Page 1

Masówka Gazetka Krakowskiej Masy Krytycznej Kraków, marzec 2013

Drogie Rowerzystki, drodzy Rowerzyści! Zima musi mieć o nas dobre zdanie, skoro tak wytrwale stara się towarzyszyć nam w pierwszej WIOSENNEJ Masie Krytycznej A.D. 2013. Powitajmy ją więc gorąco (w końcu też jest rodzaju żeńskiego) – może nasze ogniste pozdrowienie na dobre roztopi lód i obudzi drzemiące pod nim krokusy, przebiśniegi i wiosenne rowerowe plany. Już lada chwila będzie nam dane – nam, bohaterkom Kobiecej Masy Krytycznej – odsłonić rąbek spódnicy, pokazać obcasik lub fantazyjnie przystroić nasz jednoślad prawdziwymi (bo sztuczne kradną) kwiatami, ale póki co, pozostaje nam czekanie i dodawanie sobie otuchy w towarzystwie innych szykownych (na tyle, na ile się da w puchowej kurcie i czapie z pomponem) Rowerzystek. Z dzisiejszej Masówki dowiecie się, co jest najlepszym przyjacielem kobiety (i dlaczego rower), przeczytacie relację naszej rodaczki z rowerowej Belgii, a także poznacie przepis... nie, nie na rowerowe ciasteczka, tylko na alternatywną do „spalinówki” rowerową trasę z północy Krakowa na Rynek. Trasa wymaga niemałej orientacji w terenie oraz momentami zdolności kaskaderskich (może się zakręcić w głowie), ale jest tego warta – umożliwia dotarcie do centrum przy minimalnym ryzyku nabycia chorób płuc. Zapraszamy także do przeczytania refleksji nt. realizacji kontrapasów w naszym mieście w poprzednim roku. Dzięki za przybycie! Ekipa Masy Krytycznej życzy Wam radosnych, spokojnych, rodzinno-rowerowych, a przede wszystkim wiosennych świąt Wielkiej Nocy! Magda

TRASA MASY

CO SIĘ DZIEJE

Kobieca Masa Krytyczna pojedzie trasą „Jadwiniu!” – ulicami, noszącymi imiona sławnych przedstawicielek płci pięknej. Jest wśród nich nie byle kto: jedyna w naszej historii kobieta-król, babcia Jezusa z Nazaretu, nauczycielka zasłużona w krzewieniu oświaty wśród kobiet, a także utalentowana pisarka komediowa – specjalistka w dziedzinie mieszczańskiej moralności.

• Zapraszamy na pierwszy w tym roku masowy konkurs z nagrodą! Kto przyprowadzi (a raczej: przywiedzie) najwięcej osób towarzyszących (może być na rowerach lub w saniach), z czego przynajmniej połowa to osobniki płci pięknej, wygra stylowy dodatek rowerowy od BikeBelle. Powodzenia!

Długość trasy to 11,3 km – bagatela, nawet w najgłębszym kopnym śniegu damy radę!

• W Radzie Miasta trwa debata na temat poszerzenia strefy płatnego parkowania. Prezydent proponuje włączenie do strefy starego Podgórza i reszty Grzegórzek, a także utworzenie tzw. strefy buforowej (gdzie obowiązywałyby opłaty niższe, niż w zwykłej strefie) w kilku regionach nieobjętych dotąd strefą. Zdania radnych w tej sprawie są podzielone, jednak z punktu widzenia rowerzystów rozszerzenie strefy to strzał w dziesiątkę: mniej spalin, więcej przestrzeni, wzrost bezpieczeństwa. W ślad za strefą powinien pójść rozwój komunikacji miejskiej oraz budowanie parkingów przy punktach przesiadkowych na obrzeżach miasta, by umożliwić wygodne podróżowanie typu Park&Ride.

Rynek Główny (objazd wokół) – św. Anny – Królowej Jadwigi – Piastowska – Jadwigi z Łobzowa – Gabrieli Zapolskiej – Łobzowska – Rynek Główny (rowery w górę!)

• W XIV LO w Krakowie odbyła się debata panelowa na temat: „Odkorkować miasto – perspektywy rozwoju komunikacji w Krakowie, czyli o możliwościach oddolnych inicjatyw”. W debacie udział wzięli m.in. przedstawiciele miasta oraz stowarzyszenia Kraków Miastem Rowerów. Cieszymy się, że rośnie świadomość potrzeby popularyzowania alternatywnych środków transportu.


ROWER

NAJLEPSZYM PRZYJACIELEM KOBIETY

Marylin Monroe śpiewała, że diamenty są najlepszym przyjacielem dziewczyny. Pięknie śpiewała i pięknie wyglądała w tej zjawiskowej sukni z kokardą w kolorze wściekłego różu. Muszę jednak z przykrością stwierdzić, że Marylin kompletnie nie miała pojęcia, o czym mówi.

do fajnych rzeczy - jeśli fajna rzecz dzieje się w Śródmieściu, nie dotrę tam autem, a rowerem i owszem, Jeśli fajną rzecz napotkam przypadkiem, wystarczy, że się przy niej zatrzymam i już jest dostępna - tymczasem ani samochód, ani zbiorkom nie dają takiej możliwości - zawsze trzeba szukać Przede wszystkim, jako szczęśliwa posiadaczka diamentowego albo przystanku, albo miejsca do parkowania. okrucha o wielkości siedemnastej części główki od szpilki Rower nie marudzi i nie zniechęca stwierdzam, że zdecydowanie nie jest on moim najlepszym No dobra, czasem. Ale umówmy się, że okazjonalne przyjacielem. Nie, żeby coś - ślicznie się błyszczy - ale nie trzeszczenie łańcucha jest mniej irytujące, niż narzekanie mogę powiedzieć, żeby można było na nim polegać, albo żeby na prace, kredyty, partnerów lub ich brak, które każdy/a specjalnie poprawiał mi humor, a o to chodzi w przyjaźni, z nas zbyt często słyszy od tych, których/e nazywa prawda? przyjaciółmi. Rower nie powie Ci "a przemyślałaś to dobrze?", Po drugie, wiadomo, Hollywood - glamour i blichtr, a do tego jeszcze złoty okres miłości ludzkości do samochodów... Jest tylko kilka zdjęć Marylin na rowerze, z czego wnioskuję, że Rowerzystka Miejska z niej raczej nie była. Gdyby jednak miała - jak my - szczęście urodzić się w lepszych czasach, na pewno zmieniłaby zdanie. Oto, dlaczego to rower jest najlepszym przyjacielem dziewczyny:

"nie wierzę, że ci się to uda", tylko grzecznie zakręci kółkiem i zaniesie Cię tam, gdzie chcesz. Rower broni, rower radzi, rower nigdy cię nie zdradzi

Z rowerem nie musisz prowadzić idiotycznych podchodów. Układ jest prosty - Ty dbasz o jego części, a on odwdzięcza się dostarczaniem Cię w różne miejsca. Rower nie odjedzie z kimś innym tylko dlatego, że ten ktoś inny ma fajniejsze Rower poprawia humor części ciała. Rower nie będzie robił z Ciebie idioty/ki Przynajmniej mnie. Milion razy moje samopoczucie wyruszało przed znajomymi. Rower będzie przy tobie, na każde twoje w podróż gdzieś w głąb Rowu Mariańskiego, a krótka zawołanie, gotowy do pomocy. Czego chcieć więcej? przejażdżka rowerem wyciągała je stamtąd w takim tempie, Rower dodaje +10 do wszystkich atrybutów że prawie dostawało choroby kesonowej. Nie chodziło nawet o to, żeby dostać się w konkretne miejsce - pedałowanie Zapomniałabym o najważniejszym. Rower lojalnie pomaga uspokaja, daje czas na myślenie, a że jednocześnie trzeba się dobrze wyglądać. Nie chodzi tylko o to, że pomaga koncentrować - pozwala szybko zapomnieć o nieprzyjemnych nam trzymać formę, ale też o to, że człowiek na rowerze PO PROSTU DOSKONALE WYGLĄDA. rzeczach. Dowód? Rozejrzycie się wokół siebie! Rower przyspiesza i udostępnia fajne rzeczy Tymczasem rzeczy fajne - rzeczy, które się dzieją, rzeczy, na które czekamy z niecierpliwością - dzięki dwóm kółkom są bliżej. Po prostu dlatego, że jazda na rowerze jest szybsza, niż chodzenie, a także dlatego, że rower ułatwia dostęp

A

MIAŁO BYĆ TAK PIĘKNIE.

O

KONTRAPASACH.

Minął już ponad rok od przekazania przez KMR do ZIKiT utworzonej przy Waszej pomocy listy ponad 80 ulic, na których wnioskowaliśmy o jak najszybsze utworzenie kontrapasów. Początkowo zapewniano nas, że każda z ulic zostanie pomierzona, zinwentaryzowana i wszędzie tam, gdzie to możliwe, kontrapasy zostaną wyznaczone. Urzędnik myśli o wszystkim

Gosia Radkiewicz Założycielka butiku rowerowego Bike Belle Kraków, Ludwinowska 7

pogarsza warunki ruchu rowerowego w Krakowie. Na dodatek nie zdaje sobie z tego sprawy lub – co gorsza – tłumaczy, że to dla bezpieczeństwa rowerzystów. Zza urzędniczego biurka to wszystko wydaje się takie proste. A gdyby tak perspektywę urzędniczego fotela i monitora komputerowego ze statyczną mapą (nawet jeśli jest ze zdjęciami!) osoby decyzyjne zamieniły na wizję w terenie, najlepiej na rowerze? To powinno pomóc odpowiedzieć na pytanie, co jest jest bardziej niebezpieczne: jazda ulicami osiedlowymi o znikomym ruchu, czy objeżdżanie kwartału miasta drogami, na których teoretycznie obowiązuje ograniczenie prędkości do 50km/h. Teoretycznie.

Po pół roku okazało się, że w terenie zmierzono ledwie kilka ulic, a w pozostałych przypadkach, bazując na... usłudze StreetView i NORC(!) urzędnicy uznali, że na większości wnioskowanych ulic ‘niedasię’ (urzędnicy myślą naprawdę o wszystkim: “trzeba by zlikwidować nielegalne parkowanie; a tutaj to sygnalizację trzeba by postawić, a to drogie!; tutaj I żeby zaczęło “wychodzić” nie, bo autobusy jeżdżą; a tu po co? przecież 500m dalej jest Wracając do listy ulic, na których jednak “udało się”. DDR; a tu, panie, tu to krawężnik jest za wysoki” etc., etc.). Najciekawszym przykładem jest ul. Batorego, na której Cofamy się do przodu nie trzeba było zmieniać NICZEGO (tzn świętych miejsc W efekcie w roku 2012 wyznaczono kontrapasy na 5 ulicach, parkingowych), wystarczyło wymalować pasy i powiesić jednocześnie wprowadzając ruch jednokierunkowy na 9! dodatkowe znaki, a i tak planowany na marzec kontrapas Oficjalny raport ZIKiT za rok 2012 o tej drugiej liczbie pojawił się... we wrześniu. Ale to wciąż za mało. W dalszym milczy. A szkoda, bo to drugi rok z rzędu, gdy podczas ciągu nie ma alternatywy dla Al. Mickiewicza i Słowackiego, obowiązywania “uchwały kontrapasowej”, ZIKiT de facto po stronie Starego Miasta. Brakuje ciągłości – kontrapasów


na ul. Szlak, Łobzowskiej, Michałowskiego, Garncarskiej Wierzę, że nastawienie urzędników takie nie jest, tylko (i wielu innych!). Krakowskiemu urzędnikowi brakuje tak im po prostu jakoś od lat nie wychodzi... też podejścia kompleksowego i umiejętności spojrzenia na nasze wnioski z szacunkiem i zrozumieniem, nil a nie z nastawieniem: “a co oni tam mogą wiedzieć”.

ROWEREM

DOOKOŁA ŚWIATA:

BELGIA

Królestwo Belgii dzieli się na dwa regiony zróżnicowane pod względem językowym: Flandrię, gdzie używa się języka holenderskiego, oraz francuskojęzyczną Walonię. Jednak czy to Flamand, czy Walończyk, mieszkańców Belgii łączy zazwyczaj fakt posiadania jednośladu. Kultura jazdy na rowerze sięga tutaj lat 50-tych XX wieku i od tego czasu rozwija się tak dynamicznie, iż obecnie 33% belgijskich domostw wyposażonych jest w minimum dwa jednoślady. Dlatego wśród ok. 10 milionów mieszkańców tego państwa ze świecą można szukać osób, które nie są właścicielami „fiets”, czyli po flamandzku roweru. Europejska czołówka

w mżawki, jest mniej zróżnicowana pod względem temperatury, niż w Polsce, co pozwala na bezpieczne i wygodne użytkowanie bicykli niezależnie od pory roku. Jazda na rowerze w Belgii sprawia szczególną przyjemność również z powodu poczucia bezpieczeństwa. Inni użytkownicy dróg (głównie kierowcy samochodów) zachowują tam szczególną ostrożność w stosunku do rowerzystów, a większość dróg posiada obustronne ścieżki rowerowe. Nierzadko w centrum miasta można znaleźć uliczki, na których obowiązuje zakaz ruchu z wyjątkiem rowerów, co niesamowicie usprawnia rowerzystom dotarcie do celu. Na zakończenie tej listy zalet można wymienić fakt, że belgijskie jednoślady rzadko staja się ofiarami kradzieży – prawdopodobnie z jednej strony ze względu na ich popularność, a z drugiej – na możliwości wygodnego i skutecznego ich zabezpieczenia: na ulicach, przy sklepach, na przystankach, czy na stacjach kolejowych zawsze znaleźć można stojaki, pozwalające bezpiecznie pozostawić rower.

Rower jest często używany podczas rekreacyjnych wycieczek w słoneczne weekendy, jednak najważniejsza jego funkcja to codzienny środek transportu, pomagający dotrzeć do sklepu, do pracy, do szkoły czy na uczelnię, w odwiedziny do znajomych lub na wieczorne spotkanie w mieście. Ponieważ jest on tak wszechobecny, w kwestii liczby kilometrów pokonywanych każdego roku na rowerze Czarna owca Belgowie plasują się na 3. miejscu wśród narodów Wszystko to sprawia, że rower to obecnie najszybsza europejskich (zaraz po Duńczykach i Holendrach). (szczególnie w niezwykle zurbanizowanej Belgii), najbardziej ekonomiczna oraz najprzyjemniejsza forma codziennego Festiwal różnorodności transportu. Jednak zawsze znajdzie się wyjątek od reguły, Jednoślady są tutaj używane przez wszystkich, niezależnie którym w tym przypadku jest Bruksela – wielka, pełna od wieku i płci. Na ulicach z łatwością można dojrzeć samochodów metropolia, gdzie podróżowanie na rowerze studentów, spieszących na bicyklach na zajęcia, rodziców, nie jest już tak popularne i dużo bardziej niebezpieczne. podwożących swoje pociechy do przedszkola lub do szkoły, biznesmenów z aktówkami pod pachą, czy emerytów, Rowerowe przyjemności – kiedy u nas? wybierających się do centrum miasteczka na małe zakupy. Obserwując belgijską kulturę rowerową i sama w niej W zależności od właściciela, belgijski rower to czasem uczestnicząc, stwierdzam, że bycie jej częścią daje „składak” z wymalowanymi przez studenta kolorowymi niesamowitą przyjemność. Ta krótka chwila o poranku, kiedy wzorami (jako wyraz kreatywności), a czasami sportowy pokonuję dystans pomiędzy miejscem zamieszkania i pracą, rower na wycieczki, którego rolą jest pomoc właścicielowi pozwala mi porządnie się obudzić i nastawić pozytywnie w utrzymaniu kondycji. Kiedy indziej bicykl ma doczepiony do nowego wypełnionego obowiązkami dnia. Będąc bogatsza specjalny koszyk lub sakwy, pozwalające przewieźć niemałe w to doświadczenie, mam cichą nadzieję, że infrastruktura zakupy. W końcu, może on także posiadać specjalne krzesełko rowerowa i mentalność w Polsce zmienią się niedługo na tyle, lub przyczepkę, która doczepiona z przodu lub z tyłu że i u nas będzie można doświadczać codziennych jednośladu, pozwala podróżować nawet maluchom. Jego rowerowych przyjemności. użytkownicy nie są „zawodowymi” rowerzystami – Agnieszka Deja nie posiadają specjalnych sportowych kombinezonów – nierzadko zdarza się nawet cyklista w pełnym garniturze OWEROWE KSIĄŻKI NA WIOSENNE lub kobieta w krótkiej spódniczce i szpilkach. Ale przecież chodzi tutaj nie o to, w jakim stylu, lecz o to, aby sprawnie CZY TO JUŻ PORANKI i z przyjemnością poruszać się na rowerze! Coś dla dzieci i młodzieży Warunki sprzyjają Wolfgang Taubmann, Peter Schiffer, Rower moje hobby – Jest kilka powodów, dla których kultura rowerowa dla wszystkich, chcących zarazić pasją rowerową dzieci tak znacząco rozprzestrzeniła się w Belgii. Po pierwsze, kraj i młodzież. Zawiera propozycje zabaw i ćwiczeń rowerowych. ten jest niewielki, małe są także obszary zabudowane, w związku z czym codzienne dystanse pokonywane przez Bajki przeciętnego obywatela są niewielkie – do wielu z nich Paulette Bourgeois, Brenda Clark , Franklin i kask rowerowy mieszkańcom jest naprawdę blisko. Większość miasteczek można przejechać w całości, pedałując nie dłużej, niż 20 Paulette Bourgeois, Franklin uczy się jeździć na rowerze minut. Ponadto, 90% powierzchni tego kraju jest płaskie, Horst Janosch, Tygrysek musi mieć rower co znacznie ułatwia pokonywanie dystansów na rowerze. Idziaczek Pogoda w Belgii, choć często nieprzewidywalna i obfita

R (

?)


NIERÓWNA

WALKA Z ZIMĄ

Dlaczego nierówna – zapytasz czytelniku? No, bo zima zaraz przerżnie koncertowo, i tyle z tego będzie. Np. w finałowych występach, które miały rzucić na kolana wiosenną eksplozję roweryzmu (zapowiadałem …) zima uprzejma była zapomnieć o tym, że mróz jest suchy i plucha wysublimuje w powietrze tak, jak nasze ulubione 6 milionów z firmy na literę „Zi”. No i wysublimowała, zima sama sobie strzeliła samobója, my zaś jeździmy po mrozie i się z niej śmiejemy. Stan naroweryzowania przestrzeni jest tak znaczny, że za dnia trudno jest zatrzymać się w mieście w takim miejscu, z którego nie byłoby widać co najmniej jednego rowerzysty. Jako baczny obserwator odnotowuję też istotny postęp w uprzejmości pieszych, do czego (oddajmy sprawiedliwość) walnie przyczynia się przykład dawany przez turystów przybyłych ze starej Europy i – RODAKÓW, przybyłych ze starej Europy wraz z nowymi już (na szczęście) przyzwyczajeniami rowerowo-pieszymi. Niestety wiosna sprawi też, że samochoderia odmrozi swoje zimowane samochody i wyjedzie nimi na ulice. To z kolei będzie nas skłaniać do szukania przejazdów doi odśródmiejskich, które nie wiązałyby się z łykaniem spalin. A że szczególnie wielu rowerowych skazańców zmuszonych jest używać bezalternatywnej Alei 29. Listopada, podam dziś jeden przepis wypraktykowany osobiście, który przy niewielkim nadłożeniu drogi zamienia tę toksyczną udrękę w pouczający spacer. Niestety od ul. Ks. Meiera (START …) aż do ul. Powstańców nie uciekniemy przed „29. Ave.” Ale zjechawszy z górki skręcamy za „Biedronką” w lewo, w Powstańców, potem natychmiast w prawo, w ślepy sięgacz (znak rozpoznawczy – salon Husqvarna; przed nim

KĄCIK

trzeba skręcić w prawo). Na jego końcu lekko w lewo i wyjeżdżamy na ul. Łepkowskiego – jednokierunkową. Tą w prawo, aż do ul. Dobrego Pasterza. Nią znów w prawo – i po 200 m. w lewo, w uliczkę Jezuitów. Tą po 60 m. dojeżdżamy do prowadzącej w lewo uliczki Dominikanów (w sam raz dla rowerów …) Tą przejeżdżamy 120 m. i jesteśmy na uliczce Rezedowej. Nią w prawo i do końca. Na końcu w prawo, w ul. Woronicza. Po 60 m. Skręcamy w lewo (nadążasz Czytelniku?) w ul. Marii Jasnorzewskiej. Ta doprowadza nas do arterii ul. Lublańskiej. Po chodniku w lewo, do przejścia dla pieszych przy stacji Statoil. Obok stacji przemykamy na południe, na ul. Bosaków. Nią w lewo ok. 170 m, by skręcić prawo, w ul. Brogi. Tą do końca. Tu niestety musimy przeturlać rower przez przejście podziemne (są zjazdy dla wózków). Pokonujemy urokliwy mostek na potoku Prądnik, zwany w tym miejscu Białuchą – i jesteśmy na ul. Rakowickiej. To piękna trasa: mało samochodów, rzadko tramwaje, mnóstwo zieleni. Dojeżdżamy nią aż do ul. Lubicz. Na Lubicz w prawo - i po 130 metrach skręt w lewo, w ul. Strzelecką (za policją - a przed browarem). Strzelecką do Kopernika i jesteśmy w domu: w prawo kontrapas prowadzi nas do ul. Mikołajskiej (META ...) Jeśli zaś chciałbyś Czytelniku dotrzeć wieczorem na Kiełbaski Z Niebieskiej Nyski pod Halą Targową, to przed samym wiaduktem kolejowym skręć z Kopernika w lewo, w ul. Blich (lekki zjazd). Ona doprowadzi Cię na miejsce. Najkrótsza „spalinowa” droga powrotna przez ul. Westerplatte, Pawią i Al. 29 Listopada: 4800 m. Trasa opisana: 5520 m. Wybór należy do Państwa. Konrad Myślik

LINGWISTYCZNY Dziś w kąciku lingwistycznym krzyżówka. Kto bywał na wcześniejszych Masach, miał już szansę zmierzyć się z krzyżówkowym wyzwaniem. Tym razem nie wymagamy od Was zdolności rozwiązywania łamigłówek. Zamiast tego możecie wykazać się – jakże przydatną w bliskich już letnich podróżach – znajomością angielskich terminów rowerowych. Pomoże Wam w tym pamięć – wszystkie poniższe słówka pojawiły się w dwóch poprzednich Masówkach. Jak w jęz. angielskim nazywają się poniższe części rowerowe? Poziomo:

Pionowo:

1. bagażnik

2. odblask

5. dzwonek

3. siodełko

7. nóżka

4. licznik

8. amortyzator

6. osłona koła

9. zapięcie

10. światło przednie

13. błotnik

11. koszyk

14. kask

12. pompka

15. światło tylne Magda

BĄDŹ

NA BIEŻĄCO

ibikekrakow.com

fb.com/KrakowMiastemRowerow

Masówka, Marzec 2013, Kraków  
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you