Page 1

1 4 30 MAJA 2016 | WWW.KRAKOWFILMFESTIVAL.PL

MĘŻCZYŹNI I FESTIWALE STARZEJĄ SIĘ JAK WINO Jak co roku – 56-ty raz dokładnie, zaprezentuje się krakowskiej publiczności 56. Krakowskich Festiwal Filmowy. Do 5 czerwca zarezerwujcie czas na festiwalowe emocje!

All You Need Is Me

GALA ZABRZMIAŁA NOWOJORSKO Chociaż gale otwarcia często kojarzą się z przydługimi przemowami, niepotrzebnym splendorem i wysuszonymi tartaletkami z łososiem to podczas rozpoczęcia 56 edycji Krakowskiego Festiwalu Filmowego się nie nudziliście. Przed nami mnóstwo wrażeń, filmowych przygód, tych konkursowych i nie tylko, a także wydarzenia towarzyszące. Krakowskie kina otworzą przed nami małe światki i rzeczywistości, które zbliżają nas ku doświadczaniu i poznawaniu świata lepiej niż licealne podręczniki. W niedzielę, o 18 w Kinie Kijów oficjalnie rozpoczęła się 56 edycja najstarszego polskiego festiwalu! Galę otwarcia uświetnił niesamowity dokument Piotra Stasika, „21 x Nowy York” – film ukazujący portrety ludzi przemieszczających się nowojorskim metrem. Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się kto siedzi obok ciebie w autobusie? O czym myśli, marzy, jakie problemy

zabiera z pracy do domu, z domu do pracy? Ile razy wzdychałeś, kiedy ktoś wbijał tobie łokieć w plecy, ile razy czułeś się lepiej od tych uroczych staruszek z wypłukanymi na fioletowo włosami, które znów mówią na jaki targ jadą i że zdrowie to już nie takie samo co kiedyś? Dlaczego tamta dziewczyna ma startą szminkę z ust? Czy ktokolwiek w tym wagonie jest szczęśliwie zakochany? Skąd ta dziwnie ubrana artystka wzięła taką niesamowitą kurtkę we wzory? Czy to możliwe, że chłopak naprzeciw ciebie czyta tę samą książkę? Może podkreślił to samo zdanie co ty? Dokument Stasika uderza i porusza mówiąc o oczywistych prawdach. Choroba cywilizacyjna, która nas dopada i pochłania powinna nazywać się dystans. Dwadzieścia jeden portretów z nowojorskiego metra przedstawia całe spektrum historii. Dużo więcej niż tytułowe dwadzieścia jeden. W słowach przypadkowo spotkanych osób jest całe ludzkie uniwersum. Opowieści o miłości, pasji, luźne przemyślenia

o codzienności, ta starsza pani myślała kiedyś o syrenach, a tamten chłopiec narzeka, że nie poznał żadnej naprawdę ładnej dziewczyny. Nagle, między słowami ludzi, okazuje się, że mamy tysiące pomysłów na etiudy filmowe. Poznasz człowieka, masz historie. I nie, nie chodzi tylko o przygotowanie teczki na filmówkę, czy zaspokojenie swoich lęków pod tytułem – nie, nie jesteś samotny! Chodzi o interakcje, dwa słowa, nieodwrócone spojrzenie. Może warto wyłączyć ten nowy, klubowy hit, którego słuchasz po raz czwarty i zapytać kogoś jak minął dzień. Stasik przypomina, że warto słuchać. Słuchać ludzi. Zanim stwierdzisz, że to przecież oczywista prawda odpowiedz sobie na pytanie z kim ostatnio rozmawiałeś. Tak naprawdę. Julia Smoleń

Program KFF-u tworzą cztery konkursy - jeden polski i trzy międzynarodowe: konkurs filmów dokumentalnych, konkurs filmów krótkometrażowych, konkurs DocFilmMusic. W konkursie krótkometrażowym o statuetkę Złotego Smoka będą walczyć filmy fabularne, animowane i również filmy dokumentalne krótsze niż 30 minut. Dłuższe dokumenty startują w osobnym międzynarodowym konkursie dokumentalnym, a zwycięzca otrzymuje Złoty Róg. Konkurs DocFilmMusic, w którym wygraną jest statuetka Złotego Hejnału, startują dokumenty muzyczne dłuższe niż 30 minut. W tegorocznej edycji zobaczymy filmy wybrane przez selekcjonerów z ponad 3 tysięcy zgłoszeń z całego świata. W tym roku postawiono przede wszystkim na zaangażowane dokumenty. Jak w poprzednich edycjach, zostały wybrane filmy, które sprawy wielkiej polityki ujmują z perspektywy jednostek często wyrzuconych poza margines społeczeństwa. Film „Życie na granicy” mierzy się z problemami obozów dla uchodźców z punktu widzenia dzieci, którym reżyser wręczył kamery, „Romeo i Julia” opowiada o romskim obozowisku na przedmieściach Rzymu, „Alisa w krainie wojny” to bezpośrednia relacja reżyserki ze wschodu Ukrainy, „Kto mnie pokocha?” jest natomiast historią młodego homoseksualisty z kibucu. W konkursie polskim zwycięzcy otrzymają nagrodę Złotego Lajkonika, pokazane zostanie 45 zre-

alizowanych w Polsce filmów fabularnych i animowanych o długości do 30 minut oraz filmy dokumentalne o dowolnej długości. W czasie siedmiu festiwalowych dni widzowie zobaczą również w sekcjach pozakonkursowych wiele starszych produkcji. W ramach Panoramy filmu polskiego zobaczymy filmy fabularne a też filmy animowane np. „Cargo” (reż. Sławomir Shuty, Tomasz Bochniak). W tym roku w ramach festiwalu odbędzie się przegląd dokumentów mistrza kina fabularnego i dokumentalnego Krzysztofa Kieślowskiego oraz cykl specjalny poświęcony Andrzejowi Wajdzie. Smoka Smoków – prestiżową nagrodę za całokształt twórczości otrzyma Marcel Łoziński. Ceremonii wręczenie nagrody uświetni pokaz filmów artysty. W zeszłym roku gościem specjalnym festiwalu była kinematografia litewska, w tym roku czeka nas spotkanie z kinematografią szwedzką. W cyklu „Spojrzenie na Szwecję” zaprezentowane zostaną najnowsze filmy dokumentalne i krótkometrażowe oraz program dla dzieci i młodzieży i cykl etiud studenckich. Miejmy nadzieję, że pogoda dopisze, ponieważ w plenerowym Kinie pod Wawelem zaprezentowanych będzie pięć filmów dokumentalnych i fabularnych w cyklu pod tytułem „Beatlemania”. Anna Mazurek

OD WTORKU SPECJALNIE DLA GAZETY FESTIWALOWEJ FILMY Z KONKURSU DOKUMENTALNEGO OCENIAĆ BĘDĄ: TUE STEEN MÜLLER, „FILMKOMMENTAREN.DK" WILL TIZARD, „VARIETY" TRULS LIE, „NY TID" PAWEŁ T. FELIS, „GAZETA WYBORCZA" KRZYSZTOF KWIATKOWSKI, „WPROST" JANUSZ WRÓBLEWSKI, „POLITYKA" Martwe uszy


CHCEMY ZACHOWAĆ CIĄGŁOŚĆ O Festiwalu z pierwszej ręki. Rozmowa z Krzysztofem Gieratem NATALIA WŁODARCZYK: Dyrektorem festiwalu jest Pan od 16 lat. Co nowego w tegorocznym programie? KRZYSZTOF GIERAT: Festiwal ma mieć ciągłość, trzymać się jasnej idei. Chodzi zwłaszcza o pewną dwutorowość- część dla widzów i część dla branży. I tak w ciągu kilkunastu lat wiele się zmieniło, nie ma już dwóch konkursów, a cztery; nie ma dwóch sekcji towarzyszących, a dwanaście. Poza tym jest mnóstwo dodatkowych wydarzeń. Staramy się ciągle rozszerzać strefę pokazów, które nie są biletowane. Stąd też wystawy, debaty, Poranki krytyczne. O, właśnie, Poranki krytyczne to zupełna nowość. Coś więcej o tych porankach? - Wszystkim kojarzą się bardziej z trudnymi porankami po całonocnych biesiadach [śmiech]. Chodziło o to, by zaprosić część twórców na rozmowę dłuższą niż krótkie spotkanie po projekcji. Chcieliśmy skupić się na rozmowie z jednym arty-

stą, którego partnerem w dyskusji będzie doświadczony krytyk, członek naszej komisji selekcyjnej. W tym roku będą to rozmowy między innymi z Piotrem Stasikiem, Marcelem Łozińskim, Katy

Grannan. Również całkowicie nową propozycją, jedyną w swoim rodzaju i niepowtarzalną - a wynika to z faktu , że w tym roku odbywają się Igrzyska w Rio de Janeiro - jest cykl filmów „Olimpiady w oczach mistrzów”. Szczerze mówiąc, nie wpadłbym na to, gdybym nie spotkał w Rosji Sergeya Miroshnichenko, autora filmu „Igrzyska w Soczi”. Pomyślałem sobie, że można by skonfrontować ten film z klasyką. Więc to rzeczywiście będzie wyjątkowa rzecz w tym roku. Zazwyczaj jest tak, że jakiś temat dominuje wśród prezentowanych na festiwalu dokumentów. Czy i w tym roku tak będzie? - Jesteśmy festiwalem, który nie szuka tematów z pierwszych stron gazet, oczywiście nie jesteśmy obojętni na wydarzenia na Ukrainie, w Syrii, w Afryce i staramy się też takie filmy wyłuskiwać. Mamy wiele filmów o uchodźcach, imigrantach, przesiedleńcach. Jak zwykle niesamowicie mocnym elementem w dokumentalnym filmie są opowieści o ludziach wykluczonych, zamkniętych w miejscach odosobnienia. Przede wszystkim ważne jest dla nas, żeby to nie był komunikat

prasowy, raport programu informacyjnego, tylko artystyczna opowieść o człowieku uwikłanym w dramatyczną często codzienność. Dla Pana jest to szesnasta edycja Festiwalu w roli dyrektora. Za każdym razem towarzyszą te same emocje? - Nigdy nie chciałem być wyłącznie administratorem, ze względu na moje zainteresowania i wykształcenie chcę tworzyć program i to ja za niego ostatecznie odpowiadam. Z wiekiem też coraz mniej emocjonalnie do tego podchodzę, uświadamiam sobie ze nie muszę patrzeć, czy wszystkie flagi na rynku równo wiszą. Chociaż , kiedy widzę, że ktoś mi nielegalnie zakleił plakat, to dostaję białej gorączki i muszę go zerwać (śmiech). Bardzo emocjonujący jest także moment odbioru werdyktu jurorów, choć nigdy nie mam swoich faworytów. Wzruszam się zaś wzruszeniem nagradzanych podczas gali zamknięcia... Co zapamiętam z tego roku, zobaczymy.

zauważa, że trafnie potrafił skomentować polską rzeczywistość. Wybór tegorocznego laureata był więc oczywisty? - Tak, ten wybór był oczywisty. Marcel Łoziński to twórca szczególny z kilku powodów. Po pierwsze robi dokumenty od prawie 50 lat, nieustannie zadziwiając podejściem do bohatera. Po drugie, to jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich dokumentalistów za granicą, dzięki któremu polskie kino dokumentalne budzi szersze zainteresowanie. Po trzecie: jego starsze filmy wciąż pozostają aktualne, a te nowe, które wciąż kręci, wspaniale obrazują współczesność. Silną grupą, jak co roku, są polskie tytuły. Jaki obraz z przedstawionych filmów wyniesie widz, nie tylko zagraniczny, ale i nasz, ojczysty? - Filmy polskie są bardzo różnorodne – i to nie tylko ze względu na gatunek, ale również za względu na wybór tematów. Nasi twórcy szukają ciekawych bohaterów i trudnych tematów. Wśród wybranych przez nas filmów większość ma potencjał uniwersalny, który jest interesujący zarówno dla naszych widzów, jak i dla odbiorców zagranicznych. Jaki świat przedstawiają polscy reżyserzy? Można powiedzieć, że bardzo prawdziwy, bo zróżnicowany i podglądany przez pryzmat różnych osobowości reżyserskich. To świat znany nam wszystkim. I taki, o jakim chcemy się dowiedzieć więcej. Gościem specjalnym 56. edycji jest Szwecja. W jaki sposób poznamy ojczyznę Ingrid Bergman? - Szwecja to kraj, w którym produkcja dokumentalna jest bardzo dobrze rozwinięta – tamtejsze dokumenty zdobywają mnóstwo nagród, są

dystrybuowane na całym świecie. Przekonaliśmy się o tym sami, gdyż w ciągu ostatnich pięciu lat filmy szwedzkie zdobywały u nas najważniejsze trofea. W programie „Spojrzenie na Szwecję” przedstawimy ten kraj z perspektywy twórców, nierzadko przybyłych do Szwecji z innych krajów, by tam osiąść i realizować swoje filmy. Przykładem jest Erik Gandini. Jego „Szwedzka teoria miłości” otworzy przegląd. Pokażemy również gwiazdę kina Ingrid Bergman z zupełnie innej strony. Opowiemy o drużynie somalijskich łyżwiarzy przygotowujących się do międzynarodowych zawodów. Poznamy dwie młode dziewczyny Marthę i Nicki, które biorą udział w turnieju hip-hopu. Dokumenty, jak i krótkometrażowe fabuły ujawnią zupełnie inny obraz tegowydającego się nam rajem kraju. Osiem dni, około 250 filmów, spotkania, wystawy... Uczestnicy nieraz stają przed dylematami, co wybrać? Ułatwmy im nieco – co szczególnie Pani poleca? - Polecam wziąć po prostu do ręki katalog lub zajrzeć na naszą stronę – tam można znaleźć opisy filmów czy rekomendacje naszych selekcjonerów. To najlepszy sposób, by spośród wielu propozycji znaleźć coś dla siebie.

Rozmawiała: Natalia Włodarczyk

TRUDNE WYBORY Świat olimpijskich zmagań, zjawisko beatlemanii, polska rzeczywistość oczami Marcela Łozińskiego, skandynawski chłód Szwecji... Co jeszcze proponują twórcy 56. Krakowskiego Festiwalu Filmowego? I jak z tego wachlarzu wybrać najciekawsze wydarzenia? O tym rozmawiamy z Barbarą Orlicz-Szczypułą, Dyrektor Biura Programowego. ANGELIKA OGROCKA: Niełatwo po raz pięćdziesiąty szósty zaspokoić głód filmowy wybrednych kinomanów. Czym w tym roku Krakowski Festiwal Filmowy ich zaskoczy? BAR BAR A OR LICZ-SZCZYPUŁA: Staramy się co roku zaskakiwać naszych widzów wyborem filmów, który proponujemy w programie. W tym roku również będzie wiele interesujących propozycji, zarówno zrealizowanych przez

2

młodych twórców, jak również przez uznanych mistrzów. Szczególnie polecam wyjątkową – bo tylko tegoroczną – „Olimpiady w oczach mistrzów”. Znajdą się tam filmy olimpijskie zrealizowane przez: Leni Riefenstahl, Carlosa Saury, Claude’a Leloucha czy Sergeia Miroschnichenki. Sekcja „Dźwięki muzyki” w tym roku poświęcona zostanie zjawisku Beatlemanii. - Mam nadzieję, że widzów zaskoczyła też nasza tegoroczna identyfikacja graficzna. To pierwszy zwiastun festiwalu, który pojawił się na krakowskich ulicach kilkanaście dni temu i był zapowiedzią wielości i różnorodności tematów poruszanych w festiwalowych filmach. Festiwal to przede wszystkim konkursy: dokumentalny, krótkometrażowy, polski i muzyczny. Kto poprowadzi obrady poszczególnych sekcji? - Jurorów staramy się dobierać bardzo starannie, by twórcy filmów prezentowanych w konkursach mieli poczucie, że są oceniani przez prawdziwych profesjonalistów. W tym roku na udział zgodziły się znakomite osoby. Klaus Eder, sekretarz generalny FIPRESCI, poprowadzi jury dokumentalne. Michael Lindsay-Hogg, legendarny twórca wideoklipów, będzie kierował jury konkursu DocFilmMusic. Ewa Puszczyńska, chyba najbardziej znana polska producentka filmowa, której film „Ida” w reżyserii Pawła Pawlikowskiego otrzymał Oscara, zajmie się tytułami krótkiego metrażu. Z kolei Joannie Kos-Krauze, scenarzystce i reżyserce podlegać będzie jury konkursu polskiego. Tym razem Smok Smoków trafi do Marcela Łozińskiego, który sam podkreśla, jak ważny dla niego był festiwal w czasach PRL-u, a i Rada Programowa Krakowskiej Fundacji Filmowej

Rozmawiała: Angelika Ogrocka

1/4 GAZETA FESTIWALOWA 56. KRAKOWSKI FESTIWAL FILMOWY


GORYLE, FLAMINGI, ORIGAMI. 3. EDYCJA CYKLU DOCS+SCIENCE W ramach 56. edycji Krakowskiego Festiwalu Filmowego ponownie odbędzie się cykl Docs+Science, prezentujący filmy naukowe o najróżniejszej tematyce – w tamtym roku można było zobaczyć filmy o wojennych dronach, hakowaniu miłości, czy tłumaczeniu fizyki kwantowej poprzez balet. Jakie fascynujące tematy zostaną poruszone w tym? Ujęcie na wysoki, dominujący nad resztą krajobrazu szczyt, w całości pokryty śniegiem. Tak rozpoczyna się pierwszy z filmów prezentowanych na cyklu, przyrodniczy dokument BBC… „Dzika Afryka 3D”. Twórcy filmu zabierają widza w podróż przez prawie cały kontynent – od początkowych ośnieżonych szczytów, przez lasy tropikalne, po rozpalone, ciągnące się w nieskończoność pustynie. Choć rozpoczynanie filmu o Afryce od śniegu obiecuje opowieść zaskakującą, film nigdy tej obietnicy nie dotrzymuje. Jednak jego siła tkwi gdzie indziej. Być może nie zaskakuje, ale film zdecydowanie zachwyca. Nie liczy się tu tylko „co”, ale także „jak” – oszałamiająco wysoka jakość obrazu (w zbliżeniach na piasek widać każde pojedyncze ziarenko, z jego odcieniem i refleksami świetlnymi), w połączeniu z efektem 3D tworzy rzadko spotykany w kinie przyrodniczym efekt bliskości pomiędzy widzem a mieszkańcami (z wyjątkiem gatunku homo sapiens sapiens) Afryki. Do tego trzeba dodać sposób w jaki wykorzystana jest technologia – zdjęcia są absolutnie przepiękne (każdy pojedynczy kadr mógłby trafić jako ilustracja do jednego z numerów National Geographic), a wszystkie słonie, goryle, jaszczurki, flamingi i bawoły są nakręcone w niemal intymnych zbliżeniach. Czuć, że twórcy chcieli, żeby widz stał się kimś więcej niż biernym obserwatorem i naprawdę się to udało – ciężko wyzbyć się

uczucia bycia uczestnikiem (czasem niezwykle dramatycznych) wydarzeń. Oprócz podróży w głąb Afryki, będzie można poznać historię trzech rosyjskich naukowców, którzy całe swoje życie poświęcili poszukiwaniu wiedzy, która mogłaby zmienić nasze postrzeganie świata („Czekając na fale i cząstki”), opowiedzianej za pomocą nie tylko klasycznej formy dokumentalnej, ale i intrygujących animacji, odkryć kulisy rzadko wspominanego polskiego programu rakietowego z lat 70. („Dosięgnąć nieba”), nauczyć się jak można wykorzystać starożytną sztukę origami w inżynierii, informatyce i nauce („Kod origami”), zachwycić się o musicalem skomponowanym przez program komputerowy („Komputery robią show!”), dowiedzieć się jak wygląda współczesne pszczelarstwo i czy można ocalić pszczoły przed wyginięciem („Łowcy miodu”), zobaczyć historię nieznanego, bezrobotnego matematyka, którego wyliczenia zatrząsnęły matematycznym światem („Licząc od nieskończoności”) oraz posłuchać Patricka Stewarta, opowiadającego o pracy NASA i planach podboju kosmosu. A to tylko część z filmów, jakie będzie można zobaczyć. Dodatkowo, ponieważ dostęp do kultury i nauki powinien być jak najszerszy, Docs+Science to jeden z wielu cykli na 56. Krakowskim Festiwalu Filmowym, które są darmowe dla wszystkich. Konrad Kyrcz

21 x Nowy Jork

FELIS: JAK CO ROKU Kto zjawi się w Krakowie, zobaczyć będzie mógł w tym roku ponad 250 filmów. W roku 1961, gdy najstarsza dziś impreza filmowa w Polsce startowała, tytułów było 78. Ale jedno pozostało niezmienne: to właśnie Krakowski Festiwal Filmowy (wcześniej Ogólnopolski, a wreszcie Międzynarodowy Festiwal Filmów Krótkometrażowych) stał się przez ponad pół wieku lustrem dla kina, które przejmująco, a czasem zadziornie chce dyskutować z rzeczywistością. Które zmienia się, żyje, szuka nowego języka. I w te poszukiwania wciąga kolejne pokolenia widzów. Nie o filmy przecież tylko chodzi – to nie przypadek, że wśród tegorocznych tytułów tak wiele dotykać będzie, w rozmaity sposób, tematu uchodźców, imigrantów, lęków przed innym.

I właśnie na nie – od „Życia na granicy” Bahmana Ghobabiego po „Homo sacer: święty czy wyklęty” Lode Kuylenstierny – czekam szczególnie. Podczas pierwszej edycji festiwalu zorganizowanej w krakowskim kinie Apollo triumfowali „Muzykanci” Kazimierza Karabasza. Bo właśnie w Krakowie przez całe lata nagradzano tak wyjątkowe w historii polskiego kina tytuły, jak „Elementarz” Wiszniewskiego, „Siedem kobiet w różnym wieku” Kieślowskiego, „Szkoła podstawowa” Zygadły, „Szczurołap” Czarneckiego, „Tango” Rybczyńskiego czy uznany niedawno za najlepszy polski dokument stulecia film Marcela Łozińskiego „Wszystko może się przytrafić”. To Kraków trzymał zawsze rękę na pul-

1/4 GAZETA FESTIWALOWA 56. KRAKOWSKI FESTIWAL FILMOWY

Dzień Babci

3…2…1… KONKURS POLSKI – START! Mordercy, bohaterowie, mieszanka abstrakcji i czarnego humoru. Czy któryś z motywów okaże się kluczem do sukcesu? Konkurs polski czas zacząć. 30 maja w Kinie Kijów. Centrum rozpocznie się konkursowy przegląd polskich filmów krótkometrażowych. Pierwszym dziełem konkursowym będzie animacja „Kinki” w reżyserii Izumi Yoshidy. Urodzona w Łodzi, laureatka nagrody Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego stworzyła film animowany utrzymany w konwencji abstrakcyjnego horroru. Widz nie zobaczy tam obrazów, które w jakikolwiek sposób przypominałyby rzeczywistość. Mieszanina barw, kształtów i dźwięków ma za zadanie oddać to, co dzieje się w głowie głównego bohatera – mordercy. Historia o samotności, rutynie i… psach. „Hycel” krótkometrażowy film Darii Woszek, absolwentki teatrologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, utrzymany w konwencji czarnej komedii. Głównym bohaterem jest Bru, tytułowy hycel ( w tej roli Janusz Chabior), który w szarej codzienności każdego ranka gotuje jajko na śniadanie, w sklepie odmierza kroki do półek z wybranymi produktami i wydaje dokładnie 73,50 zł na zakupy. Ale to nie jedyne zajęcia naszego bohatera. Prawie każdego dnia uprowadza wybranego psa, a później zwraca zaniepokojonemu właścicielowi, w zamian za pieniężny wyraz wdzięczności. Ustalony porządek rzeczy zaczyna się burzyć, kiedy los zetknie Bru z pewnym wilczurem, który, mimo adresu umieszczonego wewnątrz obroży, okaże się bezpański. 11 listopada 1941 roku w KL Auschwitz odbywają się pierwsze egzekucje, wykonane poprzez strzał w potylicę. Data ta widnieje również w ka-

sie, wyławiał w kolejnych pokoleniach twórców nowe talenty i nie bał się ryzyka. Nawet jeśli ryzyko skutkowało gorącymi dyskusjami i buntem części widzów – jak w przypadku „Z punktu widzenia nocnego portiera” Kieślowskiego (Złoty Lajkonik, 1979), „Takiego pięknego syna urodziłam” Marcina Koszałki (wyróżnienie w 2000), „Jestem zły” Grzegorza Packa (Złoty Lajkonik, 2001), czy „Mów mi Marianna” Karoliny Bielawskiej (Złoty Róg, 2015). A przecież równie mocno obecni byli zawsze na festiwalu mistrzowie spoza Polski – od Wernera Herzoga i Piera Paola Pasoliniego po Jonasa Mekasa, Jana Svenkmajera oraz Stephena i i Timothy’ego Quay. Kiedy przyjechałem na Krakowski Festiwal Filmowy po raz pierw-

lendarzu głównego bohatera animacji „Sylwan” Tomasza Głodka. Poświęcona pamięci jego dziadka, Edwarda „Sylwana” Wyroby, łącznika AK. Złożona z czarno-białych obrazów oraz dźwiękowych urywków, buduje napięcie i pozwala wczuć się w atmosferę, która panowała tamtego dnia, jednego z wielu dni II wojny światowej. Opowiada o samodzielnej akcji „Sylwana”, która wiązała się z Kopcem J. Piłsudskiego w Krakowie. Jako ostatni zaprezentowany zostanie dokument o Ryszardzie Krynickim – polskim poecie, tłumaczowi, związanemu z Nową Falą. „Nadal wracam. Portret Ryszarda Krynickiego” wyreżyserowany przez Adama Sikorę. Twórcy filmu zabierają widza w podróż po zakamarkach życia artysty. Od St. Valentin w Austrii, gdzie się urodził, aż do mieszkania w Krakowie. Przepleciony fragmentami wierszy, które zdają się być częścią prowadzonej przez Krynickiego opowieści. Każdy obecny na sali kinowej pozna historię m. in. nauki języka niemieckiego, fascynacji Tadeuszem Peiperem i zobaczy, że różne przeżycia nie pozbawiły poety skromności. Będzie to niezwykła gratka dla zwolenników poezji Krynickiego, jak również szansa dla tych, którzy nie zetknęli się z twórczością artysty, by pozwolić się w nią wciągnąć. Wszystkich zainteresowanych twórczością polskich reżyserów, a także miłośników filmów zapraszamy do Kina Kijów. Centrum. Jeśli nie macie jeszcze planów na poniedziałek, spędźcie ten czas z nami!

szy piętnaście lat temu, impreza stała w pewnym sensie w rozkroku: formuła wydawała się już nieco zmurszała, zainteresowanie widowni mniejsze, zestaw filmów – poszerzony do granic. Ale marazm nie trwał długo. W ogromnej mierze dzięki pomysłom i energii nowego wówczas dyrektora Krzysztofa Gierata. Ale też dzięki zmianom w polskim i światowym dokumencie, który odżył, nabrał oddechu, a przede wszystkim odzyskał publiczność. Nie tylko ja przecież uważam, że w światowym kinie współczesny dokument jest o niebo ciekawszy niż współczesna fabuła. Mamy wciąż w Krakowie krótkometrażowe perełki, mamy konkurs filmów średnio- i pełnometrażowych, ale też brawurowe często kino muzycz-

Martyna Tarnawska

ne. Pojawi się w tym roku przegląd filmów szwedzkich, sekcja olimpijska, no i Marcel Łoziński, który dołączy do zacnego grona i odbierze Smoka Smoków za całokształt twórczości. Jeśli ktoś ma jeszcze wątpliwości, jak pięknie młodzieńczy i pełen werwy jest Krakowski Festiwal Filmowy, powinien to sprawdzić osobiście. Ja też to sprawdzę, jak co roku zabiorę swoją córkę, by oglądać filmy, ale przede wszystkim spotkać dobrych znajomych, w ciągłym biegu znaleźć czas na rozmowę. I po raz kolejny poczuć tę niepowtarzalną, pięknie bezpretensjonalną atmosferę, której żaden inny festiwal nie ma. Paweł T. Felis

3


GLOBALNE FILMOWANIE Gdzie byłaś?

Sekcja konkursowa KFF zawdzięcza swą wyjątkowość m.in. międzynarodowemu konkursowi filmów krótkometrażowych. Jest to konkurs skupiający najbardziej różnorodne formy. Już pierwszego dnia festiwalu mieliśmy możliwość obcować z fabułą, dokumentem i animacją. Powtórka seansu odbędzie się 1 czerwca o 20:00 w Kinie Mikro. Warto zwrócić uwagę na film „Cuba Libre” w reżyserii Lecha Majewskiego. Po niemal 40 latach artysta zdecydował wrócić się do krótkiej formy fabularnej i zrobił to w sposób spektakularny. Jego film przedstawia historię dwóch osób, połączonych przypadkową rozmową telefoniczną, które znajdują się na dwóch różnych kontynentach. Odtwórcą jednej z ról głównych

jest Rutger Hauer, znany już z wcześniejszych dzieł Majewskiego ( „Młyn i krzyż”), jest on również współproducentem filmu. Inną formą fabularną, która warto zobaczyć jest „Dobre życie”- holenderska opowieść w reżyserii Youriego Dingemansa. Film jest pochwałą życia codziennego, tak w kilku słowach można opisać zarejestrowane przez reżysera obrazy. Dużym atutem produkcji są świetnie skomponowane kadry i przestrzenne plany ogólne. „Miłość”- animacja wykonana przez Rékę Bucsi- to pierwsza reprezentantka tego gatunku na tegorocznym festiwalu. Niezwykła, kosmiczna opowieść o sile oddziaływania na siebie różnych istot. Podzielona na rozdziały opowieść hipnotycznie wciąga widza w wykre-

owany przez artystkę świat. Bucsi to obiecująca twórczyni, jej film dyplomowy „Symfonia nr 42” został uznany przez świat filmu, czego świadectwem były liczne nominacje do nagród. Ostatnim filmem wyświetlanym w ramach pierwszego bloku konkursowego jest dokumentalna opowieść w reżyserii Kristiny Schinorzovej. „Gniazdo” to słowacka produkcja opowiadająca historię o przywiązaniu i miłości rodzica do dziecka. Tytułowe gniazdo to dom starzejących się rodziców, zmagających się z samotnością po opuszczeniu go przez dzieci. Pierwszy blok konkursowy zapowiada wysoki poziom całego konkursu. Następne dni festiwalu powinny utwierdzić widzów tym przekonaniu. Odbiorcy będą mieli okazję zobaczyć

filmy światowej sławy twórców. Swoje najnowsze działa zaprezentują w ramach konkursu między innymi: Jay Rosenblatt ( 30 maja, Kijów. Centrum), Daniel Mulloy ( 2 czerwca, kino Mikro), Ayat Najafi ( 31 maja, Kijów. Centrum). Będzie można także zobaczyć prace polskich twórców, których filmy zostały zebrane w jeden blok, który prezentowany będzie we wtorek 31 maja o 20:00 w kinie Mikro oraz w sobotę 4 czerwca o 15:00 w kinie Kijów. Centrum. Bloki międzynarodowego konkursu krótkometrażowego są niezwykle wymagające dla widza. Zebrane w nich filmy ukazują różnego typu problemy w bardzo skondensowanej formie ( najdłuższy film trwa 32 minuty). Wybierając się na pokaz widz musi być

przygotowany na mnogość i różnorodność poruszanych przez filmowców zagadnień. Filmy emitowane są jednen po drugim, nie pozostawiając widzom czasu na dogłębną analizę przedstawianych w nich treści. Jednak mimo tak intensywnego doświadczenia intelektualnego i emocjonalnego widzowie na pewno będą zadowoleni. Filmy przedstawione w międzynarodowym konkursie filmów krótkometrażowych są świetnie wyselekcjonowane i na bardzo wysokim poziomie realizatorskim. Matylda Badera

NON-FICTION SPOD ZNAKU ZWIAGINCEWA

Moje nazistowskie dziedzictwo

NADRABIANIE ZALEGŁOŚCI Kredyt na morderstwo

„Niewyjaśnione morderstwa pozostają niewyjaśnione z pewnych powodów” – usłyszał reżyser, gdy zaproponował swojemu rosyjskiemu przyjacielowi dziennikarskie śledztwo w sprawie morderstw popełnionych przez neonazistów z 2007 roku. Ten krótki cytat najtrafniej ujmuje podstawowy problem poruszany w izraelskim filmie non-fiction „Kredyt na morderstwo”. Izraelski dziennikarz postanawia rozwiązać sprawę niewyjaśnionego podwójnego morderstwa popełnionego w Rosji. Jedynym dowodem jest zamieszczony na yooutubie brutalny film z egzekucji. Określenie film non-fiction lepiej oddaje specyfikę tego tytułu niż termin film dokumentalny. Nie jest to bowiem w żadnej mierze typowy dokument. Zastosowanie bardzo wielu elementów fabularnych sprawia, że czasem zapominamy, że jest to film non-fiction. Film ma dwóch bohaterów – reżysera i jego przyjaciela Shuraviego – kreuje się

4

ich w podobny sposób jak w filmie aktorskim. Reżyser, będący jednocześnie narratorem, w pierwszym scenach filmu opowiada o dziwnej czapce Shuraviego i cytuje jego słowa. Na ile mamy tu więc do czynienia z autentyzmem, a na ile z aktorstwem, trudno ocenić. Ciekawym elementem pomysłu na opowiedzenie tej historii jest rodzaj bardzo bezpośredniego połączeniami między zastosowanymi chwytami filmowymi a bardzo istotnym elementem ukazywanych wydarzeń. Rodzina jednego z zamordowanych chłopaków dowiaduje się o tym, tak jak reszta Rosji, oglądając na Youtubie popularny filmik przedstawiający brutalne morderstwo. Staje się to jedynym dowodem dla dwóch poszukujących prawdy bohaterów filmu. Śledztwo też rozgrywa się w dużej mierze w sieci. Na początku filmu mamy też przejmujące sceny oglądania makabrycznego filmu przez emocjonalnie reagujących ludzi, a obserwujemy ich przez oko kamery w laptopie. Prawdziwie no-

womediowy film. Z jednej strony ukazuje niebezpieczeństwo jakie płynie z pełnej swobody w internecie, z drugiej strony przekaz jest taki, że w internecie każdy zostawia ślady i dziennikarz może tymi śladami podążać. Na uwagę zasługują również zdjęcia, bardzo fabularne, bardzo artystyczne. Tak wyglądałby film dokumentalny, gdyby nakręcił go Andriej Zwiagincew. Podobieństw poza zdjęciami jest więcej. Skupienie na detalach, ukazanie najniższych warstw społecznych Rosji i miejsc zapomnianych przez świat, podobna barwa światła i temat – trudny, społecznie istotny, wyparty. Anna Mazurek

Nie każdy z nas może i chce być na festiwalu w Cannes, Wenecji czy Karlovych Varach. Jednak nie trzeba jeździć po całym świecie aby zobaczyć filmy nagrodzone na najważniejszych festiwalach filmowych. Na 56. Krakowskim Festiwalu Filmowym już w poniedziałek rusza jedna z pozakonkursowych sekcji – Laureaci Festiwali. I tak widzowie będą mogli zobaczyć takie filmy jak „Madame Black”, „Bardzo wolno naprzód” czy „Moje nazistowskie dziedzictwo”. Ten ostatni film dokumentalny w reżyserii Davida Evansa pokazuje zwykłe oblicze jednych z największych zbrodniarzy żyjących w XX wieku, oczami ich synów. Autor tego filmu zabiera nas na prowincję niemiecka i austriacką gdzie względnie spokojne życie prowadzą Niklas Frank i Horst von Wächter, czyli synowie najbliższych współpracowników Hitlera. Film pokazuje jak dorośli już mężczyźni zmagają się z „dokonaniami” ich ojców w miejscach zbrodni. Z Niklasem Frankiem, synem Hansa Franka, Generalnego Gubernatora na terenach okupowanej Polski, przechadzamy się po Wawelu, ówczesnej stolicy Generalnego Gubernatorstwa. Dorosły już mężczyzna, który przecież wychowywał się na Wawelu opowiada o tym

jak bawił się w zamkowych łazienkach oraz jak jeździł z matką do Getta aby ta mogła kupić futra od lokalnych żydówek. Niklas wspomina te złe jak i nieliczne dobre chwile które spędził w okupowanym kraju Z kolei Horst von Wächter w starym domu – prezencie od ojca, pochyla się nad albumami rodzinnymi. Opowiadając o zwykłym, kochającym tacie. Obraz ten jest zupełnie niewspółmierny z historycznymi relacjami – jednak nie dla Horsta. Choć wiele łączy Niklasa i Horsta, z pewnością dzieli ich podejście do więzi rodzinnych. Czy kochać tatę, który brał udział w zakładaniu krakowskiego getta oraz eksterminacji całych wiosek to rzecz naturalna? Dla Horsta tak. Natomiast Niklas nigdy nie czuł więzi ze swoim, ostatecznie uznanym w procesach norymberskich za zbrodniarza wojennego. To tylko jedna z propozycji KFF i sekcji Laureaci Festiwalów. Już w poniedziałek oprócz filmu „Moje nazistowskie dziedzictwo” widzowie będą mogli między innymi udać się w podróż przez oceany razem z twórcami filmu „Bardzo wolno naprzód”. Magdalena Grynczel

1/4 GAZETA FESTIWALOWA 56. KRAKOWSKI FESTIWAL FILMOWY


CHLEBA I IGRZYSK Igrzyska Olimpijskie to najważniejsze wydarzenie sportowe na świecie. Przyciąga miliony ludzi, wyzwala ogromne emocje i daje poczucie przynależności społecznej. Wyidealizowany obraz sportu wykorzystywany w celach politycznych i komercyjnych nie umniejsza naturalnego piękna wspólnoty jaką czujemy kibicując. Olimpiady w oczach mistrzów - tegoroczna nowość w programie Krakowskiego Festiwalu Filmowego daje widzom możliwość do zapoznania się z dziełami kina olimpijskiego i poznania igrzysk od podszewki. Przegląd otworzą „Igrzyska w Soczi” - oficjalny film zimowych igrzysk olimpijskich 2014 w reżyserii Sergeya Miroschnichenko. Będziemy mieli okazję spojrzeć na olimpiadę z zupełnie innej perspektywy, albowiem oczami sportowców. Przezwyciężanie lęków, pokonywanie słabości, radość zwycięstwa, gorycz porażki, łamanie swoich granic i przede wszystkim ciężka praca i poświęcenie. Legendy sportów zimowych rozmawiają o Soczi 2014 tym samym nadając igrzyskom ludzką twarz. Zdradzają historię swoich sukcesów, mówią o roli sportu w ich życiu i o planach po zakończeniu kariery.

Esencja sportu jako elementu kultury, rozważania nad zdefiniowaniem roli sportowca we współczesnym świecie i równouprawnienie kobiet w sporcie – wszystkie te kwestie poruszone jednak zostawione bez jednoznacznej odpowiedzi by dać nam miejsce na refleksje. Z ekranu bije olimpijska atmosfera sportowego współzawodnictwa jako motywacji do pracy wznoszącej się ponad kulturowe i stereotypowe podziały. Oprócz tego niesamowite, zapierające dech w piersi ujęcia sportowych zmagań i szczegóły których normalnie nie moglibyśmy dostrzec. W tle obraz putinowskiej Rosji jako gospodarza, piękne krajobrazy oraz splendor przygotowań i organizacji najdroższych w historii igrzysk olimpijskich. 192 min trzymających w napięciu historii z życia wziętych. W programie także: „Olimpiada” cz.1 i 2 - reż Leni Riefenstahl „Olimpiada w Grenoble” - reż Claude Lelouch i Francois Reichenbach „Maraton” - reż Carlos Saura Marzenka Kozak

John Lennon. Chłopak znikąd

LET’S ROCK AND ROLL Wszystkich, którzy chcą wyrwać się z ciemności kinowych sal, szukają muzycznych wrażeń i pragną korzystać z ciepła czerwcowych wieczorów gorąco zapraszamy do Kina Pod Wawelem, gdzie przez kilka dni będzie królował rock’n’roll

WHY I LOVE POLISH DOCUMENTARIES It all started on the island of Bornholm. From 1990 and for ten years we Danes arranged a film festival on this wonderful place in the middle of the Baltic Sea. The name was Balticum Film & TV Festival and the films came from the countries around this Sea, including Poland. During a decade this post-USSR festival became a meeting place for creative documentarians to show films and discuss. Here I saw ”Hear My Cry” (1991) and ”State of Weightlessness” (1994) by Maciej Drygas and ”89mm from Europe” (1993) ”Anything Can Happen” (1995) by Marcel Lozinski. Just to mention some of the Polish masterpieces which were screened at the old cinema in Gudhjem. It was also here I met the producer Wojtek Szczudlo from Kalejdoskop Film Studio, who became a dear friend, who later joined several workshops that I was in charge of. RIP, dear Wojtek. After Bornholm I was for years part of the Ex Oriente workshop arranged by the IDF (Institute of Documentary Film) in Prague and met talents like Bartek Konopka and Piotr Rosolowski with their “Rabbit à la Berlin”, a fantastic work that their powerhouse of a producer Anna Wydra managed to bring for an Oscar nomination! In 2005 I was in the jury of Krakow Film Festival. I was chairing the international jury: 3 out five awards was given to Polish filmmakers – Wojciech Staron’s “The Argentinian Lesson”, Pawel Kloc’s “Phnom Penh Lullaby” with a mention to “Doctors” by Tomasz Wolski. Why are Polish documentaries so good? Could it be because Polish filmmakers always have an aesthetic choice before shooting starts. They think about form before content, they think about the style of storytelling that could fit this or that theme. They think in images that can carry emotion and information without words. Many directors have developed their film language in short films, like Piotr Stasik with his “7 x Moscow” (2005, 18 mins.), Thierry Paladino with “At the Datcha” (2006, 26mins.) and “Suburban Train” by Maciej Cuske

(2005, 18 mins.). Not to forget short doc master Pawel Lozinski, more about him in a coming article. There is a tradtion for shorts in Poland contrary to where I come from. I am sure that the existence of the Wajda School plays and has played an important role for the development of the Polish documentary. It is indeed impressive what has come out of this school that I have had the chance to visit a couple of times. What else to mention than ”Joanna” (2013) by Aneta Kopacz, beautiful as a film and as a hymn to Life and Love! Three more female directors who has impressed me deeply: Wiktoria Szymanska whose ”The Man Who Made Angels Fly” (2013) with the puppeteer Michael Meschke is magic, Marta Prus meeting with her protagonist in ”Talk To Me” (2015) and Karolina Bielawska’s ”Call me Marianna”. For that no presentation needed, awarded all over the world, and now to be screened here at DocsBarcelona, where these words are written. See you in Krakow!

1/4 GAZETA FESTIWALOWA 56. KRAKOWSKI FESTIWAL FILMOWY

Od poniedziałku do piątku o 21:30 będziemy mieli okazje zanurzyć się w świecie muzyki. Wyświetlane filmy kręcą się w wokół tematyki fenomenu The Beatles. W programie: historia młodego Johna Lennona, opowieść o początkach kariery zespołu, a nawet paradokument dotyczący Beatlemanii. W poniedziałkowy wieczór Kino Pod Wawelem rozpocznie się filmem Sama Taylora-Johnsona, „John Lennon. Chłopak znikąd” (2009). To 90-minutowa opowieść o młodym chłopaku, który przez odnowienie kontaktu z matką zaczyna poznawać świat rock’n’rolla, kupować tanie winyle, grać na banjo, a w końcu, marzyć o założeniu własnego zespołu. Jednak przede wszystkim to historia dojrzewania, poszukiwania, wybuchania jednego silnego uczucia zaraz po drugim, jeszcze siliejszym. Choć od tematu młodości robi się już czasem mdło, jej kult krzyczy z większości plakatów i filmowych zapowiedzi to mimo wszystko historia dorastającego Lennona nie ma nic wspólnego z banalnymi opowieściami o pierwszym zauroczeniu, czy poszukiwaniach własnej seksualności. I tak, młodość jest powtarzalna, choć pewnie każdy chciałby swoją zamknąć i się jej przyglądać. Akurat na taką w rock’n’rollowym wydaniu mogę patrzeć godzinami. Życie młodego Johna (Aaron Taylor-Johnson) diametralnie się zmienia, kiedy po pogrzebie swojego wujka odnawia kontakt z ekscentryczną matką, Julią. (przeurocza, Anne-Marie Duff). Julia otwiera przed nim świat muzyki i szaleństwa. Razem spacerują po molo, palą fajki, tańczą przy Wandzie Jackson, a let’s have a party rozkwita w sercu przyszłej legendy muzycznej. Ta barwna

relacja przypomina trochę zabawę dwójki dzieci, a same kadry przywodzą na myśl bardzo estetyczną „Moją łódź podwodną” (Richard Ayoade, 2010). John zaczyna wpadać, w dość typowo przedstawiony sposób, buntowniczy idealizm 17-latka. Chłopak porzuca szkolne konwenanse, a w zamian bawi się w pewnego siebie, ba, nawet lekko aroganckiego króla rock’n’rolla. Zakłada swój wymarzony zespół, a chwilę później poznaje młodziutkiego Paula McCartneya (Thomas Brodie-Sangster). Mimo całej tej gry w gościa, który zdobywa świat słowami „I have a band”, Lennona nie porzuca szczególna wrażliwość. To właśnie ona, delikatnie dostrzegalna, sprawia, że film wzbogacony jest o szczyptę artyzmu pozbawioną pretensjonalności. Fakt faktem, mimo całej sympatii do Johna Lennona i lekkich filmów o dorastających artystach ten nie jest ani rewolucyjnym obrazem młodości, ani dogłębnie poruszającym manifestem walki o marzenia i wolność. Mimo wszystko, film żyje. Pędzi rock’n’rollowym dźwiękiem gitar, szybkich glissand klawiszowców i świszczącym gwizdem harmonijki. Muzyka przepełnia film, dodaje mu życia i przenosi nas w szalone lata 60. W zadymione puby, pokoje brzmiące pierwszymi chwytami na banjo, między drzewa oświetlone zachodzącym słońcem, które obserwujemy z dachu autobusu szkolnego. Przede wszystkim w osobowość i pogubioną duszę młodego chłopaka w okrągłych okularach, który kilka lat później stał się Johnem Lennonem. I właśnie dla tego buntu, młodego artyzmu i „I put spell on you” w ścieżce dźwiękowej warto zobaczyć film Taylora-Johnsona. Można poczuć się jak kumpel Lennona z czasów high school. Choćby dlatego – warto. Julia Smoleń

Tue Steen Müller

John Lennon. Chłopak znikąd

5


ŁÓDŹ W CZERNI I BIELI Któż z nas nie zna jego tryptyku filmowego „Trzy kolory”. Nagrodzony wieloma prestiżowymi nagrodami. Do swoich filmów angażował gwiazdy międzynarodowe. Na stałe wpisał się w karty historii polskiej reżyserii. O kim mowa? Oczywiście o Krzysztofie Kieślowskim Urodzony w Warszawie w 1941 roku. Wykształcenie odebrał w warszawskim Liceum Technik Teatralnych, a później został absolwentem łódzkiej szkoły filmowej. W telewizji zadebiutował filmem dokumentalnym pt. „Zdjęcie” i to właśnie w filmach dokumentalnych i fabularnych wyspecjalizował się. W swych dziełach skupiał się na problemach współczesnej sobie Polski, jednak później odszedł od tego i zajął się destrukcyjnymi relacjami międzyludzkimi. W uznaniu za ogromny wkład w rozwój kultury ruchomego obrazu nadano mu tytuł honorowego członka Brytyjskiego Instytutu Filmowego ( British Film Institute). Od niedzieli Małopolski Ogród Sztuki w Krakowie zaprasza na wystawę „Krzysztof Kieślowski. Fotografie z miasta Łodzi”. Zbiór czarno-białych zdjęć wykonanych przez samego Kieślowskiego, to pamiątka z pierwszego roku studiów na Wydziale Reżyserii Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej i Filmowej w Łodzi w roku akademickim 1965/1966. Będzie to niezwykła okazja, aby zobaczyć udokumentowaną epokę autobusów tzw. „ogórków”, jasne i ciemne strony Łodzi, codzienne życie mieszkańców, biegające wszędzie dzieci, zmęczonych i zmartwionych dorosłych. Zanim przeniosło się to na ekran filmowy, człowiek stanowił centrum zainteresowania Kieślowskiego już w obiektywie aparatu. Mając świadomość, że zdjęcia zostały wykonany przez, wtedy jeszcze, jednego z wielu w tamtych czasach studentów, obserwujemy proces przeobrażania się tego młodego człowieka ze zwykłego obserwatora w artystę

z własnym spojrzeniem na rzeczywistość. Kilkadziesiąt fotografii, w których każdy odnajdzie coś, co przyciągnie uwagę. Sprawi, że zatrzymamy na chwilę krok, z ciekawością obserwując minione czasy. Choć razem tworzą spójną całość, można analizować każde zdjęcie z osobna. Pochodzące z prywatnego archiwum artysty, prace zostały udostępnione dzięki uprzejmości pani Marii Kieślowskiej, żony Krzysztofa Kieślowskiego. Wstęp na wystawę jest wolny. Martyna Tarnawska

WOLNOŚĆ, RÓWNOŚĆ, SAMOTNOŚĆ? Wolność, równość, braterstwohasła rewolucji francuskiej z 1789 roku stały się podstawą nowoczesnego świata. Różne systemy demokratyczne starały się wcielić je w życie. Jednak z czasem hasła wolności i równości stały się  dominującymi, a problem braterstwa powoli tracił swą siłę. Powstały więc społeczeństwa wolne i równe, ale wyalienowane

Szwedzka teoria miłości

6

G oś c iem spec ja l ny m tegorocznej edycji 56. Krakowskiego Festiwalu Filmowego jest kinematografia szwedzka. Cykl jej poświęcony nazwany Spojrzenie na Szwecję rozpocznie projekcja filmu Erika Gandiniego „Szwedzka teoria miłości” ( Kino Kijów. Centrum, 30 czerwca, 18:00). Po emisji widzowie będą mieli również okazję spotkać się z reżyserem. W programie festiwalu produkcje szwedzkich filmowców można będzie zobaczyć zarówno w sekcji pozakonkursowej, jak i w cyklu short matters. Dodatkowo zostaną

Refleksy

zaprezentowane filmy studenckie. Organizatorzy pomyśleli również o najmłodszych. Szwedzkich filmów nie zabraknie w sekcji konkursowej. Widzowie będą mieli okazję zobaczyć: „Refleksy”, reż. Sara Broos; „Fonko. Muzyka Afryki” („Fonko”), reż. Daniel Jadama, Lars Lovén, Göran Hugo Olsson; „Radioamator”, reż. Lars Persson; „Byłem zwycięzcą”, reż. Jonas Odell; „Na lądzie i na morzu”, reż. Mia Blomgren, Klara Swantesson. Inaugurujący cykl Spojrzenie na Szwecję film „Szwedzka teoria miłości” to dokument Erika Gandiniego, twórcy włoskiego pochodzenia, od lat zamieszkującego Szwecję, którego prace doceniane są na licznych światowych festiwalach. Tematyka jego filmów jest mocno zaangażowana w problemy społeczne i polityczne współczesnego świata. Tegoroczna „Szwedzka teoria miłości” („Swedish Theory of Love”) również wpisuje się w tę

tematykę. Film demaskuje stereotypowy, idylliczny obraz Szwecji. Reżyser skupia się na ukazaniu portretów ludzi i historii, które z nimi się wiążą. Zwraca on uwagę na to, że wyraźnie kontrastują one z wpisanym w kulturę Szwecji idealistycznym założeniem wolności i indywidualizmu. Zastanawia się także nad rolą mężczyzny we współczesnym szwedzkim społeczeństwie. Zarysowany w filmie obraz Szwecji zostaje przedstawiony widzowi z czterech perspektyw: założyciela banku spermy; kobiety, która pomaga zaaklimatyzować się uchodźcom po przybyciu do Szwecji; przedstawicielki firmy, która zajmuje się, kontaktem z bliskimi osób zmarłych w samotności, których śmierć nie została zauważona przed otoczenie. Czwartą z perspektyw stanowi relacja chirurga szwedzkiego pochodzenia, który wraz z żoną przeniósł się do Etiopii. Zdjęcia etiopskich plenerów, kontrastują z chłodnymi krajobra-

zami Szwecji. Wszystkie cztery świadectwa są połączone przeplatającą się przez cały film mapą wartości, na której zaznaczone są różne kraje. Na mapie tej prymat wiedzie Szwecja. Pierwszeństwo to zostało jednak w filmie podważone, ponieważ wyobrażenie o nim kłóci się z pokazywanym na ekranie obrazem. Dążenie do wszechobecnej niezależności doprowadziło bowiem Szwedów do alienacji i odosobnienia. Problem przedstawiony w filmie podsumowuje polski socjolog: „Szwecjo, niezależność czas zamienić na współzależność” Matylda Badera

1/4 GAZETA FESTIWALOWA 56. KRAKOWSKI FESTIWAL FILMOWY


WIADOMO CO, ALE CZY WIADOMO GDZIE? RZUT OKIEM NA FESTIWALOWĄ MAPĘ. Aby nie wypaść mało wiarygodnie na tle mrugających z plakatów statystyk i skrupulatnych wyliczeń, zacznę od tego, że uczestniczyć w tegorocznej edycji Krakowskiego Festiwalu Filmowego można na różne sposoby aż w 15 miejscach w Krakowie i w jednym w Warszawie. Poniżej garść informacji na temat tego gdzie i w jaki sposób skorzystać z festiwalowego programu Jak co roku, to w kinie Kijów odbędą się najważniejsze ceremonie rozpoczęcia i zakończenia Festiwalu oraz wręczenia Nagrody Smok Smoków. Poza tym, wyświetlane będą tam

filmy z sekcji konkursowych. Pierwszego dnia projekcje rozpoczynają się także w Małopolskim Ogrodzie Sztuki, również te spoza sekcji konkursowych. Właśnie w MOSie znajduje się Centrum Festiwalowe, od 29 maja nabywać można tam karnety, odbierać akredytacje oraz oddawać się szaleństwu kupowania festiwalowych gadżetów. Natomiast w niedzielę 5 czerwca, czyli ostatniego dnia festiwalu, odbędzie się tam pokaz filmów nagrodzonych. Jeśli ktoś nie miał okazji odwiedzić MOSu lub ma tendencję do gubienia się w jego zawiłościach- z tyłu broszury programowej znajdzie pomocną mapkę.

W tym samym budynku co MOS znajduje się Pauza in Garden , gdzie będzie można wziąć udział w szeregu fantastycznych wydarzeń towarzyszących (m.in. codzienne Krytyczne Poranki) i wypić kilka smacznych smoothie czekając na kolejne projekcje w salach kinowych MOSu. W poniedziałek festiwal rusza z impetem. Projekcje filmów z sekcji konkursowych będą odbywać się, oprócz wymienionych wyżej miejsc, w kameralnych salach kin Mikro i Ars Reduta. Filmy pozakonkursowe będą wyświetlane m.in. w Kinie pod Baranami i kinie Agrafka, w salach Akademii

Górniczo-Hutniczej oraz pod, miejmy nadzieję nie deszczową, chmurką w plenerowym Kinie pod Wawelem. Jak już wspomniałam, przeżywanie Krakowskiego Festiwalu Filmowego możliwe jest na różne sposoby. Tegoroczna, wyjątkowo szeroka, oferta wydarzeń towarzyszących obejmuje również koncerty i różnego rodzaju imprezy. I tak, na przykład, w środę powędrować można na koncert zespołu Kraków Street Band grającego na dachu Okrąglaka na Placu Nowym, a w piątek odwiedzić Forum Przestrzenie i wysłuchać występu Brodki. Na mapie festiwalowych wydarzeń

POWTÓRKA Z DOKUMENTU – RETROSPEKTYWA MARCELA ŁOZIŃSKIEGO Kiedy słyszysz nazwisko Łoziński, pierwsze co myślisz to „film dokumentalny”. Twórczość jednego z najwybitniejszych polskich dokumentalistów można przypomnieć sobie podczas retrospektywy podczas 56. KFF. Marcel Łoziński to ikona polskiego dokumentu. Jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych twórców filmu dokumentalnego w Polsce jak i na świecie. To reżyser i pedagog nagradzany na najważniejszych festiwalach filmowych. W tym roku podczas Krakowskiego Festiwalu Filmowego odbierze nagrodę Smoka smoków! A w programie festiwalu widzowie znajdą cała panoramę jego dokonań. W programie już od poniedziałku jego najważniejsze, często legendarne filmy w tym nominowany do Oscara dokument 98 mm od Europy. Jednak w poniedziałek (dzień przed wręczeniem nagrody) festiwalowicze zapoznają się z takimi filmami jak „Wizyta”, „Próba mikrofonu”, „Ćwiczenia warsztatowe”, „Zderzenie czołowe”, „Dotkniecie” czy „Egzamin dojrzałości” oraz „Moje miejsce”. Ten wybitny przedstawiciel Polskiej szkoły dokumentu we wszystkich filmach porusza bardzo ważne zagadnienia jednak zawsze z należytą sobie ironią. I tak film „Zderzenie czołowe”, to subiektywna historia Mariana Cudnego – sumiennego kolejarza, który jednak oprócz pracy nie ma za wiele. Jego sensem życia jest podróż, kolej. Jednak tuż przed przejściem na emeryturę, rutyna codziennego życia powoduje katastrofę. Co prawda niegroźną, jednak przekreślającą jego życiowy dorobek i zasługi. Film Łozińskiego pokazu-

je przodownika pracy, który uznanie zdobył dopiero po premierze „Zderzenia czołowego”. W wielu dokumentach Łozińskiego treścią staje się sama sytuacja filmowania. Ważne jest medium a nie przekaz. Dobitnie pokazuje to trylogia reżysera – „Wizyta”, „Próba mikrofonu”, „Ćwiczenia warsztatowe” – wszystkie poruszają tematykę medialną. Filmy te pokazują ich pozytywna jak i negatywną stronę. I tak trylogia, jak mówił sam twórca, jest filmem autotematycznym. Dogłębnie pokazuje zachowanie filmowców, dziennikarzy, dokumentalistów, którzy szukają historii jednak po jej opowiedzeniu zostawiają bohatera naznaczonego, a sami bez skazy jada robić kolejne filmy. Potwierdzeniem tego jest film „Wizyta”. Łoziński opowiada historię kobiety, samotnie prowadzącej gospodarstwo która równocześnie niezwykle kulturalną, oczytaną, osobą. Reżyser, za zgodą bohaterki zorganizował swego rodzaju wywiad z główną bohaterką. Spotkanie z dziennikarką skończyło się niespotykanym pojedynkiem dwóch kobiet gdzie najistotniejszym pytaniem jest to o ich własne życie, suwerenne życie. To tylko kilka z tytułów i historii z bogatej filmografii Marcela Łozińskiego. Wszystkie najważniejsze filmy będzie można zobaczyć podczas Retrospektywy trwającej przez cały okres trwania 56. Krakowskiego Festiwalu Filmowego. Magdalena Grynczel

znajdziemy również Cricotekę, Akademię Sztuk Pięknych oraz Bibliotekę na ulicy Rajskiej. Nie pozostaje mi więc nic innego, jak życzyć wszystkim pełnego wrażeń tygodnia i odesłać po więcej szczegółów do broszury informacyjnej. Mapy w dłoń i do zobaczenia ! Natalia Włodarczyk

NA ŻÓŁTO I NA NIEBIESKO Przed nami kolejna, 56. już edycja Krakowskiego Festiwalu Filmowego. A wraz z nią, jak co roku tuż przed wydarzeniem, pojawiły się na mieście charakterystyczne plakaty z ogromnym logo Festiwalu. Nie da się nie zauważyć żółto-niebieskiej fali na ulicach Krakowa. Mocne barwy i duży rozmach, oto, co przygotowali stale współpracujący z KFF graficy, Kuba Sowiński i Kuba de Barbaro

LICZBY FESTIWALOWE 56 FESTIWAL FILMOWY W KRAKOWIE 3463 ZGŁOSZONYCH FILMÓW 241 FILMÓW W GŁÓWNYM PROGRAMIE FESTIWALU 850 AKREDYTOWANYCH GOŚCI 12 EKRANÓW FESTIWALOWYCH O ŁĄCZNEJ POWIERZCHNI 404 M2 MNIEJ WIĘCEJ 5,3 KM DZIELI WSZYSTKIE FESTIWALOWE KINA 21,1 C TO ŚREDNIA PRZEWIDYWANA TEMPERATURA PODCZAS FESTIWALU W 8 FESTIWALOWYCH KINACH CZEKA 2536 MIEJSC 2536 OSÓB MOŻE WYTWORZYĆ OK. 230 KW ENERGII CIEPLNEJ

Ich porozumienie trwa od 2011 roku, i, jak, widać, ma się coraz lepiej. Przypomnijmy, jak wyglądały poprzednie festiwalowe plakaty, ulotki i gadżety: w zeszłym roku postawiono na solidną typografię. Duże, kolorowe, rzucające się w oczy napisy w obcych językach i alfabetach. Po rozszyfrowaniu ich okazywało się, że są to tytuły filmów rywalizujących w konkursach festiwalu. Plakaty nigdy nie pojawiały się samodzielnie, umieszczano je dookoła słupów ogłoszeniowych albo jeden za drugim na tablicach tak, by tworzyły spójną całość. W podobnym jaskrawo-typograficznym tonie były utrzymane koszulki dla gości, pracowników i wolontariuszy, ulotki, katalogi i inne gadżety. Lata poprzednie to z kolei nawiązanie do kadrów filmowych, plakaty łączyły ze sobą najczęściej dwa obrazy z filmu i tekst w kontrastowym kolorze. Jednym z najbardziej zapadających w pamięć motywów festiwalowych były cytaty filmowe drukowane różowym krojem na jasnym lub ciemnym tle, dwa lub trzy lata temu. Tegoroczna identyfikacja zmierza jeszcze bardziej w stronę minimalizmu. Projektanci odrzucili bogatą paletę kolorów, pozostawili tylko żółć i niebieski. Plakaty składają się prawie wyłącznie z dużego, centralnie położonego logo KFF. Po bliższym przyjrzeniu się odkrywamy smaczek – ciekawostkę dotyczącą festiwalu. I tak na przykład możemy się dowiedzieć, że ok. 1,1 zł kosztuje średnio obejrzenie godziny filmu, jeśli wykupiło się karnet, natomiast 404 m2 to łączna powierzchnia wszystkich festiwalowych ekranów kinowych. W podobnym tonie zostały zaprojektowane koszulki, ulotki i torby festiwalowe. Tegoroczna identyfikacja spełnia swoje założenia – jest prosta, czytelna, przyciąga oko i nawiązuje charakterem do poprzednich edycji. Stali bywalcy festiwalowi znajdą tu zarówno świeże spojrzenie na całość identyfikacji, jak i elementy dobrze im znane. Jak mówią sami projektanci, najwięcej problemów sprawiły im krótkie terminy realizacji i duża liczba poprawek. Efektem intensywnej pracy jest projekt, który łączy prostotę, nowoczesność, ale i tradycję – wpisuje się więc dobrze w krajobraz miasta. Weronika Panecka

Próba mikrofonu

1/4 GAZETA FESTIWALOWA 56. KRAKOWSKI FESTIWAL FILMOWY

7


CO TO JEST „FILM”? ZOBRAZOWANIE IDEI EMOCJE WYSIŁEK NIE PRZYCHODZI MI NIC DO GŁOWY SPOTKANIE Z KONWENCJĄ NO FILM TO FILM CHILLOUT WIADOMOŚCI, FAKTY, MITY. TAK DLA LUDZI... ROZRYWKA DZIESIĄTA MUZA SPOSÓB NA NUDĘ JA TO ZOSTAWIĘ BEZ ODPOWIEDZI ODSKOCZNIA NO NIBY KAŻDY WIE… OBRAZKI, KTÓRE SIĘ RUSZAJĄ CIEKAWOŚĆ RANDKA W KINIE EKSPRESJA NO COŚ NOWEGO MNIE SIĘ KOJARZY TYLKO Z TELEWIZOREM zasłyszane od krakowskich przechodniów skojarzenia zebrała : Marzenka Kozak

zespół organizatorów tegorocznego Festiwalu

FLAGOWA GAZETA 56. KRAKOWSKIEGO FESTIWALU FILMOWEGO KRAKÓW, 29 MAJA - 5 CZERWCA 2016 REDAKCJA: Matylda Badera, Magdalena Grynczel, Martyna Gibek, Marzena Kozak, Konrad Kyrcz, Anna Mazurek, Angelika Ogrocka, Weronika Panecka, Zuzanna­Rzeźnik, Julia Smoleń, Martyna Tarnawska, Natalia Włodarczyk REDAKTOR NACZELNY: Rafał Romanowski gazeta@kff.com.pl +48519636121

KREACJA I SKŁAD: Klaudyna Schubert kontakt@klaudynaschubert.eu

WIĘCEJ NA: kff.com.pl krakowfilmfestival.pl facebook.com/krakowfilmfest twitter.com/krakowfilmfest

8

1/4 GAZETA FESTIWALOWA 56. KRAKOWSKI FESTIWAL FILMOWY

56.KFF - Gazeta Festiwalowa nr 1  

Oficjalna gazeta Krakowskiego Festiwalu Filmowego. Zapowiedzi, relacje, wywiady, felietony (Paweł T. Felis, Tue Steen Müller). Specjalnie dl...

56.KFF - Gazeta Festiwalowa nr 1  

Oficjalna gazeta Krakowskiego Festiwalu Filmowego. Zapowiedzi, relacje, wywiady, felietony (Paweł T. Felis, Tue Steen Müller). Specjalnie dl...

Advertisement