Issuu on Google+

Oto na scenę internetu wprowadzam za rękę pojęcie Neodziennikarstwa. Neodziennikartwo opiera się mym stanowczym nakazom ujawnienia. Twierdzi, że już wielokrotnie było przywoływane. Niestety ze złym skutkiem. Twierdzi, że było błędnie interpretowane. I to jest prawda. Widziano je bezwzględnym, pospolitym, zwyrodniałym... Jakie jest Neodziennikarstwo? Słodkie, gorzkie, krzykliwe, barwne, wstrząsające, zielone… Jest piękne, ponieważ jego podstawowym środkiem wyrazu są obrazy. Neodziennikarstwo jest wizualne. Operuje środkami stylistycznymi, którymi posługują się sztuki plastyczne. Dlatego Neodziennikarstwo jest wrażeniowe z zasady. Ukierunkowane na produkowanie wrażeń. Jest symulacją doskonale prawdziwą. Jest wszędzie tam, gdzie rzeczywistość trzeba pochwycić w klatkę informacji i faktów, a następnie wystawić na widok publiczny w ładnej formie. Neodziennikarstwo to projektowanie opakowań dla treści, rozdawanych na świątecznym, medialnym targu rozmaitości. TWITTER: Neojurnalism – wrapper design of informational sweets and bitters. Tak, proszę państwa, obraz nas pochłania w słodkim akcie konsumpcji. I my także pochłaniamy obraz. Nie ma w tym nic złego. To naturalna skłonność naszych umysłów. Pochłaniamy - lekko i przyjemnie, wzruszeni i poruszani przez dyskretne niedopowiedzenia, przez wielość znaczeń wyrażoną w kolorach i kształtach. Zapis dokumentujący, stworzony ludzką ręką w starciu z rzeczywistością daje nam rozeznanie w treściach otoczenia, które dzięki fotografii, filmom i całemu bogactwu nowych mediów zostało pomniejszone do formatu monitora. I nie ma w tym nic złego – obserwujemy, wyrabiamy sobie opinie, tworzymy kopię świata na nasze potrzeby. Nic nie zmieniło się od tych kilku tysięcy lat. Dawniej zielone jabłka na drzewie wysyłały nam sygnał – komunikat: jestem niedojrzałe, nie jedz mnie… Dziś pełne czerwone usta z reklamy telewizora, zachęcają: jestem gotowa, kup mnie. TWITTER: Nothing’s changed. It’s visual - it’s natural. Taka jest rzeczywistość: spleciona z wirtualnym światem, który nie ustaje w ruchu rzeczywistość wirtualna, którą widzimy przez okno komputera. Strojąc się w piórka obrazów – fotografii, grafik, infografiki – wytwarza ona coraz silniejsze pozory


realności. Wysyła bodźce symulacji. Rzeczywistość wirtualna posiada wymiar wizualny – jak wszystko, co nas otacza – dlatego wierzymy w nią. Jest doskonałą iluzją trójwymiarowej rzeczywistości. Jest pełna sprzeczności, które akceptujemy. Jest sznurkiem, który pozwala nam przyciągać do siebie odległe gwiazdy i galaktyki…. TWITTER: Neojurnalism – simulacrum design, simulation design. Neodziennikarstwo wyrosło na gruncie tej nowej rzeczywistości, rzeczywistości wirtualnej, która postanowiła zyskać widzialne oblicze. Dlatego obecnie należy porzucić tradycyjne definicje dziennikarstwa. Obecnie mowa tu raczej o „projektowaniu przekazu informacyjnego” – simulacrum design, simulation design. Konstruowanie komunikatów przebiega na płaszczyźnie wizualno – treściowej. Trwa walka o konsumenta treści, a tajną bronią w tej wojnie na wiadomości stał się aspekt wizualny przekazu. Forma plastyczna, nie jest jedynie miłym dla oka dodatkiem, dekoracją, ale staje się funkcjonalnym składnikiem treści, potęguje wartość przekazu, wchodzi w merytoryczny dialog ze słowem. Omawiane zjawisko występuje obecnie na większą skalę niż kiedykolwiek w przeszłości, a towarzyszy mu proces „wirtualizacji życia”. Nowe media, wyznaczają nowy sposób podróżowania po krainie treści. Kluczową rolę odgrywają w nim: interaktywność i interakcyjność. Czy interfejs zastąpi strony książek i czasopism? Czy holistyczne traktowanie rzeczywistości jest bliższe ludzkiemu rozumowaniu niż linearne podążanie „za nitką do kłębka” – od przyczyny do skutku? Czy jesteśmy gotowi na przyjęcia bogactwa wrażeń, które oferuje nam Neodziennikarstwo? Czy rządzi nami wolna ręka manipulacji, która kierunkuje mechanizmy poznawcze człowieka? Czy potrafimy odnaleźć wartościowe dane pośród miliardów bodźców wizualno – treściowych? Kup, sprzedaj, idź, zobacz, wstań, polub, daj, graj, walcz…

Logo za logiem, logo wyprzedza logo, logo pożera logo – święte obrazki, symbole na miarę tych dawnych, średniowiecznych. Zrozumiałe dla wtajemniczonych – dla tych, co na czasie i przed czasem. Zachowuj się. Jak inni. Bo płynie do Ciebie z obrazu, z reklamy głos Twego powołania. Tak, powołuję Ciebie po imieniu, Nadczłowieku Medialny. Albowiem będziesz wolny i będziesz sobą w sieci wzajemnych powiązań świata obrazu. Odczytane zostaną twe zamysły i ulegniesz natychmiastowej iluzji, ingerencji, iluminacji w obrazie i poprzez obrazy. Dyktat czcionek na kartach pism, przez długi czas spychał obrazy na margines znaczenia. Lecz ich naturalny urok i wdzięk osobisty sprawiły, że szybko zrzuciły z


siebie jarzmo niewolnictwa. Stały się niezależne i władcze, wyszły z cienia, podstępnie przejmując kontrolę nad obliczem prasy. To właśnie dzięki gorącemu, emocjonalnemu romansowi z obrazem, prasa przeżyła swój złoty wiek XX. Obraz – wirus, rozprzestrzeniał się, by stworzyć wielkie konsorcjum konsumpcjonizmu. Obrazowe dziennikarstwo reklamowo – informacyjne, w którym ważne są newsy umierające pięć minut po narodzinach, nie wnoszące nic prócz zagmatwania, ckliwe obchodzenie wielkich wydarzeń. Te same kadry, te same formuły słowne. Brak zahamowań przed ingerencją w cudze życie. Obraz świata kreowany przez media gdzie zła wiadomość jest dobrą wiadomością… Obrzydliwe kupczenie wiedzą, cudowne manipulowanie wartością ponadwerbalną. Obraz rzucony na pożarcie społeczeństwu, ochłap i danina w jednym. Łaskotanie umysłu, pobudzanie sił wyobraźni… Oto nadeszła nowa era – era składania ofiar bożkom ukrytym w tłumie – bóg anonim, bóg w sieci nieskończony i niemierzalny, bóg o milionie rąk, bóg handlu, bóg masy, bóg rozpędzony, bóg statystyk google’a, bóg obserwowany i inwigilowany, wystawiany na próbę, bóg danych. Ludzkość została zgromadzona w jednym ciele aktywności pozaprzestrzennej, w której główną rolę odgrywa kuszenie obrazem zamkniętym w Galaktyce Cyberprzestrzeni. Wraz z Neo – bohaterem cyberświata przybyłym z galaktyki cybersieci obrazu – powstaje nowy super język binarny – Język Neodziennikarstwa. Komunikacja naturalna, niewerbalna, zmysłowa czy ponadzmysłowa zanika zagubiona w cyberprzestrzeni projektowanych wrażeń… Zamknięty w kokonie samotności, opleciony siecią cyberportali i cyberspołeczności, zalany zbędną informacją i przygnieciony obrazem… Człowiek. Przemieszcza się po anonimowych światach wyposażony w niby przestrzenie. Relacje interpersonalne zabiera mu świat technologii cyfrowej. Kody wizualne to punkty orientacyjne, to pajęczyna, sieć, to węzły... To pułapka! To wyzwolenie!

Andrzej Głowacki Marika Wata Jarosław Kinal


Manifest Neodziennikarstwa