Page 1

NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS

ER KURI P L U S

P O L I S H NUMER 1211 (1511)

W E E K L Y

ROK ZA£O¯ENIA 1987

PE£NE E-WYDANIE KURIERA W INTERNECIE: WWW.KURIERPLUS.COM

í í í í í

Mural w Kurierze Plus – str. 2 Rocznicowe obchody... – str. 5 Felerna drabina – str.7 Heliosis z Krasnojarska w Nowym Jorku – str.9 Weterani – str. 10 -11

M A G A Z I N E

TYGODNIK

18 LISTOPADA 2017

Tomasz Bagnowski

Zniknie obowi¹zek ubezpieczeniowy? Republikanie w Senacie zdecydowali siê w³¹czyæ do opracowywanej w³aœnie reformy podatkowej likwidacjê obowi¹zku posiadania ubezpieczenia zdrowotnego. Obowi¹zek wykupienia ubezpieczenia zdrowotnego jest jednym z najbardziej niepopularnych elementów Obamacare. Wiedz¹ to doskonale ci, którzy ka¿dego roku przy rozliczaniu podatków musz¹ zap³aciæ karê za brak ubezpieczenia. Republikanie od dawna krytykowali tzw. individual mandate, jednak próby jego zlikwidowania jak dot¹d spe³z³y na niczym, podobnie zreszt¹ jak przyjêcie obiecywanej przez Donalda Trumpa w trakcie kampanii wyborczej nowej, „znacznie lepszej i tañszej” ustawy zdrowotnej. Byæ mo¿e z³aknionym jakiegokolwiek sukcesu legislacyjnego ustawodawcom GOP uda siê to teraz. W³¹czaj¹c likwidacjê obowi¹zku posiadnania ubezpieczenia zdrowotnego do ustawy podatkowej republikanie chc¹ upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu: zmniejszyæ nieco deficyt bud¿etowy, który powstanie po wprowadzeniu postulowanej przez nich obni¿ki podatków i zadaæ œmiertelny cios

flagowej regulacji wprowadzonej przez poprzedni¹ administracjê. Wed³ug wstêpnych szacunków obni¿ka podatków, któr¹ proponuj¹ republikanie w ci¹gu dziesiêciu lat spowoduje powiêkszenie dziury bud¿etowej o oko³o 1,5 biliona dolarów. Dla konserwatywnej czêœci partii Donalda Trumpa, od lat krytykuj¹cej rosn¹cy deficyt bud¿etowy, to suma trudna do prze³kniêcia. Likwidacja obowi¹zku posiadania ubezpieczenia medycznego spowoduje, ¿e zmniejszaj¹ siê tak¿e pochodz¹ce z bud¿etu pañstwa dop³aty dla osób o niskich dochodach, które wykupuj¹ ubezpieczenie medyczne i tym samym zmniejszy siê równie¿ deficyt. Jak wynika z wstêpnych obliczeñ o kilkaset miliardów dolarów. Druga pieczeñ, któr¹ piek¹ republikanie to propozycja by proponowana przez nich obni¿ka podatków dla osób indywidualnych wygas³a z koñcem 2025 roku. í8

19 listopada w niedzielê, o godz. 19:30 w Weill Recital Hall (w Carnegie Hall) odbêdzie siê uroczysty koncert poœwiêcony pamiêci Tadeusza Koœciuszki. Program i wykonawcy na str. 3. Wiêcej informacji pod numerem: 917.455.6641

W rodzinie zawsze mówimy po polsku... FOTO: ARCHIWUM £UKASZA WILKOWSKIEGO

cie Warszawskim. Pracuje jako mened¿er zarz¹dzania projektami w du¿ym banku w dziale IT. Jego pasj¹ jest wspinaczka i podró¿owanie. Lubi spêdzaæ czas w otoczeniu natury, pod namiotem a najlepiej pod go³ym niebem, w lesie z dala od miasta. Zim¹ uprawia snowboarding. Du¿o czyta, g³ównie literaturê z pogranicza socjo – i psychologii.

Z £ukaszem Wilkowskim, dwujêzycznym Polakiem, który jako dziecko wyemigrowa³ do USA rozmawia Justyna Bereza. Nic tak nie motywuje do dzia³ania, jak prawdziwe historie, które zakoñczy³y siê sukcesem. „W dzisiejszych czasach dwujêzycznoœæ to koniecznoœæ”, mówi bohater mojej rozmowy. Ale gdy sam wstêpowa³ na jej œcie¿-

kê emigruj¹c do USA, nie by³o to takie oczywiste. Jego historiê poznajemy z perspektywy dziecka, nastolatka i m³odego taty. Wa¿n¹ kwesti¹ jest tu zagadnienie to¿samoœci. Kim jest? Sk¹d pochodzi? Co ceni sobie najbardziej?

£ukasz Wilkowski w Polsce, mieszka³ do ósmego roku ¿ycia. Nastêpnie wraz z rodzin¹ wyemigrowa³ do Ameryki. Dziœ ma 31 lat. Ukoñczy³ studia licencjackie z psychologii na Uniwersytecie Temple w Filadelfii, które kontynuowa³ w Polsce na Uniwersyte-

Justyna Bereza: Jako dziecko zamieszka³eœ w Ameryce. Pamiêtasz sytuacjê, kiedy dowiedzia³eœ siê, ¿e opuszczasz Polskê. Jakie towarzyszy³y ci wtedy emocje? £ukasz Wilkowski: Szok i rozpacz. Szczerze – nie chcia³em. I lêk. Ba³em siê zostawiæ babciê i dziadka. Byliœmy z sob¹ bardzo z¿yci, czu³em siê u nich jak w raju. Mieszka³em w Warszawie. Mia³em swoj¹ „paczkê”, piêciu kolegów. Bawiliœmy siê, graliœmy w pi³kê, wiêkszoœæ czasu spêdzaliœmy razem. Mia³em te¿ „dziewczynê” i pamiêtam, ¿e czu³em siê z tego powodu wyj¹tkowy. I nagle to wszystko mia³em zostawiæ. W Ameryce mia³em co prawda dziadka, ale go nie zna³em. Uto¿samia³em go z paczkami, które przychodzi³y do Polski i z moj¹ ulubion¹ gum¹ truskawkow¹. Ten strach potêgowa³ jeszcze fakt, ¿e nie zna³em angielskiego. By³em co prawda w klasie eksperymentalnej, w której wprowadzono angielski, ale go nie cierpia³em. Uczyliœmy siê piosenki, która mia³a nam u³atwiæ liczenie, a ja nie mog³em jej zapamiêtaæ. Pamiêtam, jak powtarza³em tê piosenkê i p³aka³em. By³em wœciek³y i mówi³em, ¿e nie cierpiê angielskiego. I ¿e nigdy w ¿yciu siê go nie nauczê! í 13


2

KURIER PLUS 18 LISTOPADA 2017

www.kurierplus.com

FOTO: CZES£AW KARKOWSKI

Mural w Kurierze Plus

u

Krzysztof Drabicki na tle swego muralu.

W sobotê wieczorem odby³a siê w redakcji Kuriera Plus ma³a, a niezwyk³a uroczystoœæ. Ods³oniêcie muralu wykonanego przez Krzysztofa Drabickiego. Co z tym wydarzeniu niezwyk³ego? Wiele rzeczy. Po pierwsze, autorem jego jest wspomniany Krzysztof Drabicki, artysta znany nowojorskiej (i Kurierowej) publicznoœci z w³asnych prac, a przede wszystkim jego prób pod¹¿ania œladem dawnych (w tym w pierwszej kolejnoœci holenderskich) mistrzów i starañ o odtworzenie tajemnic ich sztuki malarskiej. Tym razem, co po drugie, Drabicki pos³u¿y³ siê przyk³adem dokonañ celebrowanego amerykañskiego twórcy, Jaspera Johnsa, specjalizuj¹cego siê w malowaniu flag Stanów Zjednoczonych – w rozmaitych ods³onach. W przyp³ywie dobrego humoru

Polak stworzy³ swoj¹ wersjê amerykañskiego arcydzie³a. Po trzecie, jest to mural nieskoñczony. W za³o¿eniu bêdzie on rós³ o potê¿nia³. Na pocz¹tek umieszczono na owej „fladze” wizerunki (fotografie) kilkunastu osób zwi¹zanych z redakcj¹ Kuriera Plus. Wiadomo jednak, ¿e tygodnik ma znacznie wiêcej przyjació³, tote¿ ich podobizny bêd¹ dodawane do owego dzie³a, w miarê rozpoznawania przez redakcjê faktycznej ¿yczliwoœci albo zas³ug dla pisma. Ceremoniê ods³oniêcia dokonana przez redaktor Zofiê K³opotowsk¹ i Iwonê Polak œledzi³o z zapartym tchem grono osób zebranych tego wieczoru, aby uczestniczyæ w owym wydarzeniu wa¿nym dla tygodnika i ca³ej Polonii nowojorskiej. Uroczystoœæ uœwietni³ sam artysta, zwieñczaj¹c dzie³o w³asnorêcznym podpisem. Czes³aw Karkowski

Drodzy Rodacy! 11 listopada 1918 roku jest jedn¹ z najwa¿niejszych dat Polskiej historii. To dzieñ ponownych narodzin naszej Ojczyzny. W tym roku obchodzimy 99. rocznicê tego wielkiego wydarzenia. Dlatego te¿, w ten podnios³y dzieñ oddajmy ho³d tym, którzy w³asnym ¿yciem zap³acili za mi³oœæ do Ojczyzny. Niech pamiêæ o wielkich czynach naszych rodaków, ich heroizmie i poœwiêceniu bêdzie najlepszym przyk³adem jednocz¹c nasze wysi³ki w budowaniu narodowej jednoœci, w utrwaleniu œwiadomoœci, ¿e wolna i niepodleg³a Polska jest naszym wspólnym dobrem. To œwiêto ³¹czy wszystkich Polaków: mieszkañców Rzeczypospolitej Polskiej, ale te¿ i tych ¿yj¹cych poza granicami kraju. Nasza przesz³oœæ zobowi¹zuje nas szczególnie do dumy z polskiej kultury, tradycji i historii. Z okazji naszego Narodowego Œwiêta ¿yczê wszystkim Polakom kolejnych lat w piêknej niepodleg³oœci, pomyœlnoœci w ¿yciu osobistym oraz radoœci z ka¿dego dnia. £¹czê wyrazy szacunku, Ma³gorzata Wypych Pose³ na Sejm RP

STOMATOLOGIA LASEROWA I ESTETYCZNA

DR WANDA ARDEN tel. (718) 894-1516

Sztuka kochania 17 listopada 2017, godz. 8:45 PM ANTHOLOGY FILM ARCHIVES, 32 Second Ave, New York, NY. Bilety w cenie $20 mo¿na kupiæ na stronie: www.nypff.com lub w kinie na godzinê przed projekcj¹

Pokazy przedfestiwalowe „WO£YÑ” re¿. Wojtek Smarzowski ANTHOLOGY FILM ARCHIVES 17 listopada, 6: 00 PM

„SZTUKA KOCHANIA” re¿. Maria Sadowska ANTHOLOGY FILM ARCHIVES 17 listopada, 8: 45 PM

Rzecz dzieje siê na Wo³yniu, który wówczas nale¿a³ do Polski, na pocz¹tku II wojny œwiatowej, w ma³ej miejscowoœci zamieszka³ej przez ludnoœæ polsk¹, ukraiñska i ¿ydowsk¹… Napiêcia spo³eczne i narodowoœciowe, które naros³y tam przez dziesi¹tki lat nasila³y siê wraz z wydarzeniami wojennymi i wybuch³y z wielk¹ si³¹ i okrucieñstwem w 1943 r.

Historia ¿ycia Michaliny Wis³ockiej, lekarza i pisarki, która swoj¹ ksi¹¿k¹ „Sztuka kochania” zrewolucjonizowa³a i zmieni³a w Polsce lat 70. stereotypowe myœlenie o seksie. Ksi¹¿ka sta³a siê bestsellerem, a film Marii Sadowskiej, mia³ wielkie powodzenie i wielk¹ widowniê w Polsce.

LASEROWE LECZENIE ZÊBÓW BEZ U¯YCIA IGIE£ SZEROKI ZAKRES US£UG DENTYSTYCZNYCH: * DZIECI I DOROŒLI ORAZ NOWI PACJENCI MILE WIDZIANI * LECZENIE PROFILAKTYCZNE, ENDODONCJA, PERIODONCJA, CHIRURGIA I PROTETYKA * ORTODONCJA - NOWOCZESNA METODA INVISALIGN * WYBIELANIE ZÊBÓW METOD¥ OPALESCENCE * AKCEPTUJEMY WIÊKSZOŒÆ UBEZPIECZEÑ ORAZ PRYWATNYCH PACJENTÓW * MÓWIMY PO POLSKU BOTOX I JUVADERM – WYPE£NIACZE NIE TYLKO DLA URODY ALE RÓWNIE¯ DLA ZDROWIA 59-77 58TH AVENUE, MASPETH NY 11378 www.queenslaserdentist.com

Czytaj nas w internecie: www.kurierplus.com


KURIER PLUS 18 LISTOPADA 2017

www.kurierplus.com

3

Od redakcji Drodzy Czytelnicy FOTO: ZOSIA ¯ELESKA-BOBROWSKI

Jeszcze nie by³o Œwiêta Dziêkczynienia, a ju¿ nad Greenpointem zawis³y bo¿onarodzeniowe gwiazdy. Id¹ œwiêta. Handlowcy ju¿ siê nie mog¹ doczekaæ. Dekoracje „indykowe” mieszaj¹ siê z choinkowymi. My przypominamy o dacie œwi¹tecznej, kurierowej imprezy - 1 grudnia godz. 19: 00. Obieca³am sukcesywnie informowaæ o szczegó³ach nau Sztuka pod choinkê 2015 – Monika szej „Sztuki pod choinkê”. Jak Matuszek i jej ceramiczne cuda. pisaliœmy wczeœniej, przede wszystkim promowaæ bêdziemy artystów, daj¹c im szansê pokazania ostatnich prac: obrazów, grafik, zdjêæ, rzeŸb. Bêdzie te¿ miejsce dla piêknej ceramiki. Udzia³ w naszym kiermaszu zapowiedzia³a Monika Matuszek, która w specjalnym piecu wypala unikatowe cudeñka: mniejsze i wiêksze anio³y, kapliczki, naszyjniki, kolczyki... Wszystko co wychodzi spod jej rêki znakomicie nadaje siê na prezent pod choinkê. Bêd¹ te¿ rêcznie malowane kartki œwi¹teczne, które w zwi¹zku z wczesn¹ dat¹ naszego spotkania zd¹¿¹ dotrzeæ do adresatów na czas. Redakcja funduje tradycyjnie grzane wino, mini koncert kolêd i jak na œwiêta przysta³o rodzinn¹ atmosferê. Zapraszamy.

Zofia K³opotowska

List do redakcji Potrzeba nieustannej odnowy umys³ów i serc, aby przepe³nia³a je mi³oœæ i sprawiedliwoœæ, uczciwoœæ i ofiarnoœæ, szacunek dla innych i troska o dobro wspólne, szczególnie o to dobro, jakim jest wolna Ojczyzna. Jan Pawe³ II

Szanowni Pañstwo, Listopadowe œwiêto odzyskania przez Polskê niepodleg³oœci pobudza do refleksji nad tym, jak wielkim dobrem jest wolna Ojczyzna. Pielêgnowanie mi³oœci do niej wyra¿a siê poprzez konkretn¹ pracê i wysi³ek. Zarówno w Polsce, jak i poza jej granicami. I choæ dziœ nie trzeba oddawaæ za Ojczyznê ¿ycia w walce zbrojnej, to jednak nie mo¿emy zostaæ zwolnieni z obowi¹zku troski o ni¹... Patriotyzm to tak¿e w³aœciwe wychowanie dzieci i m³odzie¿y. Zw³aszcza w okresie dzieciñstwa cz³owiek ch³onie podstawowe wartoœci, z którymi idzie w dalsze ¿ycie i które przekazuje nastêpnym pokoleniom. Przedszkole œw. Józefa na warszawskim Mokotowie z poœwiêceniem i zaanga¿owaniem przygotowuje dzieci do ¿ycia we wspólnym domu, jakim jest Polska. Tu zawo³anie „Bóg, Honor, Ojczyzna” traktowane jest jako kompas wskazuj¹cy drogê ku kszta³towaniu cz³owieka. Jest to publiczna placówka katolicka prowadzona przez Zgromadzenie S³ug Jezusa. Przedszkole nr 210 w Warszawie istnieje od 1918 roku. Wówczas przy ul. Teresiñskiej na Sielcach Siostry bezhabitowe zorganizowa³y ochronkê dla sierot wojennych. Powstanie Warszawskie przerwa³o na chwilê ich dzia³alnoœæ. Zaraz po wojnie zosta³a wznowiona. Dzisiaj jest to miejsce wychowania ponad setki dzieci. Wychowania, a nie przechowania przez kilka godzin... Nie brakuje tu szacunku dla innych, pielêgnuje siê w maluchach poczucie w³asnej wartoœci, empatiê, i co wa¿ne – kszta³tuje mi³oœæ do Ojczyzny. Organizowane s¹ akademie patriotyczne, zapraszani s¹ kombatanci. Dzieci poznaj¹ piosenki i wiersze patriotyczne, które z ogromn¹ chêci¹ oraz pasj¹ wykonuj¹. Osób, które chcia³yby zapisaæ swoje dzieci do Przedszkola 210, jest corocznie ponad dwukrotnie wiêcej ni¿ miejsc. Op³aty nie s¹ tak wygórowane jak w placówkach prywatnych. Bardzo wielu zainteresowanych odchodzi z kwitkiem. Co mo¿na zrobiæ, by zmieniæ ten stan? Zrodzi³a siê inicjatywa wybudowania nowego przestronnego budynku. Razem – dla kolejnych pokoleñ. Powsta³a grupa rodziców pod nazw¹ „7 milionów”. Pragn¹ oni pomóc Siostrom w tym przedsiêwziêciu. Zwracamy siê z ogromn¹ proœb¹ o wsparcie naszej inicjatywy, jak¹ jest budowa wiêkszego przedszkola. Mamy chêci do pracy, zapa³ i zaanga¿owanie wychowawców oraz rodziców. Potrzebujemy Pañstwa pomocy! FUNDACJA ANCILLA ul. Sewerynów 8, 00-331 Warszawa PL83 1020 1068 0000 1602 0253 6290 Tytu³ przelewu: darowizna na dzia³alnoœæ statutow¹ Fundacji – budowa przedszkola Konto wp³at w USD: 97 1750 0012 0000 0000 3540 5879 Kod SWIFT banku PKO BP dla przelewów z zagranicy: BPKOPLPW Dziêkujemy za ka¿dy gest pomocy finansowej!

NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS

sta³a wspó³praca

Zofia Doktorowicz-K³opotowska

Andrzej Józef D¹browski, Agata Galanis, Czes³aw Karkowski, Krzysztof K³opotowski, Bo¿ena Konkiel, Weronika Kwiatkowska, Katarzyna Zió³kowska

sk³ad komputerowy

korespondenci z Polski

KURIER P L U S

P O L I S H

W E E K L Y

M A G A Z I N E

redaktor naczelny Marek Rygielski

Jan Ró¿y³³o

fotografia

Kurier Plus, Inc. Adres: 145 Java Street

wydawcy

Tel: (718) 389-3018 (718) 389-0134 Fax: (718) 389-3140 E-mail: kurier@kurierplus.com Internet: www.kurierplus.com

Zosia ¯eleska-Bobrowski John Tapper Zofia Doktorowicz-K³opotowska Adam Mattauszek

Brooklyn, NY 11222

Redakcja nie odpowiada za treœæ og³oszeñ.


KURIER PLUS 18 LISTOPADA 2017

4

www.kurierplus.com

Na drogach Prawdy Bo¿ej

Wieczne wykorzystanie talentu Jezus opowiedzia³ s w o i m uczniom nastêpuj¹c¹ przypowieœæ: „PoKS. RYSZARD KOPER dobnie jest z króleWWW.RYSZARDKOPER.COM.PL stwem niebieskim jak z pewnym cz³owiekiem, który maj¹c siê udaæ w podró¿, przywo³a³ swoje s³ugi i przekaza³ im swój maj¹tek. Jednemu da³ piêæ talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, ka¿demu wed³ug jego zdolnoœci, i odjecha³. Po d³u¿szym czasie powróci³ pan owych s³ug i zacz¹³ rozliczaæ siê z nimi. Wówczas przyszed³ ten, który otrzyma³ piêæ talentów. Przyniós³ drugie piêæ i rzek³: „Panie, przekaza³eœ mi piêæ talentów, oto drugie piêæ talentów zyska³em”. Rzek³ mu Pan: „Dobrze, s³ugo dobry i wierny! By³eœ wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma ciê postawiê: wejdŸ do radoœci twego Pana!” Mt 25, 14-15. 19-21

W

staro¿ytnoœci talentem nazywano jednostkê wagi, której dzisiejszym odpowiednikiem jest 32,2 kg z³ota lub 41,2 kg srebra. By³a to wiêc ogromna materialna wartoœæ. Zapewne z tego powodu zaczerpniêto tê nazwê dla cech, które zawieraj¹ siê w dzisiejszym s³owie talent, a s¹ to wrodzone predyspozycje przejawiaj¹ce siê ponadprzeciêtnym stopniem sprawnoœci w danej dziedzinie lub zdolnoœci¹ do szybkiego uczenia siê jej. Jednak w ewangelicznej przypowieœci, talent ma o wiele szersze znaczenie. Bóg nie stwarza nikogo jako cz³owieka drugiej czy trzeciej kategorii. Wszystkich nas obdarzy³ jakimiœ umiejêtnoœciami i pasjami, które s¹ dobre. Nie ma ludzi bez talentów, podobnie jak nie ma ludzi niekochanych przez Boga. Ka¿dy z nas otrzymuje talent, co potwierdzaj¹ tak¿e badania naukowe. Naukowcy ze Stanów Zjednoczonych, z najstarszego instytutu badania opinii spo³ecznej na œwiecie, zwanego Instytutem Gallupa, po 25 latach badañ stworzyli teoriê 34 talentów, wed³ug której ka¿da osoba ma piêæ dominuj¹cych talentów, a ich rozpoznanie stanowi podstawê do zrozumienia siebie i swoich naturalnych predyspozycji. Opracowano nawet test do rozpoznania talentu, który jest œwietnym narzêdziem w odkrywaniu swoich mocnych stron i wyborze odpowiedniego zawodu, co daje poczucie radosnego i owocnego spe³niania siê w realizacji swojego powo³ania.

A

merykañski pisarz Henry David Thoreau, w jednym ze swoich opowiadañ pisze o odpowiedzialnoœci za talent. W jednym z nich pisze o królu – ojcu trzech synów, z których ka¿dy mia³ inny talent. Pierwszy mia³ talent do ogrodnictwa. Drugi do hodowli owiec. Trzeci by³ uzdolniony muzycznie. Pewnego dnia król uda³ siê w dalek¹ podró¿. Przed wyjazdem zwo³a³ synów i zleci³ im troskê nad swoim królestwem. Przez pewien czas wszystko uk³ada³o siê dobrze. A¿ przysz³a bardzo sroga zima. Ludzie zaczêli marzn¹æ, bo zabrak³o drzewa na opa³. Najstarszy syn stan¹³ przed trudn¹ decyzj¹. Czy pozwoliæ ludziom, aby niektóre z jego ukochanych drzew wyci¹æ na opa³, czy te¿ nie. W koñcu ulitowa³ siê nad nimi i pozwoli³ na wyciêcie. Drugi syn stan¹³ równie¿ przed trudn¹ decyzj¹. Ludzie za-

u Edgar Degas, „Lekcja tañca“ czêli cierpieæ g³ód. Jak temu zaradziæ? Czy pozwoliæ na zabicie niektórych z jego ukochanych owieczek. Kiedy jednak zobaczy³ dzieci p³acz¹ce z g³odu, pozwoli³ na zabicie owiec. Ludzie mieli opa³ i po¿ywienie, ale sroga zima coraz bardziej dawa³a siê we znaki. Popadali w smutek, depresjê i melancholiê. Nie by³o komu ich pocieszyæ. Zwrócili siê do trzeciego syna, aby zagra³ im na skrzypcach, ale on odmówi³. Atmosfera stawa³a coraz trudniejsza, wielu mieszkañców opuœci³o królestwo. Po pewnym czasie do kraju powróci³ król. Zasmuci³ siê bardzo, gdy zobaczy³, ¿e jego królestwo opustosza³o, a ci którzy zostali s¹ smutni. Wezwa³ synów, aby opowiedzieli co siê wydarzy³o. Pierwszy syn powiedzia³: „Ojcze, mam nadziejê, ¿e nie bêdziesz siê na mnie gniewa³, ale zima by³a bardzo mroŸna, wiêc pozwoli³em ludziom wyci¹æ niektóre drzewa owocowe na opa³”. Drugi syn mówi³ podobnie: „Ojcze, mam nadziejê, ¿e nie bêdziesz siê na mnie gniewa³. Ludzie nie mieli po¿ywienia, dlatego zdecydowa³em siê na zabicie pewnej liczby owiec”. Ojciec nie tylko siê nie rozgniewa³, ale obj¹³ ich i powiedzia³, ¿e jest z nich dumny. Przyszed³ tak¿e trzeci syn i trzymaj¹c w rêku skrzypce powiedzia³: „Ojcze, nie chcia³em graæ, poniewa¿ nie by³o ciê tutaj, aby cieszyæ siê muzyk¹”. „No to” – powiedzia³ król – „zagraj mi teraz, bo moje serce jest pe³ne smutku”. Syn podniós³ skrzypce i uk³oni³ siê i chcia³ zagraæ, ale okaza³o siê, ¿e z braku æwiczeñ jego palce zesztywnia³y. Bez wzglêdu na to, jak bardzo siê stara³, nie by³ w stanie zagraæ najprostszej melodii. Wtedy ojciec powiedzia³: „Mog³eœ rozweseliæ ludzi muzyk¹, ale tego nie zrobi³eœ. To z twojej winy opustosza³o królestwo. Nie mo¿esz teraz graæ i to bêdzie twoja kara”. Trzeci syn mia³ niby przekonywuj¹c¹ wymówkê, ale w rzeczywistoœci kierowa³ siê lenistwem, tchórzostwem i samolubstwem. To uniemo¿liwi³o mu rozwiniêcie i wykorzystanie talentu, w wyniku czego nie tylko on cierpia³, ale tak¿e wielu innych.

M

o¿na zmarnowaæ talent w naszej zwyklej codziennoœci, mo¿na zmarnowaæ ¿ycie, a nawet je straciæ. I takich utracjuszy jest tysi¹ce, niektórych mo¿e znamy osobiœcie, a niektórych z pierwszych stron gazet. River Phoenix rozpocz¹³ przygodê z aktorstwem w wieku dziesiêciu lat od udzia³u w reklamówkach, a póŸniej by³a nominacja

do Oscara i Z³otego Globu. 13 lat póŸniej zakoñczy³ karierê i ¿ycie przed klubem, po przedawkowaniu heroiny. Zaprzepaœci³ aktorski talent zas³uguj¹cy na niejedn¹ statuetkê Akademii. Kanadyjski aktor Corey Haimsta³ w wieku dziesiêciu lat siê idolem nastolatek za spraw¹ serialu „The Edison Twins”. Nastêpnie zagra³ w kultowych „Straconych ch³opcach”. Jeden z najlepiej op³acanych m³odych aktorów w Hollywood siêgn¹³ po narkotyki bêd¹c u szczytu s³awy, co mia³o fatalny wp³yw na jego dalsz¹ karierê. W wieku 18 lat odby³ pierwszy z kilkunastu odwyków. W sierpniu 2001 popad³ w œpi¹czkê po przedawkowaniu œrodków odurzaj¹cych. W marcu 2010 r. aktor zmar³ z powodu komplikacji spowodowanych zapaleniem p³uc. Inny aktor Jonathan Brandis, w wieku 17. lat ka¿dego tygodnia dostawa³ œrednio cztery tysi¹ce listów od swoich fanów, g³ównie dziewcz¹t, a na plan zdjêciowy eskortowa³o go kilku ochroniarzy. Po tym, jak serial z jego udzia³em zdieto z ekranu popad³ w depresjê, któr¹ pog³êbia³o uzale¿nienie od alkoholu. W wieku 27 lat zmar³ na skutek obra¿eñ spowodowanych prób¹ samobójcz¹. Taka lista zmarnowanych talentów jest bardzo d³uga i dotyka wszystkich, niezale¿nie od tego, czy s¹ na pierwszych stronach gazet, czy prowadz¹ normalne, zwyk³e ¿ycie.

C

z³owiek wychyla siê swoimi pragnieniami poza granice doczesnoœci, szukaj¹c wiecznego dope³nienia wszelkiego dobra jakie rozpoczê³o siê na ziemi. A zatem talenty jakie otrzymujemy od Boga i realizujemy w swoim ¿yciu, to nie tylko sprawa doczesnoœci, ale przede wszystkim wiecznoœci. I o tym mówi Chrystus w przypowieœci o talentach. W bo¿ej perspektywie, ka¿dy z nas otrzymuje jakiœ talent, nie wa¿ne jaki on jest, wa¿ne jest co z nim zrobimy, czy go rozwiniemy i wykorzystamy. Talent noblisty mo¿e okazaæ siê niczym w porównaniu z talentem matki, która ca³ym sercem s³u¿y swojej rodzinie. Pochwa³ê takiej kobiety odnajdujemy w pierwszym czytaniu: „Jej wartoœæ przewy¿sza per³y. Serce ma³¿onka jej ufa, na zyskach mu nie zbywa; nie czyni mu Ÿle, ale dobrze przez wszystkie dni jego ¿ycia. O we³nê i len siê stara, pracuje starannie rêkami. Swe rêce wyci¹ga po k¹dziel, jej palce chwytaj¹ wrzeciono. Otwiera d³oñ ubogiemu, do nêdzarza wyci¹ga swe rêce”. Ile-

kroæ s³yszê ten fragment przed oczami staje mi obraz mojej mamy. Pamiêtam j¹ z we³n¹ i lnem w rêku. Widzê, jak siedzi przy k¹dzieli, a w jej rêku wartko wiruje wrzeciono. Pamiêtam j¹ przy kuchni. Widzê, jak wstaje przed œwitem i idzie do pracy, jak szyje dla mnie i mojego rodzeñstwa ubrania, robi swetry i z mi³oœci¹ stroi nas do koœcio³a. Piêknie wykorzystany talent. Wierzê, ¿e ten wykorzystany talent otworzy³ dla niej bramy królestwa bo¿ego, o którym mówi Chrystus w dzisiejszej Ewangelii. I takie talenty zapewne s¹ wa¿niejsze ni¿ te, które odznaczamy Noblem. m

BUDUJEMY SIEROCINIEC W TANZANII Ofiary pieniê¿ne docieraj¹ do Siostry Rut w Tanzanii w stu procentach. Ani jeden ofiarowany cent nie jest wykorzystany na cel inny ni¿ misja ratowania g³oduj¹cych dzieci. Ofiary mo¿emy przekazywaæ na: KONTO # 1337538 POLISH&SLAVIC FCU 140 GREENPOINT AVE BROOKLYN, NY 11222 ABA # 2260082022 Podczas osobistych wp³at gotówki na konto dopuszczalna kwota wynosi $100. CZEKI WYPISUJEMY NA: NATIVITY BLESSED VIRGIN MARY CHURCH. W MEMO DOPISEK: AFRICAN ORPHANAGE CHARITY i przesy³amy na adres: Nativity BVM, African Orphanage Charity, 101-41 91st Street, Ozone Park, NY 11416. Z³o¿one ofiary mo¿na odliczyæ od podatków. Bóg zap³aæ. Z³o¿one ofiary mo¿na sprawdziæ na stronie www.nytravelclub.com.pl w sekcji Afrykañskie misje > Podziêkowanie ofiarodawcom. Wgl¹d na tê listê ma Siostra Rut.


KURIER PLUS 18 LISTOPADA 2017

www.kurierplus.com

5

Rocznicowe obchody w nowojorskim konsulacie

Tegoroczne obchody zwi¹zane ze Œwiêtem Niepodleg³oœci Polski odby³y siê we wtorek, 14 listopada, w pa³acu DeLamara, w którym mieœci siê Konsulat Generalny RP w Nowym Jorku. Jej centralnym punktem by³o uhonorowane osób, które swoj¹ dzia³alnoœci¹ i postaw¹ przyczyni³y siê do przemian demokratycznych w Polsce oraz mia³y wp³yw na utrzymanie niepodleg³oœci i suwerennoœci naszego kraju. Odznaczenia przyznane przez prezydenta RP Andrzeja Dudê wrêczy³ im konsul generalny Maciej Golubiewski, który by³ zarazem gospodarzem wtorkowej uroczystoœci. Na pocz¹tku ceremonii przypomnia³ on historiê walki o niepodleg³oœæ Polski i wskaza³ na przyczyny jej utraty. Przybli¿y³ równie¿ nazwiska kilku wa¿nych postaci historycznych i przywódców, którzy mieli wielki wp³yw na odzyskanie suwerennoœci naszego kraju pocz¹wszy od Tadeusza Koœciuszki, który mobilizowa³ polskie spo³eczeñstwo, a zw³aszcza ch³opstwo do walki o wolnoœæ. Konsul generalny wspomnia³ tak¿e o inteligencji, która w³¹czy³a siê w ruchy niepodleg³oœciowe pod koniec XIX w. „Ich przewodnikami byli zró¿nicowani politycznie polscy patrioci: Józef Pi³sudski, Roman Dmowski, Wincenty Witos czy Ignacy Daszyñski” – wylicza³ konsul Maciej Golubiewski dodaj¹c, ¿e mimo tych ró¿nic ³¹czy³a ich myœl o niepodleg³ej Polsce. Po krótkim historycznym wstêpie zwi¹zanym z 99. rocznic¹ odzyskania niepodle-

FOTO: AGNIESZKA DWORAK

Cztery pañstwowe odznaczenia przyznane przez prezydenta Andrzeja Dudê zosta³y wrêczone podczas uroczystoœci zwi¹zanej z 99. rocznic¹ odzyskania niepodleg³oœci Polski, która mia³a miejsce w Konsulacie Generalnym RP na Manhattanie. Otrzymali je Jan Antoni Señ, Henryk Maciej Rzepecki i Jerzy Stanis³aw Wikie³.

Odznaczeni wraz z konsulem generalnym i jego ¿on¹. Od lewej stoj¹: Jerzy Stanis³aw Wikie³, Agata Golubiewska, Henryk Maciej Rzepecki, konsul generalny Maciej Golubiewski oraz Jan Antoni Señ. u

g³oœci Polski nast¹pi³a ceremonia wrêczania odznaczeñ pañstwowych. W sumie czterema krzy¿ami uhonorowano trzy osoby poniewa¿ jedna z nich otrzyma³a dwa odznaczenia. Jan Antoni Señ za wybitne zas³ugi w dzia³alnoœci na rzecz przemian demokratycznych w Polsce zosta³ uhonorowany Krzy¿em Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, natomiast za zas³ugi w dzia³alnoœci na rzecz niepodleg³oœci i suwerennoœci Polski oraz respektowania praw cz³owieka w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej Krzy¿em Wolnoœci i Solidarnoœci. Podobne odznaczenie – Krzy¿ Wolnoœci i Solidarnoœci – za tak¹ sam¹ dzia³alnoœæ jak pan Señ otrzyma³ równie¿ Henryk Maciej Rzepecki. Z kolei Krzy¿em Zes³añców Sybiru uho-

norowany zosta³ Jerzy Stanis³aw Wikie³. Po krótkiej ceremonii w imieniu odznaczonych osób g³os zabra³ Jan Antoni Señ, który podziêkowa³ polskiemu prezydentowi Andrzejowi Dudzie za przyznane krzy¿e. „Nasz wysi³ek w walce z komunizmem o woln¹ Polskê zosta³ bardzo wysoko doceniony, za co serdecznie dziêkujê” – mówi³ pan Señ. Wszyscy odznaczeni podczas póŸniejszych rozmów wyra¿ali wielk¹ wdziêcznoœæ za dostrze¿enie ich dzia³alnoœci i poœwiêcenia sprzed wielu lat. Podkre-

Nag³y wypadek, choroba, zmienia wszystko...

Warto czekaæ noœci. Ju¿ wiesz jacy s¹siedzi dzia³aj¹ Ci na nerwy, ju¿ wiesz jakich s³ów i gestów unikaæ, ju¿ wiesz co móg³byœ zrobiæ inaczej, lepiej. Ju¿ to wszystko wiesz. Zatem korzystaj z tego, z tej wiedzy, by codzienn¹ wegetacjê zamieniæ na prawdziwe ¿ycie by mi³oœæ sta³a siê Twoj¹ codziennoœci¹ a nie wydarzeniem od czasu do czasu. Potrzebujesz Jezusa Chrystusa. On poczeka na Twoje zaproszenie, bo warto na Ciebie czekaæ. Dlaczego? Bo stworzy³ Ciê z mi³oœci, t¹ mi³oœci¹ chce siê z Tob¹ dzieliæ. Bóg bêdzie chcia³ Ciê nauczyæ jak nie raniæ przede wszystkim siebie, bo kiedy ty masz siê Ÿle, Twoi bliscy maj¹ siê Ÿle. Nie ¿yjesz przecie¿ na bezludnej wyspie. Nie wybiegaj te¿ naprzód z problemami co bêdzie za dziewiêæ miesiêcy czy za dziewiêæ lat. Przecie¿ nie znasz przysz³oœci. Biblia mówi nam „dosyæ ma dzieñ swojej biedy.” Jutro te¿ nie jest nam wiadome. A mo¿e dziœ jest ten moment, ¿ebyœ zaczeka³ na siebie samego. Nie œcigaj siê zatem z przysz³oœci¹. Tracisz energiê tak potrzebn¹ Ci na teraŸniejszoœæ. Spotkaj siê sam na sam z Twoimi myœlami - jakie ¿ycie chcia³byœ mieæ? Z Bogiem czy bez? Z mi³oœci¹, czy ¿¹dz¹ zemsty? Z nadziej¹ czy rozpacz¹? Trzymaj siê dzielnie, kimkolwiek jesteœ drogi czytelniku, na którego zawsze warto czekaæ! m

Agnieszka Dworak

188 Eckford Street, Brooklyn, NY Tel. (718) 349-2300, fax: (718) 349-2332

Chcê ci powiedzieæ...

Chcê Ci powiedzieæ Przyjacielu, ¿e zawsze warto CZEKAÆ na Ciebie w koœciele, we wspólnocie. Warto CZEKAÆ na Twoje spostrze¿enia, na Twoj¹ modlitwê i Ojciec PAWE£ BIELECKI szczeroœæ. Warto C Z E K A Æ na ka¿de Twoje pytanie byle tylko lepiej zrozumieæ wiarê. Warto zawsze CZEKAÆ NA CIEBIE, bo przecie¿ Ewangelia to spotkania, rozmowy, zwierzenia. Ewangelia to ludzie, to s³owa wypowiadane z mi³oœci¹ albo z gniewem. Jak w ¿yciu, prawda? Bo przecie¿ Ewangelia to TY i Twoje ¿ycie. Ewangelia to Jezus t³umacz¹cy w³aœnie Tobie dzisiaj, ¿e warto powalczyæ o ka¿dy dzieñ mi³oœci¹. Wszystko, czego potrzebujesz by byæ lepszym cz³owiekiem jest ju¿ w Tobie. Masz w sobie wiarê, niewa¿ne, ¿e w¹t³¹. Masz te¿ w sobie okruchy szczêœliwych chwil minionych, które wróc¹. Tak, one wróc¹ kiedy Jezus stanie siê domownikiem w Twoim ¿yciu a nie tylko goœciem od œwi¹t do œwi¹t. Masz w sobie te¿ doœwiadczenie w³asnej przesz³oœci. Ju¿ wiesz jakie Twoje grzechy najczêœciej siê powtarzaj¹. Ju¿ wiesz kogo kiedyœ skrzywdzi³eœ, odar³eœ z god-

œlali równie¿, ¿e nie spodziewali siê takiego wyró¿nienia. Uroczystoœæ zwi¹zan¹ z 99. rocznic¹ odzyskania niepodleg³oœci Polski uœwietni³ krótkim recitalem znakomity polski pianista Konrad Skolarski, który zaprezentowa³ kilka utworów Fryderyka Chopina. Z kolei hymny narodowe, zarówno polski jak i amerykañski, zaœpiewa³a wschodz¹ca broadwayowska gwiazda Katarzyna Sperczyñska.

Moja mama miesi¹c temu mia³a wylew, obecnie przebywa w domu opieki na rehabilitacji. Nigdy nie myœla³a o sporz¹dzeniu prawnych dokumentów, o których pani mecenas wspomina na ³amach gazety. Czy mama mo¿e jeszcze podpisaæ i sporz¹dziæ upowa¿nienia, testament? Wkrótce bêdê mog³a przywieŸæ mamê do jej domu. Problem polega na tym, ¿e z mam¹ nie mieszkam, a ona sama w domu nie da sobie rady. Op³acaj¹c prywatnie opiekunkê, szybko jej pieni¹dze siê skoñcz¹. Trzeba liczyæ przynajmniej 600.00 dolarów na tydzieñ. Je¿eli Pani mama jest w pe³ni œwiadoma, nie ma problemu z podpisaniem dokumentów tj. Power of Attorney - upowa¿nienia do decyzji prawno-finansowych, Health Care Proxy upowa¿nienia do podejmowania medycznych decyzji, testamentu. Najwa¿niejszy dokument, który mama powinna podpisaæ to Power of Attorney. Je¿eli zabierze Pani mamê do domu, po sporz¹dzeniu odpowiednich dokumentów prawnych, mo¿e Pani ubiegaæ siê

o Home Care Medicaid, darmowe ubezpieczenie, które pokrywa d³ugoterminow¹ opiekê we w³asnym domu. Nie musia³aby Pani wtedy p³aciæ prywatnie 600.00 za tydzieñ. Oczywiœcie wszystko zale¿y od stanu zdrowia mamy, na ile godzin dziennie zostanie jej przydzielona opieka, itp.. Wiêkszoœæ osób powy¿ej 65 roku ¿ycia kwalifikuje siê na Medicare, który jednak nie pokrywa d³ugoterminowego pobytu w domu starców, którego koszt œrednio wynosi ok. 14,000.00 dol. za miesi¹c a za rok koszt pobytu wynosi ok. 168,000.00 dol. Tych kosztów mo¿na unikn¹æ, ubiegaj¹c siê o Nursing Home Medicaid. Proszê zauwa¿yæ, ¿e odpowiednio wczesne sporz¹dzenie stosownych dokumentów, np. pe³nomocnictwa czy trust, pozwala na zakwalifikowanie najbli¿szych nam osób na Nursing Home Medicaid lub Home Care Medicaid i zabezpieczenie ich maj¹tku, na który pracowali ca³e ¿ycie. Sytuacja ka¿dej osoby, finansowa, rodzinna, jest inna, dlatego proszê umówiæ siê na bezp³atn¹ konsultacjê aby przedyskutowaæ jakie rozwi¹zania nale¿y zastosowaæ aby zakwalifikowaæ najbli¿sz¹ nam osobê na Medicaid, zabezpieczyæ samych siebie oraz nasz maj¹tek przed rujnuj¹cymi kosztami za szpital czy dom starców, aby maj¹tek przekazaæ dzieciom, wnukom a nie na rachunki medyczne czy op³aty za dom starców. Proszê dzwoniæ pod numer (718) 3492300, a ka¿da sprawa bêdzie rozpatrzona indywidualnie z najwiêksz¹ starannoœci¹ i pe³nym profesjonalizmem.

PR


KURIER PLUS 18 LISTOPADA 2017

6

Powtórka z historii

Wrzesieñ 1939

u Niemieccy wojskowi obserwuj¹cy p³on¹c¹ Warszawê. Wrzesieñ 1939.

O œwicie 1 wrzeœnia 1939 r. wojska niemieckie – bez wypowiedzenia wojny – przekroczy³y granice Rzeczpospolitej od zachodu, pó³nocy i po³udnia. Jednoczeœnie nast¹pi³y ataki powietrzne na Warszawê, £ódŸ, Czêstochowê, Kraków i Poznañ. Przewaga Niemców by³a mia¿d¿¹ca. Hitler rzuci³ na Polskê 60 dywizji, 2600 pojazdów pancernych i 2000 nowoczesnych samolotów. Polacy podjêli walkê maj¹c 40 dywizji (niektóre nie w pe³ni zmobilizowane), 150 czo³gów oraz 400 samolotów, z których wiêkszoœæ zosta³a zniszczona na lotniskach pierwszego dnia wojny. Wojsko polskie stawi³o najeŸdŸcom zaciêty opór w wielu rejonach kraju. Szczególnym bohaterstwem ws³awi³ siê garnizon na Westerplatte. Przez siedem dni 180

¿o³nierzy pod dowódctwem majora Henryka Sucharskiego odpiera³o ataki kilku tysiêcy Niemców wyposa¿onych w ciê¿k¹ artyleriê i lotnictwo. Korzystny uk³ad granic oraz du¿a iloœæ zmotoryzowanych jednostek piechoty pozwoli³a wojskom niemieckim na dotarcie do przedmieœæ Warszawy ju¿ w siódmym dniu wojny. W dniach od 9 do 18 wrzeœnia mia³a miejsce bitwa nad Bzur¹. Pocz¹tek tej batalii by³ pomyœlny dla Polaków. Armia „Poznañ” wspierana przez armiê „Pomorze” przesz³a do kontruderzenia wyzwalaj¹c m.in. £owicz i Sochaczew. Przeciwnik nie spodziewa³ siê ataku i przez pierwsze dni walk poniós³ spore straty. Do niewoli dosta³o siê ok. 4000 ¿o³nierzy niemieckich. Niemcy zdo³ali jednak œci¹gn¹æ rezerwy a ponadto mieli zdecydowan¹ przewagê w lotnictwie i jednostkach pancernych. Polskie oddzia-

Tydzieñ na kolanie Poniedzia³ek W Polsce, jak to w Polsce. Jak rz¹dzi prawica, po pewnym czasie, zawsze siê pojawiaj¹ zarzuty, ¿e ktoœ nie doœæ popiera, ¿e w³os na czworo dzieli, krytykuje, zamiast wspieraæ odpowiednio obóz w³adzy. ¯e jakieœ symetryzmy uprawia, jakieœ uwagi przedstawia, zamiast zawierzyæ i maszerowaæ w rytm Dobrej Zmiany, mordeczka w kube³, nie pytaæ, bo m¹drzejsi wiedz¹ lepiej. Z drugiej strony mamy „totalniaków” z opozycji, dla których wszystko co zrobi rz¹d jest z³e, wiêc trzeba tylko krytykowaæ. Przy okazji pada masa wielkich s³ów – o zamachu na demokracjê, rodz¹cym siê faszyzmie, wyrywaniu Polski z Europy. Tak¿e tu nie ma ¿adnego umiaru: ¯andarmeria Status Quo III RP („aby by³o tak, jak by³o”) czuwa, ¿eby Broñ Bo¿e, ktoœ nie pochwali³ Kaczyñskiego w niczym, nawet najdrobniejszym, ani kroku w ty³, „ruki po szwam”, Demokracja wci¹¿ umiera… No i co o tym pisaæ? Na szczêœcie wiele nie trzeba, bo genialny Marian Hemar wszystko ju¿ w wiersz uj¹³ wczeœniej. WeŸmy jego „Lizusa i warcho³a”. Pierwszy fragment, jak najbardziej pasuje do tych zwolenników Dobrej Zmiany, dla których najwiêkszy wróg po tej samej stronie, który miast popieraæ na sto procent, wynajduje jakieœ problemy, popieraj¹c choæby na 95 procent jedynie, w duchu „symetryzmu” czy innego negocjanizmu:

Polonus est omnis divisus In viros duos: Jak kto jest u nas lizus – To ju¿ wirtuoz. Jak w³azi, to koniec koñców, Braknie na myd³o pointsów, Gdy w ³askach – to ju¿ fanatyk. Gdy za biurkiem – lunatyk. Kataleptyk nadziei, Antyseptyk idei, Aposto³ dyscypliny, Ju¿ wszystkie witaminy Pobiera z wazeliny. B³yszczy od cnót jak brylant. Czuwa u wrót – inwigilant. No i Mistrz Hemar bierze na warsztat tak¿e przeciwnika rz¹du. Choæ wiersz sprzed lat kilkudziesiêciu, jak ula³ pasuje do totalniaków obecnej opozycji. Jakby to coœ unosi³o siê w duchu Polaka, wypaczonego przez tragiczn¹ historiê: Altera pars, oczywista: Jak kto opozycjonista Ju¿ dlañ ta opozycja Pozycja osobista. Grzech grzechem, cnota cnot¹ – Zale¿nie od sytuacji. On ¿yje tylko po to, Aby rz¹d nie mia³ racji By siê zgubi³o z³oto, Aby wojsko zmarnia³o, A¿eby coœ nie wysz³o, By siê coœ nie uda³o.

³y musia³y ulec i zosta³y rozbite. Ocala³e resztki zdo³a³y siê przebiæ do oblê¿onej Warszawy. Stolica broni³a siê do 27 wrzeœnia. Rz¹d i Wódz Naczelny opuœcili Warszawê 6 wrzeœnia. Faktycznym dowódc¹ obrony by³ bohaterski prezydent miasta Stefan Starzyñski. Hitlerowcy prowadzili intensywne naloty niszcz¹c szpitale oraz budynki publiczne i rz¹dowe. Zrujnowany zosta³ w du¿ym stopniu Zamek Warszawski. 17 wrzeœnia, zgodnie z tajn¹ umow¹ zawart¹ w pakcie Ribbentrop-Mo³otow, armie sowieckie przekroczy³y wschodni¹ granicê Rzeczpospolitej. Moskwa oœwiadczy³a, ¿e pañstwo polskie przesta³o istnieæ a Armia Czerwona wkracza aby „chroniæ ludnoœæ ukrainsk¹ i bia³orusk¹” mieszkaj¹c¹ na wschodnich terenach Polski. Agresja sowiecka by³a niew¹tpliwie ciosem w plecy dla walcz¹cej Polski i tak w³aœnie zosta³a oceniona w wiêkszoœci krajów europejskich. Pomimo druzgoc¹cej przewagi si³ sowieckich, jednostki polskie podje³y walkê obronn¹ w wielu miejscach. Opór stawili przede wszystkim ¿o³nierze Korpusu Ochrony Pogranicza. Przez kilka dni trwa³y zaciête walki o Grodno, gdzie sowieci stracili kikadziesi¹t czo³gów. W sumie straty czerwonoarmistów wynios³y prawie tysi¹c zabitych. Tysi¹ce ¿o³nierzy i oficerów wojska polskiego dosta³o siê do rosyjskiej niewoli. Wielu z nich zostanie póŸniej straconych w Katyniu i innych miejscach zag³ady. Istnieje pogl¹d, ¿e rz¹d RP powinien odpowiedzieæ na agresjê z 17 wrzeœnia formalnym wypowiedzeniem wojny Moskwie. Wziêci do niewoli ¿o³nierze polscy mogliby uzyskaæ wtedy status jeñców wojennych. Prawdopodobnie nie uchroni³oby ich to jednak przed straszliw¹ zemst¹ Stalina. 28 wrzeœnia dosz³o do podpisania umowy sowiecko-niemieckiej w sprawie podzia³u terytorium Rzeczpospolitej. Ostatecznie linia demarkacyjna mia³a przebiegaæ na Narwii, Bugu i Sanie. Sowieci zagarnêli ca³¹ zachodni¹ Bia³oruœ i Ukrainê Œlepy na wszystkie wysi³ki, Trudnoœci, przeszkody, postrachy – Wyczekuje pomy³ki, Jakby on z rz¹dem gra³ w szachy I móg³ coœ wygraæ na tem, ¯e b³¹d zap³aci siê matem. No wypisz, wymaluj, sytuacja we wspó³czesnej Polsce. Gdzie z jednej strony ¿andarmi Najlepszej Z Dobrych Zmian ju¿ nie kochaj¹ prezydenta Dudy, bo oœmieli³ siê zawetowaæ marne ustawy, ale cudne przecie przez sam fakt, ¿e przeg³osowali je pos³owie wielkiego PiS. Z drugiej strony marna opozycja, wrzucaj¹ca ka¿dego dnia Apokalipsê, „Koniec Demokracji” i „wyjœcie z Unii Europejskiej”, nie zdolna nawet do wspó³pracy w rzeczach najmniejszych. Mistrz Hemar wszystko to zdaje siê tak¿e przewidzia³: Nie ma w Polsce trudniejszej I m¹drzejszej ambicji, Ni¿ – pozbyæ siê lizusów, Dorobiæ siê opozycji. Œroda Czytam, ¿e najnowsz¹ inicjatyw¹ rz¹du prezydenta Francji Emmanuela Macrona ma byæ projekt obni¿aj¹cy dopuszczalny wiek dobrowolnego obcowania seksualnego do… trzynastu lat. Chodzi rzekomo o to, ¿e ludzie teraz wczeœniej siê rozwijaj¹, wiêc… ten… tego... te¿ powinni mieæ swobodê wczeœniej robiæ. ¯e niby tylko to chodzi o realizm, ¿eby nie anga¿owaæ s¹dów i policji w sprawy ³ó¿kowe. Œmiem w¹tpiæ. Wydaje siê bowiem, ¿e to uk³on w stronê mi³oœników stosunków seksualnych z nastolatkami, aby nie powiedzieæ po prostu pedofilami.

www.kurierplus.com

oraz czêœæ Podlasia z Bia³ymstokiem i £om¿¹. Wileñszczyzna zosta³a przekazana Litwie. NajeŸdŸcy odbyli wspóln¹ defiladê wojskow¹ w Brzeœciu nad Bugiem. W dniu inwazji sowieckiej prezydent RP, rz¹d oraz Wódz Naczelny przekroczyli granicê z Rumuni¹ gdzie zostali internowani. Do Rumunii i na Wêgry przedosta³o siê równie¿ kilkadziesi¹t tysiêcy wojskowych i cywili. Walki z Niemcami toczy³y siê do pocz¹tku paŸdziernika. 2. paŸdziernika skapitulowa³ garnizon polski na Helu a 5. paŸdziernika podda³y siê resztki armii Polesie, która pocz¹tkowo walczy³a z Sowietami a póŸniej stoczy³a bitwê pod Kockiem z si³ami niemieckimi. Hitler, dziêki pomocy Stalina, odniós³ sukces ale zaplaci³ wysok¹ cenê. W ci¹gu piêciu tygodni walk poleg³o ponad 50 tysiêcy ¿o³nierzy Wermachtu. Niemcy ponieœli wiêksze straty ni¿ podczas ca³ej kampanii w Europie Zachodniej i Pó³nocnej oraz bitwie o Angliê w roku 1940. Wkrótce po ataku Hitlera na Polskê, Anglia i Francja, wype³niaj¹c swoje zobowi¹zania sojusznicze, wypowiedzia³y Niemcom wojnê. Armia francuska mia³a przejœæ do ofensywy w piêtnastym dniu od rozpoczêcia agresji. Tak siê jednak nie sta³o. Lotnictwo brytyjskie, które mia³o bombardowaæ niemieckie miasta, ograniczy³o siê do zrzucania ulotek na terytorium wroga. * W okresie rz¹dów komunistycznych w Polsce, przez wiele lat okreœlano kampaniê 1939 r. jako „klêskê wrzeœniow¹”. PóŸniej zaczêto u¿ywaæ terminu „wojna obronna”. W³adze PRL ustanowi³y nawet medal „Za wojnê obronn¹ 1939”. Znany pisarz i felietonista Stefan Kisielewski odmówi³ przyjêcia tego odznaczenia t³umacz¹c, ¿e w takiej wojnie nie uczestniczy³. „Bra³em natomiast udzia³ – pisa³ z dum¹ – w wojnie niemiecko-polskiej”.

Kazimierz. Wierzbicki Bo proszê mi nie wmawiaæ, ¿e chodzi o obni¿enie wieku, aby obleœnicy mogli zaspokajaæ swe perwersyjne ¿¹dze. I tak oto mamy tê now¹, francusk¹ i europejsk¹ nowoczesnoœæ, która na sztandarach zamiast tradycyjnego „Wolnoœæ. Równoœæ. Braterstwo”, zdaje siê coraz bardziej mieæ wypisane has³o „Aborcja. Eutanazja. Perwersja”. Oto w Belgii, ju¿ nie wystarczy eutanazja niemal dla ka¿dego doros³ego, do³o¿ono mo¿liwoœæ przerywania ¿ycia przez… nastolatków. Pomyœlmy: piêtnastolatek nie mo¿e legalnie zapaliæ papierosa, wypiæ piwa czy prowadziæ samochodu, ale – i owszem – mo¿e zawnioskowaæ o zakoñczenie swego ¿ywota. Z kolei obsesja w sprawie aborcji objawia siê wrêcz rezolucyjnym natrêctwem ró¿nych Parlamentów Europejskich, nie mog¹cych znieœæ sytuacji, ¿e w takiej Polsce ktoœ mo¿e chcieæ jakichœ ograniczeñ w prawie do zabijania dzieci w ³onie matek. Teraz majstrowanie przy wieku, w jakim dopuszczalne s¹ stosunki seksualne… Pomijaj¹c absolutn¹ obsesjê lewaków na punkcie seksualnoœci, wszystko wygl¹da na to, ¿e ma byæ inaczej ni¿ bywa³o w Europie o chrzeœcijañskim korzeniu. Problem w tym, ¿e Cywilizacja Œmierci niczego nie zbuduje na swoich nowych wartoœciach. Liczni przybysze z bli¿szego czy dalszego Wschodu i Po³udnia, zjednoczeni wokó³ swego Allaha, zrobi¹ szybciej porz¹dek ze swoimi gospodarzami. Bo czy¿ ktokolwiek bêdzie chcia³ oddaæ ¿ycie w walce o wartoœci tak marne, jak prawo do upijania siê, czy ogl¹dania pornosów? Szczerze w¹tpiê.

Jeremi Zaborowski


KURIER PLUS 18 LISTOPADA 2017

www.kurierplus.com

Felerna drabina Pracownik dozna³ obra¿eñ podczas tynkowania œciany w remontowanym lokalu u¿ytkowym. Do zdarzenia dosz³o podczas pracy nad partiami znajduj¹cymi siê przy suficie. Pracownik musia³ stan¹æ na podwy¿szeniu. Zgodnie z poleceniem prze³o¿onego, pracownik ustawi³ drabinê na rusztowaniu i kontynuowa³ pracê. Niestety, w pewnym momencie drabina siê z³o¿y³a. Pracownik spad³ i uderzy³ g³ow¹ o beton. Poszkodowany przez d³ugi czas nie móg³ powróciæ do pracy, w zwi¹zku z czym wszczête zosta³y dwie procedury prawne. Pierwsz¹ z nich by³o postêpowanie przed Workers” Compensation, drug¹ natomiast sprawa cywilna o odszkodowanie. Podczas gdy z Workers” Compensation poszkodowany uzyska³ czêœciowy zwrot utraconych zarobków i niezbêdn¹ opiekê medyczn¹, odszkodowania za ból i cierpienie oraz wszelkich strat ekonomicznych dochodzi³ w sprawie cywilnej wytoczonej przeciwko generalnemu wykonawcy oraz w³aœcicielowi budynku. Poszkodowany twierdzi³, ¿e pozwani nie zapewnili odpowiednich œrodków bezpieczeñstwa, takich jak rusztowanie, podnoœnik no¿ycowy czy uprz¹¿. Wskaza³, ¿e drabina by³a niestabilna i wys³u¿ona. Kluczow¹ kwesti¹ w tej sprawie by³a w³aœciwa kwalifikacja odpowiedzialnoœci za naruszenie przepisów Prawa Pracy. Mianowicie, ustalenie, ¿e zastosowanie znajdowa³ artyku³ 240 (1) Prawa Pracy, który przewiduje mo¿liwie najszersz¹ formê odpowiedzialnoœci pozwanych, tzw. odpowiedzialnoœæ absolutn¹. W takich przypadkach generalny wykonawca i w³a-

œciciel budynku ponosz¹ praktycznie absolutn¹ odpowiedzialnoœæ. Artyku³ chroni wypadki zwi¹zane z pracami na wysokoœci. Przepis przewiduje jednak pewne ograniczenia, wy³¹czaj¹c z ochrony pewne kategorie czynnoœci, np. prace konserwacyjne. Do tych najwa¿niejszych, chronionych, nale¿y zaliczyæ prace budowlane, rozbiórkowe, czy te¿ naprawcze. W tej sprawie poszkodowany utrzymywa³, ¿e generalny wykonawca nie zapewni³ mu bezpiecznych warunków w pracy, poniewa¿ drabina nie by³a przystosowana do tynkowania na wysokoœci. Prawnicy pozwanych utrzymywali, ¿e do wypadku dosz³o wy³¹cznie z winy poszkodowanego. Wskazali, ¿e mê¿czyzna mia³ cukrzycê. Utrzymywali, ¿e poszkodowany zemdla³ i spad³ z drabiny, poniewa¿ w dniu wypadku nie wzi¹³ leków. Poszkodowany wskaza³, ¿e twierdzenia pozwanych wynika³y z b³êdnego t³umaczenia jego zeznañ, które z³o¿y³ podczas przes³uchania w fazie rozpoznawczej sprawy. W protokole zapisano bowiem, ¿e poszkodowany zezna³, ¿e zemdla³ przed upadkiem. W rzeczywistoœci poszkodowany powiedzia³ t³umaczowi, ¿e straci³ przytomnoœæ po uderzeniu g³ow¹ o ziemiê. Zosta³o to jednak szybko wychwycone przez dwujêzycznego prawnika poszkodowanego, który nakaza³ poprawienie protoko³u. Pomimo to, pozwani starali siê dowieœæ, ¿e to nie by³ b³¹d t³umacza, zwracaj¹c uwagê, ¿e poszkodowany zezna³ podobnie tak¿e w S¹dzie Worker’s Compensation. Poszkodowany oœwiadczy³, ¿e poprawnie rozstawi³ drabinê i w ¿aden sposób nie

przyczyni³ siê do wypadku. Jeszcze przed procesem, z³o¿y³ wniosek o orzeczenie odpowiedzialnoœci pozwanych. W odpowiedzi, prawnicy drugiej strony wnieœli o oddalenie pozwu, wskazuj¹c, ¿e wy³¹czn¹ przyczyn¹ wypadku by³o schorzenie i zaniechanie poszkodowanego. Po rozpatrzeniu argumentacji obydwu stron s¹d pierwszej instancji przychyli³ siê do wniosku poszkodowanego. Poszkodowany wci¹¿ musia³ dowieœæ, ¿e w wyniku wypadku dozna³ obra¿eñ cia³a. W tej kwestii odby³ siê proces. Poszkodowany przedstawi³ wyniki tomografii komputerowej, które potwierdzi³y, ¿e dozna³ krwotoku podpajêczynówkowego w skroniowym i przednim p³acie mózgu. Twierdzi³, ¿e doznane obra¿enia g³owy przyczyni³y siê do powa¿nych ograniczeñ zdolnoœci ko gnicyjnych. Utrzymywa³, ¿e od czasu wypadku jego stan siê stale pogarsza³. Wskaza³, ¿e ma problemy z koncentracj¹, pamiêci¹, wys³awianiem siê i rozpoznawaniem zjawisk zewnêtrznych. Utrzymywa³,

7 ¿e poœredni¹ przyczyn¹ obra¿eñ g³owy by³y te¿ problemy psychomotoryczne i manualne. Skar¿y³ siê tak¿e na czêste zawroty i bóle g³owy, zachwiania nastrojów. Przyzna³, ¿e szybko odczuwa zmêczenie i cierpi na depresjê. Ekspert neuropsycholog potwierdzi³ wszystkie objawy i wskaza³, ¿e uszkodzenia mózgu s¹ nieodwracalne. Przed rozpoczêciem przemów koñcowych, strony dosz³y do porozumienia. Ubezpieczalnia nie chcia³a ryzykowaæ i zgodzi³a siê wyp³aciæ wy¿sze odszkodowanie. Sprawa zakoñczy³a siê ugod¹, na podstawie której poszkodowany otrzyma³ ponad jeden i pó³ miliona dolarów. Nale¿y jednak zauwa¿yæ, ¿e wszystko zakoñczy³o siê pomyœlnie dziêki szybkiej reakcji prawnika podczas przes³uchania z t³umaczem. Bez tego sêdzia prawdopodobnie nie uzna³by wniosku poszkodowanego, a kwestia odpowiedzialnoœci musia³aby zostaæ rozstrzygniêta w procesie. m

Jeœli Pañstwo sami stali siê ofiar¹ wypadku, lub znaj¹ kogoœ kto ma problem ze swoim wypadkiem, to zapraszamy do bezp³atnej konsultacji prawnej pod numerem telefonu 212-514-5100, emailowo pod adresem swp@plattalaw.com, lub w czasie osobistego spotkania w naszej kancelarii na dolnym Manhattanie. Mo¿ecie Pañstwo równie¿ zadaæ nam pytania bezpoœrednio na stronie internetowej (www. plattalaw. com) u¿ywaj¹c emaila lub czatu który jest dostêpny dla Pañstwa 24 godziny na dobê. Zawsze udzielimy Pañstwu bezp³atnej porady w ka¿dej sprawie w której bêdziemy mogli Pañstwa reprezentowaæ. Na naszej stronie internetowej mog¹ Pañstwo (po lewej jej stronie) sami sprawdziæ status swojej sprawy s¹dowej

(prowadzonej nawet przez inn¹ kancelariê), po wpisaniu numeru akt s¹dowych (index number) swojej sprawy w istniej¹ce tam pole. Ta czêœæ strony jest skonfigurowana bezpoœrednio z oficjalnym systemem s¹dowym stanu Nowy Jork, dziêki czemu wiadomoœci jakie uzyskaj¹ tam Pañstwo na temat swoich spraw s¹ oficjalnymi danymi s¹dowymi. Gdyby z jakiegokolwiek technicznego powodu nie uda³o siê Pañstwu odnaleŸæ swojej sprawy w tym systemie, to z przyjemnoœci¹ pomo¿emy j¹ odnaleŸæ telefonicznie.

Do pracy, rodacy!

us³ugi, obs³ugê w urzêdzie, jakoœæ towarów. To jednak zwykle skutek z³ej organizacji, biurokracji, ciêæ kosztów przez producenta. Nie widzê tu winy robotnika, który by byle jak, na kacu, przykrêca³ œrubki do silnika mercedesa czy nadwozia opla. Z takiego tumiwisizmu s³ynêli pracownicy firm samochodowych w Anglii, W³oszech, mo¿e i w Stanach. Przek³ada³o siê to na ni¿sz¹ jakoœæ samochodów. Tak jak to widzê, ogromna wiêkszoœæ Polaków bardzo siê stara, aby w tym okrutnym œwiecie wolnego rynku utrzymaæ pracê. Widzê po prostu, jak ludzie siê przyk³adaj¹. Studentki umiejêtnie parz¹ce kawê i nigdy nie zapominaj¹ce, ¿eby siê przywitaæ i podziêkowaæ. Kurierzy dostarczaj¹cy przesy³ki sprawnie i na czas. Kierowcy dowo¿¹cy skuterami gor¹c¹ jeszcze pizzê. Przedszkolanki i nauczycielki wk³adaj¹ce ca³e serce w swoj¹ pracê. Urzêdniczki staraj¹ce siê zachowaæ cierpliwoœæ. Pewnie wiêkszoœæ Polaków, zw³aszcza tych w mniejszych miastach, nie ma wielu opcji pracy i kariery. S¹ w szponach kapitalizmu. Dlatego siê staraj¹. Inn¹ opcj¹ dla nich jest emigracja – i dlatego kolejne setki tysiêcy, mo¿e miliony, przenios³y siê czasowo lub na sta³e do krajów Zachodniej Europy. Gdzie utwierdzaj¹ opiniê o Polakach – dobrych pracownikach. Novum na polskim rynku pracy jest obecnoœæ ponad miliona robotników przyjezdnych, g³ównie z Ukrainy. Tak jak kiedyœ Polacy w Nowym Jorku i Londynie imali siê najciê¿szych prac, harowali i zadowalali siê p³ac¹ ni¿sz¹ ni¿ dla autochtonów, tak dziœ czyni¹ w Polsce Ukraiñcy. Mo¿e oni stan¹ siê kiedyœ synonimem pracowitoœci, skoro zamo¿ni i rozpieszczeni Polacy nie bêd¹ siê ju¿ kwapiæ do byle jakiej roboty? m

Czy Polacy s¹ pracowici? Tak, s¹ i to bardzo. Napisa³em to ju¿ JAN LATUS na wstêpie ryzykuj¹c, ¿e przeczytawszy to zdanie Czytelnik zaprzestanie, usatysfakcjonowany, dalszej lektury. Czytajcie jednak dalej, gdy¿ padnie tu wiele pochwa³ pod adresem naszego narodu. Zacznijmy od spostrze¿enia, ¿e Polacy nie bardzo potrafi¹ dobrze o sobie mówiæ. Od stuleci wypominamy sobie narodowe wady, wiêc znamy je na pamiêæ. Tak wiêc: Ÿle sobie nawzajem ¿yczymy, nie potrafimy dzia³aæ razem, jesteœmy k³ótliwi, Ÿle gospodarzymy swoim krajem, jesteœmy zawistni, Ÿle odbieramy sukcesy innych itd itp. Te wady s¹ ustawicznie przypominane, zarówno w Polsce jak i wœród Polonii. Z masochistyczn¹ przyjemnoœci¹ cytujemy polityków, myœlicieli i pisarzy opisuj¹cych nasze narodowe wady. Cytujemy te¿ krytykuj¹cych nas s³awnych cudzoziemców. Równie dobrze znana jest lista naszych zalet: bywamy uczuciowi, dbamy o rodzinê, potrafimy utrzymywaæ przyjaŸnie, pielêgnujemy tradycjê, w trudnych dla narodu chwilach potrafimy siê zjednoczyæ i wykazaæ odwag¹. A¿ do znudzenia, prawda? Rzadko jednak wymienia siê inn¹ nasz¹ zaletê: pracowitoœæ. W Stanach ta zaleta by³a powszechnie dostrzegana. My siê przejmowaliœmy pie-

rwszymi skojarzeniami, uœmieszkami, wy¿szoœci¹ (czêsto przez nas wyimaginowan¹) z jak¹ o nas mówili. No i oczywiœcie przejmowaliœmy siê Polish jokes, w których byliœmy charakteryzowani jako ludzie wyj¹tkowo g³upi. Zwykle jednak Amerykanie mieli o nas do powiedzenia dobre rzeczy. Przez kilka ostatnich pokoleñ Polacy byli dla nich typowymi imigrantami, wiêc wywodz¹cymi siê z klasy ch³opskiej, którzy przyjechali tu by poprawiæ swój byt. Zarazem ceniono nas za najlepsze cechy tej grupy spo³ecznej: wytrwa³oœæ, zaciêtoœæ, oszczêdnoœæ, bogobojnoœæ, ludzk¹ uczciwoœæ, rodzinnoœæ. Ale przede wszystkim – za pracowitoœæ. Gdy mówi³em Amerykanom, ¿e jestem Polakiem, zwykle s³ysza³em jakiœ bana³ typu: – Moja babcia by³a pó³-Polk¹ albo: – Tam gdzie siê urodzi³em, by³o du¿o Polaków. Zwykle potem dodawali: – To byli uczciwi ludzie, dobrzy obywatele. Hard-working people. Tak¹ mamy wiêc w Ameryce reputacjê: ciê¿ko pracuj¹cych. Ten komplement przyjmujemy z rezerw¹ bo podejrzewamy, ¿e mo¿e maj¹ nas za frajerów. Nie ludzi, którzy du¿o zarabiaj¹, maj¹ g³owê do interesów, smyka³kê do nauk, ci¹g do kariery – tylko takich, którzy pracuj¹ ciê¿ko, znojnie. Faktem jest, ¿e Amerykanie najczêœciej kojarz¹ Polaków z pracami fizycznymi, prostymi i wyczerpuj¹cymi. Budowa, prowadzenie taksówki, praca w kuchni, sprz¹tanie. Zgodnie z amerykañskim etosem pracy, nie ma w takich zajêciach nic wstydliwego. Rozumiej¹ oni zreszt¹, ¿e czasem tak musi pracowaæ pierwsze poko-

lenie imigrantów. Ich dzieci startuj¹ z wy¿szego pu³apu, maj¹ ³atwiej wiêc bêd¹ mia³y szansê na prawdziw¹, b³yskotliw¹ karierê. Radzi³bym doceniæ dobr¹ reputacjê, jak¹ mamy u Amerykanów. Nie tylko bowiem chwal¹ za inteligencjê i pracowitoœæ polskich hydraulików i pomoce domowe – tak¿e polskich in¿ynierów, naukowców, studentów, kelnerki i pielêgniarki. Co równie wa¿ne – nie kojarz¹ nas z jakimiœ wybitnie negatywnymi, kryminalnymi i aspo³ecznymi postawami. Nie handlujemy narkotykami, nie prowadzimy podejrzanych interesów, nie szmuglujemy imigrantów. Siedzimy jak myszy pod miot³¹ – i ciê¿ko pracujemy. Amerykanie to szanuj¹. Ustaliliœmy ju¿ wiêc, ¿e Polacy maj¹ w USA opiniê pracowitych. Nie tylko tam – wszêdzie za granic¹. Czasem Anglicy czy Francuzi a¿ z³oszcz¹ siê, ¿e Polacy zabieraj¹ im pracê, ¿e s¹ za szybcy, za tani, za bardzo zasuwaj¹, ¿e psuj¹ rynek. Tak czy inaczej, jest to dowód uznania dla polskiej si³y roboczej. Czy Polacy s¹ pracowici? Nie ci na emigracji, lecz ci mieszkaj¹cy w Polsce? Wydaje mi siê, ¿e tak. Pracowitoœci¹ ludzi nale¿y t³umaczyæ szybki rozwój gospodarczy kraju w ci¹gu ostatnich 28 lat. Niektórzy sk³onni byliby przypisaæ to wy³¹cznie potê¿nym dotacjom z Unii Europejskiej i wejœciu na polski rynek zagranicznych firm. Gdyby jednak polski robotnik – tañszy ni¿ niemiecki ale dro¿szy ni¿ chiñski – pracowa³ Ÿle, czy te koncerny by tu wesz³y? Na pewno nie. S³yszê czasem narzekania na standard

The Platta Law Firm, PLLC 42 Broadway, Suite 1927, New York, NY 10004 www.plattalaw.com tel. 212-514-5100


KURIER PLUS 18 LISTOPADA 2017

8

Kartki z przemijania Zróbcie coœ, ¿ebym nie zachodzi³ wiêcej do „Strandu”, bo niebawem zbankrutujê! Staram siê omijaæ tê ksiêgarniê szerokim lukiem, ale niekiedy nie mogê siê powstrzymaæ, ¿eby do niej nie zajrzeæ. Ot tak, ¿eby tylko przejrzeæ nowoœci i archiwalia na wszystkich trzech piêtrach, i coœ podczytaæ na wygodnych fotelach. I zawsze wyANDRZEJ JÓZEF D¥BROWSKI chodzê z ciê¿kimi torbami, l¿ejszy o spore sumy dolarów. Zawsze! Wczoraj znów wyda³em tam prawie pó³ pensji na trzytomow¹ „Ars Erotica” i na „Dzie³a wszystkie Micha³a Anio³a”. Mam ju¿ du¿e kolekcje w tej mierze i po prostu musia³em je uzupe³niæ. Mus nie do przezwyciê¿enia. O wspania³ych rysunkach, obrazach, litografiach, ilustracjach i rzeŸbach z „Ars Erotica” nie wypada mi pisaæ z zachwytem w tygodniku katolicko-narodowym, jakim jest obecnie „Kurier Plus”. Natomiast o „Dzie³ach wszystkich Micha³a Anio³a” napiszê wprost – jego sztuka jest ewidentnym dowodem, ¿e istnieje ponadludzka si³a tajemna, która wypowiada siê poprzez wybranego przez siebie cz³owieka. Takim cz³owiekiem jest w³aœnie on sam. To, czego dokona³ przekracza mo¿liwoœci cz³owieka. Mo¿na przekonaæ siê o tym teraz bezpoœrednio zwiedzaj¹c w Metropolitam Museum wystawê „Michelangelo: Divine Draftsmam and Designer”. Wal¹ na ni¹ t³umy spragnione obcowania ze sztuk¹ okreœlan¹ jako „boska”. Mam nadziejê, ¿e Micha³ Anio³ widzi je z nieba i ¿e s¹ one dlañ kolejnym wynagrodzeniem za jego tytaniczny wysi³ek w rzeŸbie i malarstwie, i równie tytaniczn¹ walkê z przeszkodami losu, pocz¹wszy od walki o uznanie jego geniuszu. O tym, ¿e by³ geniuszem zwielokrotnionym wystawa ta przypomina w edukuj¹cy sposób, pokazuj¹c go jako rysownika, malarza, portrecistê, rzeŸbiarza i architektonicznego projektanta. Spotykam siê z nim oko w oko nie po raz pierwszy, zatem tym razem wyszukujê dzie³a mi nieznane. Wœród nich najwiêksze wra¿enie robi na mnie portret Andrei Quaratesiego narysowany czarn¹ kred¹ w 1532 roku, „Pieta” naszkicowana dla Vittorii Colonny i obraz „S¹d ostateczny”. Po dawnemu dra¿ni¹ mnie wizerunki kobiet, które w mojej optyce s¹ mê¿czyznani ze zmiêkczonymi rysami twarzy i dorysowanymi piersiami. Przeœwituje przez nie wyraŸnie mi³oœæ artysty do muskularnych cia³ mê¿czyzn. Nie jest ona dziœ dla nikogo tajemnic¹, podobnie, jak i to, ¿e nie by³a odwzajemniana. Znakomicie j¹ opisa³ Julian

Stryjkowski w ksi¹¿ce „Tommaso de Cavaliere”. Jest to jedna z najpiêkniejszych ksi¹¿ek o mi³oœci, nie tylko w literaturze polskiej. Szkoda, ¿e nie jest wznawiana. Wracaj¹c do wystawy w Metropolitan Museum, w którym prezentowana jest najwiêksza sztuka, trzeba powiedzieæ, i¿ wystawa dzie³ Micha³a Anio³a jest wydarzeniem nad wydarzeniami. Pójdê na ni¹ raz jeszcze.

$

Lubiê zachodziæ do neogotyckiego koœcio³a babtystów The Grace, przy pierwszym zakrêcie Broadway’u. Jest tu cicho i spokojnie. Czasem s³ychaæ z oddali œpiewy religijne. Koj¹ce. Tak jest i tym razem, kiedy doñ wszed³em z owymi ksiêgami zakupionymi w pobliskim Strandzie. Broñ Bo¿e, nie otwiera³em tu ¿adnego z owych trzech tomów „Ars Erotica”, przekartkowa³em natomiast ponownie owego Micha³a Anio³a. I dostrzeg³em, ¿e prezentuje on cia³o ludzkie jako dzie³o boskie. Tak¿e to cia³o, które jest obiektem erotycznym. Po prostu widzi w nim kreacjê Najwy¿szego. W tym¿e koœciele patrzê na bezdomnych i turystów œpi¹cych na zamykanych ³awkach, wyk³adanych miêkkimi materacykami. Twarze niektórych jako ¿ywo przypominaj¹ te szkicowane przez Micha³a Anio³a. Serio. Nie pierwszy raz spotykam w realnym ¿yciu osoby, podobne do tych, które znam z obrazów i rysunków. W muzeach widzê je niemal zawsze.

$

Obejrza³em przedstawienie „Lorenzaccia” wyre¿yserowane w Komedii Francuskiej przez s³awnego Franca Zeffirellego i zarejestrowane przez Societe des Comediens Francais. Jest to m¹dra inscenizacja pokazuj¹ca tyraniê w³adzy. Uosabia j¹ Aleksander de Medici – znienawidzony ksi¹¿ê Florencji panuj¹cy w latach 1532-1537. Iloœæ okrutnych krzywd, jakie wyrz¹dza swym podw³adnym, jest tak wielka, ¿e jego krewny – Lorenzo de Medici, zwany lekcewa¿¹co Lorenzacciem, postanawia po³o¿yæ kres tej¿e tyranii. W tym celu, niczym Konrad Wallenrod, wkrada siê w ³aski Aleksandra z zamiarem zg³adzenia go. Sytuacjê komplikuje uczucie, jakim Aleksander go obdarza. Na kanwie tego¿ uczucia miêdzy kuzynami dochodzi do przedziwnej symbiozy. Lorenzo z jednej strony nienawidzi tyrana, z drugiej zaœ ulega fascynacji jego osob¹, niczym Brutus Juliuszem Cezarem. Chwila, kiedy zabija Aleksandra jest majstersztykiem aktorskim Francisa Hustera. Miesza siê w niej determinacja, by wymierzyæ sprawiedliwoœæ z rozpacz¹, ¿e trzeba zabiæ kogoœ, kto go kocha. Lorenzo wie, ¿e zap³aci w³asnym ¿yciem za swój czyn i wychodzi naprzeciw spodziewanej œmierci. Zaiste wielka kreacja. Wielopoziomowa. Znako-

mici s¹ wszyscy aktorzy a wœród nich protagoniœci: Jean-Luc Boutte jako Aleksander de Medici oraz Genovieve Casile w roli Margrabiny Cibo i Michel Etcheverry graj¹cy Kardyna³a Cibo. Re¿yser nie uroni³ niczego z mechanizmu intryg politycznych pokazanego w tej romantycznej tragedii przez Alfreda de Musseta. Kardyna³owie florentyñscy umiej¹ je obróciæ na swoj¹ korzyœæ. Za pomoc¹ szanta¿u podporz¹dkowuj¹ sobie kolejnych w³adców. Jak zawsze u Zeffirellego zharmonizowane s¹ piêknie: scenografia Gianniego Quarante, kostiumy Marcela Escoffiera i muzyka Maurice’a Jarre. Sceny dworskie, miejskie i erotyczne ciesz¹ oko i ucho najwytrawniejszego nawet znawcy. Krótko mówi¹c – wielkie przedstawienie. Przy okazji przypomnê, ¿e „Lorenzaccio” bardzo, ale to bardzo inspirowa³ S³owackiego przy pisaniu „Kordiana”. Zapo¿yczy³ siê by³ u Musseta bezwrotnie.

$

Kardyna³ Cibo w „Lorenzacciu” – „Aleksander Medycejski jest nieœlubnym synem papie¿a Klemensa VII”. Wspó³czeœni historycy coraz czêœciej to potwierdzaj¹. Ten¿e kardyna³ w tym¿e dramacie – „Wola Boga spe³nia siê wbrew woli ludzi”.

$

Literat Marcin Œwietlicki w swej niby to autobiograficznej ksi¹¿ce „Nieprzysiadalnoœæ” odniós³ siê do poezji naszego czwartego wieszcza tymi¿ s³owy – „By³ suchy, ale z Norwida da³o siê zrobiæ kilka niez³ych piosenek, jakoœ tam ocala³. Chodzi o to, ¿e jeœli poezja nie œpiewa, to jest zbêdna”. Ten¿e Œwielicki wyznaje równie¿, i¿ przygotowuje siê „do jakiegoœ momentu genialnoœci”. Poczekamy, zobaczymy. Dotychczas takiego momentu raczej nie by³o u niego widaæ.

$

Wiec Obozu Narodowo Radykalnego (ONR-u) poprzedzaj¹cy Marsz Niepodleg³oœci by³ widowiskiem, w którym g³upota i nienawiœæ dosz³y do przera¿aj¹cego zenitu. Odby³ siê pod has³ami „Bóg, Honor i Ojczyna” i „Wielka Polska Katolicka”.

$

Obejrza³em telewizyjne migawki z kilku akademii z okazji Œwieta Niepodleg³oœci. Mia³em wra¿enie, ¿e jestem na stypie. Przypomnia³o mi siê spostrze¿enie prof. Marii Janion, ¿e „naród, który nie umie istnieæ bez cierpienia musi sam sobie je zadawaæ”. Ano. m

1í To kolejny krok maj¹cy na celu uczynienie reformy podatkowej bardziej strawn¹ dla konserwatystów i tym samym zwiêkszaj¹cy jej szanse na uchwalenie. Obni¿ka podatków dla firm, równie¿ zawarta w opracowywanej przez GOP reformie, mia³aby by byæ permanentna. Likwidacja obowi¹zku posiadania ubezpieczenia medycznego i tym samym rz¹dowych dop³at bêdzie mia³a jednak inne, daleko id¹ce konsekwencje. Oko³o 13 mln ludzi straci ubezpieczenie, o oko³o 10 proc. wzrosn¹ tak¿e ceny dostêpnych na rynku planów ubezpieczeniowych. Fakt ten stanowi g³ówn¹ oœ krytyki propozycji GOP przez demokratów, którzy wskazuj¹, ¿e republikanie kosztem osób najbiedniejszych chc¹ sfinansowaæ obni¿kê podatków dla najbogatszych. Wed³ug nich bowiem reforma podatkowa GOP jest opracowana tak, by najbardziej skorzystali na niej najzamo¿niejsi Amerykanie, czerpi¹cy dochody z rynku kapita³owego lub dziêki posiadaniu drogich nieruchomoœci. Tzw. klasa œrednia bezpoœrednio po wprowadzeniu reformy GOP odczuje pewn¹ ulgê dziêki zwiêkszeniu odliczeñ podatkowych na dzieci i niewielkiemu obni¿eniu stawek podatkowych. Ulgi te wygasn¹ jednak z koñcem 2025 roku.

FOTO: WH.GOV

Zniknie obowi¹zek ubezpieczeniowy?

Prezydent Trump podczas majowego spotkania z republikanami.Rozmowy dotyczy³y zniesienia Obama Care. u

Republikanie twierdz¹, ¿e reforma podatkowa przyniesie korzyœci wszystkim, gdy¿ spowoduje o¿ywienie gospodarcze, dziêki któremu zwiêksz¹ siê dochody bud¿etowe, a tak¿e p³ace dla pracowników. Historia uczy nas jednak czegoœ innego. Ronald Reagan, który prowadzi³ politykê zmniejszania wydatków rz¹dowych, redukcji federalnych podatków i podatków z rynku kapita³owego doprowadzi³

do trzykrotnego wzrostu d³ugu publicznego USA. Stany Zjednoczone z najwiêkszego na œwiecie kraju udzielaj¹cego po¿yczek sta³y siê najwiêkszym na œwiecie d³u¿nikiem. Bill Clinton, który podniós³ podatki dla najbogatszych uzyska³ nadwy¿kê bud¿etow¹. Za jego prezydentury stworzono równie¿ ponad 22 miliony nowych miejsc pracy, co do dzisiaj jest rekordem. George W. Bush, któ-

ry znów obni¿y³ podatki wywo³a³ kolosaln¹ recesjê gospodarcz¹ i gigantyczny wzrost d³ugu publicznego. Sytuacja znacz¹co poprawi³a siê za Baracka Obamy. Ka¿dy dla kogo obni¿ka podatków jest dogmatem prowadz¹cym do polepszenia sytuacji wszystkich ³atwo mo¿e to sobie sprawdziæ. Problem w tym, ¿e niewielu siê chce.

Tomasz Bagnowski


KURIER PLUS 18 LISTOPADA 2017

www.kurierplus.com

9

Heliosis z Krasnojarska w Nowym Jorku

12 listopada w niedzielê, w Koœciele Œw. Stanis³awa Kostki na Greenpoincie wyst¹pi³ z koncertem kilkunastoosobowy zespó³ muzyczny Heliosis z Krasnojarska na Syberii. M³odzi, urodziwi, i niezwykle utalentowani muzycy wchodz¹cy w sk³ad zespo³u, maj¹ w wiêkszoœci polskie korzenie. Ubrani w piêkne, bogato zdobione stroje zaprezentowali klasyczn¹ muzykê rosyjsk¹, polsk¹, niemieck¹ i ¿ydowsk¹. Zachwyca³y instrumenty na których grali, by³y to: skrzypce, flety, ba³a³ajki, domry, akordeon i bajanie. Licznie zgromadzona publicznoœæ z entuzjazmem oklaskiwa³a wystêpuj¹cych, zachwycona ich wdziêkiem, energi¹ i witalnoœci¹. Po koncercie gromadnie kupowano p³yty z ich nagraniami. Tekst i zdjecia: Zosia ¯eleska-Bobrowski


NOWY JORK

NR 42

18 listopada 2017

RADOSNA DATA 11 XI W POLSKIM DOMU NARODOWYM

Najm³odsi swoim programem artystycznym dostarczyli najwiêcej radoœci.

Akademia z okazji 99. rocznicy odzyskania przez Polskê niepodleg³oœci, która odby³a siê w Polskim Domu Narodowym na Greenpoincie nacechowana by³a podnios³oœci¹ ducha i radoœci¹. Jak co roku, piêkn¹ i wa¿n¹ datê 11 XI uczczono uroczyst¹ akademi¹, która odby³a siê w niedzielne popo³udnie 12 listopada 2017 r. o godz. 13: 00. Przygotowa³y j¹ organizacje dzia³aj¹ce przy Domu Narodowym oraz Okrêg 2. Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce. Zw³aszcza dzieci wystêpuj¹ce na scenie podbi³y serca publicznoœci. Nastrój Œwiêta Niepodleg³oœci wprowadzili harcerze i harcerki ZHP oraz chór Angelus ju¿ podczas mszy œwiêtej w koœciele œw. Stanis³awa Kostki na Greenpoincie. Harcerska m³odzieŸ by³a obrazem dyscypliny i zaanga¿owania podczas mszy w intencji niepodleg³oœci. Chór Angelus pod dyrekcj¹ Izabeli Grajner-Partyki zapewni³ t³o wokalno-muzyczne do refleksji nad sob¹, wedle innych oraz ojczyzny, w kontekœcie wymowy s³ów powszechnej spowiedzi: „myœl¹, mow¹, uczynkiem i zaniedbaniem”. Pochodem z koœcio³a do Domu Narodowego, pod eskort¹ greenpoinckiej policji NYPD, Polonia przemaszerowa³a kilka ulic alej¹ Driggs na Brooklynie w kolorach pe³nej jesieni. Licznie zgromadzonych w audytorium powita³ prezes Domu Narodowego Antoni

Chroœcielewski, który wyrazi³ zadowolenie z faktu prze¿ywania Œwiêta Niepodleg³oœci w polonijnej wspólnocie. Poszczególne punkty programu zapowiada³ druh Zygmunt Bielski, z ramienia Domu Narodowego. Treœci wypowiadane na scenie, na tle bia³o-czerwonej flagi i narodowego god³a, przez przedstawicieli duchowieñstwa, dyplomacji, a tak¿e owe obecne w programie artystycznym ogniskowa³y wokó³ decyduj¹cych zrywów wolnoœciowych wszczêtych przez naród polski oraz wokó³ wybitnych indywidualnoœci, m. in.: Ignacego Paderewskiego, Marii Konopnickiej, Henryka Sienkiewicza, Jana Styki, Heleny Paderewskiej, których praca mia³a znacz¹cy wp³yw na d¹¿enia niepodleg³oœciowe. Inwokacjê wyg³osi³ ks. Józef Szpilski, by³y proboszcz parafii œw. Stanis³awa Kostki na Greenpoincie, z 60-letnin sta¿em kap³añskim, który nawo³ywa³ do nieustannej troski o trwa³y pokój i bratersk¹ mi³oœæ, do usuniêcia z serca uczucia nienawiœci, szanowania prawa, oraz wyzbycia siê samolubstwa narodowego. Wyrazi³ ufnoœæ w to, ¿e m¹droœæ rz¹dz¹cych bêdzie w stanie rozpoznaæ, co jest najw³aœciwsze dla Polski. Konsul RP w Nowym Jorku Szymon Pêkala, podkreœli³ wytrwa³¹ pracê wielu ludzi na przestrzeni dziejów, którzy przyczynili siê do tego, ¿e polska kultura przetrwa³a. Mówi³, ¿e wk³adem w wyzwalanie Polski by³a zbrojna walecznoœæ, ale tak¿e

dzia³alnoœæ literacka, artystyczna, czy oratorska, narzêdziami których by³o pióro, pêdzel lub przemowa. Nazwa³ Polski Dom Narodowy miejscem historycznym, które równie dzielnie przetrwa³o w krajobrazie nowojorskim. Liryczne pieœni wykonane przez chór Angelus pod dyrekcj¹ Izabeli Grajner-Partyki, takie jak „Piechota. Nie nosz¹ lampasów”, „Marsz Pierwszej Brygady”, „Bia³e ró¿e” rozczuli³y s³uchaczy. ¯eñsko-mêski chór, który zbli¿a siê ku swoim dwu dekadom istnienia, otrzyma³ du¿e brawa. Dla przypomnienia pozytywnego wizerunku Polski z ziemi amerykañskiej, na filmowym ekranie odegrano przemówienie Prezydenta USA Donalda Trumpa podczas jego wizyty w Polsce 6 lipca 2017 r. Prezydent Trump wyra¿a³ siê w superlatywach o przyk³adnym harcie ducha Polaków, którzy pomimo nikczemnych zamiarów agresorów nie pozwolili ojczyŸnie zgin¹æ. Harcerska m³odzie¿, ubrana w mundurki lub stroje z danego okresu, przypomnia³a kluczowe historyczne chwile, które zawa¿y³y na tym, ¿e nie zg³adzono polskiej to¿samoœci narodowej. Tak¿e przypomnia³a postaci, którym Polska zawdziêcza dzisiejsz¹ suwerennoœæ. Ignacy Jan Paderewski, z bujnym srebrnym w³osem i w czarnym p³aszczu, pojawi³ siê na scenie w swojej dystyngowanej postaci. Naturalnie, w postaæ wspó³twórcy polskiej niepodleg³oœci przekonuj¹co wcieli³ siê

harcerz. Program artystyczny by³ po¿yteczn¹ lekcj¹ historii podan¹ w ciekawy sposób, który przemawia³ do wyobraŸni. Stosownie do radosnej daty, dwie pary z zespo³u Polish American Folk Dance Company, zaprezentowa³y krakowiaka i polkê. Wizualnie bogate i choreograficznie dynamiczne tañce przyjemnie hipnotyzowa³y. Najm³odsi wystêpuj¹cy na scenie, z ró¿nych grup wiekowych: Skrzaty, Wêdrowniczki, Zuchy, wypowiada³y treœci dotycz¹ce drogi do niepodleg³oœci z takim przekonaniem i wdziêkiem, ¿e widownia s³ucha³a w skupieniu i nagradza³a brawami ka¿de dziecko osobno. Owe wypowiedzi, nawet jeœli czasem za doros³e na obecny wiek dziecka, zaowocuj¹ w przysz³oœci nie tylko poprawn¹ znajomoœci¹ jêzyka polskiego ale tak¿e dobr¹ znajomoœci¹ historii. Na koniec programu z nieska¿on¹ dzieciêc¹ ufnoœci¹ wo³a³y: „Polsko, jesteœ niepodleg³a! Zawsze bêdziesz piêkna i sprawiedliwa”. Jakby historii nie by³o dosyæ, po akademii du¿a czêœæ widowni pozosta³a na projekcjê filmu fabularnego pt. „Genera³ Nil” (Polska, 2009) w re¿yserii Ryszarda Bugajskiego. Widz¹c wysok¹ frekwencjê na akademii, prezes Domu Narodowego Antoni Chroœcielewski powiedzia³: „Czujê zadowolenie z pozytywnej reakcji publicznoœci. Osoby tu dzia³aj¹ce rozumiej¹ zadania Polskiego Domu Narodowego”. Tekst i zdjêcia: Katarzyna Buczkowska


Ks. Józef Szpilski nawo³ywa³ do troski o trwa³y pokój i bratersk¹ mi³oœæ.

Polonia przemaszerowa³a alej¹ Driggs z koœcio³a œw. Stanis³awa Kostki do Domu Narodowego.

Konsul Szymon Pêkala podkreœli³ wytrwa³¹ pracê wielu ludzi na przestrzeni dziejów, którzy przyczynili siê do tego, ¿e polska kultura przetrwa³a.

KALENDARZ WETERANA 19 listopada 1885 – W Warszawie urodzi³ siê Kazimierz Sosnkowski, za³o¿yciel Zwi¹zku Walki Czynnej; szef sztabu I Brygady Legionów Polskich; w czasie wojny polsko-bolszewickiej dowódca Armii Rezerwowej; minister spraw wojskowych i cz³onek Rady Obrony Pañstwa (1920-1924); w czasie kampanii polskiej 1939 r. dowodzi³ Frontem Po³udniowym; w rz¹dzie RP na uchodŸstwie wicepremier i minister stanu, przewodnicz¹cy Komitetu Ministrów dla Spraw Kraju; Komendant G³ówny ZWZ (19391940); w lipcu 1941 r., po podpisaniu uk³adu Sikorski-Majski, ust¹pi³ z rz¹du na znak protestu; po œmierci gen. W³adys³awa Sikorskiego obj¹³ funkcjê Naczelnego Wodza, któr¹ sprawowa³ do 30 wrzeœnia 1944 r. Tancerze Polish American Folk Dance Company hipnotyzowali krakowiakiem i polk¹.

20 listopada 1918 – Do Lwowa w czasie walk polsko-ukraiñskich dotar³a udana odsiecz wojsk polskich pod dowództwem pp³k. Micha³a Karaszewicza-Tokarzewskiego. 21 listopada 1914 – Pod Krzywop³otami na zachód od Wolbromia Legiony Polskie zakoñczy³y dwutygodniowe walki z wojskami rosyjskimi. 22 listopada 1920 – Lwów jako pierwsze i jedyne miasto w II RP zosta³ odznaczony Krzy¿em Kawalerskim Orderu Virtuti Militari; uroczystej dekoracji dokona³ marsza³ek Józef Pi³sudski. 23 listopada 1927 – W Miñsku Mazowieckim w koszarach 7 Pu³ku U³anów Lubelskich pad³a „Kasztanka” – ulubiona klacz marsza³ka Józefa Pi³sudskiego. 24 listopada 1947 – W Krakowie rozpocz¹³ siê pierwszy proces oœwiêcimski. 25 listopada 1967 – W Teatrze Narodowym w Warszawie odby³a siê premiera „Dziadów” w inscenizacji Kazimierza Dejmka; zdjêcie tego przedstawienia przez w³adze PRL sta³o siê to pocz¹tkiem tzw. wydarzeñ marcowych, czyli kryzysu politycznego zwi¹zanego z fal¹ studenckich protestów oraz walk¹ polityczn¹ wewn¹trz PZPR, rozgrywan¹ w atmosferze antysemickiej i antyinteligenckiej propagandy.

Harcerz wcielony w postaæ Ignacego Paderewskiego, wspó³twórcê polskiej niepodleg³oœci.

P.A.V.A. of America, District 2 17 Irving Place, New York, NY 10003 e-mail: pava-swap@kurierplus.com tel. (212) 358-0306 www.pava-swap.org Redakcja: Jolanta Szczepkowska


KURIER PLUS 18 LISTOPADA 2017

12

RYBY

i

PLOTKI

Weronika Kwiatkowska

FOTO: MARTIN KRAFT PHOTO.MARTINKRAFT.COM) LICENCE: CC BY-SA 3.0 VIA WIKIMEDIA COMMONS

FOTO: GEORGES BIARD [CC BY-SA 3.0 (CREATIVECOMMONS.ORG/LICENSES/BYSA/3.0)], VIA WIKIMEDIA COMMONS

GRUBE

www.kurierplus.com

u

u

Borys Szyc.

„Na pierwszym spotkaniu terapeutycznym us³ysza³em, ¿e trzeŸwienie to „zmiana, zmiana, zmiana”. Trybu ¿ycia, przyjació³, nawyków, spojrzenia na œwiat. Tego siê przecie¿ wszyscy boimy, dlatego tak trudno wyjœæ z na³ogu. Ale ja, paradoksalnie, dziêki temu nabra³em odwagi w podejmowaniu decyzji. Mimo ¿e sprawia³em kiedyœ wra¿enie pewnego siebie, to gdy trzeba by³o dokonaæ wa¿nego wyboru, wola³em uciec w ¿art lub siê napiæ. Dziœ mam si³ê, by na trzeŸwo siê z tym mierzyæ” – mówi Borys Szyc. „Moja decyzja o trzeŸwoœci by³a dla wielu osób zaskakuj¹ca” – dodaje. Aktor, który skoñczy³ w³aœnie 39 lat, od momentu decyzji o próbie wyjœcia z na³ogu, zd¹¿y³ zrealizowaæ cztery filmy, ale przede wszystkim u³o¿yæ sobie ¿ycie osobiste. „Tylko ktoœ bezmyœlny nie wyci¹ga konsekwencji z w³asnych czynów. „Jeœli siê smucisz, to ¿yjesz przesz³oœci¹, jeœli siê boisz, to ¿yjesz przysz³oœci¹, a jeœli jesteœ spokojny, to ¿yjesz teraŸniejszoœci¹” mówi Laozi, chiñski filozof. Ale ¿ycie skoncentrowane na tu i teraz nie jest wcale ³atwe” – t³umaczy Szyc. „W spektaklu „S³oneczna linia” Iwana Wyrypajewa, w którym gram razem z Karolin¹ Gruszk¹ w Teatrze Polonia, mój bohater mówi: „Zrozumia³em, ¿e ten, kto nie pozwala mi przejœæ, to ja sam”. Próby do tej sztuki piêknie zbieg³y siê z moim trzeŸwieniem, z prac¹ nad sob¹ tak¿e w kontekœcie relacji z moj¹ partnerk¹ Justyn¹” – zwierza siê aktor. „Obchodzi³em niedawno urodziny. Mia³em taki moment, patrz¹c na przyjació³ i bliskich, którzy zgroma-

dzili siê przy stole, ¿e zacz¹³em myœleæ o swoim ¿yciu. Stoj¹c przed nimi ze szklank¹ wody w rêku, podziêkowa³em za to, ¿e nadal przy mnie s¹. To wielki sukces, bo bardzo ich zaniedbywa³em” – przyznaje Borys Szyc, przez wielu uwa¿any za najwiêkszy talent swojego pokolenia. Trzymamy kciuki za wytrwanie w trzeŸwoœci i kolejne, rewelacyjne role. * Podejmowanie trudnych decyzji wymaga nie lada odwagi. Maria Sadowska, wokalistka, scenarzystka, absolwentka re¿yserii na ³ódzkiej filmówce, która ma ju¿ na swoim koncie pierwsze sukcesy na du¿ym ekranie (wyre¿yserowa³a m.in. „Dzieñ kobiet” oraz „Sztukê kochania. Historiê Michaliny Wis³ockiej”) uwa¿a, ¿e najtrudniejsze wybory dotycz¹ mi³oœci. „Zanim by³am z moim obecnym mê¿em „przerobi³am” kilka relacji, które trwa³y po dwa, trzy lata. Decyzje, aby z ka¿dej z nich siê wypl¹taæ, nie by³y ³atwe” – mówi. „W sierpniu tego roku wziê³am œlub z Adrianem, z którym tworzymy zwi¹zek od 11 lat i mamy dwoje dzieci. To by³o dla nas wejœcie na wy¿szy duchowy poziom. Polecam wszystkim parom z d³ugim sta¿em! Kiedy zim¹ skoñczy³am pracê nad filmem „Sztuka kochania” pomyœla³am: trzeba zamkn¹æ i tê sprawê. Bo film wp³yn¹³ bardzo pozytywnie na mój zwi¹zek. Prowadziliœmy d³ugie rozmowy o mi³oœci i seksie, o przenikaniu siê duchowoœci i cielesno-

Carla Bruni.

œci. Ta piêkna podró¿, któr¹ odbyliœmy, umocni³a nas w uczuciach. Cieszê siê, ¿e tyle lat czekaliœmy na œlub. I ¿artujê, ¿e jednego dnia by³am pann¹ m³od¹, a nastêpnego „star¹ ¿on¹” z dwójk¹ dzieci” – œmieje siê Sadowska. „Czy ka¿dy wybór to ryzyko?” – zastanawia siê g³oœno artystka. „Dla mnie wybór oznacza przede wszystkim zmiany, a ludzie zazwyczaj siê ich obawiaj¹. To dziwna filozofia, bo przecie¿ jedyn¹ pewn¹ rzecz¹ w naszym ¿yciu jest w³aœnie zmiana. Co nie znaczy, ¿e powinniœmy przestaæ myœleæ o istnieniu ryzyka. Ono jest nieuniknione”.

mam czas dla siebie, jestem wolna. Kiedy nie mia³am dzieci, pisa³am miêdzy osiemnast¹ a pó³noc¹, nie musia³am nawet jeœæ kolacji, bo poch³ania³a mnie muzyka. Gdy na œwiecie pojawi³ siê mój syn, przesunê³am pocz¹tek pracy na dziewi¹t¹ wieczorem. A potem wysz³am za m¹¿ i teraz zaczynam o jedenastej, bo mój mê¿czyzna te¿ chce spêdziæ ze mn¹ trochê czasu” – opowiada Bruni. Wygl¹da na to, ¿e artystka odkry³a sposób na pogodzenie obowi¹zków rodzinnych z karier¹. Wystarczy nie sypiaæ.

*

Na zakoñczenie krótka wizyta na jednym z portali plotkarskich, gdzie lektura samych tylko nag³ówków, mo¿e byæ dobr¹ rozrywk¹. „Janet Jackson z ³opatk¹ w kroku”. Wróæ. „W koku”. Na zdjêciu czarnoskóra piêknoœæ z czymœ, co wygl¹da jak silikonowy przybór kuchenny wpiêty we w³osy. Dalej: „Zdruzgotana Ko³akowska k³óci siê przez telefon”. Nie bardzo wiem, kim jest brunetka ze zdjêcia, ale faktycznie wygl¹da, jak by siê w³aœnie dowiedzia³a, ¿e œledz¹ j¹ tabloidowe hieny. Odwrotnie ni¿ „Stifler”, który „cieszy siê, ¿e jest na Pudelku”. S¹ jeszcze fotografie m³odych, bladych dziewcz¹t i has³o: „Jessica Zió³ek i wnuczka Millera pozuj¹ na tle pustaków”. Proœciej by³oby napisaæ: „pustaki na tle pustaków”. Nie chce mi siê sprawdzaæ, ale pewnie jakiœ internauta zostawi³ podobny komentarz. Niejaki Kwiatkowski „jest szczêœciarzem, ¿e ma brata, który zawalczy³ o swoj¹ mi³oœæ, „Kirsten Stewart ods³ania brzuch w koszulce z dziurami”, a „Wonder Woman ³apie siê za g³owê w najnowszej sesji”. Poza tym wszystko po staremu: „Stuletni Kirk Douglas ca³uje w usta swoj¹ synow¹”, „Kate Rozz pokazuje bieliznê pod przezroczyst¹ kreacj¹”, a „Ciê¿arna Kate Middleton wystêpuje w skromnej stylizacji za 45 tysiêcy”. Jak mawia³ podwórkowy filozof Zdzichu W¹s: „œwiat siê krêci, a my razem z nim”.

By³a rozchwytywan¹ modelk¹, pierwsz¹ skandalistk¹ i pierwsz¹ dam¹ Francji. Po czterech latach postanowi³a wróciæ do mi³oœci swojego ¿ycia: muzyki. Carla Bruni w³aœnie wyda³a now¹ p³ytê pt. „French Touch”, na której pojawi³y siê autorskie interpretacje znanych hitów takich zespo³ów jak Depeche Mode, The Rolling Stones, a nawet AC/DC. „W g³êbi duszy jestem rock’n’rollow¹ dziewczyn¹” – œmieje siê Carla. „Piosenki, które wybra³am do tego albumu znaj¹ wszyscy, nie tylko fani rocka. Stara³am siê nadaæ im trochê delikatnoœci. Chcia³am, ¿eby ten album by³ prosty. Najprostszy, jaki siê tylko da. Lubiê prostotê w muzyce i w modzie” – oznajmi³a. 50 – latka, matka dwójki dzieci, która przez lata mia³a status supermodelki, dzisiaj „szuka wyciszenia”. Znane przeboje w jej interpretacji brzmi¹ doœæ melancholijnie. „Ta sama sukienka – w zale¿noœci od osoby, która j¹ nosi – bêdzie mia³a inny charakter. Podobnie jest z piosenkami. Nagrywaj¹c je, wyobra¿a³am sobie, ¿e jestem autorem tekstów, co oczywiœcie by³o z mojej strony wyrazem wielkiej arogancji, bo tylko geniusze mogli napisaæ tak dobre utwory. Ale tylko w ten sposób mog³am sprawiæ, ¿e stan¹ siê bardziej prywatne, wrêcz intymne” – mówi piêkna Carla. I dodaje, jak na perfekcyjn¹ pani¹ domu przysta³o: „za dnia jestem matk¹ i ¿on¹, dopiero kiedy wszyscy œpi¹,

*

m


www.kurierplus.com

KURIER PLUS 18 LISTOPADA 2017

13

W rodzinie zawsze mówimy po polsku... 1í ¯ycie jednak zaskakuje. Nigdy nie mów nigdy. – Dok³adnie tak. (œmiech) – Pierwsze wra¿enia po wyl¹dowaniu w Ameryce? Jak wygl¹da³a ameryka oczami oœmiolatka z Polski? – Mia³em wyobra¿enie, ¿e tu jest zielono i wszystko jest du¿e. I to siê po czêœci sprawdzi³o, bo wszystko jest wielkie i jest zielono. (œmiech) W pamiêci utkwi³o mi spotkanie z dziadkiem, który by³ taki… inny od mojego dziadka z Polski – opalony, wyluzowany i taki… jak to okreœla³em, strasznie „gadaœny”. Pamiêtam, jak wprowadziliœmy siê do mieszkania, które w ogóle nie przypomina³o tego, w którym mieszka³em w Polsce. I to by³ dla mnie szok. Ale z drugiej strony by³em te¿ trochê podekscytowany. O, coœ nowego – myœla³em. Chcia³em wyjœæ na dwór i zobaczyæ co tam siê dzieje. Ale po pierwszym spotkaniu z dzieæmi, kiedy nie mog³em siê z nimi porozumieæ, wycofa³em siê. Wszystko czego doœwiadczy³em w pierwszych dniach, by³o bardzo intensywne. Na tyle silne, ¿e maj¹c osiem lat, zapamiêta³em jakie wra¿enie wywar³o na mnie mieszkanie, du¿e materace, kolor ko³dry – takiej kolorowej i to, ¿e by³o gor¹co i duszno. Bardzo têskni³em za Polsk¹. Od razu po przylocie zapyta³em, kiedy wracamy, kiedy te wakacje siê skoñcz¹? – Wakacje minê³y i nadszed³ pierwszy dzieñ w amerykañskiej szkole. Jak go wspominasz? – Wszed³em do klasy i wszystko by³o bardziej kolorowe ni¿ w Polsce. Dzieci wygl¹da³y inaczej, mia³y ró¿ny kolor skóry. By³em przera¿ony. To, ¿e nie umia³em komunikowaæ siê z dzieæmi i nie wiedzia³em co nauczycielka do mnie mówi, by³o po prostu straszne. Mia³em jednak du¿o szczêœcia, bo pozna³em pani¹ Fulner, która by³a Polk¹. Chodzi³em do niej na lekcje angielskiego (ESL) i to mi bardzo pomog³o. Tak naprawdê, gdyby nie ona, to nie odnalaz³bym siê w szkole. Nie mog³em polegaæ na rodzicach, bo oni te¿ byli w totalnie nieznanym dla nich miejscu, oni równie¿ musieli siê odnaleŸæ. – Musia³eœ szybko opanowaæ angielski, czy w tej sytuacji jêzyk polski zszed³ na drugi plan? – Na pocz¹tku polski poszed³ trochê w odstawkê, ale tylko w sensie nauki czytania i pisania. Musia³em siê skupiæ na nauce angielskiego. Ale nigdy nie przesta³em mówiæ po polsku. Jêzyk polski by³ zawsze wa¿ny dla mnie. Czêsto lataliœmy do Polski, praktycznie co roku na wakacje i czasem na œwiêta. Na pocz¹tku tylko na to czeka³em. Ca³y rok, aby wróciæ do Polski. Wiedzia³em, ¿e ten jêzyk bêdzie mi tam potrzebny. To by³o motywuj¹ce. To, ¿e mog³em odwiedziæ rodzinê, pójœæ z prababci¹ na spacer, podczas którego opowiada³a mi historie z czasów II wojny, to jak dziadek walczy³, itp. Wiedzia³em, ¿e gdybym nie mówi³ po polsku, to straci³bym kontakt z dziadkami. A to by³o dla mnie bardzo wa¿ne, mieæ tê niæ porozumienia. Du¿o mówiê o dziadkach, dlatego ¿e zajmuj¹ szczególne miejsce w moim sercu. Jak by³em nastolatkiem, polski u³atwia³ mi zawieranie znajomoœci, zw³aszcza z dziewczynami. (œmiech) Mówi³em, ¿e jestem ze Stanów, a pos³ugiwa³em siê polskim, i to robi³o na nich du¿e wra¿enie. Ale by³y takie momenty w Ameryce, kiedy nie chcia³em siê odró¿niaæ, co nie by³o ³atwe. Z pocz¹tku inaczej siê ubiera³em, nie tak stylowo. Nawet moje jedzenie by³o typowo polskie, kanapki ze œwie¿¹

szynk¹ i sa³at¹, a inne dzieci mia³y super pyszne rzeczy. (uœmiech) Dzieci œmia³y siê ze mnie, dokucza³y mi. Kaza³y mi mówiæ g³upoty, których nie rozumia³em. Pierwszy rok by³ trudny. – Czy mimo tego trudnego pocz¹tku z asymilacj¹, uda³o ci siê nawi¹zaæ jakieœ znajomoœci? – Mia³em przyjaciela Tylera, który by³ Amerykaninem. To by³a specyficzna znajomoœæ. Wspólnie ogl¹daliœmy ksi¹¿ki i œmialiœmy siê z dziwnych rysunków, ale nie rozmawialiœmy ze sob¹. Porozumiewaliœmy sie na migi, bo nie zna³em jêzyka. Czêsto graliœmy w pi³kê – to by³ mój najlepszy przyjaciel, bardzo siê lubiliœmy. Mieliœmy swój „jêzyk”. Pamiêtam taki moment, gdy byliœmy u mnie w domu, le¿eliœmy na pod³odze, ogl¹daliœmy wspólnie ksi¹¿kê i œmialiœmy siê. Wtedy mimo bariery jêzykowej, czu³em siê dobrze. Po trzech latach pozna³em Emila i Maæka. Zamieszkali na tym samym osiedlu i razem spêdzaliœmy czas. Oni, podobnie jak ja, czuli siê obco, wiêc wspólnie stworzyliœmy klub. Nie nale¿eliœmy do wiêkszoœci, ale mieliœmy coœ swojego. – Wspominasz, ¿e ka¿dego roku czeka³eœ na wakacje, które spêdza³eœ w Polsce. A jak wygl¹da³a twoja pierwsza wizyta, po roku spêdzonym w Ameryce? – Czu³em, ¿e jestem wreszcie w domu. Tylko ¿e gdy wróci³em, to ju¿ nie by³ mój dom. Mieszka³a w nim moja ciocia z dzieæmi. I mój pokój nie by³ ju¿ moim pokojem. I to by³o bardzo przykre. Pojecha³em do dziadków. Nie mog³em siê doczekaæ, kiedy wraz z moim kuzynem bêdê móg³ siê bawiæ w starej syrence dziadka. Ale tej syrenki ju¿ nie by³o. Poza tym moja kuzynka Ela, która uwielbia³a siê ze mn¹ bawiæ w ci¹gniku, nagle by³a za du¿a na takie wyg³upy. To by³o uczucie, które czêsto mi towarzyszy³o podczas powrotów do Polski, ¿e znowu coœ mnie ominê³o, ¿e po raz kolejny coœ straci³em. Bardzo prze¿y³em te¿ wyciêcie drzewa orzechowego, na którym uwielbia³em siê bawiæ i z którego zrywa³em orzechy. To by³o dla mnie bolesne. Myœla³em wtedy, ¿e gdybym o tym wiedzia³ wczeœniej, zjad³bym wiêcej tych orzechów. Gdy wraca³em do Stanów mia³em ju¿ ca³y plan na kolejne wakacje. Ale co roku coœ siê zmienia³o, zawsze czegoœ mi brakowa³o, czegoœ z dzieciñstwa. Ale by³o te¿ tak, ¿e czu³em siê wyj¹tkowy, bo przylecia³em z Ameryki. Lubi³em opowiadaæ o tym co dzia³o siê w Stanach. Ale potrzebowa³em te¿ zwyk³ej rozmowy. Nagle by³em w Polsce, poœród dzieci, z którymi mog³em normalnie porozmawiaæ, wyraziæ w pe³ni to, co czu³em i myœla³em. – Czy pamiêtasz moment, kiedy poczu³eœ, ¿e twój polski znacznie os³ab³? – Tak, po dwóch latach. Mia³em taki straszny lêk. Czu³em, ¿e tracê polski, a angielskiego jeszcze nie opanowa³em. Pamiêtam, ¿e mówi³em mojej mamie, ¿e tracê jêzyki i ¿e za chwilê nie bêdê mówi³ w ogóle. Mój mózg przechodzi³ chyba tak¹ metamorfozê, zacz¹³ siê przekszta³caæ na odbiór dwóch jêzyków. Traci³em zasób s³ów. S³owa, które do tej pory zna³em, którymi sieêpos³ugiwa³em, zaczyna³em zapominaæ. A w angielskim nie zna³em jeszcze ich odpowiedników. I zastanawia³em siê jak ja bêdê siê porozumiewa³? Chyba bêdê rysowa³. – Co postanowili twoi rodzice? Zapisali ciê na lekcje polskiego? – Chodzi³em na prywatne lekcje. Uczy-

³em siê z synem mojej nauczycielki Ernestem, dziêki czemu mia³em fajnego przyjaciela i do tego Polaka. Oprócz nauki by³o du¿o œmiechu i to by³o dla mnie wa¿ne. Mieliœmy fajne lekcje: trochê historii, polskiego, trochê czytania i pisania. Z drugiej strony nie lubi³em tego, bo to by³a – wolna sobota, a ja wola³em sobie np. pospaæ albo pograæ w pi³kê. Do tego by³y jakieœ dodatkowe æwiczenia, przyimki, zaimki, wo³acze – nie cierpia³em gramatyki. To by³o takie hatelove. Z perspektywy czasu jestem wdziêczny rodzicom – mówi³em im to ju¿ wiele razy. Dziêki tym lekcjom, potrafiê dziœ mówiæ, czytaæ i pisaæ do polsku. Uwa¿am, ¿e jêzyk polski jest piêkny, piêkniejszy od angielskiego. – Masz rodzeñstwo. Wiêkszoœæ, dzieci mimo i¿ rodzice mówi¹ po polsku, rozmawia miêdzy sob¹ po angielsku. – Z rodzeñstwem te¿ rozmawiam po polsku. Wiem, ¿e to jest nietypowe. Oczywiœcie próbowali mówiæ do mnie po angielsku, ale mówi³em, ¿e ich nie rozumiem. Ró¿nica wieku (5 i 8 lat m³odsi) sprawi³a, ¿e jak oni zaczynali mówiæ po angielsku, ja by³em ju¿ œwiadomy wagi jêzyka polskiego. – Dla wiêkszoœci rodziców jêzyk polski, który zawsze pozostanie ich pierwszym jêzykiem, jest przede wszystkim narzêdziem komunikacji z dzieæmi. Jak wed³ug ciebie jêzyk wp³ywa na relacje w rodzinie? – Myœlê, ¿e du¿o byœmy stracili, gdybyœmy nie rozmawiali po polsku. Jêzyk to nie tylko narzêdzie komunikacji, to równie¿ wartoœci i emocje, które mo¿na w nim przekazaæ. W rodzinie zawsze mówiliœmy po polsku, bo to nasz wspólny jêzyk. Nasze obyczaje, kultura, mentalnoœæ sprawiaj¹, ¿e jesteœmy „jacyœ”. Moi amerykañscy znajomi nie maj¹ takich wa¿nych œwi¹t i tradycji jak my (np. dzielenie siê jajkiem podczas wielkanocnego œniadania, bezmiêsna wigilia, pasterka itp.) Moje kole¿anki Amerykanki zawsze s¹ pod wra¿eniem moich niektórych zachowañ, np. ustêpowanie kobietom miejsca. Czêsto s³yszê – wow! Jesteœ prawdziwym d¿entelmenem. Tak, bo tak jestem wychowany. – Czy mia³eœ kiedyœ problem z okreœleniem swojej to¿samoœci? Czujesz siê bardziej Amerykaninem, czy Polakiem? – Jednym, i drugim. W Ameryce czujê siê bardziej Polakiem. Jestem tak odbierany, np. w pracy, kiedy wpadam na niecodzienne rozwi¹zania. Nie uto¿samiam siê do koñca z Amerykanami, bo nie urodzi³em siê tu. W Polsce natomiast uzewnêtrzniaj¹ siê moje cechy nabyte tutaj. Jestem bardziej otwarty, mam amerykañski uœmiech – patrzê przez „ró¿owe okulary”, jak to okreœlaj¹ Polacy. No i nie narzekam... Ale bardziej uto¿samiam siê z Polsk¹. Zawsze tak by³o i trwa do dziœ. Czujê siê lepiej w polskim œrodowisku, tak swojsko. Mam dobrych znajomych wœród Amerykanów, byli nawet na moim œlubie w Polsce. S¹ naprawdê fajni, ale wœród nich czujê siê inaczej ni¿ wœród Polaków. – Czy twoja ¿ona te¿ jest Polk¹? – Tak. Magdê pozna³em w Stanach, ale zarêczyny i œlub odby³ siê w Polsce. To by³ tak wa¿ny moment w moim ¿yciu, ¿e chcia³em to zrobiæ w Polsce. Spotyka³em siê wczeœniej z dziewczynami, Amerykankami, ale kolosalna ró¿nica w naszym myœleniu, w naszym podejœciu do ¿ycia, utwierdzi³a mnie, ¿e chcê mieæ ¿onê Polkê.

– Jesteœcie m³odymi rodzicami. Czy swoj¹ dwujêzycznoœæ planujecie przekazaæ waszej córeczce? – Ju¿ to robimy. Byœmy chcieli, aby nasza córeczka zaczê³a mówiæ najpierw po polsku. Dopóki nie wrócimy do Polski, bêdziemy dbali o to, aby uczy³a siê polskiego. O angielski siê nie obawiam, bo wiem, z w³asnego doœwiadczenia, ¿e nauczy siê go bardzo szybko. – Jak siê czujesz jako osoba dwujêzyczna? Fantastycznie. Dwujêzycznoœæ to wielki atut. Ogólnie myœlê, ¿e sprzyja kreatywnoœci. Bardzo czêsto przydaje mi siê w pracy. Jestem bardziej twórczy, znajdujê rozwi¹zania, na które moi koledzy nigdy by nie wpadli. Wiem to, bo za ka¿dym razem siê dziwi¹... Dwujêzycznoœæ to innoœæ, która pozytywnie wyró¿nia. Nawet gdybym siê tu wychowywa³ od urodzenia, to chcia³bym mieæ tê „polsk¹ stronê”. Dwujêzyczni maj¹ ³atwiej w ¿yciu. Dziêki temu, ¿e musz¹ myœleæ na dwa sposoby, ¿e reprezentuj¹ dwie kultury, dwa kraje, które mia³y dwie ró¿ne historie maj¹ szersz¹ perspektywê, umiejêtnoœæ spojrzenia na jedn¹ sytuacjê z wielu stron. – Jakich b³êdów rodzice polonijnych dzieci powinni unikaæ? Wiêkszoœæ rodziców pozwala aby dzieci mówi³y do nich po angielsku. Myœl¹, ¿e wystarczy, jeœli bêd¹ mówiæ do nich po polsku, a one bêd¹ odpowiadaæ w drugim jêzyku. S³uchaæ a mówiæ to dwie ró¿ne sprawy. Szybciej us³yszysz i zrozumiesz, ni¿ coœ powiesz. Dzieci nie bêd¹ s³absze z angielskiego, jeœli bêdziemy w domu mówiæ tylko po polsku. Ja by³em dobry z angielskiego, dobrze piszê i lubiê pisaæ, a w domu s³ysza³em tylko polski. Myœla³em po polsku i opisywa³em to po angielsku. Moje prace by³y dziêki temu inne, ciekawsze. I tu jest kolejny atut dwujêzycznoœci – mo¿esz inaczej dobieraæ s³owa, kreatywnie, nietypowo. Rodzice pozwalaj¹ na mieszanie jêzyków, a póŸniej maj¹ pretensje do swoich dzieci, ¿e nie chc¹ mówiæ po polsku – wielokrotnie to s³ysza³em. Wtedy mówiê, ¿e to nie jest wina dziecka, tylko twoja – rodzica, bo go nie zachêci³eœ, nie mówi³eœ do niego w tym jêzyku, przez co przesta³ byæ dla niego atrakcyjny. – Wychowanie w dwujêzycznoœci to tak naprawdê bieg bez mety. Nie ma momentu, w którym mo¿emy stwierdziæ, ¿e osi¹gnêliœmy wszystko. Dwujêzycznoœæ wymaga ci¹g³ego rozwoju, i pielêgnacji tego, czego ju¿ siê nauczyliœmy. Jak zachêci³byœ m³od¹ Poloniê do podjêcia tego wyzwania? – Uwa¿am, ¿e warto byæ wytrwa³ym. Dziœ bardzo bym ¿a³owa³, gdybym siê zbuntowa³, ¿e absolutnie nie bêdê siê uczy³. Jêzyk zawsze Wam siê przyda. Sposób myœlenia, umiejêtnoœæ porozumienia siê z drugim cz³owiekiem to nieocenione wartoœci. Kto wie, mo¿e przez przypadek poznacie Polkê/Polaka, który bêdzie Twoj¹ ¿on¹/mê¿em i co wtedy? Wtedy bêdziecie musieli siê uczyæ jêzyka, a to nie bêdzie ³atwe. Lepiej od razu zadbaæ o jêzyk, który otrzymujemy z chwil¹ urodzenia. Uwa¿am, ¿e jêzyk otwiera na kulturê kraju i ³¹czy z ni¹. To jest coœ bardzo osobistego. Nie pozwólcie, aby ktoœ Wam to zabra³. Jêzyk polski to dar, ale ¿eby go utrzymaæ, trzeba o niego dbaæ i walczyæ.

Rozmawia³a: Justyna Bereza Wczeœniejsza publikacja mia³a miejsce na portalu Dobra Polska Szko³a.


KURIER PLUS 18 LISTOPADA 2017

14

www.kurierplus.com

Nowa powieϾ w odcinkach

Tadeusz Do³êga Mostowicz

Pamiêtnik pani Hanki

odc. 13

Powieœæ pod powy¿szym tytu³em, to ostatnia i jak wielu krytyków uwa¿a, najlepsza ksi¹¿ka niezwykle popularnego w okresie miêdzywojennym pisarza Tadeusza Do³êgi Mostowicza. Napisana jest w formie dziennika. Autor œwietnie oddaje w niej klimat przedwojennej Warszawy i ¿ycie ówczesnych elit. G³ówna bohaterka – ¿ona polskiego dyplomaty wpl¹tuje siê w aferê... Matka zdawa³a siê byæ tym bardzo przejêta, chocia¿ wujek Kazio mieszka stale w Szkocji i nie widzia³a go od dobrych czterdziestu lat. Swoj¹ drog¹ dziwi mnie u starszych ten nadmiar zainteresowañ rodzinnych, to co stryj Albin z abominacj¹ nazywa „familienbadem”. Zarówno ojciec, jak i mama pisuj¹ moc listów do najdalszych krewnych, ka¿¹ mi nazywaæ wujkami panów, których nigdy w ¿yciu nie widzia³am, cmokaæ w rêkê jakieœ ciotki, dziesi¹ta woda po kisielu, zajmowaæ siê ma³¿eñstwami i chrzcinami w paru setkach domów, rozsianych po ca³ej Polsce i Europie. Ojciec nazywa to wiêzi¹ rodzinn¹, stryj nazywa³ uwiêzia, a mama bez zaj¹knienia umia³a powiedzieæ: – To przecie¿ wcale nie jest cz³owiek obcy, lecz wujeczno-cioteczny brat mojej rodzonej siostry ciotecznej. I z tego tytu³u musia³am z jakimœ bubkiem byæ na ty i wys³uchiwaæ, jakie premie dosta³ za swoje cielêta, hodowane gdzieœ na Podolu. Ojciec krótko wypyta³, jak siê czujê, zrobi³ doœæ ³agodn¹ aluzjê do wyjazdu Jacka bez po¿egnalnej wizyty i zaraz zabra³ genera³a, by mu przez godzinê pokazywaæ dwa nowe obrazy, które w³aœnie naby³. Ach, te obrazy! Ca³y ogromny dom nape³niony jest od sufitu do pod³ogi obrazami. Ojciec uchodzi za mecenasa sztuki i nic nie mam przeciwko temu. Sama lubiê ³adne widoczki czy g³ówki. Ale nie mo¿na mieszkaæ w galerii obrazów. Pamiêtam, co to by³a za awantura, gdyœmy z Jackiem urz¹dzali sobie mieszkanie. Ojciec wielkodusznie ofiarowa³ kilka podobno wspania³ych p³ócien. Jak zapewnia³a mama, prze¿y³ niemal tragediê, wyrzekaj¹c siê ich dla ukochanej córki i ziêcia. Do tego stopnia by³ do nich przywi¹zany i tak je ceni³, ¿e kilka tygodni zwleka³ z decyzj¹. Jakie¿ by³o oburzenie ojca, gdy siê przekona³, ¿e powiesiliœmy je w przysz³ym dziecinnym pokoju i u ciotki Magdaleny. Nie chcia³ s³uchaæ ¿adnych wyjaœnieñ, ¿e zrobiliœmy to tylko na razie. Nie móg³ zrozumieæ, ¿e w naszym nowoczesnym mieszkaniu po prostu nie pasowa³yby ani do salonu, ani do buduaru, ani do gabinetu. Przez prawie pó³ roku by³ na nas obra¿ony, a wiem od Danki, ¿e zdoby³ siê na jedno tylko s³owo potêpienia: „Barbarzyñstwo!...” W ogóle g³ównym zarzutem wysuwanym przezeñ przeciw Jackowi by³o niedocenianie przez Jacka znaczenia literatury, muzyki i plastyki. Ojciec nie bierze tego pod uwagê, ¿e Jacek ma moc innych zainteresowañ. Jacek œwietnie zna historiê, uprawia prawie wszystkie sporty, œmia³o mo¿e uchodziæ za jednego z najlepszych automobilistów-d¿entelmenów w Europie, a poza tym ma³o kto zna siê tak na polityce miêdzynarodowej jak on. Nie jest zreszt¹ ju¿ tak zupe³nie obojêtny na sprawy sztuki. Nie mo¿na jednak przesadzaæ. Je¿eli chodzi o ojca, zawsze dziwi³am siê, kiedy mia³ czas zajmowaæ siê tym wszystkim. Przecie¿ bra³ zawsze bardzo czynny udzia³ w ¿yciu spo³ecznym, jego zajêcia zawodowe i olbrzymia praktyka poch³ania³y mu w ka¿dym dniu wiele godzin. Nie opuszcza³ przy tym ¿adnej lepszej premiery w teatrze, na niektóre koncerty spe-

cjalnie jeŸdzi³ za granicê, umia³ na pamiêæ kilometry wierszy polskich i obcych. Dziwni s¹ ci starsi ludzie. Pod jednym wzglêdem dom rodziców jest niezast¹piony. Myœlê o spokoju, który w nim panuje. Wp³ywa na to nie tylko uregulowany tryb ¿ycia ojca i mamy, Danki i nawet s³u¿by, lecz i coœ nieokreœlonego, co otacza mnie, ilekroæ tam przyjdê, atmosfer¹ bezpieczeñstwa, œwiadomoœci¹, ¿e nic tu nie mo¿e staæ siê nag³ego, zaskakuj¹cego, wytr¹caj¹cego z równowagi. Wprawdzie nie twierdzê, ¿e mog³abym zawsze przewidzieæ, co powiedz¹ mieszkañcy tego domu lub ich goœcie. Wiem jednak z ca³¹ pewnoœci¹, ¿e nie powiedz¹ nigdy nic wywo³uj¹cego gwa³towny sprzeciw ani nic dra¿ni¹cego, Je¿eli mam du¿o taktu (Toto zapewnia mnie, ¿e jestem najtaktowniejsz¹ kobiet¹ na œwiecie), s¹dzê, ¿e zawdziêczam to tej temperaturze duchowej, jaka panowa³a zawsze w domu rodziców. Zdaniem stryja mama jest g³upia. Byæ mo¿e, ¿e nie odznacza siê szczególniejsz¹ inteligencj¹. Ale w normalnym ¿yciu towarzyskim mo¿na siê nie obawiaæ z jej strony szczególniejszych b³êdów. Zreszt¹, mój Bo¿e, je¿eli taki m¹dry cz³owiek jak ojciec móg³ z ni¹ wytrzymaæ przez tyle lat i nadal j¹ kocha, a w ka¿dym razie szanuje i jest do niej przywi¹zany, nie mogê siê zgodziæ ze stryjem. Albo muszê przyj¹æ, ¿e wœród zalet kobiecych zalety umys³owe nie graj¹ powa¿nej roli. Próbowa³am na temat mamy mówiæ z Dank¹, lecz ta dogmatyczka zawsze uchyla³a siê od dyskusji. Niew¹tpliwie jest znacznie inteligentniejsza od mamy. Przysiêg³abym, ¿e musi dostrzegaæ – jak to nazwaæ – ¿e mama jest ograniczona pod wieloma wzglêdami. Konsekwentnie jednak udaje, ¿e tego nie widzi. Ca³kiem serio zwraca siê do niej o radê w przeró¿nych kwestiach. Robi to nawet namaszczeniem. Asystowa³am nieraz przy tych ceremoniach i œmiaæ mi siê chcia³o obserwuj¹c, jak Danka podsuwa matce kolejno w³asne sugestie, a póŸniej z najwiêksz¹ powag¹ dziêkuje jej za radê, której przecie¿ wcale nie otrzyma³a. Je¿eli o mnie chodzi, od najwczeœniejszych lat nie widzia³am (widocznie podœwiadomie) w mamie ¿adnego autorytetu. Kocham j¹ oczywiœcie i kocha³am zawsze. Ale instynkt kierowa³ mnie zawsze w chwilach krytycznych do gabinetu ojca lub w sprawach drobniejszej wagi do bony czy nauczycielki. Mia³am przy tym ten spryt, ¿e bynajmniej nie ukrywa³am przed mam¹ swoich prze¿yæ, lecz mówi³am z ni¹ o nich jako o rzeczach ciekawych, jednakowo nas obchodz¹cych, nie wymagaj¹cych wszak¿e ani pomocy, ani wskazówek. Dziêki temu miêdzy mn¹ i mam¹ wytworzy³a siê zwyczajna przyjaŸñ, w której ¿adna ze stron nie mia³a przewagi, przynajmniej poty, póki nie zaczê³am myœleæ samodzielnie i nie nauczy³am siê na œwiat patrzeæ krytycznie, ju¿ nie przez okna mieszkania rodziców, lecz w³asnymi oczami. Od czasu mego zam¹¿pójœcia stosunek ten znacznie siê rozluŸni³ z tej prostej przyczyny, ¿e mia³am ju¿ Jacka, do którego inteligencji nigdy nie straci³am ufnoœci, a który nader ¿ywo interesuje siê wszystkimi moimi sprawami.

Ojciec wybiera³ siê do Ho³dowa na dziki. Mia³o byæ du¿e polowanie, w czternaœcie strzelb, i mama zdecydowa³a siê jechaæ równie¿ z tego wzglêdu, ¿e niektórzy panowie przyje¿d¿ali z ¿onami. Próbowa³a wprawdzie jeszcze teraz namówiæ mnie, bym j¹ zast¹pi³a w Ho³dowie, lecz czy¿ mog³am bodaj na kilka godzin wyjechaæ z Warszawy w tym okresie, gdy lada moment w sprawie Jacka nadejœæ mia³y nowe wyjaœnienia. Stosunkowo wczeœnie wróci³am do domu. Okaza³o siê, ¿e stryj nie telefonowa³, za to Halszka a¿ piêæ razy. Mniejsza o to. Nie mam jej nic do powiedzenia, a nie spodziewam siê, by ona mog³a mi zakomunikowaæ coœ, co by mnie obchodzi³o. To jest z³a i fa³szywa kobieta. Bardzo dobrze, ¿e los j¹ za to tak ukara³. Niech siê trzyma swego idiotycznego Paw³a, który te¿ na pewno ma ju¿ jej powy¿ej uszu. Koñczê pisanie, lecz jeszcze pewno d³ugo nie zasnê. Œroda Znowu mia³am pecha. Okazuje siê, ¿e nie mo¿na zbyt daleko posun¹æ siê w ostro¿noœci. Ciotka Magdalena, która nigdy przed obiadem nie wychodzi z domu, tym razem poczu³a przyp³yw ³akomstwa i musia³a wejœæ do cukierni no ciastka. Oczywiœcie siedzia³am tam ze stryjem Albinem. Myœla³am, ¿e siê babsko przewróci z wra¿enia. I w³aœciwie mówi¹c nie wiem, po co chcia³am siê ze stryjem widzieæ, skoro mi przez telefon powiedzia³, ¿e nic nowego nie wskóra³. Mam pecha, po prostu pecha. Teraz ju¿ ciotka Magdalena nie da sobie oczu zamydliæ ¿adnymi poœrednikami. Udawa³a wprawdzie, ¿e nas nie widzi, ale mego oka nie usz³o, ¿e zachwia³a siê w posadach. Kupi³a szeœæ ciastek. Trzy tortowe i trzy z kremem. To jest obrzydliwe napychaæ siê z rana s³odyczami, zw³aszcza wówczas, gdy siê wie dobrze, ¿e grozi cukrzyca. W ci¹gu dnia nie zamieni³a ze mn¹ ani s³owa poza zdawkowymi frazesami domowymi. Ona swego Jacka uwa¿a za pó³boga i je¿eli coœ mnie cieszy na myœl o gro¿¹cym skandalu, to perspektywa ruiny œwi¹tyñ, które ona wznosi kochanemu siostrzeñcowi. Chyba otru³aby siê weronalem. Nie na niej zreszt¹ jednej upadek Jacka zrobi³by takie wra¿enie. Wyobra¿am sobie, ile osób, uwa¿aj¹cych go za zwierciad³o cnót i zalet, musia³oby chowaæ dudy w miech i za³amywaæ rêce nad jego przewrotnoœci¹. By³by to niez³y rewan¿ za te bezsensowne gadaniny o tym, ¿e nie doros³am do Jacka i ¿e wart on jest lepszej ¿ony. Ciekawe, jaka ¿ona by³aby lepsza! Która mia³aby tyle taktu, tyle walorów reprezentacyjnych, która potrafi³aby stworzyæ mu tak mi³y i tak powszechnie ceniony dom, prawdziwe ognisko rodzinne! Ludzie s¹ podli. A ju¿ chcia³abym zobaczyæ tak¹, co w obecnej mojej sytuacji zdoby³aby siê na maksimum umiaru i dyskrecji. Inna polecia³aby ju¿ dawno albo do rodziców ze skargami, albo do owej rudej wydry, by zrobiæ jej piekieln¹ awanturê. No, rêczê, ¿e ka¿da bez wyj¹tku co najmniej jemu urz¹dzi³aby nieludzk¹ scenê. I tu mówi¹, ¿e ja do niego nie doros³am. Ze wart jest lepszej. I to musi mówiæ moja najlepsza przyjació³ka, ta wstrêtna Halszka.

Dowiedzia³am siê o tym od Muszki Zdrojewskiej. By³y razem z Zygmuntem Karskim w Cafe-Clubie. Muszka na pewno nie k³amie. W tym wszystkim, co mówi³a, nieprawd¹ by³o tylko to, ¿e rozmawia³y o mnie przy Karskim. Zygmunt nie da³by na mnie z³ego s³owa powiedzieæ. W ogóle pod tym wzglêdem mê¿czyŸni stokroæ wy¿ej stoj¹ ni¿ kobiety. Taki na przyk³ad Robert, który przez Halszkê mia³ moc przykroœci, nigdy o niej Ÿle siê nie wyra¿a. Jest a¿ nazbyt pob³a¿liwy. Dziœ niestety nie mog³am siê z nim zobaczyæ. Stale jest zajêty. Zdaje mi siê, ¿e w tych mêskich zajêciach musi byæ sporo przesady. Ka¿dy z nich swoj¹ pracê uwa¿a za jak¹œ œwiêtoœæ. Ka¿demu z nich siê zdaje, ¿e gdy nam powie: „Mam mnóstwo roboty” lub te¿: „Mam wa¿ne posiedzenie”, to ju¿ tym samym odpadaj¹ wszelkie mo¿noœci innego spêdzenia czasu. Oczywiœcie nie zawsze s¹ to z ich strony wykrêty. Nawet sk³onna jestem im wierzyæ. Ale po prostu przeceniaj¹ swoj¹ pracê. Œwiat siê nie zawali, je¿eli który z nich spóŸni siê na konferencjê czy nie pójdzie do biura. W ubieg³ym roku raz jeden tylko mia³am powa¿ne zajœcie z Jackiem. Wybieraliœmy siê na bal do Leskich. Szalenie mi zale¿a³o na tym, by byæ tam przed jedenast¹. Tymczasem Jacek mi dzwoni, ¿e zebranie jakiegoœ zwi¹zku czy stowarzyszenia przeci¹ga siê, ¿e jakieœ wybory zarz¹du, ¿e coœ tam jeszcze i podobne g³upstwa. Nie chcia³ mnie zrozumieæ, ¿e muszê byæ przed jedenast¹, bo pani Kawiñska sprawi³a sobie toaletê bardzo podobn¹ do mojej i nie mog³am, no, wprost nie mog³am zjawiæ siê po niej. W tych subtelnoœciach mê¿czyŸni s¹ jak œlepi w lesie. Zreszt¹ to mo¿e i dobrze, ¿e Robert nie mia³ dziœ czasu. Dziêki temu zosta³am w domu, a w³aœnie o siódmej zatelefonowa³ Jacek z Pary¿a. Szalenie siê œpieszy³, powiedzia³ tylko, ¿e jeszcze nie mo¿e ustaliæ daty swego powrotu i ¿e przyjdzie adiutant pu³kownika Korczyñskiego, by zabraæ ¿ó³t¹ olakowan¹ kopertê, która le¿y w œrodkowej szufladzie biurka. Przypomnia³am Jackowi, by mi przywióz³ wiêkszy flakon „Voyage de noces”. Podejrzewam, ¿e te, które mo¿na dostaæ w Warszawie, s¹ znacznie s³absze. Oczywiœcie natychmiast po rozmowie odszuka³am w biurku ow¹ kopertê. By³am niezmiernie ciekawa, co zawiera. Niestety, olbrzymia pieczêæ lakowa zupe³nie uniemo¿liwia³a jej otwarcie. Nie s¹dzê jednak, by wewn¹trz by³o coœ, co mog³oby mnie zainteresowaæ. Raczej s¹dzê, ¿e by³y tam jakieœ papiery urzêdowe i to zapewne takie, do których Jacek przywi¹zuje du¿e znaczenie. Na kopercie napisane by³o czerwonym o³ówkiem: „L. K. Z. – 425”. ¯e te¿ oni zawsze maj¹ swoje tajemnice. Ko³o ósmej zjawi³ siê zapowiedziany adiutant, przystojny m³ody oficer. Zaproponowa³am mu fili¿ankê kawy, lecz odmówi³. By³ bardzo grzeczny i dostrzeg³am, ¿e mu siê podoba³am. Lecz pomimo to oœwiadczy³, ¿e siê bardzo œpieszy i ¿e przyszed³ po zalakowan¹ kopertê, o której musia³ mi m¹¿ telefonowaæ z Pary¿a. Nie zatrzymywa³am go tym bardziej, ¿e robi³ wra¿enie zdenerwowanego. Podziêkowa³ mi uprzejmie i wyszed³.


KURIER PLUS 18 LISTOPADA 2017

www.kurierplus.com

15

Podwójne ¿ycie Weroniki K.

Ba³wan Trzy dni w tygodniu nie ¿yjê. WynajmuW ERONIKA K WIATKOWSKA jê siê. Za ma³e pieni¹dze. Wstajê. Idê. Chocia¿ wola³abym nie. Jednak nie odmawiam. Obowi¹zku pracy. Wykonujê czynnoœci. A potem wracam. Przychodzê do siebie. Z niewidocznymi œladami zu¿ycia. Kot le¿y tam, gdzie le¿a³ rano. Prawda le¿y poœrodku. Zamiast amerykañskiej telewizji ogl¹damy telewizje polskie. Programy dezinformacyjne. To samo wydarzenie widziane z prawej albo z lewej strony, traci kontury. Prawda dzisiaj to interpretacja. Fakty obiektywne nie istniej¹. Zostaj¹ tylko - jak u Œwietlickiego: „deklaracje i deklamacje”. „Lubiê ludzi roztargnionych, roztrzepanych, nawet do przesady, a nie znoszê ambitnych”- pisa³a Agnieszka Osiecka. „Roztargnienie zwykle towarzyszy cechom, które bardzo mi siê podobaj¹: wyobraŸni, dowcipowi, lekkoœci, wdziêkowi. Z ludŸmi roztargnionymi prze¿yæ mo¿na wiele nieoczekiwanych przygód. […] Moje uczucia w stosunku do pedantów oceniam na trzy plus. Osoby przesadnie ambitne strasznie dzia³aj¹ mi na nerwy,

bo s¹ za bardzo skoncentrowane na sobie. Idzie za tym monotematycznoœæ i zdenerwowanie, które udziela siê otoczeniu”. Od lat ¿yjê z cz³owiekiem, który zapomina. Notorycznie gubi klucze, okulary, dokumenty, telefony. Ci¹gle czegoœ szuka. Zmaga siê z perfidi¹ przedmiotów martwych zasysanych przez czasoprzestrzeñ. Szamocze. Jest w tym coœ rozczulaj¹cego. W tej nierównej walce. Z góry skazanej na przegran¹. Dlatego zwykle nie reagujê nerwowo. Przygl¹dam siê. Be³tam w czarnej dziurze i bywa, ¿e wy³awiam stracone artefakty. Jestem dobra w znajdowaniu. Odk³adaniu na miejsce. Porz¹dkowaniu chaosu. Czasem tylko tracê cierpliwoœæ. Ale zaraz przypominam sobie, ¿e powinnam byæ wdziêczna. Za lekcjê nieprzywi¹zywania siê. Do rzeczy. Akceptowania nietrwa³oœci. Opanowywania pozycji dystansu. Coraz gorzej znoszê t³umy. Miejsca zat³oczone. G³oœne. Na szlaku Bear Mountain jak na ruchomych schodach w centrum handlowym. Kolejka do widoku. Krajobraz biletowany. Mijamy grupy turystów zawodowych: buty trekkingowe, plecaki, bidony przytroczone do pasa. Tu¿ za nimi niedzielne elegantki: Azjatka w lakierkach ze srebrn¹ klamr¹, Latynoska w trampkach na koturnie. S¹ ha³aœliwe. Nie prze-

staj¹ mówiæ. Po wejœciu na szczyt szybko uciekamy z oblê¿onej NiedŸwiedziej Góry. W drodze powrotnej znajdujemy ptasie sanktuarium. Bagna, po których przechadza siê majestatyczna czapla. Pola, zza których - jak na dziecinnych landszaftachwychyna poci¹g towarowy. Wagoniki przypominaj¹ te z klocków. Jest pusto. S³ychaæ jak gadaj¹ ptaki. Coœ pluska pod wod¹. £ami¹ siê ga³êzie. Przestrzeñ nieobjêta. Niezaw³aszczona. Wyd³ubujemy kawa³ek mchu z pêkniêcia w skale. Wygl¹da jak poduszeczka na ig³y, któr¹ uszy³am na pierwszych zajêciach prac rêcznych w zerówce. Niesiemy j¹ niczym totem. Jeszcze nie wiemy, ¿e najpierw wyschnie, a po kilku dniach zostanie rozszarpana. Przez wiewiórkê. Która znajdzie kawa³ek porzuconego mchu w ogródku i postanowi poszukaæ w nim orzechów. Na razie wracamy do miasta. W³¹czamy siê do ruchu. Krwioobiegu migaj¹cego na czerwono. JedŸ. Gdybym mog³a, chodzi³abym do centrów handlowych noc¹. ¯eby unikn¹æ. Matek wózkowych. I ca³ej niena¿artej reszty. Przep³ywa³abym pustymi alejkami. Nieponaglana. Wyciszona. Mog³abym wybieraæ. Niepotrzebne przedmioty. Za które p³acê godzinami zmarnowanego czasu. Latami zmarnowanego ¿ycia. Które wyrzucam. Lub wydajê. Niszczê. Zbieram. Zastanawiaj¹c siê po co. I nie umiej¹c odpowiedzieæ. Gdybym potrafi³a zerwaæ siê z konsumenckiej smyczy. Przestaæ kupowaæ. Omin¹³by mnie œwi¹d œwi¹t. Bo¿onarodzenio-

wych. I wszystkich innych. Mog³abym robiæ coœ innego. Istotnego. Co zosta³oby rozpoznane i docenione. Na przyk³ad ratowaæ zwierzêta. Albo napisaæ ksi¹¿kê. Odstawiæ szafkê w ³azience i wybraæ pó³ kilograma kurzu. Oddaæ kaszmirowy szal do pralni chemicznej. Wyruszyæ w podró¿. Wyjœæ za m¹¿ dla zielonej karty. Wyzdrowieæ ze wszystkich chorób cywilizacyjnych. Schudn¹æ. Zamiast tego wygrzebujê spod sterty silikonowych dyni ozdobê na choinkê z filcu. I gapiê siê na wiruj¹ce p³atki œniegu w szklanej kuli. Pozytywka wygrywa: we wish you a merry christmas. W œrodku ba³wan. Po drugiej stronie te¿. Na dziewi¹te urodziny dru¿ynowy/ da³ mi kartkê z liczb¹ dni, które do tej pory prze¿y³am. To by³a niezwyk³a liczba, migocz¹ca i graj¹ca, jedna z tych liczb/ których nie da siê zapisaæ/ ani naciêciami na koœci wilka/ ani literami, ani cyframi, mo¿na j¹ tylko/ nagraæ jak pocztówkê albo wyryæ w bazalcie. Wiesz jakie mamy szanse? Zerowe. Ale nauczy³am siê, ¿e nale¿y graæ na zw³okê, bo w³aœnie cia³o to jest to, co zostaje na polu bitwy.* *Justyna Bargielska, Wielki Plan B. Napisz do autorki: podwojnezycieweronikik@gmail.com

El¿bieta Baumgartner radzi

Renta sieroca Social Security dla dziecka w Polsce Pani Jolanta mieszka w Polsce, jest niepe³nosprawna i dostaje skromn¹ polsk¹ rentê inwalidzk¹. Pyta, czy mog³aby otrzymywaæ w Polsce rentê po zmar³ym ojcu, obywatelu amerykañskim. Ojciec wyjecha³ do Stanów i porzuci³ rodzinê w Polsce. O jego œmierci pani Jolanta dowiedzia³a siê od znajomych. Ju¿ wiele lat temu z³o¿y³a do Oddzia³u Œwiadczeñ Federalnych przy Ambasadzie USA, stosowny wniosek, ale jej odmówiono. Przez przypadek dowiedzia³a siê o niepe³nosprawnym koledze, bêd¹cym w podobnej sytuacji, który amerykañsk¹ rentê rodzinn¹ dosta³. „Dlaczego jestem traktowana inaczej? Czy nale¿y mi siê renta po ojcu, czy nie?” pyta pani Jolanta. Sytuacja pani Jolanty i jej kolegi mo¿e byæ jednak inna. Kiedy renty dla dzieci? Dzieci emerytów, a tak¿e sieroty po zmar³ych osobach ubezpieczonych w systemie Social Security mog¹ byæ uprawnione do renty rodzinnej Social Security. Dzieci osoby ubezpieczonej niepozostaj¹ce w zwi¹zku ma³¿eñskim, które nie ukoñczy³y 18 lat (lub maj¹ najwy¿ej 19 lat, o ile uczêszczaj¹ do szko³y podstawowej lub œredniej w pe³nym wymiarze godzin) mog¹ otrzymywaæ rentê rodzinn¹. Dzieci uprawnione s¹ do renty w ka¿dym wieku, je¿eli ich inwalidztwo jest trwa³e i nast¹pi³o przed 22 rokiem ¿ycia (dziecko musi byæ stanu wolnego). W niektórych przypadkach œwiadczenia mog¹ byæ wyp³acane równie¿ pasierbom/ pasierbicom, wnukom i dzieciom adoptowanym. Dziecko urodzone lub adoptowa-

ne po tym, jak pracownik zacz¹³ pobieraæ œwiadczenia, mo¿e równie¿ kwalifikowaæ siê do renty. Œwiadczenia poœmiertne mog¹ otrzymaæ byli ma³¿onkowie, je¿eli spe³nili odpowiednie warunki. Czy ojciec by³ ubezpieczony Nie wiemy, ile lat ojciec pani Jolanty pracowa³ w Stanach i czy by³ w pe³ni ubezpieczony. Wiêkszoœæ osób musi mieæ przepracowane 40 kwarta³ów, ¿eby rodzina mog³a dostaæ œwiadczenia poœmiertne. Sta¿ pracy mierzony jest kwarta³ami kalendarzowymi, podczas których pracownik zarobi³ nie mniej ni¿ pewn¹ kwotê ustalon¹ na dany rok (1,260 dol. kwartalnie w 2016r.). M³odszym pracownikom wystarcza mniej kwarta³ów pracy. Pani Jolanta nie musi przedstawiæ dokumentów p³acowych ojca, bo Administracja Social Security posiada informacje o jego zarobkach w swoich bazach danych. Musi tylko okazaæ swoj¹ metrykê urodzenia dokumentuj¹c¹ ojcostwo oraz zaœwiadczenie o niepe³nosprawnoœci. Nawet je¿eli nie ma numeru Social Security ojca, SSA odnajdzie jego kartotekê po jego nazwisku i dacie urodzenia. Wniosek: Zak³adaj¹c, ¿e ojciec by³ w pe³ni ubezpieczony, pani Jolanta mo¿e byæ uprawniona do renty rodzinnej – spe³nia warunki: jej inwalidztwo jest trwa³e i nast¹pi³o przed ukoñczeniem 22 roku ¿ycia oraz jest ona stanu wolnego. Gdzie sk³adaæ wniosek O œwiadczenia poœmiertne nale¿y staraæ siê jak najszybciej, poniewa¿ przewa¿nie wyp³acane s¹ od dnia z³o¿enia wniosku, a nie od daty œmierci pracownika. W USA podania mo¿na sk³adaæ w ka¿dym biurze Urzêdu Ubezpieczeñ Spo³ecznych. Mieszkaj¹ca w Polsce pani Jolanta sk³ada wniosek w Biurze Œwiadczeñ Federalnych przy ambasadzie w Warszawie lub przy Konsulacie w Krakowie, a nawet

w lokalnym oddziale ZUS, który skompletuje dokumenty i przeœle je do SSA. Najlepiej jest skorzystaæ z us³ug Biura œwiadczeñ Federalnych. Radzê zadzwoniæ tam, zapytaæ o niezbêdne dokumenty i umówiæ siê na spotkanie. Rozpatrywanie sprawy zajmuje kilka miesiêcy. Ile wyniesie renta? Wysokoœæ renty rodzinnej zale¿y od zarobków zmar³ej osoby, od stopnia pokrewieñstwa i wieku odbiorcy. W przypadku pani Janiny, jako niepe³nosprawne dziecko zmar³ego ojca otrzyma ona 75 proc. jego podstawy emerytury. Administracja Social Security bêdzie s³a³a rentê do wyznaczonego przez pani¹ banku w Polsce, ale wstrzyma 25.5 proc. tytu³em amerykañskiego podatku dla nierezydentów (non-resident tax). W Polsce renty i emerytury zagraniczne ob³o¿one s¹ 18-procentowym podatkiem dochodowym. Skoro Polska podpisa³a ze Stanami umowê o unikaniu podwójnego opodatkowania, powinna pani uzyskaæ w Biurze Œwiadczeñ Federalnych odpowiednie zaœwiadczenie, ¿eby polski bank nie odprowadza³ polskiego podatku. Po zaœwiadczenie stwierdzaj¹ce fakt opodatkowania œwiadczeñ w USA nale¿y zwróciæ siê do BŒF telefonicznie lub w formie pisemnej, podaj¹c swoje imiê i nazwisko oraz numer Social Security lub numer œwiadczenia w przypadku otrzymywania œwiadczenia (claim number, czyli numer SS ojca pani Jolanty). Dlaczego odmówiono pani Jolancie w przesz³oœci? Pani Jolanta twierdzi, ¿e z³o¿y³a wniosek o rentê kilka lat temu. Je¿eli by³o to przed wejœciem w ¿ycie polsko-amerykañskiej umowy emerytalnej, to nic dziwnego, ¿e jej odmówiono.

Jak by³o: Przed 1 marca 2009 cz³onkowie rodzin ubezpieczonych osób, nie bêd¹cy obywatelami, byli uprawnieni do odbioru rent rodzinnych w Polsce pod warunkiem, ¿e w przesz³oœci mieszkali w USA przez co najmniej piêæ lat bêd¹c w zwi¹zku, który upowa¿ni³ ich do tych œwiadczeñ. Mogli oni pobieraæ renty rodzinne w Polsce, ale po up³ywie szeœciu miesiêcy to prawo tracili. A¿eby je odzyskaæ, musieli wróciæ do USA co najmniej na miesi¹c. Te przepisy nadal obowi¹zuj¹ obywateli innych krajów, ale nie Polski. Jak jest: Po wejœciu w ¿ycie Umowy emerytalnej (Totalization Agreement), te dwa wymogi s¹ zniesione. Oznacza to, ¿e œwiadczenia rodzinne SS mog¹ w Polsce dostaæ osoby uprawnione na zasadach takich samych, jak Amerykanie, bez wzglêdu na to, ¿e mieszkaj¹ w Polsce, ¿e nigdy nie by³y w Stanach, czy nie maj¹ numeru Social Security. Wniosek: Pani Jolanta powinna z³o¿yæ ponownie wniosek o rentê rodzinn¹. Wielu innych cz³onków rodzin amerykañskich pracowników (¿ony, mê¿owie, byli ma³¿onkowie, wdowy, wdowcy, dzieci, sieroty), jest uprawnionych do rent Social Security, a o tym nie wie. Poinformujmy ich o tym!

El¿bieta Baumgartner El¿bieta Baumgartner jest autork¹ wielu ksi¹¿ek-poradników m.in. “Ubezpieczenie spo³eczne Social Security”, „Powrót do Polski”, Emerytura reemigranta w Polsce. S¹ one dostêpne w ksiêgarni Polonia, 882 Manhattan Ave., Greenpoint, albo bezpoœrednio od wydawcy: Poradnik Sukces, 255 Park Lane, Douglaston, NY 11363, tel. 1-718-224-3492 www.PoradnikSukces.com.


16

KURIER PLUS 18 LISTOPADA 2017

www.kurierplus.com

Patriotycznie w Ozone Park Przez d³ugie lata, d³u¿sze ni¿ czas rozbiorów w polskich koœcio³ach rozbrzmiewa³y s³owa pieœni: Ojczyznê woln¹ racz nam wróciæ, Panie. Ale to ju¿ historia, dzisiaj z radoœci¹ œpiewamy: Ojczyznê woln¹ pob³ogos³aw, Panie. Ta pieœñ brzmi ze szczególn¹ moc¹ na uroczystoœciach z racji Dnia Niepodleg³oœci naszej Ojczyzny. Tak by³o w ostatni¹ niedzielê w koœciele œw. Stanis³awa BM w Ozone Park na Queensie. Po brzegi wype³nion¹ wiernymi œwi¹tyniê dekorowa³y barwy polskie. Poczty sztandarowe, mundury, stroje ludowe, historyczne mundury, stroje marsza³ków parady, miss Polonii i zespo³u folklorystycznego Krakowiacy z Berlina wspó³gra³y z treœci¹ wzruszaj¹cych pieœni i tekstów patriotycznych, przygotowanych przez chór parafialny, polsk¹ szko³ê im. œw. Siostry Faustyny i zespó³ Krakowiacy. Œciska³ za serce apel poleg³ych przygotowany przez Ligê Morsk¹ w zone Park. Po uroczystoœciach w koœciele wszyscy udali do sali pod koœcio³em, aby obejrzeæ piêkne tañce zespo³u Krakowiacy z Berlina. Radowa³o siê serce, gdy widzieliœmy, jak polska m³odzie¿ z Berlina, tak wzruszaj¹co ukazuje piêkno polskiej tradycji i kultury. Ogl¹daliœmy te wystêpy przy kawie i przepysznych ciastach, które zosta³y upieczone przez naszych parafian.

To by³o wspania³e œwiêtowanie polskoœci, co podkreœli³ Wielki Marsza³ek Parady Pu³askiego, mecenas S³awomir Platta. W s³owach skierowanych do zebranych podkreœla³, jak wa¿ne jest nasze wspólne œwiêtowanie uroczystoœci polonijnych, niezale¿nie od naszych sympatii, czy antypatii, bo s¹ wa¿niejsze sprawy

Greenpoint i okolice St. Nicks Alliance obchodzi³ 9 listopada zesz³oroczne osi¹gniêcia. Podczas tej uroczystoœci przypomniano partnerów organizacji, którzy pomogli w podniesieniu poziomu szkolnictwa, poprawie lokalnej spo³ecznoœci oraz zwiêkszenia liczby mieszkañ o przystêpnych czynszach. Wœród uhonorowanych znalaz³a siê Alicja Winnicka, superintendent 14 dystryktu szkolnego miasta oraz dyrektorki szkó³ tego okrêgu. Jednym z celów St. Nicks Alliance jest troska o poprawê i rozszerzeni zajêæ po szkole. Alicja Winnicka, jako superintendent Okrêgu Szkolnego nr 14 w porozumieniu z czterema dyrektorami szkó³ tego okrêgu oraz z Brooklyn Arbor School, zgodzi³a siê na wspó³pracê w programie maj¹cym na celu podniesienie umiejêtnoœci czytania i pisania oraz sztuki uczenia siê. Zgodzono siê tak¿e poprzeæ inicjatywê, której celem jest integracja wysi³ków na rzecz budownictwa mieszkaniowego, tworzenia miejsc pracy oraz szkolnictwa. St. Nick Alliance powsta³a w 1975 r. kiedy wierni parafii koœcio³a katolickiego œw. Miko³aja (St. Nicholas Roman Catholic Church) przy Olive St. skrzyknêli siê aby pomóc ofiarom po¿aru, który zniszczy³ szereg budynków mieszkalnych. W wyniku tego powsta³a organizacja, która sta³a siê przyk³adem dla innych, podobnych, spo³ecznoœci lokalnych. * Pod koniec paŸdziernika przemianowano ulicê Conselyea na odcinku od Leonard do Lorimer St. Obecnie nosi ona nazwê Tillie Tarantino Way,

dla upamiêtnienia d³ugoletniej dyrektorki domu dla seniorów przy 211 Ainslie St.. Okoliczni mieszkañcy, lokalni politycy, zebrali siê dla upamiêtnienia tej zas³u¿onej dzia³aczki na rzecz zw³aszcza osób starszych. * Okoliczni mieszkañcy, architekci oraz lokalni politycy, chwycili za ³opaty, aby wspólnym wysi³kiem przyczyniæ siê do uroczystego po³o¿enia kamienia wêgielnego pod przysz³¹ bibliotekê na Greenpoincie, która ma zarazem byæ oœrodkiem edukacji na rzecz ochrony œrodowiska naturalnego. Budynek, zaprojektowany przez Marble Fairbanksa ma zostaæ ostatecznie ukoñczony pod koniec 2018 roku. Projekt, który kosztowaæ bêdzie 15 mln dolarów bêdzie dwukrotnie wiêkszy od obecnego budynku biblioteki. Znajdzie siê tam pomieszczenia nie tylko na ksi¹¿ki, ale te¿ czytelniê, salê na wydarzenia lokalne i miejsca szkoleniowe. Biblioteka przy Norman St. dzia³a od 1906 r., a jej przysz³y budynek bêdzie jej trzecim z kolei „wcieleniem”. Póki biblioteka nie zostanie ponownie otwarta, w tym miejscu przy Norman Ave./Leonard St. we wtorki i czwartki, miêdzy 11 a 4 po po³udniu staæ bêd¹ specjalne „ksi¹¿kobusy”, w których czytelnicy mog¹ ogl¹daæ ksi¹¿ki, tak¿e po¿yczaæ i oddawaæ je. Dotyczy to te¿ filmów na DVD. W innych miejscach, mi.in w gmachu YMCA przy Meserole St., zostan¹ tak¿e otwarte tymczasowe pomieszczenia s³u¿¹ce jako prowizoryczne czytelnie i biblioteki. CK

ni¿ nasze widzimisiê. A na pytanie, czy bêdzie startowa³ w wyborach do senatu stanu Nowy Jork, odpowiedzia³ twierdz¹co. Wierzymy, ¿e bêdziemy mieæ polskiego senatora. Ta wspania³a uroczystoœæ by³a mo¿liwa dziêki ofiarnej pracy wielu osób, aby kogoœ nie pomin¹æ, ograniczê siê do wy-

mienienia pañstwa Chrostowskich, którzy przygotowali dekoracjê w koœciele oraz goœcili przez kilka dni u siebie w domu dwudziestoosobowy zespó³ Krakowiacy. Ludziom, którzy organizuj¹ takie uroczystoœci i w nich uczestnicz¹ nale¿¹ siê szczególne wyrazy wdziêcznoœci. Ks. Ryszard Koper


17

KURIER PLUS 18 LISTOPADA 2017

www.kurierplus.com

ANIA TRAVEL AGENCY 57-53 61st Street, Maspeth, N.Y. 11378 Tel. 718-416-0645, Fax 718-416-0653 3 Bilety Lotnicze 3 Wysy³ka pieniêdzy i paczek 3 T³umaczenia 3 Sprawy imigracyjne 3 Notariusz

Princess Manor Excellence in Catering Every Occasion Specjalizujemy siê w przyjêciach weselnych w stylu polskim.

Emilia’s Agency 574 Manhattan Avenue, Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-609-1675; 718-609-0222; Fax: 718-609-0555

LOTERIA WIZOWA DV od 18 paŸdziernika do 22 listopada (zdjêcia i skan na miejscu)

3 ROZLICZENIA PODATKOWE 3 NUMER PODATNIKA - ITIN - posiadamy uprawnienia IRS do potwierdzania paszportów bez wizyty w konsulacie.

3 KOREKTA DANYCH W SSA 3 PE£NOMOCNICTWA - APOSTILLE 3 SPONSOROWANIE RODZINNE

3 OBYWATELSTWO i inne formy 3 T£UMACZENIA DOKUMENTÓW 3 ZASI£KI DLA BEZROBOTNYCH 3 BILETY LOTNICZE 3 WYSY£KA PIENIÊDZY I PACZEK 3 EMERYTURY AMERYKAÑSKIE 3 MIÊDZYNARODOWE PRAWO JAZDY 3 NOTARY PUBLIC (zawsze w agencji) Zapraszamy od poniedzia³ku do soboty.

Greenpoint Properties Inc. Real Estate Diane Danuta Wolska, broker Victor Wolski, associate broker Specjaliœci od sprzeda¿y nieruchomoœci Greenpoint, Williamsburg i okolice.

Na sprzeda¿ na Greenpoincie: PRZYJÊCIA OKOLICZNOŒCIOWE NA KA¯D¥ OKAZJÊ

cell. 917-608-5344

Najwiêksza sala bankietowa na Greenpoincie

WYCENA DOMÓW I MIESZKAÑ WYNAJMUJEMY MIESZKANIA NOTARIUSZ

Informacje i rezerwacje z Biurze Princess Manor: 92 Nassau Avenue, Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-389-6965 www.princessmanor.com

Anna-Pol Travel ATRAKCYJNE CENY NA: Bilety lotnicze do Polski i na ca³y œwiat u

Pakiety wakacyjne: Karaiby, Hawaje, Floryda 821 A Manhattan Ave. Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-349-2423 E-mail:annapoltravel@msn.com

u

All-inclusive: Punta Cana, Meksyk od $699 WWW.ANNAPOLTRAVEL.COM

promocyjne ceny przy zakupie biletu przez internet

v Rezerwacja hoteli v Wynajem samochodów v Notariusz v T³umaczenia v Klauzula “Apostille” v Zaproszenia v Wysy³ka pieniêdzy Vigo

Pijawki Pijawki medyczne stawiane na wszelkie schorzenia Oczyœæ swoje cia³o, pozbêdziesz siê chorób. Pijawki z hodowli, stawiane tylko jeden raz.

(646) 460 4212

Gabinety znajduj¹ siê w Greenpoint, NY, Garfield, NJ

* Diamond St - 2- rodzinny, ³adny ogród, bez lokatorów: $1,650.000 * 6 rodzinny, murowany: $2,350.000 (w kontrakcie) * 119 India Street - 2-rodzinny: $1,675.000

933 Manhattan Ave. (pom. Kent St. & Java St. www.greenpointproperties.com tel. 718-609-1485

CARING PROFESSIONALS, INC. 70-20 Austin St, suite 135, Forest Hills, NY 11375 (718) 897-2273 wew.114 (F do 71 Ave. Forest Hills) * Oferujemy prace dla opiekunek posiadaj¹cych legalny pobyt i certyfikat HHA. * Wszyscy, którzy kiedyœ u nas pracowali s¹ równie¿ mile widziani.

Oferujemy prace we wszystkich dzielnicach. Rejestracja w poniedzia³ki i œrody od godz. 10 am. Po informacje prosimy dzwoniæ od poniedzia³ku do pi¹tku w godz. 10 am - 4 pm. Mówimy po polsku.

Chcemy zareklamowaæ Twoj¹ firmê! Kurier Plus, tel. 718-389-3018


KURIER PLUS 18 LISTOPADA 2017

18

Og³oszenia drobne

96 Manhattan Avenue Suite 27 (na piêtrze) - Brooklyn, NY 11222

8

Cena $10 za maksimum 30 s³ów

Tel: (718) 609-1560, (718) 383-6824, Fax: (718) 383-2412

MICHA£ PANKOWSKI TAX & CONSULTING EXPERT Us³ugi w zakresie: 3 Ksiêgowoœæ 3 Rozliczenia podatkowe indywidualne i biznesowe, w tym samochodów ciê¿arowych

3 Rejestracja biznesu i licencje 3 Konsultacje 3 Bezpodatkowa zamiana domów 3 #SS - korekty danych

Email: Info@mpankowski.com

NIERUCHOMOŒCI – Wycena – Sprzeda¿ – Kupno. Queens – Nassau – Suffolk – Brooklyn. Cezary Doda – Licencjonowany Associate Broker z Charles Rutenberg Realty Inc. www.cezarsells.com kom. 917-414-8866 24-GODZINNY SERVICE, RYSZARD LIMO: us³ugi transportowe, wyjazdy, odbiór osób z lotniska, œluby, komunie, szpitale, pomoc jêzykowa w urzêdach, szpitalach oraz bardzo drobne przeprowadzki. Tel. 646-247-3498

www.kurierplus.com

PRACA ZA $13.20 Mo¿esz pomóc ludziom, których kochasz i otrzymywaæ za to dobre wynagrodzenie. Jeœli Twoi rodzice, krewni, przyjaciele, s¹siedzi otrzymuj¹ Medicaid lub Medicare, mo¿na zacz¹æ pracowaæ dla nich jako asystent lub gospodyni domowa. Nie wymagane certyfikaty. Nasza agencja pomo¿e Ci w tym. Wynagrodzenie $13.20 za godzinê.

Zadzwoñ: tel. 347-462-2610

www.kurierplus.com

Business Consulting Corp.

Ewa Duduœ - Accountant Firma z wieloletnim doœwiadczeniem prowadzi:

3 Rozliczenia podatków indywidualnych i biznesowych (jeden w³aœciciel, partnerstwo, korporacja), 3 Pe³n¹ ksiêgowoœæ 3 Rejestracjê i rozwi¹zywanie biznesów

110 Norman Ave, Brooklyn, NY 11222 ( 718-383-0043 lub 917-833-6508 Acupuncture and Chinese Herbal Center Dr Shungui Cui, L.Ac, OMD, Ph.D – jeden z najbardziej znanych specjalistów w dziedzinie tradycyjnych chiñskich metod leczenia. Autor 6 ksi¹¿ek. Praktykuje od 47 lat. Pracowa³ we W³oszech, Kuwejcie, w Chinach. Pomaga nawet wtedy, gdy zawodz¹ inni.

Fortunato Brothers 289 MANHATTAN AVE. (blisko Metropolitan Ave.) BROOKLYN, N.Y. 11211; Tel. 718-387-2281 Fax: 718-387-7042 CAFFE - PASTICCERIA ESPRESSO - SPUMONI GELATI - CAKES

W³oska ciastkarnia czynna codziennie do 11:00 wieczorem, a w weekendy do 12:00 w nocy. Zapraszamy.

Nauka gry na fortepianie, gitarze i skrzypcach oraz lekcje œpiewu Kobo Music Studio. Bo¿ena Konkiel,

tel. 718-609-0088

POLONEZ Z GREENPOINTU BIURO PONOWNIE OTWARTE ZAPRASZAMY WSZYSTKICH BY£YCH I NOWYCH KLIENTÓW

* paczki do Polski i Europy * transfer pieniêdzy USME * bilety * notariusz 159 Nassau Avenue Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-389-6001 polonez159@gmail.com

LECZY: l katar sienny l bóle pleców l rwê kulszow¹ l nerwobóle l impotencjê zapalenie cewki moczowej l bezp³odnoœæ l parali¿ l artretyzm l depresjê l nerwice l zespó³ przewlek³ego zmêczenia l na³ogi l objawy menopauzy l wylewy krwi do mózgu l alergie l zapalenie prostaty l rekonwalescencja po chorobach nowotworowych z zastosowaniem chiñskiego zio³olecznictwa itp. l

Do akupunktury u¿ywane s¹ wy³¹cznie ig³y jednorazowego u¿ytku 144-48 Roosevelt Ave. #MD-A, Flushing NY 11354 Poniedzia³ek, œroda i pi¹tek: 12:00 - 7:00 pm; tel. (718) 359-0956 1839 Stillwell Ave. (off 24th. Ave.), Brooklyn, NY 11223 Od wtorku do soboty: 12:00-7:00 pm, w niedziele 12:00 - 3:00 pm (718) 266-1018 www.drshuiguicui.com Akcetujemy ubezpieczenia: 1199, Aetna, BCBS, Cigna, Elder Plan, Liberty, Magnacare, Multiplan, Triad Health (VHS), UHC Empire Plan


KURIER PLUS 18 LISTOPADA 2017

www.kurierplus.com

19

MENU NA ŒWIÊTO DZIÊKCZYNIENIA 2017 ZUPY:

1. Kremowa zupa z dyni 2. Kremowa zupa z groszku z czosnkowym chlebkiem 3. Zupa z indyka z kasz¹ jêcz. 4. Zupa z suszonych grzybów

PRZEK¥SKI:

1. Krewetki koktajlowe 2. Sa³atka z ³ososia 3. Paszteciki francuskie z kiszon¹ kapust¹, pieczarkami lub miêsem

DANIA G£ÓWNE:

1. Pierœ z indyka bez antybiotyków 2. Udko indyka w sosie BBQ 3. Pieczony indyk bez antybiotyków (ca³y lub po³owa) 4. Wêdzona szynka w sosie ananasowym 5. £osoœ grilowany lub na parze 6. Pierœ lub udko kaczki w sosie miodowym 7. Kaczka nadziewana jab³kami 8. Kotlet mielony z indyka bez antybiotyków

OFERTA SPECJALNA

Pieczony indyk w ca³oœci (naturalnie hodowany), nadzienie, warzywa, puree ziemniaczane oraz sos z ¿urawin $26.50 od osoby (4 osoby minimum) i wiele innych dañ poleca Szef Kuchni

$6.95/qt. $6.95/qt. $6.95/qt. $7.95/qt.

$18.99/lb. $14.99/lb.

Du¿y wybór pó³misków z wêdlinami, przek¹skami i kanapkami. Ceny zró¿nicowane od $55 do $185 w zale¿noœci od rozmiaru pó³miska.

$2.50/ea.

$12.99/lb $7.99/lb $10.99/lb . $9.99/lb.

(Na zamówienie)

DESERY:

JAK ZAMAWIAÆ:

1. Ciasto z dyni 9“(Pie) $19.49/ea. $20.99/ea. 2. Ciasto z orzechami 9“ (Pie) $13.99/lb. 3. Ciasto z jab³kami 9“ (Pie) $17.99/ea. 4. Ciasto jab³kowo-malinowe $7.50/ea. z kruszonk¹ 9“ (Pie) $19.49/ea. $32.95/ea. 5. Ró¿nego rodzaju kruche ciasteczka $9.99/lb. $7.95/ea. 6. Domowe tiramisu $3.95/ea. 7. Mus z owoców leœnych z kremem waniliowym $8.49/ea.

DANIA WEGETARIAÑSKIE 1. Pieczony placek z kukurydzy, z warzywami po prowansalsku 2. Organiczny kotlet z soczewicy 3. Kotlet wegetariañski z jarmu¿em 4. Grilowane warzywa 5. Dzki ry¿ z warzywami 6. Lasagna wegetariañska

$4.50/ea. $3.75/ea. $3.25/ea. $9.99/lb. $9.99 lb $5.25/pc.

WARZYWA I PRZYSTAWKI:

1. Organiczna sa³atka zjarmu¿u z komos¹ $9.99/lb. ry¿ow¹ i orzechami 2. Organiczna sa³atka ze s³odkich ziemniaków $6.99/lb. z ananasen 3. Organiczna sa³atka z buraków i marchewki $8.99/lb. 4. Organiczna sa³atka z kalafiora z papryk¹ i marchewk¹ $8.99/lb. 5. Organiczna sa³atka z jarmu¿u z grzybami, $8.99/lb. pomidorami i serem feta $6.99/lb. 6. Sa³atka z kopru w³oskiego 7. Rzepa z czerwon¹ cebul¹ i marchewk¹ $6.99/lb. $6.99/lb. 8. Groszek z marchewk¹ 9. Fasolka z czosnkiem $6.99/lb. 10. S³odkie ziemniaki pieczone w miodzie $7,99/lb. 11. Puree ziemniaczane $5.49/lb. z pieczonym czosnkiem 12. Gotowane na parze s³odkie $6.99/lb. ziemniaki i buraki 13. Pieczony ziemniak nadziewany zio³ami i œmietan¹ $4.50/ea. $5.99/lb. 14. Nadzienie do indyka 15. Nadzienie do indyka z kasztanami jadalnymi $7.49/lb. 16. Domowy sos z ¿urawin $8.49/lb 17. Buraczki z chrzanem $5.99/lb. $5.99/lb 18. Sos z indyka 19. Bigos z kie³bas¹, bekonem $8.99/lb i wêdzon¹ szynk¹

CIASTA:

1. Ciasto z owocami leœnymi 7” 2. Ciasto z owocami leœnymi 10” 3. Ciasto w³oskie z migda³ami

$23.50/ea. $46.50/ea. $44.50/ea.

SERNIKI:

1. Waniliowy, malinowy, z ciastkami Oreo 7” 2. Dyniowy 7“ 3. Truskawkowy 7’’ 4. Waniliowy 10" 5. Sernik z dyni 10"

$15.95/ea. $21.95/ea. $22.50/ea. $31.50/ea. $35.95/ea.

Zamówienie nale¿y odebraæ (No delivery). Zamówienie nale¿y z³o¿yæ

do 21 listopada

Depozyt wymagany jest przy ka¿dym zamówieniu. O rezygnacji poinformowaæ nale¿y dzieñ przed terminem odbioru. Ceny uwzglêdnione w MENU mog¹ ulec zmianie. Talerze, kubki oraz wszelkiego rodzaju jednorazowe dodatki dostêpne za dodatkow¹ op³at¹. Ceny nie zawieraj¹ podatku.

GODZINY OTWARCIA: Czwartek, 23 listopada: 7:30 am - 4 pm Pi¹tek, 25 listopada: 10 am - 6 pm

CIASTA WEGAÑSKIE

(bez mleka, œmietany i jajek) 1. Marchewkowe 2. Czekoladowe 3. Czekoladowo-truskawkowe 4. Mus orzechowy lub malinowy

$51.00/ea. $51.00/ea. $57.00/ea. $41.50/ea.

Zamówienia nale¿y sk³adaæ do wtorku, 21 listopada.

CIASTA WEGAÑSKIE c.d. Orzechowe, z dyni, jab³kowe z kruszonk¹, kokosowe lub bananowe $41.50/ea.

SERNIKI WEGAÑSKIE Ze s³odkich ziemniaków, z dyni, orzechowe, ananasowe, migda³owe, bananowe, karmelowe, czekoladowe i wiele innych $57.00/ea.

Zamówienia na ciasta Vegan nale¿y z³o¿yæ do 19 listopada.

Dzia³ ciast poleca wiele innych s³odkoœci

KOSZE Z PIECZYWEM: Ma³y – $25.00/ea; Du¿y – $45.00/ea.

Happy

Thanksgiving!

THE GARDEN, 921 Manhattan Avenue Brooklyn, New York 11222, tel. 718-389-6448; www.thegardenfoodmarket.com


20

KURIER PLUS 18 LISTOPADA 2017

www.kurierplus.com

Kurier Plus - 18 listopada 2017  
Advertisement