Page 1

Klimat dla

Biznesu Wiosna 2017

Eleonora i Paweł Prochota z Lasowic Wielkich

CHCEMY TRZYMAĆ NAJWYŻSZY POZIOM Kwartalnik Kluczborskiego Inkubatora Przedsiębiorczości


ZASKAKUJĄCE LICZBY 40 - GODZIN TYGODNIOWO PRACUJE PRZECIĘTNIE POLAK, KTÓRY JEST ZATRUDNIONY NA PEŁNY ETAT

48 – TYLE TYGODNI PRZEPRACOWUJEMY W CIĄGU ROKU

40 – TYLE LAT PRACUJEMY W PRACY W CIĄGU CAŁEGO ŻYCIA SPĘDZAMY WIĘC 768 000 GODZIN. A PRZEDSIĘBIORCY JESZCZE WIĘCEJ…

SPIS TREŚCI 4 – Wywiad Trzeba trzymać najwyższy poziom

6 – Rocznica Pierwsza pięciolatka

8 – Człowiek sukcesu Z Kluczborka do Doliny Krzemowej

10 – Wydarzenie

Giełda kontaktów

11 – Wydarzenie Wszystko kiedyś będzie cyfrowe

12 – Nowoczesny biznes Trendy w branży spożywczej

14 – Porady Twój biznes w sieci

15 – Porady ZUS nie taki straszny

„Klimat dla biznesu” wydany na zlecenie Kluczborskiego Inkubatora Przedsiębiorczości ul. Sienkiewicza 22 46-200 Kluczbork www.inkubatorkluczbork.pl e-mail: inkubator@powiatkluczborski.pl tel./fax 77 456 32 60; 77 412 91 13

Produkcja: IGI MEDIA Maciej Nowak ul. Technologiczna 2 45-839 Opole www.igimedia.pl

Publikacja bezpłatna Nakład: 250 egz.

Redaktor naczelny: Maciej Nowak Opracowanie graficzne: Magdalena Makowska

2


Fot. Witold Chojnacki

TUTAJ KIEŁKUJĄ NOWE BIZNESY Inkubatory przedsiębiorczości to wspaniała idea, która doskonale przyjęła się w naszym powiecie. Nigdy nie wątpiłem, że tak się stanie, jednak droga do jej „zmaterializowania”nie była wcale prosta. Jak to często w życiu bywa, zaczęło się od... marzeń. Zanim w Kluczborku powstał pierwszy inkubator, wspólnie z moimi współpracownikami ze Starostwa Powiatowego przez kilka lat marzyliśmy o miejscu, które będzie przyjazne lokalnym młodym firmom, miejscu, w którym będą kiełkować i rozwijać się biznesowe pomysły. Kluczborski Inkubator Przedsiębiorczości otworzyliśmy w 2012 r. przy ul. Sienkiewicza. W 2014 r. decydowaliśmy się otworzyć drugi, przy ul. Moniuszki. Dziś nie wyobrażam sobie, by w powiecie kluczborskim mogło nie być inkubatora. Ale nie jest to tylko nasz sukces. Ten sukces zawdzięczamy osobom, które zdecydowały się rozpocząć w inkubatorze swą biznesową drogę, ich pomysłowości, energii, kreatywności. Kluczborski Inkubator Przedsiębiorczości to nie tylko dziesiątki firm, które przez ten czas się przez niego przewinęły. To także mnóstwo szkoleń, warsztatów, spotkań, biznesowych inicjatyw, a także miliony złotych, które zdobyliśmy na rozwój i wsparcie przedsiębiorczości. Dziś mogę powiedzieć, że Kluczborski Inkubator Przedsiębiorczości to ważne miejsce na ekonomicznej mapie powiatu. Chcemy byście poznali je bliżej i dowiedzieli się więcej o lokalnych przedsiębiorcach z trzech kluczowych dla Subregionu Północnego Opolszczyzny branż, którzy współpracują z naszym Inkubatorem przy realizacji projektu „Wsparcie innowacyjności MŚP Subregionu Kluczbork-Namysłów-Olesno”.

Zapraszam do lektury! Piotr Pośpiech Starosta Kluczborski

3


Tr z e b a t r z y m a ć najwyższ y poziom

- Sporo osób, które korzystają z naszych usług, to mieszkańcy gminy Lasowice, nasi znajomi czy sąsiedzi. Prowadzenie biznesu w miejscu, w którym się żyje, wymaga uczciwości. Pracujemy nie tylko na opinię o naszej firmie, ale także na osobistą reputację. Musimy żyć i działać tak, żeby móc ludziom spojrzeć w oczy – mówią Eleonora i Pawłem Prochota, przedsiębiorcami z Lasowic Wielkich. - Od 25 lat prowadzicie w Szumiradzie Karczmę Myśliwską. Wydawałoby się, że malutka wioska położona wśród lasów, z dala od uczęszczanych szlaków i autostrad to nie jest dobre miejsce na restaurację. Państwu to się jednak udaje. W czym tkwi tajemnica tego sukcesu? - Można powiedzieć, że my z tych „niedoskonałości” uczyniliśmy nasz atut. Bazujemy na tym, co wokół nas: na malowniczym położeniu, bogactwie dzikiej zwierzyny oraz grzybów. Nie chcemy udawać nikogo innego. Na tym opieramy naszą kuchnię, a ona przyciąga klientów. - Co można znaleźć w karcie? - Karczma Myśliwska jest chyba jedyną restauracją w powiecie kluczborskim, w której można zjeść dziczyznę. Serwujemy sarnę,

4

dzika, jelenia w czystej postaci jako pieczeń, ale także w formie rolad. Oprócz tego w karcie są również potrawy kuchni śląskiej oraz staropolskiej. Niegdyś dziczyzna była bardzo popularna na stołach. Jest smaczna, wykwintna, zdrowa. Warto ją propagować. - Jak komponujecie Państwo menu, żeby przypadało klientom do gustu? - Mamy bardzo dobrego szefa kuchni, który zna się na swoim fachu, jest kreatywny i na bieżąco z kulinarnymi trendami. Prowadzenie restauracji było naszym marzeniem, wiec również czujemy ten temat. Wyszukujemy przepisy w starych książkach kucharskich, bazujemy na recepturach śląskich i staropolskich. Niepotrzebnie nie udziwniamy karty, zbytnio nie eksperymentujemy. Bazujemy na potrawach tradycyjnych, dobrze znanych, bo takich oczekują nasi klienci.


- Wiem, że smakosze specjalnie przyjeżdżają do Karczmy Myśliwskiej z Opola, Olesna, Kluczborka, ale nie brakuje także stałych bywalców z Górnego Śląska czy z zagranicy. Dziś przy takiej konkurencji na rynku trudno jest zdobyć wierność klientów. Jak to się udaje? - Trzeba po prostu cały czas trzymać najwyższy poziom. Nie wolno oszukać klienta, bo drugi raz nie przyjedzie. Przygotowujemy potrawy z najlepszych produktów. Kupujemy najwyższej jakości mięso, grzyby świeże czy mrożone – tylko pierwszy sort. W naszej kuchni pachnie masłem i ziołami, jest smacznie. Porcje muszą być duże, a przy tym nie można szaleć z ceną. Klient, zwłaszcza ten, który ma pieniądze, potrafi liczyć. Nie reklamujemy się przez radio, prasę czy telewizję. Bazujemy na tak zwanym marketingu szeptanym, poczcie pantoflowej. Nie możemy sobie pozwolić na niezadowolonych klientów, bo niedobra opinia pójdzie w świat. Sporo osób, które korzystają z naszych usług, to mieszkańcy gminy Lasowice, nasi znajomi czy sąsiedzi. Prowadzenie biznesu w miejscu, w którym się żyje, wymaga uczciwości. Pracujemy nie tylko na opinię o naszej firmie, ale także na osobistą reputację. Musimy żyć i działać tak, żeby móc ludziom spojrzeć w oczy. - Biznesowe powiedzenie mówi, że pierwszy milion trzeba ukraść. Jak Państwo dochodziliście do pieniędzy?

- Obecnie jesteście Państwo jednym z największych pracodawców gminie Lasowice Wielkie. Ile osób zatrudniacie? czych. W sumie pracuje u nas 25 osób, niektóre są z nami od początku firmy. Jeszcze do ubiegłego roku prowadziliśmy hurtownię piwa i napoi. Wówczas zatrudnialiśmy 50 osób. Przynosiła największe obroty, ale także największy stres. Zdecydowaliśmy się ją sprzedać i skupić na restauracji, czyli najprzyjemniejszej części biznesu. - Na bardzo dynamicznym polskim rynku utrzymać firmę przez 25 lat jest dużym wyczynem. Jak Państwo tego dokonaliście? - Mamy bardzo dobrych pracowników, darzymy ich wielkim zaufaniem, ale trzeba trzymać rękę na pulsie. Nawet najbardziej rozwinięta firma nie kręci się sama. Należy ryzykować, ale w granicach rozsądku i mieć cały czas świadomość, że każdy nowy miesiąc, to nowe rachunki do zapłacenia. Jesteśmy odpowiedzialni nie tylko za siebie, ale przede wszystkim za tych, którzy u nas pracują. O tym nigdy zapomnieć nie można. - Dziękuję za rozmowę. MZ

- Tylko uczciwą i ciężką pracą. Zaczynaliśmy od prowadzenia baru „Sosenka” w Trzebiszynie. To był początek lat dziewięćdziesiątych. Ludzie chcieli się wyszaleć, był popyt na wszystko. Wiązało się to z pracą do pierwszej w nocy, przez siedem dni w tygodniu. Biznes założyliśmy ze wspólnikiem. Po dwóch latach wspólnik stwierdził, że to robota nie dla niego, za ciężka. Woli jeździć do Niemiec, tam pracować osiem godzin dziennie i mieć spokój. Tak zaczynaliśmy. Za zarobione pieniądze kupiliśmy od GS-u zrujnowany budynek w Szumiradzie. Wyremontowaliśmy go i w 1996 r. otworzyliśmy karczmę. Nazwę zawdzięcza ona myśliwym, którzy przyjeżdżali tu na polowania dewizowe z Danii, Szwecji, Niemiec czy Austrii. Początkowo to oni stanowili większość klientów. Zainspirowali nas też do tego, by dziczyzna stała się tematem przewodnim w naszej kuchni. - W 2003 r. rozbudowaliście Państwo Karczmę… - Tak, powstało pięć pokoi oraz salka konferencyjna na dwadzieścia osób. Nasi goście z zagranicy chcieli na miejscu nie tylko polować i jeść, ale także mieszkać. Dlatego zdecydowaliśmy się na kolejną inwestycję. Wszystko sfinansowaliśmy z własnych pieniędzy, nie było jeszcze mowy o unijnych dotacjach. Od tego czasu bardzo pomaga Nam nasza córka Beata, która mieszka i pracuje właśnie w Szumiradzie. - Od 2010 r. jesteście też właścicielami Domu Weselnego Petra w Lasowicach Wielkich, który służy przede wszystkim do organizacji dużych imprez. - W Szumiradzie możemy organizować niewielkie uroczystości, bo zmieści się tam nie więcej niż 50 osób. Od dawna mieliśmy chrapkę na salę w Lasowicach, w której kiedyś była stołówka PGR Bierdzany. Obiekt odkupiliśmy od biura pośrednictwa nieruchomości i wyremontowaliśmy. Z jednopiętrowego budynku z płaskim, papowym dachem zrobiliśmy dwupoziomowy, w którym jest sala i 26 miejsc noclegowych. W Petrze organizujemy wesela, jubileusze, spotkania firmowe – może się tu pomieścić nawet 120 osób. W każdy weekend coś się tu dzieje, a rezerwacje na komunie mamy aż do 2020 r.

Fot. Ł. Strzelecki

Eleonora i Paweł Prochotowie działają w branży gastronomicznej i spożywczej, prowadząc sklepy w pięciu miejscowościach. Korzystają z projektu „Wsparcie innowacyjności MŚP Subregionu Kluczbork-Namysłów-Olesno”. 5


KIP – w pigułce Po pierwsze: inkubator przedsiębiorczości w dwóch swoich budynkach pozwala tworzyć nowe przedsiębiorstwa z sektora małej i średniej przedsiębiorczości, głównie mikro, których założycielami mogą być: osoby bezrobotne fachowcy różnych branż osoby powracające z emigracji zarobkowej, czy też startujący na rynku pracy absolwenci wyższych uczelni z pomysłem na własną działalność. Po drugie: inkubator to idealne miejsce rozwoju małych, lokalnych firm już istniejących bądź dopiero powstałych, które obniżając koszty działalności na starcie, mogą zaoszczędzone pieniądze przeznaczyć na inwestycje rozwojowe, w tym tworzenie nowych miejsc pracy. Po trzecie: inkubator stanowi lokalnie ważny punkt informacji i edukacji gospodarczej, kształcenia i rozwoju, doradztwa skierowanego do sektora małej i średniej przedsiębiorczości. Poprzez jego działalność możliwe jest tworzenie klimatu dla rozwoju przedsiębiorczości ze szczególnym uwzględnieniem osób młodych i bezrobotnych. Po czwarte: inkubator może wspierać i wspiera wszelkie przedsięwzięcia społeczne, które mogą złagodzić lub usuwać negatywne skutki bezrobocia: od dotacji na rozpoczęcie własnej działalności gospodarczej po szeroki wachlarz doradztwa. Po piąte: inkubator pomaga też podmiotom ekonomii społecznej w ramach projektu, którego jest partnerem.

cdn.

6


Pierwsza Kluczborskiego Inkubatora 5-latka Przedsiębiorczości Prawie pół miliona na wsparcie dla firm Paweł Wąsiak, dyrektor Kluczborskiego Inkubatora Przedsiębiorczości

- „Wsparcie innowacyjności MŚP Subregionu Kluczbork – Namysłów – Olesno” to jeden z kilku dużych projektów, które powiat kluczborski realizuje poprzez nasz Inkubator. Projekt dedykowany jest firmom z Subregionu Północnego Opolszczyzny. Oferujemy w jego ramach m.in. szkolenia i doradztwo. Ktoś powie: „znowu szkolenia”… Ale to jest dobra wiedza menadżerska dla lokalnych przedsiębiorców, przede wszystkim - jak poradzić sobie w sytuacjach kryzysowych. Dzięki projektowi firmy mogą skorzystać z audytu innowacyjności i opracowanych dla nich strategii oraz wziąć udział w trzech giełdach kooperacyjnych. Są to giełdy dla trzech kluczowych branż w subregionie: rolnospożywczej, budowlanej i drzewnej. To dla firm szansa pozyskania nowych kooperantów i klientów, poznania nowych rozwiązań, a w konsekwencji rozwoju i zwiększenia konkurencyjności na rynku. Kwota dotacji z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Opolskiego wynosi 432 tys. zł, a koszt całkowity projektu opiewa na 586 tys. zł.

Fot. Archiwum KIP

7


Z Kluczborka do Doliny Krzemowej Dolina Krzemowa to światowe centrum innowacyjności i nowych technologii. Miejsce, w którym powstają nowoczesne firmy, które w zawrotnym tempie budują swoją rynkową wartość. To tam rosną tzw. jednorożce, czyli młode firmy, których wartość przekracza miliard dolarów. Czy jest możliwe, żeby młody przedsiębiorca z Kluczborka dotarł do Doliny Krzemowej i tam rozwijał swoją firmę?

Fot. Barbara Lutzner

Tak, to możliwe. I nie pozostaje to jedynie w kwestii snów. To amerykański sen Grzegorza Pietruszyńskiego, a teraz już właściwie Grega. Greg odwiedził ostatnio rodzinne strony przy okazji konferencji „Zmień perspektywę na biznes”, która odbyła się w Pałacu Pawłowice, 17 marca br. Był gościem specjalnym i gwiazdą eventu. Pietruszyński ponad dwa lata temu założył spółkę Growbots. Rok temu dostał się do jednego z największych akceleratorów biznesu na świecie – 500 Startups. Teraz jego młoda firma ma już 500 klientów. - Tylko 15 proc. tych klientów pochodzi z Polski, reszta to cały świat – mówi Greg.

Jak to działa? Czym zajmuje się firma Grega Pietruszyńskiego, 30-latka pochodzącego z Kluczborka? Tworzy i sprzedaje oprogramowanie do automatyzacji sprzedaży dla swoich klientów. - Chodzi o to, żeby napisać maila do potencjalnego klienta, tak żeby on myślał, iż jest on spersonalizowany. Klient ma być przekonany, że zrobiliśmy porządny reaserch na temat

8

jego firmy – tłumaczył Greg Pietruszyński. - Np: możemy się umówić na spotkanie podczas targów w Hamburgu, bo wiemy, że firma klienta się tam wybiera – dodał. Dla nawiązania relacji trzeba wysłać 3-4 maile, w odstępach 2-7 dni. Tak prowadzone kampanie dają zaskakujące efekty – nawet 20 proc. pozytywnych odpowiedzi. Dla porównania skuteczność reklam w Google to zaledwie 0,5 proc. Growbots próbuje dopasować firmy, które sprzedają produkty lub usługi, z potencjalnymi klientami, którzy danych dóbr potrzebują. Stworzone przez Growbots oprogramowanie automatycznie – bez udziału sprzedawców – zdobywa potencjalnych klientów biznesowych. Człowiek pojawia się dopiero w ostatniej fazie procesu sprzedażowego, po to by przeprowadzić niezbędne rozmowy z klientami i sfinalizować transakcję. Firma ustala profil klienta, a oprogramowanie wybiera z bazy 200 mln osób tych, którzy spełniają jej kryteria. Następnie prowadzi w imieniu spółki automatyczną kampanię e-mailową i informuje o jej wynikach. Docelowo za całą sprzedaż ma odpowiadać sztuczna inteligencja.


- Nasza wiadomość ma być dla odbiorcy interesująca – mówił zaznaczając, że to nie spam, ponieważ nie wysyłamy żadnej oferty handlowej. A spamu dotyczyło właśnie wiele pytań zadawanych gościowi w trakcie konferencji. - Działamy na rynku globalnym i nie widzimy ograniczeń. Mamy już pół tysiąca klientów na całym świecie i nie zdarzyło nam się, by naszą korespondencję zakwalifikowano jako spam. Wysyłamy maile do 200 mln kontaktów, które już posiadamy – tłumaczył.

55 osób Growbots ma biuro w atrakcyjnej części San Francisco. To jeden z atutów. Do dzielnicy SoMa (South of Market) swoje biura przenoszą wielcy z Doliny Krzemowej. W ciągu dnia można odwiedzić wszystkich największych aniołów biznesu i inwestorów. – Kiedy jestem w San Francisco, każdego dnia spotykam ludzi, którzy są o jeden, dwa lub trzy kroki przede mną. Dostaję od nich mnóstwo informacji zwrotnych. Nie jestem w stanie trawić tych wszystkich danych na bieżąco, dlatego po kilku tygodniach wracam do Warszawy i tam wdrażam nowe rozwiązania – mówił Greg Pietruszyński w wywiadzie dla „Forbes”. Wiedza, którą regularnie przywozi ze Stanów Zjednoczonych, pozwoliła na rozwinięcie firmy, która dzisiaj zatrudnia już 55 osób. 5 pracuje za oceanem, a 50 w Warszawie.

To programiści dawniej zatrudnieni w takich firmach jak: Google, IBM czy Palantira.

Kodeks biznesowy Growbots nie jest pierwszym biznesowym doświadczeniem Pietruszyńskiego. Swoją pierwszą firmę założył Szanghaju w trakcie wymiany studenckiej. Jednak ani ona, ani dwie następne (agencja social media i firma produkująca aplikacje gamifikacyjne) nie odniosły rynkowego sukcesu. Wysiłek nie poszedł jednak na marne, a pozwolił zdobyć bardzo cenne doświadczenia. Na ich bazie Greg stworzył kodeks biznesowy, na podstawie którego oparł model biznesowy następnej spółki – Growbots. Zdecydował, że firma firma musi działać w modelu B2B, ponieważ wtedy od razu generuje przychody. Powinna też oferować drogi produkt, bo taki zdecydowanie łatwiej przenosi się na inne rynki. Jej rozwiązanie ma mieć bezpośredni wpływ na wyniki finansowe klientów. Z tymi założeniami zgodzili się Łukasz Deka i Adam Mazan, którzy dołączyli do Pietruszyńskiego. Przełom w ich biznesie nastąpił na początku 2015 r., kiedy dostali się do 500 Startups, jednego z największych akceleratorów biznesu na świecie. Growbots to pierwsza polska spółka, której się to udało. MN

Jak szybko rośnie ten biznes? Spółka Growbots wyceniana jest na ok. 75 mln zł. Rośnie w tempie ponad 20 proc. miesięcznie. 2016 r. zamknęła z przychodami na poziomie 2,6 mln dolarów. To jednak dopiero początek biznesowej drogi, ponieważ następnym milowym krokiem ma być przychód w wysokości 100 mln dolarów w ciągu roku. Właściciel Growbots liczy na to, że jeśli uda się utrzymać 20-proc. tempo wzrostu, to start up osiągnie to już w 2019 r.

Paweł Wąsiak dyrektor Kluczborskiego Przedsiębiorczości

Inkubatora

Historia Growbots pokazuje, że nie ma rzeczy niemożliwych. No bo skoro młody chłopak, z powiatowego Kluczborka, może dostać się w wielki świat jakim jest San Francisco i Dolina Krzemowa, i robić tam biznes… Firma Grega Pietruszyńskiego nie jest jedyną polską robiącą karierę w Stanach Zjednoczonych. Mamy też takie startupy jak UXPin, GetResponse, Oort czy chociażby LiveChat. Mam nadzieję, że przykład Grega zachęci innych do pójścia w jego ślady. Jak widać w dzisiejszym świecie biznesowym nie ma granic. Te możemy mieć tylko w głowach. Fot. Witold Chojnacki

9


Giełda kontaktów Jak skutecznie konkurować z dużymi firmami? Dlaczego ważny jest element zaskoczenia? Nad tym zastanawiali się przedsiębiorcy w trakcie giełdy kooperacyjnej branży rolno-spożywczej.

Jak skutecznie konkurować z dużymi firmami? Dlaczego ważny jest element zaskoczenia? Nad tym zastanawiali się przedsiębiorcy w trakcie giełdy kooperacyjnej branży rolno-spożywczej. - W północnej części Opolszczyzny firmy z branży rolno-spożywczej stanowią dużą część rynku, dlatego kierujemy do nich program pomocy, którego częścią jest giełda kooperacyjna - mówił Paweł Wąsiak, dyrektor Kluczborskiego Inkubatora Przedsiębiorczości. Giełda odbyła się 23 lutego br., czyli w Tłusty Czwartek. Nie mogło zabraknąć pączków. Poza firmami rolno-spożywczymi z subregionu Kluczbork-Namysłów-Olesno, pojawili się również przedstawiciele przedsiębiorcy spoza województwa opolskiego, zajmujący się m.in. produkcją wędlin czy tworzeniem oprogramowania dla sklepów spożywczych. Spotkanie było więc dobrą okazją do nawiązania nowych kontaktów biznesowych, poznania swoich możliwości i inspirujących rozmów dotyczących innowacji w branży. - W moim sklepie pszczelarskim sprzedaję produkty pochodzenia pszczelego, które obecnie robią furorę, ponieważ api-

terapię uznano za oficjalny dział medycyny. Leczenie przy pomocy miodu nie wywołuje skutków ubocznych - przekonywał Henryk Nosewicz, właściciel firmy „Pszczółka” z Ligoty Górnej.Przedsiębiorcy spotkali się również z przedstawicielami opolskich instytucji otoczenia biznesu (Izba Gospodarcza „Śląsk”, Opolskie Centrum Rozwoju Gospodarki), których mogli zapytać o możliwości dofinansowania działalności gospodarczej czy leasingu dla firm. Gościem spotkania był Tomasz Gabor, bloger znany z telewizyjnych programów kulinarnych, który opowiadał o cieszących się niezwykłą popularnością szkoleniach kulinarnych. Szansą rozwoju dla małych przedsiębiorstw z branży rolno-spożywczej są produkty tradycyjne i regionalne, o czym przekonywali przedstawiciele Stowarzyszenia Klaster Dobrej Żywności „Oleski Koszyk” - organizacji zrzeszającej lokalnych producentów żywności. - Produkowana przez OSM Olesno śmietankówka, czyli likier na bazie 30-proc. śmietany, stała się jedną z największych atrakcji promujących region - podkreślał Lesław Wypych. KS

Giełdę kooperacyjną dla branży rolno-spożywczej zorganizowano w ramach projektu „Wsparcie innowacyjności MŚP Subregionu Kluczbork – Namysłów – Olesno” realizowanego przez Kluczborski Inkubator Przedsiębiorczości. Celem projektu jest zwiększanie konkurencyjności firm z sektora MŚP z subregionu. Kolejna giełda, tym razem dla branży budowlanej, jest zaplanowana na trzeci kwartał tego roku. Fot. Witold Chojnacki

10


Wszystko kiedyś będzie cyfrowe Najlepsi eksperci i praktycy biznesu, działający w Polsce i za oceanem, podzielili się swoją wiedzą i doświadczeniami podczas konferencji „Zmień perspektywę na biznes”. Fot. Monika Klus

Do Pałacu w Pawłowicach, 17 marca br., przybyło 70 uczestników związanych z biznesem i zainteresowanych najnowszymi trendami oraz 20 uczniów ze szkół ponadgimnazjalnych. - Celem konferencji było pokazanie, że urodzenie się w małej miejscowości nie ogranicza nas w żaden sposób - mówiła Karina Woźniak, organizatorka konferencji, autorka Projektu Biznesowego. Goście mogli posłuchać i porozmawiać z wybitnymi ekspertami i praktykami biznesu, którzy na co dzień realizują niestandardowe rozwiązania w promocji, rozwoju firm, budowaniu silnej marki. Prelegentami byli m.in. „Batman storytellingu” Paweł Tkaczyk, trener mentalny i coach sportowy Ewa Stellmach, bloger i specjalista od ekonomii współdzielenia Michał Janota oraz pochodzący z Kluczborka Greg Pietruszyński, prezes start-upu Growbots, założonego w San Francisco (więcej str. 8-9). - Nie zawsze zespół gwiazd osiąga sukces – mówiła Ewa Stellmach, która porównywała firmowe zespoły do drużyn sportowych, np. siatkarskiej reprezentacji Polski, która zdobyła mistrzostwoświata. Zaznaczała, iż najważniejsza jest współpraca i odpowiedni dobór osób. Arek Skuza z agencji K2, który zajmuje się współpracą start-upów z dużymi firmami, innowacjami w biznesie mówił: - Większość moich przedsięwzięć się nie udała, ale to nie jest powód do wstydu. Takie porażki są niesamowicie uczące. Opowia-

dał, że średnie i duże firmy coraz częściej sięgają w środowisko start-upów, by rozwiązywać swoje problemy. Nie muszą zatrudniać całej rzeszy różnych fachowców, tylko w środowisku młodych wynalazców szukają ludzi, którzy są w stanie rozwikłać trapiące ich zagadki. - Czy nam się to podoba czy nie wszystko staje się cyfrowe. Szybciej trafiają do nas produkty i usługi. Tego nie uda się zatrzymać – mówił Arek Skuza. Starosta kluczborski, Piotr Pośpiech, jako pomysłodawca adaptacji opuszczonej hali produkcyjnej przy urzędzie pracy na Inkubator Przedsiębiorczości, opowiedział o sukcesie jaki odniosła jednostka. Przez pięć lat przewinęło się przez nią 60 firm. Dziś KIP, kierowany przez Pawła Wąsiaka, nie tylko oferuje początkującym w biznesie lokale do wynajęcia po preferencyjnych cenach, ale także zdobywa fundusze na szkolenia i doradztwo oraz dotacje na zakładanie firm. Partnerami wydarzenia zorganizowanego przez Projekt Biznesowy były: Powiat Kluczborski, Kluczborski Inkubator Przedsiębiorczości oraz NESTRO OLESNO Sp.z o.o., Neapco Europe, Lesaffre, Flaxpol, Bank Spółdzielczy w Kluczborku oraz Digital Holding z Olesna, którzy przedstawili intrygujący pokaz produktów firmy Nestro, wykorzystując do tego technologię VR/AR. MN

11


Trendy w branży spożywczej

Fotolia.pl

Ekoświadomość Polaków rośnie

Moda na food trucki

Wartość polskiego rynku żywności ekologicznej wzrośnie w ciągu dekady do 3 mld zł. W Polsce żywność ekologiczna i prozdrowotna stanowi zaledwie 0,3 proc. całego rynku spożywczego. Przeciętny Polak rocznie wydaje 4,35 euro na eko-produkty, podczas gdy średnia dla mieszkańca Unii Europejskiej wynosi ponad dziesięć razy więcej. Świadomość konsumentów jednak stale rośnie. Kilkanaście lat temu eko-produkty były dostępne wyłącznie w wyspecjalizowanych sklepach. Z sondażu przeprowadzonego w 2013 r. przez TNS Polska wynika, że co trzeci Polak kupował produkty ekologiczne, a dla 4 proc. stanowiły one podstawę diety. Rok później w badaniu przeprowadzonym przez SGGW ponad 50 proc. polskich konsumentów deklarowało zakup eko-żywności, a 11 proc. robiło to regularnie. Jak podaje portalspozywczy.pl, dziś już niemal 4 tys. sklepów należących do dużych sieci handlowych, ma w stałej ofercie produkty prozdrowotne. Ich sprzedaż rośnie w tempie 20 proc. rocznie. Zwolenników zdrowego stylu życia wciąż przybywa. Wartość rynku eko-żywności jest szacowana na ponad 800 mln zł, a w ciągu najbliższych 10 lat ma osiągnąć wartość 3 mld zł.

Pochodzące ze Stanów Zjednoczonych mobilne bary i restauracje wpisały się w pejzaż imprez organizowanych na świeżym powietrzu. Do niedawna można było w nich kupić głównie hamburgery i frytki. Popularność barów na kółkach spowodowała jednak, że coś dla siebie znajdą w ich ofercie zarówno fani pizzy, tradycyjnej polskiej kuchni, jak i dań orientalnych. Coraz popularniejsze stają się również mobilne kawiarnie i wózki z lodami. W Polsce jest ok. 300 mobilnych barów, a ich liczba stale rośnie. Idea food trucków opiera się na ich dostępności, świeżości serwowanych produktów i przystępnych cenach. W sezonie mobilne bary objeżdżają imprezy w mniejszych i większych miejscowościach. Są również festiwale: Food Truck Festival w Warszawie, Łódź Street Food Festival, czy odbywający się w lipcu w Opolu Food Fest. Biznes food truckowy ma charakter sezonowy. W Stanach Zjednoczonych mobilna gastronomia doczekała się już własnego reality show. Jak informuje foodtruckportal.pl, tylko od marca do czerwca odbędzie się w Polsce 17 imprez poświęconych mobilnej gastronomii.

Eksport żywności z kolejnym rekordem! Główny Urząd Statystyczny oszacował wartość eksportu polskiej żywności za 2016 r. na ponad 24 miliardy euro. To najlepszy wynik od czasu wejścia Polski do Unii Europejskiej. Kraje Wspólnoty to również najsilniejsi partnerzy handlowi Polski. Do Unii wysłaliśmy blisko 80 proc. wytworzonych produktów, co jest wynikiem porównywalnym z osiąganymi we wcześniejszych latach. Głównym towarem eksportowym jest nadal mięso drobiowe.Eksperci zauważają, że rynek europejski jest w dużym stopniu nasycony polskimi produktami. Powoli maleje również nasza przewaga cenowa, a sama wartość rynkowa polskiej żywności staje się porównywalna z artykułami produkowanymi na zachodzie. Poza Unią Europejską najbardziej obiecujące rynki zbytu dla polskiej branży spożywczej to kraje arabskie, Wietnam, Chiny i Japonia. Mimo rekordowego eksportu, w porównaniu z 2015 r., o ponad 9 proc. spadło saldo w obrotach żywnością. Najwięcej polskich towarów kupowali Niemcy, Brytyjczycy i Czesi, a poza UE, mieszkańcy Białorusi, Arabii Saudyjskiej i Hongkongu. (Źródło: businessinsider.com.pl)

12


Drożdże wyleczą rośliny

Firma Lesaffre z Wołczyna zajmująca się produkcją drożdży, prowadzi badania dotyczące zwalczania chorób roślin preparatami biologicznymi, które zawierają właśnie drożdże. Badania są innowacyjne, a wyniki bardzo interesujące. Efektem ubocznym produkcji drożdży jest duża ilość ścieków. Te są powtórnie wykorzystywane. Po zagęszczeniu Fot. Witold Chojnacki powstają skondensowane nawozy i pasze. Płynny nawóz w postaci ścieku wykorzystywany jest do użyźniania gleb w gospodarstwie rolnym prowadzonym przy zakładzie. Bartłomiej Karamon, kierujący w firmie Działem Ochrony Środowiska, opracowuje innowacyjną metodę monitorowania stanu roślin uprawnych z wykorzystaniem teledetekcyjnego systemu wiatrakowca w aspekcie rolnictwa precyzyjnego. Na bazie tych wyników ma powstać system badania roślin. Założenie jest takie, że wielohektarowe pole kukurydzy czy rzepaku będzie skanowane z powietrza przez urządzenia umieszczone na wiatrakowcu. Dzięki temu będzie można zobaczyć jak wyglądają rośliny, w jakim są stanie, na co chorują. Preparaty biologiczneaaplikowane roślinom znacząco na nie wpływają, a zmiany są widoczne w ich wyglądzie. To z kolei można doskonale obserwować z powietrza. Firma z Wołczyna już od kilku lat bada wpływ preparatów biologicznych na bazie drożdży na dobrostan fitosanitarny roślin, które są stosowane zamiast chemicznych preparatów.

Rynek słodyczy zwiększa wartość

Polacy wydają 200 zł na wodę w butelkach

Rynek słodyczy w Polsce rozwija się w tempie 3-5 proc. rocznie. Do 2018 r. zwiększy wartość o ok. 9 proc. i osiągnie pułap 14 mld zł. Główną siłą napędzającą branżę jest sprzedaż na rynki zagraniczne. Tylko w 2012 r. eksport do krajów Unii Europejskiej, ale i Stanów Zjednoczonych czy Arabii Saudyjskiej, wyniósł ponad 740 tys. ton. Co ciekawe, spożycie słodyczy w Polsce jest trzykrotnie niższe niż w Szwajcarii, czy Niemczech. Przeciętny Polak zjada rocznie ok. 3 kg słodyczy, a statystyczna norma dla Niemca i Szwajcara to 9-10 kg. Jak podaje biznes. onet.pl, zmiana zachowań konsumenckich i nawyków żywieniowych Polaków powoduje, że dużą popularnością cieszą się słodycze z naturalnymi składnikami, pozbawione sztucznych dodatków. Innym popularnym trendem w branży są wyroby tworzone rzemieślniczo, na małą skalę, przy użyciu wysokojakościowych składników. Badania pokazują, że wzrasta również popularność produktów„light”, tzw. zdrowych przekąsek oraz słodyczy typu premium.

Woda butelkowana to jeden z podstawowych produktów kupowanych w polskich domach. Z przeprowadzonych przez instytut GfK badań wynika, że w 2016 r. 97 proc. kupujących przynajmniej raz nabyło produkt z tego asortymentu. Statystycznie Polak kupił 5,5 litra wody butelkowanej. W przeciętnym gospodarstwie domowym rocznie wydaje się na zakup wody w butelkach ok. 200 zł kupując za tę kwotę niemal 220 litrów wody. W porównaniu do 2015 r., mniej wody butelkowanej zakupiły gospodarstwa domowe z dużych miast, z osobą prowadzącą gospodarstwo w wieku 30-39 lat oraz gospodarstwa dwuosobowe. Na znaczeniu stracił segment wody smakowej i funkcjonalnej (z dodatkiem witamin i minerałów), który stanowi zaledwie 12 proc. całej sprzedaży wody butelkowanej. Miejscem, gdzie najchętniej kupujemy wodę nadal są hipermarkety. Badania powstały na podstawie danych pochodzących z prowadzonego od ponad 20 lat Panelu Gospodarstw Domowych GfK Polonia. Jego próbę stanowi 8 tys. polskich gospodarstw domowych. KS

13


Twój biznes w sieci

Radzi Mirosław Marzec, autor bloga mirekmarzec.com Jak dotrzeć za pomocą reklamy na Facebook’u do idealnego klienta. Jeśli prowadzisz własny biznes, to wiedz, że obecnie reklama na Facebook’u to jeden z najbardziej efektywnych i zarazem najtańszych sposobów dotarcia do klienta. Co więcej – Facebook pozwala całkowicie zautomatyzować proces pozyskiwania nowych klientów.

Fot. Archiwum prywatne

Jeśli dopiero myślisz o reklamie na Facebooku, to koniecznie musisz poznać jej możliwości. Zazwyczaj najtrudniejsze zadanie, jakie stoi przed Tobą podczas tworzenia reklamy, to sprawienie, aby wyświetlała się ona właściwym osobom. I powiem Ci, że to pierwszy i najważniejszy krok w tworzeniu reklam. I zarazem najtrudniejszy. Jeśli źle zdefiniujesz odbiorców reklamy, to prawdopodobnie zniechęcisz się do Facebook’a jako narzędzia reklamowego, ponieważ reklama nie zadziała. Pieniądze wydane, a efektów nie ma. Stwierdzisz więc, że nie ma sensu inwestować w Facebook’a. A wina leży prawdopodobnie po Twojej stronie. Ale do rzeczy. Jak dobierać odbiorców, czyli targetować reklamę? Zacznij od zastanowienia się, kim jest Twój idealny odbiorca. W jakim jest wieku? Czy pracuje? Gdzie? A może uczy się? Na jakiej uczelni? Czym się interesuje? Co lubi? Gdzie spędza wolny czas? Jakiej muzyki słucha? Gdzie mieszka? W mieście czy na wsi? Jeśli poświęcisz trochę czasu i odpowiesz na te pytania, to stworzysz profil swojego klienta. Teraz, kierując reklamę do wybranych w ten sposób odbiorców – masz pewność, że ten odbiorca jest zainteresowany produktem jaki oferujesz. Oprócz wyboru zainteresowań naszego klienta, ważne jest również wykluczanie określonych cech odbiorów. Niewiele osób korzysta z tej opcji, a to ogromny błąd. Z doświadczenia wiem, że wykluczanie określonych cech i zainteresowań odbiorców może znacząco podnieść konwersję. Aby wyjaśnić na czym polega wykluczanie, podam Ci prosty przykład: załóżmy, że jesteś organizatorem

14

wydarzenia biznesowego. Chcesz dotrzeć do studentów. Twoja grupa docelowa, to studenci z Opola. Ale pojawia się pytanie, czy wszyscy? Czy studenci teologii będą zainteresowani wydarzeniem biznesowym? Czy będzie ono interesować studentów chemii i biologii? Prawdopodobnie nie. I tych odbiorców możesz wykluczyć. Zawężasz tym sposobem grupę odbiorców, ale jednocześnie bardziej doprecyzowujesz. Dodając jedne, a wykluczając inne cechy odbiorców Twojej grupy, zyskujesz węższą grupę docelową, która będzie bardziej zainteresowana Twoją ofertą niż wszyscy studenci z Opola.

Pamiętaj! Tworząc reklamę na Facebook’u warto korzystać z wykluczania. Warto też tworzyć różne grupy odbiorców reklam, aby obserwować, które z nich daje większy zwrot.


nie taki straszny

Radzi Sebastian Szczurek, rzecznik prasowy opolskiego Oddziału ZUS

1. Czy przedsiębiorcy, którzy mają problemy z nieopłaconymi składkami ZUS, mogą liczyć na jakąś pomoc? - Od kilku miesięcy w oddziałach ZUS w Opolu, Nysie i Strzelcach Opolskich w województwie opolskim do dyspozycji przedsiębiorców są doradcy do spraw ulg i umorzeń. Nie powinno to martwić osób z innych rejonów. Bez przeszkód można kontaktować się z doradcami, bez względu na miejsce prowadzenia firmy. Korespondencja nie pozostanie bez odpowiedzi i trafi do odpowiedniego doradcy. Prowadzący działalność, którzy mają długi w ZUS z powodu nieuregulowanych składek, mają prawo ubiegać się o ulgi w spłacie zobowiązań w postaci rozłożenia na raty. Dzięki temu mogą uregulować należności w dłuższym czasie bez

stosowania środków egzekucyjnych. Podpisanie umowy z ZUS o rozłożeniu długów na raty niesie wiele korzyści. Po złożeniu wniosku następuje zatrzymanie naliczania odsetek, zawieszenie postępowania egzekucyjnego czy wstrzymanie stosowania sankcji wynikających z nieopłacenia składek w terminie. Rozsądnym przedsiębiorcom zależy, aby być wiarygodnym wobec kontrahentów, banków czy innych podmiotów na rynku. Taką rękojmią jest chociażby zaświadczenie z ZUS o niezaleganiu w opłacaniu składek. Jeżeli właściciel firmy ma zaległości, a podpisze stosowne porozumienie, to takie zaświadczenie otrzyma. To pozytywnie wpływa na jego wizerunek.

2. Czy ZUS może obniżyć składki jakie płaci przedsiębiorca, gdy ten nie osiąga zysku? - Zakład, jako państwowy ubezpieczyciel, nie ma wpływu na wysokość składek na ubezpieczenie społeczne. Te są ustalane przez Parlament. Obowiązkiem ZUS jest zbierać i ewidencjonować składki. Zakład stara się realizować to zadanie zawsze z myślą o przedsiębiorcach. Wychodzi frontem do dłużników. Stwarza możliwość nie tylko rozłożenia należności na raty. Dysponuje takimi formami wsparcia jak odroczenie terminu płatności składek, rozłożenie na raty kosztów egzekucyjnych czy umorzenie

należności z tytułu składek. Jeśli przedsiębiorca utracił płynność finansową i nie wywiązał się z ustawowych obowiązków wobec ZUS i jest z tego powodu sfrustrowany, nie powinien odkładać problemu w czasie. Im prędzej umówicie się z doradcą, tym szybciej wdrożona zostanie konkretna forma oddłużenia. Od listopada 2016 r. do 15 marca br. z takiej możliwości w województwie opolskim skorzystało 966 klientów.

ZADZWOŃ, ZAPYTAJ! Siedziba Oddziału ZUS w Opolu: 77 45 11 425 Inspektorat w Nysie: 77 408 77 63; 77 408 77 27 Inspektorat w Strzelcach Opolskich: 77 409 57 02 Lista doradców na: www.zus.pl

15


Wydawca: Powiat Kluczborski Kluczborski Inkubator Przedsiębiorczości ul. Sienkiewicza 22 46-200 Kluczbork tel./fax 77 456 32 60; 77 412 91 13 www.inkubatorkluczbork.pl e-mail: inkubator@powiatkluczborski.pl Publikacja bezpłatna wydana w ramach projektu nr: RPOP.02.03.0016-0002/15:

„Wsparcie innowacyjności MŚP Subregionu Kluczbork-Namysłów-Olesno”

współfinansowanego przez Unię Europejską ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Działania 2.3 Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Opolskiego na lata 2014-2020

Klimat dla biznesu. Wiosna 2017.  

Kwartalnik Kluczborskiego Inkubatora Przedsiębiorczości.

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you