Issuu on Google+

Piekło smoleńskiego lasu – esej dotyczący prawdy i kłamstwa katyńskiego Zbrodnia katyńska musiała się zdarzyć. Przynajmniej z punktu widzenia Stalina, którego schizofrenia i ksenofobia w okresie wojennym osiągnęły już wysoki stopień. Nie od dziś wiadomo, iż żył w wyimaginowanym świecie spisków, a w swojej paranoi likwidował każdego, kto mógł mu w jakikolwiek sposób zagrozić. Zatwierdzając decyzję szefa NKWD Ławrientija Berii, miał on zapewne w pamięci ogromną siłę drzemiącą w narodzie polskim, która pozwoliła przetrwać lata ucisku i zniewolenia. Pozbycie się jego elity pozbawiłoby niejako głowy to wielomilionowe społeczeństwo i umocniłoby pozycję Związku Radzieckiego na terenach wschodniej Rzeczpospolitej. Sowieci mieli na względzie, że powstania z okresu zaborów carskich organizowała głównie klasa wyższa, toteż pozbycie się tysięcy oficerów stanowiło cios, po którym Polska w ich mniemaniu powinna się ugiąć pod okrutnym komunistycznym jarzmem. Stalin analizował także szczegółowo wojnę polsko-bolszewicką. Wielkie tryumfy dopiero formującego się i teoretycznie słabego kraju w bitwach: warszawskiej czy nad Niemnem, świadczyły nie tylko o waleczności ludu znad Wisły, ale też o znakomitym wyszkoleniu i wybitnych zdolnościach strategicznych dowódców. Stanowili oni zatem zagrożenie. Paradoksalnie zbrodnia ta pokazała, że radziecki wódz doceniał Polaków jako przeciwników – wiedział, że ugięli się tylko chwilowo i prędzej czy później dojdzie do zorganizowanych walk wyzwoleńczych. Likwidacja jeńców pozbawiała naród podpory intelektualnej, logistycznej i moralnej. To miało złamać Polaków. Czy tak się stało? Na to pytanie odpowiadają dalsze dzieje XX wieku oraz fakt pisania przeze mnie niniejszej pracy. Niemcy niewinni? Już na poziomie genezy omawianego wydarzenia zaczynają nasuwać się hipotezy związane z niemieckim wkładem w rozstrzelanie wiosną 1940r. 21 768 obywateli naszego kraju. Uważam, że NKWD ściśle w tej sprawie komunikowało się ze służbami III Rzeszy, a być może nawet współpracowało. Skąd snuję taki wniosek? Przecież nie ma żadnych dokumentów wskazujących na tego typu relacje. Jednak zgodnie z poprawką do paktu RibbentropMołotow, a konkretnie drugim tajnym protokołem: Obie strony nie będą tolerować na swych terytoriach jakiejkolwiek polskiej agitacji, która dotyczy terytoriów drugiej strony. Będą one tłumić na swych terytoriach wszelkie zaczątki takiej agitacji i informować się wzajemnie w odniesieniu do odpowiednich środków w tym celu. Wynika z tego jasno, iż agresorzy

1


zobowiązują się do współpracy w niszczeniu polskiej państwowości, pokonywaniu wszelkiego oporu i wynarodowianiu ludności okupowanych obszarów Rzeczpospolitej. Warto tutaj wspomnieć o nazistowskiej operacji Tannenberg (polegającej na dokonaniu na polskiej inteligencji i elicie masowych mordów), która w domyśle miała ostatecznie ubezwłasnowolnić przeciwnika. W jej wyniku śmierć poniosło ponad 20 000 ludzi. Czyż nie widać tutaj ewidentnej analogii do działań Sowietów? Nawet w liczbach operacje są łudząco podobne, nie wspominając już o celach zbrodni. Przypadek? Nie sądzę, według mnie obie strony dzieliły się planami i doświadczeniami w zniewalaniu Polaków. Gestapo nie tylko wiedziało o egzekucji katyńskiej, ale także mogło pośrednio przyczynić się do jej powodzenia. Moją tezę uwiarygodnia sposób odnalezienia grobów. W 1942 odkryli je polscy robotnicy pracujący przymusowo dla nazistowskiej Organizacji Todta zajmującej się tworzeniem obiektów wojskowych. Po roku niemieckie władze nadały przez radio komunikat propagandowy mówiący o znalezieniu ciał oficerów polskich, wskazując bolszewików jako wykonawców zbrodni. Myślę, że Niemcy dokładnie przemyśleli, jak zagrać kartą katyńską. Odsłonili prawdę w dogodnym dla siebie momencie, gdy zaczęły się pojawiać problemy na froncie wschodnim. W ten sposób chciano rozpętać polityczny spór pomiędzy aliantami a ZSRR. Osobiście nie wierzę w teorię wielkiej hitlerowskiej mistyfikacji, bo czy możliwe byłoby popełnienie tej zbrodni przez Niemców? Należałoby uwierzyć, że byli w stanie w przeciągu kilku miesięcy zorganizować gigantyczną, bezprecedensową na skalę światową, idealnie skoordynowaną i przeprowadzoną operację, po której nie pozostawili żadnych śladów. Jest to oczywiście w praktyce niewykonalne, a ponadto przeczy ogromnej liczbie dowodów, które bezsprzecznie wskazują na Sowietów. A mimo to przez lata udawało się manipulować opinią publiczną, oszukując zarówno naród polski, jak i rosyjski. Radzieckie fortele i przekłamania Natychmiast po ujawnieniu zbrodni rozpoczęły się działania zmierzające do zatajania prawdy przez winowajców. Zaczęło się od kuriozalnej tezy, jakoby Polacy kolaborowali z nazistami, opublikowanej na łamach moskiewskiej gazety Prawda w artykule zatytułowanym Polscy współpracownicy Hitlera. Była to odpowiedź na wniosek naszego rządu w Londynie do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża z prośbą o powstanie niezależnej komisji w celu obiektywnego zbadania zdarzenia. Na to oczywiście komuniści przystać nie mogli. Trzeba

2


przyznać, że stopień cynizmu i bezczelności Sowietów osiągnął w tym momencie apogeum: jak można oskarżać Polskę, że współpracuje z reżimem, który dokonał na nią bezprawnej inwazji, zniewolił, stworzył na jej terytorium sieć obozów zagłady i zniszczył wielopokoleniowy dorobek gospodarczy? To tylko pokazuje, jak daleko w propagandzie potrafił posunąć się totalitaryzm, przecząc oczywistym faktom i tworząc absurdalne teorie tylko po to, aby zdyskredytować przeciwnika, a siebie przedstawić w jak najlepszym świetle. Ponieważ MCK w związku ze sprzeciwem Związku Radzieckiego odrzucił apel naszych władz, powstało kilka mniej prestiżowych, ale dążących do wyjaśnienia sprawy katyńskiej komisji. Rząd III Rzeszy, widząc szansę na skłócenie ze sobą koalicji antyhitlerowskiej, zorganizował międzynarodowy zespół oraz wewnętrzną komisję sądowo-lekarską. Na badania zezwolono Polskiemu Czerwonemu Krzyżowi. Komisje te działały osobno i niezależnie od władz niemieckich (które najwyraźniej uznały, że i bez nacisku osiągną zamierzony efekt), w raportach końcowych jednoznacznie obciążając Sowietów za zbrodnię. Ale Stalin nie przyglądał się tym śledztwom bezczynnie. W ZSRR powołano własny aparat badawczy. Oprócz fachowców z dziedziny medycyny sądowej należały do niego wybitne i popularne osobistości, ważne z propagandowego punktu widzenia, jak pisarz Aleksiej Tołstoj (znany z dzieł idealizujących Dżugaszwilego) czy metropolita Mikołaj (bolszewicy uzależnili od siebie Cerkiew). Przewodniczącym został światowej sławy chirurg, dr Nikołaj Burdenko. Doceniany nawet na Zachodzie miał swoim nazwiskiem uwiarygodnić przedsięwzięcie. Pod naciskiem NKWD musiał poświadczać nieprawdę, jakoby Niemcy w 1941r. pod dowództwem płk. Ahrensa z całą pewnością rozstrzelali polskich jeńców, natomiast dwa lata później dokonali prowokacji i mistyfikacji, wykorzystując w tym celu m. in. ciała pięciuset zamordowanych żołnierzy Armii Czerwonej (nie dodając przy tym, gdzie znajdują się ich rzekome zwłoki). Komisja dysponowała zeznaniami niewiarygodnych świadków. Dobitnym przykładem jest Aleksandra Moskowskaja, która przekazała niesamowitą historię Mikołaja Jegorowa z Leningradu. Miała się z nim spotkać w marcu 1943 i wówczas opowiedział jej, jak uczestniczył w niemieckiej akcji ekshumowania zwłok polskich oficerów i podmieniania ich dokumentów, co z kolei według jego słów wydarzyło się w... kwietniu 1943. Jakim cudem dysponował wiedzą o tym, co chronologicznie dopiero miało się wydarzyć? Tego już się nie dowiedziano, ponieważ Jegorow zaginął bez wieści. Takie zeznania obrazują, jaką farsą były działania tej

3


komisji. Sam Burdenka na łożu śmierci miał wyznać przyjacielowi: Śmierć oficerów nastąpiła w 1940 roku. Dla mnie jako lekarza był to oczywisty fakt niepodlegający żadnej dyskusji. Jedną z najbardziej wyrafinowanych akcji dezinformacyjnych przygotowano za Leonida Breżniewa. Komuniści zbudowali ogromne mauzoleum w wiosce Chatyń na Białorusi, gdzie zapraszali liczne wycieczki zagraniczne. Miejsce to wybrano ze względu na podobieństwo nazw oraz fakt, iż zostało ono spalone podczas wojny przez wojska nazistów, co wykorzystano do powiązania zbrodni z Niemcami. Mauzoleum w Chatyniu odwiedziło wielu ważnych polityków, m. in. Richard Nixon, Jaser Arafat, Rajiv Gandhi. Wszyscy oni myśleli, iż składają kwiaty w miejscu ludobójstwa na Polakach. Fortel zatem się udał. Opary polityki nad grobami Po latach życia w fałszu i wykorzystywania wyrafinowanych sposobów w celu ogłupienia narodów polskiego i rosyjskiego na politycznym horyzoncie zaczął rysować się przełom. Upadek reżimu komunistycznego przyniósł nowe otwarcie w działaniach władz krajów byłego bloku wschodniego, widoczne także w kwestii katyńskiej. Kolejni przywódcy Federacji Rosyjskiej oficjalnie przypisywali winę za mord na polskich oficerach stronie sowieckiej, wyrażając jednocześnie dobrą wolę i chęć w wyjaśnieniu tej sprawy w sposób rzetelny i obiektywny. Czy szczerze? Dotychczasowe działania, a czasem wręcz zaniechania, przeczą deklarowanej otwartości. Już za prezydenta Gorbaczowa rozpoczęto akcję propagandową zwaną Anty-Katyń, zestawiając zbrodnię sowiecką z rzekomym ludobójstwem Polaków na Rosjanach w czasie wojny bolszewickiej. Od kiedy pojednanie polega na rzucaniu bezpodstawnych oskarżeń wobec strony poszkodowanej? Co prawda ruszyły dwa kolejne rosyjskie śledztwa w sprawie Katynia, jednak zakończyły się one umorzeniem, a akta w znacznej części utajniono. Polacy wciąż nie mają dostępu do wielu niezwykle istotnych dowodów w sprawie. Do dziś nie zezwolono na zbadanie willi NKWD, w której prawdopodobnie miały miejsce egzekucje jeńców. Nie udało się także odnaleźć Białoruskiej Listy Katyńskiej, zawierającej nazwiska 3870 zamordowanych na terenie BSRR. Wydawało się, że po 10 kwietnia 2010 roku, gdy pod Smoleńskiem wydarzyła się straszliwa katastrofa – wypadek samolotowy, w którym zginął kwiat polskiej elity, z Prezydentem RP na czele – nastąpił przełom w sprawie zbrodni katyńskiej. Na kanale Rossija 1 wyemitowano film Andrzeja Wajdy Katyń, ówczesny prezydent Dmitrij Miedwiediew przyznał, że

4


jest oczywiste, że polscy oficerowie w 1940 roku zostali rozstrzelani z woli ówczesnych przywódców ZSRR, a Duma Państwowa podjęła uchwałę o potępieniu zbrodni. Wszyscy mieli wówczas nadzieję, że nadszedł czas rozliczenia z historią. Niestety, skandaliczna postawa Rosjan w Strasburgu, a także sposób wyjaśniania katastrofy smoleńskiej (hańbiący honor polskiego żołnierza raport MAK, postępowanie z wrakiem samolotu, fatalnie przeprowadzona sekcja zwłok) pokazały, że była to kolejna gra. Władimir Putin wykorzystał tragedię, wyczuwając przychylne Polakom nastroje społeczne, a gdy żałoba dobiegła końca, wrócił do starej polityki. Jaki miał w tym cel? Chodziło oczywiście o zyskanie poparcia, które zaczęło spadać. Czegóż można się było spodziewać po byłym funkcjonariuszu KGB i wnuku osobistego kucharza Stalina, a więc człowieku o ogromnych powiązaniach z reżimem sowieckim? Tyle lat trwa już walka o prawdę. Czy pochłonie ona więcej ofiar? Teraz las katyński jest miejscem dwóch narodowych tragedii, z których żadna nie jest wyjaśniana w sposób rzetelny i godny. Ale jak dojść do czegokolwiek, skoro nawet w Polsce – kraju, który powinien w tej sprawie mówić jednym głosem – trwają dyskusje, czy Sowieci popełnili ludobójstwo? Pojawiają się nawet osoby, które negują zbrodniczość czynu stalinistów, jak np. Michał Nowicki, syn obecnej wicemarszałek sejmu, który po filmie Wajdy stwierdził: ZSRR nie było stać na wyżywienie 20 tysięcy darmozjadów. Polacy! Nie rezygnujmy z upominania się o sprawiedliwość, której nie będzie bez odkrycia prawdy. Pamiętajmy o naszych przodkach i bierzmy z nich przykład: honoru, patriotyzmu, poświęcenia, odwagi. Udowodnijmy, że nie polegli na darmo! Mateusz Stawowski

Bibliografia: Józef Czapski, Na nieludzkiej ziemi, Editions Spotkania, Paryż 1984, s.289 - 299 J. Skoczylas, Katyń, Warszawa 2005 A.L. Szcześniak, Katyń. Tło historyczne, fakty, dokumenty, Warszawa 1989 Katyń. Problemy i zagadki. Wyd. Pomost, Warszawa 1990 Katyń. Wybór publicystyki 1943-1988, Wyd. Myśl Notka biograficzna: Nazywam się Mateusz Stawowski, urodziłem się 24 maja 1995r. w Rudzie Śląskiej. Interesuję się historią, polityką, informatyką oraz literaturą fantasy. Adres do korespondencji: ul. Armii Krajowej 32; 41-706 Ruda Śląska Nauczyciel-opiekun: mgr Anna Kazek-Tomza 5


II SPG Mateusz Stawowski