__MAIN_TEXT__

Page 1

ER KURI P L U S

P O L I S H NUMER 1294 (1594)

W E E K L Y

ROK ZA£O¯ENIA 1987

M A G A Z I N E

TYGODNIK

22 CZERWCA 2019

Tomasz Bagnowski

Chiny z Rosj¹ kontra USA

PE£NE E-WYDANIE KURIERA W INTERNECIE: WWW.KURIERPLUS.COM

í Sztuka i emocje – str. 2 í Kampania prezydencka – str. 5 í Wizyta Prezydenta RP w USA – str. 6 í Odszkodowanie za „czyszczenie“ – str. 7 í Spotkanie Polonii z Prezydentami – str. 16 í Od pieluch s³awna i bogata – str. 17

Wianki

Tradycji sta³o siê zadoœæ. Po raz siódmy klubowicze z Amber Health puszczali wianki na East River.

Podczas gdy USA prowadz¹ politykê nieogl¹dania siê na œwiatowych partnerów, Rosja i Chiny konsekwentnie zacieœniaj¹ wspó³pracê. Has³o Donalda Trumpa z kampanii wyborczej: „Najpierw Ameryka” jest jednym z tych, które jego rz¹d naprawdê realizuje. Zerwanie porozumienia nuklearnego z Iranem wbrew stanowisku innych jego sygnatariuszy, c³a dla wymuszenia korzystniejszych dla Stanów Zjednoczonych warunków wymiany handlowej, agresywna polityka imigracyjna, to wszystko istotne posuniêcia na arenie miêdzynarodowej, których USA dokonuj¹ samodzielnie. Donald Trump wielokrotnie prezentuj¹cy wrêcz lekcewa¿enie nawet dla sojuszników z NATO przekonany jest, ¿e Ameryka ze swoim potencja³em gospodarczym i przede wszystkim si³¹ militarn¹ nie musi ogl¹daæ siê na nikogo i sama wywalczy sobie lepsz¹ pozycjê w œwiecie. Efekty tych posuniêæ mo¿na oceniaæ ró¿nie. Zwolennicy obecnego prezydenta bêd¹ zapewne broniæ jego polityki. Warto jednak zwróciæ uwag¹ na inny aspet tej sprawy. Niezamierzonym skutkiem takich dzia³añ jest niejako wymuszenie œciœlejszej wspó³pracy innych œwiatowych graczy, którzy w³aœnie we wspó³dzia³aniu wi-

dz¹ szansê na przeciwstawienie siê Stanom Zjednoczonym. Przyk³adem takiej sytuacji mo¿e byæ to co dzieje siê obecnie na linii Chiny – Rosja. Niedawna trzydniowa wizyta w Rosji prezydenta Chin Xi Jinpinga uœwiadomi³a œwiatu jak blisko siebie s¹ dziœ te dwa kraje, bêd¹ce przecie¿ kiedyœ wielkimi rywalami. Opublikowane niedawno przez Kreml statystyki pokazuj¹, ¿e wymiana handlowa pomiêdzy Chinami i Rosj¹ tylko w ostatnim roku wzros³a prawie o 25 procent. Jej ³¹czna wartoœæ wynosi obecnie 108 mld dolarów. Bariera 100 mld, której nie udawa³o siê przekroczyæ przez lata, pêk³a w³aœnie w ostatnim czasie. Prezydent Xi, po ciep³ym przyjêciu w Moskwie, gdzie miêdzy innymi przekaza³ do tamtejszego zoo dwie pandy, uda³ siê nastêpnie do St. Petersburga na Miêdzynarodowe Forum Ekonomiczne. Impreza ta niegdyœ niezbyt popularna dziœ cieszy siê coraz wiêkszym uznaniem wœród azjatyckich partnerów Rosji. Doœæ powiedzieæ, ¿e chiñski przywódca przyjecha³ na ni¹ z ponad tysi¹cosobow¹ delegacj¹ sk³adaj¹c¹ siê g³ównie z biznesmenów. í8

Dobra ciocia UNRRA Z profesorem dr hab. Józefem £aptosem – filologiem, romanist¹, historykiem, politologiem, przez lata zwi¹zanym z Uniwersytetem Pedagogicznym w Krakowie, rozmawia Iwona Korga prezes Instytutu Józefa Pi³sudskiego w Nowym Jorku.

u

Profesor Józef £aptos - UNRRA pomaga³a krajom dotkniêtym zniszczeniami wojennymi, ale Polska by³a najwiêkszym beneficjentem tej pomocy.

Panie Profesorze, od lat zajmuje siê Pan problematyk¹ historii Polski i jej relacji z Francj¹, Belgi¹ oraz pocz¹tkami Unii Europejskiej. Jest Pan autorem wielu ksi¹¿ek i artyku³ów. Niedawno ukaza³a siê Pana najnowsza ksi¹¿ka pt. Humanitaryzm i Polityka. Pomoc UNRRA dla Polski i polskich uchodŸców w latach 1944-1947 wydana przez Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie. Sk¹d pomys³ na tê ksi¹¿kê ? Naukowe zainteresowanie dokonaniami tej wyj¹tkowej organizacji humanitarnej zrodzi³o siê jakieœ dwadzieœcia lat temu, ale emocjonalnie wykluwa³o siê od wczesnego dzieciñstwa, pewnie od pierwszej w ¿yciu czekolady otrzymanej, jak mówiono od „Cioci Unrry” w tajemniczej paczce w trzecim roku po wojnie. „Ciocia UNRRA” upomnia³a siê o pamiêæ po wielu latach w zwi¹zku z badaniami nad œrodkowoeuropejsk¹ emigracj¹ polityczn¹ po II wojnie œwiatowej. W wielu ¿yciorysach osób, które zdecydowa³y siê pozostaæ na Zachodzie po wyjœciu z niemieckich obozów kon-

centracyjnych czy z obozów pracy przymusowej a tak¿e obozów jenieckich UNRRA pojawia³a siê jako dobra wró¿ka, która poda³a pomocn¹ d³oñ, pozwoli³a odzyskaæ zdeptan¹ godnoœæ, odzyskaæ wiarê we w³asne si³y, w sens ¿ycia. To zespó³ archiwalny Instytutu Pi³sudskiego nr 024 „UchodŸcy Polscy w Niemczech”, który bada³em w latach 90-tych. otworzy³ mi oczy na wieloœæ dokonañ UNRRA wobec owych displaced persons, przebywaj¹cych w obozach rozsianych na terenie Niemiec, Austrii i W³och. W miarê lektury tych dokumentów uœwiadamia³em sobie ze zdumieniem, ¿e we wszystkich tych skupiskach wiêkszoœæ stanowili Polacy. Podejmuj¹c systematyczne badania dotar³em do kolejnego wymiaru dzia³añ UNRRA, jakim by³a pomoc gospodarcza dla krajów dotkniêtych zniszczeniami wojennymi, epidemiami, g³odem. I znów dokonywa³em odkrycia, ¿e Polska by³a najwiêkszym beneficjentem tej pomocy. Kolejne zaskoczenie stanowi³ ca³kowity niemal brak literatury w jêzyku polskim na temat tej organizacji. Tak wiêc maj¹c w pamiêci osobist¹ wdziêcznoœæ za ow¹ paczkê z krainy czarów postanowi³em uzupe³niæ tê dotkliw¹ lukê w polskiej historiografii, która chyba grzeszy pewnym brakiem woli do opisywania dobra i uwzglêdniania pozytywnych, emocjonalnych sta-

nów naszego spo³eczeñstwa czy empatii, jakiej doœwiadcza³o w przesz³oœci ze strony innych i innym okazywa³o. Bliski jestem stwierdzenia, ¿e ów brak jest wielce symptomatyczny i nie pozostaje bez wp³ywu na wspó³czesne postawy rodaków. We wstêpie do ksi¹¿ki nazywa Pan UNRRA – „wojennym dzieckiem Narodów Zjednoczonych, zwiastunem nowych lepszych czasów, trwa³ego pokoju i nowego porz¹dku œwiatowego”. Czym by³a wiêc UNRRA? United Nations Relief and Rehabilitation Administration, jak brzmia³a pe³na i wymowna nazwa tej organizacji by³a w istocie szlachetnym zamys³em zrodzonym ju¿ w trakcie trwaj¹cej wojny z potrzeby stawienia czo³a powa¿nym problemom, jakie musia³ przynieœæ pokój. W kancelariach dyplomatycznych wielkich mocarstw, jak te¿ w programach rz¹dów emigracyjnych pojawiæ siê musia³y plany nie tylko na „dzieñ po”, ale na ca³y powojenny okres. Winston Churchill ju¿ latem 1940 r. deklarowa³, ¿e pokonanie hitlerowskich Niemiec oznaczaæ bêdzie dla wszystkich „¿ywnoœæ, wolnoœæ i pokój”. Podobne stwierdzenia pojawia³y siê w enuncjacjach Departamentu Stanu na d³ugo przed przyst¹pieniem Stanów í 16 Zjednoczonych do wojny.

FOT. JANUSZ SKOWRON

NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS


2

KURIER PLUS 22 CZERWCA 2019

www.kurierplus.com

Krzysztof Medyna wyst¹pi³ z minikoncertem.

Kasia Kubiak i jej obrazy.

W galerii Kuriera Emocjonaliœci wystawili oko³o 50 prac.

Beata Szpura na tle swoich prac.

Kochajmy artystów

Sztuka i emocje Dwudziestopiêciolecie powstania artystycznej grupy Emocjonalistów, obchodzone w Galerii Kuriera Plus, sta³o siê okazj¹ do celebracji z powodu wielu lat istnienia i funkcjonowania tego swoistego fenomenu na polsko-amerykañskim rynku artystycznym. Jej osobliwoœci¹ jest nie tylko to, ¿e grupa powsta³a jako praktycznie jedyne tego typu stowarzyszenie w Ameryce, ³¹cz¹ce polskich twórców pod³ug upodobañ artystycznych, a nie na podstawie formalnych kryteriów, jak na przyk³ad PAAS, czy powiedzmy Klub Fotografika. Jej specyfik¹ jest nadto i to, ¿e istnieje ju¿ tyle lat, co oznacza, i¿ ludzi zwi¹zanych z Emocjonalistami wiêcej ³¹czy ni¿ dzieli. Pi¹tkowy wieczór w Kurierze by³ tak¿e, a mo¿e nawet przede wszystkim, wieczorem poœwiêconym pamiêci zmar³ego w zesz³ym roku twórcy, Lubomira Tomaszowskiego, za³o¿yciela Emocjonalistów i centralnej postaci ruchu artystycznego. Po trzecie wreszcie by³o to byæ mo¿e spotkanie po¿egnalne, co jedynie sugerowa³ niestrudzony animator dzia³añ grupy, Janusz Skowron. Da³ we wstêpnym powitalnym przemówieniu do zrozumienia, i¿ byæ mo¿e wraz ze œmierci¹ Tomaszewskiego, indywidualnymi kolejami ¿yciowymi cz³onków ugrupowania, ewolucj¹ ich artystycznych pogl¹dów i poczynañ, racja dalszego istnienia Emocjonalistów traci na znaczeniu. Ma³a wystawa towarzysz¹ca celebracji stanowi³a zaledwie próbkê sygnalizuj¹c¹

Wojtek Kubik z Pani¹ Krystyn¹, ¿on¹ Lubomira Tomaszewskiego.

Emocjonaliœci. Goœciem grupy by³ konsul Kamil Henne (pierwszy z prawej).

rozmaite kierunki poczynañ cz³onków stowarzyszenia. Jego twórcy reprezentuj¹ tak ró¿ne ga³êzie sztuki, jak rzeŸba (prace twórcy ugrupowania, Tomaszewskiego) czy malarstwo klasyczne (powiedzmy, Aleksandry Nowak, której idee i pomys³y podsuwane podczas dyskusji artystycznych z Tomaszewskim przyczyni³y siê do powstania Emocjonalistów), grafika (Janusz Skowron) lub fotografia (Jan Hausbrandt, Wojciech Kubik, czy Mieczys³aw Rudek), tkanina (Josephine Tomaszewska), ale tak¿e muzyka (Krzysztof Medyna). Jest to wiêc spora grupa doœæ luŸno powi¹zanych ze sob¹ artystów, których jednak ³¹czy nie tylko chêæ wspólnego dzia³ania (choæ czêsto prezentuj¹ swe prace osobno), ale tak¿e pewne najogólniejsze przekonania na temat istoty sztuki w ogóle. Jak mówi³ duchowy przywódca grupy, Lubomir Tomaszewski, wspólnoty ideowej doszukaæ siê mo¿na w trzech przeœwiadczeniach. Po pierwsze, ¿e istnieje element wspólny wszystkim ga³êziom sztuki. Po drugie, ¿e istnieje naturalna percepcja sztuki, czyli sposób ogl¹du

(wra¿liwoœci) w³aœciwy wszystkim ludziom, niezale¿nie od wykszta³cenia i tzw. wyrobienia kulturalnego. Po trzecie, ¿e sztukê nale¿y oceniaæ pod³ug reakcji emocjonalnej w pierwszej kolejnoœci, ale tak¿e intelektualnej, jak¹ budzi u odbiorców. Kiedy ogl¹da siê czy to „m³odopolskie” obrazy Aleksandry Nowak (kolorowe, kulturowo sugestywne), czy ekspresyjne malarstwo Anny Zatorskiej z pogranicza przedstawienia i abstrakcji, piêkne kompozycje Kingi Kolouszek, rzeŸby Tomaszewskiego, stylowe rysunki Walerii Soko³owej, czarno-bia³e fotografie Hausbrandta, czy fotogramy Patrycji Todo, b¹dŸ dzie³a innych twórców, widaæ, jak te ogólne zasady sprawdzaj¹ siê w praktyce. Nie s¹ to prace wystudiowane, podejmuj¹ce siê intelektualnej analizy przedstawionego obiektu, nie odwo³uj¹ siê te¿ do rozumowego odbioru, ale w³aœnie w pierwszej kolejnoœci – do uczuæ, do emocji. Po³¹czenie natury i kultury, przyrody i sztuki, œwiata przedstawionego i naturalnej, bezpoœredniej reakcji nañ w nieroz³¹czn¹ jedniê obu elementów najlepiej

ujawniaj¹ dobrze znane rzeŸby Tomaszewskiego, ale przejawia siê te¿ w tkaninach Josephine Tomaszewskiej czy akwarelach Beaty Szpury. W ka¿dym razie ów œcis³y zwi¹zek z natur¹ jako Ÿród³em wszelkiej kreacji zaznacza siê u wszystkich nale¿¹cych do grupy twórców. Z tego przeœwiadczenia wyp³ywa równie¿ i czwarty punkt nigdzie nie zwerbalizowanego w pe³ni programu grupy. Mo¿na go streœciæ w przekonaniu, ¿e wspó³czeœnie sztuka mo¿e daæ ludziom coœ wa¿nego nie przez „ucieczkê do przodu” – siêgniêcie po nowoczesne œrodki techniczne i a¿ nazbyt awangardowe eksperymenty artystyczne, ale dziêki przypomnieniu i zarazem odnowieniu zwi¹zków sztuki z natur¹, z ludzkimi emocjami. W doznaniach tych i prze¿yciach odradza siê pierwotne Ÿród³o wszelkiej kreacji – prostota, a zarazem ca³e bogactwo przyrody i natury cz³owieka, a tak¿e najwa¿niejsza, bo podstawowa i elementarna reakcja na piêkno. Czes³aw Karkowski

ZDJÊCIA: ZOSIA ¯ELESKA-BOBROWSKI


KURIER PLUS 22 CZERWCA 2019

www.kurierplus.com

3

Komunikat Konsulatu

Szanowni Pañstwo, W zwi¹zku ze zbli¿aj¹cymi siê jesieni¹ tego roku wyborami do Sejmu i Senatu Rzeczypospolitej Polskiej, Konsulat Generalny RP w Nowym Jorku zwraca siê z uprzejm¹ proœb¹ o rozwa¿enie mo¿liwoœci zorganizowania na obszarze Pañstwa dzia³ania obwodu wyborczego i powo³ania obwodowej komisji wyborczej (zgodnie z przepisami w sk³adzie od 5 do 13 osób). Konsulat wstêpnie planuje powo³anie komisji wyborczych w nastêpuj¹cych miejscowoœciach: – 4 komisje w Nowym Jorku – to jest w Konsulacie Generalnym RP na Manhattanie, na Greenpointcie/Brooklynie, na Ridgewood, na Long Island – Philadelphia, PA – dwie komisje w New Jersey – Passaic i Clark – New Britain, CT – Boston, MA – oraz ewentualnie w Pittsburghu, PA lub Cleveland, OH. Z uwagi na fakt, ¿e utworzenie obwodu g³osowania wi¹¿e siê z koniecznoœci¹ spe³nienia przez cz³onków obwodowej komisji wyborczej odpowiednich wymogów, jak równie¿ niezbêdne jest zapewnienie odpowiedniego lokalu wyborczego – spe³niaj¹cego normy bezpieczeñstwa (wyposa¿onego m.in. w odpowiedni sprzêt gaœniczy sprawny technicznie i poddawany przegl¹dowi przez specjalistê co najmniej raz do roku), zwracam siê z uprzejm¹ proœb¹ o wskazanie minimum 8-10 osób, które zechcia³yby podj¹æ siê pracy cz³onka komisji wyborczej. Proszê mieæ na uwadze, ¿e osoby te musz¹ zadeklarowaæ dyspozycyjnoœæ w przewidywanych terminach g³osowania w USA (g³osowanie w USA odbywa siê zawsze w sobotê), a mog¹ to byæ nastêpuj¹ce daty: 12, 19, 26 paŸdziernika oraz 2, 9 listopada. Uprzejmie informujê, ¿e w sk³ad komisji mo¿e byæ powo³ana osoba posiadaj¹ca prawo wybierania, tj. osoba, która:

1) jest obywatelem polskim (posiada wa¿ny polski paszport); 2) najpóŸniej w dniu zg³oszenia koñczy 18 lat; 3) nie jest pozbawiona praw publicznych prawomocnym orzeczeniem s¹du; 4) nie jest pozbawiona praw wyborczych prawomocnym orzeczeniem Trybuna³u Stanu; 5) nie jest ubezw³asnowolniona prawomocnym orzeczeniem s¹du; 6) zamieszkuje na obszarze w³aœciwoœci terytorialnej konsula powo³uj¹cego komisjê. Chcia³bym jednoczeœnie zastrzec, i¿ ostateczna decyzja odnoœnie sk³adu osobowego komisji nale¿eæ bêdzie do Konsula Generalnego RP w Nowym Jorku. Uprzejmie informujê, ¿e cz³onkom obwodowych komisji wyborczych przys³uguje zrycza³towana dieta za czas zwi¹zany z wykonywaniem czynnoœci zwi¹zanych z przeprowadzeniem g³osowania oraz ustaleniem wyników g³osowania. Praca cz³onków komisji wyborczych jest niezwykle odpowiedzialna oraz bardzo wymagaj¹ca (jest to praktycznie ca³odobowa praca przy g³osowaniu, liczeniu g³osów i sporz¹dzaniu protoko³u g³osowania). W przypadku niemo¿noœci skompletowania co najmniej oœmioosobowego sk³adu komisji oraz niemo¿noœci zapewnienia odpowiedniego lokalu wyborczego Konsul nie bêdzie móg³ utworzyæ obwodu g³osowania. Licz¹c na Pañstwa pomoc, uprzejmie proszê o deklaracje do 30 czerwca br. danych osób chêtnych do pracy w komisjach wyborczych (ze wskazaniem miejscowoœci siedziby komisji wyborczej oraz podaniem numeru wa¿nego polskiego paszportu cz³onka komisji), przesy³aj¹c odpowiednie informacje na adres e-mail sekretariatu Konsulatu Generalnego RP w Nowym Jorku: nowyjork. kg. sekretariat @msz.gov.pl Z uszanowaniem, Kamil Henne

ANIA TRAVEL AGENCY 57-53 61st Street, Maspeth, N.Y. 11378 Tel. 718-416-0645, Fax 718-416-0653 3 Bilety Lotnicze 3 Wysy³ka pieniêdzy i paczek 3 T³umaczenia 3 Sprawy imigracyjne 3 Notariusz NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS

sta³a wspó³praca

Zofia Doktorowicz-K³opotowska

Andrzej Józef D¹browski, Agata Galanis, Czes³aw Karkowski, Krzysztof K³opotowski, Bo¿ena Konkiel, Weronika Kwiatkowska, Katarzyna Zió³kowska

dyrektor artystyczny

korespondenci z Polski

KURIER P L U S

P O L I S H

W E E K L Y

M A G A Z I N E

redaktor naczelny Marek Rygielski

Jan Ró¿y³³o

fotografia

Kurier Plus, Inc. Adres: 145 Java Street

wydawcy

Tel: (718) 389-3018 (718) 389-0134 Fax: (718) 389-3140 E-mail: kurier@kurierplus.com Internet: www.kurierplus.com

Zosia ¯eleska-Bobrowski John Tapper Zofia Doktorowicz-K³opotowska Adam Mattauszek

Brooklyn, NY 11222

Redakcja nie odpowiada za treœæ og³oszeñ.


KURIER PLUS 22 CZERWCA 2019

4

www.kurierplus.com

Na drogach Prawdy Bo¿ej

Eucharystyczne rozmno¿enie dobra KS. RYSZARD KOPER WWW.RYSZARDKOPER.COM.PL By³o bowiem mê¿czyzn oko³o piêciu tysiêcy. Wtedy rzek³ do swych uczniów: „Ka¿cie siê im rozsi¹œæ gromadami, mniej wiêcej po piêædziesiêciu”. Uczynili tak i porozsadzali ich po piêædziesiêciu. A on wzi¹³ te piêæ chlebów i dwie ryby, spojrza³ w niebo i odmówiwszy nad nimi b³ogos³awieñstwo, po³ama³ i da³ uczniom, by podawali t³umom. Jedli i nasycili siê wszyscy, a zebrano jeszcze z tego, co im zosta³o, dwanaœcie koszów u³omków (£k 9, 14-17).

N

a pocz¹tku 2018 r. w Zachodniej Wirginii strajkowa³o 37 000 nauczycieli, ¿¹daj¹c wiêkszego dofinansowania szkó³ przez rz¹d stanowy. Dla wielu rodzin pojawi³ siê wiêkszy problem ni¿ brak zajêæ szkolnych. Mo¿e to wydawaæ siê dziwne, ale w Stanach Zjednoczonych zdarzaj¹ siê przypadki, ¿e uczniowie maj¹ tylko jeden normalny posi³ek dziennie, a jest nim obiad w szkolonej sto³ówce. W czasie trwania tego strajku niewielki koœció³ w West Milford w Wirginii Zachodniej postanowi³ przygotowywaæ posi³ki z myœl¹ o niedo¿ywionych uczniach. Parafianie poœwiêcili swój czas, pieni¹dze i energiê na przygotowywanie jedzenia w pomieszczeniach koœcio³a dla oko³o 1100 osób: dzieci, rodziców i nauczycieli pikietuj¹cych przez d³ugie godziny po drugiej stronie ulicy. Koœció³ nie tylko zastawia³ stó³ pokarmami dla cia³a, ale tak¿e dla ducha. Sta³ siê miejscem wsparcia, pocieszenia, rozwi¹zywania problemów przez dziewiêæ gor¹czkowych dni strajku. Debra Dean Murphy na ³amach The Christian Century w artykule „Eucharystyczne zaskoczenie” pisa³a o tym wydarzeniu: „W koœciele wierni gromadz¹ siê regularnie na eucharystyczny posi³ek, który wydaje siê nie mieæ zwi¹zku z naszym codziennym spo¿ywaniem posi³ków dla wzmocnienia cia³a. Jednak jest inaczej. Pokarm eucharystyczny sprawia, ¿e w dolnych pomieszczeniach koœcio³a sto³y zape³niaj¹ siê po¿ywieniem dla cia³a. Pokarm eucharystyczny przynagla nas i daje moc w praktykowaniu goœcinnoœci, której przyk³ad dawa³ Jezus, kiedy karmi³ g³odnych, zasiada³ z grzesznikami do sto³u, aby wskazaæ im drogê powrotu do Ojca. Czyni³ to bez os¹dzania i potêpiania. Ogarnia³ wszystkich mi³oœci¹, aby w jej blaskach rozkwita³o dobro, które jest w stanie naprawiæ niesprawiedliwoœci spo³eczne. W ten sposób Eucharystia jest zawsze sprawiedliwoœci¹ poœród niesprawiedliwoœci, pojednaniem poœród wyobcowania i rozbicia, wspólnot¹ ¿yczliwoœci i serdecznoœci w czasie bólu i samotnoœci”.

P

rzez pryzmat powy¿szej historii spójrzmy na wydarzenie, które mia³o miejsce nad Jeziorem Galilejskim, o którym papie¿ Franciszek powiedzia³: „Po œmierci charyzmatycznego proroka, Jana Chrzciciela, powierzaj¹ siê Jezusowi, o którym sam Jan powiedzia³: ‘Ten, który

idzie za mn¹, mocniejszy jest ode mnie”. Zatem t³um pod¹¿a za Nim wszêdzie, aby Go s³uchaæ i przynosiæ mu chorych. A widz¹c to Jezus siê wzrusza. Jezus nie jest zimny, nie ma oziêb³ego serca. Jezus jest zdolny do wzruszenia. Z jednej strony, czuje siê zwi¹zany z tym t³umem i nie chce, aby odszed³; z drugiej strony potrzebuje samotnoœci, modlitwy z Ojcem. Wiele razy ca³¹ noc spêdza³ na modlitwie z Ojcem. Zatem równie¿ tego dnia Nauczyciel poœwiêci³ siê ludziom. Jego wspó³czucie nie jest mglistym uczuciem; okazuje natomiast ca³¹ si³ê Jego woli, by byæ blisko nas i nas zbawiæ. Jezus nas bardzo mi³uje i chce byæ blisko nas”.

C

ud rozmno¿enia chleba jest zapowiedzi¹ jedynej i niepowtarzalne bliskoœci Boga, zapowiedzi¹, która spe³ni³a siê w jerozolimskim Wieczerniku. Przed swoj¹ mêk¹ Jezus wzi¹³ chleb i powiedzia³: „To jest Cia³o moje, które za was bêdzie wydane”. Ustanowi³ sakrament Eucharystii, w którym spe³nia siê Jego obietnica, ¿e nie pozostawi nas samych, ¿e pozostanie z nami do koñca œwiata. Pozosta³ z nami w eucharystycznych postaciach, byœmy nie ustali na drodze czynienia dobra w mi³oœci, bo Eucharystia znaczy tyle, co mi³oœæ. Msza œwiêta jest nasz¹ najwa¿niejsz¹ modlitw¹, w czasie której sk³adamy siebie w ofierze razem z Chrystusem, aby wraz z Nim s³u¿yæ najbardziej potrzebuj¹cym. O tym przypomina nam dzisiejsza Ewangelia.

O

gromny t³um, licz¹cy piêæ tysiêcy mê¿czyzn, nie licz¹c kobiet i dzieci, s³uchaj¹c s³ów Jezusa zapomnia³ o zakupieniu ¿ywnoœci. Byli g³odni. Co robiæ? Aposto³owie mieli prost¹ radê, niech id¹ i zrobi¹ zakupy. Chrystus mia³ inny pomys³. Powiedzia³ do uczniów: „Wy dajcie im

jeœæ”. Aposto³owie odnaleŸli ch³opca, który mia³ piêæ chlebów i dwie ryby. Piêæ chlebów, co to jest na tak wielki t³um ludzi? Okaza³o siê, ¿e to w zupe³noœci wystarczy, aby wszyscy siê nasycili. Chrystus pob³ogos³awi³ ludzki dar mi³oœci i sta³ siê cud rozmno¿enia chleba. Uczniowie rozdaj¹ ten chleb ludziom, staj¹c siê s³ugami samego Jezusa, który dzieli ludzki chleb. Wezwanie Chrystusa „Wy dajcie im jeœæ” pozostaje aktualne i w naszych czasach. Zbawiciel przychodzi do ludzi, by zaspokoiæ g³ód mi³oœci, g³ód prawdy, g³ód braterstwa, g³ód zwyciêstwa nad œmierci¹, ale tak¿e g³ód fizyczny. Chrystus obecny pod postaciami Eucharystycznymi wychodzi naprzeciw tym g³odom. Tê prawdê bardzo czêsto uœwiadamiamy sobie w skrajnych sytuacjach. Szczególnie tam, gdzie prawo mi³oœci jest deptane przez barbarzyñskie instynkty, jak to mia³o miejsce w obozach koncentracyjnych.

W

iêzienn¹ Eucharystiê wspomina jeden z jezuitów wileñskich, który zosta³ aresztowany 26 marca 1942 roku i osadzony w s³ynnym wiêzieniu na £ukiszkach, jednym z najbardziej okrutnych miejsc odosobnienia Polaków w rosyjskim i radzieckim systemie represji. Oto fragment tych wspomnieñ: „Najjaœniejszym punktem w tej naszej wiêziennej doli by³a zakonspirowana Msza œwiêta, któr¹ nied³ugo po aresztowaniu mogliœmy zorganizowaæ dziêki temu, ¿e jedna m³oda, sympatyczna dozorczyni nie ba³a siê przemycaæ nam wina i komunikantów. Po wstaniu i umyciu siê nad jedn¹ miednic¹, przywdziewaliœmy suknie – zostawili nam Niemcy ten znak zakonnej przynale¿noœci – i stawaliœmy murem od strony drzwi, ¿eby ktoœ niepowo³any zagl¹daj¹c przez ‘judasza”, nie zorientowa³ siê, co siê w celi dzieje. Na wiêziennym stole rozk³adali-

œmy zamiast korpora³u czyst¹ bia³¹ chusteczkê, stawialiœmy na niej niewielk¹ szklankê, nakrywaliœmy j¹ œwiêtym obrazkiem, k³adliœmy na talerzyku komunikanty podzielone na æwiartki, bo nie wiadomo, kiedy otrzymamy nastêpne i rozpoczyna³a siê eucharystyczna ofiara. Có¿ to by³o za prze¿ycie! Nie bêdê go opisywa³: nie potrafiê. Powiem tylko tyle: dla jednej takiej Mszy œwiêtej warto by³o prze¿yæ siedem miesiêcy w wiêzieniu”. Ogromnym prze¿yciem i umocnieniem dla wiêŸniów by³y tak¿e procesje Eucharystyczne, nawet bez udzia³u kap³ana. Oto fragment wspomnieñ procesji w obozie koncentracyjnym w Bo¿e Cia³o, która mia³a miejsce 8 czerwca 1944 r. w KL Stutthof: „Trzyma³em Najœwiêtszy Sakrament przy sobie a koledzy po drodze modlili siê i doszliœmy do biura, gdzie w tym czasie pracowa³em. Gdy byliœmy na miejscu, koledzy przygotowali siê do przyjêcia Najœwiêtszego Sakramentu, a ja obchodzi³em od biurka do biurka, ka¿demu wrêczaj¹c Komuniê œw.”

W

Encyklice „Ecclesia de Eucharistia” œw. Jan Pawe³ II pisze: „Gdy myœlê o Eucharystii, patrz¹c na moje ¿ycie kap³ana, biskupa i Nastêpcy Piotra, wspominam spontanicznie wiele chwil i miejsc, w których dane mi by³o j¹ sprawowaæ. Ta ró¿norodna sceneria moich Mszy œw. sprawia, i¿ doœwiadczam bardzo mocno uniwersalnego – mo¿na wrêcz powiedzieæ kosmicznego charakteru celebracji eucharystycznej. Tak, kosmicznego! Nawet wtedy bowiem, gdy Eucharystia jest celebrowana na ma³ym o³tarzu wiejskiego koœcio³a, jest ona wci¹¿ poniek¹d sprawowana na o³tarzu œwiata. Jednoczy niebo z ziemi¹. Zawiera w sobie i przenika ca³e stworzenie”. m


www.kurierplus.com

KURIER PLUS 22 CZERWCA 2019

5

Kampania prezydencka Podczas gdy kandydaci na prezydenta z ramienia Partii Demokratycznej desperacko walcz¹ o uwagê wyborców, prezydent Donald Trump rozpocz¹³ oficjalnie kampaniê wyborcz¹ 2020 w wielkim stylu. Na Florydzie w swej letniej posiad³oœci z udzia³em 20 tysiêcy zaproszonych goœci – mo¿na przypuszczaæ, ¿e przysz³oby wiêcej ludzi, gdyby impreza by³a otwarta dla publicznoœci. Donald Trump ewidentnie lubi szeroki gest, rozmach, wielk¹ scenê, na której jest g³ównym i jedynym aktorem, kocha meandryczne, kwieciste przemówienia, ogromn¹ widowniê. Nawi¹zuje doskona³y kontakt z publicznoœci¹. Jest to inauguracja kampanii w wielkim stylu. Jak¿e mizernie przy nim wygl¹daj¹ rywale. Amy Klobuchar obwieœci³a zamiar ubiegania siê o nominacjê w Minnesocie, przy gêsto padaj¹cym œniegu i wobec garstki zziêbniêtych widzów. Kirsten Gillibrand z Nowego Jorku – w obliczu równie nielicznych œwiadków, choæ przy lepszej pogodzie, Beto O’Rourke – w sali teatralnej, wje¿d¿aj¹c triumfalnie na scenê na deskorolce, czym zachwyci³ publicznoœæ i zyska³ natychmiast uznanie i miano „drugiego Johna Kennedy’ego”. Bernie Sanders – przez radio, a póŸniej powtórzy³ wolê ubiegania siê o prezydenturê na sporym wiecu na Brooklynie. To zreszt¹ jedyny polityk wœród demokratów, który autentycznie przyci¹ga rzesze wielbicieli, zwolenników, s³uchaczy. Pozostali mog¹ liczyæ tylko na t³umek przymusowo spêdzonych klakierów. Chyba nigdy jeszcze dysproporcja miêdzy politycznymi rywalami nie by³a tak ogromna. Prawda, urzêduj¹cy prezydent zawsze ma przewagê nad przeciwnikiem, ale tym razem ró¿nica jest po prostu kolo-

salna. Pod wszelkimi wzglêdami i nie nale¿y ulegaæ z³udzeniom wstêpnych badañ opinii publicznej: z jednego z niedawnych sonda¿y wynikaæ ma, ¿e Joe Biden ma ponad 10-procentowa przewagê nad Donaldem Trumpem. Z tego mo¿na by wysnuæ wniosek, ¿e gdyby wybory prezydenckie odby³y siê dzisiaj ów demokrata bez trudu zosta³by kolejnym prezydentem Stanów Zjednoczonych. Tak¿e trzech innych kandydatów, którzy równie¿ wyprzedzaj¹ obecnego prezydenta USA w poparciu spo³ecznym. Nic mylniejszego. Nie od dziœ wiemy, ¿e sonda¿e s¹ robione Ÿle, a nawet jeœli przygotowywane wed³ug regu³ tej sztuki przez renomowane firmy – margines b³êdu pozostaje ogromny. Nie chcê siê nad tym teraz rozwodziæ, dlaczego wspó³czeœnie ów pokaŸny b³¹d jest wpisany w ankietê. Tak jest i ju¿. Poza tym, poparcie dla kandydatów ma charakter wybitnie efemeryczny. Niedawny ulubieniec demokratycznych mediów, Beto O’Rourke, dziœ rozpaczliwie usi³uje utrzymaæ siê w ogóle na powierzchni. Podobnie Kamala Harris – niedawno jeszcze uwa¿ana za jedn¹ z powa¿nych pretendentek do nominacji, dziœ schodzi ze sceny, a ka¿da jej próba podreperowania znaczenia koñczy siê jeszcze gorzej – spadkiem i tak minimalnego poparcia oraz dalszym zanikaniem z pola uwagi wyborów. Dzisiejszy faworyt mediów, Pete Buttegieg, sporej miary talent polityczny wœród tej raczej nieciekawej gromady chêtnych do Bia³ego Domu, nie dobiegnie do mety tego wyœcigu, jak i – jestem niemal pewien – obecny faworyt, Joe Biden. Do ostatecznej rozgrywki wœród demokratów dojdzie zapewne miêdzy Sandersem i Elizabeth Warren. Tak przynajmniej sprawa wygl¹da obecnie. Pierwsza dwudziestka pretendentów stanie do

Chcê ci powiedzieæ...

A Ciebie tam nie by³o Odk³adaj¹c nawrócenie na póŸniej to jakbyœmy mówili Bogu, ¿e tam, gdzie On siê pojawia by czyniæ cuda my nie chcemy byæ. To jakbyœmy mówili Bogu, ¿e mamy coœ wa¿niejszego do zrobienia a przecie¿ koniec naszego ¿ycia, niewa¿ne w jakim wieku, to w³aœnie to spotkanie z Bogiem, którego unikaliœmy za wszelk¹ cenê… Unikamy spotkania z Tym, który nie zmusza do niczego, nie pyta ju¿ o przesz³oœæ, nie pyta ju¿ co posz³o nie tak, bo wie doskonale, ¿e mia³eœ/ mia³aœ dobre intencje, ale ludzie obrócili je w ruinê duchow¹. Bóg przechodzi ulicami naszych sumieñ, naszych pora¿ek, naszych planów na przysz³oœæ ale niestety planów na przysz³oœæ bez Niego, bo tak zdecydowaliœmy. Odk³adaj¹c bycie lepszym cz³owiekiem na nieznan¹ przysz³oœæ sprawia, ¿e Twoje jutro ju¿ nie ma znaczenia dla Ciebie. A przecie¿ biegasz ca³y dzieñ w sprawach tak dla Ciebie wa¿nych… Szukasz odpowiedzi na pytania, które nie s¹ nawet pytaniami w³aœciwymi. Co siê z Tob¹ sta³o? Co posz³o nie tak? Gdzie jest ten moment gdzie wybra³eœ/wybra³aœ codzienn¹ wegetacjê zamiast ¿ycia.

u

Joe Biden - obecnie faworyt wyœcigu prezydenckiego.

pierwszej (w czerwcu) debaty wyborczej w Miami na Florydzie. Ka¿dy bêdzie siê chcia³ pokazaæ jak najlepiej, co bêdzie trudne z uwagi na minimalne ró¿nice programowe i strach przed wychyleniem siê z jak¹œ zdroworozs¹dkow¹ koncepcj¹ dla poprawy bytu zwyk³ych ludzi bez z drugiej strony, nak³adania na nich ciê¿aru kosztów sugerowanych reform. Tymczasem prezydent Trump pozostaje sam w sobie fenomenem. Nie ma w¹tpliwoœci, ¿e uwielbia kampanie, przyæmiewa wszystkich, natychmiast kieruje na siebie uwagê zebranych, wzbudza gwa³towne emocje – albo ca³kowitego poparcia, albo pe³nego potêpienia. Ale nie tylko o emocje idzie, choæ w jego przypadku w³aœnie emocjonalne reakcje wyborców jak nigdy dotychczas – odgrywaj¹ znacz¹c¹ rolê w decyzjach politycznych. Rzecz tak¿e w niema³ych osi¹gniêciach jego administracji, przede wszystkich gospodarczych (najd³u¿szy w dziejach okres nieustannej ekspansji ekonomicznej) i spo³ecznych (radykalne ograniczenie bezrobocia). Zrozumia³e wiêc, ¿e za bardzo starann¹ prac¹ zespo³u wyborczego Trumpa nad przebiegiem kampanii posz³o i poparcie Republican National Committee (Krajowego Komitetu Republikañskiego). Tym

razem republikanie postawili ju¿ na niego jako na jedynego kandydata partii w nadchodz¹cych wyborach. W 2016 roku Komitet nie tylko go nie popar³, ale jeszcze wielu znanych osobistoœci z republikañskiego œwiata tej partii uwa¿a³o za stosowne co pewien czas og³aszaæ publicznie, i¿ nie bêdzie na niego g³osowaæ. Nic z tych rzeczy tym razem. Ca³a organizacyjna i finansowa machina Komitetu pracuje na rzecz Trumpa. Nie jest on dla republikanów „zaledwie” najlepszym kandydatem do zwyciêstwa w wyborach. Coraz powszechniej widzi siê go jako twórcê i lidera ca³ego ruchu spo³eczno-politycznego, a zarazem wybitnie niekonwencjonalnego przywódcê. Jest wiêc postaci¹, która kieruje Stany Zjednoczone na nowe tory, pod³ug ideologii zasadniczo zgodnej z amerykañskimi wartoœciami. Zanim wiêc w bardzo d³ugim i trzeba dodaæ – nudnym procesie selekcji spoœród ponad dwudziestu kandydatów, w wiêkszoœci marnych demagogów, nie maj¹cych niczego do zaproponowania ludziom, zostanie wy³oniony ten jeden, który ma zacz¹æ ubiegaæ siê o poparcie spo³eczeñstwa, kampania prezydenta Trumpa na rzecz jego wizji Ameryki bêdzie ju¿ dawno w pe³nym toku.

Miros³aw Solecki

Anna-Pol Travel ATRAKCYJNE CENY NA:

Bilety lotnicze do Polski i na ca³y œwiat u

Pakiety wakacyjne: Karaiby, Hawaje, Floryda

Ojciec PAWE£ BIELECKI A mo¿e potrzebujesz ciszy, ¿eby to wszystko przemyœleæ. A mo¿e potrzebujesz urlopu gdzieœ nad wod¹, ¿eby usi¹œæ i patrz¹c na jej kierunek zapytaæ siebie samego w jak¹ stronê p³yn¹ Twoje myœli? Tomasz Merton mówi, ¿e:

821 A Manhattan Ave. Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-349-2423 E-mail:annapoltravel@msn.com

u

All-inclusive: Punta Cana, Meksyk od $699 WWW.ANNAPOLTRAVEL.COM

promocyjne ceny przy zakupie biletu przez internet

v Rezerwacja hoteli v Wynajem samochodów v Notariusz v T³umaczenia v Klauzula “Apostille” v Zaproszenia v Wysy³ka pieniêdzy Vigo

Musi znaleŸæ siê w dniu taka pora, kiedy cz³owiek robi¹cy plany na przysz³oœæ zapomina o nich i postêpuje tak, jak gdyby nigdy nie mia³ ¿adnych planów. Musi znaleŸæ siê w dniu taka pora, kiedy cz³owiek maj¹cy przemawiaæ milknie. I umys³ jego nie snuje ju¿ rozwa¿añ, ale pyta: czy one w ogóle coœ znacz¹? Rozwa¿ania puste nie maj¹ sensu. Szukaj zatem Boga by Twoim myœlom nadaæ sens. Bo mo¿e siê okazaæ, ¿e Bóg przychodzi³ wiele razy w Twoje okolice z cudami dla Ciebie ale Ciebie tam nie by³o…. Trzymaj siê dzielnie kimkolwiek jesteœ Drogi Czytelniku! m

663 Grandview Ave., Ridgewood, NY 11385, (718) 366-3200 www.mortonridgewood.com Pe³ne us³ugi pogrzebowe ju¿ od $3350. W tym wizytacje, trumna i wszystkie niezbêdne profesjonalne us³ugi. Przewóz zw³ok do Polski w konkurencyjnej cenie.


KURIER PLUS 22 CZERWCA 2019

6

www.kurierplus.com

Widziane z Providence...

Wizyta Prezydenta RP w USA KAZIMIERZ WIERZBICKI Nasze narody s¹ zjednoczone trwa³ymi wiêzami cywilizacyjnymi, kulturowymi i historycznymi. Szanujemy rz¹dy prawa, szanujemy prawa jednostki i nagradzamy nasze ponadczasowe tradycje: kraj, wiarê, rodzinê i wolnoœæ. Donald Trump, Bia³y Dom, 12.06.2019 Wzrost trwa³ej obecnoœci wojsk USA w Polsce o oko³o tysi¹c ¿o³nierzy, zakup 32 myœliwców F-35, zapowiedŸ zniesienia wiz dla Polski w ci¹gu 90 dni i zwiêkszenie iloœci kupowanego gazu z USA – to g³ówne efekty wizyty prezydenta Andrzeja Dudy w Waszyngtonie. W œrodê prezydenci Polski i USA Andrzej Duda i Donald Trump podpisali Deklaracjê o Wspó³pracy Obronnej w zakresie obecnoœci si³ zbrojnych USA na terytorium Polski. Zgodnie z dokumentem, Stany Zjednoczone planuj¹ zwiêkszyæ swoj¹ aktualn¹ obecnoœæ wojskow¹ w Polsce; ta trwa³a obecnoœæ wzroœnie w najbli¿szej przysz³oœci o oko³o tysi¹c dodatkowych ¿o³nierzy i bêdzie skoncentrowana na zapewnieniu dodatkowych zdolnoœci obrony i odstraszania. Deklaracja nie wspomina jednak o budowie sta³ej bazy amerykañskich si³ zbrojnych w Polsce. Przypomina siê, ¿e uk³ad miêdzy NATO i Rosj¹ z roku 1997 zabrania zak³adania sta³ych baz Sojuszu Atlantyckiego w krajach by³ego Uk³adu Warszawskiego. Warto jednak wzi¹æ pod uwagê, ¿e Rosja sama z³ama³a wszelkie umowy miêdzynarodowe zajmuj¹c si³¹ Krym w 2014 r. Ponadto, podczas œrodowego spotkania, Polska zadeklarowa³a gotowoœæ zakupu 32 wielozadaniowych samolotów bojowych pi¹tej generacji F-35. Zdaniem amerykañskiego prezydenta, F-35 to jeden z „najwspanialszych myœliwców bojowych na œwiecie”. Donald Trump wyrazi³ te¿ nadziejê, ¿e Polska bardzo szybko do³¹czy do programu ruchu bezwizowego i zaznaczy³, ¿e byæ mo¿e nast¹pi to w ci¹gu najbli¿szych 90 dni. Dopytywany, czy podczas swojej wrzeœniowej wizyty w Polsce bêdzie móg³ og³osiæ tê decyzjê, prezydent USA stwierdzi³, ¿e to „œwietny pomys³”. Podczas konferencji prasowej w Bia³ym Domu, Prezydent Trump stwierdzi³, ¿e obecny rozwój Polski mo¿e byæ przyk³adem dla innych krajow. Amerykañski prezydent doceni³ szczególnie postêp gospodarczy Rzeczpospolitej i zwiêkszanie jej zdolnoœci obronnych. Oœwiadczy³ równie¿, ¿e Polska jest jednym z najlepszych sojuszników Stanów Zjednoczonych. Zapytany przez jedn¹ z reporterek czy ma obawy o stan polskiej demokracji Donald Trump odpar³, ¿e demokracja w Polsce ma siê ca³kiem dobrze. Prezydent Duda doda³, ¿e w jego kraju nie ma problemów z demokracj¹ i ¿e ktoœ widocznie oszuka³ dziennikarkê, która zada³a takie pytanie.

Równie¿ w œrodê prezydent Trump wyda³ oficjalne przyjêcie na czeœæ polskiego goœcia i jego ma³¿onki. Przed rozpoczêciem przyjêcia Andrzej Duda podziêkowa³ za wspania³¹ goœcinê, któr¹ zgotowano jemu i ca³ej polskiej delegacji w Waszyngtonie. Prezydent RP zwracaj¹c siê do Donalda Trumpa zaznaczy³: „W Polsce mamy œwiadomoœæ, ¿e jest Pan naszym wielkim przyjacielem. I w³aœnie w tym miejscu, w Bia³ym Domu, w sercu Stanów Zjednoczonych, chcê bardzo mocno podkreœliæ, ¿e bardzo doceniamy Panie Prezydencie pañskie relacje z pracowit¹ i lojaln¹ wobec naszych stosunków amerykañsk¹ Poloni¹. Spotka³em siê z tysi¹cami jej przedstawicieli w wielu amerykañskich miastach podczas moich wizyt w Stanach Zjednoczonych i zapewniam Pana, ¿e uczucie to jest odwzajemnione”. Koñcz¹c swoje wyst¹pienie, polski prezydent przypomnia³ o zbli¿aj¹cych siê urodzinach Donalda Trumpa i przekaza³ mu najlepsze ¿yczenia z tej okazji a obecni na miejscu Polacy odœpiewali „Sto lat”. W dniu wizyty prezydenta Andrzeja Dudy w Waszyngtonie Polonia amerykañska zwo³a³a wiec przed Bia³ym Domem pod has³em: „Pokój dziêki amerykañskiej sile zaczyna siê w Polsce”. Organizatorem manifestacji by³a Federacja Amerykanów Polskiego Pochodzenia. Akcjê popar³o dziesiêæ organizacji polonijnych z 14 stanów, m.in.: Kongres Polonii Amerykañskiej – obecny by³ prezes Kongresu Frank J. Spula z Chicago, kluby Gazety Polskiej z Bostonu, Filadelfii i Nowego Jorku oraz Polsko-S³owiañska Federalna Unia Kredytowa, któr¹ reprezentowa³ jej dyrektor wykonawczy Bogdan Chmielewski. Uczestnicy demonstracji domagali siê sta³ej obecnoœci wojsk amerykañskich w Polsce oraz zacieœnienia wspó³pracy militarnej miêdzy Polsk¹ a Stanami Zjednoczonymi w ramach NATO. Œwiadcza³y o tym has³a, jakie by³y wypisane na plakatach i transparentach. Prezydent Andrzej Duda, który udawa³ siê na spotkanie z Donaldem Trumpem podszed³ w towarzystwie swej ochrony do zgromadzonych, przywita³ siê z kilkoma uczestnikami i zaznaczy³: „Droga Polonio, dziêkujê za to, co robicie dla Polski! Dziêkujê za to, ¿e tutaj jesteœcie i nas wspieracie!”. * W czwartek prezydent Andrzej Duda wraz z ma³¿onk¹ Agat¹ Kornahauser-Dud¹ rozpocz¹³ dwudniow¹ wizytê w Houston. Wieczorem w Parafii Matki Boskiej Czêstochowskiej para prezydencka spotka³a siê z przedstawicielami teksañskiej Polonii. Podczas wyst¹pienia prezydent wskazywa³, ¿e powody, dla których Polacy przyje¿d¿ali do Teksasu, by³y ró¿ne. Jak mówi³ jedni przyje¿d¿ali za chlebem, inni gdy¿ nie mieli gdzie siê podziaæ po II wojnie œwiatowej, a „nie chcieli do ojczyzny, która nie by³a w pe³ni wolna i suwerenna - grozi³o im wiêzienie, a czêsto œmieræ bo byli ¿o³nierzami Andersa”. Koñcz¹c swe wyst¹pienie Andrzej Duda podkreœli³: „Za tê w³aœnie pamiêæ i za to trwanie przy Polsce i przy polskoœci, bardzo czêsto przez ponad sto lat, chcia³em pañstwu podziêkowaæ; waszym rodzinom, waszym bliskim, waszym przodkom, za to ¿e tê polskoœæ przechowali. Dziêkuje za to dzisiaj w imieniu Rzeczypospolitej”.

Drugiego dnia wizyty w Houston, polska para prezydencka odwiedzi³a jeden z najnowoczeœniejszych oœrodków onkologicznych na œwiecie MD Anderson Cancer Center. W obecnoœci Prezydenta RP podpisane zosta³o memorandum o wspó³pracy w zakresie nowych technologii w leczeniu raka miêdzy tym oœrodkiem a polskim Ministerstwem Zdrowia. Andrzej Duda zaznaczy³, ¿e zwalczanie chorób nowotworowych jest jednym z najwa¿niejszych wyzwañ cywilizacyjnych na najbli¿sze dziesiêciolecia. W tym samym dniu Andrzej Duda rozmawia³ z Sekretarzem ds. energii USA Rickiem Perrym, wraz z którym odwiedzi³ terminal zlokalizowany u ujœcia rzeki Sabine do Zatoki Meksykañskiej. Spotkanie zwi¹zane by³o z podpisan¹ wczeœniej umow¹ o dostawie amerykañskiego gazu ciek³ego (LNG) do Polski. Prezydent Duda podkreœli³, ¿e jego kraj potrzebuje dywersyfikacji Ÿróde³ i dostaw gazu. Doda³, ¿e bezpieczeñstwo energetyczne jest potrzebne nie tylko Polsce, ale równie¿ wszystkim krajom na obszarze pomiêdzy Ba³tykiem, Adriatykiem i Morzem Czarnym. Wiadomo, ¿e ma to zwi¹zek z polityk¹ Rosji, która czasami u¿ywa dostawy surowców energetycznych jako narzêdzia szanta¿u i nacisku na inne pañstwa. W Houston Ma³¿onka Prezydenta odwiedzi³a sobotni¹ Szko³ê Polsk¹ im. Miko³aja Kopernika, która powsta³a dziêki inicjatywie wspólnoty polonijnej. Z nauczycielami placówki Pierwsza Dama rozmawia³a m.in. o œwiadomoœci dziedzictwa historycznego i kulturowego przodków wœród dzieci i m³odzie¿y polskiego pochodzenia mieszkaj¹cych w Teksasie. Agata Kornhauser-Duda wyrazi³a uznanie dla pracy pedagogów, którzy „utwierdzaj¹ poczucie polskiej to¿samoœci w sercach m³odych ludzi”, których los skierowa³ do Stanów Zjednoczonych. Wyrazi³a przekonanie, ¿e utrudniony kontakt z rodzin¹ w kraju oraz funkcjonowanie m³odych Amerykanów polskiego pochodzenia równolegle w dwóch kulturach wymaga od pedagogów zintensyfikowanego zaanga¿owania. Pierwsza Dama mówi³a o ogromnej roli, jak¹ ich praca odgrywa w procesie kszta³towania œwiadomoœci i postaw m³odzie¿y. Doda³a, ¿e polskie szko³y za granic¹ realizuj¹ „misjê o fundamentalnym znaczeniu dla zachowania i pielêgnowania to¿samoœci narodowej” * W sobotê Andrzej Duda obejrza³ w Reno, w Nevadzie, testy systemu zarz¹dzania ruchem dronów w mieœcie – wzajemnego wykrywania siê, komunikacji oraz unikania kolizji. To wspólny projekt instytutów lotnictwa Polski i Nevady oraz NASA. Andrzej Duda akcentowa³, ¿e polscy naukowcy s¹ w absolutnej œwiatowej czo³ówce i razem z naukowcami z USA pracuj¹ nad nowoczesnymi rozwi¹zaniami, które bêd¹ w przysz³oœci wdra¿ane na ca³ym œwiecie. Polski Instytut Lotnictwa jako jedyny z ca³ego œwiata zosta³ wybrany do wspó³pracy nad tym innowacyjnym projektem dotycz¹cym poruszania siê dronów wykorzystywanych w celach cywilnych. Ostatnie dwa dni wizyty w Stanach Zjednoczonych Prezydent RP spêdzi³ w Kaliforni. W niedzielê, podczas spotkania z kalifornijsk¹ Poloni¹ Andrzej

Duda wrêczy³ kilku osobom odznaczenia pañstwowe za wybitne zas³ugi na rzecz œrodowisk polonijnych w USA. Uroczystoœæ poprzedzi³a msza œwiêta w koœciele pw. Œw. Brata Alberta w San Jose. W ostatnim dniu wizyty w USA, prezydent Duda spotka³ siê z przedstawicielami firm z Doliny Krzemowej (Silicon Valley) m. in.: IBM, Microsoft, Oracle, Facebook, Cisco i VISA. W Menlo Park otworzy³ Polsko-Amerykañskie Forum Nowych Technologii. Prezydent i Pierwsza Dama spotkali siê z prezes YouTube Susan Wojcicki oraz wiceprezesem Google'a ds. relacji miêdzynarodowych Kentem Walkerem. Andrzej Duda odby³ równie¿ spotkanie z grup¹ polskich in¿ynierów pracuj¹cych w Google. * Relacje z wizyty polskiego prezydenta w Waszyngtonie zamieœci³a prasa amerykañska, w wiêkszoœci nieprzychylna prezydentowi Trumpowi. Washington Post zaznacza, ¿e ranga wizyty by³a bardzo wysoka. Prezydent Duda by³ przyjmowany jak przywódca najwiêkszych sojuszników USA – takich jak Wielka Brytania, Niemcy lub Japonia. Jednoczeœnie waszyngtoñska gazeta stwierdza, ¿e Andrzej Duda reprezentuje „nacjonalistyczn¹ prawicê”. Gazeta dodaje, ¿e w ci¹gu ostatnich lat rz¹d polski jakoby „wprowadzi³ restrykcje w stosunku do prasy i systemu sprawiedliwoœci”. Dziennik podkreœla równie¿: „Polska jest wa¿nym cz³onkiem nieformalnego fanklubu Trumpa wœród prawicowych i populistycznych rz¹dów we Wschodniej i Centralnej Europie” New York Times utrzymuje, ¿e prezydent Duda „jest krytykowany przez niektórych przywódców europejskich za anty-demokratyczn¹ politykê”. Jednoczeœnie Times powo³uje siê na ekspertów d/s bezpieczeñstwa strategicznego, którzy twierdz¹, ¿e Polska uzyska³a zbyt ma³o w efekcie prezydenckiej wizyty. Chodzi o to, ¿e podpisana deklaracja polsko-amerykañska nie mówi o sta³ym pobycie wojsk amerykañskich nad Wis³¹. Komentuje siê równie¿ niecodzienny przelot dwóch samolotów F-35 nad Bia³ym Domem wykonany na czeœæ polskiego goœcia. Podobno lot na niskiej wysokoœci wywo³a³ panikê wœród niektórych mieszkañców Waszyngtonu. Ostatni przypadek przelotu wojskowego samolotu nad Bia³ym Domem mia³ miejsce w 1949 r., w dniu inauguracji prezydenta Trumana. Polskie media podkreœlaj¹ wyj¹tkowy i prze³omowy charakter wizyty polskiego prezydenta. Mówi siê o godnym reprezentowaniu Polski przez Andrzeja Dudê. Wspomina siê tak¿e klasê i szyk Pierwszej Damy, Agaty Kornhauser-Dudy. Niektórzy komentatorzy przywo³uj¹ jednak stare, polskie powiedzenie: „Dobre, ale ma³o”. Chodzi o brak ostatecznej decyzji o budowie Fortu Trump i sta³ej obecnoœci amerykañskich wojsk w Polsce. Pojawiaj¹ siê tak¿e sceptyczne g³osy co do obietnicy zniesienia wiz w ci¹gu najbli¿szych kilku miesiêcy. Przypomina siê, ¿e likwidacja wiz dla polskich obywateli przyje¿d¿aj¹cych do USA by³a obiecywana ju¿ od lat 90. przez trzech poprzednich prezydentów USA – Clintona, Busha i Obamê.

Kazimierz Wierzbicki


7

KURIER PLUS 22 CZERWCA 2019

www.kurierplus.com

Odszkodowanie za „czyszczenie” Czterdziestoczteroletni pracownik dozna³ wypadku podczas prac renowacyjnych na terenie budowy. W czasie wypadku nak³ada³ taœmê ochronn¹ na okna budynku mieszkalnego, aby przygotowaæ fasadê budynku do lakierowania elementów z br¹zu. Wykonywa³ swoj¹ pracê z szeœciostopowego aluminiowego rusztowania. Kiedy nak³ada³ taœmê, jedna z p³yt stanowi¹cych podstawê platformy, na której sta³ przesunê³a siê do ty³u. W efekcie pracownik spad³ na ziemiê i uderzy³ plecami i szyj¹ o chodnik. Niestety, nie by³o ¿adnych œwiadków zdarzenia. Poszkodowany nie dozna³ ¿adnych z³amañ, ale czu³ silny ból w klatce piersiowej i szyi. Odczuwa³ równie¿ ból w kostce. Mimo, ¿e pracownik uskar¿a³ siê na te dolegliwoœci, kierownik budowy zdecydowa³ siê nie wzywaæ karetki. Bóle siê nasila³y. Poszkodowany uda³ siê do ortopedy. Rezonans magnetyczny wykaza³ uszkodzenia w krêgos³upie szyjnym i piersiowym. Poszkodowany rozpocz¹³ rehabilitacjê, która przynios³a krótkotrwa³¹ ulgê. Konieczne by³o wykonanie operacji krêgos³upa szyjnego oraz artroskopii kostki. Poszkodowany zastanawia³ siê nad za³o¿eniem sprawy wypadkowej. Ostatecznie zdecydowa³ siê uruchomiæ dwie procedury tj. postêpowanie przed Workers’ Compensation oraz sprawê cywiln¹ o odszkodowanie. Podczas gdy z Workers’ Compensation uzyska³ czêœciowy zwrot utraconych zarobków i niezbêdn¹ opiekê medyczn¹, odszkodowania za ból i cierpienie oraz wszelkich strat ekonomicznych dochodzi³ w sprawie cywilnej wyto

czonej przeciwko wykonawcy oraz w³aœcicielowi budynku. Przepis prawny kontroluj¹cy tego typu wypadki budowlane stanowi w praktyce najlepsz¹ podstawê do dochodzenia odszkodowania za obra¿enia cia³a doznane w wypadkach budowlanych, gdy¿ w g³ównej mierze chroni poszkodowanych, zak³adaj¹c absolutn¹ odpowiedzialnoœæ generalnego wykonawcy i w³aœciciela budynku za zaistnia³e na terenie budowy zdarzenia. W przypadku udowodnienia, ¿e stan faktyczny jest chroniony w³aœnie przez ten przepis, czêœciowa wina poszkodowanego nie ma ¿adnego znaczenia. W zwi¹zku z powy¿szym, zarówno generalny wykonawca jak i w³aœciciel nieruchomoœci, nie mog¹ podnosiæ zarzutu, ¿e poszkodowany czêœciowo przyczyni³ siê do wypadku. Niewa¿ne jest nawet, ¿e w momencie wypadku poszkodowany by³ pod wp³ywem alkoholu. Nale¿y jednak mieæ na uwadze, i¿ od wspomnianej regu³y istnieje wa¿ny wyj¹tek. Przepis nie chroni przypadków, gdy dzia³anie pracownika by³o wy³¹czn¹ przyczyn¹ wypadku lub poszkodowany zosta³ uznany za tzw. „niepos³usznego pracownika”, który przyk³adowo, wbrew zakazowi kierownika budowy u¿y³ wadliwej drabiny, podczas gdy móg³ skorzystaæ z innej, bezpiecznej dostêpnej na terenie budowy. Regu³a ta znajduje zastosowanie, nawet je¿eli pracownik w 99 proc. przyczyni³ siê do zdarzenia. Przepis chroni przede wszystkim wypadki zwi¹zane z pracami na wysokoœci. Przewiduje on jednak ograniczenia co do kategorii wykonywanych prac. Kategorie objête najszersz¹ ochron¹ prawn¹ to m.in.: prace budowlane, rozbiórkowe oraz… czyszczenie.

W tego typu sprawach pozwany nie jest jednak ca³kowicie pozbawiony obrony. W tym sensie, ¿e mo¿e on zostaæ z niej zwolniony o ile udowodni, i¿ poszkodowany nie wykonywa³ pracy zgodnie z poleceniami prze³o¿onego lub jego dzia³anie stanowi³o wy³¹czn¹ przyczynê zaistnia³ego wypadku. Nie inaczej by³o w tej sprawie. Prawnicy pozwanych usilnie starali siê wykazaæ, ¿e ich klienci w ¿adnym stopniu nie przyczynili siê do wypadku. Twierdzili, ¿e praca poszkodowanego stanowi³a zwyk³¹ „naprawê” (nie chronion¹ przez Prawo Budowlane) oraz ¿e jego praca nie wymaga³a specjalistycznego wyposa¿enia, poniewa¿ nie by³a zwi¹zana z budow¹, renowacj¹ lub projektem naprawy budynku. Podkreœlali, ¿e poszkodowany nie wskaza³ ¿adnego œrodka bezpieczeñstwa, który Jeœli Pañstwo sami stali siê ofiar¹ wypadku, lub znaj¹ kogoœ kto ma problem ze swoim wypadkiem, to zapraszamy do bezp³atnej konsultacji prawnej pod numerem telefonu 212 - 514 - 5100, emailowo pod adresem swp@plattalaw.com, lub w czasie osobistego spotkania w naszej kancelarii na dolnym Manhattanie. Mo¿ecie Pañstwo równie¿ zadaæ nam pytania bezpoœrednio na stronie internetowej (www.plattalaw.com) u¿ywaj¹c emaila lub czatu który jest dostêpny dla Pañstwa 24 godziny na dobê. Zawsze udzielimy Pañstwu bezp³atnej porady w ka¿dej sprawie w której bêdziemy mogli Pañstwa reprezentowaæ. Na naszej stronie internetowej mog¹ Pañstwo (po lewej jej stronie) sami

uchroni³by go przed wypadkiem. Ponadto utrzymywali, ¿e poszkodowany nigdy nie skar¿y³ siê na z³y stan rusztowania. Poszkodowany z³o¿y³ wniosek o orzeczenie odpowiedzialnoœci pozwanych po zakoñczeniu przes³uchañ wszystkich stron. Sêdzia uzna³ pozwanych odpowiedzialnymi za wypadek. Pozosta³o ustalenie wysokoœci odszkodowania. Ubezpieczalnia zaproponowa³a $750,000. 00. Poszkodowany odrzuci³ ofertê. Sprawa przeci¹gnê³a siê o kilka miesiêcy. Dalsze rozmowy nie przynios³y rezultatów. Strony rozpoczê³y przygotowywania do procesu. Po wyborze ³awników, ubezpieczalnia zaczê³a oferowaæ du¿o wy¿sze pieni¹dze. Cierpliwoœæ op³aci³a siê. Sprawa ostatecznie zakoñczy³a siê ugod¹ na kwotê $2,900.000.00. m sprawdziæ status swojej sprawy s¹dowej (prowadzonej nawet przez inn¹ kancelariê), po wpisaniu numeru akt s¹dowych (index number) swojej sprawy w istniej¹ce tam pole. Ta czêœæ strony jest skonfigurowana bezpoœrednio z oficjalnym systemem s¹dowym stanu Nowy Jork, dziêki czemu wiadomoœci jakie uzyskaj¹ tam Pañstwo na temat swoich spraw s¹ oficjalnymi danymi s¹dowymi. Gdyby z jakiegokolwiek technicznego powodu nie uda³o siê Pañstwu odnaleŸæ swojej sprawy w tym systemie, to z przyjemnoœci¹ pomo¿emy j¹ odnaleŸæ telefonicznie.

The Platta Law Firm, PLLC 42 Broadway, Suite 1927, NY, NY 10004 www.plattalaw.com tel. 212 - 514 - 5100

Pisz ksi¹¿kê! JAN LATUS Co jakiœ czas ktoœ – a to przyjaciel a to czytelniczka – mówi¹, ¿e czas ju¿, ¿ebym napisa³ ksi¹¿kê. By³em dziennikarzem, opublikowa³em tysi¹ce depesz, artyku³ów, felietonów. Pora na wiêksz¹ formê, podsumowanie, summa vitae. Uwa¿a siê, ¿e to logiczna forma rozwoju. Od artyku³u o tegorocznej suszy i wywiadu z wiceministrem, przez felieton, potem opowiadanie opublikowane w niszowym piœmie, po powieœæ, po wspó³czesn¹, polsk¹ lub amerykañsk¹, wersjê „Braci Karamazow” czy choæby „Dzielnego wojaka Szwejka”. Ambicje literackie u dziennikarza s¹ czymœ czêstym. Logicznym rozwiniêciem starannie udokumentowanego artyku³u jest poœwiêcona temu tematowi ksi¹¿ka. To jednak jest tylko non-fiction. Szczytem ambicji jest fiction, beletrystyka. Dziennikarz (tak¿e historyk, literaturoznawca czy t³umacz) chce wreszcie puœciæ wodze fantazji, stworzyæ fikcyjnych bohaterów, uk³adaæ misternie ich losy, rysowaæ ich charaktery, powo³ywaæ ich do ¿ycia i uœmiercaæ. Chce otworzyæ siê, pokazaæ swoj¹ wra¿liwoœæ a wiêc zrobiæ coœ, czego dziennikarzowi – przynajmniej wedle zachodnich standartów zawodu – robiæ nie wolno w gazecie. Droga do napisania ksi¹¿ki jest otwarta nie tylko dla ludzi zawodowo pisz¹cych.

Dziœ pisaæ ka¿dy mo¿e. Tak¿e w przesz³oœci bywa³o, ¿e wydawnictwo zatwierdza³o do druku dzie³o debiutanta, naturszczyka. Obecnie, dziêki zbyt ³atwej œcie¿ce i niskim kosztom, napisaæ ksi¹¿kê i wstawiæ do sprzeda¿y mo¿e ka¿dy. Jeszcze 20 lat temu, gdy dominowa³y ksi¹¿ki papierowe, mog³o to byæ zamówienie minimalnej liczby egzemplarzy nak³adu w ma³ej drukarni. Ksi¹¿ki dawa³o siê rodzinie i wstawia³o w komis do zaprzyjaŸnionych ksiêgarni. Dziœ ka¿dy mo¿e napisaæ i wydaæ ksi¹¿kê w wersji elektronicznej. Kupi 20 albo 20 tysiêcy osób – nie ma znaczenia. Elektroniczna wersja zostanie na zawsze na elektronicznej pó³ce ksiêgarni amazon lub polskiego empiku. Spowodowa³o to, mówi¹c oglêdnie, pewne obni¿enie wymagañ. Kiedyœ ksi¹¿kê zatwierdzali fachowcy – redaktorzy renomowanego wydawnictwa. To oni tekst edytowali, k³ócili siê z autorem, proponowali zmiany i skróty. Do dziœ w amerykañskich filmach jako jedn¹ z najwspanialszych karier i spe³nionych marzeñ pokazuje siê opublikowanie ksi¹¿ki przez renomowan¹ oficynê, pomimo braku wyobraŸni redaktorów, którzy bali siê ryzyka i nie zauwa¿yli geniuszu m³odego autora. Pisz¹c pierwsz¹ powieœæ stawa³bym w szranki z dos³ownie ka¿dym. Tym bardziej, ¿e nasze ksi¹¿ki by³y o podobnej treœci. Tak bowiem jest, ¿e ta zwykle ma charakter autobiograficzny. Podejmuje sprawy najwa¿niejsze dla autora: mi³oœci i konfliktów w rodzinie, trudnych stosunków z rodzicami i rodzeñstwem, biedy i niedogodnoœci ¿ycia w odleg³ych czasach. Potem: szkolnych przygód i studenckich spe³nieñ, romansów, szczêœcia i nieszczêœcia ma³¿eñskiego, uroków i bol¹czek posiadania

dzieci, pocz¹tków kariery zawodowej, przeprowadzek, t³a politycznego, wyjazdu, emigracji, nowej kariery, powrotów, chorób i œmierci bliskich, zmian politycznych. Pierwsza ksi¹¿ka jest zwykle napakowana osobistymi przemyœleniami, gdy¿ autor – nie wiedz¹c czy powstan¹ kolejne ksi¹¿ki – próbuje w pierwszej pokazaæ ca³y swój talent i pe³en arsena³ œrodków stylistycznych. Zarazem rozliczyæ siê ze swoim ¿yciem – i ciekawie je sprzedaæ. Nic bowiem nie zawiera w sobie tyle prawdy i szczerych emocji, co opis swojego ¿ycia. Nic dziwnego, ¿e kolejne ksi¹¿ki czêsto rozczarowuj¹. Czasem wrêcz koñczy siê na tej pierwszej, w której autor powiedzia³ ju¿ wszystko. Ca³y ten wstêp jest prób¹ unikniêcia odpowiedzi na pytanie, które sam sobie postawi³em: dlaczego nie napiszê wreszcie ksi¹¿ki? Przecie¿ nie mam wymówki. Nie mam przeszkadzaj¹cej mi rodziny, urz¹dzi³em przytulne mieszkanie, w którym jest i stó³ i krzes³o. Nie pracujê, mam oszczêdnoœci, dopisuje mi zdrowie. Nic, tylko siadaæ i pisaæ. Ale o czym? Logika podpowiada, ¿e powinna to byæ kolejna ksi¹¿ka wspomnieniowa. I to faktycznie by³oby naj³atwiej napisaæ. Dla siebie, ¿eby nie zapomnieæ. Rozczuliæ siê w drobiazgowych opisach domu dzieciñstwa, podwórka, sali gimnastycznej w szkole, namiotu rozbitego nad Balatonem, pierwszych pijañstw, pierwszej mi³oœci, pierwszej konspiry. Tylko kto przeczyta taki pomnik stawiany samemu sobie? Próbê uwiecznienia swojego ¿ycia, niczym na tysi¹cu „selfików”. W³aœciwie to ciekawsze by by³o przedstawienie ¿ycia na linii Polska-AmerykaPolska. Takie losy przecie¿ prze¿ywa³em, ludzi z tej bajki poznawa³em. A¿ siê prosi

o powieœæ z kluczem, albo chocia¿ opowiadanie. By³o kilka takich prób podjêtych przez Polaków imigrantów. Czêsto by³y to próby udane – mog³em zobaczyæ w nich siebie, moich znajomych, moje problemy. Tego siê jednak bojê – ¿e napiszê powieœæ z kluczem, bo jak siê da napisaæ inaczej? Przecie¿ tworz¹c jakiegoœ bohatera bêdê siê opiera³ na rzeczywistym cz³owieku albo przynajmniej stworzê amalgamat z kilku. Postanowiê np. opisaæ piêkn¹ artystê z Polski, która wpad³a jak meteor do Nowego Jorku, narobi³a tu szumu a potem wróci³a. Dam jej na imiê Basia i opiszê jako wysok¹ blondynkê – dlatego ¿e naprawdê to by³a Monika, drobna brunetka? Ale¿ ludzie z mojego krêgu – i sama Monika – i tak siê domyœl¹. I obra¿¹. W³aœnie to mi przeszkadza. ¯e w literaturze opisujemy innych ludzi, których znamy, ¿e rozmowy z nimi, ich prze¿ycia, ich s³owa do nas, kradniemy, przetwarzamy – i co gorsza, publikujemy, a wydrukowanych s³ów ju¿ siê nie odszczeka. By³em niedawno na spotkaniu z kole¿ankami i kolegami z liceum. 40 lat po maturze i piêtnaœcie lat po opublikowaniu w Polsce zbioru moich felietonów, w tym „Spotkania klasowego”, wypominaj¹ mi ten tekst, ci¹gle s¹ ura¿eni. Bo napisa³em, ¿e kocha³em siê, szczeniak, w Dorotce a we mnie, nieszczêœliwie, Gra¿ynka. W 2019 roku Gra¿yna mówi mi, bez cienia rozbawienia, ¿e to by³a nieprawda. Jak pisaæ o ludziach i ich nie uraziæ? Czy wszystko co prze¿y³em z ludŸmi, uznaæ za tworzywo? A jeœli, co gorsza, postanowiê pisaæ z humorem i szyderstwem? Wszyscy bliscy siê obra¿¹, a ludzie ksi¹¿ki i tak nie kupi¹, bo ju¿ nie kupuje siê ksi¹¿ek. Po co wiêc pisaæ? m


KURIER PLUS 22 CZERWCA 2019

8

www.kurierplus.com

Kartki z przemijania

ANDRZEJ JÓZEF D¥BROWSKI

Zakopane s³oñcem zalane. Gdzie nie spojrzeæ, tam odblaski i pob³yski. Zieleñ migocze, a œnieg w Ÿlebach siê srebrzy. Powietrze jest przejrzyste, zatem pasê oczy widokiem Tatr. A pikne ci one som, oj pikne. Ino patseæ i podziwioæ. Ino mi³owaæ. Cosik takiego robiom z dusom, ¿e c³ek sie raduje, kiej je widzi. Chyba ni mo takiego c³eka, coby tych piknych Tater nie lubi³ i coby nie odcuwa³ na nich cegosik nieziemskiego.

$

Kiedy jestem na szczytach, to wydaje mi siê, ¿e jestem bli¿ej tajemnicy stworzenia nieba i ziemi. Ciekawe, ¿e nie odczuwam czegoœ takiego w samolotach.

$

W m³odoœci szlaki tatrzañskie przeszed³em kilkakrotnie. Bywa³o, ¿e ba³em siê iœæ skalnymi pó³kami nad przepaœci¹, bywa³o, ¿e lêka³em siê du¿ych kozic nie chc¹cych mi zejœæ z drogi, bo wydawa³o mi siê, ¿e rogami zepchn¹ mnie z tych pó³ek w dó³. Ba³em siê piorunów bij¹cych w Czerwone Wierchy i niedŸwiedzi grasuj¹cych na Wo³oszynie. W drodze na Rysy przylgn¹³em raz i drugi do ska³, kiedy gêsta mg³a zwana mlekiem zas³ania³a mi kompletnie œcie¿kê w górê i w dó³ oraz widoki na boki. Na ka¿dym szlaku by³y niespodzianki, na ka¿dym piêkno, które wch³ania³em w siebie. Po wielu latach, podczas kolejnych wakacji w ojczyŸnie, zdoby³em Œwinicê. Bodaj¿e piêæ lat temu. Nie odczuwa³em nawet specjalnego zmêczenia a koñczyny dolne pracowa³y jak nale¿y. Nie odmawia³y pos³uszeñstwa. Tym razem przy zejœciu z Kasprowego Wierchu zbuntowa³y mi siê ³¹kotki (³êkotki?) w kolanach. Ambitnie jednak dotar³em do Czarnego Stawu G¹siennicowego a póŸniej do Murowañca. Tam odpocz¹³em trochê w schronisku, licz¹c na to, ¿e bóle ust¹pi¹. Ale gdzie tam! Zejœcie niebieskim szlakiem do KuŸnic okaza³o siê nieopisan¹ mêk¹. Ka¿de st¹pniêcie z dó³ to ból nie daj¹cy siê opisaæ. W dodatku traci³em równowagê. Kiedy upad³em trzeci raz, moi trzej „wspó³taternicy” – Marek Latoszek, Andrzej Bytnerowicz i Tomek Wojas, zastanawiali siê, czy nie wezwaæ GOPR-u, czyli Górskiego Pogotowia Ratunkowego. Na szczêœcie zlitowa³ siê nade mn¹ pewien rasowy turysta, który mia³ ze sob¹ stabilizatory. Za³o¿y³

mi je na kolana i wydawa³o siê, ¿e jest lepiej z tymi ³¹kotkami. I by³o lepiej, ale na wzglêdnie równych odcinkach, tymczasem ów niebieski szlak spada³ ostro w dó³ i wy³o¿ony by³ coraz ostrzejszymi kamieniami. Sycza³em z bólu, a ci trzej „taternicy” asekurowali mnie jak tylko mogli – Andrzej wyszukiwa³ przejœcia najmniej groŸne dla moich kolan, Marek raz po raz podawa³ mi rêkê, bym siê móg³ na nim wspieraæ a Tomek podtrzymywa³ przed kolejnymi upadkami. On te¿ znalaz³ œwierkowy kij, którym siê podpiera³em. Mimo to ból w kolanach narasta³, traci³em si³y i zaczyna³em w¹tpiæ, czy zdo³am zejœæ do KuŸnic. Ów niebieski szlak dawa³ siê we znaki tak¿e „wspó³taternikom”; odczuwali go coraz silniej w kolanach i miêœniach ud. Mimo to dzielnie zajmowali siê mn¹. Mieliœmy wra¿enie, ¿e nasze zejœcie wyd³u¿a siê w nieskoñczonoœæ. Marek zapowiada³ terapeutycznie, ¿e jest jeszcze jakieœ 30 minut, a tymczasem minut by³o trzy razy tyle a szlak coraz bardziej spada³ na ³eb, na szyjê. W koñcu dotarliœmy do pêtli komunikacyjnej w KuŸnicach i tam wziêliœmy taksówkê, albowiem nie by³o szans na to, abyœmy na w³asnych nogach doszli do domu, gdzie czeka³a na nas Dasia, ¿ona Andrzeja. Ja ledwo mog³em siê poruszaæ, „wspó³taternicy” tak¿e.

$

Cosik mi siê teraz widzi, ¿e wyprawy w góry ju¿ nie dla mnie. Andrzej te¿ nabra³ tego przekonania. Tomek z bólem miêœni odlecia³ do Ameryki. A Marek, jak go znam, mimo niesprawnego lewego kolana, niebawem znów pójdzie na stromy szlak. I pójdzie nañ nie sam, poniewa¿ ma wyj¹tkow¹ zdolnoœæ, nie tylko do integrowania ludzi, ale i do przekonywania ich do wspólnych wêdrówek. A do zakopiañskiego pensjonaciku, który prowadzi wraz z ¿on¹ Danusi¹, chêtnie przyje¿d¿aj¹ nasi licealni koledzy. Marek pozwala im nacieszyæ siê sob¹ nawzajem i odpocz¹æ na przydomowej ³¹ce a potem organizuje wypad w góry, niby to „nietrudnym” szlakiem, prawie „po równym”. Tak by³o i tym razem, kiedy Marek zaprosi³ swych amerykañskich goœci, czyli wspomnianych: Dasiê i Andrzeja Bytnerowiczów z Riverside w Po³udniowej Kalifornii i zarazem z Warszawy, Tomka Wojasa z Kongresu Polonii Amerykañskiej w New Jersey a jednoczeœnie z Otwocka i mnie – warszawiaka z Nowego Jorku. Tematy amerykañskie przewija³y siê w rozmowach, ale cich³y, kiedy dawa³y o sobie znaæ podzia³y na republikanów i demokratów oraz na trumpistów i antytrumpistów. Góralskie pierogi i taka¿ wódecznoœæ wprowadza³y nas w stan braterstwa, acz „likworówka” i „orzechówka” ju¿ nie by³y tak mocne jak

dawniej. Ino niegóralska „dêbowa”, któr¹ niespodziankowo przemyci³em w przeciwpo¿arowowej gaœnicy smakowa³a po dawnemu i wzmaga³a jednoœæ rodaków.

$

Lubiê przyje¿d¿aæ do tego¿ pensjonaciku i szwendaæ siê po Zakopcu i okolicach. Bolejê, ¿e dawne zabytkowe i jak¿e piêkne chaty zas³oniête zosta³y przez pseudogóralskie potworki, œwiadcz¹ce jak najgorzej o gustach ich w³aœcicieli i jak najlepiej o zawartoœci ich portfeli. Nikt nie pilnuje jednolitoœci stylu architektonicznego. Wszêdzie tzw. wolna amerykanka, co w praktyce oznacza urbanistyczny wrzask i chaos, który potêguj¹ rozliczne reklamy. Kto nie wierzy, niech przejedzie szos¹ z Nowego Targu przez Poronin do Zakopanego. Zakrzyczana reklamami jest tak¿e Rabka i inne miejscowoœci wypoczynkowe. Przy sposobnoœci przypomnê, ¿e jazda z Krakowa do Zakopanego po dawnemu jest powolna, bo szerokiej drogi, jak nie by³o, tak nie ma. Owszem, widaæ kawa³ki czteropasmowej estakady, ale s¹ one tylko zapowiedzi¹ tego, co ewentualnie bêdzie. Nikt nie wie, czy i kiedy. Na dobitkê poci¹gi do Zakopca nie chodz¹, bo tory s¹ remontowane. Niektóre ju¿ nawet zardzewia³y.

$

W samym Zakopanem atrakcji co niemiara. Plenerowa impreza goni plenerow¹ imprezê, w muzeach piêkne dzie³a sztuki i pami¹tki zwi¹zane z miastem i Tatrami, w kinach to samo, co w Nowym Jorku, Teatr imienia Witkacego trwa bardzo ambitnie i ma publikê, restauracja ko³o restauracji, kawiarnia ko³o kawiarni. Wszêdzie mo¿na smacznie zjeœæ. Ceny do prze³kniêcia. Oscypki, serki owcze i mieszane oraz bundz czekaj¹ niemal wszêdzie. Lokalne miody i przetwory tako¿. Regionalne alkohole kusz¹, ale s¹ drogie. Nowoczesna Galeria Handlowa na Krupówkach olœniewa ³adnymi sklepami, ciekawymi rozwi¹zaniami przestrzennymi, restauracj¹ i kawiarni¹ z tarasem widokowym. Z jednej strony patrzê zeñ na Guba³ówkê, z drugiej na Giewont, z trzeciej na Tatry Wysokie. Z czwartej rozci¹ga siê panorama miasta a¿ po Olczê.

$

Z kulinarnych specja³ów zakopiañskich najbardziej smakowa³a mi... ropucha w restauracji „¯abi dwór”. Pycha! Nazwê tego lokalu wymyœli³ ponoæ sam marsza³ek Pi³sudski zainspirowany kumkaniem okolicznych ¿ab. W restauracji jest sala mu poœwiêcona, nie ma natomiast informacji, czy jad³ te ¿aby. Ja chêtnie zamówiê je ponownie. m

Chiny z Rosj¹ kontra USA 1í Rozszerzaj¹ca siê chiñsko – rosyjska wspó³praca obejmuje obecnie energetykê, transport, w tym tak¿e lotniczy, rolnictwo i wiele innych dziedzin. Oko³o 70 procent rosyjskiego eksportu do Chin wi¹¿e siê z energi¹. Chiny z kolei sprzedaj¹ Rosjanom maszyny, szczególnie te u¿ywane przy eksploracji z³ó¿ ropy naftowej. Znacz¹c¹ czêœci¹ forum w St. Petersburgu by³a kwestia eksploatacji Arktyki, co Rosja i Chiny zamierzaj¹ robiæ wspólnie. Ocieplenie klimatu w niedalekiej przysz³oœci spowoduje, ¿e w³aœnie w rejonie Arktyki powstan¹ nowe drogi morskie do Azji, które Rosja i Chiny chcia³yby zmonopolizowaæ. „Chiny daj¹ pieni¹dze, Rosja zapewnia bezpieczeñstwo i lokalizacjê” – podsumowa³ krótko wspó³pracê w tej dziedzinie Aleksander Golubew, szef rosyjskiego programu gospodarczego nakierowanego na Azjê. Prezydent Xi, który by³ w Rosji ju¿ po raz siódmy powiedzia³ natomiast: „kooperacja gospodarcza i handlowa jest kluczowym elementem rewitalizacji wspó³pracy Chin i Rosji.” Za wspó³dzia³aniem gospodarczym idzie równie¿ wspó³praca polityczna i wojskowa. Rosja i Chiny wspieraj¹ siê wzajemnie w kluczowych zagadnieniach w polityce zagranicznej, jak na przyk³ad w stosunku do kryzysu w Wenezueli, wojny w Syrii, czy wspomnianego wczeœniej nuklearnego

programu Iranu. Wszêdzie tam zajmuj¹c stanowisko przeciwne do pozycji USA. PrzyjaŸñ chiñsko – rosyjsk¹ widaæ tak¿e w kwestiach militarnych. W przeprowadzonych pod koniec zesz³ego roku rosyjskich manewrach wojskowych z udzia³em 300 tys. ¿o³nierzy, tysi¹ca samolotów i 900 czo³gów wziê³y udzia³ oddzia³y chiñskie. Co istotne, te gigantyczne manewry, bêd¹ce wrêcz zimnowojennym pokazem si³y ze strony Rosji, odby³y siê w pobli¿u granicy chiñsko – rosyjskiej, która kiedyœ by³a przedmiotem sporu i gdzie w przesz³oœci dochodzi³o do incydentów gro¿¹cych nawet wybuchem konfliktu pomiêdzy dwoma rywalizuj¹cymi ze sob¹ komunistycznymi potêgami. Dziœ jak widaæ sytuacj¹ jest ca³kiem inna. Chiny s¹ te¿ dla Rosji potencjalnym rynkiem zbytu dla sprzêtu wojskowego, konkretnie dla antyrakietowych systemów S-400 i supernowoczesnych rosyjskich myœliwców SU-35. Ekonomicznie Rosja jest pañstwem du¿o od Chin s³abszym. Liczy siê jednak ze wzglêdu na potêgê militarn¹ i znacz¹c¹ rolê jeœli chodzi o stabilizowanie sytuacji w regionie. Oba kraje we wspó³pracy widz¹ szansê na wypchniêcie USA z tej czêœci œwiata lub przynajmniej znaczne os³abienie pozycji Stanów Zjednoczonych.

Tomasz Bagnowski

u

PrzyjaŸñ pomiêdzy prezydentem Chin Xi Jinpingiem i Rosji W³adimirem Putinem kwitnie.


www.kurierplus.com

KURIER PLUS 22 CZERWCA 2019

9

Spotkanie Polonii z Prezydentami w Waszyngtonie 12 czerwca przedstawiciele amerykañskiej Polonii goœcili w Bia³ym Domu, jak napisano w zaproszeniu, na „Polsko-Amerykañskim przyjêciu”. Tego dnia polska para prezydencka z³o¿y³a oficjaln¹ wizytê w Waszyngtonie, której ostatnim punktem by³o w³aœnie uroczyste przyjêcie wydane na jej czeœæ przez prezydenta USA i pierwsz¹ damê Melaniê Trump. To by³ dzieñ pe³en pracy dla prezydentów Dudy i Trumpa, wype³niony spotkaniami i wydarzeniami m.in. konferencj¹ prasow¹ i podpisaniem Deklaracji Prezydentów o Wspó³pracy Obronnej w zakresie obecnoœci si³ zbrojnych USA na terytorium RP.

Na godzinê 16: 30 Prezydent Trump wraz ma³¿onk¹ zaprosili do Bia³ego Domu równie¿ przedstawicieli Polonii. Do Waszyngtonu przybyli rodacy z ró¿nych zak¹tków Ameryki: z Nowego Jorku, Chicago, Buffalo, Florydy i Kalifornii, aby wspólnie celebrowaæ ten wyj¹tkowy dzieñ. Po przejœciu trzech kontroli bezpieczeñstwa: Southeast Gate, przy 15th Street i Alexander Hamilton Place, goœciom ukaza³o siê wejœcie do Bia³ego Domu, gdzie amerykañska orkiestra wita³a ich graj¹c polskie utwory. W asyœcie amerykañskiego wojska, goœcie przechodzili przez kolejne elegancko urz¹dzone pokoje z portretami amerykañskich prezydentów i pierwszych dam, a¿ do drugiego piêtra, gdzie przy dŸwiêkach polskiej muzyki odby³o siê przyjêcie. Na pocz¹tku wszyscy mogli podziwiaæ piêkne wnêtrza i prowadziæ rozmowy z przedstawicielami kancelarii Prezydenta RP, cz³onkami Amerykañskiej Administracji i zaproszonymi goœæmi. O siedemnastej wszyscy zostali poproszeni na spotkanie z parami prezydenckimi. Prezydent Trump mówi³ o stosunkach polsko-amerykañskich i wyj¹tkowych Amerykanach polskiego pochodzenia, jak dziennikarka Rita Cosby, czy Jerzy Bogdziewicz dzia³acz polonijny z Florydy. Prezydent Duda podkreœla³ przyjaŸñ polsko-amerykañsk¹. Na zakoñczenie oficjalnej czêœci spotkania zebrani odœpiewali Sto lat z okazji przypadaj¹cych w dniu 14 czerwca urodzin prezydenta Trumpa. Po przemówieniach przyszed³ czas na przyjêcie, podczas którego na piêknie zastawionym stole serwowano specja³y polskiej kuchni, podane w eleganckiej miniatu-

u

Waszyngton - Bogdan Chmielewski, dr Dorota Andraka, dr Iwona Korga, Marek Rudnicki MD.

rowej wersji: go³¹bki, placki ziemniaczane, kotlety schabowe, mizeriê, sernik i ciasteczka. S³owo Polska i Polonia odmieniano tego dnia przez wszystkie przypadki, atmosfera by³a bardzo przyjazna i radosna. Warto podkreœliæ szyk i elegancjê, tu pierwsze miejsce przypada pani prezydentowej Agacie Dudzie, która wyst¹pi³a w piêknej czarnej sukni oraz Pierwszej Damie Melanii Trump ubranej w jasnoró¿owy elegancki kostium. Wœród wielu znacz¹cych goœci by³a ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher oraz córka polskiej pary prezydenckiej Kinga Duda. Spotkanie zakoñczy³o o siê o 18:30 na schodach Bia³ego Domu, gdzie wychodz¹cych Polonusów ¿egna³y dŸwiêki Roty i Soko³ów. Iwona Korga


Nowy Jork

Nr 124

22 czerwca 2019

Podró¿ inspekcyjna gen. W³adys³awa Sikorskiego do Armii Polskiej na Bliskim Wschodzie, 1943 r. Stoj¹ od lewej: minister spraw zagranicznych RP Tadeusz Romer, gen. W³adys³aw Sikorski, dowódca Armii Polskiej na Bliskim Wschodzie gen. W³adys³aw Anders, szef sztabu Naczelnego Wodza gen. Tadeusz Klimecki.

mego przybycia. Do koñca ¿ycia nie zapomnê ich wygl¹du. Ogromna czêœæ bez butów i bez koszul. Wszyscy w³aœciwie w ³achmanach, czêœciowo w strzêpach starych mundurów polskich, wychudli jak szkielety. Wiêkszoœæ pokryta wrzodami wskutek awitaminozy. Ale ku zdumieniu towarzysz¹cych mi bolszewików z genera³em ¯ukowem na czele, wszyscy byli ogoleni. I có¿ za wspania³a ¿o³nierska postawa. Serce mi siê œcisnê³o, gdy patrzy³em na tych nêdzarzy i zapytywa³em w duchu, czy uda mi siê z nich jeszcze zrobiæ wojsko i czy zdo³aj¹ znieœæ oczekuj¹ce ich trudy wojenne. Ale, doœæ by³o popatrzeæ w te b³yszcz¹ce oczy, z których wyziera³a wola i wiara. Powoli przeszed³em szeregi… Starzy ¿o³nierze p³akali jak dzieci podczas pierw-

FOT. MUZEUM WOJSKA POLSKIEGO

Po ataku 22 czerwca 1941 roku III Rzeszy na Zwi¹zek Sowiecki i podpisaniu 30 lipca 1941 roku w Londynie uk³adu Sikorski-Majski, przywrócono zerwane po 17 wrzeœnia 1939 r. stosunki dyplomatyczne miêdzy Polsk¹ a ZSRS. Polsko-sowiecka umowa wojskowa zawarta w Moskwie 14 sierpnia 1941 r. przewidywa³a amnestiê dla obywateli polskich przetrzymywanych w Zwi¹zku Sowieckim oraz utworzenie „w mo¿liwie najkrótszym czasie” polskiego wojska, bêd¹cego czêœci¹ si³ zbrojnych suwerennej Rzeczypospolitej, które walczyæ bêdzie przeciwko Niemcom wspólnie z Armi¹ Czerwon¹ i wojskami innych pañstw sojuszniczych. Otworzy³y siê bramy ³agrów i wiêzieñ dla tysiêcy polskich ¿o³nierzy i cywili. Podczas walki Polskie Si³y Zbrojne mia³y operacyjnie podlegaæ Naczelnemu Dowództwu ZSRS, z nim te¿ strona polska mia³a uzgadniaæ sprawy organizacyjne i personalne. Uzbrojenie i wyposa¿enie dla polskiej armii mia³o byæ przekazane przez stronê sowieck¹ lub przez rz¹d RP z dostaw w ramach pomocy z USA. Strona polska liczy³a, ¿e w powstaj¹cej armii znajdzie siê co najmniej 200 tys. ¿o³-

nierzy. Problemem pozostawa³a kadra oficerska. Przychylaj¹c siê do ¿¹dañ dotycz¹cych zwalniania obywateli polskich, przetrzymywanych w obozach pracy i wiêzieniach sowieckich, Stalin wymijaj¹co odpowiada³ na pytania dotycz¹ce znikniêcia tysiêcy polskich oficerów i ¿o³nierzy wziêtych do sowieckiej niewoli w 1939 r. Ca³¹ sytuacjê t³umaczy³ cynicznie wojennym chaosem i ich rzekom¹ ucieczk¹ do Mand¿urii. Dowódc¹ Polskich Si³ Zbrojnych w Zwi¹zku Sowieckim rz¹d RP mianowa³ genera³a W³adys³awa Andersa, wiêzionego od jesieni 1939 r. przez NKWD na £ubiance, zwolnionego 4 sierpnia 1941 r., na podstawie porozumienia polsko-sowieckiego. Sztab Armii Polskiej ulokowano w Buzu³uku ko³o Kujbyszewa, natomiast powstaj¹ce oddzia³y rozmieszczono w Tatiszczewie ko³o Saratowa i Tockoje w rejonie Buzu³uku. Tam te¿ zaczêli przybywaæ ze wszystkich stron Zwi¹zku Sowieckiego, przetrzymywani od inwazji z 17 wrzeœnia 1939 r., Polacy, ¿o³nierze i cywile, na mocy amnestii zwalniani z ³agrów, wiêzieñ i miejsc zes³ania. Stan zg³aszaj¹cych siê ¿o³nierzy by³ wprost op³akany. By³y to ¿ywe szkielety ludzkie, ledwo trzymaj¹ce siê na nogach, przyodziane w brudne ³achmany pe³ne robactwa. Wielu cierpia³o na szkorbut i awitaminozê. Fatalny stan zdrowia i koszmarne warunki trwaj¹cych niekiedy miesi¹cami podró¿y, sprawi³y, ¿e wielu z tych, którzy chcieli wst¹piæ do Armii Polskiej, nigdy do niej nie dotar³o. Zmarli w drodze z g³odu, zimna i chorób. Genera³ Anders wspomina w swojej ksi¹¿ce pt. „Bez ostatniego rozdzia³u”: „Po raz pierwszy zetkn¹³em siê z 17-tysiêczn¹ rzesz¹ ¿o³niersk¹, która oczekiwa³a

Polacy zwolnieni z zes³ania, wiêzieñ i ³agrów po przybyciu do oœrodków formowania Armii Andersa – w oczekiwaniu na rekrutacjê, 1941 r.

Msza œwiêta polowa w Buzu³uku z udzia³em gen. Andersa 11 listopada 1941 r.

szego nabo¿eñstwa po tych latach, gdy rozbrzmia³a pieœñ „Ojczyznê, wolnoœæ racz nam wróciæ Panie…”, zdawa³o siê, ¿e otaczaj¹ce lasy odpowiadaj¹ nam stokrotnym echem. Pierwszy i daj Bo¿e ostatni raz w ¿yciu przyj¹³em defiladê ¿o³nierzy bez butów. Uparli siê, ¿e chc¹ maszerowaæ. Chc¹ pokazaæ bolszewikom, ¿e bosymi, poranionymi nogami, potrafi¹ na piasku wybiæ takt wojskowy jako pocz¹tek swego marszu do Polski…” Pomimo trudnoœci z transportem i sprzêtem oraz utrudnianiem przez stronê sowieck¹ Polakom dotarcia do punktów werbunkowych, Armia Polska w po³owie paŸdziernika 1941 r. liczy³a ponad 40 tys. ludzi. Znalaz³o w niej schronienie tysi¹ce rodzin wcielonych doñ mê¿czyzn, pragn¹-

FOT. FUNDACJA KRESY-SYBERIA

Walczy³ w 1939 roku. By³ ranny. Przebywa³ w niewoli sowieckiej, w tym na £ubiance w Moskwie. Z nieludzkiej ziemi, na której znaleŸli siê wygnañcy polscy, wyprowadzi³, jak biblijny Moj¿esz swój naród z niewoli egipskiej, dziesi¹tki tysiêcy Polaków. Dopiero na Bliskim Wschodzie odtworzy³ z nich autentyczn¹ Armiê Polsk¹, która pod jego dowództwem odnios³a jedno z najwiêkszych zwyciêstw nad Niemcami pod Monte Cassino.

(2) FOT. NAC

Genera³ W³adys³aw Anders

Ochotnicy do armii Andersa krótko po wypuszczeniu z ³agrów.

Armia Polska w ZSRS – obóz Tockoje gdzie formowano 6. Dywizjê Piechoty. W czasie ostrej zimy ¿o³nierze mieszkali w nie ogrzewanych namiotach.

Przegl¹d oddzia³ów Armii Polskiej w ZSRS, 1942 r.


FOT. NAC Gen. W³adys³aw Anders dokonuje inspekcji oddzia³ów Armii Polskiej w ZSRS. 1941-1942.

Polacy ewakuowani z ZSRR do Iranu wraz z armi¹ Andersa.

Dzieci deportowanych mieszkañców w raz z Armi¹ Polsk¹ zosta³y ewakuowane do Persji.

FOT. Z KOLEKCJI JANA TROSZYÑSKIEGO

szej trudnej sytuacji. Szef rz¹du by³ niecych wydostaæ siê ze Zwi¹zku Sowieckiew³aœciwie informowany przez ambasadogo. Wraz ze wzrostem liczby ¿o³nierzy ra w Moskwie. Pozostanie w Rosji by³o oraz powiêkszaj¹c¹ siê liczb¹ polskiej ludniezgodne z polskim interesem narodonoœci cywilnej, która przybywa³a wym. Podj¹³em tê decyzjê i Bóg mi do miejsc tworzenia armii, coraz powa¿œwiadkiem, ¿e by³a to decyzja s³uszna.” niejsze stawa³y siê problemy aprowizacyjLatem 1942 roku w Iranie znajdowa³a siê ne. Tymczasem Sowieci nie tylko nie ju¿ regularna armia polska, której zaopazwiêkszali przydzia³ów ¿ywnoœciowych trzenie dostarczali Brytyjczycy. Podczas dla polskiego wojska, ale je obni¿ali. ¯o³inspekcji Armii Polskiej w Iraku w 1943 nierze polscy mieszkali w namiotach r. genera³ W³adys³aw Sikorski przyzna³, przy 40 stopniowych mrozach, chodzili ¿e wyjœcie wojsk z Rosji by³o konieczne. w ³achmanach, a szmaty zastêpowa³y im Armia Polska po ewakuacji do Persji. Do listopada 1942 r. wyjecha³o pobuty. Panowa³ coraz dokuczliwy g³ód. Na pocz¹tku roku 1942 wojsko polskie niu ze Stalinem poruszy³ kwestiê ewaku- nad 115 tys. osób, w tym oko³o 78,5 tys. zosta³o przeniesione do rejonów po³udnio- acji czêœci wojska polskiego do Iranu. Sta- ¿o³nierzy oraz 37 tys. ludnoœci cywilnej, wych ZSRR. Szkolenie odbywa³o siê w po- lin zgodzi³ siê na wyjazd wszystkich tych która w obozach wojskowych szuka³a rawolnym tempie z powodu fizycznego wy- ¿o³nierzy polskich, dla których nie wystar- tunku przed œmierci¹ na niegoœcinnej zieczerpania ¿o³nierzy i niedostatecznego wy- cza³o ¿ywnoœci. Zgoda Stalina na ewaku- mi radzieckiej. Wœród ewakuowanych by¿ywienia, jak równie¿ z niewystarczaj¹cego acjê polskiej armii by³a zdaniem Andersa ³o niemal 18 tysiêcy dzieci. W latach 1942–1943 polskie oddzia³y, jedyn¹ szans¹ na jej ocalenie, uwa¿a³ „¿e zaopatrzenia w broñ, czêsto przestarza³¹. Genera³ Anders nie robi³ sobie z³udzeñ pozostanie w Rosji musi skoñczyæ siê dla którymi dowodzi³ genera³ Anders, zosta³y przemianowane na Armiê Polsk¹ co do wrogiego stosunku Rosjan do Pola- wszystkich Polaków ca³kowit¹ zag³ad¹”. W konsekwencji przyjêtych ustaleñ na Wschodzie. Wkrótce do³¹czy³a do ków, a specjalnie Stalina, którego ugodowe stanowisko wynika³o z niepomyœlnego przy sowieckiej pomocy 24 marca 1942 r., nich, ws³awiona walkami w Afryce Pó³przebiegu wojny ZSRR z Niemcami, a nie rozpoczê³a siê, w dwóch rzutach, ewakuacjia nocnej, Samodzielna Brygada Strzelców z jego dobrej woli. Dlatego genera³a nie Armii Polskiej ze Zwi¹zku Sowieckiego. Karpackich pod dowództwem genera³a opuszcza³a myœl, aby jak najszybciej wy- Pierwszy transport wyruszy³ z Krasnowod- Kopañskiego, stacjonuj¹ca w Palestynie. Ówczesny minister stanu na Œrodkoprowadziæ Polaków z Rosji do s¹siedniej ska do Pahlevi. W ci¹gu dwunastu dni ewaPersji. Pomys³ ten pocz¹tkowo poparli kuowano 43 858 osób, w tym 33 069 ¿o³nie- wym Wschodzie Stanis³aw Kot w depeszy Brytyjczycy, którzy w tym czasie okupo- rzy, junaków, ochotniczek Pomocniczej do Premiera Rz¹du RP i Naczelnego Wodza gen. W³adys³awa Sikorskiego z sierpwali Iran i sprawowali kontrolê nad wiêk- S³u¿by Kobiet oraz 10 789 osób cywilnych. Decyzjê o drugiej ewakuacji genera³ nia 1942 r. pisa³: „Mam pewnoœæ, ¿e Ansz¹ czêœci¹ Bliskiego Wschodu. Do ca³ego przedsiêwziêcia niezbêdne by³o uzyskanie Anders podj¹³ samodzielnie, wczeœniej ders energi¹ i talentem dowódczym przezgody Stalina oraz gen. W³adys³awa Si- napotykaj¹c przeszkody w tej sprawie za- rasta wszystkich innych tutaj o kilka g³ów korskiego, Naczelnego Wodza i premiera równo ze strony w³adz angielskich, jak i ¿e wojsko z ZSSR nie uzna³oby nad sob¹ Rz¹du RP na Emigracji. Sikorski nie by³ i rz¹du polskiego w Londynie. Anglicy ar- dowództwa innego przynajmniej w obeczwolennikiem opuszczenia ziem radziec- gumentowali brak zgody na dalsze ewa- nym stadium, gdzie wszyscy byli œwiadkakich, obawiaj¹c siê, i¿ decyzja ta bêdzie kuacje niemo¿noœci¹ przyjêcia tak wiel- mi nies³ychanych trudów i wysi³ków Anmia³a wp³yw na polityczn¹ sytuacjê Polski kiej liczby uchodŸców, a rz¹d polski uwa- dersa. Zdaje siê, ¿e Churchill i Brooke i in¿a³, ¿e wojsko polskie powinno walczyæ ni patrz¹ tylko na niego jako na rzeczywiw krêgu sojuszników alianckich. Do 15 marca 1942 liczebnoœæ armii u boku Armii Czerwonej przeciwko stego dowódcê polskich si³ zbrojnych polskiej powiêkszy³a siê do 66 750 ¿o³nie- Niemcom. We wspomnieniach genera³ tak i z jego w³aœnie zdaniem liczyæ siê bêd¹”. Wkrótce Armia Polska opuœci³a Persjê, rzy, jednoczeœnie na pocz¹tku lutego 1942 komentowa³ swoj¹ niesubordynacjê: „Mur. w³adze sowieckie za¿¹da³y od genera³a sia³em podj¹æ tak¹ decyzjê wbrew rozka- przez Irak, potem Syriê udaje siê do PaleAndersa skierowania na front nieprzygo- zom z Londynu. By³em przekonany, ¿e styny. W jej sk³ad wesz³y 3. i 5. Dywizje towanych jeszcze do walki polskich od- rozkazy wynikaj¹ z braku zrozumienia na- Strzelców (ka¿da posiada³a po dwie brygady piechoty, pu³k rozpoznawczy, dzia³ów. Anders zdecydowanie trzy pu³ki artylerii lekkiej, pu³k arodmówi³, stwierdzaj¹c, ¿e jego artylerii przeciwpancernej, pu³k armia osi¹gnie gotowoœæ bojow¹ tylerii przeciwlotniczej, batalion najwczeœniej za szeœæ miesiêcy, ciê¿kich karabinów maszynonie zgodzi³ siê równie¿ na wysy³awych, trzy kompanie saperów, nie na front pojedynczych dywizji. kompaniê parkow¹ saperów, poBlisko 70 tys. ¿o³nierzy nadal zosta³e s³u¿by), 6. dywizja (2. otrzymywa³o tylko 40 tys. przyBrygada Czo³gów, 6. Samodzieldzia³ów ¿ywnoœciowych. Liczbê tê na Brygada Strzelców oraz pozow marcu 1942 r. zredukowano sta³e s³u¿by), 7. dywizja z jednostdo 26 tys. racji. Tymi g³odowymi kami zapasowymi i oœrodkami porcjami ¿o³nierze dzielili siê jeszszkolenia. W sk³adzie dowództwa cze z ludnoœci¹ cywiln¹. W tej syArmii Polskiej na Wschodzie znatuacji najwa¿niejszym zadaniem leŸli siê m.in. gen. W³adys³aw Andla genera³a Andersa stawa³o siê ders jako dowódca, gen. Józef Zaocalenie polskiej armii i ludnoœci ¯o³nierze formuj¹cej siê Armii Andersa przed namiotem obozu wojskowego j¹c wyznaczony na zastêpcê docywilnej. 18 marca 1942 na spotka- w D¿a³a³ Abad (Kirgistan, ZSRR).

wódcy, szef sztabu gen. Bronis³aw Rakowski, p³k dr Roman Odzierzyñski jako dowódca artylerii. Ogó³em pod komend¹ Andersa znalaz³o siê 76 501 ludzi, z czego 5709 oficerów i 70 792 szeregowych. Genera³ Anders czu³, ¿e na nim spoczywa ogromna odpowiedzialnoœæ za to, ¿eby ludnoœæ wyprowadzona ze Zwi¹zku Sowieckiego nigdy ju¿ nie dozna³a takiej krzywdy jak po 1939 r. By³ niekwestionowanym przywódc¹ zarówno wojska, jak i ludnoœci cywilnej. Cieszy³ siê wielkim autorytetem. Zdoby³ zaufanie i przywi¹zanie swoich ¿o³nierzy. Skupi³ siê g³ównie nad doprowadzeniem ich do pe³nej formy fizycznej i wojskowej, przygotowuj¹c do przysz³ego boju. Wpaja³ im, ¿e ka¿de nawet najtrudniejsze zadanie jest mo¿liwe do wykonania. ¯o³nierze dobrze znali jego przesz³oœæ bojow¹, wiedzieli, ¿e podobnie jak oni by³ wiêziony, wiêc by³ dla nich nie tylko dowódc¹, lecz równie¿ przyjacielem i opiekunem, któremu ufali i za którym poszliby wszêdzie. Na Wschodzie Anders stworzy³ substytut niepodleg³ej Polski. Bardzo wa¿nym elementem jego dzia³alnoœci by³o po³o¿enie nacisku na wychowanie, na rozwój polskiego szkolnictwa i placówek kulturalnych. Zak³adano szko³y powszechne i œrednie, drukarnie polowe wydawa³y niezbêdne podrêczniki, zestawy podstawowych lektur szkolnych, instrukcje wojskowe i s³owniki. Tysi¹ce osieroconych dzieci kierowano do nowo zak³adanych sierociñców. Rozwija³ swoj¹ dzia³alnoœæ teatr dramatyczny, teatr rewiowy, kino polowe oraz referat radiowy, a nawet filmowy. Andersowi uda³a siê rzecz wydawa³oby siê niemo¿liwa. Z tysiêcy wynêdznia³ych ³agierników, w nieludzkich wrêcz warunkach, stworzy³ sprawn¹ i groŸn¹ si³ê bojow¹ funkcjonuj¹c¹ na obczyŸnie. Powsta³a armia najbardziej niezwyk³a spoœród wszystkich armii alianckich czasu drugiej wojny œwiatowej. Jedyna sk³adaj¹ca siê wy³¹cznie z jeñców, wiêŸniów i zes³añców, jedyna dowodzona przez jeñców i wiêŸniów, jedyna z armii alianckich, której szlak wiód³ przez trzy kontynenty: z Europy przez Azjê i Afrykê ponownie do Europy, by nieœæ wolnoœæ Polsce. cdn. Opr. J. Szczepkowska

ZDJ. WIKIPEDIA

Adres redakcji: P.A.V.A. of America, District 2 , 17 Irving Place, New York, NY 10003 e-mail: pava-swap@kurierplus.com, tel. (212) 358-0306, www.pava-swap.org Redakcja: Jolanta Szczepkowska


KURIER PLUS 22 CZERWCA 2019

12

GRUBE

u

RYBY

Felicjan Andrzejczak.

u

i

PLOTKI

Anna Karwan.

W miniony weekend zakoñczy³ siê 56. Krajowy Festiwal Polskiej Piosenki w Opolu. Wydaje siê, ¿e z roku na rok „œwiêto piosenki” prezentuje coraz ni¿szy poziom. Gdy ju¿ wydawa³o siê, ¿e idea³ siêgn¹³ dna, us³yszeliœmy - jak mawia³ Stanis³aw Lem - pukanie od spodu. Co ciekawe, jednym z najgorêcej komentowanych wydarzeñ dotycz¹cych tegorocznego festiwalu by³o nie wydarzenie muzyczne, lecz... zas³abniêcie Edyty Górniak. W pi¹tek, po powrocie do hotelu z amfiteatru w Opolu, gdzie w 40-stopniowym upale odbywa³a próby do wieczornego wystêpu, wokalistka poczu³a siê s³abo. W ekspresowym tempie zosta³a przetransportowana karetk¹ do pobliskiego szpitala, gdzie zosta³a pod³¹czona do kroplówki. Doœæ szybko poczu³a siê lepiej, dziêki czemu ju¿ o godz. drugiej w nocy lekarze pozwolili jej opuœciæ szpital. „Nie wiem nawet co mam powiedzieæ. Przepraszam wszystkich za wywo³any wczoraj stres i ogromne zamieszanie, które spowodowa³a sytuacja mojego stanu zdrowia. Dziêkujê wszystkim sanitariuszom, pielêgniarzom i lekarzom, którzy z tak ogromnym zaanga¿owaniem i starannoœci¹ przeprowadzili piln¹ hospitalizacjê. Czujê siê ju¿ du¿o lepiej” – napisa³a gwiazda na Instagramie. Edyta Górniak gor¹co podziêkowa³a wszystkim za troskê i zapowiedzia³a, ¿e wyst¹pi w niedzielê. Tak siê sta³o. Urodzona i wychowana w Opolu piosenkarka nazajutrz stanê³a na scenie. W krótkiej bia³ej sukience zaprezentowa³a zgrabne nogi i swój - nadal potê¿ny - g³os. Górniak po raz setny zaœpiewa³a „To nie ja by³am Ew¹” i na koniec - jak mówi¹ z³oœliwcy perfekcyjnie odegra³a scenê wzruszenia. No có¿… show must go on. G³ówn¹ nagrodê w koncercie „Premier” zdoby³a Anna Karwan z numerem „S³ucham Ciê w radiu co tydzieñ”. „Drodzy pañstwo” - zwróci³a siê do publicznoœci odbieraj¹c statuetkê - „b³agam was, nigdy siê nie poddawajcie. Jestem tego najlepszym przyk³adem, czeka³am na to 18 lat” - mówi³a wyraŸnie wzruszona. Opolsk¹ Karolinkê otrzyma³ Marcin Sójka, laureat programu TVP „Voice of Poland”. Debiutant dysponuje ciekaw¹ barw¹ i – co pokaza³ w programie - kultur¹

u

Majka Je¿owska z Krystyn¹ Proñko...

u

Edyta Górniak.

u

Margaret.

muzyczn¹, jednak narzucona przez wytwórniê kompozycja „Dalej” jest s³aba zarówno w warstwie muzycznej, jak i tekstowej. A¿ ¿al patrzeæ, ¿e Sójka musi siê mêczyæ z takim gniotem. O tekstach, które wybrzmiewaj¹ z opolskiej sceny, mo¿na by napisaæ oddzielny artyku³. Olga Boñczyk œpiewa³a np. Jeœli posmakowaæ chcesz/ Soli z morza z moich ³ez/ Musisz byæ wiêcej ni¿ kochanek. Czy nie odmieniamy ju¿ rzeczowników? Z kolei zespó³ „Brudne gary” opowiada³ ze sceny o… brudnych garach, ¿e s¹ w zlewie i trzeba je umyæ. „Utwór powsta³ zupe³nym przypadkiem, bo próbowa³am napisaæ zwyk³y tekst na zlecenie, totalnie nie mia³am weny

u

www.kurierplus.com

Weronika Kwiatkowska

u

Marcin Sójka.

i pomyœla³am sobie, ¿e w Stanach pisz¹ piosenki o czymkolwiek, np. o brudnych garach. I pomyœla³am „o, napiszê o brudnych garach” i napisa³am j¹ w dziesiêæ minut” – pochwali³a siê wokalistka zespo³u Asia „Azzja” M¹dry. M³ode gwiazdki generalnie siê nie popisa³y. Margaret, która na p³ytach brzmi poprawnie, nie poradzi³a sobie z wystêpem na ¿ywo. Najciekawsze co zaprezentowa³a na scenie, to maleñkie diody mrugaj¹ce nad rzêsami i chabrow¹ sukienkê. Kasia Moœ zmasakrowa³a przebój grupy O. N. A „Drzwi” udowadniaj¹c, ¿e dobry g³os to za ma³o. Mêk¹ by³o s³uchanie innej Kasi, tym razem Wilk, która sparodiowa³a przepiêkny sk¹din¹d utwór „Zakopower” zatytu³owany „Boso”. Przyk³ady wystêpów, które przypomina³y imprezê karaoke w podrzêdnym barze, mo¿na by mno¿yæ w nieskoñczonoœæ. A starsze pokolenie? Z wystêpu Majki Je¿owskiej bardziej ni¿ wykonanie „Najpiêkniejszej w klasie” i „A ja wolê moj¹ mamê” zapamiêtamy jej duet z Krystyn¹ Proñko „On nie kocha³ nas”. No i oczywiœcie têczow¹ kreacjê, która mia³a chyba udawaæ pawi ogon, lecz wygl¹da³a bardziej na monstrualny parasol z trudem przytroczony do zadka. „Kolejne 40 lat przede mn¹!” – zagrozi³a publicznoœci Majka, która - niestety - nie wybiera siê na emeryturê. Œwietnie za to zaprezentowa³ siê Felicjan Andrzejczak, by³y wokalista Budki Suflera. „Noc komety” zabrzmia³a dostojnie, a eksploatowana „Jolka” w oryginalnym brzmieniu przypomnia³a najlepsze lata grupy. Nie zabrak³o niezatapialnej Maryli. W czarnym gorsecie i tiulowej ró¿owej spódniczce wygl¹da³a groteskowo. Ale do tego zd¹¿yliœmy siê ju¿ przyzwyczaiæ. Po wpadce z coverem „Shallow”, tym razem zaœpiewa³a w duecie z Dawidem Kwiatkowskim swoj¹ piosenkê. Niestety, s³aby wokalnie idol nastolatek, nie udŸwign¹³ zadania. Do najciekawszych kreacji trzeba z pewnoœci¹ zaliczyæ strój Kasi Stankiewicz. Odwa¿nie wyciêta sukienka eksponowa³a d³ugie, szczup³e nogi piosenkarki i jej p³aski jak deska brzuch. Na szczêœcie oprócz nienagannej figury by³a (i obecna?) wokalistka Varius Manx ma jeszcze do zaproponowania dobry g³os i umiejêtnoœæ interpretacji tekstu, co na opolskim

...i pawim ogonem.

u

Kasia Stankiewicz.

festiwalu staje siê powoli ewenementem. Czymœ absolutnie kuriozalnym okaza³ siê koncert piosenki literackiej zatytu³owany: „Walizki moje pe³ne snów, czyli podró¿ poety”. Drugorzêdni aktorzy z seriali nadawanych w TVP „odkrywali” swoje w¹tpliwe talenty wokalne i po kolei szlachtowali pere³ki polskiej piosenki, utwory Agnieszki Osieckiej, Wojciecha M³ynarskiego, Jeremiego Przybory, czy takich znakomitych tekœciarzy jak Andrzej Mogielnicki, Magda Czapiñska czy Janusz Kondratowicz. S³uchaj¹c interpretacji utworu „Hop, szklankê piwa” Marka Grechuty do s³ów Witkacego w g³owie pojawia³o siê tylko jedno pytanie: kto do tego dopuœci³? Paskudnie seksistowskie niewybredne dowcipy prowadz¹cego wieczór Krzysztofa Respondka wprawia³y w os³upienie, a ca³oœæ niewiele mia³a wspólnego z piosenk¹ literack¹, raczej biesiadn¹ i to najgorszego sortu. Tegorocznej formule Opola mo¿na zarzuciæ to samo, co w ubieg³ym roku: brak konsekwencji, pomieszanie z popl¹taniem i zbiór przypadkowych artystów, raczej z drugiego, jeœli nie trzeciego rzêdu. Trzeba wyraŸnie powiedzieæ, ¿e gwiazdy, które w minionym roku sprzeda³y najwiêcej p³yt i nagra³y najlepiej przyjête albumy, nie wyst¹pi³y w Opolu. Z jakich powodów? £atwo siê domyœliæ. m


13

KURIER PLUS 22 CZERWCA 2019

www.kurierplus.com

W czerwcu, w najpowa¿niejszym klubie jazzowym Nowego Jorku, a pewnie i œwiata (Jazz Capital of the World) w klubie Blue Note, odbywa siê festiwal jazzowy sponsorowany przez polsk¹ firmê kosmetyczn¹ Inglot. W ramach tego festiwalu, 3 czerwca wyst¹pi³ w klubie zespó³ Makowicz-Medyna-Dingler Jazz Ensemble. Praktycznie rzecz bior¹c jest to trio, którego muzycy s¹ równoprawnymi wspó³twórcami wykonywanych w danej chwili utworów, czyli jest to zespó³ bez szefa. Podobnie jak w z³otym okresie jazzu, g³ównym elementem muzycznej produkcji jest interpretacja utworu, zgodnie ze star¹ i coraz czêœciej zapominan¹ zasad¹, ¿e nie jest najwa¿niejszym co siê gra, tylko jak siê gra. W przeciwieñstwie do koncertów muzyki klasycznej, w przypadku jazzu to nie kompozytor jest magnesem przyci¹gaj¹cym s³uchaczy, lecz wykonawca. Zgodnie z t¹ zasad¹ Makowicz-Medyna-Dingler Jazz Ensemble zaprezentowa³ w Blue Note w³asne, tworzone na gor¹co interpretacje 19 standardów jazzowych, z których podczas pierwszego koncertu o godzinie 20:00 wykonano dziesiêæ oraz dziewiêæ podczas drugiego o godzinie 22:30.

W obu przypadkach sala klubu by³a ca³kowicie wype³niona, z tym, ¿e bilety na pierwszy koncert rozesz³y siê w przedsprzeda¿y i mówi¹c po angielsku koncert by³ sold out. Ze wzglêdu na rodzaj repertuaru publicznoœæ z przyjemnoœci¹ rozpoznawa³a prezentowane kolejno tematy, które wczeœniej lub póŸniej objawia³y siê s³uchaczom jako znane z przesz³oœci melodie, przetwarzane w improwizacjach w sposób typowy dla „dawnego” jazzu, czyli w oparciu o formê i harmoniê danego utworu muzycznego. Publicznoœæ przyjê³a koncert niezwykle ciep³o, a w przerwie pomiêdzy i po zakoñczeniu drugiego koncertu s³uchacze dzielili siê swoj¹ radoœci¹ i wspomnieniami wywo³ywanymi przez znane utwory, które zapad³y im kiedyœ w pamiêæ i w serca. Cel muzyków zosta³ osi¹gniêty. Cel, którym jest dostarczanie s³uchaczom pozytywnych prze¿yæ i wywo³ywanie wynikaj¹cych z tych prze¿yæ emocji. Wirtuozeria Adama Makowicza, uznana i podziwiana od dziesiêcioleci, by³a czêœci¹ muzycznej konwersacji z saksofonem Krzysztofa Medyny i kontrabasem Jeff’a Dinglera, w której ka¿dy z wykonawców spe³nia³ swoj¹ indywidualn¹ i równowa¿n¹ rolê.

Tydzieñ na kolanie Wtorek noc Podobno najwa¿niejszy w dobrej powieœci jest pocz¹tek. Wszyscy powtarzaj¹ to zdanie To³stoja z pocz¹tku „Anny Kareniny”: „Wszystkie szczêœliwe rodziny s¹ do siebie podobne, ka¿da nieszczêœliwa rodzina jest nieszczêœliwa na swój sposób”. Fakt, œwietnie napisane. I na tê ig³ê nizaj¹ siê kolejne zdania, które p³yn¹ i p³yn¹… „By³ jasny zimny dzieñ kwietniowy i zegary bi³y trzynast¹” to Orwell i jego „1984”. No wiêc jak by tu zacz¹æ? „Du¿o pada³o w Œwiêta tego roku.” A mo¿e inaczej: „Wczoraj o 23:02 du¿o myœla³em o Tobie, w sekundê wróci³o wszystko, co by³o w nas najwa¿niejsze”. Nie wa¿ne, w sumie jak zacz¹æ. Pocz¹tek liczy siê tylko wtedy, gdy istnieje ostatnia, postawiona kropka. Bez niej jest tylko zabaw¹, wprawk¹, nic nieznacz¹cym rz¹dkiem czarnych znaków na bia³ym ekranie komputera… Œroda Stanowczo za ma³o czasu poœwiêcam kontemplacji chwili. A przecie¿ ka¿dego dnia jest tyle miejsc i momentów. WeŸmy choæby rêkê wystawion¹ za okno, gdy jedziesz samochodem. Jak siê zastanowiæ, to wielki ogrom odczuæ i stanów. Ch³odek uderzaj¹cy o skórê wysy³aj¹cy przyjemnoœæ do mózgu. Falowanie w³osków na skórze. Lekcja aerodynamiki,

gdy zmieniasz po³o¿enie d³oni (w koñcu mo¿na siê dowiedzieæ, jak to do cholery dzieje siê, ¿e te ciê¿kie samoloty lataj¹). Uderzenie w membranê w uszach, gdy szybko mija ciê samochód z przeciwka, pozwalaj¹cy dorozumieæ kolejne zagadki fizyki zwi¹zane ze zmian¹ ciœnieñ…, tak wiêc, Chwilo Trwaj! O ¿esz, ¿e nie wiedzia³em tego wczeœniej, koncentruj¹c siê na jakichœ durnotach z przesz³oœci, albo istniej¹cej tylko przecie¿ w naszej wyobraŸni, przysz³oœci. Czwartek Czwartek z rana, jak œmietana… Zauwa¿am, ¿e coraz czêœciej i ja ulegam skrawkowemu widzeniu œwiata. A mo¿e inaczej: wybiórczemu patrzeniu, bez œlêczenia i jazdy obowi¹zkowej po mediach i tubach wspó³czesnej informacji. Telewizji nie ogl¹dam ju¿ wcale (chyba, ¿e coœ naprawdê wa¿nego dzieje siê), filmy w necie, generalnie wiadomoœci z Internetu. Wybiórcze szperanie po uznanych za wiarygodne kana³ach, jazda po nag³ówkach, gdy trzeba klikniêcie… Ale du¿o czerpiê z Facebooka z linków od znajomych czy wiarygodnych Ÿróde³. Tak lepiej, szybciej, bez koniecznoœci brniêcia przez ca³y szajs medialny, g³ównie produkowany przez niemarksistowskie elitki, którym zdaje siê, ¿e wiedz¹ lepiej… Ale, ale, wolnoœæ wyboru jeszcze istnieje, zanim jakaœ Sztuczna Inteligen-

FOT.: PIOTR POWIETRZYNSKI

Makowicz-Medyna-Dingler Jazz Ensemble w Blue Note

u

Krzysztof Medyna, Jeff Dingler i Adam Makowicz.

Mimo tradycyjnego w sensie kompozycji repertuaru, Makowicz-Medyna-Dingler Jazz Ensemble proponowa³ œwie¿¹ i jednoczeœnie granicz¹c¹ z eksperymentem formu³ê, która, jak siê okazuje by³a przyjmowana bardzo pozytywnie przez s³uchaczy. Reasumuj¹c koncepcja jazzu, o której mowa, jest odwo³aniem siê do najlepszych

tradycji z czasów, kiedy by³ on muzyk¹ mas, zanim stopniowo zacz¹³ stawaæ siê sztuk¹ elitarn¹ i ulegaæ coraz wiêkszym wp³ywom gatunków nie-jazzowych, pozbawionych podstawowego elementu tej muzyki, specyficznego pulsu zwanego groove’m. Œwietny koncert, wspania³a muzyka, cudowna publicznoœæ.

cja nie przykrêci nam, ludkom, œruby i nie wszczepi jakiegoœ czipa tak, ¿e bêdziemy musieli ogl¹daæ wiadomoœci, czy siê nam to podoba, czy nie, dwadzieœcia cztery na ha… Na razie z Fejsa Micha³ Cichy, którego lubiê, do którego mam s³aboœæ, a którego wpis – jak mówi¹ ponowoczeœni Polacy sk¹pani w polingliszu – zrobi³ mi dzieñ. No wiêc leci Cichy ca³kiem cich¹ opowieœci¹ o wielkoœci Chwili: Mia³em woln¹ godzinê. Usiad³em na zewn¹trz w Nero na Krakowskim, w dawnej Telimenie, przy okr¹g³ym czarnym stoliku. Wiatr porusza³ powierzchni¹ herbaty. Tworzy³y siê miniaturowe fale. W³aœnie skoñczy³em swój pierwszy rok zajêæ z niemieckiego, a o siódmej mia³em teatr. Z pasztecika na blat sypa³y siê okruszki. Ze stolika obok przylecia³ wróbel. Samiczka. Przesun¹³em w jej stronê okruchy. Wtedy odlecia³a na najbli¿szy pusty stolik, ale zaraz wróci³a. Do³¹czy³a do niej druga. Szybko rozdzioba³y okruszki, wiêc nakruszy³em im wiêcej. To stadko z Telimeny jest bardzo oswojone. Wróble z Ochoty nie pozwalaj¹ podejœæ do siebie bli¿ej ni¿ na dwa metry. Obok, na chodniku, siedzia³ samczyk. Chyba by³ m³ody, bo ob³azi³ z niego szary pisklêcy puch. Nie mia³ tyle œmia³oœci, ¿eby podfrun¹æ na mój stolik. Rzuci³em mu trochê okruszków na ziemiê. Szybko rozdzioba³ wszystko. Wtedy pomyœla³em, ¿e przed spektaklem w Narodowym, „Udrêk¹ ¿ycia” Hanocha

Levina z Januszem Gajosem, Ann¹ Seniuk i W³odzimierzem Pressem, zajrzê jeszcze do ksiêgarni muzycznej na Moliera i sprawdzê, czy w dziale antykwarycznym nie maj¹ ksi¹¿ki Karla Geiringera o Haydnie, której szuka³em od dziesiêciu lat. I sta³o siê tak: – ksi¹¿ka o Haydnie by³a; – spektakl by³ genialny, a kiedy publicznoœæ wsta³a do standing ovation, Gajos uœmiechn¹³ siê na chwilê uœmiechem kogoœ, komu przytrafi³o siê coœ naprawdê mi³ego; – kiedy we troje k³aniali siê publicznoœci dotar³o do mnie, ¿e mam na scenie dwóch spoœród czterech pancernych; – a kiedy ju¿ po wszystkim wyszliœmy z ¿on¹ na powietrze, by³o jeszcze ca³kiem jasno, bo to by³ wieczór czerwcowy. Nawet wiêc jeœli nie ogl¹daliœcie najlepszego aktora w kraju na ¿ywo; nawet je¿eli nie znaleŸliœcie ksi¹¿ki, której przez tyle lat szukaliœcie – to zawsze macie magiê czerwcowego wieczoru w gratisie od Matki Natury.” Nawet jeœli odj¹æ te intelektualne wstawki o teatrze czy Haydnie, wstawiæ tam d³ugo poszukiwan¹ sukniê dla córki, pierœcionek dla ¿ony, ja wiem, nawet nowe okna do domu, coœ czego szukamy d³ugo, to kroi siê z tego piêkna opowieœæ o naszym ¿yciu. Szczêœcie jest mo¿liwe. W chwili. Tu i teraz. Nawet jeœli trwa tyle ile uderzenie skrzyde³ wróbla, krótki powiew wiatru, dwa uderzenia w czarn¹ klawiaturê…

MAK

Jeremi Zaborowski


KURIER PLUS 22 11 CZERWCA 2019 KURIER PLUS MAJA 2019

14

www.kurierplus.com www.kurierplus.com

POWIEĦç W ODCINKACH Antoni MarczyĞski

Niewolnice z Long Island …– Zahartowa³am siê tylko i w najlepszym zdrowiu przyby³am do brzegów Brazylii. Nasz statek zakotwiczono naprzeciw Rio de Janeiro, lecz z dala od l¹du, a wys³ana motorówka przywioz³a póŸnym wieczorem gromadê w³aœcicieli domów publicznych i poœredników w handlu ¿ywym towarem. Rozpocz¹³ siê ohydny jarmark, targ na byd³o. Bo jak spêdzone na targowicê byd³o, sta³yœmy nagie, st³oczone w kajutach s¹siaduj¹cych z obszern¹ jadalni¹, sk¹d dochodzi³y odg³osy œmiechów, klapsów, okrzyków pochwa³y lub nagany oraz rubasznej licytacji. I ja przesz³am to nowe piek³o. I mnie klepano, ganiano, ogl¹dano zêby, i mnie zmuszano do biegania, przeginania siê, do tañczenia wœród og³uszaj¹cej wrzawy i œmiechów zebranych nabywców ¿ywego towaru. Wreszcie wyst¹pi³ jakiœ Hiszpan. Spyta³ o cenê. Kiedy Izaak j¹ wymieni³, rykn¹³ takim œmiechem, ¿e zadr¿a³am z przestrachu: po d³ugiej k³ótni dobili targu i w ten sposób zacz¹³ siê nastêpny akt mej tragedii… …– Mój nowy w³adca by³ w³aœcicielem eleganckiego lupanaru w Rio de Janeiro. Mia³ bogat¹ klientelê i trudno nie przyznaæ, ¿e dba³ o swoje niewolnice. Dba³ o nie, lecz zmienia³ je rokrocznie, aby goœcie mieli urozmaicenie. Nie bito nas, od¿ywiano dobrze, tote¿ ten okres niewoli wyda³ mi siê o niebo lepszym w porównaniu z poprzednim. Ale b¹dŸ co b¹dŸ by³a to niewola i straszna niewola. Przez ile r¹k przesz³am w tym czasie, tego dziœ nie potrafiê powiedzieæ. Zobojêtnia³am na wszystko i marzy³am tylko o rych³ej œmierci. A¿ nieprzewidziany wypadek wytr¹ci³ mnie ze stanu zupe³nej apatii i obudzi³ w mym sercu inne pragnienia. Mija³ w³aœnie szósty miesi¹c mego pobytu w Brazylii, kiedy otrzyma³am list od… Billy’ego Mincinga. Hiszpan kaza³ mnie przywo³aæ do siebie i wrêczy³ mi ów list, oczywiœcie odpieczêtowany i z pewnoœci¹ przezeñ ocenzurowany dok³adnie. Czy wiesz, Andrzeju, co by³o w kopercie? Oto klepsydra wyciêta z jakiegoœ amerykañskiego dziennika. Mój ojciec umar³ ze zgryzoty, umar³, przeklinaj¹c wyrodn¹ jedynaczkê, jak pisa³ Billy w swym liœcie. Ale Billy nie poprzesta³ na tym. Przes³a³ mi odpis aktu, którego moc¹ John uzyska³ rozwód ze mn¹. List koñczy³ siê drwinami, ironiczn¹ proœb¹ o wdziêczn¹ pamiêæ o tym, który by³ pierwszym moim kochankiem i który mnie nigdy nie zapomni… Pomyœl tylko, Andrzeju. Ten ³otr z piek³a rodem, co ca³e moje nieszczêœcie spowodowa³, moje i moich najdro¿szych osób, mia³ jeszcze czelnoœæ naigrawaæ siê ze swej ofiary… …– Ale ten list zawa¿y³ w mym ¿yciu. Okres apatii i wyczekiwania œmierci min¹³ bezpowrotnie. Teraz chcia³am ¿yæ, znalaz³am cel w mym splugawionym, bezwartoœciowym ¿yciu. Celem tym mia³a byæ zemsta. Postanowi³am przecierpieæ wszystko, przetrzymaæ najgorsze chwile i czekaæ, czekaæ wytrwale, a¿ nadejdzie okazja do ucieczki z mego wiêzienia, do powrotu do ojczyzny i ostatecznego porachunku z Billym. Odt¹d uwa¿a³am na swoje zdrowie. Nie pi³am, nie u¿ywa³am narkotyków, jak moje biedne kole¿anki, przestrzega³am higieny i chocia¿ koniecznego z³a nie uda³o siê unikn¹æ w mym smutnym po³o¿eniu, to jednak uniknê³am straszliwych chorób, które dziesi¹tkowa³y szeregi moich towarzyszek. Sta³am siê chytra, podstêpna. Symulowa³am gor¹czkê, zaziêbienie, katar kiszek, byle tylko stykanie siê z klientami mego w³adcy ograniczyæ do minimum. Osi¹gnê³am ten cel, lecz w³aœnie skutkiem tego

wpad³am wgorsze z³o. Hiszpanowi nie kalkulowa³a siê chorowita niewolnica i przez poœrednika sprzeda³ mnie przed up³ywem roku do portowego lupanaru w Macahe. …– Z kolei sta³am siê w³asnoœci¹ senhory Elwiry, wstrêtnej wiedŸmy, która posiada³a maleñk¹ spelunkê obok portu. By³o nas tam wszystkiego piêæ bia³ych niewolnic, ale musia³yœmy pracowaæ za dziesiêæ, za dwadzieœcia. Elwira wyzyskiwa³a nas nêdznie, g³odzi³a, drêczy³a nieludzko, a jej klientela sk³ada³a siê z majtków, przemytników i najrozmaitszych szumowin, jakich nie brak w ¿adnym portowym miasteczku. Z natury rzeczy nadzór nie by³ tu tak œcis³y jak w pa³acu Mincinga czy w lupanarze w Rio de Janeiro i o okazjê do samobójstwa nie by³o trudno, z czego jedna z mych kole¿anek skorzysta³a, po³ykaj¹c od³amki st³uczonej szyby. Wywieziono j¹ do… szpitala, jak mówi³a Elwira, lub raczej do morza, jak przypuszcza³yœmy wszystkie. Nie targnê³am siê jednak na ¿ycie, nie skorzysta³am ze sposobnoœci, z której skorzysta³abym przedtem niew¹tpliwie – dysz¹c ¿¹dz¹ zemsty przeciw memu krzywdzicielowi… – W tej spelunce by³am przesz³o rok i coraz bardziej zaczyna³am w¹tpiæ, czy ¿ywa zdo³am siê kiedykolwiek wydostaæ na wolnoœæ, czy przede wszystkim zdo³am pomœciæ sw¹ krzywdê, gdy nagle odmieni³y siê moje losy. Jeden z goœci naszej tawerny pokocha³ mnie z ca³ego serca. By³ to cz³owiek prosty, niewykszta³cony, lecz dobry, anielsko dobry. Odwiedza³ mnie co wieczór, p³ac¹c zwyk³y haracz do r¹k chciwej Elwiry, ale nie skorzysta³ nigdy ze swoich przywilejów. Na moje szczêœcie by³ Anglikiem, wiêc mog³am siê przed nim wyspowiadaæ, wyskar¿yæ, u¿aliæ na swoj¹ dolê. Nazywa³ siê Albert Tailor i s³u¿y³ jako sternik na jakimœ okrêcie handlowym, który z powodu zepsucia siê maszyn ugrz¹z³ w ma³ym Macahe i mia³ tu jeszcze jakiœ czas pozostaæ. Albert uwierzy³ moim s³owom, pokocha³ mnie szczerze i postanowi³ mnie poœlubiæ. – Jutro przyjdê po odpowiedŸ, od której zale¿y twoja wolnoœæ i ca³e twoje dalsze ¿ycie – powiedzia³, odchodz¹c któregoœ wieczora. Ca³¹ noc bi³am siê z myœlami: przyj¹æ propozycjê Alberta,zwi¹zaæ siê z nim na zawsze, czy czekaæ na inn¹ sposobnoœæ do ucieczki z domu Elwiry i zachowaæ woln¹ rêkê. Bo mój zacny wielbiciel odnosi³ siê nieprzychylnie do mojego zamiaru wymierzenia sobie sprawiedliwoœci na Billym Mincingu. – Choæby ci siê nawet uda³o go odnaleŸæ, choæby ci rêka nie zadr¿a³a przy strzale, to i tak nie zmienisz tego, co siê sta³o, a przeciwnie, dostaniesz siê do wiêzienia lub na krzes³o elektryczne. Nie, Iris. Zemstê Bogu pozostaw. On go dotkliwiej ukaraæ potrafi ni¿ ktokolwiek z ludzi – mawia³; lêka³ siê te¿, ¿e mog³abym powróciæ do Johna, ¿e w ka¿dym razie straci³by mnie na zawsze i nie chcia³ ani s³yszeæ o powrocie do Stanów. Wiêc poœlubiaj¹c go, musia³abym siê wyrzec tego, co od roku stanowi³o cel mego ¿ycia, musia³abym zrezygnowaæ z zemsty… Tote¿ w pierwszej godzinie walki wewnêtrznej by³am raczej sk³onna odrzuciæ propozycjê Alberta Tailora. Powziêcie odmiennej decyzji spowodowa³ przykry incydent z moj¹ chlebodawczyni¹, z moj¹ w³aœcicielk¹, jak wypada powiedzieæ, bo wszak¿e by³am jej w³asnoœci¹, jej rzecz¹ tylko. Widz¹c, i¿ Albert opuœci³ wczeœniej ni¿ zazwyczaj mój pokój, zach³anna wiedŸma przyprowadzi³a mi w godzinê póŸniej innego klienta, jakiegoœ pijanego

marynarza. Stawi³am energiczny opór, ale skoñczy³o siê na wy³amaniu drzwi i na nowej pora¿ce biednej niewolnicy, za któr¹ siê nikt nie uj¹³ w tej ohydnej spelunce. To przewa¿y³o szalê. Postanowi³am przyj¹æ bez zastrze¿eñ propozycjê Alberta i z³o¿y³am w duszy œlub, ¿e bêdê mu najwierniejsz¹, najpos³uszniejsz¹ ¿on¹… – W noc poprzedzaj¹c¹ odjazd Amazon, tak siê nazywa³ statek, którego Albert by³ sternikiem, zosta³am wykradziona z domu Elwiry wœród romantycznych okolicznoœci. Kapitan statku, dobry przyjaciel Alberta, udzieli³ nam œlubu na pe³nym morzu, a jedynym dokumentem, jakim siê mog³am wylegitymowaæ wobec niego, by³ odpis aktu, którego moc¹ John uzyska³ rozwód ze mn¹, a który to dokument przechowywa³am zawsze troskliwie. Tak wiêc cyniczna z³oœliwoœæ Billy’ego Mincinga wysz³a mi na dobre, gdy¿ wiedzia³am, ¿e jestem wolna i ¿e nie pope³ni³am bigamii, wychodz¹c za m¹¿ po raz drugi w ¿yciu. Zaczê³am nowy okres ¿ycia. Mieszkaliœmy przez rok w Australii, potem na Mindanao, wreszcie tutaj, w Szanghaju. Coraz bardziej oddala³am siê od mej ojczyzny, a w miarê jak wzrasta³a ta odleg³oœæ, mala³a pielêgnowana na dnie serca nadzieja, ¿e ujrzê jeszcze kiedyœ rodzinne miasto i… Johna. O nim nie mog³am zapomnieæ nigdy; têskni³am za nim, myœla³am o nim ustawicznie w czasie d³ugich dni samotnoœci, na jakie jest skazana ma³¿onka ka¿dego marynarza. A kiedy po nieobecnoœci nieraz miesi¹ce trwaj¹cej powróci³ Albert do domu, czu³am siê jeszcze gorzej, stwierdzaj¹c po raz nie wiem który, jak olbrzymia jest ró¿nica pomiêdzy moim pierwszym ma³¿eñstwem a drugim. Albert by³ cz³owiekiem dobrym, szlachetnym, solidnym, kocha³ mnie szczerze i wiernie, ale w porównaniu z Johnem traci³, traci³ bardzo wiele. Razi³ mnie jego rubaszny sposób mówienia, wyra¿enia marynarskie, jego nieokrzesanie, brak wszelkich form towarzyskich, ciasnota pojêæ, prymitywnoœæ rozrywek, jakimi mnie chcia³ uszczêœliwiæ, dobór przyjació³, razi³o mnie wszystko, nie wy³¹czaj¹c skromnoœci trybu ¿ycia, jaki teraz wieœæ musia³am. Ka¿de jego s³owo, czyn ka¿dy przywodzi³ na pamiêæ tamtego, najdro¿szego w œwiecie cz³owieka i wywo³ywa³ nieprzepart¹ chêæ wyobra¿enia sobie, jak to samo by³by powiedzia³ czy zrobi³ mój drogi John. Nie potrzebujê ciê zapewniaæ, Andrzeju, ¿e wynik ka¿dego takiego rozwa¿ania, takiej analizy porównawczej, by³ fatalny dla Alberta. Wiêc chocia¿ nasze po¿ycie by³o zgodne, spokojne, dla znajomych czy s¹siadów nawet przyk³adne, to jednak nie mogê go nazwaæ szczêœliwym. Ach, szczêœcie, zadowolenie wewnêtrzne to rzecz bardzo wzglêdna. W porównaniu ze strasznymi prze¿yciami w szponach handlarzy ¿ywym towarem czy w brazylijskich lupanarach, w porównaniu do niedoli dawnych moich towarzyszek, obecny mój los by³ niebem, lecz o tym nie chcia³am pamiêtaæ. Wola³am wspominaæ dobre czasy z okresu pierwszego ma³¿eñstwa, têskni³am za nimi. I chc¹c mieæ choæby u³udê minionej bezpowrotnie przesz³oœci zaciska³am szczelnie powieki, kiedy Albert mnie bra³ w objêcia, wyobra¿a³am sobie, ¿e spoczywam w ramionach mojego Johna, ¿e to nie nêdzna izdebka, lecz moje wspaniale mieszkanie w New Yorku, ¿e nie czeka mnie rano robota, sprz¹tanie, gotowanie, lecz bal, wizyty, przyjêcia i wszystkie te przyjemnoœci, które wype³nia³y beztroskie

odc. 32 odc. 26

dni z okresu pierwszego ma³¿eñstwa. I znosz¹c biernie pieszczoty Alberta, zdradza³am go z Johnem, myœla³am tylko o tamtym, zapominaj¹c o niedawnej poniewierce, hañbie i o tym, komu wy³¹cznie zawdziêczam wielk¹ poprawê losu… – I za to Bóg mnie srodze, ale po stokroæ sprawiedliwie ukara³. Z jednej wyprawy ¿eglarskiej Albert nie powróci³ do domu. Zgin¹³ od kuli chiñskiego pirata. Nasze drobne oszczêdnoœci wyczerpa³y siê rych³o i zosta³am bez œrodków do ¿ycia. Zaczê³am pracowaæ, lecz zawziêty los œciga³ mnie nieustannie. W domu, w którym by³am bon¹ do dzieci, pope³niono kradzie¿. Oczywiœcie mnie pos¹dzono i jakkolwiek kilka miesiêcy póŸniej wykryto prawdziwego sprawcê, straci³am posadê, a co gorsza, przesiedzia³am w areszcieœledczym osiem tygodni. Nie mia³am równie¿ szczêœcia jako agentka handlowa. Przedsiêbiorstwo zbankrutowa³o rych³o, nie wyp³acaj¹c mi oczywiœcie nale¿nej prowizji. Z kolei by³am niañk¹ przy ma³ym dziecku, którego rodzice rozwiedli siê niebawem i znowu zosta³am na bruku. Nie chcê ciê zanudzaæ, Andrzeju, opowiadaniem o wszystkich moich niepowodzeniach, tote¿ pominê je milczeniem, zaznaczaj¹c tylko, ¿e czego siê tknê³am, sz³o mi jak z kamienia i po miesi¹cu, najdalej po dwóch, trzech miesi¹cach musia³am siê rozgl¹daæ za nowym zajêciem. W koñcu zosta³am uliczn¹ sprzedawczyni¹ czasopism w International Settlement. Wówczas zwróci³ na mnie uwagê jakiœ mê¿czyzna, jak siê póŸniej dowiedzia³am, kierownik baru dansingowego Niebieski Okrêt. Pewnego dnia zaproponowa³ mi posadê w tym lokalu, na niez³ych warunkach. Mia³am tañczyæ, zachêcaj¹c goœci do picia, od czego przyrzeczono mi osobn¹ prowizjê i na tym koñczy³y siê moje obowi¹zki, ale tylko w umowie. W praktyce ¿¹dano czegoœ wiêcej, czego trudno unikn¹æ w tym zawodzie, a przed czym postanowi³am siê broniæ ze wszystkich si³. I ju¿ po tygodniu zrozumia³am, ¿e nie zagrzejê tam miejsca, ¿e znowu trzeba bêdzie szukaæinnego chleba. Czu³am na sobie wstrêtne, oœlizg³e spojrzenia mê¿czyzn, musia³am wys³uchiwaæ namów, ponêtnych na pozór propozycji, zjadliwych uwag z³ych kole¿anek, niedwuznacznych ostrze¿eñ zarz¹du. Zewsz¹d wyci¹ga³y siê ku mnie rêce brudne, drapie¿ne, rêce, które mnie chcia³y ponownie œci¹gn¹æ w b³oto. Broni³am siê przed upadkiem, przesz³am ca³e piek³o udrêczeñ, szukaj¹c potajemnie innej posady. Nie znalaz³szy jej, by³am zmuszona pozostaæ nadal w Niebieskim Okrêcie, a¿ spotka³ mnie smutny epilog, którego by³eœ œwiadkiem, Andrzeju… …– Có¿ ci jeszcze mam powiedzieæ? Skoñczy³am swoj¹ nieweso³¹ historiê. Nie sk³ama³am ani s³owa, to ci przysiêgam na cienie rodziców. Wiem, zb³¹dzi³am dwukrotnie. Raz karygodn¹ lekkomyœlnoœci¹, która sta³a siê pocz¹tkiem wszystkich moich nieszczêœæ, drugi raz zgrzeszy³am jeszcze ciê¿ej, odp³acaj¹c siê czarn¹ niewdziêcznoœci¹ Albertowi, memu wybawcy i dobroczyñcy. Nie zapominaj o tym, Andrzeju. Wiedz, jak lekkomyœln¹ i niewdziêczn¹ kobietê masz przed sob¹. Nie zapomnij te¿, ¿e przez dwa lata by³am bia³¹ niewolnic¹, dziewczyn¹ z domu publicznego, ¿e przesz³am przez setki r¹k… I nie zapominaj wreszcie o kl¹twie, jaka zawis³a nade mn¹… cdn.


KURIER PLUS 22 CZERWCA 2019

www.kurierplus.com

Stany wewnêtrzne

WERONIKA KWIATKOWSKA niewiele teraz o tym myœlimy ale pewnej nocy wszystkie reklamówki spod naszych zlewów opuszcz¹ swoje pozycje ¿eby udusiæ nas we œnie* Fotografia z 1980 roku. Plac zabaw na wrzesiñskim osiedlu. Drewniane wigwamy. Huœtawki z opon samochodowych zawieszonych na grubych ³añcuchach. Drabinki. Zje¿d¿alnie. Tony piachu. Zdjêcie musia³o byæ zrobione tu¿ po oddaniu obiektu do u¿ytku, bo jeszcze nie widaæ zniszczeñ. Mia³am wtedy trzy lata i ca³kiem prawdopodobne, ¿e stawia³am babki w tej ogromnej piaskownicy i huœta³am siê na drewnianym koniku. Ale w pierwszych wspomnieniach miejsce beztroskich zabaw jest ju¿ mocno zdezelowane. Pamiêtam trud, z jakim wspinaliœmy siê na wiatrak; po drabinkach nie by³o œladu, robiliœmy tzw. nó¿kê. Dawno zniknê³y huœtawki z opon, teraz w tym miejscu by³a bramka. W wigwamach œmierdzia³o moczem, a œciany belek gêsto pokrywa³y wyryte w miêsie drewna odezwy do uciemiê¿onego narodu, wyznania mi³oœci, ob-

sceniczne rysunki i niecenzuralne s³owa. Z ziemi wystawa³y skorodowane gwoŸdzie. Kawa³ki blachy. Kikuty prêtów. Drewniane konstrukcje grozi³y zawaleniem. Ale jakoœ nic z³ego nam siê nie przytrafi³o. Byliœmy niezniszczalni. W ci¹g³ym pêdzie. Poza zasiêgiem czujnych rodzicielskich oczu. Z kluczem na szyi. Pajd¹ chleba w rêce. Stwarzaliœmy osobne œwiaty. Dzieciñstwo przed peerelowskim blokiem. Gra w gumê. Dwa ognie. Pañstwa miasta. Zakopywanie skarbów. Zupa z piasku. Waluta w liœciach babki. Zabawa w dom. Zabawa w ¿ycie. Slajdy ciasno upchniête w kapsule czasu. Wystarczy³ jeden kadr pierwszego odcinka „Chernobyl”, ¿eby wszystko wróci³o. Smaki. Zapachy. DŸwiêki. I niejasne poczucie zagro¿enia, nadci¹gaj¹cego jak radioaktywna chmura nad Polskê. Pamiêtam ciep³y wieczór. Komunikaty podawane przez radio. Œciszone g³osy rodziców. A potem kolejkê do oœrodka zdrowia i z³owrogo brzmi¹ce has³o: p³yn Lugola. Mam dziewiêæ lat i nie znoszê zapachu szpitala. Tej specyficznej woni lizolu i farmaceutyków. Przed wejœciem zauwa¿am czyjeœ wymiociny. Wyrywam siê bratu i z p³aczem wracam do domu. Nazajutrz mama wys³a³a mnie do przyszywanej cioci, która kilka kropel jodu miesza z prawdziwym sokiem pomarañczowym z Pewexu, i w ten oto, luksusowy sposób, aplikuje mi dawkê specyfiku, który ma uchroniæ przed zabójczymi efektami opadów promieniotwórczych. Dzisiaj wiemy, ¿e podanie p³ynu Lugola by³o niepotrzebne. Ale wtedy,

15

Zapraszamy na stronê Autorki: www.stanywewnetrzne.com w obliczu totalnej blokady informacyjnej ze strony Sowietów, decyzja wydawa³a siê nie tylko s³uszna, ale i odwa¿na. „Czarnobyl jest symbolem, metafor¹, punktem prze³omu. Dotyka jednoczeœnie przesz³oœci i przysz³oœci. „Nikt nic nie rozumia³, to by³o najstraszniejsze” – wyzna³ po latach jeden z bohaterów ksi¹¿ki Swiet³any Aleksijewicz. Reakcje dotkniêtych katastrof¹, ich zachowanie w obliczu zagro¿enia, tworz¹ wyj¹tkowy portret homo sovieticus. Czêœæ okaza³a siê bezradna wobec w³adzy, jak Segiej Gudin, filmowiec, który mimo œwiadomoœci zagro¿enia wielokrotnie wyrusza³ filmowaæ ska¿on¹ strefê, bo takie otrzymywa³ rozkazy. Inni bezgranicznie wierzyli w s³owa rz¹dz¹cych.”- pisze Artur Jab³oñski o „Czarnobylskiej modlitwie”. Pewnie niewielu przeczyta³o ksi¹¿kê ukraiñskiej noblistki. Za to „Chernobyl” obejrza³y miliony. Brytyjski serial, który zdetronizowa³ wszystkie dotychczasowe produkcje i zdoby³ uznanie krytyków i widzów, wbija w fotel. Œwietna realizacja. Przemyœlane, wysmakowane kadry. Realistyczne sceny. Sprawni aktorzy, którzy choæ mówi¹ po angielsku - wydaj¹ siê do szpiku przesi¹kniêci sowieckim mentalem. Maj¹ nie tylko perfekcyjnie dobrane kostiumy, ale nawet radzieckie twarze. Naznaczone strachem. A jednoczeœnie jak¹œ niewyt³umaczaln¹ dum¹. I pogard¹. Scena, w której m³ody ch³opiec wcielony do brygady zajmuj¹cej siê odstrza³em bezpañskich zwierz¹t w strefie objêtej ewakuacj¹, pije wódkê po pierwszej akcji, a nad g³ow¹ ma lekko zwichniêty napis:

„Szczêœcie ludzkoœci naszym celem” mog³aby z powodzeniem znaleŸæ siê w filmie Wajdy czy Tarkowskiego. Fascynuje dba³oœæ o szczegó³y. Wnêtrza, które pamiêtamy z dzieciñstwa, robi¹ przygnêbiaj¹ce wra¿enie. Tapety. Mebloœcianki. Ciê¿kie od dymu kotary. Wymalowane olejn¹ korytarze. Betonowe osiedlawidma. Niewiele ró¿ni¹ce siê od peerelowskiej Polski, krajobrazy. I w tym wszystkim cz³owiek niezdaj¹cy sobie sprawy z zagro¿enia. Nierozumiej¹cy, ¿e koniec œwiata jest za rogiem. Nadci¹ga noc komety, ognistych meteorów deszcz. Nie dowiesz siê z gazety, kto prze¿yje swoj¹ œmieræ. „Katastrofa w Czarnobylu siê nie wydarzy³a, bo nie mog³a siê wydarzyæ” - mówi jeden z bohaterów serialu. Radzieccy politycy zak³amywali rzeczywistoœæ. Partyjni aparatczycy negowali skalê zagro¿enia, chroni¹c w³asne interesy. Czy nie podobnie dzieje siê dzisiaj? Kiedy w zesz³ym roku kilkuset naukowców przedstawi³o raport dotycz¹cy zmian klimatycznych, prezydent USA Donald Trump odpowiedzia³ po prostu: „Nie wierzê w to”. Tymczasem Polskê zalewa fala upa³ów, w Skierniewicach zaczyna brakowaæ wody i podobno od katastrofy ekologicznej dzieli nas ju¿ tylko kilkadziesi¹t lat. W oceanach nied³ugo bêdzie wiêcej œmieci ni¿ ryb, tworz¹ siê plastykowe kontynenty, topi siê Grenlandia. A my, niczym mieszkañcy Prypeci przygl¹daj¹cy siê ³unie po wybuchu reaktora, mówimy: jaka piêkna katastrofa. *Bartosz Sadulski

m

El¿bieta Baumgartner radzi

Ubezpieczenie samochodu seniora Oto list pana Janka z Nowego Jorku: "Pani El¿bieto! Firma ubezpieczeniowa podnios³a mi cenê ubezpieczenia mojego auta. Czy¿by dlatego, ¿e skoñczy³em 70 lat? Czy nie jest to przyk³adem wiekowej dyskryminacji? Czy ma pani jakieœ sugestie, jak siê przed tym broniæ?" Jest prawd¹, ¿e nawet je¿eli mamy czyst¹ kartotekê kierowcy, stawka za ubezpieczenie samochodu mo¿e zmieniaæ siê wraz z czasem. Oto dlaczego. Od czego zale¿y cena polisy Cena podstawowa, zale¿na od ryzyka, jakie postrzega ubezpieczyciel sprzedaj¹cy polisê. Kalkuluj¹c wysokoœæ stawki ubezpieczenia komunikacyjnego, ubezpieczyciel bierze pod uwagê szereg czynników: model, marka i wiek pojazdu; miejsce rejestracji i u¿ytkowania pojazdu; przeznaczenie pojazdu; zakres ochrony ubezpieczeniowej; forma i czêstotliwoœæ p³atnoœci sk³adki. Czynnikiem maj¹cym wp³yw na cenê polisy jest d³ugoœæ posiadania prawa jazdy oraz wiek kierowcy. Surcharge to karna dop³ata za czynniki zwiêkszaj¹ce ryzyko ubezpieczyciela. Dop³atê mog¹ sprawiæ mandaty, wypadki, opóŸnione p³acenie sk³adek, przerwy w ubezpieczeniu, niekorzystna punktacja kredytowa. Zni¿ki to upusty cenowe za pozytywne zachowanie kierowcy, pomniejszaj¹ce ryzyko ubezpieczyciela. Zni¿ki dawane s¹ za bezszkodow¹ jazdê, wyposa¿enie auta zwiêkszaj¹ce jego bezpieczeñstwo, kursy bezpiecznej jazdy, dobre oceny w szkole nastolatka i wiele innych. Mniej zap³acisz, je¿eli jesteœ d³ugoletnim klien-

tem albo w tej samej firmie masz polisê na drugie auto czy dom. Sk³adka ubezpieczeniowa = cena podstawowa + karne dop³aty – zni¿ki. Wiek kierowcy Najbardziej niebezpiecznymi kierowcami s¹ osoby w wieku 20-25 lat. Potem wypadkowoœæ spada i zaczyna wzrastaæ po 70-tce. Badania National Transportation and Safety Bureau (NTSB) potwierdzaj¹, ¿e ludzie po osiemdziesi¹tce powoduj¹ wiêcej wypadków ni¿ nastolatki. Seniorzy, choæ czêsto doœwiadczeni za kó³kiem, maj¹ gorszy wzrok i dolegliwoœci, które mog¹ zwiêkszyæ ryzyko drogowej kolizji z powodu z³ej oceny odleg³oœci, braku podzielnoœci uwagi, wyd³u¿onego czasu reakcji itp. Z tych powodów towarzystwa ubezpieczeniowe podnosz¹ ceny starszym kierowcom. Korzystaj ze zni¿ek Choæ podstawowa cena ubezpieczenia pojazdu dla emerytów przewa¿nie zwy¿kuje, oni ci¹gle mog¹ byæ uprawnieni do ró¿nych zni¿ek. W wiêkszoœci przypadków seniorzy dostan¹ nawet wiêksze zni¿ki ni¿ œwie¿o upieczeni posiadacze prawa jazdy. Przepisy 34 stanów w USA nakazuj¹ ubezpieczycielom udzielaæ zni¿ek za bezpieczn¹ jazdê, a miêdzy nimi jest Illinois, Nowy Jork i New Jersey. Firmy ubezpieczeniowe s¹ nastawione na zysk, wiêc nie zaproponuj¹ ci upustu na ochotnika. Z drugiej strony, walcz¹ z konkurencj¹, wiêc chêtnie dadz¹ ci zni¿kê, je¿eli o ni¹ poprosisz. Badania wykaza³y, ¿e czterech na piêciu klientów wcale o zni¿ki siê nie upomina. Nie rób tego b³êdu! Dziêki upustom mo¿esz obni¿yæ koszt sk³adki o kilkaset dolarów rocznie. JeŸdzij mniej Przeszed³eœ na emeryturê, to zg³oœ do firmy ubezpieczeniowej, ¿e nie doje¿d¿asz do pracy. W zale¿noœci od stanu,

zni¿ka mo¿e wynieœæ od zero do kilkunastu procent. Wiêkszoœæ firm za "niski przebieg" uwa¿a od 5 do 7.5 tysiêcy mil rocznie, a niektóre wiêcej. Nagrodzony bêdziesz te¿ za bezpieczn¹ jazdê. D³uga i czysta historia prowadzenia pojazdu sprawia, ¿e w oczach towarzystwa ubezpieczeniowego ryzyko zwi¹zane z twoim ubezpieczeniem jest ni¿sze. Skorzystaj z opcji pay-as-you-drive Polisa w modelu "p³aæ jak jeŸdzisz" (zwana PAYD) polega na tym, ¿e w twoim samochodzie zainstalowane zostaje urz¹dzenie, które rejestruje liczbê przejechanych mil i styl jazdy (prêdkoœæ, hamowanie i przyspieszanie). Wysokoœæ sk³adki zale¿eæ bêdzie od twego stylu jazdy. Wiele firm da ci od rêki 5-10 proc. upust za zapisanie siê do programu PAYD, do czasu, a¿ ustali stawkê na podstawie uzyskanych danych. Dodatkow¹ zni¿kê dostaniesz, je¿eli twój przejazd plasuje siê poni¿ej œredniej krajowej, która wynosi 12,000 mil rocznie. IdŸ na kurs PójdŸ na kursy dla bezpiecznych kierowców. Dostaæ mo¿esz od 5 do 15 proc. zni¿ki za jego ukoñczenie, choæ wysokoœæ upustu i uprawnienia do niego zale¿¹ od wieku i stanowych przepisów. AARP (www.aarp.org) organizuje kursy bezpieczeñstwa dla seniorów, nawet w sieci. Wyposa¿ samochód Wyposa¿ samochód w instrumenty podnosz¹ce bezpieczeñstwo jazdy: kamerê samochodow¹, rejestrator trasy, system wspomagaj¹cy parkowanie, systemy ostrzegawcze na wypadek kolizji itp. Przy³¹cz siê do grupy Jedn¹ z najwiêkszych zni¿ek dostaniesz za cz³onkostwo w odpowiedniej organizacji. Nazywa siê to affinity discount. Osoba po piêædziesi¹tce zapisaæ siê mo¿e do American Assiciation of Retired Persons

(www.aarp.org) i wykupiæ tam polisê po korzystnej cenie. Przestañ jeŸdziæ Przyjdzie czas, gdy bezpieczniej bêdzie dla ciebie i innych, je¿eli nie bêdziesz siadaæ za kierownic¹. USAA podaje listê symptomów, które za tym przemawiaj¹: gubisz siê w znajomej okolicy, liczne otarcia, zadrapania karoserii, zdarzenia prawie wypadkowe, spowolniony refleks, trudnoœci w czytaniu i rozumieniu znaków drogowych, trudnoœci w oszacowaniu prêdkoœci itp. Zaniechanie prowadzenia pojazdu nie jest koñcem œwiata. Nawet je¿eli nie masz w okolicy publicznego transportu, okazjonalne wziêcie taksówki czy Ubera jest w sumie tañsze od posiadania w³asnego auta. Wniosek Mimo posuwania siê w latach, du¿o mo¿emy zdzia³aæ, bo nie p³aciæ coraz wiêcej. Proœ o zni¿ki, a gdy ich nie dostaniesz, id¿ gdzie indziej. Za najkorzystniejsz¹ dla seniorów polisê uwa¿any jest Hartford AARP, po czym wiod¹ firmy Amica Insurance, Allstate, State Farm, a dla weteranów – USAA. Zasiêgnij wiêcej informacji u swojego agenta ubezpieczeniowego. m

El¿bieta Baumgartner jest autork¹ wielu ksi¹¿ek-poradników, m.in. „¯ycie od nowa. Jak uporz¹dkowaæ problemy w urzêdach” „Powrót do Polski”, „Jak dzia³a gie³da”. S¹ one dostêpne w ksiêgarni Polonia, 882 Manhattan Ave., Greenpoint, albo bezpoœrednio u wydawcy: Poradnik Sukces, 255 Park Lane, Douglaston, NY 11363, tel. 718-224-3492, www.PoradnikSukces.com


16

KURIER PLUS 22 CZERWCA 2019

www.kurierplus.com

Dobra ciocia UNRRA 1í DoraŸna pomoc powojenna mia³a stanowiæ wa¿ny krok na drodze do tworzenia systemu d³ugofalowej odbudowy i reorganizacji gospodarki œwiatowej. W Stanach Zjednoczonych dojrzewa³a idea w³¹czenia siê do akcji pomocowej w ramach organizacji miêdzynarodowej, której podstawê stanowiæ mia³a wspó³praca wielkich mocarstw, choæ ¿ywa by³a pokusa udzielenia pomocy jedynie pod gwieŸdzistym sztandarem amerykañskim. W przygotowywanych projektach starano siê uwzglêdniaæ zarówno doœwiadczenie wyniesione z okresu miêdzywojennego jak te¿ odpowiedzieæ na powszechne oczekiwania dotycz¹ce uzdrowienia miêdzynarodowej wspó³pracy w duchu zapowiedzi zawartych w Karcie Atlantyckiej a przede wszystkim w obietnicy zagwarantowania freedom from want jak to ujmowa³ art. 6 tego dokumentu. Pewn¹ rolê w kszta³towaniu siê polityki amerykañskiej odgrywa³o tak¿e przekonanie, bliskie poczuciu winy, ¿e gdyby najpotê¿niejsze pañstwo œwiata nie odmówi³o po I wojnie œwiatowej udzia³u w systemie bezpieczeñstwa zbiorowego to mo¿na by³oby unikn¹æ holokaustu a nawet samej wojny. Z tych wszystkich przes³anek zrodzi³a siê UNRRA. 9 listopada 1943 r. w najobszerniejszej sali Bia³ego Domu (East Room), udekorowanej flagami Stanów Zjednoczonych i flag¹ „Czterech wolnoœci” (cztery czerwone pionowe pasy na bia³ym tle), któr¹ Amerykanie nieoficjalnie uwa¿ali za flagê Narodów Zjednoczonych), zebrali siê przedstawiciele 44 pañstw sojuszniczych i sprzymierzonych, by wzi¹æ udzia³ w uroczystej ceremonii podpisania porozumienia powo³uj¹cego do ¿ycia najwiêksz¹ w historii organizacjê pomocow¹. Dla zilustrowania potrzeby udzielenia pomocy odszkodowañ krajom Prezydent Roosevelt przywo³a³ przyk³ad Polski: „G³ównym za³o¿eniem niemieckiej polityki wobec Polski by³o doprowadzenie do stanu permanentnego g³odu szerokich warstw ludnoœci. (...) W Polsce i w Jugos³awii Niemcy celowo niszczyli gospodarstwa rolne, zabierali maszyny rolnicze oraz byd³o i trzodê, aby pozbawiæ partyzantów zaplecza, jakie posiadali w mieszkañcach wsi”. Zwróæmy uwagê na to, ¿e organizacja przyjê³a szyld Narodów Zjednoczonych zanim powsta³a ONZ. Oznacza³o to, ¿e doœwiadczenie UNRRA mia³o byæ sprawdzianem mo¿liwoœci wspó³pracy w ramach przysz³ej organizacji miêdzynarodowej. Po ustaleniach, jakie zapad³y na posiedzeniu Rady UNRRA w Atlantic City ruszy³a akcja robienia zapasów w krajach nie objêtych wojn¹, analiza potrzeb i rekrutacja personelu. W œwiat poszed³ pozytywny przekaz a walka z okupantem zyskiwa³a kolejny impuls. Pana ksi¹¿ka pokazuje, ¿e najwiêkszymi beneficjentami pomocy UNRRA byli Polacy. Jak zwyk³y obywatel Polski korzysta³ z mo¿liwoœci, jakie dawa³a UNRRA? Jak wskazuje fragment wypowiedzi Roosevelta pomoc dla Polski, jako kraju, który poniós³ najwiêksze straty sta³a siê zarazem wyzwaniem jak i testem skutecznoœci dzia³ania UNRRA, zaœ od czasu konferencji ja³tañskiej tak¿e sprawdzianem dla akcji humanitarnej ponad podzia³ami politycznymi. Oddanie Polski pod wp³ywy sowieckie oznacza³o bowiem, ¿e UNRRA w Polsce bêdzie pracowaæ w warunkach postêpuj¹cej sowietyzacji tego kraju. Kolejn¹ komplikacjê stanowi³o cofniêcie przez wielkie mocarstwa uznania dla rz¹du polskiego na emigracji. Tym samym UNRRA skazana by³a na wspó³pracê z marionetkowym rz¹dem lubelskim, co nara¿a³o j¹ na krytykê ze strony czêœci polskiej emigracji. Pojawi³y siê te¿

trudnoœci techniczne, jako ¿e dzia³ania wojenne trwa³y na terenie Polski niemal do samego koñca wojny a usuwanie zniszczeñ z zaminowanych i ograbionych portów w Gdyni i w Gdañsku musia³o zaj¹æ kilka miesiêcy. Z tego wzglêdu pierwsze statki z pomoc¹ dla Polski skierowane zosta³y do portów czarnomorskich w Konstancy i Odessie dok¹d dotar³y w po³owie maja 1945 r. Po roz³adunku towary UNRRA przewo¿ono transportem kolejowym nara¿onym na kradzie¿e i d³ugie przestoje. W tych 120 sk³adach poci¹gów z ³adunkiem wielkoœci stu tysiêcy ton znajdowa³a siê ¿ywnoœæ, artyku³y medyczne, nasiona, koce, ciê¿arówki i samochody oraz narzêdzia, czyli towary kompletowane pod k¹tem najpilniejszych potrzeb a nie konkretnych zamówieñ. Te ostatnie realizowane by³y w nastêpnych regularnych dostawach zapocz¹tkowanych 4 wrzeœnia 1945 r. gdy w porcie gdyñskim zacumowa³ statek „S. S. Nismaha” z towarami UNRRA ró¿norodnego asortymentu. W kolejnych miesi¹cach na redzie w Gdyni, Gdañsku i Szczecinie czeka³y na wy³adunek nastêpne statki. Do koñca1948 r. zawinê³o ich 1 243, a ³¹czny tona¿ towarów przywiezionych drog¹ morsk¹ wyniós³ 2 050 919 233 ton. Do tego nale¿y dodaæ towary nadsy³ane drog¹ l¹dow¹ a nawet lotnicz¹ (leki, precyzyjna aparatura, jaja wylêgowe). W pamiêci ludzi najbardziej utkwi³y dostawy odzie¿y i paczki UNRRA. W czasie wojny na terenie Ameryki, Australii, Nowej Zelandii organizowano zbiorki u¿ywanej odzie¿y, która dociera³a do Polski w wielkich iloœciach transportem UNRRA i rozdzielana by³a bezp³atnie przez placówki Ministerstwa Opieki Spo³ecznej. By zrozumieæ wagê tej pomocy nale¿y sobie uzmys³owiæ, jak pisa³ Drury, szef Misji UNRRA w Polsce, ¿e statystyczny Polak by³ nagi w tym znaczeniu, ¿e posiada³ tylko to, co mia³ na sobie. Brak obuwia uniemo¿liwia³ wykonywanie wielu zawodów, utrudnia³ dzieciom uczêszczanie do szko³y. Dostawy u¿ywanej odzie¿y mia³y wiec ogromne znaczenie. Wzmacniane by³y towarami z opró¿nianych magazynów wojskowych w tak du¿ej iloœci, ¿e mia³y nawet pewien wp³yw na ówczesn¹ modê. Szczególnie po¿¹dane by³y tzw. „Meki”, czyli kurtki US Army. Tak¹ kurtk¹ zadawa³ szyku Marek H³asko czy Zbyszek Cybulski, który zaprezentowa³ ten sposób noszenia siê w filmie „Popió³ i Diament” i na co dzieñ te¿ chêtnie nosi³ amerykañski battle dress. Paczki, to by³y krótkie, ale doœæ czêste wizyty w zaczarowanym œwiecie dobrobytu. Kolorowe pudelka, puszki, pojemniki (wykorzystywane przez lata do przechowywania ro¿nych rzeczy) zawiera³y g³ównie konserwy miêsne, topione mas³o, sery, d¿emy, wspomniane wy¿ej czekolady, kakao i mleko w proszku. W jednym ze wspomnieñ czytamy: „Byliœmy wtedy dzieciakami oczarowanymi tymi paczkami UNRRA w solidnym i ³adnym opakowaniu. My, bose dzieci, z go³ymi ³okciami wystaj¹cymi z ³achmanów nagle znaleŸliœmy siê przed bogat¹ witryn¹. Staliœmy wokó³ z palcami w ustach i patrzyliœmy urzeczeni i przepe³nieni wdziêcznoœci¹”. Ponadto paczki zawiera³y nieznane dot¹d gumy do ¿ucia, zapa³ki, klucze do otwierania puszek, papier toaletowy, rêczniki papierowe, szczoteczki do zêbów a nawet wyka³aczki. No i bardzo po¿¹dane papierosy, ³¹cznie Polska otrzyma³a 790 mln sztuk! Szymon Kazimierski wspomina po latach: „Papierosy siê trafia³y. Najczêœciej „Camel” i „Pall Mall”. (…) „Pall Mall”, pakowane by³y nie w pude³kach, a w zalutowanych puszkach

u Ok³adka ksi¹¿ki Józefa £aptosa

„Humanitaryzm i polityka. Pomoc UNRRA dla Polski i polskich uchodŸców w latach 1944-1947“.

po 60 papierosów ka¿da! Ju¿ takie pakowanie wydawa³o siê wszystkim nies³ychan¹ ekstrawagancj¹ bogatych Amerykanów”. Dary UNRRA obecne by³y tak¿e w artyku³ach przydzielanych w ramach systemu kartkowego. Olbrzymie znaczenie mia³y dostawy surowców dla przemys³u, we³ny, bawe³ny, nasion, nawozów sztucznych, Œródków ochrony roœlin, a tak¿e lokomotyw, wagonów, ciê¿arówek czy traktorów. Dla polskiego rolnika marzenie i rozwi¹zanie podstawowych problemów stanowi³ koñ. Ameryka mia³a koni pod dostatkiem w cenie 110-130 dolarów, ale problem stanowi³ transport. UNRRA podjê³a to wyzwanie i wkrótce zza Oceanu p³ynê³y odpowiednio przystosowane statki a na nich po 300 do 700 koni. Podro¿ trwa³a trzy tygodnie, co wymaga³o odpowiedniej opieki nad st³oczonymi i zestresowanymi zwierzêtami. Przy wspó³pracy z dobroczynn¹ organizacj¹ menonitów – Heifer International – zrekrutowano wielu m³odych ludzi ochrzczonych natychmiast morskimi kowbojami. Fundacja menonitów ze swym has³em – not a cup of milk, but a cow bêd¹cym niejako siostrzan¹ wersj¹ dewizy UNRRA: help peoples to help themselves mog³a przy okazji skorzystaæ z transportu zakupionych z w³asnych œrodków krów i innych zwierz¹t. T¹ drog¹ z kontynentu amerykañskiego przes³ano do ro¿nych krajów ponad 350 000 zwierz¹t – g³ównie koni, krów kóz i osio³ków (te ostatnie przeznaczone dla Greków). Polska z tej iloœci otrzyma³a niemal po³owê, (140 000 sztuk samych tylko koni nie licz¹c krów i trzody) co by³o wymownym œwiadectwem zrozumienia dla trudnej sytuacji polskiego rolnictwa jak te¿ jego struktury. Bezcenn¹ pomoc stanowi³y dostawy lekarstw, sprzêtu medycznego i wyposa¿eñ ca³ych szpitali. Potrzeby by³y ogromne szerzy³ siê tyfus, gruŸlica i choroby weneryczne. Smutkiem napawa³ alarmuj¹co wysoki odsetek œmiertelnoœci niemowl¹t wynikaj¹cy ze stanu zdrowia fizycznego matek i generalnie niezdrowych warunków ¿ycia. Ekipy UNRRA wykazywa³y siê niezwyk³¹ pomys³owoœci¹ w poszukiwaniu medykamentów i sprzêtu. Cennym adresem okaza³o siê kwatermistrzostwo armii amerykañskiej, od którego zdo³ano odkupiæ dwadzieœcia dwa szpitale wojskowe. Wszystkie by³y

dobrze wyekwipowane. Posiada³y laboratoria, aparaturê rentgenowsk¹, kuchniê, maszyny do pisania a nawet, ku zdumieniu polskich lekarzy, wyposa¿enie dla oddzia³ów po³o¿nictwa. Ka¿dy szpital przewidziany by³ na 1000 pacjentów. Z dokumentacji wynika³o nadto, ¿e w przejmowanym maj¹tku jednego z tych szpitali by³y tak¿e 72 butelki whisky, ale niestety nie zdo³ano ich zlokalizowaæ. Z tego samego Ÿród³a UNRRA zakupi³a w 1946 r. 665 ambulansów. Jeszcze wiêkszym osi¹gniêciem, okrzyczanym na starcie, jako „trwa³y pomnik UNRRA” by³o uzyskanie decyzji o budowie w Polsce fabryki penicyliny, tego antybiotyku, który zrewolucjonizowa³ walkê z chorobami zakaŸnymi, zw³aszcza wenerycznymi i by³ produkowany w œwiecie dopiero od 1945 r. Na pocz¹tku 1947 r. ruszy³a budowa w Polsce na gruzach przedwojennej fabryki Ludwika Spiessa na warszawskim Tarchominie. Przeszkoleni w Kanadzie specjaliœci polscy uruchamiali poszczególne dzia³y fabryki z nap³ywaj¹cych od maja 1947 r. do kwietnia 1948 r. Zimna wojna skomplikowa³a mocno dokoñczenie dzie³a, niemniej jednak w 1950 r. pierwsze partie penicyliny trafi³y do odbiorców. Przyk³ady mo¿na mno¿yæ, wszystkie razem dowodz¹, ¿e dziêki pomocy UNRRA uratowano setki tysiêcy Polaków. G³ówn¹ tez¹ ksi¹¿ki jest poszukiwanie odpowiedzi na pytanie czy dzia³ania UNRRA w Polsce by³y testem modelu miêdzynarodowej humanitarnej pomocy i wspó³pracy niezale¿nie od politycznych podzia³ów. Czy uda³o siê odpowiedzieæ na to pytanie? Dzia³ania UNRRA wobec Grecji, Polski i Jugos³awii zdawa³y siê potwierdzaæ s³usznoœæ g³oszonych przez teoretyków miêdzynarodowej pomocy humanitarnej pogl¹dów, ¿e pomoc dla uchodŸców i generalnie pomoc humanitarna mog¹ byæ uznane za niepolityczne i prowadziæ do instytucjonalnego rozwi¹zania tego problemu. Oczekiwaniom tym po³o¿y³ kres Zwi¹zek Sowiecki uznaj¹c za zdrajców dipisów odmawiaj¹cych powrotu do ojczyzny. Udzielaj¹c im opieki UNRRA zosta³a wci¹gniêta w orbitê walki ideologicznej i mimo podejmowanych wysi³ków nie zdo³a³a w pe³ni uwolniæ siê od imperatywów epoki. Uczyni³a jednak wiele, by wypracowaæ metody funkcjonowania w warunkach pog³êbiaj¹cego siê politycznego podzia³u œwiata i dowiod³a, ¿e miêdzynarodowa administracja mo¿e wykonywaæ skuteczne prace z korzyœci¹ dla ca³ej wspólnoty narodów. Spo³eczeñstwa obu stron bipolarnego uk³adu akceptowa³y takie podejœcie i hamowa³y przez jakiœ czas zapêdy amerykañskich polityków pragn¹cych likwidacji tej organizacji. Wiadomoœci o wdziêcznoœci Polaków wobec „amerykañskiej cioci Unrry” dociera³y wszak do cz³onków Kongresu i opinii publicznej. Trudno by³o wiêc jednoznacznie dezawuowaæ jej dokonania skoro nawet korespondent „New York Timesa”, wracaj¹cy z podró¿y po Europie w czasie ciê¿kiej zimy 1946-1947 pisa³: „Dla krajów wyzwolonych spod okupacji niemieckiej UNRRA sta³a siê s³owem œwiêtym i czêsto oznacza ró¿nicê miêdzy œmierci¹ a ¿yciem”. Decyzja Kongresu cofaj¹ca finansowanie UNRRA od po³owy 1947 r. po³o¿y³a kres dzia³aniom tej organizacji, ale nie przekreœli³a jej dokonañ i przes³ania. W tym znaczeniu test zosta³ zdany. Jego wyniki zosta³y jednak przyt³umione przez Plan Marshalla, bêd¹cego zaprzeczeniem pierwotnej idei.

Rozmawia³a Iwona Korga


KURIER PLUS 22 CZERWCA 2019

www.kurierplus.com

Podgl¹danie Ameryki

Od pieluch s³awna i bogata By³a ikon¹ nowojorskiej mody. Podbi³a œwiat zaprojektowanymi przez siebie w¹skimi, elastycznymi d¿insami dla kobiet. Zarobi³a na nich miliony. Atrakcyjna, kontrowersyjna, skandalizuj¹ca, wyzwolona, utalentowana. Projektantka mody, malarka, pisarka. Jej ¿ycie to pasmo wielkich sukcesów, wielkiej s³awy i wielkich tragedii. Urodzi³a siê i zmar³a w Nowym Jorku. Mia³a 95 lat. Gloria Vanderbilt by³a ju¿ od pieluch s³awna i bogata. Kiedy mia³a 18 miesiêcy, odziedziczy³a 2.5 miliona dolarów. By³ rok 1924, Gloria ros³a otoczona niañkami a razem z ni¹ ros³a fortuta Vanderbiltów. Prapradziadek Glorii, Cornelius, wybudowa³ najwiêkszy dworzec kolejowy œwiata – Grand Central Depot, znany dzisiaj jako Grand Central Station w Nowym Jorku, a jej pradziadek William, w chwili œmierci w 1885 r., by³ najbogatszym cz³owiekiem na œwiecie. Ale jej ¿ycie, mimo bogactwo zaczê³o siê tragicznie. Kiedy mia³a 18 miesiêcy, na marskoœæ w¹troby, zmar³ jej ojciec. Pi³, balowa³, roztrwania³ maj¹tek ale zd¹¿y³ zostawiæ córce niez³¹ sumkê. Jej matka, równie¿ Gloria, na wiadomoœæ o œmierci mê¿a zostawi³a dziewczynkê pod opiek¹ nianiek i rodziny a sama ruszy³a w wielki œwiat. Zmienia³a kochanków, brylowa³a na francuskich salonach zapominaj¹c o córce. Prowadzi³a bulwersuj¹ce ¿ycie na koszt Vanderbiltów. O jej wyczynach w paryskich hotelach rozpisywa³a siê bulwarowa prasa. Wtedy do akcji wkroczy³a siostra ojca Glorii, Gertruda Vanderbilt Whitney, znana filantropka i kolekcjonerka dzie³ sztuki, za³o¿ycielka Whitney Museum. Postanowi³a nie tylko broniæ fortuny Vanderbiltów ale i odebraæ szwagierce prawa rodzicielskie. Tak rozpocz¹³ siê dla Glorii rok 1934. Dziesiêcioletnia wówczas Gloria Vanderbilt sta³a siê przedmiotem s¹dowej batalii. Nowojorskie brukowce ka¿dego dnia relacjonowa³y kolejne ods³ony procesu. Na pierwszych stronach ukazywa³y siê zdjêcia dziesiêcioletniej Glorii z podpisami: „To ma³a Gloria! Boi sie t³umu, ucieka do samochodu ciotki. Pieni¹dze to nie wszystko”.

u

Gloria - „Biedna, ma³a dziewczynka”.

17

Emilia’s Agency nowy adres 576 Manhattan Avenue, Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-609-1675; 718-609-0222; Fax: 718-609-0555 3

ROZLICZENIA PODATKOWE NUMER PODATNIKA - ITIN - z potwierdzeniem autentycznoœci kopii paszportu 3 PE£NOMOCNICTWA - APOSTILLE 3 SPONSOROWANIE RODZINNE 3 OBYWATELSTWO i inne formy 3

3 T£UMACZENIA DOKUMENTÓW 3 ZASI£KI DLA BEZROBOTNYCH 3 WYSY£KA PIENIÊDZY I PACZEK 3 EMERYTURY AMERYKAÑSKIE 3 MIÊDZYNARODOWE PRAWO JAZDY 3 NOTARY PUBLIC (zawsze w agencji)

Agencja otwarta od poniedzia³ku do soboty.

u

Gloria Vanderbilt - ozdoba nowojorskich salonów.

Gertrude Vanderbilt Whitney, mówi³a, ¿e chce stworzyæ Glorii prawdziwy dom, zabezpieczyæ jej maj¹tek i uchroniæ j¹ przed zgubnym wp³ywem matki, której ma³a Gloria praktycznie nie zna³a. I wygra³a. Gloria trafia pod jej opiekê. Ale ciotka wcale nie by³a lepsza i tak jak matka nie potrafi³a daæ jej mi³oœci. Gertrude Vanderbilt Whitney, bardziej ni¿ wychowaniu bratanicy oddawa³a siê sztuce. Choæ Gloria ma³a wszystkiego pod dostatkiem, chodzi³a do najlepszych szkó³, obraca³a siê wœród artystycznej elity, jednak ciep³a rodzinnego domu ci¹gle jej brakowa³o a prasa pisa³a o niej i¿ jest „biedn¹, ma³¹ dziewczynk¹”. Gdy mia³a 17 lat, wyrwa³a siê ze z³otej klatki ciotki i wyjecha³a do Los Angeles. Tam równie¿ obraca³a siê wœrod artystycznej elity i po krótkiej znajomoœci z producentem filmowym Pascualem di Cicco, wysz³a za niego za m¹¿. Trafi³a z deszczu pod rynnê. Szybko okaza³o siê, i¿ skoligacony z mafi¹, di Cicco, nie jest ksiêciem z bajki. Bi³ j¹, pi³, zdradza³ przy ka¿dej okazji. Po tej ma³¿eñskiej próbie, Gloria rzuci³a go, wziê³a rozwód i wróci³a do Nowego Jorku. Mia³a 20 lat i szybko zakocha³a siê w ciep³ym, dojrza³ym dyrygencie i kompozytorze, Leopoldzie Stokowskim. Wiedzia³a, ¿e ten na pewno jej nie zdradzi. Ona mia³a 20 lat, on 62. Poœlubi³a go po zaledwie trzech tygodniach znajomoœci. To by³a wielka mi³oœæ. Urodzi³a mu dwóch synów. Mi³oœæ trwa³a dziesiêæ lat. Ale ró¿nica wieku i szalony charakter Glorii doprowadzi³ do rozwodu. Ona marzy³a o karierze aktorki, uwielbia³a przyjêcia, towarzystwo, a on tego nie akceptowa³. Podczas rozwodu, Stokowski, odebra³ jej rodzicielskie prawa. Z synami do koñca ¿ycia mia³a niewielki kontakt. Wychowywali siê z ojcem. W jednej, ze swoich ksi¹¿ek napisa³a, ¿e w Stokowskim, szuka³a ojca, ktorego nigdy nie mia³a, ¿e wola³a pierwsza odchodziæ od mê¿czyzn, bo ba³a siê i¿ zostanie porzucona. Bo w dzieciñstwie wszyscy j¹ porzucali, ojciec, ktory zmar³ gdy by³a dzieckiem, matka, dla ktorej by³a ciê¿arem i ciotka, która nie mia³a dla niej czasu.

u

Gloria z synem Andersonem Cooperem, znanym dziennikarzem CNN.

Rozwód ze Stokowskim otworzy³ nowy rozdzia³ w ¿yciu Glorii. Rzuci³a siê w ramiona Franka Sinatry, zaczê³a graæ w filmach, malowaæ, projektowaæ, pisaæ. Romansowa³a nie tylko z Sinatr¹. Lista jej kochanków jest d³uga. Mawia³a, ¿e lubi byæ zakochana. Potem by³o jeszcze siedmioletnie ma³¿eñstwo z re¿yserem Sidneyem Lumetem. W ich domu, w Los Angeles, bywa³a amerykañska societa, bawili siê Truman Capote, Marilyn Monroe, czy autor musicalu „Gypsy” Stephen Sondheim. Gloria wystêpowa³a w telewizyjnych showach, by³a modelk¹, jej malarstwo zyskiwa³o coraz wiêksze uznanie no i zaczê³a pisaæ. Jednak Sidney Lumet nie by³ zadowolony z kariery ¿ony. On chcia³ mieæ dom i dzieci, a ona wola³a brylowaæ w wielkim œwiecie. A poza tym pozna³a Wyatta Coopera, m³odszego od niej o trzy lata pisarza i scenarzystê. I jak w poprzednich zwiazkach, szybko siê rozwiod³a. I znowu wybuch³a wielka mi³oœæ. W swoich wspomnieniach napisa³a, ¿e jej najwiêksz¹ mi³oœci¹ by³ w³aœnie Cooper. Wychodz¹c za niego za m¹¿ w 1964 roku wiedzia³a, ¿e to ju¿ na zawsze. Nie wiedzia³a, ¿e to „zawsze” bêdzie trwa³o ledwie kilkanaœcie lat. By³ to niew¹tpliwie jej najszczêœliwszy zwi¹zek i najszczêœliwsze lata w jej ¿yciu. Urodzi³a Cooperowi dwóch synów Cartera i Andersona. Wtedy w³aœnie zaprojektowa³a s³ynn¹ liniê kultowych d¿insów, zarabiaj¹c miliony. Du¿o malowa³a, projektowa³a porcelanê, tkaniny. Wspó³pracowa³a te¿ z koncernem L'Oreal, który wypuœci³ liniê perfum pod nazw¹ „Gloria Vanderbilt”. I wtedy dosz³o to tragedii. Na zawa³ serca zmar³ jej ukochany m¹¿. Dzieci by³y

ma³e. We wspomnieniach napisa³a – tylko praca i ch³opcy trzymaj¹ mnie przy ¿yciu. Dwanaœcie lat póŸniej dopad³ j¹ kolejny cios. Na jej oczach, syn Carter, pope³ni³ samobójstwo wyskakuj¹c z 14 piêtra. Znów uratowa³a j¹ pasja. Napisa³a ksi¹¿kê „Mother`s story, opwiadaj¹c swoj¹ tragediê i historiê walki z depresj¹. Wróci³a do malowania. „Moje obrazy to mój œwiata fantazji, nadziei i marzeñ. Przez malowanie uwalniam emocje – mówi³a w dokumentalnym filmie, który nakrêci³ jej syn Anderson Cooper, znany dziennikarz CNN. Malowa³a do koñca swoich dni, walcz¹c z rakiem i staroœci¹. Ma³gorzata Ka³u¿a

u

Gloria z ciotk¹ Gertrud¹.


18

KURIER PLUS 22 CZERWCA 2019

896 Manhattan Avenue Suite 27 (na piêtrze) - Brooklyn, NY 11222 Tel: (718) 609-1560, (718) 383-6824, Fax: (718) 383-2412

MICHA£ PANKOWSKI TAX & CONSULTING EXPERT

www.kurierplus.com

Og³oszenia drobne Cena $10 za maksimum 30 s³ów

24-GODZINNY SERVICE, RYSZARD LIMO: us³ugi transportowe, wyjazdy, odbiór osób z lotniska, œluby, komunie, szpitale, pomoc jêzykowa w urzêdach, szpitalach oraz drobne przeprowadzki. Tel. 646-247-3498

Us³ugi w zakresie: 3 Ksiêgowoœæ 3 Rozliczenia podatkowe indywidualne i biznesowe, w tym samochodów ciê¿arowych

3 Rejestracja biznesu i licencje 3 Konsultacje 3 Bezpodatkowa zamiana domów 3 #SS - korekty danych

Email: Info@mpankowski.com

PRACA ZA $18.50 Mo¿esz pomóc ludziom, których kochasz i otrzymywaæ za to dobre wynagrodzenie. Jeœli Twoi rodzice, krewni, przyjaciele, s¹siedzi otrzymuj¹ Medicaid lub Medicare, mo¿na zacz¹æ pracowaæ dla nich jako asystent lub pomoc domowa. Nie wymagane certyfikaty. Nasza agencja pomo¿e Ci w tym. Wynagrodzenie $18.50 za godzinê.

Zadzwoñ: tel. 347-462-2610 POTRZEBNA KELNERKA do pracy w polskiej restauracji

na Greenpoicie tel. 646-785-6954

Acupuncture and Chinese Herbal Center Dr Shungui Cui, L.Ac, OMD, Ph.D – jeden z najbardziej znanych specjalistów w dziedzinie tradycyjnych chiñskich metod leczenia. Autor 6 ksi¹¿ek. Praktykuje od 47 lat. Pracowa³ we W³oszech, Kuwejcie, w Chinach. Pomaga nawet wtedy, gdy zawodz¹ inni. LECZY: l katar sienny l bóle pleców l rwê kulszow¹ l nerwobóle l impotencjê zapalenie cewki moczowej l bezp³odnoœæ l parali¿ l artretyzm l depresjê l nerwice l zespó³ przewlek³ego zmêczenia l na³ogi l objawy menopauzy l wylewy krwi do mózgu l alergie l zapalenie prostaty l rekonwalescencja po chorobach nowotworowych z zastosowaniem chiñskiego zio³olecznictwa itp. l

Do akupunktury u¿ywane s¹ wy³¹cznie ig³y jednorazowego u¿ytku 144-48 Roosevelt Ave. #MD-A, Flushing NY 11354 Poniedzia³ek, œroda i pi¹tek: 12:00 - 7:00 pm; tel. (718) 359-0956 1839 Stillwell Ave. (off 24th. Ave.), Brooklyn, NY 11223 Od wtorku do soboty: 12:00-7:00 pm, w niedziele 12:00 - 3:00 pm (718) 266-1018 www.drshuiguicui.com Akcetujemy ubezpieczenia: 1199, Aetna, BCBS, Cigna, Elder Plan, Liberty, Magnacare, Multiplan, Triad Health (VHS), UHC Empire Plan

HYDRAULICY POSZUKIWANI Zatrudnimy fachowców z doœwiadczeniem i pozwoleniem na pracê. AMN Corporation Plumbing & Heating Contractor 53-28 61st Street, Maspeth, NY 11378

Tel. 718-326-9090/2795

159 Nassau Ave Brooklyn NY 11222 Tel. 718 - 389 - 6001 polonez159@gmail.com www.polonez shipping.com

Plan wycieczek 2019: m

Dooko³a USA w 16 dni

25 maja,16 lipca, 27 lipca, 7 wrzeœnia, 28 wrzeœnia

Dooko³a USA w 19 dni Podró¿ Marzeñ 13 sierpnia do 31 sierpnia m Niagara – od maja do paŸdziernika m Waszyngton, Filadelfia, Floryda, inne atrakcje m

Paczki lotnicze do Polski i Europy Przesy³ki pieniê¿ne USME, Apostille

Zapraszamy NAUKA GRY na fortepianie, gitarze i skrzypcach oraz lekcje œpiewu

Kobo Music Studio Szko³a z tradycjami Rejestracja Bo¿ena Konkiel tel. 718-609-0088

Kurier Plus w internecie: www.kurierplus.com

ROOFERS/MASONS WANTED TPO, SLATE & COPPER ROOFERS ALSO STONE MASONS. MUST HAVE EXPERIENCE AND TRANSPORTATION. TEXT QUALIFICATIONS TO

Radio RAMPA na fali 620 AM

POLONEZ

914-309-7236

Towarzyskie 62-letni, przystojny, energiczny, obywatel USA, pragnie poznaæ mi³¹, szczup³¹ pani¹ o kobiecych kszta³tach w celu sta³ego i wiernego zwi¹zku. Listy wraz ze zdjêciem (do zwrotu) nale¿y pisaæ pod adres: J.S. Church Street Station

P.O. Box 1172 New York, NY 10008-1172

Fortunato Brothers Zapraszamy do s³uchania Radio RAMPA na czêstotliwoœci WSNR 620 AM w NY, NJ, CT w ka¿d¹ sobotê od godz.15:00 do 21:00. Zasiêg Radio RAMPA 620 AM to piêæ dzielnic Nowego Jorku, a tak¿e Long Island, stany New Jersey i Connecticut, czyli najwiêksze skupiska Polonii

na Pó³nocno-Wschodnim Wybrze¿u USA. Ponadto, sobotni¹ audycjê, bez zmian, s³uchaæ bêdzie mo¿na za poœrednictwem naszej strony internetowej www. RadioRAMPA.com oraz aplikacji RAMPA na telefony komórkowe. Wszystko bezp³atnie. m

Czytaj nas w internecie: www.kurierplus.com

289 MANHATTAN AVE. (blisko Metropolitan Ave.) BROOKLYN, N.Y. 11211; Tel. 718-387-2281 Fax: 718-387-7042 CAFFE - PASTICCERIA ESPRESSO - SPUMONI GELATI - CAKES

W³oska ciastkarnia czynna codziennie do 11:00 wieczorem, a w weekendy do 12:00 w nocy. Zapraszamy.


www.kurierplus.com

KURIER PLUS 22 CZERWCA 2019

19

Koncert KOBO Music Studio

By³ to ju¿ piêdziesi¹ty recital w wykonaniu uczniów KOBO Music Studio. Koncert odby³ siê w ostatni¹ sobotê w audytorium Akademii Œw. Stanis³awa Kostki na Grenpoincie. Podczas wieczoru wyst¹pili m³odzi pianiœci, gitarzyœci, uczniowie klasy skrzypiec i klasy œpiewu. Ca³oœci dope³nili koncertuj¹cy nauczyciele.

W trakcie koncertu mo¿na by³o us³yszeæ nie tylko drobne utwory dzieciêce w wykonaniu najm³odszych, ale tak¿e utwory Chopina, Bacha, Beethovena i innych znanych kompozytorów. Widzowie zgromadzeni na koncercie mogli cieszyæ siê popisami na fortepianie, gitarze, skrzypacach i œpiewaków. Wszyscy zagrali najlepiej jak umieli i jak podkreœli³a Bo¿ena Konkiel, szefowa Studio, koncert to kolejna lekcja. Tym razem by³a to lekcja na której uczniowie doskonalili umiejêtnoœci wystêpowania na scenie. Publiczny wystêp nie jest ³atwy, szczególnie dla najm³odszych. Tym razem wszyscy doskonale zdali egzamin. Nauka nie by³aby mo¿liwa gdyby nie determinacja rodziców, którym zale¿y na jak najlepszym wykszta³ceniu dziecka. Rodzice posy³aj¹cy dzieci na naukê gry zdaj¹ sobie sprawê, ¿e to siê op³aca i przyniesie wielkie korzyœci. KOBO Music Studio istnieje na Greenpoincie of 1993 roku i przez te wszystkie lata w studio wykszta³ci³o siê wielu muzyków. Nie wszyscy zostali profesjonalnymi muzykami, ale na pewno wszyscy rozwinêli siê muzycznie i nie tylko muzycznie. Granie na instrumencie jest wspania³ym treningiem dla uczuæ i psychiki. Efekty

mo¿na zauwa¿yæ w nauce czy kreatywnoœci. Nauka gry na instrumencie wymaga cierpliwoœci i systematycznoœci i mo¿e byæ wspania³¹ przeciwag¹ dla gier komputerowych czy zabaw z telefonem. Granie na instrumencie wzmacnia zdolnoœci do koncentracji, która jest szczególnie przydatna w szkole. Warto zaznaczyæ ¿e w poprzednich pokoleniach edukacja muzyczna by³a wa¿nym elementem w edukacji m³odego cz³owieka. W ka¿dej szanuj¹cej siê rodzinie by³ fortepian, czy skrzypce. W dzisiejszych czasach gdy tak wiele siê mówi o nadpobudliwoæci dzieci, o tym, ¿e dzieci nie mog¹ siê skupiæ, gra na instrumencie mo¿e byæ pomocna w wspomaganiu koncentracji i uspokojeniu dziecka. W ostatnim roku uczniowie Kobo Music Studio mieli wiele okazji aby prezentowaæ swoje umiejêtnoœci przed publicznoœci¹ nie zwi¹zan¹ ze studiem. Wystêpowali wielokrotnie na ró¿nych imprezach. Kolejny uczeñ Studio dosta³ siê do LaGuardia High School do klasy fortepianu. Wychowanek studia, a obecnie pracuj¹cy w nim nauczyciel, Nicholas Kaponyas za swoje osi¹gniêcia w grze na fortepianie i zaanga¿owanie w ¿ycie polonijne, otrzyma³ trzy stypendia od organizacji polonijnych.

Koncert zakoñczy³ rok szkolny, ale nie zakoñczy³ przygody z muzyk¹. Niektórzy z naszych uczniów pojad¹ na muzyczne festiwale, inni bêd¹ dalej æwiczyæ, ¿eby po wakacjach w jak najlepszej formie rozpocz¹æ nowy rok szkolny.

BK ZDJÊCIA WYKONA³A AGNIESZKA POLEÆ I KATARZYNA ZIÓ³KOWSKA


20

www.kurierplus.com

KURIER PLUS 22 CZERWCA 2019

XXV Festiwal Kultury Polskiej na Maspeth

A¿ siê wierzyæ nie chce, ¿e ju¿ po raz 25-ty zorganizowano Festiwal Kultury Polskiej na Maspeth. Przez te lata pojawi³y siê na nim tysi¹ce ludzi. Wœród gwiazd wyst¹pili m.in. Katarzyna Sobczyk, Zbigniew Wodecki, zespó³ Scholares Minores Pro Musica Antiqua, Grzegorz Hieromiñski. Tak¿e w tym roku przez dwa dni festiwalu przyby³o na niego ponad 500 osób. SOBOTA – 8 CZERWCA Pierwszy dzieñ festiwalu rozpocz¹³ siê wystaw¹ plakatów Rafa³a Olbiñskiego oraz malarstwa i grafiki Teresy Rysztof. Wystawie towarzyszy³ koncert wokalny Isabelli Œwierzawski. Uroczysty festiwalowy bankiet rozpocz¹³ Waldemar Rakowicz, dyrektor polskiej szko³y Jêzyka i Kultury Polskiej im. œw. Jana Paw³a II na Maspeth, który przywita³ i przedstawi³ prowadz¹c¹ bankiet dr Iwonê Korgê – prezesa i dyrektora wykonawczego Instytutu Józefa Pi³sudskiego w Nowym Jorku. Czeœæ oficjaln¹ rozpoczê³y hymny polski i amerykañski w wykonaniu Julii Skubisz. Zaraz po tym przemówi³ administrator parafii – ks. Andrzej Salwowski: Spojrzenie wstecz na te 25 lat festiwalu to czas, aby pochyliæ siê z wdziêcznoœci¹ nad tymi, którzy to wydarzenie rozpoczynali, kontynuowali, poniewa¿ wierzyli w jego wartoœæ. Chcê podziêkowaæ tym, którzy tê historiê tworzyli, tworz¹ j¹ dzisiaj i bêd¹ tworzyæ. Nastêpnie o przywo³anie historii festiwalu poproszony zosta³ jego pomys³odawca i organizator ksi¹dz Ryszard Koper: Wielu z nas zadaje sobie pytanie – Kto by³ twórc¹ tego dzie³a?... na piersi tego za³o¿yciela nie ma szans, ¿eby zawiesiæ medal. Przyje¿d¿aliœmy do Stanów z mi³oœci¹ do tego, co polskie, do polskiej tradycji, do polskiej kultury. W³aœnie têsknota za tym, co piêkne, co polskie, jest za³o¿ycielem Festiwalu Kultury Polskiej na Maspeth. I w³aœnie to ona pisa³a scenariusz tego festiwalu.... Gdy przyjecha³em tutaj od razu trafi³em do polskiej szkoly, któr¹ œwietnie prowadzi³ pan Waldemar Rakowicz. Szko³a ros³a w oczach, przybywa³o uczniów, by³a bardzo aktywna. Wpad³em tu i poczu³em siê jak u siebie w domu. PóŸniej przyszed³ do naszej parafii, wspania³y kap³an ks. Pra³at John Strynkowski, bardzo otwarty na polskoœæ. W tym czasie zg³osi³ siê te¿ do parafii, znany w Polsce za czasów PRL-u dziennikarz, pan Waldemar Piasecki. Zaproponowa³, ¿e ¿ebyœmy zrobili w koœciele wystawê polskich artystów znanych na œwiecie. Proboszcz siê zgodzi³, i tak po konsultacji z polsk¹ szko³¹ zaczêliœmy siê zastanawiaæ, ¿e mo¿e wystawe uatrakcyjniæ muzyk¹, a mo¿e potañczyæ przy okazji, a mo¿e zaprosiæ wiêksze grono tutejszych artystów. Wystawa mia³a odbyæ siê w ma-

ju... powsta³ plakat. Taki by³ pocz¹tek festiwalu. Takiego chwyciliœmy smaka, ¿e we wrzeœniu zrobiliœmy drugi Festiwal Kultury Polskiej. To by³y inne czasy. Naprawdê czu³o siê, ¿e Polacy to jedna rodzina. PóŸniej przyszed³ ksi¹dz Piotruœ (¯endzian), tak go nazywaliœmy, w spodenkach na szelkach i z m³otkiem biega³ z nami, montowa³ scenê. Dzisiaj jest trudniej zorganizowaæ festiwal na tak¹ skalê jak kiedyœ. Cudownie jest, ¿e s¹ ksiê¿a z ksiêdzem biskupem Mroziewskim na czele, którzy popieraj¹, pomagaj¹, ¿eby festiwal dalej istnia³. Wzruszaj¹cym momentem i jednoczeœnie podsumowaniem wspomnieñ ks. Ryszarda by³a projekcja „XXV lat Festiwalu Kultury Polskiej w fotografii”. Nie jednej osobie zakrêci³a siê ³za w oku, bo przez ten czas zrodzi³o siê mnóstwo wspomnieñ, wielu spoœród tych, którzy pracowali nad festiwalem odesz³o, w tym tak¿e marsza³kowie z poprzednich lat: ks. Piotr ¯endzian, Jerzy Backiel, Wojciech Kalata i Halina Podstawka. Jak podkreœli³ ks. bp. Witold Mroziewski, proboszcz parafii œw. Krzy¿a: Niech ten XXV Festiwal Kultury Polskiej bêdzie podziêkowaniem tym, co byli prekursorami i inicjatorami tego¿ wa¿nego wydarzenia kulturowego, gdzie artyzm wyra¿any w œpiewie, poezji, malarstwie, ksi¹¿ce, rzeŸbie by³ pokazywany i jest pokazywany do dzisiaj, gdzie te m³ode talenty s¹ czêœci¹ niezmienn¹ naszego festiwalu, gdzie ludzie siê jednocz¹ i przybywaj¹, aby wspólnie spêdziæ czas. To czeœæ naszego dziedzictwa, dziedzictwa kulturowego i narodowego, dziedzictwa wychowania dzieci w wierze ojców, a tak¿e w naszej polskiej kulturze i przypominaniu o naszej dumnej, chocia¿ szumnej historii. Kontynuujmy to dzie³o i oczekujmy na nastêpne festiwale 26, 27... i 50”. Punktem kulminacyjnym bankietu by³o uroczyste wrêczenie statuetek marsza³kom, którzy przez ostatnie 25 lat dumnie reprezentowali Maspeth na Paradzie Pu³askiego oraz osobom, które w sposób szczególny wpisa³y siê w historiê festiwalu. Do tañca porwa³ wszystkich zespó³ The Masters. O stronê kulinarn¹ bankietu zadba³a Margaret’s Magnificent Catering. Deko-

u

Adam Kownacki chêtnie fotografowa³ siê z dzieæmi.

u

Ksi¹dz Ryszard Koper pomys³odawca Festiwalu.

racj¹ sali zajê³y siê Marta Wojtowicz i jej mama Krystyna Suska. Dawno nie bawiliœmy siê tak wspaniale – powiedzia³a jedna z uczestniczek bankietu – O¿y³ na nowo duch Maspeth, duch jednoœci, wspó³pracy i radoœci z bycia razem. NIEDZIELA – 9 CZERWCA Drugi dzieñ festiwalu równie¿ obfitowa³ w atrakcje, a pogoda sprzyja³a, by móc w nich z radoœci¹ uczestniczyæ. Organizatorzy zadbali, by nikt siê nie nudzi³. By³o jak zawsze coœ i dla doros³ych, i dla dzieci. Jako pierwszy wyst¹pi³ zespó³ tañca ludowego Wianek. Zaraz po nim, w rytm Zumby porwa³a wszystkie dzieci zwi¹zana z festiwalem od kilku lat trenerka Jessica Montenora. Jak co roku nie zabrak³o te¿ grupy Gaudete, za³o¿onej przez ks. Ryszarda Kopera, któr¹ od samego pocz¹tku kieruje Ewa Gindorowicz. Warto podkreœliæ, ¿e wiele dzieci wystêpuj¹cych zarówno w Wianku, jak i w Gaudete to uczniowie polskiej szko³y na Maspeth. Gratulacje nale¿¹ siê zarówno im, jak i ich rodzicom za czas poœwiêcony na szlifowanie ich talentów oraz w przygotowywanie wielu wystêpów promuj¹cych polsk¹ kulturê. Po grupach dzieciêcych przysz³a kolej na m³odzie¿. Koncert wokalny przygotowa³y siostry – Monika i Daria Niebrzydowskie. O godz. 5:30 po po³udniu nast¹pi³o oficjalne przywitanie konsula pana Mateusza Gmury oraz przedstawienie marsza³ka tegorocznej Parady Wojciecha ¯mujdzina, Miss Polonia - Victorii KuŸmy oraz Junior Miss Ani Kurowski. Wojciech ¯mujdzin, zaprosi³ wszystkich na Paradê Pu³askiego na Piat¹ Alejê w pierwsz¹ niedzielê paŸdziernika. Statuetkê za pracê i wk³ad w historiê Festiwalu Kultury Polskiej na Maspeth otrzymali: Teresa Rysztof, zwi¹zana z festiwalem od samego pocz¹tku jako kurator wystaw oraz ³owca m³odych talentów, a tak¿e ks. Daniel Rajski – wikariusz parafii. Po czêœci oficjalnej nadszed³ czas na wystêp wulkanu energii, - choreografki i instruktorki fitness, Justyny Bolek ze Slavica Dance. To ona w swoim energetyzuj¹cym wystêpie zaprezentowa³a po³¹czenie tañca ludowego z fitness. D³ugo oczekiwanym momentem by³o pojawienie siê goœcia specjalnego – bokse-

ra wagi ciê¿kiej Adam Kownackiego. Zaprosi³ on zebranych na 3 sierpnia do Barclays Center na walkê z Chrisem Arreola, a nastêpnie fotografowa³ siê z fanami i rozdawa³ autografy. Ofiarowa³ te¿ na licytacjê rêkawicê boksersk¹ z autografem, która zlicytowano za 1000 dolarów. Niespodziank¹ festiwalu by³a w tym roku grupa Green Secret. Marcin Nicpoñ, Tony Ebola, Valerio Calentano i Anna Matlewska rozruszali z pocz¹tku onieœmielon¹ publicznoœæ. Mocne rockowe brzmienie, rewelacyjny wokal Ani bardzo siê wszystkim podoba³. Dali czadu – powiedzia³a po koncercie pani Joanna, – Dziewczyna ma power. Jest genialna. Stoj¹cy obok niej pan doda³: Nareszcie nie tylko disco polo, ale kultura polska w innym wydaniu. Prosimy o wiêcej. Drugiego dnia festiwalu mo¿na te¿ by³o podziwiaæ auta z czasów PRL, które u niejednego wywo³a³y wspomnienia z dzieciñstwa lub lat m³odoœci. Znalaz³y siê wœród nich m.in.: fiat 126p, syrenka, fiat 125p. Na festiwalu nie mog³o zabrakn¹æ konkursu malowania na asfalcie. W tym roku jego tematem by³a „Polska ³¹ka”. Dzie³a m³odych artystów ocenia³o jury w sk³adzie: Teresa Rysztof, Zofia Twarowska, Ania Tycner i Waldemar Rakowicz. Zwyciêzcy zostali wy³owieni w dwóch kategoriach. W grupie wiekowej 7-8 zwyciê¿yli: 1 miejsce – Jason Chuchro, 2 miejsce – Lena Hynowski, 3 miesjce Victoria Fil. Wyró¿nienia otrzymali: Laura Such, Anastazja Nowak, Weronika Wrzawski. W grupie wiekowej 9-10 lat zwyciê¿yli: 1 miejsce – Emily Wójtowicz, 2 miejsce - Samantha Rysztof, 3 miejsce – Ania Kurowski. Wyró¿nienia otrzymali: Martyna KuŸma, Kaya Warzocha, Agnieszka Nalepa, Julia Milewski i Gabriela Polak. Brawo dla organizatorów. Maspeth mo¿e byæ dumne. Tak trzymaæ” – powiedzia³a obecna na festiwalu pani Jagoda Kuszaj. Setki osób, które przyby³y na festiwal to najlepszy dowód na to, ¿e siê uda³ i ¿e jego organizatorzy s¹ gotowi na kolejne 25 lat. Tekst i zdjêcia: Katarzyna Zió³kowska

u

Anna Matlewska - wokalistka zespo³u Green Secret.

Profile for Kurier Plus

Kurier Plus - e-wydanie 22 czerwca 2019  

Kurier Plus - e-wydanie 22 czerwca 2019  

Advertisement