ARENA nr 1

Page 1

A

ARENA

Magazyn ARENA Sprawy Międzynarodowe

1(7) październik 2010

Państwo i religia

MIEJSCE RELIGII W NOWEJ EUROPIE IRAN I MAŁŻEŃSTWA CZASOWE LAICKA TURCJA

Ponadto w numerze: • • • • •

Na czym polegał fenomen Państwa Kościelnego Państwo i Kościół w jednej osobie - Kardynał Richelieu. Ayn Rand i obiektywizm Raport specjalny: Buddyzm, a wojna i terroryzm Eksperyment: Czy państwo jest możliwe do zbudowania bez religii?

Arenka (1).indd 1

2010-10-29 19:27:08


A

ARENA

Sprawy Międzynarodowe Czasopismo Koła Studentów Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Jagiellońskiego Nr 1(7) – październik 2010

Artykuły zostały zaopiniowane przez dr Artura Gruszczaka z INPiSM z UJ

Redaktor naczelna: Barbara Moś Grafika: Piotr Kaczor, Michał Bańdur Fotograf: Piotr Warzyszyński Autorzy: Hilary Majewski, Tomasz, Zacharski, Magdalena Lisińska, Karolina Duszka, Dawid Mickiewicz, Jakub Grabowski, Piotr Warzyszyński, Radosław Mamoń, Marta Małota Korekta: Koło Naukowe Studentów Dziennikarstwa UJ, Koło Naukowe Edytorów UJ Opieka naukowa: dr Artur Gruszczak Wydawca: Koło Studentów Stosunków Międzynarodowych UJ, ul. Jabłonowskich 5, 31-114 Kraków Kraków 2010 Nakład: 250 egz. Publikacja sfinansowana ze środków Rady Kół Naukowych UJ

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za prezentowane w artykułach opinie autorów. Wszystkie teksty podlegają ochronie własności intelektualnej. Przedruk bez zgody redakcji zabroniony. Arenka (1).indd 2

2010-10-29 19:27:08


Słowo wstępne: Obecność religii w środowisku międzynarodowym przybiera różnorakie formy. Wpływa na tożsamość państw i narodów, system polityczny, politykę zagraniczną, a także – w ujęciu doktrynalnym – na system społeczny i gospodarczy. Także religie modyfikują się pod presją procesów międzynarodowych, nierzadko zmieniając nawet podstawowe założenia. W tym numerze postaramy się przedstawić fenomen religii w stosunkach międzynarodowych i jej wpływie na poszczególne państwa, ich rozwiązania prawne, system polityczny i politykę. Poddamy uwadze także samą religię w jednym jej aspekcie – jako argument legitymizujący poczynania państw. Barbara Moś

SPIS TREŚCI Na podium, czyli to, czym żyje świat

Iran. Małżeństwo czy legalna prostytucja? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 4 Miejsce religii w Nowej Europie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 8 Dokąd zmierza Turcja?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 12

Za filarem, czyli o tym, co dawno i nieprawda

Obiektywizm Ayn Rand a religia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 14 Państwo Kościelne. Narodziny Patrimonium Sancti Petri. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 16 Kardynał Richelieu. Kościół i państwo osobno, choć w jednej osobie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 18

Na taczkach KSSM

Mariaże, zabory i władza, czyli Festiwal Dyplomatyczny oczami uczestników . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 21 Europa na sKRZYŻowaniu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24 Konferencja Bałkany. Wymiar europejski . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26

Na celowniku KSSM

Bez prostych rozwiązań, czyli o dyplomacji watykańskiej słów kilka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28 Koło Studentów Stosunków Międzynarodowych zaprasza do członkostwa! . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 30

Arena felietonistów

„Kraj wolny od religii” . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 31

Recenzja

Buddyzm. Przemoc. Wojna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 23

Streszczenie

„Wielka Katecheza o życiu społecznym” – Stanowisko Opus Dei w sprawie relacji państwo – Kościół. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 33

Arenka (1).indd 3

2010-10-29 19:27:09


A ARENA Arena 1(7) październik 2010

Na podium, czyli to, czym żyje świat

Iran. Małżeństwo czasowe czy le Małżeństwo w wielu kulturach występuje pod różnymi postaciami. Związek dwóch lub więcej osób zawsze stanowił obiekt sankcjonowany prawnie, religijnie czy obyczajowo. Jednak różnorodność tych związków często wprawia w zdumienie, które może nieść za sobą brak zrozumienia. Jakub Grabowski

M

ałżeństwo, tak jak i inne dziedziny życia duchowego i społecznego, jest przedmiotem prawa muzułmańskiego (šarī’a), opartego głównie na Koranie oraz hadisach – Sunnie Proroka. Przestrzeganie tego prawa jest warunkiem koniecznym, aby móc nazywać się dobrym muzułmaninem. Jego łamanie powoduje grzech oraz karę – zarówno doczesną jak i pośmiertną. Po „zatrzaśnięciu się bram i tihādu”, czyli zaprzestaniu kształtowania przez prawników-teologów muzułmańskich przepisów prawnych, rozpoczął się okres naśladownictwa . W tym okresie szczególną rolę odgrywały szkoły islamskie zajmujące się interpretacją wypracowanych już wcześniej przepisów prawnych. W związku z tym nie można wyróżnić dokładnej specyfiki każdego zagadnienia poruszanego w šarī’a’cie. Można jedynie przedstawić ogólny zarys, co do którego w większości szkoły islamskie się zgadzają. Islam definiuje małżeństwo jako rodzaj kontraktu między dwojgiem ludzi. Całość sprowadza się do sporządzenia, potwierdzenia i późniejszego wypełniania umowy małżeńskiej. Można ją z powodzeniem nazwać typową umową cywilną. Warto tutaj zwrócić uwagę na brak sakralności tego związku. Nie oznacza to jednak braku kontaktu ze sferą religijną. Samo zagadnienie małżeństwa, jako elementu prawa muzułmańskiego, świadczy o boskim sankcjonowaniu. Co więcej, w Koranie napisane jest: „Żeńcie samotnych spośród was, jak też ludzi prawych spośród waszych niewolników i niewolnic ”, a jeden z hadisów mówi: „Uqba, brat Amir przekazał, że Apostoł Allaha miał powiedzieć, że najbardziej wartościowym warunkiem, który musi być spełniony, jest ten, który czyni

współżycie seksualne zgodne z prawem ”. Zatrzymując się na chwile przy tym cytacie można zauważyć kluczowy problem jaki małżeństwo ma rozwiązywać. Jego celem jest społeczne, kulturowe i religijne usankcjonowanie stosunku płciowego między partnerami. Miało to istotne znaczenie, ponieważ rodzina w okresie przedmuzułmańskim stanowiła podstawową komórkę społeczną – jej funkcja nie ograniczała się jedynie do prokreacji i zaspokojenia popędu seksualnego. Rodzina spełniała rolę wychowawczą oraz opiekuńczą. Stanowiła trzon społeczeństwa przedmuzułmańskiego . W dzisiejszych czasach większość funkcji rodzinnych przejęły instytucje państwowe i inne organizacje o charakterze społecznym. Występują różne rodzaje umów małżeńskich. W czasach przedmuzułmańskich wyróżniano cztery podstawowe oficjalne formy kontaktów między kobietą a mężczyzną. Pierwszy polegał na poproszeniu ojca przyszłej małżonki o ślub w zamian za odpowiedni prezent. Drugi polegał na przekazaniu żony do przedstawiciela klasy rządzącej, gdy mąż chciał, aby w żyłach jego potomka płynęła szlachetna krew. Trzeci sposób pozwalał kobiecie współżyć z wieloma mężczyznami. Gdy zaszła w ciążę mogła wybrać któregoś z jej partnerów jako ojca urodzonego dziec-

ka. Czwartą formą były inne rodzaje kontaktów, tj. prostytucja, dziedziczenie żony, kontakty wolnych mężczyzn z niewolnicami, pojmowanie kobiety jako łup wojenny oraz małżeństwo czasowe . W tamtym okresie małżeństwo czasowe wyglądało tak, że mężczyzna przekazywał kobiecie podarunek, zawierał z nią małżeństwo, które po pewnym czasie ulegało rozwiązaniu. Mężczyzna nie musiał akceptować dzieci z tego małżeństwa . Po przyjściu Muhammada, spisaniu Koranu i Sunny Proroka oraz kodyfikacji prawa muzułmańskiego małżeństwo stało się jednym z elementów šarī’a’tu. Z biegiem czasu, po poddaniu tej kwestii licznym interpretacjom, wykształciło się 5 rodzajów umowy małżeńskiej. Pierwsza (nikah) dotyczy małżeństwa, w którym stronami umowy są opiekun panny młodej (łali, zazwyczaj ojciec) oraz przyszły małżonek dający ustalony w umowie mahr (podarunek małżeński, nie stanowi on jednak warunku ważności umowy). Całość poprzedzona jest zaręczynami (chitba), a zgoda partnerki jest niezbędna do pełnoprawnego zawarcia umowy. Drugim typem umowy jest małżeństwo zezwalające. Jest to rodzaj małżeństwa stanowiący rodzaj obejścia prawa. Stosowany jest wówczas, gdy kobieta i mężczyzna chcą po swoim rozwodzie (hasan) ponownie zawrzeć związek małżeński. Prawo muzułmańskie zabrania

4 Arenka (1).indd 4

2010-10-29 19:27:09


Na podium, czyli to, czym żyje świat

Arena 1(7) październik 2010

A

zy legalna prostytucja? ponownego ożenku („Rozwód jest możliwy dwa razy. Potem wiec albo ją zatrzymacie, zgodnie ze zwyczajem, albo dacie jej całkowitą wolność, uprzejmie ją traktując” ), dlatego też mąż wynajmuję mężczyznę, który żeniąc się z jego żoną natychmiast bierze rozwód co pozwala im na ponowne zawarcie umowy małżeńskiej. Trzeci rodzaj to małżeństwo nieoficjalne – w tego typu związku kontakty utrzymywane są w tajemnicy i mają zazwyczaj podłoże ekonomiczne, np. wspieranie wdowy. Kolejnym typem umowy jest małżeństwo na przychodne, które polega na tym, iż współmałżonkowie nie mieszkają razem, lecz spotykają się w ustalonych terminach. W końcu ostatnim typem umowy jest małżeństwo czasowe . Sprawa małżeństwa czasowego (arab. mut’a – przyjemność) jest dość skomplikowana. Małżeństwa tego typu występowały jeszcze przed Prorokiem Muhammadem, w tzw. okresie ignorancji. Na samym początku trwania swojej misji, najprawdopodobniej w Mekkce, potwierdził on ten typ małżeństw: „Abdullah przekazał, że braliśmy udział w świętych bitwach dowodzonych przez Apostoła Allaha i nie mieliśmy nic (żadnych żon) ze sobą. Więc powiedzieliśmy <<Czy powinniśmy się wykastrować?>> On zakazał nam i potem pozwolił ożenić się z kobietami z tymczasowym kontraktem i powiedział do nas – <<O wy, którzy wierzycie! Nie róbcie dobrych rzeczy bezprawnie skoro Allah uczynił je dla was legalnymi, ale nie łamcie tego prawa.>>” Uczeni muzułmańscy uważają, iż Prorok zrobił to, ponieważ wiara wśród nowych wyznawców była jeszcze zbyt słaba do odrzucenia pewnych silnie zakorzenionych obyczajów w społeczeństwie, a trwający dżihad wymagał silnej, niezachwianej wiary . Również Koran zdaje się potwierdzać tego rodzaju praktyki: „I dozwolone wam jest poszukiwać żon poza tymi, które zostały wymienione, i używajcie swojego majątku, biorąc je pod “ochronę”, a nie oddając się rozpuście. A żonom dajcie wynagrodzenie, albowiem doznaliście od nich przyjemności; to jest przepis prawny. Nie jest grzechem jeśli coś nawzajem uzgodniliście po dopełnieniu obowiązującego przepisu.”

W późniejszym okresie można zmianę stanowiska

dostrzec Proroka:

„Ali przekazał, że Ibn Abbas powiedział, że podczas bitwy o Khaibar Prorok zabronił małżeństw czasowych i jedzenia oślego mięsa” „Sabra al-Juhanni przekazał na mocy autorytetu swojego ojca: Wysłannik Allaha (niech pokój będzie z Nim) zabronił zawierania umów na małżeństwa czasowe i powiedział: <<Strzeżcie się, to jest zakazane od dziś dnia po Dzień Ostateczny, i on, który coś dał (jako wdowiec) nie powinien przyjmować tego z powrotem [od byłej współmałżonki związanej z nim wcześniej anulowanym już małżeństwem czasowym – przyp. autora]>>”

W czasach mzułmańskich wyróżniano cztery podstawowe oficjalne formy kontaktów między kobietą a mężczyzną.

Zakaz mut’a potwierdził i powtórzył drugi kalif Umar . Szyici nie zgadzają się jednak do końca z hadisami, ponieważ pochodzą one z sunnickiego źródła. Spór w tej materii miedzy szyitami a sunnitami jest wciąż świeży i gorąco dyskutowany. Oprócz Świętych Ksiąg szyici opierają się na księgach wiedzy (fiqh) stworzonych przez imamów. Widzą oni w mut’a sposób na zachowanie czystości w związku małżeńskim w jakim pozostają lub możliwość zapłacenia za przyjemność seksualną w zgodzie z obowiązującym prawem. Mężczyzna wstępując w taki związek małżeński może być już żonaty. Mut’a trwa

przez określony z góry okres – może trwać nawet jedną godzinę. Nie musi być ono zawierane przy udziale świadków, a wymawiane deklaracje nie muszą być ogłaszane publicznie. Powoduje to brak potrzeby rozwodzenia się, ponieważ umowa małżeńska sama w sobie zawiera klauzulę kończącą jej trwanie. Nie wymaga się od męża opieki nad współmałżonką, zapewnienia jej godziwego bytu czy też akceptacji dzieci, które zostaną spłodzone z tego związku. Jedyne co jest wymagane do tego typu małżeństwa to opłata jaką wnosi mężczyzna za dany okres czasu oraz zgoda kobiety. W opłacie tej sunnici widzą mahr, co stwarza pewne komplikacje przy interpretacji i skłania do porównań z nikah. Szyici widzą w tej opłacie nie podarunek małżeński mahr lecz ajr, cenę za istamta’tum, czyli przyjemność jaką się doznało. Współczesny Iran, po rewolucji z 1978 roku, jest krajem, w którym religia obecna jest we wszystkich sferach życia jednostki. Obowiązującym prawem jest prawo muzułmańskie, do którego muszą być dostosowywane wszelkie normy prawne uchwalane w tym państwie . Powszechnym jest szanowanie zasad, o których przestrzeganie w społeczeństwie dba policja oraz Strażnicy Rewolucji . Szyizm, jako religia panująca, dba o moralność zachowań swoich wiernych np. obowiązek odpowiedniego zakrywania ciała przez kobiety oraz mężczyzn . Pojawia się zatem zasadnicze pytanie – dlaczego w takim bogobojnym kraju jak Iran dopuszczone są małżeństwa czasowe, podczas gdy we wszystkich innych krajach muzułmańskich są one zakazane? Na samym początku warto podkreślić, iż kultura muzułmańska zabrania jakichkolwiek innych związków między kobietą a mężczyzną, a reguły spotykania się osób przeciwnej płci są ściśle określone, co wyklucza jakąkolwiek formę prywatności . Ważnym czynnikiem dla którego rządzący wówczas ajatollah Chomeini wprowadził tego rodzaju małżeństwa była wojna irackoirańskiej. Podczas jej trwania wielu młodych mężczyzn zginęło lub poniosło dotkliwe obrażenia. Chomeini chciał w ten sposób zwiększyć wzrost populacji oraz przysporzyć sobie nowych zwolenników . Tego rodzaju praktykę ‘odnowienia’ małżeństwa czasowego można również dostrzec w dzisiejszych czasach wśród libańskich

5 Arenka (1).indd 5

2010-10-29 19:27:09

AREN


A ARENA Arena 1(7) październik 2010

szyitów związanych z Hezbollahem . Wywołało to ponowną dyskusję w świecie islamu nad zasadnością takiego rodzaju małżeństwa, które funkcjonuje po dziś dzień. Powszechnie ten typ umowy małżeńskiej jest uznawany jako forma legalnej prostytucji – mówi o tym sam Chomeini w jednej ze swoich wypowiedzi z 1977 roku: „Jest dozwolonym zawarcie mut’a z prostytutką, ale tylko z tą dobrze znaną. Po zakończeniu mut’a powinno się jej powiedzieć aby porzuciła swoją profesję” . Z uwagi na to, że 28% kobiet w wieku 15-29 lat jest bezrobotnych zjawisko prostytucji nasila się . Co więcej, w 2002 roku władze Iranu ustaliły nowe granice wieku w jakim można zawrzeć kontrakt małżeński bez zgody rodziców – 13 lat dla dziewczynek oraz 15 lat dla chłopców. Za zgodą rodziców dziewczynki mogą wyjść za mąż już w wieku 8 lat . Stwarza to duży problem w postaci pedofilii oraz handlu żywym towarem, głównie w postaci dzieci. W 2008 roku minister spraw wewnętrznych Iranu rozpoczął kampanie

promującą mut’a jako formę zaspokojenia popędu seksualnego wśród młodych obywateli. Małżeństwo czasowe jest również wykorzystywane przez młodych Irańczyków jako legalna forma spotykania się ze sobą bez większych konsekwencji. Coraz częściej

Na podium, czyli to, czym żyje świat

można jednak spotkać się z nadużywaniem tej formy, a wręcz wypieraniem przez nią tradycyjnego małżeństwa nikah. Prowadzi to do destabilizacji struktur rodzinnych oraz problemów z dziedziczeniem oraz dziećmi zrodzonymi z takich związków .

Islam definiuje małżeństwo jako rodzaj kontraktu między dwojgiem ludzi.

komo zostały napisane przez Chomeiniego. Mowa jest w nich np. o technikach seksualnych wobec poślubionych dziewczynek przed ich pierwszą miesiączką czy też o pozwoleniu na uprawianie seksu z owcami czy też wielbłądami . Wielu szyitów podważa autentyczność tych dwóch tomów twierdząc, że nie zostały one w ogóle opublikowane . Nie zmienia to jednak faktu, że problem ten istnieje i staje się coraz poważniejszy. Ciągłe dywagacje na płaszczyźnie teoretycznej i kłótnie szyitów z sunnitami doprowadzą do rozwiązania problemów wynikłych z akceptacji małżeństwa czasowego. Wydaje się, że te spory mogą z czasem stać się jednym z powodów poważnej destabilizacji tego muzułmańskiego kraju.

Z uwagi na to, iż jest to temat kontrowersyjny w samym Iranie, trudno jest uzyskać wiarygodne źródła dotyczące informacji o tym. Liczne materiały, które są związane z tym tematem najczęściej pochodzą ze źródła sunnickiego lub organizacji politycznych ukierunkowanych przeciwko rządom ajatollahów. Tak więc wyjątkowo trudno jest zbudować obiektywne stanowisko w tej sprawie. Takimi materiałami o niepewnej treści są np. słynne dwa tomy, trzeci i czwarty, z „Tahrir-ol-wasyleh”, które rze-

6 Arenka (1).indd 6

2010-10-29 19:27:10


Na podium, czyli to, czym żyje świat

Arena 1(7) październik 2010

A

Bilbliografia: • Awde Nicholas, Women in Islam: an anthology from the Qurān and Hadīths, Abington 2004, • Bury Jan, Kasprzak Jerzy, Prawo karne islamu, Warszawa 2007, • Caner Ergun Mehmet, Caner Emir Fethi, Islam bez zasłony : spojrzenie od wewnętrz na muzułmańskie życie i wierzenia, Gorzów Wlkp. 2007, • Danecki Janusz, Podstawowe wiadomości o Islamie, Warszawa 2002, • Democracy, human rights, and islam in modern Iran : psychological, social, and cultural perspectives, red. Kim Uichol [i in], Fagbokforlaget 2003, • Haeri Shahla, Law of desire: temporary marriage in Shi’i Iran, Syracuse 1989, • Jansen Johannes G., Podwójna natura fundamentalizmu islamskiego, Kraków 2005, • Koran, tłum. Bielawski Józef, Warszawa 2007 • Mohammadi Majid, Judicial Reform and Reorganization in 20th Century Iran: State-Building, Modernization and Islamicization, New York 2008, • Shabbir Khan Mohammad, Status of Women in Islam, New Delhi 2003, • Stolarczyk Małgorzata, Iran :

państwo i religia, Warszawa 1997, • Tabatabai Seyyed Muhammad Husayn, Zarys nauk islamu, Warszawa 1997, • Walther Wiebke, Women in Islam, Princetown 1993, • Witkowski Stanisław Wit, Wprowadzenie do prawa muzułmańskiego : wybrane instytucje, Warszawa 2009, • Zyzik Marlena, Małżeństwo w prawie muzułmańskim, Warszawa 2003,

Aneks – strony internetowe, które warto odwiedzić: • Konstytucja Islamskiej Republiki Iranu z dnia 24 października 1979r., [dostęp:27.12.2009], http://www.iranonline. com/iran/iran-info/Government/constitution.html, • Chapin Metz Helen, Iran: A Country Study. Washington: GPO for the Library of Congress, 1987, [dostęp:27.12.2009], http://countrystudies.us/iran/, • Iran Law – Family Law, [dostęp:27.12.2009], http://www.parstimes. com/law/Iran_law.html#Family • Sayyid Muhammad Rizvi, Marriage

and Morals in Islam, [dostęp:27.12.2009], http://www.al-islam.org/m_morals/index. htm, • A. Salamah, Shi’ah Concept of Temporary Marriage (Mut’ah), [dostęp:22.12.2009], http://islamicweb.com/ beliefs/cults/mutah_book.htm, • Szyickie stanowisko wobec „Tahrir-ol-wasyleh”, [dostęp:27.12.2009], http://www.facebook.com/topic. php?uid=49364249490&topic=8933 • Shia Mutta Exposed, Documentary In Iran 1, [dostęp:27.12.2009], http://www. youtube.com/watch?v=tLYBxg72RCw (dalsze części tego filmu również dostępne na tym serwisie)

7 Arenka (1).indd 7

2010-10-29 19:27:10

AREN


A ARENA Arena 1(7) październik 2010

Na podium, czyli to, czym żyje świat

Miejsce religii w Nowej Europie Fala niechęci do islamu, jaka przetoczyła się przez „świat Zachodu” w ciągu ostatniej dekady, jest widoczna już na pierwszy rzut oka na badania nastrojów społecznych i analizy prasy europejskiej1 . Opinia publiczna, prasa, a także publicystyka prześcigają się w złowróżbnych wizjach przyszłości, zalaniu „nas” przez „nich”. Wydaje się jednak, że „my” i „oni” to nie chrześcijaństwo i islam, ale świeckość i religijność. Czyżby hasła obrony rodzimej tradycji i kultury straciły znany nam (już od czasów krucjat) wydźwięk wojny cywilizacji? W których miejscach daje się zauważyć, że obrona dziedzictwa europejskiego to obrona zasady rozdziału państwa od instytucji religijnych? Jakie miejsce dla religii przewidują dziś Europejczycy? Barbara Moś

E

uropa ceni tolerancję, wielokulturowość i różnorodność. Karta Praw Podstawowych Unii Europejskiej zawiera zapisy o poszanowaniu różnorodności kulturowej, językowej, religijnej, a także o zakazie dyskryminacji ze względu na płeć, rasę, kolor skóry, pochodzenie etniczne lub społeczne, cechy genetyczne, język, religię lub przekonania, poglądy polityczne lub wszelkie inne poglądy, przynależność do mniejszości narodowej, majątek, urodzenie, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną2 . Ponadto karta zapewnia wolność uzewnętrzniania, indywidualnie lub wspólnie z innymi, publicznie lub prywatnie, swej religii lub przekonań poprzez uprawianie kultu, nauczanie, praktykowanie i uczestniczenie w obrzędach3 . Jednocześnie w krajach Unii występują trzy modele stosunków państwoKościół4. Najdalej idący w ich rozdziale „model francuski” zakłada całkowitą laickość państwa. Konstytucyjna zasada świeckości instytucji państwowych pociągnęła za sobą ustawę zakazującą noszenia widocznych symboli religijnych w miejscach publicznych. Tę dość kontrowersyjną kwestię

Paradoksalnie Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu zdaje się zbliżać do francuskiego rozumienienia laickości instytucji publicznych.

nagłośniły media na całym świecie. Francuska laickość poważnie ogranicza zapisane w Karcie Praw Podstawowych wolności, przeciwko czemu buntują się francuscy muzułmanie. Sprawa jednak ucichła na skutek ponownego potwierdzenia treści ustawy. Paradoksalnie Europejski Trybunał

Praw Człowieka w Strasburgu zdaje się zbliżać do francuskiego rozumienienia laickości instytucji publicznych. Problem dotyczy obecności krzyży w szkołach. Otóż w 2009 roku trybunał przyznał rację włoskiej obywatelce, zarzucającej szkołom wieszającym krzyże w klasach naruszenie prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami oraz wolności religijnej uczniów5. W swoim uzasadnieniu powołał się na laickość instytucji publicznych. Rząd włoski złożył w 2010 roku odwołanie, wyjaśniając w nim, że krzyż w państwie włoskim jest nie tylko symbolem religijnym, ale symbolem włoskiej historii i kultury i powinien pozostać w miejscach, gdzie od lat był obecny. Państwo włoskie – jak podkreślał rząd – jest laickie, ale nie musi rezygnować ze swoich tradycji. Podobnie argumentował amerykański adwokat, profesor nowojorskiego uniwersytetu Joseph Weiler, reprezentujący dziesięć rządów, które poparły włoskie odwołanie. Twierdził, że powołanie się wyłącznie na laickość państwa przy pominięciu różnorodności tradycji jest błędem. Sprawa wyjaśni się zapewne za kilka

Por. Przegląd prasy francuskiej w: Geisser V., Nowa islamofobia (2009,), s.23-27; a także artykuły m.in. Oriany Fallaci. Art. 21 i 22 Karty Praw Podstawowych UE, 07.12.2000. 3 Art 10 (tamże). 4 Leży to w gestii prawa państw członkowskich. Istnieją: laickość państwa, rozdział Kościoła od państwa, kościół państwowy. 5 Wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie Lautsi p. Republice Włoskiej z dnia 2.11.2009 r. 6 Preambuła do Traktatu Ustanawiającego Konstytucję dla Europy podpisany dnia 29 października 2004 w Rzymie 1 2

8 Arenka (1).indd 8

2010-10-29 19:27:11


Na podium, czyli to, czym żyje świat

miesięcy, ale czy aktualny wyrok nie oznacza zbliżenia Europy do najdalej posuniętej wersji rozdziału państwa od Kościoła? W ostatnich latach w procesie integracji europejskiej coraz bardziej uwzględnia się problematykę religijnoświatopoglądową. W szczególności potwierdza to przebieg prac Konwentu Europejskiego nad przygotowaniem projektu Traktatu ustanawiającego Konstytucję dla Europy. Model stosunków wyznaniowych, wyrażony w projekEuropa ceni tolerancję, wielokulturowość i różnorodność. Karta Praw Podstawowych Unii Europejskiej zawiera zapisy o poszanowaniu różnorodności kulturowej, językowej, religijnej, a także o zakazie dyskryminacji ze względu na płeć, rasę, kolor skóry, pochodzenie etniczne lub społeczne, cechy genetyczne, język, religię lub przekonania, poglądy polityczne lub wszelkie inne poglądy, przynależność do mniejszości narodowej, majątek, urodzenie, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną2 . Ponadto karta zapewnia wolność uzewnętrzniania, indywidualnie lub wspólnie z innymi, publicznie lub prywatnie, swej religii lub przekonań poprzez uprawianie kultu, nauczanie, praktykowanie i uczestniczenie w obrzędach3 . Jednocześnie w krajach Unii występują trzy modele stosunków państwoKościół4. Najdalej idący w ich rozdziale „model francuski” zakłada całkowitą laickość państwa. Konstytucyjna zasada świeckości instytucji państwowych pociągnęła za sobą ustawę zakazującą noszenia widocznych symboli religijnych w miejscach publicznych. Tę dość kontrowersyjną kwestię nagłośniły media na całym świecie. Francuska laickość poważnie ogranicza zapisane w Karcie Praw Podstawowych wolności, przeciwko czemu buntują się francuscy muzułmanie. Sprawa jednak ucichła na skutek ponownego potwierdzenia treści ustawy. Paradoksalnie Europejski Trybunał

Arena 1(7) październik 2010

Praw Człowieka w Strasburgu zdaje się zbliżać do francuskiego rozumienienia laickości instytucji publicznych. Problem dotyczy obecności krzyży w szkołach. Otóż w 2009 roku trybunał przyznał rację włoskiej obywatelce, zarzucającej szkołom wieszającym krzyże w klasach naruszenie prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami oraz wolności religijnej uczniów5. W swoim uzasadnieniu powołał się na laickość instytucji publicznych. Rząd włoski złożył w 2010 roku odwołanie, wyjaśniając w nim, że krzyż w państwie włoskim jest nie tylko symbolem religijnym, ale symbolem włoskiej historii i kultury i powinien pozostać w miejscach, gdzie od lat był obecny. Państwo włoskie – jak podkreślał rząd – jest laickie, ale nie musi rezygnować ze swoich tradycji. Podobnie argumentował amerykański adwokat, profesor nowojorskiego uniwersytetu Joseph Weiler, reprezentujący dziesięć rządów, które poparły włoskie odwołanie. Twierdził, że powołanie się wyłącznie na laickość państwa przy pominięciu różnorodności tradycji jest błędem. Sprawa wyjaśni się zapewne za kilka miesięcy, ale czy aktualny wyrok nie oznacza zbliżenia Europy do najdalej posuniętej wersji rozdziału państwa od Kościoła? W ostatnich latach w procesie inte-

A

gracji europejskiej coraz bardziej uwzględnia się problematykę religijno-światopoglądową. W szczególności potwierdza to przebieg prac Konwentu Europejskiego nad przygotowaniem projektu Traktatu ustanawiającego Konstytucję dla Europy. Model stosunków wyznaniowych, wyrażony w projekcie warunkuje aksjologia i cele, mające przyświecać Unii Europejskiej oraz jej organom zawarte w Preambule. Jest to aksjologia o charakterze niekonfesyjnym, choć zbieżna z wartościami głoszonymi przez liczące się

w Europie związki wyznaniowe. Traktat potwierdza, że narody Europy są inspirowane kulturowym, religijnym i humanistycznym dziedzictwem Europy, z którego wynikają powszechne wartości, stanowiące nienaruszalne i niezbywalne prawa człowieka, jak również wolność, demokracja, równość

art 51 Traktatu Ustanawiającego Konstytucję dla Europy P. Borecki, Regulacja stosunków wyznaniowych w projekcie Konstytucji Europy, s. 2. Definicje belgijskiego filozofa Guya Haarschera [w:] M. Bacański, Laickość francuska – wczoraj i dziś, s.4. M. Bacański, Laickość francuska – wczoraj i dziś, s.4.

9 Arenka (1).indd 9

2010-10-29 19:27:11

AREN


A ARENA Arena 1(7) październik 2010

Na podium, czyli to, czym żyje świat

fot. Piotr Warzyszyński

Kościół św.Jana na Lateranie, Rzym

oraz państwo prawne6. Odwołanie do czynnika religijnego we wstępie do traktatu ma więc miejsce tylko raz — dziedzictwo religijne zostało uznane za źródło inspiracji. Jest ono postrzegane pozytywnie, pomimo burzliwej historii Kościoła w Europie. Można więc ze spokojem powiedzieć, że Preambuła stanowi próbę kompromisu między zwolennikami pominięcia znaczenia czynnika religijnego w dziejach Europy, a rzecznikami aprecjacji konkretnej religii, czy wyznania lub wprowadzenia odwołania do czynnika transcendentalnego (przedstawiciele Kościoła katolickiego domagali się bowiem docenienia tradycji chrześcijańskich i judeochrześcijańskich w historii Europy). Uznano jednak, że wyróżnienie jednej religii w preambule naruszałoby zasadę równości. Projekt „Konstytucji dla Europy” traktuje związki wyznaniowe i Kościoły jako odrębne, szczególne podmioty życia publicznego Unii, liczący się element społeczeństwa obywatelskiego. Uzyskują inny status niż organizacje społeczne. Pierwiastek religijny czy światopoglądowy nie jest postrzegany tylko w aspekcie prywatności, ale jako kryterium samoorganizacji obywateli Unii na forum publicznym7 . Według Piotra Boreckiego Unia nie łączy jednak jasno i precyzyjnie kwestii wolności sumienia z instytucjonalizacją związków wyznaniowych8. Nadal jednak uważa to za przejaw kompromisu, który pozostawia te drażliwe dla wielu państw kwestie rządom państw członkowskich. Unia uznaje zatem zróżnicowanie modeli

stosunków wyznaniowych występujących we współczesnej Europie i nie zamierza tego zmieniać, w szczególności wprowadzać jakiejś standaryzacji w tej dziedzinie.

Tę dość kontrowersyjną kwestię nagłośniły media na całym świecie.

„Konstytucja dla Europy” nie weszła w życie, jednakże artykuł 1 Traktatu lizbońskiego dodaje sformułowanie „religijne dziedzictwo Europy” jako motyw drugi Preambuły obowiązującego od 1993 roku Traktatu o Unii Europejskiej. Z kolei preambuła Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej z 2000 roku ogranicza się do słów o świadomości duchowego i moralnego dziedzictwa Europy. Traktat lizboński rozszerza znacząco aksjologię Unii Europejskiej, która zastępuje w zapisie bezpośrednie odwołania do Boga. To ona staje się spoiwem narodów europejskich, jako że warunkiem akcesji do Unii jest poszanowanie owej aksjologii. Traktat wyznacza więc nie teocentryczną orientację Unii, a antropocentryczną. Unia

jest organizacją świecką, traktującą Kościoły i związki wyznaniowe równo, szanującą bogactwo i różnorodność kultury Starego Kontynentu, jako że są one w znacznej mierze rezultatem pluralizmu wyznaniowego jego mieszkańców oraz wielowiekowej twórczej działalności związków wyznaniowych. Tak więc Europa jest laicka. Laicka zarówno w definicji laickości sensu stricto, jak i largo . Laickość sensu stricto to ścisły rozdział instytucji państwowych od kościelnych, natomiast sensu largo9– zorganizowanie sfery publicznej na wspólnej (świeckiej) dla wszystkich obywateli podstawie aksjologicznej. Najważniejszą wartością, którą ma chronić laickość, wg Marcina Bacańskiego jest jedność narodowa10. Wynika to z historycznego rozwoju laickości we Francji, gdzie neutralność światopoglądowa państwa miała pogodzić różne wyznania z republiką i być gwarancją ich równości. Stąd Francja (obok Belgii) najgłośniej oponowała przeciwko invocatio Dei w preambule do Traktatu ustanawiającego Konstytucję dla Europy, jak również boryka się z problemem imigrantów muzułmańskich, dla których rozdział wiara – państwo nie istnieje. Zasada laickości w wersji francuskiej nie przewiduje zagwarantowanego w Karcie Praw Podstawowych prawa do wyrażania publicznie swoich przekonań religijnych. W 2004 roku uchwalono prawo o symbolach religijnych w szkole publicznej, które wprowadza zakaz noszenia symboli czy ubrań os-

10 Arenka (1).indd 10

2010-10-29 19:27:11


Na podium, czyli to, czym żyje świat

tentacyjnie wskazujących na przynależność religijną. Społeczność muzułmańska nie bez przyczyny uznała, że ustawa wymierzona jest właśnie w nią. Znaczące jest również, że islam nie przewiduje rozdziału sfery religii od sfery publicznej. Europejski Trybunał Praw Człowieka oddalił w grudniu 2008 roku skargę dwóch muzułmanek noszących chusty w szkole. Argumentacja strony muzułmańskiej, o p r ó c z powoływania się na wolność wyznania, sprowadza się do twierdzenia, że chustajestelementem związanym raczej z daną kulturą niż z islamem jako religią. Widać więc, że prawo o symbolach religijnych postrzegane jest przez niektóre wspólnoty nie tylko jako naruszenie zasady wolności religijnej, ale i zasady równości. Problem laickości, mimo ustawowego

Arena 1(7) październik 2010

A

rozwiązania tej kwestii, podlega aktualizacji w związku z przeobrażeniami cywilizacyjnymi, z jakimi musi się zmierzyć społeczeństwo francuskie, a szerzej – Europa. Dla pogodzenia interesów państw

członkowskich borykających się z problemami imigrantów wybrano laickość jako rozwiązanie. Zasada ta pozostawiła jednak pole manewru państwom członkowskim w wyborze modelu laickości. Na model francuski nakładają się bunty społeczności muzułmańskiej, której kultura i tradycja nie rozdziela sfer państwa i wiary. Przypomnieć jednak należy, że warunkiem przystąpienia do Unii jest poszanowanie jej aksjologii. Spór ten jest ciągle żywy, a to czy Europa wybierze „temperowanie” modelu francuskiego, czy „temperowanie” mniejszości muzułmańskiej pokaże czas. Nastroje antymuzułmańskie w Europie i Ameryce Północnej nakładające się na retorykę walki z terroryzmem (z którym ciągle łączy się religię muzułmańską) być może już sugerują jedną z dróg...

•M. Barański, Laickość francuska – wczoraj i dziś [w:] http://www.mishellanea.mish.uw.edu.pl/wpcontent/ uploads/2010/03/Bara%C5%84ski.pdf (14.09.2010) •Traktat Ustanawiający Konstytucję dla Europy

•Traktat Lisboński •Karta Praw Podstawowych UE •Wyroki Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu

Bibliografia:

•V. Geisser, Nowa islamofobia, Wyd. KSIĄŻKA i PRASA, Kraków, 2009 •P. Borecki, Regulacja stosunków wyznaniowych w projekcie Konstytucji Europy [w:] http://www.racjonalista.pl/ kk.php/s,3602, (14.09.2010)

11 Arenka (1).indd 11

2010-10-29 19:27:11

AREN


A ARENA Arena 1(7) październik 2010

Na podium, czyli to, czym żyje świat

Dokąd zmierza Turcja? W coraz bardziej nieprzewidywalnym świecie Islamu Turcja sprawia wrażenie kraju, który prezentuje zupełnie inne oblicze. Liberalne (na tle innch państw islamskich) postrzeganie Turcji spowodowane jest m.in. tym, że kieruje się świeckimi, a do tego prozachodnimi zasadami w polityce wewnętrznej. Jednakże nie można pozbawić znaczenia pierwiastka religijnego, który głównie we wschodniej części kraju nadal odgrywa ogromną rolę. Hilary Majewski

W

spółczesna Turcja jest niewątpliwie „dzieckiem” gen. Mustafy Kemala Paszy, zwanego „Ataturkiem”. Słowo „ataturk” w tym przypadku oznacza „ojca Turków”, dając nam do zrozumienia, że była to osoba ciesząca się już za życia dużym autorytetem, i której kult istnieje do dziś. Poza zdolnościami strategicznymi, gen. Kemal Pasza uchodził za wizjonera politycznego. Fascynacja Niemcami (sprzed I wojny światowej) nadała mu impuls do działania. Postanowił na wzór Niemiec zmodernizować Turcję tzw. „sześcioma strzałami kemalizmu”: etatyzmem, republikanizmem, populizmem, sekularyzmem, nacjonalizmem, reformizmem. Tego rodzaju postępowanie miało na celu szybkie zmiany w kulturze narodu tureckiego na bardziej europejskie. Ważnym elementem tych zmian było nadanie kobietom praw. Dzięki temu stawały się one równe mężczyznom, łącznie z prawem do poślubienia „giaura” (przyp. red. innowiercę), z prawem do rozwodu oraz z możliwością służby wojskowej. Z kolei 1934 rok przyniósł kobietom w Turcji prawo do głosowania. Umierając w 1938 r. Ataturk pozostawił po sobie pierwsze w świecie islamu świeckie, nacjonalistyczne i republikańskie państwo. W swoim testamencie pozostawił także zapis dotyczący armii, która od tego momentu miała stać się strażnikiem świeckości państwa. W 1952 r. Turcja wstąpiła do NATO i aż do końca istnienia Związku Radzieckiego była jednym z głównych sojuszników USA, jako państwo posiadające granicę z sowieckim Kaukazem. Jednocześnie armia, zgodnie z testamentem Ataturka, dbała o zachowanie świeckości państwa, czego wyraz dawała kilkakrotnie (lata 1960, 1971, 1980 i 1997). Zdawała się być surowym gwarantem porządku społecznego w Turcji. Początek lat 80 przyniósł pewne zmiany, jako że od 1979 istniała jedyna na świecie

republika islamska: Iran. Na fali euforii, jaką wywołało zwycięstwo nad reżimem szaha powstawały lub umacniały się w państwach islamskich ruchy zwolenników szariatu, jako prawa państwowego. Tak też stało się i w Turcji – obok partii nacjonalistycznych i komunistycznych, nie negujących świeckiego charakteru Turcji, pojawił się nowy element w postaci islamistów rzucających wyzwanie testamentowi Ataturka.

Problemy Turcji uwidoczniły się jeszcze bardziej po II wojnie w Zatoce Perskiej (2003 r.).

Umierając w 1938 r. Ataturk pozostawił po sobie pierwsze w świecie islamu świeckie, nacjonalistyczne i republikańskie państwo

Wschodnia Turcja w większości zamieszkana jest przez Kurdów. Powołanie nowych władz w Iraku umożliwiło podpisanie nowego porozumienia z władzami kurdyjskimi. Nowa konstytucja Iraku z 2005 roku usankcjonowała istnienie Kurdyjsk-

iego Rządu Regionalnego, posiadającego pełną wewnętrzną autonomię na obszarze Kurdystanu. Taki obrót spraw spowodował z kolei, że tureccy Kurdowie zaczęli wywierać naciski na władze w Ankarze. Nie są jednak na tyle zwartą grupą, by przeforsować swoje postulaty. Kolejny problem dla Turcji stanowią przeciągające się negocjacje akcesyjne do Unii Europejskiej . Turcja wykonała szereg zmian w prawie, zbliżając się znacznie do prawa unijnego (np. akceptacja przez Ankarę dokumentu „Partnerstwo dla członkostwa”). Jednak UE nie jest w stanie zaakceptować tureckiej demokracji kontrolowanej przez wojsko. Pomimo tego, że Turcja bardzo się stara sprostać wymogom unijnym, nie można nie zauważyć niepokojących symptomów wprowadzania do ustaw elementów prawa religijnego. W wielu regionach wprowadzono niekoedukacyjne klasy, studentkom nadano prawo do noszenia chust na uczelniach. Można nawet stwierdzić, że powołanie państwa islamskiego w Turcji w wielu miejscach powitanoby z radością (na pewno zareagowaliby tak tureccy Kurdowie ). Taki stan rzeczy zapewne zagroziłby świeckości państwa. Nie należy jednak zapominać, że prawie 30% Turków wyznaje alawityzm, czyli pacyfistyczną i apolityczną wersję islamu, która akceptuje świeckie rządy. Przeciwko islamizacji życia społecznego na pewno optowałyby też elity miejskie, które przez wiele dziesiątek lat zostały przyzwyczajone do zachodniego stylu życia. Jednakże UE nadal odkłada akcesję, przez co naród turecki staje się coraz bardziej zniechęcony i przeciwny wstąpieniu Turcji do UE. Tendencję spadkową dla poparcia członkostwa pokazują statystyki, gdzie już jesienią 2006 r. poparcie członkostwa Turcji w UE wynosiło mniej niż np. dwa lata wcześniej – około 55%, natomiast przeciwnych przystąpieniu było już 35% społeczeństwa . Czynnikiem wpływającym na poparcie jest wiara w poprawę sytuacji materialnej oraz szybsze zmiany demokratyczne. Znaczna część społeczeństwa tureckiego określa się mianem Europejczyków, jednakże są i tacy, którzy traktują UE jako klub chrześcijański, w którym nie ma miejsca dla tureckich muzułmanów.

12 Arenka (1).indd 12

2010-10-29 19:27:12


Na podium, czyli to, czym żyje świat

Ostatnim ważnym wydarzeniem na arenie politycznej Turcji było referendum konstytucyjne z 12 września 2010 roku. 58% głosujących opowiedziało się za wprowadzeniem zmian do konstytucji. Zmiany te mają polegać na mniejszeniu uprawnień sądów wyższych instancji, które w swych orzeczeniach często kontestują politykę rządu, ograniczeniu wpływów armii, nieprzychylnie nastawionej wobec obecnych władz a także poszerzeniu swobód obywatelskich. Zmiany te mają dotyczyć także funkcjonowania zawodów sędziego i prokuratora, zwiększenia liczby sędziów w Trybunale Konstytucyjnym i przyznania parlamentowi prawa ich mianowania. Projekt tychże zmian od samego początku wzbudzał mnóstwo emocji i podzielił polityczną mapę Turcji na dwa przeciwstawne obozy. Zdaniem premiera Erdogana, zreformowana konstytucja zwiększy wolność i demokrację a ograniczając wpływ armii na życie kraju w większym stopniu będzie spełniać normy unijne, co może się stać

Arena 1(7) październik 2010

Ostatnim ważnym wydarzeniem na arenie politycznej Turcji było referendum konstytucyjne z 12 września 2010 roku.

A

przepustką dla Turcji do Unii Europejskiej. Z kolei laicka opozycja uważa, że nowelizacja ustawy zasadniczej w niebezpieczny sposób umocni władzę rządzącej islamskiej Partii Sprawiedliwości i Rozwoju i da parlamentowi możliwość wpływania na władzę sądowniczą. Obecnie Turcja pozostaje świeckim państwem z silną władzą wojskową. Aktualny rząd, pomimo starań, jakie wkłada w zmiany na rzecz liberalizacji życia społecznego i politycznego, nie jest w stanie przekonać UE, że warto Turcję przyjąć do grona 27. Oczywiście składa się na to wiele różnych czynników. Jak w każdej tego rodzaju sytuacji są argumenty za i przeciw. Należy się zastanowić, czy trudności jakie sprawia Turcja, słuszne czy nie, nie wróżą źle jej przyszłym relacjom z UE . Społeczeństwo tureckie długo czeka na przyjęcie ich państwa do UE, za czym idzie radykalizacja nastrojów skłaniająca część społeczeństwa do powrotu do wartości rligijnych. Wyniki takich procesów trudno przewidzieć.

fot.Piotr Warzyszyński, Błękitny meczet, Istambuł

13 Arenka (1).indd 13

2010-10-29 19:27:15

AREN


A ARENA Arena 1(7) październik 2010

Za filarem, czyli o tym, co dawno i nieprawda

Obiektywizm Ayn Rand a religia Obiektywizm jest filozofią, która w swoim centrum stawia człowieka, jako racjonalnie myślącą i działającą we własnym interesie jednostkę. Często jest określana mianem idei „racjonalnego egoizmu”, przeciwstawia się zdecydowanie socjalizmowi i kolektywizmowi. Równie często można usłyszeć, niestety, że obiektywizm jest w swojej naturze antyreligijny. Jak jest naprawdę? Tomasz Zacharski

A

by w pełni zrozumieć istotę obiektywizmu, należy najpierw przyjrzeć mu się w całości. Ayn Rand przy okazji publikacji Atlasa Zbuntowanego stworzyła, na prośbę jednego ze sprzedawców, zestawienie podstaw swojej filozofii, którym się teraz posłużę. Podstawy te można oprzeć na czterech filarach. Filar pierwszy, metafizyczny, składa się wyłącznie z obiektywnie rozumianej rzeczywistości; filar drugi, epistemologiczny, z wnioskowania; filar trzeci, etyczny, z własnych potrzeb; filar czwarty, polityczny, z kapitalizmu. Dość surowy obraz obiektywizmu, wyłaniający się z tak lakonicznie ujętych podstaw, zmienia się zdecydowanie, kiedy przyjrzymy się ich rozwinięciu przez Rand. Filar 1. – „pobożne życzenia nie zmienią rzeczywistości”; rzeczywistość może być zmieniona tylko przez działania, zaś życzenia, marzenia, nadzieje czy obawy nie są w stanie jej zmienić. Filar 2. – „nie możesz zjeść ciastka i mieć ciastko”; wnioskowanie, poznanie a posteriori to jedyny sposób poznania świata przez człowieka, zdobycia przez niego wiedzy, wskazówek do działania i podstaw przetrwania. Filar 3. – „człowiek jest swoim jedynym ograniczeniem”; człowiek ogranicza samego siebie, nie innych. Powinien żyć dla samego siebie, nie poświęcać ani siebie dla innych, ani innych ludzi dla siebie. Poszukiwania własnego szczęścia i racjonalnie rozumiane dbanie o własne in-

teresy są najwyżej w hierarchii moralności. Filar 4. – „daj mi wolność albo mnie zabij”; idealnym systemem polityczno-ekonomicznym jest kapitalizm laissez-faire. Jednostki ludzkie w takim systemie wymieniają się między sobą jako wolni „kupcy”, prowadzą nieograniczoną niczym wymianę dla obustronnego dobra. Nie ma niewolników i panów, ofiar i katów; nikt nie może zdobyć czegokolwiek, używając przemocy, a państwo i rząd są tylko formą stróża czy raczej policjanta, pilnującego dotrzymywania umów i chroniącego ludzi przed dewiantami. W idealnym ustroju państwo jest oddzielone całkowicie od gospodarki. Oczywiście, filozofia Ayn Rand jest bardziej rozbudowana, lecz na potrzeby artykułu w zupełności wystarczy zarys jej poglądów. Można teraz zrozumieć, dlaczego Ayn Rand, swoją drogą naoczny świadek zbrodni komunistów dokonujących rewolucji w Rosji, była przeciwna wszystkim lewicowym ideologiom – komunizmowi, socjalizmowi, faszyzmowi, pseudoliberalizmowi (według niej liberałowie przestali być tym, kim mieli być i stali się lewicą – co można zaobserwować dziś w Stanach Zjednoczonych i niektórych państwach europejskich), oraz tzw. nowej lewicy, która głosząc hasła równości i solidarności, tak naprawdę „wprowadzała Marksa tylnymi drzwiami”.

Jak obiektywizm traktuje religię? Nie jest on, wbrew powszechnej opinii, antyreligijny. Obiektywizm odrzuca religię, ale nie czyni tego w prymitywny sposób, nazywając ją „opium dla mas”. Nie nakazuje odrzucenia religii i przyjęcia apriorycznie jego tez jako jedynej i słusznej prawdy, jak robi to Karol Marks. Dlaczego więc w obiektywizmie nie ma miejsca dla religii? Pierwsze odpowiedzi poznamy, analizując filary obiektywizmu, zwłaszcza uzupełniając czwarty o zapis: „z takich samych powodów [państwo jest oddzielone od gospodarki], z jakich religia od państwa”. Religia wydaje się być zaprzeczeniem wszystkich podstaw filozofii Ayn Rand – nieważne, czy wierzymy w chrześcijańskiego Boga, Allaha, Jahwe, Buddę, Śiwę czy jakąkolwiek inną istotę / siłę wyższą. Wiara wymaga przyjęcia a priori (zaprzeczenie 2.) założeń, że istnieje siła wyższa, która jest jednocześnie najwyższą instancją, sędzią i ograniczeniem dla działań człowieka (zaprzeczenie 3.), a wiara sama w sobie może w ten czy inny sposób wpływać na człowieka lub jego działania (zaprzeczenie 1.). W takim rozumieniu obiektywizm faktycznie jest nieprzychylny religii – bowiem jakakolwiek forma wiary godzi w jego podstawy i jest z nim sprzeczna.

14 Arenka (1).indd 14

2010-10-29 19:27:15


Za filarem, czyli o tym, co dawno i nieprawda

Czemu jednak nie można powiedzieć, że jest on antyreligijny? Odpowiedzi można znaleźć w powieściach i publikacjach Ayn Rand, jednak najbardziej pomocny jest wywiad udzielony przez nią magazynowi „Playboy” w marcu 1964 roku. Ayn Rand została zapytana, czy według niej religia nie dała niczego wartościowego ludziom. Odpowiedź była przecząca. Religia wymaga wiary, która jest zaprzeczeniem wnioskowania a posteriori i w swoją naturę ma wpisane ślepe wyznawanie tez niepotwierdzonych faktami albo wręcz sprzecznymi z nimi, jednak Ayn Rand uważa też, że religia była wczesną formą filozofii, można powiedzieć, jej zastępstwem. Były to pierwsze próby wytłumaczenia natury człowieka, świata i wszechświata, stworzenia moralnych i etycznych ram postępowania oraz wzorów postaw dla ludzi, którzy wtedy nie byli jeszcze gotowi na stworzenie filozofii. Pod tym względem niektóre religie mają dobre podstawy moralne, jednak dla Rand mimo dobroczynnego wpływu wynikają z „niebezpiecznej” wiary. Ciekawie Ayn Rand odniosła się do postaci Jezusa Chrystusa – dla niej był on ideałem według filozofii chrześcijańskiej, personifikacją tego, co człowiek powinien osiągnąć. Jednak umarł na krzyżu nie za własne grzechy, ale za grzechy ludzi, którym daleko było do ideału. Dla Rand było to nieakceptowalne dwójmyślenie – należało poświęcić się dla ludzi złych i zawistnych, którzy jednak mieli taką ofiarę docenić. Warto też dodać, że według Ayn Rand nie ma religii, która próbuje cokolwiek udowodnić, lecz każda wymaga tylko samej „czynności” wiary. Wskazuje, że udowodnienie istnienia Boga byłoby końcem religii, gdyż taki Bóg byłby możliwy do poznania, ograniczony i skończony.

Dlaczego więc, mimo tak zażartej antyreligijnej retoryki, dalej nie można powiedzieć, że obiektywizm jest antyreligijny? Odpowiedź ostateczną można znaleźć w filarach, na których opiera się obiektywizm. Jak już zostało udowodnione wcześniej, jakakolwiek religia zaprzecza podstawom obiektywizmu, jednak to samo można powiedzieć o wielu systemach filozoficznych, w tym: znienawidzonym przez Rand marksizmie. Każdy system religijny / filozoficzny, który

Arena 1(7) październik 2010

ucieka w ułudę, wymaga bezwzględnego przyjęcia niemożliwych do sprawdzenia tez, był dla Rand fałszywy i niebezpieczny. Można w tym miejscu przywołać jej wypowiedź o „nowej lewicy”, w której zarzucała jej, oprócz wprowadzania marksizmu, głoszenie m.in. wyższości wiary nad rozumem, uczuć nad poznaniem, narkot ycznych wizji nad trzeźwością umysłu, astrologii nad fizyką. Trzeba też wspomnieć o tym, że obiektywizm jest systemem filozoficznym dość perfekcjonistycznym. Piętnuje jako fałszywe, złe i niebezpieczne, systemy, które choć trochę godzą

A

się również ruchy neoobiektywistyczne, które zezwalają niejako na dwójmyślenie – każą po prostu oddzielić religię od sfery poznania, tworząc dla niej jakby osobną sferę, gdzie logika i filozofia obiektywizmu nie dociera, gdyż sfera duchowa nie może zostać poznana. Można powiedzieć, że jest to próba pogodzenia obiektywizmu z wiarą, ale czy można wtedy mówić jeszcze o obiektywizmie, czy tylko o zapożyczeniu jego idei?

Poszukiwania własnego szczęścia i racjonalnie rozumiane dbanie o własne interesy są najwyżej w hierarchii moralności.

w jego podstawy – za przykład może posłużyć chociażby pozornie bliski libertarianizm, który Rand nazywa „anarchistycznym”. Podsumowując – obiektywizm jest przeciwny wszystkiemu, co odbiega od jego podstaw i ma zdecydowanie negatywny stosunek do kolektywizmu, socjalizmu i religii. Jednak nie wynika to z tego, że są to odpowiednio kolektywizm, socjalizm czy – dla tego artykułu najbardziej istotna – religia. Nie tworzy sobie Mzimu, w którego baobab trzeba strzelić, nie szuka urojonego wroga, tak jak komunizm. Wszystkie te systemy zostają odrzucone z powodu zaprzeczenia podstawom obiektywizmu, ucieczki w nierealność, mętną toń metafizyki czy założenie, że poznanie a posteriori nie jest wszystkim i należy zostawić miejsce dla apriorycznej wiary. Nakładane na człowieka ograniczenia różnej natury, stwierdzenie, że to nie on jest wyznacznikiem swoich możliwości, były dla Rand nie do zaakceptowania w jej filozofii. Jako ciekawostkę można dodać, że utworzyły

15 Arenka (1).indd 15

2010-10-29 19:27:15

AREN


A ARENA Arena 1(7) październik 2010

Za filarem, czyli o tym, co dawno i nieprawda

Państwo Kościelne. Narodziny Patrimonium Sancti Petri Kwestią niezaprzeczalną jest, że instytucja Kościoła może być uważana za jedną z najbardziej wpływowych na przestrzeni wieków. Magdalena Lisińska

P

otęga papiestwa wiązała się nie tylko z przywództwem duchowym nad tysiącami ludzi na świecie, ale również z umiejętnym przekładaniem go na sferę polityki i bieżących rozgrywek na arenie międzynarodowej. Od początku dziejów Kościoła papieże wypracowali sobie olbrzymi autorytet, przewyższający często potęgę wielu władców świeckich czy też innych przywódców religijnych. Analizując dzieje Europy od średniowiecza do czasów współczesnych, warto zdać sobie sprawę z rangi zdarzenia, które w najznaczniejszym stopniu doprowadziło do rozrostu potęgi papiestwa, bez którego dominacja polityczna papieży na kartach historii nigdy prawdopodobnie nie miałaby miejsca. Było nim powstanie suwerennej organizacji państwowej – Państwa Kościelnego w 756 roku. Papież, do tej pory przywódca jedynie duchowy i moralny, stał się monarchą panującym na terenie Italii, co na zawsze miało zmienić losy Europy i całego świata. Analizując przyczyny powstania Państwa Kościelnego, nie sposób odciąć się od analizy sytuacji politycznej panującej w Europie niecałe trzy wieki po upadku zachodniego cesarstwa rzymskiego. Pojawienie się w basenie Morza Śródziemnego plemion germańskich zajmujących coraz rozleglejsze tereny na zachodzie, rywalizacja papieży i patriarchów Konstantynopola o przodownictwo w Kościele powszechnym czy też spór ikonoklastyczny doprowadzały do

pogłębiania się różnic między Rzymem a Bizancjum oraz wyraźnego osłabienia pozycji cesarzy na terenie Italii. Mimo narastającej opozycji wobec wschodu ze strony

Głowa Kościoła stała się bowiem podmiotem polityki europejskiej, podobnym do wielu innych władców ówcześnie panujących.

zachodu, papieże przełomu VII i VIII wieku zdawali sobie sprawę, iż w obliczu zagrożeń zewnętrznych to właśnie Bizancjum pozostaje naturalnym gwarantem istnienia dla papiestwa. Kolejni papieże, wybierani głównie spośród Greków, starali się być lojalni wobec cesarstwa. Sytuacja uległa jednak zmianie już w połowie VIII wieku. W 751 roku rosnący w siłę germańscy Longobardowie zajęli

egzarchat Rawenny – ostatnią bizantyjską posiadłość na Półwyspie Apenińskim. Urzędujący w tym czasie papież Zachariasz oraz jego następca Stefan II doskonale zdawali sobie sprawę, że Longobardowie dążyć będą do opanowania całości Italii, a Bizancjum nie da już rady bronić papieża i Rzymian przed najazdami Germanów. Konieczne więc wydawało się znalezienie nowego, alternatywnego sojusznika. Naturalnym i prawdopodobnie jedynym możliwym sojusznikiem dla papiestwa mogło być państwo Franków. Zainteresowanie tym ludem jako potencjalnymi obrońcami chrześcijaństwa wykazywali papieże już od początku stulecia. Był to bowiem lud o stosunkowo długich tradycjach chrześcijańskich (po raz pierwszy chrzest przyjął władca Chlodwig w 496 roku), umocnionych zwycięstwami nad Arabami za panowania majordoma Karola Młota. Potomek Karola – Pepin Krótki, postawił sobie za cel zdobycie pełni władzy w państwie dla swojej dynastii poprzez zakończenie fikcyjnych, niemniej jednak usankcjonowanych prawem boskim i ludzkim, rządów „królów gnuśnych” z dynastii Merowingów. To właśnie Pepin wydawał się być idealnym dla papiestwa kandydatem na sojusznika w obliczu potencjalnego zagrożenia. Kiedy więc w Rzymie pojawili się posłowie frankońscy, pytając w imieniu władcy, kto powinien sprawować władzę w państwie: nominalny władca czy ten, który rzeczywiście ją sprawuje, papież Zachariasz bez żadnych wątpliwości stanął po stronie Pepina. Decyzja ta pomogła potomkowi Karola doprowadzić ostatecznie do detronizacji Merowingów, i w efekcie zyskać koronę królewską z rąk świętego Bonifacego. Wydarzenie to miało znacznie szerszy zasięg, dawało bowiem do zrozumienia światu, że papiestwo znalazło w monarchii Karolingów wyraźne oparcie. Miało się to potwierdzić już kilka lat później, kiedy to następca Zachariasza, Stefan II postawiony został w patowej sytuacji przez władcę Longobardów Aistulfa. Biskup Rzymu zmuszony był zwrócić się o pomoc do Pepina Krótkiego. Władca zaprosił papieża do Francji. Stefan II chętnie z zaproszenia skorzystał, doprowadzając tym samym do wydarzenia bez precedensu – po raz pierwszy bowiem głowa Kościoła udała się do państwa ludów uznawanych dawniej za barbarzyńskie. Spotkanie papieża z władcą Franków miało miejsce w styczniu 754

1. Spór ikonoklastyczny – spór między przeciwnikami kultu obrazów (ikonoklaści, obrazoburcy) na wschodzie i jego zwolennikami na zachodzie (ikonodulowie). Kiedy w 727 i 730 r. cesarz Leon III wydał dekrety nakazujące formalną walkę z czcią obrazów, papież Grzegorz III odrzucił je, potępiając obrazoburców. Doprowadziło to do jednego z głębszych kryzysów w Kościele średniowiecznym – przyp. aut.

16 Arenka (1).indd 16

2010-10-29 19:27:15


Za filarem, czyli o tym, co dawno i nieprawda

roku w Ponthion we Francji. Król wyjechał papieżowi naprzeciw 3000 kroków, po czym doprowadził do pałacu, prowadząc za uzdę papieskiego konia. Zachowanie to na stałe weszło do średniowiecznego ceremoniału spotkań władców świeckich z papieżem. Prośby o pomoc ze strony Stefana II nie poszły na marne, i Pepin Krótki, mimo oporu części możnych, zadeklarował się pomóc papiestwu w sporze z Longobardami. Obiecał również zwrócenie papiestwu terenów zagrabionych przez Germanów. W dwóch kampaniach wojskowych pokonał Pepin Longobardów, przekazując zdobyte tereny papieżowi jako

fot.Piotr Warzyszyński, Bazylika św. Piotra, Watykan

Ojcowiznę Świętego Piotra. Potwierdził swoją wolę w akcie darowizny – Donatio Pippini z 756 roku. W takich oto okolicznościach doszło do powstania Państwa Kościelnego – jednostki obejmującej początkowo terytoria księstwa rzymskiego, egzarchatu Rawenny, Pentapolis oraz księstw Spoleto i Benewentu, które oddały się papieżowi w opiekę. Mimo iż dokument Pepina z pewnością stał się kamieniem węgielnym pod budowę wpływowego i ważnego państwa

Arena 1(7) październik 2010

A

oraz pozwolił na przyszłe rozwinięcie się wpływów chrześcijaństwa zachodniego, nie doprowadził do całkowitego zerwania zależności między papiestwem a Bizancjum. Przywódcy Państwa Kościelnego w dalszym ciągu bowiem uznawali zwierzchność cesarzy wschodnich. Sytuacja jednak zmieniła się o tyle, że już nie cesarz, ale władca Franków stawał się głównym gwarantem istnienia Państwa Kościelnego oraz pokoju na Półwyspie Apenińskim. Prawa papieży do władania terytoriami italskimi próbowano uzasadnić na wiele sposobów, powołując się na fakty nieko-

na stwierdzenie, że donacja jest falsyfikatem. Nazwa przyszłej stolicy bizantyjskiej powstała bowiem dopiero w 330 roku, a więc piętnaście lat po rzekomym podpisaniu przez cesarza dokumentu. Nie ulega jednak wątpliwości, iż powstanie nowego tworu państwowego doprowadziło do znaczących zmian w Europie. Niezależnie od pewnego rodzaju zależności papiestwa od państwa Franków, władza papieska przestała być władzą

niecznie zgodne z prawdą. Jednym z nich, prawdopodobnie najbardziej znanym, było odwoływanie się do słynnego sfałszowanego Donatio Constantini. Powstały w VIII wieku dokument z datą 315 roku zawiera w sobie zapis licznych przywilejów i dóbr nadanych papiestwu przez cesarza Konstantyna oraz jego zapewnienie, że sam wyprawi się na wschód, aby założyć nową stolicę. Właśnie powołanie się na Konstantynopol stanowi jeden z niepodważalnych dowodów

ówcześnie panujących. Połączenie w jednych rękach władzy świeckiej i duchowej dawało olbrzymi potencjał, którego na przestrzeni dziejów nie omieszkali wykorzystywać ambitni papieże. Upolitycznienie Kościoła niosło za sobą konsekwencje również dla samych wiernych. Od tej pory mieli oni styczność z mocno zinstytucjonalizowaną organizacją, mającą silne umocowanie prawne. Mogli powoływać się na autorytet papieża już nie tylko jako władcy bożego, ale

jedynie duchową. Głowa Kościoła stała się bowiem podmiotem polityki europejskiej, podobnym do wielu innych władców

17 Arenka (1).indd 17

2010-10-29 19:27:19

AREN


A ARENA Arena 1(7) październik 2010 też ziemskiego, z którego stanowiskiem liczyć się musiała społeczność międzynarodowa. Dzieje państwa powstałego w Italii w połowie VIII wieku były jednymi z bardziej burzliwych w tej części Europy. Bardzo szybko okazało się, że władzy duchowej nie da się odseparować od władzy politycznej, oraz że to ta druga stała się podstawą egzystencji papiestwa na arenie międzynarodowej. Powołując się na autorytet moralny wśród wiernych Kościoła, kolejni papieże dążyli do dominacji nad światem, wykorzystując przywileje takie jak chociażby dysponowanie insygniami cesarskimi czy niepodleganie żadnemu sądowi ziemskiemu. Rosnąca w siłę władza świecka na zachodzie (od 800 roku władza cesarska) znalazła się w opozycji do władzy papieskiej, co doprowadziło do wielu konfliktów między dwoma biegunami, zarówno w średniowieczu, jak i w czasach nowożytnych. Decyzja Pepina Krótkiego o pomocy papieżowi w konflikcie z Longobardami, podyktowana w znacznym stopniu chęcią uzyskania stabilnej władzy w swoim państwie, przyniosła konsekwencje, których nie spodziewał się żaden z ówcześnie żyjących. Nie wydaje się więc przesadnym stwierdzenie, iż Donatio Pippini z 756 roku było jednym z najważniejszych dokumentów w historii powszechnej Europy, warunkującym położenie milionów ludzi na całym świecie na przełomie wieków.

Za filarem, czyli o tym, co dawno i nieprawda

Kardynał Richelieu. Kościół i państwo osobno, choć w jednej osobie Wybitny mąż stanu, czy może znienawidzony przez arystokracje dumasowski czarny charakter i zwykły karierowicz? Kim tak naprawdę był kardynał Richelieu? Czy kolejnym bojującym za katolicyzm wysłannikiem Kościoła, czy żarliwym patriotą, dla którego nie było wartości wyższej niż Ojczyzna? Marta Małota

A

Bibliografia: M. Banaszak, Historia Kościoła Katolickiego, t. 2: Średniowiecze, Warszawa 1989. A. Bednarczyk, Kościół średniowieczny, h t t p : / / w w w. a r e k b e d n a r c z y k . r e publika.pl/ (dostęp: 1.09.2010). J. Gordziałkowski, Historia Państwa Kościelnego, Kraków 2007. M. D. Knowles, D. Obolensky, Historia Kościoła, t. 2: 600–1500, Warszawa 1988. T. Manteuffel, Historia Powszechna. Średniowiecze, Warszawa 1990. P. Pierrard, Historia Kościoła Katolickiego, Warszawa 1984

rmand Jean du Plessis de Richelieu urodził się 9 września 1585 roku jako trzeci syn Franciszka du Plessis i Zuzanny La Porte. Ojciec przyszłego kardynała wywodził się ze średniozamożnej szlachty i pełnił na dworze Henryka III (znany nam bardzo dobrze Henryk Walezy, którego Franciszek spotkał pierwszy raz w Polsce i - co znamienne - to on przekazał mu wiadomość o śmierci Karola IX) funkcję wielkiego prewota, matka zaś była mieszczanką, córką paryskiego adwokata. Armand, po śmierci ojca w 1590 roku, wychowywany był przez matkę i babkę. W 1594 roku trafił do prestiżowego College de Navarre, a następnie do Akademii Pana du Pluvinel, postanowił bowiem rozpocząć karierę wojskową. Po rezygnacji swojego starszego brata Alfonsa z objęcia leżącego w rodzinnych włościach biskupstwa Lucon, Armand zdecydował się, na prośbę matki, „dla dobra kościoła i chwały imienia” rozpocząć studia teologiczne. W 1606 roku Henryk IV mianował go biskupem Lucon. W rok później Richelieu, pomimo zbyt

młodego wieku, otrzymał sakrę biskupią. Nie jest to jednak koniec jego ambicji, postanawił bowiem wejść na scenę polityczną, scenę na której odegrał rolę swojego życia. Pierwsze, nieudane zresztą, próby uzyskania wpływów podjął zaraz po zabójstwie króla Henryka IV, w początkach regencji Marii Medycejskiej, sprawującej rządy w imieniu nieletniego Ludwika XIII. Starał się wykorzystać pozycję swojego najstarszego brata – Henriego, który idąc w ślady ojca, służył na dworze królewskim. Niepowodzenia te nie zniechęcały jednak młodego i ambitnego biskupa. Na sukces nie musiał długo czekać. Przyszedł on w 1614 roku, gdy Richelieu został wybrany na delegata kleru na obrady Stanów Generalnych - historycznych, bo ostatnich przed Wielką Rewolucją. W dwa lata później objął w rządzie pozycję sekretarza stanu i ministra wojny. Już wtedy dał się poznać, pomimo oficjalnej linii polityki Marii Medycejskiej dążącej do sojuszu z Hiszpanią, jako zwolennik porozumienia z protestanckimi państwami nie-

18 Arenka (1).indd 18

2010-10-29 19:27:19


Za filarem, czyli o tym, co dawno i nieprawda

mieckimi, Republiką Zjednoczonych Prowincji Niderlandzkich, a nawet ze Szwecją. Pomimo, wydawałoby się, zgoła odmiennych poglądów na politykę zagraniczną, Richelieu cały czas stał po stronie regentki i jej faworyta Conciniego. I - podobnie jak oni - nie zauważał rosnących ambicji młodego króla. Du Plessisa kosztowało to jedynie utratę stanowiska, Conciniego – życia. Został on bowiem na rozkaz króla zamordowany. Przez kilka najbliższych lat Richelieu nie był dopuszczany do polityki. Nadal uchodził za pupila Marii Medycejskiej i jej wiernego stronnika. Został wezwany przez króla dopiero wtedy, gdy Francja stanęła w obliczu znacznego zagrożenia ze strony Habsburgów, a polityka nie tylko zagraniczna ale i wewnętrzna wymagała zdecydowanych działań. Sytuacja na arenie międzynarodowej uległa bowiem istotnym zmianom i stała się dla Francji bardzo niebezpieczna. Bowiem w wyniku pierwszego etapu wojny trzydziestoletniej, w której to Habsburgowie odnieśli sukces, doszło do otoczenia Francji przez państwa rządzone przez ten niemiecki ród. Państwa protestanckie stały się ponownie, jak w wieku XVI, naturalnym sojusznikiem. Nie najlepiej wyglądały również stosunki wewnątrz państwa. Hugenoci od śmierci Henryka IV byli mocno zaniepokojeni polityką prowadzoną przez regentkę, która doprowadziła do znacznego zbliżenia z katolicką Hiszpania, choćby poprzez małżeństwo Ludwika z infantką Anną Austriaczką. Obawiali się przede wszystkim utraty przywilejów przyznanych im na podstawie edyktu nantejskiego z 1598 roku. Edykt ten pozwalał im niemal na utrzymywanie swoistego państwa w państwie, mogli oni bowiem oprócz swobodnego wyznawania kultu, utrzymywać także tzw. „miejsca bezpieczeństwa”, które w praktyce były twierdzami. W razie wojny mogły bronić się przez wiele miesięcy. Z punktu widzenia państwa było to położenie bardzo niebezpieczne, szczególnie w sytuacji mogącego w każdej chwili wybuchnąć konfliktu w którymś z państw ościennych. Dlatego też dwór w 1621 roku rozpoczął ofensywę przeciw partii hugenockiej, jednak nieudane oblężenie jednej z twierdz zakończyło te starania. Również magnaci nie próżnowali. Zawiązane zostały liczne spiski przeciwko królowi, część z nich wsparła Maria Medycejska. Wszystko to stawiało Francję w bardzo trudniej sytuacji, zwłaszcza że brakowało osoby, która mogłaby kraj z niej wyprowadzić. W tym właśnie momencie król przypomniał sobie o dawnym ministrze spraw zagranicznych i wojny, co prawda stronniku jego matki, ale także polityku, który wyraźnie

Arena 1(7) październik 2010

A

Władysław Bakałowicz "Kardynał Richelieu", olej na desce, 26,5 x 16 cm, własność prywatna, źródło: www.artyzm.com

19 Arenka (1).indd 19

2010-10-29 19:27:19

AREN


A ARENA Arena 1(7) październik 2010 mówił o konieczności wzmocnienia władzy monarszej i sojuszu z państwami protestanckimi. W 1624 roku kardynał Richelieu (kapelusz otrzymał dwa lata wcześniej) został mianowany przez Ludwika XIII pierwszym ministrem. Przez 18 lat, aż do swej śmierci, Kardynał decydował o losach państwa. Zaraz po objęciu swojego stanowiska Richelieu rozpoczął poszukiwania sojuszników wśród protestanckich państw Europy. Dążył do utworzenia silnego obozu, który byłby zdolny zagrozić pozycji Habsburgów. Doprowadził do zawarcia umowy ze Szwecją, która za milion liwrów rocznie zobowiązała się prowadzić działania wojenne przeciwko stronnictwu państw katolickich. Interes polityczny Francji wymagał bowiem osłabienia pozycji Habsburgów, przy jednoczesnym jak najmniejszym osłabieniu państwa, dlatego też aż do roku 1635 Francja nie uczestniczyła oficjalnie w wojnie trzydziestoletniej. Jednak już w 1633 roku rozpoczęła się okupacja Lotaryngii. Po klęsce Szwedów i kapitulacji obozu protestanckiego w 1635 roku Francja formalnie przystąpiła do wojny przeciw Habsburgom, a stało się to poprzez wypowiedzenie wojny Hiszpanii, niedawnemu sojusznikowi z czasów regencji. Aż do 1640 roku, pomimo poniesionych już strat, obóz habsburski miał przewagę. Dzięki polityce Francji wybuchały jednak powstania antyhiszpańskie w Portugalii i Katalonii. Jeszcze przed śmiercią Kardynała wojska francuskie zaczęły odnosić sukcesy nad Renem i w Niderlandach. W kilka lat po śmierci Richelieu stosowana przez niego polityka przyniosła wymierne korzyści, bowiem doprowadziła do powolnego upadku Hiszpanii i w praktyce do wyeliminowania jej z wielkiej polityki. W tym okresie zaznaczyły się również wyraźnie tendencje kolonizacyjne. Rozszerzone zostały wpływy w Kanadzie oraz w rejonie Karaibów ( posiadłości na Antylach). Stworzono także pierwsze przyczółki w Afryce – w Senegalu i na Madagaskarze. Było to możliwe przede wszystkim dzięki rozwojowi przemysłu okrętowego. Tak rodziła się przyszła potęga kolonialna Francji. Zdecydowanych działań wymagała również sytuacja wewnętrzna, bowiem w latach 1625-27 doszło do buntu hugenotów. Richelieu zadziałał szybko i bezwzględnie. Nie mógł pozwolić na istnienie państwa w państwie. Pomimo zawartych sojuszy z państwami protestanckimi postanowił zdobyć stolicę hugenotów - twierdzę La Rochelle. Po długim i wyczerpującym dla obu stron oblężeniu twierdza upadła w 1628 roku. Podbijane były kolejne hugenockie miasta. Posunięcia te zapewniały neutralność

Za filarem, czyli o tym, co dawno i nieprawda

Habsburgów i poparcie ze strony dawnych popleczników Richelieu z partii devot zgromadzonej wokół Marii Medycejskiej. Jednak prawdziwą demonstracją tego, że nie ma dobra większego nad dobro państwa, a religia nie może decydować o polityce, było zawarcie pokoju w Alais, gdzie - pomimo odebrania hugenotom praw politycznych, czyli likwidacji państwa w państwie - zapewniona została im wolność kultu. Pozwoliło to na uzyskanie lojalności ze strony szlachty kalwińskiej i jednocześnie na powrót do antyhabsburskiej polityki. Richelieu udowadniał, że w przypadku rozbieżności interesów państwa i kościoła, to ojczyzna jest zawsze najważniejsza. Równie bezwzględnie Richelieu rozprawił się ze swoimi byłymi poplecznikami z partii devot. Obóz ten, zaniepokojony jawnie antyhabsburską polityką, postanowił doprowadzić do usunięcia Kardynała ze stanowiska. Ta próba, poparta oczywiście nieoficjalnie zarówno przez Marię Medycejską jak i Anne Austriaczkę, zakończyła się niepowodzeniem. Przywódcy obozu zostali aresztowani, a Maria Medycejska ostatecznie odsunięta od władzy. Za „panowania” Richelieu każda próba buntu, każda nielojalność ze strony arystokracji, szlachty czy też chłopów była surowa karana i od razu tłumiona. Wszystko to sprawiało, że Kardynał był postrzegany w kraju jako tyran i despota, staje się wręcz znienawidzonym ciemiężycielem. W polityce wewnętrznej Richelieu wyraźnie było widać tendencje w kierunku jak największego umocnienia władzy monarszej. Były to pierwsze przejawy mającego się później narodzić absolutyzmu. Umocniona została rola sekretarzy stanu oraz królewskich komisarzy i intendentów. Coraz bardziej słabła rola arystokracji. Również w dziedzinie gospodarczej Kardynał niejako zapowiadał mającą nadejść epokę. Był zwolennikiem merkantylizmu, który w pełni realizowany był później przez Colberta. Jednak cena tworzenia takiego systemu rządów była bardzo wysoka, a za wszystko płacił lud. Wraz ze wzrostem podatków - co zrozumiałe - wzrastało również ludzkie niezadowolenie. Doprowadziło to do wybuchu kilku chłopskich rebelii, które jednak szybko stłumiono. Richelieu zmarł w 1642 roku. Jednak dzieło, jakiego dokonał żyło jeszcze długo. Kardynał wyprowadził Francję z impasu w polityce międzynarodowej, zlikwidował hugenockie przywileje polityczne, wspierał rozwój przemysłu i manufaktur. Doprowadził do znacznego wzmocnienia władzy królewskiej, która w ciągu kilku kolejnych lat zamieniła się we władze absolutną.

Richelieu miał oczywiście też swoje wady. Nie szanował współpracowników, za jego czasów panował, niespotykany dotąd na taką skalę, nepotyzm oraz strach. Richelieu był postacią, której we Francji bali się wszyscy, począwszy od chłopów a skończywszy na arystokracji. A jednak jak nikt potrafił walczyć o interesy państwa. Nie było dla niego wartości ważniejszej od dobra ojczyzny. Potrafił całkowicie oddzielić politykę od kościoła, którego był przecież przedstawicielem. Kardynał Richelieu udowodnił, że nawet osoba duchowna może rządzić państwem, nie biorąc pod uwagę interesów kościelnych.

fot. Piotr Warzyszyński

20 Arenka (1).indd 20

2010-10-29 19:27:20


Arena 1(7) październik 2010

Na taczkach KSSM

A

Mariaże, zabory i władza, czyli Festiwal Dyplomatyczny oczami uczestników Fantastyczna przygoda, niepowtarzalne przeżycie, wspaniałe doświadczenie – to słowa, które najczęściej padały z ust uczestników minionego Festiwalu Dyplomatycznego, organizowanego przez Koło Studentów Stosunków Międzynarodowych UJ od 22 do 24 kwietnia 2010 roku. Na wydarzenie to składały się wykłady, warsztaty, zajęcia teoretyczne, ale największe emocje wzbudził turniej negocjacyjny, którego zwycięzcy pojadą wkrótce do Brukseli. Barbara Moś

J

eszcze to do mnie nie dociera. Poziom był tak wyrównany, że do końca nie byliśmy pewni kto wygra – stwierdził Grzegorz Borkowski ze zwycięskiej drużyny Koła Integracji Europejskiej Uniwersytetu Wrocławskiego. W jej skład wchodzili także:

Diana Kruczkowska i Daniel Uszycki (II i V rok stosunków międzynarodowych). Grzegorz przed kilkoma minutami dowiedział się o wygranej, ciągle ociera pot z twarzy i nawet nie próbuje ukrywać szerokiego uśmiechu. Nie chciałbym jednak nazywać tego zwycięstwem. Różnica między pierwszym i drugim miejscem była naprawdę znikoma – dodał dyplomatycznie. Zadanie finałowe, czyli fikcyjny problem, który mieli rozwiązać dyplomaci, ułożony został przez członka KSSM Tomasza Zacharskiego i rzeczywiście stwarzał szeroki asortyment rozwiązań. Pertraktacje miały się skończyć podpisaniem traktatu pokojowego między dwoma zwaśnionymi, dziewiętnastowiecznymi państwami: Republiką i Monarchią. Poróżnił je spór o terytorium graniczne należące w większości do Monarchii, na którym wybuchł bunt w kopalniach węgla i złota. Bunt ten został uznany przez Republikę za powstanie narodowowyzwoleńcze. Strony, negocjując porozumienie, miały równocześnie kierować się takimi zasadami jak: poszanowanie prawa do samostanowienia narodów, potępienie wojny napast-

niczej z prawem do wojny sprawiedliwej oraz powszechność praw podstawowych ludności zamieszkującej sporne tereny. W tej sytuacji nie ma takich kategorii jak wygrany czy przegrany. Żeby wynegocjować sprawiedliwy traktat, więcej musiało być współpracy, niż rywalizacji – dodaje Artur Modliński – członek Koła Naukowego „Innowatorzy” Uniwersytetu Łódzkiego, lider drużyny przeciwnej, reprezentującej Republikę. W trakcie rokowań drużyny musiały elastycznie reagować na propozycje strony przeciwnej tak, by nie zgubić własnych celów i jednocześnie wypracować kompromis korzystny dla obu stron. Staraliśmy się przewidywać argumenty przeciwników, ale nie wszystkie były do przewidzenia – śmiał się Grzegorz. Pojawiały się bowiem innowacyjne jak na XIX wiek pomysły: Wschodniomarchijska Wspólnota Węgla i Złota czy kondominium na spornym terenie zarządzane przez oba państwa. Obie drużyny potwierdziły, że brały pod uwagę głównie dobro ludności, a nie interesy swoich państw. Jury (składające się z przedstawicielek organizacji Neraida, wykładowcy UJ i psychologa) skwitowało to gorzką refleksją: gdyby prawdziwe państwa tak funkcjonowały... Praktyka pokazała, że wynegocjowanie lepszych warunków umowy dla swo-

21 Arenka (1).indd 21

2010-10-29 19:27:20

AREN


A ARENA Arena 1(7) październik 2010 kamy się przy najbliższej okazji – zapewnił Artur. A okazji do wzajemnego poznawania się było mnóstwo. Wieczorek integracyjny, koktajle oficjalne i nieoficjalne, a także sam czas przygotowań do negocjacji przed każdą rundą. Dyplomaci wykazali się humorem i dopisywali rozmaite szczegóły, na które pozwalał scenariusz negocjacji, a których

(dr Bojenko-Izdebska, wykład: Stereotypy polsko-niemieckie). Wystąpienia oscylowały wokół tematyki dyplomacji, lecz jak widać nieraz zataczały szersze kręgi. Posłuchać można było o wpływie kościołów protestanckich na integrację europejską, o stosunku wartości azjatyckich do praw człowieka, o czynniku ludzkim i roli mediów w stosunkach międzynarodowych. Wystąpili między innymi: prof. Robert Jakimowicz, dr Zbigniew Włosowicz, prof. Jerzy Mikułowski Pomorski, dr Ewa Bojenko-Izdebska, prof. Ryszard Czarny. Swój referat, dotyczący roli Michaiła Gorbaczowa w procesie transformacji ustrojowej w PRL, wygłosił również student UW Przemysław Brzuszczak. KSSM, jako organizator zatroszczył się o znakomity poziom całego wydarzenia. Z dumą możemy oznajmić, że Festiwal Dyplomatyczny to pierwsza inicjatywa w naszym kraju o tak szeroko zakrojonym obszarze poznawczym. Innowacyjne podejście do tematu negocjacji i interdyscyplinarność festiwalu to jego główne atuty.

fot. Piotr Warzyszyński

jego państwa nie gwarantowało zwycięstwa w turnieju. Monarchia straciła sporo ziem, a mimo to jej drużyna wygrała wyjazd do Brukseli. W negocjacjach nie zawsze zaspokojenie bieżących interesów państwowych (czyli walka o każdą piędź ziemi) idzie w parze z sukcesem. Liczy się wypracowanie konsensusu, który zabezpieczy te i nteresy na przyszłość – tłumaczył Grzegorz. W traktacie znalazły się więc gwarancje praw i swobód obywatelskich, powołano wspólną Radę PolitycznoGospodarczą, która sprawować będzie pieczę nad terytorium granicznym, przez środek którego przebiegnie granica taka sama, jak przed wybuchem konfliktu. Co więc zadecydowało o zwycięstwie? Jury przyznało nagrodę Monarchii za wykorzystanie swoich atutów i słabości przeciwnika, powoływanie się na prawo międzynarodowe i nadawanie kształtu negocjacjom, co zostało nazwane zarządzaniem negocjacjami. Wygrały zatem umiejętności, nie wynik. Ten turniej to była pierwsza okazja do zastosowania wiedzy teoretycznej, którą niektórzy z nas posiadają. Ja miałem na studiach przedmiot „negocjacje”, ale to tutaj nauczyłem się negocjować – podkreślił Grzegorz. Jury zauważyło, że uczestnicy bardzo szybko się uczą i stosują się do wskazówek specjalistów. Aby dojść do finału drużyny musiały bowiem przejść dwudniowe eliminacje, podczas których negocjowano porozumienia polityczne, gospodarcze, biznesowe. Negocjacje te były bardzo męczące, trwały nawet po sześć godzin. Ale warto było. Wynieśliśmy z nich bardzo dużo – zapewnia Artur. A praktyka czyni mistrza. Ten festiwal to nie tylko szlifowanie umiejętności i zdobywanie wiedzy. Wszyscy uczestnicy zgodnie twierdzą, że to przede wszystkim wspaniała okazja do poznania nowych ludzi, zawarcia ciekawych znajomości, świetnej zabawy i miłego spędzenia czasu. Bardzo zaprzyjaźniliśmy się z naszymi pierwszymi przeciwnikami w eliminacjach, wymieniliśmy kontakty i na pewno spot-

Na taczkach KSSM

sam nie obejmował. Monarchią władał więc król Alfred Spokojny, który zastąpił zdetronizowanego Grzegorza Wściekłego i który ożenił się niegdyś z prezydentową Republiki. Zaś ludność spornego terytorium to tak naprawdę mieszanka kulturowa i etniczna obu sąsiadujących narodów, jako że przemarsze wojsk były tam stosunkowo częste. Faktem było, że buntujący się górnicy mieli już swoje autonomiczne państwo, lecz jego Rząd Tymczasowy podał się do dymisji. Monarchia i Republika nazwały się więc zaborcami. Ponadto buntownicy aresztowani przez Monarchię okazali się zwykłymi zbirami niegodnymi miana więźniów politycznych, więc zostali sprzedani na targach niewolników. Humorem tryskali nie tylko studenci, ale też wygłaszający referaty. Słuchacze dowiedzieli się m.in. o tym, że można utrwalać stosunki między państwami jeżdżąc na rolkach po Broadwayu (dr Włosowicz, wykład: Człowiek w stosunkach międzynarodowych), że Polska to mały tygrys gospodarczy, a Leo Beenhakker to drugi Władysław Jagiełło

22 Arenka (1).indd 22

2010-10-29 19:27:20


Arena 1(7) październik 2010

Recenzja

A

Buddyzm. Przemoc. Wojna. Jacek Sieradzan, Buddyzm, a fundamentalizm i przemoc [w:] Kwartalnik Religioznawczy Nomos (nr 47-48/ 2004) BUDDYZM pod redakcją Jacka Sieradzana stron: 148; Kraków 2004

Buddyzm nieodzownie kojarzy się z pacyfizmem, ideologią pokoju, spokojem i równowagą. Tymczasem, jak w większości religii, tak i w nim pojawiły się skrajne ruchy, sekty, czy fundamentalizmy. Ponadto w krajach, gdzie buddyzm uznany jest za religię państwową: w Sri Lance, Birmie, Kambodży i Bhutanie lub poniekąd w Tajlandii angażowanie się mnichów buddyjskich i świeckich uznających buddyzm za ideologię w sprawy państwowe i międznarodowe – jak dowodzi Jacek Sieradzan – wydało gorzkie dla doktryny owoce. Radosław Mamoń

A

utor „Buddyzmu...” opisuje doktrynę buddyzmu, różnice między pierwotnym buddyzmem therawady, bodhisattwy, mahajany, a tatrajany dominującym w różnych krajach, a także szuka potwierdzenia tezy, że procesy globalne, konflikty międzynarodowe, czy nowe mody płynące z Zachodu wpłynęły znacząco na kształt współczesnego buddyzmu, powstanie fundamentalizmów i stały się przyczyną niektórych konfliktów: „Jak się wydaje, przyczyn obecnych problemów świata, którego częścią jest buddyjska sangha, należy poszukiwać w gwałtownym rozwoju cywilizacyjnym, globalizacji, powiększaniu się przepaści między bogatymi a biednymi, w kryzysie gospodarczym dotykających ubogie kraje, powstaniu nowych mediów (takich jak telewizja satelitarna czy internet), agresywnej polityce ponadnarodowych korporacji oraz niektórych religii i nowych ruchów religijnych. Zainteresowanie nowinkami technicznymi pow-

oduje zmianę mentalności: nakierowanie na doraźne korzyści zamiast na dalekosiężne cele. To z kolei powoduje obniżenie standardów etycznych życia u jednych i chęć nadania sensu swojemu życiu u innych. Ci drudzy stanowią pożywkę dla powstawania i rozwoju nowych religii oraz fundamentalizmów różnych maści. Te ostatnie zaś żywią się ludzkim strachem przed utratą poczucia tożsamości, wiązanej z religią, która dotychczas posiadała status monopolisty” . Korzeni fundamentalizmu buddyjskiego James A. Stroble doszukuje się w odległej przeszłości. Jak mówi – odkąd Dharma Buddy w wielu krajach zyskała status religii państwowej, z buddyzmem związała się przemoc, integralny element państwowości. Tymczasem analiza tekstów kanonu palijskiego dowodnie pokazuje, że Budda wyraźnie oddzielał mnisią sanghę od państwa i jej cel (wyzwolenie) od celów świeckich buddystów i celów państwa.

Tak więc połączenie państwa z religią jest sprzeczne z pierwotnym zamysłem, a według Stroble jest główną przyczyną wypaczeń i fundamentalizmu buddyjskiego. Znamienne jest to, że występują one w krajach, w których dominuje pierwotna odmiana buddyzmu zakazująca przemocy w ogóle. Jednym z przykładów, jakie podaje Sieradzan ku poparciu tej tezy jest Sri Lanka. W zakończonym powodzeniem w 1959 roku spisku na życie prezydenta Bandaranaike brało udział dwóch mnichów buddyjskich. Prezydenta zabił fanatyczny mnich, który uznał, że dokonał on zbyt wielu ustępstw na rzecz „najeźdźców” z Indii – hinduskich Tamilów. W 1983 roku wybuchła trwająca aż do 2009 roku wojna domowa między buddyjskimi wojskami rządowymi, a hinduskimi „Tamilskimi Tygrysami” dążącymi do utworzenia własnego państwa – Ilamu. Ich organizacja (Tygrysy Wyzwolenia Tamilskiego Ilamu, LTTE) została

J. Sieradzan, Buddyzm, a fundamentalizm i przemoc, [w:] Kwartalnik Religioznawczy Nomos (nr 47-48/ 2004) BUDDYZM pod redakcją Jacka Sieradzana, Kraków 2004, s.24 J. A. Stroble, Buddhism and War: A Study of the Status of Violence in Early Buddhism, University of Hawai’i at Manoa, December 17, 1991 J. Sieradzan, Buddyzm, a fundamentalizm i przemoc, [w:] Kwartalnik Religioznawczy Nomos (nr 47-48/ 2004) BUDDYZM pod redakcją Jacka Sieradzana, Kraków 2004, s.56.

23 Arenka (1).indd 23

2010-10-29 19:27:20

AREN


A ARENA Arena 1(7) październik 2010 uznana przez USA i UE za oganizację terrorystyczną. Jak dowodzi autor, fakt wojny domowej zaostrzył nastroje w kraju i spowodował powstanie fundamentalizmu. Fundamentalizm ze Sri Lanki spełnia jednak cztery cechy wyszczególnione przez Marty'ego i Appleby'ego . Są nimi: 1) postrzeganie religii jako źródła tożsamości; 2) wyraźna linia graniczna między tymi, którzy są po „naszej" stronie, a tymi, którzy nie należą do „nas"; 3) wiara w spełnienie się proroctw eschatologicznych, oraz 4) dramatyzacja i mitologizacja wrogów. Podstawowa różnica między fundamentalizmem buddyjskim a np. muzułmańskim polega na tym, że nie tworzy on zwartej grupy o łatwo

Recenzja

decyzję i odpowiedzieli przemocą na przemoc. W większości państw buddyjskich przemoc przestała być niedopuszczalna – stała się uzasadniona w przypadku bronienia wyższych racji. Przemoc, według doktryny musi być też motywowana współczuciem i przynoszeniem pożytku innym. Autor zwrócił jednak uwagę na to, że z buddyjskiego punktu widzenia stosowanie przemocy z pozytywną motywacją i tak jest czymś negatywnym i w przyszłości spowoduje cierpienie sprawcy. Podkreśla, że Budda miał świadomość tego, że nienawiści nie zwalczy się podsycaniem nienawiści, gdyż prowadzi ona jedynie do eskalacji przemocy.

Europa Spór wokół krzyży we włoskich szkołach wywołuje gorące spory w środowiskach naukowych i prowokuje do debaty na temat miejsca symboli religijnych i religii w Europie. Sekcja europejska Koła Studentów Stosunków Międzynarodowych UJ podjęła ten temat i zorganizowała debatę ekspercką 22 marca w Auditorium Maximum Uniwersytetu Jagiellońskiego. A dotyczyła ona kontrowersyjnego wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie Lautsi przeciw Republice Włoskiej. Barbara

fot. Piotr Warzyszyński

Buddyjskie sztuki walki

rozpoznawalnych cechach i nie wymaga od swoich zwolenników ścisłego przestrzegania standardów zachowania. Przykłady ucieczek mnichów po atakach na ich terytoria – nieodpowiadanie przemocą na przemoc – autor traktuje jako szlachetny wyjątek. Taka sytuacja ma miejsce wtedy, kiedy przeciwstawianie się zmasowanej przemocy jest niemożliwe. Tak było w XII w., kiedy muzułmanie najechali Indie, oraz w XX w., kiedy wojsko komunistycznych Chin napadło na Tybet. W obu przypadkach niszczono klasztory buddyjskie i mordowano mnichów. W XII w. mnisi znaleźli schronienie w Tybecie, a w XX w. w Nepalu, Indiach i krajach Zachodu. Tylko nieliczni podjęli dramatyczną dla mnicha buddyjskiego

Moś

W

yrok ten dotyczył obecności krzyży w klasach jednej z włoskich szkół. Spór ten urósł i stał się płaszczyzną ścierania się poglądów instytucji UE, rządów państw całego świata i ich obywateli. Sprawę można analizować na wielu płaszczyznach, dlatego też w debacie wzięli udział specjaliści prezentujący argumenty z różnych dziedzin naukowych: senator RP Zbigniew Cichoń, adwokat i prezes Stowarzyszenia Rodzin Katolickich w Archidiecezji Krakowskiej, prof. dr hab. Jan Hartman - filozof, publicysta, kierownik Zakładu Filozofii i Bioetyki Collegium Medicum UJ, dr Piotr Dardziński politolog, dyrektor Centrum Myśli Jana Pawła II oraz dr Ireneusz Kamiński - prawnik, filozof, socjolog, ekspert prawny Rady Europy. Nazwanie wyroku Trybunału „wypadkiem przy pracy” przez senatora Cichonia wywołało spory już na samym początku debaty. Publiczność zareagowała szumem i dezaprobatą. Senator Zbigniew Cichoń wysnuł podejrzenie, że ów wyrok może

24 Arenka (1).indd 24

2010-10-29 19:27:21


Arena 1(7) październik 2010

Na taczkach KSSM

A

na sKRZYŻowaniu doprowadzić do erozji zaufania do tej instytucji oraz nadszarpać, a nawet zniszczyć jej autorytet. Niezaprzeczalnie wyrok jest kontrowersyjny, choć paradoksalnie decyzja została podjęta jednomyślnie. Według senatora przy jej zapadaniu przeważyły osobiste poglądy sędziów a nie obiektywne przesłanki. Na koniec swej wypowiedzi wyraził on nadzieję, że Wielka Izba, do której trafi apelacja, zmieni wyrok. Kolejny prelegent był z kolei zupełnie przeciwnego zdania. Prof. dr hab. Jan Hartman, który już w pierwszych zdaniach zaznaczył, że nie ma zamiaru zgadzać się z tym co przedstawił jego poprzednik, przytoczył na dowód tego treść wyroku, podkreślając, że nie ma tam ani krzty światopoglądu sędziów, a całość jest napisana w bardzo konkretnym języku prawnym. Profesor zaznaczył, że rząd musi być neutralny światopoglądowo i nie ma prawa ani chwalić ani ganić krzyża, tak samo jak półksiężyca czy innego znaku religijnego. Nie ma również prawa narzucać interpretacji symbolu. Jego zdaniem nie można również żądać by ktoś był „życzliwie neutralny” wobec krzyża jeśli jest niewierzący. Podkreślił on również, że krzyż jest symbolem dominacji katolickiej, a nie, jak to niektórzy utrzymują, dominacji chrześcijańskiej. Dlatego też na przykład protestanci nie zamieszczają krzyży w klasach. W podsumowaniu prof. Hartman zaznaczył, że wyrok został wydany w obronie laickości, a laickość nie faworyzuje żadnego wyznania. Dlatego profesor zgadza się z Trybunałem i popiera jego wyrok. Kolejny prelegent, dr Piotr Dardziński podszedł do tematu od strony filozoficznej. Odwoływał się do wielu myślicieli, w tym starożytnych. Odsłonił przed słuchaczami wagę kontekstu kulturowego w tym sporze. Uważa, że nie można go pominąć, gdy oceniamy zasadność obecności krzyża w sferze publicznej. Swoje stanowisko zestawił z tezą, że problem obecności wartości w naszym życiu nie wywodzi się ze sfery publicznej czy politycznej, a jest zakorzeniony znacznie głębiej. Nie można więc go usunąć, pominąć w życiu publicznym. Dlatego w tej sprawie najważniejsza jest

rola dyskusji, a także zgody i obyczaju. Dr Ireneusz Kamiński skonfrontował stanowiska poprzedników związane głównie ze sferą światopoglądową, ze swoim podejściem formalno-prawnym. Przeanalizował on wyrok z punktu widzenia prawnika, zauważając bardzo ciekawą kwestię, jaką była jednomyślność sędziów. Gorący spór, budzący wiele kontrowersji, dyskusji,

nych gości. To najlepiej świadczy o tym, że nie jest to kwestia łatwa do rozstrzygnięcia – jak się okazuje nie tylko wśród ekspertów i naukowców nie ma zgodności.

Wyrok ten dotyczył obecności krzyży w klasach jednej z włoskich szkół

sprzeciwu, został podsumowany w Trybunale wyrokiem jednomyślnym! Siedmiu sędziów pochodzących z krajów chrześcijańskich, siedem różnych kultur i różnych środowisk opiniotwórczych znalazło proste rozwiązanie. Jak zauważył doktor - nie jest to bez znaczenia. Zwrócił on również uwagę na inne kwestie prawne, które popchnęły Trybunał do takiej a nie innej decyzji. We Włoszech funkcjonuje obowiązek umieszczania symbolu krucyfiksu w placówkach państwowych. Jego przekaz jest przede wszystkim religijny, natomiast mniejszości religijne nie mają możliwości egzekwowania swojego protestu. W zestawieniu tego z prawem rodziców do wychowywania dzieci według własnych przekonań, dr Kamiński uznał wyrok Trybunału za jak najbardziej słuszny. W końcowej części debaty publiczność miała szansę zadać pytania ekspertom oraz wyrazić własne zdanie. Różnorodność poglądów ujawniła się również na sali, wśród zgromadzonych słuchaczy. Trudne pytania i argumenty podniosły temperaturę dyskusji, zarówno wśród publiczności jak i zaproszo-

25 Arenka (1).indd 25

2010-10-29 19:27:21

AREN


A ARENA Arena 1(7) październik 2010

Na taczkach KSSM

Konferencja Bałkany. Wymiar europejski Bałkany to temat rzeka. Pasjonatów tego obszernego zagadnienia nie trzeba daleko szukać. Aktualne losy i barwne dzieje krajów bałkańskich budzą zainteresowanie u wielu z nas. Nic więc dziwnego, że stały się one tematem konferencji zorganizowanej z inicjatywy sekcji europejskiej KSSM UJ. Karolina Duszka

K

onferencja odbyła się w ostatni dzień maja 2010 roku, w budynku Polskiej Akademii Umiejętności. Jej koordynatorami były studentki politologii na Uniwersytecie Jagiellońskim: Marta Makowska oraz Aleksandra Zdeb (również filologia serbska). Miejsce na sali konferencyjnej zajmowali nie tylko studenci z całej Polski, ale także pasjonaci tematyki bałkańskiej z innych środowisk. Liczne grono stanowili studenci filologii słowiańskiej. Podczas kilkunastominutowych wystąpień ekspertów uczestnicy mogli poszerzyć swoją wiedzę na temat aktualnego wizerunku krajów bałkańskich, ich przemian oraz dążeń. Zagadnienia obejmowały swym zasięgiem politykę Unii Europejskiej oraz niektórych jej członków wobec krajów bałkańskich. Referenci sporo słów poświęcili integracji europejskiej, w tym problemom integracyjnym wybranych krajów bałkańskich, takich jak Chorwacja czy też Bośnia i Hercegowina. Nie zabrakło również kwestii

przemiany systemów politycznych. Wystąpienia specjalistów cieszyły się dużym zainteresowaniem. Uczestnikom szczególnie zapadł w pamięć referat pana Ákosa Engelmayera – byłego ambasadora Węgier w Polsce. W barwny sposób opowiadał on dzieje swej ojczyzny, nie cofając się

przed subiektywnymi komentarzami i opiniami na jej temat – skomentowała Marta, jedna z koordynatorek. Na uwagę zasłużyły również wystąpienia studentów politologii Uniwersytetu Jagiellońskiego: Przemysława Majewskiego oraz

Dr Paweł Borkowski z Uniwersytetu Warszawskiego podczas przemówienia.

26 Arenka (1).indd 26

2010-10-29 19:27:21


Arena 1(7) październik 2010

Na taczkach KSSM

A

się zadawać śmiałych pytań, jak choćby: czy Albania jest rzeczywiście tygrysem gospodarczym Europy? Frekwencja podczas konferencji wykazała, że temat Bałkanów jest bardzo aktualny, oraz że potrafi zainteresować nie tylko tych, którzy mają z nim do czynienia na co dzień. Ogrom i zróżnicowanie poglądów zebranych podczas jednego dnia z pewnością dostarczyły uczestnikom wielu wrażeń i przemyśleń.

Husein Oručević - moderator Wieczoru Kultury Bałkańskiej.

Łukasza Kołtuniaka. Pierwszy z nich poruszył problem oddziaływania wojny w Jugosławii na proces przyjęcia do Unii Europejskiej. Temat drugiego wystąpienia brzmiał: Od czarnej dziury do tygrysa Bałkanów. Albania w latach 1999–2010. Organizatorzy zadbali, aby uczestnicy mieli możliwość wyrażenia swoich poglądów, dlatego kwestiom bałkańskim poświęcono dwa panele dyskusyjne, w których wzięli udział również referenci. Podczas pierwszej debaty uczestnicy dyskutowali nad rozwiązaniem tytułowego Bałkańskiego węzła gordyjskiego. Temat drugiego panelu: Unijna perspektywa Bałkanów – jedyna alternatywa? skłaniał do wypowiedzi na temat odmiennej drogi niż integracja europejska. O godzinie 19.00 w klubie Re rozpoczęła się ostatnia część konferencji. Moderatorem Wieczoru Kultury Bałkańskiej był bośniacki dziennikarz mieszkający w Polsce – Husein Oručević. Podczas spotkania uczestnicy mogli obejrzeć dokumenty o

zróżnicowaniu kulturowym w Bośni. Na koniec wyświetlono przebój filmowy Rajko Grlića Karaula (pol. Posterunek graniczny). Obraz chorwackiego reżysera przedstawia perypetie młodych żołnierzy w przededniu nadchodzącego widma rozpadu Jugosławii. Interesujące tematy i bardzo dobra organizacja to jedne z wielu zalet tego przedsięwzięcia. Nie trzeba było usilnie nadstawiać uszu, by zorientować się, że prezentowany poziom wystąpień był wysoki. Konferencja zgromadziła prawdziwych pasjonatów tematyki bałkańskiej – powiedziała Marta Makowska. – Nie bali W konferencji wziął udział były ambasador Węgier Ákos Engelmayer. 27

Arenka (1).indd 27

2010-10-29 19:27:23

AREN


A ARENA Arena 1(7) październik 2010

Na celowniku KSSM

Bez prostych rozwiązań, czyli o dyplomacji watykańskiej słów kilka Roma locuta causa finita – tak nas uczyła historia stosunków międzynarodowych. Jednak przyjrzenie się sprawie pozwala stwierdzić, że na przestrzeni dziejów dyplomacja Stolicy Apostolskiej zmienia się, a jej głos w minionym stuleciu zaczął być coraz słabiej słyszalny. Dawid Mickiewicz

„skakane zdjęcie” – „Bo nie może być zbyt poważnie”

28 Arenka (1).indd 28

2010-10-29 19:27:27


Arena 1(7) październik 2010

Na celowniku KSSM

Od kilku miesięcy grupa skupiona w sekcji Prawa Międzynarodowego Publicznego i Praktyki Dyplomatycznej KSSM UJ bada dyplomację watykańską w ramach projektu „Dywizje papieża” – najlepsza armia dyplomatyczna świata? Studium wpływu Stolicy Apostolskiej na wybrane aspekty stosunków międzynarodowych za pontyfikatów Jana Pawła II i Benedykta XVI. Program badawczy składa się z 4 zasadniczych etapów. Pierwszy z nich to seminaria i spotkania z ekspertami w tej dziedzinie w kraju. Na tej płaszczyźnie młodzi badacze odnieśli sukces, spotykając się z Jego Ekscelencją abpem Józefem Kowalczykiem, wtedy Nuncjuszem Apostolskim w Polsce i już prymasem-elektem, oraz ks. dr Jarosławem Mrówczyńskim, Zastępcą Sekretarza Generalnego Konferencji Episkopatu Polski. Zespół badawczy był pierwszą tego typu grupą przyjętą w nuncjaturze w całej jej historii. Kolejne etapy to wyjazd studyjno-badawczy do Rzymu, przeprowadzenie konferencji poświęconej wpływowi Stolicy Świętej na stosunki międzynarodowe oraz wydanie publikacji jako finalny „produkt” badań. Wyjazd do Rzymu odbył się w dniach 6–13 października 2010 r. Na wiele miesięcy wcześniej zostały podjęte przygotowania do spotkań w sercu Kościoła – Watykanie. Sekretariat Stanu Stolicy Apostolskiej jest dykasterią (komórką) Kurii Rzymskiej, która najczęściej współpracuje z Ojcem Świętym, a jej siedziba znajduje się w Pałacu Apostolskim na Watykanie. Tam grupa badawcza odbyła dwa spotkania z mons. José Bettencourtem oraz mons. Marcelem Szmejkalem. Krótki wykład na temat udziału Stolicy

A

Sekretariat Stanu Stolicy Apostolskiej, Pałac Apostolski na Watykanie; autor. Dorota Drajewicz, od prawej: mons. Jose Bettencourt, Wojciech Wiśniewski, Joanna Dubiel, Klaudiusz Kuc

Apostolskiej oraz długa seria pytań były zasadniczymi częściami tych spotkań. Niezwykle owocna była wizyta w ambasadzi Rzeczypospolitej Polskiej przy Stolicy Apostolskiej oraz spotkanie z Jej Ekscelencją Hanną Suchocką oraz radcą prawnym ambasady Piotrem Samerkiem. Usłyszeliśmy opinie na temat Państwa Miasta Watykańskiego (Città del Vaticano) oraz Stolicy Apostolskiej przez pryzmat Polaków osadzonych w rzeczywistości watykańskiej. Pani ambasador dokonała przeglądu polityki Watykanu względem wszystkich kontynentów. Pierwszym i oczywistym wnioskiem było odsunięcie Europy na drugi plan, natomiast zwrócenie się w stronę Afryki i Azji. To są teraz priorytety Stolicy Świętej. Przesłaniem

Taras Pałacu Apostolskiego na Watykanie, autor: Klaudiusz Kuc; od lewej Patrycja Szadkowska, Wojciech Wiśniewski, Monika Łukasik, mons. Marcel Smejkal, Joanna Dubiel, Dawid Mickiewicz, Wiktoria Cekiera.

tego spotkania wydaje się stwierdzenie, że Stolica Apostolska nie wybiera prostych rozwiązań. Wizyta w Rzymie wpisała się także we współpracę Instytutu Nauk Polityc znych i Stosunków Międzynarodowych UJ z Uniwersytetem Lumsa w Rzymie. Także tam odbyliśmy spotkanie z prof. Andreą Ciampanim, historykiem tegoż uniwersytetu, a rozmawialiśmy na temat wpływu Stolicy Apostolskiej na stosunki międzynarodowe w ujęciu historycznym. Wspólnota św. Idziego (Sant’Egidio) zajmuje się zwalczaniem biedy na świecie, wspieraniem ekumenizmu, a przede wszystkim tworzeniem okrągłych stołów dla państw będących w konfliktach. Wkraczają do akcji tam, gdzie Kościół już nie jest w stanie nic zrobić. W imieniu tej świeckiej organizacji spotkał się z nami prof. Massimilano Signifredi, wykładający na Uniwersytecie Rzymskim. Grupa zawitała także w murach Papieskiej Akademii Kościelnej, w której kształci się młodych dyplomatów Kościoła katolickiego. Ukoronowaniem wizyty było spotkanie z ks. Sławomirem Nasiorowskim, przedstawicielem sekcji polskiej Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej, który oprowadził całą grupę po Państwie Mieście Watykańskim, przybliżając działalność instytucji oraz dykasterii Kurii Rzymskiej mieszczących się wewnątrz murów Watykanu. Przed wyjazdem słyszeliśmy wiele opinii, że próbujemy niemożliwego. Doświadczenie minionych dni pokazuje, że nie ma nic niemożliwego a dyplomacja watykańska jednak nie nabiera wody w usta. Swój podstawowy cel, czyli poszanowanie osoby ludzkiej, spełnia w doskonały sposób.

29 Arenka (1).indd 29

2010-10-29 19:27:30

AREN


A ARENA Arena 1(7) październik 2010

Na celowniku KSSM

Koło Studentów Stosunków Międzynarodowych zaprasza do członkostwa! Co tworzy organizację? Siedziba? Dostępne środki i majątek? Statut? Rejestracja i osobowość prawna? Tomasz Zacharski

P

owyższe czynniki są istotne, jednak schodzą one na drugi plan, kiedy stwierdzimy, że podstawą funkcjonowania każdej organizacji są ludzie. Bez osób je tworzących każdego rodzaju zrzeszenie – od nieformalnej grupy „zwolenników ciemnego piwa po godzinie 22.15”, aż po ogromne korporacje finansowe – pozostałoby de facto martwe. Dlatego też, jak co roku, Koło Studentów Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Jagiellońskiego poszukuje osób, które mogą zostać jego potencjalnymi współpracownikami i członkami. Jeśli studiujesz na Uniwersytecie Jagiellońskim i uważasz, że wiesz więcej (i lepiej) od większości ludzi, interesujesz się różnymi tematami politycznymi (i nie tylko), związanymi ze sferą stosunków międzynarodowych, potrafisz realizować i współtworzyć projekty, chcesz się nauczyć czegoś nowego, Twoja głowa pęka od natłoku dobrych pomysłów albo po prostu masz niezdiagnozowane ADHD i przepełnia Cię energia – KSSM UJ powita Cię z otwartymi ramionami! Jedyne czego wymagamy to sumienność i obowiązkowość, uczestniczenie w spotkaniach jednej lub kilku sekcji oraz uiszczenie niewielkiej składki członkowskiej (w roku 2009/2010 – 10zł/semestr). Członkostwo w KSSM UJ od samego początku daje mnóstwo szans rozwoju zarównosiebie, jak i całej organizacji – nikt nie zostaje tu „przynieś, podaj, pozamiataj”, by po kilku ciężkich latach parzenia kawy

i kserowania materiałów osiągnąć stanowisko starszego pucybuta. Wprost przeciwnie – nowi członkowie traktowani są jak osoby, które mogą bardzo dużo dać od siebie i zmienić niektóre aspekty działania Koła na lepsze. Potwierdzeniem tej tezy niech będą działania i wydarzenia roku akademickiego 2009/2010 – zorganizowano m. in. Festiwal Dyplomatyczny, do czego przyczyniły się też wysiłki „nowych”. Ponadto 2/3 zarządu Koła wybranego w roku 2010 to w chwili obecnej osoby, które członkostwem mogą się pochwalić od bieżącego roku. Również autor tego artykułu swoją działalność zaczął od października 2009. Obecnie istnieje siedem wydzielonych sekcji KSSM UJ – europejska, gospodarcza, prawa międzynarodowego i praktyki dyplomatycznej, studiów etnicznych i mniejszości narodowych, studiów strategicznych, UN project i wschodnia. Obok nich funkcjonują także sekcje zasobów (w tym ludzkich i finansowych).

Mimo że działalność KSSM UJ pozostaje stricte naukowa, to nieobce Kołu są również mniej formalne spotkania członków oraz organizacja wydarzeń innej natury. Na koncie Koła znajdują się między innymi: projekty badawcze, konferencje, wyjazdy, wykłady i spotkania otwarte, symulacje, debaty, wydarzenia kulturalne i popularno-naukowe, szkolenia oraz spotkania integracyjne. Aby dołączyć do jedynego w swoim rodzaju grona członków KSSM UJ wystarczy wypełnić deklarację członkowską, ankietę i uiścić wspomnianą składkę. Zainteresowani współpracą i członkostwem powinni zerknąć na stronę www.kssm.pl oraz rozglądnąć się za plakatami i ogłoszeniami, informującymi o spotkaniu Koła. Do dołączenia do KSSM UJ zachęcał niezmiernie z członkostwa zadowolony, szeregowy działacz,

30 Arenka (1).indd 30

2010-10-29 19:27:30


Arena felietonistów

Arena 1(7) październik 2010

A

„Kraj wolny od religii” Czy możliwa jest budowa ustroju państwowego bez żadnych odniesień religijnych? Czy społeczeństwo ma rację bytu, jeśli spoiwem nie jest religia? Czy ludzie mogą żyć bez idei? Wydaje się, że sprawdzić to może jedynie eksperyment. Piotr Warzyszyński

Taki też odbył się w kwietniu tego roku w niemieckim Hagen, zorganizowany przez organizację pozarządową ESW Berchum, zrzeszającą aktywną młodzież. Przedstawiciele różnych krajów europejskich oraz Turcji reprezentujący różne religie zebrali się aby stworzyć fikcyjny kraj, którego mieszkańcy byliby wolni od jakiegokolwiek przejawu religii. W eksperymencie wzięło udział 8 osób. Uczestnicy wcielili się w rolę uciekinierów ze swych rodzinnych krajów, rozczarowanych wiarą, zawiedzionych postawą Kościoła, oraz ateistów walczących z religią. Przybyli oni wspólnie na nieodkrytą dotąd wyspę na Pacyfiku, gdzie mieli za zadanie utworzyć państwo wolne od religii, stworzyć władzę zdolną do uchronienia tubylców od nieszczęść, których zaznali przez religię we własnych krajach. Tubylcy byli swoistymi tabula rasa, a nowa władza miała ich ukształtować tak, by w nic nie wierzyli. Uczestnicy spotykali się dwa razy dziennie na sesje, podczas których tworzyli ustrój państwa, odpowiadali na potrzeby wirtualnych obywateli oraz starali się uchronić kraj od złych następstw obecności religii w życiu publicznym. W wyniku eksperymentu powstał

kraj nazwany Freelandem. Nie miał flagi ani godła, gdyż tożsamość państwowa może przekształcić się w wartość, która będzie jednoczyć ludzi, a w efekcie może doprowadzić do „wiary w państwo”. Hymnem była piosenka Imagine Johna Lennona. Systemem politycznym – demokracja, jako ustrój najlepiej odzwierciedlający

wolność. Zgodnie z założeniem w pierwszym artykule konstytucji zapisano, że Freeland jest państwem, w którym nie pojawi się żaden przejaw religii. Brak religii stał się podstawowym wyznacznikiem nowego państwa. Na początku wszyscy uczestnicy zgodnie opowiedzieli się za demokracją, stworzyli kolegialny rząd, wspólnie podejmowali decyzje. Starając się uniknąć stworzenia symbolu, który mógłby zjednoczyć ludzi wokół

jakiejś idei, zrezygnowali z nazwania swego kraju i wprowadzenia symboli państwowych. Nadanie nazwy było odpowiedzią na apele społeczności międzynarodowej, która nie chciała uznać „bezimiennego państwa”. Uczestnicy bali się, że pojawienie się u mieszkańców postaw patriotycznych doprowadzi ich do zjednoczenia się wokół patriotycznej idei i zapoczątkuje powstanie religii. Mieszkańcy jednak zaczęli zadawać pytania: po co człowiek żyje na tym świecie? skąd bierze się legitymizacja władzy? dlaczego jedni mają być poddani innym? Wątpliwości te były podżegane przez imigrantów z innych krajów, którzy nie chcieli zasymilować się z lokalnym społeczeństwem, tworzyli grupy, w których wyznawali przywiezioną ze sobą religię. Takie postawy wzbudziły zainteresowanie społeczeństwa. Rząd, z obawy przed przemyceniem informacji o religiach do swego kraju, postanowił zamknąć granice (które na początku miały być zupełnie otwarte), wprowadził do prawa państwowego surowy zapis zakazujący publicznego głoszenia wartości religijnych. Zakaz ten wzbudził jeszcze większą ciekawość u ludzi, zaczęli tworzyć podziemia, przemycać nielegalne informacje, jednoczyć się wokół tajemniczych „religii”. Rząd w odpowiedzi 31

Arenka (1).indd 31

2010-10-29 19:27:31

AREN


A ARENA Arena 1(7) październik 2010 uciekł się do karania takich procederów, co wywołało kryzys w państwie, protesty i demonstracje antyrządowe. W efekcie doprowadziły one do kłótni pomiędzy uczestnikami, a jeden z nich zaczął przejawiać tendencje przywódcze. Wydając polecenia współuczestnikom, stłumił zamieszki i chwilowo opanował sytuację. Jednakże im bardziej religia była zwalczana, tym więcej ludzi się nią interesowało. Mieszkańcy karani za chęć zdobycia informacji zrozumieli, że tak silnie zwalczana idea musi być czymś więcej niż tylko mrzonką, coraz silniejsze stawały się ruchy religijne w społeczeństwie. Przywódca doprowadził do przekształcenia się ustroju, przejął władzę i rozpoczął regularne represje „wierzących”. Stworzył ustrój silnie totalitarny, który w celu wyeliminowania religii kontrolował wszystkie aspekty życia mieszkańców, represjonował ich, a nawet zabijał. Ten, któremu najbardziej zależało na zupełnym wyeliminowaniu religii, zakończył eksperyment słowami: „Nie ma innego boga poza mną”, czym wprowadził kult jednostki. Wnioski? Okazuje się, że nie jest możliwe, kraju wolnego od religii, a ta, im silniej będzie zwalczana, tym większy będzie miała wpływ na społeczeństwo. Człowiek potrzebuje odpowiedzi na egzystencjalne pytania – na te na które nie potrafi odpowiedzieć nauka, odpowiada religia. Uczestnicy zauważyli także, że w kryzysowych sytuacjach właśnie w religii ludzie szukają nadziei. To ona ich jednoczy . Ważnym punktem dyskusji była różnica pomiędzy religią a ideologią. Uczestnicy doszli do wniosku, że prowadzą one do tego samego, czyli do tego, co nazywamy „wyznawaniem”. Pociąga to za sobą jednoczenie wokół wspólnych wartości, a także tworzenie rzeczywistej wspólnoty. Według Emile’a Durkheima Kościół to właśnie zinstytucjonalizowana wspólnota wartości. To szerokie ujęcie, ale

Arena felietonistów

obejmuje każdą religię – nie definiuje jej przez postać Boga (bo nie w każdej religii jest obecny), nie definiuje jej też przez inny obiekt sakralny ani kulturowy, ani światopoglądowy. Wynika stąd, że dla Durkheima religia jest głównym spoiwem społeczeństwa, a mniej ważny jest jej element sacrum. Z kolei zadaniem ideologii jest zbudowanie jednej, spójnej wizji świata, która ma interpretację każdej sfery życia. Ideologia wyraża interesy społeczeństwa, jest emanacją jego potrzeb. Składnik integracyjny również jest w niej oczywisty. Granica między religią a ideologią jest więc bardzo krucha, i łatwo ją przekroczyć. Wracając do Freelandu – miało to być państwo ateistów. Jednak, czy ateizm jest wiarą w nic czy niewiarą w coś? Freeland tak silnie starał się eliminować religię, że wytworzył wiarę w to, że Boga nie ma. Przekonanie to stało się tak silne, że zaczęło spełniać rolę religii i stało się religią.

Taką tezą rozpoczyna swój artykuł pt. „Kościół a państwo” Enrique Colom – profesor teologii Uniwersytetu św. Krzyża w Rzymie, członek Opus Dei. W niniejszym artykule przedstawia stanowisko na temat stosunku Kościoła do państwa. Opus Dei jest instytucją Kościoła katolickiego, której celem jest realizacja jego ewangelizacyjnej misji oraz rozpowszechnianie świadomości powszechnego powołania do świętości i uświęcającej wartości codziennej pracy, tj. dobrego wypełniania obowiązków zawodowych i rodzinnych . Jakie więc jest stanowisko Opus Dei wobec relacji państwo – Kościół? Colom wychodzi od stwierdzenia, iż dzieło Chrystusa należy traktować całościowo. Oznacza to, że fakt stworzenia instytucji Kościoła z misją głoszenia Słowa Bożego jest równie ważny, co sam fakt ofiary Jezusa na krzyżu. Kościół głoszący swą naukę w życiu społecznym wypełnia więc swą fundamentalną misję. Dalej, autor tekstu stwierdza że Kościół żyje w świecie i jest logiczne, a nawet właściwe, żeby utrzymywał ze światem relacje w harmonijny sposób. Według Opus Dei Kościół w chwili, kiedy został utworzony podczas Ostatniej Wieczerzy otrzymał mandat od Chrystusa do obecności w

32 Arenka (1).indd 32

2010-10-29 19:27:31


Arena 1(7) październik 2010

Streszczenie

A

„Wielka Katecheza o życiu społecznym” – Stanowisko Opus Dei w sprawie relacji państwo – Kościół. Zbawienie dokonane przez Chrystusa, a następnie posłanie Kościoła, zwraca się do człowieka jako całości, a w związku z tym również do człowieka jako osoby, która żyje w społeczeństwie. Piotr Warzyszyński

każdym aspekcie życia człowieka. Mandat ten, sprawia iż Kościół ma prawo, a nawet obowiązek do zajmowania się problemami społecznymi – nigdy więc nie przekroczy nadanych mu kompetencji. Jednak to posłanie nie powinno ograniczać się do proponowania jakichś odgórnie ustalonych norm moralnych, a raczej do pokazywania ewangelicznego wymiaru życia we wszystkich jego aspektach – zgodnie z całościową prawdą o człowieku. Autor pisze, że między życiem chrześcijańskim a ludzkim rozwojem istnieje głęboki i istotny związek – powiązanie antropologiczne, węzeł teologiczny i obowiązek miłości. Niemniej jednak, ta harmonia nie niesie ze sobą pomieszania. Celem każdego człowieka bez wyjątku jest zbawienie, które dokonać się może tylko przez Jezusa Chrystusa. Nie da się więc oddzielić bytu ludzkiego w „wymiarze doczesnym” od jego religijności. Wynika z tego, że każdy człowiek niezależnie od pozycji społecznej, czy zawodu winien kierować się etyką chrześcijańską. W gestii nauki Kościoła nie jest tworzenie aparatu egzekwowania takiego postępowania, a jedynie kształtowanie sumień. Religia i polityka to odrębne, chociaż nierozdzielone dziedziny, ponieważ

człowiek religijny i obywatel stapiają się w tej samej osobie, która jest powołana do pełnienia zarówno obowiązków religijnych, jak też obowiązków społecznych, ekonomicznych i politycznych.” Należy więc oddzielić obowiązki spoczywające na jednostce ludzkiej wynikające z

udziału w społeczeństwie - aktywność polityczna, od tych fundamentalnych – mających swe źródło w Ewangelii. Te dwa rodzaje obowiązków radykalnie od siebie różnych, mimo iż nie powinny być łączone, mają jeden wspólny mianownik – muszą być realizowane z poszanowaniem nauki Chrystusa. Święty Mateusz podsumował to w słynnej sentencji – „Oddajcie więc

Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga” (Mt 22, 21). Według Coloma państwo nie może decydować o tym co jest dobre co złe, gdyż takie postępowanie pociąga za sobą wyraźnie autorytarną tendencję. Opus Dei upatruję rolę państwa raczej jako aparat regulacji postępowania obywateli w celu zapewnienia dobra wspólnego. Warto jednak zaznaczyć, że odrzucenie wizji „państwa etycznego” nie jest synonimem moralnej obojętności państwa, bo taka zaistnieć nie może. Wartości etyczne są warunkiem sine qua non integralnego rozwoju rodzaju ludzkiego – wspomnianego już dobra wspólnego. Państwo i Kościół to instytucje różniące się od siebie w każdym aspekcie. Wśród nich w pierwszej kolejności należy wspomnieć o celach. Kościół za swój główny cel uznaje zbawienie, natomiast na ziemi jego rola ogranicza się do przyczyniania się do prawego porządkowania spraw doczesnych, w taki sposób, żeby służyły człowiekowi do osiągnięcia jego ostatecznego celu i nie odwodziły go od niego. Państwo natomiast jest tworem zaspokajającym pierwotną potrzebę człowieka – życie w społeczeństwie. Za jego cel można uznać osiągnięcie doczesnego dobra wspólnego całej świeckiej społeczności. Dobro to może mieć 33

Arenka (1).indd 33

2010-10-29 19:27:32

AREN


A Arena 1(7) paćdziernik 2010 ARENA zarówno charakter materialny, jak i niematerialny – bezpieczeństwo, pokój czy sprawiedliwość. Także w metodach działania tych instytucji dopatrujemy się znaczących różnic. Środki, jakimi posługuje się Kościół mają głównie charakter duchowy – głoszenie Ewangelii, udzielanie sakramentów, czy modlitwa. Do zadań Kościoła należy wydawanie oceny moralnej nawet w kwestiach dotyczących spraw politycznych, kiedy domagają się tego podstawowe prawa osoby lub zbawienie dusz, stosując wszystkie i wyłącznie te środki, które zgodne są z Ewangelią i dobrem powszechnym według różnorodności czasu i warunków (KKK 2246). Opus Dei określa metodę działania państwa jako ochronę i realizację cnót społecznych (np. moralności publicznej). Autorzy zaznaczają, że pomimo wielu różnic zarówno państwo jak i Kościół opierają swą działalność na obronie moralności. Ten wspólny czynnik sprawia, iż nie jest możliwym całkowite oddzielenie państwa od Kościoła. Jak więc powinna wyglądać ich współpraca? Papież Paweł IV w konstytucji Gaudium et spes z II Soboru Watykańskiego tak wyraża się o współpracy na linii państwo – Kościół: zarówno Kościół, jak i działalność polityczna – którą sprawują rządzący za pośrednictwem różnych instytucji albo partii – chociaż z różnego tytułu są na służbie człowieka i „tym skuteczniej będą wykonywać tę służbę dla dobra wszystkich, im lepiej będą rozwijać między sobą zdrową współpracę”. Ze strony Kościoła taka współpraca może przejawiać się w ocenianiu praw tworzonych przez państwo pod kątem poszanowania praw etycznych, czy potępianiu ruchów i partii politycznych promujących wartości uderzające w godności osoby ludzkiej – dobro wspólne. Państwo przejawia wolę współpracy poprzez

Streszczenie

obronę wolności religijnej, gdyż prawo do wolności społecznej i świeckiej jest syntezą wszystkich najważniejszych praw człowieka. Praktyczne formy współpracy pomiędzy tymi instytucjami zależą od zaistniałych okoliczności i zwykle są regulowane za pomocą konkordatów, czyli porozumień na linii państwo – Kościół, w których określa się konkretne rozwiązania kwestii kościelnych związanych z celem państwa: wolność Kościoła i instytucji kościelnych w pełnieniu ich misji, porozumienia w kwestiach finansowych, dni świątecznych, etc. Enrique Colom niejednokrotnie podkreśla, iż niemożliwym jest dzielenie państwa od Kościoła, gdyż instytucje te, z jednej strony tak odmienne, mają wspólne pole działania – obrona podstawowych praw etycznych i dbałość o dobro wspólne rodzaju ludzkiego. Konieczne jest zachowanie logicznych parytetów w relacji ze społeczeństwem, nieingerencji Kościoła w wyłączne kompetencje państwa i vice versa – te instytucję działają na dwóch zupełnie innych płaszczyznach.

Nieunikniona jest natomiast wzajemna współpraca, ponieważ tylko poprzez partnerskie relacje możliwa będzie realizacja wszystkich głoszonych celów. W tej współpracy nie wolno jednak zapominać o obywatelach niezgadzających się z nauką Kościoła. Wolność religijna dotyczyć winna każdego, więc i takie jednostki powinny czuć się swobodnie w państwie, które zamieszkują.

fot.Piotr Warzyszyński, Monaster Barnovschi w Jassy

34 Arenka (1).indd 34

2010-10-29 19:27:35


Stań do walki na ARENIE !!! Magazyn Opinii Arena : pismo popularno-naukowe KSSM UJ o tematyce międzynarodowej

Poszukujemy ludzi z różnych kierunków i o różnych zainteresowaniach, o lekkim piórze do współpracy przy wydawaniu pisma Koła Studentów Stosunków Międzynarodowych „Arena”.

Pragniemy przede wszystkim stałych i okazjonalnych autorów artykułów naukowych i popularno-naukowych, recenzji i raportów. Istnieje możliwość zrecenzowania tychże artykułów przez samodzielnych pracowników naukowych UJ (dodatkowe punkty do kariery naukowej!).

Oferujemy możliwość szlifowania warsztatu dziennikarskiego nie tylko poprzez praktykę , ale i zajęcia teoretyczne , pisania pod patronatem specjalistów z INPiSM oraz publikowania w cenionym i poczytnym piśmie.

Spiesz się... …deadline dla tekstów do najbliższego numeru mija 15 listopada 2010!

Ale... ...nie stresuj się! Do zespołu dołączyć możesz w każdej chwili.

Zainteresowany? Prosimy o kontakt tel: 506 298 257 e-mail: arena@kssm.pl barbara.mos@kssm.pl

Arenka (1).indd 35

2010-10-29 19:27:35


Arenka (1).indd 36

2010-10-29 19:27:37