Page 1

Klamrowa Gazetka Festiwalowa | Klamrowa Gazetka Festiwalowa | Klamrowa gazetka festiwalowa U

N I W E R S Y T E T

M

K

I K O Ł A J A

O P E R N I K A

NUMER 5/9

GAZETA

ŚRODA 12 MARCA 2014

BEZPŁATNA WWW.KLAMRA.UMK.PL

AKADEMICKIE CENTRUM KULTURY

I

SZTUKI OD NOWA

MIĘSO – JA I TY Czas porzucić dotychczasowe poczucie smaku i przerzucić się na menu teatru USTA USTA Republika. Uczta, jaką zaserwowali klamrowej widowni, przekracza wszelkie granice, oprócz – oczywiście - granicy dobrego smaku. Zaproszeni są wszyscy, miejsc przy stole nie brakuje. Soczysty w warstwie słownej spektakl, gdzieniegdzie okraszony błyskotliwym podtekstem, okazał się lekkostrawną rozrywką, która syci na cały wieczór. Do tego częste interakcje z publicznością dopełniały wrażenie obecności w lokalu gastronomicznym. W połączeniu z dynamiczną grą aktorską, wyżej wspomniane składowe Uczty, uczyniły z niej wysublimowane w smaku przedstawienie. Centralny punkt przestrzeni scenicznej to wielki stół, który w trakcie trwania całego spektaklu, jest ogrywany na różne sposoby. Najpierw jest stołem, przy którym się gotuje, następnie zmienia się w elegancki mebel z czerwonym obrusem, by za moment stać się wejściem do podziemi restauracji. To zgrabne rozwiązanie scenograficzne nie zabiera aktorom przestrzeni, wręcz przeciwnie – pozwala im na pełniejsze operowanie ruchem scenicznym, co wzmacnia siłę oddziaływania wypowiadanych kwestii. Z pozoru „Uczta” jawi się jako pochwała jedzenia. Bycie smakoszem to jedyny słuszny styl życia? Niekoniecznie, bowiem w spektaklu nie chodzi o spożywanie, tylko o kondycję duchową człowieka, przełożoną na język kulinarny. Już sam wygląd pomocników kucharza budzi w widzu skojarzenie z tuszami zwierzęcymi, jakie można zobaczyć u rzeźnika. Ciała rozpisane na części mięsne (boczek, łopatka, łata,

FOT.

MICHAŁ KOŁOSOWSKI

itd.), nasuwają podejrzenie, że chodzi o człowieka „odczłowieczonego”, pozbawionego swojej humanistycznej wrażliwości. Jedynym pragnieniem i spełnieniem marzeń o posłudze wobec ludzkości, jest zaserwowanie siebie na talerzu. Ma to charakter symboliczny: aby zostać docenionym, należy poświęcić się w całości, porzucić siebie na rzecz bycia „pożartym” przez innych, którzy i tak summa summarum potraktują tę ofiarę jako błahostkę, chcąc wciąż więcej i więcej. Uczta odzwierciedla też współczesny nam dziwny trend na wyzbycie się tudzież skrzętne ukrywanie wrażliwej duszy. Bohaterowie spektaklu są zimni, wyrachowani i interesowni.

1

Nie mogłam oprzeć się wrażeniu, iż estetyka spektaklu nawiązuje do filmu Delicatessen z 1991 roku, gdzie w równie hermetycznym środowisku ludzie zatracają swoje człowieczeństwo, zjadając swoich bliźnich i jednocześnie udając przed samymi sobą, że nic takiego się nie dzieje. A właśnie, że się dzieje i w realnym świecie może tak się dziać, gdy zapomnimy, kim jesteśmy. Niech moralny wymiar Uczty i jej mocna pointa, obnażająca makabryczne zamysły „zjadających”, wzmocni w nas Człowieka jak dobry posiłek po ciężkim dniu. KATARZYNA WIŚNIEWSKA


Klamrowa Gazetka Festiwalowa | Klamrowa Gazetka Festiwalowa | Klamrowa gazetka festiwalowa

jesteśmy uprzedmiotawiani. Upokarzamy się oraz pozwalamy z siebie kpić, aby osiągnąć sławę. Mimo to boimy się wyjść przed szereg, przeciwstawić. Uczta teatru USTA USTA Republika była bez wątpienia ciekawym, choć trudnym doświadczeniem. Tuż obok scen balansujących na granicy dobrego smaku, rodem z taniego kabaretu, pojawiały się nawiązania do liturgii chrześcijańskiej. Stawiała ona przed nami najważniejsze pytanie – o sens życia. Odpowiedzią skłaniającą do refleksji może być parafraza słów szefa kuchni: życie to rzecz skomplikowana, dopóki nie nauczymy się żyć. SYLWIA RYBACKA

(META)FIZYCZNA UCZTA Z CZŁOWIEKIEM W ROLI GŁÓWNEJ „Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy. To jest bowiem ciało wasze na pastwę życia wydane. Czyńcie tak na waszą udrękę” – to ostatnie słowa wypowiedziane w trakcie Uczty teatru USTA USTA Republika. Była to uczta, która na długo pozostanie w pamięci. Czekając na spektakl, byłam przekonana, że obejrzę dynamiczny projekt, w którym jedzenie stanie się pretekstem do poruszania spraw ogólnoludzkich. Intuicja mówiła mi, że będzie strawny, okraszony dowcipem, zmieniającymi się tematami, które ostatecznie zmuszą do refleksji. Nie myliłam się. Daleką jednak była pozytywna kuchnia moich wyobrażeń od restauracji wykreowanej na Klamrze. W ekskluzywnym, aczkolwiek mrocznym lokalu, przy stole przykrytym narzutą z makulatury siedziało dwóch przygarbionych asystentów kucharza. Ich przerażająca charakteryzacja – podzielone na części, a raczej poporcjowane, czarnym markerem od połowy w górę ciała przywodziły na myśl świńską tuszę. Szef kuchni krążył wokół niechlujnie pracujących mężczyzn niczym treser z biczem w dłoni. Kiedy już wszystko zostało przygotowane, rozpoczął ucztę – wykład o jedzeniu, ale i kondycji współczesnego człowieka. Mówił, że jedzenie to rzecz skomplikowana, dopóki nie nauczymy się jeść – nie dojdziemy z sobą do ładu. Na przygotowanej w groteskowej konwencji uczcie głównym daniem był człowiek w całej swojej fizyczności i duchowości. W sposób zaskakująco prosty przedstawiona została tragiczna prawda o wartości nas samych. Można odnieść wrażenie, że w spektaklu śmiech miał być tym, czym u Witkacego – zmuszeniem do refleksji, zwróceniem uwagi na problemy istotne. Od razu nasuwa się

Z TEATRU DO POLITYKI Ewa Wójciak, dyrektorka Teatru Ósmego Dnia, była drugim po Leszku Mądziku gościem specjalnym tegorocznej Klamry.

FOT.

MICHAŁ KOŁOSOWSKI

pytanie: jaki obraz człowieczeństwa wyłania się z Uczty? Bywamy zezwierzęceni i dajemy się traktować poniżej godności. Największą przyjemność potrafi sprawić nam ofiara z siebie, ponieważ mamy świadomość, że tylko w ten sposób możemy komukolwiek sprawić radość. Mamy trudności z nawiązywaniem trwałych relacji międzyludzkich. Z dużą łatwością nienawidzimy i nie potrafimy kochać. Jesteśmy nastawieni na sukces, do którego ślepo dążymy, nie zwracając uwagi na konsekwencje. Uprzedmiotawiamy i sami

2

Aktorka poznańskiego kolektywu jest znana miłośnikom teatru z ponad czterdziestoletniej pracy we wspomnianej formacji. Dzięki słynnemu już postowi na znanym portalu społecznościowym, w którym soczystym, staropolskim słowem określiła nowo wybranego papieża, trafiła również do masowego odbiorcy. Komentowanie kwestii społecznych i politycznych, bycie w opozycji (przede wszystkim w czasach PRL-u) to jedne z oczywistych skojarzeń odnoszących się do wielkopolskiego teatru. Na początku tego roku do opinii publicznej trafiła jednak informacja o tym, że Wójciak będzie kandydować do Europarlamentu z koalicyjnej listy Europa Plus Twój Ruch. Wokół tego też wątku potoczyło się spotkanie. Usłyszałem niedawno, że każda wypowiedź artysty jest polityczna. Myśląc o „Ósemkach”, nie ma co do tego wątpliwości. Nasuwa się w tym miejscu pytanie: co się stało, że dla tak konse-


Klamrowa Gazetka Festiwalowa | Klamrowa Gazetka Festiwalowa | Klamrowa gazetka festiwalowa

kwentnie działającej na tym polu od lat osoby okazało się to niewystarczające? Jak wspomniała Wójciak, aktorstwo było dla niej od początku czymś więcej niż samym graniem, bywając czasem aktem terrorystycznym (zainteresowanych odsyłam do jej tekstu Powinność aktora). Z upływem czasu widowiskowość zaczęła schodzić na dalszy plan, tworząc miejsce dla wymiaru społecznego. Obecnie te same idee artystka postara się przenieść na inne, większe pole działania – polityczne. Tylko tu nie zamierza grać, a wprowadzać je w życie. Jak wiadomo, jest w naszym kraju, co naprawiać – dotknięto problemu poznańskich „czyścicieli kamienic”, radnego Tomczaka, który aktywnie działał na rzecz obcięcia dotacji dla prowadzonego przez teatr ośrodka czy też trudnej sytuacji w mniejszych ośrodkach z okolic Łodzi. Poruszono także kwestię ostatnio nadwyrężonego obrazu Polski za granicą – kultura miałaby być lekarstwem.

metafory znaku plastycznego. Debiutowała na początku lat 70., kiedy to Jerzy Grotowski i Tadeusz Kantor zdobyli już ustabilizowaną pozycję. -Każdy, kto wchodził na scenę musiał liczyć się z tym, że będzie postrzegany w odniesieniu do jednego, drugiego i co najważniejsze trzeciego – ruchu. Wtedy używało się tego słowa w odniesieniu do alternatywy kulturowej – wspominał Wojciech Krukowski. Akademia od samego początku miała opierać się na teatrze ruchu. Stał się on podstawą przygotowań. Aktorzy odbywali wieloelementowe treningi, w których dużą uwagę poświęcali wysiłkowi fizycznemu. Początkowo tworzyli

inspirować, dynamizować w każdy sposób – podsumowywał założyciel Akademii. Wojciech Krukowski był zdania, że rzeczywistość nieustannie daje nowe możliwości i inspiracje artystyczne. Odzyskanie przez Polskę wolności zrodziło nowe tematy. -Rzeczywistość w dalszym ciągu jest tak chora, że trudno jest oprzeć się komentarzowi, który często przyjmuje formę moralitetu, ale eksponuje to, co jest chorobą społeczeństwa czy systemu, również i teraz – stwierdzał. Tylko co dalej z Akademią? SYLWIA RYBACKA

Mimo dozy sceptycyzmu co do swoich szans, wypada życzyć Ewie Wójciak powodzenia. Jednak dla niej teatr nadal pozostaje najważniejszy, więc w razie niepowodzenia niech dalej walczy o zmianę społeczną przy pomocy sztuki – kto wie, czy nie skuteczniej. JAN KAROW FOT.

UKŁON DLA „TEATRU W TEATRZE ŻYCIA” Wtorkowa impreza towarzysząca została poświęcona upamiętnieniu zmarłego na początku tego roku Wojciecha Krukowskiego, założyciela Akademii Ruchu. Uczestnicy spotkania mieli możliwość zobaczenia filmu dokumentalnego – wyreżyserowanego przez A. Sapija – poświęconego grupie artystów Akademia Ruchu kilkakrotnie gościła na Klamrze. Ostatni raz przyjechali do Torunia w 2007 roku z Chińską filiżanką. To grupa, która niegdyś sytuowała się pomiędzy teatrem a sztukami wizualnymi, zaś obecnie zmierza w stronę performansu. Operuje językiem skrótu,

charakterystyczny teatr wizualny. Wyjątkowość Akademii na tle innych teatrów alternatywnych ich pokolenia, opierała się również na tym, że starali się nie poruszać tematów politycznych. Uważali, że rzeczywistość mówi sama za siebie. Dotykali natomiast tematów bliskich ludziom. Stworzyli koncepcję „latającej Akademii Ruchu”. Miała ona trafiać do ośrodków w małych miastach, które nie mają silnej inspiracji kulturowej. -To były impulsy, które pokazywały inną możliwość działania. To wszystko traktowałbym jako teatr w teatrze życia. To jest to właśnie poszerzone pojęcie teatru, wielka przestrzeń społeczna, którą można

3

MICHAŁ KOŁOSOWSKI


Klamrowa Gazetka Festiwalowa | Klamrowa Gazetka Festiwalowa | Klamrowa gazetka festiwalowa

FOT.

ZASŁYSZANE

PAULINA: Mi przedstawienie się nie podobało. Może to kwestia zdobytego doświadczenia teatralnego, które mam niewielkie i dlatego mam problem z odniesieniem się do tego spektaklu. DANUTA: Myślę, że część przedstawień, w tym Ucztę, odbiera się instynktownie. Nie podobało mi się. Przedstawienie było dla mnie zbyt wulgarne, operujące prymitywnym żartem.

USTA USTA REPUBLIKA, UCZTA

TERESA: Jestem pod wrażeniem tego stołu. To on tworzył świat rzeczy i miejsc w tym spektaklu, zaś aktorzy tworzyli tylko świat zakamarków ludzkiej natury. Bardzo dobra gra aktorska i wyczucie sceny oraz widowni.

PARTNERZY:

REDAKCJA NACZELNA: Daria Szczecińska, Katarzyna Wiśniewska

MICHAŁ KOŁOSOWSKI

PARTNER STRATEGICZNY:

ZESPÓŁ REDAKCYJNY: Bartosz Adamski, Katarzyna Czernic, Witold Filar, Magdalena Górska, Alicja Gruszka, Marzena Jobczyńska, Jan Karow, Łukasz Radoliński, Sylwia Rybacka, Michalina Seklecka, Joanna Siemieńczuk, Anna Staszak, Małgorzata Strzyżewska, Daria Szczecińska, Paulina Tchurzewska, Katarzyna Wiśniewska ZDJĘCIA: Michał Kołosowski KOREKTA: Małgorzata Strzyżewska SKŁAD: Katarzyna Czernic WYDAWCA: BAR OD NOWA

Wydarzenie jest współfinansowane ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Kujawsko-Pomorskiego oraz budżetu Województwa Kujawsko Pomorskiego.

4

Klamrowa Gazetka Festiwalowa nr 5  

Środa, 12 marca 2014

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you