Page 1

Sprawy Studenckie/Kraj

Jakub Wesecki

Czy na sali jest doktor?

Prestiżowy tytuł naukowy czy zbędny dodatek? Przepustka do lepszej pracy czy wyrok pozostania pracownikiem naukowym? Studia doktoranckie mogą wydawać się kuszącą ofertą, ale przed ich rozpoczęciem warto rozważyć wszystkie za i przeciw. Na większości kierunków studia licencjackie trwają trzy lata, natomiast uzupełniające magisterskie – kolejne dwa. W sumie oznacza to pięć lat spędzonych na  uczelni. Znalezienie pracy w  tym czasie bywa wyjątkowo trudne. Pracodawcy pożądają przecież pracowników z  doświadczeniem, tylko jak je zdobyć ucząc się przez pięć dni w tygodniu? Mimo to wszyscy mamy nadzieję, że to właśnie tytuł magisterski otworzy przed nami drzwi do  wymarzonej kariery. Zapewne z  tego samego powodu wielu z  nas decyduje się na kontynuowanie studiów, tym razem w celu zdobycia tytułu doktora. Tymczasem uzyskanie doktoratu może zająć nawet cztery lata. Przekonajmy się więc co czeka tych, którzy postanowią spędzić na  uczelni prawie dekadę swojego życia. Studia doktoranckie, zarówno stacjonarne jak i zaoczne, zaczynają się rzecz jasna od rekrutacji. Jej wymogi różnią się pomiędzy sobą i  są odmienne dla poszczególnych wydziałów i kierunków studiów. Po pierwsze nieodzowne jest posiadanie tytułu magistra. Głównym elementem rekrutacji jest jednak rozmowa kwalifikacyjna, podczas której należy przedstawić swój pomysł na przyszłą pracę doktorską. Konieczny jest ogólny zarys tego, o  czym chciałoby się pisać. Należy pamiętać, że  taka praca będzie sobie liczyć nawet około dwustu stron! Oprócz tego sprawdzane są inne dokonania kandydata: średnia ocen, znajomość języków obcych, dotychczasowy udział w  działaniu uniwersytetu. Za wszystko to  otrzymuje się punkty, które później decydują o przyjęciu na studia trzeciego stopnia.

Wygląda na to, że  walka o  miejsca na  studiach doktoranckich jest zacięta. Świadczą o  tym limity przyjęć. W  roku akademickim 2012/2013 najwięcej, bo aż 81, było miejsc na językoznawstwie. To jednak wyjątek. Zazwyczaj miejsc jest dziesięć, pięć, czy tak jak na pedagogice i psychologii – po dwa. Na Wydziale Artystycznym można było doktoryzować się tylko na studiach niestacjonarnych, podczas gdy na Wydziale Biologii i  Ochrony Środowiska studia te prowadzone były wyłącznie w języku angielskim. O jednym na pewno trzeba pamiętać – studia doktoranckie są czasochłonne. Doktoryzowanie się na  studiach dziennych oznacza konieczność organizowania zajęć dla studentów licencjatu i  magistra. Wymagane jest prowadzenie zajęć w  wymiarze od  10 do  90 godzin w  skali roku akademickiego, ale niektórzy dostają tych godzin mniej, inni więcej. Zależy to  od  wielu czynników, takich jak wydział, kierunek, instytut, ilość etatowych pracowników w danym instytucie czy liczba studentów na kierunku. Poza tym samemu też bierze się udział w  wykładach i  ćwiczeniach. Najwięcej zajmują jednak same przygotowania do  prowadzenia zajęć. Oszacowanie ilości czasu jaki pochłania doktorat jest więc bardzo trudne. Należałoby bowiem zsumować godziny poświęcone na  lekturę źródeł tematycznych, na  robienie notatek, naukę, przemyślenia i  tak dalej, a nie da się tego przecież dokładnie obliczyć. Kwestie finansowe również nie  wyglądają różowo. Jeśli podczas studiów magisterskich liczyliście na  pomoc materialną rodziców, to  teraz będzie jeszcze trudniej. Uczelnia zaczyna płacić swoim doktorantom za  prowadzone przez nich zajęcia, jeśli przepracują oni powyżej 90 godzin rocznie. Nikogo nie  powinno więc dziwić, że harmonogram zazwyczaj układany jest w taki sposób, aby liczba zajęć organizowanych przez słuchaczy studiów trzeciego stopnia nie przekraczała tej magicznej granicy. Pewną szansę na  uratowanie oszczędności stanowi możliwość ubiegania się o  stypendium doktoranckie. Doktoranci, podobnie jak studenci niższego stopnia, mogą ubiegać się o  stypendium socjalne, specjalne, za  wyniki w  nauce, stypendium ministra i  zapomogę. Uzyskanie stypendium dla najlepszych nie  jest łatwe, gdyż jest ono przyznawane tylko 7% doktorantów rozpoczynających dany rok akademicki na całej uczelni! Obecnie jego kwota wynosi 770 zł. Dopiero w  tym miejscu zapytam: kim właściwie jest doktorant? No właśnie. Odpowiedź na to pytanie wcale nie jest taka prosta. Z prawnego punktu widzenia nie jest on ani studentem, ani pracownikiem, a „kimś pomiędzy”. Studia trzeciego stopnia nie zapewniają ciągłości pracy, co w przyszłości może skutkować problemami w postaci mniejszej emerytury. Właśnie dlatego technicznie rzecz

66

02/2011 01/2013

13.03.03_suplementx.indd 6

biorąc doktoranci to nie  „studenci” tylko „słuchacze studiów doktoranckich”. Taka dyskryminacja niestety wynika z  wad polskiego prawa i  tylko odpowiednia ustawa może ją zlikwidować. Świeżo upieczeni doktoranci wymieniają wiele powodów, dla których zdecydowali się na  studia trzeciego stopnia. Zazwyczaj jednak okazuje się, że  chcą oni po prostu kontynuować swoją karierę naukową i  od  dawna myśleli o  uczelni jako o przyszłym miejscu pracy. Wielu cieszy współpraca ze studentami, o ile wykazują oni zainteresowanie danym przedmiotem. Niestety słychać również niepokojące głosy. Część doktorantów twierdzi, że  standardy kształcenia i  wymagania stawiane przed obecnymi studentami są o  wiele niższe niż w  przeszłości. Z  drugiej strony doktoranci często narzekają też na  brak kontaktu ze  studentami, ignorowanie swoich poleceń i  ogólny „brak entuzjazmu”. Aż  chce się zapytać: zapomniał wół jak cielęciem był? Sytuacja będzie wyglądać zupełnie inaczej, jeśli zdecydujemy się na  studia doktoranckie w  trybie zaocznym. Przede wszystkim nie  czeka nasorganizowanie zajęć dla studentów niższego stopnia. To  dobre rozwiązanie dla  osób, których nie pociąga perspektywa posiadania własnych uczniów, ale  ma to  swoją cenę. I to  dosłownie. Jak każde studia niestacjonarne, również te trzeciego stopnia są płatne. Koszty wahają się w  zależności od  wydziału, a w każdym roku akademickim są one ustalane na nowo. Semestr zimowy 2012 był najtańszy na  Wydziale Biologii i  Ochrony Środowiska, gdzie jego cena wyniosła 1425 zł. Najdroższy – co chyba nie zaskakuje

www.suplement.us.edu.pl

2013-03-06 00:12:59


stopnia doktora w ciągu czterech lat od ich rozpoczęcia. W  przeciwnym wypadku doktorant zostaje skreślony z listy słuchaczy studiów bez możliwości reaktywacji.

– był doktorat z prawa, gdyż kosztował 2800 zł i to tylko przy założeniu, że  zapłacimy za  cały semestr z  góry. Przy okazji wspomnę, że  trzeba się spieszyć, gdyż powstał już projekt Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, który każe także zaocznym doktorantom organizować i  prowadzić zajęcia dla studentów. Istnieje jednak i  trzecia droga. Możliwe jest otwarcie przewodu doktorskiego bez uczestniczenia w studiach. Takie rozwiązanie jest płatne, ale i  tutaj znajdzie się wyjątek. Uczelnia pokrywa bowiem koszty procedury awansowej, jeśli jest się jej pracownikiem. Budzi to kontrowersje i problemy natury formalnej, ale może się okazać, że ta ścieżka będzie coraz bardziej popularna. Dodam też, że  nowe przepisy Ministerstwa Nauki i  Szkolnictwa Wyższego nakładają na  osoby, które rozpoczęły studia doktoranckie obowiązek uzyskania

Wydarzenie

Na koniec powróćmy do kwestii finansowych. Oczywiście chęć pozostania na  uczelni może wynikać z  autentycznego powołania i  radości czerpanej ze  współpracy ze studentami, ale przecież trzeba też z  czegoś się utrzymywać. Zarobki pracowników naukowych nie  są tajemnicą, gdyż minimalne stawki można znaleźć na stronach internetowych Uniwersytetu Śląskiego. Według załącznika do  pisma okólnego nr  9 Rektora Uniwersytetu Śląskiego w  Katowicach z  dnia 18  lipca 2012 r. adiunkt posiadający stopnień doktora w  2013 roku powinien zarabiać 3205 zł, a  kwota ta w najbliższych latach ma rosnąć! Do tego dochodzą jeszcze nadgodziny i  recenzje prac dyplomowych, zawsze też można starać się o  różnego rodzaju granty. Mimo to  zdarzają się przypadki, w  których minimalne wynagrodzenia są realnie niższe niż te wymienione w  piśmie okólnym. Tekst ten jest bowiem wynikiem obietnic MNiSW dotyczących podwyżek, tylko że  nie ma jeszcze stuprocentowej pewności, czy  zostaną one zrealizowane. W 2009 roku podczas wizyty na  Wydziale Nauk Społecznych prezydent Lech Kaczyński potwierdził, że  od  lat 90-tych prowadzona była świadoma polityka polegającą na  braku podwyżek w  szkolnictwie wyższym, aby zachęcić do pracy na wielu etatach i tym

samym umożliwić powstawanie szkół niepublicznych. Obecnie jednak wiele uczelni prywatnych zamknięto na skutek niżu demograficznego, a  zatrudnianie pracowników naukowych na  kilku etatach zostało prawnie ograniczone. Z punktu widzenia potencjalnych doktorantów ważny jest też fakt, iż  zatrudnienie na  uczelni według obecnych przepisów jest de facto pracą na  umowie na  czas określony. Na  jej mocy w  ciągu ośmiu lat trzeba osiągnąć awans naukowy. W  przeciwnym wypadku traci się posadę. Takie warunki utrzymują się aż do  momentu uzyskania stopnia doktora habilitowanego. W  praktyce może to oznaczać na przykład problemy z uzyskaniem kredytu hipotecznego. Pozostaje zatem pytanie: czy  warto podejmować studia doktoranckie? To  już chyba temat na osobny artykuł, a może nawet i doktorat.

Grafiki pochodzą z profilu na facebooku: Jestę Kotę Jak Również Doktorantę

Paulina Piechaczek

Dotknij teatru… Właśnie pod takim sloganem rusza rokrocznie inicjatywa łódzkich artystów i animatorów kultury, którzy po raz czwarty podejmą próbę popularyzacji teatru, tym razem na skalę ogólnokrajową. Sukces, jakim okazało się przedsięwzięcie sprawił, że  w zeszłym roku do  grona województw zaangażowanych w  akcję dołączył Śląsk. Jest to  okazja, byśmy po raz drugi ,,dotknęli teatru”! 27 marca 1957r. otwarto Teatr Narodów w Paryżu i właśnie to  wydarzenie zrodziło ideę Dni Teatru. Dla  grupy łódzkich amatorów sztuki był to  przełomowy krok w stronę uwrażliwienia się na piękno teatru, na jego magię i zaklęty w nim urok. Postanowili poruszyć niebo i ziemię, by  nie  tylko pokazać teatr, ale dać szansę odbiorcom na   oświadczenie go na  własnej skórze. Tym właśnie są łódzkie, a teraz można śmiało powiedzieć ogólnokrajowe Dni Teatru, dzięki którym zobaczymy, usłyszymy, a w końcu poczujemy i dotkniemy istoty teatru. No i  stało się –  ruszyła maszyna, której trybami są wszelkie ośrodki kultury – od teatrów, domów kultury, przez muzea, fundacje, stowarzyszenia, po  grupy niezależnych artystów. Łódź, Mazowsze, Śląsk i  Wielkopolska w  drugiej połowie marca przyczynią się do celebrowania tych dni poprzez bezpłatna formę, skierowaną do młodszych i starszych, przedszkolaków, studentów i  seniorów. Każdy będzie miał bowiem okazję do uczestnictwa w różnego rodzaju warsztatach, koncertach, spektaklach, wystawach, czy heppeningach.

To właśnie jest istota dotykania teatru –  obejmuje wszystkich mieszkańców regionu, bez względu na  wiek, wykształcenie, czy  gust. Każdy znajdzie odpowiedni sposób na  zażycie sporej dawki artyzmu. - Dotknąć teatru to  znaczy przeżywać to  wszystko, co  przeżywają aktorzy. Być w  tym środowisku teatralnym, widzieć to  z  bliska…poczuć sztukę. To  są magiczne doznania! –  tak wypowiadali się uczestnicy zeszłorocznego projektu. Brzmi zachęcająco? Do wzięcia udziału bardziej motywuje prawdziwy rozmach, z jakim impreza jest organizowana i fakt, że z roku na rok cieszy się ona coraz większym zainteresowaniem i  zrzesza coraz szerszą grupę nie  tylko odbiorców, ale także inicjatorów kulturalnych przedsięwzięć.

i warsztatów, po których czas przyszedł na  serię spektakli i  pokazów muzycznych. Łącznie odbyło się 51 wydarzeń, w  których udział wzięło 1225 uczestników. Jak będzie w tym roku? Dokładny plan nie jest jeszcze znany, gdyż trwa okres przyjmowania zgłoszeń wraz z  propozycjami zaaranżowania projektu. Do tegorocznej edycji przyłączą się instytucje mi.in. z  Katowic, Chorzowa, Bytomia, Zabrza oraz Jaworzna, nie zabraknie również atrakcji dla  mieszkańców Rybnika, Wodzisławia Śląskiego oraz Bielska-Białej. Akcja odbędzie się w dniach 18-28 marca, a do tego czasu, kroki organizatorów w stronę wielkiego otwarcia projektu, można śledzić dzięki profilowi „Dotknij Teatru”, dostępnym na Facebooku. Marzec przyniesie nam spektrum teatralnych arcydzieł –  tych małych i  większych. To  dobry czas na  przypomnienie sobie czym jest magia sztuki i  odstawienie na  te kilka dni telewizji i  kina, ustępując miejsca teatrowi. Niech wiosenny powiew świeżości odkurzy teatralne loże i przyczyni się do rozkwitu kultury w każdym z nas!

A co zaoferuje nam Śląsk? Patrząc przez pryzmat zeszłorocznych obchodów, możemy liczyć na  profesjonalne podejście organizatorów także w  tym roku. Przypomnijmy, że  Katowice rozpoczęły kulturalny maraton od  konkursów recytatorskich

www.suplement.us.edu.pl

13.03.03_suplementx.indd 7

01/2013

7

2013-03-06 00:13:00

Jakub wesecki czy na sali jest doktor  
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you