Issuu on Google+

kokazone

+


12 978 189 ukryta struktura „Wieży Babel”

D

la kogoś z zewnątrz liczby ich splątanie to istna Wieża Babel, ale ta jest wyjątkowa, bo to największa znana liczba pierwsza odkryta przez Edsona Smitha, bezcenna, bo gwarantuje anonimowość i prywatność w sieci, ponieważ liczby pierwsze są podstawą systemów szyfrujących czuwających nad bezpieczeństwem obiegu informacji w sieci. Nasz świat dziś to istna „Wieża Babel” gdziekolwiek jesteś słyszysz różne języki, różne kultury mieszają się i zlewają. Europa, w której runęły mury granic, podziałów a jedyny „mur” to nasze zmagania wewnętrzne jak u bohatera The Wall zespołu Pink Floyd. Nasza walka z ego, libido i zalewającą nas komercją. Brakiem duchowości, zrozumieniem bliskiej osoby.

Archetyp „wieży” jest dla mnie symbolem Wszechziemi – Pangea, czasem mitycznej jedności i czasem powstawania życia, ale też symbolicznym dążeniem ludzkości do poznawania i zbliżania się do Boga. Jest mitem, w którym pokazujemy, że jesteśmy zdolni do pokonywania wszelkich przeciwieństw, trudności dane nam są jako lekcja pokory i chęć wyrwania się poza wyznaczony magiczny okrąg świata już poznanego, tworząc uczymy się siebie nawzajem. Nasza wyobraźnia nie zna granic i ograniczeń, nasze emocje są wolne i twórcze, stwarzamy nowy świat, nowe marzenia, bo potrzebujemy wewnętrznej wolności dla naszych snów i marzeń. Poprzez sztukę życie nabiera pełni, budujemy, komponujemy, otwieramy nowe krainy wewnątrz nas samych i dla bliskich wokół. Zmagamy się z naszym własnym żywotem, problemami z dzieciństwa, dorastania, dojrzewania i wymogami dnia codziennego. Zmagamy się z natłokiem nowej rewolucji cyfrowej to nie jest już „Galaktyka Gutenberga” czy kontrkultury „1968”roku a „pomieszanie języków, aby nikt nie rozumiał języka drugiego” z Księgi Rodzaju staje się bez znaczenia, ponieważ żyjemy w sieci oplatających nas liczb, komunikujących nas bez względu na czas i przestrzeń. Wszyscy przymuszeni używamy jednego uniwersalnego języka, wbrew obawom nie jest to tylko język angielski – to system binarny, dwójkowy – mamy go wszędzie, otacza nas, szpieguje, tworzy swój własny świat i pomaga w zapisywaniu naszych wspomnień, naszej rzeczywistości i twórczości - jest wszechobecny. Ten język to muzyka wokół, to obrazy, które zapisujemy, stwarzamy, przesyłamy to kosmos, który widzimy na odległość 13 miliardów lat świetlnych, to neutrina, to nanometria, to obrazy nieosiągalne dotychczas dla żadnego człowieka. To wirtualna „Wieża Babel” sięgająca od 1025 metrów tj. 1 miliard lat świetlnych do 10-9 metrów, czyli 10 angstremów, czyli 1 nanometr.

T

en powstały zapis, który zmienia z roku na rok wizerunek nas samych, to również medycyna przyszłości niewyobrażalnej – to początek nieśmiertelności? Już dziś technika zwana reinerwacją mięśni daje możliwość poruszania sztucznym ramieniem jedynie za pomocą własnych myśli. Dzięki nam ten „zapis” staje się sztuczną inteligencją, czy kiedyś stanie się naszym mistrzem, nauczycielem? Czy już niepostrzeżenie jest?

Gdy słyszę, że Guillermo Habacuc Vargas uważa się za artystę i na Biennale Sztuki Bienart na Korsyce przywiązał liną do ściany psa i zamęczył go nie karmiąc nie dając nic do picia aż zwierzę zdechło na oczach publiczności to myślę, że nasz świat zwariował, że pycha ludzka uległa degradacji i wstyd mi za organizatorów biennale, wstyd mi za Homo Sapiens i że zabijanie uchodzi za tak zwaną sztukę. Dziś po prawej stronie dla zabawy zapisuję „liczbowe obrazy” kultury człowieka w wielkim skrócie – dzieła największe i znakomite, pełne matematycznej harmonii, proporcji, złotego podziału i oparte na ciągu Fibonacciego. Ale czy jutro, gdy dotknie nas epidemia amnezji opisana w „Sto lat samotności” Gabriela Marqueza spowodowana naszym „niewolnictwem i uzależnieniem od świata cyfrowego” ten świat nie stanie się waszym mistrzem. Nowe media a szczególnie Internet jak twierdzi profesor Gary Small gwałtownie przyspieszają ewolucję naszego mózgu. Rozwijają i zmieniają niepostrzeżenie nas samych, możemy oszukać nas mózg tak by nasz umysł „opuścił” ciało i wszedł w inne na przykład znajdujące się w wirtualnych światach jak twierdzą naukowcy z Karolinska Institutet, polega to na wywołaniu w człowieku złudzenia zmiany ciał. Polega to na dostarczaniu do mózgu stałych bodźców z różnych zmysłów. Czy nasza nowa „Wieża” to nie zapowiedz epoki uduchowionych maszyn Kurzweila -„The Age of Spiritual Machines”? Czy era sztucznej inteligencji i sztuki opartej na języku binarnym? Czy tylko zrozumienie, że jesteśmy wszyscy dziećmi Gaji zwanej kiedyś Pangea odbywającymi „kosmiczną podróż”, jako jej mieszkańcy stanowiący część Drogi Mlecznej?- Andrzej Głowacki

PS. Projektowana przez Normana Fostera najwyższa na świecie Wieża „Rossija” w Moskwie miała osiągnąć 612 metrów z powodu kryzysu nie zostanie na razie wybudowana i nie sięgnie chmur.


„Wpłynąłem na suchego przestwór oceanu, Wóz nurza się w zieloność i jak łódka brodzi, Śród fali łąk szumiących, śród kwiatów powodzi, Omijam koralowe ostrowy burzanu.’ Stepy Akermańskie – Adam Mickiewicz

TRANSHUMANISTYCZNY „DOM” Nowa wizja domu, łodzi, podróżnika, statku, kosmosu wszystko w jednym mieszkaniu w jednej „skorupie”, która daje schronienie, czymś, co daje mi ciepło i zapewnia w tej podróży po ziemskich stepach bezpieczeństwo. Stopieni z technologią i sztuczną inteligencją opuścimy Gaję, staniemy się podróżnikami w czasie i przestrzeni. Nasze nowe domy – statki będą z nami w dialogu, dopasowujące się do naszych życzeń i potrzeb, te inteligentne struktury będą jak transformery rozwijać się i przetwarzać. Przemieszczając się przez kosmos nasycimy naszą inteligencją i duchowością naszych maszyn domów całą galaktykę. Taki„duchowy dom struktura’ będzie się sam uczył, rozwijał, przetwarzał i pozyskiwał energię dla własnych potrzeb. Nasycony chipami, technologią mikroprocesorową, nanotechnologią, która pozwala już na budowanie obiektów technicznych na poziomie atomowym, tak wyposażeni będziemy odbywać swą drogę w naszą nieśmiertelność, opuścimy ziemię, galaktykę i ruszymy „uduchowioną maszyną domem „ w podróż, złożymy hołd „wehikułowi czasu” Thornea, a w myśl wyidealizowanej przestrzeni Charlesa Misnera nasz pokój stanie się całym wszechświatem. Nasycony oddechem życia Ka odbywając wędrówkę poprzez Nut /Niebo/, które rodzi słońce, a jego promienie oświetlają horyzont Hathor / Miłość i Życie/ dotrę kiedyś do Absolutu, Matki wszechświata, która jest ograniczającą świat ramą „przestrzenią, czasem i przyczynowością” skorupą kosmicznego jaja. andrzej głowacki

Projekt Rafał Fita


FIZYKA PRZESTRZENI Pan Sobieski miał trzy pieski: czerwony, zielony, niebieski... a tu się okazuje, że kwarki były pierwsze, tylko trochę później to pojęliśmy. I pomyślałam sobie, że skoro tak wielu z nas nie wie z czego się składamy, my i wszystko –to ja zaprojektuję taką architekturę, która nam wszystko wytłumaczy i nie będziemy musieli czytać mnóstwa skomplikowanych słów, które dla nas nic nie znaczą, ani wyobrażać jak to wszystko działa... I tak nauczyłam się fizyki i zaprojektowałam quasi-model standardowy, po którym możemy się poruszać, możemy go dotykać, a przede wszystkim stajemy się częścią przemian, które zachodzą w przyrodzie, a więc i w tym obiekcie. Niesamowite było to, że gdy projektowałam poszczególne elementy i uczyłam się coraz to nowych reguł, wszystko idealnie zgadzało się ze sobą. To tak jakbym układała puzzle poznając na bieżąco poszczególne elementy, czasami nie wiedząc, czy nie jestem przypadkiem niemym widzem, który tylko po raz kolejny układa coś, co już dawno było ułożone, a mi jedynie dane jest podążać jak po sznurku do kłębka czegoś, co my nazywamy tajemnicą. Tylko skąd się wzięła „tajemnica”, przecież nic nie jest przed nami ukryte, wszystkiego doświadczamy na co dzień, chyba lepiej powiedzieć „tajemnica”, niż niewiedza - takie nasze małe oszustwo dla lepszego samopoczucia? Postanowiłam uchylić rąbka tej tajemnicy, który nota bene już dawno został uchylony – to te panie/panowie w białych kitlach odcięci od świata, gdzieś w laboratoriach, robiący rzeczy których nie rozumiemy, ale masowo z nich korzystamy, nie łącząc tych dwóch faktów. Wbrew pozorom to nie jest takie trudne do pojęcia, nie musimy wiedzieć jak oni odkrywają prawdy, które rządzą światem –wystarczy, że poznamy reguły i poruszą nas one. Geniusz natury, nie wydaje mi się, że jesteśmy w stanie stworzyć coś lepszego – dlatego przełożenie go na język architektury, wydaje mi się być niezłym rozwiązaniem. I tak podzieliłam mój projekt na cztery części: światło, ciemność, materię i antymaterię. Światło składa się z dwóch elektronów, połączonych tunelem, który jest drogą, po której porusza się foton dając światło. A teraz po polsku: elektron, chyba jakoś go jeszcze kojarzymy, to ten co porusza się wokół jądra w atomie; to elektrony odczepiają się od atomu i wymieniają z elektronami z innych atomów tworząc związki chemiczne. Fotony to kwanty energii (czyli porcje energii), które poruszają się od elektronu do elektronu dając światło. I tak w moim projekcie występują dwa elektrony jeden musi wysłać a drugi pochłonąć foton tak żeby powstało światło. Fotonami będą ludzie poruszający się po i między elektronami, bo ich ruch to żywa energia. Materia składa się atomów, atomy - z elektronów (które już znamy) i jądra. Jądro (jak na razie) z protonu i neutronu, a wszystko to z kwarków. Kwarki to cząstki elementarne, czyli najbardziej podstawowe jakie znamy, jest ich 6, mają swoje odpowiedniki w antymaterii, więc można powiedzieć, że w sumie 12. Dzielą się na trzy rodziny, każda ma po dwa rodzaje kwarków o podobnych właściwościach. Kwarki nigdy nie występują osobno, połączone są gluonami, tworząc hadrony (które w CERNIE starają się rozbijać). Gluony są podobne do fotonów; to również kwanty, tylko kwanty pola oddziaływań silnych jądrowych; również występują „pomiędzy” kwarkami sklejając je ze sobą (stąd gluony –od [ang.] glue, klej). Przekładając to na projekt - materia składa się z jądra (ponieważ elektron już jest): jednego protonu, jednego neutronu; Proton składa się z trzech kwarków: dwóch Górnych i jednego Dolnego; połączonych tunelami, w których poruszający się ludzie stanowią energię łączącą poszczególne kwanty (czyli ludzie to gluony). Neutron jest podobny do protonu, tylko składa się z dwóch kwarków Dolnych i jednego Górnego i tak samo kwarki połączone są gluonami –poruszającymi się ludźmi. Mamy więc w sumie sześć kwarków połączonych ze sobą tunelami. Wspomniałam wcześniej o tym, że występują trzy rodziny kwarków po dwa rodzaje, odpowiednikiem kwarka Górnego w drugiej rodzinie jest kwark - Powabny, w trzeciej - Prawdziwy (lub Szczytowy). Dolny w drugiej rodzinie ma kwarka Dziwnego, w trzeciej Pięknego (lub Dennego). Jako że poszczególne rodziny mają podobne właściwości nie wprowadzałam do projektu kolejnych elementów - kolejne rodziny będą miały swoje piętra – czyli będą zróżnicowane wertykalnie. Żeby nie było tak prosto kwarki maja swoje kolory – pan Sobieski miał trzy pieski; czerwony, zielony, niebieski. Każdy hadron w jądrze składający się z trzech kwarków: zielonego, czerwonego i niebieskiego, ostatecznie jest biały (połączenie tych trzech kolorów daje nam biel). Kolor nie jest przypisany do kwarka na stałe, poruszające gluony zmieniają kolory kwarka, przy czym zawsze mamy trzy podstawowe kolory w hadronie. Ciemność jest przeciwieństwem Światła. Z czego może się składać? Z tych samych elementów (dwóch elektronów). Tyle, że nie pnie nam się ku światłu - wchodzi w głąb ziemi ku ciemności. Aby doświadczyć prawdziwej ciemności musimy ją skontrastować ze światłem, w związku z tym w projekcie istnieją dwa rodzaje ciemności: jedna to ta, która przypomina studnię – mamy możliwość znalezienia się na najniższym piętrze, gdzie otacza nas ciemność, a światło istnieje jako wspomnienie, obraz daleko nad naszą głową; drugim rodzajem jest ciemność fizyczna – kojarząca się z kosmosem, dzieli je pół obrotu naszego ciała, w zasadzie niewiele, lecz zawsze któraś jest za naszymi plecami jeżeli chcemy w pełni uczestniczyć w jednej. Antymateria jest pojęciem chyba najmniej nam znanym - każdy z nas miał jakieś swoje wyobrażenie poprzednich pojęć, ale Antymateria? Nazwa wskazuje, że jest przeciwieństwem materii i taka jest w istocie, ale i tak niewiele to nam mówi. Bo co to znaczy, jeżeli materia kojarzy nam się z czymś, co po prostu istnieje, ma swoją masę i inne właściwości fizyczne, istnieją trzy stany skupienia materii: ciała stałe, ciecze i gazy, możemy je dotknąć, powąchać, zobaczyć; jeżeli z antymaterią jest odwrotnie to znaczy, że ona niemal nie istnieje! Jeżeli materia i antymateria to przeciwieństwa, to powinne się nawzajem anihilować, a tak się nie dzieje. Tymczasem wiemy, że antymateria przeplata się z materią i są ze sobą ściśle powiązane (np. gluony, które omówiłam w związku z materią, przenoszą parę kolor –antykolor), mają podobne właściwości fizyczne takie jak masa, czy spin, różnią się jedynie znakiem ładunku elektrycznego. Żeby przedstawić antymaterię wycisnęłam ją z materii i zmieniłam ładunek elektryczny (w projekcie kierunek), czyli tam gdzie istnieje materia mamy pustkę, antymateria oplata materię i określa jej kształt. Tak w skrócie wygląda wszechświat przełożony przez moją wyobraźnię na architekturę. Dagmara Dela


Czy nasze codzienne rzeczywistości to tylko odbicie doskonałych remakeów naszej nowej kombinatorycznej kultury? Kiedyś sztuka była zapisem – odzwierciedleniem rzeczywistości, potem dzięki odkryciom fizycznym stała się czynnikiem ukazującym budowę materii stając się abstrakcyjna, dziś jest bez związku z jakąkolwiek rzeczywistością. Powstaje „nowa rzeczywistość” wytwarzana z „kostek pamięci” i ich oprogramowania. Tak zrodzona może być powielana bez końca. Czy wszystko wokół to technologiczna i psychodeliczna fantazja? Zlepek następujących po sobie efektów specjalnych? Nieustanna reklama niszcząca intensywność i przyśpieszająca bezwładność życia?

Rzeczywistość czy tylko totalny ekran?

W

świecie Wielkiego Brata w obecnej rzeczywistości zamykającej koniec sytemu panoptykonu, koniec wszechwładzy despotycznego spojrzenia, koniec systemu zamknięcia, koniec granic i centralnego punktu panoptykonu -zbliża się era hipermediów, dlaczego, ponieważ to nie my oglądamy media to one oglądają i inwigilują nas. „Rzeczywistość” czy tylko „kino” – osoba pisząca scenariusz /miała przecież spuchnięty palec/ czy scenariusz, który ją stworzył i pobił? Takie echo żartu, człowieka, który utracił swój cień.

Czy Efekt Beaubourg jak pyta Jean Baudrillard to maszyna do wytwarzania próżni? „Nowy człowiek” to nieustanna żądza zobaczenia wszystkiego i manipulowania wszystkim, sprostytuowania sztuki i kultury czy tylko nowy „hipermarket kultury”, jako wielka symulacja i organizacja życia społecznego? Wystawianie martwych ciał noworodków i odartego ciała ludzkiego ze skóry na wystawie w Blue City w Warszawie to nauka? Sztuka? Targowisko próżności? Czy tylko czysty interes? Świat bez głębi a jedyną perspektywą jest „wielki ekran’ – totalny pełen reklamy rzeczywistości, która stała się reklamą, zapętleniem kodu z kodowanymi, z peselowanymi? Czy telewizja stała się policyjna zwana inaczej nadzorująca, przemysłową czy my się w niej przeglądamy czy ona nas przegląda? Rejestruje? Kataloguje? Czy w przyszłości miasta, osiedla będą budowane wokół hipermarketów, jako wyraz całego stylu życia? Jako opętani światem rzeczy nie zgubiliśmy już całkiem naszej świadomości rzeczywistości duchowej? Czy sens życia zastąpimy sensem informacji, czy staniemy się tylko przekazem medialnym, kodem informatycznym, scenariuszem napisanym w pijanym widzie? Czy to wszystko jest symbolicznym rytuałem przemocy, zaburzeniem snu czy wypartej nieświadomości, przypadkiem sadyzmu czy jej masochizmu? Tracimy pamięć czy jej nie posiadamy? Czy jestem jeszcze człowiekiem czy tylko kopią zapisaną, zlepkiem miliardów komórek, z których się składem i z każdej z nich można mnie wytworzyć- sklonować? Czy Ja to mój mózg i ciało, czy tylko mój mózg nieznający granic tej rzeczywistości? Jak twierdzą fizycy cały wszechświat można zredukować do zer i jedynek i zamknąć go liczbą nie mniejszą jednak niż 10 do potęgi 100 bitów, ta liczba to 1 i sto zer- nazwana jest gugolem.? Może dobrze, że istnieje „mur” Maxa Plancka, który wyznacza „granicę” wszechświata i dalej już tylko „rusztowania i podpory” kiedyś udamy się tam wszyscy.

Która rzeczywistość jest prawdziwa ta przed 14 czy po 14 dniu miesiąca? Wiem również, że świat, w którym być może kiedyś zabraknie nam marzeń i wyobraźni, nie będzie światem do życia. W momencie zaniedbania radości spadają na nas choroby i gorycz, pierwsza umiera bowiem kreatywność. Jak mawiał Nachman – „ nie pytaj nigdy o drogę kogoś, kto ją zna, gdyż wtedy nie będziesz mógł pobłądzić? Szukaj własnej, doświadczaj siebie w harmonii, poszukuj własnej tożsamości, nie patrz na cudze ręce, jeśli twoje czynią zło. Jedno jest pewne – teraźniejszość = dziś, czyli 13,7 miliarda lat po Wielkim Wybuchu.…. Tu i teraz. AG

Op.58 albo 85

Czy powstaną dzieła nowe niosące zwrot akcji, czy potrzebna jest zbiorowa terapia sensem czy tylko wyjście z symulatora udającego rzeczywistość i przejście w matrixsa?


Księga

ć

ho

c eI dn

k ą–

08 „M

ąd ro ści ą

ro zu mn

eg o-

po zn

an ie

sw ej d

ro gi, z

wo dz en ie

a

4 1 , 12

14, 12

odd

po tą nie m

ąd r

ja j e s t rad a i stało ś ć , mo

a wiek o ł z c n rąk y z c ust, ych w s ocem w o i yc się s y d ż „Ka

głu

yc h.

8, 1 4 „M o

” płatę a z mu

sie bie -

ja- ro zw a g a, p o t ę ga.

d

14 ,

Meszalim

4

2 1 ,

„G

i zn s ie jdz ó yp

k ro

eb i tw

ą ęd

o ob sw

po

ię.”

Przypowieści

gł,

ie śb by

ni e

tkn

zs ies

„Jest droga, co komuś zdaje się słuszną, lecz w końcu prowadzi do zguby “


E RR Y

R E V O F

WB

T S R A R E

FIELDS


Jeszcze krótsza bajka o Pępku Świata, który miał najpiękniejszą duszę, jaką widziałem, ta dusza była związana z Królem Ryb, ów król miał dar dostrzegania wszelkiej zgodności przeciwieństw – ognia i wody. Pewnego dnia jego oczyszczona jaźń dostrzegła, że ów pępek jest kolejną natury, nie jest prawdziwą drogą Tao jak myślał. Bo tao to porządek, podstawa naszego kosmosu, o którym tak często pępek wspominał. Czasami razem odnawiali energie w otchłani snu. Teraz jest duchowym duplikatem mniejszego pępka, który ściął spełniające życzenia drzewa, spalając je na ognisku działkowym, snując opowieści nasycone namiastkami marzeń kilku kolein. Teraz dusza jest Śpiąca poza czasem. Zbliża się czas, kiedy żywe wizje przypominające film są już w nas... Pępowina została odcięta, zrobi się strupek i odpadnie.


Tuż po zamknięciu oczu budzi się magia a świat buduje się w umyśle kolorami, emocjami i nadzieją. Na skrzyżowaniu życia z niebem pociąg pragnień wykoleił się z powodu miłości. Byłam w tym Niebycie, widziałam to, czego nie widać a w sklepie z pamiątkami kupiłam Nadzieję. Mówili, że wystarczy kupić, zawinąć w jedwabną chusteczkę i mieć zawsze przy sobie. W instrukcji obsługi nie było mowy o dodatkowych opcjach ani dacie ważności. Życie tylko czasem działa tak jak powinno. Odbierać rzeczywistość każdym najmniejszym nawet skrawkiem duszy, aby czytać ją w pełni we wszystkich płaszczyznach. Łańcuszek kruchych myśli wiódł mnie w przestrzenie dalekie od kroków i oddechów. Nie wiem już nawet czy istnienie moje było całkiem biernym odbieraniem zakodowanych w szumy i trzaski przejawów życia czy też aktywnym zmaganiem się z silnym wiatrem. Tańczyłam przeciwko złu, obłudzie i kłamstwu w rytm szklistego śmiechu i mrużenia oczu. A ktoś zapytał, po co. I chmura czarnych wron ugrzęzła w powietrzu a trzy liście, które akurat spadały z drzewa nie doleciały do ziemi. Po co? By nie stracić wiary w serce. Może sprzedawca marzeń mnie oszukał. Oszukał i zamiast nadziei sprzedał garść ziarenek słonecznika. Może to wystarczy. Szanse na cud posypały się jak domki z kart pod wpływem ciężkiego westchnienia. Mogłam kupić na targu korale. Teraz żałuję. Jeśli pobiegnę…może zdążę. Może każdy mój krok cofnie wskazówki czasu o minutę? Wiedziałam jedno – muszę być silna i mieć wolę wyrzeźbioną w skale. O życie to podróż tam i z powrotem a jeśli nie ma się przy sobie paragonu to sprzedawca nie przyjmie reklamacji ani zwrotu. Moje życie ma być jak śmiałe pociągnięcie pędzla rysujące zamaszysty, błękitny szlak na białym płótnie. Bez wahania i w odpowiednich proporcjach. Pamiętam, że wtedy zasnęłam. Nie wiem już sama czy z tego zamętu to się stało, że moje oczy nagle przestały widzieć. Osunęłam się w ciepłe pomarańczowe powietrze pod kołdrę miękkich marzeń, bo gdy patrzy się przez powieki świat wydaje się być lżejszym. Wrócę tu jeszcze – pomyślałam. To rzeczywistość należy naginać do snów czy sny do rzeczywistości. Pobudka była jaskrawa, niemal zakrztusiłam się krzesłami, stołem, widelcami i zapachem chleba. Ale ja przecież lubię jadać z nimi śniadania. Kalejdoskop słów, smaków i wirujące w przestrzeni sztućce. Perłowy śmiech z zapuchniętych oczu pod przezroczystym obrusem miłości. „Jedz, jedz, bo czeka cię długie życie”. Siedziałam jeszcze na tym krześle bliżej okna, ale moje kroki już słychać było na klatce schodowej. „Nie zapomnij o rozmarynie!” – Tylko echo zdołało mi powtórzyć. A wcale się nie spakowałam, wyszłam tak ot, jak wychodzi się po rozmaryn właśnie. Może nawet lepiej nie mieć przy sobie nic, żeby odkryć, co ma się w sobie. Niebo było piękne o tej porze roku, aż chciało się wierzyć, że jest pełne aniołów. Nawet szarość sącząca się z każdego zakamarka nie była w stanie zburzyć harmonijnej pewności moich ruchów. Brodziłam w myślach po kolana i stawiały coraz większy opór. Zaspy marzeń ginęły pod ratrakiem rzeczywistości a sny o pięknym życiu pryskały jak mydlane bańki. Skrzące płatki śniegu tkały na mojej twarzy melancholię. To jest to uczucie właśnie, kiedy nakręcasz pozytywkę, słuchasz jak gra kołysankę, sznureczek jest coraz krótszy i nagle zapada najgłuchsza z cisz. Uwolnić się od schematu życia, zerwać więzy tego, co ma być, co być powinno i że tak wypada. Zaszeleścić suknią i zniknąć za zakrętem. Nieufność wzbudzają nawet szklanki. Pocięte skrzydła wolności i zwichnięty uśmiech. Wytrzymać na bezdechu cały smutek. Upaść na niebo w kałuży. Wrócić do dni, które krążą po orbicie czasu. Tak łatwo jest nie powiedzieć nic. Bez czułości poskładać uczucie w równą kostkę lub zwinąć jak skarpetki i schować do szuflady w komodzie, której nie ma, która nigdy nie stała na końcu długiego, wąskiego korytarza moich myśli. Zanuciłam cichutko nie wypowiadalny żal i odeszłam a kanciaste kryształy boleśnie stoczyły się po policzkach. Przecież wyszłam z domu tylko po rozmaryn. PATI


Sztuka, jako komunikacja pomiędzy ludźmi. Sztuka, to najskuteczniejsza komunikacja pomiędzy ludźmi, czy jest tak naprawdę?

A co jeśli sztuka jest zamknięta w muzeum, jest zniewolona….. Powstające nowe obiekty „Katedry” sztuki, jakimi są nowe muzea mają swój niepowtarzalny charakter i siłę oddziaływania, wszystko zmieniło się od wybudowania Centrum Pompidou - muzea zmieniły się same, przetworzyły, maja swój wygląd, charakter, cafeterię i zaplecze edukacyjne. Mają tłumy czekających na wejście, na obcowanie ze sztuką trzeba wejść jak do sacrum. Gugenheim Bilbao to świątynia, swoista Katedra Sztuki sama w sobie to dzieło Francka Gehrego jest nowym kultem pielgrzymek, w ciągu dziesięciu lat odwiedziło go ponad 10 milionów ludzi, co pozwoliło na zwrot kosztów zainwestowanych w ten „komunikator” sztuki. Dzięki niemu już powstają nowe Gugenheim Abu Dhabi, Louvre Atlanta, Louvre Abu Dhabi czy to początek wielkich zmian, początek nowych pielgrzymek dla sztuki? Dla architektury? Czy sztuka jest receptą na kryzys? Potrzebą czasu, czy powrotem do dobra i piękna. Zmieniamy świat, kreując, ewoluując, stwarzając nowe obiekty kultu, nowe sacrum dla dzieł sztuki. Dlatego nie możemy nauczać tego, co było, musimy uczyć myślenia o przyszłości, nie odwracać się patrząc wciąż na wczoraj, mimo że jak nam się wydaje było takie piękne, było? Posiadamy dar pamięci przestrzeni. Przechowujemy w niej naturalne piękno, które wywarło na nas wielkie wrażenie. Perspektywa jest naszym kompromisem, pomiedzy geometrią, fizjologią i psychologią. Jesteśmy uwarunkowani na linie horyzontu, która, na co dzień wyznacza nam swą perspektywę. Wyznacza naszą percepcję dnia codziennego. Człowiek twórczy dostrzega oprócz tej naturalnej linii horyzontu, perspektywę kosmiczną, lokalną i tradycyjną oparta na euklidesowej geometrii. Wszystko zależy od naszego spojrzenia. Rozwój zapisu cyfrowego otworzył przed nami całkiem „nowe obrazy” nowe przestrzenie i perspektywy, zaczynamy widzieć „nową rzeczywistość” – nasze „światy równoległe” – wymiar przestał być ograniczeniemwidzimy odległości mierzone w latach świetlnych jak również wymiary wewnątrz jednego milimetra. Przestrzenie dotychczas ukryte, nieznane i niewyobrażalne. Znajomość tych „małych” detali - większego systemu sprawia, że człowiek staje się otwarty na perspektywę skali mikro i makrokosmicznej. Dzięki nowej technologii cyfrowej możemy obserwować dowolnie obraną, perspektywę oglądu. Taka kreatywność jest jak wyprzedzająca perspektywa – uczy nas na nowo widzieć, uczy nas dostrzegać to, co jeszcze nie dawno było nie widzialne. Zaczynamy rozumieć to, co się widzi – czuje – przeżywa – odczuwa, obserwować zmieniając ciągle punkt i kąt patrzenia – pozwala to rozszerzać pole naszej wyobraźni, pozwala to kreować nowe twórcze wizje. Kierunki przestrzenne tworzone przez nasze spojrzenie nazywane są „liniami wzroku” i kierowane są przez nas w dowolne miejsca przestrzeni – na zewnątrz i wewnątrz nas. Siła grawitacji, jaka oddziaływuje na nas i rządząca naszym światem powoduje, że żyjemy w przestrzeni anizotropowej – przestrzeni, w której dynamika zmienia się wraz z kierunkiem. Wznoszenie się w górę oznacza pokonanie oporu i staje się zwycięstwem, pokonaniem siły grawitacji. Schodzenie w dół staje się poddaniem przyciąganiu – bierną uległością. Z tej nierówności przestrzeni wynika, że poszczególne położenia stają się dynamicznie nierówne – pozwalają zmieniać perspektywę pamięci przestrzeni. To siła naszej nieskrepowanej niczym wyobraźni pozwala na wyznaczanie nowego miejsca w całości, z osadzaniem w zastanej przestrzeni nowej skali rozmiarów walorów i odległości. Wszystko, co się dzieje, co zachodzi – staje się – ma związek ze wszystkim innym – tworzone obiekty są fragmentem formy wszelkich form wzajemnie powiązanych. Projektujemy, stwarzamy, kreujemy nie samoistne byty, ale relacje, jakie potem obserwujemy pomiędzy nimi zachodzące, to decyduje o wielkości lub małości sztuki przestrzennej architektury.

FOTO: Katarzyna Kowalczyk

Znamy przykłady architektury stwarzanej światłem, uwzględniającej spektrum światła, drogę słońca po niebie, bawiącej się światłem i cieniem. To obiekty nowego kultu pielgrzymek za sztuką kreowania przestrzeni. andrzej głowacki


Kr贸l i kr贸lowa ryb

Fragment obrazu Hieronima Boscha


KWIECIEŃ

1

2

3

4

5

6

2

3

4

5

6

7

8

9

10

11

12

13

14

15

16

17

18

19

20

21

22

23

24

25

26

27

28

29

30

25

26

27

28

29

30

31

MAJ

1

7

8

9

10

11

12

13

14

15

16

17

18

19

20

21

22

23

24


S w i e t ł a n a

B i e l e t n i k o w a


Panopticon - magda pińczyńskka

SZTUKA- MEDIA- PRZESTRZEŃ SPOŁECZNA Marshall McLuhan orędownik mediów rozumiał je przede wszystkim, jako przedłużenie ludzkich organów cielesnych, upatrując ich przeznaczenia w postępie technologii, jego media, jako protezy miały ułatwić komunikację i pokonanie czasu i przestrzeni, świat stawał się „globalną wioską”. Ale multimedia, massmedia, obrazowanie elektroniczne stały się jednak nowymi gatunkami sztuki. Bez nich nasza nowa przestrzeń społeczna nie przekształcałaby się w mediatekturę, nie powstawałyby nowe obiekty architektoniczne, jakimi są Mediateki. Takie obiekty jak Mediateka w Orleanie, w Troyes czy w Lons-le-Saunier żeby tylko wymienić ostatnio zbudowane we Francji. To nowe miejsca kultury, nowe miejsca rozwoju wiedzy i percepcji wszelkich istniejących środków przekazu. Gromadzone są tam nie tylko tradycyjne księgozbiory, ale nagrania dźwiękowe – fonoteki oraz wszystkie dostępne nośniki za pomocą, których jest możliwe popularyzowanie kultury i dziedzictwa kulturowego. Bez przekazu mediów obraz i litera znikłyby z przestrzeni społecznej. Te towarzyszące nam, na co dzień intermedialne związki i powiązania stanowią i organizują naszą publiczną strefę życia. Fikcja, sen, zlewające i zalewające nas obrazy, kody, cyberprzestrzenie, przestrzenie wirtualne powodują fikcjonalizację naszego świata. Sztuczna inteligencja zawładnie naszym Ja i naszymi obrazami wewnątrz Ja. Fikcja filmowa, fikcja literacka, wirtualne przelewy bankowe, wirtualne pieniądze, życie na wirtualny kredyt jak pokazuje ostatni globalny kryzys, czy tylko nasza nowa rzeczywistość przestrzeni społecznej? Mediatektura, jako oaza wiedzy i spokoju duszy zagubionej, duszy piszącej swój scenariusz czy tylko realizującej zapisany odgórnie kod informacji zwany życiem – strefa koka. andrzej głowacki


Płynność rzeczy

Fotografie są najbardziej rzeczywistym zapisem i notacją otoczenia. Fotografię zwykło się traktować, jako obiektywny obraz. Realistyczna i obiektywna cecha odbitek, czy ich nośników, zaznaczona jest już w nazwie części aparatu fotograficznego przekazującej obraz - obiektyw.

Okazuje się jednak, że w różnym stopniu obok powszechnej zasady kojarzenia przekazu obraz fotograficzny złożony jest z warstwy bardzo osobistego, subiektywnego w charakterze, oddania prawdy własnej fotografującego. I to właśnie owo napięcie niejednorodnej natury narzędzia, decyduje także o artystycznym potencjale medium.

Język fotoformy Phreneticusa pokazuje świat, jako płynną jednię, podobnie jak to miało miejsce u Dalego i Gaudiego. Dodatkowo poszczególne elementy kadru przechodzą niejako jedne w drugie, tak, że na pierwszy rzut oka nie wiemy, co jest, czym. Ten moment wrażeniowo-myślowego odnajdywania obrazu w obrazie, wywołuje w nas poczucie niepewności i zagubienia się w serii obrazowych odbić. Tracimy w końcu fundament trzeźwego rozeznania odnośnie podstawy realności, wymieszanej z własną frapującą, ale ułudną iluzją.

Barwne, [co świadczy o grze autora z efektami i panowaniu nad nimi] pasmo wizualizacji przedstawia świat w zaskakujących, ale czytelnych ujęciach, budujących bardzo różnicującą się atmosferę, najczęściej nasyconą dominantą niezwykłości. Świadomość odbiorcy zostaje tu wciągnięta w intrygę dotyczącą tożsamości motywów i ich relacji.

Budząca wiele skojarzeń i odczuć falistość formy, płynność zmysłowego porządku zobrazowanych obiektów i ruch, jaki się tworzy między nimi w mentalnej przestrzeni odbiorcy, przywodzą myśli filozofów, którzy kojarzyli ruch z życiem i kreatywną inteligencją [D. Angutek]

Piotr Głowacki


KOKAZONE 01