Page 1

Klamrowa Gazetka Festiwalowa | Klamrowa Gazetka Festiwalowa | Klamrowa gazetka festiwalowa U

N I W E R S Y T E T

M

K

I K O Ł A J A

O P E R N I K A

NUMER 8/9

GAZETA

SOBOTA 15 MARCA 2014

BEZPŁATNA WWW.KLAMRA.UMK.PL

AKADEMICKIE CENTRUM KULTURY

I

SZTUKI OD NOWA

POCZTÓWKA Z HOTELU MISERY DELUXE Dear Friends! Siódmego dnia festiwalu Teatr Kana wraz z Theatro Krepsko Group, zaprosili widzów do Hotelu Misery deLuxe. Uczestnicy festiwalu już przed spektaklem mogli znaleźć zawieszkę z powitaniem gości przez pracowników hotelu, a także otrzymać pocztówkę (którą Wam teraz przesyłam). Przedstawienie rozpoczyna się jeszcze przed zapełnieniem miejsc na widowni. Na scenie, za sfatygowanym biurkiem, siedzi recepcjonista czytający chińskiego brukowca. Co chwilę smutnie pociąga nosem. Po przeciwległej stronie dwóch panów sączy brandy. Na środku sceny pojawia się wyzywająca kobieta, która bezskutecznie wodzi na pokuszenie najpierw recepcjonistę, później wcześniej wspomnianych panów. To jednak dopiero początek! Dzięki pomysłowej scenografii, przeradzającej się w kolejne pokoje hotelowe, widzowie mogli zobaczyć gabinet osobliwości oraz sytuacji przy minimalnym użyciu słowa - wszystko dodatkowo doprawione czeskim humorem. Mamy okazję zobaczyć serię utrzymanych w poetyce snu symultanicznych scen. Między innymi: mężczyznę myjącego nogi w misce wypełnionej winem, starszego pana siedzącego wbrew prawom grawitacji „do góry nogami”, kobietę rodzącą telefon, czy też romantyczną, acz nieudaną kolację dwojga oślepionych ludzi. Na uwagę zasługuje wzruszająca scena wykonana przez Jiří Zemana: niewidomy mężczyzna po nieudanej kolacji próbuje dotknąć hotelowych

FOT.

MICHAŁ KOŁOSOWSKI

ścian, które wymykają mu się spod rąk. Jedyna pamiątka po ukochanej, która uciekła, to guzik. Mężczyzna próbuje go przyszyć do swojej marynarki, jednocześnie spod jego ubrania wysypuje się mnóstwo innych guzików. Nie pierwszy raz zostaje opuszczony, po jego twarzy spływają szczere łzy. Spektakl zamyka scena, w której wracamy do początku: recepcjonista znowu czyta gazetę, klientka hotelu

1

opuszcza go, a wyzywająca kobieta (tym razem skutecznie) flirtuje z recepcjonistą niczym Sharon Stone w Nagim instynkcie. Silnym atutem spektaklu jest muzyka, która prawie nieustannie mu towarzyszy, nadając rytm poszczególnym scenom. Język teatralny widowiska wynika po pierwsze z wielonarodowości twórców spektaklu oraz ich gloryfikacji ekspresji pozawerbalnej. Spektakl opiera


Klamrowa Gazetka Festiwalowa | Klamrowa Gazetka Festiwalowa | Klamrowa gazetka festiwalowa

Całość występu zatacza krąg. Wróciwszy do punktu wyjścia, znowu jesteśmy w recepcji naszego hotelu dla samotnych dusz. Tym razem jednak nawiązuje się pierwszy dialog i dostrzeżenie siebie nawzajem, przez kobietę i mężczyznę. Czyżby okruchy nadziei na porzucenie starego schematu trwania w samotności? Przedstawienie Hotel Misery deLuxe jest cierpkim przysmakiem ze słodką polewą, który – choć nie pozostawia widza z pełną lekkością (na sercu) – daje dużą satysfakcję doświadczenia i dobrze syci.

się na serii scen wywołujących określone uczucia. Dlatego uważam, że trzeba samemu zawitać gościnne progi Hotelu i chłonąć każdą emocję, by zobaczyć „morze straconych nadziei, minionych miłości i radości”, jak również wciągający, pełen absurdów wykreowany świat. From the marvelous Hotel Misery deLuxe with love, ALICJA GRUSZKA

CZY I TY ZATRZYMASZ SIĘ W HOTELU MISERY DELUXE?

JOANNA SIEMIEŃCZUK

WYNIKA, ŻE JESTEM Hotel Misery deLuxe jest czymś więcej niż przelotnym postojem dla przypadkowych podróżnych. Jest to miejsce zalane leniwą muzyką w nucie dekadencji, która wypełnia pozbawione witalności otoczenie. Suche i zimne jak ludzie, którzy do niego lgną. Teatr Kana we współpracy z czeską grupą teatralną Krepsko stworzył nostalgiczny spektakl, w którym chłód i ludzka samotność mieszają się z absurdalnym humorem w surrealistycznej rzeczywistości. Atmosfera przedstawienia wynurza się bez użycia słów, tym mocniej podbijając wrażenie oddzielenia, obcości ludzi względem siebie nawzajem. Wycofani i zamknięci mężczyźni trwają wśród wygłodniałych uczuć i bliskości kobiet, nie potrafiąc odnaleźć wspólnego języka. Gra ciał podczas tańca dwójki aktorów stwarza na moment pozory intymności, lecz rzeczywisty dystans oraz brak głębszego kontaktu nie dają się nimi zakamuflować. Kolejne próby tworzenia relacji są dosłownym błądzeniem w ciemnościach i ciągłym wymijaniem, pogłębiającym uczucie osamotnienia. A sposoby jego wyrażenia są rozmaite... Kobieta z trzema nogami, urodzenie słuchawki telefonicznej, czy zapadanie się w sobie do stanu całkowitego samounicestwienia podczas partyjki szachów,

POTWOREM Duet ME/ST próbował stworzyć kompleksowe studium kobiety z wielkiego miasta. Mówił o problemie, który jest obecnie popularny ze względu na bardzo medialny dyskurs feministycznogenderowy. Sposób podjęcia tematu nie był jednak trafnym.

FOT.

MICHAŁ KOŁOSOWSKI

są tylko kilkoma z przykładów absurdu jaki koloruje to spokojne i monochromatyczne przedstawienie. Nadaje on całości smaku i wciąż od nowa zaskakuje, nie pozwalając na znużenie, pomimo sennej aury. Scenografia wspaniale nasyca atmosferę przedstawienia i oddaje jego cierpkość, a zarazem prostotę. Wypłowiałe ściany pokoi w martwej kolorystyce, pełnią funkcję stosownego tła, na którym odgrywa się cichy, wewnętrzny dramat każdej z osób. Przesuwanie przedziałek wciąż na nowo organizuje przestrzeń oraz stwarza harmonijne przechodzenie do kolejnych scen, które choć niekoniecznie powiązane, tworzą ciągłość.

2

XXII Klamra stawia bardzo dużo pytań na temat istoty człowieczeństwa. Na te pytania stara się odpowiedzieć w sposób kompleksowy. Teatr Chorea w spektaklu Muzg stworzył idealne miejsce do rozpoczęcia rozmów na temat kobiecości i męskości. Pierwszy z wątków został podjęty w Lady WaWa. Już w czwartek zdążyliśmy ustalić podstawową kwestię – rozwój neurobiologii potrafi opisać sposób rodzenia się w mózgu uczuć, jednak najważniejszym jest to, że po prostu mamy możliwość przeżywać emocje. Po piątkowym spektaklu możemy odnieść wrażenie, iż powracamy do punktu wyjścia. Konkluzja jest prosta - jestem kobietą, sterują mną hormony, przez co nie potrafię nad sobą panować i radzić sobie z własnym życiem. Moje irracjonalne zachowanie z dnia na dzień udowadnia płci przeciwnej pomyłkę natury. Zachowuję się jak potwór. Nie mogę znaleźć sobie miejsca wśród stawianych mi ról. Próbuję od-


Klamrowa Gazetka Festiwalowa | Klamrowa Gazetka Festiwalowa | Klamrowa gazetka festiwalowa

grywać przykładną bizneswoman (ale menstruacja przeszkadza mi w dotarciu do pracy), Matkę Polkę (ale nie mogę poradzić sobie z procesem wychowawczym), nierządnicę dla własnego mężczyzny (ale on na pewno wykorzysta moją głupotę). Poza tym, Żydzi kradną mi czas (bo wiadomo, że to złodzieje), a to, że jestem sama, na pewno nie jest moją winą. Groteskowe spojrzenie na kobiecość może być atutem, ale żeby je obronić, potrzebna jest ciekawa forma. Widzowie, wchodząc na salę, słyszą powtarzane jak mantra słowa „Ready – Porno”. Mógł być to ciekawy chwyt na zwrócenie uwagi, ale gdy po wygaszeniu widowni słyszymy reklamę teatru, wzbudza to tylko politowanie i nastrój pryska. Szczególnie wtedy, gdy patrzymy na scenę. Kobieta w obszernym męskim garniturze siedzi na krześle. Akompaniuje jej głośna, ostra muzyka ze słowami brzmiącymi jak musztra. To wypowiadane słowo „kobieta” w wielu językach. Kiedy sala wycisza się, aktorka zrzuca z siebie przebranie (symbol męskiej dominacji) i ma możliwość pokazać prawdziwą siebie w swoim buduarze. Oglądamy przez ponad godzinę psychodeliczną mieszankę barw, wizualizacji i dźwięków przeplatanych w dużej mierze banałem słów. Argumenty broniące spektaklu, głoszące, że to kolaż wywiadów, nie przemawiają, kiedy słyszę, że jako kobieta powinnam rano dać sobie odrobinę luksusu, jedząc w łóżku śniadanie i czytając świeżą prasę (chyba w piżamie muszę pójść po zakupy). Lady Wa-Wa, mimo, że nieco nietrafna, zasługuje na małą pochwałę. Przede wszystkim za konsekwencję kreowania wizualizacji i dźwięków, które były naprawdę dobre. Magdalena Engelmajer posługuje się ogromnym talentem oraz wyczuciem scenicznym. Podejmując temat kobiecości należy jednak użyć trochę innych środków, bo golizna i niesmaczne momentami obrazy nie robią już wrażenia na widzu festiwalu teatrów alternatywnych. SYLWIA RYBACKA

FOT.

MICHAŁ KOŁOSOWSKI

RECEPTA DLA WSZYSTKICH KOBIET ŚWIATA Przedostatni dzień Klamry przyniósł pokaz spektaklu Lady WaWa, który jest rezultatem autorskiego projektu Duetu Artystycznego ME/ST. W oparciu o serię przeprowadzonych wywiadów z kobietami żyjącymi na co dzień na warszawskim Śródmieściu, Magdalena Engelmajer i Szymon Turkiewicz stworzyli audiowizualny monodram, ukazujący portret współczesnej kobiety. Jaka jest więc Lady Wa-Wa? Szereg skonstruowanych przez Engelmajer postaci, wydaje się być silnie osadzony w stereotypowych wizerunkach kobiet. Począwszy od udręczonej Matki Polki, poprzez niezależną karierowiczkę, a w końcu egzotyczną i wojowniczą boginię: Matkę Ziemię. Przyłapane w skrajnie emocjonalnych sytuacjach, wydają się być niezmiernie wrażliwe i kruche, co ciało aktorki przekonująco oddaje konwulsyjnymi ruchami i obsesyjnymi jękami. Przy takim nagromadzeniu negatywnych emocji powstaje moja pierwsza wątpliwość. Czy taki obraz faktycznie oddaje rzeczywistość? W jakim stopniu jest

3

reprezentatywny? Czy jest to tylko przerysowana wizja, która w słusznym celu stara się zwrócić uwagę na problemy kobiet we współczesnej rzeczywistości? Od strony formalnej spektakl jawi się jako nieprzewidywalna seria różnorodnych scen opowiedzianych językiem współczesnym w oparciu o medialne środki wyrazu. Szczególnie oddziałująca emocjonalnie staje się warstwa dźwiękowa. Twórcy inspirowani aleatoryzmem kontrolowanym postawili na efekt oryginalnego, przetworzonego sonorystycznego brzmienia, które niekiedy współgrało ze słowem i gestem, a innym razem wymykało się spod kontroli i przeradzało w efekciarskie dudnienie. Warstwa wizualna pozostawiła jednak dużo do życzenia. Krótkie wideo z toalety, wyświetlane na zaledwie połówce ściany wielobarwne kształty oraz nakładające się na pośladkach aktorki usta to zbyt mało znaczące dla spektaklu elementy, które wprowadzały dodatkowe zdezorientowanie. Pozostaje jeszcze kwestia tytułowej recepty. Otóż jest ona bardzo prosta. Kobietom potrzeba więcej wiary w siebie, odwagi, szacunku i miłości, najlepiej w podwójnej dawce i to trzy razy dziennie. WITOLD FILAR


Klamrowa Gazetka Festiwalowa | Klamrowa Gazetka Festiwalowa | Klamrowa gazetka festiwalowa

ZASŁYSZANE TEATR ME/ST, LADY WA-WA ALEKSANDRA: Spektakl Lady Wa-Wa nie przypadł mi do gustu, mam innych faworytów. Zniesmaczył mnie długi striptiz aktorki. Mógł być znacznie okrojony. JOANNA: Podobało mi się, że spektakl dotyczył tak prostych kwestii dla życia kobiety. Powinniśmy nieustannie o nich przypominać.

REDAKCJA NACZELNA: Daria Szczecińska, Katarzyna Wiśniewska

PARTNERZY: PARTNER STRATEGICZNY:

ZESPÓŁ REDAKCYJNY: Bartosz Adamski, Katarzyna Czernic, Witold Filar, Magdalena Górska, Alicja Gruszka, Marzena Jobczyńska, Jan Karow, Łukasz Radoliński, Sylwia Rybacka, Michalina Seklecka, Joanna Siemieńczuk, Anna Staszak, Małgorzata Strzyżewska, Daria Szczecińska, Paulina Tchurzewska, Katarzyna Wiśniewska ZDJĘCIA: Michał Kołosowski KOREKTA: Małgorzata Strzyżewska SKŁAD: Katarzyna Czernic WYDAWCA: BAR OD NOWA

Wydarzenie jest współfinansowane ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Kujawsko-Pomorskiego oraz budżetu Województwa Kujawsko Pomorskiego.

4

Klamrowa Gazetka Festiwalowa nr 8/9  

Sobota, 15 marca 2014

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you