Issuu on Google+

Numer 3

GAZETA

str. 1

GAZETA

k

Lokalnej

Szczęśliwego Nowego Roku!

S

a

n


str. 2

GAZETA

SPIS TREŚCI 3 Nocne spotkanie ze św. Mikołajem w Bochnii, Ewa Miłaszewska 3 Święty Mikołaj w Bieżanowie 3 Mikołajki w Dworze Czeczów 4 Poznajemy kulturę naszego regionu… Pieczenie chleba, Lidia Salawa 5 Betlejemskie Światło Pokoju 6 Gotujemy z radością 7 Benio Podgórek 8 Teatr papieru w Teatrze Figur Kraków 9 Postawiliśmy na swoim i… 10 Zwykły Bohater. Pani Jadzia, Agnieszka Godula 10 Rozmowy na ważne tematy: Książka, Twój przyjaciel, Agnieszka Godula 12 O Antonim Matecznym, Melania Tutak 14 W lecie zapominany, w zimie przez

wszystkich lubiany, czyli piec lub kominek, Kamila Follprecht

14 Nasi gimnazjaliści 15 Pompownia, Paulina Belczyk


Numer 3

Nocne spotkanie ze św. Mikołajem w Bochni 3

grudnia klasy trzecie pojechały na wycieczkę do Kopalni Soli w Bochni. Udaliśmy się tu na nocleg. Noc w solnych podziemiach to nietypowe odbywające się w godzinach nocnych zwiedzanie kopalni z wieloma atrakcjami. Zjazd 140 - metrową zjeżdżalnią, projekcja filmu w podziemnym kinie czy zabawa na parkiecie dyskoteki 250 m pod ziemią. Do dyspozycji był również sprzęt sportowy oraz boisko. Każdy więc miał możliwość wybrać coś dla siebie. Największą niespodzianką było spotkanie ze św. Mikołajem. Każde dziecko otrzymało piękną paczkę, w której znalazły

się kolorowe poduszeczki, na których dzieciaki mogły wygodnie przespać noc, słodycze i rózgi... czyżby nasi uczniowie na nie zasługiwali, czy to przypomnienie o dobrym zachowaniu? Potem wykonaliśmy wspólne, klasowe zdjęcie z dostojnym gościem i udaliśmy się do kolejki elektrycznej podziemnej trasy turystycznej. Czekała na nas niezwykła wyprawa przez najpiękniejsze wyrobiska, znajdujące się na poziomie IV i VI. Obejmują one unikatowe komory o charakterystycznym kształcie i układzie geologicznym, surowe kaplice z pięknymi rzeźbami

GAZETA

str. 3

i malowidłami, jak również narzędzia i urządzenia górnicze, które były wykorzystywane przed wieloma wiekami. Dzięki Podziemnej Ekspozycji Multimedialnej zwiedzanie miał charakter niezwykłej podróży przez historię soli. Spotkamy tu polskich królów, żupników genueńskich, czy ducha cystersa. Materiały filmowe wyświetlane na solnych ścianach robią wrażenie, jakby życie kopalni toczyło się obok zwiedzających. Uczestniczyliśmy również w słuchowiskach przestrzennych, animacjach i interaktywnych prezentacjach, podziwiając rozwój techniki górniczej na przestrzeni wieków. Natomiast w sali kinowej komorze Ważyn obejrzeliśmy film Bochnia na szlaku handlowym średniowiecza. To była wspaniała przygoda, zabawa, edukacja i profilaktyka zdrowotna, bowiem mikroklimat podziemnych komór wykorzystywany jest do leczenia schorzeń układu oddechowego, astmy i alergii. Ewa Miłaszewska

Święty Mikołaj w Bieżanowie W

szyscy kochamy Świętego Mikołaja. Kochają go dzieci, kochają dorośli. Święty Mikołaj jest postacią magiczną. Wraz z nim pojawia się niezwykła, niepowtarzalna atmosfera wszechogarniającej serdeczności i życzliwości. Dzieci obdarowane zabawkami i smakołykami czują, że w tym momencie każde ich pragnienie ma szansę w cudowny sposób się spełnić... Dorośli, pamiętając jeszcze takie magiczne chwile ze swojego dzieciństwa, są najszczęśliwszymi ludźmi, patrząc na radosne buźki swoich pociech... Zobaczmy na zdjęciach tegoroczne spotkania ze Świętym Mikołajem w Bieżanowie.

Mikołajki w Dworze Czeczów J

ak wygląda życie na dalekiej Północy? Czym zajmują się mieszkańcy odległych krain? 6. grudnia nadarzyła się okazja, aby przyjrzeć się ojczyźnie Świętego Mikołaja! Teatr Figur Kraków podczas licznych podróży zawitał również w okolice bieguna północnego, na trasie znalazły się trzy miejscowości: Razemków, Radośnik Wielgaśny i Niespodziankowo. To miejsca, w których przez cały rok Elfy przygotowują się do Świąt Bożego Narodzenia. Dzieci poznały zwyczaje Elfów oraz mogły się przekonać, jak wygląda ich codzienne życie. Mieściny na biegunie północnym nieco różnią się od siebie, a w każdej z nich Elfy dbają o inny szczegół magicznych Świąt. Razemków słynie z tego, że jego mieszkańcy wszystko robią razem: całe rodziny wybierają się na świąteczne zakupy po

to, aby potem wspólnie przygotowywać i jeść przepyszne dania, razem porządkują domy, chodzą na długie zimowe spacery, lepią ogromne bałwany, wspólnie oglądają zdjęcia i grają w gry planszowe. Dzieci pokazywały wszystko to, co dzieję się w Razemkowie w etiudach pantomimicznych. W Radośniku Wielgaśnym panuje niezwykła atmosfera - oczywiście pełna radości! A co najlepiej robić z radością? Dzielić się nią i przekazywać ją sobie nawzajem! Dzieci odkrywały radość, która jest zaklęta w zabawach kuglarskich. Piłeczki, talerzyki i flowersticki od razu poszły w ruch. Z kolei Niespodziankowo od rana do nocy jest pełne niespodzianek! Elfy zaskakują się na każdym kroku, obdarowując się uśmiechami, sprawiając sobie prezenty i psikusy. Dzieci, inspirując się Elfami, wymyślały, jakie niespodzianki chciałyby zrobić swoim najbliższym. Przedstawiały swoje pomysły, wykorzystując teatr cieni, powstały barwne kolaże, na których mogliśmy zobaczyć pyszne i wielkie lody, kwiatki, klejnoty, przeróżne pluszaki i zwierzątka domowe. W czasie, gdy dzieci były pochłonięte różnymi zadaniami, do Dworu przybył Święty Mikołaj i zostawił prezenty.


str. 4

GAZETA

Poznajmy kulturę naszego regionu...

Pieczenie chleba C hleb stanowiący podstawę naszego codziennego pożywienia wypiekano już w czasach prehistorycznych. Były to płaskie placki z rozdrobionych ziaren wymieszanych z wodą, które pieczono na rozgrzanych kamieniach. Starożytni Egipcjanie wynaleźli piec chlebowy i odkryli drożdże, a Grecy i Rzymianie udoskonalili piece chlebowe i wypiekali różne gatunki pieczywa. W Polsce od czasów średniowiecza uprawiano różne zboża: pszenicę, żyto, proso, owies, jęczmień. Zboże ścinano sierpami, a do mielenia ziaren na mąkę używane były żarna. Z czasem upowszechniły się młyny i rozwijało się rzemiosło piekarskie. Najstarszy w Polsce cech piekarzy powstał w Krakowie w 1260r. 21-22 listopada 2013r. uczniowie klas IV- VI uczestniczyli w warsztatach piekarskich (DK Dwór Czeczów) przygotowanych przez Fundację Sztuki, Przygody i Przyjemności ARTS, która zajmuje się upowszechnianiem wiedzy na temat artystów i starych technik rękodzieła artystycznego Małopolski. Zajęcia prowadziły panie: Małgorzata Śmigla i Lucyna Grzybek z Raciechowic ze spółdzielni socjalnej Przystań w Kwa-

pince, które przydzieliły uczniom zadania do wykonania. A potem się zaczęło... Po umyciu rąk, pod okiem pań uczniowie przystąpili do przygotowania ciasta. Dzięki pomocy pań-gospodyń wszystkie składniki zostały dokładnie wymieszane. Ciasto pięknie wyrosło. Każdy uczeń samodzielnie przygotował dla siebie bułeczkę, jej kształt zależał od fantazji piekarza, ale najwięcej było plecionek przypominających dziewczęce warkocze. Aromat pieczonego ciasta wypełnił wszystkie zakamarki domu kultury. Uczniowie przekonali się, że pieczenie chleba to sztuka i ciężka praca. Chętnym podaję przepis, który otrzymaliśmy od gospodyń z Raciechowic. Składniki: 450 g mąki 2 łyżeczki drożdży łyżeczka soli łyżeczka oliwy 300 ml letniej wody 2 łyżeczki soli gruboziarnistej Wykonanie: Mąkę mieszamy z drożdżami, dodajemy sól. Wlewamy oliwę. Wodę gotujemy, aby jej temperatura wynosiła ok. 35-40 stopni (ma być letnia). Składniki na chleb wyrabiamy, powoli wlewając letnią wodę. Ciasto wyrabiamy przez 10-15 minut. Misę z ciastem przykrywam ściereczką i zanosimy w ciepłe miejsce na godzinę. Po podwojeniu objętości wyciągamy cia-

sto z miski, będzie ono lepiące, dlatego podsypujemy dłonie mąką. Formę smarujemy odrobiną tłuszczu i przekładamy do niej wyrobione ciasto. Dłonie zwilżamy wodą i wyrównujemy wierzch ciasta chlebowego, posypujemy solą gruboziarnistą lekko ją dociskając. Formę przykrywamy ściereczką i zanosimy w ciepłe miejsc do wyrośnięcia. Po godzinie nagrzewamy piekarnik do 220 stopni i pieczemy chleb/bułki przez 30 minut. Wyciągamy z piekarnika. Studzimy. Świeże, pachnące... Smacznego. Lidia Salawa


Numer 3

BETLEJEMSKIE ŚWIATŁO POKOJU PRZEKAZYWANE PRZEZ HARCERZY Historia harcerskiej tradycji

A

kcję Betlejemskiego Światła Pokoju zorganizowano po raz pierwszy w Austrii w 1986 roku. Była ona częścią wielkich bożonarodzeniowych działań charytatywnych na rzecz dzieci niepełnosprawnych oraz osób potrzebujących, które zorganizowano w miejscowości Linz. Akcja nosiła nazwę wówczas Światło w ciemności i była propagowana przez Austriackie Radio i Telewizję. Rok później akcją zainteresowali się skauci austriaccy i objęli nad nią patronat. Roznosili oni ogień z Betlejem do różnych instytucji – szpitali, sierocińców, urzędów. To wszystko po to, by w czasie Bożego Narodzenia stał się on płonącym symbolem miłości, nadziei, pokoju i braterstwa. Każdego roku dziecko wybrane przez Austriackie Radio i Telewizję wśród grona młodych działaczy charytatywnych odbiera Światło z Groty Narodzenia Pańskiego w Betlejem. Sam moment odpalania Światła jest doprawdy wyjątkowy. Betlejem leży na terytorium Autonomii Palestyńskiej, która od wielu lat uwikłana jest w konflikty polityczne z Izraelem. Na czas odpalenia Betlejemskiego Światła Pokoju zawieszane są wszelkie działania militarne. Nigdy nie zdarzyło się, by Światło z jakiś powodów nie wyruszyło z Betlejem w swoją drogę. Jeżeli ze względu na skomplikowaną sytuację w relacjach izraelsko-palestyńskich nikt z Austrii nie mógł odebrać Światła wtedy dzieci izraelskie i palestyńskie przewoziły Ogień do Tel Awiwu. Ten fenomen czyni ze Światła

GAZETA

str. 5

właśnie znak pokoju, symbol pojednania między narodami, poświadczenie wzajemnego zrozumienia.

dlatego sami wymagamy najwięcej od siebie. Wierzymy, że każdy z nas posiada w sobie dobro, które może zaszczepić u innych.

Do Wiednia Światło przybywa za pośrednictwem austriackich linii lotniczych. Na tydzień przed świętami Bożego Narodzenia w Wiedniu ma miejsce uroczystość, w czasie której Płomień jest przekazywany mieszkańcom miasta i przedstawicielom organizacji skautowych krajów europejskich.

W ramach Betlejmskiego Światła Pokoju na czas Adwentu podejmujemy wyzwanie walki z najciemniejszymi zakamarkami naszego JA. Wzmocnieni ciepłem i blaskiem Płomienia porzucamy ciemność i stawiamy krok ku dobru. Ten krok może postawić każdy, a razem dojdziemy dalej!

Związek Harcerstwa Polskiego uczestniczy w betlejemskiej sztafecie od 1991 r. Tradycyjnie przekazanie Światła odbywa się naprzemiennie raz na Słowacji, raz w Polsce. Tego samego dnia Betlejemski Płomień trafia ono do Krakowa i Częstochowy, skąd rozprzestrzenia się po całej Polsce. Za pomocą rąk harcerek i harcerzy dociera do wszystkich, którym bliskie jest jego przesłanie.

15 grudnia, w niedzielę, harcerz i harcerki z drużyny harcerskiej wzięli udział w uroczystościach związanych z odbiorem Betlejemskiego Światła mające miejsce w centrum Krakowa. Po Światło do Krakowa przyjeżdżają reprezentacje środowisk harcerskich z całej Małopolski oraz skauci z Ukrainy. Wszyscy biorą udział w tradycyjnym apel na Wzgórzu Wawelskim, mszy św. w Bazylijce Mariackiej oraz przekazaniu Światła przez władze ZHP do hufców.

Polska jest jednym z ogniw betlejemskiej sztafety. Harcerki i harcerze przekazują Światło dalej na wschód: do Rosji, Litwy, Ukrainy i Białorusi, na zachód do Niemiec, a także na północ do Danii. BŚP 2013. Tegoroczne hasło harcerskiej akcji to Wyjdź z cienia. Pokaż dobro!. Jest ono nawoływaniem do podjęcia wyzwania stania się lepszym, zaproszenie do pracy nad sobą. Wszyscy doskonale wiemy, że tylko rzetelny przykład pociąga za sobą innych,

Światło na Bieżanowie

Harcerze strzegą Płomienia do dnia 22. grudnia, by przekazać je na mszy świętej o godzinie 11:00 w kościele parafialnym Narodzenia NMP. Od tej pory wszyscy mieszkańcy Bieżanowa mogą przynieść symbol miłości, braterstwa i pokoju na wigilijne stoły, by stał się świadkiem ich rodzinnych uniesień w czas Bożego Narodzenia.


str. 6

GAZETA

Gotujemy z radością :) M

am nadzieję, że opowieść o barszczu grzybowym zrobi na Was wrażenie. Jest on dosyć specyficzny i tak naprawdę znam tylko jedną osobę (nie licząc mojej rodziny), która taki właśnie barszcz je podczas świąt. Najbardziej typowy jest barszczyk czerwony z buraków, z dodatkiem grzybów. Może postanowicie w przyszłym roku olać system i zrobić czarny barszcz zamiast czerwonego? Ja zachęcam bardzo. Nawet bez świątecznej okazji można, grzechu nie ma.

Suszone grzyby (min.100g)  moczymy w około litrze wody. Następnego dnia odcedzamy, ale nie do zlewu, bo ta woda nam potrzebna jest! Strzeżemy jej jak oka w głowie:) Grzyby kroimy drobno i potem używamy ich do uszek. (Spryt największym sprzymierzeńcem kucharza!) Część grzybów odkładamy i wrzucamy do grzybowej wody. Gotujemy, dodajemy liść laurowy, ziele angielskie, pół cebuli i dwa ząbki czosnku. No i oczywiście, jakże by inaczej – MASŁO, masełko! Kopiata łyżka. Dolewamy do tego wszystkiego żurek (ze sklepu lub zrobiony własnoręcznie). Im go więcej, tym kwaśniej. Solimy, pieprzymy, jemy z uszkami. Raz w roku smakuje na maksa dobrze, nawet trzy dni pod rząd:) I tym jakże optymistycznym akcentem, żegnam się z Wami oraz łączę w bólu z przejedzenia. Zrobiłam 20 km (dwadzieścia kilometrów) na stacjonarnym rowerku bez kół, co pozwoliło mi spalić 400 kalorii w 40 minut. A teraz zjem sobie sernik i makowiec, bo w przyrodzie musi być równowaga. Wesołych Świąt!

autorka bloga kulinarnego Blisko Michy


Numer 3

GAZETA

str. 7


str. 8

GAZETA

Teatr papieru w Teatrze Figur Kraków Teatr Figur Kraków przygotował nową premierę. Dotychczas kojarzony przede wszystkim z przedstawieniami wykonanymi w technice teatru cieni i spektaklami dla młodych widzów, właśnie zakończył pracę nad spekta-klem Hiob, który jest przeznaczony dla młodzieży i dorosłych. Jest wykonany przy użyciu nietypowej techniki – teatru papieru. Spektakl wyreżyserowała absolwentka Mińskiego Instytutu Kultury, Alla Maslovskaya. Papierowy świat Hioba ukazuje kruchość i delikatność ludzkiego ciała – i nie chodzi tylko o pokryte trądem ciało głównego bohatera, ale o każdego z nas. Pytania, które zadaje Księga Hioba są bowiem aktualne do dzisiaj, zadaje je sobie również człowiek współczesny. Spektakl nie chce wyłącznie odtwarzać biblijnej historii. Chce ją ukazać przez pryzmat wrażliwości człowieka współczesnego, jego olśnienia i jego pytania. Nie dlatego, że to modne czy jedynie słuszne – raczej dlatego, że twórcy spektaklu po wnikliwej lekturze biblijnej księgi stanęli przed pytaniami, na które nie potrafili znaleźć odpowiedzi, zapragnęli więc zaprosić widzów do wspólnej medytacji nad nimi. Monodramowi Huberta Michalaka towarzyszy grana na żywo papierowa muzyka, której autorem i odtwórcą jest Murat Kornaev. Premiera odbyła się 13 grudnia 2013, godz. 18:00, scena Teatru Odwróconego – Czysta ReFORMA (ul. Smoleńsk 22, Kraków). Spektakle popremierowe: 14 i 15 grudnia, godz. 18:00.

Zrealizowano w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Zrealizowano we współpracy z Teatrem Odwróconym – Czysta ReFORMA. Zrealizowano dzięki przychylności Dworu Czeczów.


Numer 3

POSTAWILIŚMY NA SWOIM I … …I

jesteśmy na swoim! Zespół Szkół Specjalnych nr 9, mieszczący się od wielu lat na  czwartym piętrze Domu Pomocy Społecznej przy ul. Łanowej znalazł „swój kawałek podłogi” na  krakowskiej ziemi. Obecnie zajęcia edukacyjne i terapeutyczne prowadzone są w przestrzennych i  nowo urządzonych klasach w szkole przy ul. Telimeny 9. Serdecznie zapraszamy wszystkich rodziców i opiekunów dzieci z głębszym upośledzeniem umysłowym do odwiedzenia siedziby naszej szkoły. Prowadzimy codziennie zajęcia edukacyjnoterapeutyczne dla dzieci i młodzieży z upośledzeniem umysłowym w stopniu umiarkowanym i  znacznym oraz zajęcia

rewalidacyjno-wychowawcze dla dzieci i młodzieży z głębokim upośledzeniem umysłowym od 3 do 25 roku życia. Dodatkowo nasi uczniowie są uczestnikami bezpłatnych zajęć terapeutycznych, takich jak: rehabilitacja, logopedia, zajęcia z psychologiem, terapia EEG Biofeedback, Ustno-twarzowa terapia C. Moralesa, zajęcia met. M. Montessori, zajęcia na bazie met. Kinezjologii Edukacyjnej P. Denisona. Organizujemy również dodatkowe zajęcia muzyczne, teatralne, plastyczne oraz ogrodnicze – każdy znajdzie coś dla siebie! Jest też czas na dobrą zabawę w czasie imprez i uroczystości szkolnych, a także poprzez udział w ciekawych konkursach i wycieczkach. Po dniu pełnym wrażeń czas na odpoczynek w świetlicy szkolnej – świetlica czynna jest od  poniedziałku do piątku w godzinach: 7-17. Pamiętamy także o głodnych brzuszkach – wszyscy chętni

GAZETA

str. 9

mogą skorzystać z obiadków smacznych jak u mamy! W czasie pracy i nauki, a także w czasie odpoczynku i  zabawy nad zdrowiem naszych uczniów czuwa wykwalifikowana pielęgniarka. Nabór czas zacząć! Już wkrótce planujemy otwarcie pierwszego w Krakowie Ośrodka Rewalidacyjno-Wychowawczego dla dzieci i młodzieży z głębokim upośledzeniem umysłowym oraz ze sprzężeniami. Zgłoszenia przyjmujemy telefonicznie bądź drogą mailową. Wszystkie nasze poczynania można śledzić na naszej stronie internetowej www.zss9.krakow.pl do odwiedzenia której serdecznie Państwa zapraszamy! Z wielką radością powitamy także Państwa w naszych progach! Zapraszamy na ulicę Telimeny 9 w Krakowie (Nowy Bieżanów). Kontakt tel. 606 311 244 lub 518 355 533 e-mail: bonafide@onet.pl


str. 10

GAZETA

ZWYKŁY BOHATER PANI JADZIA P- ani Jadziu, niech mnie pani ratuje! Co się dzieje?

- Utknęłam w korku, a Bartek kończy zaraz lekcje... - Pani Agnieszko, proszę się nie martwić, ja się zajmę Bartusiem! Usiądziemy sobie, porozmawiamy. Zaraz go wypytam co tam na lekcjach... Nawet nie zauważy, jak mu czas upłynie! Ile takich rozmów odbyłam z panią Jadzią... Ilu innych rodziców z ulgą korzystało - i korzysta - na tym, że w pobliżu zawsze jest pani Jadzia... O kim mówię, wiedzą wszyscy ci rodzice, którzy kiedykolwiek mieli przyjemność odprowadzać swoje pociechy do szkoły przy Sucharskiego. Pani Woźna - osoba radosna i zawsze uśmiechnięta, pomocna i życzliwa, a przede wszystkim pełna oddania dzieciom. Osoba pełna dobroci i wielkiego wewnętrznego ciepła, którym jest gotowa obdarować wszystkich. To dzięki niej dzieciaki z ochotą wchodzą do szkoły, a ich buźki rozpromieniają się.

Żaden poniedziałkowy poranek nie jest straszny, a najchłodniejsze styczniowe pluchy stają się cieplejsze i bardziej kolorowe. Pani Jadzia jest naszym bieżanowskim Zwykłym Bohaterem. Myślę, że każdy przyzna mi rację, że kochana przez dzieci, a szanowana przez rodziców pani Woźna zasługuje w pełni na to miano. Jej postawa, zaangażowanie w wypełnianie swoich obowiązków, a przede wszystkim wkładanie serca we wszystko co robi, sprawiają , że cieszy się także sympatią i poważaniem u nauczycieli. Panią Jadzię zawsze spotkasz na korytarzu szkolnym. Zapewne będzie właśnie przy dzieciach, którym pomaga, albo przy rodzicu, z którym znalazła chwilę, aby zamienić słowo. Bo pani Jadzia jest tu strażniczką rodzinnej atmosfery, emanującą niezwykłą energią i serdecznością osobą, na widok której instynktownie się uśmiechasz i nie wiesz dlaczego właśnie poprawił ci się humor... Do dzieci Pani Jadzia zwraca się po imieniu. Dla niej nie ma anonimowych pierwszaczków. Już jej głowa w tym, aby maluch poczuł się jak przy dobrej cioci. Rodzice także mogą odczuć, że rozmawiają z miłą znajomą. - Dzień dobry, pani Barbaro. Widzę, że Maciuś nareszcie po chorobie, co to było z tym gardełkiem tak długo? - Kubusiu, załóż czapkę, nie wychodź z gołą głową, bo mroźno się zrobiło! - O, Kasia - słyszałam, słyszałam – wygrałaś konkurs!

To niektóre z zasłyszanych na korytarzu szkolnym rozmów. Pani Jadzia jest zawsze zorientowana i zawsze zainteresowana. Jakiś czas temu, przez kilka grudniowych poranków zaniepokojona przypominała – oczywiście taktownie i delikatnie – pewnej niefrasobliwej mamie, że już nastały zimowe mrozy i lepiej zmienić kurtkę córci na cieplejszą. Innym razem martwiła się, że pewna zbuntowana dziewczynka nie chce zakładać czapki... Postanowiłam napisać o Pani Jadzi i nazwać ją Zwykłym Bohaterem po to, aby unaocznić jednym, a przypomnieć innym, jakie wielkie serce mamy w szkole przy Sucharskiego, i aby nie pozwolić, żeby to serce spowszedniało tak, że przestaniemy je doceniać. - Dziękuję pani Jadziu, że zaopiekowała się pani Bartkiem! - Nie ma za co pani Agnieszko, przecież to drobiazg! Właśnie, drobiazg... Życie składa się z drobiazgów, a społeczność składa się z ludzi... Wielkich i małych. Pani Jadzia jest jedną z Wielkich. Agnieszka Godula agnieszka.godula@interia.eu Może TY chciałbyś opowiedzieć swoją historię? Wskazać kolejnego Zwykłego Bohatera mieszkającego obok nas? Napisz i prześlij do nas. Może wolisz opowiedzieć? Przyjdź i opowiedz, my opiszemy!

ROZMOWY NA WAŻNE TEMATY Książka, Twój przyjaciel C

zytanie uczy myślenia, rozwija pamięć i wyobraźnię, pobudza mózg do pracy, przynosi wiedzę i wzorce dobrych zachowań, rozwija umiejętność wysławiania się, przyczynia się do wszechstronnego rozwoju, wzmacnia samoocena, wyrabia cierpliwość, relaksuje... Tymczasem czytamy coraz mniej... Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego nasze dzieci tak niechętnie sięgają po książkę? Rozmowa z Lilianą Majdą-Niezgodą, bibliotekarką w SP Nr 124

Bibliolodzy zajmujący się czytelnictwem w skali globalnej, upatrują takiego stanu rzeczy w stylu życia współczesnego człowieka. Zewsząd atakuje nas kultura masowa, obrazkowa.... Żyjemy coraz szybciej i brakuje nam, jako ogółowi społeczeństwa, czasu na zatrzymanie się i refleksję. W takich czasach wychowujemy nasze dzieci, i to od nas i naszego środowiska rodzinnego dużo zależy czy zaszczepimy w dziecku, a potem w młodym człowieku potrzebę sięgania po książkę.

Agnieszka Godula: Pani Liliano, czy to prawda, że dzieci czytają coraz mniej? Ostatnio w mediach dużo mówi się o upadaniu czytelnictwa... Liliana Majda-Niezgoda: Media, mówią o upadaniu czytelnictwa nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Składa się na to wiele czynników – od kulturowych zaczynając, a na bytowych kończąc.

Statystyki odnoszą się do ogółu czytelników Dzieci stanowią jedną ze składowych, i wcale nie jest to większość populacji. Podchodząc do problemu z tego punktu widzenia – to nie wygląda to aż tak źle! Dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym obcują z książką – powiedziałabym więcej – ze słowem pisanym na co

dzień. Przyglądnijmy się sprzedaży wydawnictw dla dzieci: czasopism, książeczek różnego typu - od przytulanek do encyklopedii, oraz co mnie osobiście bardzo cieszy – audiobooków i e-booków. Rynek książki dla dzieci ma się dobrze i raczej nie grozi mu katastrofa. Najlepszym przykładem będzie przywołanie tutaj Targów Książki dla Dzieci, które od kilku lat odbywają się w Krakowie. Czyli to stan czytelnictwa wśród dorosłych przeraża... Wspomnijmy zatem


Numer 3 o szczególnej odpowiedzialności rodziców za rozwijanie zainteresowań czytelniczych dzieci. To przecież z domu rodzinnego dziecko wynosi wzorce, a także nawyki i przyzwyczajenia. Jeśli rodzic sam niechętnie sięga po książkę... My, dorośli pędzimy ciągle – dosłownie i w przenośni. Praca – dom – zakupy, ważne sprawy i ciągle coś do zrobienia.... codziennie. Najczęściej wieczorem jesteśmy tak zmęczeni, że nie mamy już na nic siły. Gdy uda nam się wygospodarować chwile dla siebie – to tak naprawdę nieraz nie wiemy i nie umiemy jej wykorzystać. To przykre, ale coraz częściej nie umiemy odpoczywać. Może zacznijmy od prostej czynności – sięgnijmy po książkę naszego dziecka –bajkę, komiks, czasopismo – cokolwiek i przekartkujmy. Biblioterapeuci uważają, że to bardzo odpręża i nasz mózg odpoczywa. Jak widać kontakt z książką przez całe życie jest bardzo ważny. Zgadzam się z Pani opinią, że dziecko z domu rodzinnego wynosi wzorce i przyzwyczajenia. Nie zapominajmy, że nasze pociechy są bystrymi obserwatorami i każde nasze zachowanie, gest itd. jest rejestrowane przez dzieci i wykorzystywane przez nich samych. Badania przeprowadzone w ramach Diagnozy Społecznej 2013 pokazały, że nie kupujemy książek, bardzo mało czytamy i coraz więcej czasu spędzamy przed telewizorem. W 20 procent polskich domów w zeszłym roku nie pojawiła się żadna nowa książka. W 13 procent książek nie ma wcale! Natomiast coraz chętniej zasiadamy przed telewizorem. 32 procent Polaków deklaruje, że codziennie poświęca na oglądanie telewizji ponad trzy godziny. Przywołane tutaj badania pokazały, że my dorośli nie kupujemy książek dla dorosłych. Stąd wysnuto wniosek, że bardzo mało czytamy. Nie jest to pełny obraz sytuacji. Książki nie są towarem pierwszej potrzeby i nie znajdą nigdy miejsca w tak zwanym koszyku świadczeń podstawowych. Zalicza się je raczej do dóbr luksusowych patrząc na ich cenę. Są one drogie i dla przeciętnego Kowalskiego za drogie. Dla mnie osobiście to też spory wydatek i sama też nie kupuję książek co miesiąc. Raczej są to zakupy okazjonalne i proszę mi wierzyć – bardzo mocno przemyślane. Przy takim zestawieniu abonament telewizyjny jest tańszy i stąd ta grupa 32 procent Polaków, która codziennie poświęca na oglądanie telewizji ponad 3 godziny. Czy rzeczywiście telewizja i internet skutecznie zabijają czytelnictwo wśród nas i wśród naszych pociech? Zdecydowanie więcej atrakcji znaleźć można w telewizji czy internecie niż w książce. Przy takiej alternatywie tradycyjnej, opasłej książce z szeleszczącymi kartkami, w twardych oprawkach trudno jest konkurować. Otacza nas szum informacyjny i tak

naprawdę pozostajemy głusi na wiele spraw, sporo z nich unika naszej uwadze i ginie w nicości. W chmurze [czytaj: internecie] jesteśmy mieszkańcami globalnej wioski i czujemy się pewnie. Nie angażujemy aż tak bardzo wszystkich naszych zmysłów i nie musimy bardzo pobudzać umysłu do pracy i myślenia jak przy czytaniu nawet prostego tekstu. Nasz mózg lubi iść na wagary i poleniuchować. Stąd też ta popularność telewizji i internetu. Czy te media skutecznie zabijają czytelnictwo wśród dzieci? – Nie mogę zgodzić się z tym zdaniem do końca. Na pewnym etapie życia młodego człowieka tak, telewizja a przede wszystkim internet, wygrywają z książką – użyłabym tutaj szerszego pojęcia – słowem drukowanym, lecz tak jak wszystko, to i one powszednieją i w końcu przestają być „atrakcyjne”. Wtedy następuje proces poszukiwania swojego indywidualnego „ja”- krystalizują się w pełni potrzeby, nawyki, upodobania i każdy obiera drogę dalszego życia dla siebie. Stajemy się refleksyjni, potrafimy z dystansem popatrzeć na swoje życie i chwilę się nad nim zastanowić. Szukamy nowych obszarów realizacji samego siebie i tu najczęściej następuje ten moment sięgnięcia po książkę ponownie - dla radości obcowania z nią, dla samego siebie, a nie bo „muszę coś przeczytać”, tylko dla samej przyjemności odkrywania świata, swojego wyobrażonego świata. Obawiam się, że niestety, nie docenia pani „atrakcyjności” internetu... Z Pani optymizmem nieubłaganie walczą statystyki: czytamy coraz mniej, a odsetek czytelników maleje wraz z wiekiem. Dla kontrastu przedstawmy tutaj wyniki badań stanu bibliotek za 2011 i 2012r. – zanotowano pierwszy od wielu lat wzrost wypożyczeń książek i ten wzrost jest widoczny w każdej bibliotece publicznej, nie tylko w dużych miastach, ale i w małych miejscowościach. Podam jeszcze jedną liczbę. Do jednej z krakowskich bibliotek publicznych w 2012 roku sami czytelnicy przynieśli w darze ponad 6 tysięcy książek. Najczęściej nowości wydawniczych. Ktoś może powiedzieć, że w skali kraju to niewiele, ale tak jest w każdej prawie bibliotece publicznej w Polsce. Do naszej szkolnej biblioteki uczniowie już od lat przynoszą książki i co cieszy szczególnie – z roku na rok tych pozycji jest coraz więcej. Za co wszystkim serdecznie dziękuję – uczniom, rodzicom, nauczycielom i absolwentom naszej szkoły. Wypunktujmy zatem jakie zalety niesie za sobą czytanie książek. Dlaczego naszym dzieciom będzie się żyło lepiej, jeśli znajdą czas i chęć na lekturę? A może lepiej wyliczać zagrożenia spowodowane brakiem kontaktu z książką? Nie będę tutaj wyliczać wszystkich zalet książki. Zagrożenia, jakie niesie brak obcowania z książką, też są głośno komentowane na łamach czasopism. W internecie moż-

GAZETA

str. 11

na znaleźć sporo na ten temat, nawet media włączyły się w kampanie propagujące czytanie. Ostatnio można oglądać reklamy ze sławnymi ludźmi z kręgu sportu, kultury, nauki, filmu propagujące czytanie poezji. O tym się mówi i sporo robi, żeby podnieść stan czytelnictwa w skali całego kraju. Co może Pani poradzić rodzicom? Jak mogą zachęcić swoje pociechy do czytania? Nauczyciele też mogą pomóc? Dużą rolę odgrywają tutaj rodzice i nauczyciele. Jako rodzic staram się czytać dzieciom codziennie – 20 minut dziennie [to slogan z reklamy akcji: Cała Polska czyta dzieciom”skierowanej właśnie do rodziców], ale tyle wystarczy. Bo nie liczy się ilość a jakość i to, aby było to codzienne wspólne czytanie. Jako nauczyciel zawsze zachęcam dzieci, szczególnie te z klas młodszych, aby zaprosili do wspólnego czytania rodziców, dziadków, rodzeństwo. Starszych uczniów proszę o podpytanie dorosłych, co czytali w dzieciństwie, co im się podobało i zachęcam ich do sięgnięcia właśnie po te tytuły. To się sprawdza i stąd ciągle bestsellerami są: Opowieści z Narni Lewisa, Przygody Pana Samochodzika Niziurskiego, baśnie Andersena i braci Grimm czy Dzieci z Bullerbyn Astrid Lindgren. Wiem, że jest Pani często zaangażowana w różne przedsięwzięcia, akcje edukacyjne, organizowanie konkursów czytelniczych lub literackich. Czy takie inicjatywy pomagają w rozbudzaniu w dzieciach miłości do książek? Jestem bibliotekarzem i uważam, że biblioteka to miejsce, które powinno scalać całą społeczność szkolną. Współczesna biblioteka szkolna to pracownia interdyscyplinarna dobrze wyposażona w różnego typu zbiory [ze względu na formę wydawniczą: książki, Cd-Romy, bazy danych, audiobooki, e-booki, filmy na płytach DVD itp.], nowoczesny sprzęt multimedialny, w pełni skomputeryzowana, a przede wszystkim otwarta na czytelnika i jego potrzeby. To nie tylko miejsce, gdzie wypożycza się książki, a taki obraz biblioteki ma przeciętny Kowalski. Uważam, że w dużej mierze z danym miejscem utożsamia się konkretnego człowieka i tutaj sylwetka bibliotekarza jest bardzo ważna. Ja staram się, aby biblioteka była widoczna w szkole, aby uczniowie i nauczyciele, a także rodzice chętnie do niej przychodzili i korzystali z jej zasobów. Wszystkie akcje edukacyjne, konkursy mają na celu rozbudzenie czytelnictwa, miłości do książek, a przede wszystkim mają być ofertą spędzania wolnego czasu dla naszych dzieci i alternatywą dla telewizji i internetu. Na koniec chciałabym zaprosić wszystkich: Spotkajmy się w naszej szkolnej bibliotece.

Rozmawiała Agnieszka Godula


str. 12

GAZETA

Matecznego, które codziennie mija, jadąc do pracy, tysiące Krakowian? Jest sierpień 1885 r. Urodzony 21 kwietnia 1858 roku w Styrii (Dolna Austria) Anton Matečny właśnie wziął ślub z 18-letnią Marią Zarubą. Młody, energiczny budowniczy ze Śląska Cieszyńskiego przybywa do Wolnego Królewskiego Miasta Podgórza. Początkowo pomaga przy budowie kolei, fortu na Krzemionkach, uczy się polskiego, zmienia nazwisko – odtąd na wszystkich dokumentach widnieć będzie – Antoni Mateczny.

1

ZAMIAST WIĘC CHORYCH PRZYSYŁAĆ NA WĘGRY PROSIMY ICH POSYŁAĆ DO PODGÓRZA...”

2

M

ateczny w świadomości Krakowian to słowo-klucz. Oznacza tyle, co nazwa pewnego ruchliwego ronda u zbiegu Kalwaryjskiej, Konopnickiej i Wadowickiej. I to w dodatku nazwa niepoprawna. Rondo im. A. Matecznego. Czy to tyle, co pozostało ze sławy, wielkości, elegancji i sprawnego funkcjonowania wspaniałego kompleksu parkowo-uzdrowiskowego, z pracowitości, przedsiębiorczości i oddania jednego człowieka, który w roku 1898 odkrył przez przypadek na terenie swojej parceli życiodajne źródło mineralne? Jaką historię kryją w sobie charakterystyczne ceglano-białe zabudowania

Z czasem staje się posiadaczem parceli u wylotu ul. Kalwaryjskiej w szybko rozwijającym się, przemysłowym Podgórzu. Ma już dwie córki – Marię i Helenę. Wiąże swoją przyszłość z młodym, dynamicznie rozwijającym się przemysłowym miastem Podgórzem, zatem stawia dom, a więc kopie sobie studnię... I przypadkowo odkrywa bijące z niezwykłą siłą (6 tysięcy litrów na godzinę) źródło wody. Analiza wody przeprowadzona w Wiedniu i Krakowie jednoznacznie potwierdza lecznicze właściwości odkrytych przez Matecznego źródeł mineralnych. 25 września 1905 r. otwarty zostaje balneologiczny „Zakład Kąpielowy Wody Siarczkowo-Solankowej” w Podgórzu. Antoni wraz z żoną Marią zamieszkuje pobliską Modrzewiówkę – dom rodzinny Matecznych. Z Rynku Podgórskiego jeździ początkowo niebieski, ozdobiony białymi firankami tramwaj konny, a potem specjalna 6. Sezon trwa od 15 maja do 1 października. Budynek mieścił się w pięknym parku, w którym oprócz okazałych kasztanowców znajdowały się rzadkie okazy krzewów i kwiatów sprowadzane przez Matecznego z zagranicy. W stawie pływały karasie i karpie. Nerwy kuracjuszy koił śpiew ptaków i szum wody z pobliskiej fontanny, a ich ciała leczyła woda mineralna pita w budynku uzdrowiska bądź w specjalnej pijalni wody zimnej na terenie parku. Uzdrowisko rozwija się i sprawnie funkcjonuje aż do II wojny światowej. Po pierwszej wojnie światowej Antoni Mateczny czuje się coraz bardziej osamotniony w swych staraniach, podupada na zdrowiu, przeżywa ciężkie chwile spowodowane brakiem następcy. Umiera 3 października 1934 r. Na Nowym Cmentarzu Podgórskim żegnają go tłumy. Zakład przejmuje córka Maria i prowadzi do II wojny światowej. Jeszcze w 1936 r. znaczna część majątku Matecznych zostaje zabrana pod budowę ronda. A w czasie II wojny światowej w Uzdrowisku działa zakład trykotarski. Po wyzwoleniu Krakowa do Zakładu wkracza Armia Czerwonej. Marmurowe posadzki znikają, zastępuje je klepisko

3 dla koni, a karpie z pobliskiego stawu giną od wybuchów granatów wygłodniałych czerwonoarmistów. Wyposażenie i wystrój uzdrowiska ulega całkowitej dewastacji. W takim stanie w roku 1947 wraca ono do prawowitych właścicieli. Nie na długo, bowiem w roku 1952 zakład zostaje upaństwowiony. Źródło, które „znalazło” Matecznego tryska jednak poza ogrodzeniem uzdrowiska, a więc w 1956 zostaje „zaczopowane”. Na potrzeby balneologiczne powstają stopniowo trzy nowe ujęcia – swoją karierę zaczyna Krakowianka – zwana wodą życia. Lecz ci, którzy pamiętali wodę Pana Antoniego twierdzili, że ta nowa nie smakuje już tak samo... Od 1957 do 2005 roku uzdrowisko funkcjonuje pod nazwą Zakład PrzyrodoLeczniczy Mateczny-Swoszowice. W ten sposób nazwisko jego twórcy staje się hasłem – Mateczny, które w świadomości lub raczej nieświadomości dzisiejszych krakowian funkcjonuje bez należnej mu bogatej i świetlanej przeszłości. 7 listopada 2013 roku została otwarta w Domu Historii Podgórza wystawa autorstwa Melanii Tutak i Adama Sasinowskiego poświęcona Antoniemu Matecznemu, chcąca przywrócić pamięci podgórzan, krakowian dzieje jego rodziny i dzieje założonego przez niego uzdrowiska. Na wystawie prezentowane są znakomite fotografie z archiwum rodziny, a także z Archiwum Narodowego w Krakowie, Biblioteki PAN i PAU, przedmioty należące do córek Antoniego Matecznego – wiele z nich niezwykle oryginalnych i zagadkowych oraz te pochodzące z Zakładu. Wystawa czynna jest do 7 lutego 2014 roku w godz.: wtorek – piątek 10.00-18.00 sobota 10-14 Melania Tutak Dom Historii Podgórza


Numer 3 1. Antoni Mateczny 2. Reklama zakładu Antoniego

Matecznego, ze zb. Domu Historii Podgórza, sygn. DHP/ III/ DP /18 3. Fotografia rodzinna: na pierwszym planie, w środku siedzi w kapelusiku Antoni Mateczny, z jego lewej strony Stanisław Broszkiewicz – mąż najstarszej córki Marii; pomiędzy nimi stoi w kapeluszu Maria, obok niej w kapeluszu z białym rajerem najmłodsza córka Antoniego – Helena, ze zb. Biblioteki PAU i PAN

GAZETA

str. 13

4. Lidia Broszkiewicz – córka Marii,

wnuczka Antoniego Matecznego z niezidentyfikowaną osobą i psem Trefem, ze zb. G. i A. Stefańskich 5. Helena Stopczańska z domu Mateczna, ukochana córka Antoniego Matecznego, z ukochanym psem, ze zb. G. i A. Stefańskich 6. Maria Broszkiewicz z domu Mateczna najstarsza córka Antoniego Matecznego, ze zb. G. i A. Stefańskich

4

5

4


W lecie zapomniany, w zimie przez wszystkich lubiany, czyli piec lub kominek. Z str. 14

GAZETA

imową porą, kiedy za oknem śnieg i mróz, łatwiej rozwiązać tę zagadkę, chociaż obecnie odpowiedź zapewne brzmiałaby – kaloryfer. Nasuwa się pytanie, o sposoby ogrzewania w dawnych czasach tak dużego budynku jak dwór w Bieżanowie. W latach 70. XVIII w. dobra bieżanowskie, własność krakowskiej kapituły katedralnej, były administrowane przez kanonika Józefa Gorzeńskiego, który dwór „porządnie i ozdobnie” odrestaurował. Zachował się szczegółowy opis budynku z tego czasu, ukazujący jego ówczesną wspaniałość. Czytamy w nim, że

w dwóch mniejszych parterowych pokojach były piece kaflowe – jeden biały, drugi zrobiony ze starych kafli w niebieskie kwiaty, z koronką. Białe kaflowe piece, o kształtach przypominających meble, malowane w różne wzory i dekorowane na szczytach wazami były wówczas najmodniejsze. Dawniej kafle były przeważnie zielone lub szare. Niestety lakoniczny opis nie pozwala stwierdzić, czy ksiądz kanonik wprowadził do dworu w pełni nowoczesne piece. Paleniska tych pieców prawdopodobnie znajdowały się w sieni, co ograniczało niebezpieczeństwo zabrudzenia lub zaprószenia ognia w pomieszczeniu. W trzecim pokoju był piękny kominek kątowy (czyli trójkątny, umiejscowiony w kącie), z trzema rzeźbami na górze, palenisko którego zabezpieczono żelazną blachą z prętem. Także przy pomocy murowanego kominka, mającego własny komin na dachu, było ogrzewane niewielkie, murowane pomieszczenie, służące za skarbczyk. W kolejnym pokoju, zapewne reprezentacyjnym także był biały, kaflowy piec z koronką (którego palenisko znajdowało się w sieni), a dodatkowo przy nim znajdował się piękny, murowany kominek, z kopułą na wierzchu, zabezpieczony żelazną blachą do zamykania z prętem. Jako zabezpieczenie przed kurzem przed kominkiem ustawiono oz-

dobny, płócienny parawan, na którym namalowano Mojżesza widzącego Boga w krzaku gorejącym. Zastosowanie w pomieszczeniu pieca i kominka, będące wykorzystaniem zalet jednego i drugiego sposobu ogrzewania, było częste w dworach i pałacach. Kolejny pokój był ogrzewany tylko przez stojący w kącie piękny, murowany kominek, z kopułą na wierzchu. On także był zabezpieczony żelazną blachą z prętem, zaś na płóciennym parawanie namalowano płonącego Feniksa. W sieni umieszczono dwa kominy odprowadzające dym z tych pieców i kominków, wyprowadzone ponad dach, które przy okazji ogrzewały pomieszczenie. W tych kominach było sześć tzw. dymów (popielników), zabezpieczonych żelaznymi blachami na zawiasach i hakach, z żelaznymi klamkami do zamykania. Dodatkowo była jeszcze drewniana, malowana zasłona. Pokoje na pięterku nie były ogrzewane, bowiem życie toczyło się w pomieszczeniach na parterze. Ówczesne urządzenia grzewcze niestety były nietrwałe i zapewne niebawem zostały zastąpione przez nowe „modne”, ale i funkcjonalne, piece i kominki, bez których w czasie dawnych srogich zim mieszkańcy dworu nie mogliby funkcjonować. Kamila Follprecht Archiwum Narodowe w Krakowie

NASI GIMNAZJALIŚCI DZIŚ GIMNAZJUM NR 29, UL. ALEKSANDRY

S

ara Marzec: Witam Serdecznie Wszystkich! Nazywam się Sara Marzec i jak każdy uczeń kończący szkołę podstawową musiałam wybrać dla siebie gimnazjum, które by mi pasowało:) Mój wybór padł na Gimnazjum Nr 29 im. Jana Pawła II. Bardzo cieszę się ze swojego wyboru. Moja klasa jest bardzo fajna, a nauczyciele mili i wyrozumiali. Chodzę do klasy Ia, czyli humanistycznoartystyczno-językowej:D Jest to bardzo ciekawy profil, uczący nas kreatywności, rozwijający nasze artystyczne zainteresowania, a także pomagający wykazać się znajomością języków niemieckiego i angielskiego (głównie za sprawą projektu Comenius). Oprócz podstawowych zajęć lekcyjnych każdy uczeń ma możliwość skorzystania z dodatkowych zajęć pozalekcyjnych zgodnych z zainteresowaniami każdego z osobna, a jest ich spora ilość do wyboru. Dzięki temu, że wybrałam Gimnazjum

Nr 29 dane mi było zwiedzić i podziwiać piękny kraj naszych wschodnich sąsiadów - Litwę. Każdego roku odbywa się wymiana pomiędzy uczniami naszej i wileńskiej szkoły. Wyjazd ten wspominam bardzo miło. Dzięki niemu udało nam się nawiązać ciekawe znajomości z naszymi zagranicznymi kolegami. Z wyboru gimnazjum jestem zadowolona i mam nadzieję, że takie zdanie wypowiem również za trzy lata.

W

eronika Królik: Jestem uczennicą Gimnazjum Nr 29 przy ul. Aleksandry. Pierwsze tygodnie w tej szkole były trudne. Szkoła wydawała się wielka i nieprzyjazna. Nie wiedziałam nawet, jak nazywają się moi nauczyciele, w jakiej sali uczą i czego będą wymagać. Lecz mija kolejny miesiąc i dzień za dniem czuje się tu coraz lepiej. Mamy w szkole wiele kółek zainteresowań. Ja chodzę na kółko teatralne. Aktualnie przygotowujemy przedsta-

wienie o świętach Bożego Narodzenia. Przedstawienie będzie oglądać cała szkoła.

K

laudia Staśko: Chodzę do Gimnazjum Nr 29. Jest ono na Nowym Bieżanowie. W szkole są klasy o różnych profilach (matematyczno-przyrodnicza, sportowa, europejska, humanistyczna). Ja jestem w klasie 2., o profilu sportowym. Każda klasa druga ma obowiązkowe fakultety. Do wyboru są: siatkówka, koszykówka, tenis stołowy i rekreacje. Ja chodzę na rekreacje. Są tam naprawdę ciekawe zajęcia. Kiedy było ciepło, chodziliśmy na spacery. Czasami robimy sobie na sali różne ciekawe zajęcia. Ostatnio byliśmy całą grupą na meczu koszykówki. Ogólnie w szkole jest miła atmosfera, mili nauczyciele. W szkole są organizowane różne konkursy, projekty. W każdej sali jest projektor. Naprawdę polecam tę szkołę.


Numer 3

GAZETA

Nowe stowarzyszenie na Bieżanowie Stowarzyszenie Kolarskie

Pompownia

6

grudnia 2013r. odbyło się spotkanie założycielskiego nowego bieżanowskiego stowarzyszenia. Zainteresowani działalnością społeczną w Stowarzyszeniu Kolarskim Pompownia zebrali się w piątek wieczorem w sali balowej Dworu Czeczów, by dokonać niezbędnych formalności. To wszystko po to, aby uzyskać wpis do Krajowego Rejestru Sądowego i stać się znaczącą w środowisku lokalnym organizacją. Pomysłodawcą inicjatywy Pompowni jest pan Wiesław Jędrzejczyk - sympatyk i popularyzator kolarstwa BMX, mający konkretną wizję na rozwój tej dziedziny na terenie Bieżanowa. Został on jednomyślnie wybrany Prezesem nowego stowarzyszenia. W trakcie mikołajkowego spotkania prezentował zdjęcia i filmy z torów kolarskich BMX w Polsce i na świecie oraz przedstawił pomysł budowy toru na terenie naszego osiedla.

Uczestnicy spotkania mieli oczywiście wiele pytań odnośnie wizji Pompowni. Po pierwsze jakie cele ma to stowarzyszenie? Otóż wg statutu celami są: popularyzacja aktywnego wypoczynku rowerowego o charakterze rekreacyjnym, krajoznawczym i sportowym, upowszechnienie nowoczesnych form kolarstwa wśród dzieci i młodzieży w tym w dyscyplinie olimpijskiej kolarstwie BMX, Trial, propagowanie zdrowego stylu życia poprzez jazdę na rowerze i sportowe współzawodnictwo, upowszechnianie wiedzy na temat zasad bezpieczeństwa w sportach rowerowych, budowanie lokalnego środowiska kolarskie W czasie spotkania założycielskiego wybrano Zarząd stowarzyszenia w skład którego weszli: Wiesław Jędrzejczyk jako prezes,

Artur Groblicki oraz Lucjan Wcisło jako wiceprezesi, Agnieszka Nawrot jako skarbnik oraz Paulina Belczyk jako sekretarz. Wybrano również komisję rewizyjną w składzie: Józef Potaczek – przewodniczący, Dorota Klimkowska, Łukasz Grząka. Spotkanie zakończyła dyskusja na temat programu stowarzyszenia oraz obietnica organizacji styczniowego spotkania, które jest spotkaniem otwartym dla wszystkich zainteresowanych. Więcej informacji na temat bieżących działań można znaleźć na blogu stowarzyszenia: http://skpompownia. blogspot.com oraz stronie dotyczącej inicjatyw związanych z Bieżanowem i kolarstwem BMX prowadzonej przez pana Wiesława Jędrzejczyka http://www. biezanow.e.krakow.pl Paulina Belczyk

Znajdź następujące wyrazy: KOLĘDA, CHOINKA, KUTIA, GRZYBOWA, SANIE, SUSZ, ŚNIEG, MIKOŁAJ, PREZENTY, BOMBKA, BOŻE NARODZENIE, BARSZCZ, USZKA, SIANKO, OPŁATEK, SZOPKA

� � � � � � � � � �

� � � � � � � � �

� � � � � � � � �

� � � � � � � � �

� � � � � � � � �

� � � � � � � � �

��� !"���#$%&' ()*�+,-�.,/

� � � � � � � �

� � � � � � � � �

� � � � � � � � �

� � � � � � � � �

str. 15

� � � � � � � � �

� � � � � � � �

� � � � � � � � �

� � � � � � � �


Dom Kultury „Podgórze” 16 ul. str. Sokolska 13, 30-510 Kraków tel. 12 6563670, 12 6561890 www.dkpodgorze.krakow.pl GAZETA

GAZETA KULTURALNO-SPOŁECZNA BIEŻANÓW Egzemplarz bezpłatny Nakład 1000 egz. Redakcja: Agnieszka Godula (redaktor naczelny), Lidia Salawa, Łukasz Kupiec, Magdalena Piędel Osoby zaangażowane w projekt Miesięcznik Lokalnej Społeczności Bieżanowa za wykonaną pracę nie pobrały wynagrodzenia. Skład i łamanie: Katarzyna Koczubiej-Pogwizd Kontakt: agnieszka.godula@interia.eu, dkdworczeczow@dworczeczow.pl Wydawca: Dom Kultury „Podgórze” – ul. Sokolska 13, 30-510 Kraków/ Dwór Czeczów – ul. ks. Popiełuszki 36, 30-898 Kraków, www.dworczeczow.pl Druk: Centrum Druku i Poligrafii IWION – ul. Hallerów 18A, 32-050 Skawina Redakcja zastrzega sobie prawo redagowania nadesłanych tekstów. Za treść artykułów i prawa autorskie wykorzystywanych zdjęć odpowiadają autorzy tekstów.

organizatorzy:


Bieżanów nr3