Page 1

Wywiad z Wojciechiem Fułkiem

Rozmowa z Henrykiem Hryszkiewiczem

>> S. 4

>> S. 10

M YŚ L G LO B A L N I E – C Z Y TA J LO KA L N I E

Rok V Nr VIII (53) październik 2010

Nakład: 20 400 egz.

Ile Automobilklub Orski zarabia na Ergo Arenie?

Oddali parking przy hali za 340 mln bez przetargu Kampania wyborcza na wysokich obrotach

Mors tu, strażak tam Rita Rheinauer

fot. Krzysztof M. Załuski

P

odczas ostatniego meczu koszykarskiego Trefl Sopot kontra AZS Koszalin przed halą widowiskowo-sportową Ergo Arena pojawili się parkingowi w kamizelkach z napisem „Sopockie Stowarzyszenie Sportowe Automobilklub Orski”. Kierowcy kasowani byli po 5 zł, mimo że na wcześniejszych meczach koszykówki parking był darmowy. Obecność parkingowych wprowadziła nie tylko oburzenie ale i kompletny chaos komunikacyjny. Stowarzyszenie Sportowe Automobilklub Orski zostało założone przez Lesława Orskiego, sopockiego radnego Platformy Obywatelskiej, prywatnie bliskiego znajomego prezydenta Jacka Karnowskiego. Radny Orski, który jest jednocześnie członkiem Miejskiej Komisji ds. Sportu, Turystyki i Młodzieży, a od niedawna również wiceprzewodniczącym Rady Miasta Sopotu, w zbieraniu opłat za parkowanie przed hala nie widzi problemu. – Nie mam z tym nic wspólnego. Moje nazwisko jest w nazwie automobilklubu, bo jestem jego założycielem i członkiem, ale nim nie kieruję. – powiedział „Gazecie” Orski.

fot. Krzysztof M. Załuski

Bartek Sasper

Automobilklub Orski, stowarzyszenie założone przez zaprzyjaźnionego z prezydentem Karnowskim radnego, zarabia na obsłudze parkingu przy hali na granicy Gdańska i Sopotu. Wszystko odbywa się bez przetargu. Sprawę ujawniła „Gazeta Wyborcza”.

Przyjaciel prezydenta Sopotu, radny Lesław Orski twierdzi, że parkingi nie mogą być za darmo.

Parking przy hali za 340 milionów złotych dostało stowarzyszenie, które reprezentuje córka radnego Lesława Orskiego.

Okazuje się jednak, że choć radny twierdzi, że nie ma nic wspólnego z kierowaniem Automobilklubem Orski, to w imieniu stowarzyszenia występuje jego córka Anna Orska: – Hala poprosiła nas, byśmy zadbali o parking na sobotniej imprezie, i do tej prośby się przychyliliśmy. Podpisaliśmy umowę. Ile zarobiło stowarzyszenie? Nie wiem. W jaki sposób doszło do tego,

że parking przy miejskiej hali za 340 milionów złotych dostało stowarzyszenie, które reprezentuje córka radnego zaprzyjaźnionego z prezydentem naszego miasta? Z informacji przedstawionej przez Ergo Arenę wynika, że wszystko odbyło się na telefon. Administrator zwrócił się z telefonicznym pytaniem do trzech firm, czy zajmą się parkingiem. Wybrano Automobilklub Orski.

Magdalena Sekuła, prezes spółki zarządzającej halą twierdzi, że parkingi nie mogą być darmowe. – Zawsze mówiliśmy, że parking będzie płatny. Nigdy nie będzie darmowy, bo hala musi zarabiać. Wtóruje jej Lesław Orski. – Zależy nam, by było dużo kibiców, ale nie może być wszystko za darmo. Bilety na mecze są tanie, więc parking powinien być chociaż symbolicznie płatny.

S

trażak Sam ma powody do zmartwień. Po latach walki z „Wojtkiem, co został strażakiem” wyrósł mu nowy, groźny konkurent. Tak… tak… tam w lustrze to niestety on. Tak…tak… to Strażak Jack. Ten wyborczy, wszechstronny zalotnik staje się po cichu sopockim idolem. Kolejka brzdąców przed kioskiem? Spokojnie, nic się nie dzieje. To tylko dzieci szukające komiksów o kolejnych przygodach naszego bohatera. Pan prezydent ogień ugasi, przez ulicę przeprowadzi, psa przez okno wyciągnie i kanapę na plecach z płonącego strychu wytaszczy. Obieca zapomogę, nakarmi, napoi, kwiaty wręczy i dobrym słowem uraczy. A kampania wyborcza? Nie… nie…! On jej nie prowadzi. Co będzie ludziom gitarę zawracał? Jego

kampania to praca. Dla wszystkich. A po pracy? Przedszkolaka pasuje na przedszkolaka, pierwszoklasistę na ucznia, gospodarskie wizyty po godzinach złoży, palcem pokiwa i dobrą radę da. A w niedzielę? W niedzielę zostaje morsem. Morsem już w październiku, choć woda jeszcze ciepła i do zimy daleko. Morsy kończą z udarem słonecznym, ale co tam. Morsostrażakowi Jackowi się nie odmawia! Dlatego już wkrótce Bob Budowniczy ma mu udostępnić walec i koparkę, polski hydraulik użyczy francuskiego klucza, pielęgniarka odda piguły (uwaga: nie zażywać!). Sopoccy policjanci mogą spać spokojnie, bo dyżury przejmie za nich Morsostrażak w wersji Morsopolicjant. Nocni kierowcy autobusów mogą bumelować do rana, bo za kółkiem zasiądzie on ci w wersji Morsobus. Spokojna może być tylko tramwajarka Krzywonos, bo tramwaje nach Zoppot na szczęście nie zajeżdżają. Na szczęście!


2 Aktualności

www.riviera24.pl

Nagrania Sławomira Julkego są autentyczne

Przywrócić ATP Tour

Prokuratura potwierdza

Fułek walczy o sopocki sport

J

W

O pociągach typu Pendolino z wychylającymi się na zakrętach pudłami wagonów, które obsługiwałyby linię kolejową Gdynia – Warszawa i dalej do Krakowa i Katowic mówiło się od lat, ale kolejarze nie bardzo kwapili się do tego projektu. Mówiono nawet, że torowiska, po których kursują wychylające się i rozwijające prędkość powyżej 150 kilometrów na godzinę pociągi szybciej się zużywają, wymagają częstszych remontów, a co zatem idzie taka ekspresowa podróż będzie znacznie droższa. Taka filozofia postawiłaby pod znakiem zapytania sens odbywającej się aktualnie generalnej modernizacji linii Gdynia – Warszawa. Gdy jednak doszło do przetargu na zakup pociągów mających po remoncie obsługiwać linię znad Bałtyku do stolicy, zgłosił się tylko jeden oferent z propozycją sprzedaży składów – Fiat Ferro-

wę kamienicy, należącej do biznesmena. Jak wyjaśnił prokurator

Niemczyk nagranie było badane przez kilku ekspertów, w tym

Bezpański bubel

viaria, oferująca pociągi Pendolino. Jeden taki skład kosztuje 20 milionów euro, potrzeba ich 20, zatem cała transakcja wyniosłaby 400 milionów euro. Część tej kwoty sfinansowałaby Unia Europejska, na resztę firma Inter City, która otrzymałaby kredyt bankowy. W tym wariancie podróż z Gdańska Głównego do Warszawy Wschodniej trwałaby 2 godziny i 3 minuty. Z Sopotu do Warszawy Centralnej kilkanaście minut dłużej. Pociągi kursowałyby od rana do wieczora w odstępach godzinnych od 6 do 22, a bilety wcale nie byłyby droższe niż w obecnych Inter City, wlokących się z przeciętną prędkością 50 km/godz. W takich warunkach sen o mieszkaniu w Trójmieście, a pracy w Warszawie, podobnie jak jednodniowy wypad ze stolicy na sopocką plażę stałyby się całkiem realny. Być może sen ten spełni się już w roku 2013. (as)

Centrum Haffnera w Sopocie pobudowano w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego. Miasto wniosło do spółki grunty o wartości 28 milionów złotych i w zamian za to otrzymało część pomieszczeń Domu Zdrojowego, czyli mieszczącą się tam Państwową Galerię Sztuki, oraz nie wykończoną jeszcze pijalnię wody solankowej i punkt informacji turystycznej. Nie otrzymało natomiast tunelu pod placem

fot. archiwum

Takie pociągi jeżdzą na trasie Mediolan-Stuttgart, być może już niedługo zobaczymy je u nas.

W Sopocie istnieją dwa sklepy, w których można kupić dopalacze. Wojna z nimi trwa już od dwóch lat. Małgorzata Pobłocka, pełnomocnik prezydenta miasta do spraw uzależnień, aż do ostatniego miesiąca niewiele mogła zdziałać. Dopalacze nie były zakazane i kupcy handlowali nimi legalnie. Można było tylko uczulić policję, aby sprawdzała, czy wśród kupujących nie ma nieletnich. Podjęto także

e wtorek 28 września br. kandydat na prezydenta Sopotu Wojciech Fułek spotkał się na konferencji prasowej z dziennikarzami. Omawiając swój program wyborczy w odniesieniu do sportu Fułek zadeklarował, że jeśli zostanie wybrany uczyni wszystko, aby reaktywować utracony po roku 2007 przez Sopot turniej tenisowy z cyklu ATP Tour. Chciałby także wybudować specjalną halę do skoku o tyczce, w której mogłaby trenować mieszkająca w Sopocie mistrzyni świata w tej konkurencji Anna Rogowska. W ciągu ostatnich kilku lat rządów w mieście prezydenta Jacka Karnowskiego Sopot utracił szereg wielkich imprez sportowych, na międzynarodowym

Przyjaciół Sopotu, łączącego ulicę Grunwaldzką z ulicą Powstańców Warszawy. Do dziś tunel należy do spółki Centrum Haffnera, a w praktyce jest niczyj, co kierowcy odczuwają szczególnie boleśnie w przypadku intensywnego deszczu i zalania jezdni. Dodając do tego fakt iż tunel jest za niski dla niektórych typów autokarów i straży pożarnej, trudno się dziwić, że wśród mieszkańców Sopotu utarło się powiedzenie „tunel – bubel”. (bs)

Słoweńscy poeci w kurorcie 7 października w lokalu „Spółdzielnia Literacka” w Sopocie przy ulicy Jana Kazimierza 2 odbyło się spotkanie autorskie pięciu młodych poetów ze Słowenii. Przybyli oni nad Bałtyk na zaproszenie miejscowych pisarzy skupionych w wyżej wymienionej „Spółdzielni”. Z tej piątki najbardziej znanym jest Primož Ču-

Kurort w cieniu handlarzy

Powiększenie nekropolii

Sopocka wojna z dopalaczami

przez prof. dr. S. Sehna z Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie, a także przez biegłego z Politechniki Wrocławskiej, oraz innych specjalistów i nie ma wątpliwości, co do jego autentyczności. Sąd zwracając akt oskarżenia, domaga się rzeczy niemożliwych, jak na przykład ponownego przeprowadzenia oględzin samochodu, który w międzyczasie został skradziony. Jednak, zgodnie z procedurą prawną prokuratura, po zwrocie aktu oskarżenia, zajmie się sprawą na nowo. W tej chwili trudno jednak ocenić ile czasu zajmie uzupełnienie materiału dowodowego i kiedy sprawa zostanie ponownie skierowana do sądu. (bs)

fot. Krzysztof M. Załuski

W dwie godziny do Warszawy

Prokurator Zbigniew Niemczyk z Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku udzielił wyczerpującego wywiadu dziennikarzowi „Gazety Wyborczej”. Wywiad dotyczył zarzutów korupcyjnych, o jakie oskarżony został prezydent Sopotu Jacek Karnowski.

fot. archiwum

ak wiadomo, pod dwóch latach śledztwa Sąd Rejonowy w Sopocie zwrócił prokuraturze akt oskarżenia, celem jego uzupełnienia. Prokurator Niemczyk nie chciał polemizować z decyzją sądu, ale jego zdaniem zebrane przez prokuraturę dowody, mające świadczyć o przestępstwie są na tyle poważne,,że powinny znaleźć rozstrzygnięcie na wokandzie sądowej”. Dotyczy to przede wszystkim cyfrowego nagrania rozmowy Karnowskiego z sopockim biznesmenem Sławomirem Julke. Podczas tej rozmowy prezydent miasta miał zaproponować przyjęcia od Julkego łapówki, w zamian za udzielenie zezwolenia na rozbudo-

program „Bezpieczny lokal”. Przystąpiło do niego 35 klubów, w których miał obowiązywać bezwzględny zakaz sprzedaży narkotyków i dopalaczy. Kiedy problem dopalaczy stał się sprawą wagi państwowej i zajął się nim zarówno premier, jak Sejm, prezydent Karnowski polecił ustawić przed jednym z tych dwóch sklepów billboard z wizerunkiem granatu. Wybuchowa broń ma przerazić potencjalnych użytkowników kontrowersyjnej używki. (bs)

Sopockie dwa cmentarze: Katolicki i Komunalny są już przepełnione. Groby upycha się jeden obok drugiego. O nowym cmentarzu nie ma co marzyć, w kurorcie nie ma nań miejsca. Pozostaje tylko rozbudowa istniejących. Zdaniem Krzysztofa Hueckla, naczelnika wydziału Urbanistyki

Święto Miasta 9 października br. Sopot obchodził Święto Miasta – 109. rocznicę nadania mu praw miejskich. Z tej okazji, w ramach akcji „Pola Nadziei”, przed Domem Zdrojowym odbyło się sadzenie żonkili. Następnie w centrum konferencyjnym miał miejsce koncert Polskiej Filharmonii Kameralnej pod dyrekcją Wojciecha Rajskiego. W przerwie koncertu wręczone zostały nagrody Sopockiej Muzy. W dziedzinie kultury wy-

i Architektury w Urzędzie Miasta, Cmentarz Komunalny można jeszcze poszerzyć o 20 metrów, wzdłuż ulicy Malczewskiego. Jest też możliwość przedłużenia go w kierunku Brodwina. Natomiast na Cmentarzu Katolickim dałoby się wygospodarować parę kwartałów w jego górnej części, skierowanej ku ulicy 3 Maja. (as) różniono „Teatr przy Stole” w osobach Małgorzaty Jarmułowicz, Ewy Kuczkowskiej i Krzysztofa Gordona. W dziedzinie nauki laureatem został prorektor do spraw nauki Akademii Morskiej, profesor Piotr Jędrzejewicz, informatyk, specjalista od sztucznej inteligencji. Nagroda dla młodych twórców przypadła wokalistce jazzowej Joannie Knitter, oraz reżyserowi i producentowi filmowemu – Wojciechowi Kasperskiemu. (as)

Tego jeszcze nie było. Po raz pierwszy od wielu lat na reprezentacyjnym deptaku Sopotu – ulicy Monte Cassino i tuż przy wejściu na molo pojawili się uliczni handlarze ze swoimi stolikami i wyłożonymi na nich majtkami, stanikami, bluzkami, pluszowymi misiami i inną tandetą. Straż Miejska, a w przypadku mola ochroniarze wynajęci przez Kąpielisko Morskie Sopot

Spadek cen nieruchomości W sierpniu br. potaniały ceny mieszkań w szeregu miast. W porównaniu z lipcem br. średnia cena metra kwadratowego w Gdyni spadła o 3,1 % i wynosi obecnie 6380 złotych. W Sopocie spadek

poziomie. Poza przeniesieniem APT Tour do Warszawy i zlekceważeniu potrzeb tyczkarki, dla której halę buduje obecnie Słupsk, warto wymienić exodus koszykarzy Prokomu do Gdyni, a także upadek legendarnej drużyny rugbystów „Ogniwo Sopot”, zajmujących aktualnie ostatnią pozycję w lidze. Jacek Karnowski promuje siebie, jako mecenasa sopockiego sportu, ale wszystkie jego poczynania są żałosnej próby. Sklecona z zebranych ad hoc zawodników drużyna koszykarska „Trefla” nie zastąpi „Prokomu”, którego ucieczka pozbawiła oddaną niedawno do użytku halę sportowo-widowiskową możliwości organizowania imprez sportowych najwyższej rangi. (bs)

čnik nominowany do gdańskiej nagrody Europejski Poeta Wolności. Obok „Spółdzielni Literackiej” organizatorami imprezy było wydawnictwo Międzymorze, w którym ukazała się antologia słoweńskich twórców, oraz koło naukowe „Czar Słowenii” przy Uniwersytecie Gdańskim, gdzie 8 października z czytelnikami spotkała się piątka znad Adriatyku. (as)

nie są w stanie dać sobie z nimi rady. W obronie handlarzy występują przeważnie mieszkańcy, tłumacząc, że to biedni ludzie i muszą sobie jakoś dorobić. Na Głównym Mieście w Gdańsku handlarzy przepędzono stosując system wysokich opłat i kar. Sopocki Magistrat przygląda się najazdowi handlarzy i jak dotąd nie bardzo wie jak się zabrać do likwidacji stoisk, które kurortowi z pewności splendoru nie dodają. (as)

wyniósł mniej, bo 1,9 %, a cena metra kwadratowego kształtowała się na poziomie 10214 złotych. Jest to i tak cena wyższa niż w Warszawie, gdzie spadek wyniósł tylko 0,4 %, a metr kw. można było nabyć w przeciętnej cenie 9125 złotych. (as)

PPHU RIVIERA SOPOT 81-838 Sopot, Al. Niepodległości 753 Gabriela Łukaszuk k63@gazeta.pl 81-838 Sopot, Al. Niepodległości 753

Druk:

Redaktor naczelny:

Niezamówionych materiałów redakcja nie zwraca, zastrzega sobie także prawo do ich redagowania. Za treść reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności

Adres redakcji:

Krzysztof M. Załuski tel. 600 394 861 Wydawca:

Adres do korespondencji:

Riviera Literacka ul. Mariacka 50/52 80-833 Gdańsk

Polskapresse sp. z o.o. 80-720 Gdańsk, ul. Połęże 3


Aktualności 3

Nr VIII (53) październik 2010

Zgłoszenia tylko do końca października

Konwencja wyborcza Wojciecha Fułka

Teraz mieszkańcy

Dlaczego Sopocianie uciekają?

czeniem dziecka w przedszkolu, gorsze wyposażenie szkół, czy przychodni zdrowia. Zyskują za to lepsze powietrze, ciszę, spokój, przestrzeń. Paradoksalnie jednak, najwięcej w skali Trójmiasta swoich dotychczasowych siedzib (w stosunku do liczby mieszkańców) opuściło obywateli Sopotu. Niemal co jedenasty mieszkaniec, czyli około 3500 osób. Wkrótce pod względem wielkości kurort zostanie zdystansowany przez Żukowo. Trudno dziś dociec, dlaczego sopocianie gremialnie opuszczają swoje „Monte Carlo Wschodu”. Czyżby bliskość Domu Zdrojowego, Ergo Areny, Opery Leśnej i plaży nie stanowiła większej atrakcji niż spacer jarem Raduni i brzegiem kaszubskich jezior? (bs)

Spacer brzegiem morza w Sopocie latem tego roku nie należał niestety do najprzyjemniejszych.

opierający Wojciecha Fułka członkowie Ruchu Obywatelskiego „Kocham Sopot” szczelnie wypełnili salę konferencyjną hotelu „Haffner”. Przybyło kilkaset osób. Wśród honorowych gości znaleźli się między innymi: prof. Marcin Pliński – szef loży naukowej ruchu „Kocham Sopot”, „ojciec chrzestny” polskiego rock’n’roll’a i laureat Sopockiej Muzy – Franciszek Walicki, przedstawiciele Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej oraz reprezentant partnerskiego miasta Sopotu w Wielkiej Brytanii – Southend on Sea – Graham Longley. Kandydat na prezydenta przedstawił 42 kandydatów na radnych i ogłosił hasło swojej kampanii wyborczej. Brzmi ono: „Teraz mieszkańcy”. – Niektórym może ono wydać się banalne – powiedział. – Ale dla mnie to pewne zobowiązanie. Oznacza ono, że kończy się czas wielkich inwestycji, a polityka władz miasta powinna być skierowana na mieszkańców i ich codzienne problemy. Wśród działaczy wpierających Fułka znajdują się m.in. obecni radni Sopotu: Jarosław Kempa i Jerzy Hall z Platformy Obywatelskiej oraz niezależny Henryk Hryszkiewicz. Kempa początkowo zamierzał wystartować w wyścigu do prezydenckiego fotela, jednak na początku września, zrezygnował i przekazał swoje poparcie Fułkowi. Byłego wiceprezydenta Sopotu po-

piera także legendarny działacz opozycji demokratycznej z czasów PRL, prawnik, Jerzy Hall. Zapytany, dlaczego nie startuje na radnego z listy PO odpowiedział: – W naszym mieście obowiązuje od pewnego czasu polityka miłości. Karnowski kocha władzę, a Fułek kocha Sopot. Dlatego bliżej mi jest do Fułka. Podczas konwencji Wojciech Fułek otrzymał legitymację honorowego członka AK. Wręczyli mu ją prezes Światowego Związku Żołnierzy AK, Zofia Jokiel,

pierwszy demokratyczny Przewodniczący Rady Miasta Sopotu, Jerzy Grzywacz (Szare Szeregi i AK) oraz wiceprezes związku AK, Tomasz Kuplicki. Ruch „Kocham Sopot” pod koniec września liczył przeszło 700 członków. W czasie konwencji do listy dopisały się kolejne osoby, m.in. rodziny i znajomi kandydatów na miejskich radnych. 19 września przedstawiciele ruchu, jako pierwsi w Sopocie zarejestrowali w Miejskiej Komisji Wyborczej swój komitet wy-

borczy. Jego pełna nazwa brzmi „Komitet Wyborczy Wyborców Kocham Sopot Wojciecha Fułka”. Poza pełną listą kandydatów na radnych oraz kandydaturą na prezydenta, dostarczyli do komisji komplet dokumentów wraz z ponad 2600 osób podpisów, tzn. w liczbie znacznie przekraczającej wymogi ordynacji. Działacze ruchu zapowiadają, że mimo to, nadal będą zbierać podpisy sopocian, popierających idee „Kocham Sopot”. Więcej na s. 9

Na konwencji ruchu „Kocham Sopot” pojawił się legendarny „ojciec chrzestny” polskiego rock’n’roll’a Franciszek Walicki.

Oświadczenie redakcji miesięcznika „Riviera”

fot. Krzysztof M. Załuski

W ciągu ostatnich sześciu lat z Trójmiasta wyprowadziło się blisko 20 tysięcy mieszkańców. Równocześnie w szybkim tempie rozrosły się wsie i miasteczka sąsiadujące z aglomeracją. W tym samym okresie zameldowało się tam około 35 tysięcy nowych obywateli. Kosakowo urosło o 30 %, gminy Żukowo, Pruszcz Gdański, Kolbudy, Wejherowo po 25 %, Szemud o 20 %. Działka pod Gdańskiem o powierzchni tysiąca metrów kwadratowych kosztuje około 180 tysięcy złotych, ale to potencjalnych nabywców nie odstrasza. Nie boją się nawet tego, że wyprowadzając się poza miasto narażają się na korki w drodze do pracy i z powrotem, że mogą mieć problemy z umiesz-

P

prezydent Sopotu. –Seniorzy dzięki temu spędzają towarzysko czas, a ich życie staje się przyjemniejsze. Po zamknięciu listy lokali uczestniczących w tegorocznej edycji „kawy za złotówkę” przedstawimy na łamach „Riviery” pełną listę lokali, w których seniorzy będą mogli skorzystać z promocji. (br)

fot. archiwum

D

o końca października br. mogą zgłaszać się właściciele lokali gastronomicznych, którzy chcą uczestniczyć w programie „Kawa dla seniora”. Promocja będzie kontynuowana w kolejnych latach. Ponad rok temu emeryci i renciści otrzymali możliwość kupowania kawy i herbaty na terenie kurortu za symboliczną złotówkę. Promocja uprawniająca seniorów do nabywania gorących napojów oraz deserów po korzystniejszych cenach obowiązuje w lokalach, które zdecydowały się uczestniczyć w tym przedsięwzięciu. Uwaga! Zgłoszenia kolejnych kawiarni, który właściciele zechcą włączyć się do programu odbywają się tylko do końca października. – To bardzo dobry pomysł, który się sprawdził i na pewno będę zabiegać o to, by go kontynuować w przyszłych latach – mówi Wojciech Fułek, były wice-

Krzysztof M. Załuski

2 października br. Wojciech Fułek rozpoczął oficjalnie swoją kampanię wyborczą. W inaugurującej ją konwencji ruchu „Kocham Sopot” wzięło udział kilkaset osób. W najbliższych wyborach, których pierwsza tura odbędzie się 21 listopada, Fułek jako, kandydat ruchu ubiegał się będzie o stanowisko prezydenta Sopotu. Z wyników ostatnich sondaży GfK Polonia wynika, że w drugiej turze spotka się on z Jackiem Karnowskim, i że ma szansę wygrać wybory.

fot. Jacek Kołakowski

Kawa dla seniora będzie utrzymana

Od chwili, kiedy zaczęliśmy opisywać codzienne życie Sopotu, minęło ponad 5 lat. Dziękując sopocianom za żywy odzew na nasze artykuły i liczne dowody sympatii, chcieliśmy jednocześnie poinformować Naszych Czytelników, że po raz pierwszy zetknęliśmy się z tak bezprecedensową nagonką na niezależną prasę, jaka ma miejsce w tej chwili w Sopocie. Wystarczyło kilka obiektywnych publikacji, mniej przychylnych aktualnemu prezydentowi, abyśmy zderzyli się z natychmiastową i jakże brutalna reakcją sopockich władz. „Riviera” od kilku miesięcy nie tylko usuwana jest z Urzędu Miasta Sopotu, lecz także ze wszystkich miejsc podległym prezydentowi Karnowskiemu, który publicznie dezawuuje poziom naszego pisma, nazywając je „tubą wyborczą Jakubowskiego i Fułka” oraz „rynsztokową gazetką, uprawiającą wehrmachtowską propagandę w stylu Jacka Kurskiego”. Spotkaliśmy się także z licznymi atakami na naszą gazetę ze strony wspieranych przez prezydenta Karnowskiego wydawnictw. Od paru miesięcy „nieznani sprawcy” niszczą również pokaźną część nakładu „Riviery”, rozkładaną w sopockich sklepach, urzędach i lokalach gastronomicznych. Dowiedzieliśmy się też o naciskach wywieranych na naszych reklamodawców i sponsorów, których „ktoś” zmusza do wycofania inseratów z naszej gazety. Najbliżsi współpracownicy prezydenta Karnowskiego posunęli się ostatnio nawet do personalnych pogróżek. Jeden z prominentnych samorządowców, zaprzyjaźniony z Jackiem Karnowskim, podczas otwarcia Sopockiego Centrum Seniora, groził redaktorowi naczelnemu „Riviery” słowami: „Jesteś skończony, wynoś się tam, skąd przyjechałeś, tu już jest po tobie”. Świadkiem zdarzenia był inny wysoko postawiony urzędnik ratusza. No cóż – jaki pan, taki kram – chciałoby się rzec… Ale sprawa jest zbyt poważna. Nie możemy przejść do porządku dziennego nad próbami kneblowania ust wolnej prasie, ani tym bardziej manipulacji wyborczej i odwrócenia uwagi opinii publicznej od realnych problemów z prawem pana Karnowskiego i jego wcześniejszej obietnicy, że wycofa się raz na zawsze z życia politycznego po upływie mijającej kadencji. Nie akceptujemy też jego metod walki wyborczej, polegającej na pozbywaniu się najgroźniejszych konkurentów i osób mających odwagę myśleć niezależnie. Chcemy zapewnić Państwa, że nie damy się zastraszyć i nadal będziemy służyć sopocianom wiarygodną i rzetelną informacją, a nie „jedynie słuszną” propagandą wyborczą w stylu Jacka Karnowskiego. Możecie Państwo liczyć na bezpłatna dostawę „Riviery” do wszystkich sopockich skrzynek pocztowych. W zamian prosimy jedynie o informację, czy nasze pismo do Państwa dotarło. Nasz numer kontaktowy: +530303538, mail: riviera-77@o2.pl. Zespół redakcyjny miesięcznika „Riviera”


4 Rozmowa Riviery Rozmowa z Wojciechem Fułkiem, liderem ruchu „Kocham Sopot”, kandydatem na Prezydenta Sopotu.

MOIM MARZENIEM JEST SOPOT NAPRAWDĘ OBYWATELSKI K.M.Z.: Po raz pierwszy od 12 lat sopocianie mają realną alternatywę wyboru prezydenta. I to prezydenta bezpartyjnego, a nie jak do tej pory, zależnego mniej lub bardziej od jednego z ugrupowań politycznych. Jest nim Wojciech Fułek – były wiceprezydent Sopotu, a obecnie lider Ruchu Obywatelskiego „Kocham Sopot”. Panie prezydencie, skąd wziął się pomysł na ten ruch właśnie teraz? Czy do tej pory takie oddolne, apolityczne działania były zbędne w naszym mieście? Wojciech Fułek: Prof. Witold Toczyski, wybitny znawca spraw samorządowych powiedział, że władza jest łupem politycznym i upartyjnionym. I rzeczywiście od lat mam takie wrażenie, że we wszystkich niemal samorządach, bo to dotyczy całej Polski, a nie tylko Sopotu, podziały polityczne bardziej utrudniają codzienną współpracę z mieszkańcami niż ją ułatwiają. U nas też brakuje rzeczywistej dyskusji nad pomysłami obywatelskimi. Partykularne interesy są ważniejsze niż interes mieszkańców, co dzieli lokalną społeczność według przynależności partyjnej. Powołanie ruchu „Kocham Sopot” było właśnie odpowiedzią na taką rzeczywistość… Od dawna marzyłem o jak najszerszej współpracy z mieszkańcami, ponad wszelkimi podziałami. Moim marzeniem był Sopot naprawdę obywatelski, czyli miasto z rozbudowanym system konsultacji społecznych, również dotyczącym pracy nad budżetem, czy przygotowaniem do rozmaitych inwestycji. Chciałbym, aby w nadchodzącej kadencji prezydent zasięgał opinii mieszkańców w jak najszerszym zakresie, choćby w takim, jak ma to miejsce w Gdyni, gdzie rady osiedli posiadają już naprawdę rozbudowane kompetencje… Kilka lat temu zorientowałem się, że w swojej wizji nie jestem odosobniony. A kiedy masowo zaczęły docierać do mnie głosy sopocian, którzy mieli dosyć uprawianego przez prezydenta Karnowskiego stylu sprawowania władzy, którzy również pragnęli zmian, między innymi odpolitycznienia samorządu, zrozumiałem, że potencjał drzemiący w sopocianach jest tak ogromny, że można pokusić się o zaproponowanie nowej formuły dla Sopotu i sopocian. Ale pan przecież przez lata był zastępcą Jacka Karnowskiego, a po

fot. Tomasz Bergmann

Krzysztof M. Załuski

wybuchu „afery sopockiej”, jako pierwszy kontaktował się z arcybiskupem Tadeuszem Gocłowskim, prosząc o poręczenie dla siedzącego w areszcie szefa. Kto wie, czy gdyby nie pańskie starania, Karnowski, nie przebywałby w więzieniu do tej pory… Tak, pomagałem Jackowi Karnowskiemu, i nie wstydzę się tego. Byłem jego podwładnym i lojalnym współpracownikiem, a to, według mnie, zobowiązuje. Zwłaszcza, że widziałem, w jaki sposób był on traktowany przez media i wiadome służby. W takich wypadkach chyba w każdym normalnym człowieku odruch empatii bierze górę na logiką. Poza tym wierzyłem Karnowskiemu, że dotrzyma słowa i po dokończeniu kadencji usunie się ze sceny politycznej. Teraz widzę, że

byłem naiwny, zresztą nie tylko ja. Podobne odczucia ma wiele osób, które w momencie wybuchu „afery sopockiej” popierały oskarżonego o korupcję prezydenta, a obecnie działają w naszym ruchu.

wymi założeniami programowymi, które kilka dni temu podczas konwencji ruchu „Kocham Sopot” upubliczniliśmy. W założeniach tych nie chcieliśmy powielać pewnych schematów, czyli mówić tego, co jest oczywiste…

Kiedy oficjalnie narodził się ruch „Kocham Sopot”? W maju br. odbyły się pierwsze spotkania ruchu. Już wtedy przystąpiła do niego spora grupa sopocian, pragnących zmian. W tej chwili mamy grubo ponad 700 aktywnych sympatyków. Ich ilość z każdym dniem rośnie. Najpierw ludzie ci uczestniczyli w spotkaniach, na których krystalizowała się koncepcja naszego ruchu obywatelskiego, później, wraz z zewnętrznymi konsultantami, brali udział w pracach nad podstawo-

A co jest oczywiste, według pana? Choćby to, że inwestycje, które są obecnie realizowane, muszą zostać dokończone. Czyli „okręt Sopot”, z kapitanem Wojciechem Fułkiem, będzie płynął nadal w tę samą stronę? Absolutnie nie… Wprawdzie nie będzie to „cała wstecz”, ale zasadnicza korekta kursu nastąpi. Wiadomo, że miasto musi się rozwijać. Korekty dotyczyć będą przede wszystkim finansów, bo

Sopot niebezpiecznie zbliżył się już do dwóch granic – do granicy tzw. „chłonności inwestycyjnej” i do granicy zadłużenia. Jest ono, nie tylko moim zdaniem, zbyt wysokie. Można oczywiście brać kredyty na kolejne monumentalne inwestycje, ale sopocianie powinni mieć świadomość, że zaciągane obecnie przez miasto zobowiązania finansowe spłacać będą musiały następne pokolenia. W tej chwili nasi analitycy badają budżet Sopotu i już na pierwszy rzut oka widać, że nie jest on w najlepszym stanie. Pierwszy przykład z brzegu: Gdańsk przewidział w swoim wieloletnim planie inwestycyjnym finansowanie hali widowisko-sportowej przez najbliższe 10 lat, Sopot tego nie uczynił. Więc albo świadczy to o krótkowzroczności osób odpowiedzialnych za finansową kondycje miasta, albo o świadomym zafałszowaniu obrazu finansów. Rozumiem, że dla urzędującego prezydenta jest to temat niezręczny, zwłaszcza przed zbliżającymi się wyborami samorządowymi. Jednak, moim zdaniem, nic nie usprawiedliwia władz miasta, że o tak istotnych dla sopocian sprawach, nie mówią szczerze i jednoznacznie… Wracając do hali, to na pewno wszyscy cieszymy się, że ten obiekt powstał na terenie Sopotu. Problem polega na tym, że powinniśmy ją traktować, jako obiekt ważny dla całego Pomorza, a nie tylko dla Sopotu i Gdańska. Przecież korzystać z niej będą również mieszkańcy sąsiednich miast. W związku z tym hala w żadnym wypadku nie może być utrzymywana w 50 % przez tak małe miasto, jak Sopot. Statystyczny sopocianin już w tej chwili wydaje na jej codzienne utrzymanie ok. 12 razy więcej niż gdańszczanin. A nie wiadomo, jak to będzie wyglądało w przyszłości. Tego rodzaju obiekty, żeby funkcjonować i „wyjść na zero” muszą być w pełni wykorzystywa-

ne przez ponad połowę dni w roku, a to jest w obecnych warunkach nierealne. Wystarczy spojrzeć na program imprez na najbliższe miesiące… Trzeba powiedzieć to wprost – hala nie będzie obiektem przynoszącym jakiekolwiek zyski, będzie jedynie generować koszty. Dlatego proporcje wkładu w jej utrzymanie należy bezwzględnie zmienić. I w nadchodzącej kadencji, jako prezydent Sopotu, doprowadzę do tego. Podczas konwencji, która odbyła się 2 października br. w Hotelu Haffner, przedstawił pan 42 kandydatów na radnych. Kim są ludzie, z którymi chce pan realizować nową wizję Sopotu? Są to ludzie z różnym doświadczeniem, w różnym wieku. Część z nich to aktywni samorządowcy i działacze organizacji pozarządowych. Wśród naszych kandydatów na radnych znaleźli się zarówno bezpartyjni jak i osoby związane z różnymi ugrupowaniami politycznymi, są przedstawiciele środowisk katolickich i ateiści. Również spektrum zawodowe naszych kandydatów jest bardzo zróżnicowane, mamy w swoich szeregach architektów, prawników, sportowców, dziennikarzy, naukowców, aktorów, twórców kultury i sztuki, działkowców, taksówkarzy, przedsiębiorców, studentów, rencistów… Jest to więc grupa o przekroju wiekowym od 20 lat do wieku emerytalnego. Czym kierował się pan przy sporządzaniu tej listy? Przede wszystkim chodziło nam o to, żeby skonstruować listę ponad wszelkimi podziałami: wiekowymi, społecznymi, jak również politycznymi – nikomu nigdy nie zaglądaliśmy w legitymacje partyjne. Znaleźli się więc na niej również członkowie sopockiej PO, którzy nie zgadzają się na takie standardy, w których osoba z aktem oskarżenia, która

Wojciech Fułek urodzony w roku 1957 w Sopocie, „sopocianin od zawsze i na zawsze”. Absolwent Uniwersytetu Gdańskiego, licznych kursów menedżerskich i Europejskiego Studium Administracji Rządowej i Samorządowej, wykłada gościnnie w Wyższej Szkole Turystyki i Hotelarstwa. Wiceprezes Stowarzyszenia Gmin Uzdrowiskowych RP, Towarzystwa Przyjaciół Sopotu, członek Rady Polskiej Organizacji Turystycznej, polski przedstawiciel w Europejskim Związku Uzdrowisk. Laureat wielu nagród i wyróżnień: m.in. medalu „Pro Memoria”, „Radiowej Osobowości Roku”, „Najpopularniejszego Radnego”, „Honorowego Ambasadora Kaszub”; ostatnio został Honorowym Członkiem Światowego Związku Żołnierzy AK. Odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi przez Prezydenta RP za działalność samorządową. Ojciec trzech synów: Tomasza, Tadeusza i Kacpra. Żona Małgorzata jest nauczycielką historii w sopockim gimnazjum.


Rozmowa Riviery 5

Nr VIII (53) październik 2010

Jeśli pan pozwoli, chciałbym wrócić do założeń programowych ruchu „Kocham Sopot”. Mottem naszej deklaracji wyborczej jest hasło: „Teraz mieszkańcy”. I nie jest to bynajmniej marketingowy slogan, lecz nasze zobowiązanie programowe. Najogólniej rzecz biorąc, chcielibyśmy, aby rozwój Sopotu w najbliższych latach ukierunkowany był na mieszkańców. Jestem przekonany, że po latach wielkich sopockich inwestycji, z których przeciętni sopocianie korzystają w mniejszym stopniu niż turyści i goście z Trójmiasta, nadszedł czas na inwestycje mniejsze, na rozwiązywanie tych przyziemnych problemów, z którymi sopocianie stykają się na co dzień. Chodzi o to, aby Sopot stał się miastem zrównoważonego rozwoju. Biorąc więc pod uwagę kolejne inwestycje, będziemy starali się zachowywać równowagę pomiędzy potrzebami centrum miasta, a interesem mieszkańców dzielnic, którym niestety często brakowało właściwej troski ze strony władz. Na pewno trzeba będzie wybudować tam nowe place zabaw dla dzieci, zrekonstruować nawierzchnie chodników, wprowadzić system rond i monitoring, zrekultywować zieleńce, skwery, odnowić wybiegi dla psów oraz wytyczyć ścieżki rekreacyjne i rowerowe, bo tego wszystkiego w peryferyjnych dzielnicach Sopotu niestety w wystarczającym zakresie nie ma. A jak zapatruje się pan na rozwiązanie chyba najbardziej skomplikowanego problemu Sopotu, czyli sprzeczności pomiędzy interesami mieszkańców naszego miasta a potrzebami naszych gości? Sopot jest miastem, które w dużej mierze żyje z osób, które do nas przyjeżdżają. Nie oznacza to jednak, że mieszkańcy mają z tego powodu ponosić wyłącznie konsekwencje. Myślę, że zminimalizowanie tych dolegliwości, które dotykają mieszkańców z powodu popularności Sopotu, jest właśnie kluczem do następnej kadencji, dlatego nasze hasło-zobowiązanie „Teraz mieszkańcy” jest tak ważne. Jak już wspomniałem, nasze najbliższe inwestycje skierowane będą bezpośrednio do sopocian. Poza dokończeniem tego, co już zostało rozpoczęte, nie zamierzam budować „monumentów” w rodzaju sztucznej wyspy

na zatoce, czy kolejnego luksusowego hotelu; na pewno takie inwestycje są bardziej medialne, ale niekoniecznie nieodzowne przeciętnym sopocianom. Sopocianie w wieku emerytalnym stanowią 25 procent całej populacji Sopotu. Niedawno oddane zostało do użytku Sopockie Centrum Seniora. Przypomnijmy, był pan jedną z osób, która prowadziła tę inwestycję. Miejsca dla 83 osób, które znajdą tam swój dom, to jednak przysłowiowa kropla w morzu potrzeb. Co pan, jako prezydent Sopotu, ma zamiar zrobić dla naszych seniorów? Ostatnio, podczas Sopockich Targów Seniora, przedstawiliśmy mieszkańcom i mediom pierwszy pakiet naszego programu. Nosi on tytuł „Sopot przyjazny dla seniorów”. Staraliśmy się w nim zaprezentować pełną wizję Sopotu, jako europejskiego wzorca miasta przyjaznego dla seniorów, i to nie tylko sopockich. Trudno w paru słowach opowiedzieć, co pakiet ten zawiera, powiem więc tylko, że rozszerza on zasadniczo ofertę proponowaną seniorom obecnie nie tylko przez sopockie Centrum Seniora, Uniwersytet III Wieku, ale i przez miasto. Wszystkim zainteresowanym tą tematyką zapraszam na stronę www. kochamsopot.pl, gdzie dostępne są szczegóły naszego programu. Dodam jeszcze, że trudno obecnie wyobrazić sobie, żeby w krótkim czasie można było rozpocząć budowę kolejnego domu seniora finansowanego z budżetu miasta, co obiecuje jeden z moich kontrkandydatów. Z pewnością jednak w przyszłości pojawią się prywatni inwestorzy, którzy chętni będą do zainwestowania w tego rodzaju prywatne placówki. Dlatego warto już teraz rozejrzeć się za odpowiednim miejscem pod taką inwestycję, bo w planach zagospodarowania przestrzennego obecnie go nie ma. Czy mógłby pan, chociaż pokrótce, powiedzieć naszym czytelnikom, co jeszcze zawiera deklaracja programowa ruchu „Kocham Sopot”? Jest to bardzo obszerny pakiet, więc na łamach „Riviery” naprawdę trudno jest mi go w całości przedstawić. Oczywiście mógłbym to zrobić w formie haseł, ale przecież nie o to chodzi. Powtórzę więc jeszcze raz – nasz program zawiera bardzo konkretne i co najważniejsze w stu procentach realistyczne pomysły na wydarzenia kulturalne, artystyczne, społeczne, sportowe, a nawet dalej idące, bo uwzględniające współpracę z policja, strażą graniczną czy spółdzielniami mieszkaniowymi… W naszym programie znalazł się m.in. projekt Karty Sopocianina, który jest obecnie lansowany przez prezydenta Karnowskiego. Ten pomysł opracowałem już ponad rok temu cieszę się, że jednak władze skorzystały z mojego pomysłu i być może, w ramach kampanii wyborczej, tym razem wprowadzą go w życie. W końcu nie chodzi o to, kto wpadł na pomysł, tylko kto na nim skorzysta. A jeśli skorzystają w pierwszym rzędzie sopocianie, to jest najważniejsze, przynajmniej dla mnie. Dziękuję panu za rozmowę.

Jeszcze jedna ikona Perły Bałtyku

Sopocka oceanologia Dr Tymon Zieliński

Z

askakujące jest to jak mało osób wie, że Sopot to także kolebka polskiej oceanologii, czyli nauki o morzach i oceanach, siedziba Instytutu Oceanologii Polskiej Akademii Nauk. Czyż może dziwić, że miasto takie jak Sopot, żyjące z morza, gości u siebie taką instytucję?

Początki oceanologii Wszystko zaczęło się dawno temu, bo w roku 1951, kiedy to Politechnika Gdańska ufundowała Stację Morską, a inicjatorem tych wydarzeń był profesor politechniki Stanisław Szymbor-

Sopot, to miasto pięknych plaż, to molo, Opera Leśna i Monciak. W Sopocie narodził się festiwal jazzowy. To miasto artystów ze słynnej szkoły plastycznej. Miasto, do którego przybywa się, bo tu jest to ,,coś”. To miasto z duszą. Ale Sopot ma coś jeszcze, coś wyjątkowego, coś o czym mało osób wie, a warto o tym mówić, ponieważ jest to kolejny unikatowy element w krajobrazie naszego miasta. stąd w naszym Instytucie pracują fizycy, chemicy, biolodzy, a nawet genetycy. Różnorodnością zagadnień, z jakimi mamy do czynienia w Instytucie, najlepiej oddają tytuły naszych kierunków strategicznych, czyli: „Rola oceanu w kształtowaniu klimatu i skutki zmian klimatu w morzach europejskich”, „Zmienność naturalna i antropogeniczna środowiska Morza Bałtyckiego”, „Współczesne zmiany

fot. Łukasz Głowala/ KFP

nie dotrzymała obietnicy danej mieszkańcom, jest popierana – wprawdzie nieoficjalnie – przez lokalnych działaczy partii, wbrew oficjalnemu stanowisku premiera. Mówię tu o Jerzym Hallu, szefie Komisji Bezpieczeństwa i Porządku w Radzie Miasta, czy Jarosławie Kempie, który był do niedawna szefem Komisji Budżetowej i Polityki Gospodarczej, a obecnie analizuje w naszym zespole sprawy finansowe związane z funkcjonowaniem miasta. Na naszych listach znalazł się też radny niezależny, Henryk Hryszkiewicz – wychowawca, sportowiec i przewodniczący Komisji Sportu, Turystyki i Młodzieży… Są też osoby z mniejszym doświadczeniem w pracy samorządowej, ale obdarzane ogromnym zaufaniem publicznym i co ważne, rozpoznawalne w swoich okręgach. Liczę, że tacy ludzie wniosą do nowej Rady Miasta ożywczego ducha.

RV Oceania, to stalowy, trójmasztowy żaglowiec o eksperymentalnym ożaglowaniu parawanowym (powierzchnia żagli – 430 m²). Jego właścicielem jest Instytut Oceanologii Polskiej Akademii Nauk - największy polski instytut badającym problemy fizyki, chemii, biologii i ekologii morza. Oceania zbudowana została w 1985 r. w Stoczni Gdańskiej.

ski. W roku 1953 stacja została przekazana Polskiej Akademii Nauk. Oczywiście należy pamiętać, że już w latach 20-tych ubiegłego wieku działał Morski Instytut Rybacki, przed sopocką stacją działały także Instytut Morski i Instytut Budownictwa Wodnego, ale jak widać po samych nazwach tych instytucji, każda z nich miała konkretne zadania do wykonania. Stacja Morska była pierwszą instytucją przeznaczoną stricte do badań naukowych. Przez dekady ubiegłego wieku placówka przeszła ewolucję od stacji, poprzez Zakład Oceanologii, aż do samodzielnego Instytutu Oceanologii Polskiej Akademii Nauk. Początkowo stacja mieściła się przy molo, a następnie przeniesiona została do budynku byłego kasyna przy muszli koncertowej przy molo. Obecnie Instytut Oceanologii mieści się w okazałych budynkach przy ulicy Powstańców Warszawy, naprzeciwko placu potocznie zwanego,,Wembley”.

Na czym polega praca oceanologa? Oceanologia to bardzo interdyscyplinarna dziedzina nauki

ekosystemów u brzegów mórz szelfowych”, „Genetyczne i fizjologiczne mechanizmy funkcjonowania organizmów morskich”; podstawy biotechnologii morskiej. Jak widać każdy może znaleźć coś ciekawego dla siebie. Ale

z tych wybranych kierunków badawczych wynika coś jeszcze. W sposób naturalny zajmujemy się Bałtykiem, gdzie prowadzimy większość naszych badań. Ale w przypadku zmian klimatycznych musimy zwrócić oczy ku dalekiej północy, czyli w naszym przypadku rejonu europejskiej Arktyki. Od końca lat 80-tych ubiegłego wieku co roku, w czerwcu, nasz statek Oceania udaje się w dwu miesięczny rejs po morzach Norweskim, Barentsa i Grenlandzkim, szczególnie w rejon Spitsbergenu. Można zapytać: ,,A po co to nam badać Arktykę?” Okazało się, że jest to niezwykle istotny rejon w kontekście formowania się klimatu naszego rejonu. Naukowcy ten rejon nazywają,,kuźnią” naszego klimatu. A zatem wszelkie zmiany, jakie tam zachodzą mają odzwierciedlenie w naszym klimacie i w efekcie zmianach pogodowych.

Poważny gracz Charakter naszych prac wymaga udziału dużych zespołów badawczych. Skutkuje to tym, że mamy wielu współpracowników w całej Polsce i na całym świecie. Jako tak duża instytucja z bardzo dużym potencjałem naukowobadawczym jesteśmy postrzegani jako ważny gracz na,,oceanograficznej” mapie świata. I nie są to czcze przechwałki skoro współpracują z nami największe instytucje oceanograficzne świata, a także amerykańska NASA. Prowadzimy wiele dużych projektów badawczych, publikujemy

masę artykułów naukowych. Opiekujemy się młodzieżą i jesteśmy siedzibą Sopockiego Towarzystwa Naukowego. Przez nasz instytut przewinęło się grono znamienitych badaczy, sopocian, że wspomnę tylko twórców instytutu, profesora Czesława Drueta, profesora Jerzego Derę czy profesora Andrzeja Zielińskiego, prywatnie mojego ojca. Obecnie dowodzi nami prof. Janusz Pempkowiak, wprawdzie gdańszczanin, ale od wielu lat związany z Instytutem, tak więc, w jakimś stopniu już też sopocianin. W dzisiejszych czasach rzadko słychać zadowolenie ze swojej pracy, a ja mam to szczęście, że naprawdę lubię to co robię i z dumą mogę stwierdzić, że pracuję w tym instytucie. I chciałbym, aby więcej sopocian szczyciło się tym, że mamy w mieście unikatową instytucję w skali całego kraju. Warto wejść na naszą stronę internetową (www.iopan. gda.pl) i bliżej zapoznać się z naszą instytucją. Albo zwyczajnie wpaść do nas i rozejrzeć się na miejscu. Źródła 1. „Podróż w czas miniony”, Cz. Druet, Instytut Oceanologii PAN, 2006 2. „Przez Sopot na oceany” (autobiografia), J. Dera, Instytut Oceanologii PAN, 2010 3. www.iopan.gda.pl

Dr hab. Tymon Zieliński jest pracownikiem naukowym Instytutu Oceanologii PAN oraz prezesem Sopockiego Towarzystwa Naukowego.


6 Społeczeństwo

www.riviera24.pl

Propozycje ruchu obywatelskiego „Kocham Sopot”

Kurort również dla seniorów Andrzej Stanisławski

O

koło jedna czwarta populacji mieszkańców Sopotu stanowią emeryci i renciści i los ich nie powinien być obojętny władzom miasta. Nie można bez końca prowadzić polityki, lansowanej przez aktualnego prezydenta Sopotu, Jacka Karnwskiego i jego ekipę, nastawionej na monumentalne inwestycje. Wspomnieć wystarczy halę widowiskowo-sportową, Centrum Haffnera, czy też marinę zmieniającą drewniane molo spacerowe w port jachtowy.

Przystań dla tylko bogaczy Zgodnie z tą polityką Sopot miałby się stać przystanią rozrywki i wypoczynku dla bogaczy, przy równoczesnym lekceważeniu potrzeb stałych mieszkańców kurortu. W całej Polsce utwierdza się opinia, że Sopot to mekka dla ludzi z grubo wypchanymi portfelami. Bogaci ożywiają miast na przeciąg dwóch, trzech letnich miesięcy i znikają, pozostawiając miejscowych wobec problemów dnia codziennego. – A tak naprawdę Sopocianie niewiele mają z tego blichtru – mówi Wojciech Fułek. – Zamożni wczasowicze, czy to z Polski, czy z zagranicy zatrzymują się w jednym z luksusowych hoteli. Tam mieszkają i tam się stołują. Oczywiście pozostawiają w Sopocie znaczne pieniądze, wpływające na konto właścicieli eleganckich lokali, a poprzez nie do kasy miasta w formie podatków. Zyski te jed-

Kierowany przez Wojciecha Fułka, kandydata na urząd prezydenta Sopotu i wieloletniego wiceprezydenta miasta, Ruch Obywatelski „Kocham Sopot” wykazuje coraz większą aktywność. Jedną z ważnych inicjatyw, jaką jego członkowie chcieliby podjąć po listopadowych wyborach samorządowych, jest poprawa sytuacji ludzi starszych. Pakiet dla seniorów został upubliczniony 25 września br. podczas Sopockich Targów Seniora. nak raczej nie dotyczą stałych mieszkańców, bo ci wczasowicze z najwyższej półki ani nie wynajmą pokoju „przy rodzinie”, ani nie pójdą na smażoną rybę lub pizzę do plażowej knajpki. Dla emeryta lub rencisty, dysponującego wolną kwaterą, czy też właściciela budki z lodami o wiele ważniejszy jest letnik z klasy średniej. To on przeznaczone na wczasy pieniądze przeleje bezpośrednio do kieszeni mieszkańców kurortu Utworzony w ramach ruchu „Kocham Sopot” zespół ekspertów opracował specjalny program wsparcia i pomocy dla sopockich seniorów. Program ten realizowany pod hasłem: „Sopot europejskim wzorcem miasta przyjaznego dla seniorów” może się stać przykładem nie tylko dla miast polskich, ale także całej Unii Europejskiej. – Sopot powinien maksymalnie wykorzystać zarówno status uzdrowiska, swoje położenie, jak i popularność – tłumaczy Wojciech Fułek w swoim przesłaniu skierowanym do ludzi starszych. – A także możliwości, jakie stwarzają liczne programy unijne, skierowane do seniorów, oraz współpracę z międzynarodowymi organizacjami charytatywnymi, takimi jak „Lion Club”, „Rotary”, czy „Zonta”. Warto pamiętać, że już w roku 2007 Unia Europejska zaplanowała kwotę miliarda euro na techno-

logie cyfrowe, podnoszące komfort życia osób seniorów.

Cele programu Program opracowany przez ekspertów ruchu „Kocham Sopot” i skierowany do miejscowych emerytów i rencistów ma na celu przedłużenie aktywności umysłowej i fizycznej ludzi starszych. Polega to na stworzeniu im przez władze miasta warunków do rekreacji i czynnego udziału w życiu społecznym Sopotu. Możliwości w tej mierze są ogromne. Jako jeden z przykładów twórcy programu wymieniają tak modny obecnie wśród seniorów nordic walking, czyli spacerowanie z dwoma specjalnymi kijkami, podobnymi do kijków narciarskich. Sopot idealnie nadaje się do takich spacerów, czy to wzdłuż linii morza, czy też w górnej części miasta, po leśnych ścieżkach. Eksperci z „Kocham Sopot” proponują uruchomienie nieodpłatnie wypożyczalni takich kijków dla seniorów. Ich wypożyczalnie mogłyby znajdować się w takich miejscach jak nowe Centrum Seniora przy ulicy Mickiewicza, w klubach sportowych: żeglarskim, lekkoatletycznym, tenisowym, w sanatoriach „Helios” i „Leśnik”, a także w MOPS i MOSIR. Ważnym punktem w integracji międzypokoleniowej, mającej służyć starszym osobom w nawiązaniu kontaktów z młodszym poko-

leniem jest kompleks rekreacyjnosportowy przy Domu Seniora. Dom ten, to dzieło Wojciecha Fułka, którego nie danym mu było uroczyście otworzyć, po bezprecedensowym w dziejach Sopotu zdymisjonowaniu go z funkcji wiceprezydenta Sopotu przez Jacka Karnowskiego. Eksperci proponują także wyznaczenie specjalnych godzin dla seniorów w klubach sportowych i ośrodkach odnowy biologicznej. A ponieważ Sopot, to nie tylko modny kurort, ale także uzdrowisko, konieczne jest rozszerzenie programów zdrowotnych, oferowanych przez tutejsze sanatoria dla mieszkańców miasta. Podejmując inicjatywy mające służyć poprawie jakości życia ludzi starszych, szczególną uwagę należy zwracać na dostępność stacjonarnej i ambulatoryjnej pomocy medycznej, likwidację barier architektonicznych, a przede wszystkim zwalczanie osamotnienia, poczucia rezygnacji i izolacji.

Jak to zrobić? – Jeśli wygramy listopadowe wybory samorządowe nowe, wyłonione w nich władze będą chciałaby szczególną uwagę zwrócić na rozwój sieci socjalnych – mówi Wojciech Fułek. – Można to osiągnąć poprzez odpowiednie zorganizowanie wspólnoty lokatorskiej, spotkania środowiskowe, udzielanie sąsiedzkiej przyjaznej opieki,

rozpowszechnienie wędrujących bibliotek, szeroko pojęty wolontariat. Niezwykle ważnym problemem jest oswojenie osób starszych z komputerem. Dzięki niemu seniorzy przekraczają mur swoistego getta. To nie tylko możność załatwieniu wielu spraw, bez potrzeby wychodzenia z domu. Umiejętność posługiwania się internetem przybliża babcie i dziadków do dzieci i wnuków, na co dzień korzystających z nowoczesnych środków komunikacji. Pod tym względem Polska jest daleko w tyle za państwami zachodniej Europy. Przeciętnie w UE z internetu korzysta 18 % seniorów. U nas zaledwie 10 %. Trudno się temu dziwić, skoro nawet w takim mieście jak Sopot nie ma przyjaznej dla seniorów mediateki, z łatwym dostępem, bez barier architektonicznych, nowoczesnej, wielostanowiskowej. Ten brak należałoby szybko uzupełnić. Dla większości starszych Sopocian to rzecz niewątpliwie znacznie ważniejsza od wybudowania nowego, luksusowego hotelu.

Ruch „Kocham Sopot” proponuje: 1. Powołanie Sopockiej Akademii IT dla Seniorów. Akademia ta, wspólnie z sopockimi firmami z sektora IT organizowałaby szkolenia dla osób starszych, pozwalające im na swobodne korzystanie ze wszystkich czynności, jakie stwarza podłączony do sieci inernetowej komputer. 2. Stworzenie nowoczesnej, pawilonowej mediateki. Mogłaby ona mieścić się przy ulicy Kościuszki, na zapleczu CKU. Jest

to miejsce, w którym zbiegają się liczne linie autobusowe, położone blisko stacji kolejowej, łatwo dostępne dla osób starszych i niepełnosprawnych. 3. Uruchomienie w filiach bibliotecznych kiosków IT ze specjalnymi stanowiskami dla seniorów i pomocą w obsłudze. 4. Stworzenie specjalnej sopockiej strony dla seniorów, na podobieństwo istniejącego już portalu dla młodych Sopocian. 5. Rozszerzenie oferty dla Uniwersytetu III Wieku o specjalne programy w porozumieniu z działającymi w mieście placówkami naukowymi, jak Instytut Oceanografii PAN, Sopockie Towarzystwo Naukowe i inne. Warto także pomyśleć o programie turystycznym dla seniorów. Jest to możliwe w ramach programu Europe Senior Tourism. Od października do kwietnia na południowych wybrzeżach Hiszpanii wypoczywają setki tysięcy starszych osób. Lansując ideę aktywnego starzenia się Unia Europejska dopłaca do każdego turysty-seniora 150 euro. W programie wczasów są ćwiczenia pamięci, terapia śmiechem, lekcje tańca, prace ręczne i oczywiście spacery po plaży. – Aż się prosi, aby Sopot włączył się w ów program – konkluduje Wojciech Fułek. – Wprawdzie Bałtyk, to nie Morze Śródziemne, ale przy tej bazie jaką mamy, moglibyśmy wylansować w Europie nasz kurort jako miasto przyjazne seniorom. Starsi ludzie z wielu krajów znaleźliby tu po sezonie spokój i liczne atrakcje turystyczno-krajoznawcze oraz kulturalne, a także placówki medyczne i rehabilitacyjne.

Od początku września za parkowanie w niedozwolonych miejscach grozi mandat

Koniec samowolki na osiedlowych drogach

Mirosław Pinkiewicz

W

zmienionym Kodeksie Drogowym pojawiło się nowe określenie i specjalny znak drogowy „strefa ruchu”. Jest to „obszar obejmujący co najmniej jedną drogę wewnętrzną, na którą wjazdy i wyjazdy oznaczone będą odpowiednimi znakami drogowymi”.

Od czasu wprowadzenia tych zmian egzekwowaniem przepisów porządkowych w ruchu drogowym w strefach zamieszkania zajmuje się policja i straż miejska. Policjanci posiadają dokładnie takie same uprawnienia, jak na wszystkich drogach publicznych. To choć częściowo może utemperować kierowców, którzy do tej pory świadomie łamali przepisy, wiedząc, że na osiedlowych uliczkach są bezkarni. Znak drogowy „ strefa ruchu” ustawiony przez spółdzielnię czy właściciela terenu będzie oznaczał, że choć wjeżdżamy na teren prywatny, to musimy stosować się do przepisów ruchu drogowego. Złe parkowanie, może zakończyć się wysokim mandatem, sprawą sądową, oraz odholowaniem pojazdu na koszt właściciela. Poważnymi konsekwencjami może zakończyć się także jazda po użyciu środka odurzającego,

Do tej pory napis „droga wewnętrzna” powodował, że policja interweniowała na drogach osiedlowych wyłącznie w ekstremalnych przypadkach, wtedy gdy życie i zdrowie ludzkie było zagrożone. Na ulicach osiedlowych, panowała swoista samowola. Kierowcy robili co chcieli bo… wiedzieli, że tam prawo drogowe nie obowiązuje i nie spotka ich kara. Teraz to się zmieniło, od 4 września policjanci otrzymali uprawnienia do egzekwowania przepisów w ruchu drogowym w strefach zamieszkania.

oraz w stanie nietrzeźwości, co do niedawna dotyczyło jedynie dróg publicznych i stref zamieszkania, a obecnie także stref ruchu. Nowe przepisy obowiązują również rowerzystów. W strefie ruchu wykroczeniem jest także: utrudnienie lub tamowa-

nie ruchu, jazda bez włączonych świateł mijania, nieposiadanie przy sobie dokumentów uprawniających do kierowania lub używania pojazdu, jak również przekroczenie dozwolonej prędkości. Prawidłowe oznakowanie dróg osiedlowych, za które odpowie-

dzialna jest spółdzielnia mieszkaniowa, umożliwi policjantom podejmowanie skutecznych interwencji wobec osób parkujących swe pojazdy w miejscach dla nich najwygodniejszych, przy lekceważeniu innych użytkowników dróg.

Jako mieszkaniec Sopotu i Komendant Policji, dokładnie znam bolączki naszego miasta. Wokół bloków często dochodzi do kolizji czy potrąceń pieszych. Kierowcy parkują auta gdzie „popadnie” i często uniemożliwiają innym kierującym na przykład wyjazd z garażu. Zapominają przy tym o najważniejszym – zastawianie dojazdu dla służb ratunkowych do bloku może spowodować, że w sytuacji zagrożenia dla życia i zdrowia ludzkiego, ta pomoc może nadejść za późno, a w takich przypadkach liczą się sekundy! Dlatego cieszą mnie te zmiany, oraz fakt, że policjanci z Sopotu będą mogli służyć pomocą mieszkańcom naszego miasta w sprawach tak dla nich uciążliwych jak dotychczasowa bezkarność „piratów osiedlowych”, oraz zapewnią wyższy poziom bezpieczeństwa w kurorcie. Autor jest Komendantem Miejskim Policji w Sopocie


Speakers’ Corner 7

Nr VIII (53) październik 2010

Z listów i maili do „Riviery”: …Mam wrażenie, że kampania wyborcza, prowadzona przez władze Sopotu odbywa się pod hasłem „wojny na wyniszczenie”, w której wszystkie chwyty są dozwolone. W zawiązku z tym chciałbym zadać publicznie kilka nurtujących mnie pytań. Wierzę, że komuś jednak starczy odwagi, aby na nie odpowiedzieć. • Kto chodzi po miejscach, gdzie wiszą plakaty (niewyborcze) ruchu „Kocham Sopot” i „zniechęca” właścicieli do ekspozycji tych plakatów? • Kto wywierał rozmaite naciski na kandydatów na radnych ruchu „Kocham Sopot” i ich rodziny, aby nie kandydowali? • Kto odwodził związanych z Sopotem przedsiębiorców, aby nie umieszczali reklam w „Rivierze”? • Czy redaktor biuletynu wyborczego Jacka Karnowskiego „Nasz Sopot” i redaktor „Kuryera Sopockiego” to jedna i ta sama osoba? • Dlaczego ewidentne materiały wyborcze „Samorządności” i Jacka Karnowskiego w „Naszym Sopocie” i „Twojej Gazecie” nie są oznaczone jako finansowane przez Komitet Wyborczy? Czyżby ktoś inny płacił za ich opublikowanie? • Czy nagłe wizyty po zakupy na sopockim rynku w godzinach pracy i w towarzystwie pracowników Urzędu Miasta są dla pana Jacka Karnowskiego formą kampanii wyborczej, czy też stałym elementem urzędowych dni pracy w każdy wtorek i piątek? • Czy telefoniczne (oczywiście anonimowe) groźby wobec organizatora sopockiego koncertu charytatywnego na rzecz poparcia Wojciecha Fułka to przypadek, czy metoda? • Czy afisze wyborcze Jacka Karnowskiego i „Samorządności” przybijane do sopockich drzew metalowymi gwoździami to element akcji „Sopot dla środowiska”? • Czy organizowane spotkań i agitacja wyborcza na terenie miejskich placówek oświatowo-wychowawczych (a takie spotkania Jacka Karnowskiego i kandydatów „Samorządności” w sopockich szkołach i przedszkolach już miały miejsce) nie jest łamaniem obowiązującej ordynacji wyborczej? • Czy malarze Henryk Cześnik i Maciej Świeszewski z własnej, nieprzymuszonej woli najpierw podpisali akces do Komitetu Honorowego Wojciecha Fułka, a potem przestraszyli się własnej odwagi, mając w perspektywie wykup od miasta własnych pracowni? Wszyscy już wiemy, w jakim stylu przebiega ta kampania. Mieli rację Wojciech Fułek, Cezary Jakubowski, Jarosław Kempa i Jerzy Hall, apelując jakiś czas temu o „czystą kampanię”. Bezskutecznie, jak się okazało. To smutne, ale pokazuje prawdziwą twarz sopockiej polityki. Nie pomoże jej szminka ani puder. Jeśli coś jest brutalnym faulem i chwytem poniżej pasa, to nadal nim pozostanie. Dlatego czas na normalność! Jerzy Waloś Chciałabym też zabrać głos w dyskusji na temat rządów pana Karnowskiego, który wciąż niestety jest naszym prezydentem. W związku z tym, przesyłam do Państwa list, który dołączyłam do ankiety rozesłanej ostatnio do mieszkańców Sopotu, a który ma być moją odpowiedzią na te żenujące działania pozorne. Oto on: Szanowny Panie Prezydencie, ta ankieta to zbitka haseł, które dla nas mieszkańców Sopotu są zwykłym bełkotem. Podobnie śmieszny i tendencyjny jest termin tych „konsultacji”. Pańskie metody pozostają od lat te same. W tym miejscu przypomina mi się epizod sprzed wielu lat, a było to również tuż przed wyborami: Prezydent Sopotu wizytuje drogę dojazdową do bloku przy ul. 23 Marca 94, i z zaangażowaniem oraz całkowitym zrozumieniem sprawy kiwa głową na znak, że Miasto dołoży wszelkich starań… Śmiałam się wtedy z naiwności mieszkańców naszego bloku, którzy liczyli na powagę obietnic składanych przez prezydenta Karnowskiego. Minęło wiele lat, dziś jest jeszcze gorzej, w naszym bloku powstała Wspólnota, która teraz odrabia to wszystko, czego Miasto nie zrobiło przez 40 lat istnienia kompleksu 6 -ciu czteropiętrowych bloków przy

ulicy 23 Marca. Zrobiono również ów dojazd, a wcześniej wymieniono okna, wyremontowano klatkę schodową. Zamiarem Wspólnoty było również ocieplenie bloku i zainstalowanie własnego pieca grzewczego, co miało być ukoronowaniem wcześniejszych starań, a prowadzić w efekcie do obniżenia horrendalnie wysokich czynszów. Pierwotnie miał to być kocioł gazowy. Złożono wymagane dokumenty. Rok czasu potrzebowali sopoccy urzędnicy na wydanie odmowy. Czy czekano na wejście przepisów, które to miały umożliwić? Pomijam tu rolę spółki Actum, która jest zarządcą Wspólnoty, a która wyraźnie działa wbrew interesowi mieszkańców, na co jednak my, zajmujący mieszkania komunalne nie mamy wpływu i czujemy się ubezwłasnowolnieni i rzuceni pomiędzy Actum, Urząd Miasta oraz rozliczającą nas Adminitrację „Kielce” z siedzibą na Grottgera,o której dalej. W przypadku podjęcia inwestycji Gmina Sopot zobowiązana byłaby do dołożenia części jej kosztów, a stanowiącej udział mieszkań komunalnych naszego bloku. A sytuacja budżetu Miasta jest trudna, szczególnie, że Miasto ma do spłacenia milionowe kary orzeczone wyrokiem sądu, a wynikając z nieposzanowania prawa, a raczej z arogancji Prezydenta Miasta. W związku z zaistniałą sytuacją postanowiono o założeniu ogrzewania proekologicznego (pompy ciepła), ale już na samym wstępie ponownie rzucane są „kłody pod nogi” i wygląda na to, że następny rok będzie stracony, a my będziemy zmuszeni w dalszym ciągu korzystać ze złodziejskich usług OPEC. Kto ma w tym interes? Na własnej skórze mieliśmy okazję przekonać się o tym, o czym coraz głośniej mówi się i pisze; urzędnicy w Sopocie notorycznie łamią prawo, są stronniczy, niekompetentni, i aroganccy. No cóż, przykład idzie z góry, mają na to przyzwolenie. Urodziłam się w Sopocie i zajmuję mieszkanie komunalne, na jego wykup mnie nie stać. Czy w związku z tym, mam być przepędzona z mojego miasta z powodu, iz czynsze, szczególnie w mieszkaniach komunalnych, rosną w zatrważającym tempie (w ciągu dwóch letnich miesięcy mój czynsz wzrósł o 100 zł) np. do Straszyna? Podlegam Administracji „Kielce” z Grottgera. To następna totalnie niewydolna „instytucja”, z powodu braków kadrowych, braku fachowości, opieszałości, niebywałego bałaganu, o poziomie usług i braku kultury pracowników nie ma sensu wspominać. Rozliczenia za wodę i c.o. otrzymujemy z rocznym prawie opóźnieniem, często błędnym na sumy rzędu setek złotych, w wiadomą stronę. Co z tymi, którzy sobie tego sprawdzić nie potrafią? Zdaję sobie sprawę, że poziom obsługi mieszkańców to pochodna tego, jakie środki się na to przeznacza oraz zupełnego braku zainteresowania tymi, którzy nie mają głosu. Ale Pan i pańscy urzędnicy, żyjcie z naszych podatków, a ja pracuję już 35 lat i przez te wszystkie lata również moje podatki są odprowadzane do kasy Miasta. I to jest rzeczywiste życie nas zwykłych sopocian, o czym Pan, Panie Prezydencie nie ma pojęcia. Blichtr i pretensjonalny monumentalizm, pozbawiony klimatu, należnego Sopotowi na dłuższą metę nie zastąpi realizacji faktycznych potrzeb jego mieszkańców, w stosunku do których, wykonuje Pan działania pozorne, jak choćby te „konsultacje”. Pan stracił kontakt z rzeczywistością już dawno, żyje Pan w iluzji, a obudzenie z niej, jak widać, może nastąpić tylko, po spadnięciu ze stołka, który stał się już tak wysoki, że dostrzega Pan z niego tylko te największe obiekty. Zbyt wiele żalu i pretensji wobec Pana uzbierało się, i to, na co mamy nadzieje, ja i wielu moich znajomych i przyjaciół to to, iż z Panem odejdą aroganccy, niekompetentni urzędnicy (którzy w dodatku zbyt drogo nas kosztują) oraz radni, którzy nie działają w naszym, mieszkańców interesie oraz, że skończy się niemoc na którą teraz my zwykli sopocianie jesteśmy skazani. I wreszcie, że Sopot zacznie się rozwijać harmonijnie, a my obywatele Sopotu, znajdziemy w nim należne nam miejsce. I dlatego ja i wiele innych osób, mamy zamiar pokazać Panu czerwoną kartkę. Nic nie tracimy, a możemy wiele zyskać. O.B. Imię i nazwisko do wiadomości redakcji

…Z narastającym w miarę lektury zdumieniem czytałam artykuł (choć nie wiem czy to właściwe określenie) autorstwa sopockiej radnej, Małgorzaty Maj, zamieszczony w wyborczym biuletynie kandydata na prezydenta Sopotu Jacka Karnowskiego „Nasz Sopot”. W zamyśle p. Maj miała to być zapewne „polemika” z programem „Sopot – miasto przyjazne seniorom”, opracowanym przez zespół ruchu „Kocham Sopot”, który otrzymałam na sopockich Targach Seniora od przemiłego młodego człowieka. Piszę „polemika” w cudzysłowie, bo tekst nawet w jednym zdaniu nie dotyczy treści tego programu, nie wspominając o tym, że nie odnosi się do konkretnych propozycji i pomysłów w nim zawartych. Pani Maj nie zauważa żadnego z pomysłów i projektów, ułatwiających codzienne życie sopockim seniorom, które łatwo można wprowadzić na terenie Sopotu w życie małym nakładem sił i środków. Radna Platformy Obywatelskiej ogranicza się jedynie do stwierdzenia, że w Sopocie jest dobrze i… kropka. W związku z tym wszelka dyskusja na temat stworzenia z Sopotu pewnego rodzaju wzorca miasta przyjaznego seniorom nie ma dla niej sensu, bo… jest dobrze itd. Nie warto więc dyskutować, bo MY wszystko już zrobiliśmy i wszystko wiemy najlepiej. Pani Maj, pisząc to, co napisała, miała najprawdopodobniej jeszcze jeden zamysł – jej kuriozalny tekst miał na celu „dowalić” – przepraszam za to wyrażenie, ale tylko ono oddaje właściwie intencje autorki – najgroźniejszemu kontrkandydatowi Karnowskiego do fotela prezydenta, Wojciechowi Fułkowi. Der Zweck heiligt die Mittel?- jak mawiają Niemcy. Ale czy my, Polacy też musimy kierować się tą brutalną zasadą? Taki, instrumentalno-wyborczo-wybiórczy sposób myślenia radnej Maj o Sopocie i jego problemach byłby może ośmieszający (zwłaszcza dla kogoś, kto pełni funkcję radnego), gdyby nie to, że jest po prostu szkodliwy dla obywatelskiego modelu demokracji. Kto nie z nami, ten przeciw nam! Czy już naprawdę Sopot nie jest nasz? Tylko wyłącznie ICH? Z poważaniem Janina Szydłowska Zarzuty korupcyjne, okłamywanie wymiaru sprawiedliwości i mieszkańców przed referendum. Przecież obiecał nam wszystkim, że więcej nie wystartuje w wyborach na prezydenta miasta. Mimo to zmienił zdanie wykorzystując wyjątkowo obrzydliwy w swej obłudzie argument w postaci katastrofy smoleńskiej. Zagorzali zwolennicy ślepo wierzą w jego niewinność, choć sprawę przeciwko niemu prowadzi jeden z najlepszych polskich prokuratorów – ten sam, któremu premier przekazał do prowadzenia najtrudniejsze w Polsce śledztwo dotyczące śmierci Krzysztofa Olewnika. Nikt nie zadaje sobie pytania, jaki interes miałby ten czy inny prokurator w tym, by pogrążać „niewinnego” Jacka K. Wszyscy słyszeliśmy jak wymuszał mieszkanie dla mamy. „Jedno wziąłbym ja, drugie kolega, wiesz ja bym w to nie wchodził tylko moja mama”. Mnie to w zupełności wystarczy, by wyobrazić sobie, jak załatwia się interesy w naszym mieście, jeśli zgoda na ich przeprowadzenie zależy od prezydenta miasta. Dzisiaj okazuje się, że zwolennicy Jacka K. chcą przekonać nas, że Pan Wojciech Fułek, jego najgroźniejszy konkurent, który jak wynika z sondaży wygra w drugiej turze wyborów prezydenckich, to człowiek porównywalny z Danutą Hojarską z Samoobrony. Wsłuchuję się w te słowa z niedowierzaniem i pytam: komu w Sopocie bliżej do Samoobrony? Politykowi, który podobnie jak Andrzej Lepper, mimo ciążących na nim zarzutów korupcyjnych i dopuszczenia się innych ewidentnych kłamstw startuje w wyborach na prezydenta miasta, czy też komuś na kogo nigdy nie padł nawet najmniejszy cień podejrzeń? Kto jest bardziej godny zaufania – ojciec, który potrafi zadbać i być z własną rodziną, czy człowiek mający tę rodzinę za nic, traktujący własną żonę i dzieci jak tło wyborczego zdjęcia? Mam nadzieję, że Sopocianie nie dadzą się tym razem nabrać i już niebawem, raz na zawsze skończy się ta męcząca nas wszystkich duszna i nieprzyjemna era sopockiego Leppera. A.C. Imię i nazwisko do wiadomości redakcji


8 Biznes

www.riviera24.pl

Jesienna akcja sopockiego ubezpieczyciela

Elektroniczne innowacje Ergo Hestii

Hestia pomaga Pracownik w szczepieniach z Facebook’a S

w ocenie kompetencji i ewentualnym stworzeniu dokumentów koniecznych przy zgłoszeniu swojej kandydatury. Poza standartowymi elementami rekrutacyjnymi, jak choćby treść ofert prac, czy opis wymagań ze strony zatrudniającego, internauta znajdzie na Facebook -u sporo atrakcji. Na przykład wywiad filmowy z pracownikiem Ergo Hestii, filmy instruktażowe, pozwalające poprawnie napisać CV, quizy mające sprawdzić nasze predyspozycje do wykonywania zawodu, konkursy z nagroda-

mi, wirtualną pomoc konsultanta do spraw rekrutacji. St – Budowanie firmy i pozyskiwanie pracowników, to proces oparty między innymi o więź społeczną i przepływ informacji – wyjaśnia Małgorzata Gwozdz, dyrektor biura doboru i rozwoju kadr Ergo Hestii. – W tym kontekście korzystanie z portali takich jak Facebook dla celów rekrutacyjnych, to naturalna kolej rzeczy. Tym bardziej, że profile społecznościowe coraz częściej pełnią rolę agregatów informacji ze wszystkich dziedzin naszego życia. (kf)

fot. archiwum

opocki ubezpieczyciel – Grupa Ergo Hestia poszukuje pracowników na portalu społecznościowym Facebook. Oferta informacyjno-rekrutacyjna Grupy Ergo Hestia www.facebook.com/ grupaergohestia skierowana jest nie tylko do osób poszukujących pracy. Skorzystać z niej mogą także ci internauci, którzy chcieliby poznać bliżej specyfikę pracy w firmie ubezpieczeniowej. Oferta pozwala zainteresować kandydatów konkretnymi ogłoszeniami na temat zatrudnienia, ukazać stanowiska pracy „od kuchni”, oraz pomóc

zwłaszcza dla małych dzieci. Wysiadywania w poczekalniach wypełnionych kaszlącymi i kichającymi pacjentami można jednak uniknąć. Pomaga w tym Ergo Hestia Sopot, gdzie możemy ubezpieczyć się w ramach Medical Assistance. Koszt takiego ubezpieczenia wynosi 30 bądź 60 złotych za rok. W pierwszej wersji wystarczy zadzwonić na infolinię Ergo Hestii i zgłosić zapotrzebowanie na powyższą usługę. Zgodnie z umową lekarz ze szczepionką

i strzykawką pojawi się w domu ubezpieczonego już w ciągu czterech godzin od telefonicznego zgłoszenia. Prócz szczepionki Medical Assistance Ergo Hestii oferuje, w razie potrzeby, transport medyczny do i ze szpitala, oraz dowóz leków i żywności. W wariancie rozszerzonym (60 złotych) ubezpieczyciel zapewnia poza tym 4 wizyty lekarza lub pielęgniarki, opiekę nad dzieckiem, osobą niesamodzielną, a nawet nad zwierzętami domowymi. (kf)

fot. archiwum

J

esień, zima i wczesna wiosna to okres wzmożonej zachorowalności na grypę. Choroba ta, jak wiadomo, najgroźniejsza jest dla ludzi starszych, małych dzieci i osób przewlekle chorych. Już od września lekarze biją na alarm: powinniśmy szczepić się przeciwko grypie. Pozwoli to uniknąć zakażenia, a nawet jeśli do niego dojdzie, przebieg choroby będzie o wiele łagodniejszy i przebiegać będzie bez groźnych powikłań. Szczepienie wymaga jednej, a nawet dwóch wizyt w przychodni, co jest stresujące

Ergo Hestia zdobyła pierwsze miejsce wśród polskich towarzystw ubezpieczeniowych

Sypią się nagrody M

amy do odnotowania kolejne poważne sukcesy Ergo Hestii. W rankingu jakości obsługi sopocka Grupa zajęła pierwsze miejsce wśród polskich towarzystw ubezpieczeniowych za rok 2010. Wyróżnienie to jest tym cenniejsze, ponieważ zostało przyznane przez konsumentów, głosujących za pośrednic-

twem portalu jakoscobslugi.pl. Oceniali oni organizację i czas obsługi, wiedzę, kompetencję, oraz zachowanie i wygląd personelu. Godło Jakość Obsługi przyznawane jest od trzech lat Ergo Hestia została nagrodzona już po raz drugi z rzędu – pierwszy raz w roku 2009. Drugą cenną nagrodą Ergo Hestii jest Raport Roczny Grupy

za rok 2009. Zdobył on główną nagrodę w dziesiątej już edycji konkursu Biuletynów Firmowych. Przyznano ją za „projekt jednorazowy”, oraz fotografię przedstawiającą trzynastoletniego chłopca, zamieszczoną w Raporcie Rocznym (w trzeciej części pod tytułem „Indywidualiści”). Fotografia otrzymała tytuł „Zdjęcie Roku). Na kartach wy-

dawnictwa podsumowującego rok 2009 w Ergo Hestii zamieszczone zostały zdjęcia dzieci, jakie urodziły się pracownikom Grupy na całej przestrzeni działalności sopockiego ubezpieczyciela. Przedstawiono dzieci w różnym wieku, od niemowląt po nastolatków. Są również wśród nich ludzie niemal dorośli – warto przecież pamiętać, że

Ergo Hestia działa w Sopocie już 19 lat. Raport Roczny zawiera wiele informacji o rozwoju spółek ubezpieczeniowych Grupy, wykraczających poza relacje poświęcone wyłącznie wynikom finansowym. Jest swoistym portalem rodzinnym firmy. Mówi o jej biznesowej odkrywczości, doskonaleniu organizacji wewnętrznej,

pracy nad konkurencyjnością i dążeniu do sukcesu. Zdumiewająco dużą wiedzę na te tematy mają dzieci pracowników, jak wynika z dołączonych do ich zdjęć wypowiedzi. Zarówno maluchów, jak dorastającej młodzieży. Organizatorem prestiżowego w branży konkursu Biuletynów Firmowych jest Agencja Doradcza i Wydawnicza „Apage”. (kf)


Społeczeństwo 9

Nr VIII (53) październik 2010

Znamy już kandydatów na sopockich radnych ruchu „Kocham Sopot”.

Chcemy zmian, chcemy budować N

a listach wyborczych ruchu obywatelskiego „Kocham Sopot” znaleźli się m.in. prawnicy, architekci, menedżerowie, artyści, dziennikarze, prywatni sopoccy przedsiębiorcy, urzędnicy. Lider ruchu, Wojciech Fułek, uważa że jest to doskonała mieszanka doświadczenia i entuzjazmu, rutyny i nowej energii. – Nie jesteśmy partią i to jest naszą przewagą nad innymi. Chcemy rozsądnych zmian w codziennym zarządzeniu miastem, co nie znaczy, że chcemy cokolwiek burzyć – mówił podczas konwencji wyborczej Wojciech Fułek, – My jesteśmy od budowania, dosłownie i w przenośni. Chcemy budować pomosty porozumienia, pomiędzy mieszkańcami a ratuszem, pomiędzy partiami, pomiędzy ludźmi. Chcemy jednak pewnej moralnej odnowy i nowego ducha. Stawiamy na konkretne osoby, a nie na szyld partyjny.

Okręg nr IV – Kamienny Potok, Brodwino Z list wyborczych ruchu obywatelskiego „Kocham Sopot” startują zarówno osoby całkiem nowe, pragnące realizować swoje pomysły z pożytkiem dla Sopotu i jego mieszkańców, jak i ludzie doskonale już sopocianom znani i sprawdzeni w swoich społecznych i samorządowych działaniach. Jednym z nich jest lider okręgu nr IV – Jarosław Kempa. Ten najbardziej popularny sopocki radny (cztery lata temu zdobył blisko tysiąc głosów – kolejny kandydat miał ich połowę) jest wykładowcą i pracownikiem naukowy UG, obecnie kończy doktorat z ekonomii. Kempa pełnił przez wiele lat funkcję Przewodniczącego Komisji Polityki Gospodarczej Rady Miasta, jest członkiem Platformy Obywatelskiej. W jego okręgu (Sopot i Kamienny Potok) kandydować będą m.in.: prof. Andrzej Orłowski, sopocianin od urodzenia, samodzielny pracownik naukowy, specjalista w dziedzinie akustyki, oceanografii, rybactwa i środowiska. Orłowski pasjonuje się szeroko rozumiana kulturą – od opery po rock’nroll, a także studenckim teatrem hiszpańskim. Ma żonę i dwoje dzieci, bezpartyjny. Kolejnym kandydatem w tym okręgu jest Anna Stasierska, prawnik z wykształcenia, menedżer kultury z zamiłowania. Pani Anna była autorką wielu przedsięwzięć artystycznych i kulturalnych na terenie Sopotu, m.in. Lata Teatralnego w Teatrze Atelier im. Agnieszki Osieckiej. Równie nietuzinkowym życiorysem może się wylegitymować Dariusz Sieńczewski, mieszkaniec Brodwina, filozof z wykształce-

nia. Jego zdaniem w Sopocie niezbędne są zmiany we władzach i zdecydowany zwrot w stronę mieszkańców, ponieważ samorząd zbyt się upartyjnił i odizolował od mieszkańców. Na tej liście znalazła się także Katarzyna Szczecina – nauczyciel i wychowawca dzieci i młodzieży w szkole na Brodwinie, aktywnie działająca wraz z mężem Dariuszem w sopockim harcerstwie. Społeczność sportowców, a zarazem prywatnych przedsiębiorców reprezentuje Mariusz Czajor. Zdaniem tego niegdyś świetnego tenisisty stołowego, w Sopocie należy stworzyć klimat przyjazny dla przedsiębiorczości, tzw. „przyjazne otoczenie” biznesu. Kolejnym kandydatem z okręgu nr IV jest Jarosław Lisiecki, taksówkarz, mieszkaniec Brodwina. Zdaniem Lisieckiego, im mniej partii w samorządach tym lepiej dla miasta. Ostatni dwaj kandydaci ruchu „Kocham Sopot” to Jan Ujma i Paweł Wilkicki. Pierwszy z nich mieszka w Sopocie od 65 lat, w tym na osiedlu Brodwino od 1977 r. Ujma jest absolwentem Politechniki Gdańskiej, z wykształcenia inż. mechanik dwóch specjalności – lądowej i morskiej. Aktualnie pełni funkcję członka Rady Nadzorczej w Nauczycielskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, wcześniej był długoletnim członkiem Rady Osiedla Brodwino, nie należy do żadnej partii. Paweł Wilkicki to z kolei prywatny przedsiębiorca z branży marketingowo-reklamowej. Zajmuje się także organizacją wydarzeń sportowych i muzycznych.

Okręg nr II – Południe Niekwestionowanym liderem jest tutaj Jerzy Hall – prawnik, legenda demokratycznej opozycji z czasów PRL, prywatny przedsiębiorca, fan koszykówki, siatkówki innych sportów, aktywny sportowiec. Hall jest ponad to członkiem PO, wieloletnim radnym i przewodniczącym Komisji Bezpieczeństwa i Porządku w Radzie Miasta Sopotu. W tym okręgu na liście znalazła się również architekt Agnieszka Lasota, która otrzymała nagrodę za pracę magisterską na temat sopockiej architektury, od urodzenia związana z Sopotem. Równie barwną postacią jest Lucjan Brudzyński z wykształcenia prawnik, z zamiłowania har-

fot. Jacek Kołakowski

Konrad Franke

Ruch „Kocham Sopot” wystawił do wyborów samorządowych 42 kandydatów na radnych we wszystkich czterech okręgach. Wśród nich znaleźli się ludzie najróżniejszych profesji, w różnym wieku, posiadających różne doświadczenia.

cerz. Brudzyński przez wiele lat pełnił funkcje harcmistrza i komendanta sopockiego hufca ZHP, dziś jest centralnym skarbnikiem ZHP, chce aktywnie włączyć się w integrację sopockich organizacji pozarządowych. Kolejnym kandydatem na radnego jest Andrzej Kuta – prywatny przedsiębiorca, ekonomista, konsultant z dziedziny finansów i budżetu. Sopot Południe reprezentuje także Łucja Sobczak – doskonały scenograf teatralny, wieloletni współpracownik teatrów Wybrzeże i Muzycznego w Gdyni, jest też organizatorem koncertów i festiwali. Na liście ruchu „Kocham Sopot” jest też Maciej Wysiecki – sopocianin od urodzenia. Wysiecki pracuje na Uniwersytecie Gdańskim, gdzie zajmuje się poligrafią. Magda Stankowska jest sopocianką od urodzenia, a od niedawna szczęśliwą mężatką, związana z sopockim chórami i Międzynarodowym Festiwalem Chóralnym Mundus Cantat. Jednym z najmłodszych kandydatów na radnego jest student UG Sławomir Lamparski, który pasjonuje się koszykówką, kulturą, biegami po plaży i lesie, chce wnieść swoją energię w życie społeczne miasta. Ewelina Adrian to absolwentka Akademii Morskiej, w Sopocie mieszka dopiero od kilku lat, ale zakochała się w naszym mieście i chciałaby zaangażować się w pracę na rzecz jego mieszkańców. Ostatnim na liście jest Adam Adamowicz – sopocianin od urodzenia, prywatny przedsiębiorca z branży muzycznej i koncertowej. Adamowicz aktywnie wspiera m.in. sopocką parafię św. Michała.

Okręg nr I – Centrum. Radnego Henryka Hryszkiewicza nie trzeba chyba nikomu szerzej rekomendować. Jego energia i niebywałe wprost zaangażowanie społeczne w sposób naturalny uczyniły go liderem okręgu nr I. Hryszkiewicz jest sportow-

cem, trenerem i wychowawcą młodzieży. Zdobył wicemistrzostwo Europy i Polski w kulturystyce, aktualnie pełni funkcję Przewodniczącego Komisji Sportu Turystyki i Młodzieży w Radzie Miasta, bezpartyjny. Prócz niego na tej liście znalazł się m.in. prof. Tymon Zieliński z Instytutu Oceanologii Polskiej Akademii Nauk w Sopocie, fizyk atmosfery, założyciel i Prezes Sopockiego Towarzystwa Naukowego. Obok niego wystartuje również Olga Krzyżyńska – od dziecka związana z Sopotem, dziennikarka, artystka-plastyk, pracownik samorządowy. Krzyżyńska współorganizowała m.in. Święto Ulicy Obrońców Westerplatte, gdzie mieszka, skutecznie zabiegała też o remont tej ulicy i zachowanie zabytkowego mostku znajdującego się u jej zakończenia, pasjonatka dziejów Pomorza Gdańskiego skąd pochodzi jej rodzina. Zbigniew Okuniewski, jak sam siebie określa, jest sopocianinem od zawsze, również związany z ul. Obrońców Westerplatte. Członek Zarządu Towarzystwa Przyjaciół Sopotu, szef tzw. sekcji eksploracyjnej, poszukującej śladów przeszłości, nie tylko sopockich. To właśnie on odnalazł na jednym z sopockich strychów listy Kazimierza Przerwy-Tetmajera. Kolejną kandydatką w okręgu Centrum jest Grażyna Czajkowska, mama trzech wspaniałych dzieci, Magdy, Filipa i Michała. Czajkowska aktywnie działa w szkolnych Radach Rodziców i w kawiarence parafialnej przy kościele św. Jerzego. Michał Kaszubowski to z kolei absolwent Wyższej Szkoły Turystki i Hotelarstwa, przekonany, że w duszę miasta należy wlać nową energię i entuzjazm. Chciałby także zająć się sprawami młodych ludzi, którym – jego zdaniem – Sopot na razie nie stwarza odpowiednich perspektyw. Maria Miotk skończyła filozofię i kulturoznawstwo na UG,

z zamiłowania jest choreografką i tancerką „wychowaną” przez Sopocki Teatr Tańca. Z Sopotem związana od urodzenia, a nawet od pokoleń, jako prawnuczka red. Cieszyńskiego. Iwona Nowak jest sopocianką z wyboru i serca. Postanowiła zaangażować się w ruch „Kocham Sopot” ponieważ wierzy, że miastu potrzebna jest zmiana i moralna odnowa. Podobnego zdania jest Halina Sut – sopocka emerytka posiadającą ogromne doświadczenie w pracy samorządowej. Jej zdaniem Sopot trzeba zwrócić mieszkańcom. Z kolei młodych sopocian w tym okręgu reprezentuje Jakub Drohomirecki, sopocki architekt, inicjator akcji „zielonego podwórka” dla Sopotu, aktywnie angażujący się w różne przedsięwzięcia obywatelskie. Ostatnie miejsce na liście znalazła Andżelika Zając – mama, kochająca żona, Prezes Ogrodów Działkowych przy ul. Łokietka. Głęboko wierzy, że ruch „Kocham Sopot” odmieni Sopot na lepsze.

Okręg nr III – Zachód W tym okręgu liderem jest Wojciech Fułek, założyciel ruchu „Kocham Sopot” i jego kandydat na prezydenta miasta. Prócz niego do rady miasta kandyduję również Magda Masny, sopocka florystyka, ekolog, właścicielka kwiaciarni na ul. Kościuszki. Pani Masny chce przypilnować odpowiedniego zagospodarowania sopockich terenów zielonych. Halina Charytonów-Niesyn pochodzi z sopockiej rodziny prawniczej. Jest magistrem prawa i ekonomii, absolwentką Uniwersytetu Gdańskiego, specjalistką z dziedziny finansów i controllingu. Sopocianka od urodzenia, mężatka, matka 10 letniej córki Julii. Kolejny kandydat to Piotr Kurdziel, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej „Przylesie”. Przed laty był również dyrektorem MOSIR-u, chce zając się sprawami sopockich spółdzielców.

Barbara Sowińska jest nauczycielką języka polskiego w sopockim gimnazjum, jej pasją jest literatura, aktywnie działa w klubie przy parafii św. Jerzego, jest przekonana, iż Sopotowi potrzebna jest „rewitalizacja” ducha. Prywatny przedsiębiorca Robert Gwóźdź jest sopocianinem z wyboru, który chce aktywnie włączyć się w takie działania obywatelskie, jakie symbolizuje ruch „Kocham Sopot”, prywatny przedsiębiorca, był w grupie, która protestowała przeciwko nowej, jego zdaniem niefortunnej lokalizacji schroniska dla zwierząt. Jerzy Kurek pasjonuje się sprawami ekologii i ochrony środowiska. Jest jednym z założycieli klubu ekologicznego „sopockie Potoki”, aktywnie edukuje sopocką młodzież i dzieci w sprawach środowiska naturalnego i licznych zagrożeń. Wojciech Kruk to z kolei młody prywatny przedsiębiorca z branży marketingu i reklamy, aktywnie działa we wspólnocie przy parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa przy ul. Malczewskiego. Krzysztof Wołkowicz jest właścicielem popularnego w Sopocie studia bonsai, które usytuowane jest na osiedlu Mickiewicza; popularyzator i organizator wielu wystaw, aktywnie działający na rzecz promocji miasta. Ostatnim kandydatem na liście w tym okręgu jest Gerard Łukaszewicz, oficer żeglugi, obecnie pracownik Polskiego Rejestru Statków. Łukaszewicz wsławił się uratowaniem „Batorego” (choć nie był to ten legendarny transatlantyk), chce, aby Sopot naprawdę zasługiwał na miano europejskiego kurortu i wierzy, że razem z pozostałymi radnymi uda mu się tego dokonać. Jak zapewnia lider Ruchu Obywatelskiego, Wojciech Fułek, jest to lista skonstruowana ponad wszystkimi podziałami, również politycznymi, bo tylko tacy kandydaci na radnych zapewniają zarówno komfort życia sopocian, jak i zrównoważony, stabilny rozwój miasta.


10 Rozmowa Riviery

www.riviera24.pl

Z Henrykiem Hryszkiewiczem, trenerem i wychowawcą młodzieży, wicemistrzem Europy i świata w kulturystyce, niezależnym radnym, przewodniczącym Komisji Sportu Turystyki i Młodzieży Sopotu rozmawiamy o planach dla sopocian na najbliższą kadencję.

Sopot potrzebuje mądrych decyzji Przez cztery ostatnie lata byłeś sopockim radnym, niezależnym przypomnijmy. Obecnie startujesz z listy ruchu obywatelskiego „Kocham Sopot” Wojciecha Fułka. Dlaczego? Bo to w tej chwili to najlepsza formuła dla mieszkańców naszego miasta. Czas skończyć z upolitycznieniem sopockiego samorządu. Partie dbają przede wszystkim oźwłasne interesy, a dopiero później o resztę lokalnych spraw. Taka sytuacja prowadzi do konfliktów, a przecież każdemu sopocianinowi, który rzeczywiście kocha Sopot i chce jego dobra, tak naprawdę zależy na zgodzie i spokojnym życiu, a nie na aferach i awanturach.

„Znam Henryka Hryszkiewicza od wielu lat. Dał się poznać jako doskonały sportowiec i jeszcze lepszy działacz społeczny, organizator i radny. Propaguje i zaszczepia dzieciom i młodzieży bakcyla sportu, pracowitości, sumienności, koleżeństwa i współpracy w grupie. Jak najbardziej zgadzam się z mottem Sopockiego Stowarzyszenia Kulturystyki i Rekreacji, którego Henryk jest prezesem – „Sport metodą wychowania młodzieży.” Grzegorz Kacała – najwybitniejszy polski rugbista w historii tego sportu, grał m.in. w Ogniwie Sopot, Lechii Gdańsk, Olympique’u le Creusot, FC Grenoble (wicemistrzostwo Francji), Paris St. Germaine, CA Brive i Cardiff RFC (mistrzostwo ligi walijsko-szkockiej). W roku 1977 wraz z zespołem CA Brive zdobył Puchar Europy (został uznany za najlepszego zawodnika finału), był również reprezentantem Polski, obecnie trenuje zespół rugby gdańskiej Lechii.

Jakimi cechami powinien legitymować się wzorowy radny? Powinien być człowiekiem sukcesu, i to nie tyle własnego, co przede wszystkim sukcesu miasta. Nie może być jedynie maszynką do głosowania, uruchamianą w odpowiednim momencie przez prezydenta, jak to często bywało w ostatnich kadencjach. Kandydat na radnego musi mieć jasno sprecyzowaną wizję rozwoju miasta, a przede wszystkim powinien być człowiekiem aktywnym, i myślę, że ja nim jestem. Na czym polega ta wizja? Co chciałbyś zrobić, jako radny w najbliższej kadencji? Przede wszystkim chciałbym zmiany na stanowisku prezydenta Sopotu. Bez niej niewiele można będzie zdziałać. Jacek Karnowski przez ostatnie dwa lata kompletnie się pogubił w tym, co robi. Wydaje mi się, że problemy zawodowe i osobiste go przerosły. Poza tym popadł w rutynę, podobnie jak większość radnych… W ostatnich latach, jako sportowiec i wychowawca młodzieży, wielokrotnie podsuwałem mu różne pomysły na rozwój sportu i zwiększenie bezpieczeństwa w naszym mieście, a on nie brał tego w ogóle pod uwagę. Miał swoje priorytety w postaci „posągowych” inwestycji. Jako żeglarz preferował wyłącznie spor-

że wszystko wie najlepiej. A tak nie może być… Prezydent musi być zdrową głową, w której rodzą się zdrowe pomysły. Dzięki nim mieszkańcy, czyli ciało, czują się bezpiecznie i komfortowo pod każdym względem. Jeśli głowa jest chora, to i ciało cierpi. Niestety pan Karnowski przestał być taką głową. Jest oskarżony o korupcję. Obiecał dokończyć kadencje i odejść z urzędu miasta. Myślę zresztą, że znalazłoby się jeszcze kilka innych ważnych powodów, o których nie chcę tutaj wspominać, choćby przez wzgląd na damy… Problemy pana Karnowskiego znane są już chyba wszystkim sopocianom, wróćmy więc do twojego pomysłu na Sopot… To może za chwilę, bo chciałbym jeszcze parę słów powiedzieć o sobie, o tym, dlaczego jestem taki jaki jestem… Ależ proszę bardzo. Bo widzisz, każdy rodzi się kimś innym, czasem lepszym, czasem gorszym człowiekiem. Ale chodzi o to, żeby znaleźć coś w życiu dla siebie, coś co przynosi satysfakcję. A jeśli to coś daje jeszcze korzyść innym, to już jest super. Ja urodziłem się w bardzo biednej rodzinie, mając cztery lata zostałem sierotą, byłem w zasadzie skazany na życiową klęskę. Na szczęście przygarnęli mnie

wraz z pozostałym rodzeństwem nasi dziadkowie. To byli wspaniali ludzie. W naszej rodzinie bywało różnie, czasem brakowało na jedzenie i ubranie, nigdy jednak nie zabrakło miłości. Moi dziadkowie nauczyli mnie jednej bardzo ważnej rzeczy: nie żyje się wyłącznie dla siebie. I tym kieruje się i jako sportowiec, i jako wychowawca młodzieży, i jako radny. Aby zarobic na pierwsze trampki i koszulkę na zajęcia WF’u w szkole podstawowej, musiałem myć szyby samochodowe, bo dziadków nie było stać na moje sportowe potrzeby. Wszystko, co udało mi się osiągnąć, zawdzięczam nauce wyniesionej z domu i swojej pracy. Wie o tym doskonale moja żona, wie syn, wiedzą moi przyjaciele i wie młodzież, którą trenuję. Cztery lata temu zrozumiałem, że mogę zrobić coś dobrego dla sopocian, jako radny. Wystartowałem w wyborach samorządowych i zostałem wybrany. Ludzie mi zaufali i myślę, że się nie zawiedli, bo w dobiegającej właśnie końca kadencji udało mi się naprawdę wiele zrobić. Oczywiście nie wszystko, co bym chciał, bo wiele moich pomysłów blokowano z uwagi na potrzebę realizacji innych bardziej „prestiżowych” inwestycji. Nie mniej, jeśli zostanę ponownie radnym, postaram się dokończyć to, czego jeszcze nie zrobiłem. Czyli? Po pierwsze, jako przewodniczący Komisji Sportu, Turystyki i Młodzieży, chciałbym zwiększyć dostęp młodym ludziom do obiektów sportowych. Sport bowiem, to

jest ono takie, jak byśmy sobie tego życzyli. Zwłaszcza w kontekście trwającego już o dłuższego czasu konfliktu pomiędzy prezydentem Karnowskim a komendantem miejskim policji Mirosławem Pinkiewiczem. Kolejna sprawa to czystość miasta – szczególnie plaż, które w ostatnim sezonie pozostawiały wiele do życzenia. Problemem do rozwiązania są też knajpki i kluby muzyczne rozsiane wzdłuż Monciaka. Mam konkretne plany również w tej dziedzinie – mianowicie będę postulował, żeby Sanepid zwiększył kontrolę tych miejsc pod względem natężenia nagłośnienia. Jako technik-elektronik, wiem, że istnieją sposoby odpowiedniego wyciszenia takich miejsc, i to bez uszczerbku dla poziomu jakości muzyki wewnątrz klubu. Nocne hałasy dochodzące z dyskotek to ogromny dyskomfort dla mieszkańców Sopotu, i niestety obecne władze nie dają sobie rady z tym problemem. Trzeba doprowadzić do tego, by,,wilk był syty i owca cała”. Wróćmy jeszcze do sprawy czystości, jak długo jeszcze nasi goście będą załatwiać swoje potrzeby w – proszę wybaczyć mi ten kolokwializm – krzakach? Czy naprawdę łatwiej jest wybudować pięciogwiazdkowy hotel niż publiczną toaletę? Gdy tylko zostałem przewodniczącym Komisji, od razu poruszyłem na radzie ten temat. Zaproponowałem, żeby – skoro miasta nie stać na toalety z prawdziwego zdarzenia – postawić to-

„Henryka Hryszkiewicza poznałem w roku 2004 w moim Klubie Kolaseum. Henio przyprowadził grupę młodzieży i zaproponował współpracę, która trwa do dziś. Jego zaangażowanie w pracę z młodymi ludźmi od początku wzbudziło moje ogromne uznanie. Widziałem ile energii i swojego wolnego czasu temu poświęca, nie biorąc przy tym za swoją, jakże odpowiedzialna pracę, ani grosza. Życzyłbym sobie i wszystkim sopocianom więcej podobnych do Henryka, zupełnie bezinteresownych, wspaniałych ludzi.” Marian Kolasa – mistrz i rekordzista Polski w skoku o tyczce, medalista halowych Mistrzostw Europy, olimpijczyk z Seulu (1988), odznaczony m. in. srebrnym Medalem za Wybitne Osiągnięcia Sportowe, właściciel klubu Kolaseum Sopot Fitness.

najlepszy sposób wychowawczy i zarazem prewencyjny. Dzięki niemu unikamy patologii, młody człowiek zamiast pić piwo, czy zażywać narkotyki, realizuje się, jako sportowiec. Aby zrozumieć jak to działa, wystarczy wspomnieć legendarnego boksera i wychowawcę młodzieży, Feliksa Stamma. Ja zresztą, jak już wspominałem, jestem również najlepszym przykładem zbawiennego działania sportu. Po drugie chcę pracować nad poprawą relacji pomiędzy mieszkańcami a turystami, z których nasz kurort po części żyje, ale za których sprawą powstają często poważne problemy. Myślę m.in. o poprawie bezpieczeństwa w Sopocie, bo nie ukrywajmy, nie

alety przenośne tzw. toi-toi, zabudowane przęsłami drewnianymi, aby wkomponować je w krajobraz; zwłaszcza w parkach, przy placach zabaw i przy alejkach prowadzących na plaże. Udało mi się nawet w ostatnich miesiącach doprowadzić do ustawienia takich toalet w pobliżu placów zabaw w Parku Południowym i Północnym. Nie jest to na pewno rozwiązanie idealne, ale od czegoś przecież trzeba zacząć. W przyszłej kadencji chciałbym toi-toi-e zamienić na murowane, normalne toalety publiczne. I na to muszą znaleźć się pieniądze w budżecie miasta – to jest jeden z moich priorytetów.

fot. archiwum

Krzysztof M. Załuski

towców uprawiających swoja ulubiona dyscyplinę sportu, natomiast nie zauważał, że poza nią są inne, kto wie, czy z punktu widzenia wychowania młodzieży, nie ważniejsze dyscypliny. W budżecie miasta jest zarezerwowane około 50 tysięcy złotych rocznie na nagrody dla wszystkich sopockich sportowców, którzy zdobywają medale na mistrzostwach Polski, Europy i świata. Tymczasem prezydent Karnowski nagradzał prawie wyłącznie żeglarzy, koszykarzy i lekkoatletów. Ja jestem człowiekiem bardzo wyczulonym na sprawiedliwość, i jeżeli widzę, że pomimo moich zabiegów dyskryminowani są sportowcy, uprawiający mniej widowiskowe dyscypliny, to ja się po prostu na to nie godzę! Być może Jacek Karnowski był kiedyś dobrym prezydentem, ale teraz jest dyktatorem, który uważa,

A co z plażami? To skandal, żeby w takim kurorcie, jak Sopot, nie było nie tylko toalet, lecz również przebieralni i pryszniców, a przecież woda w morzu nie jest czysta – pod koniec sezonu letniego hałdy gnijących glonów sięgały metra wysokości. Parę tygodni temu zwołałem zebranie przedstawicieli przedsiębiorstwa Zarządu Dróg i Zieleni, MOSiR-u, policji, Straży Miejskiej i firmy sprzątającej plaże. Rozmawialiśmy właśnie o tych problemach. Okazało się, że na plażę nie ma odpowiedniego wjazdu, którym sprzęt do jej oczyszczania mógłby się na nią dostać. I to trzeba zmienić, bo w tej chwili nie ma możliwości wywozu tych nieczystości. Natomiast jeśli chodzi o sanitariaty, prysznice itp. to jestem zdania, że do ich budowy i instalacji Rada Miasta powinna zobligować właścicieli punktów gastronomicznych, dzierżawiących miejskie plaże. To jest najtańsze rozwiązanie, bo miasto powinno jedynie dopilnować, aby dzierżawcy wywiązali się ze swoich zobowiązań. Przenieśmy się jeszcze na moment na drugi koniec Sopotu, pod Łysą Górę i w okolice Opery Leśnej.

Pamiętam z dzieciństwa alejki w lesie, tor saneczkowy, ludzi biegających na nartach śladowych, a nawet skocznię narciarką. Teraz nie ma nawet ławek, nie wspominając o latarniach. A przecież morenowe lasy stanowią wspaniałe miejsce nie tylko do spacerów, ale do uprawiania sportów, i to zarówno zimowych jak i letnich… Co powiesz na taki stan rzeczy, jako sportowiec? Takie tereny powinny zostać bezwzględnie zagospodarowane. I to zarówno pod względem sportowym, jak i rekreacyjnym. Tak aby można było uprawiać jogging, biegi, kolarstwo górskie, nordic walking, saneczkarstwo itd. Musimy zacząć od najprostszych rzeczy, a potem w miarę zwiększenia budżetu rekultywować te tereny, poprzez stawianie oświetlenia, ławeczek, koszy na śmiecie, wiat i tak dalej. Może z czasem przyjdzie kolej również na skocznię narciarską. Jest naprawdę jeszcze wiele do zrobienia i wydaje mi się, że pora skończyć z inwestycjami, które wymiernych korzyści przysparzają jedynie wybrańcom. Teraz nadszedł czas inwestycji w zdrowie i komfort życia zwykłych mieszkańców naszego miasta. I obiecuję, że jeśli zostanę wybrany radnym, dopilnuję, aby tak się stało.

Henryk Hryszkiewicz prezes i założyciel Sopockiego Stowarzyszenia Kulturystyki i Rekreacji, trener, wychowawca, wicemistrz Europy i świata w kulturystyce, niezależny radny, przewodniczący Komisji Sportu Turystyki i Młodzieży Sopotu, właściciel zakładu naprawy telewizorów SERWIS RTV, z żoną Izabelą ma syna Michała.


Historia 11

Nr VIII (53) październik 2010

Sopockie świątynie

Początki W

iększość mieszkańców XIX-wiecznego Sopotu to jednak ewangelicy. To dla nich zbudowano Kaplicę Pokoju (w miejscu dzisiejszego kościoła Zbawiciela, który powstał w roku 1910). Samodzielną parafią ewangelicką Sopot stał się w roku 1890. W latach 18991901 zbudowano, pod osobistym protektoratem cesarzowej Augusty Wiktorii reprezentacyjną świątynię ewangelicką w stylu neogotyckim przy ulicy Seestrasse. Po wojnie kościół ten został przejęty przez katolików i poświęcony 8 maja 1945, otrzymując nowego patrona – św. Jerzego. W roku 1945 kościół katolicki przejął też małą kaplicę cmentarną, którą z czasem przebudowano na kościół Najświętszego Serca Jezusowego. Jako pierwszą świątynię katolicką w Sopocie zbudowano mała kaplicę Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w latach 18691870 (kościół św. Andrzeja Boboli), następnie kościół Najświętszej Marii Panny „Gwiazdy Mo-

rza” (1902) i kaplicę św. Michała (1938). W miejscu tej ostatniej w latach 50-tych zbudowano pierwszą część dzisiejszego kościoła, choć nigdy nie zrealizowano pełnego założenia architektonicznego tego miejsca. Pozostałe świątynie katolickie (św. Bernarda przy ul. Abrahama oraz Zesłania Ducha Świętego przy ul. Małopolskiej) powstały w okresie późniejszym. Najstarszym stażem proboszczem sopockim jest ksiądz Kazimierz Czerlonek, urzędujący nieprzerwanie od 20 lat w parafii Najświętszej Marii Panny Gwiazdy Morza. Dlatego historię tego kościoła i tej parafii opiszę, jako pierwszą w następnym numerze „Riviery”. P.S. Większość mieszkańców Sopotu posiada z pewnością własne wspomnienia i pamiątki, związa-

ne z sopockim świątyniami, księżmi czy ważnymi wydarzeniami z życia parafii. Jako były ministrant parafii „Gwiazda Morza” często spotykam moich dawnych kolegów „sprzed ołtarza”, którzy wspominają z sentymentem naszą wspólną posługę. Na niedawnym jubileuszu najstarszego stażem sopockiego fryzjera, p. Kazimierza Ropla, spotkałem się np. z ks. Krzysztofem Glazą, niegdyś mieszkańcem ul. Chopina i sopockim ministrantem, dziś proboszczem w jednym z gdańskich kościołów. Jeśli ktoś chciałby podzielić się swoimi wspomnieniami, zdjęciami, dokumentami i pamiątkami, związanymi z życiem religijnym którejkolwiek z sopockich parafii – chętnie wykorzystam te materiały w swoich kolejnych publikacjach. Można je przesyłać na adres e-mailowy: wojciechfulek@ kochamsopot.pl.

Wyrazy szczerego współczucia pani Ewie Rymkiewicz z powodu śmierci męża Stanisława Małgorzata i Wojciech Fułkowie

fot. Krzysztof M. Załuski

Wojciech Fułek

Przez setki lat, od początków swojej historii jako przyklasztornej wsi rybackiej, aż do początków XX wieku, Sopot należał do parafii oliwskiej. Odbywające się co roku pielgrzymki sopocian do Oliwy są pewnym nawiązaniem do tego dziedzictwa.

Jedną z najbardziej charakterystycznych świątyń Sopotu jest, zbudowany w latach 1899 – 1901 kościół garnizonowy pod wezwaniem św. Jerzego. Jego budowa odbywała się pod osobistym protektoratem cesarzowej Augusty Wiktorii.

Z wielkim żalem przyjęliśmy wiadomość o nagłej śmierci naszego kolegi i przyjaciela śp.

STASZKA RYMKIEWICZA z którym spędziliśmy niezapomniane chwile na kortach naszego Klubu.

EWIE – żonie Staszka i Rodzinie składamy wyrazy żalu i współczucia.

Ewo jesteśmy z Tobą w tych ciężkich chwilach Koleżanki i Koledzy Sopockiego Towarzystwa Tenisowego


12 Reklama

ALBUM „FOT. KOSYCARZ NIEZWYKŁE ZWYKŁE ZDJĘCIA SOPOTU”

„Fot. Kosycarz. Niezwykłe Zwykłe Zdjęcia Sopotu” – to klimat, miejsca, wydarzenia, ludzie, życie codzienne. To powojenna historia Sopotu na zdjęciach ojca i syna, czyli Zbigniewa i Macieja Kosycarzy. Kolejny, nowy album ze znanego i lubianego cyklu „Fot. Kosycarz. Niezwykłe Zwykłe Zdjęcia” będzie w całości poświęcony Perle Bałtyku. Poprzednie edycje albumu przypadły czytelnikom do gustu. I tym razem wiele osób na 333 zdjęciach znajdzie w nim kawałek swojego życia. Młodsi zobaczą natomiast, jak żyło się w najsłynniejszym polskim kurorcie kilka, kilkanaście i kilkadziesiąt lat temu. Być może ktoś rozpozna siebie w starym dziecięcym wózku na molo, inny dojrzy swoich jeszcze młodych rodziców tańczących na dyskotece w Non Stopie, czy czekających w kolejce do budki telefonicznej stojącej na środku Monciaka. ALBUM FOTOGRAFII „FOT. KOSYCARZ – NIEZWYKŁE ZWYKŁE ZDJĘCIA SOPOTU” wydawca: Agencja Kosycarz Foto Press / KFP redakcja: Maciej Kosycarz liczba stron 160, ilość zdjęć 333, format 244 x 338 mm, cena detaliczna 59 zł. ISBN 978-83-913709-7-1

www.riviera24.pl


Reklama 13

Nr VIII (53) październik 2010

Ankieta dla mieszkańców Sopotu Jak wyobrażasz sobie swoje ukochane miasto w przyszłości? Co chciałbyś w nim zmienić? Jakie jego atuty należy chronić i pielęgnować? Szanowni Państwo, jak z pewnością Państwo wiedzą, przez 12 lat pełniłem funkcję wiceprezydenta miasta Sopotu, skupiając się przede wszystkim na kulturze i sprawach społecznych. W zakresie moich kompetencji spoczywały także sopockie inwestycje. Jestem politykiem bezpartyjnym, chociaż czasami mówię, że moją partią jest Sopot. Dlatego związałem się z ruchem obywatelskim „Kocham Sopot”, któremu przewodzę. Wobec faktu postawienia obecnemu prezydentowi Jackowi Karnowskiemu zarzutów prokuratorskich oraz jego deklaracji o nie kandydowaniu na ten urząd ponownie, postanowiłem w najbliższych wyborach samorządowych ubiegać się o urząd prezydenta miasta. Uprzejmie prosimy o wypełnienie krótkiej ankiety. Ma ona na celu wskazanie najistotniejszych kwestii w zakresie dalszego funkcjonowania Sopotu oraz kluczowych problemów i szans miasta w najbliższej perspektywie. Pyt. 1. Czy uważasz, że w Sopocie potrzebne są dalsze inwestycje? Zdecydowanie się nie zgadzam

Raczej nie

Ani tak, ani nie

Raczej nie

Ani tak, ani nie

tak

Zdecydowanie się zgadzam

Raczej tak

tak

Zdecydowanie się zgadzam

Pyt. 3 Które z inwestycji Sopockich uważasz za priorytetowe dla miasta? (proszę wymienić) ........................................................................................................................... ........................................................................................................................... Pyt. 4. Który z walorów miasta uznajesz za najsilniejszy, a który za najsłabszy? ........................................................................................................................... ........................................................................................................................... Pyt. 5. Co powinno być priorytetem w zarządzaniu Sopotem w ciągu najbliższych lat? (proszę wybrać 3 najważniejsze dla Państwa punkty) a) b) c) d) e) f) g)

Z poważaniem dla wszystkich mieszkańców Sopotu Wojciech Fułek Pyt. 6. Czy takie inwestycje, jak Hala Sportowo-Widowiskowa na granicy miast Gdańsk i Sopot, powinny być finansowane z budżetu miasta (ok. 3 mln w skali roku), czy też należy szukać zewnętrznych źródeł finansowania? ...........................................................................................................................

Raczej tak

Pyt. 2. Czy zgadzasz się, że w Sopocie ważne jest sprawne rozwiązywanie spraw bieżących? Zdecydowanie się nie zgadzam

Moją prezydenturę chciałbym oprzeć na dwóch filarach. Jednym z nich jest misja spełnienia oczekiwań mieszkańców, stąd moje hasło Teraz mieszkańcy. Drugim filarem natomiast jest sprawne zarządzanie miastem, jako najlepszy menadżer. Dziś chciałbym zaprosić Państwa do współtworzenia wizji miasta, którą wkrótce możemy wspólnie wcielić w życie. Pytania poniższej ankiety dotyczą kluczowych kwestii dla Sopotu, a Państwa odpowiedzi pozwolą nam sprawniej zaplanować przyszłą pracę dla mieszkańców Sopotu. Jednocześnie obiecuję, że wszystkie opinie potraktuję poważnie. Zawsze dotrzymuję danego słowa.

dalsze inwestycje transport usprawnienia organizacyjne koncentracja na sprawach mieszkańców rozwiązywanie spraw społecznych rozwój kultury, rekreacji, sportu inne (jakie?) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Pyt. 7. Który z problemów miasta uważasz za najistotniejszy? (proszę dopisać, na co zwracać szczególną uwagę) a) b) c) d) e) f)

kwestie organizacji komunikacji wewnętrznej w samym Sopocie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . kwestie usprawnienia komunikacji z Gdańskiem i Gdynią . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . uregulowanie ruchu turystycznego w czasie sezonu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . troska o najmłodszych mieszkańców . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . troska o seniorów . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . inne . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Pyt. 8. Czy uważasz, że Sopot jest miastem wystarczająco czystym i zadbanym? a) b)

tak nie

Pyt. 9. Czy miasto powinno poczynić konkretne kroki, aby przyciągnąć nowych inwestorów? Jeśli tak, to z jakiej branży? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Zdecydowanie się nie zgadzam

Raczej nie

Ani tak, ani nie

Raczej tak

tak

Zdecydowanie się zgadzam

Pyt. 10. Czy Sopot powinien kontynuować wizerunek miasta-kurortu nadmorskiego, czy też rozwijać się w innym kierunku? (Jeśli tak, to w jakim?) ...........................................................................................................................

Serdecznie dziękujemy za wypełnienie ankiety. Każda sugestia zostanie przemyślana i, w miarę możliwości, wykorzystana dla rozwoju naszego wspólnego miasta. Przecież wszyscy Kochamy Sopot!


14 Aktualności

www.riviera24.pl

Ukończenie tej inwestycji, to ukoronowanie postulatów ogromnej rzeszy sopocian, a nie tylko władz Sopotu.

DWA OTWARCIA CENTRUM SENIORA N

owy budynek mieści się przy ul. Adama Mickiewicza 49, na osiedlu jego imienia. Jeszcze w roku 2008 mieściła się tutaj Szkoła Podstawowa nr 6, którą – z uwagi na malejącą ilość uczniów – wówczas wygaszono. Dzięki inicjatywie różnych sopockich środowisk, po dwóch latach od wmurowania tzw. aktu erekcyjnego, sopocianie otrzymali Centrum Seniora – obiekt nieodbiegający standardami od podobnych domów na zachodzie Europy. Sopockie Centrum składa się z Domu Pomocy Społecznej, Dziennego Domu Pobytu, oraz Klubu Seniora. Najważniejsza część, czyli DPS może pomieścić 83 pensjonariuszy, głównie w dwuosobowych pokojach. W Dziennym Domu Pobytu mogą stołować się seniorzy z całego Sopotu, którzy nie bardzo dają sobie radę z samodzielnym przygotowywaniem posiłków, a nie chcą lub nie mogą zamieszkać w DPS. Do ich dyspozycji jest także Klub Seniora, na który składa się biblioteka, czytelnia, kawiarnia, kawiarenka

fot. Krzysztof M. Załuski

Krzysztof M. Załuski

9 października br. do użytku oddane zostało Sopockie Centrum Seniora. Nowo wybudowany obiekt poświęcił Arcybiskup Metropolita Gdański Sławoj Leszek Głódź. Obecni byli włodarze Sopotu i liczni goście. Następnego dnia prezydent Sopotu, Jacek Karnowski otworzył uroczyście budynek po raz drugi. Wywołało to zdumienie nie tylko w środowisku sopockich emerytów. Wielu sopocian uznało bowiem powtórne otwarcie otwartego już Centrum za element kampanii wyborczej.

Centrum Seniora poświęcił Arcybiskup Metropolita Gdański Sławoj Leszek Głódź, w uroczystości wzięła udział również Agnieszka Cysewska, dyrektor Centrum.

internetowa, świetlica, sala sportowo-rehabilitacyjna.

– Trudno powiedzieć ilu sopocian walczyło o tę inwestycję

Czterej sopoccy radni Samorządności i PO protestują

Oświadczenie Czujemy się wspólnie sprawcami i współtwórcami wielu sopockich wydarzeń i sukcesów ostatnich lat. Dlatego nie chcemy godzić się na to, aby ktoś nasze wspólne sukcesy zawłaszczał na wyłączność. Ponieważ Pan Prezydent Jacek Karnowski zaprosił na konferencję podsumowującą ostatnią kadencję tylko niektórych sopockich radnych Samorządności i PO, chcemy wyraźnie podkreślić, że są również inni „ojcowie” kilku sopockich projektów i inwestycji. Jeśli mówimy np. o budownictwie komunalnym, Domu Seniora, sopockiej galerii sztuki – to chcielibyśmy przypomnieć, że te inwestycje przez dwie ostatnie kadencje przygotowywał i realizował głównie Wojciech Fułek. Z wyjątkiem jednej, która przekroczyła wszystkie zaplanowane koszty oraz terminy realizacji, czyli Hali widowiskowo-sportowej. Czterech aktualnych sopockich radnych Samorządności i PO (Jarosław Kępa, Jerzy Hall, Henryk Hryniewicz, Adam Olczyk) było i jest sprawcami i współtwórcami najważniejszych miejskich projektów i budżetu. Nie chcemy się jednak chwalić sukcesami, tylko wspólnie stwierdzić, że wiele jeszcze pozostało do zrobienia i zadeklarować, że w kolejnej kadencji chcemy więcej uwagi i troski poświęcić takim inwestycjom i projektom, z których w większym stopniu skorzystają bezpośrednio sami Sopocianie. Uważamy, że w każdej z tych dziedzin: polityki gospodarczej, bezpieczeństwa i porządku oraz sportu i turystyki są wyraźne zaniedbania, na które władze muszą być bardziej wyczulone. Jesteśmy przekonani, że można to zrobić zdecydowanie lepiej, sprawniej i z większą korzyścią dla mieszkańców.

– mówi Wojciech Fułek, były wiceprezydent Sopotu, do niedaw-

na odpowiedzialny za budowę Centrum. – Jedno jest pewne: sopockie Centrum Seniora stanowi ukoronowanie postulatów wszystkich tych osób, a nie tylko władz miasta, jak to obecnie przedstawiają media związane z ratuszem. Wśród inicjatorów i najbardziej zagorzałych orędowników powstania Centrum znalazły się m.in. p. Aleksandra Pierścińska ze stowarzyszenia „Absolwent 57”, która pod petycją mieszkańców o wybudowanie Centrum zebrała ponad 3,5 tysiąca podpisów, oraz p. Hanna Tułodziecka, wieloletnia Przewodnicząca Polskiego Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów w Sopocie. – Szkoda, że nie zaproszono na tą uroczystość osób, które realnie przyczyniły się do realizacji Sopockiego Centrum Seniora – mówi Hanna Tułodziecka. – Wymieniono za to nazwiska ludzi, którzy nie mieli nic wspólnego z tą inwestycją. – Sopockie Centrum to wspaniały obiekt stworzony z myślą o nas, seniorach – mówi p. Irena, jedna z przyszłych pensjonariuszek. – To miejsce było nam wszystkim bardzo potrzebne, szczególnie, że w Sopocie seniorzy stanowią aż 25 procent mieszkańców. Pamiętam, że

przez pewien czas duża grupa osób była mu przeciwna. Dlatego tym bardziej się cieszę, że Centrum jednak powstało. Nie wiem tylko, po co pan prezydent Karnowski otwierał je dwa razy, to jest co najmniej śmieszne. – Rzeczywiście nie była to prosta inwestycja – wspomina Wojciech Fułek. – A jednak większość założeń pierwotnego planu udało się zrealizować. Żałuję tylko, że z powodu okrojenia funduszy, dom nie ma kolektorów słonecznych, które zasadniczo obniżyłyby koszty utrzymania obiektu. Mimo wszystko, zakończenie budowy Centrum sprawiło mi ogromną satysfakcję, tym większą, że jako wiceprezydent Sopotu osobiście nadzorowałem tę inwestycję. O tym jak bardzo istotny jest dla mnie, jako kandydata na prezydenta Sopotu, komfort życia sopockich seniorów, świadczy również fakt stworzenia przez ekspertów z ruchu obywatelskiego „Kocham Sopot” długofalowego programu dla seniorów. Sopockie Centrum Seniora jest najlepiej wyposażonym domem opieki nad starszymi ludźmi na terenie Trójmiasta. Cała inwestycja kosztowała 16 mln zł i w całości została sfinansowana z budżetu miasta Sopotu.

Brudne działania wyborcze

Kempa zniesławiany anonimowo

W

ostatnich dniach mieszkańcom Sopotu podrzucane są anonimowe ulotki i plakaty zniesławiające Jarosława Kempę, najpopularniejszego sopockiego radnego. W wyborach samorządowych cztery lata temu Kempa zdobył niemal tysiąc głosów bi-

jąc na głowę swoich konkurentów. Otrzymał dwa razy większe poparcie niż urzędujący prezydent Jacek Karnowski. – Od czasu, gdy poinformowałem opinię publiczną, że popieram kandydaturę Wojciecha Fułka na prezydenta miasta jestem obiektem ciągłych ataków–

mówi Kempa. – Robię jednak swoje i nie zamierzam uczestniczyć w nieetycznych działaniach, jakie wobec mnie podejmują moi konkurenci. Moi wyborcy są niezwykle świadomi i znają mnie od lat. Dlatego nie obawiam się tego typu brudnej kampanii. (bs)

Sopot, 24 września 2010

fot. archiwum

Jerzy Hall Henryk Hryniewicz Jarosław Kępa Adam Olczyk


Aktualności 15

Nr VIII (53) październik 2010

Znamy już nazwiska i programy kandydatów na urząd Prezydenta Sopotu

Wszyscy kochają Sopot, ale każdy na swój sposób

Wojciech Fułek przyrzekł, że pochyli się nad realnymi problemami mieszkańców Sopotu.

Sopotu, zdymisjonowany przez Jacka Karnowskiego po tym, gdy niespodziewanie wyrósł na głównego rywala urzędującego prezydenta. Zabierając głos Fułek ujawnił hasło swojej kampanii wyborczej. Brzmi ono: „Teraz mieszkańcy!” Zacytował przy tym aforyzm Józefa Conrada Korzeniowskiego: „Trzeba podążać za swoimi marzeniami”. Przyrzekł, że jeśli zostanie prezydentem Sopotu przyhamuje nadmiernie rozdęte inwestycje, obliczone na uczynienie z Sopotu drugiego Monte Carlo i zajmie się konkretnymi problemami stałych mieszkańców miasta. - Czas wielkich budów zbliża się ku końcowi – powiedział. – Należy pomyśleć o ludziach, którzy jak dotąd z prowadzonych przez miasto inwestycji nie czerpali żadnych, lub prawie żadnych profitów. A często nawet nie mieli do nich dostępu, ponieważ były obliczone nie na kieszeń zwykłego człowieka, lecz zamożnych cudzoziemców i najbogat-

brał się na wycieczkę rowerową po sopockich inwestycjach. Zarówno swoich, jak i tych, którym do niedawna pilotował jego długoletni zastępca Wojciech Fułek.

madnie przybyli na konwencję do hotelu Haffner. Z każdym dniem dopisują się do niego nowe osoby, a nawet całe rodziny. Między innymi kandydaturę

Jacek Karnowski zamierza kontynuować wielkie sopockie inwestycje, jego marzeniem jest zamienić Sopot w Monte Carlo.

dniem rośnie w siłę, stanowczo zaprzeczył, aby miało to coś wspólnego z zakładaniem nowej partii. Chodzi tylko o zrównoważony rozwój miasta, o takie inwestycje i projekty, z których skorzystają sopocianie. – Widzę wiele pilnych potrzeb, zaniedbań i zaniechań – podkreślał w swoim przemówieniu Wojciech Fułek. – Na przykład w zakresie bezpieczeństwa i porządku, finansów, sportu i turystyki, czy czystości miasta. Takimi zaniedbaniami jest choćby brak dojazdu do hali Ergo Arena, czy do nowo otwartego Centrum Seniora na Osiedlu Mickiewicza. Jedyny kursujący tam autobus linii 144 nie jeździ w weekendy, a w dni robocze rzadko, nieregularnie i tylko do godziny 17. Stawia to pod znakiem zapytania sens istnienia domu dziennego i klubu, przeznaczonego dla wszystkich seniorów Sopotu. Ruch „Kocham Sopot” z początkiem października liczył już ponad 700 członków, którzy gro-

byłego wiceprezydenta popiera koło Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, którego przedstawiciele podczas konwencji wręczyli mu odznakę AK za „identyfikowanie się z ideą, jaka przyświecała żołnierzom”. Za kandydaturą Fułka opowiadają się również sopoccy naukowcy z Uniwersytetu Gdańskiego, przedsiębiorcy mający tu swoje firmy, świat kultury, wśród nich sędziwy „ojciec chrzestny” polskiego rock and rolla – Franciszek Walicki. A także kilku obecnych radnych, członków Platformy Obywatelskiej i Samorządności Sopot: Jarosław Kempa, Henryk Hryszkiewicz (niezależny), Adam Olczyk, czy Jerzy Hall. Ten ostatni, uzasadniając swoje stanowisko stwierdził, że „Fułek kocha Sopot, a Karnowski kocha władzę”.

Jacek Karnowski W dzień później, w niedzielę 3 października, urzędujący prezydent miasta, Jacek Karnowski, na czele swych zwolenników wy-

Piotr Meler do fotela prezydenckiego wystartował tym razem jako kandydat Prawa i Sprawiedliwości, osiem lat temu kandydował z ramienia Ligi Polskich Rodzin.

Trasa cyklistów wiodła z górnego Sopotu w dół, od placu przebudowy Opery Leśnej, poprzez Dom Seniora, przystanek SKM Sopot Wyścigi, halę Ergo Arena, aż do Sopockiego Klubu Żeglarskiego. Prezydentowi towarzyszyło nieco ponad 30 osób, w tym kilku sopockich radnych oraz poseł Paweł Orłowski i eurodeputowany Jan Kozłowski. Zdaniem Karnowskiego inwestycje sopockie należy kontynuować, jego marzeniem jest przebudowa okolicy dworca kolejowego, oraz tunel pod aleją Niepodległości od granicy z Gdańskiem do Kamiennego Potoku. Być może w związku z tym prezydent na potęgę wyprzedaje mienie komunalne. Tylko w „Gazecie Wyborczej” z 7 października br. ukazały się 4 ogłoszenia o przetargach na sprzedaż działek przy ulicach Pułaskiego, Ogrodowej, Obodrzyców, Sępiej i Jana z Kolna. Cena wywoławcza wszystkich nieruchomości wynosi 22 miliony złotych, za co niestety tak potrzebnego miastu

fot. Jerzy Bartkowski / KFP

szych Polaków, przybywających w sezonie nad Bałtyk, aby się zabawić i przeżyć letnią przygodę. Fułek podkreślił, że ruch „Kocham Sopot” z każdym

fot. Krzysztof M. Załuski

W sobotę 2 października w sali hotelu Haffner odbyła się konwencja wyborcza ruchu obywatelskiego „Kocham Sopot”, któremu przewodzi Wojciech Fułek, do niedawna wiceprezydent

stąpieniem do prokuratury z zawiadomieniem o niegospodarności prezydenta Karnowskiego, który, według Świderskiego, miał przekazać za pół darmo prywatnemu inwestorowi najdroższe tereny w Sopocie – dolną część „Monciaka”, zwaną dziś Centrum Haffnera. Świderski chciałby, po wybraniu go przez mieszkańców na prezydenta miasta wprowadzić w Sopocie model szwajcarski, czyli odwo-

fot. materiały wyborcze LPR

Wojciech Fułek

tunelu się nie zbuduje. Honorowy komitet poparcia Jacka Karnowskiego liczy 72 osoby, co oznacza, że jest niemal sześciokrotnie skromniejszy od komitetu Wojciecha Fułka. Urzędującego prezydenta popiera między innymi najemca klubu SPATiF Arkadiusz Hronowski, redaktor miesięcznika Twoja Gazeta Osiedlowa Wojciech Korzeniewski, przewodniczący Rady Miasta

fot. Krzysztof M. Załuski

Krzysztof M. Załuski

Wszyscy kandydaci to ludzie znani w kurorcie i mniej lub bardziej lubiani, bądź krytykowani. W listopadzie, lub najpóźniej w grudniu – w przypadku, jeśli w pierwszej turze nikt nie uzyska 50-procentowego poparcia i konieczna się okaże druga tura wyborów – jeden z nich zostanie na cztery kolejne lata gospodarzem miasta.

Jakubowi Świderskiemu marzy się w Sopocie model szwajcarskiej demokracji.

Wieczesław Augustyniak, oraz były rajdowiec Lesław Orski.

Piotr Meler Udział w wyścigu do fotela prezydenta miasta ogłosił także sopocki klub Prawa i Sprawiedliwości. Jego kandydatem został radny PiS, Piotr Meler. Jest on, podobnie jak Jacek Karnowski inżynierem budownictwa. Przed ośmioma laty kandydował już na stanowisko prezydenta Sopotu z ramienia Ligi Polskich Rodzin. Jego kampanię wspierają: architekt Bruno Wandtke, słynny antagonista Lecha Wałęsy – Krzysztof Wyszkowski, oraz były minister w kancelarii prezydenta Lecha Kaczyńskiego, Maciej Łopiński.

Jakub Świderski Czwartym kandydatem jest doktorant nauk politycznych, nie należący do żadnej partii, Jakub Świderski. Wsławił się on licznymi happeningami, w tym obroną przed likwidacją kina „Polonia” przy ulicy Monte Cassino, oraz wy-

ływać się we wszystkich kwestiach poprzez referendum do zdania mieszkańców. Mogłoby ono być rozpisane w każdej sprawie po uzyskaniu poparcia minimum 300 mieszkańców, lub przy projektach inwestycyjnych, których wartość przekracza milion złotych. – Przy obecnym modelu demokracji ludzie nie decydują sami, a jedynie mogą wybierać polityków, którzy decydują za nich – twierdzi Świderski. – Jestem zdania, że to jednak mieszkańcy powinni sami decydować. Kandydat chciałby stworzyć w Sopocie niezależną sieć komórkową, z możliwością darmowego dostępu do internetu. Uważa też, iż budżet miasta powinien być rozdzielany na poszczególne dzielnice i o planach zagospodarowania rozstrzygałoby zgromadzenie osiedla. Który z kandydatów zasiądzie w fotelu prezydenckim na Kościuszki 25/27 dowiemy się już za kilka tygodni. My wierzymy, że ten najlepszy.


16 Reklama

www.riviera24.pl

Riviera 53  

Sopocki miesięcznik dobrych wiadomości

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you