Page 1

.........................................................................................................................................................................................................................................................

REKLAMA

...........................

październik nr 7(110)/2013

Piekary Śląskie z zupełnie innej perspektywy

Szpieg

► Przyrodnicy przedstawiają piękno naszej przyrody Dzięki piekarskim przyktóry jest na wyciągnięcie rodnikom w miejscach ręki. W natłoku negatywszczególnie wartościowych nych informacji, problemów ustawione zostały tablice z dzikimi wysypiskami dydaktyczno-przyrodnicze. śmieci i politycznych awanTo dzięki tym samym tur nie zauważamy tego co osobom doczekaliśmy się ważne. Piękna otaczającej publikacji książkowej pronas przyrody. mującej przyrodę naszego Jeden z mieszkańców Piekar miasta. dostrzegł piękno Warto się w środku miasta: W 2011 roku pełni determiw y b r a ć rokitnika zwynacji młodzi na spacer czajnego, który ludzie przekonali po najbliższej tak naprawdę jest radnych do ustaokolicy. Wra- niezwyczajny. nowienia użytku żenia gwaran- Wyjątkowy w ekologicznego skali naszego kratowane „Księża Góra.” ju. Prośbą o obTeraz zamiejęcie go ochroną rzają przekonać wzbudził gorącą wszystkich mieszkańców, dyskusję radnych. Ostaże warto wybrać się na tecznie zyskał ich poparcie, spacer po najbliższej okoale przebić się ze swoim licy. Nawet wydawałoby zamiłowaniem do przyrody się znane nam wszystkim nie było mu łatwo. wzgórze kalwaryjskie, może Przeczytałam eko-dodatek sprawić miłą niespodziankę. od deski do deski. OtwoWystarczy mieć oczy i uszy rzył mi oczy. W najbliższy otwate. weekend wyruszam na Dzięki pracy członków spacer po Piekarach jakich Stowarzyszenia udało się do tej pory nie znałam. przygotować dodatek, Do piekarskich przyrodniktóry znajdziecie Państwo w ków skieruję krótkie słowa: środku gazety. Wprowadzi dobra robota, Panowie. on Was w świat, którego Dziękuję. jeszcze nie znacie. W świat, Aneta Szulc REKLAMA

W Dioblinie. Czyż nie jest pięknie? Niewiele osób zdaje sobie sprawę, jak wiele mają do zaoferowania Piekary Śląskie.Trzeba tylko wiedzieć, gdzie warto się wybrać. (fot. S. Strzelczyk)

..........................................

Sekretna narada odbyła się w pałacu. Dyktator wezwał do siebie szefa straży wyspowej, a także dowódców gwardii pałacowej. Obecni byli także szpiedzy Pieśli wmieszani w tłum najbliższych doradców wodza. - Mamy coś? Możemy się już pozbyć tego pokurcza? - Stakor nie owijał w bawełnę. Na stole operacyjnym znajdowała się mapa archipelagu. Ważne punkty zaznaczono kolorowymi pinezkami. - Obiekt jest pod stałą obserwacją - podjął raport szef straży wyspowej - wiemy gdzie bywa, co je, z kim się spotyka... Na stół trafiły dziesiątki lepszej i gorszej jakości portretów. - Mamy wizerunki wszystkich osób, z którymi Krztur spotkał się w minionym okresie. Prowadzimy ich identyfikację, ustalamy koneksje, powiązania i analizujemy łączące ich interesy. - Efekty! Interesują mnie efekty! - przerwał wódz - Kiedy rzucimy go lwom na pożarcie?! Strażnicy spojrzeli na siebie. - Niektóre portrety trzeba powtórzyć. Artyści okazali się... hm... niewiarygodni. Portrety przez nich przygotowane niezbyt odpowiadają rzeczywistości. Robimy co w naszej mocy... Dyktator zgrzytną zębami. - Muszą upaść. Krztur i Słaumi. Oboje. Chcę ich widzieć na kolanach! Niepozorna osoba owinięta w szary płaszcz zbliżyła się do stołu operacyjnego. Jej twarz ginęła w cieniu kaptura. Z pośród zgromadzonych tam materiałów wybrał dwa portrety. Przyjrzał im się uważnie, schował je w wewnętrznej kieszeni płaszcza i rzucił krótko. - Ja się tym zajmę. Stakor uśmiechnął się tajemniczo.

Stowarzyszenie Piekarskich Przyrodników zabiega o ochronę cennych zakątków naszego miasta. Jest propozycja utworzenia pierwszego w mieście Pomnika Przyrody. Czy stanie się nim rokitnik zwyczajny? W środku numeru znajduje się eko-dodatek, który wprowadza nas w świat piekarskiej przyrody.

REKLAMA

Tiopental Veritaserum * opowiadanie fikcyjne


REKLAMA


Całkiem subiektywnie U drzwi Twoich stoję, Panie Kamil Łysik W 2007 r., nakładem wydawnictwa Stentor, ukazała się książka “Gra w media. Między informacją a deformacją”. Autorzy, krakowscy dziennikarze, Piotr Legutko i Dobrosław Rodziewicz opisali w niej mechanizmy kształtowania opinii publicznej przez środki masowego przekazu: radio, telewizję, prasę i internet. Przyrównali też media do weneckich luster, które, jak wiadomo, obraz przepuszczają wyłącznie w jedną stronę. Spoglądający z zewnątrz widzą w zwierciadłach tylko własne odbicia, podczas gdy znajdujący się z drugiej strony dziennikarze obserwują miny zadowolonej z siebie i zupełnie nieświadomej publiki. „Grą w media” Legutko z Rodziewiczem, Ameryki rzecz jasna nie odkryli. Wszak na przestrzeni ostatniego stulecia drobniejsi satrapowie i potężniejsi tyrani nie bez przyczyny szczególnymi względami darzyli czwartą władzę, oddając media pod „opiekę” radiokomitetom czerwonym, brunatnym i tęczowym. Jedną z tez wspomnianej tu (w sposób całkowicie zamierzony, oczywiście) książki jest również postępująca ewolucja dziennikarstwa w stronę infotainment. Autorzy twierdzą, że jesteśmy świadkami zaniku informacyjnych funkcji mediów, które przeobrażają się w dostawców coraz bardziej tandetnej rozrywki. I w ten sposób docieramy do sedna. Bo o krotochwilnej roli mediów przypomniałem sobie czytając w 19 numerze „Twoich Piekar” wywiad z prezydentem miasta.

Wywiad z samym sobą, jak nazwałem ten gatunek literacki (wytykając go zresztą Turzańskiemu w „Gwarku” w 2010 r.). Lekturę rozmowy ze Stanisławem Korfantym również gorąco Państwu polecam, szczególnie melancholijnie usposobionym czytelnikom – na poprawę samopoczucia. Bo faktycznie nie sposób się nie uśmiać obserwując umizgi przeprowadzającego wywiad dziennikarza miejskiej gazety, który wije się, gimnastykuje i dokonuje niewyobrażalnej ekwilibrystyki, byle tylko niewłaściwym pytaniem nie urazić swego pryncypała (na wszelki wypadek wyjaśniam, że pryncypał nie jest obelgą), a jednocześnie by stworzyć pozory obiektywizmu. W efekcie „Twoim Piekarom” wyszła commedia dell’arte co się zowie. Laudację prezydenta (który wypowiada się nader umiarkowanie – chyba sam jest zażenowany rozmiarami swej chwały) wygłasza prowadzący wywiad, co rusz przypominając o jego zasługach: a to że gazeta regionalna umieściła go na liście samorządowców z największym poparciem (pierwsze pytanie), a to wyliczając sukcesy (czwarte), a to przypominając prezydentowi, co ten jeszcze chciałby uczynić dobrego dla miasta (dziesiąte). W zasadzie zabrakło tylko pytania o to, kto był najlepszym prezydentem Piekar Śląskich i dlaczego akurat Stanisław Korfanty. Ja bym takie zadał, ale niestety ze mną prezydent na wywiad spotkać się nie chce. Choć od roku o to proszę, od roku „u drzwi Twoich stoję, Panie, czekam na Twe zmiłowanie”. Odwagi, panie prezydencie!

MRM Kolejna kadencja Młodzieżowej Rady Miasta rozpoczęła się 21 października. W Urzędzie Miasta spotkało się 14 nowo wybranych radnych, którzy reprezentują szkoły gimnazjalne i ponadgimnazjalne z terenu Piekar Śląskich. Z piekarzan uczących się poza miastem nie zgłosił się nikt do prac rady. Warto jednak, żeby pamiętali, że istnieje taka możliwość w następnych wyborach. Młodzieżowi radni ze swojego grona wybrali przewodniczącą, a została nią Karolina Cichocka. - Jest to moja trzecia kadencja, a przewodniczącą MRM jestem drugi raz. Mam nadzieję że uda nam się zorganizować wartościowe imprezy i włączyć ponownie w ciekawe inicjatywy. Myślę, że wszyscy młodzieżowi radni mają w zanadrzu wiele ciekawych pomysłów które wspólnie z „dorosłą’’ Radą podczas owocnej współpracy zrealizujemy. Do pomocy w pracach rady będę miała wybraną wiceprzewodniczącą Klaudę Franiel i sekretarz Sarę Winkler - mówi Karolina Cichocka. Czego można się spodziewać po działalności Młodzieżowej Rady Miasta? - Pamiętam jak pracowaliśmy nad zmianami w statucie Młodzieżowej Rady. Ścierały się różne koncepcje, czy bardziej powinno mieć ona formę edukacyjną czy konsultacyjną. Udało się wtedy dojść do pewnego kompromisu. Dziś możemy oczekiwać, że dla tych młodych osób będzie to pewna lekcja demokracji, działalności społecznej i pewnego bezinteresownego zaangażowania na rzecz miasta. Często nam tego brakuje nawet wśród dorosłych. Z drugiej strony, jeśli tylko zechcemy słuchać młodzież możemy od nich czerpać ciekawe pomysły na Piekary i to będzie ten wymiar konsultacyjny – zauważa radny Łukasz Ściebiorowski. Była przewodnicząca Młodzieżowej Rady Miasta, dziś studentka politologii uważa, że młodzież może jeszcze zaskoczyć dorosłych kolegów. - Nie należy się bać pomysłów młodych osób. Z ich zaangażowania i działalności mogą zrodzić się dobre rzeczy. Trzeba ich tylko w tym wesprzeć - mówi Natalia Ciupińska. Wyzwanie na ten rok dla Piekar: budżet obywatelski. Co na to młodzież? ŁŚ

REKLAMA

Reklama w Przeglądzie Piekarskim, to reklama, która się opłaca! 513-104-264

11 listopada 11 listopada tradycyjnie w całym kraju jak i w naszym mieście odbędą się obchody Święta Niepodległości. Obok oficjalnych spotkań i składania kwiatów przy pomnikach również Stowarzyszenie Komitet Obywatelski miasta Piekary Śląskie na czele z Przewodniczącym Wiesławem Umińskim zaprasza zainteresowanych mieszkańców dzień wcześniej na coroczną wieczornicę poświęconą obchodom Święta Niepodległości. Jak zauważa wiceprzewodniczący Komitetu, piekarski radny Grzegorz Gowarzewski, wieczornice Komitetu są już stałym elementem obchodów Święta Niepodległości w Piekarach Śląskich i pozwalają nie tylko pompatycznie ale i radośnie podejść do tego święta. Jest to czas, który nas wszystkich mieszkańców powinien łączyć. Spotkanie, które odbędzie się w niedzielę, 10 listopada o godzinie 17.00 w restauracji „Victoria” przy ul. Skargi, będzie chwilą refleksji nad ideą święta i wspomnieniem wydarzeń sprzed 95 lat. Część artystyczną uświetni występ młodzieży z chórku Zespołu Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego w Nakle.

W obiektywie „Brzozowice-Kamień na fotografii i w filmie dawniej i dziś” to wystawa, która odbyła się 3 lata temu z inicjatywy Edwarda Przybyłka, Marcina Strzeleckiego, Waldemara Tracza i Łukasza Ściebiorowskiego.

Ten ostatni przygotowuje się właśnie do kolejnej wystawy fotograficznej związanej z naszym miastem. Tym razem tematem będzie nie jedna dzielnica ale całe miasto. Punktem wyjścia będą zdjęcia archiwalne, które zdobyliśmy dzięki redakcji tygodnia „Gwarek”. Część z nich zaprezentowaliśmy na wystawie o Brzozowicach. Pozostała jednak spora ilość tych, które przedstawiają szerzej Piekary. - Myślę, że zainteresują one nie tylko pasjonatów, bo widzimy na nich m.in. jak powstawały piekarskie blokowiska przy ul. Skargi, Skłodowskiej czy Bursztynowej. Jest też wiele takich, na których obserwujemy codzienne życie w mieście trzydzieści czy czterdzieści lat temu. To wszystko próbuję zestawić z dzisiejszym obrazem Piekar. W tym celu wracam do miejsc ze zdjęć „Gwarka” by uchwycić je współcześnie. Z efektami wielomiesięcznej pracy chciałbym się podzielić z piekarzanami w ciągu najbliższych kilku miesięcy - opisuje przedsięwzięcie Łukasz Ściebiorowski. AS


Polityka jest brudna i obrzydliwa ► Krzysztof Turzański: zamiast samorządności mamy w Piekarach polityczny kocioł, w którym mieszają przedstawiciele partii politycznych. - Ruszają przygotowania wyborcze? Prezydent na łamach Twoich Piekar mówi, że nie wie, czy będzie kandydował, ale dość mocno Pana zaatakował... - To oczywiste, że prezydent będzie mnie atakował, bo stworzyłem poważaną alternatywę wobec jego rządów. Równie oczywiste jest, że prezydent będzie się starał o reelekcję. - Prezydent Stanisław Korfanty jest nie do pokonania? - Rządzący mogą w wyborczej grze wykorzystywać miejskie radio, dwie miejskie gazety i urzędową stronę internetową. Przekazu tych mediów nie nazwałbym obiektywnym. Chociaż wydawane są za nasze wspólne pieniądze, to grają do jednej bramki. To mocny atut, ale ostatecznie decyzja należy do mieszkańców Piekar. - Ktoś przeprowadził w mieście telefoniczny sondaż wyborczy, w którym pojawiły się dwa nowe nazwiska na liście potencjalnych kandydatów... - Badanie opinii społecznej jest naturalnym elementem systemu demokratycznego, więc nie widzę w tym nic dziwnego. Regularnie przeprowadza się sondaże dotyczące całego kraju. - Brał Pan udział w sondażu? - Nie mam telefonu stacjonarnego, więc nie, ale dzwoniono do radnych mojego klubu. - Wracając do ataków na Pana. Prezydentowi nie podoba się „wątek sądowy”, czyli fakt, że skierowaliście Państwo kilka spraw do sądu. - Myślę, że prezydent obawia się wyników tych spraw. Zapadły już dwa wyroki karne i sąd stwierdził jednoznacznie, że popełniono przestępstwa. To co mnie szokuje to fakt, że prezydent zamiast potępić taką postawę swoich zwolenników wyborczych, akceptuje ją bez zastrzeżeń. Jak rozumiem tylko dlatego, że przestępstwa skierowane były wobec jego oponentów. - Procesy to taktyka wyborcza? - Niezawisły sąd stoi na straży prawa. To już nie jest polemizowanie na łamach gazet. Prezydent boi się tych procesów, bo pokazują one prawdę, z którą nie można polemizować. - Prezydent wspomniał w wywiadzie o zeznaniach burmistrza Tarnowskich Gór Arkadiusza Czecha. Jak stwierdził, wnikliwi mogą poznać kulisy i oblicze kampanii wyborczej. O co chodzi? - No właśnie, o co? Mieszkańcy przeczytali o „kulisach”, „motywach”, „obliczu” i „celach”, ale ani słowa o tym co powiedział burmistrz. Tak się buduje napięcie

i budzi wątpliwości sugerując, że stało się coś złego. - A co powiedział burmistrz? - Stwierdził zwyczajnie, że stosunki Tarnowskich Gór z Piekarami Śląskimi były złe i współpraca się nie układała. Dla mnie nic zaskakującego, bo na współpracę z prezydentem Korfantym narzeka wiele osób.

- O tym nie było ani słowa. - To przykład manipulacji faktami. W rozmowie z niezależnym dziennikarzem prezydent nie uniknąłby trudnych pytań i nie mógłby kontrolować końcowej publikacji dlatego np. odmówił wywiadu dla Przeglądu Piekarskiego. Oczywiście „z braku czasu”. - Chodzi Panu o zdobycie władzy jak twierdzi prezydent? - Po to staje się do walki wyborczej, żeby wygrać. Ale to nie władza sama w sobie jest celem. Chcemy zmienić nasze miasto, chcemy rozwoju Piekar, które od kilku lat stoją w miejscu. Mam natomiast wrażenie, że niektórzy walczą już tylko o utrzymanie władzy. Brakuje im koncepcji, pomysłów i świeżości, przez co pozostajemy w tyle za innymi. Być może dwanaście lat prezydentury to zbyt dużo. - Prezydent przekonuje, że inwestycji nie brakuje. Między innymi Piekary będą budować nowy szpital. - Ten szpital to prezydent obiecuje mieszkańcom już dobre kilka lat. Tak jak basen. Gdybyśmy żyli w wirtualnym świecie to Piekary byłyby piękne. Mamy wizualizację centrum na terenie Julki, ryneczku na Miarki, nowego szpitala... Ale w realnym świecie nie mamy nic. - To kwestia budżetu.

- Budżet konstruuje prezydent. Ani ja, ani mój klub ani razu nie poparliśmy tego najważniejszego dla miasta dokumentu. Naszym zdaniem to były złe budżety. - Opozycja jest zawsze na „nie”. - Prezydent opowiada bzdury i robi to świadomie. Wystarczy sprawdzić głosowania w Radzie Miasta, żeby stwierdzić jak jest naprawdę. Mieszkańcy nie sięgają jednak do źródeł, więc część osób uwierzy, że Turzański jest taki zły jak o nim piszą. - Może jest? - Uwierzyłbym w to, gdyby zastrzeżenia dotyczyły tylko mnie, ale w Pieka-

rach nie ma miejsca dla nikogo, kto może stanowić zagrożenie. Kiedy tylko pojawiła się możliwość, że Sława Umińska będzie kandydować na prezydenta miasta natychmiast został zaatakowany Wiesław Umiński. Nagle urząd zaczął się zastanawiać jak to się stało, że od 24 lat Stowarzyszenie, któremu przewodniczy korzysta z pomieszczeń MDK. - Trochę Pan przesadza. - Moim zdaniem przesadą była oficjalna skarga na uczennicę liceum, która zawiniła tylko tym, że nie popierała jedynego słusznego kandydata, czyli prezydenta. - Nadchodząca wielkimi krokami kampania wyborcza będzie brutalna. - Prezydent Stanisław Korfanty zdobył władzę atakując brutalnie i bezpardonowo swojego poprzednika Andrzeja Żydka. Niestety, zrzuty jakie wtedy stawiał władzy można dziś w całości przypisać jemu. Zmienił się układ osób, a nie zasady gry. Teraz prezydent w tym samym stylu atakuje ludzi, którzy mogą mu zagrozić. Dlatego kampania będzie brutalna, ale nie z naszej strony. W moich materiałach wyborczych nie atakowałem nikogo. Przedstawiliśmy pozytywną wizję naszego miasta. To druga strona była agresywna, a teraz skarży się, że było ostro. Fakty?

Na sali sądowej pełnomocnik wyborczy rywali nie umiał podać ani jednego przykładu takiego ataku. Wręcz skarżono się, że nie polemizowałem i pomijałem rywali. - Nie męczą Pana te przepychanki? - Polityka jest brudna, czasami wręcz obrzydliwa. Mało kto zdaje sobie sprawę z kulisów tych rozgrywek. Chciałem uczestniczyć w budowaniu przyszłości naszego miasta, być samorządowcem i reprezentować mieszkańców, a wpadłem do politycznego kotła. Mieszają w nim przedstawiciele nie mieszkańców, ale partii politycznych. Muszę przyznać, że jestem tym bardzo zniesmaczony, zresztą nie tylko ja. Gdybym miał podejmować decyzję jeszcze raz nie zaangażowałbym się w ogóle w życie publiczne. - Aż tak źle? - Dla niektórych nie ma żadnych świętości, bo polityka usprawiedliwia wszystko. Wartości chrześcijańskie, dobro publiczne, honor - to tylko hasła, za którymi nie kryje się konkretna postawa. Hipokryzja, obłuda, fałsz, brak zahamowań - to chleb powszedni. Zaatakowano moją rodzinę oraz osoby, które mnie popierały. Przekonywano mieszkańców, że nie mieszkam w Piekarach, że jestem z Sosnowca, że jestem ateistą. Mówiono, że nie mam pieniędzy, a potem, że wydaję ich za dużo. Pisano, że wyleciałem z pracy, miałem udziały w jakiś spółkach i nie mam znajomych. O powieszeniu mojego plakatu na Kopcu Wyzwolenia nie wspomnę (oczywiście na miejscu byli zaraz moi rywale). Rozpowszechniano także obrzydliwe plotki, na przykład, że mam dziecko z Umińską. Są ludzie, dla których osiągnięcie celu jest najważniejsze. - Cel nie jest ważny? - Ważna jest także droga do tego celu. Wiele osób, które znałem i szanowałem pozbawiło mnie złudzeń. Dla polityków liczy się tylko jedno, dlatego nigdy się nie zgodzę z twierdzeniem, że jestem politykiem. Jestem zwykłym mieszkańcem, który skorzystał z prawa do startu w wyborach. Nikt za mną nie stoi poza zwykłymi ludźmi. Ja nie boję się mieszkańców, dialogu i trudnych tematów. To najbardziej przeraża moich przeciwników. - Co dalej? - Aż chciałoby się przypomnieć hasło PO: „nie róbmy polityki”. Wybory za rok. rozmawiała: Aneta Szulc

Słowo się rzekło, czyli wyszperane w necie Wywiad prezydenta Stanisława Korfantego opublikowany w dwutygodniku Twoje Piekary wzbudził zainteresowanie internautów. Zdania, jak to bywa, są podzielone: Anonim: świetny wywiad z Prezydentem, oby w przyszłym roku znów wygrał i Piekary dalej szły do przodu Obserwator23: Faktycznie, artykuł „Łączymy się wokół ważnych spraw” wymaga nieco dłuższego komentarza. Zastanawiałem się, kiedy Prezydent zacznie smażenie „kiełbasek wyborczych”. Widocznie uznał – już czas. Jakoś przez 3 lata nie interesowało go, co mieszkańcy sądzą o wprowadzeniu płatnych stref parkowania, ustawie śmieciowej w naszym mieście, zaciągnięciu kredytu na budowę szpitala i w wielu innych sprawach. A co do wyroków sądowych to może Prezydent Korfanty nam przypomni które wygrał? Jeśli chodzi o ustawę śmieciową to wszystko było zgodnie z litera prawa? Może warto opublikować raport WIOŚ w tej sprawie?

Krótki wywiad z Panem P... Obserwator23: Co się takiego stało, że teraz, po trzech latach obecnej kadencji zdecydował się pan na spotkania z mieszkańcami? PP: … cisza Obserwator23: Ktoś w naszym mieście ostatnio przeprowadza telefoniczny sondaż dotyczący przyszłorocznych wyborów. Twierdzi pan, że na pewno nie jest to akcja Klubu Nasze Piekary ani dwuosobowej grupy pana Iskanina. Według pana czyja to może być inicjatywa? PP: … głucha cisza Obserwator23: Wspomniał pan o sprawach sądowych. Czy może pan nam przybliżyć ile tych spraw w ostatnim czasie było, czego dotyczyły? Ile z tych spraw pan wygrał? PP: …błoga cisza Obserwator23: Jak sam pan mówi prowadzi pan „bardzo wyważoną i odpowiedzialną politykę finansową” Czy w takim razie pracownicy urzędu mogą liczyć na jakieś podwyżki pensji w najbliższym czasie? PP: …totalna cisza Obserwator23: Twierdzi pan, że opozycja nie chce modernizacji szpitala w naszym mieście. A czy może zapytał pan mieszkańców co sądzą w tej i innej sprawie, przeprowadzając szeroko rozumiane konsultacje społeczne? PP: …kosmiczna cisza Obserwator23: Zasugerował pan, że ponieważ nie ma na chwilę obecną ofert na stanowisko dyrektora ZGM, może ktoś z krytyków działalności ustępującego dyrektora złoży ofertę. Czy jest pan pewien, że chciałby pan na tym stanowisku człowieka zdecydowanego, mającego odmienne wizje i zdanie od pana, z twardym kręgosłupem moralnym ? PP: …taka sobie cisza Obserwator23: Złożył pan burmistrzowi Radzionkowa wspaniałą ofertę regulacji granic naszego miasta z Radzionkowem. Pana zdaniem, dlaczego nasi sąsiedzi nie chcą skorzystać z tak interesującej propozycji? PP: …niezwykła cisza Obserwator23: Dziękuję za wyczerpujące odpowiedzi jak również za to, że nie musiałem kilkakrotnie powtarzać pytań. Życzę udanego smażenia kiełbasek wyborczych. źródło: spiekar.pl


Wiesław Umiński: wróg publiczny ►

Komitet Obywatelski Miasta Piekary Śląskie to organizacja istniejąca od 24 lat! Jej przewodniczący, liczący sobie 81 lat Wiesław Umiński, nagle stał się niewygodny i musi się tłumaczyć. Czy to akcja z powodów politycznych? Skądże!

Wpierw Andrzej A., zwolennik Stanisława Korfantego, bezpardonowo zaatakował Umińskiego w internecie, szkalując jego dobre imię. Usłyszał za to w sądzie wyrok karny. - Mojego ojca ohydnie pomówiono, w sposób obrzydliwy, bo anonimowo. Uważam, że obowiazkiem każdego porządnego syna czy córki jest wystąpić w obronie dobrego imienia rodzica. Niezawisły sąd orzekł, że Andrzej A. skłamał. W tej sytuacji oczekiwałam reakcji władz miasta - mówi Sława Umińska. Reakcja jest, ale nieco inna niż oczekiwano. Przewodniczący otrzymał formalne, urzędowe pismo. W ciągu 14 dni władze miasta oczekują wyjaśnień dotyczących działalności Komitetu Obywatelskiego, REKLAMA

konkretnie adresu, którym posługuje się Stowarzyszenie (Miejski Dom Kultury, Bytomska 73). - Od samego początku tj. od pierwszych wyborów samorządowych, władze miasta uważały, że z domów kultury mogą korzystać organizacje, które mają w programie działalność kulturalną i tym samym prawo do posługiwania się adresem MDK. Dziwne, że przez 11 lat pełnienia funkcji przez prezydenta Stanisława Korfantego, nikt nie kwestionował tego stanu, wręcz przeciwnie, MDK użyczało pomieszczeń i przyjmowało pocztę KO. Nagle coś się zmieniło w stanowisku dyrekcji MDK - mówi Wiesław Umiński. Zgodę na posługiwanie się adresem wydał jeszcze prezydent Andrzej Żydek. Nie budziło to

wątpliwości żadnego z kolejnych dyrektorów Miejskiego Domu Kultury. Do czasu remontu elewacji na budynku znajdowała się nawet tabliczka z nazwą Stowarzyszenia. Teraz nagle pojawiły się wątpliwości czy Komitet Obywatelski posługuje się adresem legalnie, a przewodniczący ma to wytłumaczyć. Czym Wiesław Umiński zasłużył na taką uwagę? Jest przewodniczącym organizacji działającej w naszym mieście od 5 października 1989 roku! Z Komitetu Obywatelskiego wywodził się m. in. prezydent Andrzej Żydek, Grzegorz Gowarzewski czy poseł Jerzy Polaczek. Wiesław Umiński jest także ojcem cieszącej się największym poparciem w mieście radnej Sławy Umińskiej, której nazwisko pojawiło

się ostatnio w kontekście wyborów na prezydenta Piekar Śląskich. Trudno też nie dostrzec „wywrotowej” działalności samego Komitetu Obywatelskiego. To organizacja, która zapłaciła za lokal, w którym odbywają się spotkania Biura Porad Obywatelskich. Członkowie Stowarzyszenia uczestniczą w obchodach patriotycznych, organizują spotkania historyczne i rozdają flagi biało-czerwone. Kim jest sam Wiesław Uminski? Jego życiorys zasługuje na znacznie większą uwagę niż historie życiowe osób go krytykujących: Udział w harcerskiej zbrojnej organizacji niepodległościowej w okresie od IV 1945 r. do XI 1951 r. Więziony w Montelupich (śledztwo) w Krakowie

Archiwalne zdjęcie z obchodów święta 3-go Maja zorganizowanych przez Komitet Obywatelski po raz pierwszy w nowej Polsce. w okresie od XI 1951 r. do IV 1952r.Za udział w walce o wolność i niepodległość Polski w okresie powojennym mianowany przez Prezydenta RP na stopień podporucznika. Wyróżniony Krzyżem Niezłomnych, Kombatanckim Krzyżem Zasługi, Krzyżem Walki o Niepodległość. W 1999 r. otrzymał Odznakę Zasłużonego dla Województwa Śląskiego za pracę społeczną w Komitecie

Obywatelskim miasta Piekary Śląskie. Przedstawiciele władz przekonują, że cała sprawa nie ma nic wspólnego z polityką. Niektórzy są jednak przekonani, że problemy to efekt krytycznego spojrzenia członków Stowarzyszenia na rządy prezydenta i poparcia jakiego udzielają jego kontrkandydatowi. KAT


Meldujemy wykonanie zadania ► Wiosną po raz czwarty zachęcaliśmy Państwa do przekazywania 1% swojego podatku na rzecz organizacji pożytku publicznego. Piekarzanie przekazali na rzecz 569 organizacji kwotę 713 909,18 zł, o prawie 5,7% więcej niż w roku 2012 (w całym kraju wzrost był niższy, wyniósł około 4,5%). Z tego wyniku możemy być dumni. W całej Polsce 7110 organizacji otrzymało ponad 480 mln zł. Wszędzie rekordzistką jest Fundacja Dzieciom „Zdążyć z pomocą”, do której z Piekar trafiło ponad 154 tys. zł (w Polsce fundacja zebrała ponad 117 mln) oraz Stowarzyszenie Pomocy Chorym na Dystrophie Musculorum z otrzymanymi od piekarzan ponad 32 tys. zł. 17 016 zł trafiło na konto Warsztatów Terapii Zajęciowej w Dąbrówce. Ponad 23 tys. otrzymał NFOZ wspierający Szpital Miejski, hojni byliśmy dla Caritas Archidiecezji Katowickiej i Caritas Polska, 359 osób wsparło Śląskie Stowarzyszenie Chorych na SM „SEZAM”, pomogliśmy chorym na mukowiscydozę. Oczywiście pamiętaliśmy o piekarskich fundacjach Paraplegii im. dr J. Daaba i FOZ Pracowników KWK Julian. - Kiedy rozpoczynaliśmy tę akcję pojawiały się różne komentarze. Zaczęliśmy od jednego billboardu, reklam w gazecie i kilkudziesięciu wypełnionych PIT-ów. Dziś nie mam wątpliwości, że było warto - mówi Sława Umińska. Kwoty, o których piszemy, a które zostały przeznaczone na szlachetne REKLAMA

W przyszłym roku liczymy na Waszą pomoc. Padł rekord, ale możemy go poprawić. Wystarczy namówić do tego rodzinę, przyjaciół i znajomych. Pełną listę piekarskich Organizacji Pożytku Publicznego znajdziecie Państwo na stronie internetowej: www.krzysztofturzanski.pl,

cele, to wynik nie tylko naszej akcji. To przede wszystkim wspaniały gest 14 195 mieszkańców Piekar. Dziękujemy w imieniu obdarowanych. Naszą akcję będziemy kontynuować w przyszłym roku. Będziemy dalej promować piekarskie i działające na rzecz piekarzan OPP, będziemy bezpłatnie pomagać Wam wypełniać PITy. - W tym miejscu serdeczne podziękowania należą się Maciejowi Czempielowi, który w tym roku pomógł wypełnić ponad 1100 PIT-ów. To on jest motorem akcji. Dziękujemy w imieniu mieszkańców - mówi Krzysztof Turzański. Ilość osób, która skorzystała z pomocy Macieja Czempiela to najlepszy dowód na to, że akcja „Zostaw 1% w Piekarach Śląskich” połączona z akcją bezpłatnego wypełniania PIT-ów jest potrzebna. AK Koordynator akcji umwetu: Maciej Czempiel mbczempiel@piekary.net tel. 501453942

Skarga odrzucona Tomasz Flodrowski Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach odrzucił moją skargę w przedmiocie bezczynności Prezydenta Piekar Śląskich polegającej na nieudzieleniu mi informacji publicznej m.in. w zakresie powiązań Prezydenta z dwutygodnikiem Twoje Piekary, zasad na jakich publikuje na jego łamach felietony oraz kwestii finansowych z tym związanych. Co ciekawe, ogłoszenie wyroku było dwukrotnie odraczane ze względu na zawiłość sprawy, co należy do rzadkości, a skład orzekający w ogólne nie rozpatrywał meritum skargi, gdyż dopatrzył się uchybień formalnych. W opinii Sądu skarga była niedopuszczalna, gdyż jako radnemu przysługiwał mi w rozpatrywanym przypadku tryb uzyskiwania informacji przewidziany Statutem Piekar Śląskich i z niego powinienem skorzystać, a nie, jak to uczyniłem, z trybu ustawowego. Sąd zaś nie jest uprawniony do kontroli udzielania informacji w trybie statutowym, gdyż takie uprawnienia posiada Rada Miasta. W Radzie Miasta większość ma jednak ugrupowanie Prezydenta, więc nie należy się spodziewać, by swojego szefa potraktowali nazbyt surowo. W ten sposób koło się zamyka i zostałem pozbawiony możliwości wyegzekwowania od Prezydenta przestrzegania prawa. Po dziś dzień żądanych informacji nie otrzymałem. Rozważam wniesienie skargi kasacyjnej do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Zainteresowanych zachęcam do zapoznania się z uzasadnieniem postanowienia dostępnego w internecie pod sygnaturą IV SAB/Gl 62/13.


Przyroda Piekar W Piekarach Śląskich ostatnie skrawki półnaturalnej przyrody zachowały się tylko w ich skrajnie południowych (wokół Dąbrówki) oraz północnych rejonach. Jeśli spojrzymy na Piekary Śląskie z lotu ptaka, ujrzymy zielone serce miasta w postaci Kalwarii otoczone pasem infrastruktury miejskiej, ale dalej, na zewnętrznej granicy znów zobaczymy „zielone płuca Piekar.” Lasy Lipka i Dioblina, i łąki na Kocich Górkach, Księżej Górze i Bekasowej Łące. To ostatnie miejsca w Piekarach, gdzie mieszkańcy mogą jeszcze zobaczyć resztki tego, co niegdyś było tu powszechne. Trzeba podkreślić, że nie ma w Piekarach miejsc cenniejszych przyrodniczo, niż te trzy (poza lasami) fragmenty zieleni. Przyroda jako całość, na poziomie całych siedlisk, mimo, że składa się z ogromnej liczby gatunków tworzących złożoną sieć zależności, tworzy funkcjonalną całość rozwijającą się w długich

Winna Góra oraz uchwycona w obiektywie pięna Rusałka Pawik (z lewej).

cyklach czasowych, liczonych w skali wielu dziesięcioleci. Nawet niewielkie zaburzenie w chwili obecnej, może przynieść katastrofalne skutki w przyszłości, ale też nawet nie-

wielkie nakłady na ochronę mogą skutkować wzrostem różnorodności biologicznej i zwiększeniem złożoności siedlisk. Członkowie Piekarskiego

Stowarzyszenia Przyrodników od ponad czterech lat starają się o ochronę resztek naturalnych i chronionych siedlisk istniejących w Piekarach. Chcemy chronić przyrodę nie dla niej samej, ale dla człowieka, bo to on jest ostatecznym odbiorcą zarówno wrażeń estetycznych jak i podmiotem wszelkich czynności poznawczych prowadzących do Prawdy. To jest odpowiedzialność

ciążąca na każdym pokoleniu wobec przyszłych pokoleń ludzkich, aby spuścizna, która nie istnieje za sprawą człowieka, ale której istnienie od człowieka zależy, trwała i była przekazywana dalej bez uszczerbku. Taka odpowiedzialność spoczywa również na obecnych mieszkańcach naszego miasta. Skutków być może nie zobaczymy już my, ale dopiero ludzie dwie albo trzy

generacje po nas. Nie mniej to właśnie od działań nas, współczesnych zależy to, jakimi zobaczą Piekary przyszli ich mieszkańcy. Niniejsza publikacja ma za zadanie po raz kolejny przybliżyć mieszkańcom różnorodność przyrody Piekar Śląskich i zachęcić do głębszego jej poznania. Łukasz Depa fot. M. Szydłowski

Zwyczajny - niezwyczajny Pień piekarskiego rokitnika zwyczajnego osiągnął wymiary niezwyczajne i prawdopodobnie nie rejestrowane w całym województwie śląskim, a może i w kraju. Jego obwód na wysokości 1,30 m wynosi aż 91 cm. Odpowiada to np. ok. 70-letniemu bukowi. Wiek naszego rokitnika można szacować na ok. 35 lat. Czy to wystarczy aby stał się pomnikiem przyrody? Niezwykły okaz wyrósł w pn.-wsch. części Piekar Śląskich, w dzielnicy Józefka, na styku ulic Kamiennej i Perłowej. W naszym mieście rokitnika spotkać można dość często, zwłaszcza na terenach poprzemysłowych lub jako gatunek ozdobny. Są to najczęściej formy krzewiaste, ten o którym mowa jest jednak typowym drzewem wysokości ok. 7 m. Dlatego warto go chronić. Słów kilka o samym gatunku, Hippophaë rhamnoides L. – rokitnik zwyczajny (r. pospolity) jest krzewem lub rzadko niewielkim drzewem do ok. 10 m wys., z cienkim pniem,

ciernistymi pędami i wąskimi liśćmi, z wierzchu szarozielonymi, a od spodu błyszcząco białymi lub z brązowym odcieniem, oraz w okresie zimowym z niezwykłymi pączkami – na męskich osobnikach są one większe i liczniejsze niż na żeńskich – złocisto ciemnobrązowe, jakby barwy miedzianej. To nie koniec „niezwykłości” tego gatunku. Rokitnik „dożywia” się dzięki symbiozie z promieniowcami przyswajającymi wolny azot, dlatego może rosnąć nawet na bardzo ubogich i piaszczystych glebach. U nas naturalnie spotkać go można nad Bałtykiem, gdzie w strefie

przybrzeżnej umacnia luźne piaski, rozrastając się dzięki wydawaniu odrośli korzeniowych. Ta ostatnia cecha rokitnika, jak i odporność na suszę, zasolenie i zanieczyszczenia powietrza, pozwoliły zastosować go jako krzew glebochronny, np. na hałdach terenów poprzemysłowych. Ale rokitnik to nie tylko gatunek „ratunkowy” dla skutków przemysłu. Jego kolejne walory – dietetyczne i lecznicze doceniono już dawno, dzięki przede wszystkim owocom. Znaleziono w nich bogactwo witamin i mikroelementów. Pod względem zawartości witaminy E, rokitnik przewyż-

sza prawie wszystkie rośliny owocowe. Najbardziej chyba jednak znane są jego owoce (pojawiające się tylko na żeńskich okazach) jako źródło witaminy C, stosowane w profilaktyce i leczeniu chorób bakteryjnych i wirusowych, a nawet uszkodzeń i chorób skóry. Rokitnik zwyczajny jako nasz rodzimy gatunek objęty jest ścisłą ochroną, ale tylko na stanowiskach naturalnych. Ponadto spotkać go można jeszcze w Europie i Azji – Mongolii i pn. Chinach. W Rosji nazywany jest „syberyjskim ananasem”. tekst i foto: Janusz Banaś

Piekarski okaz rokitnika. Czy stanie się pomnikiem przyrody?


Flora Piekar

Goryczka krzyżowa Gentiana cruciata, piękna roślina posiadająca grubą łodygę gęsto ulistnioną, o małych fioletowych kwiatach tworzących kępy. Rośnie na podłożu bogatym w wapń, charakterystyczna jest dla muraw kserotermicznych. Goryczka objęta jest ochroną ścisłą, jest to gatunek bardzo rzadki na Wyżynie Śląskiej. Piekarskie stanowisko znane od około 100 lat (badania niemieckich botaników), znajduje się w zachodniej części miasta. Obecna populacja wynosi około 40 osobników. Goryczka krzyżowa jest też rośliną żywicielską bardzo rzadkiego modraszka - modraszka rebeli. (fot. A. Szczepańczyk)

Pierwsze wzmianki o roślinności naszego miasta znaleźć można u niemieckich botaników którzy na początku XX prowadzili tu badania. Dowiadujemy się z nich o występowaniu już przed stu laty stanowisk goryczki krzyżowej, licznych storczyków itp. Piekary niewielu mieszkańcom jawią się jako miasto bogate w walory przyrody ożywionej. Wielowiekowa eksploatacja surowców mineralnych wywarła ogromne piętno na otaczającej nas przyrodzie. Pomimo tego w mieście znajduje się wiele miejsc o bogatej przyrodzie, w których spotkać można wiele cennych i rzadkich okazów flory i fauny. W ramkach prezentujemy najciekawsze naszym zdaniem najciekawsze z nich. W sumie na terenie miasta stwierdzono 20 roślin całkowicie lub częściowo chronionych: 1. Orlik pospolity Aquilegia vulgaris  2. Dzięwięćsił bezłodygowy Carlina acaulis  3. Kukułka szerokolistna Dacthylorriza maialis  4. Buławik wielokwiatowy Cephalanthera damasonium  5. Kruszczyk rdzawoczerwony Epipactis atrorubens  6. Kruszczyk szerokolistny Epipactis helleborine  7. Konwalia majowa Convallaria maialis  8. Kalina koralowa Viburnum opulus  9. Kruszyna pospolita Frangula alnus  10. Goryczka krzyżowa Gentiana cruciata 

Pływacz zachodni Utricularia australis, ta bardzo ciekawa roślina ma w mieście tylko jedno stanowisko w Dolinie Brynicy. Jest to roślina uważana za rzadką w skali kraju, często mylona z pływaczem zwyczajnym. Jednakże na południu Polski (a zwłaszcza w naszym regionie) tak nie jest, jest to najpospolitszy pływacz, a jednoczenie niemal brak tu stanowisk pływacza zwyczajnego. Roślina związana jest z żyznymi wodami a ciekawostką jest fakt że jest ona mięsożercą. Należy do grupy roślin owadożernych (pędy ma zielone – jest zdolny do fotosyntezy, ale wzbogaca jedynie „dietę” takim pokarmem). (fot. Ł. Krajewski)

Orlik pospolity Aquilegia vulgaris  to piękna roślina z rodziny jaskrowatych. W stanie naturalnym występuje w Polsce stosunkowo rzadko, częściej spotkać można mieszańce - uciekinierów z ogródków działkowych, ogrodów itp. Charakterystyczne fioletowe kwiaty osadzone są w długich szypułkach i wznoszą się na smukłych łodygach. Orlika spotkać można w różnych środowiskach, od  wilgotnych lasów do zarośli i zrębów. W Piekarach Śląskich ma jedno stanowisko, które pierwszy raz stwierdzono w roku 2002. Orlik objęty jest ochroną gatunkową. (fot. P. Siwy)

11. Ciemiężyca zielona Veratrum lobelianum  12. Cis pospolity Taxus baccata  13. Zaraza kocha Orobanche kochii 14. Goryczuszka orzęsiona Gentianella ciliata 15. Buławnik mieczolistny Cephalanthera longifolia 16. Pływacz zachodni Utricularia australis 17. Cis pospolity Taxus baccata 18. Goryczka wąskolistna Gentiana pneumonanthe 19. Skrzyp pstry Equisetum variegatum 20. Śniadek baldaszkowaty Ornithogalum umbellatum Łukasz Depa, Łukasz Krajewski, Paweł Siwy, Adam Szczepańczyk Na zdjęciach od góry: Pęd zimowy rokitnika (fot. J.Banaś) oraz ognik szkarłatny (fot. Ł. Krajewski)

Buławnik mieczolistny Cephalanthera longifolia to rzadki i zanikający wskaźnik buczyn i starych lasów liściastych (zwłaszcza buczyn storczykowych), wymagający najwyżej nieznacznie kwaśnej próchnicy, której wytworzeniu sprzyja tu wapienne podłoże. Buławnik rośnie w zachodniej części miasta, nieopodal użytku ekologicznego Księża Góra, na terenie Kocich Górek. Na stanowisku populacja buławnika jest stosunkowo liczna i waha się w zależności od sezonu od kilkudziesięciu do 100 osobników. (fot. A. Szczepańczyk)

Goryczuszka orzęsiona Gentianella cilliata – jej obecność na terenie Księżej Góry została stwierdzona po raz pierwszy w 2011 roku (jeden osobnik) i ponownie w 2013 roku (kilkanaście osobników). Jest to gatunek chroniony, charakterystyczny dla muraw kserotermicznych, dlatego na obszarze Księżej Góry znajduje doskonałe warunki siedliskowe. Pospolita jest w Sudetach i Karpatach, rzadziej występuje także na pogórzu i przyległych obszarach. Kolor kwiatów może być różny (od niebieskich do białych), zależnie od środowiska. (fot. Ł. Krajewski)


Pomniki przyrody

Zaraza Kocha Orobanche kochii Gatunek kontynentalnych muraw kserotermicznych. Jest jak każda zaraza cudzożywna, nie przeprowadza fotosyntezy, lecz pasożytuje na innych roślinach. Ten niedawno wyodrębniony ponownie po ponad 100 latach gatunek jest ciekawym przykładem gatunku syberyjskiego we florze Polski, a stanowisko w Piekarach Śląskich jest jednym z najdalej wysuniętych na zachód w Polsce. (fot. Ł. Krajewski)

Drzewa - nIemi świadkowie przeszłości...

Groszek błotny Lathyrus palustris W Polsce występuje głównie na niżu, najliczniej w dolinach dużych rzek: Wisły, Odry, Warty, Noteci, Bugu W Piekarach mamy liczną populację w rejonie zbiorników zastępczych dla płazów w dolinie Brynicy. To bardzo rzadki gatunek na terenie województwa, związany z naturalnie zachowanymi dolinami większych rzek. Roślina umieszczona na Czerwonej liście roślin i grzybów Polski w grupie gatunków narażonych na wyginięcie (kategoria zagrożenia V). (fot. Ł. Krajewski)

Grążel żółty Nuphar lutea Występuje w niemal całej Europie oraz w środkowej i zachodniej Azji. W Polsce na niżu jest rośliną pospolitą.Roślina stawów, starorzeczy i wolnopłynących wód. Licznie występuje w stawach np. Lipka i Cegielnia. Naturalne stanowisko znajduje się w starorzeczu na Józefce. Posiada bardzo długie kłącza, duże okrągłe liście i piękne żółte kwiaty. Roślina trująca. Alkaloidy znajdujące się w roślinie działają porażająco na korę mózgową. Jest to także roślina lecznicza stosowana w homeopatii. W Polsce objęta częściową ochroną gatunkową. (fot. M. Szydłowski)

Dziewięćsił bezłodygowy Carlina acaulis Gatunek rośliny należącej do rodziny astrowatych. Występuje w rejonach alpejskich południowej i centralnej Europy, dosyć często na terenie Polski południowej, rzadko na niżu. Roślina lecznicza: korzeń wykorzystywany był jako środek napotny lub moczopędny, a także przy zaburzeniach trawienia. Występuje w Piekarach w zachodniej części miasta na wzgórzach Garbu Tarnogórskiego. Piękna roślina kiedyś zbierana jako ozdoba, poularny motyw góralski. Populacja piekarska stosunkowo liczna. (fot. Ł. Depa)

Powojnik pnący Clematis vitalba W Polsce występuje w wielu miejscach, głównie w zachodniej części kraju, na Śląsku, w dolinie Wisły. W niektórych krajach, również w Polsce jest uprawiany. Nadaje się do ogródkow przydomowych i do parków. Z powodu swojego ekspansywnego wzrostu szybko zarasta pędami otaczające go krzewy czy inne rośliny. Może dziwić fakt zamieszczenia tak popularnej rośliny w tym miejscu, ale do tej pory był on błędnie oznaczany jako chroniony powojnik prosty. Rośliną ta zainteresowali się botanicy, którzy ewidentnie zweryfikowali gatunek jako powojnik pnący. (fot. A. Szczepańczyk)

W Piekarach Śląskich, choć trudno w to uwierzyć, nie ma ani jednego pomnika przyrody. Nie znaczy to, że nie ma wartościowych drzew, które można by taką ochroną otoczyć. Po prostu do tej pory nie skorzystaliśmy z takiej możliwości. Pierwsza poważna propozycja pojawiła się w tym roku i dotyczyła Rokitnika zwyczajnego, o którym piszemy na pierwszej stronie. Przyzwyczajeni jesteśmy do sędziwych drzew nazywanych świadkami historii, jakich nie brakuje choćby w sąsiadującym z Piekarami Śląskimi Świerklańcu. Czy nasz Rokitnik zasługuje na podobne wyróżnienie? Za zgodą radnych rozpoczęta została procedura ustanowienia pomnika przyrody. Wkrótce fachowcy zweryfikują czy nasz okaz rokitnika zwyczajnego jest naprawdę tak wyjątkowy, że warto go chronić. Według ustawy o ochronie przyrody „Pomnikami przyrody są pojedyncze twory przyrody żywej i nieożywionej lub ich skupiska o szczególnej wartości przyrodniczej, naukowej, kulturowej, historycznej lub krajobrazowej oraz odznaczające się indywidualnymi cechami, wyróżniającymi je wśród innych tworów, okazałych rozmiarów drzewa….” Na obszarze Piekar, w wyniku inwentaryzacji stwierdzono obecność 22 wolnostojących drzew o rozmiarach pomnikowych, z których większość rośnie na terenie kompleksu sakralnego Kalwaria. To one są najbardziej rzucającym się w oczy elementem przyrody tego miejsca i to one w znacznej mierze budują jego charakterystyczny, cienisty klimat. Panujący pod zielonym drzewostanem półmrok sprzyja uspokojeniu skołatanych nerwów oraz buduje atmosferę wyciszenia i kontemplacji. Wiosną, w kwietniu i maju, ich świeże, soczysto-zielone liście, skąpane w blasku słońca zdają się być wykonane ze szmaragdów. Późnym latem, żółknące już z wolna, przynoszą cień i ochłodę, chroniąc rozpostartymi szeroko konarami przed ostatnimi, letnimi upałami. Spośród tych, które imponują najbardziej, szczególną uwagę należy zwrócić na dwa gatunki, rodzime dla naszego kraju. Pierwszym z nich jest buk zwyczajny, którego jeden, szczególnie piękny i dorodny okaz, z pewnością ponad stuletni, wyrasta zaraz obok figurki, przy północno-zachodnim wejściu. Jego prosty, strzelisty pień wznosi się srebrzyście ponad korony pozostałych drzew, niczym wieża kalwaryjskiego kościoła ponad miastem. Drugim gatunkiem, którego niemal pomnikowe okazy odnajdujemy zarówno na samym wzgórzu, jak i koło wejścia do Studzienki a także na Rajskim Placu, jest jesion. Nie na darmo nazywa się ten gatunek jesionem wyniosłym, gdyż jest to drzewo pod względem rozmiarów niewiele tylko ustępujące dębom. Dawne ludy północy uważały nawet, że cały świat wsparty jest na konarach potężnego jesionu. I dziś te majestatyczne drzewa budzą niemały podziw. Z pozostałych drzew o rozmiarach pomnikowych na uwagę zasługuje klon jawor, rosnący obok Kaplicy Św. Barbary, o charakterystycznej, łuszczącej się korze a także dwa wiązy rosnące przy drodze łączącej Piekary z Kozłową Górą. Łukasz Depa, Paweł Siwy Na zdjęciu: buk na Kalwarii (fot. A. Szczepańczyk)


Fauna Piekar

Gronstaj Mustela erminea Gatunek małego drapieżnego ssaka z rodziny łasicowatych. Ma zmienne ubarwienie, zależne od pory roku. W lecie jego sierść jest koloru czekoladowo-brązowego na grzbiecie, żółto-białego na brzuchu, z czarnym końcem ogona. W zimie futro zmienia na białe z czarnym końcem ogona. Mieszka na obrzeżach lasu, w zaroślach, jest zwierzęciem naziemnym, prowadzącym raczej nocny tryb życia. Obecnie dość dobrze udokumentowane jest jego występowanie jedynie w Puszczy Białowieskiej. W Piekarach widziany kilkukrotnie. (fot. S . Strzelczyk)

Wiele osób widziało w naszym mieście sarnę, zająca, może nawet lisa. Piekarska przyroda to jednak o wiele więcej interesujących gatunków, którym warto się przyjrzeć. Gronostaj, chomik europejski czy też kumak nizinny to gatunki, które trudniej spotkać, ale nie jest to niemożliwe. Piekary to także prawdziwy raj dla miłośników ptaków. Ilość i skład gatunkowy fauny Piekar zależy od wielu czynników. Na terenach o silnej antropopresji życie zwierząt determinowane jest zarówno działalnością człowieka jak i możliwościami przystosowawczymi wykształconymi przez dany gatunek w toku ewolucji. Miasta stały się ekosystemami, które dla części zwierząt stanowią swoistą imitację warunków naturalnych (np. dla jerzyków, dla których budynki mieszkalne imitują naturalne siedlisko górskie). Zwierzęta, o których mowa, wskutek kurczenia się ich naturalnych siedlisk, zmuszone zostały do synantropizacji – wkraczają na tereny zurbanizowane. Wiele z nich daje sobie radę w warunkach miejskich adaptując np. budynki i kanały do swoich potrzeb życiowych. Z drugiej strony w naszym mieście występuje szereg gatunków rzadkich tak w skali miasta jak i regionu. Przede wszystkim są to ptaki i płazy. Do największych skarbów przyrodniczych Piekar zaliczyć należy min. podróżniczki, derkacze, kszyki, ortolany a z płazów na uwagę zasługują kumaki nizinne, rzekotki drzewne, grzebiuszki czy traszki grzebieniaste. Ssaki reprezentowane są min. przez lisy, sarny, zające, gronostaje, wiewiórki, łasice, kuny ale także i rzadsze borsuki, bobry europejskie, należące do owadożernych małe, jadowite ssaki - rzęsorki rzeczki. Ciekawostką jest występowanie na terenie Piekar dwu gatunków jeży: zachodniego i wschodniego – na terenie naszego miasta przebiega granica zasięgu obu tych gatunków. Z gadów występuje u nas zaskroniec i żmija zygzakowata. Z drugiej zaś strony wiele gatunków dawniej licznych wycofuje się lub całkowicie zanika z terenów Śląska. Wpływ na tą sytuację ma przede wszystkim zmiana sposobu zagospodarowania ziemi, intensyfikacja i chemizacja rolnictwa, rozwój zabudowy w terenach podmiejskich, zwierzęta tracą swe naturalne siedliska, miejsca lęgowe i miejsca odpoczynku. Przykładem może tu być wycofywanie się sowy pójdźki czy skowronka - dzierlatki. Paweł Siwy, Adam Szczepańczyk Na zdjęciach od góry:: zając szarak (fot. S. Strzelczyk) oraz bocian biały (fot. A. Szczepańczyk)

Kumak nizinny Bombina bombina Bardzo ciekawy płaz z ostrzegawczo ubarwionym spodem ciała, zasiedla niewielkie zbiorniki i starorzeczaw. Skóra kumaka, nawet przy niewielkim podrażnieniu wydziela gęsty, pieniący się śluz. Jad w nim zawarty jest trujący dla zwierząt i człowieka, a nawet dla samego kumaka. Kumak wpisany jest na czerwoną listę IUCN (Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody). W Piekarach jeszcze częsty, ale niestety w wyniku likwidacji środowisk podmokłych - jak wszędzie jego obecność jest zagrożnona. (fot. P. Siwy)

Lis Vulpes vulpes Nazwa zwyczajowa oznaczająca drapieżnego ssaka z rodzaju Vulpes, najczęściej stosowana w odniesieniu do gatunku Vulpes vulpes (w języku polskim zwanego lisem pospolitym, lisem rudym lub po prostu lisem), a także przedstawicieli innych gatunków, podobnych do lisa. Liczny gatunek drapieżnego ssaka. Jego wzrost liczebności wiąże się z walką jaką podjęta od lat 90tych XX w. z wścieklizną. W Piekarach zidentyfikowano 9 czynnych nor. Lis wciąż jest znakiem sprytu i przebiegłości w wielu kulturach. (fot. P. Siwy)

Ortolan Emberiza hortulana Gatunek małego ptaka wędrownego, zamieszkujący większość Europy i zachodnią Azję. W zachodniej Europie występuje wyspowo, nie na całym obszarze. W Polsce nieliczny ptak lęgowy niżu, choć rozmieszczony nierównomiernie i miejscowo może być liczny. Ten rzadki ptak odnotowuje znaczny spadek liczebności na terenie całego kraju. W Piekarach Śląskich występuje w dwóch miejscach. Charakterystyczny śpiew ortolana może być mylony z trznadlem. Na terenie Polski gatunek ten jest objęty ścisłą ochroną gatunkową. (fot. A. Szczepańczyk)

Podróżniczek Luscinia svecica Gatunek niewielkiego pt.aka wędrownego z rodziny muchołówkowatych Występuje w północnej i środkowej Eurazji, zimuje w północnej Afryce. W Polsce bardzo nieliczny ptak lęgowy. To jeden z najcenniejszych przedstawicieli awifauny występującej w naszym mieście. Pięknie ubarwiony, występuje nielicznie w Dolinie Brynicy, gdzie stale prowadzony jest monitoring jego populacji. Śpiew podróżniczka jest melodyjny, jednak zupełnie inny niż ten wydawany przez inne słowiki. Jest on mniej złożony i melodyjny skaldający się z kilku zwrotek. (fot. A. Szczepańczyk)


Rzekotka hyla arborea Jedyny płaz nadrzewny występujący w Polsce. Rzekotka jest już nielicznym składnikiem fauny miasta. Głównie występuje w Dolinie Brynicy i na obszarach przyległych oraz na Kocich Górkach. W letnie wieczory i nocą można usłyszeć charakterystyczne głośne rede-rede-rede wydawane przez tego małego płaza. W Europie występują dwa gatunki z tego rodzaju – rzekotka drzewna i rzekotka śródziemnomorska. Innymi znanymi gatunkami są żyjące w Ameryce rzekotka zielona (Hyla cinenrea) oraz rzekotka szara (Hyla chrysoscelis). (fot. Ł. Depa)

Sarna europejska Capreolus capreolus Jedno z ważniejszych zwierząt łownych Europy. Samica jest potocznie nazywana kozą, samiec rogaczem, kozłem, młode zaś koźlętami. Występuje w Europie, Azji Mniejszej i regionie Morza Kaspijskiego. W Azji występuje blisko z nią spokrewniona sarna syberyjska. W Polsce gatunek pospolity. Coraz liczniejsza w naszym mieście widziana właściwie w każdej dzielnicy. W poszukiwaniu jedzenia często podchodzą pod domostwa. Sarny najłatwiej obserować na polach wokół Kopca oraz na łąkach zalewowych na Józefce. (S. Strzelczyk)

Świtezianka Dziewica Calopteryx virgo Nazywana także świtezianką modrą występuje w Europie, północnej Afryce, centralnej Azji i na Syberii. Można je spotkać głównie nad wodą, w pobliżu stawów i jezior. Występują również w górach. W Piekarach Śląskich ta piękna delikatna ważka licznie występuje w Dolinie Brynicy i nad małymi stawami. Rozpiętość jej skrzydeł może dochodzić do 7 cm. Jak każda ważka jest drapieżnikiem. Samiec jest ciemnoniebieski z czerwono-niebieskimi skrzydłami, samice są zielone z przezroczystymi skrzydłami z białą plamką. (fot. A. Szczepańczyk)

Chomik europejski Cricetus cricetus Największy gatunek chomika, jedyny przedstawiciel rodzaju Cricetus. Występuje na terenie Europy i Azji, tylko w naturze, nie jest hodowany. Jest szkodnikiem upraw rolnych, lecz ze względu na rzadkie występowanie został wpisany w Polsce na listę gatunków prawnie chronionych. Ten sympatyczny gryzoń kiedyś tak częsty obecnie w skali kraju jest na wyginięciu. Przez lata tępiony i zabijany znacznie zmniejszył swój areał. W Piekarach występuje na Dąbrówce Wielkiej i rzadziej na polach uprawnych w okolicy Kopca Wyzwolenia. (fot. Łukasz Koba)

Pustułka Falco tinnunculus Gatunek średniej wielkości ptaka drapieżnego z rodziny sokołowatych. Zamieszkuje prawie całą Europę po wyżyny i wysokie Alpy oraz do wschodniej Azji z wyjątkiem koła podbiegunowego, a Afrykę na południe od Sahary. To ptak „herbowy” Piekarskiego Stowarzyszenia Przyrodników. Często można go zaobserwować, gdy zawisa w powietrzu wypatrując swych ofiar. Ten piękny sokół zasiedla wieże kościelne, wysokie budynki lub kominy. (fot. S. Strzelczyk)

Warto szukać Bogactwo piekarskiej fauny może niektórych zaskoczyć. Jakie gatunki można wypatrzeć w Piekarach Śląskich? Oto lista przygotowana przez piekarskich przyrodników. PŁAZY: Traszka grzebieniasta, Traszka zwyczajna, Kumak nizinny , Grzebiuszka ziemna (Huczek), Ropucha szara, Ropucha zielona, Rzekotka drzewna, Żaba jeziorkowa, Żaba wodna, Żaba trawna , Żaba moczarowa  GADY:  Jaszczurka zwinka, Jaszczurka żyworodna, Padalec, Zaskroniec , Żmija zygzakowata  SSAKI:  Jeż (europejski/wschodni), Kret, Zębiełek karliczek , Rzęsorek rzeczek, Ryjówka aksamitna, Wiewiórka, Bóbr, Chomik europejski , Karczownik, Nornica ruda, Nornik (Polnik) bury , Nornik (Polnik) zwyczajny, Piżmak, Koszatka, Mysz polna, Mysz zielna, Mysz zaroślowa, Mysz domowa, Szczur wędrowny, Zając szarak, Jenot, Lis, Wydra, Kuna domowa (Kamionka), Kuna leśna (Tumak), Borsuk, Łasica (Łaska), Gronostaj, Tchórz zwyczajny, Dzik, Łoś (wędrująca klępa w latach 90`), Sarna  PTAKI:  pojawiające się:  Perkozek, Kormoran, Bączek, Czapla biała, Czapla siwa, Bocian czarny, Bocian biały, Łabędź niemy, Łabędź krzykliwy, Gęś zbożowa, Gęś białoczelna, Gęś gęgawa, Cyraneczka, Krzyżówka, Cyranka, Płaskonos , Głowienka, Czernica, Gągoł, Nurogęś, Trzmielojad, Bielik, Błotniak stawowy, Błotniak łąkowy, Jastrząb, Krogulec, Myszołów, Myszołów włochaty, Pustułka, Drzemlik (lata 90`), Kuropatwa, Bażant, Kropiatka, Kokoszka, Łyska, Żuraw, Sieweczka rzeczna, Czajka, Batalion (1952), Bekasik, Kszyk, Krawawodziób, Łęczak, Śmieszka, Gołąb miejski, Grzywacz, Sierpówka, Turkawka, Puszczyk, Uszatka, Sowa błotna (Uszatka błotna), Jerzyk, Zimorodek, Dudek, Dzięcioł zielnosiwy, Dzięcioł zielony, Dzięcioł czarny, Dzięcioł czarny, Dzięcioł duży, Dzięcioł średni, Dzięciołek, Skowronek, Dymówka, Oknówka, Świergotek drzewny, Siwerniak, Pliszka żółta, Pliszka siwa, Jemiołuszka, Strzyżyk, Pokrzywnica, Rudzik, Słowik rdzawy, Kopciuszek, Pleszka, Pokląskwa, Kląskawka, Kos, Kwiczoł, Śpiewak, Droździk, Paszkot, Łozówka, Trzcinniczek, Trzciniak, Piegża, Cierniówka, Kapturka, Pierwiosnek, Piecuszek, Mysikrólik, Raniuszek, Sikora uboga, Czarnogłówka, Czubatka, Modraszka, Bogatka, Kowalik, Pełzacz leśny, Pełzacz ogrodowy, Remiz, Srokosz, Sójka, Sroka, Kawka, Gawron, Wrona siwa, Kruk, Szpak, Wróbel, Mazurek, Zięba, Dzwoniec, Szczygieł, Czyż, Makolągwa, Czeczotka, Dziwonia, Gil, Grubodziób. gniazdujące:  Brzegówka, Perkozek, Bąk, Bocian biały, Łabędź niemy, Krzyżówka, Jastrząb (do 2007), Myszołów, Pustułka, Kuropatwa, Przepiórka, Bażant, Wodnik, Derkacz, Kokoszka, Łyska, Żuraw, Sieweczka rzeczna, Czajka, Kszyk, Krawawodziób, Gołąb miejski, Grzywacz, Sierpówka, Turkawka (1994 Cempulik), Kukułka, Pójdźka (lata 90`), Puszczyk, Uszatka, Jerzyk, Krętogłów, Dzięcioł zielnosiwy, Dzięcioł zielony, Dzięcioł czarny, ,zięcioł duży, Dzięcioł średni, Dzięciołek, Skowronek, Dymówka, Oknówka, Świergotek drzewny, Pliszka żółta, Pliszka siwa, Strzyżyk, Rudzik, Słowik szary, Słowik rdzawy, Podróżniczek, Kopciuszek, Pleszka, Pokląskwa, Kląskawka, Białorzytka (1994 Cempulik), Kos, ,Kwiczoł, Śpiewak, Świerszczak, Strumieniówka, Rokitniczka, Łozówka, Trzcinniczek, Trzciniak, Zaganiacz, Piegża, Cierniówka, Gajówka, Kapturka, Świstunka leśna, Pierwiosnek, Piecuszek, Mysikrólik, Muchołówka szara, Raniuszek, Czarnogłówka, Modraszka, Bogatka, Kowalik, Pełzacz leśny, Pełzacz ogrodowy, Remiz, Wilga, Gąsiorek, Sójka, Sroka, Kawka, Wrona siwa, Szpak, Wróbel, Mazurek, Zięba, Kulczyk, Dzwoniec, Szczygieł, Makolągwa, Dziwonia, Grubodziób, Trznadel, Ortolan, Potrzos, Potrzeszcz.


Księża Góra Użytki ekologiczne są jedną z najprostszych a zarazem najczęstszych form ochrony przyrody w Polsce. W zamyśle ustawodawcy łatwość ich ustanowienia i przedmiot ochrony, powinny w znaczny sposób lokalnie zwiększyć bioróżnorodność i usprawnić ogólnopolski system ochrony przyrody. Obecnie są one powoływane na mocy uchwały rady gminy lub powiatu. Praktyka pokazała że przekazanie kompetencji w tej sprawie samorządom nie zawsze spełniło oczekiwania przyrodników. Jednym z pozytywnych przykładów współpracy samorządowców z organizacjami przyrodniczymi jest uchwalenie użytku ekologicznego w Piekarach Śląskich „Księża Góra” (użytek powołany został dnia 29 września 2011 podczas X sesji Rady Miasta Piekary Śląskie na wniosek Piekarskiego Stowarzyszenia Przyrodników). Użytek ekologiczny „Księża Góra” jest zlokalizowany przy drodze wojewódzkiej nr 911 (tzw. Obwodnica Zachodnia Piekar Śląskich) na wysokości przedłużenia ulicy Jana Pawła II czyli tzw. Łącznikiem Północnym Drogi Wojewódzkiej nr 911. W pobliżu znajduje się Kopiec Wyzwolenia (Powstańców Śląskich). Tuż przy granicy użytku przebiegają dwa szlaki turystyczne: Szlak Tysiąclecia oraz Szlak Powstańców Śląskich, którymi kierując się z Piekar Śląskich dochodzimy do Radzionkowa. Po zachodniej stronie (Radzionków) znajduje się Park Miejski z kąpieliskiem otwartym. Teren użytku ekologicznego „Księża Góra” jest obszarem wyrobiskowym, obejmującym szczytowe partie Księżej Góry

– na wysokości ok. 340 - 350 m n.p.m. Stanowi teren pofałdowany o urozmaiconej rzeźbie, z licznymi odsłonięciami macierzystej skały wapiennej – wapieni środkowotriasowych, margli i dolomitów. W wielu miejscach występują osypiska z inicjalnymi rędzinami oraz rumosz skalny. Obszar jest cenny przyrodniczo przede wszystkim z powodu wykształcenia się mozaiki różnorodnych zbiorowisk roślinnych, należących do czterech grup fitosocjologicznych: muraw kserotermicznych (Cirsio-Brachypodion), ciepłolubnych okrajków (Geranion sanguinei), ciepłolubnych zbiorowisk ruderalnych (Dauco-Melilotenion) oraz łąk świeżych (Arrhenaterion elatioris). W rozkładzie powierzchniowym zaznaczonego obszaru, wyraźnie można wyróżnić część centralną, obejmującą właściwe wyrobiska, oraz obszar peryferyjny. Bezpośrednio na wyrobiskach wykształciły się zbiorowiska kserotermiczne, w tym szczególnie cenne zbiorowiska muraw kserotermicznych z zespołu kłosownicy pierzastej Adonido-Brachypodie-

Widok na Księżą Górę i Kopiec Wyzwolenia (fot. A. Szczepańczyk). Na zdjęciu po prawej Goryczuszka orzęsiona (fot. P. Siwy). tum pinnati. Zbiorowiska te umieszczone są w dyrektywie siedliskowej jako siedlisko zagrożone. Zbiorowiska te w miejscach silniej przekształconych graniczą z płatami ciepłolubnych zbiorowisk ruderalnych, o dużych walorach estetycznych. Z kolei w miejscach o lepiej wykształconej warstwie próchnicznej przechodzą w ciepłolubne okrajki i łąki świeże. Cały obszar proponowanego użytku stanowi mozaikę wspomnianych zbiorowisk, co sprzyja zwiększeniu lokalnej różnorodności przyrodniczej (występuje tu aż 96 gatunków roślin naczyniowych) między innymi dzięki wytwarzaniu się pomiędzy powierzchniami otwartymi a zamkniętymi obszarów ekotonowych - pośrednich, które jako układy heterogeniczne są

zawsze bogatsze gatunkowo niż zbiorowiska homogeniczne. Badania fauny bezkręgowców tego obszaru wykazały wysoką wartość wskaźników różnorodności gatunkowej i mozaikowatości, co wskazuje na względnie stabilną strukturę i bogactwo gatunkowe zgrupowań zwierząt tego obszaru. Na wspomnianym obszarze występuje szereg roślin będących gatunkami wskaźnikowymi do wyznaczania obszarów chronionych: gęsiówka szorstkowłosista Arabis hirsuta, kłosownica pierzasta Brachypodium pinnatum, starzec wąskolistny Senecio erucifolius, koniczyna pagórkowata Trifolium montanum. Spośród gatunków roślin objętych w Polsce ochroną gatunkową występują tu: goryczuszka

orzęsiona Gentianella cilliata, wilżyna ciernista Ononis spinosa, dziewięćsił bezłodygowy Carlina acaulis, konwalia majowa Convallaria maialis, rokitnik zwyczajny Hippohaë rhamnoides. Spośród gatunków zwierząt objętych ochroną występują tu: jaszczurka zwinka Lacerta agilis oraz Świergotek drzewny Anthus trivialis. Zachowanie lokalnej mozaikowatości siedlisk jest warunkiem niezbędnym do zachowania różnorodności gatunkowej opisywanego obszaru, w tym zachowania siedlisk gatunków chronionych. Co bardzo ważne nieopodal w Radzionkowie tworzony jest ogród botaniczny z murawami

kserotermicznymi, te dwa elementy mogą się uzupełniać i stwarzać szerszy obszar o wybitnych walorach dydaktycznych. Ponadto jest to również miejsce o charakterze rekreacyjnym, spacerowym, chętnie odwiedzane zarówno przez mieszkańców Piekar jak i Radzionkowa. Powołanie użytku ekologicznego Księża Góra jest pierwszym i ważnym krokiem dla ochrony przyrody nie tylko Piekar Śląskich ale i gmin ościennych. Łukasz Depa, Adam Szczepańczyk, Paweł Siwy

Kocie Górki - o wyjątkowej przyrodzie Rzeźba Kocich Górek jest bardzo urozmaicona. Występują tu liczne doły, warpie, przekopy, rowy, misy, pagórki, urwiska i przewieszki. Zanik działalności gospodarczej człowieka spowodował rozwój na tych terenach naturalnych procesów egzogenicznych, takich jak wietrzenie chemiczne i fizyczne, erozja, ruchy masowe, jak spływanie, obsuwanie. Naruszenie górotworu w wyniku działalności górniczej doprowadziło do powstania licznych zagłębień, a także niewielkich szczelin w skałach węglanowych. Obszar ten posiada niezwykłe w skali miasta walory krajobrazowe, będące jedyną w swoim rodzaju mozaiką wilgotnych siedlisk otwartych i zadrzewionych, jak i muraw kserotermicznych. Występujące tu topolowe nasadzenia na glebie wapiennej stworzyły doskonałe warunki siedliskowe dla trzech gatunków chronionych storczyków: kruszczyka szerokolistnego Epipactis helleborine, kruszczyka rdzawoczerwonego Epipactis

atrorubens i buławnika mieczolistnego Cephalanthera longifolia. Bardzo liczne płaty muraw kserotermicznych zespołu kłosownicy pierzastej są siedliskiem dwóch innych gatunków chronionych: dziewięćsiła bezłodygowego Carlina acaulis i goryczki krzyżowej Gentiana cruciata. Znajdują się tu także stanowiska takich gatunków chronionych jak orlik pospolity Aquilegia vulgaris i kalina koralowa Viburnum opulus.

Obszar Kocich Górek zamieszkują również ciekawe zwierzęta - gąsiorek Lanius collurio, gatunek ujęty w Unijnej Dyrektywie Ptasiej oraz tygrzyk paskowany Argiope bruennichi, pająk objęty ścisłą ochroną gatunkową. Z ptaków na uwagę zasługują także kruk, myszołów, pokląskwa, wilga, słowik rdzawy, kowalik, świergotek drzewny, rudzik czy kapturka. Ponadto występują tutaj żaba trawna, żaby zielone, rzekotka

drzewna, kumak nizinny, zaskroniec. Łukasz Depa, Paweł Siwy, Adam Szczepańczyk, Michał Szydłowski, Łukasz Morawiec

Kocie Górki (fot. M. Szydłowski). Po lewej las skrzypów na Kocich Górkach (fot. A. Szczepańczyk)


Piekarskie lasy -Dioblina i Lipka Las Lipka to dobrze zachowany obszar leśny, posiadający wciąż znamiona pierwotnego lasu grądowego z okazałymi dębami szypułkowymi stanowiącymi górne piętro drzew. Las Dioblina to największy, zwarty kompleks leśny w Piekarach Śląskich (178 ha), będący najdalej na południe wysuniętym płatem leśnym mającym połączenie z ogromnym kompleksem Lasów Lublinieckich. Las Lipka to dobrze zachowany obszar leśny, posiadający wciąż znamiona pierwotnego lasu grądowego z okazałymi dębami szypułkowymi stano-

najpiękniejszy ptasi głos w naszym kraju. Natomiast śpiew ortolana, występującego na skraju lasu i pól, zainspirował Ludwiga van

się w lesie Lipka sarna, lis, zając szarak, jeż, wiewiórka, liczne nietoperze a nawet borsuk. Las Dioblina to największy,

miejscami okresowo podmokłej. Gatunkiem dominującym w drzewostanie jest dąb szypułkowy ale obficie występują także: sosna zwy-

jarząb pospolity. Spośród gatunków częściowo chronionych występują: kruszyna Frangula alnus, konwalia majowa Convallaria maialis,

Z ssaków na uwagę zasługują zając szarak, dzik, sarna, kuna leśna, tchórz zwyczajny, kret, wiewiórka pospolita, jeż, ryjówka aksamitna.

Od lewej: widok na Las Lipka (fot. M. Szydłowski) i ślady żerowania bobrów w Lesie Dioblina (fot. M. Szydłowski). wiącymi górne piętro drzew. W runie lasu można spotkać gatunki chronione: kruszynę Frangula alnus, konwalię majową Convallaria maialis oraz ciemiężycę zieloną Veratrum lobelianum. Wśród ptaków wyróżniają się śpiewem dwa gatunki słowika oraz ortolan. Śpiew słowików uznawany jest za

Beethovena do napisania słynnej IX Symfonii. Występują tu także świstunka, raniuszek, uszatka, rudzik, kokoszka, łyska, świergotek drzewny czy też śpiewak. Znajdujące się w lesie Lipka oczka wodne stanowią miejsce rozrodu żab oraz rzekotki drzewnej. Spośród ssaków pojawiają

zwarty kompleks leśny w Piekarach Śląskich (178 ha), będący najdalej na południe wysuniętym płatem leśnym mającym połączenie z ogromnym kompleksem Lasów Lublinieckich. Dominują tutaj zbiorowiska świetlistych lub kwaśnych dąbrów i borów mieszanych, wykształcone na glebie bielicowej,

czajna, topola osika, brzoza brodawkowata, świerk pospolity, rzadziej buk zwyczajny i dąb czerwony, a wzdłuż cieków wodnych także olsza czarna i jesion wyniosły, rzadziej wiąz polny. Poniżej koron drzew podrost tworzą także: lipa szerokolistna, klon zwyczajny i klon jawor, leszczyna, czeremcha zwyczajna,

kalina koralowa Viburnum opulus. Spośród roślin objętych całkowitą ochroną występuje kruszczyk Epipactis helleborine i miejscami siewki cisu Taxus baccata. Świat płazów i gadów reprezentowany jest przez ropuchę szarą, żaby brunatne, rzekotkę drzewną a także jaszczurki zwinkę i żyworódkę.

A ptasimi śpiewakami Diobliny są m.in. pełzacz leśny, grubodziób, raniuszek, łozówka, rudzik, kowalik, śpiewak czy też bogatka i modraszka. Łukasz Depa, Paweł Siwy, Adam Szczepańczyk, Michał Szydłowski, Łukasz Morawiec

Bekasowa łąka, piekarski ptasi raj Bekasowa Łąka to obszar obejmujący najcenniejszy z punktu widzenia przyrodniczego i ochrony ptaków obszar starorzecza Brynicy, z wykształconymi zbiorowiskami szuwarów właściwych i wielkoturzycowych. Dolina Brynicy to jedno z najlepszych miejsc do obserwacji ptaków na terenie Piekar Śląskich. Różnorodność środowisk sprawia, że na odcinku od Józefki do kopalni „Julian” spotkać można ponad 60 gatunków ptaków. Podmokłe łąki nad Brynicą stanowią miejsce lęgu dla kilku gatunków ptaków wodno-błotnych. Czajka to ptak wielkości gołębia o kontrastowym, czarno-białym upierzeniu z charakterystycznym

czarnym czubem na głowie. Najłatwiej obserwować czajki wiosną w trakcie widowiskowych lotów tokowych lub w trakcie żerowania na zaoranym polu. Kolejnym gatunkiem z tej grupy jest bekas kszyk. W czasie lotów tokowych samce za pomocą skrajnych sterówek wydają dźwięk przypominający beczenie barana. Ubarwienie kszyka to różne odcienie brązów - w oczy rzuca się długi i prosty dziób.

Dolina Brynicy (fot. A. Szczepańczyk)

Z tej grupy ptaków lęgi nad Brynicą odbywa ponadto brodziec krwawodziób. Z punktu widzenia ochrony przyrody, najcenniejszym gatunkiem, gniazdującym nad Brynicą w liczbie kilku par, jest podróżniczek. Ten mało znany gatunek słowika umieszczony został w Polskiej Czerwonej Księdze Zwierząt oraz figuruje w Dyrektywie Ptasiej Unii Europejskiej. Samce podróżniczka w okresie godowym wyróżniają się barwnym ubarwieniem na piersi. Ponadto spotkać tu można takie gatunki ptaków wróblowych jak: kląskawka, pokląskwa, pliszki siwa i żółta, dziwonia, cierniówka, łozówka, trzciniak, trzcinniczek,

rokitniczka oraz świerszczak. Dolina jest także miejscem żerowania ptaków szponiastych. Najczęściej zobaczyć można pustułkę, charakterystycznie zawisającą w powietrzu. Regularnie pojawiają się także myszołów i błotniak stawowy. Z kolei nocą nad Brynicą spotkać można polująca sowę uszatkę. Na uwagę zasługują także płazy: rzekotka drzewna, kumak nizinny, grzebiuszka ziemna, żaba trawna, żaba moczarowa, żaby zielone, ropucha szara, ropucha zielona oraz traszka zwyczajna i grzebieniasta. Łukasz Depa, Paweł Siwy, Adam Szczepańczyk, Michał Szydłowski, Łukasz Morawiec


Piekarska oaza zieleni Kalwaria Piekarska to charakterystyczny i nieodłączny element wizerunku Piekar Śląskich. Kompleks sakralny zajmuje szczytową partię Wzgórza Kalwaryjskiego (w przeszłości zwanego Cerekwicą). Jego powierzchnia wynosi około 10 ha. Znana jest powszechnie jej religijna, kulturowa i społeczna rola, a przecież można spojrzeć na nią także z innego punktu widzenia. Kiedy przyglądamy się przyrodzie wzgórza kalwaryjskiego, naszą uwagę przykuwa niezwykłe bogactwo fauny i flory tego obszaru. Jednakże są tam elementy charakterystyczne dla różnych typów siedlisk, które normalnie nie występują obok siebie. W pierwszej kolejności naszą uwagę przyciągają drzewa, są one bowiem głównym elementem flory Kalwarii. Dominują kasztanowce, które są elementem obcego pochodzenia i nie budują naturalnych siedlisk leśnych w Polsce. Mimo to znajdujemy tam także szereg gatunków rodzimych, często o pomnikowych rozmiarach. Obok siebie, na tym niewielkim obszarze występują zarówno drzewa siedlisk umiarkowanie suchych, jak dęby, lipy czy klony ale również siedlisk podmokłych, jak niezwykle okazałe jesiony i topole. Licznie występują także brzozy, krótkowieczne drzewa pojawiające się jako pierwsze w procesie spontanicznego powstawania lasu. Jednakże drzewostan Kalwarii nie jest lasem, ponieważ nie występują w nim naturalne procesy glebotwórcze, nie

na południe i odsłonięte jego obszary. Na skutek prowadzonego tam koszenia, obszar nie zarasta siewkami drzew,

Wzgórze Kalwaryjskie o zachodzie słońca (fot. A. Szczepańczyk) pozostając silnie oświetlonym przez słońce. Z kolei nawapienna gleba i usytuowanie na zboczu sprawia, że obszar ten szybko przesycha. Oba te czynniki umożliwiają rozwój szeregu gatunków ciepłolubnych i sucholubnych roślin. Powstaje w tym miejscu murawa, która szczyt swego rozwoju osiąga na przełomie czerwca i lipca, a jej naj-

Pleszka (fot. A. Szczepańczyk) wykształca się warstwa runa ani podszytu. Dzieje się tak na skutek zabiegów pielęgnacyjnych drzew – okresowych wycinek i prześwietlania oraz regularnego grabienia liści. W związku z tym na Kalwarii notujemy obecność licznych gatunków zwierząt związanych z drzewami, ale nie występują gatunki związane z niższymi piętrami lasu ani z rozkładającym się drewnem. Fragmentem, który pomimo zabiegów człowieka przypomina siedlisko naturalne, jest niewielki obszar wzgórza, obejmujący najbardziej południowe, eksponowane

jednak lepiej unikać tego zabiegu w okresie od czerwca do lipca. Koszenie w tym okresie powoduje osłabienie

rza jest zamieszkały przez blisko 30 gatunków ptaków w sezonie lęgowym, kolejne 10 pojawia się na zimowisku. Najliczniejsze, a zatem najczęściej spotykane, są pospolite w naszym kraju kosy, zięby, szpaki, sikory bogatki, gołębie grzywacze, kawki i sroki. Poświęcając nieco więcej czasu i uwagi będziemy mieli okazję podziwiać również innych przedstawicieli awifauny: żerujące kwiczoły, polujące na owady muchołówki szare, kopciuszki podrygujące

istotniejszym elementem są kolorowo kwitnące ziołorośla. W wielu miejscach można napotkać kobierce różowo kwitnącej i pachnącej macierzanki oraz inne niewysokie ale pięknie kwitnące rośliny, jak chaber driakiewnik, driakiew czy babka średnia. Tworzą one kwiecistą murawę, która swoim składem gatunkowym i strukturą nawiązuje do roślinności obszarów suchych, jak stepy czy gorących jak obszar śródziemnomorski. W tym miejscu trzeba zaznaczyć, że istnienie tego siedliska możliwe jest tylko dzięki regularnemu koszeniu,

roślin murawowych i ułatwia wzrost roślin niepożądanych, zwłaszcza trzcinnika piaskowego i nawłoci kanadyjskiej. Trzcinnik jest wysoką trawą o szorstkich i ostrych liściach, dorastającą nawet do dwóch metrów z kolei nawłoć tworzy podobnej wysokości łany, kwitnące w sierpniu i lipcu na żółto. Nawłoć jest gatunkiem wysoce miododajnym, lecz w miejscach, w których rośnie zagłusza wszystkie inne rośliny i tworzy bardzo ubogie zbiorowiska roślinne, niszcząc w ten sposób siedliska wielu rodzimych gatunków. Przyroda Kalwarii jest unikatową mozaiką bogatych siedlisk o charakterze miejskiej zieleni urządzonej z ubogimi siedliskami o charakterze półnaturalnym. W skali miasta jedynym obszarem o podobnie mozaikowym charakterze siedlisk są Kocie Górki. Warto podkreślić, że bogactwo przyrodnicze Kalwarii zależy w sposób bezpośredni od zachowania okolicznych obszarów cennych przyrodniczo. To z nich wiele gatunków migruje na obszar Kalwarii, poszerzając swój areał gniazdowania i żerowania. Jednakże sama Kalwaria jest obszarem o zbyt małej powierzchni, by utrzymać swoją bioróżnorodność bez łączności z okolicznymi siedliskami. Również świat ptaków Kalwarii jest bardzo ciekawy i różnorodny. Obszar wzgó-

rudymi ogonami, schodzące głową w dół kowaliki, skrzeczące wrony siwe, pełzacze ogrodowe szukające owadów w korze pni drzew, sójki zakopujące żołędzie, uwijające się sikorki modraszki, gruchające miejskie gołębie oraz łagodne

pewnością do takich skrytych, a zachwycających ptasich mieszkańców wzgórza należą: wilga, pierwiosnek, kapturka, czyli pokrzewka czarnołbista, rudzik, pleszka czy też zaganiacz. Największymi ptasimi osobliwościami na Kalwarii są jednak: dzięcioł zielony, uszatka oraz pustułka. Zasiedlający stare parki dzięcioł zielony idealnie wkomponowuje się w krajobraz wzgórza. Przeważnie przesiaduje wysoko w koronach drzew, ale spotkać możemy go również na ziemi, gdyż żywi się, między innymi, mrówkami. Kalwaryjskie stanowisko dzięcioła zielonego znane jest już od co najmniej dwudziestu lat. Obecność dzięcioła zielonego zdradza głośny, sprawiający wrażenie szyderczego, chichot. Podobnie odzywa się pustułka, lecz sylaby jej głosu są o wiele szybsze a cała sekwencja wyraźnie dłuższa. Pustułka, mały ptak szponiasty z rodziny sokołów, często

Szczególną uwagę podczas wizyty na kalwaryjskim wzgórzu należy poświęcić Ogrodowi Oliwnemu. Wśród prawie sześćdziesięciu gatunków drzew i krzewów kalwaryjskich, jest kilkadziesiąt, które nie są rodzime nie tylko dla naszego kraju, ale nawet dla naszego kontynentu. Większość z nich rośnie w Ogrodzie Oliwnym. Na pierwszy plan wysuwają się wysokie, smukłe glediczje trójcierniowe z Ameryki Północnej, oplecione biało kwitnącą hortensją pnącą. Glediczja łatwa jest do rozpoznania ze względu na dwie, charakterystyczne cechy: długie do kilkunastu centymetrów, potrójne ciernie, przez które zwana jest także iglicznią oraz bardzo długie, nawet 40 centymetrowe, czerwono-brązowe strąki. Innym ciekawym drzewem, jest pochodzący z Azji Wschodniej bożodrzew, którego pierzasto podzielone liście mogą osiągać nawet do jednego metra długości. Ciekawą grupę stanowią tutaj gatunki, których liście przez cały rok pozostają zielone. Oprócz zimozielonych żywotników i cyprysików należą tu także gatunki liściaste. Znajdujemy tu zachodnioeuropejski ostrokrzew, którego liście zdobią tradycyjnie angielskie mieszkania w okresie Bożego Narodzenia. Rośnie tu także bukszpan, pochodzący z basenu Morza Śródziemnego oraz skimia japońska, której liście przypominają nieco europejski wawrzyn (czyli laur a nasze kuchenne liście bobkowe). Jest także rodzimy nasz cis, który w naturze objęty jest ochroną prawną. W ten sposób, chociaż najpiękniej jest tu na wiosnę, Ogrójec, jak przystało na ogród śródziemnomorski, a więc typowy dla obszaru Ziemi Świętej, pozostaje przez cały rok zielony. sierpówki (zwane potocznie cukrówkami). Na Kalwarii występują też gatunki, które znacznie łatwiej usłyszeć niż zobaczyć. Z

przystępuje do lęgów na wieżach kościelnych – w tym na wieży kalwaryjskiego kościoła. Przepięknym widokiem jest obserwacja latających wokół

Uszatka (fot. P. Siwy) wieży kościelnej sokołów o ostrych skrzydłach. Pustułki żywią się głównie gryzoniami, sporadycznie tylko łapiąc małe ptaki. Dlatego do życia potrzebują również innych obszarów. Pustułka na Kalwarii wyprowadza jedynie lęgi, natomiast pożywienie zdobywa na okolicznych terenach otwartych – na polach wokół Kopca Powstańców Śląskich oraz na łąkach w Dolinie Brynicy. Uszatka jest średnią sową wielkości sójki. Jej cechą charakterystyczną, odróżniającą od pozostałych sów, są widoczne „uszy”. Jednak w istocie nie są to uszy, a tylko pęki piór, zwanych usznymi. Zamieszkuje obrzeża lasu, skraje polan, kępy drzew, aleje i parki. Jeszcze w latach ’70 Jan Sokołowski pisał, że uszatka jest typowym ptakiem leśnym. Dziś jednak stosunkowo częsta jest również w miejskich parkach, co obserwujemy właśnie na Kalwarii i w jej bezpośredniej okolicy. Świadczy to o dużej plastyczności gatunku. Głosem uszatki jest niskie i monotonnie powtarzane „huu”. Warto dodać, iż uszatka nie buduje gniazd a jedynie wykorzystuje stare gniazda ptaków krukowatych – kalwaryjskie uszatki korzystają w ostatnich latach z gniazda wrony siwej. Podczas zimowych spacerów będziemy mieli szansę zobaczyć gatunki ptaków pozostających u nas na zimę. Do stałych mieszkańców Kalwarii zaliczamy sikorki bogatki, modraszki, kawki, sroki, sójki, sierpówki, gołębie miejskie a także kowaliki, kosy czy też pełzacze ogrodowe. Na zimowisku na wzgórzu pojawiają się także ptasi przybysze z odległych stron. Są przedstawiciele ptaków krukowatych, a mianowicie gawrony. W naszym kraju coraz mniej licznie wyprowadzają lęgi, natomiast w czasie zimy są jedynymi z najczęściej spotykanych ptaków w miastach. Poza nimi spotkać tu można także jemiołuszki, gile, paszkoty, krogulce czy też czyże. Łukasz Depa, Paweł Siwy, Adam Szczepańczyk


REMONTOWAŁEŚ MIESZKANIE LUB DOM ? Ostatni moment na odzyskanie zwrotu VAT za materiały budowlane! Przyjdź do Biura Rachunkowego A&J Partners Bytom, Wrocławska 94, p.117 I piętro 32 /395 88 83 wew.10 www.ajpartners.pl


Anna Nikołajewna Wołkowa:

rosyjska piękność w służbie nazistów ► Nazistowskie służby doskonale wiedziały, jak to robić. Potrafili wykorzystać każdego, kto był przeciwnikiem ich wrogów. Pozostawał do wyboru tylko sposób, jak owe osoby pozyskać dla własnych interesów. Rosyjska „biała emigracja”, przeciwna sowieckim komunistom, była wręcz idealnym polem do werbunku. Urząd Spraw Zagranicznych NSDAP nazywany APA i kierowany przez Alfreda Rosenberga pozyskał tam wielu współpracowników. Bardzo wielu... Anna urodziła się w 1902 roku. Jej ojcem był admirał Nikołaj Wołkow (18701954), rosyjski attache morski w Londynie. Jej dziadkiem był Aleksander Wołkow-Mouromtzoff (1844-1928), znany w carskiej Rosji malarz i eurydyta. Kiedy w Rosji w 1917 roku doszło do bolszewickiej rewolucji, jej rodzina straciła wszystko. Zresztą podobnie, jak wielu członków rosyjskiej arystokracji, dotąd silnie związanych z zamordowanym carem Mikołajem II. Uciekli z kraju, gdzie bandy powiewające czerwonymi sztandarami mordowały i grabiły, a wszystko w imię szczytnych ideałów. Rozsiali się po całym świecie i nadal posiadali swoje wpływy, choć ich majątki były znacznie uszczuplone. Rodzinę Wołkow bolszewicka rewolucja zastała w Anglii. Mieszkali tam od 1913 roku. Nie widzieli na własne oczy okrucieństw, jakie wydarzyły się w ich ojczyźnie, ale na pewno doskonale o nich słyszeli. Nienawidzili komunistów, ale nienawidzili także Żydów. Być może dlatego, że Żyd kojarzył im się z bolszewikiem. Dokładnie tak samo, jak nazistom. Trzeba było sobie jakoś radzić w nowych warunkach, więc rodzina w 1923 roku otworzyła rosyjską herbaciarnię przy 50 Harrington Road w Londynie, która szybko stała się znanym miejscem spotkań rosyjskich emigrantów. W 1935 roku uzyskali brytyjskie obywatelstwo. Anna stała się Brytyjką. Jej ojciec udzielał się politycznie, a jego antysemityzm był powszechnie znany. Wokół niego skupiła się grupa ludzi o podobnych poglądach, rekrutujących się spośród emigrantów, jak i brytyjskiej arystokracji, gdzie nie brakowało ludzi na swój

sposób sympatyzujących z nazistami. Razem tworzyli tzw. Klub Prawo. Kiedy wybuchła II wojna światowa władze brytyjskie, zdając sobie sprawę z pronazistowskich sympatii członków klubu, rozwiązały go, ale jego członkowie działali dalej. Byli przeciwni przystąpieniu Wielkiej Brytanii do wojny z Niemcami, gdyż to przeszkadzało w ich politycznych planach, które głównie koncentrowały się wokół zagadnień antysemickich. Jednocześnie nawiązali tajne stosunki z Berlinem, szukając u nazistów poparcia dla swoich działań. Nie było to łatwe, gdyż środowisko członków klubu było penetrowane przez brytyjski wywiad, który miał wśród nich swoich agentów. Prawdziwa polityczna i szpiegowska łamigłówka. Ojciec Anny został internowany przez Brytyjczyków, co bez wątpienia wywołało jej wściekłość. Anna miała te same poglądy, co jej ojciec. Wychowała się w domu pełnym nienawiści wobec Żydów i komunistów. Trudno powiedzieć, kiedy została zwerbowana przez nazistów. Prawdopodobnie stało się to za pośrednictwem włoskiego wywiadu, z którym Anna najpierw nawiązała kontakty. Co prawda była Słowianką, członkiem rasy „podludzi”, ale co tam. Liczył się cel, a nie środki. Anna była piękną kobietą, która przyciągała do siebie mężczyzn. Była również bardzo energiczna i odważna. Uchodziła za kobietę nieosiągalną. Wielu mężczyzn marzyło o zaciągnięciu jej na ślubny kobierzec, bo przecież jej uroda i co więcej, pozycja, no i znaczenie... Ale nic z tego. Anna nie chciała się z nikim wiązać węzłem małżeńskim. Lady Ann wybrała samodzielność

i niezależność. Nie unikała mężczyzn. Wręcz przeciwnie. Wiązała się z wieloma partnerami, ale traktowała ich jak chwilową przyjemność. Grono jej znajomych stale się poszerzało. Wśród nich było wielu brytyjskich przemysłowców, polityków, dyplomatów i finansistów, znanych ze swoich prawicowych, proniemieckich i często antysemickich poglądów. Prowadziła ożywione życie towarzyskie. Była organizatorką wielu znakomitych przyjęć i bali. Prawdziwa dusza towarzystwa, podziwiana i ceniona. Do czasu.

W lutym 1940 roku poznała Tylera Kenta, Amerykanina, który pracował w ambasadzie USA i zajmował się szyfrowaniem dokumentów. Niesamowicie cenna zdobycz. Anna szybko zdała sobie sprawę z tego, jak wiele może na tej znajomości skorzystać. Co więcej, łączyła ich również wspólnota poglądów, gdyż dla Kenta Żydzi i bolszewicy byli czymś, co należało wyplenić z tego świata. Prawdopodobnie połączyła ich również zwykła, ludzka miłość. Po jakimś czasie zakochany w Annie Kent zwierzył się jej, że w swoim domu posiada tajne dokumenty, które wykradł z ambasady. Anna zaintereso-

wała się nimi. Była zdumiona, gdy okazało się, że jest to prywatna korespondencja pomiędzy brytyjskim premierem Winstonem Churchillem a prezydentem USA F.D. Roosveltem. Od tego momentu para zaczęła działać wspólnie. Kent wykradał z ambasady niezwykle cenne dokumenty, które Anna fotografowała i przekazywała niemieckiemu wywiadowi. Podobno razem wykradli i przekazali nazistom około 1300 niezmiernie ważnych dokumentów. Berlin musiał być dumny ze swojej pięknej rosyjskiej agentki. Churchill i Roosvelt nie mieli zielonego pojęcia, że Niemcy doskonale znają treść ich poufnych depesz. Co prawda USA jeszcze nie brało udziału w wojnie, ale wspierało Brytyjczyków materiałowo, chociażby w postaci dostarczanego później na podstawie umowy „Lend and Lease” sprzętu wojskowego. Brytyjczycy, przed którymi była jeszcze słynna „bitwa o Anglię” przesyłali Amerykanom dane, ile sprzętu potrzebują i jakie mają braki, a wiadomość o tym od razu lądowała na berlińskich biurkach i w rękach ich ucieszonych właścicieli, funkcjonariuszy Abwehry. Ten szpiegowski proceder mógł trwać o wiele dłużej, gdyby nie działania Hélène Louise de Munck, agentki brytyjskiego wywiadu ulokowanej wśród członków dawnego Klubu Prawo (jednej z trzech kobiet – agentek). Zresztą Scotland Yard już od dłuższego czasu miał lady Ann na oku. Z powodu wzajemnych kontaktów zainteresowano się również Tylerem Kentem. Podejrzewano, że para ma coś na sumieniu, ale dowodów na to nie było. W dniu 18 maja 1940 roku inspektor Canning ze

Anna Wołkowa w 1938 roku Scotland Yardu zjawił się osobiście w ambasadzie USA. Poprosił ambasadora Josepha Patricka Kennedy’ego (ojca przyszłego słynnego prezydenta USA zabitego w Dallas) o zgodę na przeszukanie mieszkania Kenta. Kennedy najpierw nie chciał się zgodzić, bo nie wierzył, że podejrzenia Brytyjczyków mogą być prawdziwe. Ale Canning miał przy sobie fotokopie dokumentów, które nie powinny opuścić murów amerykańskiej ambasady, a Brytyjczycy przejęli je w jednym z londyńskich zakładów fotograficznych. Ambasador uległ i wydał pozwolenie na rewizję. Jej skutki zaskoczyły wszystkich. W mieszkaniu Kenta znaleziono około 1500 kopii tajnych dokumentów, a także dorobione klucze do archiwum ambasady USA i do pokoju szyfrów. Okazało się, że Kent skopiował nawet amerykański szyfr dyplomatyczny, który najprawdopodobniej był już w rękach Niemców (później okazało się, że lady Ann nie zdążyła go jeszcze przekazać Abwehrze). Amerykanie zostali zmuszeni do zmiany swojego szyfru. Teraz już wszystko było jasne. W dniu 20 maja 1940 roku lady Ann i Tyler Kent zostali aresztowani. Odbiło się to głośnym echem w całej Wielkiej Brytanii. Świadkiem aresztowania Anny był Leonard Cyril Deighton, późniejszy znany brytyjski pisarz, autor powieści szpiegowskiej „Plik Ipcress”. W dniu 7 listopada 1940 roku odbył się ich proces sądowy. Posądzono ich o szpiegostwo i działalność na szkodę interesom brytyjskim. Wyrok nie był tak ciężki, jak się spodziewano. Anna dostała 10 lat więzienia, a Tyler Kent 7 lat. Inni za coś takiego zostawali skazani na śmierć. W 1943 roku pozbawiono ją

brytyjskiego obywatelstwa. Gdy wojna się zakończyła, skrócono jej wyrok. Wyszła z więzienia już w 1947 roku. W Wielkiej Brytanii, gdzie przylgnęła do niej etykietka zdrajczyni, nie miała czego szukać. Wyjechała do Hiszpanii, gdzie ciągle jeszcze władzę sprawowali faszyści. Znalazło się tam wielu ludzi, którym upadek hitlerowskiej III Rzeszy pokrzyżował życiowe plany. Wśród nich było wielu dawnych znajomych Anny. W dniu 2 sierpnia 1973 roku Anna wraz ze swoją znajomą Enid Ridell wybrała się w podróż samochodem po Hiszpanii. Doszło do tragicznego wypadku, w którym lady Ann zginęła, a Ridell przeżyła. Oczywiście wokół jej śmierci wyrosło wiele spekulacji. Zastanawiano się, komu mogło na tym zależeć. O kim mogła wiedzieć za dużo. Co prawda minęło wiele lat od zakończenia wojny, ale pewne sprawy nie zostały wyjaśnione. A może dorabiamy teorię spiskową do zwykłego, tragicznego wypadku dwóch, niemłodych już zresztą pań. Lady Ann, przepiękna rosyjska arystokratka Anna Nikołajewna Wołkowa, doskonała agentka niemieckiego wywiadu, odeszła w sposób tragiczny i gwałtowny. Ale takie właśnie było jej życie. Szybkie i pełne adrenaliny. Zapamiętano ją jako bardzo niebezpieczną agentkę. Tak naprawdę była osobą reprezentatywną dla wielu postaci brytyjskiego establishmentu, jak i „białej” rosyjskiej emigracji, reprezentatywną pod względem głoszonych przez tych ludzi poglądów. Ona była osobą czynu, więc zaczęła działać. Zapewne wydawało się jej, że w słusznym interesie. Myliła się. Dariusz Pietrucha


Regulamin Loterii dostępny w punkcie informacyjnym oraz na stronie www.agorabytom.pl


REKLAMA


Błogosławiony z Józefki Ksiądz Józef Czempiel – męczennik za wiarę.

► Opowieść druga: Wielkie Hajduki – działalność społeczna We wstępie do wydanej w 1997 roku książki „Śląski Machabeusz” arcybiskup Damian Zimoń napisał: Ks. Józef Czempiel jest dla wszystkich kapłanów przykładem umiejętnej i twórczej współpracy z laikatem. Pochyla się nad ludzką nędzą i biedą. Jak ewangeliczny pasterz szuka zagubionych. W 1921 ks. Czempiel był proboszczem i przewodniczącym Polskiego Komitetu Plebiscytowego w Żędowicach na Śląsku Opolskim. Mimo głosowania za Polską, wieś znalazła się w granicach państwa niemieckiego. Decyzją delegata biskupiego w lipcu 1922 roku trafił ks. Józef do Wielkich Hajduk jako administrator parafii Wniebowzięcia NMP. Zbiegło się to z oficjalnym przekazaniem miasta władzom polskim. Proboszczem został w kwietniu 1923 roku, parafia miała wówczas ponad 27 tysięcy wiernych! Już ta liczba robi wrażenie. Jak to ogarnąć? Miał szczęście nowy proboszcz, że życie religijne w hajduckiej parafii rozkwitło wcześniej. Już od 1905 roku hajduczanie pielgrzymowali do Piekar. To pomogło mu rozwijać różnorakie akcje pomocy dla ubogich i bezrobotnych. Działało w czasach ks. Czempiela na terenie parafii ponad 30 polskich i niemieckich stowarzyszeń kościelnych. W Hajdukach w sierpniu 1924 r. powstała kuchnia dla ubogich - jedna REKLAMA

z pierwszych na Śląsku. W ciągu kilkunastu dni w odpowiedzi na apel Administracji

W roku 1930 przygotowano 248057 posiłków. Organizatorem był Komitet Ratunko-

bardzo pedantyczny. Wiadomości Parafialne regularnie informowały o kwotach uzyskanych ze zbiórek i sposobach ich wydania. Proboszcz miał zwyczaj organizować przetargi na remonty i inwestycje w parafii. Ta jawność i otwartość w kwestiach finansowych była bardzo ceniona. Innym rodzajem wsparcia najuboższych parafian były rekolekcje półzamknięte dla bezrobotnych. Trwały 3 dni od godz. 7 rano do 18 wieczorem, a oprócz Mszy św., modlitwy i nauki był też czas na śniadanie, obiad i kawę. W archiwach Gościa Niedzielnego można znaleźć podziękowania za tak zorganizowane rekolekcje. Życzmy sobie takich kapłanów jakim był bł. ks. Józef Czempiel, tak jak celnie opisał go arcybiskup - senior Damian Zimoń. Aleksandra Duda Maciej Czempiel Stowarzyszenie Rodzin i Przyjaciół Błogosławionego Ks. Józefa Czempiela.

Rok 1932. 10 lat przed męczeńską śmiercią. Bł. ks. Józef Czempiel (ur. 1883 kol. Józefka zm. 1942 Dachau) 25 czerwca 1908r. przed cudownym obrazem Matki Boskiej Piekarskiej odprawił Mszę Św. Prymicyjną. Wikary i proboszcz w Rudzie, Turzy, Miedźnej, Wiśniczu, Dziećmarowie, Żędowicach. Od 1923 proboszcz w parafii Wniebowzięcia NMP w Chorzowie Batorym. Dziekan dekanatu chorzowskiego. Wyniesiony na ołtarze wśród 108 męczenników za wiarę 13 czerwca 1999 roku w Warszawie przez Jana Pawła II. (Fot. zb. śp. ks. K. Lubosa) Apostolskiej rozpoczęto wydawanie obiadów. Jak pisał „Gość Niedzielny” już w pierwszym roku kuchnia wydawała ponad 600 posiłków dziennie. W kolejnych latach wydawano czasami ponad 1100 bezpłatnych obiadów.

wy z ks. Czempielem jako prezesem oraz naczelnikiem gminy Karolem Grzesikiem jako wiceprezesem. Znamy dokładne liczby nakarmionych, źródła finansowania, wydane kwoty. Był bowiem pod tym względem bł. Józef

Piekarskie Forum Kobiet Sława Umińska radna założycielka PFK, które działa już od 7 lat!

O potrzebie kobiet uzyskania rady i pomocy w zakresie doboru odpowiedniej bielizny świadczy frekwencja na spotkaniu Piekarskiego Forum Kobiet. Naszym gościem była Anna Pasek, profesjonalna bra-fitterka, właścicielka sklepu Biustyna w Bytomiu. - To nie biust ma się dostosować do biustonosza. To biustonosz ma być dla Twojego biustu. Twój biust jest normalny, typowy, odpowiedni, po prostu piękny - przekonywała opisując jak prawidłowo się mierzyć, dopasowywać miseczki, regulować ramiączka i dobierać odpowiedni biustonosz do kreacji. Czym właściwie zajmuje się bra-fitterka? Odpowiedź znajdujemy na stronie www.biustyna.pl. Doborem odpowiedniego biustonosza. Ale nie tylko. Bra-fitterka to także po części stylistka, psycholog, doradca laktacyjny, powiernica i przyjaciółka. Doradzi w sprawie kreacji wieczorowej, bielizny, jaką pod nią założyć, stroju na co dzień, czasem przekazuje młodym przyszłym mamom pierwsze informacje na temat jak będzie się zmieniać ich ciało podczas ciąży i po niej.

Korzystaliśmy z książki Jacka Kurka i Zbigniewa Hojki „Śląski Machabeusz. Ksiądz Józef Czempiel i jego parafia” Od autorów: Pisząc o działalności społecznej błogosławionego pamiętamy o Jego żarliwej wierze, działalności duszpasterskiej. Będziemy jeszcze o tym pisać. Tymi krótkimi tekstami chcemy mieszkańcom przybliżyć postać wyjątkowego piekarzanina. Wdzięczni będziemy za przesłanie uwag na temat naszych opowiadań. mbczempiel@piekary.net tel. 501453942

Kilka pań odważnie zgłosiło się na ochotnika, aby na własnej skórze (dosłownie) poczuć różnicę. Zmiana była spektakularna i same uczestniczki nie mogły się nadziwić jaki efekt może dać odpowiednio dobrany stanik. Biustyna oferuje piękną bieliznę wraz w fachowym doradztwem także dla kobiet karmiących, Amazonek i wszystkich, które uważają, że ten element garderoby nie jest komfortowy. Pani Anna wyprowadzi z błędu i sprawi, że każda pani będzie usatysfakcjonowana. W przerwie pomiędzy częścią teoretyczną a warsztatami wystąpili kolejni goście: panowie Krystian Kidala i Henryk Jokiel reprezentujący firmę Biogeneza wystąpili z prelekcją „Nasza żywność, nasz los.” Opisywali produkty naturalne m.in. uzupełniające niedobory elementów mineralnych i witamin w organizmie. Polecali m.in. acerolę, olej kokosowy, olej czerwony z palmy, ekstrakt ze świeżych liści oliwek, sproszkowaną trawę pszeniczną i jęczmienną oraz wiele innych produktów. Wszystkich chętnych zapraszają do swojej siedziby w Tarnowskich Górach oraz polecają stronę www.biogeneza.pl. Na koniec nasi hojni goście przeznaczyli na loterię cenne nagrody. Sklep Biustyna ufundował bon o wartości 150 zł na zakup bielizny wraz z doradztwem, firma Biogeneza swoje produkty i książki, Krystyna Musik bony do sklepu odzieżowego KMS GANTOS, a skromny upominek PFK także trafił do jednej z pań. Już teraz zapraszam wszystkie panie na jesienno-zimowy pokaz mody K. Musik w listopadzie. Sława Umińska


REKLAMA

Pp7(110)  

Przegląd Piekarski, październik 2013

Advertisement