Issuu on Google+

KONKURS

Wygraj 2000 zł na urlop w domku wakacyjnym NOVASOL!

ŚRÓDZIEMNOMORSKIE KLIMATY

Tunezja Malta Kreta Rodos Rejsy

CZECHY JESIONIKI

BRAZYLIA

WODOSPAD IGUAZÚ

WYSPY OWCZE USŁYSZEĆ CISZĘ

INDIE

Andamańska plaża

SAMOA

Wyspy skarbów

IZRAEL

Atrakcje Ejlatu

• MIELNIK • GMINA SOLINA • SĄDECKIE • GMINA ŁĄCKO POLSK A PODLASKIE GMINA BUKOWINA TATRZAŃSKA • MIASTKO • DOLINA CHARLOTTY • STRZELNO


Czas wakacji Nadszedł wreszcie upragniony czas na odpoczynek i podróże. Wciąż ulubionym kierunkiem naszych rodaków jest Południe, a zwłaszcza kraje basenu Morza Śródziemnego. Bo tam, wiadomo, pogoda gwarantowana, no i jest jeszcze relatywnie tanio. Przygotowaliśmy zatem kilka informacji o plażach i sportach wodnych w Tunezji. Zapraszamy też na trzy słoneczne wyspy – Maltę, Kretę i Rodos, a także do izraelskiego kurortu Ejlat. Komu za gorąco a kocha Północ, ten może z nami odwiedzić latem owiany mgłami tajemnic Wikingów archipelag Wysp Owczych. A żeby było już całkiem wyspiarsko, proponujemy jeszcze wizytę na plażach Wielkich Andamanów, gdzie przyjrzymy się specyficznej „pracy” szamana oraz na odległych, pacyficznych wyspach Samoa. Jak ktoś dowcipnie zauważył, jest to państwo z nazwą na jedną literę: samo A. Nadmiar wody i metafizyczny dreszcz poczujemy również w obliczu wodospadu Iguazú, który przypomni nam, z czego i my w większości jesteśmy zbudowani. Jak zwykle w osobnym cyklu, gorąco namawiamy do odkrywania uroków Polski i do podróżowania, bo – jak przekonuje nasza felietonistka – urlop w kraju czy zagranicą wcale nie musi być drogi. Wystarczy tylko chcieć wyruszyć z domu. Redakcja OBIEŻYŚWIATA

W NUMERZE

4 Błogi wypoczynek

41 Polska nieodkryta

8 Wyspa słońca

42 Podlaskie dla ciekawskich

12 Urzekający duet

44 Park Historyczny Trylogia

Tunezja Malta

Grecja – Rodos i Kreta

14 Sposób na udane wakacje Rozmowa z Markiem Piksą

18 Rafy koralowe,

delfiny i diamenty

Izrael – Ejlat

20 Przyroda i przygoda Czechy – Jesioniki

22 Usłyszeć ciszę Wyspy Owcze

28 Strach i podziw Brazylia

30 Wyspy skarbów

w sercu Pacyfiku

Samoa

36 Pałką bambusową

w czajnik

Indie

39 Wakacje w domu? OBIEŻYŚWIAT – niezwykłe podróże zwykłych ludzi Magazyn turystyczny, kwartalnik, ISSN 1641-4861 Zespół redakcyjny i współpracownicy: Bogusław Matuszkiewicz – redaktor naczelny, Łukasz Dobrzyński, Jagoda Koprowska, Irena Matuszkiewicz, Grzegorz Micuła, Bogusław Nowak, Łukasz Wall, Monika Witkowska, Kamila Zabrocka Tłumaczenia: Marek Łukasik Marketing i reklama: Jakub Matuszkiewicz, tel. +48 695 382 943 ul. Świętokrzyska 36/31G, 00-116 Warszawa Druk: ArtDruk www.artdruk.com Kolportaż: RUCH S.A., KOLPORTER S.A., POLPRESS

Jak kto lubi...

Z notatnika podróżnika

39 Samolotem

w słowackie Tatry

Słowacja

woj. podlaskie

w Mielniku woj. podlaskie

46 Oberża Zakapior woj. podkarpackie

47 Gmina Solina

Nad Bieszczadzkimi Jeziorami woj. podkarpackie

48 Sądeckie kusi i zachwyca woj. małopolskie

50 Gmina Łącko

smakowita, soczysta, klimatyczna... woj. małopolskie

52 Gmina

Bukowina Tatrzańska Skarb Podhala woj. małopolskie

53 Miastko

W krainie Rummela woj. pomorskie

54 Muzycy The Doors

w Polsce!

woj. pomorskie

56 Na Szlaku Piastowskim woj. kujawsko–pomorskie

40 Książki, multimedia

i konkurs

58 Targi turystyczne

w nowej formule

KONKURS

Okładka: Statek MSC Lirica, Santorini – fot. MSC Cruises, Wyspy Andamany – fot. Mieczysław Bieniek, Samoa – fot. Fot. Susan Blick – Fotolia.com, Ejlat – fot. Grzegorz Micuła

WYGRAJ VOUCHER

Adres redakcji i wydawcy: SUPER URLOP, ul. Norwida 61, 76-200 Słupsk tel. +48 59 842 49 53, e-mail: wydawnictwo@obiezyswiat.com www.obiezyswiat.com

O WARTOŚCI

2000 zł

Wydawnictwo nie ponosi odpowiedzialności za treść reklam i ogłoszeń, nie zwraca niezamówionych materiałów i zastrzega sobie prawo do redagowania nadesłanych tekstów.

NA URLOP W DOMKU WAKACYJNYM NOVASOL !!!

© Copyright by SUPER URLOP. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Powielanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody SUPER URLOP jest zabronione. Zabrania się sprzedaży numerów bieżących i archiwalnych bez umowy kolportażowej oraz po innej cenie niż podana na okładce.

Koncertowe lato

www.novasol.pl

Szczegóły na str. 40


ŚRÓDZIEMNOMORSKIE KLIMATY

Wejście na plażę hotelową w Monastirze

Tunezja

Błogi wypoczynek Słoneczne plaże, pięknie położone ośrodki turystyczne, starożytne zabytki, niepowtarzalna mieszanka europejskich i arabskich kultur, Morze Śródziemne, miejsce, w którym zaczyna się Afryka i Sahara, berberyjskie wioski i nowoczesne hotele, to wszystko kryje się za jednym słowem – Tunezja. W tym kraju doświadczyć można też różnych klimatów – podziwiać śródziemnomorskie ogrody, oliwkowe gaje, stepy oraz pustynie z oazami.

L

inia brzegowa tego niewielkiego kraju liczy sobie prawie 1300 kilometrów. Nic więc dziwnego, że do Tunezji ciągną turyści głównie spragnieni morskiego klimatu i piaszczystych plaż.

Morze, piasek i słońce Większość hoteli w Tunezji położona jest przy plażach. Często zapewniają one leżaki i parasole, chroniące przed silnym słońcem oraz sprzęt do uprawiania sportów wodnych, taki jak deski windsurfingowe, paralotnie i odrzutowe skutery wodne. Jeżeli sprzęt na plaży nie jest zajęty przez gości hotelowych, może zostać udostępniony innym osobom, również lokalnym mieszkańcom. W czasie przebywania na słońcu należy pamiętać o kremach do opalania z wysokim filtrem UV, okularach przeciwsłonecznych oraz o nakryciu głowy. Najpiękniejsze plaże w Tunezji znajdują się w okolicach Tabarki, na północnym wybrzeżu kraju. Co ciekawe, nie ma tu wcale aż tak wielu turystów, jak w innych rejonach Tunezji. Piękne plaże można też znaleźć w rejonie Hammamet. Natomiast plaże na południu mają płytkie wody, które nie nadają się zbytnio do intensywnego pływania przy samym brzegu. Tak jest przede wszystkim wokół wysp Tunezji – Kerkennah oraz w regionie Gabes. Na południu Tunezji najlepsza plaża jest na Dżerbie, w Aghirze.

4

OBIEŻYŚWIAT 1/2013

Oprócz piaszczystych, w Tunezji znajdziemy też plaże żwirowe, doskonale nadające się na spacery. Przy wielu z nich pływają ładne, drewniane statki. W większych kurortach Tunezji oferowane są też takie rozrywki, jak przelot spadochronem za motorówką, czy przejażdżka na nartach wodnych.

Nadmorskie kurorty „Perła wybrzeża tunezyjskiego”, „tunezyjski Kazimierz” – tak najkrócej można określić urokliwe miasteczko Sidi Bou Saïd, położone na urwistym zboczu nad Zatoką Tuniską, ok. 20 km od stolicy kraju. Z tarasu jednej z przytulnych kawiarenek rozciąga się widok na zatokę i port jachtowy. Niektórzy twierdzą, że jest to najpiękniejszy widok nad całym Morzem Śródziemnym. Niewątpliwą urodą miasteczka są dwa kolory – biały i błękitny, które niesamowicie harmonizują z krajobrazem. Jest to istna Mekka dla artystów. Natomiast Gammarth to kurort nadmorski, którego wille i hotele wybudowane zostały w pasie nadbrzeżnym, nieopodal licznych zatoczek z piaszczystą plażą, poprzecinaną skalistymi cyplami. Wzdłuż rozległej plaży w Raouad rozciąga się las eukaliptusów i mimozy. Hotele zostały zbudowane niedawno, są nowoczesne, jeden bardziej luksusowy od drugiego.

www.obiezyswiat.com


Sporty plażowe w Hammamet

Nurkowanie w Tabarce

Fot. Pinosub, fotolia.com

Sidi Bou Saïd

Sidi Bou Saïd

Plaża w Port El Kantaoui

Hammamet, zwany „miastem jaśminu”, to dawna wioska rybacka, która stała się jednym z najpopularniejszych miejsc wypoczynkowych na świecie. Nowa strefa turystyczna Yasmine Hammamet z przystanią jachtową, nowoczesnymi hotelami, promenadą i przepięknymi plażami, zrekonstruowaną mediną, wesołym miasteczkiem Carthage Land, lodowiskiem czynnym przez cały rok, stanowi nie lada atrakcję przyciągającą turystów. Wschodnie tunezyjskie wybrzeże zaprasza do kurortów – Sousse i Monastiru, które kojarzą się z szerokimi, złocistymi plażami drobnego piasku, ciepłym morzem i komfortowymi hotelami z bogatym zapleczem rekreacyjnym. Natomiast patrząc na historię Sousse trudno wątpić w niezwykłość tego miejsca, zwanego Perłą Sahelu. Stara medina, otoczona potężnymi murami o wysokości 8 m, ciągnącymi się ponad 2 km, wpisana jest na listę UNESCO. Niedaleko leży Port El Kantaoui, urokliwy ośrodek z ogromną przystanią jachtową i nowoczesnymi, luksusowymi hotelami. Warto tutaj skorzystać z wycieczki statkiem pirackim, katamaranem, łodzią o przeszklonym dnie czy małą łódką podwodną. Mahomet mówił, że Al-Munastir jest jedną z bram do raju. Współczesny Monastir był miastem rodzinnym pierwszego prezydenta Tunezji – Habiba Bourguiby, o czym przypomina okazałe mauzoleum ku jego czci. Natomiast Ribat z 796 roku miał bronić wybrzeża przed bizantyjską flotą śródziemnomorską. Spektakularna architektura sprawia, że nakręcono tu wiele filmów m.in. sceny do „Żywota Briana” i „W pustyni i w puszczy”. Natomiast Mahdia to dawny port punicki. Na uwagę zasługuje „Czarna Brama” Skifa El Kahla prowadząca na medinę, mury obron-

www.obiezyswiat.com

ne, stare miasto, XVI-wieczna twierdza, port rybacki i muzułmański cmentarz nadmorski. Port El Kantaoui słynie z malowniczej przystani jachtowej. Turystów kusi rejsami kutrem ze szklanym dnem, katamaranem i statkami pirackimi. Życie tętni tu w dzień i w nocy. Sprzyjają temu dziesiątki restauracji, kafejek, kasyn i klubów.

Podwodny świat Centra nurkowe znajdują się szczególnie na północy Tunezji, w okolicach Tabarki, ale również w Sousse, Port El Kantaoui, Monastirze, Mahdii, Hammamecie i na Dżerbie. Najlepszym miejscem do nurkowania jest rafa koralowa w Tabarce. Miejscowy klub jachtowy i Międzynarodowe Centrum Nurkowania organizują wyjazdy na rafę dla bardziej doświadczonych nurków. Najpopularniejszym miejscem jest Roche Merou Skała Głowacza. Club de Plongee, który mieści się na nabrzeżu jachtowym, organizuje także wycieczki dla początkujących i mniej wprawnych nurków. Tabarka, dawna osada fenicka, obecnie niewielkie miasteczko z portem jachtowym, położona jest pośród zielonych wzgórz, poprzecinanych krętymi strumieniami. Oferuje ona turystom również inne atrakcje – golf, thalassoterapię, polowania i rybołówstwo, no i piaszczystą plażę. Festiwale muzyczne, a także festiwal filmów i zdjęć podwodnych przyciągają tutaj wielu turystów. Tabarka nie jest jedynym miejscem, w którym można uprawiać nurkowanie. Międzynarodowe Centrum Nurkowania w Port El Kantaoui zapewnia możliwość nurkowania zarówno zaawansowanym miłośnikom tego sportu, jak i prowadzi kursy dla początkujących.

OBIEŻYŚWIAT 1/2013

>> 5


ŚRÓDZIEMNOMORSKIE KLIMATY

Tabarka kusi równiez polami golfowymi.

Mahdia. Tunezja to również spotkania z miłymi mieszkańcami

>> Dobre warunki do odkrywania podwodnego świata znajdą także

miłośnicy nurkowania w Hergli. Możliwe jest również nurkowanie archeologiczne. W miejscowości Mahdia można podziwiać pozostałości zabytkowych budowli zatopionych przez wody morskie. Nowe rafy koralowe odkryto m.in. pomiędzy wyspą Dżerba i miejscowością Zarzis, w pobliżu Hammametu.

Pod żaglami Tunezja ma dobre warunki do uprawiania żeglarstwa, bowiem posiada niezliczoną ilość zatok, łagodne morze i sieć 26 portów z miejscami do zakotwiczenia jachtów. Przeciętna temperatura wynosi tu 18 stopni. Czy zatem do żeglowania potrzeba czegoś więcej? Tak, bo oprócz ciepłego, czystego morza znajdują się tu dobrze przygotowane mariny w Monastirze, Port El Kanataoui, Sidi Bou Saïd i Tabarce. Ceny na usługi żeglarskie w Tunezji są znacznie niższe niż w innych krajach basenu Morza Śródziemnego. Również windsurfing można uprawiać tutaj przez cały rok. Między grudniem a kwietniem konieczny jest jednak strój z pianki. Jedna z najlepszych szkół windsurfigu znajduje się w Sidi Bou Saïd. Dobre warunki do uprawiana tego sportu znajdują się także w Hammamacie, Sousse i na Dżerbie. W nadmorskich miejscowościach turystycznych można wypożyczyć także narty wodne. Zarówno Tabarka Yachting Club jak i Międzynarodowe Centrum Nurkowe są stowarzyszone w C.M.A.S (Confederation Mondiale des Activités Subaquatiques) i ich certyfikaty są uznawane przez Światową Konfederację tego stowarzyszenia.

Na plażach są też oferowane sporty dla bardziej odważnych.

szybko stała się jej renomowanym światowym centrum. Co roku przybywają nowe wyspecjalizowane ośrodki thalassoterapii pozostające pod ścisłą kontrolą medyczną i działające według rygorystycznych norm międzynarodowych. Usytuowane w najlepszych hotelach, zachowują korzystny stosunek ceny do jakości. Poszczególne kuracje – np. antynikotynowa, antystresowa, przeciwreumatyczna, „na ciężkie nogi”, wyszczuplająca, „dla młodej mamy, dla seniora, dla biznesmena” – wymagają 4-5 zabiegów dziennie przez 4-12 dni. Zwłaszcza kurorty Sousse i Monastir posiadają duże centra thalassoterapii, gdzie wykonuje się zabiegi spa z wykorzystaniem naturalnych kosmetyków z minerałami pozyskanymi z wody morskiej. Upajające zapachy, uzdrawiające napary ziołowe, profesjonalne masaże, relaksacyjna muzyka, atmosfera ciszy i spokoju – skutecznie pomagają ukoić nerwy, zregenerować ciało i uzdrowić duszę. Jest to wyjątkowo błogi wypoczynek. KAMILA ZABROCKA W celu uzyskania szczegółowych informacji na temat Tunezji można zwrócić się do Tunezyjskiego Urzędu d/s Turystyki: 00-031 Warszawa, ul. Szpitalna 6 lok. 20/21, tel (22) 537 01 50/51 e-mail: onttvar@zigzag.pl, www.tunezja.org.pl Zdjęcia: J. Matuszkiewicz, Ł. Dobrzyński, arch. ONTT

Centra thalassoterapii zachęcają wysokim poziomem usług i przystępną ceną.

Żeglowanie w okolicach Dżerby

Terapia morzem Tunezja posiada źródła termalne i tradycję uzdrowiskową, której początki sięgają epoki panowania rzymskiego, a której rozwój zawdzięcza silnym wpływom arabsko-tureckim. Mówi się, że w thalassoterapii (terapii morzem) najważniejsze są: morze, słońce, indywidualna kuracja i komfort. Nic więc dziwnego, że Tunezja

6

OBIEŻYŚWIAT 1/2013

www.obiezyswiat.com


ŚRÓDZIEMNOMORSKIE KLIMATY

Malta

WYSPA SŁOŃCA Na Maltę przyjeżdża się po słońce, aby nurkować w krystalicznych tysięcy ludzi, mówiących trudnym dla obcokrajowca językiem będącym mieszaniną wodach Morza Śródziemnego, czy też uczyć się angielskiego. Pasjona- arabskiego i włoskiego. ci historii i archeologii znajdą tu kościoły i twierdze kawalerów maltańFascynująca historia skich oraz najstarsze świątynie megalityczne w Europie. Wspaniały, naturalny port i strategicz-

T

en skalny okruch, rzucony na błękitne wody Morza Śródziemnego w strategicznym miejscu pomiędzy Sycylią a Afryką, przez tysiąclecia swojej historii był „obiektem pożądania” licznych na-

8

OBIEŻYŚWIAT 1/2013

jeźdźców. Pozostawili oni tutaj ślady w architekturze, kulturze i języku. Malta ma powierzchnię mniejszą od Warszawy a w najdłuższym miejscu zaledwie 27 kilometrów. Zamieszkuje ją czterysta

ne położenie wyspy przyciągały na Maltę osadników i zdobywców. Już 5000 lat temu żyli tu ludzie, którzy wznieśli z potężnych głazów kamienne kręgi megalitycznych świątyń oraz tajemnicze Hypogeum – podziemne sanktuarium i nekropolię.

www.obiezyswiat.com


Miasto Mosta

Wyspę kolonizowali Fenicjanie, Grecy, Kartagińczycy i Rzymianie. Po krótkim panowaniu Bizantyjczyków, Malta zdobyta została przez Arabów a w końcu XI wieku jej panami na kilka stuleci stali się Normanowie z pobliskiej Sycylii. W roku 1530 cesarz Karol V ofiarował Maltę zakonowi joannitów, wygnanemu w tym czasie przez Turków z wyspy Rodos. Rycerze – zakonnicy, którzy przybrali później nazwę kawalerów maltańskich przez kilka wieków władali wyspą, bro-

www.obiezyswiat.com

niąc jej przed najazdami arabskich piratów i Turków. Do historii przeszła kilkumiesięczna bohaterska obrona Malty przed Turkami zwana Wielkim Oblężeniem. Kawalerów maltańskich wypędził z Malty Napoleon, ale już w kilka lat później wyspą zawładnęli Anglicy, czyniąc z niej jedną z pereł w koronie brytyjskiego imperium. Dramatyczne chwile przeżywała Malta podczas II wojny światowej, kiedy to pełniła rolę „niezatapialnego lotniskowca”. Mieszkańcy bombardowanej wyspy wydrążyli w ska-

łach kilometry podziemnych korytarzy, gdzie chronili się przed nalotami. Na Malcie stacjonowały polskie okręty i łodzie podwodne, a wielu polskich marynarzy i lotników spoczęło na zawsze w maltańskiej ziemi. Dopiero rok 1974 przyniósł pełną wolność i niezależność tej małej śródziemnomorskiej republiki.

Walory turystyczne Po rycerzach maltańskich pozostały na wyspie bastiony, umocnienia, Pałac Wielkich

OBIEŻYŚWIAT 1/2013

>> 9


ŚRÓDZIEMNOMORSKIE KLIMATY Mistrzów i Katedra Św. Jana w stolicy Valet>> cie. Po Anglikach – lewostronny ruch uliczny i powszechna znajomość języka angielskiego, co znakomicie ułatwia życie licznie przyjeżdżającym tu turystom. Królową wyspy jest turystyka. Maltańczycy znakomicie wykorzystali fakt, że ponad 300 dni w roku świeci tutaj słońce. Budując setki hoteli w najpiękniejszych zatokach wyspy przygotowali się na przyjęcie turystów z chłodnych krajów północnej Europy. Czekają tu na nich skaliste i piaszczyste plaże, urocze miasta i malownicze rybackie wioski oraz restauracje, tawerny, bary i dyskoteki. Na turystów także czekają wycieczki do błękitnych grot, do dawnej stolicy Mdiny, statkiem dookoła wyspy, czy na sąsiednią wyspę Gozo. Każda parafia na wyspie w dzień swojego patrona organizuje huczną fiestę. Kościół, domy i ulice, którymi przechodzi barwna procesja iluminowane są setkami kolorowych żarówek, grają orkiestry, których jest tu mnóstwo. Tłumy ludzi podziwiają pokazy sztucznych ogni wieńczące każdy dzień fiesty, kiedy w wieczorne niebo wystrzeliwane są setki fajerwerków i petard, widocznych i słyszanych w najdalszych zakątkach wyspy.

Wodne atrakcje Krystalicznie czysta woda przyciąga na Maltę wielu miłośników nurkowania. Tą trudną sztukę można też opanować na miejscu w jednej z licznych diving schools. Dzięki doskonałym warunkom pogodowym, nurkowanie na Malcie możliwe jest przez cały rok. Morze wokół wysp maltańskich należy do najczystszych i najbardziej przejrzystych nie tylko w tym rejonie świata. Przeciętna widoczność pod wodą sięga 30 metrów, co stwarza doskonałe warunki

Wielkie oblężenie W 1565 roku turecki sułtan Sulejman Wspaniały wysłał na Maltę potężną 40-tysięczną armię na 180 okrętach, żeby zgładzić rycerzy-zakonników, których galery uniemożliwiały opanowanie przez Turków całego Morza Śródziemnego. Joannici mogli przeciwstawić jej około 9 tysięcy obrońców. Przez 4 miesiące trwały krwawe zmagania. Turcy po zdobyciu fortu San Elmo, poderżnęli jeńcom gardła i po przybiciu ich do krzyży wrzucili do zatoki. W odwecie za to barbarzyństwo wielki mistrz Jean de La Valette kazał ściąć głowy tureckim jeńcom i wystrzelić je z armat do obozu wroga. Kiedy zniechęceni Turcy odpłynęli w całej Europie odprawione zostały modły dziękczynne.

10

OBIEŻYŚWIAT 1/2013

dla podwodnej fotografii. Można też oglądać wraki okrętów i samolotów z czasów II wojny światowej. Malta jest także popularna wśród miłośników windsurfingu. Spokojne morze i zdecydowane, ale łagodne wiatry sprzyjają początkującym amatorom tego sportu. Doświadczeni i zapaleni surfingowcy także znajdą tu miejsce dla siebie. Sprzęt można wypożyczyć we wszystkich miejscowościach turystycznych.

Ulicami muzeum Stolica Malty La Valetta zbudowana przez rycerzy-zakonników wkrótce po odparciu tureckiego Wielkiego Oblężenia w 1565 r. niewiele się od tego czasu zmieniła. Dziś jest skansenem ówczesnej architektury i muzeum na wolnym powietrzu. Nie sposób opisać tych wszystkich cudów architektury, malarstwa i rzeźby, urody wnętrz i budzących grozę potężnych fortyfikacji. Jedną z najważniejszych budowli stolicy Malty jest Pałac Wielkich Mistrzów. Ukończony w 1574 roku, do dziś symbolizuje wielkość i chwałę Joannitów. Malowidła na ścianach przedstawiają historię Kawalerów Maltańskich. Są tu też portrety Wielkich Mistrzów Zakonu. Obecnie pałac jest rezydencją prezydenta i siedzibą maltańskiego parlamentu a zwiedzenie możliwe jest tylko w ściśle ustalonych godzinach, gdy nie toczą się obrady. Najwspanialszym zabytkiem Valletty jest Katedra Św. Jana. Z zewnątrz nie jest specjalnie efektowna, natomiast jej barokowe wnętrze oszałamia bogactwem złoceń, marmurów i stiuków. Dumą katedry jest jedno z najsłynniejszych dzieł włoskiego malarza Caravaggia - Ścięcie Św. Jana. Warto też wybrać się do Narodowego Muzeum Archeologicznego oraz do Muzeum Wojny, gdzie pośród militarnych eksponatów znaleźć też można polskie pamiątki. W każdą niedzielę o godz. 11 na dziedzińcu szkoły policji w forcie Świętego Elma odbywa się Parada Gwardii, ciekawe widowisko nawiązujące do czasów kawalerów maltańskich i okresu Wielkiego Oblężenia. Prezentowane są paradne marsze, występy orkiestry, pojedynki, salwy z muszkietów i strzelanie z dział.

Miasto milczenia Koniecznie trzeba wybrać się do Mdiny, starej stolicy Malty położonej na wzgórzu z dala od wybrzeży, dla ochrony mieszkańców przed napadami piratów. Zabytkowe domy i pałace stojące przy wąskich i krętych uliczkach zachowane są w doskonałym stanie. Mają kamienne lub żeliwne balkony i kunsztowne drzwi z mosiężnymi kołatkami.

La Valletta – Pałac Gubernatora

Procesja w Luqua

Grand Harbour

Mdinę, która przez stulecia była stolicą Malty zbudowali Rzymianie. Nosiła wówczas nazwę Melita, stąd nazwa wyspy. Potem ufortyfikowali ją Arabowie. Średniowieczna architektura powstała w czasach panowania dynastii aragońskiej. Król Alfons V Aragoński nadał jej honorową nazwę Citta Notabile. Dziś w tym otoczonym murami mieście kościołów, starych pałaców i klasztorów żyje tylko około trzystu stałych mieszkańców, głównie stara maltańska szlachta i arystokracja, a nielicznymi przechodniami są zwykle turyści. W Katedrze św. Pawła, wyłożonej wspaniale zdobionymi płytami nagrobnymi ka-

www.obiezyswiat.com


Blue Grotto

Trzy Miasta

walerów maltańskich, zobaczyć można obraz przedstawiający Najświętszą Maryję Pannę, którego autorstwo przypisuje się św. Łukaszowi. Można też odwiedzić pozostałości rzymskiej willi, w której urządzono ciekawe muzeum. Niezapomniany jest spacer wąskimi uliczkami tego niezwykłego „miasta milczenia”, zwłaszcza wieczorem, kiedy oświetlone ciepłym światłem latarń sprawia wrażenie dekoracji teatralnej. Warto też przejechać się ulicami tego urokliwego miasta karozzą, miejscową dorożką zaprzężoną w jednego konia. W sąsiadującym z Mdiną Rabacie znajdują się podziemne katakumby, które we-

www.obiezyswiat.com

Parada gwardii

Symbol Malty

dług legendy były kryjówką Świętego Pawła, kiedy statek wiozący go do Rzymu rozbił się o skały w pobliżu Malty.

Rozkosze podniebienia Maltańczycy uważają, że udało się im połączyć walory kuchni śródziemnomorskiej, francuskiej, angielskiej i arabskiej. Wydawać by się mogło, że nie mogło z tego wyjść nic dobrego. I tu niespodzianka. Maltańskie potrawy są proste i smaczne. Narodowym daniem jest fenek, czyli królik pieczony z warzywami i ziołami, przyrządzany w czerwonym winie. Potraw z królika można próbować w którymś z miejscowych lokali. Typowo maltańskie danie to

ross il-forn, czyli ryż z dodatkiem wołowiny lub wieprzowiny, zapiekany z serem. Popularne są owoce morza, jak duszona ośmiornica czy miecznik z kaparami. Za rarytas uważana jest lampuka, smaczna ryba morska gotowana z pomidorami, cebulą, pietruszką, groszkiem i kalafiorem, a następnie zapieczona w pikantnym cieście. Do tego maltańskie wina, które jak w całym regionie śródziemnomorskim są doskonałe oraz miejscowe piwa o nazwie Hop Leaf i Cisk Lager. Warto też spróbować napoju Kinnie, czyli oranżady na bazie ziół i gorzkich pomarańczy. Tekst i zdjęcia:

GRZEGORZ MICUŁA

OBIEŻYŚWIAT 1/2013

11


Fot. Freesurf,fotolia.com

ŚRÓDZIEMNOMORSKIE KLIMATY

Rodos i Kreta

URZEKAJĄCY DUET Jeden z najbardziej niezwykłych krajów na świecie, kolebka kultury śródziemnomorskiej, ojczyzna najtęższych umysłów, miejsce narodzin demokracji i filozofii, spadkobierczyni starożytności – to po prostu Grecja.

G

recja jest bez wątpienia jednym z najatrakcyjniejszych kierunków turystycznych. Ma bardzo wiele do zaoferowania zarówno, jeśli chodzi o kulturę, jak i naturę. Niezwykłe zabytki (aż 17 greckich obiektów zostało wpisanych na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO!), wzgórza porośnięte gajami oliwnymi, egzotyczne owoce na wyciągnięcie ręki, lazur morza, wspaniały klimat, muzyka, rozbudzające apetyt zapachy i smaki – to wszystko urzeka każdego. Najpopularniejsze i najczęściej wybierane przez turystów wyspy greckie – to Rodos i Kreta. Różnią się one bardzo między sobą, dlatego warto odwiedzić każdą z nich.

Rodos – wyspa i miasto Rodos pachnie już od pierwszego wejrzenia – albowiem „rodos” z języka greckie-

Rodos. Pałac Wielkich Mistrzów

12

OBIEŻYŚWIAT 1/2013

go oznacza różę. Ale to nie kwiat jest symbolem wyspy, a legendarny Kolos Rodyjski, jeden z siedmiu cudów świata. Słynny kolos nie przetrwał jednak próby czasu i został pokonany przez żywioł - trzęsienie Ziemi w 226 r. p.n.e. Rodos to wyspa słońca, pięknych plaż i błękitnego morza. Rodos to także wyjątkowe miasto o tej samej nazwie, które jest jednocześnie stolicą nie tylko wyspy, ale całego archipelagu Dodekanezu. Na rodyjskiej starówce, otoczonej potężnym murem, można przyjrzeć się wspaniałym zabytkom, m.in. Pałacowi Wielkich Mistrzów Zakonu Joannitów, czy licznym meczetom i innym budowlom muzułmańskim – pozostałościom po panujących tu Turkach Osomańskich i ich władcy Sulejmanie Wielkim. Spacery po wąskich kamiennych uliczkach wyłożonych charakterystycznymi chochlakami, pomiędzy sklepikami, tawernami i małymi galeriami, na długo zapadają w pamięć. Miasto to polecane jest również miłośnikom nocnych rozrywek. Każdy, zarówno i na starówce jak i w nowej części miasta znajdzie coś dla siebie. Ważną kwestią dla turystów wybierających się na Rodos może oka-

zać się wybór wybrzeża, nad którym zechcą spędzić swój czas. Nazwy popularnych kurortów jak Faliraki, Kolimbia, Pefkos, Teologos czy Ixia często nam nic nie mówią. Wschodnie wybrzeże jest raczej suche i bezwietrzne. Morze jest tu na ogół spokojne, a piaszczyste plaże, dzikie i półdzikie, ciągną się malowniczo kilometrami. Tymczasem na zachodnim wybrzeżu plaże są w przeważającej części kamieniste, a wody częściej targane są wiatrami. Są tu więc bardziej sprzyjające warunki do uprawiania sportów wodnych niż na wybrzeżu wschodnim. Jednak zdecydowanie najbardziej ulubionym przez surferów miejscem jest południe wyspy Prasonisi. Tutaj wiatry nigdy nie zawodzą. Na pewno warto nie poprzestawać na wybrzeżu i udać się w głąb wyspy. Można tu znaleźć urocze mieścinki z obowiązkową choćby jedną tawerną, w której skupia się życie mieszkańców. Warto się do nich dosiąść i porozmawiać. Są przeważnie bardzo przyjaźnie nastawieni, a wielu z nich, nawet tych najstarszych, mówi nieźle w języku włoskim i angielskim. Rodos, tę stosunkowo niewielką wyspę, można objechać wzdłuż i wszerz w kilka dni. Jej klimat, kolory i zapachy sprawiają, że nie warto spieszyć się z „zaliczaniem” kolejnych zabytków. Lepiej zanurzyć się w sielskim nastroju wyspy na dłużej.

Kreta – królowa greckich wysp Nieco inną atmosferę oferuje Kreta, nazywana często królową greckich wysp. Zasłynęła ona w świecie dzięki wielkiemu archeologicznemu odkryciu. W 1899 roku angielski archeolog Arthur Evans odnalazł ruiny Pałaców Minojskich pochodzących www.obiezyswiat.com


Kreta. Pałac w Knossos

Greckie przysmaki

Tak jak wiele jest krajów i miejsc wartych zobaczenia, tak samo wiele jest sposobów podróżowania... U nas każdy znajdzie coś dla siebie!

tu obok siebie cerkwie i tureckie meczety, a urokliwe uliczki układają się w tajemnicze i romantyczne labirynty. Do niezwykłych miejsc kreteńskich z pewnością należy Samaria – najdłuższy w całej Europie wąwóz, poprzetykany małymi kamiennymi cerkiewkami. Wędrówka z góry na dół zajmuje ok. 6 godzin, ale warto przejść tę trasę. Pisząc o Krecie, nie sposób nie wspomnieć o samych Kreteńczykach. Są to ludzie przemili, serdeczni i bardzo dumni ze swego wyspiarskiego pochodzenia. Wyraźnie oddzielają się od reszty kraju, do tego stopnia, że w rozmowie z turystami mówią o sobie: jestem Kreteńczykiem, a nie Grekiem. Nie sposób ocenić którejś z wysp wyżej kosztem drugiej. I Rodos i Kreta są na tyle niepowtarzalne, oryginalne, że trzeba zobaczyć je obie. Na pewno na każdej z nich nie zabraknie słońca. Kreta przyciąga starożytnymi zabytkami kultury minojskiej, Rodos z racji położenia oferuje sportowe zaplecze. Jeśli nie wiemy, którą z wysp wybrać, postanówmy sobie, że tym razem jedziemy na Rodos, a następnym – na Kretę. Albo odwrotnie! PATRYCJA SZWEDOWSKA

Nasza specjalnośc to:

Rodos i Kreta oraz Turcja Egejska Ponadto proponujemy: • wyjazdy indywidualnie dopasowane • wyjazdy incentive i konferencje • wynajem apartamentów i jachtów • bilety lotnicze i ubezpeiczenia

Z kim pojechać? Wypoczynek na Rodos i Krecie w formie wyjazdów standardowych (przelot + hotel) lub wyjazdów dopasowanych indywidualnie organizuje biuro Fresh Tours. Atrakcyjna oferta dostępna jest od 1259 zł.

www.freshtours.pl

REKLAMA

z czasów 2000-1400 r. p.n.e. Najbardziej znanym z nich jest Knossos. Ogromny kompleks jest dziś dostępny dla zwiedzających i stanowi świadectwo wspaniałego rozkwitu sztuki w kulturze minojskiej. Układ ścian budowli nasunął archeologom skojarzenia z labiryntem, dlatego pałac bywa też nazywany labiryntem kreteńskim. A stąd już blisko do greckich mitów o Minotaurze, Ariadnie i Dedalu. Jak wiadomo, mitologiczny król Krety Minos kazał zamknąć syna swojej żony z nieprawego łoża, Minotaura, w labiryncie wybudowanym przez Dedala. Miał się on właśnie znajdować pod pałacem w Knossos. Warto też pamiętać, że do zobaczenia są jeszcze dwa pozostałe pałace w Malii i w Fajstos. Od czasów tego odkrycia popularność Krety znacznie wzrosła. Dziś warto się tu wybrać nie tylko dla legendarnych budowli i zabytków, ale również ze względu na oszałamiające plaże, morze, roślinność i rajski klimat. Na krajobraz Krety składają się skaliste wybrzeża, gaje oliwne i pomarańczowe, szerokie piękne plaże i widoki na wysokie góry. Wspaniała architektura, wyborna kuchnia oraz wszechobecny uśmiech Kreteńczyków są przysłowiową wisienką na torcie. Będąc na Krecie warto zobaczyć jej najsłynniejsze miasta: Heraklion, Chanię i Rethymnon. W Heraklionie znajdują się liczne zabytki, muzea i grób znanego greckiego pisarza Nikosa Kazantzakisa. Natomiast w Chanii do atrakcji należy stary port i tutejsza zabytkowa hala targowa. Można tu przyjrzeć się mieszkańcom i ich zwyczajom. W Rethymnonie zaś znajdują się przepiękne piaszczyste plaże. Wieczorami warto spędzić czas na zabytkowej starówce. Stoją www.obiezyswiat.com

Fot. Betweenstrap, fotolia.com-

Zatoka Lindos Bay. Rodos

Zasady naszego biura podróży są proste: uśmiech, życzliwość i otwartość. Wakacje to przecież czas beztroski i odpoczynku. Pragniemy, aby nasi Klienci z takim nastawieniem ich wyczekiwali.

Fresh Tours

05-500 Piaseczno, ul. Kościuszki 13 tel. 22 245 00 04, 698 280 004 info@freshtours.pl

www.freshtours.pl


WCZASY NA MORZU

14

OBIEŻYŚWIAT 1/2013

www.obiezyswiat.com


Sposób na

udane wakacje Rozmowa z Markiem Piksą, prezesem zarządu Grupy Atlas Tours Sp. z o.o., o rejsach wycieczkowych, które z roku na rok stają się coraz bardziej popularną formą wypoczynku. Już 13 lat minęło od momentu, kiedy pierwsi klienci wypłynęli na rejs za pośrednictwem pana firmy. Skąd pomysł na takie przedsięwzięcie? Pomysł ten ma swoje korzenie w naszej greckiej ofercie, która w oparciu o wariant autokar-prom realizowana była na wy-

www.obiezyswiat.com

spie Korfu od 1997 roku. Zaczęliśmy więc od przepraw promowych na trasie Włochy –Grecja i między wyspami greckimi, by w 1999 roku wykorzystać programy linii Posejdon Lines i Salamis Lines do zorganizowania wycieczek po wyspach greckich. Pomysł ten cieszył się dużym zainteresowaniem wśród polskich klientów, więc poszerzyliśmy

OBIEŻYŚWIAT 1/2013

>>

15


WCZASY NA MORZU o kolejne kraje – Cypr, Izrael i Egipt. >> ofertę Standard tych promów odbiegał oczywiście od obecnych statków wycieczkowych, ale sama formuła była podobna. Klienci zaakceptowali tę formę imprezy objazdowej, ale potrzebowali nowych tras i podwyższenia standardu „pływających hoteli”. Początek XXI wieku to konsekwentny rozwój w grupie Atlas Tours działu rejsów wycieczkowych. Stopniowo przybywało zwolenników tej formy spędzania urlopu. A co takiego dobrego jest w rejsach wycieczkowych w porównaniu z innymi propozycjami wypoczynku? Klienci zaczęli cenić sobie wygodę zwiedzania różnych miejsc na świecie bez konieczności zmiany hotelu, uciążliwych przejazdów autokarem, codziennego pakowania walizek. Zaczęli też doceniać wyżywienie, programy kulturalne, sportowe, przestrzeń i wygodę na pływającym hotelu. Stworzyła się też grupa klientów, którzy rejsy zaczęli traktować jak normalny „wypoczynek pod palmami” zauważając, że zaplecze statków jest niejednokrotnie lepsze niż porównywalnych standardowo hoteli. Oprócz super zaplecza sportowo-rekreacyjnego, wykwintnych posiłków, bogatego programu kulturalnego, mają oni codziennie inny widok za oknem swojej kabiny. Statki wycieczkowe umożliwiają więc zarówno aktywne zwiedzanie jak i rewelacyjny wypoczynek dla par lub rodzin z dziećmi, które na wielu z nich do 18-tego roku życia płyną za darmo. Wszędzie tam, gdzie statki mogą dopłynąć, są organizowane programy pobytu i zwiedzania w ramach oferty rejsów wycieczkowych. Jakie trasy wycieczkowe klienci wybierają najczęściej i jak długo trwa rejs? W okresie letnim najbardziej popularny jest basen Morza Śródziemnego z wyspami kanaryjskimi, fiordy norweskie i stolice

Bałtyckie. Są też dalsze destynacje jak Karaiby, które popularne są prawie przez cały rok, Hawaje czy Ameryka Północna ze swoim zachodnim wybrzeżem i Alaską. Zimą dominuje egzotyka: Ameryka Południowa z Brazylią i Argentyną, fiordy Chile, Daleki Wschód czy Australia. Są też rejsy organizowane dookoła świata, które w 3 miesiące pozwalają odbyć podróż życia. Czas trwania rejsu uzależniony jest od trasy i odbywa się zazwyczaj w trybie cyklicznym 7-dniowym. Są też rejsy dłuższe 11 i 12-dniowe oraz krótsze – 3-4 dniowe, idealne na wyjazdy integracyjne dla firm. Kogo stać na takie rejsy? Przez lata panowała opinia wśród potencjalnych klientów, że są to imprezy drogie i tylko dla wybranych. I tak było! W ostatnich latach sytuacja zmieniła się radykalnie, ponieważ armatorzy wodują coraz to nowe statki i ich liczba zwiększa się, powodując wzrost podaży i jednocześnie duże obniżki cen w stosunku do oferty podstawowej. Na 7-dniowy rejs można już czasami popłynąć za kwotę około 1000 złotych, co sprawia, że rejsy stają się konkurencyjne również cenowo dla tradycyjnych form spędzania urlopu. Nowe statki, nowe pomysły na atrakcje dla klientów oraz nowe pomysły na wycieczki sprawiają, że konkurowanie armatorów przekonuje coraz więcej klientów do skorzystania z takiej formy wypoczynku. A jak dostać się do dalekich portów, z których zaczynają się rejsy, bo z pewnością jest to duża trudność i dodatkowy koszt? W ostatnich latach zmieniły się również możliwości dojazdu do portu wypłynięcia. Tanie linie lotnicze i dostępne ceny na przelotach liniowych dają duże możliwości dotarcia na rejs szybko i po niewielkich kosztach. Z południa Polski mamy też połączenia autokarowe do portów włoskich.

Trzynaście lat to długi czas promocji tej formy wypoczynku, ale w dalszym ciągu rejsy wycieczkowe to – nie ukrywajmy – produkt niszowy. Jest szansa na zmianę? Zgadzam się, że jest niszowy, ale też najbardziej dynamicznie rozwijający się. Z roku na rok około 30% więcej Polaków wybiera rejsy jako sposób na udane wakacje. Od początku swojej przygody z rejsami Grupa Atlas Tours promuje swój własny produkt pod hasłem Rejsy z Polskim Pilotem. Opieka pilota od początku do końca imprezy pozwala na skorzystanie z oferty osobom, które nie znają języków obcych oraz tym, którzy chcą poznać tą formułę, by potem już indywidualnie pływać na różnych trasach. Piloci tłumaczą lokalnych przewodników na wycieczkach fakultatywnych organizowanych przez statek, tłumaczą menu w restauracji, pomagają przy zaokrętowaniu, pełniąc na statku funkcję rezydenta dla naszych klientów. A jak z bezpieczeństwem na takich statkach? Ostatnio przecież oglądaliśmy mrożące krew w żyłach sceny z katastrofy statku Costa Concordia. Rejsy to statystycznie biorąc również bardzo bezpieczna forma podróżowania. Tragedia Costy Concordii była pierwszym tak poważnym wypadkiem od wielu lat. Wbrew pozorom nie zraziła klientów do oferty rejsowej. Biorąc pod uwagę wypadki autokarów czy samolotów jest to bardzo bezpieczny środek transportu. Tragedie takie zawsze uczą i powodują jeszcze większą dbałość o szczegóły w systemach zabezpieczeń na statkach wycieczkowych. Z roku na rok przybywa zadowolonych pasażerów, którzy robią najlepszą reklamę rejsom wycieczkowym na polskim rynku turystycznym. Jesteśmy prekursorem i propagatorem rejsów jako ciekawej i kompletnej formy wypoczynku, a zarazem jednym z największych touroperatorów w kraju zajmujących się tą ofertą. Naprawdę warto wybrać się na rejs z Grupą Atlas Tours. Rozmawiał:

16

OBIEŻYŚWIAT 1/2013

www.obiezyswiat.com

Zdjęcia: MSC Cruises

BOGUSŁAW MATUSZKIEWICZ


REJSY WYCIECZKOWE

W CENIE: PEŁNE WYŻYWIENIE WIDOWISKA, KONCERTY, DYSKOTEKI ANIMACJE, BASENY, SIŁOWNIA I JACUZZI

Lazurowe Wybrzeże z Barceloną i Ibizą 5 dni termin: wrzesień, październik, listopad 2012 STATEK COSTA LUMINOSA****+ Savona – Barcelona – Ibiza – Marsylia– Savona

od

199 EUR/os.

+ 80 EUR (opłaty portowe)

STATEK COSTA CLASSICA***+ Triest – Ankona – Dubrownik – Korfu – Argostoli – Kotor – Split – Triest

+ 120 EUR (opłaty portowe)

od

249 EUR/os.

Tydzień z Fiordami 8 dni termin: lipiec, sierpień 2012

od

399 EUR/os.

od

599 EUR/os.

Z Włoch po Czarnogórę 8 dni termin: lipiec, sierpień, wrzesień, październik, listopad 2012

STATEK COSTA FORTUNA**** Kopenhaga–Flam–Geiranger–Hellesylt–Stavanger–Oslo–Warnemunde–Kopenhaga + 120 EUR (opłaty portowe)

Meksykańska Magia 11 dni termin: listopad, grudzień 2012

STATEK COSTA ATLANTICA **** Miami – Nassau – Wielki Turk – Jamajka – Kajmany – Roatan – Cozumel – Miami + 135 EUR (opłaty portowe) CENA ZAWIERA: zakwaterowanie w kabinie w wybranej kategorii, pełne wyżywienie (śniadanie, lunch, podwieczorek, kolacja, przekąski między posiłkami), korzystanie z urządzeń sportowo-rekreacyjnych na pokładzie statku (baseny, jacuzzi, siłownia itd.), udział we wszystkich imprezach organizowanych na statku: widowiska w teatrze, koncerty, dyskoteki, animacje. CENA NIE ZAWIERA: obowiązkowych napiwków, kosztów dojazdu do portu

* na wybrane oferty dzieci płacą tylko opłaty portowe

PEŁNA OFERTA REJSÓW WYCIECZKOWYCH infolinia:

801 000 351 • tel. kom. 509 110 845

www.namorzu.pl


POPULARNE KURORTY

Ejlat

Rafy koralowe, delfiny i diamenty Jak wszystko prawie w Ziemi Świętej także Ejlat ma bardzo tu wybudowano niedawno międzynarodowe lotnisko Ovda, na którym lądują wielkie stare, antyczne korzenie. Egipcjanie byli tu już 3,5 tysiąca lat samoloty czarterowe z turystami. temu, wydobywali rudy miedzi na terenie dzisiejszego Parku Narafy koralowej rodowego Timna, do dziś zachowała się tam świątynia poświęco- Ryby i pływanie z delfinami na egipskiej bogini Hathor. W czasach króla Salomona był tu port W Ejlacie jest park morski a w nim jedno z najsłynniejszych w świecie podmorskich handlowy zwany Ezion Gader, dokąd przypływały statki z kraobserwatoriów, gdzie schodząc 6 metrów jów dalekiego wschodu i do którego według legendy przybyła pod wodę można oglądać życie rafy koralowej, żyjące tam korale i ukwiały oraz bajeczkrólowa Saba.

W

iosną 1949 roku, po wojnie niepodległościowej na brzeg Morza Czerwonego dotarł oddział żołnierzy izraelskich, który przepędził policjantów arabskich stacjonujących w zachowanym do dziś w centrum miasta budynku z gliny. Ponieważ Izraelczycy nie mieli flagi na białym obrusie wymalowali atramentem poziome pasy i tarczę Davida. O tej „atramentowej fladze” przypomina pomnik stojący na skwerze za centrum handlowym.

18

OBIEŻYŚWIAT 1/2013

To najbardziej na południe wysunięte miasto Izraela powstałe od zera w ciągu zaledwie 60 lat. Dziś żyje tutaj 50 tys. mieszkańców i przebywa drugie tyle turystów. Na niewielkim skrawku wybrzeża Morza Czerwonego wybudowano kilka ekskluzywnych, super luksusowych hoteli, gdzie goście z całego świata spędzają wakacje, urlopy i święta. W samym środku miasta znajduje się lotnisko na którym lądują samoloty z Tel Avivu. 60 km na północ od Ejla-

nie kolorowe ryby. W Morzu Czerwonym żyje ponad 1200 gatunków ryb oraz ponad 350 gatunków koralowców. Z tarasu widokowego widoczne są 4 kraje – Izrael, Jordania, Egipt i Arabia Saudyjska. Można także podziwiać rekiny i raje oraz wielkie żółwie morskie. Chętni mogą wybrać się na podmorską wycieczkę żółtą łodzią podwodną. Można też popływać z delfinami w malowniczej zatoczce zwanej Rafą Delfinów, gdzie te sympatyczne ssaki żyją na wolności ale przypływają

www.obiezyswiat.com


Ejlat ożywa nocą.

Ejlat

każdego ranka na śniadanie serwowane im przez obsługę. Dla rodzin z dziećmi otwarto niedawno biblijny park tematyczny Kings City (Miasto Królów), gdzie można spędzić cały dzień na doskonałej zabawie.

Kamień ejlacki i brylanty W Ejlacie jest też szlifiernia spotykanych tylko tu, unikalnych zielono-niebieskich kamieni ejlackich z których robiona jest oryginalna biżuteria. Kamień ejlacki jest mieszaniną trzech minerałów miedzi, zielonego malachitu zawierającego 55% miedzi, niebieskiego azurytu oraz turkusowej chryzokoli. A ponieważ Izrael słynie ze szlifowania diamentów i innych kamieni szlachetnych w sklepie przy szlifierni można zakupić piękną biżuterię z diamentami, szafirami, szmaragdami i perłami a także oszlifowane diamenty luzem. Miejscowy gemmolog Iccak Jakob objaśniał mi jak kwalifikuje się diamenty ze względu na ich czystość, kolor, wielkość

www.obiezyswiat.com

Widok w podwodnym obserwatorium

Piaskowe souveniry

Warto odwiedzić podwodne obserwatorium.

(wagę) i szlif. Każdy kupiony tu brylant posiada honorowany na całym świecie certyfikat z giełdy diamentów w Tel Avivie. Ceny brylantów są tu najniższe na świecie, a przy wyjeździe z Izraela klient może jeszcze odebrać 15,5% VAT. Jest też tradycją, że do zakupionego brylantu firma dodaje oprawę gratis. Brylanty, a zwłaszcza diamenty są doskonałą lokatą kapitału, a ich wartość stale rośnie.

Inne atrakcje Ejlatu Ejlat jest także jednym z najlepszych na świecie miejsc do obserwacji ptaków. Tutaj bowiem krzyżują się trasy migracji milionów ptaków, które w marcu i kwietniu, oraz w październiku przelatują nad Ejlatem. Można tu zaobserwować ponad 30 gatunków ptaków drapieżnych oraz ponad 400 gatunków ptaków śpiewających, wodnych i innych. Na wschód od miasta jest Międzynarodowe Centrum Obserwacji Ptaków. Nudzić się tu nie sposób. Można spacerować promenadą wysadzaną palmami, wy-

brać się na wycieczkę w okoliczne góry granitowe dżipami, konno lub na wielbłądach, oraz odwiedzić pobliski Park Narodowy Timna z fantazyjnymi grupami skał w kształcie grzybów, baszt i bram, z należącymi niegdyś do egipskich faraonów dawnymi kopalniami miedzi i turkusów sprzed kilku tysięcy lat. Żyją tu pustynne zwierzęta, takie jak: pantery, gepardy, hieny, koziorożce i gazele. Z Ejlatu wybrać się też można na wycieczkę do Petry, skalnego miasta Nabatejczyków w Jordanii, lub na półwysep Synaj do klasztoru św. Katarzyny i wspiąć się na Górę Mojżesza aby podziwiać wschód słońca. Od kilku lat w Ejlacie przy ulicy Sd. Ye’elim 318/4 funkcjonuje parafia katolicka z polskim księdzem Sławomirem. Msze w naszym języku odbywają się w poniedziałki. Kontakt tel. +972 86 315 739, kom. +972 545 265 788. Tekst i zdjęcia:

GRZEGORZ MICUŁA Więcej informacji na stronie:

www.goisrael.pl

OBIEŻYŚWIAT 1/2013

19


U SĄSIADÓW

Czechy – Jesioniki

Młyny rudy złota w okolicy Zlatých Hor

Przyroda i przygoda Ciągnące się aż po horyzont malownicze łagodne górskie wzniesienia, pokryte lasami ze szczytem Pradziada (1492 m n.p.m.), liczne jaskinie, wody termalne, szlaki rowerowe latem, a zimą ośrodki narciarskie z dobrze przygotowanymi trasami oraz liczne pałace i dwory – dowody dawnej świetności tej części Europy – czekają na turystów po czeskiej stronie Sudetów Wschodnich. Mało? Na okrasę – park linowy, stadnina koni, sanktuarium maryjne, muzea, wieże widokowe z XIX wieku, poszukiwanie złota, a dla „koneserów” – Szlak Palonych Czarownic. Jest w czym wybierać!

Z

ałożone w XIII wieku miasto Jesioniki (Jeseníky) jest zwane Perłą Jesenicką ze względu na swoje malownicze położenie w górzystym terenie, w dorzeczu rzek górskich Starzycz (Staříč) i Biała (Bělá). Rozwijało się ono bardzo intensywnie już w XIII i XIV wieku za sprawą pozyskiwania złota i wydobywania żelaza. W okresie „żelaznej” prosperity funkcjonowało tu 13 kuźni, a produkowana wysokiej jakości stal dobrze sprzedawała się w Anglii. Znaczna część mieszkańców trudniła się również wydobyciem złota i srebra i dlatego Jesioniki miały status miasta górniczego. Po wyczerpaniu złóż rud żelaza rodzina Fuggerów z Augsburga sprzedała w roku 1547 miasto wraz z przylegającymi wioskami ponownie biskupowi wrocławskiemu. Od tego czasu rozwija się tutaj przemysł płócienniczy. Płótna z Jesieników znane były wówczas w całej Europie.

Uzdrowisko Priessnitza Obecnie Jesioniki to zadbane, nowoczesne i ze smakiem utrzymane w starym stylu miasteczko województwa ołomunieckiego, znane z pierwszego na świecie zakładu wodoleczniczego, założonego przez

20

OBIEŻYŚWIAT 1/2013

Vincenza Priessnitza w roku 1822. Łaźnie Jesioniki leżą około 2 km od centrum miasta. Są one malowniczo położone i górują nad okolicą. Z trzech stron – północy, zachodu i południa, chronione są przez wysokie masywy górskie, a jedynie biegnąca na wschód dolina otwarta jest na polskie równiny. Powyżej budynku uzdrowiska rozpościera się pięknie odnowiony i rozbudowany park zdrojowy, gdzie również korzystać można z kąpieli leczniczych na wolnym powietrzu. W okolicy, a głównie na stokach Studničního Wzgórza, wypływa z ziemi 80 zarejestrowanych i nazwanych źródeł! W uzdrowisku Priessnitza leczy się schorzenia górnych i dolnych dróg oddechowych, zaburzenia układu krwionośnego, systemu nerwowego oraz nerwów wegetatywnych. Pamiętać jednak należy, że wcześniej niż Jesionicki Zdrój powstało uzdrowisko w Karlovej Studánce, na wschodniej stronie szczytu Praděd, w romantycznej dolinie szumiącej rzeki Bílá Opava. Karlova Studánka charakteryzuje się czystym powietrzem, ma stosunkowo łagodny, podgórski klimat. Ze źródeł naturalnych o głębokości 127 metrów wydobywana jest woda mineralna z dużą zawartością kwasu wę-

www.obiezyswiat.com


Rzeźby osadników na krzesłach w pensjonacie Revíz

Muzeum Auto Moto Weteran Česká Ves

Jaskinia Na Špičáku

Park linowy w Dolní Morava

glowego i meta krzemowego, której lecznicze właściwości znana są od najdawniejszych czasów.

we groty z fantastycznymi naciekami w kształcie kaskad, stożków czy fantazyjnych formacji.

W górę i w dół

Dla aktywnych i ciekawych świata

Podreperowawszy nieco zdrowie w Priessnitz lub Karlovej Studánce warto wyruszyć szlakiem przygód. Na chętnych czeka wspinaczka, lot na paralotni czy wędrówka w Adrenalina Park po zawieszonych na drzewach na wysokości ok. 10-12 m nad ziemią mostkach, linach, siatkach i szczebelkach. Wszystko to się chwieje, rusza, chybocze – świat z tej małpiej perspektywy wygląda zupełnie inaczej! Miłośników podwyższonego poziomu adrenaliny zabezpieczają specjalne uprzęże i one nie puszczą, a jedynie co niektórym mogą puścić nerwy. Wracają oni wtedy na ziemię po drabinie. Również miłośnicy konnej jazdy znajdą tu coś dla siebie. Do dyspozycji turystów jest stadnina koni i jazda wierzchem po malowniczej okolicy. Adrenaliny nie brakuje również w czasie eksploracji jaskiń, a jest w czym wybierać: Jaskinie Javoříčskie, Jaskinia na Szpiczaku, czy największy kompleks jaskiń w Republice Czeskiej – Jaskinie na Pograniczu. Są one dobrze przygotowane do odwiedzin turystów (niektóre z nich były udostępnione do zwiedzania już w końcu XIX wieku). Wiele z nich w swojej przeszłości służyło za schrony. Na turystów czekają liczące po kilkaset metrów długie jaskiniowe, często szczelinowe korytarze, podziemne labirynty przejść, powstałe w wyniku pęknięć w dewońskich marmurach czy przez rozpuszczenie krystalicznej wapiennej skały. Korytarze te wąskie, a czasami wysokie na kilka metrów, rozszerzają się tworząc większe, wielopiętro-

W Jesionikach także miłośnicy turystyki aktywnej znajdą coś dla siebie – wędrówki po dobrze oznakowanych szlakach górskich, jazda konna, trasy narciarskie, sieć „cyklościeżek” na całym terytorium pogranicza w Euroregionie Pradziada, po stronie czeskiej i polskiej. Na uwagę zasługują trasy rowerowe do Szumperka i Mohelnic tzw. Szlak Palonych Czarownic. Zaczyna się on w Mohelnicach po stronie czeskiej i dalej prowadzi przez Šumperk, Velké Losiny, Jesenik, Zlate Hory (140 km) i po polskiej stronie Euroregionu Pradziad przez Głuchołazy do Nysy, Otmuchowa i Paczkowa (85 km). Perygrynując tym szlakiem odwiedzimy miejsca związane z historią czarownic w mrocznych czasach Świętej Inkwizycji, aktywnie działającej na tych terenach w XVII wieku. W bogatym w eksponaty Muzeum Miejskim w Zlatych Horach można się zapoznać z ekspozycją narzędzi tortur wykorzystywanych podczas procesów czarownic. Tylko w latach 1622-1684 na śmierć na stosie skazano ponad 200 ofiar, głównie kobiet oskarżanych o czary czy kontakty z diabłem. Nie ginęły one od razu na stosie. Przed śmiercią były poddawane różnym próbom – szpilek, łez, wody, i ognia. Niewiele jest takich miejsc, gdzie z pięknym, górskim krajobrazem w tle odkrywać można bogatą, nie do końca zbadaną, poniekąd niezwykłą i okrutną przeszłość, pełną legend, tajemnic i niedomówień. To są właśnie Jesioniki! Tekst i zdjęcia: ŁUKASZ WALL

www.obiezyswiat.com

OBIEŻYŚWIAT 1/2013

21


SKANDYNAWSKIE KLIMATY

Wyspy Owcze

Usłyszeć ciszę Czy nazwa Wysp Owczych związana jest z owcami? Tak, ale nie tylko, bowiem nazwa archipelagu pochodzi od wydanego 24 czerwca 1298 roku przez norweskiego króla Eryka II listu regulującego przepisy dotyczące hodowli owiec, polowania na wieloryby i użytkowania ziemi. A poza tym list ten zawierał wątki społeczne i gospodarcze. Jego oryginał znajduje się w bibliotece uniwersyteckiej w Lund w Szwecji.

A

czy ktoś słyszał o unikatowej jednostce powierzchni, jaką jest mørk? Czy wiemy jak ją obliczyć? Jednostka ta również związana jest z owcami. Nie jest ona jednak stałą wielkością fizyczną, ale obszarem pozwalającym wykarmić 32 owce, co oczywiście zależne jest od żyzności gleby oraz

22

OBIEŻYŚWIAT 1/2013

ukształtowania terenu. A ile mamy owiec na wyspach? Doliczono się ich ok. 70 000, czyli dwa razy więcej niż mieszkańców.

Położenie i dojazd Wyspy Owcze leżą na Morzu Norweskim, które jest częścią Oceanu Atlantyc-

kiego, w odległości około 1000 km od Danii, 675 km od Norwegii, 450 km od Islandii i 250 km od wybrzeży Szkocji. Jedną z ciekawszych opcji dostania się na ten odległy dla nas archipelag proponuje duńska linia promowa Smyril Line. Prom „Norrona” wypływa z Hirsthals w Danii (Płw. www.obiezyswiat.com


Fot. Christian Jessen, fotolia.com

Jutlandzki) i dopływa do Tórshavn, stolicy wysp. Rejs trwa ok. 32 godzin, a prom pokonuje dystans 1056 km. Smyril Line pływa już od przeszło 28 lat po północnym Atlantyku pomiędzy Danią, Wyspami Owczymi, Islandią i Norwegią. Pasażerom załoga zapewnia różne atrakcje, aby urozmaicić i uprzyjemnić rejs. W barach i restauracjach organizowane są animacje dla dzieci i całych rodzin, wieczorami można posłuchać muzyki na żywo, pójść do kina, skorzystać z sauny, zakupów, albo zabrać ze sobą grubą powieść i oddać się lekturze lub po prostu podziwiać widoki północnego Atlantyku. Rejs w obie strony w sezonie letnim (czerwiec-sierpień) www.obiezyswiat.com

kosztuje 1600 euro dla 5 osób dorosłych z opłatą za nocleg w tzw. kuszetkach (kabiny 6-9 osobowe) i za samochód. Prom cumuje w samym centrum stolicy Tórshavn, w odległości kilkudziesięciu metrów od najstarszych zabudowań miasta oraz bazy noclegowej (hotele, pensjonaty, campingi). Szybszą i wygodniejszą formą dotarcia na te wyspy jest bezpośredni lot z Kopenhagi liniami Atlantic Airway. W sezonie letnim cena za bilet w obie strony wynosi 300 euro dla dorosłej osoby. Port lotniczy znajduje się na wyspie Vágar, która połączona jest z główną, stołeczną wyspą Streymoy tunelem oddanym do użytku w grud-

niu 2002 roku. Przejazd nim znacznie skraca dojazd z lotniska do stolicy oraz z samej wyspy Vágar na pozostałą część archipelagu. Linie Atlantic Airway oferują także połączenia z Anglią, Norwegią, Szwecją, Islandią oraz Grenlandią.

Trochę faktów Archipelag Wysp Owczych składa się z 18 wysp, z których 17 jest zamieszkałych. Warto wymienić wszystkie z nich, zaczynając od największej: Streymoy (Wyspa Aktualności lub Wyspa Prądów), powierzchnia 374,3 km², Eysturoy (Wyspa Wschodu), Vágar, Suðuroy, Sandoy (Wyspa Piasku), OBIEŻYŚWIAT 1/2013

>> 23


Viðoy (Wyspa Drewna), Kunoy (Ko>> Borðoy, bieca Wyspa), Kalsoy (Wyspa Męźczyzn), Svínoy (Świńska Wyspa), Fugloy (Wyspa Ptaków), Nólsoy, Skúvoy (Wydrzyk), Mykines (Wieloryb), Hestur (Koń), Stóra Dímun (Większa z Dwóch), Koltur (Źrebak), Lítla Dímun (Mniejsza z Dwóch), która jest bezludna i ma zaledwie 0,8 km². Całkowita powierzchnia Wysp Owczych wynosi 1399 km². Najwyższy szczyt Slættaratindur (882 m n.p.m.) znajduje się na Wyspie Eysturoy. Średnia wysokość wysp to 300 m n.p.m. Całkowita długość wybrzeża archipelagu wynosi 1100 km i jest znacznie dłuższa aniżeli odległość z Tórshavn do Oslo. Na Wyspie Vidoy znajduje się klif Enniberg, jeden z najwyższych nadmorkich klifów w Europie, sięgający 754 m n.p.m. Stanowi on także najdalej na północ wysunięty punkt na Wyspach Owczych. Średnia temperatura powietrza latem wynosi 11°C a zimą 3°C. Klimat na pewno nie rozpieszcza turystów, ale dla stałych mieszkańców codzienna aura jest dobra na wszystko. Nikogo więc nie powinien dziwić widok sportowców grających w piłkę nożną na licznych trawiastych boiskach czy też dzieci kąpiących się w morzu już od maja. A wszystko to niekoniecznie przy jasno święcącym słońcu, lecz najczęściej w mżawce lub we mgle.

Parlament z czasów wikingów Archipelag ma własny parlament zwany Løgting. Jego siedziba znajduje się w stolicy Tórshavn. Na czele stoi premier, a także sześcioosobowa Rada Ministrów. Wyspy Owcze są politycznie związane z Królestwem Danii, posiadają jednak stale rozszerzającą się autonomię. Od 1948 roku, dzięki zasadzie samostanowienia, są ponownie samorządne, jeśli chodzi o politykę wewnętrzną. Władza wykonawcza spoczywa całkowicie w rękach Rady Ministrów, a władzą ustawodaw-

24

OBIEŻYŚWIAT 1/2013

Fot. Magdalena Krempa

Fot. Magdalena Krempa

Kościółek w Selatrad na Wyspie Esturoy

Boisko na skarpie w Eidi na Wyspie Esturoy

czą Rada dzieli się z Parlamentem. Prócz polityki zagranicznej Dania dzierży także władzę sądowniczą. Tak jak w wielu skandynawskich krajach już w czasach wikingów powstawały pierwsze zgromadzenia wszystkich mieszkańców. Farerski Løgting również jest jednym z takich zgromadzeń. Działa on z niewielkimi przerwami od ponad 1200 lat. Nazwa Løgting wywodzi się z języka staronordyjckiego i oznacza w wolnym tłumaczeniu „rzecz prawa”. Wyspy Owcze mają własną flagę zwaną Merkið (Znak) wprowadzoną w 1919 roku, a uznaną przez parlament lokalny w 1931 roku. Oficjalnie została ona zatwierdzona przez króla Danii w 1948 roku.

Tórshavn Zatrzymajmy się na chwilkę w stolicy i jej okolicach, której nazwę można przetłumaczyć jako Port Tóra, od nazwy nordyckiego boga burzy i piorunów. Miasto położone jest nad cieśniną w płd-wsch. części Wyspy Streymoy. Jego zwiedzanie warto zacząć od najstarszej dzielnicy, ulokowanej blisko półwyspu Tinganes, gdzie mieści się współczesny port. Jest to miejsce, w którym od XI wieku zbierali się mężczyźni, aby radzić nad dalszymi losami archipelagu. Obecnie siedzibę ma tutaj Løgting, czyli wspominany farerski parlament. Historyczne centrum miasta ze starymi zabytkami niestety zostało zniszczone przez pożar w 1673 roku, ale potem bardzo pieczołowicie zrekonstruowane. Na starówce warto odwiedzić najstarszy budynek w mieście – rezydencję mnichów, pierwszych stałych osadników na tych wyspach. To tutaj zbierano podatki od wyspiarzy i wysyłano do królewskiego skarbca do Danii. Kolejne budynki godne uwagi to: składy towarowe i browar zbudowany w XVIII w. Również przy porcie warto wejść na fort Skansin wzniesiony w XVI w., który

miał bronić miasto przed piratami. Okazało się, że później chronił monopol handlowy Danii. Fort ważną rolę pełnił również podczas II wojny światowej, kiedy Niemcy dokonywali nalotów na miasto. Ustawiono tam wtedy dodatkowe działa. Najnowszym budynkiem jest portowa latarnia morska. Spacerując małymi, krętymi uliczkami łatwo i szybko można dojść do centrum, czyli budynku urzędu miasta, przy którym znajduje się informacja turystyczna oraz początek głównego deptaku Niels Finsens Gøta. Częściowo deptak, częściowo ulica, otwarta dla ruchu kołowego, zaprowadzą nas do największego zalesionego terenu, nie tylko w mieście, ale i na całym archipelagu, jakim jest Park Viðarlundin. Uparci Farerczycy, zmagając się z szalejącymi wiatrami, usiłują sadzić w nim różne gatunki drzew i krzewów. W parku znajduje się też sporo pomników, a wsród nich najważniejszy – Elfki Tariry, jednej z bohaterek opowiadań Wiliama Heinsena. Farerczycy przyrównują posąg do kopenhaskiej syrenki. Farerski pisarz W. Heinesen otrzymał literacką nagrodę Rady Nordyckiej. Mógł również dostać literacką Nagrodę Nobla, ale zrzekł się swej kandydatury. Za parkiem można znaleźć coś dla miłośników sztuki, czyli Dom Nordycki na Wzgórzu Elfów. To tutaj skandynawska kultura wyniesiona została niemalże na szczyty. Budynek zachwyca architektonicznym kunsztem skandynawskich projektantów. Farerczycy zbudowali konstrukcję, Duńczycy – szklaną i stalową obudowę, Szwedzi – wykorzystali drewno, Norwegowie – łupkowe okładziny, a Finowie wyposażyli wnętrze w meble. Budowlę ukończono w 1983 roku. W Domu Nordyckim odbywają się wernisaże i koncerty dla koneserów sztuki. W Tórshavn można znaleźć również budynki sakralne. Niemal cała populacja Wysp należy do kościoła luterańskiego. Warto zaj-

www.obiezyswiat.com


Jest to najstarsza osada na Wyspach Owczych, położona na południowym krańcu Wyspy Streyomoy. Znajduje się tutaj, niemal w nienaruszonym stanie, kamienno-drewniana chata rybacka, najstarsza tego typu budowla w Europie a nawet na świecie. Pochodzi ona z 1100 roku, czyli z czasów wikingów. Poza tym w Kirkjubøur, liczącej 74 mieszkańców, znajduje się również najstarszy na wyspach kościół św. Olafa z końca XII wieku oraz ciekawe muzeum

Miasteczko Bøur na Wyspie Sørvágur

www.obiezyswiat.com

pokazujące życie wyspiarzy. W średniowieczu osada była centrum duchowym całego archipelagu.

Saksun i okolice Północna część największej wyspy archipelagu znana jest z osady Saksun. Założona została ona w XV w. pomiędzy górami, tuż nad zatoką wcinającą się dwa kilometry w głąb lądu. Naturalne położenie przystani chroniło ją przed sztormami, w wyniku których usypany został wał piasku tworzący lagunę zwaną Pollurin. Dwa dominujące tutaj kolory to zieleń i błękit, które potrafią niesamowicie oświetlić XVII-wieczną farmę oraz kościół. Sceneria Saksun posłużyła do ekranizacji jednej z najbardziej znanych farerskich opowieści „Barbara” autorstwa Jorgena-Frantza. Miejscowość zamieszkana jest zaledwie przez 28 osób. Warto zatrzymać się również w Haldarsvík ze względu na nietypowy kościółek na planie ośmiokąta, jedyny taki na wyspach.

Fot. Magdalena Krempa

Jadąc dalej w kierunku najbardziej na północ wysuniętej osady Tjørnuvík doskonale widać wyrastające z morza dwie skały – Rising (71 m) i Kellingin (69 m).

Wspa Eysturoy Z Wyspy Eysturoy poprowadzony jest szlak na punkt widokowy na owe skały. Są one jednym z najczęściej fotografowanych obiektów na Wyspach Owczych. Legenda mówi, że para olbrzymów przybyła tutaj z Islandii i chciała przeholować cały archipelag do swojego domu. Niestety, kiedy zarzucili linę na najwyższy szczyt wyspy Eysturoy pech chciał, że część skały uległa rozkruszeniu i roztrzaskaniu uniemożliwiając ponowne zahaczenie liny. A ponieważ zaczęło świtać, nie było możliwości odwrotu i światło dzienne zamieniło parę olbrzymów właśnie w skały Rising i Kellingin. Niedaleko, w miejsowości Eiði na północy Wyspy Eysturoy znajduje się ciekawe muzeum. Jest to jeden podłużny dom

>>

Fot. Páll Steffansson/ visitfaroeislands.com

Kirkjubøur

Torshavn na Półwyspie Tinganes

Fot. Páll Steffansson/ visitfaroeislands.com

rzeć choćby do Havnar Kirkja z XVIII w., zwanego czasem Katedrą Tórshavn, lub do najmłodszego kościoła z 1975 roku, który doskonale widziany jest od strony morza. Jego strzelista, trójkątna wieża, przypomina trochę piramidę i doskonale wpisuje się w panoramę miasta A co czeka na ciekawskich turystów w głębi wysp? Przenieśmy się do kilku ważnych miejsc.

Fot. Páll Steffansson/ visitfaroeislands.com

Na archipelagu hoduje się ok. 80 000 owiec.

Mieszkańcy Vaglio

OBIEŻYŚWIAT 1/2013

25


SKANDYNAWSKIE KLIMATY

Wyspa Vágar Jest to urokliwa wyspa, na której znajduje się największe jezioro archipelagu Sørvágsvatn (3,56 km²). Do oceanu wpada tutaj 45 metrowy wodospad Bøsdalafossur. Vágar jest najwcześniej skolonizowaną wyspą wchodzącą w skład archipelagu. Ważną miejscowością jest Sørvágur, m.in ze względu na port, z którego regularnie wypływa łódź na pobliską wyspę Mykines. W czasie II wojny światowej było to jedno z najlepiej strzeżonych miejsc, bowiem stacjonowało tu alianckie dowództwo. Brytyjscy żołnierze zbudowali lotnisko, które służy Farerczykom do dzisiaj jako port lotniczy Vágar, jedyny na całym archipelagu. Szczególną uwagę chciałabym jednak zwrócić na osadę Gásadalur, która jeszcze 8 lat temu była niedostępna dla transportu kołowego. Dopiero w 2004 roku zbudowano tunel pod największym masywem górskim wyspy, prowadzący bezpośrednio do tej osady. Jej liczba mieszkańców wzrosła po połączeniu z miejscowością Bøur, ale nadal nie jest zbyt imponująca. Obecnie żyje tutaj 18 osób. Są to głównie rybacy i ich rodziny.

Inne wyspy Na kolejnych wulkanicznych wyspach archipelagu możemy spodziewać się pięk-

Szlakiem na Esturoy

26

OBIEŻYŚWIAT 1/2013

Farerczycy Na wyspach żyje prawie 50 tysięcy mieszkańców. W większości są to Farerowie (91,7%), następnie Duńczycy i Grendlandczycy (5,8%) oraz Islandczycy (0,4%), Norwegowie (0,2%) i... Polacy (0,2%). Tórshavn oraz przyległe osiedla stanowią najmniejszą stolicę świata. Mieszka w niej zaledwie 19 tys. osób. Mieszkańcy Wysp Owczych to przede wszystkim potomkowie Normanów z za-

chodniej Norwegii, którzy zaczęli zasiedlać archipelag na początku IX w. Natomiast język farerski jest jednym z najstarszych, współczesnych języków Europy, który od ery wikingów zmienił się tylko nieznacznie. Dobrze zrozumiały jest dla Islandczyków. Życie na wyspach w małych osadach polega na zagospodarowaniu terenu pod mini ogródek, najlepiej pomiędzy kamieniami w zacisznym miejscu. Udaje się tutaj uprawiać truskawki, nie mówiąc już o narodowej roślinie – ziemniaku. Każdy skrawek żyznej ziemi przynieść może także urodzaj buraków, rzepy, kapusty, rabarbaru czy porzeczek. Natomiast wędkowanie to ogromna przyjemność, bo ryby same łowią się na wędkę. Tutaj nawet laik na pewno „coś” złowi, „coś”, czyli choćby dwukilogramowego dorsza. Wyspiarze mają oryginalne upodobania kulinarne. W farerskim menu królują nie tylko dania z ryb, ale również z mięsa wielorybów, ptaków oraz baraniny przygotowywanej na różne sposoby. Farerowie są artystycznie uzdolnieni. Co druga osoba pisze wiersze, tudzież książki, gra na instrumencie, śpiewa lub tańczy, maluje, rzeźbi lub szyje. Sztuka w każdej postaci dominuje na każdej wyspie. W każdej osadzie mieszkał lub mieszka artysta. Kolorowe włóczki można kupić wszędzie, a płyty winylowe to tutaj nie do końca rzecz zapomniana. Czyżby czas na Wyspach Owczych zatrzymał się? Sportem narodowym jest piłka nożna. Pierwsza drużyna zosyała utworzona już pod koniec XIX wieku. Mecze reprezentacji to niemal święto narodowe. Przeszło dwadzieścia boisk rozsypanych jest po całym archipelagu. Wiele z nich powstało, dzięki bardzo ciężkiej pracy, na skarpach, w głębi skał nad oceanicznymi przesmykami. Z racji położenia boiska narażone są na znisz-

Miasteczko Hvannasund na Wyspie Vidoy

www.obiezyswiat.com

Fot. Páll Steffansson/ visitfaroeislands.com

tu zobaczyć jak kiedyś wyglądało w nim codzienne życie 21 członków wielopokoleniowej rodziny.

nych widoków (Wyspa Suðuroy), obejrzeć największą na świece kolonię nawałników, oceanicznych ptaków latających nisko i bijących skrzydłami po wodzie (Wyspa Nólsoy), czy inne ptasie kolonie z maskonurami w roli głównej oraz świat wielorybów grindwali, dużych waleni z rodziny delfinowatych. Wyspy Owcze – to prawdziwy przyrodniczy raj. Główne trasy prowadzą zazwyczaj wokół wysp, wewnątrz znajdują się mniejsze, węższe drogi. Poza tym wyspy są dobrze skomunikowane ze sobą, a na największe z nich prowadzą mosty i tunele. Do pozostałych można dostać się promami lub helikopterami. W przyszłości planowane jest otwarcie nowego tunelu pomiędzy wyspami Streymoy a Sandoy. Podróżując po archipelagu niemalże z każdego miejsca widać sąsiadujące wyspy. Są one wręcz na wyciągniecie ręki, oddzielone od siebie tylko wąskimi cieśninami i fiordami. Dla romantyków są to bajeczne widoki, podczas mgły – trochę mroczne i tajemnicze.

Fot. Magdalena Krempa

kilkoma pokojami zbudowany przez lo>> zkalnego farmera w połowie XIX w. Można


Od namiotu po hotel Jeżeli turysta zdecyduje się dotrzeć na Wyspy Owcze promem, może przemieszczać się tutaj własnym środkiem transportu – samochodem lub też rowerem, modnym w ostatnich latach sposobem podróżowania po Skandynawii. Jeśli dolecimy na wyspy, na miejscu łatwo jest podróżować transportem publicznym, dobrze zorganizowanym na potrzeby turysty. Autobusy oraz lokalne promy są tak skomunikowane, że bez problemu można dotrzeć na każ-

Chłopcy z Thorshavn

www.obiezyswiat.com

Fot. Magdalena Krempa

Fot. Magdalena Krempa

Skały Rising i Kellingin

dą wyspę, jednak nie koniecznie do każdej osady. Możliwym, ale dużo droższym sposobem przemieszczania się po archipelagu jest również helikopter. Podróżując po wyspach mamy duży wybór bazy noclegowej. Najpopularniejsze są pola namiotowe i kempingi, gdzie zawsze jest dostęp do prądu, sanitariatów, a czasami – do kuchni. Są również hostele, domy letniskowe do wynajęcia dla kilku osób, domy gościnne oraz w większych miejscowościach – hotele. W moim przypadku, wraz z grupą przemieszczaliśmy się hotelbusem, gdzie zapewnione mieliśmy zarówno miejsce transportu jak i noclegu oraz naszą „składaną” jadalnię i kuchnię. To bardzo tania opcja podróżowania, zapewniająca też swoistą niezależność.

We mgle tajemnic Wiele można by jeszcze pisać o tej atlantyckiej enklawie, zagłębiać się w tajemni-

cze farerskie sagi, poznawać mieszkańców, oglądać tradycyjne polowanie na grindwale, uczestniczyć w jednym z licznych letnich festiwali albo wybrać się mało uczęszczanym szlakiem górskim. Ale nie będę zdradzała wszystkich tajemnic! Ciekawski turysta prędzej czy później sam odkryje jeszcze nie jedną tajemnicę tych owitych we mgle wysp. Osobiście przekonałam się na tym osobliwym i nieco księżycowym archipelagu, że w Skandynawii po raz kolejny mogłam... usłyszeć ciszę. W 2007 roku „National Geographic Travel” wśród stu jedenastu kandydatów wyróżnił Wyspy Owcze za unikatową architekturę, tożsamość i dumę narodową mieszkańców, nieskazitelne środowisko oraz za dziewiczą przyrodę. „Żadne inne wyspy nie są piękniejsze” – tak oceniło w ankiecie magazynu ten skrawek ziemi ponad pół tysiąca ekspertów. Chyba warto przekonać się o tym czy mieli rację. MAGDALENA KREMPA

Fot. Magdalena Krempa

czenia przez sztormy, silne wiatry, ale dzielni piłkarze zawsze posprzątają i przygotują swoje miejsce na kolejne mecze. Drugim, nie mniej ważnym sportem jest wioślarstwo. Prawie każdy mieszkaniec wysp posiada umiejętność pływania łodzią. Sportowcy obu dziedzin przez cały rok przygotowują się do zawodów, ale w międzyczasie piszą książki, malują czy też grają w lokalnym zespole.

Fot. Páll Steffansson/ visitfaroeislands.com

Cmentarz w Tjornuvik na wyspie Streymoy

Kościół na planie ośmiokąta w Haldarsvik

OBIEŻYŚWIAT 1/2013

27


PODRÓŻE MARZEŃ

Wodospad Iguazú

Strach i podziw Położony na granicy Brazylii i północno-wschodniej Argentyny wodospad Iguazú jest ziemią, a właściwie wodą obiecaną, do której niczym do Mekki ciągnie wielu turystów. Ma on w sobie coś z magii, cudu przyrody, który trzeba zobaczyć, by przekonać się, że są na świecie zjawiska niezwykłe, niespotykane, fascynujące, doskonałe w swoim pięknie, groźne w sile, dynamice i kolorycie.

D

la wielu podróżników dotarcie i obejrzenie wodospadu Iguazú jest spełnieniem marzeń. Znajduje się on na terenie Parku Narodowego o tej samej nazwie, w którym panują surowe przepisy i zwyczaje, a zwierzęta i przyroda są pod szczególną ochroną. Utworzony w 1934 roku park stał się wielką atrakcją turystyczną, a w 1984 roku został wpisany na listę światową Dziedzictwa UNESCO.

Zawsze patrzą na siebie Rzeka Iguazú powstaje dzięki 30 dopływom, jakie wypływają ze źródeł w pobliżu brazylijskiego miasta Kurtyby. W miejscowym języku Iguazú oznacza „wielka woda”. Z lotu ptaka nie widać tej ogromnej ilości wody, jaka poprzez 275 kaskad spada z wysokości ponad 80 metrów w dół po wydrążonej skale. Bo mamy do czynienia z wielką rozpadliną w środku brazylijsko-argentyń-

28

OBIEŻYŚWIAT 1/2013

skiej dżungli, gdzie dojście jest możliwe tylko dzięki specjalnym konstrukcjom metalowym i pajęczynie schodów. Według legend Indian Guaraní, pewien wojownik zakochał się w dziewczynie, która spodobała się leśnemu bóstwu. Gdy para kochanków uciekała łodzią w dół rzeki, zazdrosny bóg sprawił, że dno rzeki obsunęło się nagle tuż przed zbiegami. Dziewczyna wpadła w przepaść i wtedy bóg zamienił ją w skałę na dnie wodospadu, a wojownika w drzewo rosnące na krawędzi urwiska, by oboje patrzyli na siebie przez wieki.

Gardziel Diabła Z daleka wodospad Iguazú wygląda sielsko i anielsko – niebieska woda, w plątaninie zielonych lasów i pnączy spada sobie z urwisk i szczelin, tworząc kaskady i przełomy. Dopiero gdy zbliżamy się nieco bliżej zaczyna zwracać uwagę zwiększający

się huk i opary unoszące się nad wodospadem. To nic w porównaniu z tym, co czeka odważnych, którzy zdecydują się przejść na taras pod Graganta del Diabolo, czyli Gardzieli Diabła, najdzikszej i najbardziej imponującej ze wszystkich kaskad. Stanowi on wąskie przejście, przesmyk, ujście, z którego wylewa się masa wody. Huk wody jest porażający, nie można mówić, oddech zapiera unosząca się mgła, a adrenalina uderza do głowy. Doznaje się niesamowitych wrażeń, coś dusi, tłamsi, ściska wnętrze człowieka, który w zderzeniu z wodną siłą doznaje wzruszeń i emocji. W brazylijskiej części Iguazú znajduje się specjalnie winda, która umożliwia dotarcie do najwyższych punktów widokowych skąd można zrobić super zdjęcia. Co ciekawe, tu wszystko jest przygotowane dla osób niepełnosprawnych a nawet osób poruszających się na wózkach. Wszyscy mogą www.obiezyswiat.com


Ma się dosyć „zielonego piekła”, gdyż bujny tropikalny las deszczowy przytłacza. Znajduje się w nim ponad 2000 gatunków roślin, a królują orchidee, różne odmiany roślin ananasowych, czarne drzewo papacho, osiągające wysokość do 40 m, olbrzymie paprocie, bambus, drzewa gwajawy, fikus i wiele drzew palmowych. Jest to też królestwo motyli i ptaków. Na szczęście po niecałej godzinie dojeżdżamy do miejsca, gdzie czekają łodzie, które są niezwykle szybkie.

Łzy, strach, wzruszenie Rejs zaczyna się spokojnie, wręcz idyllicznie lecz powoli jednak łódź przyśpiesza, zbliża się do celu, szum wody narasta, widok masy zwalającej się z góry budzi lekki przestrach. Nagle łódź robi gwałtowny zwrot, by zbliżyć się pod samą Gardziel Diabła. Nikt już nie ma ochoty by robić zdjęcia, każdy się trzyma kurczowo siedzeń burty lub osoby, która siedzi obok. Nic nie widać, a woda zalewa oczy, traci się oddech, adrenalina uderza do mózgu, chciałoby się stamtąd uciekać jak najszybciej, lecz coś trzyma,

zmusza do patrzenia, wyzwala strach i podziw. Ludzie krzyczą, wrzeszczą, gwiżdżą i śmieją się. Chyba ze strachu bardziej niż z odwagi. Łzy, strach, wzruszenie, chwyta, ściska, dusi za gardło. Niektórzy nie mogą wydobyć głosu, zamykają oczy, które i tak nic nie widzą, gdyż zalewa je wszechobecna woda, a do tego wszystkiego jej huk paraliżuje mięśnie. Jest się niczym. Człowiek stapia się z wodą, staje się jej cząstką. Dopiero wtedy uświadamia sobie, o ile jeszcze myśli, że przecież w większości składa się z wody, a więc trafił wreszcie w swoje „naturalne środowisko”. Na szczęście stan takiej transformacji wodnej trwa stosunkowo krótko, bo za kilka minut łódź wypływa spod Gardzieli Diabła, by spojrzeć, na otoczenie wodospadu, a jest ono bajkowe, kolorowe, ciepłe i bezpieczne. Wtedy przemyka myśl, że może właśnie to było miejsce marzeń, które warto zobaczyć by przeżyć stan uniesienia, jakiego w normalnym życiu nigdy się nie dozna. Tekst i zdjęcia:

JERZY JACYSZYN

dostać się w atrakcyjne miejsca, by spojrzeć na wodospad.

Zielone piekło Znacznie wygodniej i luksusowo można oglądać wodospad po stronie argentyńskiej. Jest tu specjalna kolejka, która po 20 minutach dowozi turystów do miejsca, skąd już trzeba dojść pieszo metalowymi mostkami do wybranych punktów widokowych. Centralnym jest Garganta del Diablo, które ogląda się z góry. Widok imponujący, ale też i tłum jest niesamowity. Jak głosi fama, w momencie maksymalnego przepływu wód, w ciągu sekundy spada woda mogąca zapełnić ponad 6 basenów o wymiarach olimpijskich. Do wyboru jest jeszcze helikopter oraz szybka łódź, która wymaga odpowiedniego przygotowania. Bez kąpielówek nie ma co się wybierać na ten „rejs”. Dotarcie do przystani nie jest takie proste, obowiązuje ścisła rezerwacja miejsca w odkrytej ciężarówce, którą miota po drodze w dżungli niczym łodzią w czasie sztormu. A do tego jest duszno, upał, ziemia paruje, nie ma czym oddychać, krótko mówiąc – same niewygody. Na drodze błoto, koleiny, brudna woda i niezbyt przyjemne zapachy. www.obiezyswiat.com

OBIEŻYŚWIAT 1/2013

29


Fot. Susan Blick, fotolia.com

ŚWIAT DO GÓRY NOGAMI

Samoa

Wyspy skarbów

w sercu Pacyfiku

Samoa to archipelag wysp położonych w centralnych rejonach Pacyfiku, gdzieś w połowie drogi miedzy Hawajami a Nową Zelandią. Kolonialne potęgi podzieliły wyspy na strefy wpływów. Ten podział istnieje do dziś. Samoa zachodnie wyzwoliły się spod obcej dominacji niemieckiej oraz nowozelandzkiej i są suwerennym państwem, natomiast Samoa wschodnie pozostają obszarem wchodzącym w skład terytorium USA i oficjalnie nazywają się Samoa Amerykańskimi. Żyje tu 70 tys. mieszkańców, a głową ich państwa jest prezydent USA. Samoa zachodniemu, liczącemu 190 tys. mieszkańców, bliżej jest do Nowej Zelandii i Australii niż do USA.

30

OBIEŻYŚWIAT 1/2013

www.obiezyswiat.com


S

amoańczyk zachodni nie może, ot tak sobie wyjechać na Samoa Amerykańskie. Musi starać się o wizę. Samoańczycy z amerykańskiej części archipelagu żyją na wyższym poziomie, zarabiają więcej pracując w tamtejszych przetwórniach ryb, głównie tuńczyka, mają dostęp do amerykańskich towarów, mogą bez przeszkód wyjeżdżać do USA, bo posiadają amerykańskie paszporty a ich kraj każdego roku otrzymuje solidne wsparcie finansowe z Białego Domu. Pytałem miejscowych, czy kiedyś może dojść do połączenia rozdzielonego archipelagu Samoa. Odpowiadają, że na razie nie wchodzi to w rachubę, bo Samoańczy-

www.obiezyswiat.com

kom wschodnim odpowiada amerykański styl i wyższy, niż po drugiej stronie cieśniny, poziom życia.

Rugby nade wszystko W tym tekście skoncentruję się głownie na Samoa zachodnim oficjalnie nazywanym Samoa. Na przyjezdnych Samoa sprawiają wrażenie wysp, na których żyją ludzie zadowoleni z siebie i dumni ze swojej małej ojczyzny. Dumni są przede wszystkim ze swoich rugbystów, którzy dzielnie, aczkolwiek bez wymiernego sukcesu, walczyli w ubiegłorocznych mistrzostwach świata w Nowej

OBIEŻYŚWIAT 1/2013

>> 31


ŚWIAT DO GÓRY NOGAMI Ta duma ujawniła się podczas ulicznej parady, poprze>> Zelandii. dzającej wyjazd reprezentacji rugby. W piątkowe przedpołudnie tysiące mieszkańców Apii, stolicy kraju, wyległy na ulice, aby pozdrowić swoich bohaterów i życzyć im sukcesów. Rugby to dyscyplina sportu najważniejsza na Samoa, a sam fakt zakwalifikowania się do światowych finałów wywołał wśród mieszkańców istne szaleństwo. I chociaż rugbyści odpadli w pierwszej fazie rozgrywek finałowych, które odbywały się w Nowej Zelandii we wrześniu i październiku ubiegłego roku, to jednak zagrali z wielkim sercem, niewiele ustępując przeciwnikom ze znacznie większych i bogatszych państw. Kiedyś, w czasach braku rąk do fizycznej pracy, Nowa Zelandia przyjęła kilka tysięcy Samoańczyków. Zadomowili się tam i wzbogacili, a południowa dzielnica Auckland jest obecnie największym ich skupiskiem. Pieniędzmi zarabianymi w Nowej Zelandii i w Australii dzielą się z bliskimi na Samoa. To dobra tradycja pomagania rodzinie, tym bardziej, że pracy na Samoa mało a system emerytalny nie istnieje. Chyba w żadnym z krajów wyspiarskich Pacyfiku nie ma tylu oddziałów Western Union, jak na Samoa. Widziałem je, niemal w co drugiej wiosce. A te, także dzięki wsparciu krewnych z zagranicy są zadbane. Władze Samoa organizują corocznie konkurs na najładniejszą wioskę. Zwycięska wieś otrzymuje nagrodę pieniężną, którą wykorzystuje na poprawę infrastruktury.

Noc z czwartku na sobotę W końcu ubiegłego roku Samoa „przeskoczyły” z zachodu na wschód linii podziału czasu i znalazło się jedną godzinę przed Nową Zelandią i trzy godziny przed Sydney. Wcześniej Samoa znajdowały się 23 godziny za Nową Zelandią. Dzień 30 grudnia 2011 roku zniknął z kalendarza. Mieszkańcy i turyści, którzy położyli się spać w czwartek 29 grudnia 2011 obudzili się w sobotę 31 grudnia 2011. Nikt więc na Samoa nie urodził się 30 grudnia 2011 roku i nikt tego dnia nie umarł… a ci, którym urodziny lub inny jubileusz przypadał tego dnia, musieli odłożyć obchody na rok następny. Za tą administracyjną decyzją kryją się oczywiście względy ekonomiczne. Poprzednio handel z NZ, Australią czy Azją ograniczał się do 3 dni. Kiedy w NZ rozpoczynał się handlowy poniedziałek, na Samoa trwała niedziela zaś w nowozelandzką sobotę na Samoa był piątek. Samoa „odsunęły” się w czasie od bratniego Samoa Amerykańskiego, które pozostały po zachodniej stronie linii podziału czasu. Tak więc po tej reformie w ciągu jednego dnia będzie można dwukrotnie witać nowy rok. Ot, wystarczy samolotem polecieć z Apii do Pago Pago, co zajmuje ok. 45 minut. To nie jedyna zmiana. Od 2009 roku Samoa przeszły na lewostronny ruch drogowy, podobnie jak w Nowej Zelandii i Australii. Najbardziej cieszą się z tego dealerzy przywożonych z Kraju Kiwi i Japonii używanych samochodów.

Niedziela, jaka być powinna

R E K LA M A

Samoańczycy to religijny naród. Przyjeżdżających zadziwia liczba kościołów różnych wyznań. W jednej z wiosek jest ich pięć na

32

OBIEŻYŚWIAT 1/2013

kilkuset mieszkańców. Nie słyszałem jednak, żeby to bogactwo wyznań prowadziło do nieporozumień czy waśni religijnych. Kościoły i kościółki mają wiele uroku. Niektóre wybudowano w stylu neogotyckim, inne hiszpańskim, a jeszcze inne wzorując się na architekturze polinezyjskiej. Spośród setek kościołów spotykanych na trasie spodobała mi się m.in. Bazylika Sancta Ana na Upolu, często odwiedzana przez turystów. Natomiast rozmachem i przepychem wyróżnia się katedra mormońska na przedmieściach Apii. Samoa to jedno z najbardziej religijnych państw na Pacyfiku i świecie. Niedziela jest tutaj dniem świętym. Sklepy i urzędy są pozamykane. Czynne są jedynie stacje benzynowe. Niedzielna rutyna to msza w kościele, potem lunch w gronie rodzinnym i przyjaciół a po południu odwiedziny u krewnych i znajomych. Do kościoła wszyscy chodzą elegancko ubrani, panowie w marynarkach, białych koszulach i tradycyjnych czarnych spódnicach. Na nogach skarpety i sandały. Panie w białych kostiumach i w kapeluszach pięknie zdobionych kwiatami tropikalnymi. Podczas mojej podróży na Samoa w sierpniu, mieszkańców oburzyło, że Chińczycy, robotnicy firmy chińskiej, budującej olbrzymie rządowe centrum kongresowo-biurowe w Apii pracują w niedzielę. Słali liczne protesty, ale rząd tłumaczył się, ze zrobił wyjątek ze względu na koszty inwestycji.

Wyciszona turystyka Turystycznie Samoa zachodnie są lepiej rozwinięte od swoich zamerykanizowanych braci. Sprzyjają temu wspaniałe walory klimatyczne, krajobrazowe i bogata kultura polinezyjska. Bardziej wyciszona od innych tropikalnych wysp oferuje turystom niezatłoczone plaże i resorty. Życie toczy się tutaj wolniej, a czas nie ma większego znaczenia. Trzeba pamiętać tylko o tym, żeby wyjeżdżając nie spóźnić się na samolot. Jak na wielu egzotycznych wyspach Pacyfiku przybysz znajdzie na Samoa piękne plaże, lazurowe wody Pacyfiku, bujną, tropikalną roślinność, malownicze, powulkaniczne, przekraczające 1500 m wysokości góry, imponujące, zwłaszcza w porze deszczowej (od listopada do marca), wodospady. Wspaniałym spektaklem zwłaszcza na zachodnich wybrzeżach wyspy są tropikalne zachody słońca a dla lubiących poranne wstawanie - ptasie koncerty. Na Samoa można spędzić czas leniwie w jednym z resortów lub aktywnie, objeżdżając samochodem z wypożyczalni jedną z dwóch głównych wysp lub korzystając z miejscowych autobusów. W tym drugim przypadku trzeba mieć czas i cierpliwość, bo autobusy zatrzymują się na żądanie, a kierowcom, podobnie jak pasażerom, nigdzie się nie spieszy. Każda podróż zaczyna się od leżącej na wyspie Upolu, stolicy Apii. W odległości ok. 30 km od centrum znajduje się międzynarodowe lotnisko Faleolo. Przylatują tutaj samoloty z Nowej Zelandii i Australii. Apia ma najwięcej hoteli, restauracji i kawiarni. Są tu wypożyczalnie samochodów, kajaków, łodzi, operatorzy nurkowania i łowienia ryb. Każdy coś może znaleźć dla siebie. Tą ofertę uzupełniają sklepy z pamiątkami. Najlepiej zwiedzać obie główne wyspy, Upoli i Savaii, wynajętym samochodem. Najlepiej, jak jest to pojazd z napędem na cztery koła. Można wtedy zboczyć z biegnących wzdłuż wybrzeża dróg i pojechać w głąb obu wysp. Takie zwiedzanie da pełny obraz bogactwa przyrody i krajobrazów oraz życia mieszkańców, które jak łatwo zauważyć przejeżdżając przez wioski toczy się na zewnątrz. Tropikalny klimat powoduje, że dom w europejskim tego słowa znaczeniu nie jest potrzebny. Za mieszkanie służą tzw. fale, budowle, często olbrzymich rozmiarów przypominające altany. W fale mieszkańcy śpią, kobiety wieszają pranie, dzieci się bawią, a mężczyźni piją napój z rośliny o nazwie kava. Niektóre fale to istne dzieła architektury, bardzo pięknie udekorowane i pomalowane.

www.obiezyswiat.com

>>


Frangipani (czyt. frandzipani) to narodowy kwiat Samoa

Samoańskie dzieci większość czasu spędzają na świeżym, morskim powietrzu.

Jeden z licznych, malowniczych kościołów Samoa

Na turystów czekają piękne plaże i dobre kurorty.

Tradycyjne występy samoańskie są dużą atrakcją turystyczną.


ŚWIAT DO GÓRY NOGAMI mnie wielkie wrażenie wywarły olbrzymie pola lawy na wy>> spieNaSavaii. Goła zastygła lawa, spływająca z góry Matavanu, przenosi nas w inny, księżycowy świat, kontrastujący z tropikalnymi lasami deszczowymi. Ze stołecznej wyspy Upolu płynie się tam promem przez 1.5 godziny. Warto przynajmniej jeden dzień przeznaczyć na Savaii, nie tylko ze względu na wulkaniczny charakter wyspy, ale wiele innych atrakcji, jak starożytna polinezyjska piramida Pulemelei, wodospad Pagoa spadający wprost do morza czy dziury w nadbrzeżnych skałach przez które, jak gejzery, wytryskuje na kilkadziesiąt metrów woda morska. Dla miłośników pieszych wędrówek atrakcyjnie brzmi dwudniowy trekking na najwyższy szczyt Samoa Mount Sillisili (1858 m). Wymaga dobrej kondycji. Najlepiej skorzystać z lokalnego przewodnika, który nie tylko zaprowadzi na szczyt, ale w dodatku opowie o miejscowych zwyczajach, kulturze, roślinach itp. Znajomość języka angielskiego jest na Samoa niemal powszechna, a więc problemów z dogadaniem się z miejscowymi nie ma. Samoańczycy są mili dla turystów. Chętnie goszczą ich w swoich wioskach. Po cichu liczą, ze gość kupi w przydrożnym straganie jakąś pamiątkę, owoce tropikalne albo zamieszka za kilkadziesiąt miejscowych tala w przybrzeżnej fale. W wioskach obowiązują pewne zasady. Trzeba poprosić o zgodę szefa wioski na robienie zdjęć, wykąpanie się w morzu lub opalanie na pobliskiej plaży. W odróżnieniu od Polinezji Francuskiej czy Nowej Kaledonii, na plażach Samoa nie można opalać się w strojach toples ani chodzić po ulicach i wioskach w strojach kąpielowych

Sławny gawędziarz

Mieszkał w niej przez prawie 6 lat w ostatniej dekadzie XIX wieku. Autor powieści „Wyspa Skarbów”, „Dr Jackyll i Mr Hyde” oraz licznych opowiadań o Pacyfiku spędził tu z rodziną ostatnie lata swojego życia. Chorujący na gruźlicę pisarz wierzył, że powietrze samoańskie, pomoże mu wyleczyć się ze strasznej choroby. Zimne Wyspy Brytyjskie nie były takim miejscem. Samoańczycy nazywali Stevensona - „Tusitala”, co oznacza gawędziarz. Willa, którą pisarz nazwał Vailima, po śmierci służyła bogatym handlarzom i była siedzibą komisarza Nowej Zelandii i gubernatora. Obecnie znajduje się tu bardzo interesujące muzeum z licznymi pamiątkami po pisarzu. Stevenson był człowiekiem, który z otwartymi ramionami przyjmował gości. Bywały u niego załogi przypływających do Apii statków handlowych i okrętów wojennych. Wsparcia i rady szukali u niego lokalni, często zwalczający się, wodzowie i politycy. Wielu gości stanowili dziwacy, którzy w poszukiwaniu przygód porzucali wygody Europy i wyruszali na podboje tropików. Pisarz przyjmował gości w pokoju z kominkiem, ponoć jedynym w całym regionie tropikalnego Pacyfiku. Ściany wyłożone były ozdobną tapą, czyli tapetą wykonaną ze specjalnie wyprawionej kory tropikalnego drzewa, pomalowaną w tradycyjne wzory. W swojej willi pisarz spędził ostatnie lata swojego życia i zgodnie z wolą pochowany został na wzgórzu Vaea. Muzeum Stevensona to miejsce, które koniecznie trzeba zwiedzić. Mający lepszą kondycję mogą wspiąć się na szczyt wzgórza, gdzie znajduje się grób pisarza. Stevenson chciał, aby jego szczątki pozostały na zawsze na Samoa – jego wymarzonej wyspie skarbów. Myślę, że Samoa na to miano jak najbardziej zasługuje.

Samoa to piękne, górzyste wyspy, z widokami zapierającymi dech w piersiach. Te walory dostrzegł słynny pisarz szkocki Robert Luis Stevenson. Na wzgórzu za Apia kupił kawał ziemi i wybudował okazałą willę, najwspanialszą w tym czasie na całym Pacyfiku.

Tekst i zdjęcia:

BOGUSŁAW NOWAK bogdan@greenlitetravel.co.nz www.greenlitetravel.com

Najlepsza promocja Polski za granicą 19 października 2011 roku na Międzynarodowych Targach Turystycznych TOUR SALON 2011 w Poznaniu odbyła się uroczystość wręczenia trzeciej edycji nagrody „Traper – za najlepszą promocję Polski za granicą”. Co roku przyznaje ją Polska Izba Turystyki wraz z Międzynarodowymi Targami Poznańskimi. Tym razem nagrodę przyznano firmie Green Lite Travel z Auckland. Jej współwłaściciel i dyrektor – Bogusław Nowak odebrał nagrodę z rąk Jana Korsaka, prezesa Polskiej Izby Turystyki i Przemysława Trawy, wiceprezesa MTP. Podczas uroczystej gali gratulacje dla Green Lite Travel złożyli m.in. Katarzyna Sobierajska, wiceminister Sportu i Turystyki, Rafal Szmytke – prezes Polskiej Organizacji Turystycznej i liczni przedstawiciele branży turystycznej z Polski oraz przyjaciele

i klienci firmy z Polski, Nowej Zelandii i Australii, Ukrainy i Rosji. Bardzo miłe listy gratulacyjne napłynęły do Biura Green Lite Travel w Auckland od obecnej ambasador RP w Nowej Zelandii – Beaty Stoczyńskiej oraz jej poprzednika, ambasadora Lecha Mastalerza. Za wszystkie gratulacje serdecznie dziękują właściciele firmy i pracownicy. Redakcja Obieżyświata przyłącza sie do gratulacji oraz składa najserdeczniejsze podziękowania dla całego zespołu Green Lite Travel za długoletnią współpracę z magazynem. Życzymy kolejnych sukcesów!

„Nowa Zelandia – daleka i bliska” to tytuł dwóch uzupełniających się publikacji. Książka – to pierwszy polski przewodnik po Kraju Kiwi autorstwa Bogusława Nowaka z Nowej Zelandii i redkatora naczelnego magazynu Obieżyświat – Bogusława Matuszkiewicza. (240 stron, 90 zdjęć, 42 mapy i ilustracje, cena 35 zł)

34

OBIEŻYŚWIAT 1/2013

CD-ROM – to multimedialny przewodnik po Nowej Zelandii (interaktywne mapy, ponad 800 zdjęć, 40 min. filmu, 90 min. opowieści i muzyki maoryskiej, 150 ekranów tekstu, cena 29 zł) Płyta do odtwarzania na komputerze PC z Windows 95/98/2000/XP

Komplet 2 publikacji:

cena 64 zł

(wysyłka na koszt wydawcy)

Zamówienia:

kolumb@obiezyswiat.com tel. 59 842 49 53

www.obiezyswiat.com


Centrum Apii z historyczną wieżą zegarową

Malownicze wybrzeże wyspy Savaii

Portret Stevensona w jego muzeum

Samoa zachwycają nie tylko pięknym wybrzeżem, ale również porośniętym tropikalną roślinnością i górzystym wnętrzem obu głównych wysp.

W tej willi, na wzgórzu za Apia, mieszkał przez ostatnie lata swojego życia Robert Louis Stevenson.

Smaczne samoańskiego piwo Vailima


TAJEMNICZE OBRZĘDY

Na andamańskiej plaży

Pałką bambusową w czajnik Krążąc po Indiach w 2010 roku udałem się na Wielkie Andamany. Chciałem zobaczyć skutki tsunami. Niestety, tu już prawie wszystko zostało pousuwane.

G

dy wylegiwałem się od rana na rajskiej plaży z palmami, podszedł do mnie pewien Hindus. – Czy mogę zrobić z panem zdjęcie, bo dopiero co wzięliśmy ślub? – A co mi tam, rób se do woli – zgodziłem się bez oporu. Wręcz się ucieszyłem, choć panna młoda była tak zaklejona w swoich kieckach, że nawet nie dało się stwierdzić, jaką ma figurę. Widać, że panna była całkowicie podporządkowana mężowi – to co on mówił, ona natychmiast wykonywała. Tych zdjęć ze mną narobili chyba z setkę. Traktowali mnie jak misia w zoo – dla nich okazałem się niezwykłą atrakcją, bo biali dość rzadko tu docierają. Nad ocean przyjechali półciężarówką, z której wyrzucili stoły, gary, kotły, talerze... Wkrótce na plaży rozpoczęło się huczne przyjęcie. Były kraby, ryby, kalmary, langusty, kokosy, banany w kilkunastu odmianach, słodycze... Pojawił się nawet alkohol – w tamtych stronach szczyt luksusu. A pań-

36

OBIEŻYŚWIAT 1/2013

stwo młodzi przyjechali głównie po to, by sobie zrobić pamiątkowe zdjęcia ślubne nad brzegiem oceanu.

Oceanowi w ofierze Pod koniec imprezy dowiedziałem się, że w związku z wypadającą tego dnia pełnią księżyca wieczorem na plaży będą się odbywały niezwykłe ceremonie. Najpierw nad brzeg morza podeszło małżeństwo

z dwójką dzieci. Mieli ze sobą przykryte liściem bananowca dary, które zostały złożone oceanowi w ofierze. W darach były dwie połówki kokosa, banany, ciapaty i drobne rupie w monetach. Wkrótce takich zawiniątek pojawiło się dziesiątki. Tuż przed zachodem słońca cała plaża zaludniła się miejscowymi. Dzieci biedaków ukradkiem wybierały z darów pieniądze i co lepsze kąski do jedzenia. Niezły biznes, pomyślałem, gdyby dobrze się zakręcić, to nieźle można by się obłowić. Nagle ktoś zadął w wielką muszlę, a wtedy mężczyźni zaczęli zdejmować koszule, obnażając torsy. Kobiety podchodziły do nich i barwnikami z kwiatów ozdabiały ciała swoich partnerów różnokolorowymi wzorami, najczęściej w tonacji żółto-białej i czerwonej. Delikatnie muskały ich palcami, a wszędzie tam, gdzie ich dotknęły, zostawiały barwnik – na głowie, plecach, nogach i rękach. Potem kobiety zaczęły śpiewać, zawodzić i zapalać kadzidła. Dopiero teraz rozpoczęło się istne szaleństwo. Oprócz śpiewów dało się słyszeć tam-tamy oraz instrumenty klawiszowe. Początkowo spokojny śpiew kobiet wkrótce przerodził się w coś transowego, co mnie przypominało akurat wycie wilków do księżyca.

Zabić demona Wbijam się w świętujący tłum z aparatem fotograficznym, bo chciałem zrozuwww.obiezyswiat.com


mieć, co tak naprawdę się tam wyprawia. Jedna scena utkwiła mi szczególnie w pamięci – kilkunastoletni chłopak o zamulonych oczach podchodzi do jakiegoś szamana, który trzyma kij bambusowy. Szaman zaczyna odprawiać nad młodzieńcem modły, maluje na jego czole jakieś znaki. Przez cały czas chłopak zachowuje się tak, jakby był nieobecny – szaman coś do niego krzyczy, a on nie reaguje w żaden sposób. Kobiety co chwilę wlewają w chłopaka jakiś napój. Młodziak wygląda tak, jakby miał zupełny odlot i przeniósł się w krainę duchów. Szaman go zaś szarpie, bije po twarzy, krzyczy, ten wrzask przenosi się na cały tłum zebranych, który zaczyna falować i szaleć, jęczeć i piszczeć. Nagle szaman chwyta bambusową laskę i łup! – jednym ciosem przecina chłopakowi skórę na czole. Zakrwawiony chłopak pada na ziemię, widać, że ciągle jest w innym wymiarze, zupełnie jak ja wtedy, gdy się naćpałem i przeniosłem w te mydlane bańki. Tłum dosłownie wpada w szał, słyszałem tylko jeden wielki krzyk, tak jakby oni wszyscy zdzielili biednego chłopaka po głowie. Pewnie chcieli zabić tkwiącego w nim demona. Wydawało mi się, że to już koniec, że chłopak ma rozpłataną głowę na pół. Wtedy szaman wyciągnął burą szmatę, w której trzymał jakieś dziwne liście, inną, rówwww.obiezyswiat.com

nie burą szmatą wytarł mu czoło i przyłożył te liście do rany, mamrocząc coś do nieprzytomnego biedaka. Trwało to dosłownie chwilę, po czym szaman zabrał zioła, a na czole „opętanego” pojawiła się tylko kreska po uderzeniu. Następnie szaman szepnął chłopakowi coś do ucha, a wtedy ten nagle się wybudził i wstał. Członkowie najbliższej rodziny zaczęli go obejmować jeden po drugim. Widać było, że miał wielu kibiców. Dopiero wtedy zauważyłem, że wokół dziesiątki chłopców padało pod podobnymi ciosami szamanów. Ten obrządek z „uderzeniem w czajnik” powtarzał się raz za razem z udziałem innych, aż słońce nad horyzontem zrobiło się czerwone. Trwało to ponad godzinę. Zauważyłem też, że szamani w ogóle nie „leczyli” dziewcząt, choć niekiedy można było dostrzec także lekko nawiedzone przez duchy niewiasty.

go mi bóstwa. Wraz z całą gawiedzią wcisnąłem się do środka. Gdy jednak zacząłem robić zdjęcia, podszedł do mnie policjant, poklepał delikatnie po ramieniu i doradził: – Lepiej, gdybyś sobie już poszedł, bo zaraz rozpocznie się kolejna ceremonia, podczas której mogą ci zrobić krzywdę. Nie wiedziałem wprawdzie, na czym miałoby to polegać, ale na wszelki wypadek posłuchałem go. Na zewnątrz jakże inna, odpustowa atmosfera – jeden sprzedawał lody, drugi watę cukrową, jakieś obrączki, jeszcze inny pierścionki, klamory i piorun wie, co jeszcze. Brakowało jedynie krasnali. Tej nocy już nie spałem, wciąż miałem przed oczami obraz chłopaka i szamana. Było to takie niezwykłe i nienaturalne. Szkoda tylko, że nie mogłem zostać dłużej w świątyni.

W stronę świątyni

Artykuł stanowi fragment pasjonującej książki Mieczysława Bieńka, byłego górnika i zapalonego globtrotera, pt. „Z Hajerem na kraj Indii”, wydanej w 2011 roku przez Wydawnictwo Anapurna.

Gdy tarcza słoneczna niemal dotykała wody, cały tłum ze śpiewem na ustach ruszył polną drogą w stronę najbliższej wioski, gdzie na wzgórzu stała świątynia nieznane-

Tekst i zdjęcia:

MIECZYSŁAW BIENIEK

OBIEŻYŚWIAT 1/2013

37


Z NOTATNIKA PODRÓŻNIKA

Wakacje w domu? Jak kto lubi… N

a zagraniczne wakacje wybierze się w tym roku jedynie 10,2 proc. respondentów, 38,2 proc. spędzi urlop w kraju, natomiast aż 52 proc. badanych w ogóle nie planuje wakacyjnego wyjazdu… Takie informacje niedawno zamieszczały polskie media, publikując wyniki ankiety przeprowadzonej przez Instytut Badania Opinii Homo Domini. W pierwszej chwili, kiedy to przeczytałam, zrobiło mi się głupio. No bo to przecież niesprawiedliwe, że ja tak ciągle jeżdżę, więcej nawet jestem za granicą niż w kraju, a tymczasem dla tak dużej części naszego społeczeństwa jakikolwiek wyjazd to przysłowiowe marzenie ściętej głowy. Potem jednak zaczęłam się nad owymi statystykami zastanawiać i… zrobiłam sondę wśród różnych osób, które wakacje spędzają w domu. Argumenty dotyczące zdrowia – w pełni rozumiem. Część z moich rozmówców nie ukrywa jednak, że choć mogą, nie wyjeżdżają, bo po prostu im się nie chce. Powodów usłyszałam wiele: chcą się wyspać i odpocząć, a podróże męczą, chcą nadrobić zaległości filmowe albo książkowe, złapali jakąś chałturę, muszą zrobić remont mieszkania, bo już od 5 lat mają ten sam kolor ścian, nie mają z kim wyjechać, a w pojedynkę im głupio, nie mają pomysłu dokąd się wybrać, w podróży można załapać różne choroby, albo nie mają pod czyją opieką zostawić domu lub psa. Są też tacy, którzy nie mają urlopu, bo mają własną firmę, więc muszą jej pilnować, pracują w korporacjach gdzie i tak nie wyrabiają się z pracą, więc jeśli wyjadą, wtedy dopiero sobie narobią zaległości, szef nie chciał dać urlopu, wtedy kiedy chcieli, więc odkładają temat na bliżej nieokreśloną przyszłość (swoją drogą niektórzy w poprzednim roku też na urlopie nie byli). Oczywiście grupa tłumacząca się brakiem pieniędzy również istnieje. Tych, któ-

rzy rzeczywiście mają kiepską sytuację finansową jest całkiem sporo i tu wiadomo – przykro, że są w takiej sytuacji. Ale są i tacy, którzy mają zarobki takie, o jakich ja nawet nie marzę, ale na wakacje ich jakoby nie stać, bo przecież trzeba kupić kolejny samochód i wymienić w łazience kafelki z różowych na niebieskie. Albo mają inne powody. – Weźmy na przykład taki wyjazd do Turcji: cztery tysiące od osoby, czyli ja, żona i syn to już 12 tysięcy! – usłyszałam od jednego z rozmówców. Szczerze mówiąc nawet nie wiedziałam, że można jechać na tydzień do Turcji za 4 tysiące złotych, bo ostatnio sama zarezerwowałam dla swojego taty ofertę all inclusive za 1,2 tysiąca (już z wszelkimi opłatami, podróżą samolotem itp.). Kiedy zapytałam pana od pomysłu tureckich wakacji, dlaczego w takim razie nie skorzysta z polskiej agroturystyki, omal się nie obraził. – No wiesz! Co by sobie o mnie ludzie pomyśleli… Tymczasem urlop za granicą wbrew pozorom wcale nie musi być drogi. Jeśli poszperamy trochę w ofertach, a do tego wybierzemy terminy niewakacyjne i niekoniecznie na Malediwach czy Bora-Bora, może okazać się, że wyjdzie taniej niż w kraju, choć oczywiście nie chcę nikogo odciągać od odkrywania uroków naszej ciekawej, ale niedocenianej Polski. Jeśli zaś mamy więcej czasu, możemy podróżowanie połączyć z zarabianiem pieniędzy „po drodze”. Sama tak zaczynałam swoją globtroterską „karierę” – co roku poznając inny kawałek najpierw Europy, a potem świata, w przerwach między kolejnymi etapami globtroterskich podróży zbierając truskawki, śliwki, kosząc trawę, okopując drzewka oliwkowe, sadząc las, wyganiając owce na pastwiska (moja najfajniejsza praca!), sprzątając domy kalifornijskich bogaczy…

Każdy dolar, bo o euro nikt jeszcze nie śnił, cieszył rzecz jasna niesamowicie (ówczesna miesięczna pensja mojej mamy-pielęgniarki wynosiła równowartość 20 dolarów), ale nie mniej ważna niż kasa była możliwość nauczenia się czegoś nowego, podpatrzenia jak żyją lokalni ludzie i nauczenia się języka. Przy pierwszym swoim wyjeździe po angielsku nie mówiłam praktycznie wcale, nie mówiąc o wyrabianiu w sobie takich cech jak wytrwałość, zaradność, szacunek do pieniądza i pracy jako takiej… Jest jeszcze alternatywa – wakacje krajowe. I tu już nikt mi nie powie, że nas na nie – nie stać. Jeśli mamy ograniczony budżet, zamiast na wypoczynek do luksusowego hotelu spa w modnym kurorcie wybierzmy się na wspomnianą kwaterę agroturystyczną na przykład na Roztoczu, albo jedźmy w góry rozbijając się z namiotem w którejś ze studenckich baz namiotowych. Tańsze wakacje nie oznaczają wcale gorszych, wręcz przeciwnie. – W sumie to masz rację… – zgodził się młody człowiek, z którym o tym dyskutowałam. – Tylko czy ja w takiej głuszy kupię piwo? – zastanowił się po chwili. Po takim tekście nie mam już wątpliwości, że będący wynikiem badań mały procent wyjeżdżających na wakacje nie wynika wcale z faktu, że nas na wyjazdy nie stać. W dużej mierze przyczyną jest brak chęci, czy umiejętności zorganizowania sobie takiego wyjazdu. Cóż, w końcu to przede wszystkim od nas zależy jak wygląda nasze życie. Wakacje też! MONIKA WITKOWSKA www.monikawitkowska.pl

Samolotem w słowackie Tatry Jak najszybicej znad polskiego Bałtyku znaleźć się w słowackich Tatrach? Do 26 października 2012 r. można skorzystać z regularnego połączenia lotniczego Polskich Regionalnych Linii Lotniczych EUROLOT S.A. na trasie z Gdańska do Popradu w Tatrach, z międzylądowaniem w Warszawie. Loty odbywają się w piątek i niedzielę. Ceny biletów w jedną stronę zaczynają się od 99 PLN. Dzieci do 2 lat lecą gratis, dzieci w wieku od 2 do 18 lat mają 50% zniżkę. Warto również skorzystać z bagatej oferty pakietów pobytowych z przelotami i transferami. Ofertę można nabyć za pośrednictwem partnerskich biur agencyjnych w Polsce oraz na Słowacji lub poprzez strony internetowe www.eurolot.com i www.slovakia.travel www.obiezyswiat.com

OBIEŻYŚWIAT 1/2013

39


KSIĄŻKI I MULTIMEDIA

Mu lt imed ia l n y

Obieżyświat

Ksi ążki

d o po dró ży rekomenduje Grzegorz Micuła

Na kraj Indii

Dzieci świata

To druga książka podróżnika Mieczysława Bieńka, po cieszącej się sporym powodzeniem debiutanckiej „Hajer jedzie do Dalajlamy”. Tym razem autor kontynuuje podróż po trudniej dostępnych zakątkach Indii i krajach ościennych. Otwartość na ludzi, autentyczna radość cieszenia się z kontaktu z drugim człowiekiem, bezkompromisowość w podejmowaniu prób pokonania niemożliwego, a jednocześnie świetny instynkt w ocenie sytuacji, tak najkrócej można by scharakteryzować Bieńka. Książka zawiera ponad 350 kolorowych zdjęć.

Niezwykle sympatyczny album fotograficzny autorstwa dwójki fotografów-podróżników: Moniki Witkowskiej (zdjęcia barwne) i Piotra Krysiaka (czarno-białe). Jest ona plonem wielu wypraw do egzotycznych zakątków świata. Każdy portret to jakaś historia, pogodna i wywołująca uśmiech, a czasem pobudzająca do refleksji. Książka może być doskonałym prezentem dla młodzieży, bowiem jest nie tylko ładna i ciekawa lecz pełni także funkcje edukacyjne, pokazując różnice kulturowe.

Mieczysław Bieniek. Z HAJEREM NA KRAJ INDII.

DZIECI ŚWIATA

Wydawnictwo Annapurna. 320 str. Cena 39 zł

Wyd. ARKADY. 120 str. Cena 45 zł

Poznaj Chiny „Zaprosić Księżyc“ jest kolejną po „Chińszczyźnie“ powieścią Hu Peifang znanej polskiemu czytelnikowi jako Irena Sławińska. Autorka publikacji od dawna próbuje przybliżyć Polakom Chiny, czy przez tłumaczenie głośnej książki „Kwiat śliwy w złotym wazonie“, czy też uczestnicząc w tworzeniu filmu „Kochankowie roku tygrysa“. Ostatnia publikacja autorki ukazuje nam Chiny, jakimi były w okresie wojny japońsko-chińskiej. Poznajemy ten kraj przez pryzmat dziejów jednej rodziny.

Irena Sławińska. ZAPROSIĆ KSIĘŻYC.

Wydawnictwo Rosikon Press. 248 str. Cena 35 zł

Śladami wybitnych Polaków Książka pokazuje miejsca związane z 50 wybitnymi Polakami: poetami, pisarzami, malarzami, muzykami, politykami, naukowcami, wojskowymi i podróżnikami. Są tu podstawowe informacje o związanych z nimi miejscowościach, muzeach biograficznych, cyklicznych imprezach oraz innych atrakcjach turystycznych. W drugiej części książki znajdziemy krótkie biografie wzbogacone ciekawostkami i anegdotami. Tekst uzupełniają kolorowe zdjęcia, mapy i plany, na których zaznaczono opisane miejsca.

Izabela i Tomasz Kaczyńscy. ŚLADAMI WYBITNYCH POLAKÓW. Wydawnictwo SPORT i TURYSTYKA. 512 str. Cena 55 zł

Prawie 6500 starannie posegregowanych i opisanych zdjęć, 155 minut filmów, 15 godzin radiowych opowieści podróżników i muzyki etnicznej oraz 400 ekranów tekstu zawarte są na 4 płytach CD-ROM multimedialnej wersji magazynu OBIEŻYŚWIAT. Płyty te powstały w latach 20022004 ze zgromadzonych i opracowanych przez Wydawnictwo KOLUMB relacji polskich podróżników z wypraw na 7 kontynentów. Trasy biegną przez kilkadziesiąt państw – od Nowej Zelandii i dalej m.in. przez wyspy Pacyfiku, Australię, Indonezję, Malezję, Laos, Tajlandię, Sri Lankę, Indie, Nepal, Tybet i Chiny, syberyjskie połacie Rosji, Oman, Jemen, Turcję, Syrię, Egipt, Togo, RPA, Norwegię, Finlandię, Litwę, Łotwę, Estonię, Słowację, Hiszpanię, Portugalię, USA, Boliwię, Peru aż po Antarktydę. Wystarczy tego na 60 godzin oglądania, słuchania i czytania. Jest to uczta duchowa dla każdego, kto kocha podróże i pomoc dydaktyczna w nauce geografii.

4 PŁYTY w cenie 2

Cena promocyjna kompletu:

39,80 zł zamiast 79,60 zł (wysyłka na koszt wydawcy)

Zamów:

kolumb@obiezyswiat.com tel. 059 842 49 53 Płyty do odtwarzania na komputerze PC z Windows 95/98/2000/XP

Wśród osób, które do 30.09.2012 roku przyślą prawidłową odpowiedź na kartkach pocztowych wraz z doklejonym kuponem konkursowym pod adres: MT OBIEŻYŚWIAT, 76-200 Słupsk, ul. Norwida 61, wylosujemy nagrodę główną – voucher firmy NOVASOL o wartości 2000 zł* oraz trzy książki „Zaprosić Księżyc” ufundowane przez wydawnictwo Rosikon Press. Prawidłowa odpowiedź w konkursie z nr 3(27)2011 brzmiała: Casablanca. Ksiązki turystyczne wylosowali: Paulina Markowiak ze Sławy, Dariusz Tomaszewski ze Świecia i Joanna Nakonieczna z Wrocławia. Gratulujemy! Nagrody prześlemy pocztą.

O

N WY PORSOIAT KU KUEŻYŚW013 N BI 1/2

KO

*Nagroda może zostać zrealizowana w terminie do 30.06.2013. W ramach nagrody zwycięzca będzie mógł wykorzystać kwotę 2000 zł na wynajęcie dowolnie wybranego domu z oferty firmy NOVASOL. Nagroda nie obejmuje nie wliczonych w cenę najmu kosztów dodatkowych ani dojazdu na miejsce. Nagroda nie podlega wymianie na ekwiwalent pieniężny i nie może być łączona z innymi ofertami.

www.novasol.pl

KONKURS

JAK NAZYWA SIĘ POPRZEDNIA STOLICA MALTY?


POLSKA nieodkryta KONCERTOWE LATO M

iłośnicy wielkich plenerowych imprez muzycznych w tym roku powinni być wielce usatysfakcjonowani. Tegoroczny sezon letni wypełniony będzie koncertami światowych mega gwiazd muzyki rozrywkowej. Oto nasz przewodnik po najciekawszych festiwalach i koncertach tego lata. 20 czerwca w ramach pierwszej części tegorocznego Rock in Summer w Warszawie wystąpi Rise Against. 15 sierpnia, podczas drugiej części festiwalu, w Parku Sowińskiego zagra KoЯn. Lipiec rozpocznie się świetnie obsadzonym gwiazdami Heineken Open Air Festival. Wśród wykonawców znajdą się Franz Ferdinand, Bloc Party, Björk, Wiz Khalifa, New Order, Justice, Bon Iver, The Mars Volta, Bat for Lashes i Gogol Bordello, a to jedynie wierzchołek góry lodowej. Koncerty, jak co roku, odbywać się będą na kilku scenach. Na tegorocznym festiwalu kultury alternatywnej SLOT Art Festivalu w Lubiążu koło Wrocławia (10-14 lipca) poza licznymi warsztatami i prelekcjami wystąpią m.in. Lao Che, Luxtorpeda, Eye for an Eye, Astrid Lindgren i Chłopcy kontra Basia. Druga połowa lipca przyniesie trzy ciekawe wydarzenia muzyczne. Dwa z nich zaczynają się już 20. Przez 3 dni na festiwalu w Jarocinie będzie można usłyszeć zespoły takie jak Within Temtation, Kult, Biohazard, Illusion, Lao Che oraz KSU. Ci, którzy lubią muzykę taneczną mogą wybrać się do Kołobrzegu, gdzie odbędzie się Sunrise Festiwal. W tym roku zagrają gwiazdy światowej sławy m.in. David Guetta, Paul van Dyk, Armin Van Buuren i Sophie Ellis-Bextor. Trzecią propozycją jest Festiwal oparty na serii płyt „Pozytywne Wibracje”, to święto fanów muzyki soul, funk, acid jazz i r&b. Odbywa się w przepięknej scenerii Pałacu Branickich w Białymstoku, który tworzy niezapomniany klimat, nieporównywalny z koncertami w halach i obiektach sportowych. 2 i 4 sierpnia, będzie miał miejsce XVIII Przystanek Woodstock. Na najpiękniejszym festiwalu świata zagra gwiazda reggae Damien Marley. Oczywiście nie zabraknie także mocnych brzmień w wykonaniu zespołów Machine Head, Anti-Flag i Sabaton. Z polskich wykonawców w Kostrzynie zagoszczą Vavamuffin, happysad, My Riot i wielu innych. Niemal równolegle z Przystankiem Woodstock odbędzie się OFF Festival w Katowicach. Usłyszmy na nim The Stooges, Death In Vegas, Metronomy i Atari Teenage Riot. Ciekawie zapowiada się zestaw polskich wykonawców m.in. Nosowska, Afro Kolektyw i Profesjonalizm. 11 i 12 sierpnia to Coke Live Music Festival. Dotychczas ogłoszone gwiazdy festiwalu to Placebo, The Roots i The Killers. W drugiej połowie miesiąca, między 23 a 26 sierpnia, ponownie w Katowicach Festiwal Tauron Nowa Muzyka. Zobaczyć i usłyszeć będzie można wykonawców takich jak Hot Chip, Beach House, Gang Gang Dance i Mause on Mars. W tym roku polecić warto jeszcze wrześniowy festiwal Sacrum Profanum w Krakowie. Podczas finałowych koncertów wystąpić mają islandzka grupa Sigur Rós i smyczkowy Kronos Quartet. Oprócz imprez festiwalowych gościć w Polsce będą znani artyści na pojedynczych koncertach. Sezon taki rozpocznie jazzowa orkiestra

www.obiezyswiat.com

Pink Martini. Zaraz po nich Polskę odwiedzi francuska mega gwiazda ZAZ oraz Duran Duran. A potem będzie już tylko lepiej, będziemy bowiem gościć takie tuzy muzyki jak Guns and Roses, The Cramberries, Eltona Johna, Marylin Mason, Roxette, Madonnę i Cold Play. CZ E RWIE C 20.06. (Gdańsk) – Noel Gallagher’s High Flying Birds 20.06. (Wrocław) – WrocLove Fest: Gentleman& The Evolution, Stephen Marley i inni. 25.06. (Wrocław) – Duran Duran 26.06. (Warszawa) – The Cranberries L IP IE C 3-7.07. (Poznań) – Malta Festiwal: Faith No More i inni 4-7.07. (Gdynia) – Heineken Open’er Festival: Björk, Bon Iver, The Ting Tings 4-5.07. (Warszawa, Wrocław) – Bobby McFerrin 7.07. (Wrocław) – Rock in Wrocław Festival: Queen & Adam Lambert 7-8.07. (Łódź, Sopot) – Elton John 11.07. (Rybnik) – Guns’n’ Roses 13.-14.07. (Słupsk) – Festival Legend Rocka: Ray Manzarek and Robby Krieger of The Doors, Ten Years After i inni 14.07. (Warszawa) – Marylin Manson 19-20.07. (Warszawa, Gdynia) – George Benson 20-21.07. (Białystok) – Białystok Pozytywne Wibracje Festival: Ben L’Oncle Soul, Omar i inni 20-22.07. (Jarocin) – Jarocin Festival: Within Temptation, Biohazard, Kult, Illusion i inni 24.07. (Sopot) – Roxette 26.07. (Poznań) – Bryan Adams 27.07. (Warszawa) – Impact Festival: Red Hot Chilli Peppers, Kasabian i inni 28.07. (Kołobrzeg) – Sunrise Festival: David Guetta i inni SIE R P IE Ń 1.08. (Warszawa) – Madonna 2-4.08. (Kostrzyn nad Odrą) – Przystanek Woodstock: Damian Marley, Asian Dub Foundation, Ministry, Machine Head i inni. 3-5.08. (Katowice) – Off Festival – Iggy & The Stooges, Battles, Suicide, Swans i inni 10-12.08. (Słupsk)– Festival Legend Rocka: Thin Lizzy, Uriah Heep, Paul Rogers, 11-12.08. (Kraków) – Coke Live Festival: The Killers, Placebo, The Roots 15.08. (Warszawa) – Rock In Summer: KoЯn 23.08. (Wrocław) – wROCK for Freedom – Scorpions i inni WR Z E SIE Ń 19.09. (Warszawa) – Coldplay Więcej informacji na:

www.polska.travel

OBIEŻYŚWIAT 1/2013

41


WOJEWÓDZTWO

PODLASKIE

Podlaskie dla ciekawskich

MIASTO RODZINNE Łomża jest miastem rodzinnym zmarłej w 2006 roku Hanki Bielickiej. Mimo, iż wiele lat swojego życia spędziła w Warszawie, sercem i duszą zawsze była obecna właśnie w rodzinnym mieście. W Centrum Katolickim im. Jana Pawła II mieści się Salonik Hanki Bielickiej, gdzie zgromadzono wiele kostiumów artystki, kapeluszy, obrazów, karykatur i przeróżnych bibelotów.

Więcej informacji na stronach: www.podlaskieit.pl www.powiatlomzynski.pl www.pttklomza.pl www.dolinabiebrzy.pl www.nowogrod.com www.zbyszko.com www.biebrza.org.pl www.augustow.eu www.wigry.win.pl www.augustowska.pl www.turystyka.powiat.suwalski.pl www.basniowasuwalszczyzna.pl www.sot.suwalszczyzna.eu www.npn.pl

42

OBIEŻYŚWIAT 1/2013

PRZYSMAKI

ŁOMŻA Łomża to jedno z najstarszych miast w Polsce, przynależne do historycznego Mazowsza, dawne miasto Książąt Mazowieckich. Obecnie znajduje się na terenie województwa podlaskiego. Warto tutaj odwiedzić Kościół Farny – Katedrę przy ul. Dwornej, Kościół i Klasztor Kapucynów a także neobarokowy budynek Sądu Okręgowego. Jest tu też Wyższe Seminarium Duchowne, które dawniej było siedzibą gubernatora. W samym rynku wznosi się klasycystyczny Ratusz, w którym dzisiaj mieści się siedziba władz miasta. Przy ulicy Kopernika mieści się przepiękny cmentarz komunalny, założony w 1803 roku. Z racji cennych zabytków sakralnych i grobowców porównywany jest do warszawskich Powązek. Znajduje się tu ponad 600 grobów katolickich, prawosławnych i ewangelickich. Do ciekawych zabytków zaliczyć można późnoklasycystyczny budynek Poczty, dawny Szpital Żydowski, budynek dawnego więzienia, w którym mieści się obecnie szkoła muzyczna. W mieście żyli obok siebie Polacy, Niemcy, Rosjanie, a najliczniejszą nacją byli Żydzi. Są tu dwa kirkuty (cmentarze) z licznymi dobrze zachowanymi macewami z pierwszej połowy XIX wieku.

Na nocleg, pobyt weekendowy czy na krótkie, niezaplanowane wakacje warto zatrzymać się w hotelach „Zbyszko” w Nowogrodzie i Goniądzu malowniczo położonych na skraju Puszczy Kurpiowskiej i Biebrzańskiego Parku Narodowego. Ich restauracje specjalizują się w smacznej kuchni regionalnej. Serwowana jest tu babka ziemniaczana, mięsiwa z kwaszoną kapustą w chlebie, domowe wędliny, szynki, swojskie pączki, czy faszerowany szczupak.

www.obiezyswiat.com

Tekst: Łukasz Dobrzyński Zdjęcia: Ł. Dobrzyński, arch. PROT, arch. U.M. Łoża, Starostwo Powiatowe w Łomży, arch. OBIEŻYŚWIAT

Rozległa Kurpiowska Puszcza Zielona to cichy zakątek, nazywany „Zielonymi Płucami Polski”. Jadąc do Augustowa nad Wigry w kierunku Suwałk warto zatrzymać się w rejonie Łomży, Nowogrodu, Piątnicy czy Goniądza. Miłośników militariów skuszą Obiekty Obronne Ziemi Łomżyńskiej. Należą do nich Twierdza Łomża, Twierdza w Osowcu i sąsiednie 3 niezależne Forty w Piątnicy, połączone ze sobą wałami ziemnymi i tunelami. Te ostatnie Rosjanie budowali przez 7 lat od 1902 roku. Był to kompleks umocnień ciągnący się od Grodna poprzez Osowiec, Łomżę, Różan, Zegrze aż do twierdzy Modlin. Warto odwiedzić tutejsze Muzeum Forteczne.

Fot. P. Korzeniecki

FORTYFIKACJE


NAJSTARSZY SKANSEN W Nowogrodzie znajduje się najstarszy w Polsce Skansen Kurpiowski z 1927 roku, założony przez Adama Chętnika, etnografa i muzealnika, badacza i miłośnika kultury kurpiowskiej. Doszczętnie zniszczony w 1939 roku odbudowany został w 1958 roku i wówczas pan Chętnik po raz kolejny zaczął gromadzić stare chaty, młyny i sprzęty bartniczo-pszczelarskie.

Fot. P. Biernacki

PODGLĄDANIE NATURY

KOLEJKĄ PRZEZ PARK

Na terenie Równiny Kurpiowskiej i Biebrzańskiego Parku Narodowego odnajdziemy tereny nietknięte przez przemysł, wręcz dziewicze. Są tu torfowiska z unikatową roślinnością, rozległe bagna z licznymi miejscami żerowania i gniazdowania wielu gatunków ptaków. Lornetkę i aparat fotograficzny warto zabierać każdego dnia, bo podglądanie zwierzyny i ptactwa może szybko stać się pasją.

Wigierska Kolej Wąskotorowa zbudowana przez Niemców w 1916 roku służyła do przewozu drewna. Dzisiaj zabytkowe wagoniki wożą turystów na trasie z Płociczna w kierunku Krusznika. Po drodze mijamy przystanki Binduga, Bartny Dół, podziwiając piękno Wigierskiego Parku Narodowego. Przystanek Powały to dawna stanica harcerska, która obecnie jest ciekawym miejscem rekreacyjnym.

NA TRATWIE W centralnej części Biebrzańskiego Parku Narodowego w miejscowości Goniądz Robert Dembowski prowadzi gospodarstwo agroturystyczne „Dolina Biebrzy”. Organizuje on kilkudniowe spływy zadaszonymi tratwami, poleca wędkowanie, bezkrwawe wodne foto safari i podglądanie wielu gatunków ptaków. W ofercie są kajaki i łodzie pychówki z przewodnikiem.

SZLAK PAPIESKI Augustów to turystyczne miasto nad Jeziorem Necko z sąsiadującym kompleksem wodnym Kanału Augustowskiego, jednego z najdłuższych w Polsce zabytkowych sztucznych dróg wodnych. Wybudowany w latach 1824-39 połączył dorzecze Wisły i Niemna. Na trasie 101 km (z czego 78 km po stronie Polski) znajduje się wiele działających urządzeń hydrotechnicznych, 18 śluz i jazów. Kanał Augustowski i Szlak Papieski – to najlepszy produkt turystyczny 2009 roku nagrodzony Złotym Certyfikatem Polskiej Organizacji Turystycznej. Szlak Papieski przebiega przez Mikaszówkę, Studzieniczną, Rajgród aż do Ełku. 9 czerwca 1999 roku Papież Jan Paweł II płynął na pokładzie statku „Serwy” rzeką Nettą, poprzez Jezioro Necko, Cichą Rzeczkę, Jezioro Białe, mijając po drodze śluzę Przewięź, aż dotarł do Sanktuarium Matki Bożej Studzieniczańskiej. Znajduje się tu kaplica na wyspie, gdzie modlił się Ojciec Święty. Postawiono też pomnik w formie trapu, upamiętniający to wydarzenie. www.obiezyswiat.com

MUZEUM WIGIER Muzeum Wigier im. Alfreda Lityńskiego w Starym Folwarku zaprasza na multimedialną wycieczkę w czasie i przestrzeni. Od 2009 roku znajduje się ono w dawnej Stacji Hydrobiologicznej. Muzeum posiada salę projekcyjną oraz salę laboratoryjną, przeznaczoną dla młodzieży do zajęć edukacyjnych. W okresie międzywojennym obiekt służył badaniom naukowym.

POKAMEDULSKI KLASZTOR Nad malowniczym jeziorem Wigry znajduje się Pokamedulski Zespół Klasztorny z kościołem p.w. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny (1704-1745). Został on zniszczony w 1915 roku i odbudowywany w latach 1944-1955. Usytuowany jest na częściowo sztucznie usypanym półwyspie wigierskim. Na terenie klasztoru znajdują się eremy, w których mieszkali zakonnicy, dom furtiana, pałac biskupi, nad którymi góruje wieża zegarowa z refektarzem i domem gościnnym, zwanym królewskim. W 1999 roku podczas swojej wizyty w Polsce papież Jan Paweł II mieszkał w tym klasztorze. Okolice Wigierskiego Parku Narodowego, Kanału Augustowskiego i rzeki Hańczy odwiedzał on wielokrotnie będąc jeszcze księdzem. Uczestniczył wówczas wraz z młodzieżą w wielu wędrówkach i spływach kajakowych. OBIEŻYŚWIAT 1/2013

43


WOJEWÓDZTWO

PODLASKIE

Park Historyczny

Trylogia w Mielniku Już wkrótce największą atrakcją Mielnika będzie Park Historyczny „Trylogia”. W styczniu 2012 roku studio filmowe Zodiak Jerzy Hoffman Film Production przekazało gminie rekwizyty z filmowych adaptacji Sienkiewiczowskiej „Trylogii”. Są wśród nich m.in. stroje głównych bohaterów, zbroje husarii i meble, które posłużą do stworzenia parku. Mielnicki park będzie przenosił turystów w okres XVII-wiecznej Rzeczypospolitej Obojga Narodów.

W

niewielkim, nadbużańskim Mielniku już za kilka lat pojawi się atrakcja turystyczna będąca ewenementem na skalę wręcz europejską – Park Historyczny „Trylogia” w Mielniku. Jak to zwykle bywa interesujące pomysły rodziły się z przypadku. Tak też stało się i tym razem. Poseł na Sejm RP pan Robert Tyszkiewicz goszcząc w Mielniku mimochodem napomknął tamtejszemu wójtowi Adamowi Tobocie o rekwizytach z ekranizacji powieści „Ogniem i mieczem” w reżyserii Jerzego Hoffmana, od lat zamkniętych w magazynach. Poseł wspominał, iż wielu samorządowcom sugerował wykorzystanie tego dziedzictwa i stworzenie z nich swoistego muzeum.

Wielkie rzeczy… Inspiracją dla projektu parku były podobne parki historyczne znajdujące się w Europie Zachodniej czy też w USA, tym różniące się od naszych rodzimych skansenów, iż są one „żywą” scenografią. W takich parkach istota polega nie tylko na odtworzeniu budowli z przeszłości, ale również wykorzystaniu ludzi, odtwarzających dawne postacie, które pomagają turystom wejść w interak-

cję z historycznym otoczeniem, a przez to poczuć się częścią świata minionego. Park Historyczny „Trylogia” w Mielniku będzie połączeniem swoistego muzeum z parkiem rozrywki. A w Parku nauczyć się będzie można wiele. Nie tylko dziejów dawnej Rzeczpospolitej, lecz również historii literatury czy kina. Odtworzone tutaj zostaną niektóre miejsca znane z kart sienkiewiczowskich powieści. Zwiedzający po przestąpieniu bramy zbaraskiej zobaczy m.in. stanicę chreptiowską, Wołmontowicze, dwór Kurcewiczów, jaskinię Horpyny, czy ruiny wieży Kamieńca Podolskiego. Z założenia wszystkie miejsca w parku mają żyć i być dostępne dla turystów. I tak np. w Chreptiowie będzie można doświadczyć losu żołnierzy stacjonujących w fortalicji na kresach dawnej Rzeczpospolitej, przykładowo strzelając z ustawionego w wieży działa. Wszędzie wkoło turysta będzie mógł spotkać się z postaciami z sienkiewiczowskich powieści, tymi pierwszoplanowymi i z tymi stanowiącymi tło, przebranymi w autentyczne stroje z filmowych ekranizacji „Trylogii”. W odtworzonych XVII-wiecznych budowlach znajdą się również sale o cha-

rakterze bardziej tradycyjnych muzeów. Prezentowane tam wystawy związane będą zarówno z historią dawnego państwa polsko-litewskiego, jak i z sienkiewiczowską „Trylogią” czy jej filmowymi ekranizacjami. A wszystko to z wykorzystaniem różnorodnych technik, w tym także audiowizualnych. Twórcy projektu przewidzieli również i takie atrakcje, których bardziej spodziewalibyśmy się w parkach rozrywki. Tak więc w mielnickim Parku znajdzie się również „tunel strachu”, dostosowany jednak do realiów świata sienkiewiczowskiej „Trylogii”. Żądnych wrażeń turystów straszyć w nim będzie nadziany na pal Azja Tuhaj-bejowicz, czy ścięte przez „Zerwikaptura” trzy tatarskie głowy. W Parku znajdą się również sale kinowe, konferencyjne, bankietowe, czy przestrzenie do realizacji wielkich plenerowych spektakli teatralnych. A wszystko po to, by mielnicka „Trylogia” była parkiem, w którym

OBIEKTY W PARKU: I Brama Zbaraska (wejście) II Dzikie Pola III Dwór w Rozłogach IV Stanica kozacka Czehryń

44

V Stanica Chreptiów VI Dwór Oleńki VII Lubicz VIII Stajnie dla koni IX Wieś Wołmontowicze X Czarci Jar XI Obsługa techniczna

www.obiezyswiat.com


Część rekwizytów filmowych przekazanch przez studio filmowe Jerzego Hoffmana

Wizualizacja „Dworu w Chreptiowie”

Wizualizacja „Dworu w Rozłogach”

Rekwizyty przyciągają najmłodszych.

każdy znajdzie coś dla siebie, a przy okazji opuszczając ową kapsułę czasu, każdy wyniesie jakąś nową wiedzę o przeszłości.

Plany to nie wszystko… Ktoś powie, iż pomysł jest nierealny… ot, „marzenia ściętej głowy”. Jednak prace nad Parkiem od samego początku postępują bardzo szybko i przynoszą coraz wyraźniejsze efekty. Już w końcu stycznia 2012 roku w Mielniku pojawiła się pierwsza partia strojów przekazanych przez studio ZODIAK. W początku kwietnia gotowy był wstępny projekt zagospodarowania ar-

Widok na rzekę Bug z Góry Zamkowej w Mielniku

www.obiezyswiat.com

chitektonicznego przestrzeni. Zainteresowanie projektem wyraża już dziś Kancelaria Prezydenta RP oraz Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, o władzach województwa podlaskiego nie wspominając. Obecnie opracowywany jest szczegółowy projekt pierwszego z planowanych elementów Parku – stanicy chreptiowskiej. Ma on duże szanse powstać w ciągu najbliższych dwóch, trzech lat. Jeśli tempo prac zostanie utrzymane, już w 2015 r. pierwsi zwiedzający będą mogli zawitać do Mielnika. Według obecnego harmonogramu, całość ma szanse być ukończona do 2020 r.

Zabytkowy kościół p.w. Podwyższenia Krzyża Świętego w Tokarach

Długo? Średniowieczne katedry wznoszono przez kilka dziesięcioleci! Jednocześnie przywracana jest świetność rekwizytom z ekranizacji sienkiewiczowskiej „Trylogii”. Zodiak zgodził się również przekazać rekwizyty ze „Starej Baśni” oraz z „Bitwy Warszawskiej 1920”. Niewielka część kolekcji wykorzystywana jest już w działaniach promocyjnych. No cóż, nawet najwspanialszy park historyczny nie odniesie sukcesu, jeśli jego idea nie będzie promowana od samego początku. 1 lipca br. z okazji XXI „Dni Gminy Mielnik” odbędzie się wielkie, plenerowe otwarcie wystawy rekwizytów. Później dostępne one będą dla zwiedzających w Ośrodku Dziejów Ziemi Mielnickiej w Mielniku. W ostatni weekend września będzie można zobaczyć część kostiumów w przedstawieniu „Straszny Dwór” Stanisława Moniuszki, przygotowywanym przez zespół Opery i Filharmonii Podlaskiej – Europejskiego Centrum Sztuki w Białymstoku. Informacja turystyczna 17-307 Mielnik, ul. Piaskowa 38 tel. 85 656 58 61

www.mielnik.com.pl OBIEŻYŚWIAT 1/2013

45


WOJEWÓDZTWO

PODKARPACKIE

Oberża ZAKAPIOR Oberża „Zakapior” łączy w sobie elementy tradycyjnej restauracji, galerii oraz jest ciekawym miejscem poetyckich spotkań i recitali.

O

W Oberży „Zakapior” od października do lipca w każdy poniedziałek, środę i piątek odbywają się koncerty i recitale pod wspólną nazwą „Bieszczadzkie Wieczory”. W tym roku planowany jest cykl spotkań również podczas wakacji.

berża, którą otwarto 1 maja 2008 roku, mieści się w centrum uzdrowiska Polańczyk nad jez. Solińskim, w samym sercu Bieszczad. Czynna jest przez cały rok, to nie tylko smaczne i ciekawe dania, to również miejsce, w którym można poznać atmosferę i życie w Bieszczadach. Bo te góry to nie tylko piękne widoki, ale również historia, to również ciekawi ludzie, zwani tutaj „Zakapiorami”. To właśnie im poświęcone jest to miejsce, by zachować o nich pamięć, pokazać innym ich twórczość i sposób na życie. W menu, obok tradycyjnych dań domowych, znajdziemy oryginalne potrawy dawnych mieszkańców tych ziem – Bojków i Łemków, żyjących na przełomie XVIII-XX w. Smakowite dania, oparte na oryginalnych przepisach z tamtych lat, charakteryzują się prostotą i naturalnością. Do ich wyrobu wykorzystywane są naturalne składniki, zbierane z bieszczadzkich łąk i lasów, m.in. pokrzywa, liście chrzanu, czy niedźwiedzi czosnek. Warto spróbować potraw: zupa dupa, warenyky hryczane, nupis, bohar barani, jagnięcina w liściach chrzanu, moskołok i klusz (łemkowski).

Biesiadując można zapoznać się z twórczością bieszczadzkich rzeźbiarzy, malarzy i rękodzielników, a także posłuchać poezji oraz muzyki tworzonej przez mieszkańców tych ziem, rdzennych bieszczadzkich zakapiorów, pustelników i artystów. OBERŻA „ZAKAPIOR” 38-610 Polańczyk, ul. Zdrojowa 37 tel. 661 075 340

www.zakapior.com www.polanczyk.info.pl

W Krainie Wilka Off-Road Wilczym Tropem • Quady i Segway • Noc przetrwania • Techniki linowe • Pikniki traperskie • Loty szybowcem • Zorbing • Paintball • Nordic Walking i wyprawy rowerowe • Spływy pontonami • Eventy firmowe • Teatr Ognia i pokazy barmanów • Wycieczki jednodniowe do Lwowa i na Węgry

P

ragniemy zaprosić Was do Krainy Wilka, aby pokazać Bieszczady, jakich jeszcze nie znacie. Realizując niepowtarzalne imprezy wspólnie postaramy się zapanować nad żywiołami. „Bieszczady Adventure” to firma która powstała z pasji do Bieszczadów i przekonania, że marzenia trzeba realizować. Już od 10 lat tworzymy śmiałe programy imprez będące realizacją wizji naszych klientów i ich indywidualnych potrzeb. Doskonała znajomość Bieszczadów jest naszym największym atutem. Posiadamy niezbędny sprzęt i zaplecze logistyczne do organizacji praktycznie każdej imprezy. Przy realizacji programów współpracujemy z najlepszymi specjalistami, między innymi z Fundacją GROM, dzięki czemu imprezy zyskują niepowtarzalną oprawę i klimat. Od dwóch lat posiadamy swój Ośrodek Szkoleniowo-Wypoczynkowy „Skalny”, który osadzony jest na skale pośród gór nad „Bieszczadzkim Morzem”. Oferujemy wczasy dla dorosłych, organizację konferencji oraz proponujemy pakiety dla aktywnych. W Restauracji Skalnej serwujemy dania kuchni polskiej i europejskiej, a w sezonie letnim zapraszamy do kawiarni Skalne Tarasy. Już niebawem nasi goście będą mogli skorzystać z centrum Spa & Welles oraz miło spędzić czas w pubie z kręgielnią. Agencja Turystyczna „BIESZCZADY ADVENTURE” 38-610 Polańczyk, ul. Zdrojowa 11, tel.: 13 469 72 70

www.krainawilka.pl

Ośrodek Szkoleniowo-Wypoczynkowy „SKALNY” 38-610 Polańczyk, ul. Zdrojowa 11, tel. 13 469 20 27

www.oswskalny.pl


WOJEWÓDZTWO

PODKARPACKIE

Gmina Solina

Nad Bieszczadzkimi Jeziorami

Gmina Solina położona jest w Bieszczadach Zachodnich, w południowo-wschodniej części województwa podkarpackiego, w obrębie wód Zalewu Solińskiego (21 km2) i Zalewu Myczkowieckiego (2 km2), które zasilają swymi wodami dwie rzeki górskie – San i Solinka. Obydwa akweny, wciśnięte między stromymi porośniętymi lasem wzgórzami, charakteryzują się urozmaiconą linią brzegową i wraz z licznymi zatokami tworzą malownicze widoki. Klimat podgórski, z zaznaczającym się bardzo dużym wpływem wód Zalewu Solińskiego, jak również nieskażone, czyste powietrze są niewątpliwym atutem Uzdrowiska Polańczyk.

Zdjęcia: J. Joniak

P

olańczyk jest miejscowością uzdrowiskową, położoną w sercu Bieszczad na półwyspie Jeziora Solińskiego, zwanego „Bieszczadzkim Morzem”. Wody zalewu złagodziły ostre górskie powietrze, dzięki czemu powstał specyficzny mikroklimat. Lecznictwo uzdrowiskowe rozpoczęto w 1977 roku, natomiast w 1999 roku Polańczyk uzyskał status uzdrowiska. Występują tu wody mineralne wodorowęglanowo-sodowe, jodkowe, borowe – o nazwie „Polańczanka” oraz chlorkowo-wodorowęglanowe-sodowe, bromkowe, jodkowe, fluorkowe i bromowe – o nazwie „Solinianka”, co pozwala wykorzystać ich działanie w kuracji pitnej i kąpielach leczniczych. Pierwsze ośrodki zaczęły powstawać po wybudowaniu zapory wodnej na Solince i Sanie, wtedy też rozpoczęto leczenie uzdrowiskowe. Cała baza sanatoryjno – wypoczynkowa znajduje się na półwyspie, wcinającym się głęboko w wody solińskiego akwenu. W obiektach sanatoryjnych „Amer-Pol”, www.obiezyswiat.com

„Atrium”, „Dedal”, „Plon” i „Solinka” może się leczyć łącznie 900 osób. Ośrodki posiadają własne zakłady przyrodolecznicze i gabinety zabiegowe oraz są przystosowane dla osób niepełnosprawnych. Jednocześnie na terenie uzdrowiska istnieją ośrodki wypoczynkowe: „Jawor”, „Molo” i „Skalny”. Główne atrakcje turystyczne gminy to zapory wodne w Solinie i Myczkowcach, a także rejsy statkami spacerowymi po Zalewie Solińskim, przystanie wodne i wypożyczalnie sprzętu pływającego, plaże oraz strzeżone przez ratowników wodnych kąpieliska. Na terenie gminy jest 17 ścieżek spacerowych, Bieszczadzkie Centrum Nordic Walking, 3 ścieżki rowerowe i wypożyczalnie rowerów górskich. Istnieje również możliwość uprawiania turystyki konnej i prowadzenia zajęć z hipoterapii. W Polańczyku znajduje się sanktuarium ze słynącą łaskami ikoną Matki Bożej Pięknej Miłości, pochodzącą z Łopienki. W Myczkowie i Myczkowcach podziwiać można za-

bytkowe kościoły, w Górzance i Bereżnicy Wyżnej piękne cerkwie, użytkowane obecnie przez kościół rzymsko-katolicki. W Berezce znajdują się ruiny cerkwi, w Wołkowyi i Terce parawanowe dzwonnice, a w Myczkowcach ruiny spichlerza dworskiego. W Zwierzyniu, na pograniczu z sąsiednią gminą, znajduje się grota i „cudowne źródełko”, cieszące się dużym zainteresowaniem także wśród turystów. Na uwagę zasługuje Centrum Kultury Ekumenicznej ze 120 miniaturami świątyń karpackich z Polski, Słowacji i Ukrainy, ponadto warto zobaczyć Ogród Biblijny i Mini-Zoo w Myczkowcach oraz galerie i pracownie rękodzieła artystycznego w Bóbrce, Solinie i Polańczyku. Urząd Gminy Solina z/s w Polańczyku ul. Wiejska 2, 38-610 Polańczyk tel. 13 469 21 18, urzad@esolina.pl

www.esolina.pl OBIEŻYŚWIAT 1/2013

47


WOJEWÓDZTWO

MAŁOPOLSKIE

Sądeckie

kusi i zachwyca Od lat jeżdżę w rejon Nowego Sącza a okolice Beskidu Sądeckiego, Niskiego i Wyspowego odwiedzam o każdej porze roku. Będąc w tym regionie Polski warto zajrzeć do obiektów posiadających Sądecką Markę Turystyczną. Jest ona wyróżnieniem przyznawanym na pięć lat podmiotom turystycznym, które jakością świadczonych usług oraz ich powiązaniem z dziedzictwem przyrodniczo-kulturowym regionu zasługują na najwyższe uznanie.

48

OBIEŻYŚWIAT 1/2013

nym. Roczny etap oceniania przewiduje sprawdzanie oferty na wiele różnych sposobów: wizytacje, rozmowy z klientami, badania ankietowe, bezpośrednie korzystanie z usług itd. Po tym czasie Zespół do Spraw Certyfikacji przygotowuje wstępną ocenę podmiotu i oferowanych produktów. Ocena przekazywana jest Kapitule Marki, która ostatecznie decyduje o przyznaniu certyfikatu, odrzuceniu kandydata lub przedłużeniu okresu sprawdzającego. Wiosną odwiedziłem sześć takich miejsc, które otrzymały certyfikat. Turyści od lat cenią sobie szczególnie te miejscowości ze stacjami narciarskimi, które dysponują całorocznymi wyciągami krze-

Kolejka gondolowa na Jaworzynę w Krynicy-Zdroju

Fot. A. Klimkowski

J

ednym z ważniejszych celów tego konkursu jest wyłonienie najbardziej atrakcyjnych, nowatorskich i przyjaznych dla turystów produktów turystycznych i hotelarskich. Mają one być synonimem dobrego standardu usług oraz służyć poprawie jakości oferty wypoczynkowej i promocji Ziemi Sądeckiej w Polsce. Procedura przyznawania marki trwa ponad rok. Rozpoczyna się od przekazania zgłoszenia do Zespołu do Spraw Certyfikacji przez hotel, pensjonat czy gospodarstwo agroturystyczne. Następnie odbywa się spotkanie prezentacyjne z Kapitułą oraz Zespołem do Spraw Certyfikacji i Jakości Produktu Turystycznego, który dokonuje wstępnej weryfikacji proponowanych produktów. Od tego momentu rozpoczyna się roczny okres oceny. W czasie dwunastu miesięcy oceniana jest jakość obsługi klientów i produktów, ale również ich powiązanie z Sądecczyzną – jej specyfiką kulturowo-historyczną i przyrodniczą. Związek produktów z regionem jest warunkiem koniecz-

sełkowymi. Dzięki temu można nacieszyć się pięknem krajobrazu również podczas letnich wędrówek. Do najczęściej odwiedzanych należy certyfikowana Jaworzyna Krynicka w Czarnym Potoku. Jest to najdłuższa i najnowocześniejsza kolej gondolowa w Polsce, ze świeżo odremontowanym trzygwiazdkowym hotelem przy stacji dolnej. Otrzymaniem Certyfikatu Sądeckiej Marki Turystycznej poszczycić się może również Stacja Narciarska „Dwie Doliny” w Wierchomli, która oprócz 4-osobowego wyciągu krzesełkowego posiada hotel z centrum SPA i całoroczne domki przystosowane dla rodzin z małymi dziećmi. W cenę pokoju dla małżeństwa z dwojgiem dzieci wliczone są noclegi, wyżywienie, bezpłatny parking, basen, przedszkole i Internet. Wierchomlę połączono za pomocą drugiego wyciągu krzesełkowego z leżącym po drugiej stronie góry Szczawnikiem. W ten sposób powstał kompleks, który oferuje turystom ciekawą formę transportu pomiędzy dwoma miejscowościami. Certyfikat został przyznany również znanemu hotelowi „Perła Południa” w Rytrze. Wygodne pokoje z balkonami i pięknym widokiem na okoliczne góry oraz smaczne śniadania w formie bufetu i najlepsza w okolicy kawa serwowana przez dyplomowanego baristę, a także obiekty sportowe z pełnowymiarowym basenem sprawiają, że goście chętnie tu wracają. W hotelowej karczmie „Nad Potokiem” odbywają się ciekawe wieczorne spotkania, na www.obiezyswiat.com


Fot. arch. „U Grzegorza”

Fot. arch. Pasieka Barć

Agroturystyka„U Grzegorza”

Atelier fotografa w Miasteczku Galicyjskim

Hotel „Perła Południa” w Rytrze

których można posmakować regionalnych potraw przy dźwiękach góralskiej kapeli. Na aktywny wypoczynek dla wymagających rodziców z dziećmi idealnie nadaje się Gospodarstwo Agroturystyczne „U Grzegorza”, mieszczące się w Tyliczu. W ogrodzie gospodarstwa jest basen, brodzik, duży i bezpieczny plac zabaw i kącik malucha. Serwowane jest tu specjalne menu dla najmłodszych. Zajęcia animacyjne urozmaicają czas dzieciom. Jakość tych usług również otrzymała certyfikat. Kolejnym wyróżnionym miejscem jest Gospodarstwo Pasieczne „Sądecki Bartnik” w Stróżach koło Grybowa, które od 40 lat prowadzą Anna i Janusz Kasztelewiczowie. Aby odbyć „Wielką przygodę z małą pszczołą” trzeba wziąć udział w warsztatach edukacyjnych, zwiedzić unikatowe muzeum pszczelarstwa wypełnione po brzegi setkami historycznych eksponatów, których nie zobaczymy nigdzie indziej. Żeby docenić smak i wartość miodu trzeba poznać „od podszewki” ciekawy świat tych małych, pracowitych owadów, które towarzyszą ludziom od tysięcy lat. Drugie ciekawe pszczele miejsce to „Pasieka Barć” Emilii i Jacka Nowaków w Kamiannej. Właściciele prowadzą produkcję miodu i produktów pszczelich jak propolis, www.obiezyswiat.com

Kościół w Ptaszkowej na Szlaku Architektury Drewnianej

mleczko pszczele, kit pszczeli, pyłek kwiatowy i pierzgę. Zajmują się hodowlą matek (królowych), ręczną produkcją świec woskowych (ponad 400 wzorów), szkoleniem pszczelarzy a także prowadzą warsztaty edukacyjne dla młodzieży. Państwo Nowakowie oferują turystom noclegi, pobyty i wczasy w swoim pensjonacie, usytuowanym na skarpie, pośród licznych uli. Ich zaangażowanie także zostało docenione certyfikatem przyznanym przez kapitułę Sądeckiej Marki Turystycznej. Odwiedzając Sądecczyznę warto zobaczyć perły budownictwa sakralnego na Szlaku Architektury Drewnianej m.in. łemkowską cerkiew św. Kosmy i Damiana w Tyliczu, cerkiew w Powroźniku i Szczawiku, dwie cerkwie w Muszynie i Złockiem oraz cerkiew w Dubnem. Uwagę przyciąga Sądecki Park Etnograficzny. Kto chce poznać stare zawody jak np. garncarza, pracownię snycerza, zobaczyć starą aptekę i gabinet dentystyczny, wnętrze prawdziwej karczmy z Galicji, remizę straży pożarnej, dwór szlachecki, pracownię fotografa i zegarmistrza – koniecznie powinien odwiedzić Miasteczko Galicyjskie należące do Okręgowego Muzeum w Nowym Sączu. Na jego głównym rynku góruje największy budynek – ratusz, a na środku znajduje się miejska stud-

Fot. J. Wańczyk

Fot. K. Bańkowski

Fot. arch. Hotel „Perła Południa

Muzeum Nikifora w Krynicy-Zdroju

Fot. Ł. Dobrzyński

Fot. Ł. Dobrzyński

Pasieka BARĆ w Kamiannej

nia. Natomiast przy rynku jest dom krawca, cukiernia lwowska, dom mieszczański, urząd pocztowy, sklep kolonialny, magiel i fryzjer oraz posterunek żandarmerii. Wracając przez Stary Sącz warto odwiedzić Diecezjalne Centrum Pielgrzymowania, gdzie znajduje się Ołtarz Papieski oraz Sala Pamięci Jana Pawła II. W Domu Pielgrzyma „Opoka” można przenocować, a także posilić się smacznymi potrawami, wśród których „papieskie” ciasteczka z dobrą kawą zasługują na piątkę z plusem. Podstawą udanego wypoczynku jest rzetelna informacja, więc trzeba zaopatrzyć się w mapę i dobre przewodniki. Polecam Centrum Informacji Turystycznej w Nowym Sączu przy ul. Szwedzkiej 2, a także otwarte w październiku ubiegłego roku Centrum IT w Krynicy, vis à vis poczty przy ul. Zdrojowej 4/2. Warto odwiedzić także punkty IT w Muszynie – ul. Krzywa 1 oraz w Piwnicznej – Rynek 11. ŁUKASZ DOBRZYŃSKI Więcej informacji na stronach: www.sadeckie.eu www.cit.com.pl www.kot.org.pl www.muszyna.pl www.turystyka.piwniczna.pl OBIEŻYŚWIAT 1/2013

49


„Ni mo ci to ni mo, Jak w łąckij dolinie, Piyknie sady kwitną, i Dunajec płynie.”

WOJEWÓDZTWO

MAŁOPOLSKIE

Gmina Łącko

smakowita, soczysta, klimatyczna… „Kraina sadów” rozłożyła się między wzgórzami pasma Beskidu Sądeckiego oraz Beskidu Wyspowego w dolinie Dunajca i Czarnej Wody. Gmina Łącko jest obszarem mocno zróżnicowanym pod względem fizjograficznym. Znaczne różnice wysokości względnej terenu oraz układ grzbietów górskich, otaczających łącką kotlinę stwarzają dla tego obszaru specyficzne warunki termiczne, co zostało wykorzystane już w XIX w. do rozwoju łąckiej bazy sadowniczej.

J

abłka Łąckie – prawdziwe bogactwo tych ziem – w 2010 r. zostały wpisane do Rejestru Chronionych Oznaczeń Geograficznych. Na stoku Góry Jeżowej, w malowniczo usytuowanym miejscu, jest Amfiteatr Leśny, w którym rok rocznie odbywa się wielka impreza regionalna „Święto Kwitnącej Jabłoni”. Wielkim wyróżnieniem była obecność łąckich jabłek w Brukseli, gdzie promowały Polską Prezydencję pod hasłem „Polska smakuje”. Innym niezwykle charakterystycznym produktem jest Łącka Śliwowica zaliczona w 1992 r. przez wojewódzkiego konserwatora zabytków do niematerialnego dobra kultury, które podlega ochronie. W 2005 r. została wpisana na „Listę produktów tradycyjnych”. Trunek ten charakteryzuje się swoistym, przyjemnym aromatem, łagodnym smakiem i co znamienne, dużą mocą. Śliwowica łącka, zwana krasilicą, posiada odległą tradycję wytwarzania i konsumpcji. Przez miejscowych jest degustowana wyłącz-

50

OBIEŻYŚWIAT 1/2013

nie w chłodne, zimowe wieczory z uwagi na doskonałe walory rozgrzewające. Podawana jest z mocno zaparzoną czarną herbatą „dobrze pocukrowaną”. Aktualnie Święto Śliwowicy nosi nazwę Święta Owocobrania i jest organizowane cyklicznie we wrześniu. To typowo regionalna impreza z licznym udziałem zespołów folklorystycznych i orkiestr dętych z Polski oraz z zagranicy. Dodatkowo obejrzeć można liczne stoiska poszczególnych sołectw gminy prezentujące ich dorobek, stoiska rolników i sadowników, a także twórców ludowych. Przez Gminę przepływa malowniczy Dunajec, bystro toczący swoje wody. To raj dla wędkarzy, ale również miejsce, gdzie można odpocząć. Ponadto warto zobaczyć zabytki architektury – znaki dziejów tej ziemi. Na uwagę zasługuje murowany, trójnawowy kościół parafialny p.w. Św. Jana Chrzciciela z 1728 roku w Łącku, obelisk na Górze Zyndrama w Maszkowicach, „Osiedle Opijówka” w Jazowsku oraz zbudowany z drewna

modrzewiowego kościół p.w. Św. Marcina w Czarnym Potoku. Łącko leży również na historycznym szlaku handlowym z Krakowa na Węgry. Ziemia łącka jest piękna – przyciąga, przytula, kusi... Regionalne smakołyki • jabłka i śliwki węgierki • sery góralskie i gazdowskie • miód i produkty pszczele • chleb swojski, podpłomyki • mięso, wędliny swojskie • destylaty z owoców i zbóż: śliwowica, gruszkówka, wiśniówka, żytniówka Urząd Gminy Łącko 33-390 Łącko 445 tel. 18 414-07-10, gmina@lacko.pl

www.lacko.pl

Jabłka Łąckie w Brukseli

Śliwowica Łącka

www.obiezyswiat.com


WOJEWÓDZTWO

MAŁOPOLSKIE

Gmina Bukowina Tatrzańska

Skarb Podhala Gmina Bukowina Tatrzańska obejmuje ziemie leżące na styku dwóch krain oddzielonych rzeką Białką, rzeką rwącą, czystą, wypływającą z serca Tatr. Na jej lewym brzegu znajduje się Podhale, na prawym Spisz. Ich odrębność, odmienna historia i kultura a jednocześnie wzajemne przenikanie się tworzą specyficzny klimat „pogranicza”, dostrzegany na pierwszy rzut oka i stanowiący o niepowtarzalności regionu. Na terenie Gminy Bukowina Tatrzańska znajdują się najważniejsze atrakcje polskich Tatr: Morskie Oko, Rysy, Dolina Pięciu Stawów Polskich, Orla Perć, Wołoszyn i Świnica. mina jest atrakcyjna o każdej porze roku. Wiosną, latem i jesienią można przemierzać tatrzańskie szlaki, które liczą ok. 210 km, natomiast zimą oddać się białemu szaleństwu na wspaniałych trasach narciarskich, sztucznie dośnieżonych, oświetlonych i systematycznie unowocześnianych. Organizacja stacji narciarskich w Gminie Bukowina Tatrzańska sprawia, że należą one do czołówki zimowych ośrodków w Polsce. W pobliżu stacji działają dobrze zaopatrzone wypożyczalnie sprzętu i szkoły narciarskie. Stacje mają zaplecze usługowe, handlowe i gastronomiczne. Największe stacje w gminie to: Kotelnica Białczańska i Bania w Białce Tatrzańskiej, Turnia i Rusiń-Ski w Bukowinie Tatrzańskiej, „Hawrań” w Jurgowie oraz Koziniec i Litwinka-Grapa w Czarnej Górze.

52

OBIEŻYŚWIAT 1/2013

Po górskich wędrówkach, biegach czy intensywnych zjazdach warto skorzystać z basenów termalnych. „Terma Bukovina” w Bukowinie Tatrzańskiej oraz „Terma Bania” w Białce Tatrzańskiej to kompleksy rekreacyjno-rehabilitacyjne z rozległymi aneksami SPA, największe i najnowocześniejsze tego typu obiekty w Europie. Warto również odkryć smak zdrowych, tradycyjnych potraw oraz atmosferę w regionalnych restauracjach. Urząd Gminy Bukowina Tatrzańska 34-530 Bukowina Tatrzańska ul. Długa 144 tel. 18 20 77 202 gmina@bukowinatatrzanska.pl

Zdjęcia: S. Pytel

G

www.gmina.bukowinatatrzanska.pl www.obiezyswiat.com


WOJEWÓDZTWO

POMORSKIE

Miastko

W krainie Rummela Gmina Miastko leży w zachodniej części województwa pomorskiego w powiecie bytowskim. Prawie połowę powierzchni zajmują lasy. Gmina jest pełna ciekawostek przyrodniczych i atrakcji turystycznych. W wielokulturowym Miastku zgodnie żyją Kresowiacy, Ukraińcy, ludność pochodzenia niemieckiego i Kaszubi. Jeżeli już czymś się różnią, to tylko swą kulturą. Zatem różnią się pięknie.

D

okąd można zaprosić szanownych turystów? Na pewno do zrewitalizowanego parku w centrum miasta z fontanną, przy której można odpocząć i nabrać sił do dalszego spaceru po mieście. Warto obejrzeć ratusz zbudowany na początku XX wieku, budynek sądu, poczty, a także inne zabytkowe obiekty w centrum miasta z przełomu XIX i XX wieku. Można też zajść do sali koncertowej Państwowej Szkoły Muzycznej by posłuchać, jakie talenty muzyczne rodzą się i rozwijają w Miastku. Warto też obejrzeć drewnianą figurę zbója Rummela naprzeciwko budynku poczty, który przed wiekami rządził okolicą, łupiąc bogatych i rozdając biednym. Kryjówka tego pomorskiego Janosika do dzisiaj jest w miasteckich lasach, czyli w Krainie Rummela. Stąd Rummel wybierał się na zbójowanie i ukrywał przed strażą miejską. Obowiązkowo należy także odwiedzić kościół rzymskokatolicki p.w. NMP Wspomożenia Wiernych, wybudowany w XVIII wieku. Współczesną wizytówką Miastka jest Gimnazjum im. Jana Pawła II z halą sportową z prawdziwego zdarzenia. W Miastku co roku odbywa się wiele imprez, jakich w innych gminach nie uświadczymy. Największą popularnością cieszą się rajdy samochodami terenowymi w ekstremalnej jeździe na czas, czy imprezy kulturalne – gale kabaretowe, plenery malarskie, warsztaty taneczne, poetyckie, Dni Miastka oraz imprezy turystyczne, w tym piesze wędrówki na orientację i rajdy rowerowe. Opuszczając Miastko warto przemierzyć ścieżki przyrodnicze nad Studnicą, w tym położony jeszcze w granicach miasta „Zielony Ruczaj” oraz biegnące z Pasieki dwie ścieżki „Kąpielisko Rummela” i „U źródeł Studnicy”. Mijając siedzibę Nadleśnictwa Miastko znajdziemy się w „Krainie Rummela”. Na początek proponujemy tutaj napić się krystalicznie czystej wody ze źródełka na Hamrze, posłuchać plusku wody z malutkiego wodospadu, potem odwiedzić okazały myśliwski wigwam, by w drodze powrotnej zadumać się przy leśnej kapliczce Świętego Huberta i na koniec zajrzeć do kryjówki zbója Rummela. www.obiezyswiat.com

Gmina Miastko jest bogata nie tylko w lasy, ale i w jeziora, których jest aż 150, a 30 z nich ma powierzchnię większą niż 10 hektarów. Akweny te doskonale nadają się do połowu taaakich ryb, uprawiania sportów wodnych, w tym żeglarstwa, a pływanie w nich to sama radość. Stolicą miasteckich sportów wodnych jest Bobięcino, gdzie w szkole żeglarstwa uczą się przyszłe wilki morskie. Adepci żeglarstwa mają tu doskonałe warunki do realizowania swych pasji m.in. dwa akweny, w tym jeden jak na nasze warunki olbrzymi, bo ponad pięciuset hektarowy, jezioro Bobięcińskie Wielkie, jedno z największych jezior lobeliowych w Europie. Lobelię, tę unikatową wodną roślinkę, zobaczymy również w trzech wodnych rezerwatach przyrody – w jeziorach Orle, Kamień i Smołowe. W gminie najciekawszymi unikatowymi zabytkami są szachulcowe kościółki, z których prawdziwym cacuszkiem dawnej architektury sakralnej jest odrestaurowany kościół w Trzcinnie z połowy XVI wieku. Podobne drewniane kościółki znajdują się w Wałdowie i Miłocicach, a z kolei w Wołczy Wielkiej warto zobaczyć XIX-wieczny neoromański kościół ewangelicko-augsburski z przykościelnym cmentarzykiem rodu Massowów. Na turystę w naszej gminie czeka ponad 20 gospodarstw agroturystycznych, które na pewno skuszą niejednego mieszczucha swojskim jadłem, napojami, rybkami prosto z przydomowego stawku, świeżym mleczkiem, kozim serkiem, wędzonymi pstrągami i jesiotrami, a przede wszystkim niebywałą gościnnością. Wszystkie informacje na temat pobytu w gminie Miastko każdy otrzyma zachodząc w gościnne progi najmłodszego obiektu gminy – Centrum Informacji Turystycznej – Bramy Kaszubskiego Pierścienia. Mieści się w nim na parterze sala recepcyjna, a na piętrze sala wystawienniczo-konferencyjna. Z Miastka już tylko skok nad morze, gdzie latem tłumy, tłumy i tłumy… A u nas cisza i spokój, że aż po prostu chce się wypoczywać. Po cóż więc jeździć gdzie indziej? Miastko jest przecież prawdziwą Bramą do Natury!

Urząd Miejski w Miastku 77-200 Miastko, ul. Grunwaldzka 1 tel. 59 857 20 81, 59 857 20 86 promocja.miastko@op.pl Centrum Informacji Turystycznej 77-200 Miastko, ul. Dworcowa 29 tel. 59 720 33 99, 59 857 33 83 cit.miastko@op.pl

www.miastko.pl OBIEŻYŚWIAT 1/2013

53


WOJEWÓDZTWO

POMORSKIE

6. Festiwal Legend Rocka

Muzycy The Doors w Polsce! Już wkrótce w Dolinie Charlotty, położonej niedaleko Słupska i Ustki, odbędzie się szósta edycja Festiwalu Legend Rocka. Wspomnienia zeszłorocznego wielkiego show gigantów rocka, jakim był koncert Deep Purple, już wkrótce może przyćmić występ legendarnych muzyków The Doors. Ray Manzarek i Robby Krieger pojawią się na scenie w Dolinie Charlotty 13 lipca o godz. 22.00.

Paul Rodgers

Robby Krieger i Ray Manzarek

M

uzycy po śmierci Jima Morrisona nagrali wspólnie z perkusistą Johnem Densmorem jeszcze dwie płyty jako The Doors. W czerwcu i lipcu 2012 zagrają europejską trasę koncertową. Przed koncertem w Dolinie Charlotty pojawią się m.in. na scenach Paryża, Rzymu, Moskwy i Wiednia. Drugi dzień 6. FLR o godz. 19.00 rozpocznie występ jednego z czołowych brytyjskich zespołów bluesrockowych Ten Years After. Popularność zdobył na przełomie lat 60-ych i 70-ych. Muzycy wystąpili już w Dolinie Charlotty w roku 2008, kiedy to zamknęli drugą edycję festiwalu. Ich występ spotkał się z takim entuzjazmem publiczności, że ponowna wizyta była jedynie kwestią czasu. Drugą gwiazdą sobotniej uczty muzycznej będzie brytyjski zespół – Savoy Brown. Poza ich bluesowymi i rockowymi standardami będzie można posłuchać również charakterystycznych kompozycji w rytmie boogie. A ten bluesowo-rockowy wieczór zakończy występ amerykańskiej supergrupy Cactus. W pierwszym składzie zespołu na gitarze grał Jeff Beck, a śpiewał Rod Stewart, a obecnie, choć bez tych gwiazd, grupa świetnie potrafi zagrzać publiczność do wspólnej zabawy i będzie to z pewnością znakomite ukoronowanie lipcowej odsłony 6.Festiwalu Legend Rocka. 10 sierpnia mocnym brzmieniem rozpocznie się sierpniowa odsłona 6.Festiwalu Legend Rocka. Jako pierwszy wystąpi polski zespół, wywodzący się z Poznania – Acid Drinkers, wykonujący muzykę trash metalową. Pierwszy dzień zamknie występ znakomitej irlandzkiej grupy, wykonującej klasyczny hard rock oraz heavy metal – Thin Lizzy. Kolejny wieczór pełen dobrej muzyki rozpocznie polska legenda – Budka Suflera. Wspaniałe i niepowtarzalne dawne hity polskiego rocka wprowadzą publiczność w znakomity koncertowy nastrój, aby następnie na scenie powitać jednego z prekursorów heavy metalu – Uriah Heep. Ostatni dzień 6. Festiwalu Legend Rocka otworzy jeden z najpopularniejszych polskich zespołów rockowych, cieszący się niesłabnącą sławą – Perfect. Zaraz po polskiej legendzie na scenie pojawi się znakomity brytyjski wokalista i autor tekstów związany głównie z gatunkiem białego bluesa, współpracujący w latach 2004-2009 z zespołem Queen – Paul Rodgers. Uznanie w latach 60 i 70 zyskał jako frontman bluesowej grupy Free, którą następnie porzucił dla współpracy z Bad Company. Będzie to jego pierwszy występ w Polsce, dlatego nie można przegapić tej niepowtarzalnej okazji. Bilety na sierpniową odsłonę aktualnie sprzedawane są w promocyjnej cenie, która obowiązuje do 31.07.2012 r. Bilety do nabycia na Ticketpro i Eventim. Więcej szczegółów: www.legendyrocka.pl

54

OBIEŻYŚWIAT 1/2013

Thin Lizzy

www.obiezyswiat.com


WOJEWÓDZTWO

KUJAWSKO–POMORSKIE

Rotunda pw. św. Prokopa

Rotunda pw. św. Prokopa

Bazylika pw. św. Trójcy

Strzelno

Ponorbertański Zespół Klasztorny

Na Szlaku Piastowskim Strzelno, urokliwe miasto na Kujawach, leży na Szlaku Piastowskim przebiegającym w okolicach Poznania, Gniezna i Inowrocławia. Na szlaku usytuowane są trzy obiekty uznane za pomniki polskiej historii – ruiny budowli na wyspie Ostrów Lednicki, Katedra w Gnieżnie, zwana Matką Polskich Katedr i osada obronna ludów kultury łużyckiej typu bagiennego sprzed ponad 2700 lat w Biskupinie.

W

samym Strzelnie podziwiać można zabytki budownictwa sakralnego zbudowane w stylu romańskim. Wiele z nich to unikaty na skalę europejską.

Bazylika pw. św. Trójcy Kościół pw. św. Trójcy jest budowlą romańską z przełomu XII i XIII wieku. Konsekrowany został w 1216 roku. Świątynia była kilkukrotnie przebudowana. Fasada kościoła od XVIII wieku jest barokowa, ale do pewnych wysokości zachował się romański kamień. Pierwotne mury w obwodzie są zachowane do dzisiaj. Kościół jest trójnawową bazyliką, wzniesioną na planie krzyża łacińskiego. Prezbiterium zakończone zostało absydą z dwiema kaplicami po bokach – św. Barbary z romańską kolumienką z ornamentem roślinnym, podtrzymującą jedno z najstarszych polskich sklepień palmowo-krzyżowych oraz Serca Bożego z zamurowaną w filarze kolumną. W kościele skatalogowano ok. 300 zabytków. Wśród licznych ołtarzy należy zwrócić

56

OBIEŻYŚWIAT 1/2013

szczególną uwagę na relikwiarzowy ołtarz Krzyża Świętego. Znajduje się na nim 658 relikwii świętych i męczenników oraz relikwia Krzyża Świętego. Najcenniejszą częścią ołtarza jest ogromny krucyfiks z gotycką figurą Chrystusa Ukrzyżowanego z ok. 1361 roku. Warto również zobaczyć Ołtarz MBNP z kopią obrazu „Maria Zell w Austrii”, konfesjonały, skarbiec muzealny oraz zakrystię.

Romańskie kolumny Unikatem sztuki romańskiej w Polsce, a zarazem najcenniejszym zabytkiem Bazyliki pw. św. Trójcy w Strzelnie są romańskie kolumny. Szczególnie dwie kolumny z personifikacją cnót i przywar są bardzo cenne i znane. Południowa kolumna wyobraża personifikację cnót: sprawiedliwość, wiarę, mądrość, pobożność, czystość, cierpliwość, pokorę, posłuszeństwo, wstrzemięźliwość i pokój chrystusowy. Na głowicy tej kolumny wyrzeźbiono scenę chrztu Chrystusa w Jordanie przez Jana Chrzciciela. Druga kolumna północna przedstawia personifikację przy-

war: gniew, morderstwo, pychę, bezbożność, krzywoprzysięstwo, obżarstwo, rozpustę, zawiść, bluźnierstwo i swawolę. Podobne kolumny można podziwiać jedynie w Hiszpanii w Santiago de Compostella (katedra pw. św. Jakuba) i we Włoszech w Wenecji (katedra pw. św. Marka). Kolumny wykonano z piaskowca przywiezionego z Brzeźna z okolic Konina (Wielkopolska). Inspiracją do ich powstania mogły być literackie przedstawienia walki cnót z wadami – „Korowód cnót” i „Zwierciadło dziewic” Hildegardy z Bingen lub „Psychomachia” Prudencjusza Aureliusza. Datowane są one na II połowę XII wieku. Chociaż mają już ponad 800 lat, to przez ponad 200 lat nikt o nich nie wiedział, gdyż były obmurowane cegłą. Dopiero w 1946 roku odkrył je w barokowych filarach profesor Zdzisław Kępiński.

Rotunda pw. św. Prokopa Kościół pw. św. Prokopa w Strzelnie jest jedną z najstarszych romańskich świątyń (XII w.), a zarazem największą romańską rowww.obiezyswiat.com


tundą w Polsce. Wyjątek europejski stanowi prostokątne prezbiterium z oryginalnym sklepieniem. Od północy przylegają dwie asymetryczne absydy a od zachodu cylindryczna wieża. Prawie wszystko w kościele zbudowane jest z ciosów granitowych, z elementami konstrukcyjno-dekoracyjnymi z piaskowca, a cegła jest elementem zastosowanym nieco później. Do 1779 roku świątynia funkcjonowała pw. św. Krzyża. Za czasów wojen napoleońskich od 1812 roku służyła jako spichlerz, następnie jako dzwonnica. Podczas II wojny światowej Niemcy zrobili z kościoła magazyn. Wycofując się podłożyli materiały wybuchowe. Mury wytrzymały, ale zniszczono kopułę i górne partie wieży. Odbudowa trwała kilka lat. Wśród surowego wyposażenia świątyni można zauważyć: tympanom fundacyjny kościoła (kopia), pusty romański grobowiec – przypuszczalnie fundatora, najstarsze w Polsce stacje drogi krzyżowej (1531 r.). W zachodniej części znajduje się empora (biforium), w której zasiadali królowie i dostojnicy. Prawdopodobnie przebywali tam Władysław Łokietek, Kazimierz Wielki, Władysław Jagiełło (7 razy), Kazimierz Jagielończyk i inni. U wejścia do kościoła stoi XII-wieczna romańska kropielnica w całości wyciosana w jednym kamieniu.

Romańskie muzeum Bazylika pw. św. Trójcy, Rotunda pw. św. Prokopa oraz Muzeum – Romański Ośrodek Kultury Ottona i Bolesława wchodzą w skład Ponorbertańskiego Zespołu Klasztornego. Muzeum powstało w oryginalnej części dawnych zabudowań klasztoru Norbertanek w 2000 roku. Zbiory dotyczą bogatej historii zakonu norbertanek i podzielone są na dwie części: romańsko-archeologiczną i liturgiczną. Ekspozycję romańską i lapidarium można zaliczyć do największych w Polsce zbiorów rzeźby romańskiej. Należą do nich – portal północny z trójlistnym tympanonem, na którym Chrystus Triumfujący siedząc na tęczy depcze złe bestie – lwa i smoka, tympanon Zwiastowania NMP przez Archanioła Gabriela, płyty nagrobne oraz płaskorzeźby z dawnego lektorium, m.in. „Matka Boża z Dzieciątkiem w otoczeniu proroków” i „Zdjęcie z krzyża i opłakiwanie”. Trzy romańskie rzeźbione oryginalne tympanony kompleksu ponorbertańskiego są największe w kraju (czwarty – z rotundy św. Prokopa to niestety rekonstrukcja). W górnej sali muzealnej zobaczymy przepiękne relikwiarze, dokumenty, rzeźby, szaty liturgiczne, a także inne eksponaty należące dawniej do sióstr norbertanek. W obu salach organizowane są wystawy czasowe – malarskie, rzeźbiarskie, fotograficzne i inne. Tekst i zdjęcia:

DAMIAN RYBAK www.obiezyswiat.com

Energia Piastów w Starej Wieży

N

a Szlaku Piastowskim w Strzelnie, bezpośrednio przy drodze wylotowej w stronę Poznania, znajduje się miejsce szczególne, w którym można złapać tzw. powera. W „Starej Wieży”, bo o niej mowa, skupia się bowiem tajemna energia, której potrzebować będziemy podróżując dalej po tych prastarych polskich ziemiach. To niesamowite doładowanie można złapać odpoczywając na ośmiokątnym łóżu tuż pod dachem wieży. Ten kształt budowli i łoża powodują niesamowite skupienie się, tak jak w soczewce, pozytywnej mocy. Efekt jest taki, że rano wstajemy całkowicie zrelaksowani, lżejsi i gotowi do drogi. Podobnego „kopa” chwycić można jeszcze szybciej piętro niżej, posilając się w saloniku na parterze wieży lub w przyległej restauracji, która kusi pięknymi wnętrzami i wyjątkowym wystrojem o standardzie wyższym niż w wielu przydrożnych obiektach gastronomicznych. „Stara Wieża” posiada część gastronomiczną na 150 osób oraz część noclegową składającą się z 6 pokoi, w tym jednego apartamentu z energetycznym łożem, mieszczącą łącznie 24 osoby. Restauracja przyciąga wszystkich miłośników dobrej, polskiej kuchni. A jest w czym wybierać. Na przykład stek z polędwicy wołowej z leśnymi grzybami podawany z purre musztardowym i warzywami gotowanymi lub schab zapiekany z szynką parmeńską pod gorgonzolą, podawany z ryżem i gotowanym kalafiorem – smakują tutaj naprawdę wyśmienicie. Restauracje jest też swoistym centrum kultury, bo upodobali ją sobie artyści, muzycy i podróżnicy. „Stara Wieżę” cenią także biznesmeni i młode pary, no i przede wszystkim kierowcy jadący na trasie Poznań – Olsztyn. A co do rodzaju występującej tutaj tajemnej energii – istnieją różne teorie. Najbardziej prawdobodobna wydaje się być ta mówiąca o pochodzeniu jej wprost od królewskiej dynastii Piastów. W końcu nie bez powodu mówi się o potędze i sile historii. A właśnie na tych ziemiach, jak nigdzie indziej, możemy zrozumieć – skąd nasz ród. Miejsce to polecam osobiście i z pełną odpowiedzialnością za dokonanie właściwego wyboru. BOGUSŁAW MATUSZKIEWICZ Restauracja – Hotelik „Stara Wieża” 88-320 Strzelno, ul. Kardynała Wyszyńskiego 32 tel. 52 318 33 33, starawieza@wp.pl

www.starawieza.pl


Fot. G. Micuła

NOWOŚĆ

Targi turystyczne

w nowej formule

Warszawskie Targi Turystyczne PODRÓŻE to nowa impreza wystawiennicza, która odbędzie się w dniach 16-18 listopada 2012 roku w Warszawie na Stadionie Narodowym. Organizatorem jest spółka targowa Murator EXPO. Partnerem miesięcznik PODRÓŻE.

D

o udziału w nowej imprezie wystawienniczej branży turystycznej organizator zaprasza: zagraniczne ośrodki promocji krajów i regionów oraz polskie regiony, biura podróży z ofertą zagraniczną i krajową, organizatorów podroży dla aktywnych, hotele, ośrodki SPA, organizatorów wyjazdów motywacyjnych i integracyjnych dla firm, operatorów usług agroturystycznych, firmy z ofertą zielonych szkół, ofertą turystyczną dla dzieci i seniorów. A także: przewoźników, producentów i dystrybutorów odzieży i sprzętu sportowo-turystycznego, elektroniki turystycznej, wydawców literatury turystycznej: przygodowej, dokumentalnej, przewodników i map oraz media branżowe. Podróżuj aktywnie – to hasło, które inspirowało nas przy tworzeniu formuły targów. Wakacyjne podróże nie mogą być nudne i bezbarwne – to okazja do aktywności - uprawiania sportów, zabawy, relaksu oraz poznawania nowych miejsc – ich historii i kultury. Chcemy promować wśród Polaków turystykę krajową i zagraniczną nie tylko przez prezentację miejsc i ich atrakcji, ale przede wszystkim pokazując ciekawe formy aktywnego poznawania świata. Dlatego nasze targi tętnić będą życiem dzięki dziesiątkom pokazów i prezentacji inspirujących do uprawiania aktywnej turystyki – mówi Jacek Oryl, prezes zarządu Murator EXPO Sp. z o.o.

58

OBIEŻYŚWIAT 1/2013

Z formułą targów korespondować będzie organizacja przestrzeni wystawienniczej – pomiędzy stoiskami wystawców branży turystycznej znajdować się będą miejsca demonstracyjne sprzętu sportowego i innych form aktywności turystycznych. Mapki targowe poprowadzą zwiedzających specjalnymi szlakami według preferowanych form aktywności. I tak wielbiciele historii, sztuki i architektury poruszać się będą szlakiem Podróży Kulturalnych, miłośnicy relaksu – szlakiem Podróży dla Ciała i Ducha, amatorzy sportów zimowych szlakiem Zimowych Szaleństw gdzie znajdą nie tylko ofertę turystyczną krajów górskich ale również najnowsze modele sprzętu narciarskiego oraz spotkają się z instruktorami prezentującymi techniki narciarskie i nowe rodzaje sportów zimowych, miłośnicy turystyki rowerowej Szlakiem Rowerowym, prezentującym ciekawe trasy w kraju i zagranicą oraz przydatny sprzęt rowerowy i turystyczny. Niewątpliwie znajdą też coś dla siebie miłośnicy słońca, piaszczystych plaż i krystalicznie czystej wody. Ważnym ogniwem targów będą eksperci – miłośnicy i znani reprezentanci takich dyscyplin jak żeglarstwo, kajakarstwo, nurkowanie, windsurfing i kitesurfing, wędkarstwo, wędrówki górskie i wspinaczka górska, speleologia, narciarstwo i snowboard, narciarstwo biegowe, kolarstwo

górskie i treckingowe, nordic walking. Podróżnicy i znani sportowcy na wielu spotkaniach dzielić się będą wiedzą, doświadczeniem i pasją, zachęcając w ten sposób gości targów do aktywnego spędzania ich urlopów w kraju i zagranicą. Miejscem targów będzie Stadion Narodowy w Warszawie – obecnie najnowocześniejszy stadion sportowy w Europie, zaprojektowany tak, by pełnił rolę nie tylko stadionu piłkarskiego, ale również wielkiego centrum kongresowo-wystawienniczego i hali widowiskowej. Znakomicie położony w bezpośredniej bliskości centrum Warszawy z dogodną komunikacją ze wszystkimi jej rejonami. Targi odbywać się będą w Centrum Kongresowym i Galerii, które znajdują się we frontowej części stadionu, usytuowanej od strony ul. Zielenieckiej. Do dyspozycji wystawców jest ponad 8000 m2 powierzchni o wysokim standardzie, z kilkunastoma salami konferencyjnymi mogącymi pomieścić 1700 osób. Te nowoczesne, świetnie wyposażone wnętrza posiadają infrastrukturę techniczną (szatnie, punkty gastronomiczne, toalety) mogącą obsługiwać blisko 60 000 publiczność.

I Warszawskie Targi Turystyczne PODRÓŻE 2012 16-18 listopada 2012 roku Warszawa, Stadion Narodowy Murator EXPO Sp. z o.o. 00-075 Warszawa, ul. Senatorska 13/15 tel. 22 829 66 80 e-mail: biuro@muratorexpo.pl

www.targipodroze.pl

www.obiezyswiat.com


HOTEL PLUS** w Bratysławie posiada 235 miejsc noclegowych. Znajduje się w miejskiej dzielnicy Trnávka przy obwodnicy D61, w pobliżu Portu Lotniczego. W odległości 700 m od hotelu mieści się Centrum Handlowe Avion Shopping Park. Z głównego dworca kolejowego oraz z dworca autobusowego Mlynské Nivy można dojechać trolejbusem do Hotelu Plus i również do oddalonego o 5 km centrum miasta. Dzienna taksa turystyczna dla osób dorosłych wynosi 1,65 €.

ZAKWATEROWANIE • 56 NOWYCH pokoi Standard Plus** • Apartament** • 24 Pokoje Studio System* 2- i 3-osobowe z TV, z łazienką i toaletą. Dogodne dla grup i rodzin.

USŁUGI GASTRONOMICZNE • Restauracja • Degustacje regionalnych win • Uroczyste kolacje z muzyką • Lobby bar, Bufet, Bistro POZOSTAŁE USŁUGI • Kantor • Wifi internet • Biliard, rzutki, tenis stołowy • Parking dla samochodów i autobusów na terenie hotelu

Dyrektor hotelu Milan Dvorský zaprasza na lampkę regionalnego wina.

WYCIECZKI Z BRATYSŁAWY: • Wiedeń /60km/

R CE NY SU PEzwo ń i zapytaj zad

• termalne kąpielisko Mosonmagyarovar /36 km/ • Aquapark Senec /29 km/ • Organizujemy wycieczki do winnic!

ZA PR AS ZA MY

DO OD NO WIO NYC H POKOI



Obiezy_28