Page 1

ER KURI P L U S

P O L I S H NUMER 1212 (1512)

W E E K L Y ROK ZA£O¯ENIA 1987

PE£NE E-WYDANIE KURIERA W INTERNECIE: WWW.KURIERPLUS.COM

í í í í í

Stypendia dla m³odych Polek – str. 2 Tragiczny wieczór na Manhattanie – str. 7 Dziêkczynienie to nie tylko dziêkowanie – str. 9 Ignacy Paderewski i jego rola... – str.10-11 Rozmowa miêdzynarodowa – str.16

M A G A Z I N E TYGODNIK

25 LISTOPADA 2017

Radosnego œwiêtowania Czytelnikom i Reklamodawcom ¿yczy Kurier Plus FOTO: ARCHIWUM ANDRZEJA SOCHACKIEGO

Spotkanie z Jêdrkiem Podró¿nikiem Przypadkiem spotka³am swojego idola daleko od Polski, bo a¿ w Stanach Zjednoczonych, w Phoenix, stolicy Arizony. Tam ma swój dom „Centrum Wagabundy”, a œwiatowego podró¿nika – Andrzeja Sochackiego, zna tam ca³a Polonia. Myœla³am, ¿e Jêdrek (to jego ksywa od dzieciñstwa) podró¿uje jeszcze po afrykañskiej ziemi. Tymczasem by³ w Phoenix, gdzie ¿ar leje siê z nieba, a temperatura powietrza wysusza gard³o. Jêdrkowi ten klimat w³aœnie s³u¿y i tu przygotowuje siê kondycyjnie do nastêpnej wyprawy. Przypomnê. Jêdrek to osoba z wielkim doœwiadczeniem podró¿niczym, odwag¹ i optymizmem realizuj¹ca na³o¿one sobie zadania w pojedynkê. Zrealizowa³ osiem podró¿y dooko³a œwiata ró¿nymi œrodkami transportowymi, m.in. samochodem, poci¹giem, samolotem, motocyklem i jachtem. Zwiedzi³ przesz³o 160 krajów. W³ada swobodnie polskim, angielskim, hiszpañskim, rosyjskim, porozumiewa siê po francusku i niemiecku. Ten nie znaj¹cy strachu œmia³ek, przemierzy³ w pojedynkê samochodem po kiepskich afrykañskich drogach oko³o 45 tys. kilometrów w ci¹gu 11 miesiêcy, w latach 2016/17. Momentami wydawa³o siê, ¿e jego 13-letnia osobowa Toyota „Corolla” z silnikiem 1.4cc, u¿yczona przez dealera z warszawskiej Woli, nie przebrnie przez

drogi pofa³dowane i wyrzeŸbione naturalnie przez wodê, na których stawa³y i zsuwa³y siê po kamieniach wiêksze i silniejsze samochody terenowe... A jednak... Myœlê, ¿e zdyscyplinowanie, niesamowite doœwiadczenie, umiejêtnoœci i odwaga Andrzeja pozwoli³y pokonaæ wszelkie afrykañskie trudnoœci. Jêdrek podró¿uje po œwiecie z or³em na piersi, od czterdziestu lat s³awi swój kraj i dzieli siê po drodze swymi przygodami i doœwiadczeniem ze wszystkimi, a szczególne z m³odzie¿¹, dla której napisa³ miêdzy innymi podrêcznik pt. „Poradnik trampingu miêdzykontynentalnego”. Przeczyta³am go jednym tchem by zastosowaæ cenne uwagi do swojego podró¿owania. Nie s³ysza³am o innym podró¿niku, który by mia³ wiêcej spotkañ po drodze. Za szerzenie polskoœci w œwiecie zosta³ odznaczony z³otym krzy¿em zas³ugi. To prawdziwy patriota. Ujmuje s³uchaj¹cych swoimi emocjonalnymi opowieœciami i zachêca do podró¿owania wszystkich, niezale¿nie od wieku, tych bêd¹cych na emeryturze te¿. Namawia, ¿eby nie za³amywali siê tylko realizowali swoje marzenia tkwi¹ce w nich od m³odoœci. Œwiat jest piêkny i pouczaj¹cy - przekonuje. Podró¿e to Wy¿szy Uniwersytet ¯ycia. Dziêki podró¿om czujemy siê m¹drzejsi, m³odsi a tym samym zdrowsi, silniejsi i weselsi. Wiêc Andrzej zachêca – podró¿ujmy! í 13

OBRAZ “PIERWSZE THANKSGIVING W PLYMOUTH,” JEANNIE BROWNSCOMBE, 1914.

NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS


KURIER PLUS 25 LISTOPADA 2017

2

www.kurierplus.com

Stowarzyszenie Marii Sk³odowskiej Curie honoruje m³ode Polki

u

Panie z komitetu stypendialnego z laureatkami: od lewej: Pañstwo Drabek, rodzice Hanny „Malinki” Drabek, którzy przyjêli stypendium w imieniu córki, Irene Krulewski, za³o¿ycielka funduszu stypendialnego, dr Jolanta Kulpa-Gubernat, laureatka Wioletta Bodziony, laureatka Claudia Anna ¯mijewska, Bernadette O’Keefe, Barbara B³yskal, Helen Leœnik-Mistak i Maria Bielska /mistrzyni ceremonii/. u

W niedzielê 12 paŸdziernika, panie zrzeszone w organizacji imienia Marii Sk³odowskiej Curie goœci³y grono wiernych przyjació³ i przedstawicieli wielu polonijnych organizacji na corocznym bankiecie w piêknej Sali Princess Manor w Greenpoincie. Mistrzyni ceremonii, Maria Bielska, z humorem realizowa³a kolejne punkty programu wieczoru. Gospodyni spotkania Alina Kwaœnicka, prezes Komitetu Parady Pu³askiego w South Brooklynie, ¿yczy³a zebranym mi³ego wieczoru w kole¿eñskiej atmosferze, a Danuta Siemiñska, prezeska MSCPWA powita³a wszystkich serdecznie dziêkuj¹c za poparcie funduszu stypendialnego.

Po odœpiewaniu hymnów przez urocz¹ m³od¹ studentkê, Alicjê Czajkowsk¹ ksi¹dz Janusz Dymek, z parafii Matki Boskiej Czêstochowskiej, odmówi³ wzruszaj¹c¹ modlitwê. Podnios³y i szczególnie uroczysty moment nast¹pi³ gdy mecenas Romuald Magda odczyta³ odpowiednie paragrafy i zaprzysi¹g³ nowe w³adze organizacji. Danuta Siemiñska zosta³a ponownie wybrana przewodnicz¹c¹ na nastêpn¹ dwuletni¹ kadencjê. Oczywiœcie wspierana bêdzie przez zgrany zespó³ Rady Dyrektorów Stowarzyszenia. ¯yczymy im owocnej, harmonijnej i „ciê¿kiej” pracy na rzecz naszej organizacji. Nastêpnym bardzo wa¿nym punktem wieczoru by³o przyznanie stypendiów.

Claudia ¯mijewska – przysz³a lekarka.

Niestety przewodnicz¹ca komisji, Krystyna B. £ukasik Kuskowska, nie mog³a byæ z nami z powodu choroby – zast¹pi³a j¹ Bernadette O’Keefe, zachecaj¹c do ubiegania siê o stypendia ale podkreœlaj¹c, ¿e kryteria ich przyznawania s¹ bardzo wysokie. Brane s¹ pod uwagê oceny, zainteresowania, osi¹gniêcia naukowe oraz praca spo³eczna kandydatek, przede wszystkim na rzecz Polonii. Nastêpnie przedstawiono tegoroczne stypendystki. S¹ to: Wioletta Bodziny – przysz³a projektanka mody i re¿yserka, Hanna Drabek – za parê lat fizykoterapeutka, Izabela Tyszka, która koñczy studia na wydziale nauk politycznych w Polsce, oraz Claudia Anna ¯mijewski – przysz³a lekarka. Za Hannê przyjêli stypendium rodzice, a Izabela przys³a³a piêkny list z Polski. Ka¿da laureatka otrzyma³a 2000 dolarów. Naszym stypendystkom ¿yczymy wspania³ych wyników w nauce, sukcesów w przysz³ej pracy zawodowej i radoœci w ¿yciu osobistym. Pani Barbara Konopka, w³aœcicielka Princess Manor zapewni³a nam smaczne polskie jedzenie, cz³onkinie stowarzysze-

u

Wioletta Bodziony – przysz³a re¿yserka.

nia postara³y siê o urozmaicon¹ loteriê a taneczn¹ muzykê zapewni³ zespó³ „DJ Stefan Bielski i przyjaciele”. Te nasze spotkania s¹ bardzo specyficzne, bo oprócz czêœci oficjalnej mamy czas dla siebie. To pora ma³ych ploteczek, ale tylko pozytywnych, ¿artobliwych opowieœci o przyjacio³ach i rodzinie, wzajemnych komplementów i ¿arcików. Nie wiadomo kiedy mija kilka wspólnie spêdzonych godzin. Do nastêpnego mi³ego spotkania na wiosnê, kiedy to m³ode stypendystki pod kierownictwem Marii Bielskiej, przygotuj¹ wieczorek muzyczno-literacki bêd¹cy zwieñczeniem corocznego konkursu na esej dla m³odzie¿y gimnazjalnej, dziewcz¹t a tak¿e ch³opców. Zapraszamy i bardzo, bardzo gor¹co dziêkujemy wszystkim szczodrym uczestnikom imprezy, jak i tym wspomagaj¹cym nas z daleka, za hojne poparcie naszych wysi³ków na rzecz m³odych, utalentowanych, kszta³c¹cych siê i udzielaj¹cych siê spo³ecznie m³odych kobiet polskiego pochodzenia. Gra¿yna Moœcicka i Maria Bielska

Udany bal organizacji Gift of Life

u

Zarz¹d i Rada Dyrektorów Polish Gift of Life.

19 listopada odby³ siê bardzo udany doroczny bal charytatywny organizacji Polish Gift of Life. Mia³ on miejsce w The Inn, New Hide Park na Long Island.

Biskup Andrzej Zglejszewski z Proklamacj¹ uhonorowania, senator stanowa Elaine Phillips, prezydent Gift of Life, Henryk Sikorski PhD.

u

Do tañca gra³ zespó³ Sekret. Loteria koszyków z eleganck¹ i wartoœciow¹ zawartoœci¹, okaza³a siê wielkim sukcesem. Dziêki szczodroœci naszych goœci zarobiliœmy na niej 6000 dolarów. Prezydent organizacji doktor Henry

Sikorski, poprowadzi³ aukcjê sponsoruj¹c¹ operacje dzieci z chorobami serca (sponsor a child), która zasili³a nasz bud¿et nastêpnymi 10 000 dolarów. Dziêki hojnoœci naszych goœci i sponsorów, bêdziemy mogli pomóc dzieciom z wadami serca mieszkaj¹cymi w Polsce, które z ró¿nych przyczyn musz¹ byæ operowane poza granicami kraju a rodzice nie s¹ w stanie zap³aciæ wysokich kosztów operacji. W tym roku pomoglismy szesnaœciorgu dzieciom i przeznaczylœmy na ich

operacje 31 500 dolarów. Ze wstêpnych obliczeñ wynika, ¿e tegoroczny bal pozwoli wiêkszej ni¿ dot¹d liczbie polskich dzieci otrzymaæ dar ¿ycia. Honorowym goœciem naszego balu by³ biskup Andrzej Zglejszewski. Z nasz¹ organizacj¹ mo¿na siê kontaktowaæ pisz¹c na adres e-mail: polishgiftoflife @gmail.com Iwona Polak zdjêcia: Zosia ¯eleska-Bobrowski


3

KURIER PLUS 25 LISTOPADA 2017

www.kurierplus.com

Od redakcji Drodzy Czytelnicy Rozrasta siê program naszej „Sztuki pod choinkê”. Jak pisaliœmy wczeœniej, przede wszystkim promowaæ bêdziemy artystów, daj¹c im szansê pokazania ostatnich prac: obrazów, grafik, zdjêæ, rzeŸb. Jak dot¹d zgodzili siê powierzyæ nam swoje dokonania nastêpuj¹cy artyœci: Tomek Bogacki, Janusz Kapusta, Aleksandra Mróz, Ryszard Semko, Janusz Skowron, Valerija Soko³owa, Beata Szpura i Ma³gosia Tambor i Magda Zawadzka. Bêdzie te¿ miejsce dla piêknej ceramiki. Udzia³ w naszym kiermaszu zapowiedzia³a Monika Matuszek, która od kilku lat bierze udzia³ w kurierowej imprezie. Wszystko co wychodzi spod jej rêki znakomicie nadaje siê na prezent pod choinkê. Bêd¹ te¿ rêcznie malowane kartki œwi¹teczne, które w zwi¹zku z wczesn¹ dat¹ naszego spotkania zd¹¿¹ dotrzeæ do adresatów na czas. Znana wszystkim projektantka Uta Szczerba obieca³a pokazaæ kolekcjê swoich niezwyk³ych kapeluszy – oczywiscie bêdzie je mo¿na nabyæ. Swój udzia³ zapowiedzieli równie¿ harcerze z choinkowymi drobiazgami w³asnej produkcji. Redakcja tradycyjnie funduje œwi¹teczne dekoracje, grzane wino, mini koncert kolêd i jak na œwiêta przysta³o serdeczn¹, rodzinn¹ atmosferê. Zapraszamy.

Zofia K³opotowska

Korespondencja Lechonia i Wierzyñskiego 28 listopada (wtorek), godz. 18:00 w siedzibie Instytutu J Pi³sudskiego, 138 Greenpoint Ave na Greenpoincie

Zapraszamy na wyk³ad prof. Beaty Dorosz pt. „O korespondencji Jana Lechonia i Kazimierza Wierzyñskiego i nieznanych utworach nowojorskich skamandrytów”.

SANKTUARIUM ŒW. O. PIO NA MANHATTANIE

Spotkanie bêdzie mia³o charakter gawêdy o przyjaŸni Lechonia i Wierzyñskiego na podstawie œwie¿o wydanej korespondencji miêdzy poetami. Zostan¹ przedstawione tak¿e wczeœniej nieznane wiersze, fraszki i zabawy literackie, jakie obaj uprawiali w tych listach.

ZAPRASZA 25 LISTOPADA (SOBOTA) O GODZ. 6:30 WIECZOREM NA MSZÊ ŒWIÊT¥ W JÊZYKU POLSKIM ZA WSTAWIENNICTWEM ŒW. O. PIO.

STOMATOLOGIA LASEROWA I ESTETYCZNA

ADRES SANKTUARIUM:

DR WANDA ARDEN tel. (718) 894-1516

St. John the Baptist Church 210 W 31 Street, New York, NY 10001 Subway: PENN STATION

LASEROWE LECZENIE ZÊBÓW BEZ U¯YCIA IGIE£ SZEROKI ZAKRES US£UG DENTYSTYCZNYCH: * DZIECI I DOROŒLI ORAZ NOWI PACJENCI MILE WIDZIANI * LECZENIE PROFILAKTYCZNE, ENDODONCJA, PERIODONCJA, CHIRURGIA I PROTETYKA * ORTODONCJA - NOWOCZESNA METODA INVISALIGN * WYBIELANIE ZÊBÓW METOD¥ OPALESCENCE * AKCEPTUJEMY WIÊKSZOŒÆ UBEZPIECZEÑ ORAZ PRYWATNYCH PACJENTÓW * MÓWIMY PO POLSKU BOTOX I JUVADERM – WYPE£NIACZE NIE TYLKO DLA URODY ALE RÓWNIE¯ DLA ZDROWIA 59-77 58TH AVENUE, MASPETH NY 11378 www.queenslaserdentist.com

Pieknie prze¿ytego

ŒWIÊTA DZIÊKCZYNIENIA swoim cz³onkom, ich bliskim i przyjacio³om oraz ca³ej Polonii ¿yczy Katolicki Klub Dyskusyjny

Katolicki Klub Dyskusyjny im. Œw. Jana Paw³a II Koœció³ Œw. Stanis³awa Biskupa i Mêczennika na Manhattanie NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS

sta³a wspó³praca

Zofia Doktorowicz-K³opotowska

Andrzej Józef D¹browski, Agata Galanis, Czes³aw Karkowski, Krzysztof K³opotowski, Bo¿ena Konkiel, Weronika Kwiatkowska, Katarzyna Zió³kowska

sk³ad komputerowy

korespondenci z Polski

KURIER P L U S

P O L I S H

W E E K L Y

M A G A Z I N E

redaktor naczelny Marek Rygielski

Jan Ró¿y³³o

CZEKAMY NA CIEBIE

Radio RAMPA na fali 620 AM Radio RAMPA œwiêtuje w tym roku piêæ lat istnienia. W ci¹gu tych lat, platforma medialna RAMPA w Internecie to program radiowy, telewizyjne Espresso Show, a tak¿e portal informacyjny. RAMPA dociera miesiêcznie d prawie pó³ miliona Polaków, przede wszystkim, na Wschodnim Wybrze¿u USA. Ju¿ od 2 grudnia, zapraszamy do s³uchania Radio RAMPA na czêstotliwoœci WSNR 620 AM w NY, NJ, CT w ka¿d¹ sobotê od godz.15:00 do 21:00. Zasiêg Radio RAMPA 620 AM to piêæ dzielnic Nowego Jorku, a tak¿e Long Island, stany New Jersey i Connecticut, czyli najwiêksze skupiska Polonii na Pó³nocno-Wschodnim Wybrze¿u USA. Ponadto, sobotni¹ audycjê, bez zmian, s³uchaæ bêdzie mo¿na za poœrednictwem naszej strony internetowej www.RadioRAMPA.com oraz aplikacji RAMPA na telefony komórkowe. Wszystko jak do tej pory, bezp³atnie. Audycja sobotnia to serwisy wiadomoœci lokalnych, dyskusje na bie¿¹ce tematy, spora dawka dobrej muzyki – Lista Przebjów Radio RAMPA oraz Koncert ¿yczeñ, w którym mo¿ecie zamówiæ piosenkê dla

ukochanej osoby, przyjaciela, czy po prostu, zrobiæ komuœ niespodziankê, zamawiaj¹c dedykacjê na ³amach jedynego polskojêzycznego Radia w NYC! Ponadto, spêdzicie z Radio RAMPA sobotnie popo³udnie, w dobrym klimacie. Odwiedzimy ciekawe miejsca w podró¿ach na fali, pos³uchamy komentarzy politycznych i sportowych, wys³uchamy porad ekspertów, którzy na pozaantenowych dy¿urach odpowiadaæ bêd¹ na Wasze pytania. Do us³yszenia 2 grudnia o 3 po po³udniu, a póŸniej w ka¿d¹ sobotê na WSNR 620 AM! Wiêcej informacji: www.RadioRAMPA.com

PR

fotografia

Kurier Plus, Inc. Adres: 145 Java Street

wydawcy

Tel: (718) 389-3018 (718) 389-0134 Fax: (718) 389-3140 E-mail: kurier@kurierplus.com Internet: www.kurierplus.com

Zosia ¯eleska-Bobrowski John Tapper Zofia Doktorowicz-K³opotowska Adam Mattauszek

Brooklyn, NY 11222

Redakcja nie odpowiada za treœæ og³oszeñ.


KURIER PLUS 25 LISTOPADA 2017

4

www.kurierplus.com

Na drogach Prawdy Bo¿ej

Wtedy odezwie siê Król do tych po prawej stronie: „PójdŸcie, KS. RYSZARD KOPER b³ogos³awieni u OjWWW.RYSZARDKOPER.COM.PL ca mojego, w e Ÿ c i e w posiadanie królestwo, przygotowane dla was od za³o¿enia œwiata! Bo by³em g³odny, a daliœcie Mi jeœæ; by³em spragniony, a daliœcie Mi piæ; by³em przybyszem, a przyjêliœcie Mnie; by³em nagi, a przyodzialiœcie Mnie; by³em chory, a odwiedziliœcie Mnie; by³em w wiêzieniu, a przyszliœcie do Mnie”. „Zaprawdê, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliœcie jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnie uczyniliœcie”. Wtedy odezwie siê i do tych po lewej stronie: „IdŸcie precz ode Mnie, przeklêci, w ogieñ wieczny, przygotowany diab³u i jego anio³om! Bo by³em g³odny, a nie daliœcie Mi jeœæ; by³em spragniony, a nie daliœcie Mi piæ; by³em przybyszem, a nie przyjêliœcie Mnie; by³em nagi, a nie przyodzialiœcie Mnie; by³em chory i w wiêzieniu, a nie odwiedziliœcie Mnie”. Mt 25, 34-36, 40-43

N

a ró¿ne sposoby oddajemy chwa³ê Chrystusowi Królowi. Jedn¹ z nich jest stawianie Jego figur. A wielkoœæ statuy bywa nieraz chlub¹ jego budowniczych. Oto kilka najwy¿szych figur Chrystusa na œwiecie. Cristo de la Concordia w Boliwii- wysokoœæ: 34,20 m, piedesta³: 6,24 m. Wykonany jest ze stali i betonu. Pomnik Chrystusa Króla w Œwiebodzinie – wysokoœæ: 33 m, piedesta³: 3,0 m. A gdy siê doliczy koronê wysokoœci trzech metrów, to bêdzie to najwy¿sza figura Chrystusa na œwiecie. Chrystus Vung Tau w Wietnamie: Wysokoœæ: 32,0 m, piedesta³: 4,0 m. Pomnik Chrystusa Odkupiciela w Brazylii na szczycie góry Corcovado w Rio de Janeiro – wysokoœæ: 30,0 m., piedesta³: 8,0 m. Chrystus Zmartwychwsta³y w Meksyku, znajduj¹cy siê na œrodku cmentarza – wysokoœæ: 30,0 m, piedesta³: 18,0 m. Kristus kase Berkat w Indonezji, wykonany z 25 ton metalowych w³ókien i 35 ton stali – wysokoœæ: 30,0 m, piedesta³: 20,0 m. Chrystus Król w Portugalii powsta³ dla uczczenia Œwiêtego Serca Jezusa Chrystusa z proœb¹ o opiekê nad Lizbon¹ -wysokoœæ: 28,0 m, piedesta³: 82,0 m. Lista takich pomników jest d³uga i przechodzi w miliony gdy wliczymy statuy Chrystusa Króla w naszych parafiach i naszych domach.

O

prócz stawiania figur, akty og³aszania Chrystusa Królem s¹ wyrazem oddawania czci Chrystusowi Królowi. Taki akt mia³ miejsce w Polsce. Towarzyszy temu specjalny ceremonia³. Ale to nie ceremonia³ jest najwa¿niejszy, ale to co siê za tym kryje. Mówi³ o tym bp. Andrzej Czaja przed intronizacj¹ Chrystusa na Króla Polski: „Najpierw trzeba jasno okreœliæ, co Koœció³ rozumie pod pojêciem intronizacji Jezusa Chrystusa. W œwiecie ceremonia ta zasadniczo sk³ada siê z dwóch czêœci: z aktu ustanowienia króla oraz z aktu oddania siê pod jego w³adzê. Jeœli tak, to w odniesieniu do Pana Jezusa mo¿emy mówiæ o intronizacji w znaczeniu tylko czêœciowym. Jezus otrzyma³ godnoœæ królewsk¹ od Ojca, Boga Wszechmog¹cego, Stworzyciela nieba i ziemi, a cz³owiek nic tu dodaæ ani uj¹æ nie jest w stanie. Chodzi o to, ¿e Jezus jest Królem, niezale¿nie od woli cz³owie-

FOTO: ARTYOM SHARBATYAN, CC BY-SA 3.0, VIA WIKIMEDIA COMMONS

Bez ber³a i korony

ka. Intronizacja Jezusa Króla nie jest wiêc ani koronacj¹, ani nadaniem Jezusowi godnoœci królewskiej czy tytu³u królewskiego. Intronizacja Jezusa Króla jest zasadniczym aktem naszej wiary – wybieramy Jezusa i przyjmujemy Jego prawo. Jest to zatem akt na podstawowym poziomie religijnym, wynikaj¹cy z naszego chrzeœcijañskiego powo³ania, odk¹d jesteœmy dzieæmi Bo¿ymi. Przez akt intronizacyjny przyjmujemy i uznajemy nad sob¹ królewsk¹ w³adzê Jezusa, wyznajemy j¹ wobec innych oraz chcemy j¹ potwierdzaæ ca³ym ¿yciem”. A na czym polega to potwierdzanie ¿yciem mówi Chrystus w Ewangelii na Uroczystoœæ Chrystusa Króla: „Bo by³em g³odny, a daliœcie Mi jeœæ; by³em spragniony, a daliœcie Mi piæ; by³em przybyszem, a przyjêliœcie Mnie; by³em nagi, a przyodzialiœcie Mnie; by³em chory, a odwiedziliœcie Mnie; by³em w wiêzieniu, a przyszliœcie do Mnie”. ¯ycie tym wartoœciami jest wa¿niejsze ni¿ najwy¿sze figury Chrystusa, chocia¿ i one s¹ potrzebne; wa¿niejsze jest ni¿ najbardziej uroczyste akty intronizacji, chocia¿ i one s¹ potrzebne. Jeœli w naszym ¿yciu zabraknie tych wartoœci, to nawet szukanie nas przez samego Króla Wszechœwiata mo¿e okazaæ siê daremne. O tym, ¿e Bóg nas szuka upewnia nas prorok Ezechiel w pierwszym czytaniu: „Oto ja sam bêdê szuka³ moich owiec i bêdê sprawowa³ nad nimi pieczê. Jak pasterz dokonuje przegl¹du swojej trzody, gdy znajdzie siê wœród rozproszonych owiec, tak Ja dokonam przegl¹du moich owiec i uwolniê je ze wszystkich miejsc, dok¹d siê rozproszy³y w dni ciemne i mroczne”. Nawet najpiêkniej oœwietlone figury Chrystusa Króla nie oœwietl¹ drogi naszego ¿ycia, gdy zabraknie w nim ducha tego królestwa: „Bo by³em g³odny, a daliœcie Mi jeœæ…”.

D

uch „konstytucji” Królestwa Bo¿ego wynika z prawdy, ¿e wszyscy jesteœmy dzieæmi jednego Boga. Wszyscy jesteœmy równi wobec Niego. Z pewnoœci¹ w oczach bo¿ych jest to krzycz¹ca niesprawiedliwoœæ, gdy jedno z jego dzieci umiera z g³odu, a drugie op³ywa w bogactwa i kamiennym sercem nawet nie spojrzy na g³oduj¹cego brata. Ciekaw¹ wewnêtrzn¹ przemianê w tym wzglêdzie przeszed³ adwokat Kenneth Feinberg, który wbrew ludzkiemu prawu, które ró¿nicuje wartoœæ ¿ycia ludzkiego przeciwstawi³ g³os swojego sumienia. Pe³ni³ on funkcjê specjalnego dyrektora federalne-

go Funduszu odszkodowañ dla ofiar zamachu terrorystycznego z 11 wrzeœnia. Feinberg zacz¹³ administrowaæ funduszami w oparciu o precedens prawny, który uwzglêdnia³ wiek, osoby bêd¹ce na utrzymaniu danej osoby, aktywa finansowe i potencja³ finansowy. Na podstawie takiego prawa wyceniano wartoœæ ¿ycia ofiar zamachu terrorystycznego. Ta wycena ¿ycia by³a krzycz¹c¹ niesprawiedliwoœci¹, wed³ug niej ¿ycie pracowników fizycznych wyceniono na 250 tysiêcy dolarów, a ¿ycie dyrektorów generalnych a¿ do 7 milionów. Feinberg czu³, ¿e to prawo jest niezgodne z jego sumieniem. Wyzna³: „Prawo wymaga³o, ¿ebym przyznawa³ wiêcej pieniêdzy maklerowi, inwestorowi obligacji i bankierowi ni¿ kelnerowi, policjantowi, stra¿akowi i ¿o³nierzowi w Pentagonie. Tak dzieje siê ka¿dego dnia w salach s¹dowych w ca³ym kraju. System sprawiedliwoœci zawsze opiera³ siê na tej idei: odszkodowanie powinno byæ bezpoœrednio zwi¹zane z sytuacj¹ finansow¹ ofiary. Ale kiedy spotka³em siê z rodzinami ofiar zamachu z 11 wrzeœnia i stan¹³em przed problemem wyceny materialnej wartoœci ¿ycia ofiar zamachu, zacz¹³em kwestionowaæ to podstawowe za³o¿enie. Zawsze akceptowa³em prawo, ale teraz znalaz³em prawo, które by³o sprzeczne z moim przekonaniem. Uwa¿am, ¿e ¿ycie cz³owieka ma zawsze jednakow¹ wartoœæ”. W tym przekonaniu utwierdza³y go rodziny ofiar . Jedna z wdów zapyta³a go: „Panie Feinberg, mój m¹¿ by³ stra¿akiem i umar³ jako bohater w World Trade Center, dlaczego wyceni³eœ ¿ycie mojego mê¿a ni¿ej ni¿ bankiera reprezentuj¹cego Enron? Dlaczego poni¿asz pamiêæ mojego mê¿a?” Dwa lata póŸniej Kenneth Feinberg zosta³ ponownie poproszony o administrowanie programem kompensacyjnym dla rodzin i ofiar strzelaniny w Virginia Polytechnic Institute and State University, gdzie z r¹k szaleñca zginê³o 33 osoby. Tym razem przyzna³ szystkim jednakow¹ rekom-

Klub Jana Paw³a II Z uwagi na d³ugi weekend, najbli¿sze spotkanie Katolickiego Klubu Dyskusyjnego odbêdzie siê 10 grudnia, po Mszy Œw. o godz. 12.00. Koœció³ Œw. Stanis³awa B. i M. 101 E 7 Street, Info: facebook.com/KKDSJP2 oraz kkdsjp2@gmail.com

pensatê. Po zakoñczeni rozprawy powiedzia³: „Rozwi¹za³em mój osobisty konflikt i otrzyma³em cenn¹ lekcjê ¿ycia. Uwa¿am, ¿e publiczne odszkodowanie powinno unikaæ finansowych ró¿nic, które tylko podsycaj¹ ból i smutek ocala³ych, uwa¿am, ¿e ka¿de ¿ycie ma tak¹ sam¹ wartoœæ”.

D

la Króla Wszechœwiata, ¿ycie ka¿dego cz³owieka ma tak¹ sam¹ wartoœæ, nie tylko w rzeczywistoœci wiecznej, ale tak¿e w rzeczywistoœci doczesnej. Budujemy Królestwo Chrystusa i stajemy siê jego domownikami, przez solidarnoœæ z naszymi braæmi, która jest odpowiedzi¹ na wo³anie Chrystusa: „Bo by³em g³odny, a daliœcie Mi jeœæ…” m

BUDUJEMY SIEROCINIEC W TANZANII Ofiary pieniê¿ne docieraj¹ do Siostry Rut w Tanzanii w stu procentach. Ani jeden ofiarowany cent nie jest wykorzystany na cel inny ni¿ misja ratowania g³oduj¹cych dzieci. Ofiary mo¿emy przekazywaæ na: KONTO # 1337538 POLISH&SLAVIC FCU 140 GREENPOINT AVE BROOKLYN, NY 11222 ABA # 2260082022 Podczas osobistych wp³at gotówki na konto dopuszczalna kwota wynosi $100. CZEKI WYPISUJEMY NA: NATIVITY BLESSED VIRGIN MARY CHURCH. W MEMO DOPISEK: AFRICAN ORPHANAGE CHARITY i przesy³amy na adres: Nativity BVM Church, African Orphanage Charity, 101-41 91st Street, Ozone Park, NY 11416. Z³o¿one ofiary mo¿na odliczyæ od podatków. Bóg zap³aæ. Z³o¿one ofiary mo¿na sprawdziæ na stronie www.nytravelclub.com.pl w sekcji Afrykañskie misje > Dziêkujemy ofiarodawcom. Wgl¹d w tê listê ma Siostra Rut.


www.kurierplus.com

Chcê ci powiedzieæ...

Mi³oœæ nie mo¿e byæ bezdomna Nie ma co siê porównywaæ do innych bo Ci inni s¹ po prostu INNI. Inaczej ju¿ nie bêdzie. Nie frustruj siê zatem. Popatrz proszê na Aposto³ów, Ojciec PAWE£ BIELECKI którzy napisali Ewangelie. Ka¿da inna, ka¿da napisana z innej perspektywy, ka¿da pokazuje nam inaczej dzia³alnoœæ Jezusa. I to jest wspania³a sprawa. Ka¿dy z uczniów Jezusa by³ inny i Bogu dziêki. Inaczej wia³oby nud¹. Jeden lubi³ rz¹dziæ, drugi uwielbia³ wêdrowaæ w dalekie strony, inny znowu pisa³ poezje, a jeszcze inny po prostu marudzi³. To co ich ³¹czy³o, to to, ¿e chcieli byæ blisko Jezusa bo w NIM widzieli pocz¹tek ¿ycia wartoœciami. Chcieli kochaæ, bo sami byli kochani. Da siê? Da siê. Przyjacielu! Jesteœ jaki jesteœ, ale dobry Bóg po to da³ Ci zalety ¿ebyœ potrafi³ walczyæ z wadami. Pamiêtaj, ¿e jesteœ „NIKIM” dopóki nie kochasz, albo ktoœ Ciê nie POKOCHA. Jesteœ bezdomny emocjonalnie. Tak naprawdê nie masz domu jeœli rz¹dzi w nim tylko gniew a nie mi³oœæ. Tak naprawdê nie jesteœ

5

KURIER PLUS 25 LISTOPADA 2017

czêœci¹ œwiata bo œwiat w jakim ¿yjesz na co dzieñ bombarduje Ciê plotkami, chêci¹ zemsty czy zrobienia Ci krzywdy. Dopiero gdy kochasz i jesteœ kochany stajesz siê cz³owiekiem, stajesz siê sob¹. Tak, dopiero wtedy wiesz co to jest poœwiêcenie, kompromis, czy chêæ bycia razem. Wtedy w koñcu rozumiesz MI£OŒÆ Boga, który prowadzi Ciê na Eucharystiê. W niedzielê w jednej koœcielnej ³awce usi¹dziesz TY, usi¹dzie zmêczona mama, usi¹dzie wiecznie zatroskany ojciec, babcia co leki je jak cukierki, zbuntowana nastolatka pisz¹ca sms do ch³opaka w czasie kazania albo teœciowa, która w³aœnie wpad³a do was z wizyt¹. Ale w tej samej ³awce usi¹dzie te¿ cz³owiek pogubiony, z list¹ pytañ d³u¿sz¹ ni¿ sobotnie zakupy. Usi¹dzie w tej samej ³awce ktoœ kto w³aœnie zrozumia³, ¿e sam nie da sobie rady. I tak siedz¹ w niedzielê w koœciele te ró¿ne poszarpane dusze, które dobry Bóg skleja i leczy swoj¹ mi³oœci¹. Pozwól proszê Bogu kochaæ Ciebie dopóki nie pokochasz siebie. Bóg nie porównuje Ciê z nikim. Bardzo dobrze, ¿e jesteœ inny. On zna Twoje dobre i z³e strony i szuka Ciê, bo mi³oœæ nie mo¿e byæ bezdomna. Bo TY nie mo¿esz byæ bezdomny… przez cale ¿ycie… Trzymaj siê dzielnie kimkolwiek jesteœ drogi czytelniku! m

Czytaj nas w internecie: www.kurierplus.com 188 Eckford Street, Brooklyn, NY Tel. (718) 349-2300, fax: (718) 349-2332

Wielu z nas nie myœli o jutrze, wydaje nam siê, ¿e na wszystko mamy jeszcze czas. Dopiero w momencie choroby lub zbli¿aj¹cej siê œmierci – otwieraj¹ nam siê oczy, niestety, wtedy jest ju¿ za póŸno. NIE POZWÓL, aby Twój maj¹tek przej¹³ dom starców, by Twoi najbli¿si byli pozbawieni spadku. NIE DOPUŒÆ, aby Twoje niepe³nosprawne dziecko straci³o œwiadczenia socjalne. PORADY W ZAKRESIE v TESTAMENTY v TRUSTS v HOME CARE MEDICAID v NURSING HOME MEDICAID v POWER OF ATTORNEY v HEALTH CARE PROXY

v PRAWO SPADKOWE v NIERUCHOMOŒCI

Jazzowe kolêdowanie to próba wyjœcia poza tradycjê a jednoczeœnie wspólnie bycie razem by zachwyciæ siê z Bogiem, który rodzi siê dla nas z mi³oœci. Zapraszam do sanktuarium O. PIO na Manhattanie (30th Street miêdzy 7 a 8 Avenue) na wspólne Bo¿onarodzeniowe kolêdowanie i jazzowy przystanek w zabieganym ¿yciu. PrzyjdŸ, odpocznij, zamyœl siê nad tajemnic¹ Bo¿ego Narodzenia i wróæ do Twoich spraw i Twoich bliskich inny…, lepszy. Do zobaczenia 9 grudnia o godz. 6.45 wieczorem. o. Pawe³

MASZ PYTANIA? W¥TPLIWOŒCI? ZADZWOÑ. CHÊTNIE UDZIELÊ PORADY: tel. (718) 349-2300


KURIER PLUS 25 LISTOPADA 2017

6

Powtórka z historii

R epresje

Dwie okupacje Jesieni¹ 1939 r. Polska znalaz³a siê pod okupacj¹ dwóch totalitarnych systemów – hitlerowskich Niemiec i Zwi¹zku Sowieckiego. Do roku 1941 obydwaj okupanci œciœle wspó³pracowali ze sob¹ w zakresie represji przeciwko Polakom oraz walki z polskim ruchem oporu. Gestapo wydawa³o sowieckim s³u¿bom osoby aresztowane przy przekraczaniu rosyjsko-niemieckiej linii demarkacyjnej. Obydwie strony wymienia³y miêdzy sob¹ informacje dotycz¹ce dzia³alnoœci polskiego podziemia.

Z

achodnie województwa Rzeczpospolitej zosta³y wcielone do Rzeszy i mia³y byæ, zgodnie z wol¹ Hitlera, ca³kowicie zgermanizowane. Rejony Polski centralnej zosta³y zorganizowane jako Generalne Gubernatorstwo (GG) pozostaj¹ce pod pe³n¹ kontrol¹ hitlerowców. GG mia³o byæ traktowane jako zaplecze ekonomiczne dla Rzeszy i dostarczaæ gospodarce Niemiec tani¹ si³ê robocz¹. Na terenach GG zlikwidowano szkolnictwo wy¿sze i œrednie (poza zawodowym). Gubernator Hans Frank oœwiadczy³: „Polakom nale¿y pozostawiæ tylko takie mo¿liwoœci kszta³cenia, które uka¿¹ im beznadziejnoœæ ich po³o¿enia narodowego.” Zlikwidowano prawie wszystkie wy-

dawnictwa i czasopisma. Zamkniêto teatry i kina. ¯ycie kulturalne ograniczy³o siê do tandetnych teatrzyków i prasy zwanej gadzinówk¹, która wys³awia³a zwyciêstwa Niemiec. Na tereny GG œci¹gniêto najwiêksze si³y Gestapo, jakie zna³y kraje okupowane. Sprowadzono tu równie¿ ¿andarmeriê, jednostki wojskowe oraz specjalne oddzia³y SS. Najgorszy los czeka³ ludnoœæ ¿ydowsk¹. W planach machiny nazistowskiej ¯ydzi mieli byæ fizycznie unicestwieni. W miastach wyznaczono dla nich wydzielone dzielnice (getta), których pod kar¹ œmierci nie mogli opuszczaæ. Warunki ¿ycia w gettach by³y straszliwe. Warszawskie getto zamieszkiwa³o 400 tysiêcy ludnoœci na obszarze 3.4 km kwadratowych. Wobec permanentnego braku ¿ywnoœci codziennie umiera³y setki osób. W roku 1940 zaczêto zak³adaæ obozy koncentracyjne. W pierwszej kolejnoœci mia³y one s³u¿yæ eksterminacji ludnoœci ¿ydowskiej. WiêŸniami obozów byli równie¿ Cyganie, rosyjscy jeñcy wojenni jak równie¿ Polacy aresztowani za dzia³alnoœæ konspiracyjn¹ lub osoby uznane za nieprzydatne dla niemieckiej administracji. Najwiêksze obozy znajdowa³y siê w Oœwiêcimiu i pobliskiej Brzezince, w Treblince oraz na Majdanku ko³o Lublina.

Tydzieñ na kolanie Poniedzia³ek Przy okazji Marszu Niepodleg³oœci otrzymaliœmy przyk³ad tego, jak siê szyje propagandowe kawa³ki. Tak, nie wierzymy ju¿ w bajeczki o tym, jak media tutejsze s³u¿¹ dociekaniu prawdy, opisywaniu faktów, itp. W du¿ej mierze liczy siê wype³nianie z góry za³o¿onej tezy przez kr¹g ludzi, których czêsto ³¹cz¹ znajomoœci a nade wszystko wizja œwiata, w którym ich zawsze jest na wierzchu, a wobec spektakli owych elitarystycznych medialnych Demiurgów, rol¹ maluczkich jak choæby Polski, jest pokornie milczeæ. Jak to dzia³a? Najlepiej przeœledziæ to relacje z Marszu Niepodleg³oœci 11 listopada 2017 r. Dotar³ on za Ocean pod has³em „60 tysiêcy nazistów i zwolenników wy¿szoœci bia³ej rasy przemaszerowa³o w Warszawie”, wzmocnionej wyj¹tkowo tendencyjnym, nawet jak na jego standardy, artyku³em Jana Grossa w „New York Timesie” pt. „Polacy znów wo³aj¹ o czyst¹ krew”. Ca³e zamieszanie zaczê³o siê od warszawskiej korespondentki agencji Associated Press, Vanessy Gary. Poniewa¿ rzadko która amerykañska gazeta ma korespondentki w Warszawie, wiêkszoœæ mediów opiera siê na relacjach tej agencji. W swoim materiale, z 10 listopada (i tego dnia zosta³ opublikowany np. w „The Washington Post”) – a wiêc na dzieñ przed samym marszem – autorka pisze: „Faszyœci i inni prawicowi ekstremiœci maj¹ siê zebraæ w sobotê w Warszawie podczas marszu, który sta³ siê jednym z najwiêkszych w Europie a mo¿e i poza ni¹, dla coraz bardziej rozzuchwalonych zwolenników wy¿szoœci bia³ej rasy. W poprzednich latach, marsz organizowany w dniu niepodleg³oœci Polski 11 listopada zgromadzi³ dziesi¹tki tysiêcy uczestników. Ekstremiœci ze Szwecji,

Wêgier, S³owacji i innych krajów, do³¹czyli do polskich nacjonalistów aby zademonstrowaæ ksenofobiczne i rasistowskie pogl¹dy w marszu, który zacz¹³ siê na du¿o mniejsz¹ skalê w 2009 r. W tym roku has³em marszu jest „My chcemy Boga”, s³owa ze starej religijnej pieœni, które cytowa³ prezydent Donald Trump w czasie lipcowej wizyty w Warszawie. Trump chwali³ wówczas Polskê za to, ¿e broni³a zachodniej cywilizacji”. Trzy krótkie akapity, a wszystkie mocne klawisze Politycznej Poprawnoœci naciœniête. Przypomnijmy, ¿e relacja napisana zosta³a… dzieñ przed Marszem, bêd¹c swego rodzaju dziennikarstwem antycypuj¹cym. Potem by³ ju¿ przekaz dnia w³aœciwy. Napisany przez dziennikarza „The Wall Street Journal”Drew Hinshaw. Pierwsze zdania brzmia³y tak: „Dziesi¹tki tysiêcy Polaków przemaszerowa³o przez centrum Warszawy w demonstracji z okazji dnia niepodleg³oœci zorganizowanej przez m³odzie¿ówkê narodowców, która chce etnicznie czystej Polski z mniejsz¹ iloœci¹ ¯ydów i muzu³manów. W du¿ej mierze t³um m³odych ludzi przeszed³ z racami, wielu krzycza³o „Ojczyzna”, nios¹c banery „Bia³a Europa”, Europa Bêdzie Bia³a” czy „Czysta Krew”. Niektórzy z maszeruj¹cych przybyli z Wêgier, S³owacji czy Hiszpanii i powiewali flagami i symbolami tych krajów z czasów ich kolaboracji z nazistowskimi Niemcami”. Co prawda dziennikarz napisa³, ¿e nie wszyscy mo¿e byli faszystami, ale w œwiat poszed³ przekaz: 60 tysiêcy nazioli przemaszerowa³o swobodnie ulicami Warszawy. Dziesi¹tki tysiêcy Polaków, którzy wybrali siê z dzieæmi i flagami na patriotyczn¹ imprezê, musia³oby byæ w niez³ym szoku, czytaj¹c tê relacjê. A wszystko wziê³o

sowieckie na ziemiach wschodnich Rzeczpospolitej by³y pod wieloma wzglêdami bardziej destruktywne ni¿ niemieckie. Stalinowska s³u¿ba bezpieczeñstwa (NKWD) mia³a za sob¹ ponad 20 lat doœwiadczeñ w sianiu terroru. Jego ofiarami stali siê przede wszystkim przedstawiciele elit spo³eczeñstwa polskiego – ziemianie, intelektualiœci, wy¿si urzêdnicy pañstwowi, ksiê¿a. Sowieci internowali tysi¹ce oficerów Wojska Polskiego i policjantów. Zostali oni umieszczeni w trzech obozach na Ukrainie: w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie. Kilkanaœcie tysiêcy z nich zosta³o straconych w roku 1940 w Katyniu i innych miejscach zag³ady. Terror sowiecki nie oszczêdza³ ludnoœci cywilnej. Ju¿ pod koniec 1939 r. rozpoczê³y siê deportacje Polaków z zachodniej Ukrainy. W latach 1940 – 1941 mia³y miejsce cztery wywózki polskich mieszkañców Lwowa. Przeznaczonym do deportacji dawano zwykle nie wiêcej ni¿ pó³ godziny na spakowanie siê, po czym umieszczano ich w bydlêcych wagonach bez ogrzewania i odpowiedniej wentylacji. Miejscem przeznaczenia by³a zwykle Syberia lub Kazachstan. Podró¿ trwa³a kilkanaœcie dni w koszmarnych warunkach – w zimie przy dokuczliwym mrozie a w lecie, w upale. Brak by³o ¿ywnoœci i wody. Po przybyciu na miejsce deportowani kierowani byli do ciê¿kiej pracy w kopalniach, w lasach przy wyrêbie drzewa, w gospodarstwach rolnych i fabrykach. Z 1.5 mln wywiezionych po³owa nie prze¿y³a gehenny na „nieludzkiej ziemi”. Przeœladowania Polaków mia³y miejsce równie¿ na przekazanej Litwinom Wisiê od grupki mo¿e kilkuset osób, które mog³y wygl¹daæ jak skini i rzeczywiœcie – z braku reakcji organizatorów – nieœli jakieœ idiotyczne transparenty o bia³ej rasie. Opozycyjne portale podgrzewa³y atmosferê - W Polsce paraduj¹ naziole pod okiem polskiego rz¹du, który nic nie robi. Kolejne komentarze ju¿ nie mówi³y o biernoœci rz¹dów PiS i Jaros³awa Kaczyñskiego, ale niemal o wspó³udziale. Podobne elementy znalaz³y siê w artykule z 13 listopada napisanym przez Anne Applebaum. ¯ona Rados³awa Sikorskiego – a wiêc osoba zainteresowana walk¹ z obecnym rz¹dem (oczywiœcie czytelnicy „Posta” nie dowiedz¹ siê o tym, bo w tej sprawie autorka zachowuje milczenie). W sprawê polskiego Marszu Applebaum równie¿ miesza Trumpa i amerykañskich prawicowych ekstremistów, którzy dali siê poznaæ w czasie zamieszek w Charlotville. Przeczytajmy sami. Dla Applebaum polscy neofaszyœci kwitn¹ - „populistyczno-nacjonalistyczna partia rz¹dz¹ca, Prawo i Sprawiedliwoœæ, które wspiera i ¿yczliwie wita sobotni marsz jako „patriotyczny”, mimo ¿e wie kto za nim stoi. Polska policja, kiedyœ wytrenowana aby broniæ spo³eczeñstwo przed neofaszystami, tym razem aresztowa³a 50 cz³onków prodemokratycznej grupy, którzy zorganizowali manisfestacjê, aczkolwiek nie zrobili nic aby powstrzymaæ ‘patriotów” od pobicia innej grupy kontrmanifestantów. Media publiczne bêd¹ce dzisiaj megafonem dla rz¹dz¹cej partii, pokazywa³y marsz bardzo intensywnie, w pozytywnym œwietle”. Znalaz³o siê równie¿ miejsce dla Antoniego Macierewicza, który ma rzekomo „dziwaczne powi¹zania” z Rosjanami. Ale najwa¿niejsze dla amerykañskiego i globalnego czytelnika, bo przecie¿ trzeba znaæ swego odbiorcê, jest powi¹zanie Marszu z Trumpem oraz tzw. ruchem alt-

www.kurierplus.com

leñszczyznie. Polscy urzêdnicy, nauczyciele, profesorowie zostali usuniêci ze swych stanowisk. Restrykcje dotknê³y równie¿ polskie duchowieñstwo. W czerwcu 1940 r. Litwa zosta³a wcielona do Zwi¹zku Sowieckiego. Wkrótce po tym w³adze moskiewskie rozpoczê³y wysiedlanie ludnoœci polskiej. Ponad 100 tys. Polaków z Wilna i okolic zosta³o zes³anych w g³¹b Rosji. Na ca³ym obszarze ziem polskich przy³¹czonych do ZSRS okupanci podjêli bezwzglêdn¹ walkê z Koœcio³em katolickim. Stalin stara³ siê pozyskaæ sobie polsk¹ inteligencjê o pogl¹dach lewicowych. Niektórzy pisarze i poeci podjêli wspó³pracê z sowieck¹ pras¹, w której musieli wys³awiaæ „dobroæ i troskê o cz³owieka” u okupantów. Jeden z poetów pisa³: „U Niemców grozi œmieræ fizyczna, tu jest œmieræ ducha”. W zamian za „œmieræ ducha” mo¿na by³o ¿yæ w lepszych warunkach, nale¿eæ do sowieckiego Zwi¹zku Literatów, wyk³adaæ na uniwersytecie lwowskim przemianowanym na Uniwersytet im. Iwana Franko.

P

rofesor Norman Davis oceniaj¹c niemiecko-sowieck¹ okupacjê ziem polskich pisa³: „Niewiele pozostaje w¹tpliwoœci co do tego, ¿e gdyby pakt sowiecko-hitlerowski potrwa³ znacznie d³u¿ej, obu stronom uda³oby siê zrealizowaæ ich zamierzenia wobec Polski. (…) Jednak na szczêœcie dla Polaków kapryœne losy wojny odmieni³y siê na ich korzyœæ: uratowa³a ich napaœæ Niemców na Rosjê. Chocia¿ kraj czeka³y jeszcze cztery d³ugie lata koszmaru, Niemcy okazali siê niezdolni do unicestwienia Polski w³asnymi si³ami.”

Kazimierz Wierzbicki -right, który jest uwa¿any nieomal za amerykañskich neofaszystów. No i na koniec w³¹czy³ siê ze swoimi wyj¹tkowymi manipulacjami Jan Tomasz Gross, tytu³uj¹c swój tekst w „New York Timesie“ - „Polacy znów wo³aj¹ o czyst¹ krew”. Czegó¿ tam nie ma… „Dziesi¹tki tysiêcy ludzi – wielu m³odych mê¿czyzn, a tak¿e niektórzy rodzice z dzieæmi – przybywali do stolicy Polski, aby œwiêtowaæ Dzieñ Niepodleg³oœci w marszu zorganizowanym czêœciowo przez dwie organizacje neofaszystowskie” – relacjonuje historyk, choæ sam w Warszawie nie by³. „Wymachiwali bia³o-czerwonymi polskimi flagami, potrz¹sali p³on¹cymi pochodniami i mieli na sobie symbole „bia³ej si³y”. Nieœli transparenty z napisem „Œmieræ wrogom ojczyzny” i krzyczeli: „Sieg Heil!” i „Ku Klux Klan!” No i najwa¿niejsze na koniec – wszystkiemu winne PiS i Kaczyñski, bo „polscy przywódcy wypuœcili z butelki z³ego d¿ina. To, czego byliœmy œwiadkami na ulicach Warszawy, stanowi zagro¿enie nie tylko dla liberalnej demokracji w Polsce, ale tak¿e dla stabilnoœci i dobrobytu Unii Europejskiej”. Polska znalaz³a siê w propagandowym kotle, bo ca³e te Fake Newsy ostro rozesz³y siê pod mediach spo³ecznoœciowych i zwyk³ych. Choæ w miêdzyczasie „Wall Street Journal” i CNN wycofa³o siê z najbardziej absurdalnych zarzutów, ale dla takich Applebaum czy Grossa to nie ma znaczenia: maj¹ swój plan i lec¹ dalej z „polskimi neonazistami”. Warto o tym pamiêtaæ na przysz³oœæ: wojna informacyjna trwa, a Polska jest znów ulubionym „ch³opcem do bicia“. Czy to dla Elity Politycznej Poprawnoœci, czy dla Rosjan. W obu przypadkach nie podoba siê jedno: ¿e po latach uzale¿nieñ, Polacy staraj¹ siê decydowaæ sami o sobie, nie s³uchaj¹c poleceñ z zagranicznej Centrali.

Jeremi Zaborowski


KURIER PLUS 25 LISTOPADA 2017

www.kurierplus.com

7

Tragiczny wieczór na Manhattanie Nowojorska ³awa przysiêg³ych przyzna³a poszkodowanej zawrotne odszkodowanie w wysokoœci trzydziestu dziewiêciu milionów dolarów za obra¿enia doznane w wypadku na Manhattanie. Do zdarzenia dosz³o na niebezpiecznym zejœciu przeciwpo¿arowym, które rzadko ju¿ mo¿na zobaczyæ w Nowym Jorku. Tego typu konstrukcje by³y czêsto stawiane przy budynkach w dziewiêtnastym wieku. Zejœcie tego typu charakteryzuje wystêpowanie pionowej drabiny ewakuacyjnej oraz bardzo du¿ych przerw miêdzy kolejnymi poziomami. Tego wieczoru dwudziestodwuletnia studentka NYU odwiedza³a znajomych w ich apartamencie na górnym Manhattanie. Mieszkanie znajdowa³o siê na czwartym piêtrze budynku wybudowanego w 1841 roku. Oko³o 11:30 w nocy, poszkodowana wraz z dwójk¹ znajomych wysz³a przez okno na zejœcie przeciwpo¿arowe, aby zapaliæ papierosa i podziwiaæ nocny widok miasta. Poszkodowana zdawa³a sobie sprawê z tego, ¿e by³o ciemno i, ¿e zaraz po prawej stronie platformy znajdowa³ siê otwór prowadz¹cy na ni¿szy poziom. Po pewnym czasie znajomi zdecydowali siê wróciæ do mieszkania. Poszkodowana skierowa³a siê w stronê okna. Kiedy próbowa³a zrobiæ krok, obcas jej

buta utkn¹³ w przerwie pomiêdzy metalowymi prêtami pod³o¿a. Dziewczyna straci³a równowagê i spad³a przez otwór dwanaœcie stóp w dó³. Uderzy³a plecami o ziemiê przez co dozna³a bardzo ciê¿kich obra¿eñ krêgos³upa. Mimo ¿e przesz³a wiele skomplikowanych operacji, nie uda³o siê jej przywróciæ ca³kowitej sprawnoœci i dozna³a nieodwracalnego sparali¿owana od pasa w dó³. W tak m³odym wieku zosta³a skazana na wózek inwalidzki. Poszkodowana pozwa³a w³aœciciela i zarz¹dcê budynku, zarzucaj¹c im niedochowanie nale¿ytej starannoœci oraz naruszenie przepisów nowojorskiego kodeksu budowlanego, a tak¿e prawa mieszkalnego. Podkreœla³a, ¿e tego typu zejœcia przeciwpo¿arowe zosta³y zakazane przez prawo nowojorskie. W 1918 roku budynek zosta³ przearan¿owany na lokale u¿ytkowe i cztery apartamenty. Dodano tak¿e jedno piêtro. Nie wiadomo kiedy dok³adnie zamocowano pionow¹ drabinê. Przypuszczalnie mia³o to miejsce przed rokiem 1929. Pozwani przyznali, ¿e wyjœcie ewakuacyjne by³o niezgodne z przepisami prawa mieszkalnego. Ich prawnicy wskazali jednak, ¿e te regulacje nie mia³y zastosowania do zejœæ przeciwpo¿arowych powsta³ych przed 1929 rokiem. Na tej podstawie, prawnicy pozwanych z³o¿yli wniosek o niezw³oczne od-

dalenie pozwu. Z kolei poszkodowana zwróci³a siê do s¹du o orzeczenie odpowiedzialnoœci pozwanych bez potrzeby przeprowadzania procesu. Sêdzia oddali³ wnioski obydwu stron. Po zakoñczeniu kilkuletniej fazy rozpoznawczej sprawa trafi³a na wokandê. Odby³ siê czterotygodniowy proces s¹dowy. Po d³ugich obradach ³awnicy uznali, ¿e w³aœciciel budynku i zarz¹dca byli odpowiedzialni za wypadek, poniewa¿ nie dostosowali zejœcia przeciwpo¿arowego to obowi¹zuj¹cych wymogów. Jednoczeœnie, ³awnicy orzekli, ¿e poJeœli Pañstwo sami stali siê ofiar¹ wypadku, lub znaj¹ kogoœ kto ma problem ze swoim wypadkiem, to zapraszamy do bezp³atnej konsultacji prawnej pod numerem telefonu 212-514-5100, emailowo pod adresem swp@plattalaw.com, lub w czasie osobistego spotkania w naszej kancelarii na dolnym Manhattanie. Mo¿ecie Pañstwo równie¿ zadaæ nam pytania bezpoœrednio na stronie internetowej (www. plattalaw. com) u¿ywaj¹c emaila lub czatu który jest dostêpny dla Pañstwa 24 godziny na dobê. Zawsze udzielimy Pañstwu bezp³atnej porady w ka¿dej sprawie w której bêdziemy mogli Pañstwa reprezentowaæ. Na naszej stronie internetowej mog¹ Pañstwo (po lewej jej stronie) sami sprawdziæ status swojej sprawy s¹dowej

szkodowana by³a wspó³winna wypadkowi, poniewa¿ u¿ywa³a wyjœcia ewakuacyjnego w nieodpowiednim celu, przydzielaj¹c jej 25% odpowiedzialnoœci za wypadek. £awnicy przyznali poszkodowanej trzydzieœci dwa miliony dolarów za ból i cierpienie oraz siedem i pó³ miliona dolarów na pokrycie przysz³ego leczenia i opieki. Ta kwota zosta³a pomniejszona o procent odpowiedzialnoœci, który poszkodowana ponosi³a za wypadek. m (prowadzonej nawet przez inn¹ kancelariê), po wpisaniu numeru akt s¹dowych (index number) swojej sprawy w istniej¹ce tam pole. Ta czêœæ strony jest skonfigurowana bezpoœrednio z oficjalnym systemem s¹dowym stanu Nowy Jork, dziêki czemu wiadomoœci jakie uzyskaj¹ tam Pañstwo na temat swoich spraw s¹ oficjalnymi danymi s¹dowymi. Gdyby z jakiegokolwiek technicznego powodu nie uda³o siê Pañstwu odnaleŸæ swojej sprawy w tym systemie, to z przyjemnoœci¹ pomo¿emy j¹ odnaleŸæ telefonicznie.

The Platta Law Firm, PLLC 42 Broadway, Suite 1927, New York, NY 10004 www.plattalaw.com tel. 212-514-5100

Najpiêkniejsze œwiêto To chyba najpiêkniejsze œwiêto w Ameryce. Czy równie¿ dla mieszkaj¹cych JAN LATUS tam Polaków? Mo¿e nie dla wszystkich, dla mnie – tak. Zwykliœmy przeprowadzaæ rozró¿nienie: ich œwiêta – nasze œwiêta. Ich by³y fajerwerki na Fourth of July, jakieœ Memorial Day czy Veterans Day. Te lipcowe zreszt¹ lubiliœmy – nasz naród pokocha³ grillowanie i przeniós³ ten obyczaj na ziemie nad Wis³¹. Piknikowanie 4 lipca bywa³o przyjemne – mo¿na by³o zmieszaæ siê z Amerykanami, którzy tego dnia byli wyj¹tkowo otwarci i przyjemni. Wieczorem mo¿na zaœ by³o popatrzeæ na sztuczne ognie. Inne œwiêta nie by³y dla nas zrozumia³e i czêsto traktowaliœmy je jak dopust Bo¿y. – Znowu maj¹ jakieœ swoje œwiêto, Kolumba czy coœ takiego. Wszystkie banki i urzêdy bêd¹ zamkniête, nic tego dnia nie za³atwiê! Jak dziwactwa i dziecinadê traktowaliœmy Halloween i Walentynki. Nasz¹ jedyn¹ styczn¹ by³ Sylwester i Nowy Rok. Przecie¿ u¿ywaliœmy tego samego kalendarza. Inna rzecz, ¿e sposób obchodzenia by³ inny: Amerykanie, zw³aszcza m³odzi, lubili smyczyæ siê po barach. Polacy preferowali imprezy w domu albo huczne dancingi w gronie przyjació³ w sali balowej, najchêtniej – lokalu polonijnym. Znamienne by³o (a dla mnie osobiœcie – niezrozumia³e i smutne), ¿e Polacy w Ameryce uzurpowali sobie najwa¿-

niejsze chrzeœcijañskie œwiêta – Bo¿ego Narodzenia i Wielkiej Nocy. Co prawda tolerowaliœmy fakt, ¿e obok nas ¿y³y miliony chrzeœcijan, którzy te¿ rozumieli znaczenie tych œwi¹t. Có¿ z tego, kiedy nie znali polskich obyczajów, kolêd, pasterki i rezurekcji, jajek na twardo podawanych w ¿urku oraz zestawu: ryba na zimno, ryba na ciep³o, pierogi, kapusta z grzybami, deser z maku na wigilijn¹ kolacjê. Polska wiara zawsze mia³a silne umocowanie historyczne i polityczne (ostatnio w Polsce jest to a¿ nader widoczne). Mówi¹c brutalnie, uzurpowaliœmy sobie te œwiêta. ¯e s¹ nasze, polskie, w domyœle: lepsze ni¿ u innych, bogatsze, wystawniejsze, zarazem jednak: g³êbsze, bardziej uduchowione, prawdziwie religijne. Maj¹ jednak Amerykanie Œwiêto Dziêkczynienia, które Polacy w Ameryce toleruj¹, a wielu nawet polubi³o. Jest to bowiem œwiêto, do którego trudno siê przyczepiæ. Wszyscy naprawdê œwiêtuj¹ – praktycznie ca³y kraj zamiera. W pañstwie, w którym pracuje siê od œwitu do wieczora, gdzie w nocy mo¿na zamówiæ kanapkê z kaw¹ a w niedzielê kupiæ sofê i samochód, te ciemne witryny, miasta i miasteczka wygl¹daj¹ce jak wymar³e, robi¹ wra¿enie. Uzmys³awiaj¹ nam, ¿e to naprawdê wa¿ny dla wszystkich dzieñ. Choæ nie dla wszystkich: znajdzie siê zawsze jakiœ sklepik, gdzie Arab sprzeda turkey sandwich and regular coffee jakiemuœ nieborakowi, który nie zasi¹dzie z rodzin¹ do dziêkczynnego obiadu. Albo œwieci siê i œmierdzi starym olejem

w chiñskiej garkuchni. Jej w³aœciciel wpad³ w taki trans pracy i zarabiania, ¿e nawet jeden wolny dzieñ uwiera³by go jak ¿wirek w bucie. Zrobi sobie wolne w swoje, chiñskie œwiêto. Amerykanom nie bardzo siê podoba, ¿e dla imigrantów ich œwiêto nic nie znaczy – przecie¿ jego piêkna symbolika powinna przemawiaæ do przybyszy. Z drugiej strony chyba dobrze, ¿eby tak na wszelki wypadek coœ by³o otwarte w mieœcie, by w razie czego siê najeœæ i napiæ albo dokupiæ papierosy. Polacy w kraju rozumuj¹ podobnie: sami zamykaj¹ na œwiêta swoje sklepy ale nie maj¹ nic przeciwko temu, ¿eby np. ostatnio, w Œwiêto Niepodleg³oœci, Arabowie sprzedawali im kebaby. I ¿eby sklepy monopolowe pozosta³y otwarte. Symbolika Œwiêta Dziêkczynienia nie jest wœród Polaków powszechnie znana. Jacyœ Indianie, którzy poczêstowali bia³ych indykiem, ot takie bajeczki. A mo¿e i fa³szowanie historii, gdy¿ Ameryka, jak niejeden imigrant cynicznie powie, zosta³a zbudowana na ludobójstwie i wyzysku Indian. Podobnie myœli niejeden wykszta³cony Amerykanin, ale te przemyœlenia zachowuje dla siebie. Œwiêto Dziêkczyniena ma byæ dniem pojednania – tak¿e z rodzin¹. Choæ czasem zakrapiany winem obiad koñczy siê k³ótni¹, pocz¹tek jest obiecuj¹cy. To przecie¿ jedna z niewielu w roku okazji zobaczenia siê z rodzicami, dzieæmi, rodzeñstwem. Dlatego przed Thanksgiving Day samoloty s¹ wype³nione Amerykanami przemierzaj¹cymi wielkie przestrzenie swojego kraju, aby zasi¹œæ przy stole. Atmosfera takiego obiadu jest niezmiernie ciep³a i przytulna, jak Bo¿ego

Narodzenia. Zw³aszcza, ¿e jest w kontraœcie do ch³odnej ju¿ pogody i jesiennej szaroœci. Wyj¹tkowo smaczne jest te¿ jedzenie. To udana replika polskiego obiadu œwi¹tecznego, tyle ¿e my czêœciej jedliœmy kaczkê lub gêœ, a oni zawsze – indyka. Podawany jest jednak jak nale¿y, z nadzieniem, s³odko-kwaœnymi ¿urawinami, ziemniaczkami, warzywami. Jest te¿ obowi¹zkowa zupa z dyni i dyniowe lub marchewkowe ciasto. S³odkie ob¿arstwo i opilstwo. Tak jak w przypadku polskiej wigilii, nie ka¿da potrawa nale¿y do naszych ulubionych ale tego dnia wszystko nam smakuje, staje siê czêœci¹ symbolicznego menu, bajkowego scenariusza. Polacy, pocz¹tkowo krêpuj¹c siê, dawali siê zapraszaæ na amerykañskie obiady dziêkczynne. Potem robili je dla siebie, w swoim gronie. Ich ogólne przes³anie by³o takie: byli wdziêczni Ameryce, ¿e ich przyjê³a i byli zadowoleni ze swoich dokonañ w tym kraju. Tak wiêc zw³aszcza imigranci z sukcesem i ci, którzy polubili ¿ycie w USA, œwiêtowali Thanksgiving Day szczerze. W moich ostatnich latach w Ameryce widzia³em, ¿e Polacy ju¿ powszechnie obchodzili Dzieñ Dziêkczynienia. Œwiêto to pozbawione jest nachalnej symboliki narodowej i aspektu religijnego, który w przypadku polskich œwi¹t dodaje im jakiegoœ, ma³o zrozumia³ego dla mnie, smutku i patosu. To œwiêto jest po to, by cieszyæ siê tym co siê ma, rodzin¹, tym co siê osi¹gnê³o; wreszcie – mi³¹ chwil¹. Ma³o to polskie. Dlatego Thanksgiving Day bêdê obchodzi³ tego roku co prawda w Warszawie, ale wœród Amerykanów. m


KURIER PLUS 25 LISTOPADA 2017

8

Kartki z przemijania Spotkania, premiery, uroczystoœci, biesiady, proœby o recenzje i najró¿niejsze zaproszenia. Dostajê po kilka dziennie. Nie mogê im sprostaæ ani czasowo, ani fizycznie. Nie mogê te¿ pisaæ o wszystkim, bo nie mam po temu odpowiedniej wiedzy ani umiejêtnoœci. W „Kartkach z przemijania” i w artyku³ach okazjonalnych ANDRZEJ JÓZEF D¥BROWSKI dajê wyraz swym subiektywnym przekonaniom, w¹tpliwoœciom, zachwytom i uniesieniom. Piszê jako zwyk³y cz³owiek a nie jako profesjonalista.

Skoro mowa o skamandrytach – Antoni S³onimski wieñcz¹c na emigracji wzruszajace spotkanie po wielu latach z Kazimierzem Wierzyñskim podarowa³ mu tom swojej najnowszej poezji z dedykacj¹ – „W dniu spotkania na szczycie Skamandryta Skamandrycie”. Wierzyñski zrewan¿owa³ siê swoim tomem, który pdpisa³ – „Skamandryta Skamandrycie w dniu spotkania na szczycie”.

Uroczysta kolacja w restauaracji Amber Steak House na rzecz wsparcia Funduszu Jubileuszowego Instytutu Pi³sudskiego z okazji stulecia niepodleg³oœci Polski. Siedzê przy stoliku razem z trzema uroczymi Gracjami, które s¹ zagorza³ymi PiSówkami. Ba³em siê, ¿e mnie ukamienuj¹ na miejscu za brak entuzjamu dla PiSlamizacji Polski, ale jakoœ uda³o siê nam ten temat omin¹æ. Program spo³eczno-gospodarczy partii rz¹dz¹cej gor¹co popieram, zatem by³a p³aszczyzna, która nas nie dzieli³a. A kiedy zaczêliœmy mówiæ o urodzie i zaletach ziemi andrychowsko-wadowicko-oœwiêcimskiej, z któr¹ owe trzy Gracje s¹ zwi¹zane, zrobi³o siê ca³kiem mi³o. Ka¿da z pañ opowiedzia³a coœ ciekawego, ja stara³em siê nie byæ d³u¿ny. Reszty wra¿eñ dope³ni³ mini-recital m³odego tenora Piotra Buszewskiego, który wspaniale zaœpiewa³ trzy „Pieœni” Mieczys³awa Kar³owicza do s³ów Kazimierza Przerwy – Tetmajera, „Ariê z kurantem” z opery „Straszny dwór” Stanis³awa Moniuszki i wielki przebój Jana Kiepury „Brunetki, blondynki”. Piêkny, niezwykle dŸwiêczny i czysty g³os oraz pe³ne ¿aru interpretacje poderwa³y goœci z miejsc. Mnie ujê³y tak¿e wprowadzenia informacyjne, jakie ten artysta wyg³asza³ przed ka¿dym utworem, przypominaj¹c m.in. patriotyczne znaczenie akcentów narodowych w „Strasznym dworze”, pocz¹wszy od owej „Arii z kurantem”. Po wystêpie mia³em okazjê porozmawiaæ z nim chwilê i wspomnieæ wybitnego tenora Bogdana Paprockiego, który przez d³ugie lata uchodzi³ za najlepszego wykonawcê tej¿e arii. Piotr Buszewski wyzna³, ¿e w³aœnie ten œpiewak jest jego wzorem. Bardzo dobrym akompaniatorem okaza³ siê Jonathan Heaney,

Podczas owej kolacji na rzecz Instytutu Pi³sudskiego uœwiadomi³em sobie nagle, ¿e z t¹ placówk¹ jestem zwi¹zany ju¿ ponad piêæ lat. Przelecia³y jak z bicza strzeli³. Jednym z najciekawszych rozdzia³ów mojej pracy by³o opracowywanie akt genera³a Tadeusza Rozwadowskiego. Jego osoba interesowa³a mnie od dawna, zatem szczêœliwie siê z³o¿y³o, ¿e w³aœnie ja dosta³em do przestudiowania i opisania jego dokumenty. Wynika z nich wprost, ¿e to on jest autorem strategii zwi¹zania si³ wroga pod Radzyminem i okr¹¿enia jego oddzia³ów od pó³nocy i po³udniowego wschodu. By³a ona przekonsultowana z Pi³sudskim jako naczelnym wodzem i przez niego zaakceptowana. Sam Pi³sudski ruszy³ w nocy z 15 na 16 sierpnia znad Wieprza. Nie powiem, trochê trzês³y mi siê rêce, kiedy trzyma³em jego list informuj¹cy, i¿ w³aœnie wyrusza z Pu³aw. Przejmuj¹ca jest ca³a korespondencja miêdzy dowódcami. Przebija z niej najwy¿szy szacunek, jakim siê wzajemnie obdarzali. Z dokumentów pozostawionych przez Rozwadowskiego wynika, ¿e opracowanie zwyciêskiej strategii nie by³oby mo¿liwe bez przechwycenia i rozpracowania szyfrogramów sowieckich, w których zawarte s¹ plany zmierzaj¹ce do pokonania armii polskich i zdobycia Warszawy. Wœród tych¿e dokumentów s¹ tak¿e sprawozdania i informacje operacyjne genera³ów: Józefa Hallera, dowodz¹cego frontem pó³nocno-wchodnim, Stanis³awa Hallera kieruj¹cego frontem po³udniowym i W³adys³awa Sikorskiego nacieraj¹cego od pó³nocy na trzy sowieckie armie, znacznie liczniejsze od jego wojsk. Wiele frontowych informacji znajduje siê równie¿ w meldunkach do-

$

który znakomicie schwyci³ polskiego ducha wykonywanych utworów. Uroczysta kolacja by³a równie¿ okazj¹ do spotkania ze znajomymi osobami, zwi¹zanymi w ró¿nych formach z Instytutem Pi³sudskiego. Wœród nich by³a profesor Beata Dorosz, z któr¹ po³¹czy³y mnie wiêzy szczególnej sympatii na kanwie twórczoœci skamandrytów.

$

$

Widziane z Providence…

Dwa lata rz¹dów prawicy 25 paŸdzernika 2015 r. przejdzie z pewnoœci¹ do historii jako prze³omowa data w najnowszych dziejach Polski. Zwyciêstwo koalicji partii prawicowych, wystêpuj¹cych wspólnie na liœcie Prawa i Sprawiedliwoœci w wyborach do Sejmu, zmieni³o ca³kowicie obraz polskiej polityki. Rz¹dz¹ca przez osiem lat koalicja PO-PSL dozna³a dotkliwej pora¿ki. Poparcie dla Platformy Obywatelskiej w porównaniu z wyborami roku 2011 spad³o z 38% do 24%. Ludowcy o ma³o nie dostali siê do parlamentu uzyskuj¹c jedynie 5.2%. Zwyciêzcom pomog³a równie¿ kompletna klêska lewicy, ktora nie wesz³a do sejmu. Koalicja partii lewicowych z SLD na czele zdoby³a 7.5%. – zabraklo jej pó³ procenta g³osów do przekroczenia progu wyborczego. W konsekwencji 37.5% uzyskanych przez prawicê oznacza³o prawie 52% mandatów w izbie poselskiej czyli osi¹gniêcie bezwzglêdnej wiêkszoœci. Je¿eli doda siê do tego wybór kandydata PiS Andrzeja Dudy na urz¹d Prezydenta RP, by³o to zdobycie pe³ni w³adzy przez partiê Jaros³awa Kaczyñskiego i jej koalicjantów. To pierwszy tego typu przypadek w 26-letniej historii III Rzecz-

pospolitej. Od tamtego czasu mine³y dwa lata a poparcie dla Zjednoczonej Prawicy, reprezentowanej przez gabinet Beaty Szyd³o, jest wiêksze ni¿ w dniu wyborów 2015 r. i wynosi wed³ug ostatnich badañ opinii publicznej ponad 40%. ¯aden inny rz¹d III RP nie mia³ tak wysokich notowañ po dwóch latach od objêcia w³adzy. Sukces ten zawdziêcza PiS konsekwentnej realizacji obietnic przedwyborczych, szczególnie w zakresie polityki spo³ecznej. Prawdziwym rodzynkiem w tej dziedzinie jest program 500+, który oznacza pomoc finansow¹ dla ka¿dej rodziny posiadaj¹cej wiêcej ni¿ jedno dziecko. Oczywiœcie chodzi tu równie¿ o zwiêkszenie przyrostu naturalnego, który w Polsce od wielu lat zmniejsza siê. Podobnie obni¿enie wieku emerytalnego do 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mê¿czyzn zjedna³o koalicji rz¹dowej wielu zwolenników. Polska odnosi równie¿ sukcesy w polityce finansowo-gospodarczej. Jest to w du¿ej mierze zas³ug¹ wicepremiera Mateusza Morawieckiego. Deficyt bud¿etowy zmniejsza siê stopniowo m.in. dziêki uszczelnieniu systemu podatkowego. Wzrost gospodarczy wynosi ostatnio ponad 4% PKB i jest jednym z najwy¿-

wództwa 3, 5 i 6 Armii Polskiej oraz w sprawozdaniach samego Rozwadowskiego. Warto te¿ przeœledziæ wnioski i zalecenia operacyjne genera³a Maxime’a Weyganda z pomagaj¹cej Polakom Francuskiej Misji Wojskowej. Po zwyciêstwie Rozwadowski trzyma³ siê w cieniu marsza³ka, wychodz¹c z za³o¿enia, ¿e pañstwo odradzaj¹ce siê po 123 niewoli potrzebuje kultu naczelnego wodza. Jaka szkoda, ¿e ich drogi rozesz³y siê podczas Przewrotu Majowego, kiedy Rozwadowski okaza³ siê lojalny wobec legalnej w³adzy i urzêduj¹cego prezydenta Stanis³awa Wojciechowskiego. Jego wiedza wojskowa i jego wynalazczy umys³ mog³y siê jeszcze Polsce przydaæ. Sta³o siê jednak inaczej – na skutek fa³szywych oskar¿eñ zosta³ uwiêziony i wkrótce zmar³ w 1928 roku w niewyjaœnionych okolicznoœciach i z niewiadomego powodu. Nie brak daleko id¹cych podejrzeñ snutych nawet przez najostro¿niejszych historyków. Dla pe³noœci obrazu dodam, ¿e Rozwadowski bohatersko kierowa³ obron¹ Lwowa na prze³omie 1918 i 1919 roku i by³ znakomitym przedstawicielem Polski podczas rokowañ pokojowych w Pary¿u i przygotowañ do Traktatu Wersalskiego. Dzia³a³ w sk³adzie polskiej delegacji pañstwowej przys³anej do Pary¿a przez Pi³sudskiego. Kiedy przed laty by³em we Lwowie na Cmentarzu Orl¹t Polskich, zapali³em znicz na symbolicznym grobie Rozwadowskiego. Jego szcz¹tki zosta³y gdzieœ przeniesione w latach 70. ub. wieku, w obawie przed zniszczeniem przez ówczesne komunistyczne w³adze Ukrainy. Najprawdopodobniej znajduj¹ siê na Cmentarzu £yczakowskim. Najwy¿sza pora, aby je odnaleŸæ. Najwy¿sza te¿ pora, a¿eby przypomnieæ jego samego i oddaæ mu sprawiedliwoœæ. By³ w moim przekonaniu jednym z najwiêkszych bohaterów, jakich mieliœmy w historii. Jego postaæ w dalszym ci¹gu mnie fascynuje, podobnie jak postacie spokrewnionych ze sob¹ genera³ów Józefa i Stanis³awa Hallerów.

$

Bezcenny Tajny Rozkaz Operacyjny nr 10000 z 10 sierpnia 1920 roku, napisany w³asnorêcznie przez genera³a Rozwadowskiego w nocy z 5 na 6 tego¿ miesi¹ca, wraz z odrêcznymi szkicami sytuacyjnymi przedstawiaj¹cymi dwa warianty okr¹¿enia wojsk bolszewickich, znajduje siê w Instytucie Pi³sudskiego w specjalnym sejfie. Moje biurko jest tu¿ obok. Takie zrz¹dzenie losu. A mo¿e nawet historii. Zobowi¹zuj¹ce.

szych w Europie (w III kwartale tego roku osi¹gn¹³ 4,7% – najlepszy wynik od 2011 r.). Bezrobocie spad³o od roku 2015 z 9.6% do 6.6%. W dziedzinie polityki zagranicznej i obronnej rz¹d Beaty Szyd³o ma równie¿ sporo plusów. W tym roku Polska sta³a siê niesta³ym cz³onkiem Rady Bezpieczeñstwa ONZ przy poparciu 190 pañstwcz³onków organizacji (czyli prawie wszystkich). Rz¹d rozumie zagro¿enie kraju ze strony Rosji. Wydatki na zbrojenia s¹ stopniowo zwiêkszane. Roœnie liczba jednostek wojskowych NATO na terenie Polski. Znaczenie Rzeczpospolitej w Europie jest doceniane przez wielu przywódców œwiatowych. Dowiod³a tego lipcowa wizyta prezydenta Donalda Trumpa w Warszawie i wa¿ne przemówienie, które amerykañski przywódca wyg³osi³ w stolicy. Usuwa siê ostatecznie wszystkie zwi¹zki z przesz³oœci¹ komunistyczn¹. Najlepszym dowodem tego jest tzw. ustawa dezubekizacyjna, która pozbawia funkcjonariuszy aparatu przemocy z czasów PRL wysokich emerytur. W planach jest równie¿ zmiana nazw ulic i placów zwi¹zanych z tamt¹ epok¹ oraz zlikwidowanie pomników-symboli okresu komunizmu. Zrozumia³e, ¿e wszystkie wymienione reformy i zmiany spotykaj¹ siê z ostrym sprzeciwem totalnej opozycji reprezentowanej przez Platformê Obywatelsk¹ i Nowoczesn¹. Partie te w dalszym ci¹gu

m nie mog¹ pogodziæ siê z klêsk¹ w wyborach sprzed dwóch lat. Ich przywódcy krzycz¹ o demokracji i konstytucji ale nie chc¹ uznaæ ani wyników demokratycznej elekcji, ani wielu ustaw przeg³osowanych przez wiêkszoœæ sejmow¹. W og³oszonej przez Nowoczesn¹ „Czarnej ksiêdze rz¹dów PiS” czytamy m.in.: „Na naszych oczach miesi¹c po miesi¹cu, ustawa po ustawie, zmienia siê ustrój naszego kraju. Po raz pierwszy od trzech dekad prawdziwej wolnoœci, demokracji i szerokiej drogi szybkiego rozwoju, mo¿emy utraciæ nasze najwiêksze zdobycze”. Utrzymuje siê, ¿e ustawy o Trybunale Konstytucyjnym uczyni³y ten organ „¿yrantem” w³adzy. Ministra obrony Antoniego Macierewicza oskar¿a siê o wprowadzanie niestabilnoœci w si³ach zbrojnych. Wzrost gospodarczy, wed³ug przeciwników rz¹du, oparty jest przede wszystkim na konsumpcji a polityka obecnej w³adzy oznacza „prost¹ drogê do piek³a”. Sytuacja opozycji jest jednak trudna. Brak jej jasnego programu, a g³ównym motywem dzia³ania jest walka z rz¹dz¹c¹ koalicj¹. Poza tym partie opozycyjne ostro konkuruj¹ miêdzy sob¹. Jak na razie, nie ma perspektyw na trwa³e porozumienie miêdzy nimi. Wszystko wskazuje na to, ¿e rz¹dz¹ca koalicja ma szanse na ponowny sukces w wyborach w roku 2019. Oznacza³oby to utrzymanie w³adzy przez nastêpne cztery lata.

Kazimierz Wierzbicki


KURIER PLUS 25 LISTOPADA 2017

www.kurierplus.com

9

Dziêkczynienie to nie tylko dziêkowanie, ale ¿ycie z wdziêcznoœci¹ Thanksgiving. Œwiêto Dziêkczynienia. Bardzo Amerykañskie œwiêto, ale jak¿e piêkne, budzi nas z uœpienia, ¿e wszystko nam siê s³usznie nale¿y. Mamy czas by rozejrzeæ siê wokó³, zatrzymaæ siê i pomyœleæ komu w tym roku jestem wdziêczny i za co. Ale jak dziêkowaæ bliskim, których widzê na co dzieñ, na których bywa, ¿e siê gniewam, albo mam ich po ludzku doœæ? Jak podziêkowaæ tym, których zaufanie zawiod³em, jak powiedzieæ proste s³owo dziêkuje tym – którzy mog¹ mieæ do mnie o coœ ¿al? Jak powiedzieæ „dziêkujê” dzieciom dla których nie mam czasu albo cierpliwoœci? Jak powiedzieæ „dziêkujê” Bogu, który samotnie czeka w koœciele bo inne sprawy s¹ wa¿niejsze? S³owo DZIÊKUJÊ naprawia relacje w rodzinie, ³¹czy na nowo przyjació³, buduje g³êbsze relacje. To s³owo sprawia, ¿e przez chwilê jesteœ szczêœliwy. W s³owie „dziêkujê” zostawiasz prze-

sz³oœæ; niewa¿ne, dobr¹ czy z³¹, ale j¹ zostawiasz, nie wracasz do niej, nie analizujesz po raz tysiêczny. Idziesz dalej z si³¹ s³owa „dziêkujê.” To s³owo mo¿e byæ wypowiedziane z lêkiem. Tak, z lêkiem, bo nie wiemy jaka bêdzie reakcja tej drugiej osoby. S³owo „dziêkujê” mo¿e byæ wypowiedziane cicho, z mi³oœci¹, w intymnoœci dwojga ludzi. To samo s³owo „dziêkujê” mo¿e byæ te¿ wypowiedziane w sercu, ale kto us³yszy niewypowiedziane s³owo? Wypowiadaj to s³owo z radoœci¹. Nie oszczêdzaj tego s³owa. Dziêkczynienie oznacza, ¿e coœ dobrego wydarzy³o siê w Twoim ¿yciu. Coœ siê zmieni³o. Ktoœ uczyni³ Twój dzieñ piêkniejszym. Dziêkczynienie uruchamia w Tobie emocje, które s¹ Ci czasem obce. Zastanów siê co w mijaj¹cym roku spotka³o Ciê dobrego? Rodzina Ci siê powiêkszy³a? Sukcesy dzieci? W pracy w koñcu Ciê dostrzegli? Spotka³eœ ciekaw¹ osobê? Zakocha³eœ siê? Zobaczy³eœ piêkne miejsce? Us³ysza³eœ Boga po raz

pierwszy w ¿yciu? Twoi bliscy mo¿e mniej cierpieli? Dziêkczynienie to dom, gdzie TY czujesz siê u SIEBIE. Dziêkczynienie to stó³, przy którym gromadz¹ siê Ci, których kochasz. Dziêkczynienie to nie tylko dziêkowanie, ale ¿ycie z wdziêcznoœci¹. Czy ¿yjesz wdziêcznoœci¹? Trudne sprawy ¿yciowe bywaj¹ codziennoœci¹, ale jest jakiœ moment wytchnienia. Ten moment jest wtedy gdy ktoœ poda Ci pomocn¹ rêkê, s³owem, myœl¹, ¿yczliwym telefonem, czy wysy³aj¹c text message. Ten moment siê wydarza gdy ktoœ podzieli siê z Tob¹ œwiat³em. Prawdziwi przyjaciele to nie Ci z wysokim IQ ale Ci z wielkim sercem. Za takich przyjació³ zawsze warto dziêkowaæ. Jedno s³owo DZIÊKUJÊ wypowiedziane z mi³oœci¹ ma ogromn¹ si³ê ra¿enia. Ze zwyk³ego dnia uczyni œwiêto. Zabierze Ci lêk choæby na chwilê. Pozwoli zobaczyæ piêkno s³ów z mi³oœci¹ wypowiadanych. ¯yczê Ci zatem Przyjacielu wspania³e-

go œwiêtowania DZIÊKCZYNIENIA z tymi, których kochasz. ZgromadŸ przy stole tych, na których Ci zale¿y a nie tych których „wypada” zaprosiæ. Nie przejmuj siê kaloriami w ten czas, bo te kalorie s¹ Ci dane z mi³oœci¹. Ciesz siê bliskimi bo masz ich tylko na chwilê. Pomyœl o tych co ju¿ odeszli, a którym te¿ za coœ jesteœ wdziêczny. Oni s¹ nadal z nami, ale ju¿ wiedz¹ wiêcej, kochaj¹ bardziej i czekaj¹ na nas w niebie. Œwiêtuj z uœmiechem, nie ze zmêczeniem. Nie zapomnij przewróciæ indyka w piekarniku, ¿eby siê nie spali³. Œwiêtuj bo po to jest ¿ycie, ¿eby te¿ umieæ œwiêtowaæ codziennoœæ. Na chwilê stañ w drzwiach jadalni i popatrz z mi³oœci¹ na swoich bliskich przy stole i to Twoje spojrzenie to w³aœnie jest mi³oœæ, to jest to Twoje dziêkujê… Happy Thankgiving mój Przyjacielu!

o. Pawe³ Bielecki

Miniankieta Kuriera Plus

Œwiêto Dziêkczynienia – co o nim myœlimy, jak je obchodzimy, jakie uczucia w nas budzi? Lubiê œwiêto Dziêkczynienia z kilku powodów. Przede wszystkim dlatego, ¿e nie wi¹¿e siê z komercyjnym szleñstwem, jak Bo¿e Narodzenie, a sprzyja refleksji i docenieniu tego, co da³a nam Ameryka. Jest ono œwiêtem uniwersalnym, celebrowanym ponad religiami, tak samo przez chrzeœcian, ¿ydów, muzu³manów, ateistów itp. Mimo ¿e najbardziej amerykañskie ze œwi¹t, jest ono bliskie polskiej tradycji, bo odpowiada do¿ynkom, kiedy i w Polsce dziêkuje siê za obfite ¿niwa. W moim domu Thanksgiving spêdzamy zawsze w gronie rodzinnym, czasami z samotnymi przyjació³mi. Do indyka podajê tylko dania z amerykañskich jesiennych plonów: z dyni, kabaczów, ¿urawin, s³odkich ziemniaków. Tak jak pielgrzymi przed setkami lat, jestem wdziêczna Ameryce, ¿e sta³a siê moj¹ drug¹ ojczyzn¹.

W tym roku rodzina Bielskich ma szczególny powód do wdziêcznoœci, bo w paŸdzierniku pojawi³ siê na œwiecie potomek klanu – Ma³y W³adzio Bielski. W zesz³ym roku synowa, z pochodzenia Chinka z Hong Kongu, wjecha³a na stó³ w Dniu Dziêkczynienia z ogromn¹ waz¹, a w niej, co zapowiedzia³a z dum¹, by³a GOLONKA po polsku. Jej smak pozna³a w Zakopanym, gdzie zawióz³ j¹ nasz syn. Potem postanowi³a zrobiæ nam niespodziankê. Tak, wiêc oprócz indyka, zajadaliœmy siê golonk¹ z musztard¹. Kole¿anka W³oszka opowiada³a mi, ¿e u nich tyle jest tych past, anti past, lasagni i tortelini, ¿e przewa¿nie ju¿ na indyka brakuje goœciom miejsca i ka¿dy bierze do domu kawa³ek na „potem”. Co kraj to obyczaj, szczególnie w Nowym Jorku.

Elzbieta Baumgartner – wydawca Poradnika Sukces

Druhna Dzidka Bielski. hm

Œwiêto Dziêkczynienia obchodzê od momentu przyjazdu do Stanów Zjednoczonych. Pocz¹tkowo, dla mnie i dla mojej rodziny, by³o ono nowoœci¹. Przez pierwsze lata w Nowym Jorku, nie wiedz¹c dok³adnie jak przygotowaæ w³aœciwe potrawy i nie czuj¹c jeszcze atmosfery tego œwiêta chodziliœmy do znajomych. Z biegami lat Thanksgiving nabra³o dla mnie bardziej osobistego znaczenia. Jak wiemy z historii pielgrzymi z Europy zaczêli obchodziæ to œwiêto by uczciæ zakoñczenie okresu zbiorów w Ameryce i modliæ siê o ich pomyœlnoœæ w nastêpnych latach. To bardzo do mnie trafia. Jako imigranci w USA te¿ przecie¿ jesteœmy swego rodzaju pielgrzymami. Dziœ czwarty czwartek listopada, jest dla mnie tak samo wa¿ny jak Bo¿e Narodzenie. Thanksgiving spêdzam w domu, przewa¿nie z córk¹. Pieczemy indyka, s³odkie ziemniaki, na œwi¹tecznym stole pojawia siê te¿ m.in. kukurydza i dyniowe ciasto. Tego dnia zerkam te¿ czêsto w telewizjê, by zobaczyæ tradycyjn¹ paradê organizowan¹ przez dom towarowy Macy’s i gigantyczne balony wêdruj¹ce wraz z ludŸmi Pi¹t¹ Alej¹.

Tomasz Bagnowski – publicysta

W tym roku Œwiêto Dziêkczynienia spêdzi z nami bliska przyjació³ka z Waszyngtonu. Na jej czeœæ wszystko bêdzie po amerykañsku plus odpowiednie wymagania dietetyczne. Indyk zostanie upieczony z mas³em, czosnkiem i zielon¹ natk¹ pietruszki. Bêd¹ tak¿e pieczone w piekarniku warzywa (kalafior, broku³y, papryka s³odka, bak³a¿an) spryskane oliw¹, sol¹, piperzem i odbrobin¹ octu oraz – co wa¿ne – dla aramotu z cebul¹. Bêd¹ tak¿e pieczone ziemniaki – przekrojone na pó³, z mas³em i polsk¹ przypraw¹ do ziemniaków. Sos z borówek gotowany ze œwie¿ych owoców, sos do indyka zrobiony na bazie wypieczonego t³uszczu. Na deser, jak zawsze, pumpkin pie oraz bananowy pudding. Do popicia, ciep³y sok z jab³ek.

Pawe³ Burdzy PR Manager; PSFCU Na piêkno polskiej wigilii sk³ada siê wiele sentymentalnych odniesieñ z lat mojego dzieciñstwka. Tego brakuje mi w œwiêtowaniu Dnia Dziêkczynienia, a mimo to ten dzieñ jest dla mnie wa¿ny. Jest dniem pokoju i radoœci oraz dziêkowania Bogu za liczne dary, o których piêknie pisze Jan Kochanowski:

„Czego chcesz od nas, Panie, za Twe hojne dary?”… W ostatnich latach dzielê z rodzin¹ nie tylko stó³ dziêkczynienia, ale tak¿e piêkno tego œwieta. Victoria i Amelia, córeczki mojej bratanicy urodzi³y siê ju¿ tutaj. Dla nich Dzieñ Dziêkczynienia ma wiele sentymentalnych odniesieñ, które w pe³ni doceni¹, gdy dosiêgn¹ mojego wieku. A teraz dzielimy siê wspólnym sto³em i piêknem, które dociera do nas na ró¿ne sposoby.

Ks. Ryszard Koper Œwiêto Dziêkczynienia to wspania³a okazja, ¿eby siê spotkaæ z rodzin¹, przyjació³mi i znajomymi przy suto zastawionym stole (ach, ten amerykañski róg obfitoœci!). W ten dzieñ przychodz¹ do nas bliscy. Wiêkszoœæ mówi po polsku. Gdy sobie wszyscy dobrze podjemy i popijemy, jêzyki siê rozwi¹zuj¹ i ka¿dy coœ wspomina, dzieli siê prze¿yciami, rozczula siê, ¿artuje. Na parê godzin znika nowojorski stres i poœpiech. Jesteœmy razem i cieszymy siê sob¹. Nie przeszkadza, ¿e kilka osób w naszym gronie (w tym mój m¹¿) nie mówi¹ po polsku. Im tak¿e udziela siê ogólna atmosfera luzu, zadowolenia i polskego rozgadania. Mam nadziejê, ¿e w tym roku bêdzie z nami nasza kochana Jagódka (Jadwiga Przybylak), œwie¿o „wyzwolona” ze szpitala i w swym najlepszym humorze. I ¿e obecnoœæ mojego syna oraz dzieci moich przyjació³ da nam du¿o radoœci i wiary w dobr¹ przysz³oœæ. Zwykle mój m¹¿ zaprasza dwoje zagranicznych studentów ze swojej uczelni. Jest to ich pierwsze Œwiêto Dziekczynienia w USA i muszê im t³umaczyæ, ¿e nasze œwiêtowanie nie jest typowo amerykañskie. Na przyk³ad u³atwiam sobie ¿ycie i piekê tylko indycze piersi, a nie ca³ego ptaka. Moja przyjació³ka Ela przynosi zwykle polsk¹ sa³atkê jarzynow¹. Mamy te¿ makowiec i tort z Riviery. Zagraniczni studenci s¹ przewa¿nie z Chin i wyraŸnie siê ciesza, ¿e s¹ razem z nami, a nie siedz¹ samotnie w akademiku. Mo¿e maj¹ nadziejê, ¿e za rok zaprosi ich ktoœ inny i doœwiadcz¹ „Prawdziwego Indyka”?

Beata Szpura Illustrator, fine artist

W moim domu Œwiêto Dziêkczynienia, jeœli chodzi o sk³ad goœci, jest miêdzynarodowe. Dlatego na stole poza pieczonym indykiem podanym z rozmaitymi przyprawami, znajd¹ siê równie¿ przysmaki filipiñskie, haitañskie i hiszpañskie. Tak jest co roku, poniewa¿ ka¿dy z zaproszonych goœci stara siê przygotowaæ coœ swojego i tradycyjnego. Przed posi³kiem wspólnie odmawiamy modlitwê, po której ka¿dy po kolei mówi za co chcia³by podziêkowaæ Bogu, a nie raz, jedni drugim. Tworzy siê wtedy niepowtarzalna atmosfera wzajemnej ¿yczliwoœci, a tak¿e refleksji i zadumy. Po posi³ku zasiadamy przed telewizorem i ogl¹damy football. Nikt nie œmie protestowaæ, poniewa¿ to tak¿e sta³o siê rodzinn¹ tradycj¹. Bardzo lubiê to œwiêto, które ³¹czy nas w dziêkczynieniu za wszystkie dary, jakie od Boga otrzymujemy.

Eryka Volker dzia³acz spo³eczny Z wszystkich œwi¹t obchodzonych w Stanach Zjednoczonych Dzieñ Dziêkczynienia od pocz¹tku by³ moim ulubionym. To œwiêto, które nie tylko przypomina o pocz¹tkach pierwszych emigrantów w Ameryce, ale ma du¿o szerszy wymiar. Pozwala mi zatrzymaæ siê w biegu i zastanowiæ, ile dobrych rzeczy spotyka mnie w ¿yciu, skoncentrowaæ siê na pozytywnych stronach wydarzeñ, których jestem czêœci¹. A kiedy tak robiê, automatycznie w³¹cza mi siê poczucie wdziêcznoœci, które jest bardzo przyjemne. Myœlê, ¿e powinniœmy tak robiæ czêœciej, wtedy z pewnoœci¹ nasze ¿ycie by³oby bardziej radosne. Mój Dzieñ Dziekczynienia jest w wydaniu wegañskim. Kupujê “indyka" który wygl¹dem przypomina prawdziwego, ale jest z… soji. Przyrz¹dzam go tradycyjnie, z farszem i ¿urawin¹ - bardzo smaczny, polecam!

Marta Kustek wydawca portalu Dobra Polska Szko³a


NOWY JORK

NR 43

25 listopada 2017

IGNACY JAN PADEREWSKI I JEGO ROLA W CZYNIE ZBROJNYM Pianista, kompozytor, aktywista, poliglota, mówca, polityk, m¹¿ stanu, filantrop, mecenas sztuki, hodowca winoroœli – Ignacy Paderewski wiód³ nadzwyczajne ¿ycie. Stanowi przyk³ad na to, jak wiele osi¹gn¹æ mo¿e cz³owiek o skromnym pochodzeniu, ale wyj¹tkowych talentach, rygorystycznej etyce pracy i wielkich zdolnoœciach politycznych. Ignacy Jan Paderewski ¿y³ w czasach szczególnie dla Polski trudnych. Rozbiory i zakoñczone klêsk¹ powstania narodowe poci¹gnê³y za sob¹ szereg represji i przeœladowañ. W domu rodzinnym artysty kultywowano polskie tradycje, czytano polsk¹ literaturê, rozmawiano o sytuacji politycznej w Europie i gor¹co prze¿ywano wszelkie niepowodzenia. Zaszczepione w m³odoœci umi³owanie ojczyzny owocowa³o w doros³ym ¿yciu. Artysta na ka¿dym kroku podkreœla³ bliski zwi¹zek z Polsk¹. Nie chcia³ staæ biernie, mimo ¿e mieszka³ na emigracji (w Szwajcarii i USA), aktywnie w³¹czy³ siê w dzia³ania zmierzaj¹ce do odzyskania wolnoœci i zbudowania silnej Polski. Talent wsparty wytrwa³¹ i systematyczn¹ prac¹ wyniós³ go na szczyty kariery muzycznej. Wykorzystuj¹c artystyczn¹ s³awê aktywnie dzia³a³ na rzecz odzyskania niepodleg³oœci przez Polskê, dziêki czemu sta³ siê niekwestionowanym wspó³twórc¹ II Rzeczypospolitej, pañstwa odrodzonego z koñcem I wojny œwiatowej. Od chwili, kiedy Paderewski osi¹gn¹³ pewn¹ pozycjê, zacz¹³ po¿ytkowaæ j¹ i pieni¹dze, jakie mu przynios³a w bardzo konkretnych celach. Sukcesy na polu muzyki da³y mu podstawê do rozwoju dzia³alnoœci spo³ecznej, do wspierania dziesi¹tek organizacji i instytucji charytatywnych, oœwiatowych, kulturalnych i naukowych w kraju i na œwiecie. Filantropia ta jednak najbardziej kierowa³a siê w stronê jego w³asnych rodaków, gdziekolwiek siê oni znajdowali. Da³ siê poznaæ jako cz³owiek, który bezgranicznie kocha³ Polskê i tê swoj¹ mi³oœæ do wszystkiego co polskie potrafi³ zaszczepiæ w sercu ka¿dego, kto siê z nim zetkn¹³. Pierwsze publiczne wykonanie Symfonii h-moll „Polonia”, skomponowanej jako „ho³d patriotyczny dla ojczyzny” w 500. rocznicê bitwy pod Grunwaldem, ods³oniêcie Pomnika Grunwaldzkiego, d³uta Antoniego Wiwulskiego, z umieszczonym na cokole mottem: „Praojcom na chwa³ê – braciom na otuchê”, rozbudzi³y polityczne ambicje Paderewskiego. Odt¹d jego koncerty poza aspektem artystycznym mia³y równie¿ oddŸwiêk polityczny. W ka¿dy mo¿liwy sposób próbowa³ znaleŸæ wsparcie dla narodu polskiego. Dzia³alnoœæ dyplomatyczna Paderewskiego toczy³a siê nie tylko w zaciszu gabinetów. Jedn¹ z form jego aktywnoœci by³o organizowanie manifestacji i wieców o charakterze narodowym. Wyg³a-

sza³ liczne przemówienia, wzywa³ Polaków mieszkaj¹cych na ca³ym œwiecie do solidarnoœci i w³¹czenia siê w dzia³ania na rzecz ojczyzny. Gdy dla g³oduj¹cych rodaków szuka³ pomocy we Francji i w Wielkiej Brytanii, mówi³: „(...) Sprawa narodu to nie interes, z którego wycofaæ siê nale¿y, gdy zamiast zysków straty przynosi. Sprawa narodu to sprawa ci¹g³a, praca sta³a, wytrwa³oœæ niez³omna, ofiarnoœæ nieprzerwana z pokolenia na pokolenie. Zaniechaæ jej nigdy nie wolno, a ³o¿yæ na ni¹ w miarê mo¿noœci, zawsze siê powinno (...)”. I wojna œwiatowa i zwi¹zane z ni¹ uk³ady polityczne uczyni³y z Paderewskiego mê¿a stanu i dyplomatê. Od pierwszych dni bacznie œledzi³ przebieg dzia³añ zbrojnych i zmieniaj¹cy siê uk³ad si³ politycznych na ziemiach polskich. Stawia³ na zwyciêstwo pañstw Ententy i w oparciu o te pañstwa prowadzi³ swoj¹ dzia³alnoœæ. W styczniu 1915 r. za³o¿y³ wraz z Henrykiem Sienkiewiczem w Szwajcarii Komitet Generalny Pomocy Ofiarom Wojny w Polsce i Polish Relief Fund w Londynie. Artyœci apelowali do uczuæ ca³ego œwiata, zdobywali œrodki materialne do walki ze skutkami straszliwych zniszczeñ wojennych. Œwiatowy rozg³os za³o¿ycieli sprawi³, ¿e polityczne rezultaty ich dzia³añ przeros³y najœmielsze oczekiwania. Wiosn¹ 1915 r. przyby³ ze Szwajcarii do Stanów Zjednoczonych, nie jako mu-

zyk, a jako dzia³acz spo³eczny. Rozpalony swoj¹ misj¹, Paderewski sta³ siê niezwyk³ym oratorem i zaskoczy³ amerykañsk¹ publicznoœæ, kiedy stwierdzi³, ¿e nie dotknie fortepianu dopóki Polska nie odzyska wolnoœci. Rozwin¹³ o¿ywion¹ dzia³alnoœæ na rzecz niepodleg³oœci Polski, organizuj¹c ponad 300 wieców i spotkañ. JeŸdzi³, koncertowa³, przemawia³ i zachêca³ do udzielania pomocy ludziom walcz¹cym o wolnoœæ na rzecz niepodleg³ej ojczyzny, zbieraj¹c dla rodaków miliony dolarów. By³ nadzwyczajnym nauczycielem patriotyzmu. Porywa³ s³uchaczy wymow¹ i si³¹ logiki. Jego przemówienia elektryzowa³y umys³y, porusza³y serca i umacnia³y wiêzi narodowe. Przebywaj¹c wœród ówczesnych elit politycznych zabiega³ o zaistnienie i nag³oœnienie sprawy polskiej na arenie miedzynarodowej. Pocz¹tkowo chodzi³o mu o uzyskanie autonomii Królestwa Polskiego, jednak póŸniej o stworzenie niepodleg³ego pañstwa. Na zjeŸdzie sokolstwa w Pittsburghu w styczniu 1917 roku Ignacy Paderewski rzuci³ has³o wystawienia stutysiêcznej „Armii Koœciuszki” pod sztandarami amerykañskimi, co zwi¹zane by³o z oficjalnym wypowiedzeniem przez USA wojny Niemcom. By³o to jednak sprzeczne ze stanowiskiem rz¹du amerykañskiego, który obawia³ siê podobnych wyst¹pieñ ze strony innych narodowoœci. W marcu 1917 r., dziêki zabiegom Fran-

Angielska wersja hymnu IJ Paderewskiego.

ciszka Dzioby, aktywnego cz³onka Sokolstwa amerykañskiego, oraz dyrektora Kolegium Zwi¹zku Narodowego Polskiego w Cambridge Springs Mariana Stêczyñskiego, uroczyœcie otwarto Szko³ê Podchor¹¿ych. Zadania szko³y formu³owa³ Paderewski, widz¹c w niej g³ówny oœrodek kszta³cenia oficerów dla armii polskiej. Z jego i Zwi¹zku Soko-


³ów inspiracji w wielkich miastach amerykañskich, w których ¿yli polscy emigranci, w oczekiwaniu rozporz¹dzenia o Armii im. Koœciuszki otwarto w kwietniu 1917 r. i w póŸniejszych miesi¹cach stacje rekrutacyjne. W latach 1917-1919 Paderewski by³ cz³onkiem Komitetu Narodowego Polskiego w Pary¿u i jego reprezentantem w USA. Zas³ug¹ artysty by³o utworzenie u boku pañstw Ententy Armii Polskiej. Dziêki jego staraniom powsta³y we Francji ochotnicze oddzia³y polskie, jak Orze³ Bia³y, a podobne formacje wojskowe tworzono w USA. Na wiecu w Chicago zebra³ 600 tys. podpisów pod apelem do prezydenta Wilsona o podjêcie dzia³añ zmierzaj¹cych do przywrócenia niezale¿noœci Polski i potrzebie jej odbudowy, o jej prawie do Kresów Wschodnich, Œl¹ska, Wielkopolski, Pomorza i Gdañska. W stolicy Stanów Zjednoczonych postaæ Paderewskiego, jego znajomoœæ historii i istniej¹cych stosunków, jego wymowa i wp³ywy pokonywa³y wszelkie zapory. W Waszyngtonie niejednokrotnie witali Paderewskiego ¿yczliwie i gor¹co prezydent Stanów Zjednoczonych Woodrow Wilson, zas³u¿ony rzecznik polskiej sprawy, pu³kownik Edward M. House, oraz ca³a elita rz¹dowa kraju. To osobiste zaanga¿owanie Paderewskiego w sprawy polskie oraz postawa Polonii amerykañskiej przynios³y sukces. W og³oszonym 22 stycznia 1917 r. orêdziu dotycz¹cym pokoju po I wojnie œwiatowej prezydent Wilson uzna³, i¿ „powinna istnieæ zjednoczona, niepodleg³a i samodzielna Polska”. Dla Paderewskiego problemem o pierwszorzêdnym znaczeniu by³o teraz uzyskanie zgody na formowanie na terenie Stanów Zjednoczonych Armii Polskiej. Gdy 5 paŸdziernika prezydent Wilson podpisa³ dekret zezwalaj¹cy Polakom z USA na rekrutacjê do armii polskiej we Francji, ju¿ w listopadzie Paderewski i dzia³acze Soko³a doprowadzili do otwarcia obozu wojskowego w Niagara on the Lake w Kanadzie. Jego komendantem zosta³ pu³kownik kanadyjski A. D. Le Pan. 4 listopada po uroczystej mszy œwiêtej, poœwiêcono Obóz i zatkniêto nad nim sztandar z Bia³ym Or³em. Potem odby³a siê defilada, w której przemaszerowa³y kolumny przysz³ej Armii Polskiej salutuj¹c sztandar. Sprawozdawca „Dziennika Zwi¹zkowego” tak opisuje tamte chwile: „Nastrój by³ uroczysty i powa¿ny, kiedy te kolumny maszerowa³y przed nami, ka¿dy zdawa³ sobie sprawê, ¿e to historyczny moment w ¿yciu narodu polskiego”. Dla powstaj¹cej Armii Polskiej Ignacy Paderewski skomponowa³ do w³asnych s³ów hymn bojowy na chór mêski pod tytu³em „Hej, Orle Bia³y”.

KALENDARZ WETERANA 26 listopada 1919 – W Bia³ymstoku urodzi³ siê Ryszard Kaczorowski, harcerz, cz³onek Szarych Szeregów; w 1940 r. skazany przez w³adze sowieckie na karê œmierci za dzia³alnoœæ konspiracyjn¹; wyrok zamieniono na 10 lat ³agru; wywieziony na Ko³ymê, odzyska³ wolnoœæ po podpisaniu uk³adu Sikorski-Majski. W 1942 r. wst¹pi³ do Armii Polskiej w ZSRR formowanej przez gen. W³adys³awa Andersa; przeszed³ szlak bojowy 2 Korpusu Polskiego, walcz¹c m.in. o Monte Cassino; w 1947 r. osiad³ w Londynie. W latach 1989-1990 prezydent RP na uchodŸstwie; po wyborze Lecha Wa³êsy na prezydenta przekaza³ na jego rêce insygnia w³adzy prezydenckiej II RP. Zgin¹³ 10 kwietnia 2010 r. w katastrofie samolotu Tu-154 pod Smoleñskiem. 27 listopada 1947 – W Zabrzu aresztowany zosta³ przez UB pp³k £ukasz Ciepliñski, ¿o³nierz ZWZ-AK, prezes IV ZG Zrzeszenia Wolnoœæ i Niezawis³oœæ. 28 listopada 1943 – W Teheranie rozpoczê³a siê konferencja „Wielkiej Trójki”, w której uczestniczyli Winston Churchill, Franklin D. Roosevelt i Józef Stalin.

Prezydent Wilson i Ignacy Paderewski – dzie³o Artura Szyka.

29 listopada 1830 – W nocy z 29 na 30 listopada 1830 r. w Warszawie rozpoczê³o siê Powstanie Listopadowe – zryw niepodleg³oœciowy skierowany przeciwko rosyjskiemu zaborcy; na ulicach Warszawy w Noc Listopadow¹ zginê³o z r¹k powstañców szeœciu polskich genera³ów: Maurycy Hauke, Stanis³aw Trêbicki, Stanis³aw Potocki, Ignacy Blumer, Tomasz Siemi¹tkowski i Józef Nowicki oraz kilku innych polskich oficerów. 30 listopada 1808 – Szar¿a polskiego 3. szwadronu 1. Pu³ku Szwole¿erów Gwardii Cesarskiej na prze³êcz Somosierra otworzy³a Napoleonowi drogê na Madryt. 1 grudnia 1916 – Do Warszawy uroczyœcie wkroczyli ¿o³nierze Legionów Polskich, których witali mieszkañcy miasta; by³ to pierwszy od powstania listopadowego przemarsz regularnych wojsk polskich przez stolicê Polski.

KSIÊGARNIA Zbigniew S. Siemiaszko Narodowe Si³y Zbrojne Londyn, 1982 Cena $20.00 (z wysy³k¹ $25)

Adam Strzembosz, Andrzej PrzewoŸnik Genera³ Nil Warszawa, 1999 Cena: $10 (z wysy³k¹: $15)

Hej, orle bia³y, pierzch³y dziejów mroki, Leæ wzwy¿ wspania³y, hen, na lot wysoki, Nad pola chwa³y, nad niebios ob³oki, Ponad œwiat ca³y, wielki i szeroki. Hej, na bój, na bój! Taka wola Bo¿a! Hej, na bój, na bój! Za Gdañsk i brzeg morza! Za Ziemiê ca³¹, tê ojczyznê nasz¹, Za wolnoœæ wszystkich, za wasz¹ i nasz¹.

Jerzy Walter Czyn zbrojny wychodŸstwa polskiego w Ameryce Warszawa 2001 Cena: $25 (z wysy³k¹: $30)

Oprac. JS

Hymn “Hej Orle Bia³y” poœwiêcony Armii Polskiej.

Apel do czytelników Kuriera Plus Szanowni Pañstwo! Je¿eli jesteœcie cz³onkami Polsko-S³owiañskiej Federalnej Unii Kredytowej poproœcie, aby wasze obowi¹zkowe roczne sk³adki w tej instytucji ($10.00) zosta³y przeznaczone na Stowarzyszenie Weteranów Armii Polskiej w Ameryce. W ten sposób pomo¿ecie naszej organizacji.

Jacek Praga To dla Ciebie Polsko Warszawa 1998 Cena: $5 (z wysy³k¹: $10)

Czeki z zamówieniem prosimy wystawiaæ na: P.A.V.A., District 2. i wys³aæ na adres redakcji: P.A.V.A. of America, District 2 17 Irving Place, New York, NY 10003 e-mail: pava-swap@kurierplus.com tel. (212) 358-0306 www.pava-swap.org Redakcja: Jolanta Szczepkowska


KURIER PLUS 25 LISTOPADA 2017

12

RYBY

i

PLOTKI

Weronika Kwiatkowska

FOTO: MATERIALY PRASOWE

GRUBE

www.kurierplus.com

u

Katie Homes.

FOTO: JOELLA MARANO CC BY-SA 2.0 VIA FLICKR

Zbli¿a siê Œwiêto Dziêkczynienia. Jak spêdz¹ je amerykañskie gwiazdy? Katie Homes, by³a ¿ona Toma Cruisa, wyzna³a, ¿e wybiera siê w rodzinne strony. Aktorka pochodzi z Ohio i w³aœnie tam bêdzie celebrowaæ swoje ulubione œwiêto. „Wiele lat temu mój tata zapocz¹tkowa³ rodzinn¹ tradycjê, która polega na wspólnym bieganiu w parku” – mówi Katie. „Dystans wynosi trzy mile i nosi nazwê „Turkey Trot” („indyczy k³us”). Mo¿na wygraæ nagrodê, ale jeszcze mi siê to nie uda³o” – dodaje gwiazda.

u

Katy Perry.

FOTO: EVA RINALDI CC BY-SA 2.0 VIA FLICKR

Z kolei Katy Perry spêdzi œwiêta ze swoj¹ najbli¿sz¹ kuzynk¹, która trzy dni przed Thanksgiving ma urodziæ córeczkê. „Bêdziemy cieszyæ siê tym cudnym dzieci¹tkiem, prawdopodobnie wielkoœci ma³ego indyka” – ¿artuje piosenkarka. „Jest pierwszym – od ponad 20 lat – potomkiem, który przyjdzie na œwiat w naszej rodzinie, wiêc panuje wielkie poruszenie” – zdradzi³a Perry. Blond seksbomba Pamela Anderson deklaruje nato-

u

Taylor Swift.

u

Janus Gajos W filmie "Najlepszy". Aktor gra Marka Kotañskiego.

miast, ¿e zamiast jeœæ ptaki, woli je… ³askotaæ. 45-letnia wegetarianka wybiera siê na indycz¹ farmê gdzie bêdzie „gilgotaæ je pod skrzyd³ami, sadzaæ sobie na kolanach i karmiæ ciastem z dyni”. Taylor Swift – choæ ma dopiero 22 lata – jest jedn¹ z najbardziej zapracowanych gwiazdek muzyki pop. Poniewa¿ akurat w Dzieñ Dziêkczynienia bêdzie w Japonii, postanowi³a spotkaæ siê na uroczystej kolacji z rodzin¹ wczeœniej. „Odbijemy sobie w Œwiêta Bo¿ego Narodzenia” – przekonuje. „Mam nadziejê, ¿e wtedy bêdê mia³a wiêcej czasu, bo aktualnie jestem strasznie zapracowana. Promocja nowego albumu, koncerty, wywiady... Krêcê siê jak chomik w ko³owrotku” – œmieje siê wokalistka, ale chyba nie narzeka. Jest na dziewi¹tym miejscu najbogatszych gwiazd Ameryki. W zesz³ym roku zarobi³a 170 milionów dolarów i – jak twierdz¹ eksperci – dopiero siê rozkrêca. * „Œpiewa³am od zawsze. Ten talent ujawni³ siê u mnie dosyæ wczeœnie. Ju¿ jako malutka dziewczynka ca³y czas œpiewa³am – i by³o to nieznoœne dla otoczenia” – wspomina Ania D¹browska. Jednak wokalistka d³ugo nie myœla³a powa¿nie o karierze muzycznej. „Pochodzê z ma³ego miasta na wschodzie Polski z robotniczej rodziny, w której wszyscy

myœleli o ¿yciu bardzo realistycznie. Œpiewanie nie kojarzy³o siê moim bliskim z czymœ, z czego mo¿na siê w ¿yciu utrzymaæ. Dlatego myœla³am o tym w kategoriach hobby. Spotyka³am siê po szkole z kolegami, którzy robili muzykê i œpiewa³am z nimi. Wiedzia³am jednak, ¿e na zawód muszê wybraæ coœ powa¿nego. Dlatego zaczê³am studiowaæ psychologiê” – wyjaœnia. D¹browska skoñczy³a pi¹ty rok, ale nigdy nie napisa³a pracy magisterskiej, czego – jak podkreœla – ¿a³uje. „Studia by³y bardzo rozwojowe, a psychologia przyda³a mi siê w ¿yciu prywatnym. Dziêki niej mog³am w trudnych sytuacjach stan¹æ z boku siebie samej; przeanalizowaæ w³asne zachowanie i naprawiæ pope³nione b³êdy. Zreszt¹ zawsze by³am introwertykiem, interesuj¹cym siê ludzkim wnêtrzem. Myœlê, ¿e w³aœnie dlatego wybra³am te studia” – opowiada. Jeszcze jako studentka Ania wziê³a udzia³ w castingu do „Idola” i choæ nie wygra³a programu, jest jedn¹ z niewielu laureatów talent show, którym uda³o siê zaistnieæ na polskim rynku muzycznym. Jednak – jak sama mówi – d³ugo czu³a siê debiutantk¹. „W naszym show – biznesie w³aœciwie ka¿da kolejna p³yta jest wielk¹ niewiadom¹. Dlatego st¹pamy ci¹gle po grz¹skim gruncie. I ka¿dym nastêpnym albumem musimy wszystkim udowadniaæ, ¿e jesteœmy nadal popularni” – mówi artystka. „St¹d nieustanne wra¿enie, ¿e przede mn¹ mnóstwo nauki. Dopiero w zesz³ym roku poczu³am, ¿e mam ju¿ ugruntowan¹ pozycjê. Ale wiem, ¿e i tak ka¿da kolejna p³yta bêdzie dla mnie stresem” – wyznaje. Po œwietnie przyjêtym albumie „Dla naiwnych marzycieli” i piêtnastu latach na scenie, Ania D¹browska wydaje „The Best Of”. Znajdzie siê na nim piêtnaœcie utworów. P³ytê promuje najnowszy singiel zatytu³owany „Z Tob¹ nie umiem wygraæ”. Kr¹¿ek uka¿e siê równie¿ na podwójnym winylu. I – jak przewiduj¹ krytycy muzyczni – szybko pokryje siê platyn¹. * Janusz Gajos koñczy 77 lat, ale nie zwalnia tempa. W nowym filmie £ukasza Palkowskiego („Bogowie”, seriale „Belfer”, „Diagnoza”, „39 i pó³”) gra Marka Kotañskiego, za³o¿yciela Monaru. Na decyzjê o wziêciu udzia³u w projek-

cie, jak to zwykle u wybitnego aktora bywa, z³o¿y³o siê kilka elementów: wartoœæ scenariusza, re¿yser i legendarna postaæ, w któr¹ ma siê wcieliæ. „Kotañski jest legend¹” – mówi Gajos. „Cz³owiekiem, który pierwszy zacz¹³ u nas pomagaæ ludziom uzale¿nionym od narkotyków. Natomiast opowieœæ o Jurku Górskim (triatloniœcie, który wyszed³ z uzale¿nienia) jest opisem wychodzenia z samego dna cz³owieczeñstwa” – t³umaczy aktor. „Kiedy z nim rozmawia³em, miêdzy innymi o postaci Kotañskiego, powiedzia³ mi, ¿e re¿im jest jedyn¹ drog¹ do sukcesu” – dodaje. Na sugestiê dziennikarki, ¿e wiêkszoœæ z nas woli marchewkê od kija, gwiazda deklaruje: „Ja za kijem nie przepadam. Marchewce nie ufam. Motywowa³em siê w wiêkszoœci przypadków sam. Kiedy zaczyna³em naukê zawodu, wszyscy tam byli mistrzami. Obserwowa³em ich bardzo pilnie i w koñcu doszed³em do wniosku, ¿e nie mogê akceptowaæ wszystkiego bezkrytycznie i zacz¹³em oddzielaæ to, co mi siê w niektórych podoba³o, od tego, co wydawa³o mi siê nie do zaakceptowania. Takie postêpowanie nie u³atwia ¿ycia. Cz³owiek siê po prostu nara¿a, ale chêæ pozostania wiernemu sobie najczêœciej zwyciê¿a” – t³umaczy Gajos. W wielu wywiadach aktor podkreœla, ¿e choæ spotka³ wielu pedagogów, którzy mu imponowali, nigdy nie mia³ jednego mistrza. „Takiego, który by wzi¹³ m³odego cz³owieka za rêkê i zapewni³, ¿e przeprowadzi przez wszystkie chaszcze i do³y, oraz nauczy, jak ¿yæ bezboleœnie, na szczêœcie nie ma” – œmieje siê. „Ka¿dy musi mieæ „w³asny wk³ad”. Im szybciej to pojmiemy, tym lepiej dla nas” – twierdzi Gajos. „Z kolei w zawodzie aktora najbardziej niebezpieczne jest zach³yœniêcie siê samym sob¹. Niebezpieczeñstw czyhaj¹cych na ludzi, którzy uprawiaj¹ ten zawód jest oczywiœcie o wiele wiêcej, ale samouwielbienie to jedno z najgroŸniejszych” – przekonuje. „Wyklucza zakochanego w sobie osobnika z krêgu zawodowców. Cz³owiek przekonany o swojej wyj¹tkowoœci traci wiarygodnoœæ w opisywaniu œwiata i ludzi” – dodaje aktor. I trudno siê z tym nie zgodziæ. Zreszt¹ dotyczy to nie tylko profesji uprawianej przez Janusza Gajosa. m


www.kurierplus.com

KURIER PLUS 25 LISTOPADA 2017

13

Spotkanie z Jêdrkiem Podró¿nikiem – Co jest wa¿ne w takim samotnym podró¿owaniu, jakie sobie wybra³eœ? Wa¿ne jest zdrowie i dobre samopoczucie. To g³ówne czynniki, oczywiœcie oprócz dobrego przygotowania siê do wyprawy i optymizmu. Podró¿e nie s¹ dla pesymistów. Jest jeszcze wiele dodatkowych punktów zachêcaj¹cych do podró¿owania jak: poznanie œwiata, sprawdzenie siebie w ekstremalnych warunkach, chêæ porównania ¿ycia w ró¿nych œrodowiskach spo³ecznych, geograficznych, zweryfikowania tego co przekazuj¹ media, itp. Dziêki Bogu, zdrowie i dobre samopoczucie towarzysz¹ mi przez ca³y czas podró¿owania a szczególnie w Afryce. W podœwiadomoœci mam zakodowane – nie mogê chorowaæ! To jest powód do radoœci i chêci zrealizowania za³o¿onego celu. Muszê tu dodaæ, ¿e podró¿ujê z dobrym Ani³em Stró¿em, który ma mnie w opiece. – Jakie momenty z Afryki utkwi³y Ci najbardziej w pamiêci? – Pokonywanie terenowych dróg na wschodzie, jad¹c przez obie Gwineje i oba Conga. Tam s¹ drogi wyrzeŸbione przez potoki podeszczowe, po których mo¿liwa jest jazda motocyklem czy SUWem, z napêdem na cztery ko³a, a nie zwyk³ym samochodem. To by³ terenowy rajd typu „Dakar” w porze deszczowej, która mnie dopad³a. Ma³a Toyotka zeœlizgiwa³a siê po wielkich kamieniach, mimo ¿e ko³a krêci³y siê do przodu... Bez pomocy przypadkowych, a ¿yczliwych ludzi nie da³bym rady pokonaæ tamtych wzniesieñ... Przygoda by³a bliska smutnego koñca. – Powszechne wyci¹ganie r¹k po bakszysz jest powszechne w tamtejszych relacjach ludzi czarnych i bia³ych. Bia³y, znaczy bogaty. – Trudno siê temu dziwiæ. Nie spotka³em w ¿yciu tylu bezrobotnych mê¿czyzn co w wioskach afrykañskich, które pozbawione s¹ wody, pr¹du i innych, podstawowych udogodnieñ ¿yciowych. Analfabetyzm jest czymœ powszechnym, brak nauczycieli i szkó³ nie mówi¹c o przedszkolach. Odczuwa siê brak pracy w ogóle. No to co robiæ?.. Pozostaje jedno, kochaæ siê i p³odziæ dzieci. Wioski wype³nione s¹ mrowiem dzieciaków. Biedy wiejskiej nie mo¿na porównaæ z miejsk¹. W mieœcie walczy siê o lepsz¹ egzystencjê. Na wsiach to walka o przetrwanie. Bardzo du¿o widzi siê m³odych dziewczyn z maluchami na plecach. Te matki maj¹ 14 – 17 lat i ciê¿ko pracuj¹ by wychowaæ dziecko, nie rozstaj¹c siê z nim ani na chwilê. Nie szukaj¹ kontasktu z ojcem, który zrobi³ swoje i znikn¹³... W Afryce jest wstydem nie mieæ dziecka w wieku 20 lat. Spo³eczeñstwo ignoruje takie bezdzietne panny. Ka¿da chce mieæ choæ jedno dziecko by byæ powa¿an¹ w œrodowisku i czuæ siê spe³nion¹ biologicznie. – Afryka jest bardzo ciekawa, ale brak oznakowañ na drodze stawia j¹ daleko w podró¿niczym œwiecie. – Tam nawet tubylec bez pytania po drodze nie pojedzie we w³aœciwym kierunku. Jest to celowe by hamowaæ kontakty i przemieszczanie siê ludzi. G³ówne szosy ³¹cz¹ce stolice pañstw, nawet dobrej jakoœci, s¹ prawie puste. Od czasu do czasu mija siê autobusy i pañstwowe pojazdy. Natomiast bramek kontrolnych jest co nie miara. Prywatne podró¿owanie tubylców prawie nie istnieje. – Jaki cel przyœwieca³ Ci w tej podró¿y?

To by³a moja podró¿ patriotyczna. Poniewa¿ jestem synem kombatanta II Wojny Œwiatowej nawi¹zujê z przyjemnoœci¹ kontakty z pozosta³ymi przy ¿yciu kombatantami lub ich rodzinami rozsianymi po œwiecie. Przekazujê im otrzymany „gleit” z Muzeum AK w Krakowie, proszê o darowizny pami¹tek, archiwalii wojennych na które czekaj¹ liczne muzealne gabloty. W ten sposób m³odzie¿ uczy siê historii Polski na faktach a nie zmyœlonych tekstach, jak moje pokolenie. Spotka³em kilkudziesiêciu Polaków w krajach Afryki, którzy zostali tu po II Wojnie Œwiatowej, inni wyrwali siê z komunistycznej Polski i osiedlili w Maroku, Namibi, RPA, Mozambiku czy Egipcie. – Z babskiej ciekawoœci... czy masz jakiegoœ sponsora? – W zasadzie od pierwszej podró¿y dooko³a œwiata, czterdzieœci lat temu, mam jednego sponsora, który mi nigdy nie nawali³ i ja mu te¿ – tym sponsorem jest w³asna kieszeñ. Po prostu odk³adam pieni¹dze i... realizujê kolejne marzenie. Natomiast w tej afrykañskiej podró¿y œrodki utrzymania czerpa³em ju¿ z emerytury. Bywa³o, ¿e by³o „krótko” pod koniec miesi¹ca. Wtedy zatrzyma³em siê gdzieœ... i przeczekiwa³em do dnia wp³aty. Nastêpnie w banku pobiera³em nale¿noœci emerytalne... i jecha³em dalej. Muszê dodaæ, ¿e tej podró¿y niespodziewanie z pomoc¹ przyszed³ mi Automobilklub w Warszawie, którego jestem cz³onkiem. Prezes klubu pan Romuald Cha³as za³o¿y³ kaucjê w banku za „Carnet de Pasages” (10 tys USD) bez którego mia³bym trudnoœci po drodze w pokonywaniu przejœæ granicznych. A tak nie traci³em czasu i dodatkowych op³at na granicach. Pomóg³ mi te¿ w wyborze samochodu. To jest stary wyga rajdowy – wie co potrzebne w pokonywaniu trudnoœci po bezdro¿ach œwiata. Wielkie mu za to dziêki. – Jakie masz plany na przysz³oœæ? W niedalekiej przysz³oœci pragnê ukoñczyæ tê podró¿ tj. przejechaæ dooko³a œwiata przez okr¹¿enie kontynentów wzd³u¿ granic morskich. To jest podró¿, któr¹ rozpocz¹³em w Bostonie w 2008 roku. Do tej pory okr¹¿y³em ju¿ trzy Ameryki (Pó³nocn¹, Œrodkow¹ i Po³udniow¹), Europê, Australiê i obecnie Afrykê. Zosta³a mi Azja, któr¹ objadê w marcu przysz³ego roku. Bêdê jecha³ z Warszawy VW-genem, typowym „Ogórkiem”, którego u¿ycz¹ mi polscy garbusiarze... Ale gdybym zdoby³ jakiœ nowszy samochód to pewniej bym czu³ siê po drodze, bo Azja jest kontynentem z równie kiepskimi drogami. W ten sposób zrealizowa³bym najd³u¿sz¹ mo¿liwie pêtlê – wyprawê swojego ¿ycia.

FOTO: ARCHIWUM ANDRZEJA SOCHACKIEGO

Zada³am Jêdrkowi kilka pytañ.

u

Gabon,Libreville.

i naturalnym poligonem doœwiadczalnym tak dla pojazdów jak i dla kierowców. – A po powrocie do kraju? Po zrealizowaniu podró¿y bêdê myœla³ o dokoñczeniu pisania ksi¹¿ek i stworzeniu prezentacji komputerowej z poszczególnych woja¿y by pamiêæ o moich zmaganiach po bezdro¿ach œwiata nie zaginê³a. W miêdzyczasie planujê odbywaæ spotkania w myœl za³o¿eñ turystyki trampingowej, tj. podró¿owania niezale¿ego od biur podró¿y. I mo¿e na ostateczne zakoñczenie rozmowy, motto. Pamiêtajmy – turysta turystuje, podró¿nik podró¿uje a œwiat jest zbyt ciekawy i pouczaj¹cy by siedzieæ w domu. – Pamiêtam jeszcze jedno motto Twego autorstwa – „Bez podró¿y ¿ycie jest nudne i... siê d³u¿y”. Dziêkujê za rozmowê.

Katrina z Radomia Centrum Wagabundy ZPhoenix, wrzesieñ 2017

Andrzej Sochacki nie ma w œwiecie równego sobie. ¯yczê nietypowemu podró¿nikowi z ca³ego serca szczêœliwego wykonania tych niecodziennych eskapad, w które wyrusza z Targówka w Warszawie – miejsca urodzenia i twardego wychowania. Wiêcej o przygodach naszego bohatera mo¿na przeczytaæ w internecie pod has³em Andrzej Sochacki podró¿nik i w: azpolonia. com pod has³em Centrum Wagabundy. Trasê Andrzeja œledzi³am na bie¿¹co w internecie i bêdê to robiæ w niedalekiej przysz³oœci, pod has³em: EMTRACK – Andrzej Sochacki. W ostatni¹ podró¿ swojego ¿ycia Andrzej planuje wyruszyæ wiosn¹ przysz³ego roku z Polonezkoj (polskiej osady, dawny Adampol) w Turcji. Kontakt z podró¿nikiem: asochacki@yahoo.com lub centrumwagabundy@yahoo.com.

Krzy¿ Kawalerski dla Stana Borysa

– Jakimi samochodami podró¿owa³es? Do tej pory podró¿ kontynentami œwiata pokonywa³em: Toyot¹ „Land Cruiserem”, Oldsmobilem „Cutlass”, Volvo „60”, Mitsubishi „Magna” i ostatnio Toyot¹ „Coroll¹ Combi”. – Co chcia³byœ dodaæ na zakoñczenie naszej rozmowy? – No có¿, nie kryjê, ¿e samotna podró¿ jest trudnym przedsiêwziêciem. Zawsze mo¿e siê coœ niespodziewanego zdarzyæ na trasie, no i co wtedy robiæ...? Nie wolno siê za³amywaæ. Bez pomocy technicznej jest te¿ mo¿liwe zrealizowanie podró¿niczego marzenia i wykonanie za³o¿onego celu; to jest oczywiste, trzeba tylko wystartowaæ. W moich podró¿ach, jak ju¿ mówi³em, czujê nad sob¹ opiekê dobrego Anio³a Stró¿a, to wiêcej ni¿ najlepszy sponsor. Œwiatowe podró¿e w nieznane s¹ wielkim wyzwaniem

u

Stan Borys z Pierwsz¹ Dam¹ Agat¹ Dud¹ i mened¿erk¹ Ani¹ Maleady.

Podczas uroczystoœci zwi¹zanych z Dniem Niepodleg³oœci 11 listopada 2017 roku w Pa³acu Prezydenckim jednym z odznaczonych przez Prezydenta RP Andrzeja Dudê zosta³ Stan Borys. Za ca³okszta³t dzia³alnoœci artystycznej otrzyma³ Krzy¿ Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski.

PR


KURIER PLUS 25 LISTOPADA 2017

14

www.kurierplus.com

Nowa powieϾ w odcinkach

Tadeusz Do³êga Mostowicz

Pamiêtnik pani Hanki

odc. 14

Powieœæ pod powy¿szym tytu³em, to ostatnia i jak wielu krytyków uwa¿a, najlepsza ksi¹¿ka niezwykle popularnego w okresie miêdzywojennym pisarza Tadeusza Do³êgi Mostowicza. Napisana jest w formie dziennika. Autor œwietnie oddaje w niej klimat przedwojennej Warszawy i ¿ycie ówczesnych elit. G³ówna bohaterka – ¿ona polskiego dyplomaty wpl¹tuje siê w aferê... Gdy siê drzwi za nim zamknê³y, obejrza³am jego kartê wizytow¹: porucznik Jerzy Sochnowski. Zupe³nie correct m³ody cz³owiek. Mo¿na go bêdzie œmia³o zaprosiæ na nasze fajfy. Je¿eli to z tych Sochnowskich z Podola, mo¿e byæ nawet dalekim krewnym Jacka. Trzeba bêdzie mamê o to wypytaæ. Nie wiem, czemu jestem dzisiaj taka zmêczona. Nie chcia³o mi siê nawet pójœæ z Totem na kolacjê. Zosta³am w domu. Zupe³nie nie mia³am apetytu. Zjad³am tylko trzy szparagi i wypi³am szklankê herbaty z odrobin¹ czerwonego wina. Ciotka Magdalena przygl¹da³a mi siê przy stole podejrzliwie, dopatruj¹c siê prawdopodobnie w moim braku apetytu objawów zakazanej mi³oœci do rzekomego poœrednika. Niech j¹ Bóg ma w swojej opiece. W istocie sprawa jest znacznie powa¿niejsza: przyby³o mi w ostatnim miesi¹cu kilo i czterdzieœci deka. Czwartek Rzucam w poœpiechu te kilka s³ów. Wczesnym rankiem przysz³a depesza z Ho³dowa. Ojciec niebezpiecznie chory. Mam zabraæ profesora Wolframa i doktora Jarka i natychmiast jechaæ do Ho³dowa. Na szczêœcie obaj mog¹ pozwoliæ sobie na wyjazd. Jestem pe³na niepokoju o zdrowie i ¿ycie ojca. To rozpacz, ¿e nie mogê zawiadomiæ stryja Albina o swoim wyjeŸdzie. Tymczasem mog¹ tu przecie¿ zajœæ bardzo wa¿ne rzeczy. Samochód stoi przed bram¹. Wtorek Co siê dzia³o, co siê dzia³o! Muszê panowaæ nad swoimi myœlami, gdy¿ inaczej nie potrafi³abym systematycznie i jasno opowiedzieæ wszystkiego. Postrzelenie ojca, awantura, operacja, ta ¿ó³ta koperta, ta ruda szanta¿ystka, stryj Albin, Jacek, porucznik Sochnowski, œledztwo – wszystko to krêci mi siê w g³owie jak w ko³owrocie. Na dodatek jeszcze ta zwariowana ciotka Magdalena. Biedny Robert! Pewno myœli, ¿e o nim zapomnia³am. Mia³am szalon¹ pokusê wys³aæ z Ho³dowa doñ list, lecz powstrzyma³am siê w ostatniej chwili. Przypomnia³o mi siê stare m¹dre przys³owie, ¿e nic tak nie plami kobiety jak atrament. List zawsze mo¿e trafiæ w czyjeœ niepowo³ane rêce, jak ostatnio mia³am tego dowód. Tego by jeszcze tylko brakowa³o, by Robert znalaz³ siê na tapecie! Ale od pocz¹tku! Wiêc przede wszystkim rana ojca nie okaza³a siê wcale tak niebezpieczna, jak z pocz¹tku myœlano. Ten Portugalczyk (nazwiska jego nigdy nie zapamiêtam) na pewno nie mia³ zamiaru ojcu zrobiæ ¿adnej krzywdy. Sam by³ w rozpaczy i upar³ siê, by pokryæ wszystkie koszty kuracji. Ma siê rozumieæ, ojciec na to nie móg³ siê zgodziæ. Wobec tego Portugalczyk ofiarowa³ bardzo powa¿n¹ kwotê na jakiœ dobroczynny cel. Oni tam w Portugalii nie maj¹ polowañ, tote¿ gdy zobaczy³ dzika, strzela³ za nim na wszystkie strony jak wariat. W rezultacie kula przebi³a ojcu na szczêœcie tylko miêœnie nad biodrem. Jednak szeœæ dni siedzieæ musia³am w Ho³dowie. O wyjeŸdzie nie mog³o byæ mowy. Mama ze strachu zupe³-

nie straci³a g³owê. A tu prawie dwadzieœcia osób! I jeszcze te historie. ¯e ja sama nie dosta³am pomieszania zmys³ów, to dziwne. Jeszcze nie mogê przyjœæ do siebie. Tym bardziej ¿e poza stanem zdrowia ojca wszystko zdaje siê pogarszaæ. Nazajutrz po swoim przyjeŸdzie do Ho³dowa otrzyma³am od stryja depeszê. Donosi³ mi w nader oglêdnych i dla osób nie wtajemniczonych zagmatwanych s³owach, ¿e nadesz³a z Brukseli niepomyœlna wiadomoœæ. O tej babie tam nikt nic nie wie oprócz tego, ¿e zatrzymywa³a siê kilkakrotnie w ró¿nych hotelach. Ustalono niezbicie, ¿e nie jest mieszkank¹ ¿adnego z wiêkszych miast belgijskich. Biuro przypuszcza, ¿e nie jest to osoba godna zaufania. Nie zaprzesta³o dalszych poszukiwañ wprawdzie, ale stryj wyraŸnie dawa³ do zrozumienia, ¿e nie spodziewa siê ¿adnych istotnych informacji. Nie by³o to dla mnie pocieszaj¹ce. Gdybyœmy o tej damulce wiedzieli coœ konkretnego, zupe³nie inaczej mo¿na by by³o z ni¹ mówiæ. Ca³a nadzieja w stryju. Na dobitek spad³a na mnie nowa historia. Mianowicie w sobotê rano do Ho³dowa przyjecha³o dwu panów. Gdy wysz³am do nich i ze zdziwieniem stwierdzi³am, ¿e ich nie znam, przedstawili siê. Okaza³o siê, ¿e starszy z nich by³ pu³kownikiem Korczyñskim, a m³odszy ni mniej, ni wiêcej tylko jego adiutantem, porucznikiem Sochnowskim. Poniewa¿ nie chcia³am w to uwierzyæ, gdy¿ ten nowy Sochnowski wcale nie by³ podobny do poprzedniego, pokazali mi swoje dokumenty. I teraz dopiero wszystko wysz³o na jaw. Mêczyli mnie przesz³o trzy godziny. Musia³am dok³adnie opowiedzieæ, jak to by³o z wizyt¹ owego pierwszego (fa³szywego) adiutanta, œciœle podaæ godzinê jego wizyty i rysopis. Sprawa musia³a byæ powa¿na, gdy¿ pu³kownik s³owo w s³owo zapisywa³ moje zeznania, porucznik zaœ starannie pozamyka³ drzwi, by nas nikt nie móg³ s³yszeæ. Okaza³o siê, ¿e w ¿ó³tej kopercie by³y podobno niezmiernie wa¿ne dokumenty. Na zdobyciu ich mia³o bardzo zale¿eæ jakiemuœ pañstwu oœciennemu. Notabene ze wstydem muszê siê przyznaæ, ¿e nie mam pojêcia, które pañstwo trzeba nazywaæ oœciennym. Ci¹gle w rozmowach mê¿czyzn pada to s³owo, a ja krêpujê siê zapytaæ. Przecie¿ nie wypada mnie, jako ¿onie Jacka, tego nie wiedzieæ. Domyœlam siê jednak, ¿e pod s³owami „pañstwo oœcienne” nale¿y rozumieæ Rosjê. Zw³aszcza w tym wypadku nabra³am co do tego pewnoœci. Pu³kownik bardzo siê interesowa³, czy ów rzekomy porucznik Sochnowski nie mia³ akcentu rosyjskiego. Zgodnie z prawd¹ odpowiedzia³am, ¿e mówi³ najczystsz¹ polszczyzn¹. Obaj panowie robili mi wyrzuty, ¿e post¹pi³am lekkomyœlnie, wydaj¹c kopertê bez sprawdzenia dokumentów cz³owieka, który siê zg³osi³. To by³o oburzaj¹ce. I da³am im to do zrozumienia. Wiêc jak to? Najpierw m¹¿ mi telefonuje z Pary¿a, ¿e zjawi siê porucznik taki i taki, adiutant takiego i takiego pu³kownika po taki i taki przedmiot. Potem zjawia siê pan w mundurze, nawet z jakimiœ orderami, w dodatku przystojny i doskonale u³o¿ony, przedstawia siê i ¿¹-

da tego przedmiotu. Jak¿e mia³am post¹piæ? Przecie¿ to zabawne, bym mia³a domagaæ siê jakichœ papierów lub go legitymowaæ. Nie jestem policjantem. Na myœl mi nie mog³o przyjœæ, by mia³o w tym tkwiæ jakieœ oszustwo. Bo i sk¹d wiedzia³by ktoœ obcy, ¿e Jacek do mnie telefonowa³ i jakie wyda³ polecenie? Pu³kownik bardzo siê œmia³ z tych moich dowodów i wyjaœni³, ¿e w hotelu, z którego telefonowa³ Jacek w Pary¿u, ju¿ znaleziono wczoraj liniê pods³uchow¹, dziêki której szpiedzy wiedzieli o poleceniu i natychmiast swoim warszawskim agentom kazali zdobyæ kopertê. To okropne. Œcierp³a mi skóra na myœl, ¿e i moje rozmowy z Totem czy Robertem te¿ mog¹ byæ przez kogoœ pods³uchane. Natychmiast po powrocie do Warszawy wynajmê takiego elektrotechnika od telefonów, by rozkrêci³ nasz aparat i sprawdzi³, czy tam nie ma jakiejœ linii. To jest bardzo mo¿liwe. Jacek wprawdzie nigdy przez telefon o sprawach politycznych z nikim nie rozmawia, ale szpiedzy mog¹ myœleæ inaczej. To jest ohydne, ta instytucja szpiegów. Po prostu poj¹æ nie mogê, co oni sobie upatrzyli do Polski. Czemu inne pañstwa nasy³aj¹ nam wci¹¿ tych szpiegów? Dlaczego s¹ wszystkiego, co siê u nas dzieje, tak ciekawe? Dlaczego my nie zajmujemy siê ich sprawami i nie wysy³amy nikogo, by ich podpatrywa³, a oni nam spokoju nie daj¹. Rozumia³abym jeszcze, gdyby ci szpiedzy za³atwiali swoje sprawy z mê¿czyznami. Ale to bardzo nie po d¿entelmeñsku wpl¹tywaæ nagle kobietê z towarzystwa w swoje brudne afery. Pu³kownik zapowiedzia³ mi, ¿e bêdê jeszcze wezwana, by rozpoznaæ wœród wielu fotografii tego fa³szywego porucznika. Tego jeszcze brakuje, bym traci³a czas na ró¿ne g³upstwa. Zapyta³am, w jaki sposób wysz³o na jaw, ¿e odda³am tê kopertê. Pu³kownik mi wyjaœni³, ¿e ju¿ u mnie w domu przeprowadzono dochodzenie. Badano ciotkê Magdalenê i s³u¿bê. Na zakoñczenie zacz¹³ dopytywaæ siê, kim jest ten starszy przystojny pan, który podawa³ siê za poœrednika sprzeda¿y placów. Tu ju¿ opanowa³a mnie wœciek³oœæ. Z trudem pohamowa³am siê, by nie wybuchn¹æ. Ta g³upia ciotka znowu nawarzy³a mi piwa. Gotowi jeszcze pos¹dziæ stryja Albina, ¿e jest pomocnikiem szpiegów. To nies³ychane, co ta baba wyprawia! Tak czy owak skoñczy siê sprawa Jacka, ale po jej skoñczeniu postawiê mu warunek: albo odeœle ciotkê na wieœ, albo ja z nim zrywam. (Oczywiœcie o prawdziwym zerwaniu nie myœla³am ani na chwilê, ale mogê go przecie¿ nastraszyæ). Powiedzia³am tym panom, ¿e by³ to prawdziwy poœrednik i ¿e widzia³am go wszystkiego dwa razy w ¿yciu. Wtedy zaczêli dopytywaæ siê, czy nie rozmawia³ ze mn¹ o Jacku i o jego podró¿y. Zapewni³am, ¿e nie, ale wydaje mi siê, ¿e nie bardzo ich przekona³am i ¿e bêd¹ siê starali odszukaæ stryja Albina. By ich trochê u³agodziæ, zaprosi³am ich na obiad, lecz wymówili siê pilnymi sprawami i wyjechali. D³ugo nie mog³am przyjœæ do siebie, a wieczorem przysz³a depesza z Warszawy od – Jacka.

Okaza³o siê, ¿e w zwi¹zku z t¹ g³upi¹ kopert¹ wezwano go i przylecia³ aeroplanem na kilka godzin i ¿e zaraz wieczorem musi wracaæ do Pary¿a. By³ widocznie tak zaabsorbowany spraw¹ szpiegów, ¿e zapomnia³ nawet zapytaæ w depeszy o zdrowie ojca. Widzia³am, jak¹ to przykroœæ ojcu sprawi³o. By³am w fatalnym po³o¿eniu, bo o wyjeŸdzie z Ho³dowa nie mog³o byæ mowy, a tymczasem Jacek na pewno znajdzie doœæ wolnego czasu, by siê zobaczyæ z t¹ swoj¹ wydr¹. Bóg jeden wie, co mog¹ sobie uradziæ. Natychmiast po otrzymaniu depeszy wys³a³am po niego samochód i napisa³am, ¿e stan ojca jest fatalny i ¿e koniecznie musi przyjechaæ bodaj na pó³ godziny. Przed wieczorem jednak szofer wróci³ z niczym, a raczej z kartk¹ od Jacka, ¿e absolutnie wyrwaæ siê z Warszawy nie mo¿e. Te wszystkie historie tak wytr¹ci³y mnie z równowagi, ¿e na noc musia³am wzi¹æ brom, chocia¿ wiem, jak bardzo mi szkodzi na cerê. W dodatku pod prawym uchem zrobi³ mi siê pryszczyk. A ta roztrzepana Waleria rozla³a lakier do paznokci i moje rêce wygl¹daj¹ fatalnie. Jeszcze nigdy nie prze¿ywa³am tak z³ej passy. Wszystko przeciwko mnie siê sprzysiêg³o. Na szczêœcie dziœ rano przyjecha³a Danka i mog³am natychmiast wróciæ do Warszawy. Z ciotk¹ przywita³am siê w sposób a¿ nader wymowny. Zdawkowy uœmiech i sztywne podanie rêki. By jeszcze dobitniej zaakcentowaæ, ¿e ja tu jestem pani¹, kaza³am pootwieraæ wszystkie okna w jadalni, w salonie, w szafirowym i w kredensie. To zupe³nie uniemo¿liwi³o tej jêdzy cyrkulowanie po domu. Inna rzecz, ¿e zrobi³o siê okropnie zimno. Na szczêœcie musia³am zaraz wyjœæ, by zobaczyæ siê ze stryjem. Tak jak i przewidywa³am, nie zasta³am go w domu. Nie maj¹c innego wyboru, usiad³am przy oknie w ma³ej obrzydliwej mleczarence naprzeciw jego domu i czeka³am, popijaj¹c herbatê. Oprócz mnie i pochrz¹kuj¹cej za lad¹ w³aœcicielki by³ tylko jakiœ bardzo znu¿ony jegomoœæ o nieciekawym wygl¹dzie. Nie zwróci³abym nañ w ogóle uwagi, gdyby nie to, ¿e jego sposób jedzenia i zachowania siê dra¿ni³ w najwy¿szym stopniu. Najpierw poch³on¹³ olbrzymi talerz jajecznicy, a póŸniej ohydnie d³uba³ w zêbach, drug¹ rêk¹ zas³aniaj¹c jamê ustn¹. Przy tym bezmyœlnie gapi³ siê w okno z tak¹ min¹, jakby zaraz mia³ siê rozp³akaæ. Nie rozumiem, po co tacy ludzie egzystuj¹ na œwiecie. By³a ju¿ czwarta, gdy zobaczy³am stryja. Zajecha³ taksówk¹ i znikn¹³ w bramie. Natychmiast uregulowa³am rachunek wysz³am. Stryja dopêdzi³am, gdy otwiera³ drzwi. Powita³ mnie jak zawsze komplementami. By³ w œwietnym nastroju i to ju¿ nieco mnie uspokoi³o. – Czy ma stryjaszek coœ nowego? – zapyta³am pe³na nadziei. Poprawi³ monokl i zrobi³ do mnie oko. – A je¿eli dobry stryjaszek ma du¿o, bardzo du¿o nowin, to co za to dostanie? – Uœciskam stryjaszka, zw³aszcza w tym wypadku, je¿eli nowiny bêd¹ tak dobre, jak on sam.


KURIER PLUS 25 LISTOPADA 2017

www.kurierplus.com

15

Podwójne ¿ycie Weroniki K.

Niepamiêæ Nie mogê zasn¹æ. Miasto ju¿ zgas³o.* Przewracam W ERONIKA K WIATKOWSKA siê. Z boku na bok przelewa siê. P³ynna czekolada. O smaku paczek ¿ywnoœciowych z koœcielnej kruchty. O smaku mleka w proszku, które ksi¹dz rozdawa³ rodzinom wielodzietnym. By³y w du¿ych, lœni¹cych puszkach. Wy¿eraliœmy je ³y¿eczkami. Na sucho. Albo robiliœmy czekoladê. Dodawa³o siê margarynê, kakao i cukier. Zagêszcza³o mlekiem dla niemowl¹t. Kroi³o w bloki. Wylizywa³o palcem. To by³o dobre. Pierwsze i wa¿ne. Jak ka¿de wspomnienie z dzieciñstwa. Zapamiêtany smak niedoboru. W nowej luksusowej wersji kakao jest organiczne, mocne i aromatyczne. Margarynê zastêpujê mas³em. Ale po kilku próbach redukujê jego iloœæ do minimum. Dodajê kilka kropel wanilii w p³ynie. Cukier br¹zowy. I mleko od szczêœliwych krów. Specjalnym przyrz¹dem kuchennym eliminujê grudki. Teraz masa jest idealnie aksamitna. Wrzucam rodzynki, orzechy, p³atki kokosu. I oddajê siê reminiscencjom. Siedzê w cudzej kuchni. Z piecem kaflowym. Jest zima. I krajobraz za oknem raczej monotonny. Skute mrozem pola. Czarne plamy ptaków. Niskie niebo. Wi¹zka dymu z majacz¹cej na horyzoncie

cha³upy. Niedziela. Wszyscy w domach. W roso³ach. W telewizorach. Ogl¹daj¹ „Z³otopolskich” i marz¹ o ¿yciu z serialu. Gdzie wysycone kolory. I wszystko jak poci¹gniête lakierem. Na sto³ach plecione koszyki z dorodnymi owocami. Nieutyt³ane maselniczki. Szyby bez t³ustych paluchów. Wykrochmalone obrusy. I wypastowane pod³ogi. Wieœ, któr¹ odwiedza³am rzadko, by³a inna. Choæ wielkopolska, to zapyzia³a. Niedomyta. Trzeszcz¹ca w szwach. Lekko spróchnia³a. Z wychodkiem za domem, do którego ba³am siê wchodziæ. Wola³am sikaæ w krzakach. W ogrodzie. Na polu. Pod lasem. Byle nie musieæ zamykaæ za sob¹ drewnianych drzwi wygódki. Kucaæ nad dziur¹, ze œrodka której – jak sobie po wielokroæ wyobra¿a³am – wynurzy siê potwór albo zwyk³y szczur wodny i ugryzie w dzieciêcy zadek. Lubi³am studniê. Nabieranie wody. Pisklêta w ciep³ym strumieniu œwiat³a. Czerwone porzeczki prosto z krzaka. Chleb przypiekany na piecu. S³odkie faworki pra-cioci posypane obficie cukrem pudrem. Dojrza³e, soczyste gruszki. Zapach ziemi po deszczu. Kiedy biegaliœmy nago po ogrodzie w lipcowe popo³udnia. Pod baldachimem zielonego winogrona. Nie zadepczcie kwiatów - krzycza³a starsza pani. Której trochê siê baliœmy. Bo by³a z innego œwiata. Widywana nieczêsto, zadawa³a pytania: jak w szkole, czy masz same pi¹tki. Uœmiecha³a siê z wysi³kiem. Raczej nie przytula³a. Nie by³a typem ciep³ej, miêkkiej, dobrodusznej babci-kwoki,

która przegania „rozpaskudzone towarzystwo”, opêdza siê od dziatwy ze œmiechem, zadowolona, ¿e rozrabiaj¹, wyjadaj¹ œliwki z kompotu i pluj¹ pestkami w sieni. Starsza pani by³a urzêdniczk¹ w gminie. Mówi³a jêzykiem miasta. Zawsze powa¿na. Prosta jak struna. Raczej ch³odna. Z rezerw¹. Karc¹cym spojrzeniem usadza³a nas w miejscu. Mo¿e nie lubi³a dzieci? Sama ich nie mia³a. Najazdy wnuków (a by³o nas kilkunastu) musia³y wytr¹caæ j¹ z równowagi. Wola³a samotnoœæ. Ciszê. Obecnoœæ zwierz¹t. S¹siadów, którzy mieli ogromne – jak siê wtedy wydawa³o – obory i dziwne zwyczaje. Mê¿czyŸnie brakowa³o zêba. Œmierdzia³ alkoholem i chodzi³ w gumo-filcach. Raz, mo¿e dwa, by³am na jego posesji. Zapamiêta³am tylko mocny, œwidruj¹cy zapach gnojówki. I smutne spojrzenia zwierz¹t stoj¹cych w boksach. I ¿e wszêdzie by³o b³oto. I martwi³am siê o swoje buty.

dzia³ki. Rozrastaj¹ce siê miasto zaanektowa³o kolejne po³acie ziemi. Pewnie wybudowano piêkne, nowoczesne domy, do których wieczorami zje¿d¿aj¹ siê na nocleg ich mieszkañcy. Nikt nie sadzi ziemniaków. Nie hoduje kur. Nie sieje. Nie orze. Wymarli ostatni rolnicy. Wieœ zamieni³a siê w przedpokój miasta. I straci³a swój charakter. Jeœli kiedykolwiek jakiœ mia³a. Mog³abym sprawdziæ na Google Maps. Pójœæ na spacer zapamiêtanymi z dzieciñstwa ulicami. Choæ w³aœciwie zna³am tylko jedn¹ drogê, która prowadzi³a do domu pradziadków. Czêsto pokonywaliœmy j¹ na piechotê. Albo rowerami. Rzadko zapuszczaliœmy siê dalej. Do centrum wsi. Gdzie pewnie by³ jakiœ sklep spo¿ywczy. Na pewno przystanek autobusowy. Mo¿e nawet koœció³. Nie, koœcio³a nie by³o. Ani remizy stra¿ackiej. Kilkanaœcie domów. I du¿o niezas³oniêtego nieba. To wszystko.

Nie. Raczej nie lubi³am wsi. Mo¿e tylko latem. Gdy mo¿na by³o opalaæ siê w ogrodzie. Iœæ na spacer drog¹ pylist¹, drog¹ poln¹, jak kolorowa panny krajka. Graæ na liœciu. Albo goniæ w ¿ycie. Wielkopolskie sio³o, kilka kilometrów od miasta, nie mia³o powabu mazurskich czy podlaskich osad. W niczym nie przypomina³o kaszubskich wioseczek, które odwiedzaliœmy podczas kolonii i zimowisk, mazurskich, piêknie po³o¿onych nad jeziorami miejscowoœci wypoczynkowych, górzystych terenów z majestatycznymi widokami. By³o za p³asko. Za blisko. Za zwyczajnie. Za nudno.

Pod œwiêtym obrazem. Pod ciê¿k¹ pierzyn¹. W ch³odnym pokoju, do którego nie wolno by³o wchodziæ. Umar³a prababcia Rozalia. Umar³ pradziadek Jakub. Umar³ œwiat, który nie zosta³ opisany, utrwalony. Zabrak³o samozwañczego kronikarza rodu, który opowiedzia³by nam kim jesteœmy. Sk¹d. Zosta³ tylko smak kwaœnego agrestu. Kulki z chleba przypiekane nad piecem, którymi rzucamy w przesz³oœæ. Akt urodzenia spisany w obcym jêzyku. Kilka fotografii. Niewiele.

Dzisiaj w tamtym domu mieszkaj¹ ju¿ obcy ludzie. Ziemiê rozparcelowano na

Napisz do autorki: podwojnezycieweronikik@gmail.com

* Wojtek Mazolewski, Kolor czerwieni (feat. Piotr Zio³a)

El¿bieta Baumgartner radzi

Rodzinny Thanksgiving i siedem lekcji ¿ycia Dzieñ Dziêkczynienia to najwa¿niejsze amerykañskie œwiêto. Z tej okazji mam dla rodziców i dziadków pomys³, który mo¿e sprawiæ, ¿e ten Thanksgiving na zawsze pozostanie w pamiêci, a mo¿e nawet rozpocznie rodzinn¹ tradycj¹. Ka¿de œwiêta to znaczny wydatek i wysi³ek. Przygotowania spoczywaj¹ na barkach zmêczonej gospodyni, dzieci s¹ rozkapryszone, m¹¿ zirytowany. Gdy wszystko jest gotowe, bywa, ¿e œwi¹teczny obiad, nawet z mi³ymi goœæmi, nie cieszy tak, jak powinien, a po celebracji pozostaje poczucie niedosytu. Mo¿na inaczej. Œwiêto Dziêkczynienia mo¿e byæ prawdziwie rodzinnym, radosnym wydarzeniem, je¿eli zaanga¿ujesz do przygotowañ dzieci, nawet w wieku przedszkolnym. Pozwól im aktywnie uczestniczyæ w planowaniu, zakupach, gotowaniu. Poproœ maluchy o pomoc, rozdziel role. Spêdzisz wiêcej czasu, ale bêdzie to quality time. Nie tylko sprawisz dzieciom (i sobie) du¿o frajdy, ale przy okazji dasz im kilka cennych lekcji ¿ycia i domowych finansów. 1. Jak planowaæ ? Zacznij na tydzieñ wczeœniej od planowania razem z dzieæmi. Wspólnie ustalcie, ile osób zaprosicie, jakie maj¹ byæ dekoracje, napoje, dania. Ustalcie harmonogram pracy: sprz¹tania domu, robienia zakupów, gotowanie. Dekoracje mog¹ byæ zrobione znacznie wczeœniej, a gotowanie pozostaje na œrodê i czwartkowe przedpo³udnie. Rozdzielcie zadania pomiêdzy

cz³onków rodziny. Pociechy bêd¹ dumne, ¿e s¹ pytane o opinie, ¿e wspó³decyduj¹ i s¹ odpowiedzialne za swoj¹ dzia³kê. Mora³: Dziecko uczy siê d³ugo- i krótko-terminowego planowania. Widzi, ¿e mo¿na podo³aæ nawet du¿emu zadaniu, je¿eli roz³o¿y je na mniejsze elementy i wspó³pracuje z innymi osobami. 2. Jak pracowaæ w zespole? Skoro w przygotowania zaanga¿owana jest ca³a rodzina, pracujecie jako zespó³. Musicie siê komunikowaæ, negocjowaæ, nawzajem motywowaæ. Maluchy ucz¹ siê tolerancji, ¿yczliwoœci, szacunku wobec drugiej osoby, wzmacniaj¹ miêdzy sob¹ wiêzi. Ktoœ jest liderem, ktoœ za nim pod¹¿a. W zakresie swoich obowi¹zków liderem jest dziecko, a my jego pomocnikami. Mora³: Dom jest œrodowiskiem, gdzie dziecko zaczyna nabywaæ umiejêtnoœci pracy zespo³owej. Zaanga¿owanie dziecka we wspólne zadania uczy je kooperacji i sprzyja uspo³ecznieniu. 3. Jak sporz¹dziæ bud¿et? Obiad w dniu Dziêkczynienia jest najkosztowniejszym posi³kiem w ci¹gu roku. Ustalcie ile pieniêdzy chcecie wydaæ. Starsze dziecko powinno spisaæ listê potrzebnych produktów, sprawdziæ, co ju¿ jest w spi¿arni, oraz podliczyæ, czy mieœcicie siê w bud¿ecie. Mora³: Dziecko dowiaduje siê, ¿e wszystko kosztuje, ale wydatki mo¿na kontrolowaæ przez m¹dre planowanie. 4. Jak dokonaæ wyboru? W weekend poprzedzaj¹cy Œwiêto Dziêkczynienia gazetki promocyjne ka¿-

dego okolicznego supermarketu promowaæ bêd¹ jesienne specja³y po okazyjnych cenach. Niech dzieci porównaj¹ ceny indyków, s³odkich ziemniaków, kabaczków, dyni itp. oraz wybior¹ te najkorzystniejsze. Niech podlicz¹ oszczêdnoœci. Pozostanie nadwy¿ka? Zdecydujcie, na co j¹ przeznaczyæ. Mora³: It pays to shop around. 5. Praca przynosi satysfakcjê Dziecko nas obserwuje i wyci¹ga wnioski. Gdy s³yszy, jak narzekasz na szefa, jak skwaszona sprz¹tasz czy gotujesz, to wyci¹ga wnioski, ¿e praca jest cierpieniem, którego nale¿y unikaæ. Nie spodziewaj siê, ¿e maluch bêdzie chêtnie odrabia³ lekcje czy wykonywa³ domowe obowi¹zki. Je¿eli natomiast wspólnie wykonywane zajêcia s¹ okazj¹ do spêdzenia czasu razem, do œmiechu, do zrobienia czegoœ mi³ego dla innych i obserwowania ich radoœci, wtedy praca kojarzy siê pozytywnie, Poka¿ dzieciom, ¿e praca nie jest dopustem bo¿ym, lecz mo¿e byæ przyjemnoœci¹, która daje satysfakcje. Mora³: To, co wymaga wysi³ku, daje najwiêcej radoœci. 6. Zalety opóŸnionej gratyfikacji Œwi¹teczne przysmaki przygotowujemy na póŸniej, gdy przyjd¹ goœcie. Nie wolno podjadaæ ciasta, które ma byæ podane wieczorem. W ten sposób uczymy dziecko umiejêtnoœci opóŸnienia gratyfikacji, czyli od³o¿enia przyjemnoœci w czasie w nadziei na przysz³e korzyœci. S³ynny test marshmallow profesora Waltera Mischela z uniwersytetu Stanford w latach szeœædziesi¹tych udokumento-

wa³, ¿e czterolatki, które potrafi³y powstrzymaæ siê przez 15 minut przed zjedzeniem s³odkiej pianki, by otrzymaæ drug¹, mia³y po latach wy¿sze wyniki w teœcie SAT, mniejsze problemy z zachowaniem oraz lepiej radzi³y sobie ze stresem. W sumie, dzieci potrafi¹ce siê kontrolowaæ odnios³y potem wiêkszy sukces w ¿yciu. Mora³: Nawyk samokontroli i cierpliwoœci jest niezwykle wa¿ny dla przysz³oœci dziecka. Rol¹ rodziców jest go ukszta³towaæ. 7. Dawanie daje najwiêcej radoœci. Œwiêta, odwiedziny rodziny i przyjació³, to okazja dawania dzieciom prezentów. Czêsto zasypane lawin¹ upominków, maluchy nie mog¹ siê nawet nad nimi skupiæ. Nie pozwól, by dzieci uwa¿a³y, ¿e szczêœcie zale¿y od tego, ile posiadaj¹ zabawek. Warto zmieniæ podejœcie do dawania. Nie mów: „Je¿eli posprz¹tasz swoje rzeczy, to kupiê ci zabawkê”. Po pierwsze, prezentów siê nie kupuje, lecz daje. Po drugie, nie ucz dziecka, ¿e za wszystko nale¿y siê nagroda. Trzeba utrzymaæ porz¹dek i maniery, bo takie s¹ spo³eczne regu³y wyznaczone przez rodziców. Nie ma potrzeby uciekaæ siê do przekupstwa. Pamiêtam swoj¹ babciê, która wyjaœnia³a: „Bo tak jest przyjête”. Inne argumenty nie by³y potrzebne. Mora³: Dawanie daje wiêcej szczêœcia ni¿ przyjmowanie. Wspólne przygotowanie œwi¹tecznego przyjêcia dla rodziny i zaproszonych goœci uczy dzieci radosnego oczekiwania oraz satysfakcji z robienia czegoœ dla innych. m


16

KURIER PLUS 25 LISTOPADA 2017

www.kurierplus.com

Fundusz Jubileuszowy Instytutu Józefa Pi³sudskiego w Ameryce W przysz³ym roku minie sto lat od odzyskania niepodleg³oœci przez Polskê. Tê wyj¹tkow¹ rocznicê w Instytucie Józefa Pi³sudskiego w Ameryce zaczniemy celebrowaæ ju¿ w styczniu, a kulminacj¹ obchodów bêdzie uroczysta Gala Nagród w paŸdzierniku 2018 roku. Chcielibyœmy do radosnego œwiêtowania aktywnie w³¹czyæ nowojorsk¹ Poloniê, wspólnie honorowaæ polskie god³o, œpiewaæ polskie pieœni, czciæ pamiêæ polskich bohaterów. Priorytetem naszym jest edukowaæ polonijn¹ m³odzie¿ w duchu patriotyzmu i poszanowania swojej przynale¿noœci narodowej. Instytut Józefa Pi³sudskiego w Ameryce jest nowoczesn¹ placówk¹ archiwalno-naukow¹, pe³ni¹c¹ funkcjê centrum kultury polskiej w Nowym Jorku, która od 2015 r. mieœci siê w polskiej dzielnicy Greenpoint. Bogate zbiory sprawiaj¹, ¿e jest ona ¿yw¹ skarbnic¹ wiedzy o Polsce i Polonii amerykañskiej. Instytut jest organizacj¹ niedochodow¹ i jego dzia³alnoœæ opiera siê na sk³adkach cz³onków oraz donacjach od osób prywatnych i przedsiêbiorstw. Dlatego nieustannie organizujemy imprezy dochodowe, aby zebraæ fundusze na bie¿¹c¹ dzia³alnoœæ. Przygotowuj¹c siê do obchodów setnej rocznicy odzyskania przez Polskê niepodleg³oœci, stworzyliœmy Fundusz Jubileuszowy maj¹cy na celu dofinansowanie wydarzeñ, które z tej okazji bêd¹ odbywa³y siê przez ca³y przysz³y rok w Instytucie. Zbiórkê funduszy rozpoczêliœmy od zorganizowania uroczystego wieczoru w presti¿owej restauracji Amber Steak House w dzielnicy Greenpoint, której w³aœciciel, pan Henryk Skrodzki, znany w œrodowisku polonijnym filantrop, by³ g³ównym sponsorem tego wydarzenia. 15 listopada na kolacji po³¹czonej z programem artystycznym, goœciliœmy

przedstawicieli nowojorskich polonijnych organizacji oraz osoby prywatne. Rozpoczynaj¹c spotkanie, prezes Instytutu dr Iwona Korga wyrazi³a wdziêcznoœæ zgromadzonym goœciom, którzy bez wahania postanowili wesprzeæ nasz jubileuszowy fundusz, za ich hojnoœæ. Wieczór uœwietni³ wystêp m³odego, o ujmuj¹cej osobowoœci, polskiego tenora Piotra Buszewskiego, absolwenta Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina oraz Juilliard School of Music, który przyjecha³ z Filadelfii, gdzie wspó³pracuje z Academy of Vocal Arts. Akompaniowa³ mu Jonathan Heaney. Wspólnie z Piotrem Buszewskim goœcie na stoj¹co odœpiewali Marsz Pierwszej Brygady Legionów Polskich, nastêpnie artysta brawurowo wykona³ trzy pieœni Kar³owicza, popularn¹ „Ariê z kurantem” z opery „Straszny dwór” Moniuszki, a na zakoñczenie najwiêkszy przebój z repertuaru Jana Kiepury „Brunetki, blondynki”, którego zawsze chêtnie s³ucha³ patron Instytutu marsza³ek Pi³sudski. Artysta nagrodzony zosta³ owacj¹ na stoj¹co, a goœcie d³ugo jeszcze byli pod wra¿eniem jego wystêpu. Po doznaniach dla ducha, przysz³a pora na kolacjê. Amber Steak House s³ynie w okolicy z dobrej kuchni, przygotowywa³ przyjêcia dla prezydenta Andrzeja Dudy, œwiatowych ambasadorów i wielu znanych osobistoœci. Tego wieczoru serwowano miêdzy innymi zupê cebulow¹ oraz specjalnoœæ kuchni, pyszne steki z jarzynami. Podczas deseru pracownice Instytutu przeprowadzi³y loteriê. Goœcie mieli okazjê wylosowaæ atrakcyjne fanty, a wœród nich piêkny album opisuj¹cy zbiory archiwalne, malarskie i eksponaty zgromadzone w Instytutucie. Dochód z tego wydarzenia zasili³ nasz Fundusz Jubileuszowy, który w 2018 roku przeznaczony bêdzie na organizacjê spotkañ i wyk³adów o tematyce niepodleg³oœciowej, projekcje filmów dokumental-

u Prezes Instytutu dr Iwona Korga przywita³a goœci dziêkuj¹c za wsparcie Funduszu Jubileuszowego.

u Loteria na zakoñczenie spotkania, któr¹ prowadz¹ Jolanta Szczepkowska i Karolina Obrycki.

nych, prezentacje najcenniejszych zbiorów archiwalnych, organizacjê wystawy poœwiêconej Instytutowi i wakacyjnego konkursu fotograficznego dla m³odzie¿y polonijnej oraz, pod koniec roku, na organiza-

u Tenor Piotr Buszewski. cjê Gali Nagród. Ju¿ dzisiaj zapraszamy Pañstwa do uczestniczenia wraz z Instytutem Pi³sudskiego w tych radosnych obchodach.

Jolanta Szczepkowska

Rozmowa miêdzynarodowa Amerykañski sekretarz do spraw energii, Rick Perry, przez ponad 20 minut rozmawia³ przez telefon z cz³owiekiem, który przedstawi³ siê jako premier Ukrainy. Omawiano m.in. zagadnienia dotycz¹ce ocieplenia klimatu. Jedyny problem? Dzwoni¹cym nie by³ premier Ukrainy. Bronis³aw Pawlik, który w filmie „Miœ” jako pracownik klubu sportowego „Têcza „udawa³, ¿e dzwoni z Londynu, kiedy tak naprawdê dzwoni³ z apteki, w dzisiejszych czasach te¿ móg³by zrobiæ karierê. Na takie telefony nabieraj¹ siê bowiem ludzie znacznie powa¿niejsi ni¿ dziewczyna prezesa Ochódzkiego z „Misia”. Niedawno przydarzy³o siê to sekretarzowi ds. energii USA Rick’owi Perry’emu. Kiedy by³y gubernator Teksasu z nadania Donalda Trumpa kieruj¹cy obecnie tym resortem, odbiera³ w swoim gabinecie telefon, by³ przekonany, ¿e za chwilê bêdzie rozmawia³ z Wo³odymyrem Hrojsmanem. Zamiast premiera Ukrainy zadzwoni³ do niego jednak jeden z rosyjskich komików, okreœlaj¹cych siê jako: „Jerky Boys from Russia”. Perry w rozmowie, której ca³oœæ wkrótce trafi³a do internetu, cierpliwie wyjaœnia³ dlaczego Stany Zjednoczone wycofa³y siê z paryskiego porozumienia klimatycznego, zg³osi³ tak¿e gotowoœæ eksportu na Ukrainê amerykañskiego gazu. „Liczymy, ¿e wkrótce do tego dojdzie”

– powiedzia³, zapewniaj¹c jednoczeœnie, ¿e eksport amerykañskiego wêgla po preferencyjnych cenach te¿ by³by mo¿liwy. Perry mia³ szansê zorientowaæ siê, i¿ coœ jest nie tak kiedy rozmówca poinformowa³ go, ¿e Ukraina prowadzi prace badawcze nad uzyskiwaniem energii elektrycznej z krajowego alkoholu w po³¹czeniu z gnojówk¹. Sekretarz ds. energii nabra³ siê jednak i na to mówi¹c, ¿e chcia³by poznaæ wiêcej szczegó³ów tych „nowatorskich badañ”. U¿ytkownicy portalu informacyjnego „Wiesti”, który zamieœci³ rozmowê z Perry’m w formie wideo z rosyjskimi podpisami, s³uchaj¹c amerykañskiego polityka mieli ubaw po pachy. W Stanach Zjednoczonych „New York Times” zwróci³ z kolei uwagê, ¿e kawa³ potencjalnie móg³by mieæ powa¿niejsze konsekwencje, bo Perry jako sekretarz ds. energii odpowiada za program nuklearny USA. Teksaski polityk dla rosyjskich dowcipnisiów nie by³ trudnym celem. Perry nie nale¿y raczej do czo³ówki intelektualnej USA. Jako kandydat na prezydenta ws³awi³ siê m.in. tym, ¿e nie potrafi³ wymieniæ wszystkich elementów trójpodzia³u w³adzy, a resort, którym obecnie kieruje, chcia³ poddaæ likwidacji. „Na premiera Ukrainy” da³ siê nabraæ jednak równie¿ szacowny senator John McCain, który w rozmowie z innym telefonicznym dowcipnisiem obiecywa³ Ukraiñcom zbrojne wsparcie w walce z rosyj-

skimi separatystami i zacieœnienie sankcji wobec Rosji. Jedn¹ zabawniejszych wpadek tego rodzaju zaliczy³a kole¿anka McCaina, Sarah Palin, która niegdyœ razem z nim ubiega³a siê o Bia³y Dom. By³a gubernator Alaski pad³a ofiar¹ kanadyjskiego komika, który poda³ siê za premiera Francji Nicolasa Sarkozy’ego. Rozmowa by³a zupe³nie absurdalna. Podrabiany Sarkozy oœwiadczy³, ¿e z wielk¹ ochot¹ uda³by siê z pani¹ Palin na polowanie, obiecuj¹c przy tym, ¿e bêdzie celowa³ bardzo ostro¿nie. Gubernator, która sama lubi strzelaæ do ³osi chêtnie siê zgodzi³a, nieœwiadoma, ¿e jej rozmówca nawi¹zuje do g³oœnej wówczas sprawy postrzelenia przez wiceprezydenta Dicka Cheney’a, zwolennika George’a W. Busha. Dosz³o do tego podczas polowania z udzia³em prezydenta USA. Kanadyjski komik posun¹³ siê nawet tak daleko, ¿e w rozmowie z Sarah Palin przechwala³ siê, i¿ jego ¿ona, by³a modelka Carla Bruni-Sarkozy „jest bardzo dobra w ³ó¿ku”. Niezra¿ona niczym gubernator Alaski odpowiedzia³a, ¿e bardzo chêtnie spotka siê z Sarkozym osobiœcie i z przyjemnoœci¹ pozna jego urocz¹ ¿onê. Pallin skomplementowa³a te¿ ma³¿eñstwo Sarkozych za „wprowadzenie œwie¿ej energii w ¿ycie Francji”. „Chcia³em przekonaæ siê jaki jest poziom intelektualny pani Palin” – t³umaczy³ kanadyjskiej prasie Marc-Antoine Audette, który przeprowadzi³ rozmowê. „Teraz

wiemy to wszyscy” – skwitowa³. Podkreœliæ trzeba jednak, ¿e na tego rodzaju kawa³y daj¹ siê nabieraæ nie tylko Amerykanie, których s³aba wiedza o œwiecie jest ju¿ legend¹. W 2008 roku ofiar¹ dowcipnisia pad³ prezydent Pakistanu Asif Ali Zardari, który postawi³ nawet w stan gotowoœci wojska swego kraju. Od swojego rozmówcy, podaj¹cego siê za ministra spraw zagranicznych Indii, us³ysza³ bowiem, ¿e Indie szykuj¹ odwet za zamach terrorystyczny w Bombaju. Zardari by³ tak pewny swego, ¿e przez d³u¿szy czas nie dawa³ siê wyprowadziæ z b³êdu. Przekona³a go dopiero sekretarz stanu USA Condoleezza Rice, która zadzwoni³a zaniepokojona wzrostem napiêcia na linii Indie-Pakistan. W 2012 roku pielêgniarka opiekuj¹ca siê przebywaj¹c¹ wówczas w szpitalu ksiê¿n¹ Cambridge Katarzyn¹ myœl¹c, ¿e rozmawia z królow¹ El¿biet¹ II, zdradzi³a medyczne sekrety swojej podopiecznej. Incydent ten zakoñczy³ siê tragicznie. Pielêgniarka nie mog¹c znieœæ wstydu i kpin w mediach, tydzieñ po ujawnieniu ca³ej sprawy pope³ni³a samobójstwo, a odpowiedzialnoœci¹ za swoj¹ œmieræ obci¹¿y³a parê australijskich komików, którzy j¹ nabrali. „Przepraszam. Œci¹gnijcie od nich mój zaleg³y czynsz” – napisa³a w liœcie po¿egnalnym pielêgniarka.

Tomasz Bagnowski


17

KURIER PLUS 25 LISTOPADA 2017

www.kurierplus.com

ANIA TRAVEL AGENCY 57-53 61st Street, Maspeth, N.Y. 11378 Tel. 718-416-0645, Fax 718-416-0653 3 Bilety Lotnicze 3 Wysy³ka pieniêdzy i paczek 3 T³umaczenia 3 Sprawy imigracyjne 3 Notariusz

Emilia’s Agency 574 Manhattan Avenue, Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-609-1675; 718-609-0222; Fax: 718-609-0555

LOTERIA WIZOWA DV od 18 paŸdziernika do 22 listopada (zdjêcia i skan na miejscu)

3 ROZLICZENIA PODATKOWE 3 NUMER PODATNIKA - ITIN - posiadamy uprawnienia IRS do potwierdzania paszportów bez wizyty w konsulacie.

3 KOREKTA DANYCH W SSA 3 PE£NOMOCNICTWA - APOSTILLE 3 SPONSOROWANIE RODZINNE

Czytaj nas w internecie: www.kurierplus.com

3 OBYWATELSTWO i inne formy 3 T£UMACZENIA DOKUMENTÓW 3 ZASI£KI DLA BEZROBOTNYCH 3 BILETY LOTNICZE 3 WYSY£KA PIENIÊDZY I PACZEK 3 EMERYTURY AMERYKAÑSKIE 3 MIÊDZYNARODOWE PRAWO JAZDY 3 NOTARY PUBLIC (zawsze w agencji) Zapraszamy od poniedzia³ku do soboty.

Greenpoint Properties Inc. Real Estate Diane Danuta Wolska, broker Victor Wolski, associate broker Specjaliœci od sprzeda¿y nieruchomoœci Greenpoint, Williamsburg i okolice.

Na sprzeda¿ na Greenpoincie: 663 Grandview Ave., Ridgewood, NY 11385, (718) 366-3200 www.mortonridgewood.com Pe³ne us³ugi pogrzebowe ju¿ od $3350. W tym wizytacje, trumna i wszystkie niezbêdne profesjonalne us³ugi. Przewóz zw³ok do Polski w konkurencyjnej cenie.

Anna-Pol Travel ATRAKCYJNE CENY NA: Bilety lotnicze do Polski i na ca³y œwiat u

Pakiety wakacyjne: Karaiby, Hawaje, Floryda 821 A Manhattan Ave. Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-349-2423 E-mail:annapoltravel@msn.com

u

All-inclusive: Punta Cana, Meksyk od $699 WWW.ANNAPOLTRAVEL.COM

promocyjne ceny przy zakupie biletu przez internet

v Rezerwacja hoteli v Wynajem samochodów v Notariusz v T³umaczenia v Klauzula “Apostille” v Zaproszenia v Wysy³ka pieniêdzy Vigo

Pijawki Pijawki medyczne stawiane na wszelkie schorzenia Oczyœæ swoje cia³o, pozbêdziesz siê chorób. Pijawki z hodowli, stawiane tylko jeden raz.

(646) 460 4212

Gabinety znajduj¹ siê w Greenpoint, NY, Garfield, NJ

cell. 917-608-5344 WYCENA DOMÓW I MIESZKAÑ WYNAJMUJEMY MIESZKANIA NOTARIUSZ

* Diamond St - 2- rodzinny, ³adny ogród, bez lokatorów: $1,650.000 * 6 rodzinny, murowany: $2,350.000 (w kontrakcie) * 119 India Street - 2-rodzinny: $1,675.000

933 Manhattan Ave. (pom. Kent St. & Java St. www.greenpointproperties.com tel. 718-609-1485

CARING PROFESSIONALS, INC. 70-20 Austin St, suite 135, Forest Hills, NY 11375 (718) 897-2273 wew.114 (F do 71 Ave. Forest Hills) * Oferujemy prace dla opiekunek posiadaj¹cych legalny pobyt i certyfikat HHA. * Wszyscy, którzy kiedyœ u nas pracowali s¹ równie¿ mile widziani.

Oferujemy prace we wszystkich dzielnicach. Rejestracja w poniedzia³ki i œrody od godz. 10 am. Po informacje prosimy dzwoniæ od poniedzia³ku do pi¹tku w godz. 10 am - 4 pm. Mówimy po polsku.

Chcemy zareklamowaæ Twoj¹ firmê! Kurier Plus, tel. 718-389-3018


KURIER PLUS 25 LISTOPADA 2017

18

Og³oszenia drobne

96 Manhattan Avenue Suite 27 (na piêtrze) - Brooklyn, NY 11222

8

Cena $10 za maksimum 30 s³ów

Tel: (718) 609-1560, (718) 383-6824, Fax: (718) 383-2412

MICHA£ PANKOWSKI TAX & CONSULTING EXPERT Us³ugi w zakresie: 3 Ksiêgowoœæ 3 Rozliczenia podatkowe indywidualne i biznesowe, w tym samochodów ciê¿arowych

3 Rejestracja biznesu i licencje 3 Konsultacje 3 Bezpodatkowa zamiana domów 3 #SS - korekty danych

Email: Info@mpankowski.com

NIERUCHOMOŒCI – Wycena – Sprzeda¿ – Kupno. Queens – Nassau – Suffolk – Brooklyn. Cezary Doda – Licencjonowany Associate Broker z Charles Rutenberg Realty Inc. www.cezarsells.com kom. 917-414-8866 24-GODZINNY SERVICE, RYSZARD LIMO: us³ugi transportowe, wyjazdy, odbiór osób z lotniska, œluby, komunie, szpitale, pomoc jêzykowa w urzêdach, szpitalach oraz bardzo drobne przeprowadzki. Tel. 646-247-3498

www.kurierplus.com

PRACA ZA $13.20 Mo¿esz pomóc ludziom, których kochasz i otrzymywaæ za to dobre wynagrodzenie. Jeœli Twoi rodzice, krewni, przyjaciele, s¹siedzi otrzymuj¹ Medicaid lub Medicare, mo¿na zacz¹æ pracowaæ dla nich jako asystent lub gospodyni domowa. Nie wymagane certyfikaty. Nasza agencja pomo¿e Ci w tym. Wynagrodzenie $13.20 za godzinê.

Zadzwoñ: tel. 347-462-2610

www.kurierplus.com

Business Consulting Corp.

Ewa Duduœ - Accountant Firma z wieloletnim doœwiadczeniem prowadzi:

3 Rozliczenia podatków indywidualnych i biznesowych (jeden w³aœciciel, partnerstwo, korporacja), 3 Pe³n¹ ksiêgowoœæ 3 Rejestracjê i rozwi¹zywanie biznesów

110 Norman Ave, Brooklyn, NY 11222 ( 718-383-0043 lub 917-833-6508 Acupuncture and Chinese Herbal Center Dr Shungui Cui, L.Ac, OMD, Ph.D – jeden z najbardziej znanych specjalistów w dziedzinie tradycyjnych chiñskich metod leczenia. Autor 6 ksi¹¿ek. Praktykuje od 47 lat. Pracowa³ we W³oszech, Kuwejcie, w Chinach. Pomaga nawet wtedy, gdy zawodz¹ inni.

Fortunato Brothers 289 MANHATTAN AVE. (blisko Metropolitan Ave.) BROOKLYN, N.Y. 11211; Tel. 718-387-2281 Fax: 718-387-7042 CAFFE - PASTICCERIA ESPRESSO - SPUMONI GELATI - CAKES

W³oska ciastkarnia czynna codziennie do 11:00 wieczorem, a w weekendy do 12:00 w nocy. Zapraszamy.

Nauka gry na fortepianie, gitarze i skrzypcach oraz lekcje œpiewu Kobo Music Studio. Bo¿ena Konkiel,

tel. 718-609-0088

POLONEZ Z GREENPOINTU BIURO PONOWNIE OTWARTE ZAPRASZAMY WSZYSTKICH BY£YCH I NOWYCH KLIENTÓW

* paczki do Polski i Europy * transfer pieniêdzy USME * bilety * notariusz 159 Nassau Avenue Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-389-6001 polonez159@gmail.com

LECZY: l katar sienny l bóle pleców l rwê kulszow¹ l nerwobóle l impotencjê zapalenie cewki moczowej l bezp³odnoœæ l parali¿ l artretyzm l depresjê l nerwice l zespó³ przewlek³ego zmêczenia l na³ogi l objawy menopauzy l wylewy krwi do mózgu l alergie l zapalenie prostaty l rekonwalescencja po chorobach nowotworowych z zastosowaniem chiñskiego zio³olecznictwa itp. l

Do akupunktury u¿ywane s¹ wy³¹cznie ig³y jednorazowego u¿ytku 144-48 Roosevelt Ave. #MD-A, Flushing NY 11354 Poniedzia³ek, œroda i pi¹tek: 12:00 - 7:00 pm; tel. (718) 359-0956 1839 Stillwell Ave. (off 24th. Ave.), Brooklyn, NY 11223 Od wtorku do soboty: 12:00-7:00 pm, w niedziele 12:00 - 3:00 pm (718) 266-1018 www.drshuiguicui.com Akcetujemy ubezpieczenia: 1199, Aetna, BCBS, Cigna, Elder Plan, Liberty, Magnacare, Multiplan, Triad Health (VHS), UHC Empire Plan


www.kurierplus.com

KURIER PLUS 25 LISTOPADA 2017

19


20

KURIER PLUS 25 LISTOPADA 2017

www.kurierplus.com

Kurier Plus - 25 listopada 2017  
Advertisement