, ¿e na wszystko mamy czas. Dopiero w momencie choroby lub zbli¿aj¹cej siê œmierci – otwieraj¹ nam siê oczy, niestety, wtedy jest ju¿ za póŸno. NIE POZWÓL, aby Twój maj¹tek przej¹³ dom starców, by Twoi najbli¿si byli pozbawieni spadku. NIE DOPUŒÆ, aby Twoje niepe³nosprawne dziecko straci³o œwiadczenia socjalne. v HEALTH CARE PROXY PORADY W ZAKRESIE TESTAMENTY TRUSTS HOME CARE MEDICAID NURSING HOME MEDICAID v POWER OF ATTORNEY v v v v

v PRAWO SPADKOWE v NIERUCHOMOŒCI

SANKTUARIUM ŒW. O. PIO NA MANHATTANIE ZAPRASZA 24 LUTEGO (SOBOTA) O GODZ. 6:30 WIECZOREM NA MSZÊ ŒWIÊT¥ W JÊZYKU POLSKIM ZA WSTAWIENNICTWEM ŒW. O. PIO. ADRES SANKTUARIUM: St. John the Baptist Church, 210 W 31 Street, New York, NY 10001 Subway: PENN STATION

CZEKAMY NA CIEBIE

MASZ PYTANIA? W¥TPLIWOŒCI? ZADZWOÑ. CHÊTNIE UDZIELÊ PORADY: tel. (718) 349-2300


KURIER PLUS 17 LUTEGO2018

6

www.kurierplus.com

Widziane z Providence…

Polskie obozy komunistyczne Trwa miêdzynarodowa nagonka na Polskê w zwi¹zku z nowelizacj¹ ustawy o IPN, któr¹ w ubieg³ym tygodniu podpisa³ Prezydent RP Andrzej Duda. Wielu komentatorów twierdzi, KAZIMIERZ WIERZBICKI ¿e narodowi polskiemu zosta³a wypowiedziana wojna. Najbardziej agresywne g³osy p³yn¹ z Tel-Avivu. Mówi¹ one, ¿e Polacy powinni rozliczyæ siê ze swegu „udzia³u w zag³adzie ludnoœci ¿ydowskiej” w czasie ostatniej wojny. Oczywiœcie na okupowanych ziemiach polskich zdarzaly siê przypadki kolaboracji, wydawania ¯ydów w³adzom niemieckim, wymuszania okupu od ukrywaj¹cych siê osób narodowoœci ¿ydowskiej, itp. Pamiêtajmy jednak o tym, ¿e polskie podziemie wydawa³o wyroki œmierci za tego rodzaju dzia³alnoœæ. W odró¿nieniu od niektórych okupowanych krajów europejskich polskie struktury pañstwowe nigdy nie wspó³pracowa³y z hitlerowcami. Francuska policja wielokrotnie organizowa³a „³apanki” ¯ydów zarówno na terenie Francji okupowanej, jak i na obszarze tzw. pañstwa Vichy. W lip-

cu 1940 francuscy policjanci aresztowali i wydali Niemcom 12 tys. ¿ydowskich mê¿czyzn, kobiet i dzieci w samym Pary¿u. Podobn¹ akcjê znan¹ jako „ob³awa Vel d’Hiv” przeprowadzono 16 i 17 lipca 1942 roku. Jej ofiar¹ pad³o ponad 13 tys. osób. Last but not least Francuscy ochotnicy zg³aszali siê do legionu, który bra³ udzia³ w walkach na froncie wschodnim. Francuska Ochotnicza Brygada Szturmowa SS osi¹gnê³a liczbê szeœciu tysiêcy ¿o³nierzy. * Je¿eli ju¿ mówimy o polskich obozach to by³y to obozy za³o¿one przez w³adze komunistyczne (zarówno polskie jak sowieckie) po zakoñczeniu II wojny. Komuniœci wykorzystywali infrastrukturê obozów niemieckich. Czêsto kilka dni po zajêciu jakiegoœ KL przez Armiê Czerwon¹ organizowano tam miejsce odosobnienia dla „wrogów ludu”. WiêŸniami tych obozów byli przede wszystkim ¿o³nierze AK i innych formacji niepodleg³oœciowych, jeñcy niemieccy, osoby które podpisa³y w czasie wojny volkslistê (np. niektórzy Œl¹zacy) oraz ukraiñscy nacjonaliœci. Umieszczenie kogoœ w obozie nie wymaga³o wyroku s¹dowego czy chocia¿by nakazu prokuratury. Decyzjê w tej sprawie podejmowali wy³¹cznie funkcjonariusze UB. Ocenia siê, ¿e w latach 1944-1954 istnia³o na terenie Polski oko³o 200 obozów pracy i oœrodków odosobnienia. Do naj-

Tydzieñ na kolanie Œroda noc Antoni Krauze nie ¿yje. Twórca wielu filmów, w tym tego najbardziej kontrowersyjnego „Smoleñsk” zmar³ w wieku 77 lat. Napisa³ Mateusz Werner: „Smutna wiadomoœæ. Tym smutniejsza, ¿e w ostatnich latach spotyka³ siê ze œrodowiskow¹ izolacj¹ a nawet czymœ w rodzaju bojkotu. Doœæ ³atwo mo¿na znieœæ hejt tzw. „opinii publicznej”, zw³aszcza jeœli siê jest artyst¹ z prawdziwego zdarzenia. Jednak niechêæ i lekcewa¿enie w³asnego otoczenia, kolegów po fachu i œrodowiska zawodowego – praktycznie uniemo¿liwia twórczoœæ. By³o to bardzo przygnêbiaj¹ce widowisko, ods³aniaj¹ce jak¹œ niepokoj¹c¹ prawdê o dzisiejszej polskiej kulturze. Pokój Jego duszy.” Nie wdaj¹c siê w ocenê filmu „Smoleñsk” warto pamiêtaæ o reakcji kolegów i kole¿anek z bran¿y, bêd¹cy pomieszaniem pogardy, politowania i pukania siê w czo³o, ¿e ktoœ w ogóle chce siê zajmowaæ histori¹ – jak to poetycznie ujmuj¹, co œwiatlejsi hejterzy – „kurduplami z ¯oliborza”. A ja pamiêtam wywiad, z wrzeœnia 2016 r., tu¿ przed premier¹ „Smoleñska”, jak¹ z re¿yserem zrobi³a Magdalena Rigamonti. Mówi³ tam: Krauze: Ja jestem wœród ¿ywych do pi¹tku, do momentu wejœcia „Smoleñska” do kin. Ca³y czas mam nadziejê, ¿e Bóg pozwoli mi po prostu umrzeæ. Wiem, co mówiê, bo ju¿ raz umar³em i rozmawiam tu z pani¹ jako w pewnym sensie upiór. W 1998 r. mia³em zawa³ i umar³em. Znalaz³em siê po tamtej stronie. Okropny mia³em ¿al do Pana Boga, ¿e umar³em w takim momencie, kiedy mia³em jeszcze tyle spraw do za³atwienia, tyle zobowi¹zañ. Córka urodzi³a dziecko, by³a na studiach, ziêæ na studiach, ¿ona sama. I wtedy powiedziano

mi, ¿e oni sobie œwietnie beze mnie dadz¹ radê, a moim problemem jest odpowiedzenie na pytanie, co zrobi³em w swoim ¿yciu dobrego. Rigamonti: I co pan odpowiedzia³? Krauze: Wie pani, myœlê, ¿e nie by³em w ziemskiej rzeczywistoœci. Rozumia³em, co do mnie mówi¹, choæ nie mówili s³owami... Nie by³em kompletnie na takie pytanie przygotowany, do opowiedzenia raczej mia³em moje pod³e, pe³ne strasznych, z³ych wystêpków ¿ycie, wiêc sta³em zaskoczony. Widzia³em drzwi, wiedzia³em, ¿e za tymi drzwiami jest miejsce, w którym bardzo chcia³bym siê znaleŸæ. Wiedzia³em, ¿e nie ma co zmyœlaæ, szachrowaæ. Przypomnia³em sobie, ¿e Krzysiek Kieœlowski tu¿ przed swoj¹ œmierci¹ zrobi³ mi karczemn¹ awanturê, jak to mo¿liwe, ¿e nie pamiêtam, jak to bêd¹c u niego w Koczku na Mazurach, uratowa³em jakiegoœ ma³ego ch³opca, który ton¹³ w pobliskiej rzeczce. Mówi³ mi, ¿e mo¿e po to siê urodzi³em, ¿eby tego ch³opca uratowaæ. Powiedzia³em wiêc im, ¿e co prawda nie pamiêtam, ale Krzysiek Kieœlowski mówi³, ¿e uratowa³em ch³opca. Rigamonti: To byli oni? Krauze: Tak, liczba mnoga, choæ jednoœæ. Tak jak Trójca Przenajœwiêtsza jest jednym Bogiem. Powiedzia³em te¿, ¿e jeœli Krzysiek gdzieœ jest w pobli¿u, to mo¿e to potwierdzi. I us³ysza³em, ¿e mam wracaæ. Nie zrobiono mi wiêkszej krzywdy w moim ca³ym d³ugim ¿yciu. Kiedy tam by³em, nie mia³em ¿adnego innego pragnienia, jak wleŸæ tam do œrodka, za te drzwi (…) Bezustannie. Kiedy wróci³em do rzeczywistoœci, ockn¹³em siê, to przez dwa tygodnie, a mo¿e miesi¹c nie mog³em poj¹æ, ¿e sk³adam

wiêkszych nale¿a³y obozy w Warszawie, Poniatowie, Krzesimowie, Potulicach i Jaworznie. Ponur¹ nies³awê zdoby³ obóz w Œwiêtoch³owicach na Œl¹sku, którego komendantem by³ Salomon Morel, poprzednio stra¿nik ubowskiego wiêzienia na Zamku Lubelskim. Mia³ on powiedzieæ przy obejmowaniu swej funkcji: „Auschwitz to pestka przy tym, co im tam zgotujê”. Istnieje teoria, ¿e Morel by³ wiêŸniem Oœwiêcimia i jego okrucieñstwo by³o zemst¹, szczególnie na osobach narodowoœci niemieckiej. Wielu historyków twierdzi jednak, ¿e Morel nigdy nie przebywa³ w ¿adnym obozie hitlerowskim. Permanentne niedo¿ywianie w stalinowskich obozach pracy skutkowa³o wieloma chorobami i epidemiami. W Œwiêtoch³owicach mno¿y³y siê szczury i pluskwy. Bicie by³o na porz¹dku dziennym. WiêŸniów, którzy czymœ zawinili trzymano w karcerach, w zimnej wodzie po szyjê, a nastêpnie wypêdzano na mróz. Niektórzy z tych wiêŸniów byli dodatkowo zmuszani do ciê¿kiej pracy w kopalniach. Na pocz¹tku lat 50. informacje o obozach pracy w Polsce przedosta³y siê zagranicê. Prasa zachodnia pisa³a, ¿e w Polsce, gdzie hitlerowcy za³o¿yli obozy œmierci, nadal funkcjonuj¹ obozy. Z tego m.in. wzglêdu w³adze PRL podjê³y w roku 1954 decyzjê o likwidacji obozów pracy. Niektóre z nich zosta³y przekszta³cone na oœrodki pracy wiêŸniów. Liczba ofiar œmiertelnych polskich ko-

munistycznych obozów w okresie powojennym jest oceniana na ponad 60 tysiêcy. Do tego nale¿y doliczyæ ofiary ubeckich wiêzieñ – zmar³ych w wyniku egzekucji, tortur, chorób, itp. Do grona wy¿szych oficerów UB, którzy zyskali opiniê katów i sadystów nale¿eli m. in.: plk. Józef Ró¿añski i gen. Roman Romkowski (obydwaj odpowiedzialni za œmieræ rotmistrza Witolda Pileckiego) oraz Julia Brystygier -„krwawa Luna”. Odpowiedzialnym za aparat bezpieczeñstwa z ramienia Biura Politycznego KC PZPR by³ Jakub Berman. Wraz z ujawnieniem i potêpieniem stalinowskich metod aparatu bezpieczeñstwa w roku 1956, Ró¿añski i Romkowski zostali aresztowani i skazani na 15 lat wiêzienia. Obydwaj wyszli na wolnoœæ po u³askawieniu przez Radê Pañstwa PRL w 1964 r. Olbrzymia wiêkszoœæ funkcjonariuszy komunistycznych obozów pracy i oficerów UB uniknê³a sprawiedliwoœci. Wielu spêdzi³o resztê ¿ycia pobieraj¹c wysokie emerytury. Niektórzy wyjechali w latach 60. zagranicê (m. in. do Szwecji, Danii i Anglii). Starania w³adz polskich o ich ekstradycjê po roku 1989 nie przynios³y ¿adnego rezultatu. Do koñca istnienia PRL informacje o komunistycznych obozach by³y œciœle utajnione nawet dla historyków. Obecnie badania dotycz¹ce historii tych obozów prowadzi Instytut Pamiêci Narodowej. m

siê z cia³a, ¿e ca³a ta moja obudowa to cia³o. Czu³em, ¿e to jakiœ worek po kartoflach albo wêglu. Uczy³em siê na nowo ¿yæ i teraz robiê wra¿enie, ¿e ¿yjê, ¿e siê poruszam. Minê³o 18 lat, a ja ka¿dy moment z tych 18 lat dok³adnie pamiêtam, klatka po klatce. Liczê, ¿e jak ten film wejdzie do kin, bêdê móg³ powiedzieæ bye, bye i tam wróciæ.” Film wszed³ do kin. A po pó³tora roku póŸniej Krauzego nie ma ju¿ wœród nas. Wstrz¹saj¹ce a zarazem… piêkne to wszystko.

mi. Odpowiedzia³a mi, ¿e jesteœmy gorzej ni¿ zwierzêta. My ¿yliœmy jak w getcie, musieliœmy wymyœliæ system znaków. Poma³u odbierano nam godnoœæ – zezna³a Katarzyna Go³ub. Katarzyna Go³ub opowiedzia³a o szokuj¹cym zachowaniu nowych w³aœcicieli kamienicy Lutos³awskiego 9, którzy wyrzucili na bruk schorowanego lokatora Marka Or³owskiego. W³aœciciele mieli w³amaæ siê do mieszkania mê¿czyzny i wyrzucili jego rzeczy, w tym leki na cukrzycê, do kosza. – Pokaza³am policjantom wyrzucone rzeczy pana Marka, domagaliœmy siê, by przyjêli zg³oszenie o w³amaniu. Nic nie zrobili, bo przysz³a córka w³aœcicielki i powiedzia³a im, ¿e pan Marek ma sprawê o eksmisjê. Inny lokator zmar³ z powodu wych³odzenia, gdy zosta³ wyrzucony z mieszkania. Lokatorom nie wolno by³o nawet staæ na chodniku pod kamienic¹ (…) Lokator kamienicy w ci¹gu jednego dnia straci³ wszystko. Na œmietniku by³y jego rzeczy, wœród nich glukometr i paski do mierzenia cukru. Noc po wyrzuceniu jego rzeczy spêdzi³ w noclegowni.(…) Nowi w³aœciciele mówili do nas „kiedy te szczury pójd¹ st¹d”. Ca³a rodzina nowych w³aœcicieli szydzi³a ze mnie.(…) Mówili „ta z t¹ grub¹ d…80 – letni¹ s¹siadkê nazwali kur…”To ludzie ludziom zgotowali ten los – zezna³a Katarzyna Go³ub. Okazuje siê, ¿e dramatyczne doniesienia mieszkañców kamienicy nie robi³y na ¿oliborskiej policji wiêkszego wra¿enia. Ta sta³a murem za w³aœcicielami kamienicy. Dochodzenia umarzano podejrzanie szybko. Podobnie jak prokuratura, s¹dy a i skory do pokazywania sensacji TVN czy „Gazeta Wyborcza” nie grza³y tematu tygodniami, jak choæby o piêciu idiotach, którzy z wafelków zrobili sobie swastykê. I tak to siê mia³a w Trzeciej Rzeczypospolitej wolnoœæ, demokracja, niezawis³oœæ...

Czwartek rano Wiecie dlaczego PiS rz¹dzi i jeszcze porz¹dzi? S³ówko na „g”, czyli „godnoœæ”. A raczej jej bezkarne deptanie przez macherów Trzeciej Rzeczypospolitej przy okazji wielu, wielu afer. Ostatnia ods³ona: to, co wyprawiali tzw. kamienicznicy, odzyskuj¹cy bezprawnie nieruchomoœci w Warszawie a co wyœwietla specjalna komisja wiceministra Patryka Jakiego. Dzisiaj kolejne zeznania. Jak podaje portal wPolityce. pl: „Wszy, zwierzêta, szczury – tak w³aœcicielka kamienicy przy Lutos³awskiego 9 nazywa³a swoich lokatorów. Pobicia, nieprawid³owoœci, w³amywanie siê do mieszkañ mieszkañców kamienicy odbywa³y siê za cich¹ zgodn¹, a byæ mo¿e nawet z pomoc¹ policjantów w 2014 roku. Czy dosz³o do zmowy przeciwko gnêbionym lokatorom? Poruszaj¹ce zeznania Katarzyny Go³ub przed Komisj¹ Weryfikacyjn¹ trzeba by³o dziœ przerwaæ, gdy¿ emocje zabra³y g³os œwiadkowi.” A wszystko w Warszawie rz¹dzonej przez prezydent i wiceprzewodnicz¹c¹ Platformy Obywatelskiej Hannê Gronkiewicz-Waltz, która jak widaæ nie mia³a czasu zainteresowaæ siê spraw¹ choæby tak, jak zwalczaniem sk³adaj¹cych znicze i kwiaty na Krakowskim Przedmieœciu… Dalej: „Pyta³am w³aœcicielkê, dlaczego tak nas traktuje, przecie¿ jesteœmy ludŸ-

Jeremi Zaborowski


KURIER PLUS 17 LUTEGO 2018

www.kurierplus.com

7

PIÊCIOMILIONOWY WERDYKT Pracownik dozna³ obra¿eñ podczas pracy na budowie na zachodnim Brooklynie. Pracownicy u¿ywali podnoœnika linowego do przenoszenia materia³ów budowlanych na dach. Podczas wci¹gania kolejnej partii metalowych blach ko³o pasowe dŸwigni obluzowa³o siê i runê³o w dó³. Przed uderzeniem w ziemiê, ko³o trafi³o w niezabezpieczon¹ deskê rusztowania, która spad³a z dwudziestu piêciu stóp na ziemiê, trafiaj¹c jednego z pracowników w g³owê i plecy. W wyniku uderzenia, poszkodowany przewróci³ siê do przodu na twarz i straci³ przytomnoœæ. Zosta³ niezw³ocznie przewieziony do szpitala, gdzie po wykonaniu podstawowych badañ diagnostycznych stwierdzono uszkodzenia w krêgos³upie. Po zszyciu ran na twarzy i na³o¿eniu opatrunków na liczne zadrapania poszkodowany zosta³ wypisany do domu. Jego stan nie pozwala³ mu wróciæ do pracy. Pragnê przypomnieæ, ¿e osoba poszkodowana w wypadku budowlanym mo¿e zazwyczaj uruchomiæ dwie procedury prawne. Pierwsz¹ z nich jest postêpowanie przed Workers” Compensation, drug¹ natomiast sprawa cywilna o odszkodowanie. Podczas gdy z Workers” Compensation poszkodowany mo¿e uzyskaæ czêœciowy zwrot utraconych zarobków i niezbêdn¹ opiekê medyczn¹, odszkodowania za ból i cierpienie oraz wszelkie straty ekonomiczne mo¿e dochodziæ wy³¹cznie w sprawie cywilnej wytoczonej przeciwko wykonawcy oraz w³aœcicielowi budynku. Te dwa postêpowania rz¹dz¹ siê swoimi prawami i tylko

prawnik, który doskonale zna przepisy obydwu procedur, mo¿e uzyskaæ najwy¿sze odszkodowanie na rzecz poszkodowanego. Poszkodowany wskaza³, ¿e pozwani nie dochowali nale¿ytej starannoœci i naruszyli przepisy Prawa Pracy. W tego typu sprawach poœrednio zastosowanie znajduje tak¿e Kodeks Przemys³owy podzielony na przepisy ogólne i szczegó³owe. Ten podzia³ jest wa¿ny, poniewa¿ jedynie naruszenie przepisów szczegó³owych zapewnia odpowiedni¹ ochronê prawn¹. Ich zakres nieustannie siê zmienia, ale dobry prawnik na bie¿¹co sprawdza nowe decyzje s¹dowe i jest w stanie wychwyciæ w jakim kierunku zmierza prawo. Jeszcze przed procesem, poszkodowany z³o¿y³ wniosek o orzeczenie odpowiedzialnoœci pozwanych. W uzasadnieniu wniosku poszkodowany wskaza³, ¿e pozwani nie zapewnili pracownikom bezpiecznego urz¹dzenia do przenoszenia materia³ów i wymieni³ naruszenia przepisów bezpieczeñstwa, wskazuj¹c, miêdzy innymi, ¿e deski rusztowania nie by³y przymocowane. Poszkodowany zauwa¿y³ tak¿e, ¿e dŸwignia nie by³a wyposa¿ona w dodatkowe linki, których u¿ywa siê w celu ustabilizowania materia³ów podczas podnoszenia. Poszkodowany wskaza³, ¿e zosta³ uderzony w g³owê przez deskê z rusztowania, co potwierdzi³ nawet kierownik budowy i prze³o¿ony pracownika. Poszkodowany argumentowa³, ¿e pozwani naruszyli przepis § 23-5.1 (e)(1) Kodeksu Przemys³owego, który wyraŸnie nakazuje, aby deski tworz¹ce podstawê rusztowania by³y spiête i przymocowane.

Wskaza³ tak¿e, w tym przypadku niespe³nione zosta³y te¿ przes³anki uprawniaj¹ce do powo³ania siê na wyj¹tek od zasady, który stanowi, ¿e powy¿szy przepis nie ma zastosowania je¿eli deski wystaj¹ co najmniej szeœæ cali i nie wiêcej ni¿ osiemnaœcie cali poza podstawê rusztowania. W tej sprawie deski by³y jednak wysuniête tylko na cztery i pó³ cala, co potwierdzi³y fotografie i opinia eksperta. Bezb³êdna analiza przepisów prawa i szczegó³owe uzasadnienie wniosku doprowadzi³y do wygranej poszkodowanego. Sêdzia przychyli³ siê do jego wniosku, uznaj¹c, ¿e pozwani naruszyli przepisy i byli odpowiedzialni za wypadek. Jeœli Pañstwo sami stali siê ofiar¹ wypadku, lub znaj¹ kogoœ kto ma problem ze swoim wypadkiem, to zapraszamy do bezp³atnej konsultacji prawnej pod numerem telefonu 212-514-5100, emailowo pod adresem swp@plattalaw.com, lub w czasie osobistego spotkania w naszej kancelarii na dolnym Manhattanie. Mo¿ecie Pañstwo równie¿ zadaæ nam pytania bezpoœrednio na stronie internetowej (www. plattalaw.com) u¿ywaj¹c emaila lub czatu który jest dostêpny dla Pañstwa 24 godziny na dobê. Zawsze udzielimy Pañstwu bezp³atnej porady w ka¿dej sprawie w której bêdziemy mogli Pañstwa reprezentowaæ. Na naszej stronie internetowej mog¹ Pañstwo (po lewej jej stronie) sami sprawdziæ status swojej sprawy s¹dowej

Sprawa trafi³a do procesu w celu ustalenia wysokoœci odszkodowania. Poszkodowany zezna³, m.in, ¿e musia³ przejœæ d³ugotrwa³e leczenie, poddaæ siê kilku operacjom na krêgos³up i odbyæ d³ugotrwa³¹ fizykoterapiê. Konieczne tak¿e by³o plastyczne usuniêcie blizn na twarzy. £awa przysiêg³ych wyda³a werdykt przyznaj¹c poszkodowanemu blisko piêæ milionów dolarów odszkodowania, w tym 1.6 miliona dolarów za ból i cierpienie, 2.3 miliona dolarów na poczet kosztów leczenia oraz blisko milion dolarów za wszelkie straty ekonomiczne, w tym utracone zarobki. m (prowadzonej nawet przez inn¹ kancelariê), po wpisaniu numeru akt s¹dowych (index number) swojej sprawy w istniej¹ce tam pole. Ta czêœæ strony jest skonfigurowana bezpoœrednio z oficjalnym systemem s¹dowym stanu Nowy Jork, dziêki czemu wiadomoœci jakie uzyskaj¹ tam Pañstwo na temat swoich spraw s¹ oficjalnymi danymi s¹dowymi. Gdyby z jakiegokolwiek technicznego powodu nie uda³o siê Pañstwu odnaleŸæ swojej sprawy w tym systemie, to z przyjemnoœci¹ pomo¿emy j¹ odnaleŸæ telefonicznie.

The Platta Law Firm, PLLC 42 Broadway, Suite 1927, New York, NY 10004 www.plattalaw.com tel. 212-514-5100

¯ycie artystyczne i salonowe

Ukazuje siê w Polsce sporo ksi¹¿ek opisuj¹cych ¿ycie towarzyskie, artystyczne i uczuciowe JAN LATUS w czasach PRL-u, a tak¿e przed II wojn¹ œwiatow¹. Kupujê je w wersji elektronicznej, skoro jestem bezdomny. W³óczêgom musi wystarczyæ czytnik Kindle! Nieustannie zdumiewa mnie bogactwo dostêpnych ksi¹¿ek i zalew pomys³ów na oryginalny temat dzie³a. Proza i poezja to inna sprawa – ktoœ musi urodziæ siê z talentem, który nastêpnie zostanie zauwa¿ony. Prozaik musi te¿ pozostaæ p³odny, odnawiaæ w sobie si³y twórcze. Nie zawsze siê to udaje. Reszta ksi¹¿ek na rynku nie opowiada historii, lecz zajmuje siê opisem epok, obyczajów, miejsc na œwiecie; ideami i problemami. Jest to wszystko, co mieœci siê w ogromnym worku non-fiction. Pisz¹ historycy, politologowie, smakosze, sportowcy, podró¿nicy. W przypadku publikacji angielskojêzycznych uderza ci¹gle wysoki standard tych prac: p³ynnie, potoczyœcie napisanych, opartych na Ÿród³ach, zachowuj¹cych anglosaski dystans do tematu, okazjonalnie b³yszcz¹cych delikatnym humorem. Nie ma w nich patriotycznego patosu i podskórnej agresji; ogromnie mi to odpowiada. Szczególnie lubiê czytaæ ksi¹¿ki o Nowym Jorku, mieœcie stosunkowo m³odym, jak ca³y kraj, dla mnie jednak obroœniêtym histori¹, odznaczaj¹cym siê szybkimi przeobra¿eniami w czasie, gêstoœci¹ wydarzeñ. W publikacjach tych opisywane jest ¿ycie towarzyskie miasta:

bale u Astorów, rozmowy literackie w Algonquin Hotel, s³awni lokatorzy budynku Dakota, pijackie podboje Franka Sinatry, twórcze lata beatników, wyuzdana epoka disco. Pewne miejsca jeszcze istniej¹, na niektóre rozrywki jeszcze siê za³apa³em, kilka z tych s³awnych osób jeszcze ¿y³o, gdy tu przyjecha³em. Zmienia siê kultura Nowego Jorku, niestety. Po rozpuœcie Studio 54 nie pozosta³ nawet œlad. Piosenkarze oszczêdzaj¹ g³os, wiêc nie pij¹ whisky. O literaturze rozmawia siê zaœ nie w hotelowej kawiarni, lecz na internetowych forach – jeœli w ogóle. Niemniej, mam poczucie ci¹g³oœci w tym mieœcie, trwanie mitu metropolii, która nigdy nie œpi, bawi siê, oferuje wszelkie sposoby u¿ycia, wy¿ycia siê, pozbycia siê pieniêdzy, zaistnienia artystycznego. Czy mam wra¿enie takiej ci¹g³oœci w Warszawie? Oczywiœcie nie. Byæ mo¿e istnieje jeszcze w Krakowie ale i tam, jak podejrzewam, dotyczy to raczej fizycznych miejsc, lokali, nazw instytucji. ¯ycie kulturalne Krakowa opiera³o siê bowiem na – znaj¹cych siê nawzajem, zaprzyjaŸnionych, czêsto wspó³pracuj¹cych – twórcach kultury o wyj¹tkowym wyrafinowaniu i talencie, zarazem o wspólnych podstawach kulturowych. Stare pokolenie artystów kabaretowych, aktorów teatralnych, malarzy i kawiarnianych gawêdziarzy odchodzi jednak na naszych oczach. W Warszawie ¿ycie kulturalne wygl¹da³o inaczej. By³o bardziej dzikie, ¿ywio³owe, otwarte na nowinki. Tu by³a poza tym w³adza, urzêdy, pieni¹dze, nap³ywaj¹cy z ca³ego kraju artyœci prawdziwi i udawani. Tu mo¿na by³o siê popisaæ, zaistnieæ. Wreszcie, by³a Warszawa, nawet w czasach utrudnionych podró¿y

i groszowych w zachodniej walucie dochodów ludnoœci, najbardziej otwarta na zagranicê. Czytam wiêc opowieœci o SPATiF-ie, ZAiKS-sie i „Œcieku”, o Zachêcie i innych galeriach, klubach studenckich oraz nocnych lokalach z „programem artystycznym” (piosenkarz, iluzjonista, striptizerka, duet wokalny). Tak¿e o wyprawach na basen Legii, t³oczeniu siê na majowym kiermaszu ksi¹¿ek, spotykaniu ze znajomymi na teatralnych premierach i na przeró¿nych festiwalach filmowych. Mamy wiêc na rynku ksi¹¿ki o ¿yciu erotycznym za komuny, o skandalach w „Kameralnej”, wspomnienia o Tyrmandzie i H³asce, o seksbombach PRL-u, skandalach obyczajowych, parach ze œwiecznika, wybrykach alkoholowych i obyczajowych. Trzeba oczywiœcie mieæ œwiadomoœæ, ¿e by³y to wysepki w oceanie buroœci i nudy, ¿e ekscesy erotyczne i kulinarne elity nie by³y udzia³em robotników i urzêdników. Wiadomo – z historii wybiera siê smakowite k¹ski, skupia na najs³awniejszych i najbardziej malowniczych postaciach. S³owem, jest to historia w kondensacie, z fa³szyw¹ perspektyw¹. Byæ mo¿e ktoœ bêdzie tak kiedyœ wspomina³ ¿ycie kulturalne Warszawy w 2018 roku. Obawy takie s¹ uzasadnione: w z³ych polskich filmach i serialach wspó³czesnych, ludzie sukcesu praktycznie co wieczór bywaj¹ na galach, premierach, promocjach i wernisa¿ach. Co prawda s¹ to imprezy napompowane i powa¿ne. Nie ma tu wal¹cego w mordê H³aski, oœmieszaj¹cego wmieszanych w t³um ubeków Himilsbacha, budz¹cego uwielbienie kobiet G³owackiego. Brakuje mi takiego ¿ycia zbiorowego. M³ode pokolenie nie praktykuje ju¿ oby-

czaju nale¿enia do grupy, bywania w tych samych miejscach, tworzenia œrodowiska, np. artystycznego. Owszem, czasem skrzykn¹ siê na „fejsie” na wspólne wyjœcie na koncert lub wycieczkê. Nie tworz¹ jednak salonu, skoro idea elitarnego miejsca dla twórców jest anachroniczna. Ryzykuj¹c, ¿e zabrzmiê jak z³óg starego systemu, powiem, ¿e brakuje mi tej intensywnoœci artystycznego ¿ycia w czasach komuny. I brakuje mi przyznawania znaczenia artystom, a nawet okazywania im uwielbienia, zarówno przez w³adze jak i zwyk³ych ludzi. Byæ mo¿e ówczesne bliskie wiêzi by³y spowodowane si³¹ wy¿sz¹: artyœci nie mogli raczej wyje¿d¿aæ, byli wiêc skazani na te same teatry, wytwórnie filmowe, wydawnictwa i ministerstwa; byli te¿ skazani na swoje towarzystwo w niedoli. Mo¿e to wspólne poczucie izolacji i beznadziejnoœci sk³ania³o ich do zatracenia. Bywali na mieœcie, czasem co noc w tych samych lokalach. Budowa³y siê wiêzi zawodowe, przyjacielskie, romansowe, biznesowe. W tym sensie bierutowska i gomu³kowska Warszawa przypomina³a trochê Nowy Jork w jego z³otych latach, tworzy³a bowiem – tak dziœ poniewierane w jêzyku propagandy – elity. Ostatnio umar³ Wojciech Pokora, przed nim Wies³aw Michnikowski, Danuta Szaflarska, Janusz G³owacki. Wszyscy oni opierali siê w budowie kariery na swoim talencie i rzemioœle, ale byli te¿ czêœci¹ zbiorowoœci, salonu. Jeœli nie w SPATIF-ie, to spotykali siê galeriach, kawiarni Czytelnika, wreszcie w swoich domach. Spo³eczeñstwo bez artystów? Bez elity? Bez salonów? Smutna by³aby to perspektywa. m


KURIER PLUS 17 LUTEGO 2018

8

Kartki z przemijania To, z czego jesteœmy najbardziej dumni w naszej historii i za co chcemy najbardziej byæ podziwani – danina krwi z³o¿ona na o³tarzu ojczyzny nie robi w dzisiejszym œwiecie wiêkszego wra¿enia, jeœli w ogóle. Licz¹ siê sukcesy ekonomiczne i technologiczne a nie ofarnictwo i martyrologia. Chwalmy siê zatem nie naszymi przegranymi poANDRZEJ JÓZEF D¥BROWSKI wstaniami i tzw. moralnymi zwyciêstwami, tylko osi¹gniêciami gospodarczymi i wynalazkami. Tych drugich mamy wprawdzie niewiele, ale nie zaszkodzi œwiatu przypomnieæ na przyk³ad, ¿e lampa naftowa jest wynalazkiem Polaka, ¿e Enigma zosta³a skonstruowana przez trzech naszych rodaków, ¿e to i owo osi¹gnêliœmy w wykorzystaniu laserów, ¿e mamy ju¿ prototypy samochodów elektrycznych. W rysach historycznych nie zaszkodzi przypominaæ wspania³ej Lwowskiej Szko³y Matematycznej i Lwowsko-Warszawskiej Szko³y Filozoficznej. Oczywiœcie lista rzeczy, którymi mo¿emy siê chwaliæ, jest znacznie d³u¿sza. Trzeba umieœciæ na niej to, co jest najwartoœciowsze i zarazem najatrakcyjniejsze.

$

Niemal wszystko sta³o siê manipulacj¹, pocz¹wszy od polityki mediów. Nie, nie tylko polskich, œwiatowych te¿, nie wy³¹czaj¹c mediów amerykañskich. Wszyscy oczekuj¹ tylko „naszej” prawdy i „naszej” sprawiedliwoœci. A prawdziwa prawda wci¹¿ za drzwiami stoi – jakby to napisa³ Norwid.

$

Gdzie jest ta dobra reforma ubezpieczeñ medycznych obiecanych przez Trumpa? Mo¿e ktoœ wie, bo ja nie.

$

Jaka bêdzie zbli¿aj¹ca siê rocznica stulecia odzyskania niepodleg³oœci, skoro mamy dwie Polski wzajemnie siê nienawidz¹ce i zwalczaj¹ce? Przecie¿ najpilniejszyum zadaniem polityki wewnêtrznej jest scalenie spo³eczeñstwa w jak najwiêkszym stopniu. Przecie¿ nieprawd¹ jest, ¿e prawdziwy naród, czy – jak kto woli – prawdziw¹ Polskê stanowi¹ wy³¹cznie zwolennicy PiSu. Tak, jak nieprawd¹ jest, ¿e najlepsz¹ czêœæ naszego dziedzictwa historycznego, naukowego i kulturowego zbudowa³a wy³¹cznie prawica i katolicy. Nieprawd¹ jest tak¿e i to, ¿e w Armii Krajowej i w Powstaniu Warszawskim walczyli wy³¹cznie ¿o³nierze o orientacji prawicowej. Prawd¹ jest natomiast, i¿ ¿adna partia ani ¿adne œrodowisko nie ma monopolu na patriotyzm. Pora ju¿ najwy¿sza zapytaæ: kto nas nas tak straszliwie podzieli³? No kto?

$

Media PiSowskie i proPiSowskie usi³uj¹ wmówiæ mi, ¿e do tej pory jako Polak by³em pozbawiony godnoœci i ¿y³em na kolanach. Otó¿ oœwiadczam, ¿e tak nie by³o. Nigdy nie utraci³em godnoœci i nie ¿y³em na kolanach.

$

Nie, nie wielbiê lewicy ani liberalizmu. Skoro jednak mamy œwiêtowaæ to stulecie niepodleg³oœci, to sobie jej nie przyw³aszczajmy i jej nie monopolizujmy. Miêdzywojenn¹ Polskê budowa³y ró¿ne opcje, obecn¹ tak¿e.

$

Wielkim, nies³ychanie wielkim osi¹gniêciem miêdzywojennej Polski by³o wychowanie w duchu m¹drego patriotyzmu zastêpów m³odzie¿y. Niema³a jej czêœæ zna³a nieŸle ojczyst¹ historiê, literaturê i kulturê, i mówi³a poprawn¹ polszczyzn¹ bez wulgaryzmów. Czy tak jest dzisiaj? W duchu patriotyzmu by³ wychowany Krzysztof Kamil Baczyñski, zafascynowany marksizmem. W czasie wojny pisa³ wiersze nie tylko o narodzie polskim, ale tak¿e i ¿ydowskim. Wiersze, które znamy za spraw¹ Ewy Demarczyk i które nazywamy potocznie powstañczymi, mówi¹ o tragedii ¯ydów walcz¹cych w Getce Warszawskim. W czasie nauki w sto³ecznym Liceum im. Stefana Batorego Krzysztof Kamil zosta³ wraz z Konstantym Jeleñskim mocno pobity przez kolegów za to, ¿e wzi¹³ w obronê nauczyciela matematyki przez antysemickimi szykanami. O tym warto pamiêtaæ.

$

W pe³ni zgadzam siê z twierdzeniem Jaros³awa Kaczyñskiego, ¿e „antysemityzm to choroba”. Dobrze, ¿e je publicznie wypowiedzia³ jako naczelnik pañstwa. Tê chorobê widzê u wielu rodaków niestety. Tu na emigracji i tam w ojczyŸnie naszej narodowo-katolickiej. Cierpi na ni¹ kilka pism, m.in. „Gazeta Warszawska” i „Tylko Polska”, cierpi¹ tak¿e niektórzy myœliciele kszta³tuj¹cy rz¹d dusz w mediach przewielebnego ojca Rydzyka. Z kolei wielu Starszych Braci w Wierze choruje na antypolonizm. I to ich narracja – jak to siê teraz modnie mówi – dominuje w szko³ach i mediach zachodnich. W tej sytuacji nie bójmy siê ju¿ publikowaæ dobrze udokumentowanych prac historyków mówi¹cych o postawach i zachowaniu siê czêœci ¯ydów wobec pañstwa polskiego i wobec Polaków. Dla uzupe³nienia wiedzy. Jawnego. Naukowego. Œwiat przecie¿ nie wie o udziale antypolskich ¯ydów przy sporz¹dzaniu list Polaków, przeznaczonych do wywiezienia z Kresów. Œwiat nie wie o ich administracyjnym i milicyjnym wspó³dzia³aniu z w³adzami bolszewickimi terroryzuj¹cymi te ziemie. Œwiat równie¿ nie wie o ich obojêtnoœci na los Polaków mordowanych i wywo¿onych do obozów koncentracyjnych lub gu³agów. To przecie¿ naj-

pierw Polacy byli przeœladowani przez okupantów. Czy s¹ jakieœ dokumenty mówi¹ce o solidarnoœci ¯ydów, albo choæby o wspó³czuciu dla polskich s¹siadów, kolegów i wspó³pracowników? Przytoczyæ nale¿y te¿ dokumenty pokazuj¹ce entuzjazm, z jakim liczne œrodowiska ¿ydowskie wita³yArmiê Czerwon¹ wkraczaj¹c¹ do Polski. Ponadto, skoro czêœci ¯ydów tak bardzo zale¿y na wmówieniu œwiatu, ¿e Polacy brali udzial w Holokauœcie, trzeba tak¿e pokazaæ udokumentowany ich w³asny udzia³ w tej zbrodni. Nam oczywiœcie nie uwierz¹, albo z miejsca nasze zeznania zlekcewa¿¹, zatem najlepiej wydobyæ na œwiat³o dzienne dokumenty sporz¹dzone przez samych ¯ydów. A jest ich sporo. Czêœæ jest znana, ale jakoœ dziwnie nie istnieje w g³ównych nurtach owej narracji.

$

Nasta³ te¿ czas, kiedy trzeba œwiatu pokazywaæ heroizm tych nieznanych do dziœ Polaków, którzy ratowali ¯ydów lub im pomagali. „Heroizm” nie jest tu s³owem przesadzonym. To trudne zadanie, bo œwiat dzisiejszy ju¿ nie chce wojennej martyrologii. Wa¿ne jest te¿, ¿eby robiæ to w najbardziej opiniotwórczych mediach, oœrodkach, wytwórniach filmowych i uczelniach. Rzecz jednak w tym, ¿eby nie zas³aniaæ pozytywnymi i bohaterskimi historiami, historii haniebnych, które by³y udzia³em naszych przodków. W tej chwili owszem, wspomina siê o nich, ale siê ich nie analizuje. Mo¿e dlatego, ¿e siê ich wstydzimy i boimy siê pe³nej prawdy. Nikt jednak nam nie uwierzy, ¿e w odniesieniu do ¯ydów w latach wojny mamy tylko czyste sumienie. Nie uwierzy choæby dlatego, ¿e ¿adne pañstwo, ¿aden naród, nie wy³¹czaj¹c Ameryki nie ma wobec nich czystego sumienia. I – jako siê rzek³o – czêœæ z nich samych tak¿e nie.

$

Na proœbê przyjació³ ¯ydów amerykañskich Jerzy Stempowski, wybitny polski humanista, podj¹³ w Szwajcarii udan¹ próbê wykupienia z gestapowskiego wiêzienia siedmiu ¯ydów. Suma okupu, kusz¹ca Niemców, by³a tak du¿a, ¿e do owych siedmiu uratowanych do³¹czyli jeszcze trzech ¿ydowskich wiêŸniów z w³asnej inicjatywy. Kiedy szczêœliwcy znaleŸli siê na wolnoœci, Jerzy Stempowski otrzyma³ ch³odne podziêkowanie koñcz¹ce siê postscriptum: „Kto pana prosi³ o dodatkowych trzech?”. Historiê tê opisa³ Gustaw Herling – Grudziñski, wielki polski prozaik ¿ydowskiego pochodzenia.

$

Win ani zas³ug nie mo¿na unaradawiaæ. A kiedy pañstwo pisze historiê, to zawsze j¹ fa³szuje. Zawsze! m

Hipokryci u w³adzy 1í Druga sprawa to bud¿et pañstwa, którego projekt niedawno przes³a³ do Kongresu prezydent Donald Trump. On tak¿e najwyraŸniej zapomnia³ ju¿, ¿e w czasie kampanii wyborczej obiecywa³ nie tylko ograniczenie deficytu, ale wrêcz likwidacjê ca³ego d³ugu narodowego w ci¹gu oœmiu lat. Teraz proponuje jednak coœ kompletnie przeciwnego. Je¿eli Kongres przyjmie bud¿et Trumpa bez wiêkszych zmian deficyt bud¿etowy tylko w przysz³ym roku zwiêkszy siê o 984 miliardy. W ci¹gu dziesiêciu lat o kolejnych siedem bilionów dolarów. Gdyby taki bud¿et zaproponowa³ Barack Obama konserwatyœci z GOP po¿ar³by go ¿ywcem. Teraz jednak ochoczo przyklaskuj¹. Jedynym politykiem, który odwa¿y³ siê w tej sprawie cokolwiek powiedzieæ by³ senator Rand Paul. „Jak mo¿na by³o byæ przeciwko zwiêkszeniu deficytu za prezydenta Obamy i za zwiêkszeniem deficytu teraz? Czy¿ nie jest to z definicji nieuczciwoœæ i hipokryzja?” – pyta³ retorycznie Paul. Otó¿ jest

i republikanie doskonale o tym wiedz¹. Teraz widzimy to czarno na bia³ym tak¿e i my. Ich rejtanowskie wysi³ki zmierzaj¹ce do ograniczenia deficytu nie mia³y nic wspólnego z trosk¹ o przysz³e pokolenia i zad³u¿anie pañstwa. By³y wy³¹cznie czymœ w rodzaju maczugi u¿ywanej do ok³adania politycznie niewygodnego prezydenta. Inaczej mówi¹c, republikanom nigdy nie zale¿a³o na zmniejszaniu d³ugów, chodzi³o im tylko o to, by zaszkodziæ Obamie. Warto te¿ zwróciæ uwagê na jeszcze inny aspekt tej sprawy. Kiedy do w³adzy doszed³ Obama USA znajdowa³y siê w œrodku kryzysu finansowego. Bezrobocie siêga³o 10 proc., w zapaœci znalaz³y siê banki i ca³e ga³êzie przemys³u. Mieliœmy do czynienia z recesj¹. Wówczas zwiêkszenie deficytu mo¿na by³o uzasadniæ koniecznoœci¹ pobudzenia gospodarki. Dziœ takiej potrzeby nie ma. Gospodarka siê rozwija, firmy notuj¹ rekordowe dochody, a bezrobocie spad³o poni¿ej 4 proc. Mimo to republika-

u

Senator Rand Paul.

nie proponuj¹ jeszcze wiêksz¹ jej stymulacjê ni¿ w czasie kryzysu. Naprawdê trudno doszukaæ siê w tym sensu. Taka polityka grozi inflacj¹, szybkim podniesieniem stóp procentowych kredytów przez Federal Re-

serve System (bank centralny USA) i w d³u¿szej perspektywie spowolnieniem, a nie wzrostem gospodarki.

Tomasz Bagnowski


KURIER PLUS 17 LUTEGO 2018

www.kurierplus.com

9

Prywatne ¿ycie arcydzie³a

Czes³aw Karkowski

Makabra i strach „Tratwê Meduzy” Théodore Géricaulta zna³em od wczesnej m³odoœci. Bynajmniej nie by³em za m³odu estet¹, by podziwiaæ romantyczne dzie³o francuskiego malarza. Szkic polskiego grafika pod³ug obrazu owego artysty ilustrowa³ jedn¹ z „opowieœci niesamowitych” dla m³odych czytelników. Zbudowanej z prawdziwego zdarzenia i zdarzeñ zmyœlonych. Znalaz³em j¹ w ksi¹¿ce zawieraj¹cej przejmuj¹ce dreszczem opowiadania Edgara Alana Poe o ¿ywcem pogrzebanych, mieszankê fikcji i prawdy o podró¿nikach zamarzaj¹cych w lodach Arktyki, wêdrowcach poprzez dzikie kraje i w obliczu œmierci w najdziwaczniejszych mêczarniach. Wœród nich znajdowa³a siê opowieœæ o „tratwie Meduzy”. Ch³opcy uwielbiaj¹ tego typu mro¿¹ce krew historie. Czyta³em z przejêciem, w tym o tragicznym losie rozbitków francuskiego wielkiego statku. Sam obraz zobaczy³em wiele lat póŸniej. Nie w oryginale. Nigdy nie by³em w Luwrze, ani w Pary¿u. I nie wybieram siê, ani te¿ nie zachwycam siê ogromnym p³ótnem (piêæ metrów na siedem). Obraz o infernalnej treœci, o trupich barwach cia³, i podobnego koloru wodzie oraz niebie, chorobliwie nieznoœnym patosie i teatralnych gestach postaci – jednych w bezbrze¿nej desperacji, drugich – o¿ywionych nadziej¹, rozmiarami przyt³aczaj¹cy, a treœci¹ – odstrêczaj¹cy... Czy potrzebujê takich w¹tpliwych atrakcji? Dlaczego wiêc o nim piszê, skoro ani dzie³a nie widzia³em, ani mi siê nie podoba? W tym cyklu nie bêdzie tylko o tym, co lubiê, ale tak¿e – czego nie akceptujê. A na pewno nie znoszê romantycznej frenezji, czyli w dzisiejszych s³owach: epatowania widza groz¹, ohyd¹, makabr¹, niesamowitoœci¹. Romantyzm ze swym przerostem emocji nad intelektem lubowa³ siê w tego rodzaju przedstawieniach. Wstrz¹sn¹æ, przeraziæ, zaszokowaæ – to by³y pierwsze i podstawowe cele romantycznego ruchu z pocz¹tków XIX wieku. Do dziœ niedojrzali artyœci, zazwyczaj nie maj¹cy wiele do powiedzenia, a chc¹cy zwróciæ na siebie uwagê, siêgaj¹ po tego rodzaju œrodki. Ha³asu medialnego wokó³ siebie robi¹ du¿o, a skutek zazwyczaj mizerny. Gericault mia³ w³aœnie takie intencje na uwadze. M³ody artysta, bez nazwiska, szuka³ tematu dla siebie, którym móg³by zainteresowaæ publicznoœæ i zafunkcjonowaæ jako malarz. Nadarzy³a siê sposobnoœæ. W czerwcu 1816 roku dosz³o do makabrycznego wydarzenia, które wstrz¹snê³o ówczesn¹ francusk¹ opini¹ publicz-

u

„Tratwa Meduzy“.

n¹. Fregata „Meduza” z ponad 400 osobami na pok³adzie utknê³a na mieliŸnie jakieœ sto kilometrów od brzegów Afryki w drodze do Senegalu. W ³odziach ratunkowych pomieœci³o siê jedynie 250 pasa¿erów; pozosta³ych ulokowano na poœpiesznie i nieudolnie skleconej tratwie. Miano j¹ holowaæ do brzegu, ale bardzo prêdko odciêto liny, pozostawiaj¹c rozbitków na pastwê losu bez wody i bez jedzenia. Po 13 dniach dopiero nadszed³ ratunek. W tym czasie na tratwie dosz³o do przera¿aj¹cych wydarzeñ. Los pchn¹³ porzuconych nieszczêœników do sytuacji przekraczaj¹cej granice ludzkiej wytrzyma³oœci fizycznej i psychicznej. Krañcowa rozpacz, desperacja, œmieræ, samobójstwa, morderstwa, w koñcu kanibalizm. Z ponad 160 dryfuj¹cych na tratwie prze¿y³o zaledwie 15 osób. Drastycznym opisom tego, co siê z rozbitkami dzia³o, nie by³o koñca. A co jeden, to koszmarniejszy w detalach. Trzeba przyznaæ, ¿e Gericault nie szuka³ taniego poklasku. Nie spieszy³ siê. Pracowa³ nad swym dzie³em dwa lata, starannie, metodycznie, ale miêdzy innymi po to, aby uzyskaæ po¿¹dany, turpistyczny efekt. D³ugo rozmawia³ z tymi, co prze¿yli, chodzi³ do kostnicy, ogl¹da³ zw³oki,

Radio RAMPA na fali 620 AM

Zapraszamy do s³uchania Radio RAMPA na czêstotliwoœci WSNR 620 AM w NY, NJ, CT w ka¿d¹ sobotê od godz.15:00 do 21:00. Zasiêg Radio RAMPA 620 AM to piêæ dzielnic Nowego Jorku, a tak¿e Long Island, stany New Jersey i Connecticut, czyli najwiêksze skupiska Polonii

na Pó³nocno-Wschodnim Wybrze¿u USA. Ponadto, sobotni¹ audycjê, bez zmian, s³uchaæ bêdzie mo¿na za poœrednictwem naszej strony internetowej www. RadioRAMPA.com oraz aplikacji RAMPA na telefony komórkowe. Wszystko bezp³atnie. m

aby uchwyciæ kolor rozk³adaj¹cych siê cia³, wyraz twarzy zmar³ych. Posun¹³ siê bardzo daleko w studiach przygotowawczych, ale nie zaniedba³ ¿adnego szczegó³u. Oczywiœcie, ¿e wybuch³ skandal, gdy przedstawi³ swe dzie³o na dorocznym paryskim Salonie, gdzie tradycyjnie prezentowano klasycystyczne, akademickie prace. Ale Gericault sta³ siê prekursorem, inicjatorem ruchu romantycznego w malarstwie. Takiego, w którym „czucie i wiara” jak mówi³ Mickiewicz, s¹ najwa¿niejsze, emocje i wzburzenie napiêæ duchowych, maj¹ odgrywaæ podstawow¹ rolê w sztuce – w jej treœci i odbiorze. Nic tedy dziwnego, ¿e romantyzm tak forsownie przemawia do m³odocianych odbiorców, silnie uczuciowych, zaœ s³abo jeszcze rozwiniêtych intelektualnie. Wiêkszoœæ z nas pamiêta w³asne romantyczne wzloty z czasów szkolnych. Osobiste prze¿ycia doznawane z najwy¿sz¹ moc¹, zauroczenie literatur¹ romantyczn¹. Na szczêœcie, jest to schorzenie

m³odego wieku i uleczalne. Przechodzi samo wraz z dojrzewaniem, nabieraniem umiejêtnoœci ¿yciowych, m¹droœci. Niektórzy jednak nie mog¹ odwykn¹æ od tej dolegliwoœci. Ca³e ¿ycie kieruj¹ siê impulsami, porywami uczuæ, namiêtnoœciami. Panuje nad nimi „dusza zmys³owa”, jak by powiedzia³ Arystoteles. Francuskiego malarza zainteresowa³ przypadek tratwy Meduzy, w³aœnie jako sposobnoœæ do oddania na p³ótnie krañcowego napiêcia emocjonalnego przedstawianych postaci. Namalowa³ scenê, kiedy na horyzoncie pojawi³ siê rozbitkom statek ratunkowy – pojawi³ siê i odp³yn¹³, by po paru godzinach wróciæ. Grupa z lewej strony pogr¹¿ona w otch³ani rozpaczy: nie ma ju¿ nadziei. Ci z prawej jeszcze kurczowo trzymaj¹ siê ostatniej szansy na ocalenie. Wo³aj¹, wymachuj¹, daj¹ znaki, jeszcze wierz¹, i¿ pomoc nadejdzie. Co za frenezja, co za groza! Co za ekscytacja! Co za p³ytkoœæ umys³u! m

RHYTHM OF THE HEART Serdecznie zapraszam od 21 lutego do koñca marca 2018 r. do galerii A. R na zbiorow¹ wystawê pt. „RHYTHM OF THE HEART- Photography”. W ekspozycji udzia³ bierze siedem fotograficzek mieszkaj¹cych i tworz¹cych w ró¿nych krajach: Patrycja Todo (Lyon), Agnieszka Uziêb³o (Manchester), Katarzyna Bargie³owska (Warszawa), Barbara Caillot Dubus (Barcelona), Iga Supernak (Los Angeles), Jagoda Przybylak (Nowy Jork) i Agnieszka Wilczyñska (Nowy Jork). Na wystawie jest eksponowanych 40 fotografii, które przedstawiaj¹ œwiat dostrzegany przez pryzmat

u

Tango II. Foto: Patrycja Todo.

kobiecej duszy i trzypokoleniowych doœwiadczeñ... Janusz Skowron, kurator wystawy

A. R Gallery, 71 India St., Brooklyn, NY, Tel. (347) 971-1938


NOWY JORK

NR 55

17 lutego 2018

WETERANI UCZCILI POLAKÓW ZMAR£YCH NA NIELUDZKIEJ ZIEMI KALENDARZ WETERANA 16 lutego 1941 – o godz. 00.30 w Dêbowcu ko³o Skoczowa (Œl¹sk Cieszyñski) nast¹pi³ pierwszy zrzut Cichociemnych na teren okupowanej Polski. 17 lutego 1772 – podpisanie w Petersburgu tajnej konwencji rosyjsko-pruskiej dotycz¹cej rozbioru Rzeczypospolitej. 18 lutego 1948 – zmar³ genera³ dywizji Bronis³aw Prugar-Ketling. We wrzeœniu 1939 roku dowodzi³ 11 DP w sk³adzie Armii „Karpaty”. Dowodzona przez niego dywizja ws³awi³a siê m.in. rozbiciem w nocnym uderzeniu zmotoryzowanego pu³ku SS „Germania”. 19 lutego 1931 – Powstanie Listopadowe Pierwsza bitwa pod Wawrem; genera³owie Franciszek ¯ymirski i Piotr Szembek zaatakowali I korpus armii feldmarsza³ka Iwana Dybicza. 20 lutego 1941 – w Anglii powsta³ 317 Dywizjon Myœliwski „Wileñski”. 21 lutego 1921 – Polska i Francja podpisa³y tajn¹ konwencjê wojskow¹ o wzajemnej pomocy na wypadek wojny z Niemcami lub Rosj¹ Sowieck¹. Na mszy œw. obecni byli Waleria i Antoni Chroœcielewscy – Sybiracy, którzy przeszli przez nieludzk¹ ziemiê Zwi¹zku Sowieckiego.

Staraniem Okrêgu 2. SWAP 11 lutego 2018 r. w piêknym polskim koœciele œw. Kazimierza w Newark, NJ, zosta³a odprawiona uroczysta msza œw. w intencji Sybiraków w zwi¹zku z 78 rocznic¹ pierwszej masowej deportacji Polaków z Kresów Wschodnich na Sybir. Mimo fatalnej pogody (ulewny deszcz) we mszy uczestniczy³a du¿a liczba naszych rodaków. Konsulat RP w Nowym Jorku reprezentowa³a konsul Ma³gorzata Rejek-Radoñ, a Polsko-S³owiañsk¹ Federaln¹ Uniê Kredytow¹ dyrektor wykonawczy Bogdan Chmielewski. Widoczny by³ zwarty oddzia³ Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce, z³o¿ony z cz³onków Placówek nale¿¹cych do Okrêgu 2. SWAP (Pl. 51 w Jersey City, NJ; Pl. 99 w Harrison, NJ; Pl. 123 w Nowym Jorku) oraz Okrêgu X SWAP (Pl. 12 w Filadelfii). Poczet sztandarowy wystawi³a Placówka 99 SWAP w Harrison, NJ. Zarz¹d G³ówny SWAP reprezentowa³ adiutant generalny Marek Chroœcielewski. Oprócz weteranów obecna te¿ by³a grupa ze Zwi¹zku Harcerstwa Polskiego na czele z przewodnicz¹cym Okrêgu harcmistrzem Adamem Janczukiem i harcmistrzyni¹ Mari¹ Bielsk¹. Mszy œwiêtej przewodniczy³ specjalny goœæ z Polski ks. biskup Janusz Stepnowski, biskup diecezji ³om¿yñskiej. Koncelebransem by³ ks. dr Andrzej Ostaszewski, proboszcz parafii pod wezwaniem œw. Kazimierza w Newark, NJ, który równie¿ piastuje funkcjê naczelnego kapelana Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce. Obaj duchowni podczas mszy œw. nawi¹zali do tragicznych wydarzeñ sprzed 78 lat, kiedy to sowiecki okupant

przeprowadzi³ w nocy 10 lutego 1940 roku wielk¹, zbrodnicz¹ akcjê masowej deportacji ludnoœci polskiej na Sybir, gdzie na skutek tragicznej sytuacji bytowej tysi¹ce zes³anych obywateli polskich zmar³o z powodu g³odu, chorób i pracy ponad si³y. Duchowni szczególnie serdeczne s³owa kierowali do obecnych na mszy nielicznych Sybiraków, którzy przeszli przez nieludzk¹ ziemiê Zwi¹zku Sowieckiego, m.in. Walerii i Antoniego Chroœcielewskich, Zofii Rutkowskiej i Fryderyka Dammonta. Przypominali, ¿e w tocz¹cej siê obecnie na œwiecie wojnie o historyczn¹ pamiêæ, ich œwiadectwo tragicznych doœwiadczeñ z lat II wojny œwiatowej ma wielkie ponadczasowe znaczenie. Po mszy œw. ks. dr Ostaszewski zaprosi³ wszystkich do przykoœcielnej sali na tradycyjn¹ kawê i ciasto. By³a okazja do bezpoœrednich rozmów z czwórk¹ sêdziwych Sybiraków, tym bardziej, ¿e ka¿dy z nich nale¿y do wyró¿niaj¹cych siê postaci w spo³ecznoœci polonijnej. Antoni Chroœcielewski, b. ¿o³nierz II Korpusu Polskiego, uczestnik bitwy pod Monte Cassino, wieloletni prezes Polskiego Domu Narodowego na Greenpoincie, pe³ni funkcjê komendanta Okrêgu 2. SWAP. W pracach na rzecz Polonii dzielnie wspiera³a go ¿ona, Waleria, cz³onkini wielu organizacji polonijnych np. Zwi¹zku M³odzie¿y Polskiej, Zwi¹zku Œpiewaków Polskich w Ameryce, chóru Angelus i inn. Pani Zofia Rutkowska jest ostatni¹ ¿yj¹c¹ osob¹, która jako ofiara sowieckich represji z czasów II wojny œwiatowej, wchodzi³a w sk³ad Komitetu Budowy Pomnika Katyñskiego w Jersey City. Natomiast Fryderyk Dammont, maj¹cy za sob¹ pobyt na „nieludzkiej ziemi”, jest emerytowanym

lekarzem medycyny i pasjonatem fotografowania, który czynnie udziela siê w Polsko-Amerykañskim Klubie Fotografika w Nowym Jorku. W czasie tego spotkania ustalono, ¿e s¹ jeszcze œwiadkowie historii, których relacje nie zosta³y do tej pory zarejestrowane dla celów archiwalnych. Uznano za konieczne zaj¹æ siê tym jak najszybciej. By³a te¿ wyj¹tkowa okazja do bezpoœredniej rozmowy z ks. biskupem Januszem Stepnowskim, zw³aszcza dla tych, którzy pochodz¹ z diecezji ³om¿yñskiej. Nale¿y tutaj koniecznie dodaæ, ¿e dostojny goœæ z Polski swoje studia filozoficzno-teologiczne ukoñczy³ w Wy¿szym Seminarium Duchownym w £om¿y w latach 1979 – 1985. Ks. biskup szybko znalaz³ wspólny jêzyk z nowym pokoleniem cz³onków SWAP, poniewa¿ w czasie studiów zmuszony by³ – w ramach represji w³adz komunistycznych wobec Koœcio³a w Polsce – przerwaæ naukê i odbyæ 6-miesiêczn¹ s³u¿bê wojskow¹ w Ludowym Wojsku Polskim, w specjalnej jednostce stworzonej tylko dla kleryków, gdzie poddawani byli brutalnej komunistycznej indoktrynacji. W przypadku kleryka Stepnowskiego, jak i wiêkszoœci jego kolegów, dzia³ania te okaza³y bezowocne. Po œwiêceniach kap³añskich w 1985 r. skierowany zosta³ na specjalistyczne studia na Uniwersytecie w Pamplonie (Hiszpania), które ukoñczy³ w 1989 r. z tytu³em doktora prawa kanonicznego. Nastêpnie przez 22 lata pracowa³ w Watykanie. Trudno siê dziwiæ, ¿e wszyscy weterani z radoœci¹ zrobili sobie wspóln¹ fotografiê z ks. biskupem. ¯artowano, ¿e ks. biskup koniecznie powinien zostaæ cz³onkiem SWAP.

Tekst: tl Zdjecia: Zygmunt Bielski

22 lutego 1947 – Sejm przyj¹³ deklaracjê o realizacji praw i wolnoœci obywatelskich oraz uchwali³ amnestiê dla wiêŸniów politycznych. W praktyce amnestia zosta³a wykorzystana przez w³adze bezpieczeñstwa do ewidencji cz³onków niepodleg³oœciowego podziemia, z których wiêkszoœæ nastêpnie aresztowano. 23 lutego 1945 skapitulowa³ niemiecki garnizon w poznañskiej cytadeli, dzieñ ten jest traktowany jako data wyzwolenia Poznania.

KSIÊGARNIA Teofil Lachowicz, Echa z nieludzkiej ziemi Warszawa 2011 Cena - $20.00 (z wysy³k¹ - $25.00).

Gra¿yna Jonkajtys-Luba, „Opowieœæ o 2 Korpusie Polskim genera³a W³adys³awa Andersa“ Warszawa 2004 Cena $10.00 (z wysy³k¹ $15.00) S³awomir Cenckiewicz D³ugie ramiê Moskwy. Wywiad wojskowy Polski Ludowej 1943-1991 Poznañ 2011 Cena: $20 (z wysy³k¹: $25) Czeki z zamówieniem prosimy wystawiaæ na: P.A.V.A., District 2. i wys³aæ na adres redakcji: P.A.V.A. of America, District 2 17 Irving Place, New York, NY 10003 e-mail: pava-swap@kurierplus.com tel. (212) 358-0306 www.pava-swap.org Redakcja: Jolanta Szczepkowska


Pododdzia³ weterañski wprowadza do koœcio³a Anthony Domino, I-szy wice komendant naczelny SWAP i zarazem komendant Placówki 99 SWAP w Harrison, NJ.

Na czele grupy harcerzy maszeruj¹ harcmistrz Adam Jañczuk i harcmistrzyni Maria Bielska.

Sybiracy,goœcie honorowi i weterani podczas uroczystej mszy œwiêtej.

Sybiraczka Zofia Rutkowska (w œrodku) wœród osób nios¹cych dary.

Ks. biskup Janusz Stepnowski (z lewej) i ks. dr Andrzej Ostaszewski po zakoñczeniu mszy œw.

Poczet sztandarowy Placówki 99 SWAP podczas podniesienia.

Konsul Ma³gorzata Rejek-Radoñ z Antonim i Markiem Chroœcielewskimi.

Pami¹tkowe zdjêcie po zakoñczeniu uroczystej mszy œwiêtej.


KURIER PLUS 17 LUTEGO 2018

12

GRUBE

RYBY

i

PLOTKI

Weronika Kwiatkowska

ra zsunê³a siê z kostki, i to jest fakt. Trzeba to zaakceptowaæ, strach w niczym nie pomo¿e” – ¿artuje Sharon. Jednak jest coœ, co gwiazdê ekranu denerwuje: „to, ¿e w ka¿dym materiale, jaki siê na mój temat ukazuje, jestem wymieniana z dat¹ urodzenia. Jeszcze 10 lat temu, kiedy o mnie pisano, po nazwisku pojawia³a siê informacja „nominowana do Oscara za <Kasyno> Scorsesego”. Teraz podaje siê w nawiasie liczbê lat. To tak, jakby ktoœ ca³y czas straszy³ mnie, ¿e robiê coœ nieodpowiedniego, bo ju¿ nie jestem m³oda” – ¿ali siê aktorka. „Niedawno by³am z moim m³odszym przyjacielem na kolacji. W mediach zawrza³o, ¿e 59 – letnia Sharon Stone przygrucha³a sobie o 20 lat m³odszego ch³opaka. Gdybym mia³a 40 lat nikogo nie obchodzi³oby, ¿e wychodzê z kimœ o po³owê m³odszym. Okazuje siê, ¿e w wieku 60 lat trzeba uwa¿aæ na metrykê znajomych, bo pojawiaj¹ siê ostre przedzia³y wiekowe. Starsze osoby s¹ spychane do getta, to dehumanizuj¹ce i odbieraj¹ce godnoœæ” – uwa¿a bezkompromisowa gwiazda. Która – z wielkim powodzeniem – wystêpuje w serialu HBO „Mozaika” w re¿yserii Stevena Soderbergha. „To powrót w wielkim stylu” – mówi¹ zgodnie krytycy i widzowie, zachwyceni zniewalaj¹c¹ Stone. Jak widaæ, w jej przypadku, wiek nie gra roli.

Ma³gorzata Foremniak zadowolona ze zwi¹zku samej z sob¹. u

„Jestem delikatna. Czasem wrêcz nadwra¿liwa, ale nie zamieni³abym swojej cienkiej skóry na grubsz¹. Wra¿liwoœæ pozwala mi wnikliwiej doœwiadczyæ otaczaj¹cego œwiata” – mówi Ma³gorzata Foremniak. Przed laty mówiono o niej „polska Michelle Pfeiffer”. Piêkna. Utalentowana. Gdy rozpad³o siê jej pierwsze ma³¿eñstwo wyjecha³a z rodzinnego Radomia do Warszawy i zaczê³a nowe ¿ycie. Gra³a w teatrze Kwadrat, u boku Jana Kobuszewskiego, Wojciecha Pokory i Stanis³awy Celiñskiej. Ale najwiêksz¹ popularnoœæ przynios³a jej rola w serialu „Na dobre i na z³e”. Ciep³¹, wra¿liw¹ doktor Zosiê pokochali wszyscy Polacy. Uwielbienie t³umów przyniós³ aktorce z kolei udzia³ w drugiej edycji „Tañca z gwiazdami”. Przez chwilê tabloidy ¿y³y jej romansem z tancerzem Rafa³em Maserakiem. Ta relacja nie utrzyma³a siê d³ugo. Foremniak ma na koncie cztery Telekamery, ale równie¿ bardzo przykre doœwiadczenie ze stalkerem, który nêka³ j¹ przez kilka lat, co aktorka przyp³aci³a depresj¹. Dwa rozwody, œmieræ by³ych mê¿ów (pierwszy zgin¹³ w wypadku samochodowym, drugi odszed³ po ciê¿kiej chorobie) te¿ zostawi³y œlady. „Ma³gosia jest bardzo wra¿liwa na krzywdê innych” – mówi znajoma aktorki. „Niewiele osób wie, ¿e przed laty w szpitalu, w którym leczy³a siê jej kilkuletnia wówczas córka, pozna³a dziewczynkê z domu dziecka. Przejê³a siê jej losem i postanowi³a zaadoptowaæ. Kiedy dowiedzia³a siê, ¿e dziewczynka ma braciszka, wziê³a równie¿ jego. Razem z Waldemarem Dzikim (drugi m¹¿, re¿yser) byli ich rodzicami zastêpczymi a¿ do pe³noletnoœci” – czytamy. To, co odró¿nia Ma³gorzatê Foremniak od wielu polskich gwiazd, to chronienie ¿ycia prywatnego. „Nie mam konta na Facebooku ani Twitterze. Nie czujê potrzeby informowania ludzi o moim ¿yciu, robienia sobie zdjêæ i wrzucania do sieci. Wiem, ¿e dla niektórych takie zachowanie oznacza zawodowe samobójstwo, bo dzisiaj uwa¿a siê, ¿e jeœli artysty nie ma w mediach spo³ecznoœciowych, to nie istnieje. Dlatego powinien siê dostosowaæ, bo inaczej zginie. A to nieprawda” – mówi Foremniak. Stara siê balansowaæ medialn¹ obecnoœæ i „nie wyskakiwaæ z lodówki”. Od jakiegoœ czasu ak-

www.kurierplus.com

*

u

Sharon Stone – niezmiennie bezkompromisowa.

torka jest singielk¹, lecz deklaruje, ¿e taki stan nie bêdzie trwa³ d³ugo. „Nie mam partnera, ale nie jestem sama. Po moich raz bardziej, raz mniej udanych zwi¹zkach przyszed³ czas, by stworzyæ ten najwa¿niejszy zwi¹zek – samej ze sob¹. To proces, a raczej umiejêtnoœæ, która wymaga czasu. Na pocz¹tku to niekomfortowe, trudne, ale potem przychodz¹ spokój i przyjemnoœæ przebywania we w³asnym towarzystwie. Nie zak³adam jednak, ¿e bêdê sama. Nawet nie mam takiego zamiaru. Mam czym podzieliæ siê z drug¹ osob¹ i jestem otwarta na historiê, jak¹ ktoœ inny wniós³by do mojego ¿ycia. Po prostu nie pojawi³ siê jeszcze ten Jaœ, dla którego Ma³gosi zabi³oby szybciej serce” – wyznaje. Nie pozostaje nic innego, jak ¿yczyæ gwieŸdzie, ¿eby ktoœ przychyli³ jej nieba, na którym rozb³yœnie jeszcze jaœniej. * Sharon Stone – jedna z najseksowniejszych kobiet Hollywood, s³yn¹ca nie tylko z osza³amiaj¹cej urody ale równie¿ wysokiego ilorazu inteligencji. Jakiœ czas temu przesz³a udar mózgu, po którym musia³a na nowo uczyæ siê mówiæ i chodziæ. To trudne doœwiadczenie zmieni³o jej priorytety, ale nie osobowoœæ. Nadal jest bezkompromisowa i nie uznaje tematów tabu. Na pytanie, czy boi siê staroœci, odpowiada: „Nie, bo nie mam do tego prawa. Dosta³am

od matki natury wspania³e geny. Mogê wiêc jedynie dziêkowaæ za to, ¿e mam mo¿liwoœæ siê zestarzeæ. Ma³o brakowa³o, a nie doœwiadczy³abym tego. Ten proces bêdzie postêpowa³, a ja mam nadziejê ogl¹daæ go w lustrze. Chcê patrzeæ, jak dorastaj¹ moje dzieci, i chcê, ¿eby widzia³y, jak ich matka siê starzeje. Cieszê siê, ¿e choæ moje cia³o zaczyna siê sypaæ, mogê graæ, ¿e wci¹¿ jestem obsadzana i ¿e wytrzymujê fizyczne obci¹¿enia zwi¹zane z prac¹ na planie. Jakiœ czas temu w ogóle nie myœla³am, ¿e bêdê zdolna wróciæ do grania. Po udarze nie by³am w stanie wykonywaæ najprostszych czynnoœci” – wyjaœnia Stone. „Uczy³am siê od nowa mówiæ, pisaæ, chodziæ, podnosiæ. By³am jak miesiêczne dziecko. Startowa³am od zera, bez pomocy tych, którzy powinni byæ obok” – wspomina. I dodaje: „Najszybciej zapomnia³o o mnie Hollywood. Niektórzy – jak mi siê wtedy wydawa³o – przyjaciele, zostali na trochê d³u¿ej, ale czas szybko zweryfikowa³, kto faktycznie zas³u¿y³ na to miano. Przez wiêkszoœæ czasu by³am kompletnie sama, ale przetrwa³am to, wiêc zamiast strachu przed staroœci¹, towarzyszy mi wy³¹cznie wdziêcznoœæ za ni¹”. „Oczywiœcie, odkrywanie kolejnej zmarszczki na twarzy rano czy ogl¹danie tego, co siê dzieje ze skór¹ na twoich udach, nie jest niczym przyjemnym” – kontynuuje. „Kobieta w pewnym wieku zaczyna przypominaæ skarpetkê, któ-

Ksi¹¿ê Harry i Meghan Markle – na razie zarêczeni. u

„Pa³ac Kensington ujawni³ kolejne szczegó³y ceremonii œlubnej ksiêcia Harry'ego i jego wybranki. W poniedzia³ek pojawi³o siê oœwiadczenie rodziny królewskiej: „Ksi¹¿ê Harry i Meghan Markle s¹ ogromnie wdziêczni za wszystkie ¿yczenia, które otrzymali po zarêczynach. Zakochani dziœ dostali potwierdzenie, ¿e ich œlub odbêdzie siê w samo po³udnie w Kaplicy Œwiêtego Jerzego w Zamku Królewskim w Windsorze”. Œwi¹tynia, w której ksi¹¿ê Harry i Megan powiedz¹ sakramentalne „tak” jest du¿o skromniejsza od Opactwa Westminsterskiego, w którym William œlubowa³ mi³oœæ Kate i pomieœci „jedynie” 800 osób. Zaniepokojeni fani pi³ki no¿nej, którzy planuj¹ obejrzeæ fina³ Pucharu Anglii odbywaj¹cy siê tego samego dnia, mog¹ odetchn¹æ z ulg¹. W zwi¹zku z prze³o¿eniem ceremonii na wczeœniejsz¹ godzinê, nie bêdzie ona kolidowa³a z meczem. Zanim jednak para stanie przed o³tarzem, Meghan bêdzie musia³a zostaæ ochrzczona, by przyj¹æ wiarê swojego przysz³ego mê¿a” – czytamy. Czy œliczna Amerykanka stanie siê now¹ wizytówk¹ rodziny królewskiej? Na to wygl¹da. m


KURIER PLUS 17 LUTEGO 2018

www.kurierplus.com

Powtórka z historii

Na obczyŸnie Rz¹d RP na wychodŸstwie by³ w dalszym ci¹gu uznawany przez Watykan, Hiszpaniê, Irlandiê, Kubê i Liban. Posiada³ równie¿ nieoficjalne przedstawicielstwa w wielu stolicach Zachodu. Do g³ównych zadañ rz¹du londyñskiego nale¿a³o z jednej strony przypominanie œwiatu o prawie Polaków do w³asnej pañstwowoœci, z drugiej zaœ opieka nad prawie dwu milionow¹ rzesz¹ rodaków, których losy wojenne rzuci³y poza granice kraju. Byli to przewa¿nie ¿o³nierze Polskich Si³ Zbrojnych, politycy oraz ludzie kultury. Wobec przejêcia w³adzy w Polsce przez komunistów, olbrzymia ich wiêkszoœæ zdecydowa³a siê nie wracaæ do ojczyzny. ¯o³nierze genera³a W³adys³awa Andersa nie mieli gdzie wracaæ, gdy¿ ich ziemie rodzinne zosta³y w³¹czone do Zwi¹zku Sowieckiego. Po œmierci W³adys³awa Raczkiewicza w roku 1947, funkcjê prezydenta RP na obczyŸnie obj¹³ August Zaleski, który sprawowa³ ten urz¹d przez nastêpne 25 lat. W tym czasie rozgorza³y spory i konflikty pomiêdzy politykami emigracyjnymi. W pocz¹tkach lat 50. powsta³o kilka oœrodków politycznych, z których ka¿dy uznawa³ siê za kontynuatora legalnych w³adz polskich. K³ótnie i dyskusje, niemo¿liwe w kraju, s³u¿y³y jednak¿e idei wolnoœci s³owa oraz ci¹g³oœci polskiej myœli politycznej. Na Zachodzie pozosta³o wielu wybitnych przedstawicieli kultury polskiej. Spoœród znanych poetów byli to m.in. Kazimierz Wierzyñski, Jan Lechoñ, Marian Hemar. Do najbardziej popularnych prozaików nale¿eli Tadeusz Nowakowski, Gustaw Herling-Grudziñski oraz Maria Kuncewiczowa. Szereg twórców, pozbawionych swobody literackiej w kraju, uda³o siê na emigracjê w latach 50. i 60. Do grupy tej nale¿eli Czes³aw Mi³osz, Marek H³asko, Leopold Tyrmand, S³awomir Mro¿ek. Jednym z g³ównych oœrodków spo³eczno-politycznych polskiej emigracji by³ kierowany przez Jerzego Giedroycia paryski Instytut Literacki. Przez okres kilkudziesiêciu lat placówka ta wyda³a setki tytu³ów – w olbrzymiej wiêkszoœci pozycji, które nie mog³y ukazaæ siê w kraju ze wzglêdu na cenzurê. Spora czêœæ tych wydawnictw by³a przewo¿ona ró¿nymi drogami do Polski. Nieocenion¹ rolê spe³nia³ wydawany przez Instytut miesiêcznik „Kultura”, który informowa³ czytelników o wydarzeniach w kraju jak równie¿ zamieszcza³ komentarze o sytuacji politycznej i ¿yciu kulturalnym w Polsce. Innym, wa¿nym centrum polskoœci by³a istniej¹ca w Monachium rozg³oœnia polska Radia Wolna Europa. Od rozpoczêcia nadawania audycji w roku 1952 by³o to dla milionów Polaków w kraju jedyne, niezale¿ne Ÿród³o informacji. Dyrektorem rozg³oœni by³ przez ponad 20 lat Jan Nowak Jeziorañski, legendarny „Kurier z Warszawy”. Centrum spo³eczno-kulturalne polskiej emigracji mieœci³o siê w Londy-

Martin Labazevitch – pianista i propagator muzyki W ostani weekend w Dimenna Center na Manhattanie mia³ miejsce koncert fortepianowy w wykonaniu polskiego pianisty Martina Labazevitcha. FOTO: BO¿ENA KONKIEL

W roku 1945 zdecydowana wiêkszoœæ pañstw zachodnich uzna³a oficjalnie rz¹d warszawski cofaj¹c tym samym uznanie polskiego rz¹du w Londynie.

13

Jan Nowak Jeziorañski – szef Radia Wolna Europa. u

nie. Istnia³y tu polskie kluby, wydawnictwa prasowe i ksi¹¿kowe, placówki naukowe, itp. G³ównym oœrodkiem naukowym polskiego Londynu by³ Instytut im. genera³a W³adys³awa Sikorskiego. W polskich teatrzykach i kabaretach wystêpowa³y gwiazdy polskiej piosenki przedwojennej na czele z W³ad¹ Majewsk¹ i Renat¹ Bogdañsk¹ (¿on¹ gen. Andersa). Cotygodniowy program kabaretowy transmitowany do kraju na falach Wolnej Europy prowadzi³ Marian Hemar. Spo³ecznoœæ polska w Londynie liczy³a ponad sto tysiecy osób. Wraz z koñcem ery stalinowskiej i odwil¿¹ polityczn¹ w Polsce w roku 1956, niektórzy politycy emigracyjni i ludzie kultury zaczêli wracaæ do kraju. Jako jeden z pierwszych powróci³ do Warszawy Stanis³aw Cat-Mackiewicz, znany pisarz i premier rz¹du londyñskiego w latach 19541955. Wiêkszoœæ œrodowisk emigracyjnych zdecydowanie potêpia³a takie powroty. Ponad 1,5 mln Polaków mieszka³o na terenie Zwi¹zku Sowieckiego. Byli to potomkowie polskiej spo³ecznoœci z okresu Rosji carskiej, Polacy pozostawieni na kresach wschodnich po wojnie, jak równie¿ zes³añcy z lat 19401941. Ci ostatni przebywali w olbrzymiej wiêkszoœci na Syberii oraz w Kazachstanie. Do tego nale¿y doliczyæ tysi¹ce ¿o³nierzy AK zes³anych w g³¹b Rosji w latach 1944-1945. Niektórym z nich uda³o siê powróciæ do kraju po roku 1947. Inni wrócili dopiero po prze³omie politycznym w Polsce w drugiej po³owie lat 50., w ramach tzw. repatryjacji. Los ludnoœci polskiej w ZSSR byl ciê¿ki. Reprezentowa³a ona najubo¿sze warstwy spo³eczne. Ponadto Polacy odciêci byli od kultury narodowej i religii katolickiej. Kontakty z krewnymi w kraju by³y bardzo ograniczone. Odwiedziny w Polsce lub wizyty rodzinne w Rosji prawie niemo¿liwe. * Aktywnoœæ powojennych œrodowisk emigracyjnych w Europie Zachodniej, w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie mia³a olbrzymie znaczenie. W sytuacji zniewolenia Polski przez re¿im komunistyczny i dzia³anie cenzury prewencyjnej, Polacy na obczyŸnie podtrzymywali ideê niepodleg³oœci narodu i tworzyli niezale¿n¹ kulturê polsk¹.

Kazimierz Wierzbicki

Martin jest bardzo utalentowanym pianist¹, który obecnie koñczy studia doktoranckie z fortepianu u Jose Ramos Santany w Washington DC. Wczeœniej studiowa³ w Konserwatorium w Odessie na Ukraninie, nastêpnie w Manhattan School of Music w Nowym Jorku. Mimo studiów bardzo du¿o koncertuje. Jego liczne wystêpy by³y transmitowane przez radio w Stanach Zjednoczonych, Polsce i na Litwie. Martin wystêpowa³ z wieloma orkiestrami w Hiszpanii, Polsce, Ukrainie, Japonii, i Stanach Zjednoczonych. Otrzyma³ te¿ wiele nagród w konkursach fortepianowych. Wszystkich wymieniæ nie sposób. Labazevitch dochód z ostatniego koncertu w ca³oœci przekaza³ na Miêdzynarodowe Warsztaty Pianistyczne w Puerto Rico, które przed trzema laty wspólnie z innymi pianistami zapocz¹tkowa³. Dziêki tym warsztatom wielu m³odych pianistów mog³o kszta³ciæ siê przez tydzieñ pod okiem tak znamienitych pedagogów fortepianu jak Jose Ramos Santana, Gold Tatz, Eteri Andjaparidze, Jorge Luis Prats, czy Andre Laplante. Obecnie trwa nabór kandydatów na tegoroczny festiwal. Zainteresowanych odsy³am do strony internetowej http://puertopiano.org. Jeszcze mo¿na wype³niæ aplikacje i wzi¹æ udzia³ w festiwalu. Martin Labazievitch po raz pierwszy w tym roku zorganizowa³ konkurs chopinowski dla m³odych pianistów (do lat 18), który odbêdzie siê w dniach 3-4 marca. w Washington DC. Jest on tak¿e jednym z dyrektorów miêdzynarodowego konkursu Rosalyn Tureck International Bach Competition w Nowym Jorku.

Wracaj¹c do ostatniego koncertu Labazievitcha. Sk³ada³ siê z dwóch czêœci. W pierwszej obecni na nim melomani mogli us³yszeæ utwory Nikolai Medtnera i Alexandra Scriabina. Natomiast w drugiej czêœci koncertu widownia z wielk¹ przyjemnoœci¹ wys³ucha³a cyklu utworów „Obrazki z wystawy” Modesta Mussorgskiego. Jakkolwiek pierwsza czêœæ by³a dla mnie bardzo interesuj¹ca, bo po raz pierwszy us³ysza³am œwietne wykonanie Sonaty Medtnera, a i wykonanie utworów Scriabina by³o pe³ne dramaturgii i emocji, to osobiœcie najbardziej przypad³a mi do gustu druga czêœæ koncertu. Pianista pokaza³ doskona³¹ technikê, co by³o niezbêdne dla wykonania tej muzyki, wydoby³ z fortepianu ca³¹ paletê barw i brzmieñ. Od pierwszej do ostatniej nuty czu³o siê wielki talent pianisty. W wykonaniach utworów s³ychaæ by³o wiele zró¿nicowanych barw. Zmiany tempa, jakoœæ dŸwiêków, kultura interpretacji, budowanie emocji, balansowanie na lini brzmienia góra-dó³ spowodowa³y, ¿e Martin Labazievitch udowodni³, i¿ jest artyst¹ z wielkimi mo¿liwoœciami i wspania³¹ przysz³oœci¹. Jego koncert by³ prawdziw¹ uczt¹ duchow¹. Dodatkow¹ atrakcj¹ niezbyt czêto spotykan¹ na koncertach by³a zapowiedŸ ka¿dego utworu i krótka historia zwi¹zana z jego powstaniem Doskonale wprowadza³o to s³uchaczy w nastrój utworu. Martin bisowa³ trzykrotnie. Koncert warty polecenia i trochê szkoda, ¿e nie by³ szeroko reklamowany, bo zapewne wiêcej osób chêtnie pos³ucha³oby tak wspania³ych wykonañ muzyki rosyjskiej w interpretacji polskiego pianisty.

Bo¿ena Konkiel


KURIER PLUS 17 LUTEGO 2018

14

www.kurierplus.com

Nowa powieϾ w odcinkach

Tadeusz Do³êga Mostowicz

Pamiêtnik pani Hanki

odc. 26

Powieœæ pod powy¿szym tytu³em, to ostatnia i jak wielu krytyków uwa¿a, najlepsza ksi¹¿ka niezwykle popularnego w okresie miêdzywojennym pisarza Tadeusza Do³êgi Mostowicza. Napisana jest w formie dziennika. Autor œwietnie oddaje w niej klimat przedwojennej Warszawy i ¿ycie ówczesnych elit. G³ówna bohaterka – ¿ona polskiego dyplomaty wpl¹tuje siê w aferê... To musi byæ niebezpieczna kobieta. Umyœlnie zaczê³am przymilaæ siê do Jacka. Robi³am to bardzo demonstracyjnie, zmuszaj¹c go tym jednoczeœnie do wzajemnych czu³oœci. Usi³owa³ wprawdzie jakoœ mnie zmoderowaæ, lecz nie ust¹pi³am. Wreszcie powiedzia³am mu, ¿e chcê zatañczyæ. Gdy oci¹ga³ siê przez moment, z obawy, by nie wymyœli³ jakiego wykrêtu, wsta³am i wyci¹gnê³am doñ rêkê. Widzia³am, ¿e by³ z³y, bo uœmiecha³ siê nienaturalnie. Tote¿ gdy znaleŸliœmy siê wœród tañcz¹cych par, odezwa³am siê doñ pó³g³osem: – Nie rozumiem, co siê z tob¹ sta³o? – Ze mn¹? – zapyta³, ¿eby zyskaæ na czasie. – Dawniej tak lubi³eœ taniec. – Dlaczego dawniej? – uda³ oburzenie. – Zawsze przepadam za tañcem z tob¹. – Dlaczego w takim razie masz minê tak¹, jakby ciê prowadzono na szafot? – Co ty wygadujesz?! – zaœmia³ siê nieszczerze. – Trzymasz mnie sztywno, wygl¹dasz tak, jakbyœ przez grzecznoœæ poprosi³ mnie do tañca. Jacek skrzywi³ siê. – Masz do mnie jakieœ dziwne pretensje. Jestem trochê zmêczony. To wszystko. W³aœnie mijaliœmy stolik tej kobiety. Pieszczotliwym ruchem palców pog³adzi³am jego d³oñ. Ona wprawdzie tego nie dostrzeg³a, lecz Jacek poczerwienia³ i widzia³am, jak mu siê zacisnê³y szczêki. On siê musi baæ tej kobiety. Powiedzia³am perfidnie: – Zachowujesz siê tak, jakbyœ chcia³ zademonstrowaæ, ¿e nudz¹ ciê i mêcz¹ moje czu³oœci. Jacek z lekka zmarszczy³ brwi i zmuszaj¹c siê do przyjemnego wyrazu twarzy b¹kn¹³: – Sama wiesz, ¿e to nieprawda. – Byæ mo¿e – nalega³am. – Ale ty chcesz, by wszyscy tu na sali pomyœleli, ¿e to prawda. – Zapewniam ciê, Haneczko, ¿e to urojenia. – A ja ciê zapewniam, ¿e ju¿ nigdy z tob¹ nie zatañczê. – Doprawdy ciê nie rozumiem. Masz do mnie pretensje o to, co wcale nie istnieje. A poza tym mog³abyœ siê zdobyæ na tyle wyrozumia³oœci, by uznaæ, ¿e ka¿demu wolno czasami nie mieæ usposobienia do tañca. – Owszem, uznajê to. Ale w takim razie dlaczego prosi³eœ mnie do tañca? Jacek przygryz³ wargi. – Wybacz, ale to ty chcia³aœ. – Wiêc có¿ z tego?... Mog³eœ przecie¿ powiedzieæ, ¿e nie masz ochoty, ¿e ci ju¿ zbrzyd³am do reszty, ¿e... Czy ja wiem... Ze wstydzisz siê ze mn¹ tañczyæ, ¿e... Przerwa³ mi cokolwiek za mocnym œciœniêciem mojej rêki. By³ bardzo z³y. Nie wiem dlaczego, ale opanowa³o mnie takie rozdra¿nienie, ¿e nie mog³am powstrzymaæ przykrych s³ów: – Je¿eli chcesz, bym krzyknê³a z bólu, œciœnij mi rêkê mocniej. – S³uchaj, Haneczko – odezwa³ siê st³umionym g³osem – co ci zawini³em?... Przyznajê, ¿e nie chcia³em tañczyæ, i gdy-

byœ nie wsta³a, prosi³bym, byœ wybra³a innego tancerza. Poniewa¿ jednak ju¿ wsta³aœ, nie wypada³o mi zrobiæ nic innego, jak wstaæ równie¿. – Tak – przyzna³am. – Byæ mo¿e. Ale czy nie uwa¿asz, ¿e wypada te¿, tañcz¹c z ¿on¹, przynajmniej udawaæ, ¿e nie jest to dla ciebie tortur¹. Orkiestra skoñczy³a graæ i wróciliœmy do stolika, poró¿nieni i podnieceni sprzeczk¹. Przez tchórzostwo Jacka (a mo¿e i przez moje rozdra¿nienie) ca³y plan mi siê nie uda³. Zale¿a³o mi na tym, by pokazaæ tej wydrze, ¿e Jacek jest we mnie zakochany. Tymczasem wysz³o coœ wrêcz przeciwnego. Nawet przy naszym stoliku wszyscy spostrzegli, ¿eœmy siê k³ócili, i ktoœ na ten temat zrobi³ kilka niem¹drych dowcipów. Podczas nastêpnego tañca zjawi³ siê Toto. Oczywiœcie zaraz mnie poprosi³, lecz odmówi³am. I tu Jacek wykaza³ siê swoj¹ klas¹! Gdy nastêpnie zagrano walca, uœmiechniêty wsta³ i sk³oni³ siê przede mn¹. Widocznie prze³ama³ w sobie obawê przed t¹ kobiet¹ albo zl¹k³ siê, ¿e ja siê na niego powa¿nie pogniewa³am. W ka¿dym b¹dŸ razie da³ nowy dowód, jak bardzo mnie kocha. Ach, gdybym mu mog³a powiedzieæ, jak wiele tej chwili odczuwa³am dlañ wdziêcznoœci. By³ niezrównanie szarmancki, a poniewa¿ walca tañczy znakomicie, zwracaliœmy na siebie powszechn¹ uwagê. gdy w drugiej po³owie zwolniliœmy tempo, pochyli³ siê nad moim uchem i szepn¹³: – Czy ju¿ teraz dobrze? Wrodzony upór kaza³ mi nie poddawaæ siê od razu. – Tak powinno by³o byæ ju¿ wtedy – powiedzia³am. – Masz racjê, kochanie. Tylko widzisz, wtedy by³oby to nieszczere, a teraz jest najszczersze. Milcza³ chwilê i doda³: – Kocham ciê tak, jak ju¿ nigdy nikogo kochaæ nie bêdê. By³am zupe³nie szczêœliwa. I z tego, co mi mówi³, i z tych spojrzeñ, którymi wodzili za mn¹ mê¿czyŸni, i z tego, ¿e tak ³adnie wygl¹da³am, i z tego, ¿e mia³am przeœliczn¹ sukienkê, której skromnoœæ podkreœla³a jeszcze bardziej moj¹ m³odoœæ w porównaniu z t¹ rud¹ wydr¹. Mia³a wprawdzie na sobie bardzo szykown¹ sukniê wieczorow¹ z pêkiem storczyków, ale wygl¹da³a co najmniej na trzydziestkê. Na dobrze zakonserwowan¹ trzydziestkê. Musia³a ona to odczuæ, gdy¿ wkrótce wsta³a i ca³ym towarzystwem przenieœli siê do cocktail-baru. Poczciwy Toto w ca³ej swojej naiwnoœci zapyta³, zwracaj¹c siê do mnie i do Jacka: – Czy nie wiecie, kto to jest ta dama w towarzystwie pana Niementowskiego? Jacek zmiesza³ siê, a ja powiedzia³am: – Sk¹d¿e mo¿emy wiedzieæ? Przecie¿ nie jest dla ciebie tajemnic¹, ¿e z panem Niementowskim nie utrzymujemy ¿adnych stosunków. Toto najniezrêczniej w œwiecie mrukn¹³: – Przepraszam... Coraz bardziej siê dziwiê, co ja mog³am w nim widzieæ. Zawsze ceni³am u ludzi lotn¹ inteligencjê. Wyobra¿am sobie, jaki by³by Toto, gdyby nie pochodzi³ ze swojej sfery, gdy-

by nie mia³ swojej kindersztuby. I czym by móg³ siê wówczas zajmowaæ? Zosta³by groomem lub kamerdynerem. Gdy siê ich obu widzi razem, Toto nie wytrzymuje najmniejszego porównania z Jackiem. Jacek jest czu³y, wra¿liwy i gor¹cy. Jego opanowanie, jego dyskretny sposób bycia nikogo uwa¿nego nie zwiod¹. Najlepiej go okreœli³ Jaros³aw Iwaszkiewicz. Powiedzia³ mi kiedyœ: – To romantyk w skórze klasyka. Co prawda niezbyt dobrze orientujê siê w sensie tego okreœlenia, ale nie ulega w¹tpliwoœci, ¿e jest œwietne. Ilekroæ komuœ je powtarzam, wszyscy przyznaj¹ mi racjê. Wróciliœmy do domu w najwiêkszej zgodzie. Niedziela Nie cierpiê niedziel. S¹ nudne, jednostajne i bezbarwne. A przy tym swoj¹ wyj¹tkowoœci¹ zak³ócaj¹ normalny bieg ¿ycia. Nagle przypomina cz³owiek sobie, ¿e nie mo¿e pójœæ do miary, ¿e nie mo¿e kupiæ ró¿nych rzeczy dlatego tylko, ¿e ludzie œwiêtuj¹. Poza tym wszyscy krewni uwa¿aj¹ niedzielê za najlepszy dzieñ do odwiedzin i telefonów. To straszne, jak wielu cz³owiek ma krewnych. W³aœciwie mówi¹c, krewni s¹ prawdziw¹ udrêk¹. Zastanawia³am siê nad tym, jak by wygl¹da³ œwiat, gdyby jakoœ ograniczyæ pokrewieñstwa. Na przyk³ad zostawiæ tylko ojca i matkê. No i oczywiœcie dzieci. Ilekroæ pomyœlê o dzieciach, zawsze mi siê robi przykro. Halszka ma cudn¹ córeczkê, której oczywiœcie nie umie wychowywaæ. Wyroœnie z niej na pewno raróg. Muszka ma dwóch synów. Wspania³e ch³opaki. Wszystkie pytaj¹ mnie, dlaczego dotychczas nie mam dzieci. Przyznam siê, ¿e zarówno cieszy to mnie i martwi. S¹dzê, ¿e nie umia³abym bawiæ siê i zajmowaæ siê sob¹, gdybym mia³a dziecko. To jest coœ tak rozkosznego, ¿e zeœrodkowa³abym w nim ca³e swoje ¿ycie. Z drugiej jednak strony jestem przecie¿ bardzo m³oda i tak niewiele dotychczas mia³am od ¿ycia. Ogarnia mnie radoœæ, ¿e jeszcze jestem wolna, ¿e nie grozi mi koniecznoœæ przestrzegania jakiejœ diety i nie wyrasta przede mn¹ perspektywa d³ugotrwa³ego wycofania siê z zabaw i z normalnego trybu egzystencji. A jednak zazdroszczê i Halszce, i Muszce. W dodatku Jacek ju¿ kilka razy wspomnia³ o tym, ¿e nasz dziecinny pokój jest pusty. Posiadanie dziecka sprawia wprawdzie wiele k³opotów, ale ma te¿ i plusy. Mê¿czyznom to siê bardzo podoba. Pamiêtam w Rimini tak¹ Dunkê czy Holenderkê, która chodzi³a na promenadê ze swoim piêcioletnim ch³opczykiem. Wprost kokietowa³a nim wszystkich. Ubiera³a go cudownie w aksamitny granatowy garniturek lub w bia³y pikowy. Musia³a go wytresowaæ. Inaczej nie zaczepia³by wszystkich panów. Ale robi³ to z takim wdziêkiem, ¿e ¿aden z nich nie potrafi³ siê oprzeæ. W rezultacie wci¹¿ by³a otoczona prawie tak jak ja. Mój Bo¿e! Tak myœlê o posiadaniu dziecka, a jeszcze sama nie wiem, czym nie powinna b³ogos³awiæ tego, ¿e jesteœmy bezdzietni. Przecie¿ jeszcze nie wiadomo, jak skoñczy siê sprawa z t¹ belgij-

sk¹ Angielk¹. Stryj dziœ nie telefonowa³. Widocznie nie ma ¿adnych nowych wiadomoœci. Jacek przez ca³y dzieñ by³ w domu, tylko ko³o szóstej namówi³am go, by poszed³ do moich rodziców. Ostatecznie naprawdê czuli siê ura¿eni tymi kilkoma wypadkami jego nieuwagi. Podczas jego nieobecnoœci wyjê³am zza wanny paczkê Roberta i schowa³am j¹ w bieliŸniarce. On tam nigdy nie zagl¹da. Co zaœ dotyczy s³u¿by, mogê przecie¿ chowaæ klucz do toalety. Swoj¹ drog¹ post¹pi³am mo¿e zbyt lekkomyœlnie, domagaj¹c siê od Jacka, by sk³oni³ ciotkê Magdalenê do wyjazdu. Mam teraz mnóstwo idiotycznych spraw na g³owie. Przecie¿ to jest nonsens, bym zajmowa³a siê dysponowaniem, pilnowaniem terminów prania itp., zw³aszcza teraz, gdy gnêbi mnie tyle nieszczêœæ. Gosposia, któr¹ wziê³am, jest szczytem niezaradnoœci. Wci¹¿ zwraca siê do mnie z pytaniami o jakieœ g³upstwa. A ju¿ mowy nie ma o tym, by umia³a u³o¿yæ menu, czy wiedzieæ, jak rozsadziæ goœci. Jacek dziœ po raz trzeci dosta³ na pierwsze œniadanie herbatê, której nie znosi. Jak du¿¹ sprawi³o mu to przykroœæ, w tym najlepszy dowód, ¿e sam mi to powiedzia³. Kto wie, czy nie by³oby wskazane napisaæ do ciotki Magdaleny. Ostatecznie jej wyjazd za³atwiony zosta³ w sposób zupe³nie przyzwoity i wszyscy wzajemnie mo¿emy udawaæ, ¿e nasze rozstanie nie by³o wynikiem ¿adnych nieporozumieñ, lecz po prostu chêci¹, by ciocia odpoczê³a. Muszê siê naradziæ z Jackiem. Poniedzia³ek Wprawdzie stryj Albin mi o tym wspomnia³, ale zupe³nie nie by³am na to przygotowana. Miss Elisabeth Normann wczoraj wieczorem wyjecha³a do Krynicy. Prawdopodobnie nie na d³ugo, gdy¿ nadal zatrzyma³a swój numer w hotelu. Stryj da³ mi do zrozumienia, ¿e mia³by równie¿ wielk¹ ochotê pojechaæ za ni¹, lecz nie pozwalaj¹ mu na to ró¿ne sprawy. Domyœlam siê, ¿e po prostu brak mu gotówki. A zreszt¹ nie zale¿y mi na tym, by stryj do Krynicy jecha³. Mo¿e by³oby rzecz¹ najrozs¹dniejsz¹, gdybym ja siê tam uda³a. W tamtejszych warunkach, gdzie siê zawiera wiele przygodnych znajomoœci, nietrudno by³oby zbli¿yæ siê do niej nie wywo³uj¹c jej podejrzeñ, ¿e tyle wiem o niej. Jestem przekonana, ¿e znacznie lepiej ni¿ stryj potrafi³abym sk³oniæ tê pani¹ do zwierzeñ. Na przyk³ad stryj nie potrafi przycisn¹æ jej do muru w zwi¹zku z jêzykiem polskim. Twierdzi, ¿e niepodobna skierowaæ rozmowy z ni¹ na ten temat. W rezultacie wszystko spada na mnie. Ja muszê o wszystkim myœleæ, wszystko przewidywaæ. Znik¹d nie mam ¿adnej pomocy. Jacek znowu jest bardzo zajêty. Na œwiecie dziej¹ siê wa¿ne rzeczy. Bez ustanku przyje¿d¿aj¹ kurierzy dyplomatyczni. Jacek mówi, ¿e wybuch wojny jest bardzo mo¿liwy. Tego by jeszcze brakowa³o! Wprawdzie s¹dzê, ¿e by³o wiele przesady w opowiadaniach ludzi starszych o ubieg³ej wojnie, ale jednak pozostaje niezaprzeczonym faktem, ¿e trzeba by³o jadaæ jakieœ œwiñstwa, gdy¿ produkty zdro¿a³y, no i mowy nie by³o o sprowadzaniu czegoœ z zagranicy.


KURIER PLUS 17 LUTEGO 2018

www.kurierplus.com

15

Podwójne ¿ycie Weroniki K.

Poza Ten moment, k i e d y po przebuW ERONIKA K WIATKOWSKA dzeniu potrzebujesz jeszcze dobrych kilku sekund, by zrozumieæ, ¿e dziecko które urodzi³aœ Szczepanowi Twardochowi, a które wyklu³o siê z jaja i lata teraz pod kopu³¹ jakiegoœ bardzo nowoczesnego budynku – nowojorskiego muzeum albo stacji miêdzygalaktycznej – to tylko sen. Ta chwila kiedy stoisz na progu jawy. Otwierasz oczy i powoli wracasz w miejsce, którego wspó³rzêdne mo¿na okreœliæ za pomoc¹ satelity. Patrzysz na œciany. Sufit. Okno. I przypominasz sobie. Gdzie jesteœ. Kim. Kto œpi obok. I jaki jest dzieñ tygodnia. Ubrania. Numer buta. I na któr¹ do pracy. Jeœli masz pracê. Bo z tym ostatnio gorzej. Ze wszystkim ostatnio gorzej. Lepiej ju¿ by³o. Lepiej nie mówiæ. Nie myœleæ. Odsun¹æ natrêtne. Wstrzymaæ oddech. Raz. Dwa. Trzy. Cztery. Wypuœciæ powietrze. I jeszcze raz. Przez chwilê trwaj¹c¹ nie d³u¿ej ni¿ mrugniêcie powiek obserwowaæ jak rzeczywistoœæ przybiera zapamiêtany kszta³t. Przesz³oœæ wskakuje na swoje miejsce. I ju¿ wiesz, ¿e jest luty. Œroda. Albo czwartek. Ósma. Albo dziewi¹ta. S³onecznie. Ciemno. Pada. Sucho. Wbrew pozorom opcji nie ma tak wiele. Powtarzalnoœæ. Zgaga i blaga.* Woda z cytryn¹. Bo zdrowo. Owsianka. Bo nie pieczywo. Kotom w miski. Prysznic. Namalowaæ sobie twarz. Oczy. Usta. Nie zapomnieæ o. Wybiec. Zd¹¿yæ. Sta-

wiæ siê. W miejscu pracy. Której nie szanujesz. Której nie chcesz. Któr¹ porzucisz, gdy tylko pojawi siê mo¿liwoœæ. Na coœ. Lecz siê nie pojawia. Mo¿esz wybieraæ spoœród równie nêdznych ofert. Albo nie wybieraæ wcale. Zdelegalizowa³aœ siê. ¯yjesz na marginesie. W zgiêciu kartki. Drobnym druczkiem. Poza. […] znowu by³em tam, gdzie mi dobrze, gdzie zawsze skradam siê we œnie, w pamiêci, w raptownej têsknocie. Dobrze jest uciekaæ przed codziennym trwaniem w jak¹œ wymyœlon¹ przysz³oœæ, w niespe³nione nigdy warianty losu, w odurzenie rozwydrzonej wyobraŸni, ale najlepiej jednak pójœæ znajom¹ drog¹ wstecz, wróciæ do starego gniazda, wmieszaæ siê miêdzy ludzi, którzy nie znaj¹ jeszcze swojego przeznaczenia, przebraæ siê w skórê m³odoœci, przeinaczyæ wypadki i zdarzenia, zanurzyæ siê w tajemniczym, niepokoj¹cym tunelu praprzesz³oœci nie szukaj¹c sensu, logiki, usprawiedliwieñ […]** B¹dŸ tu i teraz. Mówi zaprzyjaŸniony buddysta. Mówi wlepka w metrze. I karteczka przytroczona do torebki z herbat¹. A ja odmawiam. Ja wrêcz przeciwnie. Nie chcê byæ tu i teraz. W s³abo ogrzewanym pokoju. Z sinym od deszczu oknem. Wrzaskiem dziecka s¹siadów. W niepokoj¹co d³ugiej zimie. I uczuciu pora¿ki roz³o¿onej na raty. Na lata. Która d³ugo udawa³a coœ innego. Przygodê. Zmianê. Etap aklimatyzacji, nabierania rozpêdu. Obietnicê. Stan przejœciowy. Zbieranie do-

œwiadczeñ. Naukê. A teraz jest tym, czym jest. Poczuciem beznadziei. Niemo¿noœci¹. Pu³apk¹. A wiêc powrót do przesz³oœci. Chwytaæ to, co ju¿ uciek³o. I wymyœliæ sobie niebo. I wymyœliæ innym piek³o*** – œpiewam Staszewskim. Tekst z 1991 roku wydaje siê zdumiewaj¹co aktualny. Czytam stare pamiêtniki. Buszujê we wspomnieniach jak bohater Salingera. Pisa³am o tej ksi¹¿ce na próbnej maturze. Temat: alternatywny kanon lektur. Nie wymyœli³abym lepszego. Dosta³am pi¹tkê z plusem, bo „szóstka mog³aby przewróciæ mi w g³owie” – powiedzia³ dyrektor Suchorski. Nie mia³ racji. Mo¿e gdyby wbijano nam, urodzonym w latach osiemdziesi¹tych, ¿e jesteœmy genialni i mo¿emy wszystko, tak jak to robi¹ amerykañskie matki, to byœmy byli genialni i moglibyœmy wszystko? Sky is the limit. Jesteœ diamentem. Siêgaj, gdzie wzrok nie siêga. £am, czego rozum nie z³amie. Realizuj najdziksze marzenia. Jesteœ najlepszy. Jesteœ najlepsza. Yes you can. * W weso³ym nastroju schy³kowoœci, rozmawiam z ojcem o najefektywniejszych rodzajach samobójstwa. Czy lepiej tabletki, czy mo¿e jak Sylvia Plath – g³owê do piekarnika. A mo¿e romantycznie? Z jakiegoœ piêknego mostu. Pod poci¹g. Hemingway paln¹³ sobie w ³eb. Virginia Woolf nape³ni³a kieszenie kamieniami i rzuci³a siê do rzeki. Lechoñ wyskoczy³ z dwunastego piêtra nowojorskiego hotelu. Robin Williams powiesi³ siê w domu. Wed³ug Jaromira Nohavicy ¿aden sposób nie jest wystarczaj¹co skuteczny: Trzeci miesi¹c gêby w kr¹g ponure/ Chy-

ba czas rozejrzeæ siê za sznurem/ Nie na drzewo nie w³aŸ konar trzaœnie/ W grunt przywalisz zaœniesz lecz nie zgaœniesz/ Bêdziesz po³amany do imentu /Kliniczny przypadek dla studentów. To wlezê na komin na wysoki/ Niech gapi¹ siê gapie na me zw³oki/ Rozp³acz¹ siê widz¹c kto to le¿y/ Krzy¿ zrobi¹ mi z dykty lub z paŸdzierzy/ Nie zap³acze nikt, bo lubi¹ œwinie/ Jak to tak jak w kinie le¿y w glinie/ Wgapi taki w truch³o dziób g³upawy/ I pójdzie za³atwiaæ swoje sprawy. To kupiê w aptece cyjankali/ By po mnie choæ krewni zap³akali/ Jak sobie ten napój golnê z gwinta/ To wnet mnie utuli ziemia œwinta/ Lecz pewnoœci brak przez te podróby/ Czy ten lek przywiedzie ciê do zguby/ Ty chcesz byæ martwy i wreszcie happy/ A ¿yjesz bez nerek za to œlepy. Co mam czyniæ mój ty Bo¿e poradŸ/ By mnie grabarz wreszcie móg³ zaoraæ/ Co robiæ z zasranym mym ¿ywotem/ Coœ mi da³ i nie chcesz wzi¹æ z powrotem?/ ¯ywot masz zasrany ty matole/ Ciesz siê ciulu ¿eœ tam wci¹¿ na dole/ Rzuæ gorza³ê, fajki i kwêkanie/ Bo doœæ mam patrzenia z góry na nie. * Mariusz Sieniewicz, Czwarte niebo ** Tadeusz Konwicki, Kronika wypadków mi³osnych. *** Kazik, Jeszcze Polska.

Napisz do autorki: podwojnezycieweronikik@gmail.com

El¿bieta Baumgartner radzi

Co nowego w Social Security na rok 2018 Co roku zmieniaj¹ siê trochê przepisy Social Security – waloryzowane s¹ œwiadczenia i niektóre pu³apy, czasami nowelizowane niektóre regu³y. Warto wiedzieæ, co zmienia siê w roku 2018. Wiek emerytalny wzrasta o dwa miesi¹ce Podczas gdy w Polsce wiek emerytalny zosta³ od 1 paŸdziernika 2017 roku obni¿ony do 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mê¿czyzn, wiek emerytalny w USA idzie w górê, co zosta³o uchwalone przez Kongres i prezydenta Regana 25 lat temu, jeszcze w 1983 roku. Dla osób urodzonych w latach 1943 1954 pe³ny wiek emerytalny wynosi 66 lat, ale wzrasta dla osób m³odszych. Seniorzy urodzeni w roku 1955 i wczeœniej, którzy zechc¹ przejœæ na wczesn¹ emeryturê, zauwa¿¹ zmiany. Dla osób z roku 1955 pe³ny wiek emerytalny wynosi 66 lat i 2 miesi¹ce. Nadal wolno im przejœæ na spoczynek w wieku 62 lat, ale skoro pobieraæ bêd¹ œwiadczenia o 50 miesiêcy d³u¿ej, zostan¹ one im zmniejszone o 25.8 proc. w porównaniu z pe³n¹ emerytur¹. Niecierpliwa ¿ona w wieku 62 lat dostanie rentê ma³¿eñsk¹ w wysokoœci tylko 34.6 proc. emerytury mê¿a. Dla urodzonych w roku 1956 pe³ny wiek emerytalny to 66 lat i cztery miesi¹ce, w roku 1957 – to 66 lat i szeœæ miesiêcy itd. Wiek emerytalny wzrastaæ bêdzie stopniowo o dwa miesi¹ce co roku a¿

do 67 lat. Szczegó³y pokazuje Retirement Age Calculator, www.ssa.gov/planners/retire/ageincrease.html. Podwy¿ka œwiadczenia Social Security Œwiadczenia Social Security s¹ co roku waloryzowane o tyle, ile wynosi podwy¿ka kosztów utrzymania (COLA). W ostatnich paru latach nie by³o inflacji, koszty utrzymania nie ros³y, wiêc nie by³o waloryzacji emerytur czy rent. W tym roku 62 milionów emerytów i rencistów dosta³o podwy¿kê w wysokoœci 2 procent ich œwiadczeñ. Przeciêtny emeryt mia³ 1,377 dol. emerytury w minionym w roku, a 1,404 dol w roku 2018. Przeciêtna para seniorów dostanie 46 dol. podwy¿ki – do 2,340 dolarów miesiêcznie w roku 2018. Maksymalna emerytura zwy¿kuje o 101 dol., do 2,788 dol. na miesi¹c. Federalny limit œwiadczeñ SSI wzrós³ do 750 dolarów. Dro¿eje Medicare Niestety, czêœæ seniorów nie zobaczy podwy¿ki, bo podro¿eje im podstawowa sk³adka na czêœæ B Medicare do 134 dol. miesiêcznie. Dlaczego taka podwy¿ka? Wiemy, ¿e koszty ochrony zdrowia rosn¹ w Stanach w galopuj¹cy sposób, a Medicare jest powa¿nie subsydiowane. Administracja Social Security nie mo¿e dowolnie podnosiæ sk³adek na Medicare, bowiem seniorów chroni regu³a zwana hold harmless rule. Dziêki niej, z po-

wodu podwy¿ki sk³adek, emeryt czy rencista w tym roku nie mo¿e dostawaæ mniej œwiadczeñ ni¿ w roku ubieg³ym. W latach, gdy waloryzacji emerytur nie by³o, cena Medicare musia³a staæ w miejscu. W tym roku cena sk³adek na Medicare skoczy³a do 134 dol. tylko tym osobom, które dosta³y odpowiednio wysok¹ podwy¿kê COLA. Regu³a hold harmless nie chroni ciê, je¿eli · do Medicare zapisa³eœ siê niedawno, bo ju¿ p³acisz podstawow¹ sk³adkê 134 dol. · w listopadzie i grudniu roku 2017 nie pobiera³eœ emerytury czy renty Social Security, albo · twoja COLA jest zbyt ma³a, by pokryæ podwy¿kê Medicare. Specjaliœci twierdz¹, ¿e bez tej podwy¿ki Social Security Trust zosta³by opró¿niony do roku 2034. Trzeba zarabiaæ wiêcej, by byæ ubezpieczonym Wa¿na zmiana dotyczy progu zarobków potrzebnych do zaliczenia kwarta³u ubezpieczenia Social Security. Od 1 stycznia 2018 roku trzeba zarobiæ kwartalnie o 20 dolarów wiêcej, czyli co najmniej 1,320 dol. Znaczy to, ¿e trzeba zarobiæ co najmniej 5,280 dol. w ci¹gu roku, by mieæ zaliczone cztery kwarta³y. Przypomnê, ¿e przepisy s¹ ustawione tak, ¿e ca³¹ kwotê (czyli 5,280 dol.) mo¿na zarobiæ na pocz¹tku roku (np. w styczniu),

a zaliczone nam bêd¹ cztery kwarta³y, czyli ca³y rok kalendarzowy. Wy¿sze sk³adki dla bogatych Kilkanaœcie milionów osób bêdzie p³aciæ wy¿sze sk³adki na Social Security. Podwy¿szona zosta³a do 128,400 dolarów podstawa zarobków, od których p³aci siê sk³adki Social Security. Dodatkowa sk³adka na Medicare obowi¹zuje od roku 2013. Ekstra 0.9% pobierane jest od wynagrodzenia przekraczaj¹cego 250,000 dol. dla ma³¿eñstw i 200,000 dol. dla osób samotnych. Oprócz tego 3.8 proc. podatku na Medicare jest potr¹cane od niektórych przychodów z inwestycji zamo¿nych podatników. Wiêcej informacji w witrynie Administracji Social Security: www.ssa.gov. Mo¿na dorabiaæ wiêcej Emeryci, którzy nie osi¹gnêli pe³nego wieku emerytalnego, mog¹ w roku 2018 zarabiaæ o 120 dolarów wiêcej, bo do 17,040 dol. (1,420 dol. miesiêcznie) bez redukcji ich œwiadczeñ Social Security. Dolar emerytury bêdzie im wstrzymany za ka¿de dwa dolary zarobione powy¿ej tego pu³apu. Ci, którzy osi¹gn¹ pe³ny wiek emerytalny (66 lat) w tym roku, mog¹ zarobiæ 45,360 dol., o 480 dol. wiêcej ni¿ w roku 2017, a ka¿de trzy dolary nadwy¿ki spowoduj¹ redukcjê emerytury o dolara. m


16

KURIER PLUS 17 LUTEGO 2018

www.kurierplus.com

O Paderewskim w Ameryce 1í W 1932 roku na jego koncert do nowojorskiego Madison Square Garden przyby³a rekordowa liczba 16 tysiêcy s³uchaczy. By³o to niezwyk³e wydarzenie, ulice Nowego Jorku zosta³y ca³kowicie zablokowane przez t³umy udaj¹ce siê na koncert 74-letniego pianisty. – Po jednym z koncertów w Carnegie Hall, znany krytyk muzyczny, James Huneker pisa³ w Metropolitan Magazine: „Zapewniam was, ¿e by³em œwiadkiem wielu recitali Paderewskiego, na których siedzia³em zastanawiaj¹c siê, czy rzeczywiœcie coœ s³yszê, czy te¿ Paderewski tylko markuje ruchy i wcale nie dotyka klawiatury? Jego sztuka jest w równym stopniu statyczna jak dramatyczna. Ton wydobywa siê z instrumentu, jak gdyby nikt nie uderza³… Czy to sztuka hipnozy? Je¿eli to sztuczka magiczna, to nikt od niego nie zna siê na niej lepiej”. – Plotkarskie, gazety codzienne donosi³y: dziewczêta w spazmach”, „sza³ dziewcz¹t na poranku muzycznym”. D³ugow³osy pianista dzia³a na kobiety nowojorskie tak samo jak s³oik konfitur na sieroty z przytu³ku. Paderewski by³ przede wszystkim fascynujacym wirtuozem. Ale recitale Paderewskiego to by³a nie tylko jego muzyka. To równie¿ jego osobowoœæ. Przyci¹ga³ t³umy. M³ody, niezwykle przystojny i elegancki z huraganem blond – rudych w³osów elektryzowa³ s³uchaczy. Zdarza³o siê czêsto, ¿e wielbicielki Paderewskiego przychodzi³y na koncert z no¿yczkami maj¹c nadziejê, ¿e uda im siê zdobyæ pukiel w³osów artysty. By³ prekursorem wspó³czesnych gwiazd estrady, rapperów, którzy wywo³uj¹ burzê emocji wœród publicznoœci. Nic siê nie zmieni³o. Zmieni³ siê tylko repertuar. Podczas pierwszego amerykañskiego tournee Paderewski da³ 107 koncertów, w tym 32 w Nowym Jorku. I to w³aœciwie otworzy³o mu drogê do sukcesów w Europie, gdzie zaczêto go zaliczaæ do najwybitniejszych, ¿yj¹cych wirtuozów fortepianu. Zacz¹³ koncertowaæ na ca³ym œwiecie. PrzyjaŸni³ siê z przywódcami politycznymi, g³owami pañstw. Te rozliczne kontakty wykorzystywa³ póŸniej jako orêdownik niepodleg³oœci Polski. Ju¿ podczas pierwszego amerykañskiego tournee rozpocz¹³ charytatywn¹ i patriotyczn¹ dzia³alnoœæ. Wspar³ inicjatywê wzniesienia pomnika Tadeusza Koœciuszki w Chicago. – Pierwsze tournee zakoñczy³o siê równie¿ wielkim sukcesem finansowym. Paderewski po raz pierwszy by³ bogaty a organizatorzy kolejnych tras koncertowych nie obawiali siê ju¿ o klapê. – Dlatego te¿ rok póŸniej powróci³ do USA. Tym razem trasa jego koncertów by³a znakomicie zorganizowana. By³ gwiazd¹. Nie musia³ ju¿ mieszkaæ w podrzêdnych hotelach, organizatorzy zapewnili mu komfortow¹ salonkê. W ca³ej amerykañskiej karierze, w luksusowym wagonie, doczepianym do poci¹gów, przemierzy³ Amerykê dwadzieœcia razy. By³o to skomplikowane, bowiem Paderewski podró¿owa³ z olbrzymi¹ iloœci¹ baga¿u, z fortepianem, z sekretarzem, stroicielem, kucharzem, lokajem. Jego ¿ona Helena Paderewska z klatkami ptaków. Paderewski nie mia³ domu w Ameryce. Podró¿owa³ salonk¹ i mieszka³ w eleganckich hotelach. W Nowym Jorku zatrzymywa³ siê w Gotham Hotel. Jego sta³a rezydencja by³a w Szwajcarii. Koncerty Paderewskiego by³y zawsze wielkim wydarzeniem artystycznym. Amerykañscy meloma-

ni witali go owacyjnie. Przyjmowano go na salonach amerykañskich polityków i œmietanki towarzyskiej. – Czy wtedy rozpocz¹³ swoj¹ dzia³alnoœæ polityczn¹? – Tê dzia³alnoœæ rozpocz¹³ nie w Ameryce ale w Polsce, podczas zaborów. Ufundowa³ pomnik na 500-lecie bitwy pod Grunwaldem który ods³oniêto w Krakowie 10 lipca 1910 roku i na ten rok przypada pocz¹tek kariery politycznej Paderewskiego. W 1910 roku przypad³a równi¿ setna rocznica urodzin Chopina. Obchody odbywa³y siê te¿ w zaborze austriackim. W³adze carskie nie zgodzi³y siê bowiem na ¿ad¹ formê upamiêtnienia tej rocznicy. Lwów by³ wiêc miejscem g³ównych obchodów. To w³aœnie we Lwowie wyg³osi³ Paderewski s³ynn¹ mowê o Chopinie. Powiedzia³ wtedy, ¿e nam Polakom, mo¿na by³o zabraæ wszystko, ale nie zabrano nam Chopina, nie zabrano nam jego mazurków i polonezów i w ten sposów przetrwaliœmy jako naród. To by³ w zasadzie program polityczny Paderewskiego, mówi¹cy ¿e kultura jest orê¿em przeciw obcej w³adzy. Po raz kolejny przyjecha³ do Ameryki w kwietniu 1915 roku. W Szwajcarii dzia³a³ ju¿ Komitet Generalny Pomocy Ofiarom Wojny w Polsce, który Paderewski za³o¿y³ wspólnie z Henrykiem Sienkiewiczem. Paderewski mia³ bardzo wa¿ne zadanie do spe³nienia, zjednoczenie Polonii, która pochodzi³a z ró¿nych zaborów. Bo zjednoczona, silna Polonia, licz¹ca wtedy oko³o cztery miliony Polaków by³a kart¹ przetargow¹ w rozmowach z amerykañskiemi politykami. W ci¹gu jednego roku, je¿d¿¹c z koncertami, przemówieniami zjedna³ ca³¹ Poloniê, zyska³ jej poparcie. Sta³ siê jej przedstawicielem. Paderewski mawia³ – nie nale¿ê do ¿adnej partii. Moja jedyn¹ parti¹ jest ojczyzna. Zdo³a³ równie¿ namówiæ Poloniê aby g³osowa³a na prezydenta Wilsona. I to dziêki polskim g³osom Wilson po raz drugi wygra³ wybory i zasiad³ w Bia³ym Domu. A to spowodowa³o, ¿e Wilson odwdziêczy³ siê Paderewskienu i Polakom poprzez tzw dyrektywy Wilsona. By³ to plan amerykañskiego prezydenta dotycz¹cy Europy po zakoñczeniu wojny i powrotu Polski na mapê œwiata. Polska, mia³a zostaæ odbudowana jako pañstwo federalne. A jej terytorium mia³o obejmowaæ wiêkszoœæ obszarów Rzeczypospolitej Obojga Narodów z okresu przed rozbiorami. Twórc¹ tej koncepcji by³ Paderewski i to on przedstawi³ j¹ amerykañskiemu prezydentowi w tzw Memoriale Paderewskiego o Stanach Zjednoczonych Polski. To on przekona³ Wilsona, ¿e Polska jest krajem, który trzeba odbudowaæ i bez którego pokój w Europie nie bêdzie mo¿liwy. Paderewski wykorzysta³ swoj¹ miêdzynarodow¹ s³awê, swoje kontakty, na rzecz Polski. Tego nikt nie zrobi³ ani przedtem ani potem. – Lista niebywa³ej dzia³alnoœci Paderewskiego na rzecz Polski jest d³uga. Reprezentowa³ Polskê na konferencji pokojowej w Pary¿u, by³ premierem, ministrem spraw zagranicznych, reprezentowa³ Polskê w Lidze Narodów. – Po wybuchu II wojny œwiatowej wszed³ w sk³ad polskich w³adz na uchodŸstwie. Zosta³ przewodnicz¹cym Rady Narodowej RP w Londynie. – Ale dzisiaj rozmawiamy o Paderewskim w Ameryce. Znany by³ tutaj nie tylko jako genialny pianista, kompozytor, przywódca Polonii ale równie¿ cz³owiek przeznaczajacy olbrzymie sumy na dzia³alnoœæ charytatywn¹.

Ignacy Paderewski Gala

Z inicjatywy Klubów Gazety Polskiej i Konsulatu Generalnego w Nowym Jorku 21 lutego (œroda), o godz. 20:00 w Carnegie Hall, bêdzie mia³ miejsce uroczysty koncert fortepianowy. Data nie jest przypadkowa - to 85. rocznica ostatniego koncertu jaki da³ w Carnegie Hall nasz wielki pianista Ignacy Paderewski. Koncert rozpocznie te¿ obchody stulecia Niepodleg³oœci Polski. W koncercie udzia³ wezm¹ znakomici pianiœci: Kevin Kenner, Szymon Nehring, Marek Bracha, £ukasz Krupiñski W programie utwory Paderewskiego i Chopina Bilety od 17 do 125 dolarów Rezerwacja biletów (212)247.7800 www.facebook.com/PaderewskiGala Swoj¹ obecnoœæ na Gali zapowiedzieli m.in: wicemarsza³ek Sejmu Beata Mazurek, minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz, ambasador Piotr Wilczek, ambasador przy UN Joanna Wronecka. Paderewski wspomaga³ wszystko i wszystkich. I nie mówiê tu tylko o Polonii czy polskich organizacjach. Ju¿ podczas pierwszej tury koncertów przeznaczy³ na £uk Waszyngtona, który powstawa³ w Nowym Jorku ponad cztery tysi¹ce dolarów. To by³a wtedy olbrzymia suma. Fundowa³ stypendia dla m³odych muzyków, kompozytorów. Po I wojnie œwiatowej przeznaczy³ 28,600 dolarów – jako najwiêksz¹ pojedyncz¹ wp³atê – na pomoc amerykañskim inwalidom wojennym. Zarabia³ olbrzymie pieni¹dze, by³ jednym z najlepiej op³acanych muzyków na œwiecie ale potrafi³ siê nimi dzieliæ. Amerykanie kochali go nie tylko za muzykê ale tak¿e za jego charytatywn¹ dzia³alnoœæ.

mi zacz¹³ siê po jego œmierci. Paderewski nie zostawi³ bowiem spadkobierców ani testamentu. Po latach posiad³oœci sprzedano na aukcji.

– W Kaliforni by³ w³aœcicielem wielu rancz, sadzi³ migda³owce i by³ znanym producentem win. – Przygoda Paderewskiego z Kaliforni¹ rozpoczê³a siê w 1914 roku. Kiedy koncertowa³ w San Francisco, polecono mu odpoczynek w gor¹cych Ÿród³ach, w ma³ej mieœcinie El Paso Robles, w po³owie drogi pomiêdzy San Francisco a Los Angeles. I Paderewski do tego stopnia uleg³ czarowi tego miejsca, ¿e zakupi³ tam ponad pó³ora tysi¹ca hektarów ziemi! Zacz¹³ sadziæ migda³owce i szybko sta³ siê najwiêkszym producentem migda³ów w Kaliforni. Uprawia³ te¿ winoroœle i by³ znanym producentem win. Los Angeles Time uzna³ wina Paderewskiego za jedne z najlepszych w Kaliforni. Dawa³ pracê setkom ludzi z tego regionu. Przyje¿d¿a³ tam zawsze z ¿on¹ i ca³ym sztabem towarzysz¹cych mu osób w zimie, podczas przerw w koncertach i spêdza³ ca³y miesi¹c. I zatrzymywa³ siê zawsze w El Paso de Robles Hotel. Do swoich rancz zaprasza³ polityków, artystów. Gra³ wtedy w bryd¿a i golfa. Ale zawsze æwiczy³, po kilka godzin dziennie. Bo odk¹d otrzyma³ salonkê, to podró¿owa³ z fortepianem. Jego przyjazd do miasteczka by³ zawsze wydarzeniem. Na dworcu czekali na niego z kwiatami mieszkañcy Paso Robles i pomagali przenosiæ baga¿e do hotelu. Problem z jego wielkimi posiad³oœcia-

– Nowy Jork jest miastem, w którym rozpoczê³a siê i zakoñczy³a amerykañska przygoda Paderewskiego. – Po raz ostatni przyjecha³ do Nowego Jorku pod koniec 1940 roku aby nie tylko koncertowaæ ale znowu szukaæ pomocy dla Polski. Ju¿ na pocz¹tku 1941 r. Paderewski odebra³ wzruszaj¹cy ho³d za swoje zas³ugi artystyczne i humanitarne – amerykañskie miasta zorganizowa³y bowiem obchody 50. rocznicy jego pierwszej trasy koncertowej po Ameryce, ustanawiaj¹c Tydzieñ Paderewskiego. I jak zawsze na jego koncertach by³y t³umy. Paderewski by³ ju¿ wówczas chory. Zmar³ 29. czerwca 1941 roku w hotelu znajduj¹cym siê na przeciwko Carnegie Hall, w którego sali debiutowa³ 50 lat wczeœniej. Msza ¿a³obna Paderewskiego odby³a siê w Katedrze œw. Patryka. ¯egna³y go dziesi¹tki tysiêcy nowojorczyków. Prezydent Roosevelt, bliski znajomy Paderewskiego, wyda³ wtedy specjalny dekret zezwalaj¹cy na pochówek kompozytora na Cmentarzu Narodowym w Arlington. ¯yczeniem artysty by³o jednak, aby byæ pochowanym w wolnej Polsce. ¯yczenie to zosta³o spe³nione w 1992 r., kiedy prochy Paderewskiego zosta³y przewiezione do Polski i z³o¿one w krypcie, w Katedrze œw. Jana w Warszawie.

– Co pozosta³o po Paderewskim w Kaliforni? – Zarówno mieszkañcy El Paso de Robles jak i kalifornijska Polonia pamiêtaj¹ o Paderewskim! Co roku organizujemy festiwal Paderewskiego, którego jestem dyrektorem artystycznym, dla m³odych pianistów, konkursy, koncerty. M³odzi pianiœci, kalifornijczycy jad¹ do Polski i na Ukrainê, gdzie urodzi³ siê Paderewski, aby poznaæ jego kraj. A pianiœci z Polski i Ukrainy przyje¿d¿aj¹ do Kaliforni.

Ma³gorzata Ka³u¿a


17

KURIER PLUS 17 LUTEGO 2018

www.kurierplus.com

ANIA TRAVEL AGENCY 57-53 61st Street, Maspeth, N.Y. 11378 Tel. 718-416-0645, Fax 718-416-0653 3 Bilety Lotnicze 3 Wysy³ka pieniêdzy i paczek 3 T³umaczenia 3 Sprawy imigracyjne 3 Notariusz

Greenpoint Properties Inc. Real Estate Diane Danuta Wolska, broker Victor Wolski, associate broker Specjaliœci od sprzeda¿y nieruchomoœci Greenpoint, Williamsburg i okolice.

SZUKAMY DOMÓW NA SPRZEDA¯ * Diamond St - 2- rodzinny, ³adny ogród, bez lokatorów: $1,650.000 - sprzedany cell. 917-608-5344 WYCENA DOMÓW I MIESZKAÑ WYNAJMUJEMY MIESZKANIA NOTARIUSZ

* 6 rodzinny, murowany: $2,350.000 - sprzedany * 119 India Street - 2-rodzinny: $1,675.00 - sprzedany

933 Manhattan Ave. (pom. Kent St. & Java St. www.greenpointproperties.com tel. 718-609-1485

Chcemy zareklamowaæ Twoj¹ firmê! Kurier Plus, tel. 718-389-3018

Anna-Pol Travel ATRAKCYJNE CENY NA: Bilety lotnicze do Polski i na ca³y œwiat u

Pakiety wakacyjne: Karaiby, Hawaje, Floryda 821 A Manhattan Ave. Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-349-2423 E-mail:annapoltravel@msn.com

u

Emilia’s Agency 574 Manhattan Avenue, Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-609-1675; 718-609-0222; Fax: 718-609-0555

3 ROZLICZENIA PODATKOWE 3 NUMER PODATNIKA - ITIN - posiadamy uprawnienia IRS do potwierdzania paszportów bez wizyty w konsulacie.

3 KOREKTA DANYCH W SSA 3 PE£NOMOCNICTWA - APOSTILLE 3 SPONSOROWANIE RODZINNE 3 OBYWATELSTWO i inne formy

3 T£UMACZENIA DOKUMENTÓW 3 ZASI£KI DLA BEZROBOTNYCH 3 BILETY LOTNICZE 3 WYSY£KA PIENIÊDZY I PACZEK 3 EMERYTURY AMERYKAÑSKIE 3 MIÊDZYNARODOWE PRAWO JAZDY 3 NOTARY PUBLIC (zawsze w agencji)

Zapraszamy od poniedzia³ku do soboty

Business Consulting Corp.

Ewa Duduœ - Accountant Firma z wieloletnim doœwiadczeniem prowadzi:

3 Rozliczenia podatków indywidualnych i biznesowych (jeden w³aœciciel, partnerstwo, korporacja), 3 Pe³n¹ ksiêgowoœæ 3 Rejestracjê i rozwi¹zywanie biznesów

110 Norman Ave, Brooklyn, NY 11222 ( 718-383-0043 lub 917-833-6508 STOMATOLOGIA LASEROWA I ESTETYCZNA

DR WANDA ARDEN

tel. (718) 894 - 1516

NOWOROCZNE POSTANOWIENIE BOTOX I JUVADERM 15% zni¿ki

All-inclusive: Punta Cana, Meksyk od $699 WWW.ANNAPOLTRAVEL.COM

promocyjne ceny przy zakupie biletu przez internet

v Rezerwacja hoteli v Wynajem samochodów v Notariusz v T³umaczenia v Klauzula “Apostille” v Zaproszenia v Wysy³ka pieniêdzy Vigo

Pijawki

DOKTOR MÓWI PO POLSKU – AKCEPTUJEMY WIÊKSZOŒÆ UBEZPIECZEÑ

59-77 58TH AVENUE, MASPETH NY 11378 www.queenslaserdentist.com

REKLAMIE W KURIERZE NAJBARDZIEJ WIERZÊ

Czytaj nas w internecie:

Pijawki medyczne stawiane na wszelkie schorzenia Oczyœæ swoje cia³o, pozbêdziesz siê chorób. Pijawki z hodowli, stawiane tylko jeden raz.

(646) 460 4212

Gabinety znajduj¹ siê w Greenpoint, NY, Garfield, NJ

www.kurierplus.com


KURIER PLUS 17 LUTEGO 2018

18

Og³oszenia drobne

896 Manhattan Avenue Suite 27 (na piêtrze) - Brooklyn, NY 11222

Cena $10 za maksimum 30 s³ów

Tel: (718) 609-1560, (718) 383-6824, Fax: (718) 383-2412

MICHA£ PANKOWSKI TAX & CONSULTING EXPERT Us³ugi w zakresie: 3 Ksiêgowoœæ 3 Rozliczenia podatkowe indywidualne i biznesowe, w tym samochodów ciê¿arowych

3 Rejestracja biznesu i licencje 3 Konsultacje 3 Bezpodatkowa zamiana domów 3 #SS - korekty danych

Email: Info@mpankowski.com

www.kurierplus.com

NIERUCHOMOŒCI – Wycena – Sprzeda¿ – Kupno. Queens – Nassau – Suffolk – Brooklyn. Cezary Doda – Licencjonowany Associate Broker z Charles Rutenberg Realty Inc. www.cezarsells.com kom. 917-414-8866

Kurier Plus w Internecie

Zainteresownych prenumerat¹ tygodnika

KURIER PLUS informujemy, ¿e roczny abonament wynosi $80, pó³roczny $50 a kwartalny $30.

PRACA ZA $13.20 Mo¿esz pomóc ludziom, których kochasz i otrzymywaæ za to dobre wynagrodzenie. Jeœli Twoi rodzice, krewni, przyjaciele, s¹siedzi otrzymuj¹ Medicaid lub Medicare, mo¿na zacz¹æ pracowaæ dla nich jako asystent lub gospodyni domowa. Nie wymagane certyfikaty. Nasza agencja pomo¿e Ci w tym. Wynagrodzenie $13.20 za godzinê.

Zadzwoñ: tel. 347-462-2610

www.kurierplus.com

Nauka gry na fortepianie, gitarze i skrzypcach oraz lekcje œpiewu Kobo Sudio Bo¿ena Konkiel,

tel. 718-609-0088

Acupuncture and Chinese Herbal Center Dr Shungui Cui, L.Ac, OMD, Ph.D – jeden z najbardziej znanych specjalistów w dziedzinie tradycyjnych chiñskich metod leczenia. Autor 6 ksi¹¿ek. Praktykuje od 47 lat. Pracowa³ we W³oszech, Kuwejcie, w Chinach. Pomaga nawet wtedy, gdy zawodz¹ inni.

Fortunato Brothers 289 MANHATTAN AVE. (blisko Metropolitan Ave.) BROOKLYN, N.Y. 11211; Tel. 718-387-2281 Fax: 718-387-7042 CAFFE - PASTICCERIA ESPRESSO - SPUMONI GELATI - CAKES

W³oska ciastkarnia czynna codziennie do 11:00 wieczorem, a w weekendy do 12:00 w nocy. Zapraszamy.

POLONEZ Z GREENPOINTU BIURO PONOWNIE OTWARTE ZAPRASZAMY WSZYSTKICH: BY£YCH I NOWYCH KLIENTÓW

paczki do Polski i Europy * transfer pieniêdzy USME * bilety * notariusz 159 Nassau Avenue Brooklyn, NY 11222 Tel. 718 - 389 - 6001 polonez159@gmail.com

LECZY: l katar sienny l bóle pleców l rwê kulszow¹ l nerwobóle l impotencjê zapalenie cewki moczowej l bezp³odnoœæ l parali¿ l artretyzm l depresjê l nerwice l zespó³ przewlek³ego zmêczenia l na³ogi l objawy menopauzy l wylewy krwi do mózgu l alergie l zapalenie prostaty l rekonwalescencja po chorobach nowotworowych z zastosowaniem chiñskiego zio³olecznictwa itp. l

Do akupunktury u¿ywane s¹ wy³¹cznie ig³y jednorazowego u¿ytku 144-48 Roosevelt Ave. #MD-A, Flushing NY 11354 Poniedzia³ek, œroda i pi¹tek: 12:00 - 7:00 pm; tel. (718) 359-0956 1839 Stillwell Ave. (off 24th. Ave.), Brooklyn, NY 11223 Od wtorku do soboty: 12:00-7:00 pm, w niedziele 12:00 - 3:00 pm (718) 266-1018 www.drshuiguicui.com Akcetujemy ubezpieczenia: 1199, Aetna, BCBS, Cigna, Elder Plan, Liberty, Magnacare, Multiplan, Triad Health (VHS), UHC Empire Plan


KURIER PLUS 17 LUTEGO 2018

www.kurierplus.com

19

FOTO: MACIEJ BIEDRZYCKI/KPRP

Program Stypendialny to prawdziwa misja PSFCU

u

Dyrektor Ma³gorzata Czajkowska

Rozmowa z Ma³gorzat¹ Czajkowsk¹, drug¹ wiceprzewodnicz¹c¹ Rady Dyrektorów Polsko-S³owiañskiej Federalnej Unii Kredytowej (PSFCU) oraz przewodnicz¹c¹ Komitetu Stypendialnego o Programie Stypendialnym Naszej Unii. – Pocz¹tek roku to w Polsko-S³owiañskiej Federalnej Unii Kredytowej tradycyjnie przyjmowania podañ na Program Stypendialny. Ma³gorzata Czajkowska: Ju¿ tylko do 1 marca przyjmujemy podania m³odych i zdolnych Cz³onków Polsko-S³owiañskiej Federalnej Unii Kredytowej potrzebuj¹cych wsparcia finansowego aby kontynuowaæ naukê na studiach wy¿szych. Wymagania s¹ takie same jak ka¿dego roku czyli minimum rok cz³onkostwa w PSFCU, œrednia ocen (GPA) co najmniej 3.0 oraz studia na akredytowanej uczelni w roku akademickim 2017/18. Szczegó³owe informacje mo¿na uzyskaæ w jednym z siedemnastu oddzia³ów Naszej Unii lub na stronie internetowej www.NaszaUnia.com, sk¹d mo¿na te¿ pobraæ aplikacjê. Trzeba j¹ wype³niæ, do³¹czyæ wymagane dokumenty oraz napisaæ dwa wypracowania w jêzyku angielskim o objêtoœci do trzystu s³ów. – W zesz³ym roku, po raz pierwszy zapronowaliœcie studentom sta¿ prezydencki czyli wyjazd do Polski pod patronatem Kancelarii Prezydenta RP Andrzeja Dudy. Czy w tym roku te¿ bêdzie mo¿na siê ubiegaæ o takie stypendium? – Tak. Pierwsza edycja okaza³a siê wielkim sukcesem. Dziesiêcioro m³odych, zdolnych Cz³onków Naszej Unii pojecha³o do Polski gdzie spotkali siê z elitami politycznymi i gospodarczymi kraju, w miêdzyczasie podziwiaj¹c polsk¹ rzeczywistoœæ. Na spotkaniu w Pa³acu Prezydenckim prezydent Andrzej Duda powiedzia³, ¿e sta¿yœci po powrocie „bêd¹ m³odymi ambasadorami Polski w USA” a nad Wis³ê jeszcze nie raz powróc¹. Pragniemy kontynuowaæ ten program i dziêki uprzejmoœci Pana Prezydenta Dudy tak¿e w tym roku

Prezydent RP Andrzej Duda z uczestnikami Programu Stypendialnego PSFCU i General Electric w czerwcu 2017. u

na prze³omie maja i czerwca dziesiêcioro studentów bêd¹cych Cz³onkami Naszej Unii poleci do Polski. – Kto mo¿e siê ubiegaæ o udzia³ w takim wyjeŸdzie? – Aplikacje mog¹ sk³adaæ studenci, którzy s¹ Cz³onkami Naszej Unii oraz obywatelami USA lub posiadaczami prawa sta³ego pobytu. Trzeba bêdzie wype³niæ aplikacjê oraz napisaæ wypracowanie w jêzyku angielskim. Szczegó³y s¹ na stronie www.NaszaUnia.com, ale i tutaj trzeba siê spieszyæ, bo termin sk³adania podañ mija pierwszego marca. – Stypendia dla studentów szkó³ wy¿szych, to tylko czêœæ Programu Stypendialnego PSFCU. – Co roku Program Stypendialny Naszej Unii sk³ada siê z kilku elementów. Pierwszy to program dla uczniów klas maturalnych – rekrutacjê na ten program zakoñczyliœmy w styczniu br. Drugi to stypendia dla studentów szkó³ wy¿szych. Jest te¿ program „Wschodz¹ca Gwiazda Naszej Unii” przeznaczony dla naszych m³odych Cz³onków, którzy wykazuj¹ siê osi¹gniêciami – zacytujê regulamin –„w dziedzinie nauki, sportu, muzyki, sztuki, przywództwa lub szczególnym talentem, udokumentowanym na poziomie krajowym b¹dŸ miêdzynarodowym”. Czwartym elementem jest sta¿ prezydencki organizowany wspólnie z Kancelari¹ Prezydenta RP Andrzeja Dudy. – Program Stypendialny PSFCU ma kilkunastoletni¹ tradycjê oraz wyrobi³ sobie renomê w stanach New Jersey, Nowy Jork i aglomeracji chicagowskiej.

Szczegó³owe informacje na temat Programu Stypendialnego PSFCU znajduj¹ siê na stronie internetowej Polsko-S³owiañskiej Federalnej Unii Kredytowej www.NaszaUnia.com zak³adka „O Unii”, folder „Programy Stypendialne”) gdzie mo¿na pobraæ potrzebne formularze. W celu uzyskania dodatkowych informacji, prosimy wys³aæ e-mail na adres scholarships@psfcu.net lub skontakotwaæ siê z pani¹ Ew¹ Kotulsk¹, pod numerem 973-808-3240, wewn. 6133.

– To ju¿ osiemnasta edycja Programu Stypendialego PSFCU. Od pocz¹tku programu czyli od 2001 r., Nasza Unia przeznaczy³a na Program Stypendialny ponad 4 miliony dolarów, nagradzaj¹c ponad 3,5 tys. m³odych i zdolnych Cz³onków Naszej Unii. W tym roku Unia przeznaczy³a na stypendia rekordow¹ kwotê 450,000 dol.

Jest wiêc Polsko-S³owiañska Federalna Unia Kredytowa prawdziwym liderem Polonii, dlatego naszym obowi¹zkiem jest wspieranie najzdolniejszych przedstawicieli naszej spo³ecznoœci. To nasza misja, któr¹ co roku realizujemy z wielk¹ radoœci¹.

PR


20

KURIER PLUS 17 LUTEGO 2018

www.kurierplus.com

Kurier Plus - 17 lutego 2018  
Kurier Plus - 17 lutego 2018  
Advertisement