Page 1

NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS

ER KURI P L U S

P O L I S H NUMER 1223 (1523)

W E E K L Y

ROK ZA£O¯ENIA 1987

PE£NE E

í í í í í

-

WYDANIE KURIERA W INTERNECIE: WWW.KURIERPLUS.COM

Inauguracja obchodów 100-lecia Niepodleg³oœci – str. 6 10 milionów za upadek z 10 stóp – str.7 Prywatne ¿ycie arcydzie³a– str. 9 Weterani – str.10-11 Rok Trumpa – str. 13

M A G A Z I N E

TYGODNIK

10 LUTEGO 2018

Tomasz Bagnowski

Miliarderzy ruszaj¹ w kosmos Elon Musk znany jako w³aœciciel firmy Tesla produkuj¹cej nowatorskie, elektryczne samochody, zrobi³ krok naprzód. Jego inna firma SpaceX wys³a³a samochód w kosmos. Kiedy w 1969 roku Neil Armstrong, dowódca Apollo 11 wyrusza³ w kosmos, by po czterech dniach lotu, jako pierwszy cz³owiek na œwiecie postawiæ stopê na Ksiê¿ycu, jego misjê œledzi³y miliony. Samo l¹dowanie i ksiê¿ycowy spacer obejrza³o w swoich domach na ¿ywo ponad 600 mln ludzi. Dziœ starty rakiet kosmicznych nie budz¹ ju¿ takiego zainteresowania. Przesad¹ by³oby powiedzieæ, ¿e podró¿e w kosmos spowszednia³y, faktem jest jednak, ¿e rutynowe odwiedzanie przez astronautów Miêdzynarodowej Stacji Kosmicznej jest znacznie mniej ekscytuj¹ce ni¿ pierwsze loty Gagarina i Buzza Aldrina. Organizowanej przez rz¹dy eksploracji kosmosu brakuje te¿ ¿y³ki rywalizacji toczonej kiedyœ przez wielkie, sk³ócone ze sob¹ mocarstwa. Stany Zjednoczone i Rosja wspó³pracuj¹ przy misjach orbitalnych. Po likwidacji promów kosmicznych amerykañscy astronauci korzystaj¹ z rosyjskich rakiet dziel¹c siê kosztami, a prezydenci USA, inaczej ni¿ kiedyœ John F. Kennedy, nie mówi¹ ju¿ z pa-

sj¹ o kosmosie i nie przedstawiaj¹ œmia³ych planów jego podboju. Marzenia te jednak nie zginê³y. Teraz ¿yj¹ nimi biznesmeni i ludzie bardzo zamo¿ni, dla których ziemskie sukcesy staj¹ siê zbyt ma³e. W kosmos z w³aœciwym sobie impetem ruszy³ Elon Musk. Jego firma SpaceX z sukcesem wystrzeli³a w miniony wtorek rakietê Falcon Heavy, najpotê¿niejsz¹ w tej chwili rakietê kosmiczn¹ na œwiecie. Na pok³adzie umieszczono elektryczny samochód firmy Tesla, który pe³ni³ rolê balastu. Za kierownic¹ auta znalaz³ siê manekin ubrany w kosmiczny skafander. Start odby³ siê z Kennedy Space Center na Przyl¹dku Kennedy’ego na Florydzie, czyli z tego samego miejsca, z którego w swój pionierski lot blisko 50 lat temu wyrusza³ Neil Armstrong. Wszystko przebieg³o wed³ug planu. Nietypowy ³adunek od³¹czy³ siê od rakiety i poszybowa³ w kosmos. Dwie pomocnicze czêœci rakiety z sukcesem wróci³y na ziemiê. Trzeci, którego odzyskania nie planowano, rozbi³ siê w Atlantyku. í8

Walentynkowe serce na Times Square. Sympatyczny zwyczaj honorowania œwiêta zakochanych, obchodzony jest w tym miejscu od dziesiêciu lat. Walentynkowe serce mo¿na ogl¹daæ do koñca lutego.

Nie starcza mi czasu na wszystko... Mam to szczêœcie, ¿e trafiam na niezwyk³e, kreatywne osoby, które mówi¹ tym samym jêzykiem co ja, mówi Marta Kustek Justynie Berezie.

u Marta Kustek – za³o¿ycielka Fundacji Dobra Polska Szko³a.

Justyna Bereza: Fundacja Dobra Polska Szko³a znana jest z niecodziennych projektów, które prowadzi od pocz¹tku 2010 roku. Polonijny Dzieñ Dwujêzycznoœci, Polish Your Polish – badania nad poziomem jêzyka polskiego wœród Polonii w USA, warsztaty filmowe dla polonijnej m³odzie¿y czy pó³kolonie po polsku w Nowym Jorku, których zakoñczeniem by³ musical zaprezentowany przez ich uczestników – to tylko niektóre z inicjatyw Fundacji. Nie by³oby jednak o nich mowy, gdyby nie Marta Kustek, twórczyni portalu edukacyjnego Dobra Polska Szko³a i pomys³odawczyni wielu polonijnych akcji. Dzisiaj rozmawiam z ni¹ o ostatnim wyzwaniu, jakim by³a realizacja siedmiu reporta¿y na temat dwujêzycznoœci. Marta Kustek: Dok³adnie jest to cykl na temat stereotypów dotycz¹cych dwujêzycznego wychowywania dzieci, które funkcjonuj¹ w polskich rodzinach. Ca³y Mia³ on tytu³ „W naszym domu mówimy po polsku” i by³ kontynuacj¹ akcji o tej samej nazwie, jak¹ prowadzi nasza Fundacja od oœmiu lat. W tej akcji promujemy rozmawianie rodziców

z dzieæmi w domu w jêzyku polskim, i w naszych dzia³aniach u¿ywaliœmy ju¿ wielu ró¿norodnych narzêdzi: by³y artyku³y, wywiady, spotkania z nauczycielami i rodzicami w polskich szko³ach i organizacjach, webinary, materia³y drukowane i wiele innych form. Pomyœla³am, ¿e dobrym pomys³em by³oby zrealizowanie filmowych reporta¿y na ten temat. Jest to w dzisiejszych czasach jedna z najbardziej atrakcyjnych form przekazu i mo¿e dotrzeæ do ogromnej grupy odbiorców. W filmach tych chcia³am pokazaæ, ¿e wszystkie obiegowe przekonania w polskich rodzinach na temat tego, czy nasze dziecko bêdzie lub nie bêdzie mówiæ po polsku, po prostu nie s¹ prawdziwe. – Jakie przekonania masz na myœli? – Takim najwiêkszym jest stereotyp funkcjonuj¹cy wœród Polonii w wielu krajach œwiata, ¿e dziecko urodzone poza ojczyzn¹ nigdy nie bêdzie mówi³o dobrze w jêzyku polskim. Jest to argument wykorzystywany wielokrotnie przez polonijnych rodziców, których dzieci urodzone poza Polsk¹ nie mówi¹ w ogóle po polsku lub w minimalnym stopniu. í 16


2

KURIER PLUS 10 LUTEGO 2018

www.kurierplus.com

MANHATTAN wystawa fotografii MARKA RYGIELSKIEGO kurator – JAGODA PRZYBYLAK

piatek, 16 lutego 2018, godz. 7pm Galeria Kurier Plus, 145 Java Street, Brooklyn, NY SERDECZNIE ZAPRASZAMY


3

KURIER PLUS 10 LUTEGO 2018

www.kurierplus.com

Ignacy Paderewski Gala

Z inicjatywy Klubów Gazety Polskiej i Konsulatu Generalnego w Nowym Jorku 21 lutego (œroda), o godz. 20:00 w Carnegie Hall, bêdzie mia³ miejsce uroczysty koncert fortepianowy. Data nie jest przypadkowa - to 85. rocznica ostatniego koncertu jaki da³ w Carnegie Hall nasz wielki pianista Ignacy Paderewski. Koncert rozpocznie te¿ obchody stulecia Niepodleg³oœci Polski. W koncercie udzia³ wezm¹ znakomici pianiœci: Kevin Kenner, Szymon Nehring, Marek Bracha, £ukasz Krupiñski W programie utwory Paderewskiego i Chopina Bilety od 17 do 125 dolarów Rezerwacja biletów (212)247.7800 www.facebook.com/PaderewskiGala

Z wielkim ¿alem informujemy, ¿e 11 wrzeœnia 2017 r. zmar³

œ.p. W³adys³aw Fr¹czek jeden z za³o¿ycieli i pierwszych Cz³onków Polsko-S³owiañskiej Federalnej Unii Kredytowej Wystawienie trumny odbêdzie siê w poniedzia³ek, 12 lutego, 18:00 – 21:00 w Arthur’s Funeral Chapels (207 Nassau Ave, Brooklyn, NY 11222) Msza œwiêta zostanie odprawiona we wtorek, 13 lutego, 9:00 w koœciele pw. Œw. Stanis³awa Kostki (607 Humboldt St, Brooklyn, NY 11222) po której trumna zostanie przewieziona na cmentarz w Sanktuarium Matki Bo¿ej Czêstochowskiej w Doylestown, PA Niech odpoczywa w pokoju! Serdeczne wyrazy wspó³czucia Rodzinie i Bliskim sk³adaj¹ Rada Dyrektorów, Komisja Nadzorcza i pracownicy Polsko-S³owiañskiej Federalnej Unii Kredytowej

NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS

sta³a wspó³praca

Zofia Doktorowicz-K³opotowska

Andrzej Józef D¹browski, Agata Galanis, Czes³aw Karkowski, Krzysztof K³opotowski, Bo¿ena Konkiel, Weronika Kwiatkowska, Katarzyna Zió³kowska

sk³ad komputerowy

korespondenci z Polski

KURIER P L U S

P O L I S H

W E E K L Y

M A G A Z I N E

redaktor naczelny Marek Rygielski

Jan Ró¿y³³o

fotografia

Kurier Plus, Inc. Adres: 145 Java Street

wydawcy

Tel: (718) 389-3018 (718) 389-0134 Fax: (718) 389-3140 E-mail: kurier@kurierplus.com Internet: www.kurierplus.com

Zosia ¯eleska-Bobrowski John Tapper Zofia Doktorowicz-K³opotowska Adam Mattauszek

Brooklyn, NY 11222

Redakcja nie odpowiada za treœæ og³oszeñ.


KURIER PLUS 10 LUTEGO 2018

4

www.kurierplus.com

Na drogach Prawdy Bo¿ej

Œmiertelna izolacja W t e d y przyszed³szy do Niego trêdow a t y KS. RYSZARD KOPER i upad³szy na kolana, WWW.RYSZARDKOPER.COM.PL prosi³ Go:, „Jeœli zechcesz, mo¿esz mnie oczyœciæ.” A Jezus zdjêty litoœci¹, wyci¹gn¹³ rêkê, dotkn¹³ go i rzek³ do niego: „Chcê, b¹dŸ oczyszczony!” Zaraz tr¹d go opuœci³ i zosta³ oczyszczony. Jezus surowo mu przykaza³ i zaraz go odprawi³, mówi¹c mu: „Bacz abyœ nikomu nic nie mówi³, ale idŸ, poka¿ siê kap³anowi i z³ó¿ za swe oczyszczenie ofiarê, któr¹ przepisa³ Moj¿esz, na œwiadectwo dla nich.” Lecz on po wyjœciu wiele zacz¹³ opowiadaæ, i rozg³aszaæ to, co zasz³o, tak ¿e Jezus nie móg³ ju¿ jawnie wejœæ do miasta, lecz przebywa³ w miejscach pustynnych. Mk 1, 40-46

K

a¿dy pogrzeb, mimo chrzeœcijañskiej nadziei jest mniej lub bardziej smutny, bo coœ bezpowrotnie przeminê³o, zosta³o przerwane, jakby niedokoñczone w ziemskiej rzeczywistoœci. Kiedyœ odprawia³em bardzo smutny pogrzeb kobiety w œrednim wieku, która targnê³a siê na ¿ycie. W ceremonii pogrzebowej uczestniczy³y dwie osoby; jedna z nich by³a znajom¹ zmar³ej, a druga, to kolega z klasy, który przypadkowo dowiedzia³ siê o jej œmierci. Po pogrzebie pokaza³ mi klasow¹ fotografiê, na której widzimy zmar³¹ jako m³od¹, piêkn¹ i uœmiechniêt¹ dziewczynê. Nikt by nawet nie przypuszcza³, ¿e taki bêdzie fina³ jej ziemskiego ¿ycia. Pusty koœció³ w czasie pogrzebu podsuwa³ odpowiedŸ na rodz¹ce siê pytanie: Dlaczego targnê³a siê na w³asne ¿ycie. Mia³a w miarê wygodne mieszkanie, materialnie te¿ by³a zabezpieczona. G³ównym powodem tej tragicznej decyzji by³o spo³eczne wyizolowanie siê oraz os³abienie wiêzi z Bogiem. Jako m³oda dziewczyna zakocha³a siê w przystojnym mê¿czyŸnie, który zapewnia³ j¹ o swojej bezgranicznej mi³oœci. Po dwóch latach szalonej znajomoœci, pewnego dnia powiedzia³ jej, ¿e kocha inn¹ kobietê i planuje z ni¹ wzi¹æ œlub. Wszystko w ¿yciu m³odej dziewczyny rozsypa³o siê, leg³o w gruzach. Ledwo upora³a siê z myœlami samobójczymi. Po roku powoli zaczê³a wracaæ do normalnego ¿ycia, ale ju¿ nigdy nie potrafi³a zaufaæ spotkanym mê¿czyznom, nigdy nie wysz³a za m¹¿. Zamkniêta w sobie, coraz bardziej traci³a wiêzy ze swoj¹ rodzin¹. Dosz³o do tego, ¿e nawet na œwiêta Bo¿ego Narodzenia zostawa³a sama. Nie potrafi³a tak¿e nawi¹zaæ zdrowych, przyjacielskich relacji z innymi. Ci¹gle mia³a pretensje do ca³ego œwiata. Coraz bardziej izolowa³a siê spo³ecznie, a¿ w koñcu zosta³a prawie sama w pustym domu. Swoimi ¿yciowymi niepowodzeniami, gdzieœ w g³êbi serca obwinia³a Boga, co by³o powodem odchodzenia od Niego. To narastaj¹ce poczucie samotnoœci, opuszczenia, izolacji by³o g³ównym motywem podjêcia tej tragicznej decyzji. By³a to œmiertelna izolacja.

P

astor i pisarz protestancki Paul Tripp w ksi¹¿ce „Bielszy nad œnieg. Medytacje nad grzechem i mi³osierdziem” pisze: „Nie zostaliœmy stworzeni, by byæ samowystarczalni, autonomiczni, niezale¿ni. Powo³ani zostaliœmy do ¿ycia w pokornej, mi³uj¹cej i b³ogos³awionej zale¿noœci od Boga oraz pokornej, mi³uj¹cej i b³ogos³awionej wspó³zale¿noœci od innych. Nasze ¿ycie zaplanowane by³o jako przedsiêwziêcie wspólnotowe. Oszustwo grzechu polega na wierze w to, ¿e sam posiadam wszystko, czego potrzebujê, i relacje z innymi mog¹ pozostawaæ p³ytkie i powierzchowne. Bronimy siê, gdy ludzie wskazuj¹ na nasze b³êdy i s³aboœci. Kurczowo chowamy nasze zmagania przed innymi, nie daj¹c sobie szansy, jak¹ niesie otwarcie siê na innych”. Ró¿ne s¹ powody izolacji i osamotnienia. Najczêœciej to my sami jesteœmy tego powodem. Warto w tym miejscu wspomnieæ s³owa œw. Jana Paw³a II: „Czujesz siê osamotniony. Postaraj siê odwiedziæ kogoœ, kto jest jeszcze bardziej samotny”. To jest najlepszy sposób wyjœcia z izolacji. Mo¿emy siê zawieœæ na jednym cz³owieku, ale to nie znaczy, ¿e mamy siê izolowaæ od wszystkich. A nawet, gdyby zawiedli wszyscy, jest ktoœ ko nigdy nas nie opuœci. W Biblii czytamy: „Pan nigdy nie zawodzi swoich przyjació³”. „Pan sam pójdzie przed tob¹ i bêdzie z tob¹. Nie zawiedzie i nie opuœci ciê; nie bój siê wiêc i nie trwó¿ siê!”. „Choæby ojciec i matka mnie opuœcili, Pan jednak mnie przygarnie”. „Nie porzucê ciê ani ciê nie opuszczê”. „A choæby siê góry poruszy³y i pagórki siê zachwia³y, jednak moja ³aska nie opuœci ciê, a przymierze mojego pokoju siê nie zachwieje, mówi Pan, który siê nad tob¹ lituje.”

P

owy¿sze biblijne s³owa przybra³y bardzo realny kszta³t w Jezusie Chrystusie. Dzisiejsza Ewangelia ukazuje, jak Chrystus wyrywa cz³owieka ze skrajnej izolacji. Choroba niesie wiele form cierpienia i w ró¿nych aspektach mo¿e nas

izolowaæ spo³ecznie. W czasie choroby nasze cia³o s³abnie, co staje siê powodem mniejszej aktywnoœci spo³ecznych dzia³añ z innymi. Choroba zamyka nas czêsto w czterech œcianach domu, pozbawiaj¹c mo¿liwoœci kontaktów z innymi. Niektóre choroby mog¹ byæ bardziej izoluj¹ce ni¿ inne. Najbardziej izoluj¹c¹ chorob¹ w czasach Jezusa by³ tr¹d. Trêdowaci byli wyrzutkami spo³ecznymi od³¹czonymi od reszty wspólnoty, których zdrowi woleli unikaæ. W Ksiêdze Kap³añskiej czytamy: „Trêdowaty, który podlega tej chorobie, bêdzie mia³ rozerwane szaty, w³osy w nie³adzie, brodê zas³oniêt¹ i bêdzie wo³aæ: ‘Nieczysty, nieczysty!”. Przez ca³y czas trwania tej choroby bêdzie nieczysty. Bêdzie mieszka³ w odosobnieniu. Jego mieszkanie bêdzie poza obozem”. Trêdowaci od najdawniejszych czasów wzbudzali w Izraelu najwy¿szy wstrêt. W tamtych czasach ta zaraŸliwa choroba by³a nieuleczalna. Dlatego zabezpieczano siê przed jej rozprzestrzenianiem, izoluj¹c trêdowatych od zdrowych. Tr¹d by³ traktowany nie tylko jako dolegliwoœæ fizyczna, ale jako dowód grzesznoœci i odtr¹cenia przez Boga. Do dzisiaj u¿ywane jest wyra¿enie „tr¹d grzechu”. Trêdowaci sami czuli nieraz, ¿e Bóg siê od nich odwróci³. Doœwiadczali oni tragicznej izolacji ze strony spo³ecznoœci ludzkiej i jak s¹dzili, tak¿e ze strony Boga.

N

a spotkanie Jezusa wybieg³ trêdowaty. Zapewne s³ysza³ o Jezusie, o Jego cudach, o tym jak pomaga³ ludziom, których dotknê³y ró¿nego rodzaju nieszczêœcia. Zdesperowany z³ama³ zakaz opuszczania miejsca odosobnienia, pad³ przed Jezusem na kolana i prosi³: „Jeœli zechcesz, mo¿esz mnie oczyœciæ.” Jezus nie odwróci³ siê od niego, jak to by uczyni³ ka¿dy inny cz³owiek. Uczyni³ dla niego wiêcej ni¿ spodziewa³ siê trêdowaty. Nie tylko przemówi³ do niego, ale go dotkn¹³. Móg³ go uzdrowiæ tylko s³owem, jednak

wyci¹gn¹³ do niego rêkê, bo to by³o potrzebne, aby wyrwaæ trêdowatego ze skrajnej izolacji. To by³o cudowne wydarzenie w ¿yciu trêdowatego. By³o to tak¿e wa¿ne wydarzenie dla wszystkich trêdowatych i zdrowych. Jezus powiedzia³ przez to uzdrowienie, ¿e trêdowaci nie s¹ odtr¹ceni przez Boga, i ¿e spo³ecznoœæ ludzka nie mo¿e siê od nich odwracaæ. W swoim nieszczêœciu potrzebuj¹ szczególnej ludzkiej ¿yczliwoœci. Chrystus pragnie, aby to co On uczyni³ dla trêdowatego by³o kontynuowane w naszych czasach, przez Jego wspó³czesnych uczniów. Jest wœród nas wielu samotnych, wyizolowanych i opuszczonych ludzi. Do nich, tak jak Chrystus do trêdowatego winniœmy wyci¹gn¹æ ¿yczliw¹ d³oñ. Takie wyci¹gniêcie d³oni mo¿e zapobiec nieraz tragedii, o której wspomnia³em w tym rozwa¿aniu. m

Klub Jana Paw³a II Zapraszamy Cz³onków i Sympatyków Katolickiego Klubu Dyskusyjnego Œw. Jana Paw³a II na spotkanie sprawozdawczo – organizacyjne 11 lutego b.r. po Mszy œw. o 12.00 PM. Koœció³ Œw. Stanis³awa B. i M. 101 E 7 Street. Info: facebook. com/KKDSJP2 oraz kkdsjp2@gmail.com

Krucjata Ró¿añcowa Grupa Pro-Life Œw. M. Kolbe, zaprasza do udzia³u w Krucjacie Ró¿añcowej Matki Bo¿ej z Fatimy w Obronie ¯ycia Poczêtego, wtorek 13 lutego o 12:00 w po³udnie. Przed koœcio³em Œw. Antoniego i Alfonsa- Greenpoint. Bêdziemy siê modliæ z transparentami o: "Zaniechanie aborcji, eutanazji, ma³¿eñstw tej samej p³ci; Powrót Ameryki do Boga".

Info: Brat Jan (347) 938-8362


www.kurierplus.com

KURIER PLUS 10 LUTEGO 2018

5

Wêdrówki po Utah, Z wiar¹ jest jak z farb¹ New Mexico i Arizonie Chcê ci powiedzieæ...

Z wiar¹ jest jak z farb¹. Nak³adasz na p³ótno ¿ycia, próbujesz, œcierasz, znowu próbujesz. Robisz co mo¿esz by obraz Twoich zmagañ by³ w miarê czyOjciec PAWE£ BIELECKI telny dla Ciebie i Twoich bliskich. Jest wiele warstw tej farby bo i wiele jest Twoich spraw, które tworz¹ pe³ny obraz Ciebie. Nie jesteœ jednowarstwowy. I Bogu dziêki! Koloryt spraw, które tworz¹ Ciebie zostawia œlad jak farba na p³ótnie czy na œcianie. I w³aœnie o te œlady chodzi. Jakie one s¹ a jakie mog¹ byæ? Ewangelia uczy nas, ¿e nie zawsze musisz mieæ racjê, ale zawsze b¹dŸ prawdziwy w tym co robisz. Nie udawaj, nie kalkuluj, nie uwa¿aj, ¿e wszystko Ci siê nale¿y. W modlitewnym spokoju na palecie spraw codziennych zdecyduj co jest najwa¿niejsze dla Ciebie. Wokó³ Jezusa by³o pe³no dobrych i z³ych „malarzy codziennoœci”. Na przyk³ad faryzeusze malowali rzeczywistoœæ oszczerstwami, ob³ud¹ i pogard¹. Z kolei celnik Mateusz powo³any przez Chrystusa do bycia Jego uczniem malowa³ swój nowy œwiat nadziej¹, ¿e oto Jego ¿ycie ma w koñcu sens. Uzdrowieni z ró¿nych chorób ludzie malowali

swój œwiat wdziêcznoœci¹. A Ty czym malujesz na co dzieñ Twój œwiat? Nadziej¹ czy plotk¹? Si³¹ bycia lepszym cz³owiekiem czy wiecznym wydawaniem wyroków na innych? Sakramenty i przyjaciele s¹ jak pêdzle do malowania. Maj¹ sprawiæ, ¿e Twoja wiara i codziennoœæ nie bêdzie szara, ale pe³na kolorów, zachwytów nad Bogiem, który nas kocha i prowadzi. Sakramenty tak jak przyjaciele maj¹ Ciê wzmocniæ. Tak, czasem bêdzie i moment na czarny b¹dŸ szary kolor: grzech, ¿al, chêæ zemsty, czy gniew… Ale nie na zawsze, nie na wieki bo przychodzi nadzieja jak zieleñ, która prze³amuje szaroœæ z³a jakie pope³niamy. ¯yczê Ci, by Twoja wiara nie by³a szara i rutynowa. ¯yczê Ci, byœ by³ pozytywnym malarzem Twojej w³asnej codziennoœci. Uwierz proszê, ¿e mo¿esz, bo potrafisz, bo masz si³y, bo jest Bóg i Jego sakramenty. Jest Ewangelia, która budzi nas z uœpienia i motywuje, daje odpowiedzi na pytania, które owszem, bywaj¹ trudne, ale s¹ potrzebne. Modlitw¹ tak jak pêdzlem maluj dziœ i jutro Twoje potrzeby, Twoje proœby, Twoje oczekiwania i nadzieje. Bóg to widzi i nie œciera od razu tych kolorów; raczej siê im przygl¹da, podpowiada Ci jak je ³¹czyæ, by Twoje ¿ycie mia³o w koñcu g³êbszy sens. Trzymaj siê dzielnie kimkolwiek jesteœ drogi czytelniku. m

W poniedzia³ek 12 lutego o godz. 12:15 w klubie Amber Health odbêdzie siê spotkanie z Fryderykiem Dammontem, podró¿nikiem, fotografikiem, honorowym cz³onkiem Polsko-Amerykañskiego Klubu Fotograficznego. Pan Fryderyk zaprezentuje esej fotograficzny z w³asnym komentarzem pt.” Wêdrówki po Utah, Nowym Meksyku i Arizonie”. Wstêp wolny. Serdecznie zapraszamy! Klub AMBER, 71 India Str., Greenpoint, NY Tel. 347.971.1938

Po³udniowo- zachodnie stany: Utah, New Mexico i Arizona s¹ niezwyk³e w piêknie dzikiej natury, w krajobrazie i miejscowej historii. Tu znajduj¹ siê naturalne ³uki i mosty, kilometrowej g³êbi w¹wozy, krystalicznie czyste i zamulone rzeki, szczyty górskie o wysokoœciach ponad 4 tysi¹ce metrów, jaskinie i staro¿ytne zamieszkane pieczary. Od tysi¹ca lat miejscowi Indianie budowali tu osiedla, a najeŸdcy, konkwistadorzy, ju¿ w XVI wieku stawiali koœcio³y i pa³ace. Morza, które miliony lat temu zalewa³y ten obszar, pozostawi³y po sobie piaskowe dno, które klimat, wiatr i rzeki rzeŸbi³y w fantastyczne kszta³ty. Do wysokiego, szafirowego nieba pn¹ siê czerwone ska³y. Tubylcy, Indianie od wieków spisywali rodzinne wydarzenia petroglyfami, a póŸniejsi przybysze, autografami wyrytymi w skale, obwieszali swoj¹ obecnoœæ. Ozdobna ceramika i swoista, indiañska bi¿uteria z miejscowego srebra i turkusów kwit³a tu od wieków, a transakcje jej zakupu prowadz¹ do zabawnej gry ze sprzedaj¹cymi je plemiennymi matronami.

Fryderyk Dammont

SANKTUARIUM ŒW. O. PIO NA MANHATTANIE ZAPRASZA 24 LUTEGO (SOBOTA) O GODZ. 6:30 WIECZOREM NA MSZÊ ŒWIÊT¥ W JÊZYKU POLSKIM ZA WSTAWIENNICTWEM ŒW. O. PIO. ADRES SANKTUARIUM:

Czytaj nas w internecie: www.kurierplus.com

St. John the Baptist Church 210 W 31 Street, New York, NY 10001 Subway: PENN STATION

CZEKAMY NA CIEBIE


KURIER PLUS 10 LUTEGO2018

6

www.kurierplus.com

Widziane z Providence…

Jestem g³êboko przekonany, ¿e stulecie odzyskania niepodleg³oœci to sprawa bliska sercom wszystkich Polaków. Ogromnie zale¿y mi na tym, aby jubileusz sta³ siê œwiêtem ca³ej polskiej wspólKAZIMIERZ WIERZBICKI noty i by ka¿dy z nas, obywateli Rzeczypospolitej, czu³ siê zaproszony nie tylko do udzia³u w uroczystoœciach i innych wydarzeniach rocznicowych, ale przede wszystkim do ich wspó³tworzenia. Andrzej Duda, Prezydent RP W styczniu odby³y siê pierwsze uroczystoœci oraz imprezy rozpoczynaj¹ce obchody setnej rocznicy odzyskania przez Polskê niepodleg³oœci. 22 stycznia w dworku Prezydenta RP w Ciechocinku otwarta zosta³a wystawa: „Niepodleg³a. Ojcowie Niepodleg³oœci”. Wystawa opowiada o wybitnych Polakach – mê¿ach stanu, przywódcach politycznych, spo³ecznych i wojskowych, którzy doprowadzili sw¹ dzia³alnoœci¹ do odzyskania przez Polskê niepodleg³oœci. Ekspozycja poœwiêcona jest m.in. Józefowi Pi³sudskiemu, Romanowi Dmowskiemu, Ignacemu Paderewskiemu, Wincentemu Witosowi, Wojciechowi Korfantemu oraz Józefowi Hallerowi. Dworek w Ciechocinku zosta³ podarowany prezydentowi Ignacemu Moœcickiemu z okazji jego wizyty w mieœcie w 1932 r. Po wojnie mieœci³y siê tam ró¿ne instytucje pañstwowe oraz przedszko-

le. W roku 2001 budynek zosta³ zwrócony Kancelarii Prezydenta RP. Po kompletnym remoncie utworzono w nim Oœrodek Informacyjno-Edukacyjny Prezydenta RP. Ju¿ w listopadzie ub. roku Muzeum Narodowe w Krakowie zaingurowa³o wystawê poœwiêcon¹ idei niepodleg³oœci w twórczoœci Stanis³awa Wyspiañskiego – poety, malarza, rysownika, autora dramatów, scenografa. Ekspozycja liczy blisko 500 malowide³, portretów, rzeŸb, szkiców, zapisków. Dzie³a tego wielkiego artysty mia³y i wci¹¿ maj¹ ogromny wp³yw na kszta³towanie polskiej to¿samoœci. Autor „Wesela” prezentowany jest jako ten, którego wizje twórcze inspirowa³y do walki o wolnoœæ kolejne pokolenia Polaków. Wystawa potrwa do stycznia 2019 r. Balet Cracovia Danza zaprezentowa³ w krakowskim Centrum Kongresowym widowisko „Drogi do wolnoœci – historia Polski w obrazach”. Na spektakl z³o¿y³y siê tañce szlacheckie, salonowe oraz ludowe. Na scenie pojawi³y siê postaci bohaterów historycznych, literackich, artystów ale te¿ i zwyk³ych ludzi. Natomiast 17 lutego w Muzeum Narodowym w Warszawie nast¹pi otwarcie wystawy pami¹tek po Ignacym Paderewskim, zorganizowanej pod honorowym patronatem Prezesa Rady Ministrów Mateusza Morawieckiego. Zaanga¿owanie muzyka i mê¿a stanu w propagowanie sprawy niepodleg³oœci Polski uka¿¹ obrazy, rysunki, zdjêcia i inne zabytki pochodz¹ce z jego daru dla warszawskiego muzeum. To tak¿e okazja, by przypomnieæ Paderewskiego jako kolekcjonera cennych dzie³ sztuki. Zaprezentowane zostan¹ dzie³a ukazuj¹ce ró¿ne oblicza wirtuoza, zarówno te bardziej znane – wielkiego muzyka, mê¿a stanu i przyjaciela wielkich tamtego œwiata, jak i mniej – cz³owieka oddanego rodzinie i kolekcjonera sztuki dalekowschodniej.

Tydzieñ na kolanie Œroda noc Przeczyta³em dopiero teraz, ale ciekawe, wiêc puszczam. Chodzi o sonda¿ CBOS z po³owy stycznia br. Czego Polacy spodziewaj¹ siê po nowym wówczas rz¹dzie premiera Mateusza Morawieckiego. Poprawa sytuacji w s³u¿bie zdrowia, podwy¿ki emerytur i rent oraz poprawa sytuacji gospodarczej znalaz³y siê wœród najczêœciej deklarowanych oczekiwañ. Jednoczeœnie, zdaniem wiêkszoœci respondentów (56 proc.) w polityce rz¹du Morawieckiego powinny nast¹piæ „istotne zmiany” w stosunku do tej prowadzonej przez gabinet Beaty Szyd³o. Za kontynuacj¹ polityki poprzedniego rz¹du opowiedzia³a siê niespe³na 1/3 ankietowanych (29 proc.), a 14 proc. by³o niezdecydowanych. W odpowiedzi na pytanie otwarte o konkretne oczekiwania wobec nowego gabinetu najczêœciej wskazywano na poprawê s³u¿by zdrowia, podwy¿ki emerytur i rent oraz poprawê sytuacji gospodarczej – jako priorytetowe obszary te wymienia³o po 9 proc. badanych. Nieco rzadziej (po 8 proc. respondentów) pojawia³y siê odpowiedzi dotycz¹ce poprawy sytuacji na rynku pracy i walki z bezrobociem oraz poprawy warunków ¿ycia i zmniejszenia ubóstwa. 7 proc. badanych oczekiwa³o od rz¹du Morawieckiego podniesienia p³ac, a wed³ug 6 proc. powinien on doprowadziæ do po-

prawy relacji Polski z Uni¹ Europejsk¹. Swoich oczekiwañ wobec rz¹du nie umia³o sprecyzowaæ 15 proc. ankietowanych, a 4 proc. deklarowa³o brak jakichkolwiek oczekiwañ. Oczywiœcie w miêdzyczasie nadszed³ kryzys z Izraelem, ale widaæ, ¿e PiS dobrze kombinowa³ wymieniaj¹c Szyd³o na kojarzonego z technokratycznym zarz¹dzeniem Morawieckiego. Wobec oszala³ej, „totalniackiej” opozycji, Polacy chc¹ spokojnego naprawiania sparcia³ego pañstwa Trzeciej Rzeczypospolitej. Efekty ju¿ widaæ – w czwartek nowy minister zdrowia og³osi³ porozumienie z tzw. lekarzami-rezydentami, otwieraj¹c chyba drogê do wreszcie powa¿nej reformy w s³u¿bie zdrowia. Wyniki sonda¿u CBOS wskazuj¹ ponadto, ¿e oczekiwania Polaków wobec rz¹du Morawieckiego s¹ skorelowane z ich preferencjami partyjnymi. Zwolennicy PiS najczêœciej (w 13 proc. przypadków) oczekuj¹ od nowego rz¹du poprawy warunków ¿ycia i walki z ubóstwem, deklaruj¹cy g³osowanie na PO – przestrzegania prawa i konstytucji oraz przywrócenia praworz¹dnoœci (15 proc.) i poprawy stosunków z UE (12 proc.); elektorat Kukiz‘15 akcentowa³ najczêœciej postulaty odbudowy polskiego przemys³u i wsparcia dla polskich firm (15 proc.) oraz ograniczenia biurokracji (10 proc.), z kolei w grupie wyborców Nowoczesnej najczêœciej wyra¿ano o-

FOTO: KRZYSZTOF SITKOWSKI / KPRP

Inauguracja obchodów 100-lecia Niepodleg³oœci

Prezydent Duda ogl¹da wystawê „Niepodleg³a. Ojcowie Niepodleg³oœci“ w towarzystwie kuratora prof. Mariusza Wo³osa. u

Wœród eksponatów znajd¹ siê m.in. koncertowy fortepian mistrza, wykonany dla niego przez firmê Steinway & Sons, oraz portret Paderewskiego autorstwa s³ynnego artysty Lawrence’a Alma-Tademy. O wielkiej s³awie muzyka zaœwiadcz¹ prezenty, które wrêczali mu przyjaciele oraz mi³oœnicy jego twórczoœci. Wœród nich m.in. zdjêcie królowej Wiktorii z autografem oraz teka grafik Leona Wyczó³kowskiego z dedykacj¹. Fotografie przedstawiaj¹ce ¿ycie rodzinne Paderewskiego pozwol¹ poznaæ jego dom w Szwajcarii oraz cz³onków rodziny. Wyj¹tkowa jest kolekcja sztuki dalekowschodniej, obejmuj¹ca chiñsk¹ porcelanê, emalie, szk³o i wyroby z laki, które Paderewski wraz z ma³¿onk¹ gromadzili w szwajcarskiej willi. Wystawa bêdzie czynna do 20 maja 2018 r. 5 lutego w teatrze Wielkim w Warszawie odby³ siê galowy koncert „Mazowsze Niepodleg³ej”. Oprócz rocznicy odzyska-

nia niepodleg³oœci okazj¹ do koncertu by³a równie¿ 70 rocznica za³o¿enia Pañstwowego Zespo³u Pieœni i Tañca „Mazowsze”. Imprezê zaszczyci³ sw¹ obecnoœci¹ Andrzej Duda wraz z ma³¿onk¹. W swym wyst¹pieniu prezydent zaznaczy³, ¿e „Mazowsze” to zespó³, który kultywuje to, co w polskiej kulturze najpiêkniejsze, co pozwoli³o nam przetrwaæ zabory. Zespó³ zaprezentowa³ utwory nawi¹zuj¹ce do wydarzeñ 1918 r. oraz tañce narodowe – polonez, krakowiak, mazur, kujawiak. W okolicznoœciowym artykule Prezydent RP napisa³: „Chcia³bym, abyœmy upamiêtniaj¹c historyczn¹ rocznicê, nie tylko cofali siê o 100 lat, co w równym, a mo¿e nawet wiêkszym stopniu wybiegali myœl¹ naprzód – ku wyzwaniom, które nas czekaj¹, przed którymi stoimy i z którymi mo¿emy siê skutecznie mierzyæ buduj¹c dziœ siln¹, woln¹ Polskê”. m

czekiwania doprowadzenia do zgody narodowej oraz dialogu i porozumienia z opozycj¹ (16 proc.). S³owem: nad Wis³¹ jest nastrój na wiêcej spo³ecznej solidarnoœci i solidne pañstwo.

Teraz do wykonania pozostaje praca edukacyjna. Nie po to Polska z ledwoœci¹ prze¿y³a II wojnê œwiatow¹ – kosztem 6 milionów swoich obywateli, niebywa³ych cierpieñ i zgliszcz, zniszczenia i poniewierki pod sowieckim butem przez kolejne dziesi¹tki lat – walcz¹c po dobrej stronie bez wahania, aby teraz zostaæ „czarnym ludem” Holocaustu. Niemcy proizraelsk¹ polityk¹ i miliardami marek wsparcia po II wojnie, zdoby³y szacunek i czêœciowe odkupienie win. Inne zwyciêskie kraje skutecznie zamaza³y sprawê w³asnych kolaborantów i szmalcowników. Polska, w imiê ofiar i Prawdy, tak Prawdy, musi walczyæ o prawdziwy przekaz „jak by³o”. Nie mo¿emy pozwoliæ Janom Grossom tego œwiata, aby dalej uprawiali na naszym narodzie „pedagogikê wstydu”. Owszem, by³y w polskim narodzie kanalie, ale ogó³ potrafi³ sobie z nimi radziæ, bywa³o, ¿e przez kulê w ³eb. Jesteœmy wrêcz zobowi¹zani zachowaæ w pamiêci naszych przodków, którzy zginêli jako podpa³ka w kominku historii, gdy¿ chcieli ¿yæ wyprostowani, z honorem i zasadami. Niech ta opowieœæ, która tkwi w zbiorowej pamiêci Polaków przedostanie siê do œwiata zewnêtrznego. Najlepiej bez patosu, ale ze zrozumieniem tragedii, jak¹ by³o w latach 193945 ¿ycie na krawêdzie Piek³a nie jednego, a dwóch straszliwych totalitaryzmów.

Czwartek Ciekawe wieœci z Izraela, gdzie miejscowa policja chce postawiæ zarzuty korupcyjne… premierowi Benjaminowi Netanjahu. To efekt wielomiesiêcznego dochodzenia, Netanjahu jest podejrzany o korupcjê, fa³szerstwa i z³amanie zasad zaufania spo³ecznego. Premier mia³ przyjmowaæ drogie prezenty od jednego z biznesmenów, w tym cygara i butelki drogiego szampana. Sam premier twierdzi, ¿e jest niewinny oraz przekonuje, ¿e wszystko to spisek lewicy i prawicowych rywali, którzy wspólnie chc¹ pozbawiæ go stanowiska. Wszystko to rzuca nowe œwiat³o na kryzys izraelsko-polski po nowelizacji ustawy o IPN w sprawie odpowiedzialnoœci karnej za u¿ywanie okreœlenia „polskie obozy œmierci”. Mo¿e byæ bowiem i tak, ¿e ostroœæ ataku Netanjahu na Polskê mog³a byæ – obok kalkulacji przedwyborczych polegaj¹cych na grze na prawicowy, ostro antypolski elektorat – prób¹ rzucenia zas³ony dymnej na w³asne problemy. Ale ³atwoœæ z jak¹ rzucono w Izraelu na stos rzekomo „strategiczne” i „specjalne” stosunki z Warszaw¹ w potyczce o s³owa œwiadczy, ¿e dla Tel Awiwu nie by³y one ani specjalne, ani strategiczne, jak uwa¿ali naiwni Polacy. Dostaliœmy lekcjê politycznego realizmu…

Jeremi Zaborowski


KURIER PLUS 10 LUTEGO 2018

www.kurierplus.com

$10 MLN ZA UPADEK Z 10 STÓP Robotnik budowlany spad³ z wysokoœci na terenie budowy, gdzie, zgodnie z poleceniem prze³o¿onego, pracownicy musieli wspinaæ siê po bocznych krzy¿akach rusztowania, aby dostaæ siê na wy¿sze piêtro budynku. Pomimo, ¿e wkrótce mia³a rozpocz¹æ siê kalendarzowa wiosna, kilka dni przed wypadkiem sypnê³o œniegiem. W dniu wypadku porêcze by³y wci¹¿ pokryte œniegiem i lodem. Podczas wspinaczki, czterdziestoletni pracownik zeœlizgn¹³ siê i spad³ dziesiêæ stóp w dó³, doznaj¹c pêkniêæ koœci piêtowych oraz kompresyjnych z³amañ krêgów w krêgos³upie szyjnym i piersiowym. Poszkodowany zosta³ natychmiast przewieziony do szpitala, gdzie musia³ przejœæ operacjê naprawienia koœci piêtowych. Niezbêdne by³o tak¿e wstawienie metalowych elementów. Poszkodowany nie móg³ ju¿ wróciæ do pracy fizycznej, w zwi¹zku z czym wszczête zosta³y dwie procedury prawne. Pierwsz¹ z nich by³o postêpowanie przed Workers” Compensation, drug¹ natomiast sprawa cywilna o odszkodowanie. Podczas gdy z Workers” Compensation poszkodowany uzyska³ czêœciowy zwrot utraconych zarobków i niezbêdn¹ opiekê medyczn¹, odszkodowania za ból i cierpienie oraz wszelkie straty ekonomiczne dochodzi³ w sprawie cywilnej wytoczonej przeciwko generalnemu wykonawcy oraz w³aœcicielowi budynku. Poszkodowany wskaza³, ¿e pozwani naruszyli przepis 240 (1) Prawa Pracy, który

stanowi najlepsz¹ podstawê do roszczenia odszkodowania za wypadek budowlany, poniewa¿ w takich przypadkach generalny wykonawca i w³aœciciel budynku ponosz¹ praktycznie absolutn¹ odpowiedzialnoœæ. Jeszcze przed procesem, poszkodowany z³o¿y³ wniosek o orzeczenie odpowiedzialnoœci pozwanych, wskazuj¹c, ¿e do wypadku nie dosz³oby, gdyby tylko przymocowano drabinê. Poszkodowany zwróci³ tak¿e uwagê, ¿e prawnicy pozwanych nie wykazali istnienia ¿adnych istotnych spornych okolicznoœci, które wymaga³by decyzji ³awników. Ponadto, twierdzi³, ¿e nie by³o dowodów wskazuj¹cych na to, ¿e drabina by³a dostêpna na terenie budowy. Sêdzia przychyli³ siê do argumentacji poszkodowanego i wniosek przyzna³. Prawnicy pozwanych z³o¿yli apelacjê, któr¹ poszkodowany umiejêtnie wypunktowa³. Sêdziowie Pierwszego Departamentu odrzucili apelacjê pozwanych, w zwi¹zku z czym, ostatecznie, kwestia odpowiedzialnoœci zosta³a jeszcze przed procesem pomyœlnie rozstrzygniêta na korzyœæ poszkodowanego. Pozosta³a jeszcze kwestia ustalenia wysokoœci odszkodowania. Strony zgodzi³y siê na mediacjê. Poszkodowany utrzymywa³, ¿e dozna³ uszkodzenia nerwów w krêgos³upie. Przyjmowa³ zastrzyki sterydowe, które przynosi³y jedynie tymczasow¹ ulgê. Ostatecznie, poszkodowany musia³ poddaæ siê operacji. Wstawiono mu tak¿e specjaln¹, elektronicznie sterowan¹, pompê uwalniaj¹c¹ leki przeciwbólowe do tkanek wo-

Korzonki Nie, to nie bêdzie o bólu fizycznym. Bêdzie o innych korzonkach, JAN LATUS które powoduj¹ cierpienie psychiczne. O korzonkach, które zapuszczamy, by je wyrwaæ, a nastêpnie zapuœciæ gdzie indziej. Znowu mieszkam w tym samym pomieszczeniu, w którym siê urodzi³em. Nietypowa to sytuacja dla kogoœ w zaawansowanym wieku œrednim, zw³aszcza kogoœ, kto z w³asnej woli wyemigrowa³ do Ameryki i spêdzi³ tam, zadowolony ze swojej egzystencji, ponad æwieræ wieku. Pisa³em ju¿ jednak niejednokrotnie o powodach i okolicznoœciach mojego tutaj przyjazdu. Po œmierci Ojca, którym zajmowa³em siê przez ostatni rok jego ¿ycia, pozosta³em w jego mieszkaniu, gdy¿ tak jest najpraktyczniej. Mieszkanie jest jednak brzydkie, biedne, totalnie zrujnowane. Rodzice, ca³e ¿ycie musz¹c liczyæ pieni¹dze, nie wymieniali niczego, co jeszcze dzia³a³o. Tak wiêc zasta³em te same rega³y kupione ponad 40 lat temu, te same, teraz porwane, tapety na œcianach i wyk³adziny na pod³ogach. Cokolwiek postanowiê: sprzedaæ mieszkanie, wynaj¹æ je, trzeba usun¹æ te wszystkie ohydne graty i zrobiæ kosztowny remont kapitalny. Rozda³em lub wyrzuci³em du¿o ksi¹¿ek, po¿ó³k³ych, z rozklejonymi grzbietami i czêsto o archaicznej lub ma³o wartoœciowej dziœ treœci, skoro np. publikacje historyczne i podró¿nicze podlega³y cenzurze. Na swoj¹ kolej czeka kolekcja p³yt d³ugograj¹cych, które dawno zast¹pi³em ekwiwalentami w formie dysków kompaktowych.

Ci¹gle jednak pe³no jest rupieci, zw³aszcza w kuchni. Po¿ó³k³e kubki porcelanowe i obt³uczone emaliowane, poczernia³e patelnie, têpe no¿e, przybory kiedyœ potrzebne, jak maszynka do mielenia miêsa i o problematycznej przydatnoœci, jak maszynka do mielenia bakalii. Przy ka¿dym geœcie wyrzucania do worka na œmieci takiego przedmiotu, lekko drgnie mi jednak serce. Przecie¿ to w tym kubku emaliowanym, seledynowym z bia³ymi ³abêdziami, na wakacjach w Broku nad Bugiem babcia podawa³a nam gor¹ce mleko z wanili¹, ¿ó³tkiem i cukrem. To ta maszynka do miêsa sz³a w ruch w kuchni przed œwiêtami. Wszyscy mamy takie przedmioty przypominaj¹ce nam przesz³oœæ – tyle ¿e ich ju¿ potem nie widzimy, skoro ktoœ je zu¿y³ i wyrzuci³. Albo te¿ odwiedzamy po latach dom rodziców czy dziadków by po raz ostatni, przed likwidacj¹ gospodarstwa, wzi¹æ wszystko do rêki, zatrzymaæ parê przedmiotów o walorach artystycznych i sentymentalnych, a resztê graciarni wyrzuciæ. Jeœli jednak przyjdzie nam mieszkaæ wœród tych œwiadectw dawno minionego dzieciñstwa, jak jest to teraz moim udzia³em? Przecie¿ nie da siê wróciæ do szczêœliwej m³odoœci, nie zape³ni siê znowu œmiechem i gwarem pustego dziœ domu. Ludzie racjonalnie t³umacz¹ mi, ¿e po remoncie nie bêdê mia³ takich odczuæ. ¯e jeœli zmieniæ ka¿d¹ œcianê, sufit, okna, wszystko, bêdzie to jak zrobiæ egzorcyzmy, przepêdziæ palnikiem z³e duchy. Ale czy siê da, skoro widok za oknem jest jak zatrzymany w czasie, zw³aszcza w nieprzyjemnej porze zimowej? Jeœli pozosta³ ten sam adres co w starym dowodzie (patron ulicy, hinduski poeta noblista

kó³ rdzenia krêgowego. Poszkodowany skar¿y³ siê jednak, ¿e pomimo zabiegu wci¹¿ odczuwa³ ból i dyskomfort. Wskaza³, ¿e mia³ trudnoœci w wykonywaniu codziennych obowi¹zków domowych i nigdy nie bêdzie ju¿ w pe³ni samodzielny. Podczas przes³uchania zezna³, ¿e nie by³ w stanie nosiæ ciê¿szych zakupów, wykonywaæ drobnych napraw, czy nawet odkurzaæ lub wyrzucaæ œmieci. Oœwiadczy³, ¿e codziennie musia³ przyjmowaæ leki przeciwbólowe i pomimo chêci nie jest w stanie powróciæ do pracy. Twierdzi³, ¿e przez ca³e ¿ycie pracowa³ fizycznie i nic innego nie potrafi³. Jeœli Pañstwo sami stali siê ofiar¹ wypadku, lub znaj¹ kogoœ kto ma problem ze swoim wypadkiem, to zapraszamy do bezp³atnej konsultacji prawnej pod numerem telefonu 212-514-5100, emailowo pod adresem swp@plattalaw.com, lub w czasie osobistego spotkania w naszej kancelarii na dolnym Manhattanie. Mo¿ecie Pañstwo równie¿ zadaæ nam pytania bezpoœrednio na stronie internetowej (www. plattalaw.com) u¿ywaj¹c emaila lub czatu który jest dostêpny dla Pañstwa 24 godziny na dobê. Zawsze udzielimy Pañstwu bezp³atnej porady w ka¿dej sprawie w której bêdziemy mogli Pañstwa reprezentowaæ. Na naszej stronie internetowej mog¹ Pañstwo (po lewej jej stronie) sami sprawdziæ status swojej sprawy s¹dowej Rabindranath Tagore nie podlega³ dekomunizacji)? Rzecz w tym, ¿e ja tu kiedyœ zapuœci³em korzonki, a potem, z premedytacj¹, je wyrwa³em. Pierwsze lata w USA by³y, u wszystkich chyba, latami têsknoty za rodzinnym domem. Odwiedzaj¹c rodziców, nocuj¹c na tej samej co kiedyœ wersalce, popijaj¹c herbatê z legendarnego kubka z ³abêdziami, czu³em siê jak na historycznej inscenizacji, uroczej próbie odtworzenia tego, co kiedyœ by³o i nie wróci. W Nowym Jorku mia³em przecie¿ swój nowy dom. Kupi³em do niego meble, sprzêt stereo, zgromadzi³em now¹ kolekcjê ksi¹¿ek i p³yt, kupi³em komplety ³adnych, bo nowych, akcesoriów, szklanek i kubków, nowoczesnych w formie, bez malowanych ³ab¹dków. ¯ycie zmusi³o mnie do przenosin do Polski i pozbycia siê tych wszystkich rzeczy. Tylko przedmiotów dla osoby postronnej, dla mnie – dowodów, ¿e tam istnia³em, ¿y³em, prosperowa³em. Osoba racjonalna (jak¿e to zimno brzmi!) znowu wszystko mi wyt³umaczy: ¿e meble siê zu¿y³y, a inne przedmioty to rzeczy nabyte, które ³atwo mo¿a kupiæ gdzie indziej, czasem nawet identyczne. „WeŸ na pami¹tkê kilka zdjêæ, choæ i te mo¿esz przecie¿ zeskanowaæ i wrzuciæ na komputer. Mo¿e pare dyplomów, listów, odznaczeñ. Najwa¿niejsze, ¿ebyœ mia³ szmal na koncie.” Czy jednak mo¿na przeprowadziæ tak¹ totaln¹ dysocjacjê od materialnych przedmiotów, które towarzyszy³y naszemu ¿yciu? Nie wiem, zastanawiam siê na tym; mo¿e spróbujê tak ¿yæ. Czy jeœli kupiê nowe mieszkanie – albo jednak wyremontujê to poojcowskie – nie zacznê od nowa kupowaæ fili¿anek, odkurzaczy, telewizorów i œcierek do wycierania kurzu? Przecie¿ nawet przy minimalistycznym podejœciu do ¿ycia jakieœ sprzêty trzeba mieæ, choæby korkoci¹g i otwieracz do konserw.

7 Pozwani wskazali, ¿e poszkodowany móg³ przekwalifikowaæ siê i kontynuowaæ pracê w zawodzie siedz¹cym. Ponadto, zauwa¿yli, ¿e poszkodowany ukoñczy³ wiêkszoœæ kursów wymaganych do uzyskania tytu³u in¿yniera. Poszkodowany zarzeka³ siê jednak, ¿e odczuwa³ ogromny ból podczas d³u¿szego siedzenia. Twierdzi³, ¿e stan zdrowia nie pozwala³ mu kontynuowaæ edukacji potrzebnej do przekwalifikowania. Sprawa zakoñczy³a siê przed procesem. G³ówn¹ tego zas³ug¹ by³o wygranie wniosku o wyrok bezpoœredni w kwestii odpowiedzialnoœci. Ubezpieczalnia nie chcia³a podj¹æ ryzyka i pozwoliæ ³awnikom zadecydowaæ o wysokoœci odszkodowania. Zgodzi³a siê wyp³aciæ poszkodowanemu prawie dziesiêæ milionów odszkodowania. m (prowadzonej nawet przez inn¹ kancelariê), po wpisaniu numeru akt s¹dowych (index number) swojej sprawy w istniej¹ce tam pole. Ta czêœæ strony jest skonfigurowana bezpoœrednio z oficjalnym systemem s¹dowym stanu Nowy Jork, dziêki czemu wiadomoœci jakie uzyskaj¹ tam Pañstwo na temat swoich spraw s¹ oficjalnymi danymi s¹dowymi. Gdyby z jakiegokolwiek technicznego powodu nie uda³o siê Pañstwu odnaleŸæ swojej sprawy w tym systemie, to z przyjemnoœci¹ pomo¿emy j¹ odnaleŸæ telefonicznie.

The Platta Law Firm, PLLC 42 Broadway, Suite 1927, New York, NY 10004 www.plattalaw.com tel. 212-514-5100 Wêdrowcy, gdy siê im przyjrzeæ, tak¿e gdzieœ maj¹ swój dom. Osoby maj¹ce dobry zawód i w zwi¹zku z tym przenosz¹ce siê co kilka lat do innego kraju – dyplomaci, szpiedzy, spece od wydobycia nafty – zabieraj¹ ze sob¹ nie tylko rodziny ale i meble, sprzêty, ksi¹¿ki. Te korzenie, które dopiero co zapuœcili, wyrywaj¹ i przesadzaj¹ w nowe miejsce. Ktoœ powie, ¿e przy kolejnych przeprowadzkach to zapuszczanie korzeni nie jest takie g³êbokie, a ich wyrywanie – tak bolesne. Mo¿e i tak. Z drugiej strony – narasta poczucie, ¿e nie przynale¿y siê ju¿ nigdzie. Jedyn¹ rad¹, by nie mieæ takich problemów, jest pozostaæ ca³e ¿ycie w miejscu urodzenia. Wbrew pozorom, nie jest to taka rzadka opcja. Emigracja jest wymuszana przez dramaty polityczne i przez biedê. Gdy nie ma takiej zewnêtrznej koniecznoœci, ludzie chêtnie pozostaj¹ w swoim ma³ym miasteczku na Sycylii, w Danii, na Filipinach. Wziêcie do rêki starego kubka z ³abêdziem nie jest wiêc dla nich traumatycznym, gorzko-s³odkim prze¿yciem. Nikt kubka nie zauwa¿a bo jest on jak krewny, który nigdy nie wyprowadzi³ siê z domu i starzeje siê razem z nami. Jednak i ja, i osoby czytaj¹ce w Nowym Jorku te s³owa, wybraliœmy inne ¿ycie. No to teraz wylewajmy krokodyle ³zy bior¹c do rêki stary, szpetny kubek. m


KURIER PLUS 10 LUTEGO 2018

8

Kartki z przemijania Niestety nie wierzê w trwa³e polsko-¿ydowskie pojednanie. Tyle ju¿ by³o prób i wszystkie zakoñczy³y siê niepowodzeniem. Wszelkie wspólne komisje, sympozja, dialogi i ustalenia wczeœniej lub póŸniej okazywa³y siê li tylko akcjami na doraŸny u¿ytek. Mimo kilku oficjalnych oœwiadczeñ najpotê¿niejszych organizacji ¿ydowANDRZEJ JÓZEF D¥BROWSKI skich, i¿ nie by³o polskich obozów koncentracyjnych i polskich obozów œmierci, mimo paru zarz¹dzeñ w tej sprawie wprowadzonych przez niektóre amerykañskie redakcje, okreœlenia te pojawiaj¹ siê ze zwiêkszon¹ czêstotliwoœci¹ nie tylko w Ameryce, ale tak¿e w Europie. I wszelkie protesty w tej sprawie s¹ zbywane. Zdumiewaj¹ca jest tak¿e niechêæ nie tylko do sprostowañ, ale tak¿e do poznania prawdy w tej sprawie. Dziennikarze automatycznie powielaj¹ okreœlenia, które wesz³y ju¿ na dobre w krwiobieg jêzykowy pod ró¿nymi szerokoœciami geograficznymi i nie przyjmuj¹ do wiadomoœci, ¿e pisz¹ nieprawdê. Przyparci do muru, t³umacz¹ siê, ¿e u¿ywaj¹ myl¹cych okreœleñ nie w sensie historycznym, tylko geograficznym. Przy okazji objawiaj¹ niewiarygodn¹ wrêcz nieznajomoœæ zarówno historii, jak i geografii. Przedziwne jednak jest to, ¿e zazwyczaj maj¹ wbite do g³owy przekonanie o udziale Polski w Holokauœcie. Wiedz¹ coœ niecoœ o Powstaniu w Getcie Warszawskim, nie wiedz¹ niczego o Powstaniu Warszawskim. Wiedz¹ o Polakach wydaj¹cych ¯ydów, nie wiedz¹ o Polakach ich ratuj¹cych. W szko³ach zachodnich okupacja Polski to g³ównie tragedia ¯ydów. Mowy nie ma o Polakach walcz¹cych z okupantem w Polsce oraz na frontach zachodnich i wschodnich. Mowy nie ma o polskich zes³añcach do obozów niemieckich i sowieckich. Mówi siê o trzech milionach ¯ydów, którzy zginêli, nie mówi siê o trzech milionach zamordowanych Polaków. Jest to z jednej strony wynik lekcewa¿enia Polski jako kraju nie nale¿¹cego w obiegowej opinii do Zachodu, z drugiej zaœ wynik narracji ¿ydowskiej, która zdominowa³a badania naukowe i narzuci³a historykom swój sposób widzenia. Œwiat zachodni uzna³ Holokaust za najtragiczniejsze wydarzenie nie tylko XX wieku, ale tak¿e

w nowo¿ytnej historii i z miejsca podejrzany jest ktoœ, kto pisze np. o Holokauœcie Ormian i Polaków, nie mówi¹c ju¿ o Holokauœcie Cyganów, Rosjan, Sinti i homoseksualistów. A przecie¿ oni te¿ byli skazani na ca³kowit¹ zag³adê! Czêœæ ¯ydów uczyni³a z Holokaustu swoist¹ religiê, która jest ich dodatkowym spoiwem. Zachodni œwiat przyj¹³ to ze zrozumieniem. Mo¿na odnieœæ wrêcz wra¿enie, ¿e Holokaust ¯ydów sta³ siê czymœ, co wystaje ponad wszystkie inne wydarzenia historyczne i jest miernikiem wszystkiego. S³owem – Starszym Braciom w Wierze uda³o siê zaw³adn¹æ œwiadomoœci¹ historyczn¹ i wyobraŸni¹ milionów ludzi. S³owo „zaw³adn¹æ” nie ma w tym wypadku pejoratywnego wydŸwiêku. Polakom z najró¿niejszych powodów to siê nie powiod³o. G³ównie dlatego, ¿e nie mieli wolnego pañstwa i wierzyli, ¿e prawda w koñcu sama zwyciê¿y. Tak siê nie sta³o. Teraz z inicjatywy obecnych w³adz i pod ich patronatem Polska zaczyna o tê prawdê siê upominaæ i walczyæ z przek³amaniami. Nie podoba siê to jej s¹siadom oraz czêœci ¯ydów w Izraelu i Ameryce. Motywem przewodnim owego niepodobania siê jest niechêæ do wizerunku, czy mo¿e nawet mitu Polski wy³¹cznie bohaterskiej, podczas gdy inne narody maj¹ poplamion¹ historiê. Niekiedy wynika to z nieczystego sumienia wobec niej. W koñcu dosz³o do tego, ¿e na Litwie, Bia³orusi i Ukrainie pisze siê i mówi o Polsce jako kraju, który okupowa³ tereny nale¿¹ce do tych krajów. W Niemczech natomiast co jakiœ czas podnosi siê problem brutalnegoo wypêdzenia Niemców z terenów przyznanych Polsce po 1945 roku. Polakom wypêdzonym z Kresów nikt nie wspó³czuje. Z kolei czêœæ ¯ydów chce widzieæ w Polsce kraj wspó³odpowiedzialny za Holokaust. I nie s¹dzê, ¿eby cokolwiek zmieni³o najnowsze oœwiadczenie w tej sprawie niemieckiego ministra spraw zagranicznych, zaprzeczaj¹ce tym oskar¿eniom. Obym siê myli³. W œwiadomoœci wielu ¯ydów, podobnie jak i wielu ludzi na Zachodzie, nie istnieje martyrologia Polaków podczas obu okupacji. Nie wiedz¹ oni, ¿e to najpierw Polacy padli ofiarami przeœladowañ i terroru zaprowadzonego przez okupantów, nie wiedz¹, jak wielk¹ dla nich traum¹ by³o zachowanie siê niema³ej czêœci ¯ydów, którzy entuzjastycznie przyjêli Armiê Czerwon¹ wkraczaj¹c¹ na Kresy i z miejsca wprzêgli siê w akcje przeciw ludnoœci polskiej. Trudno by³o oczekiwaæ póŸniej sympatii ze strony Polaków. O tym siê nie mówi i nie pisze w izraelskich mediach, tak jak nie mówi siê o wpó³dzia³aniu wielu ¯ydów z bolszewikami nacieraj¹cymi na Polskê w 1920 ro-

ku, co w niema³ym stopniu rzutowa³o na wzajemne relacje w miêdzywojennej Polsce. Kiedy rozmawiam ze znajomymi Staszymi Braæmi w Wierze o tych ich rodakach, którzy zaprowadzali w Polsce komunizm, odpowiadaj¹, ¿e to byli nie ¯ydzi, tylko komuniœci, ale kiedy jest mowa o którymœ z nich, zabitych w walkach z komunistami przez Polaków, to wtedy okazuje siê, ¿e zosta³ zabity ¯yd a nie komunista. Rozmowy utrudnia te¿ przekonanie sporej czêœci ¯ydów, i¿ los ich narodu jest wyj¹tkowy. Dlatego te¿, nieczêsto widzê u nich przejêcie siê losem Polaków. Z przykroœci¹ muszê równie¿ odnotowaæ, ¿e niema³o znanych mi rodaków nie potrafi wyjœæ poza anty¿ydowskie stereotypy i powiela je na wiele sposobów. W walce o prawdê i sprawiedliw¹ ocenê naszej postawy w czasie II wojny jak najs³uszniej akcentujemy heroizm Polaków ratuj¹cych ¯ydów. Przemilczamy niestety albo bagatelizujemy szmalcownictwo, donosicielstwo i ograbianie ¿ydowskich s¹siadów. Kiedy ju¿ nie mo¿emy zaprzeczyæ faktom, zas³aniamy siê tymi ¯ydami, który robili to samo ze swymi braæmi i wspó³pracowali z Niemcami przy wysy³aniu ich na œmieræ. Tak by³o. Nie umniejsza to jednak naszych win. W szko³ach mówimy o bohaterach, brawurowych akcjach i pozytywnych zachowaniach, ale czy mówimy tak¿e o antybohaterach? Choæby w kontekœcie tego, co wojna robi z niektórymi ludŸmi i jakie instykty w nich wyzwala? Mówi siê, ¿e stanowili margines, ale ten margines musia³ byæ niew¹ski, skoro Zofia Kossak – Szczucka, pisarka katolicko-narodowa i zarazem dzia³aczka ¯EGOTY, alarmowa³a do rz¹du w Londynie, i¿ „wydawanie ¯ydów przybra³o rozmiary epidemii”. I ten¿e rz¹d za to wydawanie ustanowi³ karê œmierci. Mamy zatem o czym myœleæ. By³oby idealnie, gdyby teraz owa zapowiedziana rz¹dowa komisja polsko-izraelska wyjaœni³a wszystkie problemy do koñca i ustali³a wspóln¹ wersjê historii dla przysz³ych pokoleñ. Obawiam siê jednak, ¿e do trwa³ego porozumienia nie dojdzie, bo obie strony nie maj¹ do siebie zaufania. Podejrzenia wezm¹ górê. Strona polska bêdzie domniemywaæ, ¿e ¯ydzi chc¹ skompromitowaæ Polskê w oczach œwiata, by ten¿e œwiat wymusi³ na niej zap³acenie za mienie ¿ydowskie zostawione w kraju ich przodków. Izrael natomiast, mo¿e nawet przyzna, ¿e nie braliœmy masowo bezpoœredniego udzia³u w Holokauœcie, ale bêdzie nadal twierdzi³, ¿e nie przeszkadzaliœmy w jego przeprowadzeniu. Czarno widzê. m

1í Elon Musk zapytany po co w³aœciwie wys³a³ w kosmos samochód napisa³ na Twitterze, ¿e podoba mu siê idea by jego auto kr¹¿y³o wiecznie na orbicie i zosta³o byæ mo¿e odkryte kiedyœ przez jak¹œ inn¹ cywilizacjê. Cel odpowiedzialnej za start firmy Space Exploration Technologies (SpaceX) jest jednak du¿o powa¿niejszy. Walczy ona o lukratywne kontrakty NASA, a tak¿e o zamówienia z Pentagonu. Elon Musk obiecuje równie¿ coœ dla „zwyk³ych œmiertelników”. Miliarder ma zamiar przeprowadziæ pierwszy za³ogowy lot na Marsa. Szacuje siê, ¿e bêdzie to mo¿liwe oko³o 2025 roku. Biznesem snuje te¿ plany zbudowania sta³ych baz na Ksiê¿ycu i Marsie, w których bêd¹ mogli mieszkaæ ludzie. „Kosmiczny wyœcig to bardzo ekscytuj¹ca sprawa” – powiedzia³ po starcie Falcona Musk, wyraŸnie nawi¹zuj¹c do okresu rywalizacji o podbój kosmosu pomiêdzy USA i Zwi¹zkiem Sowieckim. Wielkie firmy prywatne i ich w³aœciciele ju¿ ze sob¹ walcz¹. Firmê produkuj¹c¹ rakiety kosmiczne (Blue Origin) otworzy³ Jeff Bezos, w³aœciciel Amazon i najbogatszy obecnie cz³owiek na œwiecie. Jemu równie¿ przyœwieca plan utworzenia w kosmosie ludzkich osiedli. Inna amerykañska korporacja, Planetary Resources, planuje eksploracjê minera³ów znajduj¹cych siê w asteroidach. Kolejna,

FOTO: SPACEX

Miliarderzy ruszaj¹ w kosmos

u

Podró¿e miêdzyplanetarne rozpalaj¹ wyobraŸniê...

Moon Express, chce oferowaæ sta³e loty z ziemi na Ksiê¿yc. W wyœcigu uczestnicz¹ nie tylko Amerykanie. Znany brytyjski miliarder Richard Branson, w³aœciciel Virgin Group, w niedalekiej przysz³oœci chce wynosiæ na orbitê satelity i oferowaæ loty naukowcom.

W podró¿ wybraæ bêd¹ siê mogli równie¿ komercyjni pasa¿erowie. Zainteresowanie jest spore. Depozyt na przysz³y lot wynosz¹cy 200 tys. dolarów wp³acili miêdzy innymi: Tom Hanks, Ashton Kutcher, Katy Perry, Brad Pitt, Angelina Jolie i Justin Bieber. Testowe loty statków Richarda

Bransona odbywaj¹ siê na pustyni Mojave w Kalifornii. Biznesmen w stanie Nowy Meksyk wybudowa³ ju¿ nawet komercyjny port kosmiczny Spaceport America, z którego w przysz³oœci bêd¹ odbywaæ siê starty.

Tomasz Bagnowski


KURIER PLUS 10 LUTEGO 2018

www.kurierplus.com

Prywatne ¿ycie arcydzie³a

9

Czes³aw Karkowski

Wielka bitwa uwieczniona „Bitwa pod Orsz¹” anonimowego artysty nale¿y do moich najulubieñszych obrazów polskich. Sporych rozmiarów malowid³o znajduje siê w Muzeum Narodowym w Warszawie. Bardzo rzadko bywam w stolicy, bo nie mam po co. Ale jeœli siê ju¿ trafi d³u¿szy pobyt, idê do muzeum i nieodmiennie przy tej okazji podziwiam to arcydzie³o polskiego malarstwa. Nie jedyne zreszt¹. Zarówno w tej placówce, jak i powiedzmy w bogato wyposa¿onych muzeach krakowskich, czy ³ódzkich, œciany wype³nione s¹ doskona³ymi pracami rodzimych artystów. Zwiedzi³em ju¿ w ¿yciu wiele europejskich muzeów i mogê œmia³o powiedzieæ: polska sztuka minionych lat jest bardzo dobra, nie ustêpuj¹ca poziomem dokonaniom zachodnich artystów. Dlaczego wiêc jest ma³o znana w œwiecie? Zasadniczo z trzech powodów. Po pierwsze, gdy na Zachodzie powstawa³y w œredniowieczu i renesansie wspania³e obrazy, na ziemiach polskich królowa³o malarstwo cechowe, niewyrafinowane, proste. Cechy dba³y o swoich cz³onków, ale zarazem krêpowa³y ich indywidualny rozwój. Malarze z tamtych czasów, których nazwiska znamy, s¹ g³ównie obcego pochodzenia. Polscy w³adcy, magnateria, bogatsza szlachta, nie gustowali w malarstwie, mieszczañstwo by³o liczebnie niewielkie, a jako warstwa spo³eczna – pozbawiona si³y i znaczenia. £¹cznie, ci potencjalni nabywcy nie stworzyli rynku, który uruchomi³by konkurencje wœród twórców. Renesans mia³ w Polsce „naskórkowy” charakter, póŸniejsze zamówienia koœcielne by³y pospolite, a mecenat prywatny, œwiecki – osobliwy. Polski barok przefiltrowany przez ideologiê sarmack¹ dawa³ znakomite efekty na wizerunkach. By³a to jednak sztuka bardzo specyficzna, daleko odbiegaj¹ca od typowej praktyki malarskiej gdzie indziej. Dziœ wymaga osobnych studiów, uprzystêpnienia i energicznego rozreklamowania. To drugi powód. Polska w sposób nadzwyczaj nieudolny promuje siebie. W tym konkretnym przypadku, potrzeba dziesi¹tków dobrze napisanych, popularnych, ale te¿ i fachowych podrêczników, historii sztuki, przewodników; wystaw organizowanych na œwiecie; konferencji z udzia³em zachodnich specjalistów; stypendiów fundowanych dla osób zainteresowanych oryginaln¹ sztuk¹ polsk¹. Trzeci, to skutek trudnej historii. Zaborcy si³¹ rzeczy nie mieli zamiaru studiowaæ i zalecaæ sztukê narodów zdominowanych, a po 1945 r. obie strony ideologiczno-militarnego konfliktu by³y zainteresowane, aby stworzyæ wra¿enie, i¿ miêdzy Zachodem a Moskw¹ rozci¹ga siê pustynia kulturowa. Uzasadnia³o to i usprawiedliwia³o zniewolenie narodów œrodkowej Europy jako cywilizacyjnie nietwórczych. * Wracaj¹c do „Bitwy pod Orsz¹”. Wielkich rozmiarów dzie³o (oryginalnie by³o jeszcze wiêksze, przyciêto je z jednego bo ku) na desce, przedstawia bitwê stoczon¹ na pocz¹tku wrzeœnia 1514 r. za czasów Zygmunta Starego, miêdzy oddzia³ami polskimi i litewskimi przeciwko znacznie liczniejszej, ale gorzej wyposa¿onej armii rosyjskiej. Do zwyciêskiego dla polskiej strony starcia dosz³o nad Dnieprem w dzisiejszej wschodniej Bia³orusi, w pobli¿u rosyjskiego Smoleñska.

u Bitwa pod Orsz¹ – plan ogólny.

Na kolejnych ilustracjach zbli¿enia fragmentów.

Obraz jest fascynuj¹cy i uroczy w detalach. Bitwa widziana jest z lotu ptaka, Pocz¹tkowo z tego k³êbowiska ludzkiego trudno wysup³aæ jak¹œ treœæ. Widaæ galimatias konfliktu zbrojnego, niemal jak na 400 lat póŸniejszej „Bitwie pod Grunwaldem”. Centralnie, zwarte, karne, oddzia³y polskie, u do³u, bez³adne masy wojsk rosyjskich; tam Polacy w bród pokonuj¹ rzekê, tu znowu na prowizorycznym moœcie z beczek przeci¹gaj¹ armaty, powy¿ej zastawiaj¹ pu³apkê w w¹wozie; zabici, ranni, cz³owiek z koniem tonie u urwistego brzegu Dniepru; ³ucznicy na koniach, kopijnicy, armia pancerna, lekka kawaleria; szable, w³ócznie, tarcze, muszkiety; dowódcy i zwykli wojownicy. Nad rzek¹ na pniu siedzi cywil. Przygl¹da siê bitwie. Historycy sztuki twierdz¹, ¿e to sam artysta uwieczni³ siebie tutaj, aby daæ œwiadectwo tego, i¿ by³ na miejscu w tej walce, widzia³ bataliê, przedstawi³ wiernie przebieg wydarzeñ. Jak? Na jednym wielkim obrazie namalowa³ trzy wa¿ne momenty starcia owego wrzeœniowego dnia. Dzie³o ma charakter narracyjny, typowy dla œredniowiecznych malowide³, przedstawiaj¹cych jednoczeœnie wydarzenia kolejno nastêpuj¹ce po sobie, rozwijaj¹ce siê w czasie. G³ównodowodz¹cy, hetman Konstanty Ostrogski, zobrazowany jest trzykrotnie, w decyduj¹cych momentach bitwy – wyje¿d¿a z obozu po prawej stronie rzeki, prowadzi do walki g³ówny zbrojny korpus, który ju¿ przeprawi³ siê przez Dniepr, organizuje zasadzkê w w¹wozie na oddzia³y rosyjskie. Niemal¿e poœrodku tej ludzkiej ci¿by pr¹cej na przeciwnika (w lew¹ stronê), usiad³ na ziemi cz³owiek. Zrzuci³ zbrojê, œci¹ga buty, siedzi ty³em do wszystkich jakby niepomny tego, co siê dzieje wokó³. Ma dosyæ walki, przemocy, krwi. Mo¿e to znowu sam autor dzie³a utrwali³ sw¹ rolê? Wpierw wzi¹³ udzia³ w bitwie pod Orsz¹ jako ¿o³nierz, ale zrezygnowa³. Nie nadaje siê do noszenia broni, zabijania. Sztuka wojenna to nie dla niego. Jest artyst¹, jego orê¿em jest pêdzel.

Malarz przygl¹da siê bitwie, a zarazem ogarnia jej przebieg z góry: podwójna, a mo¿e nawet potrójna perspektywa – uczestnika, obserwatora i kronikarza. Odda³ wiernie szczegó³y – wygl¹d srogich twarzy wojowników, ich strojów, uzbrojenia, specyfiki terenu. Bezsprzecznie by³ na miejscu, widzia³, doskonale zapamiêta³ najmniejsze nawet drobiazgi. * Pod wzglêdem nagromadzenia detali dzie³o przypomina wiele obrazów Petera Breughela, bogatych w lokalne szczegó³y. „Bitwê pod Orsz¹” ogl¹daæ mo¿na godzinami. Oczywiœcie nigdy nie mia³em tyle czasu, ale od czego aparat fotograficzny? PóŸniej w domu mo¿na wróciæ do tego malowid³a, powiêkszaæ fragmenty, przyjrzeæ siê epizodom obrazu. Nie tak jeszcze dawno temu, historycy sztuki przez lornetkê przygl¹dali siê dzie³om sztuki. Dziêki takiemu zbli¿eniu wy³apywali szczegó³y, uwagi zapisywali w notesie. Wspó³czesna technologia daje doskona³e narzêdzia wszystkim zainteresowanym. W domu przy biurku mog¹ ogl¹daæ elektroniczne obrazy centymetr po centymetrze. „Bitwa pod Orsz¹” powsta³a w latach 1525-30. Taki jest wiek drewna, na którym artysta malowa³. Tyle wysi³ku, starañ i sztuki nie wiadomo, po co? Losy obrazu s¹ ca³kowicie nieznane. Kto i dla kogo go malowa³? Gdzie zawis³? Kto go ogl¹da³? Sprzeda³, porzuci³, odda³? ¯adnych zapisów, ¿adnych œladów. Niewiarygodne, chyba tylko w Polsce mo¿liwe. m


NOWY JORK

NR 54

10 lutego 2018

„PRZEBOJEM KU WOLNOŒCI“ – ZE WSPOMNIEÑ HALLERCZYKA CZ 1 Autorem wspomnieñ jest W³adys³aw Sobczyk, porucznik 45 PSK. Tekst by³ publikowany w 1925 r. w miesiêczniku „Weteran”. Zachowano pisowniê oryginaln¹. „Do Kolegów 45 P. S. K. we Francji 3 P. S. P. i podchor¹¿ych, którzy byli w Toronto w r. 1917. Zacni Koledzy! Rozpocz¹³em skromny opis czynów naszych i prosi³bym o wspó³dzia³anie z waszej strony, by je uwieczniæ na kartkach naszego organu. Wdziêczny by³bym za nades³anie fotografji w³asnych, w rozmiarach pocztówki, jak równie¿ zdjêæ we Francji i w Polsce „z ¿ycia naszego w polu”, na postojach itp. Mam nadziejê, ¿e apel mój nie pozostanie bez echa. Oka¿cie siê solidarnymi we wspólnej pracy nad zgrupowaniem wspomnieñ z minionych s³awnych dni. Wszelk¹ korespondencjê uprzejmie proszê nadsy³aæ pod adresem: Sobczyk Wadys³aw, 25 4 Street, Passaic, N. J.” Rok 1917 nale¿y bezsprzecznie w dziejach wychodŸstwa polskiego Ameryki Pó³n. do historji, a zaznaczy³ siê ¿mudn¹ i wytrwa³¹ prac¹ szermierzy idei narodowej od szeregu lat, przez sformowanie si³y zbrojnej, która niezawodnie zawa¿y³a na szali, w uzyskaniu niepodleg³ej Polski. W warunkach niezwykle trudnych, bez zasobów nale¿ytych pod wzglêdem militarnym, bez ¿adnego przygotowania wojennego, wychodŸstwo, a szczególnie m³odzie¿ nasza, spe³ni³a obowi¹zek wobec Ojczyzny. A je¿eli w pewnej mierze u³atwion¹ by³a ówczesna praca, zawdziêczaæ to nale¿y Sokolstwu. Na d³ugi czas przedtem szermierze ducha i idei polskiej przygotowali glebê do wiekopomnego czynu: Mickiewicz, S³owacki, Sienkiewicz, Konopnicka, ¯eromski i ca³y szereg innych poetów i powieœciopisarzy siali wœród m³odzie¿y ziarna wolnoœci, które ostatecznie ujrzeliœmy w formie niepodleg³ej Polski. Praca realna ostatnich dni na wychodŸstwie du¿o zawdziêcza œ. p. W. Rylskiemu, pu³kownikowi i by³emu dowódcy 6 p. legionów i F. Bartmañskiemu by³emu p³k. 145 p³k. Obyœmy byli wodzami Sokolstwa w Ameryce tak samo jak Œwi¹tkiewicz, nacz. Sokolstwa w by³ym zaborze austrijackim i dr. T. A. Starzyñski. prezes Sokolstwa w Ameryce, a w wolnej Polsce pp³k. Wojsk Polskich. Od chwili, kiedy Komisja Skonfederowanych Stronnictw Niepodleg³oœciowych w 1912 r. w Zakopanem postanowi³a d¹¿yæ do utworzenia polskiej si³y zbrojnej, szermierze powy¿si w³o¿yli na siebie ogrom ówczesnej pracy nad przeszkoleniem Sokolstwa w zakresie wojskowym, a w miarê mo¿noœci i militarnym. Szkolono intensywnie m³odzie¿ w kursach wojskowo-wychowawczych na ca³ej przestrzeni Stanów Zjednoczonych, gdzie tylko by³y wiêksze skupienia Polaków i zorganizowane gniazda Sokole, a w³adze miejscowe nie by³y temu przeciwne, tworz¹c w ten sposób pierwsze kadry ¿o³nierzy obywateli. Szczegó³ów z tego okresu pisaæ nie zamierzam, i pozostawiam to hi-

Grupa polskich kadetów (II klasa) i wyk³adowców w Kanadyjskiej Szkole Oficerskiej w Camp Borden z dr. Starzyñskim.

storykom, którzy materja³ historyczny mog¹ uzyskaæ w Zwi¹zku, Okrêgu i Gniazdach Sokolich w formie pamiêtników. Chodzi mi o treœciwe skreœlenie pierwszych momentów i dróg, jakimi kroczyli nasi pierwsi ¿o³nierze tutaj, w chwili tworzenia Armji Polskiej w Ameryce i we Francji i o opis œwietlanych chwil, jakie prze¿yli po pokonaniu Centrowców przez koalicjê przy naszym wspó³udziale, by dalej powróciæ na ziemiê ojczyst¹ do nowych zmagañ naszych ch³opców z Ameryki z Ukraiñcami, Niemcami i Bolszewikami, a¿ do ostatecznego wytyczenia bagnetem ¿o³nierzy polskich granic Najjaœniejszej Rzeczypospolitej Polskiej. Po okresie przygotowawczym od 1912 do 1916 r. – okresie waœni, zawodów, taræ i ostatecznego zniechêcenia wœród wychodŸstwa, przyszed³ rok 1917, jako nagroda dla tych, co przetrwali i nie upad³szy na duchu, na has³o „Do Broni!” stanêli w szeregu. Pierwszymi, którzy odezwali siê na to has³o, byli tzw. „Straceñcy”. Byli to ludzie, którym los pozwoli³ na wychodŸstwie chwyciæ w swe d³onie broñ – t¹ ukochan¹ broñ – i nie wypuœciæ jej z r¹k a¿ do dnia pogromu wszystkich wrogów Polski, i odzyskania przez spragniony naród wolnoœci. Przysiêgliœmy cel zdobyæ przebojem. Podobnie jak legioniœci w r. 1914 tak i naszym celem bez wzglêdu na ró¿ne drogi by³a Wolnoœæ Polski. Rozpoczêcie pracy Z polecenia Zarz. G³. Sok. P. w Ameryce, Franciszek Dziób, naczelnik Zwi¹zku Soko³ów wydaje rozporz¹dzenie najzaufañszym Nacz. Okr., by zarz¹dzili tajn¹ mobilizacjê pierwszej grupy ochotników, (Stany Zjednoczone by³y jeszcze neutralne). W dniu 31 grudnia 1916 roku otrzyma³em od naczelnika I. Okrêgu Zwi¹zku So-

ko³ów Polskich w Ameryce telegram tej treœci: 23. N. Y. 13. G. Brooklyn, N. Y. 12: 55 P. M. Dec. 31-1916. W. Sobczyk, 44 First St., Passaic, N. J. Monday Eight o'clock coming meet me at Grand Central Station. Ready to go. H. Szymañski 1: 48 P. M. Depeszê powy¿sz¹ otrzyma³em w poniedzia³ek 31 grudnia oko³o godz. 2-giej po po³udniu, a o 6-ej wieczór tego¿ dnia znalaz³em siê na oznaczonem miejscu. Tej samej mniej wiêcej treœci rozkazy telegraficzne otrzymali „straceñcy” w rejonie New Yorku, Chicago, Detroit, Cleveland i Buffalo, które to miejscowoœci by³y punktami zbornymi dla poszczególnych grup. Niewiele by³o czasu do myœlenia, parê tylko godzin pozostawa³o bowiem na za³atwienie najpilniejszych potrzeb i spraw zwi¹zanych z wyjazdem. Ka¿dy z nas by³ zdecydowany dzia³aæ bez ¿adnej zw³oki. Cel podró¿y nie by³ podany w depeszy, a ca³a robota nosi³a znamiona dzia³alnoœci konspiracyjnej. Nikt z nas w danym momencie nie wiedzia³ jaki bêdzie cel tej zbiórki. Krótkie „do widzenia” krewnym i kolegom by³y ostatniemi s³owy, jakiemi po¿egnaliœmy przyjació³ i spokojne, domowe ¿ycie. W tych warunkach opuszczaliœmy wszyscy ni¿ej wymienieni nasze warsztaty pracy i domy, id¹c za swem przeznaczeniem i obowi¹zkiem. Po przybyciu na dworzec Grand Central Station zacz¹³em ogl¹daæ siê zaraz za Szymañskim, rozkazodawc¹ zbiórki. Na stacjê przyby³em kilka minut przed 8-m¹, wiêc w myœl telegraficznego rozkazu na czas, i usiad³em na ³awce w poczekalni, szukaj¹c oczyma wœród barwnego t³umu znajomych twarzy. Wkrótce zauwa¿y³em: Rokickiego

W³adys³awa z Jersey City, poczem kolejno A. Klatta, K. Kressego, H. Godowskiego, A. Gawrysia, Wiacka i T. Sergiego. F. Szymañski rozmawia³ kolejno z ka¿dym przybywaj¹cym, poczem oko³o 10 wieczór 31 grudnia 1916 r. poleci³ nabyæ bilety do Buffalo. Sytuacja staje siê o tyle skomplikowan¹, ¿e niektórzy z pocz¹tku s¹dzili, i¿ z Nowego Yorku pojedziemy wprost do Polski. Oko³o godz. 11 wieczór ca³a grupa wsiad³a do poci¹gu i uda³a siê wzd³u¿ rzeki Hudson na pó³noc do Buffalo. Na twarzy ka¿dego znaæ by³o zadumê i nat³ok niespokojnych myœli na przemian. Opuszczaliœmy wszak¿e nasze domowe pielesze i ze zwyk³ych warunków codziennego bytu, przenosiliœmy siê w nieznan¹ przysz³oœæ. W miarê oddalania siê od olbrzymiego skupienia ludzkiego, jakim jest Nowy York, zaduma zaczê³a znikaæ, rozpoczêliœmy rozmowê, staraj¹c siê jej nie przerwaæ. Niektórzy odchodz¹ zapaliæ papierosa, inni dla „zabicia czasu” rozpoczynaj¹ grê w karty. Spojrzenia nasze od czasu do czas krzy¿uj¹ siê i wydaje siê nam, ¿e ka¿dy stara siê wyczytaæ z oczu swego towarzysza podró¿y co te¿ on s¹dzi o tym ryzykownem i tajemniczem b¹dŸ co b¹dŸ przedsiêwziêciu? Poci¹g tymczasem pêdzi jak szalony unosz¹c nas przez Albany, Schenectady Syracuse i Rochester do Buffalo. Drogê tê zna³em z pierwszej wyprawy do Kanady o rok wczeœniej t. j. W 1915 r., i dlatego nie czyni³a ona na mnie takiego wra¿enia, jak na tych, którzy jechali po raz pierwszy. Do Buffalo przybyliœmy nad ranem oko³o godz. 5-tej 1-go stycznia 1917 roku. Wchodzimy na stacje i spotykamy drug¹ grupê „straceñców”, W. Albrychta, K Zieleckiego, S. Szlachcifiskiego, J. Sierociñskiego, J. Wróblewskiego, L. Adamczaka i W. N. Skarzyñskiego.


KALENDARZ WETERANA 9 lutego 1929 – podpisanie przez Polskê protoko³u Litwinowa. By³ to uk³ad miêdzynarodowy, którego sygnatariusze (pocz¹tkowo by³y to: Polska, Estonia, £otwa, Rumunia, ZSRR) wyrzekli siê stosowania si³y w dochodzeniu swych pretensji terytorialnych. Spory mia³y byæ rozstrzygane metodami pokojowymi. 1990 – przywrócono dawne god³o pañstwowe. Po przemianach ustrojowych nast¹pi³ powrót do zmodyfikowanej wersji polskiego Or³a Bia³ego z otwart¹ koron¹ wg wzoru z 1927 r. 10 lutego 1940 – Pierwsza masowa deportacja ludnoœci polskiej g³ównie z krêgów inteligencji, ziemiañstwa, rodzin wojskowych, policyjnych i urzêdniczych przeprowadzona przez NKWD; w jej wyniku w g³¹b Zwi¹zku Sowieckiego wywieziono oko³o 140 tys. obywateli polskich. 11 lutego 1942 – Podharcmistrz Maciej Aleksy Dawidowski „Alek” z konspiracyjnej Organizacji Ma³ego Sabota¿u „Wawer” odkrêci³ tablicê z napisem „Dem grossen Astronomen”, przytwierdzon¹ do coko³u pomnika Miko³aja Kopernika w Warszawie przez niemieckie w³adze okupacyjne.

Szko³a ofierska w Toronto 1917 r. Pierwszy polski kurs.

Szko³a Podchor¹¿ych w Toronto, 1917 r. Sk³ad sztabowy szko³y wojskowej M.D. 2. Toronto, Canada, w styczniu 1917 r. by³ nastêpuj¹cy: Podpu³kownik Le-pan, komendant szko³y. Major Young, adjutant i zastêpca. Major Bramfit, instruktor ubezpieczeñ. Major Madill, instruktor topografii. Major Kirk, instruktor wywiadów. Kapitan Henrick, instruktor strzelania. Porucznik Days, instruktor musztry. Porucznik Lewis, instruktor musztry. Sier¿ant Noble, instruktor s³u¿by wewnêtrznej. Sier¿ant Ramson, instruktor bagnetowania. Porucznik Paar, kwatermistrz. Kurs nauk obejmowa³ poszczególne dzia³y wiedzy wojskowej i by³ prowadzony jak nastêpuje: Dowództwo szko³y, ogólne jej prowadzenie i kierunek nauk spoczywa³y w rêkach Pp³k. Le-Pan. Major Yung kierowa³ administracj¹ szko³y i wyk³ada³ Teorjê Organizacyi Armji; Teorjê Strategji; Prawo wojskowe; Kodeks s¹dów wojskowych w czasie pokoju; Kodeks s¹dów doraŸnych (polowych), czasu wojny; Obozowanie, biwakowanie, kantonowanie, teorija i praktyka; Teorijê polow¹, teorija i praktyka. Major Bramfit prowadzi³ kurs i wyk³ada³: Taktykê, ubezpieczenie w czasie marszów i postojów, Musztrê Bataljonu i wiêksze æwiczenia taktyczne w praktyce. Major Madill wyk³ada³: Terenoznawstwo (pomiary i rysowanie szkiców polowych). Z taktyki: Atak i Obronê, Wykorzystanie terenu, Ogólne wyszkolenie plutonu, z³o¿onego z Polaków. Major Kirk wyk³ada³: Wywiady, Patrole piesze i konne, Marsze i prowadzi³ musztrê angielskich plutonów, oraz musztrê kompanji. Kapitan Henrick by³ instruktorem Teorji Broni i strzelania praktycznego. Porucznik Lewis prowadzi³ Musztrê polskiego i angielskiego plutonu, naprzemian. Porucznik Days wyk³ada³ utrzymanie okopów i postój wojsk na pozycjach, oraz prowadzi³ musztrê angielskich plutonów. Sier¿ant Noble wyk³ada³ i prowadzi³ s³u¿bê wewnêtrzn¹. Sier¿ant Ramson: Æwiczenia gimnastyczne i zabawy sportowe, oraz bagnetowanie. Porucznik Paar pe³ni³ funkcjê kwatermistrza szko³y. Czytaj¹c powy¿sze dane, s¹dzê, ¿e czytelnik zdaje sobie sprawê, jak szczerze trzeba by³o siê zabraæ do pracy, by podo³aæ wymaganiom szko³y, oraz, by dla w³asnego dobra, uzyskaæ maxymum wiedzy

wojskowej, i zastosowaæ póŸniej przy formowaniu Polskiej Armji. W dniu 4-go stycznia 1917 roku pierwszy pluton szko³y podchor¹¿ych, na sygna³ trêbacza stan¹³ na zbiórkê, poczem odczytano listê alfabetyczn¹ dowództwa Szko³y. Rozporz¹dzeniem dowództwa, pluton szkolny z³o¿ony z Polaków otrzyma³ No. 2-gi. Do kompanji szkolnej 1-go plutonu, nale¿eli oficerowie kanadyjscy, którzy byli przydzielani czasowo dla przeszkolenia po d³u¿szym pobycie na froncie, lub po wyleczeniu siê ze zranienia. Otrzymywali oni owe okresy wypoczynkowe, ze wzglêdu równie¿ na koniecznoœæ przeszkolenia w zastosowaniu nowych œrodków technicznych w bojach i zmian taktycznych, ewentualnie dla nabycia wprawy w dowodzeniu oddzia³em. W wojnie œwiatowej nie by³o miesi¹ca, by nie zastosowano nowych wynalazków. Poszczególne dowództwa centrów przeszkolonych Armji, otrzymywa³y regularne rozporz¹dzenia ze Sztabu Generalnego z instrukcjami, jak nale¿y to wszystko wykorzystaæ i zwiêkszyæ si³ê wojsk w³asnych nad przeciwnikiem. Ka¿da zmiana przeto w dziale taktyki, musztry bojowej, umocnieñ polowych i u¿ywania œrodków technicznych w formie najnowszych wynalazków, by³a natychmiast komunikowana szko³om wojskowym, a st¹d przez oficerów, którzy j¹ opuszczali, stosowana w ca³ej Armji. Wracam jednak¿e do plutonu polskiego. Po odczytaniu listy, Major Madill, poprowadzi³ go na æwiczenia do Zbrojowni miasta Toronto i pracê swoj¹ rozpocz¹³ od podstaw, to jest od musztry bez broni, wiêc: zwrotów, formacji i t.p., objaœniaj¹c ka¿dy ruch w myœl regulaminów Armji Angielskiej. T³umaczenie to dziwne wywar³o na nas wra¿enie. Do ka¿dego bowiem ruchu, postawy, formacji, itd. przypada³a ca³a litanja uwag, które mia³y dok³adnie wyt³umaczyæ wykonanie podanej komendy. Œmiem twierdziæ, ¿e w ¿adnej chyba Armji na œwiecie, nie ma regulaminów, które zawiera³yby tyle obszernych i rozwlek³ych objaœnieñ. W pierwszym momencie zaroi³o siê nam w g³owie od nadmiaru nieu¿ywanych w potocznej mowie s³ów. Samo wykonanie zwrotów jednak, przypad³o majorowi do gustu, a poznaæ to by³o mo¿na po jego figlarnym uœmieszku, oraz szybkim przerabianiu coraz to nowych ruchów. Na pierwszym zaraz naszym wystêpie zadowolony major zwróci³ nam uwagê, i¿ znaæ po nas, ¿e przedtem æwiczenia wojskowe przerabialiœmy. Milcz¹co uœmiechnêliœmy siê na to i dodaliœmy, ¿e nie wszyscy spo-

œród nas koñczyli kursy wojskowo-przygotowawcze. W ka¿dym razie, dla nas, nowicjuszów, by³ to pierwszy krok, który oœmieli³ nas i doda³ chêci do pracy, gdy¿ stwierdzi³o siê przys³owie, i¿ „nie œwiêci garnki lepi¹”. Po kilku godzinach æwiczeñ – ruszyliœmy z powrotem do gmachu szko³y, gdzie instruktor objaœni³, i¿ po po³udniu bêd¹ lekcje, na które nale¿y przynieœæ ze sob¹ notesy. Dziwne wra¿enie zrobi³y na nas plutony, z³o¿one z Anglików. Oczy ich bezustannie œledzi³y nasze ruchy, zachowanie siê, postawê, itp., s³owem, znaæ by³o zaciekawienie, jaki los i cel przygna³ nas na trudy wojny, bez realnych wówczas danych, co do wyniku wojny. Byliœmy wszak w tym momencie niewolnikami jeszcze. Rozumowali oni niezawodnie, ¿e ciê¿ko nam bêdzie uzyskaæ jakikolwiek stopieñ wojskowy, gdy¿ wœród nich samych, jak tego byliœmy niejednokrotnie œwiadkami, przy ka¿dym egzaminie praktycznym, pewna iloœæ nie odpowiada³a wymaganiom oficerskim, pomimo wielkiego zapotrzebowania na oficerów, ze wzglêdu na wielkie straty na froncie francuskim. Sposobnoœæ do obserwacji nas by³a tem dogodniejsza, ¿e pluton nasz stawa³ zwykle na czele kompanji szkolnej. A¿eby nas mieæ bez przerwy na oku, w sali jadalnej przeznaczono dla nas stó³ w najwidoczniejszem miejscu. Œniadanie zazwyczaj odbywa³o siê bez ceremonji i po sygnale wydanym z kuchni. Obiad natomiast odbywa³ siê z zastosowaniem i pewnych regu³. Do jadalni nikt nie móg³ wejœæ przed nadejœciem komendanta szko³y, lub jego zastêpcy, w osobie upowa¿nionego oficera Sztabu Szko³y, poczem wchodzili absolwenci szko³y, zajmuj¹c kolejno w³asne miejsca. Zajmowanie miejsc odbywa³o siê w zupe³nej ciszy i, gdy ostatni z absolwentów zaj¹³ swe miejsce, na znak dany przez dowódcê szko³y, wszyscy równoczeœnie zasiadali do sto³u. Podawanie potraw rozpoczynano od dowódcy, wzglêdnie najstarszego oficera, potem obnoszono absolwentów od skrzyde³ ku œrodkowi lub odwrotnie. Ka¿dy stó³ móg³ pomieœciæ oko³o 30 nakryæ, czyli jeden pluton. W czasie trwania posi³ku obowi¹zywa³ bezwzglêdny spokój i zakaz palenia papierosów. Obiad trwa³ 1/2 godziny do 45 minut. Gdy sztab szko³y opuszcza³ jadalniê, wszyscy zebrani stawali na „bacznoœæ!”

Przyg. J. Szczepkowska, T. Lachowicz. Fot. SWAP

12 lutego 1945 – W nocy z 12 na 13 lutego oddzia³ UPA dokona³ zbrodni na co najmniej 50 Polakach w miejscowoœci PuŸniki po³o¿onej w dawnym powiecie buczackim województwa tarnopolskiego. 13 lutego 1945 – Armia Czerwona zamknê³a pierœcieñ okr¹¿enia wokó³ Wroc³awia i zajê³a miasta: Bytom Odrzañski, Strzegom i Z³otoryja. 14 lutego 1942 – Zwi¹zek Walki Zbrojnej zosta³ przekszta³cony w Armiê Krajow¹. 15 lutego 1941 – w Wielkiej Brytanii powsta³ 316 Dywizjon Myœliwski „Warszawski”.

KSIÊGARNIA Józef Sierociñski Armja Polska we Francji Warszawa 1929 Cena: $50 (z wysy³k¹: $55)

Jacek Praga To dla Ciebie Polsko Warszawa 1998 Cena: $5 (z wysy³k¹: $10)

Jerzy Walter Czyn zbrojny wychodŸstwa polskiego w Ameryce Warszawa 2001 Cena: $25 (z wysy³k¹: $30)

Czeki z zamówieniem prosimy wystawiaæ na: P.A.V.A., District 2. i wys³aæ na adres redakcji: P.A.V.A. of America, District 2 17 Irving Place, New York, NY 10003 e-mail: pava-swap@kurierplus.com tel. (212) 358-0306 www.pava-swap.org Redakcja: Jolanta Szczepkowska

Apel do czytelników Kuriera Plus Szanowni Pañstwo! Je¿eli jesteœcie cz³onkami PolskoS³owiañskiej Federalnej Unii Kredytowej poproœcie, aby wasze obowi¹zkowe roczne sk³adki w tej instytucji ($10.00) zosta³y przeznaczone na Stowarzyszenie Weteranów Armii Polskiej w Ameryce. W ten sposób pomo¿ecie naszej organizacji.


KURIER PLUS 10 LUTEGO 2018

12

GRUBE

u

u

RYBY

i

www.kurierplus.com

PLOTKI

Weronika Kwiatkowska

„Cudowne lata“.

James Franco i Tommy Wiseau.

„The Disaster Artist” to film, który James Franco wyre¿yserowa³, wyprodukowa³ i w którym zagra³ jedn¹ z g³ównych ról, za któr¹ zdoby³ Z³oty Glob. Aktor znany z takich filmów, jak „Obywatel Milk” czy „Spring Breakers” postanowi³ przenieœæ na ekran prawdziw¹ historiê powstania „najgorszego filmu œwiata”, kultowego „The Room”. Autorem scenariusza, producentem, a tak¿e g³ównym bohaterem legendarnej komedii, o której m³odzi ludzie powiedzieliby dzisiaj, ¿e to kompletne dno i kilogram mu³u, by³ Tommy Wiseau. Wysoki, postawny mê¿czyzna, z burz¹ farbowanych na czarno w³osów, stworzy³ dzie³o tak z³e, ¿e a¿.. wspania³e. „Gra aktorska g³ównego bohatera i zarazem re¿ysera oraz producenta by³a nieporadna, scenografia kompletnie bez sensu, a dialogi, które wed³ug idei twórcy mia³y nawi¹zywaæ do legendarnych produkcji kinowych, tak niepasuj¹ce do kontekstu, ¿e… widzowie nieoczekiwanie go pokochali. Dlaczego – to do dziœ pozostaje tajemnic¹” – czytamy. Podobnie jak fakt, sk¹d Wiseau mia³ szeœæ milionów dolarów na zrealizowanie tej dziwacznej produkcji i jak film, w³aœciwie pozbawiony fabu³y, gdzie „sceny dziej¹ siê przypadkowo i s¹ absurdalne, rozpoczête w¹tki z nieznanych przyczyn znikaj¹, postaci pojawiaj¹ siê w niezrozumia³ych logicznie momentach, wychodz¹c przed kamerê z sekretnych drzwi na dachu budynku, a popisy aktorskie zwalaj¹ z nóg” podbi³ serca tysiêcy, jeœli nie milionów, fanów. Wisienk¹ na torcie jest prawdziwe pochodzenie

Tommy'ego Wiseau. Gwiazdor podaje sprzeczne informacje na ten temat. Mówi, ¿e „by³o to gdzieœ w Europie”, innym razem twierdzi, ¿e jednak w Ameryce. W ksi¹¿ce biograficznej artysty znajduje siê informacja, ¿e pierwszym miejscem w USA do którego trafi³ filmowiec by³ Nowy Orlean. Wiseau mia³ tam rodzinê: wujka Stanleya i ciotkê Katherine. „Jedno jest pewne, francusko brzmi¹ce nazwisko Wiseau jest jego pseudonimem” – czytamy. Tak naprawdê najgorszy re¿yser œwiata nazywa siê… Tomasz Wieczorkiewicz i pochodzi z Poznania! „Plotka o polskich korzeniach Wiseau kr¹¿y w Hollywood od wielu lat. Fani nie s¹ jednak pewni, poniewa¿ aktor zmienia akcent w zale¿noœci od tego, z kim rozmawia”. Jak jest naprawdê? Tego nie wie nikt. Poza artyst¹, który po raz kolejny udowadnia niedowiarkom, ¿e w Ameryce sukces mo¿e odnieœæ ka¿dy. Wystarczy byæ najlepszym. Albo… najgorszym. * Pamiêtacie serial „Cudowne lata”? W³aœnie minê³o 30 lat od premiery pierwszego odcinka opowieœci o Kevinie, Winnie Cooper i Paul’u Pfeifferze. „Rodzina Arnoldów, skupia³a jak w soczewce nastroje i postawy tamtych czasów; wszystkie niewypowiedziane nigdy marzenia, rozpalone nowymi technologiami nadzieje, prze¿ywane po cichu, w samotnoœci zawody. Ojciec Kevina, Jack, jest weteranem wojny w Korei, który zakasa³ po powrocie do domu rêkawy i haruje, by jego rodzina mog³a utrzymaæ status spo³eczny. Mama, Norma,

rzuci³a studia i odsunê³a ambicje na dalszy plan, gdy sprzeda³a krawat przysz³emu mê¿czyŸnie swego ¿ycia. Siostra, Karen, jest zafascynowana ruchem hippisowskim i buntuje siê przeciwko œwiatu, szczególnie doros³ych. Brat, Wayne, to klasyczny tyran, który daje m³odemu w koœæ, nie grzeszy empati¹ czy inteligencj¹ i ma wszelkie predyspozycje, by pójœæ w œlady ojca. Jest jeszcze Paul, pozytywnie zakrêcony najlepszy przyjaciel Kevina, a tak¿e Gwendolyn „Winnie” Cooper, na zmianê kole¿anka, obiekt westchnieñ i dziewczyna Arnolda. Ach, Winnie Cooper, rezolutna 12 – latka o nietypowej urodzie, która skrad³a serce niejednego nastoletniego widza, staj¹c siê niemal¿e kulturowym symbolem i idea³em „dziewczyny z s¹siedztwa” – czytamy. TVP rozpoczê³a emisjê serialu dwa lata po jego amerykañskiej premierze, w lipcu 1990 roku i w³aœciwie od pierwszego odcinka „Cudowne lata” zosta³y pokochane przez polskich widzów. „Ka¿dy dzieciak, równie¿ ten z Polski, potrafi³ uto¿samiæ siê z Kevinem Arnoldem i jego uniwersalnymi dla wieku dorastania problemami”. Dowcipny i m¹dry scenariusz sprawi³, ¿e ogl¹dali go równie¿ doroœli. Serial wyœwietlano przez czery lata. W 1993 roku nagle zosta³ „skasowany”. „Wszystko wydarzy³o siê tu¿ po zakoñczeniu zdjêæ do szóstej serii serialu” – czytamy. „Okazuje siê, ¿e Fred Savage, czyli odtwórca g³ównej roli zosta³ oskar¿ony o molestowanie seksualne. Ulubieniec publicznoœci mia³ wtedy 16 lat. Obecna na planie kostiumografka, Monique Long utrzymywa³a, ¿e aktor j¹ molestowa³. Chcia³ trzymaæ j¹ za rêkê, wyznawa³ mi³oœæ i zwraca³ siê do niej w sposób nacechowany seksualnie”. Jednak serialowa matka Freda, Alley Mills kategorycznie zaprzeczy³a takiemu stawianiu sprawy. „Fred Savage jest najmilsz¹, najcudowniejsz¹ osob¹ jaka chodzi³a po tej ziemi” – wyzna³a w jednym z wywiadów. „Te wszystkie oskar¿enia s¹ wyssane z palca” – doda³a. Aktorkê oburzy³o to, ¿e stacja ABC wyciszy³a ca³¹ sprawê i zap³aci³a kostiumografce za wycofanie sprawy z s¹du. „Chcieli unikn¹æ skandalu, wiêc kupili j¹. Zap³acili jej za milczenie. Nie powinni tego robiæ, bo w ten sposób przyznali siê do winy, a Fred nic nie zrobi³” – powiedzia³a gwiazda. Fred Savage nie skomentowa³ tych donie-

sieñ. I mo¿e dobrze. Niech pozostanie na zawsze niewinnym „cudownym dzieckiem”, które pokocha³ ca³y œwiat. *

Wojciech Pokora w filmie „Poszukiwany, poszukiwana“. u

Na koniec smutna wiadomoœæ. W wieku 83 lat zmar³ Wojciech Pokora. Jeden z najwybitniejszych polskich aktorów komediowych. W pamiêæ zapad³y m.in. jego role w serialach „Kariera Nikodema Dyzmy”, „Alternatywy 4”, g³ówna rola w filmie „Poszukiwany, poszukiwana” oraz wystêpy na deskach Teatru Dramatycznego, gdzie gra³ przez 26 lat, Teatru Nowego i Teatru Kwadrat. Pokora by³ jednym z ulubionych aktorów Stanis³awa Barei. Rozpocz¹³ g³ówn¹ rol¹ w filmie „Poszukiwany, poszukiwana” (1972), w którym zagra³ m³odego inteligenta, historyka sztuki zmuszonego do podjêcia pracy gosposi domowej i w kobiecym przebraniu funkcjonuj¹cy jako Marysia. „Nie chcia³em graæ tej roli. Mia³em œwie¿o w pamiêci Lemmona i Curtisa z „Pó³ ¿artem, pó³ serio”. By³em pewien, ¿e lepiej ju¿ nie mo¿na zagraæ i nie trzeba. Ale Staszek Bareja nie dawa³ za wygran¹. Wydzwania³ i przychodzi³ do nas dniami i nocami. W koñcu ¿ona powiedzia³a: „WeŸ tê rolê, bo inaczej nie dadz¹ nam spokoju” – wspomina³ aktor. Niezapomniane s¹ równie¿ wystêpy Wojciecha Pokory w kabaretach (Owca, Dudek), a przede wszystkim telewizyjnym Kabarecie Olgi Lipiñskiej. We wrzeœniu 2015 roku ukaza³ siê wywiad – rzeka z aktorem pt. „Z Pokor¹ przez ¿ycie”. W grudniu 2013 roku aktor otrzyma³ medal „Zas³u¿ony Kulturze Gloria Artis”. m


www.kurierplus.com

KURIER PLUS 10 LUTEGO 2018

Powtórka z historii

Non Possumus

Przez kilka lat po wojnie w³adze komunistyczne stara³y siê utrzymaæ poprawne relacje z Koœcio³em katolickim. Duchowieñstwo polskie dzieli³o cierpienia okupacyjne i wojenne z ca³ym narodem. Ksiê¿a wspó³pracowali z podziemiem niepodleg³oœciowym oraz s³u¿yli jako kapelani w oddzia³ach partyzanckich i podczas walk w powstaniu warszawskim. Ponad 1800 kap³anów odda³o ¿ycie w obozach koncentracyjnych, wiêzieniach, egzekucjach – zarówno pod okupacj¹ niemieck¹ jak i sowieck¹. Koœció³ cieszy³ siê olbrzymim poparciem i autorytetem w spo³eczeñstwie. Episkopat zdawa³ sobie sprawê jakie zagro¿enia niesie ze sob¹ nowy system oparty na filozofii materializmu i ateizmu. We wrzeœniu 1946 r. mia³a miejsce w Czêstochowie olbrzymia manifestacja patriotyczno-religijna. Na uroczystoœciach pod przewodnictwem prymasa Polski kardyna³a Augusta Hlonda zgromadzi³o siê ponad milion wiernych. Odczytany zosta³ Akt Poœwiêcenia Niepokalanemu Sercu Maryi a nastêpnie zgromadzeni z³o¿yli przysiêgê „wytrwania w œwiêtej wierze ojców, która wyprowadzi³a naród z wielu kryzysów i niebezpieczeñstw”. W 1948 r. zmar³ niespodziewanie prymas Hlond. Ku zaskoczeniu wielu osób, papie¿ Pius XII wyznaczy³ na jego nastêpcê m³odego biskupa lubelskiego ksiêdza Stefana Wyszyñskiego. 46-letni Wyszyñski by³ nie tylko najm³odszym ale te¿ doœæ ma³o znanym polskim biskupem. W nastêpnych latach okaza³o siê, ¿e wybór ten by³ ze wszech miar s³uszny. Tymczasem w³adze rozpocze³y walkê z Koœcio³em. Zabierano maj¹tki oraz budynki klasztorne i koœcielne. Rz¹d przej¹³ zas³u¿on¹, katolick¹ organizacjê dobroczynn¹ Caritas. Na pocz¹tku lat 50. setki ksiê¿y i kilku biskupów znalaz³o siê w wiêzieniach. Próbowano z³amaæ jednoœæ Koœcio³a popieraj¹c tzw. „ksiê¿y patriotów”, w wiêkszoœci by³ych wiêŸniów niemieckich obozów, którzy dali siê namówiæ na wspó³pracê z w³adz¹ tworz¹c Komisjê Ksiê¿y przy organizacjach kombatanckich. Roz³amow¹ dzia³alnoœæ prowadzi³o równie¿ Stowarzyszenie PAX za³o¿one przez przedwojennego neofaszystê Boles³awa Piaseckiego. W roku 1950 episkopat podpisa³ z inicjatywy prymasa Wyszyñskiego umowê z rz¹dem. By³a to pierwsza umowa Koœcio³a z pañstwem komunistycznym. Dawa³a ona w³adzom pewien wp³yw na ¿ycie religijne. Stolica Apostolska przyje³a ten krok doœæ ch³odno. Nieco póŸniej okaza³o siê, ¿e ze strony prymasa by³a to decyzja godna mê¿a stanu. Id¹c na kompromis, Koœció³ polski odsun¹³ decyduj¹cy cios ze strony w³adzy o ca³e trzy lata. Na Wêgrzech, gdzie próbowano zaj¹æ twarde stanowisko, dosz³o do aresztowania kierownictwa tamtejszego episkopatu ju¿ w roku 1949. Mimo podpisania umowy przeœladowania trwa³y w dalszym ci¹gu. Na ziemiach poniemieckich, których status prawny nie by³ uregulowany, w³adze usuwa³y biskupów-administratorów apostolskich wyznaczonych przez Watykan. W styczniu 1953 r. odby³ siê pokazowy proces ksiê¿y i pracowników kurii krakowskiej. W nastêpnym miesi¹cu rz¹d wyda³ dekret „o obsadzaniu stanowisk koœcielnych”, który dawa³ w³adzom pe³n¹ kontrolê nad nominacjami w Koœcie-

le. W odpowiedzi prymas Wyszyñski wystosowa³ do rz¹du memoria³ w którym pisa³ m.in.: „A gdyby zdarzyæ siê mia³o, ¿e czynniki zewnêtrzne bêd¹ nam uniemo¿liwiaæ powo³ywanie na stanowiska duchowe ludzi w³aœciwych i kompetentnych, jesteœmy zdecydowani nie obsadzaæ ich wcale, ni¿ oddawaæ religijne rz¹dy w rêce niegodne. Rzeczy Bo¿ych na o³tarzach Cezara sk³adaæ nam nie wolno. Non possumus.” S³owa te powtórzy³ prymas w czerwcu podczas procesji Bo¿ego Cia³a w Warszawie, w obecnoœci tysiêcy wiernych. W³adze potraktowa³y to jako probê wywo³ania zamieszek antypañstwowych. Wszystko wskazywa³o, ¿e aresztowanie kardyna³a Wyszyñskiego mo¿e nast¹piæ w najbli¿szych dniach. W tym czasie dosz³o jednak do rewolty robotników wschodnioniemieckich krwawo st³umionej przez wojska sowieckie. Re¿im Bieruta nie chcia³ zaostrzenia sytuacji i prze³o¿y³ internowanie prymasa o kilka miesiêcy. Preludium do tego by³ proces biskupa kieleckiego Czes³awa Kaczmarka. Po brutalnym œledztwie po³¹czonym z torturami, biskup Kaczmarek zosta³ skazany we wrzeœniu 1953 r. na 12 lat wiêzienia. W nocy z 25 na 26 paŸdziernika grupa funkcjonariuszy UB wtargne³a do siedziby prymasa przy ul. Miodowej w Warszawie. Kardyna³ Wyszyñski mia³ kilkanaœcie minut na spakowanie osobistych rzeczy. Nastêpnie zosta³ wywieziony w nieznanym kierunku. Przez pierwsze kilka tygodni internowany przebywa³ w opuszczonym budynku klasztornym w Rywa³dzie, w okolicach Grudzi¹dza a st¹d zosta³ przewieziony do innego klasztoru, w Stoczku Warmiñskim. Wreszcie jesieni¹ 1954 r. prymas zosta³ umieszczony w Prudniku na Œl¹sku Opolskim, gdzie mia³ lepsze warunki pobytu i gdzie panowa³ zdrowszy klimat. Przywódca polskiego Koœcio³a by³ pozbawiony dostêpu do prasy i radia. Nie mia³ równie¿ prawa otrzymywania ¿adnej korespondencji, nawet od najbli¿szej rodziny. Z tego wzglêdu nie wiedzia³, ¿e po jego aresztowaniu biskupi zostali zmuszeni do wydania oœwiadczenia zatwierdzaj¹cego usuniêcie prymasa z funkcji koœcielnych i jego internowanie. Episkopat z³o¿y³ równie¿ œlubowanie wiernoœci w³adzom pañstwowym PRL. W paŸdzierniku 1955 r. kard. Wyszyñski zosta³ przewieziony do klasztoru Sióstr Nazaretanek w Komañczy, w Bieszczadach. Bezpoœredni nadzór nad prymasem zosta³ zniesiony. Móg³ on swobodnie spacerowaæ po okolicy, przegl¹daæ prasê, s³uchaæ radia, przyjmowaæ goœci. Nie wolno mu by³o opuszczaæ rejonu pobytu, który by³ strze¿ony (klasztor znajdowa³ siê w strefie przygranicznej). Ka¿dy, kto odwiedza³ prymasa, musia³ uzyskaæ na to pozwolenie od w³adz. 26 sierpnia 1956 r., u stóp klasztoru jasnogórskiego zgromadzi³o siê ponownie ponad milion wiernych. W³aœnie minê³o 300 lat od œlubów Jana Kazimierza, w których król odda³ naród polski pod opiekê Matki Bo¿ej. Dla uczczenia tej rocznicy odczytano tekst Œlubów Jasnogórskich napisanych specjalnie na tê okazjê przez kard. Wyszyñskiego w Komañczy. Symbolem nieobecnoœci przywódcy Koœcio³a polskiego by³a wi¹zanka bia³o-czerwonych kwiatów z³o¿ona na pustym fotelu prymasowskim.

Kazimierz Wierzbicki

13

Rok Trumpa Najbardziej kontrowersyjny, nieprzewidywalny i nieobliczalny 45. prezydent USA Donald Trump mo¿e mówiæ, i¿ pierwszy rok jego prezydentury jest sukcesem. Magazyn Foreign Policy, ostro¿ny w wydawaniu opinii twierdzi, i¿ Trumpowi uda³o siê zrealizowaæ wiêcej obietnic wyborczych ni¿ jego poprzednikom Georgowi W. Bushowi i Barackowi Obamie, razem wziêtym. Nawet stacja telewizyjna CNN - s³yn¹ca z uderzania w prezydenta niemal ka¿dego dnia stwierdzi³a – i¿ Trump odniós³ zwyciêstwa w polityce zagranicznej. Pierwszym jest przeforsowanie tzw. czerwonej linii w sprawie u¿ycia broni chemicznej w Syrii przez re¿im al-Sada. W kwietniu ubieg³ego roku – dwa dni po u¿yciu sarinu przeciwko cywilom przez wojska al-Sada – amerykañskie pociski spad³y na syryjskie lotnisko wojskowe. To agresywne ostrze¿enie zadzia³a³o. I Asad nie u¿y³ ju¿ wiêcej broni chemicznej. Drugim zwyciêstwem jest niemal ca³kowite pokonanie w Syrii i Iraku tzw. Pañstwa Islamskiego. Czterech poprzedników Trumpa obiecywa³o wyborcom, ¿e jak zasi¹d¹ w Bia³ym Domu to uznaj¹ Jerozolimê za stolicê Izraela. Nigdy do tego nie dosz³o. Obietnicy dotrzyma³ dopiero Trump. Nie przej¹³ siê protestami i groŸbami tylko w twitterze napisa³ – zrobi³em co obieca³em. Trump równie twardo realizuje obietnice wyborcze dotycz¹ce polityki wewnêtrznej. Sukcesem nie podlegaj¹cym dyskusji jest najni¿sze od 17 lat bezrobocie. Wynosi ono w tej chwili niewiele ponad 4 procent. Gie³da kwitnie. W ci¹gu roku zanotowano ledwie jedno t¹pniecie. Takiej hossy nie by³o od dziesiêciu lat. A to oznacza, ¿e œwiat biznesu ufa administracji Bia³ego Domu. Trump doprowadzi³ do przyjêcia przez Kongres-najpowa¿niejszej od 30 lat reformy systemu podatkowego. Mniejsze podatki p³aciæ bêd¹ nie tylko wielkie korporacje ale i zwykli obywatele. A to ma zmobilizowaæ amerykañski biznes, inwestuj¹cy za granic¹, do powrotu do kraju i przyspieszyæ gospodarê. Zniesiono równie¿ na³o¿ony przez Obamê obowi¹zek posiadania przez doros³ych Amerykanów polisy ubezpieczenia medycznego. Ci, którzy nie wykupili, zbyt drogiego dla wielu, ubezpieczenia musieli do tej pory p³aciæ kary. Sukcesem jest równie¿ nominacje konserwatywnego sêdziego do S¹du Najwy¿szego. Bêdzie to mia³o wp³yw na amerykañskie orzecznictwo. Amerykañscy górnicy wróc¹ do pracy. Otwartych zostanie bowiem wiele kopalñ. Twarda polityka imigracyjna zmniejszy³a prawie o po³owê nap³yw uchodŸców i nielegalnych imigrantów. Deportowano ponad 200 tysiêcy nielegalnych. Korzystaj¹c z tzw executive order, czyli prawa do wydawania dekretów, Trump anulowa³ setki regulacji, które hamowa³y biznes. Wojna z gangami i kartelami narkotykowymi doprowadzi³a do os³abienia dzia³alnoœci s³ynnego gangu MS13. A ponad 200 przywódców gangu trafi³o za kratki. Minister sprawiedliwoœci Jeff Sessions wprowadza bowiem rz¹dy silnej rêki w walce z przestêpczoœci¹ i wzmacnia uprawnienia policji. Po tym kopniaku, szefowie gangu MS13 zapowiedzieli zemstê. Oœwiadczyli i¿ w najbli¿szym czasie wyœl¹ do USA du¿a grupê nieletnich, dobrze przeszkolonych kryminalistów. A ¿e lewica broni nielegalnych, szczególnie nieletnich, bardziej ni¿ swoich obywateli, bêdzie to kolejny, powa¿ny, problem.

Nie uda³o sie natomiast Trumpowi wprowadziæ w ¿ycie m. in tymczasowego zakazu wjazdu na teren USA obywatelom siedmiu muzu³mañskich krajów zagro¿onych terroryzmem. Nie zniesiono równie¿ kontrowersyjnego i drogiego ubezpieczenia medycznego Obamacare. Sporo dobrego uda³o siê jednak Trumpowi zrobiæ. Nasuwa siê wiêc pytanie dlaczego tak powoli roœnie poparcie dla jego prezydentury? To przede wszystkim wynik wojny, któr¹ wyda³y konserwatywnemu prezy-dentowi lewicowe media. Jak wynika z badañ Media Research Center stacje telewizyjne-ABC, CBS NBC, CNN, dziennik New York Times – w 90 procentach prezentuj¹ o Trumpie negatywne informacje. Wiêkszoœæ z nich opartych jest na domys³ach, pomówieniach i plotkach. Prezentowane s¹ wyrwane z kontekstu wypowiedzi Trumpa, dowolnie interpretowane przez dziennikarzy. Wojnê tê rozpoczê³y lewicowe media, które stanowi¹ wiêkszoœæ na amerykañskim rynku medialnym, ju¿ w trakcie kampanii wyborczej i trwa ona do dziœ. Generalnie lewica nie mo¿e pogodziæ siê z przegran¹. A jej broni¹ jest oœmieszanie, bezpodstawne oskar¿enie i kompromitowanie Trumpa. Od roku trwaj¹ w lewicowych mediach dyskusje na temat wspó³pracy Trumpa z Putinem. Od roku zapowiadaj¹ one impeachment czyli pozbawienie go w³adzy. Tymczasem okaza³o siê, ¿e to FBI i demokraci preparowali ca³y ten skandal, maj¹cy zablokowaæ Trumpowi drogê do Bia³ego Domu. Lec¹ g³owy i nie wiadomo jakie bêd¹ dalsze tego konsekwencje. Jedyn¹ prawicow¹ stacja telewizyjn¹ popieraj¹c¹ Trumpa jest FOX. 93-letni, by³y prezydent, Jimmy Carter, powiedzia³ niedawno – ¿e nie by³o jeszcze w amerykañskiej historii prezydenta tak oczernianego i atakowanego przez media jak Trump. I rzeczywiœcie nikt do tej pory nie mówi³ o ¿adnym prezydencie, ¿e jest idiot¹, œwini¹, debilem, durniem, ¿e cierpi na wszelkie mo¿liwe choroby psychiczne. A na dodatek jest faszyst¹ i socjopat¹. Liczba epitetów tych cenzuralnych i niecenzuralnych, którymi operuj¹ amerykañscy dziennikarze jest d³uga i wymyœlna. Amerykanie maj¹ wiêc ograniczony dostêp do informacji. Dlatego te¿ prezydent Trump komunikuje siê z wyborcami za pomoc¹ twittera. Z badañ Media Research Center wynika równie¿ i¿ ponad 58% Amerykanów nie ufa mediom. Ani lewicowym ani prawicowym. A informacje czerpi¹ g³ównie z niezale¿nych Ÿróde³, np. z internetu. Takiego spadku zaufania do mediów nie by³o jeszcze w USA. Media przesta³y byæ dla Amerykanów niezale¿nym Ÿród³em informacji. Sta³y siê narzêdziem w rêkach partii politycznych. Jakby przed³u¿eniem ich propagandowej dzia³alnoœci. Nie ulega w¹tpliwoœci, i¿ Donald Trump jest nietypowym prezydentem. Nie jest g³adko mównym politykiem. Jest ostrym, nie przebieraj¹cym w s³owach, biznesmenem. Ma niewyparzon¹ gêbê. Nie jest oczywiœcie prezydentem idealnym, pope³ni³ sporo dyplomatycznych b³êdów. Ale jest konsekwentny, pewny siebie i nie uznaje politycznej poprawnoœci. Jednych zachwyca u innych budzi strach i niepewnoœæ.

Ma³gorzata Ka³u¿a


KURIER PLUS 10 LUTEGO 2018

14

www.kurierplus.com

Nowa powieϾ w odcinkach

Tadeusz Do³êga Mostowicz

Pamiêtnik pani Hanki

odc. 25

Powieœæ pod powy¿szym tytu³em, to ostatnia i jak wielu krytyków uwa¿a, najlepsza ksi¹¿ka niezwykle popularnego w okresie miêdzywojennym pisarza Tadeusza Do³êgi Mostowicza. Napisana jest w formie dziennika. Autor œwietnie oddaje w niej klimat przedwojennej Warszawy i ¿ycie ówczesnych elit. G³ówna bohaterka – ¿ona polskiego dyplomaty wpl¹tuje siê w aferê... – S¹dzê, ¿e lepiej poczekaæ. A przede wszystkim trzeba wys³aæ zaraz do Brukseli te wiadomoœci, które zebra³am u wuja Dowgirda. To im ogromnie u³atwi dalsze poszukiwania. – Oczywiœcie – przyzna³ stryj. – Zaraz do nich napiszê. W ka¿dym razie wiemy ju¿ sporo o tej damie. Widzê, ¿e siê niecierpliwisz, ale niepotrzebnie. Poœpiech tu nie jest wskazany. Potrz¹snê³am g³ow¹. – Jestem przeciwnego zdania. – Mylisz siê, moja ma³a. Gdyby Jackowi z jej strony mia³o groziæ jakieœ powa¿ne niebezpieczeñstwo, gdyby siê jej œpieszy³o, od dawna zrobi³aby u¿ytek z tej broni, któr¹ ma w swym rêku. Widocznie jednak nie zale¿y jej a¿ tak bardzo na skompromitowaniu Jacka. Prawdopodobnie prowadzi z nim pertraktacje. – Ale o co? Stryj wzruszy³ ramionami. – Tego nie wiem. Skoro nie o pieni¹dze, przypuszczaæ wolno, ¿e chodzi jej o odzyskanie Jacka. Bo o có¿ wiêcej mog³oby chodziæ? W ka¿dym b¹dŸ razie jest zastanawiaj¹ce, ¿e go nie nagli. ¯e zgodzi³a siê na jego wyjazd do Pary¿a, a teraz do Bia³owie¿y. Wspomina³a mi nawet, ¿e zamierza wkrótce spêdziæ kilka dni w Krynicy, gdy¿ rzekomo interesuje siê ni¹ od czasu, gdy byli tam nastêpczyni tronu holenderskiego i ksi¹¿ê Bernard. Zapyta³em j¹ przedwczoraj, jak d³ugo zamierza zabawiæ w Polsce. Powiedzia³a mi, ¿e siê nad tym nie zastanawia³a. Wynika st¹d, ¿e w ka¿dym razie o szybkim wyjeŸdzie nie myœli. Mamy czas i mo¿emy czekaæ bez zbytniej obawy. – Ale na co czekaæ? – Przede wszystkim na wiadomoœci z Brukseli. Jestem przekonany, ¿e wkrótce zdo³amy siê dowiedzieæ czegoœ interesuj¹cego, czegoœ, czym bêdziemy mogli skutecznie miss Normann zaszachowaæ. Po¿egna³am siê ze stryjem zniechêcona. Czekaæ i czekaæ... Abstrahuj¹c ju¿ od tego, ¿e czekanie nie le¿y w moim usposobieniu, chcê nareszcie coœ wiedzieæ. Przychodz¹ na mnie takie chwile, kiedy mam ochotê wprost pójœæ do tej kobiety i w cztery oczy sprawê postawiæ jasno. Mam przecie¿ do tego pe³ne prawo. Powiedzieæ jej: „Czego pani chce od mego mê¿a? Dlaczego go pani szanta¿uje?! I je¿eli istotnie ³¹czy³y was kiedyœ jakieœ uczucia, nie zdo³a mi pani wmówiæ, ¿e jeszcze je zachowa³a”. Ciekawa jestem, co mog³aby mi na to odpowiedzieæ. Pod ka¿dym wzglêdem mam nad ni¹ przewagê. Jedynie z prawnego punktu widzenia ona ma pierwszeñstwo. Po po³udniu przyjecha³ Jacek. Opowiada³ mi du¿o o polowaniu i o swoich rozmowach z Niemcami. Oczywiœcie nie wspomnia³ im o Morzu Czarnym. Z tego powodu nawet trochê pok³óciliœmy siê. Jacek usi³owa³ wmówiæ we mnie, ¿e kobiety nie powinny interesowaæ siê polityk¹, gdy¿ na niej siê nie znaj¹. Œmieszny argument! Taka ciotka Magdalena czy mama nie znaj¹ siê na pewno. Ale weŸmy chocia¿by Dankê. Kobiety nie znaj¹ siê na polityce! Zupe³nie pognêbi³am Jacka mówi¹c:

– A któ¿ by³ wiêkszym politykiem ni¿ Katarzyna Wielka, ni¿ El¿bieta angielska, ni¿ królowa Wiktoria. Gdy rz¹dzi³y, ich kraje dosz³y do najwiêkszego rozkwitu i potêgi. Ta tylko ró¿nica, ¿e mia³y korony na g³owie. Gdybym ja by³a królow¹ polsk¹, a ty na przyk³ad moim ministrem czy nawet ksiêciem ma³¿onkiem, bez sprzeciwu musia³byœ stosowaæ siê do moich dyrektyw. I upewniam ciê, ¿e rezultaty by³yby znacznie lepsze ni¿ za rz¹dów mêskich. Jacek na to oœwiadczy³: – W³aœnie za rz¹dów mêskich kobiety zanadto wtr¹caj¹ siê do polityki i dlatego czêsto pope³niane bywaj¹ b³êdy. Za czasów Katarzyny rz¹dzili jej faworyci, za czasów El¿biety równie¿ mê¿czyŸni, których co prawda umia³a dobieraæ, a z Wiktori¹ ksi¹¿ê Albert robi³, co chcia³. – I có¿ z tego wynika? – zapyta³am. – Wynika to – sztucznie uœmiechn¹³ siê z udawan¹ galanteri¹ – ¿e powinnyœcie nam królowaæ, ale nie rz¹dziæ nami. Wzruszy³am ramionami. – Przykro mi, ¿e nie znasz historii. Wszystkie te trzy monarchinie w³aœnie rz¹dzi³y, a tylko na ich plus w polityce zapisaæ nale¿y to, ¿e umia³y sobie dobieraæ faworytów. Gdybym ja by³a królow¹, wybra³abym sobie... Tu niestety, muszê przerwaæ tok opowiadania pani Hanki Renowickiej. Autorka mianowicie wyliczy³a w tym miejscu kilka nazwisk, nale¿¹cych do osobistoœci powszechnie znanych. Wprawdzie nie w¹tpiê, ¿e ka¿dy z tych panów by³by uszczêœliwiony tytu³em faworyta tak czaruj¹cej monarchini, nawet w tym wypadku, gdyby monarchini¹ nie by³a, ale wiêkszoœæ z nich to ludzie ¿onaci. Czytelnik z ³atwoœci¹ zrozumie, ¿e publikuj¹c pamiêtnik pani Hanki nie mogê nara¿aæ tych szanownych i mi³ych ludzi na domowe przykroœci. ¯ony niejako z regu³y nie lubi¹, by ich mê¿owie bywali faworytami, chocia¿by in spe. Drugim motywem, który mi kaza³ skreœliæ podane przez pani¹ Hankê nazwiska, by³o to, ¿e nie chcia³bym polskiemu ogó³owi sugerowaæ potrzeby tych zmian w ¿yciu publicznym, które by³yby prost¹ konsekwencj¹ opinii pani Hanki. Zmiany te objê³yby tak szeroki zakres, doprowadzi³yby do tak ryzykownych przesuniêæ na ró¿nych wysokich stanowiskach, ¿e grozi³oby to powa¿nym zamieszaniem. Doœæ powiedzieæ, ¿e sprawy kultury i sztuki dosta³yby siê pod kierownictwo pewnego, œwietnego zreszt¹, rotmistrza jednego z najlepszych pu³ków kawalerii, sprawy narodowoœciowe obj¹³by pewien m³ody hrabia, w³adaj¹cy biegle wieloma jêzykami, obrona kraju by³aby powierzona znanemu lekkoatlecie, a g³ówne kierownictwo pañstwa spoczê³oby w rêkach jednego z najlepszych aktorów warszawskich, który tak œwietnie gra³ rolê Juliusza Cezara. Nie chcê jednak w najmniejszym stopniu kwestionowaæ s³usznoœci pogl¹dów pani Hanki i proszê j¹, by mi wybaczy³a to ma³e skreœlenie w jej pamiêtniku. (Przypisek T. D. M.) – B¹dŸ spokojny – doda³am – pod moimi rz¹dami nie by³oby na przyk³ad bezrobocia. Wy, mê¿czyŸni, uwa¿acie za rze-

czy trudne takie problemy, które same nasuwaj¹ w³asne rozwi¹zania. Có¿ ³atwiejszego jak zlikwidowaæ bezrobocie? Wystarczy og³osiæ, ¿e ka¿dy, kto nie chce pracowaæ, pójdzie do wiêzienia. Albo na przyk³ad te spory z Ukraiñcami. Ju¿ nie bój siê: jakbym ja z nimi pomówi³a, to na pewno zdo³a³abym ich przekonaæ, ¿eby siedzieli spokojnie. A ju¿ nie mówiê o dyplomacji. Rêczê ci, ¿e gdyby na miejscu Brianda na przyk³ad Danielle Darrieux organizowa³a Stany Zjednoczone Europy, ju¿ dawno mielibyœmy takie stany, a wszystkie wojny zosta³yby skasowane. Jak zwykle nie przyzna³ mi s³usznoœci i wykrêci³ siê jakimiœ ¿arcikami. Z nim nie mo¿na powa¿nie pomówiæ. Gwa³tem chce utrzymaæ siê przy przeœwiadczeniu o w³asnej wy¿szoœci w dziedzinie polityki. Ostatecznie mogê mu zostawiæ to z³udzenie. Widocznie jest mu potrzebne do szczêœcia. Zreszt¹, je¿eli mam byæ szczera, nie mia³abym doœæ cierpliwoœci, by zajmowaæ siê codziennie i stale polityk¹. Ju¿ nie mówi¹c o tym, ¿e trudno by mi by³o znaleŸæ na ni¹ doœæ czasu. Kilka razy przys³uchiwa³am siê dyskusjom w Sejmie. To jest potwornie nudne. Wychodz¹ na trybunê ró¿ni panowie i godzinami mówi¹ o rzeczach absolutnie nieinteresuj¹cych. Dobrze jednak, ¿e przypomnia³a mi siê Danielle Darrieux. Nie by³am jeszcze na jej ostatnim filmie, a wiem od Muszki, ¿e Toto by³ dwa razy. Jest naprawdê przeœliczna, ale jednak ma nos nie³adny. Po takim wariacie jak Toto wszystkiego mo¿na siê spodziewaæ. Potrafi pojechaæ dla niej choæby do Hollywood. I tak by to mu nic nie pomog³o, bo przeczyta³am w „Kinie”, ¿e jest zamê¿na i w mê¿u zakochana. A pieni¹dze Tota jej nie zaimponuj¹. Sama zarabia miliony. Nieraz ju¿ przychodzi³o mi na myœl, ¿e i ja mog³abym graæ w filmach. Je¿eli chodzi o urodê, to na pewno nie ustêpujê ¿adnej z naszych gwiazd i mogê równaæ siê z wieloma zagranicznymi. Przy moim wzroœcie 160 cm i wadze 53 kg nie wygl¹da³abym mniej zgrabnie od najlep-

szych. Jestem równie¿ fotogeniczna. Ma siê rozumieæ, nie pragnê wcale zostaæ aktork¹, ale zagraæ raz, na przyk³ad pod pseudonimem, bardzo bym chcia³a. S¹dzê, ¿e i Jacek nic nie mia³by przeciwko temu. Przecie¿ kiedyœ gra³a ksiê¿na Sapie¿yna i inne panie z najlepszego towarzystwa. Na pensji nieraz bra³am udzia³ w przedstawieniach amatorskich i nasz polonista (a on siê zna³ na tym) twierdzi³, ¿e niew¹tpliwie mam talent. Idea ta tak mnie opanowa³a, ¿e natychmiast postanowi³am zatelefonowaæ do Tota, by wœród swoich stosunków wyszuka³ kogoœ, kto móg³by mnie wprowadziæ do filmu. Na nieszczêœcie Tota nie zasta³am w domu. Pojechaliœmy z Jackiem na godzinkê do kawiarni „Europejskiej”, gdzie spotkaliœmy sporo znajomych. Wszystkich namówi³am na kino, a póŸniej poszliœmy do „Bristolu” na kolacjê. Ju¿ wchodz¹c na salê zobaczy³am j¹: siedzia³a ze stryjem Albinem, z mecenasem Nieprzyckim i z takim jednym panem od wyœcigów. Z uwag¹ przygl¹da³am siê z ukosa Jackowi. Udawa³, ¿e nie patrzy w tamt¹ stronê, lecz przyblad³ z lekka i czu³ siê skrêpowany. Nietrudno by³o domyœliæ siê, dlaczego. Ju¿ to, ¿e zobaczy³ j¹ niespodziewanie, musia³o go wytr¹ciæ z równowagi. Na dobitek przeraziæ go musia³o jej towarzystwo – stryj Albin. Wprawdzie Jacek nie utrzymywa³ z nim stosunków i wiedzia³, ¿e nikt z rodziny ze stryjem siê nie komunikuje, jednak musia³o go to przestraszyæ. Skombinowa³am to sobie od razu. Prawdê mówi¹c troszeczkê spodziewa³am siê, ¿e j¹ tu zastaniemy i ciekawa by³am reakcji obojga. Otó¿ miss Normann zachowywa³a siê zupe³nie swobodnie. Gdy kilka razy spojrza³a w naszym kierunku, zrobi³a to z pozorn¹ obojêtnoœci¹ i mo¿na by³o odnieœæ wra¿enie, ¿e wcale Jacka nie zna. Raz jednak ich oczy spotka³y siê. Skupi³am ca³¹ uwagê, by nic nie straciæ z tej chwili. W spojrzeniu Jacka by³ jakby gniew, jej oczy przeœliznê³y siê po nim bez ¿adnego wyrazu.

Princess Manor Excellence in Catering Every Occasion Specjalizujemy siê w przyjêciach weselnych w stylu polskim.

PRZYJÊCIA OKOLICZNOŒCIOWE NA KA¯D¥ OKAZJÊ

Najwiêksza sala bankietowa na Greenpoincie Informacje i rezerwacje z Biurze Princess Manor: 92 Nassau Avenue, Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-389-6965 www.princessmanor.com


KURIER PLUS 10 LUTEGO 2018

www.kurierplus.com

15

Podwójne ¿ycie Weroniki K.

Ko³ysanka Kiedy siê zima wykruszy/ i znikn¹ dzieW ERONIKA K WIATKOWSKA ciaki na sankach/ w jasne miasto wyrusz¹/ ch³opaki na damkach. * Przystrzyg¹ brody. Poprawi¹ rogowe okulary. Spod w¹skich spodni wychyn¹ blade kostki. I to bêdzie bezsprzeczny znak. Nadchodz¹cej dobrej zmiany. Ale jeszcze nie. Jeszcze gnieŸdzimy siê w ciemnych popo³udniach najkrótszego miesi¹ca w roku. Spo¿ywamy produkty wysokokaloryczne. Wyhodowany nadmiar ukrywaj¹c pod kocami, swetrami, p³aszczami. Jakby nie by³o jutra. Wiosny. I przykrej koniecznoœci wyjœcia z jamki na œwiat. Pijemy grzane wino. Ogl¹damy stare filmy. P³aczemy nad bezpowrotnie utracon¹ m³odoœci¹. I ¿e na wszystko ju¿ za póŸno. Nigdy nie bêdê jak Baby. M³oda dziewczyna z bogatego amerykañskiego domu, która przyje¿d¿a na wczasy z rodzin¹. Ojciec lekarz. Matka - ¿ona lekarza. Siostra ma³o utalentowana, acz doœæ atrakcyjna, jeœli ktoœ lubi anemiczne brunetki. Pensjonat gdzieœ w Catskill. O czym nie wiedzia³am trzydzieœci lat temu. Ale sk¹d mia³am wiedzieæ. I po co. Nie zwraca³am uwagi na wspó³rzêdne geograficzne. By³o to gdzieœ w Ameryce. To wystarczy³o. W zielonej, s³onecznej krainie Coca- Coli, gumy do ¿ucia i uœmiechniêtych ludzi z pe³nym uzêbieniem. A ja by³am w peerelowskiej Polsce.

W trzeciej klasie szko³y podstawowej numer 5 we Wrzeœni. I byæ mo¿e, pierwszy raz bez rodziców, w kinie. A mo¿e przed telewizorem. Na którym sta³ magnetowid. A w nim kaseta VHS. O któr¹ - dr¿¹cym g³osem - poprosi³a kole¿anka w wypo¿yczalni filmów, bo w polskim tytule wystêpowa³o s³owo, którego - w przeciwieñstwie do wspó³czesnych dwunastolatek - wstydzi³yœmy siê powiedzieæ na g³os. Wiêc szturcha³yœmy siê nawzajem. Ty mów. Nie, ty! Kopia by³a marna. Obraz trochê œnie¿y³. Trochê siê rozmywa³. Ale to niewa¿ne. Bra³yœmy udzia³ w misterium. Dirty Dancing. Wiruj¹cy seks. Banalna historia pierwszej mi³oœci. Bogatej panienki i ch³opca z ludu. Drewniane aktorstwo. Kulawe dialogi. Niskobud¿etowa produkcja. I wszystko niewa¿ne. I niewarte wspomnieñ. Gdyby nie Patrick Swayze. Boski. Koci. O zamglonym spojrzeniu. WyrzeŸbionym ciele baletmistrza. Który z gracj¹ potrafi wykopaæ z ziemi metalowy s³upek, by wybiæ nim dziurê w szybie samochodu. Bo zatrzasn¹³ kluczyki. Bo jest szalony i nieokie³znany. Pochodzi ze œwiata, w którym przekracza siê prêdkoœæ. Uprawia seks przedma³¿eñski. A w tañcu rusza biodrami tak, ¿e od samego patrzenia mo¿na zajœæ w ci¹¿ê. Pos¹gowy Swayze. Który jeszcze nie wie, ¿e w wieku zaledwie 57 lat zejdzie na raka trzustki. I nie pomo¿e mu s³awa. Pieni¹dze. Ani medycyna alternatywna. Bêdzie umiera³ na ok³ad-

kach kolorowych magazynów. Na oczach t³umów ¿¹dnych taniej sensacji. Komentuj¹cych ³ys¹ czaszkê i znêkane spojrzenie idola. Na razie jest rok 87. Dziadek Mróz mieszka w Domu Seniora i na ty³ach placu zabaw pokazuje przyrodzenie. Chêtnym daje potrzymaæ. Za darmo. Mówi kole¿anka, której s¹siadka z rodziny patologicznej, obna¿a siê na klatce schodowej. Za liœcie babki. Które potem przyk³ada. W bol¹ce miejsca. Podobno odwiedza Dziadka Mroza. Siada mu na kolanach. Bawi siê w dom - mówi. Inna kradnie lody. Niewielkie kostki w sreberku chowa po kieszeniach. Ma ulubiony sklep spo¿ywczy. Daleko od domu. Jemy w poœpiechu. Roztopione mleko sp³ywa po palcach. To, co zosta³o po wiatraku, œmierdzi moczem. W piasku walaj¹ siê papierki. Puszki. Butelki. Na drewnianej belce ktoœ wypali³ wyznanie mi³oœci. Kikuty huœtawek. Rozmontowane zje¿d¿alnie. Za rok rozmontuj¹ system. Ale jeszcze nic o tym nie wiemy. Rozcinamy kawa³kiem szk³a opuszki palców i ³¹czymy w sekretnym akcie siostrzeñstwa krwi. To czas niewinnoœci. Krótkich spódniczek z ko³a, w których æwiczymy kroki Lambady. Plakatu z Thomasem Andersem, po który trzeba zwlec siê z ³ó¿ka bladym œwitem, w woln¹ sobotê, a potem wystaæ w kolejce. Dodatek do Dziennika Ludowego. Twardy, szorstki papier. Kole¿anka wola³a blondyna. Ja kocha³am siê w ciemnoli-

cym wokaliœcie Modern Talking. Kto by przypuszcza³, ¿e za trzydzieœci lat, w skórzanej kurtce, o twarzy nabrzmia³ej od alkoholu, koksu a mo¿e zwyczajnie, od ¿ycia, bêdzie œpiewa³ na lokalnym festynie z okazji Dnia Miasta. ¯e kolorowe ¿elki Haribo, które przywozi³ wujek z RFN-u bêd¹ do kupienia w ka¿dym sklepie, a Fraglesy i Muppety obejrzymy na wystawie w nowojorskim Museum of the Moving Image, robi¹c selfies z Wujem Mattem uœmiechaj¹c do sfatygowanych lalek. Odczarujemy, odmitologizujemy dzieciñstwo. I bêdzie nam z tego powodu bardzo smutno. Ostatnia scena, która przesz³a do historii kina. Ostatni taniec, który próbowa³yœmy odtworzyæ na szkolnych dyskotekach. Rêka zarzucona na szyjê partnera. A raczej partnerki. Bo ch³opcy nie chcieli tañczyæ. Podpierali œciany. Tak siê wtedy mówi³o. Dziewczyny by³y zdane na siebie. Niewiele siê zmieni³o. Wiêkszoœæ ch³opców z tamtych lat nigdy nie doros³a. Posiwia³a. Przyty³a. Ale mentalnie zosta³a w podstawówce. Tak mówi¹ ich ¿ony. Pewnie maj¹ racjê. Patrz¹ jak Johnny skacze ze sceny. Giêtki. Sprê¿ysty. I nuc¹ pod nosem Now I've had the time of my life/ No I never felt like this before... Ko³ysankê dla dziewczynek urodzonych w latach osiemdziesi¹tych, którym po drodze wydarzy³o siê ¿ycie. * z ksi¹¿ki „Nieprzysiadalnoœæ. Autobiografia” Marcin Œwietlicki, Rafa³ Ksiê¿yk. Napisz do autorki: podwojnezycieweronikik@gmail.com

El¿bieta Baumgartner radzi

Zanim po¿yczysz pieni¹dze rodzinie Mówi siê, ¿e rodzina musi sobie pomagaæ, a prawdziwych przyjació³ poznaje siê w biedzie. Z ró¿nych powodów czasami stajemy wobec koniecznoœci po¿yczenia pieniêdzy naszym bliskim. I tu pojawiaj¹ siê trudnoœci. Krêpujemy siê odmówiæ, uwa¿amy za niestosowne stawianie warunków po¿yczki czy spisanie umowy. Gdy bliska osoba zalega ze sp³at¹, nie œmiemy siê upominaæ. I tak powstaj¹ w rodzinie niesnaski. Pomówmy, jak ich unikn¹æ. Naucz siê odmawiaæ Czasami odmowa udzielenia po¿yczki mo¿e byæ najs³uszniejsz¹ decyzj¹. Wielu m³odych ludzi chce mieæ za du¿o i za szybko. Osiemnastolatek nie powinien mieæ nowego samochodu, niech pojeŸdzi najpierw u¿ywanym. Nowo¿eñcy nie musz¹ wprowadziæ siê natychmiast do w³asnego domu. Ma³e wynajête mieszkanie na pocz¹tek wystarczy. M³odzi ludzie bardziej doceni¹ dobra materialne, je¿eli na nie poczekaj¹ i sami na nie zapracuj¹. Je¿eli bank odmówi³ siostrzeñcowi kredytu, tym bardziej odmówiæ powinieneœ i ty. Banki s¹ od po¿yczania pieniêdzy, a je¿eli odmówi¹, znaczy, ¿e maj¹ po temu dobry powód. M³ody cz³owiek powinien nauczyæ siê rozs¹dnie zarz¹dzaæ pieniêdzmi, starannie budowaæ historiê kredytow¹. Je¿eli rodzina natychmiast spe³nia jego zachcianki, to odpowiedzialnoœci nie nauczy siê nigdy. Co wa¿niejsze: pieni¹dze czy rodzinne relacje Zanim zdecydujesz komuœ pomóc finan-

sowo, zastanów siê, co jest dla ciebie wa¿niejsze: ta osoba, czy pieni¹dze. Pomyœl te¿, jak¹ stratê mo¿esz ponieœæ. Gdy zwi¹zek z t¹ osob¹ jest dla ciebie wa¿niejszy (po¿yczasz córce czy synowi), to zmieñ sposób myœlenia: za³ó¿, ¿e udzielasz darowizny, a nie po¿yczki. Córce bêdzie ciê¿ko powi¹zaæ koniec z koñcem (z góry o tym wiedzia³eœ), wiêc nie upominasz siê o sp³aty, z biegiem czasu wspania³omyœlnie umorzysz d³ug i utrzymasz harmoniê w rodzinie. Je¿eli natomiast zwrot po¿yczki jest dla ciebie wa¿ny, bo nie chcesz traciæ pieniêdzy, a chcesz dziecko nauczyæ odpowiedzialnoœci, to za³atw sprawê formalnie. Omów warunki Po¿yczka jest w œwietle prawa umow¹ (kontraktem), wed³ug której po¿yczkodawca (wierzyciel) zobowi¹zuje siê przenieœæ na w³asnoœæ po¿yczkobiorcy, czyli d³u¿nika, pewn¹ kwotê pieniêdzy, a po¿yczkobiorca zobowi¹zuje siê zwróciæ tê kwotê na okreœlonych warunkach i w okreœlonym terminie. Uzgodnij warunki po¿yczki i formê jej sp³aty. Spisz umowê Spisz umowê po¿yczkow¹ (promissory note), która precyzuje warunki sp³aty: procent i termin. W razie du¿ych kwot nale¿y to zrobiæ formalnie, przez prawnika. Umowê warto spisaæ zawsze, i to z dok³adnymi jej postanowieniami, nawet je¿eli strony umowy maj¹ do siebie zaufanie. Forma pisemna jest bowiem zabezpieczeniem na wypadek sporu – to na jej podstawie bêdzie mo¿na udowodniæ w s¹dzie zaci¹gniêcie po¿yczki. Umowy tej w Stanach nie musisz nigdzie rejestrowaæ.

Gdy na procent Masz pe³ne prawo daæ po¿yczkê na procent, nawet najbli¿szej rodzinie. Mo¿esz ustaliæ karne odsetki i op³aty za zw³okê sp³at. Otrzymane odsetki powinieneœ wpisaæ na swoim rozliczeniu podatkowym jako przychód i zap³aciæ od nich podatek dochodowy. Po¿yczkobiorca natomiast nie mo¿e odpisaæ sobie od dochodu zap³aconych odsetek. Wyj¹tkiem jest po¿yczka na zakup domu albo po¿yczka biznesowa, kiedy odsetki mo¿na wpisaæ w koszt pozyskania przychodu. Gdy bez procentu Najczêœciej w rodzinie po¿yczamy pieni¹dze bez procentu. Wolno nam. W wiêkszoœci przypadków bezprocentowe po¿yczki do IRS zg³aszane byæ nie musz¹. Sytuacja komplikuje siê w przypadku du¿ych kwot przekraczaj¹cych 100,000 dol. i wtedy lepiej ustaliæ odsetki. Gdyby IRS dowiedzia³ siê, ¿e udzieli³eœ komuœ bezprocentowej du¿ej po¿yczki, mo¿e podliczyæ ci odsetki, jakich nie dosta³eœ i obci¹¿yæ ciê podatkiem od nieistniej¹cego dochodu. Odsetki te nazywaj¹ siê przypisanymi (imputed interest) i wynosz¹ tyle, ile Applicable Federal Rate (AFR). AFR zale¿y od poziomu stóp procentowych w danym miesi¹cu oraz od terminu po¿yczki. Applicable Federal Rates mo¿na znaleŸæ na internetowej witrynie IRS pod adresem https://apps. irs. gov/app/picklist/list/federalRates. html. Gdy zani¿ysz procent IRS spodziewa siê, by warunki du¿ych po¿yczek rodzinnych by³y podobne do po¿yczek komercyjnych. Je¿eli ustalisz odsetki zbyt niskie, IRS policzy je na poziome bie¿¹cej Applicable Federal Rate i obci¹¿y

ciê podatkiem od przychodu, którego nie otrzyma³eœ. Na przyk³ad, w lutym 2018 roku krótkoterminowa AFR (do 3 lat) wynosi 1.8 proc., œrednioterminowa (od ponad 3 do 9 lat) 2.3 proc., a d³ugoterminowa (ponad 9 lat) – 2.66 proc. W Polsce inaczej W Polsce udzielenie po¿yczki podlega podatkowi od czynnoœci cywilnoprawnych (PCC) w wysokoœci 2 proc. od wysokoœci po¿yczonej kwoty. Z tego obowi¹zku zosta³a zwolniona najbli¿sza rodzina zaliczana do I grupy podatkowej, czyli ma³¿onek, zstêpni (dzieci, wnuki itd.), wstêpni (rodzice, dziadkowie itd.), pasierb, ziêæ, synowa, rodzeñstwo, ojczym, macocha. W przypadku jednak, gdy po¿yczona kwota przekracza 9637 z³, skorzystanie ze zwolnienia wymaga spe³nienia okreœlonych warunków formalnych. Po pierwsze, nale¿y z³o¿yæ deklaracjê w sprawie podatku od czynnoœci cywilnoprawnych w³aœciwemu organowi podatkowemu w terminie 14 dni od daty dokonania czynnoœci. Po drugie, trzeba posiadaæ udokumentowanie otrzymania po¿yczki w formie przelewu bankowego lub wp³aty gotówkowej na poczcie. Na zakoñczenie Alternatyw¹ udzielenia prywatnej po¿yczki mo¿e byæ porêczenie komuœ po¿yczki w banku. Pamiêtaj, porêczyciel (co-signer) jest odpowiedzialny za zwrot nale¿noœci na równi z po¿yczkobiorc¹. Skoro bank odmawia komuœ kredytu, to ma powody. Gdy twój krewny opóŸni siê ze sp³at¹ raty, bank zapuka do ciebie. Wniosek: Po¿yczenie pieniêdzy rodzinie czy przyjacio³om nie jest najlepsz¹ decyzj¹. Dobrze siê nad tym zastanów. m


16

KURIER PLUS 10 LUTEGO 2018

www.kurierplus.com

Nie starcza mi czasu na wszystko...

– Czy uda³o siê przekazaæ te informacje w reporta¿ach, które zrobiliœcie? – Myœlê, ¿e tak. Ka¿demu z nich poœwiêciliœmy osobny odcinek. Zaprezentowaliœmy takich bohaterów, rodziny, dzieci, m³odych ludzi, którzy swoj¹ histori¹ ca³kowicie obalaj¹ te przekonania. Na przyk³ad w pierwszym odcinku przedstawiamy rodziny mieszane, w których tylko jeden z rodziców jest Polakiem, a dzieci wychowuj¹ siê nie w dwóch, ale w trzech jêzykach: jêzyku mamy, taty oraz w jêzyku angielskim. Na przyk³ad w rodzinie Budimanów dzieci mówi¹ po angielsku, polsku i chiñsku, wspaniale porozumiewaj¹ siê z dziadkami z ka¿dej narodowoœci w ich ojczystym jêzyku. Co wiêcej, rodziny te by³y ¿ywym przyk³adem, ¿e dwie na pozór bardzo ró¿ne kultury, ró¿ne tradycje obu tych kultur, mog¹ piêknie ze sob¹ wspó³graæ, mog¹ siê integrowaæ, wymaga to jednak du¿ej dojrza³oœci z ka¿dej strony, szacunku i otwartoœci na drug¹ kulturê. Muszê przyznaæ, ¿e nagrywanie naszych bohaterów by³o dla nas ogromn¹ przyjemnoœci¹ i inspiracj¹, byliœmy dumni, ¿e s¹ tak niesamowite rodziny, z takim podejœciem do kwestii polskoœci, jêzyka, wielokulturowoœci, i to wszystko przebiega u nich w naturalny i prosty sposób. – Czego dotyczy³y kolejne odcinki? – Pierwszy, jak wspomnia³am, dotyczy³ podejœcia do polskiego jêzyka w rodzinach mieszanych. Kolejny pokazywa³, jak wygl¹da wychowanie w polskim jêzyku w rodzinie, w której oboje rodzice s¹ Polakami. Trzeci odcinek dotyczy³ znaczenia polskiej sobotniej szko³y w dwujêzycznym wychowaniu i temu, jak wa¿ni s¹ polscy nauczyciele w tym procesie, szczególnie nauczyciele z powo³ania, którzy kochaj¹ uczyæ i kochaj¹ dzieci. W tym odcinku pokazaliœmy jedn¹ z takich nauczycielek, Mariê Marchwiñski, ulubienicê wielu uczniów Polskiej Szko³y Fundacji Kulturalnej w Clark, NJ. Nastêpny pokazywa³ m³odych Polonusów, urodzonych w polskich rodzinach, stawiaj¹cych pierwsze kroki w zawodowym ¿yciu i jak bardzo polski jêzyk zaznaczy³ siê w ich karierze. Zaprezentowaliœmy Monicê która, choæ urodzona i wykszta³cona w Nowym Jorku, za swoje miejsce do ¿ycia wybra³a Warszawê i dziêki temu, ¿e zna³a jêzyk polski, mog³a tam znaleŸæ pracê swoich marzeñ. Drugim bohaterem tego odcinka by³ Micha³, pracuj¹cy na Wall Street w firmie informatycznej, która jest oddzia³em firmy z Polski. Pi¹ty i szósty odcinek opowiada³ o ogromnym znaczeniu babci i dziadka w nauczaniu jêzyka polskiego u dzieci polonijnych. Chyba wiêkszoœæ z nas nie zdaje sobie sprawy, ¿e niejednokrotnie robi¹ oni lepsz¹ robotê ni¿ polska szko³a czy wyjazdy do Polski. Ostatni odcinek – jeszcze w trakcie monta¿u – jest podsumowaniem pozosta³ych, zamkniêciem tematu dwujêzycznoœci i dotyczy Polonijnego Dnia Dwujêzycznoœci, nowego œwiêta zainicjowanego przez nasz¹

Fundacjê w 2015 r., a w nastêpnym roku oficjalnie zatwierdzonego przez polski Sejm. – W jaki sposób dobiera³aœ bohaterów kolejnych odcinków? Kogo widzowie mog¹ zobaczyæ w reporta¿ach? – Naszymi bohaterami by³y rodziny mieszkaj¹ce w stanie Nowy Jork i New Jersey, znane wielu osobom z naszego polonijnego œrodowiska. Niektóre zna³am od wielu lat, np.: Mariê Marchwiñski, wulkan energii i pomys³ów, je¿eli chodzi o dzia³ania na polu edukacji. To w³aœnie ona pomog³a nam znaleŸæ najm³odszych naszych bohaterów: Kasiê, Karolinê i Julkê, których jêzyk polski nie ró¿ni siê praktycznie niczym od polskiego dzieci urodzonych w Polsce. Innym bohaterem jest Kuba Hibner, wspania³y m³ody cz³owiek, chodz¹ca wizytówka polskoœci, nie tylko w polonijnym, ale i amerykañskim œrodowisku. Staraliœmy siê te¿ przybli¿yæ rodziców tych m³odych ludzi, by³am ciekawa szczególnie jednej rzeczy – jak podchodz¹ do wychowania swoich dzieci, co takiego robi¹, ¿e ich dzieci nie tylko tak piêknie mówi¹ po polsku, ale same s¹ aktywnymi adwokatami polskoœci, bo nikt ich do tego specjalnie nie zachêca. Nawet jedna z naszych m³odych bohaterek jest nazywana w rodzinie ¿andarmem, bo pilnuje pozosta³ych, rodzeñstwo, a nawet samych rodziców, ¿eby mówili po polsku, poprawia ich polszczyznê. Wœród innych bohaterów mieliœmy niezwyk³ego dziadka i babciê, pana Stanis³awa Kierzkowskiego, wychowuj¹cego trzech wnuków oraz pani¹ Danutê Piekut, która równie¿ potrafi³a zaszczepiæ poczucie polskoœci w swoich dwóch, doros³ych ju¿ dzisiaj wnukach. – Jaka atmosfera panowa³a na planie? Kto mia³ wiêksz¹ tremê – dzieci, rodzice czy dziadkowie? – Zdjêcia do reporta¿y realizowaliœmy przez kilka miesiêcy. Trwa³y one przez ca³y dzieñ i by³a to naprawdê ciê¿ka praca. Pomimo tego, dla nas wszystkich, dla naszej ekipy i bohaterów, by³a to niezwyk³a przygoda i myœlê, ¿e te¿ super zabawa. Pocz¹tkowo kamery, sprzêt, liczna ekipa wywo³ywa³y tremê, która jednak bardzo szybko mija³a. Atmosfera by³a œwietna, bohaterowie bardzo szybko wczuwali siê w tematykê i g³ówne przes³anie odcinków, w wielu przypadkach sami podpowiadali ciekawe sceny lub dodatkowe informacje. – Jesteœ pomys³odawczyni¹ i realizatork¹ ca³ego cyklu. Kto jeszcze obok Ciebie wszed³ w sk³ad ekipy zdjêciowej i za co by³ odpowiedzialny? – Mieliœmy trzech bardzo dobrych operatorów kamer: Tomasza Magierskiego, Piotra Rudziñskiego i Andrzeja Cierkosza, który zajmowa³ siê równie¿ dŸwiêkiem. Kierownikiem planu by³a Aleksandra S³abisz, ogarnia³a ca³¹ masê szczegó³ów podczas realizacji zdjêæ, o których nie zawsze wszyscy pamiêtaliœmy, ale Ola mia³a wszystko pod kontrol¹. Bardzo dobrze pracowa³o siê nam w tym zespole i mam nadziejê, ¿e jeszcze bêdziemy mieli okazjê nagrywaæ w tym sk³adzie. Mieliœmy równie¿ partnera z Polski, Fundacjê HumanDoc, odpowiedzialn¹ za monta¿ i udŸwiêkowienie, do której wysy³aliœmy zdjêcia po nagraniach. – Co podczas realizacji tego projektu dostarczy³o Ci najwiêcej satysfakcji? – Najwiêcej radoœci dawa³o mi poznawanie historii naszych bohaterów, ich podejœcia do wa¿nych dla nas, Polaków mieszkaj¹cych poza Polsk¹, spraw. Cieszy³am siê, ¿e otwo-

FOTO: SUGIHONO BUDIMAN

1í £atwiej jest powiedzieæ, ¿e moje dziecko urodzi³o siê w innym kraju, jego pierwszym jêzykiem nie jest polski, przebywa w innym œrodowisku, ani¿eli przyznaæ, ¿e nic nie zrobi³em w tej sprawie, ¿eby mój rodzinny jêzyk dziecku przykazaæ, ¿e zaniedba³em tê sprawê. Kolejnym stereotypem jest twierdzenie, ¿e dziecku polski jêzyk na nic siê nie przyda, skoro mieszka, uczy siê i pewnie bêdzie pracowa³o w tym kraju. Jeszcze innym, ¿e obci¹¿anie dziecka nauk¹ dodatkowego jêzyka jest dla niego niekorzystne, jest dodatkowym balastem w jego, i tak ciê¿kim programie szkolnym, ¿e opóŸnia jego normaln¹ naukê.

u

Klaps na planie reporta¿u.

rzyli siê przed nami, ¿e zgodzili siê ods³oniæ kawa³ek swojego prywatnego ¿ycia, podzieliæ nim z innymi, ¿e nam zaufali. I uderzy³o mnie to, jak wielu jest wœród Polonii m¹drych, g³êbokich ludzi, którzy maj¹ tyle do zaoferowania. Ogromnie du¿o satysfakcji da³ mi równie¿ i chyba nam wszystkim z ekipy, ca³y proces realizacji zdjêæ, podczas którego bardzo du¿o siê uczyliœmy, ka¿dy kolejny dzieñ nagrañ przynosi³ nowe doœwiadczenia, now¹ wiedzê, któr¹ na bie¿¹co wykorzystywaliœmy w kolejnych nagraniach. – Aby zrealizowaæ takie przedsiêwziêcie oprócz pomys³u, zaanga¿owania i ciê¿kiej pracy potrzebne s¹ tak¿e œrodki finansowe. Jak sobie poradziliœcie z tym wyzwaniem? – Projekty filmowe nale¿¹ do jednych z najbardziej kosztownych i wiadomo by³o, ¿e bez wsparcia w tym zakresie sobie nie poradzimy. Opisa³am nasz projekt i z³o¿y³am wniosek o dofinansowanie do Senatu RP w ramach corocznego konkursu na realizacjê zadañ publicznych w zakresie opieki nad Poloni¹ i Polakami za granic¹ w 2017. W lutym z ogromn¹ przyjemnoœci¹ dowiedzieliœmy siê, ¿e Senat przyzna³ nam dofinansowanie na siedem z wnioskowanych dziesiêciu odcinków. – Gdzie mo¿na zobaczyæ efekty waszej pracy? – Wszystkie odcinki ukaza³y siê ju¿ w Telewizji Polonia w okresie œwi¹teczno – noworocznym, z czego siê bardzo cieszê, bo w tym czasie jest du¿o wiêksza ni¿ zwykle ogl¹dalnoœæ. Dziœ wci¹¿ mo¿na je zobaczyæ w wielu miejscach, m.in. na naszych stronach www.DobraPolskaSzkola.com oraz www.PolishBilinguaDay. com, na stronie www.Dziennik.com, na YouTube na naszym kanale DobraPolskaSzkola, jak równie¿ na wielu ró¿nych polonijnych portalach na ca³ym œwiecie: w Australii, Wielkiej Brytanii, Holandii, W³oszech, Niemczech, Kanadzie i innych. – Twoja praca to przede wszystkim kontakt z ludŸmi. Jaka jest recepta na wspólne, efektywne dzia³anie? – Mam szczêœcie, ¿e trafiam na niezwyk³e, kreatywne osoby, które mówi¹ tym samym jêzykiem co ja, i dla których nie ma ograniczeñ, je¿eli chodzi o oryginalne, czasem nawet szalone pomys³y. We wspólnej pracy dla mnie najwa¿niejsze jest wzajemne zaufanie, otwartoœæ, zrozumienie, po prostu dobra komunikacja, równie¿ patrzenie w tym samym kierunku i wzajemne wsparcie w ró¿nych dzia³aniach. Je¿eli wszystkie te elementy s¹ spe³nione, to wówczas razem mo¿emy zrealizowaæ naprawdê ka¿dy pomys³, nawet je¿eli wydaje siê kompletnie niemo¿liwy. Jest wtedy wspania³a atmosfera do tworzenia, jest entuzjazm i radoœæ. Wzajemnie siê nakrêcamy i rodz¹ siê nowe rzeczy.

– W Twoim s³owniku nie istnieje chyba s³owo „nuda”. Jakie zatem plany wi¹¿¹ siê z rokiem 2018? – To prawda, nie znam zupe³nie uczucia nudy, a mam czêsto wrêcz odwrotny problem, dla mnie doba powinna mieæ du¿o wiêcej godzin! ¯ycie przynosi nam tyle ciekawych rzeczy, wydarzeñ, projektów, spotkañ, po prostu nie starcza mi czasu na to wszystko:) Je¿eli chodzi o ten rok, to cykl reporta¿y o dwujêzycznoœci spotka³ siê z bardzo dobrym odzewem, i ze strony polonijnych rodziców z ca³ego œwiata, i ze strony polskiego rz¹du, dlatego na pewno chcielibyœmy kontynuowaæ filmowe projekty. Z innych rzeczy planujemy ponownie zorganizowanie w Nowym Jorku letnich pó³kolonii z jêzykiem polskim. W tym roku bêd¹ to roztañczone i rozœpiewane zajêcia, w których g³ównym w¹tkiem bêdzie musical broadway’owski i wszystko, co jest z nim zwi¹zane. Bêdziemy odwiedzaæ prawdziwych tancerzy na Broadwayu i podpatrywaæ ich pracê. Podobnie jak w ubieg³ym roku bêdzie wspania³a kadra prowadz¹cych, ale jeszcze nie chcê zdradzaæ szczegó³ów. Ju¿ wkrótce bêdziemy o wszystkim informowaæ w specjalnych og³oszeniach. Z nowych projektów, je¿eli tylko otrzymamy dofinansowanie z Senatu RP, bêdziemy chcieli wprowadziæ w polonijnym œrodowisku Questing, œwietn¹ zabawê dla polonijnych dzieci i m³odzie¿y, która jest jednoczeœnie rewelacyjn¹ form¹ uczenia siê, poznawania nowej wiedzy o polskiej historii i kulturze, i poszerzania polskiego s³ownictwa. No i oczywiœcie w drugiej po³owie roku bêdzie kolejna, czwarta ju¿ edycja Polonijnego Dnia Dwujêzycznoœci, w tym roku pod has³em „Warto chodziæ do polskiej sobotniej szko³y”. Ju¿ teraz wszystkich zapraszamy do przy³¹czenia siê do obchodów! – Dziêkujê za rozmowê! Gratulujê pomys³ów i trzymam kciuki za kolejne sukcesy. Justyna Bereza

Marta Kustek, absolwentka pedagogiki i dziennikarstwa, za³o¿ycielka i redaktor naczelna portalu www.dobrapolskaszkola.com, dziennikarka telewizyjna i prasowa, korespondentka TV Polonia. Pomys³odawczyni i realizatorka wielu projektów kulturalno – edukacyjnych w Polsce i w USA. Inicjatorka akcji „W naszym domu mówimy po polsku”, koordynatorka „Polonijnego Dnia Dwujêzycznoœci”. Wolny czas poœwiêca filmowaniu i wycieczkom rowerowym w odleg³e zak¹tki Nowego Jorku. W 2017 r. nagrodzona za pracê na rzecz Polonii przez nowojorskie w³adze w Queens Borough Hall.


17

KURIER PLUS 10 LUTEGO 2018

www.kurierplus.com

ANIA TRAVEL AGENCY 57-53 61st Street, Maspeth, N.Y. 11378 Tel. 718-416-0645, Fax 718-416-0653 3 Bilety Lotnicze 3 Wysy³ka pieniêdzy i paczek 3 T³umaczenia 3 Sprawy imigracyjne 3 Notariusz

Greenpoint Properties Inc. Real Estate Diane Danuta Wolska, broker Victor Wolski, associate broker Specjaliœci od sprzeda¿y nieruchomoœci Greenpoint, Williamsburg i okolice.

SZUKAMY DOMÓW NA SPRZEDA¯ * Diamond St - 2- rodzinny, ³adny ogród, bez lokatorów: $1,650.000 - sprzedany cell. 917-608-5344 WYCENA DOMÓW I MIESZKAÑ WYNAJMUJEMY MIESZKANIA NOTARIUSZ

* 6 rodzinny, murowany: $2,350.000 - sprzedany * 119 India Street - 2-rodzinny: $1,675.00 - sprzedany

933 Manhattan Ave. (pom. Kent St. & Java St. www.greenpointproperties.com tel. 718-609-1485

Chcemy zareklamowaæ Twoj¹ firmê! Kurier Plus, tel. 718-389-3018

Anna-Pol Travel ATRAKCYJNE CENY NA: Bilety lotnicze do Polski i na ca³y œwiat u

Pakiety wakacyjne: Karaiby, Hawaje, Floryda 821 A Manhattan Ave. Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-349-2423 E-mail:annapoltravel@msn.com

u

Emilia’s Agency 574 Manhattan Avenue, Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-609-1675; 718-609-0222; Fax: 718-609-0555

3 ROZLICZENIA PODATKOWE 3 NUMER PODATNIKA - ITIN - posiadamy uprawnienia IRS do potwierdzania paszportów bez wizyty w konsulacie.

3 KOREKTA DANYCH W SSA 3 PE£NOMOCNICTWA - APOSTILLE 3 SPONSOROWANIE RODZINNE 3 OBYWATELSTWO i inne formy

3 T£UMACZENIA DOKUMENTÓW 3 ZASI£KI DLA BEZROBOTNYCH 3 BILETY LOTNICZE 3 WYSY£KA PIENIÊDZY I PACZEK 3 EMERYTURY AMERYKAÑSKIE 3 MIÊDZYNARODOWE PRAWO JAZDY 3 NOTARY PUBLIC (zawsze w agencji)

Zapraszamy od poniedzia³ku do soboty

Business Consulting Corp.

Ewa Duduœ - Accountant Firma z wieloletnim doœwiadczeniem prowadzi:

3 Rozliczenia podatków indywidualnych i biznesowych (jeden w³aœciciel, partnerstwo, korporacja), 3 Pe³n¹ ksiêgowoœæ 3 Rejestracjê i rozwi¹zywanie biznesów

110 Norman Ave, Brooklyn, NY 11222 ( 718-383-0043 lub 917-833-6508 STOMATOLOGIA LASEROWA I ESTETYCZNA

DR WANDA ARDEN

tel. (718) 894 - 1516

NOWOROCZNE POSTANOWIENIE BOTOX I JUVADERM 15% zni¿ki

All-inclusive: Punta Cana, Meksyk od $699 WWW.ANNAPOLTRAVEL.COM

promocyjne ceny przy zakupie biletu przez internet

v Rezerwacja hoteli v Wynajem samochodów v Notariusz v T³umaczenia v Klauzula “Apostille” v Zaproszenia v Wysy³ka pieniêdzy Vigo

Pijawki Pijawki medyczne stawiane na wszelkie schorzenia Oczyœæ swoje cia³o, pozbêdziesz siê chorób. Pijawki z hodowli, stawiane tylko jeden raz.

(646) 460 4212

Gabinety znajduj¹ siê w Greenpoint, NY, Garfield, NJ

DOKTOR MÓWI PO POLSKU – AKCEPTUJEMY WIÊKSZOŒÆ UBEZPIECZEÑ

59-77 58TH AVENUE, MASPETH NY 11378 www.queenslaserdentist.com

REKLAMIE W KURIERZE NAJBARDZIEJ WIERZÊ

663 Grandview Ave., Ridgewood, NY 11385, (718) 366-3200 www.mortonridgewood.com Pe³ne us³ugi pogrzebowe ju¿ od $3350. W tym wizytacje, trumna i wszystkie niezbêdne profesjonalne us³ugi. Przewóz zw³ok do Polski w konkurencyjnej cenie.


KURIER PLUS 10 LUTEGO 2018

18

Og³oszenia drobne

896 Manhattan Avenue Suite 27 (na piêtrze) - Brooklyn, NY 11222

Cena $10 za maksimum 30 s³ów

Tel: (718) 609-1560, (718) 383-6824, Fax: (718) 383-2412

MICHA£ PANKOWSKI TAX & CONSULTING EXPERT Us³ugi w zakresie: 3 Ksiêgowoœæ 3 Rozliczenia podatkowe indywidualne i biznesowe, w tym samochodów ciê¿arowych

3 Rejestracja biznesu i licencje 3 Konsultacje 3 Bezpodatkowa zamiana domów 3 #SS - korekty danych

Email: Info@mpankowski.com

www.kurierplus.com

NIERUCHOMOŒCI – Wycena – Sprzeda¿ – Kupno. Queens – Nassau – Suffolk – Brooklyn. Cezary Doda – Licencjonowany Associate Broker z Charles Rutenberg Realty Inc. www.cezarsells.com kom. 917-414-8866

Zainteresownych prenumerat¹ tygodnika

KURIER PLUS informujemy, ¿e roczny abonament wynosi $80, pó³roczny $50 a kwartalny $30.

PRACA ZA $13.20 Mo¿esz pomóc ludziom, których kochasz i otrzymywaæ za to dobre wynagrodzenie. Jeœli Twoi rodzice, krewni, przyjaciele, s¹siedzi otrzymuj¹ Medicaid lub Medicare, mo¿na zacz¹æ pracowaæ dla nich jako asystent lub gospodyni domowa. Nie wymagane certyfikaty. Nasza agencja pomo¿e Ci w tym. Wynagrodzenie $13.20 za godzinê.

Zadzwoñ: tel. 347-462-2610

Podejmê pracê jako opiekunka do starszej osoby, mam d³ugoletnie doœwiadczenie, dobre referencje, œwietnie gotujê, jestem legalnie i mieszkam na Brooklynie. Helena, tel: (202) 230-1670 Og³oszenia drobne: dla osób prywatnych, zwi¹zane z poszukiwaniem pracy, zamieszczamy przez trzy tygodnie za darmo. SPRZEDAM PIEKARNIÊ Dobrze prosperuj¹c¹ piekarniê w Dwiozach, ko³o Sandomierza, niedrogo sprzedam. Piekarnia i dom mieszkalny s¹ pod jednym dachem. Tel. (15) 832.7177, 515.167700 - Jan

Nauka gry na fortepianie, gitarze i skrzypcach oraz lekcje œpiewu Kobo Sudio Bo¿ena Konkiel,

tel. 718-609-0088

Acupuncture and Chinese Herbal Center Dr Shungui Cui, L.Ac, OMD, Ph.D – jeden z najbardziej znanych specjalistów w dziedzinie tradycyjnych chiñskich metod leczenia. Autor 6 ksi¹¿ek. Praktykuje od 47 lat. Pracowa³ we W³oszech, Kuwejcie, w Chinach. Pomaga nawet wtedy, gdy zawodz¹ inni.

Fortunato Brothers 289 MANHATTAN AVE. (blisko Metropolitan Ave.) BROOKLYN, N.Y. 11211; Tel. 718-387-2281 Fax: 718-387-7042 CAFFE - PASTICCERIA ESPRESSO - SPUMONI GELATI - CAKES

W³oska ciastkarnia czynna codziennie do 11:00 wieczorem, a w weekendy do 12:00 w nocy. Zapraszamy.

Czytaj nas w internecie: www.kurierplus.com

POLONEZ Z GREENPOINTU BIURO PONOWNIE OTWARTE ZAPRASZAMY WSZYSTKICH: BY£YCH I NOWYCH KLIENTÓW

paczki do Polski i Europy * transfer pieniêdzy USME * bilety * notariusz 159 Nassau Avenue Brooklyn, NY 11222 Tel. 718 - 389 - 6001 polonez159@gmail.com

LECZY: l katar sienny l bóle pleców l rwê kulszow¹ l nerwobóle l impotencjê zapalenie cewki moczowej l bezp³odnoœæ l parali¿ l artretyzm l depresjê l nerwice l zespó³ przewlek³ego zmêczenia l na³ogi l objawy menopauzy l wylewy krwi do mózgu l alergie l zapalenie prostaty l rekonwalescencja po chorobach nowotworowych z zastosowaniem chiñskiego zio³olecznictwa itp. l

Do akupunktury u¿ywane s¹ wy³¹cznie ig³y jednorazowego u¿ytku 144-48 Roosevelt Ave. #MD-A, Flushing NY 11354 Poniedzia³ek, œroda i pi¹tek: 12:00 - 7:00 pm; tel. (718) 359-0956 1839 Stillwell Ave. (off 24th. Ave.), Brooklyn, NY 11223 Od wtorku do soboty: 12:00-7:00 pm, w niedziele 12:00 - 3:00 pm (718) 266-1018 www.drshuiguicui.com Akcetujemy ubezpieczenia: 1199, Aetna, BCBS, Cigna, Elder Plan, Liberty, Magnacare, Multiplan, Triad Health (VHS), UHC Empire Plan


KURIER PLUS 10 LUTEGO 2018

www.kurierplus.com

19

Wielkie brawa dla biznesmenów

Pulaski Association of Business and Professionals Men. Z przodu, z plakietkami, Grzegorz Fryc, Man of the Year i Roman Rurak, Honorary Man of the Year. u

W sobotê, 3-go lutego odby³ siê tradycyjny bankiet Stowarzyszenia Polskich Biznesmenów w eleganckim – Russo’s on the Bay. Jak zwykle uroczyœcie przedstawiono Cz³owieka Roku i wrêczono stypendia utalentowanej polonijnej m³odzie¿y. Cz³owiekiem Roku œrodowiska biznesowego zosta³ znany z wielu inicjatyw spo³ecznych – Grzegorz Fryc, wiceprezes organizacji Pangea, jednocz¹cej Polaków na œwiecie i organizator wielu imprez muzycznych w naszej metropolii. Honorowym Cz³owiekiem Roku zosta³ Roman Rurak, wieloletni i bardzo czynny cz³onek Stowarzyszenia Biznesmenów. Nowo wybrany Prezes Pulaski Association of Business and Professionals Men – Piotr Pachacz, z pomoc¹ Komitetu Bankietu z Arturem Dybanowskim, poprzednim Prezesem Stowarzyszenia na czele, przy wspó³udziale aktywistów Stowarzyszenia: Dariusza Knapika, Piotra Knapika, Grzegorza Wiœniewskiego – Cz³owieka Roku 2017 oraz Bogdana Bachorowskiego, do³o¿yli wszelkich starañ aby doroczny bankiet sta³ na wysokim poziomie. Ich wysi³ki zwieñczone zosta³y sukcesem. Mistrzem ceremonii tradycyjnie ju¿ by³ popularny w polonijnym œrodowisku Ryszard Mazur, który z w³aœciwym sobie humorem przewodzi³ uroczystoœci. Œliczna i utalentowana Wiktoria Knapik odœpiewa³a hymn polski, a Tomasz Bednarek hymn amerykañski. Bankiet zaszczycili sw¹ obecnoœcia przedstawiciele konsulatu, wice Konsul od Spraw Polonii Mateusz Gmura i kierownik Wydzia³u Promocji Handlu i Inwestycji, Sabina Klimek. By³ tak¿e, zawsze ¿yczliwy Polonii, Assemblyman Joseph Lentol. Rita Cosby, pisarka i dziennikarka, z emfaz¹ przedstawi³a Grzegorza Fryca, wyczerpujaco omawiajac jego zas³ugi dla Polonii. Wa¿n¹ czêœci¹ programu by³o wrêczesnie stypendiów. Najwy¿sze gratyfikacjê uzyska³ Ryszard Pawe³kiewicz, zainteresowany naukami œcis³ymi, kandydat na studia w MIT. Ryszard dzia³a w Organizacji Harcerstwa Polskiego, szczególnie anga¿uje siê w organizacjê Kolonii Zuchowych

w Amerykañskiej Czêstochowie. Dosta³ stypendium wysokoœci 4000 dolarów. Stypendium wysokoœci 2000 dolarów, otrzyma³a Barbara Chrobak, uczennica Millenium Brooklyn High School, przysz³a studentka NYU. Barbara zorganizowa³a chór m³odzie¿owy w parafii Œw. Stanis³awa Kostki na Greenpoincie z którym wystêpuje. 1000 dolarów otrzyma³a Magdalena Kobeszko, aspiruj¹ca poetka i plastyczka, kandydatka na studia w Parsons School of Design, oraz harcerka z dru¿yny przy Polskiej Szkole im. Henryka Sienkiewicza. Kolacja by³a wyœmienita a zabawa, przebiegajaca w œwietnej atmosferze, trwa³a do póŸna. Kolejny raz potwierdzi³a siê opinia, ¿e polscy biznesmani nigdy nie zawodz¹ Polonii; czy to w dzia³aniach zawodowych, czy wspieraj¹c liczne organizacjie polonijne i zdoln¹ polonijn¹ m³odzie¿, czy organizuj¹c eleganck¹, karnawa³ow¹ zabawê, na któr¹ czeka siê potem ca³y rok.

Maria Bielska Zdjecia: Zygmunt i Maria Bielska

Zygmunt Bielski w imieniu komitetu stypendialnego wrêcza Ryszardowi Pawe³kiewiczowi czek na 4000 dolarów. u

Komietet Stypendialny i nagrodzona m³odzie¿: Ryszard Pawe³kiewicz, Barbara Chrobak i Magdalena Kobeszko. u

Od lewej: Ryszard Mazur, Piotr Pachacz, Joseph Lentol, Cz³owiek Roku Grzegorz Fryc, honorowy Cz³owiek Roku Roman Rurak i towarzysz¹cy im biznesmeni. u


20

KURIER PLUS 3 LUTEGO 2018

www.kurierplus.com

Kurier Plus - 10 lutego 2018  
Kurier Plus - 10 lutego 2018  
Advertisement