Page 1

KATYŃ – Prawda i kłamstwo o zbrodni Z perspektywy syna ofiary katyńskiej – Jerzego Łojka PIERWSZA CZĘŚĆ PRACY: LOS LEOPOLDA I JEGO WPŁYW NA ŻYCIOWE WYBORY JERZEGO ŁOJKA Leopold Łojek stanowił barwną, modelową postać dwudziestolecia międzywojennego – powiedział Piotr Łojek, wnuczek żołnierza i lekarza wojska polskiego w wywiadzie, jakiego mi udzielił. Urodzony w 1897 Leopold należał do warszawskiej elity społecznej, gdy wiosną 1940 roku został zamordowany w Katyniu. Ojciec dwóch synów – Tadeusza i wybitnego historyka XX wieku – Jerzego Łojka. Mój pradziadek, ojciec Leopolda postanowił kształcić dzieci, dlatego Leopold w roku 1916 zaczął studia medyczne, które odbywały się na Uniwersytecie Warszawskim. Poszedł na front przed ukończeniem studiów, dlatego nie posiadając jeszcze dyplomu pełnił obowiązki młodszego lekarza pułku - mówi Piotr Łojek - Na okresie międzywojnia dużo zyskał. Miał rodzinę, stanowisko, należał do elity warszawskiej. Zaangażowany w kształtowanie granic, Leopold Łojek został odznaczony Krzyżem Walecznych, a w dokumencie wojskowym pochodzącym z tamtych lat czytamy:

Po zakończeniu działań wojennych, nie występując z wojska, kontynuował przerwane wojną studia i prace badawcze z zakresu medycyny; w 1924 r. uzyskał dyplom doktora wszechnauk lekarskich na UW. W maju 1932 r. został kierownikiem referatu rewizyjno-lekarskiego w Departamencie Zdrowia Ministerstwa Spraw Wojskowych. W 1933 r. uzyskał awans na majora. Kolejne lata pełnej poświęcenia służby i pracy przyniosły ze sobą nowe stanowiska i obowiązki. W 1936 r. został mianowany starszym ordynatorem w 1 Szpitalu Okręgowym im. Józefa Piłsudskiego w Warszawie, w latach 1937-1939 pełnił obowiązki komendanta Wojskowego Szpitala Sezonowego w Inowrocławiu. W latach trzydziestych był znanym lekarzem warszawskim, aktywnym członkiem Oddziału Warszawskiego Związku Lekarzy Państwa Polskiego. W 1933 roku z kolei został awansowany na majora. Jego kariera w okresie


międzywojnia była wzorcowa, awanse były odzwierciedleniem tego, że jeżeli chcesz brać udział w rozwoju ojczyzny, to możesz to robić.(P.Ł.) Czym był patriotyzm dla Leopolda Łojka?

Był

lekarzem,

oficerem,

człowiekiem uczciwym, na którym można było polegać. W opinii dowódcy z roku 1920 czytamy, że niejednokrotnie ratował swoich kolegów na polu walki ryzykując swoje życie. Wyróżniał się ofiarnością, empatią w stosunku do innych. Z dumą nosił mundur polskiego oficera. Swoim zaledwie kilkuletnim synom wpoił aurę patriotyzmu. To po swoim ojcu, Jerzy Łojek odziedziczył takie nastawienie nacechowane poświęceniem.(P.Ł.)

We wrześniu 1939 major Leopold Łojek wraz z personelem Centrum Wyszkolenia Sanitarnego został ewakuowany na wschód, trafił do sowieckiej niewoli i do obozu w Kozielsku. Zapewne nie walczył w kampanii wrześniowej, ponieważ dyrektywa ogólna Naczelnego Wodza nakazywała nie walczyć z oddziałami sowieckimi. Z obozu nie zachowały się jego notatki oprócz dwóch kartek pocztowych zapisanych drobnym pismem – mówi Piotr Łojek - Kiedy w 1943 roku babcia przeczytała w gazecie niemieckiej o swoim mężu ekshumowanym w Katyniu, nie chciała wierzyć. Jednak zbyt wiele szczegółów się zgadzało. Informacja, że znaleziono dyplom lekarza, dwie karty pocztowe z 1940 roku, których nadawcą była właśnie ona, adres nadawcy. To były twarde dowody.(P.Ł.) Myślę, że postać ojca Leopolda oraz zbrodnia katyńska, która dotknęła rodzinę, nadały kształt patriotyzmowi Jerzego Łojka – mówi Piotr Łojek. Jako syn zamordowanego w Katyniu lekarza oficera Leopolda Łojka – nigdy nie zapomniał o moralnym obowiązku na nim ciążącym. Sprawę zbrodni


katyńskiej jako ogromnie ważną w jego życiu umieścił w unikalnej, odrębnej części swego testamentu napisanego w 1977 roku tytułując go „Sprawa śmierci mojego ojca”. To o nim pisze Antoni Macierewicz w tekście: Przede wszystkim niepodległość. Pamięci Jerzego Łojka:

Jerzego Łojka jako historyka wyróżniały co najmniej dwie rzeczy. Przede wszystkim niezwykłe poczucie misji, z tego też powodu jako aktywny działacz niepodległościowy współtworzył antykomunistyczny ruch oporu: Polskie Porozumienie Niepodległościowe, GŁOS, niepodległościowy nurt „Solidarności”. Na grobie pod nazwiskiem chciał mieć tylko jedno słowo HISTORYK. Druga rzeczą, jaka go wyróżniała była pozbawiona wszelkiej relatywizacji faktów postawa wobec historii, dlatego nazywano go „żarliwym moralistą”, a także „sędzią narodowych dziejów”. Zastanawiam się, skąd ta wyróżniająca Jerzego, pozbawiona relatywizacji postawa wobec historii. Przecież byli ludzie, których los był podobny, a nie przybierali takiej surowej postawy. Myślę, że wynikała ona z silnego i bezkompromisowego charakteru Jerzego.(P.Ł.) Czym patriotyzm był dla Jerzego Łojka?

Jerzy Łojek napisał dwie książki poświęcone tematyce drugiej wojny światowej w kontekście relacji polsko-rosyjskich, początkowo wydanych w drugim obiegu: „Dzieje sprawy katyńskiej”, a także „Agresja 17 września 1939 roku”. Za udział w opozycji oraz badanie sprawy Katynia wielokrotnie szykanowany przez władze komunistyczne, które m.in. sprzeciwiły się nadaniu mu tytułu


profesorskiego. To przede wszystkim na podstawie jego książek, opieram drugą część mojej pracy oraz perspektywę na zbrodnię katyńską.

DRUGA CZĘŚĆ PRACY: PRAWDA I KŁAMSTWO O ZBRODNI KATYŃSKIEJ OKOLICZNOŚCI DEPORTACJI. Historia Katynia rozpoczyna się w dniu 17 września 1939 roku,

kiedy marszałek Rydz-Śmigły w odpowiedzi na wkroczenie wojsk radzieckich, wydał dyrektywę ogólną. Dyrektywa zakazywała podejmowania walki przeciwko najeźdźcy i wprowadziła całkowite zdezorientowanie wśród polskich wojsk ewakuowanych na wschód. Żołnierze oddawali się, często dobrowolnie w ręce Armii Czerwonej. Deportowani polscy żołnierze na tereny ZSRR nie uzyskali statusu jeńców wojennych. Pozwalało to na traktowanie ich jako elementy kontrrewolucyjne pojmane z bronią w ręku na terytorium radzieckim. Ponad 14 tysięcy polskich jeńców wojennych i blisko 7 i pół tysiąca cywilnych więźniów trafiło do trzech obozów: Kozielska, Ostaszkowa, Starobielska. ŻYCIE W OBOZIE I OCZEKIWANIE UWIĘZIONYCH. Znamy stosunkowo najlepiej los jeńców

umieszczonych w Kozielsku, jednak stwierdzone do tej pory fakty pozwalają sądzić, że los jeńców we wszystkich trzech obozach był podobny. Niewiele czasu minęło zanim po umieszczeniu więźniów rozpoczęto procedurę komisji śledczych. Szczególny nacisk kładziono na poglądy polityczne uwięzionych. Na czele komisji w Kozielsku stał Wasilij Zarubin, który według relacji Stanisława Swianiewicza przesłuchiwał wybranych więźniów. To na podstawie jego raportów, decyzję o wymordowaniu podjął Stalin. Warunki w obozie były wystarczające, a karano jedynie za praktyki religijne. To, co zwraca uwagę to oczekiwania jeńców i sposób w jaki NKWD je rozbudzało. Najbardziej pesymistyczną wizją, jaka panowała w trzech obozach, była deportacja na tereny Rzeszy, choć znajdowali się również tacy, którzy cieszyli się na tą myśl z nadzieją, że zyskają szansę na walkę z okupantem. Żaden z więźniów nie spodziewał się, że będzie miał miejsce masowy mord. NKWD dbało o te panujące iluzyjne myślenie więźniów. Zanim rozpoczęto wywożenie ich w ciasnych celkach do miejsc kaźni, każdy z nich miał określić, gdzie chce się dostać – na tereny Rzeszy czy może na tereny państw neutralnych. Przeprowadzono również szczepionki przeciw tyfusowi – nie ma na takie działania innego wytłumaczenia, jak zamiar utwierdzenia więźniów w kłamstwie, w które wierzyli. Jerzy Łojek nazywa oczekiwania więźniów „zbiorowym oszołomieniem, którego nie sposób wyjaśnić, swoistą psychozą”, ponieważ nie znalazł się nikt kto podejrzewałby prawdę. Nie sposób tego wyjaśnić patrząc z perspektywy dzisiejszej. Wszyscy jeńcy wierzyli w coś jeszcze – dbanie o nich i interesowanie się ich sprawą przez Rząd RP na emigracji. W tej kwestii niestety również się mylili.


WIARA W JEDNOŚĆ ALIANCKĄ. Październik, 1939 r., jeszcze przed zsyłką: Władysławowi

Sikorskiemu pokazują się trzej uciekinierzy opowiadając o planach deportacji w głąb ZSRR. Nic w tej sprawie nie zrobiono. Rząd RP nie starał się o przekazanie jeńców w ręce niemieckie, mniemając naiwnie, że w rękach radzieckich będą bezpieczniejsi. Postępowanie to wynikało, jak określa to Jerzy Łojek, z „prymitywnej wiary w jedność aliancką”. Dlaczego prymitywnej? Otóż o więźniach przypomniano sobie w trakcie formowania armii polskiej na terenach ZSRR. Wielu z oficerów znajdujących się na terenach trzech obozów była specjalistycznie wyszkoloną kadrą. – Mamy wybitnych oficerów w Starobielsku, Kozielsku oraz Ostaszkowie – oznajmił Józef Czapski w rozmowie z Wsiewołodem Mierkułowem. – Nie, ci to nie. Zrobiliśmy z nimi wielką pomyłkę. Rząd Polski uległ podobnemu uśpieniu czujności i świadomości, co więźniowie jeszcze przed wymordowaniem. Znamiennym faktem jest, że gdy Rząd nie mógł doliczyć się tysięcy oficerów polskich, nie zaczął podejrzewać, że zostali oni wymordowani. Stalin również nie przewidział nadchodzącego konfliktu z Rzeszą, dlatego wydał wyrok na oficerów bardzo przydatnych w obliczu tej wojny. W następstwie Niemcy po zajęciu kolejnych terenów rosyjskich znaleźli w okolicach Katynia zwłoki z wiosny 1940 roku. W 1943 roku przez radio Berlin świat po raz pierwszy usłyszał o zbrodni katyńskiej. Sikorski już po ogłoszeniu tego raportu i w trakcie dalszych badań nad mordem, przedstawił sprawę Churchillowi – Cokolwiek by pan zrobił, nie przywróci ich pan do życia – usłyszał generał. Niestety Sikorski nie zdobył się na pytanie „Czy powiedziałby pan to samo, gdyby chodziło o tysiące brytyjskich oficerów?”. POLITYKA ALIANTÓW ZACHODNICH. Racje polityczne wzięły górę nad moralnością, a Polacy

zostali zmuszeni do podporządkowania się „celom wyższym”. Aleksandra Kwiatkowska – Viatteau określiła tą sytuację następująco: „[…] Gdyby chcieć wprowadzić do polityki aspekt etyczny, można by się zastanawiać czy amoralność europejskiego porządku opartego na umowach jałtańskich nie sięga swymi korzeniami grobów katyńskich […]”. Cenzura wojenna nie pozwalała pisać o Katyniu do roku 1945, mało tego, administracja waszyngtońska, jeśli już poruszano ten temat, określała jako odpowiedzialnych zbrodni Niemców. Świat był przytłoczony informacjami o zbrodniach niemieckich, dlatego atmosfera sprzyjała takiej dezinformacji. O ile można zrozumieć aliantów, gdy wyciszali sprawę zbrodni katyńskiej w 1943 roku z powodu groźby rozłamu, to jakie cele przyświecały im podczas procesu norymberskiego? Wtedy również nie ujawniono sprawców zbrodni. Dlatego Jerzy Łojek komentuje proces norymberski w następujący sposób: „To nie akt międzynarodowej sprawiedliwości, tylko odwet zwycięzców wobec zwyciężonych”. PROPAGANDA RADZIECKA. Po przedstawieniu przez stronę polską imiennych list oficerów

wywiezionych z Ostaszkowa, Starobielska, Kozielska aż do czasu odkrycia grobów katyńskich wyjaśnienia władz stalinowskich odnośnie zaginionych ograniczały się do stwierdzeń: „uciekli do Mandżurii”, „rozbiegli się”, „uciekli do Niemców”, „zmarli w drodze z obozów”. W dwa dni po ogłoszeniu


niemieckiego komunikatu o odkryciu zbrodni katyńskiej radio Moskwa podało, że polscy oficerowie, wraz z załogą obozu, dostali się w 1941 roku do niewoli niemieckiej. Sprawą mógł zająć się Międzynarodowy Czerwony Krzyż, kiedy została ona zgłoszona wpierw przez Niemców, wtórnie przez Polaków, jednak nie uzyskano potrzebnej zgody rządu ZSRR. Mianem zbrodni katyńskiej określamy mord dokonany na 21 768 polskich obywateli w Katyniu, Charkowie, Kalininie, a także Bykowni i Kuropatach. Prawda o zbrodni, jaką Jerzy Łojek określał „największą zbrodnią w dziejach ludzkości” jest okrutna, ale być może równie okrutna okazuje się być prawda znajdująca się w zbrodni katyńskiej. Dostarcza nam to pytań i trudno jest tak naprawdę wyjaśnić to, co się zdarzyło. Czy nie wzbudza to chociażby naszych wątpliwości dotyczących dobrej, ludzkiej natury? Ileż cynizmu zawiera w sobie hasło: „Człowiek – to brzmi dumnie” głoszone przez barda stalinizmu i piewcę chwały łagrów – Maksyma Gorkiego.

Natalia Cubała, uczennica klasy III „c” Gimnazjum nr 6 im. Ks. Kard. Stefana Wyszyńskiego w Dąbrowie Górniczej

WYRAŻAM PODZIĘKOWANIA PIOTROWI ŁOJKOWI ZA UDZIELONY MI WYWIAD. (1 marca 2016 r.)

Natalia Cubała - I miejsce  

Natalia Cubała - I miejsce w VII Wojewódzkim Konkursie Historyczno-Literackim "Prawda i kłamstwo o Katyniu"

Advertisement