Issuu on Google+

Zdarzy³o siê w fajnym kurorcie

Z okazji Œwi¹t Wielkanocnych - naszym Czytelnikom, Reklamodawcom, Sponsorom oraz wszystkim Sopocianom - radoœci, spokoju i wielkiej nadziei odradzaj¹cego siê ¿ycia ¿yczy redakcja

bezplatna gazeta opinii

Sopot

Rok VIII Nr 3 (78)

Marzec 2013

Nak³ad 10 000 egz.

ISSN 1895-7080

Inscenizacja M³odzie¿owej Placówki Wychowawczej w Sopocie

Misterium Mêki Pañskiej

na £ysej Górze

Tegoroczne Misterium Mêki Pañskiej na £ysej Górze obejrza³o ponad dwieœcie osób.

O

kres wielkopostny wi¹¿e siê nieroz³¹cznie z czasem refleksji i pokuty. Do przemyœleñ nastraja szczególnie wspomnienie mêczeñskiej œmierci Pana Jezusa. Mieszkañcy Sopotu kolejny raz wspólnie prze¿ywali Misterium Mêki Pañskiej, pielêgnuj¹c tym samym wielkopostn¹ tradycjê. Zdarzenia sprzed dwóch tysiêcy lat, m³odzi aktorzy wzbogacili o elementy wspó³czesne – podzielili siê na dwa obozy: jeden wspiera³ Maryjê i domaga³ siê uwolnienia Jezusa, drugi -

chcia³, aby zosta³ On ukrzy¿owany. Inaczej tak¿e zosta³a przedstawiona postaæ Pi³ata – tym razem w odegraniu jego roli czynnie uczestniczyli widzowie, licznie zebrani tego wieczora na £ysej Górze. Tradycj¹ Caritasowej inscenizacji Mêki Pañskiej sta³o siê ju¿ uczestnictwo w niej Teatru Ognia. P³omienie, którym ¿onglowali m³odzi artyœci, symbolizowa³y „z³o roztaczaj¹ce siê wokó³ krzy¿owanego Jezusa". Sprzyjaj¹ca pogoda zaskoczy³a organizatorów widowiska. W Misterium wziê³o

Fot. Caritas Sopot

23 marca sopocka £ysa Góra ju¿ po raz siódmy przeistoczy³a siê w staro¿ytn¹ Jerozolimê. Sta³o siê tak za spraw¹ inscenizacji przygotowanej przez M³odzie¿ow¹ Placówkê Wychowawcz¹ sopockiej Caritas. Dziêki niej mieszkañcy kurortu mieli mo¿noœæ wspólnego prze¿ywania Drogi Krzy¿owej, symbolizuj¹cej nieskoñczon¹ mi³oœæ Boga do cz³owieka.

udzia³ ponad dwieœcie osób. Frekwencja by³a tak ogromna, ¿e zabrak³o pochodni, z którymi widzowie pod¹¿ali za Jezusem. M³odzie¿owa Placówka Wychowawcza Caritas funkcjonuje w Sopocie od 2000 roku, pocz¹tkowo dzia³a³a jako œwietlica œrodowiskowa dla m³odzie¿y. Obecnie jest to placówka skupiaj¹ca dwie dwunastoosobowe grupy m³odzie¿y w wieku od 13 do 19 lat. W wiêkszoœci s¹ to sopoccy uczniowie szkó³ ponadpodstawowych. (wf)

Sopot to bez w¹tpienia najfajniejsze miasteczko w Polsce. Fajni s¹ jego mieszkañcy i fajni turyœci, a miejscy urzêdnicy i radni, choæ chcieliby byæ fajnymi, s¹ jedynie zabawni. O tym, ¿e mo¿na siê tutaj fajnie zabawiæ i jeszcze fajniej ustawiæ, wiedz¹ ju¿ chyba wszyscy, nawet imigranci z Borów Tucholskich. Nie wszyscy natomiast domyœlaj¹ siê, co tak naprawdê w sopockich wydmach piszczy. A piszczy, proszê Pañstwa, oj piszczy, czasem nawet i huczy. Ale do rzeczy… Krzysztof M. Za³uski

N

a pocz¹tek mo¿e parê s³ów autopre zentacji… Redaktorzy „Riviery”, czyli my - znani jesteœmy ze swojej „antyurzêdniczej” orientacji - czego nie zamierzam ukrywaæ. Na internetowych forach nazywani jesteœmy: szujowatymi chamami opêtanymi rz¹dz¹ dokopywania innym, k³amcami taplaj¹cymi siê w gnojowicy, tudzie¿ burzycielami porz¹dku spo³ecznego. Anonimowi obroñcy „sopockiego uk³adu” kojarz¹ nas tak¿e z szambem, „koalicj¹ Kocham PiS” i… Wojciechem Fu³kiem - twierdz¹ nawet, ¿e jesteœmy jego propagandow¹ tub¹. Niektórzy sugeruj¹ nam równie¿ homofobiê, patriotyzm, eurosceptycyzm i temu podobne staroœwieckie dewiacje… Wiem oczywiœcie, kim s¹ autorzy tych odzieraj¹cych nas z nimbu tajemniczoœci rewelacji i w ka¿dej chwili móg³bym ujawniaæ ich to¿samoœæ. Nie zamierzam jednak tego robiæ teraz, gdy¿ ca³¹ zabawê trafi³by natychmiast szlag, a nam bardzo zale¿y, ¿eby w Sopocie by³o weso³o i po prostu fajnie. w Sta³o siê! Sopocki miesiêcznik „Riviera" zosta³ usuniêty ze zbiorów Miejskiej Biblioteki Publicznej w Sopocie, bo… podobno jego roczniki by³y niekompletne. D³ugo zastanawia³em siê, kto zakaza³ dyrektorowi MBP gromadzenia egzemplarzy ukazuj¹cej siê regularnie od 8 lat sopockiej gazety? I powiem otwarcie – nadal nikt nie przychodzi mi do g³owy… Czy¿by sopocki prezydent, który podobno szczerze mnie nie znosi za umi³owanie do wcielanej w ¿ycie przez „Rivierê” sentencji Louisa Terrenoire’a, zak³adaj¹cej, ¿e: „Prasa musi mieæ swobodê mówienia wszystkiego, by niektórzy ludzie nie mieli swobody robienia wszystkiego"?

w Okazuje siê, ¿e „Riviera” nie jest osamotniona w braku mi³oœci. NajwyraŸniej równie¿ dziennikarze „Rzeczpospolitej” maj¹ z tym niedoborem problem. Ostatnio prezydent Sopotu wytoczy³ im nawet proces o znies³awienie, a 8 marca br. odby³o siê kolejne s¹dowe starcie w tej sprawie. Relacjê z gdañskiego s¹du sporz¹dzi³ korespondent PAP, który nie wiedzieæ czemu, skoncentrowa³ siê wy³¹cznie na zeznaniach jednego ze œwiadków - S³awomira Julke. Bez odpowiedzi pozostaje równie¿ pytanie, dlaczego proces pomiêdzy by³ym skarbnikiem pomorskiej Platformy, a dziennikarzami, których publikacje sta³y siê jednym z powodów postawienia mu przez prokuraturê aktu oskar¿enia, nie zainteresowa³ mainstreamowych œrodków masowego przekazu? Przecie¿ tego dnia sêdzia Ko³odziej przes³uchiwa³a nie byle kogo. Na sali prócz sopockiego biznesmena zjawili siê: znany niegdyœ adwokat Jacek Taylor, wiceminister Pawe³ Or³owski i dziennikarz Piotr Adamowicz – prywatnie brat prezydenta Gdañska. A propos œwiadkowie Or³owski i Adamowicz przybyli do s¹du pomimo powa¿nej niedyspozycji, za co nale¿y im siê wyj¹tkowy szacunek. Minister Or³owski zapytany, czy coœ mu dolega, odpowiedzia³ krótko, ¿e jest chory (rzeczywiœcie nie wygl¹da³ najlepiej mia³ czerwone oczy, spuchniêt¹ twarz i g³oœno pokas³ywa³), zaœ Adamowiczowi, który kilkakrotnie przerywa³ zeznania, aby siê napiæ wody, z przejêcia zasycha³o w gardle… Na co obaj panowie byli chorzy, nie uda³o nam siê niestety ustaliæ – mam jednak¿e nadziejê, ¿e nie by³a to „choroba filipiñska”. w Dokoñczenie na str. 6

OdwiedŸ nas równie¿ na: facebook.com/riviera.gazeta


2

OPINIE

Nr 3 (78) Marzec 2013

Oœwiadczenie redakcji miesiêcznika „Riviera” Sopot, 4 marca 2013 r.

OŒWIADCZENIE Jako wydawca i redaktor naczelny sopockiego miesiêcznika „Riviera”, chcia³bym wyraziæ g³êbokie zaniepokojenie z powodu nasilaj¹cych siê ostatnio insynuacji pod adresem naszego pisma, padaj¹cych z ust aktywistów, polityków i niektórych dziennikarzy, powi¹zanych z urzêduj¹cym prezydentem Sopotu, p. Jackiem Karnowskim. Szczególny niesmak wywo³a³a we mnie wypowiedŸ przewodnicz¹cego klubu radnych Platformy Obywatelskiej i Samorz¹dnoœci Sopot w Radzie Miasta Sopotu, p. Les³awa Orskiego, któr¹ 28 lutego 2013 r. w lokalnym programie informacyjnym „Panorama” wyemitowa³a TVP Gdañsk. Les³aw Orski w programie tym stwierdzi³ m.in.:

Strategia Sopotu wymaga gruntownych zmian. Dziêki kierunkowi polityki w³adz miasta, w ci¹gu ostatnich 35 lat z kurortu wyjecha³o na sta³e 18 tysiêcy mieszkañców.

Koniec weso³ych inwestycji Bankructwo realizowanej przez dwie dekady strategii rozwoju Sopotu sta³o siê faktem. W³adze miasta przez ca³y ten okres, mówi¹c s³owami prof. Leszka Balcerowicza - „weso³o inwestowa³y”. Teraz to siê zaczyna mœciæ. Niestety rachunek za tê niefrasobliwoœæ urzêdników bêd¹ musieli zap³aciæ wszyscy mieszkañcy Sopotu.

„Jesteœmy szkalowani i pomawiani w internecie. Czas na alarm, bo proceder siê nasila. Anonimowe wpisy powi¹zane s¹ z artyku³ami gazety Kocham Sopot i PiS. Gdyby nie by³y to obrazy anonimowe, to ka¿da z nich nadawa³aby siê na sprawê s¹dow¹”. WypowiedŸ ta jest prób¹ publicznego zdyskredytowania miesiêcznika „Riviera”, jako rzetelnego i niezale¿nego Ÿród³a informacji i zasugerowanie czytelnikom, ¿e pismo to jest partyjn¹ tub¹, u¿ywan¹ przez PiS i ruch „Kocham Sopot” w celach propagandowych. To samo dotyczy poni¿szego passusu z „Oœwiadczenia radnych Platformy Obywatelskiej i Samorz¹dnoœci Sopot” (z 25 lutego 2013 r.), podpisanego równie¿ przez p. Les³awa Orskiego:

„Oœwiadczenie…” œrodowisk politycznych reprezentowanych przez p. Les³awa Orskiego, to naszym zdaniem atak, wymierzony w wa¿ny interes publiczny, jakim s¹ wolnoœæ s³owa i swoboda przep³ywu informacji. W rzeczywistoœci nie jest to bowiem protest przeciwko brutalizacji wypowiedzi w cyberprzestrzeni, lecz paniczna i chyba nie do koñca przemyœlana reakcja grupy rz¹dz¹cej Sopotem, na najnowsze publikacje „Riviery”, dotycz¹ce prezydenta Karnowskiego, oskar¿onego o korupcjê i poœwiadczenie nieprawdy oraz innych w¹tków zwi¹zanych z nieprawid³owoœciami funkcjonowania sopockiego samorz¹du. Rewelacje g³oszone przez p. Orskiego s¹ tym bardziej zastanawiaj¹ce, ¿e na wspomnianych przez niego forach internetowych roi siê równie¿ od niewybrednych ataków na przeciwników politycznych urzêduj¹cego prezydenta, w tym na radnych PiS, ruchu „KS” i publicystów „Riviery”. Za wysoce naganne uwa¿amy zw³aszcza insynuowanie przez p. Orskiego i jego politycznych przyjació³, ¿e treœci zamieszczane w „Rivierze” maj¹ zwi¹zek z anonimowymi wpisami na internetowych forach i powinien siê nimi zainteresowaæ s¹d. Kierowanie takich wypowiedzi pod adresem mediów, a tak¿e publiczne zachêcanie do dzia³añ prawnych przeciwko dziennikarzom, musi wywo³ywaæ nie tylko oburzenie, lecz równie¿ w¹tpliwoœci, co do w³aœciwego pojmowania terminu „demokracja” zarówno przez p. Les³awa Orskiego, jak i jego politycznych mocodawców. Nasz szczególny niepokój budzi jednak fakt, i¿ dzia³ania wymierzone w wiarygodnoœæ „Riviery” podejmuj¹ równie¿ niektóre media, które okreœlaj¹ nasze pismo, jako wydawnictwo „kojarzone” z ruchem Kocham Sopot i PiS. Otó¿, jeszcze raz, chcia³bym podkreœliæ, ¿e „Riviera” jest miesiêcznikiem bezp³atnym, niezale¿nym, bezstronnym politycznie, utrzymuj¹cym siê wy³¹cznie ze sprzeda¿y powierzchni reklamowej. Nieprawd¹ s¹ tak¿e informacje rozpowszechniane przez radn¹ Annê Stasiersk¹, jakoby szef ruchu „Kocham Sopot”, Wojciech Fu³ek „bra³ udzia³ w promocji” naszej gazety, i ¿e „Riviera” „poni¿a sopockich radnych”, a j¹ w szczególnoœci. Domyœlamy siê, ¿e opisane dzia³ania maj¹ na celu wywo³anie tzw. „efektu mro¿¹cego”, czyli zniechêcenia niezale¿nych mediów do publikowania materia³ów na temat nieprawid³owoœci, jakie maj¹ miejsce w lokalnych jednostkach administracyjnych i samorz¹dowych. W wypadku Sopotu stanowi¹ one prawdopodobnie tak¿e pretekst do z³o¿enia kolejnego wniosku o odwo³anie przewodnicz¹cego Rady Miasta z zajmowanego stanowiska. Na zakoñczenie ju¿, chcia³bym zwróciæ uwagê, ¿e tolerowanie tego rodzaju praktyk niesie realne zagro¿enie dla wolnoœci s³owa i medialnej kontroli w³adzy, która jest przecie¿ jedn¹ z podstaw demokracji. Dlatego te¿ liczê na Pañstwa reakcjê. Z powa¿aniem

Miros³aw Rogacewicz ZaprzyjaŸnione z prezydentem Sopotu media twierdzi³y przez lata zgodnie, ¿e ma on koherentn¹ wizjê rozwoju kurortu, ¿e jest wrêcz „mê¿em opatrznoœciowym dla miasta”, ¿e bez jego geniuszu Sopot by zmarnia³ i przesta³ siê rozwijaæ. Niestety prezydent realizowa³ zarówno inwestycje potrzebne, jak i kompletnie zbêdne. Nie

Prezydent Sopotu, Jacek Karnowski (za kierownic¹) wie, ¿e dobry PR to podstawa sukcesu politycznego. Dlatego odbiorowi nawet niewiele znacz¹cych inwestycji nadaje wyj¹tkow¹ oprawê. Nz. otwarcie tunelu ³¹cz¹cego ul. Powstañców Warszawskich z ul. Grunwaldzk¹ (czerwiec 2008 r.)

bra³ przy tym pod uwagê potrzeb mieszkañców, mo¿liwoœci finansowych miasta na sp³acenie zaci¹ganych kredytów, nadci¹gaj¹cego kryzysu, dekoniunktury na rynku sprzeda¿y nieruchomoœci, oraz – co najwaniejsze – przyj¹³ b³êdne za³o¿enia sprzeda¿y gruntów pod apartamentowce i hotele sieciowe. Nie budowa³ te¿ tanich mieszkañ. Efektem tej strategii sta³ siê ubytek 18 tysiêcy mieszkañców na przestrzeni ostatnich 35 lat.

Krzysztof M. Za³uski Wydawca i redaktor naczelny miesiêcznika „Riviera”

P.S. Do chwili zamkniêcia tego numeru nie by³o ¿adnej reakcji - ani ze strony przewodnicz¹cego klubu radnych Platformy Obywatelskiej i Samorz¹dnoœci Sopot w Radzie Miasta Sopotu, p. Les³awa Orskiego, ani urzêduj¹cego prezydenta Sopotu, Jacka Karnowskiego. Do naszej redakcji nap³ynê³o natomiast wiele e-maili i sms-ów, których autorzy solidaryzuj¹ siê z nami. Za wszelkiego rodzaju wsparcie serdecznie Pañstwu dziêkujemy.

(osi¹gniête korzyœci, to sta³e wp³ywy do bud¿etu przy zachowaniu w³asnoœci gruntów przez gminê). 3. Przyst¹pienie do systemowego budownictwa mieszkaniowego (w ten sposób zahamowaniu ulegnie spadek iloœci mieszkañców, który w ostatnich dwóch latach wyniós³ 2 tysi¹ce osób). 4. U³atwienia dla mieszkañców Sopotu prowadzenia dzia³alnoœci gospodarczej (wiêcej miejsc pracy i pieniêdzy z podatków do bud¿etu). 5. Analiza sensu budowy nowych obiektów sportowych, przy braniu pod uwagê potrzeb mieszkañców w 1/3 sk³adaj¹cych siê z emerytów. 6. Zwiêkszenie wp³ywów do bud¿etu od spó³ek zarz¹dzaj¹cych maj¹tkiem miasta (tu zwracam uwagê na skan-

Fot. kmz

„W imieniu Klubu Radnych Platformy Obywatelskiej i Samorz¹dnoœci w Radzie Miasta Sopotu wzywamy Pana do zdyscyplinowania cz³onków ruchu Kocham Sopot przez natychmiastowe zaprzestanie szkalowania, pomawiania i obra¿ania radnych i ich rodzin, które w ostatnim czasie w sposób alarmuj¹cy nasili³y siê w internecie. Wiele anonimowych komentarzy i wpisów w internecie powi¹zanych ze stronniczymi, wypaczaj¹cymi rzeczywistoœæ artyku³ami w wydawanej gazecie koalicji ruchu Kocham Sopot i PiS Rivierze nadaje siê wy³¹cznie na salê s¹dow¹.”

czegoœ trzeba sp³acaæ zaci¹gniête kredyty. Bud¿et w 80 % pochodzi od mieszkañców. Hotele sieciowe, gastronomia, firmy maj¹ce swe centrale poza Sopotem, nie p³ac¹ do kasy miasta podatku od zysku. Nie inaczej jest z apartamentowcami, wykupionymi np. przez mieszkañców Warszawy, którzy nie zameldowali siê w kurorcie i podatek PIT rozliczaj¹ w miejscu faktycznego zamieszkania. Osoby takie p³ac¹ tylko podatek gruntowy i od nieruchomoœci, co w skali roku wynosi zaledwie oko³o 2 z³otych za metr kwadratowy. W ten sposób miasto, zamiast siê bogaciæ, dorobi³o siê potê¿nego d³ugu. Przy obecnej z³ej koniunkturze, upadku firm, oraz zwolnieniach pracowników, wp³ywy do bud¿etu bêd¹ mala³y. To uniemo¿liwi pozy-

D³ug zamiast zysku Nikt nie liczy³ ceny realizowanych inwestycji. Unia Europejska finansowa³a 50 % kosztów, na resztê zaci¹gano kredyt. Nie analizowano, jakie wp³ywy do bud¿etu miasta przynios¹ te inwestycje i czy w ogóle bêd¹ jakieœ wp³ywy. A przecie¿ z

skiwanie kolejnych œrodków unijnych, gdy¿ miastu zabraknie pieniêdzy na dop³atê do tych¿e œrodków. Taka jest diagnoza Instytutu Badañ nad Gospodark¹ Rynkow¹ z Gdañska, przedstawiona na spotkaniach z mieszkañcami Sopotu. Na jej podstawie ma byæ budowana strategia rozwoju miasta w latach 2013 – 2020, uwzglêdniaj¹ca realne mo¿liwoœci inwestycyjne, oraz Ÿród³a ich finansowania. Jak siê wydaje pominiêto tu jednak wiele wa¿nych aspektów ekonomicznych. Moje 10 postulatów dla Sopotu 1. Wstrzymanie sprzeda¿y gruntów pod apartamentowce i hotele sieciowe. 2. Wprowadzenie wieloletnich dzier¿aw nieruchomoœci

daliczny fakt, i¿ dzier¿awca mola pobiera za wstêp na pomost 7 z³, a do kasy miasta oddaje 1,40 z³, czyli zaledwie 20% pozyskanych kwot. W dodatku to miasto sp³aca 45-milionowy kredyt zaci¹gniêty na budowê mariny. Nie lepiej dzieje siê w innych spó³kach miejskich, gdzie w radach nadzorczych zasiadaj¹ urzêdnicy miejscy, a zarobki prezesów i kadry wynosz¹ po kilka œrednich krajowych, np. Spó³ka ErgoArena czy Hipodrom) 7. Obni¿enie kosztów administracyjnych Urzêdu Miasta (jest on proporcjonalnie jednym z najwiêkszych i najdro¿szych w Polsce, przy ludnoœci niespe³na 37 tysi¹cach pracuje tam ponad 220 osób ze œredni¹ zarobków oko³o 5 tys. z³otych).

8. Odst¹pienie od budowy Osi Biznesu (wp³ywy z tego Ÿród³a s¹ oœmiokrotnie mniejsze ni¿ z PIT-ów mieszkañców. Nale¿y przy tym braæ pod uwagê, ¿e w Sopocie koñcz¹ siê grunty inwestycyjne i nale¿y gospodarowaæ nimi bardzo ostro¿nie). 9. Budowa szpitala z podstawowymi oddzia³ami i odst¹pienie od koncepcji sprzeda¿y dzia³ki przeznaczonej pod szpital (jest to bardzo wa¿na inwestycja dla starzej¹cej siê populacji miasta, z ca³¹ pewnoœci¹ o wiele wa¿niejsza dla sopocian ni¿ budowa np. mariny. Jeœli dziœ nie ma œrodków na szpital, nale¿y je znaleŸæ w latach nastêpnych. Najwiêkszym bogactwem ka¿dego miasta s¹ jego mieszkañcy i to w nich trzeba inwestowaæ). 10. Powrót do koncepcji rozwoju Sopotu, jako miejscowoœci uzdrowiskowej. * Przedstawi³em tu najwa¿niejsze argumenty ekonomiczne, jakie nale¿a³oby wprowadziæ w dobie recesji i przy aktualnym stanie zad³u¿enia miasta, aby zrównowa¿yæ bud¿et Sopotu i wskazaæ dalsze kierunki jego rozwoju. W³adze nie maj¹ prawa przerzucaæ na mieszkañców b³êdnych decyzji realizowanej dot¹d strategii. Oszczêdnoœci w³odarze miasta powinni zacz¹æ od siebie, poniewa¿ to oni odpowiadaj¹ za jego stan przedstawiony w diagnozie Instytutu Badañ nad Gospodark¹ Rynkow¹. Je¿eli to nie nast¹pi, Sopot pogr¹¿y siê w stagnacji. Brak zdolnoœci kredytowej nie pozwoli na nowe inwestycje, a kwotami potrzebnymi na sp³acenie zaci¹gniêtych ju¿ kredytów trzeba bêdzie obci¹¿yæ mieszkañców, podnosz¹c p³acone przez nich podatki. Autor jest sopockim dzia³aczem spo³ecznym, ekonomist¹ i prywatnym przedsiêbiorc¹, bezpartyjny.

bezplatna gazeta opinii

Wydawca: PPHU Riviera Sopot Redaktor naczelny: Krzysztof M. Za³uski tel. 796-54-94-50 Reklama: e-mail: k63@gazeta.pl Redakcja: e-mail: riviera-77@o2.pl OdwiedŸ nas na stronie: www.facebook.com/riviera.gazeta Druk: Polskapresse sp. z o.o. 80-720 Gdañsk, ul. Po³ê¿e 3 Niezamówionych materia³ów redakcja nie zwraca, zastrzega sobie tak¿e prawo do ich redagowania. Za treœæ reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialnoœci.


AKTUALNOŒCI

Nr 3 (78) Marzec 2013

3

Pawe³ Kukiz i Piotr Duda chc¹ referendum w sprawie wprowadzenia 460 jednomandatowych okrêgów wyborczych (JOW) w wyborach do Sejmu RP. Ich inicjatywê popiera ju¿ ponad 120 tysiêcy Polaków.

Mamy doϾ partiokracji!

Pawe³ Kukiz wyst¹pi³ w historycznej sali BHP, jego przybycie do Stoczni wzbudzi³o ogromny entuzjazm zgromadzonych.

Krzysztof M. Za³uski

P

awe³ Kukiz uwa¿a, ¿e Pañstwo Polskie jest powa¿nie chore. Podczas spotkania w Stoczni Gdañskiej przedstawi³ propozycje, maj¹ce doprowadziæ do uzdrowienia jego struktur. Zdaniem Kukiza jest to mo¿liwe poprzez wprowadzenie do parlamentarnej ordynacji wyborczej 460 jednomandatowych okrêgów wyborczych (JOW). - Obecny system nie ró¿ni siê praktycznie niczym od tego, który obowi¹zywa³ w PRL, jedyna zmiana, to wykreœlenie z Konstytucji zapisu o przewodniej roli PZPR – mówi³ Pawe³ Kukiz. – Pos³owie nadal ograniczeni s¹ dyscyplin¹ partyjn¹, czêsto musz¹ g³osowaæ wbrew swemu sumieniu, bo tak ka¿e jej przewodnicz¹cy. Inaczej mówi¹c, nie reprezentuj¹ oni wyborców, a jedynie partyjny establishment. W tej sytuacji demokracja staje siê fikcj¹. Muzyk przypomnia³, ¿e wprowadzenie JOW wymaga³oby zmian w Ustawie Zasadniczej, do czego potrzeba 2/3 g³osów poselskich. Nie wiadomo dlaczego Platforma Obywatelska, ciesz¹ca siê jak dot¹d

Kontrowersyjna budowa nowego sopockiego dworca rozpoczê³a siê historycznym happeningiem. Inscenizacjê bitwy pomiêdzy ¿o³nierzami Armii Czerwonej, a broni¹cymi miasta Niemcami obserwowa³o kilkuset sopocian. Imprezê komentowa³ Krzysztof Skiba, którego matka 40 lat temu zaprojektowa³a przewidziany do rozbiórki dworzec PKP.

poparciem najwiêkszej liczby wyborców, a wiêc teoretycznie maj¹ca najwiêcej szans wygrania wyborów równie¿ wed³ug nowej formu³y, nie wyra¿a zgody na jednomandatowe okrêgi. Choæ punkt taki znajdowa³ siê w jej przedwyborczych has³ach. - Wygl¹da na to, i¿ liderzy PO obawiaj¹ siê, aby wybrani w tej formule pos³owie nie zostali przypadkiem przedstawicielami spo³eczeñstwa, tak jak w Wielkiej Brytanii, zamiast byæ karnymi ¿o³nierzami swego przewodnicz¹cego, tak jak to mia³o miejsce w PRL – twierdzi muzyk. Drugim najwa¿niejszym postulatem Kukiza jest referendum. Jego zdaniem, w Polsce rola tej formy g³osowania, podobnie jak niezale¿noœæ pos³ów, jest fikcj¹. Obywatele mog¹ wprawdzie zbieraæ podpisy pod propozycj¹ zmian systemowych, i tych podpisów mog¹ byæ miliony, ale najczêœciej s¹ one ignorowane przez w³adze. - Tego nie mo¿na nazwaæ demokracj¹, lecz partiokracj¹ – podkreœla Kukiz. – Niestety, pewne formu³y i pewni ludzi s¹ u nas nietykalni. Czy zmiany s¹ mo¿liwe? Czy rz¹dz¹ca kamaryla do nich

dopuœci? Na te pytania Kukiz odpowiada krótko: „Wszystko idzie we w³aœciwym kierunku”. 33 lata temu - kiedy delegaci zak³adów pracy przedzierali siê przez kordony milicji, aby zjednoczyæ siê w Stoczni Gdañskiej (wówczas imienia Lenina) - wydawa³o siê to niemo¿liwe. A jednak „Solidarnoœæ” wówczas powsta³a, a w 9 lat póŸniej rz¹dz¹ca partia „robotnicza” musia³a zwin¹æ sztandar. W nawi¹zaniu do tamtych wydarzeñ spotkanie „Platformy Oburzonych” w sali BHP ma wymiar symboliczny. Pawe³ Kukiz uwa¿a, ¿e arogancja, jak¹ reprezentuje rz¹d premiera Tuska to œwiadectwo, ¿e w³adza Platformy chyli siê ku upadkowi. - Jestem przekonany, ¿e ona upadnie, przy czym nie chodzi mi o upadek Paltformy, lecz o to, aby upad³ ca³y ten system – konkluduje Kukiz. – Marzy mi siê bowiem Polska kompromisu, Polska bez wzajemnej nienawiœci i „kompleksu Kaczora Donalda”.

Wiêcej informacji na stronie: www.zmieleni.pl

Fot. kmz

Fot. kmz

15 marca br, podobnie jak przed trzydziestoma trzema laty w sierpniu 1980 roku, historyczna sala BHP Stoczni Gdañskiej znów zape³ni³a siê ludŸmi pragn¹cymi zmieniæ zastan¹ rzeczywistoœæ. Spotkanie zorganizowa³ szef NSZZ „Solidarnoœæ” Piotr Duda. Do Gdañska przyby³ tak¿e znany muzyk rockowy Pawe³ Kukiz. 11 dni póŸniej zastrajkowa³ Górny Œl¹sk i Zag³êbie D¹browskie. Do strajku generalnego przyst¹pi³o prawie 100 tysiêcy ludzi. W przypadku braku dialogu z rz¹dem, przywódcy „Solidarnoœci” zapowiadaj¹ dalszy ci¹g protestów. Kukiz mówi nawet o doprowadzeniu do upadku ca³ego systemu III RP.

23 marca 1945 roku na ulice Weltbad Zoppot wjecha³y czo³gi z czerwonymi gwiazdami na pancerzach. Ich ofiar¹ pad³ wówczas Dom Zdrojowy, dolna czêœæ dzisiejszej ulicy Bohaterów Monte Cassino, a tak¿e dworzec kolejowy. 68 lat póŸniej bitwa o Sopot zosta³a powtórzona i to w³aœnie w rejonie dworca. Tym razem zwyciê¿yli… w³aœciciele spó³ki Ba³tycka Grupa Inwestycyjna. To oni bowiem wygrali przetarg na wart¹ 100 mln z³otych inwestycjê, która zak³ada budowê nowych obiektów handlowo-us³ugowych, w tym sopockiego dworca PKP. Krzysztof M. Za³uski

N

owa inwestycja od pocz¹tku budzi³a powa¿ne zastrze¿enia mieszkañców kurortu. Równie¿ wielu urbanistów wskazywa³o, ¿e planowana zabudowa bêdzie zbyt wysoka, przeskalowana, anachroniczna i nieprzystaj¹ca do stylu sopockiej architektury i potrzeb mieszkañców kurortu. W³adze Sopotu zdecydowa³y siê jednak na rozwi¹zania zaproponowane przez architektów BGI. Ostatecznie inwes-

tycja ruszy³a z pocz¹tkiem stycznia 2013 r. Po jej zakoñczeniu w grudniu przysz³ego roku, Sopot ca³kowicie zmieni swoje oblicze. 23 marca br. rozpoczê³a siê kolejna faza realizacji nowej inwestycji – wyburzanie starego dworca. Jej symbolicznym pocz¹tkiem by³a inscenizacja potyczki sprzed szeœædziesiêciu oœmiu lat, w której wówczas uczestniczyli ¿o³nierze wojsk radzieckich i broni¹cy Sopotu Niemcy. W happeningu wziê³o udzia³ ponad 60 rekonstruktorów – pasjonatów historii z ca³ego kraju. Dostêpu do budynku

dworca broni³a niemiecka „Pantera” - niestety tylko jej replika; atakowa³ prawdziwy czo³g T-34, który na co dzieñ stoi w Gdañsku-Oliwie, przy ulicy Piastowskiej. Na polu bitwy pojawi³y siê tak¿e inne odrestaurowane pojazdy wojskowe: Magirus 53000, Mercedes L1500A, radziecki gazik „Czapajew” – GAZ 67, armata przeciwpancerna ZiS 3 i amerykañski Jeep Willys. Pada³y strza³y ze œlepaków i wybucha³y bomby. By³o sporo huku, choæ z efektami pirotechnicznymi organizatorzy musieli siê hamo-

waæ, aby w okolicznych domach nie wylecia³y szyby. Po „bitwie” wyst¹pi³ Sopocki Teatr Tañca z programem „Miliony r¹k”. Ten tytu³, przypominaj¹cy s³ynn¹ piosenkê z najg³êbszego okresu stalinizmu lat 50. ubieg³ego wieku, mia³ zapewne symbolizowaæ rozpoczêcie budowy nowego, wspania³ego sopockiego dworca. Re¿yserem spektaklu by³ Marek £ukasik z Grupy Inscenizacji Historycznych Pomerania 1945, pomys³odawc¹ Piotr Kurdziel, radny miasta Sopotu. Imprezê zakoñczy³a wojskowa grochówka i bigos.

Fot. kmz

Drugie zdobycie Sopotu

23 marca br., w szeœædziesi¹t¹ ósm¹ rocznicê zdobycia Sopotu przez Armiê Czerwon¹, przed dworcem PKP odby³a siê inscenizacja wojenna upamiêtniaj¹ca tamto wydarzenie. Happening ten by³ te¿ symbolicznym pocz¹tkiem planowanego na kwiecieñ wyburzania budynków starego dworca.


4

SPORT

Nr 3 (78) Marzec 2013

Sopocki radny Henryk Hryszkiewicz jest prezesem i za³o¿ycielem Sopockiego Stowarzyszenia Kulturystyki i Rekreacji. Jest równie¿ wicemistrzem Europy i œwiata w kulturystyce oraz trenerem i wychowawc¹ m³odzie¿y.

Cz³owiek orkiestra Sport uprawia od siódmego roku ¿ycia. Zdobywa³ wielokrotnie wicemistrzostwo Europy i œwiata w kulturystyce, ale zaczyna³ od zera. W dzieciñstwie chc¹c nabyæ niezbêdne do uprawiania sportów akcesoria - trampki i koszulkê – zarabia³, myj¹c szyby samochodów. Obecnie jest prezesem Sopockiego Stowarzyszenia Kulturystyki i Rekreacji, radnym ruchu „Kocham Sopot”, przewodnicz¹cym Komisji Sportu i M³odzie¿y, trenerem, sêdzi¹ kulturystyki i fitness. Posiada równie¿ kwalifikacje kierownika i opiekuna m³odzie¿y na obozach. Prowadzi te¿ zak³ad naprawy telewizorów.

P

Wszystkich, którzy chcieliby dowiedzieæ siê szczegó³ów na temat treningów i zdrowego od¿ywiania, SSKiR zaprasza w ka¿d¹ sobotê o godz. 15.00 do klubu Calypso. Wiêcej informacji znajdziecie Pañstwo na stronie www.sskir.pl

Sponsorzy mile widziani Podopieczni trenera Hryszkiewicza trenuj¹ w nowo otwartym sopockim klubie Fitness Calypso przy Alei Niepodleg³oœci 697-701. Klub ten jest jednym z g³ównych sponsorów Sopockiego Stowarzyszenia Kulturystyki i Rekreacji. Wa¿n¹ rolê odgrywaj¹ równie¿ œrodki finansowe pochodz¹ce z bud¿etu miasta Sopotu. - Subwencje te s¹ dla nas bardzo istotne, poniewa¿ dziêki Fot. materia³y SSKiR

rawie ka¿dy ma jakieœ hobby. Dla osób dba³ych o rozwój swego cia³a mo¿e to byæ lekkoatletyka, tenis, pi³ka no¿na, siatkówka, czy koszykówka. Henryk Hryszkiewicz upodoba³ sobie kulturystykê. Mo¿e dlatego, ¿e jest to dyscyplina, któr¹ mo¿na uprawiaæ praktycznie przez ca³e ¿ycie.

siebie, a to owocuje zarówno w ¿yciu rodzinnym jak i zawodowym. Zw³aszcza, ¿e prawid³owo uprawiana kulturystyka nie polega na budowaniu objêtoœci miêœni, ale przede wszystkim na ich jakoœci i proporcji. To wa¿ne zw³aszcza dla pañ, które nieraz boj¹ siê æwiczeñ w si³owni, aby nie zdeformowaæ sylwetki. Z tego wzglêdu kulturystykê nale¿y zawsze uprawiaæ pod fachowym spojrzeniem trenera. Kie-

Profilaktyka i rekreacja W sopockim klubie Fitness Calypso, pod okiem trenera Henryka Hryszkiewicza i jego wspó³pracowników, mo¿na æwiczyæ fitness i to w wielu dziedzinach: gimnastyczne, sylwetkowe, bikini i areobik. Jest te¿ sekcja kulturystyczna,

sportów si³owych, p³ywacka i rugby. - Obecnie w SSKiR regularnie æwiczy oko³o stu osób: juniorów, seniorów i oldboyów. Ale nasze mo¿liwoœci s¹ du¿o wiêksze, dlatego namawiam rodziców i opiekunów, aby przysy³ali swoje dzieci i podopiecznych do uprawiania sportu – sugeruje Hryszkiewicz. - I to obojêtnie jakiego, bo sport to profilaktyka prozdrowotna i rekreacyjna.

Fot. materia³y SSKiR

Konrad Franke

pracuj¹cy z SSKiR zawodnicy, trenerzy, nauczyciele i fizjoterapeuci w wiêkszoœci pracuj¹ spo³ecznie i nie pobieraj¹ za swoj¹ pracê ¿adnych œwiadczeñ. - Poœwiêcaj¹ swój prywatny czas i je¿d¿¹ z m³odzie¿¹ na obozy sportowe, zawody i imprezy plenerowe – mówi Hryszkiewicz.

Fot. materia³y SSKiR

Trenerzy Henryk Hryszkiewicz i Grzegorz Kaca³a ze studentami z AWF'u podczas praktyk.

Kadra trenerska sopockiego klubu „Fitness Calypso”.

Jakoœæ i proporcja Zgrabny kszta³t kobiet, imponuj¹ca muskulatura mê¿czyzn maj¹ wp³yw na dobre samopoczucie, dodaj¹ pewnoœci

rowane przez Henryka Hryszkiewicza Sopockie Stowarzyszenie Kulturystyki i Rekreacji jest bez dwóch zdañ najlepszym do tego miejscem w Sopocie.

nim sopocka m³odzie¿ nie musi p³aciæ za uczestnictwo w zajêciach prowadzonych przez naszych trenerów – t³umaczy Hryszkiewicz. – Równie¿ wspó³-

Ozdob¹ klubowych rozgrywek sportowych s¹ bez w¹tpienia zawodniczki sekcji cheerleaderek.

Fot. materia³y SSKiR

Zawodnik i trener W roku 2007, a wiêc bêd¹c w wieku, kiedy pi³karz zawiesza ju¿ swoje buty na przys³owiowym ko³ku, Hryszkiewicz uczestniczy³ w kulturystycznych mistrzostwach œwiata w Budapeszcie i zdoby³ tam br¹zowy medal. Sprawdza siê równie¿ w roli trenera - na mistrzostwach Polski Juniorów i Weteranów w Kulturystyce i Fitness w roku 2011 jego podopieczni zajêli drugie miejsce. - W roku 2012 posz³o nam trochê gorzej i zostaliœmy skalsyfikowani, jako trzecia dru¿yna w kraju. Mamy za to inne osi¹gniêcia, uda³o nam siê powo³aæ grupê koszykarsk¹ i grupê cheerleaderek, prowadzimy równie¿ nabór do sekcji pi³ki no¿nej – wymienia Hryszkiewicz.

Na uroczystoœæ wrêczenia nowych strojów sportowych przybyli europose³ Jan Koz³owski, wiceprzewodnicz¹cy Rady Miasta Sopotu Jaros³aw Kempa oraz p. Naczelnik Wydzia³u Kultury i Sportu Agnieszka Rek.


ROZMOWA RIVIERY

Nr 3 (78) Marzec 2013

O najnowszej p³ycie zatytu³owanej „Tranquillo” rozmawiamy z jednym z najwybitniejszych polskich jazzmanów, kompozytorem, saksofonist¹, a prywatnie sopocianinem - Wojciechem Staroniewiczem.

Klasyka na spokojnie Krzysztof M. Za³uski Riviera: W grudniu ub.r. ukaza³a siê twoja siódma ju¿ autorska p³yta. Projekt zatytu³owany jest „Tranquillo,”czyli „spokojnie”. I rzeczywiœcie jest to doœæ niezwyk³y materia³, zw³aszcza jak dla jazzmana. Grasz tu bowiem z orkiestr¹ symfoniczn¹, zreszt¹ nie byle jak¹, bo prowadzon¹ przez samego mistrza Wojciecha Rajskiego. Sk¹d pomys³ na tak¹ fuzjê? Wojciech Staroniewicz: Geneza tej p³yty siêga pocz¹tku tego wieku, kiedy obchodziliœmy w Sopocie wielkie œwiêto stulecia nadania naszemu miastu praw miejskich. Z tej w³aœnie okazji ówczesny wiceprezydent miasta, Wojciech Fu³ek, zaproponowa³ mi nagranie czegoœ specjalnego na tê okazjê. Zasugerowa³, abym zrobi³ to we wspó³pracy z Polsk¹ Filharmoni¹ Kameraln¹ Sopot Wojciecha Rajskiego. Pamiêtam, ¿e bardzo siê tym tematem przej¹³em, bo to by³o dla mnie ogromne wyró¿nienie. Mistrz Rajski podsun¹³ mi szereg pomys³ów, m.in. kilka utworów Gershwina i innych standardów klasyki oko³ojazzowej, zapisanej na papierze nutowym. Napisa³em wtedy specjalnie na tê okazjê utwór zatytu³owany „African Boy”. Graliœcie „z nut”, do tego z orkiestr¹ symfoniczn¹, a to chyba nie jest codziennoœci¹ dla muzyka jazzowego? W.S.: Zgadza siê… Zw³aszcza, ¿e jazz - w przeciwieñstwie do wiêkszoœci kompozycji muzyki klasycznej opiera siê na improwizacji. Koncert z symfonikami p. Rajskiego by³ wiêc dla mnie ogromnym prze¿yciem i… nie

ukrywam - wa¿n¹ nauk¹. To, co zagraliœmy wtedy w Oprze Leœnej, zosta³o bardzo ciep³o przyjête zarówno przez publicznoœæ jak i samego Mistrza, który póŸniej, ju¿ w kuluarach stwierdzi³, ¿e mo¿na by t¹ nasz¹ wspó³pracê kontynuowaæ i rozwijaæ. I rzeczywiœcie, wkrótce zaczêliœmy graæ kolejne koncerty, opieraj¹ce siê na repertuarze klasycznym, g³ównie na kompozycjach Gershwina i Piazzoli... Któregoœ dnia p. Rajski, zaproponowa³, ¿ebym przygotowa³ coœ na saksofon tenorowy, aby ta nasza muzyka by³a jeszcze bardziej „ujazzowiona”. Poprosi³em wówczas W³odka Nahornego, aby zaaran¿owa³ dla mnie kilka utworów. Wiedzia³em, ¿e jest on nie tylko doskona³ym kompozytorem, lecz równie¿ œwietnym aran¿erem - od wielu lat ju¿ z nim wspó³pracowa³em, m.in. graj¹c w jego sekstecie program „Fantazja polska”, sk³adaj¹cy siê z zaaran¿owanych na mod³ê jazzow¹ utworów polskich kompozytorów muzyki powa¿nej. To jednak, co mi wówczas da³, przesz³o moje najœmielsze oczekiwania okaza³o siê po prostu genialnym materia³em. Zaczêliœmy te utwory graæ na wspólnych koncertach z orkiestr¹ PFK Sopot. Wreszcie, we wrzeœniu zesz³ego roku zaprosi³ mnie do siebie Maestro Rajski i powiedzia³, ¿e chcia³by nagraæ ze mn¹ p³ytê z tak¹ muzyk¹. I to jest w³aœnie ta p³yta? W.S.: Tak, ale ¿eby j¹ nagraæ musieliœmy wykonaæ jeszcze bardzo du¿o pracy. P³yta bowiem musi stanowiæ pewn¹ spójn¹ ca³oœæ, opowiadaæ jak¹œ historiê… Do pomocy zaprosi³em wiêc Andrzeja Jagodziñskiego, Artura Jurka i oczywiœcie W³odka Nahornego. Jednak nawet ich obecnoœæ nie

gwarantowa³a powodzenia, bo po³¹czenie gry jazzowej z orkiestr¹ kameraln¹ jest bardzo ryzykowne i mo¿e skoñczyæ siê wyprodukowaniem kiczu. A takich produkcji jest bardzo wiele. I pó³ biedy, jeœli wiod¹cy muzyk jest, jako tako rozgarniêty jazzowo, gorzej gdy nie ma on o jazzie zielonego pojêcia. Wówczas powstaj¹ gnioty na poziomie „elevator music”, czyli nagrania banalne, nie do s³uchania. Niektórzy oczywiœcie coœ takiego lubi¹, ale nie ma to wiele wspólnego z muzyka artystyczn¹. To w³aœnie jest powód, dla którego podszed³em do nagrania p³yty z orkiestr¹, bardzo ostro¿nie i uwa¿nie. Decyduj¹cy wp³yw na to, ¿e jednak siê prze³ama³em, mia³ w³aœnie poziom aran¿acji, które stworzyli dla mnie moi koledzy. One s¹ po prostu fenomenalne. Ryzyko wpadki zniwelowa³a do zera znakomita orkiestra Wojciecha Rajskiego, której muzyków znam od wielu lat i wiem, ¿e potrafi¹ sobie œwietnie radziæ z ka¿dym repertuarem, tak¿e swinguj¹cym… No i p³yta jest (œmiech). Komu zadedykowa³byœ „Tranquillo”? Moim zdaniem jest to p³yta dla ka¿dego. Jej s³uchacz nie musi koniecznie znaæ siê na jazzie. Na „Tranquillo” znalaz³y siê znane utwory - kompozycje takich gigantów jazzu jak Antônio Carlos Jobim, Sonny Rollins, Joe Henderson, Duke Ellington. To s¹ przecie¿ nazwiska, które kojarz¹ siê z evergreenami, które s¹ po prostu piêkne, a w tych aran¿acjach nie doœæ, ¿e piêkne, to jeszcze maj¹ swój indywidualny rys. Dziêkujemy za rozmowê i polecamy „Tranquillo” nie tylko naszym Czytelnikom.

Wojciech Staroniewicz

Fot. kmz

Saksofonista i kompozytor zaskakuj¹cy wci¹¿ nowymi autorskimi projektami muzycznymi, o szerokim spektrum stylistycznym, zarejestrowanymi na albumach: „Karambola”, „Quiet City”, „Hand made”, „Conversession”, „Alternations”, „A'freak-an Project”, "Tranquillo". Znakomity sideman, chêtnie zapraszany przez innych muzyków, ¿eby wymieniæ chocia¿by wieloletni¹ wspó³pracê z norwesk¹ grup¹ „Loud Jazz Band” czy sekstetem W³odzimierza Nahornego.

Fot.: materia³y Allegro Records

„Tranquillo” – Staroniewicz / Jagodziñski / Rajski, zosta³a znakomicie przyjêta zarówno przez krytykê jak i przez s³uchaczy. W presti¿owym magazynie muzycznym Jazz Forum album „Tranquillo” otrzyma³ najwy¿sz¹ notê – piêæ gwiazdek. (p³yta doskona³a). Do nabycia w sklepach internetowych: www.allegrorecords.com www.merlin.pl www.jazzsound.pl oraz w sklepach sieci EMPIK.

Koncertuje jako solista z Polsk¹ Filharmoni¹ Kameraln¹ Sopot Wojciecha Rajskiego. W jego karierze artystycznej przewinê³o siê wiele wspania³ych nazwisk: Andrzej Jagodziñski, W³odek Pawlik, Cezary Konrad, Adam Cegielski, Nippy Noya, Helge Lien, Erik Johannessen, Brian Melvin oraz praktycznie z ca³a czo³ówka jazzowa Trójmiasta. Wojciech Staroniewicz, jako jedyny wœród polskich saksofonistów jazzowych, zosta³ zakwalifikowany do pó³fina³u Miêdzynarodowego Konkursu Improwizacji Jazzowej w Waszyngtonie w 1991 roku, gdzie znalaz³ siê w gronie 21 saksofonistów wybranych z ca³ego œwiata.

5


6

HISTORIA

Nr 3 (78) Marzec 2013

Zdarzy³o siê w fajnym kurorcie

Dawno temu w Sopocie

Kurort w gruzach Dokoñczenie ze str. 1

Krzysztof M. Za³uski

J

acek Taylor w latach 80. ubieg³ego wieku zas³yn¹³, jako obroñca w procesach politycznych, wytaczanych przez ówczesne w³adze „wichrzycielom porz¹dku publicznego”. W roku 1989 bra³ udzia³ w obradach Okr¹g³ego Sto³u, a nastêpnie wszed³ w sk³ad Politycznego Komitetu Doradczego przy Ministrze Spraw Wewnêtrznych. Potem ju¿ jego kariera by³a jasna i prosta: w latach 1991–1997 by³ pos³em na Sejm, a po up³yniêciu drugiej kadencji, kierownikiem Urzêdu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych w rz¹dzie Jerzego Buzka. Na zakoñczenie zosta³ prokuratorem gdañskiej Prokuratury Apelacyjnej. Obecnie mec. Taylor jest na emeryturze, ale jak pokaza³ w procesie, który Jacek Karnowski wytoczy³ redaktorom Kubiakowi i Lisieckiemu z „Rzeczpospolitej”, nadal utrzymuje siê w doskona³ej kondycji intelektualnej. To w³aœnie jego laudacja wyg³oszona na czeœæ powoda okaza³a siê najbardziej interesuj¹cym punktem rozprawy. By³y prawnik nazwa³ Karnowskiego m.in.: „mê¿em opatrznoœciowym”, „politykiem krystalicznie czystym”, „nieformalnym przywódc¹ opozycji wobec przywódcy PO”, „prominentem na œwieczniku” i „eksponowanym dzia³aczem PO, obrzydliwie znies³awionym przez Kurskiego”… Gdyby mecenas Taylor nie zapomnia³ o „Naszym Umi³owanym Przywódcy”, „In¿ynierze Ludzkich Dusz”, „Genialnym Jêzykoznawcy” i „Umi³owanym Ojcu Narodu”, to mielibyœmy chyba komplet prezydenckich dostojeñstw Jacka Karnowskiego. w O uzale¿nienie od telefonu komórkowego i sms-ów naszego umi³owanego przywódcê podejrzewaj¹ ju¿ podobno nawet dzieci z sopockiego ¿³obka „Puchatek”. Ciekawe, co mia³y by do powiedzenia, gdyby dowiedzia³y siê, ¿e Jacek Karnowski - jak na cz³owieka postêpowego przysta³o – u¿ywa równie¿ twittera. Wprawdzie nie tak intensywnie jak sms-ów, ale wystarczaj¹co czêsto, aby ca³kiem nieŸle orientowaæ siê do czego to „coœ” s³u¿y. Uprzedzam jednak, ¿e gdyby ktoœ z naszych Czytelników usi³owa³ znaleŸæ adres „twitterowy” sopockiego w³odarza, to bêdzie mia³ z tym sporo

k³opotu. Okazuje siê bowiem, ¿e pan Jacek tak mocno uto¿sami³ siê ze swoim s³u¿bowym fotelem, ¿e na twitterze zamiast nazwiska pos³uguje siê ksywk¹ @JacekPrezydent. Hm, na pewno pseudonim ten nie œwiadczy o jakiejœ wyj¹tkowej pomys³owoœci naszego genialnego jêzykoznawcy, wrêcz przeciwnie. No, ale zawsze lepsze to, ni¿ na przyk³ad: @JacekPlacek. w Parkowanie za darmo w miejscach niedozwolonych ma w Sopocie d³ug¹ tradycjê. Niegdyœ mistrzem w tej kategorii by³ pose³ PiS, Jacek Kurski. W naszym archiwum zachowa³y siê równie¿ zdjêcia innych powiatowych notabli, ³ami¹cych prawo drogowe. Szczególnie cenimy sobie 29 fotografii, na których nasz umi³owany @JacekPrezydent w ci¹gu zaledwie jednej minuty usi³uje zarobiæ pe³ne „oczko” karnych punktów. Ale oczywiœcie nikt go nie zatrzyma³… Byæ mo¿e dlatego, tak bezceremonialnie pos¹dziliœmy o wykroczenie jednego z jego najbli¿szych wspó³pracowników, znanego ze s³aboœci do sumiastych w¹sów, szybkich samochodów, rozleg³ych parkingów i jeszcze paru innych rzeczy - przewodnicz¹cego Klubu PO i Samorz¹dnoœci, Les³awa Orskiego. Radny Orski 2 marca br. zaparkowa³ samochód marki Saab przy ulicy Haffnera i oddali³ siê od niego na dwie godziny. Oko³o 18-tej, pojawi³ siê w towarzystwie dwóch osób, wsiad³ do wozu i…, nie uiszczaj¹c op³aty parkingowej wysokoœci 3,50 z³, odjecha³. Trzy dni póŸniej zapytaliœmy go listownie, czy radni zwolnieni s¹ z op³at za parkowanie? Radny odpowiedzia³, ¿e: ¿adna osoba, zw³aszcza publiczna, nie jest z tego rodzaju op³at zwolniona. Doda³ te¿, i¿ jest „podbudowany, ¿e nasza troska o sprawiedliwoœæ spo³eczn¹ jest tak wielka”. Do listu do³¹czy³ „skan dowodu zap³aty za postój, który na szczêœcie” uda³o mu siê „po wizycie w myjni i czyszczeniu wnêtrza samochodu odzyskaæ”. Na zakoñczenie przyzna³ siê, ¿e „specjalnie kilkakrotnie nie wystawia³ biletu, aby sprawdziæ czujnoœæ s³u¿b parkingowych”. „Riviera” nie jest wprawdzie „s³u¿b¹ parkingow¹”, ale byæ mo¿e radny Orski, sprawdza³ równie¿ nasz¹ czujnoœæ. Je¿eli tak, to mamy nadzieje, ¿e egzamin zdaliœmy celuj¹co. I tak bêdziemy trzymaæ, Panie Przewodnicz¹cy Orski!

W tym miesi¹cu minê³a 68. rocznica zakoñczenia dzia³añ wojennych Sopocie. Œwiadomie nie u¿ywam okreœleñ „wyzwolenie” czy „oswobodzenie”, bo w perspektywie kolejnych 45 lat Sopot pe³ni swobód nie zazna³. Grzegorz Krzy¿owski o³nierze II Frontu Bia³oruskiego zdobyli kurort bez wiêkszych strat w ludziach. Niemcy szybko zaniechali obrony, wycofuj¹c siê do Oliwy. Na polu walki i w wyniku odniesionych ran zginê³o oko³o 600 czerwonoarmistów. Si³a uderzenia, czy te¿ s³aba obrona sprawi³a, ¿e walki w mieœcie nie trwa³y d³ugo, a co za tym idzie zabudowania nie uleg³y zniszczeniu - wed³ug ró¿nych ocen waha³y siê na poziomie od 5 do 10 %. Radziecka kronika filmowa, której operatorzy znaleŸli siê w mieœcie tu¿ po wyparciu Niemców, pokazuje na jednej z sekwencji filmowych fragment dzisiejszej ul. Powstañców Warszawy, z p³on¹c¹ najwy¿sz¹ kondygnacj¹ budynku, usytuowanego w s¹siedztwie Kaplicy Polskiej (koœció³ Boboli) i wypalon¹ skorupê hotelu Waltera Schefflera (gdzie dziœ stoi hotel Bayjonn). W tym samym kadrze widaæ

¯

Odgruzowywanie - po prawej stronie ruiny Hotelu Vorbach (fot. Archiwum MTP).

fragment Domu Zdrojowego z umieszczonym na jednej z arkad pionowym napisem „Kasino”, kolejne ujêcie ukazuje nietkniêty dach Kurhausu. Na wykonanych kilka dni póŸniej fotografiach, z ca³ego kompleksu, w jako takim stanie, zachowa³y

Pozosta³oœci Kurhausu widziane od strony ul. Powstañców Warszawy.

Kadr z sowieckiej kroniki filmowej - marzec 1945 r. (w zasobach WFDiF).

siê jedynie rotunda, muszla koncertowa i pawilon, w którym przez wiele lat mieœci³a siê kawiarnia najbardziej znana jako „Fantom” - reszta leg³a w gruzach. Podobny los spotka³ wiêkszoœæ zabudowy centralnej, dolnej czêœci miasta.

Nasuwa siê pytanie, kto i kiedy dokona³ tych zniszczeñ? Po 1989 roku odpowiedzi na nie szuka³o wielu. Jednoznacznej, udokumentowanej odpowiedzi nie udzieli³ nikt, wiêkszoœæ pozostawa³a w sferze domys³ów. Zdjêæ z tego okresu zachowa³o siê niewiele: gruzy kompleksu Domu Zdrojowego (8), zrujnowany Hotel Vorbach (dawniej Wermingoff) (1) i dwie fotografie lotnicze. Dla porównania Gdañsk doczeka³ siê kilkunastu albumów ze zdjêciami z lat 1945-46). W zwi¹zku z tym zwracam siê z gor¹cym apelem do sopocian o udostêpnianie wspomnieñ, i materia³ów ikonograficznych obrazuj¹cych wojenne zniszczenia naszego miasta. Pliki tekstowe czy skany zdjêæ proszê przesy³aæ na adres autora: gargi1961@interia.pl lub redakcji riviera-77@o2.pl. W przypadku niemo¿noœci wykonania kopii w formie elektronicznej równie¿ proszê o kontakt, prace te wykonamy we w³asnym zakresie.

Zrujnowany kompleks Domu Zdrojowego - po lewej ocala³y póŸniejszy "Fantom".


WSPOMNIENIA

Nr 3 (78) Marzec 2013

7

Sopocki fotografik w podró¿y sentymentalnej przez Gdañsk

Moje ma³e Westerplatte Od pewnego czasu, myœla³em o wyrwaniu siê z domowych pieleszy i odwiedzeniu le¿¹cego tu¿ za miedz¹ - Gdañska. Bywam w nim czêœciej ni¿ w rodzinnej Gdyni, ale nigdy nie mam czasu, ¿eby spokojnie odwiedziæ stare k¹ty. Czujê sentyment do tego miasta, gdy¿ tam przed laty studiowa³em w Akademii Sztuk Piêknych… I wreszcie znalaz³em woln¹ chwilê.

Maciej Szemelowski

W

s³oneczny marcowy dzieñ, pierwsze kroki skierowa³em prosto do piêknie po³o¿onej, nieco na uboczu tu¿ przy Mot³awie restauracji „Kubicki”. To miejsce zawsze kojarzy³o mi siê z paryskimi kafejkami po³o¿onymi nad Sekwan¹. Po latach niebytnoœci, zbli¿aj¹c siê tu ponownie odczuwa³em pewien niepokój. Pamiêtam jak w latach 90-tych, kiedy wpada³em do tego niepowtarzalnego miejsca z kumplami na piwo, czu³o siê, ¿e lokal dawny okres œwietnoœci ma ju¿ za sob¹. W restauracji m³ody muzyk umila³ pobyt goœciom, œpiewaj¹c przedwojenne szlagiery, akompaniuj¹c sobie na pianinie. By³ nim przysz³y solista zespo³u „Leszcze” - Maciej Miecznikowski. Z fotografii wisz¹cych wokó³ na œcianach spogl¹dali na nowych goœci, przedwojenni bywalcy tego miejsca. Pamiêtam równie¿ moj¹ ostatni¹ wizytê tutaj sprzed lat. Spalona oaza Któregoœ dnia, robi¹c zdjêcia do albumu o Gdañsku, chc¹c coœ przek¹siæ u „Kubickiego”, natkn¹³em siê na zabite deskami drzwi. Przez szybê ujrza³em czarn¹ wypalon¹ pieczarê. Prze¿y³em

szok! Czy to mo¿liwe, ¿e ten najstarszy w Gdañsku, prawie stuletni lokal, który by³ ostoj¹ polskoœci, mia³ tak marnie skoñczyæ? Czy to mo¿liwe, ¿e miejsce to, które tu¿ przed wybuchem II Wojny Œwiatowej dawa³o schronienie wszystkim organizacjom polonijnym przeœladowanym przez Niemców nagle mia³o przestaæ istnieæ? Przecie¿ najgorszy moment w swojej historii mia³o ju¿ za sob¹, kiedy to tu¿ po tzw. „wyzwoleniu” niezwyciê¿ona Armia Czerwona opustosza³y Gdañsk, sukcesywnie dom po domu, wysadza³a w powietrze. To cud, ¿e dom Kubickich spl¹drowany ocala³. Wstrz¹œniêty widokiem spalonej restauracji zadzwoni³em do znajomego z telewizji gdañskiej, ¿eby zainteresowano siê tym tematem. Brak by³o reakcji. Po latach z tymi myœlami przekroczy³em próg nowo wyremontowanego lokalu. Zobaczy³em zupe³nie inne wnêtrze. Niemaj¹ce nic wspólnego z tamt¹ minion¹, jak¿e bogat¹ histori¹. W pierwszej chwili chcia³em siê cofn¹æ i wyjœæ. Wra¿enie by³o nieprzyjemne. Czarno – szaro jak w rodzinnym grobowcu. Jednak przemog³em siê gdy¿ chcia³em poznaæ dalsz¹ historiê tego miejsca. Zwróci³em siê do kelnerów z proœb¹, czy mogliby mi cokolwiek powiedzieæ o historii restauracji. Spyta³em równie¿, czy spotkali siê ze star¹ kart¹ dañ? Któr¹ pamiêta³em sprzed lat. Opisana tam by³a w skrócie barwna historia tego miejsca. Panowie oznajmili, ¿e posiadaj¹ ostatni taki egzemplarz i zrobili mi z niego kopiê. Oto treœæ tej ju¿ historycznej strony tytu³owej karty „Menu”:

Restauracja Kubicki Roman Alfred Groszewski „Po³o¿ona malowniczo nad brzegami Mot³awy restauracja „Kubicki” jest najstarszym lokalem w Gdañsku, dzia³aj¹cym nieprzerwanie od 1918 roku. Lokal zosta³ za³o¿ony przez Bronis³awa Kubickiego, który w latach 30-tych pe³ni³ funkcjê prezesa „Sokolstwa” Gdañskiego. Restauracja w okresie miêdzywojennym, pod nazw¹ „Café International” mia³a charakter lokalu nocnego i nale¿a³a do jednych z najmodniejszych lokali ówczesnego miasta. Lansowano w niej najnowsze standardy jazzu, przygrywa³y dwie orkiestry, wystêpowa³y fordanserki, prestidigitatorzy oraz duety taneczno-wokalnoakrobatyczne. Jako lokal nocny stanowi³ doskona³e miejsce dla spotkañ niemal wszystkich organizacji polonijnych w przedwojennym Gdañsku. Spotykali siê tutaj na zebraniach cz³onkowie i dzia³acze m.in. Gminy Polskiej, Zwi¹zek Polaków Towarzystwa Ludowego, Towarzystwa Polek, Towarzystwa Œpiewaczego „Lutnia”, dzia³acze „Sokolstwa”, a nawet sportowcy „Gedanii”. Lokal by³ przytuliskiem polskich studentów, którzy mieli tutaj otwarty kredyt, nie zawsze zreszt¹ regulowany. Rok wybuchu wojny, jak w ka¿dej polskiej rodzinie rozpocz¹³ siê tragicznie. Rodzinie Kubickich skonfiskowano wszystkie dobra, jedyny syn w³aœcicieli Leonard za sympatie polskie zostaje aresztowany i w 1941r. zamordowany w obozie Mauthausen. Po wyzwoleniu w 1945r. synowa Kubickich Groszewska p.v. Kubicka wraz z synem powraca do Gdañska z zamiarem otwarcia

restauracji. Lokal znajduje siê w op³akanym stanie, zniszczony przez Niemców, a póŸniej przez Rosjan z trudem zostaje uruchomiony. Dawne tradycje nie od razu daje siê wskrzesiæ. Restauracjê zabieraj¹ bary mleczne, lecz po krótkim czasie wraca do rodziny, jednak na krótko. Tym razem lokal przejmuj¹ Gdañskie Zak³ady Gastronomiczne, które wkrótce bankrutuj¹. Na prze³omie lat 50-tych i 60tych lokal zostaje bezpowrotnie oddany rodzinie GroszewskichKubickich i dzia³a do czasów obecnych, kontynuuj¹c bogate tradycje rodzinne. Szefostwo lokalu dok³ada wszelkich starañ, aby utrzymaæ w nim klimat piêknych minionych lat. Restauracja cieszy siê du¿ym uznaniem, nie tylko wœród Gdañszczan. Dobra kuchnia, mi³a atmosfera, urozmaicona wystêpami wokalistów gitary i pianina, przyczyniaj¹ siê niew¹tpliwie do odwiedzenia tego miejsca... Zapraszamy! Agonia w wolnej Polsce Po przeczytaniu karty, do naszej rozmowy w³¹czy³a siê bardzo uprzejma pani. Okaza³o siê, ¿e jest now¹ w³aœcicielk¹ „Kubickiego”. Chêtnie opowiedzia³a jak to trzy lata temu odkupi³a od by³ego w³aœciciela lokal wraz z nazw¹. Lokal wymaga³ generalnego remontu. Naszej rozmowie towarzyszy³ te¿ by³y kelner, który co jakiœ czas z sentymentu odwiedza to miejsce, i jak twierdzi³a nowa szefowa, dzieli siê z ni¹ swoj¹ wiedz¹ kulinarn¹. Pokaza³ mi on przedmioty, które traktowa³ prawie jak relikwie. By³y to przedwojenne firmowe zapa³ki Kubickiego i matryca do odbi-

Pierwszymi w ¿yciu autorytetami dla dzieci s¹ ich rodzice. W miarê roœniêcia autorytetami staj¹ siê te¿ starsze rodzeñstwo, pani z przedszkola, pani nauczycielka, czasem ksi¹dz.

Jêzyk pogardy i nienawiœci Przed laty szko³a, z mniejszym lub wiêkszym powodzeniem, lansowa³a bohaterów walki o niepodleg³oœæ, wybitnych naukowców (mêdrców, jak ich nazywano), pisarzy. Przyk³adem dla m³odzie¿y winni byæ przywódcy narodu - teoretycznie, bo ostatnimi takimi bohaterami byli Józef Pi³sudski, W³adys³aw Sikorski i W³adys³aw Anders. Ale o nich pamiêtaj¹ tylko najstarsi. Tylko oni potrafi¹ dziœ zostaæ wierni pewnym zasadom zachowañ, kultury, etyki i moralnoœci. Miros³aw Rogacewicz

S

p³ycenie nauki historii, oraz jêzyk pogardy i nienawiœci, w którym celuje wiêkszoœæ mediów, jêzyk, który dzieli i obra¿a spo³eczeñstwo, sprawia, ¿e m³odzie¿ poczu³a siê zagubiona. Regu³y wyniesione z domu, wpajane w szkole, w koœciele, przestaj¹

funkcjonowaæ. Z³y przyk³ad p³ynie z góry. Od w³adzy. Tej gminnej, miejskiej, wojewódzkiej - na rz¹dzie i Sejmie koñcz¹c. Nasi pos³owie s¹ najlepszym przyk³adem selekcji negatywnej. Wyboru kandydatów dokonano z list partyjnych. O umieszczeniu na liœcie i kolejnoœci kandydatów decydowa³ szef partii i jego najbli¿sze otoczenie. Niewa¿ne by³y kwalifikacje przysz³ych

pos³ów, liczy³a siê tylko wiernoœæ wobec liderów, oraz medialna propaganda, zapewniaj¹ca odpowiednio du¿¹ iloœæ uzyskanych g³osów. Z takich ludzi sk³ada siê nasz Sejm, a zachowanie pos³ów jest adekwatne do sposobu ich doboru i wyboru. W ostatnich czasach przera¿enie wszystkich myœl¹cych ludzi budzi jêzyk, jakiego u¿ywaj¹ pos³owie na sejmowej

mównicy i w ¿yciu codziennym. Sejm powo³a³ nawet komisjê etyki, maj¹c¹ doprowadziæ do porz¹dku „rozbrykanych” pos³ów. Zdarzy³o siê, ¿e premier musia³ publicznie przepraszaæ za jêzyk, jakim pos³ugiwa³ siê parlamentarzysta z jego partii. To ewenement w ¿yciu politycznym na tak wysokim szczeblu. Kilka dni póŸniej Sejm (w tym tak¿e cz³onkowie komisji etyki) nie

jania „menu”. Z du¿ym przejêciem opowiada³ o kulisach po¿aru i jak potem spontanicznie wszyscy kelnerzy wziêli siê do remontu, gdy¿ wiedzieli, ¿e szef ma trudnoœci finansowe. Niestety prace nie na wiele siê zda³y, to by³o przed³u¿anie agonii. Po up³ywie trzech lat w³aœciciel podda³ siê i to w Wolnej Polsce. Nowa w³aœcicielka „Kubickiego” oprowadzaj¹c mnie po lokalu z dum¹ pokaza³ salê dla VIP-ów. W szarym, zimnym wnêtrzu w z³otych ramach (na bogato) wisia³y lanszafty udaj¹ce sztukê. Jakie VIP-y taka sztuka. Vis a vis w skromnej ramce wisia³ wyp³owia³y portret mê¿czyzny w mundurze (Sokolnika) z bia³oczerwonym kotylionem w klapie. By³ to za³o¿yciel i w³aœciciel tego lokalu, pan Bronis³aw Kubicki. Patrz¹c na ten skromny portret pomyœla³em sobie, co ten patriota powiedzia³by o naszej rzeczywistoœci, gdyby do¿y³ wspó³czesnych czasów? Czy warto by³o tu¿ przed wybuchem II Wojny Œwiatowej z nara¿eniem ¿ycia, byæ polskim patriot¹ gromadz¹cym wokó³ siebie, podobnie myœl¹cych i czuj¹cych rodaków? Gdyby tylko zmieni³ narodowoœæ i pogl¹dy nie straci³by w Mauthausen nie tylko jedynego syna, lecz tak¿e ca³ego maj¹tku. Równie¿ po wojnie, gdyby rodzina umia³a odpowiednio siê ustawiæ, to „w³adza ludowa” nie odebra³a by im

wyrazi³ zgody na pozbawienie immunitetu pos³a, który, gdyby by³ zwyk³ym obywatelem, musia³by stan¹æ przed s¹dem za pomówienia i jêzyk, jakim obra¿a³ swego przeciwnika. Rolê s¹du przejêli koledzy „oskar¿onego” i wydali wyrok uniewinniaj¹cy. Taka jest polska rzeczywistoœæ. Sejm, miejsce, w którym tworzy siê prawo, którego cz³onkowie powinni œwieciæ przyk³adem w zakresie etyki i moralnoœci, wskazuje nam wrêcz coœ odwrotnego. Taki przyk³ad „elity” daj¹ ludziom m³odym. Milcz¹ media, które, jak siê zdaje, sta³y siê zak³adnikami bezpardonowej walki o utrzymanie siê tych „elit” przy w³adzy. Nikt nie chce widzieæ strat, jakie powstaj¹ w œwiadomoœci tych m³odych, którzy patrz¹ jak najwy¿sze w³adze pañstwa depc¹ uniwersalne zasady normalnego ¿ycia spo³ecznego, uczciwoœci, honoru, ambicji, etyki, moralnoœci.

lokalu. I równie¿, gdyby po roku 1989 rodzina GroszewskichKubickich, mia³aby „s³uszne” pogl¹dy polityczne, mog³aby nadal œwietnie prosperowaæ. Mo¿e nale¿a³o s³uchaæ tych, którzy twierdz¹, ¿e polskoœæ to aberracja i ¿e trzeba byæ teraz Europejczykiem, albo jak twierdzi pewien wybitny umys³ ze „œwiñskim ryjem” - Polacy powinni zapomnieæ o swojej polskoœci. Imiê Lenina Pod koniec naszej rozmowy, w³aœcicielka ”Kubickiego” wspomnia³a, ¿e co roku 11 listopada odwiedzaj¹ restauracjê kolejne pokolenia gdañszczan, ¿eby pos³uchaæ tak jak ich ojcowie, pieœni patriotycznych. Oœwiadczy³a, ¿e przykro im, i¿ w nowym „Kubickim” nie ma dawnej atmosfery… ¯egnaj¹c siê spyta³em, czy media zainteresowane s¹ histori¹ restauracji. Oœwiadczy³a, ¿e kiedyœ próbowa³a „sprzedaæ” temat, ale jak za¿¹dano od niej zap³aty, da³a sobie spokój. I pomyœleæ, ¿e w tym samym mieœcie, gdzie polscy stoczniowcy powiedzieli doœæ komunistycznej dyktaturze, prezydent miasta, rzekomo dbaj¹c o historiê, wbrew woli stoczniowców umieœci³ nad bram¹ „Stoczni Gdañskiej” imiê jednego z najwiêkszych zbrodniarzy w dziejach ludzkoœci…

Rzymska zasada mówi: „dziel i rz¹dŸ”. Korzystaj¹ z niej szczodrze rz¹dz¹cy, i to na ka¿dym szczeblu w³adzy. Od œwiadomoœci spo³eczeñstwa zale¿y, aby nie daæ siê zmanipulowaæ, ulec presji mediów, znajduj¹cych siê w rêkach graczy, dla których liczy siê tylko w³adza, a obywatele potrzebni s¹ raz na 4 lata, aby wrzuciæ do urny kartkê z nazwiskami, jakie im siê narzuca. Ludzie prawi, dla których Polska jest s³owem œwiêtym nie s¹ lubiani przez media. Przeciwnie, mówi siê o nich jak najmniej i jak najgorzej. Czy¿by komuœ z zewn¹trz zale¿a³o, aby pozbawiæ nas prawdziwych autorytetów, sk³óciæ spo³eczeñstwo, aby podstawowe zasady ¿ycia spo³ecznego by³y deptane, co w efekcie pozwala ekonomicznie i politycznie podporz¹dkowaæ sobie nasze pañstwo?


8

PROMOCJA

Nr 3 (78) Marzec 2013

5 kwietnia do kin wejdzie nowy film „Uk³ad zamkniêty”, oparty na motywach prawdziwej historii trzech biznesmenów, którzy w wyniku nieuczciwego dzia³ania organów pañstwa zostaj¹ pozbawieni maj¹tku. „Uk³ad zamkniêty" ma wiele akcentów trójmiejskich. Producentem filmu jest gdañska spó³ka Filmicon Dom Filmowy Sc., a 90 proc. zdjêæ nakrêcono na terenie Trójmiasta. 25 marca w Gdyni odbêdzie siê prapremiera „Uk³adu zamkniêtego", w której udzia³ zapowiedzia³a niemal ca³a ekipa filmowa. O „Uk³adzie zamkniêtym”, kulisach powstawania filmu rozmawiamy z jego scenarzyst¹ - Miros³awem Piepk¹.

Nie dla zysku, nie z filantropii, ale po to by s³u¿yæ.

SKOK-i mecenasem „Uk³ad zamkniêty” polskiej kultury i sztuki to nie jest sprawa odosobniona Micha³ Szalapski - Jak zrodzi³ siê pomys³ „Uk³adu zamkniêtego”? Miros³aw Piepka: Zainspirowa³a mnie przeczytana w gazecie informacja, z której wynika³o, ¿e po 7 latach procesu uznano za niewinnych trzech krakowskich biznesmenów. W tym czasie ich ¿ycie zawodowe i prywatne zosta³o zdewastowane. Wraz z drugim scenarzyst¹ „Uk³adu zamkniêtego” Micha³em Pruskim wg³êbiliœmy siê w tê wstrz¹saj¹c¹ historiê. Spotkaliœmy siê z bohaterami, którzy stali siê ofiarami machinacji urzêdników, przewertowaliœmy strony akt, przeprowadziliœmy wywiady ze œwiadkami. Dowiedzieliœmy siê, ¿e rujnowanie ¿ycia przedsiêbiorcom przez organa pañstwowe to nie jest sprawa odosobniona. Wiemy te¿, ¿e niektórych naszych sponsorów spotka³ podobny los co bohaterów filmu. - Czyli historia z „Uk³adu zamkniêtego” wci¹¿ trwa?

Miros³aw Piepka: Historia krakowskich przedsiêbiorców to tylko przyk³ad, mo¿e ona zdarzyæ siê wszêdzie. Prawda jest smutna, bo „Uk³ad zamkniêty” bêdzie trwa³ zawsze, taka jest natura ludzka. Problem le¿y jednak w skali zjawiska oraz w uœwiadomieniu sobie, ¿e przypadek biznesmenów mo¿e dotkn¹æ ka¿dego z nas. - Nie obawiali siê Pañstwo, ¿e film poruszaj¹cy doœæ niewygodne tematy pewnym grupom mo¿e siê nie spodobaæ, ¿e mog¹ nast¹piæ trudnoœci z jego zrealizowaniem? Miros³aw Piepka: Mieliœmy ogromne szczêœcie i przyjemnoœæ pracowaæ z zawodowcami, wiêc etap realizacji zdjêæ do filmu przebiega³ fantastycznie. Trudnoœci sprawia³o zgromadzenie pieniêdzy, jednak od pocz¹tku byliœmy przekonaniu o s³usznoœci tej realizacji. Z³o¿yliœmy kompletny wniosek o dofinansowanie produkcji do Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Jednak pomimo tego, ¿e œwietnie oceniono scenariusz i za walor uznano zaproszenie

do wspó³pracy Ryszarda Bugajskiego czy wspania³ego Janusza Gajosa, pieniêdzy na produkcjê nie przyznano. Oficjalnie podanym powodem by³ brak œrodków finansowych. - Musieliœcie poradziæ sobie bez wsparcia pañstwa. Kto zaanga¿owa³ siê w sponsorowanie? Miros³aw Piepka: Sponsorami s¹ z regu³y przedsiêbiorstwa, choæ jest te¿ kilka osób prywatnych. Realizacja filmu to ogromna inwestycja, musieliœmy gromadziæ œrodki finansowe na bie¿¹co, nie by³o to ³atwe. S³owa podziêkowania nale¿¹ siê tutaj ekipie pracuj¹cej przy filmie, która wierzy³a w powodzenie projektu. Pomimo perturbacji finansowych by³em przekonany, ¿e musi nadejœæ prze³om. W bardzo trudnym dla nas momencie Kasa Stefczyka zdecydowa³a siê zostaæ sponsorem g³ównym i mecenasem filmu, dziêki czemu uda³o nam siê do koñca zrealizowaæ produkcjê.

SKOK-i, którym przyœwieca has³o „nie dla zysku, nie z filantropii, ale po to by s³u¿yæ” s¹ instytucjami zaanga¿owanymi spo³ecznie. Obok oferowania dostêpu do produktów i us³ug finansowych, pe³ni¹ równie¿ misjê spo³eczn¹. Prê¿nie dzia³aj¹ na polu wspierania oraz rozwoju kultury i sztuki, tak¿e na terenie Trójmiasta. SKOK-i w³¹czy³y siê miêdzy innymi w sponsoring Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni oraz gdañskiego festiwalu DocFilm poœwiêconego ludzkiej godnoœci i poszanowaniu pracy. Otrzyma³y tytu³ oficjalnego sponsora filmu „Popie³uszko. Wolnoœæ jest w nas” z Adamem Woronowiczem w roli b³ogos³awionego kapelana „Solidarnoœci”. SKOK-i wspar³y równie¿ Festiwal Teatru Polskiego Radia i TVP „Dwa Teatry” oraz Festiwal Filmowy „Niepokorni, Niez³omni, Wyklêci” przypominaj¹cy o dramatycznych wydarzeniach w powojennej Polsce. Najwiêksza spó³dzielcza kasa oszczêdnoœciowo-kredytowa w Polsce, Kasa Stefczyka, jest tak¿e mecenasem nowej produkcji filmowej „Uk³ad zamkniêty” w re¿yserii Ryszarda Bugajskiego. Produkcja powsta³a na kanwie

W rolê cynicznego prokuratora w filmie „Uk³ad zamkniêty” wcieli³ siê Janusz Gajos. W roli szefa urzêdu skarbowego - Kazimierz Kaczor.

prawdziwych wydarzeñ, jakie mia³y miejsce w 2003 roku. Prawda pokazana w filmie jest bo-

lesna, zw³aszcza dla przedstawicieli pañstwa polskiego.

REKLAMA

Godziny przyjêæ poniedzia³ek - pi¹tek

8.00 - 18.00 Laboratorium Pomiar ciœnienia USG

Weso³ych i pogodnych Œwi¹t Wielkanocnych oraz du¿o zdrowia i pogody ducha Naszym Pacjentom i Wszystkim Mieszkañcom Trójmiasta ¿yczy zespó³ Centrum Medycznego Oliwa Poradnia Urologiczna

Poradnia Chirurgiczna

Lekarz Rodzinny

Lekarze:

Lekarze:

Dobros³aw Daraszkiewicz Remigiusz Loroch Wojciech Zacholski

Józef Kitowski Remigiusz Loroch Maciej Œmietañski

Adam Olczyk Anna Stoiñska (Ka³uziñska)

UMOWA z NFZ

Czy¿ewskiego 16, 80-336 Gdañsk Oliwa

Rejestracja telefoniczna

58 765 02 03


Riviera Bezpłatna Gazeta Opinii