Page 6

KURIER PLUS 7 WRZEŒNIA 2019

6

www.kurierplus.com

Widziane z Providence...

80. rocznica wybuchu II wojny œwiatowej

KAZIMIERZ WIERZBICKI Centralne obchody 80. rocznicy wybuchu II wojny œwiatowej odby³y siê 1. wrzeœnia w Warszawie na Pl. Pi³sudskiego z udzia³em najwy¿szych w³adz pañstwowych. Uczestniczyli w nich przedstawiciele 40 krajów, w tym prezydenci i szefowie rz¹dów. Po uroczystej zmianie warty przed Grobem Nieznanego ¯o³nierza i odœpiewaniu hymnu g³os zabra³ prezydent Andrzej Duda, który zaznaczy³ m. in.: „Trudno sobie to dzisiaj w ogóle wyobraziæ, ten kataklizm dziejowy najwiêkszy i nios¹cy straszliwe ofiary konflikt zbrojny w dotychczasowych dziejach ludzkoœci. Pamiêtamy, musimy pamiêtaæ i dlatego tutaj dzisiaj jesteœmy. Pamiêtamy i bêdziemy pamiêtaæ z wdziêcznoœci dla wszystkich tych, którzy walczyli, którzy oddali swe ¿ycie dla wolnego œwiata”. Prezydent podkreœli³, ¿e „ludzkoœæ za ma³o jeszcze wyci¹gnê³a wniosków ze straszliwej lekcji, któr¹ prze¿y³a”. Przypomnia³ masowe zbrodnie ludobójstwa, które mia³y miejsce nie tak dawno w by³ej Jugos³awii oraz w Rwandzie.

Koñcz¹c wyst¹pienie, Andrzej Duda zaznaczy³, ¿e „business as usual i przymykanie oczu to nie jest recepta na zachowanie pokoju. To jest prosty sposób na rozzuchwalenie agresywnych osobowoœci. To jest prosty sposób na to, by daæ de facto przyzwolenie na kolejne ataki”. Nie wymieniaj¹c wprost Rosji, prezydent przywo³a³ agresywne poczynania Kremla w 2008 r. w Gruzji oraz w 2014 na Ukrainie i zwróci³ siê z apelem do zebranych: „Musimy byæ zdecydowani. Nie mo¿emy pozwoliæ, bo to jest nasza odpowiedzialnoœæ przed naszymi spo³eczeñstwami i przed spo³eczeñstwami Europy i œwiata, ¿eby nigdy wiêcej nie dosz³o do zbrojnej agresji. ¯eby dramat II wojny œwiatowej, jaki prze¿y³ ca³y œwiat, nigdy wiêcej siê nie powtórzy³”. Prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier podczas swojego wyst¹pienia na Placu Pi³sudskiego podkreœli³, ¿e „nie ma nigdzie w Europie takiego miejsca, gdzie by³o trudniej by mi powiedzieæ i podnieœæ g³os”. Niemiecki prezydent zwróci³ siê do Andrzeja Dudy ze s³owami: „Przed 80 laty moja ojczyzna, Niemcy, napad³a na swoich s¹siadów, Polskê, na pana ojczyznê. To byli moi rodacy, którzy dokonali strasznej wojny, która poch³onê³a wiêcej ni¿ 50 mln obywateli. W tej liczbie bardzo wielu polskich obywateli. Ta wojna by³a niemieck¹ zbrodni¹”. Steinmeier przypomnia³ pielgrzymkê cesarza Ottona III do grobu œwêtego Wojciecha w GnieŸnie, przesz³o tysi¹c lat temu. Monarcha niemiecki przyby³ boso do stolicy ksiêstwa Polan z przes³aniem pokoju i braterstwa. Prezydent Niemiec powiedzia³, ¿e on równie¿ „przybywa boso” i z wyci¹gniêt¹ rêk¹ prosi

Negocjator W ci¹gu paru dni prezydent Trump na³o¿y³ kolejne c³a na chiñskie towary, nazwa³ przywódcê tego pañstwa „wrogiem”, potem przyzna³, i¿ rozmyœli³ siê w sprawie eskalacji wojny celnej, aby wkrótce zmieniæ zadnie i powiedzieæ, ¿e ¿a³uje, i¿ nie na³o¿y³ wy¿szych taryf, a z prezydentem Xi Jinpingiem ma znakomite stosunki; nastêpnie zapewni³, ¿e porozumienie z Pekinem nast¹pi wkrótce, bo Chiny pilnie potrzebuj¹ wymiany towarowej z USA. Na pytania dziennikarzy, jak to w koñcu bêdzie z handlem amerykañsko-chiñskim i czy przypadkiem on sam nie utrudnia zawarcia ostatecznej umowy, odpowiedzia³: „Przykro mi, ale negocjujê w taki w³aœnie sposób – przez lata z wielkim powodzeniem”. Trudno siê dziwiæ, ¿e wielu ludzi z ekipy Trumpa nie wytrzymuje nerwowo: zostaj¹ wyrzuceni, zwalniaj¹ siê sami, odchodz¹ z wielkim gniewem, jak A. Scaramucci, który pe³ni³ funkcjê dyrektora ds. komunikacji, a ostatnio gen. J. Mattis – sekretarz obrony w administracji. Rotacja w zespole prezydenta Trumpa jest bardzo du¿a, ale te dwa ostatnie przypadki dotycz¹ osób, które zmieni³y front i z lojalnych urzêdników sta³y siê zacietrzewionymi przeciwnikami prezydenta. Oni i wielu innych zachowuj¹ siê tak z dwóch chyba powodów. Po pierwsze nie rozumiej¹ za³o¿eñ politycznych prezydenta. Rzeczywiœcie, przy jego meandrycznych, a czêsto i sprzecznych wypowiedziach trudno siê zorientowaæ – postronnemu obserwatorowi. Ale ci, pozostaj¹cy w krêgach politycznych Waszyngtonu,

rzekomi znawcy i specjaliœci, winni wiedzieæ, czego siê od nich oczekuje. Np. gen. Mattis wiedzia³, jak i my wszyscy, mieszkañcy tego kraju wiedzieliœmy, ¿e Trump jest zdecydowanym przeciwnikiem wojen prowadzonych przez USA daleko spoza krajem. Niezadowolenie wojskowego dygnitarza z redukcji zaanga¿owania militarnego Stanów Zjednoczonych za granic¹ oraz brak zgody na eskalacjê dzia³añ militarnych (np. w Syrii czy Iranie) nie powinno mieæ miejsca. Powinien byæ na to przygotowany. Jeœli wiedzia³, a musia³ wiedzieæ, to zapewne w grê wchodzi inny czynnik. Po drugie wiêc, wielu znalaz³o siê w ekipie Trumpa licz¹c na to, ¿e nie ma on pojêcia o tym, czy innym aspekcie polityki Waszyngtonu, w ogóle jest amatorem, nadêtym ignorantem, a wiêc ³atwo bêdzie nim kierowaæ. I wspomniany Scaramucci, i Mattis, i wielu innych bardzo siê pomylili. St¹d ich gniew i frustracja. Myœleli, ¿e – jak to siê dzia³o z poprzednikami w Bia³ym Domu – pokieruj¹ polityk¹ USA, a przynajmniej wp³yn¹ w sposób istotny na jej bieg. Nic z tych rzeczy. Rozczarowanie i z³oœæ. Donald Trump wprawdzie robi du¿o s³ownego szumu, ale postêpuje w sposób klarowny. Pozorne sprzecznoœci, niekonsekwencje albo niejasne oœwiadczenia mog¹ sprawiaæ wra¿enie, i¿ nie wie, czego chce. W rzeczywistoœci jest przeciwnie. „Negocjujê w taki sposób” – powiada; jakby chaotyczny i niezorganizowany, ale gdy przyjrzeæ siê jego poczynaniom z ostatnich dwóch lat, widaæ konsekwencjê. Poza tym, w przeciwieñstwie do poprzedników nie znosi sprzeciwu. Nie zna-

o przebaczenie za zbrodnie i cierpienia, których naród polski dozna³ od Niemców w czasie ostatniej wojny. Zdaniem wielu obserwatorów by³o to najbardziej dramatyczne przemówienie przywódcy niemieckiego do Polaków w ci¹gu ostatnich kilkudziesiêciu lat. W zastêpstwie prezydenta Trumpa przyby³ do Warszawy wiceprezydent USA Mike Pence, który podkreœli³, ¿e uczestnictwo w warszawskich uroczystoœciach w imieniu prezydenta Stanów Zjednoczonych i wszystkich Amerykanów jest dla niego wielkim zaszczytem. Przypomnia³, ¿e dwa lata temu prezydent Donald Trump w Warszawie mówi³ o „potêdze wiêzi pomiêdzy Amerykanami i Polakami”. Wiceprezydent zaznaczy³, ¿e historia Polski jest histori¹ narodu, który nigdy nie utraci³ nadziei, nigdy nie da³ siê z³amaæ, nigdy nie zapomnia³ kim jest. Pod koniec uroczystoœci na Pl. Pi³sudskiego ka¿dy z zagranicznych goœci uderzy³ w dzwon z napisem „Pamiêæ i przestroga”. Taki sam napis widnia³ na szarfie wieñca, który zosta³ z³o¿ony w imieniu wszystkich delegacji na Grobie Nieznanego ¯o³nierza. * Odwo³anie wizyty Donalda Trumpa w Warszawie wywo³a³o radoœæ w krêgach twardej opozycji antyrz¹dowej w Polsce. Sugeruje siê, ¿e amerykañski prezydent zmieni³ swoje plany ze wzglêdu na rzekome naruszanie praworz¹dnoœci w Polsce. Przywo³uje siê przy tym sprawê listu wys³anego do Trumpa przez 22 by³ych dyplomatów polskich, z których niektórzy byli urzêdnikami pañstwowymi w czasach PRL czy to, ¿e w jego otoczeniu nie mo¿na mieæ odmiennego zdania. Natomiast oznacza: Trump prowadzi politykê sam, wspó³pracownicy s¹ od wykonywania poleceñ albo zajmowania siê fragmentami ogólnego planu. Nic na w³asn¹ rêkê. Samowola sta³a siê plag¹ Waszyngtonu. Przez minione 16 lat, przynajmniej podczas kadencji dwóch ostatnich prezydentów, rozpanoszy³a siê waszyngtoñska klasa urzêdnicza rz¹dz¹ca w imieniu przywódców, którzy siê do polityki nie wtr¹cali, zadowalaj¹c siê funkcj¹ reprezentacyjn¹. Trump odziedziczy³ to „bagno” po poprzednikach i od pierwszego dnia wszed³ w konflikt z okopan¹ warstw¹ urzêdnicz¹. Ludzie ci nie chcieli s³yszeæ o niezale¿nym prezydencie. Torpedowali, utrudniali, przygotowali intrygê „rosyjskiej zmowy” maj¹cej na celu usuniêcie wybranego prezydenta, który im, urzêdnikom dotychczas rz¹dz¹cym w pañstwie, sprzeciwia³ siê, wed³ug w³asnego wyobra¿enia – najwa¿niejszym i najbardziej wp³ywowym siê nie podoba³. „Negocjujê w taki sposób” – powiada Trump. Czy postêpuje tak celowo, aby utrudniæ przenikniêcie jego intencji? Rzeczywiœcie bardzo trudno siê rozmawia z kimœ, kto wysy³a tak sprzeczne sygna³y, ¿e w³aœciwie nie wiadomo, czego siê spodziewaæ i jakie w rokowaniach istnieje pole manewru. Na ile mo¿na sobie pozwoliæ, by przeciwnik nie wsta³ od sto³u rokowañ? Gdzie s¹ granice kompromisu? Jest to zupe³nie inny styl stosunków miêdzynarodowych. Nic dziwnego, ¿e w salonach w³adzy na ca³ym œwiecie zapanowa³o poruszenie granicz¹ce z panik¹. Miast sztuki dyplomacji maj¹ kakofoniê niezbornych sygna³ów. Do czego w³aœciwie przywódca najpotê¿niejszego pañstwa jest zdolny? Dodatkowym czynnikiem utrudniaj¹cym partnerom i przeciwnikom porozu-

i wspó³pracownikami aparatu bezpieczeñstwa. Sygnatariusze listu oskar¿aj¹ obecne w³adze w Warszawie o ³amanie prawa. Jak wiadomo Donald Trump odwo³a³ wizytê w Polsce w zwi¹zku z huraganem Dorian. Dziennikarze szukaj¹cy sensacji w jego decyzji nie znaj¹ realiów amerykañskich. Huragany nawiedzaj¹ce wschodnie i po³udniowe stany potrafi¹ byæ katastrofalne. W 2005 r. huragan Katrina, uderzaj¹c w Luizjanê i Nowy Orlean spowodowa³ œmieræ prawie 2 tysiêcy osób. Trzeba równie¿ wzi¹æ pod uwagê, ¿e Ameryka jest w okresie przedwyborczej kampanii a Trump ubiega siê o reelekcjê w 2020 r. W tej sytuacji wyjazd lokatora Bia³ego Domu do Europy by³by niemile widziany przez czêœæ wyborców. Trump zrezygnowa³ z wyjazdu, nie ze wzglêdu na troskê o swoj¹ posiad³oœæ na Florydzie, jak uwa¿a „Gazeta Wyborcza”, ale w obawie przed utrat¹ poparcia wyborców w tym stanie. Floryda to tzw. swing state i wygrana tutaj jest niezwykle konieczna do sukcesu w wyborach prezydenckich. Gdyby Trump mia³ zrezygnowaæ z wizyty w Polsce ze wzglêdów politycznych uczyni³by to kilka tygodni wczeœniej, albo w ogóle nie przyj¹³by zaproszenia. Tymczasem jeszcze 29 sierpnia trwa³y przygotowania do przyjazdu amerykañskiego goœcia. Ponadto, zgodnie z informacjami, w najbli¿szym czasie ma byæ podany nowy termin wizyty Trumpa w Warszawie. Lewicowe media w Polsce chwytaj¹ siê ka¿dej okazji by dyskredytowaæ obecn¹ koalicjê rz¹dow¹. W tym wypadku jest to odwo³anie wizyty prezydenta USA. m mienie z prezydentem Trumpem jest jego niewyparzony jêzyk. Od zabawnych przezwisk po trafne, zazwyczaj negatywne charakterystyki, ustawia adwersarza w niekorzystnej sytuacji, oœmiesza go, umniejsza jego znaczenie. Ludzie udaj¹, ¿e nie bior¹ tych przezwisk pod uwagê, ale w istocie zapadaj¹ im g³êboko w pamiêæ. Wali swoj¹ prawdê bez ogródek i wprost. Nazywa rzeczy po imieniu, nie ucieka siê do wytwornej frazeologii salonów politycznych. Takiego stylu wypowiedzi nie s³yszano od dziesiêcioleci albo w ogóle. Rzecz nie wy³¹cznie w obcesowym jêzyku, ale w ogólnym podejœciu do stosunków miêdzynarodowych. Interes kraju przede wszystkim – powiada – a nie poszczególnych grup interesu. Czy¿by dotychczas osoby bior¹ce udzia³ w negocjacjach handlowych w najszerszym sensie tego s³owa by³y tak nieinteligentne, ¿e podpisywa³y umowy niekorzystne dla kraju? Dawa³y siê ³atwo wymanewrowywaæ? Bynajmniej, ci ludzie wiedzieli, co robi¹, ale brali pod uwagê przede wszystkim korzyœci grup interesu, których po¿ytek (po obu stronach sto³u rokowañ) miano przede wszystkim na wzglêdzie. Producenci, handlowcy, finansiœci, inwestorzy, bankierzy, etc. na ka¿dej z umów zyskiwali, a kraj jako ca³oœæ – czyli wiêkszoœæ spo³eczeñstwa – traci³. Dla Donalda Trumpa Stany Zjednoczone s¹ jednym wielkim przedsiêbiorstwem, którego interes nale¿y uwzglêdniæ ponad korzyœciami „podwykonawców” – jak w jego w³asnym biznesie: nie mo¿na preferowaæ, na przyk³ad, kierowców transportu, czy elektryków, ponad dobro ca³oœci – wielkiej firmy obrotu nieruchomoœciami. Z pañstwem jako takim jest identycznie. Miros³aw Solecki

Profile for Kurier Plus

Kurier Plus - e-wydanie 7 września 2019  

Kurier Plus - e-wydanie 7 września 2019  

Advertisement