Page 1

„Ławeczka pod Wiązem” - Przesuń się - zostałem ściągnięty z hamaka nad jeziorem w sam środek miasta, z powrotem na ławkę. Nade mną stał starzec, siląc się na groźną minę. Spojrzałem na drugi koniec ławki, nikt inny na niej nie siedział. - Przesuń się - powtórzył i tym razem poparł swoje żądanie laską, którą trzymał w prawej ręce. Z taką argumentacją nie chciałem się spierać. Ustąpiłem mu miejsca i wróciłem do rozmyślań. Nie sądziłem, że mój współtowarzysz okaże się tak absorbującą osobą. Zacząłem przyglądać się jak z różnych kieszeni swojej marynarki wyciąga kieliszki. Cholerny magik, pomyślałem, gdy obok pięciu kieliszków wylądowała połówka czystej. Patrząc na gościa nigdy bym nie powiedział, że należy do bywalców „salonów podsklepowych”. Chociaż po ubraniu widać było, że dojrzewało ono wraz z właścicielem. Nie mogłem odmówić starcowi swoistej elegancji i może nawet określiłbym go dżentelmenem, gdyby nie guzy, które mi zostawił. - Wiesz, co jest za tobą? - spytał w pewnym momencie; ręka drżała mu jak szyby w ikarusie, którym dojeżdżałem za czasów podstawówki. Przyjrzałem się drzewu, które dawało schronienie przed słońcem chłoszczącym żarem z nieba. Nietypowe, ale cztery pnie łączyły się w jedno drzewo. Ale nie zmyliło mnie to. - Wiąz - odpowiedziałem. - Gówno wiesz - powiedział staruszek, a jego ręka pewnie złapała za kieliszek, którego zawartość po chwili znalazła się na jednym z pni wiązu. Gdy wrócił, podjął rozmowę: To nie jest jakieś tam drzewo. Pamiętam czasy, gdy go jeszcze nie było. Byłem wtedy w twoim wieku, może rok, dwa młodszy. Była tu zwykła polana, na której spotykałem się z przyjaciółmi. Janka, Graszka, Indianiec, Piotruś i ja. Dziewczyny miały najpiękniejsze nogi w całym mieście i jedynym powodem, dla którego zadawały się z nami było to, że potrafiliśmy z nimi gadać. Inni przy nich zapominali słów, a za nim rozum wrócił im z gaci, by podpowiedzieć najprostsze, dziewczyny już odchodziły znudzone. Nie mówię, że i na nas nie działały. Po prostu czekaliśmy na to, co przyniesie los. Tamtej nocy spotkaliśmy się pomimo godziny policyjnej. Dziewczyny były bardziej wystraszone niż zwykle. Ich ojciec nie wyjechał z miasta, więc musiały wymknąć się z domu. Jednak słowa raz danego zawsze dotrzymywaliśmy… Dlatego spotkaliśmy się w tym miejscu, by nawiązać kontakt z przeszłością. Podobno dochodziło tu do różnych tajemniczych wydarzeń, a my chcieliśmy się przekonać czy jest coś w tym, co opowiadają ludzie. Może się tobie wydać dziwne, ale uwierz, że wtedy miasto było jeszcze dość młode, a tutaj były tylko krzaki i polana. Wyobraź to sobie: piątka młodych ludzi czekająca na polanie na


duchy albo chociaż jakąś czarownicę z czarnym kotem. Czekanie się nam dłużyło, więc zaczęliśmy sobie przypominać zasłyszane opowieści. Chichoty dziewczyn odganiających strach za każdym razem, gdy coś poruszyło się w krzakach, bardzo nas bawiły. Już wcześniej mieliśmy plan. Nie pamiętam, kto go wymyślił, ale stwierdziliśmy, że jeżeli nie pojawią się prawdziwe duchy, to udamy opętanie, by wystraszyć nasze księżniczki. Najkrótszą zapałkę wylosował Indianiec i miał skołować pistolet. Było to pewną sprawiedliwością, bo tylko jego ojciec miał gnata. Najdłuższą wylosował Piotruś - on miał udawać przerażonego gogusia. Ja wyciągnąłem środkową. Przypadła mi najlepsza rola: udawanie opętanego. Poszedłem odlać się w krzaki tylko po to, by wyciągnąć schowaną broń. - Zobaczcie, co znalazłem! – krzyknąłem wracając do nich. - O, stary! Świetna! - zachwycili się koledzy. Dziewczyny patrzyły z zainteresowaniem, ale zaraz zaczęły gadać o jakichś sukniach. - Miszka, co robisz?! - zapytał Piotruś łapiąc mnie za rękę. Nic mu nie odpowiedziałem, ponieważ wsadzałem sobie spluwę do gęby i wywracałem oczami starając się wyglądać jak prawdziwy opętaniec. Pisk Graszki upewnił mnie, że idzie mi dobrze. Pomyślałem nawet, że powinienem zostać aktorem. - Skończ te wygłupy - rozkazała Janka. Starała się zachować spokój, lecz wychwyciłem w jej głosie parę nut brzmiących strachem. Powoli wyciągnąłem stal z ust i skierowałem ją w stronę Indiańca. Oczy zaczęły mi łzawić od tego pokazywania białek. - Porzućcie wszelką nadzieję - imitowałem głos wujka Staszka, którym odezwał się przy śniadaniu po trzydniowym weselu kuzynki. Nie pamiętam skąd pochodziły przytoczone słowa, ale w połączeniu z zachrypniętym basem musiały budzić grozę. Piotrek zaczął piszczeć równie głośno jak dziewczyny i świetnie mu to wychodziło. Całą zabawę przerwał huk. Poczułem szarpnięcie w ręce, która trzymała broń. Nie rozumiałem co się stało, patrzyłem na przyjaciół. Widziałem ich usta wykrzywione w krzyku, lecz nic nie słyszałem. Raz, dwa… trzy sylwetki wyjęte z jakiegoś surrealistycznego bohomazu. Trzy? Jak to?, myślałem. Policzyłem raz jeszcze. Trzy. Potem spojrzałem w dół, za palcem jednej z nich. Padł ostatni Mohikanin, przemknęło mi w głowie i zacząłem się śmiać. Kolejny huk i szarpnięcie, potem trzecie i czwarte. Uciekinierzy z obrazu leżeli na trawie; cztery ciała. Piotrka trafiłem w sam środek gardła. Dostrzegłem to w momencie, gdy na powrót pakowałem sobie lufę do ust. To była moja szansa, wytarłem więc broń i wsadziłem w jego dłoń. Potem wróciłem do domu, a trzęsąc się w łóżku zastanawiałem się kto ciągnął za spust, kto się śmiał… Kto mnie opętał. Starzec zakończył swoją opowieść wraz z obejściem drzewa dookoła. Każdy pień wiązu oblał jednym kieliszkiem. Piąty wypił sam. Powtórzył ceremonię raz jeszcze. - Czyli - przerwałem ciszę jaka nastała w środku tego upalnego dnia. Nie wiedziałem jednak jak sformułować pytanie. - Tak, to jest ich grób. A ja przychodzę tu co roku, od 70 lat - odpowiedział. - Dlaczego? - spytałem. - Bo są moje urodziny, a dobrze wtedy spotkać się z przyjaciółmi i powspominać -


odpowiedział i zaczął się śmiać. Patrzyłem jak odchodzi. Dziwak, pomyślałem; chciał mnie tylko wystraszyć. - Udało się panu - krzyknąłem za nim czując kolejne dreszcze przechodzące przez mój kark. Doleciał do mnie tylko śmiech starca z tej odległości, przypominający krakanie. Krzysztof Jóźwik

Ławeczka pod Wiązem  

Opowiadanie ukazało się w gazecie "Wieści Podwarszawskie" Rys. Lower

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you